DO MOICH SPRZECIWÓW WOBEC AKTU OSKARŻENIA
(Tymi, do których zwracam się przez owe sprzeciwy, nie są sąd i publiczny oskarżyciel z Denizli, lecz złośliwi i podejrzliwi urzędnicy, przede wszystkim oskarżyciele z Isparty i Inebolu, których fałszywe i niedokładne raporty stały się przyczyną niesłychanego aktu oskarżenia, jaki nam tutaj przedstawiono).
Po pierwsze:Uczniowie Światła, którzy są niewinni i nie są w jakikolwiek sposób zaangażowani w politykę, w niewyobrażalny sposób i bez jakichkolwiek podstaw zostali nazwani stowarzyszeniem politycznym, a nieszczęśnicy, którzy dołączyli do owego kręgu, nie mając innego celu prócz wiary i życia ostatecznego, zostali uznani za winnych rozpowszechniania zasad owego stowarzyszenia, bycia jego czynnymi przywódcami lub członkami, czytania Traktatów Światła, nauczania ich bądź spisywania, i został im wytoczony proces. Niezbitym dowodem tego, jak bardzo taki stan rzeczy jest odległy od istoty sprawiedliwości, jest fakt, że choć - zgodnie z zasadami wolności myśli i wolności nauki - nie jest uważane za zbrodnię czytanie szkodliwych dzieł doktora Dozy'ego [7] ani innych ateistów wrogich islamowi, poczytano za zbrodnię fakt, że owi ludzie potrzebujący prawd Koranu i wiary czytali i spisywali Traktaty Światła, które nauczają owych prawd z jasnością równą jasności słońca. Ponadto pretekstem dla aktu oskarżenia stało się jedynie kilka zdań z dwóch lub trzech spośród setek traktatów, które zostały uznane za poufne, aby nie przypisano im niewłaściwego znaczenia i nie zabroniono ich publikowania. Tymczasem sąd w Eskisehir zbadał owe traktaty, z wyjątkiem jednego, i dostrzegł to, czego one wymagają. Co zaś tyczy się owego wyjątku, to udzieliłem wielce stanowczej odpowiedzi zarówno w mojej petycji, jak i w sprzeciwach przedłożonych sądowi w Eskisehir, a to udowodniło na dwadzieścia sposobów, że "jesteśmy światłem, nie zaś pałką polityki". Niemniej jednak owi nieuczciwi oskarżyciele wywnioskowali, że trzy lub cztery zdania z owych trzech poufnych i nieopublikowanych traktatów można rozciągnąć na wszystkie Traktaty Światła, i oskarżyli mnie oraz tych, którzy czytali Traktaty Światła i spisywali je, o to, że występujemy przeciwko rządowi.
Wzywam na świadków mych bliskich przyjaciół i tych, którzy się ze mną spotykają, i przyrzekam, że od z górą dziesięciu lat nie wiedziałem, kim są członkowie lub ministrowie rządu (z wyjątkiem dwóch prezydentów, jednego posła i gubernatora Kastamonu), jego przywódcy, urzędnicy i przedstawiciele, i nie byłem nawet w najmniejszym stopniu zainteresowany tym, aby się tego dowiedzieć. Czyż jest w ogóle możliwe, by człowiek nie wiedział, kim są ludzie, którym się sprzeciwia, nie był tego ciekaw, nie wiedział, czy są oni jego przyjaciółmi czy wrogami, i nie przywiązywał najmniejszego znaczenia do zdobycia tej wiedzy? Można z tego jasno zrozumieć, że oskarżyciele wykoncypowali kompletnie bezpodstawne preteksty, aby skazać mnie niezależnie od tego, co się wydarzy.
Skoro tak się sprawy mają, mówię nie do tego sądu, lecz do owych niesprawiedliwych ludzi: Nie dam złamanego grosza za najcięższą karę, jaką możecie mi wymierzyć, nie ma ona dla mnie żadnego znaczenia. Mam siedemdziesiąt lat i stoję u drzwi grobu. Wielkim szczęściem jest dla mnie zamiana roku lub dwóch lat życia niewinnie prześladowanego człowieka na rangę męczeństwa. Dzięki tysiącom dowodów Traktatów Światła wierzę z całkowitą pewnością, że śmierć jest dla nas dokumentem zwalniającym do cywila. Jeśli zostaniemy straceni, jedna godzina strapienia stanie się kluczem do wiecznej szczęśliwości i miłosierdzia. Jednak wy, o niesprawiedliwi ludzie, którzy z powodu waszego ateizmu wprowadzacie zamęt w sądownictwie i bez żadnego powodu zaprzątacie rządowi głowę naszymi sprawami!, wiedzcie z całą pewnością, że zostaniecie skazani na wieczne unicestwienie i wiecznie trwające uwięzienie w samotności, i drżyjcie ze strachu! Widzę, że cenę za to zapłacicie wiele razy. Współczuję nawet wam. Tak, wymagania śmierci, która po stokroć opróżniła owo miasto, wysyłając jego mieszkańców na cmentarz, z pewnością są większe od wymagań życia, a pytanie dotyczące ocalenia ludzi przed egzekucją śmierci jest najbardziej pilnym i najbardziej doniosłym z pytań, przed którymi stają, jest ich najbardziej istotną i pewną potrzebą. Zatem nawet szaleńcy zrozumieliby, że w oczach prawdy i sprawiedliwości ci, co oskarżają pod błahymi pretekstami uczniów Światła, którzy znaleźli owo pocieszenie, a także Traktaty Światła, które dostarczają owego pocieszenia wspartego tysiącami dowodów, sami staną się oskarżonymi.
Istnieją trzy kwestie, które zwodzą owych niesprawiedliwych ludzi, prowadząc ich do podejrzenia, wedle którego uczniowie Światła są stowarzyszeniem politycznym, choć nie mają oni absolutnie żadnego związku z polityką:
Pierwsza:Od najdawniejszych dni moi uczniowie byli żarliwie do mnie przywiązani, jak bracia, a to dało początek podejrzeniom, iż są stowarzyszeniem politycznym.
Druga:Niektórzy spośród uczniów Światła działali jak grupa ludzi wewnątrz społeczności muzułmańskiej, tak samo jak dzieje się to wszędzie i jak dozwalają to prawa Republiki, a przypuszczono, iż jest to działanie jakiegoś stowarzyszenia. Jednak intencją owych trzech lub czterech uczniów nie był jakikolwiek rodzaj działalności politycznej, lecz całkowicie szczere braterstwo w służbie wiary oraz solidarność wskazująca na życie ostateczne.
Trzecia:Jako że owi niesprawiedliwi ludzie wiedzą, iż zbłądzili z drogi i są rozmiłowani w życiu tego świata, jako że znaleźli wśród praw tego kraju takie, które są dla nich wygodne, mówią sami do siebie: "Niewątpliwie Said i jego przyjaciele sprzeciwiają się i tym prawom rządu, które sprzyjają naszym niedozwolonym namiętnościom 'cywilizacji'. Muszą zatem należeć do wrogiego nam stowarzyszenia politycznego". Mówię im zatem:
O wy, nieszczęśni! Gdyby świat był wieczny, a człowiek miał pozostać na nim na wieki, i gdyby obowiązki człowieka dotyczyły wyłącznie polityki, wówczas byłoby możliwe, że wasze oszczerstwa mają jakieś znaczenie. Gdybym wplątał się w owe sprawy dla celów politycznych, znaleźlibyście w setce traktatów nie dziesięć, lecz tysiąc wojowniczych zdań związanych z polityką. Gdybyśmy - by założyć to, co niemożliwe - ze wszystkich naszych sił pracowali, jak wy, na rzecz celów, przyjemności, i polityki tego świata - a nawet Szatan nie zdołałby sprawić, by ktokolwiek uwierzył w to i zgodził się z tym - nawet gdyby tak było, to jako że przez dwadzieścia lat nic nawet tego nie sugerowało, zaś rząd patrzy na ręce, ale nie jest w stanie zajrzeć do serc, a wszystkie rządy mają swych zagorzałych przeciwników, nie pozostaje nic, o co możecie nas oskarżyć zgodnie z prawami sprawiedliwości. Moim ostatnim słowem jest:
حَسْبِىَ اللّٰهُ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ عَلَيْهِ تَوَكَّلْتُ وَهُوَ رَبُّ الْعَرْشِ الْعَظ۪يمِ
[8]
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
(Przywołuję tutaj dokładnie dawne wspomnienie i subtelną kwestię z mojej obrony, która nie została przedstawiona w sądzie Eskisehir, nie została oficjalnie odnotowana, a nawet nie została zapisana w mojej mowie obrończej).
Zapytano mnie tutaj: "Co myślisz o Republice?", a ja odpowiedziałem: "Moja biografia, którą macie w swoim posiadaniu, dowodzi tego, że byłem pobożnym republikaninem, zanim jeszcze urodził się ktokolwiek z was - z wyjątkiem być może przewodniczącego sądu w Eskisehir". Streszczenie owej kwestii jest następujące: Jak teraz, tak i wówczas żyłem w odosobnieniu, w niezamieszkałej przez nikogo prócz mnie krypcie. Pewien człowiek przynosił mi zupę, a ja zwykłem rzucać okruszki chleba mrówkom, ponieważ mam we zwyczaju jeść zupę z chlebem. Pewni ludzie usłyszeli o tym i zapytali mnie o to, zaś ja odpowiedziałem: "Narody mrówek i pszczół są republikanami, a ja daję mrówkom okruszki chleba z powodu szacunku dla ich republikanizmu".
Następnie powiedziano: "Sprzeciwiasz się dawnym przywódcom islamu". Odpowiedziałem: "Kalifowie Prawowierni byli zarówno kalifami, jak i prezydentami republiki. Z pewnością Abu Bakr As-Siddiq, dziesięciu towarzyszy, którym obiecano Raj, a także inni towarzysze Proroka (niech Bóg będzie rad z nich wszystkich) byli niczym prezydenci republiki. Nie był to jednak tytuł pozbawiony znaczenia; byli oni przywódcami republiki religijnej, której znaczeniem są prawdziwa sprawiedliwość i wolność prawa szari'a".
Panie prokuratorze! Członkowie sądu! Oskarżacie mnie o wyznawanie idei sprzecznych z tymi, które wyznaję od pięćdziesięciu lat. Jeśli pytacie o świecką Republikę, wedle tego, jak rozumiem to pojęcie, sekularyzm oznacza bycie bezstronnym, to jest fakt, że zgodnie z zasadą wolności sumienia rząd nie powinien ingerować w sprawy ludzi religijnych i pobożnych, tak samo jak nie ingeruje w sprawy ludzi bezbożnych i rozpustnych. Na dziesięć lat - a obecnie to już dwadzieścia lat - wycofałem się z życia politycznego. Nie wiem, kto zasiada w rządzie Republiki. Jeśli, niech Bóg uchroni, rząd przybrał przerażającą postać, w wyniku czego przez wzgląd na bezbożność wydaje on ustawy oskarżające tych, którzy pracują na rzecz swej wiary i życia ostatecznego, oznajmiam wam bez strachu i ostrzegam was: Choćbym żył tysiąc razy, byłbym gotów do
poświęcenia każdego życia na rzecz wiary i życia ostatecznego. Czyńcie, co się wam podoba, a moim ostatnim słowem będzie:
حَسْبُنَا اللّٰهُ وَ نِعْمَ الْوَك۪يلُ
[9] W obliczu waszego niesprawiedliwego wyroku, skazującego mnie na karę główną lub życie w uwięzieniu, mówię: Jak odkryły to i niezbicie tego dowiodły Traktaty Światła, nie zostanę stracony, lecz zwolniony ze swych obowiązków, odejdę do świata światła i do siedziby szczęśliwości. Co zaś tyczy się was, o nieszczęśnicy, którzy prześladujecie nas w imię zbłądzenia!, skoro wiem, że jesteście skazani na wieczne unicestwienie i wiecznie trwające uwięzienie w samotności, jestem przygotowany na to, by oddać moją duszę z doskonałym spokojem umysłu, a moja zemsta na was będzie całkowita.
Więzień Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Panowie!
W rezultacie wielu wskazówek doszedłem do niezachwianej opinii, wedle której zostaliśmy zaatakowani nie za "naruszenie bezpieczeństwa publicznego poprzez wykorzystywanie uczuć religijnych" i nie w imieniu rządu, lecz pod płaszczykiem kłamstw, w imieniu ateizmu, z powodu naszej wiary i naszej służby na rzecz wiary i porządku publicznego. Jednym z wielu dowodów mojego zdania jest fakt, że choć dwadzieścia tysięcy ludzi przez dwadzieścia lat czytało i przyjmowało dwadzieścia tysięcy kopii poszczególnych części Traktatów Światła, uczniowie Światła nie naruszyli bezpieczeństwa publicznego przy żadnej okazji i w jakikolwiek sposób, żaden taki incydent nie został odnotowany przez rząd ani też nie doszukały się go ani sąd, przed jakim postawiono mnie wcześniej, ani ten sąd. Tymczasem gdyby istniała jakakolwiek tak rozpowszechniona i tak potężna propaganda, stałoby się to widoczne w ciągu dwudziestu dni. Oznacza to, że Artykuł 163 owego dwuznacznego prawa, dotyczący każdego, kto udziela porad religijnych, jest jedynie fałszywą maską. Ateiści zwiedli niektórych członków rządu, wprowadzili zamęt w legalnych postanowieniach prawa i chcą zmiażdżyć nas, cokolwiek się nie wydarzy.
Skoro taka jest prawda w owej kwestii, mówimy ze wszystkich sił: O, nędznicy, którzy sprzedajecie swoją religię za ten świat i upadacie w absolutną niewiarę! Czyńcie, cokolwiek jesteście w stanie uczynić! Wasz świat będzie waszym kresem! Niechaj nasze głowy zostaną poświęcone dla prawdy, dla której poświęciły się setki milionów głów! Jesteśmy gotowi na wszelką karę z wyrokiem śmierci włącznie! W takiej sytuacji przebywanie poza więzieniem jest po stokroć gorsze od przebywania w jego murach. Skoro nie istnieje żadna wolność - ani wolność religii, ani wolność sumienia, ani wolność nauki - wobec absolutnej tyranii, w obliczu której stoimy, dla tych, którzy mają honor, dla ludzi religii i tych, którzy wspierają wolność, nie ma innego rozwiązania prócz śmierci lub uwięzienia. Mówimy:
اِنَّا لِلّٰهِ وَاِنَّا اِلَيْهِ رَاجِعُونَ
[10] i pokładamy zaufanie w naszym Panu.
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Panie Przewodniczący sądu, 'Ali Riza-beju!
Mam ważną prośbę, abym mógł bronić swych praw. Nie znam nowego alfabetu, zaś mój charakter pisma, kiedy piszę w starym alfabecie, jest wielce niedoskonały. Ponadto nie pozwala mi się na to, bym spotykał się z kimkolwiek; jestem po prostu więziony w całkowitym odosobnieniu. Po piętnastu minutach odebrano mi nawet akt oskarżenia. Nie mam również środków na zatrudnienie obrońcy. Udało mi się uzyskać w tajemnicy jedynie jeden egzemplarz części mowy obrończej, jaką Panu przedstawiłem, spisanej w nowym alfabecie. Spisałem także jedną lub dwie kopie Owoców wiary,które są pewnego rodzaju obroną Traktatów Światła i streszczeniem ich drogi, aby wręczyć je oskarżycielowi publicznemu oraz wysłać do departamentów rządu w Ankarze. Niespodziewanie zostały mi one odebrane i już do mnie nie powróciły. Tymczasem kiedy przebywaliśmy w więzieniu w Eskisehir, tamtejsze władze sądownicze przysłały nam maszynę do pisania. Spisaliśmy w nowym alfabecie jedną lub dwie kopie naszej mowy obrończej, a także została ona spisana przez sąd. Zatem usilnie proszę o to, aby albo dostarczył nam Pan maszynę do pisania, albo też pozwolił nam na otrzymanie maszyny spoza więzienia,
byśmy mogli spisać w nowym alfabecie dwie lub trzy kopie zarówno naszej mowy obrończej, jak również traktatu, który jest swego rodzaju obroną Traktatów Światła. Następnie wyślemy je do Ministerstwa Sprawiedliwości, do rządu, do Zgromadzenia Narodowego i do Rady Stanu, jako że to Traktaty Światła stały się podstawą naszego oskarżenia, a stawiane im zarzuty nie są błahymi, osobistymi kwestiami, do których można by było nie przywiązywać wagi. Przeciwnie, jest to kwestia ogólna, o poważnym znaczeniu dla narodu, kraju i rządu, która jest powodem znaczącej troski świata muzułmańskiego.
Tak, ci, którzy potajemnie atakują Traktaty Światła, to ci, którzy mając na celu zniszczenie szacunku, miłości i braterstwa w świecie islamu, będących największą siłą ludzi tego kraju, a także wzbudzenie wstrętu do nich, potajemnie ustanawiają absolutną niewiarę, czyniąc politykę narzędziem bezbożności. Zwiedli oni rząd i po dwakroć wprowadzili zamęt do legalnych postanowień prawa, mówiąc: "Ruch Światła i uczniowie Światła wykorzystują religię dla celów politycznych i istnieje możliwość, że zakłócą oni publiczny porządek i publiczne bezpieczeństwo".
O wy, nieszczęśnicy! Traktaty Światła nie mają absolutnie żadnego związku z polityką, lecz jako że roztrzaskały absolutną niewiarę, niszczą i odpychają również anarchię, która jest podstawą całkowitej niewiary, a także absolutny despotyzm, który jest jej okryciem. Jednym z setek dowodów tego, że Traktaty zapewniają publiczny porządek, bezpieczeństwo, wolność i sprawiedliwość, jest traktat Owoce wiary(tur. Meyve Risalesi),będący niby ich obrona. Powinien on zostać przestudiowany przez komisję wybitnych uczonych i socjologów, a jeśli nie potwierdzą oni tego, co mówię, zgadzam się na jakąkolwiek karę, tortury lub egzekucję!
Więzień Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Panie Przewodniczący sądu!
Oto trzy kwestie, które zostały uczynione podstawami oskarżenia:
Kwestia Pierwszato zarzut ustanowienia stowarzyszenia politycznego. Powołuję na świadków wszystkich tu obecnych uczniów Światła, tych, którzy się ze mną spotykali, oraz tych, którzy czytają lub spisują Traktaty
Światła; może Pan zadawać im pytania. Nie powiedziałem komukolwiek z nich, że zamierzamy utworzyć stowarzyszenie polityczne lub związek Naqszbandijja. Zawsze mówiłem im, że zamierzamy pracować na rzecz ochrony wiary. Nie wspominaliśmy o żadnym stowarzyszeniu prócz świętej wspólnoty islamu, do którego należą wszyscy wierni i które posiada więcej niż trzysta milionów członków. Poprzez braterstwo wszystkich wiernych i z powodu naszej służby Koranowi znaleźliśmy się w "partii Koranu" (ar. Hizb al-Qur'an),która w Koranie jest nazywana "partią Boga" (ar. Hizbu-llah)[11]. Jeśli to jest owo stronnictwo, o którym wspomniano w oskarżeniu, przyznajemy się do tego całym sercem i z dumą, jednak jeśli chodzi o inne stowarzyszenie, to nic nam o nim nie wiadomo!
Kwestia Druga:Jak jest to stwierdzone w akcie oskarżenia i potwierdzone przez raport policji z Kastamonu, niektóre księgi - takie, jak Traktat o ubiorze muzułmańskim(tur. Tesettur Risalesi)czy Sześć ataków(tur. Hucumat-i Sitte)wraz z dopiskiem do nich - zostały znalezione w zabitych gwoździami skrzyniach pod drewnem na opał i węglem oraz w stanie, który w żaden sposób nie pozwoliłby na ich opublikowanie. Zostały one zbadanie i zrecenzowane przez sąd w Eskisehir; łagodny wyrok świadczy na ich korzyść, a poza tym z całą pewnością zostały one potraktowane jako poufne. Teraz, przez doszukiwanie się fałszywych znaczeń w niektórych ze zdań owych traktatów, mamy cofnąć się o dziewięć lat i zostać oskarżeni o przestępstwo, za które już zostaliśmy ukarani.
Kwestia Trzecia:W kilku miejscach aktu oskarżenia użyto zwrotów, które wyrażają raczej możliwość niż rzeczywiste nastąpienie danej rzeczy, takie jak: "...może on naruszyć bezpieczeństwo państwa lub wyrządzić mu szkodę". Każdy może popełnić morderstwo, lecz czy można oskarżyć kogoś o morderstwo wyłącznie z powodu takiej możliwości?
Więzień Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Panie Przewodniczący sądu!
Przedstawiam swoją obronę w formie petycji, jaką wysłałem do departamentów rządu w Ankarze oraz do Prezydenta, a także odpowiedź z Biura Prezesa Rady Ministrów, która ukazuje, iż uznano ważność mojej petycji. W owej obronie zawarte są rozstrzygające odpowiedzi na bezpodstawne i napastliwe podejrzenia, jakie wysunęło przeciwko nam oskarżenie. W raporcie tutejszej komisji rzeczoznawców, opartym na powierzchownych i złośliwych raportach z innych miejsc, znajduje się wiele rzeczy nieprawdziwych i nielogicznych; moje sprzeciwy wobec nich zostały już przedstawione.
W skrócie:Jak już stwierdziłem wcześniej, kiedy sąd w Eskisehir chciał skazać mnie na podstawie Artykułu 163, powiedziałem, że spośród dwustu deputowanych rządu Republiki taka sama liczba, to jest stu sześćdziesięciu trzech, zgodziła się na to, by przeznaczyć sto pięćdziesiąt tysięcy lir na moją medresę w mieście Van [12]. Zatem szacunek, jaki okazywał mi rząd Republiki, sprawia, że Artykuł 163 mnie nie dotyczy. Choć powiedziałem to sądowi, komisja rzeczoznawców przekręciła sens tego, co powiedziałem, i napisała: "Decyzją stu sześćdziesięciu trzech deputowanych otwarto postępowanie przeciwko Saidowi". To właśnie ów całkowicie bezpodstawny zarzut pierwszej komisji rzeczoznawców stał się przyczyną zarzutów postawionych nam przez oskarżenie. Stoi to w sprzeczności z faktem, że Traktaty Światła na mocy Pańskiej decyzji zostały przesłane do najwyższej komisji uczonych, która przestudiowała i zbadała wszystkie ich części, a następnie jednogłośnie wydała takie oto orzeczenie w naszej sprawie: "W pismach Saida i uczniów Światła nie ma nic, co wyraźnie wskazywałoby na fakt, lub z czego można by było wywnioskować, że zamierzają oni wykorzystać religię lub uświęcone kwestie [13], zachęcać do naruszenia bezpieczeństwa publicznego, założyć stowarzyszenie polityczne lub w jakikolwiek sposób spiskować przeciwko rządowi. Jest zrozumiałym, że uczniowie Saida w swej korespondencji nie żywią żadnych złych intencji wymierzonych przeciwko rządowi ani też idei założenia stowarzyszenia politycznego czy wspólnoty sufich".
Również druga komisja rzeczoznawców jednogłośnie stwierdziła, że "w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach traktaty Saida Nursiego są zarówno szczere, jak i bezinteresowne, i w żaden sposób nie odbiegają od przyjętych zasad nauki, prawdy i religii. Jest zupełnie jasne, że nie ma w nich niczego, co wykorzystywałoby religię, dotyczyłoby uformowania
stronnictwa politycznego lub naruszenia bezpieczeństwa. Korespondencja prowadzona między uczniami oraz między nimi a Saidem Nursim jest właśnie tego rodzaju. Prócz pięciu lub dziesięciu poufnych fragmentów i skarg, które nie mają charakteru naukowego, wszystkie traktaty objaśniają wersety koraniczne i prawdziwe znaczenie hadisów. Dziewięćdziesiąt procent dostępnych traktatów zawiera przypowieści jasno obrazujące dogmaty wiary w Boga, w Proroka, w życie ostateczne, a także dotyczącą owych dogmatów terminologię, poglądy uczonych, przestrogi moralne dla ludzi starszych i dla młodzieży, a także pouczające zdarzenia wybrane spośród życiowych doświadczeń [14]. Nie zawierają one niczego, co mogłoby zaszkodzić rządowi, administracji lub bezpieczeństwu publicznemu".
Tak więc oskarżenie zignorowało raport owej znamienitej komisji i wysunęło przeciwko nam niedorzeczne zarzuty oparte na niejasnym i niedokładnym pierwszym raporcie, zatem zaprawdę jesteśmy nadzwyczaj zaniepokojeni. W żaden sposób nie uważamy, by takie postępowanie było właściwe dla owego sprawiedliwego sądu, którego bezstronność została udowodniona. Jeśli nie uczynimy błędu w tym porównaniu, ta sytuacja przypomina następującą historię: Zapytano Bektasziego [15], dlaczego nie odprawia modlitw obowiązkowych, zaś on odpowiedział, że w Koranie powiedziano: لَا تَقْرَبُوا الصَّلٰوةَ Nie zbliżajcie się do modlitwy.Kiedy przypomniano mu, że dalszy ciąg owego wersetu brzmi: وَ اَنْتُمْ سُكَارٰى [16], odpowiedział: "Nie znam całego Koranu na pamięć". Również z Traktatów Światła wyjęto jedno zdanie, nie zwracając uwagi na to, co następuje po nim, pozwala zrozumieć kontekst owego zdania i objaśnia je, a następnie użyto go przeciwko nam. Trzydzieści do czterdziestu przykładów takiego postępowania można zobaczyć w mowie obrończej, którą przedstawię, kiedy porówna się ją z aktem oskarżenia. Opowiem o pewnym subtelnym wydarzeniu, które jest jednym z owych przykładów:
W sądzie w Eskisehir oskarżenie użyło wobec nauczania wiary przez Traktaty Światła wyrażenia wynikającego z błędu, mówiąc coś w rodzaju tego, że Traktaty psują ludzi. Choć później oskarżenie nie użyło już tego zwrotu, jeden z uczniów Światła, Abdurrezzaq, w rok po procesie powiedział:
"O, nieszczęśniku! Traktaty Światła otrzymały pośrednią pochwałę trzydziestu trzech wersetów koranicznych, a ich wartość dla religii została ustalona przez trzy cudowne proroctwa Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad) i potężne wzmianki, jakie poczynił Ghałs al-A'zam (niech jego tajemnica będzie uświęcona); przez owe dwadzieścia lat Traktaty nie
przyczyniły rządowi żadnego kłopotu, a prócz tego, że zupełnie nikomu nie zaszkodziły, to oświeciły i poprowadziły tysiące synów tej ziemi, umocniły ich wiarę oraz zmieniły na lepsze ich postępowanie, a jednak nazywasz owo przewodnictwo 'zepsuciem'. Nie boisz się Boga! Niech twój język będzie przeklęty!"
Teraz oskarżenie zobaczyło te słowa owego ucznia, zatem pozostawiam Pańskiej bezstronności i Pańskiemu sumieniu wyrażenie: "Said szerzy zepsucie".
Mając zamiar wtrącenia się do nauk społecznych Traktatów Światła, oskarżenie powiedziało: "Miejscem religii jest sumienie; nie może ona zostać ściśle związaną z prawami i przepisami. Dawniej dochodziło do niepokojów społecznych, ponieważ religia była ściśle związaną z prawami". Ja zatem mówię: "Religia to nie tylko wiara; jej druga połowa to słuszne działanie. Czyż lęk przed uwięzieniem bądź dostrzeżeniem przez rządowego detektywa jest wystarczający, by odstraszyć kogoś, kto popełnia wiele poważnych grzechów będących trucizną dla społeczeństwa, takich jak morderstwo, cudzołostwo, kradzież, hazard czy pijaństwo? Jeśli tak, wówczas w każdym domu lub nawet u boku każdego człowieka musiałby stacjonować policjant lub detektyw, aby owe zatwardziałe dusze powstrzymywały się przed tymi ohydnymi czynami. Tymczasem - co się tyczy dobrych uczynków i wiary - Traktaty Światła na stałe umieszczają tuż przy każdym człowieku bezcielesnego zakazującego owych szpetnych czynów i z łatwością wybawiają ludzi od złych czynów, przypominając o więzieniu Piekła i o Bożym gniewie".
Ponadto z powodu podpisu złożonego pod jednym z traktatów, poświęconym cudownemu i niesamowitemu przypadkowi tałafuq,oskarżenie wyciągnęło bezpodstawny wniosek, mówiąc o "członkach stowarzyszenia politycznego". Czyż ci, którzy składają swe podpisy w księgach rachunkowych kupców i oberżystów, są nazywani stowarzyszeniem? Podobne bezpodstawne oskarżenie miało miejsce w sądzie Eskisehir. Kiedy odpowiedziałem na nie i ukazałem traktat zatytułowany Cuda Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie),oskarżyciele byli zadziwieni. Gdybyśmy utworzyli stowarzyszenie poświęcone sprawom tego świata, ci, którzy przez wzgląd na mnie wycierpieli tak wiele krzywd, z pewnością uciekliby ode mnie z całkowitą odrazą. Oznacza to, że jak jestem powiązany z Imamem Al-Ghazalim, a owo połączenie nie zostało przerwane, ponieważ przynależy do życia ostatecznego, nie zaś do tego świata, tak owi niewinni, szczerzy i czyści pobożni ludzie ukazują silne
przywiązanie do takiego jak ja nieszczęśnika, a to z powodu jego nauk w temacie wiary. To spowodowało powstanie bezzasadnych podejrzeń dotyczących wyimaginowanego stowarzyszenia politycznego.
Moim ostatnim słowem jest:
حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ
[17]
Uwięziony w samotności
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
PONIŻSZY FRAGMENT JEST WIELCE DONIOSŁY - WAŻNA CZĘŚĆ MEGO OSTATNIEGO SŁOWA
Panowie! Panie Przewodniczący! Wysłuchajcie mnie uważnie!
Jako że skazanie Traktatów Światła oraz ich uczniów jest tym samym, co skazanie prawd Koranu i wiary, zatem jest również staraniem o zamknięcie - przez wzgląd na wprost całkowitą niewiarę - szerokiego traktu, jaki każdego roku od tysiąca trzystu lat obierało trzysta milionów muzułmanów, traktu wiodącego do prawdy i do szczęśliwości w obu światach; to zaś spowoduje, że spotkacie się z obrzydzeniem i sprzeciwami muzułmanów, jako że ci, którzy są na owym szerokim trakcie, wspierają poprzez swe modlitwy i dobre uczynki tych, którzy już nim przeszli. Taki wyrok spowoduje również, że nad tym błogosławionym stuleciem wybuchnie Dzień Zguby. Jaką odpowiedź dacie na Sądzie Ostatecznym, kiedy w obliczu owych trzystu milionów pozywających was ludzi zostaniecie zapytani: "Nie interweniowaliście w sprawie dzieła doktora Dozy'ego, zatytułowanego Tarih-i Islam,które od początku do końca atakowało islam, wasz kraj i waszą religię; ani w sprawie dzieł ateistów, swobodnie dostępnych w waszych bibliotekach; ani w sprawie ludzi studiujących owe księgi, którzy łączyli się w nielegalne stowarzyszenia; ani w sprawie
stowarzyszeń, które sprzeciwiały się waszej polityce, jak komuniści, anarchiści, stare stowarzyszenia rewolucyjne czy ci, którzy źle pojmowali turkizm; dlaczego więc interweniowaliście w sprawie czytelników dzieła prawdy i rzeczywistości - jakim są Traktaty Światła, ów prawdziwy komentarz do Koranu - oraz jego uczniów, którzy nie mieli żadnego związku z polityką, a szeroki trakt Koranu i wiary obrali jedynie po to, by ocalić samych siebie i swych rodaków przez wiecznym unicestwieniem i uwięzieniem w samotności? Dlaczego nazwaliście przyjaźń i braterstwo, jakie łączyły tych szczerze pobożnych ludzi, a wskazywały jedynie na życie ostateczne, stowarzyszeniem politycznym? Skazaliście ich na mocy dziwacznego prawa - oto, czego chcieliście". Pytamy was o to samo. Nasi wrogowie, ateiści i hipokryci, wprowadzili was w błąd, wywołali zamęt w sądownictwie, zaprzątają naszą sprawą uwagę rządu w sposób szkodliwy dla kraju i dla ludzi. Nazywając absolutną tyranię "Republiką", czyniąc absolutne odszczepieństwo częścią ustroju, nazywając absolutny występek "cywilizacją" i nadając imię "prawa" bezwzględnej sile i przymusowi, a to przez wzgląd na niewiarę, absorbują uwagę rządu i rozproszyli nas, w imieniu Europejczyków wymierzając ciosy supremacji islamu, temu krajowi i jego ludziom.
Panowie! Jak wskazują na to cztery silne trzęsienia ziemi, które dokładnie zbiegły się w czasie z dotkliwą agresją przeciwko uczniom Światła i z ich prześladowaniami - a w każdym przypadku występowały one wtedy, kiedy uczniowie byli atakowani, zaś kończyły się, kiedy owe ataki zostawały wstrzymane - wy jesteście odpowiedzialni za niebiańskie i ziemskie nieszczęścia, jakie miały miejsce po skazaniu nas! (...)
Said Nursi,
przetrzymywany w całkowitym odosobnieniu
więzień więzienia Denizli
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
INNA CZĘŚĆ MEGO OSTATNIEGO SŁOWA
Panowie!
Nie znam obecnego stanu życia społecznego, a komitet rzeczoznawców z Ankary potwierdził naszą stanowczą odpowiedź na zarzuty dotyczące tworzenia stowarzyszenia politycznego, usilnie przez was wysuwane jako pretekst dla skazania nas, które jest już postanowione, jak można to wywnioskować z przebiegu procedury oskarżenia. Kiedy byłem zadziwiony i zdumiony tym, że obstajecie przy owym punkcie aż do tego stopnia, przyszło mi na myśl takie oto znaczenie: Jako że przyjaźń, braterskie wspólnoty i zgromadzenia, a także braterstwo i szczere stowarzyszenia przynależące do życia ostatecznego są zarówno kamieniami węgielnymi życia społecznego, jak również odpowiedzią na istotne potrzeby ludzkiej natury; a także najbardziej niezbędną i dającą wielką siłę więzią między ludźmi, od życia rodzinnego, poprzez życie klanu, narodu, islamu, aż do życia całej ludzkości, a także punktem wsparcia i narzędziem pocieszenia w obliczu napaści materialnych i niematerialnych rzeczy, które przynoszą szkodę, które powodują alarm, z którymi ściera się każdy człowiek we wszechświecie, lecz nie może walczyć z nimi zupełnie sam, a które powstrzymują go przed wykonywaniem jego obowiązków jako muzułmanina i jako człowieka; jako że niektórzy nazwali "stowarzyszeniem politycznym" - choć nie jest to front polityczny - zgromadzenie uczniów Światła wokół nauk wiary, które jest w najwyższym stopniu chwalebne; jest szczerą przyjaźnią skupioną na naukach wiary i Koranu; z całą pewnością prowadzi do szczęśliwości na tym świecie, w religii i w życiu ostatecznym; jest bractwem współpracującym na drodze prawdy - przeto z pewnością i bez żadnej wątpliwości ci ludzie albo zostali w przerażający sposób oszukani, albo też są nadzwyczaj niebezpiecznymi anarchistami, którzy są barbarzyńskimi wrogami człowieczeństwa i despotycznymi nieprzyjaciółmi islamu, którzy żywią wobec naszego stowarzyszenia całkowicie zepsutą i zdeprawowaną wrogość właściwą anarchii, uparcie dokładając - jako apostaci - coraz większych starań przeciwko temu krajowi i narodowi, przeciwko suwerenności islamu i tego, co święte w religii; albo też są diabelskimi ateistami, którzy działają w imieniu cudzoziemców, aby przeciąć i zniszczyć życiodajne arterie tego narodu, oszukują rząd i wprowadzają zamęt do legalnych postanowień, aby zniszczyć lub zwrócić przeciwko naszym braciom i naszemu krajowi duchową broń,
którą aż do tej pory wykorzystywaliśmy przeciwko nim - przeciwko owym szatanom, faraonom i anarchistom.
Więzień Said Nursi
* * *
Panowie!
Za waszym zezwoleniem skieruję w waszej obecności kilka słów pozornie do was, lecz w rzeczywistości do tajnego komitetu rewolucyjnego, kłaniającego się zepsuciu, które przybrało wiele form, a także idei zdeprawowania tego narodu w imię niewiary, ateizmu i cudzoziemców, który przez ostatnie trzydzieści lub czterdzieści lat wszelkimi sposobami atakował Koran i prawdy wiary, jak również do nieludzkich i bezmyślnych urzędników, których tamci ludzie uczynili zasłoną dla siebie w owej kwestii, a także do ich propagandystów w przebraniu muzułmanów, którzy wywołali zamieszanie w tym sądzie (...).
(Decyzja o naszym uniewinnieniu, jaka została podjęta następnego dnia, sprawiła, iż owa płomienna mowa stała się niepotrzebną).
Said Nursi,
więziony w całkowitym odosobnieniu i w samotności
* * *
WŁAŚCIWA ODPOWIEDŹ NA WAŻNE PYTANIE
Kilku urzędników wysokiego stopnia zadało mi pytanie: "Dlaczego nie przyjąłeś propozycji Mustafy Kemala, ofiarowującej ci pensję w wysokości trzystu lir oraz stanowisko głównego kaznodziei Kurdystanu i prowincji wschodnich, na którym zastąpiłbyś Szejka Sanusiego? [18] Gdybyś przyjął ową propozycję, mógłbyś wykorzystać owo stanowisko, ratując życie stu tysięcy ludzi, którzy zostali wymordowani z powodu rewolucji".
W odpowiedzi powiedziałem im:
Traktaty Światła, dzięki którym setki tysięcy naszych rodaków zyskały miliony lat życia ostatecznego w miejsce dwudziestu lub trzydziestu lat życia doczesnego owych ludzi, którego i tak nie byłbym w stanie ocalić, wypełniły to zadanie po tysiąckroć. Gdybym przyjął ową propozycję, Traktaty Światła, które nie mogą być niczyim narzędziem ani za nikim podążać, ponieważ do nich należy tajemnica szczerości intencji, w ogóle nie zostałyby powołane do istnienia. Powiedziałem nawet mym szanownym braciom w więzieniu: "Jeśli ci, którzy wydadzą na mnie wyrok śmierci z powodu ciężkich ciosów, jakie zadały im wysłane do Ankary Traktaty Światła, sami dzięki Traktatom ocalą swoją wiarę i zostaną wybawieni przed wiecznym unicestwieniem, zaświadczcie, że wybaczam im całym moim życiem i z całej duszy!"
Po naszym uniewinnieniu w Denizli powiedziałem tym, którzy prześladowali mnie przez swą inwigilację, wysokiego stopnia urzędnikom, naczelnikowi policji i jej inspektorom:
Niezaprzeczalnym cudem Traktatów Światła jest fakt, że przez dziewięć miesięcy dokładnego dochodzenia nie znaleziono żadnego dokumentu ani żadnego rodzaju połączenia z jakimkolwiek ruchem, związkiem czy stowarzyszeniem w kraju czy za granicą, ani w dwudziestu latach mego życia człowieka prześladowanego, ani w setkach moich traktatów i listów, ani pośród tysięcy moich uczniów. Czyż owa niezwykła sytuacja mogłaby zostać osiągnięta dzięki sile myśli lub dzięki zaaranżowaniu jej? Jeśli wyciągniemy na światło prywatne sprawy wielu lat życia człowieka, z pewnością znajdzie się dwadzieścia spraw wstydliwych lub takich, za które można go skazać. Skoro tak przedstawia się sprawa, możecie powiedzieć, że cała ta sprawa została zaaranżowana przez olśniewającego i niezwyciężonego geniusza, albo że jest przykładem prawdziwej szczodrości Boga i Jego ochrony. Sprzeciwianie się takiemu geniuszowi z pewnością byłoby błędem i spowodowałoby wielką szkodę dla kraju i dla ludzi, podczas gdy sprzeciwianie się Bożej ochronie i łasce Wszechwładnego byłoby uporem podobnym uporowi Faraona.
Jeśli powiecie:"Jeśli uwolnimy cię i nie poddamy inwigilacji, będziesz mógł splugawić życie naszej społeczności swymi naukami i niejasnymi tajemnicami",
odpowiem:Wszystkie moje nauki bez wyjątku były widziane przez członków rządu oraz władze sądownicze i nie znaleziono w nich ani jednej kwestii, która wymagałaby wymierzenia mi kary choć jednego
dnia więzienia. Czterdzieści do pięćdziesięciu tysięcy kopii owych nauk przechodziło z rąk do rąk, było studiowanych uważnie i z ciekawością, jednak czytelnicy jedynie na tym skorzystali; żaden z nich nie doznał jakiejkolwiek szkody. Ponadto, jako że zarówno sąd, przed którym stałem poprzednio, jak też sąd, przed którym stoję obecnie, nie znalazły powodu do oskarżenia mnie o jakiekolwiek przestępstwa, przeto szpetną i bezsensowną niesprawiedliwością jest fakt, że poprzez nowy sąd ingerujecie w nasze jednogłośnie orzeczone uniewinnienie, wtrącając się do moich spraw i do spraw Traktatów Światła, a za rozstrzygający dowód tego może posłużyć fakt, że poprzedni sąd skazał jedynie piętnastu spośród stu dwudziestu moich przetrzymywanych w więzieniu braci na karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności, a i taki wyrok był w stanie wydać jedynie samowolnie, wykorzystując jako pretekst pięć lub dziesięć słów wybranych ze stu trzydziestu traktatów, przez wzgląd na zdanie człowieka ważnego w oczach tego świata. Co więcej, nie spisałem żadnych nowych nauk ani nie trzymam w ukryciu żadnych tajemnic, jakie moglibyście przeinaczyć poprzez swój nadzór.
Obecnie wielce potrzebuję wolności. Wystarczy mi tego niepotrzebnego, niesprawiedliwego i bezsensownego nadzoru, jakiemu byłem poddawany przez dwadzieścia lat. Moja cierpliwość się wyczerpała i jest możliwym, że z powodu podeszłego wieku wypowiem przekleństwa, od wypowiedzenia których aż do teraz się powstrzymywałem, a słowa: "Westchnienia prześladowanego wzbijają się do Tronu Boga" są potężną prawdą.
Ci despotyczni nędznicy, którzy w oczach tego świata zajmują wysoką pozycję, powiedzieli: "Przez dwadzieścia lat ani razu nie założyłeś naszego nakrycia głowy; nie zdejmowałeś nakrycia głowy w obecności sądu, przed którym stałeś wcześniej, i nie zdejmujesz go w obecności sądu, przed którym stoisz teraz; pokazujesz się w dawnym stroju, podczas gdy siedemnaście milionów ludzi przywdziało współczesne szaty". Odpowiadam zatem:
Jeśli miałbym nosić - za zezwoleniem prawa szari'a dotyczącym sytuacji wymuszonej przez prawo - ubiór nie siedemnastu milionów ani nawet nie siedmiu milionów, lecz ubiór, na który przystało i który szczerze przyjęło siedem tysięcy pijaków zachwyconych Europą, to wolę nosić - w zgodności z prawem szari'a i bogobojnością - ubiór siedmiu miliardów ludzi.Nie można powiedzieć: "On uparcie się nam sprzeciwia" o kimś takim jak ja, kto na dwadzieścia pięć lat wycofał się z życia społecznego. Nawet gdyby byłby to upór, to skoro nie mógł go złamać Mustafa Kemal, nie mogły go złamać dwa sądy i nie mogły go
zgnieść władze trzech prowincji, kimże jesteście wy, że podejmujecie bezcelowe wysiłki, aby przełamać ów upór na szkodę zarówno narodu, jak i rządu? Nawet gdyby ów człowiek był waszym przeciwnikiem politycznym, to ponieważ - jak sami przyznaliście - w ciągu ostatnich dwudziestu lat zerwał on wszystkie więzi ze światem i w efekcie jak gdyby umarł, nie mógłby zmartwychwstać, by walczyć przeciwko wam i bezsensownie zaangażować się w życie polityczne, przyczyniając samemu sobie poważnej szkody, zatem szaleństwem jest żywienie bezpodstawnego lęku, iż ten człowiek się wam sprzeciwi. Jako że nawet poważna rozmowa z szaleńcem jest szaleństwem, zatem porzucam przemawianie do takich, jak wy. Powiedziałem już: "Cokolwiek uczynicie, nie będę czuł się zobowiązanym wobec was do niczego!", co zarówno rozgniewało ich, jak i zmusiło do milczenia.
Moim ostatnim słowem jest:
حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ
[19]
حَسْبِىَ اللّٰهُ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ عَلَيْهِ تَوَكَّلْتُ وَهُوَ رَبُّ الْعَرْشِ الْعَظ۪يمِ
[20]
* * *
Podczas gdy wrogowie islamu przenosili Bediuzzamana Saida Nursiego oraz uczniów Światła z jednego sądu do drugiego, szerzyli oni strach i rzucali swe groźby, a także zmuszali urzędników zajmujących ważne stanowiska w aparacie władzy do tego, by spisywali oni całkowicie fałszywe, sfabrykowane raporty, wymierzone przeciwko Nauczycielowi i jego uczniom. Uczynili wszystko, aby oddalić każdego od Bediuzzamana i uczniów Światła, a także starali się wywołać zepsucie, aby zniszczyć solidarność uczniów Światła.
W tym miejscu zamieszczamy niektóre z listów, jakie Bediuzzaman Said Nursi napisał w więzieniu Denizli, jak czynił to wcześniej, w których doradza on uczniom Światła, aby unikali wprowadzenia w błąd przez negatywną propagandę, równocześnie odpowiadając na duchową potrzebę spotkania się uczniów z ich umiłowanym Nauczycielem. Uczniowie Światła potajemnie upewniali się co do tego, czy listy oraz spisywane w więzieniu dzieła zostały wysłane przez Bediuzzamana, ponieważ w każdym więzieniu, do jakiego trafiał Nauczyciel, był więziony w odosobnieniu, w pojedynczej celi, i nie zezwalano mu na przyjmowanie gości.
* * *
Ten fragment został włączony do Dopisku po tym, jak urzędnicy weszli w jego posiadanie dzięki szpiegowi.
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪
[21]
W przededniu ramadanu moja gorączka zaczęła rosnąć, aż przekroczyła czterdzieści stopni, a to z powodu zatrucia, które potwierdził lekarz,a które najprawdopodobniej zostało zarządzone przez mych potajemnych bezbożnych wrogów. Równocześnie przyszli oskarżyciele i oficerowie policji śledczej z Kastamonu, aby przeszukać mój dom. Wtedy poprzez przeczucie zdałem sobie sprawę z tego, że został przedsięwzięty straszliwy atak przeciwko mnie. Widząc, że "moja krańcowo ciężka choroba wywołana trucizną prawdopodobnie mnie zabije",
błagałem z głębi serca, abym mógł oddać ducha w ramionach mych cnotliwych przyjaciół z prowincji Isparta i abym mógł być pochowanym w owej błogosławionej ziemi.
Otworzyłem Hizb al-Akbar al-Qur'ani nagle ukazał się przede mną werset:
وَ اصْبِرْ لِحُكْمِ رَبِّكَ فَاِنَّكَ بِاَعْيُنِنَا وَ سَبِّحْ بِحَمْدِ رَبِّكَ
[22]
który powiedział: "Spójrz na mnie!". Spojrzałem więc, a znaczenie, na które wskazuje ów werset, poprzez trzy silne znaki dostarczyło pocieszenia zarówno mi samemu, jak i nam wszystkim. Pod pewnym względem to nieszczęście, jakiego teraz doświadczamy, zostało zmniejszone do zera. Zesłanie mnie do Isparty po raz piąty było świadectwem tego, że moja suplikacja (ar. du'a)z głębi serca została przyjęta.
Znak pierwszy:Wedle obliczeń zgodnych z nauką dżafr(włączając podwojenia) fraza szaddadokładnie odpowiada poprzez tałafuqarabskiej dacie tego roku, a zatem jej znaczenie mówi: "Bądź cierpliwy! Podporządkuj się rozkazowi Boga! Nie martw się, Bóg patrzy na ciebie łaskawie! Nadal odmawiaj podczas nocy tasbihi wychwalaj Boga!"
Rozkładając tę frazę na czynniki,trzy litery ra ر i cztery litery nun ن dają 200; jedna litera sin س i jedna mim م dają 100; jedna litera sad ص , jedna fa ف i jedna mim م dają 210; jedna litera kaf ك i jedna 'ajn ع dają 150; trzy litery ha (miękkie) ح , jedna łał و i jedna ja ى dają 40; jedna litera lam ل , dziewięć liter ba ب , jedna litera dal د , jedna łał د i jedna alif ا dają 62. Po zsumowaniu ich otrzymujemy 1362, co poprzez tałafuqponownie wskazuje na dokładnie ten sam rok, a nawet na chwilę, w której spadło na nas to nieszczęście. Jest to silny znak.
(...)
Ponieważ nie ma takiej potrzeby, na razie nie zezwolono mi na to, bym opisał trzeci znak.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
W czasie, kiedy w obliczu skutków tego wydarzenia byłem zdecydowany, aby w zupełności wyrzec się samego siebie i poświęcić się dla mych niewinnych braci, kiedy poszukiwałem pocieszenia, czytałem Al-Dżaldżalutija[23]. Nagle przyszło mi na myśl, że Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) modlił się słowami: "O, Boże! Wybaw nas". In sza'allah,zostaniecie zbawieni poprzez znaczenie jego suplikacji:
Tak, w swym dziele Qasidah al-Dżaldżalutija Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) na dwa sposoby przekazał wieści o Traktatach Światła, zaś poprzez wersy:
وَ بِالْاٰيَةِ الْكُبْرٰى اَمِنّ۪ى مِنَ الْفَجَتْ
"I błagam Cię przez Największy Znak, uchroń mnie od nagłego nieszczęścia" wskazał na traktat Największy Znak.
Poprzez tę wzmiankę wskazuje on na fakt, że z powodu Największego Znakuuczniów Światła nawiedzi znaczące nieszczęście, a także przez wzgląd na Największy Znakbłaga Boga o to, by wybawił On uczniów od owego nieszczęścia, zatem czyni on ów traktat i to, co jest jego źródłem, orędownikami. Tak, wydrukowanie Największego Znakustało się pretekstem dla nieszczęścia, jakie nastąpiło, i dokładnie potwierdziło ów znak tego, co niewidzialne.
Ponadto (z drugiej strony) kasyda w swym zakończeniu czyni wzmiankę o ważnych częściach Traktatów Światła, a także o ich uporządkowaniu, mówiąc:
وَ تِلْكَ حُرُوفُ النُّورِ فَاجْمَعْ خَوَاصَّهَا ٭ وَ حَقِّقْ مَعَان۪يهَا بِهَا الْخَيْرُ تُمِّمَتْ
Owe litery światła łączą ich majątki
I sprawiają, że studiują oni ich znaczenie, jako że dzięki nim spełnia się dobro.
Oznacza to: "Ci, którzy są słowami i literami Traktatów Światła, a o których nadmieniamy, łączą swe majątki i studiują znaczenie owych traktatów, jako że dzięki nim dokonuje się wszelkie dobro i osiągane jest wszelkie szczęście".Ze słów "studiują ich znaczenie" można wywnioskować, że nie odnoszą się one do liter, które nie wyrażają żadnego znaczenia, lecz do traktatów nazwanych Sozler,co oznacza Słowa.
لَا يَعْلَمُ الْغَيْبَ اِلَّا اللّٰهُ
A tego, co niewidzialne, nie zna nikt inny, jak tylko Bóg.
رَبَّنَا لَا تُؤَاخِذْنَٓا اِنْ نَس۪ينَٓا اَوْ اَخْطَاْنَا
[24]
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪
[25]
Moi drodzy, wierni bracia!
Całym moim jestestwem winszuję wam z okazji minionej Nocy Przeznaczenia i nadchodzącego święta [26], i powierzam was jedności i miłosierdziu Najbardziej Miłosiernego z miłosiernych. Choć zgodnie ze znaczeniem słów: Ten, kto wierzy w Boże zarządzenie, jest wybawiony od bycia nieszczęśliwymnie sądzę, byście potrzebowali pocieszenia, mówię wam, że dzięki aluzyjnemu znaczeniu wersetu:
وَاصْبِرْ لِحُكْمِ رَبِّكَ فَاِنَّكَ بِاَعْيُنِنَا وَسَبِّحْ بِحَمْدِ رَبِّكَ
[27]
moim udziałem stało się całe pocieszenie, jakie ofiarowuje ów werset, a było tak:
Kiedy w spokoju rozmyślaliśmy o przemijaniu ramadanu, przydarzył się nam ów niepojęty i całkowicie niemożliwy do zniesienia epizod, lecz dostrzegłem, że był on czystą łaską zarówno dla mnie, jak i dla Traktatów Światła, a także dla was, dla naszego ramadanu i dla naszego braterstwa. Opiszę jedynie dwie lub trzy spośród licznych korzyści tego wydarzenia dla mnie samego.
Jedna z owych korzyści:Wielkie podekscytowanie, powaga, zanoszenie błagań do Boga i szukanie schronienia u Niego, jakich doświadczyłem, przezwyciężyły poważną chorobę i uczyniły mnie zdolnym do działania podczas ramadanu.
Druga korzyść:Żywiłem silne pragnienie, aby w tym roku ujrzeć was wszystkich i być blisko was. Zgodziłbym się na wszelkie trudności, jakie
wycierpiałem, bym tylko mógł zobaczyć choć jednego z was i przybyć do Isparty.
Trzecia korzyść:W nadzwyczajny sposób wszystkie bolesne okoliczności zarówno w Kastamonu, jak i po drodze tutaj oraz w tym miejscu nagle uległy zmianie, a na przekór mym nadziejom i pragnieniom ukazała się ręka Bożej łaski, która sprawia, że człowiek wykrzykuje:
اَلْخَيْرُ ف۪ى مَا اخْتَارَهُ اللّٰهُ
Dobro tkwi w tym, co postanowił Bóg! Tym, co najbardziej sprawiło, że zdałem sobie z tego sprawę, był fakt, że najbardziej niedbali i zajmujący najwyższą pozycję ludzie stali się tymi, którzy z największą uwagą czytają Traktaty Światła, otwierając nowe pola dla triumfu Traktatów. Wszystkie cierpienia i żale każdego innego odczuwałem tak samo, jak moje własne, lecz teraz, jako że owo nieszczęście sprawiło, że stukrotna nagroda za każdą godzinę oddawania czci Bogu wzrosła do tysiąckrotnej - ponieważ błogosławiony miesiąc ramadan sprawia, że każda godzina staje się równa stu godzinom - mój smutek i współczucie dla ludzi o szczerej intencji, takich jak wy, którzy w zupełności pojęli lekcje Traktatów Światła, zatem wiedzą, że jest to jedyne ulotne miejsce dokonania handlu, którzy poświęcają wszystko dla ich wiary i życia ostatecznego, którzy wierzą, że przejściowe trudności owej szkoły Proroka Józefa [28] wytworzą wiecznie trwające przyjemności i korzyści...; mój smutek i współczucie dla was przekształciły się w powinszowania, uznanie i oklaski dla waszej wytrwałości. Oznajmiłem: Al-hamdu li-llahi 'ala kulli hal illa-l kufri ła-d dalal![29]
Jestem zdania, że pod tym względem obecny stan rzeczy przynosi takie korzyści zarówno dla mnie samego, jak i dla naszego braterstwa, dla Traktatów Światła, dla spędzania przez nas miesiąca ramadan i dla was, że gdyby podniosła się zasłona [30], sprawiłoby to, że oznajmilibyśmy: "Dzięki niech będą Tobie, o Boże! Boże zarządzenie zaiste jest przykładem Twojej łaski dla nas".
Nie obwiniajcie tych, którzy stali się przyczyną całej sprawy. Dalekosiężne i straszliwe plany dotyczące tego nieszczęścia zostały ułożone na długo przedtem, zaś całe wydarzenie stało się dla nas lekkim, a in sza'a-llah,szybko przeminie. Zgodnie ze znaczeniem wersetu:
عَسٰٓى اَنْ تَكْرَهُوا شَيْئًا وَهُوَ خَيْرٌ لَكُمْ
[31]
nie smućcie się.
Said Nursi
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪
[32]
Moi drodzy bracia!
Jestem bardzo szczęśliwy, mogąc być blisko was. Od czasu do czasu rozmawiam z wami w wyobraźni, co jest dla mnie pocieszeniem. Wiedzcie, że gdyby tylko było to możliwe, byłbym dumny i szczęśliwy, mogąc znosić wszystkie wasze trudności. Z waszego powodu miłuję Ispartę i jej okolice, aż do jej kamieni i gleby. Oznajmiam nawet, a powiem to również oficjalnie, że gdyby władze Isparty wymierzyły mi jakąś karę, a inna prowincja uniewinniłaby mnie, wybrałbym pozostanie tutaj.
Tak, pochodzę z Isparty pod trzema względami. Nie jestem w stanie udowodnić tego genealogicznie, lecz jestem przekonany, że przodkowie Saida, którzy przyszli na świat w powiecie Isparit, przybyli tam z tej prowincji. Isparta dała mi braci tak prawdziwych, że byłbym szczęśliwy, gdybym mógł dla każdego z nich poświęcić nie tylko Abdulmecida [33] i Abdurrahmana [34], lecz także Saida (to jest samego siebie - uz. red. tur).
Przypuszczam, że w tym czasie nie ma na ziemi nikogo, kto cierpiałby - w sercu, duszy i umyśle - mniej niż uczniowie Światła, jako że z powodu pewnej i potwierdzonej wiary
{[*]: Zgodnie ze słowami Bediuzzamana, celem Traktatów Światła jest sprawienie, że ich czytelnicy lub uczniowie zyskają pewną, potwierdzoną wiarę (tur. iman-i tahkiki; ar. tahqiqi). Zostało to określone jako: "Nabycie poprzez ścisłe dochodzenie niezachwianej wiedzy w kwestiach związanych z wiarą i życie ową wiarą... pewną, niezachwianą wiarą". Por. Abdullah Yegin, Yeni Lugat, wydanie trzecie, Istanbul 1975, s. 271.}
ich serca, dusze i umysły nie cierpią niedoli. Co się tyczy trudności materialnych, to uczniowie dzięki naukom Traktatów Światła wiedzą, że są one zarówno przejściowe, jak nieważne, że przynoszą nagrodę, a także są środkami służącymi temu, by odsłoniły się inne sposoby służenia wierze, zatem przyjmują owe trudności, składając Bogu podziękowania i okazując cierpliwość. Poprzez stan swych umysłów udowadniają, że pewna, potwierdzona wiara prowadzi do szczęścia także na tym świecie. Tak, mówią oni: "Spójrzmy, co czyni Bóg; cokolwiek On czyni, jest dobrem!" i wytrwale pracują nad tym, by przekształcić owe przemijające trudności w trwałe przykłady miłosierdzia.
Niech Najbardziej Miłosierny z miłosiernych powiększy liczbę tych, którzy są im podobni, niech uczyni ich powodem do dumy i przyczyną szczęścia tego kraju, niechaj ześle im wieczne szczęście w Raju. Amen!
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Ponownie winszuję wam z okazji święta; niech nie będzie wam przykro z tego powodu, że nie mogliśmy spotkać się osobiście. Zaprawdę, zawsze jesteśmy razem i - in sza'a-llah- owa wspólnota będzie trwać na drodze do wieczności. Moim zdaniem wieczne zasługi, cnoty oraz radości duszy i serca, jakie stały się waszym udziałem w służbie wierze, zmniejszyły do zera obecne przejściowe, przemijające smutki i trudności.
Aż do teraz nie było nikogo, kto doznałby tak niewielu trudności w tak świętej służbie, jakich doznali uczniowie Światła. Tak, Raju nie można kupić za niską cenę. W tym czasie prawdziwie największe znaczenie ma ratowanie innych od absolutnej niewiary, która niszczy zarówno życie tego świata, jak i życie ostateczne, a jeśli nawet istnieją niewielkie trudności, powinno się odpowiadać na nie z entuzjazmem, składając Bogu podziękowania i pozostając w cierpliwości. Jako że nasz Stwórca, Który zatrudnia nas w tej służbie, jest Najbardziej Litościwy i Wszechmądry, przeto powinniśmy polegać na Jego miłosierdziu i mądrości, i przyjmować każdą rzecz z radością, będąc pogodzonymi z Jego zarządzeniem (...).
Said Nursi
* * *
W mej krótkiej mowie obrończej powiedziałem:
Litość, rzeczywistość i prawda Traktatów Światła uniemożliwiają nam zaangażowanie się w politykę, ponieważ (w przeciwnym razie - uz. red. pol.) niewinni ludzie będą cierpieć, a my będziemy ich prześladować. Niektórzy ludzie pragnęli wyjaśnienia tych słów, zatem mówię im:
W obecnym burzliwym stuleciu egoizm i rasizm biorące początek z okrutnej cywilizacji, dyktatura wojskowa będąca efektem Wielkiej Wojny [35] oraz brak litości zrodzony ze zbłądzenia doprowadziły do tyranii tak krańcowej i despotyzmu tak niepohamowanego, że jeśli ludzie prawdy będą bronić swych praw czy to poprzez fizyczną siłę, czy to odpowiadając równie ciężką tyranią, wielu nieszczęśników zostanie rzuconych w ogień pod pretekstem tworzenia stronnictw, zaś w takiej
sytuacji również ludzie prawdy staną się tyranami i zostaną pokonani. Ci, którzy działają i atakują innych z powodu wyżej wymienionych uczuć, pod jakimś błahym pretekstem, uderzają w dwudziestu lub trzydziestu ludzi i niszczą ich z powodu błędów jednej lub dwóch osób. Jeśli ludzie prawdy na drodze prawdy i sprawiedliwości będą uderzać jedynie w tych, którzy sami uderzają, wygrają jedynie raz wobec trzydziestu przegranych, a zatem są na straconej pozycji. Jeśli zgodnie z niesprawiedliwą regułą odpowiedzialności zbiorowej ludzie prawdy również zmiażdżą dwudziestu lub trzydziestu ludzi z powodu błędów jednej bądź dwóch osób, wówczas w imię prawa popełnią straszliwą niesprawiedliwość.
Oto zatem prawdziwy powód, dla którego staramy się unikać polityki i wtrącania się do spraw rządu, czując niechęć do takich spraw. Mamy do dyspozycji siłę prawdy tak wielką, że moglibyśmy obronić wszystkie nasze prawa, lecz jako że wszystko przemija, a śmierć nie umiera, drzwi grobu nigdy się nie zamykają, zaś jeśli ktoś doznaje trudności, przekształcają się one w miłosierdzie, z pewnością będziemy cierpliwie i z wdzięcznością pokładać zaufanie w Bogu i zachowamy milczenie. Przymusowe i szkodliwe przerwanie naszego milczenia z pewnością jest całkowicie sprzeczne ze sprawiedliwością, uczciwością, a także z patriotycznym zapałem i dokładaniem starań.
Podsumowując:Członkowie rządu, politycy, władze, policja i sądownictwo nie mają żadnego powodu, by walczyć przeciwko nam. Poprzez zajadłość absolutnej niewiary, której nie może bronić żaden rząd na świecie i nie polubi jej nikt przy zdrowych zmysłach, poprzez zajadłość ateizmu, który bierze swój z początek z materializmu i jest straszliwą plagą, jaka dotknęła ludzkość, a także poprzez ich zło, pewni utajeni ateiści wprowadzili w błąd wielu urzędników rządu, wzbudzili ich podejrzenia i podburzyli ich przeciwko nam. My zaś mówimy: Gdyby owi ateiści podburzyli przeciwko nam nie tylko kilku podejrzliwych ludzi, jak ma to miejsce, lecz cały świat, dzięki sile Koranu i dzięki Bożej łasce nie uciekniemy i nie złożymy broni przed owym odszczepieństwem, przed absolutną niewiarą i ateizmem!
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Wasza stałość i wytrwałość pokonały wszystkie plany masonów i hipokrytów. Tak, moi bracia, nie ma potrzeby, by to ukrywać - ci ateiści porównali Traktaty Światła i uczniów Światła do tariq sufickich, a szczególnie do tariki Naqszbandijja, zaś zamierzając zwalić nas z nóg i rozproszyć, zaatakowali nas wedle tych samych schematów, poprzez które pokonali sufich:
Po pierwsze:Onieśmielić i zastraszyć sufich oraz ukazać nadużycia drogi sufich.
Po drugie:Podać do wiadomości ogółu błędy ich przywódców oraz tych, którzy za nimi podążali.
Po trzecie:Poprzez uwodzicielskie występki oraz ogłupiające przyjemności i trucizny filozofii oraz cywilizacji materialistów sprawić, by stali się zepsuci; zniszczyć ich solidarność; poprzez zdradzieckie kłamstwa oczernić ich przywódców; wreszcie zdyskredytować drogi sufich, wykorzystując do tego pewne zasady nauki i filozofii.
Zaatakowali nas tą samą bronią, jakiej użyli przeciwko naqszbandytom i sufim, jednak zostali okłamani, ponieważ jako że istotą drogi Traktatów Światła są: całkowita szczerość intencji; wyrzeczenie się egoizmu; poszukiwanie i dostrzeganie miłosierdzia w trudnościach, a trwałych przyjemności w cierpieniach; wykazywanie poważnych cierpień zawartych w ulotnych i rozwiązłych przyjemnościach; założenie, że wiara umożliwia zdobycie niezliczonych przyjemności również na tym świecie, a także nauczanie punktów i prawd, jakich nie jest w stanie dosięgnąć ręka filozofii - zatem, in sza'a-llah,sprawi to, że wszystkie ich plany spełzną na niczym, a ukazując, że nie można dokonać żadnego porównania drogi Traktatów Światła do tarik sufickich, sprawi, że całkowicie zamilkną (...).
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Moim zdaniem ci, którzy nie zostali wstrząśnięci ciężką próbą dwóch szkół Proroka Józefa, byłej i obecnej [36], nie opuszczali ich lekcji i nie zrezygnowali z bycia ich uczniami, choć ich usta paliła wrząca zupa, których morale nie zostało złamane mimo całej owej agresji, będą oklaskiwani przez ludzi prawdy i nadchodzące pokolenia tak, jak oklaskują ich aniołowie i istoty duchowe. Jednakże udręka fizyczna jest nadmierną, ponieważ niektórzy spośród was są chorzy, delikatni lub biedni. Jednak kiedy pomyślałem o innych spośród was, którzy pocieszają strapionych, będąc doskonałymi przykładami cierpliwości i dobrego postępowania; o litościwych braciach, którzy ofiarowują swoją solidarność i uprzejmą uwagę; o inteligentnych towarzyszach omawianych lekcji; o zwierciadłach, które odbijają piękne zalety moralne, zmniejszając w ten sposób fizyczną udrękę do zera - moje obawy o was, których miłuję bardziej niż własną duszę, zostały uśmierzone.
Pewnego dnia wyślę wam szatę Maulany Chalida, która liczy sobie sto dwadzieścia lat. Owinę nią w jego imieniu każdego z was, w ten sam sposób, w jaki on owinął nią mnie. Wyślę ją, kiedy tylko będziecie tego chcieli (...).
Said Nursi
* * *
Moi drodzy, wierni bracia!
Jednym z powodów, dla których sprawiedliwość Bożego zarządzenia przyprowadziła nas do szkoły Proroka Józefa w Denizli, jest to, że zarówno więźniowie z Denizli, jak i mieszkańcy tego miasta, a być może nawet jego urzędnicy i sędziowie potrzebowali Traktatów Światła oraz uczniów Światła bardziej niż ludzie z jakiegokolwiek innego miejsca. To dlatego zostaliśmy poddani owej ciężkiej próbie i wyznaczono nam zadanie przynależne do wiary i do życia ostatecznego. Jedynie jeden lub dwaj więźniowie spośród dwudziestu czy trzydziestu odprawiali obowiązkowe modlitwy tak, jak powinny one być odprawiane, lecz podążając za przykładem uczniów Światła czterdziestu lub pięćdziesięciu więźniów, wszyscy bez wyjątku, zaczęło odprawiać modlitwy w doskonały sposób -
oto nauka i przewodnictwo (wygłoszone językiem usposobienia i czynu), które zmniejszają do zera niedolę i trudności, a zaiste sprawiają, że owe przeciwności stają się umiłowane. Mamy nadzieję, że miłosierdzie i łaska Boga sprawią, że jak uczniowie Światła nauczali tego poprzez swe uczynki, tak dzięki potężnej i prawdziwej wierze w ich sercach staną się oni podobni fortecy ze stali, wybawiając wiernych od wątpliwości i podejrzeń ludzi zbłądzenia.
Ahl ad-dunjazabraniają nam w tym miejscu rozmawiania z ludźmi i utrzymywania z nimi jakichkolwiek kontaktów, choć nie przyniosłoby to żadnej szkody. Język usposobienia jest potężniejszy i skuteczniejszy niż przemawianie słowami. Jako że uwięzienie służy nauce i edukacji, zatem jeśli ci ludzie kochają naród, powinni pozwolić więźniom na spotykanie się z uczniami Światła, aby mogli oni w ciągu jednego miesiąca lub nawet jednego dnia odebrać naukę i edukację lepszą od tych, jakie w przeciwnym razie mogliby otrzymać w ciągu roku, aby wszyscy mogli stać się ludźmi przynoszącymi korzyść zarówno narodowi, jak i krajowi, a także użytecznymi dla ich własnej przyszłości oraz życia ostatecznego. Byłoby bardzo pożytecznym, gdybyśmy mieli tutaj Przewodnik dla młodzieży. In sza'a-llah,pewnego dnia uda się go sprowadzić.
Said Nursi
* * *
Moi drodzy, wierni bracia!
Dzisiaj przypomniałem sobie znaną wam rozmowę z mym starszym bratem, Mułłą Abdullahem, dotyczącą szlachetnego Ziji ad-Dina. Następnie pomyślałem o was i rzekłem sam do siebie: "Gdyby nawet zostało objawione to, co niewidzialne; gdyby każdemu z owych szczerze pobożnych i żarliwych muzułmanów, którzy okazują taką stałość w tych niestałych czasach, a którymi nie zachwiały owe zawiłe i poddające ich próbie okoliczności, objawiono, że są oni świętymi (ar. ałlija)lub nawet biegunami duchowości, ich znaczenie w moich oczach oraz troska, jaką im poświęcam, zwiększyłyby się bardzo niewiele; gdyby zaś okazało się, iż są oni prostymi i zwykłymi ludźmi, ich wartość w moich oczach nie zmalałaby w żaden sposób, jako żezadanie ocalenia wiary w tak nadzwyczaj ciężkich warunkach ma wartość większą niż cokolwiek innego".
W tak burzliwych i zmiennych okolicznościach cnoty, jakie nadaje ranga człowieka oraz dobra opinia innych w jego temacie, rozpływają
się, kiedy owe dobre opinie zostają zniszczone, a ich umiłowanie maleje. Ten, do którego należą owe zalety, czuje się zobowiązany do tego, by przyjąć sztuczne maniery, pustą etykietę i uciążliwe dostojeństwo, aby tylko zachować swą pozycję w oczach innych. Nieskończone dzięki niech będą Bogu Jedynemu za to, że nie potrzebujemy oziębłej sztuczności tego rodzaju.
Said Nursi
* * *
...Moi bracia!Z pewnością obecna sytuacja sprawiła, że niektórzy urzędnicy, a także inni ludzie, odstąpili od Traktatów Światła, a także przestraszyła ich, lecz również zbudziła uwagę - a także tęsknotę - wszystkich ich przeciwników, ludzi religijnych oraz urzędników związanych z tym przedsięwzięciem. Nie martwcie się, te światła wciąż będą lśnić!
{(*): Bracia, prosimy, zwróćcie uwagę na te słowa! W więzieniu Denizli, kiedy pozornie wszystko zwróciło się przeciwko niemu, a oskarżenie starało się doprowadzić do jego egzekucji, Nauczyciel powiedział: "Nie martwcie się, bracia moi. Te światła wciąż będą lśnić!" Spójrzcie, jak jego słowa okazały się prawdą!
Za zgodność: jego uczniowie.}
Said Nursi
* * *
Moi drodzy bracia!
Sądzę, że naszą ostateczną i prawdziwą obroną będzie krótki traktat, który jest owocem więzienia Denizli, jako że rozległe spiski knute przeciwko nam przez miniony rok, pierwotnie spowodowane przez bezpodstawne podejrzenia, są następujące: Zaatakowano nas pod bezpodstawnymi pretekstami, takimi jak tworzenie wspólnoty sufickiej, ustanawianie tajnego stowarzyszenia, służenie za narzędzie sił zewnętrznych, wykorzystywanie uczuć religijnych dla celów politycznych, działanie na szkodę Republiki, wtrącanie się w sprawy rządu czy naruszanie bezpieczeństwa publicznego.
Nieskończone dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że plany naszych wrogów zawiodły. Nie znaleźli oni niczego prócz prawd
wiary i Koranu, studiowania kwestii dotyczących życia ostatecznego i działania na rzecz wiecznie trwającej szczęśliwości, nawet w tak rozległym dochodzeniu, jakie objęło setki uczniów, setki traktatów, listy i księgi spisane na przestrzeni osiemnastu lat. Aby ukryć swe spiski, zaczęli poszukiwać jakiegokolwiek pretekstu [37].
Myślę jednak, że w obliczu straszliwej, tajemnej organizacji ateistów, która zwiodła niektórych spośród przywódców rządu, zwracając ich przeciwko nam, a być może atakując nas bezpośrednio w imieniu całkowitej niewiary, sprawiono, iż napisaliśmy traktat Owoce wiary- który jest jasny jak słońce, rozprasza wszystkie wątpliwości, jest stały i niezachwiany jak góra - jako najbardziej potężną obronę przeciwko nim, aby zmusić ich do milczenia.
Said Nursi
* * *
Moi drodzy bracia!
Tego piątku myślałem o was, czytając doniosłą księgę suplikacji. Językiem swego usposobienia zapytaliście: "Cóż zrobimy, by ocalić się przed tym nieszczęściem?". Oto, co przyszło na myśl memu sercu:
Powinniście nadal działać ręka w rękę i stać ramię w ramię, z całkowitą solidarnością, ponieważ ci, którzy podejmują takie kroki, jak unikanie jeden drugiego, jak wyrzekanie się Traktatów Światła oraz mnie samego, których działania są zaprzaństwem i którzy próbują zaimponować potajemnym wrogom, jacy chcą nas zmiażdżyć, nie zyskają niczego prócz straty. Zapewniam was, gdybym wierzył, że uratuje was ucieczka, zezwoliłbym, byście znieważali mnie, zdradzili i obmawiali, a wciąż bym wam wybaczył. Jednakże ukryta siła, która chce nas zgnieść, wie, kim jesteście, i nie została wprowadzona w błąd. Wasza słabość i ucieczka jedynie zwiększą ich pewność siebie i doprowadzą do nasilenia się prześladowań.
Co więcej, naszą metodą są koleżeństwo (tur. hillet)i braterstwo. Nie może istnieć żadna rywalizacja między nami w zakresie indywidualizmu czy egoizmu (ar. ananijja).Powinno się spoglądać nie na niedociągnięcia człowieka tak wielce słabego, grzesznego i bezradnego, jak ja sam, lecz na doskonałości Traktatów Światła.
Said Nursi
* * *
Moi drodzy, wierni bracia!
Znaczącym pocieszeniem w obliczu szybko zachodzących zmian życia doczesnego oraz jego upływania, jego ulotnych i bezowocnych przyjemności, a także zadawanych przez nie ciosów rozłąki, jest spotkanie z prawdziwymi przyjaciółmi. Tak, niekiedy człowiek podróżuje przez dwadzieścia dni i wydaje setkę lir, aby spotkać się z jednym przyjacielem na godzinę lub dwie. Zatem teraz, w owych dziwnych czasach samotności, fakt, że możemy ujrzeć wszystkich z czterdziestu czy pięćdziesięciu przyjaciół, a także nasze wspólne rozmowy przez wzgląd na Boga, nasze otrzymywanie i dawanie prawdziwego pocieszenia, czynią owe trudności i straty finansowe, jakie na nas spadły, nadzwyczaj nieznacznymi i nieważnymi.
Ja sam zaakceptowałbym owe trudności, by tylko ujrzeć tutaj jednego z moich braci, z którymi jestem rozłączony od dziesięciu lat.
Uskarżanie się jest krytyką Bożego zarządzenia, podczas gdy podziękowania są podporządkowaniem się jego wyrokom.
Said Nursi
* * *
Moi drodzy, wierni bracia!
Jako że związaliście się z Traktatami Światła dla życia ostatecznego, dla dobrych dzieł, dla aktów czci i nagrody za nie, dla wiary i dla waszego życia ostatecznego, przeto z pewnością koniecznym jest złożenie Bogu podziękowań za to, że jesteście tutaj, aby spotkać wasze przeznaczenie, aby spożywać wyznaczone wam zaopatrzenie i aby zdobyć za to nagrodę. To, co spotyka was w owej szkole Proroka Józefa, na owej arenie próby, w której każda godzina wraz z jej ciężkimi warunkami jest równa dwudziestu godzinom oddawania czci Bogu, zostało ustalone przez Boże zarządzenie. Skoro dwadzieścia owych godzin jest dokładaniem starań w służbie Koranowi i wierze, przeto są one warte tyle, co setka godzin, zaś na ową setkę godzin składają się spotykanie się z prawdziwymi braćmi, którzy dokładają starań na drodze Boga (a każdy z nich wart jest tyle, co stu ludzi), składanie ślubów waszego braterstwa, umacnianie braci i zyskiwanie siły, pocieszanie ich i otrzymywanie pocieszenia, niezłomne trwanie w owej świętej służbie i prawdziwej solidarności, korzystanie z ich pięknych przymiotów oraz stawianie się godnymi bycia uczniami Medresetu'z-Zehra.
Koniecznym jest, by w obliczu wszelkich trudności myśleć o wszystkich owych korzyściach, a także by odpowiadać na trudności cierpliwością i wytrwałością.
Said Nursi
* * *
Moi drodzy, wierni, wytrwali i oddani bracia!
Opisałem wam niektóre z okoliczności, w jakich się tu znajduję, nie po to, aby was zasmucić, ani nie po to, by je zmierzyć za pomocą tego, co materialne, lecz po to, bym mógł bardziej skorzystać z udziału w waszych modlitwach i byście mogli w większym stopniu praktykować powściągliwość, przezorność, cierpliwość oraz wyrozumiałość, a także byście żarliwie dbali o zachowanie waszej solidarności. Męczarnia i niedola, jakie cierpię tutaj w ciągu jednego dnia, są większe niż te, które wycierpiałem przez miesiąc w więzieniu Eskisehir. Straszliwi masoni dotknęli mnie towarzystwem jednego z ich bezdusznych kompanów, abym w obliczu zadawanych mi przez nich męczarni stracił cierpliwość, co mogliby wykorzystać jako pretekst i uczynić powodem ich okrutnej agresji, a także aby mogli ukryć swoje kłamstwa. Cudownym znakiem Bożej łaski jest to, że jedynie cierpliwie złożyłem Bogu podziękowania i postanawiam, że będę czynił tak dalej.
Skoro podporządkowaliśmy się Bożemu zarządzeniu, a zgodnie ze znaczeniem słów:خَيْرُ الْاُمُورِ اَحْمَزُهَا Najlepszymi ze spraw są najtrudniejsze z nich[38]wiemy, że owe trudności są Bożym darem, dzięki któremu możemy zyskać większą zasługę; skoro jesteśmy przekonani w stopniu "całkowitej pewności" o tym, że poświęciliśmy nasze życia prawdzie bardziej olśniewającej od słońca, pięknej jak Raj i słodkiej jak wieczne szczęście; przeto z pewnością - wiedząc, że prowadzimy ową duchową walkę na drodze Boga, z dumą i skła-dając Bogu podziękowania mimo rozpaczliwych okoliczności - nie powinniśmy się uskarżać.
* * *
Moi drodzy bracia! Moją pierwszą i ostatnią radą dla was jest: Zachowujcie waszą solidarność, unikajcie egoizmu (ar. ananijja),samolubstwa i rywalizacji, zachowujcie zimną krew i bądźcie roztropni.
Said Nursi
* * *
Moi drodzy, wierni bracia!
Z aktu oskarżenia oskarżyciela publicznego można pojąć, że plany potajemnych ateistów, którzy wprowadzili w błąd niektórych przywódców rządu, skłaniając ich do wystąpienia przeciwko nam, spełzły na niczym i okazały się fałszem. Obecnie starają się oni ukryć swe kłamstwa poprzez oskarżanie nas o tworzenie stowarzyszenia politycznego oraz tajnego komitetu rewolucyjnego, a skutkiem tego nie pozwalają mi na kontaktowanie się z kimkolwiek, jak gdyby wszyscy, którzy mieli z nami kontakt, przyłączali się do nas. Nawet urzędnicy wysokiego stopnia starają się mnie unikać i nadskakiwać swym zwierzchnikom poprzez prześladowanie mnie (...).
Said Nursi
* * *
Moi drodzy, wierni bracia!
Choć nie mogę spotkać się z wami osobiście, jestem szczęśliwy i wdzięczny za to, że przebywam blisko was, w tym samym budynku.
Mimowolnie przyszło mi na myśl, że powinniśmy podjąć pewne konieczne środki ostrożności. Oto jeden z przykładów: Do celi sąsiadującej z moją masoni wysłali więźnia, który jest zarówno kłamcą, jak i szpiegiem. Jako że destrukcja jest łatwą, szczególnie pośród bezczynnych młodych ludzi takich jak ci tutaj, z tego, jak bardzo dokucza mi ów łajdak, a także z jego szerzenia zepsucia wśród młodych ludzi, wywnioskowałem, że w obliczu naszego prowadzenia tych ludzi drogą prostą i zmieniania ich na lepsze ateizm podejmuje próbę zepsucia ich moralności.
W tej sytuacji konieczna jest najwyższa ostrożność, a sprawą absolutnie zasadniczą jest to, by - na ile to tylko możliwe - nie obrażać się na starych więźniów [39], nie obrażać ich i nie pozwalać na jakąkolwiek niezgodę, zachować spokój i pogodzić się ze stanem rzeczy, a także - tak dalece, jak tylko to możliwe dla naszych braci - umacniać braterstwo i solidarność poprzez pokorę, skromność i wyrzeczenie się egoizmu.
Troszczenie się o kwestie doczesne sprawia mi ból, toteż ufając w waszą spostrzegawczość, nie zajmuję się nimi dłużej, niż jest to konieczne.
Said Nursi
* * *
Moi bracia!
Abyśmy byli przygotowani na każdą możliwość, stało się koniecznym objaśnienie kwestii, o jakiej oznajmiono memu sercu tego ranka.
Pytając: "Zastanawiam się, co na to powiedzą niewierzący filozofowie, a także czym wesprą swoje twierdzenie?", moja dusza i towarzyszący mi szatan przez dwadzieścia lat dociekali, czy prawdy, jakie zaczerpnęliśmy z Koranu, pozostawiają jakiekolwiek miejsce dla wątpliwości, czy też nie, a także czy rzeczywiście są one tak jasne, jak światło dnia. Nie mogli znaleźć żadnego błędu ani żadnej skazy w jakimkolwiek zakamarku, więc zamilkli. Mniemam, że prawda, która uciszyła moją duszę i owego diabła, nadzwyczaj wrażliwego na tę kwestię i mocno w nią zaangażowanego, zmusi również do milczenia nawet najbardziej upartych spośród naszych przeciwników.
Jako że działamy na drodze prawdy i przez wzgląd na prawdę, która jest tak niezachwiana, wzniosła, ogromna i doniosła, zaś jej wartość jest nieoceniona, a nawet gdyby dano za nią cały świat i życie człowieka, wciąż nie byłaby to wysoka cena, zatem z pewnością powinniśmy z całkowitą niezłomnością odpowiadać na wszystkie udręki i niedole, a także wszystkim wrogom.
Nasi wrogowie mogą wykorzystać przeciwko nam pewnych wprowadzonych w błąd hodżów, szejków i pozornie pobożnych ludzi. W obliczu ich wszystkich musimy zachować naszą jedność i solidarność. Nie zawracajmy sobie nimi głowy ani nie spierajmy się z nimi.
Said Nursi
Moi drodzy, wierni bracia!
Pewien pobożny człowiek w Kastamonu powiedział, użalając się: "Podupadłem i utraciłem swój dawny duchowy stan, wszystkie światła i oświecenia". Powiedziałem mu:
"Być może nie podupadłeś, lecz postąpiłeś naprzód, ponieważ pozostawiłeś za sobą swoje oświecenia i objawienia, które schlebiają ego, pozwalają zasmakować owoców życia ostatecznego, kiedy pozostajesz na tym świecie, a także zachęcają do egocentryzmu. Być może popłynąłeś ku wyższym stacjom poprzez wyrzeczenie się egoizmu oraz poszukiwania ulotnych przyjemności, a także dzięki pokorze".Tak, ważnym darem Boga jest sprawienie, że człowiek, który wyrzeka się egoizmu, nie dostrzega owego daru, dzięki czemu nie staje się dumny i zarozumiały.
Moi bracia! W konsekwencji owej prawdy ci, którzy myślą podobnie do tego człowieka lub którzy biorą pod uwagę olśniewające stacje, jakie daje dobre zdanie innych ludzi w konsekwencji owej prawdy, patrzą na siebie, a widząc pośród nich uczniów, którzy odziani w szatę uniżenia, pokory i służby, są pospolitymi, prostymi ludźmi, mówią:
"Czyż to są owi bohaterowie prawdy, którzy rzucili wezwanie całemu światu? Biada! Kim są ci ludzie? Gdzie są ci, którzy dokładają starań, by pełnić ową świętą służbę, wobec której w owych czasach nawet święci (ar. ałlija)są bezsilni?" Jeśli są oni naszymi przyjaciółmi, doznają rozczarowania, a jeśli są naszymi przeciwnikami, uznają swój sprzeciw za usprawiedliwiony.
Said Nursi
* * *
Przebywając w więzieniu Denizli, Bediuzzaman Said Nursi w ciągu dwóch dni piątkowych napisał traktat zatytułowany Owoce wiary
(tur. Meyve Risalesi).Ów traktat składa się z dziewięciu Kwestii o wielkim znaczeniu.
Traktat ten jest wartościowym dziełem, które w zwięzły sposób gromadzi prawdy Traktatów Światła. Przez cały czas ich uwięzienia uczniowie Światła zajmowali się spisywaniem i wielokrotnym czytaniem Owoców wiary.Ów traktat początkowo został napisany w sekrecie, a jego kopie sporządzono na pudełkach od zapałek, by krążyły między celami więziennymi. Po tym, jak zdano sobie sprawę z wartości tego traktatu, z jego zalet, a także z korzyści, jakie przynosi w więzieniu, zezwolono na swobodne rozprowadzanie go. Został on przedstawiony jako prawdziwa mowa obrończa Traktatów Światła sądowi w Denizli, Sądowi Apelacyjnemu oraz władzom w Ankarze.
Z powodu znaczącego działania owego traktatu w więzieniu Denizli, a także dlatego, że posłużył on naszemu uniewinnieniu ze względu na święte prawdy wiary, jakie zawiera, stosownym jest włączenie w tym miejscu Kwestii Szóstej i Siódmej Owoców wiary.
Kwestia Szósta traktatu Owoce wiary
(Niniejsza Kwestia zawiera zwięzły dowód filaru wiary, jakim jest wiara w Boga. Przytaczamy tylko jeden dowód, ponieważ liczne rozstrzygające dowody i objaśnienia znajdują się w wielu miejscach Traktatów Światła).
W Kastamonu przybyła do mnie grupa studentów szkoły wyższej, którzy powiedzieli: "Opowiedz nam o naszym Stwórcy; nasi nauczyciele nie mówią nam o Bogu". Oto, co im powiedziałem:
Wszystkie nauki, jakie studiujecie, nieprzerwanie mówią o Bogu i prowadzą do poznania Stwórcy, a każda przemawia właściwym sobie językiem. Nie słuchajcie waszych nauczycieli, lecz słuchajcie owych nauk.
Na przykład dobrze wyposażona apteka, pełna życiodajnych mikstur i lekarstw, których każdy słoiczek jest odważony wedle precyzyjnej i cudownej miary, bez wątpienia ukazuje istnienie nadzwyczaj zdolnego, doświadczonego i mądrego aptekarza. W ten sam sposób - lecz w znacznie większym stopniu, jako że jest większa, doskonalsza i lepiej zaopatrzona od apteki na rynku - apteka kuli ziemskiej z życiodajnymi miksturami i medykamentami w fiolkach, którymi jest czterysta tysięcy gatunków roślin i zwierząt, ujawnia - za pomocą miary lub skali zaczerpniętej z medycyny, którą studiujecie - Wszechmądrego, Któremu należy się wszelka chwała, Który jest aptekarzem w wielkiej aptece ziemi, i ukazuje Go nawet oczom ślepca.
A oto inny przykład: cudowna fabryka, w której z jednego rodzaju materiału tkane są tysiące różnych tkanin, bez wątpienia ujawnia istnienie przemysłowca i zdolnego mechanika. W ten sam sposób - jakkolwiek w znacznie większym stopniu, jako że jest większa i doskonalsza od fabryki wzniesionej przez człowieka - owa podróżująca maszyna Wszechwładnego, znana jako kula ziemska, wraz z setkami tysięcy głów jej mieszkańców (a w każdej z nich są setki tysięcy fabryk), ukazuje i ujawnia - za pomocą miary lub skali zaczerpniętej z nauk inżynieryjnych, które studiujecie - fabrykanta, do Którego należy.
A oto inny przykład: Skład, magazyn lub sklep, w którym zgromadzono i zmagazynowano z zachowaniem porządku i systematyczności tysiąc i jeden rodzajów zaopatrzenia, bez wątpienia ujawnia swego cudownego właściciela i nadzorcę owego zaopatrzenia i owej żywności. Dokładnie w ten sam sposób - jakkolwiek jest bardziej rozległy i doskonalszy niż magazyn czy fabryka - ten sklep spożywczy Najbardziej Miłosiernego, znany jako kula ziemska, ten okręt Boga, ten skład i sklep Wszechwładnego, w którym zgromadzono wszelkie towary, wyposażenie i konserwy, który w ciągu jednego roku regularnie pokonuje po swej orbicie odległość, na przebycie której człowiek potrzebowałby dwudziestu czterech tysięcy lat, wraz z niesionymi przezeń grupami istot, z których każda potrzebuje pożywienia innego rodzaju, przechodząc przez pory roku swej podróży, wypełniając wiosnę (jakby była wielkim furgonem) tysiącami rozmaitych rodzajów zaopatrzenia, dostarczając owo zaopatrzenie nieszczęsnym stworzeniom żywym, których zaopatrzenie wyczerpało się zimą - tak, ów skład i magazyn Ziemi ujawnia i czyni Umiłowanym - za pomocą miary lub skali zaczerpniętej z ekonomii, którą studiujecie - Tego, Który nim zarządza i do Którego należy.
A oto inny przykład: Wyobraźmy sobie armię, w skład której wchodzi czterysta tysięcy narodów, zaś każdy naród wymaga innego zaopatrzenia, używa innej broni, nosi inne mundury, w inny sposób odbywa musztrę, a także w inny sposób jest zwalniany do cywila. Gdyby takie wojsko i jego obóz miały dowodzącego-cudotwórcę, który sam zaopatrywałby wszystkie różne narody we wszystkie różne rodzaje zaopatrzenia, broń, mundury i ekwipunek, bez zapomnienia o żadnym z nich ani bez zamieszania, wówczas z całą pewnością armia i jej obóz ukazywałyby owego dowódcę, czyniąc go umiłowanym i odpowiednio docenianym. Dokładnie w ten sam sposób obóz wiosny na obliczu ziemi, w którym każdej wiosny świeżo powołana pod broń armia Boga, licząca czterysta tysięcy gatunków roślin i zwierząt, otrzymuje rozmaite mundury, racje żywnościowe, broń, podlega różnym ćwiczeniom, poszczególni żołnierze w różny sposób odchodzą do cywila, a wszystko odbywa się z doskonałą systematycznością, na rozkaz Jedynego głównodowodzącego, Który nie czyni zamieszania ani nie zapomina o żadnym żołnierzu, ujawnia za pomocą miary lub skali zaczerpniętej ze sztuki wojennej, którą studiujecie (jakkolwiek obóz rozbijany wiosną na obliczu ziemi jest bardziej rozległy i doskonalszy od obozu wojska złożonego z ludzi), tym, którzy są uważni i rozsądni, swego Władcę, Pana (ar. Ar-Rabb), zarządzającego i Przenajświętszego dowódcę, wzbudzając zadziwienie i oklaski, czyniąc Go Umiłowanym, Wychwalanym i Wysławianym.
A oto inny przykład: Miliony lamp elektrycznych, które przemieszczają się i przemierzają cudowne miasto, zaś ich paliwo i źródło mocy nigdy się nie wyczerpują, z całą pewnością ujawniałyby czyniącego cuda rzemieślnika i nadzwyczaj zdolnego elektryka, który zarządzałby ową elektrycznością, uczyniłby lampy przemieszczającymi się, stworzył źródło ich mocy i dostarczył im paliwo; sprawiłyby, że inni gratulowaliby mu, oklaskiwali go i miłowali go. Dokładnie w ten sam sposób, choć niektóre z lamp na dachu naszego świata w mieście, jakim jest wszechświat - jeśli zastanowicie się nad nimi zgodnie z tym, co mówi astronomia - są tysiąc razy większe od ziemi, a poruszają się one siedemdziesiąt razy szybciej od kuli armatniej, nie zakłócają nadanego im porządku, nie zderzają się ze sobą, nie gasną, a ich paliwo nie wyczerpuje się. Zgodnie z astronomią, którą studiujecie, jako że nasze słońce - które jest milion razy większe od ziemi i milion razy starsze niż ona - stale płonie, będąc lampą i piecem w tym zajeździe Najbardziej Miłosiernego, jakim jest Ziemia, potrzebowałoby tak wiele ropy, ile mogłyby pomieścić morza na Ziemi, tyle węgla, ile mogłyby pomieścić jej góry, oraz tak wiele drewna,
ile mogłaby pomieścić Ziemia, gdyby była dziesięć razy większa, by nie zgasnąć. Niezależnie od tego, o ile bardziej wspaniałe i doskonałe od lamp z naszego przykładu są owe elektryczne lampy pałacu świata we wspaniałym mieście wszechświata, które wskazują palcami swego światła na nieskończoną moc i władzę królewską, jakie rozświetlają słońce i inne podobne mu wyniosłe gwiazdy, a czynią to bez ropy, drzewa ani węgla, jakie nie pozwalają im na wygaśnięcie ani na zderzanie się ze sobą, choć wszystkie przemieszczają się z tak wielką prędkością, w tym samym stopniu - za pomocą miary lub skali zaczerpniętej z nauki o elektryczności, którą albo studiujecie, albo będziecie studiowali - zaświadczają one o istnieniu i ujawniają istnienie Tego, Który oświetla wielką wystawę wszechświata i zarządza nią, Który jest jej Władcą i Stwórcą; czynią Go Umiłowanym, Wychwalanym i Tym, Któremu należy się cześć.
A oto inny przykład: Weźcie księgę, w której każdym wersie zawarta jest pięknie spisana, inna, cała księga, w której każdym słowie delikatnym piórem zapisano całą surę Koranu. Będąc wielce doniosłą, wraz ze wszystkimi jej kwestiami, które potwierdzają siebie nawzajem, będąc cudownym zbiorem, taka księga ukazuje swego autora i pisarza jako nadzwyczaj zręcznego i zdolnego, niewątpliwie ukazuje go wraz z całą jego doskonałością z jasnością równą jasności światła dnia, i umożliwia poznanie go. Powoduje, że jest on wielce ceniony, co wyraża się poprzez zdania: "Oto, jakich cudów zechciał Bóg!" oraz: "Błogosławiony niech będzie Bóg!" Dokładnie taką jest wielka księga wszechświata; widzimy na własne oczy, jak pracuje pióro, które zapisuje na obliczu ziemi, będącym jedną z kart owej księgi, trzysta tysięcy gatunków roślin i zwierząt, które są podobne trzystu tysiącom różnych ksiąg, wszystkie razem, jedną wewnątrz drugiej, bez pomyłki ani błędu, bez pomieszania ze sobą ich treści, doskonale i w całkowitym porządku, niekiedy zapisując poemat w słowie takim jak drzewo, a spis treści całej księgi w kropce takiej jak ziarno. Niezależnie od tego, o ile bardziej ogromne, doskonalsze i bardziej doniosłe od księgi z przykładu, który przytoczyliśmy powyżej, są kompendium wszechświata i wielki Koran naszego świata, który zawiera nieskończenie wiele znaczeń, a w każdym słowie mieści liczne przykłady mądrości, w tym samym stopniu - zgodnie z rozległą miarą i dalekosiężnym wzrokiem nauk przyrodniczych, które studiujecie, a także sztuki czytania i pisania, w której ćwiczyliście się w szkole - ujawniają one Tego, Który jest pisarzem i autorem księgi wszechświata wraz z Jego nieskończoną doskonałością. Oznajmiając: "Allahu Akbar!" (ar. Bóg jest Największy), umożliwiają poznanie Go. Wypowiadając słowa takie,
jak: "Subhan Allah!" (ar. Bóg jest wolny od wszelkiej niedoskonałości), opisują Go. Wypowiadając zdania takie, jak: "Al-hamdu li-llah!" (ar. wszelka chwała niech będzie Bogu), czynią Go Umiłowanym.
Setki innych nauk podobnych tym, które wymieniliśmy, umożliwiają poznanie Chwalebnego Stwórcy wszechświata wraz z Jego Najpiękniejszymi Imionami, każda wedle własnej szerokiej miary lub skali, wedle właściwego jej zwierciadła i własnej dalekowzroczności oraz badawczego spojrzenia; ujawniają Jego atrybuty i Jego doskonałość.
By dać naukę w owej kwestii, która jest olśniewającym i wspaniałym dowodem Bożej jedności, Koran, owa księga cudownej wystawy, naucza nas o naszym Stwórcy, najczęściej czyniąc to poprzez frazy takie, jak
رَبُّ السَّمٰوَاتِ وَ الْاَرْضِ
[40]
czy też:
خَلَقَ السَّمٰوَاتِ وَالْاَرْضَ
[41]
To wszystko powiedziałem owym uczniom, oni zaś przyjęli to w zupełności, co potwierdzili słowami: "Nieskończone dzięki niech będą Bogu za to, że otrzymaliśmy tak zupełnie prawdziwą i uświęconą naukę. Oby Bóg był z ciebie rad!" Ja zaś mówię:
Człowiek jest żyjącą maszyną, którą zasmucają tysiące różnych smutków i która doznaje przyjemności na tysiąc różnych sposobów; mimo swej całkowitej bezsilności ma niezliczonych wrogów, cielesnych i duchowych, a mimo swego nieskończonego ubóstwa ma nieprzeliczone potrzeby natury zewnętrznej i wewnętrznej; jest nieszczęsnym stworzeniem, stale cierpiącym z powodu ciosów, jakie wymierzają mu śmierć i rozłąka. Jednak dzięki wierze i oddawaniu czci Bogu natychmiast zyskuje połączenie z Władcą tak Chwalebnym, że znajduje on wsparcie przeciwko wszystkim wrogom i pomoc we wszystkich potrzebach, a jak każdy jest dumny z zaszczytów i rangi, jakie przyznał mu jego pan, tak wy poprzez porównanie możecie pojąć, jak zadowolonym, wdzięcznym i pełnym dumy staje się człowiek, połączony poprzez wiarę z nieskończenie Potężnym i Litościwym Władcą, wstępujący poprzez oddawanie Mu czci na Jego służbę i sprawiający, że obwieszczenie egzekucji o wyznaczonej godzinie staje się dokumentami uwalniającymi go od wypełniania obowiązków.
Powtarzam dotkniętym nieszczęściem więźniom to, co rzekłem owym uczniom:
Ten, kto uznaje Boga i jest Mu posłuszny, będzie szczęśliwy nawet w więzieniu, zaś ten, który o Nim zapomina, będzie nieszczęsnym więźniem, nawet jeśli mieszka w pałacu.Pewien skrzywdzony, lecz szczęśliwy człowiek powiedział prześladowcom, którzy mieli wykonać na nim wyrok śmierci: "Nie zostanę stracony, lecz jedynie odejdę do cywila tam, gdzie znajdę szczęście. Widzę natomiast, że wy jesteście skazani na wieczną egzekucję, a moja zemsta na was jest doskonała". Ów człowiek szczęśliwie oddał ducha, oznajmiając: "Nie ma boga prócz Boga Jedynego!"
سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ
[42]
* * *
Kwestia Siódma
(Owoc pewnego piątku w więzieniu Denizli)
بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ
وَمَٓا اَمْرُ السَّاعَةِ اِلَّا كَلَمْحِ الْبَصَرِ اَوْ هُوَ اَقْرَبُ
[43]
مَا خَلْقُكُمْ وَلَا بَعْثُكُمْ اِلَّا كَنَفْسٍ وَاحِدَةٍ
[44]
فَانْظُرْ اِلٰى اٰثَارِ رَحْمَتِ اللّٰهِ كَيْفَ يُحْيِى الْاَرْضَ بَعْدَ مَوْتِهَا اِنَّ ذٰلِكَ لَمُحْيِى الْمَوْتٰى وَهُوَ عَلٰى كُلِّ شَيْءٍ قَد۪يرٌ
[45]
Więźniowie z więzienia Denizli, którzy byli w stanie kontaktować się ze mną, przeczytali lekcję zawartą w Kwestii Szóstej, jakiej pewnego razu udzieliłem w języku nauk studentom szkoły wyższej w Kastomonu, którzy poprosili mnie: "Opowiedz nam o naszym Stwórcy", a otrzymawszy silną wiarę, owi więźniowie zatęsknili za życiem ostatecznym. Poprosili mnie: "Poucz nas również w temacie życia ostatecznego, abyśmy nie zostali sprowadzeni na manowce przez nasze dusze i szatanów tego czasu, i aby ponownie nie stało się to przyczyną naszego uwięzienia". W obliczu tej prośby uczniów Światła z więzienia Denizli i czytelników Kwestii Szóstej powstała potrzeba skróconego objaśnienia również tego filaru wiary, jakim jest wiara w życie ostateczne, ja zaś ofiarowałem im zwięzłe streszczenie rozmaitych ustępów Traktatów Światła.
W Kwestii Szóstej zapytaliśmy niebiosa i ziemię o naszego Stwórcę, zaś one opisały go dla nas w językach nauk z jasnością równą jasności słońca. Teraz, dokładnie w ten sam sposób, najpierw zapytamy o życie ostateczne naszego Pana (ar. Ar-Rabb), o Którym się dowiedzieliśmy, następnie naszego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), Koran, innych proroków i inne Święte Pisma, a następnie aniołów i wreszcie wszechświat.
Na pierwszym etapie naszych dociekań pytamy Boga o życie ostateczne, zaś On odpowiada poprzez wszystkich Swoich posłańców,
wszystkie Jego zarządzenia, wszystkie Najpiękniejsze Imiona i atrybuty: "Tak, świat życia ostatecznego istnieje, a Ja wyślę was do niego". Słowo Dziesiąte poprzez dwanaście olśniewających i rozstrzygających prawd udowodniło odpowiedzi na pytania o życie ostateczne, zaś owych odpowiedzi jest tyle, ile jest Najpiękniejszych Imion Boga. Uważając owe wyjaśnienia za wystarczające, w tym miejscu wskażemy na nie jedynie w skrócie.
Tak, jako że nie istnieje panowanie, które nie wynagradzałoby tych, którzy są mu posłuszni, i nie karałoby buntowników, zatem również wieczne panowanie, które osiąga stopień absolutnej wszechwładzy, wynagradza tych, którzy poprzez wiarę i podporządkowanie się jego dekretom kształtują więź z ową wszechwładzą, a kara, jaka spadnie na niewiernych buntowników, którzy zaprzeczają owemu dumnemu panowaniu, będzie stosowna do jego miłosierdzia, piękna, majestatu i chwały. Zatem na nasze pytanie odpowiadają Najpiękniejsze Imiona"Pan wszystkich światów" (ar. Ar-Rabb al-'alamin)i "Sprawiedliwy Władca".
Ponadto na obliczu ziemi widzimy z jasnością równą jasności słońca i światła dnia obejmujące każdą rzecz miłosierdzie, litość i szczodrość. Na przykład każdej wiosny owo miłosierdzie upiększa owocujące drzewa i rośliny, aż stają się one niby hurysy; wypełnia ich ręce wszelkimi rodzajami darów, jakie owe drzewa i rośliny wyciągają ku nam, mówiąc: "Dopomóżcie sami sobie i jedzcie!"Tak owo miłosierdzie daje nam słodki i leczniczy miód od jadowitej pszczoły, a także odziewa nas w najbardziej miękki jedwab, posługując się pozbawionym rąk owadem. W garści drobnych nasion deponuje dla nas całe funty pożywienia[46],składując w owych drobnych magazynach zapasy żywności. Takie miłosierdzie i taka litość z pewnością nie zgładziłyby przemiłych, wdzięcznych i oddających im cześć wiernych, których tak łaskawie pielęgnują, lecz raczej uwalniają ich od obowiązków życia doczesnego,aby obdarować ich jeszcze bardziej olśniewającymi przykładami miłosierdzia, a czyniąc tak, Imiona"Najbardziej Litościwy" i "Najbardziej Szczodry"odpowiadają na nasze pytanie.
Ponadto widzimy na własne oczy rękę mądrości, działającą we wszystkich stworzeniach na obliczu ziemi, a także sprawiedliwość ukazującą się poprzez jej miary, zaś umysł ludzki nie może wyobrazić sobie niczego, co przewyższałoby ową mądrość i sprawiedliwość. Na przykład przedwieczna mądrość zapisuje w zdolności pamięci człowieka - która jest jednym przykładem mądrości spośród tysięcy jego zdolności i systemów jego ciała, będąc tak drobną, jak maleńkie ziarenko - całą historię życia
człowieka i wszystkie wydarzenia, jakie go dotknęły, czyniąc ową zdolność małą biblioteką. Następnie Bóg wkłada do kieszeni umysłu człowieka notatkę pochodzącą z rejestru jego uczynków, który zostanie ukazany, aby człowiek został osądzony podczas Wielkiego Zgromadzenia, a umieszcza ją tam po to, aby stale mu o tym przypominała. Wieczna sprawiedliwość rozmieszcza w najbardziej finezyjnej równowadze części ciała wszystkich stworzeń i kształtuje wszystkie stworzenia - od bakterii do nosorożca, od muchy do feniksa, od kwitnącej rośliny do wiosny, która rozwija miliardy kwiatów - z całym pięknem kunsztu, w równowadze wzajemnej proporcji, która nie dopuszcza żadnego marnotrawstwa; czyni je uporządkowanymi i pięknymi; nadaje wszystkim stworzeniom żywym ich prawo do życia, czyniąc to w doskonałej równowadze i sprawiając, że rzeczy dobre wydają dobre rezultaty, a rzeczy złe wydają złe rezultaty, zaś od czasów Adama (niech będzie z nim pokój) sprawiała, że można odczuć całą jej siłę, a to poprzez ciosy, jakie wymierza buntownikom i tyranom. Z całą pewnością i bez wątpienia, jak słońce nie może istnieć bez dnia, tak owa przedwieczna mądrość i wieczna sprawiedliwość nie mogą istnieć bez życia ostatecznego. Najpiękniejsze Imiona"Wszechmądry", "Sędzia", "Sprawiedliwy" i "Ten, dla Którego wszystkie rzeczy są równe"nigdy nie zezwoliłyby na tak straszną niesprawiedliwość, nierówność i nierozsądek, wedle których prześladowany i prześladowca byliby równi w obliczu śmierci, a zatem w rozstrzygający sposób odpowiadają na nasze pytanie.
Ponadto, jako że kiedy tylko stworzenia żywe poszukują tego, co zaspokoi ich naturalne pragnienia (a zdobycie tych rzeczy przekracza granice ich mocy), a czynią to poprzez języki ich wrodzonych zdolności i zasadniczych potrzeb, co jest pewnego rodzaju suplikacją, zaś wszystko, czego potrzebują, zostaje im dane przez najbardziej litościwą, wszystko słyszącą, łaskawą i niewidzialną rękę; jako że sześć lub siedem z dziesięciu suplikacji człowieka, które wypowiada on dobrowolnie, zostaje przyjętych w sposób sprzeczny z normalnym biegiem rzeczy, a tyczy się to zwłaszcza suplikacji proroków i wybrańców -zatem z pewnością jest zrozumiałym, że poza zasłoną tego, co niewidzialne, istnieje Ten, Który słucha i słyszy westchnienia cierpiących i modlitwy potrzebujących, a także odpowiada na nie; On dostrzega najmniej znaczącą potrzebę najmniejszej z istot żywych i zaspokaja ją, litościwie odpowiadając poprzez Swe działanie.Nie ma zatem żadnej możliwości powątpiewania w to, że ten, który włączył do swych suplikacji najważniejsze i najbardziej powszechne suplikacje człowieka (owego najważniejszego ze stworzeń, powiązanego ze wszystkimi Najpiękniejszymi Imionami Boga i Jego atrybutami, którego przeznaczeniem jest nieśmiertelność); który pozostawił
w tyle wszystkich innych proroków, będących słońcami, gwiazdami i przywódcami ludzkości, sprawiając, że wołają po jego modlitwach: "Amen! Amen!"; dla którego prosimy o błogosławieństwo, recytując owe prośby po kilka razy każdego dnia; do którego suplikacji przyłączają się wszyscy członkowie jego wspólnoty, mówiąc: "Amen! Amen!", a zaiste, w którego suplikacjach mają swój udział wszystkie stworzenia, mówiące: "Tak, o Panie! Daj nam to, o co prosi! My także tego pragniemy!"... Tak, spośród wszystkich przyczyn, jakie czynią koniecznym Zmartwychwstanie na tak nieodpartych warunkach, jedno, jedyne błaganie Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) o nieśmiertelność w życiu ostatecznym i o wieczne szczęście byłoby wystarczającym powodem istnienia Raju i stworzenia życia ostatecznego, które dla mocy Boga jest tak łatwe, jak stworzenie wiosny. To stwierdzając, Najpiękniejsze Imiona"Ten, Który odpowiada na modlitwy", "Ten, Który słyszy każdą rzecz" i "Najbardziej Litościwy"odpowiadają na nasze pytanie.
Ponadto, jako że za zasłoną istnieje - z jasnością równą tej, z jaką światło dnia ukazuje istnienie słońca - Ten, Który rozporządza śmiercią i zmartwychwstaniem w naprzemienności pór roku na ziemi; jako że pióro Jego mocy zapisuje wielki glob z taką łatwością, jakby był on ogrodem lub nawet jednym drzewem, a wspaniałą wiosnę z taką łatwością i z taką symetrią upiększenia, jakby była ona kwiatem, zaś gatunki zwierząt i roślin tak, jakby były one trzystoma tysiącami ksiąg ukazującymi trzysta tysięcy przykładów Zmartwychwstania, znajdujących się jeden wewnątrz drugiego, przeplatających się i połączonych bez żadnej dezorganizacji lub nieporządku, przypominających siebie nawzajem bez żadnego zamieszania, błędu czy defektu; jako że czyni On to wszystko doskonale, regularnie i z sensem; jako że pomimo owej ogromnej obfitości działa On z bezgranicznym miłosierdziem i nieskończoną mądrością; jako że podporządkował On człowiekowi wielki wszechświat, urządził go i upiększył jak dom dla człowieka, którego uczynił Swym namiestnikiem na ziemi i któremu powierzył Największy Depozyt, przed jakim zadrżały ze strachu góry, niebo i ziemia, którego wyniósł do rangi oficera dowodzącego innymi istotami żywymi i zaszczycił go Bożym przesłaniem i rozmową z Bogiem; jako że obdarował On człowieka ową najwyższą stacją, a we wszystkich Swych objawionych zarządzeniach przyobiecał mu wieczne szczęście i nieśmiertelność w życiu ostatecznym - przeto z pewnością i bez wątpienia otworzy On owo królestwo szczęśliwości dla człowieka, którego uszlachetnił i zaszczycił (a będzie to dla Jego mocy tak łatwe, jak stworzenie wiosny), doprowadzi do Zmartwychwstania i Sądu Ostatecznego. To stwierdzając, Najpiękniejsze Imiona"Ten, Który daje
życie", "Ten, Który zsyła śmierć", "Wiecznie Żyjący", "Samoistny", "Wszechmocny" i "Wszechwiedzący"odpowiadają na pytanie o naszego Stwórcę, jakie zadaliśmy.
Tak, jeśli zastanowić się nad mocą, która każdej wiosny w identyczny sposób budzi do życia korzenie wszystkich drzew i roślin oraz stwarza trzysta tysięcy przykładów Zmartwychwstania spośród roślin i zwierząt, jeśli wyobrazić sobie i zobrazować w wyobraźni tysiącletnie okresy wspólnot Mojżesza (niech będzie z nim pokój) i Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), ujrzy się, że owe dwa tysiące wiosen
{(*): Jest tak, jak gdyby Dzień Zguby następował w momencie śmierci każdej z minionych wiosen, podczas gdy kolejne wiosny byłyby zmartwychwstaniem poprzednich.}
ukazują tysiąc przykładów Zmartwychwstania i tysiąc jego świadectw. Trzeba być po tysiąckroć ślepym i bezrozumnym, aby uważać cielesne Zmartwychwstanie za trudne dla tak wielkiej mocy.
Ponadto, polegając tylko na tysiącach obietnic Wszechmocnego Boga, sto dwadzieścia cztery tysiące proroków, którzy byli najsławniejszymi spośród rodzaju ludzkiego, jednogłośnie oznajmiły i udowodniły za pomocą ich cudów, że wieczne szczęście i nieśmiertelność w życiu ostatecznym są prawdziwe, a niezliczeni ludzie świętości złożyli swoje podpisy pod tą samą prawdą dzięki temu, że zostali oświeceni i odsłoniła się przed nimi prawda. Skoro tak, zatem z pewnością owa prawda jest jasną jak słońce, a ten, kto w nią powątpiewa, jest szalony.
Tak, idee i osądy jednego lub dwóch ekspertów w danej nauce czy dziedzinie sztuki obalają przeciwne idee dziesięciu ludzi, którzy nie są ekspertami w danej kwestii, nawet jeśli są autorytetami w dziedzinie, jaką się zajmują. Podobnie dwaj ludzie dokonujący pozytywnego twierdzenia odnośnie do danej rzeczy, jak na przykład ci, którzy udowadniają pojawienie się nowiu księżyca wyznaczającego początek ramadanu w "dniu niepewności" [47], lub ci, którzy twierdzą: "Gdzieś na ziemi istnieje ogród, w którym rosną orzechy kokosowe przypominające puszki z mlekiem" - pokonują tysiąc tych, którzy zaprzeczają ich twierdzeniu, a ich zdanie zwycięża. Jest tak, ponieważ ten, który dokonuje twierdzenia natury pozytywnej, musi jedynie wskazać miejsce, w którym rosną kokosy, by z łatwością zwyciężyć. Natomiast ten, kto zaprzecza owemu twierdzeniu, może dowieść słuszności swojej sprawy jedynie poprzez przeszukanie całego oblicza ziemi i wykazanie, że nigdzie nie znalazł orzechów kokosowych. Zatem ten, kto składa sprawozdanie dotyczące Raju i królestwa szczęśliwości, kto zapewnia o ich istnieniu, zwycięża, jeśli tylko dzięki oświeceniu ukaże ich cień lub ekstrakt, jak w kinie,
podczas gdy ci, którzy temu zaprzeczają, mogą zwyciężyć i udowodnić swe zaprzeczenie jedynie wtedy, gdy ujrzą cały wszechświat oraz cały czas od przedwieczności do wieczności, a następnie ukażą innym to, co ujrzeli. Z tego powodu dociekliwi uczeni są zgodni co do zasady, która mówi: "Jeśli tylko nie wykazują niemożliwości z samej swej natury, zaprzeczenia, które nie są określone, lecz wskazują na cały wszechświat, jak jest to w przypadku zaprzeczenia prawdom wiary, nie mogą zostać dowiedzione", i przyjęli ją jako fundamentalną.
W konsekwencji owej rozstrzygającej prawdy, kiedy sprzeczne z nią idee tysięcy filozofów nie mogą rzucić najmniejszej wątpliwości lub nawet podejrzenia na jedno prawdomówne sprawozdanie dotyczące kwestii wiary, możesz zrozumieć, jakim szaleństwem jest popadanie w zwątpienie i zaprzeczenia garstki filozofów, którzy w kwestiach wiary nie rozumieją niczego ponad to, co widzą ich oczy, którzy nie mają serca, są ślepi i dorastali z dala od kwestii duchowych. Filary wiary zostały zgodnie ustalone przez sto dwadzieścia tysięcy uczonych rzeczoznawców i prawdomównych relacjonujących wraz z ich pozytywnymi potwierdzeniami, przez niezliczonych specjalistów w dziedzinie prawdy oraz dociekliwych uczonych.
Ponadto widzimy na własne oczy, z jasnością równą jasności światła dnia, zarówno w nas samych, jak i wszędzie wokół nas, wszechogarniające miłosierdzie, obejmującą każdą rzecz mądrość i nieustanne zsyłanie łask. Widzimy również ślady i przejawy wspaniałej suwerenności Bożej wszechwładzy, precyzyjnej i wzniosłej sprawiedliwości, dumnego i chwalebnego władania.Zaiste, mądrość, która wiąże z drzewem tyle przykładów mądrości, ile jest jego owoców i kwiatów; miłosierdzie, które zsyła swe dary i łaski każdej istocie ludzkiej po tylekroć, ile jest jej zdolności, części ciała i uczuć; dumna, lecz łaskawa sprawiedliwość, która wymierza ciosy ludom zbuntowanym, takim jak ludy Noego, Huda i Saliha (pokój niech będzie z prorokami Boga), jak ludy 'Ad i Samud, jak lud Faraona, która chroni prawa najmniejszej z istot żywych werset:
وَمِنْ اٰيَاتِهِ اَنْ تَقُومَ السَّمَٓاءُ وَالْاَرْضُ بِاَمْرِه۪ ثُمَّ اِذَا دَعَاكُمْ دَعْوَةً مِنَ الْاَرْضِ اِذَا اَنْتُمْ تَخْرُجُونَ
[48]wszystkie z majestatyczną zwięzłością stwierdzają, co następuje:
Jak na wezwanie ich dowódcy i na dźwięk trąbki zdyscyplinowani żołnierze, którzy stacjonują w dwóch budynkach koszar, rzucają się do
broni i do wykonywania swych obowiązków, tak kiedy tylko dźwięk trąby anioła Israfila (niech będzie z nim pokój) wezwie tych, którzy leżą martwi w wielkich niebiosach i na ziemi, a są one niczym dwa budynki koszar dla żołnierzy Przedwiecznego Władcy, posłusznych Jego rozkazowi, natychmiast przywdzieją oni mundury swych ciał i powstaną. Istoty zakwaterowane w koszarach ziemi udowadniają i ukazują ten fakt poprzez taką samą sytuację, do jakiej dochodzi wiosną na zadęcie w trąbę przez anioła grzmotu, a dzięki owej sytuacji można zrozumieć nieskończoną wspaniałość suwerenności Bożej wszechwładzy. Jak jest to udowodnione w Słowie Dziesiątym, jest zatem z pewnością niemożliwe, by miały nie powstać królestwo życia ostatecznego i miejsce Wielkiego Zgromadzenia, których istnienia z całą pewnością wymagają miłosierdzie, mądrość, łaska i sprawiedliwość Boga; by owo nieskończenie piękne miłosierdzie stało się szpetnym okrucieństwem; by bezgraniczna doskonałość mądrości stała się nieskończenie wybrakowaną marnością i bezcelowym marnotrawstwem; by słodka łaska stała się gorzką zdradą; by finezyjnie zrównoważona i słuszna sprawiedliwość stała się ciężką tyranią; by całkowicie wszechmocne i wspaniałe panowanie upadło i straciło całą swą wspaniałość (a tak stałoby się, gdyby miało nie nastąpić Zmartwychwstanie); by doskonałości owej wszechwładzy zostały zeszpecone przez bezsilność i wybrakowanie. Tak, byłoby to całkowicie nierozsądną i wielce skomplikowaną niemożliwością, wykraczającą poza granice możliwości, fałszywą i wykluczoną.
Ci, którzy posiadają inteligencję, z pewnością zrozumieją, jakim okrucieństwem byłyby tak troskliwe pielęgnowanie człowieka i obdarowanie go - poprzez takie zdolności, jak serce czy intelekt - uczuciem tęsknoty za wiecznym szczęściem i wiecznie trwającym życiem ostatecznym, aby później odesłać go do wiecznego niebytu; jak sprzeczne z mądrością byłoby związanie setek zamysłów i przykładów mądrości już tylko z jego mózgiem, aby później - poprzez niekończącą się śmierć - zmarnować wszystkie jego zdolności wraz z tysiącami zamysłów, którym służą, czyniąc je pozbawionymi wszelkich korzyści, celu i rezultatu; jak całkowicie sprzeczne z suwerennością Bożego panowania i ze wspaniałością Jego wszechwładzy byłoby ukazanie przez Niego - niech Bóg uchroni! - bezsilności i ignorancji, gdyby nie dotrzymał On tysięcy Swoich obietnic. Możesz dokonać podobnej analogii dla łaski i sprawiedliwości.Zatem Najpiękniejsze Imiona"Najbardziej Miłosierny", "Najbardziej Sprawiedliwy",
"Wszechmądry", "Najbardziej Szczodry" oraz "Władca"odpowiadają poprzez powyższe prawdy na pytanie o życie ostateczne, jakie zadaliśmy naszemu Stwórcy i udowadniają, iż jego istnienie jest niewątpliwe i jasne jak słońce.
Co więcej, widzimy, że nad wszystkimi rzeczami dominuje wielkie i wszechstronne zachowywanie każdej rzeczy, które zapisuje - w nasionach każdej rzeczy, na tablicach świata podobieństw, we wspomnieniach istot, które są drobnymi próbkami Strzeżonej Tablicy (a szczególnie w zdolności pamięci, która jest drobną, a równocześnie wielką biblioteką w mózgu człowieka), a także w innych zwierciadłach, materialnych i niematerialnych, ukazujących to, co się w nich odbija - liczne kształty wszystkich istot żywych i wszystkich rzeczy; które zapisuje notatniki obowiązków, jakie wypełniają wszystkie istoty zgodnie z ich zasadniczą naturą; które zapisuje karty uczynków istot dotyczące wychwalania Najpiękniejszych Imion Boga, jakie wykonują istoty językami ich istnienia; które zapisuje w owych notatnikach i na owych stronach wszelkie czyny, utrwala je i zachowuje.Następnie, kiedy przychodzi czas - to jest każdej wiosny, która jest kwiatem Bożej mocy - wszystkie owe bezcielesne inskrypcje są nam ukazywane w materialnej formie, obwieszczając całemu wszechświatowi milionami języków owego cudownego kwiatu, z siłą milionów przykładów, świadectw i próbek, cudowną prawdę o Zmartwychwstaniu, jaką wyraża werset:
وَاِذَا الصُّحُفُ نُشِرَتْ
[49]
To w najbardziej nieodparty sposób udowadnia, że wszystkie istoty żywe i wszystkie rzeczy, a pośród nich szczególnie człowiek, zostały stworzone nie po to, by runąć w nicość, by upaść w niebyt, by zostały unicestwione, lecz po to, by zdobyły nieśmiertelność poprzez postęp i trwałość poprzez oczyszczenie, a także po to, by podjęły wieczne obowiązki, których wykonywania wymagają ich wrodzone zdolności.
Tak, każdej wiosny widzimy, że niezliczone rośliny, które umierają w dniu zguby, jakim jest jesień, wszystkie drzewa, korzenie, nasiona i ziarna podczas wiosennego zmartwychwstania recytują werset: وَاِذَا الصُّحُفُ نُشِرَتْ Kiedy karty księgi zostaną rozpostarte...
Każde z nich własnym językiem objaśnia jedno ze znaczeń tego wersetu i jeden z jego aspektów, a to poprzez obowiązki, jakie wypełniło w minionym roku; wszystkie zaświadczają o owym wielkim zachowywaniu każdej rzeczy. Ukazują one w każdej rzeczy cztery ogromne prawdy wersetu:
On jest Pierwszym i Ostatnim, On jest Jawnym i Ukrytym[50] i uczą nas z taką pewnością i łatwością, z jakimi czyni to wiosna.
Przejawy tych czterech Najpiękniejszych Imion obecne są we wszystkich rzeczach, od najbardziej poszczególnych do najbardziej powszechnych. Na przykład dzięki przejawianiu Najpiękniejszego Imienia"Pierwszy"ziarno, owo źródło drzewa, jest jego precyzyjnym programem, jest małym pojemnikiem zawierającym bezbłędny system stworzenia drzewa i wszystkie warunki jego ukształtowania, udowadniając w ten sposób ogrom zachowywania przez Boga każdej rzeczy.
Owoc drzewa - wraz z jego ziarnem - ukazuje Najpiękniejsze Imię"Ostatni";oba są szkatułkami zawierającymi indeksy wszystkich obowiązków, jakie drzewo wykonuje zgodnie z jego naturą i z zasadami jego drugiego życia, zaświadczając w ten sposób najwyższy poziom zachowywania przez Boga każdej rzeczy.
Materialna forma drzewa, która ukazuje Najpiękniejsze Imię"Jawny",jest finezyjnie odmierzoną i umiejętnie upiększoną szatą, która niczym mieniąca się siedemdziesięcioma odcieniami suknia hurysy, jaką upiększono, wyszywając na niej pozłacane wzory, w widoczny sposób ukazuje w zachowywaniu przez Boga każdej rzeczy ogromną moc, doskonałą mądrość i piękne miłosierdzie.
Jeśli chodzi o całą maszynerię wewnątrz drzewa, która ukazuje Najpiękniejsze Imię"Ukryty",to jest ona regularną, cudowną fabryką, bezbłędnie działającym warsztatem, pozostającym w równowadze kociołkiem pożywienia, który nie pozostawia głodnymi żadnej z gałęzi drzewa, żadnego z jego owoców ani liści, dowodząc w ten sposób z jasnością równą jasności słońca doskonałej mocy i sprawiedliwości oraz pięknych miłosierdzia i mądrości w zachowywaniu przez Boga każdej rzeczy.
Podobnie świat jest niczym drzewo, jeśli chodzi o coroczne zmiany pór roku. Poprzez przejaw Imienia"Pierwszy"wszystkie ziarna i nasiona, powierzone jesienią zachowywaniu przez Boga każdej rzeczy, są małymi zbiorami Bożych rozkazów, dotyczących kształtowania drzewa na obliczu ziemi, która - kiedy zostaje przyodziana w szatę wiosny - wypuszcza miliony gałęzi i gałązek, owoców i kwiatów. Owe nasiona są również spisami zasad wynikających z Bożego zarządzenia, są drobnymi stronicami, na których spisano uczynki drzewa podczas poprzedniego lata, są notatnikami, w których zawarto jego zadania, co z całą oczywistością ukazuje, że funkcjonują one dzięki nieskończonym mocy, sprawiedliwości, mądrości i miłosierdziu Chwalebnego i Szczodrego, Który zachowuje każdą rzecz.
Koniec dorocznego drzewa ziemi następuje kolejnej jesieni, kiedy drzewo składa w owych drobnych pojemnikach wszystkie obowiązki, jakie wypełniło, wszystkie wychwalania, jakie wyrecytowało wobec Najpiękniejszych Imion Boga zgodnie ze swym stworzeniem, wszystkie karty swych uczynków, jakie zostaną opublikowane podczas zmartwychwstania kolejnej wiosny - i przekazuje je w ręce mądrości Chwalebnego, Który zachowuje każdą rzecz, recytując w niezliczonych językach i wobec całego wszechświata frazę: On jest Ostatnim.
Jawnym obliczem drzewa jest recytowanie przez nie - poprzez fakt, że otwiera ono trzysta tysięcy rodzajów kwiatów, które ukazują trzysta tysięcy przykładów i znaków Zmartwychwstania; poprzez fakt, że rozpościera niezliczone stoły miłosierdzia, opatrzności, litości i szczodrości, wydając uczty dla istot żywych - frazy: On jest Jawnympo tylekroć, ile jest kwiatów, owoców i rodzajów pożywienia, jakie daje drzewo, a także wysławianie i wychwalanie Boga oraz ukazywanie z jasnością równą jasności światła dnia prawdy słów:
وَاِذَا الصُّحُفُ نُشِرَتْ
Kiedy karty księgi zostaną rozpostarte...
Wewnętrzne oblicze owego majestatycznego drzewa jest kociołkiem i warsztatem, który precyzyjnie i w uporządkowany sposób wprawia w ruch nieprzeliczoną ilość regularnie działających maszyn i pozostających w finezyjnej równowadze fabryk, które z jednej uncji przyrządzają tysiące funtów pożywienia i ofiarowują je głodnym. Jak niektórzy aniołowie, wychwalający Boga tysiącami języków, tak ziemia poprzez swe wewnętrzne oblicze głosi na sto tysięcy sposobów: On jest Ukrytymi udowadnia ową prawdę.
Jak pod względem jej życia w skali całego roku ziemia jest drzewem, jak poprzez cztery Najpiękniejsze Imiona, które wymieniliśmy, czyni zachowywanie przez Boga każdej rzeczy kluczem do drzwi Zmartwychwstania, tak pod względem jej doczesnego życia również jest dobrze uporządkowanym drzewem, którego owoce są wysyłane na targ życia ostatecznego. Jest miejscem przejawiania się owych Imion, jest zwierciadłem dla nich tak szerokim i drogą wiodącą do życia ostatecznego tak długą, że nasze umysły nie są w stanie zrozumieć tego ani opisać, zatem możemy powiedzieć jedynie tyle:
Jak wskazówki zegara odmierzającego tygodnie, które odmierzają sekundy, minuty, godziny i dni, są podobne do siebie nawzajem, a każda z nich udowadnia istnienie innych, przez co ten, kto widzi ruch jednej wskazówki, jest zmuszony do tego, by uznać ruch innych, tak
dni, odmierzające sekundy tego świata, który jest wielkim zegarem Chwalebnego Stwórcy niebios i ziemi; lata, które odmierzają jego minuty; stulecia, które ukazują jego godziny, i epoki, które pozwalają poznać jego dni - wszystkie z nich przypominają siebie nawzajem, a każda z owych "wskazówek" jest dowodem innej. Również Imię"Ten, Który zachowuje każdą rzecz",a także Imiona wymienione w wersecie: On jest Pierwszym i Ostatnim, On jest Jawnym i Ukrytympoprzez niezliczone znaki informują nas o tym, że jak pewnym jest, iż po tej nocy przyjdzie świt, a po tej zimie wiosna, tak wiecznie trwająca wiosna i wieczny świt przyjdą po ciemnej zimie tego przemijającego świata, a zatem poprzez powyższe prawdy odpowiadają na pytanie dotyczące Zmartwychwstania, jakie zadaliśmy naszemu Stwórcy.
Ponadto, jako że widzimy na własne oczy i pojmujemy własnymi umysłami, że człowiek jest ostatecznym i najbardziej wszechstronnym owocem drzewa wszechświata... przez wzgląd na prawdę przyniesioną przez Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest ziarnem, które dało początek wszechświatowi... jest największym znakiem Koranu wszechświata... jest jego wersetem Tronu, w którym zostało zawarte Najwspanialsze Imię Boga... jest najbardziej honorowym gościem w pałacu wszechświata... jest najbardziej aktywnym funkcjonariuszem, wyniesionym ponad innych mieszkańców owego pałacu... jest urzędnikiem nadzorującym przychody i wydatki, doglądającym zasadzania i pielęgnacji ogrodów w tej dzielnicy miasta wszechświata, jaką jest Ziemia... jest najgłośniej przemawiającym i najbardziej odpowiedzialnym ministrem, wyposażonym w setki nauk i tysiące sztuk... jest nadzorcą i pewnego rodzaju namiestnikiem Władcy przedwieczności i wieczności, pozostającym pod Jego ścisłą kontrolą, zarządzającym prowincją kraju wszechświata, jakim jest Ziemia... jest tym, który rozporządza ową prowincją, a wszystkie jego czyny, poszczególne i powszechne, zostają zapisane... jest tym, który podjął Największy Depozyt, przed którym zadrżały ze strachu niebiosa, ziemia i góry... jest tym, przed którym otwierają się dwie drogi, i na jednej z nich będzie najbardziej nieszczęsnym ze stworzeń, zaś na drugiej - najbardziej szczęśliwym... jest on sługą Boga, któremu wyznaczono najbardziej powszechne i rozległe akty czci... jest miejscem przejawu Najwspanialszego Imienia Władcy wszechświata i zwierciadłem odbijającym wszystkie Jego Najpiękniejsze Imiona... jest szczególnym adresatem Bożego przesłania, najlepiej pojmującym mowę Boga... jest najbardziej potrzebującą z istot żywych wszechświata... jest nieszczęsnym
stworzeniem żywym, które posiada niezliczone pragnienia i cele, nieprzeliczonych wrogów, któremu niezliczone rzeczy mogą przynieść szkodę, a wszystko mimo jego nieskończonego ubóstwa i bezsilności... jest najbogatszym, jeśli chodzi o zdolności i możliwości... jest najbardziej cierpiącym, jeśli chodzi o przyjemności życia, bowiem jego radości są zeszpeconymi przez straszliwe cierpienia... jest wspaniałym cudem mocy Przedwiecznego Boga, Który jest ponad wszelką potrzebę; jest najbardziej pragnącym i potrzebującym; jest godzien nieśmiertelności i zasługuje na nią; poszukuje wiecznego szczęścia i błaga o nie w niekończących się modlitwach, a jeśli nawet zostałyby mu dane wszystkie przyjemności tego świata, nie zaspokoiłoby to jego pragnienia nieśmiertelności... miłuje Tego, Który zsyła mu Swoje dary, Który uczynił Siebie Umiłowanym, a człowieka miłującym Go aż do stopnia oddawania Mu czci... wszystkie jego zdolności, obejmujące cały wszechświat, zaświadczają, iż człowiek został stworzony, aby odejść do wieczności...jest tym, który poprzez z górą dwadzieścia powszechnych prawd został związany z Najpiękniejszym Imieniem Boga"Prawda";tym, którego czyny są nieprzerwanie spisywane przez Najpiękniejsze Imię Tego, Któremu należy się wszelka chwała,"Ten, Który zachowuje każdą rzecz",Który dostrzega najbardziej nieznaczne potrzeby najdrobniejszej z istot żywych, Który słyszy jej skargi i odpowiada poprzez Swoje działanie... jest tym, który jest powiązany z całym wszechświatem, a jego czyny są zapisywane przez szlachetnych zapisujących Imienia "Ten, Który zachowuje każdą rzecz"... jest tym, kto bardziej niż cokolwiek innego przyciąga uwagę owego Imienia...
Jak wymaga tego powyższe dwadzieścia prawd, z całą pewnością i bez żadnej wątpliwości nastąpi Zmartwychwstanie i osądzenie człowieka; zgodnie z Najpiękniejszym Imieniem"Prawda"otrzyma on nagrodę za wykonywanie jego wyżej wymienionych obowiązków, a zostanie ukarany za swoje błędy; zgodnie z Najpiękniejszym Imieniem"Ten, Który zachowuje każdą rzecz"zostanie on zapytany o swoje uczynki i pociągnięty do odpowiedzialności za nie, a także otworzą się przed nim drzwi wiodące do dworów świętowania i wiecznej szczęśliwości w wiecznie trwającym królestwie oraz do więzienia wiecznej niedoli; człowiek, który był oficerem wydającym rozkazy licznym gatunkom istot tego świata, który ingerował w ich sprawy, a niekiedy wprawiał owe istoty w zamieszanie, nie zstąpi do ziemi, nie będąc zapytanym o swe uczynki, ani nie zostanie pochowany w ziemi, aby nigdy się nie zbudzić. Jest tak, ponieważ słyszenie brzęczenia muchy i odpowiadanie na nie poprzez działanie, poprzez dawanie jej prawa do życia, a ignorowanie
modlitw proszących o wieczność, wypowiadanych językami powyższych dwudziestu prawd spośród niezliczonych praw człowieka, które jak grom rozbrzmiewają w niebiosach i nad całą ziemią; pogwałcenie owych praw przez mądrość, która, jak zaświadcza to uporządkowanie skrzydełka muchy, nie pozwoli, by poszło na marne nawet takie skrzydełko; roztrwonienie zdolności człowieka, powiązanych z owymi prawdami, jego nadziei, pragnień, które sięgają aż do wieczności, wielu więzi i prawd wszechświata, które żywią owe zdolności i nadzieje - to wszystko byłoby tak wielką niesprawiedliwością, taką niemożliwością i tak despotyczną szpetotą, że odrzucają ją wszystkie istoty, które świadczą o takich Najpiękniejszych Imionach, jak"Prawda", "Ten, Który zachowuje każdą rzecz", "Wszechmądry", "Najpiękniejszy" i "Najbardziej Litościwy",oznajmiając, iż jest ona całkowicie niemożliwą i wykluczoną. Zatem w odpowiedzi na pytanie dotyczące Zmartwychwstania, jakie zadaliśmy naszemu Stwórcy, Najpiękniejsze Imiona"Prawda", "Ten, Który zachowuje każdą rzecz", "Wszechmądry", "Najpiękniejszy" i "Najbardziej Litościwy" mówią: "Jak my jesteśmy prawdą i rzeczywistością, jak istoty świadczące o nas są prawdą, tak Zmartwychwstanie jest prawdą, co do której nie ma wątpliwości".
Jako że... Miałem zamiar napisać więcej, lecz ponieważ to, co napisałem powyżej, jest jasne jak słońce, skróciłem omówienie tego tematu.
Zatem - poprzez analogię do kwestii ujętych w powyższych przykładach i "jako że..." - poprzez ich przejawianie się i odbijanie we wszystkich istotach cała setka, zaiste, cały tysiąc Najpiękniejszych Imion Boga, które wskazują na wszechświat, udowadnia z cała oczywistością istnienie Tego, Którego opisują, a zatem również ukazują Zmartwychwstanie i życie ostateczne oraz udowadniają je w rozstrzygający sposób.
Ponadto jak przez wszystkie Jego zarządzenia i Pisma, które objawił, a także przez większość Jego Imion, które Go opisują, nasz Pan (ar. Ar-Rabb) i Stwórca udziela nam świętych i rozstrzygających odpowiedzi na pytanie, które Mu zadaliśmy, tak sprawia, że w inny sposób i w ich języku odpowiadają na nie Jego aniołowie, mówiąc:
"Nastąpiły setki zdarzeń jednogłośnie zaświadczających wasze spotkania zarówno z istotami duchowymi, jak i z nami, do których dochodziło od czasów Adama. Istnieją niezliczone znaki i świadectwa istnienia naszego i istot duchowych, a także czci, jaką oddajemy Bogu. We wzajemnej zgodzie mówiliśmy waszym przywódcom, kiedy się z nimi spotykaliśmy, że podróżujemy poprzez dwory życia ostatecznego i poprzez niektóre z jego komnat - i zawsze to mówimy. Nie
mamy żadnej wątpliwości co do tego, że piękne i wieczne dwory, przez które wędrujemy, wspaniale wyposażone i przyozdobione pałace i miejsca zamieszkania za owymi pałacami oczekują na ważnych gości, którzy zostaną w nich ulokowani. Przekazujemy wam niezawodne wiadomości w tym temacie".
Tak, tak aniołowie odpowiadają na nasze pytanie.
Ponadto jako że nasz Stwórca wyznaczył Muhammada z Arabii (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jako najwspanialszego nauczyciela, największego mistrza, najbardziej prawdomównego przewodnika, który ani nigdy nie wprawia w zakłopotanie innych, ani jego nie można zdezorientować, skoro wysłał go jako Swego Ostatniego Posłańca, zatem przede wszystkim, aby osiągnąć postęp i przejść od stopnia "wiedzy równej pewności" do "wizji równej pewności", a następnie do "absolutnej pewności", powinniśmy zadać owemu mistrzowi pytanie, jakie zadaliśmy naszemu Stwórcy.Ponieważ jak ten człowiek poprzez tysiąc swych cudów, będących znakiem potwierdzenia naszego Stwórcy, potwierdził, że Koran jest prawdą i słowem Boga, jak potwierdził to cud Koranu, tak poprzez czterdzieści aspektów jego cudowności Koran, który był cudem Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), potwierdza, że ów człowiek mówił prawdę i był Posłańcem Boga. Prawda o Zmartwychwstaniu, jaką udowadniają - jeden językiem świata przejawów, zatwierdzając ją (potwierdzoną przez wszystkich proroków i świętych) przez całe swoje życie, zaś drugi językiem świata tego, co niewidzialne, poprzez twierdzenia tysięcy swoich wersetów, potwierdzonych przez wszystkie Pisma Objawione i prawdy wszechświata - jest zatem tak pewna, jak istnienie słońca i światła dnia.
Tak, kwestia taka, jak Zmartwychwstanie, która jest najbardziej osobliwą i niesamowitą kwestią, pozostającą poza granicami rozsądku, może zostać rozwikłana i zrozumiana jedynie dzięki wskazówkom dwóch tak cudownych mistrzów.
Powodem, dla którego najwcześniejsi prorocy nie objaśnili Zmartwychwstania szczegółowo, jak czyni to Koran, był fakt, że w owych czasach ludzkość wciąż pozostawała na pierwotnym etapie życia koczowniczego. Otrzymali oni jedynie mało szczegółowe wyjaśnienie, będące wstępem do pouczenia.
W skrócie:Jako że większość Imion Wszechmocnego Boga wymaga i pragnie życia ostatecznego, zatem z pewnością te świadectwa, które zaświadczają istnienie aniołów i istot duchowych oraz oddawanie
przez nich czci Bogu, w pewien sposób zaświadczają również istnienie Zmartwychwstania i życia ostatecznego.
Jako że aniołowie informują nas o tym, iż widzieli świat życia ostatecznego i mieszkania wiecznego królestwa, zatem świadectwa istnienia aniołów, dżinnów, istot duchowych, a także czci, jaką oddają Bogu, pośrednio są również świadectwem istnienia życia ostatecznego.
Jako że - zaraz po Bożej jedności - tym, co Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) nieprzerwanie twierdził i co potwierdzał przez całe swoje życie, było istnienie życia ostatecznego, zatem z pewnością wszystkie jego cuda i wszystkie dowody, które wskazują na prawdziwość jego posłannictwa, pośrednio zaświadczają istnienie życia ostatecznego i fakt, że ono nadejdzie.
Ponieważ czwarta część Koranu mówi o Zmartwychwstaniu i życiu ostatecznym, a także stara się udowodnić tę kwestię poprzez tysiące jego wersetów, przynosząc wiadomości w tym temacie, zatem wszystkie dowody i świadectwa prawdomówności Koranu pośrednio udowadniają istnienie życia ostatecznego i fakt, że drzwi do świata życia ostatecznego są otwarte.
Teraz spójrz, jak solidnym i pewnym jest ten filar wiary!
* * *
@
Dom, w którym zatrzymał się Bediuzzaman Said Nursi, kiedy uczynił zaszczyt Eskisehir, odwiedzając to miasto
CZĘŚĆ SZÓSTA
Życie w Emirdag
WPROWADZENIE
Po uniewinnieniu orzeczonym przez Sąd Karny w Denizli Traktaty Światła zaczęły rozprzestrzeniać się na okoliczne prowincje, miasta i wioski. W krótkim czasie liczba uczniów Światła wzrosła do setek tysięcy, a Traktaty Światła były od tej pory rozprowadzane z wykorzystaniem powielaczy. Pod koniec 1947 roku Nauczyciel i jego uczniowie zostali aresztowani i uwięzieni po raz trzeci.
Przebywając w Emirdag przez pierwsze trzy lata po zwolnieniu z więzienia, Said Nursi pozostawał w Emirdag przez kolejne trzy lub cztery lata, zanim zamieszkał w Isparcie. Mając blisko dziewięćdziesiąt lat i wielce potrzebując zmiany klimatu, Nauczyciel od czasu do czasu odwiedzał Emirdag i zatrzymywał się w tamtejszej szkole Światła, która stała się jego mieszkaniem.
@
Widok z centrum miasta na okno domu, w którym Bediuzzaman Said Nursi zatrzymał się w Emirdag
W tym miejscu odniesiemy się do pierwszej fazy pobytu Bediuzzamana w Emirdag, trwającej do chwili, kiedy został osadzony w więzieniu Afyon. Jego życie w Emirdag i służba Traktatom Światła po okresie uwięzienia w Afyon zostaną wspomniane później.
W porównaniu do wcześniejszego życia Nauczyciela, w Emirdag żył on w znacznie większym zniewoleniu. Nie tylko stał się celem nasilonych prześladowań i oskarżeń, lecz również został poddany zwiększonemu nadzorowi, a nawet podejmowano próby zgładzenia go. Równocześnie Traktaty Światła docierały do coraz szerszych kręgów odbiorców, będąc czytanymi na uniwersytetach, a także wśród urzędników w kręgach politycznych. Jednakże ich rozpowszechnianie spotkało się z nasiloną kampanią bezlitosnych oszczerstw i ze wzmożonymi próbami rozprzestrzeniania fałszywych zarzutów pod adresem Nauczyciela.
Ważnym jest, by w owym wstępie do omówienia życia Bediuzzamana w Emirdag odnotować prawdę. Naszym celem przy prawdomównym opisywaniu nadzwyczajnych cech, widocznych z całą oczywistością w stanach, działaniach i służbie Bediuzzamana Saida Nursiego nie są - niech Bóg uchroni! - starania otumanienia czytelników ani też przyciągnięcia fali poklasku dla śmiertelnej osobowości Bediuzzamana. Naszym celem jest raczej wspomnienie o łaskach, jakie zostały mu zesłane przez wzgląd na to, iż był on uczniem Koranu, członkiem wspólnoty (ar. umma)Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i sługą Boga, a to przez wzgląd na nieprzerwane wykonywanie jego świetlistej, wpływowej i błogosławionej służby poprzez Traktaty Światła, którą to służbę pełnił on pomimo dotyczących jego osoby oszczerstw, jakie rozprzestrzeniali ludzie pozbawieni serca, pomimo podejmowanych prób zagrodzenia drogi jego służbie na rzecz wiary. Powodem, dla którego opisujemy owe nadzwyczajne cuda, jest chęć odparcia ataków pozbawionych serca wrogów religii oraz obrony tego niewinnego człowieka.
Można powiedzieć, że nigdy wcześniej w historii nikt inny nie stał się w większym stopniu celem tak dotkliwych oskarżeń i zarzutów, które były całkowicie fałszywe i sprzeczne z myślami, ideałami i misją Bediuzzamana. Jak bardzo smutne i przyprawiające o rozpacz były owe zarzuty, to staje się oczywistym, kiedy intencje i działania Nauczyciela udowadniają, że dokładał on starań, by ocalić ten naród i przyszłe pokolenia przed anarchią, ateizmem i niemoralnością. Zarzuty czynione jedynie z powodu głupoty zbłądzenia i braku wiary, w których wysuwano twierdzenia w rodzaju tego, że "Traktaty Światła są zdradą interesu narodowego, nawołują młodych
ludzi do buntu, zatruwają ich umysły i promują zacofanie", nie są niczym innym, jak tylko twierdzeniem, że czysta odtrutka jest trucizną.
Bediuzzaman jest niewinnym człowiekiem, który cierpiał z powodu nie jednego, lecz tysiąca takich fałszywych oskarżeń. Nie tylko w jego służbie nie znalazłoby się żadnych podstaw do takich oskarżeń, lecz również jeśli chodzi o życie prywatne i moralność wyróżnia się on czystością jako piękne stworzenie Boga uosabiające cnoty moralne, jako ten, kto ukazuje w swej własnej duszy wyjątkowe maniery i skromność. Tym spośród nas, którzy służyli mu jako uczniowie, którzy poznali jego życie prywatne i publiczne oraz jego uczynki, w najwyższym zaufaniu oznajmiany, co następuje:
Bediuzzaman był Nauczycielem nauk wiary, które otrzymał od Koranu i przedstawił dla korzyści wiernych oraz całej ludzkości. Nawet w najdrobniejszych interakcjach i stanach jego życia prywatnego było oczywistym, że odznaczał się on cechami tego, co Wszechmądry Koran nazywa "pięknym stworzeniem", blaskami najwyższego poziomu umiłowania Boga oraz wzniosłego poziomu świadomości istnienia Boga. Każdy z cnotliwych ludzi posiadających serce, kto uważnie obserwuje Bediuzzamana i kto wejrzał w jego życie, może w zadziwieniu ujrzeć, iż oświecone serce Nauczyciela jest niby lśniące słońce mądrości i wiedzy, rozsiewające swe światło, niczym ocean, którego fale stale wzbierają. Ci ludzie wyznają, iż jest on świetlistym i wspaniałym owocem drzewa islamu, z którego ta epoka i ten czas wraz z jego okolicznościami mogą jedynie być dumne.
O wy, nieszczęśnicy, którzy poprzez swe złe intencje i zaprzeczające prawdzie dusze rozpowszechniacie kłamstwa w temacie tego człowieka, będącego pomnikiem moralności, skromności, wiary, mądrości, wiedzy i prawdy; których oskarżeń zawstydziłby się nawet diabeł; którzy pracujecie nad tym, by zniszczyć tego cnotliwego człowieka! Wasze fałszywe zarzuty i zatrute oszczerstwa nie odniosły jakiegokolwiek efektu. Prawda rozbłysła jasno i olśniewająco, rozświetlając światy swym światłem. Jeśli zaś chodzi o was, to staliście się najbardziej nikczemnymi i mającymi najohydniejsze dusze przedstawicielami ludzkości. Cóż to za strata dla was! Niech wystarczającym cierpieniem będzie dla was posiadanie człowieczych zdolności.
Niemniej jednak drzwi zbawienia są dla was otwarte. Jeśli tylko zapukacie do owych drzwi, wciąż możecie zostać ocaleni. Said Nursi zaprzysiągł i oznajmił, że "jeśli nawet ci, którzy prowadzili walkę na rzecz stracenia mnie, ocalą swą wiarę dzięki Traktatom Światła i mocno
obejmą Traktaty Światła, niechaj moi bracia zaświadczą, że przebaczam im wszystkim". Zaiste, ci, którzy pragnęli skazania Nauczyciela, a także większość z tych, którzy go potępiali, dzisiaj są jego przyjaciółmi. Tak samo jeśli ci z was, którzy szkalowali go i fabrykowali dotyczące go kłamstwa, okażą skruchę i zaczną zważać na lekcje Traktatów Światła, mamy nadzieję, że ów mistrz i wojownik przebaczenia pomodli się o was i o przebaczenie wam.
Said Nursi jest tak wyjątkowym i niezrównanym bohaterem, że choć ukazywał bohaterstwo na polu bitwy, w salach sądowych i w obliczu tyranów, wystarczy tylko zobaczyć, jak jego ręce wznoszą się w modlitwie, a oczy wypełniają się łzami, kiedy błaga Boga o pokój i zbawienie dla jego dawnych wrogów, nawet dla tych, którzy dawniej starali się go zabić, lecz obecnie zwrócili się ku czerpaniu nauki z Traktatów Światła. Dopiero wtedy jego całkowita pokora oraz współczucie, z jakimi odnosi się do wszelkich grup społecznych, mogą zostać prawdziwie ujrzane, zaś jego zaszczytne przymioty człowieczeństwa mogą zostać docenione.
Pochwalne słowa pod adresem Nauczyciela nie są słowami tego rodzaju, do jakich przyzwyczajeni są ahl ad-dunja.Te słowa są częścią pochwał i powinszowań dla powszechnej prawdy, jaką przedstawia sobą ów szacowny człowiek, a także dla jego duchowej osobowości, przedstawiającej sobą wzniosłe cnoty człowieczeństwa i prawdziwego islamu. Światłu prawdy, którą uosabia Said Nursi, biją brawo ludzkość i wszelkie stworzenie. Zarówno przeszłość, jak i przyszłość, doceniają jego służbę na rzecz wiary.
Zaiste, Said Nursi osiągnął najdalszą i najwyższą stację wszelkiego rodzaju doskonałości, jakie Bóg zawarł w naturze, jaką może osiągnąć ludzkość. Posiada on duszę tak dynamiczną, że w jednej chwili może on spokojnie przechadzać się wśród wysokich gór, zaś w innej przez ogrody i sady, obserwując owe plantacje i środowisko zwierząt oraz oddając się rozmyślaniom na ich temat. W innej chwili będzie on dostarczał wielkim zgromadzeniom społeczeństwa lektur traktujących o moralności, spisanych z największą elokwencją i w najbardziej rozsądnym stylu.
Świadectwem tego są jego burzliwe życie przed Okresem Wolności, a także jego życie na wschodzie (Turcji - uz. red. pol.) oraz w Stambule. W jednej chwili podróżuje on pośród plemion wschodniej Anatolii, udzielając im lekcji i doradzając im w temacie moralności i wiary, podczas gdy w następnej chwili jest on w Damaszku, gdzie zasiada wraz z elitą uczonych i przedstawia swoje poglądy, diagnozując choroby społeczeństwa i głosząc zasady rozwoju i doskonalenia się muzułmanów. Ogłasza
on nadejście świtu szczęścia i pomyślności dla trzystu pięćdziesięciu milionów muzułmanów, jeśli chodzi o polityczną pozycję islamu. Podczas Okresu Konstytucyjnego wygłasza mowy w Parlamencie i pisze artykuły do gazet. Oznajmia, że prawdziwe środki rozwoju i postępu narodu islamu na tym świecie i w świecie, który nadejdzie, zostaną uzyskane poprzez ustanowienie i wprowadzenie w życie uświęconych praw Koranu, a następnie bohatersko broni swoich poglądów przed Sądem Wojennym.
Owe małe urywki jego życia ukazują, iż ów zadziwiający człowiek sam w sobie był niby społeczność, stanowiąc zbiór rozmaitych zdolności oraz inteligencji. Bediuzzaman jak gdyby posiadał wszelkie przymioty i doskonałości wszystkich ludzi prawdy oraz inteligencji z przeszłości, a także nosił mundur i ordery wszystkich tych ludzi, którzy byli podobni kwiatom i owocom drzewa islamu, którzy przyozdobili każde stulecie przez tysiąc trzysta lat, od czasu narodzin islamu. Było tak, jak gdyby nauka i wiedza islamu zostały raz jeszcze wskrzeszone poprzez tego człowieka.
Było tak, jakby ów człowiek został wybrany jako spadkobierca wszystkich różnorodnych metod i całej wiedzy uświęconych nauczycieli, uczonych i mudżtahidów, którzy dzięki przewodnictwu Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) osiągnęli prawdę i doskonałość, stając się świetlistą grupą spośród zgromadzenia (ar. dżama'a)islamu. Odziany we wszystkie rodzaje piękna i talenty przeszłości ów cud epoki, Said Nursi, przybył do tego stulecia, a w imię Koranu podjął poprzez Traktaty Światła służbę na rzecz religii i duchowy dżihad. Za zezwoleniem Boga podjął się powszechnej służby i wypełnienia obowiązku, którego wykonanie w normalnych warunkach mogłoby zostać osiągnięte jedynie poprzez społeczność, wielki komitet wybitnych uczonych lub nadzwyczaj silne wojsko. Zbiorowa osobowość duchowa uczniów Światła, jaką ustanowił, a także więź światła islamu oraz braterstwa wiary, przetrwały zbiorowe ataki ludzi zbłądzenia. Wzmacniając wiernych źródłem wsparcia oraz działając jako tarcza Koranu przeciwko szerzeniu się wśród tego narodu zagrożeń komunizmu Nauczyciel stał się narzędziem służącym odnowieniu więzi miłości i braterstwa dających oparcie, jakie świat islamu zwykle miał w bohaterskim narodzie tureckim.
Tak, Said Nursi posiadał wszechstronne zdolności i górował nad innymi we wszystkich owych zdolnościach. W tym samym czasie badał to, co poszczególne, poprzez to, co powszechne, a rozległe zewnętrzne sfery poprzez sfery wewnętrzne. Na przykład z tą samą uwagą badał pojedynczą cząsteczkę i Drogę Mleczną, a następnie zaświadczał, ukazywał i udowadniał oświecające je światło Bożej jedności. Z jednej
strony zajmował się służbą wierze, rozciągającą się od świata islamu do świata całej ludzkości, zaś z drugiej wiódł życie pustelnika. W całkowitym zadziwieniu zastanawiał się nad starożytnymi dziełami kunsztu i stworzenia, które są literami zapisanymi przez pióro Bożej mocy, i badał księgę wszechświata. Poprzez powtarzanie owej wzniosłej praktyki każdego dnia osiągnął postęp, docierając do bezgranicznych przyjemności i świateł, jakie można znaleźć w poznaniu Boga i w uświadomieniu sobie Jego obecności.
Ów duchowy stan oraz tę błogosławioną duchową postawę można dostrzec w całym życiu Nauczyciela. Takie przykłady wzbogacają również jego życie w Emirdag. Dodatkowe Listy (tur. Lahika)do pewnego stopnia wyrażają owe kwestie, zaś w niniejszej biografii poprzestaliśmy na jedynie jednej kropli z tego oceanu.
* * *
ZWOLNIENIE SAIDA NURSIEGO Z WIĘZIENIA W DENIZLI
ORAZ ZESŁANIE GO DO EMIRDAG
Po uniewinnieniu orzeczonym przez Sąd Karny w Denizli, w czerwcu 1944 roku, uczniowie Światła zostali zwolnieni z więzienia, aby mogli powrócić do swych rodzinnych miast. Nauczyciel jednak został zatrzymany w hotelu "Sehir" w Denizli do czasu, aż nadejdą dalsze rozporządzenia z Ankary. Uwięzienie i procesy uczniów Światła sprawiły, że ludzie z Denizli w większym stopniu zapoznali się z Traktatami Światła. Dwaj lub trzej ludzie w aparacie sądownictwa okazali bliskie zainteresowanie Traktatami Światła i pracowali na rzecz rozpowszechnienia ich w okolicy Denizli. Ponadto przewodniczący sądu, jego członkowie oraz ci, których starania przysłużyły się orzeczeniu uniewinnienia, byli nazywani w kręgu uczniów Światła "uczciwymi sędziami". Sprawili oni, że pośród ludzi wiary zapanowały ulga i szczęście, a w ten sposób wzbili się do lśniącego i wiecznie trwającego miejsca, będącego nagrodą za podjęcie tej uczciwej i sprawiedliwej decyzji.
* * *
Po dwóch miesiącach pozostawania w Denizli Said Nursi został zmuszony do tego, by przenieść się do niewielkiego powiatu w prowincji Afyon, zwanego Emirdag. Stało się to w sierpniu 1944 roku. Początkowo był przez piętnaście dni przetrzymywany w hotelu, by później przenieść się do domu, który wynajął za własne pieniądze.
Jego życie w Emirdag można streścić w następujący sposób:
Nauczyciel pozostawał pod stałym nadzorem. Choć został uniewinniony przez sąd, a jego księgi zostały mu zwrócone, nie był zupełnie wolny. Przed jego domem przez cały czas stali dwaj strażnicy, jeden przy oknie, a drugi przy drzwiach. Poziom prześladowań, jakie cierpiał Nauczyciel, był bezprecedensowy. Jak wspomniał o tym w jednym ze swych listów, zwykle w ciągu jednego dnia w Emirdag doznawał takich cierpień, jakich przysparzał mu cały miesiąc w więzieniu Denizli. Obrzydliwe i nikczemne traktowanie Nauczyciela było dobrze znane mieszkańcom Emirdag. Po uniewinnieniu orzeczonym przez sąd w Denizli komitety ateistów, które rękami sądownictwa nie mogły uczynić niczego, by zapobiec rozprzestrzenianiu Światła oraz służbie na rzecz wiary Saida Nursiego, uciekły się do innych środków. Wywołując nieufność, zwrócili urzędników rządu przeciwko Bediuzzamanowi, a nawet starali się zamordować go. Był to prawdziwy spisek. Jako że przed drzwiami Nauczyciela zawsze stał strażnik, zobaczenie się z nim stało się czymś nadzwyczaj trudnym.
Pierwszymi ludźmi, którzy w Emirdag pospieszyli Nauczycielowi z pomocą, była rodzina Caliskan. Okazali oni wielką przyjaźń owemu uczonemu, oświeconemu i staremu człowiekowi, który - jak widzieli - został niesprawiedliwie zesłany do ich miasteczka. Owo uprzejme przyjęcie Nauczyciela przez rodzinę Caliskan doprowadziło do pogłosek i oszczerstw, szerzących się wśród mieszkańców miasta. Ignorując wszelkie plotki i błędne interpretacje faktów, członkowie rodziny Caliskan nadal dopomagali Nauczycielowi i wspierali go bez jakiegokolwiek wahania, jedynie przez wzgląd na Boga. Wielu lojalnych wiernych podobnych tym z rodziny Caliskan zostało uczniami Światła i dołączyło do wykonywanej przez Nauczyciela służby wierze.
{(*): Dzisiaj, mając pośród siebie wielu uczniów Światła, ludzie z Emirdag są największymi przyjaciółmi Traktatów Światła i tymi, którzy najmocniej je wspierają. Lekcje Traktatów Światła są czytane we wszystkich wioskach wokół Emirdag.}
Zaczęli oni czytać, spisywać i publikować Traktaty Światła. Podczas pobytu Nauczyciela w Emirdag znacząca liczba mieszkańców miasteczka zaczęła otrzymywać lekcje Traktatów Światła.
Ogólny postęp w wierze, cechach moralnych i cnocie społeczności był widoczny, a zostało to zarówno zaświadczone przez samych mieszkańców miasta, jak również przyznane przez władze Emirdag .
{(*): Nauczyciel Said Nursi powiedział, że postrzega całe Emirdag jako "szkołę Światła". Wszystkie miasteczka i wsie, w których czytano i rozpowszechniano Traktaty Światła, takie jak Sav, Barla, Emirdag czy Eflani, Nauczyciel traktował jako szkoły Światła. Modlił się za ich dawną i obecną społeczność, za ich niewinne dzieci i błogosławione kobiety, jak modlił się za własną rodzinną wioskę Nurs, a także sprawił, że owe miejscowości miały udział w jego duchowych zyskach.}
* * *
Poniższy fragment jest spojrzeniem uczniów Światła z Emirdag na życie Nauczyciela w tym mieście:
Nauczyciel pozostawał w Emirdag pod stałym nadzorem. Kiedy pogoda była dobra, a niebo czyste, udawał się na przechadzkę po okolicy. Było to jego stałym zwyczajem, szczególnie podczas wiosny i lata. Przechadzał się samotnie, a po spędzeniu poza miastem kilku godzin wracał do domu, jednak za każdym razem, kiedy opuszczał miasto, ktoś go śledził. Podążali za nim strażnicy lub żandarm. Zaprawdę, pewnego razu ktoś strzelił do niego z tyłu, lecz chybił. Innego dnia pobiegł za nim urzędnik, który dokuczał mu, wykrzykując zniewagi: "Nie zezwolono ci na opuszczanie miasta! Nie możesz nosić tego nakrycia głowy! Nie możesz owijać głowy turbanem!", aż Nauczyciel zawrócił do domu. Jest wiele przykładów takiego traktowania.
Jak w innych miejscach, tak i w Emirdag służba Nauczyciela nie ograniczała się do wykonywania jednego obowiązku. Tym, co staje się zrozumiałe dzięki dodatkowym Listom (tur. Lahika),dzięki relacjom ludzi, którzy go odwiedzili, jak jego przyjaciele, dawni nauczyciele czy uczniowie, a także dzięki doświadczeniom jego bliskich uczniów, sąsiadów i całej społeczności, jest fakt, że Nauczyciel był zajęty wieloma aspektami służby i obowiązkami wykonywanymi przez wzgląd na Boga, które wypełniał każdego dnia.
Zajmował się spisywaniem, poprawianiem i rozpowszechnianiem takich prawd Koranu jak Słowa (tur. Sozler)czy Listy (tur. Mektubat).Tęsknił również za obserwowaniem i podziwianiem w stworzeniu Boga dzieł Bożego kunsztu, będących literami Bożej mocy, a także za studiowaniem księgi wszechświata. Uwielbiał odczytywanie pieczęci Bożej jedności, skrzących się
na obliczu cudownych dzieł miłosierdzia Boga i Jego mądrości, zapisanych na obliczu ziemi, a także Bożego kunsztu, ukazującego się w drzewach, roślinach i zwierzętach. W ten sposób rozpościerał swe skrzydła, by na poziomie wiedzy równej prawdzie (ar. haqqa-l jaqin)podróżować ponad horyzontami nieskończonych poziomów prawd wiary i poznania Boga (tur. marifetullah).
Jedną z zasad metod, jakie zaczerpnął z Koranu, była kontemplacja (ar. tafakkur).Powtarzającym się w Traktatach Światła tematem jest nauczanie kontemplacji i zachęcanie do jej praktykowania. Nauczyciel mówił o tym, że poznanie Boga uzyskane dzięki wiedzy i kontemplacji dostarcza duszy możliwości ekspansji na cały wszechświat;
وَ ف۪ى كُلِّ شَيْءٍ لَهُ اٰيَةٌ تَدُلُّ عَلٰى اَنَّهُ وَاحِدٌ
żew każdej pojedynczej rzeczy istnieją wskazówki, dowody i znaki wskazujące na artystę, Który jest Jeden (ar. Łahid).Postępował zgodnie z tajemnicą słów:
تَفَكُّرُ سَاعَةٍ خَيْرٌ مِنْ عِبَادَةِ سَنَةٍ
Godzina rozmyślań jest lepsza niż rok oddawania czci Bogu.
* * *
OTRUCIE NAUCZYCIELA W EMIRDAG
Starszy strażnik stojący u drzwi Nauczyciela został oszukany przez kłamliwego polityka, który twierdził, że ma "rozkazy od zwierzchników, by go (tj. Bediuzzamana - uz. red. pol.) zabić". Sprawił on, że strażnik pewnej nocy wspiął się po drabinie i wszedł przez okno do mieszkania Nauczyciela, aby zatruć jego pożywienie. Następnego dnia Nauczyciel cierpiał rozdzierający ból. Efekty działania trucizny były bardzo poważne i powinny go zabić. Nauczyciel powiedział: "Zostałem uchroniony od śmierci dzięki cnocie uświęconych modlitw, takich jak Wielka tarcza(ar. Dżauszan al-Kabir),lecz ból i choroba były bardzo ciężkie". Był celowo dręczony, a na tydzień pozostawiono go bez wody i jedzenia, jednak później za zezwoleniem Boga wyzdrowiał i powrócił do zajmowania się obowiązkiem nanoszenia poprawek do kopii Traktatów Światła. Podczas owej krańcowo ciężkiej choroby ani razu nie opuścił modlitwy. Przy drugiej i trzeciej próbie otrucia go, kiedy jego stan spowodowany chorobą był ciężki nie do wytrzymania, odprawiał jedynie modlitwy obowiązkowe, siedząc na łóżku.
Dwaj spośród jego uczniów, którzy dbali o niego, kiedy jego stan był krytyczny, relacjonują, jak czuwali przy nim aż do rana, opłakując jego stan: "Blisko godzin świtu Nauczyciel wstał z łóżka z zamkniętymi oczami i wzniósł ręce (w błaganiu - uz. red. pol.) do dworu Boga. W kilku słowach wymamrotał modlitwę o ochronę i pokój dla rozpowszechniania Traktatów Światła, dla ich służby i uczniów. Następnie z powrotem opadł na łóżko, jakby zemdlał".
Dwaj lub trzej młodzi uczniowie, którzy dbali o potrzeby Bediuzzamana, również przez jakiś czas nie mogli się z nim zobaczyć. Jednak, wykazując wielkie poświęcenie, owi ciężko pracujący uczniowie nigdy nie zrezygnowali ze służby dla Nauczyciela.
Później pewien wysokiego stopnia urzędnik z Emirdag podzielił się z jednym ze swych przyjaciół - a ów przyjaciel był uczniem Światła - wiadomością, którą znał przez cały ten czas: "Istnieje tajny plan i rozkaz, aby potajemnie zabić Saida Nursiego". Całe złe traktowanie, jakiego doznał Nauczyciel, było rezultatem owego planu, a nie ograniczyło się ono do tego wydarzenia. Fakt, że nieustanne nadzór i ucisk narastały przez wiele lat, uczynił je krańcowo bolesnym i dręczącym doświadczeniem dla Nauczyciela.
Przez pierwsze dwa lata Nauczyciel chodził do Meczetu Carsi, aby wziąć udział w modlitwie w zgromadzeniu (ar. dżumu'a).Przeważnie po odmówieniu modlitwy popołudniowej (ar. 'asr)pozostawał w meczecie aż do modlitwy wieczornej (ar. 'isza),a następnie wracał do domu. Praktykował ten zwyczaj przez dwa lata, jednak później zastępca gubernatora zabronił mu uczęszczania do meczetu, podejrzewając, że Bediuzzaman może przemawiać do ludzi.
Przez cały czas, jaki Nauczyciel spędził w Emirdag, Traktaty Światła były kopiowane ręcznie w wielu miejscach, przede wszystkim w Isparcie. Niektórzy spośród tych, co przeczytali Traktaty Światła i skorzystali z nich, podróżowali, aby odwiedzić Nauczyciela, jednakże tylko kilku spośród tych wielu gości mogło się z nim zobaczyć. Ci, którzy służyli Traktatom Światła z najwyższą wiernością i szczerością intencji (ar. ichlas),ci, którzy żywili w sercach miłość i uczucie braterstwa jedynie przez wzgląd na Boga - mogli zobaczyć Nauczyciela i wziąć udział lekcjach oraz dyskusjach z Bediuzzamanem.
Nauczyciel mówił stosownie do różnorodnych zdolności i poziomów pojmowania tych, którzy go odwiedzali. Kierował uwagę gości ku Traktatom Światła i ku służbie wierze. Wyjaśniał, że służba na rzecz wiary poprzez prawdy Traktatów Światła zapewni temu narodowi najwspanialsze
korzyści materialne i duchowe. Ci, którzy przybywali, by go odwiedzić, pochodzili z różnych poziomów społeczeństwa, od młodzieży do uczonych. Po uniewinnieniu orzeczonym przez sąd w Denizli zbudziło się również wielu urzędników, a był to kolejny czynnik prowadzący do wzrastania liczby uczniów Światła.
* * *
CO MÓWIŁ NAUCZYCIEL TYM, KTÓRZY GO ODWIEDZALI?
Nauczyciel wyjaśniał swoim gościom, że jedynym celem służby Traktatów Światła jest wzmacnianie wiary, a także, że z tego powodu owa służba zapobiegła niebezpieczeństwom ateizmu i komunizmu, jakie zagrażały temu krajowi i temu narodowi. Obecnie zasadniczym obowiązkiem ciążących na jednostkach oraz na społeczeństwie jest ocalenie i umacnianie wiary. Z powodu tego, że Traktaty Światła ze wszystkich sił skupiają się wyłącznie na tej kwestii, wrogowie tego narodu i tego kraju, a także potajemni ateiści, atakują je i prowokują, wykorzystując fałszywe preteksty. "My jednakże musimy działać pozytywnie. Mamy w rękach Światło, nie zaś tęgi kij polityki. Nawet gdybyśmy mieli setkę rąk, ledwie wystarczyłyby do tego, by utrzymać w nich Światło". Tymi słowami Nauczyciel mówił swym gościom, że Światło zwycięży wrogów religii, a pozytywne działanie będzie miało efekt bomby atomowej. Ukazywał, że Traktaty Światła nie angażują się w politykę, że najważniejszą zasadą ich metody jest szczerość intencji (ar. ichlas),że niemożliwym jest, by istniał jakikolwiek inny cel prócz zadowolenia Boga i przyjęcia przez Niego dobrego czynu. Mówił, że dzięki szczerości intencji i praktykowaniu "pozytywnego działania" łaska i miłosierdzie Boga ochronią Traktaty Światła.
Ci, którzy słuchali lekcji nauczyciela lub dyskusji z nim, mogą zaświadczyć, że nawet jedna lekcja Nauczyciela, jedna dyskusja, stawała się środkiem służącym zbawieniu wielu młodych ludzi i źródłem wsparcia dla służenia Traktatom Światła z gotowością do poświęceń. Większość gotowych do poświęceń uczniów służących Światłu była obecna na przynajmniej jednej lekcji czy też wykładzie Nauczyciela.
Kiedy przebywał w Emirdag, Nauczyciel wysłał jednego ze swych uczniów do Ankary w pewnej sprawie mającej związek z Traktatami
Światła. Po przybyciu do Ankary ów uczeń zadumał się nad stanem świata i w rozpaczy pomyślał: "Czyż ci ludzie zważają na prawdę Światła? Jakże mają się unieść zasłony ciemności i jak ma zniknąć duchowy mrok?". Kiedy powrócił do Emirdag, wielki Nauczyciel powiedział mu:"Naszym obowiązkiem jest służba. To, by się nam powiodło, by udało się nam przekonać ludzi, należy do Boga. Jesteśmy odpowiedzialni za wypełnienie naszego obowiązku. Kiedy tam jesteś, nie martw się ani nie rozpaczaj, mówiąc: 'Ach, kiedy ci ludzie zwrócą się ku Traktatom Światła'. Wiedz z całą pewnością, że nieskończona ilość mieszkańców wzniosłego świata aniołów przyklaskuje dziś Traktatom Światła. Oto, dlaczego to (o czym mówisz - uz. red. pol.) nie ma znaczenia. Wartość tkwi nie w ilości, lecz w jakości. Niekiedy jeden szczery i gotów do poświęceń uczeń może być równy tysiącowi".Rozpacz ucznia natychmiast znikła bez śladu.
Początkowo Nauczyciel wędrował pieszo po górach, wspinając się na ich szczyty, później jednak zaczął używać do przejażdżek bryczki. Ani razu nie zdarzyło się, by jechał bryczką lub wozem bez uiszczenia zapłaty (dla właściciela bryczki - uz. red. pol.). Kiedy pytał nas o cenę, obniżaliśmy ją do na tyle wysokiej, by - jak sądziliśmy - mógł się na nią zgodzić. Jednak jego odpowiedzią były słowa: "To kosztuje tutaj tyle-a-tyle", po czym zawsze dawał nam większą kwotę. Stąd zawsze płacił nam kwotę większą od ceny, jaką mu podawaliśmy, mówiąc: "Nie mogę podróżować, jeśli nie zapłacę za to właściwej ceny. Źle się czuję, kiedy nie dam czegoś w zamian za choćby najdrobniejszy podarunek. Jestem zobowiązany, by za to zapłacić. Muszę zapłacić".
Podczas wiosny i lata Nauczyciel zwykł podróżować po okolicy częściej, zaś podczas zimy jego wycieczki stawały się rzadsze. Pośród otwartych pól otaczających Emirdag znalazł wiele szkół, w których mógł nanosić poprawki w kopiach Traktatów Światła. Z powodu intensywnego nadzoru, jakiemu został poddany od chwili przybycia do Emirdag, a także dlatego, że żandarm i strażnicy podążali za nim za każdym razem, kiedy udawał się poza miasto, podróżował samotnie i samotnie siadał, by pracować. Owe odosobnienie i samotność trwały do 1947 roku. Nauczycielowi zwykł towarzyszyć tylko jeden z jego uczniów, który powoził bryczką, a kiedy Nauczyciel siadał, był sam ze sobą. Na wsi Nauczyciel zajmował się poprawianiem spisanych ręcznie kopii Traktatów Światła.
Później najlepsi spośród uczniów z Isparty i Inebolu nabyli powielacz i rozpoczęli sporządzanie na nim kopii Traktatów Światła. Od tego czasu Nauczyciel nanosił poprawki w powielonych kopiach, które
mu przysyłano. Spisywanie i kopiowanie Traktatów Światła były dla Nauczyciela nadzwyczaj ważne. Mówiąc: "Traktaty Światła są cudem Koranu, który rozświetli obecne stulecie i przyszłe stulecia", uważał, iż służba Światłu jest najważniejszą kwestią tego czasu, i w ten sposób ją traktował.
Jako że Nauczyciel nie posiadał zdolności szybkiego pisania, uczestniczył w codziennej służbie Traktatom Światła - która jest przyjmowanym przez Boga uczynkiem, pełnym błogosławieństwa i światła - poprzez swe sprostowania i poprawki. Pracował niestrudzenie przez długie godziny. Służba Światła była dla Nauczyciela duchowym zaopatrzeniem. Nawet kiedy cierpiał z powodu choroby, widziano jak pracuje. Wycofał się z życia społecznego, zabroniono mu kontaktowania się z kimkolwiek i pozbawiono go przyjaźni i pocieszenia, jakie dają więzi społeczne, jednak w owej nieobecności Nauczyciel odnalazł niewyczerpaną obecność Boga. Boże miłosierdzie obdarowało go Traktatami Światła, kiedy nie miał rodziny, dzieci, żadnego bogactwa ani majątku, kiedy nie miał niczego, co mógłby uważać za własne na tym przemijającym świecie. Miał jedynie Traktaty Światła, które były jedyną jego radością i pociechą, a wszystkie swe zdolności wykorzystał do skupienia się na Świetle. Uważał za swój oczywisty obowiązek uczenie się oraz nauczanie Traktatów Światła, a także wydawanie ich dla innych ludzi.
Słodycz jego słów i elokwencja jego mowy były nadzwyczajne. Podczas swych podróży po okolicy napotykał ludzi z różnych grup społecznych i rozmawiał z nimi, szczególnie z tymi, którzy w górach i na wsi zajmowali się rolnictwem i kupiectwem. Nawet jeśli nie zastanowimy się nad powszechną służbą Koranowi, jaką wykonywał Nauczyciel, a założymy, że jego jedyną służbą było spotykanie się z tymi ludźmi oraz dawanie im lekcji i przewodnictwa, już tylko tę służbę uznamy za wielce znaczącą i doniosłą. Zasługi Nauczyciela na tym polu są olbrzymie. Jak w Barli, gdzie przyjął jako uczniów przyjaciół, których uważał za braci i siostry w życiu ostatecznym, tak w Emirdag i okolicznych wioskach miał wielu przyjaciół i braci w życiu ostatecznym. Szczególnie zadziwiająca była uwaga, jaką poświęcał niewinnym dzieciom.
Bezgraniczne wstydliwość i czystość Nauczyciela są dobrze potwierdzone i niezaprzeczalne. Bediuzzaman usilnie powstrzymywał się przed rozmawianiem z kobietami, a nawet unikał patrzenia na nie. Dzięki jednemu z jego listów można zrozumieć, że nawet w młodości ukazywał on szczyty wstydliwości oraz czystości, co zostało ustalone również przez obserwacje jego przyjaciół, towarzyszy oraz ludzi, którzy dobrze znali jego życie.
Widząc tę wzorową cechę Nauczyciela, mieszkańcy miasteczka okazali mu wspaniałe duchowe oddanie i umiłowanie. Nauczyciel zawsze zanosił do Boga suplikacje (ar. du'a)w intencji tych, które uważał za siostry w życiu ostatecznym, a także niewinnych dzieci, które postrzegał jako swych uczniów. Pokrótce objaśniał im, że kobiety są mistrzyniami litości; że w tej epoce wymagane jest postępowanie zgodne z moralnością islamu; że są one odpowiedzialne za życie ostateczne ich dzieci, a jeśli zapewnią im wychowanie religijne, zyskają udział w ich duchowych zyskach. Mówił im, że jest bardzo chory i pozbawiony wszystkiego, i prosił, aby modliły się za niego. Wspominał, że włączył starsze kobiety oraz te spośród młodych kobiet, które odprawiają modlitwę, do swych suplikacji (ar. du'a),a także uznał je za siostry w życiu ostatecznym. Mówił już bardzo niewiele, lecz dzięki niewinności swych serc błogosławione kobiety wiedziały, że Said Nursi jest pobożnym człowiekiem prawdy.
Rozmowy Nauczyciela z niewinnymi dziećmi również były wielce poruszające i słodkie. Traktował niewinne dzieci, które przychodziły do niego z Emirdag i okolicznych wiosek, jakby były one dorosłymi, i odnosił się do nich bardzo serdecznie. Mówił im:"Moje dzieci! Jesteście niewinne i nie macie żadnych grzechów, a ja jestem bardzo chory. Módlcie się za mnie, bo wasze suplikacje są przyjmowane. Ja zaś włączę was do swych suplikacji jako moje duchowe dzieci i jako moich uczniów".Oczy dzieci lśniły światłem, kiedy pozdrawiały one Nauczyciela pozdrowieniem pokoju, a Nauczyciel odpowiadał im najbardziej szczerym pozdrowieniem, bardziej żarliwym niż wtedy, kiedy pozdrawiał nie-dbałych dorosłych. "Te dzieci są przyszłymi uczniami Światła!", zawołał kiedyś. "Jeśli zaś chodzi o ich więź ze mną i o to, że poświęcają mi tyle uwagi, to ich niewinne serca czują, że Traktaty Światła przybyły im na ratunek. Nieświadomie okazują taką uwagę i miłość z szacunku dla tego, że jestem przedstawicielem owego Światła".
Młodych ludzi, którzy przybywali, by go zobaczyć, Bediuzzaman prosił, aby regularnie czytali lekcje Traktatów Światła, a także przypominał im o wielkich korzyściach i przyjemnościach, jakie można znaleźć w powstrzymywaniu się od zagrożeń obecnej niemoralności. Przypominał im także o konieczności odprawiania modlitwy.
Nauczyciel udzielał również stosownych lekcji urzędnikom i robotnikom, których napotykał podczas wycieczek na wieś. Pouczał ich o ważności odprawiania modlitwy, mówiąc, że jeśli będą tak postępować, ich codzienne zajęcia zostaną wliczone jako dobre uczynki do rachunku ich życia ostatecznego. Poprzez lekcje tego rodzaju pokazywał, że koncepcja,
wedle której "religia jest przeszkodą na drodze do rozwoju i postępu", nie jest niczym innym, jak tylko nonsensem. Przeciwnie, przejawiające się światło wiary zapewni - danemu człowiekowi, krajowi i narodowi - środki służące materialnym i duchowym szczęściu oraz postępowi. Jakże wielką zachętą może być wliczenie doczesnych zajęć oraz wysiłków do nagrody życia ostatecznego oraz przekształcenie ich w wieczne przyjemności i światła jedynie poprzez odprawianie modlitwy i pozostawanie na drodze tego, co słuszne! Bez trudu można wyobrazić sobie, jak taki sposób myślenia prowadzi do tego, że człowiek wykonuje swe przedsięwzięcia z zapałem i entuzjazmem.
Owa prawda musi zatem stać się przewodnikiem wszystkich urzędników służb publicznych, wszystkich pracowników przemysłu i handlu, a także powinna stać się lekcją dla ogółu społeczeństwa. Kwestia wspomniana powyżej jest niby kropla z oceanu, jest drobną próbką niezliczonych korzyści, jakie Nauczyciel przyniósł temu narodowi. Jakże nieszczęśni są ci, którzy uważają islam za zacofanie i reakcję polityczną, którzy nazywają wiernych zacofanymi reakcjonistami!
{(*): Oto niektóre przykłady lekcji, jakie Nauczyciel dawał tym, którzy go odwiedzali, mówiących o tym, jak zajęcia tego świata mogą zostać uznane za akty czci dzięki odprawianiu tego, co w religii obowiązkowe:
1. Pewnego dnia byliśmy wraz z naszym Nauczycielem Bediuzzamanem w hotelu "Yildiz" w Eskisehir. Dwaj robotnicy oraz nadzorca, zatrudnieni w pobliskiej cukrowni, przyszli, aby się z nim zobaczyć. Powiedział im zwięźle: "Jeśli będziecie odmawiać modlitwy obowiązkowe, wszystkie wasze uczynki w tej fabryce będą policzone jako akty czci, ponieważ pracujecie przy produkcji tego, co jest podstawową potrzebą narodu".
2. Przy innej okazji siedzieliśmy przy drodze do Egirdir, czytając "Przewodnik dla młodzieży". Przyszedł pewien człowiek, który pracował na kolei, a chciał odwiedzić Nauczyciela. Nauczyciel powiedział także i jemu: "Pod warunkiem, że wykonujesz to, co obowiązkowe, a powstrzymujesz się od grzechów ciężkich, cała twoja praca zostanie policzona jako akt czci, ponieważ pracujesz w transporcie, skracając czas podróży wynoszący dziesięć godzin do jednej godziny podróży pociągiem. Taka praca dla wiernych i dla ludzkości nie pozostanie bez nagrody, lecz posłuży twemu szczęściu w życiu ostatecznym".
3. Innym razem Bediuzzaman dał pilotom i oficerom Sił Powietrznych następującą lekcję: "Pewnego dnia te samoloty oddadzą wielkie usługi islamowi. Jeśli odprawiacie modlitwy obowiązkowe, a odrabiacie po czasie te, które opuściliście, każda godzina będzie wam policzona jako dziesięć godzin oddawania czci Bogu, ponieważ jesteście żołnierzami. Szczególnie tyczy się to tych, którzy służą w lotnictwie; ich jedna godzina da im zysk równy trzydziestu godzinom oddawania czci Bogu, dopóki tylko macie w sercach światło wiary i odprawiacie modlitwę, która jest koniecznością ustanowioną przez wiarę".
4. Pasterzom w Barli, Isparcie i Emirdag mówił: "Opiekowanie się tymi zwierzętami może być uważane za wspaniały akt czci. Nawet niektórzy spośród proroków pracowali jako pasterze. Musicie jednakże odprawiać modlitwę obowiązkową, aby wasza służba została wam policzona jako wykonywana przez wzgląd na Boga".
5. Pewnego dnia powiedział robotnikowi i nadzorcy, zatrudnionym w elektrowni w Egirdir: "Elektryczność zapewnia wspaniałe korzyści ludziom tego narodu. Aby mieć udział w owych korzyściach, musicie odprawiać obowiązkową modlitwę, ponieważ wówczas cała wasza ciężka praca będzie wam policzona jako transakcja dotycząca życia ostatecznego i jako akt czci".
Istnieją dziesiątki tysięcy takich przykładów.
Podpisano: uczniowie Nauczyciela, niezmiennie mu służący.}
NIEKTÓRE SPOŚRÓD LISTÓW NAPISANYCH PRZEZ NAUCZYCIELA I JEGO UCZNIÓW
PODCZAS POBYTU BEDIUZZAMANA W EMIRDAG
Moi bracia w Emirdag!
Powiedzcie tym, którzy żywią wobec mnie podejrzenia:
Po ściganiu tego człowieka i szczegółowych dochodzeniach rząd wszedł w posiadanie zarówno prywatnych, jak i publicznych listów oraz ksiąg napisanych w ciągu dwudziestu lat przez człowieka, któremu służymy. Po dziewięciu miesiącach poszukiwań ani sąd w Isparcie, ani sąd w Denizli, ani sąd w Ankarze nie mogły znaleźć - w pięciu wielkich skrzyniach pełnych jego książek i artykułów! - ani jednej kwestii zasługującej na ukaranie choć jednym dniem więzienia choćby jednego z jego uczniów. Dlatego zarówno komisja ekspertów w Ankarze, jak i sąd w Denizli, jednogłośnie postanowiły o orzeczeniu uniewinnienia.
Ten człowiek, któremu z powodu jego podeszłego wieku służymy w jego zasadniczych obowiązkach, dowiódł i potwierdził, przedstawiając jako świadków wszystkich jego obecnych przyjaciół, że przez dwadzieścia lat nie przeczytał ani jednej gazety czy artykułu traktującego o polityce, nie mówił o nich ani nie pytał o nie. Od dziesięciu lat nie miał żadnych informacji o przedstawicielach ani wysokich urzędnikach rządu - prócz dwóch szefów rządu, jednego gubernatora i jednego członka parlamentu - ani też nie interesował się tymi sprawami. Przez trzy lata ani razu nie zapytał o sprawy dotyczące drugiej wojny światowej, nie wiedział o nich, a nawet nie słuchał radia. Przez dwadzieścia lat setki i tysiące ludzi czytały z uwagą sto trzydzieści jego traktatów, lecz żaden z nich w żaden sposób nie działał na szkodę rządu czy bezpieczeństwa publicznego tego kraju i tego narodu.
Policja śledcza i prowadzący dochodzenie urzędnicy pięciu prowincji, sądy trzech prowincji, cztery sądy karne z prowincji centralnych - wszyscy
zostali zmuszeni do uniewinnienia nas, nie znajdując żadnej kwestii, którą można by było uznać za choćby drobne wykroczenie.
Czy jest możliwe, by taki człowiek żywił pożądanie dla tego świata lub skłonność do wkroczenia do polityki, choć nie było po temu żadnej wskazówki ani znaku? Nawet podczas procesu sądowego jeden z upartych oskarżycieli odszedł od zajmowania się faktami, uciekając się do tego, co jedynie możliwe, poprzez częste powtarzanie w akcie oskarżenia tego, iż ów człowiek "mógłby" popełnić dany czyn zamiast tego, iż rzeczywiście go popełnił. Jak można twierdzić, że to, co pozostaje jedynie w sferze możliwości, jest faktem? Tymczasem Said powiedział owemu oskarżycielowi podczas procesu: "Jest możliwe, że każdy 'mógłby' popełnić morderstwo. Używając takich argumentów, musiałby oskarżyć pan każdego, w tym również samego siebie!"
Podsumowując:Albo Said Nursi jest szaleńcem zobojętniałym na tak poważne sprawy tego świata, albo też pracuje on ze szczerością intencji (ar. ichlas)na rzecz największego szczęścia tego kraju i tego narodu, nie zniżając się do spraw doczesnych i nie przydając znaczenia niczemu prócz swej służby. Dręczenie i prześladowanie go jest zatem rodzajem zdrady tego kraju, tego narodu i bezpieczeństwa publicznego. Rozpowszechnianie w ten sposób takich wątpliwości w jego temacie jest rodzajem szaleństwa.
* * *
DUCHOWA ROZMOWA Z SAMYM SOBĄ
(Proszę, zastanówcie się nad ideami, które pojawiają się w owej duchowej rozmowie. Do was będzie należało przekazanie ich władzom w Ankarze. Jeśli tak zrobicie, udowodnicie, iż przeczytaliście tę rozmowę).
Kiedy sam sędzia staje się tym, kto wnosi sprawę, sprawia to, że bezsilni ludzie tacy jak ja zastanawiają się: "Kto wysłucha mnie w mojej sprawie?". Zaiste, dzisiaj jestem poza więzieniem, lecz z powodu ciągłego nękania mnie i ograniczeń mój stan jest obecnie daleko gorszy niż wówczas, kiedy przebywałem w więzieniu. Jeden dzień jest tak męczący, jak cały miesiąc uwięzienia w samotności. Pomimo mych osamotnienia, starości, choroby
i wrażliwości, choć jestem pozbawiony wszystkiego, podczas tej srogiej zimy odebrano mi nawet wszelkie moje podstawowe prawa. Choć przez ostatnie dwadzieścia lat byłem zmuszany do tego, by wieść samotne życie więźnia, jedynymi osobami, którymi zezwolono na to, by mi towarzyszyły, są dziecko i pewien chory człowiek. Obawiam się, że poddawanie mnie dalszej izolacji i udręce ściągnie gniew Boga, co nieuchronnie będzie miało fatalne konsekwencje. Pozwólcie, że wyjaśnię, powtarzając to, co już powiedziałem w sądzie: "W przeszłości trzy straszliwe trzęsienia ziemi w osobliwy sposób zbiegły się z waszymi prześladowaniami, jakie podjęliście przeciwko nam. Z pewnością nie są to jedyne przykłady takiej zbieżności; mam silne przeczucie tego, że nawet pożar w budynkach sądu był związany z niesprawiedliwymi decyzjami podjętymi przez sąd w Afyon. Zaiste, polegałem na tym, iż ów sąd będzie chronił mnie i popierał moje prawa, jednakże postanowił on nie zważać na uniewinnienie mnie przez sąd w Denizli, oskarżając mnie ponownie i pozostawiając mnie w rozpaczliwym położeniu".
Dzisiaj powiem temu sądowi: "Najbardziej zasadniczym obowiązkiem uczciwych i sprawiedliwych urzędników, w tym także policji i sądownictwa tego miasta, jest zapewnienie mego bezpieczeństwa, szczególnie dlatego, że trzy sądy, przed którymi stawaliśmy poprzednio, a także rząd centralny, uniewinniły nas po trwającym dziewięć miesięcy badaniu mych pism spisanych przez dwadzieścia lat. Jednak tajne komitety działające na rzecz cudzoziemskich sił, których celem jest przyczynienie znaczących zniszczeń temu krajowi i temu narodowi, starają się obecnie unieważnić nasze uniewinnienie. Czynią one górę z kretowiska, a przy każdej okazji zwracają pewnych urzędników przeciwko nam na postawie czczych podejrzeń. Jednym z ich celów było sprawienie, bym stracił cierpliwość i wyrzekł się mojej sprawy. Zaiste, wygląda na to, że mój spokój oraz fakt, że nie wtrącam się do spraw tego świata, są powodem, dla którego ci ludzie są obecnie zawiedzeni. Mówią oni: "Dlaczego on nie miesza się do naszych spraw? Jeśli tak zrobi, osiągniemy nasze cele".
W tym, co powiem poniżej, ukażę jedną lub dwie sztuczki, jakich używają, by zwieść niektórych rządowych urzędników i zwrócić ich przeciwko mnie.
Mówią oni: "Said ma charyzmę. Dokonał wielu dzieł, które okazały się skuteczne. Ktokolwiek ma z nim kontakt, zostaje przez niego oczarowany. Aby sobie z tym poradzić, potrzebujemy odizolowania go od wszystkiego, zdyskredytowania go i poniżenia, splamienia jego charyzmy oraz obrazu w oczach jego przyjaciół i odstraszenia od niego innych".
Mówię na to: Drodzy bracia, którzy miłujecie ten kraj i ten naród! Zaiste, istnieje charyzma, o jakiej mówią ci hipokryci (ar. munafiqun),jednak należy ona do Traktatów Światła, nie do mnie. Oto, dlaczego nie można jej powstrzymać, a zaiste, będzie ona rosła w siłę za każdym razem, kiedy spróbują ją skruszyć. Nigdy w przeszłości nie została ona wykorzystana przeciwko temu krajowi i narodowi i nigdy się tak nie stanie, nie użyczyła ona siebie samej dla tego celu. Dowodem tego jest fakt, że nie znaleziono choćby jednego świadectwa przeciwko nam na przestrzeni dziesięciu lat, w czasie których podczas dwóch rozpraw sądowych stronniczo i krytycznie zbadano wszystkie moje pisma napisane przez dwadzieścia lat.
A zatem tak, owe dzieła posiadają silny urok, jednak ów urok pochodzi raczej od zdolności Traktatów Światła do tego, by podnieść wiarę tysiąca mężczyzn i kobiet do poziomu potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi),przynosząc im w ten sposób przyjemność i wieczne szczęście.Traktaty czynią to, nie przyczyniając żadnej szkody temu krajowi i temu narodowi, lecz przynosząc im czystą korzyść. Bezspornym dowodem i świadectwem tego twierdzenia są setki ludzi, którzy jedynie dzięki traktatowi Owoce wiary(tur. Meyve Risalesi)stali się dobrze postępującymi i pobożnymi ze swej natury. Zaprawdę, ci ludzie, którzy trafili do więzienia za zabójstwo dwóch lub trzech osób, teraz powstrzymują się nawet przed zabijaniem pluskiew. Nawet zarządca więzienia potwierdza, że więzienie stało się szkołą służącą rozwijaniu zalet moralnych.
Zaiste, odizolowanie mnie od wszystkiego jest torturą, wielorakim prześladowaniem i okrutną zdradą tego narodu. Żyłem pośród tego narodu przez z górą trzydzieści lat. Przez kontakt ze mną nikt nie ucierpiał ani też nie doznał szkody. Dowód tego, że zyskałem dla owego pobożnego narodu korzyści, jakich najbardziej on potrzebował, którymi są siła duchowa, pocieszenie i siła wiary, jest następujący: Wszędzie okazywano Traktatom Światła nadzwyczajne zainteresowanie oraz uwagę. Pomimo całej szerzonej przeciwko nim, nikczemnej propagandy, Traktaty spotkały się z przytłaczającymi pochwałami, co do których muszę wyznać, że po stokroć przekraczały one moje rzeczywiste zasługi.
Słyszałem, że wniosek złożony przez lokalne władze w sprawie moich środków na utrzymanie i zapewnienia mi dobrych warunków został przyjęty. Dziękując tym ludziom za ich człowieczeństwo, mówię:
Tym, czego potrzebuję najbardziej, i tym, co jest podstawową zasadą mojego życia, jest wolność. Bezpodstawne podejrzenia, które doprowadziły do bezprecedensowego ograniczenia mojej wolności sprawiły, że straciłem chęć do życia. Pozostając w tak żałosnym położeniu,
wolałbym grób od wkroczenia do więzienia i lochów, jednakże wielkie nagrody zyskane dzięki wielkim trudnościom w służbie na rzecz wiary czynią mnie cierpliwym i wytrwałym. Jako że ludzie odznaczający się prawdziwym człowieczeństwem nie pragną owej tyranii wymierzonej przeciwko mnie, powinni przede wszystkim chronić moje legalne prawo do wolności. Potrafię żyć bez chleba, lecz nie potrafię żyć bez wolności.
Żyjąc w izolacji (ar. ghurba)[1] przez dziewiętnaście lat, obywając się dwoma setkami papierowych lir przy krańcowej oszczędności i najbardziej ścisłej ascezie, nie wyrażając wobec nikogo swoich potrzeb, by tylko został zachowany honor wiedzy, unikając zadłużania się wobec kogokolwiek i odmawiając przyjmowania jakichkolwiek datków (ar. sadaqa),jałmużny (ar. zakat),wynagrodzenia czy prezentów... Tak, taki człowiek z pewnością bardziej potrzebuje wolności w granicach prawa niż środków do życia. Tak, pozostaję pod bezprecedensowym uciskiem i podzielę się jednym lub dwoma niewielkimi przykładami tych prześladowań.
Pierwszy z tych przykładów:Mogłem ukryć traktat Owoce wiaryoraz moje listy obrończe, które w sądzie stały się naukową obroną Traktatów Światła. Tymczasem dzieła te zostały wysłane do siedmiu ministerstw w Ankarze oraz do prezydenta jako załączniki do mojej obrony, a ostatecznie doprowadziły do naszego uniewinnienia po pochlebnej opinii wydanej na ich temat przez komisję rzeczoznawców z Ankary. Zostały one spisane na pamiątkę ładnym charakterem pisma przez moich współwięźniów i były już zbadane przez policję z Denizli, która nie podjęła żadnej interwencji. Owe dzieła zostały nagle zatrzymane w więzieniu Afyon, gdzie były dostępne do wglądu dla policji. Jestem zasmucony tym, że - będąc zdenerwowanym i spodziewając się rewizji, a pozostając w odosobnieniu i na zesłaniu - nie mogłem poprosić ludzi, których nie znam, o to, by chronili owe dzieła.
A oto drugi przykład: Traktat dla ludzi starszychzostał uniewinniony przez sąd w Denizli, zaś sąd w Eskisehir interweniował w tej sprawie z powodu tylko jednego słowa, na które odpowiedziano również jednym słowem. Pewien człowiek ze Stambułu, który otrzymał ów traktat od kogoś stąd, zabrał go z powrotem do Stambułu. W jakiś sposób traktat ostatecznie trafił do rąk sprzeciwiającego mi się ateisty. Czyniąc górę z kretowiska, wprowadzono w błąd policję prowincji i przyczyniono mi strapień poprzez uporczywe pytania o ludzi, z którymi rozmawiałem i o tych, którzy mnie odwiedzali. Tak czy inaczej... Istnieje wiele bolesnych zdarzeń takich jak te, które opisałem. Najbardziej bezsensownym jest to, że aby zmusić mnie do milczenia, wystraszono i rozproszono wszystkich prócz dziecka i chorego człowieka, który mi służy.
Mówię na to:
Na miejsce dziesięciu ludzi, którzy odstąpili ode mnie ze strachu, przyjdą dziesiątki, a zaprawdę, setki tysięcy takich, którzy przezwyciężą wszelkie przeszkody, by tylko uczęszczać na lekcje Traktatów Światła. Każda z tysięcy pozostających w obiegu kopii Traktatów Światła cieszy się wciąż rosnącym zainteresowaniem, a to dla ich potężnych prawd i wartościowych korzyści. W tym kraju, a w szerszej perspektywie w świecie islamu, owe dzieła przemówią w moim imieniu w bardziej doskonały sposób (niż sam bym to uczynił - uz. red. pol.). Wasze zmuszenie mnie do milczenia nie uciszy i nie jest w stanie uciszyć Traktatów Światła.
Co więcej, jako że fakt, iż zerwałem wszystkie więzi łączące mnie z polityką, został dowiedziony przez sądy, zatem - o ile nie będzie można udowodnić, że jest inaczej - z pewnością bezsensem jest wzbudzanie podejrzeń przeciwko tym, którzy się ze mną spotykają.
* * *
(Oto dodatek do fragmentu zatytułowanego Duchowa rozmowa z samym sobą).
ROZMOWA
Z MINISTREM SPRAWIEDLIWOŚCI
I SĘDZIAMI SĄDÓW ZAJMUJĄCYCH SIĘ SPRAWĄ TRAKTATÓW ŚWIATŁA
Panowie!
Dlaczego niepokoicie nas i Traktaty Światła bez żadnego powodu? Przekazuję wam niewątpliwe wiadomości o tym, że - nie mówiąc już o spieraniu się z wami - zajmowanie się choćby myśleniem o was wykracza poza obowiązki zarówno moje, jak i Traktatów Światła.Traktaty Światła i ich prawdziwi uczniowie wykonują wspaniałą służbę na rzecz przyszłych pokoleń, które nadejdą za pięćdziesiąt lat, pracując, aby ocalić je przed śmiertelnym zagrożeniem, a ten kraj i ten naród przed wielkim niebezpieczeństwem.Ci, którzy teraz wtrącają się do naszych spraw, do tego czasu staną się prochem w swoich grobach. Nawet jeśli przyjmiemy, że rozsądnym jest argument dotyczący natury owej służby na rzecz pokoju i szczęścia, to w żaden sposób nie może on dotyczyć tych, których przeznaczeniem jest rozsypać się w proch za drzwiami grobu.
Tak, tak zwani "poszukiwacze wolności", przejawiający pewien niewielki stopień lekkomyślności w kwestiach moralności społecznej, religii i zapału narodowego, w ciągu dwudziestu do trzydziestu lat wytworzyli dzisiejsze rezultaty prowadzące do obecnych niedostatków i niedociągnięć w religii, moralności i godności. Z całą pewnością możecie zatem pojąć poziom zapału religijnego i moralności społecznej, jaki ów obecny stan zachowa dla pokoleń owego pobożnego, szacownego i wspaniałego narodu, jakie nadejdą za pięćdziesiąt lat. Ów gotowy do poświęceń naród przez tysiąc lat ukazywał wyjątkowe bohaterstwo w służbie Koranowi. Uważamy dostarczenie takiej prawdy, jaką są Traktaty Światła, do rąk niektórych ludzi przyszłych pokoleń, za najważniejszy obowiązek, aby owe pokolenia nie wyrządziły szkody swej chwalebnej historii lub nawet nie zniszczyły jej. Poprzez wszystkie nasze myśli i wysiłki pracujemy zatem nie dla ludzi dnia dzisiejszego, lecz na rzecz pokoleń, które nadejdą.
Panowie!Traktaty Światła spoglądają jedynie na życie ostateczne. Ich jedynym celem jest przyjęcie ich przez Boga oraz ocalenie wiary. Jeśli chodzi o ich uczniów, to ich celem jest ocalenie ich samych oraz ich rodaków przed wieczną egzekucją i wiecznym uwięzieniem w samotności. Jednakże na innej płaszczyźnie Traktaty są najbardziej doniosłą służbą w odniesieniu do tego świata, za pomocą której to służby chronią ten naród przed niebezpieczeństwami anarchii i wybawiają bezradne przyszłe pokolenia od całkowitego zbłądzenia, ponieważ muzułmanin nie może być taki, jak ktokolwiek inny.Muzułmanin, który wyrzeka się islamu i odrzuca jego przymioty, upadnie w całkowite zbłądzenie i stanie się anarchistą, którego nie będzie można dłużej kontrolować.
Obecnie z ludzi, którzy otrzymali dawne lekcje muzułmańskiej moralności, pozostaje pięćdziesiąt procent. Drugie pięćdziesiąt procent stało się niedbałymi, jeśli chodzi o narodowe i muzułmańskie tradycje. Myśl o tym, że w ciągu pięćdziesięciu lat dziewięćdziesiąt procent skończy jako ci, którzy podążają za nakazującą zło duszą, skłoniła mnie do zbadania rozwiązań, które mogą zapobiec temu nieszczęściu. Dwadzieścia lat temu ta ambicja zabroniła mi zajmowania się życiem politycznym ludzi tego stulecia. Z tego powodu Traktaty Światła i ich uczniowie zerwali wszelkie więzi z teraźniejszością, nie angażują się w jej sprawy ani nie prowadzą sporów w jej temacie.
Skoro taka jest prawda, zatem sądownictwo powinno zaprzestać zajmowania się czy to nimi, czy też moją osobą; jego podstawowym obowiązkiem powinna być raczej ochrona Traktatów Światła oraz ich uczniów. Prawdziwymi wrogami tego narodu są zatem ci, którzy powstają
przeciwko Traktatom Światła i atakują je; to oni podżegają do tych straszliwych nadużyć i niesprawiedliwości, wprowadzając sądownictwo w błąd. Podzielę się z wami dwoma bardzo niewielkimi przykładami tego stanu rzeczy.
Na przykład:Napisałem list zawierający osobiste pozdrowienia oraz informację o dostarczeniu dziesięciu papierowych lir na pokrycie kosztów wydrukowania moich traktatów w języku arabskim. W liście prosiłem pewnego człowieka stąd, aby przekazał ową płatność człowiekowi z Isparty, do którego należały wydrukowane kopie. Z powodu tego listu zarówno sądownictwo, jak i rząd, przysporzyły mi wielkiej niedoli, a także zawzięcie przesłuchiwały człowieka, do którego ów list został wysłany. Uczynienie tak wielkiej sprawy z jednego listu, który miał znaczenie tak małe, jak skrzydełko muchy, a był on całą moją korespondencją w ciągu sześciu miesięcy, z pewnością nie jest zgodne z honorem i godnością sądownictwa.
Drugi przykład:Lęk wzbudzany przez oficjalną propagandę przeciwko każdemu, kto spieszy z pomocą człowiekowi takiemu jak ja, który jest gościem w swoim miejscu pobytu, który jest samotny, stary i słaby, który został już uniewinniony, z pewnością jest sprzeczny z patriotyzmem władz tej prowincji. Pozostawiając tego człowieka w tak nieszczęsnym położeniu, nadajecie ważność góry bezpodstawnie wyimaginowanej szkodzie małej jak skrzydełko muchy. Szerząc oficjalną propagandę przeciwko takiemu człowiekowi, wzbudzacie w ludziach strach, przesłuchując ich w temacie wszystkiego, co on powiedział i co widział. Wytworzenie takiego zamieszania jest zaiste osobliwym stopniem upadku siły i wpływów rządu. Tak czy inaczej... Istnieje wiele kwestii podobnych tym dwóm, które wprawiły w zakłopotanie każdego, kto się o nich dowiedział.
Panowie! Jeśli zbłądzenie i grzech biorą początek z ignorancji, łatwo je odeprzeć, jednakże usunięcie zbłądzenia biorącego początek z nauki i wiedzy jest bardzo trudne.Jako że w tym wieku zbłądzenie bierze swój początek z nauki i wiedzy, dla odparcia jego ataków, dla poniesienia siły zdolnej ochronić i ocalić zagrożone przyszłe pokolenia potrzebne są znamienite dzieła, takie jak Traktaty Światła. Dowód tego, że Traktaty Światła mają taką wartość, jest następujący: Przez dwadzieścia lat moi najbardziej radykalni i wielce liczni przeciwnicy oraz filozofowie, którzy otrzymywali ciosy Traktatów, nie byli w stanie sprzeciwić się Traktatom Światła, i ani nie są w stanie ich odeprzeć, ani nie będą w stanie się im sprzeciwić. Ponadto trzy sądy i rządowa komisja rzeczoznawców przez dziewięć miesięcy nie były w stanie znaleźć (w Traktatach - uz. red. pol.) choć jednej kwestii, za pomocą której można by było nas oskarżyć.
Ponadto podpis zatwierdzający doniosłość Traktatów Światła oraz przyjęcie ich przez Boga złożony przez wskazówki dzieł Znaki Koranuoraz Obwieszczenia Imama 'Alego i tego, który był Wielkim Wspomożeniem, ze świata tego, co niewidzialnedają całkowite przekonanie tysiącom czujnych i dociekliwych uczniów Światła.
Sądy ponoszą odpowiedzialność za ochronę praw niewinnych i za powstrzymanie tych, którzy przekraczają owe prawa, przed uchybianiem im. W ciągu dwudziestu lat udowodniono, że setka Traktatów Światła przysłużyła się szczęściu stu tysięcy ludzi. W ostatnich dziesięciu latach dwa sądy, policja kilku prowincji, a także dziewięciomiesięczne dochodzenie prowadzone w oparciu o moje osobiste oraz publiczne papiery przez sąd w Denizli, nie znalazły ani jednego błędu, jaki zasługiwałby na wysunięcie zarzutów. Zaiste, Traktaty Światła są znaczącym i powszechnym prawem, które powinno być popierane w tym kraju. Przypominam wam, że nie zastanawiając się nad wielką niesprawiedliwością popełnioną wobec tego narodu i wobec tych bezradnych ludzi, którzy potrzebują wzmocnienia ich wiary, konfiskując owe traktaty, jakby były pospolitymi papierami, nadając wielkie znaczenie zwykłym prawom prostego człowieka, przeoczyliście owo powszechne i doniosłe prawo Traktatów Światła. W żaden sposób nie jest to zgodne z naturą tego sądu ani z prawdziwą sprawiedliwością.
Obawiamy się, że zezwalając na drukowanie dzieł takich ateistów jak dr Dozy, a wtrącając się do spraw Traktatów Światła, ściągacie na siebie gniew Boga.
Niech Bóg Jedyny da wam uczciwość i miłosierdzie, a nam cierpliwość i wytrwałość. Amen!
Bezprawnie przetrzymywany w całkowitym odosobnieniu
Said Nursi
* * *
(Niniejsza petycja została wysłana do trzech ministerstw. Wysyłamy ją także do was, aby stała się precedensem dla moich braci).
Chciałbym, abyście wysłuchali skarg prześladowanego człowieka, który przez dwadzieścia lat był cierpliwy i zachowywał milczenie!
W czasie, kiedy mamy u władzy rząd Republiki - co oznacza, że powinny być zapewniane najszerzej rozumiane wolności - moja osobista wolność została mi całkowicie odebrana. Z drugiej strony moi przeciwnicy nadal swobodnie prześladują mnie w każdy możliwy sposób. Rząd Republiki, który jest odpowiedzialny za zapewnienie wolności sumienia, wolności myśli i nauki, powinien albo zapewnić mi ochronę i uciszyć tych niechętnych mi, podejrzliwych wrogów, albo też powinien zapewnić mi wolność pisania, jaką zapewnia moim wrogom, zaś nie powinien zabraniać mi spisania mojej obrony.
Uświadomiłem sobie istnienie tajnego, oficjalnego zarządzenia dla wszystkich urzędów pocztowych, nakazującego konfiskatę całej mojej korespondencji. Prócz jednego dziecka, które przynosi mi wodę i chleb, wszystkim zabroniono widywania się ze mną. W takim czasie, po tym, jak Sąd Apelacyjny potwierdził nasze uniewinnienie, spodziewałem się zwrotu moich ksiąg, które spotkały się z uznaniem sądowej komisji rzeczoznawców, jednak moi wrogowie weszli w posiadanie jednego lub dwóch mych poufnych traktatów, które nie mają żadnego związku z moją sprawą. Słyszałem, że wręczyli je jednemu lub dwóm wybranym przez siebie członkom komisji ekspertów, którzy z powodów osobistych sprzeciwiają się mojej metodzie, aby mogli oni przygotować potępiający mnie raport. Nie mam już cierpliwości i skończyła się moja odporność. Oto, co oznajmiam wszystkim członkom rządu Republiki, zaiste, całemu światu:
Dzięki tajemnicy prawdy Wszechmądrego Koranu i dzięki zagadce jego cudowności programem i metodą Traktatów Światła oraz mnie samego jest ocalenie bezradnych ludzi od wiecznej egzekucji śmierci poprzez potwierdzoną wiarę (tur. iman-i tahqiqi),a także ochrona tego świętego narodu przed wszelkiego rodzaju anarchią. Zaświadczyliśmy rezultaty osiągnięcia tego celu, a nasze świadectwo pochodziło z pierwszej ręki.
Następnie Traktaty Światła zadowoliły trzy różne komisje ekspertów oraz trzy różne prowadzące dochodzenie sądy. Zarówno dwadzieścia lat mego życia, jak i sto trzydzieści traktatów, jakie napisałem, są jawnym
i niezbitym dowodem tego, że prócz tych dwóch uświęconych obowiązków Traktaty Światła w żadnym ich aspekcie nie mieszają się celowo do spraw tego świata, władzy lub bezpieczeństwa publicznego.
W sądzie przytaczałem argumenty, a wraz ze wszystkimi przyjaciółmi, którzy mnie znają, potwierdziłem, co następuje: Ten bezradny i prześladowany Said przez dwadzieścia lat nigdy nie prosił o dokumenty zwalniające go z zesłania, a także - prócz kilku wyjątków - nie wiedział, kim są członkowie rządu. Przez cztery lata nie znał on wiadomości ze świata, nie wiedział nic o sprawach tego świata ani nie interesował się nimi. Czyż jest w ogóle możliwe, by taki człowiek mógł być skłonny do zajmowania się polityką, by miał mieszać się do spraw władzy i naruszać bezpieczeństwo publiczne? Gdyby miał taką skłonność choć na wagę atomu, pytałby o te sprawy i byłby ich ciekaw. Pytałby: "Kto mi się sprzeciwia? Co dzieje się na świecie? Kto mi pomoże?". Poprzez podstępy starałby się współpracować ze znaczącymi osobistościami. Oto najbardziej bolesne, choć drobne zdarzenie:
Wysłałem potajemny, pisany ręcznie list do przyjaciela, w którym wyraziłem się: "Znajdź jakiś pretekst do tego, by umieścili mnie w więzieniu, ponieważ wtedy ocaliłbym sam siebie przed tym stanem całkowitego opuszczenia, w którym jest przechwytywana cała moja korespondencja. Wówczas będę mógł być bliżej mych zdobnych ksiąg Traktatów Światła przetrzymywanych w sądzie w Denizli, a także będę mógł starać się o odzyskanie ich. Są one kapitałem mego życia i jego rezultatem". Na nieszczęście ani jeden z członków komisji ekspertów, którzy okazali mi wsparcie, po ujrzeniu mego listu nie poczuł się zmuszony do złożenia podpisu pod aktem oskarżenia, abym mógł trafić do więzienia.
Innym pretekstem używanym przez moich wrogów, którzy doprowadzili do mojego uwięzienia - a jeśli chodzi o ów pretekst, zostałem już uniewinniony - jest twierdzenie o "zakładaniu tariki" [2]. Zaprawdę, w Traktatach Światła stale twierdziłem: "Obecny wiek nie jest czasem tariki, lecz czasem ocalenia wiary. Wielu ludzi wejdzie do Raju bez tariki, lecz nie wejdzie do Raju nikt, kto nie ma wiary". Pracujemy na rzecz wiary ze wszystkich sił. Jestem hodżą, nie zaś szejkiem. Jak mógłbym biec ku tekke,kiedy nie mam żadnej własności na tym świecie? Przez te dwadzieścia lat ani jeden człowiek nie mógłby wystąpić, aby stwierdzić: "On udzielał mi lekcji w tarice". Ani sądy, ani policja nie znalazły niczego, co świadczyłoby przeciwko mnie. Napisałem jednakże Traktat o wzmiankach(tur. Telvihat Risalesi),który objaśnia prawdy tarik w naukowy sposób. Jest on lekcją prawdy i dziełem naukowym stojącym na wysokim poziomie; nie jest lekcją tariki.
Wolność sumienia jest podstawową zasadą rządu Republiki. Te dzieła i ich uczniowie pomyślnie dowiedli prawd potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi),występując przeciwko filozofii. Rzucili wyzwanie całemu światu dla prawdy, do której przywiązały się miliardy przodków tego narodu. Zaiste, jednym z najważniejszych obowiązków rządu jest ochrona tego dzieła i jego uczniów. Zasady Republiki nigdy i pod żadnym warunkiem nie pozwolą na związanie rąk nawet jednego ze słabych uczniów owego dzieła i nie pozwolą na to, by owego ucznia atakowali jego wrogowie. Spisałem tę skargę wiedząc, że usłyszą mnie władze Republiki. Mówię:
حَسْبُنَا اللّٰهُ وَ نِعْمَ الْوَك۪يلُ
[3]
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ
Niechaj będzie z wami pokój, miłosierdzie Boga i Jego błogosławieństwo.
Moi drodzy, wierni bracia!
Oto pytanie, które obejmuje wiele poziomów, które obejmuje aspekty zarówno materialne, jak i duchowe, a na które jestem zobowiązany odpowiedzieć:
Pytanie:Dlaczego odrzucasz jakiekolwiek powiązania z prądami tego kraju lub zagranicznymi, szczególnie ze stowarzyszeniami politycznymi? Dlaczego również poświęcasz tak wiele sił na to, by zabraniać takich powiązań Traktatom Światła oraz ich uczniom? Gdybyś nawiązał takie połączenie i przyłączył się (do jakiegoś stowarzyszenia - uz. red. pol.), tysiące ludzi wkroczyłyby do kręgu Traktatów Światła, aby rozpowszechniać ich olśniewające prawdy. Ponadto zostałbyś ocalony od bycia celem prześladowań i od wszystkich niepotrzebnych cierpień.
Odpowiedź:Najważniejszym powodem owej odmowy jest fakt, że zabrania nam tego nasza podstawowa zasada szczerości intencji (ar. ichlas).W tym wieku niedbalstwa szczególnie ci ludzie, którzy są stronniczy, sprawiają, iż wszystko ma służyć ich własnym metodom. Zaprawdę, czynią oni ich religię i ich działania przynależne życiu ostatecznemu środkami
osiągania celów doczesnych. Tymczasem prawdy wiary i uświęcona służba Światła nigdy nie mogą stać się narzędziem czegokolwiek w tym wszechświecie. Nie mogą poszukiwać one osiągnięcia czegokolwiek prócz zadowolenia Boga. W takim czasie, kiedy walczą rywalizujące ze sobą prądy, nadzwyczaj trudnym stało się zachowanie tajemnicy szczerości intencji (ar. ichlas)i niewykorzystywanie religii jako środka służącego osiągnięciu celów doczesnych. Miast polegać na mocy i sile owych prądów, najlepszym rozwiązaniem jest poleganie na pomocy Boga.
Jednym z wielu powodów odrzucania jakichkolwiek stowarzyszeń jest "okazywanie litości" i "unikanie ucisku lub wyrządzania krzywdy", a są to jedne z czterech zasad Traktatów Światła. W tym wieku ludzie są skłonni do tego, by postępować niezgodnie z Bożą zasadą, która mówi:
وَ لَا تَزِرُ وَازِرَةٌ وِزْرَ اُخْرٰى
Żaden człowiek, choćby to był krewny, nie może być odpowiedzialnym za błędy innego,zaś poprzez tajemnicę słów:
اِنَّهُ كَانَ ظَلُمًا جَهُولًا
[4]
ochoczo odpowiadają (na owe błędy - uz. red. pol.) popełnianiem krańcowej niesprawiedliwości. Z powodu uczucia stronniczości błąd popełniony przez jednego złoczyńcę doprowadzi do tego, iż inni ludzie będą żywili wrogość nie tylko wobec krewnych tego, kto popełnił błąd, lecz także wobec jego stronników. Jeśli mają dość siły, będą ich prześladować. Jeśli znajdą uzasadnienie, na którym będą mogli się oprzeć, posuną się nawet do zbombardowania całej wioski ze względu na błąd jednego człowieka. Faktem jest, że praw jednego niewinnego człowieka nie można pogwałcić nawet przez wzgląd na stu złoczyńców, a ów człowiek nie może być prześladowany z ich powodu. Tymczasem w tym wieku sytuacja jest taka, że stu niewinnych ludzi jest krzywdzonych z powodu kilku złoczyńców. Na przykład przyczynianie cierpień z powodu błędów jednego człowieka jego bezradnym i starszym ojcu i matce, jego niewinnej rodzinie i dzieciom, a także żywienie stronniczej wrogości wobec nich, są sprzeczne z zasadą litości. Z powodu istnienia takich stronniczych prądów pośród muzułmanów niewinni ludzie nie są w stanie ocalić siebie samych przed tyranią. Szczególnie wydarzenia, które dały początek rewolucjom, spowodowały krańcowe nasilenie owej tyranii.
Nawet podczas wojny (tj. podczas dżihadu w obronie religii) ta sama zasada dotyczy rodzin i dzieci niewiernych. Jeśli ktoś z kręgu islamu staje się ateistą, jego rodzina ani dzieci nie mogą zostać wzięte do niewoli, a jego prawa nie mogą zostać naruszone, ponieważ dzięki więzi islamu
owe niewinne dzieci są związane z owczarnią i wspólnotą islamu, nie zaś z ich ojcem-ateistą.
Przesyłam pozdrowienie pokoju każdemu z moich braci i winszuję wam z okazji Nocy Wniebowstąpienia, która wydaje tysiąckrotną nagrodę. Przekażcie moje kondolencje krewnym zmarłego Hadżiego Ibrahima, takim jak Refet-bej. Powiedzcie im: "Nasz drogi brat należy do kręgu uczniów Światła. Docierają do niego wszystkie modlitwy w ich intencji. My również szczególnie modlimy się za niego".
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ
DOPISEK DO ODPOWIEDZI NA PYTANIE, KTÓREJ MIAŁEM OBOWIĄZEK UDZIELIĆ
Moi drodzy, wierni bracia!
Ta letnia pora roku jest czasem, w którym wzrastają niedbalstwo i troszczenie się o środki do życia, a także czasem, w którym można zyskać wielką nagrodę za akty czci wykonane w ciągu trzech błogosławionych miesięcy (tur. shuhur-u selase).Jest również czasem, w którym na obliczu ziemi toczą się walki wykorzystujące dyplomację miast uzbrojenia. Jeśli wielkie męstwo i wytrwałość w uświęconym obowiązku Światła nie są solidnie zaszczepione, powstaną - ze szkodą dla służby Traktatom Światła - lenistwo, nieuważność i zniechęcenie.
Moi drodzy bracia, wiedzcie z całkowitą pewnością, że obowiązek Traktatów Światła, w którego wykonywanie zaangażowani są ich uczniowie, jest daleko większym od wszystkich doniosłych kwestii na ziemi. Nie podążajcie zatem za kuszącymi i ponętnymi kwestiami tego świata, nie zniechęcajcie się do wykonywania waszych wiecznie trwających obowiązków. Czytajcie Kwestię Czwartą traktatu Owoce wiaryi unikajcie podkopywania waszej siły duchowej.
Zaiste, we wszystkich ich doniosłych kwestiach ahl ad-dunjadoświadczają tyranii i braku miłosierdzia, biorących początek z ich zasady konfliktu oraz z poświęcania przez nich świętości religii na rzecz tego świata. To Boże zarządzenie (ar. qadr)jest tym, co umieściło w ich zbrodniach pewien rodzaj duchowego piekła. Uczniowie Światła są odpowiedzialni za to, by dowieść z pewnością równą tej, z jaką dwa plus dwa daje cztery, że śmierć jest zasłoną dla życia wiecznego, które zastąpi to przemijające życie doczesne; że dla czcicieli życia doczesnego przerażająca egzekucja wyznaczonej godziny śmierci jest zasłoną wiecznie trwającego życia (w Piekle - uz. red. pol.), zaś dla ludzi wiary jest środkiem służącym osiągnięciu wiecznego szczęścia. Do tej pory ukazywaliśmy ową prawdę.
Podsumowując:Ludzie zbłądzenia dokładają starań przeciwko przemijaniu życia, zaś my, dzięki światłu Koranu, dokładamy starań przeciwko śmierci. Ich największa kwestia, jako że jest przemijająca, nie jest równa nawet najmniejszej z naszych kwestii, ponieważ ta druga wskazuje na wieczność. Jako że w swej głupocie nie zaprzątają sobie oni głowy naszymi doniosłymi kwestiami i nie troszczą się o nie, zatem dlaczego wabi nas podążanie za ich drobnostkami kosztem naszego uświęconego obowiązku?
Werset:
لَا يَضُرُّكُمْ مَنْ ضَلَّ اِذَا اهْتَدَيْتُمْ
oraz ważna zasada islamu: "Zbłądzenie innego człowieka nie przyniesie szkody waszemu prowadzeniu drogą prostą, dopóki tylko nie zajmujecie się niepotrzebnie jego zbłądzeniem"mówią co do znaczenia:
اَلرَّاض۪ى بِالضَّرَرِ لَا يُنْظَرُ لَهُ
"Nie patrzcie przychylnie na tych, którzy dobrowolnie akceptują doznanie szkody. Nie powinniście współczuć im ani litować się nad nimi".
Jako że ten werset i ta zasada powstrzymują nas przed współczuciem tym, którzy dobrowolnie akceptują doznanie szkody, zatem w naszych czasach powinniśmy poświęcić całą naszą siłę i całą ciekawość skupieniu się na owym uświęconym obowiązku. Wszystko poza nim powinniśmy postrzegać jako trywialne i nie marnować na te sprawy naszego czasu. Ponieważ mamy w rękach światło, nie dbamy o pałkę. Nie możemy być napastnikami. Jeśli inni okazują agresję, my ukażemy im światło. Do nas należy rodzaj świetlistej obrony.
Oto jeden z powodów, dla których ów dopisek został spisany:Pewnego razu przepytywałem pewnego ucznia Światła. Zastanawiając się, gdzie podział się jego entuzjazm dla spraw politycznych, zadałem mu jedno lub dwa pytanie w temacie Dardaneli po tym, jak gadał o tych wydarzeniach.
Zdałem sobie sprawę, że jego odpowiedzi były dobrze przemyślane i wskazujące na to, że jest on dobrze poinformowany o tych sprawach. "Jaka szkoda!", zawołałem w mym sercu. "To przynosi szkodę wykonywaniu przez niego obowiązków Światła".
Mamy zasadę, która mówi:
اَعُوذُ بِاللّٰهِ مِنَ الشَّيْطَانِ وَ السِّيَاسَةِ
Szukam ucieczki u Boga przed Szatanem i polityką.Jeśli współczujecie ludziom, to owa zasada neguje ich prawo do tego, by im współczuć. Jak Raj potrzebuje swych mieszkańców, tak swych mieszkańców potrzebuje również Piekło.
(Ukazuje się już potwierdzenie wiadomości, które częściowo przyniósł Promień Piąty).
Said Nursi
* * *
Moi drodzy, wierni bracia!
(...) Oznajmiam wam z całą pewnością, że Traktaty Światła są własnością Koranu. Jakież mam prawo do tego, by twierdzić, że moje niedociągnięcia rozciągają się na Traktaty Światła? Jestem tylko ułomnym sługą owego Światła i heroldem owego sklepu z diamentami. Mój rozproszony stan nie może rozciągnąć się na Traktaty ani nawet zbliżyć się do nich.
Lekcja Traktatów Światła uczy nas prawd szczerości intencji, wyrzeczenia się ego, poznania samych siebie jako będących zawsze grzesznymi, a także unikania zarozumialstwa. Ukazujemy ludziom wiary nie nas samych, lecz zbiorową osobowość duchową Traktatów Światła. Jesteśmy wdzięczni tym, którzy dostrzegają nasze błędy i wskazują je nam. Jeśli tylko jest to zgodne z prawdą, czujemy się zobowiązani wobec nich i modlimy się za nich. Jak wielką ulgę czulibyśmy, gdyby ktoś zdjął i odrzucił skorpiona z naszych pleców, zanim ten nas ugryzie? Tak samo będziemy uznawać nasze błędy i czuć wdzięczność wobec tych, którzy je nam ukazali - pod warunkiem, że nie kieruje nimi uraza ani upór, a ich działanie nie wspomaga zabronionych innowacji (ar. bid'a)i zbłądzenia.
* * *
Moi drodzy bracia,w mojej mowie obrończej odpowiedziałem tym, którzy wprowadzili w błąd sądownictwo, mówiąc: "Traktaty Światła nie są moją własnością, ja zaś nie mogę twierdzić, iż owe cuda (tur. keramat)należą do mnie. Są one kroplami i blaskami duchowego cudu Koranu, który przejawia się poprzez owe cuda w prawdziwym komentarzu do Koranu, jakim są Traktaty Światła. Wzmacnianie duchowej siły uczniów Traktatów Światła jest rodzajem Bożego daru. Jest dozwolonym i dopuszczalnym otwarte ujawnianie Bożego daru jako docenienie go".
Pokrótce objaśnię tę kwestię z uwagi na jej ważność.Zapytano mnie o to, dlaczego otwarcie mówię o owych cudach (tur. keramat)i dlaczego tak wielki nacisk kładę na ową kwestię.
Odpowiadam:W służbie na rzecz wiary, jaką wykonują Traktaty Światła, sprawą zasadniczą jest, że powinny istnieć setki tysięcy ludzi naprawiających szkody, aby odpowiedzieć tysiącom niszczycieli. Choć potrzebujemy przynajmniej setek spisujących Traktaty oraz ich pomocników, choć koniecznością dla tego narodu i władz jest docenienie tej służby, zachęcanie do niej i wspieranie jej, władze, przeciwnie, wycofują się i unikają jakiegokolwiek kontaktu z Traktatami Światła. Na ludziach wiary ciąży obowiązek przedkładania służby wierze ponad wszelkie inne działania i korzyści wskazujące na przemijające życie doczesne, jako że owa służba odnosi się do życia wiecznego. Biorąc za przykład samego siebie, mówię:
Zabroniono mi utrzymywania jakichkolwiek kontaktów z ludźmi, w tym także z moimi uczniami. Moi wrogowie starają się złamać duchową siłę moich braci, używając wszelkich możliwych środków. Starają się sprawić, by moi uczniowie zwrócili się przeciwko mnie, a także złożyć obowiązki tysiąca ludzi na barki człowieka takiego jak ja, który jest stary, chory, słaby, samotny, bezradny i obcy. Wycofałem się z relacji społecznych z powodu choroby ciała, którą spowodowało uwięzienie mnie w samotności i związany z nim ucisk. Moi wrogowie starają się złamać duchową siłę moich braci i zastraszyć społeczeństwo. Zakazując moim najbliższym przyjaciołom pozdrawiania mnie, starają się zastraszyć ich do takiego stopnia, by nawet przestali oni odprawiać modlitwę. Z tych powodów i w odpowiedzi na wszystkie owe przeszkody ujawniłem owe łaski, by posłużyły one wzmocnieniu duchowej siły uczniów Światła i z tego też powodu podkreślam duchowe znaczenie Traktatów Światła. Owa mądrość polega na otwartym ujawnianiu łask Boga, zaś ukazując ją, Traktaty Światła posiadają siłę całej armii.
I przeciwnie, niech Bóg uchroni, wychwalanie samego siebie i samochwalstwo są naruszeniem tajemnicy szczerości intencji (ar. ichlas),która jest ważną zasadą Traktatów Światła. Jak Traktaty Światła bronią same siebie, ukazując swą wartość, tak in sza'a-llahobronią duchowo również nas i posłużą temu, by zostały nam wybaczone nasze błędy.
Moi drodzy bracia!Czterdzieści lat przed narodzinami Traktatów Światła miałem pewne przeczucie. Teraz czuję, że to, co zostało przepowiedziane, ucieleśnia się w naszej wiosce, w naszym miasteczku i we mnie samym. Chciałem wyjawić tę tajemnicę mym dawnym uczniom, takim jak Sefik czy mój brat Abdulmecid, jednak obecnie, jako że Wszechmocny Bóg dał mi wielu Abdulmecidów i wielu Abdurrahmanów [5] spośród was, objaśnię ją dla was:
Kiedy miałem dziesięć lat, byłem bardzo dumny, a taka duma niekiedy ukazuje się jako samochwalstwo. Nie będąc tego świadomym, przejawiałem poczucie spełnienia i przyjmowałem postawę godną wielkiego bohatera. Zwykłem mawiać sam do siebie: "Nie masz żadnej wartości, dlaczego zatem ukazujesz przesadne samochwalstwo i męstwo?" Nigdy się tego nie dowiedziałem i pozostawałem tym zdumiony.
Przez ostatni miesiąc lub dwa została mi udzielona odpowiedź dotycząca owego zdumiewającego stanu: "To Traktaty Światła sprawiły, że przeczułeś ich powstanie. Choć sam jesteś bezwartościowym kawałkiem suchego drewna podobnym ziarnu, poprzez owo przeczucie stałeś się chełpliwy, jakby owe owoce Raju były twoją własnością".
Jeśli chodzi o naszą wioskę Nurs, to zarówno moi dawni uczniowie, jak i moi ziomkowie wierzyli w to, że wysuwając się przed innych i pompatycznie popisując się wielką odwagą, ludzie z naszej wioski wychwalają samych siebie i przyjmują postawę godną bohaterów, jak gdyby dokonali podboju wielkich krain. Zawsze byłem zadziwiony tą cechą ludzi z mojej wioski oraz mnie samego.
Teraz dzięki prawdziwemu ostrzeżeniu jestem przekonany o tym, że owi niewinni ludzie z wioski Nurs mieli przeczucie, iż ich wioska zyska wielkie uznanie dzięki światłu Traktatów Światła. Ludzie, którzy nigdy nie słyszeli tej nazwy, poznali znaczenie wioski Nurs, co sprawiło, że jej mieszkańcy wyrazili wdzięczność za ową łaskę Boga poprzez samochwalstwo (...).
Podzieliłem się z wami owym osobistym sekretem, ponieważ mniemam, że jesteście niczym moi dawni uczniowie, moi starzy przyjaciele, mój bratanek Abdurrahman i mój brat Abdulmecid.
Jak dzięki wilgoci, którą wyczuwają moje nerwy, potrafię wyczuć nadejście miłosierdzia (tj. deszczu - uz. red. tur.) na dwadzieścia cztery godziny wcześniej, tak moja wioska, moja okolica i ja sam czterdzieści cztery lata wcześniej przeczuliśmy, że oto nadchodzą Traktaty Światła, podobne do deszczu miłosierdzia.
Przesyłam pozdrowienie pokoju i moje modlitwy (ar. du'a)wszystkim braciom i siostrom, prosząc o waszą modlitwę za mnie.
Said Nursi
* * *
Moim obowiązkiem jest odpowiedzieć na list wysłany przez pewnego ważnego człowieka, który jest dowódcą zajmującym wysokie stanowisko.
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ
Mój drogi bracie!
Również winszujemy ci z okazji miesiąca ramadan. Twoje sny zaiste są święte.
In sza'a-llah,jest to znak tego, że Wszechmocny Bóg obdaruje cię wspaniałymi łaskami.
Dla mnie największą łaską i najwspanialszym obowiązkiem tej epoki jest ocalanie wiary i pracowanie na rzecz umocnienia wiary innych. Strzeż się! Trzymaj się z dala od rzeczy, które są przyczyną egoizmu i dumy. Skromność, pokora i wyrzeczenie się ego są niezbędne i zasadnicze dla ludzi prawdy. Jako że największe niebezpieczeństwo tego wieku bierze swój początek z egoizmu i samochwalstwa, jest koniecznym, by ludzie prawdy zawsze w pokorze dostrzegali własne błędy i obwiniali o nie własne dusze. W tak krańcowo trudnych warunkach bohaterskie zachowywanie wiary i odprawianie aktów czci - jak ty to robisz - ma bardzo wysoką rangę. Jedna z interpretacji twego snu jest taka, że twój sen powinszował ci pod tym względem. Nabądź
i przeczytaj część Traktatów Światła dotyczącą prawd tariki, jaką jest traktat zatytułowany Dziewięć wzmianek(tur. Telvihat-i Tis'a).
Ci ludzie, którzy są silni i posiadają wiarę taką jak twoja, powinni wkroczyć do kręgu Traktatów Światła, ponieważ w tym stuleciu Traktaty Światła nie zostały pokonane pomimo wszystkich podjętych przeciwko nim ataków. Nawet ich najbardziej zaciekli wrogowie oficjalnie ustąpili i zostali zmuszeni do uwolnienia Traktatów. Zaprawdę, po szczegółowych dochodzeniach urzędnicy wysokiego stopnia oraz sądownictwo zatwierdzili wolność Traktatów Światła. Zgodzili się na to, aby uwolnić moje zarówno prywatne, jak i opublikowane dzieła, i zwrócić je ich prawowitym właścicielom.
W odróżnieniu od drogi tarik czy też innych dróg, droga Traktatów Światła nie może zostać pokonana. Traktaty poprzez swe zwycięstwa doprowadziły wielu ludzi do wiary, a także udowodniły poprzez świadectwo jakże wielu wydarzeń, że są duchowym cudem Koranu w tym stuleciu. Dzięki tak licznym doświadczeniom jesteśmy przekonani o tym, że w tym kraju służbę na rzecz religii można prowadzić poza kręgiem Traktatów Światła jedynie w pomniejszej i jednostkowej skali, pracując w tajemnicy jak ktoś, kto został pokonany, lub też poprzez okazywanie tolerancji dla innowacji (ar. bid'a)i przyjmowanie wymuszonych interpretacji spośród tysięcy tych, których dokonano w oparciu o celowe zniekształcenia (źródeł pierwotnych, tj. Koranu i sunny - uz. red. tur.).
Jako że ukazujesz tak wspaniałe wysiłki i tak silną wiarę z całkowitą szczerością intencji oraz pokorą, zostań niezłomnym uczniem Światła. Wówczas otrzymasz swój udział w "duchowym stowarzyszeniu życia ostatecznego", złożonym z tysięcy, a raczej setek tysięcy uczniów. W rezultacie twoje przyjmowane przez Boga dobre uczynki z poszczególnych staną się powszechnymi, a ty dokonasz handlu korzystnego dla życia ostatecznego.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪
اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ
Nasz błogosławiony, drogi i umiłowany Nauczycielu!
Dzięki niech będą Bogu Jedynemu (ar. al-hamdu li-llah)za to, że tego roku twoi uczniowie z Isparty uniknęli upadku w niedbalstwo poprzez ich doczesne zajęcia. Nasze najbardziej gorliwe wysiłki w służbie Światła trwają, a powab Światła naszych serc można ujrzeć na naszych twarzach. Jest tak, jakby serca twych uczniów były pełne radości.
Nasz umiłowany Nauczycielu! Zaiste, wszyscy twoi uczniowie mówią, co następuje: Choć nie jesteśmy tego warci, choć jesteśmy nikim, pozostajemy zatrudnieni, jakbyśmy byli tak niewinni, jako uczniowie i skrybowie Nauczyciela-cudotwórcy, jako adresaci przesłania i wydawcy, jako mudżtahidowie, przewodnicy i słudzy Boga w owej służbie Światła. Nieważne, jak wiele podziękowań składamy Wszechmocnemu Bogu, i tak nigdy nie będą one wystarczającą odpowiedzią na te powszechne błogosławieństwa, jakie zostały nam zesłane. Już sama idea składania Mu podziękowań - którą nasz Stwórca łaskawie zesłał naszym sercom - wypełnia serca twych uczniów radością. Wdzięczny styl życia, jakie wiedli niewinni ludzie z Nurs podczas młodych lat naszego Nauczyciela, dzisiaj ukazuje się w naszych stanach i naszym postępowaniu. Nieskończone dzięki i wieczna chwała niechaj będą Temu, Któremu należy się wszelka chwała (ar. Zati Zu'l-Dżalal), za to, że w Swej łasce i szczodrości wydobył nas z mroku ignorancji, z bagna buntu i niewdzięczności, a uczynił nas uczniami lśniącego i olśniewającego Światła.
Gdyby nasz Nauczyciel nie wyjaśnił już wcześniej, iż iktiranoznacza zesłanie dwóch darów równocześnie, mógłby przyjąć wyrazy wdzięczności spływające z naszych piór jaką interpretację (tego pojęcia - uz. red. pol.) dokonaną przez nasze serca.
Tak, o nasz umiłowany Nauczycielu! Spoglądamy na siebie samych i widzimy, że nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na błogosławione przesłanie Traktatów Światła. Mimo to zaświadczamy przejawy miłosierdzia naszego Litościwego Stwórcy (ar. Al-Chaliq Ar-Rahim), które jest tym większe, im bardziej go potrzebujemy.
Serce Nauczyciela jest lśniącym zwierciadłem, przejawem i odbiciem (tego miłosierdzia - uz. red. pol.). Mowa Nauczyciela jest czcigodnym heroldem, nauczycielem i przewodnikiem (ar. murszid).Stan Nauczyciela
jest ucieleśnieniem najpiękniejszego przykładu, modelu i wzoru. Tym, co zostało spisane i ukazane, są potrzeby rozmaitych grup ludzkości. Ludzka tyrania, która przez siedem lat ziała ogniem, dzisiaj cierpi straszliwe boleści. Każda istota świadoma nie odrywa uszu od radia. Ludzie są oszołomieni, zastanawiając się nad tym, co przyniesie jutro. Choć spodziewają się, że pokój i bezpieczeństwo zostaną zaprowadzone po pokonaniu Japończyków na Wschodzie [6], teraz można zobaczyć, że na Zachodzie pojawia się ruch Dadżdżala. Sprawia to, że każdy cierpi lęk i niepokój. Strach taki jak ten, który wepchnie ludzkość w mroki przyszłości, sprawia, iż każdy z niepokojem biegnie, by śledzić wiadomości przekazywane przez radio.
Dzięki niech będą Bogu Jedynemu (ar. al-hamdu li-llah)za to, że Traktaty Światła pocieszają nasze dusze ich wzniosłymi wyrażeniami, poprzez ich prawdziwe lekcje pozostawiając nasze serca zadowolonymi.
Ów straszliwy prąd, który pojawił się dzisiaj, może zostać pokonany jedynie dzięki zjednoczeniu się świata chrześcijaństwa z islamem. Pewne znaki wskazują na zjednoczoną, niebiańską siłę, która zostanie osiągnięta poprzez Biblię zjednoczoną z Koranem i podążającą za Koranem, a także na to, że ów prąd zostanie pokonany przez tę zjednoczoną, niebiańską siłę. Owo znaczenie wskazuje na to, że nadszedł czas, by oczekiwać na ponowne przyjście Jezusa. Zgodnie z tym, co mówią audycje radiowe, Ameryka rozesłała cztery swoje komisje po całym świecie, a jednej z nich powierzono poszukiwanie prawdziwej religii, odpowiedniej dla tego, by mogła ona przynieść ludzkości bezpieczeństwo i szczęście. Mocno wierzymy w to, że Traktaty Światła, które oznajmiły w sądach, że przyjmują rolę mudżtahida, będą przyczyną wielkiego szczęścia dla przygnębionej ludzkości.
Drogi Nauczycielu, dopóki tylko mamy Traktaty Światła, które zawierają najbardziej wzniosłe prawdy i są najwyższym komentarzem (ar. tafsir)do Koranu, jesteśmy przepełnieni bezgraniczną radością.
Gdyby ujawniło się działania każdej z cech szczególnych owej prawdy, Traktaty Światła sprawiłyby, iż byłyby czytane z ciekawością i zadowoleniem w każdym miejscu. Istnieje wiele oczywistych dowodów tego twierdzenia. Zwłaszcza wydrukowane kopie Słowa Dziesiątego, które zadaje klęskę wszystkim koncepcjom zaprzeczającym Zmartwychwstaniu, a także traktat zatytułowany Największy Znak(tur. Ayet'ul Kubra),są czytane otwarcie i swobodnie, choć zostały wydrukowane potajemnie, a zawierają one wspaniałe cuda umacniające wiarę. Świetlisty zbiór, jakim jest Doniosły argument od Boga(tur. Hujjat'ul Balighah)[7], będący drugą częścią zbioru Laska Mojżesza,unicestwia wszystkie ideologie bezbożnego zaprzaństwa, co może
zobaczyć każdy. In sza'a-llah,Traktaty Światła całkowicie zniszczą słabą zaporę wzniesioną wokół Koranu, zgaszą pożar niewiary i wytrysną, pozwalając światu na to, by napił się wody z rajskiego źródła Al-Kałsar, zapewniając ludziom prawdziwą wiarę.
اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Twój uczeń Husrev
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ اَبَدًا دَائِمًا
Moi drodzy bracia!
Po wielekroć winszuję każdemu z was z okazji święta. Polegając na waszej inteligencji, bardzo zwięźle powiem o dwóch ważnych kwestiach, wspominanych w różnych częściach Traktatów Światła.
Kwestia Pierwsza:Prawdziwy uczeń Światła i skryba Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, napisał do mnie list, prosząc o objaśnienie prawdy opartej o jego pochlebną opinię na mój temat, która po tysiąckroć przekracza moje rzeczywiste zasługi. Patrząc z perspektywy tego, iż jestem jego nauczycielem, ujrzał on w mym niedoskonałym charakterze jeden przejaw owego ważnego i uświęconego obowiązku wykonywanego przez zbiorową osobowość duchową Traktatów Światła, a także jeden z wielu wzniosłych obowiązków wykonywanych przez namiestnictwo posłannictwa Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Życzy on sobie widzieć we mnie odbiorcę owego duchowego namiestnictwa.
Po pierwsze:Wieczna prawda nie powinna być budowana w oparciu o ulotne osobowości, w przeciwnym razie będzie to niesprawiedliwością dla owej prawdy. Obowiązku, który jest pod każdym względem doskonały i niezmienny, nie można łączyć z ludźmi, których przeznaczeniem jest cierpienie i którzy podlegają zepsuciu. Jeśli tak się stanie, przyczyni to niezmiernych szkód owemu obowiązkowi.
Po drugie:Ukazanie się Traktatów Światła nie jest jedynie efektem myśli ich tłumacza, ani też owe blaski Koranu nie są efektem duchowego wysławiania się jednostki, które odbija jedynie jej osobiste zdolności. Chodzi raczej o szczerych, silnych i wiernych ludzi, którzy są adresatami przesłania owego tłumacza. Są oni jego przyjaciółmi w lekcjach Koranu,
którzy z całej duszy poszukiwali owych blasków, a także przyjęli je, potwierdzili i zastosowali. Przy wielu innych aspektach podobnych tym, które wymieniłem, to ci uczniowie stali się przyczyną pojawienia się owego Światła, które dalece przekracza możliwości jego tłumacza; to oni są tymi, którzy stanowią prawdę zbiorowej osobowości duchowej Traktatów Światła oraz ich uczniów. Tłumacz Traktatów ma w tym pewien udział i można przyznać mu zaszczyt starszeństwa, dopóki tylko nie wyrządzi krzywdy owej prawdzie niedostatkiem szczerości intencji (ar. ichlas).
Po trzecie:Ten wiek jest wiekiem wspólnoty (ar. dżama'a).Niezależnie od tego, jak nadzwyczajnym będzie geniusz jednostki, może on zostać pokonany przez geniusz powstały ze zbiorowej osobowości duchowej danej wspólnoty. Z tego powodu, tak jak zapisali to moi błogosławieni bracia, służba wierze, która rozświetli świat islamu, a także uświęcone światło, emanujące z takiej duchowej jasności, nie mogą zostać złożone na barki jednej osoby, szczególnie na barki tego, kto jest bezradny, słaby, pokonany, kto jest celem niezliczonych wrogów i zaciekłych przeciwników, pragnących zdyskredytować go poprzez zdradę i zniewagi. Jeśli ta sprawa zostanie złożona na barki jednego człowieka, a ów ułomny człowiek zachwieje się w obliczu zdradzieckich ataków nieprzyjaciół, ów ciężki ładunek spadnie i roztrzaska się.
Po czwarte:Od dawien dawna wielu ludzi przychylnie spoglądało na ich nauczyciela, przewodnika (ar. murszid)czy przywódcę, w sposób dalece przekraczający jego rzeczywiste zasługi. Jako że był to sposób na skorzystanie z jego lekcji czy przewodnictwa, ów nadmiernie pochlebny punkt widzenia został do pewnego stopnia zaakceptowany, zaś niesłuszne poglądy tych ludzi nie zostały poddane krytyce. Przypisywanie mi wzniosłego poziomu oraz blasku godnego Nauczyciela uczniów Światła dalece przerasta mój niedoskonały i bezradny charakter. Jednak nawet jeśli taki pogląd dalece przekracza moje rzeczywiste zasługi, to pochlebne postrzeganie mnie może zostać przyjęte, jako że zachęca innych do pracy z zapałem i entuzjazmem. Należy jednak zrozumieć, iż majątkiem, który do mnie należy, jest jedynie zbiorowa osobowość duchowa Traktatów Światła.
Jako że przede wszystkim niewierni i ludzie zbłądzenia, lecz także ludzie polityki, ludzie niedbalstwa, a nawet pobożni ludzie o czystych sercach popełniają błąd, nadmiernie podkreślając rolę jednostki, przeto ludzie niesprawiedliwi przyjmują, że bezradny człowiek taki jak ja jest źródłem owego Światła i za pomocą wszelkich środków starają się zdyskredytować mnie, zgasić owo Światło i wprowadzić w błąd ludzi o czystych sercach. Na ową prawdę pokrótce wskazuje wydarzenie omówione w Kwestii Drugiej.
Kwestia Druga:Drugiego dnia świąt poszedłem na spacer na wieś dla chwili wytchnienia. Pewien ważny urzędnik bezprawnie zaatakował mnie na pięć sposobów. Dzięki miłosierdziu i hojności Boga, aby zachować dzieła Traktatów Światła, które zostały złożone na moje barki i na moją głowę, aby zachować godność i honor ich uczniów, które zostały złożone na moje serce i duszę, zostałem obdarowany nadzwyczajną cierpliwością i wytrwałością. Później stało się jasne, że plan zakładał sprawienie tego, iż zareaguję gniewem, by w ten sposób ograniczyć podboje Traktatów Światła, a szczególnie Największego Znaku(tur. Ayet'ul Kubra).Strzeżcie się! Strzeżcie się wpadania w gniew! Nie martwcie się ani nie lękajcie o mnie i nie odczuwajcie wyrzutów sumienia z mego powodu. Bez wątpienia zza zasłony ochrania nas wsparcie Boga i oby ukazało ono w nas znaczenie wersetu:
عَسٰٓى اَنْ تَكْرَهُوا شَيْئًا وَهُوَ خَيْرٌ لَكُمْ
[8]
Ich plan został zatem udaremniony, jednakże w tej prowincji istnieją ludzie, którzy prześladują mnie, polegając bezpośrednio na owym wysokiej rangi urzędniku. Gdyby było to możliwe, powiedziałbym, iż nie mogę przystosować się do tutejszego klimatu, a także wykorzystałbym sąd w Denizli oraz Sąd Apelacyjny w Ankarze do poruszenia kwestii przeniesienia mnie w bardziej właściwe miejsce. Ponieważ nie mogę przedstawić takiego wniosku osobiście, byłoby dobrze, gdyby taką próbę podjęli moi przyjaciele w Denizli, którzy troszczą się o mnie bardziej niż ja sam. Przynajmniej mogliby oni użyć tego pretekstu, abym ponownie został tam uwięziony.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni, silni i szczerzy bracia!
Moja dusza (ar. nafs),a także ci, którzy pozostają w kontakcie ze mną, poruszyli doniosłą kwestię, która jest natury zarówno materialnej, jak i duchowej, pytając: Dlaczego jest tak, że - w przeciwieństwie do wszystkich innych i jak nikt inny wcześniej - nie poszukujesz wsparcia ze strony ważnych sił, które mogą ci dopomóc? Dlaczego odmawiasz im? Dlaczego nie przyjmujesz wielkich zaszczytów, których poszukują
wszyscy inni, a które - z czym jednogłośnie zgadzają się twoi wybrani uczniowie - mogłyby przysłużyć się rozprzestrzenianiu Traktatów Światła oraz ich podbojom? Dlaczego wystrzegasz się tego tak gwałtownie?
Odpowiedź:W tym wieku ludzie wiary rozpaczliwie potrzebują prawdy, która nigdy nie będzie mogła zostać wykorzystana jako narzędzie, zwolennik lub pomost dla jakiejkolwiek rzeczy we wszechświecie, a także lekcji prawd wiary, której nie może zepsuć żaden cel (prócz zadowolenia Boga - uz. red. pol.), której nie mogą pokonać żadna wątpliwość czy filozofia. Wtedy wszyscy wierni będą mogli chronić swoją wiarę przed atakami zbłądzenia nagromadzonego przez tysiąc lat.
Z tego powodu Traktaty Światła nie przywiązują wagi do wpływu czy poparcia jakiejkolwiek potęgi z kraju czy z zagranicy. Nie poszukują ich ani nie stają po ich stronie, aby w oczach ludzi wiary Traktaty Światła nigdy nie były postrzegane jako pomost dla pewnych celów doczesnych. Poprzez fakt, że nie są narzędziem czegokolwiek innego prócz życia wiecznego, Traktaty nabrały nadzwyczajnej mocy i prawdy, które są w stanie odeprzeć szturm wątpliwości i niepewności.
Pytanie:Dlaczego uciekasz od przyjęcia mile widzianych i nieszkodliwych, duchowych i wiecznych rang, których zwykle pragną wszyscy ludzie wiary? Uciekasz od owych zaszczytów, jakie ofiarowują ci twoi szczerzy bracia, pomimo faktu, że owe przychylne myśli nie wyrządzają żadnej szkody szczerości intencji (ar. ichlas).Tymczasem gdybyś przyjął owe zaszczyty, stałyby się one bezspornym dowodem przyjęcia Traktatów Światła. Ty jednak odrzucasz je bez żadnej skromności i pokory, napastliwie i ostro, nawet kosztem tego, że urazisz swych braci.
Odpowiedź:Jak patriota poświęci się dla ocalenia życia jego przyjaciół, tak w ten sam sposób, aby chronić życie ludzi wiary, jeśli będzie taka potrzeba (a jest taka potrzeba), opierając się na lekcjach litości, jakie otrzymałem od Traktatów Światła, poświęcę nawet moją rangę życia wiecznego, nie mówiąc już o poświęceniu owych rang, na które nie zasługuję.
Tak, w każdym wieku, zwłaszcza w tym wieku, a szczególnie wtedy, kiedy z ogólnego niedbalstwa powstaje zbłądzenie, kiedy zapanowały polityka i filozofia; w tym wieku, kiedy rozpowszechnionymi stały się ego i samochwalstwo, owe wysokie rangi sprawiają, iż każdy mocno je obejmuje i użyje wszystkiego jako pomostu służącego osiągnięciu owych zaszczytów. Zaprawdę, sprawiło to, iż nawet uświęcone kwestie religii stały się narzędziem zaszczytów tego świata. Oddziaływanie prawdy straci blask poprzez oskarżenia i podejrzenia o to, że "uczynił on uświęconą służbę i jej prawdy tarczą chroniącą go w oczach ludzi, a także sprawia, że wygląda na
to, iż jest on godzien owych zaszczytów". Choć może to przynieść korzyść i wysoką rangę jednemu człowiekowi, szkoda, jaką wyrządzi w oczach społeczeństwa poprzez ukazanie, że nie stosujemy się do prawdy, do której wzywamy, będzie tysiąckrotna.
Podsumowując:Prawda szczerości intencji (ar. ichlas)zabrania mi rzeczy, które mogą stać się przyczyną chwały, honoru i zaszczytów zarówno materialnych, jak i duchowych. Choć odrzucanie owych rang może przyczynić wielkiej straty służbie Światła, jako że ilość nie ma żadnego znaczenia w porównaniu z jakością, postrzegam dostarczenie lekcji w temacie prawd wiary dziesięciu ludziom, będącym uczniami o szczerej intencji, którzy przedkładają prawdę ponad wszystko, jako daleko ważniejsze od poprowadzenia tysiąca ludzi dzięki randze "bieguna duchowości" (ar. qutb),ponieważ tych dziesięciu ludzi dzięki przyjęciu owej całkowitej prawdy, przedkładaniu jej ponad wszystko inne i ukazywaniu stałości sprawi, że ich podobne nasionom serca rozwiną się i staną się drzewami. Z drugiej strony tysiąc ludzi może zostać pokonany i rozproszony przez wątpliwości zrodzone z tego świata i filozofii, a to z powodu ich postrzegania lekcji, jakie daje ten, kto jest "biegunem duchowości", jako "pochodzących od jego ograniczonej rangi, osobowości i charakteru". Przedkładam zatem świętość ponad owe zaszczyty.
Zaprawdę, obawiam się o człowieka, który podczas święta bezprawnie zdradził mnie na pięć sposobów, korzystając z planów opracowanych przez moich wrogów. Mam nadzieję, że nie spotkała go żadna szkoda, ponieważ cała sprawa została tak nagłośniona, że gdyby coś się stało, społeczeństwo mogłoby przypisać mi wysoką rangę i uznać to zdarzenie za mój nadzwyczajny cud. Modliłem się zatem: "O, Panie (ar. ja, Rabb),zmień na lepsze jego postępowanie lub ześlij mu karę, lecz spraw, by nie ukazała się jako cud".
W związku z tym powiem, co następuje:
Wśród listów moich uczniów, jakie zostały mi zwrócone przez sąd, widziałem jeden, pod którym złożono wiele podpisów. Został on włączony do Dopisku, a dotyczył błogosławieństwa środków do życia otrzymanych przez uczniów Światła, a także niektórych ciosów, jakie im wymierzono. Nie mamy żadnych wątpliwości co do tego, że jak tym, którzy otrzymali owe ciosy w Kastamonu, tak pięciu osobom stąd wymierzono te same ciosy.
Said Nursi
* * *
Część listu napisanego przez uczniów Światła, którzy byli świadkami wydarzeń skierowanych przeciwko komunistom, do jakich doszło w Stambule
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy bracia!
Al-hamdu li-llah,oto wczoraj w Stambule duchowe podboje Światła ukazały się w całej swej potędze i wspaniałości. Zostały zniszczone jedna lub dwie drukarnie stowarzyszenia planującego zasadzenie na świecie, a szczególnie w świecie islamu, ziaren całkowitej niewiary. Owe ośrodki, które propagowały ich idee oraz ich bezbożną działalność, padły ofiarą wyrażonych przez słowa, czyny i działania protestów tych samych młodych ludzi, których owo stowarzyszenie - jak twierdziło - miało uczynić ateistami i komunistami. Ci młodzi ludzie przeklęli ich słowami: "Śmierć komunizmowi!". Stowarzyszenie poniosło straty materialne w tysiącach lir oraz straty duchowe równe milionom lir.
O, uczniowie Światła! Niech nie zasmuca was w tym czasie brak środków materialnych. Podboje Światła trwają i rozprzestrzeniają się na coraz szersze sfery, a Traktaty odnoszą powszechne zwycięstwa. Chwała niech będzie Bogu Jedynemu, oto dar od mojego Pana!"Haza min fadli rabbi.
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Spiski, które knuto przeciwko mnie przez ostatnie dwa miesiące, obecnie zostały ujawnione. Dzięki ochronie Boga poziom nieszczęścia zmniejszył się dwudziestokrotnie.
W spokojniejszym czasie chodziłem do meczetu. Bez mojej wiedzy uczniowie przygotowali dla mnie małą izdebkę, abym nie zmarzł. Cztery lub pięć dni temu postanowiłem, że nie będę już chodził do meczetu. Policjant kazał rozebrać ów przygotowany dla mnie kącik, a urzędnicy również powiadomili mnie: "Nie będziesz więcej chodził do meczetu". Uczynili zatem górę z kretowiska, dokonując prowokacji. Nie przejmujcie się, ma to jedynie niewielkie znaczenie.
Myślę, że tym, co robią, jest poszukiwanie pretekstów do zdradzenia mnie, aby mogli oni zniszczyć znaczącą a niezasłużoną atencję, jaką cieszę się w każdym miejscu. Myśląc o moich dawnych dniach, przyjęli, iż tego nie wytrzymam. Tymczasem - pod warunkiem, że szkody nie doznają bezpieczeństwo i rozpowszechnianie Traktatów Światła - będę składał podziękowania Bogu, nawet jeśli każdego dnia będę cierpiał z powodu tysiąca zdrad i prześladowań. Jak nie przywiązuję do owego zdarzenia żadnego znaczenia, tak nie zachwiało ono tutejszymi uczniami. Dzięki łasce Boga to wydarzenie, którego nastąpienia spodziewaliśmy się od dawna, wyrządziło nam jedynie niewielką szkodę.
Przesyłamy nasze pozdrowienia pokoju i modlimy się za każdego z naszych braci.
Said Nursi
Zwięzły list napisany przez Nauczyciela, w którym szkicuje on plany tych, którzy starają się sprawić, by uczniowie Światła porzucili Traktaty Światła, a także sposób, w jakim powinno się tym ludziom odpowiadać
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Otrzymałem silne duchowe ostrzeżenie, abym przypomniał wam o pewnej ważnej kwestii, którą streściłem wam wcześniej. Jest ona następująca:
Naszym potajemnym wrogom, hipokrytom (ar. munafiqun),nie udało się uczynić z sądownictwa, polityki i władz narzędzia służącego ich sprawie ateizmu - a podejmowali oni takie starania aż do tej pory. Porzucili oni ich wcześniejsze plany, które działały na korzyść podbojów Traktatów Światła. Teraz pewne znaki wskazują na to, iż knują oni bardziej fałszywy plan, który zadziwiłby nawet diabła. Najważniejszą zasadą owych planów jest sprawienie, by najbardziej szczerzy i zaangażowani spośród naszych braci poczuli się zalęknieni i stracili wiarę, a jeśli okaże się to możliwe - by porzucili oni Traktaty Światła. Do osiągnięcia owego celu używają oni tak dziwacznych kłamstw i podstępów, że do odparcia ich potrzebne są stałość, wierność i siła jak ze stali, podobne tym, które posiadają bohaterscy uczniowie z grup [9] "Róża" i "Światło" w Isparcie i okolicach.
Niektórzy ludzie ukazują się jako przyjaciele, a jeśli tylko to możliwe, starają się zaszczepić strach i zasiać wątpliwości, robiąc górę z kretowiska. Mówią oni: "Cokolwiek robicie, nie zbliżajcie się do Saida, ponieważ rząd przetrzymuje go pod nadzorem policyjnym!" i starają się sprawić, by słabsi odeszli. Zaprawdę, dla niektórych z młodych uczniów przygotowali dziewczęta, które mają napastować ich i pobudzać ich żądze. Wskazują nawet na moje osobiste błędy i ułomności, by zniechęcić najważniejszych uczniów, aby odsunęli się oni od Traktatów Światła. Ukazując sławne osobistości spośród ludzi innowacji (ar. ahl al-bid'a),zaś owi sławni ludzie jedynie z pozoru są pobożni, mówią oni: "My również jesteśmy muzułmanami. Religia nie ogranicza się do metody Saida Nursiego". Ci, którzy potajemnie sprzeciwiają się nam, działając w imię anarchii i ateizmu, wykorzystują niektórych łatwowiernych ludzi religii i hodżów. In sza' allah,ten ich plan również spełznie na niczym. Powiedzcie takim ludziom:
"Jesteśmy uczniami Światła. Said jest uczniem takim jak my. Genezą, źródłem i fundamentem Traktatów Światła jest Koran. Ukazały one swą wartość i zatriumfowały nad najbardziej zaciekłymi wrogami, choć były celem bezprecedensowych śledztw i pogoni. Jakikolwiek by nie był osobisty stan Saida, który jest tłumaczem Traktatów i jednym z ich sług, nawet jeśli - niech Bóg nas przed tym uchroni - zwróci się on przeciwko Traktatom Światła, nasza wierność i zaangażowanie nie zachwieją się, in sza'a-llah". Mówiąc to, zamkniecie im drzwi przed nosem.
Jednakże koniecznym jest, by zajmować się Traktatami Światła tak bardzo, jak tylko potraficie - jeśli to możliwe, przez spisywanie ich, by unikać przywiązywania jakiejkolwiek wagi do wyolbrzymionej propagandy, a także, aby praktykować całkowitą ostrożność, tak jak wcześniej.
Przekazujemy pozdrowienie pokoju każdemu z naszych braci i modlimy się za nich.
Said Nursi
* * *
Nasi wrogowie starają się wyrządzić szkodę braterstwu i patriotyzmowi, a także zniszczyć uwagę świata islamu, która jest największą siłą ludzi tego narodu. Ci, którzy pragną zaszczepić całkowity ateizm, wprowadzili rząd w błąd, czyniąc politykę narzędziem ateizmu, a także już dwa razy zdezorientowali sądownictwo, mówiąc: "Uczniowie Światła wykorzystują religię jako narzędzie polityki, przez co istnieje ryzyko wyrządzenia szkody bezpieczeństwu publicznemu".
Tymczasem Traktaty Światła są materialnym i duchowym błogosławieństwem (ar. baraka)dla tego kraju. Poprzez swą nadzwyczajną służbę osłaniają prawdy, które dotyczą całego świata islamu. Znaki trzydziestu trzech wersetów Koranu, trzy cuda spośród tego, co niewidzialne, dokonane przez Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad), a także pewne wiadomości, przekazane przez tego, który był Wielkim Wspomożeniem,dowodzą przyjęcia przez Boga Traktatów Światła, które nie są w żaden sposób związane z polityką. Poprzez unicestwianie całkowitego ateizmu oraz odpieranie anarchii, która jest jego fundamentem, a także prześladowań będących jego stropem, Traktaty zapewniają bezpieczeństwo publiczne, wolność i sprawiedliwość.
Traktaty Światła nie mogą być prześladowane pod pretekstem tego, iż zagrażają one temu krajowi i jego władzom. Nie można dłużej używać tej wymówki dla przekonania kogokolwiek.Obecnie hipokryci (ar. munafiqun)ponownie - jak uczynili to dwa lata temu w Stambule i w okolicach Denizli - starają się wykorzystać pod płaszczykiem religii łatwowiernych hodżów, ludzi popierających zakazane innowacje (ar. bid'a)lub egoistów będących na drodze sufich, którzy występują przeciwko Traktatom Światła. In sza'a-llah,nie uda im się to.
* * *
Odnośnie do tego, iż Traktaty Światła są duchowym wybawicielem tego narodu, myślę, że nadszedł - lub jest bliski - czas, w którym ukażą one same siebie poprzez publikacje i lekcje, aby odsunąć dwa straszliwe nieszczęścia natury duchowej.
Pierwsze z owych straszliwych nieszczęść jest następujące:Bezbożne prądy przychodzące z północy, które zwyciężyły chrześcijaństwo i płodzą anarchię, otoczyły ten naród swymi duchowymi szańcami. W odpowiedzi na ich działania Traktaty Światła są w stanie wykonać obowiązek barykady Koranu, podobnej barierze wzniesionej przez Zu'l-Qarnajna.
Drugie nieszczęście:Memu sercu oznajmiono, że nadszedł czas, abyśmy sami wypowiedzieli się za pośrednictwem pras drukarskich, by wykorzenić surową krytykę i oskarżenia wysuwane pod adresem członków tego wielkiego narodu przez świat islamu.
{(*): Dziesięć lat po napisaniu tego listu owa prawda została udowodniona poprzez wydrukowanie Traktatów Światła w drukarniach Ankary.}
Nie wiem, jaka jest sytuacja na świecie, jednakże Traktaty Światła działają jak forteca stawiająca opór inwazji tego straszliwego prądu, który opanował całą Europę, a nie opiera się na religiach Objawienia. Są one cudem Koranu, który posłuży odparciu obecnej krytyki i oskarżeń świata islamu oraz wielkiego kontynentu azjatyckiego, a także przywróceniu wcześniejszych miłości i braterstwa. Dla polityków tego kraju, którzy żarliwie go miłują, jest zatem koniecznością szybkie wydrukowanie i oficjalne opublikowanie Traktatów Światła, aby mogły stać się one tarczą chroniącą przed owymi dwoma nieszczęściami .
{(*): Dopiero niedawno obecny rząd był w stanie dostąpić owego wielkiego zaszczytu i wypełnić tę służbę dla islamu w skali całego świata. W 1956 roku, wykazując wielką rozwagę, zezwolił on na druk Traktatów Światła i przyczynił się do zwiększenia ich siły, zyskując im istotny szacunek całego narodu muzułmańskiego.}
Said Nursi
NAGŁE OSTRZEŻENIE,
KTÓRE CZUŁEM SIĘ ZOBOWIĄZANY SPISAĆ
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi bracia!
Teraz jest oczywistym, iż uknuto tajny plan, aby oficjalnie zdradzić mnie i znieważyć, a to dla zniszczenia uwagi, jaką poświęca mi społeczeństwo. Nasi wrogowie potajemnie starają się o to, by zniechęcić i odstraszyć ode mnie wszystkich moich przyjaciół, tymczasem traktat Pieczęć zatwierdzająca to, co niewidzialne(tur. Sikke-i Tasdik-i Ghaybi)całkowicie zniszczył ich propagandę, choć do pewnego stopnia rozdrażnili mnie tym, że atakują mnie jako prywatnego człowieka. Ich postępowanie dotyczy pewnych skłonności, jakie pozostały mi po starym Saidzie. Niemniej jednak, w oczach ludzi prawdy oraz istot duchowych nadzwyczajne zwycięstwa Traktatów Światła spotkały się z najgłębszym szacunkiem oraz litością. Sprawia to, że wszelkie zdrady i zniewagi skierowane przeciwko mojej osobie są tak znikome, jak skrzydełko muchy. Jeśli chodzi o tych nędzników, którzy mnie zdradzili, to ponieważ zniszczenie szacunku, jakim cieszą się ludzie religii i ludzie nauk religijnych przez wzgląd na swą pobożność, jest zdradą religii, zatem są oni przeklęci w oczach aniołów, istot duchowych, ludzi wiary i ludzi prawdy. Jedyną rzeczą, jaką zyskali, są
pochwały, które otrzymali od jednego czy dwóch spośród tysiąca ateistów. Ci nieszczęśnicy zakładają, iż znieważanie mnie zniszczy wpływ Traktatów Światła. Przypuszczają, że jestem źródłem Traktatów i w swej głupocie przyjmują, że Traktaty Światła znikną, jeśli zostanę zdyskredytowany, zatem kontynuują atakowanie mojej osoby.
Mówię im zatem: O, wy nieszczęśnicy, którzy zdradzacie mnie i znieważacie w imię ateizmu! Przekazuję wam pewną wiadomość o tym, że bardzo niedługo - o ile nie dokonacie skruchy - skończy się wasza pomyślność. Zostaniecie powieszeni na szubienicach śmierci i skazani na wieczną egzekucję, którą wykona kat, jakim jest śmierć. Podczas gdy wasze złe dusze zostaną skazane na uwięzienie w samotności, na was spadną ponadto odraza i przekleństwa ludzi wiary oraz istot duchowych. Jeśli tylko nie dokonacie skruchy, zemszczę się po dwakroć, zatem zamiast odczuwać gniew, współczuję wam.
Co się tyczy Traktatów Światła, to ich wpływ nie może zostać zniszczony ani ograniczony nawet w najdrobniejszym stopniu, szczególnie przez ludzi takich jak wy, którzy nie są warci nawet tyle, ile jest warta zwykła mucha. Jako że setki tysięcy ludzi ocaliły swą wiarę poprzez Traktaty Światła, docenią je oni i umiłują całym swym jestestwem.
Jeśli chodzi o moje osobiste udręki, to przekazuję wam pewną wieść o tym, że w zamian za minutę lub dwie smutku skrzywdzonego człowieka znajduję pocieszenie tak wielkie, że choćby wasze zniewagi i zdrady zwiększyły się po tysiąckroć, jeszcze nie przerwałoby to owej błogości. Dzięki niekłamanym znakom Traktatów Światła widzimy, że ci, którzy atakują nas w imię ateizmu, spotkają się z konsekwencjami swej zdrady, jakimi są wieczne męczarnie i wieczna egzekucja w miejscu uwięzienia w samotności. Jeśli zaś chodzi o tych uczniów, którzy poprzez Traktaty Światła ocalili swą wiarę, ich udziałem stały się przejawy wiecznego uznania, miłosierdzia i pochwał. Wyraziliśmy owe konsekwencje poprzez tysiące dowodów, które zmusiły do milczenia filozofów.
Co więcej, nowy Said rygorystycznie sprzeciwia się zyskiwaniu uwagi, szacunku, sławy i zaszczytów, i nigdy ich nie przyjmie. Z tego powodu przez minione dwadzieścia lat wybierał on odosobnienie.
Jeśli czynicie to, co czynicie, by zniszczyć jego wpływ, działając w imię bezpieczeństwa publicznego i władz, popełniacie wielki błąd. Jak zostało to ukazane przez nasze uniewinnienie, orzeczone przez trzy sądy w ciągu dwóch lat, w żadnym z moich stu dwudziestu dzieł nie ma niczego, co wskazywałoby na możliwość zamachu stanu lub popełnienia jakiegokolwiek przestępstwa podlegającego oskarżeniu. Nie znaleziono niczego,
co w jakikolwiek sposób występowałoby przeciwko temu krajowi lub narodowi, ani w dwudziestu latach mego życia, ani wśród stu dwudziestu tysięcy uczniów Światła. Zwrot wszystkich części Traktatów Światła wyraża ów fakt z całkowitą pewnością. O wy, którzy prześladujecie nas w imię ateizmu! Staracie się wywołać zamieszanie uciskając mnie, działając na korzyść anarchii i straszliwych wpływów z zagranicy. Poprzez zezwalanie owym prądom na to, by wtrącały się do waszych spraw, działacie na szkodę tego kraju i narodu, jego bezpieczeństwa publicznego i władz. Oto, dlaczego nie przywiązuję żadnej wagi do jakiejkolwiek z waszych zdrad i zniewag. Postanowiłem okazywać cierpliwość i wytrwałość z korzyścią dla zachowania bezpieczeństwa publicznego.
Zaprawdę, świat nie jest stały; jego wydarzenia są burzliwe i podlegają stałym zmianom. W kilku godzinach zbrodni zawarte są tysiące owoców piekielnego drzewa Az-Zaqqum i inne będące udręką rezultaty. Będziecie zatem lamentować, żałując po sto tysięcy razy, lecz na próżno!
Powiem nieszczęśnikom takim jak wy, co napisałem do władz oraz do tych, którzy bezpośrednio odpowiadają za naszą sprawę:
Poprzez Traktaty Światła pracujemy, aby odepchnąć dwa największe zagrożenia dla tego kraju i jego przyszłości, co ukazaliśmy czynem poprzez wiele znaków, a co częściowo zostało udowodnione w sądzie.
Zagrożenie pierwsze:Pracujemy dla postawienia tamy przeciwko falom anarchii, która nadciąga z zagranicy, aby wtargnąć do tego kraju.
Zagrożenie drugie:Pracujemy dla ustanowienia największych punktów oparcia dla tego narodu, przekształcając wrogość trzystu pięćdziesięciu milionów muzułmanów w braterstwo.
* * *
Oto, co powiedziałem naczelnikowi policji z Afyon:
"Szanowny panie! Dlaczego pozostaje pan obojętny na bezprawne, bezsensowne i będące wynikiem złego osądu ataki tak wielkiego stopnia, które nie mają swego precedensu w historii?
Oto przykład: Aby zyskać nagrodę za modlitwę w zgromadzeniu (ar. salat al-dżumu'a),w spokojnym czasie uczęszczałem do miejscowego meczetu. Choć wzbraniałem się przed tym, by zbliżał się do mnie ktokolwiek z wyjątkiem jednej lub dwóch osób, przedstawił mi pan oficjalne
ostrzeżenie, które mówiło: 'Kategorycznie zabrania się panu chodzenia do meczetu'. Na mocy jakiego prawa zdradza mnie pan, choć jestem pustelnikiem, choć cierpię z powodu choroby, starości i ubóstwa? Jaka mądrość jest w tym zawarta? Jakież prawo zezwala na tak bezsensowne zamieszanie wokół jednego lub dwóch kawałków drewna [10] i dywanika, które pewien człowiek przygotował bez mojej wiedzy, a które miały dać mi trochę ciepła w cichym kąciku meczetu? Jaka mądrość jest w tym zawarta? Pytam pana!"
Ci, którzy zdradzają mnie w ten sposób, nie mają absolutnie żadnego wytłumaczenia. Oto, co mówię w odpowiedzi tym, którzy czynią społeczeństwo jedynie zasłoną i pytają: "Dlaczego okazujecie szacunek temu szkodliwemu człowiekowi?":
Wszyscy moi przyjaciele wiedzą, iż odpycham i odrzucam szacunek okazywany mojej osobie. Jakież prawo może - pomimo tego, iż odrzucam pochlebne poglądy innych na mój temat - oskarżyć mnie bądź sprawić, że zdradzicie mnie z powodu przychylnego myślenia innych ludzi, które dzieje się niezależnie od mej woli i aprobaty? Jeśli założyć, że atencja społeczeństwa miałaby zawierać jakąkolwiek prawdę, ten naród jedynie skorzystałby na tym, nie doznając żadnej szkody. Nawet gdybym po części przyjmował ów szacunek, jakąż złą wolą z mojej strony mogłoby być przyjęcie przyjaźni jednej lub dwóch osób, kiedy jestem stary, chory, ubogi i przetrzymywany w zimnym pomieszczeniu, w całkowitej samotności? Jakież prawo może tego zabronić? Jakim prawem pozbawiacie mnie możliwości spotykania się z ludźmi, z wyjątkiem jednego czy dwóch dzieci, które mi dopomagają? Jako że owe dzieci nie zawsze mają czas, przeważnie nie jestem w stanie zadbać o własne potrzeby. Z pewnością na policji, rządzie i władzach tego kraju spoczywa obowiązek poświęcenia wielkiej uwagi owej straszliwej sytuacji. Mówię to wam, ponieważ ta sprawa dotyczy was w poważnym stopniu.
Przetrzymywany w całkowitym odosobnieniu w Emirdag
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi wielce mi drodzy, wierni i szczęśni bracia!
Czerwona pożoga, płomienie rewolucji i iskry komunizmu wzlatujące z komunistycznej Rosji dotarły do okolic każdego miasta na świecie i zniszczyły je. W niektórych miejscach rozsiały one płomienie niezgody i konfliktu, nawołując innych do tego, by brat zabijał brata. Po tym, jak podpalił i pochłonął świat chrześcijaństwa, (komunizm - uz. red. pol.) otoczył świat islamu, podkładając ogień pod okapem jego dachu. Rzucając wyzwanie owemu olbrzymiemu i straszliwemu nieszczęściu i biorąc na swoje barki obowiązek strażaka, Traktaty Światła są jedyną tarczą i najwspanialszym schronieniem dla muzułmanów i dla ludzkości.
O wy, którzy zbłądziliście z drogi tego, kto był chlubą wszystkich światów (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie)! O wy, którzy jesteście dumni z efemerycznych spraw tego świata, jakie w swym zbytku prowadzą do nadużycia, którzy uciekacie przed Światłem Koranu w obawie, iż wyrządzi ono szkodę waszym światom! W czasie, kiedy jesteśmy otoczeni przez całkowitą niewiarę, jedyna prawdziwa droga do ocalenia prowadzi przez wejście do uświęconej sfery Traktatów Światła i przez szukanie schronienia w ich świetlistych okopach. Traktaty są najsilniejszymi, najlepiej ufortyfikowanymi i najbardziej niezachwianymi umocnieniami. Przekształcają one śmierć, którą uważacie za wieczną egzekucję, w życie wieczne.
Jak sam zostałem wybawiony od straszliwych chorób duchowych poprzez przyjęcie i wstawiennictwo suplikacji (ar. du'a)takich, jak:
اَجِرْنَا وَ اَجِرْ وَالِدَيْنَا وَ اَجِرْ طَلَبَةَ رَسَٓائِلِ النُّورِ وَوَالِدَيْهِمْ مِنَ النَّارِ
Wybaw nas i naszych rodziców, uczniów Traktatów Światła i ich rodziców od Ognia Piekielnego,odmawianych przez błogosławionego interpretatora tego Światła oraz przez błogosławioną, zbiorową osobowość duchową Traktatów Światła, a także poprzez ich stałe czytanie, jak wkroczyłem do owej błogosławionej i uświęconej sfery, tak wy również będziecie wybawieni od płomieni i skarg tego świata oraz życia ostatecznego. Przez wzgląd na to, że jesteście swego rodzaju pasterzami dla waszych rodzin i dzieci, ocalicie również tych, których miłujecie. Pracując dla Światła, każdy z was osiągnie materialną i duchową szczęśliwość oraz zbawienie. Prawdę tę zaświadczają miliony uczniów Światła.
O, uczniowie Światła! Nie unoście swoich głów, nie przestawajcie bić czołem Jedynemu Bogu w podziękowaniu za Jego wieczną łaskę, jaka
została wam zesłana. Nie pozwalajcie, by odwrócił was od tego ziąb nocy. W owych świętych godzinach nocy wykonujcie obowiązek składania podziękowań Najbardziej Litościwemu Panu (ar. Ar-Rabb Ar-Rahim), Który nie odmówił wam żadnej z Jego łask. Nie lękajcie się i nie drżyjcie ze strachu przed wydarzeniami, które naderwały wasze środki do życia. Nie lękajcie się o przyszłość, której ofiarą padło tak wielu ludzi. Zaświadczajcie cudotwórstwo uświęconego Światła.
Ten świat jest przemijający. Nawet gdyby człowiek żył tysiące lat, nie miałoby to żadnej wartości w porównaniu z życiem ostatecznym, które jest wieczne. Choć jest przemijającym, ten świat jest polem uprawnym dla wiecznych owoców życia wiecznego. Nie pozwólcie więc, aby krańcowe zimno i gwałtowne burze spłoszyły was lub przeraziły. Dokładajcie starań, aby zasiać na owym błogosławionym polu najbardziej błogosławione, świetliste, owocne i dające obfity plon ziarna Światła, ponieważ jak mawia błogosławione przysłowie naszych przodków: "Kto sieje, ten żąć będzie".
O, uczniowie Światła! Nie chwiejcie się pod atakami wrogów religii. Nie bądźcie znużeni. Pracujcie wciąż i wciąż, i wiedzcie z całą pewnością, że wstawiennictwo (ar. szufa'a)Światła, suplikacje (ar. du'a)Światła i starania Światła wybawią was!
Wasz brat
Mustafa Osman
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
W wyniku cierpliwości i wytrwałości, jakie wykazałem, a także dzięki łasce Boga i wsparciu, jakie dały mi wasze modlitwy (ar. du'a),plany zamordowania mnie przedsięwzięte ostatniej zimy spełzły na niczym. Teraz jest nawet bardziej jasne, że ów spisek został zaplanowany na wielką skalę. Świadectwem tego są słowa wypowiedziane niedawno w Afyon przez prezydenta, który powiedział, że spodziewano się "zamieszek na tle religijnym w tej prowincji".
Oznacza to, że celem owego tajnego komitetu było wywołanie incydentu poprzez uciskanie mnie. Ci ludzie wtrącają się do spraw
muzułmanów i obywateli (tego kraju - uz. red. pol.) w imieniu cudzoziemskich sił, całkowicie bezprawnie i wedle własnego uznania. Dręczą mnie poprzez ucisk i zdradę, wywierając wielką presję na moje nerwy. Przyniesie im to całkowitą szkodę na tym świecie, a Piekło i nieszczęścia w życiu ostatecznym, podczas gdy nam przyniesie wielkie nagrody oraz zwycięstwo na tym świecie, a w życiu ostatecznym, in sza'a-llah,obdaruje nas Rajemi wodą z rajskiego źródła Al-Kałsar.
Ostatecznie ten tajny plan musieli odczuć członkowie parlamentu, prezydent i tutejsi funkcjonariusze służb publicznych, a nawet gubernator, przez co przerazili się i zawahali przed spotkaniem się ze mną. Byłem tym zadziwiony. Jednakże nawet ci, którzy posiadają choć najdrobniejszą inteligencję, zrozumieli, iż tym, co mamy w naszych rękach, jest Światło, nie zaś tęgi kij polityki. Jakże zadziwiające jest to, że niektórzy z ludzi, którzy powinni być mi najbardziej przychylni, zostali wykorzystani przeciwko mnie.
Uczniowie Światła muszą zachowywać nadzwyczajną uwagę oraz ostrożność, a także postępować rozważnie. Istnieją burze duchowe, zaś niektórzy zwodniczy hipokryci (ar. munafiqun)wślizgują się, pełzając, do różnych miejsc. Bezbożnie wspierając całkowity despotyzm, wkroczą oni do grup działających na rzecz niezależności, aby wywołać zepsucie, poznają sekrety owych grup i przyczynią im szkody.
Odnośnie do wręczenia Amerykanom Laski Mojżeszaprzez Salahuddina mówimy:
Misjonarze, chrześcijanie duchowi [11] i uczniowie Światła muszą za-chować nadzwyczajną ostrożność, ponieważ jest bardzo prawdopodobnym, że w odpowiedzi na ataki islamu i chrześcijaństwa prądy z północy (to jest z Rosji - uz. red. tur.) postarają się rozbić sojusz między muzułmanami i misjonarzami, aby chronić same siebie. Poprzez poglądy sprzyjające niższym klasom społecznym, Północ wezwała burżuazję do pomocy niższym klasom i podjęła próbę powstrzymania ich tyranii za pomocą obowiązkowej jałmużny i zakazu odsetek. W ten sposób może ona wprowadzić w błąd muzułmanów, ukazując się jako przyznająca im pewne przywileje, a także może przeciągnąć niektórych z nich na swoją stronę. Tak czy inaczej... Tym razem przez wzgląd na was złamałem swoją zasadę i zwróciłem uwagę ku sprawom tego świata.
Said Nursi
* * *
W tych kłopotliwych czasach, kiedy moja dusza (ar. nafs)irytowała mnie swą niecierpliwością, poniższy fragment całkowicie ją uciszył i sprawił, że złożyła podziękowania Bogu. Przedstawiam wam ów fragment, który wisi na ścianie mego pokoju, abyście również mogli z niego skorzystać.
1. O, moja duszo! W wieku siedemdziesięciu trzech lat otrzymałaś większy udział w przyjemności niż dziewięćdziesiąt procent ludzi. Nie masz prawa prosić o nic więcej.
2. Poszukujesz trwałości w natychmiastowych i ulotnych przyjemnościach. Dlatego zaczynasz płakać, kiedy owe przyjemności przemijają. Otrzymujesz cios za ślepe emocje, które doprowadziły cię do tego błędu. W zamian za minutę śmiechu płaczesz przez dziesięć godzin.
3. Za zasłoną tyranii i nieszczęść leży sprawiedliwość Bożego zarządzenia (ar. qadr).Ludzie prześladują cię z powodu zbrodni, których nie popełniłaś. Jednakże z powodu twoich utajonych błędów Boże zarządzenie doświadcza cię poprzez dłoń owego nieszczęścia i sprawia, że żałujesz za swój błąd.
4. Po setkach doświadczeń, o moja niecierpliwa duszo!, nabrałem silnego przekonania o tym, że za zasłoną pozornych nieszczęść, a także w ich rezultatach, znajdują się słodkie efekty Bożej łaski. Fraza:
عَسٰٓى اَنْ تَكْرَهُوا شَيْئًا وَهُوَ خَيْرٌ لَكُمْ
Być może, czujecie wstręt do jakiejś rzeczy, choć jest dla was dobra,naucza najbardziej pewnej prawdy. Pamiętaj o tej lekcji przez cały czas. Prawo Boga, które włada tym światem, owo wszechstronne prawo Bożego zarządzenia (ar. qadr),nie może zostać zmienione przez wzgląd na ciebie.
5. Weź za swego przewodnika uświęconą zasadę, która mówi:
مَنْ اٰمَنَ بِالْقَدَرِ اَمِنَ مِنَ الْكَدَرِ
Ktokolwiek wierzy w Boże zarządzenie, jest ocalony od smutku.Nie uganiaj się za przemijającymi, znikomymi przyjemnościami, jak przesadnie rozentuzjazmowane, bezmyślne dziecko! Pamiętaj o tym, że ulotne przyjemności pozostawiają po sobie duchowe cierpienia i żal. Jeśli chodzi o kłopoty i cierpienia, to pozostawiają one po sobie duchowe przyjemności i wieczne nagrody. Jeśli nie jesteś szalona,
będziesz poszukiwać przemijających przyjemności jedynie przez wzgląd na składanie podziękowań Bogu. Przyjemności zresztą zostały nam dane jedynie po to, byśmy dziękowali Bogu.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Mój drogi, szanowny bracie!
Po pierwsze, uważnie przeczytałem twój list, który był tak wszechstronny, długi, dociekliwy i żarliwy, jak cały traktat. Z góry mówię ci, że nauczycielem Traktatów Światła, który w znacznym stopniu ukazał je poprzez aluzyjne znaki w swym dziele Qasida al-Dżaldżalutijja,a który był mym szczególnym nauczycielem w temacie prawd wiary, jest Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad). Na mocy zarządzenia wersetu:
قُلْ لَٓا اَسْئَلُكُمْ عَلَيْهِ اَجْرًا اِلَّا الْمَوَدَّةَ فِى الْقُرْبٰى
[12]
umiłowanie ahl al-bajt[13] jest podstawową zasadą Traktatów Światła oraz przyjętej przez nas metody. Wymaga to tego, aby usposobienie wahabitów w żaden sposób nie przejawiało sięw prawdziwych uczniach Światła.
Jednak ponieważ w tym czasie ateiści i ludzie zbłądzenia mają swe potężne prądy sprzeciwiające się Koranowi i wierze, zyskują oni na rywalizacji, wywołują zamieszanie wśród ludzi wiary i wtrącają się w sprawy symboli islamu. Zaiste, w odpowiedzi owym straszliwym nieprzyjaciołom nie powinno się otwierać drzwi prowadzących do sporów w temacie różnic dotyczących pomniejszych i drugorzędnych kwestii.
Nie ma również potrzeby oczerniania ludzi, którzy zmarli, ponieważ odeszli oni do królestwa życia ostatecznego, które jest miejscem zdania rachunku. Z tego powodu omawianie ich błędów jest bezcelowe i szkodliwe, nie jest sprawą zasadniczą i nie jest czymś, czego wymaga lub co nakazuje umiłowanie ahl al-bajt.Oto dlaczego sunnitom (ar. ahl as-sunna ła al-dżama'a)zakazane jest podejmowanie dyskusji w temacie rozłamu (ar. fitna),do jakiego doszło w czasach towarzyszy Proroka. Jest tak, ponieważ w bitwie wielbłądziej brali udział Zubajr oraz Talha (niech
Bóg będzie rad z nich obu), należący do dziesięciu towarzyszy, którym Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) obiecał Raj, a także 'A'isza Prawdomówna (niech Bóg będzie z niej rad). Sunnici uważają tę bitwę za wynik dokonania idżtihadu (osądu wedle zasad islamu); uważają, że Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) miał słuszność, a strona przeciwna była w błędzie, jednakże jako że całe wydarzenie było wynikiem idżtihadu, tym, którzy byli w błędzie, zostało to wybaczone. Zatem aby usposobienie wahabitów i skrajna szkoła rafidytów nie wyrządziły szkody islamowi, uznaje się za szkodliwe rozpoczynanie dyskusji w temacie tych, którzy w bitwie pod Siffinem byli buntownikami.
Jeśli chodzi o takich ludzi, jak tyran Hadżdżadż, Jazyd czy Łalid, to największy z uczonych w nauce teologii (ar. 'ilm al-kalam),Sa'ad ad-Din at-Taftazani, rzekł: "Przeklinanie Jazyda jest dopuszczalne (ar. dża'iz)", jednakże nie powiedział, że przeklinanie go jest wymagane (ar. ładżib).Nigdy nie powiedział on, że przeklinanie kogoś jest dobrem (ar. chajr)ani też, że zostanie za to przyznana nagroda. Ci, którzy zaprzeczają Koranowi, Prorokowi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i wszystkim świętym lekcjom jego towarzyszy, są nieskończenie liczni. Obecnie wielu takich ludzi krąży po okolicy. Zgodnie z prawem szariatu nie ma zupełnie żadnej szkody w tym, jeśli człowiek nie wspomina przeklinanych i nie przeklina ich. W odróżnieniu od wychwalania i umiłowania, przekleństwo i oczernianie nie mogą być zaliczone do dobrych uczynków (ar. 'amali salih),jednak jeśli wyrządzają jakąś szkodę, jest jeszcze gorzej.
Zatem obecnie potajemni hipokryci (ar. munafiqun)wykorzystują skłonność do wahabizmu, aby zaangażować pewnych hodżów, których największym obowiązkiem i największą odpowiedzialnością jest ochrona islamu i prawd Koranu, niesłusznie oskarżając ludzi prawdy o to, że tamci są alawitami. Wykorzystują oni jedną stronę przeciwko drugiej i starają się zadać straszliwy cios islamowi. Tacy ludzie włóczą się po okolicy; ty również po części wspomniałeś o tym w swoim liście. Zaprawdę, dowiesz się również, że najbardziej skuteczną metodą, jaką znaleźli, aby sprzeciwiać się mnie samemu i Traktatom Światła, jest wykorzystywanie hodżów.
Obecnie, gdy wahabici kontrolują Święte Świętych [14], wśród hodżów ze Stambułu krążyły przez jakiś czas osobliwe i kuszące dzieła sławnych i wielkich geniuszów, jakimi byli Ibn Tajmijja i Ibn al-Qajjim al-Dżauzi. Niektórzy hodżowie, którzy dołączyli do innowacji w religii (ar. bid'a),mogą zechcieć ukryć się za zasłonami dróg owych uczonych, które są częściowo sprzeczne z drogami świętych (ar. ałlija),a do pewnego stopnia tolerancyjne dla innowacji. Mogą oni wykorzystać twój idżtihad
- który wywiodłeś z umiłowania ahl al-bajt,lecz w obecnej chwili nie jest koniecznym, abyś otwarcie go oznajmiał - jako pretekst do uderzenia w ciebie i w uczniów Światła.
Ponieważ w prawie szari'a nie ma zasady mówiącej o powstrzymywaniu się od oczerniania i oskarżania o niewiarę (ar. takfir),ale istnieje zasada mówiąca o oczernianiu i oskarżeniu o niewiarę, zatem przynoszą one wielką szkodę. Nawet jeśli są wygłaszane słusznie, nie ma w nich żadnego dobra (ar. chajr)ani żadnej zasługi, ponieważ tych, którzy zasługują na oskarżenie o niewiarę czy na krytykę jest nieskończenie wielu. Z drugiej strony, jako że w prawie szari'a nie ma żadnej zasady mówiącej o powstrzymaniu się od oczerniania i zarzucania niewiary, nie stanie się zupełnie żadna szkoda, jeśli będziemy ich unikali.
Z powodu owej prawdy ludzie prawdy, a w szczególności Kalifowie Prawowierni oraz dwunastu imamów spośród rodziny Proroka, przyjęli za swojego przewodnika uświęconą zasadę sunnitów (ar. ahl as-sunna)opartą na wyżej wspomnianej prawdzie. Uważają, że nie jest dopuszczalne ar. dża'iż)poruszanie tematu rozłamu (ar. fitna)dawnych czasów i prowadzenie sporu w tym temacie, uważają, iż jest to szkodliwe i nie przynosi żadnej korzyści.
Co więcej, w owej bitwie po obu stronach uczestniczyło w taki czy inny sposób wielu ważnych towarzyszy Proroka. Zatem przy omawianiu owych konfliktów należy pamiętać o tym, że z powodu skłonności do stronniczości owe odmowa i sprzeciw zrodziły się nawet w sercach tak prawdziwych towarzyszy Proroka, jak Talha czy Zubajr (niech Bóg będzie rad z nich obu), a nawet dziesięciu, którym obiecano Raj (ar. aszara mubaszara).Nawet jeśli popełnili błąd, to najprawdopodobniej złożyli skruchę. W tym wieku nieprzywiązywanie wagi do tych, którzy obecnie wymierzają straszliwe ciosy islamowi, po tysiąckroć zasługując na przekleństwo i odrazę, przy równoczesnym niepotrzebnym i szkodliwym ponownym odwiedzaniu dawnych czasów, nie jest częścią nakazów prawa szariatu. Badanie owych sytuacji nigdy nie jest zgodne z uświęconym obowiązkiem wiernego ani też nie przystoi dociekliwemu człowiekowi.
Właściwie nie będę przed tobą ukrywał, że nawet najmniejsza z twoich sprzeczek z Sabrim wyrządza poważną szkodę Traktatom Światła oraz rozprzestrzenianiu prawd wiary. W tej samej chwili odczułem to w tym miejscu, a to zasmuciło mnie i sprawiło mi ból. Przybycie Sabriego, który podobnie jak ty sam jest dociekliwym uczonym, może przysłużyć się doniosłej służbie Traktatów Światła na tych terenach. Choć spodziewałem się, że obaj oddacie Światłu wielkie usługi, poczułem
i ujrzałem, że przeciwnie, została wyrządzona szkoda w trzech aspektach. Kiedy zastanawiałem się nad przyczynami owej szkody, dzień lub dwa później otrzymałem wiadomości o tym, że Sabri wdał się w bezsensowny i niepotrzebny spór z tobą, ty zaś wpadłeś we wściekłość. "O, Panie mój!", zawołałem, a następnie pomodliłem się słowami: "O, Panie, przekształć w pokój spór między tymi dwoma ludźmi, którzy przybyli z Erzurum, aby mi dopomóc".
Jak zostało to wspomniane w Błyskach traktujących o szczerości intencji (ar. ichlas),obecnie oczekujemy, że ludzie wiary ustanowią zgodę nie tylko ze swymi muzułmańskimi braćmi, lecz również z tymi ludźmi spośród chrześcijan, których dusze są pobożne. Muszą oni odłożyć na bok kwestie sporne i nie sprzeczać się w ich temacie, ponieważ atakuje nas całkowita niewiara. Z powodu twego stopnia świętości (ar. łalaja),twej przeszłości uczonego oraz twego związku ze Światłem proszę cię o to, byś postarał się zapomnieć o owym incydencie z Sabrim, byś wybaczył mu i pogodził się z nim, ponieważ to, co powiedział, nie pochodziło od jego własnej wiedzy, lecz przytoczył on argumenty, które od dawien dawna słyszał od hodżów. Jak wiesz, przyjęty przez Boga czyn oraz dobre dzieło mogą być pokutą za wiele grzechów. Tak, Sabri, który jest twoim krajanem, prawdziwie przysłużył się Światłu i wierze, za co będzie mu wybaczone tysiąc jego błędów. Przez wzgląd na twe szlachetne serce i jego służbę Światłu powinieneś patrzeć na niego przychylnie, jako na twego krajana i towarzysza w służbie dla Światła.
Podczas tamtych bitew niektórzy towarzysze Proroka mieli na uwadze zasadę "względnej sprawiedliwości" (ar. adalah nizafijja; adalah nisbijja)i zastanawiali się nad wyjątkami od prawa szariatu. Odeszli od metody prawdziwej sprawiedliwości (ar. adalah haqqijja)i ustaleń szariatu, porzucili ścieżki ascezy, wyrzeczenia i oszczędności, praktykowanych przez Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad) i jego zwolenników, a w rezultacie tego idżtihadu stanęli po przeciwnej stronie. Zaiste, nawet 'Uqajl, brat Imama 'Alego, czy 'Abd Allah Ibn 'Abbas, którego zwano uczonym całej ummy (niech Bóg będzie rad z nich wszystkich), w pewnych kwestiach zajęli przeciwne stanowisko. Z powodu podstawowej zasady prawa szari'a, która mówi:
مِنْ مَحَاسِنِ الشَّر۪يعَةِ سَدُّ اَبْوَابِ الْفِتَنِ
Zamknięcie bram niezgody jest jednym z dóbr szariatu,prawdziwi ahl as-sunna ła al-dżama'apowiedzieli:
طَهَّرَ اللّٰهُ اَيْدِيَنَا فَنُطَهِّرُ اَلْسِنَتَنَا
[15] Bóg nie pozwolił nam na przelewanie ich krwi, zatem w ramach
podziękowań za Jego wspaniałą łaskę powściągniemy nasze językii nie uważają za dopuszczalne (ar. dża'iz)otwierania drzwi owego rozłamu (ar. fitna)i rozpoczynania dyskusji w jego temacie. Choć kilka osób mogło zasługiwać na krytykę, to poprzez stronniczość można zacząć krytykować wspaniałych towarzyszy Proroka, a nawet posunąć się do sprzeciwu wobec ludzi tak wielkich, jak Talha i Zubajr (niech Bóg będzie rad z nich obu), należących do dziesięciu, którym obiecano Raj - tylko dlatego, że stanęli oni po stronie przeciwników Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad). Wówczas zostałaby zbudzona skłonność do oczerniania i żywienia wrogości wobec nich. Z tego powodu ahl as-sunnastoją po stronie tego, by owe drzwi pozostały zamknięte.
Zaprawdę, odpowiedzi na zasadę dopuszczalności przeklinania i potępiania Jazyda oraz Łalida udzielił sławny Sa'ad ad-Din at-Taftazani, który jest jednym z największych imamów ludzi sunny i nauki o teologii (ar. 'ilm al-kalam).Tacy uczeni ahl as-sunna ła al-dżama'a,jak Sajjid Szarif al-Dżurdżani, odpowiedzieli At-Taftazaniemu słowami: "Choć Jazyd i Łalid byli tyranami, choć byli bezlitośni i grzeszni, to kwestia tego, czy odeszli oni (z tego świata - uz. red. pol.) jako ludzie pozbawieni wiary, należy do tego, co niewidzialne (ar. ghajb).W braku jasnego wersetu Koranu i rozstrzygającego świadectwa stanu ich wiary nie można poznać z całkowitą pewnością. Jako że jest możliwe, iż pewni ludzie zmarli w stanie wiary i dokonali skruchy, należy unikać przeklinania ich. Przeklinanie ich może być dopuszczalne (ar. dża'iz)poprzez użycie szeroko pojmowanych określeń, takich jak:
لَعْنَةُ اللّٰهِ عَلَى الظَّالِم۪ينَ وَ الْمُنَافِق۪ينَ
Niechaj Bóg przeklnie złoczyńców i hipokrytów,w przeciwnym razie przynosi szkodę i jest niepotrzebne".
Powodem, dla którego nie udzieliłem dłuższej odpowiedzi na twój dociekliwy i naukowy list jest fakt, że w mej nadzwyczaj ciężkiej chorobie, a przy tym będąc zajętym pewnymi zadaniami, byłem w stanie napisać tylko tyle.
Twój brat
Said Nursi
* * *
KRÓTKI FRAGMENT MOJEJ ROZMOWY Z MINISTREM SPRAW WEWNĘTRZNYCH
Stałem się celem tyranii, jakiej nie widziano nigdy wcześniej w ludzkiej historii, a także bezprawnego okrucieństwa i prześladowań pod dziesięcioma względami. Oto, jak się sprawy mają:
Ten bezradny Said, który padł ofiarą strasznych spisków uknutych w celu zamordowania go, a także choruje z powodu wielu prób otrucia go, jest nadzwyczaj słabym, mającym siedemdziesiąt jeden lat, starym człowiekiem. Jest samotny, wiedzie nieszczęsne życie na zesłaniu, żyje w nędzy. Utrzymuje się przy życiu, sprzedając swój płaszcz, koszulę i buty. Jest bojaźliwy i stale cierpi z powodu choroby. Wiodąc od dwudziestu pięciu lat życie pustelnika, spotyka się jedynie z jednym całkowicie wiernym mu człowiekiem spośród tysiąca. Jest niewinnym człowiekiem, którego dwadzieścia cztery lata życia oraz dzieła zostały osądzone oraz zbadane przez trzy sądy oraz komisję ekspertów z Ankary - jedynie po to, by jednogłośnie uniewinnić go, a jego dzieła uznać za korzystne dla kraju i narodu oraz za takie, które nie powodują żadnej szkody. Jest on synem tego narodu, który wykonał doniosłą służbę podczas Wielkiej Wojny [16], a obecnie pracuje ze wszystkich sił, aby wybawić ten kraj i ten naród od anarchii i cudzoziemskiego zepsucia poprzez swoje pozostające w obiegu dzieła. W sądzie udowodnił on poprzez zeznania siedemdziesięciu świadków, że przez dwadzieścia pięć lat nie przeczytał żadnej gazety ani też nie był tym zainteresowany, a przez siedem lat ani nie pytał o przebieg drugiej wojny światowej, ani też nie otrzymywał żadnych informacji na ten temat. Poprzez silne świadectwo zawarte w jego dziełach udowodnił, że całkowicie wycofał się z polityki, a także - co oficjalnie przyznało pańskie sądownictwo - jest nieszkodliwym człowiekiem, który nie ingeruje w sprawy pańskiego świata. Gwałtownie odwraca się od uwagi społeczeństwa, aby nie wyrządziła ona szkody jego życiu ostatecznemu i jego szczerości intencji (ar. ichlas).Pozostaje obojętny wobec pochlebnych opinii i pochwał wygłaszanych pod jego adresem przez jego braci i siostry, a także gwałtownie odrzuca takie pochwały. Jak to możliwe, że przede wszystkim pan jako minister spraw wewnętrznych może wykorzystywać gubernatora Afyon oraz policję z Emirdag do prześladowania mnie, sprawiać, że przez jeden dzień cierpię męczarnie równe tym, jakich przyczyniał mi miesiąc uwięzienia w samotności, a także zmuszać mnie do tego, bym pozostawał w całkowitym odosobnieniu
i zupełnej samotności? Jakież prawo zezwala na taką niesprawiedliwość? Mówię to ministrowi spraw wewnętrznych poprzez najwyższe władze sądownictwa, odpowiedzialne za utrzymywanie publicznej sprawiedliwości.
Prześladowany, pozbawiony schronienia we współczesnej
i humanitarnej sprawiedliwości, ten, któremu odebrano prawo do życia,
Said Nursi
* * *
Do Hilmi-beja, byłego ministra spraw wewnętrznych, a obecnego Sekretarza Generalnego
Republikańskiej Partii Ludowej
Po pierwsze:Przez dwadzieścia lat nie napisałem ani jednej petycji, kiedy był pan ministrem spraw wewnętrznych, przez owe dwadzieścia lat nigdy nie złamałem mych zasad. Obecnie będę zwracał się do pana, jako zarówno byłego ministra spraw wewnętrznych, jak i obecnego sekretarza generalnego Partii. Jeśli człowiek, który przez dwadzieścia lat nie zwracał się do rządu, przemawia dla korzyści rządu ten jeden raz poprzez bardzo ważnego przedstawiciela, to nawet jeśli mówiłby przez dziesięć godzin, jego przemówienie wciąż byłoby krótkie. Z tego powodu powinien pan przeznaczyć dwie godziny na rozmowę ze mną.
Po drugie:Teraz, kiedy zajmuje pan stanowisko sekretarza generalnego Partii, mam obowiązek poinformować pana o prawdzie. Oto, jaka jest prawda:
Naród Turcji i jego bracia w religii spośród ludów tureckich uradowali świat islamu swym bohaterstwem i ochronili jedność islamu. Chwalebnie przysłużyli się oni ocaleniu świata ludzkości przed całkowitymi niewiarą i zbłądzeniem. Jeśli dzisiaj nie wysuwacie bohatersko roszczeń wobec Koranu i prawd wiary, jak działo się to w dawnych czasach, jeśli nie działacie wprost i wyłącznie na rzecz tego, by zapanowały prawdy Koranu i wiary, wówczas informuję pana z całą pewnością - a mogę dowieść tego przez rozstrzygające świadectwo - o tym, że miast miłości i braterstwa
świata islamu spotkacie się z przerażającą niechęcią i wrogością wobec narodu tureckiego, który jest wojownikiem, bratem i dowódcą owych prawd. Będąc pokonanymi przez anarchię wynikającą z całkowitej niewiary, która obecnie pojawiła się, by zniszczyć świat islamu, sprawicie, że rozpadnie się naród turecki, który jest cytadelą świata islamu i jego chwalebną armią. Sprawicie, że stanie się on celem inwazji przerażającego smoka, który powstał na północnym wschodzie [17].
Zaiste, to dzięki potędze Koranu ten bohaterski naród mógł powstać przeciwko owym dwóm cudzoziemskim prądom. Te wrogie prądy szarżują na nas z przerażającą siłą, używając jako pretekstów absolutnej niewiary, absolutnej tyranii oraz absolutnej rozpusty, i oddają próżniakom mienie dostojnych ludzi. Ów przerażający wróg może zostać pokonany jedynie dzięki sile religijnej oraz czystości wiary tego narodu, który jest ukształtowany wedle prawdy islamu i zjednoczony z nią, a który uważa, że cały honor jego historii leży w islamie. Zaiste, patrioci i ludzie miłujący ten naród mogą zatrzymać ów wrogi prąd, przede wszystkim dzięki zastąpieniu szkoleń cywilizacji prawdami Koranu, które są linią życia tego narodu i będą jego wiodącymi zasadami, in sza'a-llah.
Jeśli chodzi o prąd drugi, to rzekomi patrioci oraz ludzie miłujący ten naród byli odpowiedzialni za zachowanie metod, które aż do tej pory skutecznie tłamsiły świętość religii w imię cywilizacji. Działania trzech lub czterech ludzi wzięli oni za rewolucję i przyjęli je jako podstawowe zasady, przypisując wszystkie obecne dobre dzieła i pozytywne efekty tej rewolucji owym kilku ludziom, zaś wszystkie obecne przerażające błędy - całemu narodowi. Jeśli będziecie podążać za nimi, sprawicie, że trzy lub cztery grzechy kilku ludzi staną się trzema lub czterema milionami grzechów. Sprzeciwicie się miliardom szanownych żołnierzy należących do wojsk przeszłości oraz milionom jej męczenników. Przyczynicie duchowych męczarni i hańby duszom owych bohaterskich i pobożnych ludzi, a także narodowi tureckiemu, który jest armią islamu. Ponadto jeśli dobre dzieła zostaną przypisane trzem lub czterem rewolucjonistom, którzy w rzeczywistości mają w nich bardzo niewielki udział, a dostąpili ich dzięki sile i wysiłkom tego narodu i jego armii, wówczas trzy lub cztery miliony dobrych czynów staną się trzema czy czterema uczynkami, a zatem zostaną zredukowane do zera. Wówczas owe wspaniałe osiągnięcia nie będą mogły dłużej stanowić pokuty za grzechy.
Po trzecie:Zaiste, stanęliście w obliczu wielu różnorakich wrogów, wewnętrznych i zewnętrznych. Gdyby wasi przeciwnicy reprezentowali prawdy wiary, pokonaliby was w jednej chwili. Dziewięćdziesiąt procent
tego narodu przez tysiąc lat było związane duszą i sercem ze zwyczajami i praktykami islamu. Nawet jeśli pozornie zdawało się, iż ci ludzie posłusznie stosują się do rozkazów sprzecznych z ich naturą (ar. fitra),to w rzeczywistości nigdy nie przywiązali się do nich swym sercem.
Co więcej, muzułmanin nie jest podobny do ludzi innych narodowości. Jeśli porzuca on swoją religię, stanie się anarchistą i przestanie być posłuszny jakimkolwiek ograniczeniom. Nie będzie można władać nim przez jakiekolwiek szkolenie czy dyscyplinę prócz absolutnego despotyzmu i całkowitego zepsucia. Istnieje wiele dowodów i przykładów owej prawdy, zatem w tym miejscu przerywam omówienie tej kwestii, odwołując się do pańskiej inteligencji.
W tym stuleciu, kiedy ludzie odczuwają desperacką potrzebę Koranu, ważnym jest, abyście w tej kwestii nie pozostawali w tyle za Szwecją, Norwegią i Francją. Zaprawdę, waszym obowiązkiem jest, abyście byli dla nich podobnym im przewodnikiem. Możecie przypisać wszystkie błędy, jakie do tej pory popełniła rewolucja, owym trzem lub czterem osobom i pracować na rzecz naprawienia szkód wyrządzonych przez zmagania tego świata oraz inne rewolucje. Jeśli będziecie pracować na rzecz naprawienia owych szkód - szczególnie tych, które dotyczą zwyczajów i praktyk religijnych - zyskacie niezmierne zaszczyty w przyszłości i uczynicie wasze działania pokutą za błędy, która przysłuży się waszemu życiu ostatecznemu. Będziecie godni tego, abyście zostali zapamiętani jako patrioci i ludzie miłujący ten naród.
Po czwarte:Jako że śmierć nie może zostać zabita, a drzwi grobu nie mogą zostać zamknięte; jako że jak wszyscy inni, wy również spieszycie do grobu; jako że dla ludzi zbłądzenia bliska śmierć jest wieczną egzekucją, której nie może odwrócić tysiąc powiązań z politycznymi komitetami ani umiłowanie tego świata i polityki; jako że macie w rękach Traktaty Światła, które udowadniają z jasnością równą jasności słońca, że dla ludzi wiary Koran przekształca ową wieczną egzekucję w otrzymanie papierów zwalniających do cywila, a przez dwadzieścia lat żaden filozof ani ateista nie był w stanie sprzeciwić się tej prawdzie, zaś wielu uważnych filozofów uwierzyło, zaś w ciągu dwudziestu lat cztery z waszych najwyższych sądów wraz z waszą komisją ekspertów, składającą się z filozofów oraz uczonych potwierdziły przesłanie Traktatów Światła i powinszowały im, nie zgłaszając żadnego sprzeciwu wobec ich świadectw w temacie wiary - to wszystko dowodzi, iż Traktaty Światła nie wyrządzają żadnej szkody temu narodowi ani temu krajowi. Przeciwnie, są podobną zaporze Zu'l-Qarnajna barierą Koranu
wzniesioną przeciwko straszliwym atakom wszystkich ateistycznych prądów. Na poparcie prawdziwości tego twierdzenia mogę przedstawić sto tysięcy świadków spośród narodu tureckiego, a szczególnie spośród ludzi młodych, którzy otrzymali edukację.
Z pewnością waszym ważnym obowiązkiem jest poważne zastanowienie się nad mymi przemyśleniami, które was dotyczą. Zawsze słuchacie dyplomatów spośród ahl ad-dunja,zatem jest sprawą zasadniczą, abyście znaleźli czas na wysłuchanie bezradnego człowieka, który przemawia przez wzgląd na życie ostateczne, człowieka takiego jak ja, który stoi w drzwiach grobu, opłakując położenie swoich rodaków.
Choć w ciągu dwudziestu lat nie złożyłem żadnej petycji, ta została napisana, kiedy byłem sfrustrowany. Jest ona zaadresowana do ministra spraw wewnętrznych Hilmiego, a została przekazana naczelnikowi policji z Afyon dla poinformowania ich, jednak bez skutku. Cztery lub pięć razy dręczono mnie, wzywając oficjalnie na posterunek policji i przesłuchując:
"Nie napisałeś tego sam. Kto napisał to dla ciebie?". Odpowiedziałem na to:"Nie warto przedkładać petycji takim ludziom. Miałem słuszność, milcząc przez dwadzieścia lat".
Mówię do władz i policji Emirdag! Spisałem tę wewnętrzną rozmowę rok temu, jednak zatrzymałem ją, nie przedkładając jej. Teraz, poprzez bezprawne pod pięcioma względami traktowanie mnie - takie jak zabronienie mi posiadania pomocnika we własnym mieszkaniu - poddaje się mnie całkowitemu uciskowi. Chcę, by ujawnili się ci, którzy wykonują tak bezprawne działania w imię prawa. Mam przy tym nadzieję, iż staną się bardziej rozsądni.
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Mój drogi, wierny bracie, mój miłujący ten kraj i dokładający starań przyjacielu na tym przemijającym świecie!
Po pierwsze:Jestem ci prawdziwie zobowiązany aż do końca życia i nigdy nie zapomnę ani ciebie, ani pewnych ludzi z Erzurum i ich litościwej troski. Kiedy byłem dręczony i prześladowany, pospieszyliście mi z pomocą najbardziej ze wszystkich moich przyjaciół i rodaków. Po tysiąckroć powiem wam wszystkim: "Oto, czego zechciał Bóg" (ar. ma sza'a-llah)i: "Niech Bóg was pobłogosławi" (ar. baraka-llah).
Po drugie:Choć jest to całkowicie sprzeczne z moją metodą, z lekcjami, jakie odebrałem od Traktatów Światła, a także z zasadą mojego życia, której trzymam się od dziesięciu lat, a która mówi, by nie podążać za znikomymi kwestiami tego przemijającego życia doczesnego, podzielę się z tobą - jedynie przez wzgląd na ciebie, twoją ciekawość i długi list, jaki napisałeś - kilkoma kwestiami odnośnie do mego położenia i tortur, jakim poddali mnie tyrani.
Pierwsza:Trzydzieści lat temu, kiedy byłem członkiem Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye, jeden z naszych przyjaciół, który także należał do Daru'l-Hikmet, Sayyid Sadeddin Pasza, powiedział mi:
-Otrzymałem z wiarygodnego źródła wiadomości o tym, że pewien ateistyczny komitet, który ma swe korzenia za granicą, lecz działa tutaj, przeczytał jedno z twoich dzieł. Ci ludzie powiedzieli: "Jeśli autor tego dzieła pozostanie przy życiu, nie uda nam się sprawić, by ludzie przyjęli naszą drogę (tj. ateizm - uz. red. tur.). Musimy się go pozbyć". Postanowili, że cię zamordują. Uważaj na siebie!
-Pokładam zaufanie w Bogu - odpowiedziałem. - Godzina śmierci jest wyznaczona i nie podlega zmianie.
Ów komitet przez trzydzieści, a teraz nawet czterdzieści lat obmyślał ów plan i w swej walce przeciwko mnie używał wszelkich narzędzi oszustwa. Aby mnie usunąć, uwięzili mnie po dwakroć, a ponadto otruli mnie jedenaście razy. Ich ostatni plan polegał na skierowaniu przeciwko mnie wszelkich wpływów rządu wraz z całą jego siłą, a to poprzez zwrócenie przeciwko mnie byłego ministra spraw wewnętrznych, byłego gubernatora Afyon i byłego zastępcy naczelnika policji w Emirdag.
Ci trzej urzędnicy rozpowszechniali taką propagandę i taki strach przed starym, słabym, schorowanym, ubogim, odizolowanym od innych i bezradnym człowiekiem, jakim jestem, że zdałem sobie sprawę z tego, iż żaden urzędnik służb publicznych ze strachu nie zbliży się do mnie, chyba że po to, aby mnie szpiegować. Nawet niektórzy z moich sąsiadów przestali witać się ze mną [18]. Gdyby urzędnik służb publicznych przywitał się ze mną, a dowiedzieliby się o tym jego zwierzchnicy, przenieśliby go w inne miejsce. Wsparcie Boga zaopatrzyło mnie w cierpliwość i wytrwałość. Owe bezprecedensowe męczarnie i prześladowania nie sprawiły, bym podporządkował się (moim prześladowcom - uz. red. pol.).
(...)
Trzecia:Po uniewinnieniu zarówno Traktatów Światła, jak i mnie samego, orzeczonym przez dwa sądy, które po gruntownym zbadaniu
Traktatów Światła nie znalazły w nich nic, o co mogłyby mnie oskarżyć,
{(*): Jest tak albo dlatego, że nawet w swych stronniczych prawach nie mają oni żadnego narzędzia ani prawa, które uważałoby za konieczne zaangażowanie się w sprawy Traktatów Światła, albo też w obawie przed najwyższą urazą i przekleństwami, jakie mogą otrzymać w przyszłości, owe trzy wysokie sądy nie miały odwagi orzec uwięzienia Traktatów Światła lub kogokolwiek z nas, stąd jednogłośnie postanawiając o naszym uniewinnieniu, zwróciły nam wszystkie kopie Traktatów Światła. Choć owe potężne sądy zaprzestały prześladowań, to niektórzy bezlitośni ludzie zajmujący przemijające stanowiska kontynuowali prześladowania. Z pewnością wprawia to w gniew niebiosa i ziemię, nie ma zatem żadnej potrzeby, bym sam wpadał w gniew.}
owe komitety ateistów wewnątrz rządu uknuły plan wykorzystania pewnych hipokrytów (ar. munafiqun)spośród urzędników. W całkowitej sprzeczności z jakimikolwiek prawami zesłali mnie do Emirdag i odizolowali od wszystkich moich przyjaciół i uczniów. Jeśli chodzi o moje życie i zdrowie, to umieścili mnie oni w miejscu najgorszym z możliwych. Pod pozorem zesłania w rzeczywistości uwięzili mnie w samotności i przetrzymywali w całkowitym odosobnieniu. Obecnie zostało ustalone, że za ich traktowaniem mnie w ten sposób stoją dwa powody.
Oto pierwszy z owych powodów: Wiedząc, że od dawna nie mogę znieść zdrady i perfidii, chcieli doprowadzić mnie do gniewu, utorować drogę dla wydarzenia się pewnych incydentów, a następnie zniszczyć mnie. Ponieważ nie mogli tego osiągnąć, starali się zgładzić mnie poprzez otrucie. Jednakże, dzięki wsparciu Boga, suplikacje (ar. du'a)uczniów Światła były dla mnie niczym lekarstwo i odtrutka, a także sprawiły, że moje cierpliwość i wytrwałość stały się podobne lekarstwu. Udaremniło to ich plany i zaradziło niebezpieczeństwom owej materialnej i duchowej trucizny. Choć nigdy wcześniej w historii jakikolwiek rząd nie dopuścił się takich męczarni i prześladowań w imieniu prawa i władzy, trwają prześladowania mające na celu sprowokowanie mnie, a ich wciąż trwająca kampania strachu doprowadza mnie do gniewu. Jednakże moje serce zostało ostrzeżone w następujący sposób:
"Nie powinieneś być zagniewanym na owych tyranów, lecz raczej powinieneś im współczuć. W krótkim czasie, w zamian za przemijające męczarnie, jakie ci zadali, każdy z nich napotka wiecznie trwające męki cielesnego i duchowego Piekła. Zemścisz się na nich po tysiąckroć. Co się tyczy niektórych z nich, jeśli tylko są oni inteligentni, to jakkolwiek pozostaną na ziemi aż do czasu, w którym sczezną, ich sumienia będą cierpiały żal, zaś ich samych będzie dręczył strach przed wieczną egzekucją".
Porzuciłem zatem swój gniew, współczułem im i powiedziałem: "Oby Bóg sprawił, że zmienią się na lepsze".
Choć owe cierpienia i prześladowania przynoszą wspaniałą i wieczną nagrodę, składam podziękowania Wszechmocnemu Bogu, a w całym swym cierpieniu jestem rad z tego, że z korzyścią dla uczniów Światła oraz ich bezpieczeństwa hipokryci (ar. munafiqun)zajęli się mną samym, nie zaś nimi.
Po czwarte:Jeśli chodzi o twój list dotyczący mego samopoczucia, a także o twoją prośbę o zwrócenie się do obecnego rządu, abym mógł wyjechać do Damaszku lub Hidżazu, jeśli pozwala na to moje zdrowie...
Po pierwsze: Aby ocalić wiarę i służyć Koranowi, byłoby konieczne, abyśmy przybyli tutaj, nawet gdybym przebywał w Mekce, ponieważ tutaj owa potrzeba jest największa. Gdybym miał tysiąc dusz, a nawet gdybym cierpiał z powodu tysiąca chorób i trudności, opierając się na lekcjach otrzymanych od Koranu, ja sam i my wszyscy postanowiliśmy pozostać tutaj, by służyć wierze i szczęściu tego narodu.
Po drugie: W swoim liście poruszasz kwestię znieważania mnie miast okazywania mi szacunku. Piszesz: "Gdybyś przebywał w Egipcie lub w Ameryce, historia uczyniłaby ci zaszczyt, okazując ci szacunek".
Mój drogi, pilny przyjacielu! Ze względu na zasady naszej metody poważnie wystrzegamy się szacunku i estymy innych ludzi. Nasza służba zabrania nam przyjmowania jakichkolwiek pochwał, korzyści, a nawet pochlebnych myśli w temacie naszego charakteru. Szczególnie umiłowanie sławy, które jest dziwacznym rodzajem pretensjonalności, pragnienie olśniewającego zapisania się w historii lub nawet korzystnego postrzegania nas przez ludzi, ów kuszący rodzaj zarozumialstwa - wszystkie są sprzeczne ze szczerością intencji (ar. ichlas),będącą centralną kwestią zasad i metody Światła. Boimy się ich, nie mówiąc już o ich poszukiwaniu. Traktaty Światła pochodzą od blasku Koranu, są przebłyskiem jego cudowności i komentarzem (ar. tafsir)jego prawd. Staramy się o to, aby każdy ich potrzebował, aby każdy docenił ich wysoką wartość i oczywiste cuda (tur. keramat)duchowe. Odnośnie do wiary pragniemy, by każdy dowiedział się, iż Traktaty pokonały ateizm we wszystkich aspektach niewiary i nadal będą to czynić. Spodziewamy się tego, że tak się stanie, dzięki miłosierdziu Boga.
Na zakończenie podzielę się z tobą relacją o błahej, drugorzędnej sprawie dotyczącej mnie samego:
Jako że Receb-bej i Kara Kazim są twoimi przyjaciółmi, a jak sądzę, mieli oni kontakt ze starym Saidem, miast prosić ich o jakiekolwiek łaski, mogą oni dopomóc nam w uniknięciu czynienia tego, co czynili nasi poprzednicy. Nie powinni oni ulegać bezsensownym i bezcelowym
naciskom i prześladowaniom. Nie byłem w stanie prawdziwie przystosować się do materialnego i duchowego klimatu tego miejsca. Doświadczyłem wielu trudności. Zamykam drzwi swego mieszkania od zewnątrz i od wewnątrz. Jestem odizolowany od innych pod każdym względem. W pewnym sensie umieram w przyprawiającym o depresję pomieszczeniu, cierpiąc z powodu choroby i nie mając żadnych sąsiadów. Niekiedy jest tak, jakby jeden dzień tutaj przysparzał mi większych cierpień niż cały miesiąc w więzieniu Denizli. Przez dwadzieścia lat wtrącano się do spraw mojej wolności i mego uwolnienia poprzez owe straszliwe prześladowania; dość tego! Stało się jasnym, że po trwającym dwa lata dochodzeniu sądów i po tym, jak plany hipokrytów (ar. munafiqun)zostały udaremnione, nie mogą oni dłużej ogłupiać kogokolwiek poprzez bezpodstawne podejrzenia, wedle których poprzez moją osobę lub Ruch Światła ten kraj bądź ten naród poniesie szkodę. Byłoby właściwym, gdybym odzyskał wolność jak wszyscy inni [19] i gdybym uzyskał zezwolenie na przeniesienie się do jednej z wiosek w okolicach tego miasta dla zmiany klimatu.
Przesyłamy nasze pozdrowienia i modlitwy (ar. du'a)tobie i naszym przyjaciołom.
اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
A On jest Przedwieczny i pozostanie na wieki.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Oto odpowiedź, która przyszła mi na myśl, a dotyczy ona pytania, mającego aspekt zarówno materialny, jak i duchowy.
Zostało powiedziane:Dlaczego odrzucasz przychylne opinie uczniów Światła na swój temat? Dlaczego odrzucasz również pewne zaszczyty i doskonałości, które są ci przyznawane, a które mogłyby stać się dla owych uczniów środkiem zachęty? Dlaczego przyznajesz ową wzniosłą rangę jedynie Traktatom Światła, a siebie samego przedstawiasz jako zwykłego ich ucznia, który popełnia wiele błędów?
Odpowiedź:Nieskończone dzięki niechaj będą Bogu Jedynemu za to, że Traktaty Światłą są bardzo silnym i niezachwianym punktem oparcia. Są w nich zawarte jasne i faktyczne dowody tego, że nie potrzebują one, bym posiadał owe cechy i zdolności, co do których przyjmuje się, że je posiadam. W odróżnieniu od innych dzieł, ich wpływ i siła nie wynikają ze zdolności ich autora. Oto one, dostępne dla wszystkich. Od dwudziestu lat, w oparciu o ich rozstrzygające dowody, ci, którzy są wrogo nastawieni wobec mojej osoby, byli zmuszani do podporządkowania się Traktatom w sensie materialnym i duchowym.
Gdyby moja osoba była dla Traktatów ważnym punktem oparcia, wówczas moi nieprzyjaciele i bezwzględni wrogowie spośród ateistów zadaliby potężny cios Światłu, dyskredytując moją ułomną osobę. Jest jasnym, że choć owi wrogowie w swej głupocie używają wszelkich podstępów, aby zdyskredytować mnie i odwrócić ode mnie uwagę społeczeństwa, nie byli w stanie zaszkodzić podbojom Traktatów Światła ani ich cnotom. Nawet jeśli zdezorientowali oni niektórych słabych ludzi, którzy od niedawna poszukiwali prawdy, to nie mogą sprawić, aby całkowicie wyrzekli się oni Traktatów Światła.
Z powodu owych prawd, a także z powodu tego, iż ego jest w tej epoce tak rozpowszechnione, odrzucam korzystne wyobrażenia na mój temat, które dalece przekraczają moje rzeczywiste zasługi. W odróżnieniu od moich braci nie spoglądam przychylnie na własną duszę (ar. nafs).Co się tyczy rang przynależnych życiu ostatecznemu, będących prawdziwymi i religijnymi rangami, które moi bracia przypisują ich bezradnemu bratu, to oparłem się na zasadach nakreślonych w zakończeniu Listu Drugiego ze zbioru Listy:"Doskonałości przypisywane mojej osobie, które mogą być duchowym podarunkiem, jeśli - niech Bóg uchroni - nie uznam, iż faktycznie posiadam owe przymioty, są dowodem tego, iż zaprawdę ich nie posiadam. Jeśli wiem, iż faktycznie nie posiadam owych przymiotów, koniecznym jest, abym odrzucił owe ofiarowane mi duchowe podarunki". Również w odniesieniu do założenia, iż do człowieka należy jakaś duchowa ranga, ego może być współwinne.
Ostatnią rzeczą, która pozostaje (do wyjaśnienia - uz. red. pol.) jest fakt, że patrząc z perspektywy życia doczesnego, gdyby człowiek wykonujący obowiązek szerzenia prawd wiary zajmował pewne określone stanowisko, jego działania mogłyby być bardziej skuteczne. W tej kwestii istnieją dwie przeszkody:
Przeszkoda pierwsza:Jeśli przyjmiemy istnienie świętości (ar. łalaja),to dobrowolne poszukiwanie owej rangi jest sprzeczne ze szczerością
intencji (ar. ichlas)oraz z pokorą, która jest naturą świętości. Nie jesteśmy w stanie ukazywać owych rang i wysuwać dotyczących ich roszczeń, jak było to w przypadku towarzyszy Proroka, będących dziedzicami posłannictwa. Nie możemy porównywać do nich siebie samych.
Przeszkoda druga:Jeśli człowiek zajmujący owo duchowe stanowisko może łatwo zostać zdyskredytowany, jest efemeryczny, znikomy i ulotny, może to wyrządzić szkodę Światłu oraz podbojom prawd wiary.
Istnieje jednakże jedna kwestia będąca przyczyną, dla której składam Bogu podziękowania: Moi wrogowie spośród ludzi polityki nie znają wyżej wspomnianych prawd. Wyobrażają sobie, że stoi przed nimi szacowny i dostojny stary Said i stale zajmują się zdradzaniem i znieważaniem mojej osoby, miast zajmować się Światłem. Zwracają przeciwko mojej osobie również niektórych fanatycznych i egoistycznych hodżów, jakby starali się zgasić Światło. Tylko w niewielkim stopniu zdają sobie sprawę z tego, że sprawiają, iż Światło lśni jeszcze jaśniej. Traktaty Światła otrzymują swe Światło nie od mej znikomej osoby, lecz od słońca Koranu, który jest źródłem Światła.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Aby przyjrzeć się kwiatom kwitnącym podczas tej lśniącej wiosny, odbyłem trwającą godzinę lub dwie przejażdżkę samochodem. Poczułem z wiedzą równą całkowitej pewności (ar. haqqa-l jaqin),że wszystkie kwiaty kwitły przez czas dużo dłuższy, niż widziałem to kiedykolwiek wcześniej, jak gdyby uśmiechając się odmawiały tasbih.Językiem swego usposobienia rośliny jak gdyby oklaskiwały i wychwalały Stwórcę, Któremu należy się wszelka chwała (ar. As-Sani Zu'l-Dżalal). Z tego stanu skorzystały moje emocje, które tęsknią za życiem tego świata, a także moja niedbała i niecierpliwa dusza. Moja dusza - sama poszukująca wiecznie trwających przyjemności pośród przemijania - sprzeciwiła się przeświadczeniu mego serca, wedle którego brzydzę się tym światem i czuję wstręt do tego życia pełnego chorób i trudności. Odmówiła
oczekiwania na królestwo pośrednie i na spotkanie z dziewięćdziesięcioma procentami moich przyjaciół, którzy już tam są.
Nagle światło wiary, które przedostało się poprzez moje emocje i skłonności, zaoponowało wobec owego sprzeciwu słowami:
Jako że ta gleba ukazuje tak wielkie materialne piękno, miłosierdzie, życie i upiększenie, jest ona zasłoną dla nieskończonego miłosierdzia, a jakakolwiek rzecz, która do niej trafia, nie jest pozostawiana samej sobie. Zaiste, duchowe ośrodki i swego rodzaju działające warsztaty, wytwarzające owe widoczne, cielesne upiększenia i powab, piękno i wdzięk, miłosierdzie i życie, znajdują się pod zasłoną gleby i poza nią. Z pewnością zstąpienie do ziemi, która jest niczym chroniąca nas matka, pragnienie objęcia jej i spoglądania na owe prawdziwe i trwałe kwiaty duchowe, są znacznie bardziej godne naszego umiłowania i tęsknoty.
Tak światło wiary całkowicie uciszyło owe ślepe emocje i miłującą ten świat duszę, a także oddaliło ich sprzeciw, sprawiając, że moja miłująca ten świat dusza powiedziała:
اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ عَلٰى نُورِ الْا۪يمَانِ مِنْ كُلِّ وَجْهٍ
Chwała niech będzie Bogu Jedynemu za każdy aspekt światła wiary.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Po pierwsze:Duchowe stowarzyszenie uczniów Światła in sza'a-llahotrzyma nagrodę równą nagrodzie za osiemdziesiąt lat oddawania czci Bogu, jaką ci, którym się poszczęściło, zyskują podczas błogosławionego miesiąca ramadan. Aż do Święta Zakończenia Postu uczniowie Światła powinni mówić "amen" po suplikacjach (ar. du'a)innych ze szczerością intencji tak wielką, jak tylko to możliwe, aby jeśli jeden z nich otrzyma ową nagrodę, wszyscy mogli mieć w niej udział, stosownie do swego stopnia. Czyniąc tak, z pewnością będziecie dostarczać duchowego wsparcia waszemu słabemu i obciążonemu najcięższym brzemieniem bratu.
Po drugie:Jeden lub dwaj doktorzy należący do najważniejszych uczniów Światła byli głęboko zatroskani tym, że choć cierpię z powodu ciężkiej choroby, nie zasięgałem rad owych szczerych i wiernych braci ani nie zażywałem ich lekarstw. Nie konsultowałem się z nimi i nie poruszałem żadnych tematów dotyczących mej gwałtownej choroby, kiedy nawiedziła mnie w czasie rozpaczliwej potrzeby, gdy doświadczałem cierpienia. Dlatego jestem zobowiązany do tego, by podzielić się z wami pewną zagadkową prawdą. Spisuję ją, abyście mogli z niej skorzystać. Powiedziałem owym lekarzom:
Moim ukrytym wrogom oraz mojej duszy Szatan wpoił to, by znaleźli u mnie jakąś słabą cechę mego usposobienia. Chcą oni przyłapać mnie na gorącym uczynku, aby mogli wykorzystać to przeciwko mnie i zaszkodzić całkowicie szczerej służbie Światłu. Najsłabszą cechą i najbardziej bolesną przeszkodą jest skłonność do chorowania. Im więcej uwagi poświęca się chorobie, tym bardziej zaczynają dominować cielesne emocje duszy, która uciszy serce i ducha poprzez wymówki takie, jak: "To jest konieczne, jestem do tego zmuszony". Sprawia to, że lekarz staje się despotycznym władcą i zmusza pacjenta do tego, aby był on posłuszny lekarstwom i za-leceniom lekarza. To zaś wyrządza szkodę służbie wykonywanej z poświęceniem i szczerością intencji (ar. ichlas).
Moi potajemni wrogowie stale pracowali nad wykorzystaniem tej mojej słabości, tak jak pracują nad wykorzystaniem strachu, chciwości, sławy i zaszczytów. Nie osiągnęli niczego, wykorzystując strach, który jest największą słabością człowieka. Pojęli, że nie przywiązujemy żadnej wagi do ich wyroków śmierci i prób zabójstwa.
Wówczas wielokrotnie starali się sprowokować mnie poprzez środki do życia i chciwość, która jest jedną z największych ludzkich słabości. Ostatecznie również w ten sposób niczego nie osiągnęli. Zdali sobie sprawę z tego, że nie przywiązujemy wagi do doczesnego majątku, dla którego poświęcili oni swe uświęcone wartości. Stało się to dla nich jasnym po wielu wydarzeniach. Zaprawdę, w ciągu tych dziesięciu lat oficjalnie, poprzez lokalne władze, dopytywali się: "Z czego on żyje?".
Następnie, po wielokrotnym prowokowaniu mnie poprzez zdradę, potępianie i zaczepki dręczenia mnie, obmyślono spiski, mające na celu wykorzystanie mnie poprzez tytuły, sławę i zaszczyty, które również są jednymi z największych ludzkich słabości. Nie powiodło się im i niczego nie osiągnęli. Z pewnością zrozumieli, że dla nas sława i zaszczyty tego świata, w którym są oni rozkochani, są tym samym, co hipokryzja i przynoszące szkodę zarozumialstwo. Umiłowanie rangi,
sławy tego świata i zaszczytów, do których oni są tak przywiązani, w naszych oczach jest bezsensowne. Zaprawdę, w tym względzie uważamy ich za szaleńców.
Nawet gdyby patrząc z punktu widzenia prawdy uważać za słabość w odniesieniu do naszej służby wierze posiadanie rang duchowych, rozwijanie się na kolejnych poziomach świętości (ar. łalaja)i uznawanie darów Boga, to są one każdemu miłe i przez każdego poszukiwane. Ludzie mogą jedynie skorzystać z owych rang, zaś nie mogą doznać z ich powodu żadnej szkody. Jednakże z powodu tego, że w tej epoce dominują samolubstwo i egoizm, umiłowanie własnych korzyści i dbanie o ratunek tylko dla siebie samego, służba wierze oparta na tajemnicy szczerości intencji nie może stać się narzędziem czegokolwiek innego. Wymaganym jest, aby nie poszukiwać aktywnie osobistych rang duchowych, by nie została zrujnowana tajemnica prawdziwej szczerości intencji (ar. ichlas).Koniecznym jest, by w oparciu o własne uczynki nie oczekiwać owych rang; nie powinno się ani poszukiwać ich, ani też rozmyślać nad nimi.
Z tego powodu ci, którzy starali się sprowokować słabości mego usposobienia, zrozumieli, że każdy poszukuje odkryć duchowych i cudów, lecz ja z pewnością nie poszukuję kolejnych poziomów doskonałości duszy. Nie powiodło im się zatem również w tej kwestii.
Przesyłamy pozdrowienia pokoju każdemu z naszych braci i błagamy miłosierdzie Boga o to, by prawdy Nocy Przeznaczenia, która jest niczym osiemdziesiąt trzy lata oddawania czci Bogu, stały się orędownikiem dla każdego ucznia Światła.
Wasz brat
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Po pierwsze:Zwięźle wskażemy na długą i rozległą prawdę, jaka została oznajmiona memu sercu podczas Nocy Przeznaczenia, a jest ona następująca:
Poprzez ostatnią (drugą - uz. red. pol.) wojnę światową ludzkość doznała bezlitosnego zniszczenia, krańcowych prześladowań i despotyzmu,
który setki ludzi uczynił nędzarzami z powodu jednego wroga; pokonani zostali pozostawieni w stanie rozpaczy, podczas gdy zwycięzcy stanęli w obliczu straszliwego strachu, aby zachować swe panowanie, a także zostali obciążeni wyrzutami sumienia wynikającymi z nieodwracalnych i straszliwych zniszczeń, jakie wyrządzili; całkowicie ulotna i przemijająca natura tego doczesnego życia wraz ze zwodniczymi i ogłupiającymi pokusami cywilizacji zaczęły być odczuwane w wielkiej skali; wzniosłe możliwości ludzkiej natury doznały straszliwych ran zadanych im przez naturalne umiłowanie człowieczeństwa, zaś wszystkie odwieczne dążenia tęskniące za wiecznością zostały gwałtownie zbudzone; diamentowy miecz Koranu zniszczył niedbalstwo, zbłądzenie oraz nieczuły i zawzięty naturalizm; prawdziwe oblicze nadzwyczaj szpetnej i bezlitosnej polityki tego świata - a jest ona najbardziej duszącą i najbardziej zwodniczą zasłoną dla niedbalstwa i zbłądzenia - stało się oczywiste; zaiste nie może być żadnych wątpliwości co do tego, że - a mówimy to w oparciu o widoczne znaki, jakie ukazały się na Północy, na Zachodzie i w Ameryce - skoro życie tego świata, będące metaforycznym umiłowanym ludzkości, jest tak szpetne i ulotne, zatem ludzkość ze wszystkich sił będzie poszukiwała życia wiecznego, które jest faktycznym umiłowanym ludzkiej natury.
Zaiste nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że miliony ludzi prawdy akceptują i potwierdzają osądy Koranu, który ma trzysta milionów uczniów w każdym stuleciu od tysiąca trzystu sześćdziesięciu lat, który w każdej minucie zajmuje uświęcone miejsce w sercach milionów hafizów, którego uczy się cała ludzkość poprzez wszystkie jej recytacje. W niezrównanym stylu Koran daje dobrą nowinę o życiu wiecznym i o wiecznej szczęśliwości, co odróżnia go od wszelkich innych ksiąg. Uleczywszy wszystkie rany ludzkości Koran, owa Księga cudownej wystawy, ze swymi potężnymi, silnymi i powtarzanymi wersetami oznajmia poprzez wyraźne i domyślne znaki pewność owej dobrej nowiny po dziesięć tysięcy razy. Poprzez nieskończenie liczne i jednoznaczne dowody uczy o wiecznym szczęściu.
Zaiste, jeśli tylko ludzkość nie straciła całkowicie rozumu, a Dzień Zguby (ar. Jaum al-Qijama) nie nastąpi ponad jej głowami, wówczas jak sławni mówcy wypatrujący zaakceptowania Koranu w Szwecji, Norwegii, Finlandii i Anglii, jak komisja ważnych uczonych z Ameryki, poszukująca prawdziwej religii, tak kontynenty i rządy oblicza ziemi będą poszukiwać Koranu, owej Księgi cudownej wystawy. Po zrozumieniu jego prawd obejmą go całym życiem i całą duszą, ponieważ w odniesieniu do owych prawd nie istnieje zupełnie nic podobnego do Koranu i nic nie jest w stanie zastąpić owego największego z cudów.
Po drugie:Traktaty Światła służyły za diamentowy miecz broniący owego cudownego Objawienia i zmusiły najbardziej upartych wrogów do podporządkowania się. Traktaty Światła głoszą wieść o skarbcach Koranu w sposób, który rozświetli serce, duszę, a nawet emocje. Będąc jego duchowym cudem, nie mają żadnego innego źródła pochodzenia prócz Koranu. Wykonują swe zadanie w najbardziej olśniewający sposób i okazały się zwycięskie w walce przeciwko straszliwej propagandzie i upartym prądom ateizmu. Pośród najbardziej gęstych i duszących, najbardziej rozpowszechnionych w kręgach zbłądzenia ideologii, Traktaty Światła rozpraszają owo niedbalstwo w najbardziej olśniewający sposób i ukazują prawdę Bożej jedności. Czynią to poprzez takie traktaty, jak Kwestia Szósta Owoców wiary,a także Dowody Pierwszy, Drugi, Trzeci i Ósmy Laski Mojżesza.
Z pewnością koniecznym dla nas i niezbędnym dla tego narodu jest to, by w efekcie zalegalizowania w ostatnich czasach prywatnych szkół religijnych (medres), a także zezwolenia na ich otwarcie, uczniowie Światła zakładali niewielkie szkoły Światła w tak wielu miejscach, jak to możliwe. Choć każdy może do pewnego stopnia skorzystać z Traktatów Światła poprzez czytanie owych Traktatów jako takich, nie każdy może pojąć w całości wszystkie ich kwestie, jako że Traktaty są objaśnieniem prawd wiary, są wiedzą o Bogu i poznaniem Go, a także oddawaniem Mu czci.
Miast spędzać od dziesięciu do piętnastu lat w dawnych medresach, jak było to przez ostatnie dwadzieścia lat, obecnie ten sam efekt będzie można osiągnąć, in sza'a-llah,w ciągu pięciu do dziesięciu tygodni w szkołach Światła. Nie należy wtrącać się do spraw Traktatów Światła, które są blaskami Koranu i jego heroldem. Przynoszą one liczne korzyści temu rządowi, narodowi i krajowi, a także służą życiu politycznemu, doczesnemu i ostatecznemu. Rząd musi zatem działać na rzecz ich panowania i publikowania, aby mogły stać się one pokutą za straszliwe nieszczęścia przeszłości i tamą dla przerażających katastrof oraz anarchii, jaka powstanie w przyszłości.
Moi bracia! Nie martwcie się. Powinniście okazywać zadowolenie z nadzwyczajnych, choć ukrytych, podbojów Światła. Cała historia aż do tej pory nie jest w stanie ukazać dzieła, które rozprzestrzeniałoby się tak skutecznie w tak trudnych warunkach. Rozsądek i mądrość ukryte za ograniczeniami swobody Traktatów Światła polegają na tym, że ludzie obawiają się ich nadzwyczajnej siły. Choć doceniają i uznają ich wartość, rozmowa, jaka miała miejsce między ministrem spraw religijnych a premierem, przynosi wieści o tym, że obawiają się oni oficjalnie zezwolić
na ich publikowanie, lękając się przewrotu. Nie atakują oni już Traktatów, lecz pragną zawrzeć rozejm. Jednakże potężne siły sprzyjające Światłu sprawią - in sza'a-llah- że owo zatroskanie w temacie wydawania Traktatów stanie się entuzjazmem. Ponadto poprzez skłonność do zawiści wielu ludzi o wybujałym ego nie chce, by Traktaty Światła były łatwo dostępne, aby w ten sposób zwiększyć wartość własnych dzieł.
Po trzecie:Traktaty Światła są rozpowszechniane po całym świecie islamu rękami pielgrzymów, którzy udali się na hadżdż.Od piętnastu lat komisja uczonych przegląda ręcznie spisane kopie Laski Mojżesza(tur. Asay-i Musa)i traktatu Zulfikar,które wysłaliśmy do Damaszku. Na znak szczerych powinszowań powiedzieli oni: "Chcielibyśmy wydrukować każdą z ich części jako osobną książkę. Będziemy jednak potrzebowali dużo pieniędzy, żeby wydrukować całe dzieło naraz".
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Po pierwsze:Mam powód do tego, by podzielić się z wami pewnym nieszczęsnym, bolesnym i subtelnym wydarzeniem z mego życia, aby ukazać, że moi wrogowie sięgnęli po ostateczne środki. Sfabrykowali oni oskarżenia prawdopodobne jak jeden do tysiąca, które są tak bezpodstawne, że nawet Szatan nie zwiódłby nikogo za ich pomocą. Ukazuje to, że nie pozostała im już żadna inna broń, jakiej mogliby użyć przeciwko Światłu. Cała sprawa wygląda następująco:
Tym, którzy znają moje życie, dobrze wiadomo, że pięćdziesiąt pięć lat temu, kiedy miałem mniej więcej dwadzieścia lat, zatrzymałem się w rezydencji nieżyjącego już gubernatora Omara Paszy w Bitlis. Przebywałem tam przez dwa lata, gdyż nalegał na to, a także z powodu wielkiego szacunku, jaki miał dla nauki. Miał on sześć córek; trzy z nich były młode, a pozostałe trzy nieco starsze. Choć przez dwa lata mieszkałem z nimi w tym samym domu, nie rozpoznawałem żadnej z trzech starszych
ani nie mógłbym odróżnić jednej z nich od drugiej. Nigdy nie poświęcałem im na tyle uwagi, aby poznać je na tyle dobrze. Zaprawdę, mój przyjaciel - uczony przybył, aby mnie odwiedzić, a po dwóch dniach potrafił już odróżnić jedną z nich od drugiej. Wszyscy byli zdziwieni moją postawą i pytali mnie:
-Dlaczego w ogóle nie patrzysz na nie?
-Dbałość o dostojeństwo nauki powstrzymuje mnie od patrzenia na nie - odpowiadałem.
Ponadto podczas szczególnego święta Kagithane w Stambule skąpo odziane kobiety Greków i Ormian ustawiły się w szeregach po obu stronach Złotego Rogu, przez całą drogę od Mostu do Kagithane. Nieżyjący już członek parlamentu, Mułła Sajjid Taha, inny członek parlamentu, Haci Ilyas, a także ja, płynęliśmy razem łodzią niedaleko tych kobiet. Nie byłem tego świadomy, lecz po godzinie na łodzi wyznali, że sprawdzali mnie i kolejno mieli mnie na oku.
-Jesteśmy zdumieni tym, że nie spojrzałeś na nie ani razu! - powiedzieli.
-Jako że konsekwencją niepotrzebnych, przemijających i grzesznych przyjemności są niedola i żal, nie chcę patrzeć na takie rzeczy - odparłem.
Ci, którzy są ze mną zaprzyjaźnieni, wiedzą, że przez całe życie wystrzegałem się przyjmowania prezentów, darowizn i zaszczytów, a także zobowiązań wobec ludzi. Poprzez dwukrotne straszliwe uwięzienie mnie w ciągu dwudziestu lat mej męczącej niewoli stało się jasnym i oczywistym, że dla zachowania honoru i pomyślności Światła, a także służby wierze i Koranowi, wyrzekłem się wszelkich pragnień oraz zainteresowań materialnych, społecznych czy politycznych. Nie poświęciłem najmniejszej uwagi groźbom zgładzenia mnie wygłaszanym przez ludzi o złej woli.
Choć praktykowałem tę zasadę przez całe moje siedemdziesięcio-pięcioletnie życie, to pewien człowiek zajmujący oficjalne stanowisko z intencją splamienia nadzwyczajnej cnoty Traktatów Światła był zdolny do oszczerstwa, jakiego nie wyobraziłby sobie ani nie pomyślał o nim nawet Iblis. Stwierdził on: "Nocami odwiedzały go prostytutki i inni bezwstydni osobnicy z całymi tacami baklavy". Tymczasem na noc moje drzwi są zamknięte z zewnątrz i od wewnątrz, zaś przed drzwiami aż do świtu stoi strażnik - na rozkaz wydany właśnie przez tego nędznika. Ponadto moi sąsiedzi i wszyscy moi przyjaciele wiedzą, że od modlitwy wieczornej (ar. 'isza)aż do rana nie pozwalam nikomu na to, by mnie odwiedzał.
Zatem gdyby nawet rozpustny i głupi człowiek stał się najpierw osłem, a później diabłem, wciąż nie miałby szans na to, by wymyślić takie oszczerstwo. Kiedy to zrozumiano, ów człowiek porzucił swój plan, a później został wysłany do Piekła czy gdzie indziej. Tym, co zamierzał, było wykorzystanie jego oficjalnego stanowiska do manipulowania niedawnymi wydarzeniami. Próbował on zdyskredytować raczej uczniów Światła niż moją osobę i w ten sposób ich splamić, jednakże ochrona i wsparcie Bożej opatrzności udaremniły ten plan w zdumiewający sposób.
Mówiąc to, nie rozgrzeszam mojej duszy. Mówię raczej: "Uświęcona służba wierze sprawia, że dusza zapomina o wszystkich swych pragnieniach. Duchowe przyjemności, jakich doznaje w owej służbie, są dla niej wystarczające", a także mówię o potrzebie tego, by uczniowie Światła praktykowali ostrożność i roztropność.
Po drugie:Wysyłam do was pisarza, który ma doświadczenie i biegłość w pracy z powielaczem. Odkryłem, że pisanie sprawia mi trudność, zatem nie obrażajcie się na mnie o to, że piszę do was tak niewiele (...).
Po czwarte:W tej chwili otrzymałem piękny list Mehmeda Feyziego, owego "Husreva z Kastamonu", przynoszący radosne wieści o zwycięstwach Światła. Całym swym jestestwem składam życzenia z okazji dziesięciu świętych nocy (chodzi o ostatnie noce miesiąca ramadan - uz. red. tur.), a także Święta Zakończenia Postu, przede wszystkim owemu wartościowemu bratu, a także Hilmiemu i Eminowi wraz z pięcioma innymi braćmi, jak również siostrom takim jak Zehra, Lutfiye, Ulviye i im podobne. W załączeniu przesyłamy wam listy napisane przez Hulusiego i Feyziego.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
W Jego Imię, niech będzie Mu chwała!
Moi drodzy, wierni bracia!
Po pierwsze:Winszuję z okazji Święta (Ofiarowania - uz. red. pol.) uczniom Światła w ogóle oraz tym uczniom Światła, którzy są obecni na większej pielgrzymce (ar. hadżdż al-akbar),a także tym wspierającym Światło, którzy obecnie są na pielgrzymce. Ponadto winszuję wam z okazji dobrych wiadomości, jakie przynosi to Święto, a które mówią o rozpoczęciu wielkiego święta dla świata islamu, jakim jest ustanowienie muzułmańskiej jedności przez wielkie narody świata islamu, takie jak narody Indii i Arabii. Owe narody na długi czas utraciły swą niepodległość i znajdowały się w niewoli. Teraz państwa muzułmańskie liczące sto milionów ludzi w Indiach i pięćdziesiąt milionów na Jawie, a także cztery lub pięć rządów państw arabskich, kształtujących arabską jedność, podobną jedności Stanów Zjednoczonych, łączą się w jedności islamu.
Po drugie:Zgodnie z tym, co napisali Re'fet-bej i Mustafa Oruc, nad głównym wejściem do wielkiego kompleksu budynków w Stambule, mieszczących Sztab Generalny i Ministerstwo Wojny, przez długi czas zarządzające armią islamu, które to budynki później służyły jako siedziba uniwersytetu, wypisano głębokie wersety Koranu:
اِنَّا فَتَحْنَالَكَ فَتْحًا مُب۪ينًا ٭ وَ يَنْصُرَكَ اللّٰهُ نَصْرًا عَز۪يزًا
[20]
które później zakryto marmurem, aby ukryć ich światła. Obecnie widzimy silny znak tego, że zostanie dozwolone używanie alfabetu koranicznego, co stanie się narzędziem służącym celom Traktatów Światła. Uniwersytety w przyszłości staną się szkołami Światła. W blasku tego samego światła Ahmad, który jest jednym z uczniów Światła w Denizli, odnalazł pewien szczególny fragment w dziełach Bismarcka, który był sławnym uczonym i największym umysłem dziewiętnastego wieku, a osiągnął najwyższe poziomy filozofii społecznej. W owym fragmencie wielki Bismarck mówi:
Zbadałem Koran w każdym aspekcie i znalazłem wielką mądrość w każdym jego słowie. Jeśli chodzi o zarządzanie sprawami ludzkości, ta księga nie ma podobnych sobie.
Mówi także, wołając do Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie):
O, Muhammadzie! Prawdziwie żałuję, że nie jestem tobie współczesnym. Ludzkość nigdy już nie ujrzy ponownie tak wybitnego i potężnego człowieka jak ty, zatem biję ci czołem w głębokim szacunku.
Bismarck
Tak, napisał on swoje nazwisko pod tymi słowami. Z powodu jego nadmiernej krytyki wcześniejszych Ksiąg Objawionych, które zostały zniekształcone i unieważnione, wskazałem na to, że owych zdań nie należy rozpowszechniać.
Ten człowiek był największym geniuszem i najwspanialszym umysłem dziewiętnastego wieku, a także najważniejszą osobistością politycznego i społecznego życia ludzkości. Niepodległość, jaką zyskał świat islamu, a także fakt, że cudzoziemskie rządy aktywnie poszukują prawd Koranu, zaś wielkie prądy zachodu i północnego zachodu zwracają się ku Koranowi - to wszystko jest wielce zachęcającymi osiągnięciami. Jak Bismarck, tak również największy i najbardziej sławny filozof Ameryki, Mr. Carlyle, doszedł do następującego rozstrzygającego wniosku:
Żadna inna księga nie może kiedykolwiek osiągnąć poziomu Koranu. Jest on słowem prawdy; jest on tym, na co powinniśmy zwrócić uwagę.
Podboje Traktatów Światła w każdym miejscu, a także ich rozwój, są osiągnięciami tak zachęcającymi, że wskazują one na to, iż na Zachodzie narodzi się wiele osobowości podobnych Bismarckowi czy Carlyle'owi. Przedstawiamy wam tę prawdę jako świąteczny podarunek i wysyłamy do was ten list, dołączając do niego słowa zapisane przez Bismarcka.
* * *
...Po drugie:Szczerość intencji (ar. ichlas)jest największą siłą, jaką Traktaty Światła posiadają i jakiej mogą użyć przeciwko wielu swym przeciwnikom. Nie mogą one być narzędziem czegokolwiek na tym świecie. Nie są one w żaden sposób powiązane z prądami, które zostały zbudowane w oparciu o namiętność stronniczości, szczególnie z tymi, które są związane z polityką. Jest tak, ponieważ cecha usposobienia, jaką jest stronniczość, niszczy szczerość intencji i zmienia prawdę.
Powodem, dla którego wycofałem się z polityki na ostatnie trzydzieści lat, jest fakt, że widziałem pobożnego uczonego, który przez skłonność
do stronniczości, wywodzącą się z przedkładania własnych poglądów nad inne, posunął się aż do znieważenia innego wielkiego uczonego oskarżeniem go o niewiarę (ar. kufr),ponieważ tamten sprzeciwiał się jego poglądom politycznym. Z drugiej strony wychwalał on znanego i agresywnego hipokrytę (ar. munafiq)i schlebiał mu, ponieważ tamten popierał jego myśli i poglądy. Lękałem się tego całą duszą.
Polityka, kiedy połączy się ze skłonnością do stronniczości, może prowadzić do tak zatrważających błędów. Oznajmiłem zatem:
اَعُوذُ بِاللّٰهِ مِنَ الشَّيْطَانِ وَ السِّيَاسَةِ
Szukam ucieczki u Boga przed Szatanem i polityką,i od tamtej pory wycofałem się z polityki.
Moi bracia tacy jak wy wiedzą, że w rezultacie tego stanu nie przeczytałem żadnej gazety, nie słuchałem, kiedy czytał ją ktoś inny, ani nawet nie dopytywałem o to, co piszą w gazetach. Przez ostatnie dziesięć lat nie poświęciłem żadnej uwagi (drugiej - uz. red. pol.) wojnie światowej ani też nie byłem jej ciekaw. Wiecie, że aby uniknąć jakiegokolwiek kontaktu ze stronniczością czy polityką, aby uniknąć wszelkiej szkody, jakiej mogłaby doznać szczerość intencji Światła, przez dwadzieścia dwa lata życia w udręce i niewoli, nie przedstawiłem władzom żadnej petycji dla własnej wygody, jeśli nie liczyć moich mów obrończych.
Ponadto wiecie, że - jak napisałem do was z więzienia - jeśli ludzie, którzy postanowili, że powieszą mnie na szubienicy, którzy zadawali mi okrutne męczarnie, ocalą swą wiarę dzięki Traktatom Światła, to chcę, abyście zaświadczyli, iż wybaczyłem im.Aby poprzez skłonność do stronniczości nie wyrządzać szkody szczerości intencji (ar. ichlas),unikamy kontaktu ze straszliwymi prądami z kraju i zagranicy, a ja do pewnego stopnia ostrzegłem mych braci, aby postępowali tak samo.
Wiecie również, że nie przyjmuję żadnych darowizn ani podarunków, a sam nie mam środków po temu, aby takiej pomocy udzielić. Korzystając z pieniędzy, które otrzymuję ze sprzedaży własnych ubrań i rzeczy osobistych, kupuję moje księgi od braci, którzy je spisali, aby żadna doczesna korzyść nie mogła zaszkodzić Traktatom Światła ani ingerować w ich sprawy, a także dlatego, by inni moi bracia byli ostrożni i nigdy nie używali Traktatów jako narzędzia jakiejkolwiek innej sprawy. Światło wystarczy prawdziwym uczniom Światła. Powinni oni również być zadowoleni z tego, co mają, a nie spoglądać na inne przywileje czy korzyści, materialne ani duchowe.
Ponadto nie powinno się wieść sporów ani ożywionych, stronniczych dyskusji odnośnie do kwestii religijnych, aby uniknąć wyrządzenia szkody
przez ludzi o złej woli, którzy sprzeciwiają się Światłu. Zaprawdę, poprzez pewnego rodzaju przeczucie moje serce wpadło w wielki gniew i obraziło się na naszego brata Mustafę Oruca, który w tej samej chwili rozmawiał z pewnym człowiekiem w sposób sprzeczny z metodą Traktatów Światła. Poczułem nawet, że powinna mu zostać odebrana owa znacząca ranga, którą osiągnął dzięki Światłu. Byłem tym zasmucony, bo skoro myślałem, że jest on dla mnie niczym Abdurrahman, to dlaczego tak strasznie rozgniewałem się na niego? Później przybył on w Święto, aby się ze mną zobaczyć. Al-hamdu li-llahza to, że otrzymał on ważną lekcję i zrozumiał swój wielki błąd. Przyznał, że popełnił błąd właśnie wtedy, kiedy poczułem, że jestem na niego zagniewany. In sza'a-llah,będzie to pokuta za jego błąd, zaś on zostanie oczyszczony z grzechu i wybawiony od niego.
Inny człowiek przez ostatnie cztery lub pięć miesięcy wysyłał mi gazety. Otrzymałem je dopiero niedawno, ponieważ moi przyjaciele tutaj znają moje zwyczaje i wiedzą, że nie przyjmuję jakichkolwiek książek ani czasopism prócz Traktatów Światła, nie mówiąc już o gazetach. Bali się pokazać mi tę przesyłkę lub powiadomić mnie o niej, jako że nie znam liter nowego alfabetu. Wreszcie pewien człowiek pokazał mi list na mój temat, napisany przez dziennikarza, który był również moim przyjacielem i krajanem. Powiedziano mi: "To on od jakiegoś czasu wysyłał ci gazety. Nie chcieliśmy mówić ci o tym". Odpowiedziałem na to: "Prześlijcie temu człowiekowi wiele pozdrowień ode mnie i poinformujcie go o tym, że stary Said, którego znał mój przyjaciel, zmienił się, a wszystkie więzi łączące go z tym światem zostały przerwane. Jestem chory i nie chcę, żeby ów człowiek poczuł się urażony tym, że nie odpowiadam mu osobiście".
Przesyłam pozdrowienia pokoju wszystkim przyjaciołom, szczególnie braciom takim, jak Hafiz Emin i Hafiz Fahreddin, i jeszcze raz winszuję wam z okazji Święta (...).
Nieskończone dzięki niech będą Bogu Jedynemu! Znak tego, że Traktaty Światła zostały przyjęte w Świętym Świętych (ar. Haramajn Szarif), jest następujący:
Wojownik Światła z Denizli, Hafiz Mustafa, odebrał ze Stambułu traktaty zatytułowane Zulfikar, Laska Mojżesza(tur. Asay-i Musa)i Dająca światło lampa(ar. Siradż an-Nur),które miały zostać wysłane do uczonych w Indiach, i zabrał je na pielgrzymkę (ar. hadżdż),aby czytać je wraz z pielgrzymami. Owe traktaty zostały przekazane w Medynie znanemu uczonemu pochodzącemu z Kaszmiru, bardzo dobrze znającemu język turecki. Po wyrażeniu wielkiego uznania zapewnił on, że wyśle je do ośrodków nauki w Indiach. Otrzymałem dobre wiadomości o tym, że
księgi wysłane do Medyny i innych miejsc bezpiecznie dotarły do celu, o czym powiadomili mnie pielgrzymi towarzyszący Hafizowi Mustafie z Denizli, a także dwaj bracia z Afyon, będący młodymi uczniami Światła, którzy po drodze (do Mekki - uz. red. pol.) czytali te księgi. Owe wiadomości przyniosły dobrą nowinę o uroku Traktatów Światła i o korzystnym przyjęciu, z jakim spotkały się one za granicą.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Nie martwcie się. Przez ostatnie dwadzieścia lat, poprzez setki doświadczeń, Boża łaskawość chroniła nas i wybawiała nas od wszelkiego rodzaju tyranii. Powinniśmy być mocno przekonani o tym, że w ten sam sposób wybawi nas od tych nowych, bezsensownych, całkowicie bezprawnych, okropnych i bezlitosnych prześladowań skierowanych przeciwko nam. Nawet jeśli doznaliśmy pewnych niedoli, trudności i krzywd, pokładamy wielką nadzieję w miłosierdziu Boga Jedynego, wierząc w to, że miłosierdzie, łaska Boga i Jego nagrody, jakie ukazały się w nas samych, są po tysiąckroć większe od owych trudności i posłużą temu, byśmy pracowali w inny sposób na rzecz ocalenia wiary wielu bezradnych ludzi wiary (ar. ahl al-iman).
Ukażę, jak bardzo owe wydarzenia są bezprawne pod dziesięcioma względami:
Po pierwsze:Traktaty Światła zostały szczegółowo zbadane przez trzy sądy, trzy komisje uczonych, siedem urzędów w Ankarze i sądownictwo. Wszyscy uniewinnili je jednogłośnie i bez żadnego sprzeciwu. Każdy, kto posiada uczciwość choćby na wagę atomu, zrozumie, jak bezprawnym byłoby dalsze traktowanie Traktatów Światła jako szkodliwych dokumentów, pomimo uniewinnienia orzeczonego w sprawie Saida i siedemdziesięciu pięciu jego przyjaciół bez postawienia im jakichkolwiek zarzutów.
Po drugie:Jakże bezprawnym jest najście na dom człowieka, który po uniewinnieniu go żył w Emirdag przez trzy i pół roku jak pustelnik, w nędzy,
zamykając drzwi od środka i od zewnątrz, a prócz najbardziej zasadniczych potrzeb nie przyjmował gości ani też nie kontynuował spisywania pism, jakie powstawały przez dwadzieścia lat! Jakże bezprawnym jest dręczenie go przez wzgląd na politykę tego świata i wyważanie jego drzwi po to, by śledczy nie znaleźli niczego prócz jednej książki po arabsku o wspominaniu Boga i dwóch oprawionych lekcji w temacie wiary! Każdy, kto posiada choćby najmniejszą inteligencję, przyzna, jak bezprawnym jest takie okrucieństwo!
Po trzecie:Człowiek, który - co potwierdziło w sądzie siedemdziesięciu świadków - przez siedem lat (obecnie to już dziesięć lat, a ten stan rzeczy nie zmienił się) nie interesował się drugą wojną światową ani o nią nie pytał; który od dwudziestu pięciu lat nie przeczytał ani nie wysłuchał ani jednej gazety; który gwałtownie odwrócił się od polityki, mówiąc:
اَعُوذُ بِاللّٰهِ مِنَ الشَّيْطَانِ وَ السِّيَاسَةِ
Szukam ucieczki u Boga przed Szatanem i polityką;który choć był poddany wszelkiego rodzaju torturom, nie przedłożył dla własnej wygody żadnej petycji, aby uniknąć zwrócenia na siebie uwagi polityków i aby uniknąć ryzyka mieszania się do polityki... Jakież prawo miałoby zezwalać na najście na dom takiego człowieka, na nękanie go, kiedy cierpi z powodu choroby, na przyczynianie jego duszy niedoli tak wielkiej, jakiej nie doznał on nigdy wcześniej? Każdy, ktokolwiek tylko ma choćby najmniejsze sumienie, współczułby temu człowiekowi w jego położeniu!
Po czwarte:Po szczegółowym śledztwie prowadzonym przez sześć miesięcy przez sąd w Eskisehir z racji podejrzeń i pod pretekstem zakładania stowarzyszenia politycznego lub ustanawiania tariki sufickiej, zostaliśmy uniewinnieni od wszelkich zarzutów dotyczących zakładania politycznego stowarzyszenia czy ustanawiania tariki. Pomimo wrogości najwyższego zwierzchnika sądownictwa i wpływu wywieranego przez niego na niektórych urzędników, aby cała sprawa obróciła się na naszą niekorzyść, nie powiodło im się to. Uczepiono się jedynie jednego z najkrótszych traktatów, traktatu o zasłanianiu ciała przez kobiety, i bez oparcia się na jakichkolwiek podstawach prawnych skazano pięciu do dziesięciu uczniów Światła na sześć miesięcy więzienia w oparciu o tzw. głos sumienia [21]. Ponieważ w toku dochodzenia spędziliśmy w areszcie cztery miesiące, w sumie odbyliśmy karę półtora roku pozbawienia wolności. Do Sądu Karnego w Ankarze wysłano pięć wielkich skrzyń ksiąg, które były badane przez dwa lata przez sądy w Ankarze i Denizli, a które owe sądy postanowiły uniewinnić, jako że wysuwane zarzuty tworzenia
komitetu politycznego czy zakładania tariki zostały sfabrykowane. Saida wraz z jego przyjaciółmi zwolniono z więzienia, a wszystkie owe listy i księgi w całości zwrócono ich prawowitym właścicielom. Obecnie każdy, kto tylko nie utracił swego człowieczeństwa, przyzna, jak bezprawnym jest oskarżanie takiego człowieka o to, iż jest on "politycznym intrygantem", uważanie go za kierującego "komitetem politycznym", a skutkiem tego wpływanie na urzędników sądownictwa, aby zinterpretowali całą sprawę jako odnoszącą się do (powołania - uz. red. pol.) komitetu politycznego.
Po piąte:Jeśli chodzi o oskarżanie człowieka o to, co jest całkowicie sprzeczne z jego usposobieniem oraz z zasadami, które rzeczywiście przyjął on jako swoją metodę, a także opierał na nich swoje życie przez dwadzieścia do trzydziestu lat, to istota owego bezprawnego i stronniczego ataku jest następująca:
Przez wzgląd na podstawową zasadę Traktatów Światła, jaką jest zasada litości, aby nawet jeden niewinny człowiek nie doznał szkody, jestem niezdolny nawet do przeklinania tych zbrodniarzy, którzy mnie prześladują, nie mówiąc już o wtrącaniu się do ich spraw. Zaprawdę, choć jestem znieważany przez pewnych grzesznych, a raczej bezbożnych tyranów, którzy ciężko mnie prześladują w swej wrogości, owa zasada litości zabrania mi nie tylko odpowiadania im "fizycznie", lecz również przeklinania ich. Aby czy to bezradni ludzie starsi, jak matka i ojciec, czy to niewinni, jak dzieci, którzy są powiązani z owymi prześladowcami i despotami, nie zostali dotknięci przez materialne bądź duchowe ciosy, przez wzgląd na owych czterech czy pięciu niewinnych krewnych nie wtrącam się do spraw owych niechętnych mi tyranów, a niekiedy nawet przebaczam im.
Właśnie z powodu owej tajemnicy litości jak nigdy nie wtrącałem się do spraw porządku i bezpieczeństwa publicznego, tak to samo doradzałem przyjaciołom do tego stopnia, że uczciwi policjanci trzech prowincji przyznali:"Uczniowie Światła są niczym policja duchowa. Dopomagają oni w zachowaniu porządku i bezpieczeństwa publicznego".Istnieją tysiące świadków owej prawdy, którą ukazują dwadzieścia cztery lata mojego życia. Potwierdzeniem owej prawdy jest fakt, że nie odnotowano żadnego raportu dotyczącego przestępczej działalności jakiegokolwiek spośród tysięcy jej uczniów. Żadne prawo nie może usprawiedliwić najścia na dom owego bezradnego człowieka, jakby był on rewolucjonistą czy członkiem komitetu politycznego. Nie zasługuje on na to, by traktować go bez miłosierdzia ani na to, by doświadczał zdrady z rąk tak bezlitosnych ludzi, zwłaszcza wtedy, kiedy nie są oni w stanie znaleźć w jego domu
niczego, co mogłoby zostać uznane za szkodliwe. Jakież prawo na świecie mogłoby kiedykolwiek zezwolić na to, by był on traktowany jak zbrodniarz, który popełnił sto przestępstw, a nawet na konfiskowanie Koranu i sentencji w ramkach, jakie zawiesił on na ścianach swego domu, jakby były one szkodliwymi dokumentami?
Po szóste:Nieskończone dzięki niechaj będą Bogu Jedynemu za to, że dzięki blaskowi Koranu ów człowiek pojął szkodliwość i daremność efemerycznej sławy i zaszczytów tego świata, a trzydzieści lat temu zdał sobie sprawę z tego, jak bezsensownymi są egoistyczne samochwalstwo i umiłowanie sławy. Zdając sobie z tego sprawę, uczynił on wszystko, co tylko mógł, dokładając starań przeciw jego nakazującej zło duszy, by w pokorze wyrzec się egoizmu i by uniknąć tego, co powierzchowne oraz hipokryzji (ar. rija).Mogą zaświadczyć to wszyscy, którzy byli z nim zaprzyjaźnieni i służyli mu. Człowiek, który w przeciwieństwie do wszystkich innych przez dwadzieścia lat ze wszystkich sił uciekał od nadmiernie pochlebnych opinii, uwagi społeczeństwa, osobistej chwały i sławy, a także od uważania siebie samego za posiadającego duchowe rangi, jakie każdemu sprawiają radość; który odrzucał wszelkie pochlebne opinie wygłaszane przez jego wybranych braci; który posuwał się aż do znieważania tak szczerych braci, we wszystkich pisanych w odpowiedzi listach zaznaczając, że odrzuca wszelkie pochwały i nadmierne korzystnie opinie, jakie mu przyznają, ukazując samego siebie jako pozbawionego wszelkich cnót, wszelkie zalety i całą chwałę kierował ku Traktatom Światła, które są komentarzem (ar. tafsir)do Koranu, a także łączył owe zalety ze zbiorową osobowością duchową uczniów Światła. Samego siebie uważa za pozbawionego znaczenia sługę, co dowodzi tego, że:
Choć ów człowiek nie ukazuje żadnych starań ani żadnego pragnienia (owych pochwał - uz. red. pol.), choć z całą surowością odrzuca łaskawość i pochwały ofiarowywane mu przez innych, jeśli nawet niektórzy z jego przyjaciół mieszkających daleko od niego mają w jego temacie zbyt korzystną opinię, co jest sprzeczne z tym, czego sam sobie życzy, jeśli wychwalają go i przypisują mu pewnego rodzaju rangę, jeśli takie komentarze wygłasza kaznodzieja z regionu Kutahya - na mocy jakiego prawa taki człowiek miałby być za to odpowiedzialny? Cóż mogłoby upoważnić śledczych do tego, aby wyważyć jego drzwi i dokonać nalotu na pokój tak schorowanego, samotnego i starego człowieka, w którym nie znaleźli nic prócz formułek wspominania Boga i pewnych lekcji w temacie religii, jakie zawiesił on na ścianach swego pokoju? Jakaż polityka lub jakie prawo tego świata zezwoliłyby na taki atak?
Po siódme:W czasie, kiedy na scenie tego kraju działa tak wiele żarliwych stronnictw oraz wewnętrznych i zewnętrznych prądów, kiedy sytuacja dojrzała do tego, by zaistniała szansa na zgromadzenie nie ograniczonej liczby kilku przyjaciół, lecz pozyskania wsparcia tysięcy dyplomatów - jeśli człowiek jedynie ze względu na trzymanie się z dala od polityki, by nie wyrządzić szkody szczerości intencji (ar. ichlas)i nie zwracać na siebie uwagi rządu, nie zajmuje się sprawami tego świata, zaś pisząc do swoich przyjaciół, mówi:"Uważajcie, abyście nie dali się ponieść tym prądom, nie wdawajcie się w sprawy polityki i nie zakłócajcie porządku publicznego!"- to jakież prawo może mu w tym przeszkadzać? Choć doznaje szkody z rąk obu przeciwstawnych prądów, to z powodu jego wycofania się ze spraw pierwszego z nich przysparza mu się niekończącej się niedoli poprzez bezpodstawne podejrzenia i obecne twierdzenia w rodzaju: "On nas nie popiera". Jakież prawo kiedykolwiek zezwoli na takie nękanie bezradnego człowieka, który nigdy nie wtrąca się do spraw tego świata, a zajmuje się jedynie sprawami własnego życia ostatecznego?
Opierając się na prawach wolności, nikt nie wtrąca się do spraw promowania i publikowania ksiąg ateistów i komunistów, które są szkodliwe dla kraju, narodu i moralności. Jakież prawo, jakież sumienie i jakaż uczciwość zezwoliłyby kiedykolwiek na konfiskatę ksiąg Światła - szczególnie jeśli chodzi o takie dzieła, jak Zulfikaroraz Laska Mojżesza(tur. Asay-i Musa),a także o dostarczenie ich do sądu, jakby były one przynoszącymi szkodę dokumentami? Jak to możliwe, że mimo trwającego trzy miesiące intensywnego badania ich zgodnie z rozkazami ministra spraw wewnętrznych, a także przez komisję Ministerstwa Spraw Religijnych, z intencją poddania ich krytyce, zostały jednak przyjęte w bibliotece tego ministerstwa jako "wartościowe dzieła", z całkowitym uznaniem i bez żadnych sprzeciwów? Trzy sądy nie były w stanie znaleźć w nich jakiejkolwiek kwestii będącej przestępstwem podlegającym oskarżeniu. Przez ostatnie dwadzieścia lat pracowały one na rzecz zabezpieczenia życia społecznego, moralności i porządku publicznego tego narodu i tego kraju. Skutecznie służyły odnowieniu i wzmocnieniu więzi braterstwa ze światem islamu oraz jego przyjaźni dla tego narodu, która jest jego podstawowym źródłem wsparcia.
Po ósme:Po zwolnieniu z trwającego dwadzieścia lat, bolesnego i bezsensownego zesłania, ten człowiek - aby nie łączono go ze światem, polityką i życiem społecznym - wybrał pozostanie w samotności i na zesłaniu, miast powrócić do tysięcy krewnych i przyjaciół w jego rodzinnym mieście na wschodzie. Przedłożył samotne pozostawanie w swym
pokoju ponad przynoszące wielką nagrodę uczęszczanie na odmawiane w meczecie modlitwy w zgromadzeniu, a to w jego duchowym stanie chęci uniknięcia uwagi społeczeństwa, jaka stałaby się jego udziałem, gdyby wyszedł on na zewnątrz. Zgodnie ze świadectwem dwudziestu lat jego życia i potwierdzeniem setek tysięcy cnotliwych Turków, przedkłada on jednego pobożnego Turka nad wielu Kurdów obojętnych na swą religię, a w sądzie zaprawdę udowodnił on, że nie zamieni żadnego ze swych posiadających silną wiarę braci, takich jak Hafiz Ali, na stu Kurdów. Trzyma się z dala od jakichkolwiek kontaktów ze społeczeństwem prócz tych, które dotyczą najbardziej podstawowych potrzeb, aby nie przyciągać szacunku ani uwagi społeczeństwa. Powstrzymując się od chodzenia do meczetu, przez czterdzieści lat ze wszystkich sił i poprzez wszystkie swoje pisma pracował na rzecz braterstwa islamu i więzi miłości między muzułmanami. Ani razu nie wystąpił czynem przeciwko swym najbardziej srogim wrogom, nigdy nie zajmował się nimi ani nawet nie przeklinał ich. Odpłaca mu się skierowaną przeciwko takiemu człowiekowi kampanią propagandową, zdradą używającą urzędowego języka i odstraszaniem od niego jego przyjaciół, którym mówi się: "Jest on Kurdem, podczas gdy wy jesteście Turkami; jest on szafi'itą, podczas gdy wy jesteście hanafitami". Jakież prawo miałoby zezwalać na zaszczepianie strachu w społeczeństwie i na zmuszaniu ludzi do odwracania się od niego? Jakiż rozsądek i jakaż mądrość miałyby na to zezwalać?
Po dziewiąte:Ta kwestia jest wielce doniosła i potężna, jednak zachowam milczenie, ponieważ dotyczy ona polityki.
Po dziesiąte:Zaatakowano mnie bez jakiegokolwiek powodu, z powodu bezpodstawnego podejrzenia, po prostu czyniąc górę z kretowiska, na przekór wszelkim systemom prawnym, choć było to całkowicie bezprawne. Zgodnie z apolityczną postawą, jaką nakazuje nasza metoda, będziemy milczeć, aby nie poruszać tematu polityki. Zatem w odpowiedzi na owo traktowanie, będące bezprawnym pod dziesięcioma względami, mówimy jedynie:
حَسْبُنَا اللّٰهُ وَ نِعْمَ الْوَك۪يلُ
[22]
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Po pierwsze:Po tysiąckroć mówię: "Niech Bóg pobłogosławi!" (ar. baraka-llah),"Oto, czego zechciał Bóg!" (ar. ma sza'a-llah)i "Bóg powiedział prawdę" (ar. sadaqa-llah)wielkiemu wojownikowi Światła, Hafizowi Mustafie, który zabrał ważne księgi Światła do Świętej Mekki i przekazał je wybitnemu uczonemu z Indii, Ahmadowi Alemu Simsiriemu. Otrzymał on zapewnienie, że owe księgi zostaną dostarczone do Indii i przetłumaczone na hindi. Niechaj Medresetu'z-Zehra pozostaje w kontakcie z owym ważnym człowiekiem w Świętej Mekce.
Po drugie:Dowiedzieliśmy się, że z powodu ich podejrzeń wobec niedawnego wydarzenia nasi wrogowie uczynili góry z jednego kretowiska, a wskazówka tego jest następująca:
Wypełniając rozkazy ministra spraw wewnętrznych, gubernator Afyon i naczelnik policji przybyli do mego domu z zamiarem przeprowadzenia niespodziewanego nalotu. Jako że nie towarzyszył im publiczny oskarżyciel, czekali oni do ranka i wyznaczyli do tego zadania dwóch ludzi, którzy najbardziej nami pogardzają. Wyłamali oni drzwi, aby przeprowadzić nagłe najście. Tego samego dnia, kiedy wyszedłem z domu, by przejechać się bryczką, na małej wysokości latało nad nami pięć samolotów .
{(*): Tak, potwierdzamy w imieniu wszystkich tutejszych uczniów Światła, że takie wydarzenie faktycznie miało miejsce. Mustafa "Krawiec", Ismail, Mustafa, jego (tj. Nauczyciela - uz. red. pol.) pomocnik Nuri, Hayri, Halil.}
Jako że piloci wiedzieli, że jestem w bryczce, zatoczyli koło wokół nas dwa lub trzy razy. Drugiego dnia, kiedy ponownie wyjechaliśmy bryczką do pewnego odludnego miejsca nad strumieniem, krążyło nad nami pięć samolotów, jakby ich piloci czegoś wypatrywali. Zdaliśmy sobie sprawę z tego, że to nas szukają. Innego dnia pięć samolotów ponownie przeleciało nad miastem, a odleciały, kiedy weszliśmy do pokoju, co dosadnie wskazuje na to, że z jednego kretowiska uczyniono setkę gór.
Jeśli chodzi o męczarnie, jakich przyczynia mi się w tym miejscu z powodu tak bezpodstawnych podejrzeń, wyrażam swą wdzięczność i uznanie dla władz i sądownictwa Isparty odnośnie do tego, że męczarnie zadawane wojownikom Medresetu'z-Zehra zmalały tam dziesięciokrotnie. Niech moi wrogowie dowiedzą się, że jeśli chodzi o pogwałcenie moich praw i o męczarnie, jakie zostały mi zadane, wybaczyłem im.
Said Nursi
NIEWIELKA, LECZ WAŻNA PETYCJA DO CZŁONKÓW PARLAMENTU
I JEGO PRZEWODNICZĄCEGO
Choć przeżyłem ostatnie trzydzieści lat wycofawszy się ze świata polityki, teraz uczynię jeden wyjątek, aby podzielić się z panami pewną kwestią dotyczącą kraju, narodu i porządku publicznego, a jest ona następująca:
Poprzez wiele wskazówek doszliśmy do silnego przekonania o tym, że w imię ateizmu uknuto wiele spisków przeciwko mnie, miastu Emirdag i temu narodowi. Czyniąc wiele gór z kretowiska i czyniąc kwestie małe jak skrzydełko muchy wielkimi, wykorzystuje się mnie jako pretekst w czasie, kiedy naród rozpaczliwie potrzebuje pokoju. W całkowicie bezprawny i stronniczy sposób, w imię anarchii i cudzoziemskich planów, zaatakowano nas, uczniów Światła, pracujących na rzecz wybawienia naszych współobywateli od wiecznej egzekucji i wątpliwości w temacie życia ostatecznego. Jakby rzucając płomień na proch strzelniczy, z oczywistymi urazą i podejrzliwością, używając mnie jako wymówki, uknuto spisek przeciwko temu narodowi i jego porządkowi publicznemu, a to w następujący sposób:
Choć trzy sądy zbadały i przestudiowały wszystkie moje listy, księgi i sprawy dwudziestu lat, po czym uniewinniły nas oraz moje księgi; choć na ostatnie trzy lata porzuciłem pisanie i pisałem jedynie jeden list na tydzień; choć wzbraniałem się przed spotykaniem się z kimkolwiek prócz trzech lub czterech czeladników krawieckich, którzy na zmianę dopomagają mi w zaspokojeniu mych podstawowych potrzeb; choć po tym, jak zostałem zwolniony z więzienia, nie udałem się do rodzinnego miasta - mimo tego wszystkiego byłem traktowany w sposób, jakiego nie doświadczyłem nigdy wcześniej w życiu, w imieniu prawa byłem traktowany wbrew prawu i ze złą wolą. Nachodzono na mój dom, wyłamywano zamki, zabierano mi Koran i inskrypcje arabskie, traktując je jak szkodliwe dokumenty z zamiarem wyrządzenia mi zniewagi, zdradzenia mnie i wywołania incydentu poprzez doprowadzenie mnie do gniewu. Prócz tego pewna ważna osobistość w sądownictwie użyła swej władzy, nakazując tutejszym urzędnikom: "Macie przy pomocy dwóch policjantów wyciągnąć Saida z domu i zmusić go do założenia kapelusza. Macie przyprowadzić go na przesłuchanie. Ponadto aresztujcie każdego, kto się do niego zbliży". Ów człowiek wyraźnie powiedział te słowa wobec ważnego zgromadzenia po tym, jak zostało odczytane moje mówiące prawdę świadectwo. Nie ma
żadnych wątpliwości ani niepewności co do tego, że owa zła wola ma na celu zaburzenie porządku publicznego przez znieważenie i zdradzenie mnie, abym wyraził swoje oburzenie.
Nieskończone dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że obdarował mnie duchową zdolnością poświęcenia tysięcy zaszczytów i dostojeństw dotyczących mojej osoby dla dobra bezsilnych ludzi tego narodu i dla odepchnięcia wszelkich nieszczęść, jakie mogą na nich spaść. Z tego powodu zgodziłem się na poniesienie wszelkich zniewag i zdrad, jakie we mnie rzucono, a także wszystkiego, czemu moi wrogowie zamierzają poddać mnie w przyszłości. Przez wzgląd na publiczny porządek tego narodu, na jego doczesny pokój, na wieczny dobrobyt, szczególnie jego niewinnych dzieci i szacownych ludzi starszych, przez wzgląd na jego bezradnych ludzi chorych i biednych jestem gotów po tysiąckroć poświęcić dla nich swe życie wraz z tysiącem zaszczytów.
Oto wskazówka tego, że uczyniono górę ze skrzydełka muchy w sprawie człowieka, który przebywa na zesłaniu, który jest chory, stary, słaby i żyje w samotności: gubernator Afyon i tamtejszy naczelnik policji nachodzili mnie pięć razy w ciągu dziesięciu dni, a dwa razy przychodził oskarżyciel publiczny z Afyon; przez dwa dni pięć samolotów śledziło mnie w miejscach, do których się udawałem; pięciu policjantów po cywil-nemu wyznaczono, by obserwowali tych, którzy przetrzymywali mnie pod nadzorem; wydano oficjalne polecenia urzędom pocztowym, aby zatrzymywały wszystkie kierowane do mnie listy - to wszystko ukazuje, że podejrzliwie zaplanowano incydent dziesięć razy większy od buntu Szejka Saida i wydarzeń z Menemen. Przyjęto taką postawę, ponieważ wyolbrzymiono kretowisko do rozmiarów góry. Przypuszczano, że jestem taki jak za mych dawnych dni i spodziewano się, że wobec takiej zdrady wybuchnę gniewem, jednak moi wrogowie zostali wprowadzeni w błąd.
Ze wszystkich sił pracujemy na rzecz wybudowania koranicznej bariery podobnej murowi Zu'l-Qarnajna, która zagrodzi drogę anarchii. Ci, którzy wtrącają się do naszych spraw, przygotowują grunt dla anarchii, a nawet dla komunizmu.
Gdybym nie mógł, jak za mych dawnych dni, znieść jakiejkolwiek zniewagi dla dostojeństwa wiedzy, gdyby moim jedynym obowiązkiem nie było ocalenie muzułmanów przed wieczną egzekucją i przed śmiercią w życiu ostatecznym, gdybym zajmował się jedynie sprawami tego świata
i wrogością polityki, anarchiści doprowadziliby do wydarzeń dziesięć razy większych niż incydent z Menemen i bunt Szejka Saida.
Ponadto ani trzy sądy, ani nikt z policjantów tak wielu prowincji przez dwadzieścia lat nie ingerował w sprawy mojego stroju. Ze względu na mój będący usprawiedliwieniem stan i samotność nie udzielano mi żadnych napomnień dotyczących zmiany sposobu ubierania się. Próba zmuszenia mnie do noszenia kapelusza w tak stronniczy i bezprawny sposób, siłą i na oczach ludzi, sprawiłaby, że setki tysięcy ludzi w tym kraju, którzy przez ostatnie czterdzieści lat byli dla mnie jak bracia, szczególnie jeśli chodzi o otrzymywanie lekcji dotyczących potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi),wpadną w gniew i zostaną emocjonalnie przytłoczeni, tym samym rozwścieczając ziemię i sprawiając, że łzy poleją się jak nigdy wcześniej.
Nabraliśmy już silnego przekonania co do tego, że bezprawne traktowanie mnie zgodne z planami cudzoziemców miało sprowokować moje usposobienie, jakby miało to na celu, aby społeczeństwo w wymienionych kwestiach odwróciło się ode mnie. Jednakże nieskończone dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że choć jestem bliski grobu, nie angażuję się w sprawy tego świata, z którego się wycofałem, uciekam od szacunku i uwagi ludzi, choć nie mam żadnej skłonności do dwulicowej sławy, chwały i samochwalstwa, a żadna z bezprawnych zdrad, jakich dopuszczono się wobec mnie, nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Pozostawiam tych ludzi Wszechmocnemu Bogu. Myśl o tym, że zostaną pochwyceni przez nieuchronną śmierć i wysłani na wieczną egzekucję sprawia, że prawdziwie współczuję tym, którzy niepotrzebnie dręczyli mnie z powodu swych podejrzeń.
O, Panie (ar. ja, Rabb),ocal ich wiarę poprzez Traktaty Światła. Poprzez tajemnicę Koranu spraw, by ich wieczna egzekucja stała się zwolnieniem z obowiązków! Wtedy nie będę dochodził swych praw wobec nich.
Said Nursi
* * *
Oto dokładny opis natury Nauczyciela wyrażony przez szczerego wojownika i ucznia Światła, który dzięki lekcjom i przewodnictwu Bediuzzamana Saida Nursiego dotarł do prawdy i wykonał nadzwyczaj wartościową i wzniosłą służbę dla Światła.
Dzisiaj ponownie jesteś przyczyną, dla której królestwo aniołów raduje się z ziemi
Dzisiaj ponownie jesteś przyczyną, dla której królestwo aniołów jest dumne z mieszkańców ziemi
Dzisiaj ponownie jesteś przyczyną widoku umiłowanego przez Boga
Dzisiaj ponownie jesteś koroną wiary islamu
Dzisiaj ponownie jesteś królem prawdziwych wspólnot sufich
Dzisiaj ponownie jesteś imamem prawdy
Ponownie jesteś umiłowanym przez Boga
Ponownie jesteś największym uczonym stulecia
Ponownie jesteś światłem w ciemności
I dowódcą zbawienia poprzez wszystkie dni
Jesteś Mułłą Saidem Nursim
Jesteś Bediuzzamanem, dumą epoki
Husrev
POEMAT O TRAKTATACH ŚWIATŁA NAPISANY PRZEZ NIEŻYJĄCEGO JUŻ HASANA FEYZIEGO
بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ
Zgodnie z wersetem
وَمَٓا اَرْسَلْنَاكَ اِلَّا رَحْمَةً لِلْعَالَم۪ينَ
My posłaliśmy ciebie tylko jako miłosierdzie dla światów,przez wzgląd na dziedzictwo Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a także z perspektywy swego domyślnego znaczenia, Traktaty Światła, będące jednym ze zwierciadeł tego, który był miłosierdziem dla wszystkich światów (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a także prawdziwym tafsirem prawd Koranu dla tego stulecia, są próbką i przejawem owego powszechnego miłosierdzia. Nie ingerowałem w ów lśniący poemat, choć poprzez jego metaforyczne znaczenie niektóre z przymiotów prawd Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) mogą zostać przypisane jednemu z ich pomniejszych spadkobierców. Zostały dodane jedynie niektóre słowa dla podkreślenia różnicy między prawdami Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) a ich zwierciadłem.
Said Nursi
Dzisiaj świat odnajdzie w was pokój,
O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla świata w tym stuleciu!
Dzisiaj ludzkość odnajdzie w was szczęście,
O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla świata!
Chore serca tak długo pozostawały nieszczęśliwymi...
Jeśli są w was jakiekolwiek znaki Luqmana,
Ofiarujcie lekarstwo i przybądźcie, o chwalebne i umiłowane,
O Traktaty Światła, które jesteście blaskiem miłosierdzia dla światów!
Czyż koniec tych sylab nie jest bliski?
Czyż żal owej długiej nocy nie znika?
Płacz wielu ludzi wzbija się, a ich cierpliwość więdnie,
O Traktaty Światła, które jesteście blaskiem miłosierdzia dla światów!
Ten, który był chwałą wszystkich światów, zstąpił od Tronu Boga na ziemię,
Władca świętości przybył i dosiadł muła Duldula;
Miecz Zulfikar obecnie nosi imię Światła,
O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla światów w tej epoce!
Jesteście lekarstwem na wszystkie problemy i umiłowanymi życia,
Zawieracie w sobie Imiona Boga i Koran,
Jesteście łaską pochodzącą od Światła Prawdy (ar. Nur al-Haqq),
O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla świata!
Na tym świecie jesteście esencją, nie materią,
Jesteście okiem spoglądającym z każdej cząsteczki,
Jesteście ukończonym obliczem, które wprawia wszechświat w zadziwienie,
O Traktaty Światła, które jesteście próbką miłosierdzia dla światów!
To w was w tym stuleciu ukazuje się ten, który był miłosierdziem dla wszystkich światów,
To wy jesteście dziś spadkobiercą tego, który jest orędownikiem dla grzesznych,
Suplikacją: "Wybaw nas, o ty, który wybawiasz oczekujących na wybawienie",
O Traktaty Światła, które jesteście blaskiem miłosierdzia dla światów!
Teraz nasze rany powinny znaleźć uleczenie,
A nasz niedoceniany pieniądz powinien zyskać powab,
Rozpościerajcie swe światło i uczyńcie naszą ciemność światłem,
O Traktaty Światła, które jesteście światłem miłosierdzia dla światów!
Nie skłaniamy się ku temu przemijającemu światu,
Przynieśliśmy koniec innowacji i hipokryzji,
Nie dajemy się ponieść bezsensownym marzeniom,
O Traktaty Światła, które jesteście prawdą miłosierdzia dla światów!
Nie marzymy o utworzeniu stowarzyszenia,
Nie pragniemy prowadzić ludzi inną drogą,
Lecz jedynie żarliwie umiłowaliśmy Światło,
O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem wszystkich światów dla cierpiących!
Przewyższyliśmy wszelkie hołdy i pochwały,
Odwróciliśmy się od wszelkich bogactw i majątków,
Światło jest tym, czego pragniemy, zanim odejdziemy z tego przemijającego świata,
O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla świata w tym stuleciu!
Płacz miłujących wznosi się do Tronu Boga,
Doprowadza do łez przodków o czystych duszach;
Przez wzgląd na Boga, przybądźcie nam z pomocą,
O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem wszystkich światów dla potrzebujących!
Niebiosa sieją nieszczęście, ziemia wydaje nieszczęście,
Boleściwym płaczem rozbrzmiewają horyzonty.
Miej miłosierdzie nad światem, o Światło Boga,
O Traktaty Światła, które jesteście blaskiem miłosierdzia dla światów!
Męka z jednej strony, a krew z drugiej,
Płomień tego nieszczęścia spali cały świat.
Cała zapłakana ludzkość spogląda na was,
O Traktaty Światła, które jesteście wzorem miłosierdzia dla światów!
Ten wielki świat jest pochłonięty przez płomienie,
Oceany kipią niczym Piekło.
Przybądź i ocal nas, o władco świętości,
O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla światów w tej epoce!
Zaatakowałyście bezbożność i niewiarę,
Stopiłyście smutek w sercach,
Zanurzyłyście nas w oceanie światła,
O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem świata dla bezradnych!
Nikt i nigdy nie może podnieść ręki przeciwko wam;
Zawierzyliśmy wam całym naszym życiem;
Do was wszystkie światy tęskniły z nadzieją,
O Traktaty Światła, które jesteście światłem miłosierdzia dla świata!
Nie tworzycie armii z żołnierzy i mężczyzn,
Nie prowadzicie wojny za pomocą dział i bagnetów,
Obejmujecie to stulecie waszym Światłem,
O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla dzisiejszego świata!
Niech skończy się ten przerażający potop,
Niech zacznie się nowa epoka szczęśliwości,
Niech wszystkie osiemnaście tysięcy królestw raduje się tym świętem,
O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem świata dla ludzi Koranu!
Chociaż przed nami zbliża się ciemność,
Oto wy, będące dzisiaj darem miłosierdzia.
Zaiste, zdławcie mrok swoim Światłem,
O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla świata!
Nie pozwólcie, by groźba komunizmu wkroczyła do naszych domów,
Nie pozwólcie, by dosięgły nas jego jadowite ręce,
Powstańcie przeciwko niemu w waszym Świetle i nie dajcie mu żadnych szans,
O Traktaty Światła, które jesteście mieczem miłosierdzia dla świata!
Niech ciemna mgła wokół nas rozwieje się;
Zgaście czerwoną pożogę i zbudźcie świat,
Niech wasze zwycięstwo będzie wspominane aż po Dzień Sądu,
O Traktaty Światła, które jesteście mieczem Zulfikar miłosierdzia dla świata!
Oto ród, który zniszczył tak liczne życia,
Oto ród, który zniszczył tak wiele domów,
Oto ród, który spogląda na was z niechęcią,
O Traktaty Światła, które jesteście dowodem miłosierdzia dla tego świata!
Będą oni pić krew niewinnych,
Prześcigną Nimrodów i Abu Dżahla,
Postanowią umrzeć najgorszą ze śmierci,
O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla dzisiejszego świata!
Mikrob, który żeruje w naszych trzewiach,
Karmi się naszą krwią,
Kala tę piękną ojczyznę i zanieczyszcza ją,
O Traktaty Światła, które jesteście apteką miłosierdzia dla świata!
Mieszkaniem weteranów i zdobywców,
Pałacem szlachetnych i naczelników
Jest ten kraj, będący siedzibą męczenników,
O Traktaty Światła, które jesteście przejawem miłosierdzia dla tego świata!
Całun męczennika stał się różowy jak róża,
A z jego ciała wydobywa się woń piżma.
Aniołowie będą całować jego lśniące zwłoki,
O Traktaty Światła, które jesteście przejawem miłosierdzia dla tego świata!
Koran mówi, że oni nie umarli, lecz żyją,
A każdy z nich jest dzielnym żołnierzem Prawdy (ar. Al-Haqq).
Ich groby sprawiają, że drżą serca,
O Traktaty Światła, które jesteście zwierciadłem miłosierdzia dla tego świata!
To wy jesteście podarunkiem dla tego szlachetnego narodu,
Który nigdy nie upadnie i nie ukorzy się ani na jeden dzień.
Zabierzcie nas do owego znamienitego kraju,
O Traktaty Światła, które jesteście próbką miłosierdzia dla tego świata!
Niech ruszą do szarży w waszym Świetle,
A ów naród znajdzie chwałę w jego zwycięstwach,
Niech ten kraj rozprzestrzenia światło na Wschód i na Zachód,
O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla naszego świata!
Skrzydło Światła i wasze silne ramię
Są drogą waszego Światła, które zabiera ich do Prawdy (ar. Al-Haqq).
Przyjmijcie Feyziego, waszego nędznego sługę,
O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla świata w tym stuleciu!
اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ
Mój Nauczycielu, mój szanowny Effendi!
Przedstawiam na dworze twej wiedzy ułamek światła wersetu
وَمَٓا اَرْسَلْنَاكَ اِلَّا رَحْمَةً لِلْعَالَم۪ينَ
My posłaliśmy ciebie tylko jako miłosierdzie dla światów,mający wagę atomu, jaki otrzymałem dzięki łaskawości Światła. Proszę, abyś zechciał go przyjąć. Przesyłam ci pozdrowienia pokoju i całuję twoje błogosławione ręce.
Twój nędzny uczeń
Hasan Feyzi
(niech Bóg zmiłuje się nad nim na wieki)
* * *
Nieżyjący już Hasan Feyzi uporządkował lekcję, jaką otrzymał dzięki Światłu, jeszcze raz wskazując na Światło. Zamieśćcie owe słowa w Dopisku.
Said Nursi
Czytajcie uważnie! W każdym atomie znajduje się radosne znaczenie,
A w owym znaczeniu jakość ofiarowująca życie cierpiącym,
Aby promienie owego życia dotarły do serca pełnego smutku.
Dalejże, patrzcie! Oto światło jaśniejsze od innych świateł.
Jeśli zastanowicie się nad tym, zatopieni w głębokiej kontemplacji i dobrych myślach,
Znajdziecie całe góry pokarmu dla niedożywionych dusz,
A jeśli tym, czego pragniecie, jest nieskończony majątek,
Otwórzcie oczy i spójrzcie w Światło, a znajdziecie bogactwo wielkie jak fala powodzi.
Światło mówi: "Poznaj Mnie, Mój sługo, i krocz tą ścieżką,
A w każdym oddechu znajdziesz wezwanie twego Litościwego Pana".
Jeśli usłyszałeś to wezwanie wygłaszane językiem każdego atomu,
Oto dobra nowina! Przed tobą szczęście, które nazwałeś Rajem.
Nie szukaj daleko, lecz patrz w Światło i idź! Świat jest jego zwierciadłem.
Czy nie widzisz? Na każdym człowieku jest ten sam kolor jego oblicza.
Jest tylko jedno słońce, które lśniąc, ukazuje się w każdym atomie.
Czyż nie wiesz, że masz w sobie kolor owego Światła?
Rozłóż ręce i idź naprzód, zaczerpnij obfitość Światła z Traktatów Światła!
Zbudź się dla owej miłości! Zbawienie istnieje w każdym atomie zanurzonym w owym Świetle.
Nie jest żadnym osiągnięciem przekształcenie przyjaciela we wroga, znajomego w obcego.
Przekształć ów dar w przyjaźń, ponieważ wierność można znaleźć jedynie w przyjaźni.
Tak, osiągnięciem jest, kiedy liść staje się atłasem, a gleba diamentem,
Ponieważ spójrz! Ani ziemia, ani liść nie są trwałe ni wieczne.
Nie bądź krótkowzroczny i niech ocean nie stanie się dla ciebie kropelkami,
Jako że zaprawdę, każda kropla mieści w sobie ukryty ocean.
Choć twoim początkiem jest jedna kropla nasienia, dalece przerosłeś szczyty gór
I dotrzesz do niebios. O, Światło, oto, jaki geniusz jest twym udziałem!
Spraw, by jedna kropka stała się światem, i władaj tym światem,
Ponieważ w tej twojej kropce znajduje się inteligencja jasna jak słońce.
Serce każdego atomu jest jego Ka'bą, zatem wejrzyj w siebie
I patrz uważnie, bowiem w każdym punkcie ostatecznie znajdziesz Boga.
Strzeż się, Feyzi! Nie odwracaj swego spojrzenia od oblicza Prawdy (ar. Al-Haqq),
Ponieważ prawdy, które zaświadczają Prawdę, niosą ze sobą należne im dary.
(wojownik Światła z Denizli, nieżyjący już)
Hasan Feyzi
Poemat ułożony przez Hasana Feyziego, który jest dociekliwym i starszym nauczycielem
w szkole wiedzy i uczoności muzułmańskiej
Oto, co wygłosiłem na twą cześć, kiedy opuściłeś Denizli
Kiedy opuszcza nas światło zbawienia, znów zapadnie ciemność,
Znów będą tylko rozłąka, tęsknota i rozczarowanie.
Płaczcie, moje oczy! Płaczcie nie łzami, lecz kroplami krwi,
Ponieważ moje serce przepełnione smutkiem znów będzie pogrążone w żalu.
Nie mówcie miłującemu do szaleństwa, że to czas, by emigrować.
Znów będą tylko żałoba, smutek i zawodzenie.
Nierozwinięta róża Bożej jedności będzie rosła chuda i blada.
Ka'ba wiedzy zostanie zamknięta i obróci się w ruinę.
Otrzymałem wiadomości o tym, że jutro nasz umiłowany będzie w obcych krajach.
Jakże wielka jest ta rana! Kogo mogę znaleźć, by ją uleczył?
Komu mogę poskarżyć się na to wielkie osamotnienie?
Ci, którzy słyszą moje biadolenie, ostatecznie zapłaczą wraz ze mną.
Jeśli zabierzecie mi owe lekarstwa Światła,
Kto przyniesie mi Światło, kto będzie dla mnie Luqmanem?
Czysty i świeży oddech jest wiosną życia dla pustyni.
Nie trzymajcie owego Światła z dala, bo może nasycić się nim każdy człowiek.
Kogokolwiek nie dotknie owo szlachetne Światło,
Ten stanie się lśniącym księżycem, choćby był najmniejszym atomem.
Im dłużej będę całował ową łaskawą i dobroczynną dłoń,
Tym większe szczęście poczuje moje małe i smutne serce.
Nie mogę znieść przebywania z dala od drzwi twego blasku
I przyrzekam, że poświęciłbym życie dla ciebie.
Jeśli mógłbym przyciągnąć do obcego, którym jestem, twój widok, o Światło Boga,
Wówczas twój daremny sługa stałby się oceanem.
Nieważne, jak wiele jest zasłon, pod którymi owe prądy starają się ukryć ciebie,
Jesteś prawdą, a Koran ponownie to zaświadczy.
Odebrałem swą lekcję od tego, który stanął w odległości dwóch łuków, a teraz wyraźniej niż kiedykolwiek widzę,
Że piękny cud światła staje się duchowym sułtanem.
Unikając mówienia o dniu dzisiejszym do tego nieszczęsnego Feyziego,
Rozpocznie od nowa, ponownie z miłością i ponownie ze łzami.
Twój nieszczęsny uczeń
Hasan Feyzi
CZĘŚĆ SIÓDMA
Życie w Afyon
@
Nauczyciel Bediuzzaman czekający na korytarzu sądu w Afyon
UWIĘZIENIE BEDIUZZAMANA
Pod koniec 1947 roku do Emirdag przybyli trzej ubrani po cywilnemu oficerowie policji z Afyon. Twierdzili, że zapoznali się z działalnością komitetu religijnego, którego wpływ rozprzestrzenia się na cały naród. Ich podstawowym celem było oskarżenie Bediuzzamana oraz uczniów Światła. Przybyli, by sfabrykować jakiekolwiek oskarżenie, które mogliby wykorzystać przeciwko Nauczycielowi i jego uczniom, a oto jeden z przykładów ich postępowania:
Pewien urzędnik napisał na kawałku papieru oświadczenie: "Pomocnik Saida kupował tutaj śliwowicę (tur. raki)", a właściciel baru miał poprosić jednego ze swych pijanych i przygłupich klientów, by ten podpisał się pod owym oświadczeniem jako świadek. Ten mężczyzna powiedział im: "Nigdy w życiu! Któż podpisałby się pod takim kłamstwem?". Tej samej nocy urzędnik, któremu nie udało się zdobyć podpisu, w zdumiewający sposób doświadczył czegoś, co było dla niego ciosem wymierzonym mu za błąd, jaki popełniddł. Kiedy przechadzał się w pobliżu strumienia wraz z ludźmi, z którymi pił śliwowicę, wybuchła między nimi bójka. Jego kompani złoili skórę owemu nieszczęśnikowi i zabrali jego pistolet.
* * *
Przez cztery lub pięć dni za każdym razem, kiedy Nauczyciel udawał się na wieś, śledziło go pięć samolotów. Kiedy tylko Nauczyciel wchodził do domu, samoloty odlatywały znad Emirdag. Prowadzono propagandę, która miała na celu przedstawić w złym świetle służbę Nauczyciela Koranowi, związaną wyłącznie z wiarą i życiem ostatecznym, a także dostarczyć kłamliwego raportu wyższym władzom.
Co więcej, sprzeciwiając się rozprzestrzenianiu Traktatów Światła za pomocą powielacza oraz wzrastaniu Światła w całej Anatolii, komitety ateistów podjęły działania mające na celu powstrzymanie tej służby wierze. Wytworzyli oni i wywołali podejrzenia wewnątrz rządu. Wydano rozkaz dokonania nalotów na domy uczniów Światła w prowincjach, miastach i wioskach Anatolii. Kiedy trwały owe najścia w Emirdag, Isparcie, Kastamonu, Konyi, Inebolu, Safranbolu i Aydin, pod koniec
1947 roku Nauczyciel wraz z piętnastoma uczniami Światła został zabrany z Emirdag do Afyon. Po przesłuchaniu został uwięziony. Innych uczniów Światła z innych prowincji również sprowadzono do więzienia w Afyon. Był to początek trzeciej szkoły Proroka Józefa.
* * *
Bediuzzaman przed sądem w Afyon
W każdym więzieniu, do którego trafiał, Bediuzzaman zapewniał przewodnictwo dla współwięźniów. Nawet niektórzy mordercy nabierali łagodnej natury. Choć Nauczyciel był przetrzymywany w absolutnym odosobnieniu, więzienie stało się szkołą Światła. Oto dlaczego Nauczyciel o każdym więzieniu, do jakiego trafiał, mówił jako o szkole Proroka Józefa (tur. Medrese-i Yusufiye). Kiedy niektórzy z młodych ludzi w więzieniu Denizli ukończyli odbywanie wyroku, nie chcieli oni opuścić szkoły Proroka Józefa, mówiąc: "Jeśli Bediuzzaman pozostanie tutaj, pokażemy, że jesteśmy przestępcami, aby otrzymać wyrok i pozostać wraz z nim, byśmy dalej otrzymywali lekcje Traktatów Światła".
Spisanie traktatu Owoce wiary(tur. Meyve Risalesi)w więzieniu Denizli miało ogromny wpływ na odnowienie (dobrej moralności - uz. red. pol.) więźniów oraz zmianę ich na lepsze. Przemiana na lepsze więźniów w Denizli była tak oczywista, że nawet ludzie nieprzyjaźni Światłu wyrazili swoje uznanie.
Uczniowie Światła, którzy aktywnie studiowali istotę Traktatów Światła i rozmyślali nad nią, zyskali poziom potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi).Nie lękali się śmierci, więzienia, lochów ani żadnych męczarni i cierpień zadawanych przez człowieka. Uczniowie Światła pracowali na rzecz wybawienia tego narodu, świata islamu i całej ludzkości poprzez uświęconą służbę Koranowi i wierze. Jeśli napotykali na prześladowanie i nieszczęścia nakładane na nich przez ateistów, nigdy nie tracili pasji ani nadziei. Wkraczali do więzienia z honorem i szczęściem. Mieli tylko jeden punkt oparcia, a była nim ich służba Koranowi i wierze ze szczerością intencji (ar. ichlas),wykonywana jedynie dla zadowolenia Boga. Wszechmocny Bóg jest Tym, Który chroni niewinnych i prześladowanych. Nie pozwalając, aby ich uwagę rozproszyły przeszkody, na jakie napotykali, uczniowie niestrudzenie - jak ich mistrz i Nauczyciel - kontynuowali czytanie i rozpowszechnianie Traktatów Światła.
Oto przyczyna, dla której uczniowie Światła pracujący dla Światła pod trwającymi dwadzieścia pięć lat rządami absolutnej tyranii nigdy nie wycofali się ze służby na rzecz wiary i islamu. Ich wiara była tak wielka, że mówili: "Co jest pozornie szkodliwe, w rzeczywistości przynosi korzyść. W trudnościach znajduje się miłosierdzie. Wszystko, cokolwiek spotyka nas na drodze służby wierze, jest korzystne. Nie jesteśmy odpowiedzialni za rozmyślanie o tym, co może się nam przydarzyć. Tym, za co jesteśmy odpowiedzialni, jest wykonywanie służby Koranowi. Przez cały czas jesteśmy pod ochroną naszego Miłosiernego Pana. Jeśli umrzemy, będziemy męczennikami, a jeśli pozostaniemy przy życiu, będziemy sługami Koranu. Nawet jeśli wrogowie islamu skazali nas na życie w tym doczesnym więzieniu, wciąż pozostaniemy w służbie Traktatów Światła". Nie tylko mieli tę wiarę w sercach, lecz także urzeczywistnili ją poprzez działanie, co było oczywiste dla wszystkich.
Ten pobożny i wierny naród znał prawdomówność, wielkość i bohaterstwo Bediuzzamana i miał do niego zaufanie tak wielkie, że nie uwierzyłby w żadną propagandę, jaka tylko zostałaby sfabrykowana przeciwko niemu. Im więcej ludzie słyszeli o prześladowaniu i torturach nałożonych na Bediuzzamana, tym bardziej w ich sercach rosły umiłowanie go i przywiązanie do niego. Ludzie wyrażali swą odrazę do męczarni i prześladowań, nałożonych na Bediuzzamana przez komunistów i bezbożników, mówiąc: "Uwięzienie tak błogosławionego wojownika religii, jakim jest Bediuzzaman, a także zakaz czytania jego dzieł, mogą być jedynie częścią planu wykorzenienia religii z Anatolii oraz próby zniszczenia islamu". Oto dlaczego rząd musiał uwolnić Bediuzzamana, aby zapobiec owym wrogim wobec niego spiskom, działającym na niekorzyść rządu. W przeciwnym razie im gorzej Bediuzzaman byłby traktowany, tym większy byłby sprzeciw wobec działań rządu.
{(*): Ta prawda wyszła na jaw w wyborach 1950 roku. Poprzedni rząd był antyreligijny i narzucił dwadzieścia pięć lat absolutnej tyranii, prześladowań i męczarni. Został on odwołany znaczącą większością głosów i zastąpiony przez rząd Partii Demokratycznej, która położyła kres tyranii i prześladowaniom religii.}
Czujemy, że naszym obowiązkiem jest wyrażenie tej prawdy przez wzgląd na naszą religię, a także na pokój naszego kraju i narodu.
Choć w 1944 roku Bediuzzaman został uniewinniony przez sąd w Denizli, został zmuszony do zamieszkania w miasteczku Emirdag, w prowincji Afyon. W Afyon Nauczyciel zajmował się kwestiami życia ostatecznego oraz Traktatami Światła. Jak gdyby cierpienia, jakim go poddano, nie były wystarczające, potajemni wrogowie religii wciąż wysuwali te same twierdzenia przeciwko niemu: "Zakłada on tajne
stowarzyszenie i zwraca ludzi przeciwko rządowi. Said stara się obalić ustrój. Im jest starszy, tym bardziej rosną jego energia i żywotność. Nazywa Mustafę Kemala Sufjanem i Dadżdżalem islamu". Bediuzzaman wraz z pięćdziesięcioma uczniami Światła został wezwany przed Sąd Karny w Afyon, a następnie uwięziony.
Po szczegółowych dochodzeniach nie znaleziono ani jednego dowodu przemawiającego za oskarżeniem Bediuzzamana. Użyto wszystkich możliwych środków, aby uwięzić Nauczyciela, a ostatecznie sędziowie mogli wydać wyrok w sprawie zgodnie z głosem sumienia. Orzeczono wyrok dwudziestu miesięcy więzienia dla Bediuzzamana. Inny uczony został skazany na osiemnaście miesięcy więzienia, zaś pozostałe dwadzieścia dwie osoby otrzymały wyroki sześciomiesięczne. Inni postawieni przed sądem zostali uniewinnieni, jako że sąd orzekł, iż "ci ludzie uznali Bediuzzamana za wielkiego przewodnika (ar. murszid),a czytając Traktaty Światła, jedynie wypełniali duchową pustkę". O tych, którzy zostali skazani, twierdzono, że "dopomagali Bediuzzamanowi i podżegali go do założenia tajnego stowarzyszenia". Sąd wykonał wyrok natychmiast i aresztował wszystkich skazanych.
Od tej decyzji natychmiast złożono apelację. Po szybkim rozważeniu sprawy Sąd Apelacyjny odkrył, że Said Nursi został już uniewinniony od tych zarzutów przez poprzedni sąd. Nawet jeśli decyzja sądu w Denizli była błędna, to na mocy prawa po decyzji Sądu Apelacyjnego nie można było przeprowadzić ponownego procesu w tej sprawie. Orzeczenie zostało zatem uchylone i rozpoczęto kolejną sprawę. Zapytano oskarżonych o to, czego się domagają. Niewinni uczniowie Światła poprosili o utrzymanie decyzji Sądu Apelacyjnego. Sędziowie rozpatrzyli decyzję Sądu Apelacyjnego i po długich naradach ostatecznie postanowili przychylić się do tego wniosku. Wówczas sąd rozpoczął poszukiwania jakichkolwiek popełnionych w całej sprawie błędów, jednak ponieważ nie osiągano żadnych rezultatów, sprawa była stale odraczana. Po odbyciu pierwszego wyroku, zanim postawiono im jakiekolwiek oficjalne zarzuty, Bediuzzaman i jego uczniowie zostali uwolnieni. Poprzez wielokrotnie dochodzenia i odraczania sprawy, rozprawa w sądzie w Afyon wydłużyła się do trzech lat .
{(*): Ostatecznie sąd w Afyon orzekł powtórne uniewinnienie i w 1956 roku uwolnił Bediuzzamana, zwracając mu wszystkie kopie Traktatów Światła oraz wszystkie jego listy.}
Ów geniusz i wyjątkowo wybitny człowiek wykonał najbardziej uświęconą służbę na rzecz wiary dla tego kraju i narodu, dla naszej
młodzieży i dla świata islamu. Dostarczył on dzieło tak nadzwyczajne, że zaspokoiło ono wszelkie duchowe potrzeby ludzkości. Tysiąckrotną hańbą jest, że był on ciągany od jednego sądu do drugiego, a następnie pozostawiono go, aby gnił w więzieniu. Jak ostatnie dwadzieścia lat, tak również te trzy czy cztery lata ujrzały Bediuzzamana stawiającego czoło torturom, z jakimi nie spotkał się żaden uczony w historii. Stał się nawet celem wielokrotnych prób zamordowania go. Męczarnie, jakich doświadczał w ciągu jednego dnia w Afyon, były większe od tych, jakich doznawał w ciągu miesiąca w więzieniu Denizli. Było to zaiste bezprawne. Przez dokładnie dwadzieścia miesięcy pozostawiono go w całkowitym odosobnieniu, w nieuporządkowanej celi, narażonego na bardzo niskie temperatury zimy. W porze najbardziej srogiej zimy, kiedy okna więzienia pokryły się dwumilimetrową warstwą lodu, Bediuzzamanowi wstrzyknięto truciznę. Będąc człowiekiem starym, słabym i już wcześniej chorym, cierpiał całymi miesiącami. Nawet kiedy choroba przykuła go do łóżka, nie zezwolono jego uczniom na to, by mu pomogli. Zakładano, że w tak straszliwych i ciężkich okolicznościach jego śmierć jest bliska. Jego choroba była tak ciężka, że całymi dniami nie mógł niczego jeść. Pozostawiono go słabym i zagłodzonym.
Mimo choroby i całego nadzoru Nauczyciel nie zaniedbał swojej pracy przy rozpowszechnianiu Traktatów Światła. Jak w poprzednich więzieniach, tak również w Afyon potajemnie spisywał swe księgi. Więźniowie w tajemnicy sporządzali ręcznie spisane kopie Traktatów Światła i znajdowali sposoby na to, aby owe kopie rozprzestrzeniały się poza więzieniem. Więzienie nigdy nie powstrzymało Bediuzzamana przed publikowaniem Traktatów Światła. Dzięki uczniom takim jak Husrev, ów "wojownik Światła", opublikowano setki i tysiące kopii Traktatów spisanych starym alfabetem (osmańskim - uz. red. pol.).
Kiedy Nauczyciel - po otruciu go - walczył w więzieniu o życie, powiedział jednemu ze swych uczniów, który znalazł sposób na to, by go odwiedzić: "Mogę nie przeżyć. Niech moje istnienie zostanie poświęcone dla tego narodu i jego młodzieży, dla świata islamu, dla wiecznej pomyślności i dobra całej ludzkości. Jeśli umrę, proszę, aby moi przyjaciele nie mścili się za moją śmierć".
Pewnego dnia więzień, który po przybyciu Bediuzzamana zmienił się na lepsze, pozdrowił go z okna swojej celi. Został za to zabrany na przesłuchanie, podczas którego pytano go: "Dlaczego pozdrawiasz Bediuzzamana? Dlaczego zaglądasz przez okno do jego celi?". Później poddano go fizycznym torturom.
Nauczyciel pozostał bardzo chory, w wielce zasmucającym stanie. Jego uczniowie znajdowali różne sposoby, aby odwiedzać ich błogosławionego i umiłowanego Nauczyciela. Jeśli zostali na tym przyłapani, biczowano ich, bijąc w podeszwy ich stóp, jednak nigdy nie złamali się ani nie poddali. Im bardziej bili ich prześladowcy, tym bardziej - z odpornością biorącą początek z wiary i z dostojeństwa islamu - uczniowie wołali: "Śmiało, bij!". Podążali za lekcją Nauczyciela, która mówi:"Kiedy but twego wroga naciska na twoje gardło, pluń mu w twarz! Kiedy twoje ciało zostanie zmiażdżone, twoja dusza będzie wolna".
Poprzez wszystkie rodzaje tortur i prześladowań starano się powstrzymać wszystkich, zarówno w więzieniu, jak i poza nim, od udzielania pomocy Bediuzzamanowi. Tyrania i zdrada, jakim został poddany Bediuzzaman, są bezprecedensowe. Po odbyciu wyroku, 20 września 1949 roku, Nauczyciel został zwolniony z więzienia. Zwyczajem panującym w więzieniach było zwalnianie więźniów, którzy odbyli swój wyrok, podczas godzin pracy, a w więzieniu Afyon więźniów zwalniano o dziesiątej przed południem. Jednakże Bediuzzamana uwolniono między brzaskiem a wschodem słońca, aby uniknąć okazania mu wyrazów szacunku społeczeństwa, jakie prawdopodobnie spotkałyby go w bramie więzienia.
* * *
Po jego uwolnieniu Bediuzzaman pozostał przez jakiś czas w prowincji Afyon. Odbył już wyrok, a Sąd Apelacyjny uchylił orzeczenie poprzedniego sądu, orzekając na korzyść Nauczyciela, jednak trzej oficerowie policji stali u jego drzwi, trzymając straż przez całą dobę. Sprawili oni, iż Bediuzzaman żałował zwolnienia go z więzienia, a ich prześladowania trwały. Po dwóch latach prześladowań i złego traktowania w więzieniu zabroniono wszystkim widywania się z nim, nawet w sprawach mających związek z jego zdrowiem. Z jego biografii wiemy, że nawet rosyjski dowódca przyznał Bediuzzamanowi pewne swobody, kiedy ten był jeńcem w Rosji, jednak w jego własnym kraju gościom Bediuzzamana, który poświęcił wszystko dla tego kraju i dla szlachetnego narodu islamu, kazano, by odwrócili się od niego, a także zabroniono im zobaczenia się z nim w święto. Jeśli ktokolwiek został przyłapany choćby na rozmowie z uczniami Nauczyciela, tacy ludzie byli nękani, odciągani na bok, legitymowani i przesłuchiwani, gdyż twierdzono: "Rozmawiasz z uczniem Bediuzzamana".
Ogół społeczeństwa wiedział o tym bezprawnym traktowaniu, co zbliżyło ludzi do Bediuzzamana. Zaczęli oni interesować się poszukiwaniem jego dzieł i pism, a prześladowania sprawiły, że poczuli oni niechęć wobec tych, którzy podżegali do propagandy wymierzonej przeciwko niemu. Im bardziej skupiano się na odbiorze dzieł Bediuzzamana przez społeczeństwo, tym bardziej zwiększały się szacunek i podziw dla Nauczyciela narodu i ludzi młodych, szczególnie w szkolnictwie wyższym. Rosnący sprzeciw wobec Bediuzzamana ponownie umacniał więzi, łączące z nim tych ludzi.
Celem owej negatywnej propagandy było odwrócenie społeczeństwa od Bediuzzamana poprzez zniesławienie go, a także powstrzymanie publikowania Traktatów Światła. Jednak Traktaty Światła nie były związane z osobą autora. Traktaty Światła są własnością Koranu. Traktaty Światła nie przypominają innych dzieł. Są one skarbcem świadectwa, to jest są dowodem same w sobie. Ci, którzy czytają Traktaty Światła, nie dostają informacji o osobie ich autora. Traktaty skupiają się wyłącznie na prawdach, świadectwach i dowodach, jakich dostarczają. Z powodu tego faktu, jak również wielu innych prawd, oficjalna kampania propagandowa przedsięwzięta przeciwko Bediuzzamanowi zawiodła, i takie jej przeznaczenie będzie zawsze.
Ten muzułmański naród miliony razy wyraził swój smutek. Boli nas fakt, że sprawiono, by tak wspaniały autor i myśliciel, który służył temu krajowi i narodowi, który wykonywał swą służbę wierze z największą gotowością do poświęceń, musiał cierpieć, spędzając swe życie w salach sądowych. W imieniu pomyślności tego narodu oznajmiamy, że obecnie owa tortura musi się skończyć, a wszystkie procesy sądowe muszą zostać natychmiast umorzone. Koraniczna służba, jaką ofiarowuje Bediuzzaman, jest wszechstronna i dotyczy całego świata islamu. Wzniosłe prawdy i wysoka wartość dzieł Bediuzzamana Saida Nursiego, jakie tu przedstawiamy, nie są niepoświadczone. Nie są one również wyolbrzymione. Każdy, kto tylko w swym życiu spotkał Nauczyciela lub czytał Traktaty Światła uważnie, nieustannie i ze szczerą intencją, zda sobie sprawę z tego, że prawda, jaką tu przedstawiliśmy, jest nieadekwatna do ukazania jego wielkości. Tacy szczerzy ludzie spojrzą na tę kwestię na nowo i zrozumieją wartość Nauczyciela, niechby nawet z pominięciem naszej wartości, a następnie odkryją, że z pasją dzielą się swoimi myślami z całym światem.
Gdyby nawet wszystkie sądy świata spróbowały uwięzić Bediuzzamana w oparciu o oskarżenia wrogów religii, nigdy nie mogłyby tego uczynić, dopóki tylko sądy orzekają uczciwie, opierając się na dowodach!
Będąc przeważnie przykutym do łóżka z powodu prób otrucia go podjętych przez wrogów islamu, Nauczyciel Bediuzzaman Said Nursi stwierdził: "Czekam w drzwiach grobu". Jednakże poprzez nasze usilne i rozpaczliwe suplikacje (ar. du'a)błagamy Wszechmocnego Boga o to, by obdarował owego wielkiego wojownika religii jeszcze wieloma latami życia. Cały świat islamu i cała ludzkość potrzebują szczerego i gotowego do poświęceń ucznia Koranu, jakim jest Bediuzzaman, będący geniuszem, wielkim myślicielem i niezrównanym bohaterem islamu.
* * *
W tym miejscu zamieszczamy fragment zbioru Błyski,w którym Bediuzzaman opisuje swe życie w Emirdag i Afyon :
{(*): Nadzieja Piętnasta została spisana przez jednego z uczniów Światła, by w przyszłości mogła uzupełnić Traktat dla ludzi starszych, a także zapoczątkować ułożenie niniejszego traktatu (tj. Błysku Dwudziestego Szóstego - uz. red. pol.) we właściwej kolejności. Czas spisywania Traktatów Światła dobiegł końca trzy lata wcześniej.}
NADZIEJA PIĘTNASTA
Pewnego razu podczas mojego przymusowego pobytu w Ermidag (który był właściwie uwięzieniem w odosobnieniu) stałem się zmęczony życiem z powodu cierpień, jakie mi zadano poprzez nadzór policyjny i bezwzględne traktowanie, które było tak trudno znieść, aż nawet żałowałem, że zostałem zwolniony z więzienia. Całą duszą tęskniłem za więzieniem w Denizli i pragnąłem zstąpić do grobu. Kiedy myślałem, że i więzienie, i grób byłyby lepsze niż takie życie, kiedy zdecydowałem, że wkroczę do jednego lub drugiego, łaska Boża przyszła mi z pomocą, obdarowując uczniów Medresetu'z-Zehra, których pióra były niby powielacze, jednym z takich powielaczy, który dopiero co wszedł do użytku. W jednej chwili ukazało się pięćset kopii każdego z wartościowych dzieł ze zbioru Traktatów Światła, które wyszły spod jednego pióra. Ich zapowiedź nowych zwycięstw sprawiła, że pokochałem pełne niedoli życie i zacząłem składać Bogu niekończące się podziękowania.
Nieco później, nie mogąc znieść zwycięstw odniesionych przez Traktaty Światła, ich tajemni wrogowie nakłonili rząd do działań wymierzonych przeciwko nam. Życie ponownie stało się dla mnie ciężkie. Wówczas nagle ujawniła się Boża łaska: urzędnicy związani ze sprawą, którzy najbardziej
potrzebowali nauki Traktatów Światła, w trakcie najbardziej gruntownego i starannego wykonywania swych obowiązków przestudiowali skonfiskowane egzemplarze Traktatów, a one spowodowały, że serca owych urzędników skłoniły się ku nim. Jako że zaczęli doceniać je, miast krytykować, krąg uczniów Światła znacznie się rozszerzył. Przyniosło to korzyści po stokroć większe od materialnych strat, jakie ponieśliśmy, a nasz niepokój i strapienie zmalały do zera.
Wówczas, w tajemnicy, wrogo nastawieni wobec nas hipokryci zwrócili uwagę rządu na moją osobę, przypominając moje dawne działania natury politycznej. Wzbudzili podejrzenia pod moim adresem zarówno wśród przedstawicieli sądownictwa, jak i we władzach oświatowych, w policji i Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Owe podejrzenia (podobnie jak tajne podżegania komunizujących anarchistów) rozprzestrzeniały się, trafiając do rąk różnych grup. Władze zaczęły nas uciskać, aresztować; konfiskowano te części Traktatów Światła, które wpadły w ręce naszych przeciwników. Działalność uczniów Światła ustała. Wielu urzędników złożyło fałszywe oskarżenia, w które zupełnie nikt nie mógłby uwierzyć. Próbowali rozprzestrzeniać najbardziej zdumiewające oszczerstwa, jednak nie mogli sprawić, by uwierzył w nie choć jeden człowiek.
Następnie pod pewnym banalnym pretekstem aresztowano mnie podczas najzimniejszych dni zimy, zamknięto mnie odosobnionego w wielkiej i nadzwyczaj zimnej celi więziennej, przez dwa dni pozostawiając bez jakiegokolwiek piecyka. Przy mojej słabości i chorobie mogłem wytrzymać tę sytuację jedynie z trudem, jako że byłem przyzwyczajony do palenia w piecu w moim małym pokoju kilka razy dziennie, tak że w palenisku zawsze był żar. Kiedy walczyłem z cierpieniem spowodowanym przez gorączkę i zimno, przez straszliwą niedolę i gniew, dzięki Bożej łasce przed moim sercem odsłoniła się prawda, która zwracając się do mojej duszy, wypowiedziała następujące ostrzeżenie:
"Nazwałeś więzienie Szkołą Proroka Józefa, a kiedy przebywałeś w więzieniu Denizli, rzeczy takie, jak ulga po tysiąckroć większa od twej niedoli, korzyść natury duchowej, inni więźniowie czerpiący korzyści z Traktatów Światła, rozpowszechniające się zwycięstwa Traktatów - to wszystko sprawiło, że składałeś Bogu nieskończone dzięki, zamiast narzekać. To sprawiło, że każda godzina twojej kary więzienia i związanych z nią trudności stała się równa dziesięciu godzinom wypełnionym oddawaniem czci Bogu, a także uczyniło owe przemijające godziny wiecznymi. Jeśli Bóg zechce, ogrzeje twą zimną, dotkliwą niedolę, przekształci ją w radość i sprawi, że wśród nieszczęść, jakie cierpisz w tej - trzeciej już - Szkole
Proroka Józefa, wyciągniesz korzyści z Traktatów Światła i znajdziesz pocieszenie. Jeśli ludzie, na których czujesz gniew, ponieważ źle cię traktują, sami zostali oszukani, lecz nie zdają sobie z tego sprawy, nie warto się na nich gniewać. Jeśli zaś dręczą cię i przysparzają ci cierpień świadomie, przez swą złość i ze względu na ich zbłądzenie, w krótkim czasie zostaną zamknięci w odosobnieniu, w więzieniu, jakim jest grób, jako ci, którzy zostali skazani na wieczną karę śmierci, na cierpienie niekończących się męczarni i katuszy. Dzięki ich prześladowaniom zdobywasz zasługę, jak też przyjemności natury duchowej; to prześladowanie czyni przemijające godziny wiecznymi i pozwala ci na wykonywanie obowiązków uczonego i obowiązków religijnych z całkowitą szczerością intencji".
Ze wszystkich sił wykrzyknąłem: "Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu!" Z powodu człowieczeństwa litowałem się nad moimi prześladowcami i modliłem się: "Panie mój, spraw, by się poprawili!" Jak napisałem w oświadczeniu dla Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, prawdziwie winnymi byli ci spośród prześladowców, którzy działając w imieniu prawa, postępowali niesprawiedliwie na dziesięć sposobów. Wynaleźli oni niepospolite preteksty, które dla każdego uczciwego człowieka okazały się oszczerstwami i fałszerstwem, które sprawiały, że ludzie, którzy je słyszeli, śmiali się, zaś ci, co umiłowali prawdę, płakali. Jako że nasi prześladowcy nie mogli znaleźć żadnego sposobu zaatakowania Traktatów Światłą i ich uczniów bez przekraczania granic prawa i tego, co słuszne, zboczyli z drogi prawa i popadli w obłęd. Oto dwa przykłady ich szaleństwa:
Przykład pierwszy:Urzędnicy, którzy śledzili nas przez miesiąc, nie mogli znaleźć nic obciążającego, więc napisali memorandum mówiące: "Sługa Saida kupował w sklepie rakię, a później zaniósł ją do niego". Nie mogli znaleźć nikogo, kto podpisałby memorandum, lecz nareszcie aresztowali jakiegoś pijanego jegomościa i zmusili go, by je podpisał. Nawet on powiedział: "Boże, wybacz nam! Któż podpisałby tak niesłychane kłamstwo?" Musieli więc podrzeć je.
Przykład drugi:Ktoś, kogo nie znałem (i nadal go nie znam), użyczył mi konia, bym mógł wybrać się na przejażdżkę. Przez większość dni lata zwykłem wychodzić z domu choć na kilka godzin, dla zdrowia i by zaczerpnąć nieco świeżego powietrza. Dałem słowo, że właściciel konia i bryczki otrzyma ode mnie książki warte pięćdziesiąt lir, a to dlatego, bym nie złamał mojej zasady i nie stał się jego dłużnikiem. Czyż mogła z tego wyniknąć jakakolwiek szkoda? A jednak zarówno gubernator, jak urzędnicy sądowi i policjanci przesłuchiwali nas pięćdziesiąt razy, pytając o właściciela konia, jakby cała sprawa była ważnym wydarzeniem
politycznym, dotyczącym publicznego bezpieczeństwa! Pewien lojalny człowiek powiedział nawet, że koń należał do niego, a inny, że bryczka należała do niego, by tylko przerwać te bezsensowne przesłuchania. Obaj zostali aresztowani wraz ze mną.
Widzieliśmy wiele dziecinnych wybryków podobnych do owych dwóch przykładów i śmialiśmy się do łez. Pojęliśmy, że ci, którzy atakują Traktaty Światła i ich uczniów, jedynie robią z siebie głupców.
Oto zabawne zdarzenie spośród wielu podobnych: Powodem podanym na dokumencie sankcjonującym moje aresztowanie było "zakłócanie porządku publicznego". Nie widząc tego dokumentu na oczy, powiedziałem oskarżycielowi publicznemu: "Ostatniej nocy oczerniłem cię, bowiem powiedziałem oficerowi policji, który przesłuchiwał mnie z polecenia komendanta: 'Jeśli nie służyłem publicznemu bezpieczeństwu tego kraju tak usilnie, jak tysiąc publicznych oskarżycieli i tysiąc komendantów policji, niechaj Bóg przeklnie mnie po trzykroć!'"
Właśnie wtedy, kiedy w tak mroźnych warunkach najbardziej potrzebowałem tego, by odpocząć, nie przeziębić się i nie myśleć o świecie, ogarnęły mnie rozdrażnienie i gniew na tych, którzy zesłali mnie na niemożliwe do zniesienia wygnanie, skazali na odosobnienie, uwięzienie i prześladowania, ukazując w ten sposób swą nienawiść i złe zamiary. Wówczas z pomocą przyszła mi Boża łaska, oznajmiając mojemu sercu, co następuje:
"Niesprawiedliwe prześladowania, jakie zadają ci ludzie, w znacznej części wynikają z Bożego zrządzenia, które jest czystą sprawiedliwością. W więzieniu masz zapewnione pożywienie; to właśnie przeznaczone dla ciebie zaopatrzenie wezwało cię do tego miejsca. Powinieneś przyjąć zrządzenie Boże z zadowoleniem i pogodzić się z nim. W tym, co cię spotyka, wielki udział mają wiedza Tego, Którego władza jest absolutna, i Jego miłosierdzie, które chcą oświecić ludzi przebywających w tym więzieniu, pocieszyć ich, a tobie przyznać nagrodę. Powinieneś przyjąć swój udział w Bożym zamyśle z nieskończoną wdzięcznością i cierpliwością. Swój udział w tych wydarzeniach ma również twoja dusza, a to z powodu jej przywar, o których nie wiesz. W obliczu tego, co cię spotkało, powinieneś powiedzieć swej duszy, a to poprzez skruchę i poszukiwanie Bożego przebaczenia, że zasłużyła ona na cios, który ją spotkał. Swój udział w tym, co cię spotkało, mają również niektórzy spośród twoich utajonych wrogów, wraz z ich intrygami, z oszukiwaniem pewnych naiwnych, a podejrzliwych urzędników, z nakłanianiem ich do owych prześladowań. Jeśli chodzi o ich udział, wiedz, że straszliwe ciosy duchowe, jakie Traktaty Światła wymierzą tym hipokrytom, pomszczą cię w zupełności. Niech to
będzie dla nich wystarczające! Ostatnią grupą są ci urzędnicy, którzy w rzeczywistości byli jedynie narzędziami w rękach innych [1]. Jeśli chodzi o ich udział, wielkodusznym dziełem będzie wybaczenie im, zgodnie z zasadą:
وَالْكَاظِم۪ينَ الْغَيْظَ وَالْعَاف۪ينَ عَنِ النَّاسِ
[2] ponieważ czy chcą tego, czy też nie, mogli skorzystać z nauki Traktatów Światła dotyczącej wiary, choć spoglądali na nie z zamiarem ganienia ich".
Po owym mówiącym prawdę ostrzeżeniu poczułem tak wielkie szczęście i wdzięczność, że zdecydowałem popełnić jakieś nieszkodliwe wy kroczenie, by tylko ponieść karę więzienia, bym mógł pozostać w owej nowej Szkole Proroka Józefa, a może nawet pomóc tym, którzy występowali przeciwko mnie. Miałem wówczas siedemdziesiąt pięć lat, nie byłem do niczego przywiązany, a spośród siedemdziesięciu osób, które umiłowałem na tym świecie, jedynie pięć pozostało przy życiu - tak, ktoś taki jak ja po stokroć przedłożyłby grób nad więzienie. Siedemdziesiąt tysięcy kopii różnych traktatów spośród Traktatów Światła krążyło w wolnym obiegu i mogły one wykonywać moje obowiązki związane z Traktatami Światła; miałem duchowych braci i spadkobierców, którzy mieli przedłużyć naszą służbę dla wiary, a tysiące ich języków miały zastąpić mój język. Więzienie było również po stokroć przyjemniejsze i bardziej korzystne od wolności poza jego murami, która w istocie była niewolą, podporządkowaną tyranii i prześladowaniom. Miast cierpieć w całkowitej samotności poza murami więzienia z powodu bezwzględnego postępowania setek urzędników, w więzieniu, wraz z setkami innych więźniów, cierpimy jedynie nieznacznie, z powodu samowoli jednej lub dwóch osób, jak naczelnik więzienia czy komendant strażników, a owe cierpienia przyniosą korzyści, ponieważ dzięki nim zyskamy braterską życzliwość i pociechę ze strony wielu towarzyszy więzienia. Z myślą o tym, że litość wynikająca z islamu i z ludzkiej natury przejawia się w życzliwości dla osób starszych, znajdujących się w takim położeniu, przez co zmienia trudy więzienia w miłosierdzie, przyjąłem karę więzienia i pogodziłem się z nią.
W czasie mojego trzeciego procesu, z powodu trudności, jakie sprawiało mi pozostawanie w pozycji stojącej, a to w związku ze słabością, starością i chorobą, usiadłem na krześle poza drzwiami sali sądowej. Wtem zjawił się sędzia i z gniewem, obraźliwym tonem zapytał: "Dlaczegóż to on nie oczekuje na stojąco?" Rozgniewała mnie taka nieuprzejmość w obliczu mojej starości. Rozejrzałem się i ujrzałem wielu muzułmanów, którzy zgromadzili się wokół nas i nie chcieli się rozejść, jak przyglądali mi się z wielką życzliwością i braterstwem. Nagle otrzymałem ostrzeżenie poprzez dwie następujące prawdy:
Prawda pierwsza:Ukryci wrogowie mojej osoby i Traktatów Światła oszukali pewnych naiwnych urzędników, mając zamiar położyć kres podbojom Traktatów Światła poprzez zniszczenie dobrej opinii ludzi na mój temat (której w żadnym wypadku nie pragnąłem) i poprzez zniszczenie mojego charakteru na oczach ludzi. Nakłonili zatem owych urzędników, by odnosili się do mnie ze wzgardą, w taki właśnie sposób. Rzekłem do siebie:
"Spójrz na tę setkę ludzi, a nie na zniewagę, jak spotkała cię ze strony jednego człowieka! W zamian za służbę na rzecz wiary, jaką spełniają Traktaty Światła - co jest przejawem Bożej łaski - ludzie uprzejmie ofiarowują ci swe współczucie poprzez docenienie twojej służby, zarówno witając cię, jak odprowadzając". Nawet gdy drugiego dnia procesu byłem przesłuchiwany w biurze sędziego, gdzie odpowiadałem na pytania oskarżyciela publicznego, około tysiąca ludzi zgromadziło się na dziedzińcu, naprzeciw okien sądu, by okazać swą troskę i zainteresowanie; przyszli, by powiedzieć urzędnikom językiem właściwym dla swego usposobienia, by nie uciskali nas. Policja nie mogła sprawić, by ci ludzie rozeszli się. Mojemu sercu oznajmiono, że w naszym pełnym niebezpieczeństw wieku ci ludzie pragną prawdziwego pocieszenia, niegasnącego światła, silnej wiary, niezawodnej dobrej nowiny o wiecznej szczęśliwości, że poszukiwanie tego wszystkiego, czego pragną, wynika z ludzkiej natury. Musieli usłyszeć, że to, czego szukają, można znaleźć w Traktatach Światła, zatem okazują mojej niewiele znaczącej osobie troskę daleko większą, niż na to zasługuję, ponieważ oddałem pewnie niewielkie usługi wierze.
Prawda druga:Przypomniało mi się, że w zamian za złe traktowanie, jakiego doznaliśmy ze strony kilku odnoszących się do nas ze wzgardą, wprowadzonych w błąd osobników, którzy traktowali nas w ten sposób z zamiarem znieważenia nas i zniszczenia szacunku, jakim cieszyliśmy się w opinii publicznej, a także z powodu bezpodstawnego podejrzewania nas o zakłócanie porządku publicznego, otrzymaliśmy poklask i uznanie niezliczonych ludzi prawdy spośród współczesnych i spośród przyszłych pokoleń.
Tak, dzięki sile niezachwianej, potwierdzonej wiary w każdej części tego kraju Traktaty Światła (i ich uczniowie) powstrzymały straszliwe zepsucie i wysiłki anarchii, mające na celu zniszczenie porządku publicznego, jakie miało dokonać się pod płaszczykiem komunizmu. Uczniowie Światła pracowali na rzecz utrzymania porządku i bezpieczeństwa publicznego, a przez dwadzieścia lat ich pracy ani trzy lub cztery współpracujące ze sobą sądy, ani policja dziesięciu prowincji nie były w stanie znaleźć ani odnotować jakichkolwiek incydentów dotyczących naruszenia porządku publicznego, które byłyby związane z uczniami Światła, choć byli oni
bardzo liczni i można było znaleźć ich w każdej części kraju. Bezstronni policjanci z trzech prowincji oświadczyli: "Uczniowie Światła są policją obyczajową. Wspomagają nas w utrzymywaniu porządku publicznego. Dzięki ich niezachwianej, potwierdzonej wierze w głowach wszystkich, którzy czytają Traktaty Światła, zostaje coś, co powstrzymuje ich przed popełnianiem przestępstw. Uczniowie Światła działają na rzecz utrzymania porządku publicznego".
Przykładem na to niech będzie więzienie Denizli. Kiedy Traktaty Światła weszły w jego mury, a Owoc wiaryzostał napisany dla więźniów, na przestrzeni trzech lub czterech miesięcy ponad dwustu więźniów stało się tak niezwykle posłusznymi, a ich postępowanie - tak pobożnym i prawym, że człowiek, który zamordował trzy czy cztery osoby wystrzegał się nawet zabijania pluskiew. Dawni przestępcy stali się najzupełniej litościwymi i nieszkodliwymi członkami społeczeństwa. Zadziwieni całą sytuacją funkcjonariusze więzienni patrzyli na nich z wielkim uznaniem. Niektórzy spośród młodych ludzi przed otrzymaniem wyroku mówili nawet: "Jeśli uczniowie Światła pozostają w więzieniu, postaramy się, by nas również skazano, ponieważ wtedy oni będą mogli nauczać nas, a my staniemy się podobni do nich. Poprawimy się dzięki ich wskazówkom".
Zatem ci, którzy oskarżali uczniów Światła (którzy są właśnie tacy) o zakłócanie porządku publicznego, albo zostali poważnie wprowadzeni w błąd, albo oszukani, albo też sami - świadomie lub nieświadomie - oszukiwali rząd, mając na celu zaprowadzenie anarchii, i prześladowali nas, starając się zmiażdżyć. Oto, co mamy im do powiedzenia:
Jako że śmierć nie została zabita, brama grobu nie jest zamknięta, a podróżni zatrzymujący się w zajeździe tego świata w korowodzie, karawana za karawaną, z wielką prędkością zstępują w ziemię i znikają, z pewnością my też wkrótce zostaniemy rozdzieleni jeden od drugiego. Otrzymacie straszliwą karę za waszą tyranię. Wstąpicie na szubienice śmierci i wiecznej zagłady, które wypiszą nakazy uwolnienia prześladowanych ludzi wiary. Ulotne przyjemności, jakich doznawaliście na tym świecie, wyobrażając sobie, że będą one wieczne, przekształcą się w niekończące się męczarnie.
Niestety, nasi ukryci, obłudni wrogowie czasami łączą nazwę sufizmu z rzeczywistością islamu, którą zdobyto i utrzymano dzięki mieczom i krwi stu milionów męczenników w randze świętości i bohaterskich weteranów wojennych, jakich wydał nasz pobożny naród. Podczas gdy droga sufizmu jest jedynie pojedynczym promieniem słońca, jakim jest islam, nasi wrogowie ukazują ją tak, jakby była słońcem, przez co wprowadzają w błąd niektórych niedbałych urzędników rządowych.
Nazywając uczniów Światła sufimi i członkami stowarzyszenia politycznego - tylko dlatego, że skutecznie oni pracują na rzecz prawd Koranu i wiary - chcą podjudzić władze przeciwko nam. Oto, co mówimy im i tym, którzy słuchają ich słów wymierzonych przeciwko nam; to, co powiedzieliśmy sprawiedliwemu sądowi w Denizli:
"Pozwólcie także nam poświęcić się dla owej świętej prawdy, dla której poświęciły się setki milionów ludzi! Nawet jeśli podpalicie cały świat wokół nas, my, którzy poświęcamy samych siebie dla prawd Koranu, nie złożymy broni przed ateizmem; jeśli Bóg zechce, nie odstąpimy od naszego świętego obowiązku!"
Dzięki świętemu pocieszeniu, jakie dały mi wiara i Koran w cierpieniach i rozpaczy przygód mej starości, nie zamieniłbym roku największej niedoli mojej starości na dziesięć najbardziej szczęśliwych lat mojego młodego wieku - zwłaszcza że dla tych, którzy żałują za grzechy i odmawiają modlitwy obowiązkowe, każda godzina spędzona w więzieniu odpowiada dziesięciu godzinom oddawania czci Bogu, zaś jeśli chodzi o zasługę, to każdy przelotny dzień choroby i prześladowań daje dziesięć dni życia wiecznego. Dzięki ostrzeżeniom, które otrzymałem, zrozumiałem, jak bardzo tamte dni zasługiwały na podziękowania składane przez kogoś takiego jak ja, oczekującego już na swoją kolej przekroczenia bramy grobu. Wykrzyknąłem: "Nieskończone dzięki niechaj będą mojemu Panu!", byłem szczęśliwy z mojej starości, a zadowolony z uwięzienia, ponieważ życie nie zatrzymuje się, lecz szybko przemija. Jeśli upływa w przyjemności i szczęściu, to jako że odejście przyjemności jest bólem, życie staje się czymś przejściowym, upływa bez składania podziękowań i w niedbalstwie, a odchodzi, pozostawiając grzechy w miejscu przyjemności. Natomiast jeśli życie upłynie w więzieniu i wśród trudów, to jako że odejście bólu jest rodzajem przyjemności i ponieważ może być poczytywane za rodzaj aktu czci, życie pod pewnym względem staje się wieczne, a dzięki dobrym owocom, jakie wyda, możemy zdobyć życie ostateczne. Życie staje się odkupieniem za błędy, które były przyczyną grzechów przeszłości i kary więzienia, a także oczyszcza człowieka z owych błędów i grzechów. Patrząc z tego punktu widzenia, widzimy, że więźniowie, którzy odprawiają modlitwy nadobowiązkowe towarzyszące obowiązkowym, powinni być cierpliwi i składać podziękowania Bogu.
* * *
PROCES BEDIUZZAMANA SAIDA NURSIEGO PRZED SĄDEM W AFYON
Potajemni ateiści, którzy przez swoje spiski i oszczerstwa doprowadzili do procesu przed sądem w Afyon, chcieli, aby Bediuzzaman zawisł na szubienicy. Mając nadzwyczajne znaczenie, mowa obrończa Nauczyciela zawiera prawdy, które głośno wypowiedział on przeciwko destrukcyjnym i bezbożnym tyranom, nie lękając się śmierci. Ostatecznie Sąd Apelacyjny unieważnił decyzję o uwięzieniu Bediuzzamana. Ten sam sąd ostatecznie po dwakroć orzekł jego uniewinnienie. Cały zbiór Traktatów Światła wraz z blisko pięcioma setkami listów zostały bezwarunkowo uwolnione i zwrócone Bediuzzamanowi.
* * *
WYBRANE FRAGMENTY OWEJ WSPANIAŁEJ MOWY
[3]
بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ
وَ بِهِ نَسْتَع۪ينُ
...i jedynie Jego prosimy o pomoc.
(Ta petycja, którą po osiemnastu latach milczenia jestem zmuszony przedstawić sądowi, a której kopię wysyłam do Ankary, zawiera moje pisemne sprzeciwy dotyczące aktu oskarżenia, które jestem zobowiązany wyłożyć).
Oto streszczenie krótkiej mowy obrończej. Niechaj będzie wiadomo, że jest ono dokładnie tym samym, co dwakroć powiedziałem oskarżycielowi publicznemu i inspektorowi policji, a przy trzeciej okazji naczelnikowi policji i sześciu lub siedmiu inspektorom, którzy trzykrotnie przybyli, by przeszukać mój dom w Kastamonu, jak również tym, co powiedziałem w odpowiedzi na pytania oskarżyciela publicznego w Isparcie oraz sądów w Denizli i Afyon. Powiedziałem im:
Żyłem w samotności przez osiemnaście lub dwadzieścia lat. Przez osiem lat mieszkałem w Kastamonu naprzeciwko posterunku policji, zaś przez dwadzieścia lat w innych miejscach, wciąż pod stałym nadzorem, a miejsce, w którym się zatrzymałem, zostało kilka razy przeszukane, jednak nie znaleziono nawet najlżejszego znaku wskazującego na cokolwiek, co odnosiłoby się do tego świata lub polityki. Jeśli dopuściłem się jakiejkolwiek nieprawidłowości, a policja i sądownictwo nie wiedziały o niej bądź też wiedziały, ale zignorowały ją, z pewnością ponoszą większą odpowiedzialność niż ja sam. Jeśli zaś nie, to dlaczego - choć w żadnym miejscu na świecie nie dręczy się pustelników, którzy zajmują się sprawami ich życia ostatecznego - niepotrzebnie dręczycie w stopniu, który przynosi ujmę krajowi i narodowi?
My, uczniowie Światła, nie uczyniliśmy Traktatów Światła narzędziem prądów ahl ad-dunjaani nawet narzędziem całego wszechświata. Co więcej, Koran surowo zakazuje nam zajmowania się polityką, ponieważ obowiązkiem Traktatów Światła jest służyć Koranowi poprzez prawdy wiary oraz poprzez nadzwyczaj potężne i rozstrzygające dowody, jakie w obliczu całkowitej niewiary - która niszczy życie wieczne, a życie tego świata przekształca w straszliwą truciznę - skłaniają do wiary nawet najbardziej upartych spośród filozofów-ateistów. W związku z tym nie możemy uczynić Traktatów Światła narzędziem żadnej innej sprawy[4].
Po pierwsze:Aby przez przedstawianie fałszywej idei propagandy politycznej nie sprawić, że podobne diamentom prawdy Koranu w oczach ludzi niedbałych stracą swą wartość i staną się okruchami szkła, a także aby nie zdradzić owych drogocennych prawd.
Po drugie:Litość, prawda, słuszność i sumienie, będące fundamentami drogi Traktatów Światła, powstrzymują nas od zajmowania się politykąi wtrącania się do spraw rządu, jako że od jednego lub dwóch bezbożnych ludzi, którzy upadli w całkowitą niewiarę i zasługują na to, by spadły na nich ciosy i nieszczęścia, zależy los siedmiu lub ośmiu niewinnych - dzieci, chorych i starców. Jeśli ciosy i nieszczęścia nawiedzą owego jednego czy dwóch bezbożników, owi nieszczęśnicy także będą cierpieć. Zatem, jako że efekt takich działań jest wątpliwy, surowo zabroniono nam wpływania na życie społeczeństwa poprzez politykę, co byłoby postępowaniem na szkodę rządu i porządku publicznego.
Po trzecie:W owych dziwnych czasach, aby uchronić życie społeczne tego kraju i narodu od anarchii, niezbędnym i zasadniczym jest przestrzeganie pięciu zasad, którymi są:szacunek, litość, powstrzymywanie
się od tego, co zakazane (ar. haram),bezpieczeństwo, porzucenie bezprawia i bycie posłusznym władzy.Świadectwem tego, że kiedy Traktaty Światła wskazują na życie społeczne, w potężny i uświęcony sposób ustanawiają i umacniają pięć owych zasad, a także zachowują kamień węgielny publicznego porządku, jest fakt, iż przez ostatnie dwadzieścia lat Traktaty uczyniły sto tysięcy ludzi członkami tego narodu i obywatelami tego kraju, którzy nie wyrządzają żadnej szkody, lecz przynoszą im korzyść. Zaświadczają to prowincje Isparta i Kastamonu. To oznacza, że olbrzymia większość tych, którzy przeszkadzają Traktatom Światła, świadomie lub nieświadomie zdradza kraj, naród i panowanie islamu na rzecz anarchii. Wielkie dobro i korzyść dla tego kraju, zawarte w stu trzydziestu traktatach ze zbioru Traktatów Światła, nie mogą zostać obalone przez wyimaginowaną szkodę, jakiej miałyby przyczynić dwa lub trzy traktaty, które mogą być szkodliwymi jedynie w wyobraźni oszukanych i niedbałych ludzi o powierzchownym spojrzeniu. Ktokolwiek odrzuca owe korzystne traktaty z winy tych dwóch lub trzech, jest nadzwyczaj niesprawiedliwym tyranem (...).
Jeśli mówicie jak ci, którzy mniemają, że bezbożność jest rodzajem polityki, a w tej sprawie powiedzieli: "Wyrządzasz szkodę naszej cywilizacji oraz psujesz naszą przyjemność poprzez swoje traktaty...",
odpowiadam: Powszechnie uznawana na całym świecie zasada mówi, że żaden naród nie może przetrwać bez religii.Szczególnie absolutna niewiara daje na tym świecie początek męczarniom cięższym niż męki piekielne, co zostało udowodnione z całkowitą pewnością w Przewodniku dla młodzieży.Obecnie ów traktat został oficjalnie wydrukowany. Jeśli - niech Bóg uchroni - muzułmanin porzuca religię, upada on w całkowitą niewiarę; nie może pozostać on w stanie "wątpiącej" niewiary, która do pewnego stopnia utrzymałaby go przy życiu. Nie może również być podobnym bezbożnym Europejczykom. Pod względem przyjemności z życia upada on nieskończenie niżej niż zwierzęta, ponieważ nie mają one poczucia przeszłości ani przyszłości. Z powodu jego zbłądzenia śmierć wszystkich istot przeszłości i przyszłości, a także fakt, że jest on rozłączony z nimi na wieczność, przygniatają jego serce nieprzerwanym bólem. Jeśli wiara wkracza do jego serca, a on sam zaczyna wierzyć, owi niezliczeni przyjaciele nagle zmartwychwstają i mówią językiem swego usposobienia: "Nie umarliśmy i nie zostaliśmy unicestwieni", przekształcając jego piekielny stan w przyjemność podobną przyjemnościom Raju.
Skoro taka jest prawda, ostrzegam was: Nie sprzeciwiajcie się Traktatom Światła, ponieważ opierają się one na Koranie i nie
mogą zostać pokonane. Byłoby to najbardziej godnym pożałowania dla tego kraju.{(*): Fakt, że byłoby to "najbardziej godnym pożałowania dla tego kraju" udowodniły cztery ciężkie trzęsienia ziemi, które nastąpiły, kiedy sprzeciwiono się Traktatom Światła.}Traktaty odeszłyby gdzie indziej, by tam oświecać ludzi. Ponadto gdybym miał tyle głów, ile mam włosów na głowie, a każdego dnia jedna z nich byłaby ścinana, nie skłoniłbym głowy, która jest oddana Koranowi, przed ateizmem i całkowitą niewiarą; nie porzuciłbym ani nie mógłbym porzucić świętej służby wierze i Traktatom Światła (...).
W skrócie: Traktaty Światła przez trzydzieści lat zabijały i ucinały u samych korzeni całkowitą niewiarę, która niszczy życie wieczne i czyni życie tego świata straszliwą trucizną, psując wszelkie jego przyjemności; skutecznie zabijały wszelkie idee naturalistów; olśniewająco i za pomocą cudownych argumentów udowadniały zasady, których przestrzeganie przyniesie temu narodowi szczęście zarówno w tym życiu, jak i w życiu, które nadejdzie; są oparte na prawdzie Koranu, pochodzącej od Tronu Boga. Twierdzę - i jestem gotów, by to udowodnić - że choćby krótki traktat tego rodzaju zawierał nie jeden czy dwa błędne punkty, lecz tysiąc błędów, to tysiąc jego znaczących dobrych aspektów spowodowałby, iż owe błędy zostałyby wybaczone.
Jako że zgodnie z prawem wolności sumienia zasady Republiki nie ingerują w sprawy tych, którzy nie mają żadnej religii, zatem taki stan rzeczy z pewnością wymaga tego, by nie ingerowały również w sprawy pobożnych ludzi, którzy - dopóki to możliwe - nie angażują się w sprawy tego świata, nie wchodzą w spór z ahl ad-dunja,a dokładają starań pożytecznych dla swego życia ostatecznego, dla swej wiary, a także dla swego kraju. Wiem, że politycy rządzący w Azji, gdzie ukazywali się prorocy, nie zabronią i nie mogliby zabronić bogobojności (ar. taqła)i dobrych uczynków, które przez tysiąc lat były dla tego narodu czymś tak zasadniczym, jak pożywienie i lekarstwa. Człowieczeństwo wymaga tego, by przy rozpatrywaniu powyższych pytań nie przeoczyć niczego, co jest zgodne z obecnymi poglądami, ponieważ - jako że Said przez dwadzieścia lat żył w samotności - zostały one zadane językiem Saida sprzed lat dwudziestu.
Uważam za swój patriotyczny obowiązek, aby dla pożytku tego kraju, narodu i bezpieczeństwa publicznego przypomnieć, co następuje: Aresztowanie i urażenie w ten sposób wielu ludzi, których pobożność jest korzystna dla kraju i jego bezpieczeństwa, z powodu ich nieznacznych
powiązań ze mną i z Traktatami Światła, może zwrócić ich przeciwko rządowi, otwierając w ten sposób drogę dla anarchii.Tak, daleko więcej niż sto tysięcy ludzi dzięki Traktatom Światła ocaliło swą wiarę i stali się oni nieszkodliwymi oraz wysoce pożytecznymi dla narodu. Możliwe, że można ich znaleźć, powściągliwych i pożytecznych, w każdym większym departamencie Rządu Republiki i na każdym szczeblu społeczeństwa. Jest sprawą zasadniczą, aby ci ludzie byli nie znieważani, lecz chronieni.
Jestem poważnie zaniepokojony tym, że pewne osoby oficjalne, które nie zważają na nasze skargi, nie pozwalają nam na zabranie głosu, a represjonowanie nas pod rozmaitymi pretekstami otwiera drogę dla anarchii, na szkodę dla tego kraju.
Ponadto dla dobra rządu mówię, co następuje: Jako że sądy w Denizli oraz Ankarze drobiazgowo zbadały Promień Piąty i nie sprzeciwiły mu się, lecz zwróciły go nam, przeto sprawą o zasadniczym znaczeniu dla rządu jest to, by owe postępowania nie zostały ponownie rozpoczęte oficjalnie, co dałoby początek rozmaitym plotkom i pogłoskom. Jak ukryłem ów traktat, zanim trafił on do rąk sądu, który go opublikował, tak władze Afyon i sąd tego miasta nie powinny czynić go przedmiotem pytań i odpowiedzi, ponieważ jest to traktat potężny i niezbity. Poczynił on pewne przepowiednie, a one okazały się prawdziwe. Ponadto jego celem nie jest ten świat, a najwyżej jedno z jego wielu znaczeń pasuje do człowieka, który zmarł i odszedł [5]. Przez wzgląd na kraj, naród, porządek publiczny i rząd moje sumienie nakazuje mi ostrzegać przed uczynieniem owych przepowiedni i znaczeń oficjalnym powodem fanatycznej przyjaźni dla owego człowieka, a także przed dalszym rozpowszechnianiem owego traktatu poprzez napominanie nas (...).
Wobec tego Traktaty Światła nie mogą być atakowane w oparciu o moje osobiste błędy lub błędy moich braci. Traktaty Światła są ściśle związane z Koranem, a Koran jest związany z Wielkim Tronem (ar. 'Arsz A'zam). Któż ośmiela się wyciągać swoją rękę, aby rozwiązać owe silne węzły? Ponadto materialne i duchowe błogosławieństwo (ar. baraka) Traktatów Światła, a także nadzwyczajna służba, jaką wykonują one na rzecz tego narodu, zostały ustalone poprzez wskazówki trzydziestu trzech wersetów Koranu, trzech cudów z królestwa tego, co niewidzialne (ar. al-ghajb) Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad), a także niezachwiane oznajmienia tego, który nosił przydomek Ghałs al-A'zam (niech jego tajemnica będzie uświęcona). Traktaty światła nie będą, nie mogą być i nie powinny
być pociągane do odpowiedzialności za jakiekolwiek nasze osobiste i drobne błędy, w przeciwnym razie takie postępowanie przyczyni zarówno materialnej, jak i duchowej szkody, która będzie niemożliwą do naprawienia. In sza'a-llah,ataki i diabelskie machinacje wrogich wobec nas ateistów, wymierzone przeciwko Traktatom Światła, zo staną udaremnione, ponieważ uczniów Światła nie można porównać do innych ludzi; nie mogą oni zostać rozproszeni ani nie można sprawić, by porzucili swą sprawę; dzięki łasce Boga nie zostaną oni pokonani. Gdyby Koran nie zabraniał im bronienia się siłą... Owi uczniowie, którzy są wszędzie i zdobyli sobie publiczne uznanie, którzy są niczym życiodajna krew tego narodu, nigdy nie zaangażowaliby się w błahe i bezowocne incydenty, takie jak bunt Szejka Saida[6]czy wydarzenia z Menemen[7].Gdyby jednak byli oni prześladowani, a Traktaty Światła byłyby atakowane do tego stopnia, że uczniowie zostaliby do tego zmuszeni, ateiści i hipokryci, którzy wprowadzili rząd w błąd, pożałowaliby tego po tysiąckroć.
W skrócie:Jako że nie wtrącamy się do spraw światów ahl ad-dunja,oni nie powinni wtrącać się do naszej pracy na rzecz życia ostatecznego i do naszej służby na rzecz religii i wiary (...).
Tak, jesteśmy wspólnotą (ar. dżama'a),zaś naszym celem i programem jest wybawienie przede wszystkim nas samych, a następnie również naszego narodu od wiecznego unicestwienia i wiecznie trwającego uwięzienia w samotności w pośrednim królestwie (ar. barzach),a także uchronienie naszych rodaków od anarchii i bezprawia, jak również ochrona nas samych - za pomocą silnych prawd Traktatów Światła - przed ateizmem, który jest narzędziem służącym zniszczeniu naszego życia na tym świecie i życia ostatecznego.
Nie dam złamanego grosza za najcięższą karę, jaką możecie mi wymierzyć; nie ma ona dla mnie żadnego znaczenia. Mam siedemdziesiąt lat i stoję u drzwi grobu. Wielkim szczęściem jest dla mnie zamiana roku lub dwóch lat życia niewinnie prześladowanego człowieka na rangę męczeństwa. Dzięki tysiącom dowodów Traktatów Światła wierzę z całkowitą pewnością, że śmierć jest dla nas dokumentem zwalniającym do cywila. Jeśli zostaniemy straceni, jedna godzina strapienia stanie się kluczem do wiecznej szczęśliwości i miłosierdzia.
Jednak wy, o niesprawiedliwi ludzie, którzy z powodu waszego ateizmu wprowadzacie zamęt w sądownictwie i bez żadnego powodu zaprzątacie rządowi głowę naszymi sprawami!, wiedzcie z całą pewnością, że zostaniecie skazani na wieczne unicestwienie i wiecznie trwające
uwięzienie w samotności, i drżyjcie ze strachu! Widzę, że cenę za to zapłacicie wiele razy. Współczuję nawet wam. Tak, wymagania śmierci, która po stokroć opróżniła owo miasto, wysyłając jego mieszkańców na cmentarz, z pewnością są większe od wymagań życia, a pytanie dotyczące ocalenia ludzi przed egzekucją śmierci jest najbardziej pilnym i najbardziej doniosłym z pytań, przed którymi stają, jest ich najbardziej istotną i pewną potrzebą. Zatem nawet szaleńcy zrozumieliby, że w oczach prawdy i sprawiedliwości ci, co oskarżają pod błahymi pretekstami uczniów Światła, którzy znaleźli owo pocieszenie, a także Traktaty Światła, które dostarczają owego pocieszenia wspartego tysiącami dowodów, sami staną się oskarżonymi (...).
Nieskończone dzięki niechaj będą Bogu Jedynemu za to, że trzydzieści lat temu, dzięki Jego łasce i dzięki blaskowi Koranu, pewien człowiek uświadomił sobie, jak bezwartościowymi i pozbawionymi sensu są ulotna sława i chwała tego świata, jego egoistyczne podziwianie siebie samego z powodu bycia kimś znanym, zaś od tamtego czasu ze wszystkich sił walczył ze swą nakazującą zło duszą, aby być skromnym, porzucić egoizm, a nie być człowiekiem fałszywym ani hipokrytą. Zaświadczają to i są tego całkowicie pewni ci, którzy służyli mu bądź przyjaźnili się z nim. Od dwudziestu lat ów człowiek ze wszystkich sił uciekał od dobrych opinii ludzi na swój temat i od zwracania na siebie ich uwagi, z której każdy czerpie zbyt wiele przyjemności, a także - w przeciwieństwie do wszystkich - odrzucał sławę, poklask oraz przyznawanie mu wysokiej rangi duchowej. Odrzucał również nadmiernie dobre zdanie jego najbliższych braci na jego temat i ranił ich uczucia, nie przyjmując pochwał wyrażanych w ich listach. Ukazywał siebie samego jako pozbawionego zalet, zaś całą cnotę przypisywał Traktatom Światła, owemu komentarzowi do Koranu, a w związku z tym - zbiorowej osobowości uczniów Światła, o sobie samym myśląc jedynie jako o uniżonym słudze. To udowadnia, iż nie starał się o to, aby być lubianym, nie pragnął tego i odrzucał to. Zatem zgodnie z jakim prawem został uznany za winnego z powodu tego, że niektórzy spośród jego braci w pewnym odległym miejscu mieli o nim nadmiernie dobre zdanie, wychwalali go i przyznali mu wysoką rangę duchową? (...) Czyż jakiekolwiek prawo na świecie pozwoliłoby na wysłanie urzędników, którzy wyważyli drzwi do pokoju nieszczęsnego, posuniętego w latach, chorego i obcego człowieka, jakby popełnił on poważną zbrodnię; czyż pozwoliłoby im na usprawiedliwienie tego poprzez fakt, że znaleźli oni jedynie księgę suplikacji i makatkę wiszącą na ścianie? Czyż jakakolwiek polityka zezwoliłaby na taką agresję? (...)
Poprzez wolność słowa nie wtrącacie się do spraw propagowania ksiąg ateistów i publikacji komunistów, które są nadzwyczaj szkodliwe dla tego kraju, tego narodu i moralności. Trzy sądy nie znalazły żadnej kwestii zasługującej na wyrok w dziele takim jak to, które przez dwadzieścia lat pracowało na rzecz ustanowienia życia społecznego, moralności i porządku publicznego tego narodu, na rzecz odnowienia braterstwa świata islamu i jego przyjaźni dla tego narodu; które dokłada starań na rzecz wzmocnienia owej przyjaźni; które na rozkaz ministra spraw wewnętrznych zostało poddane trzymiesięcznym badaniom mającym na celu skrytykowanie go, a jednak najwyższy uczony (ar. 'ulama)Ministerstwa Spraw Religijnych odstąpił od jakiejkolwiek krytyki i docenił jego wartość. Do biblioteki tego ministerstwa przyjęto księgi takie, jak Zulfikari Laska Mojżesza(tur. Asay-i Musa)- a są one księgami, które pielgrzymi widzieli na grobie Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Mimo tego wszystkiego konfiskujecie Traktaty Światła i dostarczacie je do sądu, jakby były one szkodliwymi dokumentami. Jakież sumienie i jakaż uczciwość mogłyby kiedykolwiek zezwolić na takie wydarzenia?
* * *
KILKA PUNKTÓW,
KTÓRE CHCĘ PRZEDŁOŻYĆ WŁADZOM, SĄDOWI I POLICJI AFYON
Punkt Pierwszy:Fakt, że większość proroków pojawiła się na Wschodzie i w Azji, zaś większość filozofów na Zachodzie i w Europie, jest znakiem przedwiecznego Bożego zarządzenia, wedle którego w Azji dominuje religia, zaś filozofia stawiana jest na drugim miejscu. W konsekwencji tego nawet jeśli ci, którzy rządzą w Azji, nie są ludźmi pobożnymi, nie powinni wtrącać się do spraw tych, którzy działają na rzecz religii, lecz powinni zachęcać ich do działania.
Punkt Drugi: Wszechmądry Koran jest intelektem i mocą myślenia głowy, jaką jest Ziemia. Gdyby - przed czym szukam schronienia u Boga - Koran odszedłby z tej planety, świat popadłby w szaleństwo. Nie jest dalekim od rozsądku przypuszczenie, że zderzenie innej planety z pozbawioną rozumu głową Ziemi spowodowałoby wybuch Dnia Zguby. Tak, Koran jest łańcuchem, jest "węzłem Boga",[8]
wiążącym Ziemię z Bożym Tronem. Chroni on Ziemię lepiej niż grawitacja. Zatem Traktaty Światła, które są prawdziwym i potężnym komentarzem do Potężnego Koranu, są największym darem Boga, który ukazywał swoją skuteczność przez dwadzieścia lat tego stulecia, są niemożliwym do stłumienia cudem Koranu. Zatem rząd nie powinien wtrącać się do ich spraw ani też starać się o to, by odstraszyć od niech uczniów Światła, lecz powinien chronić je i zachęcać ludzi do tego, by je czytali.
Punkt Trzeci:To, co powiem poniżej, powiedziałem w sądzie Denizli, a te słowa odnoszą się do wszystkich wiernych, wspomagających mnie w modlitwach o przebaczenie grzechów tym, którzy odeszli do przeszłości, a także o zapisanie dobrych dzieł ich duszom:
Kiedy zostaniecie zapytani przez miliony wierzących, którzy pozwali was przed Najwyższy Trybunał: "Dlaczego poprzez więzienia i prześladowania chcieliście doprowadzić do ruiny uczniów Światła, którzy dokładali starań, aby ocalić kraj i naród od anarchii, bezbożności i niemoralności, zaś swych rodaków od wiecznego unicestwienia, choć z powodu wolności i praw tolerancyjnie spoglądaliście na publikacje ateistów, komunistów oraz stowarzyszeń politycznych, z których wywodzą się anarchiści, i nie przeszkadzaliście im?", jaką odpowiedź dacie, wy i ci, którzy chcieli skazać i zrujnować uczniów Światła, służących prawdom Koranu? Pytam was o to samo! To samo powiedziałem sędziom w Denizli, zaś owi sprawiedliwi i uczciwi ludzie uniewinnili nas, ukazując uczciwość systemu sądowniczego.
Punkt Czwarty:Spodziewałem się, że zostanę zabrany na konsultacje w Ankarze lub Afyon, do miejsca, w którym będą zadawane pytania i udzielane odpowiedzi dotyczące kwestii o nadrzędnym znaczeniu oraz powiązań Traktatów Światła z owymi kwestiami. Tak, są to kwestie związane ze znajdowaniem dróg prowadzących do przywrócenia braterstwa, miłości i dobrej woli między trzystu pięćdziesięcioma milionami muzułmanów dla dobra tego kraju i narodu, a także sposobów na pozyskanie wsparcia moralnego muzułmanów dla tego zamierzenia. Wskazówka tego, że Traktaty Światła są najbardziej skutecznym narzędziem służącym osiągnięciu owego stanu rzeczy, jest następująca:
Tego roku w Mekce pewien wspaniały i wybitny uczony przełożył główny zbiór Traktatów Światła zarówno na język indyjski, jak i na język arabski, a wysyłając je do Indii i do Arabii, powiedział:"Jak poprzez Traktaty Światła dokłada on [9] starań, aby zachować muzułmańską
jedność i braterstwo, co wspieramy z całą siłą, tak ukazuje, iż naród turecki zawsze dokonuje postępu w religii i wierze".
Spodziewałem się również, że zostaną zadane doniosłe pytania w rodzaju: "Jaka jest skala usług, które mogą oddać Traktaty Światła w obliczu niebezpieczeństw, jakie komunizm, który staje się anarchią, stanowi dla tego kraju? W jaki sposób można obronić ten błogosławiony kraj przed owym straszliwym prądem?" Powinno tak być, lecz omawiano rozdęte do niesamowitych rozmiarów, błahe i personalne oszczerstwa pewnego złośliwego człowieka, dotyczące kwestii, które nie miały najmniejszego znaczenia i w żaden sposób nie mogłyby być zbrodniami, co naprawdę przyczyniło mi strapień w owych ciężkich warunkach - a podobnych nie wycierpiałem wcześniej nigdy w życiu. Pytano o bezsensowne kwestie dotyczące jednej lub dwóch pomniejszych i osobistych spraw, jakie wcześniej zbadały już trzy sądy, aby następnie nas uniewinnić.
Punkt Piąty: Traktatom Światła nie można się sprzeciwić, nie można także pokonać ich. Przez dwadzieścia lat zmuszały one do milczenia najbardziej upartych filozofów. Ukazują one prawdy wiary z jasnością równą jasności słońca. Ci, którzy rządzą tym krajem, powinni skorzystać z siły Traktatów.
Punkt Szósty:Niszczenie mego mało ważnego charakteru z powodu moich osobistych błędów, a także zatruwanie opinii publicznej na mój temat poprzez traktowanie mnie ze wzgardą, nie wyrządzają żadnej szkody Traktatom Światła, a zaprawdę, na pewne sposoby umacniają je, ponieważ miejsce mego śmiertelnego języka zajmują języki stu tysięcy kopii Traktatów Światła, zaś one nie mogą zostać zmuszone do milczenia, lecz będą przemawiać, a tysiące potężnych języków szczerych uczniów Światła będą in sza'a-llahkontynuować ową uświęconą i powszechną służbę aż do końca świata, tak jak czyniły to do tej pory.
Punkt Siódmy:Jak już stwierdziłem podczas poprzednich procesów, przedstawiając dowody, nasi wrogowie oraz ci, którzy sprzeciwiają się nam zarówno oficjalnie, jak i nieoficjalnie, wprowadzając rząd w błąd, czyniąc niektórych z jego wiodących członków podejrzliwymi wobec nas i sprawiając, że występuje przeciwko nam sądownictwo, albo zostali ciężko oszukani przez innych, albo też są nadzwyczaj zdradzieckimi rewolucjonistami pracującymi na rzecz anarchii lub też przebiegłymi ateistami, którzy walczą przeciwko islamowi i prawdom Koranu przez wzgląd na swe odszczepieństwo.Nazywając absolutny despotyzm "Republiką", aby można było nas zaatakować, czyniąc ustrój zasłoną dla całkowitego odszczepieństwa, nazywając kompletną rozpustę
"cywilizacją", a samowolny przymus dokonywany przez wzgląd na niewiarę "prawem", zarówno doprowadzają nas do ruiny, zwodzą rząd, jak i sprawiają, że sądownictwo zajmuje się nami bez żadnego powodu. Pozostawiając ich gniewowi Chwalebnego, Który podporządkowuje Sobie każdą rzecz, szukamy schronienia w cytadeli słów:حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ [10]aby obronić się przed ich złem.
Punkt Ósmy:W zeszłym roku Rosjanie wysłali wielu ludzi na pielgrzymkę (ar. hadżdż),aby wykorzystać ją dla celów propagandy i pokazać, że szanują oni Koran bardziej niż inne narody, a także sprawić, że świat islamu z powodu religii zwróci się przeciwko pobożnym ludziom tego kraju [11]. Jednak w tym samym czasie główny zbiór Traktatów Światła rozprzestrzenił się, docierając do Mekki, Medyny, Damaszku, Egiptu i Aleppo, przyciągając uznanie uczonych w religii, co zarówno zanegowało twierdzenia komunistycznej propagandy, jak również ukazało światu islamu, że - jak dawniej - naród turecki wraz ze swymi braćmi wspiera religię i Koran oraz jest starszym bratem innych ludów islamu i ich bohaterskim przywódcą w służbie Koranu. Tak, owe zbiory Traktatów Światła ukazały ową prawdę w tych świętych centrach religii. Czyż Ziemia nie wpadnie w gniew, jeśli na ową wartościową służbę Traktatów Światła dla narodu odpowie się w taki sposób, udręką i torturami?
Punkt Dziewiątyjest zwięzłym streszczeniem kwestii, która została udowodniona i objaśniona w mojej mowie obrończej wygłoszonej w Denizli.
Jeśli poprzez swój geniusz oraz inteligencję wspaniały dowódca wojskowy będzie rościł sobie prawo do wszelkich cnót armii, zaś armii przypisze całe swoje zło, mężne działania i cnoty żołnierzy (a owych działań i cnót jest tyle, ilu jest żołnierzy) zostaną zredukowane do jednego uczynku i jednej zalety, zaś wad dowódcy będzie tyle, ilu jest żołnierzy, co będzie straszliwym błędem i będzie sprzeczne z prawdą.Skoro tak, powiedziałem do oskarżyciela publicznego w naszych wcześniejszych procesach, który atakował mnie z powodu ciosu, jaki wymierzył pewnemu człowiekowi[12]hadis objaśniony przeze mnie czterdzieści lat wcześniej: "To prawda, że obrażam go z powodu przepowiedni owego hadisu, lecz również bronię honoru armii i powstrzymuję go przed popełnieniem poważnego błędu. Co zaś tyczy się pana, to przez wzgląd na jednego swego przyjaciela znieważył pan honor armii, która jest chorążym Koranu i bohaterskim dowódcą świata islamu".
Bóg zechciał, aby oskarżyciel spojrzał na ową kwestię bardziej uczciwie i został wybawiony od swego błędu.
Punkt Dziesiąty:Ponieważ w zarządzaniu sprawiedliwością musi być zachowana bez jakiejkolwiek dyskryminacji istota sprawiedliwości i praw każdego, kto się do niej zwraca, a obowiązkiem tych, którzy są zaangażowani w sprawiedliwość, jest działanie jedynie przez wzgląd na prawo, przeto podczas swego kalifatu Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) zasiadł w sądzie obok pewnego żyda i był sądzony wraz z nim. Przy innej sposobności sprawiedliwy sędzia ujrzał, że pewien urzędnik zagniewał się na złodzieja, któremu ucinał rękę, jak wymagało tego prawo. Natychmiast zwolnił owego urzędnika i pełen żalu powiedział:"Największe zło popełniają ci, którzy w ten sposób pozwalają na to, by opanowały ich emocje, kiedy egzekwują prawo". Tak, nawet jeśli przy egzekwowaniu prawa ów urzędnik nie żałował skazanego, mógł nie wpadać w gniew, a jeśli tak się stało, to działał on w sposób despotyczny. Gdyby wykonał on karę śmierci, będąc zagniewanym, nawet jeśli owa kara byłaby odwetem[13](ar. qisas),w pewien sposób stałby się mordercą.
Zatem tym, co rządzi w sądzie, jest owa czysta i bezinteresowna prawda. Jednak choć trzy sądy uniewinniły nas (być może wiedząc, że dziewięćdziesiąt procent tego narodu zaświadczyłoby, iż uczniowie Światła są nieszkodliwi, a ich działalność jest korzystna dla tego kraju i tego narodu), uczniowie Światła są traktowani źle, z gniewem i wzgardą, choć są niewinni, a wielce potrzebują pociechy i pobłażliwości prawa. Jednak jako że postanowiliśmy odpowiadać na każde nieszczęście i na każdą zniewagę z cierpliwością i wyrozumiałością, zachowujemy milczenie, pozostawiamy tę sprawę Bogu i mówimy: "Być może jest w niej jakieś dobro". Jednakże lękałem się tego, że fakt, iż owi niewinni nieszczęśnicy są traktowani w taki sposób z powodu bezpodstawnych podejrzeń i złośliwych raportów donosicieli, doprowadzi do tego, że nawiedzi nas nieszczęście, a zatem byłem zobowiązany, by napisać te słowa. Tak czy inaczej, jeśli w owej sprawie można mówić o winie, to winnym jestem ja. Ci nieszczęśnicy dopomagali mi jedynie poszukując zadowolenia Boga, a także po to, by ocalić swą pobożną wiarę i życie ostateczne. Fakt, że spotykają się z takim traktowaniem, choć zasługują na pochwałę i uznanie, wystarczyłby do tego, by każdy wpadł w gniew.
Ponadto to zdumiewające, lecz ponownie wysuwa się niczym niepoparte twierdzenia dotyczące stowarzyszenia politycznego. Jednakże zarówno trzy sądy zbadały ten aspekt całej sprawy i uniewinniły nas, jak
również ani sądy, ani policja, ani komisje rzeczoznawców nie znalazły jakiegokolwiek znaku wskazującego na istnienie jakiegokolwiek stowarzyszenia, który mógłby usprawiedliwić takie oskarżenia. Uczniowie Światła są braterską wspólnotą wskazującą na życie ostateczne; są podobni uczniom nauczyciela, studentom uniwersytetu czy też uczniom tego, kto uczy zapamiętywania Koranu. Ci, którzy wysuwają zarzuty wobec nich, nazywając ich stowarzyszeniem politycznym, powinni postrzegać wszystkich kupców, kaznodziejów czy szkolne dzieci jako należące do takich stowarzyszeń. Nie widzę zatem żadnej konieczności obrony tych, którzy zostali uwięzieni w tym miejscu w rezultacie tak bezsensownych i bezpodstawnych zarzutów.
Jednakże nic nie powstrzyma mnie przed obroną Traktatów Światła poprzez te same fakty, poprzez które wcześniej broniłem ich trzy razy, ponieważ ta kwestia ściśle dotyczy zarówno tego kraju, jak i świata islamu, a Traktaty są przyczyną korzyści, obfitości oraz materialnych i duchowych błogosławieństw dla tego narodu i tego kraju. Żadne prawo i żadna polityka nie zabraniają tego ani nie mogłyby tego zabronić.
Tak, jesteśmy stowarzyszeniem; jesteśmy stowarzyszeniem, którego liczba członków we wszystkich wiekach sięgnęła trzystu pięćdziesięciu milionów. Każdego dnia członkowie owego stowarzyszenia poprzez pięć modlitw obowiązkowych ukazują z najwyższym szacunkiem swe przywiązanie do zasad owego świętego stowarzyszenia, a poprzez uświęcony program słów:اِنَّمَا الْمُؤْمِنُونَ اِخْوَةٌ [14]spieszą z pomocą jeden drugiemu w swych modlitwach i tym, co zyskały ich dusze. Należymy do owego uświęconego, wielkiego stowarzyszenia, a naszym szczególnym obowiązkiem jest nauczanie wiernych koranicznych prawd wiary w pewny i sprawdzony sposób, a także wybawianie ich i nas samych od wiecznej zagłady oraz wiecznie trwającego uwięzienia w samotności w królestwie pośrednim. Nie jesteśmy w absolutnie żaden sposób związani z jakimkolwiek knującym spiski politycznym czy rewolucyjnym stowarzyszeniem tego świata, jak nam to zarzucono, nie zniżamy się do tworzenia żadnego bezsensownego i bezcelowego tajnego stowarzyszenia.Tak czy owak cztery sądy zbadały tę kwestię aż do najdrobniejszych szczegółów, a następnie uniewinniły nas w tym, co dotyczyło owej sprawy (...).
* * *
Tak, uczniowie Światła wiedzą (a dowody tego wykazałem w sądach), że nie dla zyskania dla siebie samego jakiejkolwiek wysokiej pozycji czy sławy, lecz dla służenia wiernym w kwestiach wiary z całym przekonaniem i ze wszystkich sił jestem gotów na to, by poświęcić nie tylko moje życie na tym świecie i jego przemijające godności, lecz również - jeśli będzie to konieczne - moje życie ostateczne z jego wiecznymi godnościami, których poszukuje każdy, a nawet - aby posłużyło to wybawieniu pewnych nieszczęśników od Piekła - jeśli będzie to konieczne - wyrzec się Raju i samemu trafić do Piekła. Jak wiedzą to moi prawdziwi bracia, tak ja sam na wiele sposobów udowodniłem to w sądach. Oskarżanie mnie w ten sposób o nieszczerość w mej służbie Traktatom Światła i wierze, a także deprecjonowanie Traktatów Światła i dewaluowanie ich, pozbawi ten naród wzniosłych prawd Traktatów Światła.
Jeśli owi nędznicy - ponieważ wyobrażają sobie, że ten świat jest wieczny, a każdy tak jak oni wykorzystuje religię i wiarę dla celów tego świata - przypisują motywy tego świata komuś, kto rzuca wyzwanie wszystkim ludziom zbłądzenia na tym świecie; kto jest gotów do tego, by poświęcić swoje życie zarówno na tym świecie, jak i - jeśli będzie to konieczne - w świecie, który nadejdzie; kto, jak twierdził w sądach, nie zamieniłby nawet jednej prawdy wiary na władanie całym światem; kto z powodu tajemnicy szczerości intencji ucieka od polityki i wszelkich godności, materialnych i duchowych, które mają w sobie choć nutkę polityki; kto przez dwadzieścia lat znosił męki, jakie nie miały sobie równych; kto uważa samego siebie za daleko niższego od swoich uczniów i wierzy w to, że sam prawdziwie jest nędznikiem i nie ma żadnego znaczenia...; jeśli z powodu nadzwyczajnej siły wiary, jaką zyskali dzięki Traktatom Światła, niektórzy spośród jego szczerych braci w swych prywatnych listach przypisują mu pewne cnoty Traktatów Światła, jako że jest on ich "interpretatorem", zaś w konsekwencji przyzwyczajenia, które nie ma żadnych podtekstów politycznych, przyznają mu wysoką rangę - jak ci, którzy do prostych ludzi, których miłują, zwracają się: "Mój panie! Mój dobrodzieju!" - a myślą o nim daleko lepiej, niż nakazywałaby to jego faktyczna zasługa; jeśli podążając za dawnym i przyjętym zwyczajem, praktykowanym między mistrzem a jego uczniami, któremu nikt się nie sprzeciwia, a który służy wyrażeniu podziękowań, nadmiernie go wychwalają; jeśli spisują wyolbrzymione pochwały - a od dawna było zwyczajem umieszczanie ich w posłowiach mile widzianych ksiąg; jeśli czynią to wszystko - czyż może to być uważane za zbrodnię?
Z pewnością jest to w pewien sposób sprzeczne z prawdą, jako że choć jest to przesada, to jednak ów człowiek jest obcym, jest samotny,
ma licznych wrogów, a wiele rzeczy sprawiło, że utracił on tych, którzy mu dopomagali. Zatem jedynie po to, by umocnić ich morale w obliczu tak licznych przeciwników, by powstrzymać ich przed ucieczką, by nie niszczyć entuzjazmu tych, którzy nadmiernie go wychwalają, zmienił on część tego, co napisali, aby ich słowa odnosiły się do Traktatów Światła i aby nie odpychać tych ludzi. Można zatem pojąć, do jak dalekiego od prawdy, sprawiedliwości i uczciwości stanu upadli pewni urzędnicy, kiedy próbowali przedstawić powyżej opisanego człowieka jako kogoś, kto służy wierze dla korzyści tego świata, pomimo jego starości i pomimo faktu, iż stoi on u drzwi grobu. Mym ostatnim słowem jest:
لِكُلِّ مُص۪يبَةٍ اِنَّا لِلّٰهِ وَاِنَّا اِلَيْهِ رَاجِعُونَ
[15]
Said Nursi
* * *
Oto, co mówię sądowi w Afyon i Głównemu Sędziemu Karnemu:
Ponieważ od moich wczesnych lat nie mógłbym znieść żadnej dominacji, przeciąłem moje powiązania ze światem. Obecnie życie wraz z owym bezsensownym i niepotrzebnym prześladowaniem stało się dla mnie wielkim ciężarem. Nie mam siły, by znosić prześladowania tysięcy urzędników poza murami więzienia. Mam dosyć życia tego rodzaju. Z całych moich sił domagam się od was, abyście mnie skazali. Zstąpienie do grobu nie leży w mojej mocy, zatem muszę pozostać w więzieniu. Wy również wiecie, że nie istnieją zbrodnie, które bezpodstawnie zarzuca mi oskarżenie, zatem nie mogę zostać skazany z ich powodu. Jednakże przed podjęciem mych prawdziwych obowiązków popełniłem poważne błędy, za które mogę zostać skazany. Jeśli właściwym jest pytać o te sprawy, odpowiem na wasze pytanie. Tak, oto jedyna zbrodnia spośród moich poważnych błędów, jaką popełniłem: Tutaj, w więzieniu Afyon przyszło mi na myśl, że winą, której nie można darować, jest fakt, że ponieważ nie patrzyłem na ten świat, zatem nie wypełniłem ciężkiego obowiązku, jaki nałożono na mnie w imię kraju, narodu i religii, a moja niewiedza nie usprawiedliwia mnie.
Fakt, że w tym względzie uniewinniły nas trzy sądy, ukazuje, jak daleko od prawdy i sprawiedliwości upadli ci, którzy nazywają politycznym
stowarzyszeniem tego świata bezinteresowne i wskazujące jedynie na życie ostateczne przywiązanie uczniów Światła do Traktatów Światła i do ich interpretatora, którzy starają się wykazać, iż ci ludzie są winni kryminalnego przestępstwa. My również mówimy:
Podstawą i fundamentem wspólnoty ludzkości, a szczególnie narodu muzułmańskiego, są szczere więzi między krewnymi, troska i przywiązanie między klanami i grupami, a jeśli chodzi o narodowość muzułmańską - duchowe braterstwo wiernych i ich wzajemne wsparcie, oddanie owemu narodowi, a także niezachwiane przywiązanie do prawd Koranu i do tych, którzy je szerzą, oraz przynależność do stronnictwa owych prawd. Jedynie poprzez zaprzeczenie owym więziom, które zabezpieczają życie społeczne, poprzez przyjęcie czerwonej zarazy[16]która rozsiewa na północy straszliwe ziarna anarchii, która rujnuje młode pokolenie, która przyciąga do siebie dzieci wszystkich ludzi, niszczy więzi pokrewieństwa i narodowości, otwiera drogę dla całkowitego zepsucia ludzkiej cywilizacji i życia społecznego - jedynie wówczas uczniowie Światła mogą zostać nazwani stowarzyszeniem politycznym, co jest jednak zniewagą, za którą powinno się postawić przed sądem tych, którzy się jej dopuszczają. Z tego powodu prawdziwi uczniowie Światła otwarcie oznajmiają o swoim uświęconym przywiązaniu do prawd Koranu i o niezachwianych więziach ich braterstwa, wskazującego na życie ostateczne. Ponieważ ze szczęściem przyjmą jakąkolwiek karę, jaka zostanie im wymierzona z powodu owego braterstwa, przeto w waszym sprawiedliwym sądzie zeznają, jaka jest prawda. Nie poniżą się do obrony samych siebie za pomocą kłamstw, pochlebstw i wykrętów.
Więzień Said Nursi
* * *
DOPISEK DO DODATKU DO MOICH PISEMNYCH SPRZECIWÓW WOBEC AKTU OSKARŻENIA PRZEDSTAWIONYCH SĄDOWI W AFYON
Po pierwsze:Mówię sądowi, że ponieważ nowy akt oskarżenia oparty jest na dawnych aktach oskarżenia z sądów w Denizli i Eskisehir, a także na powierzchownych dochodzeniach "komisji rzeczoznawców", którzy się nam sprzeciwiali, zatem twierdzę przed waszym sądem, że jeśli nie będę w stanie udowodnić tego, iż w akcie oskarżenia znajduje się sto błędów, zadowoli mnie wyrok stu lat pozbawienia wolności. Dowiodłem tego w swojej sprawie; jeśli chcecie, mogę udowodnić to również wam, przedstawiając tabelę, która wymienia ponad setkę błędów.
Po drugie:Kiedy podczas procesu w Denizli nasze księgi i papiery zostały wysłane do Ankary, ja zaś byłem pełen niepokoju i rozpaczy, że zostanie wydany wyrok skazujący nas, napisałem do mych przyjaciół następujący fragment, który został dołączony na zakończenie niektórych z moich mów obrończych:"Jeśli urzędnicy sprawiedliwości, którzy studiują Traktaty Światła, aby je skrytykować, dzięki nim umocnią lub ocalą swą wiarę, zaświadczcie, że wybaczam im. Jesteśmy tu po to, aby służyć, zaś funkcją Traktatów Światła jest umacnianie i ocalenie wiary. Nałożono na nas obowiązek służby wierze bez różnicy, czy chodzi o przyjaciela, czy o wroga, i bez opowiadania się po którejś ze stron".
Panowie Sędziowie! W konsekwencji tej prawdy potężne i niezbite dowody zwróciły ku sobie serca członków sądu; cokolwiek uczynicie przeciwko mnie, wybaczam wam i nie żywię do was żadnej urazy. To dlatego, choć byłem zirytowany przez krańcową tyranię i represje, jakie wycierpiałem, przez pogardliwe traktowanie i zniesławianie mojej osoby, jakiego nie doświadczyłem w takim stopniu nigdy wcześniej, przetrwałem to i nawet nie mówiłem źle o tych, którzy byli w takie postępowanie zaangażowani.Zbiór Traktatów Światła, który macie w swym posiadaniu, stanowi moją niezbitą i niezaprzeczalną mowę obrończą, a także jest mymi sprzeciwami wobec wszystkich stawianych nam zarzutów i oskarżeń o zbrodnie, które rzekomo mieliśmy popełnić.
To zdumiewające, że choć wiodący uczeni Kairu, Damaszku, Aleppo, Medyny i Mekki, a także dociekliwi uczeni Ministerstwa Spraw Religijnych, drobiazgowo przestudiowali zbiór Traktatów
Światła, a nie przedstawiając żadnej krytyki, pochwalili je i docenili, to jednak "mądrzy" ludzie, którzy opracowali akt oskarżenia przeciwko nam, ukazali poprzez nadzwyczajny i oczywisty błąd - twierdząc, że Koran zawiera czterdzieści sur - to, jak powierzchownie rozpatrzyli tę kwestię. Pomimo potwierdzenia Traktatów Światła przez tysiące ludzi przebywających w tych ciężkich warunkach, przeze mnie samego, który przebywałem na zesłaniu, byłem samotny, nieszczęsny i byłem celem straszliwych ataków, ów oskarżyciel, który nie wie nawet tego, ile sur jest w Koranie, powiedział: "Choć Traktaty Światła próbują objaśniać Koran i interpretować hadisy, nie zawierają żadnej naukowej zawartości i nie mają choćby w części żadnej wartości naukowej, która mogłaby posłużyć nauczaniu tych, którzy je czytają...". Jest zrozumiałym, jak daleką jest taka krytyka od prawa, rzeczywistości, sprawiedliwości i prawa.
Ponadto skarżę się wam również na to, że choć sprawiliście, iż przez dwie godziny wysłuchaliśmy całego czterdziestostronicowego aktu oskarżenia, który zawiera setki błędów i rani nasze serca, to mimo moich nalegań nie zezwoliliście mi na to, bym w odpowiedzi odczytał pół strony całkowitej prawdy, co zajęłoby dwie minuty. Zatem w imię sprawiedliwości domagam się tego, byście pozwolili mi odczytać całą listę moich sprzeciwów.
Po trzecie:Każdy rząd ma swoich przeciwników, jednak dopóki nie zakłócają oni publicznego porządku, zgodnie z prawem nie mogą zostać dotknięci represjami. Czyż zatem jest w ogóle możliwe, abym ja sam i ci, którzy są tacy jak ja, którzy są rozczarowani światem, a pracują tylko na rzecz grobu, mieli wyrzec się spędzenia reszty ich życia w granicach, o których naucza Koran, na drodze, którą nasi przodkowie podążali przez tysiąc trzysta pięćdziesiąt lat, w sposób, na jaki zezwalają zasady uświęcone we wszystkich czasach przez trzysta pięćdziesiąt milionów wiernych; czyż jest w ogóle możliwe, abyśmy porzucili tę drogę, a będąc zmuszonymi do tego przez naszych wrogów i ich matactwa, poparli jedynie dla krótkiego i ulotnego życia doczesnego barbarzyńskie prawa i zasady niemoralnej i rozwiązłej cywilizacji, która zaiste jest rodzajem komunizmu; byśmy przyjęli je jako naszą drogę? Żadne prawo jakiegokolwiek miejsca, a także nikt, kto jest choćby w najmniejszym stopniu uczciwy, nie zmusiłby nas do zaakceptowania tego. Tym, którzy się nam sprzeciwiają, mówimy jedynie: Nie naprzykrzajcie się nam, a my nie będziemy wam się naprzykrzać!
Z powodu owego faktu nie poprę ani rozumowo, ani na gruncie naukowym, stronniczych rozkazów dowódcy, zwanych prawami, które uczyniły meczet Aya Sophia domem bożków, a siedzibę urzędu Wielkiego Muftiego wyższą szkołą dla dziewcząt, zaś jeśli chodzi
o mnie samego, nie będę postępował stosownie do owych praw. Jednak choć przez dwadzieścia lat mej niewoli byłem ciężko prześladowany, nie zaangażowałem się w politykę, nie drażniłem władz, nie zakłócałem porządku publicznego. Choć mam setki tysięcy przyjaciół w Traktatach Światła, nie odnotowano ani jednego incydentu dotyczącego zakłócenia spokoju. Mam dość życia z powodu całkowicie poniżającego traktowania, z jakim zetknąłem się tutaj oraz na swym zesłaniu w ostatnim okresie mego życia, a owo traktowanie rozdrażniło mnie, ponieważ podobnego nie doznałem nigdy wcześniej. Czuję wręcz wstręt do wolności, jeśli po uwolnieniu miałbym być w ten sposób prześladowany.Napisałem do was petycję, mówiąc, że w przeciwieństwie do wszystkich innych więźniów nie pragnę od was uniewinnienia, lecz skazania, nie chcę łagodnego wyroku, lecz najcięższej kary. Abym został wybawiony od tego niespotykanego, niesłychanie despotycznego traktowania, nie ma dla mnie innego wyjścia prócz zstąpienia do grobu lub uwięzienia.Jednak jako że samobójstwo nie jest dozwolone, a wyznaczona godzina śmierci pozostaje nieznana, zaś jej przyspieszenie nie leży w granicach mej mocy, rezygnuję ze śmierci na rzecz uwięzienia w całkowitej samotności, jakie cierpię obecnie . {(*): Obecnie ten stan trwa już siedemnaście miesięcy.} Jednakże na razie nie przedstawiam owej petycji, a to ze względu na mych niewinnych towarzyszy.
Po czwarte:Oto, co oświadczam, potwierdzając te słowa przez wszystko, co napisałem w Traktatach Światła w czasie trzydziestu lat mego życia, który nazwałem okresem nowego Saida, przez wszystkie fakty dotyczące mojej osoby, zaświadczając je poprzez świadectwa wszystkich uczciwych ludzi i przyjaciół, którzy spotykali się ze mną w poważnych zamiarach:Na ile byłem w stanie to czynić, starałem się powściągać moją nakazującą zło duszę przed wychwalaniem samego siebie, poszukiwaniem sławy i dumą, a być może nawet sto razy zraniłem uczucia tych uczniów Światła, którzy mają nadmiernie dobre zdanie na mój temat. Jak potwierdzają to zarówno moi bliscy przyjaciele i moi bracia, jak również znaki, jakie zauważyli, mówiłem im: "Sam nie posiadam niczego, jestem tylko nędznym heroldem sklepu złot-nika, jakim jest Koran". Nie pragnąc doczesnych zaszczytów, wysokiej pozycji ani sławy, a nawet nie przypuszczając, że zyskam wysoką rangę duchową, lecz będąc przerażonym możliwością tego, że moja dusza otrzyma pewien udział w służbie, jaką wykonuję, co zepsuje moją szczerość i czystość intencji, postanowiłem poświęcić owe zaszczyty i stanowiska dla mojej służby. Jednak pomimo tego, iż
postępowałem w ten sposób, pomimo tego, że nie przyjmowałem wdzięczności niektórych spośród moich braci za to, że mogli skorzystać z Traktatów Światła - co zostało przedstawione Wysokiemu Sądowi w taki sposób, jak gdyby była to kwestia polityczna o wielkiej doniosłości - uczyniliście ich szacunek dla mnie, który jest większy niż szacunek, jaki żywi syn dla swego ojca, przedmiotem indagacji.Doprowadziliście niektórych spośród nich do tego, iż zaprzeczyli mu. Sprawiliście, że słuchaliśmy tego ze zdumieniem. Czyż można sobie wyobrazić, że nieszczęśnik, który nie jest szczęśliwy, kiedy go wychwalają, który uważa, że nie jest tego godzien, miałby popełnić przestępstwo?
Po piąte:Mówię wam z całym przekonaniem, że oskarżanie uczniów Światła o to, że należą do stowarzyszenia politycznego lub o zaangażowanie w politykę, kiedy nie mają oni absolutnie żadnego związku z jakimkolwiek stowarzyszeniem, związkiem czy ruchem politycznym, jest świadomą lub nieświadomą walką przeciwko nam przez wzgląd na tajną organizację ateistyczną, która od czterdziestu lat działała bezpośrednio na szkodę islamu i wiary, lub też w imię pewnego rodzaju komunizmu, który wytwarza w tym kraju anarchię. Trzy sądy uniewinniły w tym względzie wszystkich uczniów Światła i wszystkie Traktaty Światła.
Jedynie sąd w Eskisehir skazał mnie na rok pozbawienia wolności, zaś piętnastu spośród stu dwudziestu moich przyjaciół na sześć miesięcy więzienia z powodu jednej kwestii, jaka znalazła się w krótkim traktacie mówiącym o zasłanianiu ciała przez kobiety, lub być może z powodu zdania:"Wedle tego, co słyszałem, w mieście będącym siedzibą rządu pucybut zachował się bezczelnie wobec półnagiej żony pewnej ważnej osobistości, a jego zdumiewający brak manier wymierzył cios w bezwstydną twarz pewnego człowieka, który sprzeciwia się zasłanianiu ciała przez kobiety",które zostało napisane dawno temu. Oznacza to, że obecne oskarżanie Traktatów Światła oraz ich uczniów jest stawianiem zarzutów i wymierzaniem wyroku trzem sądom, a także jest lekceważeniem ich.
Po szóste: Z Traktatami Światła nie można walczyć. Wszyscy muzułmańscy uczeni, którzy je widzieli, potwierdzili iż są one wiarygodnym komentarzem do Koranu - to jest, że zawierają potężne dowody jego prawd. Są one cudem Koranu tego stulecia, są silną barierą, chroniącą ten naród i kraj przed zagrożeniami przychodzącymi z północy[17].Pojąłem zatem, iż obowiązkiem waszego sądu nie jest odstraszanie od nich ich uczniów, lecz - przez wzgląd na ogólne prawa - zachęcanie ich, i tego od was oczekuję.
Dzięki wolności nauki nikt nie wtrąca się do spraw książek i czasopism tych, którzy nie mają żadnej religii, a także niektórych politycznych ateistów, którzy przynoszą szkodę narodowi, krajowi i bezpieczeństwu publicznemu, zatem z pewnością nie jest zbrodnią być uczniem Światła, ratować wiarę niewinnych i potrzebujących młodych ludzi oraz zachowywać ich od niemoralności; zaiste, rząd oraz Ministerstwo Edukacji powinny przyklasnąć temu i do tego zachęcać.
Oto moje ostatnie słowo: Oby Wszechmocny Bóg pozwolił sędziom na wyegzekwowanie prawa z prawdziwą sprawiedliwością. Amen.
حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ
[18]
نِعْمَ الْمَوْلٰى وَ نِعْمَ النَّص۪يرُ
[19]
اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ رَبِّ الْعَالَم۪ينَ
Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu, Panu wszystkich światów.
Said Nursi
* * *
MOJE OSTATNIE SŁOWO
Zarówno z aktu oskarżenia, jak i z długiego więzienia mnie w samotności pojąłem, iż w tej sprawie chodzi przede wszystkim o moją osobę, zaś cała sprawa została ujrzana jako odpowiednia dla tego, aby zniszczyć mój charakter. Jak gdyby moja osoba przyczyniała szkody rządowi, bezpieczeństwu publicznemu i krajowi, jak gdybym za zasłoną religii ukrywał cele tego świata i dążył do pewnego rodzaju działalności politycznej. W obliczu tego mówię wam z całkowitym przeświadczeniem, co następuje:
Nie wyrządzajcie krzywdy uczniom Światła z powodu owych bezpodstawnych podejrzeń poprzez oczernianie mojej osoby, ponieważ są oni oddani Traktatom Światła, krajowi i narodowi, i ponieważ mają wielką wartość dla kraju i dla narodu. Gdybyście tak uczynili, mogłoby to otworzyć drogę dla znacznych szkód duchowych dla owego kraju i narodu, a zaiste, dla wystawienia kraju i narodu na niebezpieczeństwo. Mówię wam również z całkowitą pewnością, że jakakolwiek zniewaga, jakiekolwiek poniżające traktowanie, oszczerstwa, męczarnie czy wyroki więzienia spotkają moją osobę, przez wzgląd na drogę, którą teraz podążam, jestem zdecydowany
na to, aby je przyjąć - pod warunkiem, że żadna krzywda nie spotka z mego powodu Traktatów Światła ani uczniów Światła. Ponadto w takim traktowaniu zawarta jest również nagroda dla mnie, jaką otrzymam w życiu ostatecznym. Choć szlocham, jestem również zadowolony, jako że w ten sposób mogę zostać ocalonym od grzechów mojej nakazującej zło duszy.
Gdyby ci nieszczęśni, niewinni ludzie nie zostali wysłani do więzienia wraz ze mną, powiedziałbym to z wielką zapalczywością w waszym sądzie. Widzieliście również, że człowiek, który spisał akt oskarżenia, chce zniszczyć mój charakter poprzez swoje przekręcanie moich słów i wyolbrzymianie ich, a także źle interpretuje przynajmniej część tego, co napisałem, poprzez ukazywanie wszystkich moich ksiąg i listów, poufnych i innych, spisanych przez dwadzieścia czy trzydzieści lat mego życia tak, jakby zostały one napisane w tym roku, jakby nigdy nie widział ich żaden sąd, jakby nie zostały one ułaskawione ani nie podlegały upływowi czasu. Powiedziałem sto razy, że jestem niedoskonały, a powód, dla którego zniesławianie mnie przy każdej okazji nie ma żadnego wpływu na opinię publiczną na mój temat, co wystarczy do tego, by zaniepokoić polityków, jest następujący: Tutaj, w tym czasie, wielu ludzi odczuwa silną i nieodpartą potrzebę tego, aby nauczać innych religii i umacniać ich wiarę, a są to ludzie, którzy nie poświęcą prawdy dla niczego innego, nie uczynią jej narzędziem żadnej sprawy i nie pragną żadnego udziału dla swych dusz. Jedynie w ten sposób można odnieść korzyść z tego, czego nauczają oni w temacie wiary, a także dojść do tego, by uwierzyć z całkowitą pewnością.
Tak, wygląda na to, że w żadnym innym czasie ani w żadnym innym miejscu owa potrzeba nie była tak wielka, ponieważ z zewnątrz nadeszło zło w całej swej sile. Choć przyznałem i oznajmiłem, że sam nie odpowiedziałem na ową potrzebę, przypuszcza się, że dokonałem tego w pewnym stopniu, nie z powodu jakiejkolwiek mojej cnoty, lecz z powodu tego, że owa potrzeba była naprawdę ciężką, zaś inni nie wysunęli się na czoło. Przez długi czas patrzyłem na to ze zdumieniem i zadziwieniem, lecz dopiero teraz pojąłem mądrość zawartą w owej opinii ogółu, której w żaden sposób nie jestem godzien, a która ukształtowała się mimo mych straszliwych błędów. Oto, jaka jest owa mądrość:
Tutaj, w tym czasie, Traktaty Światła i zbiorowa osobowość ich uczniów zwróciły ową dotkliwą potrzebę ku sobie samym. Przypuszcza się, iż moja osoba jest przedstawicielem cudownej prawdy Traktatów Światła oraz ich szczerej i czystej osobowości - choć mój udział w ich dziele i służbie to zaledwie jedna tysięczna - i poświęca mi się pewną uwagę. Jednak jest to zarówno szkodliwe dla mnie, jak też
jest dla mnie ciężarem, a ponadto nie mam do tego prawa. Jednak zachowałem milczenie i przyjąłem ową szkodę przez wzgląd na Traktaty Światła i ich osobowość. Ponadto z powodu mej służby Traktatom uważa się, jakoby wzmianki o mojej skromnej osobie były zawarte w przepowiedniach dotyczących Traktatów Światła (które są zwierciadłem, jakie w tym czasie odbija cudowność Wszechmądrego Koranu) oraz zbiorowej osobowości ich szczerych uczniów, jakie zostały poczynione dzięki Bożej inspiracji przez niektórych świętych mężów (ar. ałlija),takich jak Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) czy Ghałs al-A'zam (niech jego tajemnica będzie uświęcona). Wygląda na to, że byłem w błędzie, jako że w niektórych miejscach przypisałem nieco ich łaskawej uwagi mojej osobie, zaś nie zwróciłem jej ku Traktatom Światła. Powodem tego była moja słabość; pozornie przyjąłem część owej uwagi dla samego siebie, aby zapobiec rzeczom, które mogły odstraszyć tych, którzy pomagali mi pomnażać Traktaty Światła, a także po to, aby zwiększyć ich ufność w to, co powiedziałem. Ostrzegam was! Nie ma potrzeby zniesławiania mej przemijającej osoby, która stoi u drzwi grobu, nie ma również konieczności nadawania jej tak wielkiego znaczenia. W żadnym wypadku nie jesteście w stanie walczyć z Traktatami Światła, zatem nie walczcie z nimi! Przez prowadzenie z nimi walki przyczynicie wielkich szkód temu narodowi i temu krajowi. Tak czy inaczej nie jesteście w stanie rozproszyć uczniów Światła, ponieważ obrońca Koranu w tym czasie - a w oczach świata islamu jest on równy bohaterom dawnych czasów - wraz ze swymi bohaterskimi czynami nie pozwoli na to, aby synowie przodków tej ziemi, która na drodze obrony Koranu wydała czterdzieści do pięćdziesięciu milionów męczenników, porzucili Traktaty Światła. Nawet jeśli ci szczerzy uczniowie pozornie się wycofają, wciąż będą przywiązani do Traktatów całym życiem i całą duszą. Nie porzucą Traktatów Światła, które są zwierciadłem owej prawdy, gdyż skutkiem tego wyrządziliby szkodę temu narodowi, krajowi i bezpieczeństwu publicznemu.
Moim ostatnim słowem jest:
فَاِنْ تَوَلَّوْا فَقُلْ حَسْبِىَ اللّٰهُ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ عَلَيْهِ تَوَكَّلْتُ وَهُوَ رَبُّ الْعَرْشِ الْعَظ۪يمِ
[20]
* * *
PETYCJAWYSŁANA DO RZĄDU,
DO MINISTERSTWA SPRAW RELIGIJNYCH, A TAKŻE DO ZARZĄDU SĄDU APELACYJNEGO
Oto petycja do Najwyższego Sądu Dnia Zmartwychwstania; oto skarga do Sądu Bożego, której powinien wysłuchać również obecny Sąd Apelacyjny, a także nadchodzące pokolenia oraz przyszli oświeceni nauczyciele i studenci uniwersytetów.
Spośród setek męczarni i nieszczęść, jakie wycierpiałem przez dwadzieścia trzy lata, jedynie dziesięć przedkładam wraz z moimi skargami przed Sąd sprawiedliwości Władcy, Któremu należy się wszelka chwała.
Punkt Pierwszy:Pomimo mych błędów poświęciłem swoje życie szczęściu tego narodu i ocaleniu jego wiary religijnej. Mówiąc: "Niechaj i moja głowa poświęci się dla prawdy" (to jest, dla prawdy Koranu, dla której swe głowy poświęciły miliony bohaterów), pracowałem nad Traktatami Światła ze wszystkich moich sił. Dzięki Bożej pomocy wytrwałem w obliczu wszystkich okrutnych męczarni. Nie wycofałem się.
Oto jeden przykład niezmiernie okrutnego traktowania, jakiego doświadczyłem podczas mego procesu i uwięzienia w Afyon: Choć trzy razy (a za każdym razem trwało to blisko dwie godziny) zmuszano mnie samego oraz niewinnych uczniów Światła, którzy oczekiwaliśmy od sprawiedliwości pocieszenia, abyśmy wysłuchiwali oszczerczych i zjadliwych oskarżeń, nie pozwolono nam bronić naszych praw przez więcej niż minutę czy dwie (...).
Przez dwadzieścia miesięcy byłem przetrzymywany w całkowitym odosobnieniu, przy czym tylko jednemu lub dwóm moim przyjaciołom pozwolono na zobaczenie się ze mną przez trzy lub cztery godziny. Nie miałem nikogo, kto mógłby mi dopomóc przy spisaniu choćby małej części moich mów obrończych. Następnie również owym przyjaciołom zabroniono spotykania się ze mną i zostali oni niezmiernie brutalnie ukarani. Zmuszono nas, byśmy wysłuchali stronniczego aktu oskarżenia, który był niczym woda zebrana z tysiąca strumieni, a także - jak to udowodniłem - na piętnastu stronach zawierał osiemdziesiąt jeden błędów, będących wynikiem przeinaczeń, oszczerstw i kłamstw. Nie pozwolono mi na zabranie głosu. Gdyby zezwolono mi na to, powiedziałbym:
Choć - jak wymagają tego wolność myśli i wolność sumienia - nie wtrącacie się do spraw żydów, chrześcijan i zoroastryjczyków, a szczególnie
teraz nie wtrącacie się do spraw anarchistów, odszczepieńcówi hipokrytów, ukrywających się za zasłoną komunizmu,
{(*): O, Nauczycielu! Przez wzgląd na Boga i poprzez światło Koranu obroniłeś materialne i duchowe prawa nie dwudziestu milionów, lecz trzystu milionów ludzi (tj. nie tylko narodu tureckiego, lecz wszystkich muzułmanów - uz. red. pol.). Dowodem tego, iż dokonałeś tego przez wzgląd na Wszechmocnego Boga, jest fakt, że obdarował cię On sukcesem w służbie Koranowi. Jak Mojżesz (niech będzie z nim pokój) został wybawiony od tyranii Faraona; jak Szlachetny Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) widział zwłoki hipokrytów, a własnymi błogosławionymi rękami pozbył się najważniejszego z nich i wysłał go do Piekła - tak Traktaty Światła, z traktatem Błaganie spisanym w Eskisehir, z traktatem Owoce wiary i Dowodami (będącymi drugą częścią zbioru Laska Mojżesza) spisanymi w Denizli, z tą petycją spisaną w Afyon, wysłały do Piekła życie absolutnych bezbożników i bandytów ateizmu, a burząc jego zasady i ustrój, rozprzestrzeniły się po całym świecie. Al-hamdu li-llah.
Podpisano: młody Ali.}
którzy zarówno zaprzeczają waszej religii, jak i znieważają waszych przodków, oskarżając ich o zbłądzenie, którzy nie uznają ani waszego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), ani praw Koranu; choć dzięki nauce Koranu miliony muzułmanów z krajów pozostających pod władaniem fanatycznie chrześcijańskiego imperium, jakim jest Wielka Brytania, odrzuciły wszelkie fałszywe wierzenia i zasady niewiernych Anglików, a angielskie sądy nie wtrącają się do ich spraw; choć przeciwnicy wszystkich rządów otwarcie głoszą swe idee, a rządy nie naprzykrzają się im; choć zarówno władze Isparty, jak i sąd w Denizli, Sąd Karny w Ankarze, Ministerstwo Spraw Religijnych oraz Sąd Apelacyjny po dwakroć - nie, po trzykroć! - uważnie zbadały czterdzieści lat mego życia, sto trzydzieści mych traktatów, moje najbardziej poufne traktaty i listy, a także od dwóch lub trzech lat mają w swym posiadaniu wszystkie kopie Traktatów Światła, poufnych i innych, a jednak nie mogłyby wykazać ani jednej kwestii zasługującej na choćby najmniejszą karę; choć - mimo że jestem niezmiernie słaby, prześladowany, pokonany i muszę znosić najcięższe warunki - nasza niewinność została dowiedziona przez zbiory Traktatów Światła, które również macie w posiadaniu, a które są naszą liczącą czterysta stron mową obrończą, a także - jak zostało to ukazane - są najpotężniejszym, najbardziej rozsądnym i najbardziej prawdomównym przewodnikiem dla dwustu tysięcy wiernych i oddanych uczniów, którzy przynoszą korzyść temu krajowi, narodowi i bezpieczeństwu publicznemu...; jakim prawem, zgodnie z jakim sumieniem, dla jakiego dobra, za jaką zbrodnię chcecie skazać nas wbrew temu wszystkiemu, ze wzgardą wymierzając nam najcięższe wyroki i skazując nas na najcięższe więzienie w samotności? Z pewnością zostaniecie o to zapytani na Sądzie Ostatecznym!
Punkt Drugi:Jednym z powodów skazania mnie, jakie wysunięto, było moje objaśnienie wersetów koranicznych dotyczących zasłaniania ciała przez kobiety, dziedziczenia, recytowania Najpiękniejszych Imion Boga, a także poligamii. To objaśnienie zostało napisane, aby zmusić do milczenia tych, którzy sprzeciwiają się owym wersetom w imię cywilizacji.
Poniższy fragment, który również został włączony do uzasadnienia decyzji sądu, napisałem piętnaście lat temu na użytek sądu w Eskisehir i Sądu Apelacyjnego. Teraz powtarzam go jako skargę kierowaną do Najwyższego Trybunału Sądu Ostatecznego, a także jako ostrzeżenie dla oświeconych nauczycieli przyszłości, aby wraz z Olśniewającym dowodem(tur. Elhuccetu'z-Zehra)był pewnego rodzaju dopiskiem do mej petycji, kierowanej do Sądu Apelacyjnego, który po dwakroć postąpił uczciwie, uniewinniając mnie, i wysłuchał mego wołania o sprawiedliwość, a także do zespołu sędziów, którzy nie pozwolili mi na zabranie głosu, zaś z powodu zjadliwego aktu oskarżenia - który, jak to udowodniłem, zawierał osiemdziesiąt błędów - skazali mnie na dwa lata ciężkich robót i uwięzienia w samotności, a także na kolejne dwa lata zesłania w innym miejscu, gdzie miałem pozostawać pod ścisłym nadzorem:
Mówię, że jeśli na obliczu ziemi istnieje jakakolwiek sprawiedliwość, to Sąd Apelacyjny powinien uchylić decyzję skazującą kogoś, kto objaśniał wersety koraniczne, które w każdym stuleciu spośród tysiąca trzystu pięćdziesięciu lat były uświęconymi, Bożymi zasadami życia społecznego trzystu pięćdziesięciu milionów muzułmanów, kto objaśniał je, opierając się na zgodzie i potwierdzeniu trzystu pięćdziesięciu tysięcy komentarzy do Koranu, podążając za wiarą naszych przodków od tysiąca trzystu lat. Czyż nie jest zaparciem się islamu i zdradą milionów naszych pobożnych i bohaterskich przodków skazanie z powodu objaśnienia owych trzech wersetów kogoś, kto zgodnie z rozsądkiem i nauką nie uznaje pewnych praw europejskich, jakie stosuje się tymczasowo z powodu pewnych wymagań naszych czasów, kto porzucił politykę i wycofał się z życia społecznego? Czyż nie jest to znieważeniem milionów komentarzy do Koranu?
Punkt Trzeci:Jednym z przytoczonych powodów skazania nas było naruszanie bezpieczeństwa i zakłócanie porządku publicznego. Wysuwając najmniej prawdopodobne - jak jeden na sto lub nawet jeden na tysiąc - możliwości zamiast rzeczywistych zdarzeń, nadając niewłaściwe znaczenie czterdziestu czy pięćdziesięciu słowom niektórych poufnych traktatów i prywatnych listów, wybranym spośród setek tysięcy słów i zdań Traktatów Światła, przedstawiono owe słowa jako dowód i oskarżono nas, pragnąc, abyśmy ponieśli karę.
Wzywając na świadków tych, którzy poznali moje życie przez trzydzieści czy czterdzieści lat, a także tysiące wybranych (tur. has)uczniów Światła [21], mówię:
Oskarżanie o zakłócenie porządku publicznego kogoś, kto - w czasie, gdy dowódca brytyjskich sił okupacyjnych w Stambule zasiał niezgodę między muzułmanami, a nawet wprowadził w błąd Wielkiego Muftiego i innych przywódców religijnych, a także podburzył Partię Jedności i Postępu oraz Partię Wolności i Zgody do tego, by zwalczały się nawzajem, w ten sposób torując drogę dla zwycięstwa Greków i klęski Ruchu Narodowego - udaremnił podstępny plan owego dowódcy, drukując i wydając dzięki staraniom Esrefa Ediba swe dzieło Sześć kroków(tur. Hutuvat-i Sitte)wymierzone przeciwko Brytyjczykom i Grekom, nie wycofując się nawet w obliczu groźby kary śmierci; kto nie uciekł z Ankary nawet wtedy, gdy z powodu owej służby został tam wezwany przez przywódców; kto będąc jeńcem wojennym w Rosji nie przywiązywał żadnego znaczenia do wyroku śmierci, jaki wydał na niego rosyjski głównodowodzący; kto poprzez mowę, jaką wygłosił podczas incydentu trzydziestego pierwszego marca nakłonił żołnierzy ośmiu pułków do tego, aby byli posłuszni swym oficerom; kto przed sądem wojennym, nie zważając na groźbę egzekucji, odpowiedział na pytanie przewodniczących sądowi paszów: "Więc ty także jesteś reakcjonistą, ty także chcesz wprowadzenia prawa szariatu?" słowami: "Jeśli ustrój konstytucyjny ma polegać na tyranii jednej partii, to niechaj wszyscy ludzie i wszystkie dżinny zaświadczą, że jestem reakcjonistą, który jest prawdziwie gotów do poświęcenia własnej duszy dla jednej, jedynej kwestii prawa szariatu", sprawiając, iż owi oficerowie wysokiego stopnia docenili go i podziwiali, a kiedy spodziewał się egzekucji, podjęli decyzję o jego uniewinnieniu; kto następnie, po tym, jak został uwolniony, nie podziękował im, lecz poszedł swoją drogą, wykrzykując: "Niech żyje Piekło dla tyranów!"; kto - jak jest to zapisane w uzasadnieniu decyzji sądu w Afyon - kiedy Mustafa Kemal gniewnie rzekł do niego w biurze Rzecznika Zgromadzenia: "Wezwaliśmy cię tutaj, abyś opowiedział nas o swych wzniosłych ideach, ty jednak przybyłeś, napisałeś pewne rzeczy o pięciokrotnej modlitwie i zasiałeś konflikt między nami", odpowiedział: "Obowiązkowe modlitwy są najbardziej wzniosłą kwestią zaraz po wierze w Boga. Ci, którzy nie odprawiają modlitw, są zdrajcami, a oświadczenia zdrajców są odrzucane"; kto wypowiedział te słowa w obecności czterdziestu lub pięćdziesięciu deputowanych i zmusił owego straszliwego przywódcę, by przełknął swój gniew i dokonał swego rodzaju przeprosin; w związku z kim policja ani władze sześciu prowincji nie odnotowały ani jednej kwestii związanej
z zakłóceniem porządku publicznego, a pośród setek tysięcy jego uczniów również nie poświadczono ani jednego, choćby najmniejszego, takiego zdarzenia (z wyjątkiem jednego mało znaczącego incydentu dotyczącego sprawiedliwej obrony, w jaką zaangażował się jeden z jego niewiele znaczących uczniów), zaś nie słyszano również o tym, by choć jeden z jego uczniów miał związek z jakąś zbrodnią; kto zmieniał na lepsze innych więźniów w każdym więzieniu, do jakiego został wysłany; kto - jak zaświadczają to owe dwadzieścia trzy lata jego życia, władze trzech prowincji oraz trzy sądy, które uniewinniły jego samego, a także sto tysięcy jego uczniów - poznał wartość Traktatów Światła, potwierdzając ją słowem i czynem, a choć setki tysięcy kopii Traktatów Światła zostały rozprowadzone po całym kraju, wydały one jedynie korzyści, a nie przyniosły żadnej szkody; kto jest pustelnikiem, jest nieżonaty, obcy, stary, biedny i sam widzi, że stoi u drzwi grobu; kto ze wszystkich sił wyrzekał się przemijających rzeczy, a poszukiwał sposobów odkupienia swych dawnych grzechów i uczynienia jego życia życiem wiecznym, a nie przywiązywał najmniejszego znaczenia do zaszczytów tego świata; kto, aby żadna szkoda nie spotkała ludzi niewinnych i starszych, nie przeklinał tych, którzy męczyli go i torturowali... Tak, ci, którzy mówią o takim człowieku: "Ten stary pustelnik zakłóca spokój i narusza bezpieczeństwo publiczne; jego celem są intrygi tego świata, zaś jego korespondencja odnosi się do tego świata, a wobec tego jest on winny", którzy więżą go w tak ciężkich warunkach, z pewnością sami są winni; ich wina sięga od ziemi aż do niebios, zaś oni zdadzą za to rachunek na Sądzie Ostatecznym!
Czyż można powiedzieć o człowieku, którego mowa nakłoniła żołnierzy ośmiu zbuntowanych pułków do posłuszeństwa oficerom; który przez jeden artykuł nakłonił tysiące ludzi do tego, aby go poparli; który nie przestraszył się, stojąc przed trzema wcześniej wspomnianymi potężnymi dowódcami i nie nadskakiwał im, a w sądzie oznajmił: "Gdyby miał tyle głów, ile mam włosów na głowie, a każdego dnia jedna z nich byłaby ścinana, nie poddałbym się ateizmowi i zbłądzeniu, nie zdradziłbym mojego kraju, narodu i islamu, nie skłoniłbym przez tyranami owej głowy, która poświęciła się Koranowi"; który w Emirdag nie troszczył się o nikogo prócz pięciu lub dziesięciu braci w życiu ostatecznym i trzech czy czterech sług...; czyż można powiedzieć o takim człowieku, jak uczyniono to w akcie oskarżenia: "Ów Said w tajemnicy wykonywał swą pracę w Emirdag; zatruł umysły niektórych ludzi, podsuwając im pomysł zakłócenia porządku; wokół niego zgromadziło się około dwudziestu ludzi, którzy wychwalali go w prywatnych listach, co ukazuje, iż przygotowywał on bunt i był zaangażowany w tajną działalność polityczną wymierzoną
przeciwko rządowi"? Pozostawiam waszym sumieniom zrozumienie tego, jak dalecy od prawa, sprawiedliwości i uczciwości są ci, którzy go męczą, którzy zboczyli z drogi poprzez wtrącenie go - z niesłychaną animozją i nienawiścią - do więzienia na dwa lata całkowitego odosobnienia, a także poprzez fakt, iż nie pozwolili mu na zabranie głosu w sądzie.
Czyż jest w ogóle możliwe, by ktoś, kto zyskał powszechną uwagę po stokroć większą niż jego zasługi; kto jednym przemówieniem przywołał tysiące ludzi do posłuszeństwa; kto jednym artykułem w gazecie nakłonił tysiące ludzi, aby dołączyli do partii Ittihad-i Muhammedi, kto sprawił, że pięćdziesiąt tysięcy ludzi z zachwytem słuchało przemówienia, jakie wygłosił w meczecie Aya Sophia [22]...; czyż jest w ogóle możliwe, by taki człowiek prowadził swe dzieło w Emirdag przez trzy lata i zwiódł jedynie pięciu czy dziesięciu ludzi; czyż jest możliwe, by miał on wypełnić swój grób, do którego się zbliża, ciemnością, nie zaś światłem? Czyż jest w ogóle możliwe, by miał on to uczynić? Nawet sam Szatan nie mógłby sprawić, by ktokolwiek miał to zaakceptować!
Punkt Czwarty:Jako ważny powód skazania mnie przywołuje się fakt, iż nie noszę kapelusza z rondem [23]. Nie pozwolono mi na zabranie głosu, w przeciwnym razie powiedziałbym tym, którzy starali się o ukaranie mnie, co następuje:
Przez trzy miesiące pozostawałem jako gość na posterunku policji w Kastamonu. Ani razu nie powiedziano mi: "Załóż kapelusz z rondem!", a choć w trzech sądach ani nie nosiłem kapelusza, ani nie zdjąłem mego nakrycia głowy, nie wtrącano się do moich spraw. Tymczasem pod tym pretekstem przez dwadzieścia trzy lata liczni bezbożni tyrani nieoficjalnie wymierzali mi prawdziwie przyprawiające o rozpacz i najcięższe kary. Dzieci, kobiety, wieśniacy, urzędnicy w swych biurach i ci, którzy noszą berety, nie są przymuszani do noszenia kapelusza, a noszenie kapelusza nie przynosi żadnych materialnych korzyści. Jednak z powodu zmyślonych zarzutów pustelnik taki jak ja przez dwadzieścia lat był karany za to, że nie nosi nakrycia głowy, które uznali za zakazane wszyscy mudżtahidowie i Wielcy Muftiowie. Ci, którzy ponownie starają się ukarać mnie z powodu pozbawionego znaczenia przyzwyczajenia związanego z ubiorem, którzy tak usilnie upierają się przy ponownym uznaniu mnie za winnego z powodu mego ubioru - choć mówiąc o wolności osobistej, stawiają się na równi z tymi, którzy w ciągu dnia w ramadanie piją raki,którzy nie wykonują modlitw obowiązkowych, przy czym tamtym nikt się nie naprzykrza - po tym, jak wycierpią zagładę śmierci i trwającą wieki samotność uwięzienia w grobie, z pewnością zostaną zapytani o swój błąd na Sądzie Ostatecznym.
Punkt Piąty:Ci, którzy słyszeli ów trzeci akt oskarżenia i którzy widzieli opublikowane przez nas orzeczenie sądu, potwierdzą, że wykorzystując preteksty wątłe jak skrzydełko muchy starano się skonfiskować niektóre spośród Traktatów Światła, o których przychylnie nadmieniają trzydzieści trzy wersety Koranu, którym przyklasnęli tacy święci mężowie (ar. ałlija),jak Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) i Ghałs al-A'zam (niech jego tajemnica będzie uświęcona), które są potwierdzone przez sto tysięcy wiernych, a w ciągu dwudziestu lat zdobyły dla tego kraju wysoce korzystne zaszczyty, nie przyczyniając mu żadnej szkody. Ponadto -a jako pretekst wykorzystano zajmujące dwie strony poprawne objaśnienia dwóch wersetów, które to wyjaśnienia zostały spisane dawno temu, a następnie objęte łaską - doszło nawet do tego, że skonfiskowano liczący czterysta stron traktat Zulfikar,a także traktat Cuda Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie)- tur. Mu'cizat-i Ahmediye- które to traktaty umocniły i ocaliły wiarę stu tysięcy ludzi, będąc nadzwyczaj korzystnymi i wartościowymi. Obecnie, nadając niewłaściwe znaczenie jednemu lub dwóm słowom wybranym z tysiąca, nasi wrogowie starają się sprawić, by owe nieskończenie użyteczne traktaty zostały skonfiskowane. Jeśli chodzi o nas, to mówimy:
لِكُلِّ مُص۪يبَةٍ اِنَّا لِلّٰهِ وَاِنَّا اِلَيْهِ رَاجِعُونَ ٭ حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ
Punkt Szósty:Oto, co mówię tym, którzy uważają mnie za winnego zbrodni, ponieważ niektórzy spośród uczniów Światła ujrzeli cudowne dowody Traktatów Światła i skorzystali z ich nieodpartych nauk w temacie wiary, które osiągają poziom "wiedzy równej pewności", a aby wyrazić swe poparcie, powinszowania, uznanie i wdzięczność, nadmiernie mnie chwalą i mają zbyt dobre zdanie na mój temat: Kiedy jako bezsilny, słaby, na pół piśmienny i samotny zesłaniec stałem się celem uwłaczającej mi propagandy, obmyślanej po to, aby odstraszyć ode mnie ludzi, odkryłem na własny użytek niektóre lekarstwa Koranu i jego święte prawdy związane z wiarą, które były doskonałym remedium na moje dolegliwości. Następnie spisałem owe wartościowe prawdy, dochodząc do wniosku, iż były one lekarstwem również dla tego narodu i dla synów tej ziemi. Jako że sam piszę bardzo słabo i wielce potrzebowałem pomocników, Boża łaska zesłała mi ich, wiernych i oddanych.
Gdybym całkowicie odrzucił ich dobre zdanie na mój temat oraz ich szczere pochwały, gdybym znieważył ich poprzez udzielenie im nagany, byłoby to niczym zniewaga i wrogość wobec świateł zaczerpniętych ze skarbca Koranu. Ponadto myśląc, iż sprawiłoby to, że ci
pomocnicy o diamentowych piórach i mocnych sercach zostawiliby mnie, skierowałem ich pochwały i brawa od bankruta, jakim jestem, ku Traktatom Światła, ku owemu cudowi Koranu, któremu prawdziwie należą się pochwały, a także ku zbiorowej osobowości wiodących uczniów Światła. Jednak w pewien sposób uchybiłem im, mówiąc, iż przyznali mi udział po stokroć większy od mych zasług. Czyż jakiekolwiek prawo mogłoby zarzucić człowiekowi, iż jest on winny, tylko dlatego, że inni wychwalają go, choć on sam tego unika i nie jest z tego powodu szczęśliwy? Tymczasem właśnie tak postępują urzędnicy, którzy działają w imię prawa.
Choć na stronie czterdziestej czwartej orzeczenia sądu - które jest dla nas niekorzystne, a jednak je opublikowaliśmy - zostało napisane: "Ten wielki człowiek kresu czasu będzie potomkiem Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), zaś nas, uczniów Światła, można uważać za członków rodziny Proroka jedynie co do znaczenia. Ponadto na drodze Traktatów Światła nie może istnieć żaden rodzaj egoizmu, żadne pragnienie wysokiej pozycji, osobistych zaszczytów, rozgłosu ani sławy. Nawet gdyby ofiarowano mi wysoką rangę w życiu ostatecznym, byłbym zmuszony odrzucić ją, aby nie wyrządzić szkody szczerości intencji Traktatów Światła"; choć na stronach dwudziestej drugiej i dwudziestej trzeciej jest napisane: "Znając własne błędy i zdając sobie sprawę z własnego ubóstwa i bezsilności, pokornie poszukując schronienia na dworze Boga, poprzez tę osobowość wiem, iż sam jestem bardziej nędzny, bezsilny i ułomny niż ktokolwiek inny. Zatem nawet gdyby wszyscy ludzie sławili mnie i wychwalali, nie sprawiliby, abym uwierzył, iż jestem kimś dobrym, do kogo należy wysoka ranga duchowa i moralna. Aby was nie przestraszyć, nie będę mówił o wielu utajonych chorobach oraz złych cechach charakteru mojej prawdziwej, trzeciej osobowości. Z powodu Swej łaski Wszechmocny Bóg zatrudnił ową osobowość, podobną najniższemu szeregowcowi, w służbie tajemnic Koranu. Nieskończone dzięki niech będą Bogu Jedynemu! Dusza jest niższa niż wszystko inne, zaś obowiązek jest ponad wszystko"; choć to wszystko zostało napisane w orzeczeniu sądu, uznano mnie winnym tego, że z powodu pochwał innych, które w rzeczywistości odnoszą się do Traktatów Światła, jestem nazywany najlepszym przewodnikiem, a zatem z powodu owego błędu zasługuję na to, by ponieść straszną karę.
Punkt Siódmy:Choć sąd w Denizli, Sąd Karny w Ankarze oraz Sądy Apelacyjne jednogłośnie uniewinniły nas oraz wszystkie traktaty ze zbioru Traktatów Światła; choć zwrócono nam owe traktaty i nasze listy; choć powiedziano: "Nawet jeśli decyzja Sądu Apelacyjnego, uchylająca
poprzednią decyzję, a także uniewinnienie orzeczone przez sąd w Denizli, były błędem, jako że są one decyzjami ostatecznymi, przeto ta sprawa nie może być wznawiana", zostałem wysłany do Emirdag, gdzie spędziłem trzy lata jako pustelnik. Tam rozmawiałem jedynie z dwoma lub trzema czeladnikami krawieckimi, którzy mi pomagali, a także - z rzadka i jedynie przez pięć do dziesięciu minut - z pewnymi pobożnymi ludźmi, przy czym nawet od tych rozmów powstrzymywałem się, dopóki nie były one konieczne. Nie napisałem innych listów prócz tych, jakie pisałem raz na tydzień, aby dodawać odwagi na drodze Traktatów Światła, a przez trzy lata napisałem jedynie trzy listy do mego brata, który był muftim. Porzuciłem spisywanie części Traktatów Światła, którym zajmowałem się przez dwadzieścia do trzydziestu lat, jeśli nie liczyć dwóch punktów, jakie zajęły dwadzieścia stron, a były użyteczne dla ludzi Koranu i dla ich wiary. Jeden z nich traktował o mądrości powtórzeń w Koranie, a drugi o aniołach; nie napisałem żadnego innego traktatu. Jedynie dałem swe pozwolenie na to, aby traktaty zwrócone przez sądy zostały połączone w większe zbiory, a jako że sąd przekazał nam pięćset kopii Największego Znaku,wydrukowanych w starym alfabecie, zaś powielacze nie zostały oficjalnie zabronione, dałem swym braciom pozwolenie na powielenie owych kopii, aby mogły one zostać opublikowane na korzyść całego świata islamu, a także zająłem się poprawianiem ich. Z całą pewnością w żaden sposób nie zajmowałem się polityką. Co więcej, choć oficjalnie zezwolono nam na to, abyśmy powrócili do rodzinnych stron, w przeciwieństwie do innych zesłańców przyjąłem trudy zesłania, aby nie zaangażować się w sprawy polityki i tego świata, i nie wróciłem. Traktowanie, z jakim spotykałem się przez ostatnie dwadzieścia miesięcy, dowodzi tego, że tym, kto poprzez ów trzeci akt oskarżenia stara się doprowadzić do uznania takiego człowieka za winnego poprzez bezpodstawne zarzuty, kłamstwa i błędne interpretacje jego słów, władają dwa straszliwe znaczenia, o których na razie nie będę mówił. Mówię natomiast: Wystarczą mu grób i Piekło, ja zaś odwołuję się do Sądu Ostatecznego.
Punkt Ósmy:Jako że Promień Piąty został nam zwrócony po tym, jak przez dwa lata pozostawał w rękach sądów w Denizli i Ankarze, został dołączony do zakończenia większego zbioru, zatytułowanego Dająca światło lampa,wraz z mą mową obrończą, która doprowadziła do uniewinnienia nas przez sąd w Denizli. Z pewnością wcześniej uważaliśmy ów traktat za poufny, skoro jednak sąd rozpropagował go i zwrócił nam po tym, jak zostaliśmy uniewinnieni, zezwoliłem na jego powielanie, widząc, że jest to nieszkodliwe. Pierwsza wersja Promienia Piątego traktowała
o alegorycznych hadisach i została napisana trzydzieści lub czterdzieści lat temu. Z pewnością niektórzy uczeni w dziedzinie hadisów stwierdzili, że niektóre spośród hadisów dobrze znanych w całej ummie są wątpliwe, jednakże ponieważ tym, co zakwestionowano, było ich pozorne znaczenie, ów traktat został napisany jedynie w celu ocalenia wiernych przed powątpiewaniem w owe hadisy. Następnie, jako że pewien czas później ich cudowne interpretacje stały się jasne dla wszystkich, uważałem ów traktat za poufny, aby nie nadano mu niewłaściwego znaczenia. Następnie liczne sądy drobiazgowo go przestudiowały, aby zwrócić nam ów traktat, równocześnie publikując go. Pozostawiam zatem sumieniom tych, którzy samowolnie nas skazali, ujrzenie, jak dalekim od sprawiedliwości, prawa i uczciwości jest ponowne uznanie nas za winnych z tego powodu, zaś mówiąc: "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały Poręczyciel!"[26], wzywam ich na Sąd Ostateczny.
Punkt Dziewiątyjest bardzo ważny, jednak jako że ci, którzy nas skazali, studiowali Traktaty Światła, nie spisałem go, aby ich nie drażnić.
Punkt Dziesiątyjest potężny i ważny, lecz jego również na razie nie spisałem, aby nie obrazić tych ludzi.
{(*): Szlachetny Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) ukazał swe posłannictwo dżinnom, ludziom i aniołom poprzez wielki cud Wniebowstąpienia. Na przekór niewiernym i hipokrytom oznajmił on o najwyższym z filarów wiary, ujrzawszy Tego, Któremu należy się wszelka chwała (ar. Az-Zati Zu'l-Dżalal) na własne oczy. Poprzez swe błogosławione jestestwo, którego cechy zostały ujęte w przydomku Muhammad Al- 'Amin (prawdomówny i godny zaufania - uz. red. pol.) przyniósł on wieści o istnieniu Wszechmocnego Boga, Zmartwychwstania i Sądu Ostatecznego wszystkim dżinnom i całej ludzkości. Jako że to stulecie zachwiało punktami wsparcia wiary i religii, poprzez tę Petycję do Najwyższego Sądu Dnia Zmartwychwstania Traktaty Światła w ten sam sposób ukazują tym wiernym, rzeczoznawcom i sędziom, którzy popadli w zwątpienie, istnienie Wszechmocnego Boga, Jego sprawiedliwości, Sądu Ostatecznego, Zmartwychwstania i królestwa tego, co niewidzialne (ar. ghajb) w tym widzialnym królestwie. Nie pozostawiają żadnego miejsca na wątpliwości. Ukazały oczom na tym świecie znaczenie Piekła dla tych, którzy błądzą i tych, którzy upadli w całkowitą niewiarę, zaś znaczenie Raju dla ludzi wiary (ar. ahl al-iman). Udowodniły całej ludzkości potwierdzoną wiarę (tur. iman-i tahqiqi) na poziomie wiedzy równej prawdzie (ar. haqqa-l jaqin). Niech Wszechmocny Bóg będzie rad na wieki z naszego Nauczyciela, autora Traktatów Światła. Amen!
Podpisano: młody Ali.}
Said Nursi,
przetrzymywany i więziony w całkowitej samotności
* * *
NIEKTÓRE Z LISTÓW NAPISANYCH PRZEZ BEDIUZZAMANA DO JEGO
UCZNIÓW, GDY BYŁ ON WIĘZIONY W SAMOTNOŚCI W WIĘZIENIU AFYON
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Nie składam wam kondolencji, lecz powinszowania. Jako że dla pewnych przykładów mądrości Boże zarządzenie wysłało nas do owej już trzeciej szkoły Proroka Józefa (tur. Medrese-i Yusufiye) [27] i zdecydowało, że będziemy spożywać zaopatrzenie, jakie nam tu przeznaczono, a to właśnie owo zaopatrzenie jest tym, co nas tutaj wezwało; jako że - jak z całą pewnością zrozumieliśmy z naszych minionych doświadczeń - Boża łaska ukazała w nas znaczenie wersetu:
عَسٰٓى اَنْ تَكْرَهُوا شَيْئًا وَهُوَ خَيْرٌ لَكُمْ
[28] jako że nasi nowi bracia w tutejszej szkole Proroka Józefa potrzebują pocieszenia Traktatów Światła bardziej niż ktokolwiek inny, zaś przedstawiciele sądownictwa potrzebują zasad i innych świętych praw wyłożonych w Traktatach Światła bardziej niż inni urzędnicy; jako że wielce liczne kopie Traktatów Światła wykonują wasz obowiązek poza murami więzienia, a ich podboje nie ustają; jako że każda ulotna godzina, jaka mija w tym miejscu, jest równa wiecznym godzinom spędzonym na oddawaniu czci Bogu - przeto z powodu wszystkich tych punktów z pewnością powinniśmy radośnie, z doskonałą cierpliwością i hartem ducha składać Bogu podziękowania za całą tę sprawę. Zamierzam dokładnie powtórzyć i wysłać do was wszystkie krótkie listy, jakie napisałem jako pocieszenie w więzieniu Denizli. In sza'a-llah,owe trafne notatki pocieszą również was.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Po pierwsze:Niech nie irytuje was złe traktowanie, z jakim się spotykam, ani pogarda, jaką okazuje się mojej osobie. Jako że ci ludzie nie mogą znaleźć żadnej winy w Traktatach Światła, zamiast walczyć z nimi, walczą ze mną, mało ważnym i ułomnym. Jestem z tego zadowolony.To, czego nauczyłem się z Traktatów Światła, zmusza mnie do dumnego składania podziękowań Bogu, a jeśli ten stan rzeczy przysłuży się dobru i honorowi Traktatów, zniosę cierpienia, nieszczęścia i zniewagi nawet po tysiąckroć większe. Nie powinniście zatem żałować mnie w tym względzie.
Po drugie:Rozpowszechnione, zaciekłe i bezlitosne ataki jak na razie stały się dwudziestokrotnie słabsze. Schwytano jedynie kilku ludzi wobec tysięcy wybranych (tur. has)uczniów Światła oraz garstkę nowych braci wobec setek tysięcy ludzi, którzy troszczą się o naszą sprawę. Oznacza to, że Boża łaska sprawiła, iż owe ataki stały się wielce nieistotne.
Po trzecie:Dzięki Bożej łasce były gubernator prowincji, który przez dwa lata spiskował przeciwko nam, został odwołany, a jest bardzo możliwym, że minister spraw wewnętrznych, który był wobec nas nadzwyczaj podejrzliwy, złagodzi owe zaciekłe ataki, ponieważ pochodzi on z tych samych stron, co ja, zaś jego przodkowie byli bardzo pobożnymi ludźmi. Nie rozpaczajcie zatem ani nie bądźcie zatrwożeni!
Po czwarte:Liczne doświadczenia i wydarzenia ukazały na swój sposób, iż można być całkowicie pewnym tego, że kiedy płaczą Traktaty Światła, to albo trzęsie się ziemia, albo płaczą również niebiosa. Jak często widzieliśmy to na własne oczy, a częściowo udowodniliśmy to w sądzie, początek zimy uśmiecha się niczym lato, co jest w bezprecedensowy sposób zgodne z tym, że Traktaty Światła uśmiechają się z powodu ich powielania i publikowania, a następnie ich płacz - kiedy publikowanie Traktatów ustało wraz z rozpowszechnionymi rewizjami i konfiskatami - zbiegł się z nagłym srogim gniewem i szlochem zimy. Przypuszczam, że jest to potężny znak faktu, iż Traktaty Światła są największym i olśniewającym cudem Koranu tego stulecia, a troszczą się o nie zarówno ziemia, jak i cały wszechświat.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Stało się koniecznym, bym objaśnił dwa osobliwe i subtelne stany mego umysłu (...).
Pewnego razu pewien sławny uczony był widziany na wielu frontach wojny przez tych, którzy udawali się na dżihad. Później powiedzieli mu o tym, zaś on odparł:"Niektórzy święci (ar. ałlija)czynią to w mym zastępstwie, aby zyskać dla mnie nagrodę i aby pozwolić ludziom wiary na to, by skorzystali z moich nauk".
Dokładnie w ten sam sposób w Denizli stało się oficjalnie wiadomym, że byłem widziany w tamtejszych meczetach. Powiadomiono o tym naczelnika więzienia i strażników więziennych. Niektórzy z nich byli zatrwożeni i pytali: "Kto otworzył mu bramę więzienia?" Dokładnie taka sama rzecz wydarzyła się w tym miejscu. Jednak miast przypisywać ów bardzo niewielki cud mnie samemu, wielce ułomnemu i znikomemu, zbiór Pieczęć zatwierdzająca to, co niewidzialne,który ukazuje cuda Traktatów Światła, zjednuje dla owego cudu zaufanie po stokroć lub raczej po tysiąckroć większe i zatwierdza jego uznanie. W szczególności bohaterscy uczniowie Światła zatwierdzili ów prawdziwy cud swymi piórami i oświadczeniami.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Traktaty Światła spotykają się z wami w mym zastępstwie i przekazują swe znakomite nauki nowym braciom, którzy gorąco tego pragną.Z doświadczenia widzieliśmy, że zajmowanie się Traktatami Światła, czy to przez studiowanie ich, czy to przez czytanie ich na głos, czy przez ich spisywanie, dostarcza rozległości dla serca, łatwości dla duszy, zdrowia dla ciała, a także czyni zaopatrzenie obfitym.Teraz zostaliście obdarowani towarzystwem takiego bohatera Traktatów Światła
jak Husrev. In sza'a-llah,ta szkoła Proroka Józefa stanie się kolejnym błogosławionym miejscem studiów i częścią Medresetu'z-Zehra. Aż do teraz nie ukazałem Husreva ahl ad-dunjai ukrywałem go, jednak opublikowane zbiory całkowicie ukazały go politykom i nic nie pozostało tajemnicą. Opisałem zatem moim wybranym (tur. has)braciom dwa lub trzy spośród jego zadań.
Teraz jednak mamy przed sobą - pośród tych, którzy będą słuchali prawdy - dwóch straszliwie zatwardziałych i upartych ludzi. Jeden z nich ukazał się w Emirdag, z powodu zarówno ateizmu, jak i komunizmu, zaś drugi tutaj. Poprzez swoje oszczerstwa z nadzwyczajną przebiegłością starają się oni zatrwożyć urzędników i zwrócić ich przeciwko nam. Obecnie musimy zatem postępować z największą ostrożnością, nie bać się i cierpliwie czekać na nasz czas, dopóki łaska Boga nie przybędzie nam z pomocą.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Winszuję Traktatom Światła, wam oraz samemu sobie, a także oznajmiam dobre wieści, jakie przynieśli z Bartin Husrev, Hifzi i Seyyid. Tak, tak jak ci, którzy udali się w tym roku na pielgrzymkę (ar. hadżdż),pracowali na rzecz rozpowszechniania potężnych ksiąg Światła i przetłumaczenia ich zarówno na arabski, jak i na hindi przez wielkich uczonych z Mekki, tak również w Medynie Traktaty spotkały się z wielkim uznaniem i zostały umieszczone na błogosławionym grobie w Rałza al-Mutahhara [29]. Hadżi Seyyid widział na własne oczy, że księga Laska Mojżesza(tur. Asay-i Musa)została umieszczona na szczycie grobu Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Oznacza to, że została ona zaakceptowana przez Proroka i wkroczyła do sfery tego, co zostało przyjęte przez Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).
Tak jak zamierzaliśmy i jak powiedzieliśmy pielgrzymom, którzy stąd wyruszyli, Światło odwiedziło owe święte miejsca w naszym imieniu. Nieskończone dzięki niech będą Bogu za to, że uczyniwszy owe ręcznie spisane kopie tekstami źródłowymi dla dalszych egzemplarzy, uwolnił mnie od zadania wprowadzania poprawek i od martwienia się o to. Co więcej, jedną z wielu korzyści wynikających z tego, że wojownicy Światła
publikują owe dzieła już po wprowadzeniu poprawek, jest fakt, że stali się oni podobni setkom korektorów.
Niechaj Najbardziej Miłosierny zapisze w ich księgach dobrych uczynków tysiące zasług za każde słowo w owych księgach. Amen!
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia i przyjaciele w tym więzieniu!
Po pierwsze:Nie martwcie się tym, że nie jesteśmy w stanie widywać się osobiście.W sensie duchowym wciąż i zawsze rozmawiamy. Którykolwiek z Traktatów Światła będziecie czytać i któregokolwiek wysłuchacie, będziecie rozmawiali z mymi zdolnościami sługi Koranu, miast z moją znikomą i pospolitą osobą.Poprzez wszystkie moje suplikacje (ar. du'a),wasze listy i waszą troskę o mnie, spotykam się z wami w wyobraźni. Jako że należymy do tego samego kręgu, jest tak, jakbyśmy wciąż rozmawiali.
Po drugie,nowym uczniom Światła w tej szkole Proroka Józefa mówimy: Potężne dowody i znaki Koranu, które przekonały nawet komisję rzeczoznawców,ukazują, że "wierni uczniowie Światła zstąpią do grobu w stanie wiary". Ponadto poprzez blask, jakiego dostarcza duchowe stowarzyszenie Światła, każdy uczeń będzie miał swój udział we wspólnych zyskach duchowych, a także w suplikacjach (ar. du'a)jego braci i sióstr, stosownie do swego stopnia. Jest tak, jak gdyby każdy uczeń żałował za grzechy i oddawał cześć Bogu tysiącem języków.
Obie te korzyści i oba te rezultaty zmniejszają do zera nasze boleści w tym osobliwym czasie. Dostarczają one ich wiernym nabywcom dwa drogocenne dobra po bardzo niskiej cenie.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
W Jego Imię, niech będzie Mu chwała!
Moi drodzy, wierni bracia!
Mowy obrończe z Afyon zawierają ważne prawdy dotyczące zarówno nas samych, jak i Traktatów Światła, tego kraju i świata muzułmańskiego.
Prawdopodobnie koniecznym jest przygotowanie pięciu do dziesięciu ich kopii w nowym alfabecie, aby mogły zostać wysłane do departamentów rządu w Ankarze. To, czy nas uwolnią, czy ukarzą, nie ma znaczenia. Teraz naszym zadaniem jest poinformowanie rządu, sądów i narodu o prawdach, jakie zawierają owe mowy obrończe. Być może było to jednym z powodów faktu, że Boże zarządzenie wysłało nas do tego miejsca studiów. Owe kopie powinny zostać przepisane na maszynie tak szybko, jak to możliwe. Nawet gdyby uwolniono nas dzisiaj, wciąż bylibyśmy zobowiązani do tego, aby wysłać je do Ankary. Nie dajcie się zwieść i nie odkładajcie tego na później. Dość już zwlekania! Niech będzie to nasza ostatnia obrona w obliczu niesłychanych prześladowań i bezprecedensowych męczarni, jakie wycierpieliśmy trzy razy w ciągu piętnastu lat, za każdym razem z powodu tych samych sfingowanych zarzutów.
Jako że w poprzednich sądach legalnie dano nam maszynę do pisania, abyśmy mogli bronić samych siebie, nasi wrogowie nie mogą przytoczyć żadnej ustawy, zgodnie z którą w tym miejscu mogliby pozbawić nas tego prawa. Jeśli nie uda się wam rozwiązać tej sprawy oficjalnie, wówczas nasz prawnik poza murami więzienia powinien sporządzić pięć kopii na maszynie, jednak powinien zwrócić wielką uwagę na to, aby nie zawierały one żadnych błędów.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Powodem, dla którego dzisiaj zabito gwoździami moje okno, były pozdrowienia, jakie przekazałem więźniom w związku z procesem,
choć pozornie pretekstem uczyniono coś innego. Nie bądźcie ani trochę zatroskani. Przeciwnie, jako że zajęto się moją skromną osobą, a nie wyrządzono zbyt wielkiej szkody Traktatom Światła i ich uczniom, jestem żarliwie i szczerze rad. Jako że prześladują mnie, znieważając i dręcząc, oznacza to, że nie czynią tego samego z wami i z Traktatami Światła, a ich wtrącanie się do spraw Traktatów Światła w pewnym stopniu słabnie, zatem cierpliwie składam Bogu podziękowania i nie jestem zatroskany. Wy również wcale nie powinniście się denerwować. Moim zdaniem fakt, że nasi ukryci wrogowie kierują uwagę urzędników na moją osobę, jest przykładem Bożej łaski i rzeczą dobrą z punktu widzenia dobra Traktatów Światła i ich uczniów. Niech niektórzy z naszych braci nie wpadają w gniew i nie mówią ostrych słów, niech postępują ostrożnie i nie będą zatrwożeni, niech nie rozmawiają z każdym o tej sprawie. Istnieją szpiedzy, którzy przydają niewłaściwe znaczenie temu, co mówią nasi prostoduszni bracia oraz ci, których zwyczajem jeszcze nie stało się bycie ostrożnymi. Owi szpiedzy robią górę z kretowiska i mogą przekazać informacje o tych słowach. Nasze obecne położenie nie jest tematem do żartów.
Nie martwcie się. Znajdujemy się pod ochroną Boga i postanowiliśmy, że będziemy napotykać wszelkie trudności z doskonałą cierpliwością, zaiste składając Mu podziękowania. Jesteśmy zobowiązani do dziękowania Bogu, ponieważ już niewielkie trudności wydają obfite miłosierdzie i nagrodę.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Dla dwóch ważnych powodów i w konsekwencji potężnego ostrzeżenia, jakie otrzymałem, zostałem zmuszony do tego, aby - w odniesieniu do serca - pozostawić zadanie dotyczące wszystkich mów obrończych tym uczniom Światła, którzy również zostali wysłani do tego miejsca, zaś w przyszłości będą wiodącymi spośród uczniów, a szczególnie H., R., T., F., S . {(*): Ci uczniowie to Husrev, Re'fet, Tahiri, Feyzi i Sabri.}
Powód pierwszy:Zarówno w urzędzie przesłuchującego mnie sędziego, jak i z wielu innych znaków zrozumiałem, że nasi wrogowie,
dopóki tylko będą w stanie to czynić, będą starali się, by sprawiać mi trudności, aby powstrzymać mnie przed rozumowym pokonaniem ich, a także, iż otrzymali oni oficjalne powiadomienia w tym temacie. Pod różnymi pretekstami nie pozwolono mi na zabranie głosu, jak gdybym miał okazać polityczne i naukowe męstwo wystarczające do tego, by zmusić do milczenia sąd i doświadczonych dyplomatów. Zaprawdę, podczas przesłuchania na jedno z pytań odpowiedziałem: "Nie wiem". Zdumiony sędzia zapytał: "Jak ktoś o pańskiej nadzwyczajnej inteligencji mógłby o czymś zapomnieć?" Przypuszczają oni, iż cudowna wzniosłość i naukowe odkrycia Traktatów Światła są wytworem mej myśli, stąd też przestraszyli się. Nie chcą pozwolić mi na to, bym przemówił. Ponadto myślą, że ktokolwiek się ze mną spotyka, natychmiast staje się oddanym uczniem Światła, zatem nie pozwalają nikomu na to, by mógł się ze mną spotkać. Minister spraw religijnych powiedział nawet:"Ktokolwiek się z nim spotyka, natychmiast zbliża się do niego; jego siła przyciągania jest niemała".
Oznacza to, że najlepiej dla nas będzie, jeśli przekażę wam moje dzieło. Moje dawne i nowe mowy obrończe, które posiadacie, powinny wziąć udział w waszych naradach w moim zastępstwie. To wystarczy (...).
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Dziś pewne duchowe ostrzeżenie sprawiło, że zasmuciłem się i zatroskałem o was. Kiedy byłem prawdziwie zasmucony i przygnębiony z powodu naszych braci, którzy pragnęli szybkiego uwolnienia i dręczył ich niepokój o środki do życia, tym, co w tej samej minucie przyszło na myśl mojemu sercu, było duchowe wspomnienie, prawda i dobre wiadomości.
Za pięć dni ujrzymy początek trzech świętych miesięcy (radżab, sza'ban i ramadan - uz. red. tur.), które są wielce błogosławione, zaś oddawanie czci Bogu podczas tych miesięcy przynosi nadzwyczaj wielką nagrodę.Jeśli nagroda za każdy dobry czyn w innych porach jest dziesięciokrotna, to ową nagrodą będzie sto dobrych czynów podczas miesiąca radżab, ponad trzysta w sza'banie, a tysiąc podczas
ramadanu. W piątki (podczas ramadanu - uz. red. tur.) będą to tysiące, zaś podczas Nocy Przeznaczenia - trzydzieści tysięcy.Trzy święte miesiące są targiem dla duchowego handlu, który może przynieść bardzo liczne korzyści odnoszące się do życia ostatecznego; są szczególną wystawą dla ludzi prawdy i oddawania czci Bogu; są dla ludzi wiary (ar. ahl al-iman)jak życie trwające osiemdziesiąt lat. Z największą pewnością wielką korzyścią jest spędzenie tego czasu w szkole Proroka Józefa, która wydaje dziesięciokrotny zysk. Niezależnie od tego, z jakimi trudnościami się spotykamy, są one doskonałym miłosierdziem. Jak w przypadku aktów czci, tak służba Światłu wydaje - nawet jeśli nie co do ilości, to co do jakości - pięciokrotny zysk. Ponieważ fakt, że ludzie nieprzerwanie wchodzą do tej gospody [29] i wychodzą z niej, służy dzieleniu się z nimi lekcjami Światła, niekiedy zdarza się tak, że szczerość intencji (ar. ichlas)jednego człowieka przynosi korzyść dwudziestu ludziom. Ponadto na drodze Światła tajemnica szczerości intencji (ar. ichlas)polega na tym, że nawet jeśli spotykamy się z choćby najdrobniejszymi trudnościami czy boleściami, nie ma to żadnego znaczenia, kiedy dzielimy się lekcjami Światła z tymi bezradnymi współwięźniami, którzy przejawiają skłonność do politycznego bohaterstwa i rozpaczliwie potrzebują pocieszenia ofiarowanego przez Światło.
Jeśli chodzi o kwestię środków do życia, to jako że owe trzy miesiące są targowiskiem dla życia ostatecznego, każdy z was został sprowadzony tutaj w imieniu wielu uczniów; niektórzy z was przebywają tu dla tysiąca ludzi. Znalazłem ułatwienie w świadomości tego, że ludzie spoza więzienia zaiste będą nam dopomagać, a także zapewniono mnie, że pozostanie w tym miejscu aż do Święta (Zakończenia Postu - uz. red. pol.) było wielkim darem.
Said Nursi
* * *
W rezultacie pewnych znaków zdałem sobie sprawę z tego, że nasi potajemni wrogowie używają dla przeprowadzania dochodzeń bezpodstawnych wymówek, mając na celu umniejszenie wartości Światła i stworzenie podejrzeń dotyczących kwestii Mahdiego, która odwołuje się do idei politycznych. Starają się stworzyć wrażenie, iż Światło jest narzędziem tej kwestii, a także torturują mnie. Oto, co mówię owym potajemnym, despotycznym wrogom, a także tym, którzy słuchają ich, zaś nam się sprzeciwiają:
Niech Bóg uchroni po tysiąckroć! Siedemdziesiąt pięć lat mojego życia, a szczególnie jego ostatnie trzydzieści lat, a także sto trzydzieści mych Traktatów Światła wraz z tysiącami ludzi, którzy prawdziwie się ze mną zaprzyjaźnili, zaświadczą, że nigdy nie przekroczyłem swoich granic i nigdy nie użyłem prawd wiary jako narzędzia dla zyskania rangi, poklasku czy zaszczytów.
Zaiste, wszyscy uczniowie Światła wiedzą, a ja udowodniłem w sądzie, że nie mówiąc już o przyznawaniu samemu sobie rangi, poklasku, zaszczytów i sławy, a także duchowej rangi odnoszącej się do życia ostatecznego, chętnie poświęcę swoje życie doczesne i jego przemijające tytuły, aby przekazać wiernym mą służbę wierze z całkowitym przekonaniem i całą siłą. Zaprawdę, jeśli będzie to konieczne, poświęcę również swe życie ostateczne i jego wiecznie trwające rangi, których poszukuje każdy. Aby przysłużyć się ocaleniu bezradnych ludzi od Piekła, zgodziłem się - jeśli będzie to konieczne - na porzucenie Raju i zstąpienie do Piekła. Wiedzą o tym moi prawdziwi przyjaciele, a ja do pewnego stopnia udowodniłem to w sądach. Oskarżanie mnie w ten sposób jest zatem przypinaniem mojej służbie Światłu i wierze łatki nieszczerości i umniejszaniem wartości Światła.
Czyż ci nieszczęśnicy wyobrażają sobie, że świat jest wieczny? Czyż spoglądają na każdego tak, jakby wykorzystywał religię i wiarę jako narzędzie tego świata, jak sami to czynią? Mówią o człowieku, który otwarcie rzucił wyzwanie wszystkim ludziom zbłądzenia na tym świecie, który na drodze służby wierze poświęcił swoje życie doczesne, a jeśli będzie to konieczne, poświęci także swoje życie wieczne. Jak zostało to ukazane w sądach, nie zamieni on jednej prawdy wiary nawet na władanie światem, zaś poprzez tajemnicę szczerości intencji (ar. ichlas)ucieka ze wszystkich sił od polityki, a także od wszystkich materialnych i duchowych rang, jakie mogą o niej choćby napomykać. Przetrwał dwadzieścia lat bezprecedensowych męczarni, a - odnośnie do jego metody - nie zniżył się do polityki. Odnośnie do jego własnej duszy, to postrzega on siebie samego jako niższego od swych uczniów, stale wygląda ich suplikacji (ar. du'a)i łask, zaś własną duszę uważa za nędzną i pozbawioną znaczenia. Jakim prawem możecie oskarżać takiego człowieka, jeśli niektórzy z jego szczerych braci, którzy otrzymali nadzwyczaj silną wiarę od Traktatów Światła, przypisywanych temu bezradnemu człowiekowi, będącemu ich interpretatorem, którzy - odnośnie do jego roli interpretatora Traktatów - otrzymali nieco blasku Światła, bez żadnych myśli o polityce przyznali mu wysokie rangi duchowe, a myślą o nim z łaskawością dalece przekraczającą jego rzeczywiste zasługi? Szczególnie wtedy, kiedy nadmierne pochwały są
formą wdzięczności, która od tak dawna jest tradycją między nauczycielami a ich uczniami, niezaprzeczalnie są uważane za dopuszczalny zwyczaj.
To prawda, że przesada jest pod pewnym względem sprzeczna z prawdą. Jednak kiedy człowiek, który nie ma wokół siebie nikogo, jest otoczony przez tak wielu wrogów; kiedy człowiek, którego pomocnicy stają w obliczu tak wielu powodów do ucieczki, spotyka się z tak nieuczciwą wrogością, a nie odrzuca całkowicie nadmiernych pochwał, aby nie zniechęcić tych ludzi, którzy je wygłaszają, natomiast kieruje owe pochwały ku Światłu, aby wzmocnić swych duchowych pomocników i powstrzymać ich przed ucieczką - będzie oczywistym, jak sprzecznym z zasadą prawa i z jakimkolwiek poczuciem uczciwości jest fakt, że pewni urzędnicy publiczni starają się zwrócić jego służbę wierze - a jest on już tak bliski grobu - ku aspektom tego świata.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Po pierwsze:Nie bądźcie poruszeni ani nie martwcie się.
Poprzez powtarzające się wydarzenia zostało ustalone z całą pewnością, że niezależnie od tego, z jakimi wydarzeniami się spotykamy, tkliwość i blask miłosierdzia Boga i Jego wsparcia, jak również nauka Bożego zarządzenia i przeznaczenia, a także Bożej sprawiedliwości i litości, ukryte są za zasłoną owych wydarzeń oraz w wydawanych przez nie rezultatach. Nałożono na nas zatem obowiązek odpowiadania na nawet najbardziej gorzkie sytuacje i udręki poprzez składanie podziękowań Bogu z całkowitą cierpliwością. Choć uczniowie Światła ukazują próbkę uświęconej służby prawdzie wiary wykonywanej przez tysiące i miliony bohaterów takich jak Dżardżis (niech będzie z nim pokój), którego obdzierano żywcem ze skóry, to ich trudności nie są nawet tysięczną częścią trudności, jakie wycierpieli ci bohaterowie. Jednak - in sza'a-llah- będą one tym samym co do nagrody i zysku.
Po drugie:Jeśli chodzi o naszych potajemnych wrogów, którzy już jedenaście razy próbowali mnie zabić, a także wpłynęli na cztery różne sądy, by trzy razy nas uwięzić, to ich spiski knute przeciwko Światłu
nie powiodły się. Teraz przy wszystkich swoich oszustwach próbują oni torturować mnie poprzez nakładanie trudności na moją znikomą osobę, zamykając mnie w całkowitym osamotnieniu, nie zezwalając nikomu na kontaktowanie się ze mną, aby wywołać mój gniew. Spoglądam zatem na niebiańskie pozdrowienia ukryte za owymi torturami i wytrwale składam podziękowania Bogu. Nie widzę potrzeby jakiegokolwiek pocieszania was, ponieważ wyobrażam sobie, iż ta moja wytrwałość - będąca odpowiedzią na trudy nakładane na moje ciało, które jest dziesięć razy słabsze od waszych, a także na moje cierpienia, dziesięć razy większe od waszych - powinna w oczach silnych ludzi wielkiego ducha, jakimi jesteście, zmniejszyć owe drobne, przejściowe i pomniejsze problemy, którym stawiacie czoła.
Po trzecie:Nie martwcie się tym, że moi wrogowie próbują zdyskredytować moją osobę i poddają mnie uciskowi i zdradzie, ponieważ jest to znak, iż nie wtrącają się oni do spraw Światła i jego uczniów, co wskazuje na fakt, iż zostali całkowicie wprowadzeni w błąd. Starają się zdyskredytować mnie, zakładając, że właściwe (Światłu - uz. red. tur.) wartość i jakość pochodzą ode mnie. Wielką zaletą i korzyścią dla Światła jest to, iż zostali oni w ten sposób wprowadzeni w błąd. Poprzez negatywne działanie pozwalają mi wykonywać mój własny obowiązek służby Światłu, którego nie jestem w stanie wypełnić w zupełności. In sza'a-llah,będzie to pokutą za moje błędy.
Po czwarte:Potajemni hipokryci (ar. munafiqun)w pewien sposób wzbudzili podejrzenia pośród urzędników służb publicznych, mówiąc: "Ktokolwiek tylko ma kontakt z Saidem, będzie z nim sympatyzował i stanie się uczniem Światła". Uciekają przede mną nawet nadzorcy i strażnicy więzienni, jednak jestem z tego zadowolony i składam podziękowania Bogu. Fakt, że nie możemy rozmawiać ze sobą osobiście, nie wyrządzi żadnej szkody. Jako że jesteśmy pod jednym dachem i zawsze jesteśmy zjednoczeni fizycznie, duchowo, sercem, obowiązkiem, myślą i współpracą, rozmawiamy jeden z drugim duchowo, a to wystarczy.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia, moi gotowi do poświęceń i silni przyjaciele w służbie Koranowi i wierze!
Nie trapcie się z powodu tego, że przez te kilka dni nie byłem w stanie kontaktować się z wami na piśmie. Obecnie memu sercu przyszło na myśl, by wyrazić dwa Punkty.
Punkt Pierwszy:Dzięki tajemnicy słów:
اَلْخَيْرُ ف۪ى مَا اخْتَارَهُ اللّٰهُ
Dobro tkwi w tym, co postanowił Bógpoczułem pocieszenie po tym, jak poddałem się Bogu i zdałem się na Niego, a było to tak:
In sza'a-llah,efekt odroczenia naszego uwolnienia, a szczególnie przetrzymywania w areszcie całej rodziny Caliskan, przyniesie, w zamian za jedną stratę, setkę duchowych korzyści i nagród. Oto przykład: Mocna i naukowa mowa obrończa wypełniona kwestiami wiary, która została wysłana do sześciu ministerstw w Ankarze, jest tam uważnie rozpatrywana od dwudziestu dni. Zarówno wartościowe prawdy w niej zawarte, jak i uważne zbadanie jej przez tych, którzy są ciekawi naszego położenia, stanowczo zabronią im bycia obojętnymi wobec naszej sprawy. Zaiste, gdyby nie zostali oni pokonani przez te prawdy, do tej pory zaatakowaliby nas drastycznymi środkami i wymierzonymi przeciwko nam zarządzeniami. Gdyby zaś poczuli się zwycięzcami, ujrzelibyśmy następstwa tego poprzez ludzi czyniących górę z kretowiska. To oznacza, że prawda zwyciężyła. Najwyżej będą się oni wtrącać do naszych spraw, używając przypadkowych kwestii. Osobiście osiągając taki efekt, zyskałem nagrody duchowe po stokroć większe od materialnych strat i trudności, jakie wycierpiałem aż do tej pory. Mniemam, że każdy z naszych braci spośród was otrzymał udział w owych nagrodach dalece większy niż ja sam.
To znaczy, że w odroczeniu naszego uwolnienia znajduje się dobro. Co się tyczy trzech braci Caliskan, to ocalili oni wielu uczniów Światła przed wtrąceniem do tego więzienia, a dzięki oszczerstwom kierowanym przeciwko nim byli oni w stanie w pewien sposób odwrócić uwagę sądu od Traktatów Światła.
Nie dostąpilibyśmy owych dwóch wartościowych nagród, gdyby byli oni pojedynczo zwalniani. Ponadto społeczeństwo postrzegałoby ich tak, jakby utracili oni swe poważne poświęcenie dla Światła.
Punkt Drugi:Nasza sprawa jest doniosłym obowiązkiem wobec Koranu i wiary, dotyczącym całego świata islamu. Owi hipokryci (ar. munafiqun),którzy się jej lękają, zrobią własnoręcznie wszystko, aby sprawić, że wyda się ona drobną. Ponadto jako że sami przydają jej wielkie znaczenie, będą starali się przedstawić ją jako nieważną, a tym samym wprowadzą w błąd rząd i sądownictwo.
Oto przykład: Pomijając generałów i pułkowników, którzy są stronnikami Światła, sąd wezwał tutaj zwykłego szeregowca, który miał w swym posiadaniu dwa nieszkodliwe traktaty, i wykorzystał to jako pretekst do przeciągnięcia naszej sprawy. Ukazując znikomość mojej osoby poprzez zdradę, prześladowania i wywołane przez nich wydarzenia, owi hipokryci postępowali tak, jakby nie przydawali żadnego znaczenia lekcjom Światła i zbiorowej osobowości duchowej jego uczniów, która jest nieprzenikniona i nigdy nie można zmusić jej do milczenia. Zaprawdę, to dlatego, że drżą ze strachu przed znaczeniem tej zbiorowej osobowości, starają się ukazać górę jako kretowisko.
Zostali jednakże całkowicie wprowadzeni w błąd. Nawet jeśli czterech lub pięciu braci doznało straty w swych rodzinnych interesach, jesteśmy tak prowadzeni, że - in sza'a-llah- hojnie wypłacone im nagrody duchowe zmniejszą do zera ich straty materialne. Nie czujcie zatem zmartwienia ani nie bądźcie tym poruszeni. Naszym obowiązkiem jest cierpliwe składanie podziękowań Bogu, zajmowanie się sprawami Światła tak bardzo, na ile to tylko możliwe, a także dostarczanie pociechy tym współwięźniom, którzy są strapieni bardziej od nas.
Said Nursi
* * *
Moi drodzy, wierni bracia!
Wyrażę kwestię, która została zakomunikowana memu sercu jako zwięzłe ostrzeżenie duchowe. Otrzymaliśmy odpowiedź na naszą mowę obrończą, która pokonała sześć ministerstw, do jakich została wysłana, zaś nasi wrogowie nie mogli znaleźć sposobu, w jaki mogliby ukryć ich ataki podejmowane przeciwko nam. Jedynie jedno z ministerstw na potajemny rozkaz planowało zaszczepić strach pośród moich gotowych do poświęceń braci, aby osłabła więź łącząca ich ze mną. Od dawna próbowali - poprzez kłamstwo, zdradę i odosobnienie - osłabić naszą uświęconą więź odnoszącą się do życia ostatecznego i wiary. Obecnie używają pewnych wymówek,
aby zaszczepić strach w uczniach Światła i wykorzystać każdą słabość, jaką w nich znajdą, a także aby zwrócić ich uwagę ku innym kwestiom. In sza'a-llah,bohaterska stałość i wytrwałość uczniów Światła, którzy są silni jak stal, a także nadzwyczajne poświęcenie wielkiego mudżtahida ucieleśnionego przez zbiorową osobowość duchową uczniów Światła, którzy niosą prawdę Światła jak diamentowy miecz, udaremnią również ten ich plan. Zaiste, jak Raju nie można kupić za niską cenę, tak również istnienie Piekła nie jest czymś niekoniecznym.
Zostało wam powiedziane wiele razy wcześniej, że w porównaniu do wojowników i mudżtahidów dawnych czasów szczerzy uczniowie Światła in sza'a-llahzyskają wielką nagrodę przy niewielkich trudnościach doznanych w krańcowo ciężkich warunkach. To również uczniowie Światła są tymi, którzy wydadzą kilka lat życia doczesnego dla tak uświęconej służby Koranowi i wierze, a nie roztrwonią ich na próżno, na kaprysy i grzech, lecz raczej zyskają dzięki nim życie wieczne. Jestem zdecydowany na to, by przy wszystkich mych słabościach odpowiedzieć na owe ataki wytrwałością. In sza'a-llah,moi młodzi, bohaterscy bracia, którzy są gotowi do poświęceń, nie upadną pod owymi atakami ani nie wycofają się, lecz jak czynili to do tej pory, będą pracować nad tym, aby sprowadzić z powrotem tych, którzy się wycofali.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Po pierwsze:Z całego serca gratuluję wam z okazji miesiąca radżab i jutrzejszej świętej nocy Ragha'ib.
Po drugie:Nie traćcie nadziei, nie martwcie się ani nie bądźcie zatrwożeni. In sza'a-llah,Boża łaska przybędzie nam z pomocą. Bomba, która była przygotowana przez ostatnie trzy miesiące, wybuchła. Wiadomości przyniesione przez mój piecyk, kubek Feyziego i dwie filiżanki Husreva okazały się prawdą, jednak nie przyniosły straszliwej szkody, lecz nieznaczną. In sza'a-llah,ogień całkowicie zgaśnie. Wszystkie ataki miały na celu skompromitowanie mojej osoby i splamienie podbojów Traktatów Światła.
Ciosy, które starali się nam wymierzyć z całą mocą człowiek bardziej szkodliwy od utajonego hipokryty z Emirdag (a był on jedynie pionkiem w rękach potajemnych ateistów) i pewien niedouczony hodża [31] sprzyjający innowacjom, osłabły dwudziestokrotnie. In sza' allah,nie zadadzą nam oni ani jednej rany, zaś ich myśli, zamiary i plany tego, by odstraszyć nas od siebie nawzajem oraz od Traktatów Światła, spełzną na niczym.
Jest sprawą absolutnie zasadniczą, byśmy przez wzgląd na owe błogosławione miesiące, ufając w to, iż przyniosą nam one obfitą nagrodę, niezłomnie i cierpliwie składali Bogu podziękowania, polegali na Nim i podporządkowali się zasadzie, która mówi: "Kto wierzy w Boże zarządzenie, jest wybawionym od bycia nieszczęśliwym".
Said Nursi
* * *
Moi drodzy, wierni bracia, którzy jesteście moim pocieszeniem na tym świecie! Moi przyjaciele, którzy niestrudzenie pracujecie w służbie prawdy!
Podczas tych błogosławionych miesięcy, w tej przynoszącej nagrodę krypcie (jaką jest więzienie - uz. red. pol.), wielce korzystnym jest spędzanie czasu niedoli na zajmowaniu się sprawami Koranu i Światła. Jak zmniejsza to niedolę, tak posłuży osiągnięciu nieocenionego stanu wygody serca i ducha, a także wykonaniu wzniosłych aktów czci, które zostaną wysoko nagrodzone. Zajmowanie się Traktatami Światła z wiarą stanie się aktem kontemplacji, a jak zostało to wspomniane w zakończeniu Traktatu o szczerości intencji,może być uważane za akt czci pod pięcioma względami.
Niedawno, kiedy byłem zasmucony tym, że mój umysł był częściowo zajęty przygotowywaniem mowy obrończej, memu sercu przyszło na myśl: "To zajęcie również jest działaniem naukowym; jest służbą na rzecz opublikowania i wydania prawd wiary. Pod tym względem jest to rodzaj aktu czci".
Kiedy zatem czuję się strapiony, spoglądam na te kwestie Światła, które widziałem już sto razy, zachwycony odwiedzam je ponownie i studiuję jeszcze raz. Uważam nawet mowy obrończe za naukowe Traktaty Światła. Jeden z naszych braci jakiś czas temu powiedział mi: "Choć czytałem
Słowo Dziesiąte trzydzieści razy, wciąż za nim tęsknię i odczuwam potrzebę przeczytania go ponownie".
Dowiedziałem się z tego, że jedna z najbardziej wyjątkowych cech Koranu, a mianowicie ta, że nie wywołuje on znużenia, ukazała się w Traktatach Światła, które są jego odbiciem, zwierciadłem i prawdomównym tafsirem.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Na tym świecie, szczególnie w tej epoce, zwłaszcza dla tych, którzy cierpią z powo du nieszczęścia, a w szczególności dla uczniów Światła, najbardziej skutecznym pocieszeniem, które umożliwia stawienie czoła straszliwym niedolom i rozpaczy, jest pocieszanie się nawzajem, wzmacnianie siły duchowej drugiego, leczenie smutku i rozpaczy drugiego, jak przystało prawdziwemu i gotowemu do poświęceń bratu, a także pieszczenie serc innych braci z całkowitą litością.Wasze prawdziwe braterstwo życia ostatecznego nie może znieść obrażania się ani stronniczego działania.
Ponieważ uwierzyłem w was i związałem się z wami ze wszystkich sił, dowiedzieliście się już - a być może także zaświadczyliście ją - o mej decyzji, aby poświęcić nie tylko własną wygodę, lecz również godność i honor, aby ze szczęściem poświęcić dla was moją duszę.Ponadto zapewniam was i przyrzekam, że przez osiem dni pewna znikoma kwestia, która sprawiła, że dwaj spośród najważniejszych uczniów Światła traktowali jeden drugiego z widoczną rezerwą, przysparzając sobie nawzajem smutku miast pocieszenia, sprawiła, że cierpiało moje serce.Spowodowało to, że moje dusza, serce i umysł płakały, użalając się: "Cóż za nieszczęście! Miłosierdzia! Miłosierdzia! O, Najbardziej Miłosierny, ocal nas! Ochroń nas! Wybaw nas od zła szatanów spośród dżinnów i ludzi! Wypełnij serca moich braci całkowitą wiernością, miłością i wzajemnym braterstwem!"
O, moi niezachwiani bracia, twardzi jak stal!Powinniście mi dopomagać. Nasza sprawa jest wielce delikatna. Zaufałem wam tak bardzo, że wszystkie swe obowiązki powierzyłem zbiorowej osobowości
duchowej, jaką tworzycie wy wszyscy. Jest zatem konieczne, byście ze wszystkich sił spieszyli mi z pomocą. Wasz problem jest nieznaczny, przemijający i niewielki, jednak nawet rzecz najmniejszej wagi w mechanizmie zegara czy kosmyk włosów w źrenicy naszego oka może przynieść szkodę. Ów punkt jest ważny również dlatego, że dokładne wiadomości o nim przyniosły trzy materialne wybuchy i trzy duchowe obserwacje.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Noc Wniebowstąpienia jest równa drugiej Nocy Przeznaczenia.
Kiedy podczas owej nocy czynimy tak wiele, jak tylko to możliwe, nagroda, jaką otrzymujemy, rośnie tysiąckrotnie. Dzięki tajemnicy "stowarzyszenia duchowego", jak niektórzy aniołowie wypowiadają tasbihczterdziestoma tysiącami języków, tak in sza'a-llahkażdy z was podczas owej wartościowej nocy i w tej wydającej nagrodę krypcie będzie wykonywał akty czci i wypowiadał suplikacje (ar. du'a)czterdziestoma tysiącami języków. W zamian za to, że nie doznaliśmy nawet tysięcznej części szkody, jaką mogły wyrządzić szalejące wokół nas burze, będziecie składać Bogu podziękowania poprzez akty czci, jakie wykonacie tej nocy. Winszujemy wam ćwiczenia się w całkowitej roztropności i dajemy wam dobrą wieść o tym, że w naszym położeniu w najbardziej oczywisty sposób ukazuje się łaska Boga.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni i szczerzy bracia!
Stało się konieczne, abyśmy zaczęli stosować między nami zasady Błysku mówiącego o szczerości intencji (ar. ichlas, [32] a także
tajemnicę prawdziwej szczerości intencji, najlepiej jak to możliwe i ze wszystkich naszych sił.Otrzymałem pewne wiadomości o tym, że przez ostatnie trzy miesiące wyznaczono trzech ludzi do tego, by wywoływali pogardę pośród moich najszczerszych braci w tym miejscu, pobudzając do konfliktów odnośnie do przyjętych metod oraz myśli. Ponadto bez żadnego powodu opóźnia się rozprawę w naszej sprawie, aby zaniepokoić silnych uczniów Światła sprawiając, iż poczują się znużeni, zaś ci wrażliwi i niecierpliwi staną się niespokojni - a w ten sposób sprawić, by porzucili oni służbę Światłu.
Strzeżcie się! Nie pozwólcie, by ucierpiały gotowość do poświęceń, braterstwo i szczera miłość, które żywiliście do tej pory. Nawet najlżejsza szkoda przyczyni wielkich strat.Nasza służba Koranowi i wierze wymaga od nas, abyśmy - jeśli będzie to konieczne - poświęcali nasze dusze jeden za drugiego. Zatem nie mówiąc już o wzajemnym obrażaniu się w rezultacie nudy bądź wrażliwości biorących początek z innych rzeczy, prawdziwi gotowi do poświęceń bracia raczej wezmą na siebie wszelkie błędy z całkowitymi uniżeniem, skromnością i pokorą, będą nadal budować tkliwość i szczerość.W przeciwnym razie czynienie góry z kretowiska może spowodować nieodwracalną szkodę. W tym miejscu kończę i pozostawiam ową kwestię waszej dalekowzroczności.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Po pierwsze,poprzez tajemnicę słów:
اَلْخَيْرُ ف۪ى مَا اخْتَارَهُ اللّٰهُ
Dobro tkwi w tym, co postanowił Bógw odroczeniu naszej sprawy oraz w tym, że nasi bracia, którzy zostali zwolnieni, będą tutaj z nami w dniu rozprawy, znajduje się wielkie dobro.
Zaiste, sprawa Traktatów Światła ma powszechne znaczenie dla świata islamu, a szczególnie dla tego kraju. Jest zatem koniecznym zwrócenie uwagi ogółu na prawdy Światła poprzez takie zgromadzenia gorliwych ludzi. Traktaty Światła będą zatem jawnie dawać swe lekcje przyjacielowi i wrogowi, w sposób dalece przekraczający
nasze nadzieje, naszą ostrożność i nasze ukrywanie ich, niezależnie od pogardy naszych przeciwników i niezależnie od naszej woli.Bez zastrzeżeń ukazują one swe najbardziej strzeżone tajemnice nawet obcemu z najdalszych stron.
Skoro taka jest prawda, powinniśmy zatem uważać nasze drobne problemy za gorzkie lekarstwo podobne chininie i ofiarować Bogu naszą cierpliwość oraz podziękowania, mówiąc: "To również przeminie".
Po drugie,oto co napisałem nadzorcy owej szkoły Proroka Józefa: Jak burza bolszewizmu wybuchła w więzieniach, kiedy byłem jeńcem wojennym w Rosji, tak również Rewolucja Francuska została zapoczątkowana w więzieniach przez tych, których określano jako próżniaków. Z tego powodu my, uczniowie Światła, niestrudzenie pracowaliśmy na rzecz doskonalenia więźniów w Eskisehir, w Denizli i tutaj. Tutaj musieliśmy odnieść większe korzyści, jako że w tak delikatnych czasach i okolicznościach dzięki lekcjom Światła skutki owej pomniejszej burzy zmniejszyły się po stokroć. {(*): Owa "burza" odnosi się do buntu w więzieniu Afyon, w który nie był zaangażowany żaden uczeń Światła.} W przeciwnym razie owe zewnętrzne prądy, które korzystają z konfliktu i podobnych wydarzeń, które tylko oczekują na taką sposobność, rzuciłyby ogień na proch strzelniczy i wywołałyby pożar.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni, niezachwiani bracia, którzy nie porzuciliście nas z powodu niedoli!
Z powodu obecnej materialnej i duchowej niedoli moja dusza smuci się w waszym imieniu. Nagle memu sercu oznajmiono: Jeśli nawet ty lub twoi przyjaciele cierpielibyście te i inne trudności dziesięć razy, wciąż byłaby to niewielka cena za ujrzenie choć jednego z nich osobiście.
Ponadto zbliżanie się do Światła jest zbliżaniem się do bogobojności (ar. taqła)i ascezy (ar. rijazat),zaś metodą Światła jest dostarczanie jego lekcji ogółowi społeczeństwa, potrzebującym, a nawet jego przeciwnikom. Jak w dawnych czasach ludzie prawdy spotykali się przynajmniej raz lub dwa razy do roku, aby wypowiedziała się
ich zbiorowa osobowość duchowa, tak szkoła Proroka Józefa jest najbardziej odpowiednim miejscem do tego, aby zaspokoić potrzebę gromadzenia się uczniów Światła raz na kilka lat. Nawet gdyby istniało tysiąc niedoli i trudności, nie miałyby one żadnego znaczenia.
To, że kilku z naszych słabszych przyjaciół w poprzednich więzieniach okazało niechęć z powodu wyczerpania i wycofało się z kręgu Światła, przyczyniło im wielkiej straty, lecz nie wyrządziło żadnej szkody Światłu. Pojawili się silniejsi i bardziej szczerzy uczniowie, aby zająć ich miejsce.
Jako że próby tego świata są szybko przemijające, zaś ci, którzy odeszli, pozostawili dla nas ich nagrody oraz owoce, zatem powinniśmy pokładać zaufanie w łasce Boga i cierpliwie składać Mu podziękowania.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia i współuczniowie w tej klasie szkoły Proroka Józefa!
Dzisiejsza święta Noc Odpuszczenia (ar. Lajlat al-Bara'a) [33] jest niczym uświęcone ziarno całego roku, niczym program ludzkiego przeznaczenia, a zatem jest tak samo święta, jak Noc Przeznaczenia. Jak podczas Nocy Przeznaczenia każdy dobry czyn daje trzydzieści tysięcy zasług, tak podczas Nocy Odpuszczenia zasługa za takie uczynki i za każdą literę Koranu wzrasta dwadzieścia tysięcy razy. Jeśli w innych porach zasługa jest dziesięciokrotna, to podczas trzech miesięcy (jakimi są radżab, sza'ban i ramadan - uz. red. tur.) wzrasta do setki lub nawet do tysiąca, a podczas dobrze znanych świętych nocy do dziesięciu, dwudziestu lub trzydziestu tysięcy. Owe noce mogą być równe pięćdziesięciu latom oddawania czci Bogu. Jest wysoce korzystne zajmowanie się podczas nich - na ile tylko można - Koranem, poszukiwaniem Bożego przebaczenia i wypowiadaniem modlitw za Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Całym naszym jestestwem winszujemy wam z okazji świętego miesiąca ramadan. Niech Wszechmocny Bóg uczyni Noc Przeznaczenia podczas tego błogosławionego ramadanu bardziej wartościową dla każdego z nas od tysiąca miesięcy. Amen! Niechaj każdemu z was owa Noc Przeznaczenia zostanie policzona jako osiemdziesiąt lat oddawania czci Bogu.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni, niezachwiani, zebrani bracia, którzy nie wyrzekniecie się życia ostatecznego i nie zwrócicie się ku temu przemijającemu światu!
Nie smućcie się tym, że przetrzymują nas tutaj nieco dłużej i chcą rozszerzyć zakres naszej sprawy. Przeciwnie, bądźcie zadowoleni jak ja, ponieważ życie nie zatrzymuje się, lecz zmierza do zaniku.W pomieszczeniach takich jak to życie zyskuje wieczność poprzez wydawanie owoców życia ostatecznego.Ponadto krąg lekcji Światła powiększa się. Na przykład hodżowie z komisji rzeczoznawców muszą dokładnie zbadać zbiór Dająca światło lampa(ar. Siradż an-Nur).Jest również możliwe, że uwolnienie w takim czasie mogłoby na jeden lub dwa sposoby spowodować niedociągnięcia w naszej służbie wierze.
Choć cierpię niedolę daleko większą niż wy wszyscy, jestem gotów tu zostać. Wy również powinniście przyzwyczaić się do tego trybu życia z cierpliwością i wytrwałością, na ile tylko możecie, a także starać się o poszukiwanie pocieszenia i ulgi w spisywaniu i czytaniu Traktatów Światła.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
(...)
Po drugie:Zostałem napomniany, abym objaśnił prawdę, jako że pewni niedbali ludzie nie w pełni pojęli znaczenie powtarzania przez nas frazy:"Traktaty Światła są potężnym i prawdziwym komentarzem (ar. tafsir)do Koranu".Owa prawda jest następująca:
Tafsirmoże być dwojakiego rodzaju:
Rodzaj pierwszyto dobrze znane komentarze, w których wytłumaczone, objaśnione i udowodnione jest znaczenie fragmentów, słów i zdań.
Jeśli chodzi o drugi rodzaj komentarza,to jest nim wytłumaczenie, udowodnienie i objaśnienie poprzez potężne dowody prawd Koranu dotyczących wiary. Ten rodzaj komentarza ma wielkie znaczenie. Komentarze pierwszego, dobrze znanego rodzaju mogą niekiedy zwięźle odnosić się do tego aspektu.Jednakże Traktaty Światła są duchowym komentarzem, który bezpośrednio przyjmuje za swą podstawę ów drugi rodzaj, w niezrównany sposób zmuszając do milczenia upartych filozofów.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Pewien ważny człowiek zadał ważne i znaczące pytanie. Zapytał mnie:
"Nie jesteście stowarzyszeniem politycznym, a trzy sądy uniewinniły was w tej kwestii, a ponadto zostało to ustalone, ponieważ władze sześciu prowincji, które przetrzymywały cię pod nadzorem przez dwadzieścia lat, nie wysunęły żadnych związanych z tym oskarżeń. Niemniej jednak między uczniami Światła istnieje cudowne przywiązanie, jakiego nie można znaleźć w żadnym politycznym stowarzyszeniu ani w żadnej grupie. Chcielibyśmy, abyś rozwiązał dla nas ów problem".
Oto, co powiedziałem w odpowiedzi:
"To prawda, uczniowie Światła nie są żadnego rodzaju politycznym stowarzyszeniem ani grupą zorganizowaną dla jakichkolwiek
politycznych, doczesnych, negatywnych interesów, czy to osobistych, czy to wspólnych, i nie mogliby stać się takim stowarzyszeniem. Są oni synami, córkami i wnuczętami dawnych bohaterów tej ziemi, milionów wyznawców islamu, którzy z doskonałą radością poświęcili swe życie dla zdobycia rangi męczeństwa. Ukazują oni owo cudowne przywiązanie, ponieważ odziedziczyli ich gotowość do poświęceń, a w sądzie Denizli ich bezsilny i nieszczęsny brat oznajmił w ich imieniu: "Niechaj nasze głowy również poświęcą się dla prawdy, dla której swe głowy poświęciły miliony bohaterów!" Powiedział to w ich imieniu, pozostawiając sąd w zadziwionym i pełnym uznania milczeniu.
To oznacza, że pośród uczniów Światła znajdują się prawdziwi, szczerzy i stanowczy czciciele Boga, którzy działają jedynie dla zadowolenia Boga i dla życia ostatecznego, a straszliwe tajne stowarzyszenia masonów, komunistów, niszczycieli, ateistów, bezbożników i dasznaków[34]nie znalazły nic, dzięki czemu mogłyby się im sprzeciwić, zatem chcą zrujnować ich i rozproszyć poprzez "elastycznie" pojmowane prawa, poprzez wprowadzanie w błąd rządu i sądownictwa. In sza'a-llah,nie będą w stanie niczego uczynić, lecz jedynie staną się powodem, dla którego wzrośnie liczba wyznawców Traktatów Światła i prawdziwej wiary.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Zamierzam zrelacjonować wam pytanie i odpowiedź sprzed czterdziestu lat, które przypominają wczorajsze pytanie i odpowiedź. W tamtych dawnych dniach, jako że namiętne przywiązanie uczniów starego Saida do ich mistrza było tak wielkie, że prawdziwie poświęciliby dla niego swoje życie, stary Said był w stanie zatrzymać ormiańskich dasznaków na terenach wokół Van i Bitlis, gdzie byli oni bardzo aktywni, a także w pewien sposób zmusić ich do milczenia. Znalazł dla swych uczniów karabiny Mausera i przez jakiś czas jego medresa była niczym koszary, w których obok siebie stały karabiny i książki. Pewien generał z wojska przybył, zobaczył to i powiedział: "To nie jest medresa, lecz koszary".
Z powodu wydarzeń w Bitlis ów generał stał się podejrzliwy i zarządził, by odebrano nam nasze karabiny. Miesiąc lub dwa miesiące później wybuchła wielka wojna [35] i odzyskałem moje karabiny. Tak czy inaczej...
W związku z powyższym zapytano mnie: "Ormiańscy rewolucjoniści, pośród których znajdują się żarliwi bohaterowie gotowi do poświęcenia swego życia, boją się ciebie, zatem kiedy wspiąłeś się na górę Erek Dagi w pobliżu Van, wycofali się i odeszli. Jakaż to siła, którą posiadasz, sprawiła, by to uczynili?"
W odpowiedzi powiedziałem im:"Jako że bohaterowie spośród Ormian przejawiają tę cudowną gotowość do poświęceń dla ulotnego życia tego świata i przemijających interesów błahego, negatywnego nacjonalizmu, i atakują nas, przeto z pewnością uczniowie, którzy dokładają starań na rzecz wiecznie trwającego życia i na rzecz wielkiej i uświęconej narodowości muzułmańskiej, a także wierzą, że wyznaczonej godziny śmierci nie można zmienić, nie pozostaną w tyle za owymi bohaterami.{(*): Będąc bezsilnym, mówię w imieniu moich braci: jeśli będzie to konieczne, wyprzedzimy ich i postąpimy naprzód dalej niż oni, in sza'a Allah. Pokażemy, że jesteśmy spadkobiercami naszych przodków zarówno w religii, jak i w bohaterstwie.}Jeśli to konieczne, bez wahania i z dumą poświęcają wyznaczoną godzinę i kilka lat iluzorycznego, zewnętrznego życia dla milionów lat prawdziwego życia, dla dobra i interesów miliardów swych towarzyszy w wierze".
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, lojalni, wierni i litościwi bracia!
Od dwóch dni moja głowa i nerwy cierpią z powodu dotkliwego zimna [36]. W takich sytuacjach potrzebuję pocieszenia i zażyłości, jakie daje spotkanie z przyjaciółmi. Jednak fakt, że znajduję się w owym dziwacznym odosobnieniu i w obliczu bestialstwa samotności sprawia, iż jestem strapiony. Memu sercu przyszła na myśl następująca skarga: "Dlaczego dochodzi do tej udręki i jaka jest w tym korzyść dla naszej służby?"
Nagle tego ranka memu sercu oznajmiono, co następuje:
Wasza szczera służba, którą wykonujecie jedynie w imię prawdy, poważnie wymaga tego, byś został poddany owej próbie. To dlatego Boże zarządzenie (ar. qadr)i Boża ochrona zezwoliły na to, abyś był uderzany raz za razem, aby wielokrotnie określić, czy jesteś szczerym złotem, czy tylko miedzią; na bezlitosne testowanie cię na wszystkich poziomach; na sprawdzanie, czy twoja dusza ma jakiś udział w owych sprawach lub jest zaangażowana w jakieś sztuczki; na przesiewanie cię w ten sposób przez trzy lub cztery różne sita. Wystawiając nasze cierpienia na widok publiczny na takiej arenie próby, przed upartymi przeciwnikami poszukującymi jakichkolwiek pretekstów, sprawiliśmy, iż każdy ujrzał, że owa służba pochodzi wprost od czystej prawdy, w której nie ma zupełnie żadnych sztuczek, żadnego egoizmu, żadnej złej woli, żadnych korzyści odnoszących się do życia osobistego, tego świata czy też życia ostatecznego.
Gdyby owa kwestia pozostała poufną i ukrytą, byłaby otwartą na błędne interpretacje. Przestalibyśmy cieszyć się zaufaniem prostych ludzi wiary. Nawet ich przywódcy zwątpiliby w nas, powiedzieliby: "Oni mogliby wprowadzić nas w błąd" i straciliby zaufanie do nas, przypuszczając, że jak ludzie rang i zaszczytów wykonujemy swą służbę dla promowania samych siebie i zyskania wiarygodności. Obecnie, po owych próbach, nawet najbardziej uparci i lękliwi ludzie muszą podporządkować się (prawdzie - uz. red. pol.). In sza'a-llah,wasze korzyści tysiąckrotnie przewyższą wasze kłopoty.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Po pierwsze:Oznajmiono mi, że powinienem opisać zdumiewające i pouczające traktowanie, z jakim spotkałem się podczas dwóch okresów mej niewoli. Było, jak następuje:
Przebywałem w obozie w Kostromie, w Rosji, wraz z dziewięćdziesięcioma innymi oficerami, którzy byli przetrzymywani jako jeńcy wojenni. Zwykłem od czasu do czasu dawać im nauki religijne. Pewnego dnia przyszedł rosyjski komendant obozu, zobaczył to i powiedział: "Ten Kurd był dowódcą oddziału milicji i wyrżnął wielu naszych ludzi,
a teraz daje tutaj nauki polityczne? Zabraniam tego! Nie może on udzielać żadnych nauk". Dwa dni później przyszedł ponowne i tym razem udzielił pozwolenia, mówiąc: "Ponieważ tym, czego pan naucza, nie są kwestie polityczne, lecz religijne i moralne, może pan nadal to czynić".
Podczas mej drugiej niewoli, tutaj, w tym więzieniu, urzędnicy zabronili jednemu z moich bliskich braci przybycia do mnie, choć od dwudziestu lat słuchał on, jak czytam Traktaty Światła, a sam czyta lepiej ode mnie. Nie pozwolili również na to, by przybyli do mnie ci, którzy troszczyli się o moje podstawowe potrzeby, aby nie mogli otrzymywać nauki ode mnie. Jednakże Traktaty Światła sprawiają, że nie jest potrzebna jakakolwiek inna nauka, a my nie mamy innych nauk prócz nauk Traktatów Światła, nie mamy też żadnych tajemnic, które nie zostałyby ujawnione. Tak czy inaczej, pewne okoliczności sprawiły, że przerywam tę długą historię.
* * *
PRAWDZIWE POCIESZENIE ZMNIEJSZAJĄCE DO ZERA NASZE BOLEŚCI
Po pierwsze:Nasze kłopoty, które są przekształcane w miłosierdzie.
Po drugie:Przyjemność, jaką można odnaleźć w sprawiedliwości Bożego zarządzenia oraz ulga, jaką przynosi podporządkowanie się Bożemu zarządzeniu.
Po trzecie:Radość wynikająca ze szczególnej Bożej łaski dla uczniów Światła.
Po czwarte:Przyjemność wynikająca z tego, że nasze boleści stają się przejściowe i przemijają.
Po piąte:Znacząca nagroda.
Po szóste:Brak wtrącania się w to, co dotyczy Boga.
Po siódme:Cierpienie jedynie nieznacznych trudności i lekkich ran, nawet w obliczu najcięższych ataków.
Po ósme:Fakt, że owe trudności stają się bardzo nieznaczne w porównaniu z tymi, jakie cierpią inni.
Po dziewiąte:Szczęście będące efektem powszechnego zachęcania do Traktatów Światła, które bierze swój początek z dociekliwego sprawdzania i badania naszej służby Traktatom Światła i wierze.
Te dziewięć duchowych radości jest balsamem i lekarstwem tak kojącym i słodkim, aż nie można tego opisać; łagodzą one nasze straszliwe cierpienia.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Po pierwsze:Kiedy despotyczny rząd uniemożliwia ludziom udanie się na hadżdż,rozlewa wodę z Zamzam, zezwala na to, byśmy byli traktowani nadzwyczaj niesprawiedliwie, nie przywiązuje żadnego znaczenia do konfiskaty traktatu Zulfikari Dającej światło lampy,awansuje urzędników, którzy złośliwie i bezprawnie nas dręczą, nie słyszy wyrażanego językiem usposobienia głośnego płaczu z powodu prześladowań w naszym domu - w takim czasie najlepszym miejscem, w jakim można przebywać, jest więzienie. Jedynie byłoby najlepiej, gdybyśmy - jeśli to możliwe - zostali przeniesieni do innego więzienia.
Po drugie:Jak nasi wrogowie zmuszają najbardziej nieodpowiednich ludzi do tego, by czytali najbardziej poufne traktaty, tak nalegają na to i zmuszają nas do tego, byśmy stali się stowarzyszeniem politycznym. Nie czujemy jednak żadnej potrzeby, by stać się stowarzyszeniem politycznym czy tajnym ugrupowaniem rewolucyjnym jakiegokolwiek rodzaju, jako że pośród uczniów Światła, dzięki szczerości intencji i samopoświęceniu, w wysokim stopniu rozwinęło się muzułmańskie braterstwo zjednoczonej wspólnoty wiernych. Z potężnym oddaniem, jakie odziedziczyli po milionach swych przodków, uczniowie Światła są przywiązani do prawdy, dla której ich przodkowie poświęcili swe życie, a to aż do tej pory sprawiało, że nie pozostawała żadna potrzeba utworzenia jakiegokolwiek stowarzyszenia - oficjalnego czy politycznego, tajnego czy jawnego - ani jakiegokolwiek ugrupowania rewolucyjnego. To oznacza, że obecnie zaszła potrzeba, dla której Boże zarządzenie postanowiło, iż nasi nieprzyjaciele będą nas prześladować. Zadręczają nas oskarżeniami dotyczącymi wyimaginowanego stowarzyszenia politycznego, a Boże zarządzenie ich rękami zadaje nam cios, mówiąc: "Dlaczego nie przejawialiście całkowitej szczerości intencji i doskonałej solidarności, dlaczego nie byliście doskonałą 'partią Boga' [37]?", i postępuje sprawiedliwie.
Said Nursi
* * *
(...)
W tym czasie napaść wymierzona przeciwko nam prowadzona jest na wielką skalę. Z powodu bezpodstawnych podejrzeń premier i rząd zaatakowali nas zgodnie z pewnym planem. Zgodnie z informacją, jaką otrzymałem, a także z licznymi znakami, z powodu fałszywych raportów i intryg potajemnych hipokrytów ukazano nas jako blisko związanych z ruchem Kalifatu [38], a także jako tajną wspólnotę Naqszbandijja, zaiste przewodzącą naqszbandytom, co spowodowało, że rząd wielce się zatrwożył z naszej przyczyny. Jako świadectwo nasi wrogowie wskazali wielkie zbiory Traktatów Światła, które były oprawiane w Stambule i publikowane w całym świecie muzułmańskim (a wszędzie były dobrze przyjmowane), czym przestraszyli rząd, a także bez żadnego uzasadnienia zwrócili przeciwko nam zawistnych hodżów i podejrzliwych urzędników. Sądzili oni, że wyjdą na światło liczne dokumenty i obfite świadectwa, a także, że z powodu żyłki starego Saida w mym charakterze nie zdołam tego znieść i wywołam zamieszki. Jednak nieskończone dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że po tysiąckroć zmniejszył On to nieszczęście. Podczas wszystkich rewizji nasi wrogowie nie znaleźli niczego, co mogłoby doprowadzić do powiązania nas z jakimkolwiek tajnym stowarzyszeniem czy wspólnotą. Nie mamy żadnych takich powiązań, jakie mieliby odkryć. Prokurator był zatem zmuszony uciec się do kłamstw i oszczerstw, przydając pewnym rzeczom błędne znaczenie i wysuwając zarzuty odnośnie rzeczy, które nie były przestępstwami.
Skoro taka jest prawda, zostaliśmy wraz z Traktatami Światła wybawie-ni od tego nieszczęścia w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach. W takim razie powinniśmy nie skarżyć się, lecz składać nieskończone podziękowania Wszechmocnemu Bogu i błagać Go, cierpliwie oczekując dopełnienia się owego przejawu Bożej łaski, zaś poprzez lekcje Traktatów Światła powinniśmy stale pocieszać potrzebujących i pragnących pociechy ludzi, którzy stale przybywają do tego miejsca studiów i odchodzą z niego.
Said Nursi
* * *
W więzieniu Afyon, które jest trzecią szkołą Proroka Józefa, Nauczyciel Said Nursi napisał księgę zatytułowaną Olśniewający dowód.
Ten wartościowy traktat mówiący o jedności Boga i posłannictwie Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a także zawierający tafsirsury Al-Fatiha, stał się satysfakcjonującym i świetlistym zajęciem dla więźniów dzięki swym lekcjom wiedzy i wiary. W tym miejscu załączamy pochwały uczniów, którzy po decyzji sądu przebywali w więzieniu wraz z Nauczycielem.
CZYM SĄ TRAKTATY ŚWIATŁA?
KIM JEST BEDIUZZAMAN?
Słudzy religii, których hadis zapowiada jako tych, którzy będą zsyłani na początku każdego stulecia, nie są ludźmi innowacji, lecz wyznawcami. Oznacza to, że nie wymyślają oni czegokolwiek nowego ani pochodzącego od nich samych, nie przynoszą też nowych orzeczeń (ar. ahqam).Poprzez fakt, że podążają oni drogą fundamentów religii oraz jej orzeczeń, a także ścisłego posłuszeństwa sunnie Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), ich obowiązkiem jest umacnianie i wzmacnianie religii, ukazywanie jej autentyczności i prawdziwości, a także zdemaskowanie i obalenie fałszywych twierdzeń używanych celem jej zepsucia. Jest nim odparcie i zniszczenie trwających ataków przeciwko religii, ustanowienie rozkazów Bożego prawa, oznajmienie i promowanie świętości przykazań religijnych.Wykonują oni swe obowiązki, używając nowych metod przekonywania oraz nowego rodzaju kodyfikacji i objaśniania, jednak nie wyrządzając żadnej szkody podstawowej istocie praw Boga ani nie naruszając ich oryginalnego charakteru.
Owi urzędnicy Boga potwierdzają swe obowiązki poprzez działania i uczynki. Osobiście wypełniają rolę ukazywania swej siły wiary i szczerości intencji. Ukazując poziom ich wiary poprzez działanie, całkowicie reprezentują moralność Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), ukazują zwierciadło praktyki Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a także jego piękne cechy charakteru.
W skrócie:Odnośnie do ich czynów i moralności, a także z tytułu ich posłuszeństwa wobec sunny Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) oraz wspierania jej, są całkowitym wzorem oraz wzorowym przewodnikiem dla ummy Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).
Ich komentarze do Koranu oraz zawarte w ich pismach objaśnienia orzeczeń religijnych są porządkowaniem kwestii religijnych stosownie do obecnych poziomów pojmowania i zrozumienia. Nie są one wytworami ich własnych dusz i rozumowania, intelektu i wnikliwości. Są to duchowe inspiracje i nauki pochodzące bezpośrednio od czystej osobowości Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), która jest źródłem objawienia. Do tego rodzaju należą wszystkie dzieła takie jak Dżaldżalutijja, Masnałi Szarif, Futuh al-Ghajbi im podobne. Ich szacownych autorów uważa się jedynie za interpretatorów tych świętych dzieł. Ci błogosławieni ludzie mają pewien udział jedynie w zaaranżowaniu, stylu i środkach wyrazu użytych w owych wybitnych dziełach. Oznacza to, że są postrzegani jako odbiorcy owych znaczeń, ich zwierciadła oraz odbicia.
Jeśli chodzi o Traktaty Światła oraz ich interpretatora:
Jest oczywistym, że owo szacowne dzieło odznacza się uświęconym blaskiem i nieskończoną doskonałością. Jest jasnym, iż w niezrównany sposób odziedziczyło ono blask Koranu, który jest pochodnią Boga, słońcem przewodnictwa i oświeceniem szczęśliwości. Jest zatem prawdą widoczną jasno jak słońce, że fundamentem tego dzieła jest światło (ar. nur)Koranu. Niesie ono blask światła Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) dalej niż dzieła napisane przez innych świętych (ar. ałlija).Udział owego dzieła w czystej osobistości Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), więź z nią, a także uświęcony wpływ Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) na to dzieło są większe niż w przypadku ksiąg innych świętych (ar. ałlija).Co więcej, doskonałości, jakie ukazuje i interpretuje ów uduchowiony człowiek, są w tym samym stopniu wzniosłe i nie mają sobie równych.
Nauczyciel studiował dawne i współczesne nauki i został obdarowany natchnioną wiedzą, prawdą w danej kwestii, tajemnicą wszechświata oraz Bożą mądrością. Tak, nawet jako dziecko, kiedy nie odebrał oficjalnej edukacji i miał za sobą jedynie trzy miesiące nauki w szkole, nie miał sobie równych, jeśli chodzi o uświęcone przejawy, jakimi został obdarowany. Jego cudowna wiedza była niezrównana. Nie mamy żadnych wątpliwości co do tego, że nadzwyczajny poziom moralności, jakim odznacza się interpretator Światła, uosabia wyjątkową prawość, zadziwiające męstwo oraz jego całkowite wycofanie się ze spraw doczesnych, czyniąc go cudem stworzenia, ucieleśnieniem łaski Boga i Jego zsyłania darów.
Zanim ów zdumiewający człowiek osiągnął choćby wiek dojrzały, jako wyjątkowy uczony rzucił wyzwanie całemu światu, podczas debaty pokonał i zmusił do milczenia innych uczonych, a wszędzie, gdziekolwiek
by nie był, dokładnie i bez wahania odpowiadał na wszystkie postawione mu pytania. W wieku czternastu lat osiągnął rangę nauczyciela i zawsze promieniował wiedzą i mądrością. Subtelności i głębia jego objaśnień, wzniosłość i siła jego wyrażania się, mądrość i dalekowzroczność jego celów wprawiły w zadziwienie uczonych owych czasów, którzy słusznie przyznali mu piękny przydomek "Bediuzzaman".
Jego wybitne cnoty i najwspanialsza wiedza rozwinęły się, by szerzyć i udowadniać religię Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) tak doskonale, że taki człowiek z pewnością musi być odbiorcą pochwał składanych przez naczelnika wszystkich proroków (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a także jego wzniosłej łaski oraz ochrony. Z całą pewnością jest szacownym człowiekiem, który kroczy swoją drogą zgodnie z rozkazami błogosławionego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), działając zgodnie z jego wpływem, który jest zwierciadłem dla jego świateł i prawd oraz ich dziedzicem.
Fakt, że w najbardziej olśniewający sposób zalśnił on światłem Ahmada Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i jego nauki; że stał się punktem, na który wskazują znaki numeryczne Koranu i hadisów; że wskazują na niego wersety skierowane do naszego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) - to wszystko ukazuje bez wątpienia, że odnośnie do jego służby wierze ten człowiek jest lśniącym zwierciadłem dla światła proroctwa oraz ostatecznym świetlistym owocem drzewa proroctwa. Jako dziedzic proroctwa jest on ostatnim głosicielem prawdy, w swej służbie wierze jest tym, który jako ostatni poniósł Boże światła.
W imieniu wszystkich uczniów, którzy przestudiowali jedyną lekcję trzeciej szkoły Proroka Józefa (ar. Madrasa Jusufijja), jaką jest traktat Olśniewający dowód-
Ahmad Feyzi, Ahmad Nazif, Zubeyir, Salahaddin,
Ceylan, Sungur
Choć przyznano mi udział po tysiąckroć większy od mych rzeczywistych zasług, nie śmiałem obrazić tych, którzy nakreślili swe imiona pod tym listem. Zamilkłem i przyjąłem owe pochwały w imieniu zbiorowej osobowości duchowej uczniów Światła.
Said Nursi
* * *
@
Bediuzzaman i jego uczniowie w drodze do sądu w Afyon, eskortowani przez strażników, jak gdyby popełnili ciężkie przestępstwo
@
Nauczyciel Bediuzzaman; obok niego Ahmed Husrev-effendi; po prawej stronie Bediuzzamana Mehmed Feyzi; przed Bediuzzamanem Mehmed Caliskan; za Husrevem Tahiri Mutlu; drugi z lewej strony Ibrahim Edhem Hodża; po jego prawej stronie Re'fet-bej; ostatni grupie uczniów Światła Ceylan Caliskan
CZĘŚĆ ÓSMA
Życie w Isparcie
PO ROKU 1950
We wrześniu 1949 roku Nauczyciel został zwolniony wczesnym rankiem z więzienia Afyon. Wraz z niektórymi ze swych uczniów, którzy dbali o jego potrzeby, został zabrany do domu bryczką, w eskorcie dwóch starszych stopniem oficerów policji.
Poniżej podsumowujemy wydarzenia w życiu Nauczyciela i w służbie Traktatów Światła po zwolnieniu Bediuzzamana z więzienia Afyon.
Aż do tego czasu Nauczyciel nie miał nikogo, kto przebywałby z nim na stałe. Jego drzwi były zamknięte od zachodu słońca aż do późnego ranka. Jednakże po zwolnieniu go z więzienia Afyon niektórzy z jego wiernych uczniów zaczęli dotrzymywać mu towarzystwa, aby zatroszczyć się o jego potrzeby. Nauczyciel zawsze miał dla siebie oddzielny pokój, do którego można było wchodzić tylko wtedy, gdy czegoś potrzebował.
Po uwięzieniu w Afyon Nauczyciel - mówiąc jego własnymi słowami - wkroczył w fazę trzeciego Saida. Służba Światła miała teraz przejawiać się na różnych etapach i rozwinąć się w sposób dalece bardziej powszechny. Tymi, którzy odwiedzali Nauczyciela i spieszyli z pomocą Światłu, byli przeważnie młodzi uczniowie.
Pod wieloma względami miłosierdzie Boga przekształciło nieszczęście więzienia Afyon w błogosławieństwo, a jeden z aspektów owego błogosławieństwa był następujący:
Podczas rozprawy uczniowie Światła gromadzili się i spotykali. Przybywali z różnych prowincji oraz miast i otrzymywali informacje o Nauczycielu, Traktatach Światła i służbie Światłu. Na drodze zdobywania zadowolenia Boga uczniowie zyskali źródło duchowej siły będącej wynikiem szczerego braterstwa Światła, a wypływającej jedynie z życia ostatecznego i wiary. W dniach rozpraw Nauczyciel i jego uczniowie wkraczali do sądu, defilując jak wojownicy. Sprawiło to, że w sercach wiernych zagościły przez wzgląd na Boga nieskończona miłość dla Nauczyciela i bliskość wobec niego. Na wiele sposobów rozprawy stały się źródłem zachęty do wykonywania służby na rzecz wiary i islamu. To nieszczęście sprawiło, że powstali gotowi do poświęceń bohaterowie, którzy wzięli na swoje barki służbę Traktatów Światła na rzecz wiary przeciw wszystkim wrogom religii. Uczynili oni ową służbę misją ich życia. Nowi i oświeceni uczniowie Światła podjęli działania.
Po zwolnieniu Nauczyciela z więzienia dwaj policjanci stale trzymali straż przed jego domem. Nie pozwalali nikomu na to, by zbliżył się do Bediuzzamana. Kiedy Nauczyciel przebywał w więzieniu, szerzono wszelkie rodzaje kłamliwej propagandy, zaszczepiającej strach w społeczeństwie, a także rozpowszechniano wiadomości o tym, że Bediuzzaman ma zostać stracony.
Po pozostawaniu w Afyon przez dwa miesiące, Nauczyciel osiadł w Emirdag. Uczniowie Światła w Emirdag byli liczni i wykonywali swą służbę dla Światła.
* * *
JAK TRWAŁA SŁUŻBA NA RZECZ ŚWIATŁA PO OKRESIE WIĘZIENIA W AFYON
W Isparcie kontynuowano publikowanie ksiąg Światła za pomocą powielacza. Nauczyciel zgodnie ze swym zwyczajem zajmował się wprowadzaniem poprawek do kopii Traktatów, jednakże po zwolnieniu go z więzienia służba Światłu objęła również wiele innych gałęzi. Nie była już ograniczona do publikowania traktatów odbijanych na powielaczu czy spisywanych ręcznie. Fazy owej służby w tamtych czasach najlepiej można opisać następująco:
1. Uczniowie z różnych prowincji, miast i wsi rozpoczęli pracę nad czytaniem, spisywaniem, nauczaniem i publikowaniem Traktatów Światła na terenach swego zamieszkania.
2. Publikowanie i rozpowszechnianie Traktatów Światła w wydaniach książkowych rozpoczęło się - z wykorzystaniem powielaczy - w Isparcie i Inebolu.
3. Ludzie z różnych grup społecznych w Ankarze i Stambule, a mianowicie studenci uniwersytetów i innych uczelni, ludzie młodzi, urzędnicy służb publicznych i damy, rozpowszechniali Traktaty Światła we własnych kręgach społecznych. Zapewniali oni zajęcie duchowe wielu ludziom z owych kręgów. Ukazanie się szczerych i gotowych do poświęceń wojowników pochodzących z tych kręgów doprowadziło do dynamicznego wzrastania i rozwijania się światła wiary w owych dwóch wielkich miastach.
4. Kolejnymi krokami były: ustanowienie relacji z urzędami i ministerstwami dla zapewnienia bezpiecznego zwrotu ksiąg, a także
tego, że owe urzędy nie będą w przyszłości wtrącać się do spraw uczniów Światła w innych miejscach; głoszenie i ukazywanie tego aspektu Traktatów Światła, zgodnie z którym służą one dostarczeniu szczęścia przyszłym pokoleniom tego narodu i kraju; uznanie i podziw nowego rządu Turcji dla wartości Traktatów Światła jako unikalnego i wybranego Światła Koranu; zapewnienie publikowania Traktatów w Anatolii, w świecie islamu i wśród całej ludzkości z wykorzystaniem nowoczesnych urządzeń wydawniczych;
5. Rozwój i wzrastanie Ruchu Światła w prowincjach wschodnich.
Kiedy Nauczyciel Said Nursi przybył do Emirdag po zwolnieniu go z więzienia Afyon, przewidywał owe fazy służby Światłu, niepokojąc się o politykę rządu centralnego. Do tej pory służba Światłu ograniczała się do spisywania Traktatów Światła i sporządzania ich kopii. Od czasu pobytu w Barli Nauczyciel regularnie spotykał się ze swymi wybranymi uczniami oraz z tymi, którzy działali na rzecz publikowania dzieł Światła, gratulując im i zachęcając ich (do dalszej służby Światłu - uz. red. pol.). Od tej pory uczniowie szkół wyższych i urzędnicy służb publicznych jawnie byli przyciągani do Światła. Wśród nich byli uczniowie, którzy uczynili służbę dla Światła misją swego życia i zaczęli wykonywać ową służbę na rzecz zapewnienia najwspanialszych korzyści temu krajowi, narodowi oraz islamowi.
* * *
Decyzja o skonfiskowaniu kopii Traktatów Światła podjęta przez sąd w Afyon została co do zasady uchylona przez Sąd Apelacyjny. Jednym z powodów uchylenia tej decyzji był fakt, że nie ujawniono, czy objęte zarzutami traktaty nie zostały wcześniej osądzone i uniewinnione przez sąd w Denizli. Jeśli te traktaty zostałyby już uniewinnione, to orzeczenie wydane później przez inny sąd byłoby nieważne. Ponowne rozpatrywanie wyroku wydanego przez Sąd Apelacyjny byłoby zasadniczo brakiem poszanowania dla prawa.
Po tym, jak sąd podjął decyzję o uchyleniu apelacji, w Afyon rozpoczęto ponowne rozpatrywanie sprawy. W czasie trwania procedur sądowych powstał rząd Partii Demokratycznej, a następnie ogłoszono powszechną amnestię. Ponieważ dotyczyła ona również sądu w Afyon, cała sprawa została oficjalnie zamknięta.
{(*): Uniewinnienie orzeczone przez sędziów nie objęło jednak Traktatów Światła. Postanowiono o kontynuowaniu konfiskowania ksiąg Światła, a ta decyzja pozostawała w mocy do 1956 roku. Dwa razy sąd orzekał konfiskatę Traktatów Światła i w obu przypadkach Sąd Apelacyjny uchylał to postanowienie. Zgodnie z decyzją Sądu Apelacyjnego, sąd w Afyon ostatecznie wydał wyrok na korzyść Traktatów Światła, orzekając uniewinnienie, jednakże wtedy Sąd Apelacyjny uchylił tę decyzję ze względu na możliwość niewłaściwego przebiegu procesu i zażądał dalszego zbadania ksiąg Światła przez Ministerstwo Spraw Religijnych. Komisja konsultacyjna Ministerstwa Spraw Religijnych przeprowadziła dochodzenie i ostatecznie przedłożyła raport mówiący o prawdomówności ksiąg Światła
W oparciu o poprzednie raporty przygotowane przez komisję rzeczoznawców, w czerwcu 1956 roku sąd w Afyon orzekł uniewinnienie Traktatów Światła. Decyzja została podjęta jednogłośnie. Od tej pory Traktaty Światła zaczęły być drukowane w stołecznych drukarniach.}
Zanim doszło do wydarzeń w Afyon, minister spraw religijnych, Ahmed Hamdi, poprosił Saida Nursiego o dwa zbiory Traktatów Światła - jeden do biblioteki Ministerstwa, a drugi dla siebie samego. Z powodu wydarzeń w Afyon do przekazania zbiorów nie doszło. Po zwolnieniu go z więzienia i przybyciu do Emirdag, Nauczyciel sprawdził dwa kompletne zbiory, które zostały spisane wcześniej. Wysłał je do Ahmeda Hamdiego wraz z następującym listem:
Drogi Ahmedzie Hamdi Effendi!
Chciałbym podzielić się z Panem mym duchowym doświadczeniem:
Dawno temu poglądy Pana oraz hodżów zajmujących się tą samą dziedziną, które dopuszczały dozwalanie na coś z powodu konieczności, a odstąpienie od jasnych nakazów prawa szariatu, nie były zgodne z moimi poglądami. Oburzony na nich i na Pana, zapytałem: "Dlaczego odstępują oni od jasnych nakazów, a podążają za wyjątkami?" i powstrzymałem się od wysłania Traktatów Światła bezpośrednio do Pana. Trzy lub cztery lata temu moje serce krytykowało Pana i stało się rozżalone. Nagle otrzymało następujące ostrzeżenie:
"Twoi dawni przyjaciele z medresy, szczególnie Ahmed Hamdi Akseki i jemu podobni, podejmują ich naukowe starania dla zachowania uświęconych kwestii. Odpowiadają na straszliwe i krańcowe zniszczenie zgodnie z zasadą 'mniejszego zła'. Zatem fakt, że czterokrotnie zmniejszają oni zagrożenie, będzie in sza'allahpokutą za ich błędy. Niektóre z ich decyzji dotyczących tego, co dopuszczalne, zostały podjęte pod przymusem".
Po tym ostrzeżeniu ponownie myślałem o Panu i o Panu podobnych zgodnie z zasadą braterstwa, jako o mych dawnych braciach z medresy i przyjaciołach z tej samej klasy.
Z tego powodu, jako że wierzę, że trucizna, którą mi podano, wkrótce doprowadzi do mojej śmierci, uważam Pana za prawdziwego właściciela i adwokata Traktatów Światła, który będzie ich strzegł w moim imieniu. W odpowiedzi na Pana osobistą prośbę sprzed trzech lat, w której nalegał Pan na wysłanie kopii (zbioru Traktatów - uz. red. pol.), wysyłam Panu zbiór Traktatów Światła. Choć w mej ciężkiej chorobie uczyniłem to w sposób niedoskonały i nie do końca, do pewnego stopnia ukończyłem poprawianie zbioru przeznaczonego dla Pana, który został spisany ręcznie przez trzech uczniów Światła piętnaście lat temu.
Pióra owych trzech ludzi są mi tak drogie, jak dziesięć kopii całego zbioru. Nie oddałbym tego zbioru nikomu innemu prócz Pana. Duchową zapłatą za to niechaj będą trzy rzeczy:
Po pierwsze:Proszę o rozpowszechnienie owego zbioru w różnych działach Ministerstwa Spraw Religijnych, najlepiej w starym alfabecie - bądź też w nowym, pod warunkiem, że jeden z mych wybranych przyjaciół będzie nadzorował wprowadzanie poprawek - a także o sporządzenie dwudziestu do trzydziestu kopii dla placówek Ministerstwa Spraw Religijnych w całym kraju, jak również o publikowanie zbioru Traktatów Światła celem zwalczania cudzoziemskich zagrożeń ateizmu, za co odpowiada Ministerstwo Spraw Religijnych.
Po drugie:Jako że Traktaty Światła są własnością medresy, a Pan jest jej fundamentem, głową i uczniem, zatem prawdziwie są one Pańską własnością.
Po trzecie:Koran, który spisaliśmy tak, aby ukazywał przykłady tałafuq,powinien zostać wydany przy użyciu druku fotograficznego, aby można było zobaczyć błysk cudowności ukazujący się w tałafuq.
Said Nursi
* * *
NIEKTÓRE Z LISTÓW NAPISANYCH PRZEZ BEDIUZZAMANA
I JEGO UCZNIÓW PO ROKU 1950
Rozmowa dotycząca przywrócenia przez Partię Demokratyczną azanu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) w języku arabskim:
Moi drodzy, wierni bracia!
Po pierwsze:W rezultacie tego, że azan Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest głoszony z całkowitą łatwością z dziesięciu tysięcy minaretów, gratulujemy wam tego, co jest wstępem do wielu doniosłych świąt dla was, dla tego kraju i dla świata islamu. Blask symboli islamu głosi dobrą nowinę dla tego kraju. Akty czci i suplikacje (ar. du'a)wykonane podczas miesiąca ramadan mogą wydać nagrody równe tym, jakie wydaje osiemdziesiąt lat oddawania czci Bogu. Mówimy "amen" po owych modlitwach i błagamy Boże miłosierdzie o to, by każda z nocy ramadanu stała się dla was przynoszącą nagrody tak wielkie jak te, które przynosi Noc Przeznaczenia. Proszę was o wsparcie duchowe, jako że nie wywiązałem się ze swoich obowiązków z powodu krańcowej słabości i ciężkiej choroby.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Do moich błogosławionych przyjaciół-muzułmanów we wszystkich centrach świata islamu!
Winszujemy wam całym naszym jestestwem. Przedstawiliśmy Bediuzzamanowi Saidowi Nursiemu, który jest największym z najwybitniejszych uczonych i interpretatorów, list gratulacyjny napisany przez wartościowego i błogosławionego mudżtahida spośród uczniów.
Bediuzzaman odpisał. Ten szacowny, niezrównany i szanowany Bediuzzaman składa wam tysiąckrotne gratulacje! Dał dobrą nowinę o tym, że uczniowie Światła, którzy są dziedzicami i wojownikami Koranu i wiary w Anatolii, a także muzułmanie, którzy zwracają się ku prawdom Koranu w Arabii, połączą się jak bracia, tworząc dwa zgodne i miłujące się szeregi w kręgu stronnictwa Koranu (ar. Hizb al-Qur'an).Nauczyciel wyraził ogromne zadowolenie z wyrażonej przez nich silnej więzi z Traktatami Światła, a także z waszych intencji przetłumaczenia niektórych części Traktatów Światła na arabski i opublikowania ich, jak również nakazał nam, byśmy napisali, że trzeba, aby uświęcone społeczności islamu stały się strażnikami uczniów Światła w Urfie oraz ksiąg Światła.
O, szlachetni członkowie drogiego i wybitnego narodu arabskiego!
Od tysiąca czterystu lat wojska niewiernych pracowały nad tym, by rozerwać ów naród islamu i zaatakować naszych przodków, którzy przybyli do przyszłości dzisiejszego dnia z głębin historii. Ostatecznie niewierni osiągnęli swój cel poprzez pierwszą wojnę światową. Poprzez wszelkiego rodzaju oszustwa i kłamstwa zgasili niezachwianą miłość między dwoma prawdziwymi braćmi w islamie, jakimi są Turcy i Arabowie. Nie mogli znieść myśli o tym, że muzułmanie podtrzymają swą serdeczną tęsknotę i pragnienie tego, aby umieścić swe twarze blisko przeczystego ogrodu (ar. Rałza al-Mutahhara) Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który jest przyczyną chwały ludów islamu i całej ludzkości, przyczyną stworzenia wszechświata i tym, w którym ukazał się cały blask Boga. Nasi wrogowie nie mogli znieść myśli o tym, że owi prawdziwi bracia poświęciliby wszystko, nawet własne dusze, dla otrzymania choć najmniejszej z pochwał chwalebnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Ich celem było sprawienie, aby muzułmanie wyrzekli się wspaniałych inskrypcji wyrytych na obliczu ziemi, aby zapomnieli o owych inskrypcjach, które powierzono im, by je zachowali. Ta historia została spisana czerwonym atramentem przez białe, podobne piórom miecze męczenników i weteranów ostatnich tysiąca czterystu lat. Ci bezlitośni wrogowie z wielką determinacją szli naprzód, a przez całą serię straszliwych traktatów zapewnili sobie to, że dwaj bracia, Turek i Arab, których zmiażdżyli i poddali bolesnym męczarniom, nigdy się nie zjednoczą. Zakuwając ich w stalowe kajdany, przysporzyli im ogromnych cierpień, nakładając na muzułmanów zło wszelkiego rodzaju.
Nie wiedzieli o tym lub nie mogli przewidzieć tego, że muzułmanie z pomocą Boga jeszcze raz odniosą wspaniałe zwycięstwo. Zostało to osiągnięte poprzez nadzwyczajny komentarz (ar. tafsir)do Koranu,
jakim są Traktaty Światła, a także dzięki jego wzniosłemu autorowi, Bediuzzamanowi. Owe dzieła rozstrzygająco udowodniły Bożą jedność, prawdziwość posłannictwa Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i prawdy życia ostatecznego. Udowodniły je poprzez świadectwo tak potężne, prawdomówne i olśniewające, że żaden filozof ani uczony nie mógł powstać przeciwko nim ani się im sprzeciwić.
Przez wzgląd na Boga i na naszego Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) my, Turcy, zawsze żywiliśmy i pielęgnowaliśmy w naszych sercach i duszach nieskończoną miłość i bezgraniczny szacunek dla szlachetnego ludu Arabów, a także dla wybitnych towarzyszy Proroka, którzy są również naszymi przodkami. Jesteśmy gotowi na to, by poświęcić przede wszystkim nasze dusze, a także wszystko, co posiadamy, przez wzgląd na owego wzniosłego i chwalebnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i na jego wzniosłą religię.
Błagamy łaskę i szczodrość Wszechmocnego Boga i pokładamy wielką nadzieję w radosnych wieściach danych przez naszego umiłowanego Nauczyciela Bediuzzamana, które przewidują zjednoczenie się w niedalekiej przyszłości Turków i Arabów, będących prawdziwie braterskimi narodami. Owa jedność odrzuci w twarze naszych wrogów zasiane przez nich ziarna zepsucia. Czterysta milionów muzułmanów, którzy dziś jęczą w kajdanach, raz jeszcze, poprzez uświęcone życie islamu, poprowadzi ludzkość do ustanowienia pokoju i harmonii na świecie, in sza'a-llah.
Słaby uczeń Światła
Husrev
* * *
List napisany przez Nauczyciela do premiera Adnana Menderesa, który przyjął i docenił wielkie usługi, jakie Traktaty Światła oddały temu krajowi, temu narodowi oraz islamowi
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Choć jestem bardzo chory i nic nie łączy mnie z polityką, chciałbym porozmawiać z takim bohaterem islamu, jakim jest Adnan Menderes. Jako że mój stan nie pozwala na takie spotkanie, kreślę na papierze poniższe słowa, aby mogły one przemówić w moim imieniu.
Zwięźle ujmuję w słowa kilka zasad dla pobożnego człowieka, jakim jest Adnan Menderes, bohater islamu:
Po pierwsze,jedną z wielu podstawowych zasad islamu jest zasada następująca:
Ustanowioną prawdą wersetu:
وَ لَا تَزِرُ وَازِرَةٌ وِزْرَ اُخْرٰى
[1] jest to, że nikt, ani krewny, ani przyjaciel, nie może być odpowiedzialny za zbrodnię innego człowieka. Tymczasem obecnie, poprzez stronniczość, politycy spoglądają przychylnie na przyczynianie szkody dziewięciu niewinnym z powodu jednego przestępcy. Przez wzgląd na zbrodnię jednego przestępcy lżą i znieważają jego zwolenników, a nawet jego krewnych. Sprawia to, że jedno przestępstwo staje się setką zbrodni, jak również zaszczepia straszliwą niechęć i wrogość, skutkiem tego wywołując podobną niechęć i urazę jako odpłatę. Jest to trucizna, która całkowicie niszczy życie społeczne, a wrogom z zagranicy dostarcza doskonałą sposobność do tego, aby wtrącali się do naszych spraw. Jest zrozumiałym, że wydarzenia i kryzys w Iranie i Egipcie nastąpiły w wyniku owej zasady. Jednakże sytuacja ludzi z tych krajów jest inna niż tutaj. W porównaniu do nich to, czego doznaliśmy, jest zupełnie nieznaczne, być może to nawet tylko jeden procent ich kryzysu. Gdybyśmy - niech Bóg nas przed tym uchroni! - byli w tej samej sytuacji, byłoby to przerażające.
Jedyne wyjście z tego niebezpieczeństwa tkwi w ustanowieniu braterstwa muzułmańskiego i narodowości islamu kamieniem węgielnym owej siły, w ograniczeniu zbrodni przestępcy wyłącznie do niego samego, aby niewinni ludzie byli chronieni.
Ponadto z owej podstawowej zasady wynika kamień węgielny bezpieczeństwa i porządku publicznego. Jeśli na przykład w budynku lub
na okręcie jest jeden niewinny człowiek i dziesięciu zbrodniarzy, to zgodnie z podstawową zasadą prawdziwych sprawiedliwości, bezpieczeństwa i porządku, aby uratować owego jednego niewinnego i nie narażać go na niebezpieczeństwo, owe mieszkanie czy też okręt nie mogą zostać zniszczone, dopóki ów niewinny człowiek nie będzie bezpieczny.
Zatem zgodnie z ową podstawową zasadą Koranu zakłócanie porządku publicznego oraz bezpieczeństwa wewnętrznego i narażanie dziewięćdziesięciu niewinnych na niebezpieczeństwo z powodu dziesięciu przestępców, ściągnie (na tych, którzy tak postępują - uz. red. pol.) gniew Boga.
Jako że w tej niebezpiecznej epoce Wszechmocny Bóg otworzył dla pobożnych ludzi drogę dla dojścia do władzy, te czasy ostrzegają nas, że jest koniecznym, aby tacy ludzie używali owej zasady Koranu jako punktu oparcia i aby osłaniali się nią jak tarczą przed tymi, którzy żywią wobec nich niechęć i urazę.
Drugą zasadniczą zasadą islamu jest hadis:سَيِّدُ الْقَوْمِ خَادِمُهُمْ [2]Prawdą jest, że ten, kto zajmuje stanowisko w rządzie, jest urzędnikiem państwowym; takie stanowisko nie może być narzędziem siły dla autorytetu ani dla ego.
W tej epoce brak muzułmańskiej moralności oraz słabość w odprawianiu aktów czci wzmocniły egoizm i samolubstwo. Sprawiły, że ci, którzy zajmują stanowiska w rządzie, odwrócili się od służby ogółowi, zaś owe stanowiska stały się dla nich rangami arogancji, która wydaje prześladowania i despotyzm. Zatem - jak w przypadku odmawiania modlitwy bez oczyszczenia się lub odprawiania modlitwy bez zwrócenia się w kierunku qibla[3] - duch sprawiedliwości jest zrujnowany, a prawa ogółu - zniszczone. Prawa sługi (ar. 'abd)nie mogą być uważane za równe prawom Boga. Roszczenie sobie takich praw stałoby się narzędziem niesprawiedliwości, jakiej dopuści się dusza (ar. nafs).
Teraz, kiedy Adnan Menderes powiedział: "Spełnimy to, czego wymaga islam", jest wysoce prawdopodobne, że zostaniemy zaatakowani przez dwa straszliwe prądy. Działając sprzecznie z dwoma wyżej wspomnianymi podstawowymi zasadami, owe dwa prądy wprowadzą masy w błąd, wręczając im wielkie łapówki i przygotowując grunt dla wtrącania się mocarstw zagranicznych w nasze sprawy.
Pierwszy z owych ataków:Działając sprzecznie z pierwszą podstawową zasadą, morduje się czterdziestu niewinnych i pali się całą wieś z powodu jednego zbrodniarza. Ten poziom absolutnej tyranii
atakuje wolność religijną, przekupując ludzi tym, czego pragnie każda dusza, ofiarowując im wyimaginowaną władzę na wysokich stanowiskach w służbie publicznej.
Atak drugito wyrzekanie się uświęconej narodowości islamu i - podobnie jak w przypadku pierwszego ataku - deptanie praw setki niewinnych z powodu jednego zbrodniarza, które pozornie jest skłonnością do nacjonalizmu, lecz w rzeczywistości jest rasizmem. Działa to na zgubę liberalnych i pobożnych Demokratów, a także na zgubę siedemdziesięciu procent ludzi w całym tym kraju, którzy należą do innych grup etnicznych. Jest to działanie przeciwko rządowi, przeciwko bezradnym Turkom, przeciwko linii politycznej, jaką wyznają Demokraci. W ten sposób przekupuje się ludzi będących egoistycznymi próżniakami, dostarczając im rasistowskiej solidarności, która sprawia przyjemność duszy (ar. nafs).Z powodu owego stanu pijaństwa stają się oni niezdolni do odczucia przyjemności braterstwa po tysiąckroć ważniejszego od owej korzystnej przyjemności i nie mogą należycie ocenić niebezpieczeństwa, które sprawia, że bracia stają się wrogami.
Na przykład miast otrzymania korzyści duchowego wsparcia, jakie daje suplikacja (ar. du'a)wypowiadania każdego dnia przez czterysta milionów muzułmanów:
اَللّٰهُمَّ اغْفِرْ لِلْمُؤْمِن۪ينَ وَ الْمُؤْمِنَاتِ
O, Boże! Wybacz (wszystkim) wierzącym mężczyznom i wierzącym kobietom,rasizm sprawia, że dla pomniejszej korzyści ludzie przedkładają czterystu niedbałych półgłówków ponad czterysta milionów uświęconych braterstwem muzułmanów. Owa groźba jest wielkim zagrożeniem dla tego kraju, dla tego rządu, dla pobożnych Demokratów i dla Turków. Ci, którzy tak postępują, nie są prawdziwymi Turkami. Szlachetni Turcy będą unikali popełnienia takiego błędu.
Poprzez działania owych dwóch grup jest oczywiste, że wykorzystają one wszystko, co tylko leży w ich mocy, aby obalić rząd pobożnych Demokratów lub zmusić go do ustąpienia. Walka z owym obcym zniszczeniem i z tymi dwoma potężnymi przeciwnikami oznacza zaufanie niezachwianej mocy prawd Koranu, z którym czterdziestu towarzyszy Proroka wyruszyło na pole bitwy przeciw czterdziestu narodom i odnieśli oni zwycięstwo; który w każdym stuleciu przez tysiąc czterysta lat miał trzysta milionów uczniów - wraz z odwołaniem się do owych prawd, aby źródłem wsparcia dla wiernych stało się wieczne szczęście na tym świecie i w życiu ostatecznym. Mocne przylgnięcie do owych prawd jest najbardziej konieczne i wymagane, jest jedynym wyjściem w walce
z waszymi wyżej wymienionymi wrogami, z waszymi wrogami tutaj i za granicą. W przeciwnym razie ci nieuczciwi wrogowie, zarówno tutejsi, jak i z zagranicy, wyolbrzymią jedno wasze przestępstwo do tysiąca, dodadzą je do tysiąca zbrodni waszych poprzedników i złożą je wszystkie na waszą głowę, jak uczynili to innym. Spowoduje to nieodwracalne niebezpieczeństwo dla was samych, dla tego kraju i tego narodu.
W zamian za przyjęcie wyżej wspomnianej prawdy moi przyjaciele spośród uczniów Światła i ja sam będziemy prosić Wszechmocnego Boga o to, by obdarował was sukcesem w waszej życzliwej islamowi służbie i by ochronił was od wyżej wspomnianych niebezpieczeństw.
Po trzecie,w podstawowej zasadzie islamu dotyczącej życia społecznego zawarta jest prawda trzeciego hadisu:
اَلْمُؤْمِنُ لِلْمُؤْمِنِ كَالْبُنْيَانِ الْمَرْصُوصِ يَشُدُّ بَعْضُهُ بَعْضًا
[4]
Ową prawdą jest zapominanie o wewnętrznych animozjach i całkowita solidarność wobec ataków wrogów zewnętrznych.
Zaprawdę, nawet najbardziej koczownicze grupy Beduinów zdały sobie sprawę z korzyści owej podstawowej zasady, wedle której wobec zewnętrznego zagrożenia dwie grupy, choć ludzie z jednej z nich zabijali ojców i braci drugiej, są w stanie odłożyć na bok swe wewnętrzne animozje i okazać wzajemne wsparcie, dopóki wróg nie zostanie wypędzony. Mówimy, że nieszczęściem po tysiąckroć większym jest fakt, że w obecnej sytuacji stronniczość wynikająca z egoizmu, zarozumialstwa, dumy i bezlitosnej polityki popchnie człowieka do tego, że będzie błogosławił popierającego go diabła, a sprawi, że będzie on przeklinał anioła popierającego stronę przeciwną.
Zaprawdę, byłem świadkiem tego, jak prawy uczony obmawiał innego wielkiego i prawego uczonego, który sprzeciwiał się jego poglądom politycznym, posuwając się aż do zarzucenia mu niewiary. Następnie namiętnie wychwalał ateistę sprzeciwiającego się islamowi, ponieważ tamten akceptował i popierał jego poglądy. Zatem na ostatnie trzydzieści pięć lat wyrzekłem się polityki, jak gdybym uciekał przed Szatanem.
Teraz zobaczyliśmy, że jeśli ktoś popełnia poważny i bezprawny czyn przeciwko miesiącowi ramadan, przeciwko symbolom islamu, przeciwko temu pobożnemu narodowi, to strona przeciwna właściwie jest z tego zadowolona. Tymczasem jak przyzwolenie na niewiarę jest niewiarą, tak samo przyzwolenie na zbłądzenie, grzech czy prześladowania jest tym samym, co popełnienie grzechu, prześladowanie czy zbłądzenie.
W tajemnicy owego dziwnego stanu ujrzałem, że poprzez próby usprawiedliwiania ich bezeceństw w oczach społeczeństwa ludzie ukazują - lub próbują ukazać - swych wrogów jako będących dalece bardziej bezbożnymi i bezecnymi niż oni sami.
Jako że rezultaty tego rodzaju straszliwej niesprawiedliwości są w poważnym stopniu niebezpieczne, to jest ona całkowicie destrukcyjna dla moralności społecznej i może być uważana za próbę zabójstwa tego kraju, tego narodu oraz suwerenności islamu.
Zamierzałem napisać więcej, jednak poprzestaję na przedstawieniu pobożnym demokratom owych trzech podstawowych punktów.
Said Nursi
* * *
Notatka dotycząca kwestii wspomnianej w poprzednim liście. Została ona spisana z intencją wysłania jej do Adnana Menderesa, a dotyczy pewnej prawdy życia społecznego
Osobiście myślę, że rozwiązanie uwalniające Demokratów od odpowiedzialności za sprawę wspólnoty Tijani [5] , która była wynikiem stronniczych praw, nadużyć i prowokacji poprzedniego rządu, jest następujące:
Jak Demokraci zyskali dziesięciokrotną siłę, zezwalając na wykonywanie azanu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), przywracając meczet Aya Sophia do jego uświęconego stanu, który wcześniej trwał przez pięćset lat, a także oficjalnie ogłaszając wolność Traktatów Światła, które wciąż wywierają pozytywny wpływ na islam i zyskały łaskawą uwagę ludzi tego kraju, a żaden sąd przez dwadzieścia osiem lat nie mógł znaleźć w nich czegokolwiek szkodliwego, zaś pięć różnych sądów orzekło o ich uniewinnieniu, tak wierzę w to, że jedynie wtedy zyskają szacunek świata islamu i unikną odpowiedzialności za prześladowania i błędy innych. Przez wzgląd na pobożnych Demokratów, szczególnie takich jak Adnan Menderes, przez godzinę lub dwie spoglądałem na politykę, której wyrzekłem się na trzydzieści pięć lat.
Said Nursi
* * *
List uczniów Światła z Ankary
Drodzy, wierni bracia!
Poczuliśmy jak gdyby blask słońca islamu promieniujący z waszego listu. Odczuliśmy z waszego listu, że Traktaty Światła rozprzestrzeniły się wśród młodzieży i objęły przywództwo nad dziełem naprawy setek lat, przez które nagromadziły się ideologie agresywne wobec islamu i ludzkości. Owe ideologie rozprzestrzeniały się poprzez destrukcyjne siły ludzi niewiary. Prawdomówni podróżnicy po ścieżce życia wiecznego pozostawią za sobą wyimaginowane i próżne rozmowy, a poprzez Traktaty Światła roztopią ziarna niewiary. Uczniowie Światła są prawdziwymi braćmi ludzi szczerego serca i ludzi wiary (ar. ahl al-iman).Listy braci takich jak wy wciąż dyktują nam tempo.
Traktaty Światła, będące komentarzem do Koranu, informują nas o tym, że pozostawanie w zbłądzeniu i uchylanie się od walki przeciwko niewierze jest największą głupotą tej epoki. W epoce, w której komunizm, anarchia i masoneria rosną w siłę, największym obowiązkiem jest służba Światłu i przedstawianie go tym, którzy go poszukują, aby zyskać przyjęcie (ich dobrych czynów - uz. red. pol.) przez Boga. Nawet najcięższe ataki przedsięwzięte po to, abyśmy odwrócili się od owego najwyższego, najważniejszego, najbardziej wartościowego i najświętszego obowiązku, posłużą jedynie zwiększeniu naszego impetu.
Traktaty Światła uczą nas i udowadniają nam, że ten świat jest gospodą. Ci, którzy pragną życia wiecznego, będą tam mile widziani stosownie do stopnia, w jakim wypełnili swe obowiązki w tej gospodzie. Zatem naszym najbardziej zasadniczym obowiązkiem jest obecnie spieszenie na ratunek ludziom religii i dopomaganie tym, których serca są zmęczone przebywaniem w ciemności, którzy umierali z głodu i mieli dość przebywania w bagnie. Owym obowiązkiem jest nawoływanie do Światła, zaczynając od nas samych. Tym, co ma wielkie znaczenie i nad czym należy poważnie się zastanowić, jest przede wszystkim nieprzerwane czytanie Traktatów Światła z należytą uwagą i namysłem; następnie to, abyśmy wyposażyli się w prawdy Koranu i wiary znajdujące się w owym wspaniałym zbiorze, a przy tych zasadach i pod tymi warunkami skompletowali ów cudowny zbiór w najkrótszym możliwym czasie.
Wszyscy ludzie, którzy zostali uprzywilejowani otrzymaniem tego wspaniałego daru, zaczną przynosić korzyści ich krajowi i narodowi, a ich siła wzrośnie po stokroć, a nawet tysiąckrotnie; mogą oni przybrać korzystną dla nich postać, a potencjalnie - służyć krajowi, narodowi, młodzieży i całemu światu islamu. Z tego powodu, ponieważ uważamy was za godnych uczniów Nauczyciela Bediuzzamana, ze szczerą intencją prosimy o wasze modlitwy (ar. du'a)o to, abyśmy mogli jak najszybciej uzyskać dostęp do Traktatów Światła, poszukiwać ich, odnaleźć je i uważnie je czytać z namysłem i szczerością intencji (ar. ichlas).
Spieszmy w ten sposób ku służbie Koranowi i wierze. Jako że istnieje wiele dowodów powszechnego przyjęcia Traktatów Światła w tym stuleciu, zatem każdy wierzący brat i każda siostra, którzy są uczciwi, w naturalny sposób będą pragnęli służyć Traktatom.
Jako że Traktaty Światła mają przymioty szczególne dla tego stulecia; jako że zostały powitane z uznaniem przez tysiące uczonych; jako że Nauczyciel, ów herold Koranu, bohatersko poświęcił całe swoje życie wierze i islamowi poprzez podjęcie wyjątkowo doskonałych i uczciwych kroków, poprzez prawdziwe zasady; jako że pracował przez wzgląd na Boga, nie zabiegając o jakiekolwiek doczesne korzyści; jako że również uczniowie Światła bez wahania poświęcają swoje życie, aby wypełnić obowiązek służby wierze i islamowi w kręgu sunnitów (ar. ahl as-sunna),a nie uganiają się za niskimi korzyściami; jako że setki tysięcy uczniów Światła udowodniły tę prawdę czynem pomimo wszelkich prześladowań i gróźb, jakim stawili czoło; jako że wszyscy uczniowie są wyćwiczeni i wciąż się uczą, aby dostarczyć prawdziwych i logicznych odpowiedzi na fałszywe wierzenia filozofii przeważające w dzisiejszych czasach; jako że Koran spełnia wszystkie nasze potrzeby i można znaleźć w nim wyrażone wyraźnie wszystkie prawdy, jakie kiedykolwiek były wymagane; jako że Koran jest darem, światłem i miłosierdziem Boga, dostarczającym swych lekcji w najlepszy sposób - zatem najwspanialszym aktem czci i źródłem rozkoszy jest unikanie marnowania na próżno naszego cennego czasu, a także uważne i nieprzerwanie czytanie i spisywanie Traktatów Światła oraz rozmyślanie nad nimi. Ów skarbiec miłosierdzia jest źródłem prawdy i naucza prawd Koranu w sposób zrozumiały dla młodzieży i dla prostych ludzi. Traktaty są nadzwyczaj zachwycającym, upragnionym, korzystnym, a przy tym wystarczającym lekarstwem oraz odtrutką. Są duchowym zbawicielem naszej młodzieży teraźniejszości i przyszłości. Skoro owe niezachwiane prawdy są oczywiste, zatem odmowa objęcia
Traktatów ze wszystkich sił, unikanie dokładnego badania ich, a także pozostawanie obojętnym, mogą być jedynie znakiem niedbalstwa.
Ponadto ci, którzy dokładają starań na rzecz prawdy, muszą w końcu dotrzeć do pobierania lekcji Traktatów Światła. Każdy oświecony człowiek, który wybiera drogę Światła, napotka prawdziwe szczęście i zrozumie naturę oblicza świata. Oto kwestia, którą my, uczniowie Światła z Ankary, oznajmiamy jednogłośnie. Traktaty Światła są światłem Wszechmądrego Koranu, który ukazuje skarbce życia wiecznego. Pewnego dnia podniosą one głos, tak że będzie on rozbrzmiewał na całym świecie.
Zgodnie z hadisem, dopóki tylko uczeni islamu nie uganiają się za doczesną pomyślnością, będą oni najbardziej godnymi zaufania spadkobiercami proroków. Uznajemy Traktaty Światła za ich doskonałego dziedzica. Zbiorowa osobowość duchowa Traktatów Światła żyła wypełnianiem zasad bycia spadkobiercą proroctwa i nadal tak postępuje. Ci, którzy są ślepi, głusi i nieprzytomni, którzy występują przeciwko nim, będą poniżeni. Będąc tak dojrzałymi, Traktaty Światła z pewnością zaproszą wszystkich filozofów, wiodących uczonych świata oraz tych, którzy poszukują prawdy, i uczynią owych błogosławionych ludzi o spokojnych sercach i łaskawych umysłach swymi uczniami. In sza'allah,wydarzy się to nie w odległej, lecz w bardzo bliskiej przyszłości. Jak przyznaje to większość filozofów i uczonych, świat stoi u progu zupełnie nowego postępu. Świat poszukuje swego Światła. Obecnie jest jasne i oczywiste, że poeta prawdy, Mehmet Akif, wskazywał na to Światło, kiedy powiedział:
Ześlij to Światło, o, Boże! Minęły całe stulecia, już wystarczy.
Brzask jest tym, co potrzebują ujrzeć na horyzoncie zrozpaczeni ludzie.
Nasi drodzy bracia!
Prosimy, módlcie się za nas, abyśmy potrafili pracować, by oddać Traktatom Światła to, co się im należy, i abyśmy nie zgubili się w zgiełku Ankary. Dopóki tylko Światło rozprasza ciemność, wciąż potrzebuje spostrzegawczego oka i pojmującego umysłu. Mamy nadzieję, że w takim mieście nasze oczy nie staną się ślepe. Módlcie się za nieszczęśników takich jak my. Poprzez fakt, że mocno objęliśmy Traktaty Światła, niechaj Bóg umieści nas pośród tych, którzy służą naszej zaszczytnej i wybitnej religii.
Tego ranka, po modlitwie porannej (ar. fadżr),nasz brat wspomniał wersy, jakimi zostało natchnione jego serce. Podzielmy się nimi z naszymi braćmi i siostrami:
Moją religią jest islam, moją Księgą jest Koran, a moja wiara jest prawdziwa.
Oddanie życia na tej drodze to zyskanie życia wiecznego.
Szczerze wam oddani
uczniowie Światła z uniwersytetu w Ankarze
* * *
ANALIZA
Po długim czasie rozłąki
Ostatni raz widziałem Nauczyciela dwadzieścia siedem lub dwadzieścia osiem lat temu.
Choć moim życzeniem zawsze było być blisko niego, widzieć go i patrzeć na jego błogosławioną twarz, nigdy nie mogłem znaleźć czasu. Nauczyciel żył w naszych sercach, zatem duchowo zawsze byliśmy razem z nim, co w pewien sposób pocieszało nas w tęsknocie, jaką czuliśmy. Kiedy uściskaliśmy jeden drugiego, przyjemność, jakiej doznałem, widząc jego świetlistą twarz, ukazała, jak wielką stała się nasza fizyczna tęsknota.
Po raz pierwszy spotkałem Nauczyciela czterdzieści lat temu. W tamtych czasach codziennie chodził on do biura i całymi godzinami prowadziliśmy słodkie rozmowy z Akifem, Naimem, Feridem i Izmirem. Nauczyciel wygłaszał na swój własny sposób swoje lekcje dotyczące złożonych kwestii rozumowych i wzbudzał w nas zapał swym wspaniałym i bohaterskim wysławianiem się. Posiadał on wyjątkową naturalną inteligencję, która była darem Boga. Im bardziej złożoną była dana kwestia, tym bardziej oczywistą stawała się jego potężna i wspaniała inteligencja. Posiadał on stale pracujący i myślący umysł i niewiele zajmował się ludzkimi ideami, biorąc Koran za jedynego przewodnika. To było źródłem wszystkich jego inspiracji i całej inteligencji. Wszystkie jego Błyski pochodzą bezpośrednio od Koranu. Miał on siłę osądu mudżtahida i imama, zaś jego serce było wypełnione wiarą jak serca towarzyszy Proroka. W swej duszy miał męstwo 'Umara (niech Bóg będzie z niego rad). W dwudziestym wieku ożyła w nim epoka szczęśliwości. Jego jedynym celem były wiara i Koran.
Celem ponad wszystkie cele islamu są prawda Bożej jedności i wiara w Jedynego Boga, które stały się przyczyną wszystkich działań Nauczyciela oraz powstania Traktatów Światła. Gdyby żył on w epoce szczęśliwości, w czasach, gdy wiara muzułmanów dopiero co została ustanowiona, błogosławiony Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) powierzyłby mu zadanie zniszczenia posągów bożków. Był zaprzysięgłym wrogiem politeizmu i bałwochwalstwa.
W walce jego życia, która trwała niemal wiek, natchnął on wiarą i Koranem serca wielu ludzi. Jego życie było wypełnione cnotą i męstwem.
Na polu walki, na czele wszystkich mudżtahidów, z ręką na rękojeści miecza, stojąc mocno na nogach, był prawdziwym bohaterem odpierającym ataki wroga. Przebywając w niewoli, rzucił wyzwanie nieprzyjacielskiemu dowódcy. Nawet krocząc na szubienicę był bohaterem, co sprawiło, że nieprzyjacielski dowódca zreflektował się i odzyskał rozsądek.
Był gotów do poświęceń do tego stopnia, że wiele razy narażał swoje życie, nie zważając na własne bezpieczeństwo. Żył dla jego ludu i dla jego narodu. Zaciekle sprzeciwiał się hipokryzji i niezgodzie. Dla korzyści ludzi tego narodu zniósł wszelkie rodzaje prześladowań i tortur. Nie przeklinał tych, którzy go prześladowali, a nawet modlił się o przewodnictwo i zbawienie dla tych, którzy wtrącili go do więzienia. Śmierć za jego sprawę była dla niego czymś łatwym.
Posilał się jedną miseczką zupy, jedną szklanką wody i jednym kawałkiem chleba. Jego ubrania były proste i niedrogie; posiadał jedynie rozpinany sweter z białej amerykańskiej bawełny. Prał i czyścił swoje ubrania, zanim stały się brudne. W największym stopniu zwracał uwagę na czystość. Nie posiadał żadnych pieniędzy ani dóbr doczesnych. Nigdy nie żył dla siebie samego, lecz poświęcił życie wyłącznie społeczeństwu.
Był niewielkiej postury, lecz jego wielkość była ogromna. Jego oczy lśniły jak słońce, a jego spojrzenie było niesamowite. Pod względem materialnym był najbardziej biednym człowiekiem, lecz duchowo był królem wszystkich królestw.
W jego pomarszczonej twarzy nie było widać żadnych oznak cierpień osiemdziesięciu lat życia prócz siwizny we włosach. Miał jasnoróżową cerę i nie nosił brody. Choć był energiczny jak nastolatek, miał również miękkie serce i był spokojny. Jednakże kiedy był zdenerwowany, przypominał lwa, a nawet na kolanach przemawiałby jak wielki król.
Polityka była tym, czego najbardziej nie znosił. Przez trzydzieści pięć lat nie przeczytał żadnej gazety i zerwał wszystko, co łączyło go ze sprawami tego świata. Nikomu nie pozwalał na to, by zobaczył się z nim między modlitwą po zachodzie słońca (ar. maghrib)a południem następnego dnia, nieprzerwanie oddając cześć Bogu. Sypiał bardzo niewiele.
Surowo zakazywał swym uczniom zajmowania się polityką. Po całym narodzie rozproszyło się sześćset tysięcy - a być może nawet milion - jego uczniów, którzy byli najbardziej cnotliwymi młodymi ludźmi. Wielu z jego uczniów - ich liczba sięga setek lub nawet tysięcy - studiowało na różnych wydziałach uniwersytetów. Wszyscy uczniowie Światła byli najbardziej cnotliwymi w swoich klasach [1] i najbardziej ciężko
pracującymi. Setki tysięcy uczniów Światła w całym narodzie postępowały zgodnie z porządkiem publicznym, nie wywołując ani jednego incydentu. Wszyscy uczniowie Światła są pewnego rodzaju duchowymi strażnikami porządku i bezpieczeństwa publicznego.
Zapytałem, czy był rozczarowany swoją podróżą do Stambułu. Odpowiedział:
-Jedyną rzeczą, jaka sprawia mi ból, są niebezpieczeństwa zagrażające islamowi. W dawnych dniach były one łatwe do zniesienia, ponieważ zagrożenia pochodziły z zewnątrz, jednak obecnie zagrożenia pochodzą z wewnątrz. Zaroiło się wśród nas od robaków. Trudniej to znieść, ponieważ ludzie są nieświadomi ich wroga, i obawiam się, iż ciało tej społeczności tego nie wytrzyma. Ludzie mniemają, że wrogowie, którzy rozpruwają ich żyły i piją ich krew, są ich przyjaciółmi. Jeśli zatem daleko sięgające oczy społeczności są ślepe, forteca wiary będzie w niebezpieczeństwie. To jest teraz moje cierpienie i moja męka. W innych przypadkach nie mam czasu na to, aby myśleć o moich osobistych trudnościach. Jeśli tylko forteca wiary będzie w przyszłości bezpieczna, ze szczęściem zniosę tysiąc osobistych trudności.
-Istnieją setki tysięcy uczniów posiadających wiarę. Czyż to nie jest dla ciebie pocieszeniem i nie daje ci nadziei na przyszłość?
-Tak, nie jestem zupełnie zrozpaczony, jeśli chodzi o przyszłość (...).Świat przechodzi duchowy kryzys. Duchowe filary zachodniej cywilizacji zatrzęsły się, a poprzez jej chorobę ciemność, kataklizm, śmierć i zaraza rozprzestrzeniają się po całym świecie. Jakiego rodzaju rozwiązania, które mogłyby zapobiec owej zakaźnej chorobie, istnieją dla cywilizacji islamu? Czy rozwiązaniem jest gnijąca, zepsuta i rozpadająca się formuła Zachodu, czy też rozwiązanie można znaleźć w nowych zasadach wiary, pośród społeczności muzułmańskich? Widzę wielkich przywódców w stanie ignorancji. Przegniłe filary niewiary nie mogą podeprzeć fortecy wiary. Oto powód, dla którego postanowiłem poświęcić dla wiary cały mój czas.
-Ludzie nie rozumieją Traktatów Światła lub nie chcą ich zrozumieć - mówił dalej Nauczyciel. - Myślą, że jestem nauczycielem z medresy, tonącym w bagnie scholastyki. Studiowałem wszystkie nauki, w tym również nauki współczesne oraz filozofię, i rozwiązałem najbardziej złożone kwestie w tej materii. Opublikowałem nawet wiele ksiąg poświęconych tym tematom, jednak nie znam sztuczek logiki ani też nie dbam o oszustwa filozofii. Wypowiadam się w kwestiach życia rodzinnego społeczeństwa, jego duchowego istnienia, sumienia i wiary.
Jako że najważniejszym filarem społeczności islamskiej jest Koran, który kładzie fundamenty Bożej jedności i wiary, mówię wyłącznie o nim. W dniu, w którym ten filar zostanie strzaskany, nie będzie już społeczności (muzułmańskiej - uz. red. pol.).
-Pytają: "Dlaczego drażnisz tych ludzi?". Nie robię tego świadomie. Przede mną jest ogromny pożar. Płomienie sięgają chmur. W tym ogniu pali się moje dziecko; moja wiara jest pochłonięta przez płomienie. Biegnę, by ocalić moją wiarę i gasić ogień. Jeśli jest ktoś, kto chce, bym po drodze się potknął, by poplątały mi się nogi, jakież to ma znaczenie? Jakież znaczenie mają owe niewielkie przeszkody wobec tak ogromnego ognia? O, ciasne umysły, ciasne poglądy!
-Czy myślą oni, że jestem aroganckim człowiekiem pracującym tylko dla zbawienia własnej duszy? Poświęciłem mój świat i moje życie ostateczne dla zbawienia wiary całej społeczności. Przez całe osiemdziesiąt kilka lat mego życia nie doznałem żadnych doczesnych przyjemności. Całe moje życie upłynęło na polach bitew, w obozie jenieckim, w więzieniach federalnych i w sądach. Nie ma trudów ani cierpień, których bym nie zniósł. Przed Sądem Wojennym byłem traktowany jak dzikus, byłem zsyłany z miejsca na miejsce jak wyrzutek. Całymi miesiącami w więzieniach nie mogłem z nikim się widywać. Wiele razy zostałem otruty, a sędziowie przysięgli pogardzali mną. Czasami po tysiąckroć wolałbym śmierć od takiego życia. Gdyby moja religia nie zabraniała mi samobójstwa, dzisiaj Said gniłby już w ziemi!
-Ze swej natury nie mogę znieść poniżenia i zniewag. Honor i bohaterstwo islamu jasno zabraniają mi pozostawania w takim stanie. Kiedy upadam do takiego stanu, nie dbam o to, kto stoi przede mną; choćby był to największy prześladowca i tyran lub najwyższy dowódca nieprzyjaciela, nie pozwolę im, aby mnie poniżali. Cisnę im prosto w twarz ich prześladowanie i barbarzyństwo. Mogą wtrącić mnie do lochu lub powiesić, to bez znaczenia. I tak też się stało - przeszedłem przez wszystkie te prześladowania. Gdyby serce i sumienie pewnego brutalnego dowódcy wytrwały w swym postanowieniu kilka minut dłużej, Said zostałby powieszony i dołączyłby do grupy niewinnie zamordowanych.
-Całe moje życie upłynęło w trudach, nieszczęściach i cierpieniach. Poświęciłem moje życie i mój świat dla pokoju, spokoju i wiary społeczności. Wybaczyłem wrogom. Nawet ich nie przeklinałem. Z tego powodu Traktaty Światła ostatecznie zyskały dwieście tysięcy, a może nawet dwa miliony uczniów - nie znam dokładnej liczby, ale tak mówią. Sąd w Afyon mówił o pięciuset tysiącach. Co więcej, Traktaty przysłużyły
się ocaleniu ich wiary. Poprzez śmierć ocaliłbym własną wiarę, lecz pozostając przy życiu, wykonałem swą służbę dla ocalenia wiary innych. Pozostając przy życiu, znosiłem wszelkie trudności, po tysiąckroć chwała niech będzie Bogu Jedynemu.
-Na drodze ocalenia wiary społeczności poświęciłem swe życie ostateczne. Moim celem nie jest ani umiłowanie Raju, ani strach przed Piekłem. Przez wzgląd na ocalenie wiary społeczności, owej społeczności dwudziestu pięciu milionów Turków, chętnie poświęcę nie jednego Saida, lecz tysiąc Saidów. Gdyby nasz Koran pozostał bez swej wspólnoty (ar. dżama'a)na tym świecie, nie mógłbym wejść do Raju, lecz czekałby na mnie loch (Piekła - uz. red. pol.). Chętnie spłonę w Ogniu Piekielnym, gdybym tylko mógł ujrzeć ocalenie wiary naszego narodu. Gdy moje ciało będzie płonąć, moje serce będzie ogrodem różanym.
Tak przemawiał szanowny Nauczyciel. Był jak wulkan, z którego bucha lawa. Na morzu jego duszy wzbierał sztorm. Był jak wodospad, który uderza w największe głębie duszy przyjemnym dźwiękiem wspaniałości. Był wielce pobudzony. Mówił jak podekscytowany orator na kazalnicy i nie chciał, aby mu przerywano. Poczułem, że jest zmęczony. Pomyślałem, że powinienem zmienić ów ekscytujący temat.
-Czy zmęczyłeś się w sądzie? - zapytałem (...).
-Czyż istnieje jakieś prawo, które mogłoby uważać za bezprawne wspieranie edukacji religijnej, a dla kobiet, naszych szanownych sióstr, zachowywanie ich czystości oraz godności poprzez nauki muzułmańskiej moralności? Czyż używanie wyrażenia "znaczenia, o których oznajmiono sercu" można uważać za świadectwo wpływania na społeczeństwo? Stawiam to pytanie profesorom nauki o prawie!
Nasza rozmowa z Nauczycielem trwała jakiś czas. Dopiero wtedy, kiedy poprosiłem o pozwolenie na odejście, zdałem sobie sprawę z tego, jak długo trwała.
Esref Edip, rok 1952
* * *
SAID NUR [2] I JEGO UCZNIOWIE
Istnieje szczęśliwy człowiek, którego przyjęło każde pokolenie, od ośmio do osiemdziesięciolatków. Ich wiek, wygląd i zajęcia różnią się od siebie nawzajem, jednak nie ma żadnej różnicy między nimi w tym, że wszyscy wierzą w to samo: w Jedynego Boga! W Jedynego Boga, Który jest Panem światów (ar. Ar-Rabb al-'alamin), w Jego wielkiego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i w Jego wspaniałą Księgę. Ci ludzie pozostają w takim stanie, jak gdyby Święty Koran został na nowo objawiony, a wszyscy znaleźli w nim dokładnie to, czego szukają. Kiedy widzisz Saida Nursiego i jego uczniów, czujesz się tak, jakby przebywali oni w epoce szczęśliwości. Wszyscy oni znajdują się w stanie pokoju. Jak wielkim przywilejem jest więź z czymś tak czystym, wzniosłym i wiecznym; z Tym, Który widzi i słyszy każdą rzecz, Który jest Stwórcą wszystkich światów! Jakimż przywilejem jest kroczenie po tej drodze i umiłowanie jej! Tak, cóż to za olbrzymie szczęście!
Said Nursi był starszym człowiekiem, którego życie objęło trzy pokolenia, który widział trzy okresy: konstytucjonalizm, Partię Jedności i Postępu oraz Republikę. Owe trzy okresy były wypełnione przewrotami, zniszczeniem i upadkiem. Nikt nie utrzymał się na nogach z wyjątkiem jednego człowieka, solidnie stojącego. Przybył z miejsca, gdzie słońce wschodziło nad pastwiskami Wschodu, i odbył podróż aż do Stambułu. Jego wiara była silna jak góry. Mówił jedynie o Jedynym Bogu, o Proroku (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) - i o niczym więcej. Jego głowa była silna i dumna jak Góra Ararat. Żaden tyran nie sprawił, by się pokłoniła, a żaden uczony nie mógł jej pokonać. Posiadał on zdumiewającą siłę woli i był twardy niczym skała. Jego inteligencja była jak błyskawica. To był Said Nursi! Narady wojenne, sądy, przewroty, rewolucje... Przygotowano już szubienicę dla niego i został wygnany. Ów olbrzymi człowiek, ów byt duchowy nie mógł zachwiać się i zejść ze swej drogi. Stawił czoła wszystkim owym boleściom z nieśmiertelnymi siłą i męstwem, dzięki swojej wierze. Koran stwierdza: Wy będziecie górą, jeśli jesteście wierzącymi![3] Jest tak, jak gdyby te słowa Boga przejawiły się w Saidzie Nursim.
Czytaliśmy jego mowy obrończe wygłoszone w sądzie. Te mowy nie broniły jego samego, lecz broniły jego sprawy. To dzielność, męstwo, wzór inteligencji i prawdziwy majstersztyk.
Dlaczego Sokratesa uważa się za tak wielkiego? Czyż nie dlatego, że spoglądał z góry na własne życie przez wzgląd na swoje ideały? Choć Said Nursi został nazwany przez wrogów islamu reakcjonistą i hipokrytą, był przynajmniej tak wielki jak Sokrates. Według nich, aby być wielkim, trzeba być cudzoziemcem [4] ...
Ciągano go od jednego sądu do drugiego. Był władczy nawet wtedy, kiedy był więźniem. Rzucano go z jednego więzienia do drugiego; z jego powodu więzienia i lochy stały się szkołami Proroka Józefa. Said Nursi wniósł Światło do lochów i przyniósł je sercom. Wielu zaciekłych morderców, wrogów publicznego porządku i gwałcicieli - wszyscy stopnieli w obliczu tego monumentu wiary. Było tak, jakby urodzili się oni na nowo. Wszyscy przeszli przemianę na lepsze, stali się łagodnymi i szlachetnymi obywatelami oraz wzorami do naśladowania. Która z waszych szkół i który z waszych systemów edukacji byłyby w stanie tego dokonać?
Zsyłano go na wygnanie, przepędzając z miejsca na miejsce. Każde miejsce, do jakiego go zsyłano, stawało się dla niego ojczyzną. Gdziekolwiek nie został zesłany, otaczali go wierni o czystych i szczerych duszach. Żadne prawa, zakazy, policjanci, żandarmi ani grube mury więzienne nie mogły nawet na chwilę rozłączyć go z jego wiernymi braćmi. Dla tego wielkiego kaznodziei i jego uczniów religia, miłość i wiara stały się narzędziami usuwającymi wszelkie materialne bariery, poprzez które starano się ich rozdzielić. Ograniczenia i groźby ślepych sił i martwej materii tworzyły wielkie fale na oceanie królestwa duchowego. Owe fale zaczynały bieg w pokojach i wioskach i rozprzestrzeniały się z miejsca na miejsce, aż docierały nawet do bram uniwersytetów.
Przez całe lata dzieci tego narodu, którego uświęcone cnoty podeptano, zniszczone pokolenia oraz ci, którzy byli spragnieni wiary, biegli ku jego drodze i ku jego Światłu. Traktaty Światła napisane przez Nauczyciela przechodziły z rąk do rąk, z języka na język i z jednej prowincji do drugiej. Od ośmiodo osiemdziesięciolatków ludzie starzy i młodzi, niewykształceni i oświeceni, wszyscy zyskali coś z Traktatów i zostali olśnieni ich Światłem. Każdy uczeń stał się jak maszyna drukarska, jak drukarz, a ich wiara rzuciła wyzwanie technologii. Więzienia stały się szkołami. Jego Światło, Światło Świętego Koranu, Światło Jedynego Boga wyszło poza granice tego narodu i rozprzestrzeniło się po całym świecie islamu.
Teraz w całej Turcji i wszystkich jej instytucjach wszyscy obywatele, którzy miłują swój naród, powinni wstać na znak szacunku przed taką siłą,
przed Saidem Nursim i jego uczniami! Nie mieli oni żadnego bractwa, klubu, miejsca, domu, żadnych partii politycznych, fantazyjnych mów ani luksusów. Byli tłumem nieznanych ludzi. Są oni błogosławionymi ludźmi, którzy poprzez wiarę świadomie poświęcili swe życie owej wzniosłej sprawie.
O. Yuksel
(Serdengecti)
* * *
BEDIUZZAMAN OTRUTY
Siedem lat temu, w niełaskawym czasie, kiedy prawo było łamane, prawa człowieka były krzyżowane, wolność nie miała żadnego znaczenia, a osobiste pragnienia i namiętności stały ponad prawem, osiemdziesięcioletni uczony w religii został zesłany do miasteczka Emirdag w prowincji Afyon. Został zmuszony do odwiedzenia urzędnika rządowego zajmującego się rejestrem mieszkańców i do zamieszkania w tym miejscu. Jedynym celem owego wielkiego myśliciela było głoszenie praw Koranu i prowadzenie ludzi do prawdy, dobroci i prawości. To było przyczyną jego zesłania. We własnej ojczyźnie, dla obrony której przelewał krew, został poddany takim prześladowaniom i torturom, których nawet sądy Inkwizycji nie uznałyby za uczciwe. Wtrącano się do spraw bród, wąsów, stroju, a ludzie ginęli pod lufami żandarmów.
Nawet w miejscach, do których był zsyłany, nie zostawiono go w spokoju. Jak każdy Turek, który odziedziczył po swoich przodkach cnotę gościnności, tak mieszkańcy tego miasta pospieszyli z pomocą owemu staremu i opuszczonemu człowiekowi. Miejscowi uznali za swój obowiązek dbałość o wspieranie tego starca, który zdobył sobie dobre imię poprzez jego dzieła naukowe i czyny.
Wiedział on, jak chronić godność, powagę i honor islamu oraz nauki. W żaden sposób nie przyjął wyrazów wdzięczności za jakąkolwiek doczesną przyjemność i z całą pewnością nie miał żadnych powiązań z partiami i organizacjami politycznymi.
Jak w Turcji postępowano ze wszystkimi wierzącymi i prawymi myślicielami, tak również dom tego człowieka nachodzono przy wielu
okazjach. Został on postawiony przed sądem, a jego księgi oraz listy zostały zbadane do najdrobniejszych szczegółów. Został uwięziony, choć był całkowicie niewinny.
Tak, mówię, że był on niewinny. Wszyscy, od gubernatora prowincji, przez gubernatora dystryktu, aż po żandarma na posterunku uważali, że prześladowanie i torturowanie Nauczyciela poprzez wtrącanie go do więzienia są powodem do dumy. Gorąco pragnęli zaimponować zwierzchnikom i wypatrywali sposobności awansu.
Powodu owych prześladowań i męczarni należy szukać w zmianie podejścia do religii, ograniczeniach nałożonych na wolność, a także w ograniczeniu praktykowania islamu. W tej sytuacji nie było nic niezwyczajnego ani osobliwego, ponieważ w owym czasie planowano wychowanie pokolenia niewolników uzależnionych od bezbożnych, materialnych i zwierzęcych żądz. Jednakże ten człowiek nie przywiązywał znaczenia do własnego życia i kroczył naprzód z całkowitą wiarą, i powstał w imię wolności i moralności. Nie chciał, żeby młodzi ludzie stali się niewolnikami zwierzęcych żądz. Jednak jego starania o osiągnięcie tego celu nie były mile widziane przez jego wrogów, a przedstawione przez niego propozycje były czymś przerażającym dla tych, którzy łamali prawa człowieka i obrali za cel życie kosztem milionów innych ludzi, jak żyje ośmiornica. Zatem nadzór i prześladowania trwały całymi latami.
Jeśli chodzi o ludzi, którzy rozmawiali z nim, pisali do niego listy lub spieszyli na jego usługi, dokonano najścia na ich domy, wtrącono ich do więzienia Afyon, by tam zgnili, zaś ich dzieci pozostawiono na ulicy. Zarówno jego odręcznie spisany Koran, jak i komentarz do niego, jakim są Traktaty Światła, zostały skonfiskowane, jakby spisanie ich było aktem zdrady, i przekazane oskarżycielowi publicznemu. Kiedy trwał jego proces przed sądem, ów uczony był przetrzymywany w areszcie przez dwadzieścia miesięcy, choć był całkowicie niewinny.
Nadszedł czas, kiedy więzienie Afyon było pełne niewinnych obywateli, którzy zostali uwięzieni jedynie dlatego, że wierzyli w Boga Jedynego i podążali za Jego rozkazami. Była to jedyna ich zbrodnia. Prześladowania i tortury, jakie uznano za właściwe dla nich, przeraziłyby nawet Szatana. Poziom okrucieństwa osiągnął zenit. Jak święte miasto Jeruzalem doświadczyło barbarzyństwa Żydów i stało się miejscem, w którym prześladowano proroków, tak Afyon stało się drugim miastem, w którym grubiańsko gwałcono prawa człowieka, a prawa obywateli zostały przybite do krzyża.
14 maja (1950 roku - uz. red. pol.) wybory unicestwiły i zniszczyły trwającą ćwierć wieku dyktaturę. Ludzie radowali się, ponieważ przejęli choć częściową kontrolę nad swym losem (...).
Kiedy spodziewano się, że po wyborach 14 maja rzeczy będą zmieniać się na lepsze, wkrótce każdy zdał sobie sprawę z tego, że gubernatorzy prowincji i dystryktów nie porzucili starych przyzwyczajeń.
Policja ponownie nękała dwóch lub trzech obywateli, którzy rozmawiali z Nauczycielem, a dom Bediuzzamana znowu był obserwowany. Mimo że prawo Republiki Turcji zabraniało przeszukania domu (bez zezwolenia - uz. red. pol.), żandarm, który nie miał takich rozkazów, mógł dokonać nalotu na przypadkowo wybrany dom wedle własnego uznania, a bezczelni sprawcy tego czynu nie zostaliby ukarani. Po raz kolejny zaczęto wtrącać się do spraw ubioru Nauczyciela, a tych, którzy zostali przyłapani na odwiedzaniu go, zabierano na posterunek policji (...).
Rozkazano otrucie owego osiemdziesięcioletniego uczonego w religii, który poświęcił się dla ludzi tego narodu. Jego jedzenie zostało zatrute w jedną z nocy Święta Zakończenia Postu.
Cóż to była za straszliwa i niemożliwa do zniesienia sytuacja! Nauczyciel pozostawał w izolacji, pod nadzorem, a przy jego drzwiach postawiono strażnika. Stał w obliczu śmierci w domu, w którym został opuszczony.
Cóż za nieszczęście! Dalejże, społeczności islamu! Wylewajmy nasze łzy! Nie, ten problem nie zostanie rozwiązany poprzez łzy i płacz; dokładajmy starań na drodze Boga!
Nihat Yazar
* * *
BEDIUZZAMAN SAID NUR
Turcja była kolebką wielu geniuszów i wydała wielu mudżtahidów, odnowicieli oraz szlachetnych ludzi. Wysokie standardy ich życia ukazały się w szacunku, jakim się cieszyli, jaki znaleźli wśród ludzi tego narodu, tak że bez umniejszania ich znaczenia droga prawdy, którą kroczyli, stała się dla nich łatwiejsza.
Pomimo całkowitej sprzeczności owych warunków i najcięższych prześladowań, jakie miały miejsce przez minione dwadzieścia pięć lat, zostaliśmy obdarowani kimś, kto w najcięższych czasach walczył i stanął do bitwy. Ów geniusz był wzorem Światła roznieconego przez jego sprawę. Sława, jaką cieszył się z powodu swej wiary, dotarła do najdalszych miejsc świata.
Ten człowiek rozświetlił swoim Światłem wiele mrocznych sumień. Jego siła dała męstwo ludziom słabej wiary, jego inteligencja natchnęła wielu nieszczęśników. Bez wątpienia tym człowiekiem był szanowny Said Nursi.
Po otrzymaniu od niego lekcji cnoty i samopoświęcenia wielu ludzi, którzy zbłądzili, znalazło się w samym środku pełnej światła i rajskiej pustyni.
Obok wielkości jego inteligencji i męstwa ów wspaniały człowiek miał też silną wiarę. Z powodu odwagi wynikającej z jego wiary bez mrugnięcia okiem wytrzymał dwadzieścia pięć lat tyranii i prześladowań, będąc jedynym człowiekiem, który był w stanie oprzeć się owym niesprawiedliwym i przerażającym torturom.
Cały muzułmański świat nie mógł powstrzymać się przed przyciąganiem tego duchowego przewodnika. Światło zrodzone w pustynnych i opustoszałych zakątkach Turcji rozprzestrzeniło swój blask do takich miejsc jak Pakistan i Indonezja, przydając chwały i sławy temu człowiekowi oraz jego ludowi.
Jakież to nieszczęście, że ów wspaniały i błogosławiony człowiek, który wyszedł z naszego łona i dzięki któremu zyskaliśmy honor, który rozświetlił serca pozostające w ciemności, który z powrotem sprowadził błądzących ludzi na drogę prawdy, był w naszej ojczyźnie torturowany i prześladowany, zamiast cieszyć się największym szacunkiem!
Mimo to nigdy nie dał się zastraszyć i nigdy nie zszedł ze swej drogi. Przeciwnie, bardzo dobrze wiedział, że bez walki, samopoświęcenia i cierpienia żadne dzieło nigdy nie zapuści mocnych korzeni.
Niezależnie od tego, jak bardzo pragnęlibyśmy zgasić blask owego słońca, jego światło płonęłoby niczym płomień w naszych mrocznych sercach i oświecało nas. Takie było prawo owego wielkiego człowieka i taki był owoc jego sprawy. Jakże szczęsnym jest ten człowiek!
Cevat Rifat Atilhan
* * *
BEDIUZZAMAN SAID NUR
Ta piękna turecka ojczyzna stała się wzorem dla całej ludzkości i obdarowała ją tym wielkim geniuszem i nauczycielem, tą wspaniałą istotą ludzką. Każdego dnia jego dziewięćdziesięcioletniego życia był on aurą Światła i światłem cnoty. Jest on uosobieniem wielkiej sfery wiary, która przeniknęła do umysłów i dusz całego tureckiego pokolenia. Przez całe lata owo Światło rozświetliło wiele ciemnych dusz i poprowadziło je ku słusznej, pięknej i pełnej światła drodze.
Wielki Nauczyciel Said Nur jest symbolem wspaniałej inteligencji, danej mu przez nadzwyczajną łaskę Jedynego Boga. Dzięki wspaniałej inteligencji i męstwu poświęcił wszystko, co miał, dla dobra tego drogiego mu narodu i walczył dla jego rozwoju i postępu. Światło Nauczyciela rozprzestrzeniało się, docierając do sąsiednich narodów, aż po Pakistan i Indonezję.
Wartości płomienia i blasku tego Światła, jego moralności i cnoty, nie można zmierzyć ani całkowicie docenić w oparciu o tylko jedno kryterium.
Jego determinacja i siła woli, jego wzniosłe zadowolenie z tego co posiadał i najwspanialsze cechy ludzkiego charakteru są dla nas wystarczająco wspaniałe, abyśmy ujrzeli go jako wzór do naśladowania.
Jego moralność i cnoty, a szczególnie jego wzniosła wiara, były olśniewające nie tylko dla nas, nie tylko dla muzułmanów, ale dla całej ludzkości, patrzącej na wyjątkową szlachetność tego człowieka, ukazującą się zarówno w nim samym, jak też w jego rodzie. Wszystkie dzieci narodu tureckiego mogą być dumne z tego, że ich ojczyzna była kolebką dla tak błogosławionej inteligencji, dla tak wspaniałego charakteru, dla takiej osobistości jak Nauczyciel.
Pewnego dnia stanął on przed sądem, a ten proces nauczył nas dwóch rzeczy.
Jedną jest fakt, że szlachetne pokolenie młodzieży tureckiej ma głęboki szacunek dla cnoty, najwyższej moralności, wzniosłej wiary i siły woli, a także jest nimi wielce zafascynowane.
Drugą jest fakt, że przy swoich luksusach, bogactwach, rangach i stanowiskach ci, którzy poszukują swego znaczenia w przemijającym dniu dzisiejszym i w rozpuście, poszukują również powodów, dla których mogliby utrzymać Turków w biedzie i zacofaniu. Stało się jasne, że ich trujące inspiracje i rozkazy, a także siła, jaką miało owo bezklasowe i nieznane plemię, pochodzą z instrukcji rewolucjonistów i podżegaczy, którzy są cudzoziemcami i potajemnymi wrogami Turków.
Ta wielka społeczność tysięcy oświeconych, młodych ludzi była zaskoczona, widząc zatrute, przeklęte pióra mąciwodów, których, choć byli oni bojaźliwi i chwiejni, użyto do przebiegłego sprzeciwienia się temu człowiekowi, do pomniejszenia jego wartości i fabrykowania bzdur, które już wyszły z mody.
Wielkiego Nauczyciela można porównać do Mahatmy Gandhiego, wielkiego współczesnego człowieka, który stanął na czele ruchu wyzwolenia Indii, a to w następujący sposób: Jeden z nich, buntując się przeciwko angielskim prześladowaniom, imperializmowi, straszliwej inwazji i wyzyskowi, przez całe lata z wielką siłą woli służył swej sprawie, aż zdołał osłabić i sparaliżować całą potęgę i moc Wielkiej Brytanii. Dla nas ten naród wydał naszego wielkiego Nauczyciela wraz z jego walką i sposobem życia bardzo podobnym do sposobu życia tego pierwszego człowieka. Jednakże prócz owych przymiotów Bóg obdarował go tym, że jest on muzułmaninem, a także posiada światło wiary. Tym światłem rozświetlił on niczym słońce wszystkie muzułmańskie kraje.
Jest jednak jedna wielka i zasmucająca różnica między nimi.
Owa różnica polega na tym, że ten pierwszy posiadał niezachwiane przekonanie, szacunek i wierność społeczności liczącej czterysta milionów ludzi. Tymczasem nasz (Nauczyciel - uz. red. pol.) nawet w granicach naszego kraju stał się celem przebiegłych ataków ze strony tych, których ród jest nieznany i którzy mają tylko niewielkie wymówki po temu, by nazywać się szlachetnymi.
O, Panie nasz! Dlaczego upadliśmy tak nisko, by stać się nikczemni i nędzni, kiedy zostaliśmy obdarowani tak wielką wartością i cnotą? Wiemy, że nasze grzechy są liczne i wielkie, lecz wystarczy nam, o Panie nasz, że upadliśmy tak nisko!
Cevat Rifat Atilhan
KIM JEST BEDIUZZAMAN?
Poprzez światło swej wiary oraz swe świetliste słowa Bediuzzaman usiłował przywrócić pokój i bezpieczeństwo, a także ustanowił wartości duchowe na drodze pełnej śmiertelnych niebezpieczeństw dla społeczeństwa. Niech ten fragment będzie refleksją na temat człowieka, który przeciwstawił się czasom, w jakich celebrowano ignorancję i ślepą wiarę.
Bediuzzaman zobaczył, że cnoty moralności i patriotyzmu nie mogą rozwinąć się dzięki nowoczesnym naukom. Młodzi ludzie, którzy dorastali otoczeni przez takie znaczenia i formy, byli jałowi niczym pustynia, a wypełniała ich pustka. To on uczynił ową prawdę oczywistą, przewidział, że ci ludzie będą katastrofą dla umysłów i widoków na przyszłość naszego społeczeństwa, a także zaproponował rozwiązanie.
Bediuzzaman był uczonym, który symbolizował wzniosłość charakteru w sercach pośród duszącego ucisku i eksponowania roli jednostki, które doprowadziło do wielkiego podziału między Wschodem a Zachodem, a także do utraty osobowości poprzez ślepe naśladownictwo.
Bediuzzaman był uczonym religijnym, który ucieleśniał filozofię stworzenia w umysłach i sercach wolnych ludów i narodów.
Ten szlachetny naród wielce potrzebuje służby ludzi, którzy - jak Bediuzzaman - zniszczyli w swych duszach bożki osobistych korzyści.
Ziya Nur z Wydziału Prawa
* * *
RADA DLA BRACI-DEMOKRATÓW
Pod przywództwem dyktatorów i nadzorców religia narodu, jego wiara i życie doznały szkody z winy bezlitosnych masonów poprzedniej epoki. Najbardziej skuteczną bronią, jakiej używali oni w owej bolesnej epoce, było przedstawianie Demokratów w ten sposób, jakby byli oni bardziej bezbożni od nich. Pewna grupa odgrywała rolę ludzi pobożnych i przekonywała, że Demokraci nie zamierzają przyznać ludziom wolności religijnej, jaką im obiecali. Inna grupa oskarżała Demokratów o to, że
chronią oni reakcję polityczną i odwracają ludzi od wspierania wolności religijnych. Namawiali też Demokratów do zniszczenia religii oraz instytucji religijnych, a także do okazywania wrogości wobec ludzi religii, jak sami czynili to w przeszłości.
Kiedy tylko Partia Demokratyczna doszła do władzy, twardo potraktowała komunistów i przywróciła swobodę wykonywania azanu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Z tego powodu Demokraci zyskali miłość społeczeństwa, a poparcie dla nich zwiększyło się dwudziestokrotnie, co zaalarmowało Partię Republikańską (Jedności i Postępu - uz. red. pol.) oraz jej zwolenników.
Wierzymy, że Demokraci nie wpadną w tę pułapkę, ponieważ są wystarczająco sprytni, aby zrozumieć, że (Republikanie - uz. red. pol.) stracili poparcie z powodu prześladowań uczniów Światła, którzy są ludźmi religii i Koranu.
Dobitne slogany minionej epoki są dobrze znane. Jeśli Demokraci chcą, by ich rządy trwały, muszą trzymać się polityki całkowicie sprzecznej z owymi sloganami, z jednej strony twardo traktować komunistów, zaś z drugiej chronić religię i ludzi religii. Potrzebują jawnego i mężnego kroczenia tą drogą. Jeśli ukażą najmniejszą słabość lub najmniejszą nieszczerość, wpadną w pułapki zastawione przez Republikanów.
Jako uczniowie Światła nigdy nie angażujemy się w politykę. Jedyną nadzieję pokładamy w tym, że wolność religii w narodzie zostanie prawdziwie zastosowana, a uczniowie Światła, którzy są ludźmi religii i Koranu, zostaną uwolnieni od prześladowań i ucisku, jakie przetrwali w ciągu ostatniego ćwierćwiecza. Nasza rada dla braci-Demokratów jest następująca: Nie powinni oni dać się ogłupić szatańskim sztuczkom poprzedniej epoki ani popaść w to samo zbłądzenie. Nie powinni pogardzać duszą i wolą ludu, jak czynili to Republikanie. Powinni kontynuować swe wysiłki przeciwko komunizmowi i pracować na rzecz religii.
W imieniu uczniów Światła
Sadik, Sungur, Ziya
* * *
BEDIUZZAMAN
W jednym z ostatnich dzieł Bergsona [5], zatytułowanym Dwa źródła moralności i religii,autor wyjaśnia, że społeczność ludzka może wznieść się z poziomu nikczemności do wysokiego poziomu wiedzy, szczególnie w kwestiach moralności, jedynie dzięki pobożnym i czystym osobistościom.
Ten pogląd zawsze był udowadniany przez niezliczone przykłady w prawdziwym życiu, w historii ludzkości i historii islamu. W nauce o psychologii, a zwłaszcza w sztuce rozwoju, tradycyjnie polegano na tej właśnie zasadzie, aby wyznaczyć właściwy kierunek temu pokoleniu. Jeśli chodzi o wcześniejsze stulecia, jest oczywistym, że w im większym stopniu zachęcano ludzi do tego, by podążali za jednostkami będącymi dla nich wzorem, tym większe było ich szczęście w porównaniu z naszym szczęściem.
Niezależnie od społeczności lub epoki, w jakich żyłby Bediuzzaman, byłby jedną z tych wzorowych jednostek, które zachowują owe czyste i nadzwyczajne przymioty. Szpiedzy przeszkolili wielu zdrajców i wrogów narodu tureckiego, którzy chcą zniszczyć Turków, ukrywając się za różnymi zasłonami. Ci zdrajcy w każdej chwili pracują nad wprowadzeniem w błąd ludów tureckich poprzez swe oszustwa, widząc w tym sposobność zarobku. Oto dlaczego tłumili i ograniczali życie owego błogosławionego Bediuzzamana.
Pytamy ich (chociaż nie ma nikogo, kogo moglibyśmy o to zapytać, a cóż zyskamy, zadając to pytanie?): W ciągu całej naszej historii prawosławny patriarcha Konstantynopola udowadniał przy każdej okazji, że jest najbardziej przerażającym i bezlitosnym z naszych wrogów. Podczas gdy trwają jego rządy we wspaniałych pałacach, prawa Bediuzzamana do władania tym wspaniałym krajem trwają przynajmniej od tysiąca lat, a tytuły do owego panowania nosi on wypisane na swej skórze i w sercu. Czyż zatem można pozbawić go najbardziej podstawowych praw człowieka i nie pozwolić na to, aby posiadał przynajmniej te same prawa, jakimi cieszy się tamten odźwierny zepsucia?
Kiedy pozostajemy w duchowej podróży umysłu i duszy, czytając książki wśród liści drzew, któż z nas mógłby znieść najście na miejsce, które uważamy za błogosławione, pogwałcenie naszych praw oraz wymuszenie konfiskaty naszych ksiąg? Takie działania nie mają miejsca nawet w najbardziej zacofanych współczesnych społecznościach, takich jak
społeczność Hiszpanii - którą, jak twierdzicie, naśladujecie - a nawet gdyby do nich doszło, nie byłoby żadnych szans na to, by trwały w nieskończoność.
Jesteśmy oburzeni surowym traktowaniem Bediuzzamana przez ostatnie kilka dni, a także oburzeni na tych, którzy uważają tak nieusprawiedliwione traktowanie za właściwe dla tak zdobnego i błogosławionego człowieka, będącego przedstawicielem atrybutów wiedzy, moralności, cnót i dobrych manier.
W tych mrocznych dniach Turków, kiedy szpetota niemoralności szerzy się jak powódź i próbuje zatopić wszelkie cnoty, znajdujemy pocieszenie w jego inspiracji, która rozprzestrzenia się z serca do serca niczym tajemnica i pokonuje wszelkie przeszkody, choć zdawało się to niemożliwe. Nasze noce stały się bardzo ciemne, jednak tak ciemna noc oznacza, że bliskie jest ukazanie się brzasku.
Cevdet Sezer
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Wielce nam drogi, wielce błogosławiony, wielce opiekuńczy i wielce umiłowany Nauczycielu!
Czytając wielce uważnie i z namysłem Traktaty Światła, dzięki twemu duchowemu wsparciu i twym modlitwom otworzyliśmy, jak odkrywcy, talizman i tajemnicę wszechświata. Pojmujemy, że ów wspaniały zbiór jest wszechstronnym przewodnikiem dla teraźniejszości i przyszłości.
Tak, szanowny Nauczycielu! Wszyscy ludzie posiadający inteligencję, którzy czytają Traktaty Światła, dochodzą do zrozumienia tego, że Traktaty Światła ratują istoty ludzkie przed mrocznymi ideologiami. Nauczają i prowadzą ich ku drodze prostej w tym stuleciu i w przyszłości.
Traktaty Światła nie zostały spisane jedynie dla tego narodu i jego ludzi. Ten zbiór odpowiada na potrzeby świata islamu i całej ludzkości. Kiedy ludzkość walczy z katastrofami i nieszczęściami, jakich historia nie doświadczyła nigdy wcześniej, konieczne jest mocne trzymanie się Traktatów Światła, ponieważ są one zbawicielem. Nie ma innego zbawienia prócz zyskania światła Traktatów poprzez uważne czytanie ich i rozmyślanie nad nimi. Każdy, kto tylko czyta Traktaty Światła, pojął - i pojmie w przyszłości - tę prawdę.
Gdybyśmy tylko byli do tego zdolni, poszlibyśmy na wysokie miejsce górujące nad wszechświatem, aby oznajmić to całemu wszechświatowi. Jako że nie jesteśmy w stanie tego zrobić, oto nasze podziękowania za wsparcie duchowe naszego Nauczyciela, dzięki któremu pojęliśmy globalną wartość Traktatów Światła. W takim wypadku, skoro są one źródłem owego skarbca światła i blasku, mądrości i doskonałości, nie możemy pozwolić sobie na zmarnowanie ani jednej minuty, będziemy nieprzerwanie czytać je każdego dnia, każdej godziny, będziemy starać się o to dniem i nocą, in sza'a-llah.Jednakże - jak we wszystkim, co robimy - sukces odniesiemy dzięki wsparciu duchowemu i suplikacjom naszego Nauczyciela.
Oczywistą i widoczną prawdą jest fakt, że nawet człowiek będący wspaniałym uczonym może być jedynie uczniem Traktatów Światła i ich autora. Ludzie desperacko potrzebują Traktatów Światła. Jeśli są niedbali i podporządkowani swemu ego, które wprowadza ich w błąd, jeśli nie czytali Traktatów Światła, padną ofiarą wielkiej straty. Nie jesteśmy w stanie opisać naszej wdzięczności i zobowiązania tytułem tego, że jesteśmy w stanie docenić tę prawdę, mając tak wspaniałego Bożego urzędnika, który jako zbawca ludzkości wart jest tyle, co miliardy innych ludzi. Pojmujemy, że nigdy nie będziemy w stanie odpłacić za korzyści, które zyskaliśmy dzięki jednemu wersowi zdumiewających Traktatów Światła, będących duchowym cudem Świętego Koranu. Dlatego postanowiliśmy, że będziemy błagać Boga Jedynego następującymi słowami:
"O, Panie! Ocal naszego umiłowanego i litościwego Nauczyciela przed próbami zabójstwa podejmowanymi przez jego prześladowców i wrogów. Obdarował nas kluczem do wyjątkowego skarbca prawd, jakim są Traktaty Światła, które wybawiły nas z uwięzienia w samotności i stały się dla nas narzędziem osiągnięcia wiecznej szczęśliwości. Uczyń go stale odnoszącym sukcesy w służbie Koranowi i wierze, i obdarz go dobrym zdrowiem i długim życiem!"
Drogi, szanowny Nauczycielu! Niektórzy spośród nas, studentów uniwersytetu, dostąpili wielkiego daru dzięki uważnemu czytaniu Traktatów Światła i rozmyślaniu nad nimi. Nie było to jedynie pozytywne myślenie i przypuszczenia, lecz dzięki analizie i świadectwu, które można zweryfikować, zyskaliśmy niezachwianą pewność wiary dzięki wiedzy o tym, że aż do tego stulecia ziemia nie doświadczyła takiego okrucieństwa i grozy w wyniku bezbożności i prześladowań. Dzięki pomocy Boga i Jego przewodnictwu Bediuzzamanowi powiedzie się starcie owej bezbożności z oblicza ziemi.
Nie doszliśmy do tego przekonania, będąc naiwnymi lub zarozumiałymi, lecz raczej poprzez analizy i badania zyskaliśmy wiedzę jako świadectwo wspierające to, w co wierzymy. Oto dlaczego nawet przeciwnicy Bediuzzamana w swych sercach potwierdzą tę prawdę.
Prosimy, byś modlił się za nas i rozciągnął na nas swą litość, abyśmy stali się ludźmi, którzy poświęcili się służbie dla Koranu i wiary, byśmy mogli czytać i spisywać Traktaty Światła, nie marnując ani minuty, byśmy osiągnęli całkowitą szczerość intencji (ar. ichlas).
W imieniu studentów Uniwersytetu Światła,
Abdulmuhsin
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Nasz wielce błogosławiony i szanowny Nauczycielu!
Po pierwsze:Części Traktatów Światła, które otrzymaliśmy, zostały rozprowadzone, a uczniowie Światła są przepełnieni radością. Ci, którzy otrzymali swój udział w Świetle, spieszą ku niemu. Serca, które poszukują Światła, znajdują prawdę słów مَنْ طَلَبَ وَ جَدَّ وَجَدَ szukajcie, a znajdziecie.Tym razem czterdzieści cztery kopie Słów, jakie przyniósł nasz brat Ziya, były wręcz rozrywane. Laska Mojżeszarozprzestrzenia się po całej Ankarze i w różnych częściach Anatolii (...).
Nawet ci, którzy nie widzą jasności Traktatów Światła, potajemnie je wspierają. Szkoła Traktatów Światła, Medresetu'z-Zehra, staje się powszechnie znaną w Anatolii i w świecie islamu. Rozpoznajemy tych wiernych i ludzi wiedzy, którzy uważnie czytają wzniosłe prawdy Traktatów Światła i rozmyślają nad nimi, poprzez ich niezachwiane braterstwo.
Podobnie do Bożego działania rozprzestrzeniania wiosny na obliczu ziemi, ogromna aktywność Medresetu'z-Zehra postępuje w ciszy, bez hałasu i hucznego widowiska, rozwijając się w pokorny, lecz wspaniały sposób. Ludzkość, która ze swej natury jest skłonna do pośpiechu, nie bierze pod uwagę Bożych praw rządzących światem. Ludzie pragną rozwiązać każdy problem, kiedy tylko tego zapragną. Pomijają swe obowiązki w mniejszej sferze i błądząc, przechodzą od razu do bardziej rozległej sfery.
Traktaty Światła zasiały ziarna prawdziwych ludzi wiary, a teraz przyszedł czas, by owe ziarna rozkwitły. In sza'a-llah,w niedalekiej przyszłości ukażą one światło przewodnictwa, będąc wzorem do naśladowania dla świata islamu.
W imieniu uczniów Światła z Uniwersytetu w Ankarze,
Abdullah
* * *
List napisany do Nauczyciela przez wielkiego uczonego i człowieka szczerego serca, którego zaszczycono, powierzając mu zadanie rozpowszechnienia Traktatów Światła w Ankarze
Do szanownego Bediuzzamana, do którego należą szczerość intencji (ar. ichlas),Światło, dojrzałość i przewodnictwo, który jest największym z mudżtahidów!
Od chwili, w której zostałeś posłany na tę arenę próby, aż do teraz dniem i nocą broniłeś praw Boga oraz praw Jego sług i dbałeś o zachowanie ich, w obecności Boga i przez wzgląd na Niego. Ludzie przypisali twej osobie potęgę wiedzy, dojrzałość i Światło. Gdy prowadzisz ludzi w tak niesłychanie ciężkich warunkach, bez wytchnienia, aby opisać twe osiągnięcia w owej ciężkiej pracy, twe starania i zapał, można powiedzieć, co następuje: Aniołowie, niebo, Tron Boga (ar. 'Arsz), Strzeżona Tablica (ar. Al-Lałh Mahfuz), pióro zapisujące złe i dobre czyny, ziemia, niebiosa, będący gospodą świat, ludzie i dżinny, ludzie islamu i spoza islamu, a także twój słaby sługa - wszyscy na wieki zaświadczają prawdę, oznajmiając: "Do ostatniego tchu zaświadczam istnienie i jedność Jedynego Boga".
O ty, do którego należy Światło, Bediuzzamanie! Jestem przyjacielem twej wypełnionej Światłem osoby i twoim sługą do głębi serca i duszy. Ta przyjaźń nie jest ulotna, a jej przeznaczeniem nie jest, by miała się skończyć. Skoro w królestwie znaczeń Przedwieczny Bóg zada nam pytanie: "Kto jest twoim Panem?", ta stała przyjaźń będzie trwać. Przez blisko pół wieku w świecie przejawów byłem świadkiem zakorzenionych w tobie manier, twych słów i czynów. Ta epoka prześladowań, konstytucji i Republiki poddała cię próbom i egzaminom, a jedna z owych prób była gorsza od drugiej. Podczas różnych etapów historii stawiałeś czoła najcięższym warunkom, od rozpraw sądowych po inne rozprawy sądowe
i wszystkie bitwy, których świadkiem byłeś na placu boju. Na polu wiedzy przewyższasz wszystkich swych współczesnych w dyskusjach dotyczących wiedzy, a także odnośnie do rozpowszechniania twych potężnych, pięknych i wartościowych ksiąg. Byłem świadkiem twego dżihadu, większego i mniejszego [6], uczyłem się od twej mądrości i od lekcji twoich ksiąg. Z powodu twej doskonałości, szczerości intencji (ar. ichlas),twych dobrych uczynków i oświeconych myśli nasza dawna przyjaźń rosła w każdej chwili, rosła w siłę, umacniała się i prowadziła mnie do wielkiej miłości i do entuzjazmu.
Przez wzgląd na Boga od czasu panowania sułtana Hamida owe miłość i entuzjazm sprawiały, że broniłem, chroniłem i strzegłem ciebie oraz praw uczniów Światła. Choć mam siłę mrówki, zrobię wszystko, co tylko będę mógł, aby duchowo i materialnie wypełnić obowiązek przyjaźni. Wie o tym Bóg, a społeczeństwo oraz uczniowie Światła również są poinformowani o tym moim postanowieniu.
In sza'a-llah,dzięki łasce Boga, wsparciu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) oraz twej niezrównanej szczerości intencji (ar. ichlas)większy i mniejszy dżihad naszych czasów poskutkuje zwycięstwem prawdy i klęską niewiary. Świat ludzkości stanie się światem islamu, a cywilizacja Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) powstanie w całej swojej chwale. Cała ludzkość, wszystkie dżinny i aniołowie, a także niebiosa, będą wspólnie celebrować wielkie święto. Wciąż modlimy się do Najbardziej Miłosiernego o to, abyśmy mogli w zachwyceniu ujrzeć to globalne święto, abyśmy wraz z naszymi rodzinami mogli dostąpić dobrego zdrowia i dobrobytu. Niech Bóg Jedyny przyjmie nasze modlitwy na Jego dworze przez wzgląd na tego, który był najbardziej przez Niego umiłowanym (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), amen, amen!
O, mój przyjacielu, przed którym nie mam żadnych tajemnic, którego serce i dusza są błogosławione! Nie wiem, czy będziesz pamiętał twego słabego sługę. Na wszelki wypadek pozwól, że ci przypomnę:
W czasie, kiedy trwała walka o wyzwolenie narodu, byliśmy razem w Ankarze. Gdy trwała owa walka, osiemnastu różnych ludzi zachęcało do ofensywy. Spotkaliśmy się w twym mieszkaniu w Stambule, aby przedyskutować, czy powinniśmy wziąć w tym udział, czy nie. To ja, twój stary przyjaciel, wojskowy mufti, Osman Nuri z Ankary. Zostałem mianowany muftim w Ministerstwie Obrony i byłem nim przez mniej więcej dwadzieścia pięć lat. Odszedłem w stan spoczynku trzy lata temu. Teraz mieszkam w mym domu w Ankarze i stale, nocą i dniem, modlę się
za ciebie, za ludzkość i za islam. Moim największym pragnieniem jest ujrzeć i odwiedzić cię przez wzgląd na Boga, zanim umrę, i porozmawiać z tobą osobiście. Pragnę tego całym sercem i duszą.
O, najbardziej szanowny z szanownych! W najwyższym szacunku dla twej mądrej osoby i dla twych uczniów Światła przesyłam z miłością i entuzjazmem moje pozdrowienia, modlę się do Boga i błagam Go o to, abyś był szanowany i podziwiany zarówno na tym świecie, jak w życiu ostatecznym. Całuję twe błogosławione dłonie z tęsknotą i entuzjazmem, oczekuję na twoje szczere modlitwy i na szczerą odpowiedź. Zostań z Bogiem, o nasz jeden i jedyny, do którego należą Światło, wytrwałość, siła woli i prowadzenie nas drogą prostą.
Twój przyjaciel w jaskini i na szczycie nicości, będący jedynie grzesznym sługą Boga,
Osman Nuri
* * *
PODRÓŻ NAUCZYCIELA DO EMIRDAG
Po tym, jak Nauczyciel Said Nursi został zwolniony z więzienia Afyon, wraz ze swymi uczniami udał się do Emirdag, gdzie przebywał przez mniej więcej dwa lata. W miesiącu muharram 1371 roku hidżry przybył do Eskisehir i spędził półtora miesiąca w hotelu "Yildiz". Przybycie Nauczyciela miało wielkie znaczenie. Aż do roku 1950, nie licząc miejsc, do których był zsyłany, Nauczyciel nigdzie nie wyjeżdżał, ponieważ nie był wolny. Przeważnie nie pozwalano mu nawet na odwiedzanie pobliskich wiosek.
W Emirdag Nauczyciel spotkał się ze swymi gorliwymi uczniami i przemówił do nowych, młodych uczniów Światła, którzy byli niczym świeże owoce tego regionu. Do pewnego stopnia zaczął angażować się w życie społeczne. Emirdag miało wielu uczniów Światła pochodzących ze wszystkich klas społeczeństwa, nawet spośród żołnierzy, a szczególnie spośród rekrutów sił powietrznych. Wszyscy z nich byli pełni wiary i wysokich cnót moralnych jako szanowni i mężni ludzie islamu. Byli szczerymi ludźmi, których serca były wypełnione umiłowaniem Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), służby dla islamu oraz ich narodu.
* * *
Jakiś czas później Nauczyciel wyjechał do Isparty i spędził tam blisko siedemdziesiąt dni. W tym czasie aktywni uczniowie Światła ze Stambułu opublikowali Przewodnik dla młodzieży.To stało się przyczyną nowej sprawy sądowej przeciwko Nauczycielowi, który został wezwany przed sąd w Stambule.
W czasie spędzonym w Isparcie i Stambule Nauczyciel pisał o kwestiach dotyczących Bożej jedności (ar. tałhid).Zatytułował to dzieło Klucz do królestwa Światłai wysyłał je w listach do swych uczniów. Owe listy były niczym skarbce Bożej jedności, a kryły się w nich wielce wartościowe kwestie.
* * *
SĄD W STAMBULE
Mając na celu służbę wierze i moralności, pewni studenci uniwersytetu w Stambule opublikowali Przewodnik dla młodzieży.Oskarżyciel publiczny na podstawie Artykułu 163 uznał to za działanie przeciwko sekularyzmowi i oskarżył ich o to, że ich celem była zmiana podstawowych praw państwa, wprowadzenie kwestii religijnych i publiczne propagowanie ich. Nauczyciel został wezwany przed Sąd Karny w Stambule, aby wysłuchać aktu oskarżenia.
Bediuzzaman Said Nursi opuścił Ispartę, aby stanąć przed sądem w Stambule. Rozprawa rozpoczęła się 22 stycznia 1952 roku. Miejsca w sądzie zajęli uczniowie Nauczyciela, będący studentami uniwersytetu. Wielki tłum wypełnił korytarze budynku. Odczytano akt oskarżenia i raport rzeczoznawców. Rozpoczęto przesłuchanie Nauczyciela.
Raport rzeczoznawców stwierdzał: "Autor tej książki stara się szerzyć idee religijne i wyraża swe myśli, kierując młodymi ludźmi. Autor jest również zwolennikiem zasłaniania ciała (przez kobiety - uz. red. tur.) i twierdzi, że sprzeczne z islamem jest ubieranie się przez kobiety tak, by były półnagie, a także przechadzanie się ich w taki sposób, że odsłaniają nogi, twierdząc również, że taki strój sprzeczny jest z kobiecą naturą. Twierdzi również, że tym, co zdobi kobietę, są ozdoby cnót moralnych Koranu, jakie można zyskać przez ćwiczenie islamu i wspieranie edukacji religijnej. Próbuje zatem zaszczepić zasady religii w miejsce
fundamentalnych prawd państwa...". Lista takich twierdzeń przewija się w całym akcie oskarżenia.
Prawnikami ze Stambułu, którzy zostali wyznaczeni do obrony Saida Nursiego, byli Seniyyuddin Basak, Mihri Helav i Abdurrahman Seref Lac.
Nauczyciel Said Nursi osobiście odpowiedział na akt oskarżenia i na raport, który został odczytany w sądzie, używając trzydziestu pięciu lat swego życia jako przykładu tego, że nigdy nie był zainteresowany ruchami angażującymi się w politykę, a jedyną rzeczą, jaką się zajmował i która przyciągała jego uwagę, były prawdy wiary i służba Koranowi. Przypomniał, że dokłada starań w sprawie ocalenia wiary ludzi, że w przeszłości został uniewinniony od stawianych mu zarzutów przez wiele sądów, a niektóre z (niekorzystnych dla niego - uz. red. pol.) decyzji owych sądów również zostały uchylone. Nauczyciel dowodził, iż każdego powinien zadowolić fakt, że młodzież uniwersytecka publikuje Przewodnik dla młodzieży.Elokwentnie wyraził to, że z punktu widzenia pokoju naszego narodu i jego ludzi jest koniecznym, by wszystkie księgi Traktatów Światła, takie jak Przewodnik dla młodzieży,były rozpowszechniane, zaś młode i niewinne dzieci, a także kobiety, powinny je czytać, aby przeciwstawić się destrukcyjnym ruchom, jakie napotykamy w tym stuleciu, szczególnie zaś epidemii moralności i niewiary, która uderza w struktury naszego społeczeństwa. Powiedział, że studenci uniwersytetu opublikowali tę książkę, mając na uwadze te właśnie cele, i że zrobili to bez jego wiedzy.
Sprawa została odroczona do 19 lutego 1952 roku.
Drugiego dnia rozprawy studenci uniwersytetu i ludzie wiedzy, którzy skorzystali z Traktatów Światła, tłumnie przybyli wcześnie rano, aby zapełnić korytarze prowadzące do sali sądowej. Rozległy się oklaski, gdy Nauczyciel wchodził na salę sądową, obejmowany przez studentów uniwersytetu. Zasiadł na miejscu dla oskarżonego. Obrońcy również przybyli i zajęli miejsca. Sala sądowa była przepełniona, a tysiące ludzi, którzy chcieli być świadkami przesłuchania, wciąż próbowały dostać się na salę rozpraw. Całe fale ludzi napływały przez drzwi. Znaczenie przekazane przez widoczne dostojeństwo i blask tego wydarzenia było wielce głębokie i bardziej doniosłe niż cała sprawa. Said Nursi, który był uosobieniem światła islamu, został uhonorowany wdzięcznością bardzo młodych ludzi, którzy zostali pozbawieni możliwości wychowania się w kulturze islamu. Było tak, jakby mówili oni językiem swego usposobienia:
"O, wielki mudżtahidzie, który rozproszyłeś ciemności dwudziestego wieku światłem Koranu; który ukazałeś ludziom islamu świetliste
horyzonty szczęśliwości; który wzywasz ludzkość do tego, co z natury jest dla niej odpowiednie, do wzniosłego i wiecznego szczęścia! Jesteśmy ci na wieki wdzięczni za służbę, jaką wykonałeś dla ludzkości, szczególnie dla synów i córek tego narodu. Będziesz darzony najwyższym szacunkiem przez przyszłe pokolenia. Jak lekarz, który przynosi wodę życia dla duchowości pokolenia, które było niemal martwe, wykonałeś wielką i wielce wzniosłą służbę. Uznajemy twe starania i poświęcenie twego życia dla przyniesienia wiecznego szczęścia narodowi i jego przyszłym pokoleniom poprzez światło Koranu, dla zjednoczenia ich z Bogiem w czasie, gdy zostały opuszczone, gdy miały zostać rzucone w nicość i wieczną niedolę".
Ci ludzie ukazali znaczenie dwuwiersza:
Wierzące pokolenia podążą za tobą,
Przez lata i stulecia będą podążały twoją drogą.
Przepełnienie sali sądowej sprawiło, że kontynuowanie rozprawy stało się niemożliwe. Policjanci, którzy byli odpowiedzialni za zachowanie porządku, nie mogli powstrzymać ludzi przed wchodzeniem na salę. Widzowie zaczęli siadać dopiero wtedy, kiedy sędzia ogłosił:
-Jeśli miłujecie owego hodżę i effendiego, zostawcie nam trochę miejsca, byśmy mogli kontynuować rozprawę.
Kiedy rozprawa została wznowiona, zeznania złożyli dyrektorowie wydawnictwa, które wydrukowało Przewodnik dla młodzieży,a ich działania były wówczas obserwowane przez policję. Nauczyciel zgłosił sprzeciw wobec raportu rzeczoznawców. Następnie, kiedy zbliżał się czas modlitwy popołudniowej (ar. 'asr),poprosił o trochę czasu, aby mógł odmówić modlitwę. Sędzia przychylił się do tej prośby i zakończył rozprawę.
Nauczyciel wyszedł na korytarz, obejmowany przez studentów uniwersytetu, którzy szczerze go miłowali. Oklaskiwały go tysiące obecnych. Uniósł obie ręce i pomachał do swych uczniów. Przed budynkiem sądu na Nauczyciela czekały trzy lub cztery tysiące ludzi. Kiedy schodził po schodach, rozległy się oklaski tych tysięcy ludzi, którzy czekali, aby go zobaczyć. Było widać, jak niektórzy z nich płaczą. Byłoby niemożliwością przejść przez tłum, zatem uczniowie Światła zorganizowali samochód, aby Nauczyciel mógł pojechać do Meczetu Sułtana Ahmeda na modlitwę w zgromadzeniu, a następnie powrócić do miejsca, w którym się zatrzymał.
* * *
Ostatnim dniem rozprawy był 5 marca 1952 roku.
Nauczyciel jeszcze raz wkroczył na salę sądową, przechodząc obok młodych uczniów i tysięcy ludzi z różnych grup społecznych, którzy wysoko go cenili. Aby powstrzymać tłum ludzi przed spowolnieniem procedur sądowych, jak miało to miejsce poprzednim razem, długi szereg policjantów strzegł schodów, a korytarze i wiele innych miejsc w budynku sądu również otoczono kordonem policji, jednak sala sądowa nadal była wypełniona tłumem ludzi.
Rozpoczął się proces. Student uniwersytetu, który opublikował Przewodnik dla młodzieży,został przesłuchany w charakterze świadka. W swym oświadczeniu stwierdził, że po przeczytaniu wielu książek ze Wschodu i z Zachodu zdobył Traktaty Światła i odkrył, że omawiane w nich kwestie są wielce korzystne dla umysłu, duszy i serca. Traktaty wywarły wielki wpływ na podejmowane przez niego decyzje i na jego moralność. Przewodnik dla młodzieżybył drogą do osiągnięcia wiary i dobrego postępowania, a także sposobem na zachowanie ich dla młodych ludzi. Ów student argumentował, że publikując tę książkę z nadzieją na przysłużenie się narodowi, nie widział w tym niczego, co mogłoby zostać uznane za przestępstwo.
* * *
@
Bediuzzaman Said Nursi recytujący po modlitwie piątkowej surę Al-Fatiha nad grobem sułtana Mehmeda Zdobywcy.
Stambuł, 1952
@
Widok od strony ogrodu na dom, w którym Nauczyciel Bediuzzaman Said Nursi mieszkał w Isparcie
@
Widok od frontu na dom, w którym Nauczyciel Bediuzzaman Said Nursi mieszkał w Isparcie
MOWA OBROŃCZA NAUCZYCIELA
Bediuzzaman zaczął od słów:
-Wygłoszę jedynie krótką prośbę człowieka, który przez całe swoje długie i pełne przygód życie był prześladowany. Proszę, abyście mnie wysłuchali.
Sąd pozwolił Nauczycielowi na swobodne wygłoszenie długiej mowy obrończej:
Szanowni Panowie Sędziowie!
Byłem ofiarą niewyobrażalnych zdrad, tortur, nadzoru i aresztów, które trwały przez dwadzieścia osiem lat. Podstawą wszystkich oskarżeń i domysłów było kilka punktów.
Po pierwsze:Podstawowym zarzutem wobec mnie jest to, że jestem uważany za przeciwnika ustroju.
Dobrze wiadomo, że każdy rząd na świecie ma swoich przeciwników. Dopóki tylko publiczny porządek i bezpieczeństwo nie doznają szkody, nikogo nie można obwiniać za poglądy i metody, które zostały przyjęte przez jego serce i sumienie. Jest to w oczywisty sposób dozwolone.
Brytyjczycy, którzy są fanatykami religijnymi, a ich rządy są tyranią, przez sto lat władali ponad stu milionami muzułmanów. Choć muzułmanie nigdy nie uznali bezbożnego reżimu Brytyjczyków i odrzucili go poprzez Koran, brytyjskie sądy aż do dzisiaj nie wtrącają się do ich spraw.
Od dawien dawna chrześcijanie i żydzi w tym kraju oraz ci, którzy pozostają pod władzą wszelkich rządów muzułmańskich, sprzeciwiają się naszej religii i jej uświęconemu porządkowi. Choć są jej przeciwni i występują przeciwko niej, to rządy muzułmańskie nigdy nie wtrącały się do ich spraw w imieniu prawa.
Podczas swego panowania szlachetny Omar (niech Bóg będzie z niego rad) został pozwany przed sąd przez prostego chrześcijanina. Choć ów chrześcijanin sprzeciwiał się błogosławionemu ustrojowi, religii i prawom rządu muzułmańskiego, te osobiste sprawy nigdy nie zostały wzięte przez sąd pod uwagę. Ten fakt jasno ukazuje, że instytucje sprawiedliwości nie powinny znajdować się pod wpływem jakichkolwiek prądów i nie mogą być w jakikolwiek sposób stronnicze. Fundamentalna zasada wolności religii i wolności sumienia przeważa i dominuje na Wschodzie i na Zachodzie, we wszystkich instytucjach sprawiedliwości na świecie, które nie są instytucjami komunistów.
Wierząc w ową fundamentalną zasadę wolności religii i wolności sumienia, polegając na setce wersetów Koranu, pytam: Jeśli wyraziłem swój sprzeciw wobec tej części cywilizacji, która jest zepsuta, wobec absolutnego despotyzmu, który szerzy się pod płaszczykiem wolności, wobec najcięższych prześladowań nakładanych na religię i ludzi pobożnych pod maską sekularyzmu, czyż sprawia to, że przekraczam granice prawa, czy też czyni to ów sprzeciw prawdziwą i szczerą obroną konstytucji?
Sprzeciwianie się niesprawiedliwości, prześladowaniom i bezprawiu nigdy nie było uważane za zbrodnię przez jakikolwiek rząd. Zaprawdę, ów sprzeciw zawsze był legalnym narzędziem, zapewniającym równowagę sprawiedliwości.
Po drugie:Drugim zarzutem, jaki ma na celu usprawiedliwienie tyranii i przyczynionych mi cierpień, jest naruszanie bezpieczeństwa i porządku publicznego. Z powodu tych podejrzeń oraz wyimaginowanych i fałszywych oskarżeń byłem karany przez dwadzieścia osiem lat. Ciągano mnie z miasta do miasta, z sądu do sądu, z więzienia do więzienia. Nie zezwalano mi na widywanie się z kimkolwiek. Odizolowano mnie od ludzi, otruto mnie i poddano wszelkiego rodzaju zniewagom.
Jeśli chodzi o pięćset tysięcy oddanych uczniów Światła, jesteśmy duchowymi strażnikami bezpieczeństwa i porządku publicznego w tym kraju. Przypisywanie nam takich rzeczy, o które jesteśmy oskarżani, to bardzo ciężki grzech. Mimo że zostaliśmy zdradzeni w tak przykry sposób, nigdy nie odpowiadaliśmy, kierując się emocjami. Nigdy nie ustawaliśmy w naszych wysiłkach na rzecz przywrócenia bezpieczeństwa i porządku publicznego w ludzkich sercach, nigdy nie przestaliśmy służyć wierze i Koranowi. Nigdy nie zaprzestaliśmy prób ocalenia niedbałych, którzy zbłądzili w anarchię, ani też ratowania ich z owego przerażającego bagna.
Szanowni Panowie Sędziowie! Mówię wam to z całkowitą pewnością; nie jest to bezpodstawne twierdzenie. Po długich i szczegółowych dochodzeniach sześć sądów z sześciu prowincji, w których byłem prześladowany i do których mnie zsyłano, nie odnotowało żadnego wydarzenia, które można by było uważać za zakłócenie porządku i bezpieczeństwa publicznego. Ten fakt udowadnia, że uczniowie studiujący w szkole wiedzy Światła pracują nad swymi sercami, osadzają w głowach i sercach straż, która utrzymuje publiczny porządek i bezpieczeństwo. Nasze lekcje wiary są sprzeciwem wobec anarchii, buntu, masonerii i komunizmu. Możecie zapytać dowolnego urzędnika bezpieczeństwa narodowego, czy doszło do jakiegokolwiek wydarzenia zakłócającego porządek publiczny, w które byłby zaangażowany choć jeden z pięciuset
tysięcy uczniów wiedzy Światła? Nie istnieją żadne raporty dotyczące takich wydarzeń. Oczywiście, nie istnieją, ponieważ wszyscy uczniowie Światła mają w swych sercach najbardziej stanowczych strażników prawa i porządku, którzy stoją na straży wiary.
Szczegółowo objaśniłem owe prawdy w mym artykule Prawda przemawia(tur. Hakikat Konusuyor),opublikowanym w 116 numerze pisma "Sebilurresad". Wasze twierdzenie dotyczy człowieka, którego życie może zaświadczyć o tym, iż poświęcił on swój świat - a jeśli będzie to potrzebne, poświęci również życie, a nawet życie ostateczne; który na ostatnie trzydzieści pięć lat wyrzekł się polityki. Podczas szczegółowych dochodzeń prowadzonych przez liczne sądy nie znaleziono żadnego świadectwa jakiejkolwiek jego działalności politycznej. Ten człowiek ma ponad osiemdziesiąt lat i stoi bardzo blisko drzwi grobu, nie mając żadnego doczesnego, materialnego majątku, nie przywiązując do tych spraw jakiejkolwiek wartości. Twierdzenie, że "używa on religii jako narzędzia polityki" jest popełnieniem nieskończenie wielkiej niesprawiedliwości, jest bezlitosnym postępowaniem.
Jako uczniów szkoły wiedzy Światła, Wszechmądry Koran nauczył nas następującej lekcji prawdy: Jeśli w budynku lub na statku znajduje się jeden niewinny człowiek i dziesięciu przestępców, sprawiedliwość Koranu zabrania zniszczenia owego budynku czy statku, aby nie wyrządzić szkody prawom tego jednego niewinnego człowieka. Jeśli tak, czyż można kiedykolwiek usprawiedliwić zniszczenie budynku lub statku z dziesięcioma niewinnymi ludźmi i jednym zbrodniarzem? Czyż nie byłoby największym prześladowaniem, największą niesprawiedliwością i największą zdradą, gdyby ów budynek lub statek został zniszczony? Jako że Boża sprawiedliwość i prawda Koranu surowo zabraniają nam zakłócania porządku publicznego i narażania życia dziewięćdziesięciu niewinnych ludzi z powodu dziesięciu przestępców, stosowaliśmy ową lekcję Koranu ze wszystkich sił i zachowywaliśmy porządek publiczny, ponieważ jest to obowiązkiem religijnym.
Nie ma wątpliwości co do tego, że nasi dawni potajemni wrogowie, którzy wysuwali przeciwko nam te fałszywe zarzuty, albo celowo uczynili z polityki narzędzie ateizmu, albo też świadomie lub nieświadomie pracowali nad zaszczepieniem w naszej ojczyźnie swych zepsutych ideologii. Jest jasnym, że tymi, którzy naruszają prawo i porządek oraz bezpieczeństwo publiczne narodu, nie jesteśmy my, lecz oni sami.
Prawdziwy muzułmanin i szczerze wierzący człowiek nigdy nie poprze anarchii i buntu. Religia stanowczo zakazuje buntu i anarchii, ponieważ
anarchia nie uznaje czyichkolwiek praw. Sprawia ona, że ludzkie cechy i wytwory cywilizacji stają się cechami i wytworami dzikich bestii. Wszechmądry Koran wskazuje na to, że ów komitet polityczny będzie Gogiem i Magogiem kresu czasu.
Szanowni Panowie Sędziowie! Moi uczniowie i ja sam byliśmy poddawani torturom i cierpieniu przez dwadzieścia osiem lat. Oskarżyciele nie powstrzymali się przed obrzucaniem nas obelgami. Cierpliwie znosiliśmy to wszystko i kontynuowaliśmy naszą służbę na rzecz wiary i Koranu. Wybaczyliśmy prześladowania i cierpienia, jakich doznaliśmy z rąk ludzi poprzedniej epoki, ponieważ oni dostali już to, na co zasłużyli, zaś nam zwrócono nasze prawa i wolność. Dziękuję Bogu za to, że dał nam sposobność do wypowiedzenia tych kilku słów w obecności sprawiedliwych i wierzących sędziów, jakimi jesteście.
Said Nursi
* * *
FRAGMENTY MOWY OBROŃCZEJ ADWOKATA MIHRIEGO HELAVA
Autor Traktatów Światła jest najbardziej skromnym ze wszystkich autorów i pisarzy. Jest on największym wrogiem rozgłosu i arogancji. Odwrócił się plecami do wszelkich majątków tego świata. Żadne bogactwo, sława, wpływ... Nic z tego nie jest godne stania się jego celem. Nawet Gandhi nie mógłby odwrócić się od świata tak, jak on to uczynił. Jeśli ten wielki człowiek, któremu wystarcza pięćdziesiąt gram chleba i miska zupy, żyje, to żyje on jedynie dla służby Koranowi i wierze. Nie istnieje zupełnie nic, co byłoby w jego oczach ważniejsze. Skoro tak, czyż zgodnymi ze sprawiedliwością, uczciwością, rozsądkiem, wiedzą, ludzką myślą, ideą prawa, logiką i inteligencją są oskarżanie go o wychwalanie jego ksiąg i próby oplątania go siecią Artykułu 163 Kodeksu Karnego? Pozostawiam to orzeczeniu Wysokiego Sądu (...).
Chciałbym powiedzieć kilka słów odnośnie do twierdzenia o sprzeciwianiu się rządowi, a na zakończenie przedstawić moje prośby. Oto stoi przed wami stary człowiek, który widział całe to stulecie. Z czystym sercem i szczerością oczekuje na wasz sprawiedliwy werdykt. Nigdy w życiu nie zniżył się do składania fałszywych zeznań. W pierwszym
dniu rozprawy otwarcie powiedział Wysokiemu Sądowi, że jest szczęśliwy za sprawą obecnego rządu i modli się o jego powodzenie, zaś rządem, którego nie lubił i który krytykował, był poprzedni rząd. Zaprawdę, mój klient wraz z wieloma innymi ludźmi walczył przeciwko prześladowaniom, działał na rzecz wolności i demokracji. Wszyscy oni są zadowoleni z sukcesu, jaki przyniosła ta walka.
Celem Traktatów Światła jest zaszczepienie w sercach prawa i porządku społecznego. Jak politycy pracują nad przywróceniem porządku społecznego, praw człowieka i wolności na polu polityki, tak autor Traktatów Światła pracuje na polu duchowym nad umieszczeniem tych samych wartości w ludzkich sercach. Oto wspólny cel. Autor Traktatów Światła i jego uczniowie są szkołą nauki, są duchowymi ochotniczymi strażnikami prawa i porządku społecznego. Pracują oni na polu duchowym dla usunięcia anarchii i buntu z serc i umysłów. Z całkowitą szczerością, bez żadnego wynagrodzenia ani złych zamiarów, nie spodziewając się jakiejkolwiek nagrody, pracują oni dla korzyści ludzi i narodu, mając na celu jedynie zadowolenie Boga. Takie postępowanie nie jest zbrodnią ani przestępstwem, lecz raczej przysługą dla ludzi i dla narodu. Powinno być pochwalane, nie potępiane. Mamy prawo prosić o uniewinnienie mojego klienta. Werdykt pozostawiam Wysokiemu Sądowi.
* * *
MOWA OBROŃCZA ADWOKATA SENIYYUDDINA BASAKA
Autor kolejnej mowy obrończej, Seniyyuddin Basak, miał czas jedynie na to, by powiedzieć kilka słów:
Rzuciliśmy światło na tę sprawę i obecnie prawda jest jasna jak słońce. Wysoki Sąd został powiadomiony o wszystkich faktach. Nie mam nic więcej do dodania. Chciałbym przedstawić analizę mentalności tych, którzy ciągają (po sądach - uz. red. pol.) i sadzają na miejscach, gdzie przesłuchiwani są przestępcy, tak wartościowych i cnotliwych ludzi, którzy, nie poszukując innej nagrody prócz zadowolenia Boga, poświęcają samych siebie dla ich ludu i narodu. Jednakże nie miejsce to na omówienie tej kwestii, dla którego byłoby potrzebne spisanie oddzielnej księgi, ponieważ walka z taką mentalnością jest obowiązkiem spoczywającym na każdym człowieku. Polegam na sumieniach Wysokiego Sądu i wierzę w to, że wydany przez
sąd wyrok nie spowoduje konieczności przedstawienia kolejnej mowy obrończej. Mam zaszczyt prosić o uniewinnienie mojego klienta.
* * *
MOWA OBROŃCZA ADWOKATA ABDURRAHMANA SEREFA LACA
Swą mowę obrończą rozpoczął inny sławny i znamienity adwokat, Abdurrahman Seref Lac, który podjął się obrony Nauczyciela przed sądem. Rozpoczął od wprowadzenia, mówiąc:
-Zostało jasno ustalone, iż ten błogosławiony człowiek, który ma ponad osiemdziesiąt lat, nie ma żadnego związku z przestępstwem, o jakie jest oskarżony. Obecnie Wysoki Sąd w zupełności zdał sobie z tego sprawę i mam nadzieję, że werdyktem, jaki zostanie wydany, będzie uniewinnienie. Choć prawdopodobieństwo werdyktu na naszą niekorzyść jest być może jak jeden do tysiąca, zaniedbanie obrony owego niewinnego człowieka uznałbym za niedopełnienie mego obowiązku. Proszę sędziów o to, aby uwzględnili decyzje i opinię Sądu Apelacyjnego. Aby ten proces nie został unieważniony tylko dlatego, że nie poruszyliśmy tej kwestii, proszę o pozwolenie na obronę mojego klienta przed tym Wysokim Sądem.
-W porządku, panie Abdurrahman, zatem wysłuchamy pańskiej mowy obrończej - odparł sędzia. - Proszę kontynuować (...).
Książka zatytułowana Przewodnik dla młodzieżyzawiera nakazy Potężnego Koranu, komentarze do niego, a także omawia zalecenia religii islamu i jej przewodnictwo. Zgodnie z Artykułem 70 Konstytucji, wszyscy obywatele mają naturalne prawa oraz wolność bezpieczeństwa osobistego, sumienia, poglądów, wypowiedzi i publikacji, zaś w oparciu o Artykuł 75 Konstytucji nikt nie może zostać zganiony z powodu religii, jaką wyznaje, czy też sekty, do jakiej należy. Zatem sprzecznym z Konstytucją jest pozbawianie mego klienta praw i wolności, jakie zapewnia Konstytucja, a także stawianie mu zarzutów natury kryminalnej (...).
Jeśli założymy, że nasze wyjaśnienia nie zostały rozpatrzone, zaś panowie uznacie, że mojego klienta dotyczy niedemokratyczny Artykuł 163 tureckiego Kodeksu Karnego, przejdziemy z kolei do analizy aktu oskarżenia.
Oto starszy, siwowłosy muzułmanin. Muzułmanin, który osiwiał, ponieważ całe swoje życie poświęcił Światłu. Muzułmanin, którego włosy,
wiek i całe "ja" przesiąkły Światłem Boga, a on stał się najczystszym z muzułmanów. Poświęcił on całe swoje życie, będące darem od Wszechmocnego Boga, pokojowi i prawdziwemu szczęściu ludzi tego narodu. Wytrwał w kroczeniu tą samą drogą aż do chwili, kiedy podporządkował swą duszę Bogu będącemu Tym, do Którego prawdziwie należy przeznaczenie. Ten wielki muzułmanin, którego ciało, będące mieszkaniem Boga, jest wyczerpane kroczeniem po Jego drodze, stoi przed nami teraz, kiedy twierdzimy: "Mamy demokrację". Mówi jedynie o Bogu, Koranie i Proroku (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a także ostrzega młodych ludzi słowami: "Strzeżcie się!". Kiedy tylko wypowie te słowa, oskarżyciel - który zainicjował ten proces - uczepia się ich i mówi: "Chodź tutaj. Popełniłeś przestępstwo!".
Zatem ciemność pochłonęła horyzont.
Spójrzcie jednakże na tego wielce szlachetnego, starszego wiekiem muzułmanina! Jak bardzo jest spokojny i jak bardzo zadowolony, ponieważ przebywa nie w mnogości, lecz w jedności. Nie nużą go ciemności nocy ani wiele barw dnia. Z więzienia nieszczęścia ogląda szczęście. Znalazł wierność na tablicy trudności i stał się odbiorcą przejawów Boga, ponieważ jest on świadom prawd stworzenia. Gęstość jego istnienia stała się subtelnością ducha. Prokurator - który przygotował ten akt oskarżenia - chwyta tego muzułmanina, w którego żyłach płynie niebiański blask, i wlecze go do więzienia.
Dlaczego? Z jakiego powodu? Co ów starzec uczynił? Jaki był błąd popełniony przez tego starego muzułmanina?
Pozwólcie mi powiedzieć, cóż on uczynił. Spójrzmy na to, co on czynił wedle oskarżyciela, który zainicjował całą sprawę.
A) Występował on przeciwko sekularyzmowi.
Jak kwestie Boga, religii i wiary mogłyby być uważane za sprzeczne z sekularyzmem? A zgodnie z tym aktem oskarżenia można je za takie uważać! Dobrze, cóż jeszcze?
B) Chciał uczynić społeczne, ekonomiczne, polityczne i prawne zasady rządu dostosowanymi do fundamentalnych zasad religii.
Dlaczego, z jakiego powodu i dla jakiego celu tak postępował?
C) Aby zyskać możliwość ustanowienia jego osobistego wpływu na innych.
Dobrze, lecz czy miał on jakiekolwiek motywy polityczne? Nie, nie miał. Ani komisja rzeczoznawców nie podjęła tematu jego zainteresowania polityką, ani też nie może tak twierdzić prokurator. Dobrze, skoro zatem
nie istniały żadne motywy polityczne, to dlaczego taki starszy człowiek tak drobnej postawy, który nie ma żadnych oczekiwań wobec świata, miałby zapragnąć wywierania jakiegokolwiek wpływu na innych?
"Skąd mam wiedzieć?", odpowiada oskarżyciel. "On po prostu chce to mieć - i właśnie to mówią rzeczoznawcy".
Następnie, jak ów muzułmanin wykonał całą swoją pracę?
"Uczynił on swoim narzędziem religię, uczucia religijne i rzeczy, które są uważane za święte".
Cóż to za rzeczy, które są uważane za święte? Religia islamu, pobożność muzułmańska, strach, jaki pojawia się w sercu, kiedy jest wspominane Imię Boże "Allah", Koran, tafsir...Oskarżyciel wie o tym i on również uważa owe sprawy za święte.
Dobrze, zatem w jaki sposób wiedza o tych kwestiach, wiara w nie i wyrażanie ich ma stanowić uczynienie z nich narzędzia? Tak, wedle prokuratora, który wniósł oskarżenie, to właśnie jest uważane za czynienie ich narzędziem. Jednak wówczas oznacza to, że oskarżyciel również czyni owe święte kwestie narzędziem, ponieważ używa ich jako narzędzia polityki i prawa, jako narzędzia służącego uwięzieniu muzułmanina. Wobec tego, czyż zgodnie z Artykułem 163 nie popełnia on przestępstwa?
"Nie", mówi oskarżyciel, "moje działanie nie jest propagandą, lecz jego działania są propagandą oraz indoktrynacją".
Dobrze, zatem cóż powiedział ten człowiek? Powiedział, co następuje:
"W obecnym czasie najbardziej przerażającą grupą w wojnie bezbożnego zbłądzenia z islamem, której dowództwo poprzez knowania nakazującej zło duszy zostało przekazane Szatanowi, są półnagie kobiety, które atakują wiernych ohydnymi nożami, jakimi są ich obnażone nogi. Usiłując zamknąć drogę do małżeństwa, a uczynić szerszą drogę do prostytucji, biorą w niewolę dusze wielu ludzi, raniąc ich serca i dusze śmiertelnymi grzechami. Zaiste, zabijają one niektóre z tych serc".
Czyż nie jest to prawda? Czyż będziemy zaprzeczać istnieniu prostytutek, które promują nierząd, a niszczą instytucję małżeństwa? Czyż nie jest prawdą, że rząd walczy z jawną i potajemną prostytucją? Czyż nie mamy prawa karnego, ustawy o walce z prostytucją i funkcjonariuszy policji obyczajowej, którzy walczą z tym problemem dzień i noc?
"Tak, to prawda. Jednak zajmujemy się tym problemem, a nie Bogiem", mówi oskarżyciel. Cóż, może mówić, co zechce, jednak prawda w tej kwestii jest taka, że prawo i jego urzędnicy, również prokurator, zatrzymują
przestępców po popełnieniu przestępstwa, to jest dopiero wtedy, kiedy wszystko już się stało, kiedy czystość została stracona, a morderstwo popełnione. Prawo nie ma możliwości, by z góry powstrzymać kogoś przed popełnieniem złego czynu, jednak religia może powstrzymać ludzi poprzez bogobojność i praktyki religijne. Poprzez bogobojność można zapobiec wszelkiego rodzaju upokorzeniom. Nakazuje to religia islamu, która prosi nas, abyśmy podjęli środki zapobiegawcze.
Jak? Udzielając rad, ostrzegając ludzi, nauczając ich o Bogu, zaszczepiając w ich sercach bogobojność, umiłowanie Boga, strach przed Ogniem Piekielnym i wieczną karą, wpajając pragnienie wiecznego szczęścia, czyniąc ludzi świadomymi tego wszystkiego oraz ucząc ich miłości i strachu. Powinni bać się Boga, aby ich złe uczynki nie przeważyły nad dobrymi, aby mogli uratować samych siebie oraz ich społeczność. A zatem prokurator, naród, rząd i obywatele mogą być spokojni. Prokurator, władze i naród znajdą pomoc. Dlatego należy zaszczepiać ludziom bogobojność i umiłowanie Boga.
Jak więc można to zrobić? Nauczając ich, pisząc o nich i czytając o nich - jednak wówczas jest to nazywane propagandą. Co się stanie? Oto przykazania Boga i mądrość Potężnego Koranu, nieprawdaż? Czyż najbardziej naturalnym prawem nie jest prawo do swobodnego praktykowania religii? Nazywają to przestępstwem, lecz czy tak jest? Przeczytajmy przykazanie Boga:
اِنَّ الَّذ۪ينَ كَفَرُوا وَ صَدُّوا عَنْ سَب۪يلِ اللّٰهِ وَ شَٓاقُّوا الرَّسُولَ مِنْ بَعْدِ مَا تَبَيَّنَ لَهُمُ الْهُدٰى لَنْ يَضُرُّوا اللّٰهَ شَيْئًا وَ سَيُحْبِطُ اَعْمَالَهُمْ
Oznacza to: Zaprawdę, ci, którzy nie uwierzyli, powstrzymują ludzi od wstąpienia na drogę Boga i sprzeciwiają się Posłańcowi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) po tym, jak przewodnictwo stało się dla nich jasne, nie zaszkodzą Bogu nawet w najmniejszym stopniu, lecz On sprawi, że ich uczynki staną się bezowocne.
A co, jeśli nie słuchają? Powtarzaj to tym, którzy słuchają i wierzą, ponieważ to, co robisz, jest dobre. Jest dobre dla ludzkości, dla społeczności, dla obywateli, rządu i narodu, chroni nas przed złem i nieszczęściami. Powiedz tym, którzy wierzą:
يَٓا اَيُّهَا الَّذ۪ينَ اٰمَنُٓوا اَط۪يعُوا اللّٰهَ وَ اَطِيعُوا الرَّسُولَ وَلَا تُبْطِلُوٓا اَعْمَالَكُمْ
Oznacza to: O wy, którzy wierzycie! Słuchajcie Boga i słuchajcie Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), i nie roztrwońcie waszych czynów na próżno.
Jeśli nie wierzą w to, powiedz im: "Strzeżcie się, strzeżcie się niebezpieczeństwa dla waszego narodu i jego obywateli". Tym niebezpieczeństwem nie jest religia ani propaganda religijna, lecz niewiara. Również nasz premier powiedział: "Konserwatyzm nigdy nie był postrzegany tak, jakby stanowił zagrożenie dla tego narodu. Dziś nie istnieje nic, co mogłoby powstrzymać propagowanie religii. Nie ma już potrzeby podejmowania środków ostrożności".
Szanowni Panowie Sędziowie! Jesteście tego świadomi, lecz być może powinniście zapytać oskarżyciela, który zainicjował całą sprawę, czy może temu zaprzeczyć? Gdyby młodzież nie była nauczana o przykazaniach Boga i mądrości Potężnego Koranu, zaś wy uniemożliwialibyście to, nazywając takie działania przestępczą propagandą, czyż byłoby w ogóle możliwe zapobieżenie niemoralności, bezczynności, złemu prowadzeniu, prostytucji, cudzołóstwu czy morderstwom poprzez prawo karne? Jak można by było zapobiec publicznemu i potajemnemu, gwałtownemu i knującemu spiski zniszczeniu przynoszonemu przez haniebne nieszczęście komunizmu, który zagraża całemu światu?
Szanowni Panowie Sędziowie, którzy jesteście patriotami wiernymi Bogu i uświęconej religii islamu! Spójrzcie, ta niszcząca, bezbożna propaganda jest trucizną, sączącą się z rąk straszliwych wrogów religii. Lata zniszczenia paraliżują jasne i czyste umysły młodych muzułmanów i tureckich dzieci.
Spójrzcie na straszliwe położenie i sprzeczność, w jakich się znaleźliśmy. Prokurator nie widzi tego i przymyka oczy na ten niszczycielski atak, na zniewagę dla religii islamu i dla wszystkich uświęconych religii. Zatrzymuje człowieka, który doradza, jak chronić młodzież i jak zapobiec szkodzie, która może spotkać młodych ludzi w wyniku tych ataków.
Szanowni panowie sędziowie, którzy jesteście Turkami i muzułmanami! Mój klient nie może zostać uwięziony tylko dlatego, że napisał należący do Traktatów Światła Przewodnik dla młodzieży,który jest odbiciem Bożego światła Koranu i jest wypełniony Światłem Boga!
Szanowni i szlachetni panowie sędziowie, którzy jesteście Turkami wyznania muzułmańskiego! Sami bardzo dobrze wiedzie, że prawdziwie wiodący uczeni są spadkobiercami proroków. Ci błogosławieni ludzie odziedziczyli obowiązek przewodnictwa i wypełniają swe obowiązki zgodnie z przykazaniami Koranu. Nie domagają się w zamian rekompensaty
ani wynagrodzenia. Wykonują swój obowiązek jedynie przez wzgląd na Boga. Tym, czego poszukują, jest wyłącznie zadowolenie Boga i Jego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Spełniają ten obowiązek do ostatniego tchu, ponieważ został im powierzony przez Boga i Jego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Jak oskarżony może być obserwowany i prześladowany tylko za to, że dochował owego depozytu? Jak ten słaby, stary i kruchy człowiek może być poddawany tak niemożliwej do zniesienia karze i takim męczarniom?
Powiedzenie mu: "Idź do więzienia!" byłoby najbardziej przerażającą tyranią. Teraz na was spoczywa obowiązek powstrzymania tej tyranii.
Światło jest tym, co unicestwi wszelką niezgodę, grzech, niemoralność, poniżenie, bunt i zepsucie (...).
يُر۪يدُونَ اَنْ يُطْفِئُوا نُورَ اللّٰهِ ِباَفْوَاهِهِمْ وَ يَاْبَى اللّٰهُ اِلَّٓا اَنْ يُتِمَّ نُورَهُ وَلَوْ كَرِهَ الْكَافِرُونَ
Oznacza to: Chcą oni zgasić Światło Boga swoimi ustami. Bóg nie pozwoli na to, lecz udoskonali Swoje światło, choćby niewierni tego nienawidzili.
Adwokat Abdurrahman Seref Lac
Po wygłoszeniu tej mowy obrończej sędziowie zapytali, czy Nauczyciel Said Nursi chciałby cokolwiek dodać. Nauczyciel wstał i powiedział:
-Chciałbym powiedzieć kilka słów, za panów zezwoleniem.
-Śmiało.
-Nie jestem godzien pochwał, które moi szanowni obrońcy wypowiedzieli pod moim adresem. Jestem tylko słabym człowiekiem pracującym w służbie Koranu i wiary. Nie mam nic więcej do powiedzenia.
UNIEWINNIENIE
Rozprawa dobiegła końca, a po naradzie skład sędziowski ogłosił werdykt i uniewinnił Nauczyciela. Po tym, jak tę decyzję usłyszeli wszyscy studenci i cała publiczność obecna na sali sądowej, wybuchła burza oklasków. Werdykt był ostateczny, ponieważ prokurator nie zapowiedział apelacji.
* * *
List napisany przez ucznia Światła z uniwersytetu do przyjaciela, a mówiący o przybyciu Nauczyciela do Stambułu
Dziękuję ci za gratulacje dla nas i dla ludzi ze Stambułu za możliwość goszczenia Nauczyciela. Całe miasto radowało się i świętowało to wspaniałe i nadzwyczajne wydarzenie. Od uczonego do człowieka z ludu, od biednego do bogatego, od młodzieńca do starca, ludzie ze wszystkich profesji udali się do sądu, do hotelu oraz w inne miejsca, aby ujrzeć Nauczyciela i usłyszeć, jak przemawia.
Spełnienie naszych marzeń dało nam radość i zadowolenie, a twarze naszych wrogów pociemniały jeszcze bardziej. Obecnie zdali sobie oni sprawę z tego, że ich próby siania niezgody nie powiodły się i nigdy nie przyniosą efektu. Nasz Nauczyciel ożywił wszystkie wspomnienia epoki geniuszy Stambułu. W oczach naszych braci natychmiast zmienił się klimat miasta. Aya Sophia sięgnęła aż do Sarayburnu [7]. Minarety ponownie recytowały azan Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a w meczetach hafizowie ponownie recytowali Szlachetny Koran. Było tak, jakby sułtan Mehmed Zdobywca każdego dnia wstawał z grobu i przyjmował z zadowoleniem owego błogosławionego gościa, mówiąc: "Witaj!" i winszując mu; jak gdyby burza światła z minaretów meczetu Yeni Cami promieniowała aż do najciemniejszych i plugawych zakątków Beyoglu [8] .
Z powodu owego wspaniałego przybycia i wzniosłego światła meczety Aya Sophia, Mehmeda Zdobywcy, Sułtana Ahmeda, Eyyuba i Sulejmana, a także cały muzułmański Stambuł, zrzuciły zasłony hańby i pozwoliły nam ujrzeć ich wspaniałe i szczere światło. Nasz Nauczyciel jest teraz słońcem tego miasta. Kiedy odejdzie, słońce na horyzoncie podąży za nim, a to miasto milionów ludzi okryje ciemność. Naszą pociechą jest nadzieja na to, że miasto Mehmeda Zdobywcy zostanie rozświetlone i rozjaśnione przez Traktaty Światła.
Kiedy przez telefon oznajmiono mi o tym, że Nauczyciel zamierza przybyć do Stambułu, nagle całe moje pozbawione życia ciało doznało przypływu energii - nie tego jej rodzaju, który ma działanie zabójcze czy uspokajające, lecz raczej ożywiającej i podnoszącej na duchu. Moje materialne i duchowe istnienie natychmiast odnalazło siłę, ja zaś poczułem się, jakby przyciągało mnie potężne pole magnetyczne. Kiedy przybyłem do Sądu Karnego, poczułem, że cała społeczność podziela te
same odczucia. Budynek sądu był wypełniony ludźmi, zarówno w środku, jak i na zewnątrz. Starałem się przecisnąć przez tłum do środka, kiedy moje oczy pochwyciły obraz Nauczyciela, który szedł otoczony przez studentów uniwersytetu. Był on unikalną osobistością w sensie zarówno duchowym, jak i fizycznym. Jego strój wyraźnie odróżniał się od innych. Było tak, jak gdyby ów nadzwyczajny człowiek, za którym podążały spojrzenia milionów oczu, nie miał żadnego związku z tym, co się stało, i nic nie wiedział o zachodzących wydarzeniach.
Zająłem miejsce na sali sądowej. Gdy tylko wywołano jego szlachetne nazwisko, ten wielki człowiek, który był historycznym reprezentantem ludu, religii i epoki, wszedł do środka. Po kilku szmerach na sali zapanowała zupełna cisza. Wszyscy odczuwali znaczenie i dreszcz tej wspaniałej chwili.
Choć był chory, nasz Nauczyciel podniósł się z miejsca jak błyskawica, zgłosił sprzeciw i przedstawił swą mowę obrończą. Członkowie sądu byli pod wrażeniem, patrząc na niego. Następnie druga sesja rozpoczęła się przy znacznie większej publiczności. Nauczyciel osobiście odpowiedział na raport przygotowany przez niefachową komisję rzeczoznawców [9] Ostatecznie rozprawa została odroczona do 5 marca.
Mym najwspanialszym i niezrównanym wspomnieniem była chwila, w której - kiedy moje ciało drżało i trzęsło się z żalu za grzechy i za moją słabość - znalazłem dość męstwa, by zbliżyć się do jego błogosławionych rąk i ucałować je, kiedy szukałem odwagi, by spojrzeć mu w oczy. Inni moi bracia z uniwersytetu byli zaszczyceni, służąc Nauczycielowi. Niech Bóg będzie rad na wieki z naszego Nauczyciela i wszystkich jego uczniów. Niech Bóg obdaruje uczniów takich jak ja sam, bezradnych, biednych i słabych, inteligencją, mądrością, determinacją i szczerością intencji (ar. ichlas).Amen!
Mój drogi bracie, składam nieskończone dzięki Wszechmocnemu Bogu za to, że obdarował nas dziełami autora, który - jak dowodzi tego jego życie oraz jego dzieła - jest duchowym królem tego stulecia. Nadal będziemy czytać Traktaty Światła, które są najbardziej odpowiednimi odtrutką i lekarstwem na rany dnia dzisiejszego, najbardziej dobroczynnym światłem dla społeczności islamu, atakowanej przez sferę ciemności, najbardziej właściwym przewodnikiem dla zdezorientowanych ludzi, pozostawionych w dolinach zbłądzenia. In sza'a-llah,będziemy czytać je i publikować do ostatniego tchu.
Uczeń Światła z Uniwersytetu w Stambule
Kamil
NAUCZYCIEL ODWIEDZA EMIRDAG
Po tym, jak Nauczyciel Bediuzzaman został uniewinniony przez sąd w Stambule, udał się do Emirdag.
Pewnego dnia podczas ramadanu, kiedy przechadzał się po polach, podszedł do niego sierżant żandarmerii w towarzystwie trzech uzbrojonych żandarmów. Jak jest to wyjaśnione w następnym fragmencie, Nauczyciel najpierw został poproszony o założenie kapelusza, a następnie - z tego powodu - zabrany na posterunek policji celem przesłuchania. Nauczyciel napisał petycję i wysłał ją do Ministerstwa Sprawiedliwości i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Równocześnie wysłał ją jednemu ze swych uczniów z Ankary, aby ten mógł przedłożyć ją odpowiednim ministrom. Uczniowie z Ankary wysłali kopię tej petycji do wychodzącej w Samsun gazety "Buyuk Cihad". Petycja wraz z dodaną do niej notatką została opublikowana w tej gazecie pod tytułem Najwspanialszy dowód.Później uczniowie Światła z Uniwersytetów w Ankarze i Stambule napisali dwa lub trzy artykuły i wysłali je do gazety "Buyuk Cihad", aby zostały one opublikowane.
Mniej więcej w tym samym czasie doszło do wydarzeń w Malatyi [10]. Szerzono wiele kłamstw i sfabrykowanych oskarżeń jako propagandę wymierzoną przeciwko pobożnym ludziom. Pewni ludzie ogłupieni przez te prowokacje ciężko pracowali nad tym, aby znaleźć coś, o co dałoby się oskarżyć gazety religijne. W rezultacie opublikowania artykułu Najwspanialszy dowódoraz innych artykułów napisanych przez uniwersyteckich uczniów Światła aresztowano i postawiono przed sądem wydawcę gazety oraz uczniów Światła, którzy wysyłali artykuły z Ankary. W gazetach zaczęły ukazywać się wiadomości i opinie przeciwne rozprzestrzenianiu się Ruchu Światła w całym narodzie. W całym kraju dokonano dwudziestu pięciu przeszukań, mających na celu aresztowanie i uwięzienie sześciuset uczniów Światła. Niektórych z nich postawiono przed sądem. Ostatecznie ani w Traktatach Światła, ani w działaniach któregokolwiek z uczniów Światła nie dopatrzono się żadnego przestępstwa podlegającego oskarżeniu.
Początkowo sąd w Samsun zasądził karę pozbawienia wolności, która później została uchylona przez orzeczenie Sądu Apelacyjnego dotyczące Traktatów Światła i ich autora, Bediuzzamana. Na kolejnej rozprawie uczniowie Światła zostali uniewinnieni po tym, jak sędziowie orzekli, że pisanie artykułów nie stanowi przestępstwa.
W efekcie tego samego artykułu sąd w Samsun otworzył także postępowanie przeciwko Nauczycielowi. Sąd zignorował raport medyczny lekarza z dystryktu, w którym stwierdzono, że Nauczyciel jest chory i stary, a Bediuzzaman został oficjalnie i najbardziej surowo wezwany do Samsun. Nauczyciel postanowił udać się do Samsun i przebył drogę aż do Stambułu, jednak jego choroba wielce utrudniała drogę i sprawiła, że nie mógł on kontynuować podróży. Zespół lekarzy przygotował raport z przebadania Saida Nursiego i wysłał go do sądu w Samsun. Raport podkreślał, że po przebadaniu odkryto, że Nauczyciel nie jest w stanie odbyć lądowej, morskiej ani powietrznej podróży do Samsun. Pomimo nalegań prokuratora na to, by Said Nursi był obecny na rozprawie, skład sędziowski postanowił, aby Bediuzzaman pojawił się w sądzie w Stambule i tam wygłosił swoją mowę obrończą. Ostatecznie sąd w Samsun nie znalazł żadnych przesłanek dla uwięzienia Saida Nursiego, zatem uniewinnił go.
* * *
@
Na następnej stronie: ediuzzaman Said Nursi w jednostce wojskowej w Isparcie, do której został zaproszony, aby odmówił modlitwę (ar. du'a) i rozpoczął budowę meczet
@
Nauczyciel kładzie zaprawę na fundamenty podczas ceremonii rozpoczęcia budowy meczetu w jednostce wojskowej w Isparcie
Mowa obrończa Nauczyciela Bediuzzamana Saida Nursiego wygłoszona przed sądem w Stambule, która poskutkowała jego uniewinnieniem
Podczas tego świętego miesiąca ramadan nasi potajemni wrogowie jeszcze raz zwrócili sąd przeciwko mnie, zaś cała sprawa odnosi się do ukrytego komitetu komunistów.
Kiedy samotnie siedziałem na wiejskim pagórku, podeszli do mnie sierżant oraz trzej uzbrojeni w karabiny żandarmi. Powiedzieli: "Nie nosisz kapelusza!" i siłą zabrali mnie na posterunek policji. Oto, co mam do powiedzenia sędziom, których celem jest zaprowadzenie sprawiedliwości:
Człowiekiem, który powinien zostać oskarżony, jest ten, który pięć razy dopuścił się bezprawia, używając imienia prawa dla złamania praw islamu. Z powodu dziwacznego bezprawia i osobliwych wymówek dręczono moje sumienie przez dwa lata. Z pewnością (winni tego ludzie - uz. red. pol.) powinni zostać odpowiednio ukarani przez Sąd Najwyższy życia ostatecznego. Zaiste, jaki system prawny na świecie mógłby kiedykolwiek zezwolić na oskarżenie człowieka, który przez trzydzieści pięć lat wiódł życie odludka i nigdy nie przechadzał się po miastach czy targowiskach, na powiedzenie mu: "Nie nosisz europejskiego kapelusza!"?
Przez dwadzieścia osiem lat pięć prowincji, pięć sądów ani policja tych pięciu różnych prowincji nie wtrącały się do spraw nakrycia głowy tego człowieka. Szczególnie wtedy, gdy nosił je przed sprawiedliwym sądem w Stambule, wobec ponad setki przyglądających mu się policjantów, gdy miał je na głowie w każdym miejscu, do którego udawał się przez ostatnie dwa miesiące - nie naprzykrzali mu się żadni policjanci. Ponadto choć Sąd Apelacyjny postanowił uchylić zakaz noszenia beretów; choć istnieją wyjątki dotyczące kobiet i tych, którzy nie noszą nakrycia głowy; choć wszyscy żołnierze i wykonujący swe obowiązki urzędnicy służb publicznych są zwolnieni z obowiązku noszenia kapelusza, ponieważ nie przynosi ono żadnych korzyści - narzucacie ów oficjalny strój człowiekowi, który nie jest odpowiedzialnym za coś urzędnikiem, a równocześnie zwalniacie innych z obowiązku noszenia owego stroju. Oto człowiek, który jest pustelnikiem i nie spotyka się z innymi ludźmi; który, aby uniknąć zajmowania swej duszy bezprawnymi i szpetnymi sprawami, aby uniknąć przypominania sobie o świecie, nie spotkał się podczas miesiąca ramadan nawet ze swym najbliższym przyjacielem; który, choć jest ciężko chory, nie przyjmuje lekarstw ani nie wzywa lekarza, aby uniknąć zajmowania
swego serca i duszy sprawami swego ciała. Zmuszanie tego człowieka do noszenia kapelusza, zakładanie mu go siłą, aby wyglądał jak chrześcijański ksiądz, grożenie mu za pomocą prawa - to wszystko napełniłoby odrazą każdego człowieka o choćby najmniejszym sumieniu.
Na przykład człowiek, który zmusił go do noszenia kapelusza, powiedział: "Ja tylko wykonuję rozkazy". Jak człowiek może wymuszać egzekwowanie stronniczego prawa, aby inny mógł twierdzić, że tylko wykonuje rozkazy? Jak pewien werset Wszechmądrego Koranu zakazuje upodabniania się do chrześcijan i żydów, tak werset:
يَٓا اَيُّهَا الَّذ۪ينَ اٰمَنُٓوا اَط۪يعُوا اللّٰهَ وَ اَطِيعُوا الرَّسُولَ وَ اُولِى الْاَمْرِ مِنْكُمْ
[11] nakazuje posłuszeństwo przywódcom sprawującym władzę. Jeśli tylko owo posłuszeństwo nie jest sprzeczne z posłuszeństwem Bogu i Jego Prorokowi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), można powiedzieć, że ktoś jest zmuszony do działania wedle rozkazów. Jednak odnośnie do tej kwestii, prawa tradycji muzułmańskiej nakazują litościwe traktowanie ludzi chorych i unikanie wyrządzania im krzywdy, a także unikania tego, by jakakolwiek krzywda spotkała tych, którzy przez wzgląd na Boga służą Koranowi i wiedzy w temacie wiary. Bezprawnym nie na dziesięć, lecz na sto sposobów jest zmuszanie samotnego człowieka, który wyrzekł się tego świata, do noszenia kapelusza, jaki noszą cudzoziemscy duchowni. Jest to zniewagą dla praw tradycji muzułmańskiej; jest złamaniem owych uświęconych praw przez wzgląd na stronnicze rozkazy. Z takim traktowaniem spotkał się człowiek stojący w drzwiach grobu, schorowany, stary, samotny, biedny, będący pustelnikiem, który trzydzieści pięć lat temu wyrzekł się świata jedynie dlatego, by uniknąć postępowania sprzecznego z sunną Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że jest to zakonspirowana próba działania na szkodę interesów tego narodu, islamu i religii, podejmowana pod płaszczykiem komunizmu i przez wzgląd na anarchię. Ponadto jest to konspiracja przeciwko tym, którzy pragną służyć islamowi i narodowi, a także przeciwko pobożnym członkom parlamentu i Demokratom, którzy pracują, aby przeciwstawić się zniszczeniu szerzonemu przez cudzoziemców. Niech pobożni parlamentarzyści mają się na baczności! Nie powinni oni opuszczać mnie, bym samotnie bronił się przed owymi konspiratorami.
Uwaga:Oto człowiek, który nie powstał przed rosyjskim głównodowodzącym, choć ten celowo przeszedł przed nim trzy razy; który nie zniżył się do oddania mu honorów, aby zachować honor islamu, i nie ugiął się przed groźbą egzekucji. Odpowiedział brytyjskiemu
dowódcy sił okupacyjnych, a pośrednio również tym, którzy wydali korzystne dla okupantów orzeczenia, oznajmiając: "Pluńcie w twarze tych bezwstydnych tyranów!" i rozpowszechniając swoją wypowiedź przez artykuły w prasie. Nie zwracając uwagi na gniew Mustafy Kemala, w obecności pięćdziesięciu parlamentarzystów odpowiedział im słowami: "Ten, kto nie odprawia modlitwy, jest zdrajcą", zaś na pytania zadane przez Sąd Wojenny odpowiedział: "Jestem gotów, by poświęcić moją duszę dla jednej kwestii prawa szariatu". Jest on starym strażnikiem islamu, który na dwadzieścia osiem lat wybrał odosobnienie, aby nie upodabniać się do niewiernych. Owemu strażnikowi prawd Koranu bez żadnego zamysłu, bez żadnej korzyści i bez żadnego prawa powiedziano: "Chcemy, byś wyglądał jak żydowski rabin lub chrześcijański ksiądz, noś więc taki kapelusz, jak oni. Domagamy się, abyś sprzeciwił się jednogłośnej opinii uczonych (ar. idżma),w przeciwnym razie ukarzemy cię". Z pewnością taki człowiek, który poświęcił wszystko dla prawd Koranu, zaiste poświęci dla nich również więzienie, jakim jest ten świat, nie dbając o wszelkie kary i tortury. Nawet gdyby go ćwiartowano, nawet gdyby został wtrącony do Piekła - jak zaświadcza to jego biografia - choćby miał setkę dusz, z pewnością poświęci je wszystkie.
Jakaż jest mądrość owego gotowego do poświęceń człowieka, trwającego wobec krańcowej tyranii potajemnych wrogów tego kraju i religii podobnej tyranii Faraona, kiedy ma on tak wielką siłę duchową? Dlaczego nie używa on siły fizycznej i nie odpowiada poprzez destrukcję?
Oznajmiam wam i wszystkim uczciwym ludziom, że aby dziewięćdziesiąt procent niewinnych nie doznało szkody z powodu dziesięciu procent bezbożnych, Wszechmądry Koran udzielił temu człowiekowi lekcji zachowywania porządku i bezpieczeństwa publicznego, a także umieszczenia w każdym sercu - dzięki lekcjom Światła - strażnika porządku i bezpieczeństwa. W przeciwnym razie mógłbym zemścić się na moich wrogach dwudziestu ośmiu lat w ciągu jednego dnia. Oto dlaczego, przez wzgląd na ochronę praw niewinnych i na drodze zachowania porządku i bezpieczeństwa publicznego, ten człowiek nie broni swych osobistych praw przed zniewagami, jakimi obrzuca się jego honor oraz uczciwość, i mówi:
"Poświęcę nie tylko moje życie doczesne, lecz również, jeśli będzie trzeba, moje życie ostateczne, przez wzgląd na ludzi islamu".
Said Nursi
* * *
O, błogosławiony, litościwy i szanowny Nauczycielu!
W tej dziwnej epoce materializmu i bezbożności umysły stały się ciasne, a serca stały się złe i zepsute. W tym czasie jedynie Traktaty Światła, które są prawdziwym i najbardziej oczywistym blaskiem Koranu, pozwalają umysłom na przeniknięcie do ducha kwestii materialnych oraz na rozświetlenie złych serc, mrocznych jak więzienne lochy. Z tego powodu właściwym jest nazwanie tego stulecia wiekiem Światła (...).
Dzięki lekarstwu życia ostatecznego Traktaty Światła leczą rany, które rodzaj ludzki miał za niemożliwe do uleczenia.
Traktaty Światła oraz nasz błogosławiony Nauczyciel, ich cudowny autor, nadal będą zbawicielem dla tysięcy oświeconych młodych ludzi. My, nieszczęśnicy, których wiara została ocalona, jesteśmy żyjącymi świadkami tego faktu. W tej przerażającej epoce Traktaty Światła niszczą fundamenty materializmu, a fałszywe ideologie masonerii i komunizmu zostały unicestwione poprzez wiedzę i pojmowanie. Traktaty dostarczają ich czytelnikom - którzy są szczęśliwcami tego stulecia - wody życia, wody wieczności, to jest biletu do wiecznego królestwa. Tym biletem jest wiara i nie może on zostać wymieniony na ten świat ani nawet na cały wszechświat.
O, szanowny i szanowany Nauczycielu! Nieważne, jak wiele okażemy ci szacunku i tkliwości za ów drogocenny dar, jaki nam dałeś, o Nauczycielu, wciąż będzie to niewiele. Więzi między naszym zbawicielem Nauczycielem a uczniami Światła są połączeniem, które jest wieczne. Żadna siła nie może ich rozwiązać. Całujemy z szacunkiem twe błogosławione ręce i prosimy o twoją modlitwę (ar. du'a).
W imieniu uczniów Światła z Wydziału Nauk Politycznych
Ahmet Atak
* * *
Ten list został opublikowany w gazecie "Buyuk Cihad", a następnie rozpowszechniony w Samsun. Został on
wykorzystany do rozpoczęcia procesu sądowego w Samsun.
Proces zakończył się uniewinnieniem
Do zbawiciela świata islamu, umiłowanego przez ludzi wiary (ar. ahl al-iman),interpretatora Traktatów Światła, szanownego Bediuzzamana Saida Nursiego!
W tym czasie, dzięki mediacji pobożnych Demokratów, sąd w Afyon uwolnił Traktaty Światła i zwrócił wszystkie wchodzące w ich skład księgi i listy, nie znajdując w nich niczego, co stanowiłoby przestępstwo. Było to jasne ukazanie i olśniewający dowód twego prawdomównego twierdzenia, które mówi: "Traktaty Światła nie należą do mnie, lecz są one własnością Koranu i pochodzą od blasku Koranu. Żadna siła nie może wyrwać ich z łona Anatolii. Traktaty Światła są związane z Koranem, a Koran związany jest z Wielkim Tronem Boga (ar. 'Arsz al-A'zam). Któż ośmieli się wyciągnąć rękę, aby przerwać tę więź i ruszyć je z miejsca?" Przyjmując to za olśniewający dowód faktu, iż twoja służba jest służbą Bogu i Koranowi, witamy to uniewinnienie jako początek szczęśliwej przyszłości świata islamu, a zwłaszcza muzułmańskiego narodu. Mając to na uwadze, wyrażamy naszą nieskończoną wdzięczność oraz powinszowania dla naszego umiłowanego Nauczyciela, który oczekiwał tego zwycięstwa całym swym jestestwem, który został wyznaczony głową rodziny Światła i kapitanem na oceanach prawdy, który został mianowany zbawicielem ludzkości, toczącej swą walkę w mrokach niewiary. Następnie rozciągamy naszą wdzięczność na uczciwych sędziów i pobożnych Demokratów, którzy obrali ludzi wiary (ar. ahl al-iman)za swych przyjaciół i zyskali ich poparcie.
Prawdy Koranu, na rzecz rozwoju których pracujesz i dla których poświęciłeś swe życie, przynoszą szczęście sercom ludzi wiary w całym tym kraju i pośród całego tego narodu. Ich nadzwyczajny wzrost dowodzi z jasnością równą jasności słońca wzniosłości i blasku świętości twego obowiązku i służby, którą pomyślnie wypełniłeś.
Twoja cierpliwość i wytrwałość ukazywane przez te dwadzieścia pięć do trzydziestu lat na przekór wszelkim przeszkodom i trudnościom, twoja znakomita służba i walka, prowadzone przez rozpowszechnianie Traktatów Światła, które zostały oznajmione twemu sercu przez Koran, stały się wzorem, za którym będą podążały przyszłe pokolenia oraz
mudżtahidowie islamu. Promienie Światła, które są niewyczerpanym słońcem światła Koranu i jego wiecznymi błyskami, rozproszyły ciemności ignorancji i zbłądzenia oraz rozświetliły serca milionów wiernych, czyniąc ich wdzięcznymi.
Ten naród i jego ludzie, nasza historia i ta ziemia nigdy nie zapomną twojej służby i poświęcenia. Nawet po tym, jak przeniesiesz się do wiecznego królestwa, twoja służba stanie się ziarnem, z którego wykiełkuje wielkie drzewo, rozpościerając wszędzie swe gałęzie. Wielkie zgromadzenia zebrane wokół owego drzewa Światła i wiecznych promieni bijących z Traktatów Światła w olśniewający sposób rozwiną twą służbę.
Przez wzgląd na twój obowiązek interpretatora Traktatów Światła oraz odnośnie do twej służby wierze, lśniącej na horyzontach islamu, jesteś przywódcą prowadzenia drogą prostą w tym stuleciu.
Drogi heroldzie Szlachetnego Koranu w czternastym stuleciu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie); wspaniały wojowniku, który walczysz z ciemnością tej niszczycielskiej epoki poprzez Światło Koranu; nasz szanowny, bohaterski i umiłowany Nauczycielu, który piórami setek i tysięcy twoich uczniów oraz krążących wszędzie setek tysięcy kopii Traktatów Światła wzniosłeś koraniczną barierę przeciwko ateizmowi i całkowitej niewierze!
Twoja uświęcona służba, która przyniosła miłosierdzie i szczęście światu, która dała pokój i pocieszenie ludzkości, wskazuje na wiadomości i dowody wzrastania ludzi wiary. Teraz jesteśmy w stanie ujrzeć jej znaki i gratulujemy ci całym naszym jestestwem z okazji święta ustanowienia panowania islamu nad wielkimi kontynentami. Prosimy Boga o to, by obdarował cię długim życiem, i w najwyższym szacunku całujemy twoje dłonie.
Ismail, Salih, Atif, Ahmet, Ziya, Mehmed, Abdullah
spośród uczniów Światła z Uniwersytetu w Ankarze
* * *
POBYT NAUCZYCIELA SAIDA NURSIEGO W ISPARCIE
Latem 1953 roku Nauczyciel przeniósł się z Emirdag do Isparty, w której miał bardzo wiernych uczniów. Zgodnie ze swymi wcześniejszymi listami, Nauczyciel określał Ispartę jako prowincję, która została pobłogosławiona wraz ze swymi skałami i swą glebą. Powiedział, że największą korzyść powstaniu tego, co stanowiło jego życie duchowe, to jest Traktatów Światła oraz ich rozpowszechniania, przyniosła prowincja Isparta. Zaprawdę, wydarzenia, które ukazywały się przez długie lata, dowiodły tego, że Isparta jego godna otrzymywania takich pochwał z ust Nauczyciela. Było tak, ponieważ pierwszą szkołą Światła i pierwszym miejscem spisywania Traktatów Światła była Barla, wioska w prowincji Isparta. To w Barli zostały spisane najważniejsze księgi Traktatów Światła.
Tymi, którzy spisywali Traktaty Światła tysiącami piór i rozpowszechniali je w mrocznych i najbardziej przerażających czasach, byli uczniowie Światła z Isparty i jej wiosek. Aby to ukazać, wystarczy przykład wioski Sav. Kiedy Nauczyciel przebywał w Kastamonu, w wiosce Sav prowincji Isparta tysiąc piór spisywało Traktaty Światła i kopiowało je przez całe lata.
To małe wioski Isparty okazały zainteresowanie Traktatami Światła i entuzjazm większe od tych, jakie okazały inne prowincje. Pracowały one nad rozprzestrzenianiem Traktatów Światła niczym centrale telefoniczne. Uczniowie Światła z takich grup (zwanych fabrykami) jak "Światło" i "Róża", "Szkoła Światła" czy "Błogosławiona" pochodzili z prowincji Isparta.
Wszyscy starsi bracia uczniów Światła, którzy są ich powodem do dumy, a każdy z nich w swej służbie Koranowi jest niczym biegun duchowości (ar. qutb),pochodzili z Isparty.
Ponadto sądownictwo i policja Isparty zawsze traktowały Ruch Światła sprawiedliwie i uczciwie. Nauczyciel wiele razy modlił się za sądy w Isparcie i wskazywał ich uczciwość jako wzór do naśladowania dla sądownictwa innych prowincji.
Z powodu tych czynników Nauczyciel przybył do Isparty, aby przeżyć w niej swe ostatnie lata i powitać śmierć pośród swych wiernych braci. Poprosił, aby jego grób znalazł się w Isparcie, Sav lub Barli. Wprowadził się do wynajmowanego domu, a towarzyszyło mu czterech do pięciu uczniów. Nauczyciel wraz z owymi uczniami założył własną szkołę Światła.
* * *
ŻYCIE NAUCZYCIELA W ISPARCIE ETAP SĄDOWY
Zanim księgi Traktatów Światła zostały uniewinnione przez sąd w Afyon, w niektórych prowincjach i miastach w następstwie wydarzeń w Malatyi trwały dochodzenia i procesy sądowe.
W skrócie:Sądy rozpatrywały oskarżenia wzniesione przeciw Ruchowi Światła i uczniom Światła w prowincjach Mersin, Rize i Diyarbakir. Wszystkie te sprawy zakończyły się uniewinnieniami. W związku z rewizjami i dochodzeniami, jakie miały miejsce w kilku prowincjach, oskarżyciel publiczny prowincji Isparta wykorzystał tę sposobność, aby wnieść sprawę przeciwko ogółowi uczniów Światła. Przygotowany akt oskarżenia domagał się uwięzienia ponad osiemdziesięciu uczniów Światła, a sprawa została przekazana sędziom śledczym.
Tajni funkcjonariusze policji zaczęli spędzać czas wśród uczniów Światła i bacznie przyglądali się wszystkim ich działaniom. Rozpoczęły się dochodzenia i śledztwa w Ankarze, Stambule, Adapazari, Safranbolu, Karabuku, Dinarze, Inebolu oraz w Van. Wyniki rewizji i dochodzeń wykazały, że nie istnieje żadna działalność, którą można uznać za szkodliwą dla kraju i narodu, lecz uczniowie Światła są raczej zaangażowani w kwestie, które wydają dumnych obywateli kraju, w działalność naukową, szerzenie wiedzy na temat wiary, w służbę narodowi i zachęcanie do rozwijania dobrej moralności. Ich jedynym zajęciem i celem jest czytanie Traktatów Światła i rozpowszechnianie ich, aby były czytane przez innych. Stało się to jasne dla wszystkich sądów, a wszystkie z nich doszły do następującego wniosku: "Nie możemy oskarżać uczniów Światła. Nie stwierdzono żadnego przestępstwa ani żadnego działania podlegającego oskarżeniu". Owe dochodzenia posłużyły zrozumieniu prawdomówności Traktatów Światła, a ostatecznie doprowadziły do uniewinnienia uczniów Światła.
Aktywni uczniowie Światła w Urfie i Diyarbakir utworzyli w każdym z tych miejsc szkoły Traktatów Światła. Rozpoczęli od odczytania zawartych w Traktatach Światła lekcji dotyczących wiedzy o wierze ludziom ze wszystkich klas społeczeństwa, a w szczególności uczniom oraz młodzieży. Ożywili w tym czasie najważniejszy zwyczaj uhonorowania ludzi, aby stali się oni uczniami wiedzy i wiary. Wielką służbę na rzecz wiary wykonano również we wschodnich prowincjach Turcji. Tylko w jednym przypadku do sądu wniesiono sprawę przeciw uczniom Światła z Diyarbakir, którzy poprzez Traktaty Światła służyli Koranowi i wierze.
Zakończyła się ona uniewinnieniem i przysłużyła się szczęściu oraz wdzięczności wiernych.
Także proces w Afyon dobiegł końca. W 1956 roku komisja konsultacyjna Ministerstwa Spraw Religijnych przedstawiła raport, który oficjalnie oznajmił, że Traktaty Światła służą rozwojowi wiary (ar. iman)i moralności. W rezultacie tego raportu sąd w Afyon uniewinnił Traktaty Światła, a jego orzeczenie nie podlegało apelacji.
Po uniewinnieniu orzeczonym przez sąd w Afyon sędziowie śledczy w Isparcie postanowili nie zajmować się dalej tą sprawą. W ten sposób Traktaty Światła przeszły przez filtry prawa sądów całego kraju, co doprowadziło do tego, że zyskały sobie one przychylność i dobrą opinię ogółu społeczeństwa i zostały powszechnie przyjęte.
ROZSIEWANIE ŚWIATŁA
Służba Światła trwała we wszystkich zakątkach Anatolii. Szczególnie szkoły Światła w prowincjach takich jak Stambuł, Diyarbakir czy Urfa odwoływały się do coraz szerszej publiczności i zapewniały służbę wierze także ludziom poza granicami tych prowincji. Ta służba nie była wykonywana przez jednego człowieka, w jednym ośrodku ani przez znanych ludzi z danego regionu. Ponieważ chodziło o służbę Koranowi, była ona wykonywana na różne sposoby i przez wielu różnych ludzi. Wielu szczerych studentów i lojalnych wiernych, których imion nikt nie usłyszał, niestrudzenie pracowało w owej świętej służbie dla szerzenia Światła Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).
Studenci uniwersytetu z Ankary oraz szanowani patrioci pracowali nad dostarczaniem ludziom ksiąg Traktatów Światła, publikując je - szczególnie w nowym alfabecie - i rozpowszechniając z korzyścią dla wszystkich, a także zapewniając dostęp do nich tym, którzy tego potrzebowali. To ludzie młodzi i studenci byli tymi, którzy pracowali nad rozpowszechnianiem Traktatów Światła, a ich żarliwe oddanie było wielkim błogosławieństwem dla kraju i narodu. Nie poszukiwali oni jakichkolwiek osobistych korzyści, lecz jedynie zadowolenia Boga. Udowodnili, że są prawdziwymi dziećmi tego narodu.
PODRÓŻ NAUCZYCIELA DO BARLI
Minęło dwadzieścia pięć lat, od kiedy Nauczyciel był ostatni raz w Barli. Był związany z Barlą bardziej niż z rodzinną wioską Nurs, ponieważ to w Barli rozpoczęło się spisywanie Traktatów Światła, będące jego życiem duchowym. Słowa, Listy i Błyski Światła, ukazujące światło zbawienia Wszechmądrego Koranu, zaczęły rozprzestrzeniać się z Barli. Z tego powodu Barla była pierwszym ośrodkiem Traktatów Światła i pierwszą szkołą Światła.
Choć pobyt w Barli był gorzkim doświadczeniem dla Nauczyciela, który został wysłany do niej jako zesłaniec, a przebywał w niej w izolacji, podlegając stałym prześladowaniom i nadzorowi, równocześnie były to jego najsłodsze i najbardziej przyjemne lata. Tym razem nie podróżował do Barli jako zesłaniec czy więzień, lecz jechał tam jako człowiek wolny i z własnego wyboru. Kiedy przybył, był piękny, wiosenny dzień. Nauczyciela powitali jego uczniowie mieszkający w Barli. Nauczyciel nie mógł powstrzymać łez, kiedy zbliżył się do szkoły Światła, w której mieszkał przez osiem lat. Było tak, jakby witało go również majestatyczne drzewo platanu.
Dawno temu, po ośmiu latach życia w Barli, Bediuzzaman został wezwany do Isparty. Kiedy odjeżdżał, święte drzewo platanu jak gdyby duchowo pożegnało Nauczyciela i zniżyło swe majestatyczne konary, oddając mu cześć i bijąc mu czołem. Teraz, po długim czasie rozłąki, było tak uradowane spotkaniem z Nauczycielem, jak gdyby biło czołem swemu Miłosiernemu Stwórcy (ar. Al-Al-Chaliq Ar-Rahim) na znak podziękowań. Nauczyciel przytulił się do owego błogosławionego drzewa i poprosił o to, aby na chwilę pozostawiono go samego. Płakał. Później wszedł do swego pokoju w szkole Światła i pozostał tam przez kilka godzin, a na zewnątrz było słychać jego płacz.
Zaiste, Nauczyciel posiadał nieskończone przejawy Bożego miłosierdzia. Pewnego razu został zesłany ze wschodniej Anatolii do Isparty. Z Isparty został zesłany do małej wioski Barla, skulonej między dwiema górami. Wysłano go tam, by zmarł w samotności. Jak zaświadczyła to jego wcześniejsza biografia, był on bohaterskim i bezinteresownym człowiekiem, który wręcz objął prawdy Wszechmądrego Koranu, którzy ujrzał, że szczęście jednostki i społeczeństwa leży w objęciu prawd
islamu. Oznajmił to całemu światu i wkroczył na arenę wiedzy, niosąc logiczne dowody, by zademonstrować ten fakt.
Podczas trzech odrębnych faz jego życia [12] nigdy nie skłonił głowy przed despotycznymi przywódcami i nigdy nie porzucił swej uświęconej sprawy. Był ranny, otruty, a wciąż nie umierał. Nigdy nie zniechęciły go wielkie jak góry fale procesów sądowych i boleści, jakim stawiał czoła.
Prądy tego stulecia, które pochłonęły narody i plemiona, które przekształciły umysły i postrzeganie, nie mogły sprawić, by ten człowiek odwrócił się od swej sprawy Koranu i wiary. Z męstwem wiary w swej duszy mocno wierzył w to, że prawdy, których broni, pewnego dnia zostaną przyjęte przez cały naród, a także w to, że wówczas nie będzie już jednego Saida, lecz pojawią się tysiące, a raczej setki tysięcy Saidów. Rozpoczęły się podboje i rozwój prawd wiary, które rozprzestrzeniały się wśród społeczeństw ludzkości, a płomień przewodnictwa danego mu przez Koran rozproszył ciemne chmury na horyzontach islamu. Duch wiary, który zdawał się uschnięty, zmartwychwstał, ożywiając ludzi i naród islamu, który stał w obliczu duchowej śmierci. Było to zapowiedzią dobrej nowiny materialnej i duchowej, mówiącej o tym, że islam, który prowadzi ludzkość na tym świecie, za zezwoleniem Boga poprowadzi cały wszechświat.
Ów drogi nam człowiek, poprzez którego rozprzestrzeniały się te uświęcone prawdy, który dziś jest źródłem dumy całej ludzkości, jakiś czas temu został wysłany do tego miasta [13], aby przeciwstawić się reżimowi i jego destrukcyjnej działalności w Anatolii. Cóż za nieszczęście! Zaprawdę wycofał się on z polityki i nie wtrącał się do spraw ahl ad-dunja.Jego starania były poświęcone spisywaniu i publikowaniu prawd, które miały rozświetlić przyszłość. Jego obrońcą i pomocnikiem był Bóg, do Którego należy wszechświat i Który jest Zarządzającym każdą sprawą.
Ta wizyta w Barli była przypomnieniem wielkich błogosławieństw i łask, jakimi Nauczyciel został obdarowanymi w swej służbie wierze, a ich wspomnienie sprawiło, że płakał z radości i bił czołem Bogu Jedynemu, składając Mu podziękowania.
Nauczyciel zatrzymał się w Isparcie, niekiedy odwiedzając Emirdag i Barlę. Te miejsca były ośrodkami spisywania Traktatów Światła oraz ich rozwoju, zaś on utrzymał duchową więź z tymi miejscami. Ponadto miał już blisko dziewięćdziesiąt lat, a jego ciało było chore z powodu wielu prób otrucia go. Cierpienia, jakich przysparzała mu choroba, były tak dotkliwe i ciężkie, że nie da się ich opisać
Duchowo i emocjonalnie jego zmysły pozostawały wytężone, zaś duchowy stan świata, w szczególności świata islamu, a zwłaszcza sfery Traktatów Światła, pozostawał żyjącą częścią jego duchowego ciała. Doświadczał krańcowych cierpień fizycznych i duchowych. Choć suplikacje (ar. du'a)jego uczniów i publikowanie Traktatów Światła były remedium leczącym jego cierpienia, to z powodu rozległości swej litości od czasu do czasu cierpiał rozdzierający ból. Z tego powodu wielce potrzebował zmiany klimatu i nie mógł pozostać na długo w jakimkolwiek miejscu. Kiedy udawał się w inne miejsce dla zmiany klimatu, jego choroba częściowo ustępowała i mógł swobodnie oddychać.
Jako że Traktaty Światła dotarły do każdego miejsca, a wszędzie było obecnych wielu uczniów Światła, Nauczyciel całkowicie powstrzymywał się od publicznych przemówień. Mawiał: "Czytanie Traktatów Światła jest dziesięć razy bardziej korzystne od rozmowy ze mną" i odprawiał wszystkich gości, którzy przybywali, aby go odwiedzić. Zaprawdę, nawet do uczniów, którzy mu służyli, odzywał się tylko wtedy, kiedy było to konieczne.
Nauczyciel wspominał o tym, że przeżywa ostatnie etapy swego życia, i zawsze powątpiewał, czy dożyje końca miesiąca. Oczekiwał wyznaczonej godziny śmierci. Był rad i wdzięczny z powodu publikowania Traktatów Światła i wyrażał uznanie za każdy krok na drodze służenia ludziom i narodowi, islamowi i szczęściu, przyjmując ową służbę z aprobatą. Zawsze modlił się za tych, którzy kroczyli drogą prawdy i pracowali na rzecz ożywienia znaków szczególnych islamu. Równocześnie pragnął materialnego i duchowego pokoju oraz szczęścia świata islamu i był wielce rad z każdego wysiłku na tej drodze podejmowanego w kraju lub za granicą.
Wiedział, że Traktaty Światła są cudem Wszechmądrego Koranu tych czasów, i twierdził, że prawdy Koranu zawarte w Traktatach Światła uchroniły ten kraj przed groźbą komunizmu i stały się przyczyną prawdziwych braterstwa i jedności w świecie islamu. Oznajmił, że nasze szczęście na tym świecie i w świecie, który nadejdzie, tkwi w mocnym trzymaniu się tych prawd.
Nauczyciel był przekonany o tym, że Traktaty Światła powinny rozprzestrzenić się z Anatolii do innych krajów muzułmańskich. Poinformował, że bardziej korzystne od jakichkolwiek starań lub działań natury politycznej będą publikowanie i rozpowszechnianie Traktatów Światła.
* * *
CZYM SĄ TRAKTATY ŚWIATŁA?
Traktaty Światła objaśniają i udowadniają w sposób zgodny z pozytywną nauką odpowiedzi na najbardziej podstawowe pytania ludzkości, takie jak: "Kim jestem? Skąd przybyłem? Dokąd zmierzam? Co jest moim obowiązkiem? Skąd przybyły wszystkie istoty żywe i dokąd zmierzają? Jakie są ich istota i prawda o nich?".
Traktaty Światła odpowiadają na te pytania w jasny i rozstrzygający sposób, w atrakcyjnym stylu, używając pięknych środków wyrazu, które rozświetlają duszę oraz umysł i sprawiają im zadowolenie. To dzieło, które jest filozofią Koranu tego stulecia, zawiera w sobie z jednej strony nauki materialne, takie jak technologia, nauka i sztuka, zaś z drugiej strony nauki duchowe wiary i moralności. Udowadnia i ukazuje, że cywilizacja muzułmańska, obejmująca oba te skrzydła, przewyższa rywalizujące z nią cywilizacje wzniesione wyłącznie w oparciu o nauki fizyczne i materialne.
Nasi przodkowie dzięki osadzonej w ich sercach wierze rzucili wyzwanie ponad setce ludów i narodów, stawiając im czoła z bohaterstwem wynikającym z wiary. Dzięki najwyższemu poziomowi duchowości przedefilowali ze sztandarem islamu przez kontynenty Azji, Afryki i Europy, mówiąc: "Jeśli zginę, będę męczennikiem, a jeśli zabiję wroga, będę ghazim". Z dumą i uśmiechem witali śmierć; przetrwali ataki wielu otaczających ich wrogów. To jasne, jak niezbędnym dla interesów naszego narodu jest, by młodzież dnia dzisiejszego ucieleśniała owe wzniosłe cechy i rozwijała je jako cały naród. Myśl o tym, by wszystkie ruchy i wszelka służba obracały się wokół nagród i osobistych korzyści, jest niemożliwa do pogodzenia z honorem i dostojeństwem historii narodu tureckiego. Wykonujemy naszą pracę jedynie dla zadowolenia Boga. Jedynym prawdziwym wynagrodzeniem i jedyną nagrodą otrzymywaną za tę służbę jest przyjemność uczestniczenia w niej, a zaangażowanie we wspieranie islamu przez brata, siostrę i rodaka daje nam szczęście i nadzieję na życie wieczne.
* * *
JAKIEGO RODZAJU KOMENTARZEM DO KORANU SĄ TRAKTATY ŚWIATŁA?
Tafsirmoże być dwojakiego rodzaju:
Rodzaj pierwszyto dobrze znane komentarze, w których wytłumaczone, objaśnione i udowodnione jest znaczenie fragmentów, słów i zdań.
Jeśli chodzi o drugi rodzaj komentarza,to jest nim wytłumaczenie, udowodnienie i objaśnienie poprzez potężne dowody prawd Koranu dotyczących wiary. Ten rodzaj komentarza ma wielkie znaczenie. Komentarze pierwszego, dobrze znanego rodzaju mogą niekiedy zwięźle odnosić się do tego aspektu. Jednakże Traktaty Światła są duchowym komentarzem, który bezpośrednio przyjmuje za swą podstawę ów drugi rodzaj, w niezrównany sposób zmuszając do milczenia upartych filozofów.
Traktaty Światła dalekie są od tego, aby miały być subiektywną teorią lub poglądem. Są one zbiorem prac przedstawionych dla korzyści całej ludzkości, który objaśnia prawdy naszej świętej Księgi, Koranu, będącego przewodnikiem dla milionów ludzi w każdym stuleciu, w racjonalny i obiektywny sposób.
Traktaty Światła są tafsirem światła wersetów Koranu. Zawierają dowody odnoszące się do prawd wiary i jedności Jedynego Boga. Zostały przygotowane tak, by mogli je zrozumieć ludzie ze wszystkich klas społecznych, i wyposażone w dowody pozytywnych nauk, które przekonają nawet ludzi najbardziej skrupulatnych. Zwracają się do każdego, od najniższej do najwyższej klasy społeczeństwa, i zmuszają do poddania się najbardziej upartych filozofów.
Traktaty Światła są zbiorem ksiąg Światła. Składa się on ze stu trzydziestu dzieł, mających kształt wielkich lub małych traktatów (tur. risales).Całkowicie odpowiadają na potrzeby naszych czasów, zadowalając zarówno umysł, jak i serce. Są duchowym - nie zaś dosłownym - komentarzem do Koranu tego stulecia.
Traktaty udowadniają kwestie wiary! Wszystkie pytania, jakie przychodzą na myśl; poziomy wiary od atomu do słońca, jedność Jedynego Boga, słońce posłannictwa... To udowadniają Traktaty Światła! Od sfer niebios i ziemi, poprzez temat aniołów i istot duchowych, prawdziwą naturę czasu, nastąpienie Zmartwychwstania i życia ostatecznego, aż do śmierci i tego, czy jest ona źródłem wiecznej szczęśliwości, czy niedolą.
Zwracając się do intelektu, logiki i umysłu, Traktaty udowadniają poprzez rozstrzygające świadectwo kwestie związane z wiarą. Zachęcając do pozytywnej nauki, ów majstersztyk przekonuje umysł i serce, a także usuwa wątpliwości poprzez dowody bardziej rozstrzygające od tych, jakie wykorzystywane są w matematyce.
* * *
Te księgi wydawane są w niewielkim nakładzie, bez intencji przyniesienia zysku, dlatego nie są nawet wysyłane do punktów sprzedaży. Dochody uzyskane z rozpowszechniania tych książek są przeznaczone na wydawanie kolejnych egzemplarzy.
Kwestią, na którą bardzo zważamy i na którą jesteśmy bardzo wyczuleni, jest to, aby Traktaty Światła docierały do godnych ich czytelników. W zamian każdy czytelnik płaci za nie uczciwą cenę, zapewniając, że z Traktatów skorzysta przynajmniej dwudziestu pięciu innych ludzi.
Ten duchowy komentarz do Koranu składa się z czterech większych zbiorów, zatytułowanych Słowa, Listy, Błyskii Promienie,które w sumie zawierają sto trzydzieści traktatów.
Wydawcy Traktatów Światła
* * *
@
Fotografia wykonana w samochodzie, kiedy Nauczyciel Said Nursi zaszczycił Stambuł, 1959 r.
@
Jako gość przy wyjściu z hotelu. Zdjęcie wykonane,
kiedy Nauczyciel Bediuzzaman Said Nursi zaszczycił Ankarę, 1959 r.
TO TYLKO PRAWDA, KTÓRA PRZEMAWIA
Traktaty Światła udowodniły, że niekiedy sprawiedliwość przejawia się poprzez tyranię. Oznacza to, że człowiek z pewnych powodów cierpi niesprawiedliwość lub jest ofiarą prześladowań, lub spotyka go nieszczęście, lub też zostaje skazany za przestępstwo i wtrącony do więzienia. Jednak te wydarzenia służą ukazaniu się sprawiedliwości. Boże zarządzenie (ar. qadr)posługując się ręką niesprawiedliwego, wymierza wyrok człowiekowi, który zasługuje na to z innego powodu, sprawiając, że cierpi on z powodu nieszczęścia. Jest to pewnego rodzaju przejaw Bożej sprawiedliwości.
Właśnie o tym teraz myślę. Przez dwadzieścia osiem lat przenoszono mnie z prowincji do prowincji i z miasta do miasta. Ciągano mnie z sądu do sądu. Przez całe miesiące i lata ten sam sąd starał się o to, by uznać mnie za winnego i skazać mnie. Kiedy poddali się, inny sąd rozpoczął postępowanie przeciwko mnie dotyczące tej samej sprawy. Przez pewien czas zajmowano się tą sprawą i prześladowano mnie, sprawiając, że cierpiałem wszelkiego rodzaju męki. Z tego również nic nie wynikło, więc sędziowie poddali się, a później przyczepił się do mnie trzeci sąd. Włóczono mnie przez niedole i nieszczęścia. W ten sposób upłynęło dwadzieścia osiem lat mego życia. Wreszcie ci, którzy oskarżali mnie o popełnienie zbrodni, zrozumieli, że nie ma w tym zupełnie żadnej prawdy. Czy celowo mnie oskarżali, czy też porwał ich jakiś bezpodstawny strach? Czy było to celowe działanie, czy złudzenie, wiem z całkowitą pewnością, że nie mam nic wspólnego z takim przestępstwem. Wszyscy, których umysły są uczciwe, wiedzą, że nie jestem kimś, kto wykorzystywałby religię dla celów politycznych. Zaiste, wiedzą to również ci, którzy mnie oskarżają. Dlaczego zatem trwają w prześladowaniu mnie? Dlaczego stałem się celem tak długotrwałych prześladowań i ciągłych męczarni, choć jestem niewinny? Dlaczego nie byłem w stanie ocalić się przed tym nieszczęściem? Czyż ta sytuacja nie jest sprzeczna z Bożą sprawiedliwością?
Przez ćwierć wieku nie mogłem znaleźć odpowiedzi na te pytania, teraz jednak pojmuję prawdziwy powód tych prześladowań i męczarni. Z wielkim żalem mówię, że moją zbrodnią było uczynienie mej służby Koranowi narzędziem mojego materialnego i duchowego rozwoju,
a także osiągnięcia doskonałości. Teraz to rozumiem i czuję to. Składam Wszechmocnemu Bogu tysiąckrotne podziękowania za to, że przez długie lata, niezależnie od mojej woli, potężne bezcielesne przeszkody uniemożliwiały mi uczynienie mej służby wierze narzędziem mojego materialnego i duchowego rozwoju, ocalenia mego jestestwa od Piekła, a nawet mego wiecznego szczęścia. Owe przeszkody powstrzymały mnie przed tym, bym uczynił tę służbę narzędziem czegokolwiek. Te głęboko osadzone uczucia oraz inspiracje wprawiły mnie w zadziwienie. Byłem powstrzymywany - zarówno w mej duszy, jak i w sercu - przed osiągnięciem duchowej rangi, przed upragnionym przez wszystkich szczęściem życia ostatecznego, przed obraniem takiej drogi - choć jest ona zgodna z prawem i nikomu nie przynosi szkody. Pokazano mi, że powinienem służyć wierze wyłącznie dla zadowolenia Boga, prowadzony przez wrodzone pragnienie wiedzy. W tym czasie niezbędny jest taki sposób nauczania Koranu, jaki skutecznie ogłosi prawdy wiary - która będąc ponad wszystkie inne cele, nie może stać się niczyim narzędziem - wraz z wrodzonymi człowiekowi aktami czci tym, którzy nie wiedzą o nich, a potrzebują je poznać. Owych prawd trzeba nauczać w sposób, jaki w tym zdezorientowanym świecie ocali wiarę i da pewność ludziom twardego serca, to jest w taki sposób, by te prawdy nie stały się narzędziem żadnej innej sprawy. Jedynie w ten sposób mogą zostać zmiażdżone całkowita niewiara i uparte zbłądzenie, by każdy zyskał całkowitą pewność. W tym czasie i w tych warunkach ową pewność można zyskać poprzez poznanie prawdy, która mówi, że religii nie można uczynić narzędziem żadnej innej sprawy, czy to osobistej, czy doczesnej, czy odnoszącej się do życia ostatecznego, materialnej czy duchowej. Człowiek, który stawia czoła straszliwej zbiorowej osobowości bezbożności, zrodzonej przez pewne tajne organizacje i stowarzyszenia polityczne, nie może rozproszyć wątpliwości wywoływanych przez bezbożność, nawet jeśli posiada on najwyższą rangę duchową, ponieważ ego i dusza upartego człowieka, który pragnie uwierzyć, mogą powiedzieć: "Ten człowiek wprowadził nas w błąd poprzez swoją olśniewającą i nadzwyczajną rangę duchową", a ów uparty nadal będzie wątpił.
Nieskończone dzięki niechaj będą Wszechmocnemu Bogu za to, że przez dwadzieścia osiem lat, kiedy byłem oskarżany o to, że czynię religię narzędziem polityki, Boże zarządzenie (ar. qadr)wymierzało mi ciosy z czystą sprawiedliwością, rękami prześladowców, abym mimowolnie nie wykorzystał religii dla jakichkolwiek osobistych korzyści. Ostrzegało mnie: "Strzeż się! Nie wykorzystuj prawd wiary dla własnej osoby, aby ci, którzy potrzebują wiary, zrozumieli, że jest to tylko prawda, która
przemawia. Niech ustaną wszystkie podszepty duszy i szatańskie sugestie, niech zamilkną!"
Zatem oto powód, dla którego w ludzkich sercach powstał zapał Traktatów Światła, podobny niebosiężnym falom mórz wielkich jak góry dla efektu, jaki wywiera na ich dusze i umysły; nie chodzi o nic innego. Tysiące uczonych opublikowały setki tysięcy ksiąg poświęconych tym samym prawdom, które omawiają Traktaty Światła, lecz bardziej elokwentnych, a jednak nie byli w stanie powstrzymać całkowitej niewiary. Jeśli w tych nadzwyczaj trudnych warunkach Traktatom Światła do pewnego stopnia powiodło się w walce przeciwko całkowitej niewierze, właśnie to jest powodem owego sukcesu, nie żaden Said. Said nie ma żadnej siły i żadnej władzy. To tylko prawda, która przemawia, prawda wiary.
Ponieważ światło prawdy oddziałuje na serca potrzebujące wiary, niech dla tej prawdy zostanie poświęcony nie jeden Said, lecz tysiące Saidów. Niech będą wybaczone wszystkie udręki i prześladowania, jakie cierpiałem przez te dwadzieścia osiem lat, wszystkie męczarnie, na jakie zostałem wystawiony, wszystkie nieszczęścia, które przetrwałem. Wszyscy, którzy mnie dręczyli, przenosili z miasta do miasta, znieważali, którzy chcieli skazać mnie z powodu wszystkich ich rozmaitych oskarżeń, którzy przygotowywali dla mnie miejsce w więzieniach - wybaczyłem im wszystkim.
Oto, co mówię sprawiedliwemu Bożemu zarządzeniu:
Zasługiwałem na twe litościwe ciosy. Gdybym bowiem, jak każdy, obrał drogę myślenia o sobie, która jest całkowicie dozwolona i nieszkodliwa, gdybym nie poświęcił wszystkich duchowych przyjemności, straciłbym tę największą niematerialną siłę, która jest zawarta w służbie dla wiary. Poświęciłem wszystko, co materialne i duchowe, podporządkowałem się wszystkim nieszczęściom. Cierpliwie zniosłem wszystkie męczarnie. To dlatego prawdy wiary rozprzestrzeniły się do wszystkich miejsc. To dlatego szkoła wiedzy Traktatów Światła wychowała setki tysięcy, a być może nawet miliony uczniów. Teraz oni będą nadal kroczyć tą drogą w służbie wiary, nie schodząc z mojej drogi poświęcenia wszystkiego, co materialne i niematerialne. Będą pracować dla zadowolenia Boga - i tylko dla Jego zadowolenia.
Wielu moich uczniów wraz ze mną cierpiało wszelkiego rodzaju udręki, męczarnie i prześladowania. Przeszli ciężkie próby. Chcę, by wybaczyli wszystkim niesprawiedliwym i wszystkim, którzy niesłusznie ich znieważali tak jak mnie, ponieważ nieświadomie, nie pojmując tajemnic i głębokich przejawów Bożego zarządzenia (ar. qadr),ludzie ci służyli naszej sprawie i dopomagali nam w odsłanianiu prawd wiary. Nasz obowiązek
polega tylko na ich poszukiwaniu przewodnictwa. Zalecam, aby żaden z moich uczniów nie żywił nawet najlżejszego pragnienia zemsty na tych, którzy prześladowali nas i uciskali; żeby w obliczu tych prześladowców wszyscy wiernie i niezłomnie pracowali dla Traktatów Światła.
Jestem bardzo chory. Nie mam siły ani pisać, ani mówić. Być może będą to moje ostatnie słowa. Niech uczniowie Światła ze szkoły Medresetu'z-Zehra nie zapomną o mojej ostatniej woli.
Said Nursi
* * *
Wyjaśnienie uczniów Światła z uniwersytetu, będące odpowiedzią na ataki, fałszywe zarzuty i propagandę szerzoną przez wrogów islamu
Moi drodzy, prawdomówni bracia!
Życzymy wam, byście szybko wrócili do zdrowia po waszych procesach i waszej walce, a także gratulujemy wam. Lekcje potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi)zawarte w Traktatach Światła rozwijają i wzmacniają wiarę uczniów Światła, dlatego takie ataki uważamy za próbę umożliwiającą odróżnienie diamentów od węgla. Jako że uczniowie Światła wierzą w Boga, podążają za przykładem Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i postępują zgodnie z Koranem, więzienie jest dla nich szkołą Proroka Józefa (ar. Madrasa Jusufijja), a prześladowania i tortury są niczym bat lub nit.
Poprzez te udręki Boże zarządzenie (ar. qadr)mówi: "Dalej, nie zatrzymujcie się. Kontynuujcie swoje dzieło!". Dla uczniów Światła przebywanie w salach sądowych na drodze służby Koranowi i wierze jest jak rozmowa z przyjacielem. Zabieranie ich na posterunek policji i odprowadzanie z powrotem nie różnią się od wizyty na targu. Kajdany są symbolicznymi złotymi bransoletami większego dżihadu religijnego. Prześladowania i kary, jakich doznają ludzie, w rzeczywistości są świadectwem przejawiającego się Bożego uniewinnienia. Tortury i ucisk są Medalami Honoru dla uczniów Światła. Jakież to szczęście dla starszych uczniów Światła, którym przez minione trzydzieści lat przyznawano takie dary! Jeśli chodzi o nas, przegapiliśmy owe zaszczyty, a czas, w którym ludzie je zdobywali, ma się ku końcowi.
Traktaty Światła są dziełem odnoszącym się do wiary, które w interesie tego narodu i jego ludzi utrzymuje publiczne bezpieczeństwo i porządek, umieszczając w sercach strażnika, który powstrzymuje człowieka przed złymi czynami. Co więcej, we wszystkich z wielu spraw sądowych, wszczętych przez wrogów islamu, Traktaty Światła zostały uniewinnione, zaś Sąd Apelacyjny, wydając ostateczny werdykt, potwierdził ich uniewinnienie. Ponadto w dochodzeniach dwudziestu pięciu sądów stwierdzono: "Nie możemy znaleźć w Traktatach Światła żadnego przestępstwa podlegającego oskarżeniu". Przez minione trzydzieści lat nie odnotowano żadnego incydentu, w który byłby zaangażowany ktokolwiek z setek tysięcy uczniów Światła. Z tego powodu ci, którzy powstrzymują publikowanie Traktatów Światła, są w rzeczywistości wrogami bezpieczeństwa oraz porządku publicznego i, świadomie czy nieświadomie, działają na rzecz anarchistów, będących zdrajcami tego kraju i tego narodu. To nie rząd wtrąca się do spraw Traktatów Światła, ponieważ oficerowie służb bezpieczeństwa i policja miejska potwierdzili, że Bediuzzaman i uczniowie Światła nie mają żadnego programu politycznego, lecz zajmują się jedynie sprawami wiary i islamu. Aby odeprzeć ataki tych potajemnych wrogów religii, siła wiary, jaką nabyli uczniowie Światła dzięki lekcjom potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi)zawartych w Traktatach Światła, ukazuje ich jako silną i niepokonaną społeczność Koranu, jako niezdobytą fortecę. Wraz z nasileniem się ataków wrogów religii, wzrosła wierność uczniów Światła, ich wytrwałość i służba Traktatom Światła oraz Nauczycielowi. Jeden z uczniów napisał do Nauczyciela:
"O, mój drogi mistrzu i Nauczycielu! Im bardziej rośnie liczba tych, którzy się nam sprzeciwiają, tym bardziej zwiększa się nasza siła. Nieskończone dzięki niech będą naszemu Najbardziej Miłosiernemu Panu".
Zaiste, owe czasy krańcowych prześladowań i absolutnego despotyzmu były tak mroczne, że zmuszeni do milczenia zostali wszyscy prócz jednego człowieka, którego nie można było uciszyć. Ów wyjątkowy i rzadki człowiek, to jest Bediuzzaman wraz ze swymi uczniami, nie mógłby zostać pokonany.
Podstawowym celem uczniów Światła jest uratowanie własnej wiary. Czyniąc to, spieszą na ratunek wierze ich braci w religii, czytając z nimi wzniosły i świetlisty tafsirWszechmądrego Koranu, jakim są Traktaty Światła, i zachęcając innych do czytania ich. Na tej drodze pracy dla ocalenia wiary oraz służby Koranowi i wierze poprzez Traktaty Światła, wykonywanej dla zadowolenia Boga, nie zważają oni na wymierzone
przeciwko nim ataki i napaści. Całkowicie wierzą w to, że prześladowania i ataki ukrytych wrogów religii posłużą jako bat i jako źródło zachęty do dalszej służby Koranowi i wierze. Przez trzydzieści lat wydarzenia tego rodzaju oraz ich efekty sprawiły, iż stało się to jeszcze bardziej jasnym dla tego muzułmańskiego narodu.
A zatem, o moi bracia, którzy jesteście nowymi i tęskniącymi uczniami Traktatów Światła! Jako że jesteście uczniami takiego Nauczyciela i takich ksiąg, bardziej niż kiedykolwiek przejawią się w was tego rodzaju rezultaty i owoce, a wy mocniej niż kiedykolwiek obejmiecie Światło. Wasza energia i zapał wzrosną jeszcze bardziej, zaś wy ukażecie wytrwałość i wierność wobec Światła. Winszujemy wam całym naszym jestestwem, przesyłamy wam tysiące pozdrowień pokoju, modlimy się za was i prosimy również o waszą modlitwę (ar. du'a).
* * *
Jeśli w atakach przeciwko Światłu istnieje pojedyncza szkoda, to odpowiada jej dwadzieścia korzyści, jakie otrzymujemy. Z pewnością dwudziestokrotna korzyść zmniejsza do zera pojedynczą stratę. Owe ataki w rzeczywistości są przyczyną rozwoju publikowania Traktatów Światła oraz ich podbojów, a także narzędziem służącym temu, by społeczeństwo muzułmańskie zyskało zaufanie i pewność siebie.
Wrogowie islamu, którzy doświadczyli materialnych i duchowych efektów Traktatów Światła, a także sukcesów ich wydawania w kraju rozległym jak Anatolia i wielkim jak świat islamu, a także w Europie i Ameryce, raz jeszcze zainicjowali kilka ataków. Zgodnie z wiadomościami, jakie otrzymaliśmy, po owych atakach sukcesy Światła wzrosły dziesięciokrotnie w ciągu dziesięciu dni, szczególnie na wschodzie Turcji. Te ataki posłużyły również zwróceniu uwagi społeczeństwa na Traktaty Światła i naszego Nauczyciela, budząc śpiących, dając zastrzyk energii leniwym i sprawiając, że ci, którzy byli nieroztropni, stali się ostrożni.
Owe gorzkie ataki były jedynie tymczasowe. Były to jedynie podstępne manewry, zainicjowane z zamiarem szerzenia strachu i ułudy. Głupi wrogowie islamu starali się zaszczepić strach w uczniach Światła, wykorzystując ludzi zajmujących oficjalne stanowiska, zwodząc ich i prowokując. Być może ci niedbali ludzie nie są świadomi tego, że jesteśmy uczniami Światła! Fundamenty, na których opierają się ateiści, masoni i komuniści, są bardzo słabe. Sposób, w jaki zdają się oni silni, jest podobny do sposobu, w jaki głupie dziecko niszczy dom za pomocą jednej zapałki.
Zaiste, są oni nadzwyczaj słabi, ponieważ polegają na sile ich własnych istnień, które w rzeczywistości nie posiadają nawet siły wróbla. Ponadto są pogrążeni w krańcowej podłości, lenistwie i mają poczucie niższości, ponieważ czynią samych siebie niewolnikami innych i postępują jak hipokryci, wysługując się innym i schlebiając im. Jeśli zaś chodzi o ludzi wiary, zwłaszcza tych, którzy mają potwierdzoną wiarę (tur. iman-i tahqiqi),ich wiara rozwija się poprzez dociekania i świadectwo, są zatem silni i honorowi. Każdy z nich stał się wartościowym sługą Boga. Jest tak, ponieważ oddają oni cześć wyłącznie Wszechmocnemu, Któremu należy się chwała (ar. Al-Qadir Zu'l-Dżalal), Wszechmądremu, do Którego należy doskonałość (ar. Al-Hakim Zu'l-Dżamal), Panu niebios i ziemi (ar. Ar-Rabb as-samałati ła-l ard) - a On jest nad każdą rzeczą Wszechwładny (ar. ła Huła 'ala kulli sza'in Qadir)- będąc wyłącznie Jego sługami. Z Nim są związani i na Nim polegają.
Potajemni wrogowie islamu oraz hipokryci od dawna wiedzieli, że Uczniowie Światła nie boją się śmierci i są na nią gotowi. Nie jest możliwym, aby odciągnąć uczniów Światła od Traktatów Światła i od ich Nauczyciela. Dlatego wrogowie zmienili swe szatańskie plany i podstępy. Wybrali drogę oszustwa, mając nadzieję na to, że skorzystają ze słabości (uczniów Światła - uz. red. pol.) oraz wykorzystają ich czystość i dobroduszność.
Hipokryci, ci, którzy wspierają hipokrytów lub ci, którzy zostali wprowadzeni w błąd przez tych ludzi, udają, że są przyjaciółmi, a niekiedy nawet zakładają maskę ucznia Światła i mówią lub starają się o to, by inni powiedzieli: "To również jest służba islamowi; to również jest walka przeciwko jego wrogom. Gdybyś osiągnął tę (inną - uz. red. tur.) wiedzę, lepiej służyłbyś Traktatom Światła. To również jest wspaniała księga". Poprzez takie podstępy próbują wprowadzić ludzi w błąd i stopniowo zmniejszać liczbę uczniów Światła bezpośrednio działających na rzecz Światła i jemu służących, starając się zwrócić ich uwagę ku innym rzeczom, aż w końcu zabraknie im czasu na Traktaty Światła. Ewentualnie zwodzą ich rzeczami takimi jak wynagrodzenie, majątek, stanowisko czy sława, lub też zastraszając ich, starają się sprawić, by porzucili swą służbę.
Jeśli ktoś uważnie czyta Traktaty Światła, budzą one i ostrzegają umysł, duszę i serce, które zaczynają być mocno przyciągane do Traktatów. Ma to efekt i rezultat całkowicie sprzeczny z celem owych hipokrytów. Chwała niech będzie Bogu (ar. subhan Allah)!Są tacy uczniowie Światła, którzy posiadając prawdziwą i szczerą intencję oraz uświęcony cel, rozmyślnie sprzeciwiają się planom hipokrytów, wyrzekając się życia doczesnego
i oddając samych siebie jako datek (ar. łaqf)Traktatom Światła. Tak jak ich Nauczyciel, mówią oni: "Nadszedł czas, by zostać bohaterem islamu".
اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ هٰذَا مِنْ فَضْلِ رَبّ۪ى
Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu, oto dar od mojego Pana..
Nie mamy żadnego związku z polityką, która w porównaniu do naszej służby wierze jest podobna okruchom szkła. W podsumowaniu raportu rzeczoznawców Ministerstwa Spraw Religijnych stwierdzono: "Księgi Traktatów Światła nie zawierają żadnej kwestii związanej z polityką". Swego czasu nawet prokurator z Afyon stwierdził w swym akcie oskarżenia: "Działania Bediuzzamana i jego uczniów nie mają charakteru politycznego".
Tak, obowiązek, którym zajmują się uczniowie Traktatów Światła, jest daleko wspanialszy od jakiejkolwiek z najważniejszych kwestii tego świata. Nie mamy czasu na to, by zajmować się polityką. Nawet gdybyśmy mieli po sto rąk, ledwie wystarczyłyby one dla Światła. Nawet gdybyśmy posiadali całe bogactwo Amerykanów i Brytyjczyków, wydalibyśmy je dla naszej misji ocalenia wiary innych ludzi.
Nie mamy też czasu, aby wtrącać się do spraw działań kierowanych motywami politycznymi, fałszywych ruchów czy ideologii. Nasze życie jest krótkie. Nasz czas jest ograniczony. Jak mawia nasz Nauczyciel: "Zajmowanie się tym, co negatywne, ma negatywne skutki i pozostawia negatywny ślad". Zwłaszcza w tym stuleciu "szczegółowe przedstawianie fałszu wypacza czyste umysły". Zaiste, są tacy, którzy z czystą intencją rozpoczęli uczenie się kłamstwa, aby z nim walczyć, jednakże ich stałe zajmowanie się fałszem doprowadziło do tego, że ich więź z religią, siła i wierność zmniejszyły się w porównaniu do ich poprzedniego stanu.
Traktaty Światła rozpraszają i zmazują ciemność, osadzając w niej światło. Czynią ludzi świadomymi zła i pomagają im rozpoznać je i wyrzec się go, nauczając ich tego, co jest dobre. Wybawiają ich od fałszu i chronią przed nim poprzez nauczanie prawdy.
W skrócie:Zajmujemy się wyłącznie Światłem i klejnotami Koranu. Poszukujemy prawd koranicznych, które są niczym diamenty wielkie jak cały wszechświat. Służymy wyłącznie temu, co jest wieczne. Nie trwonimy naszych wysiłków na rzeczy ulotne. Nasza służba wierze poprzez Traktaty Światła zwalnia nas z zajmowania się innymi rzeczami i wystarcza, aby zaspokoić wszystkie nasze potrzeby.
Podsumowując:Bezwzględni, potajemni wrogowie religii, którzy sprzeciwiają się naszemu Nauczycielowi i Traktatom Światła, zostali pokonani na wieki z powodu ich całkowitej słabości, podczas gdy Bediuzzaman i Traktaty Światła wiecznie są zwycięscy i odnoszą sukcesy. Traktatów Światła nie można obalić, próbując obalić jednego człowieka, ponieważ Traktaty same w sobie są świadectwem i dowodem. Ci, którzy próbują obalić Traktaty Światła i ich autora, są skazani na to, że sami zostaną obaleni. Przykłady tego w historii są widoczne dla wszystkich. Wzniosłe prawdy Traktatów Światła sprawią, że Traktaty przetrwają aż po wieczność.
Uczniowie Światła stwierdzili przed Sądem Karnym: "Nie ma takiej ludzkiej siły, która mogłaby oderwać nas od Nauczyciela Bediuzzamana, od Traktatów Światła, która mogłaby oderwać jednego z nas od drugiego". Nawet bomby atomowe hipokrytów są pod tym względem słabsze (od Traktatów Światła - uz. red. pol.). Zakładając, że byłoby to możliwe, to nawet jeśli zabiją nasze ciała, nasze dusze będą przebywać w pokoju i wiecznej szczęśliwości. My również, jak nasz Nauczyciel w księdze zatytułowanej Listy,mówimy:"Nawet jeśli jeden z nas przebywa na tym świecie, zaś inny w życiu ostatecznym; jeden z nas na Zachodzie, a inny na Wschodzie; jeden z nas na Północy, a inny na Południu, to wciąż jesteśmy razem".
Nasz Nauczyciel nie rości sobie praw do jakiejkolwiek rangi duchowej, a nawet odrzuca wspaniałe rangi i najwyższe poziomy, jakie przypisują mu inni. Jednak jego postawa i postępowanie, jego stan i działania wystarczą jako dowód, aby ocenić, kim jest naprawdę. Zaiste, aby powstrzymać służbę Koranowi, wierze i islamowi, jaką wykonują Bediuzzaman i Traktaty Światła, należałoby posiadać moc kontrolowania świata i obracania kulą ziemską.
Poniżej zamieszczamy kilka zdań z mowy obrończej naszego Nauczyciela zamieszczonej w książce zatytułowanej Wspaniałe mowy obrończe,jaką wygłosił on, kiedy został postawiony przed sądem, który miał skazać go na śmierć:
"Uczniowie Światła nie są tacy jak inni. Nie jesteście w stanie wtrącać się do ich spraw i nie zostaną oni pokonani. Traktaty Światła są własnością Koranu i zostały rozsiane przez Koran. Koran jest świetlistym łańcuchem łączącym ziemię z Tronem Boga (ar. 'Arsz); któż śmiałby wtrącać się do jego spraw? Traktaty Światła osiedliły się w sercu Anatolii i żadna siła nie może ich stamtąd wyrwać".
A oto fragment sławnego i zadziwiającego dzieła Największy Znak:
"Traktaty Światła nie są jedynie naprawianiem nieznacznej szkody czy niewielkiego budynku, lecz są naprawianiem obejmującej każdą rzecz cytadeli, za murami której znajduje się islam, a której kamienie są wielkie jak góry. Nie są dokładaniem starań, mającym na celu zreformowanie serca i świadomości jednostki, lecz są dokładaniem starań, mającym na celu uleczenie - poprzez lekarstwa Koranu i wiary oraz poprzez cudowność Koranu - serca całej społeczności i ogólnie przyjętych idei, w których w straszliwy sposób uczyniono wyłom, używając narzędzi zepsucia przygotowywanych i składowanych od tysiąca lat, a także uleczenie ogólnej świadomości, która stawia czoła zepsuciu polegającemu na zniszczeniu fundamentów, nurtów i cech szczególnych islamu, jakie są ostoją dla wszystkich, a szczególnie dla rzesz wiernych.
Z pewnością do naprawienia wyłomów wielkich jak cały świat i do uleczenia tak straszliwych ran niezbędny jest ekwipunek w postaci dowodów o największej pewności, które mają siłę gór, a także sprawdzone lekarstwa i niezliczone specyfiki, które mają skuteczność tysiąca medykamentów. Wyłaniając się w tym właśnie czasie z cudowności Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, Traktaty Światła pełnią tę właśnie funkcję, a także są narzędziem rozwoju, umożliwiającym postępowanie naprzód przez niezliczone stopnie wiary".
Drodzy bracia, w tak niszczycielskich czasach, jakim podobnych nie doświadczono nigdy w historii, setki uczonych bały się mówić, publikacje religijne były zakazane, uczonych religijnych - choć ich obowiązkiem było nauczanie i dostarczanie prawd Koranu - powstrzymywano siłą przed wypełnianiem ich obowiązków, a pobożnych ludzi likwidowano. Kiedy wykonywano te przebiegłe plany zniszczenia Koranu, wiary i islamu, kiedy ateistyczne i bezbożne prądy przybrały najbardziej przerażającą postać, pojawił się Bediuzzaman Said Nursi, który podjął walkę religijną, służąc za gotowego do poświęceń, nieustraszonego obrońcę Koranu, wiary i islamu.
Bediuzzaman nie tylko wystąpił przeciwko narodom i krajom, ale także w pojedynkę rzucił - i nadal to czyni - wyzwanie nie tylko Faraonom jednego regionu, lecz wszystkim ateistom Europy. Szerzy on prawdy Koranu w warunkach krańcowych prześladowań i absolutnej tyranii. Mówi on: "Naszym obowiązkiem jest praca. Pokonanie nas lub uczynienie zwycięzcami, a także sprawienie, by inni przyjęli Światło, należy do Boga. Nie wtrącamy się do obowiązków Boga". Doświadczył on największych prześladowań i męczarni. U jego drzwi stali żandarmi i policjanci, aby uniemożliwić mu
udaniesię na piątkową modlitwę, a całe jego nieszczęsne położenie było utrzymywane w ścisłej tajemnicy, aby nikt się o nim nie dowiedział.
W tak strasznych okolicznościach dzięki łasce Boga nasz Nauczyciel spisywał alfabetem koranicznym kopie większości Traktatów Światła i rozpowszechniał je. Zatem równocześnie chronił alfabet koraniczny oraz umożliwiał setkom tysięcy młodych tureckich muzułmanów dostąpienie błogosławieństw i zaszczytu czytania Traktatów Światła, ucząc ich czytania Koranu. Ze swą siłą wiary i całkowitą szczerością intencji (ar. ichlas)w nowy i niezrównany sposób przedstawił i ukazał prawdy Koranu i wiary zarówno społeczeństwu, jak i elicie uczniów wiedzy w taki sposób, by wszyscy mogli zrozumieć owe prawdy stosownie do pojmowania epoki, w której żyjemy. W ten sposób Boża łaska zaprezentowała Traktaty Światła jako oryginalny, świetlisty i wzniosły tafsirKoranu.
To zdumiewające dzieło uchroniło ten kraj i ten naród przed ateizmem i komunizmem. W czasach prześladowań, kiedy siłą usuwano znaki szczególne islamu, większość ludzi odczuwała potrzebę poświęcenia owych cech wyróżniających islam dla doczesnej wygody i postępowała w sposób przynoszący szkodę religii. Wydawano orzeczenia sprzeczne z islamem i wymuszano przyjmowanie innowacji religijnych (ar. bid'a).Choć był prześladowany i żył pod groźbą egzekucji, Bediuzzaman nawet w najmniejszy sposób nie zmienił swej postawy, swych słów ani swych działań.
Korzystał z każdej okazji do dokładania starań, mówiąc: "Godzina śmierci została wyznaczona i nie ulega zmianie. Śmierć jest uwolnieniem z tego przemijającego świata i przejściem do świata Światła". Jak gdyby przywracając przejaw epoki szczęśliwości, przez trzydzieści lat kontynuował spisywanie i rozpowszechnianie swych dzieł, które ujawniały i powstrzymywały innowacje (ar. bid'a),podtrzymywały znaki szczególne islamu i ożywiały sunnę. Wybrał życie wśród męczarni i w odosobnieniu, aby uniknąć życia niezgodnego z sunną. Przez trzydzieści lat bezbożny, bezprecedensowy i przygniatający reżim, który władał milionami ludzi, w żaden sposób nie mógł władać Bediuzzamanem. Zaprawdę, to owi prześladowcy i tyrani zostali pokonani przez niego.
Zaprawdę, Traktaty Światła przekształcają wiarę poprzez naśladownictwo (tur. iman-i taqlidi)w potwierdzoną wiarę, nabywaną poprzez dociekania (tur. iman-i tahqiqi)i wzmacniają wiarę, zapewniając w ten sposób szczęście w obu światach [14] i pomyślny koniec na tym świecie. Ponadto Traktaty zmusiły do milczenia największych filozofów spośród ateistów.
Oto jedna z cech Traktatów Światła: W odróżnieniu od innych uczonych w teologii (ar. kalam),nie objaśniają one negatywnych cech ludzi, którzy zbłądzili z drogi prawdy. Zamiast tego dają jedynie pozytywną lekcję i leczą, nie otwierając ran. Pod tym względem Traktaty Światła niszczą wątpliwości i obawy; odpowiadają na pytania, które przychodzą na myśl i proszą o wyjaśnienie; zmuszają do milczenia duszę (ar. nafs)i odpowiadają, ofiarowując sercu świadectwo i przekonanie.
Traktaty Światła rozświetlają zarówno umysł, jak i serce, jednocześnie ujarzmiając duszę (ar. nafs).Z tego powodu ludzie studiujący na tradycyjnych uczelniach i ludzie filozofii, którzy wykorzystują tylko umysł, jak również sufi (ar. ahl at-tasałłuf),którzy wykorzystują tylko serce - wszyscy przyjmują Traktaty Światła.
Ci, którzy studiują w szkołach, a także ludzie filozofii, zaczynają zdawać sobie sprawę z tego, że prawdziwe oświecenie może istnieć jedynie wtedy, kiedy serce i umysł są zjednoczone. Wykorzystywanie jedynie umysłu ogranicza go wyłącznie do tego, co umysł widzi. Ten stan skutkuje tym, że człowiek stara się latać, używając tylko jednego skrzydła.
Szczery człowiek spośród sufich (ar. ahl at-tasałłuf)zaczyna rozumieć, że ten czas nie jest podobny minionym czasom. W czasach takich jak te człowiek potrzebuje podróżować drogą Koranu, którą dotrze do prawdy, wykorzystując zarówno umysł, jak i serce, i wzleci, stając się tym, który posiada dwa skrzydła (ar. zu'l-dżanahajn).
{(*): Ludzie, którzy w swych duchowych podróżach przemierzyli siedemdziesiąt lub osiemdziesiąt lat i osiągnęli rangę bieguna duchowości i wspomożenia (ar. al-qutb łła-l ghałs), docierają do tego punktu i mówią: "Oto ostateczny cel podróży, nie można iść dalej". Ludzie, którzy czytali Świetlisty poemat Masnałi w języku arabskim, przyznają, że dzięki wiedzy Bediuzzamana doszli drogą, jaką odkrył on w Koranie, dalej od ludzi owych rang. Uważny człowiek wiedzy, który czyta owo dzieło w języku arabskim, mówi:
"Niezależnie od tego, jak wiele nauczymy się z tej księgi, która ma wielką głębię i zawiera subtelne oraz wzniosłe prawdy, będzie to dla nas wielką korzyścią".}
Ludzie medresy, którzy się przebudzili, zaczynają rozumieć, że efekt piętnastu lat studiowania wiary i islamu w stylu medresy dawnych czasów można osiągnąć, studiując Traktaty Światła przez piętnaście tygodni. Nasz Nauczyciel twierdzi:"Człowiek, który przez jeden rok czyta, pojmuje i przyjmuje Traktaty Światła, może stać się ważnym i prawdomównym uczonym tych czasów".
Traktaty Światła są światłem i skarbcem blasku, który ukazuje świetlistą metodę Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie)
i wzniosłe przymioty jego szlachetnych towarzyszy. Ów wspomniany stan daje temu światu świeże, wypełnione światłem życie i całkiem nowe oblicze, a także ukazuje, że przez długi czas było tak, jak gdyby ludzie nauki, ludzie medresy i sufi sprzeciwiali się jedni drugim. Jednakże Traktaty łączą ich i o nich piszą, a także zaprowadzają pokój między Wschodem a Zachodem, które były swoimi przeciwnikami.
Eksperci przyjęli i potwierdzili fakt, że Traktaty Światła są rozwiązaniem, które umożliwia muzułmanom osiągnięcie islamskiej jedności. Rozwiązują spory całego świata i objaśniają prawdę ludziom dwudziestego wieku, którzy rozwinęli się dzięki swym ideom. Dają nowe możliwości studiowania wiedzy ludziom, którzy poszukują prądów odrodzenia w Ameryce, Europie, a zwłaszcza w Niemczech. Oto zbiór Traktatów Światła, jeśli ludzie potrafią je pojąć. Pojawiają się zatem znaki wskazujące na pojmowanie prawdy takiej, jak widzą ją szczęśliwi ludzie z Niemiec.
{(*): Przykładem tego jest fakt, że pewne miasto chrześcijańskiej Europy wydało sześćdziesięciu pięciu uczniów Światła, noszących (muzułmańskie - uz. red. pol.) nakrycia głowy.}
To dzięki blaskowi Koranu Traktaty odkryły (prawdę - uz. red. pol.), udowodniły ją poprzez rozum i naukę oraz rozwikłały węzły, z których nie mogli wyswobodzić się filozofowie przeszłości, a także węzły, co do których współcześni filozofowie wyznali: "Filozofia jeszcze nie rozwiązała tych zagadnień". Traktaty Światła zwięźle objaśniają na jednej stronie nawet złożone kwestie, które geniusze filozofii Wschodu starali się objaśnić na czterdziestu stronach.
Oto jedno lub dwa zdania z mowy obrończej, którą Bediuzzaman przedstawił przed Sądem Karnym w 1935 roku, kiedy chciano, by został stracony:"Traktaty Światła nie zostaną i nie mogą zostać zgaszone. Są światłem, które staje się jaśniejsze, kiedy dmuchacie, by je zgasić. Traktaty Światła są kluczem do rozwiązania zagadki tajemniczego talizmanu wszechświata".
Również jeśli chodzi o kwestię Zmartwychwstania po śmierci, to sławny geniusz spośród filozofów, jakim był Awicenna, powiedział: "Możemy poznać Zmartwychwstanie tylko poprzez Objawienie. Wierzymy w nie, jednak umysł nie może podążać tą drogą". Jednakże Traktaty Światła pochodzącego z blasku Koranu logicznie i w bezprecedensowy sposób udowodniły tę kwestię ogółowi społeczeństwa.
Europejczycy i studenci, którzy zbłądzili z drogi prostej, nie pojęli dosłownego znaczenia oznajmujących wersetów Koranu oraz hadisów
i zaprzeczyli im. Jednakże Traktaty Światła dają logiczne odpowiedzi i udowadniają, iż owe wersety są cudami. Zatem Traktaty wykorzeniają herezję i wątpliwości wywodzące się z nauki i filozofii tych czasów, a czynią to, przyjmując pozytywną metodę.
Traktaty Światła odznaczają się wyjątkową wyższością literacką. Nie można nawet porównywać ich do najsławniejszych dzieł; poprzez wyjątkową elokwencję, jasność, potoczystość i zwięzłość ich styl jest jedyny w swoim rodzaju. Nawet kiedy świat islamu nalegał, aby dzieła Bediuzzamana zostały przetłumaczone na arabski, wielcy uczeni islamu po przeczytaniu Laski Mojżeszapowiedzieli:
"Dzieła Bediuzzamana mogą być tłumaczone jedynie przez niego samego. Nie jesteśmy w stanie zachować wzniosłej elokwencji, niezrównanej jasności i zwięzłości Traktatów Światła. Nie możemy w pełni pojąć jego poziomu wiedzy".
Tymi słowami owi wielcy uczeni ukazali cnotę naszego Nauczyciela i doskonałość Traktatów Światła.
W odróżnieniu od innych wielkich pisarzy i osobistości literatury, które skupiają się na formie wypowiedzi, Bediuzzaman przywiązuje wagę do znaczenia. Nigdy nie poświęcił znaczenia dla literackich środków wyrazu, lecz raczej poświęca literackie środki wyrazu dla znaczenia. Jego celem nie jest zaspokojenie emocji czytelnika, lecz raczej odzwierciedlenie prawdy i znaczenia. Szyjąc szatę dla ciała, przycinał nie ciało, lecz materiał. Tym, co przyciąga umysł, serce i świadomość do Traktatów Światła, co sprawia, że skłaniają one głowę przed prawdą, jest Boży powab, który sprawia, że dzieci, młodzież i starcy spośród ogółu społeczeństwa, aż do jego elity, spieszą ku Światłu i stają się miłośnikami owego przyciągającego Światła. Jasnym przykładem owej prawdy jest wielka liczba uczniów Światła, którzy w krótkim czasie sprawili, że wrogowie religii drżą ze strachu.
Rozważając wszystkie aspekty Traktatów Światła, należy wspomnieć również o wartości i ważności ich aspektu literackiego, ponieważ przekracza on granice możliwości wielkich osobistości literatury, a szczególnie naszego dzieła. Nasze wyrażenia są tak słabe, jak żyjąca w ciemności mrówka, lecz będąc szczerymi i uczciwymi, postanowiliśmy użyć tych wyrażeń z powodu nieskończonej wdzięczności za olbrzymie korzyści, jakie zyskaliśmy dzięki Traktatom Światła. Inaczej mówiąc, jedynym człowiekiem upoważnionym do zabrania głosu i ekspertem w tych kwestiach jest sam autor Traktatów Światła.
Traktaty Światła są jedynym komentarzem do Koranu, który w pełni odpowiada potrzebom tej epoki. Potwierdzają to, doceniając je i podziwiając, cnotliwi uczeni islamu, którzy poświęcili swe ego dla Boga. Z powodu dzieł Bediuzzamana Saida Nursiego, a także głębi jego wiedzy i geniuszu, pięćdziesiąt lat temu media egipskie ogłosiły go "Bediuzzamanem, geniuszem tej epoki".
Nawet wrogowie Bediuzzamana przyznali, że ściśle przestrzega on za-sady, która mówi, aby nie przyjmować podarunku bez dania podarunku w zamian. To jego postępowanie ostatecznie obala oskarżenie wysunięte przez wrogów islamu wobec ludzi wiedzy, a mówiące, że czynią oni swą wiedzę narzędziem zysku i korzyści. Zachował on godność i reputację uczonych muzułmańskich, a także dostojeństwo islamu i religii, wy-stępując w ich obronie przeciwko największym prześladowcom spośród władców. Nawet kiedy cierpiał głód, ani razu nie porzucił swojej zasady zadowolenia ze stanu posiadania, mówił: "Oszczędność i zadowolenie są dwoma wielkimi skarbcami, a błogosławieństwo (ar. baraka)z nich jest wystarczające"i nigdy nie przyjął czegokolwiek od społeczeństwa.
Bediuzzaman Said Nursi był rzucany z więzienia do więzienia, przenoszony z lochu do lochu i zsyłany z miejsca na miejsce. Był nieustannie prześladowany i torturowany, a siedemnaście razy został otruty. W ciągu jednego dnia cierpiał ból całego miesiąca. Oto żywa pieczęć i najbardziej jasny dowód, które ukazują prawdomówność jego samego oraz Traktatów Światła.
Na przykład kiedy w Indiach zapytano: "Jakiego rodzaju człowiekiem jest Bediuzzaman?", odpowiedź była następująca: "Jest schorowanym człowiekiem, przetrzymywanym z dala od swego rodzinnego miasta, biednym i niewinnym. Nigdy nie przyjmuje on podarunków ani jałmużny, a choć jest stale prześladowany, od sześćdziesięciu lat nigdy nie porzucił swej sprawy". Odpowiedziano: "Wobec tego broni on prawdy, a nie skłaniając głowy przed ateistami i ludźmi bezbożnymi, nie popisuje się, nie angażuje w pochlebstwa i wykonuje znaczącą i skuteczną służbę na rzecz Koranu i islamu, która jest ostateczną przyczyną jego prześladowań".
Słowa podziwu dla naszego Nauczyciela Bediuzzamana wypowiadane przez cnotliwych ludzi nie są pospolitą pochwałą. Wyrażają one prawdę o prawdziwych wydarzeniach i działaniach, zaś relacja o owych wydarzeniach i działaniach ukazuje skromny jeden procent prawdy. Również dotyczące tego tematu artykuły, listy i wspomnienia spisane przez uczniów Światła nie są pochwałą, lecz pozytywną obroną przeciwko pozbawionym
skrupułów i bezlitosnym wrogom religii, którzy chcą zaatakować służbę Nauczyciela dla religii oraz jego osobę .
{(*): Szatani spośród dżinnów i ludzi, a także ludzie bezbożni mają strategię polegającą na tym, że mówią bądź sprawiają, by inni powiedzieli: "Wasz Nauczyciel nie ceni samego siebie, a jednak piszecie o nim pochwalne listy, co znaczy, że nie działacie zgodnie z postanowieniem waszego Nauczyciela". Starają się oni, aby ukrócić tę pozytywną i czystą formę obrony Traktatów Światła oraz Nauczyciela przeciwko wrogom islamu, wykorzystując niewinne i dobroduszne charaktery uczniów Światła, a poprzez takie myśli i fałsz próbują wprowadzić ich w błąd.
Tak, nasz Nauczyciel Bediuzzaman może nie przywiązywać wagi do siebie samego, co jest wymogiem jego szczerej intencji (ar. ichlas). Ten stan ukazuje jego doskonałość i wzniosłe cechy charakteru. Jeśli nie przywiązuje on wagi do siebie samego, to dalekowzroczność, człowieczeństwo i wdzięczność za dar od Boga wymagają od nas przypisania znaczenia temu, co wykonuje, miliardy razy, ponieważ od niego pochodzi olśniewający tafsir Koranu i majstersztyk, jakim są Traktaty Światła. Nie tylko dzisiejszy świat islamu i świat ludzkości, lecz również wszystkie miliony przyszłych pokoleń interesują się autorem takiego dzieła i sługi sprawie Traktatów Światła.}
W związku z owymi opiniami, a także z powodu wyrazów uznania wypowiadanych przez uczniów Światła, Nauczyciel jest zagniewany na takich lu dzi. Wielokrotnie nawet urażał ich (odrzucając ich wyrazy uznania - uz. red. pol.) i mówił:
"Ta epoka nie jest czasem dla jednostek, lecz jest czasem zbiorowej osobowości duchowej. W Ruchu Światła nie ma miejsca dla żadnej jednostki, lecz istnieje zbiorowa osobowość duchowa. Ja sam jestem niczym. Traktaty Światła są własnością Koranu i przez niego zostały rozsiane. Zaszczyt i piękno należą się Koranowi. Moja osobowość przemieszała się z Traktatami Światła. Cnota należy do Traktatów Światła, a niezrównany sukces rozprzestrzeniania Traktatów należy do uczniów Światła. Trzeba wspomnieć jedynie o tym, że Wszechmocny Bóg zesłał lekarstwa i eliksiry pochodzące z Koranu na skutek mojej wielkiej potrzeby. Przelałem je na papier. W pewien sposób obowiązek tłumacza należy teraz do mnie, który również jestem uczniem Światła. Choć przeczytałem dany traktat sto razy, wciąż czuję potrzebę czytania go. Jestem waszym towarzyszem w otrzymywaniu lekcji".
Tajemnica sukcesu i zwycięstwa Bediuzzamana Saida Nursiego w powszechnej służbie na rzecz Koranu, wiary i islamu, a także tajemnica potężnej skuteczności Traktatów Światła, tkwią w tym, że Nauczyciel osiągnął szczerość intencji (ar. ichlas).Innymi słowy, jego jedynym celem jest poszukiwanie zadowolenia Boga. Pod tym względem "istotą naszej metody jest osiągnięcie całkowitej szczerości intencji i wyrzeczenie się egoizmu. Uncja działania ze szczerością intencji jest lepsza niż tony działania
bez niej. Trzymam się z dala od materialnych i niematerialnych podarunków ludzi, od ich szacunku i od zwracania uwagi na siebie samego". Być może taka była mądrość ukryta za tym, że Nauczyciel nigdy nie przyjmował gości. Ponadto największe znaczenie, jakie przywiązywał on do szczerości intencji, można zrozumieć dzięki temu, co stwierdza na początku Traktatu o szczerości intencji:"Ten traktat powinno czytać się przynajmniej raz na piętnaście dni". W księdze Wspaniałe mowy obrończeBediuzzaman mówi: "Traktaty Światła nie mogą służyć osiągnięciu całego świata ani nawet wszechświata; naszym celem jest wyłącznie zadowolenie Boga".
Oto tajemnica szczerości intencji, którą dostrzega człowiek wiedzy, uważnie poszukujący prawdy i czytający księgi najsławniejszych filozofów islamu, takich jak Imam Al-Ghazali. Taki człowiek mówi: "Korzyści, jakie otrzymuję dzięki przeczytaniu jednej strony Traktatów Światła, są daleko większe od tych, jakie otrzymuję dzięki przeczytaniu dziesięciu stron innych ksiąg".
Nauczyciel zajmujący się dziełami filozofii mówi: "Zajmowałem się czytaniem dzieł literatury faktu i filozofii przez wiele lat. Nie natrafiłem na książkę, która przekonuje mnie, która leczy rany, jakie zadało mi czytanie dzieł zawierających filozoficzne idee Zachodu, która udziela kompletnych odpowiedzi na pytania naszych czasów, tak jak czynią to Traktaty Światła".
Literat powiedział: "Mój umysł był nieoświecony, choć moje serce wierzyło. Jednak Traktaty Światła oświeciły zarówno mój umysł, jak i moje serce. Zmusiły do milczenia moją duszę i wybawiły mnie od tego piekielnego stanu".
Lekarz powiedział: "Dzień, w którym zacząłem korzystać z Traktatów Światła, uważam za dzień, w którym otworzyłem oczy i spojrzałem na świat".
Szczęsny student uniwersytetu powiedział: "Przedkładam służbę polegającą na dostarczeniu listu Nauczycielowi lub na dostarczeniu listu mówiącego o Traktatach Światła z jednej dzielnicy Stambułu do drugiej nad zasiadanie w parlamencie".
Trzydzieści lat temu szczery, cnotliwy i starszy wiekiem sufi wskazał na młodego człowieka imieniem Lutfu i powiedział: "Ten uczeń Światła rozwinął się bardziej niż ja".
To jedynie kilka przykładów spośród tysięcy świadectw.
To dzięki owej wspaniałej szczerości intencji uczniowie Światła osiągają sukces w służbie wierze oraz islamowi pełnionej w najcięższych warunkach oraz przy największych ograniczeniach, a także poświęcają swe życie Traktatom Światła oraz swemu Nauczycielowi. Uczynili oni Traktaty
Światła kapitałem oraz celem swego życia. To dlatego, że celem Traktatów Światła jest zadowolenie Boga, wybitni prawnicy, występujący publicznie w obronie islamu, zechcieli zostać honorowymi obrońcami Traktatów Światła, zaś pobożni i uczciwi mudżtahidowie spośród pisarzy zapragnęli zaszczytu, jakim jest udział w darze wspierania Traktatów Światła, aby mogły rozprzestrzenić się na cały świat. Wydawanie i rozpowszechnianie Traktatów Światła są podobne rozprzestrzenianiu się stworzeń po obliczu ziemi podczas wspaniałej wiosny.
O, bracia i siostry w Świetle, którym zesłano tak wspaniały dar, jakim są godne nieskończonych pochwał Traktaty Światła! Tak wielki geniusz; tak wspaniały muzułmański pisarz i uczony naszej epoki, posiadający wiedzę o dawnych i współczesnych naukach (ar. 'ilm al-ałłalin ła alachirin);tak wielki mudżtahidi asceta, który zawsze jest świadom obecności Boga; tak wspaniały sługa ucieleśniający istnienie prawd wiary, który nie poszukuje niczego prócz zadowolenia Boga; ten uczeń Koranu i sługa islamu mówi: "Jestem gotów, aby trafić do Piekła, by tylko ocalić wiarę jednego człowieka".
Kiedy taki wybawca wiary został wezwany przed Sąd Wojenny, który miał skazać go na śmierć, zarzucono mu: "Jesteś reakcjonistą!". Odpowiedział, mówiąc: "Jeśli konstytucja ma polegać na tyranii jednej grupy, wówczas niech cała ludzkość i wszystkie dżinny zaświadczą, że jestem reakcjonistą! Nawet gdybym miał tysiąc dusz, poświęciłbym je wszystkie dla jednej kwestii Koranu!", a następnie, nie dziękując za uniewinnienie, wyszedł z sądu, wołając: "Niech żyje Piekło dla tyranów! Niech żyje Piekło dla tyranów!".
Kiedy dwadzieścia lat temu wezwano go przed sąd, który miał go zgładzić, powiedział: "O wy, ateiści i niewierni! Powiedzieliście, że Said ma siłę pięćdziesięciu tysięcy żołnierzy... Jesteście w błędzie. W odniesieniu do służby Koranowi i wierze mam siłę nie pięćdziesięciu tysięcy, lecz pięćdziesięciu milionów! Drżyjcie ze strachu! Wtrącajcie się do moich spraw, jeśli się ośmielicie! Moja śmierć wybuchnie jak bomba nad waszymi głowami. Jak ziarna zasiane w glebie wydają setki pędów, tak zamiast jednego Saida setki Saidów wykrzykną wam prosto w twarz te wzniosłe prawdy".
Piętnaście lat temu powiedział: "Gdybym miał tyle głów, ile włosów na głowie, a każdego dnia byłaby ścinana jedna z nich, nadal nie wyrzekłbym się tej służby wierze", a także: "Nawet jeśli podpalicie cały świat, moja głowa, która poświęciła się dla prawd Koranu, nie skłoni się przed niewiernymi!".
Pięćdziesiąt lat temu, kiedy świat islamu powstał przeciwko imperium kolonializmu, tyranii i prześladowań, powiedział: "Pluńcie w bezlitosne twarze tych tyranów!" i publicznie odpowiedział (Brytyjczykom - uz. red. pol.) na łamach prasy.
Przewodniczącemu Wielkiego Zgromadzenia Narodowego powiedział: "Najwyższą prawdą we wszechświecie jest wiara, a po niej modlitwa. Ci, którzy nie odprawiają modlitwy, są zdrajcami, a opinia zdrajców nie jest brana pod uwagę. W stu miejscach Koranu Bóg nakazał odprawianie modlitwy. Gdyby istniała po wierze prawda większa od tej, zostałaby nakazana przez Boga!" Po spisaniu tej broszurki członkowie Zgromadzenia zaczęli odprawiać modlitwę.
Kiedy był dowódcą pułku ochotników, trafił do rosyjskiej niewoli, w której bronił godności islamu przeciwko carowi moskiewskiemu [15], a kiedy został skazany na śmierć i miał stanąć przed plutonem egzekucyjnym, bagatelizował śmierć, mówiąc: "Potrzebuję paszportu na podróż do życia ostatecznego".
Nawet gdybyśmy poświęcili nasze życie, gdybyśmy byli stale prześladowani i nigdy nie powstalibyśmy z dziękczynnego pokłonu przed Bogiem w zamian za przywilej czytania dzieł takiego bohatera islamu, jak nasz Nauczyciel Bediuzzaman, wciąż byłoby to bardzo niewiele.
Nasz Nauczyciel zawsze mówił: "Nasz sposób działania jest pozytywny, Koran zakazuje nam negatywnego działania".
Nasz drogi, godny zaufania Effendi! O ty, który jesteś duszą naszych dusz, sercem naszych serc, życiem naszego życia, naszą koroną, nasz umiłowany Nauczycielu! Jako że nie zezwalasz nam na negatywne działanie, będziemy błagać miłosierdzie Boga i obiecujemy, że zemścimy się na wrogach naszego Nauczyciela, będących brutalnymi i bezlitosnymi prześladowcami oraz nieprzyjaciółmi religii, jedynie w ten sposób, że stale i aż do śmierci będziemy czytać Traktaty Światła, poświęcimy się ich rozpowszechnianiu i będziemy wierni ich służbie. In sza'a-llah,spiszemy je złotym atramentem.
Uczniowie Światła z uniwersytetu
* * *
LIST NAUCZYCIELA DOTYCZĄCY GOŚCI
Muszę przeprosić wszystkich moich przyjaciół, a szczególnie moich gości.
Większość mego życia spędziłem w samotności, a przez trzydzieści do czterdziestu lat znajdowałem się pod dozorem policyjnym i atakowano mnie. Unikam rozmawiania z ludźmi i powstrzymuję się od niego, kiedy nie jest to konieczne. Również w przeszłości zbyt trudnym było dla mnie przyjmowanie materialnych i niematerialnych podarunków. Obecnie moi goście stali się liczni i potrzebują reakcji duchowej. Jak otrzymany w podarunku kęs pożywienia sprawia, że jestem chory, tak samo jest z niematerialnym podarunkiem takim jak gość czy rozmowa. Zwłaszcza jeśli goście zadają sobie trud przybycia do mnie z dalekich miast, by odwiedzić mnie i uścisnąć mi dłoń, jest to ważny duchowy podarunek. Nie jest to coś, za co mogę odpłacić, a ponadto taki podarunek nie jest tani, lecz raczej kosztowny. Nie sądzę, abym był godzien szacunku tego rodzaju i nigdy nie będę w stanie duchowo zań odpłacić. Oto, dlaczego - o ile nie jest to konieczne - zabroniono mi przyjmowania duchowych podarunków takich jak rozmowa, które są dla mnie niczym Boże łaski. Niektóre z nich sprawiają, że jestem chory, tak samo jak jestem chory, kiedy nie jestem w stanie całkowicie odpłacić za podarunek materialny. Dlatego nie powinniście czuć się zranieni ani odchodzić ze złamanym sercem.
Czytanie Traktatów Światła jest po dziesięćkroć korzystniejsze od odwiedzania mnie, również jeśli ktoś odwiedza mnie ze względu na życie ostateczne, wiarę i Koran. Jako że zerwałem więzi łączące mnie ze światem, rozmowa dotycząca tego świata nie ma sensu. Jeśli chodzi o życie ostateczne, wiarę i Koran, nie jestem wam potrzebny, ponieważ istnieją Traktaty Światła. Nie umiem rozmawiać nawet z mymi najbliższymi braćmi, jeśli nie jest to konieczne. Chciałbym rozmawiać jedynie z niektórymi ludźmi o służbie dla rozpowszechniania i wydawania Traktatów Światła. Kiedykolwiek poczuję chęć porozmawiania o tych kwestiach, takie rozmowy staną się dla mnie dopuszczalne i nie zaszkodzą mi.
Chciałbym poinformować tych, którzy przybywają, by mnie odwiedzić, a nie wiedzą o tej kwestii, że kilka lat temu ogłosiłem w gazetach, iż jeśli chodzi o tych, którzy przybywają, aby mnie odwiedzić, a szczególnie tych,
którzy nie mogli zobaczyć się ze mną po odbyciu dalekiej podróży, to włączyłem ich do mych modlitw i modlę się za nich każdego ranka. Oto dlaczego nie powinni oni czuć się zranieni.
Said Nursi
* * *
OSTATNIA WOLA NAUCZYCIELA
W tym miejscu załączamy listy i lekcje naszego szanownego Nauczyciela dotyczące jego ostatniej woli. Blisko kresu jego długiego życia, pełnego poświęcenia i dokładania starań dla wykonania uświęconego duchowego obowiązku służby wierze i Koranowi, Nauczyciel przygotował ów ważny testament, wypełniając sunnę dotyczącą spisania ostatniej woli. Właściwym jest załączenie w tym miejscu tych listów z Dopisku Emirdag,w których Nauczyciel szczegółowo opisał, w jaki sposób jego najważniejsze dzieło i zamysł, Traktaty Światła, winny być rozpowszechniane i chronione; w jaki sposób wpływy z rozprowadzania ich kopii winny być przekazywane zwolennikom Światła,; a także wymienił imiona tych uczniów, których wyznaczył do tego, by byli strażnikami rozpowszechniania i zachowywania Traktatów Światła.
Słudzy Bediuzzamana
Abdullah Yegin, Husnu Bayramoglu
* * *
MOJA OSTATNIA WOLA
Moi drodzy, wierni bracia i spadkobiercy!
Jako że wyznaczona godzina śmierci pozostaje nieznana, sunną jest spisanie ostatniej woli. Proszę, aby wszystko, co do mnie należy, moje osobiste kopie i pięknie oprawione księgi Traktatów Światła, zostało przekazane przede wszystkim Husrevovi, Tahiriemu, a także dwunastu wspaniałym braciom z grup "Róża" i "Światło" . {(*): Mój brat Abdulmecid, Zubeyir, Mustafa Sungur, Ceylan, Mehmed Kaya, Husnu, Bayram, Rusdu, Abdullah, Ahmed Aytimur, Atif, Said z Tillo, Mustafa, Seyyid Salih.} Zostawiam je im, aby po mojej śmierci, która jest rozkazem Boga, to, co pozostawiłem, mogło
działać i być używane w moim imieniu dla służby Światłu i wierze wykonywanej przez owe wierne i błogosławione ręce.
Moi bracia! Nie bądźcie zaniepokojeni z powodu tego testamentu. Choć czuję się zmęczony z powodu smutku i dziewięciu prób otrucia mnie, spisałem ową ostatnią wolę z powodu trwających, zabójczych intryg potajemnych hipokrytów. Nie martwcie się. Zapewniana przez Boga ochrona i zachowywanie przez Niego każdej rzeczy przetrwają.
Wasz brat Said Nursi
* * *
OSTATNIA WOLA NASZEGO NAUCZYCIELA
Jest koniecznym, by majątek zarówno mojej osoby, jak też zbiorowej osobowości duchowej Traktatów Światła, został przekazany tym, którzy oddali siebie samych jako łaqfsłużbie Traktatom Światła, a szczególnie tym, którzy nie są w stanie utrzymać samych siebie.
Od kilku lat wiedzieli o tym wyłącznie wybrani uczniowie Światła, którzy zwykli otrzymywać to, co było im wysyłane. Jest koniecznym, by bracia, którzy mi służą, kontynuowali ten obowiązek jako moi przedstawiciele. Powinni również utrzymywać solidarność.
Tak, zatwierdzam ten testament -
Said Nursi
* * *
UWAGA DOTYCZĄCA OSTATNIEJ WOLI
(W ostatnich latach nasz Nauczyciel powstrzymywał się przed rozmawianiem z ludźmi. Rozumiemy, że w tej epoce zdarzają się sytuacje, w których ludzie doznają szkody przez podkreślanie swej doskonałości).
Moja choroba została zesłana dla zachowania całkowitej szczerości intencji w metodzie Traktatów Światła. Jako że w tej epoce przeważa pretensjonalność ukryta pod płaszczykiem sławy i zaszczytów, wymaganym jest, by poprzez całkowitą szczerość intencji wyrzec się również egoizmu.
Przyjaciele powinni z daleka recytować surę Al-Fatiha za moją duszę, modlić się za mnie i odwiedzać mnie duchowo. Nie powinni przychodzić na mój grób. Nawet jeśli są daleko, dotrze do mnie ich recytacja sury Al-Fatiha. Poprzez najwyższą szczerość intencji (ar. ichlas)Traktatów Światła czuję potrzebę całkowitego wyrzeczenia się egoizmu. Spośród tych, którzy oddali samych siebie jako łaqfTraktatom Światła ci, którzy mi służą, powinni kolejno być blisko mego grobu, aby informować o tej kwestii nieproszonych gości.
Said Nursi
* * *
DOPISEK DO OSTATNIEJ WOLI
Na trzydziestej stronie biografii wydanej przez Esrefa Edipa sześć spośród siedmiu cech charakteru Saida opisano w następujący sposób:
"Nigdy podczas swojego życia nie przyjmował on podarunków bez dania czegoś w zamian, a mimo swego krańcowego ubóstwa sześćdziesiąt lub siedemdziesiąt lat temu osobiście dostarczał swym uczniom środków do życia, samemu polegając na oszczędności i zadowoleniu z tego, co miał".
Jako że chwila dzisiejszego dnia i tajemnica owego dziwnego stanu zostały ustanowione lata temu, nadszedł czas, aby dopisać zakończenie do mojej ostatniej woli.
Nieskończone dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że przy mym krańcowym ubóstwie i samowystarczalności, a bez przyjmowania podarunków, dzięki cudownemu błogosławieństwu (ar. baraka)majątek uzyskany z legalnego rozpowszechniania Traktatów Światła za pomocą powielacza wystarczył, aby rozdzielić go między gotowych do poświęceń uczniów Traktatów Światła w czterech lub pięciu prowincjach duchowej szkoły Medresetu'z-Zehra, którzy oddali swe życie Traktatom Światła i nie są w stanie znaleźć czasu na to, by zadbać o środki do życia. Proszę o to, aby nawet po mojej śmierci moi szczerzy i gotowi do poświęceń bracia dokładnie stosowali się do mej liczącej sobie siedemdziesiąt lat zasady, której trzymam się do dzisiaj, dotyczącej błogosławionego majątku będącego zapłatą za kopie Traktatów Światła. In sza'a-llah,owa zasada jeszcze się rozwinie, kiedy Traktaty będą swobodnie wydawane.
To zaskakujące, że podczas swych dawnych czasów w Van, stary Said przyjmował datki zarządu do spraw łaqfdla owych pięciu uczniów. Mając tak niewiele pieniędzy, zawsze osobiście rozdzielał je wśród swoich uczniów, choć ich liczba wzrosła do dwudziestu, trzydziestu, a wreszcie sześćdziesięciu. Dzięki błogosławieństwu oszczędności i zadowolenia z tego, co posiadał, a także sprzedając swoje karabiny, mógł nie sprzeciwiać się owej zasadzie. Choć w tamtym czasie miał wielu zwolenników, takich jak Tahir Pasza, wciąż trzymał się swej zasady. Dzięki łasce Boga owoc owego zadowolenia i samowystarczalności został zesłany sześćdziesiąt do siedemdziesięciu lat później poprzez znak tego, co niewidzialne, dotyczący owej zasady mego życia, mającej ponad sześćdziesiąt lat. Przez tak wiele lat, mimo wszystkich spraw sądowych, konfiskat i prawnego zakazu korzystania ze starego alfabetu, Traktaty Światła wynagradzały za ich rozpowszechnianie wiernych i gotowych do poświęceń uczniów rozsianych po czterech lub pięciu prowincjach duchowej Medresetu'z-Zehra.
Zaprawdę, znaczna część kopii Traktatów została przekazana za darmo, w podarunku, a także została wysłana do różnych miejsc w pobliżu, w świecie islamu i w Europie, a Said wydawał pieniądze przeznaczone na własne utrzymanie na druk Traktatów Światła. Mimo to, posiadanie kopii Traktatów było wystarczającym wsparciem dla niego i dla jego szczerych i gotowych do poświęceń uczniów, co dało mi przekonanie, iż są one owocem i mądrością owego dawnego znaku tego, co niewidzialne. Dlatego dołączam ten fragment do zakończenia mojej ostatniej woli.
Właściwym jest, aby wyrazić tę prawdę, zaś kopię owego testamentu dołączyć do rzeczy, które będą rozdzielane po mojej śmierci, aby pewni okrutni ludzie nie powiedzieli: "Ten Said pozostawił w spadku setki lir, choć obywał się pięcioma lub dziesięcioma kuruszami dziennie. Jak zdobył te pieniądze?".
Moją wolą jest, aby moje duchowe dzieci i gotowi do poświęceń pomocnicy - tacy, jak Zubeyir, Ceylan, Sungur, Bayram, Husnu, Abdullah i Mustafa - zachowali tę zasadę, zaś nadzór nad tym niech sprawują wojownicy Światła o czystych sercach - Husrev, Nazif, Tahiri i Mustafa Gul.
* * *
Moi drodzy, wierni, gotowi do poświęceń, szczerzy bracia o czystych duszach! Moi prawdziwi, żarliwi i niezłomni przyjaciele w służbie Koranu!
Dzielę się z wami mym ważnym stanem, wiadomością o wyniszczającej trudności i pozornej dolegliwości, w których dzięki łasce Boga ucieleśniło się wielkie miłosierdzie, a także o chorobie, która sygnalizuje odpoczynek dla duszy i wypełnienie moich obowiązków. Nie skarżę się, lecz składam Bogu podziękowania, jednakże proszę, byście modlili się o moją wytrwałość. Ów stan jest następujący:
Kiedy tylko odzywam się, czuję, że moja gorączka rośnie, jakby chodziło o jakiś duchowy zakaz. Zaprawdę, choć zwykłem pić wodę raz lub dwa razy dziennie, obecnie, choć jem bardzo mało, muszę pić wodę dwadzieścia do trzydziestu razy dziennie. Zaprawdę, dwa dni temu mój stan był bardzo poważny. Myślałem, że zostałem otruty, a z powodu owych podejrzeń podzieliłem się tą myślą z przebywającymi obok mnie braćmi. Prosiłem Boga, aby obdarował mnie cierpliwością i wytrwałością, bym przezwyciężył tę nadzwyczaj ciężką chorobę, z powodu której cierpiałem. Błagałem o to Boże miłosierdzie, a wówczas nagle memu sercu przyszło na myśl, co następuje: Jak trudności, jakich doznawałem przez większość mojego życia, zawierały w sobie przejaw miłosierdzia, tak in sza'a-llahrównież w tej trudności znajduje się jeden z takich przejawów.
Szatani spośród ludzi i dżinnów, którzy chcą otruć was i uciszyć, są narzędziem Bożego miłosierdzia służącym temu, byście mogli wypełnić swe obowiązki i odpocząć. Przez cały miniony rok udzielałem lekcji tafsiru Iszarat al-I'dżazoraz Poematu Masnałi w języku arabskim.Choć moi potajemni wrogowie spośród szatanów spomiędzy dżinnów i ludzi pracowali nad tym, by zmusić mnie do milczenia poprzez swoje intrygi, Boże miłosierdzie obdarowało mnie przekładami Iszarat al-I'dżazoraz Poematu Masnałi w języku arabskimna język turecki. Jako że Traktaty Światła udzielą lekcji same z siebie, przeważnie nie potrzebując nauczycieli, owa dziwna choroba przybrała kształt Bożej łaski, stając się narzędziem służącym odpoczynkowi i powinszowaniom.
Ponadto mojej duszy oznajmiono: Masz tysiące, jeśli nie setki tysięcy młodych Saidów, którzy mogą nauczać i przemawiać w twym imieniu. Dzięki Bożej łasce Traktaty Światła nie wymagają skomplikowanych lekcji, jak jest to z innymi naukami.
Podobnie jak w najbardziej niszczycielskich czasach, cudowne słowa Ghałsa al-Gajlaniego (niech jego tajemnica będzie uświęcona) jeszcze raz dowiodły swej prawdziwości. Ponadto, aby wasza całkowita szczerość
intencji (ar. ichlas)nie doznała szkody, rozmowa i przemawianie w czasach, gdy wrogowie stają się przyjaciółmi, mogą przysłużyć się otrzymaniu pięknych i nieprzemijających owoców służby odnoszącej się do życia wiecznego. Aby szczerość intencji najwyższego poziomu nie stała się narzędziem żadnej sprawy, abym nie zajmował się sprawami Boga, Boże zarządzenie (ar. qadr)dopuściło ów krańcowo ciężki stan, działając nie przeciwko mnie, ale na moją korzyść. Wyznaczam młodych ludzi, których uznałem za swe duchowe dzieci, aby byli przedstawicielami mej ostatniej woli. Traktuję tych, którzy będą z nimi rozmawiali, tak jakby rozmawiali oni bezpośrednio ze mną.
Wasz brat Said Nursi
Choroba, z powodu której cierpi nasz Nauczyciel ukazuje, że ukryci ateiści wynaleźli truciznę, która uniemożliwia mu mówienie, i dodali ją do jego jedzenia. Mówiąc w skrócie, jest dla nas jasnym, że Nauczycielowi uniemożliwia się pozdrawianie ludzi, rozmawianie z nimi i przemawianie do nich.
Uczniowie stale pozostający do jego usług -
Tahiri, Zubeyir, Ceylan, Husnu, Bayram
* * *
Oznajmiam tę ostatnią wolę wszystkim moim przyjaciołom i moim braciom w Świetle.
Osobiście nie mam już sił, by wytrwać w wykonywaniu obowiązku Światła. Być może moje starania nie są już potrzebne. Ponadto przez wielokrotne podanie mi trucizny, będąc starym i chorym, nie mogę już znieść pozostawania przy życiu. Nawet gdyby śmierć, za którą tak tęsknię, miała nie przyjść, spisuję ostatnią wolę, jak gdybym odchodził ze świata tego, co widoczne.
Nieskończone dzięki niech będą Najbardziej Miłosiernemu i Litościwemu (ar. Ar-Rahmani Rahim) za to, że przeciwnie do przyjętego zwyczaju na drodze pobierania nauk, a zwłaszcza nauki o wierze, stary Said mimo własnego ubóstwa nigdy nie błagał o wsparcie innych, a zawsze, od młodości i dzieciństwa, pomagał swoim uczniom. Przez
krótki czas przyjmował to, co przysyłano dla pięciu spośród jego uczniów, lecz nadal osobiście wysyłał datki dla pozostałych dwudziestu czy trzydziestu. Z tego powodu uczniowie nigdy nie czuli się zmuszeni do tego, by uczynić swoją naukę narzędziem służącym zdobywaniu środków do życia.
Jak osiągnęli to dzięki własnej oszczędności i zadowoleniu ze stanu posiadania, tak nieskończone podziękowania należą się Bogu za to, że Traktaty Światła poprzez ich wydawanie w najlepszy sposób podjęły obowiązek rozdzielania dóbr wśród ich prawdziwych uczniów, jak robił to stary Said.
Aby zachować całkowitą szczerość intencji (ar. ichlas)i aby w doskonały sposób utrzymać zapewnienie środków do życia wybranym uczniom Światła, szczególnie tych, którzy nie są w stanie utrzymać samych siebie, zgodnie z prawem, jakie mają oni do Traktatów Światła, piąta część zysków wygenerowanych ze sprzedaży kopii Traktatów będzie wystarczająca dla owych pięćdziesięciu do sześćdziesięciu uczniów. Ja - ten bezradny Said - nie mam do nich żadnych praw, jednakże wielce szczególna cecha Traktatów Światła oraz doskonała wierność zbiorowej osobowości duchowej ich uczniów sprawiły, że przysłużyły się one owemu duchowemu świętu Światła.
Nie oznajmiając, aby byli oni lepsi od innych uczniów, wyznaczam czterech lub pięciu ludzi spośród tym, którzy są mi najbliżsi, dopomagają mi, a do pewnego stopnia poznali mój sposób postępowania i mogą go zaświadczyć, aby byli moimi wyłącznymi przedstawicielami. Mogą oni wypełnić służbę Światłu dokładnie na mój sposób, gdybym miał umrzeć lub stracić świadomość, pozostając przy życiu. Moją wolą jest, by moimi wyłącznymi przedstawicielami zostali Tahiri, Sungur, Ceylan, Husnu i jeszcze jedna bądź dwie osoby.
Wpływy ze sprzedaży kopii Traktatów Światła należą do Traktatów Światła. Said również jest uczniem Światła i może otrzymywać swój udział, pozostając przy życiu. Zaprawdę, w ostatnich dniach śmierć zdawała mi się bardzo bliska. Przez ostatnie dwa lub trzy lata usilnie starałem się rozdzielać kapitał pochodzący ze sprzedaży Traktatów Światła między pięćdziesięciu do sześćdziesięciu ludzi z sześciu prowincji. Nie posunąłem się w tej sprawie dalej, ponieważ zdałem sobie sprawę z tego, że niektórzy z nich porzucą służbę ucznia Światła.
Zatem teraz spisują moją ostatnią wolę.
Said Nursi
Uwaga:W jednym z fragmentów swego dzieła, który wspomina o Traktatach Światła oraz o ich autorze poprzez cud (tur. keramat)odnoszący się do tego, co niewidzialne (ar. ghajb),Ghałs al-A'zam, Szejk Al-Gajlani (niech Bóg będzie z niego rad) oznajmia, że jeśli chodzi o środki do życia, to autor Traktatów będzie wiódł szczęśliwe i błogie życie, jednakże do tej pory postrzegaliśmy te słowa jako pozornie sprzeczne z ubóstwem i samowystarczalnością praktykowanymi przez Nauczyciela. Obecnie owo oznajmienie przez tego, który był Wielkim Wspomożeniem, o tym, co niewidzialne, stało się jasno widoczne w życiu Nauczyciela. Nawet mając dziesięć lat, Nauczyciel powstrzymywał się od jedzenia zupy przyniesionej przez jego wuja i unikał zadłużania się, a później sam i własnymi środkami zapewniał wsparcie dla swoich uczniów. Fakt, że nawet teraz zapewnia on wsparcie pięćdziesięciu czy sześćdziesięciu uczniom, ukazuje, że wieści ze świata tego, co niewidzialne (ar. ghajb),ukazały się i zostały udowodnione.
Tahiri, Sungur, Ceylan
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Jako że godzina śmierci jest nieznana, a moja niezmiernie ciężka choroba może powrócić w każdej chwili, zaś ja cierpię w rezultacie poważnej choroby wewnętrznej, zostałem napomniany, aby spisać poniższy testament dla potwierdzenia poprzednio spisanego testamentu. Oznajmiam, że po mej śmierci majątek Traktatów Światła, który trzymam w depozycie, a także suma złożona w Eskisehir na potrzeby wydrukowania naszego cudownego Koranu, mają zostać przeznaczone na fotograficzny druk kopii Koranu ukazującej przykłady tałafuq.{(*): W sumie było to dziesięć tysięcy lir.}
Jeśli chodzi o majątek, jaki trzymamy w depozycie, to należy on do Traktatów Światła. Nieskończone dzięki niech będą Najbardziej Miłosiernemu z Miłosiernych (ar. Arhamar Rahimin) za to, że w zamian za moje przeciwstawienie się przyjętemu zwyczajowi, kiedy pomimo mojego ubóstwa siedemdziesiąt kilka lat temu rozdzielałem między innych własne środki do życia, Najbardziej Miłosierny z Miłosiernych zastosował, co
jest Jego łaską i miłosierdziem, tę samą zasadę do szczerych uczniów wielkiej duchowej szkoły Medresetu'z-Zehra, którzy nie są w stanie utrzymać samych siebie, a poświęcają swój czas Traktatom Światła. W rezultacie owej Bożej łaski towarzyszącej nam od dawna, majątek, który posiadamy, winien zostać rozdzielony między nich.
Moją wolą jest, aby moje duchowe dzieci i moi spadkobiercy czynili to samo, co czyniłem przez tak wiele lat.
In sza'a-llah,kiedy Traktaty Światła zaczną rozprzestrzeniać się zupełnie swobodnie, ów majątek wystarczy dla liczby gotowych do poświęceń uczniów Światła większej od liczby tych, którzy obecnie oddali Traktatom samych siebie, otwierając w wielu miejscach oddziały duchowej Medresetu'z-Zehra oraz szkoły Światła. Proszę, aby moje duchowe dzieci, moi wybrani i gotowi do poświęceń pomocnicy, a także najlepsi z moich braci, którzy oddali samych siebie Traktatom Światła, a znają ich wszyscy, dopomagali w moim imieniu w wykonaniu tego testamentu, tej prawdy i tego stanu. Ponieważ nie jestem już potrzebny Traktatom Światła, wkroczenie do królestwa pośredniego (ar. barzach)jest dla mnie narzędziem służącym osiągnięciu szczęścia. Nie smućcie się! Powinniście raczej winszować mi, ponieważ przechodzę od niedoli do miłosierdzia.
Cierpiący z powodu ciężkiej choroby
Said Nursi
Tak, zaświadczyliśmy, że taka jest wola naszego Nauczyciela.
Caliskan z Emirdag, Mustafa Acet, Husnu z Safranbolu,
Zubeyir z Ermenek, Bayram z Cogol
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Nasz drogi i szanowny bracie, Tahsin-beju!
Po pierwsze:Winszujemy ci z okazji Nocy Przeznaczenia (ar. Lajlat al-Qadr) i życzymy ci, abyś osiągnął sukces. Nauczyciel przesyła ci swoje pozdrowienia, a oto, co powiedział:
"Biografia opublikowana przez Tahsina przyniosła korzyści i zwycięstwa równe korzyściom i zwycięstwom dwudziestu innych książek. Nie powinien on martwić się z powodu tych, którzy czynią mu nieznaczne przeszkody. Od kiedy ta biografia zwróciła na siebie uwagę, stała się podobna wspaniałemu obwieszczeniu.
Jak dwadzieścia książek opublikowanych w tajemnicy przez dwadzieścia lat posłużyło wielkim zwycięstwom, tak potajemne opublikowanie tej biografii przyniesie ten sam skutek, in sza'a-llah".
Po drugie:Jak Wszechmocny Bóg obdarował cię stanowiskiem głównodowodzącego Traktatów Światła w Ankarze, tak tobie należy się zaszczyt opublikowania dzieła Iszarat al-I'dżaz,które ukazuje, iż układ słów (ar. nazm)jest jednym z czterdziestu aspektów cudowności Koranu. Ów aspekt układu słów składa się z siedmiu części. Innym rodzajem cudowności jest tałafuq,a jedną z kategorii tałafuqjest ta, którą wyraźnie widać w przykładach tałafuqdotyczących słowa "Allah".
Nasz cudowny Koran ukazuje ten rodzaj tałafuq. In sza'a-llah,będziesz miał swój udział w wydawaniu i rozpowszechnianiu tego cudownego Koranu. Wcześniej nasz Nauczyciel wysłał ci jedenaście tysięcy lir, a obecnie przesyła sześć tysięcy sześćset sześćdziesiąt sześć lir, co dokładnie odpowiada liczbie wersetów Koranu. Jest to kwota pozostała po dwóch latach rozdzielania pomocy wśród potrzebujących uczniów Światła. Tkwi w tym wielka tajemnica, którą należy uważać za równie cenną jak złoto. Koniecznym jest, aby nie wydawać tych pieniędzy na inne potrzeby. Wraz z wieloma pozdrowieniami pokoju przesyłamy ci tę kwotę wraz z pewnym dżuzem [16] Koranu.
Tahiri, Zubeyir, Ceylan, Sungur
* * *
OSTATNIA LEKCJA
JAKIEJ NAUCZYCIEL BEDIUZZAMAN SAID NURSI UDZIELIŁ PRZED ŚMIERCIĄ UCZNIOM ŚWIATŁA
Moi drodzy bracia!
Naszym obowiązkiem jest działanie pozytywne, nie negatywne. Jest nim wyłącznie wykonywanie służby na rzecz wiary zgodnie z tym, co zadowala Boga, przy unikaniu ingerowania w Jego sprawy. Naszym obowiązkiem jest odpowiadanie cierpliwością i podziękowaniami na każdą trudność. Możemy dokładać starań w pozytywnej służbie na rzecz wiary, a konsekwencją tego jest ochrona porządku i bezpieczeństwa publicznego.
Biorąc za przykład samego siebie, mówię:
Nigdy nie pokłoniłem się tyranii ani poniżającemu traktowaniu. Liczne wydarzenia udowadniają, że nigdy nie mógłbym znieść takiego traktowania. Na przykład fakt, że nie powstałem przed rosyjskim głównodowodzącym; że nie przywiązywałem wagi do pytań paszów z Sądu Wojennego nawet pod groźbą egzekucji; moja postawa wobec czterech dowódców - to wszystko ukazuje, że nigdy nie pokłoniłem się przed tyranią. Jednak przez ostatnie trzydzieści lat, przez wzgląd na działanie pozytywne, nie zaś negatywne, a także na to, aby nie wtrącać się do spraw Boga, odpowiadałem z cierpliwością i rezygnacją na wszelkie złe traktowanie, jakiego doznawałem. Przyjmowałem je z cierpliwością i rezygnacją, jak Dżardżis (niech Bóg się nam nim zmiłuje) i ci, którzy wycierpieli najwyższe trudności w bitwach pod Badrem i pod górą Uhud.
Tak, na przykład nawet nie przeklinałem oskarżyciela publicznego, którego osiemdziesiąt jeden błędów udowodniłem w sądzie, a którego fałszywe zarzuty zaowocowały podjęciem decyzji na naszą niekorzyść, ponieważ zasadniczą sprawą tej epoki jest dżihad duchowy. Jest nią wzniesienie bariery przeciw moralnemu i duchowemu zniszczeniu, a poprzez to - wspieranie ze wszystkich sił porządku i bezpieczeństwa wewnętrznego.
Tak, w naszej metodzie jest siła. Jednak ta siła ma na celu ochronę porządku publicznego w oparciu o zasadę wersetu koranicznego:
وَ لَا تَزِرُ وَازِرَةٌ وِزْرَ اُخْرٰى
, która mówi:"Brat, rodzina lub dzieci przestępcy nie mogą być pociągani do odpowiedzialności za jego zbrodnie".Z tego powodu przez całe moje życie ze wszystkich sił dokładałem starań na rzecz utrzymania porządku publicznego. Ta siła
nie może być wykorzystana w sprawach wewnętrznych; można użyć jej wyłącznie przeciwko agresji z zewnątrz. Zgodnie z powyższym wersetem, naszym obowiązkiem jest wspieranie ze wszystkich sił utrzymania porządku i bezpieczeństwa wewnętrznego. Z tego powodu w świecie islamu niszczące publiczny porządek wojny domowe były jedną tysięczną wojen, a wybuchały z powodu różnic w osądzie prawnym (ar. idżtihad).Najważniejszym warunkiem dżihadu duchowego jest to, aby nie wtrącać się do spraw Boga, toteż mówimy: "Naszym obowiązkiem jest służba, a jej rezultaty są sprawą Wszechmocnego Boga. Nałożono na nas wykonywanie naszego obowiązku i jesteśmy zobowiązani do tego, aby go wykonać".
Lekcja, jaką otrzymałem od Koranu, nakazuje, aby postępować ze szczerością intencji (ar. ichlas)i mówić, jak powiedział szach Chorezmu Dżalal ad-Din: "Moim obowiązkiem jest służyć wierze, zaś to, czy powiedzie mi się, czy nie, jest sprawą Wszechmocnego Boga".
Na agresję z zewnątrz można odpowiedzieć siłą, a majątek wroga i jeńców z jego rodziny uważa się za zdobycz wojenną. Nie dotyczy to jednak spraw wewnętrznych. Działanie wewnętrzne jest duchowym występowaniem przeciwko duchowemu zniszczeniu, zgodnym z tajemnicą szczerości intencji. Dżihad zewnętrzny i dżihad wewnętrzny są zupełnie różne. Teraz Wszechmocny Bóg dał mi miliony prawdziwych uczniów. Ze wszystkich sił będziemy działać wyłącznie pozytywnie na rzecz utrzymania porządku i bezpieczeństwa publicznego.W tej epoce istnieje znacząca różnica między zewnętrznym a wewnętrznym duchowym dżihadem.
Istnieje jeszcze jedna kwestia, która również jest ważna.Zgodnie z nakazami Koranu i w rezultacie wymagań "nieucywilizowanej cywilizacji" tej epoki, liczba podstawowych potrzeb wzrosła z czterech do dwudziestu. Przez uzależnienie, zwyczaj lub przyzwyczajenie nieistotne potrzeby są obecnie uważane za zasadnicze. Pomimo wiary w życie ostateczne, twierdząc, że coś jest "konieczne", przedkłada się ten świat ponad świat życia ostatecznego dla doczesnych korzyści i środków do życia.
Czterdzieści lat temu, aby sprawić, bym choć trochę przywykł do świata, głównodowodzący wysłał do mnie pewnych oficerów wysokiego stopnia, a nawet kilku ludzi religii, którzy powiedzieli mi: "Obecnie nie mamy wyboru. W oparciu o zasadę, która mówi:
اِنَّ الضَّرُورَاتِ تُب۪يحُ الْمَحْظُورَاتِ
Konieczność czyni dopuszczalnym to, co jest zakazanejesteśmy zmuszeni, aby przyjąć niektóre zasady Europy i naśladować pewne wymagania cywilizacji".
Odpowiedziałem im: "Jesteście w poważnym błędzie. Jeśli konieczność powstaje wskutek popełnionego z rozmysłem błędu, z pewnością nie jest to słuszne i nie sprawi, że to, co zakazane (ar. haram)stanie się tym, co dozwolone (ar. halal).Jeśli zaś konieczność nie wynika z popełnionego z rozmysłem błędu, to jest jeśli nie powstaje wskutek zakazanego działania, nie jest szkodliwa. Na przykład jeśli przez z rozmysłem popełniony błąd człowiek upija się, co jest zakazane, i popełnia zbrodnię, będąc pijanym, zostanie wydany wyrok na jego niekorzyść. Jego działanie nie będzie uważane za usprawiedliwione, a on poniesie karę, ponieważ owa 'konieczność' była wynikiem świadomie popełnionego błędu. Jeśli jednak szalony młody człowiek zastrzeli kogoś, będąc w stanie szaleństwa, będzie usprawiedliwiony i nie zostanie ukarany, ponieważ nie popełnił tego z własnego wyboru".
Ponadto powiedziałem temu dowódcy i owym hodżom: "Jakież istnieją zasadnicze potrzeby prócz tych, aby mieć chleb do jedzenia i środki do życia? Jakaż może istnieć konieczność prócz koniecznej potrzeby posiadania chleba i środków do życia? Działania, które powstają w wyniku rozmyślnie popełnionych błędów, zakazane pragnienia i postępowanie niezgodne z prawem nie mogą uczynić tego, co zakazane (ar. haram)tym, co dozwolone (ar. halal).Jeśli ktoś uzależnia się od takich rzeczy, jak kino, teatr czy taniec, to ponieważ nie są to sprawy zasadnicze, a są wynikiem świadomie popełnionych błędów, uzależnienie nie może być powodem uczynienia zakazanego dozwolonym. Prawa człowieka również wzięły tę kwestię pod rozwagę, rozróżniając między 'ostateczną koniecznością' nie-zależną od wyboru człowieka a działaniami wynikającymi ze świadomie popełnionych błędów. Rozróżnienie między tymi kwestiami dokonane w prawach Bożych jest jeszcze bardziej jasne i stanowcze".
Niemniej jednak nie powinno się atakować niektórych hodżów, wspierających zakazane innowacje (ar. bid'a)w wyniku założenia, że nasze czasy uczyniły je "koniecznymi". Nie uderzajcie w tych nieszczęśników, którzy nieświadomie działają w oparciu o przypuszczenie "zaistnienia konieczności". Nie stosujmy siły w sprawach wewnętrznych. Nie wtrącajmy się do spraw nieszczęśników, którzy działają zgodnie z "koniecznością" i sprzeciwiają się nam, nawet jeśli są hodżami. Wcześniej walczyłem samotnie przeciwko tak wielu przeciwnikom, nie męcząc się ani trochę, a powiodło mi się w mej służbie wierze; obecnie, mimo iż uczniów Światła są miliony, wciąż znoszę zniewagi moich wrogów i wszystkie ich prześladowania, działając pozytywnie.
Nie zastanawiamy się nad światem, a kiedy już to robimy, działamy tak, by pomagać. Dopomagamy w zachowaniu porządku i bezpieczeństwa publicznego w pozytywny sposób. Z powodu takich faktów, nawet jeśli jesteśmy prześladowani, musimy to tolerować.
Rozpowszechnianie Traktatów Światła, które docierają do każdego miejsca, dało nam pewność co do tego, że Demokraci wspierają religię. Obecnie utrudnianie wydania choć jednego traktatu jest działaniem sprzecznym z interesami kraju i narodu.
Był pewien poufny traktat, którego opublikowanie powstrzymałem. Postanowiłem, że mógłby zostać opublikowany dopiero po mojej śmierci. Później sądy skonfiskowały go i zbadały, uniewinniając go, a Sąd Apelacyjny potwierdził to uniewinnienie. By zachować porządek publiczny w kraju i by żadna szkoda nie spotkała niewinnych ludzi, których jest dziewięćdziesięciu dziewięciu na stu, udzieliłem wydawcom zezwolenia, mówiąc: "Po konsultacji z innymi Said może opublikować ten traktat".
Kwestia trzecia:Całkowita niewiara próbuje teraz rozprzestrzeniać Piekło tak straszliwe, że żaden niewierny we wszechświecie nie powinien nawet zbliżać się do niego. Duchowe znaczenie tego, że Koran jest "miłosierdziem dla wszystkich światów", jest następujące:
Jak jest on miłosierdziem dla muzułmanów, tak również ofiarowanie możliwości uwierzenia w życie ostateczne i w Jedynego Boga jest subtelnym znakiem tego, że jest on miłosierdziem dla wszystkich niewiernych, całego świata i całej ludzkości, ponieważ do pewnego stopnia wybawia ich również od duchowego piekła na tym świecie. Jednak obecnie pewien rodzaj nauki i filozofii zbłądzenia - to jest, ta część nauki i filozofii, która nie jest zgodna z Koranem, zbłądziła i sprzeciwiła się Koranowi - zaczął rozprzestrzeniać całkowitą niewiarę pod postacią komunizmu, jako że przy pomocy hipokrytów (ar. munafiqun),ateistów oraz pewnych nadzwyczaj bezbożnych polityków zaczęto wpajać ludziom i potajemnie szerzyć niewiarę jako komunizm w sposób, który doprowadzi do anarchii. Życie doczesne bez religii stanie się pozbawionym życia i nie może przetrwać. Na tę kwestię wskazuje powiedzenie: "Naród nie może przetrwać bez religii". Zaprawdę, nie można żyć w całkowitej niewierze. Oto dlaczego Wszechmądry Koran daje tę lekcję uczniom Traktatów Światła, które są jego duchowym cudem, aby mogli oni wznieść barierę przeciwko całkowitej niewierze i anarchii - i tak też się stało. Tak, tym, co uchroniło nas przed tym prądem, który opanował połowę Europy i Bałkany, jest owa lekcja Wszechmądrego Koranu, która wzniosła barierę przeciw owemu prądowi, w ten sposób znajdując rozwiązanie owego niebezpieczeństwa.
Oznacza to, że niemożliwym jest, by muzułmanin przyjął inną religię i stał się chrześcijaninem lub żydem, a szczególnie niemożliwym jest, by został komunistą. Jeśli chrześcijanin staje się muzułmaninem, jeszcze bardziej miłuje Jezusa (niech będzie z nim pokój). Jeśli żyd zostaje muzułmaninem, jeszcze bardziej miłuje Mojżesza (niech będzie z nim pokój). Jednak jeśli muzułmanin odstępuje od linii wyznaczonej przez Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i porzuca jego religię, nie przyjmie on żadnej innej religii, lecz stanie się anarchistą. W jego duszy nie pozostanie nic, co mogłoby służyć osiągnięciu doskonałości. Jego sumienie będzie zepsute, a on sam stanie się trucizną dla życia społeczeństwa.
Z tego powodu, niech będą dzięki Bogu Jedynemu (ar. al-hamdu li-llah),jak wskazują na to znaki Koranu z tego, co niewidzialne (ar. ghajb),lekcja Koranu i jeden z jego cudów, Traktaty Światła, zaczęły rozprzestrzeniać się wśród bohaterskich ludów Arabów i Turków w wersjach arabskiej i tureckiej, co ocali to stulecie. Jak szesnaście lat temu Traktaty ocaliły wiarę sześciuset tysięcy ludzi, tak teraz udowodniono, że ich liczba osiągnęła miliony. To znaczy, że jak Traktaty Światła przysłużyły się ocaleniu do pewnego stopnia ludzkości przed anarchią, tak przysłużyły się zjednoczeniu Turków i Arabów, dwóch wspaniałych braci w islamie, a także rozpowszechnieniu fundamentalnych praw Koranu, co potwierdzili nawet ich wrogowie.
Jako że w tym wieku absolutna niewiara sprzeciwia się Koranowi, przygotowano dla niej na tym świecie piekło daleko większe od Piekła jako takiego. Jako że śmierć nie może zostać zabita, a każdego dnia trzydzieści tysięcy ludzkich śmierci zaświadcza jej trwanie, ci, którzy upadli w całkowitą niewiarę bądź ją popierają, cierpią męczarnie dziesięć razy cięższe od męczarni Piekła, myśląc o ich wiecznym unicestwieniu, a także o unicestwieniu ich przeszłych i przyszłych krewnych. Oznacza to, że poprzez całkowitą niewiarę odczuwają owe męki piekielne w swych sercach, ponieważ człowiek jest szczęśliwy szczęściem swych bliskich, a cierpi mękę, kiedy oni cierpią. Zgodnie z tym, w co wierzą ci, którzy zaprzeczają istnieniu Boga, całe ich szczęście będzie zniszczone, a jego miejsce zajmie męka. Zatem w tym czasie istnieje jeden, jedyny sposób na to, aby rozwiać owo piekło obecne w sercach ludzi na tym świecie, a jest nim Wszechmądry Koran wraz z rozmaitymi częściami Traktatów Światła, które są duchowym cudem Koranu stosownym dla pojmowania tej epoki.
Składamy podziękowania Bogu za to, że jedna z partii politycznych do pewnego stopnia zdała sobie z tego sprawę i nie utrudnia publikowania tych dzieł. Nie krępuje ona Traktatów Światła, które w efekcie udowadniają, że prawdy wiary mogą zyskać dla wiernych niebo na tym świecie, dozwoliła na ich publikację i zaprzestała prześladowań ich wydawców.
Moi bracia! Moja choroba jest bardzo ciężka. Być może wkrótce umrę lub też w ogóle uniemożliwi mi mówienie, jak niekiedy tego doświadczam. Zatem - mówiąc, iż są one mniejszym złem - moi bracia z Ruchu Światła nie powinni atakować błędów popełnianych przez pewnych nieszczęśników, którzy sami są w błędzie. Powinni zawsze działać pozytywnie. Działanie negatywne nie jest naszą sprawą, ponieważ działania w sprawach wewnętrznych nie mogą być negatywne. Jako że niektórzy politycy nie przyczyniają szkody Traktatom Światła i są nieco tolerancyjni, postrzegajcie ich jako mniejsze zło. Aby zostać ocalonymi od większego zła nie przyczyniajcie im szkody, lecz czyńcie dla nich dobro.
Ponadto wewnętrzny, duchowy dżihad jest sprzeciwianiem się moralnemu i duchowemu zniszczeniu, a służba, której potrzeba, ma charakter nie materialny czy fizyczny, lecz duchowy i moralny. Z tego powodu ani my nie wtrącamy się do spraw polityków, ani też politycy nie mają żadnego prawa do tego, by zajmować się nami!
Na przykład wybaczyłem członkom pewnej partii, choć nałożyli na mnie tysiące rodzajów trudności, a nawet trzydzieści lat uwięzienia i prześladowań. Przysłużyłem się temu, że dziewięćdziesięciu pięciu spośród stu owych nieszczęśników zostało ocalonymi od zniewag, krytyki i ucisku, ponieważ zgodnie z wersetem:
وَ لَا تَزِرُ وَازِرَةٌ وِزْرَ اُخْرٰى
wina została przypisana jedynie pozostałym pięciu procentom. Ta partia, która sprzeciwiała się nam, nie ma zupełnie żadnego prawa do tego, by uskarżać się na nas.
Zaprawdę, w pewnym sądzie oskarżyciel starał się uzyskać skazanie nas - wszystkich siedemdziesięciu - na podstawie urojonych raportów szpiegów i donosicieli. Poprzez nadawanie fałszywych znaczeń nie którym częściom Traktatów Światła, poprzez swe niezrozumienie i niedbalstwo, popełniając osiemdziesiąt błędów, które udowodniono mu w sądzie, mocno starał się o to, bym został skazany. Kiedy zostaliśmy uwięzieni, jeden z naszych braci, który stał się celem najcięższych ataków, zobaczył za oknem trzyletnie dziecko. Kiedy zapytał, co to za dziecko, powiedziano mu: "To dziecko oskarżyciela publicznego". Przez wzgląd na to niewinne dziecko nie przeklinał on oskarżyciela. Zaiste, jako że
problemy, których przyczynił oskarżyciel, przysłużyły się propagowaniu i rozpowszechnianiu tego cudu Koranu, którym są Traktaty Światła, stały się one miłosierdziem.
Moi bracia! Być może wkrótce umrę, a ta epoka cierpi na jeszcze inne choroby:choroby takie jak egoizm, egocentryzm, samochwalstwo, pragnienie wygodnego życia zgodnego z kaprysami współczesnej cywilizacji i obsesja na tym punkcie. Pierwszą i najważniejszą lekcją, jakiej Traktaty Światła nauczyły się od Koranu, jest konieczność wyrzeczenia się egoizmu, samolubstwa i samochwalstwa, aby służba ocaleniu wiary mogła być wykonywana z prawdziwą szczerością intencji (ar. ichlas).Dzięki niech będą Bogu (ar. al-hamdu li-llah)za to, że wielu ludzi zyskało ową "całkowitą szczerość intencji". Wielu jest tych, którzy poświęcili swój egoizm, reputację i dobre imię dla najmniejszej z kwestii wiary.
Na przykład kiedy wrogowie nieszczęsnego ucznia Światła stali się jego przyjaciółmi, stracił on głos, ponieważ ich rozmowy stały się częstsze. Ponadto spojrzenia tych, którzy uważają go za kogoś podziwianego, uderzają w niego jak złe oko, sprawiając mu ból. Nawet uścisk dłoni jest dla niego udręką, jakby wymierzano mu policzek. Zapytano go: "Jaki jest twój stan? Jeśli masz miliony przyjaciół, dlaczego nie spotykasz się z nimi przez wzgląd na nich?". Odpowiedział: "Ponieważ naszą metodą jest osiągnięcie całkowitej szczerości intencji, koniecznym jest przedkładanie jednej wiecznej kwestii wiary nawet nad władzę nad światem, gdyby została nam kiedyś ofiarowana, nie mówiąc już o wyrzeczeniu się egoizmu i samolubstwa".
Na przykład w środku działań wojennych, na linii frontu, w ogniu wroga ów uczeń, przedkładając nade wszystko jedną literę lub jeden werset Wszechmądrego Koranu, nakazał swemu skrybie Habibowi, kiedy spadał na nich deszcz kul: "Wyjmij notatnik!" i podyktował mu pewną kwestię, siedząc na końskim grzbiecie. Oznacza to, że w obliczu ognia przeciwnika nie porzucił ani jednej litery i ani jednego znaku Koranu, przedkładając je nad ratowanie własnego życia.
Zapytaliśmy naszego brata, gdzie nauczył się tak nadzwyczajnej szczerości intencji, a on odpowiedział: "Z dwóch kwestii".
Po pierwsze:W hadisie przekazano, że ten, który był chwałą całego świata (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) podczas bitwy pod Badrem - która była najbardziej cudowną bitwą w całej historii islamu - mimo ataku nieprzyjaciół w porze jednej z modlitw obowiązkowych nakazał, aby połowa mudżtahidów odłożyła broń, by dołączyć do modlitwy
w zgromadzeniu (ar. dżama'a)i pomodlić się dwa rakaty, aby nie zostali oni pozbawieni korzyści modlitwy w grupie, zaś druga połowa miała później uczynić to samo. Jako że istnieje zezwolenie na takie postępowanie podczas wojny, a korzyści z modlitwy w zgromadzeniu są ustanowione przez sunnę, stosowanie się do tej praktyki przedkładano nad najbardziej doniosłe sprawy tego świata. Przyjmując jedną niewielką kwestię z tej wskazówki naszego absolutnego mistrza (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), podążamy za nim ze wszystkich sił i z całej duszy.
Po drugie:Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad), ów bohater islamu, prosił Boga o to, by Ten zesłał mu strażnika, który będzie pilnował, aby niedbalstwo nie kolidowało z poczuciem obecności Boga podczas pięciu codziennych modlitw obowiązkowych. Błagał na dworze Boga o to, by straszliwy dżinn - Ifryt - strzegł go, aby myśli o atakach jego licznych wrogów nie zakłóciły poczucia obecności Boga podczas modlitwy.
Zatem wasz nieszczęsny brat, którego życie w tym czasie jest dotknięte samochwalstwem, nauczył się tych dwóch niewielkich kwestii od tego, który był przyczyną stworzenia świata (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i od tego, który był bohaterem islamu (niech Bóg będzie z niego rad). Przywiązując wagę do tajemnic Koranu, które w tym czasie są tak niezbędne, nie dbał o ochronę własnego życia na wojnie, lecz objaśnił jedną subtelną kwestię jednej z liter Koranu.
Said Nursi
* * *
DO PREZYDENTA I PREZESA RADY MINISTRÓW
Oto słowa bezradnego, starego człowieka, który mając ponad osiemdziesiąt lat stoi w drzwiach grobu, a cierpiąc z powodu licznych chorób, czuje się bliskim śmierci.
Podzielę się z Panami dwiema prawdami.
Po pierwsze:Z całkowitą szczerością, radością i ulgą, całym naszym jestestwem winszujemy pomyślnego dla tego narodu zawarcia sojuszu z Pakistanem i Irakiem. W duchu jestem w największym stopniu przekonany, że - in sza'a-llah- ten sojusz jest pierwszym krokiem do zapewnienia powszechnego pokoju i bezpieczeństwa publicznego czterystu milionom muzułmanów. Poprzez potężne ostrzeżenie, jakie otrzymałem podczas odmawiania tasbihpo modlitwie, zostałem zobowiązany do tego, by napisać do Panów te słowa. Choć na ostatnie trzydzieści do czterdziestu lat wyrzekłem się tego świata i polityki, obecnie powód mojej szczerej przestrogi i naglącej troski jest następujący:
Traktaty Światła, które w ostatnich pięćdziesięciu latach odkryły najkrótszą drogę do ocalenia wiary, a także są duchowym cudem Koranu, w Arabii i w Pakistanie są bardziej skuteczne i lepiej przyjmowane niż w jakimkolwiek innym miejscu. Zaprawdę, zgodnie z wiadomościami, jakie otrzymaliśmy, liczba uczniów Światła jest trzykrotnie większa od tej, jaką ustaliły sądy. To z powodu owej tajemnicy w mych ostatnich latach, stojąc u drzwi grobu, poczułem się zobowiązany duchowo do tego, by ujrzeć owe wspaniałe rezultaty i podzielić się nimi.
Po drugie:Idea rasizmu spowodowała wielkie niebezpieczeństwo w okresie kalifatu 'Umajjadów, a wszyscy byli świadkami jej szkodliwych efektów, kiedy ukazała się w postaci "klubów" powstających we wczesnych dniach okresu wolności. Podczas pierwszej wojny światowej ta idea po raz kolejny doprowadziła do strat, jakie ponieśli nasi błogosławieni arabscy bracia w starciach z tureckimi mudżtahidami.
Obecnie pewne znaki wskazują na to, że ta idea może zostać po raz kolejny wykorzystana na szkodę braterstwa islamu, a wykorzystując rasizm, potajemni ateiści, będący wrogami pokoju w społeczeństwie, pracują na rzecz wyrządzenia wielkiej szkody. Jednakże choć istota i natura rasizmu karmią się wyrządzaniem szkody innym poprzez negatywne działanie, Turcy - niezależnie od tego, gdzie znajdują się na
świecie - są muzułmanami, a ich nacjonalizm nasiąknął islamem; te dwa pojęcia są nierozłączne.
"Być Turkiem" znaczy być muzułmaninem. Zaprawdę, ci spośród Turków, którzy nie są muzułmanami, nie są już Turkami. Jak w przypadku Turków, tak również nacjonalizm Arabów nasiąkł islamem i musi takim pozostać. Ich prawdziwą narodowością jest islam. To wystarczy. Rasizm jest całkowicie niebezpieczny. Niedawno zawarty przez Panów sojusz z Irakiem i Pakistanem in sza'a-llahpomoże odepchnąć szkodę i niebezpieczeństwo rasizmu.
Dzielę się z Panami tym przekonaniem, ponieważ w duchu czuję, że w doskonały sposób przysłuży się ono zyskaniu dla tego kraju przyjaźni czterystu milionów muzułmańskich braci i sióstr miast przyjaźni czterech lub pięciu milionów rasistów, a także zyskaniu przyjaźni ośmiuset milionów chrześcijan i ludzi innych religii, którzy najbardziej potrzebują pokoju i bezpieczeństwa publicznego.
Po trzecie:Sześćdziesiąt pięć lat temu gubernator przeczytał mi pewien artykuł zamieszczony w gazecie. Brytyjski minister do spraw kolonii, będący ateistą, trzymając w ręku Koran wygłosił przemówienie, w którym powiedział: "Dopóki muzułmanie posiadają ten Koran, nigdy prawdziwie nie będziemy nimi władać ani nie zapanujemy nad nimi. Musimy albo zdyskredytować Koran, albo sprawić, by się go wyrzekli".
Mając na uwadze owe dwa cele, tajny komitet zepsucia starał się wyrządzić szkodę temu bezradnemu, gotowemu do poświęceń, niewinnemu i dokładającemu starań narodowi. Sześćdziesiąt pięć lat temu szukałem więc pomocy Wszechmądrego Koranu, aby przeciwstawić się temu prądowi. Po sześćdziesięciu pięciu latach, stojąc w obliczu krótkiej drogi prowadzącej do prawdy (tur. haqiqat)i przewidując powstanie wielkiego Uniwersytetu Islamskiego, znaleźliśmy dwa sposoby na ocalenie naszego życia ostatecznego, na ocalenie nas od absolutnego despotyzmu i zniszczenia, jakie niesie ze sobą zbłądzenie tego świata, na rozwijanie braterstwa między społecznościami muzułmańskimi.
Sposób pierwszyto Traktaty Światła. Rozstrzygającym dowodem tego, że rozwijają one braterstwo wiernych poprzez umacnianie wiary, jest fakt, że zostały one opublikowane podczas największej słabości, w czasie najbardziej bezprecedensowych prześladowań, a jednak ukazały swe działanie w świecie islamu, w Europie i Ameryce. Co więcej, od trzydziestu lat były zwycięskie w walce przeciwko ideologiom ateizmu, takim jak rewolucje, filozofia bezbożności czy filozofie materializmu i naturalizmu, a wszystkie procesy sądowe i komisje rzeczoznawców nie
mogły obalić ich twierdzeń. In sza'a-llahpewnego dnia w przyszłości ludzie Panom podobni, którzy odkryją klucze braterstwa muzułmańskiego, ogłoszą odblask owego cudu Koranu całemu światu islamu.
Sposób drugi:Sześćdziesiąt pięć lat temu chciałem udać się na Uniwersytet Al-Azhar. Uważając go za medresę całego świata islamu, zamierzałem pobierać nauki w owej błogosławionej medresie, jednak nigdy nie miałem sposobności po temu. Dzięki Swemu miłosierdziu Wszechmocny Bóg natchnął mą duszę następującym pomysłem: Uniwersytet Al-Azhar jest szkołą dla całej Afryki. Jak Azja jest znacznie większa od Afryki, tak potrzebny jest znacznie większy od Al-Azhar uniwersytet muzułmański w Azji, aby negatywny rasizm nie zepsuł plemion islamu, jakimi są ludy Arabii, Indii, Iranu, Kaukazu, Turkiestanu i Kurdystanu.
Taki uniwersytet może posłużyć wspieraniu jednego z fundamentalnych praw Koranu, mówiącego:
اِنَّمَا الْمُؤْمِنُونَ اِخْوَةٌ
[17] a to poprzez prawdziwą, pozytywną, uświęconą i rzeczywistą narodowość islamu.
Może pogodzić filozofię naukową z naukami religijnymi i sprawić, że cywilizacja europejska zawrze pokój z prawdami islamu. Co więcej, może stworzyć sojusz między uczniami współczesnej nauki i uczniami medresy, aby wspomagali się nawzajem. Jak pracowałem dla Traktatów Światła, tak przez dokładnie pięćdziesiąt pięć lat pracowałem na rzecz założenia w sercu wschodnich prowincji, między Indiami, Arabią, Iranem, Kaukazem i Turkiestanem, uniwersytetu w rodzaju Al-Azhar, działającego wedle systemu Medresetu'z-Zehra. Nieżyjący już sułtan Resad (oby Bóg zmiłował się nad jego duszą) jako pierwszy docenił znaczenie tego projektu i przeznaczył na wzniesienie budynku dwadzieścia tysięcy lir w złocie. Ponadto po mym powrocie z niewoli i po pierwszej wojnie światowej, w czasach, kiedy tak trudno było znaleźć pieniądze, stu sześćdziesięciu trzech spośród dwustu członków parlamentu w Ankarze podpisało zgodę na budowę tego samego uniwersytetu, przeznaczając na ten cel sto pięćdziesiąt tysięcy lir. Jednym z nich był Mustafa Kemal. Oznacza to, że założeniu tak wartościowego uniwersytetu nadano już w tamtych czasach tak wielki priorytet, że na ufundowanie go przeznaczono blisko pięć milionów dzisiejszych lir.
Zaprawdę, nawet niektórzy członkowie parlamentu, którzy byli obojętni na sprawy religii, a popierali ideę westernizacji i wyrzeczenie się zwyczajów muzułmańskich, złożyli swoje podpisy pod tą uchwałą. Dwaj
z nich powiedzieli jednak: "Teraz bardziej potrzebujemy westernizacji i cywilizacji, a nie tradycji i nauk religijnych". Odpowiedziałem im słowami:
"Będziecie wiedzieć, iż wskazówka, jaką jest fakt, że większość proroków pojawiła się na Wschodzie, a większość filozofów na Zachodzie, służy ukazaniu prawdy, wedle której tym, co przyniesie prawdziwy postęp na Wschodzie, są raczej uczucia religijne, nie zaś wpływ nauki i filozofii.
Nawet jeśli przypuszczacie, że absolutnie nie ma takiej potrzeby, jeśli nie zważacie na tę wrodzoną zasadę, a pod nazwą westernizacji porzucacie islamskie tradycje i ustanawiacie fundamenty bezbożności, nawet wtedy oczywistą koniecznością i istotną kwestią dla pokoju i bezpieczeństwa tych narodów i krajów jest wasze poparcie dla religii i prawd islamu w prowincjach wschodnich, które są ośrodkiem czterech lub pięciu wielkich narodów.
Podam wam jeden mały przykład spośród tysięcy przykładów:
Kiedy przebywałem w Van, powiedziałem pewnemu patriocie spośród moich uczniów, który był Kurdem: 'Turcy wielce przysłużyli się islamowi. Co o nich sądzisz?'. Jego odpowiedź brzmiała: 'Przedłożę muzułmanina-Turka nad mego grzesznego brata i będzie mi bliższy niż ojciec, ponieważ Turcy całkowicie poświęcają się służbie na rzecz wiary'. Jakiś czas później, kiedy byłem jeńcem wojennym, ów uczeń (niech Bóg zmiłuje się nad jego duszą) przybył do Stambułu i zaczął studiować współczesne nauki. Zobaczyłem się z nim po powrocie z niewoli. Poprzez reakcyjną postawę, jaką przejął od pewnych rasistowskich nauczycieli, przyjął inną metodę i stał się kurdyjskim nacjonalistą. Powiedział mi: 'Obecnie przedkładam grzesznego Kurda, a nawet Kurda-ateistę nad prawego Turka'. Później, po kilku dyskusjach, wybawiłem go (od tych poglądów - uz. red. pol.). Stał się całkowicie przekonany o tym, że Turcy są bohaterską armią islamu.
O, członkowie parlamentu, którzy zadajecie mi pytania! Na wschodzie żyje pięć milionów Kurdów. Hindusów i Persów jest blisko czterysta milionów. Arabów jest siedemdziesiąt milionów, a przedstawicieli ludów Kaukazu - cztery miliony. Ponieważ wszyscy ci bracia są sąsiadami, a jedni z nich potrzebują drugich, czy ważniejszym jest, aby otrzymać nauki, jakie odebrał mój uczeń w medresie w Van, czy może lepiej, by ludzie pozostawali w drugim stanie mego zmarłego już ucznia? By w swych poglądach opartych na poczuciu wyższości własnej rasy nie uznawali oni braterstwa islamu? By owe narody zostały zepsute przez studiowanie wyłącznie nauki filozofii, bez jakiegokolwiek zastanawiania się nad naukami islamu? Pytam was!"
Po udzieleniu tej odpowiedzi ci, którzy byli przeciwni zwyczajom muzułmańskim, a całkowicie sprzyjali westernizacji, powstali z miejsc i podpisali zgodę. Nie będę wymieniał ich nazwisk, ponieważ odeszli już z tego świata - oby Bóg im wybaczył.
Po czwarte:Wszyscy nauczyciele wschodniej Turcji są wdzięczni prezydentowi za to, że uczynił on sprawę Uniwersytetu Wschodniego priorytetową pośród tak wielu ważnych spraw polityki; są zdumieni tym, że posunął się aż do ustanowienia uchwały o przydzieleniu sześćdziesięciu milionów lir na ów uniwersytet i tak wspaniale przysłużył się tej medresie islamu. Zapoczątkowanie tych działań przez byłego nauczyciela jest powodem do dumy dla jego medresy i dla niego samego.
Nadanie priorytetu owemu uniwersytetowi - który jest kamieniem węgielnym i najważniejszą fortecą powszechnego pokoju na Bliskim Wschodzie - w obliczu wielce znaczących kwestii politycznych zaiste jest przynoszącą wielkie korzyści służbą na rzecz tego kraju, tego państwa i tego narodu. Program uniwersytetu zostanie oparty na naukach religijnych, ponieważ zniszczenie przynoszone przez siły zewnętrzne ma charakter duchowy, a jest nim niewiara. Owemu duchowemu zniszczeniu można przeciwstawić się i zatrzymać je tylko dzięki takiej bombie atomowej, która poprzez swój duchowy aspekt czerpie siłę z duchowości. Koniecznym jest, abyście Panowie skonsultowali się z człowiekiem, który poświęcił tej sprawie pięćdziesiąt pięć lat swego życia, badając wszystkie jej szczegóły i rezultaty, abyście zasięgnęli jego opinii. Ponieważ czujecie się zobowiązani do omówienia tej kwestii z Ameryką i Europą, ja również zastrzegam sobie prawo do zabrania głosu w tej kwestii. Oto, czego oczekujemy od Panów w imieniu tego patriotycznego narodu.
Said Nursi
* * *
RZUT OKA NA ZWYCIĘSTWA TRAKTATÓW ŚWIATŁA
W INNYCH KRAJACH
Traktaty Światła wykorzystują pozytywną metodę, odpowiednią dla poziomu wiedzy i nauki w naszym stuleciu, a także używają środków perswazji i świadectwa, zwracając się zarówno do intelektu, jak i do serca. Zostały dobrze przyjęte tak w Turcji, jak i w innych krajach. Zanim księgi Traktatów Światła zostały opublikowane w tym kraju, w nowym alfabecie, zostały zaprezentowane światu islamu i wydane w takich państwach, jak Pakistan czy Irak, a także w innych muzułmańskich krajach, w językach arabskim, urdu, angielskim i hindi. Natychmiast zyskały zainteresowanie i wielką poczytność.
Przez czterdzieści do pięćdziesięciu lat Bediuzzaman stał się znany jako wyjątkowa osobistość świata islamu i całej ludzkości. Od młodego wieku ukazywał swą wyższość na arenie wiedzy i zwracał uwagę uczonych z kraju i zagranicy. Uniwersytet Al-Azhar, który jest ośrodkiem wiedzy świata islamu, wyraził uznanie dla poziomu wiedzy i inteligencji Nauczyciela poprzez tak dociekliwych uczonych, jak rektor uniwersytetu, Szejk Bahit. Ponadto pojmowanie pozytywnych nauk przez Bediuzzamana stało się znane na całym świecie. W mediach egipskich były publikowane artykuły nazywające go Fatin al-'Asr, geniuszem tej epoki. Czterdzieści kilka lat temu wygłosił on doniosłe kazanie w Meczecie 'Umajjadów w Damaszku, w obecności setki uczonych i ogromnego zgromadzenia dziesięciu tysięcy ludzi. Wyjaśnił w nim przyczyny upadku w świecie islamu, wskazał drogi do jego postępu i podkreślił konieczność jedności.
To kazanie zostało przyjęte z zachwytem przez świat islamu, zaś imię i idee Bediuzzamana stały się tematem dyskusji w kręgach naukowych. Tysiące ludzi, którzy czytali jego księgi, którzy słyszeli o jego staraniach i o jego walce, zaczęły okazywać wielkie zainteresowanie jego dziełem. Pilni studenci Uniwersytetu Al-Azhar zakwestionowali znaczenie pewnego hadisu i wysłali do Bediuzzamana list z zapytaniem. Jako że Nauczyciel był chory, jego uczniowie przygotowali i wysłali rozstrzygającą odpowiedź, korzystając z kwestii Traktatów Światła, jak również z odpowiedzi, jaką Nauczyciel napisał wcześniej, spodziewając się podobnych pytań. Ta odpowiedź została przyjęta na Al-Azhar i spotkała się z wielkim uznaniem.
Minister edukacji Pakistanu, Ali Akbar Szach (obecnie rektor Uniwersytetu Sindh) odwiedził Bediuzzamana, kiedy przebywał w Turcji. Wracając, zabrał ze sobą zbiór Traktatów Światła, a po powrocie do Pakistanu wygłosił przemówienie do młodzieży, w którym mówił o Nauczycielu i Traktatach Światła. Oficjalnie rozpoczął nauczanie Traktatów na poziomie uniwersyteckim, a także zapoczątkował prace nad przetłumaczeniem ich na urdu. Popularne w Pakistanie gazety i czasopisma w językach angielskim i arabskim rozpoczęły przedstawianie swym czytelnikom Nauczyciela i jego ksiąg. Rozwój islamu w Turcji został przypisany działalności Traktatów Światła i Nauczyciela Bediuzzamana, który był wspominany jako duchowy lider świata islamu. Napisano wiele artykułów, zatytułowanych imieniem Nauczyciela: "Szanowny Bediuzzaman Said Nursi".
Dzisiaj świat islamu poznał Traktaty Światła i uznał je za koraniczną barierę wzniesioną przeciwko atakom na islam.
W Europie, Ameryce i Afryce Traktaty Światła zyskały szerokie zainteresowanie. Szczęsne kraje Niemiec i Finlandii, podążając za innymi, zaczęły czytać Traktaty Światła.
Zbiór Traktatów Światła został umieszczony w meczecie Politechniki Berlińskiej, a na wydziale teologii Uniwersytetu Wschodniego została zorganizowana poświęcona im konferencja. Traktaty Światła odegrały ważną rolę w rozwoju islamu w Niemczech.
W greckim mieście Komotoni Hafiz Ali Effendi otworzył szkołę Światła, w której czytano Traktaty Światła i która wychowała setki uczniów Światła.
Przywódca fińskiej społeczności muzułmańskiej rozpoczął wydawanie Traktatów Światła, w efekcie czego wielu Finów przyjęło islam.
Również w Japonii i Korei Traktaty Światła cieszyły się znaczącą poczytnością. Podczas wojny koreańskiej wielu uczniów Światła z Turcji zabrało ze sobą kopie całego zbioru. Niektóre z tych zbiorów trafiły na uniwersytety japońskie, a inne wręczono w podarunku koreańskim bibliotekom. W efekcie tego również społeczność muzułmańska w Japonii zaczęła korzystać z Traktatów Światła.
Również muzułmanie w Indiach i w Indonezji zyskali dostęp do Traktatów Światła. Pewien uczeń Światła, który udał się na pielgrzymkę (ar. hadżdż),wręczył w podarunku kopię zbioru Traktatów Światła uczonemu z Indii. Ów uczony powiedział, że przetłumaczy je na język hindi i uznał owo zadanie za doniosłą misję.
Niektóre traktaty zostały zaprezentowane również w meczecie w Waszyngtonie, aby mogli z nich skorzystać tamtejsi muzułmanie. Ów zbiór Traktatów Światła został tam wysłany z Iraku, a sekretarz waszyngtońskiego Centrum Kultury Muzułmańskiej w odpowiedzi wysłał list z podziękowaniem do uczniów Światła, którzy wysłali tę przesyłkę.
To, o czym pokrótce wspomnieliśmy, to jedynie znane nam przykłady rozprzestrzeniania się Traktatów Światła w innych krajach.
Wkrótce Cudowny Koran spisany kaligrafią Hafiza Osmana zostanie wydrukowany w tym samym formacie, który ukazuje cuda układu słów Koranu. Nie ma wątpliwości co tego, że ów Koran wzbudzi wielkie zainteresowanie w świecie islamu i w innych krajach.
Czyż to wszystko nie ukazuje, iż Traktaty Światła wypełniają ogromną lukę tego świata? Ludzkość potrzebuje Koranu, a zatem potrzebuje Traktatów Światła, które w tych czasach dowodzą duchowych cudów Koranu i oznajmiają o nich.
W tej części biografii zamieszczamy niektóre artykuły na temat Nauczyciela Bediuzzamana i rozwoju Traktatów Światła poza Turcją, a także niektóre z listów, jakie otrzymywali Nauczyciel oraz jego uczniowie z innych krajów.
* * *
List dziekana Uniwersytetu Sindh, Alego Akbara Szacha, do ucznia Światła z Ankary
Mój drogi, wierny bracie!
Przepraszam, że nie pisałem do ciebie tak długo. In sza'a-llah,będę pisywał częściej. Byłbym bardzo zadowolony, gdybym regularnie otrzymywał również listy od ciebie. Moje oddanie tobie i przywiązanie do ciebie nie zmniejszyły się, lecz raczej wzrosły.
Nie znam tureckiego, lecz widziałem twoje Traktaty Światła i podziwiam je.
Jak dobrze, że twój zbiór nosi imię Światła i że istnieje człowiek wzywający do Światła! Istnieje duchowa więź między nami, a ja proszę Boga, żeby ta duchowa relacja pozostała trwającą wiecznie. Kiedy byłem
w Turcji, spotkałem się również z kilkoma twymi przyjaciółmi. Byłbym bardzo wdzięczny, gdybyś mógł poinformować mnie, jak się miewają, i przekazać im moje pozdrowienia pokoju. Jak miewa się ten, który jest Szlachetnym Światłem? Proszę, napisz mi o nim i przekaż mu moje pozdrowienia pokoju oraz wyrazy szczerego szacunku. Niech wie, że pozostajemy w jego służbie. Spotkałem się również z Sabirem Ihsanoglu. Często spotykamy się i rozmawiamy o sprawach w Turcji i o tobie. Ciężko pracujemy i pozostajemy w służbie religii. Niech Bóg nam dopomoże!
Na zakończenie tego listu modlę się o twoje zdrowie i błagam Wszechmocnego Boga o to, by zesłał pokój i bezpieczeństwo wszystkim muzułmanom.
Twój brat w religii Sajjid Ali Akbar Szach
Dziekan Wydziału Teologii
Hajdarabad, Pakistan Zachodni
* * *
@
List wysłany do Nauczyciela przez Pakistańskie Stowarzyszenie Studentów Muzułmańskich
* * *
List wysłany do Nauczyciela Bediuzzamana przez przewodniczącego Pakistańskiego Stowarzyszenia Studentów Muzułmańskich
اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ
Niechaj będzie z tobą pokój, miłosierdzie Boga i Jego błogosławieństwo.
Z przyjemnością informujemy, że doroczny kongres Pakistańskiego Stowarzyszenia Studentów Muzułmańskich odbędzie się w stolicy Pakistanu, Karaczi, w dniach 14-16 miesiąca rabbi al-achir 1377 roku wg kalendarza hidżry, a 8-10 grudnia 1957 roku wg kalendarza gregoriańskiego. Uprzejmie prosimy o osobiste przesłanie od pana, które mogłoby zostać odczytane na kongresie celem zachęcenia młodych ludzi pracujących dla islamu.
Nasz życzliwy Effendi będzie już świadomy tego, że Pakistańskie Stowarzyszenie Studentów Muzułmańskich przyjęło islam za swój znak szczególny i wierzy w to, że najbardziej skomplikowane kwestie tego świata mogą zostać rozwiązane jedynie dzięki religii islamu.
Jako jedno z najbardziej szanowanych stowarzyszeń Pakistanu od dziesięciu lat pracujemy nad tym, by udowodnić myśl islamu i jej wzniosłe prawa studentom i społecznościom.
Za pańskim pozwoleniem, wierzymy w to, że nie zostaniemy zawiedzeni w naszych dotyczących pana nadziejach.
Z wieloma podziękowaniami i pozdrowieniami pokoju,
pański brat w religii Ibsar Alim,
Przewodniczący Pakistańskiego Stowarzyszenia Studentów
Muzułmańskich
* * *
List M. Sabira, który był wykładowcą na Wydziale Historii Tureckiej Uniwersytetu w Karaczi, a także pisał do czterech największych gazet Pakistanu. Ułatwił on opublikowanie Traktatów Światła w Pakistanie, umożliwiając wielu ludziom skorzystanie z owych dzieł
اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ
Niechaj będzie z wami pokój, miłosierdzie Boga i Jego błogosławieństwo.
Moi szanowni bracia w religii!
Wielce doceniam to, że otrzymałem wasz wartościowy list.
Jaki jest stan zdrowia naszego szanownego Nauczyciela, Bediuzzamana Saida Nursiego? Tutejsi studenci i inni ludzie, którzy go podziwiają, są tego ciekawi. Proszę, przyślijcie mi wiadomości o nim.
W ciągu tego miesiąca napisałem w Indiach cztery artykuły występujące przeciwko niewiernym spośród syjonistów i komunistów, którzy są prawdziwymi wrogami islamu i Turków. Ponadto w Karaczi opublikowano mój artykuł o podstawach i historii przyjaźni turecko-pakistańskiej, który
również wam wysłałem. Dla miesięcznika "Imam" napisałem artykuł zatytułowany "Prześladowana społeczność muzułmańska w Rosji", który wysłałem także do innych gazet w języku urdu. Moim celem jest służba islamowi, przedstawianie literatury tureckiej oraz próby występowania na piśmie przeciwko wrogom Turcji (...).
Powodem, dla którego piszę do was ten list, jest fakt, iż zamierzam wydać książkę poruszającą ważny temat. Przedstawiam w niej Republikańską Partię Ludową, sposób, w jaki działała ona na szkodę Turków, oraz to, jak przez wzgląd na republikanizm jej działacze wprowadzali ludzi w błąd i więzili ich. Chciałbym zebrać w wydaniu książkowym artykuły opublikowane w Karaczi. Opublikujemy wszelkie materiały, jakie tylko nam przekażecie.
Po tym liście napiszę do was inny ważny list. Wyjaśnię w nim, dlaczego Nauczyciel jest największą osobistością religii w świecie islamu i jak to się stało, że ani jeden podobny człowiek nie narodził się w Indonezji ani Południowej Azji, w Arabii ani Afryce.
Moi drodzy przyjaciele, uczniowie Światła! Powinniście działać na rzecz przyjaźni turecko-pakistańskiej i strzec się komunistów. Już jesteśmy dumni z tego, że Turcja i Pakistan są sojusznikami w Pakcie Bagdadzkim [18]. Naszą drogą jest islam, a nie nacjonalizm Arabów czy Persów.
W ostatnim miesiącu zadzwonił do mnie Sajjid Ali Akbar Szach. Po tym, jak w 1950 roku odwiedził Nauczyciela, udzielił mi informacji w jego temacie. Przedstawił już tutaj sylwetkę Nauczyciela, a także występował na piśmie przeciwko Żydom. Ten człowiek przesyła Nauczycielowi swoje pozdrowienia, modli się za jego uczniów i stwierdza: "Dwaj ludzie wywarli na mnie największy wpływ: jednym jest Maulana Dżalal ad-Din, drugim Said Nursi".
M. Sabir
* * *
Inny list M. Sabira
...Zgodnie z wiadomościami, jakie otrzymaliśmy, rząd premiera Menderesa nakazał opublikowanie Traktatów Światła, które są bardzo ważnymi muzułmańskimi księgami, napisanymi przez wielkiego myśliciela islamu i całego świata, Saida Nursiego. Ci, którzy pracują tutaj dla sprawy islamu, byli głęboko uradowani otrzymaniem takich wiadomości. W odniesieniu do wydania Traktatów gratulujemy z całego serca Nauczycielowi Saidowi Nursiemu, jego uczniom i naszym tureckim braciom. Dziękujemy Menderesowi i wszystkim Demokratom za to, że uratowali ludzi przed uciskiem, prześladowaniami i bezbożnością.
W rezultacie owej decyzji propaganda szerzona przeciwko Turkom przez cudzoziemców zostanie zniszczona, a także odrodzi się miłość, jaką niegdyś świat islamu żywił dla Turcji. Będąc muzułmaninem z Pakistanu, nigdy nie wybrałem się do Turcji ani nie spotkałem Saida Nursiego, jednak czytałem fragmenty jego ksiąg rozpowszechnianych przez studentów Uniwersytetu w Stambule i czułem prawdziwą duchową przyjemność. Tutaj, w tym dalekim kraju, stałem się uczniem Światła.
W języku mojej matki, to jest w urdu, nie ma takich dzieł, a w Indiach ani w Pakistanie nie ma bohaterów religii podobnych Saidowi Nursiemu. Taka jest prawda. Jeśli te dzieła zostaną przetłumaczone na urdu, mam nadzieję, że oddadzą wielkie usługi islamowi. Zaprawdę, konieczna jest walka z komunizmem na drodze wydawniczej. Demokraci poprzez swą konstytucję przygotowali miejsce dla tej walki. Za zezwoleniem Boga, dzięki muzułmańskim działaniom takim jak te, komuniści, masoni i inni, którzy występują przeciwko Turkom, zostaną zrujnowani, a Turcja wzniesie się do swej dawnej rangi. Amen!
M. Sabir z Ar-Rabad,
uczeń Światła w Pakistanie
* * *
List napisany w imieniu uczniów Światła z Karaczi
Uczniowie Światła z Karaczi, Pakistan
M.A. (Prev.) [19] Sabir Ihsanoglu
Wydział Historii i Kultury Islamu
Uniwersytet Karaczi
Islamska Republika Pakistanu
Mój szanowny Effendi!
Otrzymałem ważne księgi naszego drogiego i wielkiego Nauczyciela Bediuzzamana Saida Nursiego. Nie widziałem innych jego dzieł. Pierwszy raz wysłałeś mi jego prace. Moje egzaminy są już bardzo bliskie. In sza'allah,zamierzam napisać w maju kilka artykułów na temat Nauczyciela oraz jego służby wierze i Koranowi. Kiedy tylko zostaną one opublikowane, wyślę ci ich kopie. Choć nie spotkałem się z tobą osobiście, znamy się duchowo. Zgodnie z Koranem wszyscy muzułmanie są niczym prawdziwi bracia. Piszę do ciebie, ponieważ jesteś moim bratem w islamie, a co więcej, muzułmaninem i uczniem Światła z Turcji. Ja sam nie pochodzę z Turcji, lecz z Pakistanu. Językiem mojej matki nie jest turecki, lecz jestem uczniem Światła. Wiem, że Bediuzzaman Said Nursi jest największym człowiekiem religii i najwspanialszym myślicielem, i oznajmiam, że jestem uczniem Światła. Szanowny Said Nursi jest Nauczycielem nie tylko waszym, lecz całej młodzieży muzułmańskiej. Niestety nikt w naszym kraju nie zna tureckiego i dlatego ludzie nie są świadomi służby Nauczyciela.
Chętnie udzielę ci informacji o służbie Traktatów Światła w Pakistanie.
Niewiele tu wiadomo o Nauczycielu i o Turcji. Pracowałem nad tym przez dwa lata, pisząc artykuły do gazet z Pakistanu, Buchary i Birmy. Chwalono to, co napisałem o Turkach i o Traktatach Światła, a także poproszono mnie, bym napisał więcej na ten temat. Początkowo niewiele wiedziałem o Nauczycielu. Napisałem do młodego człowieka nazwiskiem Salih Ozcan, prosząc, aby przysłał mi książki o Turcji, a on wysłał je do mnie. Jedną z tych prac napisał Serdengecti; widziałem też w jego pismach artykuł poświęcony Traktatom Światła. Po przeczytaniu go rozpocząłem dalsze studia w temacie Światła. Chciałem przeczytać i spisać dzieła Nauczyciela [20]. Od tamtej pory czytałem jego pisma
i przemyślenia. Uświadomiłem sobie, że cudzoziemscy wrogowie islamu szerzyli propagandę wymierzoną przeciwko niemu. Do tej pory napisałem dwanaście artykułów o Nauczycielu. Pisałem dla gazet "Davet" (Delhi), "Istiklal" (Rangun), "Tasnim" i "Azja" (Lahore), "Elmunir" (Fajsalabad), "Muzułmanin" (Dakka), "Inkilab", "Aylan" i "Ceng" (Karaczi), a także dla kilku innych.
Te artykuły o Nauczycielu zostały również przetłumaczone na inne języki. Dzisiaj tysiące, jeśli nie miliony muzułmanów i nie-muzułmanów słyszały o Nauczycielu i poszukują dalszych informacji na jego temat. Wszystkie tutejsze gazety chcą o nim pisać. In sza'a-llah,poświęcę tej sprawie całą moją energię w ciągu najbliższych trzech miesięcy. Nie boję się wrogów islamu. Zebrałem już wszystkie księgi Nauczyciela wraz z innymi książkami w języku tureckim i urządziłem małą bibliotekę. Są w niej wszystkie książki, jakie przysłano mi z Turcji.
Zamierzam założyć w tym roku stowarzyszenie o nazwie Liga Studentów Tureckich i Pakistańskich. Proszę naszych przyjaciół z Ruchu Światła o to, aby umacniali więzi przyjaźni turecko-pakistańskiej, a także uczyli się języka urdu. Na Półwyspie Indyjskim urdu jest jedynym językiem narodowym stu trzydziestu milionów muzułmanów. Pracujemy nad tym, aby uczyć się tutaj języka tureckiego, którym mówi sześćdziesiąt milionów muzułmanów od Syberii aż po Albanię, a także dwadzieścia milionów Turków mieszkających w Turcji.
Mówię mym braciom, którzy są uczniami Światła, że niezależnie od tego, gdzie się znajdują, powinni walczyć przeciwko syjonizmowi. Wszyscy wynalazcy komunizmu byli Żydami. Do dziś rozprzestrzenili oni tę ideologię do Uralu, Kaukazu, Niemiec, Krymu, Azerbejdżanu, Turkiestanu Zachodniego i sąsiadującego z nim Turkiestanu Wschodniego. Odebrali prawa sześćdziesięciu milionom naszych braci. Obecne Indie są imperialistyczne. Nehru i inni Hindusi są wrogami islamu. Niestety kraje muzułmańskie nie wiedzą o tym. Nehru nakazał zabijanie muzułmanów w Kaszmirze.
Zbliżcie się do Saida Nursiego, powiedzcie mu o sytuacji muzułmanów w Indiach i poproście go, aby w swym kraju wystąpił na piśmie przeciwko temu, co się z nimi dzieje.
Said Nursi jest tutaj bardzo szanowany. Miłujemy go i modlimy się o jego zdrowie i długie życie. W świecie islamu nie ma nikogo podobnego do Saida Nursiego. W naszym kraju mieliśmy Iqbala, lecz już odszedł. Wciąż mamy Maududiego. Jest wielu innych wielkich ludzi, lecz nie ma nikogo podobnego do naszego Nauczyciela. Nauczyciel jest klejnotem
świata islamu. Niewiele mamy tu informacji na jego temat. Jego dzieła nie zostały jeszcze przetłumaczone na farsi, angielski i urdu, lecz stanie się to w przyszłości .
{(*): Wkrótce ta prośba spełniła się i niedługo potem tłumaczenie Traktatów Światła było w toku.}
Nauczyciel spędził swe cenne życie w więzieniach. Republikanie uznali, że właściwym jest, by cierpiał prześladowania. Al-hamdu li-llah,era prześladowań minęła, a obecnie u władzy są Demokraci. Dlatego my, Pakistańczycy, popieramy rząd premiera Menderesa. Gdyby nie Demokraci, nie byłoby przyjaźni turecko-pakistańskiej ani Paktu Bagdadzkiego, nie zaistniałyby również żadne więzi wiary.
Wybaczcie mi wszelkie moje błędy. Przesyłam pozdrowienia pokoju i wyrazy szacunku memu szanownemu Nauczycielowi i przesyłam pozdrowienia pokoju mym przyjaciołom z Ruchu Światła. Proszę, wyślijcie mi duże i dobrej jakości zdjęcie Nauczyciela.
Niech żyją braterstwo muzułmańskie i przyjaźń turecko-pakistańska!!
Mój adres domowy: Dom Studencki
Uniwersytetu wKaraczi, pokój nr 8.
Uczeń Światła z Ar-Rabad w Pakistanie,
Mustafa Sabir,
30.03.1957 r.
* * *
List, w którym M. Sabir wyraża swoją radość z rozwoju islamu
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ
Nasi drodzy, wierni, szanowni bracia!
Otrzymałem cztery wasze ważne listy ze zdjęciami oraz książką Nauczyciela zatytułowaną "Słowa". Słowa nie są w stanie opisać tego, jak jestem z tego powodu szczęśliwy. W waszym liście czytam, że
Ruch Światła i islam rozwijają się w Turcji. Bardzo miło mi to słyszeć. Niestety poprzedni rząd sprzeciwiał się Nauczycielowi i prześladował go, jednakże Menderes, który jest prawdziwym muzułmaninem, ocalił islam od prześladowań. Oby żył długo! In sza'a-llah,wkrótce Turcja wzniesie się do swej dawnej, wysokiej pozycji.
W Turcji są ważni i pobożni ludzie, tacy jak Nauczyciel i wydawcy Traktatów Światła. Dlaczego wasz rząd nie wysyła tych ludzi na spotkania muzułmanów? W Turcji jest wielu godnych zaufania ludzi. Moim zdaniem na całym świecie nie ma takiego uczonego jak Nauczyciel. Również w naszym kraju nie narodził się uczony podobny Nauczycielowi. Niestety przybywa tutaj wielu wykształconych ludzi ze Związku Radzieckiego, a także ateistów z Chin, zaś poprzez konferencje stopniowo zatruwają oni umysły młodzieży. Gdyby Turcy przysyłali tu wielkich tureckich uczonych, miałoby to wielki wpływ na Pakistan i na cały świat islamu.
Jako Pakistańczycy widzimy w Turcji przywódcę świata islamu. Turcja jest cytadelą świata islamu na Zachodzie. Jedność islamu nie jest możliwa bez Turcji.
Wysłałem wam moje artykuły na temat Nauczyciela. Opublikowałem również inny artykuł o Nauczycielu oraz artykuł zatytułowany "Imperializm chiński we Wschodnim Turkiestanie".
W Pakistanie nie ma ani szkoły tureckiej, ani tureckiej biblioteki, ani nikogo z waszych dokładających starań ludzi, a w waszej ambasadzie nie ma nikogo, kto mówiłby w języku urdu. Pracownicy ambasady nie są w żaden sposób związany z pakistańską młodzieżą ani nie wydają żadnych publikacji w urdu. Również w biurze waszego attache prasowego nie ma żadnych informacji o religii ani żadnych książek.
Pewnego dnia odbyła się muzułmańska debata w Lahore. Nie wziął w niej udziału żaden znany mówca z Turcji. Dr Lehber, który jest pakistańskim wykładowcą na Uniwersytecie w Ankarze, występował przeciwko islamowi. Wszyscy muzułmanie przeklęli go, jednak ogół społeczeństwa dowiedział się o jego wystąpieniu z gazet i sądzi, że jest on Turkiem. Ludzie byli niezmiernie zszokowani. Ten człowiek obraził religię i Turków. Piszę w tej sprawie do gazety "Sebilurresad".
Jaki jest stały adres zamieszkania Nauczyciela? Chciałbym sprezentować szanownemu Nauczycielowi Szlachetny Koran i artykuły na jego temat, jakie ukazały się w tutejszych czasopismach. Opublikowałem już wiele artykułów na wasz temat. Zamierzam zebrać je i opublikować jako książkę.
Ważni ludzie w Pakistanie regularnie pytają o Nauczyciela i pragną uzyskać informacje o jego stanie zdrowia. Chcielibyśmy również, wraz z tutejszymi uczniami Światła, zaprosić Nauczyciela, by tu przyjechał.
Wasz brat M. Sabir
* * *
W najbardziej popularnym czasopiśmie Pakistanu, jakim jest "Głos studenta", Przewodniczący Kongresu Muzułmańskiego, Zafer Afaq Ansar, napisał o szanownym autorze Traktatów Światła w artykule zatytułowanym "Wielkie odrodzenie islamu", co następuje:
...Prawdziwym ośrodkiem tego ruchu, w którym przeważają uczniowie Saida Nursiego, są uniwersytety i centra kultury. Ci uczniowie przyjęli imię uczniów Światła. Ci młodzi ludzie oznajmili:
"Przyjęliśmy Koran jako naszą zasadę. Naszym celem są wyłącznie: poszukiwanie zadowolenia Boga na Jego drodze i szerzenie islamu na całym świecie;
walka przeciwko syjonizmowi, komunizmowi, ateizmowi i wszelkim prądom, które sprzeciwiają się islamowi;
praca na rzecz uczynienia islamu w jego prawdziwym znaczeniu umiłowanym wśród całej tureckiej młodzieży;
obrona Turcji przed wszelkiego rodzaju zagrożeniami;
odłożenie na bok różnic rasowych i etnicznych oraz zapewnienie jedności muzułmańskiej".
Ci uczniowie rozpowszechniają Traktaty Światła, składające się ze stu trzydziestu ksiąg i traktatów Saida Nursiego.
* * *
Przykład tego, co opublikowano w Pakistanie na temat Traktatów Światła i Nauczyciela Saida Nursiego
Gazeta "Głos studenta" jest dwutygodnikiem Pakistańskiego Stowarzyszenia Studentów Muzułmańskich. Stara się ona wychowywać studentów - wielkich ludzi przyszłości - poprzez artykuły poświęcone wzniosłym zasadom islamu. Poniższy fragment pochodzi z artykułu "Turecka młodzież się budzi" (numer z 30.04.1958 r.).
Policzyliśmy organizacje muzułmańskie, które działają na rzecz jedności muzułmańskiej we wszystkich krajach islamu. W Turcji taką organizacją są uczniowie Światła, o których już wspominaliśmy. Uczniowie Światła, z którymi się spotkaliśmy, działają na rzecz jedności muzułmańskieji są dobrymi przyjaciółmi Pakistanu. Nauczycielem uczniów Światła jest osiemdziesięcioletni wielki uczony znany jako Nauczyciel Said Nursi. Jego walka o rozprzestrzenianie prawdy islamu spowodowała, iż przez trzydzieści lat był on torturowany i więziony w swej tureckiej ojczyźnie. Ostatecznie został uwolniony w 1952 roku. Jednakże ów wielki człowiek pozostaje zdeterminowany. Nie mogło pokonać go trzydzieści lat więzienia i tortur. Jego walka doprowadziła do powstania silnej i zwartej grupy zwanej uczniami Światła. Nauczyciel Said Nursi poprzez księgi swych Traktatów Światła uratował turecką młodzież z nikczemnych pułapek syjonizmu i komunizmu, które są największymi wrogami ideologii islamu. Obecny premier Turcji, Adnan Menderes, zalegalizował wydawanie zbioru Traktatów Światła. Z tego powodu wyraziliśmy nasze uznanie i przesłaliśmy temu wielkiemu człowiekowi nasze powinszowania przez pakistańskiego ambasadora w Turcji, wraz z pozdrowieniami pokoju dla Nauczyciela Saida Nursiego i uczniów Światła. Opublikowano tysiące egzemplarzy naszego listu, które były czytane przez wielu ludzi w Turcji. Nasz program został przetłumaczony na język turecki, a my przetłumaczyliśmy kilka ważnych Traktatów Światła na urdu.
Z okazji dziesięciolecia Stowarzyszenia Pakistańskich Studentów Muzułmańskich, aby pokazać ruch muzułmański w Turcji, zorganizowaliśmy wystawę tureckiej literatury muzułmańskiej. Na tej wystawie
znalazły się publikacje Wydziału Teologii, Ministerstwa Spraw Religijnych, niektóre książki, jakie zostały przetłumaczone na turecki, a także piętnaście ksiąg ze zbioru Traktatów Światła. Dzieła uczniów Światła zostały przedstawione wraz z mapami, zdjęciami i prezentacjami graficznymi.
* * *
Fragment artykułu zatytułowanego "Pozytywne przebudzenie świata islamu", który ukazał się w "Głosie studenta" (numer z 30.04.1958 r.)
W każdym muzułmańskim kraju można znaleźć historię zaszczytnej i godnej pochwały walki o zaprowadzenie supremacji islamu. Walka w Turcji sprawiła, że rząd odstąpił od ścisłej kontroli wolności religijnej. Mehmet Akif okrył hańbą materialistyczny nacjonalizm i pracował na rzecz ożywienia dusz poprzez swą książkę zatytułowaną Artykuły(ar. Safahat).
Szanowny Said Nursi nieustraszenie walczy dla prawdy islamu. Nawet mimo tego, że został oskarżony o sprzeciwianie się Ataturkowi, co było uważane za wielkie przestępstwo, choć rozpowszechniano publikacje wymierzone przeciwko niemu, ludzie wspierali go w odpowiedzi na wszystkie męczarnie, jakie wycierpiał. Nauczyciel, który napisał zbiór liczący sto trzydzieści części, teraz spędza swą starość, walcząc z efektami trucizny, jaką podano mu, kiedy przebywał w więzieniu. Nawet teraz, kiedy ma osiemdziesiąt lat, nic nie jest w stanie powstrzymać go od walki za prawdy islamu i szczęście muzułmanów.
* * *
@
Arabskie tłumaczenie Traktatu o oszczędności w czasopiśmie "As-Siddiq"
@
Arabskie tłumaczenie dzieła Sześć kroków (tur. Hutuvat-i Sitte) w pakistańskim czasopiśmie Ruchu Światła "As-Siddiq", które ukazywało się w językach arabskim i urdu. Również inne czasopisma opublikowały te artykuły
List pewnego człowieka mieszkającego w Medynie, który pojął prawdy Światła i służy islamow
i
Zdobywco serc, nasz szanowny i szanowany Nauczycielu!
Całuję twe błogosławione dłonie i wraz z twymi uczniami modlę się na dworze Bożego majestatu o dobre zdrowie i pokój dla ciebie.
Twoje uniewinnienie, które mogło zostać przyjęte wyłącznie jako najwspanialsze święto dla muzułmanów, sprawiło, że uczniowie Światła radowali się w swym szczęściu, mnie zaś dało radość, która mogłaby wypełnić cały świat. Jakże mogłoby nie uczynić mnie szczęśliwym, skoro uniewinnienie ciebie i twych ksiąg oznacza triumf ducha nad materializmem, światła nad ciemnością, wiary nad niewiarą, prawdy nad fałszem, jedności Boga nad politeizmem, mądrości nad ignorancją.
Przeszkody podobne urwistym górom stawiane przed fontanną Światła przez tak wiele lat ostatecznie zostały w cudowny sposób zburzone. Wszystkie przeszkody zostały przezwyciężone, a Światło sprawiło, że rozproszyła się ciemność.
Jest powiedziane: "Wspaniałe cuda zrodzone z przejawów Boga mogą sprawić, że pióra się złamią, myśli zaryczą, a natchnienia spłoną i obrócą się w popiół". Zaprawdę, teraz całym swym istnieniem odczuwam moją niemoc w obliczu tak nadzwyczajnego zwycięstwa. Nieskończenie rozległy horyzont otworzył się przed mymi rozmyślaniami i inspiracjami. Świat przypomina wspaniałe miejsce oddawania czci Bogu, stworzone ze Światła (...). Wszystko wokół mnie osiągnęło stan, w wyniku którego wszelkie rzeczy zatraciły się w zachwycie i umiłowaniu Jedynego Boga. Wszystkie atomy ukazały Bożą tajemnicę słów:
وَ اِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪
I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały
Nie wiem zatem, jak nazwać to radosne wydarzenie. Wspaniałym zwycięstwem, cudownym podbojem, Bożym zbawieniem czy powszechnym świętem? Poprzez to niebiańskie zwycięstwo uświęconego obowiązku mudżtahidowie świata islamu i całej ludzkości zyskali siłę dla ich przetrwania, życie dla ich dusz, a także sukces i zapał w swojej wierze.
Tak, wielu muzułmanów, którzy nie osiągnęli poziomu dojrzałej wiary, którzy nie mają wytrwałości i determinacji, miłości i nadziei, było niestety
pogrążonych w gorzkiej rozpaczy. Uważali, że takie zwycięstwo jest czymś istniejącym tylko w wyobraźni i niemożliwym. Niemniej jednak księgi Światła pochodzą od Szlachetnego Koranu, który jest niczym słońce Boga, a swe światło i blask czerpie ze świetlistych horyzontów Bożego Tronu (ar. 'Arsz), aby oświecać i prowadzić ludzkość. Sprawiły one, że uciszyły się wielkie fale oceanów serc, które stały się spokojną wodą, zerwały łańcuchy mrocznych i smutnych lat, zakotwiczonych u brzegów nadziei i pragnienia. Blask, który bije ze źródła Światła i rozprzestrzenia mądrość, dostarcza odpowiedzi na przedwieczne i wieczne potrzeby tych, których emocje, myśli, a zwłaszcza dusze i sumienia, są pochłoniętymi przez płomienie. Zabiera ich z burzliwego i ciasnego miejsca i pozwala im, by swobodnie podążali ku jasnemu i czystemu horyzontowi Światła.
Po latach długiego i ciągłego milczenia, głębokiego niedbalstwa i mroku, to uświęcone zwycięstwo zalśniło jak słońce Boga, przynosząc dobrą nowinę o przyszłym zbudzeniu się tych nieszczęsnych ludzi w poszukiwaniu drogi wiodącej ku Światłu, ponieważ potrzeba religii nie dotyczy tylko muzułmanów, lecz jest potrzebą całej ludzkości, jaka zrodziła się jeszcze przed istnieniem człowieczeństwa.
Dzisiaj nieszczęsna ludzkość, pozbawiona daru religii, nieprzerwanie cierpi ból smutku i nieszczęść. To przerażające rezultaty tego smutnego i depresyjnego stanu ludzkości przez ćwierć wieku doprowadziły nas do dwóch wojen światowych i do tego, że byliśmy bliscy trzeciej.
Jedyną siłą, która obecnie może oznajmić, że ludzie są braćmi i siostrami, która może zgromadzić całą ludzkość pod uniwersalnym sztandarem powiewającym na wietrze pomyślności, szczęścia, pokoju i porządku, która dociera do nas ze świetlistych horyzontów Raju, może być wyłącznie islam. Dzisiejszy stan ludzkości przypomina żałosny stan ludzkiej społeczności przed islamem. Oto dlaczego islam, który wówczas ocalił ludzkość przed tym nieszczęściem, zaiste może uratować ją dzisiaj.
Zaiste, to islam był litościwą dłonią, która uleczyła głębokie, przez całe stulecia broczące krwią rany w sercach milionów i miliardów ludzi. Mimo wielu fałszywych świateł widocznych na horyzoncie, przyszłość otrzyma swe światło nie od słońca, lecz od wiecznej gwiazdy, która czerpie swe Światło od Pana wszystkich światów (ar. Ar-Rabb al-'alamin). Ta gwiazda zawsze zwycięży i powali każdego, kto tylko spróbuje ją zgasić.
Mój Nauczycielu, drogi mi jak cały świat!
W swej znakomitości wiesz, że w ostatnich czasach narodziły się pewne ruchy przewodnictwa, których celem była służba świętej sprawie.
Niestety, nie wykonały one owego doniosłego dzieła i nie zostało im dane niebiańskie zwycięstwo podobne zwycięstwu Traktatów Światła, jako że ta droga jest błogosławioną drogą proroków, świętych (ar. ałlija),ludzi uczonych, pobożnych, a szczególnie tych, którzy z miłością oddają swe życie za innych, jak również milionów bohaterskich męczenników. Nadszedł czas, by pamiętać o tym, że ktokolwiek chce kroczyć tą trudną drogą, spotka się z wielkimi przeszkodami, na jakie może natrafić w każdej chwili.
Ci, którzy będą kroczyć tą drogą, powinni być wyposażeni w twoje przymioty, posiadać silną wiarę, wzniosłą i Bożą wiedzę, a szczególnie zdumiewający poziom szczerości intencji (ar. ichlas)i wyrzeczenia. Jest tak, ponieważ nauczanie, oświecenie i przewodnictwo Światła odznaczają się na tym polu całkowicie unikalnymi cechami. Módl się za mnie, abym miał zaszczyt napisania dla mych drogich przyjaciół w religii odrębnego i zwięzłego dzieła poświęconego tej kwestii, ponieważ otwiera ona zupełnie nowe horyzonty dla głębokiej troski związanej z emocjami, myślami, duszą i sumieniem całej ludzkości. Owa świetlista kwestia jest tak rozległa i tak ważna, że dwie strony listu czy artykuł w żaden sposób nie mogą oddać jej sprawiedliwości.
Czyste serca młodych ludzi, które podbiłeś dzięki światłu wiary i Koranu, są najbardziej olśniewającym rezultatem i najcenniejszym klejnotem, który ukazuje twe niebiańskie zwycięstwo. Szlachetna i przebudzona, czysta młodzież, do której zwracam się w niemal wszystkich wersach mego poematu Dźwięki Światła,jest dokładnie tą samą młodzieżą, żywiącą umiłowanie prawdy.
Przedstawiam ci ten poemat, który napisałem w ekstatycznym natchnieniu twym ostatnim zwycięstwem w służbie Światła. Pokornie proszę, abyś zechciał go przyjąć.
Mój drogi i szanowny Nauczycielu, raz jeszcze całuję twoje dłonie i proszę o twą cenną modlitwę (ar. du'a).
Będący jednym z twych duchowych dzieci
Ali Ulvi
* * *
Telegram wysłany z Bagdadu, gratulujący uniewinnienia Przewodnika dla młodzieży spośród Traktatów Światła, orzeczonego przez sąd w Stambule
Do gazety "Sebilurresad" w Stambule:
Decyzja o uniewinnieniu wielkiego muzułmańskiego uczonego, Bediuzzamana Saida Nursiego, uczyniła nas bezgranicznie szczęśliwymi. Stosownie do sprawiedliwego werdyktu, który uczynił nas tak szczęśliwymi, dziękujemy zaangażowanym w tę sprawę tureckim sądom i prawnikom, gratulujemy Nauczycielowi oraz naszym braciom i przesyłamy tę wiadomość poprzez waszą gazetę.
Emced Zuhavi, Irak
* * *
List wysłany przez ucznia Światła z Iraku w związku z wiadomościami od Nauczyciela Saida Nursiego, o które prosili uczniowie z Pakistanu
Dwa dni temu odbyła się konferencja studentów w Pakistanie. Pragnęli oni wiadomości od Nauczyciela, która mogłaby wpłynąć na bieg historii. Otrzymaliśmy wieści o tym, że Salih wysłał wiadomość w imieniu uczniów Światła, a także napisano do was, abyście mogli szybko poinformować Nauczyciela.
Na konferencji Nauczyciel i Ruch Światła otrzymali wielkie pochwały. Komuniści zgłaszali sprzeciwy, jednak wszystkie zostały odrzucone przez przewodniczącego. Wystawiono zdjęcia Nauczyciela. Wkrótce w prasie ukaże się długi ilustrowany artykuł dotyczący Światła. Przesyłamy niekończące się pozdrowienia pokoju i nasze suplikacje (ar. du'a).
Ahmed Ramazan
* * *
Tłumaczenie artykułu napisanego po arabsku przez Isę Abdulqadira, jaki wydrukowano w Bagdadzie, w gazecie "Eddifa"
Wychodząca w Bagdadzie gazeta "Eddifa" pisze o uczniach Światła, co następuje:
Czy uczniowie Światła są w jakikolwiek sposób związani z Bractwem Muzułmańskim? Czy istnieją między nimi jakieś powiązania? Jakie są różnice między nimi? Czy uczniowie Światła w Turcji są tym samym, co Bractwo Muzułmańskie, działające na rzecz jedności islamu w Egipcie i w świecie arabskim? Czy są oni częścią Bractwa Muzułmańskiego? Moja odpowiedź na te pytania jest następująca:
Celem uczniów Światła oraz Bractwa Muzułmańskiego jest służba szczęściu muzułmanów na tym świecie i w życiu ostatecznym poprzez prawdy Koranu, wiary i jedności muzułmańskiej. Jednakże uczniowie Światła różnią się od Bractwa Muzułmańskiego na pięć lub sześć sposobów.
Różnica Pierwsza:Uczniowie Światła nie angażują się w politykę, lecz uciekają od niej. Gdyby kiedykolwiek musieli zaangażować się w politykę, uczynią ją narzędziem islamu, aby zademonstrować świętość religii tym, którzy czynią politykę narzędziem ateizmu. Nie są oni żadnego rodzaju stowarzyszeniem politycznym.
Jeśli chodzi o Bractwo Muzułmańskie, to z powodu warunków panujących w ich kraju i pośród ich narodu, jego członkowie zajmują się polityką przez wzgląd na religię i są stowarzyszeniem politycznym.
Różnica Druga:Uczniowie Światła nie gromadzą się wokół swojego Nauczyciela i nigdy tego nie potrzebowali. Nie czują się zmuszeni do spotykania się z Nauczycielem, aby otrzymywać lekcje, lecz raczej cały kraj jest dla nich jak szkoła. Księgi Traktatów Światła, jakie mają oni w posiadaniu, dają im lekcje w zastępstwie ich Nauczyciela, a każdy traktat przybiera postać Saida.
Ponadto za darmo sporządzają oni odręczne kopie dzieł Nauczyciela, tak wiele, jak tylko mogą, a czynią to za darmo. Nie oczekując niczego w zamian, przekazują owe kopie potrzebującym, aby ci mogli czytać Traktaty Światła i słuchać ich. W ten sposób cały kraj staje się medresą.
Jeśli chodzi o Bractwo Muzułmańskie, to jego członkowie odwiedzają swe centra i gromadzą się w nich, aby otrzymywać lekcje od swych kaznodziei i przywódców. W głównym oddziale Bractwa spotykają
się ze swym wielkim mistrzem i z ludźmi, którzy są jego zastępcami i spadkobiercami, i od nich pobierają nauki. Płacą również w swych ośrodkach za gazety i czasopisma, z których się uczą.
Różnica Trzecia:Jak uczniowie medresy i studenci uniwersytetu otrzymują swe lekcje, tak dokładnie w ten sam sposób uczniowie Światła otrzymują swe lekcje poprzez korespondencję o charakterze naukowym. Wielka prowincja staje się medresą. Nawet jeśli uczniowie nie widzą lub nie znają jeden drugiego, udzielają sobie nawzajem lekcji i wspólnie się uczą.
Jeśli chodzi o Bractwo Muzułmańskie, to z powodu warunków, z jakimi jego członkowie spotykają się w ich krajach, publikują oni czasopisma oraz książki i rozprowadzają je po całym świecie, a ludzie zapoznają się z nimi i otrzymują lekcje.
Różnica Czwarta:Obecnie uczniowie Światła dotarli do większości krajów muzułmańskich i jest ich w tych krajach wielu. Jednakże ich rozprzestrzenianie się po całym świecie nie wymaga zezwolenia różnych rządów, aby mogli oni gromadzić się i pracować. Jako że ich metoda nie jest metodą polityczną i nie dotyczy żadnego porządku społecznego, nie uważają, aby byli zobowiązani do tego, by prosić rząd o pozwolenie.
Jeśli chodzi o Bractwo Muzułmańskie, to ponieważ jego członkowie potrzebują powiązań z polityką, tworzą stowarzyszenia oraz otwierają swoje oddziały, muszą uzyskać pozwolenie i aprobatę rządu dla działalności tych miejsc. Nie pozostają nieznani, jak jest to w przypadku uczniów Światła. W rezultacie owej zasady mają oni wiele biur i oddziałów w Egipcie, Syrii, Libanie, Palestynie, Jordanii, Sudanie, w regionie Maghrebu i w Bagdadzie.
Różnica Piąta:Uczniowie Światła są ludźmi z różnych klas społecznych. Wśród uczniów Światła można znaleźć przedstawicieli wielu grup, od dzieci w wieku siedmiu czy ośmiu lat, które chodzą do meczetu i uczą się, jak czytać Koran, aż do osiemdziesięcioletnich starców i staruszek; od wieśniaka i tragarza aż do ministra w rządzie; od szeregowca do wielkiego dowódcy. Cel wszystkich owych rozmaitych grup uczniów Światła jest ten sam, a jest nim otrzymywanie przewodnictwa od Szlachetnego Koranu i osiąganie Światła dzięki prawdom wiary. Wszystkie ich wysiłki służą szerzeniu wiedzy, mądrości i prawd wiary. Każdy wie, że nie zaangażowali się oni w nic innego. Przez minione dwadzieścia osiem lat straszliwe sądy ani przebiegli, zawistni wrogowie nie znaleźli żadnego innego ich celu, pod pozorem którego mogliby uwięzić ich lub sprawić, że rozproszyliby się i porzucili
tę uświęconą służbę. Nic nie skłania uczniów Światła do tego, by poszukiwali klientów czy stronników. Mówią oni: "Naszym obowiązkiem jest służba; nie poszukujemy tych, którzy będą nas wspierać. To ludzie powinni nas poszukiwać, a wtedy nas znajdą". Nie przywiązują oni żadnego znaczenia do liczebności i przedkładają jedną osobę ze szczerością intencji (ar. ichlas)ponad setkę ludzi bez niej.
Jeśli chodzi o Bractwo Muzułmańskie, to jego członkowie, jak uczniowie Światła, również starają się zachęcać ludzi i prowadzić ich ku poznaniu islamu i prawd wiary. Jednakże z powodu warunków wymagających tego, by byli oni związani ze swym krajem, narodem i polityką, przywiązują znaczenie do liczebności i poszukują stronników.
Różnica Szósta:Prawdziwi, szczerzy uczniowie Światła nie przywiązują znaczenia do korzyści materialnych, praktykują najwyższą oszczędność i zadowolenie z tego, co posiadają, a choć niektórzy z nich żyją w biedzie, okazują cierpliwość i powstrzymują się od przyjmowania ludzkiej łaski. W ten sposób służą oni Koranowi z prawdziwą szczerością intencji (ar. ichlas)i samopoświęceniem. Pod pewnym względem wyrzekają się korzyści płynących z życia społecznego, aby uniknąć klęski wobec silnych ataków ludzi zbłądzenia, których jest wielu; aby zapobiec wszelkim wątpliwościom dotyczącym prawdy i szczerości intencji ludzi potrzebujących; aby zapewnić, że ich uświęcona służba nie służy jakiemukolwiek celowi prócz zadowolenia Boga.
Jeśli chodzi o Bractwo Muzułmańskie, choć jego cele są co do swej natury takie same, to z powodu rozmaitych okoliczności i wielu innych powodów jego członkowie nie są w stanie wyrzec się świata, jak czynią to uczniowie Światła. Nie czują się oni zmuszeni do praktykowania największego poświęcenia.
Isa Abdulqadir
* * *
Oto, co mówi Isa Abdulqadir, który jest dziennikarzem ważnej, poświęconej polityce, ukazującej się w Bagdadzie gazety "Eddifa":
Czytelnicy gazety "Eddifa" pytają mnie o przewodnika (ar. murszid)uczniów Światła, Bediuzzamana Saida Nursiego. Mówią: "Dostarcz nam informacje o uczniach Światła z Turcji i o ich Nauczycielu, Saidzie Nursim". Oto, co pokrótce o nich powiem:
Nauczyciel, Światło i uczniowie Światła mają pewne prawa do Arabów. Z tego powodu Arabowie powinni poważnie przedyskutować ich temat, ponieważ Arabowie, którzy stanowią esencję islamu, zaczynają czerpać wielkie korzyści z Traktatów Światła.
Poprzez Traktaty uczniowie Światła wznieśli mocny mur przeciwko rozprzestrzenianiu się komunizmu zarówno w Turcji, jak i w krajach arabskich (...).
Ten fragment został napisany przed dojściem Demokratów do władzy. Oto dlaczego oskarżyciel mówił, że uczniów Światła jest jedynie pięćset tysięcy, choć zaprawdę, w Turcji są ich miliony, a ich liczba rośnie każdego dnia (...).
Traktaty Światła szybko rozprzestrzeniają się nie tylko w Turcji i krajach muzułmańskich; żarliwie poszukują ich również ludzie w cudzoziemskich krajach. Ponadto nic nie może zniszczyć entuzjazmu uczniów Światła. Zatem wspaniała służba Traktatów Światła i ich uczniów na rzecz Koranu jest również zasługą rządu Demokratów. Każdy ruch muzułmański w błogosławionym świecie islamu powitał rządy Demokratów z uznaniem i podziwem. Cała populacja muzułmanów w Iraku, niezależnie od tego, czy są oni Arabami, Kurdami, Turkami czy Persami, przyjmuje ową służbę dla islamu i uświęconą walkę z rosnącym uczuciem ulgi. Obecnie ludzie uważają, że z pomocą swych tureckich braci będą w stanie oprzeć się negatywnym efektom cywilizacji Zachodu.
Isa Abdulqadir
* * *
List, jaki turecki student Uniwersytetu Al-Azhar wysłał w nawiązaniu do uniewinnienia Przewodnika dla młodzieży
Kair, 13.04.1952
Do naszego drogiego i szanownego Nauczyciela, Bediuzzamana Saida Nursiego!
Z nieskończenie wielką przyjemnością zawiadamiamy, że otrzymaliśmy nowinę o decyzji sądu uniewinniającej twoje dzieło Przewodnik dla młodzieży,które zostało postawione przed sądem, jakby wydanie go było przestępstwem kryminalnym. Ta książka jest natchnieniem pochodzącym od Wszechmądrego Koranu, rozświetla wiarę w sercach, jest filarem ogólnego porządku i prawdziwą busolą życia ostatecznego. Gratulujemy naszemu szanownemu Nauczycielowi oraz uczciwym sędziom demokratycznej Turcji.
O, Nauczycielu, który poświęciłeś swe życie dobrobytowi islamu, który uznałeś za zaszczyt służbę dla ludu tureckiego! W tym stuleciu nie napotkaliśmy podobnego tobie mudżtahida religii! Świat islamu i cała ludzkość są ci wdzięczni. Chcielibyśmy ująć w słowa najdrobniejszą próbkę naszego najgłębszego uznania i szacunku dla ciebie. Prosimy o twą błogosławioną modlitwę (ar. du'a).Niech Bóg będzie rad z ciebie i z ludzi, którzy cię miłują.
W imieniu tureckich studentów Uniwersytetu Al-Azhar,
Haci Ali Kilincalp
* * *
List perskiego ucznia Światła do Nauczyciela Bediuzzamana
Do wielce szanownego i cnotliwego Bediuzzamana, mieszkańca wioski Barla w prowincji Isparta Republiki Turcji.
Mój drogi, szanowny i szanowany Nauczycielu, Bediuzzamanie!
Po pierwsze i najważniejsze, przesyłam ci szczególne pozdrowienia pokoju oraz wyrazy szacunku i modlę się o to, by Wszechmocny Bóg obdarował cię zdrowiem i dobrym samopoczuciem. Gdybyś chciał zapytać
o mój pokorny stan, powiedziałbym: "Wszelka chwała i cała wdzięczność należą się Bogu Jedynemu". Moje ulotne ciało przebywa w wiecznie trwającym Iranie, w wiosce Dize powiatu Mergivar prowincji Rizaiye. Tutaj trwa moje życie.
Ze względu na przemiany naszych czasów przez ostatnie czterdzieści lat byłem bardzo zajęty. Ponieważ mieszkam daleko od ciebie, nie miałem żadnych wiadomości o twym stanie zdrowia. Moim najważniejszym życzeniem i pragnieniem jest stałe otrzymywanie wiadomości o twym dobrym zdrowiu. Nieskończone dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że w ostatnich kilku dniach otrzymałem od naszego szanownego ministra spraw wojskowych, Tayyiba Iranliego, wieści o twoim zdrowiu, które sprawiły, że stałem się zadowolony i uradowany. Niech Wszechmocny, Któremu należy się chwała (ar. Al-Qadir Zu'l-Dżalal) zachowa cię w szczęśliwości i służbie religii islamu. Amen!
Wielką przyjemność i wielkie zadowolenie sprawiło mi to, że otrzymałem od naszego szanownego brata twe wartościowe dzieła Pierwsza brama Światła, Laska Mojżesza, Przewodnik dla młodzieżyi wiele innych twoich ksiąg. In sza'a-llah,będę miał swój udział w skorzystaniu z nich. Jako że jest to mój pierwszy list do ciebie, nie chciałbym ci przeszkadzać, więc na tym zakończę. Otrzymałem dobre wiadomości o twym zdrowiu oraz dobrym samopoczuciu i modlę się o to, aby trwały twe dobre zdrowie i szlachetne istnienie, pochodzące od naszego Stwórcy.
Uprzejmie proszę i pragnę tego, bym otrzymał łaskawą odpowiedź od ciebie, mój Effendi.
Dawny Seyyid Abdulqadirzade,
szczerze ci oddany Seyyid Abdullah
* * *
List wysłany do Bediuzzamana przez młodego ucznia Światła z Syrii
22 szałłala 1373 H.
Dumo islamu, wielki Nauczycielu, Bediuzzamanie!
Z całym szacunkiem całuję kurz na twoich stopach, przecierając nim twarz i oczy. Mam sześć lat. Dwudziestego szóstego dnia ramadanu skończyłem czytać Szlachetny Koran. Jestem najmłodszym uczniem Światła w Syrii. Jedenastu innych moich przyjaciół również ukończyło czytanie Koranu. Wszyscy odprawiamy modlitwę. Wraz tym listem przesyłam twej szlachetnej osobie przez uczniów Światła z Urfy moje zdjęcie. Usilnie proszę cię o to, byś na odwrocie zdjęcia napisał suplikację (ar. du'a)z jednego lub dwóch zdań i odesłał mi tę fotografię. Mój tata 'Abd Al-Hadi również całuje kurz na twoich stopach i prosi o twoją modlitwę (ar. du'a).
Uczeń Światła z wioski Alija w prowincji Derbasija,
Husajn 'Abd Al-Hadi
* * *
Traktaty Światła zostały powszechnie przyjęte również w Europie, tak samo jak w świecie islamu. W tym miejscu załączamy przykład przyjęcia Traktatów Światła, jakim są dwa listy imama wspólnoty muzułmańskiej w Tampere, którym był Habib Ar-Rahman Szakir
Habib Ar-Rahman Szakir
imam wspólnoty muzułmańskiej w Tampere
Vellamonkatu 21
Tampere, Finlandia
وَ عَلَيْكُمُ السَّلَامُ وَرَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ
Mój szanowny bracie!
Niechaj i z tobą będzie pokój, miłosierdzie Boga i Jego błogosławieństwo.
Otrzymałem doniosły podarunek, jaki mi wysłałeś, księgę zatytułowaną Poemat Masnałi w języku arabskimspośród Traktatów Światła. Jestem z tego powodu wielce zadowolony i przesyłam podziękowania oraz wyrazy szacunku. Modlę się do Najbardziej Szczodrego Boga (ar. Allah Al-Karim), aby obdarował cię wszystkim, czego sobie życzysz.
In sza'a-llah,ów ważny podarunek przyniesie mi wielką korzyść i dopomoże mi w moich obowiązkach kaznodziei, a także będzie stale przynosił ci nagrodę, ponieważ bez wątpienia jest rodzajem stale trwającej jałmużny (ar. sadaqa dżarija).
Proszę, abyś dalej zaznajamiał nas z dziełami autora tej księgi, Saida Nursiego.
Z wyrazami szacunku i pozdrowieniami pokoju,
Habib Ar-Rahman Szakir
* * *
Przykładem rozprzestrzeniania się Traktatów Światła w Europie oraz ich przyjęcia jest inny list ucznia Światła z Finlandii, Habiba Ar-Rahmana Szakira
Vellamonkatu 21, 12.02.1958
وَ عَلَيْكُمُ السَّلَامُ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ
Niechaj i z wami będzie pokój, miłosierdzie Boga i Jego błogosławieństwo.
Moi szanowni bracia!
Otrzymałem wysłane przez was cztery traktaty, zatytułowane Szczerość intencji(ar. Ichlas), Zajl al-Hubab, List wysłany do autora Traktatów Światłaoraz Konferencje poświęcone Traktatom Światła,które były dla mnie podarunkiem i pomocą. Chciałbym podziękować wam, moi Effendi.
Tak, nie mamy żadnych wątpliwości co do tego, że wielki Nauczyciel Said Nursi jest cudem naszych czasów i umiłowanym sługą Boga. Nie prze-sadzilibyśmy, gdybyśmy poszli dalej i uwierzyli, że był on odnowicielem czternastego wieku (hidżry - uz. red. pol.). Al-hamdu lillahza to, że ów klejnot spośród narodu tureckiego, który ukazał się, aby przyozdobić nasze stulecie, przetrwał wszystkie rewolucje i uchronił nas przed tym, abyśmy mieli go stracić. Jak Prorok Mojżesz (niech będzie z nim pokój) wzrastał w rękach Faraona, tak ten święty człowiek wzrastał wśród prześladowań bezbożnych tyranów. Prosimy Boga, Który jest Jeden, aby obdarował go wieloma latami pokoju. W to wierzymy w temacie Nauczyciela Bediuzzamana.
Uprzejmie prosimy, abyście powiadomili go o tym, że szczerze go miłujemy, a także poprosili go o modlitwę (ar. du'a)w naszej intencji.
Z wyrazami szacunku i pozdrowieniami pokoju,
szczerze wam oddany
Habib Ar-Rahman Szakir
* * *
List wysłany do Nauczyciela Bediuzzamana przez wykładowcę na Wydziale Prawa Muzułmańskiego i Rzymskiego Uniwersytetu Sorbony, który jest również przewodniczącym paryskiego Centrum Kultury Muzułmańskiej
21 dżumada as-sani 1377 H., Islambol
Do szanownego Nauczyciela, który dokłada starań na drodze Boga!
Niechaj Bóg obdaruje cię długim życiem. Otrzymałem twe pozdrowienia pokoju oraz księgi, które są dla mnie ważnym podarunkiem, i chciałbym wyrazić swoje podziękowania. Niechaj Bóg da ci pokój i niech pozwoli nam, byśmy osiągnęli korzyść dzięki twym wspaniałym księgom.
W przeszłości słyszałem o twych wzniosłych cnotach i twej wspaniałej walce, i wciąż o nich słyszę. Bóg jednoczy tych, którzy są daleko od siebie. Niechaj powiedzie się nam zyskanie Jego zadowolenia i miłości. Nędzny i niski sługa Boga dziękuje ci, wysoki i drogi sługo Koranu.
Dr Muhammed Hamidullah
* * *
List Sekretarza Generalnego Stowarzyszenia Muzułmańskiego w Waszyngtonie oraz Centrum Kultury Muzułmańskiej, dr. Muhammeda Hamidullaha, do ucznia Światła z Iraku, Ahmeda Ramazana
Wyrażam szczere podziękowania za podarunek, jaki przysłał pan do Centrum Kultury Muzułmańskiej w Waszyngtonie, zawierający książki Bediuzzamana Saida Nursiego Kazanie z Damaszkui Szale Traktatów Światła.
Raz jeszcze zapewniam o swej głębokiej wdzięczności, życząc panu samych pomyślnych i szczęśliwych dni.
Sekretarz Generalny Centrum Kultury Muzułmańskiej,
szczerze oddany
Muhammed Hamidullah
* * *
List napisany do uczniów Światła w Turcji przez człowieka, który zajmował się publikowaniem Traktatów Światła w Grecji, a także wychował setki uczniów Światła
Moi drodzy bracia, którzy jesteście sługami religii i wiary, którzy służycie zniszczeniu politeizmu i niewiary!
Moi bracia w Świetle, Abdullahu, Husnu, Abdulkadirze, Mehmedzie i Sulejmanie!
Po pierwsze:Otrzymałem wasz szczery list i byłem niezmiernie rad. Wasze szczere wypowiedzi i emocjonalne pochwały wynikają z waszego umiłowania religii i upajającego umiłowania Światła. Jest niemożliwością, aby Światło nie wypełniło oświeconych serc, aby nie wywołało fal entuzjazmu i rozemocjonowania. Dlatego na wasze pozdrowienia pokoju i umiłowanie odpowiadam nieskończonymi pozdrowieniami pokoju i umiłowaniem. Poprzez ową więź i pragnienie, a także z muzułmańską tęsknotą, ściskam was serdecznie.
Po drugie:Jestem niezmiernie rad z tego, że otrzymałem Kazanie z Damaszku, Skargii inne listy odnoszące się do postanowień sądu. Właśnie kiedy miałem na nie odpowiedzieć, otrzymałem Słowa,które przesłał mi brat Ahmed Ramazan z Kirkuku. Również dlatego stałem się wielce rozemocjonowany oraz pełen szczęścia i radości. Piszę list z podziękowaniami także do niego. Z tą przyjemnością i wdzięcznością zwracam się do wszystkich braci w społeczności, przesyłam pozdrowienia pokoju i ofiarowuję swoje braterstwo wszystkim najdroższym braciom w Świetle (...).
Czy dotyczy to mnie, czy też innych moich braci, nasza więź z Nauczycielem jest następująca:
Każde stulecie potrzebuje dojrzałego duchowo człowieka, by zostały wyjaśnione wersety dotyczące światów zewnętrznych i wewnętrznych. Nie jest tak, że na Wschodzie i Zachodzie nie ma cnotliwych i kompetentnych uczonych, lecz potrzebny jest ktoś, kto jest wolny od przemijających korzyści, kto jest oświecony i zadowolony wyłącznie z wiecznego Światła, kto posiada rangę wyjątkowego przewodnika (ar. Ghałs Farid). Wymienionymi cechami odznacza się wielki Nauczyciel, który jest biegunem duchowości (ar. qutb)naszych czasów. Jest on wzorem godnym tego, by wielce uważnie go naśladować. Jako że odnowiciel i najwyższy imam naszych czasów przybył w czasie bezkrólewia (ar. fatra)[21], podążanie za tak wielkim
przewodnikiem stało się zależne od nas. Już ten fakt sam w sobie jest tym, co prowadzi nas oraz innych do związania się z wielkim Nauczycielem bez namysłu. Sprawia to więź wiary ustanowiona przez Światło obecne w naszych sercach, a także przyciąganie przez wiarę do źródła owego Światła. Do owego źródła przyciąga nas pole magnetyczne wielkiego Światła. Kiedy ludzie uważnie czytają i studiują te księgi, zauważają w sobie nagłą lub stopniową zmianę na lepsze. Oznacza to, że od razu otrzymują możliwość czerpania inspiracji z tematów Traktatów Światła.
Nieważne zatem, jak bardzo wychwalalibyśmy naszego Pana za Jego dary i miłosierdzie, wciąż będzie to bardzo niewiele (...).
هٰذَا مِنْ فَضْلِ رَبّ۪ى ٭ هٰذَا رَحْمَةٌ مِنْ رَبّ۪ى
Oto dar od mego Pana,
Oto miłosierdzie od mego Pana!
Jak nauczacie nas i przypominacie nam poprzez swoje uczynki wśród nieskończonych trudności, tym, co jest potrzebne, aby odnieść sukces w owej służbie, są niezniszczalne i niezachwiane wytrwałość oraz niezłomność. In sza'a-llah,jeśli będziemy działali w ten sposób w każdej dziedzinie i na każdym poziomie, wynikiem stanie się zbawienie islamu.
Hafiz Ali
* * *
@
Traktaty Światła posiadały wielki krąg czytelników, a rozprzestrzeniały się nie tylko w Turcji, lecz również w Europie i Ameryce. Oto grupa europejskich uczniów Światła wraz z ich nauczycielami, którzy zostali oświeceni Światłem Koranu i skorzystali z wydanego w Turcji zbioru Traktatów Światła
Spis treści
SŁOWO WSTĘPNE 4
WPROWADZENIE 22
WCZESNE ŻYCIE 32
ŻYCIE W BARLI 170
ŻYCIE W ESKISEHIR 246
ŻYCIE W KASTAMONU 323
ŻYCIE W DENIZLI 449
ŻYCIE W EMIRDAG 519
ŻYCIE W AFYON 623
ŻYCIE W ISPARCIE 706
ANALIZA 724
RISALE-I NUR 786
RISALE-I NUR ZA GRANICĄ 829
SPIS TREŚCI 863
PRZYPISY 865
بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ
يَا اَللّٰهُ يَا رَحْمٰنُ يَا رَح۪يمُ يَا فَرْدُ يَا حَىُّ يَا قَيُّومُ يَا حَكَمُ يَا عَدْلُ يَا قُدُّوسُ
W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
O, Boże! O, Najbardziej Miłosierny (ar. Ar-Rahman)! O, Najbardziej Litościwy (ar. Ar-Rahim)! O, Jedyny (ar. Al-Fard)! O, Wiecznie Żyjący (ar. Al-Hajj)! O Ty, Który jesteś ponad wszelką potrzebę (ar. Al-Qajjum)! O, Najmądrzejszy (ar. Al-Hakim)! O, Najbardziej Sprawiedliwy (ar. Al-'Adl)! O, Przenajświętszy (ar. Al-Quddus)!
Przez wzgląd na Twoje Najwspanialsze Imię (ar. Ismi A'zam), przez najwyższy szacunek dla Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, i dla Twego Najszlachetniejszego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), obdarz niekończącą się szczęśliwością w Raju wszystkich wydawców tej książki i wszystkich, którzy im dopomagali. Amen! Obdarz ich niekończącymi się sukcesami w służbie wierze i Koranowi. Amen! Za każdą literę tej książki zapisz tysiąc zasług w księgach ich dobrych uczynków. Amen! I obdarz ich wytrwałością, stałością i szczerością intencji w wydawaniu Traktatów Światła. Amen!
O, Najbardziej Miłosierny z Miłosiernych (ar. Arham Ar-Rahimin)! Obdarz wszystkich uczniów Światła szczęśliwością na tym świecie i w świecie, który dopiero nadejdzie. Amen! Uchroń ich od zła szatanów spośród dżinnów i ludzi. Amen! I wybacz wszystkie błędy tego bezsiln ego, nieszczęsnego Saida. Amen!
W imieniu wszystkich uczniów Światła,
Said Nursi
Przypisy
SŁOWO WSTĘPNE
1 Muhammad Iqbal, urodzony w Indiach brytyjski poeta, prawnik i filozof. Żył w latach 1877-1938.
2 Można to rozumieć albo jako wznoszenie się ponad innych, albo jako wznoszenie się ku kolejnym wyniosłym stacjom rozwoju duchowego, a obie interpretacje są prawdziwe.
3 W rozumieniu natchnienia, wizji, inspiracji czy ujrzenia przejawów, nie zaś Objawienia odnoszącego się do Ksiąg Objawionych. Użyty termin można przetłumaczyć także jako "manifestację" czy przejaw Boga.
4 Ten termin oznacza w uproszczeniu kogoś o wysokim stopniu wiary i świętości, kto ma wielki wpływ na innych. Na język polski można go przetłumaczyć jako "biegun duchowości". Sam Nauczyciel używał tego terminu, kiedy mówił np. o Imamie Rabbanim czy Szejku Al-Gajlanim.
5 Tariqa - wspólnota sufich podążających za naukami jednego mistrza.
6 Dżihad to nie tylko walka zbrojna, ale również wszelkiego rodzaju dokładanie starań na drodze Boga, szczególnie z poświęceniem własnego majątku, zdrowia czy życia. Z kolei ktoś, kto dokłada takich starań, to mudżtahid.
7 Mihrab - nisza w meczecie, wskazująca wiernym kierunek modlitwy.
8 Koran, 29:69.
9 A tłumacząc dosłownie: "oświetlającemu (a. rozświetlającemu) światłu".
10 Arabskie określenie sufizmu, mistycyzmu muzułmańskiego.
11 Przekazano, że Prorok Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zapytany o to, czym jest ihsan, odpowiedział: Czcij Boga tak, jakbyś Go widział, a jeśli Go nie widzisz, to wiedz, że On widzi ciebie.
12 Najpiękniejsze Imię Boga "Ar-Rabb" (zwyczajowo tłumaczone ja język polski jako "Pan") oznacza - w pewnym uproszczeniu - Jedynego Pana wszystkich istot, Który nie ma towarzysza i Który Sam utrzymuje istnienie wszelkiej rzeczy .
13 Dokładniej mówiąc, tafakkur to rozmyślania nad własnymi grzechami, nad własnym stworzeniem, nad samym sobą, a także wyciąganie lekcji ze wszystkiego, co stworzył Bóg Wyniosły ponad każdą rzecz.
14 Są to słowa, które wypowiadali dawni prorocy dla podkreślenia faktu, że nie żądają żadnego wynagrodzenia od ludzi, do których zostali posłani. Por. m.in. Koran, 10:72.
15 ...słuchając jego słów czy też czytając jego pisma (uz. red. pol.).
16 Chodzi o wspomnianego wcześniej szejka Naqszbandijja.
WPROWADZENIE
1 Chodzi o pierwszą wojnę światową .
2 Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye (tur. Dom - a. Siedziba - Mądrości Muzułmańskiej; uz. red. pol.) był komitetem uczonych, jaki został powołany w 1918 r. celem znalezienia rozwiązań dla problemów, w obliczu których stanął świat islamu, a także celem dostarczenia naukowych odpowiedzi dla ataków na islam. Był on powiązany z urzędem Wielkiego Muftiego (ar. Szajch al-Islam), a w jego skład wchodziło dziewięciu stałych członków oraz różni urzędnicy. Wyznaczenie Bediuzzamana zostało zatwierdzone przez Kalifa w sierpniu 1918 roku. (O ile nie zaznaczono inaczej, wszystkie przypisy pochodzą od redakcji wydania tureckiego).
CZĘŚĆ PIERWSZA - WCZESNE ŻYCIE
1 "Mułła" to tytuł grzecznościowy należący się uczonemu, imamowi a. kaznodziei.
2 W oryginale występuje zwrot "Szejk Effendi", który dość ciężko przetłumaczyć na polski. Formy grzecznościowej "Szejk" używa się wobec uczonych lub osób starszych; z kolei słowo "Effendi" znaczy mniej więcej "Szanowny", dziś oznacza tyle, co "Szanowny Pan".
3 "Seyyid" (ar. "Sajjid") to tytuł oznaczający tyle, co "Szlachetny".
4 Tekke a. takka to miejsce, w którym przede wszystkim członkowie wspólnot sufickich (choć nie tylko oni) modlą się, wspominają Boga i zdobywają wiedzę religijną. Pod wieloma względami przypomina ono medresę (szkołę religijną), jednak często uważano, że tekke jest czymś ważniejszym od medresy. .
5 Anatolia - kraina obejmująca Półwysep Azja Mniejsza i tereny na północy wschód od niego.
6 Jest to przerzucony nad Piekłem most prowadzący do Raju.
7 Pasza - honorowy tytuł przywódcy plemienia (kilku klanów a. rodzin; tytułem niższym rangą był bej); w Turcji Osmańskiej przyznawany również wybitnym dowódcom wojskowym i politykom rangi od gubernatora wzwyż.
8 Nazwa miasta.
9 Aby dokładnie przetłumaczyć ten zwrot, należałoby stworzyć liczbę mnogą dla grzecznościowego zwrotu "Effendi".
10 Aga - pierwotnie wysoki stopień wojskowy, później tytuł szlachecki, używany także w odniesieniu do wysokich rangą polityków; dziś tytuł grzecznościowy.
11 Koran jest podzielony na trzydzieści części zwanych dżuzami; każda z nich to mniej więcej dwadzieścia stron.
12 A dosłownie: "przeczytać z pamięci".
13 Tahir Pasza był Albańczykiem pochodzącym z dzisiejszej Czarnogóry. W wojsku osmańskim miał rangę generała. Posiadał wielki zbiór czasopism i książek dotyczących islamu, kultury osmańskiej, astronomii, matematyki, historii, geologii, geografii, chemii, fizyki czy filozofii. Uważany był za mecenasa uczonych i często organizował konkursy naukowe. Później był gubernatorem Bitlis. Zmarł w 1913 roku.
14 Oznacza on najbardziej wybitnego człowieka swoich czasów.
15 Nauczyciel, Effendi lub Szejk; tytuł używany we wschodniej Turcji przez uczniów wobec ich nauczycieli celem okazania szacunku.
16 Ruch nacjonalistyczny, dążący do obalenia Kalifatu i reorganizacji państwa tureckiego.
17 Rumelia - kraina obejmująca te ziemie Bałkanów, które należały do Imperium Osmańskiego.
18 "O, gdybym mógł być prochem!" Koran 78:40
19 Ar. "jeśli Bóg zechce" a. "jak Bóg da" (dosł. "z wolą Boga"); formułka, którą pobożny muzułmanin powinien wypowiedzieć zawsze, kiedy mówi o czymś, co ma się wydarzyć w przyszłości, choćby bliskiej. Por. Koran, 18:23-24.
20 "Jakże będziemy przemawiać do kogoś, kto jest w kołysce, do małego chłopca?" Koran 19:29
21 Anioł śmierci .
22 Por. Koran, 3:103.
23 Z ar. koncepcja jedności Jedynego Boga, Który nie ma równego ani podobnego Sobie, nie ma towarzysza, pomocnika ani przeciwnika w Swej boskości (ar. tałhid al-uluhijja) ani w panowaniu nad każdą rzeczą oraz utrzymywaniem jej istnienia (ar. tałhid ar-rububijja).
24 Mówiąc najogólniej, chodzi o przewrót z 1909 r. i towarzyszące mu niepokoje. Nie miejsce tutaj na szczegółowe zajmowanie się tymi wydarzeniami.
25 w Dniu, kiedy będą badane skryte myśli. Koran 86:9
26 Władcą narodu jest ten, który mu służy. Al-Magribi, Al-Adzluni
27 Ghazi (z ar.) - tytuł nadawany wojownikowi walczącemu z niewiernymi w obronie islamu.
28 Dzielnica Stambułu położona po europejskiej stronie Bosforu.
29 A dosłownie: "wiedzą medres".
30 Trudno znaleźć odpowiednik tego przysłowia w języku polskim .
31 Tur. wali, tj. człowiek stojący na czele wilajetu - prowincji. Nie należy mylić tego terminu z arabskim słowem łali, które w zwrocie łali-l Allah oznacza przyjaciela Boga.
32 Tj. gdyby nie doszło do wydarzeń 31. marca.
33 Epoką szczęśliwości określa się czasy Proroka Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).
34 Chodzi o sułtana Saladyna (1138-1193), który był z pochodzenia Kurdem .
35 Tj. świata życia doczesnego i świata życia ostatecznego .
36 Chodzi o sytuację, w której człowiek nic nie robi, zasłaniając się niewłaściwie rozumianym poleganiem na Bogu i oczekując, że Bóg zrobi wszystko za niego .
37 Por. Koran, 2:256.
38. Koran 42:38
39 Tabia'in to następne pokolenie po Proroku (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a dokładniej biorąc, ludzie, którzy nie znali Proroka Muhammada, ale znali jego towarzyszy.
40 Por. Koran, 2:256.
41. Legendarny bohater z mitologii perskiej.
42 W jednostkach kawalerii zwanych kozackimi służyli nie tylko etniczni Kozacy, ale też Czerkiesi, Kirgizi i przedstawiciele innych narodów pogranicza Europy i Azji zamieszkujących Rosję.
43 Kostroma leży nad Wołgą, ponad dwieście kilometrów na północny wschód od Moskwy.
44 Artykuł z gazety Ehl-i Sunnet, zawierający pełny opis tego zadziwiającego wydarzenia oparty o relację naocznego świadka, Czytelnik może znaleźć w zbiorze Promienie.
45 Wielki książę Nikołaj Nikołajewicz był stryjem cara Mikołaja II.
46 Warszawa znajdowała się wtedy pod okupacją niemiecką.
47 Jakże wy się uchronicie - jeśli pozostaniecie niewiernymi - tego Dnia, który dzieci uczyni siwowłosymi? Koran, 73:17.
48 Koran, 3:173.
49 ...wraz z przemijaniem wszystkich pokoleń jego mieszkańców.
50 Chodzi prawdopodobnie o pomieszczenie przeznaczone dla pielgrzymów lub dla pobożnych ludzi, którzy pragną spędzić pewien czas w meczecie.
51 Tj. ciała.
52 "Ludzie tego świata" (tur. ehl-i dunya, ar. ahl ad-dunja; ad-dunja to ogólnie życie doczesne - uz. red. pol.) to ci, których punkt widzenia ograniczony jest do życia tego świata, którzy lekceważą życie ostateczne bądź nawet sprzedali swoją religię za korzyści tego świata.
53 Tj. nie powinno się uważać, że rzeczy powołane do istnienia przez Wszechmocnego są lepsze czy też gorsze od innych jedynie ze względu na ich wielkość.
54 ...jeśli chodzi o ich pochodzenie, powstanie, stworzenie i ukształtowanie.
55 Koran, m.in. 3:47.
56 Wasze stworzenie i zmartwychwstanie jest takie jak jednej duszy, Koran, 31:28.
57 Angielskie słowo fate może oznaczać zarówno los a. przeznaczenie, jak zgubę. A Bóg jest Jeden i On wie najlepiej.
58 Oznaczający mniej więcej "Wielkie Wspomożenie".
59 Chodzi o opanowanie Bosforu (przyp. red. tur.).
60 I trzymajcie się razem węzła Boga. Koran 3:103.
61 "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel! Koran 3:173.
62 A oto pełny tekst owej błogosławionej suplikacji: Allahumma, ighfirli muslimin ła-l muslimat, ła muminit ła-l muminat, 'al ahja-i minhum ła-l amłat. Oznacza to: O, Boże, zmiłuj się nad muzułmanami i muzułmankami, nad wierzącymi mężczyznami i wierzącymi kobietami, podczas ich życia i w chwili ich śmierci. .
63 Strzeż się intuicji wierzącego, ponieważ jego spojrzenie oświetla światło Boga. At-Tirmizi, Abu Na'im, Al-Hajdami, Al-'Adżluni.
64 Tego Dnia przyjaciele będą dla siebie wrogami, z wyjątkiem ludzi bogobojnych. Koran, 43:67.
65 A oto, jak sam Bediuzzaman podsumował ową przypowieść w Liście Dwudziestym Dziewiątym: "Pewnego razu, kiedy pewien mały człowiek zajmujący wysokie stanowisko na tym świecie, z powodu wielkiego błędu, do popełnienia którego popchnęło go pragnienie sławy, stał się błaznem w oczach świata islamu, przemówiłem do niego, ucząc go znaczenia powyższego porównania, którym zdzieliłem go po głowie. Był bardzo wstrząśnięty, jednak jako że ja sam nie byłem wolny od pragnienia rangi i pozycji, moje ostrzeżenie nie otworzyło mu oczu".
CZĘŚĆ DRUGA-ŻYCIE W BARLI
1 Świętymi w islamie nazywamy (mówiąc w uproszczeniu) wyjątkowo pobożnych i prawych ludzi, którzy ponadto osiągnęli wysoki stopień rozwoju duchowego, dzięki czemu mogli doznawać Bożych inspiracji czy będących prawdą wizji. Jednym z takich świętych - choć sam zaprzeczał temu przez skromność i w trosce o szczerość intencji - był również Bediuzzaman. Świętych ludzi w rozumieniu islamu nie należy mylić ze "świętymi" wg koncepcji chrześcijaństwa. Muzułmanie w żaden sposób nie modlą się
do świętych; nie są oni również - niech Bóg uchroni! - "pośrednikami" między Bogiem a człowiekiem.
2 W znaczeniu "wymazania" z życia i świadomości narodu tureckiego.
3 Chodzi o wydarzenia, do których doszło po Rewolucji Październikowej.
4 ...przez Bediuzzamana i jego uczniów (uz. red. pol.).
5 Tj. w języku arabskim lub tureckim (osmańskim) przy użyciu liter arabskich.
6 Obecnie islam ma ponad półtora miliarda wyznawców
7 Tasbih to wypowiedzenie trzydzieści trzy razy słów "subhan Allah" (ar. Bóg jest ponad wszelką niedoskonałość), trzydzieści trzy razy słów "al-hamdu li-llah" (ar. wszelka chwała należy się tylko Bogu), trzydzieści trzy razy słów "Allahu Akbar" (ar. Bóg jest Największy), a setki dopełni ten, kto powie: Aszhadu an la ilaha illa-llah, Łahdah, la szarika lah, ła Lahu-l mulk, ła Lahu-l hamd, ła Huła 'Ala kulli sza'in Qadir (ar. wyznaję, że nie ma boga prócz Boga Jedynego, Który jest Jeden, Który nie ma towarzysza, do Niego należy królestwo i Jemu należy się wszelka chwała, i On jest Najwyższy i nad każdą rzeczą Wszechwładny).
8 Takie sury o szczególnym znaczeniu lub wspólnej tematyce wydane w jednym osobnym tomie określa się arabskim słowem łird.
9 Koran 24:35
10 I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały. Koran, 17:44.
11 Staraliśmy się zachować pewne niewielkie różnice między przekładami tego listu na język angielski w zbiorze Listy i w niniejszej biografii Nauczyciela. Dotyczy to szczególnie fragmentu mówiącego o mowie gwiazd, który pozornie przypomina poezję, lecz nią nie jest.
12 Bediuzzaman z właściwą mu skromnością pisze o sobie samym.
13 A komu darowano mądrość, temu darowano obfite dobro. Koran, 2:269.
14 W Imię Jego, Chwalebnego! I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały. Koran, 17:44.
15 . Pokój Boga, Jego miłosierdzie i błogosławieństwa niechaj będą z wami i z waszymi braćmi dopóty, dopóki trwają dzień i noc, dopóki wieki następują po sobie, dopóki trwają Słońce i Księżyc, i dopóki dwie gwiazdy w konstelacji Małej Niedźwiedzicy znajdują się naprzeciwko siebie.
16 A dosłownie: "rozmaitych odcieni".
17 "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!" Koran, 3:173.
18 A jeśli oni się odwrócą, to powiedz (Muhammadzie): "Wystarczy mi Bóg! Nie ma boga, jak tylko On! Jemu zaufałem! On jest Panem Tronu wspaniałego!" Koran, 9:129.
19 Dżalal ad-Din ar-Rumi, urodził się w Wachszu (dzisiejszy Tadżykistan - uz. red. pol.) w 1208 roku. Wraz ze swym ojcem wyemigrował do Konyi, gdzie zmarł w r. 1273. Jest autorem poematu Masnavi i mistrzem duchowym sufickiej wspólnoty Mevlevi (jej członkowie często są nazywani "tańczącymi derwiszami" - uz. red. pol.).
20 Muslim, At-Tirmizi, Ibn Madża, Ad-Darimi, Ahmad Ibn Hanbal. Uzupełnienie w tekscie hadisu pochodzi od Autora.
21 ...jaką jest nasz świat .
22 W Imię Jego, Chwalebnego! I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały. Koran, 17:44.
23 W tym miejscu uczniowie Bediuzzamana pytają o warunki życia Nauczyciela na zesłaniu.
24. Tur. Suhur-u selase: miesiące radżab, sza'ban i ramadan.
25. Abu Firas al-Hamadani.
26 "Chwała niech będzie Bogu, Który poprowadził nas do tego! Nie bylibyśmy w stanie pójść drogą prostą, gdyby nie poprowadził nas Bóg. Z pewnością posłańcy naszego Pana przyszli z prawdą!" Koran, 7:43. Są to przytoczone przez Boga słowa mieszkańców Raju.
27 A temu, kto ufa Bogu, On Sam wystarczy! Oto Bóg powoduje spełnienie Swojego rozkazu! Bóg ustanowił miarę dla każdej rzeczy. Koran, 65:3.
28 Wersy te napisał Namik Kemal (1840-1888) w swej sławnej Odzie (Kasydzie) do wolności.
29 I powiedz (Muhammadzie): "Panie mój! Szukam ucieczki u Ciebie przed podszeptami szatanów! I szukam ucieczki u Ciebie, Panie mój, by oni nie zjawili się u mnie!" Koran, 23:97-98.
30 "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32.
31 Powiedz (Muhammadzie): "Łaską Boga i Jego miłosierdziem niech się oni radują! To jest lepsze od tego, co zbierają! Koran, 10:58.
32 Chodzi o zmiany przeprowadzone przez Mustafę Kemala i o zastąpienie alfabetu arabskiego łacińskim.
33 Nauczyciel wymienia tu liczbę Traktatów, jakie zostały spisane w tamtym czasie; ostatecznie spisano ich sto trzydzieści.
34 "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry! Koran, 2:32.
35 Numeracja Punktów w dalszej części tekstu jest zgodna z tekstem źródłowym. Być może o niektórych zapomniał kopista, być może pominięto je w tym zbiorze, a być może kryje się w tym jakaś subtelna tajemnica, której nie jesteśmy w stanie poznać. A Bóg jest Jeden i On wie najlepiej.
36 "Panie nasz! Nie bierz nam za złe, jeśli zapomnieliśmy lub zgrzeszyliśmy! Koran, 2:286.
37 Tałafuq (tur. tevafukat): niezamierzona zgodność słów lub liter wedle pewnego wzoru w wersach na jednej lub kilku stronach; także zgodność pozornie niezwiązanych ze sobą wydarzeń.
38 Daktyle są bardzo sycące, w odróżnieniu od wielu innych owoców.
39 Nie sprzeczajcie się między sobą, bo osłabniecie i odejdzie od was wasza moc. Koran 8:46.
40 Hafiz (z ar. zachowujący, przechowujący) to ten, kto zna cały Koran na pamięć.
41 Przydomek 'Usmana Ibn Affana (niech Bóg będzie z niego rad), którego nazwano "Tym, który posiada dwa światła", ponieważ był on kolejno żonaty z dwoma córkami Proroka Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie.
42 Por. Koran, 24:35.
43 Tj. za taki, który można jedynie przyjąć na podstawie przekazów, lecz nie da się udowodnić jego prawdziwości za pomocą racjonalnych argumentów.
44 On jest Tym, Który uczynił słońce jasnością, a księżyc światłem; Koran 10:5
45 Al-Munałi, Ibn Madża.
46 Dosłownie: co (było zgodne) z wolą Boga; czego zechciał Bóg (ar.); najczęściej używane dla wyrażenia powinszowań, gratulacji .
47 Gdyby dosłownie przetłumaczyć ten termin zgodnie z przyjętą w naszym przekładzie regułą, należałoby mówić o "Najwyższym Biegunie Duchowości". Qutb A'zam (ar.) oznacza człowieka spośród świętych, do którego należy najwyższa stacja (w znaczeniu poziomu a. rangi) rozwoju duchowego. Termin Qutb A'zam najczęściej używany jest w literaturze sufickiej.
48 i towarzyszowi będącemu u boku Koran 4:36.
CZĘŚĆ TRZECIA-ŻYCIE W ESKISEHIR
1 Angielskie słowo genius może oznaczać zarówno geniusz, człowieka genialnego, jak dżinna.
2 ...pragnę odnieść się do następujących kwestii (uz. red. pol.).
3 To słowo może oznaczać również: błogosławieństwo.
4 Lira turecka składała się ze stu kuruszów, zaś kurusz z czterdziestu par.
5 Bunt w mieście Menemen w zachodniej Turcji miał miejsce w 1930 roku, jednak owe rozruchy zostały stłumione z nieproporcjonalną do ich skali brutalnością. Bediuzzaman nie był w żaden sposób zaangażowany w owe wydarzenia.
6 A dosłownie: "...by niesprawiedliwość, której zostaliśmy poddani, została (od nas? - uz. red. pol.) odwrócona".
7 Zgodnie ze znaną "ustawą o kapeluszach", wydaną przez rząd kemalistów 25 listopada 1925 roku, noszenie europejskich nakryć głowy stało się obowiązkowe, zaś wszelkie inne nakrycia głowy zostały zakazane.
8 Arabskie słowo ghurba, które tłumaczymy jako "zesłanie", może znaczyć również
"odosobnienie".
9 A dosłownie: "...wpychając im przed oczy".
10 Ówczesny turecki minister spraw wewnętrznych.
11 Ów artykuł miał na celu wymuszanie i egzekwowanie zasad "sekularyzmu" oraz uniemożliwienie powstawania jakichkolwiek ruchów religijnych.
12. "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!" Koran 3:173.
13 Zwalczajcie tych, którzy nie wierzą w Boga i w Dzień Ostatni, którzy nie zakazują tego, co zakazał Bóg i Jego Posłaniec, i nie poddają się religii prawdy - spośród tych, którym została dana Księga - dopóki oni nie zapłacą daniny własną ręką i nie zostaną upokorzeni. Koran 9:129.
14 Abdullah Cevdet; jeden z ideologów młodoturków, wolnomyśliciel i ateista, należał do założycieli Partii Jedności i Postępu, tłumaczył na turecki prace ateistów atakujących islam.
15 to mężczyźnie przypada udział dwóch kobiet. Koran 4 :176.
16 ... to jego matce przypadnie jedna szósta. Koran 4:11.
17 Prawdopodobnie: ...od podjęcia prób zastąpienia testu koranicznego przez tureckie tłumaczenie znaczenia.
18 A dosłownie: pod-dystryktów. Ta jednostka administracyjna Turcji nie ma swojej nazwy w języku polskim.
19 to mężczyźnie przypada udział dwóch kobiet/ Koran 4 :176
20. ... to jego matce przypadnie jedna szósta. Koran 4:11
21. O Proroku! Powiedz twoim żonom: Koran 33:28
22 Żeńcie się zatem z kobietami. Koran 4:3
23 Wy sobie przypomnicie to, co ja wam mówię. Powierzam swoją sprawę Bogu. Zaprawdę, Bóg widzi jasno Swoje sługi!" Koran 40:44
24 W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego! Niektórym mówiono: "Oto ludzie zebrali się przeciwko wam, bójcie się ich!"; lecz to pomnożyło tylko ich wiarę i oni powiedzieli: "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!" Koran, 3:173.
25. Koran, 20:44. Są to słowa, którymi Bóg zwraca się do Mojżesza i Aarona (niech będzie z nimi pokój), wysyłając ich do Faraona.
26 Islam zniósł podziały i przywileje klanowe z czasów ignorancji. Al-Buchari, Abu Daud, At-Tirmizi, An-Nasa'i, Ibn Madża, Ahmad Ibn Hanbal.
27 . Powierzam swoją sprawę Bogu. Zaprawdę, Bóg jasno widzi Swoje sługi!" Koran, 40:44. Bóg przytacza tutaj słowa jednego z Egipcjan współczesnych Faraonowi, który uwierzył w posłanie Mojżesza i Aarona, niech będzie z nimi pokój.
28 Lira turecka składała się ze stu kuruszów, zaś kurusz z czterdziestu par.
29 Tę nazwę można przetłumaczyć mniej więcej jako "Dom (a. Siedziba) mądrości muzułmańskiej". Daru'l-Hikmet był komitetem złożonym z najwybitniejszych uczonych, pisarzy i myślicieli ówczesnej Turcji, podlegającym bezpośrednio Wielkiemu Muftiemu Imperium Osmańskiego. Mufti Mustafa Sabri, zapytany o powód, dla którego Bediuzzaman wszedł w skład owej instytucji, odparł (a inni byli tego samego zdania): "Posiada on głęboką wiedzę o hadisach Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie". (Przyp. red. pol.; za: Ihsan Kasim Salihi, Bediuzzaman Said Nursi, wyd. polskie Rejhan, Warszawa, 2011).
30. A o dobrodziejstwie twego Pana - opowiadaj! Koran, 93:11.
31 36, 5 funta (a zatem ok. 16,5 kilograma - uz. red. pol.).
32 Ok. 1,3 kg.
33 Później okazało się, że ów jeden buszel pszenicy wystarczył Nauczycielowi na rok.
34 Tur. kiyye. Miara ta również odpowiada ok. 1,3 kilograma.
35 Może tu chodzić zarówno o modlitwę nocną, jak i o wspólne odmówienie modlitwy piątkowej .
36. "Ja wcale nie uniewinniam mojej duszy, dusza bowiem pobudza do złego, jeśli tylko nie zmiłuje się mój Pan" Koran, 12:53. Są to przytoczone przez Boga słowa Proroka Józefa, niech będzie z nim pokój .
37. Bóg nie nakłada na duszę niczego więcej nad jej możliwości. Koran, 2:286.
38 I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały.
39 W tekście źródłowym: Exiles' Law. Prawdopodobnie chodzi o akt amnestii, o którym Nauczyciel wspominał już wcześniej, a na mocy którego inni skazani na wygnanie mogli powrócić do swoich rodzinnych stron.
40. 'Antara Ibn Szaddad, arabski wojownik i poeta z czasów przedislamskich.
41 W teście źródłowym słowo Cossacks pisane jest z wielkiej litery, prawdopodobnie chodzi tu jednak nie o Kozaków jako naród, lecz o żołnierzy formacji kozackich, w skład których (prócz Kozaków, przede wszystkim dońskich) wchodzili również Czerkiesi, Kirgizi, przedstawiciele innych ludów azjatyckiej części Rosji, a także rdzenni Rosjanie. Dodajmy przy okazji, że owe zarzuty wobec Nauczyciela były bezpodstawne; przeciwnie, udokumentowane są przypadki, w których organizował opiekę nad rannymi czy dziećmi, dzięki czemu również walczący na tym odcinku frontu Rosjanie i Ormianie zaczęli lepiej traktować ludność turecką. Por. Ihsan Kasim Salihi, Bediuzzaman Said Nursi, wyd. Rejhan, Warszawa 2011, tłum. Raszid al-Bulandi, s. 47.
42. "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały Poręczyciel! Koran, 3:173.
43 Jakże to wspaniały Pan! Jakże to wspaniały Wspomożyciel! Koran, 8:40. Por. Koran, 22:78: Jakże to wspaniały Pan! Jakże to wspaniały pomocnik!
CZĘŚĆ CZWARTA-ŻYCIE W KASTAMONU
1 Czy ten, kto był martwy. Koran 6:122
2 Arabskie słowo rububijja użyte w oryginale oznacza wyłączne panowanie nad każdą rzeczą i utrzymywanie jej istnienia do oznaczonego czasu, dokonywane przez Tego, Który nie ma w Swym panowaniu żadnego towarzysza, wspólnika, przeciwnika ani nikogo podobnego Sobie.
3 Ar. rahmata-lil-'alamin; por. Koran, 21:107.
4 Takiego człowieka określa się słowem mudżtahid, oznaczającym człowieka, który jest w stanie dokonywać osądów prawnych; nie należy mylić jego znaczenia z innym znaczeniem tego samego słowa, jakie oznacza kogoś, kto dokłada starań na drodze Boga albo walczy zbrojnie w obronie religii.
5 . tym, którzy przedkładają życie tego świata ponad życie ostateczne, którzy oddalają się od drogi Boga i pragną drogi krętej. Oni są w zabłądzeniu dalekim. Koran 14:3
6 Mówiąc w dużym skrócie (za stroną www.iranicaonline.org, dostęp 06.03.2018), dżafr to termin o nieustalonej etymologii, używany na określenie wielce błogosławionej sztuki w islamskim mistycyzmie i gnostycyzmie. Nauka dżafr ('ilm al-dżafr lub po prostu al-'ilm) za pomocą różnych metod odkrywa los przeznaczony narodom, dynastiom, religiom i poszczególnym ludziom. Obszerna literatura na ten temat powstała za czasu kalifatu 'Umajjadów, jak również podczas kalifatu 'Abbasydów. Al-Dżafr to również tytuł księgi, która ma pochodzić od Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad) i zawierać liczne przepowiednie i proroctwa. Z kolei abdżad (z ar. alfabet, abecadło) to nauka przypisująca określoną wartość poszczególnym literom alfabetu.
7 Arabskie słowo szahada oznacza również wyznanie wiary; szahid (męczennik) to ktoś, kto własnym życiem zaświadczył, że nie ma boga prócz Boga Jedynego.
8 Tj. oddawania czci Bogu nie przez wykonanie dobrego uczynku, ale przez powstrzymanie się ze względu na Boga od popełnienia grzechu, wykonania złego uczynku.
9. dla tych, którzy powstrzymują gniew i przebaczają ludziom; Koran 3:134
10 Kraina w Arabii, w której leży m.in. Mekka .
11 Prawdopodobnie chodzi o wspomniane wcześniej zarzuty wobec Nauczyciela z powodu tego, że nie zapuścił brody .
12. I ci, którzy nie zaświadczają fałszu, a kiedy przechodzą obok pustej gadaniny, to przechodzą z godnością; Koran 25:72.
13. Na porę przedwieczorną! Zaprawdę, człowiek jest na drodze zguby! Koran 103:1-2
14 Jest to nawiązanie do zmarłego w młodym wieku bratanka Bediuzzamana.
15 Arabskie słowo ajat może oznaczać zarówno "znak", jak i "werset Koranu".
16 Maulana Chalid al-Baghdadi; żył w latach 1779-1826 lub 1827 (wg kalendarza hidżry 1193-1242). Jeden z najbardziej olśniewających uczonych swojej epoki, znany także jako jej "Odnowiciel" (ar. Mudżaddid). Jego szata (dżubba) została dana Bediuzzamanowi w Kastamonu około 1940 roku.
17 Bez wątpienia Bóg na początku każdego stulecia będzie zsyłał tej wspólnocie odnowiciela (ar. mudżaddid), który ożywi religię.
18 Czekaj więc cierpliwie na rozstrzygnięcie twego Pana! Ty przecież jesteś na Naszych oczach. Koran 52:48.
19 Człowiek, któremu się poszczęściło, jest błogosławiony Bożym miłosierdziem nawet w łonie jego matki.
20 Wysławia Go siedem niebios i ziemia oraz ci, którzy się tam znajdują. I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały. Lecz wy nie pojmujecie ich wysławiania. Zaprawdę, On jest Wspaniałomyślny, Przebaczający! Koran, 17:44.
21 ...w zmianie wiatrów i w chmurach, posłusznie podporządkowanych między niebem a ziemią..., Koran, 2:164.
22 On jest Tym, Który zsyła obfity deszcz, kiedy oni są już zrozpaczeni. On rozprzestrzenia Swoje miłosierdzie... Koran, 42:28.
23 I grzmot głosi Jego chwałę.... Koran, 13:13.
24 Blask Jego błyskawicy omal nie porywa spojrzenia. Koran, 24:43.
25 Spójrz więc na ślady miłosierdzia Boga, jak On ożywia ziemię po jej śmierci! Zaprawdę, On ożywia umarłych; On jest nad każdą rzeczą Wszechwładny! Koran, 30:50.
26 Seyhan, Ceyhan (rzeki w południowej Turcji - uz. red. pol.), Eufrat i Nil. Odnośnie do rzek wypływających z Raju, por. Muslim.
27 A gór (czyż nie uczyniliśmy) jako podpory do namiotu?; Koran, 78:7.
28 I rzuciliśmy na nią solidnie stojące (góry); Koran, 50:7.
29 I On utwierdził solidnie góry. Koran, 79:32.
30 Powiedz (Muhammadzie): "Jeśliby było morze atramentu dla słów mojego Pana, to z pewnością ono wyczerpałoby się wcześniej aniżeli słowa mojego Pana, nawet gdybyśmy dodali jeszcze jedno takie morze". Koran, 18:109.
31 Tałatur (ar.) to relacja przekazana przez wiele autorytetów, co do której nie może być żadnych wątpliwości.
32...i rozerwał się księżyc. Koran, 54:1.
33 To nie ty (Muhammadzie) rzuciłeś, kiedy rzuciłeś, lecz to Bóg rzucił; Koran, 8:17.
34 Wyznawaj otwarcie (Muhammadzie) to, co tobie zostało nakazane..., Koran, 15:94.
35. Wysławia Boga to, co jest w niebiosach, i to, co jest na ziemi, Koran, 57:1.
36 Muslim, Al-Hakim, At-Tabrizi.
37 Koran, 53:9.
38 Użyte w tekście źródłowym angielskie słowo uncreated zwykle jest używane w odniesieniu do Boga, a zatem świat nie może posiadać atrybutu należnego wyłącznie Bogu, jakim jest istnienie bez stworzenia i bez przyczyny.
39 Kiedy karty księgi zostaną rozpostarte... Koran, 81:10.
40 Powiedz (Muhammadzie): "Jeśliby było morze atramentu dla słów mojego Pana..." Koran, 18:109.
41 Zaświadcza Bóg, iż nie ma boga, jak tylko On - i aniołowie, i ludzie posiadający wiedzę - utrzymując ze słusznością: "Nie ma boga, jak tylko On, Potężny, Mądry!" Koran, 3:18.
42 Określenie "Dowód ósmy filarów wiary" odnosi się do pozycji niniejszego traktatu wśród części Traktatów-Światła, które weszły w skład zbioru Asa-yi Musa (pol. Laska Mojżesza).
43 Zaprawdę, w stworzeniu niebios i ziemi, w kolejnym następstwie nocy i dnia, w okręcie, który płynie po morzu - z tym, co jest pożyteczne dla ludzi - i w tym, co
zesłał Bóg z nieba w postaci wody - ożywiając przez nią ziemię, po jej śmierci, i rozprzestrzeniając na niej wszelkie zwierzęta - w zmianie wiatrów i w chmurach, posłusznie podporządkowanych, między niebem a ziemią, są z pewnością znaki dla ludzi, którzy są rozumni! Koran, 2:164.
44 Tłumacząc dosłownie, należałoby użyć niepoprawnego w języku polskim zwrotu "wydojone z chmur".
45 Odnośnie do historii towarzyszy groty (ar. ahl al-kahf) i ich psa, por. Koran 18:9- 26; dudka i mrówek króla Salomona (niech będzie z nim pokój), por. Koran, 27:17- 28; zaś historia Proroka Saliha (niech będzie z nim pokój) i jego wielbłądzicy (według egzegetów, w cudowny sposób wyszła ona ze skały, co miało być znakiem zesłanym przez Boga dla potwierdzenia misji Saliha) jest przypomniana w Koranie kilka razy.
46 Al-Bursałi, Al-Qurtubi.
47 Niech będzie Mu chwała! On jest wynioślejszy ponad to, co mówią, wyniosłością wielką! Koran, 17:43.
48 "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32.
49 A końcem ich wezwania (będzie): "Chwała niech będzie Bogu, Panu światów!" Koran, 10:10.
CZĘŚĆ PIĄTA-ŻYCIE W DENIZLI
1 A także w zbiorze Promienie.
2 Obecnie jest to półtora miliarda.
3 Koran, 49:10.
4 Bunt Szejka Saida wybuchł we wschodniej Turcji w lutym 1925 roku. Bediuzzaman z całych sił odwodził jego przywódców od podejmowania działań przeciwko rządowi, jako że wedle jego słów sprawiłoby to, że "Ahmed zabije Mehmeda, a Hasan zabije Husajna" (tj., że Turcy będą zabijać się nawzajem - uz. red. pol.). Pomniejszy incydent w mieście Menemen w zachodniej Turcji miał miejsce w 1930 roku, jednak owe rozruchy zostały stłumione z nieproporcjonalną do ich skali brutalnością. Bediuzzaman nie był w żaden sposób zaangażowany w owe wydarzenia.
5 Te słowa odnoszą się do alfabetu łacińskiego, który został oficjalnie przyjęty w Turcji poprzez uchwalenie odpowiedniej ustawy w grudniu 1928 r. Zastąpił on arabski alfabet osmański, którego od tego czasu zakazano.
6 "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały Poręczyciel!" Koran, 3:173.
7 Reinhart Dozy (1820 - 1883); holenderski orientalista. Jedno z jego nieścisłych i uwłaczających islamowi dzieł, Eseje o historii islamizmu, zostało przetłumaczone na turecki przez ateistę Abdullaha Cevdeta i wydane pod tytułem Tarih-i Islamiyet (Kair, 1908).
8 "Wystarczy mi Bóg! Nie ma boga, jak tylko On! Jemu zaufałem! On jest Panem Tronu wspaniałego!" Koran, 9:129.
9 "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały Poręczyciel!" Koran, 3:173.
10 "Zaprawdę, do Boga (należymy), i zaprawdę, do Niego powrócimy!" Koran, 2:156.
11 Por. Koran, 58:22.
12 Chodzi o Medresetu-z Zehra, muzułmański uniwersytet, do którego założenia we wschodniej Anatolii Bediuzzaman dążył od wczesnej młodości, na którym miały być wykładane obok siebie nauki religijne oraz współczesne, a który wedle zamiarów
Nauczyciela miał stać się centralnym ośrodkiem nauki w Azji i odegrać jednoczącą rolę, jaką w Afryce odgrywa uniwersytet Al-Azhar. Mimo dwukrotnego otrzymania funduszyna ów uniwersytet i położenia jego fundamentów, jego budowa nigdy nie została ukończo-na z powodu zmiennych kolei tamtych czasów. Choć ów projekt nie urzeczywistnił się w pierwotnie przewidywanym kształcie, kiedy Bediuzzaman przebywał w Kastamonu (1936-1943), pisał: "Nieskończone dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że sprawił, iż prowincja Isparta stała się Medresetu-z Zehra i uniwersytetem Al-Azhar, co od dawna było celem moich marzeń". Ten list znajduje się w zbiorze Kastamonu Lahikasi (wyd. 1960).
13 ...do celów świeckich (uz. red. pol.).
14 ...Saida Nursiego lub jego uczniów (uz. red. pol.).
15 Właśc. Hadżi Bektasz Veli; mistyk i filozof żyjący i nauczający w XIII wieku w Anatolii.
16 ...kiedy jesteście pijani. Koran, 4:43. Werset ten został objawiony, kiedy jeszcze spożywanie alkoholu nie było całkowicie zakazane muzułmanom.
17 "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały Poręczyciel!" Koran, 3:173.
18 Sayyid Ahmad Sanusi; w początkach XX wieku objął przywództwo ruchu Sanusijja w Afryce Północnej. W 1911 roku walczył po stronie Osmanów przeciwko agresji włoskiej. Jako wierny stronnik Kalifatu, w 1918 roku został zaproszony do Stambułu, a następnie mianowany "generalnym kaznodzieją" we wschodniej Turcji. Położył wielkie zasługi podczas tureckiej wojny o niepodległość.
19 Koran, 3:173.
20 Koran, 9:129.
21 W Imię Jego, Chwalebnego!I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały. Koran, 17:44.
22 Czekaj więc cierpliwie na rozstrzygnięcie twego Pana! Ty przecież jesteś na Naszych oczach.Koran 52:48
23 Kasyda spisana w językach syriackim i arabskim, przypisywana 'Alemu Ibn Abi Talibowi (niech Bóg będzie z niego rad).
24 "Panie nasz! Nie bierz nam za złe, jeśli zapomnieliśmy lub zgrzeszyliśmy!" Koran, 2:286.
25 I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały. Koran, 17:44.
26 Chodzi o Święto Zakończenia Postu.
27 Czekaj więc cierpliwie (Muhammadzie) na rozstrzygnięcie twego Pana! Ty przecież jesteś na Naszych oczach. Wysławiaj chwałę twego Pana, kiedy wstajesz! Koran, 52:48.
28 Przypominając uwięzienie Proroka Józefa (niech będzie z nim pokój), Bediuzzaman nazywa więzienie "szkołą Proroka Józefa" (tur. Medrese-i Yusufiye), wpajając swym uczniom, że więzienie w istocie jest miejscem nauki i szkolenia.
29 Ar.: Wszelka chwała i wszelkie dzięki niech będą Bogu Jedynemu za każdy stan prócz niewiary i zbłądzenia.
30 Chodzi o zasłonę skrywającą to, co niewidzialne.
31 Być może, czujecie wstręt do jakiejś rzeczy, choć jest dla was dobra Koran, 2:216.
32 W Imię Jego, Chwalebnego! I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały.Koran, 17:44.
33 Abdulmecid (zm. 1967) był młodszym bratem Bediuzzamana. Najpierw był nauczycielem nauk religijnych, a następnie muftim. Niektóre części Traktatów Światła przełożył na język arabski, zaś inne - z arabskiego na turecki.
34 Abdurrahman (1903-1928) był synem starszego brata Bediuzzamana, Abdullaha. Był "duchowym synem, uczniem i pomocnikiem" Bediuzzamana. Dołączył do swego stryja w Stambule po pierwszej wojnie światowej, wtedy też opublikował jego krótką biografię.
35 Chodzi o pierwszą wojnę światową.
36 Tj. więzień w Eskisehir (1935-36) i w Denizli (1943-44).
37 ...do oskarżenia (lub: skazania) nas (uz. red. pol.).
38 Al-'Adżluni.
39 Chodzi o tych, którzy zostali uwięzieni wcześniej niż Bediuzzaman i jego uczniowie.
40 Por. Koran, m.in. 13:16.
41 Por. Koran, m.in. 6:1.
42 "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32.
43 W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!...a rozkaz dotyczący Godziny (Zmartwychwstania) będzie jak mgnienie oka albo jeszcze mniej. Koran, 16:77.
44 Wasze stworzenie i zmartwychwstanie jest takie jak jednej duszy . Koran, 31:28.
45 Spójrz więc (Muhammadzie) na ślady miłosierdzia Boga, jak On ożywia ziemię po jej śmierci! Zaprawdę, On ożywia umarłych; On jest nad każdą rzeczą Wszechwładny! Koran, 30:50.
46 Jeden funt to ok. 0,45 kilograma.
47 Tj. w dniu, w którym jest możliwe, że ramadan już się rozpoczął, lecz jeszcze nie zostało to udowodnione.
48 I z Jego znaków jest to, iż stoją mocno na Jego rozkaz niebo i ziemia. Potem, kiedy On was wezwie jednym wezwaniem, wtedy (wprost) z ziemi wyjdziecie Koran, 30:25. 49 Kiedy karty księgi zostaną rozpostarte Koran, 81:10.
50 Koran, 57:3.
CZĘŚĆ SZÓSTA-ŻYCIE W EMIRDAG
1 Arabskie słowo ghurba może oznaczać również przymusowe zesłanie, odosobnienie, wygnanie .
2 Tariqa (ar.) to wspólnota czy też stowarzyszenie sufich; zakładanie takich stowarzyszeń było w kemalistowskiej Turcji zakazane.
3 ."Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!" Koran 3:173.
4. człowiek - on przecież jest niesprawiedliwy i nieświadomy - Koran 33:7.2
5 Jest to nawiązanie do zmarłego w młodym wieku bratanka Nauczyciela.
6 Chodzi o zakończenie drugiej wojny światowej.
7 Znaczenie tego tytułu podajemy wg wydania polskiego.
8 Być może, czujecie wstręt do jakiejś rzeczy, choć jest dla was dobra Koran, 2:216.
9 Tłumacząc dosłownie, Nauczyciel nazywa owe grupy uczniów "fabrykami".
10 Chodzi o izdebkę przygotowaną dla Nauczyciela w meczecie, o której wspomina on w jednym z wcześniejszych listów.
11 Być może chodzi o wyznawców pewnego odłamu prawosławia (ros. duchownoje chriestian'stwo; and. Spiritual Christians), często - zwłaszcza w Ameryce - utożsamianych z mołokanami.
12 To obwieszcza Bóg Swoim sługom, którzy wierzą i czynią dobre dzieła. Powiedz: "Ja nie żądam od was za to żadnej zapłaty, tylko miłości dla bliskich". Koran 42:23
13 Dosłownie: ludzie domu (ar.); termin ten oznacza członków rodziny Proroka, niech Bóg będzie rad z nich wszystkich.
14 Ar. Haramajn Szarif; chodzi o Mekkę i jej okolice.
15 As-Szarani, Al-Badżuri.
16 Chodzi o pierwszą wojnę światową.
17 Tj. komunizmu.
18 A dosłownie: pozdrawiać mnie (na powitanie).
19 Nauczyciel nawiązuje do aktu amnestii, która objęła wszystkich skazanych na zesłanie - z wyjątkiem Bediuzzamana .
20 Zaprawdę, daliśmy tobie jasne zwycięstwo,...i aby ci dopomógł pomocą potężną. Koran 48:1,3.
21 Chodzi o głosowanie, w którym orzekający wyrok mogą głosować nie w oparciu o materiał dowodowy, lecz zgodnie z własnymi przekonaniami i sumieniem.
22 "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały Poręczyciel!" Koran 3:173.
CZĘŚĆ SIÓDMA-ŻYCIE W AFYON
1 Odpowiedni fragment można również rozumieć jako: "...którzy w rzeczywistości byli jedynie narzędziami, jakimi posłużył się Bóg, by zrealizować Swój plan".
2 ...dla tych, którzy powstrzymują gniew i przebaczają ludziom..., Por. Koran, 3:134
3 Całą mowę obrończą Nauczyciela Czytelnik może znaleźć w zbiorze Promienie.
4 ...a to z następujących powodów: (uz. red. pol.).
5 Chodzi o Mustafę Kemala.
6 Bunt Szejka Saida wybuchł we wschodniej Turcji w lutym 1925 roku. Bediuzzaman z całych sił odwodził jego przywódców od podejmowania działań przeciwko rządowi, jako że wedle jego słów sprawiłoby to, że "Ahmed zabije Mehmeda, a Hasan zabije Husajna" (tj., że Turcy będą zabijać się nawzajem - uz. red. pol.).
7 Pomniejszy incydent w mieście Menemen w zachodniej Turcji miał miejsce w 1930 roku, jednak owe rozruchy zostały stłumione z nieproporcjonalną do ich skali brutalnością. Bediuzzaman nie był w żaden sposób zaangażowany w owe wydarzenia.
8 Por. Koran, 3:103.
9 Tj. Bediuzzaman.
10 "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały Poręczyciel!" Koran, 3:173.
11 Tj. Turcji.
12 Chodzi o Mustafę Kemala.
13 ...za śmierć niewinnej osoby; tj. karą za zabójstwo.
14 Wierni są przecież braćmi. Koran, 49:10.
15 ...kiedy dosięgnie ich (jakiekolwiek) nieszczęście - mówią: "Zaprawdę, do Boga (należymy), i zaprawdę, do Niego powrócimy!" Koran, 2:156.
16 Tłumacząc dosłownie, Nauczyciel mówi o "czerwonym niebezpieczeństwie", jednak jako że używa zwrotu przyjętego w ówczesnym języku, tu - i w kilku innych miejscach - używamy określenia przyjętego w potocznym języku polskim.
17 Chodzi o komunizm.
18 "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały Poręczyciel!" Koran, 3:173.
19 Jakże to wspaniały Pan! Jakże to wspaniały Wspomożyciel! Koran, 8:40.
20 A jeśli oni się odwrócą, to powiedz (Muhammadzie): "Wystarczy mi Bóg! Nie ma boga, jak tylko On! Jemu zaufałem! On jest Panem Tronu wspaniałego! Koran, 9:129.
21 W swoich pismach Bediuzzaman używa słowa has (tur. wybrani) zapewne wtedy, kiedy ma na myśli tych, którzy wiernie i z oddaniem służą Traktatom Światła, zaś słowa erkan (tur. wiodący; w języku literackim to słowo oznacza także filary) na określenie tych, którzy prócz ich oddanej służby odegrali także znaczną rolę organizacyjną w Ruchu Światła. 22 Owe wydarzenia miały miejsce w początkach 1909 roku.
23 Zgodnie ze znaną "ustawą o kapeluszach", wydaną 25 listopada 1925 roku, noszenie europejskich nakryć głowy stało się obowiązkowe, zaś wszelkie inne nakrycia głowy zostały zakazane.
24 Zaprawdę, do Boga (należymy), i zaprawdę, do Niego powrócimy!". Koran, 2:156.
25 "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały Poręczyciel!" Koran, 3:173.
26 Koran, 3:173.
27 Przypominając o uwięzieniu Proroka Józefa (niech będzie z nim pokój), które relacjonuje Koran, Bediuzzaman nazywa więzienie Medrese-i Yusufiye, szkołą Proroka Józefa, wpajając swoim uczniom, że więzienie w istocie jest miejscem studiów i ćwiczeń.
28 Być może, czujecie wstręt do jakiejś rzeczy, choć jest dla was dobra.Koran, 2:216.
29 Chodzi o tę część Meczetu Proroka w Medynie, w której znajduje się grób Proroka Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie.
30 Może chodzić zarówno o więzienie, jak i - w szerszym rozumieniu - o ten świat, z którego zmarli odchodzą do grobu i królestwa pośredniego.
31 A tłumacząc dosłownie: w połowie hodża.
32 Chodzi o Błysk Dwudziesty Pierwszy.
33 Chodzi o noc wyznaczającą połowę miesiąca sza'ban, nazwaną tak dlatego, że została zesłana muzułmanom przez Wszechmocnego Boga, by mieli szansę oczyścić się z grzechów.
34 Dasznakami nazywano członków (także bojowników) Armeńskiej Federacji Rewolucyjnej, która od lat 90. XIX wieku działała m.in. na terenie Imperium Osmańskiego. Jednym z celów tego ugrupowania było oderwanie od Turcji ziem zamieszkiwanych przez Ormian.
35 Tj. pierwsza wojna światowa .
36 Angielskie słowo cold może oznaczać zarówno zimno, jak przeziębienie.
37 Por. Koran, 58:22.
38 Tj. ruchem dążącym do restauracji Kalifatu.
CZĘŚĆ ÓSMA-ŻYCIE W ISPARCIE
1 Każda dusza zarabia tylko dla siebie i nie poniesie niosąca ciężar ciężaru drugiej. Koran 6:164
2 Władcą narodu jest ten, który mu służy. Al-Magribi, Al-Adzluni
3 Tj. w stronę Mekki; dla Polski jest to południowy wschód z odchyleniem ku południowi, tj. SSE.
4 Wszyscy wierni są niczym solidnie stojący budynek, w którym każda ścianawspiera drugą. Al-Buchari, Muslim, At-Tirmizi, An-Nasa'i, Ahmad Ibn Hanbal.
5 W kwietniu 1950 roku szejk sufickiej wspólnoty Tijani, Kemal Pilavoglu, został aresztowany i postawiony przed sądem w Ankarze. Wkrótce potem rozpoczęto procesy dotyczące innych wspólnot sufich - Naqszbandijja w maju 1950 r., Mevlevi w czerwcu 1950 r., Kadirijja w marcu 1951 r.
ANALIZA
1 Może tu chodzić zarówno o klasę, rocznik na uczelni, jak i o grupę społeczną .
2 Nieprzetłumaczalna gra słów: Nursi - nazwisko Nauczyciela, Nur - znaczy po arabsku "Światło".
3 Koran, 3:139.
4 Jest to odpowiednik polskiego przysłowia: "Najtrudniej być prorokiem we własnym kraju".
5 Henri Bergson (1859-1941); francuski filozof pochodzenia żydowskiego, laureat literackiej nagrody Nobla za rok 1927.
6 Mówiąc najogólniej, większy dżihad to walka z pokusami Szatana czy słabościami własnej duszy; mniejszy to walka w obronie religii z bronią w ręku.
7 Przylądek oddzielający Złoty Róg od Morza Marmara.
8 Dzielnica w europejskiej części Stambułu, oddzielona Złotym Rogiem od starego miasta.
9 W tekście źródłowym użyto niemożliwej do przetłumaczenia gry słów: inexpert comission of experts.
10 22 listopada 1952 roku próbowano zabić znanego dziennikarza, Ahmeta Emina Yalmana. Cała sprawa została nieproporcjonalnie rozdmuchana przez prasę. Ostatecznie rząd zamknął gazety otwarcie wspierające islam i aresztował ludzi związanych z tymi gazetami. Zamknięto także "Buyuk Cihad".
11 O wy, którzy wierzycie! Słuchajcie Boga! Słuchajcie Posłańca! I słuchajcie tych spośród was, którzy posiadają moc rozkazywania! Koran 4:59.
12 Nauczyciel określał je jako fazy starego Saida, nowego Said i trzeciego Saida.
13 Prawdopodobnie chodzi o Ispartę.
14 To jest na tym świecie i w świecie, który nadejdzie.
15 Nieścisłość autorów; chodzi o wielkiego księcia Mikołaja Mikołajewicza.
16 Koran dzieli się na trzydzieści części zwanych dżuzami (ar. część); przyp. red. pol.
17 Wierni są przecież braćmi. Koran, 49:10
18 Ostatecznie w skład Paktu Bagdadzkiego prócz Turcji i Pakistanu weszły również Wielka Brytania, Irak i Iran.
19 Stopień master of arts (M.A.) odpowiada mniej więcej polskiemu tytułowi magistra. Na Uniwersytecie w Karaczi obowiązują dwa egzaminy magisterskie, poprzedzający (ang. previous) i końcowy (ang. final).
20 Być może chodzi o spisanie Traktatów w języku urdu.
21 Chodzi o stan rzeczy istniejący od zniesienia Kalifatu przez Mustafę Kemala.