Risale-i Nur · Polski

Autoryzowana Biografia

Otwórz książkę ↗

indeks

Autor zbioru Risale-i Nur

Bediuzzaman

Said Nursi

Autoryzowana biografia

Jego dzieła, metoda i podejście

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

وَ بِهِ نَسْتَع۪ينُ

SŁOWO WSTĘPNE

napisane przez wybitnego uczonego z Medyny

W mojej przedmowie do książki wielkiego Iqbala [1] napisałem, co następuje:

"Kiedy są czytane biografie wielkich ludzi, kiedy są relacjonowane ich historie, czujemy się, jak gdybyśmy wkroczyli do innego świata. Nasze serca grzeją się w niebiańskim blasku i stają się pochłoniętymi przez płomienie miłości. Historia mówi nam, że inne sławne osobistości, które nastąpiły po tak wielkich ludziach, w porównaniu do nich zdają się małe".

We wspominaniu wielkich ludzi, którzy uczynili zaszczyt historii

Dusza wzbija się do najdalszych zakątków globu.

Duszę ogarnia woń tysiąca zapachów,

Jak gdyby szła ona przez różane ogrody Raju.

Pisząc te słowa, doceniam ową wielką prawdę. Przedstawiamy niniejsze wspaniałe dzieło z całkowitą szczerością intencji, a cały zaszczyt tytułem owej pracy należy się zdobywcy serc, wielkiemu Nauczycielowi, Bediuzzamanowi Saidowi Nursiemu, którego długie i owocne życie, trwające blisko wiek, zostało na każdym etapie zaświadczone tysiącami cudów, a którego Traktaty Światła składają się ze stu trzydziestu części. Ten zaszczyt spływa również na uczniów Światła, którzy z ich charakterem, cnotą, szczerością intencji, wiedzą i wiarą stale są najlepszym wzorem do naśladowania we wszelkich aspektach życia nie tylko dla ludzi jednego narodu, lecz dla ludzi całego świata.

Przedmowa do księgi zwykle zawiera streszczenie jej zawartości. Nie jest możliwym przedstawienie zawartości takiej księgi na jedynie kilku stronach. Obejmuje ona tematy tak głębokie i wszechstronne, że każdy temat z osobna zaprawdę mógłby wypełnić całe księgi.

Nigdy nie czułem się tak bezsilnym i oszołomionym przy czymkolwiek, co napisałem wcześniej, czy była to poezja, czy proza. Z tego powodu ci, którzy będą czytali tę księgę z przyjemnością i zadowoleniem, zobaczą, że Bediuzzaman był niezrównanym uczonym wielkiego charakteru, który, wznosząc się [2] już od czasów swego dzieciństwa, stał się odbiorcą Bożych objawień [3] przez całe jego życie.

W miarę, jak badałem historię owego wielkiego człowieka, jego dzieł i jego uczniów, jak doświadczałem poprzez swe zmysły, duszę i umysł życia w owym świecie Światła, uświadamiałem sobie wielką głębię prawdy wyrażonej przez dwuwiersz wspaniałego poety starożytnej Arabii:"Nie jest trudnym dla Wszechmocnego Boga, by zgromadzić cały świat w jednym człowieku"...

* * *

Liczba ludzi, którzy doznali Bożego natchnienia i zostali przyciągnięci do owego Qutb A'zam[4] z powodu wielkości jego misji i głębi jego wiary, rosła dzień po dniu.

Ten nadzwyczajny fenomen trwa, aby zadawać miażdżące ciosy niewierze, podczas gdy wiernym daje radość i uciechę.

Spójrz, jak wielki człowiek dokładający starań na drodze Boga Jedynego opisuje ów Boży fenomen, który wiąże serca wiernych i przynosi miłość do ludzkich serc:

"Podczas ciemnych dni, w których niemoralność rozprzestrzeniała się na wszystkie strony, występując z brzegów jak wielka fala, by zatopić wszelką cnotę, wielką pociechę przyniosło nam odkrycie, że dziedzictwo przechodzi z serca do serca w sposób, jakiego niepodobna powstrzymać. Nasze noce zaiste stały się ciemne, a najciemniejsza godzina nocy nastaje wtedy, kiedy blisko jest brzask".

Tak, ci, którzy widzieli efekty rozprzestrzeniania się i emanacji owego światła w każdej części kraju, w nieodparty sposób, jakby było ono tajemnicą przechodzącą z serca do serca, zaczęli pytać w zdumieniu i zadziwieniu: "Kto jest tym człowiekiem, którego sława dociera do każdego zakątka kraju? Co szczególnego jest w jego życiu i dziełach, w jego metodzie i podejściu? Czy wybrana przez niego metoda jest tariką [5] lub wspólnotą, czy też jest organizacją polityczną?"

Zarówno rząd, jak i sądownictwo podjęły daleko idące środki, by zaprowadzić inwigilację, przeprowadzić dochodzenia i zainicjować przewlekłe procesy sądowe. Pewnego razu wywnioskowano, że owa "Boża manifestacja" nie była niczym więcej, jak tylko "ustanowieniem

wiary" i wiedzy w sercach ludzi, a w wyniku tego przejawem Bożej sprawiedliwości stało się oficjalne oznajmienie, że "Bediuzzaman Said Nursi został uniewinniony wraz ze wszystkimi jego księgami wchodzącymi w skład Traktatów Światła".Obecnie stało się oczywiste, że najwspanialszą prawdą spośród przedwiecznych i niezmiennych Bożych praw jest wieczny triumf ducha nad materią, prawdy nad fałszem, światła nad ciemnością i wiary nad niewiarą.

Powiedziano, że najlepszym kryterium osądzenia prawości i szczerości intencji reformatora jest odpowiedź na następujące pytanie: Jakim zmianom podlegało jego życie osobiste, społeczne, fizyczne i duchowe od pierwszych dni, w których jego sprawa zaczęła być prześladowaną, do chwili, kiedy osiągnął on sukces?

Wyobraźmy sobie, że w jego dawnych dniach taki człowiek byłby skromny i szczodry, gotów do poświęceń i pokorny. W krótkim czasie, przez wzgląd na jego cnoty moralne, zacząłby być stawiany za wzór jako postać czysta i wybitna. Czy osiągnął on sukces w swoim dżihadzie [6] i czy znalazł miejsce w sercach i umysłach ludzi? Czy udało mu się zachować jego wcześniejszy czysty stan i nadal służyć za wzór? Czy też jego sukces, jak miało to miejsce w przypadku wielu ludzi, których uważano za wielkich, sprawił, że stracił on głowę w chmurach arogancji i zarozumialstwa?

Oto zatem najbardziej jasne zwierciadło, które odbije rzeczywiste oblicze prawdziwego charakteru oraz osobowości jakiegokolwiek człowieka mającego poważną misję, bez różnicy, jak bardzo będzie on wielki czy mały.

Tymi, którzy ukazali najwspanialszy sukces podczas owego trudnego testu, byli po pierwsze prorocy, a przede wszystkim najwspanialszy z proroków (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), następnie jego towarzysze i spadkobiercy, a następnie ci, którzy kroczyli po jego świetlistej drodze.

* * *

اَلْعُلَمَٓاءُ وَرَثَةُ الْاَنْبِيَٓاءِ

Tłumaczenie znaczenia tego hadisu mówi: "Uczeni są spadkobiercami proroków". Szlachetny Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) ze wspaniałą elokwencją wyraził to, że bycie uczonym nie jest rzeczą łatwą.

Jako że uczony jest spadkobiercą proroków, zatem pod względem przynoszenia i rozprzestrzeniania prawdy musi dokładnie trzymać

się ich drogi;nieważne, jakiego rodzaju głazy, góry, bagna czy przepaście - a nawet gorzej: inwigilację, areszt, procesy, więzienie, prześladowanie, odosobnienie, truciznę czy egzekucję oraz wiele innych, niewyobrażalnych form prześladowań i męczarni - może przynieść mu owa droga.

Bediuzzaman kroczył ową trudną drogą jego uświęconego dżihadu przez z górą pół stulecia i przezwyciężył tysiące przeszkód, jakie napotkał. Poprzez swoje dzieła udowodnił, że jest on uczonym i prawdziwym spadkobiercą proroków.

Spośród wszystkich jego naukowych, moralnych oraz literackich cnót i zdolności tą, która urzekła mnie najbardziej, jest jego wiara (ar. iman),która była twardsza niż góry, głębsza niż oceany i bardziej rozległa niż niebiosa.

O, Panie, cóż to za wspaniała wiara! Cóż za stała i niewyczerpana cierpliwość! Cóż za determinacja, która była silna jak stal! Cóż za nieugięta głowa i niepowstrzymany głos, i to pomimo wszystkich prześladowań, gróźb, męczarni i obelg, tak strasznych, że sama myśl o nich czy ich wyobrażenie przyprawia o dreszcze!

Po tym, jak napisałem mój poemat zatytułowany "Mudżtahid" dzięki wspaniałemu natchnieniu, jakiego doświadczyłem, czytając żarliwe wiersze wielkiego Iqbala, było prawdopodobne, że niektórzy uznają ów poemat za przesadny. Jednakże ci, którzy będą czytali owo mistrzowskie dzieło, do którego mam zaszczyt napisać niniejszą przedmowę, zobaczą z zadziwieniem i podziwem pełnym umiłowania, jakie Swoje sługi stworzył Jedyny Bóg, jak zdumiewających czynów, jakich cudów można dokonać, kiedy wiara (ar. iman)osiąga swoją doskonałość.

Jeśli decyzja przychodzi do serca posiadającego wiarę,

A człowiek osiąga ów ostateczny punkt wiary,

Nie powstrzyma go najbardziej sroga śmierć;

Będzie on płynął jak lawa z wybuchającego wulkanu i nikt nie będzie w stanie go zatrzymać.

Natchnienie zostanie zesłane od mego Pana, by umocnić jego decyzję.

Prorok będzie ukazywał się w jego snach, być może nawet każdej nocy.

Światło jest niezmiennym mihrabem [7] w jego sercu wypełnionym wiarą,

A ziemskie światło nie jest w stanie dosięgnąć jego horyzontu.

Nie peszą go ani zamieć, ani burza.

Całe jego życie upływa w chłodnym cieniu, jaki rzuca letnie słońce.

Dostrzega on królestwa Raju, pozostając na ziemi.

Jest jak pasmo górskie, nieugięty pod niszczycielskimi ciosami.

Nawet jeśli otaczają go niebosiężne urwiska,

Jeśli zaszedł księżyc, umarło słońce, a horyzont zasnuły czarne chmury,

Jeśli upadły niebiosa, on nie odwróci się plecami do swej drogi;

Nie umrze płomień wiary płonący w jego sercu.

Jakże świętą jest wiara, która wzrasta w jego sercu!

Wciąż słyszy on głos, który woła do jego sumienia:

"Wędrowcze, pospieszaj! Wstanie świt! Nie zatrzymuj się, maszeruj naprzód,

Niosąc pochodnie rozpraszające ciemności!

Wspinaj się do gwiazd, wzbijaj się do wyniosłych królestw!

Oto ręka wyciągnięta w dół z niebios dla zbawienia ludzkości".

Jest tak, jakby powyższe wersy zostały napisane dla bohatera wiary i wielkiego mudżtahida, jakim był Bediuzzaman, ponieważ można było znaleźć u niego wszystkie te wzniosłe atrybuty. Spójrz, jaką rękojmię Wszechmocny Bóg daje mudżtahidom w wersecie:

وَالَّذ۪ينَ جَاهَدُوا ف۪ينَا لَنَهْدِيَنَّهُمْ سُبُلَنَا وَاِنَّ اللّٰهَ لَمَعَ الْمُحْسِن۪ينَ

A tych, którzy walczyli w Naszej sprawie, My z pewnością poprowadzimy na Nasze drogi. Zaprawdę, Bóg jest z czyniącymi dobro![8] Uświęcone tłumaczenie tego wersetu brzmi: - to jest z mudżahidami, którzy oddają cześć Bogu tak, jakby Go widzieli.

To oznacza: Tym mudżtahidom, którzy wyrzekli się samych siebie i świata, Wszechmocny Bóg obiecał ukazać drogi prawdy i przewodnictwa. Wszechmocny Bóg - niech Bóg uchroni! - nigdy nie łamie obietnicy, dopóki tylko spełnione są warunki zapraszające do owego przymierza z Bogiem.

Podczas analizy charakteru i osobowości Nauczyciela ów werset staje się przewodnikiem (pochodzącym - uz. red. pol.) od światła, a dzięki owemu światłu [9] możemy dostrzec najbardziej finezyjne linie i najbardziej subtelne punkty. Kiedy człowiek staje się odbiorcą takiego

daru i znajduje się pod ochroną Wszechmocnego Boga, nie mogą dłużej istnieć dla niego takie rzeczy, jak strach, niepokój, smutek, strapienie czy zmęczenie.

Jakież chmury są w stanie zasnuć mrokiem niebo serca rozświetlonego światłem Jedynego Boga? Jakież ulotne nadzieje i pragnienia, jakież nędzne zaszczyty i dary, jakież prostackie cele i ambicje mogą zaspokoić, zadowolić i pocieszyć duszę sługi Boga, który cieszy się przywilejem stałego przebywania w Jego obecności?

Bóg jest jego Umiłowanym Panem i Obrońcą.

Zmysły i emocje stają się światłem, kiedy On jest wspominany.

Stale wspina się na szczyty wiedzy.

Spójrz, jakie horyzonty w jego duszy odsłania Koran!

Koran przypomina mu przysięgę słów:

"Czyż nie jestem twoim Panem?"

Ten, który miłuje, od przedwieczności jest urzeczony emanującym z Koranu światłem.

Zatem Bediuzzaman był człowiekiem wielkiej rangi, który ukazał tak wielką łaskę.To z tego powodu lochy stały się (dla niego - uz. red. pol.) różanymi ogrodami, z których mógł spoglądać na wieczne światło lśniące na horyzoncie. Szubienice były amboną służącą głoszeniu kazania i ofiarowaniu przewodnictwa, z której przyniósł on ludzkości lekcje cierpliwości i wytrwałości, męstwa i stałości w pogoni za wzniosłymi celami. Więzienia stały się szkołami Proroka Józefa, a kiedy Nauczyciel wkraczał do nich, czynił to tak, jak profesor wkraczający na uniwersytet, aby nauczać. Ludzie, którzy tam przebywali, byli jego uczniami, potrzebującymi jego promienistego przewodnictwa. Ocalenie wiary kilku ludzi każdego dnia i przekształcanie zatwardziałych kryminalistów w ludzi podobnych aniołom były dla niego przyjemnością tak wielką, że nie zamieniłby jej na cały świat, gdyby mu go ofiarowano.

Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że ktoś posiadający tak wysoce rozwiniętą świadomość wiary i szczerość intencji pozostawia za sobą świat materialny, lśniące efekty przemijania czasu i przestrzeń między zwykłymi śmiertelnikami, a postępuje naprzód ku świetlistym horyzontom królestwa duchowego.

Wyniosły stopień określony i opisany przez wielkich ludzi tasałłuf[10](oby Bóg się nad nimi zmiłował) jako "wyrzeczenie się w Bogu"

i "trwanie w Bogu" (ar. fana fi-llah, baka bi-llah)to właśnie całkowite osiągnięcie owego świętego zaszczytu.

Tak, wszyscy wierni mają przed sobą drogę do osiągnięcia stanów obecności (ar. huzur),pokory (chuszu),emanacji (tafajjuz),odosobnienia (tadżarrud)i refleksji (istighraq).Stosownie do poziomu wiary i wiedzy, prawości i świadomości (obecności - uz. red. pol.) Boga, Bożej inspiracji i duchowości, każdy może otrzymać korzyści płynące z owej niebiańskiej przyjemności, jednak dla owych wielkich mudżtahidów, którzy są mistrzami ihsan[11], jak wspomina o tym wyżej przytoczony werset, ów piękny stan, owo słodkie zjednoczenie, owa niezrównana przyjemność są wciąż trwającym doznaniem. Oto właśnie powód, dla którego nie upadają oni w ignorancję i nie zapominają o Bogu. Poświęcili całe swe życie na to, by ich niższe "ja" walczyło jak lew. Z każdym oddechem ich życia dawali świadectwo najwyższych poziomów rozwoju i doskonałości. Całym swoim istnieniem rozpływali się w przyjemności obcowania z Panem (ar. Ar-Rabb) [12] wszystkich światów, do Którego należą atrybuty doskonałości (ar. kamal)i chwały (ar. dżalal).

Oby Wszechmocny Bóg również nas zaliczył do owej grupy szczęsnych ludzi. Amen!

* * *

Na powyższych stronach wspomnieliśmy o ogromie i potędze wiary Nauczyciela, która zdumiewała i urzekała jego przyjaciół tak bardzo, jak bardzo przejmowała strachem jego wrogów. Obecnie wspomnimy o jego wybitnym charakterze i cechach moralnych, które otaczały go niczym świetlista aureola.

Każdego człowieka charakteryzują pewne cechy, spośród których jedne są wielorakie, zaś inne skonkretyzowane. Stąd te, które wymienimy poniżej, to najbardziej istotne cechy charakteru Nauczyciela.

JEGO WYRZECZENIE SIĘ SAMEGO SIEBIE

Jednym z najbardziej istotnych warunków dla odniesienia sukcesu przez człowieka mającego obowiązek, a szczególnie dla takiego, który jest reformatorem, jest wyrzeczenie się samego siebie. Oczy i serce są skłonne do szczegółowego zbadania owego ważnego punktu i przyjrzenia mu się z bliska. Jeśli chodzi o Nauczyciela, to całe jego życie było pełne olśniewających przykładów wyrzeczenia się samego siebie.

Pewnego razu usłyszałem od nieżyjącego już Wielkiego Muftiego, Mustafy Sabriego Effendi, następujące słowa dotyczące wyrzecze-nia się:

"Dziś islam potrzebuje takich wojowników, którzy są przygotowani do poświęcenia nie tylko ich świata, lecz również ich życia ostatecznego".

Wówczas nie byłem w stanie w pełni uchwycić znaczenia tych wspaniałych słów. Zrównałem je z tajemniczymi słowami, jakie wypowiada sufi w stanie ekstazy. Nie przekazałem ich innym i postanowiłem nie rozgłaszać ich wszem i wobec.

Następnie, kiedy wyczytałem te same żarliwe słowa z płomiennych pism Bediuzzamana, pojąłem, że im większy człowiek, tym większa jest miara jego wyrzeczenia się. Zaiste, czyż Najbardziej Szczodry Bóg, Który jest Najbardziej Łaskawy i Najbardziej Miłosierny, porzuciłby tych, którzy dokładają starań na Jego drodze, by praktykować tak gorzkie wyrzeczenie się samego siebie przez wzgląd na islam? Czyż byłoby słusznym - niech Bóg uchroni! - pozbawienie ich Jego łaski i szczodrości, Jego łaskawości i miłosierdzia?

Bediuzzaman jest najbardziej olśniewającym przykładem tak wyjątkowego charakteru. Był on całkowicie pozbawionym wszystkich dozwolonych przyjemności świata, przez całe życie pozostając nieżonatym. Nie miał ani czasu, ani sposobności do tego, by spełnić swe pragnienie założenia domu, aby wieść szczęśliwe życie rodzinne. Jednak Wszechmocny Bóg obdarował go błogosławieństwami tak wielkimi, że słowa przemijających istot nie są w stanie opisać ich wspaniałości.

Czyż istnieje dzisiaj głowa rodziny, która w sensie duchowym byłaby tak szczęśliwa jak Bediuzzaman? Który ojciec miał miliony dzieci? - a cóż to za dzieci! Który nauczyciel był w stanie wznieść się do poziomu, na jakim zyska tak wielu uczniów?

Owa uświęcona i duchowa więź - za zezwoleniem Boga - przetrwa tak długo, jak długo będzie istniał świat, i jak wielka fala światła wyleje się do wieczności, ponieważ jak ów niebiański obowiązek jest ona bytem wykrystalizowanym z oceanu światła Koranu, jest ona zrodzona z Koranu, a jej istnienie będzie trwało wraz z jego istnieniem.

JEGO MIŁOSIERDZIE I UPRZEJMOŚĆ

Nauczyciel poszukiwał prawdy już od czasu jego dzieciństwa. Nawet za dnia zwykł wycofywać się do jaskiń, by słuchać płaczu swego serca i modlitw swojej duszy. Tak stał się gnostykiem, który dostąpił przyjemności płynącej z aktów czci, z posłuszeństwa Bogu, z rozmyślań (ar. tafakkur)[13] i z kontemplowania Boga.

Jednakże koszmary niewiary i ateizmu były niczym ciemności nocy. Kiedy już miały pochłonąć świat islamu, w tym również Turcję,

Bediuzzaman ukazał się niczym lew wyskakujący ze swego legowiska i zaryczał niczym wybuchający wulkan. Poświęcił dla owego świętego obowiązku wszystkie wygody swego życia. To z powodu tej mądrości od owego dnia każde słowo, jakie wypowiadał, było niczym kawałek lawy, a każda z jego idei stała się płynną skałą. Owe słowa i idee rozpalały serca, do jakich trafiły, rozpłomieniały emocje oraz idee.

Fakt, że po życiu w całkowitej samotności i odosobnieniu nasz wielki Nauczyciel powrócił, by przynieść przewodnictwo, i wkroczył do życia społecznego, dokładnie przypomina ową ważną historyczną przemianę, jaką przeszedł Imam Al-Ghazali.

To sugeruje, że Wszechmocny Bóg obarcza wielkich przewodników odpowiedzialnością za oświecenie i przewodnictwo już po tym, jak odeszli oni w odosobnienie i przeszli przez okres oczyszczenia i ćwiczeń. To z tego powodu ich oddechy, czystsze od destylowanej wody, kiedy wydobywają się z ich piersi, głęboko oddziałują na serca, które się zastanawiają.

Jak to stwierdziłem powyżej, udziałem Bediuzzamana stały się zwycięstwa, jakie dziewięćset lat temu Imam Al-Ghazali odniósł na polu cnót moralnych, w dolinach wiary i szczerości intencji.

Tak, tym, co zawsze prowadziło Nauczyciela na pola dżihadu, były jego niezrównane litość i miłosierdzie. Usłyszmy o tym bezpośrednio od niego:

"Pytają mnie: 'Dlaczego sprzeciwiasz się tym ludziom?' Nie jestem świadom tego, bym sprzeciwiał się komukolwiek. Mam przed sobą straszliwy ogień, którego płomienie wzbijają się aż do nieba... Jest tak, jakby moje własne dziecko zostało pochłonięte przez owe płomienie, jakby moja wiara stanęła w płomieniach. Pędzę, by zgasić ów ogień i ocalić moją wiarę. A zatem któż dbałby o to, że ktoś stara się, by mnie zatrzymać, a ja potykam się o jego stopę; jakież to może mieć znaczenie? Czyż owo pomniejsze wydarzenie może mieć jakiekolwiek znaczenie wobec tak straszliwej pożogi? Tak ciasne umysły, tak ograniczone spojrzenia..."

JEGO SAMOWYSTARCZALNOŚĆ (ar. ISTIGHNA)

Tysiące wydarzeń całego życia Nauczyciela, podczas którego uosabiał on samowystarczalność wobec wszystkich klas społecznych, obecnie stały się zaświadczeniem świętości wysławianej pośród ludzi.

Podczas jego życia samowystarczalność była czymś więcej niż zwyczajem. Uczynił ją rodzajem szkoły prawnej (ar. mazhab),drogą

do wyrzeczenia się w prawdziwym sensie wszystkiego prócz Boga, do polegania na niewyczerpanym skarbcu Pana wszystkich światów całym jego jestestwem, zarówno w sensie fizycznym, jak i duchowym - i pozostawał niezłomnym za wszelką cenę.

Osobliwym jest fakt, że owa droga nie ograniczała się do jego życia osobistego, lecz została przekazana jego uczniom jako uświęcony ideał. Niemożliwością jest, by nie zadziwić się samowystarczalnością ucznia Światła, który zanurzył się w oceanie Światła...

Spójrz, jak w swym mistrzowskim dziele zatytułowanym Listy(tur. Mektubat),a mianowicie w Liście Drugim, Nauczyciel objaśnia ów ważny punkt w sześciu Aspektach, z całą mądrością, jaką daje szlachetność wiary (ar. iman)i wiedzy.

"Powód pierwszy: Ludzie zbłądzenia oskarżają uczonych w religii o to, że poprzez swoje nauki zdobywają oni korzyści dla siebie. Atakują ich niesprawiedliwie, mówiąc: "Wykorzystują wiedzę i religię, by zdobyć środki do życia", tymczasem w praktyce wykazano, że takie oskarżenie jest fałszem.

Powód drugi:Mamy obowiązek naśladowania proroków w szerzeniu prawdy. W Koranie ci, którzy tak czynili, mówią:

اِنْ اَجْرِىَ اِلَّا عَلَى اللّٰهِ ٭ اِنْ اَجْرِىَ اِلَّا عَلَى اللّٰهِ

[14]

Moja nagroda jest tylko u Boga...,ukazując niezależność od ludzi...".

Zatem wszystkie niebiańskie triumfy Traktatów Światła wynikają z przykładu niezłomności ukazanej w mistrzostwie na owej drodze proroków. Dzięki temu Nauczyciel zachował dostojeństwo swej wiedzy, podobne bezcennemu diamentowi.

Teraz powiedz, jak mógłby nie być zdobywcą serc człowiek, który nie jest nawet w najlżejszym stopniu przywiązany do poborów, rang, majątku i tysięcy innych korzyści osobistych i materialnych, których niewolnikiem w dzisiejszych czasach stał się każdy? Jak serca wypełnione wiarą mogłyby nie wypełnić się jego Bożą inspiracją i światłem?

JEGO OSZCZĘDNOŚĆ

Oszczędność nie jest niczym innym, jak objaśnieniem (ar. tafsir)wyżej wspomnianej samowystarczalności. Aby wkroczyć do pałacu oszczędności, najpierw trzeba przejść przez drzwi samowystarczalności.

Z tego powodu oszczędność i samowystarczalność wymagają jedna drugiej.

Oszczędność mudżtahidów, którzy podążają obraną przez proroków drogą samowystarczalności, jest naturalną cechą charakteru, będącą ich drugą naturą. Talerz zupy, szklanka wody i kawałek chleba wystarczają im na dzień, który został im dany. O tym wielkim człowieku można powiedzieć to, co francuski poeta de Lamartine wyraził w wersie: "Nie żył po to, by jeść, lecz raczej jadł po to, by żyć".

Po tym, jak całkowicie pojąłem drogę Nauczyciela, niechętnie myślę o odniesieniu jego oszczędnego stylu życia do rzeczy tak przyziemnych, jak jedzenie i picie. Koniecznym jest zmierzenie oszczędności tego wielkiego człowieka poprzez zastosowanie jej na płaszczyźnie duchowej, przy użyciu kryteriów niematerialnych.

Nauczyciel na przykład nie mierzył mocy owej wzniosłej oszczędności poprzez rzeczy proste, takie jak jedzenie, picie czy ubiór. Przeciwnie, był on geniuszem, który zastosował oszczędność dla unikania rozrzutności odnośnie do wartości duchowych, takich jak rozmyślanie, korzystanie z umysłu, potencjał, czas, dusza (ar. nafs)czy oddychanie, a tę metodę starannego obliczania, którą uczynił integralną częścią swego charakteru, zaszczepił swym uczniom.

Stąd nie jest łatwym poprosić uczniów Światła o to, by czytali oni rozmaite dzieła i słuchali każdego słowa, które zostaje wypowiedziane, ponieważ inskrypcje wypisane w centralnych punktach ich serc mówią: "Uważaj!", działając jak najbardziej czuły mechanizm kontrolny.

Zatem Bediuzzaman jest rzadkim klejnotem stworzenia, który dał początek przeczystemu pokoleniu. Poprzez działanie udowodnił, iż jest potężnym reformatorem i najbardziej nadzwyczajnym "pedagogiem" i dodał jeszcze jedną cudowną, lśniącą światłem (ar. nur)stronicę do historii oszczędności.

JEGO SKROMNOŚĆ I POKORA

Owe dwa przymioty oddały wielkie korzyści i wywarły głęboki wpływ na rozprzestrzenienie się Traktatów Światła po całym świecie w tak niezwykły sposób.

Ponieważ Nauczyciel w swych mowach i pismach nie odziewał się w szatę "Bieguna gnostyków" (ar. Qutb al-Arifin)czy też "Przewodnika tych, którzy dotarli do prawdy" (ar. Ghałs al-Łasilin),serca, które bardzo łatwo się rozgrzewały [15], umiłowały go z najczystszą szczerością intencji i natychmiast pojęły jego wzniosłe cele.

Wyobraźmy sobie, że zwróciłby on swoje mowy i nauki dotyczące moralności, cnoty, mądrości i wiedzy bezpośrednio do własnej duszy (ar. nafs).Wówczas jego dusza byłaby pierwszym odbiorcą jego płomiennych mów. Stamtąd rozprzestrzeniłyby się one - od rdzenia aż do kręgów zewnętrznych - do wszystkich serc tęskniących za światłem i radością, pokojem i szczęśliwością.

W życiu osobistym Nauczyciel przejawia łagodną postawę i jest nadzwyczaj skromny. Okazywałby on największą troskę, by nie zranić drobnej cząsteczki, nie mówiąc już o jednym człowieku. Znosiłby niewypowiedziane kłopoty i trudności, męczarnie i szkody, lecz jedynie pod warunkiem, że nie zostałyby zaatakowane jego wiara (ar. iman)i Koran.

W przeciwnym razie ujrzelibyście, jak ów spokojny ocean staje się potopem, którego fale sięgają chmur, przerażając stały ląd swą straszliwością i wściekłością. Nauczyciel jest wiernym sługą Koranu i mężnym żołnierzem, pełniącym straż na granicach wiary. Wyraził on ową prawdę w następujących trafnych słowach: "Żołnierz na warcie nigdy nie odkłada karabinu, nawet jeśli tym, kto przybył, jest sam głównodowodzący. A zatem jestem sługą i żołnierzem Koranu. Nieważne, przed kim stoję, kiedy spełniam swój obowiązek, powiem im prawdę. Nigdy nie pokłonię się przed nimi...".

Jego usposobienie, kiedy spełniał swój obowiązek na polu dżihadu, wyrażają takie oto wersy:

Niczym koń pociągowy będę szedł w zakrwawionej uprzęży;

Nigdy nie sprzedam swej tożsamości przebiegłemu wrogowi.

Utrata tożsamości to dla mnie niewola;

Cóż to za udręka, cierpieć takie poniżenie!

Tęsknię za wiecznym zjednoczeniem,

A moja wiara jest fortecą, wzniesioną przez rękę mocy.

Jak szczęśliwe jest moje serce z tej świętej ambicji!

Moi przodkowie-męczennicy od dawna czekają na mnie w niebie.

Moje życie jest wieczne, dopóki żyje moja dusza;

Śmierć jest jedynie odejściem do Boga, wzniosłym zjednoczeniem.

* * *

Zanim zagłębiłem się w (tę - uz. red. pol.) księgę, zamierzałem zbadać osobowość Nauczyciela w aspektach jego uczoności, ideałów, tasałłufi zdolności literackich... Jednakże po zdaniu sobie sprawy z tego, że owe głębokie tematy z pewnością nie mogą zostać streszczone na kilku stronach, uznałem za właściwe poruszyć je przynajmniej za pomocą niewielu zdań.

Jeśli Bóg zaszczyci mnie, dając mi sposobność do tego, chciałbym zbadać owe doniosłe tematy i przeanalizować je w innej, odrębnej pracy. W tej sprawie proszę o drogocenną modlitwę Nauczyciela i moich drogich braci.

NAUCZYCIEL JAKO UCZONY

Dwuwiersz nieżyjącego Ziyi Paszy:

Uczynki są zwierciadłem człowieka; nie patrz na jego słowa.

Stopień inteligencji człowieka jest widoczny w jego dziełach

wyraża wielką prawdę, która została przekazana następnym pokoleniom jako znamienita zasada.

Tak, próba opisania naukowej wartości tak wybitnego i wyjątkowego człowieka, który pozostawił po sobie wielką bibliotekę wiary (ar. iman)i wiedzy, który w tak wielu sercach ustanowił uświęcone światło, z pewnością jest tym samym, co próba opisania słońca w samo południe.

Niemniej jednak, jak niegdyś powiedział nasz bolejący poeta:

Piękno jest takim, że ktokolwiek je widzi, przestaje panować nad swoją wolą.

Mówienie o wiedzy i uczoności, o pięknej moralności i osiągnięciach tego, kto na każdym etapie swego życia był zaszczycany manifestacjami Boga, dostarcza całkowicie odmiennej przyjemności, niebiańskiej rozkoszy. Oto, dlaczego nie mogłem powstrzymać się przed wydłużeniem omówienia tego tematu.

W zbiorze Traktatów Światła Nauczyciel zajmuje się najważniejszymi kwestiami religii, społeczności, moralności, literatury, prawa oraz filozofii - i osiąga nadzwyczajny sukces we wszystkich tych dziedzinach.

Najbardziej zadziwiające jest to, że rozwiązując z najwspanialszą jasnością i pewnością zagadki najbardziej złożonych tematów, przy omawianiu których wielu uczonych (ar. 'ulama)niebezpiecznie zboczyło z drogi, podążając świetlistą drogą ahl as-sunna ła-l dżam'a,Bediuzzaman

dotarł do bezpiecznych brzegów, wyciągając z owych trąb powietrznych swoje dzieła oraz ich czytelników.

Z tego powodu wielkim zaszczytem jest możliwość przedstawienia zbioru Traktatów Światła z ufnością i szczerością intencji wszystkim klasom naszego szlachetnego narodu. Światła Traktatów Światła są skrzącymi się kroplami z oceanu Koranu i blaskami słońca jego przewodnictwa.

Zatem najbardziej uświęconym obowiązkiem, jaki ciąży na każdym muzułmaninie, jest pracować na rzecz rozprzestrzenienia tych dzieł Światła, które ratują wiarę (ar. iman).Wiele razy w historii widziano, jak jedno dzieło doprowadziło do szczęścia niezliczonych ludzi, niezliczone rodziny i społeczeństwa. Och, jakże szczęsny jest człowiek, który przysłużył się ocaleniu wiary swego brata!

IDEE NAUCZYCIELA

Dobrze wiadomo, że wszyscy myśliciele mają własne systemy rozważań i szczególne dla każdego z nich cele tych myśli i idei, które mają za drogie swym sercom. Omówienia ich systemów rozważań, celów i idei opatruje się zwykle długimi przedmowami. Jednakże system rozważań Bediuzzamana, jego cele i ideały nie potrzebują przydługiego wprowadzenia. Mogą one zostać streszczone w jednym zdaniu: "Głoszenie boskości i jedności Stwórcy wszechświata". Była to jedyna misja wszystkich niebiańskich Pism Objawionych i wszystkich proroków - obok dostarczenia dowodów prawdziwości owego wspaniałego obowiązku za pomocą naukowych, logicznych i filozoficznych argumentów.

-Czy to oznacza, że Nauczyciel zajmuje się również logiką, filozofią i współczesnymi naukami?

-Tak, jeśli logika i filozofia pozostają w zgodzie z Koranem i służą podtrzymywaniu prawdy, wówczas Nauczyciel może być uważany za największego logika i filozofa. Najlepsze argumenty, jakich używa w obronie swej świętej sprawy, pochodzą ze współczesnych nauk, które z każdym przemijającym dniem z większą mocą udowadniają, że Koran jest objawionym słowem Jedynego Boga.

Tak czy inaczej, dopóki tylko "filozofia" oznacza "mądrość", dopóty każde dzieło napisane dla udowodnienia atrybutów Wyniosłego ponad każdą rzecz, Uświęconego, Którego istnienie jest konieczne, jest największą mądrością, zaś autorzy owych dzieł są największymi mędrcami.

Zatem to właśnie dlatego, że Nauczyciel podążał taką drogą nauki i dlatego, że mocno trzymał się świetlistej drogi Koranu, został

zaszczycony ocaleniem wiary tysięcy studentów uniwersytetów. Pod tym względem Nauczyciel posiadał znacznie więcej przymiotów jako uczony, literat i filozof, jednakże chciałbym zaprezentować je w innej odrębnej pracy poprzez przytaczanie przykładów z jego dzieł.

وَ مِنَ اللّٰهِ التَّوْف۪يقُ

A sukces pochodzi tylko od Boga.

JEGO TASAŁŁUF

Pewnego razu zapytałem szejka tariki Naqszbandijja, który starał się naśladować Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) we wszystkich swych uczynkach i który stał się wielkim uczonym:

-Jaki jest powód istnienia napięć między uczonymi i tymi, którzy podążają drogą tasałłuf?

Jego odpowiedź brzmiała:

-Uczeni są dziedzicami wiedzy Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), zaś ludzie tasałłufsą dziedzicami jego postępowania.

Zatem to z tego powodu człowiek będący dziedzicem tego, który był chlubą wszechświata (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zarówno w wiedzy, jak i w uczynkach, jest nazywany "Zu'l Dżanahajn", to jest "Tym, który posiada dwa skrzydła".

W konsekwencji tego zamysłem tasałłufjest to, by postępować, ściśle trzymając się Bożych rozkazów, nie zaś wyjątków; by przesiąknąć postępowaniem Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a będąc oczyszczonym, zatracić się w zadowoleniu Boga. Zatem ci, którzy wznieśli się do owego wyniosłego poziomu, bez wątpienia są ludźmi prawdy. Oznacza to, że osiągnęli oni zamierzony i upragniony cel poprzez drogę tariki. Jednak jako że nie każdy człowiek został obdarowany osiągnięciem tego wyniosłego poziomu, nasi wielcy ludzie nakreślili pewne zasady, służące szybkiemu osiągnięciu owego celu. Podsumowując, tariqajest kręgiem wewnątrz sfery szariatu. Ten, kto wypadnie z kręgu tariki, upadnie w szariat, lecz - oby Bóg Jedyny nas przed tym uchronił - kto wypadnie z szariatu, zostanie oddany wiecznemu potępieniu.

Zgodnie z owym wielkim uczonym [16] nie ma zasadniczych różnic między drogą światła otwartą przez Bediuzzamana a prawdą i czystą drogą tasałłuf.Obie są drogami prowadzącymi do zadowolenia Boga, a w konsekwencji tego do wyniosłego Raju i oglądania Boga twarzą w twarz.

Zatem nie istnieje nic, co uniemożliwiałoby bratu, który trzyma się takich celów tasałłuf,żarliwe czytanie zbioru Traktatów Światła. Przeciwnie, Traktaty Światła poprzez drogę Koranu rozszerzą pole medytacji (ar. murakaba)i krąg kontemplacji w tasałłuf,dodając do owej drogi obowiązek kontemplacji jako najważniejszą suplikację (ar. łird).

Tak, poprzez ową kontemplację, która otwiera cudowne horyzonty dla oka i serca, człowiek tasałłuf,zajęty kontemplacją serca, ujrzy i będzie kontemplował swym sercem wraz ze wszystkimi jego subtelnymi zmysłami cały wszechświat w całych jego ogromie i wspaniałości, od cząsteczek do planet, a w owych światach dostrzeże w ekstazie przejawy tysiąca i jednego Najpiękniejszych Imion Wszechmocnego Boga. Wówczas poczuje z pewnością równą wiedzy (ar. 'ilma-l jaqin),z pewnością równą ujrzeniu na własne oczy (ar. 'aina-l jaqin)i z pewnością równą prawdzie (ar. haqqa-l jaqin),że znajduje się w nieskończenie wielkim meczecie. W owym meczecie, w jakim znajdzie się ten człowiek, wszelkie stworzenia, dalece przekraczające swą liczbą miliardy, praktykują w zgromadzeniu wspominanie (ar. zikr)ich Stwórcy z miłością i entuzjazmem, jak gdyby znajdowały się w obecności Boga. Swymi słodkimi i pięknymi głosami w ich melodii i harmonii oznajmiają: "Bóg jest ponad wszelką niedoskonałość! Wszelka chwała należy się wyłącznie Bogu! Nie ma boga prócz Boga Jedynego! Bóg jest Największy!" (Ar.: Subhan Allah! Al-hamdu li-llah! La ilaha illa-llah! Allahu Akbar!)

Ci, którzy kroczą drogą wiary (ar. iman),wiedzy i Koranu, otwartą przez Traktaty Światła, wkroczą do tak wspaniałego meczetu, a każdy otrzyma swe światło stosownie do poziomu wiary, wiedzy, oświecenia i szczerości wiary (ar. ichlas).

LITERACKI ASPEKT JEGO OSOBOWOŚCI

Od najdawniejszych czasów poeci i pisarze, myśliciele i uczeni podzielili się na dwie grupy. Niektórzy z nich uważali za ważne jedynie styl, środki wyrazu, rytm i rym. W końcu poświęcili oni znaczenie dla środków wyrazu, a ów stan w najbardziej widoczny sposób ukazuje się w poezji.

Co się tyczy ludzi z drugiej grupy, to przydając największą wagę znaczeniu i treści, wystrzegają się oni poświęcenia istoty sprawy na rzecz prozy.

Pisząc te zwięzłe słowa wprowadzenia, mam nadzieję, że przedstawią one bardziej jasny obraz Bediuzzamana jako literata. Nauczyciel nie

spędził swego wartościowego i owocnego życia, porządkując i rozmieszczając słowa, które miały trafić do uszu ludzi, lecz raczej przeciwnie, był zajęty zaszczepianiem w pokoleniach i stuleciach świętych ideałów dotyczących istoty religii, świadomości wiary, moralności i cnoty, a także osadzaniem owych ideałów w sercach, duszach, świadomości i myślach. Mudżtahid,który dla realizacji takiego celu pozostawił za sobą swe życie oraz ten świat i wszystko, co się na nim znajduje, w oczywisty sposób będzie trzymał się z dala od zajmowania się przemijającymi formami.

Niemniej jednak można rzec, że Nauczyciel - jeśli chodzi o jego finezyjne wyczucie smaku, wrażliwość, głębię myśli i potęgę wyobraźni - miał nadzwyczajny talent literacki. Z tego powodu widzimy, że jego styl i sposób wyrażania się zmieniają się stosownie do omawianej kwestii.

Na przykład przekonując umysł za pomocą logicznych i matematycznych dowodów, kiedy omawia kwestie naukowe i filozoficzne, Bediuzzaman będzie oszczędnie używał przymiotników, jednak wtedy, kiedy zniewala serca czy wskrzesza dusze, jego styl wyrażania się odznacza się nieopisaną jasnością.

Kiedy opisuje niebiosa, słońca, gwiazdy, światło księżyca, a zwłaszcza czas wiosny, a także przejaw mocy i wzniosłości Wszechmocnego Boga w owych światach, jego styl nabiera takiej subtelności, że od tej chwili każda metafora przypomina ramę obrazu, ocieniającą go najsłodszymi kolorami, a każdy opis ożywia świat pełen cudów.

To z powodu owej mądrości poprzez studiowanie Traktatów Światła uczniowie Światła - niezależnie od tego, na jakim wydziale jakiego uniwersytetu studiują - znajdują całkowite zadowolenie swych zmysłów, umysłów, dusz, świadomości i wyobraźni.

Jak mogliby nie być zadowoleni?Zbiór Traktatów Światła jest bukietem róż zebranych we wszechświatowym ogrodzie Szlachetnego Koranu, zatem ma w sobie światło, powietrze i woń owego błogosławionego ogrodu Boga.

Płynące wody mówią o potrzebie tej duszy;

Koran na wieki jest tym, czego potrzebuje ludzkość.

* * *

Ali Ulvi Kurucu

WPROWADZENIE

Należy stwierdzić, że niniejsza biografia nie omawia dogłębnie każdego aspektu życia Nauczyciela Saida Nursiego. Wiele kwestii omówiono pokrótce, a wielu wydarzeń opisujących aspekty jego życia prywatnego nie omówiono. O wielu historiach i wydarzeniach, które potwierdzają myśli i opinie przedstawiane w tej książce, nie wspomniano wyłącznie dlatego, że Nauczyciel nie wyraził na to zgody.

W jego młodych latach Bediuzzaman w swych lekcjach i listach stwierdzał, że bieżący czas jest "epoką wspólnoty", a w służbie wiary doskonałości i zdolności jednostki nigdy nie osiągną skuteczności zbiorowej osobowości duchowej. Ponadto wielokrotnie radził, by przywiązywać uwagę nie tylko do jego mającego ograniczoną długość życia, lecz również do Traktatów Światła, które pochodzą od Wszechmądrego Koranu. Twierdził również, że wszystkie zalety i cała wartość przynależne prawdzie (ar. haqq)są ukazane w Traktatach Światła. Kiedy dowiedział się o przygotowywaniu niniejszej biografii, Nauczyciel radził: "Nie ma potrzeby włączania do niej szczegółów (dotyczących mojego życia - uz. red. tur.). Raczej powinny zostać w niej zawarte jedynie kwestie odnoszące się do służby Traktatom Światła". Z tego powodu szczegóły dotyczące jego życia prywatnego zostały ograniczone do minimum.

Włączyliśmy do książki listy i mowy obrończe odnoszące się do wydarzeń jego życia, a także te, które są ściśle związane ze służbą Traktatom Światła, jak również artykuły i wspomnienia przynależne do różnych faz (życia Nauczyciela - uz. red. pol.), ukazujące do pewnego stopnia dotyczące ich okoliczności. Niniejsze dzieło jest zatem prawdziwie podstawowym źródłem dla przyszłych uczniów Światła. Publikując tę pracę mamy nadzieję, że inni będą kontynuować publikowanie dalszych wszechstronnych prac biograficznych.

Autentyczność niniejszej pracy nie została zaciemniona przez ograniczenie dyskusji do osobistych przemyśleń autorów cechujących się różnymi metodami podejścia do tematu, ani też nie została pozostawiona pisarzom, których wychwalanie (Nauczyciela - uz. red. pol.) byłoby przesadne.

Ponadto należy odnotować, że nie zastosowaliśmy stylu objaśniania i wyrażania godnego sportretowania czy to nadzwyczajnej natury

Traktatów Światła, czy życia i charakteru Saida Nursiego, który jest ucieleśnieniem prawości i nadzwyczajnego męstwa.

Przykład jednej z tysięcy oddanych przez niego powszechnych usług; jeden akt jego bohaterstwa i nadzwyczajnego męstwa, jakie ukazywał we wszystkich różnorodnych fazach jego życia; jedno jedyne dzieło spośród wielu dzieł, jakie napisał - byłyby wystarczającym powodem dla ułożenia wielkiej biografii Saida Nursiego. Historia jego życia ukazała, że był on człowiekiem wspaniałego charakteru i nieskazitelnej moralności, który z niezachwianą wiarą służył Koranowi. Owa służba zaowocowała wydaniem ogółem stu trzydziestu ksiąg. Jego życie było poświęcone służbie religii. Nie docierał on (ze swą służbą - uz. red. pol.) jedynie do określonego miasta, prowincji czy kraju, lecz do całego świata; objął on i wywarł wpływ na cały świat muzułmański i na całą ludzkość. Takie życie nie może zostać zarejestrowane w jednym dziele takim jak to, a my nie byliśmy w stanie opisać wszystkich aspektów życia Nauczyciela, jego charakteru i służby, utkanych przez jego metodę, usposobienie, życie osobiste i wiele innych aspektów jego osobowości.

Gdyby jakiś człowiek miał dostarczyć szczegółową biografię, będącą rachunkiem jego życia, byłoby koniecznym spotkanie się z każdym z jego uczniów i wysłuchanie go, spotkanie się z każdym z ludzi wokół niego, którzy widzieli go osobiście podczas różnych faz jego życia.

* * *

Niniejsza książka ujawnia, co następuje:

Oto dzisiaj ukazała się wielka prawda, znamienita nie tylko dla Anatolii, lecz dla całego muzułmańskiego świata i dla całej ludzkości. Ta prawda, która stała się zjawiskiem powszechnym,określana jest jako służba wierze, wykonywana przez Traktaty Światła, Bediuzzamana i uczniów Światła.

Niniejsza biografia dowiedzie natury tej prawdy i tego prądu, nakreśli ich genezę, cel i wizję. Ujawni ich wpływ na klasy społeczne, na fizyczne i duchowe życie jednostek, na społeczeństwo jako całość, a także na zapewnienie przyszłego bezpieczeństwa i szczęścia narodu. W rezultacie taką sprawę doceni każdy, kto nie znajduje niczym skorpion przyjemności w ranieniu innych i kto nie posiada anarchistycznej duszy.

Możemy zadać następujące pytanie: "Czy ta biografia ma wywrzeć wrażenie, że Said Nursi był w jakiś sposób kimś nadprzyrodzonym?"

Absolutnie nie! Ci, którzy pojmują naturę krótkiego życia na tym świecie, będą wiedzieli, że ulotna chwała, sława i rozgłos nie mają absolutnie żadnej wartości. Ci, którzy pojmują prawdę, nie będą przywiązywali żadnej wartości do pochlebstw istot, które same są ulotne, ani nie będą ich poszukiwać. Pod tym względem Said Nursi był wielkim przywódcą duchowym.

Jego życie było pełne wspaniałego męstwa, a tym, co jest uderzające, jest jego nadzwyczajna zdolność do poświęceń dla Boga na drodze prawdy. Dzięki Bożej łasce przezwyciężył największe przeszkody i był w stanie pomyślnie wypełnić swój uświęcony obowiązek, bez jakiegokolwiek wahania w obliczu miażdżąco destrukcyjnych prądów, jakie powstały w tym stuleciu. Ukazując swą waleczność, całkowicie poświęcił własne ulotne "ja" na drodze prawdy. Said Nursi nie wykorzystywał swego osobistego geniuszu do tego, by przyjść z całkowicie nową drogą dla ludzkości, lecz raczej poprzez poświęcanie osobistych interesów dla wiecznej prawdy uczynił swym obowiązkiem ponowne odnalezienie owej prawdy, która panowała przez wszystkie czasy. Szlachetne atrybuty, jakie są wyraźnie widoczne w jego charakterze i w jego służbie, są jedynie odblaskami jego uświęconego obowiązku.

Wartość lampy umieszczonej pomiędzy tysiącem zwierciadeł stanie się powszechną dzięki temu, że jej światło będzie się jarzyć w zwierciadłach wokół niej, a proporcjonalnie do powszechnej natury jej światła wzrośnie jego siła, ponieważ odbicie lampy w zwierciadle stanie się dodatkową lampą. Dokładnie w ten sam sposób Bediuzzaman zwrócił się ku Wszechmądremu Koranowi, który na wieki jest duchowym słońcem kosmosu, oraz ku temu, który ogłosił sławną religię islamu - Muhammadowi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Poprzez fakt, że służył ukazaniu się i rozrastaniu Traktatów Światła, które odbijają owo światło, stał się znany jako wzór człowieka i wielki intelektualista. W sensie duchowym odbił się w podobnych zwierciadłom sercach, umysłach i duszach setek tysięcy - a zaiste, milionów - ludzi, którzy otrzymali światło bijące z jego dzieł i których wsparła jego sprawa.

Spuścizna owych cnót oznacza, że możemy uważać go za kogoś, kto w sensie duchowym żyje do dziś. Oto, jak stanął on na drodze prądom zbłądzenia poprzez zgromadzenie wielkiej i zbiorowej duchowej osobowości gotowych do poświęceń mistrzów wiary. Wzniósł on lity mur z Koranu i wiary (ar. iman),który stał się potężnym wsparciem dla wszystkich wiernych. Sprawił, że serca wiernych zadrżały od jego

determinacji i pragnienia wypełnienia uświęconego obowiązku, budząc w sercach ludzi miłość i oddanie islamowi. Ukazał wieczną i wiecznie trwającą prawdę tym, którzy oddawali cześć ich ulotnemu istnieniu na tym świecie, i zwrócił ich uwagę ku życiu wiecznemu.

Znakomicie wypełnił swój obowiązek oddawania czci Bogu. Był również głęboko świadomy błędów samego siebie jako istoty ludzkiej - swoje wady i słabości postrzegał jako większe niż cokolwiek innego, a jako taki zanosił ze swej bezsilności (ar. ajz)i nędzy (ar. fakr)błagania do dworu Bożego miłosierdzia o szczęście i zmiłowanie dla całej ludzkości. Był szacownym sługą Boga, zadowolonym ze swego ubóstwa. Powiedział: "Jeśli mogę ocalić wiarę (ar. iman)jednego człowieka, wówczas nawet Ogień Piekielny będzie dla mnie różanym ogrodem".

Nie tylko zniszczył on bożki pychy w swojej duszy, lecz również zyskał uznanie zarówno przyjaciół, jak i wrogów, z powodu wymazania bożków ustanowionych przez naturalistów. Zatem wszystkie pisma, które dostarczają (dowodów - uz. red. pol.) ich uznania dla Bediuzzamana są spowodowane owymi czynnikami.

Z raportów, jakie od czasu do czasu zamieszczają pewne gazety, można zrozumieć, że wrogowie religii i islamu przeważnie atakują religię pod rozmaitymi potajemnie obmyślonymi pretekstami. Nie występują bezpośrednio przeciwko islamowi, lecz uderzają, niszcząc publiczne umiłowanie tych, którzy służą religii, a także dyskredytując ludzi, którzy tak wiele poświęcają na tej drodze. Celem tego jest stłamszenie pracy tych, którzy służą religii, oraz zatrzymanie wzrastania i rozwoju religii jako takiej, aby niemoralność i bezbożność mogły zapanować nad społeczeństwem. Skoro tak się sprawy mają w tej erze demokracji, w której widoczne są wolności religijne, można z łatwością zrozumieć, jak ludzie pobożni, a szczególnie ci, którzy służyli szerzeniu religii islamu, byli traktowani w epoce, w której w parlamencie publicznie oznajmiono: "Religia jest trucizną".

Wcześniej, pod płaszczykiem prawa, pewni ludzie zainspirowali procesy sądowe wymierzone przeciwko Nauczycielowi oraz uczniom Światła. Działali oni wedle występnych ideologii i zgodnie z osobistymi urazami. Choć mieli wypełniać swe obowiązki uczciwie i sprawiedliwie, zaatakowali Bediuzzamana i jego uczniów za pomocą oszczerstw, traktując ich tak, jakby byli oni zdrajcami ich kraju. Pomimo tego, że Nauczyciel został uniewinniony przez sąd, niektórzy z ludzi odpowiedzialnych za stosowanie prawa nie wstydzili się rozpowszechniać pogłosek, jakoby Said Nursi miał zostać w krótkim czasie stracony.

Celem tej biografii nie jest zabieranie głosu przeciwko owym ludziom, lecz raczej dostarczenie faktów. Być może wielu z owych ludzi można by było wybaczyć takie postępowanie; być może zostali oni zmuszeni do tego, by postępować w taki sposób. W każdym razie traktowanie Bediuzzamana w ten sposób jest świadectwem faktu, że w czasie, gdy wytoczono mu proces, a sądy były nastawione przeciwko niemu, potajemni ateiści i komitety wywrotowców prowadzili swoje działania. Said Nursi, którego nie mogli skazać poprzez sąd i którego służby nie mogli powstrzymać, został nieludzko zniesławiony i stał się obiektem ataków sfabrykowanej propagandy. Żaden uczciwy człowiek, który widział ową tragiczną sytuację, nie zawahałby się przed oznajmieniem, kim prawdziwie był Nauczyciel: prawdomównym człowiekiem religii i człowiekiem prawdy.

Oto zatem jeden z powodów naszego usilnego wychwalania Bediuzzamana oraz procesu wydawania Traktatów Światła. Ci, którzy z uwagą przestudiowali życie i dzieła tego człowieka, nie zawahaliby się przed wychwaleniem go i okazaniem swego najwyższego uznania.

Szczególnie godnym odnotowania był fakt, że po zbadaniu dzieł i życia Nauczyciela członkowie sądu oraz komisji rzeczoznawców podczas procesów, w których miał on zostać skazany, potwierdzili piękno i doskonałość widoczne w jego dziełach. Dlatego w ciągu połowy stulecia wzrosła liczba przychylnych opinii i stanowisk najbardziej inteligentnych ekspertów i ludzi umysłu tego kraju w temacie Saida Nursiego, a Traktaty Światła zyskały rozgłos. Przede wszystkim jednak prawdomówność zawsze można rozpoznać jako przejaw znaczącej prawdy.

* * *

Pytanie:Jako że Bóg jest Wszechwiedzący, Jego wiedza i uznanie są wystarczające. Zwyczajem wielkich ludzi spośród ludzi doskonałości zawsze było ukrywanie się. Skoro prawda zostanie całkowicie ujawniona w wiecznym królestwie, jaki jest powód, dla którego tak często wspomina się o zaletach Traktatów Światła, o Bożych łaskach i ochronie Boga, jakie stały się ich udziałem? Dlaczego rozgłoszono i opublikowano tak wiele z nadzwyczajnych osiągnięć i doskonałości Saida Nursiego, jakie ukazały się podczas jego służby Koranowi? Dlaczego nawet dodawał on takie pochwały na zakończenie większości jego prac naukowych?

Odpowiedź:Niektóre listy już dostarczyły przekonujących odpowiedzi w tej kwestii. Streszczenie takich odpowiedzi jest następujące:

Służba, jaką pełnił Bediuzzaman poprzez rozpowszechnianie Traktatów Światła, była wykonywana bezpośrednio przez wzgląd na Koran. Owe

rzeczy (o które pytacie - uz. red. pol.) zostały wspomniane, aby wesprzeć i umocnić wiarę muzułmanów, a skutkiem tego umocnić religię islamu, by odeprzeć ataki zepsutych wrogów religii, by oznajmić światu i udowodnić pewność i przekonanie co do tego, że religia islamu jest istotą i streszczeniem materialnych i duchowych doskonałości ludzkości.

Jak zostało to wspomniane wcześniej, owe siły sprzeciwiające się religii przedsięwzięły ataki tak niesprawiedliwe, że poskutkowały one wielką wrogością i zwiększeniem się liczby potężnych nieprzyjaciół. Nauczyciel wspomina Bożą łaskę i Boże zaszczyty odnoszące się do Traktatów Światła, aby wskazać słabym i ubogim uczniom Światła na aprobatę Boga dla tej służby, aby dostarczyć im siły duchowej i pomocy, stałości i hartu. Trzeba było zająć pozycje obronne przeciwko nawałnicy nieuczciwych ataków i brudnych kampanii.

Ponadto w jednym ze swych listów, który został włączony do tej biografii, Bediuzzaman stwierdza:

"Całkowicie zgadzam się z tym, że w żaden sposób nie jestem godzien ujawnienia szacownego dzieła takiego jak to. Jednakże stworzenie wielkiego jak góra drzewa z drobnego nasiona jest koniecznym zwyczajem mocy Boga oraz świadectwem Jego wspaniałości. Przysięgam z całym przekonaniem, że moim zamysłem przy wychwalaniu Traktatów Światła jest potwierdzenie, dowiedzenie i rozpowszechnienie prawd Koranu i filarów wiary.

Setki i tysiące podziękowań niech będą memu Litościwemu Stwórcy za to, że nigdy nie sprawił, bym roił o sobie samym, że ukazał mi błędy i niedociągnięcia mojej nakazującej zło duszy, że odebrał mi jakiekolwiek pragnienie wywierania wrażenia na innych. Nieszczęsną głupotą i straszliwą stratą dla człowieka oczekującego przed drzwiami grobu jest oglądanie się na świat, jaki zostawia za sobą, i obłudne działanie. Oto zatem ów stan ducha, w jakim wyrażam zalety Traktatów Światła, które jako produkt Koranu są jedynie tłumaczem prawd wiary. Doskonałości i prawdy zawarte w Słowach (oraz w Traktatach Światła w ogóle) nie są moje, lecz przynależą do Koranu i od niego pochodzą. Jako że sam jestem przemijający i odchodzę z tego świata, zatem z pewnością dzieło i sprawa, które są wieczne, nie powinny być i nie będą wiązane z moją osobą. Zaiste, zalet kiści wybornych winogron nie powinno się poszukiwać w ich suchych łodygach, zatem powinienem być postrzegany właśnie jak taka sucha łodyga".

W jego służbie Koranowi i wierze pełnionej poprzez Traktaty Światła, w występowaniu przeciwko prądom ateizmu, Said Nursi potrzebował pomocy, zachęty i wsparcia rządu i narodu, jednak zamiast tego poprzez wszelakiego rodzaju zarzuty, oszczerstwa, manipulacje i oskarżenia doprowadzono do jego uwięzienia. Owe oszczerstwa rozpowszechniano, aby oczernić jego dzieło i aby uwaga publiczna odwróciła się od niego. Z pewnością będzie musiał on bronić się i oczyszczać ze wszelkich zarzutów wysuwanych przeciw temu, że to, w co wierzy, jest drogą prawdy; oznajmi prawdę i będzie bronił swej służby, podtrzymującej honor Koranu i misję proroczą Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Nawet gdyby niektórzy ludzie poczytywali to za osobisty błąd, to dla korzyści i szczęścia ogółu społeczeństwa Nauczyciel byłby skłonny do tego, by przyglądać się, jak sam doznaje szkody.

Oto, dlaczego koniecznym jest spojrzenie na pochwały pod adresem Traktatów Światła poprzez pryzmat takich oto kwestii. Jeśli nie spojrzymy na nie w taki sposób, przyniesie to szkodę ich służbie.

Nie jest to czas na działanie wedle ograniczonego sposobu myślenia. Ci, którzy nie mają wiary, pracują nad poszukiwaniem poklasku - choć nań nie zasługują - dla ich destrukcyjnych ideologii i fałszywych bohaterów, którzy atakują islam. Dokładają starań i przedstawiają reszcie ludzkości swych ludzi i swe działania w ten sposób, by spotkali się z pochwałami i oklaskami. Dlaczego muzułmanie mieliby nie wychwalać ich prawdziwej religii, kiedy bohaterami ogłasza się innych, zarządzających straszliwymi prądami ateizmu? Dlaczego ich doskonałości miałyby pozostawać ukryte? Dlaczego miałoby nie być chwalone dzieło, w którym odbija się Koran, które rzuca wyzwanie ateizmowi, które wykonało najwspanialszą służbę na rzecz religii? Dlaczego miałby nie być wychwalany drogi i szlachetny autor owego dzieła, który został poddany niekończącej się tyranii? Tymczasem ani jedno z pism wychwalających cnoty Traktatów Światła nie zostało napisane wyłącznie dla tego celu; przeważnie są one pisane jako mowy obrończe, a zostały opublikowane w odpowiedzi na oskarżenia wysuwane przeciwko Traktatom Światła.

* * *

Pod względem powszechnej służby Nauczyciela jego życie można podzielić na dwie fazy.

Faza pierwszaobejmuje jego wczesną edukację, życie w Van, przybycie do Stambułu, życie polityczne, podróże, udział w Wielkiej Wojnie [1], niewolę w Rosji, włączenie go jako członka do Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye [2]

w Stambule oraz jego służbę w Siłach Narodowych (tur. Kuva-i Milliye) w Stambule. Ta faza obejmuje również jego krótką wizytę w Ankarze, działalność w Pierwszym Parlamencie (tur. Meclis-i Mebusan), a także wycofanie się do Van i decyzję zostania pustelnikiem. Ta pierwsza faza życia Nauczyciela jest przedmową do drugiej fazy jego życia, w której poświęcił się służbie wierze i Koranowi. Był to czas przygotowania do jego drugiej wspaniałej służby, a obejmuje okres od jego narodzin do pięćdziesiątego roku życia.

Faza druga,która była fazą "spisywania i rozpowszechniania Traktatów Światła", rozpoczyna się od czasu odosobnienia Nauczyciela w Van, a także czasu, w którym został zmuszony do udania się na wygnanie w Barli, regionie prowincji Isparta. Z powodu jego świadomości służby wierze i walki duchowej, jaką wziął na swoje barki, układał on Traktaty Światła z największymi szczerością intencji (ar. ichlas),samopoświęceniem, wiernością podjętej decyzji, uwagą i oszczędnością.

Druga faza jego życia zbiegła się z upadkiem Kalifatu Otomańskiego u kresu pierwszej wojny światowej, a także z opanowaniem połowy globu przez ideologię komunizmu, która przeraziła świat swymi założeniami, dokładając wszelkich starań w występowaniu przeciwko wszystkim religiom Objawienia i w dążeniu do zniszczenia ludzkiej cywilizacji. Był to czas, w którym komunizm zagrażał temu krajowi, a my stawialiśmy czoła niebezpieczeństwom duchowego zniszczenia. Dla narodu, który przez poprzednie tysiąc lat był chorążym Koranu i który przez stulecia służył islamowi, była to skomplikowana epoka, wymagająca starannego zbadania.

Spisując Traktaty Światła, Nauczyciel stwierdził, że jego dzieło pozwoliłoby blaskom cudownej natury Koranu rozkwitnąć wśród ludzi wszystkich klas; że uchroniłoby nasz kraj od zmiażdżenia go przez ateizm; że dla narodu mogłoby odegrać rolę mowy obrończej Koranu; że Traktaty Światła mogłyby spotkać się z szerokim poklaskiem narodu tureckiego, jeszcze raz czyniąc go zwycięzcą i gotową do poświęceń armią islamu; że w przyszłości, w rezultacie rozpowszechnienia i oficjalnego rozpropagowania Traktatów Światła, naród mocno się ich uchwyci, Ministerstwo Edukacji będzie usilnie podtrzymywać wieczne prawdy Koranu, naród dojdzie do dobrobytu materialnego i duchowego, zaś islam odzyska swą witalność i siłę.

Traktaty Światła to tytuł symboliczny. Są one zbiorem prawd koranicznych, jakie ukazały się w tym wieku. Są stwierdzeniem tego, że nasz szlachetny naród mocno trzyma się najwyższego człowieczeństwa,

jakim jest islam, a także budzi się ze wskrzeszonym duchem, z ożywionym umiłowaniem i namiętnością wiary. Dają zapał religijny poprzez wzmacnianie i wspieranie wiary (ar. iman)w obliczu wyzwań tego wieku, nowego porządku i postrzegania świata... Są pobudką dla gotowych do poświęceń ludzi, których serca są przepełnione wiarą i umiłowaniem Proroka Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), którzy zostali zaszczyceni związaniem się z tak powszechnym przesłaniem, bohaterstwem, świadomością wiary i wytwornymi manierami, zgodnie z historią tego kraju.

Poprzez Traktaty Światła Bediuzzaman dokonał bezpośredniej egzegezy (ar. tafsir)prawd Koranu, która każdemu przynosi korzyść. W swym dziele przetłumaczył on owe prawdy bez ulegania jakimkolwiek poglądom czy metodom, nie oczekując żadnej korzyści materialnej ani duchowej. Każdy może skorzystać z dzieł, jakie napisał; nie są one przeznaczone wyłącznie dla jakiejś szczególnej grupy ludzi. Niniejsza biografia ma na celu zwrócenie uwagi Czytelnika na mądrość Koranu, która w tej epoce została zawarta w Traktatach Światła, aby każdy mógł z niej skorzystać. Said Nursi jest wzorem człowieka, który niestrudzenie pracował w służbie Koranu, podążając za sunną Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

Jak stanie się to widoczne dzięki niektórym listom włączonym do tej biografii, zanim Said Nursi dotarł do prawdy dzięki przewodnictwu Wszechmądrego Koranu, daleko podróżował drogą filozofii. Później stworzył dzieła, mające za pomocą logicznych argumentów zneutralizować dotyczące wiary wątpliwości tych, którzy dzisiaj zajęli się nauką i filozofią.

Droga i metoda Traktatów Światła są najkrótszą i najbardziej bezpieczną drogą do Koranu, a także są najbardziej odpowiednimi dla warunków życia i stanu ludzkich dusz w tej epoce. Całkowicie opierają się na wiedzy i kontemplacji (ar. tafakkur).Ludzie, którzy są zaangażowani w działania codziennego życia, mogą odnieść dzięki nim wielkie korzyści.

Ci, którzy czytają Traktaty Światła i którzy odebrali ich lekcje poprzez kontemplację wiary, dostąpią bezgranicznej radości poprzez uczynienie swych doczesnych profesji i obowiązków narzędziami służącymi życiu ostatecznemu i wiecznie trwającemu szczęściu. Oświeceni, którzy pojęli ową wspaniałą prawdę zawartą w religii islamu, z pewnością z wielką przyjemnością podejmą się służby wierze i dokładania starań w rozprzestrzenianiu Traktatów, aby trafiły do tych, którzy poszukują prawdy, lecz nie mogą jej odnaleźć.

Tak, na nauczycielach, parlamentarzystach i na każdym, kto zajmuje stanowisko w jakiejkolwiek innej dziedzinie spoczywa obowiązek prowadzenia ludzi z jego otoczenia. Ci, którzy są odpowiedzialni za pokój, szczęście i przewodnictwo regionu, a zaiste całego narodu, powinni być wielce czujni.

Said Nursi poprzez Traktaty Światła wykonał wspaniałą służbę na rzecz tego narodu, nie poszukując w zamian nawet pochwały dla samego siebie. Choć napisano niezliczone listy wypełnione pochwałami dla niego, przyjmował je jedynie przez wzgląd na Traktaty Światła i przez wzgląd na to, iż świadczyły one o tym, że czytelnicy odnieśli korzyść z dzieł wchodzących w skład Traktatów Światła. W rzeczywistości Said Nursi oczekiwał od tego narodu i jego młodych ludzi tego, by dzięki wierze (ar. iman)zyskali oni szczęście na tym świecie i w życiu ostatecznym. Dlatego chciał, aby Traktaty Światła stały się fundamentem, jako że zawierają one lekcje Koranu stosowne dla obecnego wieku. Chciał, aby ich prawd nauczano we wszystkich miejscach i aby rozpowszechniano je w całej społeczności. Wielokrotnie ostrzegał i dawał dobrą nowinę o tym, że jedynym sposobem na wytrwanie w obliczu prądów powstających przeciwko temu narodowi są Traktaty Światła.

Ci, którzy błędnie interpretują służbę Nauczyciela, której jedynym celem było przyjęcie jej przez Boga, którzy łączą ją z innymi celami, jedynie oznajmiają o własnej ignorancji.

Prawdziwe szczęście można znaleźć jedynie na drodze ukazywanej przez Koran i na horyzontach lśniących zadowoleniem Boga. Poprzez Traktaty Światła Bediuzzaman ukazuje ludzkości tę drogę i te horyzonty, i obwieszcza, że koniecznym jest, by ludzkość stała się częścią owego świetlistego bractwa, które znajduje się na drodze prostej.

Zatem przygotowując niniejsze skromne dzieło, mieliśmy na celu wykonanie niewielkiej służby dla owych prawd.Publikujemy tę pracę jako punkt odniesienia dla szczęśliwych i oświeconych ludzi przyszłości. Mamy nadzieję, że w przyszłości zostanie wydana bardziej wszechstronna i bardziej głęboka biografia Bediuzzamana.

Jego uczniowie, którzy opracowali tę biografię

* * *

CZĘŚĆ PIERWSZA

Wczesne życie

Bediuzzaman urodził się w roku 1293 kalendarza romańskiego (1877 a. 1878) w wiosce Nurs, znajdującej się w podokręgu Hizan prowincji Bitlis. Jego ojciec miał na imię Mirza, a jego matka - Nuriye. Młody Said mieszkał z rodzicami do czasu, gdy miał dziewięć lat. Wzniosły stan ducha, jakim się odznaczał, skłaniał go do zadawania pytań jego starszemu bratu, Mulle Abdullahowi [1], który porzucił dom dla nauki. Said pragnął zrozumieć korzyści, jakie jego brat osiągnął dzięki swej edukacji, i był zadziwiony, widząc stałe postępy i doskonalenie się Mułły Abdullaha, kiedy porównywał go z nieuczonymi przyjaciółmi brata, którzy pozostali w wiosce.

To poważnie zachęciło go do podjęcia nauki. Z tą intencją wyjechał, aby uczęszczać do medresy Mułły Mehmeda Emina Effendiego w wiosce Tag dystryktu Isparit, jednak nie był w stanie pozostać tam na dłużej. Jego naturalne usposobienie nakazywało mu zawsze bronić swego honoru i nie był on w stanie znieść nawet najlżejszych apodyktycznych komentarzy,

{(*): Owo godne postępowanie widoczne u Mułły Saida nie wynikało z miłości własnej. Boże przeznaczenie (ar. qadr) obdarowało go dostojeństwem wiedzy, będącym jedną z zasadniczych cech wymaganych od tych, których w przyszłości Bóg pobłogosławi obowiązkiem wspierania Jego słowa. Mułła Said nie był świadomy mądrości i natury owego przymiotu, jednak czas udowodnił, że już we wczesnym dzieciństwie w jego sercu zostało zasiane małe ziarenko dostojności wiedzy, niezbędnej do tego, aby wyrosło drzewo tak wspaniałe, jak Traktaty Światła wraz z całą ich wspaniałością i daleko sięgającą służbą.}

co sprawiło, że porzucił on medresę i powrócił do Nurs. Jako że Nurs nie posiadało własnej medresy, młody Said musiał ograniczyć się do otrzymywania lekcji od starszego brata, kiedy ten przyjeżdżał do domu z cotygodniową wizytą.

Jakiś czas później Said wyjechał do wioski Pirmis, a jeszcze później znalazł schronienie u szejka podokręgu Hizan. Także w tym miejscu jego niezdolność do znoszenia apodyktycznego traktowania sprawiła, że nie zgadzał się z czterema uczniami, którzy nieustannie go prześladowali. Pewnego dnia Mułła Said podszedł do Szejka Nur Muhammada i nie uskarżając się na przyjaciół, powiedział, co następuje:

-Szanowny szejku [2], czy możesz im powiedzieć, by kiedy przychodzą bić się ze mną, przychodzili po dwóch, nie wszyscy czterej równocześnie?

Będąc pod wrażeniem odwagi młodego Saida, Seyyid [3] Nur Muhammad powiedział mu:

-Jesteś moim uczniem i nikomu nie dozwala się, by cię prześladował.

Od owego wydarzenia Said był postrzegany jako "uczeń szejka". Pozostał tam przez jakiś czas, a później wraz ze swym bratem, Mułłą Abdullahem, przybył do wioski Nurs. Jako że było lato, wraz z wieśniakami i innymi uczniami udali się w góry dla chwili wytchnienia.

Pewnego dnia w medresie znanego i szanownego Szejka Abdurrahmana Said sprzeczał się ze swym bratem, Mułłą Abdullahem. Interweniując w tej sprawie, Mehmed Emin Effendi, który był wykładowcą w medresie Tag, powiedział do młodego Saida:

-Dlaczego nie postępujesz wedle nauk twojego starszego brata? Said odpowiedział, mówiąc:

-Mój effendi, w tej takka[4] jesteś uczniem takim jak ja, zatem nie masz prawa pouczać mnie w tym miejscu.

Następnie Said wyszedł z medresy i powrócił do Nurs, wędrując w ciemnościach nocy przez gęsty las, przez który trudno było przejść nawet za dnia.

System medres we wschodniej Anatolii [5] przedstawiał się wówczas następująco:

Uczony, który otrzymywał dyplom, mógł otworzyć medresę w wiosce, jaką sobie wybrał, jedynie dla zyskania zadowolenia Boga. Zwyczajowo właściciel medresy dostarczał zapisanym do niej uczniom to, czego potrzebowali. Gdyby nie miał środków po temu, medresa byłaby zaopatrywana przez mieszkańców danej wioski; wówczas nauczyciel wygłaszał swoje lekcje, nie oczekując czegokolwiek w zamian, a potrzeby uczniów były zaspokajane przez mieszkańców wsi. Mułła Said był jedynym, który kategorycznie odrzucił jakąkolwiek formę zapłaty czy jałmużny (ar. zakat).Nigdy nie przyjął żadnej jałmużny ani pieniędzy, które uczyniłyby go dłużnikiem innych .

{(*): Mądrość zawarta w tym, dlaczego Nauczyciel nigdy nie przyjmował jałmużny, datków i tym podobnych bez dawania czegoś w zamian, została objaśniona w Liście Drugim ze zbioru Traktatów Światła, jak również w innych traktatach. Aby służba wierze, jaką Mułła Said miał pełnić w przyszłości, była wykonywana z całkowitą szczerością intencji (ar. ichlas), już w bardzo młodym wieku Boże miłosierdzie umieściło w jego duszy streszczenie uświęconej zasady, która mówi: "Nigdy nie przyjmuj czegokolwiek w zamian za służbę przynależną życiu ostatecznemu".}

Po krótkim czasie spędzonym w Nurs Said powrócił do Hizan. Następnie, pozostawiając za sobą życie w medresie, wrócił do ojca i pozostał z rodzicami aż do wiosny. Podczas pobytu u rodziców miał następujący sen:

Nastąpił Dzień Zguby, a wszechświat został wskrzeszony. Mułła Said odkrył, że rozmyśla nad sposobami, dzięki którym mógłby odwiedzić Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Ostatecznie przyszło mu na myśl, by zaczekać przy moście As-Sirat [6]. Pomyślał: "Każdy przejdzie przez ten most, zatem zaczekam tutaj, by zobaczyć się z Prorokiem". Podszedł do mostu i tam czekał. Spotkał tam każdego z wielkich proroków, a po tym, jak został zaszczycony spotkaniem z naszym Szlachetnym Prorokiem (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), zbudził się ze snu.

Ów sen był dla młodego Saida tak inspirujący, że zmobilizował go do powrotu na studia.

{(*): Później odkryliśmy, że w tym śnie było coś więcej, co nie zostało odnotowane we wcześniejszej biografii Nauczyciela, a oto, jak było: Mułła Said ucałował dłoń Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i poprosił, by została mu dana wiedza. Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) dał mu dobrą nowinę o tym, że wiedza zostanie mu dana pod warunkiem, że nie będzie zadawał pytań ludziom z jego społeczności. Dokładnie tak wydarzyło się później w życiu Nauczyciela. W bardzo młodym wieku stał się sławny jako wybitny uczony swego stulecia i nigdy nie zadawał pytań komukolwiek innemu, lecz dostarczył rozstrzygających odpowiedzi na wszelkie pytania, jakie mu stawiano.}

Za zezwoleniem ojca wyjechał do wioski Arvas, aby rozpocząć tam naukę. Sławny Mułła Mehmed Effendi, który prowadził medresę, nie poświęcił uwagi Saidowi Nursiemu i zalecił, by ten pobierał nauki od jednego z młodszych uczniów. Taka sytuacja była dla młodego Saida bardzo trudną do zniesienia. Pewnego dnia Mułła Said otwarcie sprzeciwił się owemu znanemu wykładowcy, kiedy ten wygłaszał lekcję w meczecie.

-Panowie, to nie tak! - wykrzyknął.

Zwróciwszy na siebie uwagę szejka, Mułła Said przypomniał mu, że ten nie uważał go za kogoś wartego tego, aby go uczyć, a następnie wyjechał do medresy Mir Hasan-i Veli. Tam bardzo szybko zdał sobie sprawę z tego, że zwyczajem w owej medresie było nie zwracać zbyt wielkiej uwagi na nowych uczniów. Zamiast studiować księgi wedle określonego porządku, Said pominął pierwsze siedem ksiąg i oznajmił, że zacznie od ósmej.

Kilka dni później dla zmiany klimatu wyjechał do miasta Vastan, lecz pozostał tam jedynie przez miesiąc. Następnie dołączył do człowieka zwanego Mułłą Mehmedem w mieście Beyazid, w prowincji Erzurum, i to tam faktycznie rozpoczął naukę.

Do tego czasu zajmował się naukami gramatyki (ar. sarf)i składni (ar. nahł),i studiował owe nauki aż do lekcji dotyczącej głosek nosowych (ar. izhar).Przez trzy miesiące nadal żywił żarliwe i szczere pragnienie pobierania nauk od Mehmeda Celali Effendiego w Beyazid, jednakże w oparciu o system nauczania we wschodniej Anatolii w wielce

wyjątkowy sposób ukończył nauki, jakie zaczął pobierać od Mułły Dżamiego, aż do ostatniej książki. Mułła Said studiował każdą księgę podczas jednej lub dwóch lekcji, a później pomyślnie skompletował pozostałe nauki podczas dziesięciu lekcji, po czym zdecydował, że nie będzie kontynuować szczegółowych lekcji. Kiedy jego nauczyciel, Szejk Mehmed Celali, zapytał, dlaczego Said studiuje w ten sposób, ten odpowiedział, mówiąc:

-Nie jestem w stanie przeczytać i zrozumieć tak wielu ksiąg, jednak księgi są niczym kufry z klejnotami, a klucze do owych kufrów są u ciebie. Proszę cię jedynie o to, byś pokazał mi, co jest w tych kufrach, to jest chcę wiedzieć, co omawiają te księgi, abym później mógł studiować te, które będą dla mnie odpowiednie.

Celem tej odpowiedzi Saida było przedstawienie idei odnowienia i zreformowania - do którego z natury rzeczy byłby skłonny się dostosować - systemu nauczania w medresach. Pragnął on spowodować owo odnowienie i zapobiec marnowaniu czasu na studiowanie adnotacji i komentarzy do ksiąg.

{(*): Poprzez jego dzieło nazwane Traktatami Światła oraz poprzez sto trzydzieści ich części spisanych na przestrzeni dwudziestu trzech lat Nauczyciel spowodował odrodzenie w dziedzinie nauki teologii (ar. 'ilm al-kalam). Dla niego zdobycie w ciągu trzech miesięcy wiedzy, jakiej zyskanie wymagałoby normalnie piętnastu lat studiów, było znakiem królestwa tego, co niewidzialne (ar. Al-Ghajb) wskazującym na to, że: "Przyjdzie czas, w jakim nie będzie istnieć żadna medresa dająca lekcje wiary przez piętnaście lat ani nawet przez jeden rok; owe lekcje nie będą wygłaszane tak, jak miało to miejsce w przeszłości. W tym czasie pojawi się komentarz do Koranu, który umożliwi zdobycie wiedzy piętnastu lat w piętnaście tygodni, a Said będzie mu służył". Zaiste, tak się stało całkowicie jawnie, aby mogli to ujrzeć wszyscy.

Przez okres straszliwych trzydziestu lat Traktaty Światła publikowały swe lekcje wiary poprzez setki tysięcy ich kopii, jakie docierały do wszystkich zakątków narodu. Pomimo ataków podejmowanych przez komitety potajemnych ateistów i ludzi zepsucia, Traktaty rozprzestrzeniły owe lekcje Koranu dzięki służbie i staraniom tysięcy piór - tak, że nie było potrzeby korzystania z drukarni - i wzmocniły wiarę milionów ludzi. Działalność Ruchu Światła w Anatolii, jego służba wierze i wzniosłe lekcje przyciągnęły uwagę szerszej publiczności. Dochodzenia prowadzone przez sądy stały się narzędziami służącymi czytaniu Traktatów Światła i ich rozprzestrzenieniu się wśród ludzi polityki, rządu i edukacji. W konsekwencji tego szturm całkowitej niewiary i zbłądzenia został zatrzymany, a ich zwolennicy zmuszeni do ucieczki. W wielu miejscach całego kraju powstały prądy przychylne religii. Za zezwoleniem Boga, ukazało to prawdziwy świt szczęśliwości, wstający nad światem islamu i człowieczeństwa. Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu, Panu wszystkich światów (ar. al-hamdu li-llahi Rabbi-l 'alamin).}

Trzymając się tej metody, Said był w stanie w ciągu trzech miesięcy ukończyć studia naukowe, jakich ukończenie normalnie wymagało dwudziestu lat.

W odpowiedzi na pytanie swego nauczyciela o to, jaki poziom nauki osiągnął, odpowiedział:

-Nie potrafię odróżnić jednej z tych nauk od drugiej. Albo znam je wszystkie, albo nie znam żadnej z nich.

Niezależnie od tego, do jakiej księgi się zabrał, był w stanie ją opanować. W ciągu zaledwie dwudziestu czterech godzin bez żadnej pomocy opanował dwieście stron - lub coś około tego - takich ksiąg, jak Dżam'a-l Dżałami, Szarh al-Małaqifczy zbioru Ibn Hadżara. Był tak pogrążony w swoich studiach, że przeciął wszystkie więzi łączące go ze światem zewnętrznym. O jakąkolwiek naukę nie zostałby zapytany, mógłby bez wahania dostarczyć natychmiastowych odpowiedzi.

* * *

KRÓTKIE SPOJRZENIE

NA WCZESNE ŻYCIE NAUCZYCIELA

Po pierwsze:Nauczyciel podążał za praktyką samodyscypliny i ascetyzmu filozofów spośród iluministów (iszraqitów), którzy stopniowo przyzwyczajali się do ścisłej formy ascetyzmu, jednakże Said natychmiast przeszedł do praktykowania najbardziej ścisłego ascetyzmu. Po pewnym czasie jego ciało osłabło i nie był w stanie dłużej wytrwać przy owej praktyce. Obywając się jednym kawałkiem chleba na trzy dni, starał się praktykować wiarę uczonych spośród iluministów w to, że "ascetyzm ułatwia rozwój umysłu".

Po drugie:Podążając za zasadą spojrzenia na tasałłuf,jaką Imam Al-Ghazali wyraził w swym dziele Ihja al-'Ulum

دَعْ مَا يُر۪يبُكَ اِلٰى مَالَا يُر۪يبُكَ

przez jakiś czas obywał się bez chleba, a nawet utrzymywał się przy życiu, jedząc trawę.

Po trzecie:Rzadko się odzywał. Mógł wycofać się do krypty geniusza literatury kurdyjskiej Mułły Ahmada Haniego - a niektórzy ludzie boją się wkroczyć do niej nawet za dnia - i pozostawać tam całe noce. Z tego powodu ludzie mówili o Bediuzzamanie: "Został zaszczycony duchowym blaskiem Mułły Ahmada Haniego" i uważali ową cechę za jeden z przykładów cudotwórstwa (tur. keramat)Mułły Ahmada Haniego. Said miał wówczas niespełna czternaście lat.

Mułła Said postanowił porozmawiać ze znamienitymi osobistościami spośród uczonych i uzyskać pozwolenie swego nauczyciela na odwiedzenie Bagdadu. Przywdział strój derwisza, a gdy wyruszył do Bagdadu, podróżował przez góry i lasy, i dotarł do Bitlis, nie korzystając z bitych dróg. Tam odwiedził Szejka Mehmeda Emina Effendiego i na dwa dni dołączył do kręgu jego uczniów. Szejk zasugerował, że Mułła Said powinien przywdziać strój uczonego, a ten odpowiedział:

-Jeszcze nie osiągnąłem wieku dojrzałości, zatem byłoby nieodpowiednim, bym nosił strój szanowanego uczonego. Ponadto jak mógłbym być uczonym, kiedy wciąż jestem dzieckiem? - i odrzucił ową ofertę.

Następnie udał się w podróż do Sirvan i odwiedził swego starszego brata. Tam, podczas ich pierwszego spotkania, miała miejsce następująca rozmowa:

-Od kiedy ostatnio tu byłeś, ukończyłem Szarh asz-Szams- powiedział Mułła Abdullah. - A ty co teraz studiujesz?

-Przeczytałem osiemdziesiąt ksiąg - odparł Bediuzzaman.

-Co masz na myśli?

-Przeczytałem je wszystkie. Czytałem również inne księgi, które nie należą do programu nauczania.

-Zatem przepytam cię.

-Jestem gotów, pytaj, o co zechcesz!

Mułła Abdullah przepytał swego brata, a w uznaniu dla poziomu jego wiedzy poprosił Mułłę Saida, który był jego uczniem jedynie osiem miesięcy wcześniej, aby to on go uczył. Ukrywając to przed własnymi uczniami, Mułła Abdullah w tajemnicy rozpoczął pobieranie nauk od Mułły Saida. Nie chciał, by ktoś dowiedział się, że pobiera on lekcje od swego młodszego brata, który zwykł być jego uczniem. Ostatecznie uczniowie Mułły Abdullaha dowiedzieli się, iż pobiera on lekcje od Mułły Saida, kiedy podglądali go przez dziurkę od klucza, aby zobaczyć, jak pobiera naukę. Zdumieni tym, co zobaczyli, zapytali o to Mułłę Abdullaha, lecz ten ukrył przed nimi prawdę i powiedział: "Dawałem mu lekcje w ten sposób, by zapobiec urokowi złego oka".

Po pozostaniu z bratem przez jakiś czas Mułła Said wyjechał do Sirt, a tam udał się do medresy Mułły Fethullaha Effendiego. Mułła Fethullah zapytał:

-Poprzedniego roku czytałeś As-Sujutiego, czy teraz studiujesz Mułłę Dżamiego?

-Tak, skończyłem Dżamiego - odparł Bediuzzaman.

Mułła Fethullah był zdumiony odkryciem, że o jakąkolwiek księgę by nie zapytał, otrzymuje odpowiedź: "Skończyłem ją". Nie mogąc pojąć, jak Mułła Said mógł ukończyć tak wiele ksiąg w tak krótkim czasie, zdumiony powiedział:

-W zeszłym roku byłeś szalony, czy jesteś szalony również tego roku?

-Człowiek może ukryć prawdę przed innymi, kiedy przygniata go jego dusza (ar. nafs)- odparł Bediuzzaman. - Swemu nauczycielowi, którego szanuje bardziej niż ojca, nie może jednak powiedzieć nic innego, jak tylko absolutną prawdę. Jeśli sobie życzysz, przepytaj mnie z ksiąg, które wymieniłem.

Mułła Said dawał perfekcyjne odpowiedzi na wszelkie pytania, jakie zadał mu Mułła Fethullah. Po tym, jak był świadkiem tej rozmowy, Mułła Ali Siran, który poprzedniego roku był nauczycielem nauczyciela Mułły Saida, rozpoczął pobieranie lekcji od Mułły Saida.

-W porządku, posiadasz zatem wspaniałą inteligencję - powiedział Mułła Fethullah. - Zobaczmy, jak dobra jest twoja pamięć. Czy jesteś w stanie zapamiętać kilka zdań z dzieła Makamati Haririyapo jedynie dwukrotnym ich przeczytaniu?

Po tych słowach otworzył przed nim księgę. Już po jednym przeczytaniu strony Mułła Said zapamiętał ją i wyrecytował ponownie. Całkowicie zdumiony Mułła Fethullah powiedział:

-Bardzo rzadko taka inteligencja i taka pamięć łączą się w jednym człowieku.

Następnie Bediuzzaman w ciągu tygodnia nauczył się na pamięć dzieła Dżam'a-l Dżałami,spędzając nad nim dwie godziny każdego dnia. Kiedy skończył, Mułła Fethullah zapisał w księdze następującą notatkę:

قَدْ جَمَعَ ف۪ى حِفْظِهِ جَمْعُ الْجَوَامِعِ جَم۪يعَهُ ف۪ى جُمْعَةٍ

"Nauczył się na pamięć całego Dżam'a-l Dżałami w jeden tydzień".

Wiadomości o tym przymiocie Mułły Saida rozeszły się po Sirt, kiedy Mułła Fethullah pochwalił go przed innymi uczonymi, mówiąc:

-Pewien młody uczeń przybył do naszej medresy i bez wahania udzielił perfekcyjnych odpowiedzi na wszystkie pytania, jakie mu zadałem. Jestem zdumiony jego inteligencją, wiedzą i stopniem oświecenia w tak młodym wieku.

Słysząc to, uczeni religijni zebrali się i zaprosili Bediuzzamana do debaty. Bediuzzaman bez wahania odpowiedział na wszystkie ich pytania, a kiedy udzielał odpowiedzi, jego spojrzenie było utkwione w twarzy Mułły Fethullaha. Było tak, jak gdyby odczytywał odpowiedzi z jego twarzy. Uczeni, którzy to widzieli, uznali Bediuzzamana za nadzwyczajnego młodego człowieka, a także docenili i chwalili jego przymioty duchowe. Słuchy o tym zdarzeniu zaczęły docierać do ludzi ze wszystkich miejsc, którzy uznali go za swego rodzaju przyjaciela Boga (ar. łali-l Allah).

Jednakże to wszystko było jedynie początkiem, który wprawił w ruch rywalizację pewnych uczonych i uczniów niższych poziomów. Nie będąc w stanie pokonać Bediuzzamana na polu nauki, pewni niedoświadczeni studenci chcieli użyć przeciwko niemu siły. Kiedy stanęli przed młodym Mułłą Saidem, ludzie z Sirt, którzy usłyszeli o tej próbie, przybyli, aby go chronić. Ponieważ był on postrzegany jako jeden z najwyższych rangą uczonych społeczności, atak natychmiast się załamał, a Mułła Said został zaprowadzony do pokoju, który miał być strzeżony. Z powodu żarliwej miłości, jaką Bediuzzaman żywił dla drogi nauki, zapewnił on, że studenci i ludzie wiedzy, którzy wystąpili przeciwko niemu, nie staną się celem ataków ignorantów. Ryzykując ciężkie pobicie przez tych, którzy byli wobec niego nieprzyjaźni, wyszedł z pokoju i dowodził, że prości ludzie nie powinni wtrącać się do spraw ludzi wiedzy. Zwracając się do otaczających go uczniów, powiedział:

-Zabijcie mnie, aby ocalić godność nauki!

Nikt nie był w stanie go uderzyć, a tłum rozproszył się. Gubernator Sirt wezwał Mułłę Saida dla zapewnienia mu osobistego bezpieczeństwa i oznajmił, że uczniowie, którzy podżegali do całej tej sprawy, zostaną wygnani z miasta. Policjantom, którzy przybyli na miejsce wydarzeń, Bediuzzaman odpowiedział:

-Jesteśmy uczniami i będziemy to bić się, to godzić. Nie jest właściwym, aby inni ludzie spoza naszego grona wtrącali się do naszych spraw. Zatem odmawiam udania się z wami, a ponadto to ja jestem winien.

W ten sposób odrzucił interwencję żandarmów.

Said w tym czasie miał piętnaście lub szesnaście lat, lecz był zręczny i silny. Teraz, kiedy nazywano go "sławnym Saidem", oznajmił wszystkim swym przyjaciołom w Sirt, którzy chcieliby rzucić mu wyzwanie, że jest gotów. Niechaj wiedzą, że odpowie na wszystkie ich pytania, lecz sam nikogo o nic nie zapyta.

Po powrocie do Bitlis usłyszał o kłótniach w gronie rodzin, uczonych oraz uczniów dwóch szejków. Mułła Said przypomniał im, że słowa wiodące do zepsucia, a w szczególności obmawianie, nie są mile widziane w islamie. Członkowie obu stronnictw poinformowali o tym Szejka Amina Effendiego, uskarżając się na wtrącanie się Saida w ich sprawy. Szejk odpowiedział im, mówiąc:

-On jest jeszcze dzieckiem i nie jest godzien tego, by się do niego zwracać.

Kiedy tylko te słowa dotarły do Mułły Saida, który ze swej natury nie mógł znieść tak protekcjonalnego tonu, odwiedził on Szejka Amina Effendiego i po ucałowaniu jego ręki powiedział:

-Mój Effendi, proszę, przepytaj mnie. Chciałbym udowodnić, że jestem godzien tego, by się do mnie zwracać.

Szejk Amin Effendi przygotował szesnaście pytań dotyczących rozmaitych nauk i złożonych kwestii. Po otrzymaniu odpowiedzi na wszystkie pytania udał się do meczetu Kureys, w którym wygłosił kazanie. Ów incydent podzielił ludzi w Bitlis; niektórzy popierali Mułłę Saida, a inni byli stronnikami Szejka Amina Effendiego. Aby uniknąć eskalacji konfliktu, gubernator zdecydował się na wygnanie Bediuzzamana, który wówczas wyjechał do Sirvan.

Sprzeciw wobec wybitnych osobistości jest czymś zwyczajnym. Szczególnie niektórzy pozornie uczeni ludzie, którzy zostali pokonani na polu wiedzy, mieli czynić wszystko, co było w ich mocy, aby pomniejszyć wysoki status Mułły Saida w oczach ludzi, a także śledzić jego ruchy, aby później go oskarżyć. Pewnego razu nie był on w stanie odmówić modlitwy porannej (ar. fadżr)we właściwym czasie. Kiedy jego przeciwnicy otrzymali wiadomość o tym, zaczęli rozpowszechniać pogłoski, jakoby Mułła Said przestał się modlić. Kiedy został zapytany: "Dlaczego wszyscy mówią o tobie to-a-to?", Mułła Said odpowiedział:

-Tak, bezpodstawne pomysły nie mogą rozprzestrzeniać się po świecie tak szybko. Popełniłem błąd i dlatego muszę stawić czoła karze dwojakiego rodzaju - pierwszym jest zganienie przez Boga, zaś drugim są insynuacje ogółu. Rzeczywistym powodem tego, że zaniedbałem błogosławiony obowiązek modlitwy, jest to, że uczyniłem swoim zwyczajem czytanie w nocy. Świat zewnętrzny dotknął owej prawdy, a ponieważ ludzie nie w pełni pojęli ów powód, jedynie przyklejono mi łatkę popełnienia tego błędu.

Kiedy Bediuzzaman przebywał w Sirvan, podszedł do niego pewien człowiek z okolic Sirt i powiedział:

-O, mój effendi, do Sirt przybył pewien człowiek będący z pozoru chłopcem w wieku czternastu czy piętnastu lat, który pokonał (w debacie - uz. red. pol.) wszystkich naszych uczonych. Przybyłem tu, by zaprosić cię do nas, abyś z kolei ty pokonał jego.

Mułła Said przyjął zaproszenie i zaczął czynić przygotowania do wyjazdu do Sirt. Po dwóch godzinach podróży zaczął wypytywać o wygląd i strój owego młodego hodży. Jego towarzysz odpowiedział:

-Mój effendi, nie znam jego imienia, ale kiedy przybył, nosił strój derwisza, a na ramiona miał zarzucone coś w rodzaju owczej skóry. Następnie przywdział strój ucznia i pokonał wszystkich naszych uczonych.

Kiedy Mułła Said usłyszał te słowa, uświadomił sobie, że ów człowiek mówi właśnie o nim i relacjonuje wydarzenia, jakie miały miejsce poprzedniego roku, lecz tamten, mieszkając w okolicznej wiosce, dopiero niedawno o nich usłyszał. Kiedy Said zdał sobie z tego sprawę, odrzucił zaproszenie.

Następnie Bediuzzaman odwiedził miasto Tillo w prowincji Sirt, gdzie wycofał się do grobowca pewnego sławnego człowieka. Tam w nadzwyczajny sposób zapamiętał słownik języka osmańskiego aż do litery S (sinw alfabecie arabskim). Kiedy zapytano go o to, dlaczego uczył się słownika na pamięć, odpowiedział słowami:

-Słownik objaśnia rozmaite znaczenia jednego słowa, a ja interesowałem się stworzeniem słownika synonimów, ukazującego, jak wielu słów można użyć dla wyrażenia jednego znaczenia.

Młodszy brat Saida, Mułła Mehmed, przynosił mu jedzenie do grobowca. Dając małe kawałki pożywienia z zupy mrówkom biegającym wokół grobowca, Mułła Said zadowalał się jedzeniem chleba, który jedynie maczał w zupie. Kiedy zapytano go: "Dlaczego dajesz te małe kawałeczki mrówkom?", odpowiedział:

-Ujrzałem, że owe mrówki posiadają świadomość życia społecznego, a ich działanie ukazuje dokładanie starań i wielkich wysiłków. Chciałem im pomóc w zamian za ich zapamiętanie w republikańskim działaniu.

{(*): Podczas procesu przed Sądem Karnym w Eskisehir, Nauczycielowi zadano pytanie: "Co myślisz o Republice?", a on odpowiedział:

-Moja biografia, którą macie w swoim posiadaniu, dowodzi tego, że byłem pobożnym republikaninem, zanim jeszcze urodził się ktokolwiek z was - z wyjątkiem być może przewodniczącego sądu w Eskisehir.

Po powtórzeniu wyżej wspomnianej "historii o mrówkach" kontynuował, mówiąc:

-Kalifowie Prawowierni byli zarówno kalifami, jak i prezydentami republiki. Z pewnością Abu Bakr As-Siddiq, dziesięciu towarzyszy, którym obiecano Raj, a także inni towarzysze Proroka (niech Bóg będzie rad z nich wszystkich) byli niczym prezydenci republiki. Nie był to jednak tytuł pozbawiony znaczenia; byli oni przywódcami republiki religijnej, której znaczeniem są prawdziwa sprawiedliwość i wolność prawa szari'a.}

Kiedy przebywał w Tillo, Mułła Said zobaczył w swoich snach Szejka 'Abd Al-Qadira Gajlaniego (niech jego tajemnica będzie uświęcona). Zwracając się do niego, Szejk Gajlani powiedział:

-Mułło Saidzie! Udasz się do naczelnika plemienia Miran, Mustafy Paszy [7], i zaprosisz go na drogę zbawienia. Doradzisz mu, aby położył kres swej tyranii, aby zaczął odprawiać modlitwę i trzymać się nakazów religii. Jeśli nie usłucha, zabijesz go.

Kiedy tylko się zbudził, Mułła Said rozpoczął przygotowania do podróży z Tillo do plemienia Miran. Po przybyciu na miejsce udał się wprost do namiotu Mustafy Paszy. Kiedy powiedziano mu, że pasza jeszcze nie przybył, spoczął. Wkrótce pasza wszedł do namiotu. Choć wszyscy obecni z uszanowaniem wstali, Mułła Said nie poruszył się nawet na cal, zwracając tym na siebie uwagę paszy, który zażądał od jednego z przywódców klanowych, Fettah-beja, aby ten powiedział mu, kim jest ten człowiek. Fettah-beja wyjaśnił, że jest to sławny Mułła Said. Pasza, który i tak nigdy nie lubił uczonych, wściekł się, jednak jeszcze nie wyraził otwarcie swoich uczuć, lecz zapytał Mułłę Saida, dlaczego ten się tutaj znajduje. Mułła Said odpowiedział:

-Przybyłem tu, aby nawrócić cię na drogę tego, co słuszne. Albo położysz kres swej tyranii i zaczniesz odprawiać modlitwę (ar. salat),albo zabiję cię.

Będąc niezwykle rozgniewanym, pasza wybiegł z namiotu. Po krótkim wytchnieniu wrócił i jeszcze raz zapytał Mułłę Saida, po co ten przybył. Mułła Said odpowiedział:

-Już ci powiedziałem, dlaczego tu jestem.

Wskazując na szablę Bediuzzamana, zawieszoną na filarze namiotu, pasza wykrzyknął:

-Czym mnie zabijesz, tą zardzewiałą szablą?!

-Tym, co tnie, nie jest szabla, lecz ręka, która ją trzyma!

Mustafa Pasza ponownie opuścił namiot, by ochłonąć. Kiedy wrócił, powiedział do Bediuzzamana:

-Mam w Cizre [8] wielu uczonych. Jeśli będziesz w stanie zwyciężyć w debacie ich wszystkich, będę czynił tak, jak mi powiesz. Jeśli jednak sam zostaniesz pokonany, utopię cię w Eufracie.

-Jak pokonanie wszystkich uczonych nie leży w mojej mocy, tak wrzucenie mnie do rzeki nie leży w twojej - odpowiedział Bediuzzaman.

-Kiedy skończę odpowiadać na pytania twoich uczonych, dasz mi coś: twój karabin Mausera. Jeśli nie dotrzymasz słowa, zastrzelę cię z niego.

Po tej wymianie zdań Bediuzzaman i pasza wyjechali konno do Cizre. W drodze pasza nie zamienił z Mułłą Saidem ani słowa. Kiedy przybyli do siedzib klanu Banu Hani, Bediuzzaman poczuł się śpiący ze zmęczenia (i zasnął - uz. red. pol.). Kiedy tylko się obudził, ze zdumieniem odkrył, że wszyscy uczeni z Cizre siedzą wokół niego, trzymając w rękach księgi. Po krótkiej rozmowie podano herbatę. Uczeni z Cizre byli już zaznajomieni ze sławą Mułły Saida. Z podziwem i zadziwieniem oczekiwali, aż Mułła Said zacznie odpowiadać na ich pytania; z kolei Mułła Said po wypiciu własnej herbaty zaczął pić herbatę uczonych siedzących obok niego. Byli tak pochłonięci myślami, że nawet tego nie zauważyli. Mustafa Pasza zwrócił się do nich, mówiąc:

-Nie jestem uczonym, lecz już widzę, że zostaniecie pokonani w debacie przez Mułłę Saida. Kiedy byliście tak pochłonięci myślami, że zapomnieliście o piciu herbaty, Mułła Said wypił własną herbatę, jak również opróżnił filiżanki dwóch czy trzech spośród was.

Po chwili błahej rozmowy z uczonymi Mułła Said powiedział:

-Szanowni panowie! [9] Złożyłem obietnicę, że nigdy i nikomu nie będę zadawał pytań. Jestem gotów, by przyjąć wasze pytania.

Uczeni zadali mu około czterdziestu pytań. Po tym, jak Mułła Said odpowiedział na wszystkie, stało się tak, że jedna z jego odpowiedzi nie była poprawna, zaś uczeni nie zdali sobie z tego sprawy. Kiedy wszyscy wyszli, Mułła Said pobiegł za nimi, aby im rzec: "Wybaczcie mi, lecz nie zdaliście sobie sprawy z tego, że jedna z moich odpowiedzi nie była poprawna", po czym udzielił właściwej odpowiedzi.

-Teraz całkowicie nas pokonałeś! - powiedzieli uczeni. Później niektórzy z nich przybyli do Mułły Saida, aby ten dawał im lekcje.

Mustafa Pasza, tak jak obiecał, oddał swój karabin Mausera i zaczął odprawiać modlitwę.

Siła fizyczna i zręczność Mułły Saida nie pozostawały w tyle za jego wyjątkowymi zdolnościami i zdumiewającą wiedzą. Lubił on zapasy i często mierzył się z uczniami w medresie, również w zapasach pozostając niepokonanym.

Pewnego dnia Bediuzzaman i Mustafa Pasza jeździli konno. Said nie wiedział o tym, że Mustafa Pasza zarządził, aby dano mu leniwego i nieprzeszkolonego konia, który nigdy wcześniej nie był ujeżdżany. (Bóg wie najlepiej, lecz prawdopodobnie celem takiego postępowania było, aby Said spadł z siodła i zabił się). Po przejechaniu stępa, Mułła Said, który miał wówczas szesnaście lat, chciał, aby koń przyspieszył, i puścił go w galop. Nagle koń zszedł z traktu, biegnąc w całkowicie przypadkowym kierunku. Choć Said nakazywał mu zatrzymać się, koń wciąż bez opamiętania galopował i pędem wbiegł na teren uczęszczany przez dzieci. Na drodze rozszalałego konia znalazło się dziecko szanowanego agi [10] Cizre. Koń stanął dęba, a przednimi nogami uderzył w pierś chłopca, przewracając go i pozostawiając leżącego bez ruchu na ziemi. Ludzie znajdujący się w pobliżu pospieszyli z pomocą rannemu chłopcu, a kiedy zdali sobie sprawę z tego, co się wydarzyło, chcieli zaatakować Mułłę Saida, aby mu odpłacić. Służący agi wyciągnęli sztylety i wymierzyli je w Mułłę Saida, który równocześnie wyciągnął swój karabin i powiedział do ludzi:

-Zaprawdę, Tym, Który odebrał dziecku życie, jest Bóg. Co się tyczy pozornej przyczyny, jest nią koń. Co się tyczy powodu, jest nim Mustafa Łysy (Mustafa Pasza), ponieważ to on dał mi tego konia. Pozwólcie mi zobaczyć chłopca. Jeśli zmarł, możemy walczyć później.

Mułła Said podniósł dziecko i wziął je w ramiona. Widząc, że chłopiec nie porusza się, zanurzył go w chłodnej wodzie. Dziecko otworzyło oczy i uśmiechnęło się, a wszyscy byli tym zdumieni.

Po owym wydarzeniu Bediuzzaman pozostał w Cizre przez krótki czas, po czym postanowił, że wraz ze swym uczniem, Mułłą Salihem, odwiedzi Biro, miejsce zamieszkane przez arabskich koczowników (Beduinów). Tam Mułła Said usłyszał, że Mustafa Pasza powrócił na dawną drogę tyranii. Wyruszył, aby stawić mu czoła, udzielić rady oraz zagrozić. Po gorącej rozmowie z Mustafą Paszą Mułła Said zagroził mu, mówiąc:

-Czy znowu jesteś tyranem? Zabiję cię przez wzgląd na Boga!

Zastępca paszy stanął między nimi. Mułła Said pogardliwie przemawiał do Mustafy Paszy, który w końcu nie mógł znieść siły jego słów i zaatakował Mułłę Saida, żeby go zabić, jednak przeszkodzili mu w tym agowie plemienia Miran. Wreszcie Abdulkarim, syn Mustafy Paszy, podszedł do Mułły Saida i powiedział:

-Jego przekonania nie są słuszne. Proszę, abyś na razie nas zostawił.

Mułła Said nie odmówił prośbie Abdulkarima. Odszedł samotnie i skierował się ku pustyni Biro, na której żyli Beduini. Po drodze napotkał

beduińskich rozbójników. Mułła Said wystrzelił z karabinu w powietrze, aby się rozpierzchli, a uzbrojeni tylko we włócznie Beduini uciekli. W dalszej podróży jego szlak przecięła druga grupa rozbójników, lecz tym razem mieli większą przewagę liczebną. Otoczyli Mułłę Saida, a kiedy już mieli go zabić, jeden z nich zwrócił na niego uwagę i powiedział:

-Widziałem tego człowieka u plemienia Miran. Jest dobrze znany.

Beduini natychmiast cofnęli się i poprosili Mułłę Saida, aby im wybaczył. Zaproponowali mu, że będą go eskortować przez niebezpieczne tereny, przez które miała prowadzić jego podróż, jednak Mułła Said odrzucił tę ofertę i samotnie ruszył dalej.

Po kilku dniach przybył do Mardin. Uczeni z Mardin bezskutecznie starali się rzucić mu wyzwanie w debacie, aż zgodzili się na to, by przyjąć owego chłopca - który posiadał tak wzniosły poziom wiedzy, a był tak młody, jak niektóre spośród ich własnych dzieci - jako swego nauczyciela.

Później Mułła Said napotkał dwóch uczniów, którzy byli gośćmi w Mardin. Jeden z nich był zwolennikiem Dżamal ad-Dina al-Afghaniego, zaś drugi - tariki Sanusijja. Dzięki owym uczniom zapoznał się z metodami Dżamal ad-Dina oraz tariki Sanusijja.

W młodym wieku Mułła Said wkroczył do życia politycznego i zaczął służyć krajowi oraz narodowi. Jego pierwsze zetknięcie się z życiem politycznym miało miejsce w Mardin. Z powodu jego zaangażowania w politykę, rządzący twardą ręką gubernator zesłał go do Bitlis ze skutymi rękami i pod eskortą policji. W pewnej chwili podróży nastał czas modlitwy i Said przypomniał policjantom, aby odpięli jego kajdanki, by mógł się pomodlić. Kiedy policjanci odmówili, sam szybko otworzył kajdanki i rzucił je na ziemię. Zaszokowani tym, czego byli świadkami, policjanci uznali to za cud (tur. keramat)i pokornie powiedzieli:

-Do tej pory byliśmy twoimi strażnikami, odtąd jesteśmy twoimi sługami . {(*): Pewnego dnia Bediuzzamana zapytano: "Jak odpiąłeś kajdanki?". Odpowiedział: "Ja też nie wiem. To mógł być jedynie cud (tur. keramat) modlitwy".}

Kiedy Mułła Said przebywał w Bitlis, ktoś poinformował go o tym, że gubernator oraz pewni urzędnicy pili alkohol. Rozgniewany tą wiadomością rzekł:

-Nie mogę pogodzić się z tym, że w pobożnej prowincji, takiej jak Bitlis, ludzie reprezentujący rząd zachowują się w taki sposób!

Poszedł, aby zobaczyć się z owymi urzędnikami i przyłapał ich na gorącym uczynku. Said najpierw przytoczył hadis mówiący o zakazie picia alkoholu, a później przemawiał dalej, używając gorzkich słów. Przewidując, że gubernator rozkaże swoim ludziom, by go zastrzelili, trzymał dłoń w pobliżu rękojeści rewolweru, jednakże gubernator, będąc nadzwyczaj cierpliwym i starannym człowiekiem, potraktował go łaskawie i nie powiedział ani słowa. Po tym, jak Said wyszedł, zastępca gubernatora pobiegł za nim i z niepokojem powiedział:

-Co uczyniłeś? Twoje słowa doprowadzą do tego, że zostaniesz stracony!

-Nie sądzę, żeby miało skończyć się moją egzekucją, myślę, że karą będzie uwięzienie lub wygnanie - odpowiedział młody Said. - Tak czy inaczej, jakaż szkoda miałaby wyniknąć z tego, że zostanę zabity za próbę powstrzymania grzesznego uczynku?

Dwie godziny po owym wydarzeniu oficerowie policji wezwali Bediuzzamana, aby zabrać go do gubernatora. Kiedy weszli do pokoju gubernatora, ten z szacunkiem powinszował młodemu Saidowi i chcąc ucałować jego dłoń, powiedział:

-Każdy ma swego nauczyciela (tur. Ustad),a ty jesteś moim nauczycielem.

* * *

Młody Said ze swej natury nigdy nie mógłby znieść życia pod nakazami despotycznego prawa ani też tego, by jego działania miały być ograniczane w jakikolwiek sposób. Poszukiwał wolności we wszystkich jego działaniach i w każdym czasie, i zawsze mówił: "Nigdy nie pozwoliłbym na to, by samowolne prawa ograniczały moją wolność". Z tego powodu później, kiedy przebywał w Stambule, odrzucał nakładanie jakichkolwiek ograniczeń na jego działania, a owa cecha była wyróżniającą się w każdym aspekcie życia Bediuzzamana. To samo umiłowanie wolności i odrzucanie wszelkich ograniczeń zaowocowało podjęciem przez niego obrony przeciwko pochodzącym z Europy atakom ateizmu i zbłądzenia w drugiej połowie jego życia. Nigdy nie poddał się zasadom absolutnego despotyzmu biorącym początek z filozofii naturalistów, która jest sprzeczna z Koranem. Nie podporządkowując się takim prawom, pracował na rzecz prawowitej wolności i modelu cywilizacji zalecanego przez islam.

Kiedy przybył do Bitlis, Mułła Said miał mniej więcej piętnaście czy też szesnaście lat i osiągnął wiek dojrzałości. Do tego czasu jego wiedza przyjęła kształt znaczeń (tur. sunuhat)inspirowanych jego sercem i nigdy

nie czuł on potrzeby podjęcia uciążliwych studiów. Jednakże czy to z powodu osiągnięcia dojrzałości, czy to z powodu zaangażowania się w życie polityczne stan bycia zainspirowanym znaczeniami oznajmionymi jego sercu zaczął zanikać. W rezultacie Mułła Said rozpoczął badanie i studiowanie ksiąg wszelkiego rodzaju nauk. Skupiając się na obaleniu wątpliwości wysuwanych przeciwko islamowi, zapamiętał czterdzieści ksiąg dotyczących takich nauk, jak gramatyka i składnia (ar. odpowiednio sarfi nahł)na poziomie uniwersyteckim (ar. 'ilm al-'alija),egzegeza koraniczna (ar. tafsir)czy teologia (ar. 'ilm al-kalam).Zaprawdę, czytając codziennie, każdą księgę, jaką zapamiętał, powtarzał raz na trzy miesiące.W owym punkcie swego życia Mułła Said doświadczał dwóch sprzecznych stanów.

Pierwszy:w chwilach, gdy miał szeroki umysł, był w stanie mistrzowsko opanować każdą księgę, jaką wziął do ręki.

Drugi:w chwilach, kiedy jego umysł był skurczony, nie lubił nawet odzywać się, nie mówiąc już o studiowaniu.

Mułła Said zaczął uczyć się na pamięć Koranu, czytając każdego dnia jeden lub dwa dżuzy [11]. Poprzez zapamiętywanie dwóch dżuzów każdego dnia nauczył się na pamięć znacznej części Koranu, jednakże nie ukończył uczenia się go na pamięć, a to dla dwóch następujących powodów, o jakich oznajmiono jego sercu:

Jednym z owych powodów było to, że Bediuzzaman nie chciał okazać Koranowi braku szacunku, czytając go pospiesznie. Innym był fakt, że jego serce skłaniało się ku temu, by uznać za priorytet prawdy Koranu i to na nich się skupić. To było powodem, dla którego poprzestał na zapamiętaniu czterdziestu ksiąg odnoszących się do mądrości islamu i jego nauk, które były kluczami do Koranu, które mogły być obroną i odpowiedzią na wszelkie wątpliwości. Poprzez powtarzanie każdego dnia części tego, co zapamiętał, mógł wyrecytować z pamięci [12] wszystkie czterdzieści ksiąg podczas każdych trzech miesięcy.

Zaczął uczyć się na pamięć księgi zwanej Mirqat,jednakże bez adnotacji i komentarzy do niej. Następnie porównał swe spojrzenie na ową księgę z tym, jakie ukazują adnotacje i komentarze, i odkrył, że zgadza się wszystko z wyjątkiem trzech punktów. Ów aspekt osobowości Bediuzzamana również zdobył sobie poklask i uznanie uczonych.

Pewnego dnia ktoś okłamał go, mówiąc, że szanowny Szejk Mehmed Kufrevi rzucił na niego klątwę. Mułła Said udał się zatem do szejka, aby go odwiedzić. Szejk komplementował go i dawał mu lekcje w czasie, przez jaki Bediuzzaman tam pozostał. Były to ostatnie (oficjalne) lekcje, jakie otrzymał (od kogo innego - uz. red. pol.) Mułła Said.

Pewnej nocy Mułła Said ujrzał szanownego Szejka Mehmeda Kufrevi we śnie. Szejk rzekł do niego:

-Mułło Saidzie, przybądź, aby mnie odwiedzić. Odchodzę.

Mułła Said natychmiast wyruszył, aby zobaczyć szejka, lecz jedynie po to, aby odkryć, że szejk już odpłynął. Obudziwszy się z tego snu, Mułła Said zobaczył, że jest siódma wieczorem, i odpoczywał dalej, jednakże rano usłyszał żałobne płacze dochodzące z domu szejka. Odwiedziwszy jego dom, dowiedział się, że szejk zmarł o siódmej wieczorem. Pełen smutku, Bediuzzaman powrócił do siebie.

اِنَّا لِلّٰهِ وَاِنَّٓا اِلَيْهِ رَاجِعُونَ ٭ رَحْمَةُ اللّٰهِ عَلَيْهِ اٰم۪ينَ

"Zaprawdę, do Boga, i zaprawdę, do Niego powrócimy!"

Oby Bóg się nad nim zmiłował, amen!

Odbierając rozmaite lekcje dotyczące wiedzy i nauki od tak wielkich i wzniosłych uczonych i szejków, jak Sajjid Nur Mehmed, Abdurrahman Tagi, Szejk Fehim czy Szejk Mehmed Kufrevi, Mułła Said czuł przemożne uczucie dla nich wszystkich. Spośród uczonych czuł wielką sympatię również do Szejka Amina Effendiego, Mułły Fethullaha i Szejka Fethullaha Effendiego.

Jako że w Van nie było wówczas żadnych uczonych, Mułła Said wyjechał do Van na zaproszenie Hasana Paszy. Następne piętnaście lat miał spędzić, podróżując między plemionami zamieszkującymi tę prowincję, udzielając rad i dając lekcje. Przez ten czas utrzymywał dobre stosunki z gubernatorem i urzędnikami. Zdał sobie sprawę z tego, że tradycyjna forma teologii (ar. kalam,tur. kelam)nie wystarczy, aby obalić wątpliwości i obawy dotyczące islamu, zatem docenił potrzebę studiowania nauk współczesnych .

{(*): Owa świadomość, jakiej Bediuzzaman nabrał w tak młodym wieku, wytyczyła pole oraz przygotowała jego samego do wielkiej służby na rzecz Koranu i islamu, jaką miał wykonać w przyszłości. Trzydzieści lat po tym, jak wyraził on to przekonanie, Wszechmocny Bóg obdarował go sukcesem w stworzeniu zbioru Traktatów Światła, które przyniosły odnowienie na polu nauki teologii (ar. 'ilm al-kalam).}

Po uświadomieniu sobie tego, Bediuzzaman zaczął studiować wszystkie nauki, jakie określa się szerokim pojęciem "nauk współczesnych". W bardzo krótkim czasie zbadał podstawy takich nauk, jak historia, geografia, matematyka, geologia, fizyka, chemia, astronomia i filozofia. Dogłębnie przestudiował owe nauki, formalnie nie posiadając nauczyciela, jedynie dzięki własnym staraniom.

Pewnego razu przygotowywał się do debaty z nauczycielem geografii, w wyniku czego na dwadzieścia cztery godziny przed ich spotkaniem nauczył się na pamięć księgi poświęconej geografii. Następnego dnia pokonał owego nauczyciela w debacie, która miała miejsce w rezydencji gubernatora Van, Tahira Paszy [13]. Innym razem w ciągu piętnastu dni zapamiętał i mistrzowsko opanował naukę chemii nieorganicznej i zwyciężył w debacie nauczyciela chemii.

Ludzie wiedzy, którzy byli świadkami owych cudów jego zdolności oraz głębi jego wiedzy, nadali Mulle Saidowi przydomek "Bediuzzaman" [14]. Przez cały czas, jaki spędził w Van, poprzez wszystkie idee i studia, jakie odbył, dzięki jego doświadczeniu zyskanemu dzięki zbadaniu różnych metod i punktów widzenia szkolnictwa i edukacji religijnej - przy rozważaniu zasadniczych potrzeb współczesności - rozwinął on unikalną metodę nauczania. Ową metodą było oświecanie jego uczniów zrozumieniem epoki poprzez wykorzystywanie najnowszych sposobów objaśniania oraz wyrażania dowodów prawd religijnych.

Kiedy Mułła Said przebywał w Van, niektóre z jego osobistych zasad nie były zgodne ze zwyczajem uczonych owego regionu , {(*): Trzymał się on tych samych zasad przez całe osiemdziesiąt lat swego życia.} a były one następujące:

1.Nigdy nie przyjmować zapłaty, podarunków, a nawet odrzucać wynagrodzenie, niezależnie od tego, ktokolwiek by je ofiarował. Zaiste, przez wszystkich został zaświadczony fakt, że Nauczyciel nigdy nie miał żadnego majątku przypisanego do swego imienia i żył w niedoli, pośród przerażających nieszczęść, w ubóstwie, odosobnieniu, wciąż na zesłaniu lub w więzieniu, a jednak nigdy nie przyjmował od nikogo pieniędzy lub podarunków, nie dając czegoś w zamian.

2. Nigdy nie zadawać pytań żadnemu uczonemu. Przez dwadzieścia lat Bediuzzaman zawsze udzielał odpowiedzi na pytania, jakie zadawano jemu. Oto, jaki był jego komentarz w tej kwestii: "Nigdy nie kwestionowałem wiedzy uczonych, zatem nie było stosowne, bym zadawał im pytania. Każdy, kto kwestionuje moją wiedzę, może rzucić mi wyzwanie i przepytać mnie, abym mógł odpowiedzieć na jego pytania".

3.Zgodnie z tym, co sam praktykował, Mułła Said zabronił również swoim uczniom przyjmowania jałmużny (ar. zakat)lub podarunków. Uczył ich również, aby pracowali, mając na względzie jedynie zadowolenie Boga. Zaprawdę, przez większość czasu sam wspierał swych uczniów, dostarczając im środków na życie.

4. Pozostać nieżonatym i nie wiązać się z żadną rzeczą tego świata. Z tego powodu miał powiedzieć: "Gdziekolwiek pójdę, powinienem być zdolny do tego, by nieść w ręku cały swój dobytek". Zapytany o to, dlaczego tak postępował, miał powiedzieć: "Nadejdzie czas, w którym na tę moją praktykę będzie spoglądać się z zazdrością. Po drugie, majątek i bogactwo nie sprawiają mi żadnej przyjemności. Postrzegam ten świat jako gospodę".

Podczas czasu, jaki Bediuzzaman spędził w Van, zmarły później Tahir Pasza czytał księgi napisane w Europie i przygotowywał pytania, by zadać je Nauczycielowi. Choć Mułła Said nigdy wcześniej nie widział żadnej z owych ksiąg i choć dopiero niedawno nauczył się języka tureckiego, odpowiadał bez wahania. Pewnego dnia natknął się na owe księgi i uświadomił sobie, że to na ich podstawie Tahir Pasza przygotowywał swoje pytania. W krótkim czasie mistrzowsko opanował zawartość ksiąg z owego zbioru.

Jego największą ambicją i ideą owego czasu było wybudowanie w Van uniwersytetu, który chciał nazwać Medresetu'z-Zehra. Ów uniwersytet miał przypominać egipski Uniwersytet Al-Azhar. Bediuzzaman zawsze myślał o sposobach na to, aby zrealizować swą ideę i przejść od planu do projektu.

Latem Nauczyciel dla chwili wytchnienia udawał się w góry Basit i Beytussebap. Pewnego dnia powiedział Tahirowi Paszy, że nawet w lipcu szczyty gór pokrywa śnieg. Tahir Pasza odrzucił zaakceptowanie takiego twierdzenia, mówiąc: "Z pewnością w lipcu nie może tam leżeć śnieg". Pewnego dnia, będąc w górach, Mułła Said przypomniał sobie tę rozmowę i napisał do Tahira Paszy, w pierwszym liście, jaki napisał po turecku:"Paszo, na szczycie Basit leży śnieg. Nie odrzucaj tego, czego nie możesz zobaczyć. Nie można ograniczyć wszystkiego do twojej wiedzy. To wszystko".

Kiedy tylko Mułła Said słyszał jakiekolwiek wiadomości o konflikcie między dwoma stronnictwami, natychmiast odpowiadał, ofiarowując obu stronom przewodnictwo i mediację, i w krótkim czasie doprowadzał do pokoju między nimi. Zaprawdę, był on w stanie załagodzić spór między Seker Agą a naczelnikiem plemienia Miran, Mustafą Paszą, czego nie mógł dokonać nawet rząd. Kiedy Bediuzzaman zwrócił się do Mustafy Paszy, aby zapytać: "Czy jeszcze nie zawróciłeś ze swych dawnych dróg?", Mustafa Pasza odpowiedział:

-Seyda! [15] Pójdę za tym, co mi powiesz, cokolwiek to będzie.

Mustafa Pasza ofiarował Bediuzzamanowi konia i pewną sumę pieniędzy, lecz ten odrzucił podarunek, mówiąc:

-Czy jeszcze nie słyszałeś? Od nikogo nie przyjmuję pieniędzy. Jak mógłbym w ogóle przyjąć pieniądze tyrana takiego jak ty? Wygląda na to, że złamałeś przysięgę, w której obiecałeś nie wracać na swe dawne drogi, a to znaczy, że prawdopodobnie nie wrócisz już do Cizre.

Później Mułła Said otrzymał wiadomość, że Mustafa Pasza zmarł w drodze do Cizre.

Bediuzzaman posiadał nadzwyczajną zdolność pojmowania matematyki. Był w stanie bardzo szybko rozwiązać w pamięci najbardziej złożone kwestie. Posiadał nawet księgę traktującą o nauce, jaką jest algebra. Kiedy tylko w obecności Tahira Paszy pojawiały się problem lub debata dotyczące kwestii wymagających obliczeń, Bediuzzaman był w stanie wykonać owe obliczenia w pamięci, zanim jakikolwiek zręczny matematyk mógłby udzielić odpowiedzi. Wielokrotnie brał udział w takich konkursach i zawsze w nich zwyciężał. Pewnego razu postawiono przed nim następujące zagadnienie:

-Załóżmy, że mamy piętnastu muzułmanów i piętnastu niemuzułmanów, i załóżmy, że chcemy za każdym razem losowo wybierać spośród nich nie-muzułmanina. Jaką sekwencję musiałbyś zastosować, aby osiągnąć pożądany wynik?

Bediuzzaman odpowiedział, że istnieją sto dwadzieścia cztery możliwe kombinacje, a następnie kontynuował, mówiąc:

-Mogę opracować scenariusz nawet bardziej skomplikowany od tego. Mogę opracować taki, który będzie wymagał zastosowania dwóch tysięcy pięciuset kombinacji.

W ciągu dwóch godzin opracował takie permutacje dla pięćdziesięciu nie-muzułmanów pośród stu ludzi, by wybór za każdym razem padał na nie-muzułmanina. Opracował nawet odpowiednią sekwencję dwóch i pół tysiąca kombinacji dla przypadku, w którym mamy pięciuset niemuzułmanów z tysiąca ludzi, a następnie spisał owe permutacje w formie traktatu, by przedstawić go Tahirowi Paszy . {(*): Niestety, ów traktat spłonął w pożarze, jaki wybuchł w Van.}

W Van Bediuzzaman dla pozyskania wiadomości czytał pewne gazety wraz z gubernatorem Tahirem Paszą. Szczególną uwagę zwracał na wiadomości związane z islamem. W Van rozpoczął zdobywanie wiedzy w temacie stanu świata islamu. Pewnego dnia Tahir Pasza pokazał mu przerażające wiadomości pochodzące z jednej z gazet, która pisała:

Sekretarz Stanu do spraw kolonii, trzymając w ręku Szlachetny Koran, wygłosił w brytyjskim parlamencie mowę, w której powiedział:

"Dopóki ten Koran znajduje się w rękach muzułmanów, nigdy nie będziemy w stanie zapanować nad nimi. Musimy zrobić wszystko, co tylko jest konieczne, aby albo odebrać im Koran, albo sprawić, by odwrócili się od Koranu".

Owe przerażające wiadomości wywarły w przypadku Bediuzzamana efekt niemożliwy do opisania. Jego zdolności stanęły w ogniu jak od uderzenia pioruna, a jego emocje i zdolności zostały postawione w stan alarmu. Usłyszawszy to, Bediuzzaman, który stał się odbiorcą takich Bożych łask i przymiotów, jak wiedza, pojmowanie, szczerość intencji (ar. ichlas),odwaga i męstwo, zbudził w swej duszy żarliwe pragnienie, które natchnęło go do tego, by oznajmić:

"Udowodnię i ukażę światu, że Koran jest niczym duchowe słońce, które nigdy nie zajdzie i nigdy nie można go zgasić" .

{(*): Sześćdziesiąt pięć lat temu, kiedy Said Nursi przebywał w Van z gubernatorem Tahirem Paszą, natknął się na gazetę, w której przeczytał, że Sekretarz do spraw kolonii, trzymając w ręku Koran, powiedział w brytyjskim parlamencie: "Dopóki ten Koran znajduje się w rękach muzułmanów, nigdy prawdziwie nie zapanujemy nad nimi. Musimy albo odebrać im Koran, albo sprawić, by odwrócili się od Koranu". Owe wiadomości zbudziły w duszy Nauczyciela potężny zapał do dokładania niekończących się starań. To palące pragnienie sprawiło, że Bediuzzaman zapragnął udowodnić każdemu cudowność Koranu, dlatego powziął mocne postanowienie i przysiągł, że całkowicie uciszy niewiernych. Poprzez piętnaście lat, jakie spędził w Van, powtórzył w pamięci ponad osiemdziesiąt ksiąg, jakie całkowicie zapamiętał i z jakimi się zapoznał, wraz ze wszystkimi niezbędnymi szczegółami dotyczącymi ówczesnego stanu świata islamu.

Jego wyjątkowe inteligencja i wiedza, którymi został obdarowany w tak młodym wieku, ukazują, że Bediuzzaman był uczonym, który nie miał sobie równych i przewyższał innych. Został obdarowany mądrością Koranu, a jego zdolności cechowały się stałością i dążeniem do sprostania wymaganiom obecnego stulecia. Był on zdolny do tego, aby udowodnić cudowność Koranu całemu światu i przekonać o niej cały świat.

Jak wspaniałe drzewo wyłaniające się z najmniejszego z nasion jasno wskazuje na moc Boga, tak takim nasieniem stały się życie i służba Bediuzzamana, który nie posiadał żadnej materialnej potęgi, był prześladowany, a jego ręce były związane. W najbardziej przerażającym okresie historii pojawił się on wraz z przesłaniem duchowego, powszechnego i ogólnoświatowego rozwoju, które wywarło znaczący wpływ, zmieniając sposób myślenia ludzi w Anatolii, w świecie islamu i na całym świecie. To wszystko jasno ukazało sercom i umysłom, że to, co się stało, stało się dzięki Bożej wszechmocy, dzięki temu, że Bóg wyznaczył Nauczyciela do tego zadania, i dzięki Bożemu przewodnictwu.

Zaprawdę, o tym Bożym przewodnictwie w odniesieniu do służby na rzecz wiary Bediuzzaman wspomniał w jednym ze swych dzieł. Oto, co powiedział dla potwierdzenia owego błogosławieństwa:

"Na początku Wielkiej Wojny (tj. pierwszej wojny światowej - przyp. red. pol.) widziałem w wizji, która była prawdą, że znajduję się u podnóża sławnej góry Ararat. Nagle góra wybuchła, a jej odłamki, które same były wielkości gór, zostały rozrzucone po całym świecie. Ujrzałem, że w tym strasznym położeniu jest ze mną moja matka, której powiedziałem: 'Nie lękaj się! To dzieje się na rozkaz Wszechmocnego Boga, a On jest Najbardziej Litościwy i Wszechmądry'.

Nagle, wciąż będąc w tym samym położeniu, ujrzałem wielce ważnego człowieka, który rozkazał mi:'Głoś cudowność Koranu!'

Zbudziłem się i pojąłem, że nadchodzi wielki wybuch i wstrząs, który zniszczy mury wzniesione wokół Koranu. Wówczas Koran zostanie zaatakowany i będzie bronił się sam, a jego cudowność będzie dla niego zbroją ze stali, zaś ktoś taki jak ja zostanie w owym czasie wyznaczony, w sposób dalece wykraczający poza jego zdolności, do ukazania innym jednego z rodzajów cudowności Koranu. Pojąłem, że już zostałem wyznaczony do tego zadania".}

Bediuzzaman przybył do Stambułu, aby realizować swój plan utworzenia uniwersytetu zwanego Medresetu'z-Zehra, i rozpoczął działania na rzecz założenia tej uczelni, czy to w Van, czy to w Diyarbakir. Oto słowa użyte przed dziennikarza, który opisał przybycie Bediuzzamana do Stambułu: "Ognista kula inteligencji z urwistych gór Wschodu wzeszła ponad horyzontem Stambułu".

Przed wyjazdem Nauczyciela do Stambułu Tahir Pasza poczynił następujący komentarz:

-Jesteś w stanie pokonać uczonych Wschodu. Czy sądzisz, że możesz dostać się do Stambułu i rzucić wyzwanie wielkiej rybie, jaka pływa w tamtym oceanie?

Kiedy tylko przybył do Stambułu, Bediuzzaman zaprosił uczonych do debaty. Sławni uczeni Stambułu przybywali całymi grupami, by go odwiedzić, i odkrywali, że otrzymują poprawne odpowiedzi na wszystkie pytania, jakie mu zadawali. Jego zamysłem w tym wszystkim było zwrócenie uwagi na działania na rzecz nauki i wiedzy we wschodniej Anatolii, jednakże w żaden sposób nie przejawiał on egocentryzmu, a swych działaniach zawsze był wolny od jakiegokolwiek stopnia pompy czy ostentacji. Był cudem pod względem swych wiedzy, męstwa, pamięci i inteligencji, a w tym samym, jeśli nie większym stopniu, ukazywał całkowitą szczerość wiary i intencji. Nigdy nie pochwalał sztuczności i zarozumialstwa. Oto, co napisał na drzwiach swego domu w Stambule:

"Tu są rozwiązywane wszystkie problemy. Tu odpowiada się na wszystkie pytania, lecz nie zadaje się żadnych pytań".

{(*): Ważnym jest, aby w tym miejscu dodać, co następuje:

Jeśli chodzi o służbę Saida Nursiego na rzecz religii islamu i Koranu, to w ciągu ostatnich trzydziestu czy czterdziestu lat jego życia Ruch Światła został obdarowany nadzwyczajnym miłosierdziem i wsparciem Boga Jedynego. Ogólnoświatowy duchowy dżihad i służba Ruchu Światła na rzecz Koranu uczyniły to jasnym, a Bediuzzaman później, po otrzymaniu pewnego duchowego napomnienia, napisał, że jego życiem rządził określony porządek. Jako że został on przeznaczony do tego, by wykonać doniosłą służbę na rzecz Koranu, kładąc podwaliny pod ową służbę, dzięki nadzwyczajnej ochronie Boga, będąc wyposażonym w zadziwiające inteligencję i geniusz, Said zaangażował się w ową służbę pełnioną w najtrudniejszych warunkach. Jak podkreślono we wstępie do jego biografii, na jego życie należy patrzeć z tej perspektywy. Zaprawdę, jeszcze przed Deklaracją Wolności miał on poinformować swych uczniów i przyjaciół, że powstanie ruch, który wykona doniosłą służbę na rzecz Koranu, mówiąc: "Widzę wstające światło i patrzę w przyszłość z wielką nadzieją".

Dzięki swej dalekowzroczności dostrzegł obecną służbę Ruchu Światła i założył, że wyłoni się ona ze świata polityki, zatem przebywając w Stambule dokładał wszelkich wysiłków, aby upewnić się, że politycy działają tak, by służyć Koranowi.}

Uczeni mieli przybywać całymi grupami, by go odwiedzić, i otrzymywać odpowiedzi na swe pytania. Dostarczając odpowiedzi na wszystkie pytania dzięki swemu wspaniałemu uzdolnieniu, przekonującym i wymownym językiem, ze zdumiewającymi postępowaniem i manierami, wkrótce zyskał podziw i uznanie ludzi wiedzy, którzy ujrzeli, iż całkowicie zasługuje on na przydomek "Bediuzzaman" i opisywali go jako "rzadki cud stworzenia".

W tym czasie zdarzyło się, że jeden ze sławnych najważniejszych uczonych egipskiego Uniwersytetu Al-Azhar, Szejk Bahit Effendi, odwiedził Stambuł. Uczeni Stambułu, którzy nie mogli równać się z jego płomienną inteligencją, powiedzieli mu o Bediuzzamanie Saidzie Nursim, który przybył z urwistych gór Kurdystanu i poprosili Szejka Bahita, aby pokonał go w debacie. Szejk Bahit zgodził się i poszukiwał odpowiedniej sposobności do wymiany pytań. Kiedy usiedli razem w herbaciarni po odprawieniu modlitwy w meczecie Aya Sofia, a była przy tym obecna również grupa uczonych (ze Stambułu - uz. red. pol.), Szejk Bahit skorzystał z okazji, aby zadać Bediuzzamanowi następujące pytanie:

مَا تَقُولُ فِى حَقِّ الْاَوْرُوبَائِيَّةِ وَ الْعُثْمَانِيَّةِ

-Co powiesz o Europie i Państwie Osmańskim? Co myślisz na ten temat?

Zamiast kwestionować sprawdzoną wiedzę Nauczyciela i jego nadzwyczajny intelekt, Szejk Bahit chciał dzięki temu pytaniu zobaczyć zakres wiedzy Bediuzzamana, aby wyrazić uznanie dla jego poglądu na bieg wydarzeń politycznych na świecie. Odpowiedź Bediuzzamana na to pytanie była następująca:

اِنَّ الْاَوْرُوبَا حَامِلَةٌ بِالْاِسْلَامِيَّةِ فَسَتَلِدُ يَوْمًا مَا وَ اِنَّ الْعُثْمَانِيَّةَ حَامِلَةٌ بِالْاَوْرُوبَائِيَّةِ فَسَتَلِدُ يَوْمًا مَا

-Zaprawdę, Europa jest ciężarna i pewnego dnia da życie państwu islamskiemu. Zaprawdę, państwo Osmanów jest ciężarne i pewnego dnia da życie Europie .

{(*): Obie części tej przepowiedni sprawdziły się dokładnie tak, jak powiedział Bediuzzaman. Na przestrzeni roku lub dwóch wprowadzono wiele cudzoziemskich praktyk sprzecznych z cechami szczególnymi islamu, które systematycznie rozpowszechniano po całej Turcji podczas okresu konstytucyjnego. W tym samym czasie łaskawe zainteresowanie okazywane islamowi i Koranowi w Europie, a szczególnie wiadomości o ludziach spośród szczęśliwego narodu niemieckiego, którzy grupowo przyjmowali islam, w zupełności potwierdziły jego przewidywania.}

Po usłyszeniu tej odpowiedzi Szejk Bahit powiedział:

-Ten młody człowiek jest zbyt dobry na to, by prowadzić z nim debatę. Miałem w tej kwestii takie samo zdanie, lecz wyrażenie go z taką zwięzłością i elokwencją może być jedynie dziełem Bediuzzamana.

Życie Bediuzzamana w Stambule było pod pewnymi względami życiem politycznym. Utrzymywał on, że polityka stanie się narzędziem służącym islamowi, a jego zaangażowanie w sprawy polityczne było bezpośrednim wynikiem namiętnego pragnienia, by służyć islamowi. Zawsze był zwolennikiem wolności i nigdy nie powstrzymywał się przed wyrażaniem swego sprzeciwu wobec młodoturków [16] z powodu ich niesprawiedliwości. Powiedział im bez wahania:

-Wyrządziliście krzywdę religii, znieważyliście dostojeństwo Jedynego Boga i zanegowaliście prawo szariatu. Poniesiecie straszne konsekwencje.

Po Deklaracji Wolności wraz ze swymi dokładającymi starań przyjaciółmi założył stowarzyszenie o nazwie Związek Muhammada. W krótkim czasie owo stowarzyszenie objęło szersze kręgi. Zaprawdę, po zaledwie jednym artykule Bediuzzamana dołączyło do niego pięćdziesiąt tysięcy członków z regionów Adapazari i Izmitu.

Bediuzzaman argumentował, że wolność nie powinna być niewłaściwie interpretowana, a konstytucjonalizm był postrzegany przez prawo szari'a jako słuszny. Na te tematy miał napisać całe kolumny w pismach religijnych, a także wygłaszać mowy. Owe artykuły i mowy były nadzwyczajne, a to za sprawą używanych terminów, elokwencji i mocy przekonywania. Ludzie wiedzy i polityki wielce skorzystali z owych artykułów i lekcji wygłaszanych przez Saida Nursiego, w których miał oznajmiać, że narodowe przebudzenie, którego doświadczono, przyniosło dobrą nowinę o tym, że nad Anatolią i Azją wstanie prawdziwy świt szczęśliwości. Podkreślał ważność tego, by nie

przegapić tej okazji, a także pilną potrzebę stosowania się do nakazów i zakazów szariatu. Bediuzzaman ostrzegał: "Jeśli nie przyjmiemy konstytucjonalizmu wraz z wolnością, jaką nakazuje szariat, jeśli nie zastosujemy go w ten sposób, stracimy ową okazję, a konstytucjonalizm ustąpi miejsca absolutystycznemu autorytaryzmowi".

W tym miejscu zamieszczamy fragmenty niektórych z owych przemówień i artykułów.

* * *

(Poniżej znajduje się część niezapisanego przemówienia Saida Nursiego, jakie wygłosił on trzeciego dnia po ogłoszeniu wolności, a powtórzył na Placu Wolności w Salonikach. Jest to transkrypcja przemówienia, jakie ukazało się w gazetach).

Przemowa do wolności

O, wolności szariatu! Twe wezwanie jest uderzające, lecz tak piękne; przynosi ono tak dobrą nowinę jak ta, że zbudziłaś nawet takiego Beduina, jak ja sam, który spał poza zasłoną niedbalstwa. Gdyby nie ty, ogół społeczeństwa i ja sam pozostalibyśmy więźniami. Daję ci dobrą wiadomość o tym, że będziesz żyć wiecznie. Oznajmiam ci dobrą wiadomość o tym, że jeśli uczynisz szariat - który sam w sobie jest życiem - źródłem twego życia, jeśli będziesz wzrastać w owym raju, ten uciskany naród rozwinie się po tysiąckroć bardziej niż w dawnych czasach, jednakże tylko wtedy, kiedy z wiarą przyjmie cię za swego przewodnika i nie splami cię osobistymi urazami i myślami o zemście.

O, Panie! Cóż za przyjemność się kończy i cóż za pięknym odrodzeniem jest uczynienie tej epoki przedstawiającą małą próbkę prawdy słów:

وَ الْبَعْثُ بَعْدَ الْمَوْتِ

, wzbudzenie do życia; Zmartwychwstaniea to w następujący sposób:

Odradza się dawna cywilizacja, która została pogrzebana we wszystkich zakątkach Azji i Rumelii [17]. Ci, którzy uganiają się za

własnym interesem, szerząc to, co przynosi ogólną szkodę, i pożądając despotyzmu, zaczęli mówić:

يَا لَيْتَن۪ى كُنْتُ تُرَابًا

[18]

Po cudownych narodzinach tego nowego rządu konstytucyjnego, in sza'a-llah[19] w ciągu roku ukażemy tajemnicę słów:

نُكَلِّمُ مَنْ كَانَ فِى الْمَهْدِ صَبِيًّا

[20]

Oto nagroda za post milczenia, jakiego przestrzegaliśmy przez trzydzieści lat, cierpliwie zdając się na Boga. Z całkowitą łatwością otworzyły się bramy wiodące do raju postępu i cywilizacji. Przykazania szariatu, które są najlepszym punktem wyjściowym dla niezawisłości tego narodu, są niczym strażnik, który zaprasza nas, abyśmy weszli do tego raju. O, uciskani bracia z tego narodu! Chodźmy, wejdźmy do niego!

Pierwsze drzwi to jedność serc wewnątrz sfery szariatu. Drugie to umiłowanie narodu.

Trzecie to edukacja. Czwarte to ludzkie starania.

Piąte to wyrzeczenie się rozpusty.

Inne pozostawiam waszej inteligencji. (...)

Strzeżcie się, o bracia z tego narodu!, abyście ponownie nie zabili tej sposobności poprzez rozpustę i opieszałość. Konstytucja zbudowana na znamienitym prawie szari'a stała się niczym 'Azra'il[21]i zabiła wszelkie zepsute myśli, haniebne cechy moralne, podstępy Szatana i działania pochlebców. Strzeżcie się, o bracia z tego narodu!, abyście nie ożywili ich poprzez marnotrawstwo, niedozwolone przyjemności, a także przez postępowanie sprzeczne z szariatem.

Oznacza to, że do niedawna rozkładaliśmy się w naszych grobach, jednak teraz, dzięki jedności tego narodu i konstytucji, przeszliśmy do stanu poczęcia w łonie matki i będziemy rozwijać się i wzrastać. Aby nadgonić sto lat postępu, które przegapiliśmy, in sza'a-llahdzięki cudowi naszego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) wsiądziemy do pociągu konstytucji zgodnej dzięki naszym uczynkom z prawem szari'a, a dzięki naszym umysłom dosiądziemy cudownego wierzchowca Al-Burak wzajemnej narady, jaką nakazuje szariat.

Gdy szybko pokonamy tę przerażającą pustynię, będziemy konkurować z cywilizowanymi narodami jak równy z równym,

ponieważ one są prowadzone drogą wozów zaprzężonych w woły, a my prześcigniemy je w jednej chwili, dosiadając takich pojazdów, jak pociągi i sterowce. Dzięki wsparciu prawdy islamu, która jest zbiorem dobrych cech moralnych, naturalnych zdolności, blasku wiary i głodu ułatwiającego trawienie, dalece prześcigniemy owe narody, tak jak prześcignęliśmy je wcześniej.

Z poczuciem obowiązku, jakie zostało mi dane, kiedy byłem uczniem, a także za zezwoleniem przyznanym przez wolność, mówię, co następuje:

O, dzieci tego narodu! Nie interpretujcie błędnie idei wolności, aby nie została utracona i nie zadusiła nas, sprawiając, że wypijemy przygotowane w innym kielichu dawne niegodziwe idee niewoli.{(*): Tak, później poprzez o wiele bardziej przerażający despotyzm zmuszono nas, byśmy przełknęli niezmiernie gorzką, trującą niewolę.}Wolność ustanowi sama siebie i wzrośnie dzięki stosowaniu prawa, moralności szariatu i dobrym uczynkom. (...)

Bediuzzaman

* * *

Niech żyje szariat Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie)

"Gazeta Religijna" nr 77,

5. marca 1325 r. / 18. marca 1909 r.

Wspaniałe prawo szariatu pochodzi od mowy Przedwiecznego (tur. Kelami Ezeli),zatem będzie trwać aż po wieczność. Nasze wybawienie od haniebnej tyranii nakazującej zło duszy (ar. nafs)leży w poleganiu na islamie poprzez uchwycenie owego mocnego węzła (ar. habl al-matin)[22],poprzez prawdziwe skorzystanie z prawowitej wolności i poprzez poszukiwanie pomocy od wiary (ar. iman).Można spodziewać się, że ten, kto prawdziwie jest niewolnikiem (ar. 'abd)i sługą Stwórcy wszechświata, nie zniży się do tego, by oddawać cześć Jego stworzeniom. Jako że każdy człowiek jest dowódcą we własnym świecie, na wszystkich spoczywa obowiązek większego (duchowego) dżihadu w ich mniejszych światach i mają oni za zadanie ucieleśniać moralność Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) oraz ożywić sunnę Proroka.

O, władcy tego kraju! Jeśli poszukujecie wsparcia, działajcie zgodnie z Bożymi prawami (ar. adatu-llah),w przeciwnym razie przez brak zgodności będziecie tymi, którym odmówiono sukcesu. Fakt, że wszyscy znani prorocy pochodzili z ziem islamu i z ziem Osmanów, jest znakiem i aluzją Bożego zarządzenia (ar. qadr)co do tego, że parą, która wprawi w ruch maszynę postępu ludzi tego narodu, jest religia, a kwiaty w ogrodach Azji i Afryki oraz w sadach Rumelii rozkwitną w promieniach islamu. Religii nie można poświęcać dla tego świata, tymczasem aby usprawiedliwić despotyzm, który obecnie jest martwy, kwestie prawa szari'a wykorzystywano, by dawać je jako łapówki. Cóż innego prócz szkody może wyniknąć z porzucania i poświęcania kwestii przyniesionych przez religię? Choroba w sercach ludzi jest słabością w religii, a zdrowie można odzyskać jedynie poprzez wzmocnienie religii.

Metodą naszej wspólnoty jest umiłowanie miłości jako takiej i żywienie wrogości wobec wrogości, to jest wspomaganie miłości między muzułmanami, aby pokonać żołnierzy wrogości. Co się tyczy naszej

metody, polega ona na przyjęciu moralności Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i na ożywieniu sunny Proroka. Naszym przewodnikiem jest wspaniałe prawo szari'a, naszym mieczem są jego rozstrzygające dowody, a naszym obowiązkiem jest podtrzymywanie słowa Boga!

Bediuzzaman

* * *

Prawda (ar. haqiqat)

"Gazeta Religijna" nr 70,

26. lutego 1324 r. / marzec 1909 r.

Byliśmy członkami Związku Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) od czasów Qalu Bala (królestwa, w którym dusze ludzkie są stwarzane po raz pierwszy).

Tym, co nas łączy, jest tałhid[23].Naszą przysięgą i ślubowaniem jest wiara (ar. iman).Jako że głosimy tałhid,jesteśmy zjednoczeni. Wszystkim wiernym powierzono obowiązek podtrzymywania słowa Boga, ponieważ w tej epoce jest ono najważniejszym środkiem, od którego zależy materialny postęp. Europejczycy miażdżą nas poprzez ich moralną tyranię, wykorzystując bronie nauki i przemysłu, zatem bronią nauki i przemysłu będziemy prowadzić dżihad przeciwko ignorancji, ubóstwu i niezgodzie, które są najbardziej straszliwymi wrogami podtrzymywania słowa Boga. Jeśli chodzi o zewnętrzny dżihad, pozostawimy go diamentowym mieczom rozstrzygających dowodów wspaniałego prawa szari'a. Zwycięstwo nad ludźmi cywilizacji osiąga się poprzez perswazję, nie zaś siłą, jak czynią barbarzyńcy, którzy nie używają rozumu. Jesteśmy obrońcami miłości i nie mamy czasu na wrogość.

Co się tyczy konstytucjonalizmu, to składają się nań sprawiedliwość, wzajemna narada oraz stosowanie siły jedynie zgodnie z prawem. Jako że wspaniałe prawo szari'a powstało trzynaście stuleci temu, żebranie u Europy o osądy prawa nie jest niczym innym, jak tylko wielką zbrodnią przeciwko religii islamu; jest niczym błędne zwracanie się ku północy przy odprawianiu modlitwy.

Siła powinna zamieszkiwać w prawie, w przeciwnym razie rozprzestrzeni się despotyzm. Toاِنَّ اللّٰهَ لَقَوِىٌّ عَزِيزٌ , Zaprawdę,

twój Pan jest Mocny, Potężny!powinna rządzić i kierować sumieniem, to zaś powinno nastąpić poprzez edukację i rozwój cywilizacyjny, w przeciwnym razie despotyzm zawsze zwycięży. Osiągnięcie jedności następuje dzięki przewodnictwu, nie dzięki fantazjom i pragnieniom. Ludzie stali się wolni, jednak wciąż są sługami Boga. Zniesiono wszelkie ograniczenia. Błędy innych nie mogą być usprawiedliwieniem dla własnych błędów człowieka, a rozpacz jest przeszkodą na drodze do wszelkiej doskonałości. Mówienie: "Co mnie to obchodzi, niech pomyśli o tym ktoś inny" jest pamiątką po despotyzmie.

Bediuzzaman

* * *

@

Widok na cytadelę w Van i jaskinie z ogrodu Medresy Horhor Bediuzzamana Saida Nursiego

Podczas rozmowy Bediuzzamana z naczelnym rabinem Stambułu, Emmanuelem Carasso, do jakiej doszło w Salonikach, Carasso nagle przerwał rozmowę, wyszedł i poruszony oraz zaskoczony przyznał się do porażki, mówiąc: "Gdybym został choć trochę dłużej, ten człowiek sprawiłby, że też przyjąłbym islam". Carasso odgrywał ważną rolę, będąc członkiem tajnej organizacji, która podstępnie działała na rzecz rozpadu Imperium Osmańskiego. Miał nadzieję, że przez swą wizytę osiągnie to, iż przekona Bediuzzamana i wykorzysta go, by ten służył jego ideom oraz złym celom. Jak mało wiedział!

* * *

Ostatecznie doszło do nieszczęsnych wydarzeń 31. marca. [24] Około piętnastu hodżów, których imiona pomieszano podczas owych wydarzeń i którzy chcieli prawa szariatu, zostało skazanych na śmierć i powieszonych. Bediuzzaman był sądzony, gdy wieszano ich na szubienicach wzniesionych na dziedzińcu budynku sądu. Wyznaczono mu miejsce przy oknie, przez które mógł ich wyraźnie widzieć. Przesłuchanie prowadził sędzia Hursid Pasza:

-Zatem ty także chcesz szariatu?

-Nawet gdybym żył tysiąc razy, jestem gotów do poświęcenia każdego życia dla jednej prawdy szariatu, ponieważ szariat jest narzędziem szczęścia, jest absolutną sprawiedliwością i cnotą - odpowiedział Bediuzzaman. - Jednak nie jest nimi sposób, w jaki rewolucjoniści chcą szariatu.

Heroiczna obrona Bediuzzamana przed Sądem Wojennym została w owym czasie wydrukowana i opublikowana dwa razy. Kiedy oczekiwał, że zostanie skazany na śmierć, został uniewinniony i nie dziękując sądowi, na czele tłumu, jaki się zebrał, pokonał drogę od Meczetu Bajazyda do Meczetu Sułtana Ahmeda, wykrzykując:"Niech żyje Piekło dla tyranów! Niech żyje Piekło dla tyranów!"

Fragmenty jego mowy obrończej wygłoszonej przed Sądem Wojennym włączamy do niniejszej biografii, aby ujawniły nieco prawdy o wydarzeniach 31. marca i o bohaterskiej obronie Bediuzzamana.

* * *

Niektóre Części Dzieła Zatytułowanego Świadectwo Dwóch Szkół Nieszczęścia Albo Sąd Wojenny I Said Nursi

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪

W Jego Imię, niech będzie Mu chwała!

I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały.

WPROWADZENIE

W czasie, gdy wolność pomieszano z szaleństwem, owa pozbawiona moralnego kręgosłupa tyrania sprawiła, że instytucje rozumu stały się dla mnie miejscami nauki.

W czasie, gdy wprowadzono zamęt, ukazując umiar i uczciwość jako reakcjonizm, nadzwyczajna tyrania (obecnej) konstytucji sprawiła, że więzienia stały się dla mnie miejscami nauki.

O wy, którzy badacie moje świadectwo! Proszę, wyślijcie waszą duszę i wyobraźnię, aby były gośćmi w stanie umysłu ucznia o gorącym temperamencie spośród koczowników, którego umysł i ciało są w stanie zamętu z powodu jego niedawnego zaangażowania w sprawy tej nowej cywilizacji, abyście nie popadli w błąd, oskarżając mnie. Podczas wydarzeń 31. marca powiedziałem Sądowi Wojennemu, co następuje:

-Jako student, kiedy napotykam na jakąś kwestię, stosuję kryteria szariatu. Wiem, że nasza narodowość składa się jedynie z islamu, dlatego moje osądy zawsze są wygłaszane z perspektywy islamu.

Oto moja mowa, którą wygłaszam, stojąc w drzwiach pośredniego królestwa zwanego więzieniem i czekając na stacji zwanej szubienicą na pociąg odchodzący do świata ostatecznego. Przedstawiam moją krytykę bezlitosnych warunków ludzkiego życia społecznego, zwracając się nie do was, lecz raczej do całego rodzaju ludzkiego. Oto dlaczego, zgodnie z tajemnicą słów:

يَوْمَ تُبْلَى السَّرَٓائِرُ

[25] naga prawda w całej swej surowości wyszła zza ogrodzenia serca. Ci, którzy są nietutejsi, nie powinni na nią patrzeć. Przepełniony tęsknotą, jestem gotów na życie ostateczne i chcę odejść do niego wraz z tymi ludźmi, którzy już zostali powieszeni. Jestem niczym rozmiło-wany w starożytnościach Beduin, który słyszy o zadziwiającym pięknie

Stambułu, lecz nigdy go nie widział. Jakże chciałby zobaczyć Stambuł i odwiedzić go! Ja również pragnę odwiedzić świat życia ostatecznego, owo miejsce cudów i zadziwienia, i wciąż żywię ów entuzjazm. Zesłanie mnie tam nie jest dla mnie karą. Jeśli macie na to dość sił, spróbujcie torturować moje sumienie! Każda inna forma tortur, jakiej mnie poddacie, będzie dla mnie zaszczytem, nie karą!

Podczas czasu despotyzmu ten rząd żywił wrogość wobec rozumu, a teraz żywi on złość wobec życia. Jeśli o to chodzi w rządzeniu, niech żyje szaleństwo, niech żyje śmierć i niech żyje Piekło dla tyranów! Oczekiwałem na sposobność do wyrażenia swoich myśli, a ten Sąd Wojenny stał się idealnym miejscem do tego.

Na początku musiałem stawić czoła temu samemu przesłuchaniu, jakiemu zostali poddani wszyscy inni. Zostałem zapytany przez członków Sądu Wojennego:

-Zatem ty także chcesz szariatu? Odpowiedziałem na to:

-Nawet gdybym żył tysiąc razy, jestem gotów do poświęcenia każdego życia dla jednej prawdy szariatu, ponieważ szariat jest narzędziem szczęścia, jest absolutną sprawiedliwością i cnotą. Jednak nie jest nimi sposób, w jaki rewolucjoniści chcą szariatu.

Dalej zapytano mnie:

-Czy należysz do Związku Muhammada?

-Z dumą wyznaję, że jestem jednym z najmniej ważnych jego członków - odpowiedziałem. - Jednak zgodnie z mym opisem, któż prócz ateistów nie należy do owego Związku? Pokażcie mi takiego człowieka!

W tym miejscu przedstawiam wam ową mowę, abym mógł ocalić konstytucję od jakiejkolwiek skazy, ludzi szariatu od rozpaczy, ludzi tego stulecia od przypięcia im przez historię łatki ignorantów i szaleńców, a prawdę od wszelkiego strachu i wszelkich wątpliwości. W tym miejscu rozpoczynam, przytaczając to, co im powiedziałem:

O, paszowie i oficerowie! Streszczenie powodów, dla których zostaliśmy uwięzieni, jest następujące:

اِذًا مَحَاسِنِى اللَّات۪ى اَدَلُّ بِهَا كَانَتْ ذُنُوب۪ى فَقُلْ ل۪ى كَيْفَ اَعْتَذِرُ

co oznacza, że cnoty, które stanowią o moim honorze, uważa się obecnie za przestępstwo kryminalne. Jestem zbity z tropu... Jak mam wyrazić swoje ubolewanie?

Oto, co mówię tytułem wprowadzenia:

Ten, kto jest dzielny, nie zniży się do popełnienia zbrodni, a jeśli zostanie o to oskarżony, nie będzie lękał się kary za nią. Co więcej, jeśli zostanę niesłusznie powieszony, otrzymam podwójną nagrodę jako męczennik. Jeśli pozostanę w więzieniu, to pod rządami, dla których wolność jest jedynie pustym słowem, więzienie z pewnością musi być najbardziej upragnionym miejscem. Daleko lepiej umrzeć jako prześladowany niż żyć jako prześladowca.

Powiem również, że niektórzy ludzie, którzy uczynili politykę narzędziem ateizmu, oskarżają innych o bycie rewolucjonistami oraz o czynienie z religii instrumentu polityki.

Dzisiejsi szpiedzy są znacznie gorsi, niż byli kiedyś. Jak można polegać na ich lojalności? Jak można budować sprawiedliwość na podstawie ich ustaleń? Co więcej, jeśli człowiek zmyśla, wówczas popełnia niesprawiedliwość, kiedy stara się wymierzać sprawiedliwość.Nikt nie jest bez winy, jednakże poprzez wymysły człowiek łączy rozproszone błędy innego człowieka (który na przestrzeni długiego czasu już się poprawił, spełniając dobre uczynki i odznaczając się wieloma innymi zaletami), wyobrażając sobie, że wszystkie owe błędy równocześnie ucieleśniły się w owym człowieku i uważając go za godnego najcięższej kary. Tymczasem takie podejście jest krańcową formą niesprawiedliwości.Przejdźmy teraz do wyliczenia moich przestępstw, których jest jedenaście i pół:

{(*): Zamieszczamy w tym miejscu jedynie te fragmenty, które odnoszą się do metody i usposobienia Autora. Czytelników zainteresowanych całością prosimy, aby sięgnęli do oryginału.}

PRZESTĘPSTWO PIERWSZE:

W zeszłym roku wysłałem poprzez urząd Wielkiego Wezyra telegram do wszystkich plemion na wschodzie. Jego streszczenie jest następujące:

"Na kwestię konstytucjonalizmu i organizmu prawnego, o którym słyszeliście, składają się prawdziwa sprawiedliwość i wzajemna narada, nakazywane przez szariat. Uchwyćcie się ich mocno i działajcie na rzecz ich zachowania, ponieważ nasze szczęście na tym świecie leży w ustroju konstytucyjnym, zaś w despotyzmie to my jesteśmy tymi, którzy najbardziej cierpią". Odpowiedź na ów telegram, jaka nadeszła ze wszystkich zakątków kraju, była pozytywna i korzystna.

Zatem wziąłem na siebie obowiązek ostrzeżenia wschodnich prowincji i nie pozostawiłem ich samym sobie. Aby nowa forma

despotyzmu nie wykorzystała ich beztroski, aby nie mówili: "Cóż mnie to obchodzi?", popełniłem przestępstwo, które doprowadziło mnie przed oblicze tego sądu.

PRZESTĘPSTWO DRUGIE:

W wielu publicznych przemówieniach, które wygłosiłem w meczecie Aya Sofia, w meczetach Bajazyda, Mehmeda Zdobywcy i Sulejmana, zwracając się do uczonych i studentów, poddałem analizie i objaśniłem relacje między tym, co nazywa się konstytucjonalizmem, a prawem szari'a.

Powiedziałem im, że autorytarny despotyzm nie ma nic wspólnego z szariatem, następującymi słowami: Zgodnie z tajemnicą hadisu

سَيِّدُ الْقَوْمِ خَادِمُهُمْ

[26], szariat przyszedł na ten świat, aby zniszczyć okrutny despotyzm i prześladowania tyranów.Władcą narodu jest ten, który mu służy

Jeśli ktokolwiek nie zgadza się z choćby jednym słowem z jakiejkolwiek mowy, jaką wygłosiłem, jestem gotów, by dowieść prawdziwości moich twierdzeń z całą oczywistością. Powiedziałem: "Prawdziwa droga szariatu zaprawdę tkwi w prawdzie usankcjonowanego prawnie konstytucjonalizmu". Zaakceptowałem zatem konstytucjonalizm, przytaczając dowody pochodzące z prawa szariatu.

W odróżnieniu od tych, którzy uganiają się za tą tak zwaną cywilizacją, ani nie przyjąłem jej poprzez ślepe naśladownictwo, ani nie uważałem, by była sprzeczna z prawem szari'a. Nie dawałem szariatu jako łapówki. Jako że starałem się ze wszystkich mych sił, by uchronić szariat przed zepsutymi ideami Europy, zatem popełniłem przestępstwo, z powodu którego traktujecie mnie w taki sposób.

PRZESTĘPSTWO TRZECIE:

Obawiałem się, że członkowie pewnych stronnictw zwiodą blisko dwadzieścia tysięcy moich rodaków (którzy pracując jako tragarze są nieświadomi i naiwni), aby wyzyskać wschodnie prowincje. Odwiedzałem zatem kawiarnie, do których uczęszczali tragarze, i wyjaśniałem im znaczenie konstytucjonalizmu w taki sposób, by mogli je zrozumieć. Oto streszczenie tego, co im mówiłem:

"Despotyzm i tyrania są formami prześladowania. Konstytucjonalizm jest sprawiedliwością i szariatem. Sułtan pozostaje kalifem tak długo, jak długo jest posłuszny rozkazom Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i podąża jego drogą. My również będziemy mu posłuszni. W przeciwnym razie ci, którzy nie są posłuszni

Prorokowi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i prześladują innych, są bandytami, nawet jeśli zdarzy się tak, że będą sułtanami.

Naszymi wrogami są ignorancja, ubóstwo i niezgoda. Będziemy prowadzić dżihad przeciwko owym trzem wrogom bronią przemysłu, edukacji i jedności. Będziemy działać w solidarności z naszymi braćmi Turkami oraz z naszymi sąsiadami, którzy w pewien sposób zachęcają nas do tego, byśmy zachowali czujność, a także do postępu. Żywienie wrogości jest złym czynem. Nie mamy czasu na wrogość. Nie będziemy wtrącać się do spraw rządu, ponieważ nie znamy mądrości zawartej w jego decyzjach...".

Owe słowa dobrej rady miały wielki wpływ na podjętą przez owych tragarzy decyzję o bojkotowaniu Austrii - a niektórzy z nich, jak ja, zbojkotowali całą Europę {(*): Pewnego dnia pewien dżentelmen powiedział Bediuzzamanowi, że ten powinien ubierać się w sposób odpowiedni dla poziomu jego wiedzy. Bediuzzaman odpowiedział na to, mówiąc: "Prawdopodobnie bojkotujesz Austrię, a jednak nosisz austriacką futrzaną czapkę. Tymczasem ja bojkotuję całą Europę. Z tego powodu noszę jedynie to, co jest materialnym i duchowym produktem mojego kraju".} - a także na ich całkowicie mądre postępowanie w owym wielce zawiłym i emocjonującym okresie.

Zatem próbując przywrócić ich wierność sułtanowi i prowadząc wojnę ekonomiczną z Europą poprzez bojkoty popełniłem przestępstwo, by koniec końców cierpieć z powodu tego nieszczęścia, jakie mnie spotyka.

PRZESTĘPSTWO CZWARTE:

Ignorancja i bigoteria z naszej strony sprawiły, że głęboko zasmucił mnie pogląd Europejczyków, którzy utrzymywali, że szariat jest zgodny z despotyzmem. Aby obalić ich idee, w imieniu szariatu przyklasnąłem konstytucji bardziej niż czemukolwiek innemu. Jednakże lękając się, że inny rodzaj tyranii jeszcze raz będzie starał się potwierdzić tamte poglądy, wołałem z całych moich sił, zwracając się do parlamentarzystów w meczecie Aya Sofia, a oto, co im powiedziałem:

"Powinniście postrzegać konstytucjonalizm takim, jaki rzeczywiście jest, a także zaszczepiać właściwe znaczenie konstytucjonalizmu, aby brudne ręce nowego, tajnego i bezbożnego despotyzmu nie splamiły uświęconego ideału, wykorzystując go do ukrycia swej wrogości.

Wolność powinna być uwarunkowana cnotami szariatu. Gdyby ignoranci i ludzie prości mieli nieograniczoną wolność, gdyby pozostawić ich całkowicie i bezwarunkowo wolnymi, staliby się rozpustni i nieposłuszni.

W modlitwie waszej sprawiedliwości kierunek modlitwy (ar. qibla)powinny wyznaczać cztery szkoły prawa muzułmańskiego (ar. mazhab),wówczas wasza modlitwa będzie autentyczna".

Argumentowałem, że prawdę z konstytucjonalizmu można wydobyć wyraźnie, domyślnie lub na podstawie czterech szkół prawa. Jeśli chodzi o mnie, jestem tylko prostym studentem. Wziąłem na siebie obowiązek (ar. fard)ciążący na uczonych, a zatem otrzymałem karcący policzek za popełnienie takiego przestępstwa.

PRZESTĘPSTWO PIĄTE:

Gazety zniszczyły muzułmańską moralność poprzez niegodne publikacje i dwa fałszywe porównania. Owe porównania zniszczyły społeczeństwo, zaś ja publikowałem w gazetach artykuły odrzucające te porównania. Mówiłem:

"O wy, dziennikarze! Pisarze powinni odznaczać się dobrymi manierami, a ponadto powinni być przyozdobieni manierami muzułmańskimi. Ich słowa powinny być bezstronne i wypływać ze zbiorowego sumienia narodu. Polityka wydawnicza powinna być kształtowana przez uczucia religijne i szczere intencje waszego sumienia.Tymczasem poprzez dwa fałszywe porównania, to jest przez porównywanie odległych prowincji do Stambułu, a Stambułu do Europy, wprowadziliście społeczeństwo na bagno, wzbudzając osobiste urazy i pragnienia zemsty. Nie jest słusznym dawanie lekcji z zakresu filozofii naturalnej dziecku, które jeszcze nie nauczyło się alfabetu; nie jest właściwym, by mężczyzna przebierał się w teatralny strój kobiety, a europejskie sentymenty nie mogą mieć zastosowania w Stambule!

Różnice między narodami przypominają podział na terytoria i regiony, a także zależą od zróżnicowania czasów i stuleci. Szata jednego człowieka nie będzie odpowiednią do postury drugiego, a to oznacza, że nie można całkowicie zaakceptować zasad Wielkiej Rewolucji Francuskiej jako podstawowej zasady w naszych poczynaniach. Błędy powstają z zastosowania teorii bez zastanowienia się nad wymaganiami teraźniejszości".

Będąc niewykształconym człowiekiem ze wsi, udzielałem rad tak sprytnym, dowcipnym i pomysłowym dziennikarzom, zatem popełniłem przestępstwo.

PRZESTĘPSTWO SZÓSTE:

Wiele razy byłem świadkiem wzburzenia w licznych wielkich zgromadzeniach. Stałem się niespokojny o to, że prości ludzie zaczną

zakłócać publiczny porządek, aktywnie ingerując w sprawy polityki. Uspokoiłem ich wzburzenie słowami studenta ze wsi, który dopiero co nauczył się tureckiego.

Podsumowując, zdążyłem przed zaburzeniami (które właśnie miały wybuchnąć) wśród studentów zgromadzonych w Meczecie Bajazyda i w meczecie Aya Sofia w dzień urodzin Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a także przed wybuchem rozgorączkowania w Teatrze Ferah. Byetłem w stanie do pewnego stopnia uspokoić zamieszki, w przeciwnym razie stałyby się one kolejną szalejącą burzą.

Jeśli chodzi o mnie, jestem tylko mężczyzną spośród Beduinów. Choć znam intrygi tak zwanych ludzi cywilizowanych, pospieszyłem, by wtrącić się do ich działań, zatem popełniłem przestępstwo.

PRZESTĘPSTWO SIÓDME:

Usłyszałem, że zostało założone stowarzyszenie o nazwie Związek Muhammada. Byłem głęboko zaniepokojony tym, że niektórzy będą czynić zło w swych działaniach w owym uświęconym imieniu. Później usłyszałem, że niektórzy święci mężowie (ar. ałlija)- tacy jak Suheyl Pasza i Szejk Sadik - zmienili wykorzystywanie tego świętego imienia, używając go w sposób bardziej jasny, wyłącznie dla praktykowania aktów czci i posłuszeństwa wobec wzniosłej sunny, zrywając ich połączenia z owym stowarzyszeniem politycznym. Nie mieszali się oni do spraw polityki.

Jednakże znów byłem zaniepokojony. Prawo do tego imienia ma ogół społeczeństwa, a owego prawa nie można ograniczać w żaden sposób. W ten sam sposób można pod pewnym względem uważać mnie za członka wielu stowarzyszeń religijnych, ponieważ uznaję, że wszystkie ich cele są jednym i tym samym. Można zatem powiązać mnie z owym świętym imieniem, jednak zarys mojego opisu Związku Muhammada, którego członkiem się stałem, jest następujący:

Jest to sfera świetlistego łańcucha, rozciągającego się od wschodu do zachodu i od południa do północy. Liczba jego członków przekracza dzisiaj trzysta milionów. Punktem wspólnym oraz więzami owej jedności jest jedność Boga (tałhid).Jego przysięgą i ślubowaniem jest wiara (ar. iman).Członkami owego związku są wszyscy wierni, którzy należą do niego od czasów Qalu Bala (królestwa, w którym ludzkie dusze są stwarzane po raz pierwszy), a rejestrem jego członków jest Strzeżona Tablica (ar. Al-Lałh al-Mahfuz). Wydawnictwami owego związku są wszystkie księgi muzułmańskie. Co się tyczy jego dzienników, to są nimi wszystkie gazety w ogólnodostępnym obiegu, których celem jest podtrzymywanie słowa

Bożego. Klubami i siedzibami tego stowarzyszenia są meczety, szkoły religijne (medresy) i miejsca wspominania Boga (ar. zikr).Jego kwaterą główną jest Al-Haram asz-Szarif - święte miasto Mekka. Przywódcą owego stowarzyszenia jest ten, który był dumą wszystkich światów (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a jego metoda polega na tym, by każda jednostka dokładała starań poprzez własną duszę (ar. nafs),aby ucieleśniać moralność Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), aby ożywiać sunnę Proroka, miłować innych i udzielać rad jedynie wtedy, gdy nie przynoszą one żadnej szkody. Polityką owego związku jest sunna Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a jego konstytucją są nakazy i zakazy prawa szari'a, zaś jego bronią są rozstrzygające dowody szariatu.

Zwycięstwo nad ludźmi cywilizowanymi odnosi się dzięki perswazji, nie dzięki sile, a prawdy powinno się poszukiwać z miłością.

Co się tyczy wrogości, należy zwrócić ją przeciwko bigoterii i barbarzyństwu, a jej celem jest podtrzymywanie słowa Boga. Dziewięćdziesiąt dziewięć procent przepisów szariatu dotyczy moralności i oddawania czci Bogu, życia ostatecznego i cnoty. Do polityki odnosi się zaledwie jeden procent, a tymi, którzy powinni się o to martwić, są nasi polityczni przywódcy. Naszym celem obecnie jest zachęcanie każdego do przejścia ku sercu doskonałości, sprawiając, by ów świetlisty łańcuch rozbrzmiał zwiększoną żarliwością sumienia, ponieważ jedną z najważniejszych przyczyn podtrzymywania słowa Bożego w tej epoce jest postęp materialny.

Jestem zatem członkiem takiego związku. Jestem spośród tych, którzy pracują na rzecz ustanowienia owej jedności. I przeciwnie, nie mam żadnego powiązania z grupami i stronnictwami, które są przyczyną podziału.

Podsumowując: Przysiągłem wierność i posłuszeństwo Sułtanowi Selimowi. Podpisuję się pod jego ideami muzułmańskiej jedności, bowiem ostrzegał on prowincje wschodnie, a one przyrzekły mu wierność. Dzisiaj ludzie ze wschodnich prowincji są takimi samymi ludźmi, jakimi byli wtedy.

Moimi poprzednikami w tej sprawie są: Szejk Dżamal ad-Din al-Afghani; spośród uczonych nieżyjący już Mufti Egiptu, Muhammad Abduh; spośród bezkompromisowych uczonych Ali Suavi; Hodża Tahsin; ludzie, których celem jest muzułmańska jedność, tacy jak Namik Kemal; a także Sułtan Selim, który powiedział:

Niezgoda i podział niepokoją mnie,

Nawet w zakątku mojego grobu.

Kiedy jedność jest rozwiązaniem udaremniającym atak wroga,

Wielki żal sprawia mi myśl, że naród nie może się zjednoczyć.

Są dwa główne powody, dla których starałem się osiągnąć, co następuje:

Po pierwsze:Ocalić imię Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) od tego, by było ograniczanym, a także ogłosić, iż jest ono dostępne dla wszystkich wiernych, w taki sposób, aby nie spowodować podziałów ani nie wywołać podejrzeń.

Po drugie:Zjednoczyć wiernych, by stali się tamą dla fal podziału wywołanych przez te grupy, które stały się przyczyną ostatnich nieszczęść.

Jednak niestety!, czas nie dał mi sposobności po temu. Nadeszła powódź (wydarzeń - uz. red. tur.) i porwała mnie ze sobą. Często mówiłem, że jeśli kiedykolwiek wybuchłby pożar (to jest zamieszki), spieszyłbym, by ugasić choćby jego część. Jednak strój, który nosiłem jako "nauczyciel", stanął w ogniu. Skwapliwie unieważniono moją powierzchowną sławę i odpowiedzialność, jakiej nie mógłbym unieść.

Jestem tylko prostym człowiekiem, a podjąłem się obowiązków przywodzących na myśl najważniejsze zadania, jakie powinni wykonywać parlamentarzyści, senatorowie i ministrowie, a zatem popełniłem przestępstwo.

PRZESTĘPSTWO ÓSME:

Usłyszałem, że żołnierze wstępowali do pewnych stowarzyszeń politycznych. Przypomniało mi to o straszliwych wydarzeniach z czasów janczarów. Byłem dość zaniepokojony i napisałem w gazecie:

"Obecnie najbardziej uświęconym stowarzyszeniem jest stowarzyszenie 'żołnierzy wiary', obejmujące wszystkich, którzy wstępują do armii jako wierzący i gotowi do poświęceń żołnierze, od szeregowca do dowódcy sił zbrojnych. Zadaniami owego najświętszego stowarzyszenia są jedność, braterstwo, posłuszeństwo, miłość i podtrzymywanie słowa Boga. We wszystkich wierzących żołnierzach w pełni przejawiają się owe zadania. Żołnierze są rdzeniem.

Naród i społeczeństwo muszą być połączone z żołnierzami. Jak stowarzyszenie żołnierzy, tak i inne stowarzyszenia istnieją, aby ukazywać miłość i braterstwo pośród narodu. Co się tyczy Związku Muhammada, to jego zakres obejmuje wszystkich wiernych. Nie jest to stowarzyszenie czy grupa, a fundamentami oraz poprzednikami Związku są ghazi[27], męczennicy, uczeni i przewodnicy duchowi. Ani jeden wierzący czy

gotów do poświęceń żołnierz - czy to oficer, czy szeregowiec - nie jest wykluczony z owego związku, aby ci żołnierze zawsze czuli potrzebę zostania jego członkami. Jeśli istnieją inne stowarzyszenia dobrych ludzi, które nazywają się Związkiem Muhammada, nic mi do tego".

Jestem jedynie prostym studentem, a przywłaszczyłem sobie obowiązki tak wspaniałych uczonych, zatem popełniłem przestępstwo.

PRZESTĘPSTWO DZIEWIĄTE:

Tylko z daleka i tylko przez kilka minut przyglądałem się strasznym wydarzeniom 31. marca. Słyszałem liczne żądania wysuwane jako slogany. Jak kolor biały ukazuje się, kiedy szybko wiruje siedem barw, tak tym, co po tysiąckroć zmniejszyło zepsucie w owych różnorodnych żądaniach, co wybawiło społeczeństwo od anarchii i wsparło politykę społeczną, która już miała upaść w ręce jednostek, było używanie etykietki szariatu jako czegoś, co miało być jedynie widoczne (co już się skończyło). Uświadomiłem sobie, że owa sprawa jest straszliwa, posłuszeństwo nie jest łatwym, a przewodnictwo jest nieskuteczne. W przeciwnym razie, jak w każdym czasie, pobiegłbym w podskokach, aby gasić pożar. Jednak prości ludzie byli wielce liczni, zaś moi rodacy byli nieświadomi i naiwni, a ja ujrzałem, że dźwigam swą powierzchowną sławę. Oddaliłem się (od tych spraw - uz. red. pol.) po trzech minutach.

Udałem się do Bakirkoy [28], aby ci, którzy mnie znali, nie zaangażowali się (w owe wydarzenia - uz. red. pol.). Wszystkim, na których się natknąłem, doradzałem, aby unikali zaangażowania się. Gdybym był choćby w drobnym stopniu zaangażowany, to mój strój jest oryginalny, a moja powierzchowna sława już wcześniej przyciągnęła uwagę innych. Rola, jaką mógłbym odegrać, zostałaby uznana za znaczącą - oznajmiłbym, jakie jest moje stanowisko, odpowiedziałbym siłom wojskowym i umarłbym jako odważny człowiek. Wówczas wszyscy mogliby wyraźnie zobaczyć moje zaangażowanie i nie pozostałaby żadna potrzeba przeprowadzenia dochodzenia.

Drugiego dnia zapytałem o dyscyplinę w armii, która jest centralnym punktem naszego życia.

-Oficerowie utrzymują porządek, nosząc mundury szeregowców - powiedziano mi. - Dyscyplina nie została poważnie zagrożona.

-Jak wielu oficerów strzelało? - pytałem dalej. Wprowadzono mnie w błąd, mówiąc:

-Jedynie czterej, a byli to ci, którzy są despotyczni. Ponadto postępuje się w odpowiedni sposób, zgodnie z granicami szariatu (ar. hudud).

Ponadto czytałem gazety i widziałem, że przedstawiają one przewrót jako mający uzasadnienie prawne, zatem pod pewnym względem byłem zadowolony, ponieważ moim najświętszym zadaniem było egzekwowanie i stosowanie zasad szariatu. Byłem jednak głęboko zasmucony tym, że została zagrożona dyscyplina wojskowa. Zatem zwróciłem się do żołnierzy poprzez gazety w ogólnodostępnym obiegu, publikując artykuł (w którym napisałem - uz. red. pol.):

"O, żołnierze! Jeśli wasi zwierzchnicy wyrządzili niesprawiedliwość własnym duszom przez tylko jeden grzech, to poprzez wasze nieposłuszeństwo i przewrót wyrządzacie niesprawiedliwość trzydziestu milionom Osmanów i trzystu milionom muzułmanów, ponieważ godność islamu i Osmanów, a także szczęście oraz utrzymywanie jedności narodowej w pewien sposób żyją dzięki waszej dyscyplinie. Co więcej, żądacie prawa szariatu, jednak sami postępujecie sprzecznie z tym prawem poprzez wasze nieposłuszeństwo".

Zaakceptowałem ich działania i chwaliłem ich męstwo, ponieważ gazety, owi fałszywi tłumacze opinii społeczeństwa, przedstawiały ich działania jako zgodne z prawem. Chwaląc ich, mogłem do pewnego stopnia wpłynąć na nich poprzez moje słowa. Byłem w stanie do pewnego stopnia stłumić przewrót, w przeciwnym razie nie byłoby to takie łatwe.

Nie jestem człowiekiem, który schronił się w bezpiecznym miejscu, nie powiedziałem: "Cóż mnie to obchodzi? Niech ludzie inteligentni pomyślą o tych sprawach", zatem popełniłem przestępstwo...

PRZESTĘPSTWO DZIESIĄTE:

Wraz z uczonymi poszedłem odwiedzić żołnierzy w Ministerstwie Obrony. Dzięki skutecznemu przemówieniu byłem w stanie przywrócić do posłuszeństwa osiem batalionów. Efekt mego przewodnictwa dał się zauważyć później. Oto kopia tego przemówienia:

"O, żołnierze, którzy wierzycie w jedność Boga Jedynego! Honor, godność, szczęśliwość i sztandar jedności trzydziestu milionów Osmanów i trzystu milionów ludzi islamu w pewien sposób opierają się na waszych dyscyplinie i posłuszeństwu. Podczas gdy wasi zwierzchnicy są niesprawiedliwi wobec własnych dusz poprzez jeden grzech, wy postępujecie niesprawiedliwie wobec trzystu milionów wyznawców islamu, ponieważ poprzez wasz bunt wystawiacie na niebezpieczeństwo braterstwo islamu.

Powinniście wiedzieć, że wojsko jest podobne najlepiej uporządkowanej fabryce. Jeśli zbuntuje się jeden tryb w owej fabryce, cała

fabryka zostanie zniszczona. Żołnierze nie powinni mieszać się do polityki, a świadectwem tego jest historia janczarów. Wzywacie do zaprowadzenia szariatu, jednak sami kalacie go i postępujecie sprzecznie z prawem szariatu. Szariat, Koran, hadisy, mądrość i doświadczenie ustanawiają, że obowiązkiem jest posłuszeństwo wobec stałego w religii, miłującego prawdę przywódcy (ar. ul'ul amr).

Wasi przywódcy są waszymi nauczycielami i zwierzchnikami. Jak umiejętny inżynier lub lekarz-specjalista mogą być pod pewnym względem grzesznikami, a nie przyniesie to żadnej szkody ich orzeczeniom w dziedzinie medycyny czy inżynierii, tak samo wy nie bądźcie niesprawiedliwi wobec Osmanów i ludzi islamu, kompromitując waszą dyscyplinę z powodu pomniejszych bezprawnych działań waszych zwierzchników, którzy są wykształceni, którzy są patriotami i muzułmanami, którzy posiadają oświecone umysły i są doświadczeni w sztuce wojennej! Nieposłuszeństwo nie jest równe jednej niesprawiedliwości, lecz jest pogwałceniem praw populacji liczącej miliony ludzi. Jesteście dobrze świadomi tego, że sztandar Bożej jedności spoczywa w garści waszego męstwa, a jej siła bierze się z porządku i dyscypliny.

Tysiąc karnych i posłusznych żołnierzy jest równy stu tysiącom niedbałych i niechlujnych. Oto, czego potrzebujemy teraz, kiedy dzięki swej dyscyplinie, bez jakiegokolwiek rozlewu krwi, pomyślnie osiągnęliście takie cele rewolucji, jakich trzydziestomilionowe społeczeństwo nie mogłoby osiągnąć kosztem wielkiego rozlewu krwi przez sto lat!

Powiem również, że utrata zwierzchnika, który jest patriotą i posiada oświecony umysł, oznaczałaby utratę waszej duchowej siły, ponieważ tym, co zwycięża w dzisiejszych czasach, jest męstwo biorące początek z wiary, intelekt i nauka. Niekiedy jeden oświecony umysł odpowiada setce prostych ludzi.

Poprzez takie męstwo cudzoziemcy starają się was zwyciężyć. Naturalna odwaga sama w sobie nie wystarczy.

Podsumowując, oznajmiam wam porządek oficjalnie zaprowadzony przez tego, który był dumą wszystkich światów (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Posłuszeństwo jest obowiązkiem (ar. fard), przeto nie buntujcie się przeciwko waszym zwierzchnikom. Niech żyją żołnierze! Niech żyje konstytucja zgodna z nakazami religii!"

Przez podjęcie się tak znaczących obowiązków w zastępstwie uczonych, popełniłem przestępstwo.

PRZESTĘPSTWO JEDENASTE:

Byłem świadom nieszczęsnego stanu plemion we wschodnich prowincjach. Pojąłem, że nasza doczesna szczęśliwość w pewien sposób zostanie osiągnięta poprzez nowe nauki tej cywilizacji. Uczeni (ar. 'ulama)muszą być nową drogą dla owych nauk, a medresy - jednym z ich źródeł, aby uczeni religijni mogli zaznajomić się z owymi naukami, jako że to uczeni są tymi, którzy mogą ująć w dłonie wodze woli na poły cywilizowanych obywateli.

Nawołując do tego, przybyłem do stolicy. W owym czasie, pod rządami despotyzmu, który miał przynieść pokój (a obecnie, choć rozdzielony, staje się on jeszcze silniejszy), a który przypisano nieżyjącemu już zdetronizowanemu sułtanowi, odrzuciłem wynagrodzenie i królewskie podarki, jakie sułtan ofiarowywał mi poprzez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego.

Byłem w błędzie, jednak ten mój błąd stał się błogosławieństwem, wyróżniając tych, którzy poszukiwali doczesnego majątku, wiedzą religijną [29]. Wyrzekłem się mego umysłu, lecz nie mojej wolności.

Poświęcając osobiste korzyści, nie skłoniłem się przed owym litościwym sułtanem. Komary (tj. pomniejsi tyrani - uz. red. tur.) dzisiejszego dnia mogą znaleźć we mnie sojusznika nie poprzez siłę, lecz poprzez miłość.

Przez półtora roku działałem tutaj na rzecz promowania edukacji w moich rodzinnych stronach; wie o tym większość mieszkańców Stambułu. Co do mnie, to jestem synem tragarza, a choć położono przede mną tak wiele świata, w tak wielkim ubóstwie nie mogłem wyprzeć się tego, że jestem synem tragarza. Jako że nie byłem w stanie przywiązać się do tego świata, pozostawiając za sobą moje ulubione miejsca, wysokie góry wschodnich prowincji, podjąłem taką inicjatywę dla ludzi tego narodu, a zostałem siłą wysłany do zakładu psychiatrycznego, zaś w okresie Parlamentu Konstytucyjnego uwięziony.

Popełniłem zatem tak wielkie przestępstwo, że oto teraz stoję przed wami podczas tego przerażającego procesu!

Połowa (dwunastego) przestępstwa:Myśląc o zachowaniu Kalifatu, który jest centralnym puntem spajającym sfery islamu; mniemając, że po uświadomieniu sobie swych wad nieżyjący już sułtan, szanowny Abdulhamid Drugi, poczuje skruchę i będzie gotów na przyjęcie rady; myśląc, że "najbardziej rozsądną drogą jest pojednanie", postrzegałem konflikt - który miał stać się początkiem oraz sadzonką uraz i wrogości - w znacznie bardziej pozytywnym świetle. Zwróciłem się zatem do zmarłego już sułtana poprzez artykuł w gazecie, w którym napisałem:

"Zamień ciemny Pałac Gwiazd (tur. Yildiz Sarayi) w uniwersytet, aby stał się wzniosłym niczym Plejady! Zamiast podróżnych i groźnych ludzi osadź w nim ludzi prawdy i aniołów miłosierdzia, aby stał się podobny Rajowi! Zwróć narodowi majątek, jaki podarował ci na budowę pałacu, poprzez ulżenie mu w chorobie ignorancji. Zainwestuj w wielkie uniwersytety religijne. Polegaj na miłości i szczodrości ludzi tego narodu, ponieważ naród jest gwarantem twojej władzy królewskiej. Po tak długim życiu należy myśleć wyłącznie o życiu ostatecznym. Wyrzeknij się tego świata zanim ten świat wyrzeknie się ciebie! Wydaj jałmużnę (ar. zakat)twojego życia doczesnego na drodze twego przyszłego życia.

Teraz porównajmy: Czy Pałac Gwiazd powinien być miejscem rozrywki czy uniwersytetem? Czy powinien służyć turystom czy kształceniu uczonych? Czy powinien być skradziony czy przekazany w podarunku? Co jest lepsze? Niech osądzi, kto jest sprawiedliwy".

Jestem żebrakiem, a udzielałem rad wspaniałemu sułtanowi, zatem w ten sposób popełniłem połowę przestępstwa.

Nie nadszedł jeszcze czas, aby mówić o drugiej połowie owego przestępstwa . {(*): Ten czas nadszedł piętnaście lat później, co stało się przyczyną uwięzienia Nauczyciela na dwadzieścia osiem lat. Odsyłamy was do kwestii omawianej w zakończeniu Dającej światło lampy (tur. Siracu'n-Nur), a dokładnie zrozumiecie drugą połowę owego przestępstwa.}

(...)

* * *

Biada! Cóż za hańba! Ludzie tego narodu tęsknili, będąc spragnieni szczęścia, które tkwi w systemie konstytucyjnym połączonym z nowoczesnym systemem edukacji zgodnej z islamem jako fundamentem naszego życia społecznego. Niestety, żądania narodu zostały udaremnione przez tych, którzy w swych poglądach byli ekstremistami i dodali złą wolę do idei konstytucji, a także przez bezbożne i niedbałe postępowanie tych, których umysły powinny być oświecone.

Ci, którzy są odpowiedzialni za owe utrudnienia, powinni je usunąć. O to apeluję w imieniu całego narodu, o paszowie i oficerowie!

Swiadków owych jedenastu i pół przestępstwa są tysiące; niektóre z nich zaprawdę może potwierdzić połowa Stambułu. Choć przyjmuję karę za owe jedenaście i pół przestępstwa, domagam się odpowiedzi na

moje jedenaście i pół pytania. W zamian za ten błąd należy mi się również zasługa. Powiem tak:

W tym miejscu otwarcie występuję przeciw tej gałęzi despotyzmu, który zdemoralizował wszystkich ludzi, pozbawiając ich jakiegokolwiek dobra duszy, a wywołał uczucie wrogości i spowodował stronniczość oraz podziały poprzez ustanawianie rasistowskich stowarzyszeń. Ich hasłem był konstytucjonalizm, lecz służyły one tyranii i splamiły nazwę Partii Jedności i Postępu.

Każdy ma swego rodzaju opinie, zatem tym, czego potrzebujemy, są powszechny pokój, amnestia i zniesienie wszelkich przywilejów, aby - korzystając z przywilejów - nie spoglądać na innego człowieka jak na robaka i nie siać niezgody.

Mówię bez przechwałek: Jesteśmy prawdziwymi muzułmanami. Możemy zostać oszukani, lecz nigdy nikogo nie oszukamy. Nigdy nie zniżymy się do kłamstwa dla życia tego świata, ponieważ pojmujemy, że,

اِنَّمَا الْح۪يلَةُ ف۪ى تَرْكِ الْحِيَلِ

"najlepszym podstępem jest wyrzeczenie się podstępów".

Ponieważ jednak przysięgałem wierność zgodnemu z prawem i prawdziwemu systemowi konstytucyjnemu, zatem wymierzę policzek każdej formie tyranii, wszędzie, gdzie ją napotkam, nawet jeśli przywdzieje ona szatę konstytucji czy nazwie się konstytucjonalizmem. Myślę, że wrogami konstytucji są ci, którzy ukazując ją jako okrutną, odrażającą i sprzeczną z szariatem, sprawiają, że wzrasta liczba ludzi, którzy sprzeciwiają się zasadzie wzajemnej narady. "Prawdy nie można zmienić przez używanie różnych określeń".

Jako że największym błędem człowieka jest mniemanie, że nie popełnia żadnych błędów, wyznaję, że moim błędem było pragnienie, by ludzie szli za moją radą, zanim zwróciłem uwagę na radę ludzi. Starając się zapewnić przewodnictwo ludziom, zanim stałem się przewodnikiem dla własnej duszy, uczyniłem wezwanie do posłuszeństwa rozkazom Boga (ar. amri bi-l maruf)nieskutecznym, a tym samym poniżyłem je. Co więcej, poprzez doświadczenie ustalono, że kara jest konsekwencją błędu. Niekiedy błąd ukazuje się tak, jakby był powiązany z wykroczeniem, którego nie popełniono, a choć człowiek, który popełnił ów błąd, jest niewinny, otrzymuje wyrok skazujący. Bóg obdarowuje go tym nieszczęściem, doprowadza do jego uwięzienia i zapewnia sprawiedliwość, podczas gdy sąd popełnia niesprawiedliwość, niesłusznie go oskarżając.

O, przywódco polityczny! Miałem swój honor i dobre imię, z którymi służyłem narodowi islamu, a ty je roztrzaskałeś. Miałem powierzchowną sławę, która ukształtowała sama siebie i nie sprawiała mi zadowolenia, a poprzez którą moja rada mogła wywrzeć wpływ na masy - ku mojemu zadowoleniu, zniszczyłeś ją. Teraz mam tylko mało ważne życie, którym jestem zmęczony. Niech będę przeklęty, jeśli lękam się szubienicy! Niech będę znany jako tchórz, jeśli nie pójdę na śmierć ze śmiechem!

Moje pozorne skazanie zakończy się potępieniem waszych sumień, zaś dla mnie będzie sławą, a nie wzgardą. Jednakże wyrządziliście szkodę ludziom, ponieważ zniszczyliście efekty mojej rady. Ponadto przynosicie szkodę również samym sobie, ponieważ moja sprawa będzie rozstrzygającym dowodem w rękach waszych przeciwników. Poddaliście mnie próbie; zastanawiam się, jak wielu ludzi, których uważacie za uczciwych, zachowałoby swą uczciwość podczas takiej próby.

Jeśli konstytucjonalizm polega na tyranii pewnej grupy i jest sprzeczny z prawem szari'a,

فَلْيَشْهَدِ الثَّقَلَانِ اَنّ۪ى مُرْتَجِعٌ

wówczas biorę cały świat, wszystkich ludzi i wszystkie dżinny na świadków tego, że jestem reakcjonistą!

Jedność oparta na fałszu jest kłamstwem, a budowanie pojęcia konstytucjonalizmu w oparciu o zepsucie jest zepsuciem. Prawdziwe znaczenie konstytucjonalizmu na wieki będzie oparte na sprawiedliwości, prawdzie i braku przywilejów.

(...)

W normalnych warunkach straszliwa burza z piorunami, zapisana w historii jako wydarzenia 31. marca, przygotowałaby teren dla potencjalnej tyranii tak wielkiej, że jej skutkami byłyby zguba i zagłada. Słowa wypowiedziane przed Bogiem przez protestujących były wypowiadane w imieniu szariatu, który nieprzerwanie ukazuje swój cud. Lekko przechodząc przez ową burzę, przeklął przed Bogiem gazety wydawane po połowie kwietnia. Prawda natychmiast stanie się widoczna, gdy zbadamy siedem kwestii i siedem stanów, które doprowadziły do owych wydarzeń, a są one następujące:

1. Dziewięćdziesiąt procent ludzi było przeciwnych Partii Jedności i Postępu, zaś cały ruch był powstaniem przeciwko jej prześladowaniu i tyranii.

2.Chodziło o dokonanie zmian wśród parlamentarzystów, którzy znajdowali się w samym centrum sporów stronnictw.

3.Chodziło o ocalenie skrzywdzonego sułtana przed nieuniknionym obaleniem go.

4.Chodziło o stłumienie sprzecznych idei, zrodzonych z namiętności, pobożności i moralności wojska.

5.Chodziło o znalezienie podżegaczy i morderców Hasana Fehmi-beja.

6.Chodziło o ochronę żołnierzy i oficerów, którzy zostali usunięci z wojska, przed niesprawiedliwym traktowaniem.

7.Chodziło o zakazanie rozwiązłości oraz ograniczenie jej zakresu moralnością prawa szariatu, o wprowadzenie zasady "oko za oko" (ar. qisas)oraz zasady ucinania ręki (za kradzież - uz. red. pol.), które dla społeczeństwa są politycznym aspektem prawa szari'a.

Niemniej jednak powierzchnia okazała się bagnem, pułapkę zastawiono, a plan był już w toku. Poświęcono uświęconą dyscyplinę wojska. Podstawowym powodem były stronnicze i złośliwe spory frakcji, a także przesada, kłamstwa i całkowity nieład, używane przez gazety zamiast elokwencji. Jak kolor biały widoczny jest tylko wtedy, kiedy wiruje siedem barw, tak w owych siedmiu żądaniach ukazało się białe światło szariatu, stawiając tamę siłom zepsucia.(...)

Z całych swoich sił mówię, że nasz postęp jest możliwy jedynie poprzez postęp naszego narodu, którym jest islam, a także poprzez ukazanie prawd szariatu. W przeciwnym razie ujrzymy prawdę przysłowia mówiącego o kimś, kto przestał chodzić wedle swego sposobu, a nie był w stanie nauczyć się chodzić inaczej [30]. Zaiste, powinniśmy być zespoleni przez honor i chwałę narodu islamu, nagrodę życia ostatecznego, patriotyzm i zapał muzułmański, umiłowanie kraju i umiłowanie religii. O, paszowie i urzędnicy!, domagam się od was, byście wymierzyli mi karę za moje przestępstwa i byście w tym miejscu udzielili odpowiedzi na moje pytania . {(*): Te pytania doprowadziły do uwolnienia czterdziestu do pięćdziesięciu więźniów.} Jako że islam jest najwspanialszym człowieczeństwem, a szariat najbardziej cnotliwą cywilizacją, zatem przeznaczeniem świata islamu jest, by stał się on owym idealnym miastem, jakie wyobrażał sobie Platon.

Pytanie pierwsze:Jaka jest kara dla łatwowiernego, który z winy kłamstw gazet uważał ów przewrót za usankcjonowany prawnie i szedł za ogólnym prądem oraz powszechnie przyjętym zwyczajem?

Pytanie drugie:Jeśli człowiek przybrał kształt węża, gubernator [31] przywdział szatę złodzieja, a konstytucja przybrała formę tyranii, jaka

będzie kara dla tych, którzy ją atakują? Być może oni naprawdę są wężami, złodziejami lub tyranami?

Pytanie trzecie:Czy tyrania może być ograniczona wyłącznie do (rządów - uz. red. pol.) jednej osoby? Czyż wielu ludzi nie może być tyranami? Wierzę w to, że źródłem siły powinno być prawo, w przeciwnym razie otrzymamy tyranię, a wtedy w krótkim czasie zaczną prosperować komitety rewolucyjne.

Pytanie czwarte:Czy większą szkodę przynosi skazanie jednego niewinnego, czy wybaczenie dziesięciu kryminalistom?

Pytanie piąte:Czyż nie jest tak, że fizyczne prześladowania ludzi handlu i myślicieli, prócz tego, że są nieskuteczne, prowadzą do zwiększenia waśni i niezgody?

Pytanie szóste:Jak można osiągnąć jedność narodu, która jest podstawą naszego życia społecznego, jeśli nie przez zniesienie przywilejów?

Pytanie siódme:Choć naruszanie zasady równości i ograniczanie jej stosowania do jedynie niektórych grup może wydawać się sprawiedliwym, czyż pod pewnym względem nie można uznać takiego postępowania za prześladowanie i złośliwość? Co więcej, ustalono niewinność osiemdziesięciu procent więźniów w owym więzieniu, którym wypłacono odszkodowanie i zwolniono ich. Wobec takiej sytuacji, czyż myśl o zemście w oczach ogółu społeczeństwa nie stanowiłaby wrogości? Nie mam Sądowi Wojennemu nic do powiedzenia (w tej sprawie - uz. red. pol.); niech martwią się o to jego informatorzy.

Pytanie ósme:Jeśli pewna grupa postrzegała samą siebie jako uprzywilejowaną i siłą, stale drażniąc wrażliwość wszystkich ludzi, sprawiła, że każdy zdawał się być przeciwny konstytucji; jeśli w końcu wszyscy zareagowali na działania owej upartej tyranii zgodnie z tym, co ci ludzie sami nazywają konstytucjonalizmem - to kogo powinno się za to obwiniać?

Pytanie dziewiąte:Jeśli ogrodnik otwiera bramę ogrodu i zaprasza wszystkich, aby weszli do środka, to któż będzie winien, jeśli ogród zostanie zniszczony?

Pytanie dziesiąte:Jeśli ludzie są wzywani przed sąd po tym, jak przyznano im wolność myśli i wolność słowa, czyż nie jest to równoznaczne z planem wyrządzenia krzywdy temu bezradnemu narodowi? Jeśli tak by się nie stało [32], to czyż nie można wyobrazić sobie tego, że do przeprowadzenia tego planu zostałby wykorzystany inny pretekst?

Pytanie jedenaste:Wszyscy przysięgają na konstytucyjny model rządów, co jednak, jeśli ktoś sprzeciwia się tym, którzy sprzeciwiają się znaczeniu konstytucji, lub zachowuje milczenie? Czyż nie byłaby wymagana od niego pewna forma pokuty? Czyż nie uczyniłoby to kłamców z ludzi tego narodu? Czyż nie sprawiłoby to, że niewinne społeczeństwo zaczęłoby być postrzegane jako kłamliwe, dotknięte demencją i lekkomyślne?

Podsumowując:Obecnie panuje krańcowa forma tyranii i prześladowań. Jest tak, jakby odrodziły się despotyzm i szpiegostwo; jakby nie chodziło o odzyskanie wolności od Sułtana Abdulhamida, lecz raczej o zwielokrotnienie i spotęgowanie tego, co było pomniejszą i drobną formą tyranii.

Połowa (dwunastego) pytania:Gdyby miał wystąpić ktoś, kto powie o człowieku mającym ciało tak delikatne i słabe, iż nie mógł znieść ukąszeń komarów i pszczół, a lękałby się ich tak, że ledwie mógłby je odganiać: "Jego zamiarem nie jest pozbycie się komarów, ale zbudzenie czujności wielkiego lwa i sprawienie, że ów lew nie da mu spokoju"... Zastanawiam się, jakiegoż głupca mógłby wystrychnąć na dudka tymi słowami!

Co do drugiej połowy pytania, nie zezwolono mi, abym ją ujawnił!

O, paszowie i oficerowie! Z całych swych sił mówię, że na wieki trwam przy ogólnych prawdach, jakie opublikowałem we wszystkich moich artykułach.

Przypuśćmy, że historia wezwie mnie przed sąd szariatu, przed sąd epoki szczęśliwości (naszego Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie - uz. red. tur.). Przedstawiłbym im dokładnie te same prawdy, jakie opublikowałem; co najwyżej odziałbym je w szatę typową dla tamtych czasów. Przypuśćmy, że zostanę wezwany przed krytyczny sąd umysłów następnych trzystu lat, poczynając od teraz. Łatając pęknięcia w ich rozległości i rozwoju, przedstawiłbym ponownie te same prawdy, jedynie w nowy sposób.Oznacza to, że rzeczywistość się nie zmienia; rzeczywistość jest prawdą.

اَلْحَقُّ يَعْلُو وَلَا يُعْلٰى عَلَيْهِ

Prawda zawsze zwycięża; prawda nie może zostać pokonana.

Naród się zbudził. Jeśli naród jest wprowadzany w błąd przez podburzające i umiejętnie sfabrykowane stwierdzenia, nie przetrwa. Życie złudzenia, które przyjmuje się jako prawdę, trwa krótko.

Płomień myśli ogółu rozproszy krotochwilne i bałamutne idee, i ujawni prawdę, in sza'a-llah.W waszym będącym torturą więzieniu czas

i miejsce były straszliwe i okrutne, więźniowie barbarzyńscy, dziennikarze byli szkodnikami, myśli były rozproszone, serca udręczone, sumienia zasmucone i zrozpaczone, urzędnicy od początku czerpali przyjemność z nieszczęść innych, a strażnicy byli agitatorami. Jednakże jako że mam czyste sumienie, taki stan rzeczy był dla mnie rozrywką, a różnorodne nieszczęścia zacząłem odczuwać tak, jakbym słuchał muzyki. Co więcej, w tym więzieniu ukończyłem lekcję, jaką w zeszłym roku otrzymałem w zakładzie psychiatrycznym. Podczas długiego nieszczęścia otrzymałem długą lekcję.

Dzięki smutkom człowieka niewinnego i prześladowanego, które są przyjemnościami tego świata, pojąłem lekcję mówiącą o okazywaniu współczucia słabym, a żywieniu krańcowej wrogości wobec okrucieństwa.

Mam silną nadzieję, że płacz wzbijający się z głębokich smutków tak wielu niewinnych serc, ich biadania i lamenty wzniosą się, by ukształtować chmurę miłosierdzia. Wraz z ustanowieniem nowych państw muzułmańskich w świecie islamu owe chmury wypełnione miłosierdziem już zaczęły się kształtować. Jeśli ta cywilizacja ma kłaść podwaliny pod tak niegodne przestępstwa i oszczerstwa, które prowadzą do buntu, pod bezwzględne myśli o zemście, pod diabelskie podszepty stwierdzeń podżegaczy i pod niedbałą postawę w religii, wówczas biorę wszystkich na świadków tego, że ponad pałace szczęśliwości tej tak zwanej cywilizacji, w których ropieje wrogość, przedkładam namioty nieujarzmionych koczowników z wysokich gór wschodnich prowincji, w których leżą pola absolutnej wolności. Wolność myśli, wolność słowa, życzliwość i spokój serca, których nie widzę w tej nikczemnej cywilizacji, w doskonały sposób panują w górach wschodnich prowincji.

Wedle mojej wiedzy, ludzie pióra powinni być uprzejmi, a jednak widzę, jak niektóre pozbawione dobrych manier gazety szerzą wrogość. Jeśli taki jest poziom ich dobrych manier, jeśli opinia publiczna ma być czymś tak zawiłym, zaświadczam, że wyrzekam się takiej literatury i nie jestem z nią w żaden sposób związany. Powrócę na szczyty gór opodal mego rodzinnego miasta, na górę Basit, aby studiować gwiazdy i ich inskrypcje w niebiosach zamiast gazet.

Przestrzeń naszego blasku jest wolna od skazy długu wdzięczności;

Wyrzeczenie się wzniosłych i niskich rang jest dla nas wiecznym błogosławieństwem;

Oddaliłyśmy się od pijaństwa ambicji i palących pragnień

Do tego stopnia, że odrzuciłyśmy zjednoczenie z tymi, których miłujemy.

Napomnienie: Moje wyrzeczenie się tak zwanej cywilizacji sprawi, że zaczniecie się zastanawiać. Zaiste, wolę pozostać Beduinem niż trzymać się cywilizacji przemieszanej z tyranią, rozpustą i upodleniem.

Ta cywilizacja prowadzi ludzi do nieszczęsnego i rozwiązłego stanu, jednakże jako że prawdziwą cywilizacją jest służenie postępowi i doskonałości rodzaju ludzkiego oraz urzeczywistnianie tych cech ludzkiej natury, które pozostają w sferze możliwości, zatem patrząc z tej perspektywy, pragnienie cywilizacji jest pragnieniem człowieczeństwa.

Ponadto powód mojego entuzjazmu dla konstytucji oraz pragnienia jej jako ideału jest następujący:

Najważniejszą bramą wiodącą do przyszłego postępu świata islamu i Azji jest wolność w ramach konstytucjonalizmu i domeny szariatu, zaś klucz do szczęścia i wniebowstąpienia islamu znajduje się w naradzie (ar. szura)w granicach konstytucjonalizmu.

Zaiste, do tej pory trzysta siedemdziesiąt milionów muzułmanów było miażdżonych przez tyranię cudzoziemskich sił. Dzisiaj, kiedy suwerenność islamu panuje nad światem, a szczególnie nad Azją, każdy muzułmanin z osobna oraz wszyscy razem powinni mieć prawdziwy udział w owej suwerenności, a wolność jest jedynym rozwiązaniem, jakie może wybawić z niewoli trzysta siedemdziesiąt milionów muzułmanów. Nawet jeśli przypuszczamy, że dla ustanowienia tej wolności wielką stratę poniesie społeczność dwudziestu milionów ludzi, niechaj zostaną oni poświęceni dla tej sprawy. Oddamy dwadzieścia milionów, aby w zamian otrzymać trzysta.

Biada! Cóż za wstyd! Narodyirasywobrębie naszego świata są przemieszane jak powietrze, nie zaś jak woda. In sza'a-llah,w rezultacie połączenia energii prawdy islamu i mocy, jaka jest wynikiem oświecenia poprzez poznanie islamu, zostanie ustanowiona zrównoważona sprawiedliwość.

Niech żyje legalny konstytucjonalizm!

Niech będzie błogosławiona oświecona wolność, całkowicie ukształtowana i rozwinięta w oparciu o podstawy prawd szariatu!

Bediuzzaman Said Nursi

* * *

Bediuzzaman nie pozostał długo w Stambule, wyjechał do Van. Kiedy podróżował przez Batumi, zatrzymał się w Tyflisie (Tbilisi) i wspiął się na górujące nad miastem wzgórze znane jako Wzgórze Szejka San'ana. Kiedy spoglądał na roztaczający się dokoła widok, podszedł do niego rosyjski policjant i wywiązała się między nimi następująca rozmowa:

-Na co spoglądasz z taką uwagą? - zapytał policjant.

-Układam plany mojej medresy - odparł Bediuzzaman.

-Skąd jesteś?

-Z Bitlis.

-Tutaj jest Tyflis!

-Bitlis i Tyflis są braćmi.

-Co masz na myśli?

-W Azji i w świecie islamu zaczęły ukazywać się trzy światła, jedno po drugim - powiedział Bediuzzaman. Kiedy rozmawiam z tobą, słabną trzy poziomy ciemności, umieszczone jeden nad drugim. Pewnego dnia ta zasłona despotyzmu zostanie podarta i zniknie, a ja powrócę, aby zbudować tutaj moją medresę.

-Cóż to za pech dla ciebie! Jestem zdumiony tym, jak wiele masz nadziei.

-Ja zaś jestem zdumiony twoim rozumowaniem! Czyż byłoby możliwe, by ta zima trwała bez końca? Po każdej zimie następuje wiosna, a po każdej nocy przychodzi dzień.

-Przecież świat islamu został rozerwany na części!

-Poszli na studia - powiedział Bediuzzaman. - Oto Indie, jeden ze zdolnych synów islamu, który studiuje na brytyjskim uniwersytecie. Oto Egipt, mądry syn islamu, który pobiera lekcje od brytyjskiej administracji. Oto ziemie Kaukazu i Turkiestan, dwaj dzielni synowie islamu, którzy ćwiczą się w rosyjskiej szkole wojskowej. I tak dalej... Czyż nie widzisz, że kiedy owe szlachetne dzieci otrzymają dyplomy, każde z nich stanie na czele kontynentu i wzniesie sztandar ich potężnego i sprawiedliwego ojca, islamu, ponad horyzontami doskonałości? W ten sposób, poprzez przezwyciężenie wszelkich przeciwności, jakie przygotował dla nich los, oznajmią przed Bożym zarządzeniem (ar. qadr)tajemnicę przedwiecznej mądrości zawartej w ludzkości.

* * *

Po przybyciu do Van Nauczyciel odwiedzał poszczególne plemiona, dostarczając im przewodnictwa w kwestiach społeczeństwa, cywilizacji, wiedzy i życia. Później opublikował księgę na ten temat zatytułowaną Debaty

(tur. Munazarat),spisaną w stylu pytań i odpowiedzi.

Rozmowy, jakie Bediuzzaman prowadził z politykami z jednej strony, a zwykłymi ludźmi z drugiej, są zaiste intrygujące. Jednakże we wszystkich owych rozmowach było jasne, iż jedynym celem tego człowieka jest rozpowszechnianie światła islamu i prawd Koranu po całym świecie. Żył tak, aby wypełnić swój obowiązek głosiciela Koranu.

NIEKTÓRE Z DYSKUSJI I DEBAT JAKIE BEDIUZZAMAN PRZEPROWADZIŁ Z PRZEDSTAWICIELAMI PLEMION WSCHODNICH

Pytanie:Cokolwiek się stanie, nie chcemy, by jakakolwiek szkoda spotkała religię?

Odpowiedź:Islam jest jak słońce, którego nie można zgasić, dmuchając na nie. Jest jak jasny dzień, którego nie można zamienić w noc, zamykając oczy. Ci, którzy zamykają oczy, czynią dzień nocą jedynie dla samych siebie.

Ponadto czy lepiej powierzyć i pozostawić ochronę religii pokonanemu i nieszczęsnemu naczelnikowi wraz z nadskakującymi mu urzędnikami i bezmyślnymi oficerami policji, czy też lepiej, kiedy religia jest chroniona przez świetlisty filar, który powstaje z połączenia blasków Bożych świateł i świetlistych iskier dążeń zgodnych z islamem (dzięki czemu owe światła oraz iskry stają się źródłem muzułmańskich emocji, przewodzących społeczeństwu, a także litości wiary w ludzkich sercach), kiedy jest strzeżona przez taki diamentowy miecz? Sami zadecydujcie.

Tak, ów świetlisty filar zaiste podejmie się obowiązku ochrony religii, przyjmując go na głowę swego męstwa, na oko swej rozwagi i na barki swych wysiłków. Możecie już zobaczyć przebłyski spośród jego różnorodnych świateł, które ostatecznie połączą się i będą działać w harmonii. Nauka filozofii ustaliła, że emocje religijne, a szczególnie słowa zgodnej z naturą i prawdziwej religii, wywierają większy wpływ, jej osądy są bardziej wzniosłe, a działania bardziej znaczące.

Zaiste, nawet jeśli komar przestanie jazgotać, a pszczoła brzęczeć, nie pozwólcie, by wasz entuzjazm zaniknął i nigdy się nie zniechęcajcie. Muzyka Boga, która sprawia, że w jej takt kołysze się cały wszechświat i wprawia w drżenie tajemnice prawdy, nigdy nie cichnie, lecz jej głośny dźwięk słychać nieprzerwanie.

Przedwieczny Sułtan, Który jest Sułtanem Sułtanów, wypełnił cały wszechświat tą muzyką zwaną Koranem. Jej dźwięk wypełnia całe niebiosa i uderza w muszle będące mieszkaniami dla pereł intelektu - w serca i usta uczonych, szejków i kaznodziejów. Jej rozmaite dźwięki rezonują, powodując, że świat coraz głośniej rozbrzmiewa. Piętno i pieczęć owych wibracji tworzą księgi islamu, które stają się niczym strunowy instrument muzyczny, a każdy akord oznajmia zapis w jego niepowtarzalnym języku. Czyż zatem może być tak, by ci, którzy nie są w stanie usłyszeć uszami swoich serc owego niebiańskiego i duchowego dźwięku lub nie zważają na niego, mieli kiedykolwiek usłyszeć wibracje i brzęczenie przywódcy lub rządowego urzędnika, które przeciwnie, nie są głośniejsze niż bzyczenie komara?

(...)

Pytanie:Wolność zinterpretowano jako krańcowo szkodliwą. Zaprawdę, powiedziano nam, że wolność pozwala ludziom na popełnianie wszelkiej rozpusty i podłości, a nikt na to nie zareaguje, o ile innym nie stanie się żadna krzywda. Czy tak jest?

Odpowiedź:Ci, którzy tak mówią, faktycznie oznajmiają o własnych podłych i rozpustnych działaniach, nie zaś o swej wolności. Wygadują bzdury podobne dziecinnym wymówkom.Jest koniecznym, aby ta delikatna wolność miała dobre maniery i była upiększona przestrzeganiem szariatu. W przeciwnym razie wolności w rozpustnych i podłych uczynkach nie można uznać za wolność. Jest ona raczej zezwierzęceniem, tyranią Szatana i popadnięciem w niewolę nakazujących zło dusz.

Powszechna wolność jest bezpośrednim wynikiem wolności jednostki na najniższym poziomie. Wolność wymaga tego, by ani nie krzywdzić innych, ani też nie krzywdzić samego siebie.

Jednak, o ludzie spośród koczowników!, wasza wolność nie jest wolnością kompletną. Druga połowa wolności polega na tym, by nie zakłócać wolności innych. Prócz tego wolność, która jest przesiąknięta barbarzyństwem, a istnieje tylko na tyle, by przetrwać, można znaleźć również pośród górskich zwierząt, jakie są waszymi sąsiadami. Prawda

jest taka, że jeśli istnieje choć jedna rzecz, z której owe nieszczęsne dzikie zwierzęta czerpią przyjemność i pociechę, jest nią ich wolność.

Natomiast wolnością, która lśni jasno jak słońce, która jest umiłowaną przez dusze i zgodną z klejnotem człowieczeństwa, jest wolność przebywająca w pałacu szczęśliwości cywilizacji, przyozdobiona i przyodziana w ćwiczenie wiedzy, cnoty oraz islamu.

(...)

Pytanie:Jak wolność może być przymiotem wiary?

Odpowiedź: Honor i męstwo wiary znajdują się w człowieku, który dzięki więzi, jaką daje wiara, staje się sługą Sułtana wszechświata i nie zniży się do tego, aby poniżać się przed kimkolwiek innym. Nie pozwoli mu to zaakceptować żadnej tyranii ani też pozostawać pod rządami jakiegokolwiek despotyzmu. W ten sam sposób litość jego wiary nigdy nie pozwala mu na pogwałcenie wolności i praw innego człowieka.

Zaiste, uczciwy sługa sułtana nigdy nie poniży się do tego, aby być prześladowanym przez pastucha, i tak samo nigdy nie poniży się do tego, aby prześladować bezsilnego człowieka.Zatem im większa doskonałość wiary, tym wspanialej lśni wolność.Spójrzcie na epokę szczęśliwości [33].

Pytanie:Jak możemy być prawdziwie wolni w obecności znamienitego człowieka, jak gubernator, szejk czy uczony? Ich prawem jest górowanie nad nami poprzez ich cnoty, które sprawiają, że czujemy się jak więźniowie.

Odpowiedź: Zarządzanie prowincją, bycie szejkiem czy znamienitym człowiekiem wymagają pokory i skromności, nie arogancji i tyranii. Ci, którzy przejawiają arogancję, nie są dojrzałymi szejkami, zatem nie powinniście uważać ich za wielkich.

(...)

Pytanie:Cóż za nieszczęście! Co mamy powiedzieć owym przerażającym wężom, które już czekają z otwartymi paszczami, gotowe do tego, by zatruć nasze życie społeczne, rozerwać nasz naród na strzępy i przemienić nasze nadzieje w rozpacz?

Odpowiedź:Nie lękajcie się. Wraz z triumfem cywilizacji cnota i wolność zaczynają ważyć coraz więcej w świecie ludzkości. Krok po kroku, nieuchronnie odciążą drugą szalę wagi. Jeśli przyjąć że - niech Bóg uchroni! - zabiją nas i rozerwą nas na kawałki, możecie być pewni, że umrze nas dwudziestu, lecz powróci do życia trzystu. Strząsając z naszych głów kurz poniżenia i niezgody, oświeceni i zjednoczeni poprowadzimy

karawanę ludzkości. Nie będziemy lękać się śmierci, której wymaga najbardziej istotne, fundamentalne i wiecznie trwające życie. Nawet jeśli umrzemy, islam przetrwa. Niech będzie błogosławiony ten uświęcony naród!

Pytanie:Jak możemy być równi nie-muzułmanom?

Odpowiedź:Równość nie tkwi w cnotach i w honorze, lecz w prawie. Szach i biedak stają przed prawem jako równi sobie. Czyż miałoby być możliwe, by szariat, który prosi nas, abyśmy nie deptali mrówki i zabrania jej dręczenia, miał nie dbać o prawa synów Adama! Przenigdy... To raczej my się do niego nie stosowaliśmy. Zaiste, proces Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad) z prostym żydem, a także fakt, że ten, z którego jesteście dumni, Salah ad-Din Ajjub [34], stawił się przed sąd na żądanie prostego chrześcijanina, poprawią was w tym błędzie .

{(*): Głęboka nadzieja i pociecha, jakie Bediuzzaman odczuwał dzięki przymiotowi światła, doprowadziły do tego, że stary Said żarliwie pracował na rzecz wolności, czyniąc politykę narzędziem islamu. Jednak po raz kolejny przewidując przyszłość, przekazał wiadomości o niszczącym i bezbożnym absolutnym despotyzmie, którego nadejście wywnioskował pięćdziesiąt lat temu (tj. pięćdziesiąt lat przed redakcją niniejszej biografii - uz. red. pol.) ze znaczenia hadisu. Czuł, że przez kolejne dwadzieścia pięć lat rządy owego absolutnego despotyzmu będą czynnie zaprzeczać głoszonym przez Saida słowom pocieszenia i nadziei. Zatem mówiąc: "Szukam schronienia u Boga przed Szatanem i polityką" wycofał się z polityki i stał się nowym Saidem.}

Konstytucjonalizm jest suwerennością ludzi. Rząd staje się sługą ogółu. Kiedy konstytucjonalizm wprowadza się w życie we właściwy sposób, pułkownik czy gubernator nie są przywódcami, lecz raczej płatnymi sługami ogółu. Nie-muzułmanin nie może być szefem rządu, lecz może być sługą ogółu. Załóżmy, że oficjalne stanowisko jest rodzajem roli przywódcy. Gdy tylko trzy tysiące ludzi będą mieć udział w przywództwie i oficjalnych stanowiskach naszego kraju, dla trzystu tysięcy obywateli państw muzułmańskich całego świata stanie otworem droga do przywództwa i oficjalnych stanowisk. Strata, po której następuje tysiąckrotny zysk, nie jest stratą.

* * *

ODPOWIEDŹ NAUCZYCIELA

W KWESTII WYDARZEŃ 31. MARCA

Podczas wydarzeń trzydziestego pierwszego marca widziałem następujący stan rzeczy:

Orędownicy i obrońcy islamu, którzy byli rzecznikami konstytucjonalizmu, patriotami i bohaterami, wzięli czynny udział we wprowadzaniu w życie daru konstytucjonalizmu. Postrzegali go jako klejnot życia, dzięki któremu sprawią, że rządzący w swej modlitwie sprawiedliwości zwrócą się ku przewodnictwu. Udzielali rad i wprowadzali w życie pewne szczegóły, aby utrzymać święte miano szariatu mocą konstytucji. Chcieli unieśmiertelnić konstytucję siłą szariatu, a wszystkie błędy przeszłości przypisać postępowaniu sprzecznemu z prawem szari'a. Jednak później ci, którzy nie potrafiliby odróżnić prawej strony od lewej, krzyczeli naśladując patriotów: "Chcemy szariatu!", ponieważ - niech Bóg uchroni! - uważali oni szariat za odpowiedni dla despotyzmu. Prawdziwy cel stał się trudny do osiągnięcia, a plany zostały opracowane. Wówczas pojawili się pewni ludzie ukryci za fałszywymi maskami dokładania starań, którzy pogwałcili uświęcone imię szariatu. Oto skaza, jakiej należy się strzec!

{(*): Zatrzymajcie się i zwróćcie uwagę na te słowa. Ci, którzy nieśli ze sobą wzniosłe wezwanie, zamilkli w obliczu owych wydarzeń. Zawistne gazety uciszyły prawdziwe wezwanie wolności. Zastosowanie konstytucjonalizmu ograniczono do kilku jednostek, a jego bohaterowie rozproszyli się.}

(...)

Prawdziwie wierzę w to, że nawet jeśli ich umysły i idee całkowicie odeszły od islamu, to wrodzona natura i sumienie człowieka mającego muzułmański rodowód nigdy nie porzucą islamu. Nawet jeśli ludzie są najbardziej głupi i rozpustni, będą popierać islam, który jest mocnym murem dającym oparcie, szczególnie jeśli są zaznajomieni z polityką.

Co więcej, od epoki szczęśliwości aż do obecnych czasów historia nigdy nie odnotowała tego, by muzułmanin myśląc w sposób racjonalny przedłożył inną religię nad islam. Są tacy, którzy wyrzekli się religii, ale to już inna sprawa, zaś co się tyczy naśladownictwa, to nie ma ono znaczenia. Tymczasem wyznawcy innych religii z całą pewnością wchodzili do sfery islamu dzięki rozsądkowi, umysłowi i rozstrzygającym świadectwom, i nadal tak czynią.Jeśli będziemy w stanie ukazać prawdziwy

islam, prawdę i uczciwość godną islamu, w przyszłości ludzie będą przyjmować islam całymi grupami.

Historia uczy nas również tego, że ludzie islamu stawali się cywilizowani w stopniu proporcjonalnym do tego, w jakim stosowali się do prawd islamu. Co tyczy się innych, to stawali się ludźmi cywilizowanymi w stopniu odwrotnie proporcjonalnym do tego, w jakim trzymali się swojej religii.

Prawda uczy nas tego, że ludzkość, która się zbudziła, nigdy nie może istnieć bez religii. Szczególnie wtedy, gdy człowiek zbudził się i pojął, co to znaczy być człowiekiem, stając się kandydatem do (szczęśliwej - uz. red. pol.) przyszłości i wieczności; tacy ludzie nigdy nie mogą żyć jako ateiści. Przebudzona ludzkość, która nie osiągnęła punktu, w jakim znajdzie wsparcie przeciwko atakom wszechświata, ani punktu zbawienia, w jakim rozkwitną jej nieskończone pragnienia - to jest owej sadzonki prawdy, jaką jest religia prawdziwa - nie przeżyje. To z powodu owej tajemnicy w każdym człowieku zbudziło się pragnienie odnalezienia prawdziwej religii, co oznacza, iż jest to pozytywnym znakiem tego, że naturalną religią ludzkości będzie islam.

O, wy nieuczciwi ludzie! Jak to możliwe, że uważaliście prawdy islamu - który może objąć, zjednoczyć, utrzymać przy życiu i rozświetlić cały wszechświat - za tak restrykcyjne, że uznaliście, iż tyczą się one tylko ludzi biednych i fanatyków, i spisaliście na straty połowę jego wyznawców? Cóż sprawia, że jesteście tak zuchwali, by wyobrażać sobie, że świetlisty pałac islamu - który jest wszechstronnym systemem prawnym, łączącym w sobie wszelkie doskonałości, aby dostarczyć zaopatrzenie wszystkim wzniosłym uczuciom człowieczeństwa - jest niczym czarny namiot żałobny, że ograniczacie jego prawa do nielicznych ludzi zubożałych, żyjących jak Beduini i takich, którzy są reakcjonistami?

Pytanie:Posuwasz się za daleko i zaczynasz brać wyobrażenia za rzeczywistość. Znieważasz nas, traktując nas tak, jakbyśmy byli ignorantami. Żyjemy u kresu czasu, a sprawy będą miały się jedynie gorzej!

Odpowiedź: Dlaczego świat miałby być dla każdego światem postępu, a jedynie dla nas światem upadku? Jeśli tak myślicie, wobec tego przestaję do was przemawiać i zwracam się w tym miejscu do ludzi przyszłości:

O wy, Saidowie, Hamzowie, Omerowie, Osmanowie, Tahirowie, Jusufowie, Ahmedowie i inni, którzy uważnie słuchacie słów Światła i obserwujecie nas ukrytym spojrzeniem ze świata tego, co niewidzialne (ar. ghajb),ze wzniosłej epoki, która nadejdzie za trzysta lat, do was się zwracam! Unieście głowy i powiedzcie: "To jest prawda!",

a powinniście być zobowiązani, aby tak uczynić. Jeśli współcześni nie poświęcają mi żadnej uwagi, niechaj tak będzie. Wołam do was przez telegraf bez drutu, który sięga z dolin przeszłości zwanej historią aż do waszej wzniosłej przyszłości. Cóż mogę uczynić? Choć spieszyłem się, przybyłem zimą, jednak wy przybędziecie podczas rajskiej wiosny. Ziarna Światła, które teraz zostały zasadzone, wykiełkują na waszych polach. Oto, czego oczekujemy w zamian za naszą służbę:

Kiedy przybędziecie do tej epoki przeszłości, odwiedźcie nasze groby. Przynieście kilka darów owej wiosny do cytadeli, która strzeże grobu mojej medresy Horhor ,{(*): Odnosi się to do cytadeli w Van, będącej nagrobkiem medresy Horhor, która z kolei była wzorem dla Medresetu'z-Zehra w Van.}a która będzie schronieniem dla naszych kości. Wezwijcie nas, ponieważ powiemy odźwiernemu, aby się was spodziewał, a usłyszycie okrzyki:هَن۪يئًا لَكُمْ"Winszujemy wam!" dochodzące z naszych grobów.

Niechaj będzie tak, że te dzieci, które wraz z nami ssą pierś owej epoki, których oczy zwrócone są ku przeszłości, a których idee są - jak one same - pozbawione wiary i bezładne, biorą prawdy owej księgi {(*): Ta przepowiednia daje nowinę o napisaniu w przyszłości Traktatów Światła.} za wytwór wyobraźni. Wiem bowiem, że kwestie wyłożone w owej księdze wy przyjmiecie jako prawdę.

O, moi rozmówcy! Wołałem do was z całych sił, ponieważ stoję na szczycie minaretu trzynastego stulecia (hidżry - uz. red. tur.) i nawołuję, wzywając tych, którzy pozornie są cywilizowani, lecz pozostają obojętni wobec religii, a ich umysły pogrążone są w najgłębszych dolinach przeszłości.

Wobec tego, o wy, nieszczęśnicy podobni chodzącym trupom, porzucający islam, który jest niczym dusza obu światów [35], nie stawajcie na drodze nadchodzącemu pokoleniu! Czeka na was grób. Odejdźcie na bok, aby mogły przejść przyszłe pokolenia, które z wiarą rozprzestrzenią prawdy islamu po całym wszechświecie!

Pytanie:Ludzie żyjący przed nami byli lepsi od nas lub nam podobni, lecz ci, którzy nadejdą w przyszłych pokoleniach, będą od nas dalece gorsi?

Odpowiedź:O, Turcy i Kurdowie! Gdybym miał zwołać zgromadzenie waszych przodków sprzed tysiąca lat oraz waszych potomków, jacy przyjdą za dwieście lat, aby poprosić ich, by dołączyli do nas w owym burzliwym miejscu, jakim jest obecna epoka...Czyż wasi przodkowie

stojący po prawej stronie nie powiedzieliby: "O, psotne dzieci, które roztrwoniłyście nasze dziedzictwo! Czyż wy macie być rezultatem naszego życia? Cóż za nieszczęście! Na próżno się do nas porównujecie! Uczyniłyście nasze życie bezowocnym i jałowym!" i czyż wasze dzieci z kraju przyszłości, stojące po lewej stronie, nie staną przy waszych przodkach po prawej stronie, aby powiedzieć: "O, leniwi rodzice, czyż to wy macie być nasieniem naszego życia i tymi, którzy łączą nas z naszymi chwalebnymi przodkami? Cóż za nieszczęście! Porównujecie siebie do nas, lecz jakże niesłuszne, zawiłe i bezładne są owe porównania!"

A zatem, o koczownicy spośród Beduinów (i o wy, ślepi naśladowcy rewolucji - uz. aut.)!, oczami wyobraźni {(*): A wyobraźnia jest rodzajem kinematografii.} widzieliście, jak obie strony owego wielkiego zgromadzenia buntują się przeciwko wam.

WYBRANE PYTANIA I ODPOWIEDZI

Powiem zatem, co następuje:

Prawdziwie macie potencjał, aby ukazać nadzwyczajne męstwo. Gdyby zbudzili się ci, którzy postrzegają swoje życie poprzez sprawy drobne, takie jak pomniejsze zaszczyty czy konwencjonalna chwała, lub poprzez słowa "ten-to-a-ten jest dzielny", lub ci, którzy poświęcają się, by nie doznało uszczerbku dostojeństwo ich agi, czyż nawet gdyby mieli żyć po tysiąckroć, nie spojrzeliby na swe życie z perspektywy będącego bezcennym skarbem narodu muzułmańskiego, {(*): Nasz naród jest zjednoczonym ciałem. Jego duszą jest islam, a jego umysłem są Koran i wiara.} to jest przez pryzmat narodowości islamu, dającej duchowe wsparcie braterstwa trzystu milionów ludzi? Z pewnością ten, kto jest w stanie poświęcić swe życie dla czegoś tak drobnego, jak dziesięć monet, skwapliwie poświęci je dla czegoś dziesięć tysięcy razy bardziej wartościowego.

Na nieszczęście, dobro które należało do nas, obecnie spoczywa w rękach niemuzułmanów, tak jak zostały przez nich skradzione również nasze zalety moralne. Jest tak, jakby niektóre z naszych wzniosłych moralnych zasad społecznych pozostawiły nas dla nich, będąc niezadowolonymi z tego, że wśród nas nie ma na nie popytu. Z kolei niektóre z ich rozwiązłych cech zostały wystawione na targu naszej ignorancji po tym, jak nie było na nie popytu wśród niewiernych.

Ponadto czyż nie jesteście zaskoczeni, widząc że nie-muzułmanie odebrali nam błyskotliwe i będące cechą skromności słowa: "Jeśli

umrę, mój kraj, mój naród i moi towarzysze będą żyć dalej", które w tej epoce są fundamentalną zasadą postępu, a raczej są tym, czego wymaga prawdziwa religia? Jeden z ich bohaterów powiedział: "Jeśli umrę, mój naród będzie żył, a mój duch przetrwa, aby żyć wraz z nim". Tymczasem słowa: "Nie dbam o stan świata po mojej śmierci, nawet jeśli pogrąży się w szalejącej burzy",

وَاِنْ مِتُّ عَطْشًا فَلَا نَزَلَ الْقَطْرُ

Jeśli umrę z pragnienia, niechaj nie spadnie już ani kropla deszczu,które są podstawą wszelkiego poniżenia i indywidualizmu, które są słowami głupców i cechą tych, których spojrzenie ogranicza się do umiłowania tego świata, ujęły w dłoń wodze naszych wysiłków i prowadzą nas.

Zatem najlepszymi z przymiotów są te, których oczekuje nasza religia. Powinniśmy całym naszym jestestwem, całymi sumieniami i ideami, ze wszystkich sił powiedzieć: "Nawet jeśli umrzemy, islam, który jest naszym narodem, będzie żył wiecznie. Niech żyje mój naród! Wystarczą mi nagrody życia ostatecznego. Moje życie duchowe, które jest częścią życia mego narodu, utrzyma mnie przy życiu i wyda plon w postaci przyjemności wzniosłego królestwa.

وَالْمَوْتُ يَوْمُ نَوْرُوزِنَا

Śmierć jest dla nas świętem pierwszego dnia wiosny.

Powinniśmy pozwolić, by prowadzili nas oświeceni przewodnicy Światła wraz z ich wysiłkami.

(...)

Pytanie:Co jest naszą najważniejszą potrzebą?

Odpowiedź:Uczciwość.

Pytanie:A po niej?

Odpowiedź:Nie kłamać.

Pytanie:A następnie?

Odpowiedź:Prawdomówność, wierność, szczerość intencji (ar. ichlas),wytrwałość i współpraca.

Pytanie:Dlaczego?

Odpowiedź:Istotą niewiary (ar. kufr)jest nieszczerość, a istotą wiary (ar. iman)jest prawdomówność. Czyż ten dowód nie jest wystarczający,

aby ukazać, że trwałość naszego życia leży w trwałości naszej wiary, wierności i współpracy?

* * *

Pytanie:Czy nie jest tak, że najpierw powinni zmienić się na lepsze nasi przywódcy?

Odpowiedź:Zaiste, jak wasi przywódcy przywłaszczyli sobie wasz majątek i trzymali go w swoich kieszeniach, tak albo odebrali wam waszą inteligencję, albo zamknęli ją w waszych umysłach. Teraz zatem będę mówił do inteligencji, którą wam odebrali.

O, naczelnicy i przywódcy! Strzeżcie się polegania na Bogu poprzez lenistwo [36]. Nie zrzucajcie odpowiedzialności za działanie jedni na drugich. Powinniście nam służyć poprzez nasz majątek, który przetrzymujecie, oraz poprzez naszą inteligencję, którą wam oddaliśmy, ponieważ już otrzymaliście waszą nagrodę poprzez wykorzystywanie owych nieszczęśników.

فَعَلَيْكُمْ بِالتَّدَارُكِ لِمَا ضَيَّعْتُمْ فِى الصَّيْفِ

Jeszcze nie jest za późno, teraz jest wam dane to, co utraciliście w przeszłości.

Teraz zatem jest czas, aby służyć.

(...)

Podsumowując:Islam się zbudził. {(*): Niezależność i niepodległość uzyskane przez Pakistan i plemiona Arabii zaiste potwierdziły słowa wypowiedziane w tej lekcji przez starego Saida czterdzieści pięć lat temu, i tak będzie nadal.} Zło ujrzano jako zło, a dobro jako będące dobrem. To właśnie owa tajemnica jest tym, co uczyniło plemiona z tych dolin żałującymi za grzechy. Co więcej, ową zdolność stopniowo przyswajają sobie wszyscy muzułmanie. Ponieważ jednak jesteście Beduinami, a wasza prawdziwa natura nie uległa zafałszowaniu, już jesteście krewnymi świętej narodowości islamu.

* * *

Podczas mojej podróży pewien człowiek widząc mój strój pomyślał, że jestem kupcem i powiedział:

-Czy jesteś kupcem?

-Tak, jestem kupcem oraz chemikiem - odpowiedziałem.

-Jak to?

-Istnieją dwa pierwiastki, które łączę ze sobą. Z jednego wytwarza się zbawienne lekarstwo, podczas gdy z drugiego - lśniące światło.

-Gdzie można je znaleźć?

-Na targowisku cywilizacji i cnoty. Znajdują się one w pudełku zwanym sercem, które jest albo czarne, albo lśniące jak diament; można znaleźć je na statku krążącym wokół ciebie w odległości dwóch stóp.

-Jak się nazywają?

-Wiara, miłość, wierność i dokładanie starań.

Ten, który jest chodzącą gazetą, ojcem niczego, dzieckiem tego wieku, bratem i kuzynem osobliwości -

Said Nursi

* * *

Po pobycie w Van Bediuzzaman wyjechał do Damaszku. Wobec nalegań uczonych z Damaszku wygłosił chutbę (kazanie piątkowe) w Meczecie 'Umajjadów, w obecności blisko dziesięciu tysięcy ludzi i stu wysokiej rangi uczonych. Kazanie spotkało się z wielkim uznaniem i poklaskiem. Zostało ono wydrukowane i opublikowane pod tytułem Kazanie z Damaszku

(tur. Hutbe-i Samiye).

Owo kazanie z Damaszku jest wartościową lekcją i chutbą zarówno dla muzułmanów, jak również dla całej ludzkości. Poprzez racjonalne świadectwa dowodzi ono istnienia fizycznych i duchowych chorób, z jakimi zmaga się świat islamu, mówi o przyczynach nieszczęścia i niewoli oraz ukazuje i doradza jedyne wyjście z tej sytuacji. Oznajmia dobrą nowinę o tym, że od tej pory islam dokona najwspanialszego postępu materialnego oraz duchowego, a cywilizacja muzułmańska, która powstanie w całej swej doskonałości i majestacie, oczyści powierzchnię świata z wszelkiego brudu.

Kazanie z Damaszku

Pierwszą część kazania Bediuzzaman rozpoczął, mówiąc:

W obecnych czasach i w obecnych warunkach pobierałem lekcje w szkole życia społecznego ludzkości, aby dowiedzieć się, że istnieje

sześć chorób, które zatrzymały nas w średniowieczu, zamykając nas w jego więzieniu, podczas gdy cudzoziemcy i Europejczycy wzlecieli ku przyszłości dzięki postępowi. Owe choroby są następujące:

1. Wyzwolenie rozpaczy, a utrata nadziei w naszym życiu.

2. Śmierć prawdomówności w polityce dotyczącej życia społecznego.

3. Umiłowanie wrogości.

4. Nieświadomość istnienia świetlistych więzi, które łączą ludzi wiary.

5. Despotyzm, który rozprzestrzenia się niczym różne rodzaje chorób zakaźnych.

6. Ograniczenie wysiłków do tych, które mogą przynieść osobiste korzyści.

Lekarstwo na owe sześć strasznych chorób naszego życia społecznego objaśnię poprzez sześć Słów, których nauczyłem się z Koranu, będącego niczym wydział medycyny. Uważam je za zasady leczenia.

SŁOWO PIERWSZE

Tym słowem jest nadzieja (ar. amal),to jest umiłowanie silnej nadziei pochodzącej od Bożego miłosierdzia.

Tak, oto co mówię, opierając się na lekcji, jaką otrzymałem: O, zgromadzenie muzułmanów! Daję wam dobrą nowinę o pierwszych znakach prawdziwego brzasku szczęśliwości Arabów, który nadejdzie jako efekt doczesnego szczęścia muzułmanów (szczególnie szczęścia Osmanów), przede wszystkim poprzez wzrost islamu .

{(*): Stary Said ujrzał i przewidział to, co miało się stać w ciągu czterdziestu pięciu lat: że w roku 1371 (1951) świat islamu - a przede wszystkim narody arabskie - uzyska niepodległość, a będąc wybawionym od niewoli i despotyzmu obcych sił, ustanowi państwa muzułmańskie. Bediuzzaman nie myślał o dwóch wojnach światowych i absolutnym despotyzmie, który miał trwać trzydzieści do czterdziestu lat, toteż nie biorąc pod uwagę owych czynników opóźnienia, oznajmił ową dobrą nowinę, jakby miało się to stać w roku 1327 (1909).}

Rzucając wyzwanie beznadziei, z pełnym przekonaniem, aby usłyszał mnie cały świat, powiem, że:

Przyszłością jest islam i tylko islam, a islam jest prawdami Koranu i wiary, które zapanują nad każdą rzeczą. Swoje lekcje pobrałem od wielu wskazówek prawdziwości tego twierdzenia. Zaczynam od wprowadzenia, w którym wspomnę o półtorej z owych wskazówek:

Prawdy islamu ze swej natury są doskonale zdolne do tego, by stać się przyczyną duchowego oraz materialnego postępu.

Jeśli chodzi o aspekt pierwszy, którym jest postęp duchowy,to wiedzcie o tym, że najbardziej dokładnym świadectwem prawdy jest

historia, która zapisuje prawdę wydarzeń, a teraz historia wskazuje na nas. Nawet głównodowodzący armii japońskiej, który pokonał Rosję, zaświadczył prawdomówność islamu, mówiąc:

"Historia pokazuje, że ludy islamu rozwijały się cywilizacyjnie i dokonywały postępu proporcjonalnie do wpływu wywieranego przez prawdy islamu oraz do stopnia, w jakim muzułmanie postępowali zgodnie z owym wpływem. Historia pokazuje, że muzułmanie upadali w dzikość, nieszczęście i całkowity zamęt, żyjąc w klęsce i nieszczęściu, proporcjonalnie do osłabienia stopnia, w jakim trzymali się prawd islamu. W przypadku innych religii jest wręcz przeciwnie".

(...)

Jeśli będziemy w stanie ukazać doskonałość moralności islamu oraz prawdy wiary w naszych działaniach, wyznawcy innych religii z pewnością tłumnie będą przyjmować islam. Zaprawdę, islam przyjmą nawet niektóre kontynenty i kraje na obliczu świata.

(...)

O, moi bracia w tym Meczecie 'Umajjadów, i o wy, którzy znajdujecie się w wielkim meczecie świata islamu! Wy również powinniście wyciągnąć lekcję ze straszliwych wydarzeń minionych czterdziestu pięciu lat. Oprzytomnijcie całkowicie, o wy, którzy jesteście myślicielami, którzy posiadacie wiedzę i uważacie się za oświeconych!

W skrócie:My, muzułmanie, którzy jesteśmy uczniami Koranu, postępujemy za dowodami. Obejmujemy prawdy wiary inteligencją, umysłem i sercem. W przeciwieństwie do niektórych wyznawców innych religii nie wyrzekamy się dowodu na rzecz naśladowania duchownych. Zatem w przyszłości, kiedy będą panować wiedza i nauka, to Koran, który opiera się na racjonalnych dowodach i został ugruntowany w umysłach, będzie królował nad każdą rzeczą.

Co więcej, zaczęły podnosić się zasłony, które zaćmiły słońce islamu, które powstrzymały jego wschód i uniemożliwiły mu oświecenie ludzkości. Ci, którzy powstrzymywali owo słońce, zaczęli się wycofywać. Pierwsze znaki świtu ukazały się czterdzieści pięć lat temu, a prawda wzejdzie w roku 1371 (1951 - uz. red. tur.). Jeśli okaże się, że będzie to fałszywy brzask, to prawdziwy brzask wstanie w ciągu trzydziestu do czterdziestu lat.

Tak, istniało osiem poważnych przeszkód, które uniemożliwiły islamowi przezwyciężenie przeszłości:

Przeszkody pierwsza, druga i trzeciato ignorancja cudzoziemców, ich barbarzyństwo i fanatyzm religijny. Te trzy przeszkody zostały roztrzaskane przez cnoty wiedzy oraz cywilizacji i zaczęły rozpadać się na kawałki.

Przeszkody czwarta i piątato autorytet i władza duchownych oraz przywódców religijnych, a także fakt, że cudzoziemcy ślepo ich naśladowali. Te dwie przeszkody również zaczęły być niszczone przez ideę wolności oraz pęd do poszukiwania prawdy, jakie powstały wśród ludzkości.

Przeszkody szósta i siódmato nasze niemoralne postępowanie biorące początek z despotyzmu, a także nasze sprzeciwianie się zaleceniom szariatu, które stało się zawadą. Zanik despotycznej władzy jednostek jest znakiem tego, że za trzydzieści do czterdziestu lat zaniknie również przerażający despotyzm stowarzyszeń i komitetów, a wraz z powstaniem muzułmańskiego zapału i z tym, jak ludzie uświadomią sobie szpetne konsekwencje niemoralności, te dwie przeszkody, które już zaczęły blaknąć, również znikną. In sza'a-llah,znikną one całkowicie.

Przeszkoda ósmato myślenie, wedle którego niektóre pozytywne kwestie współczesnej nauki mają być sprzeczne z prawdami islamu. Takie myślenie do pewnego stopnia uniemożliwiło zwycięstwo owych prawd w przeszłości.

Na przykład dwóch duchowych aniołów, którzy noszą imiona Saur i Hut, a zostali wyznaczeni przez Boże zarządzenie urzędnikami i nadzorcami, wyobrażano sobie (dosłownie) tak, jakby mieli być olbrzymimi, cielesnymi bykiem i rybą. Zatem nieświadomi ukrytej za ich istnieniem mądrości naukowcy i filozofowie przyjęli stanowisko sprzeczne z islamem.

Setka podobnych temu przykładów ukazuje, że kiedy prawda zostaje objaśniona, nawet najbardziej uparci spośród filozofów są zmuszeni do tego, by się jej podporządkować. Zaprawdę, w dziele Cuda KoranuTraktaty Światła ukazują blaski cudowności w każdym wersecie, pozornie stojącym w sprzeczności z nauką. Ukazują one w słowach i zdaniach Chwalebnego Koranu prawdy tak wzniosłe, że nauka nawet nie jest w stanie ich dosięgnąć, a które naukowcy poddają krytyce. Zmuszają do podporządkowania się nawet najbardziej upartego filozofa. Stoją one otworem dla każdego, kto chce je zobaczyć; i tak powinno się stać. Można zatem ujrzeć, jak owa przeszkoda została zniszczona czterdzieści pięć lat po wypowiedzeniu tych słów .

Zaiste, niektórzy spośród dociekliwych uczonych islamu pisali na ten temat, a oto i wskazówki tego, że owe osiem poważnych przeszkód zostanie unicestwionych.

Tak, jeśli nie teraz, to trzydzieści do czterdziestu lat później wyposażona w cnoty nauki, prawdziwej wiedzy i cywilizacji skłonność do poszukiwania prawdy, uczciwości i umiłowania człowieczeństwa zostanie wysłana, wyposażona w owe trzy siły, na osiem frontów walki z owymi ośmioma szwadronami wroga. Już teraz sprawiła, że nieprzyjaciele się wycofują, a in sza'a-llahcałkowicie rozbije ich w ciągu połowy stulecia.

Zaiste, dobrze wiadomo, że "najbardziej niezaprzeczalną cnotą jest ta, o której cnotliwości zaświadczają nawet jej wrogowie".

(...)

Po przytoczeniu jako przykładów tej zasady słów księcia Bismarcka i Mr. Carlyle'a potwierdzających prawdomówność islamu, Bediuzzaman mówił dalej:

Zatem opierając się na fakcie, że pola umysłu Ameryki i Europy wydały plan w postaci genialnych dociekliwych uczonych, takich jak Mr. Carlyle i Bismarck, z całkowitą pewnością mówię, że Europa i Ameryka są w ciąży, z której narodzi się islam, a pewnego dnia dadzą życie państwu muzułmańskiemu, tak jak Osmanowie są w ciąży, z której narodzi się Europa, i pewnego dnia dadzą życie państwu zorganizowanemu na wzór europejski.

O, moi bracia, którzy jesteście tutaj, w Meczecie 'Umajjadów, i o wy, którzy pół wieku później znajdujecie się w meczecie świata islamu!Czyż owe punkty wprowadzenia, jakie wymieniłem od początku do tej pory, nie wskazują na fakt, że jedynie do islamu będzie należało duchowe panowanie nad ziemiami przyszłości; że to islam skieruje ludzkość ku szczęściu na tym świecie i w życiu ostatecznym wraz z religią prawdziwych naśladowców Jezusa, która pozbędzie się zabobonów i zepsutych wierzeń, podąży za Koranem i zjednoczy się z islamem?

Aspekt drugi: Potężne powody dla materialnego rozwoju islamu ukazują, że islam będzie dominował w przyszłości również materialnie.Podczas gdy aspekt pierwszy udowodnił rozwój islamu w kwestiach duchowych, niniejszy aspekt drugi ukazuje rozwój materialny islamu oraz jego supremację w przyszłości. Istnieje pięć nadzwyczaj potężnych i niezniszczalnych "sił", które ukazały się i połączyły, aby osiedlić się w sercu duchowej osobowości świata islamu.

Siłą pierwsząjest prawda islamu, która jest mistrzem wszelkiego rodzaju doskonałości, która może sprawić, że trzysta milionów dusz stanie się jedną, która jest wyposażona w prawdziwą cywilizację oraz pozytywne i prawdziwe nauki, a której istoty nie jest w stanie zniszczyć żadna siła.

Siłą drugąjest żarliwa potrzeba, która jest prawdziwym mistrzem cywilizacji i przemysłu, a jest wyposażona w narzędzia i zasady doskonałości osiąganej przy poniżeniu i ubóstwie; wytwarza ona siłę, której nie można ani uciszyć, ani zmiażdżyć.

Siłą trzeciąjest wolność, do której zachęca szariat, która naucza ludzkości wzniosłych celów poprzez współzawodnictwo w osiąganiu wzniosłych rzeczy, a także sprawia, iż ludzkość dokłada starań na owej drodze; która jest tym, co rozbija despotyzm, a wzbudza wzniosłe uczucia; która jest wyposażona w uczucia zazdrości i zawiści, w pragnienie rywalizacji, w całkowite przebudzenie i skłonność do odrodzenia, a jest predyspozycją do bycia cywilizowanym, to jest wyekwipowanym w inklinację oraz pragnienie najwyższych doskonałości godnych człowieczeństwa.

Siłą czwartąjest przyodziane w litość męstwo, jakie daje wiara. Polega ono na tym, by nie poniżać samego siebie, nie bić czołem niesprawiedliwym i prześladowcom, a także nie poniżać tych, którzy są prześladowani. Jest przestrzeganiem wolności, jaką daje szariat, polegającej na tym, by nie nadskakiwać prześladowcom, nie wywyższać się ponad bezradnych i nie okazywać im arogancji.

Siłą piątąjest chwała islamu, która głosi podtrzymywanie słowa Boga. W tej epoce podtrzymywanie słowa Bożego zależne jest od rozwoju materialnego i może być głoszone jedynie poprzez osiągnięcie prawdziwej cywilizacji. Nie może być żadnych wątpliwości co do tego, że w przyszłości duchowa osobowość świata islamu w pełni wykona stanowczy rozkaz, jaki chwała islamu daje poprzez wiarę.

Zaiste, jak w przeszłości rozwój islamu opierał się na rozbiciu fanatyzmu wroga i zniszczeniu jego uporu, a także na zbrojnym zapobieganiu jego napaści, tak w przyszłości tym, co pokona i rozbije wroga, nie będzie miecz, lecz duchowe miecze cywilizacji, rozwój materialny, prawda i sprawiedliwość.

Wiedzcie, że tym, co rozumiem przez cywilizację, są jej cnoty i jej dobroć, które zapewniają korzyści dla ludzkości, nie zaś grzechy i zło, które naśladują idioci wyobrażający sobie, iż są one cnotami cywilizacji, a skutkiem tego niszczący nasz majątek. Nigdy nie mogliby oni zdobyć świata, dając swoją religię jako łapówkę! Ponieważ zło cywilizacji przeważa nad jej dobrem, a jej grzechy przedkłada się ponad jej cnoty, ludzkość otrzymała dwa niszczące ciosy w postaci dwóch wojen światowych, które wprawiły ową grzeszną cywilizację w całkowity zamęt i sprawiły, że zwymiotowała krwią, plamiąc nią oblicze ziemi.

In sza'a-llahw przyszłości dzięki sile islamu cnoty cywilizacji zatriumfują, oblicze ziemi oczyści się z brudu i będzie zapewniony powszechny pokój.

Zaiste, jako że cywilizacja europejska nie jest oparta na cnocie i prawdzie, lecz raczej na złudzie i żądzy, rywalizacji i prześladowaniu, a do tej pory zło cywilizacji przeważało nad jej dobrem, owa cywilizacja wraz ze wszystkimi jej komitetami rewolucyjnymi stała się drzewem zjadanym od środka przez robaki, a spojrzenie z tej perspektywy daje przekonującą przyczynę zwycięstwa cywilizacji Azji i świadectwo owego zwycięstwa. W krótkim czasie cywilizacja Azji zwycięży.

Jak to możliwe, że popadacie w rozpacz i niszczycie duchową siłę świata islamu, kiedy przyszłość wykłada przed ludźmi wiary i islamu takie środki materialnego i duchowego postępu wraz z tak przekonującymi i pewnymi powodami owego postępu? W rozpaczy i beznadziei popełniacie śmiertelny błąd, przypuszczając, że świat jest światem postępu dla Europejczyków i dla każdego innego, lecz jest światem upadku dla nieszczęsnych ludów islamu.

Jako że skłonność do osiągnięcia doskonałości jest częścią wrodzonej natury wszechświata i ludzkości, zatem z pewnością, jeśli tylko nagle nie nastanie Dzień Zguby jako rezultat człowieczej tyranii i niesprawiedliwości, jako pokuta za przeszłe błędy ludzkości, sprawiedliwość i prawda in sza'a-llahpoprowadzą nas ku doczesnemu szczęściu dla świata islamu.

Tak, wiedzcie, że czas nie biegnie po linii prostej (tak, by jego początek i koniec oddalały się od siebie), lecz raczej jest to ruch po okręgu, podobny ruchowi naszej planety. Niekiedy bieg czasu ukazuje lato i wiosenną porę rozwoju, a niekiedy ukazuje porę zimy i burze upadku.

Jak po każdej zimie przychodzi wiosna, a świt przychodzi po każdej nocy, tak ludzkość również in sza'a-llahbędzie miała swój świt i swoją wiosnę.Możecie oczekiwać od miłosierdzia Jedynego Boga tego, że sprawi On, by wzeszło słońce prawdy islamu, aby mogła stać się widoczną prawdziwa cywilizacja. (...)

SŁOWO DRUGIE

Doświadczenie całego mego życia doprowadziło mnie do następujących myśli:

Rozpacz jest najbardziej straszliwą chorobą, jaka znalazła drogę do serca świata islamu. To owa rozpacz, która - jak gdyby nas zabijała - sprawiła, że dwadzieścia milionów muzułmanów na wschodzie stało

się żyjącymi w koloniach sługami małego kraju na zachodzie, którego populacja liczy milion lub dwa miliony.

To owa rozpacz, która zabiła naszą wzniosłą moralność i odwróciła jej uwagę od publicznego dobra, ograniczając ją wyłącznie do osobistych korzyści.

To owa rozpacz, która zniszczyła źródło naszej duchowej siły. Choć przy niewielkiej mocy byliśmy w stanie sięgnąć od wschodu do zachodu dzięki duchowej sile, biorącej swój początek z wiary, to ponieważ owa nadzwyczajna siła duchowa została złamana przez rozpacz, tyrani Europy przez ostatnie czterysta lat trzymali w niewoli trzysta milionów muzułmanów.

Co więcej, to przez ową rozpacz, która każe postrzegać obojętność i lenistwo innych jako usprawiedliwienie dla własnego lenistwa, ludzie mówią: "Kogo to obchodzi! Wszyscy są zrujnowani tak jak ja", wyrzekają się męstwa, jakie daje wiara i porzucają służbę dla islamu.

Jako że owa choroba stała się przyczyną tak wielkiej tyranii w naszym życiu i zabija nas, zastosujemy prawo "oko za oko" (ar. qisas)i zabijemy ją, używając wersetu: Koran 39:53

لَا تَقْنَطُوا مِنْ رَحْمَةِ اللّٰهِ

In sza'a-llah,przetrącimy jej grzbiet prawdą hadisu:

مَا لَا يُدْرَكُ كُلُّهُ لَا يُتْرَكُ كُلُّهُ

Nie powinniśmy całkowicie wyrzekać się nawet tego, czego nie jesteśmy w stanie w pełni uzyskać

Rozpacz jest zgubną chorobą, jest rakiem wszystkich wspólnot i wszystkich narodów. Będąc przeszkodą na drodze do doskonałości, jest całkowicie sprzeczna z prawdą słów

اَنَا عِنْدَ حُسْنِ ظَنِّ عَبْد۪ى ب۪ى

Jestem taki, jak wyobraża sobie Mnie Mój sługa,czyniąc je cechą i wymówką tchórzy, ludzi podłych i słabych. Nie jest to cecha męstwa w islamie. W szczególności nigdy nie może się ona stać cechą Arabów, którzy stali się przyczyną dumy całej ludzkości dzięki szlachetnemu charakterowi, jakim zostali obdarowani. Narody świata islamu pobierały od Arabów lekcje wytrwałości. In sza'a-llah,Arabowie porzucą rozpacz i jeszcze raz powstaną w solidarności i zgodzie z Turkami, którzy są bohaterską armią islamu, aby sztandar Koranu załopotał nad wszystkimi zakątkami świata.

SŁOWO TRZECIE

Badania, jakie prowadziłem przez całe życie, a także streszczenie i istota wstrząsów, jakim podlegało życie społeczne, poinformowały mnie o tym, żeprawdomównośćjest prawdziwym fundamentem islamu, jest tym, co spaja wzniosłe cechy charakteru, jest skłonnością do wzniosłych uczuć.Musimy zatem wskrzesić w nas prawdomówność i uczciwość, które są fundamentem naszego życia społecznego, i uleczyć przy ich pomocy nasze duchowe choroby.

Zaprawdę, prawdomówność i uczciwość są życiodajnymi korzeniami życia społecznego islamu. Hipokryzja (ar. rija)jest kłamstwem poprzez działanie. Pochlebstwo i sztuczność są kłamstwem z tchórzostwa. Niezgoda i postępowanie hipokryty (ar. munafiq)są kłamstwem przynoszącym szkodę. Co się tyczy kłamstwa, jest ono oszczerstwem dla mocy Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała (ar. As-Sani Zu'l-Dżalal).

Niewiara (ar. kufr)we wszystkich jej rodzajach jest fałszem i kłamstwem. Wiara (ar. iman)jest prawdomównością i uczciwością.

Z powodu owej tajemnicy prawda i kłamstwo są nieskończenie odległe od siebie, jak wschód od zachodu. Nie mogą one mieszać się ze sobą nawzajem jak ogień i światło, tymczasem okrutna polityka i propaganda tyranów mieszają je ze sobą i wprowadzają zamęt w doskonałościach ludzkości .

{(*): O, moi bracia! Z owej lekcji, jakiej udzielił Said czterdzieści pięć lat temu, można pojąć, iż był on mocno zaangażowany w politykę i życie społeczne islamu. Baczcie, abyście nie przypuszczali, iż obrał on metodę uczynienia religii instrumentem czy też narzędziem polityki - niech Bóg uchroni! Raczej ze wszystkich swych sił starał się on o to, by uczynić politykę narzędziem religii. Miał on powiedzieć: "Przedkładam jedną z prawd religii nad tysiąc kwestii politycznych". Zaiste, czuł on, że czterdzieści czy pięćdziesiąt lat temu, w odpowiedzi niektórym hipokrytom spośród ateistów, którzy powzięli zamiar i myśl wykorzystania polityki jako instrumentu niewiary, on również powinien pracować ze wszystkich sił nad tym, by uczynić politykę sługą i instrumentem prawd islamu.

Niemniej jednak, po dwudziestu latach ujrzał, że w odpowiedzi owym potajemnym hipokrytom i ateistom, którzy używali "westernizacji" jako pretekstu dla uczynienia polityki instrumentem niewiary, niektórzy pobożni ludzie polityki zaczęli pracować nad uczynieniem polityki narzędziem polityki islamu. Słońce islamu nie może być narzędziem świateł ziemskich ani nie może się im podporządkować, zaś używanie go jako narzędzia jest poniżaniem cnoty islamu, jest niszczycielską zbrodnią. Zaiste, oto, co stary Said ujrzał poprzez ten typ tworzenia stronnictw politycznych:

Pewien pobożny uczony żarliwie wychwalał hipokrytę sprzyjającego jego poglądom politycznym, zaś krytykował pobożnego hodżę, który się im sprzeciwiał, twierdząc, że zboczył on z drogi prostej. Stary Said powiedział do niego: "Gdyby diabeł popierał twoje poglądy, prosiłbyś o błogosławieństwo dla niego, a kiedy anioł sprzeciwia się twoim poglądom politycznym, będziesz go przeklinał". Stary Said powiedział zatem: '"Szukam schronienia u Boga przed Szatanem i polityką" i na ostatnie trzydzieści (a teraz już czterdzieści - uz. red. tur.) wycofał się z polityki*.

*Pomimo trzech niezależnych dochodzeń sądowych i skrupulatnych dochodzeń przeprowadzonych przez urzędników państwowych, nawet jeśli został zmuszony do tego, aby wystąpić przeciwko tyranom będącym apostatami i hipokrytami, nawet kiedy wydano tajny rozkaz zamordowania go, nie znaleziono najmniejszego znaku wykorzystywania religii przez naszego Nauczyciela do celów politycznych, co jest najbardziej jednoznacznym dowodem tego, iż nigdy nie używał on religii jako instrumentu polityki. Jako uczniowie Światła, którzy byli naocznymi świadkami jego życia, byliśmy zdumieni owym nadzwyczajnym wyczynem i uznaliśmy go za ukazanie szczerości intencji (ar. ichlas) w sferze Traktatów Światła - uczniowie Światła.}

O, moi bracia w tym Meczecie 'Umajjadów, i o wy, moi bracia, którzy jesteście czterystoma milionami ludzi wiary w wielkim meczecie świata islamu następnych czterdziestu czy pięćdziesięciu lat! Zbawienie można osiągnąć jedynie poprzez uczciwość i prawdomówność."Najpewniejszym uchwytem" (ar. al-'urłatu-l usqa)[37] jest uczciwość, co znaczy, że najsilniejszym łańcuchem, jakiego można się uchwycić, jest prawdomówność. Co się tyczy kłamstwa z powodu konieczności lub dla korzyści, to obecna epoka unieważniła tę praktykę.

(...)

SŁOWO CZWARTE

Oto, czego nauczyłem się najbardziej bezapelacyjnie z życia społecznego ludzkości i w rezultacie moich badań:

Tym, co najbardziej zasługuje na umiłowanie, jest miłość sama w sobie, a tym, co najbardziej zasługuje na wrogość, jest wrogość sama w sobie. Oznacza to, że przymiot miłości i działanie miłowania, które dają początek ludzkiemu życiu społecznemu, same w sobie najbardziej zasługują na miłość i bycie umiłowanymi, zaś wrogość i nieprzyjaźń, które niszczą każde włókno ludzkiego życia społecznego, same w sobie najbardziej zasługują na odrazę i wrogość, a także na to, aby czuć do nich wstręt jako do szpetnej i szkodliwej cechy.

(...)

SŁOWO PIĄTE

Oto lekcja, jaką otrzymałem od wzajemnej narady, jaką zaleca prawo szari'a:

W tej epoce pojedynczy grzech popełniony przez człowieka nie pozostaje jednym złym czynem, lecz niekiedy rośnie i rozprzestrzenia się, aż stanie się setką złych czynów. Pojedynczy dobry uczynek nie

pozostaje jednym dobrym czynem, lecz niekiedy może wzrosnąć do tysiąca dobrych uczynków. Mądrość owej tajemnicy jest następująca:

Wolność, jaką zaleca prawo szariatu, a także wzajemna narada, do jakiej szariat zachęca, ukazały wyższość naszej prawdziwej narodowości. Islam jest fundamentem i duchem naszej prawdziwej narodowości. Przez wzgląd na to, że są chorążymi owego narodu, Kalifat Otomański i armia turecka są niczym zbroja i cytadela narodowości islamu. Strażnikami owej świętej cytadeli są dwaj prawdziwi bracia, Arab i Turek.

To dzięki więzi, jaką daje owa uświęcona narodowość, cały lud islamu przybrał postać jednego klanu. Jak poszczególni członkowie plemienia, tak różne społeczności w obrębie islamu są połączone i wzajemnie powiązane poprzez braterstwo islamu. Wspierają się nawzajem duchowo, a także - jeśli zachodzi taka potrzeba - fizycznie. Jest tak, jakby wszystkie społeczności islamu były powiązane świetlistym łańcuchem.

Kiedy jeden człowiek z danego klanu popełnia zbrodnię, w oczach innego, wrogiego klanu, zostaje ona przypisana każdemu z członków tego plemienia. Owo wrogie plemię będzie żywić wrogość do całego klanu, jak gdyby każdy z jego członków popełnił tę zbrodnię, a jedno przestępstwo stanie się jak gdyby tysiącami przestępstw. Jednakże jeśli jeden człowiek z owego klanu spełnia chwalebny dobry uczynek odnoszący się do charakteru całego plemienia, wówczas każdy z członków klanu będzie dumny z owego uczynku. Wszyscy członkowie klanu będą tak dumni, jak gdyby sami spełnili ów dobry uczynek.

W rezultacie owej prawdy w tej epoce, a szczególnie za czterdzieści czy pięćdziesiąt lat, pojedynczy zły czyn nigdy nie pozostanie (związany - uz. red. pol.) jedynie z tym, kto się go dopuścił, lecz raczej będzie wykroczeniem przeciwko prawom milionów ludzi ze społeczności muzułmańskich. Wiele przykładów tej prawdy stanie się widocznych w ciągu czterdziestu do pięćdziesięciu lat.

O, bracia, którzy słuchacie moich słów tutaj, w Meczecie 'Umajjadów, i o wy, muzułmanie w meczecie świata islamu za czterdzieści czy pięćdziesiąt lat! Nie rozgrzeszajcie siebie samych, mówiąc: "Nie wyrządzamy nikomu krzywdy, lecz również nie mamy sił na to, by zrobić cokolwiek dobrego, zatem jesteśmy usprawiedliwieni". Wasze usprawiedliwienie nie zostało przyjęte. Wasze lenistwo, wasz brak starań wyrażany słowami: "Cóż mnie to obchodzi?", a także fakt, że nie wykazujecie żadnych starań biorących początek z jedności islamu i jego prawdziwej narodowości, przyczyniają wam samym poważnej szkody i są niesprawiedliwością wobec was samych.

Chociaż jeden zły uczynek może rosnąć, aż stanie się tysiącem, dobry czyn - to jest, dobro związane ze świętością islamu - również nie pozostanie ograniczonym wyłącznie do człowieka, który go spełnił, lecz raczej owo dobro potencjalnie może dostarczyć duchowych korzyści milionom ludzi wiary. Może umocnić więzi ich życia duchowego i materialnego. Oto dlaczego nie jest to czas, byście rzucali się na łoża lenistwa, mówiąc: "Cóż mnie to obchodzi"!

O, moi bracia w tym meczecie, i o wy, moi bracia, którzy za czterdzieści czy pięćdziesiąt lat zgromadzicie się w meczecie świata islamu! Nie przypuszczajcie, że wszedłem na tę kazalnicę, by udzielać wam rad. Raczej stoję tutaj, by domagać się od was naszych praw. Pomyślność małych społeczności, takich jak Kurdowie, ich szczęście na tym świecie i w życiu ostatecznym, zależą od mistrzowskich nauczycieli wielkich społeczności arabskich i tureckich, takich jak wy. Wasze lenistwo i bezczynność wyrządzają szkodę nam, waszym młodszym braciom, którzy również jesteśmy społecznościami w obrębie islamu.

Zwracam się tymi słowami szczególnie do was, o wy, Arabowie, którzy jesteście szanowani i liczni, którzy albo już się zbudziliście, albo się przebudzicie!, ponieważ to wy byliście naszymi nauczycielami i przywódcami wszystkich społeczności muzułmańskich, i zwykliście być wojownikami islamu. Dopiero później przybył potężny naród turecki i wsparł was w tym świętym zadaniu. Z tego powodu wasze lenistwo staje się znaczącym grzechem, zaś wasze dobre dzieła i cnotliwe uczynki są wielce znaczące i wzniosłe. Wielce oczekujemy od miłosierdzia Boga Jedynego tego, że w ciągu czterdziestu do pięćdziesięciu lat społeczności arabskie utworzą najbardziej wzniosłe państwo, podobne Stanom Zjednoczonym Ameryki, że powiedzie się wam, jak za dawnych czasów, ustanowienie suwerenności islamu, obecnie znajdującego się w niewoli, ponad połową świata lub raczej ponad większością naszej planety. Jeśli wkrótce nie nastąpi Dzień Zguby (ar. Jaum al-Qijama), in sza'a-llahujrzą to przyszłe pokolenia.

Strzeżcie się, moi bracia! Nie przypuszczajcie i nie wyobrażajcie sobie, że tymi słowami rozbudzam wasze starania, byście zaangażowali się w politykę. Niech Bóg uchroni! Prawda islamu jest ponad wszelkie działania polityczne, a wszystkie ugrupowania polityczne mogą jedynie jej służyć. Uczynienie islamu instrumentem polityki przekracza granice wszelkiej działalności politycznej.

Przy mej ułomnej zdolności pojmowania wyobrażam sobie sferę społeczną islamu jako fabrykę, zawierającą wiele trybów i działów.

Jeśli jeden tryb w owej fabryce pozostanie w tyle lub będzie działał niesprawiedliwie wobec innego trybu, zostanie zniszczony mechanizm całej maszyny. Oto dlaczego bliski jest czas muzułmańskiej jedności. Koniecznym jest, byście nie patrzyli na osobiste błędy drugiego człowieka.

Powiem wam z żalem i smutkiem, że jak niektórzy cudzoziemcy odebrali nam najbardziej wartościowe z naszych majątków i nasze kraje, a w zamian dali nam zepsute towary, tak zabrali nam wzniosłe cechy moralne i niektóre z naszych pięknych cech charakteru, biorące początek z owych wzniosłych cech moralnych, a odnoszące się do życia społecznego. Wykorzystali je jako środki własnego postępu, a zapłacili nam ich rozwiązłymi cechami moralnymi i rozwiązłymi cechami charakteru. Oto przykład:

Poprzez cechę narodową, jaką zaczerpnęli od nas, jeden z nich powie do ludzi: "Jeśli umrę, niech żyje mój naród, ponieważ będę żył wiecznie w moim narodzie".Zaczerpnęli oni te słowa od nas i stały się one najsilniejszym fundamentem ich postępu. Te słowa zostały nam ukradzione, tymczasem pochodzą one z religii prawdy i wyłoniły się one z prawd wiary. Są nasze, są własnością ludzi wiary!

Jednakże z powodu nieczystych i złych cech charakteru, z jakimi zaznajomili nas cudzoziemcy, samolubny człowiek spośród nas mówi do naszych ludzi: "Jeśli umrę z pragnienia, niech na świecie przestanie padać deszcz. Jeśli nie będę szczęśliwy, niechaj cały świat obróci się w ruinę; któżby o to dbał". Owe głupie słowa powstają z bezbożności i z nieświadomości życia ostatecznego. Przeniknęły do nas z zewnątrz i zatruwają nas.

Co więcej, dzięki idei narodowości, jaką zaczerpnęli od nas owi cudzoziemcy, jeden człowiek spośród nich staje się tak wartościowy, jak cały naród, ponieważ wartość człowieka jest proporcjonalna do stopnia jego wysiłków. Ktokolwiek za cel swoich starań obiera swój naród, sam staje się małym narodem.

Poprzez niedbalstwo i przyjmowanie szkodliwych cech charakteru cudzoziemców (choć posiadamy tak silną i uświęconą narodowość islamu), poprzez mówienie: "Ja! Ja!" przy braku zważania na interesy narodu, poprzez ograniczanie uwagi jedynie do osobistych korzyści, tysiąc ludzi upadnie tak bardzo, jak gdyby byli jednym człowiekiem.

Oznacza to, że ktokolwiek ogranicza swe wysiłki jedynie do własnego "ja", nie może być uważany za człowieka,ponieważ poprzez naturę, z jaką zostali stworzeni, ludzie są istotami społecznymi. Ich osobiste życie może przetrwać jedynie poprzez ich życie społeczne. Na

przykład zastanówcie się, od ilu rąk zależy bochenek chleba jednego człowieka (i jak całuje on owe ręce w zamian za ów chleb); jak wiele jest fabryk, z którymi ów człowiek jest powiązany poprzez ubrania, które nosi. Ponieważ w odróżnieniu od zwierząt ludzie nie mogą żyć okryci jedynie własną skórą, są oni w naturalny sposób połączeni z innymi braćmi w człowieczeństwie i zmuszeni do tego, aby płacić im duchową cenę, a zatem ze swej prawdziwej natury skłaniają się ku cywilizacji. Ci, którzy ograniczają swą uwagę do osobistych korzyści, przestaną być ludźmi, a staną się ohydnymi zwierzętami, pozbawionymi wszelkiej niewinności. Wyjątkiem jest sytuacja, w której człowiek rzeczywiście nie może nic zrobić i ma uzasadnione usprawiedliwienie.

SŁOWO SZÓSTE

Kluczem do szczęścia muzułmanów w życiu społecznym islamu jestpraktykowanie konsultacji i narady, tak jak nakazuje to szariat.Werset:

وَ اَمْرُهُمْ شُورٰى بَيْنَهُمْ

[38] nakazuje naradę jako podstawową zasadę. Konsultacja między stuleciami i epokami poprzez medium, jakim jest historia, stała się podstawą rozwoju ludzkości i fun-damentami jej nauki. W ten sam sposób jednym z powodów, dla których Azja, ów największy kontynent, pozostała nierozwiniętą, jest fakt, iż nie praktykuje ona owej prawdziwej konsultacji.

Klucze i odkrycia przyszłości kontynentu azjatyckiego leżą w konsultacji (ar. maszłara).Oznacza to, że społeczności i kontynenty muszą praktykować naradę w ten sam sposób, w jaki konsultują się ze sobą jednostki, ponieważ to dzięki konsultacji połączonej z wolnością biorącą początek z szariatu i zrodzoną z cnoty i litości wiary pękną i znikną kajdany i łańcuchy różnych form tyranii, skuwające stopy trzystu, a raczej czterystu milionów muzułmanów. To właśnie owa prawowita wolność, przyozdobiona zwyczajami szariatu i przestrzeganiem jego nakazów, przepędzi zło rozpustnej cywilizacji Zachodu.Wolność według szariatu, która powstaje z wiary (ar. iman),zaleca dwie zasady:

اَنْ لَا يُذَلِّلَ وَ لَا يَتَذَلَّلَ مَنْ كَانَ عَبْدًا لِلّٰهِ لَا يَكُونُ عَبْدًا لِلْعِبَادِ

وَ لَا يَتَّخِذَ بَعْضُنَا بَعْضًا اَرْبَابًا مِنْ دُونِ اللّٰهِ ٭ نَعَمْ اَلْحُرِّيَّةُ الشَّرْعِيَّةُ عَطِيَّةُ الرَّحْمٰنِ

To oznacza, że wiara (ar. iman)wymaga tego, by nie znieważać innych i nie mieć ich w pogardzie poprzez prześladowania i despotyzm, a także tego, by nikt nie poniżał się przed tyranami. Ktoś, kto prawdziwie jest sługą Jedynego Boga, nie może być sługą innych. Nie czyńcie nikogo prócz Boga Jedynego, waszego Pana (ar. Ar-Rabb) panem nad wami! Oznacza to, że kto nie uznaje Boga Jedynego, ten przypisze panowanie (ar. rububijja)wszystkiemu i wszystkim, stosownie do ich poziomu, i będzie przez nich nękany psychicznie. Tak, prawowita wolność szariatu jest łaską Wszechmocnego Boga, ukazującą Jego Imiona Ar-Rahman (Najbardziej Miłosierny) i Ar-Rahim (Najbardziej Litościwy), jest cechą charakterystyczną wiary.

فَلْيَحْيَى الصِّدْقُ وَلَا عَاشَ الْيَاْسُ فَلْتَدُمِ الْمَحَبَّةُ وَلْتَقْوَى الشُّورٰى

اَلْمَلَامُ عَلٰى مَنِ اتَّبَعَ الْهَوٰى وَالسَّلَامُ عَلٰى مَنِ اتَّبَعَ الْهُدٰى

Niech żyje prawdomówność! Śmierć rozpaczy! Niech miłość trwa wiecznie! Niech narada odnajdzie siłę! Niechaj wszelka hańba, przygana i odraza spadną na tych, którzy podążają za swymi złudzeniami i cielesnymi pragnieniami! Niechaj pokój i bezpieczeństwo będą z tymi, którzy podążają drogą prostą Jedynego Boga (ar. huda-llahi)!Amen!

* * *

Bediuzzaman niedługo pozostał w Damaszku. Udawszy się do Stambułu, rozpoczął starania na rzecz otwarcia uniwersytetu, jaki chciał za-łożyć we wschodniej Anatolii i nazwać Medresetu'z-Zehra. Towarzyszył sułtanowi Resadowi w jego podróży do Rumelii jako przedstawiciel wschodnich prowincji. Podczas podróży pociągiem Bediuzzaman rozmawiał z dwoma nauczycielami szkolnymi o pewnej ważnej kwestii. Streszczenie tej dyskusji zostało włączone jako dodatek do dzieła zatytułowanego Kazanie z Damaszku.W tym miejscu załączamy jego fragment:

Na początku okresu wolności (Drugiego Okresu Konstytucyjnego) dołączyłem do sułtana Resada w jego podróży do Rumelii jako przedstawiciel wschodnich prowincji. W pociągu wywiązała się dyskusja z dwoma przyjaciółmi, wykształconymi w nowoczesnych naukach.

Zapytali mnie oni:"Co jest silniejsze i bardziej konieczne: zapał religijny czy zapał narodowy?",a oto, co im odpowiedziałem:

Dla nas jako dla muzułmanów, zgodnie z naszą wiarą i praktyką, religia i narodowość są właściwie jednym. Różnica jest jedynie względna, pozorna i (sztucznie - uz. red. pol.) wytworzona. Zaiste, religia jest życiem i duchem narodu. Kiedy zapał narodowy i zapał religijny są postrzegane jako odrębne i różne, tym, który wywiera wpływ zarówno na prostych ludzi, jak i na klasy wyższe, jest zapał religijny, podczas gdy wpływ zapału narodowego jest ograniczony jedynie do jednego procentu ludzi - to jest do tych, którzy poświęcają swe osobiste korzyści na rzecz narodu. Zatem to zapał religijny jest tym, co musi być podstawą prawd ogółu. Zapał narodowy powinien być sługą, siłą i fortecą zapału religijnego.

Szczególnie jako ludzie Wschodu nie jesteśmy podobni do tych z Zachodu. Tym, co włada wnętrzem naszych serc, jest zmysł religii. Fakt, że przedwieczne zarządzenie Boże większość proroków wysłało na Wschód, jest znakiem tego, że jedynie zmysł religii jest tym, co zbudzi Wschód i poprowadzi go do postępu.Epoka szczęśliwości i czasy tabia'in[39] są rozstrzygającym świadectwem tej prawdy.

O, moi przyjaciele, którzy jesteście moimi kolegami z klasy w tej ruchomej szkole zwanej pociągiem, którzy pytacie mnie o to, czy większy nacisk powinno się kłaść na zapał religijny, czy na zapał narodowy! O wy, którzy studiowaliście nauki nowoczesne, a teraz wraz z nami podróżujecie ku przyszłości pociągiem czasu!, mówię również do was:

Zapał religijny i narodowość islamu całkowicie zjednoczyły się w Turkach i Arabach i stały się nierozłączne. Zapał muzułmański jest świetlistym, najbardziej silnym i najbardziej solidnym łańcuchem, rozpoczynającym się od Tronu Boga. Jest "najpewniejszym uchwytem" (ar. al-'urłatu-l usqa)[40], który nie złamie się ani nie cofnie. Jest świętą fortecą, której nie można ani zniszczyć, ani pokonać.

Po tym, jak powiedziałem to owym dwóm oświeconym nauczycielom, zapytali mnie: "Jakie przedstawisz świadectwo dla tych słów? Tak wspaniałe twierdzenie wymaga równie wspaniałego dowodu i potężnego świadectwa. Jakie jest jego świadectwo?"

Nagle pociąg wyjechał z tunelu, a my wyjrzeliśmy przez okno, wychylając przez nie głowy. Ujrzeliśmy dziecko, które nie miało nawet sześciu lat, stojące tuż obok toru, po którym właśnie miał przejechać pociąg. Zwróciłem się do dwóch mych przyjaciół-nauczycieli i powiedziałem:

Czy widzicie to dziecko? Językiem swego ciała dostarcza ono doskonałej odpowiedzi na nasze pytanie. Niech to niewinne dziecko będzie zamiast mnie naszym nauczycielem w owej ruchomej szkole. Spójrzcie, jak język jego ciała mówi nam o następującej prawdzie:

Spójrzcie, jak to dziecko stoi ledwie metr od miejsca, w którym przejedzie owa potworna istota, w chwili, gdy rycząc, wyjeżdża ona z tunelu w swej przerażającej szarży. Atak owej potwornej istoty grozi każdemu, kto tylko stanie jej na drodze, jej potężną siłą ciągu i rozdzierającym wrzaskiem. Choć wykrzykuje ona swe groźby, wołając: "Tylko spróbuj stanąć mi na drodze!", owo niewinne dziecko pozostaje tuż obok jej szlaku. W swej doskonałej wolności, z nadzwyczajnym męstwem i bohaterstwem, nie zwraca żadnej uwagi na te groźby, lecz pomniejsza je, mówiąc w swym niewielkim bohaterstwie: "Hej, pociągu! Nie przerazisz mnie swoim grzmiącym rykiem!", a dzięki swej determinacji i sile jak gdyby mówiło: "Hej, pociągu! Jesteś tylko więźniem systemu. Twa kierownica znajduje się w rękach tego, kto tobą kieruje. Zaatakowanie mnie przekracza granice twych możliwości. Nie możesz ujarzmić mnie poprzez swój despotyzm. Idź dalej swoją drogą, za zezwoleniem twego dowódcy".

A zatem, o moi przyjaciele w tym pociągu i o wy, bracia, którzy będziecie studiować nauki pięćdziesiąt lat później! Przypuśćcie, że perski Rustam [41] lub grecki Herakles z całym ich sławnym bohaterstwem przemierzyli czas i stanęli na miejscu tego dziecka. Jako że w ich czasach nie było pociągów, nie uwierzyliby, że pociąg porusza się zgodnie z pewnym systemem. Możecie zrozumieć, jak wielce przerażeni byliby owi dwaj bohaterowie i jak daleko uciekliby, kiedy pociąg nagle wyjechałby z tunelu, grożąc, że ich zaatakuje, z ogniem na swej głowie, z oddechem przypominającym grom i z oczami miotającymi błyskawice. Przy całej odwadze, z której byli znani, uciekliby w przerażeniu dalej niż o sto metrów stąd. Spójrzcie zatem i zobaczcie, jak wiele z ich wolności i męstwa zniknęłoby w obliczu owego potwornego zagrożenia. Jedynym wyjściem dla nich byłaby ucieczka, ponieważ nie uznaliby oni pociągu za posłusznego wierzchowca, jako że nie uwierzyliby w istnienie człowieka, który kieruje nim i wydaje mu rozkazy. Zamiast tego wyobraziliby go sobie jako bestię, do której z tyłu przywiązano dwadzieścia innych przerażających drapieżnych bestii wielkości wagonów.

O, moi bracia, i o wy, moi przyjaciele, którzy słuchacie tych słów pięćdziesiąt lat później! Tym, co daje owemu dziecku, które nie ma nawet sześciu lat, daleko więcej wolności i męstwa niż mieli ich ci

dwaj bohaterowie, a także poziom nieustraszoności i zaufania dalece przewyższający ich poziomy, są wiara (ar. iman)i ufność, będące niczym ziarna prawdy w jego sercu. Dziecko uznaje istnienie systemu, wedle którego działa pociąg, maszynisty, który ma nad nim kontrolę, fakt, że ruch pociągu podlega pewnemu porządkowi, a także fakt, że ktoś kieruje pociągiem na własny rachunek. Tym zaś, co przeraża dwóch bohaterów i czyni ich sumienia więźniami złudzeń, są ich ignorancja i niewiara widoczne w tym, że nie uznają oni istnienia maszynisty ani nie wierzą w istnienie systemu, wedle którego działa pociąg.

Tym, co spowodowało niezwyczajny strach, trwogę i niepokój dwóch bohaterów w naszych dwóch przypowieściach, były ich brak wiary, ignorancja i zbłądzenie. Prawda, którą Traktaty Światła ukazały poprzez setki dowodów, z których dwa zostały już wyrażone na początku tego traktatu, jest następująca:

Niewiara i zbłądzenie ukazują ludziom zbłądzenia cały wszechświat tak, jakby składał się on z szeregu przerażających wrogów. Pokazują, że ręce ślepej siły, bezcelowego przypadku i głuchej natury atakują nieszczęsnych ludzi poprzez tysiące rozmaitych wrogów, od Układu Słonecznego aż do bakterii gruźlicy w ciele człowieka. Naciskając na wszechstronną naturę człowieka, jej uniwersalne możliwości, nieskończone potrzeby i niekończące się pragnienia nieprzerwanymi strachem, bólem, trwogą i niepokojem, ukazują drzewo Piekła w niewierze i zbłądzeniu; wtrącają tych, którzy za nimi podążają, do swego rodzaju piekła, kiedy jeszcze pozostają oni na tym świecie. To pokazuje, że cała nauka i cały ludzki postęp poza sferą religii i wiary jest wart tyle, co nic, podobnie jak bohaterstwo Rustama i Heraklesa, a wszystkie działania niewiary są jedynie aplikowaniem pijaństwa i rozpusty, aby chwilowo przytępić zmysły i nie odczuwać owych bolesnych lęków.

Zatem jak wiara (ar. iman)i niewiara (ar. kufr)wydają w życiu ostatecznym takie owoce, jak Raj i Piekło, tak również na tym świecie wiara dostarcza duchowego raju i przekształca śmierć w zwolnienie z obowiązków, zaś niewiara przekształca ten świat w duchowe piekło, niszczy prawdziwe szczęście ludzkości i czyni śmierć wieczną egzekucją. Traktaty Światła, opierając się na jasnej wnikliwości, bezpośrednim poznaniu oraz wizji (ar. szuhud),ukazały tę prawdę wraz z setkami jej dowodów. Odsyłamy was zatem do Traktatów, a w tym miejscu przerywamy omówienie tego tematu.

Jeśli chcecie ujrzeć prawdę tkwiącą w owym porównaniu, unieście głowy i spójrzcie na wszechświat. Spójrzcie i zobaczcie, jak wiele jest

w nim pojazdów takich jak kolej żelazna, sterowce, samochody, samoloty, okręty lądu i morza..., planety gwiazd, ciała niebieskie, łańcuchy kolejno następujących po sobie wydarzeń, które moc Przedwiecznego stwarza zgodnie z określonym porządkiem, systemem, mądrością i zamysłem, zachodzących na lądzie, na morzu i w przestrzeni kosmicznej. Ktokolwiek tylko posiada inteligencję i wzrok, może ujrzeć większość z owych łańcuchów w wydarzeniach świata przejawów i w materialnym wszechświecie, a następnie potwierdzi ich istnienie. Tacy ludzie będą również w stanie potwierdzić, że istnieje jeszcze więcej cudownych i następujących po sobie wydarzeń, stworzonych przez moc Przedwiecznego w świecie duchowym i w światach bezcielesnych.

Zatem wszystkie owe materialne i niematerialne łańcuchy wydarzeń we wszechświecie atakują niewierzących ludzi zbłądzenia, grożą im i przerażają ich, niszcząc w ten sposób ich siłę moralną i duchową. Natomiast jeśli chodzi o ludzi wiary, nie grożą im ani ich nie przerażają, lecz raczej przynoszą im radość i pocieszenie, dają siłę i nadzieję. Jest tak, ponieważ ludzie wiary dzięki swej wierze widzą, że Wszechmądry Stwórca wprawia w ruch każdy z owych niezliczonych łańcuchów wydarzeń, owe cielesne i bezcielesne linie kolejowe oraz podróżujące wszechświaty, aby wykonywały swe funkcje zgodnie z doskonałymi porządkiem, regularnością, mądrością i zamysłem; że to On sprawia, iż wszystkie działają. Ani nie ma w ich wykonywaniu obowiązków najmniejszego zamieszania, ani też nie mogą one wykraczać przeciwko sobie nawzajem. Ludzie wiary dzięki swej wierze widzą, że owe wydarzenia ukazują doskonałość kunsztu Stwórcy i są przejawami Jego piękna, widocznymi we wszechświecie. Wiara dostarcza im najbardziej pełnej siły duchowej i ukazuje próbkę wiecznego szczęścia.

Zatem nic, żadna nauka ani żaden postęp, nie może zapewnić siły moralnej i duchowej w obliczu okropnych cierpień i lęków powstających z niewiary, której trzymają się ludzie zbłądzenia, ani też nie może dać im żadnej pociechy. Ich męstwo jest zniszczone, lecz niedbalstwo na pewien czas rozciąga nad nimi zasłonę, zwodząc ich.

Jednakże ludzie wiary właśnie z powodu swej wiary nie patrzą na owe wydarzenia ze strachem lub pozbawieni siły duchowej, lecz - jak dziecko w naszym porównaniu - spoglądają na wszechświat z nadzwyczajnymi siłą i hartem ducha, a także z prawdą, jaką daje wiara. Obserwują oni planowanie i wolę Wszechmądrego Stwórcy w sferze Jego mądrości i są wybawieni od złudzeń i strachu. Pojmując to, mówią: "Gdyby nie rozkaz i zezwolenie Wszechmądrego Stwórcy, owe podróżujące wszechświaty

nie mogłyby pozostawać w ruchu, nie mogłyby niczego uczynić". Z doskonałym zaufaniem ukazują oni szczęście w życiu na tym świecie, każdy stosownie do stopnia swej wiary.

Kiedy serce i sumienie człowieka nie są siedzibą prawdy zrodzonej z wiary i prawdziwej religii, kiedy nie są dla niego punktem oparcia, męstwo takiego człowieka będzie unicestwione tak, jak skruszyły się męstwo i bohaterstwo Rustama i Heraklesa w naszym porównaniu, zaś jego sumienie zgnije. Stanie się on więźniem wszystkich wydarzeń we wszechświecie i pogrąży się w byciu żebrakiem, drżącym ze strachu przed każdą rzeczą.

Jako że Traktaty Światła ukazały poprzez setki rozstrzygających dowodów ową prawdę dotyczącą wiary i straszliwej niedoli, jaką wydaje na świat zbłądzenie, w tym miejscu przerywamy omawianie owej długiej i rozległej prawdy.

Ludzkość w tym stuleciu dostrzegła, że tym, czego potrzebuje najbardziej, są moralna i duchowa siła, pocieszenie i hart ducha. Zatem w owym czasie wyrzeczenie się islamu i prawd wiary, które zapewniają siłę moralną, pociechę i szczęście, jakich potrzebuje człowiek, a miast czerpania korzyści z narodowości islamu poleganie - pod pretekstem stania się człowiekiem Zachodu - na zbłądzeniu, rozpuście oraz kłamliwych polityce i dyplomacji, całkowicie zniszczy wszelką moralność. Ludzie zbudzą się, aby dostrzec tę prawdę, a jeśli czas tego świata nie dobiegł jeszcze końca, mocno uchwycą się prawd Koranu.

* * *

Nauczyciel Bediuzzaman Said Nursi pod koniec pierwszej wojny światowej.W owym czasie trwały próby wybudowania wielkiego uniwersytetu muzułmańskiego w Kosowie. Bediuzzaman powiedział zarówno członkom Partii Jedności i Postępu, jak i sułtanowi Resadowi: "Wschód, który jest niczym centrum świata islamu, daleko bardziej potrzebuje takiego uniwersytetu". Skutkiem tego obiecano mu, że ów uniwersytet zostanie wybudowany na wschodzie. Później jednak wybuchła (pierwsza - uz. red. pol.) wojna bałkańska, a Turcja utraciła region, w którym miał powstać ów uniwersytet, to jest Kosowo. Bediuzzaman starał się zatem o to, aby dziewiętnaście tysięcy lir w złocie, które przeznaczono na budowę uniwersytetu, zostało skierowane dla pomyślnego wykorzystania ich na rzecz budowy Uniwersytetu Wschodniego.

Nauczyciel raz jeszcze powrócił do Van i na brzegach Jeziora Van, w miejscowości Edremit, położył fundamenty pod budowę Medresetu'z-Zehra. Jednak wybuch pierwszej wojny światowej przerwał budowę, a owych prób już nigdy nie podjęto. Już tamtej zimy Mułła Said dał swym uczniom nowinę, mówiąc: "Przygotujcie się. Wielka katastrofa i nieszczęście jest blisko"

* * *

@

Nauczyciel Bediuzzaman Said Nursi pod koniec pierwszej wojny światowej

@

Miejsce, w którym Nauczyciel Bediuzzaman Said Nursi położył fundamenty uniwersytetu Dar-ul Funun

@

Widok na Górę Erek od strony medresy w wiosce Coravanis, w której mieszkał Bediuzzaman podczas swego życia w Van

SŁUŻBA BEDIUZZAMANA SAIDA NURSIEGO DLA KRAJU I NARODU W ROLI DOWÓDCY PUŁKU OCHOTNIKÓW

Po zakończeniu służby na froncie kaukaskim, która spotkała się z uznaniem Envera Paszy oraz dowódcy dywizji, Bediuzzaman powrócił do Van, aby dać odpór nacierającym siłom Rosjan. Podczas ewakuacji Van i nasilonych ataków Rosjan wraz z kilkoma uczniami zobowiązał się, że utrzyma się do końca w cytadeli Van. Gubernator Van, Cevdet Bej, nalegał, by wycofać się do miasteczka Vastan. Kiedy gubernator i naczelnik policji w prowincji ewakuowali ludzi do Bitlis, pułk kawalerii kozackiej przypuścił atak na Vastan. Mułła Said wraz z mniej więcej czterdziestoma ludźmi i kilkoma uczniami zatrzymał atak kozaków [42], aby żadni ludzie ani ich majątki nie wpadły w ręce wroga. Aby wywołać u kozaków strach przed atakiem, wraz ze swymi ludźmi wspiął się nocą na górę i uszykował ich do ataku, aby wprowadzić wrogów w błąd, tak by myśleli, że obrońcom przybyły silne posiłki. Zatrzymało to dalsze poruszanie się nieprzyjaciół naprzód. W ten sposób Bediuzzaman ocalił Vastan przed wpadnięciem w ręce Rosjan.

Podczas czasu bitewnego, po powrocie do okopów, Bediuzzaman pisał swój komentarz do Koranu (ar. tafsir)zatytułowany Znaki cudowności(ar. Iszarat al-I'dżaz).Skrybą był jego uczeń Mułła Habib. Mułła Habib spisywał słowa Nauczyciela siedząc na końskim grzbiecie, na linii ataków nieprzyjaciela i w okopach. W ten sposób została spisana większa część Znaków cudowności.

{(*): Komentarz do Koranu Znaki cudowności (ar. Iszarat al-I'dżaz) został napisany na froncie podczas pierwszego roku Wielkiej Wojny, kiedy nie były dostępne żadne księgi ani źródła. Prócz wojny istniały cztery inne powody, dla których został on spisany nadzwyczaj zwięźle. Sura Al-Fatiha i pierwsza połowa (dzieła - uz. red. pol.) są jeszcze bardziej zwięzłe i treściwe.

Po pierwsze: Czas nie pozwalał na objaśnienia; stary Said wyraził to, co zamierzał wyrazić, krótko i zwięźle.

Po drugie: Miał on na uwadze poziom pojmowania jego uczniów, a byli oni wysoce inteligentni; nie myślał on o zrozumieniu przez innych.

Po trzecie: Ponieważ objaśniał cudowność Koranu, który jest Księgą o najwspanialszej zwięzłości i subtelności, stary Said pisał krótko i rzeczowo. Teraz jednak przeczytałem to dzieło na nowo, oczami nowego Saida: zaprawdę, pomimo wszystkich błędów starego Saida, to dzieło wraz z jego wzniosłym omówieniem tematu jest majstersztykiem. Jako że kiedy stary Said je pisał, pozostawał w stałym stanie gotowości do rzucenia się w wir bitwy; jako że jego intencja była czysta, a napisał on swe dzieło zgodnie z zasadami retoryki i nauk języka arabskiego, (obecnie - uz. aut.) nie jestem w stanie obalić jakiejkolwiek części owej pracy. Jeśli Bóg zechce, przyjmie ją jako pokutę za grzechy starego Saida i wzniesie na wyższy poziom ludzi, którzy w pełni ją zrozumieją.

Gdyby nie powstały przeszkody takie, jak pierwsza wojna światowa, gdyby (do owego dzieła - uz. red. pol.) dołączono notatniki i listy zawierające inne egzegetyczne prawdy podobne cudowności kompozycji Koranu - jednemu aspektowi owej cudowności - która jest objaśniona w niniejszym pierwszym tomie, powstałby finezyjny i wszechstronny komentarz do Koranu, owej Księgi cudownej wystawy. Być może w przyszłości, przyjmując za źródło ów częściowy komentarz i sześćdziesiąt sześć, a raczej sto trzydzieści części Słów (tur. Sozler) i Listów (tur. Mektubat), komisja, której się poszczęści, napisze taki komentarz, in sza'a-llah.

Said Nursi

* * *

Co więcej, w Stambule Ali Riza Effendi, będący naczelnikiem urzędu do spraw fatł (tj. orzeczeń religijnych - uz. red. pol.) wychwalał Znaki cudowności wobec wielu odwiedzających go ludzi po tym, jak osobiście przeczytał ów tafsir. Przysięgając, oznajmił im: "Znaki cudowności mają wartość i siłę tysiąca komentarzy do Koranu!".

Owo dzieło spotkało się z wielkim poklaskiem uczonych Wschodu, a także wielkich uczonych z Damaszku i Bagdadu, którzy powiedzieli: "Znaki cudowności są nadzwyczajnym komentarzem do Koranu, który nie ma sobie równych".}

W tym miejscu załączamy całe "Oświadczenie dotyczące zamysłu" ze wstępu do owego nadzwyczajnego dzieła, aby ukazać tło tej pracy.

* * *

OŚWIADCZENIE DOTYCZĄCE ZAMYSŁU

Potężny Koran jest obejmującą każdą rzecz mową Boga i powszechnym przesłaniem Wszechwładnego dostarczonym od Wielkiego Tronu, które zwraca się do wszystkich grup, narodów i przedstawicieli rodzaju ludzkiego w każdej epoce. Zatem również - a szczególnie w tym czasie - obejmuje on wiele nauk oraz gałęzi wiedzy, których poznanie przekracza możliwości jednego człowieka czy też małej grupy ludzi. Zatem komentarz pochodzący od pojmowania i wyimaginowanej mocy jednego człowieka, którego zdolność pojmowania jest wielce ograniczona przez wzgląd na czas, miejsce i specjalizację, nie może prawdziwie objaśnić Koranu, ponieważ ów

człowiek nie może być zaznajomiony ze wszystkimi naukami ścisłymi i gałęziami wiedzy dotyczącymi duchowych i materialnych stanów wszystkich narodów i ludów, do których skierowany jest Koran, ani też nie może być ekspertem we wszystkich owych naukach. Ponadto nie może być on na tyle wolnym od uprzedzeń wynikających z jego profesji i posłuszeństwa, aby mógł bezstronnie objaśnić prawdy Koranu. Ponadto pojmowanie człowieka jest właściwe jemu samemu i nie może on wzywać innych do tego, by przyjęli jego stanowisko - chyba że jest ono potwierdzone przez pewnego rodzaju zgodę. Jego wnioski (oraz osądy - uz. red. tur.) odnoszące się do uczynków są wiążące jedynie dla niego samego i dla nikogo innego, chyba że również są zatwierdzone przez zgodę.

W konsekwencji tego komentarz do Koranu powinien być spisywany po drobiazgowych studiach i badaniach, przez wzniosłą komisję będących autorytetami uczonych, z których każdy jest specjalistą w pewnej liczbie nauk; powinien udowadniać subtelne znaczenia Koranu i jego finezyjne kwestie, jakie można znaleźć rozproszone po innych komentarzach, a także jego prawdy, które stają się widoczne z biegiem czasu, stosownie do odkryć nauki. Tak samo jego rozporządzenia prawne muszą być uporządkowane i uregulowane nie stosownie do myśli jednego człowieka, lecz przez taką komisję, po tym, jak zostaną przez nią skrupulatnie zbadane i przestudiowane. Zatem, pokładając zaufanie w rzeszy ludzi, owa komisja domyślnie przyjmuje za nich odpowiedzialność oraz staje się autorytetem i źródłem (orzeczeń prawnych - uz. red. pol.) dla społeczności muzułmańskiej.

Zaiste, ten, kto objaśnia Koran, winien posiadać wysoką inteligencję, zdolność przenikliwego i niezależnego osądu, a także wysoki stopień świętości. Jednak szczególnie w tych czasach takie warunki mogą zostać spełnione jedynie przez olśniewającą osobowość zbiorową, zrodzoną ze współpracy członków wzniosłej, szacownej komisji, ze zjednoczenia ich umysłów, z ich wzajemnego wsparcia i harmonii ich ducha, z wolności ich myśli, a także z ich całkowitej szczerości intencji, wolnej od wszelkich uprzedzeń. Jedynie taka zbiorowa osobowość może objaśniać Koran, jako że zgodnie z zasadą: "Co nie znajduje się w częściach, może być obecne w całości" owe przymioty, których nie można znaleźć u żadnego człowieka, są obecne w grupie ludzi.

Kiedy czekałem - a czyniłem tak przez wiele lat - na ukazanie się takiej komisji, miałem przeczucie, że znajdujemy się w przededniu

straszliwego trzęsienia ziemi, które zniszczy kraj.

{(*): Tak, kiedy nasz Mistrz nauczał nas na dachu medresy Horhor w Van, powiedział, że nastąpi straszliwe trzęsienie ziemi - i dokładnie tak, jak przepowiedział, w krótki czas później wybuchła Wielka Wojna.

Za zgodność (jego uczniowie w owym czasie):

Hamza, Mehmed Sefik,

Mehmed Mihri.}Zatem zgodnie z zasadą: "Nie jest dozwolone całkowite porzucenie danej rzeczy, nawet jeśli nie uda się osiągnąć jej w całej pełni", mimo mej bezsilności, błędów i trudnego do odczytania charakteru pisma, zacząłem spisywać na własną rękę niektóre z prawd Koranu oraz niektóre wskazówki niepowtarzalnej cudowności jego kompozycji. Następnie, kiedy wybuchła Wielka Wojna, znalazłem się wśród gór i dolin Erzurum i Pasinler. Kiedy tylko nadarzała się okazja - podczas gdy spełniałem obowiązek dżihadu pośród owych burzliwych okoliczności - zwykłem spisywać to, co przyszło na myśl memu sercu, we frazach, które nie zawsze pasowały do siebie nawzajem. Jako że nie było możliwym posiadanie żadnych ksiąg czy komentarzy, aby do nich sięgnąć, to, co pisałem, zawierało jedynie to, co przyszło na myśl memu sercu. Jeśli te moje inspiracje nie są właściwe dla komentarza koranicznego, światła świateł, jeśli zawierają sprzeczne aspekty, może zostać to przypisane jedynie moim własnym ułomnościom. Z pewnością istnieją miejsca, które wymagają poprawek, lecz jako że owo dzieło było spisywane z całkowitą szczerością intencji, na linii frontu i wśród zabitych, jak nie jest dozwolona zmiana ubrań dla zmycia z nich krwi męczenników, tak nie mógłbym pozwolić na to, by zmieniono porwane frazy, w jakie został przyodziany ów komentarz; moje serce nie dałoby na to zgody. Nie zgadza się na to również teraz, ponieważ w tych czasach jak na razie nie mogę odnaleźć owej całkowitej szczerości intencji i czystości serca.

Co więcej, nie pisałem tego mojego dzieła, zatytułowanego Znaki cudowności(ar. Iszarat al-I'dżaz),z intencją tego, aby było ono prawdziwym komentarzem do Koranu, lecz jedynie - na wypadek, gdyby zostało dobrze przyjęte - napisałem je jako wzór i źródło dla komentarza, który zostanie napisany w przyszłości.

* * *

Mułła Habib, który dla Bediuzzamana znaczył tyle, co dwudziestu uczniów, a także był skrybą tafsiru Znaki cudowności,poległ śmiercią męczennika w bitwie pod Vastan po tym, jak dostarczył Halilowi Paszy, głównodowodzącemu frontem irańskim, przełomowych danych wywiadowczych w temacie ruchów nieprzyjaciela.

Podczas owych potyczek w niektórych miejscach zdarzało się, że ormiańscy żołnierze mordowali dzieci. Niekiedy w ramach odwetu zabijano również dzieci ormiańskie. Pewnego razu tysiące ormiańskich dzieci zgromadzono w dystrykcie, w którym przebywał Bediuzzaman. Mułła Said nakazał swoim żołnierzom: "Nie ważcie się tknąć choćby jednego z nich!", a następnie uwolnił owe kobiety i dzieci, które wróciły do swoich rodzin, znajdujących się między Rosjanami. Ormianie prawdziwie podziwiali ten przykład muzułmańskiej moralności, a od tej pory, kiedy tylko Rosjanie zajmowali inne tereny, dowódcy milicji ormiańskiej powstrzymywali ich przed mordowaniem muzułmańskich dzieci, przysięgając: "Jako że Mułła Said powstrzymał mordowanie i zwrócił nam nasze dzieci, my również zaprzestaniemy mordowania dzieci muzułmańskich". W ten sposób Mułła Said ocalił życie tysięcy niewinnych ludzi.

Po zajęciu Van i Mus Rosjanie w sile trzech dywizji ruszyli, by zaatakować Bitlis. Gubernator Bitlis Memduh-bej, a także (generał - uz. red. pol.) Kel Ali powiedzieli Bediuzzamanowi:

-Pozostał nam batalion wojska i jakieś dwa tysiące twoich milicjantów. Nie mamy innego wyjścia, jak tylko wycofać się!

-Mieszkańcy, którzy wciąż ewakuują się z okolicznych terenów, kobiety i dzieci z Bitlis, a także ich dobytek, wszystko wpadnie w ręce wroga - odpowiedział im Bediuzzaman. - Nawet jeśli się nie utrzymamy, musimy odpierać wroga przez przynajmniej cztery lub pięć dni, aż wszyscy ludzie przejdą w bezpieczne miejsce.

-Po upadku Mus żołnierze starają się przejąć trzydzieści ciężkich dział Rosjan. Jeśli uda ci się przejąć te działa, będziemy mogli odeprzeć wroga, a ludzie zdążą się ewakuować.

-Albo zginę, albo przejmę te działa i przyprowadzę je tutaj - powiedział Bediuzzaman.

Z trzema setkami swoich milicjantów Mułła Said udał się do Nursin, aby przejąć rosyjskie działa. Dowódca rosyjskiego pułku kozaków otrzymał od swych zwiadowców następujące wyolbrzymione wiadomości: "Do dowódcy liczącego trzy tysiące ludzi pułku ochotników, który broni Bitlis, dołączył sławny Musa-bej z tysiącem swoich górali. Nadchodzą,

aby przechwycić działa". Dowódca kozaków nie miał innego wyjścia prócz panicznej ucieczki. Bediuzzaman wraz ze swymi trzema setkami milicjantów przyprowadził wszystkie działa do Bitlis. On sam doszedł najdalej i z trzema ze swoich ludzi przejął ostatnie działo, w ten sposób zapewniając przyprowadzenie do Bitlis trzydziestu ciężkich armat. Przez cztery dni żołnierze wraz z ochotnikami-milicjantami powstrzymywali ataki wroga, chroniąc życie ludzi oraz ich dobytek.

Aby zaszczepić męstwo w swych żołnierzach, Bediuzzaman nie krył się w okopach, lecz pozostawał na linii ognia. Pewnego razu, kiedy wysunął się naprzód, jadąc konno na pierwszą linię, jego duszę zaniepokoiła następująca kwestia, która nagle przyszła mu na myśl: "Gdybym teraz miał zostać szahidem (męczennikiem), zastanawiam się, czy moja szczerość intencji (ar. ichlas),która jest istotą poziomu męczeństwa, nie doznałaby szkody. Zastanawiam się, czy w ten sposób nie staję się chełpliwy...". Natychmiast zawrócił konia i jechał razem ze swymi ludźmi .

{(*): Podczas najbardziej zażartej bitwy, kiedy kwestie życia i śmierci przygnębiały bardziej niż kiedykolwiek, Nauczyciel myślał: "Zastanawiam się, czy to pozornie bohaterskie postępowanie nie jest sprzeczne z prawdziwą szczerością intencji". Oto godne uwagi ukazanie doskonałości jego przymiotów. Kiedy wypełniał zasadniczą część swej roli bohatera, zaszczepiając męstwo w swych ludziach na pierwszej linii boju, wśród ognia dział nieprzyjaciela, kiedy jadąc konno wysuwał się naprzód, jako dowódca wykonywał obowiązek męstwa i wiary oraz przedstawiał chwałę islamu najlepiej, jak może to uczynić dowódca. Rozważanie i zwracanie uwagi w takim czasie na doniosłość tajemnicy szczerości, która była najwznioślejszym i najczystszym poziomem doskonałości jego duszy i intencji, wskazuje na poziom doskonałości jego duszy daleko bardziej niż chwalebna i pełna samopoświęcenia walka, jaką ukazywał w służbie religii.

Zatem poprzez świadectwo jego życia widzimy, że takie przydomki, jak Bediuzzaman, Sahib'uz-zaman, Fahru'dawaran czy Fatinul'asr, pod którymi znany był Mułła Said, nigdy nie były nieprawdziwymi słowami. Olbrzymia służba na rzecz wiary i Koranu, jaką wykonał poprzez Traktaty Światła, a także uświęcona zbiorowa osobowość duchowa, jaką zapoczątkował wraz z milionami gotowych do poświęceń uczniów, są prawdziwym świadectwem i najbardziej rozstrzygającym dowodem tej prawdy.}

Choć na linii ognia trafiły go cztery kule, nie wycofał się do okopów, aby uniknąć zniechęcenia wśród jego ochotniczych żołnierzy. Kiedy o tym usłyszeli gubernator Memduh-bej i generał Kel Ali, przysłali mu rozkaz, aby się wycofał.

-Nie zabije mnie ostrzał nieprzyjaciela! - odpowiedział Bediuzzaman.

I rzeczywiście, choć trafiły go trzy pociski, z których jeden uderzył w jego kindżał, a drugi przebił kapciuch na tytoń, nie zabiły go.

Wieczorem, po tym jak gubernator i generał ewakuowali ludzi, a żołnierze i milicjanci odeszli, Bediuzzaman pozostał wraz z niewielką

liczbą swych dzielnych uczniów. Postanowili, że uratują niektórych z bezradnych ludzi, którzy jeszcze pozostali, i będą stać na ich straży. Następnego ranka znaleźli się w ogniu zażartej potyczki z żołnierzami nieprzyjacielskiego batalionu i wielu z nich zostało męczennikami. To wtedy Ubeyd, który był bratankiem i dzielnym uczniem Bediuzzamana, poniósł męczeńską śmierć zamiast niego. Wówczas w nadzwyczajny sposób Bediuzzaman z trzema uczniami przedarli się przez trzy linie wroga i ukryli się w przepuście, przez który płynęła woda z topniejącego śniegu. Będąc ranny i mając złamaną nogę, Mułła Said pozostawał w wodzie i błocie przez trzydzieści trzy godziny. Straszliwa sytuacja, w jakiej znaleźli się z bronią w ręku, a także głosy nieprzyjaciela dobiegające ze stojącego obok przepustu budynku były tłumione przez spokój serc i szczęście, jakie odczuwali z powodu ewakuacji wszystkich mieszkańców. Pocieszając przyjaciół, Bediuzzaman powiedział im:

-Użyjemy karabinów tylko wtedy, gdy nadejdzie cała grupa nieprzyjacielskich żołnierzy. Nie poddamy się tak łatwo i nie będziemy marnować kul na jednego czy dwóch wrogów.

Subtelnym przykładem Bożej łaski jest fakt, że choć mogli widzieć nad sobą rosyjskich żołnierzy, którzy nie ustawali w ich poszukiwaniach, nie zostali odkryci przez trzydzieści trzy godziny. Bediuzzaman zwrócił się do swych milicjantów, którzy byli również jego uczniami, i powiedział im:

-Przyjaciele! Nie zostawajcie tutaj. Odejdźcie. Wybaczyłem wam.

Zostawcie mnie i starajcie się ratować samych siebie.

Jednak ci gotowi do poświęceń i bohaterscy uczniowie odpowiedzieli lojalnie:

-Nigdy nie pozostawimy cię w takim położeniu. Jeśli mamy zostać męczennikami, niech stanie się to w chwili, gdy ci służymy.

Później zostali wzięci do niewoli przez Rosjan, którzy przez Van i Tyflis przewieźli ich do Kostromy [43].

Żołnierze ormiańskiej milicji byli znani ze swej wierności. Zaprawdę, przekazano, że nigdy nie wyjawiali tajemnicy, nawet jeśli ich oczy i twarze wkładano w płonące węgle. Jednak w owym czasie Rosjanie zwykli mawiać: "Bediuzzaman i jego ochotniczy milicjanci są daleko lepsi od milicjantów ormiańskich. Oto powód, dla którego powiodło im się pokonanie naszych kozaków".

Bediuzzaman został zabrany do obozu jenieckiego, w którym miało miejsce prawdziwie zdumiewające wydarzenie:[44]

Pewnego dnia do obozu przybył rosyjski głównodowodzący frontem kaukaskim, aby dokonać inspekcji jeńców. Przechadzając się przed inspekcją, generał uświadomił sobie, że Bediuzzaman nie poświęcił mu żadnej uwagi ani nie wstał (na znak szacunku - uz. red. pol.). Zagniewany tym, generał przeszedł obok niego jeszcze raz, sądząc, że jeniec go nie zauważył, lecz Mułła Said w dalszym ciągu siedział na ziemi.

-Czy on wie, kim jestem?!

-Wiem - odpowiedział Bediuzzaman. - Jest pan Nikołajem Nikołajewiczem.

-To bezpośrednia zniewaga dla armii rosyjskiej i dla cara.[45]

-Nie znieważyłem pana. Jestem muzułmańskim uczonym, a ktoś, kto wierzy we Wszechmocnego Boga, jest lepszy od człowieka pozbawionego wiary. Oto, dlaczego nie powstałem przed panem.

Po tej wymianie zdań Bediuzzaman został postawiony przed sądem wojennym. Niektórzy jego przyjaciele spośród jeńców, którzy byli oficerami, przyszli, aby przekonać go, by przeprosił generała i uniknął eskalacji całej sprawy, która musiała doprowadzić do wyroku śmierci. Jednak Bediuzzaman z wielką godnością i męstwem powiedział im:

-Wyrok śmierci jest dla mnie niczym paszport do wiecznego królestwa.

Wydano wyrok śmierci i podjęto przygotowania do wykonania go. Bediuzzaman poprosił o chwilę czasu, aby mógł dopełnić religijnego obowiązku modlitwy, zanim stanie przed plutonem egzekucyjnym. Właśnie w chwili, kiedy skończył modlitwę, nadszedł rosyjski generał, który podszedł do Bediuzzamana ze słowami przeprosin:

-Proszę, aby mi pan wybaczył. Zdałem sobie sprawę z tego, że pańskie postępowanie wynikało z dochowania wiary świętości religii. Proszę o wybaczenie i przepraszam.

Wyrok śmierci został uchylony.

* * *

Bediuzzaman pozostał jako jeniec wojenny niedaleko Syberii przez mniej więcej dwa i pół roku. Ten ofiarny bohater islamu, który przez wzgląd na Boga Jedynego cale życie spędził na ożywianiu Koranu, islamu i sunny, nie zaprzestał swoich wysiłków również w tym miejscu. Pracował on nad oświeceniem ludzi wokół niego, nad dostarczeniem im przewodnictwa, a także rozpoczął dawanie lekcji innym jeńcom.

Pewnego razu rosyjski generał zobaczył, jak Mułła Said nauczał dziewięćdziesięciu spośród swych przyjaciół-oficerów. Biorąc to za przemówienie polityczne, rozkazał, aby je przerwano. Jednakże później, kiedy odkrył, że przemówienie było dostarczaniem lekcji natury religijnej, naukowej i społecznej, zezwolił na kontynuowanie tych lekcji.

Ostatecznie Bediuzzaman znalazł sposób, aby zbiec z niewoli i pomyślnie odbył podróż do Piotrogrodu (Petersburg), a później do Warszawy [46]. Następnie w roku 1918 (1334 kalendarza romańskiego) przez Wiedeń powrócił do Stambułu.

@

Awers

Nazwisko: Said Mirza Efendi

Stanowisko: Honorowy gubernator dystryktu

Jednostka: Ochotniczy Kurdyjski Pułk Kawalerii

Obywatelstwo: Osmańskie

Początek podróży: Sofia

Cel podróży: Stambuł

Przyczyna podróży: Powrót z niewoli, 17 czerwca 1918 r.

Po ucieczce z niewoli w Rosji Bediuzzaman podróżował przez Niemcy i otrzymał paszport wydany przez attache wojskowego

w Sofii

@

Rewers

Druga strona dokumentu, który Bediuzzaman otrzymał, wracając

z rosyjskiej niewoli

Bediuzzaman Said Nursi, dowódca ochotniczego pułku milicji,w jednym ze swoich dzieł opowiada o dniach swej niewoli w następujący sposób :

{(*): Wiele lat później Bediuzzaman został zesłany do Barli, gdzie był traktowany jak więzień. Tam napisał on Nadzieję Trzynastą Błysku Dwudziestego Szóstego, w której opisuje swą niewolę w Kostromie. Każdego, kto jest zainteresowany, odsyłamy do tego traktatu.}

Nadzieja Dziewiąta Błysku Dwudziestego Szóstego

(fragment)

Podczas pierwszej wojny światowej przebywałem w Kostromie, w odległej guberni północno-wschodniej Rosji jako jeniec wojenny. Był tam mały meczet należący do Tatarów, który stał nad brzegiem sławnej rzeki Wołgi. Często przykrzyło mi się wśród moich przyjaciół, innych oficerów. Tęskniłem do samotności, ale nie mogłem wędrować po okolicy bez zezwolenia. Później, po wpłaceniu kaucji, zabrano mnie do dzielnicy tatarskiej, do owego małego meczetu nad brzegiem Wołgi. Sypiałem tam, samotny. Zbliżała się wiosna. Pośród długich, długich nocy owego północnego kraju cierpiałem na bezsenność; smutny plusk Wołgi, pozbawiony radości stuk kropel deszczu i przygnębiający szept wiatru wśród ciemnych nocy i ciemności zesłania chwilowo zbudziły mnie z głębokiego snu nieuwagi. Jeszcze nie uważałem samego siebie za starego, jednak ci, którzy doświadczyli okropności wielkiej wojny, byli starzy, ponieważ tamte dni, jak ukazuje to werset koraniczny:

يَوْمًا يَجْعَلُ الْوِلْدَانَ ش۪يبًا

[47]

uczyniły starymi nawet dzieci. Chociaż miałem wówczas czterdzieści lat, czułem się tak, jakbym miał osiemdziesiąt. W owe długie i ciemne noce, wśród boleści zesłania, w mym przygnębiającym stanie rozpaczałem nad życiem i nad moją ojczyzną. Spojrzałem na swoją bezsilność i samotność, i nadzieja zawiodła.

Wówczas, kiedy byłem w takim stanie, odsiecz przybyła ze strony Wszechmądrego Koranu. Mój język powiedział:

حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ

"Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!"[48] a moje serce zawołało z płaczem:

Jestem obcy, jestem samotny, jestem słaby, jestem bezsilny;

Poszukuję Twego miłosierdzia, poszukuję Twego przebaczenia,

poszukuję Twej pomocy, o, mój Boże!

Kiedy pomyślałem o moich dawnych przyjaciołach w ojczyźnie i wyobraziłem sobie, że umieram na wygnaniu, jak Niyazi Misri, do mojej poszukującej przyjaciela duszy wlały się takie oto wersy:

Uciekając od smutku świata,

Lecąc na skrzydłach żarliwości i tęsknoty,

Rozpościeram owe skrzydła w pustce,

Z każdym oddechem wołając: "Przyjacielu! Przyjacielu!"

Tak czy inaczej, wśród owej przygnębiającej, godnej politowania, długiej nocy zesłania, pośród której cierpiałem z powodu rozłąki, moja słabość i bezsilność stały się tak skutecznymi środkami i orędownikami na Bożym dworze, że jeszcze dzisiaj wciąż mnie to zdumiewa. Kilka dni później uciekłem na własną rękę, nie znając rosyjskiego, pokonując odległość, na przebycie której byłby potrzebny rok marszu piechotą. Zostałem wybawiony w cudowny sposób, dzięki Bożej łasce, którą zostałem obdarowany w wyniku mojej słabości i bezsiły. Następnie przez Warszawę i Austrię dotarłem do Stambułu. Tak, to, że wyratowałem się w taki sposób i z taką łatwością, było dość niezwykłe! Ukończyłem swój długi lot ku wolności ze swobodą i łatwością, jakie nie byłyby dane nawet najbardziej odważnym i najbardziej przebiegłym ludziom mówiącym po rosyjsku.

Tamta noc, spędzona w meczecie nad brzegami Wołgi, sprawiła, że podjąłem decyzję, by resztę swego życia spędzić jako pustelnik. Rzekłem do siebie: "Już dość tego mieszania się w życie ludzi i społeczeństwa". Ponieważ ostatecznie miałem zstąpić do grobu w samotności, powiedziałem: "Od tej chwili wybieram osamotnienie, by oswoić się z nim". Jednak niestety!, rzeczy niewydające żadnych skutków, jak moi liczni przyjaciele ze Stambułu, blaski życia doczesnego w owym mieście, a zwłaszcza sława i zaszczyty, jakie stały się tam moim udziałem (a które były daleko większe niż moje zasługi), sprawiły, że na pewien czas zapomniałem o mojej decyzji. Było tak, jakby tamta noc na zesłaniu była świetlistą czernią w oczach mojego życia, zaś lśniąca jasność dnia w Stambule jawiła się im jako pozbawiona światła biel. Oczy mego życia nie mogły spojrzeć przed siebie, lecz wciąż drzemały, aż dwa lata później Ghałs al-A'zam, Szejk Gajlani, otworzył moje oczy ponownie poprzez swą księgę Futuh al-Ghajb.

* * *

Uczeni i ogół mieszkańców Stambułu czuli się zaszczyceni faktem, że mogą ponownie gościć Bediuzzamana. Bez swej wiedzy został on mianowany członkiem Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye w Ministerstwie Spraw Religijnych. W skład działającego jako akademia muzułmańska Daru'l-Hikmet wchodzili w owym czasie tacy wielcy uczeni islamu, jak Mehmet Akif, Izmirli Ismail Hakki czy Elmalili Hamdi.

Bratanek Bediuzzamana, Abdurrahman (niech Bóg się nad nim zmiłuje), jego duchowy syn, był nadzwyczaj inteligentnym, dzielnym i dokładającym starań młodym człowiekiem. Oto, jak przypominał on sobie tamten czas:

W roku 1334 (kalendarza romańskiego - uz. red. tur.), po tym, jak mój stryj wrócił z niewoli, został on mianowany członkiem Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye, jednak wciąż dochodził do siebie po chorobie, jakiej nabawił się w niewoli, i przez pewien czas nie brał udziału w jego posiedzeniach. Wiele razy chciał zrezygnować, lecz nie pozwolili mu na to jego przyjaciele, zatem kontynuował swą służbę w Daru'l-Hikmet. Zwykłem uważnie obserwować jego życie i zdałem sobie sprawę, że nie wydawał żadnych pieniędzy na własne potrzeby, prócz tych naprawdę koniecznych. Jego odpowiedzią dla każdego, kto pytał o jego oszczędność, były słowa:

-Moim celem jest naśladowanie większości ludzi z jej środkami do życia, a większość ludzi jest w stanie uzyskać tylko tyle. Odmawiam naśladowania rozrzutnej mniejszości.

Ze swego wynagrodzenia brał sumę niezbędną na opłacenie podstawowych potrzeb, a mnie dawał to, co pozostawało, prosząc, abym "przechował" owe pieniądze. Polegając na jego trosce o mnie oraz pogardzie dla bogactwa materialnego, wydałem oszczędności całego roku bez wiedzy mego stryja. Oto, co mi powiedział (kiedy dowiedział się o tym - uz. red. pol.):

-Wydanie tych pieniędzy nie było nam dozwolone, ponieważ należały one do ludu. Dlaczego je wydałeś? Zwalniam cię z obowiązku zarządzania moimi finansami i sam się tym zajmę.

Minęło trochę czasu, zanim prawdziwie poczuł pragnienie opublikowania dwunastu z jego dzieł. Na wydanie owych dzieł wydał wszystko, co zaoszczędził ze swych poborów. Z wyjątkiem jednego lub dwóch mniejszych dzieł, wszystkie swe dzieła rozdawał za darmo. Kiedy zapytałem go, dlaczego ich nie sprzedaje, powiedział:

-Dozwolonym jest wydanie ze swego zarobku tylko takiej sumy, która jest niezbędna, aby przeżyć. Nadmiar należy do narodu, a rozdawanie ksiąg za darmo jest moim sposobem na zwrócenie tych pieniędzy narodowi.

Jego służba w Daru'l-Hikmet skupiała się na osobistych inicjatywach, takich jak ta, kiedy odkrył pewne przeszkody we wspólnym wykonywaniu pracy zespołowej. Każdy kto go znał wierzył, że Bediuzzaman zawsze był gotów stawić czoła śmierci - oto dlaczego był w stanie pozostać tak stanowczym na stanowisku, jakie zajmował w Daru'l-Hikmet, nie pozwalając, aby cudzoziemskie wpływy oddziaływały na ową instytucję i obaliły ją. Zakwestionował błędnie wydane fatły (tj. orzeczenia prawne - uz. red. tur.). Jeśli w umysłach ludzi ukazywała się jakaś szkodliwa idea, publikował dzieła sprzeciwiające się jej skutkom.

* * *

Oto fragmenty Błysku Dwudziestego Szóstego pióra Bediuzzamana, mówiące o jego życiu w Stambule po powrocie z niewoli:

Nadzieja Dziesiąta Błysku Dwudziestego Szóstego

Przez rok lub dwa lata spędzone w Stambule po powrocie z rosyjskiej niewoli byłem owładnięty przez nieuwagę. Polityka bieżącego dnia sprawiła, że przestałem poświęcać uwagę samemu sobie, lecz roztrwoniłem ją na sprawy świata zewnętrznego. Któregoś dnia siedziałem w pewnym wysokim miejscu, patrząc niedbale na dolinę w Stambule, w której leży Cmentarz Sułtana Eyuba, kiedy zostałem opanowany przez stan umysłu, w którym, spoglądając w dół, ujrzałem, jak mój własny świat umiera, a moja dusza odchodzi. Powiedziałem do siebie: "Zastanawiam się, czy to inskrypcje na nagrobkach są tym, co podsuwa mi takie złudzenia?" i odwróciłem wzrok. Nie patrzyłem w dal, lecz na cmentarz. Wówczas mojemu sercu udzieliła się następująca

myśl: "Ten cmentarz, który widzisz wokół siebie, po stokroć obejmuje cały Stambuł, ponieważ Stambuł zdążył już po stokroć opustoszeć [49]. Nie możesz uciec przed rozkazem Wszechmądrego i Potężnego, Który sprawił, że wszyscy mieszkańcy Stambułu zostali zsypani do grobów. Nie jesteś wyjątkiem, ty również odejdziesz".

Wyszedłem z cmentarza i z głową pełną owych niesamowitych myśli wszedłem do małej celki [49] przy Meczecie Sułtana Eyuba, w której zatrzymywałem się wiele razy wcześniej. Pomyślałem, że po trzykroć jestem gościem: jestem gościem w tym maleńkim pokoiku, gościem w Stambule i gościem na tym świecie, zaś gość musi myśleć o czekającej go drodze. Tak jak opuszczę ten pokój, tak pewnego dnia opuszczę Stambuł, a jeszcze innego dnia odejdę z tego świata.

Kiedy mój umysł pozostawał w takim stanie, serce zostało opanowane przez wielce żałośliwy i bolesny smutek. Nie straciłem jedynie jednego lub dwóch przyjaciół; miałem rozstać się z tysiącami ludzi ze Stambułu, których miłowałem, a także z samym Stambułem, który również bardzo kochałem. Tak, jak miałem rozstać się z setkami tysięcy przyjaciół na tym świecie, tak samo miałem opuścić piękny świat, który mnie urzekł i który umiłowałem. Kiedy zastanawiałem się nad tym, jeszcze raz wspiąłem się do owego miejsca na cmentarzu. Właśnie wtedy ukazali mi się wszyscy zmarli ze Stambułu, chodzący wokół mnie. Od czasu do czasu bywałem w kinie, by czegoś się nauczyć, a moja wizja była podobna filmowi, który ukazuje w teraźniejszości wydarzenia z przeszłości. Wszyscy ludzie, których wówczas zobaczyłem, ukazali mi się jako pochód zwłok. Moja wyobraźnia powiedziała do mnie: "Niektórzy spośród zmarłych pochowanych na tym cmentarzu ukazali ci się, jak maszerują wokół ciebie niby na kinowym ekranie, zatem powinieneś również zobaczyć ludzi teraźniejszości, którzy są w drodze wiodącej ku przyszłemu zstąpieniu do grobu, jako tych, którzy już do niego zstąpili. Oni również są wśród tych trupów, krążących wokół ciebie".

Nagle, dzięki światłu Koranu i dzięki przewodnictwu Ghałs al-A'zam, Szejka Al-Gajlaniego, mój smutek przekształcił się w radość. Oto, jak to się stało:

Światło bijące z Koranu poddało mi następującą myśl: "Kiedy byłeś jeńcem wojennym i przebywałeś na zesłaniu w Kostromie na północnym wschodzie, miałeś jednego lub dwóch przyjaciół spośród oficerów. Wiedziałeś, że tak czy inaczej pewnego dnia pojadą oni do Stambułu. Gdyby jeden z nich zapytał cię: 'Czy chcesz jechać do

Stambułu, czy też chcesz pozostać tutaj?', z całą pewnością, jeśli miałeś choć na jotę inteligencji, z radością wybrałbyś podróż do Stambułu, ponieważ spośród tysiąca i jednego twoich przyjaciół dziewięciuset dziewięćdziesięciu dziewięciu przebywało już w Stambule. Tam pozostał jedynie jeden lub dwaj, a oni również mieli opuścić to miejsce. Nie powinieneś zatem traktować udania się do Stambułu jako zasmucającej podróży czy też bolesnej rozłąki. Co więcej, przybyłeś tutaj, i czyż nie byłeś szczęśliwy z tego powodu? Zostałeś wybawiony od długich i ciemnych nocy i od mroźnych, burzliwych zim w nieprzyjacielskim kraju. Przybyłeś do Stambułu, do raju tego świata!"

Dokładnie w ten sam sposób, od waszego dzieciństwa aż po wiek, który osiągnęliście obecnie, dziewięćdziesięciu dziewięciu spośród stu ludzi, których kochaliście, wyemigrowało na cmentarz, który tak was przeraża. Każdy z was ma jednego lub dwóch przyjaciół, którzy wciąż są na tym świecie, a oni również z niego odejdą. Wasza śmierć na tym świecie nie jest rozłąką, lecz zjednoczeniem, jest ponownym połączeniem się ze wszystkimi przyjaciółmi. Mnie samemu przypomniano, że przyjaciele (to jest, ich nieśmiertelne dusze) pozostawili za sobą, pod ziemią, swe zniszczone mieszkania [51] i niektórzy spośród nich wędrują wśród gwiazd, a niektórzy między poziomami pośredniego królestwa.

Tak, Koran i wiara udowadniają ową prawdę z taką pewnością, że powinniście - jeśli nie jesteście całkowicie pozbawieni serc i dusz, a waszych serc nie zadusiło zbłądzenie - uwierzyć w nią tak, jakbyście ujrzeli ją na własne oczy, ponieważ z całą pewnością i oczywistością Najbardziej Szczodry Stwórca, Który upiększa ten świat przez niezliczone rodzaje Swoich upominków i darów, Który ukazuje Swoją absolutną władzę z hojnością i litością, Który zachowuje nawet najmniej znaczące rzeczy, takie jak nasiona, nie unicestwiłby człowieka ani nie wysłał go w niebyt czy na pustkowie, nie postąpiłby z nim tak nieuprzejmie i bez żadnego zamysłu, jak może się to na pozór zdawać, jako że człowiek jest najdoskonalszym, najbardziej wszechstronnym, najważniejszym i najbardziej ukochanym przez Boga spośród wszystkich Jego stworzeń. Raczej jak rolnik rzuca w ziemię ziarno, tak Litościwy Stwórca na pewien czas rzuca pod ziemię (która jest drzwiami prowadzącymi do Jego miłosierdzia) Swoje ukochane stworzenia, by wypuściły pędy w innym życiu .

{(*): Ta prawda została dowiedziona tak jasno, jak jasne jest to, że dwa razy dwa równa się cztery, w innych częściach Traktatów Światła, a zwłaszcza w Słowach: Dziesiątym i Dwudziestym Dziewiątym.}

Po tym, jak otrzymałem owo napomnienie od Koranu, cmentarz stał się dla mnie miejscem bardziej swojskim niż Stambuł. Osamotnienie i odosobnienie stały mi się milsze niż rozmowa i towarzystwo, i znalazłem swą samotnię w Sariyer nad Bosforem. Tam Ghałs al-A'zam (niech Bóg będzie z niego rad) z jego dziełem Futuh al-Ghajbzostał moim mistrzem, lekarzem i przewodnikiem, podczas gdy Imam Rabbani (niech Bóg będzie z niego rad) z jego Listamizostał moim towarzyszem, współczującym przyjacielem i nauczycielem. Dziękowałem Bogu, będąc nadzwyczaj szczęśliwy z tego, że dostąpiłem starości, wycofawszy się z dala od cywilizacji i uwolniwszy się od życia społecznego. (...)

* * *

@

Nauczyciel Bediuzzaman Said Nursi ze swym bratankiem Abdurrahmanem. Stambuł, po pierwszej wojnie światowej

Nadzieja Jedenasta

Po powrocie z niewoli mieszkałem wraz z mym bratankiem Abdurrahmanem w willi położonej na stambulskim wzgórzu Camlica. Z punktu widzenia życia doczesnego sytuacja, w jakiej się znajdowałem, mogłaby być postrzegana jako najbardziej pomyślna dla ludzi takich jak my, ponieważ zostałem ocalony od losu jeńca wojennego, a w Daru'l-Hikmet odnosiliśmy sukcesy w rozpowszechnianiu wiedzy w sposób wzniosły i odpowiedni do mojego wyuczonego zawodu. Zaszczyty i szacunek, jakie stały się moim udziałem, dalece przekraczały te, na jakie zasługiwałem. Mieszkałem w najpiękniejszym miejscu Stambułu. Wszystkie moje sprawy szły doskonale. Byłem razem z nieżyjącym już Abdurrahmanem, moim bratankiem, który był nadzwyczaj inteligentny i gotów do poświęceń, był dla mnie zarówno uczniem, jak służącym, pisarzem i duchowym synem. Jednak wówczas, kiedy wiedziałem, że jestem bardziej szczęśliwy niż ktokolwiek inny na świecie, spojrzałem w lustro i ujrzałem siwe włosy na mojej głowie i na brodzie.

Nagle powróciło wrażenie duchowego przebudzenia, jakiego doświadczyłem w meczecie w Kostromie podczas niewoli. Zacząłem badać okoliczności i przyczyny, do których czułem autentyczne przywiązanie i które, jak mniemałem, były źródłem szczęśliwości na tym świecie. Jednak którejkolwiek z nich bym się nie przyglądał, widziałem, że była zepsuta, niewarta przywiązania, zwodnicza. Mniej więcej w tym samym czasie poniosłem konsekwencje niespodziewanie i niewyobrażalnie nielojalnego postępowania przyjaciela, którego miałem za najbardziej wiernego. Czułem wstręt do świata. Rzekłem sam do siebie: "Czy zostałem oszukany z kretesem? Widzę, że wielu ludzi spogląda na naszą sytuację z zawiścią, podczas gdy w rzeczywistości jest ona godna współczucia. Czy wszyscy ci ludzie są szaleni, czy to ja jestem tym, który oszalał, ponieważ postrzegam wszystkich ahl ad-dunja[52] w taki sposób?"

Tak czy inaczej, w rezultacie owego dotkliwego przebudzenia, spowodowanego przez moją starość, przede wszystkim dostrzegłem przemijającą naturę wszystkich efemerycznych rzeczy, do których byłem przywiązany. Wówczas spojrzałem na siebie i ujrzałem, że jestem całkowicie bezsilny. Następnie moja dusza, która pragnie nieśmiertelności, lecz była rozmiłowana w efemerycznych rzeczach, które wyobrażała sobie jako nieśmiertelne, oznajmiła: "Ponieważ jestem tylko przejściowym bytem związanym z moim ciałem, jakież dobro mogą mi przynieść owe

efemeryczne rzeczy? Ponieważ jestem słaba, czegóż mogę oczekiwać od tych bezsilnych rzeczy? Tym, czego potrzebuję, jest Ten, Który jest Wieczny i Trwający, Ten, Który jest Przedwieczny i Wszechmocny, Który dostarczy remedium na moje choroby". Rozpocząłem poszukiwania.

Wówczas przede wszystkim uciekłem się do nauki (którą wtedy studiowałem) płynącej ze starości i zacząłem poszukiwać pocieszenia i nadziei. Jednak niestety, aż do tego czasu wypełniałem swój umysł naukami filozofii na równi z naukami islamu i zupełnie błędnie wyobrażałem sobie owe filozoficzne nauki jako źródło postępu i narzędzie oświecenia. Owe filozoficzne kwestie wielce zbrukały mą duszę i stały się przeszkodą dla rozwoju duchowego.

Nagle, dzięki miłosierdziu i szczodrości Wszechmocnego Boga, przybyła mi na pomoc święta mądrość Koranu. Jak objaśniłem to w wielu częściach Traktatów Światła, owa mądrość zmyła brud filozofii i oczyściła z niego moją duszę.

Na przykład, duchowe ciemności wynikające z nauki i filozofii sprawiły, że moja dusza pogrążyła się we wszechświecie. W którąkolwiek stronę nie spojrzałbym, szukając światła, nie mogłem znaleźć żadnego blasku w kwestiach filozoficznych, nie mogłem oddychać. Trwało to aż do chwili, w której wskazówka zawarta w Bożej jedności, jaką dało mi zdanie Wszechmądrego Koranu: Nie ma boga, jak tylko On!,rozproszyła swoim światłem wszystkie warstwy ciemności, tak że mogłem oddychać z łatwością. Jednak opierając się na tym, czego nauczyli się od ludzi zbłądzenia, moja dusza i Szatan zaatakowały mój umysł i serce. Wszelkie dzięki niech będą Bogu Jedynemu za to, że dalsza dyskusja z moją duszą zakończyła się zwycięstwem serca. Owa zamiana częściowo została opisana w wielu fragmentach Traktatów Światła. Uważając to za wystarczające, w tym miejscu objaśnię tylko jeden dowód spośród tysięcy, by ukazać zwycięstwo mego serca jedynie w tysięcznej części. W ten sposób dowód ów będzie mógł oczyścić dusze niektórych starszych ludzi, które zostały zabrudzone w ich młodości. Ich serca stały się chore, a dusze zepsute przez kwestie, które - choć nazwano je filozofią Zachodu czy też naukami cywilizacji - częściowo są zbłądzeniem, a częściowo drobnostkami. Dzięki Bożej jedności ludzie ci mogą zostać wybawieni od zła Szatana i od zła ich dusz, a to w następujący sposób:

Moja dusza rzekła w imię nauki i filozofii: "Zgodnie z naturą rzeczy, byty we wszechświecie oddziałują na inne byty. Każda rzecz wskazuje na swoją przyczynę. Przyczyn zaistnienia owocu należy szukać w drzewie, a przyczyn istnienia ziarna - w glebie. Jaki więc jest sens w poszukiwaniu

przyczyn najdrobniejszych i najmniej znaczących rzeczy u Boga oraz w błaganiu Go o owe rzeczy bez znaczenia?"

Dzięki światłu Koranu, znaczenie Bożej jedności odsłoniło się wówczas przede mną w następujący sposób: Podobnie jak największe rzeczy, również te najmniejsze i najdrobniejsze mają swój początek w mocy Stwórcy całego wszechświata i wyłaniają się z Jego skarbca, nie mogą pojawiać się w jakikolwiek inny sposób. Jeśli chodzi o przyczyny, są one jedynie zasłoną. W odniesieniu do kunsztu i aktu stwórczego, niekiedy stworzenia, które uważamy za najmniejsze i najmniej znaczące są wspanialsze od największych stworzeń. Nawet jeśli mucha nie jest większym przejawem kunsztu niż kurczak, nie jest również mniejszym, a w takim razie nie powinno czynić się rozróżnienia między rzeczami wielkimi i małymi [53]. Albo wszelkie rzeczy powinniśmy rozdzielić [54] pomiędzy przyczyny materialne, albo też powinniśmy niezwłocznie przypisać ich istnienie Temu, Który jest Jeden. Jak pierwsze stanowisko jest niemożliwością, tak drugie niezbędną koniecznością.

Jeśli bowiem byty zostaną przypisane jednej istocie, czyli Przedwiecznemu i Wszechmocnemu, to jako że Jego wiedza, której istnienie jest pewne z powodu porządku i mądrości widocznych we wszystkich istotach, obejmuje każdą rzecz; jako że miara właściwa każdej rzeczy jest ustalona przez Jego wiedzę; jako że widzimy, jak istoty, które są pełne nieskończonych przejawów kunsztu, stale są powoływane do istnienia z niczego, a przy tym z nieskończoną łatwością; jako że zgodnie z niezliczonymi i potężnymi dowodami na to, że Wszechwiedzący i Wszechmocny jest w stanie stworzyć, cokolwiek zechce, jedynie poprzez rozkaz "Bądź!" - i to się staje[55] i z taką łatwością, z jaką zapalamy zapałkę; jako że, jak zostało to wyjaśnione w wielu częściach Traktatów Światła, a udowodnione zwłaszcza w Liście Dwudziestym i pod koniec Błysku Dwudziestego Trzeciego, posiada On nieskończoną moc - ponieważ tak jest, zatem nadzwyczajna łatwość i lekkość, jakie widzimy w stwarzaniu, wynikają z owej wiedzy, która obejmuje każdą rzecz, i z owej olbrzymiej mocy.

Na przykład, jeśli użyjemy szczególnego roztworu, by odczytać księgę napisaną atramentem sympatycznym, ta ogromna księga nagle ukaże swoje istnienie, a przeczytanie jej stanie się możliwe. Dokładnie w ten sam sposób szczególny kształt i określona miara każdej rzeczy są ustalone przez obejmującą każdą rzecz wiedzę Przedwiecznego i Wszechmocnego. Poprzez swój rozkaz "Bądź!" - i to się staje,ze Swą nieograniczoną mocą i przenikającą wszystko wolą, jak ktoś, kto rozprowadza właściwy roztwór

na niewidocznym piśmie, Wszechmocny używa przejawu Swojej mocy, by z całkowitą łatwością i lekkością nadać zewnętrzny kształt bytom, które istnieją w Jego wiedzy, ukazując hafty utkane przez Jego mądrość i czyniąc je możliwymi do odczytania.

Jeśli nie przypiszemy wszystkich rzeczy razem wziętych Przedwiecznemu i Wszechmocnemu, Który obejmuje Swoją wiedzą każdą rzecz, wówczas musielibyśmy zgromadzić w określonej mierze większość różnorodnych bytów istniejących we wszechświecie w ciele najdrobniejszej rzeczy, jaką jest mucha, zaś cząsteczki pracujące w maleńkim ciele muchy musiałyby znać tajemnice jej stworzenia i doskonałego kunsztu widocznego nawet w najmniejszych szczegółach jej ciała, ponieważ - z czym zgadzają się wszyscy, którzy posiadają inteligencję - przyczyny materialne i przyczyny natury nie mogą stworzyć jakiejkolwiek rzeczy z niczego, a jeśli nawet stwarzają, musiałyby zgromadzić i połączyć wszystkie składniki owej istoty. Ponieważ w każdej istocie żywej (niezależnie od tego, jaka to istota) zawarte są próbki większości pierwiastków, a także większości gatunków stworzeń - jako że stworzenia żywe są wręcz jak ziarno lub sedno całego wszechświata, dla przyczyn naturalnych z całą pewnością będzie niemożliwe zgromadzenie pierwiastków zawartych w całym drzewie tak, by stworzyły nasiono owego drzewa, jak też stworzenie istoty żywej z tego, co rozrzucone jest po całym obliczu ziemi, przesianie owych składników przez najdrobniejsze sito i odmierzenie ich w zgodzie z najdelikatniejszą równowagą. Ponieważ przyczyny naturalne są nieświadome i pozbawione życia, a także nie mają wiedzy potrzebnej do ustanowienia planu, spisu, modelu czy programu, zgodnie z którym mogłyby sporządzić odlew wszystkich części niematerialnej matrycy istoty, o której mówimy, nie mogą również zakłócić ani zepsuć porządku, zgodnie z którym ta istota została stworzona, a jest zupełnie jasnym, jak bardzo dalekie od rozsądku i od tego, co jest możliwe, jest przypuszczanie, że owe przyczyny, nie posiadając formy ani miary, mogą sprawić bez rachunków i wyliczeń, by cząsteczki płynące jak fala powodzi pozostawały jedna na drugiej, uporządkowane w swej masie, by nie rozproszyły się - a byłoby to konieczne, ponieważ każda rzecz ma własną formę i miarę, mądrze wybraną spośród wszystkich możliwych. Z pewnością ujrzy to każdy, kto nie cierpi z powodu ślepoty w swym sercu. Tak, w konsekwencji owej prawdy, a zgodnie ze znaczeniem wersetu:

اِنَّ الَّذ۪ينَ تَدْعُونَ مِنْ دُونِ اللّٰهِ لَنْ يَخْلُقُوا ذُبَابًا وَلَوِ اجْتَمَعُوا لَهُ

{(*): Koran, 22:73. Co oznacza: "Nawet gdyby wszystkie rzeczy, które wzywacie i którym oddajecie cześć, poza Bogiem Jedynym, zebrały się razem, nie mogłyby stworzyć nawet muchy".}

gdyby nawet wszystkie przyczyny materialne zebrałyby się razem, gdyby posiadały wolę, nie mogłyby poprzez syntezę stworzyć nawet jednej muchy, jej układów i narządów, zachowując ich określoną równowagę. Nawet gdyby zgromadziły razem wszystko, co składa się na jej ciało, nie mogłyby sprawić, by wszystkie składniki pozostały w zgodności ze szczególną miarą, ściśle określoną dla danej istoty. Nawet gdyby były w stanie to uczynić, nie mogłyby sprawić, by wszystkie drobne cząsteczki, które wciąż odnawiają się, są powoływane do istnienia i wykonują swoją pracę, wykonywały ją z taką regularnością i porządkiem.W takim przypadku z całą pewnością nie możemy przyznać przyczynom prawa własności rzeczy, a to oznacza, że ich Prawdziwym właścicielem jest ktoś inny.

Zaiste, owym Prawdziwym właścicielem jest Ten, Który, zgodnie ze znaczeniem wersetu:

مَا خَلْقُكُمْ وَلَا بَعْثُكُمْ اِلَّا كَنَفْسٍ وَاحِدَةٍ

[56]

powołuje do życia wszystkie stworzenia na obliczu ziemi z taką łatwością, z jaką powołuje do życia jedną muchę. On stwarza wiosnęz taką łatwością, z jaką stwarza jeden kwiat. On nie potrzebuje gromadzić wszystkich składników bytu, ponieważ do Niego należy rozkaz "Bądź!" - i to się staje;ponieważ każdej wiosny stwarza On z niczego niezliczone cechy, formy i kształty niezliczonych istot wiosny wraz ze wszystkim, co składa się na ich ciała; ponieważ On w Swej wiedzy ustala plan, model, spis i program każdej rzeczy; ponieważ obejmuje Swą wiedzą i mocą wszystkie drobne cząsteczki, będące w nieustannym ruchu (a nic nie jest w stanie zakłócić owego ruchu choćby na jotę!); przeto On jest Tym, Który stwarza każdą rzecz z nieskończoną łatwością równą łatwości zapalenia zapałki, a drobne cząsteczki przypominają regularną, zdyscyplinowaną armię w ten sam sposób, w jaki planety są słuchającym Jego rozkazów wojskiem.

Ponieważ ruch cząsteczek opiera się na przedwiecznej mocy, a funkcjonują one zgodnie z zasadami przedwiecznej wiedzy, praca, którą wykonują, również jest powoływana do istnienia przez tę samą moc. Nie można zatem uważać ich za pozbawione znaczenia poprzez poczytywanie za nieistotną natury każdej z nich, ponieważ dzięki sile, jakiej daje każdej rzeczy związek z mocą jej Stwórcy, mucha mogła zabić Nimroda, mrówka mogła zniszczyć pałac Faraona, a drobne nasiono sosny dźwiga na swoich barkach ciężar wielkiego jak góra drzewa sosnowego. Udowodniliśmy ową prawdę w wielu miejscach Traktatów Światła: tak jak dzięki zaciągnięciu się do wojska i połączeniu z królem szeregowy żołnierz może wziąć do niewoli innego króla, co po sto tysięcy razy przekraczałoby jego własne możliwości, tak samo dzięki temu, że są połączone z Przedwiecznym

i Wszechmocnym, wszelkie rzeczy mogą przejawiać cuda kunsztu po sto tysięcy razy przekraczające możliwości natury i jej przyczyn.

W skrócie:Fakt, że wszelkie rzeczy są powoływane do istnienia zarówno z nieskończonym kunsztem, jak i z nieskończoną łatwością, ukazuje, że są one dziełami Przedwiecznego, Wszechmocnego, do Którego należy wiedza obejmująca każdą rzecz. W przeciwnym razie, nie mówiąc już o tym, że ich zaistnienie byłoby związane ze stoma tysiącami trudności przekraczających granice możliwości, a wchodzących w zakres tego, co niemożliwe, żadna rzecz nie mogłaby zostać powołana do istnienia, zaiste, ich zaistnienie byłoby niemożliwe i wykluczone.

Dzięki tak subtelnemu, silnemu, gruntownemu i jasnemu dowodowi moja dusza, która przez pewien czas była uczniem Szatana i rzecznikiem ludzi zbłądzenia oraz filozofów, zamilkła i, wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu, dostąpiła pełni wiary. Wówczas powiedziała:

"Tak, Tym, Którego potrzebuję, jest Stwórca i Pan, Który utrzymuje każdą rzecz, Który dzięki Swej mocy zna najmniej znaczące myśli mego serca i moje najbardziej skryte życzenia. Jak odpowiada On na najgłębiej ukryte spośród moich potrzeb, tak przekształci wielką ziemię w świat życia ostatecznego, by dać mi wieczną szczęśliwość, usunie ten świat, a zastąpi go światem ostatecznym. Stworzył niebiosa z taką łatwością, z jaką stwarza muchę, i jak umieścił słońce niby oko w twarzy nieba, tak może umieścić drobną cząsteczkę w źrenicy mego oka, zaś ten, kto nie może stworzyć nawet muchy, nie może ingerować w myśli mojego serca ani nie jest w stanie usłyszeć mych usilnych próśb. Ten, kto nie jest w stanie stworzyć niebios, nie może również dać mi wiecznego szczęścia. Wobec tego moim Panem jest Ten, Który zarówno oczyszcza myśli mojego serca, jak też (tak, jak w ciągu godziny zapełnia niebo chmurami i sprawia, że znikają niego) przekształci ten świat w świat życia ostatecznego, stworzy Raj i otworzy przede mną jego bramę, zapraszając mnie, bym weszła".

O, moi starsi bracia, którzy w wyniku niepowodzeń jesteście podobni mojej duszy, poświęcając część waszego życia pozbawionej światła, materialistycznej filozofii i nauce Zachodu! Pojmijcie, jak potężnym, prawdziwym, niezachwianym, niezniszczalnym, niezmiennym i świętym filarem wiary jest Boże zarządzenie: Nie ma boga, jak tylko On!,wiecznie wypowiadane językiem Koranu, jak rozwiewa ono wszelkie duchowe ciemności i jak leczy wszelkie rany duszy! (...)

* * *

W swym traktacie zatytułowanym Sunuhat

Bediuzzaman pisze o duchowej wizji, jaką ujrzał, kiedy był członkiem Daru'l-Hikmet w Stambule.

ROZMOWA WE ŚNIE

We wrześniu 1919 roku (a roku 1335 kalendarza romańskiego) byłem wielce strapiony rozpaczą spowodowaną biegiem wydarzeń. W owym gęstym mroku poszukiwałem światła. Nie mógłbym go znaleźć w wizji duchowego snu, lecz znalazłem je w prawdziwej wizji snu, który powiedział prawdę. Pomijając szczegóły owej wizji, spiszę jedynie to, co nakazano mi powiedzieć.

Pewnej piątkowej nocy wkroczyłem we śnie do świata podobieństw. Ktoś podszedł do mnie i powiedział:"Zostałeś wezwany na wielkie zgromadzenie, które zwołano, aby zajęło się losem[57]islamu".

Poszedłem tam i ujrzałem, że zebrało się świetliste zgromadzenie, jakiemu podobnego nigdy nie widziałem na ziemi, złożone z pierwszych naśladowców Proroka (ar. salaf as-salihin)i przedstawicieli wiodących osobistości islamu z każdego stulecia. Pokornie oczekiwałem niedaleko wejścia. Pewien człowiek spośród zgromadzonych powiedział:

-O, człowieku ze stulecia nieszczęścia i zniszczenia! Ty również masz swoje zdanie. Wyraź swoje poglądy.

-Pytajcie mnie, abym mógł odpowiedzieć - powiedziałem, wstając.

-Co wyniknie z klęski poniesionej w wojnie? - odezwał się jeden z nich.

-A co będzie, jeśli zakończy się ona zwycięstwem?

-Nieszczęścia nie są czystym złem - odpowiedziałem. -Zatem jak niedolę można znaleźć w szczęściu, tak szczęście może narodzić się z niedoli. Nieszczęście, jakie spadło na to państwo muzułmańskie - które doszło do mistrzostwa w podtrzymywaniu słowa Boga i muzułmańskiej niepodległości poprzez przyjęcie dżihadu jako obowiązku zbiorowego, które poświęciło się dla zjednoczonego ciała islamu i poniosło sztandar Kalifatu - zostanie zrekompensowane przez przyszłą szczęśliwość islamu, ponieważ owo nieszczęście przyspieszyło wstrząsy prowadzące do braterstwa islamu, które jest esencją i źródłem naszego życia. Świat islamu płacze, kiedy my cierpimy, a jeśli Europa posunie się za daleko w swej krzywdzie,

będzie krzyczał. Jeśli mamy zginąć, umrze nas dwudziestu, lecz powróci do życia trzystu. Nasza epoka jest epoką cudów. Widzicie już tych, którzy powracają do życia po ledwie roku czy dwóch latach śmierci.Poprzez klęskę tracimy przemijające szczęście tego świata, lecz tym, co nas czeka, jest trwały sukces w życiu ostatecznym. Ten, kto zamienia pomniejszy, wiecznie podlegający zmianom i czczy obecny stan na otwarte pola przyszłości, odniesie korzyść.

Członkowie zgromadzenia nieoczekiwanie poprosili, bym kontynuował swe wystąpienie, zatem powiedziałem:

-Wojny między krajami i narodami ustępują miejsca wojnom między klasami społecznymi, ponieważ jak człowieczeństwo nigdy nie zaakceptuje niewoli, tak również ludzie nigdy nie zgodzą się na to, aby byli płatnymi służącymi czy robotnikami. Gdybyśmy osiągnęli zwycięstwo, mógłby ponieść nas prąd despotyzmu, jaki dzierżyli w rękach nasi wrogowie. Tymczasem ów prąd jest całkowicie despotyczny, sprzeczny z wrodzoną naturą świata islamu, a także przeciwstawiający się korzyściom większości ludzi wiary. Życie tego despotyzmu będzie krótkie, a jego przeznaczeniem jest zguba. Gdybyśmy przylgnęli do niego, wepchnęlibyśmy świat islamu na ścieżkę całkowicie sprzeczną z wrodzoną naturą świata muzułmańskiego i z jego istotą. Ta nikczemna cywilizacja nie przyniosła nam niczego prócz szkody, a jako że szariat ją odrzuca, ponieważ jej zło przeważa nad dobrem, będziemy strzec Azję przed rozpustną, zawziętą, bezlitosną i barbarzyńską moralnie cywilizacją, która uważa mądrość człowieczeństwa za ułomną, a wobec przebudzenia ludzkości skazana jest na upadek.

-Dlaczego szariat odrzuca tę cywilizację?{(*): Naszym celem są cnoty cywilizacji i dobro, jakie ofiarowuje ona ludzkości, nie zaś grzechy i zło cywilizacji. Głupcy, którzy naśladowali jej grzechy i rozpustę, biorąc je za jej cnoty, zniszczyli nasz dobytek. Jako że zło cywilizacji przeważa nad jej dobrem, a występek nad cnotą, ludzkość otrzymała dwa silne ciosy w postaci dwóch niszczących wojen światowych, i zniszczyła ową grzeszną cywilizację, wymiotując nią tak obficie, że całe oblicze ziemi pokryło się krwią. In sza'a-llah w przyszłości, dzięki sile islamu, dobro cywilizacji będzie ważyć więcej (od jej zła - uz. red. pol.), oczyści oblicze ziemi i ustanowi powszechny pokój.} -zapytał pewien człowiek spośród zgromadzonych.

-Ponieważ opiera się ona na pięciu negatywnych zasadach - odparłem.

-Jej punktem oparcia jest siła, a to pociąga za sobą agresję. Jej celem jest własny interes, a to pociąga za sobą przepychanki (w pogoni za korzyściami - uz. red. pol.). Jest zasadą życiową jest konflikt,

a to pociąga za sobą walkę. Jej więzią między masami są rasizm i negatywny nacjonalizm, które pożerają innych, a to pociąga za sobą ciężkie starcia. Jej uwodzicielską służbą jest wzbudzanie żądzy i namiętności, a zaspokajanie pożądania i ułatwianie osiągnięcia tego, czego się pragnie, zaś owa żądza pociąga za sobą upadek ludzkości ze wzniosłego poziomu aniołów do poziomu zwierząt. Gdyby ukazać wnętrze większości tych tak zwanych ludzi cywilizowanych, moglibyście wyobrazić ich sobie jako wilki, niedźwiedzie, węże, świnie i małpy.

Oto powód, dla którego obecna cywilizacja wtrąciła osiemdziesiąt procent ludzkości w nieszczęście i niedolę, dziesięć procent w wyimaginowaną szczęśliwość, a dziesięć procent pozostawiła pomiędzy nimi. Szczęściem jest to, co przynosi radość większości lub nawet wszystkim, tymczasem to szczęście jest dostępne jedynie niewielkiej mniejszości. Koran uznaje tylko taką cywilizację, która pociąga za sobą szczęście wszystkich lub przynajmniej większości.

Tyrania biorąca początek z wolności kaprysów duszy przedstawia nieistotne potrzeby jako te zasadnicze. Jako Beduin człowiek potrzebował czterech rzeczy, a teraz cywilizacja wtrąca go w nędzę, sprawiając, iż potrzebuje on setki rzeczy. Ponieważ zyski z dozwolonej pracy nie pokrywają wydatków, prowadzi to ludzi do tego, co zakazane przez Boga (ar. haram)i powoduje zepsucie. Pomimo dostatku i wspaniałości, jakie cywilizacja zapewnia wspólnocie i jednej klasie społecznej, jednostkę i człowieka uczyniła ona biednymi i niemoralnymi.

Ta cywilizacja w jednej chwili zwymiotowała całe barbarzyństwo czasów starożytnych.

Godnym odnotowania jest fakt, że świat islamu odwrócił się od tej cywilizacji, postępował (wobec niej - uz. red. pol.) chłodno i uważał za niepokojące próby dojścia z nią do porozumienia. Przymioty samowystarczalności i niezależności, którymi wyróżnia się Boże zbawienie szariatu, nie mogą zostać ani zaszczepione przez dżinna rzymskiej filozofii, ani też usunięte, ani też nigdy mu się nie podporządkują. Dżinny Rzymu i Grecji, które są bliźniakami zrodzonymi z tego samego źródła, od stuleci starały się połączyć cywilizację z chrześcijaństwem, jak oliwę z wodą. Owe dwa duchy wciąż żyją w innym kształcie i zachowały swą tożsamość, jak gdyby odrodziły się w innych ciałach. Jeśli będąc bliźniakami i przy obecnym

stanie zjednoczenia nie mogły połączyć się z cywilizacją, zatem światło zbawienia, będące duchem szariatu, nigdy nie połączy się z dżinnem Rzymu, który jest fundamentem owej mrocznej, wstrętnej cywilizacji...

-A jaka jest cywilizacja wspaniałego szariatu? - zapytali.

-Cywilizacja zawierająca w sobie szariat Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i posłuszna jego rozkazom rozwinie się z rozpadu obecnej cywilizacji - odpowiedziałem. - Ustanowi ona pozytywne zasady w miejsce negatywnych. Jej punktem oparcia nie jest siła, lecz prawda, co pociąga za sobą sprawiedliwość i harmonię. Jej celem jest cnota, nie zaś własny interes, co pociąga za sobą miłość i powab. Jej środkami jedności są więzi religii, kraju i klasy społecznej, nie zaś rasizm i nacjonalizm, co pociąga za sobą szczere braterstwo, pokój i obronę konieczną przeciwko agresji z zewnątrz. Zasadą w życiu jest wzajemne wsparcie, nie zaś konflikt, co pociąga za sobą jedność i solidarność. Ofiarowuje ona przewodnictwo (ar. hidaja),nie zaś żądzę (ar. hała),co pociąga za sobą postęp ludzkości i rozwój duchowy. Ogranicza ona żądzę, a miast ułatwiania zaspokojenia pożądania cielesnego zaspokaja wzniosłe uczucia.

Oznacza to, że wraz z naszą klęską potknęliśmy się o ów drugi prąd, który jest prądem ofiar nieszczęścia i ogółu ludzi. Jeśli wśród innych wskaźnik ubóstwa i niedoli wynosi osiemdziesiąt procent, to wśród muzułmanów jest to dziewięćdziesiąt, a nawet dziewięćdziesiąt pięć procent. Świat islamu nie może być obojętny ani też wrogi wobec tego drugiego nurtu. Miast tracić to, co jest jego oparciem, i pozwalać, by wszystkie jego wysiłki poszły na marne, miast poprzez bycie uciskanym tracić to, co jest jego istotą, powinien działać inteligentnie, nadać owemu prądowi formę muzułmańską i uczynić go pożytecznym, ponieważ dopóki ktoś jest wrogiem naszego wroga, pozostaje przyjacielem, tak samo jak przyjaciel mojego wroga jest moim wrogiem, dopóki pozostają przyjaciółmi. Ponieważ owe prądy, ich cele i interesy są sprzeczne, jeśli jeden mówi: "Zgiń!", to drugi mówi: "Ożyj!". Kiedy interes jednego z nich wymaga szkody, konfliktu, upadku, słabości i lenistwa, to interes drugiego z całą pewnością wymaga naszej siły i zgody.

Tym, co hamowało wzrost islamu, była zwykle wrogość żywiona wobec Wschodu, która obecnie - i słusznie - umarła. Wrogość żywiona wobec Zachodu jest najbardziej skutecznym narzędziem służącym muzułmańskiej jedności i wzrastaniu braterstwa. Powinna ona zawsze trwać.

Nagle od strony zgromadzenia dały się słyszeć pomruki aprobaty. Jego członkowie powiedzieli:

-Zaiste, miejcie nadzieję; w zgiełku przyszłości najpotężniejszym i najbardziej doniosłym głosem będzie głos islamu!

Ktoś inny zapytał:

-Nieszczęścia są rezultatem zbrodni lub wynagrodzeniem zasług. Jakież wasze uczynki sprawiły, że Boże zarządzenie (ar. qadr)osądziło was w taki sposób, iż zrządziło owo nieszczęście? Powszechne nieszczęścia są konsekwencją błędów większości. Jakie są wasze obecne zasługi?

-To nieszczęście zostało poprzedzone przez nasze niedbalstwo w praktykowaniu trzech ważnych filarów islamu: modlitwy (ar. salat),postu (ar. saum)i jałmużny (ar. zakat)- odpowiedziałem.

-Wszechmocny Bóg poprosił nas, abyśmy jedną z dwudziestu czterech godzin każdego dnia przeznaczyli na odprawienie pięciu modlitw obowiązkowych, lecz my byliśmy leniwi. Poprzez trudności i prowokację owo nieszczęście sprawiło, że przez pięć lat odprawialiśmy pewnego rodzaju modlitwę, pracując dwadzieścia cztery godziny na dobę. Poproszono nasze dusze o to, by pościły przez tylko jeden miesiąc w roku, lecz my litowaliśmy się nad naszymi duszami. W ramach pokuty owo nieszczęście sprawiło, że pościliśmy przez pięć lat. Poproszono nas o to, byśmy oddawali ledwie jedną dziesiątą lub nawet jedną czterdziestą z majątku, jakim nas obdarowano, lecz my byliśmy skąpi i niesprawiedliwi, zatem owo nieszczęście odebrało od nas nagromadzoną (przez czas jej zaniedbania - uz. red. pol.) jałmużnę.

Co do naszej obecnej zasługi, to piąta część rozwiązłego i grzesznego narodu, to jest cztery miliony ludzi, została wyniesiona do poziomu przyjaciół Boga poprzez nadanie im rang wojowników i męczenników. To powszechne nieszczęście, będące wynikiem błędu większości, zmyło grzech przeszłości.

-Co, jeśli ludzie zostali wciągnięci w to nieszczęście z powodu osobistych błędów przywódcy? - zapytał ktoś spośród zgromadzenia.

-Kto jest ofiarą nieszczęścia, niech spodziewa się nagrody - odpowiedziałem. - Albo zostaną im zapisane dobre uczynki przywódcy, który popełnił błąd, albo też będą oni wynagrodzeni ze skarbca tego, co niewidzialne (ar. ghajb).Nagrodą za te sprawy wypłaconą ze skarbca tego, co niewidzialne, są rangi męczennika (ar. szahid)i wojownika (ar. ghazi).

Widziałem w zgromadzeniu oznaki aprobaty. Zbudziłem się z powodu podekscytowania i odkryłem, że spociłem się i siedzę z rękami złożonymi na znak szacunku. Oto, co stało się tamtego wieczoru.

* * *

Bediuzzaman nie posiadał innych książek prócz jego ksiąg. Kiedy zapytano go: "Dlaczego nie sięgasz do innych ksiąg?", odpowiedział:

-Czerpię moją zdolność pojmowania z Koranu poprzez oddzielenie mego umysłu od wszystkiego innego.

Nawet jeśli sięgał do innych ksiąg, to kwestie, które uważał za ważne, pobierał z nich bez wprowadzania jakichkolwiek zmian. Kiedy został zapytany, dlaczego powtarza je w ten sam sposób, w jaki są ukazywane w danej księdze, powiedział:

-Prawda nie powoduje znudzenia, a ja nie chcę zmieniać jej szat. Zostało wspomniane wcześniej, że Bediuzzaman opublikował dwa-

naście dzieł poświęconych prawdom Koranu .

{(*): Niektóre z dzieł Bediuzzamana, jakie opublikował on w owym czasie w Stambule, a później w Ankarze, zostały czterdzieści lat później zebrane w jednym tomie i opublikowane pod tytułem (który można oddać jako - uz. red. pol.) Świetlisty poemat Masnałi w języku arabskim. Oto jego myśli na temat tych dzieł, którymi podzielił się we wprowadzeniu do Świetlistego poematu:

Czterdzieści do pięćdziesięciu lat temu, zajmując się naukami logiki i filozofii, stary Said poszukiwał metody pozwalającej na osiągnięcie rzeczywistej prawdy (ar. haqiqat al-haqa'iq), jak czynili to również ludzie tariki (tj. sufi - uz. red. pol.) i ludzie prawdy. Nie zadowolił się on jedynie podróżami serca, jak uczynili to ludzie tariki, ponieważ jego umysł (ar. 'aql) i myśli zostały w pewnym stopniu okaleczone przez nauki filozofii i potrzebowały uleczenia. Później chciał podążyć za niektórymi z wielkich ludzi prawdy, jacy dotarli do prawdy sercem i umysłem. Widział, że każdy z nich miał pewną cechę szczególną, pociągającą starego Saida, który był zdezorientowany, nie wiedząc, za którym z owych ludzi powinien podążać. Wreszcie Imam Rabbani poprowadził go poprzez to, co niewidzialne (ar. ghajb), mówiąc: "Obierz jeden kierunek!" (ar. qibla), to jest: "Podążaj za tylko jednym Nauczycielem". Zranionemu sercu starego Saida zostało oznajmione: "Prawdziwym Nauczycielem jest jedynie Koran i jedynie podążając za tym Nauczycielem mogę obrać jeden kierunek".

Dzięki przewodnictwu tego świętego Nauczyciela serce i umysł starego Saida rozpoczęły nadzwyczaj osobliwe podróże. Ponadto wątpliwości jego nakazującej zło duszy zmusiły go do podjęcia duchowej i naukowej walki. Nie podróżował z zamkniętymi oczami, lecz jak Imam Al-Ghazali, Maulana Dżalal ad-Din i Imam Rabbani, miał otwarte oczy swego serca i umysłu. Pokonał z otwartymi oczami miejsca i poziomy, w których nawet ludzie zanurzeni w Bogu (a dosł. "ludzie głębi", ar. ahl al-istighraq - uz. red. pol.) zamknęli oczy.

Nieskończone dzięki niechaj będą Wszechmocnemu Bogu za to, że dzięki lekcji i przewodnictwu Koranu stary Said odnalazł drogę do prawdy. Traktaty Światła nowego Saida zademonstrowały, iż ukazał on prawdę słów

وَ ف۪ى كُلِّ شَيْءٍ لَهُٓ اٰيَةٌ تَدُلُّ عَلٰٓى اَنَّهُ وَاحِدٌ

"W każdej rzeczy jest znak, wskazujący na to, że On jest Jeden".

Jako że Maulana Dżalal ad-Din, Imam Rabbani i Imam Al-Ghazali podróżowali w jedności serca (ar. qalb) i umysłu (ar. 'aql), pracował on przede wszystkim nad uleczeniem chorób swych serca i ducha, a także nad wybawieniem swej duszy (ar. nafs) od wszelkich wątpliwości, a skutkiem tego - al-hamdu li-llah stary Said stał się nowym Saidem.

Napisał on poemat Masnałi w języku arabskim - podobny szlachetnemu poematowi Masnałi, który został napisany w języku perskim, a następnie przełożony na turecki - będący zbiorem jego krótkich prac, który został wydany jako oddzielne dzieło, kiedy nadarzyła się sposobność po temu. Były to dzieła Katre, Hubab, Habbe, Zuhre, Zerre, Semme, Sule, Lem'alar, Reshalar, Lasiyyemalar i inne, przy czym dzieła Nokta i Lemaat zostały napisane w języku tureckim. Droga, jaką przemierzył przez blisko pół stulecia, wydała Traktaty Światła. Miast walczyć z niską duszą (ar. nafs) i jej diabłem, Traktaty Światła rozwinęły się w szerokie i rozległe poematy Masnałi dla zdezorientowanych i potrzebujących, a także dla sprzeciwienia się ludziom filozofii, którzy znajdują się na drodze zbłądzenia.

(...)

Ów poemat Masnałi jak kiełkujący pęd, jak drogi cichej inwokacji (tur. turuqu hafiye) zajmuje się aspektami tego, co subiektywne i wewnętrzne. Mógł on wytyczyć trakt dla serca i duszy. Jego ogrodem są Traktaty Światła, podobne ścieżkom głośnej inwokacji (tur. turuqu jahriye), przeważnie wskazujące na aspekty tego, co obiektywne i na sfery tego, co zewnętrzne. Otwierają one szeroki trakt dla poznania Boga w każdym miejscu, jakby były podobne lasce Mojżesza (niech będzie z nim pokój), która sprawiała, że woda tryskała z każdego miejsca, w jakie uderzyła.

Ponadto dzięki duchowemu cudowi Koranu Traktaty Światła otworzyły okno wychodzące na poznanie Boga bez konieczności podążania za metodami filozofów i uczonych, jak gdyby wydając dzieło wymagające jednego roku w jedną godzinę. Mieszczą one w sobie tajemnicę przynależną Koranowi, która sprawia, że jest on niezwyciężonym w obliczu bezustannych ataków upartych ludzi zbłądzenia.}

Trzy lub cztery z owych

ksiąg zostały napisane w języku tureckim, a reszta po arabsku. Wyraziły one owe prawdy w sposób, jaki nie miał podobnego sobie w żadnej innej księdze.

@

Drzewo sosnowe, na którym Nauczyciel Bediuzzaman Said Nursi oddawał się kontemplacji, kiedy przebywał na Górze Sosnowej, oddalonej o cztery do pięciu godzin drogi od Barli

@

Zdjęcie Bediuzzamana wykonane przez władze niemieckie w 1918 r., kiedy uciekł on z rosyjskiej niewoli i powracał przez Niemcy do Stambułu

Później w jednym ze swych dzieł Bediuzzaman objaśnił duchową przemianę, jaką przeszedł, kiedy należał do Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye:

Straszliwe ciosy spadły na nieuważną głowę starego Saida, aż zastanowił się on nad twierdzeniem: "Śmierć jest rzeczywistością". Ujrzał samego siebie w błotnistym bajorze, poszukującego pomocy, drogi wyjścia, wybawcy. Kiedy zobaczył, że dróg jest wiele, nie mógł zdecydować się, którą z nich wybrać. Postanowił poszukać znaku w księdze Futuh al-GhajbSzejka Gajlaniego, który nosił zaszczytny przydomek Ghałs al-A'zam [58] (niech Bóg będzie z niego rad), i otworzył ją na tych oto wersach:

اَنْتَ فِى دَارِ الْحِكْمَةِ فَاطْلُبْ طَب۪يبًا يُدَاو۪ى قَلْبَكَ

Jesteś w Dar al-Hikma, zatem znajdź lekarza, który uleczy twoje serce.To dziwne, lecz w owym czasie rzeczywiście należałem do Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye. Byłem jakby doktorem, który starał się uleczyć rany ludzi islamu, lecz sam byłem chory bardziej niż oni. Chory człowiek powinien patrzeć najpierw na siebie samego, a dopiero później na innych.

Szejk Gajlani mówił do mnie: "Sam jesteś chory, więc poszukaj doktora dla siebie samego", zatem powiedziałem: "Ty bądź moim lekarzem!" Wybrałem go na swego lekarza i przeczytałem jego księgę tak, jakby była skierowana do mnie, jednak było to dla mnie wielce bolesne. Owa księga zmiażdżyła mą dumę w prawdziwie przerażający sposób i dokonała drastycznej operacji chirurgicznej na mym sercu. Nie mogłem tego wytrzymać. Przeczytałem jedynie połowę księgi tak, jakby zwracała się do mnie, lecz nie miałem dość siły i wytrwałości, by ją skończyć, więc z powrotem odłożyłem ją na półkę. Po tygodniu ból towarzyszący owemu leczniczemu zabiegowi ustał, a zastąpiła go przyjemność. Ponownie otworzyłem księgę, przeczytałem ją za jednym razem i odniosłem wiele korzyści z lektury owej księgi pierwszego z moich mistrzów. Słuchałem jego modlitw i suplikacji, które również stały się dla mnie obfitym źródłem korzyści.

Następnie ujrzałem Listy (Maktubat)Imama Rabbaniego i sięgnąłem po nie wyłącznie po to, by i w tej księdze odnaleźć znak. To dziwne, lecz w całym zbiorze słowo "Bediuzzaman" pojawia się jedynie dwa razy, a ja czułem, jak natychmiast otwierają się przede mną te dwa listy, w których występuje. Ujrzałem, że w ich nagłówkach było napisane: "List

do Mirzy Bediuzzamana", a mój ojciec miał na imię Mirza. "Chwała niech będzie Bogu!", wykrzyknąłem. "Te listy są zaadresowane do mnie!", jako że w owym czasie stary Said był znany również jako Bediuzzaman. Nie wiedziałem o żadnym sławnym człowieku (prócz Bediuzzamana Hamadaniego), jaki nosiłby to imię w ciągu ostatnich trzystu lat, natomiast taki człowiek żył w czasach Imama Rabbaniego i do niego Imam napisał te dwa listy. Położenie, w jakim znajdował się tamten człowiek, musiało być podobne do mojego, ponieważ odkryłem, że owe listy okazały się lekarstwem na moje dolegliwości. W wielu swoich listach Imam usilnie zalecał to, co napisał w owych dwóch: "Niech wasz kierunek modlitwy będzie jeden", co znaczy: przyjmijcie jednego człowieka za swego mistrza i podążajcie za nim, nie przejmując się nikim innym.

Owo zalecenie wielkiej wagi nie wyglądało na stosowne dla mego usposobienia ani dla stanu mego ducha. Niezależnie od tego, jak głęboko rozmyślałbym nad tym, za którym z ludzi powinienem podążać, pozostawałem zakłopotany i zmieszany. Wszyscy z ludzi, o których myślałem, mieli rozmaite zalety, które mnie pociągały; nie potrafiłem wybrać tylko jednego. Kiedy pozostawałem w takim zakłopotaniu, Boże miłosierdzie oznajmiło mi: "Wszechmądry Koran jest głową owych rozmaitych dróg, źródłem owych strumieni i słońcem owych planet, a jedynym prawdziwym kierunkiem modlitwy jest ten, który w nim możesz znaleźć. W takim wypadku jest on również najbardziej wzniosłym przewodnikiem i najświętszym mistrzem". Uchwyciłem się tych słów obiema rękami i przylgnąłem do nich .

{(*): W zakończeniu tego fragmentu powiedziano:

Oczywiście przy moich niewystarczających i nędznych zdolnościach nie mogłem uzyskać od owego przewodnika blasku podobnego wodzie życia w stopniu, jaki byłby dla niego właściwy, lecz dzięki temu przewodnikowi wciąż możemy ukazywać ów blask, ową wodę życia, stosownie do zdolności tych, którzy go przyjmują, tych, którzy dostrzegają prawdę swoim sercem i osiągają pewne stany duchowe. Oznacza to, że Słowa oraz owe światła, które biorą swój początek z Koranu, nie są jedynie kwestiami naukowymi, które zwracają się do intelektu, lecz są kwestiami wiary, które odnoszą się do serca, duszy i stanów duchowych. Przypominają one najbardziej wzniosłą i najbardziej wartościową wiedzę w temacie Boga.}

* * *

Pewien człowiek powiedział do Bediuzzamana: "Widzimy, że jesteś nadzwyczaj zasmucony naszą klęską w Wielkiej Wojnie". Jego odpowiedź brzmiała:

-Jestem w stanie znieść moje osobiste niedole, lecz miażdży mnie smutek wynikający z udręczenia ludzi islamu. Czuję się tak, jakby to przede wszystkim moje serce odebrało ciosy wymierzone w świat islamu. Oto, dlaczego jestem tak zmiażdżony. Jednakże widzę światło, które sprawi, że zapomnę o owej udręce, in sza'a-llah.

Jedną z jego najwspanialszych, najbardziej doniosłych i najbardziej skutecznych usług na rzecz narodu było dzieło zatytułowane Sześć kroków(tur. Hutuvat-i Sitte),którym splunął w twarze tyranów, broniąc godności religii i honoru islamu. Poziom jego męstwa ukazał się poprzez czyn w czasie, gdy Stambuł był okupowany przez siły cudzoziemskie, w rozsądnej i stanowczej odpowiedzi, jakiej udzielił w formie sześciu plunięć Kościołowi Anglikańskiemu, który zadał sześć pytań urzędowi Wielkiego Muftiego (ar. Szajch al-Islam).

Kiedy Bediuzzaman opublikował Sześć Kroków,trwała wojna o niepodległość, rozpoczęta okupacją Stambułu. Książkę pokazano dowódcy sił brytyjskich okupujących Stambuł, a Bediuzzaman z powodu swego czynnego sprzeciwu (wobec okupacji i polityki obcych mocarstw - uz. red. pol.) został uznany za poważne zagrożenie. Choć brytyjski dowódca był zdeterminowany, aby się go pozbyć, Nauczyciel powiedział mu, że jeśli Brytyjczycy spróbują go zamordować, zasłużą na wieczną wrogość ludzi i klanów wschodniej Anatolii, którzy nigdy im tego nie wybaczą i podniosą bunt bez względu na cenę, jaką przyjdzie im za to zapłacić.

Brytyjczycy okupujący Stambuł starali się zwieść Wielkiego Muftiego oraz niektórych uczonych, aby spojrzeli oni na okupację przychylnie. W odpowiedzi na to Bediuzzaman udaremnił ich spiski i zabiegi propagandowe poprzez swe dzieło Hutuvat-i Sitte,a także poprzez wytrwałą działalność w Stambule, polegającą na rozpowszechnianiu informacji o ich intrygach w koloniach oraz o ich historycznej wrogości (wobec islamu - uz. red. pol.). W ten sposób wsparł Narodowe Siły Wyzwolenia w Anatolii i stał się jednym z ich największych zwolenników.

W tym miejscu zamieszczamy fragment jego słów na temat owej doniosłej służby:

Pewnego razu, kiedy Brytyjczycy zniszczyli strzegące Bosforu działa i najechali Stambuł, duchowny Kościoła Anglikańskiego, najważniejszej instytucji religijnej w swoim kraju, zadał sześć pytań

urzędowi Wielkiego Muftiego (ar. Szajch al-Islam). W owym czasie należałem do komitetu Daru'l Hikmeti'l-Islamiye. Powiedziano mi: "Odpowiedz im. Chcą oni, aby na ich sześć pytań odpowiedzieć w sześciuset słowach". Odparłem: "Nie odpowiem im w sześciuset słowach ani w sześciu słowach, ani nawet jednym słowem! Moją odpowiedzią będzie splunięcie! Widzicie, jak chwilę po tym, jak postawili nam stopę na gardle [59], ich główny duchowny arogancko zaczął zadawać nam pytania. Najlepszą odpowiedzią dla nich jest naplucie im w twarz, zatem pluńcie w bezlitosne twarze owych tyranów!"

* * *

Znaczące osiągnięcia Bediuzzamana w Stambule zaczęły zwracać uwagę rządu centralnego w Ankarze. Rząd zaprosił go do Ankary celem oficjalnego wyrażenia uznania dla jego cennych zasług. Choć zapraszał go Mustafa Kemal Pasza, Bediuzzaman odpowiedział:

"Wolę kontynuować walkę tam, gdzie jest niebezpiecznie. Nie lubię walczyć w okopach, a widzę, że tutaj niebezpieczeństwo jest większe niż w Anatolii".

Zaszyfrowane zaproszenie było wysyłane trzy razy, jednak dopiero wtedy, kiedy dostarczył je bliski przyjaciel Nauczyciela, Tahsin-bej (były gubernator Van, będący wówczas członkiem parlamentu), Bediuzzaman przyjął zaproszenie i wyruszył do Ankary. Po przybyciu do Ankary powitano go oklaskami, jednak Bediuzzaman nie zastał tam atmosfery, na jaką liczył. Kiedy wszedł do parlamentu, ujrzał że pod pretekstem westernizacji parlamentarzyści daleko odeszli od symboli islamu, będących kamieniem węgielnym tożsamości narodowej i honoru Turków. Większość z nich zobojętniała na kwestie religijne. Przygotował zatem broszurę, która została rozprowadzona wśród członków parlamentu, podkreślającą znaczenie i konieczność wytrwania w praktykowaniu aktów czci, a szczególnie w modlitwie (ar. salat).Kazim Karakebir Pasza odczytał kopię owej broszury Mustafie Kemalowi. Jej treść była następująca:

يَٓا اَيُّهَا الْمَبْعُوثُونَ اِنَّكُمْ لَمَبْعُوثُونَ لِيَوْمٍ عَظ۪يمٍ

O, wojownicy islamu, i o wy, którzy uchwalacie!

Proszę was, abyście wysłuchali dziesięciu punktów i kilku zaleceń mojej skromnej osoby.

1. Nadzwyczajny Boży dar, jakim jest owo zwycięstwo, wymaga od nas składania podziękowań za niego, aby mógł on przetrwać. W przeciwnym razie, jeśli nie wyrazimy podziękowań za ów dar, zostanie on nam odebrany. Dzięki pomocy Boga obroniliście Koran przed atakami wroga, zatem jest koniecznym, byście mocno trzymali się najbardziej wyraźnego i stanowczego obowiązku koranicznego, jakim jest modlitwa, aby mogły przetrwać jej cudowne błogosławieństwa, jakimi zostaliście obdarowani.

2. Uradowaliście świat islamu i zyskaliście jego miłość i szacunek, jednakże przetrwanie owych szacunku i miłości zależy od waszego wsparcia dla podtrzymania symboli islamu, ponieważ to przez wzgląd na islam muzułmanie okazują wam miłość.

3. Rozkazywaliście na tym świecie wojownikom i męczennikom, którzy są niczym przyjaciele Boga. Od ludzi tak dokładających starań, jak wy, oczekuje się również tego, iż będą pracowali na rzecz dotrzymania towarzystwa wojownikom i męczennikom w świecie, który nadejdzie, a to poprzez mocne trzymanie się wyraźnych nakazów Koranu. Jeśli nie, choć tutaj jesteście dowódcami, tam będziecie zmuszeni do poszukiwania pomocy i światła u szeregowego żołnierza. Ten niski świat z całą jego sławą i chwałą nie może być przedmiotem zadowolenia, a wynagrodzenie za służbę na nim powinno stać się jedynym celem każdego zdrowego na umyśle człowieka.

4. Wspólnoty tego narodu islamu, nieważne jak odległe, które wzrosną z modlitwy, wciąż będą chciały widzieć swych przywódców jako oddanych ich religii. Zaprawdę, w całym Kurdystanie pierwszym pytaniem zadawanym w sprawie wszystkich urzędników było: "Czy odprawiają oni modlitwę?" Jeśli tak, ludzie będą wyrażać zaufanie wobec owych urzędników, a jeśli nie, będą ich podejrzewać niezależnie od tego, jak bardzo byliby oni potężni.

Pewnego razu doszło do powstania klanu Beytussebap. Udałem się tam i zapytałem ludzi: "Z jakiego powodu się buntujecie?" Odpowiedzieli mi: "Nasz zastępca gubernatora nigdy się nie modli, jak więc możemy być posłuszni rozkazom tak bezbożnych ludzi?" Powiedzieli tak ludzie, którzy sami byli złoczyńcami i nie odprawiali modlitwy.

5. Poprzez fakt, że większość proroków została posłana na Wschód, a większość filozofów pojawiła się na Zachodzie, Boże zarządzenie (ar. qadr)wskazuje na to, że tym, co rozwinie Wschód, są religia i serce, nie zaś umysł i filozofia. Ponieważ zbudziliście Wschód, powinniście trzymać się stosownego dla niego nurtu, w przeciwnym razie wasze starania pójdą na marne lub okażą się powierzchowne.

6. Brytyjczycy, którzy są naszymi przeciwnikami i wrogiem islamu, nieprzerwanie wykorzystują wasze niedbalstwo wobec religii. Zaprawdę, mogę powiedzieć, że ci, którzy wykorzystują wasze niedbalstwo w religii, wyrządzają islamowi szkodę tak wielką, jak szkoda, jaką wyrządzili mu Grecy. Interes islamu i pokój narodu wymagają tego, by owo niedbalstwo zostało zamienione na dobre uczynki.

Możecie już ujrzeć, że pomimo wielkiej determinacji i poświęcenia, jakie ukazali przywódcy Partii Jedności i Postępu, a także pomimo roli, jaką odegrali oni w przebudzeniu narodu, niedbalstwo wobec religii, jakie okazali niektórzy spośród nich, wzbudziło wstręt w kraju. Muzułmanie za granicą nie ujrzeli jeszcze ich niedbalstwa, dlatego nadal darzą ich szacunkiem i okazują im uznanie.

7. Świat niewiary (ar. kufr)atakował świat islamu wszelkimi sposobami, poprzez swą cywilizację, filozofię, naukę i misjonarzy, a jego materialne panowanie nad światem islamu trwało przez długi czas. Pomimo tego wszystkiego niewierni nie byli w stanie zapanować nad światem islamu w sferze religijnej. Ponadto w czasie, kiedy wszystkie wewnętrzne frakcje zbłądzenia w islamie zostały powstrzymane jako przynoszące szkodę mniejszości, a islam zachował swą siłę i męstwo wynikające z sunny i społeczności, prąd niedbalstwa i innowacji, który wypłynął z nikczemnej cywilizacji Europy nie znalazłby żadnego sposobu na zagnieżdżenie się wewnątrz islamu. Zatem sukces w jakimkolwiek działaniu w obrębie świata islamu można osiągnąć jedynie dzięki mocnemu trzymaniu się zasad muzułmańskich. Nie ma żadnej innej drogi ani nie było jej w przeszłości, a nawet jeśli taka była, to szybko zanikła.

8. Stało się jasne, że przeznaczeniem rozwiązłej cywilizacji Europy, która prowadziła do słabości religii, jest ruina, zaś nadszedł czas, aby pojawiła się cywilizacja Koranu. W takim czasie nie można osiągnąć czegokolwiek pozytywnego poprzez bycie niedbałym i obojętnym. Jeśli zaś chodzi o działania negatywne i destrukcyjne, to świat islamu, który wycierpiał tak wiele, nie potrzebuje ich.

9. Ludzie, którzy doceniają was i miłują za wasze zwycięstwo i służbę na rzecz tego narodu, są jawnie wierzącymi. Dotyczy to szczególnie prostych ludzi, którzy są silnymi muzułmanami. To oni poważnie miłują was i podążają za wami. Są wam wdzięczni i doceniają wasze poświęcenie, ofiarowując wam ogromną i zdumiewającą siłę. Zjednoczenie się z nimi i oparcie się na nich poprzez posłuszeństwo nakazom Koranu jest niezbędne dla dobrobytu islamu. Przedkładanie nad owo muzułmańskie społeczeństwo nędzników, którzy zdjęli szatę islamu, są ślepo rozmiłowani w Europie i naśladują cudzoziemców, jest całkowicie sprzeczne z interesami islamu. Sprawi ono, że uwaga świata islamu zwróci się ku poszukiwaniu wsparcia z innej strony.

10. Jeśli na danej drodze prawdopodobieństwo zguby wynosi dziewięć na dziesięć, a prawdopodobieństwo zbawienia jedynie jeden na dziesięć, taką drogę obierze jedynie szaleniec, który nie dba o swoje życie. Na drodze wykonywania religijnego obowiązku modlitwy (ar. salat),która zajmuje jedną z dwudziestu czterech godzin, prawdopodobieństwo zbawienia wynosi dziewięć na dziesięć, a prawdopodobieństwo poniesienia doczesnej szkody, jakiej można doznać poprzez niedbalstwo i lenistwo, jedynie jeden na dziesięć. Tymczasem porzucenie tego, co obowiązkowe (ar. fard)niesie za sobą prawdopodobieństwo doznania szkody wynoszące dziewięćdziesiąt dziewięć procent, a poleganie na niedbalstwie i zbłądzeniu sprawia, że szansa na zbawienie wynosi jedynie jeden na sto.

Jakież usprawiedliwienie może zatem istnieć dla szkody, jaką wyrządza się religii i temu światu poprzez niedbalstwo i porzucenie obowiązków religijnych? Jakiż patriotyzm miałby na to zezwalać? Ludzie będą podążać za dowódcami spośród mudżtahidów, a w szczególności za tym wielkim zgromadzeniem. Ich błędy będą albo naśladowane, albo krytykowane, a jedno i drugie przyniesie szkodę. To oznacza, że dopełnianie praw ludzi wymaga od was dopełnienia praw Boga. Nie można prawdziwie i poważnie osiągnąć sukcesu z tymi, którzy nie zważają na zgodność i powszechne potwierdzenie nieskończonych oświadczeń i świadectw, zaś akceptują omylne twierdzenia duszy (ar. nafs)i wątpliwości Szatana. Wielka rewolucja potrzebuje oparcia na solidnych fundamentach.

Sułtanat został powierzony mocy właściwej duchowemu charakterowi tego zgromadzenia. Jeśli to zgromadzenie nie przyjmie roli reprezentowania Kalifatu poprzez wypełnianie obowiązków symboli islamu oraz poprzez zachęcanie ludzi do wypełniania owych obowiązków, to zawiedzie potrzeby religijne tego narodu. Choć potrzebują jedynie czterech rzeczy do tego, by przeżyć, ludzie

tego narodu, których natura nie została zepsuta i którzy nigdy nie zapomnieli o potrzebach ich dusz, ustalonym zwyczajem dają wyraz swemu poleganiu na religii przynajmniej pięć razy dziennie. W rezultacie ludzie nie będą mieli innego wyjścia, jak tylko przypisanie roli Kalifatu instytucji, której nazwę, wizerunek i tytuł ustali owo zgromadzenie. Stosownie do owej roli, wesprą ową instytucję i dadzą jej siłę. Tymczasem siła, która nie pochodzi z rąk owego zgromadzenia i nie jest przez nie dostarczana, stanie się przyczyną rozłamu, a rozłam jest sprzeczny z wersetem:

وَ اعْتَصِمُوا بِحَبْلِ اللّٰهِ جَم۪يعًا

[60]

Ta epoka jest epoką wspólnoty (ar. dżama'a).Zbiorowa osobowość duchowa, będąca duchem wspólnoty, nada jej daleko większą siłę do wprowadzenia w życie nakazów i zakazów szariatu. Kalif może nadal wykonywać swą rolę jedynie polegając na zgromadzeniu. Jeśli owa duchowa zbiorowa osobowość, która jest duchem społeczności, będzie całością, owa rola będzie lśnić w doskonały sposób, zaś jeśli owa osobowość jest zepsuta, stanie się szkodliwą. Dobre i złe uczynki jednego człowieka są ograniczone do jednostki, lecz dobre i złe uczynki społeczności nie mają takich ograniczeń. Nie kalajcie zewnętrznego dobra, jakie osiągnęliście, popełniając wewnętrzne zło.

Wiedzcie, że waszym wrogiem zewnętrznym, opozycją i przeciwnikami jest niszczenie symboli islamu, zatem wasz zasadniczy obowiązek polega na ich ożywieniu i ochronie, w przeciwnym razie będziecie nieświadomie pomagać przebiegłemu wrogowi. Nieprzydawanie żadnego znaczenia symbolom islamu ukaże słabość narodu, a słabość nie dopadnie wroga, lecz zwiększy jego męstwo.

حَسْبُنَا اللّٰهُ وَ نِعْمَ الْوَك۪يلُ

[61]

* * *

Owo przesłanie do parlamentarzystów sprawiło, że sześćdziesięciu ludzi dołączyło do tych, którzy regularnie odprawiali modlitwę. Pomieszczenie wyznaczone na modlitwę stało się za małe i trzeba było znaleźć inne, znacznie większe.

Przeczytanie broszury przez parlamentarzystów, generałów i uczonych zdenerwowało prezydenta i doprowadziło do sprzeczki. Pewnego dnia

Bediuzzaman i Mustafa Kemal wymieniali poglądy w biurze prezydenta, w obecności pięćdziesięciu lub sześćdziesięciu parlamentarzystów. Mustafa Kemal powiedział:

-Potrzebujemy takiego bohaterskiego hodży, jak pan. Zaprosiliśmy pana tutaj, aby skorzystać z pańskich wzniosłych idei. Pan jednak natychmiast po przybyciu zaczął pisać różne rzeczy na temat modlitwy i spowodował podział między nami.

Bediuzzaman odpowiedział w kilku słowach, ze złością wskazując palcem w stronę prezydenta:

-Paszo, paszo! Po wierze (ar. iman)najbardziej wzniosłą prawdą islamu jest obowiązkowa modlitwa (ar. salat).Ci, którzy nie odprawiają modlitwy, są zdrajcami, zaś opinii zdrajców nie bierze się pod uwagę.

Pasza, który nie mógł mu przerwać, odpowiedział, składając przeprosiny.

Przez cały czas, jaki Bediuzzaman spędził w Ankarze, nigdy nie zachwiał się w dążeniu do jego najważniejszego celu, jakim było założenie Uniwersytetu Wschodniego. Pewnego razu zwrócił się do parlamentarzystów następującymi słowami:

-Dążyłem do założenia tego uniwersytetu przez całe moje życie. Sułtan Resad oraz przywódcy Partii Jedności i Postępu przeznaczyli już na ten cel dwadzieścia tysięcy lir w złocie. Wy również powinniście dołożyć taką samą sumę.

Parlamentarzyści zgodzili się i postanowili przeznaczyć na ów projekt sto pięćdziesiąt tysięcy papierowych lir. Bediuzzaman poprosił członków parlamentu, aby podpisali się pod tą decyzją. Niektórzy z nich odpowiedzieli, mówiąc:

-Obawiamy się, że podchodzisz do projektu tego uniwersytetu tak, jakby miał on być częścią systemu medres, a jego najważniejszym fundamentem czynisz islam. Tymczasem teraz jest czas na to, byśmy byli podobni ludziom Zachodu.

-Prowincje wschodnie są niczym centrum świata islamu - odrzekł Bediuzzaman. - Jest koniecznym, by wiedzy religijnej nauczano wraz z nowoczesnymi naukami. Fakt, że większość proroków pojawiła się na Wschodzie, a większość filozofów na Zachodzie, ukazuje, że postęp i rozwój Wschodu zależą od religii. Nawet jeśli w każdym innym miejscu nauczaliście wyłącznie nauk nowoczesnych, to zaiste, dla korzyści tego narodu i kraju podstawą edukacji na Wschodzie musi być wiedza religijna. W przeciwnym razie muzułmanie, którzy nie są Turkami, nie będą w stanie żywić prawdziwego braterstwa wobec Turków. Tym, czego obecnie, przy

wszystkich wrogach wokół nas, potrzebujemy najbardziej, są współpraca i solidarność. Zaprawdę, pozwólcie, że przytoczę wam autentyczny przykład tej prawdy:

Dawno temu miałem ucznia, który nie był Turkiem. Był on inteligentnym i ciężko pracującym uczniem w mojej dawnej medresie. Zainspirowany przez lekcje poświęcenia dla kraju, jakie odebrał od nauk religijnych, regularnie powtarzał: "Sprawiedliwy Turek zaiste jest moim bratem i jest mi daleko bliższy od mego grzesznego brata lub ojca". Na nieszczęście dla niego, później zaczął studiować wyłącznie nauki nowoczesne.

Kiedy powróciłem z niewoli - a było to cztery lata później - usiedliśmy, aby porozmawiać. Wypłynął temat zapału narodowego. Ów człowiek powiedział: "Teraz przedkładam Kurda-heretyka ponad prawego tureckiego hodżę". Odpowiedziałem: "O, nie! Jakże spaczonym stało się twoje myślenie!" Po pracowaniu nad nim przez tydzień wybawiłem go i przywróciłem do poprzedniego, zgodnego z prawdą stanu.

O, parlamentarzyści! Jak bardzo naród turecki potrzebuje dawnego stanu owego ucznia! Pozostawiam wam osądzenie, jak dalece sprzeczne z korzyścią tego narodu byłoby pozostawienie go w owym drugim stanie. Oznacza to, że nawet jeśli założymy, iż wdrożycie politykę, która przedkłada ten świat nad świat, który nadejdzie, i nie przywiązuje znaczenia do religii, na Wschodzie zaiste dacie pierwszeństwo edukacji religijnej.

Po wysłuchaniu owej prawdziwej prośby członkowie opozycji odeszli, a wszyscy ze stu sześćdziesięciu trzech parlamentarzystów podpisali się pod decyzją.

* * *

Bediuzzaman przybył do Ankary z nadzieją na "wielkie przebudzenie i rozwój w świecie islamu", które były jego marzeniem od młodości i dla których postanowił poświęcić swe życie. Jego rozmowy z setkami uczonych i cnotliwych ludzi, jakie poprzedziły jego wizytę w Stambule przed Okresem Konstytucyjnym, a także jego nagłe pojawienie się w Stambule, które sprawiło, że uczeni się zadziwili, a władze zaniepokoiły, ukazały, iż stan ustanowienia odrodzenia islamu obecny jest w jego duszy. Od młodych lat czuł on w duchu odpowiedzialność za ten obowiązek, entuzjazm i pasję.

Wszystkie rozmaite artykuły, jakie opublikował, i mowy, jakie wygłosił po Deklaracji Wolności, aby uczynić konstytucjonalizm sługą szariatu i objaśnić, w jaki sposób miałby się on stać narzędziem służącym szczęściu ziem Anatolii i świata islamu, wynikały z tej samej nadziei i tej samej intencji.

Jak można to ujrzeć w jego dziełach takich, jak Kazanie z Damaszku(ar. Al-Chutba Asz-Szamija,dosł. Kazanie syryjskie), Sunuhatczy Lemeat,miał on oznajmiać, że "w mroku i zgiełku przyszłości najpotężniejszym i najbardziej doniosłym głosem będzie głos Koranu".

Pod rządami 'Abbasydów to właśnie Turcy na tysiąc lat ujęli wodze sprawowania rządów nad islamem i wypełniali ten obowiązek za czasów Kalifatu (Osmańskiego - uz. red. pol.). Nadejście pierwszej wojny światowej przeraziło cały świat i doprowadziło do upadku Państwa Osmańskiego. Zewnętrzni wrogowie islamu poprzez okupację jego centrów doszli do wniosku, że islam musiał zostać zniszczony.

Zatem w tak doniosłych czasach, z łaską i błogosławieństwem Boga, Bediuzzaman przybył do Ankary. Przybył z wielką nadzieją na to, że wyłaniający się porządek ożywi religię, a on sam będzie mógł pracować wraz z rządzącymi. Nowy rząd Republiki dzięki pomocy Boga i cudowi Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) odparł ataki wroga i stał się potężnym przedstawicielem władzy ludu. Praca Bediuzzamana w parlamencie polegała na zapewnieniu tego, by ów nowy rozwój bezpośrednio opierał się na Koranie, by uczynił swym punktem oparcia jedność świata islamu, by ustanowił materialną i duchową cywilizację, której wzniosłą siłę stanowiłyby prawdy islamu. Takie były jego intencja i cel, i to właśnie starał się zaszczepić członkom nowego Zgromadzenia Narodowego, jednakże napotkał na swej drodze poważne przeszkody.

Ujrzał początek nowej ery świata islamu, przed którą cała umma szukała schronienia u Boga przez tysiąc trzysta lat, i pojął osobistość tych ludzi, którzy mieli podłożyć ogień owego zepsucia.

Pewnego dnia przez mniej więcej dwie godziny rozmawiał z Mustafą Kemalem Paszą w gabinecie prezydenckim. Bediuzzaman ostrzegł go przed wyrządzaniem poważnej szkody temu narodowi, krajowi i światowi islamu poprzez zniesienie symboli islamu w nadziei na zyskanie sławy wśród wrogów islamu i Turków. Przestrzegał go, że jeśli rewolucja była w ogóle konieczna, to powinna ona mieć na celu umocnienie islamu i powinna być przeprowadzona zgodnie z perspektywą uświęconych i fundamentalnych prawd Koranu, a jako lekcję przytoczył następującą analogię:

Z Części Szóstej Listu Dwudziestego Dziewiątego, będącej równocześnie Traktatem Szóstym:

Wyobraźmy sobie, że w czasie, gdy meczet Aya Sophia jest wypełniony dostojnymi, błogosławionymi, cnotliwymi i znamienitymi ludźmi, jeden lub dwaj leniwi młodzieńcy i niemoralni próżniacy kręcą się przy wejściu, podczas gdy przy oknach kilku Europejczyków wypatruje jakiejś rozrywki. Do meczetu wchodzi pewien człowiek i dołącza do zgromadzenia, następnie pięknie i ładnym głosem recytuje fragment Koranu; spojrzenia tysięcy ludzi prawdy zwracają się na niego, a oni otrzymują nagrodę dzięki szacunkowi dla tego człowieka i modlitwom za niego. To nie jest miłe dla gnuśnych młodzieńców, nierobów spośród heretyków i jednego lub dwóch Europejczyków. Gdyby zaś człowiek, który wszedł do błogosławionego meczetu i dołączył do wielkiego zgromadzenia, zaczął śpiewać na cały głos sprośne piosenki, tańczyć i podskakiwać, sprawiłoby to, że owi gnuśni młodzieńcy roześmialiby się, sprawiłoby przyjemność rozpustnym nierobom, jako że zachęcałoby do rozpusty, zaś Europejczycy uśmiechnęliby się drwiąco, ponieważ są oni zadowoleni, kiedy widzą w islamie jakiekolwiek przywary. Jednak takie postępowanie przyciągnęłoby spojrzenia błogosławionych ludzi z owego wielkiego zgromadzenia, które wyrażałyby obrzydzenie i pogardę; w oczach tych ludzi ów człowiek upadłby do poziomu najniższego z niskich.

Dokładnie tak, jak w naszym przykładzie, świat islamu i Azja są wielkim meczetem, zaś zamieszkujący je ludzie wiary i prawdy to szacowne zgromadzenie w tym meczecie. Bezczynni młodzieńcy to podobni dzieciom pochlebcy, rozpustni próżniacy to nikczemnicy, którzy idą za Europą, aż nie mają ani narodowości, ani religii, zaś widzowie z Europy to dziennikarze, którzy szerzą koncepcje Europejczyków. Wszyscy muzułmanie, zwłaszcza cnotliwi i ci, którzy pragną się doskonalić, mają w owym meczecie swoje miejsca, stosownie do ich stopnia; ludzie widzą ich i zwracają na nich uwagę. Jeśli spełniają oni dobre dzieła, jak uczą tego nakazy i święte prawdy Wszechmądrego Koranu, zgodnie z zasadami szczerości intencji i zadowolenia Boga, które są podstawowymi zasadami islamu, jeśli językiem swego usposobienia recytują wersety Koranu, wówczas będą wśród tych, o których mówi suplikacja:

اَللّٰهُمَّ اغْفِرْ لِلْمُؤْمِن۪ينَ وَالْمُؤْمِنَاتِ

Boże, wybacz (wszystkim) wierzącym mężczyznom i (wszystkim) wierzącym kobietom,która jest stale wypowiadana przez każdego człowieka ze świata islamu [62]. Otrzymają oni swój udział w nagrodzie tych, którzy

wypowiadają owe słowa, a braterstwo połączy ich ze wszystkimi wiernymi. Jednakże wartość takiego stanu nie ukaże się ani niektórym spośród ludzi zbłądzenia, którzy są niby przyczyniające szkód bestie, ani niektórym głupcom, którzy są jak dzieci, choć już wyrosły im brody.

Jeśli człowiek wypiera się wszystkich swoich przodków, owego źródła honoru, jeśli wypiera się przeszłości, która może być dla niego przyczyną dobrze rozumianej dumy, jeśli w duchu porzuca świetlisty trakt prawych ludzi spośród tych, którzy byli przed nim, choć tamci mieli ów szeroki trakt za punkt oparcia, jeśli podąża za własnymi zachciankami i namiętnościami, jeśli jak hipokryta szuka sławy i podąża za innowacjami, w oczach wszystkich ludzi prawdy i wiary upadnie do prawdziwie najniższej pozycji. Zgodnie z hadisem, który mówi:

اِتَّقُوا فِرَاسَةَ الْمُؤْمِنِ فَاِنَّهُ يَنْظُرُ بِنُورِ اللّٰهِ

[63]

niezależnie od tego, jak bardzo prostym i nieświadomym człowiekiem byłby wierny, jego serce patrzy chłodno i z odrazą na tak chełpliwych i samolubnych ludzi, choćby nawet jego umysł nie zdawał sobie z tego sprawy.

Człowiek porwany umiłowaniem pozycji i rangi, opętany przez pragnienie sławy, w oczach niezliczonych członków zgromadzenia wiernych upada do poziomu najniższego z niskich, zaś zyskuje tymczasową pozycję, która nie przyniesie mu nic pomyślnego, w oczach kilku pozbawionych znaczenia szyderców, szaleńców i nierobów. Zgodnie z wersetem:

اَلْاَخِلَّٓاءُ يَوْمَئِذٍ بَعْضُهُمْ لِبَعْضٍ عَدُوٌّ اِلَّا الْمُتَّق۪ينَ

[64]

taki człowiek - drugi człowiek z naszego porównania - znajdzie kilku fałszywych przyjaciół, którzy przyczynią mu szkód w życiu doczesnym, męczarni w królestwie pośrednim, a w życiu ostatecznym będą jego wrogami.

Jeśli chodzi o pierwszego człowieka z naszego porównania, nawet jeśli nie wykreśli on ze swego serca pragnienia wysokiej pozycji, jeśli tylko przyjmie on szczerość intencji i zadowolenie Boga za swe wiodące zasady, a nie uczyni rangi i pozycji swym celem, osiągnie on chwalebną rangę duchową, która całkowicie zaspokoi jego pragnienie. Człowiek straci coś, co znaczy niewiele, bardzo niewiele, a w miejsce tego, co stracił, znajdzie wiele, bardzo wiele wartościowych rzeczy, które nie przyczynią

mu żadnej szkody. Zaiste, odpędzi od siebie kilka węży, a znajdzie liczne błogosławione stworzenia i stanie się ich bliskim przyjacielem, lub też nie dopuści do siebie dzikich szerszeni, zaś przyciągnie błogosławione pszczoły podobne sprzedawcom orzeźwiających napojów miłosierdzia. Będzie jadł miód z ich rąk, zaś dzięki ich modlitwom znajdzie przyjaciół ze wszystkich części świata islamu, dzięki którym jego dusza nabierze blasku, jakim lśni woda rajskiego źródła Al-Kałsar, a ich modlitwy zostaną zapisane w księdze jego dobrych uczynków [65] .

Otwarcie wyrażając swój sprzeciw, Mustafa Kemal Pasza ujawnił swe prawdziwe intencje. Jego celem było pozyskanie Bediuzzamana i skorzystanie z jego wpływów i wiarygodności, jaką się cieszył. Czynił on Bediuzzamanowi różne oferty, proponując mu stanowisko deputowanego w Zgromadzeniu Narodowym, jego poprzednie stanowisko w Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye czy też stanowisko generalnego kaznodziei prowincji wschodnich.

Bediuzzaman uświadomił sobie, że oto już sprawdziła się znaczna część przepowiedni hadisu mówiącego o ludziach o zatrważających charakterach, jacy nadejdą u kresu czasu. Jeszcze przed Deklaracją Wolności napisał on komentarz do tego hadisu, a teraz ujrzał go na scenie świata islamu i całej ludzkości. Jeszcze raz postanowił postępować zgodnie z zaleceniami hadisu, który prowadzi ludzi będących partią Koranu tymi słowami:Jeśli dożyjecie do owej epoki, wiedzcie, że zwycięstwa nad nimi nie można osiągnąć za pomocą polityki. Można odpowiedzieć im jedynie światłem cudowności Koranu, które jest niczym duchowy miecz.

Nie znajdując w Ankarze sposobności do wspólnego działania, Nauczyciel odrzucił szereg przedstawianych mu ofert. Niektórzy spośród członków parlamentu chcieli zmienić jego umysł i nalegali na to, aby pozostał on w Ankarze, by przemyśleć całą sprawę ponownie. Niektórzy z nich odprowadzili go nawet przez całą drogę na dworzec kolejowy, by tylko zmienić jego umysł, jednak Bediuzzaman powiedział im, że nie po drodze mu z tym, czego sobie życzą. Postanowił, że od tej pory będzie żył jako pustelnik. Całkowicie wycofując się z życia społecznego, rozpoczął życie pustelnika w jaskini nieopodal strumienia Zernabad, u stóp góry Erek w Van.

* * *

FRAGMENT TRAKTATÓW ŚWIATŁA TRAKTUJĄCY O ŻYCIU BEDIUZZAMANA W ANKARZE

z Błysku Dwudziestego Trzeciego, zatytułowanego Traktat o naturze

Kiedy w 1922 roku przybyłem do Ankary, morale ludzi wiary było nadzwyczaj wysokie po zwycięstwie, jakie armia islamu odniosła nad Grekami. Dostrzegłem jednak obrzydliwy nurt ateizmu, który zdradziecko próbował zachwiać umysłami ludzi wiary, zatruć je i zniszczyć. "O, Boże!", powiedziałem, "ten potwór zamierza wyrządzić szkodę fundamentalnym zasadom wiary". W tym momencie, jako że przytoczony wyżej werset czyni istnienie i jedność Boga niewątpliwie zrozumiałymi, znalazłem w nim wsparcie i napisałem traktat w języku arabskim, zawierający zaczerpnięty z Wszechmądrego Koranu dowód wystarczająco potężny, by rozpędzić i zniszczyć ów prąd niewiary. Wydrukowałem go w Ankarze, w wydawnictwie Yeni Gun. Jednak, niestety, niewielu ludzi w ówczesnej Turcji znało język arabski, a tacy, którzy poważnie nad nimi rozmyślali, byli rzadkością, dlatego ów traktat przedstawiał argumenty w nadzwyczaj zwięzłej i skróconej formie. W rezultacie nie odniósł on takiego skutku, jak powinien, a nurt ateizmu niestety potężniał i nabierał siły (...).

@

Bediuzzaman odmówił, kiedy ofiarowywano mu stanowisko deputowanego Zgromadzenia Narodowego, rolę konsultacyjną w Ministerstwie Spraw Religijnych czy tytuł generalnego kaznodziei prowincji wschodnich. Oto jego bilet na pociąg z Ankary do Van, który zabrał go w podróż, jaka miała przekształcić starego Saida w nowego Saida

CZĘŚĆ DRUGA

Zycie w Barli

@

Medresa Nauczyciela i drzewo platanu, a którym odczytywał swe lekcje i recytował suplikacje

POWSTANIE TRAKTATÓW ŚWIATŁA

Do tej pory przedstawiliśmy poszczególne fazy życia Nauczyciela Bediuzzamana Saida Nursiego we wschodniej Anatolii. Teraz przedstawimy jego misję, która jest rozległa jak cały wszechświat, a jej podobne rzadko były zapisywane na kartach historii. Ów obowiązek miał stać się owocem i rezultatem czterdziestu do pięćdziesięciu lat życia Nauczyciela. Rozpraszając wszelkie materialne i duchowe ciemności, Traktaty Światła ukazały się, by rozświetlić swym światłem cały świat. Nad sceną nauki i wiedzy całego świata wzeszło słońce z Turcji!

* * *

WYGNANIE BEDIUZZAMANA Z PROWINCJI WSCHODNICH DO ZACHODNIEJ ANATOLII.

POJAWIENIE SIĘ TRAKTATÓW ŚWIATŁA, ICH SPISYWANIE I ROZPOWSZECHNIANIE

Kiedy Bediuzzaman żył we wspomnianej wcześniej jaskini w Van, na wschodzie (Turcji - uz. red. pol.) wybuchały rewolucje i powstania. Na list człowieka, który szukał u niego poparcia dla buntu, mówiąc: "Masz potężny wpływ na innych", Bediuzzaman odpowiedział poprzez następującą wiadomość:

"Przez stulecia naród turecki służył islamowi i wydał wielu świętych mężów (ar. ałlija)[1]. Nie powinno się dobywać miecza przeciwko ich wnukom i ty również nie powinieneś tak czynić. Powinieneś porzucić swój plan buntu. Naród powinien być prowadzony drogą prostą i oświecony!"

Mimo to rząd skazał Bediuzzamana na wygnanie do zachodniej Anatolii. Kiedy Nauczyciel został zatrzymany przez żołnierzy, a policjanci mieli zabrać go do Anatolii, otoczyli go uzbrojeni milicjanci, ludzie miejscowi oraz ich przywódcy, i błagali go, mówiąc:

-O, effendi! Pozwól nam, byśmy cię tutaj zatrzymali. Jeśli chcesz, zabierzemy cię do Arabii. Nie opuszczaj nas!

-Udam się do Anatolii - odpowiedział im łagodnie. - Moim życzeniem jest być z tymi ludźmi.

Początkowo Bediuzzaman został odesłany pod eskortą żołnierzy do prowincji Burdur. W Burdur był przetrzymywany w niewoli, pozostając pod ciągłym nadzorem i będąc stale prześladowanym. Mimo zadawanych mu męczarni nigdy nie był bezczynny. Wytrwał w swym obowiązku, dając lekcje pewnym ludziom wiary (ar. ahl al-iman),a także opracowując sw tajemnicy księgę zatytułowaną Pierwsza brama Światła(tur. Nurun ilk kapisi),składającą się z trzynastu lekcji. Ludzie wiary, którzy doceniali wartość owych klejnotów mądrości i potrzebowali ich, rozpoczęli odręczne spisywanie kopii tej księgi. Wreszcie potajemni wrogowie religii sporządzili raport, w którym podkreślali, że "Said Nursi nie jest tutaj bezczynny, lecz prowadzi dysputy religijne". Zapadła zatem decyzja przeniesienia go do mało uczęszczanego miejsca w terenie górskim, gdzie "uschnie w jakimś odległym zakątku kraju, będąc pozbawionym wszystkiego, żyjąc w samotności i odosobnieniu". Mając to na uwadze, przeniesiono Bediuzzamana do Barli w prowincji Isparta.

Pewnego dnia, kiedy Said Nursi przebywał w Burdur, tę prowincję odwiedził ówczesny naczelny dowódca sił zbrojnych, marszałek Feyzi Cakmak. Gubernator, uskarżając się, powiedział do niego: "Said Nursi nie słucha rządu; nieustępliwie daje lekcje religijne tym, którzy go odwiedzają". Marszałek znał wielkość duchową Bediuzzamana, jego geniusz i wiedział, iż jest on człowiekiem wielkiej prawości. Odpowiedział, mówiąc: "Bediuzzaman nie wyrządza nikomu żadnej szkody. Nie wtrącajcie się do jego spraw. Traktujcie go z szacunkiem".

W każdym miejscu zesłania Bediuzzamana zniewoleni urzędnicy wymierzali przeciwko niemu zaciekłą kampanię propagandową. Celem tego było sprawienie, by ludzie wiary odwrócili się od Nauczyciela Bediuzzamana. Uknuto wiele oszukańczych planów, by powstrzymać ludzi przed korzystaniem z jego lekcji religijnych. Niemniej jednak wpływ lekcji wiary dawanych przez Nauczyciela, a także uznanie dla tych lekcji, rozprzestrzeniały się w sercach ludzi niczym pożar. Serca ludzkie były przepełnione umiłowaniem jego dzieł i oddaniem im.

***

BARLA

Barla jest ośrodkiem, w którym po raz pierwszy pojawiło się spisywanie zbioru Traktatów Światła; jest miejscem, do którego Traktaty zostały zesłane jako duchowa pomoc dla ludzi wiary. Barla jest wioską, w której ukazało się światło zbawienia emanujące z Koranu, w której wzeszło słońce szczęścia, aby rozproszyć straszliwe zagrożenia zbłądzenia i prądów ateizmu, jakim stawiał czoła naród islamu, a przede wszystkim ludzie z Anatolii. Barla jest szczęsnym miejscem, dla którego miłosierdzie Boga, Jego błogosławieństwa i łaska zalśniły nad świętymi ziemiami Anatolii, nad bohaterskimi dziećmi tego muzułmańskiego narodu i nad światem islamu, a to poprzez owe dzieła, które służą ich życiu, ich śmierci oraz ich wiecznemu szczęściu.

Bediuzzaman Said Nursi był więziony w wiosce Barla, pozostając pod nieprzerwanym nadzorem, doświadczając krańcowych prześladowań oraz tyranii. Oddalono go od ludnych miast i porzucono w odosobnionej wiosce, aby stłumić w jego duszy zapał muzułmańskiego poświęcenia, aby uciszyć go i nie dopuścić do głosu, aby uniemożliwić mu pisanie na tematy wiary (ar. iman)i islamu. Barlę wybrano na miejsce jego zesłania, mając na celu utrzymanie go w bezczynności, powstrzymanie go przed dokładaniem starań przeciwko ateizmowi, a także uniemożliwienie mu służenia Koranowi.

Bediuzzaman odniósł sukces, działając całkowicie na przekór planom swoich wrogów. Nigdy nie pozostał bezczynny nawet przez chwilę. Nawet w tak odosobnionym miejscu jak Barla spisywał Traktaty Światła, które dawały lekcje na temat prawd Koranu i wiary, a także dbał to, by były one w tajemnicy rozpowszechniane. Ten sukces i triumf były zwycięstwem o wielkim znaczeniu, ponieważ w owym okresie radykalnego ateizmu nie zezwolono na napisanie choćby jednego prawdziwie pobożnego dzieła. Podjęto wszelkie środki, aby zmusić przywódców religijnych do milczenia i zniszczyć ich. Mimo to ateiści nie byli w stanie zniszczyć Bediuzzamana ani nie mogli powstrzymać jego publikacji dotyczących wiary i islamu, które budziły odrętwiałe serca i umysły. Osiągnięcia Bediuzzamana w publikowaniu dzieł religijnych podczas trwającego dwadzieścia pięć lat okresu krańcowych prześladowań i absolutnego despotyzmu są bezprecedensowe.

Bediuzzaman został wygnany do Barli na przełomie lat 1926 i 1927. Te lata widziały również początki wprowadzania w Turcji absolutnego despotyzmu, który zapanował na dwadzieścia pięć lat. Tajne komitety ateistów realizowały swój plan, który zakładał zniszczenie ducha islamu poprzez zakazanie symboli islamu raz na zawsze, a także poprzez skonfiskowanie i zniszczenie wszystkich kopii Koranu. Zdawszy sobie sprawę z tego, że ów plan zawiódł, zamiast niego owi ateiści z diabelską przebiegłością obmyślili i wprowadzili w życie ideę, wedle której przyszłe pokolenia za trzydzieści lat miały wymazać Koran własnymi rękami [2]. Trwały mające na celu zniszczenie islamu rządy destrukcji i agresji, jakich bieg historii nie widział nigdy wcześniej. Aby oddalić naród od islamu i aby odebrać mu islam, przecięto wszelkie więzi, jakie łączyły z tożsamością muzułmańską naród turecki i dzieci tego kraju, które od sześciuset lat - a raczej od tysiąca lat, od czasów 'Abbasydów - były chorążymi Wszechmądrego Koranu i rzucały wyzwanie całemu światu. Ów plan nabrał rozpędu, a nie był on wydarzeniem pomniejszym, lecz wielkim i powszechnym. Był to program przedsięwzięty na wielką skalę, z konsekwencjami sięgającymi tak daleko, że miał on odegrać wiodącą rolę w katastrofie, jaka miała spaść na wiarę, na świat i na życie ostateczne milionów ludzi, szczególnie ludzi młodych i milionów niewinnych uczniów. Ów plan miał zaowocować bezpośrednimi konsekwencjami dla wiecznego życia ludzi w Anatolii, aż po kres czasu.

Przez owe lata wybuchały straszliwe rewolucje i zniszczenie, wymierzone przeciwko islamowi, Koranowi i życiu bohaterskiego narodu, który - jak zaświadcza to jego olśniewająca, tysiącletnia historia - jako chorąży Koranu zajął najwyższe z wyniosłych miejsc. Rozmyślnie podjęto próbę tego, by przyszłe pokolenia oraz ich uczniowie zapomnieli o olśniewającej historii tysiąca lat, przez które najsławniejsza armia świata prowadziła dżihad religijny, a także o ich szanownych przodkach, pogrzebanych w owej historii. Poprzez przecinanie wszelkich więzi łączących ludzi z historią przygotowano teren dla ateistycznego reżimu, zwodniczo używając kłamliwych, a z pozoru efektownych słów.

Potajemni komuniści, masoni i ateiści podjęli próbę indoktrynacji poprzez wprowadzenie zmian na wielką skalę w nauce i edukacji, poprzez mroczne zasady wydobyte z bagna ateistycznej filozofii, poprzez zastępowanie najwyższych zasad rozwoju materialnego i duchowego, a także cywilizacji, które już były zawarte w prawdzie islamu, ideologią barbarzyńskich myślicieli i filozofów. Głównym celem wrogów islamu, szczególnie Brytyjczyków i Francuzów, było materialne i duchowe wykorzystanie świata islamu oraz doprowadzenie do tego, by podupadł,

a także oddalenie bohaterskiego narodu tureckiego od wszelkich więzi religijnych. Plan zakładał strącenie postępowania, obyczajów i moralności muzułmanów do poziomu całkowicie sprzecznego z islamem. Na nieszczęście, wprowadzanie owego planu w życie było już w toku.

Zatem owe lata, podczas których Bediuzzaman Said Nursi rozpoczął swą żarliwą pracę nad spisywaniem Traktatów Światła jako bohater islamu dokładający starań w służbie wiary i Koranu w Anatolii, widziały początek i ustanowienie epoki nadzwyczaj przerażającego ateizmu, jakiego nigdy wcześniej nie widziano na obliczu ziemi. Oto dlaczego koniecznym jest, by pamiętać o owych przerażających czasach, spoglądając na życie Bediuzzamana i na jego służbę, jaką wykonał poprzez Traktaty Światła, ponieważ w tak bezprecedensowych warunkach usługi na wagę atomu były tak wartościowe, jak gdyby ważyły tyle, co góra, a najmniejsza służba wydałaby wielką zasługę i przyniosła wspaniałe rezultaty.

Zatem Traktaty Światła ukazały się jako produkt i wynik odpowiedzi na ową przerażającą i krytyczną (wobec religii - uz. red. pol.) epokę. Podczas dwudziestu pięciu lat rządów zniszczenia i destrukcji religii autor Traktatów Światła samotnie stał na polu religijnego dżihadu jak największy bohater. Ukazując drogę ludzkości, stał się doskonałym przewodnikiem, wzywającym ummę Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) do brzegów zbawienia. Ponadto owe czasy i warunki zaświadczyły w rozstrzygający sposób i ukazały wszystkim widzom fakt, że Traktaty Światła były diamentowym mieczem Koranu. W czasie powstania tak rozpaczliwych i katastrofalnych okoliczności, w najcięższych warunkach, do jakich doprowadziły starania ateistów, napisane przez Bediuzzamana Traktaty Światła stały się niezniszczalnym murem, który dumnie stał na drodze rozprzestrzeniania się niewiary. Zmuszając do milczenia najbardziej bezbożnych spośród filozofów, Traktaty Światła z ich niezbitymi racjonalnymi dowodami oraz logicznymi świadectwami ukazały owe filozofie, takie jak sprzeczne z religią materializm i naturalizm, jako pozbawione podstaw, fałszywe i w niepojętym stopniu niemożliwe. Zwyciężając całkowitą niewiarę, Traktaty doprowadziły do powstrzymania inwazji ateizmu.

Zaiste, Traktaty Światła, które zalśniły i rozgorzały gniewem przeciwko owym historycznym już prześladowaniom, torturom i zdradzie, jakim poddano Bediuzzamana, są mieczem islamu na dzień dzisiejszy i na przyszłość. Traktaty Światła stały się umiłowanym serc i dusz, umiłowanym miłujących oraz ich życia. Kiedy było to konieczne, dla owego umiłowanego poświęcano życie. Traktaty Światła wykonywały

swą służbę i będą ją wykonywać, zajmując wyniosłą pozycję królewskiej korony i zbawiciela ludzkości. Traktaty Światła powstały jako duchowy cud Koranu, jakiego nadejście przewidziano w minionych stuleciach. Przede wszystkim ich autor, Bediuzzaman Said Nursi, lecz także miliony jego uczniów i braci, wszyscy krążyli wokół owej prawdy Koranu, aby oświeciło ich jej światło, całkowicie przesiąkając prawdami Koranu i wiary znajdującymi się w Traktatach. Umacniali swą wiarę i poświęcali się misji głoszenia owej wielkiej prawdy całemu światu, czytania Traktatów i służenia im do ostatniego tchu.

Tym, co sprawi, że naród turecki wraz z ludźmi tego kraju i światem islamu dostąpi zaszczytnego życia aż po wieczność, co sprawi, że ów naród zapisze się na lśniących kartach historii jako sławny wódz i przywódca świata islamu w służbie Koranu i islamu, jak było to w przeszłości, będzie powód do dumy owego narodu, jakim są Traktaty Światła. To dzieło, które ukazało się w Anatolii i w całym świecie islamu, niesie ze sobą wielką wszechstronność i uniwersalność, a będąc stale rozpowszechnianym i ukazując w każdym miejscu, iż jest przyjmowane i wywiera wielki wpływ, jest własnością Koranu, własnością świata islamu i ludzi islamu. Służy muzułmańskiej dumie mieszkańców tego kraju. Będąc punktem oparcia dla autorytetu rządu w tym kraju, jest również systemem potężnych prawd, który oznajmia całemu światu, że in sza'a-llahprzyjdzie czas, kiedy jego lekcje dotrą do wszystkich zakątków świata, by zyskać tam poparcie.

Z Turcji wstaje świt nad światowym polem nauki i wiedzy. To nowe wschodzące słońce jest blaskiem słońca, które zrodziło się nad światem ludzkości tysiąc trzysta lat temu, jest jednym z jego blasków, jakie rozświetlały każde stulecie, jest jego oczekiwanym i ostatecznym cudem duchowym. Ukazuje swe efekty nie tylko na polu duchowości, lecz również w światach fizycznym i materialnym.

Zaiste, efekty Traktatów Światła są daleko bardziej wspaniałe od efektów bomb atomowych, od których zależą narody dzisiejszego świata, które mają za drogie, których chronią i bronią. Ci, którzy badają Traktaty Światła, posiadając nieco wiedzy i dalekowzroczności, zwracając uwagę na trzydzieści trzy lata służby na rzecz wiary, jaką wykonał w Anatolii autor Traktatów, Bediuzzaman Said Nursi, ujrzą, docenią i potwierdzą ten fakt. Dla tych, którzy przeniknęli aż do prawdy, rezultaty służby Traktatów Światła od czasu ich ukazania się aż do dnia dzisiejszego są w najwyższym stopniu prześwietne i wspaniałe, godne miliardów pochwał i powinszowań.

Zachęcając cały kraj do potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi),Traktaty Światła umacniały wiarę. Dokładając starań przeciwko ateizmowi,

braku wiary, zbłądzeniu i rozpuście, pokonały je w pozytywny sposób. Odniosły zwycięstwo w swej żarliwej, uniwersalnej i powszechnej walce religijnej. Jako grupa ludzi dokładających starań na drodze Boga, dzięki ich wzniosłej, duchowej i przyjętej (przez Boga - uz. red. pol.) tajemnicy, biorącej początek z całkowitej wierności i jedności, uczniowie Światła stali się narzędziem służącym przyciągnięciu Bożego miłosierdzia. Owa grupa dokładająca starań na drodze Boga ze szczerością intencji jest niczym nasiono zamknięte w ciasnej przestrzeni skorupy, lecz mieszczące w sobie naturalną zdolność do rozprzestrzenienia się na cały świat niczym rajskie drzewo Tuba. Tak w czternastym stuleciu od posłannictwa Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) wywodzące się z Koranu Traktaty Światła rozprzestrzeniły się w Anatolii i stale będą wzrastać w całym świecie islamu i człowieczeństwa.

Zatem Traktaty Światła przez wzgląd na świętość, jaką zyskały poprzez opieranie swej podstawowej metody na ich nadzwyczajnej szczerości intencji (ar. ichlas)i na służeniu ziarnu jedności Boga (ar. tałhid)i wiary, poprzez bycie przenikanymi i otoczonymi przez światło wiary, zawierając w swej naturze wszystkie prawdy Koranu i islamu, stały się narzędziem służącym ochronie tego muzułmańskiego narodu. Traktaty Światła są światłem wiary i murem Koranu, który - patrząc z punktu widzenia Bożego miłosierdzia - oddala groźby materialnych i duchowych katastrof i zniszczenia.

W walce z przeciwnikami wiary i Koranu Traktaty Światła obrały nie drogę siły i sporu, lecz drogę świadectwa i perswazji. We wszystkich swych stu trzydziestu traktatach bezpośrednio, z pełną jasnością i czystością ukazały najjaśniejsze aspekty prawdy. Będąc kwestionowanymi przez ideologie świata, Traktaty ukazały islam jako religię prawdziwą, a także poprzez rozstrzygające i nieodparte świadectwa w dziedzinach idei i filozofii ukazały cudowność Koranu, która jest słońcem zbawienia dla świata ludzkości. Ponadto poprzez logiczne świadectwa udowodniły fakt, że wszystkie zasady odnoszące się do doskonałości, cywilizacji i ziemskiego postępu zostały zapoczątkowane przez proroków i niebiańskie religie Objawienia. Szczególnie wraz z narodzinami islamu i pod przywództwem świata islamu świat ludzkości został wybawiony z bagna ignorancji - i tak będzie w przyszłości.

Widoczne cnoty, korzyści społeczne i wartości człowieczeństwa, jakie można znaleźć w filozofii, są rozpatrywane w następujący sposób: Jak wschodzące słońce rozprasza swym światłem mrok i rozświetla noc, tak brzask proroctwa wydał swe blaski w sercach i umysłach ludzkości. Owe światła, które można ujrzeć w prawdziwej filozofii i mądrości, w naukach

i sztukach, są wynikami odblasków i przejawów słońca Koranu i lampy proroctwa w świecie ludzkości.

O, świecie islamu! Zbudź się i mocno obejmij Koran. Zwróć swoje zarówno materialne, jak i duchowe jestestwo ku islamowi.

O, dzieci szlachetnych przodków, którzy służyli Koranowi i byli promotorami światła islamu na obliczu ziemi, jak zaświadcza to wasza tysiącletnia historia! Zwróćcie się ku Koranowi, pojmijcie go i czytajcie, działajcie na rzecz studiowania Traktatów Światła, które są tłumaczem Koranu i jednym z jego duchowych cudów tej epoki.Kiedy wasz język zajmie się recytowaniem wersetów Koranu, by rozbrzmiewały na cały świat, wasze postępowanie, maniery i moralność powinny być heroldami jego znaczenia. Czytajcie Koran językiem swego usposobienia, a wówczas staniecie się mistrzami Ziemi i przywódcami tego świata, służącymi szczęściu ludzkości.

O wy, dzieci i wnuki przodków, którzy przez stulecia wypełniali obowiązek chorążego Koranu i którzy pod tym względem zajęli najświętszą i najbardziej szanowaną ze wzniosłych pozycji tego świata! Zbudźcie się! Pozostawanie w niedbalstwie, kiedy wschodzi prawdziwy świt świata islamu, jest całkowicie bezrozumne!Abyście ponownie stali się przewodnikami zbudzonego świata islamu, abyście stali się przyjaciółmi i braćmi po oświeceniu przez światło Koranu i wiary, niezbędne jest osiągnięcie doskonałości poprzez ćwiczenie się w islamie oraz przyjęcie cywilizacji islamu, która jest prawdziwą cywilizacją i prawdziwym postępem ludzkości, przyjęcie jej za wzór w waszych obyczajach i postępowaniu.

Ukształtujcie nauki i sztuki Europy i Ameryki, które zaprawdę są własnością islamu, w oparciu o światło Bożej jedności; spójrzcie na nie z perspektywy Koranu i "wzajemnego wskazywania na siebie" (tur. manay-i harfi),to jest pamiętając o Tym, Który jest prawdziwym artystą i umiejętnym mistrzem. Powinniśmy sami oznajmić i zaprosić innych do tego, by oznajmili: "Maszerujcie naprzód ku Traktatom Światła, owej księdze prawdy, wiary i Koranu, jaka wytycza drogę prowadzącą do wiecznego i wiecznie trwającego szczęścia".

O, moi szanowni bracia w religii! O, wnuki bohaterskich żołnierzy historycznych armii Azji!

Wystarczy, że spaliście przez pięćset lat. Teraz jest czas, żeby zbudzić się o świcie Koranu. W przeciwnym razie, jeśli zamkniecie wasze oczy na słońce Koranu i będziecie spać na wyżynach niedbalstwa, niedbalstwo i słabość złupią was i pozostawią was nędzarzami.

Nie bądźcie jak spadające na ziemię, podzielone krople wody, odwracając się od kierunku, jaki wyznacza Koran. W przeciwnym razie jak ziemia pochłania wodę, tak was pochłoną i połkną rozpusta i występek cywilizacji. Zjednoczcie się na drodze szczęścia i pokoju Koranu, wymiećcie precz rozpustę i szpetotę tej tak zwanej cywilizacji. Podobni połączonym kroplom wody, płyńcie przez wodę prawdy islamu, która jest wodą życia dla tego kraju.

W deszczu prawd islamu, w promieniach wiary lśniącej nad tym krajem rozkwitną nauki i sztuki prawdziwej cywilizacji, a w materialnej i duchowej szczęśliwości ten kraj zamieni się w rajski ogród, in sza'a-llah.

Wracając do omawianej kwestii...

Tak, lata, w których Bediuzzaman Said Nursi był przetrzymywany na wygnaniu w Barli i zaczął spisywanie Traktatów Światła, były - jak zwięźle wspomniano wcześniej - wielce znaczącymi latami, w których najmniejsze działania były wielkie jak góry. Godzina stania na warcie w zimowym chłodzie, w krańcowo trudnych warunkach, przynosi większą nagrodę niż cały rok oddawania czci Bogu. Dokładnie w ten sam sposób napisanie w owym straszliwym czasie choć jednego prawdziwego traktatu mówiącego o wierze i islamie, nie mówiąc już o stu trzydziestu traktatach, było tak wartościowe i znaczące, jak napisanie tysiąca traktatów.

Tak, w owym krańcowo trudnym czasie, kiedy rządził ateizm, ludzie religii zdawali się upokorzeni. Zaprawdę, ideą ateistów było całkowite zniszczenie Koranu i zniszczenie podstaw wiary - tak, jak miało to miejsce w Rosji [3]. Kiedy jednak okazało się, że może to pociągnąć za sobą ryzyko reakcji narodu muzułmańskiego, porzucili oni ową ideę, a zamiast niej podjęli następującą decyzję: "Poprzez nowe metody edukacji, jakie wprowadzimy w szkołach, poddamy młodych ludzi takiej indoktrynacji, że sami zniszczą Koran. W ten sposób przetniemy wszystkie więzi, jakie łączą ten naród z islamem". Inicjatorami wszystkich tych straszliwych planów zepsucia byli przywódcy i członkowie cudzoziemskich prądów ateistycznych, którzy byli przeciwnikami i wrogami postępu w religii.

Zadanie rozwikłania historii ukrytej za owymi straszliwymi wydarzeniami, jakich ziarna zasadzono w narodzie tureckim, pozostawiamy miłującym prawdę historykom przyszłości. W tym temacie odsyłamy Czytelnika do dzieł muzułmańskich pisarzy tureckich, którzy korzystając z częściowych wolności, jakie dały rządy demokratów, zaczęli już publikować swoje prace.

Naszym zadaniem jest zatroszczenie się i zajęcie się wyłącznie prawdą wiary i Koranu. Jedynym prądem, do jakiego należymy, jest prąd wiary i islamu. W owych okresach najbardziej okrutnych ateizmu i zbłądzenia Bediuzzaman Said Nursi przed cały czas pozostawał pod nadzorem, będąc przetrzymywanym w nadzwyczaj ciężkich warunkach. Tyranie Nimrodów, Faraonów, Szaddadów i Jazydów nie mogłyby równać się z tym, co znosił Bediuzzaman. W ten sposób minęło dwadzieścia pięć lat. W owym czasie świat islamu był biedny materialnie i trzymany w niewoli przez potęgi kolonialne. Wszelkie tajne stowarzyszenia zepsucia i ateizmu były nadzwyczaj aktywne w Turcji i w całym świecie islamu, a ich zwolennicy okazywali im wsparcie, jednocząc się przeciwko islamowi.

Traktaty Światła są zatem dziełem wielce doniosłego czasu, porównywalnym co do znaczenia z czasami, w których bitwy pod Badrem i pod górą Uhud odegrały tak zasadniczą rolę dla podbojów islamu na całym świecie w czasie epoki szczęśliwości, czyli w czasach Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Rola Traktatów Światła jako narzędzia służby wierze i wykonywania duchowego dżihadu religijnego jest tak znacząca, że czegoś podobnego nie doświadczono nigdy wcześniej, prócz epoki szczęśliwości.

W stu trzydziestu dziełach Traktatów Światła, jakie napisał przebywając w niewoli, na zesłaniu i w odosobnieniu, Bediuzzaman przemawia z elokwencją w meczecie Anatolii i w meczecie świata islamu, choć utrudniano mu to na wszelkie sposoby. Recytuje on ludziom islamu lekcję, jaką zaczerpnął z Koranu. Jest tak, jak gdyby Bediuzzaman Said Nursi stał na szczycie czternastego wieku od czasów Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a dwudziestego wedle rachuby chrześcijan, wołając z zapałem do swych współczesnych, do ludzi islamu i człowieczeństwa, a także do przyszłych pokoleń, ustawionych w szeregach za tym stuleciem, jako wielki przewodnik (ar. murszid)i wspaniały odnowiciel (ar. mudżaddid).

{(*): Tęsknotę za Traktatami Światła wyrażały przede wszystkim niewinne dzieci oraz ludzie młodzi, a oto jeden spośród tysięcy przykładów owej prawdy:

Pewnego razu, kiedy Bediuzzaman przejeżdżał przez miasteczko Bolvadin, uczniowie szkół podstawowych i średnich, którzy zobaczyli Nauczyciela, wszyscy bez wyjątku wybiegli ze szkół i otoczyli samochód (z Nauczycielem - uz. red. pol.), żeby go pozdrowić. Językiem swego usposobienia, poprzez swoje powitanie, ukazali swe powinszowania i wdzięczność.

Zapytaliśmy Nauczyciela o ukrytą w tym mądrość, jako że pewien czas temu w Emirdag, widząc bryczkę, jaką podróżował, niewinne dzieci biegły przez cierniste drogi ich wioski, wykrzykując: "Dziadzio Bediuzzaman! Dziadzio Bediuzzaman!" Mówiąc nam, że pomodlił się za nie, Nauczyciel powiedział: "Choć umysły owych niewinnych tego nie pojmują, jednak ich dusze przewidują, że owe dzieci ocalą swą wiarę dzięki Traktatom Światła, że ochronią same siebie, swój kraj i swą przyszłość przed straszliwymi zagrożeniami. Ich serca pojęły ową prawdę, zaś z powodu tego, że jestem interpretatorem Traktatów Światła, okazują mi miłość, uznanie i wdzięczność, na które zasługują Traktaty Światła".

Nauczyciel Bediuzzaman serdecznie kochał dzieci. Kiedy gromadziły się wokół niego, chwalił je i mówił: "Ponieważ jesteście niewinne, wasze suplikacje (ar. du'a) są przyjmowane. Zróbcie du'a za mnie".

Taki był zatem powód szczerego zapału niewinnych dzieci z Bolvadin, których wszystkie matki były uczennicami Światła.}

SPISYWANIE I ROZPOWSZECHNIANIE TRAKTATÓW ŚWIATŁA

Bediuzzaman Said Nursi układał Traktaty Światła w tak trudnych i przerażających warunkach, że znosił on trudności, jakim nie musiał stawić czoła żaden uczony w historii. Posiadając niewyczerpaną determinację, wolę i umiłowanie służby, nie upadając na duchu, bez strachu i niestrudzenie poświęcał służbie całą swą energię z niezrównanymi cierpliwością, żywotnością i wyrzeczeniem się duszy. To wszystko skupiło się w jego nadzwyczajnym dziele, jakim było spisywanie Traktatów Światła, które są ukazywane jako doskonały przewodnik oświecający i nauczający świat islamu i człowieczeństwa. Chroniły one i zawsze będą chronić ten naród i ten kraj przed smokiem komunizmu, przed nieszczęściami masonerii i ateizmu. Spisywanie Traktatów Światła, które składają się ze stu trzydziestu części, zostało ukończone w dwadzieścia trzy lata.

Jako że Traktaty Światła były spisywane w czasie rozpaczliwej potrzeby, każdy traktat jest antidotum i lekarstwem, które skutecznie uleczyło duchowe choroby wielu ludzi. Każdy człowiek, który czyta Traktaty Światła, zostanie pochłonięty przez stan duchowy, w którym będzie studiował je z wielką tęsknotą i będzie całkowicie potrzebował Traktatów, jak gdyby zostały one spisane właśnie dla niego. W konsekwencji tego pojawienie się owych dzieł było zesłaniem prawd koranicznych, które zwracały się do wszystkich potrzebujących w kwestiach dotyczących wiary, islamu, umysłu, duszy, serca i intelektu w sposób tak doskonały, iż miał on okazać się wystarczający dla nadchodzących czasów.

Traktaty Światła są prawdziwym komentarzem do Wszechmądrego Koranu. Ów komentarz (ar. tafsir)nie polega na kolejnym objaśnianiu wersetów, lecz odnosi się do wersetów Koranu, objaśniając prawdy wiary potrzebne w tej epoce.

Istnieją dwa rodzaje komentarzy do Koranu:pierwszy dotyczy wersetów Koranu, ich fraz i słów, podczas gdy drugi objaśnia i udowadnia znaczenie i prawdy wersetów. Zgodnie ze świadectwem i potwierdzeniem tysięcy ludzi prawdy i analizy Traktaty Światła są najsilniejszym, najbardziej wartościowym, najbardziej olśniewającym i najwspanialszym komentarzem tego drugiego rodzaju.

Sposób, w jaki Traktaty Światła były spisywane i rozpowszechniane, nie ma podobnego ani równego sobie w całej historii. Bediuzzaman Said Nursi nie był na tyle biegły w pisaniu, aby mógł on sporządzać kopie swoich pism; był jedynie na pół piśmienny. Z tego powodu dyktował on Traktaty z wielką prędkością skrybom, którzy pospiesznie je spisywali. Przy spędzaniu na tej pracy godziny lub dwóch każdego dnia, owe mistrzowskie dzieła powstawały w ciągu dziesięciu lub dwunastu godzin, a niekiedy nawet w ciągu godziny lub dwóch.

Liczne kopie dzieł Nauczyciela Bediuzzamana Saida Nursiego były spisywane odręcznie przez jego uczniów, którzy przekazywali je jeden drugiemu celem sporządzenia dalszych odręcznych kopii, a ostatecznie ukończone dzieło wracało do autora, by ten mógł poprawić błędy spisujących. Dokonując tych poprawek, czynił to bez sięgania do oryginału. Nawet teraz, poprawiając dzieło, jakie napisał dwadzieścia pięć lub trzydzieści lat temu, jest w stanie uczynić to wyłącznie z pamięci, bez zaglądania do oryginału.

Ludzie z okolicznych miasteczek i wsi przyjmowali owe dzieła z wielkimi zainteresowaniem i entuzjazmem i rozpowszechniali je, sporządzając własne odręcznie spisywane kopie.

Nauczyciel Bediuzzaman Said Nursi nie sięgał do innych ksiąg prócz Koranu i spisał Traktaty Światła, nie mając przy sobie jakichkolwiek ksiąg.

Ideał wyrażony przez nieżyjącego już Mehmeda Akifa w poniższym dwuwierszu jest osiągnięciem, jakie zostało zesłane Bediuzzamanowi:

Czerpiąc natchnienie bezpośrednio z Koranu,

Powinniśmy uczynić pojmowanie tego stulecia mową islamu.

Charakter rozpowszechniania Traktatów Światła nie miał równych sobie w całej historii, a wyglądał on następująco:

Wobec wzięcia na siebie [4] obowiązku zachowania alfabetu koranicznego było koniecznością, aby Traktaty Światła były spisywane w alfabecie koranicznym [5]. Alfabet koraniczny został zakazany, a wydawnictwa publikujące dzieła w tym alfabecie zostały zamknięte. Bediuzzaman

był ubogi i nie był w żaden sposób powiązany z jakim-kolwiek doczesnym majątkiem; nie posiadał ani pieniędzy, ani dobytku. Ci, którzy sporządzali odręczne kopie Traktatów, również byli w stanie zabezpieczyć jedynie swoje podstawowe potrzeby. Spisujący Traktaty Światła byli aresztowani i zabierani na posterunki policji, a tam poddawano ich torturom i okrutnemu traktowaniu. Był to czas,w którym rodził się klimat lęku i zastraszenia, a ludzie bogobojni i miłujący prawdę tracili życie na szubienicach wyłącznie dlatego, że byli pobożni. Poprzez ucisk, jakiemu Bediuzzaman został poddany przez rząd, a także poprzez propagandę wymierzoną przeciwko niemu, wszędzie zaszczepiono klimat terroru. Ludzie bali się do tego stopnia, że nie śmieliby nawet podejść do Nauczyciela ani też otrzymać od niego lekcji dotyczących religii i wiary. Pod rządami krańcowego ucisku i absolutnej tyranii ludzie religii zostali skazani na całkowite milczenie. Nie było również dozwolonym opublikowanie prawdziwego traktatu mówiącego o prawdach religijnych, ani też nie było dozwolonym nauczanie ludzi o owych prawdach. Islam został zatem uczyniony ciałem bez duszy, a nauczanie istoty religii islamu oraz jej zasad było całkowicie zakazane .

{(*): Wszystkie owe bezbożne działania zostały przedsięwzięte przez potajemnych niewiernych, którzy nie mogliby znieść myśli o obecnym wzroście uczuć religijnych.}

Owa epoka tak gwałtownie zapoczątkowanej bezbożności została pokonana przez szerokie i nieustępliwe rozpowszechnianie Traktatów Światła. W rezultacie tego ludzie wiary byli w stanie zrzucić kajdany tyranii narzuconej ich życiu duchowemu i materialnemu (szczególnie duchowemu). Traktaty Światła przetrąciły kręgosłup ateizmu i rozbiły jego fundamenty raz na zawsze.

Tak, Ruch Światła jako front sprzeciwiający się ateizmowi zalśnił w owej epoce niczym błyskawica, a owo światło Wszechmądrego Koranu ukazało się w całej jego mocy i majestacie dzięki potajemnemu rozpowszechnianiu Traktatów Światła.

Rosła wiara tych, którzy otrzymywali od Traktatów Światła lekcje potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi),a także wiara rosnącej liczby uczniów Światła, co z kolei dało im męstwo wiary i odwagę islamu. Jak mężny dowódca może stać się punktem oparcia dla setek swych żołnierzy i zaszczepić w nich odwagę językiem swego usposobienia, tak w ten sam sposób Bediuzzaman Said Nursi, który jest przedstawicielem duchowej osobowości Traktatów Światła, a po nim setki tysięcy uczniów Światła, którzy umocnili swą wiarę poprzez lekcje potwierdzonej wiary, jakich udzieliły im Traktaty, a których obecnie liczy się w milionach, stali się

punktem oparcia i doskonałym wzorem dla ludzi wiary. Siła wiary ukazana przez uczniów Światła oraz ich bohaterska postawa przeciwko ateizmowi miały ogromny wpływ na społeczeństwo i zainspirowały jego przebudzenie. W ten sposób poprzez Traktaty Bediuzzaman i uczniowie Światła wykorzenili bezpodstawne lęki i bezpodstawne obawy w społeczeństwie, a także zaszczepili w kraju i narodzie ogólne poczucie odwagi, ulgi i nadziei, wybawiając muzułmanów od rozpaczy.

Uznanym i potwierdzonym przez ludzi prawdy jest fakt, że uczniowie Światła, którzy uczynili Traktaty Światła celem swego życia, wywarli wpływ na setki ludzi i przysłużyli się wierze oraz islamowi tak bardzo, jak setki przewodników. Jak ich Nauczyciel, tak uczniowie Światła nie przerazili się oślepiających ataków ateizmu. Nie lękali się wycia i wrzasków, prześladowań ani uwięzienia; bez wahania, kiedy tylko było to konieczne, kładli na szali własne życie, dobytek i rodzinę przez wzgląd na służbę wierze i islamowi poprzez Traktaty Światła. Uczniowie Światła mieli na względzie wyłącznie jeden cel: "Czytać Traktaty Światła z intencją ocalenia własnej wiary oraz służyć wierze i islamowi poprzez Traktaty Światła wyłącznie dla zadowolenia Boga". Aby pomyślnie osiągnąć swój cel, pełnili służbę, wykorzystując wszystko, co tylko posiadali.

Tak, uczniowie Światła wierzą, że są jak gdyby zatrudnieni na statku Boga, niosącym ummę Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) do brzegów zbawienia. Największym celem ich życia jest wykonywanie służby Koranowi i wierze, by ułatwić pomyślne i szczęśliwe życie ummie Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). W ciągu owych lat rozpowszechniania Traktatów Światła poprzez ich odręczne kopie byli ludzie, którzy czytali Traktaty Światła przez siedem czy osiem lat, nie wychodząc z domu. Były to czasy, w których tysiące uczniów Światła z okolic Isparty, mężczyźni i kobiety, młodzi i starzy, zaprawdę cała wioska Sav, która sama w sobie była medresą Światła, wszyscy przez lata i tysiącem piór sporządzali kopie Traktatów Światła.

(Dwadzieścia lat po spisaniu Traktatów opublikowano ich kopie sporządzone na powielaczu, a w trzydzieści lat później Traktaty drukowano w wydawnictwach. In sza'a-llah,nadejdzie czas, w którym zbiór Traktatów Światła zostanie zapisany złotymi literami, a Traktaty będą nadawane przez radio w różnych językach, przekształcając oblicze globu w wielką szkołę Światła).

Błogosławione kobiety również zostały zaszczycone znaczącymi poświęceniami dokonanymi przy rozpowszechnianiu Traktatów Światła. Zaprawdę, pewne bohaterskie kobiety przyszły do Nauczyciela,

mówiąc: "O, Nauczycielu! Spróbujemy wziąć na siebie brzemię spraw doczesnych pod opieką naszych mężów, a oni niech będą dla ciebie i dla Traktatów Światła" i dając swym mężom większe możliwości pracy w służbie Traktatów Światła. Poprzez każdy swój wysiłek miały one udział w służbie religii i wierze, jaką wykonywali ich mężowie, trzymając świece, kiedy ich mężowie po nocach spisywali Traktaty Światła. Kobiety i dziewczęta ukazały również gotowość do poświęceń i dokładały starań przy odręcznym spisywaniu kopii Traktatów Światła, a jako błogosławione spisujące wykonały wielką służbę dla sprawy wiary.

Zaprawdę, były takie uczennice Światła, które namiętnie studiowały Traktaty Światła, które dzięki światłu wiary miały osiągnąć szczęśliwy koniec w chwili ostatniego tchnienia, które gorąco czytały Traktaty i przedstawiały je innym siostrom w religii. Poprzez rozpowszechnianie Traktatów Światła pośród kobiet wykonały one bohaterską służbę i przysłużyły się temu, że wiele kobiet zostało oświeconych światłem wiary i Koranu. Poprzez czytanie i nauczanie Traktatów Światła osiągnęły poziom wiary równy poziomowi tego, kto jest przewodnikiem innych.

Z czystością serca i intencji kobiety przywiązały się do lśniącego i promienistego światła Koranu w Traktatach Światła wyłącznie dla zdobycia zadowolenia Boga. Z niegasnącą miłością i afektem dla Traktatów w sercach osiągnęły one szczęsną pozycję zarówno na tym świecie, jak i w życiu ostatecznym. Cnota i majestat Traktatów Światła umocniły się w ich sercach tak bardzo, że im więcej czytały Traktaty i słuchały ich, tym bardziej czuły, jak wzbiera w nich światło, aż stały się ożywionymi i przytłoczonymi łzami radości.

Jakże szczęsne są te kobiety, które pracując w świętej służbie Traktatów Światła na rzecz wiary, będą upamiętnione na wieki, ich światła będą wysłane do życia ostatecznego, ich groby będą wypełnione światłem podobnym światłu Raju, a one same w życiu ostatecznym in sza'a-llahwzniosą się do najwyższych poziomów! Wraz z włączeniem ich do suplikacji Nauczyciela Bediuzzamana, dzięki tajemnicy duchowego braterstwa uczniów Światła, w księgach ich dobrych uczynków zostanie zapisanych wiele cnotliwych dzieł. Ich szczere przywiązanie do Traktatów Światła uczyniło owe gotowe do poświęceń kobiety odbiorczyniami suplikacji wypowiadanych przez miliony uczniów Światła. Czytając Traktaty Światła i nauczając ich, osiągnęły one wspaniały duchowy zysk i wzniosłe poziomy wiary. Silnie wierzymy w to, mamy nadzieję i błagamy miłosierdzie Boga o to, by większość kobiet poszła za ich przykładem, in sza'a-llah.

Dzięki swej dalekowzroczności rozpowszechniający Traktaty Światła trzydzieści pięć lat temu ujrzeli wzniosłe prawdy Traktatów i odebrali ich święte lekcje. Od tamtej pory ze szczerą intencją i wiernością rzucali oni wyzwanie potajemnym nieprzyjaciołom religii. Pomimo uwięzienia wielu z nich, nadzwyczajnych męczarni i cierpień, jakie znieśli, pomimo mnogich nalotów przeprowadzonych na domy owych wojowników Światła, nie zrazili się i przez tak wiele lat kontynuowali propagowanie Traktatów Światła poprzez swe diamentowe pióra. Mimo wszelkich okazji do tego, by zadbać o wszelkiego rodzaju osobiste i doczesne zaszczyty czy majątek, poświęcili swoje życie jako datek na cele religijne (ar. łaqf )służbie Traktatom Światła.

Jakież były powody, które prowadziły uczniów Światła do okazywania takiego zapału w walce, takich wyrzeczeń i poświęcenia, takiej wytrwałości i wierności? Gdyby zostało zadane takie pytanie, odpowiedź bez wątpienia byłaby następująca: Owymi powodami są niezbite i wzniosłe prawdy Traktatów Światła, służba wierze wykonywana wyłącznie dla zadowolenia Boga, a także całkowita szczerość intencji (ar. ichlas)ukazywana przez Bediuzzamana.

Bediuzzaman Said Nursi pozostał w Barli przez osiem lat. Większość czasu spędzał na wsi, wśród sadów i ogrodów. Wycofywał się w nieuczęszczane góry i sady odległe o dwie do trzech godzin drogi i tam spisywał Traktaty Światła, a w tym samym czasie wprowadzał również poprawki do kopii nadesłanych mu przez skrybów z Isparty i okolic. W ciągu jednego dnia zajmował się owymi poprawkami oraz pokonywał dystans czterech do pięciu godzin marszu, a także przeznaczał trzy do czterech godzin na pisanie. Przeważnie również sam przygotowywał posiłki.

W tamtych czasach pierwsi uczniowie tęskniący do Traktatów Światła sporządzali ich kopie w czterdziestu różnych miejscach. Niosąc owe księgi na grzbiecie, Nauczyciel zabierał je w góry, do ogrodów i sadów, wprowadzał ostatnie poprawki i wracał do swojego mieszkania. Pozostając na przymusowym zesłaniu, był poddany najcięższym prześladowaniom owych czasów, a także zakazano mu widywania się z kimkolwiek, jednakże w tak nędznych warunkach osiągnął niewyczerpane bogactwo, ponieważ spisywał prawdy wiary, jakimi rozbrzmiewa Koran, które miały oświecić i poprowadzić świat islamu i ludzkości, a równocześnie pracował na rzecz ich rozpowszechniania. Jego jedynym zajęciem stały się jego dzieła (Traktaty Światła).

Nadejdzie dzień, kiedy owe dzieła rozprzestrzenią się po całej Anatolii. Dotrą do centrów świata islamu i przyciągną spojrzenia ludzi polityki, roztrzaskają ideologie ateizmu i niewiary, które zamierzano zaszczepić narodowi od stuleci będącemu chorążym islamu. Będą służyć jako tama postawiona inwazji na ten kraj dokonywanej przez zbiorową osobowość zbuntowanego zbłądzenia, składającą się z prądów ludzi niewiary, ludzi rozpusty i ludzi zbłądzenia, a także staną się środkiem, dzięki któremu przyszłe pokolenia osiągną wieczne zbawienie i szczęście.

Zatem jako człowiek zainspirowany przez Boga, któremu Jedyny zezwolił na przygotowanie gruntu dla najwspanialszego wydarzenia w historii, jako człowiek, który podjął się obowiązku o tak uświęconym znaczeniu, Bediuzzaman może być uważany za najszczęśliwszego człowieka na świecie i najbardziej szczęsnego człowieka swoich czasów. Nigdy nie zachwiał się nawet o włos, aby porzucić swoje ideały, cele czy sposób ubierania się. Przeciwnie, niósł pochodnię przewodnictwa, by oświecić wiarę ludzi całego świata i rozproszyć ciemności. Prowadził wspaniałą walkę, ponieważ jego obowiązek i służba były tożsame ze szczęściem i pomyślnością całej ludzkości na tym świecie i w świecie, który nadejdzie.

* * *

W Barli Nauczyciel mieszkał w skromnym domku składającym się z dwóch pokojów. Zaprawdę, nigdy nie posiadał dobytku takiego jak dom czy majątek, do którego mógłby rościć sobie prawo. Dom, w którym mieszkał w Barli przez osiem lat, stał się pierwszą szkołą Światła, która powinna być uważana za punkt centralny przez trzysta pięćdziesiąt milionów ludzi islamu [6]. Poniżej owej szkoły Światła bije źródło wody, a przed domem rośnie platan, którego trzy podobne kolumnom pnie dumnie wzbijają się do nieba. Między jego konarami zbudowany jest domek - najbardziej stosowne dla Nauczyciela miejsce, w którym wypoczywał on podczas wiosny i lata oraz wykonywał obowiązek kontemplacji i oddawania czci Bogu.

Wierni uczniowie Nauczyciela oraz ci, którzy mu służyli, jak również mieszkańcy Barli, mówią: "Widzieliśmy, jak Nauczyciel spędza noce, czuwając aż do świtu, recytując tasbih[7] i wspominając Boga w domku

między gałęziami świętego drzewa platanu rosnącego przed jego szkołą Światła. Szczególnie podczas wiosny i lata widzieliśmy Nauczyciela zajętego tym obowiązkiem do wczesnych godzin poranka wśród tysięcy gałęzi owego wspaniałego drzewa, wokół którego z zapałem i w zachwycie latały ptaki. Nie mogliśmy mu pomóc, lecz zastanawialiśmy się, kiedy odpoczywa i kiedy się budzi".

Nauczyciel często chorował, a większość jego czasu upłynęła w cierpieniu chorób i niedoli. Jadł bardzo niewiele, a kiedy już to czynił, ograniczał się do posiłków w rodzaju małej porcji zupy. W nocy czytał i recytował sury, które zebrał w osobnym tomie [8] sławną suplikację Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zwaną Wielką Tarczą(ar. Dżałszan al-Kabir),kompilacje (suplikacji - uz. red. pol.) wielkich świętych mężów (ar. ałlija),takich jak Szejk Al-Gajlani czy Szejk Naqszband, "Modlitwę Światła", która dała początek Traktatom Światła, a także suplikacje zebrane w Błysku Dwudziestym Dziewiątym, będące blaskami wersetu Koranu zawierającego szereg suplikacji. Po dopełnieniu tego obowiązku ponownie zajmował się Traktatami Światła. Za dnia przez cały czas był zajęty studiowaniem Traktatów Światła i wprowadzaniem poprawek, ukazując, że służbę pełnioną poprzez Traktaty Światła przedkłada nad wszystko inne. Jeśli jakaś pilna sprawa dotycząca Traktatów Światła wymagała ukończenia, pozostawiał wszystko, aby najpierw ją ukończyć.

Wiosną Said Nursi wspinał się do domku między gałęziami wspaniałego drzewa platanu rosnącego przed frontem jego domu i tam dopełniał swych obowiązków. Tam otrzymywał światło, obserwując i kontemplując prawdy Traktatów Światła we wzniosłym anielskim świecie, który jest początkiem Traktatów i ich prawdziwym źródłem. Czyż kiedykolwiek można było ująć w słowa refleksje i odczucia Nauczyciela, czy to na owym drzewie platanu, które ukazało tajemnicę słów شَجَرَةٌ مُبَارَكَةٌ [9] , czy też na szczytach innych drzew i na Górze Sosnowej (Cam Dagi), z którą tak dobrze się zaznajomił? Nie, to niemożliwe w żaden sposób!

W Swym doskonałym miłosierdziu Wszechmocny Bóg stworzył owego wyjątkowego człowieka, gromadząc wśród jego zdolności rozmaite ludzkie doskonałości, a także Jego wolą było, aby owe zdolności rozwinęły się aż do najwspanialszego poziomu. Przez wzgląd na duchową osobowość Traktatów Światła, przypominających wiele gałęzi drzewa islamu, jakie sięgnęły aż do ostatnich stuleci i zapuściły w nich korzenie, Bóg Jedyny uczynił owego wyjątkowego człowieka

wszechstronnym mistrzem wszelkich prawd. W zbiorowej osobowości Traktatów Światła zawarł On odblask światła i przejaw zbiorowych prawd islamu, aby spoglądali na nią w zadziwieniu wszyscy ludzie prawdy i doskonałości. Zatem dzięki Traktatom Światła, które stały się wszechstronnym zwierciadłem dla proroctwa i prawdy Ahmada Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), ciało Saida Nursiego rozłożyło się i zgniło jako jeden Said, lecz duchowo narodził się on jako świat islamu i zyskał życie wieczne. Traktaty Światła przetrwają na wieki i będą wciąż wzrastać w swej doskonałości, aż po Dzień Zguby.

Czyż jest w ogóle możliwe, by artysta, Któremu należy się wszelka chwała, Który nie zaniedbuje stworzenia skrzydełka muchy, wiążąc tak wielką mądrość i zamysł z każdą cząsteczką owego skrzydełka, miałby nie dbać o Traktaty Światła, o miejsca, w których są one spisywane oraz o święte obowiązki wykonywane przez autora Traktatów Światła? By owe miejsce i szkoły Światła, służące tak uświęconym obowiązkom, a także owo błogosławione drzewo, miały zostać wyłączone z roz-myślnego obdarowania miłosierdziem? To z pewnością niemożliwe!

Kiedy Said Nursi przebywał w Barli, niekiedy latem wspinał się na Górę Sosnową i przez pewien czas pozostawał tam w samotności. Jak uczynił on szkołą Światła domek na szczycie drzewa platanu rosnącego przed frontem jego szkoły Światła w Barli, tak uczynił szkołami Światła wierzchołki dwóch najwyższych drzew na szczycie Góry Sosnowej, cedru i sosny. Na wierzchołkach owych drzew zajmował się Traktatami Światła. Często przychodził z Barli, aby odwiedzić owe lasy, mówiąc: "Nie zamieniłbym tych miejsc na Pałac Gwiazd!"

Teraz zakończymy omówienie tego tematu, załączając w tym miejscu niektóre spośród traktatów i listów dotyczących życia Nauczyciela na wcześniej wspomnianej Górze Sosnowej, na której były spisywane Traktaty Światła, czasu, który spędził w Barli, a także natury Traktatów Światła.

* * *

List Czwarty

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪

[10]

سَلَامُ اللّٰهِ وَ رَحْمَتُهُ وَ بَرَكَاتُهُ عَلَيْكُمْ وَ عَلٰى اِخْوَانِكُمْ لَاسِيَّمَا...الخره

Moi drodzy bracia!

Jestem teraz na wysokim szczycie Góry Sosnowej, w domku na wierzchołku potężnego drzewa sosnowego [11]. Wycofawszy się z wszelkich ludzkich relacji, przywykłem do tej głuszy.

Kiedy pragnę porozmawiać z ludźmi, wyobrażam sobie, że jesteście przy mnie i znajduję pociechę w rozmowie z wami. Jeśli nic mi w tym nie przeszkodzi, chciałbym pozostać tutaj w samotności przez miesiąc lub dwa. Po moim powrocie do Barli postaramy się, jak o to prosiliście, znaleźć pociechę w rozmowie twarzą w twarz, której potrzebuję o wiele bardziej niż wy wszyscy.

Obecnie spiszę dwa lub trzy przemyślenia, jakie przyszły mi na myśl tutaj, na tym sosnowym drzewie.

Pierwszejest czymś w rodzaju tajemnicy, lecz nie jesteście kimś, przed kim miałbym tajemnice, a przedstawia się następująco:

Niektórzy spośród ludzi prawdy ukazują w największym stopniu Imię Boże "Umiłowany" (Al-Ładud), a dzięki przejawom owego Imienia spoglądają oni przez okna stworzenia na Tego, Którego istnienie jest konieczne (Ładżib Al-Łudżud). Dokładnie w ten sam sposób, lecz jedynie wtedy, kiedy jest zatrudniony w służbie Koranu i kiedy jest heroldem owego nieskończonego skarbca, wasz brat, który jest marnością nad marnościami [12], jest obdarowywany stanem, poprzez który ukazuje Imiona Boga "Litościwy" (Ar-Rahim) i "Wszechmądry" (Al-Hakim). Wszystkie Słowa (tj. Traktaty Światła - uz. red. tur.) są odbiciami owych przejawów. Bóg zechciał, by Słowa ukazały znaczenie wersetu:

وَمَنْ يُؤْتَ الْحِكْمَةَ فَقَدْ اُوتِىَ خَيْرًا كَث۪يرًا

[13]

Drugieto słowa mówiące o drodze Naqszbandijja, jakie nagle przyszły mi na myśl: "Na drodze Naqszbandijja należy wyrzec się czterech rzeczy: wyrzec się świata, wyrzec się życia ostatecznego, wyrzec się istnienia i wyrzec się wyrzeczenia".

Z tego wspomnienia zrodził się taki oto ustęp: "Na drodze bezsilności konieczne są cztery rzeczy, mój przyjacielu: całkowita bieda (ar. fakr),całkowita bezsilność (ar. ajz),całkowite oddanie się składaniu podziękowań Bogu i całkowita żarliwość". Wówczas wspomniałem wspaniały i barwny poemat, jaki napisaliście, zaczynający się od słów: "Spójrz na wielobarwne stronice z księgi wszechświata...". Poprzez ten poemat spojrzałem na gwiazdy na obliczu niebios i powiedziałem do siebie: "Gdybym tylko był poetą i gdybym mógł go dokończyć!". Choć nie mam zdolności do pisania poezji ani układania wierszy, zacząłem pisać, a nie będąc zdolnym do wyrażenia mych myśli w wersach poetyckich, spisałem je tak, jak przyszło mi to na myśl. Jako moi duchowi spadkobiercy możecie podzielić owe słowa na wersy i ułożyć je na nowo, jeśli chcecie.

Oto, co nagle przyszło mi na myśl:

Posłuchaj gwiazd i ich harmonijnego przesłania;

Spójrz, jak wielka mądrość Boga ozdobiła owo przesłanie światła.

Zebrały się one, aby przemówić i oznajmić językiem prawdy:

"Zwracamy się do majestatu Sułtana, Który jest Wszechmocny i Któremu należy się wszelka chwała.

Każda z nas i wszystkie razem jesteśmy rozsiewającymi światło dowodami istnienia naszego Stwórcy,

Jesteśmy świadkami zarówno Jego jedności, jak i Jego mocy. Tym jesteśmy!

Zdobimy oblicze ziemi

Subtelnymi cudami przeznaczonymi dla spojrzeń aniołów niebios,

Spoglądających na ziemię i obserwujących Raj

Tysiącami uważnych oczu.{(*): Oznacza to, że na obliczu ziemi, będącej klombem dla kwiatów, które wykiełkują w Raju, ukazano niezliczone cuda Bożej mocy. Jak aniołowie świata niebios spoglądają na owe cuda, jak patrzą na nie oczy ciał niebieskich, tak gwiazdy, w pewien sposób podobne do aniołów, obserwują świat Raju tak, jak spoglądają na finezyjnie upiększone stworzenia ziemi. Jest tak, jakby gwiazdy obserwowały owe ulotne cuda ziemi w wiecznym kształcie, jaki będą one miały w Raju; patrząc na ziemię, widzą Raj. Oznacza to, że oglądają one oba te światy.} Tym jesteśmy!

Od drzewa Tuba Bożego stworzenia aż do nieboskłonu,

Rozsiane po wszystkich gałęziach Drogi Mlecznej,

Przywiązane do nich przez dłoń mądrości Najpiękniejszego, Któremu należy się wszelka chwała,

Jesteśmy pięknymi owocami. Tym jesteśmy!

Każda z nas jest przemierzającym przestrzeń meczetem dla mieszkańców niebios,

Wirującym budynkiem, wzniosłym domem,

Dającą światło lampą, potężnym okrętem, Aeroplanem. Tym jesteśmy!

Każda z nas jest cudem mocy, cudem kunsztu stworzenia

Wszechmocnego, do Którego należy cała doskonałość,

Wszechmądrego, Któremu należy się wszelka chwała.

Każda z nas jest osobliwością mądrości, dziwem stworzenia,

Światem światła. Tym jesteśmy!

Ukazujemy setki tysięcy świadectw wypowiadanych setkami tysięcy języków

I sprawiamy, że słyszą je ludzie, którzy prawdziwie są ludźmi.

Jednak przeklęte oczy niewiernych nie widzą naszych twarzy,

A oni nie słyszą naszych słów, naszych prawdomównych wersetów.

Tym jesteśmy!

Nasza pieczęć jest jedna. Wychwalamy naszego Pana i wspominamy

Go, będąc mu posłusznymi.

Pogrążone w zachwycie, należymy do wielkiego kręgu Drogi Mlecznej. Tym jesteśmy!"

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى

A On jest Przedwieczny i pozostanie na wieki

Said Nursi

* * *

List Szósty

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪

[14]

سَلَامُ اللّٰهِ وَ رَحْمَتُهُ وَ بَرَكَاتُهُ عَلَيْكُمَا وَ عَلٰٓى اِخْوَانِكُمَا مَادَامَ الْمَلَوَانِ وَ تَعَاقَبَ الْعَصْرَانِ وَ مَادَارَ الْقَمَرَانِ وَ اسْتَقْبَلَ الْفَرْقَدَانِ

[15]

Moi ciężko pracujący bracia, moi gorliwi przyjaciele, w których znajduję pociechę na owych ziemiach zesłania, znanych jako doczesny świat!

Skoro widzę, że Wszechmocny Bóg sprawił, że dzielicie idee, których udzielił On memu umysłowi, z pewnością macie prawo również do tego, by dzielić ze mną moje uczucia. Pominę ich nadzwyczaj smutną część, która tyczy się mojej samotności na wygnaniu, zaś opowiem wam o innej ich części w następujący sposób:

Przez ostatnie dwa lub trzy miesiące byłem bardzo samotny. Niekiedy, raz na dwa lub trzy tygodnie czy coś około tego, był ze mną ktoś, kto mnie odwiedzał, lecz przez resztę tego czasu byłem zupełnie sam. Teraz od blisko trzech tygodni nie widziałem nawet nikogo z ludzi pracujących w pobliskich górach; rozproszyli się.

Pewnej nocy w tych obcych górach, cichy i samotny wśród rzewnego wzdychania drzew, ujrzałem samego siebie, przebywającego na pięciu zesłaniach rozmaitego rodzaju. [16]

Z powodu podeszłego wieku byłem samotny, byłem obcym, znajdowałem się daleko od większości swoich przyjaciół, znajomych i tych, którzy są mi bliscy; czułem smutek zesłania, kiedy opuszczali mnie, odchodząc do królestwa pośredniego. Następnie wewnątrz tej sfery zesłania ukazała mi się inna: czułem smutek zesłania i rozłąki z większością istot, do których byłem przywiązany, a które, jak ostatnia wiosna, opuściły mnie i odeszły. Wewnątrz tej sfery również otworzyła się przede mną następna: byłem samotny, oderwany od rodzinnego kraju i krewnych; również ze świadomości tej rozłąki powstawało uczucie bycia wygnańcem, jakie odczuwałem. Samotność w nocy i pośród gór sprawiły, że odczułem kolejne godne politowania wygnanie, a wówczas zauważyłem, że na

przytłaczającym zesłaniu jest również moja dusza, która była już gotowa na podróż do wieczności, na odejście z miejsca mej banicji i z nietrwałej gospody, którą nazywają światem. Nagle sam do siebie wykrzyknąłem: "Mój Boże! Jak mam znieść owe zesłania, owe warstwy ciemności?" Moje serce wołało:

Panie mój! Jestem tu obcy, nie mam nikogo, jestem słaby, bezsilny, stary i bezwolny!

Szukam ratunku, szukam przebaczenia, szukam pomocy na Twoim dworze, Boże!

Nagle przybyły mi na pomoc światło wiary, blask Koranu i łaska Najbardziej Miłosiernego, przekształcając owe pięć ciemnych poziomów zesłania w pięć świetlistych, dobrze znanych sfer. Mój język oznajmił:

حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ

[17]

podczas gdy moje serce recytowało werset:

فَاِنْ تَوَلَّوْا فَقُلْ حَسْبِىَ اللّٰهُ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ عَلَيْهِ تَوَكَّلْتُ وَهُوَ رَبُّ الْعَرْشِ الْعَظ۪يمِ

[18]

Mój umysł także zwrócił się do mojej duszy, płaczącej w rozpaczy i przerażeniu, mówiąc do niej:

Nie szlochaj z powodu przeciwności, nieszczęśniku, przyjdź

i zaufaj Bogu!

Wiedz, że lamentowanie tylko umacnia twe nieszczęście i jest wielkim błędem.

Znajdź Tego, Który zesłał nieszczęście, a dowiesz się, że jest ono rozkosznym darem spośród Jego darów.

Porzuć zatem płacz i złóż Mu podziękowania, jak słowik uśmiechaj się przez łzy!

Jeśli Go nie odnalazłeś, wiedz, że cały ten świat jest cierpieniem spośród cierpień, ulotnością i stratą.

Dlaczegóż więc biadasz z powodu drobnej przeciwności, kiedy świat wokół ciebie jest pełen niedoli? Przyjdź i zaufaj Bogu!

Zaufaj Bogu! Śmiej się nieszczęściu w twarz, a i ono się roześmieje.

Kiedy się roześmieje, osłabnie, przekształci się i zmieni.

Jak powiedział jeden z moich mistrzów, Maulana Dżalal ad-Din [19], zwracając się do swej duszy, tak i ja powiedziałem:

اُو گُفْتْ اَلَسْتُ و تُو گُفْت۪ى بَلٰى شُكْرِ بَلٰى چ۪يسْتْ كَش۪يدَنْ بَلَا ٭ سِرِّ بَلَا چ۪يسْتْ كِه يَعْن۪ى مَنَمْ حَلْقَه زَنِ دَرْگَهِ فَقْرُ و فَنَا

Powiedział Bóg: "Czyż nie jestem twoim Panem?", a ty przyznałaś Mu rację. Cóż więc jest podziękowaniem za owo słowo "tak"? Jest nim doznawanie boleści. A jakież jest prawdziwe znaczenie owych boleści? Takie, że są one kołatką u drzwi domostwa nędzy i unicestwienia.

Wówczas moja dusza oznajmiła: "Tak, tak! Dzięki bezsilności i zaufaniu Bogu, dzięki nędzy i szukaniu ucieczki u Niego drzwi prowadzące do światła są otwarte na oścież, a wszystkie warstwy ciemności rozproszyły się. Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu za światło wiary i islamu!" Pojąłem wyniosłą prawdę, którą sławny Hikam Ata'ijja wyraził w następujących wersach:

مَاذَا وَجَدَ مَنْ فَقَدَهُ ٭ وَ مَاذَا فَقَدَ مَنْ وَجَدَهُ

Oznacza to, że człowiek, który znajduje Boga, znajduje wszystko, podczas gdy ten, komu nie udało się Go odnaleźć, nie może odnaleźć niczego, a nawet jeśli coś znajduje, przynosi mu to jedynie kłopoty.Pojąłem znaczenie hadisu: طُوبٰى لِلْغُرَبَٓاءِ Drzewo Tuba (tj. szczęśliwość w Raju) będzie udziałem tych, którzy byli obcymi na zesłaniu[20] i złożyłem Bogu podziękowania.

O, moi bracia! Ciemności zesłania zostały rozświetlone światłem wiary, lecz wciąż w pewnym stopniu oddziaływały na mnie, nasuwając mi następującą myśl: "Widząc, że jestem obcy na tym zesłaniu, a odejdę do innego miejsca wygnania, czyż nie powinienem zastanowić się, czy wypełniłem wszystkie swoje obowiązki w owej gospodzie? [21]. Czy powinienem przekazać Słowa moim braciom i całkowicie zerwać wszelkie więzy, jakie mnie z nimi łączą?" Oto dlaczego pytałem was, czy Słowa, które zostały już napisane, mają zadowalającą postać, czy może czegoś im brakuje; czy wypełniłem swój obowiązek, bym mógł z lekkim sercem rzucić się w drzwi prowadzące do wypełnionego światłem, przyjemnego, prawdziwego miejsca zesłania, zapomnieć o tym świecie i powiedzieć jak Maulana Dżalal ad-Din:

دَان۪ى سَمَاعِ چِه بُوَدْ ب۪ى خُودْ شُدَنْ زِهَسْت۪ى

اَنْدَرْ فَنَاىِ مُطْلَقْ ذَوْقِ بَقَا چَش۪يدَنْ

Czy wiesz, czym jest sama'?

Jest staniem się nieświadomym własnego istnienia,

Jest zasmakowaniem wieczności przez całkowite unicestwienie.

Wybaczcie, że zapytując: "Czy mogę już poszukać wyniosłego miejsca zesłania?", sprawiam wam kłopot owymi pytaniami.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى

Said Nursi

* * *

List Trzynasty

بِاسْمِه۪ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪

[22]

اَلسَّلَامُ عَلٰى مَنِ اتَّبَعَ الْهُدٰى وَالْمَلَامُ عَلٰى مَنِ اتَّبَعَ الْهَوٰى

Pokój niech będzie z tymi, którzy prowadzeni są drogą prostą, a potępieni niechajzostaną ci, którzy idą za własnymi pragnieniami!

Moi drodzy bracia!

Często pytacie mnie o moją sytuację, o to, jak się czuję, dlaczego nie starałem się o uzyskanie dokumentów zwalniających mnie z zesłania, a także pytacie o moją całkowitą obojętność w temacie polityki i stanu tego świata. Ponieważ przy licznych okazjach zadawaliście owe pytania lub domyślałem się, że chcecie je zadać, jestem zmuszony, by odpowiedzieć wam nie jako nowy Said, lecz językiem starego Saida.

WASZE PIERWSZE PYTANIE

Czy jesteś ze wszystkiego zadowolony? [23] Jak się miewasz?

Odpowiedź:Składam nieskończone podziękowania Najbardziej Miłosiernemu z miłosiernych za to, że przekształcił rozmaite zło, jakiego dopuścili się wobec mnie ahl ad-dunja,w różnorodne dobro.

Kiedy porzuciłem politykę i wycofałem się ze spraw tego świata, żyjąc w górskiej jaskini i rozmyślając nad życiem ostatecznym, ahl ad-dunjabezprawnie oderwali mnie od tego i zesłali na wygnanie. Najbardziej Litościwy i Mądry Stwórca przekształcił owo zesłanie w miłosierdzie, zaś moją górską samotność, która była niebezpieczna dla mnie jako narażona na działanie różnych czynników, mogących zaszkodzić mojej szczerości intencji, w ucieczkę do bezpiecznych i serdecznych gór Barli. Kiedy przebywałem w Rosji jako jeniec wojenny, postanowiłem, że pod koniec swego życia ponownie wycofam się do górskiej jaskini, i modliłem się o to, by było mi to dane. Najbardziej Miłosierny z miłosiernych uczynił Barlę taką jaskinią i zesłał mi dary Swych dobrodziejstw, nie obciążając mnie słabego trudnościami i kłopotami wiążącymi się z życiem w jaskini. W Barli znaleźli się jedynie dwaj lub trzej nieufni ludzie, którzy swymi nieuzasadnionymi obawami przysporzyli mi licznych cierpień. Było tak, jak gdyby byli przyjaciółmi troszczącymi się o moją wygodę, jednakże

ich podejrzenia wyrządziły szkodę zarówno memu sercu, jak też i naszej służbie Koranowi.

Co więcej, choć ahl ad-dunjawydali akt dotyczący wszystkich skazanych na wygnanie, a także uwolnili z więzień kryminalistów, zapewniając im amnestię, niesprawiedliwie zadecydowali, że owa amnestia nie obejmie mojej osoby. Jednakże mój Litościwy Pan - bym mógł pozostać w służbie Koranowi i w większym stopniu spisywać świat-ła Koranu, znane jako Słowa - sprawił, że nic nie zakłóciło mego spokoju na zesłaniu, które zechciał przekształcić we wspaniały przykład litości.

Na dodatek, choć ahl ad-dunjapozostawili w spokoju wpływowych, potężnych przywódców i szejków, którzy mogli mieszać się do ich doczesnych spraw w miasteczkach i miastach, a także zezwolili im na spotykanie się z ich krewnymi i w ogóle z każdym, mnie niesprawiedliwie skazali na odosobnienie i zesłali do małej wioski. Prócz jednego lub dwóch wyjątków, nie zezwolili żadnemu z moich krewniaków czy ziomków na odwiedzenie mnie. Jednak mój Stwórca, Który obejmuje Swą litością każdą rzecz, przekształcił owo odosobnienie w ogromne miłosierdzie, jakie stało się moim udziałem, sprawiając, że mój umysł pozostał jasny, a ja sam byłem w stanie odebrać blask Koranu takim, jaki jest, pozostając wolnym od złośliwości czy złej woli.

Ahl ad-dunjauznali za przesadne dwa zwyczajne listy, jakie napisałem w ciągu dwóch lat na początku mego zesłania. Nawet teraz są niezadowoleni i prześladują mnie tylko dlatego, że jedna lub dwie osoby odwiedzają mnie raz czy dwa w miesiącu lub raz na tydzień, czyniąc to jedynie ze względu na życie ostateczne. Jednak mój Litościwy Pan i Wszechmądry Stwórca przekształcił tyranię ahl ad-dunjaw miłosierdzie, sprawiając, że stała się ona dla mnie pożądanym osamotnieniem i wycofaniem się z życia doczesnego na czas trzech świętych miesięcy [24], w ciągu których człowiek może zdobyć zasługę równą tej, jaką przynosi dziewięćdziesiąt lat życia duchowego (tur. manevi).Wszelkie dzięki niech będą Bogu Jedynemu za każdą sytuację, za mój stan i samopoczucie.

WASZE DRUGIE PYTANIE

Dlaczego nie starasz się o zwolnienie z zesłania?

Odpowiedź: Zostałem skazany nie przez ahl ad-dunja,lecz przez zarządzenie Boga, dlatego do Niego się zwracam. Kiedykolwiek mi na to zezwoli, kiedykolwiek przerwie dostarczanie mi zaopatrzenia w tym miejscu, odejdę.Prawda o tej kwestii wygląda następująco:

Istnieją dwie przyczyny wszystkiego, co się nam przytrafia: jedna pozorna i druga, która jest prawdziwa. Ahl ad-dunja,którzy sprowadzili mnie do tego miejsca, są przyczyną pozorną, jeśli zaś chodzi o Boże zarządzenie, jest ono przyczyną rzeczywistą, która skazała mnie na odosobnienie. Przyczyna pozorna działa niesprawiedliwie, podczas gdy przyczyna rzeczywista postępuje zgodnie ze sprawiedliwością. Oto, jak myślą ci, którzy są przyczyną pozorną: "Ten człowiek ciężko pracuje, służąc nauce i religii, może zatem mieszkać się w nasze sprawy tego świata". Z powodu takiej możliwości wygnali mnie na zesłanie, popełniając zło trojakiego rodzaju. Tymczasem Boże zarządzenie ujrzało, że moja służba religii i nauce nie jest prawdziwie szczera, i z tego powodu skazało mnie na wygnanie, przekształcając wieloraką tyranię ahl ad-dunjaw liczne przykłady miłosierdzia. Decyzja w kwestii mego zesłania należy do Bożego zarządzenia i jest sprawiedliwa, zatem do Boga się uciekam. Ci, którzy są przyczyną pozorną, z pewnością posiadają również pozorne powody i taką też władzę nad pewnymi rzeczami, lecz sprawiają, że zwracanie się do nich w sprawie mego wyroku nie ma żadnego sensu. Gdyby mieli jakieś prawo lub silne racje ich postępowania, mógłbym zwrócić się również do nich.

Całkowicie porzuciłem ich świat - oby stał się przyczyną ich końca! - oraz ich politykę - oby powróciły do nich ich działania! - zatem nie chcę podsycać ich podejrzeń dotyczących rzeczywistości poprzez zwracanie się do nich, jako że ich preteksty i podejrzenia są z całą oczywistością bezpodstawne.Gdybym czuł jakąkolwiek chęć włączenia się do polityki tego świata, której cugle trzymają ludzie Zachodu, nie utrzymałbym tego w tajemnicy nawet przez osiem godzin z owych ośmiu lat; wyszłoby to na jaw i stało się ogólnie znane. Jednakże przez owe osiem lat ani razu nie zapragnąłem choćby przeczytana gazety - i przez ten czas nie przeczytałem ani jednej. Przez cztery z tych ośmiu lat pozostawałem pod nadzorem policyjnym i nie znaleziono nawet najdrobniejszego znaku, który mógłby świadczyć o tym, że mieszam się do polityki. Służba Wszechmądremu Koranowi jest ważniejsza od wszelkich działań polityków, nie pozwala więc człowiekowi, który w niej pozostaje, na zajmowanie się polityką tego świata, która w większości składa się z fałszu i kłamstw.

A oto drugi powód, dla którego nie wystąpiłem o uniewinnienie: Przyznanie prawa do jakichkolwiek decyzji tym, którzy przypuszczają, że to, co złe, jest tym, co słuszne, już samo w sobie jest rodzajem zła. Nie zamierzam popełnić takiego błędu!

WASZE TRZECIE PYTANIE

Dlaczego jesteś tak obojętny wobec polityki tego świata? Twoje podejście do tej kwestii w ogóle się nie zmieniło, choć dzieje się tak wiele spraw. Czy to oznacza, że uważasz je za dobre, czy też zachowujesz milczenie, bo jesteś przerażony?

Odpowiedź:Służba Wszechmądremu Koranowi surowo zakazała mi mieszania się do świata polityki, a nawet sprawiła, że o polityce zapomniałem.Cała historia mego życia zaświadcza, że nigdy nie zdarzyło się, by strach opanował mnie lub powstrzymał przed obraniem drogi, którą uznałem za słuszną. Wreszcie, dlaczegóż miałbym się bać? Z tym światem nie wiąże mnie nic prócz wyznaczonej godziny odejścia z niego. Nie mam rodziny ani dzieci, o których mógłbym myśleć, nie posiadam też żadnego majątku. Nie należę do szlachetnej rodziny, której honor mógłbym mieć na względzie. Nie chciałbym zapewnić sobie chwały tego świata ani też rozgłosu, które składają się na niezasłużoną sławę hipokrytów - oby Bóg pobłogosławił tych, którzy dopomagają w jej zniszczeniu! Zatem wszystkim, co mi pozostaje, jest śmierć, spoczywająca w rękach Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała. Któż posiada taką moc, by ingerować w Jego zarządzenie lub by przyspieszyć je, póki nie nadejdzie wyznaczony przez Niego czas? Tak czy inaczej jesteśmy jednymi z tych, którzy wolą zaszczytną śmierć od życia w poniżeniu.Ktoś przypominający starego Saida [25] wypowiedział słowa następujących wersów:

وَ نَحْنُ اُنَاسٌ لَا تَوَسُّطَ بَيْنَنَا ٭ لَنَا الصَّدْرُ دُونَ الْعَالَم۪ينَ اَوِ الْقَبْرُ

Jesteśmy tymi, dla których nie ma drogi pośredniej.

Dla nas - albo zaszczytne miejsce wśród ludzi, albo grób.

Służba Koranowi w każdym przypadku zabrania mi nawet myślenia o życiu społeczno-politycznym. Oto, jak wygląda ta kwestia:

Życie człowieka jest podróżą. W tej chwili w świetle Koranu ujrzałem, że droga tej podróży prowadzi przez bagno. Karawana ludzkości brnie naprzód przez brudne, śmierdzące błoto. Niektórzy z owej karawany podróżują drogą, która jest bezpieczna; inni znaleźli pewne sposoby na to, by ratować karawanę z owego mętnego bagna tak długo, jak tylko to możliwe, jednak większość podróżuje w ciemności przez sam jego środek. Jedna piąta podróżników - ci, którzy są pijani - bierze cuchnące błoto za piżmo i ambrę, smarując nim twarze

i oczy; ci brną i błądzą w owym wstrętnym bajorze, dopóki nie utoną. Pozostałe osiemdziesiąt procent pojmuje, że bagno jest bagnem, zdaje sobie sprawę z tego, iż jest ono cuchnące i nieczyste, lecz ci ludzie są zdezorientowani i nie potrafią odnaleźć bezpiecznej drogi. Istnieją dwa rozwiązania:

pierwsze:kijami przywrócić pijanych do zmysłów;

drugie:wskazać bezpieczną drogę zabłąkanym, ukazując im światło.

Patrzę i widzę, że osiemdziesiąt procent ludzi wymachuje kijami w stronę owej jednej piątej, którą są pijani, podczas gdy im samym, nieszczęśliwym i zbłąkanym, światło nie zostało ukazane w odpowiedni sposób, a nawet jeśli, to ten, który je ukazuje, nie wzbudza zaufania, gdyż w tej samej ręce trzyma zarówno latarnię, jak i tęgi kij. Zbłąkany człowiek zastanawia się z niepokojem: "Czy ten człowiek chce zwrócić moją uwagę na światło, czy chce obić mnie kijem?" A czasami, kiedy z powodu jakiejś wady kij zostaje złamany, światło także odlatuje lub gaśnie.

Owym bagnem jest życie społeczne ludzkości, rozpustne i rodzące niedbalstwo oraz zbłądzenie. Pijacy to ci uparci, którzy w zbłądzeniu znajdują radość, zaś zdezorientowani i zabłąkani to ci, którzy czują wstręt do zbłądzenia, jednak nie potrafią uwolnić się od niego. Chcą się wyratować, lecz w zamieszaniu nie potrafią odnaleźć drogi. Kijami są pewne prądy w polityce, zaś światłem - prawdy Koranu. W temacie światła nie można wieść sporu, nie można odczuwać wrogości wobec niego; w nikim prócz Szatana przeklętego nie może ono budzić obrzydzenia. Bym mógł ponieść światło Koranu, oświadczyłem:

اَعُوذُ بِاللّٰهِ مِنَ الشَّيْطَانِ وَ السِّيَاسَةِ

Szukam ucieczki u Boga przed Szatanem i polityką!,i odrzuciłem kije polityków, ujmując światło obiema rękami. Ujrzałem, że wśród polityków - tak zwolenników rządu, jak i opozycji - są ci, którzy miłują owe świetliste prawdy. Żadna ze stron ani żadna grupa nie może ani rzucać oszczerstw na prawdy Koranu, ani też ukryć przed innymi jego wysoko wzniesionych świateł czy też jego nauk, które dalece przewyższają wszelkie ustawy prądów czy stronnictw politycznych, będąc wolnymi od wszystkich stronniczych deliberacji polityków. Tylko szatani w ciałach ludzi lub bestie w ludzkiej skórze mogliby tak postąpić, jako że uważają oni bezbożność i niewiarę za rodzaj poglądów politycznych i wspierają je.

Wszelka chwała niechaj będzie Bogu Jedynemu za to, że wycofałem się z polityki, dzięki czemu wartość drogocennych jak diamenty prawd Koranu nie zmniejszyła się dla mnie do wartości odłamków szkła, choć sam wystawiłem się na oskarżenia propagandy polityków. Zaiste, owe diamenty, którymi są prawdy koraniczne, w oczach wszelkich stronnictw jeszcze bardziej zwiększyły - w olśniewający sposób - swą wartość.

اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ الَّذ۪ى هَدٰينَا لِهٰذَا وَمَا كُنَّا لِنَهْتَدِىَ لَوْلَٓا اَنْ هَدٰينَا اللّٰهُ لَقَدْ جَٓاءَتْ رُسُلُ رَبِّنَا بِالْحَقِّ

[26]

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى

Said Nursi

* * *

@

Zdjęcie Nauczyciela Bediuzzamana Saida Nursiego wykonane, gdy po raz pierwszy przybył on do Barli

Błysk Dwudziesty Drugi

Ten wielce poufny, krótki traktat, który napisałem dwadzieścia dwa lata temu specjalnie dla moich wybranych, najbliższych i najbardziej szczerych braci, kiedy przebywałem w wiosce Barla, w prowincji Isparta, dedykuję gubernatorowi, sędziom i policji z Isparty z powodu troski o mnie, jaką wykazali zarówno zwykli ludzie, jak i władze tej prowincji. W razie potrzeby należy sporządzić kilka jego kopii na maszynie do pisania (starym lub nowym alfabetem), by ci, którzy inwigilowali mnie i starali się wyśledzić moje sekrety przez te dwadzieścia pięć lat mogli dowiedzieć się, że nie mam nic do ukrycia. Niech dowiedzą się, że moim najgłębszym sekretem jest ten traktat!

Said Nursi

Trzy wskazówki

(Będąc początkowo Kwestią Trzecią Notatki Siedemnastej Błysku Siedemnastego, z powodu bezkompromisowości i wszechstronności omawianych kwestii, z powodu siły i blasku odpowiedzi, traktat ten został włączony do zbioru Błyski - w którym należało znaleźć dla niego miejsce - jako Błysk Dwudziesty Drugi Listu Trzydziestego Pierwszego. Jest on poufny i napisany specjalnie dla moich najbardziej wybranych, szczerych i wiernych braci).

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

وَمَنْ يَتَوَكَّلْ عَلَى اللّٰهِ فَهُوَ حَسْبُهُ اِنَّ اللّٰهَ بَالِغُ اَمْرِه۪ قَدْ جَعَلَ اللّٰهُ لِكُلِّ شَيْءٍ قَدْرًا

[27]

Omówienie tej kwestii składa się z"Trzech Wskazówek".

WSKAZÓWKA PIERWSZA

Ważne pytanie dotyczące mojej osoby i Ruchu Światła, które zadaje wiele osób:"Skoro nie wtrącasz się do spraw ludzi życia doczesnego ani do tego świata, dlaczego ahl ad-dunjaprzy każdej okazji wtrącają się w sprawy twojego życia doczesnego, choć rząd przez żadne ze swoich praw nie miesza się do spraw pustelników i ludzi, którzy wyrzekli się tego świata?"

Odpowiedź:Odpowiedzią nowego Saida na to pytanie jest milczenie. Nowy Said mówi: "Niech zamiast mnie odpowiedzi udzieli Bóg poprzez Swoje zarządzenie". Niemniej jednak, ponieważ czuję się zmuszony do odpowiedzi, głowa starego Saida, na którą zdał się nowy Said, mówi: "Tymi, którzy powinni odpowiedzieć na to pytanie, są władze Isparty i jej mieszkańcy, ponieważ zasadnicze znaczenie tego pytania o wiele bardziej dotyczy ich, niż mnie. Skoro władze prowincji, składające się z tysiąca ludzi, i jej mieszkańcy, których są setki tysięcy, mają obowiązek rozpatrzeć sprawy, które dotyczą owej prowincji, i bronić jej, dlaczego miałbym rozmawiać ze swoimi oskarżycielami, skoro nie ma takiej konieczności, dlaczego miałbym bronić samego siebie?"

Przebywam w tej prowincji od dziewięciu lat i stopniowo coraz bardziej i bardziej odwracam się plecami do świata. Nie ukrywam żadnego aspektu mojego życia. Nawet moje najgłębsze sekrety i najbardziej poufne traktaty trafiły do rąk rządzących i niektórych spośród posłów. Jeśli całkowicie wmieszałbym się w sprawy tego świata, co spowodowałoby lęk i trwogę wśród ahl ad-dunja,lub jeśli podjąłbym jakąkolwiek próbę wtrącenia się do ich spraw czy choćby wpadłbym na pomysł, by tak postąpić, rząd tej prowincji i lokalne władze miast wiedziałyby o tym. Lecz choć byłem obiektem ich lustracji i nadzoru przez dziewięć lat, a także bez wahania rozgłaszałem swoje "tajemnice" tym, którzy mnie odwiedzali, władze zachowały milczenie i nie dokuczały mi. Jeśli przez te dziewięć lat okazałbym jakąkolwiek przywarę, która mogłaby być szkodliwa

dla przyszłości i szczęścia tego kraju i jego mieszkańców, byłby za to odpowiedzialny każdy, od rządu aż do wioskowego naczelnika policji. By zatem uwolnić się od odpowiedzialności, są oni zobowiązani do tego, by bronić mnie w obliczu ludzi, którzy w dotyczących mnie sprawach robią górę z kretowiska lub robią kretowisko z góry. Z tego powodu kieruję to pytanie do nich, by odpowiedzieli.

Powodem, dla którego ludzie z tej prowincji są zobowiązani do tego, by bronić mnie bardziej, niż sam to robię, jest to, że przez owe dziewięć lat poprzez setki traktatów (które w sposób istotny i prawdziwy wykazały swoją skuteczność) pracowałem na rzecz ich życia wiecznego, dla siły ich wiary i dla ich szczęścia w życiu doczesnym, ponieważ są oni zarówno moimi braćmi i przyjaciółmi, jak ludźmi błogosławionymi; nikt nie został zaniepokojony ani nie poniósł żadnej szkody ze względu na Traktaty Światła, w których nie sposób znaleźć choćby najdrobniejszego odniesienia do spraw polityki czy tego świata; a także, chwała niech będzie Bogu Jedynemu, dzięki środkom, jakimi stały się Traktaty Światła, dzięki swojej sile wiary i solidności religii, Isparta osiągnęła takie błogosławieństwa, jakie były udziałem Damaszku (w dawnych czasach) czy Uniwersytetu Al-Azhar w Egipcie; wreszcie Traktaty Światła sprawiły, że w Isparcie potęga wiary zwyciężyła bierność, a pragnienie oddawania czci Bogu przeważyło nad występkiem, co uczyniło tę prowincję bardziej pobożną od jakiejkolwiek innej. Ponieważ tak jest, wszyscy mieszkańcy tej prowincji (nawet jeśli przyjmiemy, że są bezbożni), są zobowiązani, by bronić mnie i Traktatów Światła. Dopóki mają tak słuszne racje po temu, by mnie bronić, sam nie skorzystam z mojego mało istotnego prawa do obrony samego siebie, kiedy, całkowicie bezsilny, dopełniłem obowiązku i - dzięki niech będą Bogu Jedynemu! - tysiące uczniów zastępowały i zastępują mnie w tej pracy. Ktoś, kto ma tysiące obrońców, nie potrzebuje osobiście bronić własnej sprawy.

WSKAZÓWKA DRUGA,

będąca odpowiedzią na krytykę

Ahl ad-dunja pytają:"Dlaczego jesteś na nas zagniewany? Nie zwróciłeś się do nas ani razu, milczysz. Gorzko użalasz się na nas, twierdząc, że jesteśmy wobec ciebie niesprawiedliwi. Jednak mamy swoje zasady i określone prawa, jakich wymagają nasze czasy, a ty nie chcesz zaakceptować tego, że mogłyby one stosować się także do ciebie. Człowiek, który ustala prawo, nie jest tyranem, lecz człowiek, który nie chce przyjąć tego prawa, jest buntownikiem. Na przykład w naszym wieku wolności, w nowej epoce republikańskiej, którą zainaugurowaliśmy,

naszą podstawową zasadą i prawem opierającym się na równości jest zlikwidowanie jakiegokolwiek prześladowania czy też zniewalania innych ludzi. Jednak z twojego jawnego zachowania, jak również z twojego pełnego przygód, wcześniejszego życia można wywnioskować, że czy to przez przyjęcie pozycji hodży, czy to przez bycie ascetą starasz się przyciągnąć wzrok ogółu, zyskać powszechną uwagę i zapewnić sobie władzę oraz status społeczny niezależne od autorytetu rządu. To mogłoby zdawać się pożądane w bezwzględnej tyranii burżuazji, jednak ponieważ zasady czystego socjalizmu i bolszewizmu, które pojawiły się wraz z przebudzeniem zwykłych ludzi i ich dojściem do władzy, są bardziej zgodne z naszymi interesami, przeto przyjęliśmy je, zaś stanowisko, jakie zajmujesz, jest nam niemiłe i przeciwstawne naszym zasadom. Dlatego nie masz prawa, by skarżyć się lub gniewać z powodu przykrości, jakich ci przyczyniamy".

Odpowiedź:Jeśli ktoś, kto otwiera przed wspólnotą ludzi nową drogę życia, nie postępuje zgodnie z naturalnymi prawami, obowiązującymi we wszechświecie, nie może odnieść sukcesu w korzystnych dziełach ani na drodze do postępu. Wszystkie jego czyny służą interesom zła i zniszczenia. Ponieważ działania muszą być zgodne z naturalnymi prawami, całkowitą równość można wprowadzić wyłącznie poprzez zmianę natury człowieka i usunięcie podstawowej mądrości, widocznej w stworzeniu rodzaju ludzkiego. Tak, zarówno z urodzenia, jak poprzez sposób, w jaki żyję, należę do klasy zwykłych ludzi i jestem jednych z tych, którzy przez usposobienie i rozumowo przyjęli drogę równych praw, a z powodu współczucia i sprawiedliwości, jakie przyniósł islam, jestem człowiekiem, który przez długi czas sprzeciwiał się tyranii i prześladowaniom elity zwanej burżuazją, jak też występował przeciwko nim poprzez swoje działania. Dlatego ze wszystkich sił popieram całkowitą sprawiedliwość, a sprzeciwiam się tyranii, prześladowaniom, samowoli władzy i despotyzmowi.

Jednakże natura człowieka i podstawowa mądrość tkwiąca w rodzaju ludzkim są przeciwieństwem prawa całkowitej równości.Jest tak, ponieważ, by ukazać Swą doskonałą moc i mądrość, Wszechmocny Stwórca sprawia, że jedno ziarno wydaje liczne plony, że wiele ksiąg zapisywanych jest na jednej stronicy, że jedna rzecz spełnia wiele funkcji, i w ten sam sposób sprawia, że ludzkość wykonuje obowiązki tysięcy gatunków stworzeń. To z powodu owej wielkiej tajemnicy Wszechmocny Bóg stworzył człowieka wyposażonego w naturę, która mogłaby wytworzyć pędy tysięcy gatunków oraz ukazać poziomy tysięcy innych gatunków istot żywych. Moce człowieka, jego subtelne zdolności i zmysły nie zostały ograniczone, jak jest to w przypadku zwierząt. Ponieważ

Stwórca pozostawił człowieka wolnym i dał mu zdolności, dzięki którym jego zmysły mogą wędrować przez nieskończone stopnie rozwoju, rodzaj ludzki, choć jest tylko jednym gatunkiem, stał się podobny tysiącom gatunków. Z tego powodu człowiek został wicekrólem ziemi, wynikiem istnienia wszechświata i monarchą wśród istot żywych.

Najważniejszym zaczynem i mechanizmem dającym początek różnorodności w rodzaju ludzkim jest współzawodnictwo i prawdziwa cnota, będąca wynikiem wiary.Cnotę tę można usunąć jedynie poprzez zmianę ludzkiej natury, stłumienie rozsądku, zabicie serca i zniszczenie ducha. Tak, ten wiek wraz z jego straszliwą tyranią ukrytą za zasłoną wolności zasługuje na to, by wymierzyć mu silny policzek poniższymi mistrzowskimi wersami, które, napisane przez pewnego wielkiego człowieka [28], niesłusznie ciśnięto mu w twarz, choć nie zasłużył na żadną karę:

Nie jest możliwe zniszczenie wolności przez tyranię i niesprawiedliwość;

Spróbuj, jeśli możesz, odebrać ludzkości świadomość.

W tych wersach mówię, by wymierzyć policzek naszemu wiekowi:

Nie jest możliwe zniszczenie prawdy przez tyranię i niesprawiedliwość;

Spróbuj, jeśli możesz, zniszczyć serce całej ludzkości.

Nie jest możliwe zniszczenie cnoty przez tyranię i niesprawiedliwość;

Spróbuj, jeśli możesz, unicestwić świadomość całej ludzkości.

Tak, tak jak cnota powstająca z wiary nie może stać się powodem prześladowań, tak samo nie może stać się powodem tyranii. Prześladowanie i samowolny despotyzm wskazują na brak cnoty. Główna droga ludzi cnoty, częściowo nakładająca się na życie społeczne, prowadzi przez bezsilność, ubóstwo i pokorę. Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu za to, że spędziłem życie na tej drodze, i nadal żyję w ten sposób. Mówiąc, że posiadam pewne cnoty, nie twierdzę tego z powodu dumy. Mówię, co następuje, by podziękować Bogu za Jego dary i rozgłosić je:

Dzięki Swej łasce i hojności Wszechmocny Bóg obdarował mnie cnotą pracy na rzecz nauk wiary i Koranu. Niech wszelka chwała będzie Bogu Jedynemu za to, że przez całe życie wydawałem to, co dał mi Bóg, dla pożytku i szczęścia tego muzułmańskiego narodu, i jak w żadnym czasie nie używałem Bożego daru, by panować nad ludźmi i prześladować ich, tak z ważnych powodów nie cierpię powszechnej uwagi i podziwu ludzi, których poszukują niedbali, uciekam od tego. Z powodu owego uganiania się za podziwem innych straciłem dwadzieścia lat mojego wcześniejszego

życia, więc postrzegam je jako szkodliwe dla mnie. Jednak ponieważ wiem, że powszechna uwaga jest znakiem tego, że Traktaty Światła spodobały się ludziom, nie odpycham jej.

O, wy, których pole widzenia jest ograniczone do spraw tego świata! W żaden sposób nie mieszam się do spraw waszego świata ani nie miałem nic do czynienia z waszymi zasadami, ani też - o czym zaświadcza dziewięć lat mojego życia w niewoli - nie miałem żadnego zamiaru ani pragnienia ponownego wtrącenia się do spraw tego świata. Zatem zgodnie z jakim prawem poddaliście mnie całemu temu nadzorowi i wszystkim prześladowaniom, jak gdybym sam był starym prześladowcą, który zawsze był gotów skorzystać z okazji, by wesprzeć idee tyranii i despotyzmu? Żaden rząd na świecie nie zezwala na takie traktowanie, zgodnie czy niezgodnie z prawem, ani nie jest ono przez nikogo zalecane. Nie tylko ja sam mam dość znęcania się nade mną, jakiego doświadczyłem do tej pory! Jeśli dowiedzieliby się o nim wszyscy, wzbudziłoby ono oburzenie całej ludzkości, a nawet wszechświata!

WSKAZÓWKA TRZECIA,

która jest odpowiedzią na wykrętne, szalone pytanie

Niektórzy członkowie wymiaru sprawiedliwości mówią:"Ponieważ mieszkasz w tym kraju, powinieneś przestrzegać jego republikańskich praw. Dlaczego więc uchylasz się od ich przestrzegania, zasłaniając się pustelnictwem? Na przykład zgodnie z obecnymi prawami ustanowionymi przez rząd niezgodne z jedną z podstawowych zasad republiki, które opierają się na równości, jest przypisywanie sobie cnót czy zasług wykraczających poza czyjeś obowiązki, a przez to zdobywanie władzy nad niektórymi ludźmi spośród naszego narodu i wywieranie na nich wpływu. Dlaczego pozwalasz, by całowano twoją rękę, jeśli nie zajmujesz żadnego stanowiska? Dlaczego wychwalasz samego siebie i chcesz, by ludzie cię słuchali?"

Odpowiedź:Ci, którzy ustanawiają prawa, mogą zastosować je do innych dopiero po tym, gdy najpierw zastosują je do samych siebie. Jeśli ustanawiacie zasady dotyczące innych, nie stosując ich do samych siebie, naruszacie własną zasadę i własne prawo i sprzeciwiacie mu się, zanim uczynił to ktokolwiek inny. Chcecie zastosować zasadę absolutnej równości do mnie, a zatem oto, co mówię:

Jeśli kiedykolwiek zwykły żołnierz urośnie w oczach społeczeństwa do stopnia feldmarszałka, będzie miał taki udział w szacunku i uznaniu narodu, jaki ma feldmarszałek, będzie tak samo jak on obiektem aplauzu i poważania; jeśli kiedykolwiek feldmarszałek stanie się równy

zwykłemu żołnierzowi, przyjmie pozycję najniższego z szeregowców i nie zachowa żadnej wielkości poza tą niewielką, jaka należy się szeregowcowi; jeśli kiedykolwiek najbardziej olśniewający dowódca wojskowy, który prowadzi armię do samych zwycięstw, osiągnie aplauz, szacunek i miłość społeczeństwa równe tym, które osiągnął najmniej widoczny spośród zwykłych żołnierzy - wtedy, jak wymaga tego wasze prawo równości, możecie mi powiedzieć:"Nie nazywaj się hodżą! Nie przyjmuj szacunku! Zaprzecz swojej cnocie! Służ tym, którzy sami są sługami, i weź sobie żebraków za przyjaciół!"

Jeśli mówicie:"Szacunek, pozycja społeczna i uwaga publiczna należą się określonym funkcjom, a w szczególności tym, którzy je sprawują. Ty jednak nie pełnisz żadnej funkcji, nie możesz więc przyjmować szacunku ludzi, jakby tak było",

Odpowiem:Gdyby człowiek składał się jedynie z ciała, gdyby miał żyć na tym świecie wiecznie, gdyby brama grobu była zamknięta, a śmierć - zabita, wówczas obowiązki i funkcje człowieka byłyby ograniczone do tych, jakie mają żołnierze lub urzędnicy rządowi, i wtedy to, co mówicie, miałoby jakiś sens. Ponieważ jednak człowiek nie składa się wyłącznie z ciała, nie można wyrwać jego serca, języka, mózgu i umysłu, by nakarmić nimi ciało; nie mogą one zostać unicestwione, lecz również muszą podlegać zarządzaniu.

Ponieważ drzwi grobu nie są zamknięte, a obawa o czekającą za nimi przyszłość jest dla każdego najbardziej ciążącą kwestią, zatem obowiązki wynikające z szacunku dla narodu i posłuszeństwa wobec niego nie ograniczają się jedynie do tych natury społecznej, politycznej czy wojskowej, związanych z życiem tego świata.Tak, tak jak obowiązkiem jest wydanie paszportu temu, kto wyjeżdża za granicę, tak samo obowiązkiem jest wydanie paszportu na podróż do wieczności i zapewnienie światła tym, którzy udają się w tę ciemną drogę. Nie ma innego obowiązku, który byłby równie ważny.Jest to obowiązek, któremu można zaprzeczyć jedynie poprzez zanegowanie śmierci i zadanie kłamu świadectwu trzydziestu tysięcy świadków, którzy każdego dnia składają swoje podpisy pod twierdzeniem: "Śmierć jest prawdą", potwierdzając je i kładąc pod nim pieczęcie swoich zwłok.

Ponieważ istnieją obowiązki natury moralnej i duchowej, opierające się na moralnych i duchowych potrzebach, a najważniejszym z tych obowiązków jest wydanie paszportu na podróż do wieczności i kieszonkowej latarki serca, by rozświetlała ciemności pośredniego królestwa, a także nauczanie i wzmacnianie wiary, która jest kluczem do wiecznej

szczęśliwości, uczeni, którzy wykonują te obowiązki, z pewnością nie będą mieli za nic ani Bożych darów, którymi zostali obsypani, ani cnót będących wynikiem wiary, i nie zniżą się do poziomu grzeszników i rozpustników ani nie splamią brudem innowacji i występków. Z tego właśnie wynika samotność, która wam się nie podoba i którą bierzecie za przejaw nierówności.

Oprócz tej prawdy mówię, co następuje, nie do ludzi podobnych wam, którzy dręczycie mnie i prześladujecie, którzy w swoim egoizmie i pogardzie dla prawa równości jesteście zadufani w sobie niby Faraon (a ponieważ ludzie butni uważają pokorę za poniżenie, przeto nie należy być pokornym wobec nich), lecz raczej do uczciwych, skromnych i sprawiedliwych:

Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu za to, że znam swoje wady i swą bezsilność. Nie jestem arogancki i nie domagam się jakiegokolwiek nadrzędnego wobec innych muzułmanów stanowiska, które wymagałoby okazania mi szacunku. Zawsze jestem świadom moich nieskończonych wad i tego, że jestem kimś, kto nie ma żadnego znaczenia. Znajdując pociechę w poszukiwaniu Bożego wybaczenia, nie chcę od ludzi szacunku, lecz ich modlitw. Sądzę, że wszyscy moi przyjaciele wiedzą, że na tym polega moja droga. Jednakże służąc Wszechmądremu Koranowi i nauczając prawd wiary, by zachować godność i chwałę nauki, jakich wymaga jej ranga ze względu na owe prawdy wiary i na honor Koranu, by nie zgiąć się w pokłonie przed ludźmi zbłądzenia, na pewien czas przyjąłem postawę dostojeństwa.

Nie sądzę, by prawa ustanowione przez ahl ad-dunjamogły przeciwstawić się tym argumentom!

ZADZIWIAJĄCE POSTĘPOWANIE

Dobrze wiadomo, że nauczyciele zawsze i wszędzie oceniają innych stosownie do wiedzy i nauki. Ponieważ miłują swój zawód, w kimkolwiek i gdziekolwiek napotkają wiedzę i naukę, będą pielęgnować przyjaźń i szacunek dla takiego człowieka. Nawet jeśli nasz kraj odwiedzi profesor z wrogiego kraju, nauczyciele odwiedzą go z powodu poważania dla jego wiedzy i nauki, i złożą mu wyrazy szacunku. Jednakże kiedy najwyższe kolegium uczonych z Anglii poprosiło pewnego uczonego islamu, by ten w sześciuset słowach odpowiedział na ich sześć pytań, ów uczony i nauczyciel (który tutaj napotkał brak szacunku autorytetów i władz oświaty) odpowiedział na owe sześć pytań za pomocą sześciu słów, które spotkały się z aprobatą, odpowiedział z prawdziwą wiedzą i uczonością

na podstawowe zasady Europejczyków oraz ich filozofów, i pokonał ich. Dzięki sile, jaką dał mu Koran, rzucił wyzwanie owym europejskim filozofom. W Stambule, na sześć miesięcy przed ogłoszeniem Drugiej Konstytucji, za-prosił on do dysputy zarówno uczonych religijnych, jak też doktorów współczesnych nauk, i sam nie zadając żadnych pytań, bezbłędnie odpowiedział na wszystkie bez wyjątku pytania, jakie mu zadano . {(*): Oto, co mówi nowy Said: "Nie zgadzam się ze słowami, które w tym miejscu z dumą wypowiada stary Said, jednak nie mogę go uciszyć, jako że w tym traktacie oddałem mu głos. Myśląc: 'Niech przejawi nieco egoizmu wobec egoistów', milczę".} Tymi, którzy przyczynili najwięcej cierpień owemu uczonemu i nauczycielowi - choć poświęcił on całe swoje życie szczęśliwości ludzi narodu tureckiego, choć oświecił ich, wydając setki traktatów w ich własnym języku, choć jest dla nich współobywatelem, współwyznawcą, przyjacielem i bratem - tymi, którzy podsycali wrogość wobec niego i zaiste traktowali go z lekceważeniem, byli niektórzy spośród przedstawicieli władz oświatowych, jak również niektórzy spośród "urzędowych" hodżów.

Co możecie na to odpowiedzieć? Czy to ma być cywilizacja? Czy to ma być zachęcanie do zdobywania wiedzy? Czy to ma być patriotyzm? Czy to ma być umiłowanie narodu? Czy to ma być republikanizm? Niech Bóg broni, nic z tych rzeczy! To raczej Bóg przez Swoje zrządzenie ukazał wrogość ludzi tam, gdzie ów uczony i nauczyciel spodziewał się przyjaźni - po to, aby do jego nauk nie wplotła się hipokryzja i by mógł on osiągnąć szczerość intencji.

Zakończenie

Napaść, która jest dla mnie zadziwiająca, lecz stała się przyczyną podziękowań

Egoizm przewrażliwionych ahl ad-dunjajest tak wybujały, że gdyby był on istotą świadomą, osiągnąłby poziom cudotwórcy lub wielkiego geniusza. Oto, jakie jest znaczenie kwestii, o której mowa:

Pozostając w łatwej do zakłócenia równowadze, jaką narzuca im ich egoizm, ahl ad-dunjadostrzegają obłudę i egoizm we mnie (choć sam nie dostrzegam ich ani w mojej duszy, ani w umyśle) i zwalczają je. Przez owe osiem czy dziewięć lat osiem lub dziewięć razy doświadczyłem tego, o czym teraz powiem: po tym, jak traktowano mnie krzywdząco i niesprawiedliwie, zwątpiłem w sens Bożego zarządzenia, a ulegając rozmaitym wybiegom mojej duszy pytałem, dlaczego ahl ad-dunjauparli się, by mnie prześladować. Za każdym razem pojmowałem jednak, że

moja dusza albo była nieświadoma i naturalnie skłonna do egoizmu, albo też świadomie mnie zwodziła, a następnie mówiłem, że Bóg przez Swoje zarządzenie, przejawiające się w niesprawiedliwości prześladowców, postąpił ze mną sprawiedliwie.

Na przykład tego lata dosiadłem pięknego konia, jakiego użyczyli mi przyjaciele, i wyjechałem na wieś. Choć nie byłem tego świadomy, zbudziło się we mnie pragnienie przyjemności, a ahl ad-dunjawystąpili przeciw owemu ukrytemu pragnieniu tak gwałtownie, że zniszczyli zarówno pożądanie przyjemności, jak też mój apetyt na wiele innych rzeczy. Akurat po ramadanie, podczas którego zdobywałem wiedzę o napomknieniach, jakie jeden z wielkich, świętych imamów dawnych czasów czyni nam poprzez swoje cuda, które przenikają to, co niewidzialne, kiedy spotkałem się z pobożnością i szczerością moich braci w religii, z szacunkiem i dobrą opinią ludzi, którzy mnie odwiedzali, moja dusza - choć nie zdawałem sobie z tego sprawy - zapragnęła, bym przyjął postawę hipokryty pod zasłoną okazania wdzięczności. Nagle - z ich nieskończonym przewrażliwieniem i w taki sposób, że mogłem wręcz poczuć cząsteczki ich hipokryzji - zaatakowali mnie ahl ad-dunja.Składam dzięki Wszechmocnemu Bogu za to, że ich despotyzm stał się dla mnie środkiem do osiągnięcia szczerości intencji.

رَبِّ اَعُوذُ بِكَ مِنْ هَمَزَاتِ الشَّيَاط۪ينِ ٭ وَاَعُوذُ بِكَ رَبِّ اَنْ يَحْضُرُونِ

[29]

اَللّٰهُمَّ يَا حَا فِظُ يَا حَف۪يظُ يَا خَيْرَ الْحَافِظ۪ينَ اِحْفَظْنِى وَ احْفَظْ رُفَقَائ۪ى مِنْ شَرِّ النَّفْسِ وَ الشَّيْطَانِ وَ مِنْ شَرِّ الْجِنِّ وَ الْاِنْسَانِ وَ مِنْ شَرِّ اَهْلِ الضَّلَالَةِ وَ اَهْلِ الطُّغْيَانِ اٰم۪ينَ اٰم۪ينَ اٰم۪ينَ

O, Boże! O, Ty, Który zachowujesz! O, Zachowujący! O, Najlepszy z zachowujących! Uchowaj mnie i uchowaj moich towarzyszy przed złem duszy, przed złem Szatana i przed złem ludzi zbłądzenia i buntu. Amen, amen, amen.

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

[30]

* * *

Nadzieja Szósta Błysku Dwudziestego Szóstego

Pewnego razu podczas mej nieszczęsnej niewoli odłączyłem się od towarzystwa ludzi i byłem sam na szczycie Cam Dagi (Sosnowej Góry) w górach prowincji Barla. Poszukiwałem światła w samotności. Pewnej nocy, na małej platformie umieszczonej na wierzchołku sosnowego drzewa, które z kolei rosło na szczycie owej wysokiej góry, moja starość sprawiła, że pomyślałem o trzech lub czterech wygnaniach, zawierających się jedno wewnątrz drugiego. Jak jest to opisane w Liście Szóstym, melancholijny dźwięk drzew, szeleszczących i szemrzących wśród owej samotnej, cichej, głębokiej nocy, sprawił, że poczułem ból i żal z powodu mojej starości i zesłania. Podeszły wiek, szepcząc do ucha mego serca, nasunął mi następującą myśl: "Jak dzień zmienił się w ten ciemny grób, jakim jest noc, jak świat przywdział ów czarny całun, tak samo dzień twego życia zmieni się w noc, dzień tego świata zmieni się w noc pośredniego królestwa, a lato życia przekształci się w zimową noc śmierci".

Moja dusza poczuła się zobowiązana, by odpowiedzieć: "Tak, jestem daleko od rodzinnych stron, lecz rozłąka z tymi, których ukochałem przez pięćdziesiąt lat mojego życia, a którzy zmarli i pozostał tylko płacz za nimi, jest daleko bardziej bolesnym i zasmucającym wygnaniem niż wygnanie z ojczystego kraju. Co więcej, zbliżam się do wygnania znacznie bardziej smutnego i bolesnego niż to, którego doświadczam owej ciemnej nocy na szczycie góry: starość komunikuje mi, że zbliża się czas rozłąki z tym światem".

Poszukiwałem światła, które przyniosłoby mi nadzieję pośród owych wygnań, ukrytych jedno wewnątrz drugiego. Nagle przybyła mi z pomocą wiara w Boga, dając mi taki stopień zażyłości z Jedynym, że choćby owo wielorakiej natury pustkowie, na jakim się znalazłem, stało się po tysiąckroć gorsze, pociecha płynąca z wiary nadal byłaby wystarczająca.

O, starsi mężczyźni i starsze kobiety! Jako że mamy Litościwego Stwórcę, nie może dla nas istnieć żadne wygnanie! Ponieważ On istnieje, wszystko istnieje dla nas. Ponieważ On istnieje, istnieją aniołowie. Świat nie jest pusty; samotne góry i pustynie są pełne sług Wszechmocnego Boga. Prócz Jego sług spośród istot świadomych, także kamienie i drzewa stają się niby dobrze znani przyjaciele, kiedy patrzymy na nie w Jego

światłości i mając wzgląd na Niego. Mogą one wówczas rozmawiać z nami i sprawiać nam uciechę.

Tak, dowody i świadectwa, których jest tyle, ile stworzeń we wszechświecie, ile liter w olbrzymiej księdze, jaką jest ten świat, potwierdzają istnienie naszego Najbardziej Litościwego, Szczodrego, Bliskiego i Umiłowanego Stwórcy i Opiekuna; ukazują nam Jego miłosierdzie tyle razy, ile jest członków wszystkich istot żywych, ile jest rodzajów pożywienia, ile jest darów Bożych, które mogą stać się środkami do otrzymania Jego litości, miłosierdzia i łaski, a także wskazują wprost na Jego dwór. Starość to, mówiąc ściśle, czas bezsilności i słabości. Nie należy zatem czuć się urażonym z powodu starości, która jest mile widzianym orędownikiem na dworze Boga, lecz należy ją pokochać.

* * *

Poniżej zamieszczamy kilka listów napisanych przez Bediuzzamana Saida Nursiego, a także fragmenty pióra niektórych skrybów rozpowszechniających Traktaty Światła poprzez sporządzanie ich odręcznych kopii.

(Krótki poufny list, który może zostać dodany jako suplement do Kwestii Trzeciej Listu Dwudziestego Ósmego)

Moi bracia w życiu ostatecznym, moi ciężko pracujący uczniowie!

{(*): Adresatami tego listu są Husrev Effendi i Re'fet-Bej.}

W światłach Koranu, znanych jako Słowa, dostrzegaliśmy trzy przykłady cudownego działania Koranu. Teraz, dzięki waszym wysiłkom i waszemu entuzjazmowi, sprawiliście, że do owych trzech przykładów można dodać czwarty. A oto te trzy przykłady, które są mi znane:

Pierwszyto nadzwyczajna łatwość i szybkość spisywania Traktatów Światła. List Dziewiętnasty został spisany w dwa lub trzy dni, a każdego dnia pracowaliśmy po trzy lub cztery godziny, co razem daje dwanaście godzin, bez sięgania do jakiejkolwiek innej książki, wśród gór i sadów. Słowo Trzydzieste zostało spisane w pięć lub sześć godzin podczas choroby. Słowo Dwudzieste Ósme, będące dyskusją w temacie Raju, zostało spisane w godzinę lub dwie, w położonym w dolinie ogrodzie

Suleymana (Tevfik, Suleyman i ja byliśmy zdumieni taką prędkością), i tak dalej. Zaś tak samo, jak w powstawaniu Słów widoczny jest cud Koranu...

Drugi:...tak również są one przepisywane i kopiowane z nadzwyczajną łatwością, entuzjazmem i bez jakiegokolwiek znużenia. Gdy ukazało się jedno ze Słów, nagle, choć w owym czasie zaszło wiele spraw, które mogły znużyć rozum i duszę, ludzie w wielu miejscach zaczęli przepisywać ów traktat z całkowitym entuzjazmem. Przedłożyli tę pracę nad wszystko inne, mimo iż mieli wówczas inne pilne zajęcia, i tak dalej.

Trzeci cud Koranu:Również czytanie Słów nie wywołuje uczucia nudy, zwłaszcza wtedy, gdy ktoś odczuwa potrzebę ich przeczytania; im więcej czyta, tym większej przyjemności doznaje, nie czując żadnego znużenia.

Teraz udowodniliście czwarty cud Koranu. Brat taki jak Husrev, który był leniwy, i choć od pięciu lat słyszał o Słowach, nie zabrał się poważnie do ich przepisywania, w ciągu jednego miesiąca przepisał - pięknie i uważnie - czternaście książek, co z pewnością było czwartym cudem spośród tajemnic Koranu. W pełni docenił wartość Trzydziestu Trzech Okien, a szczególnie Listu Trzydziestego Trzeciego, ponieważ ów list przepisał najpiękniej i najbardziej uważnie. Tak, oto najpotężniejsza i najbardziej olśniewająca część Traktatów, jeśli chodzi o zdobywanie wiedzy o Bogu i wiary w Boga. Jedynie pierwsze Okna są bardzo krótkie i zwięzłe, podczas gdy kolejne stopniowo odsłaniają coraz więcej prawdy i lśnią coraz większym blaskiem. W przeciwieństwie do innych pism religijnych, większość Słów rozpoczyna się zwięźle, by stopniowo rozwijać się i nabierać blasku.

(Said Nursi)

* * *

Kwestia Siódma

Listu Dwudziestego Ósmego

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

قُلْ بِفَضْلِ اللّٰهِ وَبِرَحْمَتِهِ فَبِذٰلِكَ فَلْيَفْرَحُوا هُوَ خَيْرٌ مِمَّا يَجْمَعُونَ

[31]

Niniejsza Kwestia składa się z siedmiu Znaków, jednak najpierw, by opowiedzieć o szeregu Bożych darów, wyjaśnimy siedem Powodów, które odsłaniają znaczenie kilku Bożych łask.

Powód Pierwszy

Przed Wielką Wojną lub mniej więcej wtedy, gdy się ona rozpoczęła, miałem wizję, która była prawdą. W owej wizji byłem u podnóża sławnej góry Agri, znanej jako Ararat. Nagle góra wybuchła ze straszliwym grzmotem, a jej odłamki, które same były wielkości gór, zostały rozrzucone po całym świecie. Ujrzałem, że w tym strasznym położeniu jest ze mną moja matka, której powiedziałem:"Nie lękaj się! To dzieje się na rozkaz Wszechmocnego Boga, a On jest Najbardziej Litościwy i Wszechmądry". Nagle, wciąż będąc w tym samym położeniu, ujrzałem wielce ważnego człowieka, który rozkazał mi: "Wyjaśniaj cudowność Koranu!" Zbudziłem się i pojąłem, że nadchodzi wielki wybuch i wstrząs, który zniszczy mury wzniesione wokół Koranu. Wówczas Koran zostanie zaatakowany i będzie bronił się sam, a jego cudowność będzie dla niego zbroją ze stali, zaś ktoś taki jak ja zostanie w owym czasie wyznaczony, w sposób dalece wykraczający poza jego zdolności, do ukazania innym jednego z rodzajów cudowności Koranu. Pojąłem, że już zostałem wyznaczony do tego zadania.

Jako że cudowność Koranu została do pewnego stopnia objaśniona w Słowach, przedstawienie łask Boga, jakich doznaliśmy w naszej służbie, na pewno wesprze owe objaśnienia i zostanie nam zapisane na ich rachunek, zatem owe łaski powinny zostać przedstawione.

Powód Drugi

Wszechmądry Koran jest naszym przewodnikiem, mistrzem i przywódcą, który wskazuje nam drogę we wszystkich naszych uczynkach. Jako że wychwala on sam siebie, podążając za własnymi naukami, my wychwalimy komentarze do Koranu.

Co więcej, jako że Słowa, które zostały już napisane, są rodzajem koranicznego komentarza, a Traktaty Światła są własnością prawd Koranu; jako że w większości swych sur, a zwłaszcza w surach zaczynających się od liter Alif, Lam, Raoraz w tych, które zaczynają się od liter Ha, Mim,Wszechmądry Koran ukazuje samego siebie w całej swej wspaniałości, mówiąc o własnej doskonałości i wychwalając siebie w sposób, jakiego jest godzien; na nas z pewnością nałożono obowiązek ujawnienia błysków cudowności Koranu, które odbijają się w Słowach, a także łask Wszechwładnego, które są znakami przyjęcia przez Niego naszej służby, ponieważ tak czynił nasz mistrz i nasz również uczył, byśmy tak robili.

Powód Trzeci

Tego, co mówię o Słowach, nie mówię z braku skromności, lecz po to, by objaśnić prawdę, zaś prawdy i doskonałości zawarte w Słowach nie należą do mnie, lecz są własnością Koranu i z niego wzięły swój początek. Na przykład Słowo Dziesiąte składa się z kilku Kropel odsączonych z setek wersetów koranicznych, a wszystkie pozostałe traktaty są do niego podobne. Ponieważ wiem, że tak właśnie jest, i ponieważ sam jestem przemijający i odejdę, przeto z całą pewnością nie powinno się i nie wolno wiązać z moją osobą dzieła, które jest trwałe. Ponieważ zwyczajem ludzi zbłądzenia i buntowników jest odrzucanie dzieła, które nie odpowiada ich oczekiwaniom, przez odrzucanie jego autora, zatem traktaty, które są związane z gwiazdami niebios Koranu, nie powinny być wiązane z przegniłym filarem takim jak ja, który może być obiektem krytyki i dezaprobaty, i który może się zawalić. Powszechnym zwyczajem jest również poszukiwanie zalet dzieła w zaletach jego autora, którego ludzie uważają za źródło, jakie dało początek dziełu. Przypisywanie owych wzniosłych prawd i lśniących klejnotów bankrutowi takiemu jak ja i mojej osobie, osobie tego, kto sam z siebie nie byłby w stanie stworzyć nawet tysięcznej części tych prawd, jest zgodne z tym zwyczajem, lecz jest wielką niesprawiedliwością wobec prawdy. Jestem zatem zmuszony, by oznajmić, że Traktaty Światła nie są moją własnością; są własnością Koranu i z niego biorą swój początek, ukazując jego zalety. Tak, zalet kiści wyśmienitych winogron nie powinno się poszukiwać w ich suchych łodygach. Ja przypominam właśnie taką suchą łodygę.

Powód Czwarty

Niekiedy skromność sugeruje istnienie niewdzięczności w obliczu darów, zaiste, jest taką niewdzięcznością, zaś czasami wyliczanie darów jest przyczyną dumy. Jeden i drugi przypadek są szkodliwe, a jedyny ratunek polega na tym, by nie zaistniał żaden z nich. Przyznanie cnót i doskonałości, jednak bez roszczenia sobie prawa własności wobec nich, jest ukazaniem, iż są one dziełami Jedynego, Prawdziwego, Który zsyła Swoje dary. Przypuśćmy na przykład, że ktoś uczynił ci ten zaszczyt i przyodział cię w bogato haftowaną i inkrustowaną klejnotami szatę, która uczyniła cię bardzo pięknym. Ludzie mówią do ciebie: "Oto, jakie cuda były wolą Boga! Jak piękny jesteś! Jak pięknym się stałeś!", ty jednak skromnie odpowiadasz: "Niech Bóg uchroni! Nie mówcie takich rzeczy! Kimże jestem? Niczym!" Takie postępowanie byłoby niewdzięcznością wobec daru i lekceważeniem okazanym zręcznemu rzemieślnikowi, który przyodział cię w ową szatę. Jednak gdybyś z dumą odpowiedział: "Tak, jestem bardzo piękny. Z pewnością nie istnieje nikt, kogo można ze mną porównać!", byłoby to zarozumialstwem i pychą.

W konsekwencji tego, by uniknąć zarówno zarozumialstwa, jak i pychy, powinno się powiedzieć: "Tak, wyrosłem na pięknego człowieka. Jednak piękno bijące z owej szaty należy pośrednio do tego, który mnie w nią przyodział, zaś nie należy do mnie".

Podobnie, jeśli tylko memu głosowi starczy sił, będę wołał do całej ziemi:"Słowa są piękne, są prawdą, są rzeczywistością, lecz nie należą do mnie. Są promieniami blasku, jakim lśni Szlachetny Koran".

Zgodnie z zasadą, która mówi:

وَ مَا مَدَحْتُ مُحَمَّدًا بِمَقَالَت۪ى ٭ وَ لٰكِنْ مَدَحْتُ مَقَالَت۪ى بِمُحَمَّدٍ

Nie mogę wychwalać Muhammada własnymi słowami, lecz raczej moje słowa stają się zasługującymi na pochwałę dzięki Muhammadowi,

mówię:

وَ مَا مَدَحْتُ الْقُرْاٰنَ بِكَلِمَات۪ى ٭ وَ لٰكِنْ مَدَحْتُ كَلِمَات۪ى بِالْقُرْاٰنِ

Nie mogę wychwalać Koranu własnymi słowami, lecz raczej moje słowa stają się zasługującymi na pochwałę dzięki Koranowi.

Oznacza to, że nie upiększam prawd cudowności Koranu, nie mógłbym ukazać ich w piękny sposób; raczej to piękne prawdy Koranu uczyniły moje słowa pięknymi i wzniosłymi. Ponieważ tak właśnie jest, dopuszczalnym jest wyliczanie Bożych darów i umożliwienie

poznania - w imię piękna prawd Koranu - piękna zwierciadeł prawd koranicznych znanych jako Słowa, a także Bożych łask, które odbijają się w owych zwierciadłach.

Powód Piąty

Dawno temu usłyszałem od jednego z ludzi świętości, iż przepowiedziano mu poprzez niejasne aluzje świętych (ar. ałlija)spośród starców - jakie otrzymał ze świata tego, co niewidzialne - że na wschodzie ukaże się światło, które rozproszy ciemności innowacji. Był tego pewien. Długo oczekiwałem na przybycie owego światła i wciąż na nie oczekuję. Jednak zanim wiosną pojawią się święte kwiaty, trzeba przygotować pod nie grunt. Pojąłem, że poprzez naszą służbę przygotowujemy grunt dla owych świetlistych ludzi, których przyjście przepowiedziano. Zatem rozgłaszanie Bożych łask nie należy do nas, lecz do świateł zwanych Słowami, nie powinno prowadzić do pychy ani zarozumialstwa, lecz do podziękowań, do wychwalania Boga i wyliczania Jego darów.

Powód Szósty

Łaski Wszechwładnego, które są natychmiastową nagrodą za naszą służbę Koranowi, jaką pełnimy przy pomocy Słów, są również zachętą i sukcesem zesłanym nam przez Boga, zaś sukces powinien zostać ujawniony. Jeśli sukcesy przewyższają oczekiwania, stają się Bożym obdarowaniem, zaś ujawnienie Bożego obdarowania prowadzi do podziękowań. Jeśli sukcesy wciąż stają się coraz większe, stają się cudami Koranu, jakie dokonały się bez udziału naszej woli, my zaś jedynie ukazujemy je. Ujawnianie cudów tego rodzaju, które wydarzają się nieoczekiwanie i bez udziału woli, jest szkodliwe. Jeśli przewyższają one "zwyczajne" cuda, stają się promieniami cudowności Koranu, a jako że cudowność może zostać ujawniona, zatem ujawnienie tego, co ją wspiera, będzie zapisane na konto owej cudowności i nie może być przyczyną jakiejkolwiek pychy ani żadnego zarozumialstwa, lecz staje się przyczyną wychwalania Boga i dziękowania Mu.

Powód Siódmy

Osiemdziesiąt procent ludzi nie jest dociekliwymi uczonymi, którzy są w stanie przeniknąć do prawdy, rozpoznać, że jest ona prawdą, i przyjąć ją jako prawdę. Pozostali raczej przyjmują poprzez naśladownictwo to, o czym usłyszeli od ludzi, których zdanie można przyjąć i polegać na nim, co jest konsekwencją ich dobrej opinii o tych, którzy są godni zaufania. Zaiste, potężną prawdę postrzegają jako słabą, kiedy jest w posiadaniu słabego człowieka, podczas gdy

widząc, że pewna bezwartościowa kwestia jest w posiadaniu godnego szacunku człowieka, uznają ją za wartościową.Z tego powodu, by nie pomniejszać wartości prawd wiary i Koranu w oczach większości ludzi tylko z tego powodu, że spoczywają one w rękach słabego i bezwartościowego nieszczęśnika takiego jak ja, jestem zmuszony, by wyznać, że istnieje Ten, Który zatrudnia nas bez naszej wiedzy i woli; nie jesteśmy tego świadomi, lecz to On czyni nas tymi, którzy wykonują swą pracę. Ja zaś zaświadczam, że bez udziału naszej woli i świadomości jesteśmy tymi, w których przejawiają się pewne łaski i ułatwienia. W takim przypadku musimy krzyczeć na cały głos, by obwieścić o owych łaskach.

W konsekwencji powyższych siedmiu Powodów, wskażemy na kilka Znaków obejmujących każdą rzecz łask Wszechwładnego.

ZNAK PIERWSZY

W Punkcie Pierwszym Kwestii Ósmej Listu Dwudziestego Ósmego zawarte zostały objaśnienia dotyczące kwestii tałafuq.Na przykład w Liście Dziewiętnastym, poświęconym cudom Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), w kopii sporządzonej przez nieświadomego tej okoliczności pisarza, na sześćdziesięciu stronach (z wyjątkiem dwóch) od Trzeciej do Osiemnastej Znaczącej Wskazówki ponad dwieście miejsc, w których pojawiają się słowa "Szlachetny Posłaniec Boga, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie" doskonale odpowiada sobie nawzajem, wskazując na siebie nawzajem. Każdy uczciwy człowiek, który spojrzy choć na dwie z tych stron, przyzna, że nie jest to jedynie wynikiem przypadku. Jeśli wiele przykładów tego samego słowa odpowiada sobie nawzajem na tej samej stronie, połowa może być przypadkiem, a połowa świadectwem tałafuq,jednak jeśli dotyczy to wielu stron, może to być jedynie tałafuq.Zatem jeśli fraza "Szlachetny Posłaniec Boga, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie" występuje dwa, trzy, cztery razy lub częściej, a wszystkie te przykłady doskonale odpowiadają innym, na wszystkich stronach, z pewnością niemożliwe jest, by był to jedynie przypadek. Ów przykład tałafuqukazuje się również poprzez fakt, że ośmiu różnych ludzi przepisujących traktat nie było w stanie naruszyć owej zależności, która jest potężnym znakiem, pochodzącym ze świata tego, co niewidzialne. Choć w książkach uczonych z dziedzin retoryki i krasomówstwa można znaleźć różne poziomy elokwencji, elokwencja Wszechmądrego Koranu wzniosła się do poziomu cudowności, którego nie jest w stanie dosięgnąć nic innego. W podobny sposób przykłady tałafuqw Liście Dziewiętnastym, który jest zwierciadłem dla cudów Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), w Słowie Dwudziestym

Piątym, które jest interpretatorem cudów Koranu, oraz w wielu częściach Traktatów Światła, które są rodzajem komentarza do Koranu, ukazują niezwykłość przewyższającą tę, którą można znaleźć we wszelkich innych księgach. Dzięki temu można pojąć, że w owych zwierciadłach przejawia się i przedstawia rodzaj cudu spośród cudów Koranu i cudów Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

ZNAK DRUGI

Oto druga z łask Wszechwładnego dotyczących służby Koranowi: Wszechmocny Bóg zesłał komuś takiemu jak ja, kto ma trudności z pisaniem, kto jest półanalfabetą, kto jest samotny na zesłaniu, komu zabroniono utrzymywania kontaktów z ludźmi, pomocników w osobach braci, którzy są silni, gorliwi, szczerzy, energiczni i gotowi do poświęceń, których wszystkie pióra są niczym diamentowe miecze. Złożył On na ich potężne barki obowiązek dotyczący Koranu, który był ciężarem dla mych słabych i bezsilnych ramion. Poprzez Swoją doskonałą szczodrość sprawił, że moje brzemię stało się lekkie. Mówiąc słowami Hulusiego, ta błogosławiona społeczność jest niczym zespół bezprzewodowych odbiorników telegrafu, zaś mówiąc słowami Sabriego, jej członkowie są niczym maszyny wytwarzające elektryczność w fabryce światła. Wraz z ich różnymi cnotami i wartościowymi zaletami przejawiają - znów mówiąc słowami Sabriego - rodzaj tałafuqpochodzący ze świata tego, co niewidzialne, rozprzestrzeniają wszędzie wokół tajemnice Koranu i światła wiary, a ponieważ w każdym z nich odbija się entuzjazm, wysiłki, energia i powaga każdego innego, sprawiają, że owe tajemnice i światła mogą dotrzeć wszędzie. Teraz, kiedy zmieniono alfabet [32], kiedy nie ma pras drukarskich, kiedy każdy potrzebuje świateł wiary, kiedy liczne rzeczy przygnębiają człowieka i niszczą jego entuzjazm, niezmordowana służba uczniów Światła, ich czysty zapał i starania są cudem Koranu i jasną łaską od Boga.Zaiste, jak świętość posiada swoje cuda, tak to samo tyczy się czystej intencji, a także szczerości. Zwłaszcza poważna i szczera solidarność między braćmi oraz braterstwo wyłącznie przez wzgląd na Boga skutkują wieloma cudami. Zaprawdę, zbiorowa osobowość takiej wspólnoty może osiągnąć doskonałość godną świętego i stać się przejawem Bożych łask.

O, moi bracia i moi przyjaciele w służbie Koranowi! Jak niesprawiedliwym i niesłusznym jest przyznanie całej chwały i całej zdobyczy sierżantowi kompanii, która zdobyła fortecę, tak nie powinniście przypisywać Bożych łask, przejawiających się w zwycięstwach odniesionych dzięki waszej zbiorowej osobowości i dzięki waszym piórom, nieszczęśnikowi takiemu jak ja!

Zaprawdę, w tak błogosławionej wspólnocie przejawia się jeszcze jedna wskazówka ze świata tego, co niewidzialne, bardziej potężna od pochodzących z owego świata przykładów tałafuq.Widzę ją, ale nie mogę wskazać jej wszem i wobec.

ZNAK TRZECI

Fakt, że różne części Traktatów Światła w olśniewający sposób udowadniają najważniejsze prawdy wiary i Koranu nawet najbardziej zatwardziałemu człowiekowi, jest potężnym znakiem ze świata tego, co niewidzialne, oraz Bożą łaską. Wśród owych prawd są takie, o których Awicenna, słusznie uważany za najwspanialszego geniusza, powiedział, wyznając swą bezsilność: "Rozum nie jest w stanie tego odgadnąć", tymczasem Słowo Dziesiąte wyjaśnia zwykłym ludziom, a nawet dzieciom, to, czego nie był w stanie dosięgnąć geniusz Awicenny.

Na przykład wielki uczony taki jak Sa'd ad-Din Taftazani na czterdziestu lub pięćdziesięciu stronach sławnego traktatu Muqaddimat Isna 'Aszarzawartym w jego dziele Talłihatmógł wyjaśnić jedynie tajemnicę Bożego zarządzenia i wolnej woli człowieka. Te same kwestie, których wyjaśnienie kierował on tylko do najlepszych z ludzi, są całkowicie objaśnione na dwóch stronach Tematu Drugiego Słowa Dwudziestego Szóstego, mówiącego o Bożym zarządzeniu, w taki sposób, że może je zrozumieć każdy. Czymże to jest, jeśli nie znakiem Bożej łaski?

Również jeśli chodzi o kwestie, które znamy jako tajemnicę stworzenia świata i zagadkę wszechświata, które wprawiały wszystkich w zakłopotanie, a żadna filozofia nie była w stanie ich rozwikłać, to dzięki cudowności Potężnego Koranu ów zawiły talizman, owa zdumiewająca zagadka została rozwiązana w Liście Dwudziestym Czwartym, w Aluzyjnym Punkcie pod koniec Słowa Dwudziestego Dziewiątego, a także w sześciu przykładach mądrości widocznej w przemianach drobnych cząsteczek, które to przykłady zostały wyjaśnione w Słowie Trzydziestym. Tak, zostały ujawnione i wyjaśniły tajemnicę zdumiewającej aktywności we wszechświecie, zagadkę stworzenia wszechświata i jego końca, znaczenie i przykłady mądrości zawarte w ruchu i przemianach cząsteczek, a każdy może zobaczyć owe traktaty i do nich sięgnąć.

Co więcej, Słowa Szesnaste i Trzydzieste Drugie wyjaśniają z doskonałą jasnością, poprzez tajemnicę istoty Jedynego, jedność wszechwładzy Tego, Który nie ma towarzysza, wraz ze zdumiewającymi prawdami nieskończonej bliskości Boga wobec nas, którzy jesteśmy od Niego nieskończenie daleko, podczas gdy przedstawienie frazy:

وَ هُوَ عَلٰى كُلِّ شَيْءٍ قَد۪يرٌ

On jest nad każdą rzeczą Wszechwładnyw Liście Dwudziestym i Dopisku do niego (składającym się z trzech porównań) ukazuje z całą oczywistością, że w odniesieniu do Bożej mocy drobne cząsteczki są równe planetom, że Zmartwychwstanie i wskrzeszenie wszystkich istot posiadających dusze będzie dla mocy Bożej tak łatwe, jak wskrzeszenie jednej duszy, że wmieszanie się jakiegokolwiek towarzysza w Boże stworzenie wszechświata jest tak odległe od rozsądku, że aż staje się niemożliwością. Tak, List Dwudziesty odsłania wielką tajemnicę Bożej jedności.

Co więcej, choć prawdy wiary i Koranu są tak rozległe, że nie był w stanie pojąć ich największy geniusz ludzkości, fakt, że odsłaniają się one - wraz z olbrzymią większością ich delikatnych kwestii - poprzez człowieka takiego jak ja, którego umysł jest zagmatwany, a położenie nędzne, który nie ma żadnej księgi, do jakiej mógłby się odnieść, który pisze w pośpiechu i z trudnością, jest bezpośrednim dziełem cudowności Wszechmądrego Koranu, przejawem łaski Bożej i potężnym znakiem ze świata tego, co niewidzialne.

ZNAK CZWARTY

Sposób, w jaki zostały zesłane Traktaty Światła, których jest ponad pięćdziesiąt [33], ukazuje, że są one dziełami, które nie mogłyby zostać spisane nawet dzięki wysiłkom i staraniom wielkich geniuszów i wytężających siły uczonych, cóż dopiero mówić o kimś takim, jak ja, kto myśli niewiele, podąża za tym, co mu się ukazuje, i nie ma czasu na głębsze badania. Tak, ten fakt ukazuje, że Traktaty są dziełami należnymi bezpośrednio Bożej łasce. Wszystkie traktaty nauczają najbardziej głębokich prawd poprzez porównania zrozumiałe nawet dla prostych i niewykształconych ludzi. Tymczasem wiodący uczeni powiedzieli o większości owych prawd, że nie mogą one stać się zrozumiałe nawet dla elity, cóż dopiero dla zwykłych ludzi.

Zatem ponieważ nauka o owych najbardziej odległych prawdach jest przekazywana najbardziej prostemu człowiekowi w najbardziej bezpośredni sposób, z cudowną łatwością i jasnością wyrażeń, przez kogoś takiego jak ja, kto ma w sobie niewiele z Turka, kogo słowa są niejasne i w większości niezrozumiałe, kto przez wiele lat znany był z komplikowania nawet najbardziej jasnych spraw, a jego wcześniejsze dzieła tylko potwierdzały tę złą sławę, jest z pewnością i bez jakiejkolwiek

wątpliwości znakiem Bożej łaski, a to nie mogło zostać osiągnięte jedynie dzięki moim zdolnościom. To przejaw cudowności Szlachetnego Koranu, to przedstawienie i odbicie jego porównań.

ZNAK PIĄTY

Fakt, że choć ogólnie rzecz ujmując Traktaty Światła są szeroko rozprowadzane, choć wszelkie kategorie i grupy ludzi - od najwyższych uczonych do ludzi niewykształconych, od wielkich świętych spośród tych, których serca zbliżają się do prawdy, do najbardziej zatwardziałych spośród bezbożnych filozofów - widziały je i studiowały, to jednak nie znalazły powodów do krytyki, pomimo tego, że niektórym z nich Traktaty wymierzyły silne ciosy; fakt, że każda grupa ludzi może skorzystać z lektury Traktatów stosownie do swego poziomu...; tak, owe fakty niewątpliwie są znakiem Bożej łaski i cudem Koranu. Choć inne traktaty tego rodzaju były spisywane jedynie po długich studiach i badaniach, to Traktaty Światła zostały spisane z nadzwyczajną szybkością, w rozpaczliwych czasach, kiedy mój umysł był skurczony, co wprowadzało zamieszanie do moich myśli i i pojmowania. Tak, to znak Bożej łaski i darów zsyłanych przez Wszechwładnego.

Tak, większość moich braci, wszyscy przyjaciele, którzy są ze mną, i wszyscy przepisujący wiedzą, że pięć Części Listu Dziewiętnastego zostało napisanych w kilka dni, poprzez które pracowaliśmy po dwie lub trzy godziny każdego dnia, co daje razem dwanaście godzin; że Część Czwarta tego Listu, która jest najważniejsza i ukazuje jasną pieczęć proroctwa w słowach "Szlachetny Posłaniec Boga, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie", została spisana z pamięci, w ciągu trzech lub czterech godzin, w górach i na padającym deszczu; że tak ważny i głęboki traktat, jakim jest Słowo Trzydzieste, został spisany w sadzie, w ciągu sześciu godzin; że większość traktatów została spisana w podobnych warunkach, jak było ze Słowem Dwudziestym Ósmym, które zostało spisane w ostatecznej formie w ciągu dwóch godzin, w ogrodzie należącym do Suleymana; moi bliscy przyjaciele wiedzą również i to, że przez wiele lat, kiedy cierpiałem rozmaite trudności, a mój umysł był skurczony, nie mogłem wyjaśnić nawet najprostszych faktów, o których, zaiste, nawet nie wiedziałem, zwłaszcza wtedy, kiedy moje choroby jeszcze potęgowały nieszczęścia, co jeszcze bardziej uniemożliwiało mi nauczanie i pisanie. Jednak mimo to najważniejsze ze Słów zostały napisane wtedy, gdy cierpiałem największe trudności i najgorsze choroby, a przy tym z największą prędkością. Cóż to jest, jeśli nie bezpośrednie doznanie Bożej łaski, dar Wszechwładnego i cud Koranu?

Co więcej, każda księga, jaka omawia prawdę o Bogu i prawdy wiary, z pewnością będzie szkodliwa dla niektórych ludzi, a z tego powodu nie każdego powinno się nauczać wszystkich kwestii, jakie są w niej zawarte. Jednakże, choć pytałem o to wielu ludzi, aż do dziś dnia Traktaty Światła nie przyczyniły nikomu żadnej szkody, nie spowodowały złych skutków, nie spotkały się z nieprzychylną reakcją ani nie zmąciły niczyjego umysłu. Moim zdaniem jest całkowicie jasne, że jest to znak pochodzący bezpośrednio ze świata tego, co niewidzialne, a także łaska Wszechwładnego.

ZNAK SZÓSTY

Teraz stało się dla mnie całkowicie jasne, że przez większość mego życia byłem prowadzony ku takiej drodze - a wszystko bez udziału mojej woli czy zdolności i tak, że nie pojąłem tego ani nie dostrzegłem - na której mogły powstać Traktaty Światła, by służyć Wszechmądremu Koranowi. Jest tak, jakbym całe swoje życie uczonego spędził na przygotowaniach, jakby było ono wstępem, którego efektem stało się ukazanie cudowności Koranu poprzez Słowa. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że siedem lat zesłania i narzucone mi położenie, w którym byłem odizolowany od innych ludzi bez żadnego powodu i wbrew temu, czego bym sobie życzył; prowadzenie życia samotnika w małej wiosce, które było całkowicie sprzeczne z mym usposobieniem; niesmak, jaki odczuwałem; wyrzeczenie się tego, co łączyło mnie ze społeczeństwem, a także zasad życia społecznego, do których przez długi czas przywykłem...; tak, nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że to wszystko przydarzyło mi się po to, bym mógł wykonywać obowiązek służenia Koranowi z całkowitą szczerością intencji. Sądzę, że złe traktowanie, z którym często się spotykałem, było litościwym dziełem ręki Bożej łaski, ukrytym za zasłoną niesprawiedliwości i prześladowań, które miało na celu skupienie moich myśli na tajemnicach Koranu i ograniczenie ich do tego tematu, by mój umysł nie rozpraszał swej uwagi. Ponieważ uniemożliwiono mi studiowanie jakichkolwiek innych ksiąg, choć dawniej wielce pragnąłem ich studiowania, w duszy poczułem rezerwę wobec nich. Pojąłem, że przygotowano mnie do porzucenia studiowania ksiąg, które byłoby dla mnie pocieszeniem i towarzyszem na zesłaniu, po to, bym obrał za swego doskonałego mistrza wersety Koranu i bezpośrednio w nich szukał nauki.

Co więcej, większość dzieł, które napisałem, większość Traktatów Światła, była mi zsyłana nagle i w jednej chwili, w konsekwencji

pewnych potrzeb, mających swój początek w mej duszy, nie zaś z powodu jakichkolwiek przyczyn zewnętrznych. Później, gdy pokazałem je przyjaciołom, powiedzieli, że są one lekarstwem na rany naszych czasów. Kiedy Traktaty zostały rozpowszechnione, dzięki opinii większości moich braci pojąłem, że całkowicie zaspokoiły one ich potrzeby wynikające z naszych czasów, stając się lekarstwem na wszelkie choroby.

Nie mam zatem żadnych wątpliwości co do tego, że wszystkie wyżej wymienione punkty, cały przebieg mego życia i moje mimowolne studiowanie tego, co było sprzeczne z powszechnym zwyczajem, były - bez udziału mojej woli i świadomości - potężnymi łaskami Boga i darami Wszechwładnego, zesłanymi po to, by wydać święte efekty podobne tym, które wymieniłem.

ZNAK SIÓDMY

W ciągu naszej pracy przez minione pięć lub sześć lat ujrzeliśmy na własne oczy - bez przesady - setki przykładów zsyłania darów Bożych, łask Wszechwładnego i cudów Koranu. Na niektóre z nich wskazaliśmy w Liście Szesnastym, zaś inne opisaliśmy w różnych Kwestiach Tematu Czwartego Listu Dwudziestego Szóstego, a także w Kwestii Trzeciej Listu Dwudziestego Ósmego. Wiedzą o nich moi bliscy przyjaciele, a Suleyman Effendi, mój stały przyjaciel, również wie o wielu z nich. Doświadczyliśmy nadzwyczajnej i cudownej łatwości w rozprzestrzenianiu Traktatów Światła, w szczególności Słów, w poprawianiu ich, w porządkowaniu, w spisywaniu ich wersji roboczych i ostatecznych. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że jest to cud Koranu, a doznaliśmy setek przykładów owego cudu.

Co więcej, w życiu codziennym żywił nas ze wspaniałą czułością Łaskawy, dla Którego pracowaliśmy, obdarowując nas - tak, byśmy mogli zaspokoić najmniejsze pragnienia naszych serc - w sposób dalece wykraczający poza to, co zwyczajne, by tylko nas zadowolić. To prawdziwie potężny znak ze świata tego, co niewidzialne, wskazujący na to, że dla Niego pracowaliśmy, a On uczynił nas sługami Koranu zarówno w sferze zadowolenia Boga, jak i przez Bożą łaskę.

اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ هٰذَا مِنْ فَضْلِ رَبّ۪ى

Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu, oto dar od mojego Pana.

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

[34]

اَللّٰهُمَّ صَلِّ عَلٰى سَيِّدِنَا مُحَمَّدٍ صَلَاةً تَكُونُ لَكَ رِضَٓاءً وَ لِحَقِّه۪ اَدَٓاءً وَ عَلٰٓى اٰلِه۪ وَ صَحْبِه۪ وَ سَلِّمْ تَسْل۪يمًا كَث۪يرًا اٰم۪ينَ

O, Boże, ześlij Swoje błogosławieństwa na naszego mistrza Muhammada, niech będzie to zadowoleniem dla Ciebie i spełnieniem prawdy, którą on przyniósł, ześlij Swoje błogosławieństwa na niego, na jego rodzinę i towarzyszy, i obdarz ich pokojem. Amen.

* * *

ODPOWIEDŹ

NA POUFNE PYTANIE

(Owa tajemnica Bożej łaski została spisana w zaufaniu pewien czas temu i dodana do zakończenia Słowa Czternastego, jednakże wielu kopistów zapomniało o tej części tekstu i nie przepisało jej. Skoro owa odpowiedź pozostawała ukryta, oznacza to, że właściwe miejsce dla niej musi być właśnie tutaj).

Pytanie:Jak to możliwe, że w Słowach, które napisałeś, a które wywodzą się z Koranu, zawarte są moc i skuteczność, jakie rzadko można znaleźć w słowach komentatorów Koranu i tych, którzy mają wiedzę w temacie Boga? Czasami pojedynczy wers jest potężny jak cała strona, zaś jedna strona jest skuteczna niby cała księga!

Dobra odpowiedź:Ponieważ wszelki zaszczyt należy się nie mnie, lecz cudowności Koranu, mówię bez lęku, że najczęściej jest tak z następującego powodu:

Słowa, które zostały spisane, nie są przypuszczeniem, lecz zatwierdzeniem; nie są poddaniem się, lecz wiarą; nie są intuicyjną wiedzą, lecz zaświadczeniem; nie są naśladowaniem, lecz potwierdzeniem; nie są udziałem w czymś, lecz pojmowaniem; nie są sufizmem, lecz prawdą (ar. al-haqq);nie są twierdzeniem, lecz zawartym w twierdzeniu dowodem. Wynikająca z tego mądrość jest następująca:

Niegdyś podstawy wiary były chronione, a poddanie się Bogu - silne. Nawet jeśli intuicyjnej wiedzy tych, którzy mieli wiedzę o Bogu, brakowało dowodu, to, co ukazywali, było przyjmowane jako wystarczające. Jednak w naszym czasie, jako że zbłądzenie wynikające z nauki wyciąga swe ręce po podstawy wiary i jej filary, Wszechmądry, Litościwy i Chwalebny, Który zesłał lekarstwo na każdą chorobę, w konsekwencji mojej bezsilności i słabości, mych pragnień i potrzeb, w Swym miłosierdziu obdarował moje pisma, które służą Koranowi, pojedynczym promieniem spośród porównań Szlachetnego Koranu, który jest najbardziej olśniewającym przejawem cudowności owej Księgi. Wszelka chwała niech będzie

Bogu za to, że odległe prawdy stały się bliższe dzięki teleskopowi tajemnicy owych porównań. Dzięki aspektowi jedności Bożej zawartemu w tej tajemnicy, prawdziwie różne kwestie zostały zebrane razem. Dzięki schodom tajemnicy porównań można z łatwością dotrzeć do najwyższych prawd. Dzięki oknu tajemnicy porównań pewność wiary w prawdy tego, co niewidzialne, a także w podstawowe zasady islamu, stała się bliska stopniowi pewności, jaki nadaje wiarygodne świadectwo. Rozum, podobnie jak wyobraźnia i przypuszczenie, jak dusza i jej kaprysy, został zmuszony do podporządkowania się owym prawdom, a nawet Szatan został zmuszony do tego, by poddać się i złożyć broń.

W skrócie:Wszelkie piękno i wszelka skuteczność, jakie można znaleźć w moich pismach, są jedynie błyskami koranicznych porównań. Do mnie należy jedynie żarliwa potrzeba i poszukiwanie, moja krańcowa bezsilność i moje błagania. Choroba należy do mnie, zaś lekarstwo należy do Koranu.

* * *

Zakończenie Kwestii Siódmej

Listu Dwudziestego Ósmego

(Ta część Kwestii Siódmej przepędza wszelkie wątpliwości - jakie powstały lub jakie miałyby powstać - dotyczące znaków ze świata tego, co niewidzialne, ukazujących się w kształcie wyżej omówionych ośmiu łask Bożych, a także opisuje kolejną łaskę Boga oraz jej wielką tajemnicę).

Zakończenie Kwestii Siódmej składa się z czterech Punktów [35].

Punkt Pierwszy

W Kwestii Siódmej Listu Dwudziestego Ósmego twierdziliśmy, że ujrzeliśmy znak ze świata tego, co niewidzialne, nazwany łaską ósmą, który dostrzegliśmy w siedmiu lub ośmiu powszechnych, niematerialnych Bożych łaskach, a także, iż spostrzegliśmy przejaw owego znaku w haftach znanych jako tałafuq.Twierdzimy, że owe powszechne łaski Boże, których jest siedem lub osiem, są tak potężne i tak pewne, że każda z nich sama udowadnia prawdziwość owych znaków ze świata tego, co niewidzialne. Jeśli nawet - załóżmy taką niemożliwość - niektóre z nich wyglądają na słabe, lub nawet jeśli im zaprzeczyć, nie przyniesie to uszczerbku pewności w temacie owego znaku ze świata tego, co niewidzialne. Człowiek, który nie jest w stanie zaprzeczyć łaskom Boga, nie jest w stanie również zaprzeczyć ich znakom. Ponieważ jednak ludzie różnią się stosownie do swego poziomu; ponieważ najliczniejszym jest poziom, na którym znajduje się cała rzesza ludzi, polegających przede wszystkim na tym, co widzą; jako że tałafuqnie są najpotężniejszymi, lecz najbardziej jawnymi spośród wszystkich Bożych łask - z pewnością inne są potężniejsze, lecz ta jest najbardziej powszechna - zostałem zmuszony do tego, by objaśnić prawdę poprzez przyrównanie ich do siebie nawzajem, z intencją rozwiania owych wątpliwości.

W temacie jawnych łask Boga powiedzieliśmy, że w traktatach, które spisaliśmy, ukazuje się tak wiele przykładów tałafuq,dotyczących słowa

"Koran" i frazy "Szlachetny Posłaniec Boga, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie", że nie pozostawiają one żadnej wątpliwości co do tego, iż owe słowa i frazy zostały rozmieszczone wedle zamierzonego porządku i w położeniach, które odpowiadają sobie nawzajem. Naszym dowodem na to, że wola i intencja nie należały do nas, jest fakt, iż staliśmy się świadomi tej sytuacji dopiero trzy lub cztery lata później, a to oznacza, że owa wola i intencja należą do świata tego co niewidzialne, jako dzieło Bożej łaski. Osobliwy układ tych słów i fraz został zesłany wyłącznie dla potwierdzenia cudowności Koranu i cudów Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), w formie zjawiska tałafuqdotyczącego tych słów. Prócz tego, że świętość owych słów jest pieczęcią zatwierdzającą cudowność Koranu i cuda Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), olbrzymia większość podobnych fraz również przejawia zjawisko tałafuq,jednak widoczne tylko na jednej karcie, podczas gdy dwie frazy, o których mowa, ukazują się w ten sposób we wszystkich miejscach, w których występują w dwóch traktatach, jak również w większości miejsc, w których występują w pozostałych traktatach. Wielokrotnie mówiliśmy, że zasadniczo przykłady tałafuqmożna odnaleźć także w innych księgach, jednak nie w tak nadzwyczajnym stopniu, ukazującym wzniosłą wolę i intencję. Choć niemożliwością jest obalenie naszego twierdzenia, istnieją jeden lub dwa sposoby, na jakie owa cudowna zbieżność mogłaby się pojawić, gdyby patrzeć na nią powierzchownie.

Jeden z owych sposobów polega na tym, że ludzie mogą powiedzieć: "Owe wypadki tałafuqzaistniały w twoim umyśle i to ty spowodowałeś ich zaistnienie. Łatwo można by było dokonać tego świadomie". W odpowiedzi mówimy: W każdej kwestii dla potwierdzenia prawdy wystarczy świadectwo dwóch prawdomównych ludzi, jednak w tym przypadku można znaleźć stu prawdomównych świadków, którzy potwierdzą, że nasza wola i nasz zamiar nie odgrywały żadnej roli, a sami staliśmy się świadomi owych przykładów tałafuqdopiero trzy lub cztery lata po spisaniu traktatów. W związku z tym chcę powiedzieć, że ów cud Koranu, wynikający z jego cudowności, nie jest ani podobny jego cudownej elokwencji co do swego rodzaju, ani też nie jest jej równy, jako że elokwencja Koranu przekracza granice ludzkich możliwości. Jednak ten cud cudowności Koranu, który omawiamy, nie mógł zajść dzięki mocy człowieka, ponieważ człowiek ze swą ograniczoną mocą nie może wtrącać się do spraw tego rodzaju. Gdyby nawet to uczynił, efekt jego wysiłków byłby sztuczny i jedynie zepsułby ów cudowny układ słów.

{(*): W jednej z kopii, na jednej ze stron Osiemnastej Znaczącej Wskazówki Listu Dziewiętnastego, słowo "Koran" występuje dziewięć razy. Kiedy połączyliśmy owe słowa linią, ukazało się słowo "Muhammad". Po przeciwnej stronie kartki słowo "Koran" występuje osiem razy, a z tych ośmiu słów wyłania się Imię Boże "Allah". Zaobserwowaliśmy również wiele podobnych tym dwóm, cudownych przykładów tałafuq, które ujrzeliśmy na własne oczy. Za zgodność: Bekir, Tevfik, Suleyman, Galib, Said.}

Punkt Trzeci

Wskażemy na subtelną kwestię dotyczącą wszechwładzy Boga i Jego miłosierdzia, która wiąże się z tematem znaków ogólnych i szczególnych.

Pewien z moich braci powiedział coś bardzo dobrego, co pragnę uczynić tematem rozważań w tym miejscu. Pewnego dnia ukazałem mu jasny przykład tałafuq,a on powiedział, co następuje: "Oto rzecz, która jest dobra! Zaprawdę, wszystkie prawdy są dobre, lecz przykłady tałafuqw Słowach i sukces (jaki odniosły Traktaty Światła) są czymś jeszcze lepszym". "Tak", powiedziałem, "wszystko jest dobre albo co do swej rzeczywistości, albo samo w sobie, albo przez wzgląd na efekty, jakie przynosi, zaś owo dobro wskazuje na wszechwładzę Boga nad każdą rzeczą, na Jego wszechobejmujące miłosierdzie i na ich wszechobecne przejawy. Tak jak powiedziałeś, znak ze świata tego, co niewidzialne, jakim jest sukces (Traktatów), jest czymś jeszcze lepszym. Jest tak, ponieważ przybrał on kształt szczególnego przejawu miłosierdzia i wszechwładzy Boga".

Uczynimy tę kwestię łatwiejszą do zrozumienia poprzez następujące porównanie:

Poprzez swe panowanie i powszechne prawo król może obejmować swym królewskim miłosierdziem wszystkich ludzi z narodu, nad którym panuje. Każdy doznaje królewskich łask i bezpośrednio podlega władzy króla. Ta powszechna zależność między poddanymi a królem obejmuje wiele szczególnych zależności i powiązań.

Drugim aspektem władzy są dary i rozkazy króla, które mają naturę szczególną; władca jest tym, który ponad prawem zsyła ludziom swoje łaski i wydaje im rozkazy.

Podobnie jak w owym porównaniu, każda rzecz ma swój udział w podleganiu wszystkiego wszechwładzy i obejmującemu każdą rzecz miłosierdziu Tego, Którego istnienie jest konieczne, Wszechmądrego i Litościwego Stwórcy. On ma w Swej dyspozycji każdą rzecz poprzez Jego moc, wolę i wszechobejmującą wiedzę; On interweniuje nawet w najmniej istotnych kwestiach dotyczących każdej rzeczy; Jego wszechwładza obejmuje każdą rzecz. Każda rzecz potrzebuje Go pod każdym względem. Każde z dzieł wszelkich istot jest dokonywane

i zarządzane poprzez Jego wiedzę i mądrość. Natura ani nie jest w stanie ukryć się przed Nim w sferze Jego wszechwładzy, ani nie może oddziaływać na jakąkolwiek rzecz lub ingerować w to, co do Niego należy, ani też przypadek nie może wtrącać się do dzieł Jego mądrości lub zakłócić ustaloną przez Jego mądrość delikatnej równowagi. W dwudziestu miejscach Traktatów Światła obaliliśmy twierdzenia o mocy przypadku i natury za pomocą rozstrzygających dowodów, ścinając owe kłamstwa mieczem Koranu; ukazaliśmy, że ich wtrącanie się do jakichkolwiek spraw jest niemożliwością. Jednak ludzie niedbalstwa nazwali "przypadkiem" to, o czym nie mają żadnej wiedzy, kwestie, których mądrość i powód pozostają w sferze pozornych przyczyn, która również podlega wszechwładzy Boga nad każdą rzeczą. Nie byli w stanie dostrzec niektórych praw działania Boga, skrytych pod zasłoną natury, których mądrości i zamysłu nie pojęli, zatem szukali schronienia w naturze.

Kwestią drugą jest Boża wszechwładza nad tym, co poszczególne, Jego szczególne łaski i miłosierne wspomożenie, poprzez które Najpiękniejsze Imiona "Miłosierny" i "Litościwy" przychodzą z pomocą jednostkom niezdolnym do udźwignięcia presji nakładanej przez prawa natury ogólnej, wspierają je - każdą z osobna - i wybawiają je od owej przygniatającej presji. Zatem wszelkie istoty żywe, a zwłaszcza człowiek, w każdej chwili mogą szukać pomocy u Boga i otrzymywać wspomożenie.

Zatem szczególne łaski Bożej wszechwładzy nie mogą zostać ukryte przez ludzi niedbalstwa za zasłoną przypadku, ani też nie można przypisać ich naturze.

W konsekwencji tego, iż - jak uważamy i jak w to wierzymy - znaki ze świata tego, co niewidzialne, widoczne w traktatach Cudowność Koranui Cuda Muhammadasą szczególnymi znakami, jesteśmy pewnymi tego, że są one szczególną łaską Boga i Jego szczególnym wspomożeniem, jakie ukazują się wbrew zatwardziałym ludziom, którzy zaprzeczają prawdzie. Ogłosiliśmy je jedynie ze względu na Boga. Jeśli czyniąc tak, byliśmy w błędzie, oby Bóg nam wybaczył. Amen.

رَبَّنَا لَا تُؤَاخِذْنَٓا اِنْ نَس۪ينَٓا اَوْ اَخْطَاْنَا

[36]

* * *

Moi bracia!

Podzielę się z wami myślą, która przyniesie korzyść wam samym, waszemu Nauczycielowi, waszym uczniom i przyjaciołom w lekcjach, a jest ona następująca:

Wszyscy pod pewnym względem jesteście moimi uczniami (co dalece przekracza moje rzeczywiste zasługi), pod pewnym względem jesteście moimi przyjaciółmi w nauce, a pod pewnym względem jesteście moimi pomocnikami.

Moi drodzy bracia, wasz Nauczyciel nie jest nieomylny. Takie założenie jest błędem.Spróchniała jabłoń w sadzie nie wyrządzi szkody całemu ogrodowi, a fałszywa moneta znaleziona w skarbcu nie obniży wartości owego skarbca. Zgodnie z tajemnicą, wedle której jeden dobry czyn przynosi dziesięciokrotną zasługę, a jeden grzech uważa się za jeden, sprawiedliwym jest ten człowiek, który - nawet jeśli widzi jeden grzech lub błąd - nie zanieczyszcza swego serca, potępiając owe błędy za cenę innych dobrych uczynków.Ponieważ zarówno uniwersalność, jak i szczegóły kwestii odnoszących się do prawdy są rodzajem udzielonego sercu natchnienia co do ich znaczeń, w większości są one jednoznaczne i pozbawione jakichkolwiek wątpliwości.

Wiedzcie, o moi bracia i przyjaciele w nauce!, że będę z was rad, jeśli swobodnie powiecie mi o moich błędach, kiedy je zauważycie. Zaprawdę, nawet gdybyście bili mnie po głowie, prosiłbym Boga, aby był z was zadowolony. Nie można brać pod uwagę względu na innych, jeśli chce się ocalić wzgląd na prawdę. Przez wzgląd na egoizm duszy i dla podtrzymania prawdy nie tylko nie będę sprzeciwiał się prawdzie, której jestem nieświadomy, lecz skwapliwie ją zaakceptuję.

Wiedzcie, że obowiązek wiary jest w tym czasie bardzo ważny i nie powinno składać się go na barki nieszczęśnika, który jest słaby jak ja, a jego myśli są rozproszone na wiele sposobów. Powinniście pomagać mu najlepiej jak potraficie.

Poprzez Jego doskonałe miłosierdzie i w związku z najbardziej wzniosłymi prawdami ostatnich dwóch lat Wszechmocny Bóg nagrodził nasze umysły i zadowolił nasz intelekt owocami, jakie przyjęły kształt subtelnych przykładów tałafuq[37]. Zsyłając owe owoce tałafuq,poprzez Swoje doskonałe miłosierdzie zwrócił naszą uwagę na doniosłą prawdę Koranu i uczynił owe owoce pokarmem i pożywieniem dla naszych dusz. Podobnie jak daktyle są one zarówno owocami, jak i pożywieniem [38], a prawda połączyła się z upiększeniem i cnotą.

Moi bracia, w tej epoce potrzebujemy tak wiele siły duchowej przeciwko zbłądzeniu i niedbalstwu! Niestety jeśli chodzi o moją osobę, to jestem bardzo słaby i jestem bankrutem. Nie posiadam nadzwyczajnej zdolności czynienia cudów, poprzez którą mógłbym udowodnić ową prawdę. Nie posiadam świętej zdolności dokładania starań, poprzez którą mógłbym przyciągnąć serca. Nie posiadam wzniosłego geniuszu, poprzez który mógłbym wywierać wpływ na umysły. Jestem żebrakiem i sługą na dworze Wszechmądrego Koranu. Niekiedy błagam o pomoc tajemnice Wszechmądrego Koranu, aby roztrzaskać upór owych zaciekłych ludzi zbłądzenia i uczynić ich uczciwymi. Dar Boży zawarty w tałafuquważam za cud Koranu, zatem mocno trzymam się go obiema rękami. Zaiste, Znaki cudowności (Iszarat al-I'dżaz)i Traktat o Zmartwychwstaniu, które są kroplami Koranu, uważam za rozstrzygający znak. Czy istnieją inne przykłady tałafuq,czy też nie, dla mnie są one cudem Koranu.

Said Nursi

* * *

Mój drogi, wierny, ciężko pracujący bracie!

Wszystkie obowiązki w służbie Koranu, jakie wykonujesz, są święte. Niechaj Wszechmocny Bóg ześle ci sukces, niechaj sprawi, byś nie tracił ducha, niech zwiększy twój entuzjazm. Podzielę się z tobą pewną zasadą dotyczącą braterstwa. Powinieneś poważnie zastanowić się nad ową zasadą.

Życie jest efektem jedności i zjednoczenia. Kiedy owa harmonijna jedność zniknie, zniknie również życie duchowe. Jak wskazują na to słowa:

وَ لَا تَنَازَعُوا فَتَفْشَلُوا وَ تَذْهَبَ ر۪يحُكُمْ

[39]

kiedy porzucamy wzajemną współpracę, wspólnota traci swój urok.

Wiedz, że jeśli trzy litery alif zapiszemy osobno, będą one miały wartość trzech, lecz kiedy zapiszemy je wedle zasady współdziałania liczb, zyskają wartość stu jedenastu. W ten sam sposób jeśli trzej lub czterej uczniowie prawdy, tacy jak ty, działają niezależnie od siebie, nie dzieląc się swymi obowiązkami, ich siła będzie równa sile trzech lub czterech ludzi. Jeśli jednak z prawdziwym braterstwem i wzajemną współpracą, która pozwala być dumnym z cnót innych

ludzi, działają oni zgodniez tajemnicą empatii (tur. tefani), będąc swoimi bliźnimi, ci czterej ludzie zyskają siłę czterystu cnotliwych. Jesteś maszynistą elektrowni, która rozświetli nie tylko wielką Ispartę, lecz cały ten naród. Tryby maszyny muszą wspierać siebie nawzajem i być zadowolonymi z tego, że rośnie siła każdego z nich, nie mówiąc już o byciu zazdrosnymi. Jeśli założymy, że tryb ma świadomość, byłby on zadowolony ze spotkania z silniejszym trybem, ponieważ zmniejszyłoby to ciężar jego obowiązku. Ludzie podejmujący się służby prawdzie, Koranowi i wierze, która jest wzniosłym skarbem, powinni czuć dumę, być wdzięcznymi Bogu i składać Mu podziękowania.

Strzeż się, by nigdy nie otwierać drzwi prowadzących do wzajemnej krytyki! Poza kręgiem twych braci pozostaje wielu ludzi, których możesz krytykować. Jak jestem dumny z twych wybitnych przymiotów - a im bardziej sam jestem ich pozbawiony, tym bardziej jestem rad, kiedy widzę, że ty je posiadasz, aż uważam je za własne - tak ty również powinieneś spoglądać na innych z punktu widzenia twego Nauczyciela. Powinno być tak, jakby każdy z was był heroldem cnót każdego innego brata.

Said Nursi

* * *

Mój umiłowany, drogi Mistrzu!

Każde z twoich Słów (to jest, z twoich traktatów) jest wspaniałym lekarstwem. Czerpię wspaniały blask z twoich Słów do tego stopnia, że kiedy je czytam, pragnę przeczytać je jeszcze raz. Nie jestem w stanie opisać niebiańskiej przyjemności, którą odczuwam, czytając je ponownie. Jeśli dziś ludzie rozumnie przeczytają nawet tylko jedno - jeśli nie wszystkie - z twoich Słów, żywię wielką nadzieję, że będą musieli przyznać rację prawdzie; że jeśli są zaprzańcami (niewiernymi), porzucą tę drogę, a jeśli są grzesznikami, dokonają skruchy.

Husrev

* * *

List do lekarza, który, głęboko tęskniąc do Traktatów Światła, w rezultacie ich studiowania osiągnął przebudzenie

Pozdrawiam cię, o szczęsny doktorze, który jesteś w stanie zdiagnozować własną chorobę, mój szczery i drogi przyjacielu!

Przebudzenie twej duszy wyrażone w twoim żarliwym liście zasługuje na pochwałę. Wiedz, że najbardziej wartościowymi spośród istniejących bytów są istoty żywe, najbardziej wartościowym spośród obowiązków jest służba życiu, a najbardziej wartościowe spośród owej służby jest działanie na rzecz przekształcenia przemijającego życia w życie wieczne. Całe wartość i znaczenie owego życia (doczesnego - uz. red. pol.) tkwią w postrzeganiu go jako ziarna, początku i źródła życia wiecznego.Prócz tego spoglądanie jedynie na ten krótkotrwały i przemijający świat w sposób, jaki może zatruć i zrujnować życie ostateczne, jest szaleństwem podobnym przedkładaniu trwającego chwilę światła błyskawicy nad wieczne słońce. Z punktu widzenia prawdy można rzec, że tymi, którzy są chorzy bardziej od innych, są niedbali lekarze -materialiści. Gdyby zastosowali podobne odtrutkom lekarstwa wiary ze świętej apteki Koranu, uleczyliby zarówno własne choroby, jak i rany ludzkości. In sza'a-llah,jak twoje przebudzenie uleczy twoje rany, tak sprawi, że ty sam staniesz się lekarstwem na choroby, z powodu których cierpią inni doktorzy.

Ponadto wiedz, że duchowe pocieszenie przyniesie bezradnemu pacjentowi, który stracił nadzieję, ulgę większą od tej, jaką da mu tysiąc lekarstw, podczas gdy lekarz, który zatonął w bagnie natury, jedynie uczyni gęstszym mrok śmiertelnej rozpaczy, jaką cierpi ów bezradny pacjent. In sza'a-llah,twoje duchowe przebudzenie sprawi, że staniesz się oświeconym lekarzem, który będzie służył pocieszeniu owych bezradnych.

Jak wiesz, życie jest krótkie, a zasadniczych obowiązków jest wiele. Jeśli przejrzysz zawartość swej głowy, jak wiele znajdziesz pośród swej wiedzy rzeczy pozbawionych życia, podobnych stercie drewna, które są niepotrzebne, nie przynoszą żadnej korzyści i nie mają żadnego znaczenia! Mówię tak, ponieważ sam tak uczyniłem i znalazłem wiele rzeczy niepotrzebnych. Koniecznym zatem jest znalezienie pocieszenia, aby owa wiedza naukowa i owe filozoficzne informacje stały się korzystnymi, aby wypełnić je światłem i tchnąć w nie ducha.Powinieneś również prosić Wszechmocnego Boga o przebudzenie, aby uczynił on twoje myśli pracującymi na rzecz Wszechmądrego, Któremu należy się chwała

(Al-Hakim Zu'l-Dżalal), podkładając ogień pod owe drwa i czyniąc je światłem. Wówczas twoja niepotrzebna wiedza naukowa będzie mogła być rozpatrywana jako bezcenna wiedza o Bogu.

O, mój inteligentny przyjacielu, moje serce tęskniło do tego, aby ukazali się ludzie spośród ludzi nauki, którzy w poziomie swej tęsknoty byliby podobni do Hulusi-beja, jeśli chodzi o ich potrzebę światła wiary i tajemnic Koranu. Co więcej, jako że Słowa (tj. Traktaty Światła - uz. red. tur.) mogą rozmawiać z twoim sumieniem, rozważ każde Słowo nie tak, jakby pochodziło od mojej osoby, lecz tak, jakby było listem skierowanym do ciebie przez herolda Koranu, jako receptę pochodzącą ze świętej apteki Koranu. Otwórz poprzez nie krąg rozmowy prowadzonej w obecności tego, co niewidzialne (ar. ghajb).

Pisz do mnie, kiedy tylko zechcesz, i nie obrażaj się, jeśli nie odpiszę, ponieważ od długiego czasu napisałem bardzo niewiele listów. Zaprawdę, przez trzy lata napisałem tylko jeden list do mojego brata w odpowiedzi na wiele listów napisanych przez niego.

Said Nursi

* * *

Fragment napisany przez Hafiza Halida, który jest hafizem [40] o czystym sercu i szczerej intencji, a także dociekliwym hodżą, który oddał wielkie usługi przy redagowaniu Traktatów Światła

Oto dzielę się jednym z tysiąca moich uczuć dotyczących Saida Nursiego, autora Traktatów Światła, Bediuzzamana, rzadkiego klejnotu świata, sługi Koranu. Mój Nauczyciel ukazuje w sobie samym Najpiękniejsze Imię Boga "Światło" (Nur). W odniesieniu do jego osoby w owym Imieniu przejawia się święte Najwspanialsze Imię Boga (Ismi A'zam). Jego rodzinna wioska nazywa się Nurs; imię jego matki to Nuriye; jego nauczyciel z tariqi Qadirijja to Nur ad-Din; jego nauczyciel z tariqi Naqszbandijja to Sajjid Nur Mehmed; jego nauczyciel Koranu to Hafiz Nuri; jego szczególnym przewodnikiem w służbie Koranowi jest Zu'n-Nurajn [41]. Nadzwyczaj głębokie znaczenie ma fakt, że jego serce rozświetla werset światła [42], a światło (w Traktatach Światła - uz. red. pol.) służy jako przykład służący objaśnieniu złożonych kwestii. Co

więcej, zbiór jego traktatów został nazwany Traktatami Światła, co potwierdza fakt, że w odniesieniu do jego osoby Najwspanialszym Imieniem Boga jest Imię "Światło". Liczba owych zdumiewających pism zwanych Traktatami Światła, a niektóre z nich spisane są w języku arabskim, osiągnęła sto dziewiętnaście. {(*): Obecnie jest to sto trzydzieści traktatów.} Każdy traktat jest wyjątkowy, jeśli chodzi o omawianą kwestię. Jego traktat mówiący o Zmartwychwstaniu znany jako Słowo Dziesiąte prócz tego, że jest wielce wzniosłym dziełem, jest również nadzwyczaj cudowny i wszechstronny. Poprzez silne i rozstrzygające logiczne świadectwa udowodnił on temat Zmartwychwstania i życia ostatecznego, który uczeni uważali za będący jedynie kwestią przekazu [43]. Wielu ludzi dzięki owemu traktatowi ocaliło swoją wiarę.

Mogę rzec, że zgodnie z tajemnicą wersetu:

هُوَ الَّذ۪ى جَعَلَ الشَّمْسَ ضِيَٓاءً وَ الْقَمَرَ نُورًا

[44]

Traktaty Światła są księżycowym światłem wiedzy, w wyniku czego zgodnie ze znanym twierdzeniem astronomii zyskały blask Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, która jest słońcem prawdy. Ponadto mogę powiedzieć, że mój Nauczyciel stał się niczym księżyc słońca Koranu i skorzystał ze światła Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który jest lśniącym słońcem proroctwa, i ukazał ów fakt w formie Traktatów Światła.

Mój Nauczyciel ukazuje stan dalece przekraczający to, co można dostrzec w jego wysławianiu się, a to poprzez wyjątkowe przymioty, które rzadko można znaleźć u innych ludzi. Jeśli spojrzeć na jego pozorny stan, wygląda on, jakby nie był zaznajomiony z podstawami prawa muzułmańskiego (ar. fiqh),lecz w jednej chwili ukazałby on swą wielką głębię. Będzie on mówił jedynie o tym, co zostało mu dozwolone, stosownie do stopnia, w jakim skorzystał z nauki Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Jeśli chodzi o czas, w którym nie odniósł jeszcze owych korzyści, okaże pokorę, będąc podobnym księżycowi w nowiu, i powie: "Nie posiadam żadnego światła i nie mam żadnej wartości".

Ta całkowita pokora, którą praktykuje zgodnie z hadisem:

مَنْ تَوَاضَعَ رَفَعَهُ اللّٰهُ

Bóg Jedyny wywyższa tego, kto jest pokorny lub okazuje pokorę[45], jest jego cechą charakterystyczną. W konsekwencji owej cechy charakteru, gdyby niektórzy spośród jego uczniów, takich jak my, sprzeciwiliby mu się w niektórych kwestiach

wiedzy, poszukiwałby dowodów ich twierdzeń w kwestiach wiary, a jeśli okazałyby się one prawdziwe, powiedziałby: "Ma sza'allah[46], pojęliście owe kwestie lepiej ode mnie. Niech Bóg będzie z was rad!" Przez cały czas przedkładałby prawdę i rzeczywistość ponad dumę i ego własnej duszy (ar. nafs).Zaprawdę, kiedy wysunąłbym swoje argumenty w pewnych kwestiach, przyjąłby je w bardzo uprzejmy i miły sposób. Gdybym był w błędzie, ostrzegłby mnie bardzo łagodnie, nie obrażając mnie, a gdyby to, co powiedziałem, było słuszne, wyraziłby swoje zadowolenie.

Na polu nauki mądrości i prawdy, to jest z punktu widzenia nauki o mądrości prawa szariatu i islamu, mój Nauczyciel jest fenomenem. Zgłębił również ludzką filozofię - zaprawdę, mogę powiedzieć, że w owej nauce prześcignął Arystotelesa i Awicennę. Trzynaście lat temu, kiedy był członkiem Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye, otworzył traktat Futuh al-Ghajbna losowo wybranej stronie, aby otrzymać przewodnictwo od niebiańskiego Qutb A'zam [47], 'Abd Al-Qadira Gajlaniego (oby Bóg się nad nim zmiłował), który był lampą światła, a za zezwoleniem Boga już od dzieciństwa Nauczyciela był jego wybawcą, pomocnikiem i strażnikiem. Natrafił wówczas na następującą frazę:

اَنْتَ فِى دَارِ الْحِكْمَةِ فَاطْلُبْ طَب۪يبًا يُدَاو۪ى قَلْبَكَ

Jesteś w Dar al-Hikma, zatem znajdź lekarza, który uleczy twoje serce.

Ów fragment w głęboki sposób posłużył przemianie starego Saida w nowego Saida. W czasach starego Saida Nauczyciel udzielił subtelnych odpowiedzi na dotyczące religii pytania postawione przez Brytyjczyków, zmuszając ich do milczenia, a na polu nauki logiki ukazało się jego fenomenalne dzieło Ta'liqat,które przewyższa prace Awicenny. Ukazując złożoność nauki logiki poprzez dochodzenie do uniwersalnych zasad na podstawie szerokiego zakresu argumentów, Nauczyciel wykazał, że znajduje się na poziomie pojmowania, jakiego nigdy nie osiągnął żaden uczony. Czytając jeden z jego traktatów zatytułowany Sunuhatuświadomiłem sobie, że Bediuzzaman w królestwie znaczeń ujrzał Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który go nauczał, a w rezultacie owej lekcji Nauczyciel napisał fenomenalne dzieło zatytułowane Znaki cudowności(ar. Iszarat al-I'dżaz).

Pewnego dnia powiedział mi: "Gdyby nie powstrzymały mnie wybuch wojny światowej oraz jej konsekwencje, Znaki cudowności

zostałyby spisane w sześćdziesięciu tomach. In sza'a-llah,w przyszłości Traktaty Światła zajmą miejsce owego planowanego dzieła".

Podczas mojej trwającej siedem do ośmiu lat przyjaźni z Nauczycielem poczyniłem wiele obserwacji, niemniej jednak z powodu prawdy słów:

اَلْقَطْرَةُ تَدُلُّ عَلَى الْبَحْرِ

kropla wody opisuje morze, kroplę, jaką jest ten fragment, uważam za wystarczającą, ponieważ wskazuje ona na wielki ocean. Ponieważ zbliżał się czas wyjazdu od mojego Nauczyciela, pisałem owe słowa w pośpiechu. Zgodnie z tajemnicą wersetu:

وَالصَّاحِبِ بِالْجَنْبِ

[48]

mam nadzieję, że Nauczyciel skorzysta z prawa włączenia mnie jako swego przyjaciela do jego rozmyślań i suplikacji (ar. du'a).

Hafiz Halid

(oby Bóg się nad nim zmiłował)

* * *

@

Ogród Suleymana w Barli, zwany niebiańskim ogrodem, w którym Nauczyciel Bediuzzaman Said Nursi napisał Błysk Dwudziesty Ósmy

@

Drzewo cedrowe, na którym Nauczyciel pozostawał podczas lata, zwrócone z Góry Sosnowej w stronę jeziora w Egirdir

CZĘŚĆ TRZECIA

Życie w Eskisehir

Zdawszy sobie sprawę ze stałego wzrastania Traktatów Światła oraz z odradzania się wiary i islamu, potajemni wrogowie religii, wprowadzając w błąd rząd, wytoczyli Bediuzzamanowi proces, wykorzystując oskarżenia i sfabrykowane zarzuty, wedle których "Bediuzzaman zakłada tajne stowarzyszenie, sprzeciwia się ustrojowi i chce wywrócić jego fundamenty". W roku 1935 Bediuzzaman został wezwany przed Sąd Karny w Eskisehir, który otrzymał jasne instrukcje, by skazać go jeśli nie na śmierć na szubienicy, to na dożywocie.

Następnie do Isparty na czele uzbrojonego oddziału kawalerii przybyli minister spraw wewnętrznych i naczelny dowódca policji. Żołnierze kawalerii utworzyli kordon wzdłuż trasy z Isparty do Afyon. W prowincji Isparta i na przyległych terenach rozmieszczono oddziały wojska. We wczesnych godzinach poranka niewinnego i niesłusznie oskarżonego Bediuzzamana zabrano z domu, skuto i wraz z jego uczniami wysłano ciężarówkami do Eskisehir. W drodze dowódca oddziału kawalerii, Ruhi--bej, zaczął odczuwać bliskie powinowactwo z Bediuzzamanem i jego uczniami. Zdjął im kajdany, co zapewniło, że w drodze nie opuszczą oni żadnej modlitwy. Dostrzegając prawdę i zdając sobie sprawę z niewinności Bediuzzamana, dowódca oddziału zaprzyjaźnił się z Bediuzzamanem i jego uczniami.

Bediuzzaman wraz ze stu dwudziestoma spośród jego uczniów został zabrany do więzienia w Eskisehir. Natychmiast umieszczono go w pojedynczej celi, w całkowitym osamotnieniu, a następnie jego samego oraz jego uczniów poddano straszliwym torturom. Mimo wszystkich męczarni i cierpień, jakie zniósł w tym miejscu, Bediuzzaman Said Nursi napisał tam Błysk Trzydziesty oraz Promienie Pierwszy i Drugi. Po jego przybyciu do więzienia wielu więźniów zmieniło się na lepsze, a doskonaląc się, więźniowie bardzo szybko zaczęli ukazywać stan prawości.

W prowincji Isparta potajemni ateiści podsycali terror i zaszczepiali ludziom strach, szerząc propagandę, wedle której Bediuzzaman i jego

uczniowie mieli zostać powieszeni .

{(*): Zaiste, rezultatem owej tyranii było zniszczenie tyrana w taki sposób, że obecnie ci, którzy knuli owe spiski, zostali skazani na wieczną karę śmierci i spadli na najniższy z niskich poziomów Piekła. Zostali oni całkowicie pokonani, a z ich chwały zeszło powietrze; cierpią oni męki dalece przekraczające męczarnie Piekła i wiodą życie godne pogardy.

Co się tyczy Bediuzzamana, który był wojownikiem i bohaterskim sługą wiary (ar. iman) i islamu, żył dalej z godnością islamu i mądrością wiary. Kontynuował swą służbę Koranowi i wierze, budząc muzułmański naród turecki i świat islamu, a poprzez swoje muzułmańskie zwycięstwa ukazując im duchowe święta.}

Z drugiej strony, w rezultacie uwięzienia Bediuzzamana przywódca rządu w owym czasie despotyzmu i prześladowań postanowił odwiedzić prowincje wschodnie, obawiając się możliwego wybuchu powstania.

W całym swoim życiu Bediuzzaman uczynił swą zasadą działanie pozytywne, mówiąc: "Setki ludzi nie mogą doznać szkody z powodu błędów jednej czy dwóch jednostek". Z tego powodu, choć cierpiał, będąc poddanym tak okrutnym prześladowaniom, nigdy nie posunął się do odwetu. Bediuzzaman przez cały czas doradzał swoim uczniom, by praktykowali cierpliwość i wytrwałość, a także by działali jedynie przez wzgląd na wiarę i islam. Wkrótce wszyscy zdali sobie sprawę z tego, że pewne bezpodstawne podejrzenia były umyślnym działaniem ateizmu.

W 1935 roku Bediuzzaman wraz ze stu dwudziestoma uczniami został zabrany do Sądu Karnego w Eskisehir. Traktaty i listy, które znaleziono w czasie rewizji i nalotów i które zostały skonfiskowane, nie dostarczyły żadnych świadectw sugerujących popełnienie przestępstwa. Ostatecznie w wyniku stronniczego głosowania Said Nursi został niesłusznie skazany na jedenaście miesięcy więzienia, a piętnastu z jego uczniów otrzymało wyroki sześciu miesięcy pozbawienia wolności. Pozostałych stu piętnastu uniewinniono. Na wypadek, gdyby twierdzenia wysuwane przeciwko Saidowi Nursiemu okazały się prawdziwe, a jemu samemu udowodniono winę, opracowano już plany stracenia go i skazania jego uczniów na długoletnie więzienie.

Bediuzzaman wyraził swój sprzeciw wobec tego orzeczenia, argumentując, że taki wyrok byłby odpowiedni dla kogoś, kto uciekł z kochanką, lub dla koniokrada. Żarliwie domagał się tego, by został albo uniewinniony, albo stracony, albo skazany na sto jeden lat więzienia.

W tym miejscu chcielibyśmy podzielić się z Czytelnikami pewnym niezwykłym wydarzeniem:

Kiedy Bediuzzaman był zamknięty w więzieniu, główny prokurator Eskisehir zdumiał się, widząc Nauczyciela przechadzającego się

swobodnie po targowisku. W całkowitym zadziwieniu i szoku zadzwonił do naczelnika więzienia i ostrzegł go, że ten straci pracę.

-Dopiero co widziałem Bediuzzamana na targu! Dlaczego wypuściliście go z więzienia?

-Nie, proszę pana, Bediuzzaman jest w swojej celi - odpowiedział naczelnik. - Zaprawdę, jest on przetrzymywany w pojedynczej celi. Jeśli pan sobie życzy, może pan tu przyjść i sam zobaczyć.

Kiedy to sprawdzono, w niewyjaśniony sposób zastano Bediuzzamana w jego celi. Ta historia stała się znana w całym sądownictwie, a zdumieni sędziowie wołali jeden do drugiego: "Nie mamy pojęcia, jak to rozumieć!" .

{(*): Inne bardzo podobne zdarzenie miało miejsce w więzieniu w Denizli. Dwa lub trzy razy ludzie widzieli Nauczyciela w różnych meczetach na porannej modlitwie. Po usłyszeniu o tym prokurator zakipiał gniewem i zadzwonił do naczelnika więzienia, mówiąc: "Uwolnił pan Bediuzzamana, aby mógł udać się do meczetu na poranną modlitwę". Po przeprowadzeniu dochodzenia zostało dowiedzione, że Nauczyciel nigdy nie został zwolniony z więzienia.

Przy innej okazji, w pewien piątek w więzieniu Eskisehir, naczelnik więzienia i jego zastępca usłyszeli, że ktoś ich woła. Naczelnik ujrzał, że był to przebywający w swej celi Bediuzzaman, który powiedział: "Muszę być dzisiaj w Meczecie Ak". Naczelnik odpowiedział kpiąco: "Tak jest, wasza wielmożność" i odszedł do swego pokoju, myśląc: "Zdaje się, że ów hodża zapomniał, iż jest zamknięty w więzieniu". W południe przeszedł się do celi Saida Nursiego, zamierzając przeprosić za swoje kpiny i wyjaśnić, że Bediuzzamanowi nie jest dozwolone, by udał się on do Meczetu Ak. Zajrzał do celi i ujrzał, że Bediuzzamana tam nie ma! Natychmiast wezwał uzbrojonych strażników i powiedział: "Said Nursi był tu zamknięty przez cały czas, a drzwi wciąż są zamknięte!" Pamiętając o prośbie Bediuzzamana, naczelnik popędził do meczetu, gdzie zobaczył, że Bediuzzaman modli się w meczecie, stojąc po prawej stronie w pierwszym rzędzie. Kiedy modlitwa dobiegła końca, naczelnik uświadomił sobie, że Bediuzzamana nie ma już na tamtym miejscu. Pobiegł z powrotem do więzienia i w całkowitym zadziwieniu znalazł tam Bediuzzamana, mówiącego "Allahu Akbar" i wykonującego w modlitwie pokłon do ziemi. (Relację o owym wydarzeniu przekazał osobiście ówczesny naczelnik więzienia).}

* * *

WYBÓR MÓW OBROŃCZYCH BEDIUZZAMANA

Z SĄDU W ESKISEHIR (1935 R.)

W sądzie w Eskisehir stwierdzono, że Bediuzzaman Said Nursi nie był zaangażowany w jakiegokolwiek rodzaju działalność polityczną, a faktycznie został oskarżony z powodu komentarza do pewnego wersetu koranicznego. W żadnym sądzie na świecie nie było nigdy wcześniej takiego przypadku, żeby interpretator - ar. mufassir- został ukarany z powodu dokonania interpretacji. Z całą pewnością stanowiło to błąd w rozumieniu prawa.

FRAGMENTY MOWY OBROŃCZEJ

Panowie sędziowie, do was mówię! Aresztowano mnie, oskarżając o cztery lub pięć kwestii.

Kwestia Pierwsza:Przedstawiono nas tak, jakbyśmy zamierzali podjąć działania, które mogą zagrozić bezpieczeństwu publicznemu poprzez planowanie reakcji politycznej i wykorzystywanie religii jako narzędzia.

Odpowiedź: Po pierwsze,możliwość to jedno, a rzeczywistość to coś zupełnie innego. Jest możliwym, by każdy człowiek miał dopuścić się wielu morderstw. Czyż owe możliwości popełnienia morderstw mogłyby kiedykolwiek stać się podstawami dla wysunięcia oskarżenia? Jest możliwym, by każda zapałka miała spalić dom. Czyż jest słusznym zniszczenie wszystkich zapałek z powodu możliwości takiego pożaru?

Po drugie:Niech Bóg uchroni!, niech Bóg uchroni po sto tysięcy razy! Nauki wiary, którymi się zajmujemy, nie mogą być narzędziem czegokolwiek innego prócz zadowolenia Boga. Tak, jak słońce nie krąży wokół księżyca ani nie jest od niego zależne, tak wiara (ar. iman),ów świetlisty i święty klucz do wiecznej szczęśliwości i słońce życia ostatecznego, nie może krążyć wokół życia społecznego ani być wykorzystywaną jako jego narzędzie. Zaiste, nie ma uniwersalnej kwestii,

która byłaby bardziej znaczącą niż tajemnica wiary, będąca zagadką stworzenia tego kosmosu i najwspanialszą kwestią wszechświata; nie ma takiej kwestii, której narzędziem mogłaby stać się tajemnica wiary.

Panowie sędziowie! Gdyby owe męczarnie i uwięzienie mojej osoby odnosiły się jedynie do mojego osobistego i doczesnego życia, bądźcie pewni, że zachowałbym milczenie, jak zachowywałem je przez ostatnie dziesięć lat. Jednak jako że aresztowanie mnie odnosi się do życia wiecznego tak wielu ludzi i do Traktatów Światła, które są tafsirem odsłaniającym wielki talizman wszechświata, zatem nawet gdybym miał sto głów, a każdego dnia byłaby ścinana jedna z nich, nie wyrzekłbym się owej potężnej tajemnicy. Nawet jeśli zostanę wybawiony z waszej niewoli, z pewnością nie mogę umknąć szponom wyznaczonej godziny śmierci. Jestem już stary i stoję u drzwi grobu. Jest oczywistym, że Traktaty Światła (będąc interpretatorem Koranu) ukazują wspaniałe odkrycie Wszechmądrego Koranu, który jest odkrywcą owego wielkiego talizmanu wszechświata. Spośród setek kwestii owego talizmanu spójrzcie jedynie na to, jak Traktaty Światła rozwiązują tajemnicę wiary związaną z wyznaczoną godziną śmierci i z grobem, do którego każdy z pewnością zstąpi.

Czyż człowiek, który wierzy w wyznaczoną godzinę śmierci, może uważać wielkie sprawy polityki tego świata za na tyle ważniejsze, by uczynił ową tajemnicę narzędziem tych spraw doczesnych? Jako że godzina śmierci jest nieznana, a śmierć może przybyć w każdej chwili, by ściąć głowę człowiekowi, wyznaczona godzina śmierci jest albo wieczną egzekucją, albo też otrzymaniem dokumentów zezwalających na wysłanie człowieka do świata daleko piękniejszego niż ten świat. Drzwi grobu, które nigdy się nie zamykają, są albo drzwiami otwierającymi się na jamę nicości i wiecznego mroku, albo drzwiami do świata bardziej świetlistego i bardziej trwałego niż ten świat.

Oto, jak dzięki świętemu blaskowi Koranu Traktaty Światła ukazują z pewnością równą tej, z jaką dwa plus dwa daje cztery, że istnieje rozwiązanie umożliwiające przekształcenie wyznaczonej godziny śmierci z wiecznej egzekucji w dokument uwalniający od obowiązków, a także uczynienie jej narzędziem przekształcenia grobu z jamy nieskończonej nicości w drzwi wiodące do wspaniale upiększonych ogrodów. Nawet gdyby należały do mnie całe bogactwo i władza tego świata, bez wahania poświęciłbym je dla znalezienia owego rozwiązania. Zaiste, poświęciłby je każdy, kto tylko jest prawdziwie inteligentny (...).

Szanowni panowie! Jakiego rodzaju umysł postrzegałby Traktaty Światła, które odsłoniły prawdę i są objaśnieniem setek takich kwestii

wiary, tak, jakby były one szkodliwymi dokumentami, jakby były one - niech Bóg uchroni po sto tysięcy razy! - zjadliwymi księgami, będącymi narzędziem prądów politycznych? Jakiegoż rodzaju uczciwość i jakiego rodzaju prawo mogłyby na to zezwolić? Czyż myślicie, że przyszłe pokolenia, ludzie prawdziwej przyszłości życia ostatecznego i Wszechmądry, Któremu należy się chwała (Al-Hakim Zu'l-Dżalal) nie pociągną do rozliczenia tych, którzy to spowodowali? Ponadto jeśli chodzi o obowiązek sprawowania rządów, to od tych, którzy rządzą pobożnymi ze swej natury ludźmi tego świętego narodu, wymaga się, aby sprzyjali pobożności i do niej zachęcali. Jako że świecka Republika wedle jej własnych zasad pozostaje bezstronna, a wedle tych samych zasad nie wtrąca się do spraw ateistów, zatem z pewnością jest również koniecznym, aby nie ingerowała także w sprawy ludzi pobożnych.

Po trzecie:Dwanaście lat temu, doceniając mą walkę przeciwko Brytyjczykom, podjętą poprzez moją księgę zatytułowaną Sześć Kroków(tur. Hutuvat-i Sitte),przywódcy rządu zaprosili mnie do Ankary. Udałem się tam i zobaczyłem, że ich poglądy nie pasują do mego starzejącego się usposobienia.

-Pracuj wraz z nami - zaproponowali mi.

-Nowy Said chce pracować na rzecz życia ostatecznego - odpowiedziałem im. - Nie może on pracować wraz z wami, lecz nie będzie również wtrącał się do waszych spraw.

Zaiste, nie wtrącałem się do ich spraw i nie miałem żadnego udziału w działaniach tych, którzy się wtrącali, ponieważ geniusz wojskowy [1], który mógłby zostać wykorzystany dla podtrzymania tradycji tego muzułmańskiego narodu, na nieszczęście został wykorzystany jako narzędzie i zwrócił się przeciwko tradycji islamu. Tak, pojąłem geniusz przywódców z Ankary, a szczególnie prezydenta, i powiedziałem: "Nie jest dozwolonym wzbudzanie podejrzeń owego geniuszu i zwracanie go przeciwko muzułmańskim tradycjom". Z tego powodu z całych moich sił wycofałem się z tego świata i nie wtrącałem się do jego spraw. Wycofałem się z polityki na trzynaście lat. Zaprawdę, z wyjątkiem jednego lub dwóch spośród ostatnich dwudziestu świąt spędziłem ten czas w odosobnieniu w mym pokoju, jakbym był więźniem, aby nikt nie przypuszczał, że wtrącam się do spraw polityki.

Fakty, które dowodzą tego, iż nigdy nie wtrącałem się do spraw rządu ani nie pragnąłem mieszać się do nich, są następujące:

Dowód pierwszy:Moi przyjaciele, którzy mnie znają, zarówno ci z wioski Barla, w której mieszkałem przez dziewięć lat, jak i z Isparty,

w której żyłem przez dziewięć miesięcy, bardzo dobrze wiedzą, że przez trzynaście lat nie przeczytałem nawet jednej z gazet, będących rzecznikami polityki. Jedynie wtedy, gdy przebywałem w areszcie w Isparcie, niechętnie wysłuchałem artykułu atakującego uczniów Światła, który został napisany przez pewnego dziennikarza w stylu ukazującym ateizm.

Dowód drugi:Byłem przetrzymywany w prowincji Isparta przez dziewięć lat. Faktem jest, że wśród wszystkich wstrząsów tego świata nie można znaleźć nawet najmniejszego znaku lub najbardziej delikatnej wskazówki, które sugerowałyby mój zamiar ingerowania w sprawy polityki.

Dowód trzeci:Bez jakiegokolwiek ostrzeżenia dokonano nagłego nalotu na moje mieszkanie i skrupulatnie je przeszukano. Skonfiskowano moje najbardziej osobiste listy i księgi z dziesięciu lat. Faktem jest, że urząd gubernatora i departament policji otwarcie przyznały, że w moich księgach nie znaleziono żadnej kwestii odnoszącej się do jakiegokolwiek ingerowania w politykę rządu. Gdyby istniał taki zamiar, to czyż jest możliwym, by człowiek taki jak ja, niesłusznie skazany na wygnanie, poddany torturom, uciskowi, nadzorowi i bezlitosnym prześladowaniom, nie ujawnił go w swych najbardziej poufnych dokumentach nie z dziesięciu lat, lecz z choćby dziesięciu miesięcy; by nie znaleziono przynajmniej dziesięciu kwestii, którymi wymachiwałby on przed twarzami tyranów?

Gdyby zostało powiedziane: "Jednak ponad dwadzieścia razy zostałeś przyłapany na tym, że wysyłasz listy", odpowiedziałbym: "Te listy zostały spisane przez ostatnich kilka lat. Czyż jest przesadnym wysłanie do dziesięciu przyjaciół w ciągu dziesięciu lat dziesięciu, dwudziestu czy nawet stu listów? Jako że istnieje wolność korespondencji, a zawartość owych listów nie dotyczyła spraw waszego świata, nawet gdyby był to tysiąc listów, ich wysłanie wciąż nie stanowiłoby przestępstwa".

Dowód czwarty:We wszystkich moich księgach możecie ujrzeć to, co sami pojęliście - że nie mają one nic wspólnego z polityką. Ze wszystkich sił zwrócone są one ku wierze, Koranowi i życiu ostatecznemu. Jedynie w dwóch lub trzech traktatach stary Said przerwał milczenie, będąc zagniewanym z powodu bezlitosnych męczarni, jakie zadawali mu niektórzy urzędnicy. Będąc jednak dalekimi od brania za swój cel rządu, owe traktaty były skierowane do tych urzędników, którzy nadużywali swego stanowiska. Po tym, jak został poddany tak wielu niesprawiedliwościom,

Said wybrałby raczej wyrażenie swych skarg na piśmie, niemniej jednak nigdy nie zezwoliłem na opublikowanie owego jednego czy dwóch traktatów, oznaczając je jako poufne. Były one ograniczone jedynie do moich wybranych przyjaciół. Rząd spogląda na to, co ma w rękach, i powinien zwrócić uwagę jedynie na to, co jest widoczne, zaś nie ma prawa zaglądać do serca ani do spraw prywatnych i osobistych, jako że każdy w swym sercu i we własnym domu może czynić, co mu się podoba, również krytykować rządzących i wyrażać dezaprobatę wobec nich.

Na przykład siedem lat temu - zanim zostało wprowadzone nowe wezwanie do modlitwy (tj. azan wykonywany po turecku - uz. red. tur.) - został spisany krótki traktat w odpowiedzi dla pewnych urzędników, którzy starali się ingerować w sprawy mego nakrycia głowy i w moje osobiste akty czci, wykonywane wedle szkoły Imama Szafi'iego. Później, po tym, jak zostało wprowadzone nowe wezwanie do modlitwy, uznałem ów traktat za poufny i zabroniłem rozpowszechniania go.

Na przykład kiedy byłem członkiem Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye, spisałem odpowiedź na twierdzenia Europejczyków, sprzeciwiających się wersetowi dotyczącemu zasłaniania ciała przez kobiety. Aby owa odpowiedź nie stała w sprzeczności z później wprowadzonymi prawami, rok temu ukryłem ów krótki traktat mówiący o zasłanianiu ciała przez kobiety. Wyciągnięty spośród moich spisanych dawno temu traktatów i zapisany jako jedna z kwestii Błysku Siedemnastego, został on później nazwany Błyskiem Dwudziestym Czwartym. W jakiś sposób został on rozesłany tu i tam, co było błędem. Ponadto ów traktat jest naukową odpowiedzią, która zmusza do milczenia tak zwanych ludzi cywilizowanych, sprzeciwiających się wersetowi Koranu. W czasach Republiki z pewnością nie można ograniczać wolności nauki.

Dowód Piąty:Faktem jest, że nie poprosiłem o dokumenty zwalniające mnie (z zesłania - uz. red. pol.) i wybrałem życie na wsi, w odosobnieniu trwającym dziewięć lat. Moim pragnieniem było wycofanie się z życie społecznego i z polityki; faktem jest również, że cierpliwie znosiłem wszystkie męczarnie, jakie mi zadano, aby uniknąć okazania jakiejkolwiek ingerencji w sprawy polityki. Gdybym poprosił o dokumenty zwalniające mnie z zesłania, mógłbym być w Stambule, a nie w Barli. Być może powodem stojącym za bezlitosnym zesłaniem mnie jest uraza pewnych urzędników rządu lub też fakt, że odmówiłem złożenia prośby o owe dokumenty, co ukazało ich niekompetencję, a to z kolei uraziło gubernatora Isparty i wyrządziło szkodę jego dumie. Ci ludzie uczynili zatem górę z kretowiska, sprawiając, że minister spraw wewnętrznych stał się wobec mnie podejrzliwy.

Podsumowując:Wszyscy moi przyjaciele, którzy mieli kontakt ze mną, będą wiedzieli, że nie mówiąc już o wtrącaniu się do spraw polityki czy podjęciu jakichkolwiek działań politycznych, takie postępowanie jest sprzeczne i niezgodne z moimi podstawowymi zasadami, z moim stanem duchowym i z moją uświęconą służbą wierze. Nie mogę zajmować się takimi działaniami. Dano mi światło, a nie tęgi kij polityki.

Jedna z mądrości ukrytych za tą sytuacją jest następująca:Aby ci, którzy zajęli się służbą publiczną i którzy tęsknią do prawd wiary, nie spoglądali na owe prawdy krytycznie i nie zostali ich pozbawieni, Wszechmocny Bóg dał mi pragnienie wycofania się z polityki i obrzydzenie do niej.

(...)

Dochodzenie objęło nieżyjącego już majora Asim-beja. Wiedząc, że jeśli powie prawdę, jego Nauczyciela spotka szkoda, lecz jeśli skłamie, ucierpi na tym jego honor wojskowego, powiedział on: "O, Panie mój, ja Rabb,odbierz mi życie". Dziesięć minut później jego dusza odeszła. Stał się męczennikiem prawości i ofiarą szpetnych błędów popełnionych przez tych, którzy niesłusznie posądzają ludzi pochwalających dobre uczynki i pomagających w ich spełnianiu, czego żadne prawo na ziemi nie może uważać za błąd.

Tak, każdy, kto tylko w całości otrzymał lekcje Traktatów Światła, przywita wyznaczoną godzinę śmierci jak dokumenty zwalniające go z obowiązków, a pijąc słodki nektar śmierci z taką łatwością, jakby pił wodę, będzie czerpał z tego przyjemność. Gdybym nie zważał na smutek moich braci, których pozostawię, ja również, jak mój szlachetny przyjaciel Asimbej, poprosiłbym: "O, Panie mój, ja Rabb,odbierz mi życie". Nie dbam o to.

Spośród oskarżeń, jakie wysunięto przeciwko mnie [2]:

Kwestia Trzecia:Rozpowszechnianie Traktatów Światła bez oficjalnego zezwolenia, a także umacnianie przez Traktaty uczuć religijnych, w przyszłości mogłyby przynieść ograniczenia dla zasad wolności, a to poprzez naruszenie bezpieczeństwa publicznego.

Odpowiedź:Traktaty Światła są światłem, a światło nie może wyrządzić szkody. Odrzuciły one tęgi kij polityki trzynaście lat temu. Ustaliły one uświęcone prawdy, które są kamieniami węgielnymi życia tego kraju i tego narodu. Mogę wezwać wszystkich tych, którzy przeczytali ich poszczególne części, by zaświadczyli, że przyniosły one korzyść ponad dziewięćdziesięciu dziewięciu procentom owego świętego narodu, nie

wyrządzając żadnej szkody. Rzucam wyzwanie każdemu, kto wystąpi i powie: "Doznałem szkody z winy Traktatów Światła".

Po drugie:Nie posiadam prasy drukarskiej ani też nie mam do dyspozycji wielu spisujących, a sam nie posiadam ładnego charakteru pisma. Jestem tylko na pół piśmienny, a z moją ułomną zdolnością pisania mogę zapisać jedynie jedną stronę w ciągu godziny. Ludzie tacy jak nieżyjący Asim-bej z ich cudownym charakterem pisma zwykli dopomagać mi w spisywaniu moich wspomnień. Spisali oni wspomnienia z mych smutnych dni odosobnienia. Niektórzy ludzie odkryli, iż owo światło wiary jest doskonałym remedium na ich własne problemy, i kontynuowali czytanie tych wspomnień. Ujrzeli oni z pewnością równą prawdzie (ar. haqqa-l jaqin),że były one doskonałym lekarstwem dla ich życia wiecznego i postanowili sporządzić ich kopie na własny użytek.

Spis traktatów, który macie w swym posiadaniu i który zbadaliście, ukazuje, iż każdy traktat i każda część Traktatów Światła są komentarzem (ar. tafsir)mówiącym o prawdach wersetów koranicznych. Dostarczają one komentarza szczególnie w kwestiach filarów wiary, a czynią to z taką jasnością, że niweczy to plany i obraca w ruinę fundamenty wymierzonych przeciwko Koranowi ataków europejskich filozofów, które planowano od tysiąca lat. Obecnie macie w swoim posiadaniu Nadzieję Jedenastą Traktatu dla ludzi starszych.Ujrzycie tam jeden spośród tysięcy dowodów wiary i jedności Jedynego Boga. Możecie sięgnąć do owej Nadziei, jakby była ona próbką Traktatów, i skrupulatnie ją zbadać, aby pojąć, czy moje twierdzenie jest prawdą, czy fałszem.

Jestem przekonany, że każdy może uczciwie zbadać Traktaty Światła poprzez takie ich próbki, jakimi są Traktat o oszczędności, Przesłanie dla chorychz jego dwudziestoma pięcioma Lekarstwami, a także Nadzieja Trzynasta, która jest pocieszeniem wiary dla ludzi starszych. Docenią oni, jak wartościowym skarbcem bogactwa jest owa Nadzieja, jakim lekarstwem i źródłem światła są owe traktaty dla wspólnot ludzi biednych, chorych i starszych, którzy stanowią ponad pięćdziesiąt procent tego świętego narodu.

Ponadto aby pomóc w waszym dochodzeniu, powiem, co następuje: Spis traktatów jest streszczeniem mych pism z dwudziestu lat. Początki niektórych części owych traktatów są datowane na dawne dni czasu, który spędziłem w Daru'l-Hikmet. Numeracja traktatów w spisie nie odzwierciedla porządku chronologicznego. Na przykład Słowo Dwudzieste Drugie zostało spisane przed Słowem Pierwszym, a List Dwudziesty Drugi został spisany przed Listem Pierwszym. Istnieje wiele takich przykładów.

Po trzecie:Księgi Traktatów Światła, które zawierają naukę wiary, ustanawiają bezpieczeństwo i porządek i chronią je. Zaiste, będąc daleką od stwarzania zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego, wiara jest początkiem i źródłem pięknego charakteru oraz dobrych cech, a także chroni je. To brak wiary poprzez swój zły charakter zakłóca publiczny porządek.

Wiedzcie, że jakieś dwadzieścia czy trzydzieści lat temu przeczytałem w gazecie, co powiedział brytyjski minister do spraw kolonii: "Dopóki ten Koran znajduje się w rękach muzułmanów, nigdy prawdziwie nad nimi nie zapanujemy. Musimy pracować nad tym, aby obalić Koran i pozbyć się go". To słowa owego upartego niewiernego były tym, co sprawiło, że przez ostatnie trzydzieści lat zwracałem uwagę najpierw na filozofów Europy, a dopiero później na własną duszę. To przeciwko nim walczę. Nie przyglądam się sprawom w kraju, a niedociągnięcia wewnętrzne przypisuję temu, iż wynikają one z błędów i zepsucia Europy. To z powodu europejskich filozofów jestem rozwścieczony i to oni są moim celem. Al-hamdu li-llahza to, że Traktaty Światła roztrzaskały wymysły owych upartych niewiernych i całkowicie uciszyły filozofów naturalizmu.

Nie ma żadnego rządu na ziemi, niezależnie od tego, jaki przybrałby on kształt czy formę, który zabraniałby świętych owoców i niezachwianego majątku duchowej siły własnego kraju, który posunąłby się do uwięzienia ludzi propagujących owe owoce. Wolność dana duchownym w Europie ukazuje, że żadne prawo nie może ingerować w sprawy tych, którzy przecinają więzi łączące ich z tych światem i osobiście pracują na rzecz swego życia ostatecznego.

Podsumowując:Jestem zdania, że jeśli chodzi o samotnika takiego jak ja, skazanego na dziesięć lat zesłania, któremu zakazano utrzymywania wszelkich relacji społecznych i prowadzenia korespondencji, żadne prawo na ziemi nie może zabronić mu spisywania jego przemyśleń dotyczących wiedzy o wierze, która jest kluczem do wiecznego szczęścia. Fakt, że żaden uczony nigdy nie skrytykował owych przemyśleń, dowodzi tego, iż są one całkowitą i czystą prawdą.

Jeśli zaś chodzi o argumenty użyte do tego, by oskarżyć mnie i skazać na zesłanie...

Kwestia Czwartadotyczy tego, iż przekazano, że dawałem lekcje w tarice (wspólnocie sufickiej), co jest zakazane przez państwo.

Odpowiedź: Po pierwsze,wszystkie moje księgi, które macie w swym posiadaniu, zaświadczają, iż jestem zajęty wyłącznie prawdami wiary (ar. iman).Ponadto w licznych traktatach napisałem, że: "Nie jest to epoka tariki, lecz raczej epoka ratowania wiary. Do Raju wkroczyło wielu ludzi

nie należących do żadnej tariki, lecz nie wszedł do Raju nikt, kto nie ma wiary. Z tego powodu ta epoka jest epoką pracy na rzecz ocalenia wiary".

Po drugie:Przebywałem w prowincji Isparta przez ostatnie dziesięć lat. Wzywam was, byście znaleźli kogokolwiek, kto stwierdzi: "Bediuzzaman dawał mi lekcje w tarice". Tak, jako nauczyciel dawałem wybranym spośród moich braci w życiu ostatecznym lekcje z dziedziny nauki o wierze i jej wzniosłych prawdach, jednak nie jest to nauczanie w tarice, lecz raczej studiowanie prawdy.

Trzymam się szkoły szafi'ickiej, więc mój tasbihpo modlitwie różni się nieco od tasbihwedle szkoły hanafickiej. Ponadto nie przyjmując gości między modlitwami po zachodzie słońca (ar. maghrib)i wieczorną (ar. 'isza),a także przed modlitwą poranną (ar. fadżr),skupiam się na czytaniu wersetów Koranu i na proszeniu o przebaczenie moich grzechów. Zakładam, że żadne prawo na ziemi nie może tego zabronić.

W odniesieniu do sprawy tariki zostałem zapytany przez rząd i urzędników sądowych: "Z czego żyjesz?"

Odpowiedź:Jak poświadczyli to ludzie z Barli, żyję dzięki nadzwyczajnej obfitości (ar. baraka[3] ) biorącej początek z oszczędności oraz dzięki skarbcowi, jaki znajduje się w całkowitym zadowoleniu z tego, co się posiada. Przyjaciele, którzy pozostawali w kontakcie ze mną, wiedzą, że przez większość dni utrzymywałem się za bardzo niewielką kwotę - sto par dziennie [4], a czasami nawet mniej. Zaprawdę, przez siedem lat wystarczyło mi siedem banknotów, które wydałem na buty i ubranie.

Zaprawdę, jak zaświadczy o tym moja biografia, którą macie przed sobą, przez całe życie odrzucałem podarki ludzi i jałmużnę; odrzucałem nawet prezenty mych najbardziej wiernych przyjaciół kosztem urażenia ich. Jeśli byłem zobowiązany do przyjęcia prezentu, to moi przyjaciele, którzy mi służyli, zaświadczyli, iż przyjmowałem owe prezenty jedynie pod warunkiem, że w zamian dam coś o podobnej wartości.

Większość wynagrodzenia, jakie otrzymałem w Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye, wydałem na publikowanie ksiąg, które napisałem; zachowałem jedynie małą część owych pieniędzy, aby udać się na pielgrzymkę (ar. hadżdż).Błogosławieństwo, jakie dają zadowolenie i oszczędność, sprawiło, że ta niewielka kwota wystarczyła mi na dziesięć lat i nie musiałem w żaden sposób błagać o wsparcie. Niewielka część owych pieniędzy pozostała mi do tej pory.

Panowie sędziowie! Ważnym jest, byście nie czuli się znużeni słuchaniem mojego oświadczenia. W raportach wymieniono dwadzieścia do trzydziestu

ksiąg, które stały się przyczyną mojego zesłania. Jako odpowiedź na tak długi akt oskarżenia, to oświadczenie zaiste można uznać za krótkie. Jak wycofałem się z polityki tego świata na ostatnie trzynaście lat, tak nie jestem zaznajomiony z prawem. Co więcej, moja biografia zaświadczy, że nigdy nie zniżałem się do tego, by kłamać w obronie własnej. Wyraziłem prawdę w owej kwestii taką, jaka jest. Ponieważ możecie użyć swego sumienia i jesteście świadomi uczciwego i bezstronnego stosowania prawa, możecie teraz wydać wyrok w mojej sprawie.

Wiedzcie również, że z powodu podejrzeń i niekompetencji pewnych urzędników dochodzenie w mojej sprawie prowadzono, patrząc przez lornetkę, która kretowisko ukazała jako górę. Podając usprawiedliwienia, jakie wilk mógłby dawać owcom, lub też postępując z intencją osiągnięcia wysokiej rangi czy łask rządu, planują oni przygotować pole dla wprowadzenia nowych praw dotyczących wolności. Mamy nadzieję, iż możecie wykazać, że wielkie jak góra podejrzenia oskarżenia to tylko kretowisko, to jest, że spojrzycie na nie, odwracając ową lornetkę.

Będę domagał się również tego, by zwrócono mi moje księgi, które zostały mi skonfiskowane, a dla mnie są warte więcej niż tysiąc lir. Znaczną część owych ksiąg dwanaście lat temu przyjęto do Biblioteki w Ankarze, a wyrazy uznania i podziękowania dyrektora biblioteki przekazano w gazetach.

Na mocy decyzji komisji sędziowskiej, która zadecyduje o moim losie, chciałbym przekazać kopię tego oświadczenia oskarżycielowi publicznemu i wytoczyć sprawę tym, którzy stali się przyczyną strat, jakie poniosłem. Proszę również, by kopie (oświadczenia - uz. red. pol.) zostały wysłane do ministra spraw wewnętrznych i do członków Parlamentu.

* * *

SUPLEMENT PIERWSZY DO POWYŻSZEJ MOWY OBROŃCZEJ

Oto, co przedstawiam człowiekowi, który mnie przesłuchiwał, a także komisji sędziowskiej! Po pierwsze, dodaję trzy kwestie do mojego wcześniejszego oświadczenia.

Kwestia Pierwsza:

Celowo, aby sfabrykować oskarżenie z niczego, uparcie pytają mnie: "Skąd pochodzą fundusze na utworzenie takiej organizacji?", sugerując,

że istnieje jakieś stowarzyszenie. Ludzie zadający to pytanie sprawiają wrażenie żywiących wobec nas ukrytą wrogość, co pozostawia nas zaskoczonych i całkowicie oszołomionych.

Odpowiedź:Przede wszystkim pytam tych, którzy zadają to pytanie: Jakie istnieją dokumenty lub dowody, które sugerują istnienie takiej organizacji politycznej? Jakiż znaleźliście dowód i świadectwo finansowania organizacji, której istnienie tak uparcie zakładacie?

Przez ostatnie dziesięć lat byłem przetrzymywany w prowincji Isparta pod skrajnym nadzorem. Zwykle w ciągu dziesięciu dni widywałem się jedynie z jednym lub dwoma pomocnikami i jednym lub dwoma podróżnymi. Byłem samotny, obcy, wyczerpany światem. Czułem krańcowy wstręt do polityki i wielokrotnie doświadczyłem tego, jak szkodliwe i idące na próżno były - na przekór ich celom - sprzeciwy polityczne. Reakcja na nie uczyniła je bezsilnymi. W najbardziej przełomowej chwili, kiedy przebywałem wśród mego ludu i tysięcy przyjaciół, odrzuciłem taką możliwość i nie wziąłem udziału w jakimkolwiek ruchu politycznym. Największą zbrodnią jest dla mnie wyrządzenie szkody uświęconej służbie potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi)i uczynienie jej celem wrogości polityków, co nie jest w żaden sposób dozwolone. Uciekam zatem przed polityką, jakbym uciekał przed diabłem. Przez dziesięć lat przyjmowałem za swą zasadę słowa:

اَعُوذُ بِاللّٰهِ مِنَ الشَّيْطَانِ وَ السِّيَاسَةِ

Szukam ucieczki u Boga przed Szatanem i polityką!Jako człowiek wybuchowy, który bez strachu wyjawia swe sekrety, odkryłem, że największym podstępem jest wyrzeczenie się podstępu jako takiego. Nie dałem krytycznym i wścibskim urzędnikom całej prowincji Isparta żadnych wskazówek mojego zaangażowania się w działalność polityczną. Każdy, kto tylko posiada rozsądek i świadomość, z niesmakiem odniesie się do oszczerstw tych, którzy mówią: "Istnieje taka organizacja, a ty knujesz spiski natury politycznej". Nie tylko ja sam, lecz również prowincja Isparta i wszyscy, którzy mnie znają, zaiste, wszyscy ludzie posiadający inteligencję i świadomość odpowiedzieliby na to: "Oskarżacie go jedynie z powodu własnych złośliwych planów".

Po drugie: Naszą sprawą jest wiara (ar. iman).Dzięki braterstwu islamu ustanowiliśmy braterstwo w tym kraju i wśród dziewięć dziesięciu dziewięciu procent ludzi Isparty, tymczasem stowarzyszenie polityczne jest sojuszem mniejszości będącej częścią większości.Dziewięćdziesięciu dziewięciu ludzi nie może stać się stowarzyszeniem wymierzonym przeciwko jednemu człowiekowi, chyba

że ów człowiek jest nadzwyczaj niesprawiedliwym ateistą, że wyobraża sobie, iż - niech Bóg uchroni! - wszyscy są ateistami takimi jak on i rozpowszechnia takie kłamstwa, by znieważyć ten błogosławiony i pobożny naród.

Po trzecie:Człowiek taki jak ja żywi żarliwą miłość i uznanie dla narodu tureckiego przez wzgląd na to, że ów naród jako chorąży Koranu ukazuje chwałę Koranu, a przez sześćset lat rzucał wyzwanie całemu światu. Tysiąc Turków zaświadczyłby, że poprzez swe działania przysłużyłem się temu narodowi bardziej niż tysiąc tureckich patriotów. Wybrałem pozostanie w odosobnieniu, przedkładając dwudziestu lub trzydziestu wartościowych młodych ludzi z Turcji nad trzydzieści tysięcy mych rodaków, którzy nie odprawiają modlitwy. Poprzez moją uczciwość jako nauczyciela chroniłem dostojeństwo wiedzy i dostarczałem jasnych lekcji w temacie prawd wiary. Jakże mogłoby być szkodliwym utrzymywanie przez takiego człowieka pobożnych więzi ze stoma tysiącami jego uczniów, jedynie przez wzgląd na wiarę, prawdę i życie ostateczne, na przestrzeni dziesięciu, dwudziestu lub trzydziestu lat; jak mogłoby być szkodliwym przyjęcie ich jako braci w życiu ostatecznym? Czyż ludzie uczciwości i sumienia mogliby w ogóle zezwolić na krytykowanie takich ludzi? Czyż można postrzegać ich jako stowarzyszenie polityczne?

Po czwarte:Zadawanie człowiekowi, który przez ostatnie dziesięć lat obywał się setką banknotów, któremu przez ten czas starczało czterdzieści monet (tj. par - uz. red. tur.) dziennie, który przez siedem lat nosił ten sam płaszcz, mający siedemdziesiąt łat, pytania: "Skąd bierzesz fundusze na życie i na założenie tej organizacji?" ukazuje każdemu, kto tylko ma świadomość, jak niesprawiedliwi są ludzie, którzy zakładają takie rzeczy.

Kwestia Druga:Poprzez przywoływanie powstania z Menemen [5] zaszczepiono w ludziach strach, a w celu usprawiedliwienia nowych praw siłą przewieziono mnie z Barli do Isparty, aby zwieść rząd. Planem tych ludzi było "zapewnienie szybkiego wprowadzenia nowych praw". Po tym, jak ujrzeli, że nie dałbym się wykorzystać jako narzędzie takiego zepsucia i nie żywię żadnej skłonności do tak nieszczęsnych działań, zmienili oni swe plany. Wykorzystując mą sztuczną sławę, której nigdy nie lubiłem, uknuli oni podejrzany spisek będący imitacją niezgodnego z prawem buntu w Menemen, czyniąc to w sposób, który całkowicie nas oszołomił. Wyrządzili wielką krzywdę wielu ludziom tego narodu, którzy zostali niesłusznie uwięzieni, rządowi i całemu narodowi. Kiedy ich kłamstwa zostały ukazane, znaleźli oni wymówki tego rodzaju, jakie wilk mógłby przedstawić kozie, aby zdezorientować urzędników sądownictwa.

Korzystając z mego prawa do ochrony tego narodu, napominam urzędników sądownictwa, aby zachowali w tej sprawie największą uwagę i ostrożność. Ludzie, którzy starali się zasłużyć na łaski pewnych urzędników rządowych poprzez oszustwo, sfabrykowali pomniejszy incydent, wykorzystując fałszywy pretekst stowarzyszenia politycznego, prowokując naiwnych, niewinnych i bezradnych ludzi. Teraz ukazują owo kretowisko jako górę, wprowadzając w błąd rząd. Uciskają wielu niewinnych ludzi, wyrządzając wielką szkodę temu narodowi, a winą za to niesłusznie obciążają kogoś innego. To oni powinni zostać oskarżeni przez prawo! Nasza sprawa przedstawia się dokładnie tak, jak ją przedstawiłem.

Kwestia Trzecia: Sądy należą do kręgów rządowych i to one najbardziej potrzebują zachowania swej niezależności oraz obiektywnego i beznamiętnego poglądu, bez ulegania jakimkolwiek wpływom zewnętrznym.Zdając się na całkowitą sprawiedliwość sądu, pragnę skorzystać z prawa do obrony mojej wolności.

W sądach zawsze pojawiają się sprawy dotyczące majątku i morderstw. Gdyby sędzia wyraził własną wściekłość i podjął decyzję o straceniu mordercy, uczyniłoby to mordercą samego sędziego. Jeśli wszyscy urzędnicy sądowi nie są zabezpieczeni przed wpływami z zewnątrz i wolni od takich wpływów, ryzykują popełnienie straszliwego grzechu pod pozorem wymierzania sprawiedliwości.

Co więcej, nawet mordercy, pustelnicy i przeciwnicy (rządu - uz. red. pol.) mają swoje prawa i będą dochodzić swoich praw, poszukując obiektywnej mediacji. Chociaż w mym oświadczeniu zarówno tutaj, jak i w Isparcie, moje imię zostało zapisane jako "Said Nursi", przy każdej okazji będą mówić o mnie "Said Kurdi" lub "ten Kurd". Owo wyrażenie jest używane przeciwko mnie i wyrządza szkodę istocie sprawiedliwości, zamieniając ją w ucisk. W ten sposób narzuca się stronnicze poglądy tam, gdzie chodzi o wymierzenie sprawiedliwości. W ten sposób ci ludzie starają się wzburzyć narodowy temperament moich braci w życiu ostatecznym, jak również wpłynąć na wysoki sąd wbrew jego prawdziwej naturze.

Wydarzenia historyczne potwierdzają, że pierwszym warunkiem prawa jest to, by sędzia i sąd byli wolny od skazy uprzedzeń i by ich decyzje były całkowicie bezstronne. Przykładem tego jest fakt, że podczas swego kalifatu Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) stanął przed sądem jako oskarżony przez żyda. Wielu sułtanów zostało pozwanych przed sąd przez prostych ludzi. Poprzez tysiące takich przykładów mówię tym, którzy starają się przedstawić mnie jako cudzoziemca, aby zdezorientować oko sprawiedliwości:

Szanowni panowie! Przede wszystkim jestem muzułmaninem, a choć urodziłem się w Kurdystanie, służę Turkom. Dziewięćdziesiąt dziewięć procent mej przynoszącej korzyść służby było wykonane na rzecz Turków i pośród Turków spędziłem większość życia. Moi najszczersi i najwierniejsi przyjaciele pochodzili spośród Turków. Jako że najbardziej bohaterską spośród armii islamu byli Turcy, zgodnie z moją koraniczną metodą wymaganiem mojej uświęconej służby jest to, bym miłował ich i wspierał, dając im pierwszeństwo przed wszystkimi innymi narodami. Mogę ukazać tysiąc młodych ludzi z Turcji jako świadectwo tego, że przysłużyłem się narodowi tureckiemu tysiąc razy bardziej niż ludzie, którzy przyklejają mi łatkę Kurda, a samych siebie ukazują jako patriotów.

Jako świadectwo przedstawiam również trzydzieści do czterdziestu ksiąg, które znajdują się w rękach sędziów, szczególnie traktaty o oszczędności, o ludziach starszych oraz Przesłanie dla chorych.Owe księgi przysłużyły się czterem piątym narodu tureckiego, przynosząc korzyść ludziom biednym, zubożałym, chorym i grupom ludzi pobożnie religijnych. Jest to równe zasługom tysiąca tureckich patriotów. Owe dzieła nie znajdują się w rękach Kurdów, lecz w rękach młodych ludzi z Turcji.

Za zezwoleniem komisji sędziowskiej, oto co mówię bezbożnym tyranom, którzy poddali nas temu nieszczęściu, oraz tym, którzy zwiedli niektórych z członków rządu, wprowadzając ów plan pod płaszczykiem patriotyzmu:

Szanowni panowie! Jak ma być patriotyzmem wtrącanie w owo nieszczęście ponad czterdziestu najbardziej wartościowych młodych ludzi z Turcji i najbardziej szanowanych starszych Turków, jak gdyby popełnili oni poważną zbrodnię, taką jak morderstwo - jedynie przez wzgląd na moją sprawę, w której jeszcze nie podjęto decyzji, a nawet gdyby udowodniono stawiane mi zarzuty, nie stanowią one przestępstwa, a nawet gdyby stanowiły, to owa sprawa dotyczy wyłącznie mnie samego? Zaiste, wśród tych, których bez powodu poddano owym torturom aresztu, znajdują się ludzie będący powodem do dumy dla młodzieży tureckiej, którzy zostali potraktowani jak mordercy, zabrani od swych rodzin i dzieci i wtrąceni w to nieszczęście wyłącznie dlatego, że wysłałem im traktat dotyczący kwestii wiary, przesłałem im pozdrowienia i ceniłem ich . {(*): Po dwóch miesiącach niedoli w areszcie ci ludzie zostali uniewinnieni, a ich sprawa została umorzona (przyp. red. tur.).} Czy to jest wasz patriotyzm?

Twierdzicie, że mówię, iż jestem cudzoziemcem, jednak wśród owych dzielnych i szanownych młodych i starszych ludzi z Turcji są tacy, że nie

oddałbym jednego z nich nawet za stu moich rodaków. Są wśród nich ludzie, przez wzgląd na których przez pięć lat odmawiałem przeklinania nawet tych urzędników, którzy skazali mnie na dziesięć lat prześladowań. Wśród tych szlachetnych tureckich przyjaciół są tacy, którzy zdumiewają mnie swą największą szczerością i wzniosłymi cechami charakteru. Dzięki nim doceniłem tajemnicę wyższości narodu tureckiego.

Zgodnie z mym sumieniem i poprzez wiele wskazówek oznajmiam, że gdybym posiadał tyle ciał, ilu jest owych niewinnych ludzi, którzy zostali niesłusznie uwięzieni, gdyby miały na mnie spaść wszelkie rodzaje trudności, jakie oni cierpią, przyrzekam, że z dumą zniósłbym je wszystkie, by tylko ocalić owych wartościowych ludzi. Uczucia, jakie żywię wobec tych ludzi, wynikają z przymiotów ich charakteru, nie zaś z korzyści, jakie mogą mi oni przynieść. W ostatnim czasie spotkałem się jedynie z niektórymi spośród nich. Cierpiałem z powodu niektórych z nich, choć oni mogli dzięki mnie odnieść korzyści, lecz nawet gdybym doznał tysięcy krzywd, nie zmniejszyłoby to ich wartości w moich oczach.

A zatem, o wy, bezbożni tyrani, którzy twierdzicie, że jesteście patriotami tureckimi! Poddajecie (nieszczęściu - uz. red. pol.) tak wielu ludzi będących powodem do dumy narodu tureckiego z powodu - mówiąc waszymi słowami - Kurda takiego jak ja... Jak może być patriotycznym oczernianie ich i pogardzanie nimi dla tak podłych i znikomych pretekstów? Czy to nazywacie tureckim nacjonalizmem? Czy to jest umiłowanie kraju? Niech zadecydują wasze nieuczciwe sumienia!

Zdając sobie sprawę z niewinności owych ludzi, ten sprawiedliwy sąd uniewinnił większość z nich. Jeśli kwestia (o którą jesteśmy oskarżeni - uz. red. pol.) jest przestępstwem, to popełniłem je ja. Ci ludzie, z powodu ich wspaniałomyślnych charakterów, dopomagali mi jedynie przez wzgląd na Boga i wykonywali swe pomniejsze obowiązki dla starego i skazanego na zesłanie nauczyciela, jakim jestem. Rozpalali w piecu, przynosili mi wodę, przygotowywali moje posiłki i sporządzali kopie moich osobistych traktatów. Przez wzgląd na mnie, na pamiątkę umieścili swoje nazwiska na końcu dwóch traktatów, które są niczym moje dzienniki. Czyż na obliczu ziemi mogły kiedykolwiek istnieć jakiekolwiek prawo, jakakolwiek procedura i jakakolwiek mądrość, które miałyby zganić takich ludzi, używając takich wymówek?

* * *

SUPLEMENT DRUGI DO MOJEJ MOWY OBROŃCZEJ

Panowie z komisji sędziowskiej! W poniższym oświadczeniu znajdziecie rzeczy, które nie są związane z waszym obowiązkiem. Owe kwestie są jednak istotne dla kraju w ogóle, a nawet dla całego świata. Nie należą one jedynie do was, lecz duchowo słucha ich cały świat. Powodem tego jest fakt, że odmówiono mi mojego podstawowego prawa.

Nie posiadam pięknego charakteru pisma. Wiele razy mówiłem, że jest to kwestia życia i śmierci, i prosiłem o to, by zapewniono mi pisarza, abym mógł spisać petycję w obronie moich praw. Nie zapewniono mi pomocy pisarza, lecz zaprawdę, bezlitośnie zakazano mi rozmawiania z kimkolwiek przez dwa miesiące. Z tego powodu nie byłem w stanie spisać (swego oświadczenia - uz. red. pol.) w uporządkowany sposób mym ułomnym i niechlujnym charakterem pisma. Moje końcowe oświadczenie jest następujące:

Gdyby przypuścić, że - jak przekazali ludzie zepsuci i donosiciele - Traktaty Światła nie zgadzają się z polityką rządu i sprzeciwiają się jej; że służą ideologii politycznej odmiennej od własnych ideałów; że wszystkie traktaty dotyczą nie wiary, ale polityki...; gdyby założyć, że tak jawne oszczerstwo jest prawdziwe i gdyby je przyjęto, w odpowiedzi powiedziałbym:

Jako że najbardziej wszechstronną formą wolności jest Republika i jako że rząd postanowił ustanowić Republikę w jej najbardziej sprzyjającej wolności formie, zatem z pewnością wolność Republiki nie może tłumić wolności wiedzy, dopóki wolność wiedzy nie narusza bezpieczeństwa publicznego. Prawdziwe, bezsporne i niezbite poglądy uczonych oraz słuszne wyrażenia nie mogą być uważane za przestępstwo kryminalne. Czyż kiedykolwiek istniał na świecie rząd, który w całości składał się z ludzi o jednych przekonaniach politycznych? Załóżmy na chwilę, że to, co napisałem, było mymi osobistymi poglądami politycznymi, i że pokazałem owe poglądy niektórym spośród moich wybranych przyjaciół. Jakież istnieje prawo, wedle którego można obwiniać takie postępowanie? Tymczasem Traktaty Światła mówią o świetle wiary. Nigdy nie zniżyły się do ciemności polityki i nigdy nie zniżą się do owego poziomu.

Załóżmy, że ateista, który jest nieświadomym natury świeckiej Republiki, powiedział: "Twoje traktaty dostarczają wielkiej siły religijnej, są zatem sprzeczne z zasadami bezwyznaniowej republiki".

Odpowiedź:Rozumiemy, że świecka Republika wedle założeń rządu ma polegać na oddzieleniu religii od spraw tego świata. W przeciwnym razie sugerowanie tego, co niewyobrażalne, to jest, że jest ona odrzuceniem religii i całkowitą bezbożnością, byłoby twierdzeniem, które zaakceptowałby jedynie głupiec i ateista.

Zaiste, żaden naród na ziemi nigdy nie żył bez wiary. Również szczególna natura narodu tureckiego, dzięki której przez stulecia ów naród wyróżniał się wśród całego świata, mówi, że gdziekolwiek znajdują się Turcy, są oni muzułmanami, nawet jeśli wśród innych, mniejszych narodów muzułmańskich znajdują się społeczności pozostające poza islamem.Ten uświęcony naród jest żarliwie i szczerze pobożny i przez tysiąc lat ukazywał się jako bohaterska armia religii prawdy. Ustanowił on swój honor narodowy poprzez miliony religijnych źródeł i wyrył swe imię w historii ostrzem swego miecza. Ci kłamliwi ateiści i ci ludzie pozbawieni jakichkolwiek uczuć narodowych, którzy oskarżają Turków, twierdząc, że "odrzucą oni religię lub staną się ateistami", popełniają zbrodnię tak poważną, że zasługują na to, by zostali ukarani na najniższym z niskich poziomów Piekła.

Tymczasem Traktaty Światła nie mówią o prawach zewnętrznych kwestii społecznych, które obejmuje religia. Tym, o czym mówią, jest raczej ich podstawowy temat i cel, to jest wzniosłe filary wiary, które są najczystszą i najwyższą z kwestii religii.W większości przypadków mym audytorium jest moja własna dusza, a po niej filozofowie Europy. Jeśli istnieją ludzie, którzy podejrzewają, że owe święte kwestie wyrządzą szkodę, mogą oni być jedynie szatanami.

Jedynie trzy lub cztery traktaty krytykują pewnych urzędników w formie skargi, jednakże owe traktaty nie odnoszą się do tych urzędników przez wzgląd na sprzeciwianie się rządowi czy bycie krytycznym wobec niego, lecz raczej są napisane celem wystąpienia przeciwko tym urzędnikom, którzy prześladują mnie, nadużywając swego stanowiska. Co więcej, by owe trzy lub cztery traktaty nie zostały niewłaściwie zrozumiane, uznałem je za poufne i zakazałem ich rozpowszechniania. Większość z moich traktatów została spisana cztery lata temu; niektóre z nich osiem lat temu, a niektóre z nich trzynaście lat temu. Jedynie Traktat o oszczędności, Traktat dla ludzi starszychi Przesłanie dla chorychzostały ułożone w ostatnim roku. Prócz tego ludzie posiadający choć najdrobniejszą inteligencję, którzy starannie i bezstronnie zbadają Traktaty, przyznają, że nie naruszają one prawa ustanowionego przez rząd. Nie są one w żaden sposób podburzające ani nie naruszają

publicznego porządku, lecz zaprawdę chronią go i powinny być przyjęte przez rząd z uznaniem.

Nawet jeśli przyjmiemy, że (w Traktatach - uz. red. pol.) znajduje się wiele kwestii niezgodnych z poglądami rządu, to decyzja podjęta dnia 28 czerwca 1933 roku odrzuciła oparte na domniemaniach elementy wyżej wspomnianego prawa. Później ogłoszono ogólne prawo łaski, twierdząc, że nie ma żadnych podstaw dla dalszego śledzenia Traktatów. Domagam się zakończenia niesprawiedliwości, której zostaliśmy poddani [6], a także tego, by nasze traktaty zostały nam zwrócone tak szybko, jak tylko to możliwe.

Jeśli pijany i nieuczciwy człowiek, który uważa naturę człowieczeństwa za niższą od najbardziej nędznego i niskiego poziomu stanu właściwego zwierzętom, który przyjmuje, że ów świat jest niekończący się i trwały, i wyobraża sobie, że ludzkość jest wieczna i nieśmiertelna, powie: "Twoje traktaty dostarczają potężnych lekcji wiary. Sprawiają one, że ludzie wycofują się z tego świata. Zwracają ich uwagę ku życiu ostatecznemu. Jeśli chodzi o nas, możemy żyć jedynie zwracając całą naszą moc, całą uwagę i wszystkie umysły ku życiu tego świata, ponieważ obecne życie wraz z ochroną przed wrogami stały się nadzwyczaj trudne",

odpowiem: To prawda, że lekcje potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi)zwracają uwagę ku życiu ostatecznemu. Jednakże poprzez ukazywanie tego świata jako pola uprawnego, targu i fabryki życia ostatecznego zachęcają do cięższej pracy na rzecz życia tego świata. Ponadto w najbardziej potężny sposób pomagają odzyskać duchową siłę, która została utracona z powodu braku wiary. Ponieważ ci, którzy są pogrążeni w rozpaczy, stali się leniwi i obojętni, owe lekcje skłaniają ich do zapału i entuzjazmu, prowadzą do dokładania starań i ciężkiej pracy.Czyż ktokolwiek chciałby żyć na tym świecie zgodnie z takim prawem, które zabrania lekcji potwierdzonej wiary, a szczególnie lekcji, które zostały udowodnione poprzez niezaprzeczalne świadectwa, które dostarczają przyjemności tego świata, zachęty do pracy, wsparcia duchowego i środków umożliwiających przeciwstawienie się niekończącym się utrapieniom tego świata?

Jeśli ignorant i tak zwany patriota, który nie zna prawdziwych zasad zarządzania narodem i utrzymania porządku publicznego, powie: "Powodem, dla którego wtrącamy się do twoich spraw i podejmujemy środki ostrożności, jest możliwość tego, że twoje traktaty staną się narzędziem dla tych, którzy zakłócają publiczny porządek i mieszają się w sprawy rządu. Jest możliwym, że nieświadomie sprzeciwisz się rządowi,

a ponieważ twoje traktaty wywierają tak wielki wpływ, może stać się to przyczyną poważnych kłopotów",

odpowiem:Ci, którzy otrzymali lekcje Traktatów Światła, z całą pewnością oddalą się od zepsucia, które rozlewa krew niewinnych i odbiera im ich prawa. W szczególności pojmą oni dzięki swemu doświadczeniu, że takie zepsucie jest źródłem kolejnych niepowodzeń i jest wielce szkodliwe. Faktem jest, że w dziesięć przypadków zepsucia ostatnich dziesięciu lat nie była zaangażowana nie tylko dziesiąta część uczniów Światła, ale wręcz żaden uczeń Światła. To ukazuje, że Traktaty sprzeciwiają się owemu zepsuciu i służą zachowaniu porządku publicznego. Odnośnie do zarządzania i publicznego porządku, kim byłoby łatwiej rządzić: dziesiątką rozbójników spośród atestów czy tysiącem ludzi, którzy mają wiarę (ar. iman)?Tak, poprzez wytwarzanie pięknych cech charakteru wiara pobudza uczucie miłosierdzia i zaszczepia poczucie unikania wyrządzania szkody.

Co się tyczy waszej troski o moją nieuwagę, to przez ostatnie trzynaście lat robiłem wszystko, co tylko było w mojej mocy, aby nie zwracać na siebie uwagi rządu, nie zajmować się jego sprawami i nie wtrącać się do nich - do tego stopnia, że wiodłem najbardziej niezwykłe życie pustelnika, który wycofał się z polityki, jak jest to wiadomym w całej prowincji Isparta.

O wy, niesprawiedliwi ludzie, którzy poddaliście mnie temu nieszczęściu! Zrozumiałym jest, że jesteście rozdrażnieni i zagniewani na mnie, lecz nie z powodu mojego działania przeciwko publicznemu porządkowi. Aresztowaliście mnie poprzez wrogość, jaką żywicie dla publicznego porządku. Zaiste, tymi, którzy chcą zburzyć publiczny porządek i wtrącać się do spraw władzy, są ci, którzy doprowadzili do mojego aresztowania, zwodząc rząd w tym, co mnie dotyczy, i bezskutecznie zaangażowali w tę sprawę sądownictwo. Obowiązkiem nie tylko naszym, lecz przede wszystkim oskarżyciela publicznego i komisji sędziowskiej jest postawienie zarzutów tym ludziom w imieniu tego narodu.

Jeśli zostanie powiedziane: "Nie wyznaczono ci żadnego oficjalnego obowiązku, zatem nie możesz dawać lekcji religijnych jak wyznaczeni do tego urzędnicy ani też cieszyć się takim szacunkiem ludzi, jak oni. Ponadto istnieje już departament, którego zadaniem jest dawanie lekcji religii. Potrzebujesz uzyskać zatwierdzenie owego departamentu",

odpowiem: Po pierwsze,nie posiadam prasy drukarskiej ani wyznaczonych do tego zadania skrybów, bym mógł publikować swoje dzieła. Nasze dzieła mają charakter prywatny. Doktryna wolności sumienia za-

pewnia wolność w sprawach prywatnych, szczególnie tych, które dotyczą wiary i sumienia.

Po drugie:Rząd Jedności Narodowej jednogłośnie przydzielił mi stanowisko w Daru'l-Hikmet, abym udowadniał prawdy islamu występując przeciwko Europie i abym udzielał ludziom lekcji. Minister spraw religijnych mianował mnie generalnym kaznodzieją w Van. Aż do tej pory ponad setka moich dzieł krążyła wśród uczonych, nie ściągając na siebie żadnej krytyki. To dowodzi, iż mam prawo do tego, by udzielać ludziom lekcji!

Po trzecie:Gdyby drzwi grobu były zamknięte, a ludzkość miała pozostać na tym świecie na wieki, wówczas pewne obowiązki byłyby przynależne jedynie wojsku, administracji i aparatowi urzędniczemu. Jako że śmierć przynajmniej trzydziestu tysięcy świadków, którzy każdego dnia odchodzą z tego świata, dowodzi twierdzenia mówiącego: اَلْمَوْتُ حَقٌّ śmierć jest prawdą,zaiste istnieją obowiązki odnoszące się do wiary, które są dalece ważniejsze od obowiązków tego świata. Zatem na rozkaz Koranu Traktaty Światła wypełniają owe obowiązki.

Koran, który jest mistrzem, władcą i dowódcą Traktatów Światła, włada trzystu pięćdziesięcioma milionami ludzi i szkoli ich. Sprawia on, że ręce przynajmniej czterech piątych z owych ludzi przynajmniej pięć razy dziennie wznoszą się w modlitwie do Bożego dworu. Poprzez modlitwy we wszystkich meczetach i wspólnotach sprawia on, że jego uświęcone i niebiańskie zarządzenia są czytane z najwyższym szacunkiem. Za zezwoleniem Boga Traktaty Światła, będące prawdziwym interpretatorem Koranu, światłem jego słońca i jednym z jego urzędników, będą wypełniać swój obowiązek wiary i nie spadną na nie żadne ciosy. Zatem ahl ad-dunjai ludzie polityki nie powinni się im sprzeciwiać, lecz rozpaczliwie potrzebują skorzystania z nich.

Tak, w Traktatach Światła znajduje się wiele części takich jak ta. Słowo Dwudzieste Dziewiąte odsłania talizman wszechświata oraz początek i przeznaczenie istot stworzonych, a także wynik ich stworzenia. Słowo Trzydzieste odsłania tajemnicę przemiany cząsteczek. Słowo Dwudzieste Czwarte odsłania i wyjawia zdumiewający talizman nieprzerwanego działania i ogólnego stworzenia wśród śmierci i zaniku we wszechświecie. List Dwudziesty odsłania, wyjawia i objaśnia najbardziej głębokie i najbardziej doniosłe tajemnice jedności Jedynego Boga (ar. tałhid)i ukazuje, że zmartwychwstanie ludzkości jest (dla Boga - uz. red. pol.) tak łatwe, jak stworzenie skrzydełka muchy. Błysk Dwudziesty Trzeci,

zatytułowany Traktat o naturze,pokonał naturalistów i zniszczył prawdziwe podstawy ideologii niewiary. Ktokolwiek tylko uważnie studiuje traktaty takie jak te, ten przyzna, że niezależnie od tego, jaki rząd jest u władzy, uczony, autor czy profesor, który rozwikłał choć jedną z owych tajemnic, spotkałby się z uznaniem, zostałby nagrodzony i przyznano by mu honorarium.

Owe moje wyjaśnienia nie powinny być postrzegane jako odchodzenie od tematu. Ponad setka Traktatów Światła została włączona do akt mego aresztowania, a sędziowie śledczy są odpowiedzialni za ich zbadanie. Odnośnie do ich związku z Koranem, światem islamu i przyszłością, muszę go wyjaśnić i udzielić odpowiedzi.

Aby całkowicie naświetlić daną kwestię, należy rozważyć wszelkie możliwości, zarówno prawdopodobne, jak i nieprawdopodobne. Należy podzielić się również mało prawdopodobną możliwością dotyczącą naszej sprawy.

Jeśli pewni nieszczęśni ludzie, którzy za swą drogę obrali ateizm niewiarę, wpłynęli na niektórych członków rządu i wprowadzili ich w błąd pod pozorem osiągnięcia jakiegoś celu politycznego lub też osiągnęli stanowiska w służbie publicznej celem zniszczenia Traktatów Światła poprzez swoje plany czy uciszenia mnie poprzez ich groźby, powiedzą: "Czas dewocji dobiegł końca. Potrzebujemy zapomnieć o przeszłości i ze wszystkich sił patrzeć w przyszłość. Twoje potężne, reakcyjne lekcje religii i wiary nie są mile widziane",

odpowiem: Po pierwsze,to, co uważacie za przeszłość, zostanie przekształcone w przyszłość. To jest prawdziwa przyszłość, do której wszyscy zmierzamy.

Po drugie:Mając zaszczyt bycia tafsirem, Traktaty Światła są związane z Koranem. Jeśli chodzi o Koran, jest on prawdą przyciągania, podobną prawu grawitacji, która wiąże ziemię z Tronem (ar. 'Arsz)Boga. Ci, którzy rządzą w Azji, nie mogą walczyć z takim komentarzem do Koranu, jakim są Traktaty Światła, lecz raczej zawrą z nim pokój, korzystając z niego i chroniąc go.

Jeśli jednak chodzi o uciszenie mnie, istnieje wielu szanowanych ludzi, którzy poświęcają się na drodze pospolitych odkryć, w pogoni za znikomymi ideami politycznymi i przez wzgląd na zaszczyty tego świata. Gdybym miał tyle głów, ile atomów jest w moim ciele i gdybym musiał poświęcić każdą z nich, z pewnością poświęciłbym je bez wahania na drodze majątku, który wyda tak wspaniały plon, jakim jest Raj, dla wody życia, która może dopomóc w zyskaniu życia wiecznego,

dla odkrycia, które wprawi w zadziwienie wszystkich filozofów. Uciszanie mnie przez groźby i zniszczenie sprawi, że zamiast jednego języka przemówi tysiąc języków. W Tym, Któremu należy się wszelka chwała i Który jest Najbardziej Miłosierny (ar. Ar-Rahim Zu'l-Dżalal) pokładam nadzieję na to, że Traktaty Światła, które były zaszczepiane w duszach ludzi przez ostatnie dwadzieścia lat, sprawią, że zamiast mojego zmuszonego do milczenia języka przemówią tysiące języków.

* * *

KWESTIA, KTÓRA NIE MA ZNACZENIA, LECZ ZOSTAŁA PRZEDSTAWIONA JAKO POWAŻNE PRZESTĘPSTWO

Powiedziano:"Odmawiasz noszenia kapelusza, a w wielu miejscach urzędowych, takich jak sądy, odmawiasz zdjęcia nakrycia głowy. Oznacza to, że odrzucasz nasze prawa [7]. Za odrzucanie tych praw jest przewidziana surowa kara".

Odpowiedź:Odrzucanie prawa to jedno, a postępowanie niezgodne z owym prawem to coś zupełnie innego. To drugie może być karane śmiercią, podczas gdy karą za to pierwsze byłby dzień aresztu, niewielka grzywna, napomnienie bądź ostrzeżenie. Nie postępuję zgodnie z owymi prawami i nie dotyczą mnie one, ponieważ jestem pustelnikiem. Owe prawa nie mogą mieć zastosowania w sferze prywatnej.

Napomnienie:Moje najbardziej osobiste księgi i najbardziej prywatne listy zostały skonfiskowane i w ciągu dwóch miesięcy poddane drobiazgowemu badaniu zarówno przez sądy w Isparcie i Eskisehir, jak i przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Choć wciąż trwają dochodzenia, przyznano, że nie znaleziono w nich żadnej kwestii wskazującej na istnienie komitetu politycznego czy tajnego stowarzyszenia, która mogłaby posłużyć do oskarżenia nas. Mówię zatem, co następuje:

Szanowni panowie! Nie trudźcie się na próżno. Jeśli to, czego szukacie, istnieje, lecz przez cały ten czas nie byliście w stanie znaleźć jakiegokolwiek znaku tej rzeczy, wiedzcie, że ten, który ją kontroluje, posiada inteligencję tak wielką, że ani nie może ona zostać pokonana, ani nie można rzucić jej wyzwania, zatem jedynym wyjściem dla was jest zawrzeć z nią pokój. W przeciwnym razie wystarczy już, że tylu niewinnych ludzi skrzywdzono

i zmiażdżono! Jeśli będziecie trwać w uporze, może to wezwać Bożą ochronę i stać się narzędziem takich nieszczęść, jak głód i zarazy.

Tymczasem jeśli chodzi o człowieka takiego jak ja, który jest wybuchowy, który nie powstrzymuje się przed wyjawianiem nieznajomym swych najgłębszych tajemnic, który przedstawił swą sławną i nadzwyczaj nieustraszoną mowę obrończą przed Sądem Wojennym, który w podeszłym wieku stara się wystrzegać zgubnych konsekwencji i niejasnych przedsięwzięć... Przypisywanie takiemu człowiekowi na podstawie niesprawdzonych twierdzeń (założenia - uz. red. pol.) sto-warzyszenia politycznego albo jest głupie i naiwne, albo też kierowane przez pewien plan.

Domagam się od komisji sędziowskiej (poszanowania dla - uz. red. pol.) jednego z moich praw. Moje księgi, które skonfiskowaliście, mają dla mnie wartość tysiąca lir, a dwanaście lat temu ich znacząca część została przyjęta do Biblioteki w Ankarze z szacunkiem i uznaniem. Szczególnie Słowo Dziewiętnaste i Słowo Dwudzieste Dziewiąte, które odnoszą się wyłącznie do życia ostatecznego i wiary (ar. iman),są mi drogie i są dla mnie niezmiernie ważne. Mają one niezwykłe znaczenie, ponieważ ukazują jeden z dziesięciu aspektów cudowności Koranu. Posiadałem ich szczególne kopie, które pozłociłem na własny użytek. Sporządziłem również dla siebie trzy lub cztery kopie Traktatu dla ludzi starszych,który jest poruszającymi przemyśleniami mojej starości. Jako że nie ma w nich żadnej doczesnej kwestii, którą można by było zganić, całym moim jestestwem domagam się, byście zwrócili mi je wraz ze wszystkimi mymi traktatami w języku arabskim.

Czy będę w więzieniu, czy w grobie, owe księgi będą mymi znajomymi i przyjaciółmi na pięciu poziomach zesłania [8], jakie nałożył na mnie ten obcy świat. Jeśli zostaną mi odebrane, upadnę na kolejny, szósty poziom niemożliwego do zniesienia zesłania. Powinniście strzec się lamentu zrodzonego z prześladowań owego nadzwyczaj ciężkiego zesłania.

* * *

Domagam się od Przewodniczącego i członków sądu poszanowania dla mego ważnego i osobistego prawa.

W żadnym wypadku nie jest to sprawa, w której przesłuchiwany jestem wyłącznie ja, ani też nie zostanie ona rozwiązana, kiedy zostanę uniewinniony, a wy zostaniecie poinformowani o tym, jaka jest prawda w owej kwestii. Przesłuchana publicznie została zbiorowa osobowość

duchowa ludzi wiedzy i ludzi pobożności, a wśród rządu narasta nieufność wobec ludzi pobożności i wiedzy. Ponieważ powstała potrzeba ostrzeżenia ludzi pobożności i wiedzy, by mogli uniknąć niebezpiecznych i szkodliwych działań, chciałbym, aby ta końcowa część mojej mowy obrończej, którą osobiście spisałem odręcznie, została rozpowszechniona w formie drukowanej, szczególnie w nowym alfabecie, aby ludzie pobożności i wiedzy nie dali się zwieść intrygom, aby nie kojarzono ich ze szkodliwymi i niebezpiecznymi działaniami, aby w oczach ogółu duchowa osobowość tego kraju została ocalona przed potępieniem. Rząd może wreszcie zacząć okazywać zaufanie ludziom wiedzy, aby ten spór został rozwiązany. Wówczas wydarzenia takie jak to, przynoszące straszliwą szkodę rządowi, temu narodowi i temu krajowi, a także powodujące takie podziały, nigdy się nie powtórzą.

(...)

Prawda jest taka, że dziewiętnaście lat temu rozpowszechnienie ośmiuset kopii Słowa Dziesiątego powstrzymało zaprzeczanie Zmartwychwstaniu i życiu ostatecznemu w sercach ludzi zbłądzenia. Powstrzymało ich od sporu w tej kwestii, wykładając przed ich oczami [9] nadzwyczajne świadectwa. Zaiste, Słowo Dziesiąte, ów potężny filar Zmartwychwstania, stało się wzniesioną wokół wiary stalową fortecą, uciszając ludzi zbłądzenia. Rząd Republiki z całą pewnością był bardzo zadowolony z tego, że kopie Słowa Dziesiątego swobodnie krążą wśród parlamentarzystów, gubernatorów i urzędników wysokiej rangi.

(...)

Kiedy przez ostatnie cztery miesiące byłem przetrzymywany w tym położeniu życia i śmierci, nikt nie zapytał mnie o mój stan, nawet listownie. By wprowadzić prostych ludzi w błąd i wzbudzić powszechny wstręt do mnie, przedstawiano mnie jako człowieka, którego nikt nie lubi, a ja sam pozostawałem w samotności i w nędznym stanie, pozbawiony jakichkolwiek udogodnień i jakiejkolwiek pomocy. Oto historia opisująca moją sytuację, którą objaśniłem w dokumentach dołączonych do mego sprzeciwu:

Pewnego razu sułtan cierpiał z powodu choroby, a lekarstwem na ową chorobę okazała się krew dziecka. Sędzia zadecydował, by ojciec pewnego chłopca oddał go sułtanowi w zamian za pewną sumę pieniędzy. Stojąc przed zgromadzeniem, miast płakać, ów chłopiec wybuchnął śmiechem.

-Dlaczego się śmiejesz? - zapytano go. - Dlaczego nie odwołujesz się od tej decyzji ani się nie skarżysz?

-Człowiek w obliczu nieszczęścia najpierw skarży się przed swoim ojcem, następnie przed sędzią, wreszcie przed sułtanem - odpowiedział chłopiec. - Mój ojciec sprzedał mnie, bym został zamordowany, teraz sędzia postanowił o mojej śmierci, a oto i sułtan, który prosi o moją krew. W odpowiedzi na ową dziwaczną i szpetną sytuację, jakiej nigdy nie widziano, mogę się tylko śmiać.

Zatem, o Sukru Kaya-beju! [10], ja również znajduję się w położeniu owego dziecka. Gdy chcemy zostać wybawieni od tyranii, wedle normalnego biegu sprawiedliwości kierujemy nasze skargi poprzez petycję najpierw do gubernatora władz lokalnych, następnie do sądu, wreszcie do ministra spraw wewnętrznych. Zamiast tego zobaczyliśmy jednak, że minister spraw wewnętrznych, który powinien być ostatnią osobą, jaka wysłucha naszych skarg, próbował ożywić własne podejrzenia, uczynić je prawdą i ukryć swoje błędy. Nieświadom faktu, że obstawanie przy błędzie jest znacznie większym błędem, chce on, by nasza krew złagodziła chorobę jego dumy, chce wymierzyć nam cios pod bezpodstawnymi pretekstami. Oficjalnie przedkładamy naszą skargę na człowieka, który nazywa się Sukru Kaya, Sukru Kaya-bejowi, ministrowi spraw wewnętrznych .

{(*): Oto świadectwo, które dowodzi tego, do jakiego stopnia Sukru Kaya był zaangażowany w owe bezpodstawne podejrzenia i ukryte złośliwości:

Przybył on (do Isparty - uz. red. pol.) z Ankary, mając przy boku setkę wojskowych i piętnastu lub dwudziestu policjantów, jakby siły policji z Isparty i stacjonująca w niej dywizja wojska nie były wystarczające. Szerzył strach i terror jedynie w tym celu, aby dostarczyć do sądu samotnego człowieka takiego jak ja, a także trzech lub czterech mych bezradnych przyjaciół. Jest jasnym, że wydawanie dwóch lub trzech tysięcy lir na coś, czego mógł dokonać jeden oficer policji lub żołnierz, było marnotrawstwem publicznych pieniędzy. Następnie wydanie pięciuset lir na przetransportowanie (więźniów i ich eskorty - uz. red. pol.) z Isparty do Eskisehir, jak również tysiąckrotna szkoda wyrządzona życiu społecznemu owych niewinnych ludzi poprzez wywołanie zamieszania, ukazują, jak destrukcyjne były owe działania dla biegu spraw w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Takie wydarzenia są utrudnieniem dla zaprowadzenia porządku publicznego i dla pokojowego funkcjonowania tego bezradnego narodu. Minister celowo okazywał swoją złośliwość, wywołując niepokoje z niczego, czyniąc kretowisko setką gór w czasie, gdy Ministerstwo Spraw Wewnętrznych najbardziej potrzebowało spokoju. Twierdzimy, że przyczyniając się do powstania takiej sytuacji i niepokojów, działając niezgodnie z prawem w imieniu prawa, popełniono przestępstwo tak poważne, że oficjalnie przedkładamy naszą skargę na człowieka, który nazywa się Sukru Kaya, Sukru Kaya-bejowi, ministrowi spraw wewnętrznych.}

Gdybym wiedział, że ten sąd, którego celem jest ochrona praw wolności, nigdy nie ulegnie wpływom zewnętrznym, wyda wyrok zgodnie z poczuciem sprawiedliwości, jakie znajdziemy w sumieniu każdego człowieka, a także zainteresuje się naszymi obawami dotyczącymi

człowieka, który nazywa się Sukru Kaya, w pierwszej kolejności założylibyśmy sprawę przeciwko niemu, ponieważ uparte obstawanie od roku przy sporządzaniu codziennych lub cotygodniowych raportów w naszej sprawie przyciąga negatywną uwagę szpiegów i policji. Ci ludzie karmili nas, aby nas utuczyć, jakbyśmy byli jagniętami ofiarnymi.

Choć sąd powinien troszczyć się jedynie o wymierzenie sprawiedliwości, choć ludzie, którzy zasiedli w nim, aby wysłuchać całej sprawy, są prawdziwie wierni sprawiedliwości, niestety w wyniku ulegania wpływom wysokiej rangi urzędników, takich jak Sukru Kaya, nie byli oni w stanie uniewinnić nas, a zatem sprawili, że cierpimy.

To gubernator Isparty jako miejscowa władza był najbardziej odpowiedzialny za staranne wypełnienie obowiązku chronienia nas, a także bezradnych i niewinnych ludzi z Isparty, których zatrzymano, jak również za podjęcie wysiłków na rzecz tego, by jak najszybciej zostali oni uwolnieni. Jednak przeciwnie, poprzez bezsensowne i bezpodstawne wymówki dokłada się starań, aby zmiażdżyć więźniów z Isparty, szczególnie tych, którzy są potrzebujący i biedni, by ukarać ich głodem i cierpieniem, nie dostarczając im racji żywnościowych.

Zatem miast skarżyć się na ową nadzwyczaj tragiczną sytuację, odpowiadamy na nią śmiechem, jak ów chłopiec. Pokładamy nasze zaufanie w Bogu i przedkładamy naszą sprawę Chwalebnemu, Który jest nad każdą rzeczą Przemożny (Al-'Aziz Al-Dżabbar).

* * *

Oto fragment, który napisałem, by pocieszyć mych braci w rozpaczy czasu prześladowania, kiedy nikt nie słyszał wołań owych niewinnych ludzi. Mnie również nie zezwolono na rozmowę z nimi.

Został on dodany do naszej obrony tytułem związku z tematem tej stacji.

Spójrzcie na ochronę i troskę Zachowującego każdą rzecz, Któremu należy się wszelka chwała (Al-Hafiz Zu'l-Dżalal). Zgodnie z liczbą stu dwudziestu Traktatów Światła, liczba ludzi, którzy złożyli świadectwo w naszej sprawie poprzez poufne dokumenty, również wyniosła sto dwadzieścia. Nie znaleziono absolutnie żadnej kwestii wskazującej na powiązania kogokolwiek spośród uczniów Światła z planami

cudzoziemców, podstępami komitetów opozycyjnych ani też z żadnym z rozpowszechnionych obecnie stowarzyszeń politycznych. Był to zaiste najbardziej widoczny i olśniewający przejaw Bożej opieki. Jest to łaska Boga prawdziwie potwierdzająca Jego ochronę, a także przykład cudotwórstwa Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad) i noszącego przydomek Ghałs al-A'zam Szejka Al-Gajlaniego (niech jego tajemnica będzie uświęcona) w temacie Traktatów Światła. Czterdziestu dwóch naszych skrzywdzonych przyjaciół, wznoszących otwarte ręce w błaganiu do dworu Boga, zatrzymało czterdzieści dwa armatnie granaty i sprawiło, że duchowo wybuchły one w głowach sprawców naszej niedoli. Jeśli chodzi o nas, wyszliśmy z tego z zaledwie jedną lub dwiema niewielkimi ranami, które przyniosą wielką nagrodę. Ocalenie przed ostrzałem działa, które ładowano i przygotowywano od roku, za cenę tak nieznacznych szkód, jest czymś całkowicie nadzwyczajnym. Na tak wspaniałe błogosławieństwo trzeba odpowiedzieć z wdzięcznością, radością i szczęściem. Od tej pory nasze życie nie należy do nas, ponieważ wedle planów intrygantów mieliśmy zostać zgładzeni na sto procent.

Oznacza to, że od tej pory powinniśmy wydać nasze życie jako datek (ar. łaqf),by służyć prawdzie. Nie skarżąc się, powinniśmy dokładać starań, aby dostrzec cechy, prawdziwe oblicze i istotę Bożego miłosierdzia, co poprowadzi nas ku wdzięczności.

* * *

Poniższe słowa nagle zaświtały przede mną trzeciego dnia owej osobliwej i ciężkiej grypy, która sprawiła, że przez ostatnie trzy dni nie jadłem nic prócz szklanki ayranu i szklanki mleka. Spisałem owo wspomnienie jako wprowadzenie do mej mowy obrończej w sądzie, a także na pamiątkę. Wszelki widoczny w nim gniew lub niedociągnięcia są wynikiem mojej choroby. Zaiste, będąc trapionym zmęczeniem mentalnym pośród wielu innych kłopotliwych stanów, jakich doznaję, jestem zmuszony do tego, by bronić prawdy, ponieważ potrzebuje tego setka ludzi. Byłem w stanie jedynie wyrazić prawdę na tyle, na ile mogłem to uczynić w obecnych okolicznościach.

* * *

WPROWADZENIE KTÓRE ZGODNIE Z MĄDRYM ZAMYSŁEM ZOSTAŁO WŁĄCZONE DO KOŃCOWEJ MOWY OBROŃCZEJ

Jak rząd Republiki przyjął zasadę "neutralności poprzez oddzielenie religii od spraw tego świata"; jak jego prawa nie wtrącają się do spraw ateistów z powodu ich niewiary, tak również jest wymagane, by rząd nie ingerował w sprawy pobożności ludzi religijnych. W ten sam sposób chcę również rozróżnić rząd Republiki od ukrytych i destrukcyjnych komitetów, które stanowią partię ateizmu, uwodzą partyjnych urzędników i układają swe plany. Chcę ujrzeć rząd Republiki, który z definicji powinien być bezstronny, trzymający się z dala od intrygantów. Moje wojownicze wyrażenia skierowane są do tych intrygantów. Członkowie owych spiskujących komitetów, którzy wkraczają do sfery publicznej służby rządu, niosą w rękach dwa preteksty, za pomocą których przyklejają łatki ludziom pobożnie religijnym, w ten sposób wprowadzając rząd w błąd. Jednym z owych pretekstów jest to, iż nazywają pobożnych ludzi "zacofanymi reakcjonistami", co oznacza jedynie tyle, że ci ludzie nie okazują sympatii dla niewiary ateistów. Drugi pretekst polega na oczernianiu nas poprzez twierdzenie, że "czynimy religię narzędziem polityki", co ma wyrażać znaczenie tego, że nie uważamy, by ateizm - niech Bóg uchroni - był poglądem odpowiednim dla tego muzułmańskiego rządu.

{(*): Chodzi o tych, którzy uważają, że "skoro rząd nie postępuje zgodnie z zasadami polityki, zatem (niech Bóg uchroni po tysiąckroć!) polityka rządu jest polityką niewiary". Uważanie służby prawdom wiary, za którymi podążam wraz z Traktatami Światła pochodzącymi od jasnych nakazów i zakazów Koranu, za pewnego rodzaju opozycję polityczną, jest popełnieniem najbardziej szpetnego oszczerstwa na świecie.}

Rząd Republiki oczywiście nie będzie rozważał idei owych ukrytych ateistów, którzy przynoszą szkodę temu krajowi i temu narodowi, ani też nie stanie się ich partią. Zakazanie owych idei jest tym, czego wymagają prawa Republiki. Stawanie po stronie owych ateistów jest sprzeczne z fundamentalnymi zasadami Republiki. Rząd Republiki powinien przyjąć rolę rozjemcy między nami a owymi ludźmi zepsucia. Niezależnie od tego, która z dwóch stron jest tyranem i znieważa drugą, rozjemca powinien wydać orzeczenie i wyegzekwować sprawiedliwość.

Nie można zaprzeczyć temu, że prądy ateizmu i pobożności we wszechświecie istniały od czasów Adama (niech będzie z nim pokój) i przetrwają aż po Dzień Sądu. Ci, którzy są dobrze poinformowani

odnośnie do sedna naszej sprawy, zdają sobie sprawę z tego, że atak na nas jest atakiem na ludzi pobożnie religijnych, przedsięwziętym bezpośrednio z powodu ateizmu.Fakt, że większość filozofów pojawiła się na Zachodzie, zaś większość proroków ukazała się na Wschodzie i w Azji, jest znakiem Bożego zarządzenia (ar. qadr)wskazującym na to, że tym, co będzie dominowało w Azji i co w niej zwycięży, jest prąd religii. Z pewnością rząd Republiki jako naczelny dowódca Azji skorzysta z owej cechy charakterystycznej i z tego bogatego źródła, a swoją zasadę bezstronności zastosuje nie wobec ateistów, lecz raczej wobec ludzi pobożnych.

Kwestia Druga:Możecie argumentować, że niektóre części Traktatów Światła zawierają kwestie stojące w sprzeczności z prawem. Owym aspektem powinny zająć się sądy. Jednakże Traktaty Światła jako takie są dziełem, które zawiera setkę duchowych odkryć (ar. kaszf).Aby uchronić owe odkrycia przed pójściem na marne, koniecznym jest, by chronić ich prawa. Wśród ludzi prawdy, wiedzy i pióra takie odkrycia mają wielką wagę i wielkie znaczenie. Człowiek nie może rościć sobie praw do odkrycia innych ludzi, a jeśli tak czyni, wówczas wedle przyjętego zwyczaju praktykowanego we wszystkich krajach są oni uprawnieni do tego, aby podać go do sądu. Traktaty Światła, które - mam nadzieję - zostaną pewnego dnia opublikowane za zezwoleniem rządu, nad których odkryciami i nad spisywaniem ich pracowałem przez ostatnie dwadzieścia do trzydziestu lat, są wynikiem trwającego pięćdziesiąt lat dochodzenia i walki idei. Są produktem mojej pracy i poszukiwań w różnych źródłach. Obwinianie tych dzieł z powodu piętnastu punktów, które stały się niezgodne z niektórymi spośród nowych praw, jakie wprowadzono już po opublikowaniu traktatów, spowoduje utratę zarówno owych prawd, jak i moich praw do nich i położy podwaliny pod to, by kto inny mógł dokonać plagiatu, skraść je i rościć sobie do nich prawo własności. Na tej podstawie sprawiedliwy sąd musi rozważyć przede wszystkim ochronę moich praw w imię prawa i przez wzgląd na prawdę.

Aby dopomóc mojej sprawie poprzez udowodnienie mych argumentów przytoczonych przeciwko ludziom nauki, filozofii oraz krytykom akademickim, jest niezbędnym, aby moje dzieła zostały mi zwrócone. Przedkładam zatem prośbę o zwrot tych traktatów, które zostały skonfiskowane na podstawie bezpodstawnych podejrzeń o to, że stanowiły narzędzie zbrodni, abym mógł podjąć przygotowania dotyczące owych odkryć i debaty naukowej. Nawet jeśli mnie uwięzicie, tych dzieł nie można uwięzić i powinny towarzyszyć mi one jako przyjaciele w więzieniu. Ten sprawiedliwy sąd z pewnością udaremni plany ludzi złośliwych i nie zniży

się do podążania za tym, co starają się oni zaszczepić innym. Jeśli jednak tak postąpi, będzie to poczytane za poważne niedociągnięcie i będzie sprzeczne z honorem i uczciwością sądu w odniesieniu do należytego procesu sprawiedliwości. Pozostając w szacunku dla funkcji sądu, mówię, że nie ma dla niego zaszczytu większego niż dotarcie do prawdy i osiągnięcie sprawiedliwości. Sprawiedliwość wymaga tego, by sąd wykonywał swój obowiązek, pozostając wolnym od wszelkich wpływów. Polegając na tym, proszę nie we własnym imieniu, lecz przez wzgląd na wzniosłe prawdy i na prawa wielu niewinnych ludzi, aby natychmiast oddalono bezpodstawne oskarżenia dotyczące owych dzieł, a to poprzez oznajmienie wolności Traktatów Światła.

Kwestia Trzecia,czyli wyimaginowane przestępstwo, jakie się nam zarzuca:

Jest zrozumiałym, że w mojej sprawie wywiera się presję, bym został skazany, używając jako pretekstu pozornego i ogólnego zakresu Artykułu 163 Kodeksu Karnego [11]. Aby to osiągnąć, przyjęto ogólne stwierdzenie owego Artykułu bez rozważenia warunków ograniczających jego zastosowanie. W kilku przypisywanych nam kwestiach udzieliłem rozstrzygających i prawdziwych odpowiedzi w mej mowie obrończej, którą posiadacie panowie w aktach. Z powodu dziesięciu lub piętnastu kwestii Traktaty Światła, które zawierają setkę duchowych odkryć i setki doniosłych prawd, a składają się z ponad stu części, nie spotkały się z nagrodą ani uznaniem, lecz zostały poddane krytyce i ukarane przez sądy. Jest zatem moim prawem, bym domagał się od waszego sądu po-szanowania prawa wolności dla mnie i dla Traktatów Światła. Rozwiązanie tej kwestii i doprowadzenie do zgody jest koniecznością.

Kwestia Czwarta:Zrozumiałym jest, że ludzie, którzy atakowali mnie do tej pory i którzy zwrócili rząd przeciwko nam, są złośliwi i wtrącają się do naszych spraw jedynie z powodu swej niechęci, ponieważ starają się zniszczyć nas wszelkimi możliwymi środkami. Najpierw było to twierdzenie o założeniu tariki - nie znaleźli niczego. Później było to oskarżenie o założenie stowarzyszenia. Później były to twierdzenia o "zakładaniu stowarzyszenia politycznego", "postępowaniu niezgodnym z zasadami rewolucji", "działaniach komitetu opozycyjnego" i "niedozwolonym publikowaniu książek". Ci ludzie pracują zatem nad zniszczeniem nas poprzez wiele innych aspektów aktu oskarżenia. Kiedy nie znaleźli oni żadnego znaku prawdziwości owych twierdzeń, ostatecznie skorzystali z okazji, jaką dały im pozorne i ogólne wyrażenia paragrafu prawa, bez jakiegokolwiek rozważenia warunków ograniczających

jego zastosowanie. Chcą oskarżyć i skazać nas poprzez kwestię tak niedorzeczną, że nie zgodziłby się z nią ani nie uznał jej nikt, ktokolwiek tylko posiada inteligencję. Zaiste, żaden inteligentny człowiek na tej ziemi nigdy nie przyjąłby owej kwestii za prawdę, a każdy, kto tylko posiada choćby najmniejszy stopień świadomości, nazwie ją oszczerstwem.

Ową kwestią są słowa mówiące o tym, że "Kurd Said czyni religię narzędziem polityki". Jedynie jedno z piętnastu lub dwudziestu świadectw obalających owo oskarżenie - a pięć lub dziesięć zostało już zapisanych w mojej mowie obrończej - przedstawia się następująco:

Wyrażę mój osobisty stan, który jestem gotów udowodnić poprzez setkę świadectw, a który prawdziwie obali podstawy owego oskarżenia.

Ludzie z wioski Barla, w której mieszkałem przez dziewięć lat, zaświadczą, a moi bliscy przyjaciele w Isparcie, w której żyłem przez dziewięć miesięcy, złożą świadectwo, zaś moi przyjaciele, którzy znają mnie osobiście, poświadczą, że przez trzynaście lat nie przeczytałem, nie wysłuchałem ani nie poprosiłem o żadną gazetę będącą rzecznikiem polityki. Zaprawdę, nawet przy kilku okazjach, kiedy gazety donosiły o wydarzeniach, które miały mnie dotyczyć, a każdy był ich ciekaw, nigdy nie pragnąłem przeczytać owych gazet, nigdy ich nie czytałem ani też nie prosiłem o to, by mi je przeczytano.

Czyż kiedykolwiek można byłoby powiedzieć, że Said w Traktatach Światła używa religii jako narzędzia polityki, kiedy szczegółowe dochodzenia przeprowadzone przez rząd wykazały, że prócz owych piętnastu kwestii wszystkie wysiłki Traktatów zwrócone są ku mojemu życiu ostatecznemu, mojej wierze i uświęconym prawdom? Jak można byłoby powiedzieć, że Said wykorzystuje najbardziej świętą prawdę, taką jak religia i potwierdzona wiara (tur. iman-i tahqiqi),którą uznaje za najświętszą i najbardziej wzniosłą sprawę we wszechświecie? Jak mógłby on wykorzystywać je jako narzędzie dla najbardziej niebezpiecznej, grzesznej i buntowniczej sprawy, jaką jest polityka, która prowadzi do utraty wielu praw, jest bezowocna i zasługująca na wzgardę? Czyż nie jest jasnym, jak dalecy od inteligencji, uczciwości i świadomości są ci, którzy przyjmują takie stanowisko i taki osąd? Zaiste, sprawiedliwy sąd odrzuci tak bezpodstawne podejrzenia o to, co mi się przypisuje, i przeprowadzi proces sprawiedliwości. To prawda, że nieświadomość prawa nie stanowi usprawiedliwienia. Jednakże dla człowieka, który był niesprawiedliwie przetrzymywany pod nadzorem w małej wiosce, w nieznanym sobie regionie, który był stale nękany, aż sprawiono, że wycofał się on ze świata... Tak, w takich okolicznościach człowiek, który nie

zna prawa,z pewnością przedstawi usprawiedliwienie, które będzie słusznym w oczach ludzi uczciwości.

Zatem to ja jestem tym człowiekiem. Nie znałem żadnych artykułów prawa, w oparciu o które można byłoby mnie osądzić, niesprawiedliwie i poprzez bezpodstawne podejrzenia. Nie potrafiłbym nawet podpisać się w nowym alfabecie. Niekiedy nawet przez dziesięć dni nie widywałem innych ludzi prócz człowieka, który mi usługiwał. Każdy uciekał od udzielania mi pomocy. Nie mam środków na wynajęcie adwokata. Przez całe moje życie przestrzegałem zasady, która mówi: "Najbardziej skutecznym i przynoszącym największą korzyść podstępem jest wyrzeczenie się podstępu". Również w całej mej mowie obrończej trzymałem się zasad prawdy, lojalności i uczciwości. W oparciu o ową prawdę, jest koniecznością oraz wymogiem sprawiedliwości, by z wyrozumiałością spojrzeć na wyrażenia, jakie można znaleźć w mej mowie obrończej oraz - bardzo rzadko - w dwóch lub trzech z moich traktatów, które nie odpowiadają obecnym prawom i oficjalnym procedurom.

Wszystkie punkty ujęte pokrótce w mej mowie obrończej można znaleźć omówione szczegółowo w mojej petycji skierowanej przeciwko aktowi oskarżenia, a punkty ujęte pokrótce w owej petycji można znaleźć omówione szczegółowo w mowie obrończej. Petycja i mowa obrończa uzupełniają się nawzajem. Wraz z warunkami ograniczającymi jego zastosowanie oraz zgodnie z duchem prawa znaczenie Artykułu 163 dotyczy unikania wszelkich działań, które mogłyby zaburzyć porządek publiczny. Ani w moich działaniach, ani też w moich traktatach nie znaleziono żadnego świadectwa ani żadnej sugestii, które mogłyby wskazywać na zaburzenie porządku publicznego czy też sygnalizować je. Dwadzieścia razy ukazałem w rozstrzygający sposób, że ów Artykuł nie dotyczy naszej sprawy i nie znajdzie się w nim niczego, co nakazywałoby ukaranie nas. Niezgodne z reputacją prawa jest to, że uparcie używa się wspomnianego Artykułu - być może pozostając pod wpływem wcześniejszych podejrzeń - celem udzielenia nam nagany. Domagam się mojego uniewinnienia, a na zakończenie mówię:

حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ

[12]

فَاِنْ تَوَلَّوْا فَقُلْ حَسْبِىَ اللّٰهُ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ عَلَيْهِ تَوَكَّلْتُ وَهُوَ رَبُّ الْعَرْشِ الْعَظ۪يمِ

[13]

* * *

PETYCJA WYMIERZONA PRZECIWKO AKTOWI OSKARŻENIA

Zwracam się do komisji sędziowskiej i oskarżyciela publicznego! Odpowiedzi na wszystkie kwestie, o które obwinia się mnie w tym akcie oskarżenia, można znaleźć w mojej mowie obrończej, którą przedłożyłem do akt w urzędzie sędziego śledczego. Szczególnie w miejsce mojej petycji przedstawiam wam liczącą trzydzieści trzy strony mowę obrończą zatytułowaną "Moja końcowa mowa obrończa". Aby zwrócić uwagę sprawiedliwości i uczciwości na tę kwestię, mówię, co następuje:

Przez ostatnie dziesięć lat byłem niesprawiedliwie przetrzymywany i prześladowany w prowincji Isparta. Nigdy nie odnotowano żadnego znaku ani nawet sugestii zagrożenia porządku i bezpieczeństwa publicznego. Jakaż uczciwość i jaka świadomość mogłyby zezwolić na to, by przedstawiono mi zarzuty prób zakłócenia bezpieczeństwa publicznego?Gdyby Artykułowi 163 prawa nadać to samo znaczenie, jakie zastosowano w naszej sprawie, wówczas dotyczyłby on przede wszystkim ministra spraw religijnych, a także wszystkich imamów i kaznodziejów, ponieważ jesteśmy ich towarzyszami w ożywianiu życia religijnego. Gdyby założono sprawę przedstawiającą bezsensowną ideę, wedle której zachęcanie do religii bezwarunkowo jest aktem zakłócenia bezpieczeństwa publicznego, wówczas zastosowanie owego Artykułu byłoby bardzo rozległe.Istnieje jeden aspekt, który odróżnia mnie od innych ludzi: objaśniam prawdy wiary w najbardziej rozstrzygający sposób, bez żadnych wątpliwości i z całkowitą pewnością. Jeśli nawet założymy istnienie ogólnego zarzutu wobec wszystkich wyznawców religii, to owa różnica wyłączy nas z takich zarzutów.

Przy wszystkich dochodzeniach dotyczących mnie samego niesprawiedliwością będzie zatrzymanie dwudziestu niewinnych, bezgrzesznych ludzi z powodu czegoś, co jeszcze nie zostało sprecyzowane, nawet jeśli zostało sprecyzowane, to nie stanowi przestępstwa z punktu widzenia prawdziwej sprawiedliwości, a nawet gdyby stanowiło przestępstwo, to jest to kwestia, o którą można oskarżyć wyłącznie mnie. Przetrzymywanie tych ludzi z dala od ich rodzin, dzieci i pracy oraz przyczynianie im cierpień w więzieniu z pewnością jest niezgodne z poglądem sądu na sprawiedliwość. Wielu bezradnych i niewinnych ludzi wielce cierpi z powodu aresztowań tych, którzy mieli ze mną choćby najlżejszy kontakt.

W odniesieniu do aktu oskarżenia, który sugeruje, że moje zesłanie było w jakiś sposób związane z wydarzeniami na wschodzie (Turcji - uz. red. pol.), odpowiadam, mówiąc:

W archiwach rządu nie istnieje żaden dokument odnoszący się do mojego udziału w tych wydarzeniach. Zostało potwierdzonym, że moje zesłanie było wyłącznie środkiem ostrożności. Zwykłem wówczas żyć jako pustelnik, tak jak żyję teraz. Kiedy żyłem w górskiej jaskini wraz z jednym z mych pomocników, zostałem bez powodu aresztowany na dziesięć lat. Ponieważ nie ubiegałem się o zezwolenie na wygłaszanie kazań, po tym, jak przez dziewięć lat siłą przetrzymywano mnie na wsi, a przez rok w Isparcie, teraz sprawiono, iż cierpię obecne nieszczęście.

* * *

ODPOWIEDŹ NA TRZECI AKT OSKARŻENIA

"...Po ustanowieniu swojej siatki, kiedy przebywał w Barli, (Said Nursi - uz. red. pol.) pozyskał materialne i duchowe wsparcie ludzi z bliska i z daleka. Swoją działalność rozpoczął od spisania różnymi sposobami zbioru książek zwanych Traktatami Światła. Sporządził ich kopie, potajemnie pracując nad publikowaniem i rozpowszechnianiem owych dzieł w okolicach Antalyi, Aydin, Milas, Egirdir, Dinar i Van, co wyznali jego ludzie. Określanie przez niego tych dzieł, które mogłyby zagrozić publicznemu bezpieczeństwu, jako 'poufne' bądź 'na pół poufne' może być uważane za przyznanie się do (opracowania - uz. red. pol.) jego tajnego planu".

Przedstawię rozstrzygającą i objaśniającą odpowiedź na ten fragment. Przedstawiam wam jako petycję liczącą trzydzieści pięć stron mowę obrończą, która w waszych aktach ma tytuł "Moja końcowa mowa obrończa".

Niech Bóg uchroni po sto tysięcy razy! Nigdy nie wykorzystywałem i nigdy nie wykorzystam wiedzy w temacie wiary w jakimkolwiek innym celu, jak tylko dla zadowolenia Boga, ani też nikt nie ma prawa do tego, by tak czynić. Sto dwadzieścia pięć traktatów nazwanych Traktatami Światła zostało spisanych na przestrzeni dwudziestu lat.

Jeśli chodzi o te traktaty, które uważam za poufne, trzy z nich określiłem w ten sposób, aby nie poprowadziły nas ku dumie i hipokryzji. Obecnie jestem zmuszony ujawnić część tego, co było skryte za ową zasłoną prywatności.

Jeden z owych traktatów, które są poufne, jest cudem Al-Gajlaniego zwanego Ghałs al-A'zam; drugi jest cudem Imama 'Alego; trzecim jest traktat o tajemnicy szczerości intencji (ar. ichlas).Dwa z owych cudów są znakami Imama 'Alego i Szejka Al-Gajlaniego, mającymi formę docenienia mojej służby Koranowi, po stokroć przekraczającego moje rzeczywiste zasługi. Jeśli chodzi o traktat mówiący o szczerości intencji, która chroni przed hipokryzją, dumą i egoizmem, został on oznaczony jako poufny, a jego rozpowszechnianie ograniczone do najbardziej wybranych spośród moich braci. Cóż to ma wspólnego z zakłócaniem bezpieczeństwa publicznego, o które zostałem oskarżony?

Jeśli chodzi o drugi rodzaj moich poufnych dzieł, są nimi jeden lub dwa traktaty sprzeciwiające się Europejczykom i bezbożnym atakom doktora Cevdeta [14], spisane przeze mnie dziewięć lat temu, kiedy należałem do Daru'l-Hikmet. Dwa krótkie traktaty, które napisałem, miały postać skargi na nieuczciwe i bezpardonowe ataki pewnych urzędników rządowych, o których wspomniałem w mej ostatniej mowie obrończej. Po spisaniu owych czterech traktatów, aby nie wtrącać się do zaprowadzania przez rząd nowych praw wolności, zabroniłem ich rozpowszechniania i oznaczyłem je jako "poufne". Powstała ograniczona liczba ich kopii, które pozostawały w posiadaniu jednego lub dwóch z mych najbardziej wybranych braci. Moim świadectwem tego jest fakt, że w czasie wszystkich waszych dochodzeń nie znaleziono nigdzie ani jednego z owych poufnych traktatów. Skonfiskowaliście jedynie spis wszystkich traktatów, na podstawie którego domagacie się wyjaśnienia owych kwestii. Odniosłem się już do tego, a moje odpowiedzi są zapisane w aktach.

W akcie oskarżenia użyto słów, wedle których poprzez różnych ludzi pracowałem nad rozpowszechnianiem i publikowaniem Traktatów Światła w wielu regionach. Oto, co mówię w odpowiedzi:

Zdacie sobie sprawę z tego, że byłem przetrzymywany w odosobnieniu i samotności, a przy mej ułomnej zdolności pisania pozostawałem pod nadzorem w czasie, kiedy wszyscy wystrzegali się ofiarowania mi jakiejkolwiek pomocy. Jakże sprzecznym z prawdą jest uważanie wysyłania mych spisanych przemyśleń w kwestiach wiary do jedynie czterech lub pięciu przyjaciół za "pracę nad publikowaniem i rozpowszechnianiem"! Dla człowieka takiego jak ja, który zwrócił na siebie powszechną uwagę

w sposób dalece przekraczający jego zasługi, który przez piętnaście lat zajęty był nauczaniem w Van... Jak działanie polegające na wysłaniu do jednego przyjaciela jednego lub dwóch spośród mych traktatów mówiących o wierze (ar. iman)można nazwać publikowaniem? Z całą pewnością nie mogłem niczego opublikować, nie posiadając żadnej prasy drukarskiej, żadnego spisującego ani zdolności odręcznego pisania. Oznacza to, iż Traktaty Światła są tak urzekające, że same się rozpowszechniają.

Opublikowaliśmy jedynie traktat dotyczący Zmartwychwstania, a nazwany Słowem Dziesiątym, kiedy jeszcze nie używano nowego alfabetu. Krążył on wśród wysokich urzędników rządowych, parlamentarzystów i gubernatorów, a nikt mu się nie sprzeciwił. Z tego powodu opublikowano i rozpowszechniono osiemset kopii owego traktatu. Z powodu jego rozpowszechnienia niektóre z moich traktatów, odnoszące się wyłącznie do życia ostatecznego i wiary, rozpowszechniły same siebie, trafiając do innych ludzi. Rozpowszechnianie owych dzieł bez mojej woli sprawiło mi zadowolenie, zatem w niektórych z mych prywatnych listów wyraziłem moje uznanie w formie zachęty. Przez ostatnie trzy miesiące, po szczegółowych dochodzeniach wśród całego tego wielkiego narodu, znaleziono piętnastu lub dwudziestu ludzi, którzy posiadali kopie moich ksiąg. W jaki sposób może być uważane za publikowanie książek to, że człowiek taki jak ja, który spędził trzydzieści lat swego życia na pisaniu i nauczaniu, miał dwudziestu bliskich przyjaciół, którzy posiadali kopie niektórych poufnych traktatów? Jak możecie wzbudzać wątpliwości dotyczące celów osiąganych poprzez owe publikacje?

Szanowni panowie! Gdybym uganiał się za celem doczesnym lub politycznym, wówczas przez te dziesięć lat dowiedzielibyście się o moich powiązaniach nie z piętnastoma czy dwudziestoma, ale ze stu tysiącami ludzi. Tak czy inaczej, więcej szczegółowych wyjaśnień w tej kwestii można znaleźć w mojej końcowej mowie obrończej.

(...)

Wersety:

لِلذَّكَرِ مِثْلُ حَظِّ الْاُنْثَيَيْنِ

[15]

فَلِاُمِّهِ السُّدُسُ

[16]

które są prawdą oraz najbardziej rozstrzygającą odpowiedzią naukową, nie pozostawiają żadnych wątpliwości w kwestii sprzeciwiania się cywilizacji, a można je znaleźć we wszystkich dziełach interpretatorów Koranu. Jak zatem można używać ich przeciwko mnie w akcie oskarżenia?

Ponadto, odnosząc się do spisu (traktatów - uz. red. pol.), akt oskarżenia wyraża krytykę wobec poglądu, wedle którego tłumaczenie znaczenia nigdy nie może zastąpić Koranu ani też słów wspominania Boga (ar. zikr).Minęło już osiem lat [17], a ta kwestia jest prawdą naukową, której nie można się sprzeciwić. W jaki sposób możecie wykorzystywać ją przeciwko mnie, jako że dopiero po jej spisaniu rząd uznał tłumaczenia za możliwe do przyjęcia z powodu pewnych okoliczności obecnych czasów?

Inną kwestią jest skarga na naczelnika dystryktu i kilku jego przyjaciół, którzy brutalnie mnie prześladowali, a także na ludzi stojących na czele powiatów [18] i nadużywających swojego stanowiska. Owa skarga składa się z czterech punktów odnoszących się do zamknięcia naszego meczetu. Nigdy nie dawałem nikomu tego traktatu, stąd nie znaleziono żadnej osoby, która by go posiadała.

(...)

Z powodu doskonałych przykładów tałafuqw Słowie Dziesiątym zdania owego Słowa wskazują poprzez tałafuqna datę jego napisania, a także na datę ustanowienia świeckiej Republiki, która oddzieliła religię od spraw tego świata. Owe tałafuqbyły znakiem tego, że zostanie zanegowana prawdziwość Zmartwychwstania. Oznacza to, że znaczenie tego fragmentu jest następujące: "Jako że Republika nie wtrąca się do spraw religii ani ateizmu, ze swej zasady pozostając bezstronna, prawdopodobnym jest, że ludzie zbłądzenia i bezbożności wykorzystają bezstronność Republiki jako sposobność do tego, by otwarcie zaprzeczyć zaistnieniu Zmartwychwstania". Nie jest to atak na rząd, lecz raczej wskazanie na jego bezstronność. Prawda jest taka, że dziewiętnaście lat temu rozpowszechnienie ośmiuset kopii Słowa Dziesiątego skutecznie ograniczyło zaprzeczanie Zmartwychwstaniu w sercach ludzi zbłądzenia, nie pozwoliło im na to, by przemówili, i zmusiło ich do milczenia, wykładając przed ich oczami zdumiewające dowody Słowa Dziesiątego.

Zaiste, Słowo Dziesiąte stało się stalową fortecą wzniesioną wokół wspaniałych filarów wiary, takich jak wiara w Zmartwychwstanie, i zmusiło do milczenia ludzi zbłądzenia. Rząd Republiki z pewnością był zadowolony z tego, że kopie Słowa Dziesiątego całkowicie swobodnie krążą wśród parlamentarzystów, gubernatorów i urzędników wysokiego stopnia.

Oto nadzwyczaj potężna naukowa odpowiedź uciszająca sprzeciwy wobec wersetu mówiącego o zasłanianiu ciała przez kobiety. Owe sprzeciwy były wygłaszane w imię europejskiej cywilizacji, a także przez wzgląd na prowadzoną przez Brytyjczyków politykę zepsucia. Taka

naukowa odpowiedź zostałaby przyjęta z uznaniem nie tylko piętnaście lat temu, lecz w każdym czasie. Członkowie rządu Republiki, którzy są orędownikami wolności, z pewnością nie będą ograniczali wolności nauki.

(...)

Zwracam się do komisji sędziowskiej! Gdyby celem Traktatów Światła był ten świat, gdyby uganiały się one za jakimkolwiek celem doczesnym lub gdyby kiedykolwiek kierowały się takim motywem, w stu dwudziestu traktatach znaleźlibyście panowie dziesiątki tysięcy kwestii godnych nagany. Jeśli piętnaście lub dwadzieścia spośród stu dwudziestu słodkich owoców stało się kwaśnymi niczym lek antybakteryjny, czyż mogłoby być możliwym zakazanie wstępu do tak błogosławionego ogrodu i pociągnięcie do odpowiedzialności właściciela owego ogrodu? Pozostawiam decyzję waszym sumieniom, namiętnie miłującym wymierzanie sprawiedliwości. W mojej końcowej mowie obrończej powiedziałem, że walczyłem przez trzydzieści lat i będę kontynuował tę walkę, aby dostarczyć odpowiedzi na twierdzenia europejskich filozofów i ateistów, którzy przez wzgląd na filozofów Europy działają w kraju na rzecz planów cudzoziemców. Każdy, kto podąża za moimi traktatami, będzie wiedział, że w większości przypadków to oni są tymi, do których się zwracam, zaraz po mej własnej duszy (ar. nafs).

Teraz pytam was: W jaki sposób potężne naukowe ciosy, jakie wymierzyłem w głowy europejskich filozofów i w twarze każdego z owych niewiernych ateistów, pracujących na rzecz planów cudzoziemców, można uważać za wymierzone przeciwko rządowi? Nie możemy pojąć, jak to możliwe, że ciosy, które spadły na takich ludzi, uważa się za wymierzone przeciwko rządowi. Miłujący wolność rząd Republiki powinien raczej powinszować wymierzenia owych ciosów, nie mówiąc już o oskarżaniu owych prawdomównych i naukowych ciosów w imieniu prawa i rządu.

* * *

WYZNANIE

(Petycja spisana w odpowiedzi na akt oskarżenia,którego odczytanie w sądzie zajęło trzy dni)

Pierwszego dnia akt oskarżenia był odczytywany do wieczora, ponieważ się spóźniłem. Drugiego dnia tłumaczono większą część aktu oskarżenia. Pospiesznie spisałem tę długą petycję, mając na to jedynie pięć lub sześć godzin. Jak już wspomniałem w mej wcześniejszej mowie obrończej, jako że nie znam obecnych procedur i praw, a szczególnie procedur oficjalnych, ponieważ zabroniono mi utrzymywania kontaktu z kimkolwiek, owa długa petycja spisana w ciągu czterech czy pięciu godzin z pewnością będzie nieuporządkowana i niedoskonała. Życzę sobie tego, abyście panowie spojrzeli na nią pobłażliwie.

* * *

MOJA KOŃCOWA MOWA OBROŃCZA WYGŁOSZONA PRZEZ SĄDEM KARNYM

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Oto mowa obrończa będąca odpowiedzią na dwanaście stron dotyczących mego charakteru spośród sześćdziesięciu stron przyjętego przez sąd aktu oskarżenia.

Na kwestie poruszone w akcie oskarżenia odpowiedziałem w rozstrzygający sposób w mej mowie obrończej, którą posiadacie w aktach. W odpowiedzi na bezpodstawny i przerażający dokument, który nazwano "aktem oskarżenia", przedstawiam wam liczącą dziewiętnaście stron petycję i liczącą dwadzieścia dziewięć stron końcową mowę obrończą. Obie te mowy obrończe w rozstrzygający sposób odrzucają i obalają wszystkie punkty napomnienia nakreślone w akcie oskarżenia przez sędziów śledczych. Wyjaśnię w pięciu Zasadach podstawy aktu oskarżenia, źródło zamieszania wprowadzanego przez tych, którzy

owe oskarżenia sporządzają, a także odniosę się do cytatów, jakich niewłaściwie użyto.

Po pierwsze:Używając jako pretekstu piętnastu fragmentów dwóch lub trzech części spośród stu dwudziestu Traktatów Światła, oskarża się Traktaty Światła o to, że sprzeciwiają się zasadom rządu, są przeciwne ustrojowi i starają się zakłócić bezpieczeństwo publiczne. W odpowiedzi na tak bezpodstawne twierdzenie mówię, co następuje:

Cywilizacja jest wspólną własnością całej Europy, a rząd Republiki przyjął pewne prawa owej cywilizacji jedynie przez wzgląd na okoliczności tego czasu. Jak to możliwe, by moja naukowa obrona, którą podejmuję w imieniu prawd Koranu, a która skierowana jest przeciwko szkodliwym, nie zaś przynoszącym korzyść aspektom owej cywilizacji, była określana jako "sprzeciwianie się zasadom rządu, ustrojowi i przemianom zaprowadzonym przez rząd"?Czyż rząd Republiki poniżyłby się do tego, by działać jako obrońca szkodliwych elementów europejskiej cywilizacji? Czyż sprzeczne z islamem prawa owej ułomnej cywilizacji miałyby być głównym celem, do którego ów rząd dążył przez tak długi czas?Jak naukową obronę prawd Koranu można porównać do ułomnych ustępów praw owej cywilizacji i jak można uważać ją za sprzeciwianie się rządowi?

Jak trzydzieści lat mojej naukowej obrony przed sprzeciwami i atakami Europejczyków dotyczącymi świętych prawd wersetów:

لِلذَّكَرِ مِثْلُ حَظِّ الْاُنْثَيَيْنِ

[19]

فَـلِاُمِّهِ السُّدُسُ

[20]

يَٓا اَيُّهَا النَّبِىُّ قُلْ لِاَزْوَاجِكَ

[21]

فَانْكِحُوا مَا طَابَ لَكُمْ

[22]

można uważać za "zamiar sprzeciwienia się przemianom, zasadom i władzy rządu", kiedy przez ostatnie trzydzieści lat tte same rozstrzygające wersety Wszechmądrego Koranu doczekały się milionów spisanych komentarzy, które można dziś znaleźć we wszystkich bibliotekach? Takie postępowanie jest zawiścią tak jawną i podejrzeniem tak bezpodstawnym, że gdyby owa kwestia nie została poruszona przed tym sprawiedliwym sądem, nie uważałbym jej za godną tego, aby odpowiadać na nią w mej mowie obrończej. Jak to możliwe, że moja naukowa obrona przed niewiernymi, którzy rozsiewają ziarna ateizmu, powodując konflikt

i zepsucie przez wzgląd na ateistyczne komitety Europy, a posługując się stowarzyszeniami politycznymi Greków i Ormian, jest uważana za sprzeciwianie się rządowi?

Z jakiego powodu jest ona interpretowana jako atakowanie rządu? Zgodnie z jaką uczciwością rządowi przypisuje się taką niewiarę i łączy się go z takimi oskarżeniami? Jak można przypisać ateizm pewnym zasadom Republiki, kiedy najsilniejsze zasady rządu występują przeciwko takim niewiernym? Jak to możliwe, by moją zwycięską i naukową obronę przed takimi atestami, którą podejmowałem przez dwadzieścia lat przez wzgląd na ten kraj, naród i rząd, interpretować w taki sposób i nazywać ją "wykorzystywaniem religii jako narzędzia polityki i podburzaniem ludzi przeciwko rządowi"? Jakaż uczciwość kiedykolwiek to zaakceptuje? Jakież sumienie na to zezwoli? Tak, oto, co oznajmiam nie tylko temu sądowi, lecz całemu światu:

Broniłem i nadal będę bronił świętych prawd wiary przed europejskimi filozofami, szczególnie przed filozofami ateistycznymi oraz przed tymi, którzy wykorzystują politykę jako narzędzie ateizmu i duchowo zakłócają publiczny porządek. Wiem, że rząd Republiki jest rządem muzułmańskim, który przyjął pewne przepisy prawa cywilnego zgodnie z przeważającym zwyczajem tego czasu, i nie zezwala na żadną sposobność dla (szerzenia - uz. red. pol.) prądów ateizmu, przynoszących szkodę temu krajowi i temu narodowi.

W odpowiedzi na dokument, który został przedstawiony jako akt oskarżenia, mówię nie do śledczych, którzy wykonali swój obowiązek, lecz do niewiernych tyranów wykorzystujących śledczych, aby mogły przemówić ich podejrzenia i intrygi:

Oskarżacie mnie o "czynienie religii narzędziem polityki". Zostało udowodnione poprzez setkę rozstrzygających dowodów, że to oskarżenie jest jawnym oszczerstwem, że jest bezpodstawne i bezzasadne. W odpowiedzi na to ciężkie oszczerstwo oskarżam was o to, że czynicie politykę narzędziem ateizmu!

Był pewnego razu bystry sułtan, który zwykł prześladować swych poddanych z intencją służenia sprawiedliwości. Pewien dociekliwy uczony powiedział mu:

-O, władco! Prześladujesz swych poddanych pod pozorem sprawiedliwości. W swych krytycznych i bystrych poglądach zbierasz rozmaite błędy, jakie człowiek popełnił przez cały czas, aż wyobrazisz sobie, że zaistniały one wszystkie naraz. Wymierzasz najcięższe kary tym,

którzy popełnili owe błędy. Ponadto w owych krytycznych poglądach, jakie obmyśliłeś, łączysz wszystkie grzechy popełnione przez poszczególnych członków jednego klanu do tego stopnia, że żywisz urazę wobec wszystkich ludzi z owego plemienia i jesteś na nich zagniewany, przez co niesłusznie uderzasz w nich wszystkich. Tak, gdybyś jednego dnia miał uwolnić ślinę całego roku, utopiłbyś się w niej. Gdyby kilku ludzi naraz przyjęło gorzkie lekarstwo podobne chininie w takiej ilości, jaką ty przyjąłeś, będąc chorym wiele razy, zabiłoby to ich wszystkich. W ten sam sposób koniecznością jest ukrycie błędów, jakie ukazują się jedynie sporadycznie, ponieważ znajdują się one między dobrymi cechami. Wedle poglądu jaki obmyśliłeś, nie zwracając uwagi na to, że dobre cechy usuwają to, co złe, gromadzisz owe rozmaite błędy i wymierzasz swym poddanym najcięższe kary...

Tak oto sułtan został ocalony przed tyranią dzięki napomnieniom owego uczonego.

(...)

Pewna tajna siła celowo dąży do tego, bym został uwięziony.

Mam wrażenie, że ci ludzie starają się znaleźć jakikolwiek pretekst i uciekają się do wszelkich możliwych środków, by oskarżyć mnie i skazać poprzez wymówki dziwniejsze od tych, jakie wilk mógłby przedstawić owcy. Na przykład od trzech miesięcy powtarzali oni zdanie: "Kurd Said czyni religię narzędziem polityki". Oto, co mówię, przysięgając na wszystko, co święte:

Nawet gdybym miał do dyspozycji tysiąc środków politycznych, poświęciłbym je dla prawd wiary. Jak kiedykolwiek mógłbym uczynić prawdy wiary narzędziem polityki? Chociaż obaliłem to oskarżenie po sto razy, ci ludzie przedstawiają je ponownie, powtarzając jak refren tę samą starą śpiewkę, co ukazuje, że świadomie starają się oni oskarżać mnie przy każdej sposobności. Oskarżam zatem bezbożnych tyranów, którzy są przeciwko nam, o to, że czynią politykę narzędziem ateizmu. By nie ujawnić, jak wykorzystują oni owo przerażające oskarżenie, stale przywołują zdanie: "Said czyni religię narzędziem polityki" jako przykrywkę dla swych działań. Skoro tak się sprawy mają, skoro ci ludzie starają się o to, by skazać mnie, nieważne, w jaki sposób, oto, co mówię do ahl ad-dunja:

Przez rok lub dwa mojej starości nigdy nie zniżę się do tak bezsensownego poniżenia.

(...)

Zasada Piąta, składająca się z czterech Punktów

Punkt Pierwszy:Słowa aktu oskarżenia zostały zmanipulowane. Poprzez domniemanie wydobyto ze słów znaczenie sprzeczne z ich zamierzonym znaczeniem. Zamysł Traktatów Światła jest zupełnie inny. Jeśli ukryte znaczenia ich słów nie odpowiadają zamierzonemu znaczeniu, a nawet jeśli wyraźne znaczenia ich słów nie odpowiadają zamierzonemu znaczeniu, Traktaty nadal zasługują na przebaczenie i wyrozumiałość.

Oto przykład wyjaśniający ową kwestię, który można wykorzystać jako właściwą miarę:

Biegnę swoją drogą, aby osiągnąć cel. Biegnąc, nieumyślnie wpadam na pewnego dużego człowieka, a ten się przewraca. Gdybym powiedział: "Szanowny panie, proszę mi wybaczyć! Biegłem ku swemu celowi, a wpadłem na pana nieumyślnie", z pewnością wybaczyłby mi i nie czułby się urażony. Gdybym jednak celowo wetknął mu palec do ucha, aby go rozdrażnić, z pewnością uznałby to za zniewagę i poczułby się urażony.

(...)

Jako że celem Traktatów Światła są wiara i życie ostateczne, jeśli w podróży ich myśli i wiedzy stało się tak, że wpadły one na politykę ahl ad-dunja,a znaleziono w nich mocne słowa, wciąż zasługują one na przebaczenie i wyrozumiałość. Nie mamy na celu wtrącania się do waszych spraw, lecz podążamy własną drogą, by osiągnąć nasz cel.

(...)

Zostałem poddany niesprawiedliwości, jakiej podobnej nigdy nie widziano. Ta sprawa wygląda następująco:

W mojej końcowej mowie obrończej oraz w trzech moich petycjach udowodniłem na dwadzieścia sposobów, że Artykuł 163 nie ma zastosowania do mojej osoby. Spośród wszystkich moich stu dwudziestu dzieł napisanych na przestrzeni dwudziestu lat zakwestionowano jedynie niewiele punktów, liczących mniej niż dwadzieścia słów. Jako członek Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye pisałem prawdziwe i naukowe mowy obrończe, które są wartościowymi i korzystnymi dziełami odnoszącymi się do życia ostatecznego, występując w różnych czasach przeciwko niewierzącym i bezbożnym uczniom europejskich filozofów. Żąda się tego, bym został skazany z powodu jedynie dziesięciu czy piętnastu spośród stu dwudziestu tysięcy słów, sprzecznych z niektórymi paragrafami Kodeksu Cywilnego, jakie zostały uchwalone jedynie z powodu

przeważających okoliczności, a wprowadzone w życie długo po ich spisaniu. Ponadto skonfiskowano będące w obiegu kopie Traktatów Światła, które z ich stu dwudziestoma częściami zawierają doniosłe duchowe odkrycia. Bez podania przyczyny i bez jakichkolwiek podstaw prawnych sądy odrzuciły wszystkie moje naukowe, logiczne i zgodne z prawem twierdzenia i mowy obrończe.

Z pewnością musi istnieć jakiś komentarz do nieskończenie szerokiego zakresu Artykułu 163, którego znaczenie ma obejmować "każdego, kto tylko wzbudza uczucia religijne, które mogłyby zagrozić porządkowi publicznemu". Z pewnością powinny istnieć warunki ograniczające jego zastosowanie. W przeciwnym razie jak ów rozległy zakres tego Artykułu doprowadzi do skazania mnie, tak będzie on obejmował wszystkich ludzi religii, a szczególnie ministra spraw religijnych, będzie miał zastosowanie do wszystkich kaznodziejów i do każdego imama. Choć w mej prawdomównej i rozstrzygającej obronie przedstawiłem ponad setkę stron, moje słowa obciążyło się takim znaczeniem, bym mógł podpadać pod zakres tego Artykułu. Ze swej definicji będzie on obejmował każdego, kto czyni jakieś zalecenia; nawet zachęcanie przyjaciela do czynienia dobra może podpadać pod osądzenie na mocy zakresu tego Artykułu.

Prawdopodobnym jest, iż zamierzonym zamysłem owego prawa powinno być "powstrzymanie tych, którzy pod zasłoną pobożności próbują obalić postęp cywilizacyjny poprzez dążenie do sprzeciwu natury politycznej". Zgodnie z tym znaczeniem udowodniliśmy w rozstrzygający sposób, że ów Artykuł nie ma z nami nic wspólnego.

Ten Artykuł prawa nie może być przyjmowany jako mający nieograniczone implikacje, bez żadnego komentarza i jakichkolwiek warunków ograniczających jego zastosowanie. Nie powinno się otwierać drzwi prowadzących do nadużywania go przez tych złośliwych ludzi, którzy mogą wykorzystać go, aby uderzyć w kogo tylko zechcą. Przez dwadzieścia lat napisałem sto dwadzieścia traktatów, a przed dziesięć lat spisywałem je, będąc inwigilowanym i pozostając pod nadzorem. Po szczegółowym dochodzeniu nie znaleziono nawet drobnego znaku zakłócenia porządku publicznego, jaki dotyczyłby mnie samego lub tych, którzy czytają moje traktaty. Choć udowodniono to na dwadzieścia sposobów; choć wszyscy moi bliscy znajomi zaświadczają, że przez trzynaście lat uciekałem od polityki, jak gdybym uciekał przed diabłem; choć nigdy nie wtrącałem się do spraw rządu; choć cierpiałem męki ponad ludzką wytrzymałość, a nie mieszałem się do spraw tego świata, ponieważ uważałem służbę wierze za najwspanialszy cel - twierdzi się,

że "Said czyni religię narzędziem polityki i próbuje zakłócić porządek publiczny". Skazanie mnie poprzez próbę przedstawiania mnie tak, jakbym naruszył Artykuł 163, przywoła, w co wierzę, uczciwość całego sądownictwa i wszystkich sądów na obliczu ziemi, i zwróci uwagę na proces, jakiego nie widziano nigdy wcześniej w historii.

Fakt, że władcy i bohaterscy dowódcy świata klękali przed nawet najniższym z sądów, podporządkowując się prawu i ukazując, że są mu poddani, dowodzi istnienia niezmiennych honoru i uczciwości reprezentowanych przez sądy. Zatem swobodnie bronię swoich praw, polegając na owej wzniosłej i duchowej uczciwości sądów.

Przyjętym zwyczajem jest ocenzurowanie czterech lub pięciu słów artykułu, które uznaje się za szkodliwe, przy zezwoleniu na opublikowanie reszty artykułu. Oto sto dwadzieścia ksiąg, które zostały spisane z osobna i w różnych czasach. Najważniejsze ze stu piętnastu niewinnych i przynoszących korzyść traktatów zostały przyjęte z uznaniem w Bibliotece w Ankarze. Skazanie wszystkich w wyniku wyobrażenia, iż jeden lub dwa traktaty są szkodliwe wedle obecnych poglądów, uderzy w uczciwość sądownictwa na całym świecie. Zaprawdę, Sąd Apelacyjny zadba o zachowanie owego honoru i owej uczciwości.

Głównym obiektem krytyki i najważniejszymi spośród pięciu czy dziesięciu kwestii, które doprowadziły do tego, że zganiono wszystkie moje księgi, stały się dwie kwestie wyrażone w poniższych wersetach:

لِلذَّكَرِ مِثْلُ حَظِّ الْاُنْثَيَيْنِ

فَـلِاُمِّهِ السُّدُسُ

Spośród pięciu lub sześciu kwestii, te dwie są najważniejszym powodem, dla którego dąży się do skazania mnie i moich ksiąg.

Spisywałem je, występując nie przeciwko cywilizacji, która jest prawdziwa i przynosi korzyści, lecz raczej przeciwko ułomnej i przynoszącej szkodę cywilizacji, którą określiłem jako "nieucywilizowaną cywilizację". Przez trzydzieści do czterdziestu lat za swą wiodącą zasadę przyjmowałem fundamenty cudowności Koranu. Zdyskredytowałem sprzeczne (z Koranem - uz. red. pol.) kwestie owej cywilizacji, dowodząc jej nieudolności, a tym samym wykazałem cudowność Koranu. Napisałem w tym temacie wiele opublikowanych i nieopublikowanych ksiąg w językach arabskim i tureckim. Jakiś czas temu porównałem prawa obecnej cywilizacji dotyczące dziedziczenia oraz te ich kwestie, które są sprzeczne, do dwóch wersetów Koranu. Ukazałem świadectwa, które

przekonałyby nawet najbardziej upartych filozofów. Pisałem, występując w obronie owych kwestii przeciwko cywilizacji i filozofom, na długo przedtem, zanim rząd Republiki uchwalił niektóre z przepisów prawa cywilnego stosownie do przeważających okoliczności tego czasu. Wyraziłem w najbardziej głęboki sposób to, iż Wszechmądry Koran chronił prawa kobiet, które zostały utracone w starożytności i średniowieczu.

Teraz zostałem zganiony przez Artykuł 163, który stwierdza, że moje twierdzenia w owych dwóch kwestiach są sprzeczne z prawami rządu Republiki. Oto zatem, co mówię wysokiemu sądowi:

Opieram się na najświętszej i najbardziej prawdziwej Bożej zasadzie, która miała zastosowanie w życiu społecznym trzystu pięćdziesięciu milionów ludzi każdego stulecia od tysiąca trzystu pięćdziesięciu lat, a także na potwierdzeniu trzystu pięćdziesięciu tysięcy komentarzy do Koranu ze wszystkimi ich orzeczeniami. To, co mówię, mówię także w najwyższym szacunku dla dusz wszystkich naszych przodków. Zatem jak może być sprawiedliwością podejmowanie takiej decyzji w sprawie mego odwoływania się do zarządzeń owych dwóch wersetów celem ukazania cudowności Koranu ateistom Europy, skazywanie mnie z powodu owych przeważających okoliczności i wtrącanie mnie do więzienia, którego nie jestem w stanie znieść z powodu mego stanu zdrowia? W pewnym sensie chcieliście mojej egzekucji i skazania stu piętnastu mych traktatów z powodu jednej lub dwóch takich kwestii. Gdyby na tym świecie istniało coś takiego, jak sprawiedliwość, odrzuciłaby ona tę decyzję i obaliła to orzeczenie.

Oto, co nas zdumiewa i co wtrąca nas w nieskończoną rozpacz:

W Isparcie uczyniono góry z kretowisk. Podjęta decyzja w dużej mierze opierała się na bezpodstawnych podejrzeniach i na raportach, które są sfałszowane. Jako że wedle naszej szkoły prawnej kłamstwo nie jest dopuszczalne pod żadnym warunkiem, nawet gdyby prawda miała mi zaszkodzić, jestem zobowiązany do tego, aby przedstawić wam fakty i powiedzieć prawdę, którą przedstawiłem w liczącej sto dwadzieścia stron mowie obrończej. W odpowiedzi na podjętą decyzję dowiodłem potężnych i logicznych świadectw, udowadniając, iż nie mamy żadnego związku z Artykułem 163. Przyglądając się całej mej obronie i wszystkim świadectwom, pomylono daty spisywania ksiąg z datami wnoszenia do nich poprawek. Podjęto próbę ukazania dzieła dwudziestu lat tak, jakby zostało ono ułożone w ciągu jednego roku, a nawet, wprowadzając zamęt, pomieszano daty wysyłania traktatów pewnemu człowiekowi. Decyzją sędziów śledczych, podjętą w oparciu o akt oskarżenia oskarżyciela

publicznego, jak również ostateczną decyzją sądu, przed którym toczył się nasz proces, wydano wyrok, całkowicie ignorując naszą obronę. Sędziowie grali na tę samą nutę, co sądy z Isparty z ich trwożliwymi orzeczeniami. Kategorycznie domagam się od tego sądu, będącego najwyższą instancją sądownictwa, aby jak najszybciej uchylono ową niesprawiedliwość, która wstrząsnęła ludźmi prawdy, i aby oznajmiono o niewinności Traktatów Światła.

Jeśli moje słuszne i uderzające wołanie nie zostanie usłyszane i nikt nie zwróci na nie uwagi - a załóżmy, że tak będzie - wówczas w krańcowej rozpaczy powiem:

O, bezbożni tyrani, którzy sfabrykowaliście owe wydarzenia, poddając mnie cierpieniom tego nieszczęścia! Skoro jesteście tak zdeterminowani, by zgładzić mnie fizycznie i duchowo w jakikolwiek możliwy sposób, dlaczego czynicie to, knując swe intrygi i plany rękami sądownictwa? Dlaczego kalacie uczciwość sądownictwa, polegającą na obronie powszechnych praw ludzi prześladowanych i bezradnych? Stańcie twarzą w twarz ze mną i powiedzcie: "Nie chcemy, byś dłużej żył na naszym świecie"!

Po nadzwyczaj powierzchownym rozpatrzeniu sprawy, w ciągu półtora dnia, nie dostrzegając usterek i błędów w całej sprawie, Sąd Karny wydał decyzję w sprawie, którą sędziowie śledczy zajmowali się przez cztery miesiące, a śledztwo i dochodzenie objęły stu siedemnastu ludzi. W szczególności została obalona bez jakichkolwiek podstaw moja naukowa obrona, dotycząca doniosłych duchowych odkryć zawartych w Traktatach Światła, które gotów byłem objaśnić i udowodnić przed komisją uniwersytecką. Z powodu owego powierzchownego potraktowania sprawy brak uczciwości i sprawiedliwości doprowadził do podjęcia owej decyzji, która zapadła bez właściwego i zgodnego z prawem procesu, a zatem musi zostać obalona celem przeprowadzenia dalszego dochodzenia.

Podsumowując:Z akt owego przesłuchania, a zwłaszcza z uważnej analizy moich opublikowanych i nieopublikowanych traktatów, które zostały skonfiskowane, wynika, że wszystkie moje logiczne i zgodne z prawem zastrzeżenia i argumenty obrony nie zostały szczegółowo rozpatrzone.

Opierając się na osobistym osądzie, bez żadnych podstaw, świadectw czy uzasadnień prawnych, sędziowie śledczy i sądy otwarcie zignorowali całą moją pracę. Wszystkie moje traktaty, które otworzyły talizman wszechświata, które zawierają duchowe odkrycia i są moją trwającą trzydzieści lat obroną praw Turków i praw islamu przed filozofami Europy

i rozpustnymi elementami cywilizacji, zostały skonfiskowane. Zostałem również skazany na karę fizyczną, której nie jestem w stanie znieść z powodu słabego zdrowia. W związku z wyżej wymienionymi przyczynami podczas ostatniego przesłuchania w sądzie przeciwstawiłem aktowi oskarżenia moją petycję, pięć Zasad wymienionych w mej drugiej petycji oraz moją końcową mowę obrończą, zawierającą szczegółowe wyjaśnienia, a także argumentację naukową i prawną. Jako że brak postępowania zgodnego z prawem oraz miarodajnego dochodzenia doprowadził do podjęcia takiej decyzji, oczekuję zaprowadzenia sprawiedliwości poprzez uchylenie wyroku w mojej sprawie, który w jasny sposób został wydany niesprawiedliwie. Mówiąc:

وَ اُفَوِّضُ اَمْر۪ٓى اِلَى اللّٰهِ اِنَّ اللّٰهَ بَص۪يرٌ بِالْعِبَادِ

[23]

szukam schronienia u Wszechmocnego Boga i na Nim polegam.

Składające się ze stu stron poprzednie siedem części mej mowy obrończej odczytywałem podczas wielu przesłuchań w sądzie; poniższy wniosek o skorygowanie wyroku, który trafił do akt wielu przesłuchań sądowych, nie został odczytany ani włączony do akt tego sądu, ponieważ jeszcze nie dotarły dokumenty naszej apelacji. Zaiste, zostanie on włączony do akt w niedalekiej przyszłości.

* * *

PETYCJA DO RADY MINISTRÓW

Z PROŚBĄ O NAPRAWIENIE BŁĘDÓW POPEŁNIONYCH W NASZEJ SPRAWIE,

JEŚLI SĄD APELACYJNY ODRZUCI NASZĄ APELACJĘ I ZATWIERDZI WYROK

(Skargi, jakie znajdują się w owej petycji, przedstawiam rządowi, a są one krytyką tych, którzy układają swe plany, aby zwieść rząd).

O, ludzie, którzy macie władzę i uchwalacie!

Wycierpiałem niesprawiedliwość tak wielką, że jej podobną rzadko można ujrzeć na świecie. Zachowanie milczenia wobec takiej niesprawiedliwości jest brakiem szacunku dla prawa, zatem jestem zmuszony

do tego, by ujawnić wielce doniosły fakt. Ukazuję błąd, jaki popełniłem, a zatem prawo wymaga albo mojej egzekucji, albo skazania mnie na sto i jeden lat więzienia, albo dowiedzenia, iż jestem kompletnie szalony, albo też przyznania całkowitej wolności mnie samemu, moim traktatom i moim przyjaciołom, a także tego, aby ci, którzy przyczynili nam strat, wyrównali owe straty.

{(*): Jeśli nasza sprawa zostanie przyjęta na wokandę, a Sąd Apelacyjny nie odrzuci jej, ta petycja ma zostać doręczona Radzie Ministrów, członkom Parlamentu, ministrowi spraw wewnętrznych, a także ministrowi sprawiedliwości, celem rewizji naszego procesu. Gdybym nie był w stanie przedstawić mej słusznej skargi i sprawić, by wysłuchali jej owi urzędnicy, do czego mam prawo, byłoby dla mnie koniecznym rozstanie się z tym życiem, ponieważ poprzez milczenie tracę moje osobiste prawa, jak również sprawiam, że swoje prawa tracą tysiące ludzi godnych szacunku.}

Tak, każdy rząd ma swoje prawo oraz zasadę, wedle której wymierzane są kary. Jeśli w prawach Rządu Republiki nie znajduje się nic, co wymagałoby najcięższej kary dla mnie i dla moich przyjaciół, powinna zostać przyznana nam całkowita wolność, jak również rekompensata za poniesione straty, wyrazy uznania oraz przeprosiny. Jeśli moja ważna służba Koranowi, która jest jasna i jawna, jest wymierzona przeciwko rządowi, powinienem zostać skazany nie na jeden rok więzienia (zaś moi przyjaciele nie na sześć miesięcy więzienia dla każdego z nich), lecz na karę śmierci lub na sto jeden lat więzienia, zaś tym, którzy są żarliwie przywiązani do mnie i do mego dzieła, powinny zostać wymierzone najcięższe kary. Jeśli jednak nasza służba nie jest wymierzona przeciwko rządowi, nie powinny być nam wymierzone kary, zaś my nie powinniśmy zostać obciążeni kosztami ani uwięzieni, lecz winniśmy otrzymać wyrazy uznania i rekompensatę za poniesione straty, jako że natura owej służby może zostać zrozumiana poprzez sto dwadzieścia jej traktatów oraz poprzez fakt, że rzuca ona wyzwanie wielkim filozofom Europy, obalając ich zasady. Z pewnością tak skuteczna służba wyda w tym kraju albo straszliwe rezultaty, albo najbardziej pożyteczne, wzniosłe i naukowe owoce. Wobec tego nie mogę otrzymać wyroku jednego roku więzienia za to, że poprzez dziecięcą zabawę otumaniałem i zwodziłem społeczeństwo, a ukrywałem intrygi tyranów i ich kłamstwa na nasz temat. Ludzie tacy jak ja albo otrzymują karę główną, a wtedy z dumą wstępują na szubienicę, albo też pozostają wolni i zajmują pozycję, na jaką zasługują.

Tak, sprytny złodziej może skraść diamenty warte tysiące, zatem nie wymierzyłby sobie kary, jaką wymierza się za kradzież okruchów szkła, które są dosłownie nic niewarte. Nie postąpiłby tak żaden złodziej, zaiste, żadne świadome stworzenie. Taki złodziej jest przebiegły, zaś nie jest całkowitym głupcem!

Panowie! Wedle waszych złudzeń jestem jak ten złodziej. Zamiast przez dziewięć lat żyć w osamotnieniu w biednej wiosce jednego z dystryktów prowincji Isparta, zamiast narażać na niebezpieczeństwo samego siebie oraz moje traktaty, które są celem mego życia, poprzez zwracanie przeciwko rządowi idei pięciu lub dziesięciu naiwnych nieszczęśników, którym wraz ze mną wymierzono łagodne wyroki, mógłbym jak dawniej zajmować wysoką pozycję w Ankarze lub Stambule i manipulować tysiącami ludzi, kierując ich ku celom, do których zmierzam. Wówczas nie zostałbym skazany w tak nikczemny sposób, lecz zaangażowałbym się w sprawy tego świata z dumą i dostojeństwem odpowiednim dla mej drogi i mojego obowiązku.

Nie mówię tego z dumy ani dla przechwałek, lecz ze wstydem, aby wska-zać błędy tych, którzy przypominając me dawne samochwalstwo i hipokryzję pragną poniżyć mnie, aby pozycja, jaką zajmuję, straciła wszelkie znaczenie i przestała przynosić jakiekolwiek korzyści. Zatem mówię im:

Jako ktoś, kto - co potwierdza moja dawna mowa obrończa, opublikowana pod tytułem Świadectwo dwóch szkół nieszczęścia- podczas wydarzeń trzydziestego pierwszego marca swoim prze-mówieniem przywołał do posłuszeństwa osiem zbuntowanych pułków; kto - jak relacjonowały współczesne owym wydarzeniom gazety - poprzez artykuł zatytułowany Sześć krokówwykonał ważną służbę, sprawiając, że idee uczonych Stambułu zwróciły się przeciwko Brytyjczykom, a na korzyść Ruchu Narodowego; kto przemówił do tysięcy ludzi w Aya Sophia, sprawiając, że go słuchali; kto w Ankarze został powitany przez Zgromadzenie i deputowanych głośnymi oklaskami, a stu sześćdziesięciu trzech deputowanych przeznaczyło sto pięćdziesiąt tysięcy lir na jego szkołę religijną i uniwersytet; kto w biurze rzecznika nie zadrżał i odpowiedział z całkowitą stanowczością na gniew prezydenta, zachęcając go do odprawiania modlitw obowiązkowych;

{(*): Stary Said prosi o pozwolenie, aby mógł powiedzieć: "Przez trzynaście lat nie sprawiliście, abym przemówił. Teraz, jako że nasi wrogowie zwrócili na mnie uwagę, jako że oskarżają was i boją się was, z pewnością muszę do nich przemówić. Choć egoizm i samolubstwo są szpetne, stało się koniecznym, aby okazać egoizm na drodze prawdy, aby bronić się i chronić wobec pysznych, upartych i egoistycznych ludzi. Oto dlaczego nie mogę przemawiać pokornie i grzecznie, jak czyni to nowy Said". Zezwoliłem mu zatem, aby przemówił, lecz nie zgadzam się z jego egoizmem i pochwałami.}

kto, kiedy należał do Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye, został jednogłośnie uznanym przez rząd Partii Jedności i Postępu za godnego obowiązku skutecznego zachęcenia filozofów Europy do zaakceptowania prawd islamu; kto na

froncie podczas wojny podyktował skonfiskowane obecnie dzieło Znaki cudowności(ar. Iszarat al-I'dżaz),które Enver Pasza, głównodowodzący w owym czasie, postrzegał jako tak wartościowe, że z szacunkiem, jakiego nie okazał mi nikt inny, a kierując się wybiegającą w przyszłość ideą wzięcia udziału w dobrym dziele i wychwalenia owego memento wojny, dostarczył papier potrzebny do wydrukowania owego dzieła, aby zostały upamiętnione czyny jego autora podczas wojny... Taki człowiek nie zniżyłby się do zhańbienia dostojeństwa jego nauki, świętości jego służby i tysięcy jego wartościowych przyjaciół poprzez splamienie się drobnym przestępstwem jak koniokrad, porywacz dziewczynek czy kieszonkowiec, a wówczas moglibyście skazać go na rok więzienia, traktując jak kogoś, kto kradnie kozy czy owce. Wolałby egzekucję od cierpienia samowolnych prześladowań podejrzliwego detektywa czy szeregowego policjanta. Tymczasem skazaliście go na rok więzienia i kolejny rok pozostawania pod nadzorem po tym, jak przez dziesięć lat bez żadnego powodu był on dręczony uciążliwym nadzorem policji - choć nie mógłby znieść nad sobą nawet panowania sułtana. Gdyby taki człowiek zaangażował się w sprawy tego świata, gdyby żywił takie pragnienie, gdyby pozwalałaby na to jego święta służba, wtrącałby się do spraw tego świata w stopniu dziesięć razy większym niż ten, jaki osiągnęły wydarzenia z Menemen czy bunt Szejka Saida. Huczący dźwięk armatniego wystrzału, który słyszy cały świat, nie przycichłby do tego stopnia, aby stać się brzęczeniem muchy!

Tak, zwracam uwagę Rządu Republiki na następującą kwestię: Ten stan rzeczy został spowodowany przez intrygi, machinacje i propagandę tajnej organizacji, która doprowadziła mnie do owego nieszczęścia. Świadectwem tego, że owe daleko sięgające propaganda, terror i konspiracja zostały skoordynowane przeciwko nam w sposób, jakiego tak czy owak nie widziano nigdy wcześniej, jest fakt, iż choć mam sto tysięcy przyjaciół, to żaden z nich przez sześć miesięcy nie mógł napisać do mnie żadnego listu ani wysłać żadnych pozdrowień, a także fakt, że z powodu informacji dostarczonych przez spiskowców, którzy starali się wprowadzić rząd w błąd, przesłuchania i rewizje były nieprzerwanie podejmowane od prowincji wschodnich po te na zachodzie.

Plan, jaki uknuli owi intryganci, w oczywisty sposób polegał na zaaranżowaniu "incydentu", jaki stałby się przyczyną, dla której tysiącom ludzi takich jak ja zostałyby wymierzone najcięższe kary. Jednakże jego efektem była kara, która przywołuje na myśl drobną kradzież popełnioną przez najbardziej prostego człowieka. Spośród

stu piętnastu ludzi piętnastu niewinnych mężczyzn otrzymało wyroki pięciu lub sześciu miesięcy pozbawienia wolności. Czyż jakiekolwiek racjonalne stworzenie na świecie ukłułoby w ogon swym lśniącym i ostrym diamentowym mieczem srogiego lwa lub straszliwego smoka, sprawiając, iż ten zwróciłby się ku owemu stworzeniu? Gdyby intencją owego stworzenia była samoobrona lub walka, użyłoby ono swego miecza, uderzając w inne miejsce.

Poprzez wasz błędny pogląd wyobrażacie sobie mnie jako właśnie takiego człowieka, ponieważ w taki sposób oskarżyliście mnie i skazaliście. Gdybym postępował w sposób tak sprzeczny ze świadomością i rozsądkiem, ów wielki kraj nie powinien zostać sterroryzowanym, a propaganda nie powinna zwracać społeczeństwa przeciwko mnie, lecz powinienem zostać wysłany do przytułku dla obłąkanych jako pospolity szaleniec. Gdybym jednak był kimś o takim znaczeniu, jakie mi przypisujecie, nie celowałbym mym ostrym mieczem w ogon smoka lub lwa, aby sprawić, że mnie zaatakują, lecz broniłbym się, dopóki byłbym w stanie to czynić. Jak dobrowolnie wybrałem odosobnienie ostatnich dziesięciu lat, jak znosiłem trudności przekraczające ludzką wytrzymałość, tak w żaden sposób nie wtrącałem się do spraw rządu ani nie chciałem się do nich wtrącać, ponieważ zabraniał mi tego mój święty obowiązek.

O, ludzie, którzy macie władzę i uchwalacie! Czyż jest w ogóle możliwe, by w stu dwudziestu traktatach człowieka, który - jak napisano w gazetach dwadzieścia pięć lat temu - przez jeden artykuł w gazecie sprawił, że trzydzieści tysięcy ludzi przyjęło jego idee; który zwrócił na siebie uwagę wielkiej Armii Operacyjnej; który odpowiedział sześcioma słowami na pytania głównego angielskiego duchownego, choć ten domagał się sześciuset słów; który po Rewolucji Konstytucyjnej wygłosił mowę tak wspaniałą, jak gdyby był wiodącym dyplomatą...; czyż jest w ogóle możliwe, by w stu dwudziestu traktatach takiego człowieka znaleziono jedynie piętnaście słów odnoszących się do polityki i tego świata? Czyż jest w ogóle rozsądnym zakładanie, że ów człowiek podąża za polityką, że jego celem jest ten świat, że przyczynia on kłopotów rządowi? Gdyby jego umysł był zwrócony ku mieszaniu się do polityki i spraw rządu, taki człowiek jasno by to wyraził w jednym ze swych traktatów, zaś wskazałby na to w tysiącu miejsc. Gdyby jego zamysłem była krytyka z intencjami politycznymi, czyż nie znalazłby niczego, co mógłby skrytykować, prócz jednej lub dwóch reguł dotyczących zasłaniania ciała przez kobiety oraz dziedziczenia, które od dawna pozostawały w mocy?

Tak, myślący o polityce przeciwnicy panującego ustroju, który uchwalił dalekosiężne reformy, znaleźliby nie ów jeden lub dwa powody do sprzeciwu, lecz tysiące powodów. Jak gdyby reformy Rządu Republiki dotyczyły jedynie owej jednej bądź dwóch pomniejszych kwestii! Choć nie miałem jakiegokolwiek zamiaru krytykowania ich, z powodu jednego lub dwóch słów zawartych w mojej jednej bądź dwóch księgach, które zostały spisane dawno temu, zostało powiedziane: "Atakuje on panujący ustrój i jego reformy". Pytam zatem: Czyż cały kraj powinien zajmować się kwestią naukową, która nie wymaga nawet najmniejszej kary, wywołując w ten sposób niepokój?

Zatem mnie samemu oraz pięciu do dziesięciu spośród moich przyjaciół zostały wymierzone najdrobniejsze i najbardziej błahe wyroki; potężna propaganda wymierzona przeciwko nam zastraszyła cały kraj i sprawiła, że cały kraj nas znienawidził; Sukru Kaya, minister spraw wewnętrznych, został wezwany do Isparty wraz ze znaczącymi siłami wojska dla wykonania zadania, które mógłby wykonać jeden szeregowiec, to jest dla aresztowania mnie; premier Ismet, który był głową rządu, udał się w związku z tymi wydarzeniami do wschodnich prowincji; przez dwa miesiące więzienia zabroniono mi rozmawiania z kimkolwiek; nikt o mnie nie pytał ani nie przesłał mi pozdrowień, kiedy samotny przebywałem na zesłaniu - to wszystko ukazuje, iż ów bezsensowny, bezcelowy i bezprawny stan rzeczy jest podobny sytuacji, w której drzewo wielkie jak góra wydaje owoc wielkości ziarnka grochu. Widząc, że słowo "rząd" oznacza "sprawowanie rządów z mądrością", mówię, iż owa sytuacja nie jest czymś, czym powinien zajmować się jakikolwiek rząd, a szczególnie rząd legalny, jakim jest Rząd Republiki, który trzyma się prawa bardziej ściśle niż jakikolwiek inny rząd.

Domagam się poszanowania moich praw w granicach prawa. Oskarżam tych, którzy w imieniu prawa występują przeciwko prawu o to, że są kryminalistami. Prawa Rządu Republiki z pewnością odrzucają samowolne działania takich kryminalistów. Żywię nadzieję, że moje prawa zostaną mi przywrócone.

przetrzymywany w odosobnieniu w więzieniu Eskisehir

Said Nursi

* * *

List Szesnasty

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

اَلَّذ۪ينَ قَالَ لَهُمُ النَّاسُ اِنَّ النَّاسَ قَدْ جَمَعُوا لَكُمْ فَاخْشَوْهُمْ فَزَادَهُمْ ا۪يمَانًا وَ قَالُوا حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ

[24]

Ten List ukazuje znaczenie wersetu: فَقُولَا لَهُ قَوْلًا لَيِّنًا [25] i nie został napisany w pośpiechu ani w tonie gwałtownym. Jest odpowiedzią na pytanie, jakie - wprost czy też jedynie w domyśle - zadawało mi wielu ludzi.

(Nie chciałem odpowiadać na to pytanie i czynię to niechętnie, gdyż we wszystkich sprawach całkowicie zaufałem Bogu. Lecz jako że nie zostawiono mnie w spokoju w moim własnym świecie, jako że zwrócono moją uwagę ku sprawom tego świata, jestem zmuszony, by przedłożyć owe pięć punktów, napisanych językiem starego Saida, by wyjaśnić rzeczywistą sytuację zarówno moim przyjaciołom, jak i ludziom spośród ahl ad-dunja,a także tym, którzy posiadają władzę, jednak nie po to, by bronić samego siebie, lecz po to, by bronić moich przyjaciół i moje Słowa przed podejrzeniami i złym traktowaniem ich przez ahl ad-dunja).

PUNKT PIERWSZY

Zapytano mnie: "Dlaczego wycofałeś się z polityki i obecnie nie chcesz mieć z nią do czynienia?"

Odpowiedź:Dziewięć lub dziesięć lat temu stary Said w pewnym stopniu zaangażował się w politykę; zaiste, myśląc, że będzie służył religii i nauce przy pomocy polityki, trudził się na próżno. Ujrzał, że owa droga jest niebezpieczna, niepewna i pełna trudności, a moim zdaniem - zarówno nieużyteczna, jak też piętrząca przeszkody w wykonywaniu obowiązków, które są najwyższą koniecznością. Większość rzeczy, które napotkamy na owej drodze, to kłamstwa, a ponadto może ona zostać wykorzystana przez cudzoziemców, a my nawet nie zdamy sobie z tego sprawy. Ponadto człowiek, który wkracza do świata polityki, znajduje się albo wśród zwycięzców, albo w opozycji. Co do przyłączenia się do zwycięzców, jako

że nie jestem ani osobą urzędową, ani deputowanym, praca w polityce jest dla mnie zbędną niedorzecznością. Politycy nie potrzebują, bym na próżno mieszał się do ich spraw. Jeśli przyłączyłbym się do opozycji, mógłbym to uczynić, jeśli wniósłbym albo pewne idee, albo siłę. Jeśli chodzi o idee, nie czuję takiej potrzeby, jako że wszystkie kwestie są zupełnie jasne i każdy zna je równie dobrze jak ja, zaś pozbawioną celu gadaninę uważam za bezsensowną. Jeśli dołączyłbym do opozycji z zamiarem użycia siły do wywołania pewnych zdarzeń, mógłbym popełnić tysiąc grzechów jedynie po to, by osiągnąć jeden wątpliwy cel. Wielu ludzi mogłoby zostać dotkniętych przez nieszczęście ze względu na działania jednego człowieka. Zatem powiedziawszy, że nie mógłby całkowicie świadomie popełnić grzechu lub sprawić, że popełni go ktoś niewinny (choćby tylko w jednym lub dwóch przypadkach na dziesięć możliwych), stary Said zrezygnował z palenia papierosów, czytania gazet, z polityki i poświęconej jej rozmów ahl ad-dunja.Bezapelacyjnym dowodem na to jest fakt, że przez ostatnie osiem lat nie przeczytałem żadnej gazety ani nawet nie słuchałem, jak czyta ją kto inny (jeśli ktoś uważa, że przeczytałem choć jedną gazetę lub choć raz słuchałem, jak kto inny ją czyta, niech wystąpi i to powie!), tymczasem osiem lat temu stary Said zwykł czytać być może nawet osiem gazet każdego dnia. Co więcej, poprzez ostatnie pięć lat pozostawałem pod najbardziej baczną obserwacją i nadzorem. Jeśli ktokolwiek dostrzegł w moim postępowaniu choć najmniejszy ślad działalności politycznej, niech to powie! W przypadku człowieka takiego jak ja, który jest silny, nieustraszony, nieżonaty, który uważa, że najlepszym podstępem jest brak podstępu, jego idei nie udałoby się utrzymać w tajemnicy przez osiem dni, nie mówiąc już o ośmiu latach! Gdybym przejawiał jakąkolwiek chęć lub pragnienie włączenia się do polityki, nie byłoby potrzeby podejmowania dochodzeń ani obserwacji, ponieważ mój głos zahuczałby jak armatni wystrzał!

PUNKT DRUGI

Dlaczego nowy Said tak gwałtownie obstaje przy unikaniu polityki?

Odpowiedź:Nowy Said unika polityki z taką gwałtownością, by służyć wierze i Koranowi, co jest sprawą o największym znaczeniu, najwyższą koniecznością, co jest najbardziej czyste i najbardziej słuszne; by nie poświęcać bez potrzeby dla jednego roku lub dwóch lat urzędowej działalności podczas niepewnego życia doczesnego dzieła, dzięki któremu może zyskać nagrodę większą niż miliony lat życia wiecznego. Nowy Said mówi:

Starzeję się i nie wiem, jak długo jeszcze pożyję, więc kwestią, która ma dla mnie największe znaczenie, jest praca dla życia wiecznego. Najważniejszym środkiem umożliwiającym zdobycie życia wiecznego i kluczem do wiecznej szczęśliwości jest wiara (ar. iman),toteż muszę pracować na rzecz wiary. Ponieważ prawo szari'a zobowiązuje mnie do tego, bym służył ludziom ze względu na naukę, dzięki której i oni mogą osiągnąć korzyści, chcę spełniać ten obowiązek. Jednakże nie mogę wykonywać służby tego rodzaju, który dotyczy życia społecznego i życia tego świata, ponadto w naszych burzliwych czasach obowiązków tego rodzaju nie można wykonać rzetelnie, dlatego porzuciłem ten rodzaj służenia innym, wybierając służbę wierze, która jest najważniejsza, najbardziej konieczna i najbardziej zgodna z rozsądkiem. Drzwi, które wiodą do prawd wiary, jakie stały się moim udziałem, i duchowych lekarstw, których działania sam doświadczyłem, zostawiam otwarte, by również inni mogli wejść w ich posiadanie. Być może Wszechmocny Bóg przyjmie tę służbę jako akt skruchy za moje dawne grzechy. Prócz Szatana przeklętego nikt inny - czy jest wierzącym, czy niewierzącym; czy jest prawdomównym, czy ateistą - nie ma prawa, by sprzeciwiać się mojemu dziełu. Niewiara nie jest podobna do niczego innego. W tyranii, występku i ciężkich grzechach może być ukryta złowróżbna, diabelska przyjemność, jednak w niewierze nie ma żadnej przyjemności - to cierpienie za cierpieniem, ciemność za ciemnością, udręka za udręką.

Jakże sprzeczne z rozsądkiem byłoby dla kogoś takiego jak ja, kto jest nieżonaty, samotny, kto musi odpokutować swoje przeszłe grzechy, pozostawienie pracy na rzecz nieskończonego życia wiecznego, pozostawienie służby świętemu światłu wiary - po to, by będąc już starym, rzucić się w wir niepotrzebnych i niebezpiecznych rozgrywek politycznych! Jest to obłędem tak sprzecznym z mądrością, że ową sprzeczność pojmą nawet obłąkani!

Jeśli jednak zapytacie, dlaczego służba wierze i Koranowi zakazuje mi mieszania się do polityki, odpowiem: Każda z prawd wiary i Koranu jest niczym diament. Gdybym skaził się polityką, zwykli ludzie, których łatwo oszukać, zastanowiliby się nad owymi diamentami, które miałem w rękach, i zapytaliby: "Czyż te diamenty nie są tylko elementem politycznej propagandy, który ma przyciągnąć do owego człowieka więcej zwolenników?" Mogliby uznać te diamenty za kawałki zwyczajnego szkła. Zatem przez zaangażowanie się w politykę uchybiłbym owym diamentom, jakbym zaniżał ich wartość. O, wy, którzy nie dostrzegacie niczego poza tym światem! Dlaczego walczycie przeciwko mnie? Dlaczego nie pozostawicie mnie samemu sobie?

Jeśli powiecie:Szejkowie niekiedy mieszają się w nasze sprawy, a ludzie niekiedy nazywają ciebie szejkiem,

Odpowiem:Dobrzy panowie! Nie jestem szejkiem, jestem hodżą, nauczycielem. Dowód na to jest następujący: Przebywałem tu przez cztery lata, a gdybym nauczył choć jednego człowieka drogi sufizmu, mielibyście słuszne prawo, by być podejrzliwi. Jednak każdemu, kto do mnie przychodził, mówiłem: "Wiara jest koniecznością; islam jest koniecznością; nie żyjemy w wieku sufizmu".

Jeśli powiecie:Nazywają cię Said-i Kurdi. Być może w twoich ideach jest coś z nacjonalizmu, a to nie jest zgodne z naszymi interesami,

Odpowiem:Panowie! Wszystko, co napisali stary Said i nowy Said, jest zupełnie jasne. Jako świadectwo tego przytoczę twierdzenie, które mówi:

اَلْاِسْلَامِيَّةُ جَبَّتِ الْعَصَبِيَّةَ الْجَاهِلِيَّةَ

[26] Przez całe lata uważałem nacjonalizm (w złej postaci) i rasizm za śmiertelne trucizny, ponieważ są one odmianą tej choroby, która trawi Europę. Europa z kolei zaraziła ową chorobą islam, myśląc, że spowoduje to podziały, świat islamu rozpadnie się, a wówczas łatwo będzie można połknąć poszczególne kraje. Moi uczniowie i ludzie, którzy mieli ze mną cokolwiek do czynienia, wiedzą, że przez cztery lata starałem się leczyć ludzi z tej choroby. Skoro tak się sprawy mają, dobrzy panowie, dlaczego każde zdarzenie staje się dla was pretekstem do tego, by mnie prześladować? Zgodnie z jaką zasadą przyczyniacie mi strapień po każdym wydarzeniu na tym świecie? Wasze postępowanie jest podobne karaniu żołnierza stacjonującego na zachodzie i nakładaniu na niego trudności z powodu przewinienia, jakie popełnił żołnierz stacjonujący na wschodzie, a wszystko dlatego, że obaj służą w tej samej armii; jest podobne skazaniu sklepikarza z Bagdadu za przestępstwo popełnione przez handlarza ze Stambułu tylko dlatego, że obaj wykonują ten sam zawód! Któż mógłby tak postąpić w pełni świadomie? Jakież to korzyści mają wymagać takiego postępowania?

PUNKT TRZECI

W milczeniu moich przyjaciół, którzy dziwią się temu, jak się zmieniłem, i zdumiewają się cierpliwością, z jaką przyjmuję każde nieszczęście, słyszę następujące Pytanie: "Jak możesz znieść wszystkie trudności, którym stawiasz czoła, skoro dawniej byłeś bardzo dumny, łatwo wpadałeś w gniew i nie mogłeś ścierpieć najmniejszej obrazy?"

Odpowiedź:Posłuchajcie dwóch krótkich historii opowiadających o dwóch krótkich zdarzeniach, a otrzymacie waszą odpowiedź:

Historia Pierwsza:Dwa lata temu pewna osoba urzędowa mówiła o mnie za moimi plecami w sposób urągliwy i pogardliwy. Powiedziano

mi o tym później. Skłonność do wybuchowości, która pozostała mi po starym Saidzie, sprawiła, że denerwowałem się tym przez jakąś godzinę. Wówczas dzięki miłosierdziu Wszechmocnego Boga przyszła mi do głowy następująca myśl, która rozwiała moje strapienie i sprawiła, że przebaczyłem owemu człowiekowi:

Zwróciłem się do swej duszy, mówiąc: Jeśli jego obelgi i wady, które opisuje, rzeczywiście dotyczą mojej osoby, niech Bóg będzie rad z tego człowieka, jako że wspomniał on o wadach mojej duszy. Jeśli mówi prawdę, pobudza mnie do kształcenia mej duszy i pomaga mi uratować się przed grzechem pychy i arogancji. Jeśli nawet mówi fałszywie, pomaga mi w ocaleniu się przed grzechem hipokryzji i przed niezasłużoną sławą, z której rodzi się hipokryzja. Nie, nie jestem pogodzony ze swą duszą, ponieważ nie szkoliłem jej. Jeśli ktoś mówi mi, że na moich plecach, piersiach lub innym miejscu mojego ciała siedzi skorpion, powinienem być mu wdzięczny, nie zaś czuć się urażony. Jeśli zniewagi człowieka wymierzone są w moją wiarę oraz w fakt, że jestem sługą Koranu, nie dotyczą mnie osobiście. Pozostawiam tę sprawę Temu, do Którego należy Koran, Który mnie zatrudnił, Który jest Potężny i Mądry. Zaś jeśli jego wypowiedzi miały być jedynie przeklinaniem mnie, obrażaniem i oczernianiem mego charakteru, wówczas również mnie nie dotyczą, ponieważ jestem wygnańcem, więźniem, obcym, a moje ręce są związane. Nie przystoi, bym sam starał się o odzyskanie dobrego imienia. Jest do zadanie dla władz tej wioski, w której przebywam jako gość pod specjalnym nadzorem, następnie władz dystryktu, a w dalszej kolejności - władz prowincji. Znieważanie więźnia danego człowieka dotyczy tego, kto go więzi, niech zatem więźnia broni ten człowiek. Jako że taka jest prawda o tej kwestii, moje serce może stać się spokojne.

Oznajmiłem:

وَاُفَوِّضُ اَمْر۪ٓى اِلَى اللّٰهِ اِنَّ اللّٰهَ بَص۪يرٌ بِالْعِبَادِ

[27] i odtąd myślałem o całym zdarzeniu tak, jakby nigdy nie miało miejsca. Niestety, później okazało się, żeKoran nie wybaczył temu człowiekowi.

Historia Druga:W tym roku usłyszałem o pewnym wydarzeniu, a choć doszła do mnie jedynie krótka relacja o nim (już po tym, jak do niego doszło), traktowano mnie tak, jakbym był blisko związany z całą sprawą. Tak czy inaczej prawie z nikim nie korespondowałem, jedynie bardzo rzadko pisałem do pewnego przyjaciela, a moje listy dotyczyły kwestii związanych z wiarą. W rzeczywistości przez cztery lata napisałem jedynie jeden list do mojego brata. Zarówno sam powstrzymywałem się od obcowania z innymi ludźmi, jak też powstrzymywali mnie od tego ahl ad-dunja.Mogłem jedynie spotkać się z jednym lub dwoma przyjaciółmi raz

lub dwa razy w tygodniu. Jeśli chodzi o ludzi, którzy odwiedzali wioskę, to może raz lub dwa razy w miesiącu zdarzyło się, że jeden człowiek lub dwaj ludzie spotkali się ze mną na jedną lub dwie minuty, które poświęciliśmy kwestiom życia ostatecznego. Na wygnaniu jestem obcy, samotny, nie mam nikogo; zabroniono mi wszystkiego, zabroniono mi spotykania się z kimkolwiek, a wszystko w wiosce, która dla kogoś takiego jak ja nie była miejscem odpowiednim do tego, by pracować w niej dla zdobycia środków na życie. Cztery lata temu pomagałem w remoncie chylącego się ku upadkowi meczetu. Choć miałem zaświadczenie (wystawione w moich rodzinnych stronach), które potwierdzało, że mogę wykonywać obowiązki imama i kaznodziei, i rzeczywiście byłem imamem owego meczetu przez cztery lata (oby Bóg zechciał przyjąć moje dobre uczynki), w ostatnim miesiącu ramadan nie mogłem się tam udać. Czasami odmawiałem pięć obowiązkowych modlitw w samotności. Pozbawiono mnie nagrody za odprawianie modlitwy w zgromadzeniu, która jest dwadzieścia pięć razy większa niż zasługa tego, kto modli się samotnie.

W obliczu owych dwóch wydarzeń wykazałem taką samą cierpliwość i wyrozumiałość, jakie okazałem w obliczu traktowania mnie przez władze dwa lata temu. Jeśli Bóg zechce, nadal będę tak postępował. Oto, co myślę i mówię: Jeśli owe złe traktowanie, niedola i prześladowania, jakie zadają mi ahl ad-dunja,spotkały mnie z powodu mojej duszy, wybaczam im ich postępowanie. Być może dzięki owym prześladowaniom moja dusza zmieni się na lepsze, a być może te niedole staną się pokutą za jej grzechy. W gospodzie, jaką jest nasz świat, doświadczyłem wielu rzeczy dobrych, a nawet jeśli doświadczyłem również niewielu z jego prób, wciąż będę składał Bogu podziękowania. Jeśli jednak ahl ad-dunjaprześladują mnie z powodu mojej służby wierze i Koranowi, nie do mnie należy, by ich bronić. Pozostawiam tę sprawę Wszechmocnemu, do Którego należy wszelki rozkaz. Jeśli intencją prześladowców jest zniszczenie i wymazanie niezasłużonej sławy, którą powszechnie się cieszę, która nie ma żadnych podstaw, zaś prowadzi do hipokryzji i niszczy szczerość intencji, niechaj Bóg ich za to błogosławi!, jako że wysoki szacunek wśród ogółu ludzi i zdobywanie sobie dobrego imienia są szkodliwe dla ludzi takich, jak ja. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że nie pragnę, by okazywano mi szacunek; zaiste, nie znoszę tego. Skarciłem nawet swego wartościowego przyjaciela - może nawet pięćdziesiąt razy! - za to, że okazywał mi nadmierny szacunek. Jeśli zaś ich zamiary oczernienia mnie, umniejszenia mych zasług w oczach ludzi i zniesławienia wymierzone są w prawdy wiary i w Koran, którego jestem interpretatorem, są one bezcelowe, jako żenie ma takiej zasłony, którą można rozciągnąć nad gwiazdami Koranu,

by zakryć je przed oczami ludzi. Jeśli człowiek zamyka oczy, tylko on sam nic nie widzi; nie jest w stanie sprawić, by dla kogokolwiek innego również zapanowała noc.

PUNKT CZWARTY:

a w nim odpowiedzi na pewną liczbę podejrzliwych pytań.

Pierwsze podejrzliwe pytanie

Ahl ad-dunjamówią: "Z czego żyjesz, skoro nie pracujesz? Nie chcemy w naszym kraju ludzi, którzy siedzą bezczynnie i żyją dzięki pracy innych".

Odpowiedź:Żyję dzięki oszczędności i obfitości, która jest jej wynikiem. Nie mam żadnych zobowiązań wobec kogokolwiek innego niż Ten, Który daje mi zaopatrzenie, i postanowiłem, że nigdy nie będę dłużnikiem nikogo poza Nim. Tak, ktoś, kto wydaje na życie ledwie sto par lub nawet czterdzieści par [28], nie stanie się niczyim dłużnikiem. Nie chcę dłużej wyjaśniać tej kwestii; jest to dla mnie nadzwyczaj nieprzyjemne, gdyż powoduje, że czuję pewnego rodzaju dumę czy też egoizm. Lecz jako że ahl ad-dunjapodejrzliwie wypytują mnie o tę sprawę, odpowiadam im, jak następuje: Od dzieciństwa przez całe moje życie jedną z moich wiodących zasad było to, by nie przyjmować niczego od ludzi, nawet jałmużny, nie przyjmować pensji ani wynagrodzenia (jedynie raz przez rok lub dwa zostałem do tego zmuszony przez nalegania moich przyjaciół, kiedy należałem do Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye [29] i nie stać się dłużnikiem innych ludzi z powodu konieczności zdobycia środków do życia doczesnego. Wiedzą o tym zarówno ludzie z moich rodzinnych stron, jak i ci, którzy zetknęli się ze mną w innych miejscach. Przez pięć lat mego zesłania wielu przyjaciół usilnie starało się o to, bym przyjął ich podarunki, jednak nie przyjąłem żadnego z nich. A zatem, skoro zapytano mnie: "Jak udaje ci się przeżyć?", odpowiadam: "Żyję dzięki Bogu, który zsyła mi Swoje dary, i dzięki Jego błogosławieństwom". Z pewnością moja dusza zasługuje na obelgi i lekceważenie wszelkiego rodzaju, lecz obfitość darów Boga i Jego błogosławieństw, które otrzymuję jako zaopatrzenie, jest cudem, będącym wynikiem służby Koranowi. Zgodnie z wersetem:

وَ اَمَّا بِنِعْمَةِ رَبِّكَ فَحَدِّثْ

[30]

opowiem o darach, jakie zesłał mi Wszechmocny Bóg, a także przytoczę kilka ich przykładów tytułem podziękowań dla Niego. Wciąż jednak lękam się, że wywoła to w mej duszy hipokryzję i dumę, a owa błogosławiona obfitość zostanie przerwana, jako że ujawnienie sekretu Bożego daru, jakim jest obfitość, powoduje zaprzestanie zsyłania darów. Cóż mam jednak począć? Muszę opisać dary mego Pana.

Dar pierwszy:Poprzez ostatnie sześć miesięcy wystarczał mi jeden buszel [31] pszenicy, to jest tyle ziarna, ile potrzeba na wypieczenie trzydziestu sześciu bochenków chleba. Ziarno nie skończyło się, wciąż jeszcze trochę go zostało. Nie wiem, na jak długo mi go wystarczy [32].

Dar drugi:W czasie minionego błogosławionego miesiąca ramadan otrzymywałem jedzenie jedynie z dwóch domów - i zarówno po jedzeniu z pierwszego domu, jak i po posiłku pochodzącym z drugiego domu, źle się czułem. Zrozumiałem, że jest mi zakazane jedzenie pożywienia innych ludzi. Przez resztę błogosławionego miesiąca ramadan wystarczyły mi trzy bochenki chleba i jedna okka[33] ryżu, co zaświadczył i opowiedział Abdullah Cavus - właściciel błogosławionego domu i wierny przyjaciel, który widział moją oszczędność i gospodarność. Zaprawdę, ów ryż skończył się dopiero dwa tygodnie po zakończeniu ramadanu.

Dar trzeci:Przez trzy miesiące spędzone na górze mnie i moim gościom wystarczyła jedna miara [34] masła, które codziennie jedliśmy z chlebem. Pewnego razu odwiedził mnie błogosławiony gość o imieniu Suleyman. Zarówno jego chleb, jak i mój chleb prawie się skończyły, zatem poprosiłem go, by poszedł, by zdobyć go nieco więcej (była to środa). W promieniu dwóch godzin drogi od nas Suleyman nie znalazł nikogo, od kogo mógłby dostać choć trochę chleba, a powiedział mi, że chciał pozostać wraz ze mną na górze w czwartkową noc, byśmy mogli pomodlić się razem [35]. Oznajmiłem: "Całą ufność pokładamy w Bogu" i powiedziałem mu, by został. Później (bez żadnego związku z brakiem chleba) zaczęliśmy przechadzać się, choć nie było żadnego powodu po temu, aż dotarliśmy na szczyt góry. Mieliśmy trochę wody w dzbanku, mały kawałek cukru i nieco herbaty. Poprosiłem go: "Bracie, zrób nam herbatę". Zajął się jej przyrządzaniem, a ja usiadłem pod drzewem cedrowym, spoglądając na głęboki wąwóz. W myślach z żalem rzekłem sam do siebie: "Nie mamy nic więcej, jak tylko nieco zapleśniałego chleba, który ledwie wystarczy nam na wieczór. Cóż mamy począć przez dwa dni i co mam powiedzieć temu niewinnemu człowiekowi?" Kiedy tak myślałem, bezwiednie obróciłem głowę i wśród gałęzi drzewa cedrowego, wprost przed nami, ujrzałem ogromny bochen chleba. Wykrzyknąłem: "Suleymanie, oto dobra nowina! Wszechmocny Bóg zesłał nam jedzenie!" Wzięliśmy ten chleb, a patrząc na niego, spostrzegliśmy, że nie dotknął go ani żaden ptak, ani dzikie zwierzę. Przez dwadzieścia lub trzydzieści dni zupełnie nikt nie wspinał się na szczyt tej góry. Chleb wystarczył nam na dwa dni, a kiedy już się kończył, Suleyman - który przez cztery lata był dla mnie najwierniejszym z wiernych przyjaciół - nagle przyszedł z dołu, przynosząc więcej chleba.

Dar czwarty:Ów luźny płaszcz, który noszę, kupiłem z drugiej ręki siedem lat temu. Przez pięć lat na ubrania, bieliznę, buty i skarpety wydałem jedynie cztery i pół liry. Wystarczały mi oszczędność, Boże błogosławieństwa i wynikająca z nich obfitość.

Było jeszcze wiele innych zdarzeń podobnych powyższym przykładom i mógłbym wymienić liczne rodzaje Bożych błogosławieństw. Ludzie z wioski, w której przebywam, wiedzą o większości z nich. Nie sądźcie jednak, że przytoczyłem owe przykłady z powodu dumy; raczej zostałem do tego zmuszony. Nie myślcie również, że spotkało mnie to, ponieważ jestem dobrym człowiekiem. Owa obfitość albo była darem zesłanym szczerym przyjaciołom, którzy mnie odwiedzali, albo obdarowanie nastąpiło z powodu mojej służby Koranowi, albo dostatek i pożytek wynikały z oszczędności, albo też były zaopatrzeniem dla moich czterech kotów, które recytują Najpiękniejsze Imiona Boga: "O, Najbardziej Litościwy! O, Najbardziej Litościwy!", zaś przejawem tych Imion jest owa obfitość, z jakiej również ja mogę czerpać korzyści. Tak, jeśli uważnie posłuchacie ich płaczliwego miauczenia, zrozumiecie, że mówią one: "O, Najbardziej Litościwy! O, Najbardziej Litościwy!" Ale doszliśmy do tematu kotów, a wcześniej wspominałem o kurze...

Mam też kurę. Tej zimy - niemal każdego dnia bez wyjątku - przynosiła dla mnie jajko ze skarbca Bożego miłosierdzia. Pewnego dnia zniosła dwa jaja, co mnie zadziwiło. Zapytałem moich przyjaciół: "Jak to możliwe?", a oni odrzekli: "Być może to dar od Boga". Kura miała również kurczaka, który wykluł się latem. Kwoka zaczęła wysiadywać jaja na początku ramadanu i trwało to przez czterdzieści dni. Ani ja, ani żaden z moich towarzyszy nie mieliśmy żadnych wątpliwości co do tego, że i kurczak, i jaja znoszone zimą, i ramadan były darami zesłanymi mi przez Boga. Kiedy tylko kura skończyła wysiadywać jaja, natychmiast zaczęła je znosić, zatem ani na chwilę nie zostałem ich pozbawiony.

Drugie podejrzliwe pytanie

Ahl ad-dunjapytają: "Jak możemy mieć pewność, że nie będziesz mieszał się do naszego świata? Jeśli uwolnimy cię, będziesz mógł wtrącać się w nasze sprawy. Skąd mamy wiedzieć, że nie chcesz nasz przechytrzyć? Skąd mamy wiedzieć, czy tylko nie udajesz wyrzeczenia się świata? Może to tylko podstęp, a ty przyjmujesz różne rzeczy od innych ludzi nie jawnie, lecz potajemnie?"

Odpowiedź:Moja znana wielu ludziom postawa w sądzie wojennym i w okresie przed ogłoszeniem Konstytucji, a także wygłoszona w tym czasie mowa obrończa przed tym sądem (zatytułowana Świadectwo

dwóch szkół nieszczęścia),bezapelacyjnie ukazują, że prowadziłem życie człowieka, który nie uciekłby się do najmniejszych sztuczek, nie mówiąc już o wybiegach czy matactwach. Gdybym przez ostatnie pięć lat oszukiwał, z pewnością moje podanie do was utrzymane by było w tonie pochlebstwa i czołobitności, gdyż ten, kto jest przebiegły, stara się wkraść w łaski innych, a nie potrafiąc się pohamować, zawsze kłamie i oszukuje. Tymczasem ja nie zniżyłem się choćby do tego, by odpowiedzieć na najcięższe ataki i krytykę, jakie zostały we mnie wymierzone. Mówiąc: "Pokładam zaufanie w Bogu", odwróciłem się plecami do ahl ad-dunja.Co więcej, rozsądny człowiek, który odkrył prawdę o tym świecie i posiadł wiedzę o życiu ostatecznym, nie będzie przepraszał, lecz będzie wiódł walkę ze światem doczesnym. Kiedy ten, kto nie jest z niczym związany i jest samotny, przekroczy wiek pięćdziesięciu lat, z pewnością nie poświęci życia wiecznego dla roku lub dwóch lat pustej gadaniny i złudy tego świata. Jeśli tak uczyni, nie będzie on przebiegły, lecz będzie głupcem i szaleńcem. Jakiż szaleniec mógłby tak postąpić? Czy ktokolwiek wtedy powinien się nim przejmować?

Jeśli zaś chodzi o podejrzewanie mnie o to, że wyrzekłem się tego świata jedynie pozornie, zaś prawdziwie wciąż poszukuję jego korzyści, odpowiem słowami wersetu:

وَمَٓا اُبَرِّئُ نَفْس۪ٓى اِنَّ النَّفْسَ لَاَمَّارَةٌ بِالسُّٓوءِ

[36]

Tak, nie oczyszczam z zarzutów mojej duszy, jako że pragnie ona wszystkiego, co złe. Jednak na tym ulotnym świecie, w owej przejściowej gospodzie, w podeszłym wieku podczas krótkiego życia doczesnego, nie byłoby rozsądne zniszczyć wieczne życie i niekończącą się szczęśliwość dla odrobiny przyjemności życia doczesnego. Jako że takie postępowanie nie byłoby korzystne dla człowieka rozsądnego i świadomego, moja dusza - czy chce tego, czy nie chce - musi podążać za rozsądkiem.

Trzecie podejrzliwe pytanie

Ahl ad-dunjamówią: "Czy nas lubisz? Czy aprobujesz nasze poczynania? Jeśli nas lubisz, dlaczego jesteś tak nieprzystępny i nie chcesz mieć z nami nic do czynienia? Jeśli nas nie lubisz, oznacza to, że się nam sprzeciwiasz, a my miażdżymy tych, którzy się nam sprzeciwiają!"

Odpowiedź:"Gdybym kochał wasz świat, nie wycofałbym się z niego. Nie lubię ani was, ani waszego świata, lecz nie mieszam się ani do waszych, ani do jego spraw. Mój cel jest inny niż wasz; moje serce wypełnione jest innymi rzeczami tak dokładnie, że nie ma w nim miejsca na cokolwiek innego. Waszym obowiązkiem jest patrzeć na ręce

człowieka, a nie w jego serce. Ubiegajcie się więc o sprawy swej władzy i swego porządku publicznego. Tak długo, jak ręce innego człowieka nie mieszają się do waszych spraw, jakie macie prawo do tego, by wtrącać się do spraw jego serca, by mówić mu: "Twoje serce powinno kochać także i nas", choć w żaden sposób na jego miłość nie zasługujecie? Tak, tak jak podczas zimy pragnę, by przyszła wiosna i tęsknię za nią, lecz nie mogę sprawić, by nadeszła, tak samo tęsknię za światem, który byłby sprawiedliwy, modlę się o jego nadejście i chcę, by ahl ad-dunjazmienili się na lepsze, jednak nie mam mocy, dzięki której mógłbym sprawić, że tak się stanie. Nie mogę dokonać żadnej z tych rzeczy, ponieważ ani nie jest to mój obowiązek, ani też nie leży to w mojej możliwości.

Czwarte podejrzliwe pytanie

Ahl ad-dunjamówią: "Doświadczyliśmy tylu klęsk, że nie możemy już nikomu ufać. Jak możemy być pewni, że nie zaczniesz mieszać się w nasze sprawy (jak być może tego chcesz), kiedy tylko damy ci po temu sposobność?"

Odpowiedź:Powinien upewnić was o tym poprzedni punkt. Co więcej, nie wtrącałem się do waszego świata nawet wtedy, kiedy przebywałem w rodzinnych stronach, wśród moich uczniów i bliskich, wraz z tymi, którzy troszczyli się o mnie wśród zmiennych kolei zdarzeń. Zatem dla kogoś, kto jest samotny na zesłaniu, kto nie ma nikogo, kto jest słaby i bezsilny, kto ze wszystkich sił zwraca się ku sprawom życia ostatecznego, kto jest odcięty od jakichkolwiek kontaktów towarzyskich i nie ma możliwości porozumiewania się z innymi, kto znalazł jedynie kilku przyjaciół, którzy są daleko od niego i również troszczą się o życie ostateczne, kto jest obcy dla wszystkich i kogo wszyscy inni postrzegają jako obcego - tak, dla takiego człowieka wtrącanie się w niebezpieczeństwa waszego bezowocnego świata z pewnością byłoby szaleństwem pod każdym względem!

PUNKT PIĄTY :

Ten Punkt dotyczy pięciu krótkich Kwestii.

Kwestia Pierwsza

Ahl ad-dunjapytają: "Dlaczego nie trzymasz się zasad naszej cywilizacji, naszego stylu życia, naszego sposobu ubierania się? Czy to oznacza, że się nam sprzeciwiasz?"

Odpowiedź:Panowie! Jakim prawem proponujecie mi przyjęcie zasad waszej cywilizacji? Przecież sami wyrzuciliście mnie poza nawias

cywilizacji, bezprawnie zmuszając mnie do mieszkania w tej wiosce przez pięć lat, zabraniając mi utrzymywania jakichkolwiek kontaktów towarzyskich czy porozumiewania się z kimkolwiek. Wszystkim skazanym na zesłanie pozwoliliście na to, by pozostali w ich miastach, wśród przyjaciół i krewnych, a następnie wydaliście im dokumenty, przyznające im amnestię, lecz mnie bez żadnego powodu odcięliście od świata i nie zezwalacie mi nawet na spotkania z ludźmi z moich rodzinnych stron, z wyjątkiem jednego lub dwóch przypadków. Oznacza to, że nie uważacie mnie za członka narodu tureckiego ani za obywatela tego państwa. Jak zatem możecie proponować, bym przyjął wasz kodeks cywilny? Sprawiliście, że świat stał się dla mnie więzieniem, a takich rzeczy, jakie mi proponujecie, nie można proponować więźniowi.Zamknęliście przede mną drzwi tego świata, zatem zapukałem do drzwi życia ostatecznego, a Boże miłosierdzie otworzyło je przede mną. Jak można narzucać bezładne zwyczaje i zasady tego świata komuś, kto stoi w progu drzwi wiodących do życia ostatecznego?Kiedy przywrócicie mi wolność, kiedy pozwolicie mi wrócić do rodzinnych stron i przywrócicie mi moje prawa, dopiero wtedy będziecie mogli wymagać ode mnie, bym dostosował się do waszych zasad.

Kwestia Druga

Ahl ad-dunjamówią: "Mamy ministerstwo odpowiedzialne za nauczanie przykazań religii i prawd islamu. Jakie masz kompetencje do tego, by wydawać dzieła poświęcone religii? Jesteś skazany na zesłanie, zatem nie masz prawa mieszać się do tych spraw!"

Odpowiedź:Prawdy nie można ograniczyć. Jak mogłyby zostać ograniczone wiara i Koran? Możecie narzucać ograniczenia zasadom i prawom waszego świata, lecz prawdy wiary i zasady Koranu nie mogą być wtłoczone w formy odpowiednie dla postępowania tego świata ani też nie mogą stać się maską dla oczekiwania wynagrodzenia w zamian za ich nauczanie. Owe tajemnice, które są darami Boga, owe błogosławieństwa mogą stać się czyimś udziałem dzięki szczerości intencji, a także dzięki wyrzeczeniu się świata i cielesnych przyjemności. Co więcej, wasze ministerstwo uznało moje kwalifikacje i wyznaczyło mnie na kaznodzieję, kiedy jeszcze żyłem w rodzinnych stronach. Przyjąłem to stanowisko, lecz odrzuciłem pensję. Mam w swoim posiadaniu dokument, na mocy którego mogę być imamem lub kaznodzieją w jakimkolwiek miejscu, jako że zostałem skazany na zesłanie niesłusznie. Jako że skazani na wygnanie mogli powrócić do swych domów, moje stare dokumenty zachowują ważność.

Po drugie:Spisując owe prawdy wiary, zwracam się bezpośrednio do własnej duszy. Nie zapraszam wszystkich, by do mnie dołączyli; raczej ci, których serca są w potrzebie, a dusze zranione, poszukują balsamów Koranu i znajdują je. Jedynie dla zabezpieczenia środków do życia wydrukowałem mój traktat poświęcony Zmartwychwstaniu, zanim jeszcze zostały przedstawione kolejne pisma. Ówczesny gubernator, który również był względem mnie niesprawiedliwy, przestudiował ten traktat, lecz nie podjął żadnych kroków przeciwko niemu, jako że nie znalazł w nim niczego, co mogłoby stać się obiektem krytyki.

Kwestia Trzecia

Niektórzy z moich przyjaciół pozornie trzymają się z dala ode mnie, a zaiste, nawet krytykują mnie, by wkraść się w łaski podejrzliwie na mnie patrzących ludzi spośród ahl ad-dunja.Jednak przebiegli ahl ad-dunjaprzypisują fakt, że ci przyjaciele unikają mnie i trzymają się z dala, nie ich lojalności wobec tego świata, lecz pewnemu rodzajowi hipokryzji i nieświadomości, przez co też chłodno ich traktują.

Mówię zatem: "O, moi przyjaciele w życiu ostatecznym! Nie trzymajcie się z dala ode mnie i nie uciekajcie tylko dlatego, że jestem sługą Koranu. Jeśli Bóg zechce, nie spotka was z mojego powodu żadna krzywda. Przypuszczam, że unikając mnie, nie możecie uratować się przed pewnymi nieszczęściami, które was spotykają lub którymi sam jestem ciemiężony. Postępując w ten sposób, jedynie bardziej będziecie zasługiwać na to, by spotkało was nieszczęście lub by spadł na was cios. Z jakiego zatem powodu mielibyście się bezpodstawnie lękać?"

Kwestia Czwarta

Przez czas mojego zesłania zauważyłem, że pewni chełpliwi ludzie, którzy wpadli w bagno polityki, postrzegają mnie jako czy to stronnika, czy też rywala, jakbym był - tak jak oni - powiązany z pewnymi ruchami tego świata.

Panowie! Moim prądem jest wiara, zaś przede mną jest nurt niewiary. Nie jestem związany z żadnymi innymi nurtami czy ruchami tego świata. Być możeci, którzy pracują dla wynagrodzenia, w pewnym stopniu uważają się za usprawiedliwionych. Jednak sprzeciwianie mi się i rywalizowanie ze mną w imię patriotyzmu, nie zaś dla wynagrodzenia, uciskanie mnie i prześladowanie - oto prawdziwie poważny i smutny błąd.Jak już udowodniłem to powyżej, nie mam żadnych powiązań ze światem polityki. Poświęciłem cały mój czas i całe życie prawdom wiary i Koranu.Jako że tak się sprawy mają, ludzie, którzy nękają mnie i prześladują

w imię rywalizacji powinni zdać sobie sprawę z faktu, że takie postępowanie jest wyrządzaniem szkód wierze w imię ateizmu i niewiary.

Kwestia Piąta

Jako że ten świat jest ulotny, życie krótkie, zasadnicze obowiązki człowieka są liczne, a na tym świecie możemy zyskać życie ostateczne; jako że gospoda tego świata nie pozostaje bez właściciela, lecz zaiste, ma Najbardziej Mądrego i Szczodrego naczelnika, zaś ani dobro, ani zło nie pozostanie bez odpowiedniej nagrody; jako że zgodnie z wersetem:

لَا يُكَلِّفُ اللّٰهُ نَفْسًا اِلَّا وُسْعَهَا

[37]

nie istnieje taki obowiązek, który byłby niemożliwy do zniesienia, a droga bezpieczna lepsza jest od tej, która przynosi szkodę; jako że przyjaciele i zaszczyty zostają z nami tylko dopóty, dopóki nie przekroczymy bramy grobu - zatem z pewnością najbardziej szczęśliwym z ludzi jest ten, który nie zapomina o życiu ostatecznym dla tego świata, nie poświęca życia ostatecznego dla tego świata, nie niszczy życia ostatecznego dla życia na tym świecie, lecz uważa, że w życiu doczesnym jest jedynie gościem, i postępuje zgodnie z rozkazami właściciela owej gospody, a następnie z ufnością otwiera drzwi prowadzące do grobu i wkracza do wiecznej szczęśliwości .

{(*): Oto powód, dla którego spisałem owe "jako że...": Nie poświęcam żadnej uwagi złu oraz uciskowi dotykającymi mojej osoby i nie przydaję im żadnego znaczenia. Mówię: "Nie są warte tego, by się nimi martwić", i nie wtrącam się do spraw tego świata.}

Dopisek

do Listu Szesnastego

بِاسْمِه۪ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪

[38]

Bez żadnego powodu ahl ad-dunjastali się podejrzliwi wobec kogoś tak obcego i bezsilnego jak ja, a wyobrażając sobie, że mam siłę tysięcy ludzi, nałożyli na mnie liczne ograniczenia. Nie pozwolili mi pozostać na noc lub dwie w Bedre (dystrykt Barla) ani nawet na jednej z gór Barli. Słyszałem, jak mówili: "Said ma moc pięćdziesięciu tysięcy żołnierzy, nie możemy więc go uwolnić".

Mówię zatem: O wy, nieszczęśnicy, którzy dostrzegacie jedynie ten świat! Jak to się dzieje, że nie jesteście w stanie poznać spraw tego

świata, choć pracujecie nad tym ze wszystkich sił? Jak to się dzieje, że rządzicie tym światem jak szaleńcy? Jeśli tak się mnie boicie, to wiedzcie, że nawet jeden żołnierz może dokonać więcej niż ja, nie mówiąc już o pięćdziesięciu tysiącach. Wystarczyłoby, że stanąłby w drzwiach mojego pokoju i powiedział: "Nie możesz stąd wyjść!"

Jeśli jednak tym, czego się lękacie, jest mój fach herolda Koranu i siła moralna, jaką daje wiara, to również jesteście w błędzie; wiedzcie, że pod tym względem mam siłę nie pięćdziesięciu tysięcy, ale pięćdziesięciu milionów żołnierzy! Dzięki sile, jaką daje Wszechmądry Koran, rzucam wyzwanie całej Europie, wliczając w to i was, bezbożnicy. Dzięki światłom wiary, jakimi są traktaty, które opublikowałem, zrównałem z ziemią wielkie bastiony, które nazywają fizyką i naturą. Strąciłem największych z bezbożnych filozofów na poziom niższy od poziomu zwierząt. Gdyby zgromadziła się cała Europa, do której należycie i wy, bezbożnicy, dzięki wsparciu, jakiego udziela mi Bóg, nie mogłaby sprawić, bym wyrzekł się choć jednej kwestii, które wytyczają obraną przeze mnie drogę. Nie pokonacie mnie, jeśli nie zechce tego Bóg!

Skoro tak się sprawy mają, ja nie wtrącam się w sprawy waszego świata, więc wy nie wtrącajcie się w sprawy mego życia ostatecznego! Jeśli nawet spróbujecie, to będziecie próbowali na próżno!

Zarządzenia Bożego nie można odwrócić żadną siłą,

Tak jak płomienia, jaki rozpalił Bóg, nie można zgasić dmuchnięciem.

Ahl ad-dunjasą nadzwyczaj - a przy tym nadmiernie - podejrzliwi wobec mnie, ponieważ całkiem zwyczajnie boją się mnie. Wyobrażają sobie w związku ze mną różne nieprawdziwe rzeczy, które gdyby nawet były prawdą, nie stanowiłyby żadnego politycznego przestępstwa ani nie mogłyby stać się przyczyną oskarżenia, jak to, że jestem szejkiem, cieszę się wysoką pozycją społeczną, należę do szlachetnej rodziny, jestem przywódcą klanowym lub wpływowym człowiekiem, który ma wielu zwolenników, spotykam się z ludźmi z mych rodzinnych stron, mieszam się do spraw tego świata, a nawet dołączyłem do ugrupowania politycznego lub do opozycji. Wyobrażając sobie takie rzeczy na mój temat, jedynie dają się porwać bezpodstawnym lękom. W czasie gdy rozważali okazanie łaski skazańcom w murach więzień i poza nimi (a więc i tym, którym zgodnie z ich prawem nie można było przebaczyć), mnie zakazali po prostu wszystkiego. Pewien zły i krótko żyjący człowiek napisał następujące, dobre i trwające, słowa:

Jeśli tyrania ma działa, kule i fortece,

To słuszność ma niewzruszoną rękę i niezmienną twarz,

ja zaś mówię:

Jeśli ahl ad-dunja mają władzę, moc i siłę,

To sługa Koranu, dzięki jego blaskom,

Ma niezachwianą wiedzę i głos, którego nie można uciszyć,

Ma nieomylne serce i światło, którego nie można zagasić.

Wielu przyjaciół, tak samo jak pewien dowódca wojskowy, pod którego nadzór zostałem oddany, wielokrotnie pytało: "Dlaczego nie postarasz się o uniewinnienie i nie wystąpisz z petycją do władz?" Otóż nie wystąpiłem z taką prośbą i nie mogę z nią wystąpić dla pięciu lub sześciu powodów.

Powód Pierwszy: Nie mieszałem się do spraw ahl ad-dunja; nie oni mnie skazali i nie do nich będę się zwracał. Zostałem skazany przez zarządzenie Boga, Jemu przedkładam swoje winy i Jego proszę, by mi je odpuścił.

Powód Drugi: Wierzę w to (i wiem to z całą pewnością), że ten świat jest jedynie szybko zmieniającą się gospodą. Nie jest prawdziwą ojczyzną i w każdym miejscu jest taki sam. Ponieważ nie pozostanę na stałe w moich rodzinnych stronach, bezcelowym jest, by walczyć o powrót do nich czy też do nich podążać. Ponieważ wszystkie miejsca są pokojami gospody, jeśli zaprzyjaźnimy się z jej Miłosiernym właścicielem, wszyscy staną się przyjaciółmi, a w każdym miejscu znajdziemy znajomych, podczas gdy jeśli nie zaprzyjaźnimy się z Miłosiernym, wszędzie znajdziemy jedynie ciężar na sercu, a wszyscy będą do nas wrogo nastawieni.

Powód Trzeci:Podanie powinno być sporządzone zgodnie z prawem, lecz sposób, w jaki traktowano mnie przez owe sześć lat, był samowolą wykraczającą poza granice jakiegokolwiek prawa. Ustawa dotycząca zesłańców [39] nie miała zastosowania do mnie. Traktowano mnie tak, jakbym został pozbawiony wszelkich praw cywilizacji, a nawet wszelkich praw tego świata. Zwracanie się w imieniu prawa do tych, którzy traktowali mnie w sposób, jaki nie mieścił się w granicach prawa, byłoby bezsensowne.

Powód Czwarty:W tym roku pewien miejscowy urzędnik poprosił w mym imieniu o to, abym dla zmiany klimatu mógł pozostać na kilka dni w wiosce Bedre, w dystrykcie Barla. Jak mógłbym prosić o coś tych,

którzy odrzucili tak niewiele znaczącą prośbę? Zwracanie się do nich byłoby daremne, byłoby hańbiącym upokorzeniem się!

Powód Piąty: Przyznawanie jakiegokolwiek prawa decyzji tym, którzy twierdzą, że to, co złe, jest słuszne, a zatem i zwracanie się do nich, jest niewłaściwe, jest brakiem szacunku dla tego, co słuszne. Nie chcę popełnić takiego zła i okazać lekceważenia dla prawa. Tak to jest!

Powód Szósty:Strapienia i trudności, jakich przyczynili mi ahl ad-dunja,nie wynikały z przyczyn związanych z polityką, ponieważ oni dobrze wiedzą, że nie mieszam się do działań polityków, lecz uciekam od nich. Świadomie lub nieświadomie, dręczą mnie raczej z powodu ich wojującego ateizmu, ponieważ sam mocno trzymam się religii. W takim przypadku zwracanie się do nich dowodziłoby tego, że wyrażam skruchę z powodu przywiązania do prawd religii, zaś próbuję schlebiać ateizmowi.

Co więcej, gdybym zwrócił się do nich i u nich szukał ratunku, zarządzenie Boga, Który jest Sprawiedliwy, ukarałoby mnie poprzez ich ręce, ponieważ prześladują mnie oni jedynie dlatego, że jestem człowiekiem pobożnym. Jeśli zaś chodzi o Boże zarządzenie, od czasu do czasu gnębi mnie, lecz dzieje się to z powodu mojej hipokryzji w obliczu ahl ad-dunja,ponieważ moja wiara i szczerość intencji są niedoskonałe. Ponieważ tak jest, na razie nie mogę zostać uratowany od strapień i niedoli. Jeśli zwrócę się do ahl ad-dunja,Bóg w Swoim zarządzeniu oznajmi: "Obłudniku! Bądź ukarany za to, że się do nich zwróciłeś!", jeśli zaś tego nie zrobię, ahl ad-dunjapowiedzą: "Nie uznajesz nas, więc dalej cierp trudności, których ci przyczyniamy!"

Powód Siódmy:Dobrze wiadomo, że obowiązki urzędników polegają na tym, by uniemożliwiać wyrządzenie szkód tym, którzy mogliby ich przyczynić, zaś wspomagać tych, których działania są korzystne. Tymczasem urzędnik, który zabrał mnie - starszego gościa w gospodzie tego świata, stojącego w drzwiach grobu - do więzienia, kiedy akurat objaśniałem pewien subtelny aspekt wiary, zawarty w słowach "nie ma boga z wyjątkiem Boga Jedynego", potraktował mnie tak, jakbym popełnił jakieś przestępstwo, choć wcześniej przez długi czas nie odnosił się do mnie w taki sposób. Sprawił, że nie mogłem udzielić wskazówek nieszczęsnemu człowiekowi o szczerej duszy, który właśnie mnie słuchał, a postępowanie owego urzędnika wywołało mój gniew. Byli tam również inni ludzie, lecz nie poświęcił im żadnej uwagi, zaś później, kiedy zaczęli zachowywać się tak grubiańsko, że mogło zatruć to życie całej wioski, stał się dla nich łaskawy i uprzejmy.

Co więcej, dobrze wiadomo, że ktoś, kto przebywa w więzieniu z powodu setki zbrodni, jakie popełnił, niezależnie od tego, czy jest człowiekiem wysokiej rangi, czy też niskiej, może spotkać się z nadzorującym jego sprawę urzędnikiem. Jednak przez ostatni rok, choć dwaj ludzie ważni w oczach rządu, którym powierzono nadzór nade mną, kilka razy przechodzili obok mego domu, ani nie spotkali się ze mną, ani też o nic mnie nie pytali. Początkowo przypuszczałem, że unikają mnie z powodu wrogości, jaką do mnie żywią; później jednak wyszło na jaw, że wynikało to z ich bojaźliwych podejrzeń, a oni uciekali przede mną, jakbym zamierzał ich pożreć. Zatem uznanie rządu, który ma takich przedstawicieli, szukanie u niego ratunku i zwracanie się do niego nie jest rozsądne, lecz jest daremnym upokorzeniem. Gdyby był tu stary Said, powiedziałby jak 'Antara [40]:

مَاءُ الْحَيَاةِ بِذِلَّةٍ كَجَهَنَّمَ ٭ وَ جَهَنَّمُ بِالْعِزِّ فَخْرُ مَنْزِل۪ى

Prawdziwa woda życia staje się Piekłem poprzez poniżenie, Podczas gdy godność czyni Piekło miejscem dumy.

Stary Said już nie istnieje, a nowy Said uważa rozmowę z ahl addunjaza pozbawioną sensu. Niechaj ich świat stanie się ich końcem! Niechaj robią, co chcą! Nowy Said milczy, mówiąc jedynie, że wszyscy razem zostaniemy osądzeni na Sądzie Ostatecznym.

Powód Ósmy:Zgodnie z zasadą, która mówi: "Wynikiem zakazanej miłości jest niemiłosierne cierpienie", Boże zarządzenie, które jest sprawiedliwe, zadaje mi cierpienie poprzez bezlitosne ręce ahl ad-dunjaza to, że skłaniałem się ku nim, choć na to nie zasługują. Mówiąc: "Tak, zasłużyłem na owo cierpienie", zachowuję milczenie.

W czasie Wielkiej Wojny byłem dowódcą pułku złożonego z ochotników. Chwalony przez głównodowodzącego i przez Envera Paszę, poświęcałem mych wartościowych uczniów i przyjaciół. Później zostałem ranny i wzięty do niewoli. Po powrocie z niewoli wpadłem w niebezpieczeństwa przez dzieła takie, jak Sześć Kroków,która to praca wymierzona była w okupujących Stambuł Brytyjczyków. Pomagałem tym, którzy teraz bez żadnego powodu trzymają mnie w owej niewoli, będącej dla mnie torturą. Tak ukarali mnie za pomoc, jakiej im udzieliłem. Ci "przyjaciele" w ciągu trzech miesięcy przyczynili mi tylu trudności i niedoli, ile wycierpiałem przez trzy lata niewoli w Rosji. Rosjanie nie uniemożliwili mi nauczania religii, choć postrzegali mnie jako

dowódcę kurdyjskiej milicji ochotniczej, który mordował kozaków [41] i jeńców Zwykłem udzielać wskazówek większości z dziewięćdziesięciu oficerów, którzy byli moimi towarzyszami niewoli. Pewnego dnia przyszedł rosyjski dowódca, by posłuchać tego, co mówię, a ponieważ nie znał tureckiego, uznał to za agitację polityczną i położył temu kres, jednak później ponownie udzielił swego zezwolenia na takie spotkania. Ponadto w jednej z izb naszych koszar urządziliśmy meczet, w którym zwykłem prowadzić modlitwy. Rosjanie w ogóle się do tego nie wtrącali, nie zabraniali mi utrzymywania kontaktów z innymi ludźmi. Tymczasem moi "przyjaciele" w tym kraju, obywatele tego samego państwa i wyznawcy tej samej religii, ci, o których korzyści (jakie mogłaby im przynieść pobożność i wiara) walczyłem, trzymają mnie w tej bolesnej niewoli nie przez trzy lata, lecz przez sześć, bez żadnego powodu, choć doskonale wiedzą, że zerwałem wszystkie więzy, jakie łączyły mnie z tym światem. Zabraniają mi utrzymywania kontaktów z innymi ludźmi. Zabraniają mi nauczania religii (mimo iż posiadam odpowiedni certyfikat), a nawet udzielania prywatnych wskazówek w moim pokoju. Zabraniają mi komunikowania się z innymi w jakiejkolwiek formie. Zabraniają mi nawet uczęszczania do meczetu, który pomagałem wyremontować i w którym przez cztery lata prowadziłem modlitwy (mimo iż posiadam odpowiedni certyfikat). A teraz, by pozbawić mnie nagrody za odprawienie modlitwy w grupie, nie zgadzają się nawet na to, bym prowadził modlitwę trzech osób - mego stałego zgromadzenia i mych braci w życiu ostatecznym.

Co więcej, jeśli - choć sam tego nie pragnę - ktoś nazywa mnie dobrym człowiekiem, urzędnicy, pod których nadzorem pozostaję, stają się zawistni i wpadają w gniew. Myśląc, że zniszczą wpływ, jaki wywieram na innych, bez skrupułów podejmują drastyczne środki ostrożności i prześladują mnie, nie dając mi spokoju, by tylko wkraść się w łaski swych zwierzchników.

Któż, będąc w takim położeniu, mógłby szukać schronienia u kogokolwiek prócz Wszechmocnego Boga? Jeśli sędzia jest również wnoszącym skargę, z całą pewnością nie można poskarżyć się przed nim na złe traktowanie. Dalejże, powiedzcie, co możemy na to odpowiedzieć? Mówcie sobie, co chcecie; ja mówię, że wśród moich "przyjaciół" jest wielu hipokrytów, zaś hipokryta gorszy jest od niewierzącego. Oto, z jakiego powodu przyczynili mi takich cierpień, jakich nie przyczynili mi niewierni Rosjanie.

O, wy, nieszczęśnicy! Cóż takiego wam wyrządziłem i cóż czynię wam złego? Staram się tylko ocalić waszą wiarę i służę waszej wiecznej szczęśliwości! Oznacza to, że moja służba nie jest całkowicie szczera, czysta i wykonywana jedynie dla zadowolenia Boga, dlatego odnosi odwrotny skutek. W zamian za moje starania, dręczycie mnie przy każdej okazji. Z pewnością spotkamy się na Sądzie Ostatecznym, zatem mówię:

حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ

[42]

نِعْمَ الْمَوْلٰى وَنِعْمَ النَّص۪يرُ

[43]

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى

Said Nursi

* * *

CZĘŚĆ CZWARTA

Życie w Kastamonu

Po zwolnieniu go z więzienia w Eskisehir Bediuzzaman Said Nursi został zesłany do prowincji Kastamonu. Po długim okresie policyjnego aresztu został umieszczony pod stałym nadzorem w budynku naprzeciwko posterunku policji.

@

Dom w Kastamonu, w którym Bediuzzaman Said Nursi przez osiem lat był przetrzymywany pod policyjnym nadzorem (po lewej; naprzeciwko posterunek policji)

Przez osiem lat był zmuszony wieść życie zesłańca, będąc poddawanym prześladowaniom i pozostając w areszcie domowym, jednakże w żaden sposób nie pozostawał bezczynny i w tajemnicy kontynuował pracę na rzecz rozprzestrzeniania światła Koranu. Szczególnie w regionie Inebolu znalazło się wielu dzielnych i aktywnych uczniów. Jak uczniowie z Isparty, tak również oni z entuzjazmem rozpoczęli spisywanie Traktatów Światła

i w tajemnicy rozpowszechniali je w swoich okolicach. Skutkiem tego Traktaty Światła zaczęły zyskiwać popularność w regionie Morza Czarnego.

(...)

Przebywając w Kastamonu, Nauczyciel przez cały czas pozostawał w kontakcie z uczniami Światła z Isparty. Z woli Boga wiedział on, że olbrzymia większość wojowników Traktatów Światła i ludzi je rozpowszechniających będzie pochodziła z Isparty, a centralny ośrodek wykonywania owego wspaniałego obowiązku będzie znajdował się w Isparcie. Uczniowie Światła byli wielce zatroskani o wygodę i dobre samopoczucie ich umiłowanego Nauczyciela. Oczekiwali również częstych wskazówek dotyczących ich służby Traktatom Światła, ich braciom i siostrom w Świetle oraz ich litościwemu Nauczycielowi. Przez dwadzieścia siedem lat Bediuzzaman pisał do uczniów Światła listy poruszające tematy wiedzy, wiary (ar. iman),islamu oraz kwestii związanych ze służbą wierze.

Rozpaczliwie potrzebując takich listów, uczniowie Światła zaczęli sporządzać ich odręczne kopie, aby pozostawały one w obiegu. W czasach, gdy bezlitosne prześladowania wrogów religii zabraniały przesyłania Traktatów Światła za pomocą jakichkolwiek usług pocztowych, uczniowie Światła własnoręcznie dostarczali Traktaty Światła oraz listy z wiosek do miast i prowincji, a nawet powstali wśród nich "listonosze Światła". Listonosze Światła, którzy na ochotnika oddali tej sprawie całą duszę i całe życie, wierzyli w to, że owa służba jest najbardziej uświęconym obowiązkiem. Te doniosłe, mówiące prawdę i w równym stopniu zachwycające listy zostały nazwane "dodatkowymi listami" (tur. Lahikasi)Traktatów Światła i zaspokoiły wiele duchowych potrzeb uczniów Światła.

Prowadząc służbę na rzecz Koranu i wiary, owe listy służyły również uświadomieniu ludziom kłamstw wypowiadanych przez wrogów islamu oraz rozpowszechnianej przez nich sfabrykowanej propagandy, dopomagając w unikaniu takich pułapek. Był to mroczny okres, w którym władały krótkotrwałe ponęty ateizmu, a wielu prześladowanych ludzi pogrążyło się w rozpaczy i bezczynności. W tym straszliwym czasie Traktaty Światła dostarczyły sercom możliwości rozwoju i szczęśliwości oraz ustanowiły umiłowanie służby wierze. Tak oto dzięki Traktatom Światła wierni zostali ocaleni przed rozpaczą poprzez znaki przyszłych wspaniałych zwycięstw islamu oraz poprzez radosne wieści o tych zwycięstwach. Tak, owe świetliste "dodatkowe listy" są pełne prawd, które przyciągają i zniewalają serca oraz dusze, a umysły wprawiają w osłupienie.

W tym miejscu przedstawimy życie Nauczyciela w Kastamonu, włączając przykłady "dodatkowych listów" wysłanych z Kastamonu, a także niektóre listy napisane do Bediuzzamana przez szczerych i wiernych uczniów Światła z tej prowincji.

Te listy to jedynie niewiele spośród pięciuset stron zbioru zatytułowanego Kastamonu Lahikasi,zawierającego listy, które Nauczyciel napisał do swych uczniów z Isparty, kiedy przebywał w Kastamonu. W tych listach Nauczyciel pisze do swych uczniów o znaczeniu odręcznego spisywania Traktatów Światła oraz rozpowszechniania ich. Podkreśla, że to, co uczniom Traktatów Światła zdaje się pomniejszą służbą, w rzeczywistości jest największą kwestią we wszechświecie, a poprzez światło Traktatów daje dobrą nowinę o przyszłych wielkich zwycięstwach tego narodu. Owe listy ustanawiają i umacniają fundamenty i zasady obiegu Traktatów Światła oraz publikowania ich.

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

W Jego Imię, niech będzie Mu chwała!

Moi drodzy, wierni bracia!

Jak większość uczniów w służbie Traktatów Światła odczuwa pewien rodzaj cudotwórstwa (tur. keramat)i Bożej łaski, tak wasz bezsilny brat z powodu jego wielkiej potrzeby również odczuwa wiele ich rodzajów. W ostatnim czasie wielu uczniów potwierdziło przez przysięgę, że:

"Im więcej pracujemy w służbie Światła, tym bardziej odczuwamy ulgę dotyczącą wzrostu zarówno naszych środków na życie, jak i pocieszenia naszych serc".Ja sam odczuwam je do tego stopnia, że moja dusza (ar. nafs)i towarzyszący mi szatan, zdumione tym, jak bardzo jest to oczywiste, zachowują milczenie.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

WAŻNE NAPOMNIENIE

DLA MOICH PRZYJACIÓŁ W ŻYCIU OSTATECZNYM

To napomnienie zawiera dwa Punkty.

Punkt Pierwszy:Najważniejszym obowiązkiem kogoś, kto dołącza do Traktatów Światła, jest spisywanie ich, zachęcanie innych do tego, aby czynili to samo, a także dopomaganie w ich rozpowszechnianiu. Ci, którzy spisują Traktaty, zachęcają innych do tego, aby czynili to samo, oraz czytają je, otrzymają zaszczytny przydomek "uczniów Światła". Poprzez ów przydomek będą mieli udział w duchowych zyskach, w zbawiennych modlitwach wypowiadanych przez mój język po stokroć w ciągu dwudziestu czterech godzin, a niekiedy nawet częściej. Ponadto będą mieli udział w modlitwach i duchowych zyskach tysięcy wartościowych braci, którzy wypowiadają suplikacje (ar. du'a)jak ja to czynię, jak również w suplikacjach i duchowych zyskach wszystkich uczniów Światła.

Otrzymają również wiele korzyści ze spisywania (Traktatów - uz. red. pol.) poprzez wykonywanie na cztery sposoby czterech rodzajów przyjmowanych przez Boga aktów czci, to jest: poprzez wzmacnianie własnej wiary (ar. iman);poprzez dokładanie starań celem uchronienia przed niebezpieczeństwem wiary innych ludzi; poprzez dopomaganie w osiągnięciu stanu kontemplacji wiary - zgodnie z zasadą hadisu: Jedna godzina kontemplacji (ar. tafakkur) jest jak oddawanie czci Bogu przez cały rok;a także poprzez udział w dobrych uczynkach, jaki osiągną, dopomagając swemu Nauczycielowi, który nie posiada ładnego charakteru pisma i musi mierzyć się z trudnymi warunkami.Uroczyście przysięgam, że człowiek, który dobrowolnie przepisze dla siebie samego niewielki traktat, będzie miał taką zasługę, jak gdyby dał mi wspaniały podarunek, a nawet spisanie jednej strony sprawi mi taką przyjemność, jak gdybym otrzymał kilogram cukru.

Punkt Drugi:Pozbawieni wiary i oparcia wrogowie Traktatów Światła spośród ludzi i dżinnów nie są w stanie przeniknąć do środka ich mocnej jak stal fortecy ani też pokonać ich silnych świadectw, które są niczym diamentowy miecz. Z tego powodu używają sekretnych spisków

i potajemnych środków oraz uciekają się do diabelskich ataków, aby zniechęcić spisujących Traktaty, aby sprawić, że stracą oni zapał i odwrócą się od spisywania Traktatów, nie będąc tego świadomymi. Do pewnego stopnia pozbawiają oni ten region światła. Szczególnie kiedy potrzeba jest tak wielka, spisujących tak niewielu, a uczniowie Światła są częściowo obezwładnieni, wrogowie Traktatów stają się uważni.

* * *

Każdy, kto tylko chciałby odwiedzić mnie i porozmawiać ze mną na drodze prawdy, niezależnie od tego, jaki traktat otworzy, będzie rozmawiał ze swym Nauczycielem, który jest sługą Koranu, choć nie ze mną osobiście, i może otrzymywać przyjemne lekcje od prawd wiary.

* * *

Pozostając pod duchowym wpływem listu Sabriego, kiedy ów list był jeszcze w drodze, a zanim dotarł, zastanawiałem się nad tym wersetem oraz nad wersetem:

اَوَمَنْ كَانَ مَيْتًا

[1] kiedy nagle przyszło mi na myśl, co następuje:

Powód, dla którego tajemnica i mądrość Traktatów Światła zostały zaszczycone tak silnymi znakami Koranu, dla którego uczniowie Traktatów otrzymują tak wartościowe i radosne wieści od Koranu, a Traktaty są komplementowane przez przywódców duchowych, wynika z przerażającej istoty i srogości nieszczęścia (tego czasu - uz. red. tur.). To sprawiło, że Traktaty stały się odbiorcą uświęconych pochwał i wyrazów uznania, z jakimi nie spotkało się żadne inne dzieło.

Oznacza to, że doniosłość Traktatów nie polega na ich niezwykłej jakości, ale na ich znaczeniu przez wzgląd na ich walkę, a choć zdają się one niewielkie, trwają w obliczu okropności i zniszczeń spowodowanych przez to nieszczęście. Oto powód, dla którego dwa wersety oznajmiają o owych dobrych wieściach od Koranu, mówiąc: "Każdy, ktokolwiek wkroczy do kręgu Traktatów Światła, ocali swą wiarę, stojącą w obliczu wielkiego niebezpieczeństwa, zstąpi do grobu w stanie wiary i wejdzie do Raju". Zaiste, oto czasy, w których szeregowiec przewyższa stopniem

feldmarszałka z powodu służby, jaką wykonuje, a jego udziałem staje się tysiąckrotnie większa cnota.

* * *

Jak wspomniano w zakończeniu Słowa Dziewiętnastego, większość mądrości zawartej w powtórzeniach Koranu można znaleźć również w Traktatach Światła. Zwłaszcza drugi rodzaj owej mądrości można w całej pełni znaleźć w Traktatach. Owa mądrość jest następująca:

Każdy i w każdym czasie potrzebuje Koranu, jednakże nie każdy i nie zawsze może posiadać zdolność przeczytania całego Koranu, wszelako w większości przypadków ludzie mogą przeczytać przynajmniej jedną surę. Zatem poprzez zawarcie w większości dłuższych sur najważniejszych celów Koranu, każda sura przyjęła kształt miniaturowego Koranu. Oznacza to, że aby nikt nie został pozbawiony korzyści płynących z Koranu, jego cele takie, jak Zmartwychwstanie, jedność Jedynego Boga (ar. tałhid)czy historia Mojżesza są wspominane wielokrotnie. Dla tej samej doniosłej mądrości niekiedy - bez udziału mojej świadomości i woli - pewne subtelne prawdy wiary oraz ich mocne świadectwa powtarzają się w pewnej liczbie Traktatów. Zwykłem niezmiernie się temu dziwić i zadawać sobie pytanie: "Dlaczego sprawiono, bym to przeoczył?".

Później dowiedziałem się z całkowitą pewnością, że w tej epoce każdy potrzebuje Traktatów Światła, lecz nie każdy jest w stanie otrzymać je w całości. Nawet jeśli ludzie otrzymują całość Traktatów, to nie są w stanie wszystkich przeczytać. Mogą jednak otrzymać wszechstronny traktat jako miniaturę zbioru Traktatów Światła, a czytając go, przeważnie mogą znaleźć w nim kwestie, których potrzebują. Jak powtarza się potrzeba pożywienia, tak też mogą oni powtarzać studiowanie danego traktatu.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Jako że ludzka litość jest przejawem miłosierdzia Bożego panowania nad każdą rzeczą [2], zaiste niezbędnym jest, aby nie przekraczała ona granic miłosierdzia tego, który jest miłosierdziem dla wszystkich światów [3]

(niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Jeśli litość przekracza granice i występuje z brzegów, z pewnością nie może być dłużej uważana za miłosierdzie ani litość, lecz raczej za chorobę duchową i chorobę serca, która rozwijając się, prowadzi do zbłądzenia i apostazji.

Na przykład traktowanie kwestii takich, jak palenie się niewiernych i hipokrytów (ar. munafiqun)w Ogniu Piekielnym oraz tematów kary i dżihadu, jakby były niezgodne z litością jednostki, oraz błędne interpretowanie ich, jak jest zaprzaństwem i odrzucaniem większej części Koranu, tak jest również wielką niesprawiedliwością i krańcowym brakiem miłosierdzia, ponieważ ukazywanie błędnie ulokowanej litości wobec potworów, które pożerają niewinne zwierzęta, jest byciem krańcowo bezlitosnym, bezwzględnym i okrutnym wobec owych bezradnych zwierząt. Litościwe współczucie i modlitwy o darowanie kary ludziom, którzy niszczą życie wieczne tysięcy muzułmanów i prowadzą setki wiernych ku zgubie, zagładzie i straszliwym grzechom, jest zaiste przerażającym brakiem miłosierdzia i okrucieństwem.

W Traktatach Światła zostało udowodnione w rozstrzygający sposób, że niewiara i zbłądzenie są wielką zniewagą i okrucieństwem wobec wszelkiego stworzenia. Są one przyczyną odcięcia się od miłosierdzia i prowadzą do katastrofy. Zaiste, w autentycznym hadisie powiedziano, że ryba żyjąca w głębinach oceanu będzie skarżyć się (na niewiernych - uz. red. pol.) i powie: Ci ludzie zniszczyli nasz spokój i wygodę.Zatem ci, którzy wyrażają współczucie i litość z powodu ukarania niewiernych i hipokrytów, ukazują brak współczucia dla niezliczonych niewinnych istot, które istotnie i prawdziwie zasługują na litość.

* * *

Traktaty Światła wystarczą, aby zaspokoić wszystkie potrzeby związane z prawdami islamu i sprawiają, że ludzie nie potrzebują żadnych innych dzieł.Poprzez liczne i pewne świadectwa zrozumiałym jest fakt, że najkrótsza i najłatwiejsza droga do ocalenia i umocnienia wiary oraz podniesienia jej do poziomu wiary potwierdzonej (tur. iman-i tahqiqi)prowadzi przez Traktaty Światła.Tak, Traktaty Światła skracają pokonanie owej drogi z piętnastu lat do piętnastu tygodni i ułatwiają osiągnięcie poziomu potwierdzonej wiary. Dwadzieścia lat temu wasz biedny brat, intensywnie się ucząc, był w stanie przestudiować cały tom w ciągu jednego dnia. Obecnie to już niemal dwadzieścia lat, od

kiedy Koran i pochodzące od Koranu Traktaty Światła stały się dla mnie wystarczające. Nie potrzebowałem ani jednej księgi i nie sięgałem do żadnych innych dzieł. Traktaty Światła zawierają prawdy tak różnorodne, że poprzez dwadzieścia lat ich spisywania nie czułem potrzeby sięgnięcia do innych ksiąg. Z pewnością można się spodziewać, że wy nie będziecie potrzebowali innych ksiąg po dwadzieścia razy bardziej.

Jako że jestem z was zadowolony, nie patrzę na innych ani nie zajmuję się ich sprawami, wy również musicie być zadowoleni z Traktatów Światła. W tych czasach jest to konieczność!

* * *

Zasada Pierwszaw odpowiedzi na rozpacz ludzi wiary przynosi dobrą nowinę o świetle, jakie ukaże się w przyszłości. Dzięki swej dalekowzroczności (stary Said - uz. red. tur.) przeczuł i dowiedział się, że w straszliwym czasie przyszłości Traktaty Światła umocnią i ocalą wiarę wielu ludzi wiary (ar. ahl al-iman).Przy takich poglądach poszukiwał on nadziei w sferach politycznych Rewolucji Wolności. Starał się zastosować ów pogląd bez właściwego kontekstu i interpretacji i przyjął, iż to, co przewidział, nastąpi dzięki kwestiom polityki, siły i mas. To, co przeczuł, było słusznym, lecz to, co wyraził, nie było całkowicie ścisłe.

Zasada Druga:Jak pewne osobistości polityki i wielcy pisarze, tak stary Said przewidział krańcowy despotyzm i opowiedział się przeciwko niemu. Choć owo przeczucie wymagało umieszczenia we właściwym kontekście oraz interpretacji, ci politycy i genialni pisarze atakowali despotyzm, który był nim jedynie formalnie i z nazwy, będąc słabym, kiedy naprawdę ich obawy spowodowane były cieniami despotyzmu, który miał nadejść kiedyś w przyszłości. Wzięli oni ów cień za rzeczywisty, a działając przeciwko niemu, wyrazili się tak, jak się wyrazili. Zamysł był słuszny, lecz ich cel był niewłaściwy.

Oto, dlaczego w minionych latach stary Said również przeczuwał ów mający nastąpić despotyzm i w niektórych ze swoich wypowiedzi wyrażał wrogość wobec niego. Wierzył on, że legalny konstytucjonalizm był zbawiennym środkiem, jaki można zastosować przeciwko owemu dziwnemu i straszliwemu despotyzmowi. Pracował zgodnie z poglądem, wedle którego "poprzez wzajemną naradę zgodną z osądami Koranu wolność prawa szariatu może wyeliminować owo straszliwe nieszczęście".

Jeśli chodzi o prawdę Medresetu'z-Zehra, znajduje się ona w podsumowaniu Traktatu o dyskusjach(tur. Munazarat Risalesi),który jest jej duchem i podstawą. Stary Said zaiste przepowiedział przygotowanie terenu dla przyszłych szkół Światła i został poprowadzony ku temu celowi bez jego wiedzy i woli. Poprzez swą dalekowzroczność poszukiwał on owej świetlistej prawdy w jej materialnym kształcie. Później zmaterializował się fizyczny aspekt owej prawdy: nieżyjący już Sułtan Resad przeznaczył dziewiętnaście tysięcy lir w złocie na położenie fundamentów Medresetu'z-Zehra w prowincji Van. Położono fundamenty pod jej budowę, jednak wybuchła pierwsza wojna światowa i całą sprawę odłożono. Pięć lub sześć lat później udałem się do Ankary i ponownie zacząłem działać na rzecz tego projektu.

Stu sześćdziesięciu trzech spośród dwustu członków parlamentu podpisało i zaaprobowało budżet, oznajmiając, że przeznaczą na naszą medresę sto pięćdziesiąt trzy tysiące lir w banknotach. Jednakże, na nieszczęście po tysiąckroć, wszystkie medresy zostały zamknięte, a owe plany nie urzeczywistniły się. Niemniej jednak, za co nieskończona chwała niech będzie Wszechmocnemu Bogu, duchowa osobowość owej medresy ukazała się w Isparcie, a Traktaty Światła wydały owoce. In sza'a-llah,przyszłym uczniom Światła powiedzie się urzeczywistnienie tej wzniosłej prawdy w jej materialnym kształcie.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

...Wzniosła i przynosząca korzyści służba wierze wykonywana przez Traktaty Światła dostarczyła im wystarczającego przekonania. Przenikliwe spojrzenie serc owych uczniów pojęło tę prawdę, że służba Traktatów Światła ratuje wiarę. Jeśli chodzi o drogę tarik i szejków, to daje ona pewien stopień świętości (ar. łalaja).Ocalenie wiary jednego człowieka jest ważniejsze i przynosi większą nagrodę niż podniesienie dziesięciu wiernych do poziomu świętości. Jako że wiara daje wieczne szczęście, zapewnia ona wiernemu wieczne królestwo wielkie jak ten świat, podczas gdy świętość powiększy Raj wierzącego i przyozdobi go. Daleko wspanialszą służbą jest uczynienie jednego człowieka sułtanem, niż uczynienie dziesięciu ludzi gubernatorami.

Przenikliwe serca waszych braci z Isparty dostrzegły ów fakt, nawet jeśli nie uchwyciły go umysły niektórych z nich. Przedłożyli oni przyjaźń bezradnego i grzesznego człowieka takiego jak ja nad przyjaźń świętych (ar. ałlija)i biegłych w prawie religijnym [4], jeśli byli tacy pośród owych świętych.

Z powodu owej prawdy, jeśli przewodnik duchowy (ar. qutb)lub szejk przybędzie do waszego miasta i powie wam: "W ciągu dziesięciu dni wzniosę was do poziomu świętości", a wy pozostawicie Traktaty Światła i podążycie za nim, nie będziecie dłużej przyjaciółmi bohaterów Isparty!

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

(Oto rozmowa, którą przypominam, aby sprostować niektórych moich braci spośród uczniów Światła, którzy zbyt dobrze o mnie myślą i darzą mnie szacunkiem dalece przekraczającym moje rzeczywiste zasługi.)

Przytoczę wam rozmowę, jaką czterdzieści lat temu przeprowadziłem z moim starszym bratem, nieżyjącym już Mułłą Abdullahem (oby Bóg się nad nim zmiłował).

Mój nieżyjący już brat był szczerym uczniem Ziji ad-Dina, należącego do wielkich świętych (niech jego tajemnica będzie uświęcona). Jako że zwyczajem powszechnie przyjętym przez ludzi tariki było najwyższe umiłowanie i szacunek dla ich nauczycieli, mój nieżyjący już brat powiedział do mnie:

-Szanowny Zija ad-Din zna wszystkie nauki. Jako wspaniały przewodnik duchowy, posiada on zdolność pojmowania wszystkiego we wszechświecie. - Po czym opisał wysoką rangę owego świętego (ar. ałlija),abym przyłączył się do niego.

Powiedziałem zatem memu bratu:

-Przesadzasz. Gdybym go zobaczył, mógłbym pokonać go w wielu kwestiach religijnych. Zaprawdę, nie miłujesz go tak szczerze, jak ja to czynię, ponieważ miłujesz wyobrażenie Ziji ad-Dina, który zna wszystkie nauki i jest wspaniałym przewodnikiem duchowym. Oznacza to, że jesteś

z nim związany i miłujesz go stosownie do tego tytułu. Gdyby podniosła się zasłona tego, co niewidzialne, i ukazała się prawda o nim, twoje umiłowanie go albo zostałoby rozbite na kawałki, albo też zmniejszyłoby się do jednej czwartej jego obecnego poziomu. Tymczasem ja prawdziwie miłuję owego błogosławionego człowieka i doceniam go tak bardzo, jak ty go doceniasz, ponieważ jest on szczerym, wpływowym i ważnym przewodnikiem dla ludzi wiary, pozostaje w kręgu sunny i znajduje się na drodze prawdy. Gdyby ukazała się jego osobista ranga, to nie mówiąc już o odstąpieniu od niego czy o tym, by moje umiłowanie go miało się zmniejszyć - daleki jestem od tego! - przywiązałbym się do niego bardziej, bardziej szanowałbym go i cenił. To oznacza, że ja miłuję prawdziwego Ziję ad-Dina, podczas gdy ty miłujesz wyobrażenie Ziji ad-Dina.

Ponieważ mój brat był obiektywnym i dociekliwym uczonym, przyjął i pochwalił mój punkt widzenia.

O, cnotliwi uczniowie Światła i moi drodzy, gotowi do poświęceń bracia, którzy jesteście daleko bardziej szczęsnymi ode mnie! W odniesieniu do mojej osoby wasze uszanowanie mojej osoby i łaskawe spoglądanie na mnie nie przyniosą wam szkody, jednakże ludzie dostrzegający prawdę, tacy jak wy, powinni okazywać wysoki szacunek i uznanie jedynie przez wzgląd na obowiązek i wykonywaną służbę. Gdyby została uniesiona zasłona i gdyby ukazała się moja natura od stóp do głów, ze wszystkimi jej ułomnościami, litowalibyście się nade mną. Ukrywam moje wady, aby nie utracić waszej przyjaźni.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Mądrość stojąca za moją odpowiedzią na wasz list z ostatniego tygodnia, w której do pewnego stopnia odrzucam wysoki szacunek, jaki mi okazujecie, jest następująca:

W tym czasie istnieją niezwykle przeważające siły, które roszczą sobie prawo do wszystkiego. Przewiduję zatem, że jeśli przypuścić, iż prawdziwie oczekiwany człowiek, który miał przyjść sto lat później, przybyłby w tym czasie, powstrzymałby się od zaangażowania w wydarzenia polityczne i zmienił swój cel, aby nie działać na rzecz owych sił.

Istnieją trzy kwestie dotyczące owego wyczekiwanego człowieka. Jedną jest życie, jedną jest szariat i jedną jest wiara (ar. iman).Z punktu widzenia prawdy najważniejszą i największą z nich jest kwestia wiary, jednakże zgodnie z popularnym poglądem i z obecnym stanem spraw tego świata jako najbardziej wartościowe i znaczące kwestie postrzega się obecnie życie i szariat. Nawet gdyby ów wyczekiwany człowiek był już obecny, to jako że niezgodne z panującymi Bożymi prawami dotyczącymi tego świata (ar. adatu-llah)jest wprowadzenie zmian na obliczu świata we wszystkich tych trzech kwestiach równocześnie, z pewnością uznałby on za priorytet i podstawę jedynie największą z owych kwestii, a pozostałych nie uważałby za zasadnicze. Wówczas służba wierze nie utraci swej czystości w oczach społeczeństwa i zostanie w jasny sposób ustanowiona w umysłach prostych ludzi, którzy z łatwością zostali wprowadzeni w błąd, co posłuży temu, by owa służba nigdy nie stała się narzędziem służącym innym zamysłom.

Jako że przez ponad dwadzieścia lat pozostawania pod tak absolutną i destrukcyjną tyranią moralność uległa zepsuciu w tak wielkim stopniu, a siła charakteru i wierność zniknęły do tego stopnia, że nie można ufać jednemu spośród dziesięciu, a nawet dwudziestu ludzi, zatem w odpowiedzi na ów dziwny stan rzeczy wymagane są nadzwyczajna wytrwałość, siła charakteru, wierność i muzułmańskie poświęcenie. W przeciwnym razie owa służba pójdzie na marne i przyniesie szkodę.

Najważniejszą, najbardziej szczerą, najbardziej bezpieczną i przynoszącą największy sukces służbą jest uświęcona służba, jaką można znaleźć w kręgu uczniów Światła.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Tego roku święty miesiąc ramadan ma wielkie znaczenie i jest nadzwyczaj korzystny zarówno dla świata islamu, jak i dla uczniów Światła.

Zgodnie z tajemnicą "współuczestnictwa w dziełach życia ostatecznego" (ar. isztiraqi 'amali uhrałijja),które jest fundamentalną zasadą uczniów Światła, owa zasada i miłosierdzie Boga wymagają tego,

by jeśli chodzi o duchowy zysk każdego człowieka, udział wszystkich jego braci i sióstr został zapisany w księgach ich dobrych uczynków w tej samej wysokości.Sprawia to, że nagroda osiągnięta przez tych, którzy wkraczają do kręgu Traktatów Światła z wiernością i szczerością intencji, staje się tak wielka i powszechna.Każdy z nich otrzyma tysiąckrotny udział. In sza'a-llah,jak w przypadku wspólnego udziału w materialnych zyskach tego świata, w księdze dobrych uczynków każdego człowieka zostanie zapisana taka sama ich wartość, bez dzielenia jej ani umniejszania, jak światło jednej lampy niesionej przez człowieka odbija się w tysiącach zwierciadeł, nie będąc podzielonym.

Zatem jeśli zyskiem jednego z wiernych uczniów Światła stała się prawda Nocy Przeznaczenia (ar. Lajlat Al-Qadr), a także wysoki poziom miesiąca ramadan, pokładamy wielką nadzieję w miłosierdziu Boga, że inni wierni uczniowie zyskają równie wielką nagrodę.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Kwestia Pierwsza:Powiedziałem, co następuje, jednemu z naszych braci, a to z powodu zaniedbywania przez niego wypowiadanego po modlitwie tasbih:

Tasbihwypowiadany po modlitwie jest drogą Ahmada Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i litanią jego świętości. Z tej perspektywy ma on największe znaczenie.

Później prawda tego listu ukazała się w następujący sposób:

Jak świętość Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), która stała się posłannictwem (ar. risalah),jest wyższa ponad wszystkie formy świętości, tak w ten sam sposób wypowiadany po modlitwie tasbih,który jest drogą owej świętości i szczególną litanią najwyższej świętości, jest wyższy ponad wszystkie inne drogi i litanie.

Później owa tajemnica rozwinęła się następująco:

Jak w kręgu wspominania Boga (ar. zikr)lub podczas recytacji w meczecie w zgromadzeniu będącym jednością odczuwa się wzajemne

oświecenie, tak w ten sam sposób podczas powtarzania tasbihczłowiek, którego serce jest przebudzone, odczuje duchem, że sto milionów ludzi odmawia ten sam tasbih,trzymając w rękach różańce, w obecności naczelnika owego kręgu wspominania Boga, Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Wobec tej wspaniałości i wzniosłości wykrzyknie: subhan Allah(ar. Bóg jest ponad wszelkąniedoskonałość).

Następnie na duchowy rozkaz owego naczelnika, po jego słowach: al-hamdu li-llah(chwała niech będzie Bogu) setka milionów uczniów z owego kręgu wspominania Boga, pozostających w wielkim zgromadzeniu Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), mówiącym: al-hamdu li-llah(chwała niech będzie Bogu) dołączy do wspominania owego człowieka i wychwalania go, mówiąc: al-hamdu li-llah(chwała niech będzie Bogu)

Ponadto poprzez oznajmienie: Allahu Akbar(Bóg jest Największy), oraz poprzez powtórzenie trzydzieści trzy razy: la ilaha illa-llah,w owym kręgu wspominania Boga i najwyższej litanii drogi Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) wspomniany człowiek może pomyśleć o wszystkich braciach i siostrach z owej tariki, zwrócić się ku przywódcy owego kręgu, jakim jest osobowość Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i powiedzieć:

اَلْفُ اَلْفِ صَلَاةٍ وَ اَلْفُ اَلْفِ سَلَامٍ عَلَيْكَ يَا رَسُولَ اللّٰهِ

Milion błogosławieństw i milion pozdrowień pokojuniechaj będą z tobą, o Posłańcu Boga!

Pojąłem to, poczułem i ujrzałem w wyobraźni. Oznacza to, że wypowiadany po modlitwie tasbihjest nadzwyczaj ważny.

Kwestia Druga:W oznajmieniu i omówieniu znaku wersetu trzy dziestego trzeciego, w omówieniu wersetu: يَسْتَحِبُّونَ الْحَيٰوةَ الدُّنْيَا [5] jest powiedziane, że jedną z cech tego stulecia jest fakt, iż człowiek świadomie przedkłada życie tego świata nad życie świata wiecznego. Oznacza to, że zasadą stało się przedkładanie przez ludzi okruchów szkła ponad wieczne diamenty. Byłem tym zadziwiony, a w ostatnich dniach przekazano mi następujące ostrzeżenie:

Jak w sytuacji, kiedy organ ludzkiego ciała jest chory bądź ranny, a wszystkie inne organy częściowo porzucają własne obowiązki i spieszą mu na pomoc, dokładnie tak samo z wielu powodów została zraniona ta część ludzkiej natury, która mieści w sobie żądzę życia i zachowania go,

przyjemność z życia i jego umiłowanie. Zaczęła ona poniżać wszelkie inne zdolności człowieka, aby się nią zajęły, a także stara się sprawić, by zapomniały one o ich rzeczywistych obowiązkach. Gdyby istniała atrakcyjna, rozpustna, efektowna i pijacka forma rozrywki, ludzie zajmujący wysokie stanowiska, a nawet zasłaniające ciało kobiety, zostaliby niczym dzieci i próżniacy pochwyceni przez jej powab i powstrzymaliby wykonywanie swych rzeczywistych obowiązków, aby wziąć udział w owych rozrywkach.

W ten sam sposób życie człowieka w tym stuleciu, a szczególnie jego życie społeczne, przybrały ów przerażający lecz atrakcyjny, dotkliwy lecz ciekawy stan, pociągając wzniosłe obowiązki ludzkości, serce i umysł, aby podążały za rozkazami nakazującej zło duszy, i niczym śmigło pchając je do ognia niezgody.

Zaiste, prawo szariatu zezwala na to, aby dla zachowania życia tego świata - pod warunkiem, że wynika to z absolutnej konieczności - na pewien czas przedłożyć je ponad niektóre kwestie dotyczące życia ostatecznego. Jeśli jednak przyczyną ma być jedynie prosta potrzeba, której wyrzeczenie się nie doprowadzi do zguby, nie można tak uczynić, nie jest to dopuszczalne.

Tymczasem to stulecie zaszczepiło ludziom owo usposobienie do tego stopnia, że dla najmniejszej z potrzeb i w przypadku najbardziej nieznacznej szkody dla życia doczesnego porzuca się podobne diamentom kwestie życia ostatecznego. Skłonność do życia tego świata i wrodzona dla człowieczeństwa zdolność zachowywania tego życia zostały zranione i zepsute poprzez rozrzutność. Brak oszczędności i zadowolenia z tego, co się posiada, a także chciwość tego stulecia, doprowadziły do odebrania błogosławieństwa, spowodowały wzrost ubóstwa i sprawiły, że wzmogła się walka o środki do życia. Ludzie zbłądzenia nieprzerwanie, wciąż i wciąż na nowo, stawiają ten przemijający świat w centrum uwagi, czyniąc go pociągającym do tego stopnia, że najlżejszej potrzebie życia doczesnego daje się pierwszeństwo przed doniosłymi kwestiami religii.

Odpowiedzią na tę zdumiewającą chorobę i straszliwą dolegliwość tego stulecia są Traktaty Światła, będące heroldem podobnym odtrutkom lekarstw Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, które mogą powstrzymać ową chorobę; odpowiedzią jest siła ich niezłomnych, szczerych, wiernych i gotowych do poświęceń uczniów, którzy są w stanie stawić opór tej chorobie.

Zatem aby ocalić samych siebie przed skutkami owej zdumiewającej choroby należy przede wszystkim wkroczyć do kręgu Traktatów Światła i przylgnąć do nich z wiernością, niezłomnością, całkowitą szczerością intencji (ar. ichlas)i pełnym zaufaniem.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Postrzegam cnoty i czystość, jakie Hafiz Ali przypisuje swemu Nauczycielowi (a dalece przekraczają one moje rzeczywiste zasługi), nie jako wychwalanie mnie, lecz jako rodzaj suplikacji (ar. du'a)w mojej intencji, wypowiedzianej jego niewinnymi słowami.

Ponadto jako że takie miejsca i wioski, jak Sav i prowincja Isparta, przyjęły kształt szkół Światła, a liczba wiernych uczniów Światła w niezwykły sposób wzrasta każdego dnia, uważamy to za radosne wieści, przynoszące ulgę nam samym, Anatolii i światu islamu.

W wersie mówiącym o "tym, który przynosi prawdę", znajdującym się w zakończeniu, wyrażamy naszą nadzieję i wypowiadamy suplikację (ar. du'a),całym naszym jestestwem błagając Boże miłosierdzie o to, by urzeczywistniło się zdanie: "Czas i etap duchowych zwycięstw i rozproszenia ciemności jest już bliski".

Co się tyczy nas, uczniów Światła, to naszym obowiązkiem jest służyć i nie wtrącać się do spraw Jedynego Boga. Unikamy oparcia naszej służby na tym, co należy do Niego, i nie poddajemy Go próbie w tym, co należy do Niego. Skupiamy się na jakości, nie na ilości.Traktaty Światła ocaliły wiarę setek tysięcy bezradnych ludzi i wydały setki i tysiące prawdziwie wierzących uczniów - każdy z nich jest równy setce ludzi, a niektórzy nawet tysiącowi. Pomimo tak przerażających warunków, dotychczasowe sukcesy Traktatów w rozbijaniu ataków ateizmu i zbłądzenia, które to ataki przez długi czas były przyczyną moralnego upadku i sprawiły, że ludzie przedkładają to życie doczesne nad życie wieczne, potwierdzają i udowadniają czynem

obwieszczenie dokonane przez tego, który przynosi prawdę. In sza'allah,żadna siła nie wykorzeni Traktatów z serca Anatolii. U kresu czasu za zezwoleniem Boga przyjdzie ten, do którego prawdziwie należą szerokie kręgi życia, to jest Mahdi ze swymi uczniami, i sprawi, że ów krąg poszerzy się, a ziarna wydadzą plon. Będziemy patrzeć na to z grobów i wychwalać Boga.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Oto dopisek do dwóch napisanych wcześniej listów, dotyczących przedkładania życia tego świata ponad życie wieczne.

Ponieważ ten dziwny wiek przytłacza życiem tego świata, ponieważ czyni cięższymi warunki coraz bardziej intensywnego zdobywania środków do życia, poprzez zwyczaj i uzależnienie sprawiając, że potrzeby nieistotne stają się istotnymi, sprawia on, że życie tego świata jest największym celem każdego człowieka w każdym czasie. W rezultacie życie religii i życie wieczne, a także życie ostateczne zostają ograniczone i stają się drugolub nawet trzeciorzędne. W konsekwencji owego błędu ludzkość otrzymała cios tak straszliwy, że przekształcił on jej świat w piekło.W tak straszliwym nieszczęściu nawet ludzie religii padli ofiarą owego wielkiego niebezpieczeństwa, o którym po części nie pamiętają.

Mówiąc w skrócie, widziałem, że niektórzy spośród ludzi religii i ludzi bogobojności (ar. ahl at-taqła)mają dla nas wielki szacunek. U jednej lub dwóch osób widziałem, że wybrali religię i praktykowanie jej, aby mogli odnaleźć sukces na tym świecie i aby poszczęściło się im w ich pracy. Zaprawdę, pragną oni drogi tariki przez wzgląd na zawarte w owej drodze odkrycia (ar. kaszf)i przykłady cudotwórstwa (tur. keramat).

Oznacza to, że uczynili oni pragnienie życia wiecznego oraz niebiańskich owoców ich obowiązków religijnych piedestałem i odskocznią dla zyskania życia tego świata. Niewiele wiedzą o tym, że

korzyści wynikające z prawd religii, które służą osiągnięciu szczęścia w życiu ostatecznym, jak również szczęścia na tym świecie, są dane jedyne dla zachęty i po to, aby dać jednym kwestiom pierwszeństwo przed innymi. Jeśli zostałyby one uczynione przyczyną, a zamysłem dobrego uczynku byłoby zyskanie płynących z niego korzyści, unieważni to ów uczynek, a przynajmniej wyrządzi szkodę szczerości intencji (ar. ichlas)i stanie się przyczyną utracenia nagrody.

Czterdzieści tysięcy świadków potwierdzi, że najlepiej sprawdzonym wybawcą od zarazy, tyranii i ciemności tego chorego, okrutnego i nieszczęsnego wieku jest światło rozprzestrzeniające się z szal i przypowieści Traktatów Światła.Jeśli ci, którzy są blisko owego kręgu, nie wkroczą do niego, istnieje wielkie ryzyko, że znajdą się w niebezpieczeństwie.

Jak wskazują na to słowa:

يَسْتَحِبُّونَ الْحَيٰوةَ الدُّنْيَا عَلَى الْاٰخِرَةِ

którzy przedkładają życie tego świata ponad życie ostateczne,to stulecie sprawiło, że życie tego świata jest przedkładane ponad życie ostateczne; czynią tak z własnej woli nawet ludzie islamu.

Począwszy od 1334 roku (Hidżry - uz. red. tur.) taki reżim znalazł drogę również do ludzi wiary (ar. ahl al-iman).

Zaiste, obliczenia zgodne z naukami dżafri abdżad[6] dotyczące słów عَلَى الْاٰخِرَةِ ponad życie ostateczne,i dat 1333 lub 1334 odpowiadają

poprzez tałafuqdacie ustanowienia ustroju, który zaślubił przedkładanie tego świata ponad religię jako warunek porozumienia, jakie nastąpiło po zwycięstwach wrogów islamu w pierwszej wojnie światowej. Rezultaty tego związku stały się widoczne dwa lub trzy lata później.

Said Nursi

* * *

WAŻNY LIST

NAPISANY PRZEZ NAUCZYCIELA BEDIUZZAMANA

PODCZAS DRUGIEJ WOJNY ŚWIATOWEJ

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moje nadmierne litość i współczucie, a także przejmujący chłód tej zimy wraz z ostrym duchowym wiatrem oraz tragedią, niedolą i głodem, jakie katastrofy przyniosły nieszczęsnym ludziom, wywołały we mnie głębokie współczucie. Nagle napomniano mnie, że w takich nieszczęściach zawarte są wielkie miłosierdzie i nagroda, nawet dla niewiernych, które w porównaniu z nieszczęściem zmniejszają je do zera. Takie niebiańskie nieszczęścia są rodzajem męczeństwa dla niewinnych.

Podczas trzech lub czterech miesięcy, w ciągu których nie otrzymywałem zupełnie żadnych wiadomości o stanie spraw tego świata i wojny, myślałem o rodzinach i dzieciach w Europie i w Rosji oraz współczułem im. Dostarczenie miłosierdzia, o jakim oznajmiło mi owo duchowe ostrzeżenie, stało się lekarstwem na owo bolesne uczucie litości, a było to, jak następuje:

Jeśli chodzi o tych, którzy umierają i cierpią z powodu owego niebiańskiego nieszczęścia, które wzięło swój początek z zabijania dokonywanego przez tyranów, to jeśli tylko nie ukończyli oni piętnastu lat, są uznawani za męczenników bez względu na wyznawaną religię. Wspaniała duchowa nagroda, jaką otrzymają, a podobna nagrodzie muzułmanów, zmniejszy owo nieszczęście do zera.

Jeśli chodzi o tych, którzy mają piętnaście lat lub więcej, to jeśli są oni niewinni i prześladowani, ich nagroda jest wielka i może ocalić ich od Ognia Piekielnego, ponieważ u kresu czasu religia Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i religia w ogóle zostaną skryte za zasłoną niedbalstwa w stopniu, jaki cechuje bezkrólewie. Jako że u kresu czasu prawdziwa religia Jezusa (niech będzie z nim pokój) zapanuje i stanie ramię w ramię z islamem, zaiste obecne nieszczęścia, jakie cierpią chrześcijanie będący uczniami Jezusa (niech będzie z nim pokój) i pozostawieni w mroku podobnym bezkrólewiu, będą mogły być uważane za rodzaj męczeństwa (ar. szahada[7] ).

Szczególnie ludzie starsi, biedni i słabi, którzy cierpią nieszczęścia, uciskani przez moc i potęgę tyranów oraz straszliwych prześladowców, zaiste uczynią owo nieszczęście pokutą za grzechy biorące początek

zarówno z rozpustnej natury cywilizacji, jak i z jej niewdzięczności oraz ze zbłądzenia filozofii i niewiary. Prawda poinformowała mnie o tym, że będzie to dla nich po stokroć korzystniejsze. Złożyłem niekończące się podziękowania Wszechmocnemu, Który jest Najbardziej Miłosierny z miłosiernych (ar. Arhamar Rahimin) i znalazłem pocieszenie, które wybawiło mnie od owej bolesnej niedoli i od smutku.

Jeśli pośród tych, którzy cierpią nieszczęścia, są tyrani i ludzie bezduszni, którzy obmyślali plany zniszczenia ludzkości, ludzie samolubni, nikczemni i diabelscy, którzy dla własnej korzyści podłożyli ogień pod świat ludzkości, to owo nieszczęście jest dokładnie tym, na co zasłużyli, jest doskonałą Bożą sprawiedliwością.

Jeśli cierpią nieszczęście ci, którzy spieszą z pomocą prześladowanym, dokładają starań na rzecz pokoju wśród ludzkości, bronią zasad religii, świętości Objawienia i praw ludzkości, to zaiste wynagrodzenie duchowe i nagroda życia ostatecznego przeznaczona dla tych gotowych do poświęceń ludzi są tak wielkie, że przekształcą owo nieszczęście w powód do dumy i sprawią, iż stanie się ono drogim dla tych ludzi.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni i błogosławieni bracia!

Trzy dni temu, kiedy wasz świetlisty podarunek był jeszcze w drodze do Kastamonu, ujrzałem we śnie, że z królestwa duchowego nadchodzi królewskie zarządzenie. Zostało wręczone nam do rąk własnych, z całkowitym szacunkiem, abyśmy otrzymali awans i wysoką rangę. Widzieliśmy owo uświęcone zarządzenie tak, jakby był nim Chwalebny Koran. Kiedy znajdowałem się w takim stanie, memu sercu oznajmiono następujące znaczenie: Poprzez ten Koran zbiorowa osobowość duchowa Traktatów Światła, a także my, jako ich uczniowie, otrzymaliśmy awans i wzniosłą rangę z królestwa tego, co niewidzialne.

Interpretacja owego snu jest taka, że otrzymamy duchowy tafsirKoranu poprzez pióra niewinnych skrybów, uosabiające królewskie zarządzenie. Interpretacja, jakiej dokonali Feyzi oraz Emin na godzinę lub dwie przed tym, jak dokonana została powyższa interpretacja tego snu, również jest prawdziwa i doniosła.

Ponadto moja dusza poprzez swą dalekowzroczność w zupełności przeczuwała ów świetlisty podarunek, lecz nie poinformowała o nim mego umysłu, a owo przeczucie na dwa dni przed przybyciem podarunku stało się przyczyną radości i pocieszenia. W dzień po nocy, której miałem ów sen, o którym w swych oświadczeniach wspominają Feyzi i Emin, od świtu do nocy, a także przez większą część kolejnego dnia, czułem nadzwyczajne radość i szczęście, jakich nie doświadczyłem nigdy wcześniej. Wielokrotnie wyrażałem swe szczęście pod jakimkolwiek pozorem, uśmiechając się i śmiejąc w głos trzydzieści lub czterdzieści razy.

Zarówno Feyzi, jak i ja sam, byliśmy nadzwyczaj zaskoczeni i zdumieni. Jak to możliwe, by ktoś, kto nie roześmiał się ani razu przez trzydzieści dni, miał roześmiać się trzydzieści razy w ciągu jednego dnia? Zbiło nas to z tropu i zdumiało. Obecnie rozumiemy, że owe radość i szczęście przynosiły dobrą nowinę o wyżej wspomnianych pismach, spisanych przez uosabiające duchowe zarządzenie pióra niewinnych i niepiśmiennych. Dostarczyły one dobrą nowinę o tym, że pióra owych ludzi zapisują stronice życia przyszłych pokoleń i stronice przeznaczenia świata islamu. Światło dotarło do ksiąg uczynków przyszłych wiernych, a w naszych księgach uczynków zapisano szczere i czyste czyny i zasługi owych niewinnych. Ponadto dobrą nowinę o tym, że przyszli uczniowie Światła będą szczęśliwie kontynuować (nasze dzieło - uz. red. pol.), przekazał nam ów podarunek, który jeszcze nie przybył. Duchowo odczułem jedną tysięczną z mego udziału w owym wspaniałym nagromadzeniu nagród, co wprawiło mnie w radosne podekscytowanie.

Zaiste, przyjęte przez Boga uczynki i suplikacje (ar. du'a)setek takich niewinnych ludzi zostaną zapisane w księgach uczynków mych pozostałych braci i sióstr. Zapisanie ich na kartach uczynków grzesznego człowieka takiego jak ja jest powodem wystarczającym do ofiarowania Bogu tysiąckrotnych radości i szczęścia. Powinno się powinszować owym niewinnym i nie-piśmiennym ludziom, ich nauczycielom, ich ojcom i matkom, ich wsiom i miasteczkom, ich narodowi i Anatolii, wykonującym tak niewinną i bo-haterską pracę w tak mrocznych czasach i tak krańcowo ciężkich warunkach.

Gdybym miał środki po temu, napisałbym imienne wyrazy uznania, gratulując każdemu z tych błogosławionych, niewinnych i niepiśmiennych ludzi, powinni zatem przyjąć oni moją chęć tak, jakbym przedstawił im powinszowania. Spiszę ich imiona w formie kręgu, na który będę spoglądał w czasie odmawiania mych suplikacji (ar. du'a).Ponadto sprawię, że

otrzymają oni udział w mych duchowych zyskach, włączając ich do kręgu wybranych uczniów Światła.

Przekażcie w mym imieniu pozdrowienia ich ojcom i matkom, ich krewnym i nauczycielom. Niechaj Bóg obdaruje ich oraz ich dzieci szczęściem na tym świecie i w życiu ostatecznym. Amen, amen, amen.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy bracia!

Koniecznością tej epoki jest, aby prawdy wiary były kwestią najwyższego priorytetu, a inne sprawy pozostały postrzegane jako drugo-, trzeciolub nawet czwartorzędne. Służenie owym uświęconym prawdom poprzez Traktaty Światła winno być najważniejszym obowiązkiem, przyczyną największej troski i ostatecznym celem.Niemniej jednak obecny stan tego świata, w szczególności stan jego życia społecznego i politycznego, a zwłaszcza wybuch drugiej wojny światowej, która nadeszła jako przejaw kary Bożej za występki i zbłądzenie cywilizacji, wzburzyły poprzez pewne stronnictwa temperament i nerwy oraz przyznały pierwszeństwo życiu tego świata. To zgubne stulecie kontynuuje zaszczepianie szkodliwych i efemerycznych pragnień, aby usadowiły się one we wnętrzu serc, a nawet podnosi owe pragnienia do poziomu podobnych diamentom prawd wiary. Z powodu swych więzi i powiązań z życiem politycznym i społecznym pewni pozorni i słabi święci spoza kręgu Traktatów Światła pozostawili orzeczenia prawd wiary, uznając je za drugolub nawet trzeciorzędne. Podążając za wpływem owych prądów, zaczęli faworyzować hipokrytów (ar. munafiqun)mających podobne upodobania, a także krytykować sprzeciwiających się im ludzi prawdy i ludzi świętości, wobec których zaczęli żywić wrogość. Posunęli się tak daleko, że uznali, iż prądy tego świata unieważniają uczucia religijne.

Według mnie służba Traktatom Światła i zajmowanie się ich sprawami, będące odpowiedzią na owo osobliwe niebezpieczeństwo tego stulecia, zmniejszają ważność polityki i spraw tego świata do tego stopnia, że od czterech miesięcy nie byłem ciekaw przebiegu drugiej wojny światowej ani o to nie pytałem.

Ponadto służąc prawdom wiary, które są niby wieczne diamenty, wybrani uczniowie Światła muszą unikać stagnacji w wykonywaniu ich uświęconych obowiązków oraz zanieczyszczania swych umysłów poprzez zajmowanie się rozgrywkami szachowymi tyranów. Wszechmocny Bóg dał nam światło i świetlisty obowiązek, zaś im dał mroczne rozgrywki prześladowań. Jako że nie są oni nabywcami świętego światła, które ofiarowujemy, jako że trzymają się od nas z daleka i nie dopomagają nam, zatem wielkim błędem jest zniżanie się do zajmowania się mrocznymi rozgrywkami ich prześladowań kosztem naszego obowiązku. Duchowe przyjemności i światła wiary w naszym kręgu są wystarczające dla nas samych i dla zaspokojenia naszej ciekawości.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

W ostatnich dniach, w wyniku wściekłości, w jaką wprawili mnie ci, którzy spiskują przeciwko Traktatom Światła i wyrządzają wam krzywdę, kusiło mnie, aby przekląć ich, lecz nagle okazało się, że nie mogę tego uczynić przez wzgląd na Ispartę. Zamiast tego powiedziałem: "O, Panie, ja Rabb,Isparta to Medresetu'z-Zehra Traktatów Światła. Popraw złośliwych urzędników, którzy są w błędzie, i ześlij im dobry los". Wypowiedziałem suplikację (ar. du'a)w ich intencji i nadal to czynię.

Said Nursi

* * *

Moi wierni i gotowi do poświęceń bracia!

Przeciwnie do doświadczeń z Isparty, które wstrzymały naszą służbę, w tym regionie światło ukazało się i wzrasta.

Podszedł do mnie pewien ważny człowiek, który nas inwigilował oraz zajmował się naszą sprawą i polityką. Powiedziałem mu:

"Przez te osiemnaście lat nie zwracałem się do pana ani też nie czytałem żadnych gazet. Przez te osiemnaście miesięcy ani razu nie zapytałem o to,

co dzieje się na świecie. Aby nasza uświęcona służba nie doznała szkody duchowej, przez trzy lata nie słuchałem radia nawet wtedy, gdy było słychać je z pewnej odległości.

Powód tego jest następujący: Służba wierze oraz jej prawdy są wyższe ponad wszystko w tym wszechświecie. Nie mogą być poddane czemukolwiek ani być narzędziem czegokolwiek. W tej epoce, w oczach tych ludzi zbłądzenia i niedbalstwa, którzy sprzedali swą religię za ten świat i wymienili wieczne diamenty na rozbite szkło, służba wierze nie powinna być postrzegana jako podporządkowana potężnym siłom zewnętrznym ani jako ich narzędzie. Służba Wszechmądremu Koranowi jednoznacznie zabroniła nam zajmowania się polityką z powodu obaw o umniejszenie wielkiej wartości wiary w oczach społeczeństwa.

Zatem nie traktujcie nas podejrzliwie, o wy, ludzie polityki i rządu! Przeciwnie, powinniście ułatwiać nam naszą służbę, ponieważ ustanawiając bezpieczeństwo, szacunek i litość, nasza służba jest dokładaniem starań na rzecz ochrony porządku publicznego, bezpieczeństwa i życia społecznego przed anarchią. Określa podstawy waszego prawdziwego obowiązku, wzmacnia je i potwierdza".

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Dziesięć minut temu dwaj niepiśmienni, lecz dzielni mężczyźni zaprosili jeden drugiego do kręgu Traktatów Światła.

اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ هٰذَا مِنْ فَضْلِ رَبّ۪ى

Wszelka chwała niech będzie Bogu, oto dar od mego Pana!

Powiedziałem im, że tym, czego oczekujemy w zamian za wspaniałe nagrody, jakie ofiarowuje ów krąg, są niezachwiana wierność i niezłomny hart ducha. Podstawami wspaniałej służby światła, ukazanej przez wojowników Isparty, którzy poprzez ową służbę rzucili wyzwanie całemu światu, są ich wspaniała wierność i nadzwyczajny hart ducha. Pierwszym powodem owego hartu ducha są siła wiary oraz charakter szczerości intencji (ar. ichlas),zaś drugim powodem jest wrodzone męstwo. Powiedziałem

im:"Jesteście znani z męstwa oraz wpływu na innych. Skoro możecie okazać takie poświęcenie dla znikomych kwestii doczesnych, zatem zaiste, w uświęconej służbie Traktatów Światła, która przynosi nagrody życia ostatecznego, wartościowe jak cały wszechświat, musicie okazać odwagę, ofiarność i męstwo, a także zachować waszą wierność".

Zgodzili się z tym całym sercem.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Dziesięć minut temu dwaj niepiśmienni, lecz dzielni mężczyźni zaprosili jeden drugiego do kręgu Traktatów Światła.

Powiedziałem im, że tym, czego oczekujemy w zamian za wspaniałe nagrody, jakie ofiarowuje ów krąg, są niezachwiana wierność i niezłomny hart ducha. Podstawami wspaniałej służby światła, ukazanej przez wojowników Isparty, którzy poprzez ową służbę rzucili wyzwanie całemu światu, są ich wspaniała wierność i nadzwyczajny hart ducha. Pierwszym powodem owego hartu ducha są siła wiary oraz charakter szczerości intencji (ar. ichlas), zaś drugim powodem jest wrodzone męstwo. Po-wiedziałem im: "Jesteście znani z męstwa oraz wpływu na innych. Skoro możecie okazać takie poświęcenie dla znikomych kwestii doczesnych, zatem zaiste, w uświęconej służbie Traktatów Światła, która przynosi nagrody życia ostatecznego, wartościowe jak cały wszechświat, musicie okazać odwagę, ofiarność i męstwo, a także zachować waszą wierność".

Zgodzili się z tym całym sercem.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Trzema najważniejszymi kwestiami w świecie człowieczeństwa i islamu sąwiara (ar. iman),szariat i życie.Jako że prawdy wiary są największą z owych kwestii, zatem by koraniczne prawdy wiary nie zostały wykorzystane jako narzędzie innych sił ani nie zostały nim podporządkowane, by owe podobne diamentom prawdy Koranu nie zmalały w oczach tych, którzy sprzedają i wykorzystują religię dla tego świata, do wielkości okruchów szkła, a także aby (uczniowie Światła - uz. red. pol.) mogli wypełnić co do litery najwyższy i najbardziej uświęcony obowiązek ocalenia wiary, wybrani i wierni uczniowie Światła gwałtownie i ze wstrętem unikają polityki.

Jak wiecie, wasz brat przez ostatnie osiemnaście lat ani razu nie zwrócił się do rządu, mimo iż tego potrzebował, aby nie mieć żadnego kontaktu z polityką i życiem społecznym. Tak samo przez ostatnie osiem do dziewięciu miesięcy ani razu nie zapytałem o chaos na świecie.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

O, moi bracia!

Wszyscy wiecie, że w przyjętej przez nas metodzie wystrzegamy się egocentryzmu, egoizmu i ukrytego za zasłoną chwały i zaszczytów pragnienia wysokiej rangi, jakby były one śmiertelną trucizną. Gwałtownie wystrzegamy się jakiegokolwiek podobnego stanu. Zaiste, przez ostatnie sześć lub siedem lat widzieliście, a poprzez wasze dociekania dwudziestu lat zdaliście sobie sprawę z tego, że nie przypisuję sobie samemu jakiegokolwiek szacunku ani wysokiej pozycji. Upominałem was w tej kwestii. Urażało mnie to, że przyznajecie mi rangę dalece przekraczającą moje rzeczywiste zasługi, jednakże w imieniu Traktatów Światła, które są duchowym cudem Koranu, a także ze względu na to, że jestem jednym z ich uczniów, przyjmowałem, wychwalając Boga, wasze twierdzenia, podporządkowanie się i połączenie.

Szczególnie teraz, kiedy uczyniliśmy naszą zasadą uciekanie przed egocentryzmem, egoizmem i stanem hipokryzji (ar. rija),ukrytymi pod tytułami chwały i zaszczytu, nawet szaleniec jest w stanie pojąć, jak bezsensownym i bezcelowym jest, aby rząd, urzędnicy i służby bezpieczeństwa były wobec nas podejrzliwe.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

W ostatnich czasach zastanawiałem się nad zasadami dotyczącymi bogobojności (ar. taqła)i dobrych uczynków (ar. 'amali salih),które wedle Wszechmądrego Koranu uważane są za najwyższe zasady, zaraz po zasadach dotyczących wiary.Bogobojność jest powstrzymywaniem się od tego, co zakazane, i od grzechów. Dobre uczynki są postępowaniem zgodnym z Bożymi nakazami i zyskiwaniem cnotliwości. Odpieranie zła zawsze przewyższa przyciąganie dobra, a w epoce takiego zniszczenia, rozwiązłości, pokus i pragnień bogobojność, która jest odpychaniem zła i powstrzymywaniem się od grzechów ciężkich (ar. kabair),stała się podstawową zasadą i zyskała pierwszeństwo przez wszelkimi innymi zasadami.

Najwspanialszą zasadą, która przeciwstawia się narastającej grozie zniszczenia i negatywnych prądów tej epoki, jest bogobojność. Ci, którzy odprawiają to, co obowiązkowe (ar. fard),a nie popełniają grzechów ciężkich, będą zbawieni. W czasach takich jak te, w których przeważają grzechy ciężkie, pomyślne spełnienie dobrych uczynków ze szczerą intencją jest nadzwyczaj trudne. Ponadto w takich warunkach nawet pomniejszy dobry czyn uważany jest za wielki.

W bogobojności również zawiera się pewien rodzaj dobrych uczynków. Jako że powstrzymanie się od grzechu jest religijną koniecznością (ar. ładżib),wykonanie jednego uczynku tego rodzaju przynosi nagrodę równą tej, jaką daje wykonanie wielu uczynków, które są sunną. W tych czasach, a to z powodu ataków tysięcy grzechów, jeden akt powstrzymania się od setek grzechów poprzez jeden uczynek będzie równy wykonaniu setek uczynków będących

koniecznością. Poprzez intencję, postępowanie w imię bogobojności i zamysł unikania grzechu, owa doniosła kwestia jest znaczącym dobrym uczynkiem wywodzącym się z "pasywnego oddawania czci Bogu"[8].

Najważniejszym obowiązkiem uczniów Światła w tej epoce jest występowanie przeciwko zniszczeniu i grzechom zgodne z zasadą bogobojności (ar. taqła).W dzisiejszym życiu społecznym setki grzechów atakują ludzi podczas każdej minuty. Zaiste, bogobojność i intencja powstrzymania się od grzechu są równe spełnieniu setek dobrych uczynków. Dobrze wiadomo, że budynek zburzony przez jednego człowieka w jeden dzień nie może zostać odbudowany przez dwudziestu ludzi w dwadzieścia dni, a dwudziestu ludzi potrzeba, aby odeprzeć niszczące działanie jednego człowieka. Skuteczny opór, jaki Traktaty Światła, których działanie jest naprawianiem szkód, stawiają tysiącom niszczycieli, jest czymś nadzwyczajnym. Gdyby jedna z owych przeciwstawnych sił była równa drugiej, stałyby się widoczne cudowne osiągnięcia i sukces owego naprawiania szkód.

W skrócie:Szacunek i litość, które są najważniejszymi zasadami władającymi życiem społecznym, uległy znacznemu osłabieniu. W niektórych miejscach taki stan rzeczy ukazuje swe niszczące konsekwencje dla bezradnych ludzi starszych, ojców i matek. Al-hamdu li-llahza to, że w odpowiedzi na owo straszliwe zniszczenie Traktaty Światła dają mu odpór i naprawiają szkody w każdym miejscu, do którego docierają.

Jak zepsucie szerzone na całym świecie przez Goga i Magoga było skutkiem zniszczenia zapory Zu'l-Qarnajna, tak poprzez upadek koranicznej zapory, którą jest szariat Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), mroczna anarchia i despotyczny ateizm bardziej straszliwe niż Gog i Magog zaczęły szerzyć zepsucie i powodować niezgodę w kwestiach życia i moralności.

W obliczu takiego wydarzenia duchowa walka uczniów Światła in sza'a-llah,jak za czasów towarzyszy Proroka, przyniesie wielką nagrodę i wiele dobrych uczynków w zamian za niewielkie starania.

Moi drodzy bracia, w odpowiedzi na straszliwe wydarzenia tej epoki największym źródłem naszej siły, zaraz po szczerości intencji (ar. ichlas),jest umacnianie i wspieranie tarczy i fortecy bogobojności innych waszymi słowami i poprzez zasadę "współuczestnictwa w dobrych uczynkach". W ten sam sposób poprzez spisywanie (Traktatów - uz. red. pol.) waszymi piórami wysyłacie nagrody, które zostaną zapisane w księgach dobrych uczynków każdego z was.

Od tak bohaterskich i prawdomównych ludzi, cechujących się litością i wiernością, jakimi jesteście, oczekuje się, że w ciągu trzech błogosławionych miesięcy i dobrze znanych świętych nocy pospieszycie z pomocą waszemu słabemu bratu, kiedy jest on celem zaciekłych ataków. Z całej mojej duszy proszę o wasze duchowe wsparcie. Pod warunkiem, że zachowacie wiarę i wierność, poprzez zasadę "współuczestnictwa w dobrych uczynkach" podzielę się z uczniami Światła wszystkimi mymi suplikacjami i duchowymi zyskami, niekiedy nawet po sto razy dziennie.

Przesyłamy pozdrowienie pokoju wszystkim naszym braciom i siostrom, przede wszystkim tym z grup noszących nazwy "Róża", "Światło", "Błogosławieni" i "Szkoła Światła", niepiśmiennym ludziom starszym oraz niewinnym. Modlę się za ich pokój i szczęście.

Said Nursi

* * *

Al-hamdu li-llahza to, że Traktaty Światła same się rozprzestrzeniają, a wszędzie są zwycięskie. Manipulacje ludzi zbłądzenia mające na celu spowolnienie rozprzestrzeniania Traktatów są pozbawione siły i nie osiągają sukcesu. Zaprawdę, Traktaty Światła sprawiają, że wielu ateistów składa broń. Jak wspomina Hafiz Ali, ogarnia ich przerażenie. Zamiast szerzyć swój ateistyczny fanatyzm, obecnie uciekli się oni do wzbudzania strachu. In sza'a-llah,ten strach obróci się na korzyść Traktatów Światła.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

...Oznajmiam owemu staremu przyjacielowi, ludziom wnikliwym i wam samym, że dzięki blaskowi Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, nowy Said wyraża świadectwa dotyczące prawd wiary tak logiczne i prawdziwe, że stale podporządkowują one sobie nie tylko uczonych muzułmańskich, lecz nawet najbardziej upartych spośród europejskich filozofów.

Koran, owa Księga cudownej wystawy, czyni zaszczyt Traktatom Światła, które są jego duchowym cudem tej epoki, wskazując poprzez

znaki i wzmianki swych wersetów na ich wartość i znaczenie. Jak wiadomości przepowiedziane przez Imama 'Alego (niech Bóg będziez niego rad) i tego, który był Wielkim Wspomożeniem (niech jego tajemnica będzie uświęcona), tak Koran używa aluzyjnych i domyślnych wzmianek na poziomach swego oznajmianego znaczenia. Takie wypowiedzi są właściwe dla jego cudowności i są konieczne w przypadku cudownej elokwencji owej mowy, pochodzącej z królestwa tego, co niewidzialne.

W więzieniu Eskisehir, w straszliwym czasie, kiedy najbardziej potrzebowaliśmy uświęconego pocieszenia, poprzez duchowe ostrzeżenie zostało nam powiedziane: "Ukazujecie świętość, będąc świadkami przyjęcia Traktatów Światła. Jednakże poprzez tajemnicę słów:

وَلَا رَطْبٍ وَلَا يَابِسٍ اِلَّا ف۪ى كِتَابٍ مُب۪ينٍ

i nie ma niczego, świeżego czy suchego, co nie byłoby zapisane w Księdze jasnej,najwyższa władza należy do Koranu. Czy Koran przyjmuje Traktaty Światła i co o nich mówi?" W obliczu tego osobliwego pytania poszukiwałem wsparcia Koranu, który wówczas w ciągu jednej godziny oznajmił mi, że jeśli chodzi o owe trzydzieści trzy wersety, to na poziomie znaczenia, na jaki wskazują, który jest drugim poziomem ich wyraźnego znaczenia, istnieją pewne wzmianki wskazujące na Traktaty Światła, a Traktaty mają swój udział w owym znaczeniu, na jakie wskazują wersety Koranu. Zostałem całkowicie przekonany, bez jakiegokolwiek zwątpienia czy nieufności; nie pozostała żadna niepewność ani żadne wątpliwości. Zatem aby chronić wiarę ludzi wiary poprzez Traktaty Światła, spisałem owe pewność i przekonanie dla moich wybranych braci pod warunkiem, że te słowa będą traktowane jako poufne.

W owym traktacie nie mówimy: "To jest wyraźne znaczenie wersetu", gdyż wtedy hodżowie mogliby powiedzieć: "To jest tylko twoja interpretacja". Nie twierdzimy również: "To jest całość znaczenia, na jakie wskazuje werset". Mówimy, że wyraźne znaczenie wersetu obejmuje kilka poziomów.

Jednymi z owych poziomów są znaczenie, na które werset wskazuje, i znaczenie aluzyjne. Znaczenie, na które werset wskazuje, również ma swoją całość i swoje poszczególne części, wskazujące na każde stulecie. Traktaty Światła są jedną z poszczególnych części całości poziomów znaczenia, na które wskazuje werset. Przedstawiliśmy znaki i świadectwa zgodne z nauką dżafri matemayką (ar. riyaz),które przez długi czas dominowały pośród uczonych, wykazując celowe odniesienia,

podkreślające ważną rolę Traktatów. Będąc dalekimi od znieważania wyraźnego znaczenia wersetu koranicznego, Traktaty służą ukazaniu jego cudowności i elokwencji. Temu rodzajowi znaku z królestwa tego, co niewidzialne, nie można się sprzeciwić. Kto nie jest w stanie zaprzeczyć niezliczonym znakom wydobytym z Koranu przez ludzi prawdy, ten nie może i nie powinien zaprzeczać również temu znakowi. Jednakże można zaprzeczać temu, można uważać za zdumiewające i niezbadane, by tak doniosłe dzieło miało powstać poprzez ręce człowieka tak znikomego, jak ja. Należy zastanowić się nad tym, że stworzenie wielkiego jak góra drzewa cedrowego z nasiona małego jak ziarnko pszenicy jest ukazaniem wspaniałości Boga i Jego mocy. Tak samo dzieło takie jak to może powstać poprzez ręce ludzi takich jak my w czasie nadzwyczajnej potrzeby, w absolutnej bezsilności i ubóstwie, przez co ów zdumiony człowiek zostanie zmuszony do tego, by przyznać: "Ukazuje to, że Boże miłosierdzie obejmuje każdą rzecz".

Poprzez świętość i dostojeństwo Traktatów Światła zapewniam was i tych, którzy się sprzeciwiają, że owe znaki i wskazówki świętości zawsze prowadziły mnie do tego, bym dziękował Bogu, wychwalał Go i prosił o wybaczenie moich błędów. Przedstawiam wam dwadzieścia lat mojego życia jako dowód tego, że owe wskazówki nawet na minutę nie dały mej nakazującej zło duszy egoizmu i samolubstwa, by stała się chełpliwą i dumną. Zaiste, wraz z ową prawdą ludzie stają się skłonni do pomyłek, zapominania i błędów. Popełniłem wiele błędów, których nie jestem świadom. Być może moje myśli pomieszały się, a w Traktatach znalazły się błędy.

Choć posiadają miliony gotowych do poświęceń uczniów, silne i prawdomówne ścieżki duchowe oraz metody zostały pozornie pokonane przez straszliwe ataki ludzi zbłądzenia. Jestem kimś, kto jest ledwie na pół piśmienny, kto nie ma wsparcia, kto jest przetrzymywany pod stałym policyjnym nadzorem, kto jest celem straszliwej i złożonej propagandy, kto jest podatny na niechęć niektórych ludzi. Jak ktoś tak bezradny mógłby rościć sobie prawo do własności w przypadku Traktatów Światła, które są daleko wyższe, potężniejsze i bardziej żywotne niż wszystkie specjalistyczne metody? Owe dzieła nie mogą zatem być efektem cech osobowości tego człowieka, a on nie może chełpić się nimi. Raczej są one duchowym cudem tego wieku, pochodzącym bezpośrednio od Wszechmądrego Koranu, oraz darem Bożego miłosierdzia.

Taki człowiek osiągnął wspieranie owego podarunku Koranu poprzez tysiąc swoich przyjaciół. W jakiś sposób powierzono mu największy

obowiązek interpretowania owego daru. Świadectwem tego, że Traktaty Światła nie są produktem jego wiedzy i inteligencji, jest fakt, iż niektóre z ich części zostały w nadzwyczajny sposób spisane w ciągu dwóch godzin, niektóre w ciągu godziny, a niektóre w ciągu dziesięciu minut.

Przysięgam, że nawet gdybym posiadał zdolność zapamiętywania starego Saida, nie byłbym w stanie stworzyć dzięki własnym myślom tych dzieł, które powstały w jedynie dziesięć minut, nawet w ciągu dziesięciu godzin. Słowo Trzydzieste jest produktem sześciu godzin pracy; ani ja, ani najbardziej dociekliwi i pobożni filozofowie nie mogliby choćby ukończyć takich badań nawet w sześć dni. I tak dalej... Oznacza to, że choć jesteśmy bankrutami, to każdy z nas stał się heroldem i sługą bogatego sklepu złotnika.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Niedawno, kiedy odmawiałem tasbihpo porannej modlitwie, temperament starego Saida sprawił, że moja dusza stała się poruszona z powodu złośliwych i ohydnych plotek na mój temat, jakie ów stary człowiek rozpowszechnia w Stambule. Stary Said powiedział: "Jestem prześladowany, a ten rodzaj prześladowania jest niemożliwy do zniesienia" i zapragnął zemścić się. Nagle mojemu sercu oznajmiono:

"To wydarzenie może przysłużyć się rozprzestrzenieniu Traktatów Światła w Stambule. Ponieważ dla Traktatów Światła poświęcasz swój świat, a nawet swoje życie ostateczne, powinieneś również wyrzec się honoru i godności swej duszy. Jak byli ludzie, którzy zwykli przypinać łatkę szaleńca Szlachetnemu Prorokowi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który był przyczyną stworzenia wszechświata i dumą wszystkich światów, tak również ty nie powinieneś zwracać uwagi na owe ataki wymierzone w twoją godność, będące niczym atom w porównaniu ze słońcem".

Oznajmiono to memu sercu, a ja poczułem spokój.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Sławny Ali Riza Effendi jest największym z uczonych Stambułu i najbardziej dociekliwym badaczem spośród nich. Przez długi czas był muftim, a także naczelnikiem urzędu do spraw fatł (orzeczeń religijnych). Przestudiował on takie traktaty, jak Znaki Koranuwchodzące w skład Promienia Pierwszego oraz Największy Znak(tur. Ayet'ul Kubra)i w rozmowie z Hafizem Eminem, który był ważnym uczniem Światła, wyraził się następująco:

"Potwierdzam z całą pewnością, że największą służbę dla religii islamu w tym wieku wykonał Bediuzzaman. Jego dzieła są całkowicie prawdziwe, a w ciężkich czasach takich jak te, będąc pozbawionym wszystkiego, zupełnie wyrzekł się on wszelkich pragnień. Potwierdzam, że Traktaty Światła są odnowicielem (ar. mudżaddid)religii. Niechaj Bóg ześle mu sukces. Amen".

Odnosząc się do niektórych ludzi krytykujących mnie za to, że nie zapuściłem brody, Ali Riza bronił mnie, przytaczając historię sułtana uczonych, ojca Maulany Dżalal ad-Dina Rumiego. Ali Riza powiedział:

"Bediuzzaman z pewnością może dokonywać idżtihadu (osądów prawnych). Ci, którzy go krytykują, są niesprawiedliwi".

Nakazał też nieżyjącemu już Mustafie Hodży, by ten pod jego dyktando napisał do Bediuzzamana:

Pozostając w najwyższym szacunku, przesyłam ci swoje pozdrowienia i całym swym jestestwem modlę się o to, byś doprowadził do końca wydawanie swych dzieł. Nie lękaj się krytyki niektórych wprowadzonych w błąd uczonych. Dobrze znane przysłowie mówi: "W owocujące drzewo zawsze rzuca się kamieniami". Z zadowoleniem przyjmuję fakt, że twoja walka trwa. Niechaj Bóg, Który jest Jedynym źródłem wszelkiej obfitości, spełni twoje potrzeby i pragnienia. Amen.

Powierzam cię opiece Przedwiecznego, Który jest Prawdą.

Były naczelnik urzędu do spraw fatł,

Ali Riza

Taki był osąd najbardziej dociekliwego badacza, którego obecnie uważa się za największy autorytet w sprawach Koranu, wiedzy i szariatu.

* * *

Moi drodzy, wierni i dociekliwi bracia, którzy postępujecie uczciwie!

Poważne napomnienie przynagliło mnie do wyrażenia następującej prawdy:

Poprzez tajemnicę słów:

لَا يَعْلَمُ الْغَيْبَ اِلَّا اللّٰهُ

a wiedzy o tym, co skryte, nie ma nikt inny, jak tylko Bógludzie świętości nie poznają kwestii tego, co niewidzialne, chyba że zostaną natchnieni przez Boga. Konflikt, do jakiego doszło między dziesięcioma towarzyszami Proroka, którym obiecano Raj, ukazuje, że nawet najwięksi święci, nie znając prawdziwej natury swego sprzeciwu, mogą być niesprawiedliwi i wejść w spór z innymi. To oznacza, że dwaj święci (ar. ałlija),dwaj ludzie prawdy nie utracą poziomu swej świętości przez wzajemne odrzucanie słów drugiego, chyba że ich działania są całkowicie sprzeczne z jasnymi nakazami szariatu i opierają się na oczywistym błędzie osądu (idżtihadu).

Z powodu owej tajemnicy należy postępować zgodnie z zasadą

وَ الْكَاظِم۪ينَ الْغَيْظَ وَ الْعَاف۪ينَ عَنِ النَّاسِ

[9] , unikać wyrządzenia szkody dobrej opinii, jaką ludzie prości spośród wiernych mają o swych duchowych nauczycielach i szejkach, a także chronić ich wiarę.Koniecznym jest również, by ocalić wybranych uczniów Światła przed usprawiedliwionym, lecz przynoszącym szkodę gniewem, jaki mogą żywić w stosunku do ludzi, którzy niesłusznie się im sprzeciwiają. Ponadto istotnym jest, aby uniemożliwić ludziom zbłądzenia wykorzystanie wrogości między dwoma grupami wiernych i wyrządzenie szkody poprzez używanie sprzeciwu jednej grupy do obalenia twierdzeń drugiej, a sprowokowanie drugiej grupy do obalenia słów pierwszej. Z powodu owych czterech zasad uczniowie Światła nie powinni odpowiadać tym, którzy się im sprzeciwiają, gniewem, wściekłością i zemstą. Wymaganym jest, aby w obronie pokojowo odpowiedzieć na kwestię będącą przyczyną sprzeciwu i oświecić przeciwników poprzez wyjaśnienia. W tej epoce egoizm zaszedł za daleko. Ludzie nie pozwalają, by roztopiło się ich ego, podobne blokom lodu wielkim jak ich postać, usprawiedliwiają siebie samych, a to powoduje niezgodę.

Ludzie zbłądzenia wykorzystują tę sposobność, podczas gdy ludzie prawdy ponoszą stratę. Znany przypadek sprzeciwu wskazuje na to, że w przyszłości niektórzy ludzie nadmiernie polubią ich własne metody i niektóre zarozumiałe ścieżki sufizmu. Będą tacy spośród ludzi przewodnictwa i prawdy, którzy nie w pełni zabili własne dusze i nie ocalili samych siebie przez niebezpieczeństwami umiłowania sławy. Możliwe,

że w przyszłości tacy ludzie wysuną sprzeciwy wobec Traktatów Światła oraz ich uczniów z intencją zachowania własnych dróg i metod, a także przychylności i uwagi swych zwolenników. Istnieje ryzyko wzmożenia się takiej postawy, aż osiągnie ona prawdziwie niebezpieczne poziomy.

W takich sytuacjach oczekuje się od nas, abyśmy zachowali spokój i trzymali się razem, aby nie zachwiały nami takie wydarzenia, abyśmy nie uwikłali się we wrogość i dyskredytowanie przywódców grup, które się nam sprzeciwiają.

Zostałem zmuszony do ujawnienia tajemnicy, której nie planowałem ujawniać, a jest ona następująca:

Zbiorowa osobowość duchowa Traktatów Światła, a także zbiorowa osobowość duchowa ich wybranych uczniów, będących ich przedstawicielami, ukazują wysoką rangę "jedności tego, co jest jedyne". Z tego powodu uczniowie Światła nie są związani z określonym przywódcą duchowym (ar. qutb)w danym kraju i nie obejmuje ich wpływ "wielkiego duchowego przywódcy", widoczny głównie w Hidżazie[10].Jak dwaj imamowie, każdy w swoich czasach, nie są oni zobowiązani do tego, aby poddać się jego władzy, ani też do tego, aby go uznawać. Dawno temu zwykłem wierzyć, że jednym z owych imamów będzie zbiorowa osobowość duchowa Traktatów Światła. Obecnie zdaję sobie sprawę z tego, że jak ten, który był Wielkim Wspomożeniem, odznaczał się "jednością tego, co jedyne" obok rang przywódcy duchowego (ar. qutb)i wspomożenia (ar. ghałs),tak Traktaty Światła, którym będą oddani ich uczniowie u kresu czasu, ukażą owe przymioty i zostaną nagrodzone rangą "jedności tego, co jedyne".

Z powodu owej wielkiej tajemnicy, która zasługuje na to, by pozostać poufną, uczniowie Światła powinni przyjąć z zadowoleniem i bez strachu sprzeciw wobec Traktatów Światła wysunięty przez wielkiego duchowego przywódcę w świętej Mekce. Powinni uważać ów sprzeciw za komplement, odpowiedzieć, wyjaśniając przyczyny owego sprzeciwu, i z szacunkiem ucałować dłoń owego duchowego przywódcy.

Moi bracia! W tej epoce, pośród tak przerażających sił i wydarzeń, rujnujących to życie i rozrywających Ziemię, koniecznymi są nieskończone siła charakteru, jedność i poświęcenie.

Zaiste, znaczenie, na które wskazują słowaيَسْتَحِبُّونَ الْحَيٰوةَ الدُّنْيَا عَلَى الْاٰخِرَةِ tym, którzy przedkładają życie tego świata ponad życie ostateczne,wskazuje na wyniszczającą chorobę

i nieszczęście tego czasu. Oznacza to, że choć znamy prawdę życia ostatecznego i wierzymy w nie, szczęśliwe przedkładanie życia tego świata ponad życie ostateczne i ochocze przedkładanie kruchych odłamków szkła ponad wieczne diamenty jest przedkładaniem najmniejszej ilości natychmiastowej, zatrutej przyjemności ponad obfitość czystej przyjemności w przyszłości. Z powodu tajemnicy owego nieszczęścia nawet ludzie prawdziwie wierzący mogą niekiedy odkryć, że popełniają straszliwe błędy, takie jak wspieranie ludzi zbłądzenia. Niechaj Bóg ochroni ludzi wiary i uczniów Światła przed złem owych nieszczęść. Amen.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi bracia!

W tej epoce, a szczególnie w tym czasie, uczniowie Światła zobowiązani są do tego, aby okazywać całkowitą siłę charakteru, praktykować wzajemną pomoc i ćwiczyć się w wielkiej ostrożności. Al-hamdu li-llahza to, że żelazna siła charakteru uczyniła wojowników Isparty i jej okolic dobrym przykładem dla innych miejsc.

Husrevie! Otrzymałem twój słodki i skuteczny list. Fakt, iż powróciłeś do wykonywania swych obowiązków, uczynił nas nadzwyczaj szczęśliwymi. Po tysiąckroć witaj z powrotem! Nie martw się tym, że twe materialne pióro pozostawało bezczynne przez minione półtora roku. Jedno z napomnień twego dokonującego cudów pióra, a mianowicie Cuda Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie),pracowało we wschodnich prowincjach w twym zastępstwie. Ostatnia kopia, którą spisałeś, pracowała w twoim zastępstwie także w Stambule i - in sza'a-llah- poprowadzi nas do zwycięstwa. Myśl o nagrodach, wyrazach uznania i pochwałach, jakie zyskałeś w tym regionie poprzez spisanie podczas miesiąca ramadan dwóch kopii cudownego Szlachetnego Koranu, myśl o modlitwach miłosierdzia, których deszcz spadnie na twoją duszę ze świata islamu, kiedy ów Koran in sza'a-llahzostanie opublikowany, i składaj Bogu podziękowania.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

W najbardziej rozstrzygający sposób i w rezultacie niemal tysiąca doświadczeń nabrałem absolutnej pewności i przez większość dni czuję, że w dniach, w których służę Traktatom Światła, stosownie do stopnia owej służby, dostrzegam, jak odsłaniają się przede mną i rozwijają zadowolenie i błogosławieństwo (ar. baraka)w mych sercu, ciele, umyśle i środkach do życia. Wielu innych wyznało: "My również to widzimy". Zaprawdę, jak wyjaśniłem to w listach napisanych do was w zeszłym roku, tajemnica mego życia przy tak niewielkim zaopatrzeniu była rezultatem owego błogosławieństwa.

Istnieje narracja pochodząca od Imama Szafi'iego (oby Bóg się nad nim zmiłował), która mówi: "Zapewniam, że szczery uczeń wiedzy otrzyma środki do życia". Środki do życia takich szczerych uczniów zwiększą się i zostaną pobłogosławione.

Skoro taka jest prawda i skoro w tej epoce szczerzy uczniowie Światła całkowicie zasługują na tytuł "uczniów wiedzy", zatem zaiste, miast porzucać służbę z powodu głodu i uganiać się za środkami do życia, usprawiedliwiając się utrzymywaniem się przy życiu, najlepszym pocieszeniem jest przyjęcie nauki Traktatów Światła z podziękowaniami i zadowoleniem.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Uczniowie Traktatów Światła, którzy w całości otrzymali ich lekcje, nigdy nie wykorzystają ich jako narzędzia nawet przeciwko całemu światu, jak nigdy nie uczynili tego w przeszłości, nie mówiąc już o uczynieniu Traktatów narzędziem jakiejkolwiek polityki tego świata. Nie wtrącamy się do spraw świata ahl ad-dunja.Głupotą jest obawianie się jakiejkolwiek szkody z naszej strony.

Po pierwsze:Koran zabronił nam zajmowania się polityką, aby jego cenne niczym diamenty prawdy nie zmalały w oczach ahl ad-dunjado poziomu odłamków szkła.

Po drugie:Litość, sumienie i prawda zabroniły nam zajmowania się polityką, ponieważ jeśli dwaj spośród dziesięciu niewiernych hipokrytów (ar. munafiqun)zasługują na karcący policzek, to związek z nimi ma siedmiu lub ośmiu ludzi bezradnych, niewinnych, ich rodziny, dzieci, ludzie słabi, chorzy i starsi. Jeśli owych dwóch spotka nieszczęście lub katastrofa, ucierpią również ich niewinni krewni, a być może owi dwaj hipokryci ucierpią najmniej. Z tego powodu litość, miłosierdzie, sprawiedliwość i prawda nieodłącznie właściwe Traktatom Światła zakazują ich uczniom naruszania porządku i bezpieczeństwa publicznego, a także wkraczania na drogę polityki dla osiągnięcia niepewnych rezultatów.

Po trzecie:Ta ojczyzna, ten naród i ludzie rządzący tym narodem niezmiernie potrzebują Traktatów Światła. Nawet najwięksi ateiści spośród nich powinni wspierać pobożne i prawdziwe zasady Traktatów, nie mówiąc już o obawianiu się ich czy wrogości wobec nich - jeśli oczywiście nie zdradzili oni w zupełności tego narodu, kraju i władzy islamu. Aby ocalić życie społeczne tego narodu i tego kraju przed anarchią, niezbędne i konieczne jest trzymanie się pięciu zasad.

Pierwszą zasadą jest litość. Drugą jest szacunek.

Trzecią jest bezpieczeństwo.

Czwartą jest wiedza o tym, co jest zakazane (ar. haram),a co jest dozwolone (ar. halal),oraz wystrzeganie się tego, co zakazane.

Piątą jest skończenie z próżniactwem i posłuszeństwo.

Objaśniłem to w skrócie owemu szpiegowi, któremu powiedziałem:

-Powiedz to tym, którzy cię przysłali, i powiedz im: Jeśli człowiek przez osiemnaście lat nigdy nie zwrócił się do rządu we własnej sprawie; jeśli nie otrzymał żadnej wiadomości o bitwach, które przez dwadzieścia miesięcy wywracały oblicze świata; jeśli wystrzegał się przyjacielskiego zainteresowania ważnych ludzi zajmujących bardzo wysokie stanowiska i odrzucał owo zainteresowanie, dlaczego obawiacie się, żywicie wątpliwości i podejrzewacie, że ów człowiek może wtrącać się do spraw waszego świata? Jakież znaczenie ma przyczynianie mu nieszczęść poprzez przetrzymywanie go pod nadzorem? Jaką korzyść ma to przynieść? Jakie prawo tego wymaga? Nawet głupiec będzie wiedział, że wtrącanie się do jego spraw jest głupotą.

Po tych słowach ów szpieg wstał i odszedł.

Said Nursi

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy bracia!

Po tym, jak ujrzałem wśród waszych pism Traktat o szczerości intencji,odsyłam was do jego lekcji i nie sądzę, byście potrzebowali jakichkolwiek innych lekcji, jednakże przypominam wam o tym, co następuje:

Jako że przyjęta przez nas metoda opiera się na szczerości intencji i prawdach wiary, zatem jeśli tylko nie jesteśmy do tego zmuszeni, powinniśmy unikać wtrącania się do spraw życia tego świata oraz życia społecznego, a także musimy trzymać się z dala od sytuacji, które prowadzą do rywalizacji, stronniczości i sprzeczek z powodu naszej metody. Nieszczęściem po tysiąckroć jest fakt, że bezradni ludzie wiary i ludzie religii, podlegający atakom przerażających węży, wspomagają owe węże i ułatwiają bezbożne zniszczenie dokonywane przez hipokrytów (ar. munafiqun).Poprzez krytykowanie jeden drugiego z powodu spraw tak błahych, jak ukąszenie muchy, zezwalają na to, by owi hipokryci zabijali ludzi wiary ich własnymi rękami.

W liście napisanym przez jednego z naszych szczerych braci jest mowa o stanowisku, jakie zajął pewien starszy wiekiem uczony i kaznodzieja, przyczyniając tym samym szkody Traktatom Światła. Chce on ingerować w sprawy Traktatów Światła poprzez zdyskredytowanie bezradnego człowieka takiego jak ja, który ma tysiące wad, a jako pretekst wykorzystuje to, iż nie podążam za sunną [11], na co mam ważne i dopuszczalne wytłumaczenie.

Po pierwsze:Zarówno wy, jak i ów człowiek powinniście wiedzieć, że jestem sługą Traktatów Światła i heroldem w ich sklepie. Co się tyczy Traktatów Światła, to są one prawdziwym tafsirem, który jest związany z Koranem, a ten z kolei związany jest z Wielkim Tronem. Moje osobiste błędy nie mają na tę kwestię żadnego wpływu.

Po drugie:Przekażcie moje pozdrowienia owemu uczonemu i kaznodziei. Z całego serca przyjmuję jego krytykę oraz obiekcje wobec mojej osoby. Wy również nie powinniście prowokować ani jego, ani ludzi takich jak on do sporu i debaty. Nawet jeśli popełnią wykroczenie, nie powinniście odpowiadać nawet przeklinaniem ich. Kimkolwiek by oni nie byli, ten, kto posiada wiarę, pod tym względem jest naszym bratem. Opierając się na naszej metodzie nie możemy się mścić, nawet jeśli ci ludzie są wrodzy wobec nas, ponieważ istnieją wrogowie i węże daleko bardziej przerażający. Mamy w rękach światło, nie pałki, a światło nie

wyrządzi krzywdy, lecz delikatnie muśnie ich swym blaskiem. Szczególnie w przypadku, gdy tacy ludzie są ludźmi wiedzy, z której bierze początek ich egoizm, nie powinniście prowokować ich ego.

Na ile to możliwe, przyjmijcie za swego przewodnika zasadę, która mówi:

وَاِذَا مَرُّوا بِاللَّغْوِ مَرُّوا كِرَامًا

[12]

Jako że ten człowiek należał już do Ruchu Światła i wniósł swój wkład w naszą służbę, przepisując Traktaty, pozostanie w tym kręgu. Nawet jeśli jego myśli są błędne, powinniście mu wybaczyć. Ta dziwna epoka, nasza metoda i nasza uświęcona służba wymagają tego, byśmy nie wtrącali się do spraw kogokolwiek, kto tylko posiada wiarę, nawet sekt zbłądzenia, nie mówiąc już o postępowaniu wobec ludzi wiary i muzułmanów podążających drogą tariki. Nie powinniśmy wywoływać sprzeczek dotyczących kwestii spornych między nami a jakimikolwiek ludźmi, którzy uznają Jednego Boga i wierzą w życie ostateczne, nawet jeśli są oni chrześcijanami.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Metoda Traktatów Światła polega na tym, że wykonują one swój obowiązek, a nie ingerują w obowiązki Boga. Ich obowiązkiem jest tabligh,przekazanie przesłania. Przyjęcie tego obowiązku jest sprawą Wszechmocnego Boga.

Ponadto nie powinniśmy przywiązywać znaczenia do ilości. Gdybyście znaleźli w tym regionie jednego człowieka podobnego Atifowi, byłoby tak, jakbyście znaleźli stu ludzi. Nie martwcie się. Ponadto róbcie, co tylko możecie, aby nie przydawać żadnego znaczenia tego rodzaju ingerencjom z zewnątrz i aby pozostać ostrożnymi.

W owej porze bezczynności i czasie niedbalstwa, w czasie gdy walka o środki do życia stała się obsesją, ważne jest nawet pomniejsze zajęcie (dotyczące Światła - uz. red. tur.). Nie jest to niepowodzenie, fiasko ani porażka! Traktaty Światła wszędzie odnoszą przytłaczające zwycięstwa.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Traktaty Światła nie mogą być narzędziem kwestii doczesnych ani też tarczą dla spraw tego świata. Ponieważ są ważnym aktem czci dokonywanym poprzez kontemplację (ar. tafakkur),nie można świadomie poszukiwać w nich celów doczesnych. Jeśli jest to zamierzone działanie, wyrządzi ono szkodę szczerości intencji (ar. ichlas),a ów ważny akt czci ulegnie zepsuciu. Jak w przypadku niektórych dzieci, które podczas bójki osłaniają się Koranem, przez co cios wymierzony w ich głowy uderza w Koran, tak Traktaty Światła nie powinny być niewłaściwie używane jako tarcza chroniąca przed ich upartymi przeciwnikami. Zaiste, setki wydarzeń są świadectwem tego, że na ludzi ingerujących w sprawy Traktatów Światła spadł cios. Jednakże Traktaty Światła nie mogą być z rozmysłem ani celowo używane do wymierzania ciosów, ponieważ jest to sprzeczne z tajemnicą szczerości intencji i z tajemnicą oddawania czci Bogu. Pozostawiamy tych, którzy nas prześladują, naszemu Panu (ar. Ar-Rabb), Który chroni nas i Który zatrudnił nas w służbie Traktatów Światła.

Tak, istnieje wiele cudownych doczesnych rezultatów Traktatów, takich jak niektóre zasadnicze suplikacje ustanowione przez Traktaty Światła. Jednakże owych doczesnych korzyści nie można poszukiwać; są one raczej czymś, co zostaje dane. Nie mogą być one przyczyną, lecz jedynie korzyścią. Jeśli owe korzyści zachodzą poprzez rozmyślne pragnienie, wyrządza to szkodę szczerości intencji (ar. ichlas)i częściowo unieważnia ów akt czci. Zaiste, pomyślny opór Traktatów Światła przeciwko tym, których upór jest straszny, jest wynikiem tajemnicy szczerości intencji, tego, że Traktaty nigdy nie były narzędziem czegokolwiek innego, że bezpośrednio wskazują na wieczne szczęście, że nie podążają one do jakiegokolwiek celu prócz służby wierze, że nie poświęcają uwagi duchowym odkryciom i osobistym cudom, którym tak wielkie znaczenie nadają ludzie tariki. Jak towarzysze Proroka, którzy posiadali najwyższy stopień świętości, tak Traktaty Światła poprzez tajemnicę dziedzictwa posłannictwa rozprzestrzeniają światło wiary i ocalają wiarę ludzi wierzących.

Tak, dwa poniższe rozstrzygające rezultaty osiągnięte przez Traktaty Światła daleko przewyższają wszystko inne i nie pozostawiają potrzeby istnienia innych kwestii ani zaszczytów:

Rezultat pierwszy:Istnieją bardzo silne znaki wskazujące na to, że ci, którzy wkraczają do kręgu Traktatów Światła z wiernością i przekonaniem, zstąpią do grobu w stanie wiary.

Rezultat drugi:W kręgu Traktatów Światła powstała duchowa korporacja życia ostatecznego, którą zostaliśmy obdarowani bez udziału naszej woli. W owym kręgu każdy prawdziwy i wierny uczeń uczestniczy w zbiorowym wychwalaniu Boga (ar. tasbih)tysiącami języków i serc, żałując za grzechy i oddając cześć Bogu niczym niektórzy aniołowie, którzy wspominają Go czterdziestoma tysiącami języków. Jak mówi prawda Nocy Przeznaczenia w świętym miesiącu ramadan, jest ona poszukiwaniem uświęconych i wzniosłych prawd poprzez tysiące rąk.

Z tego powodu uczniowie Światła przedkładają służbę Światła ponad poziomy świętości. Nie poszukują odkryć duchowych (ar. kaszf)ani czynienia cudów, nie starają się zrywać owoców życia ostatecznego na tym świecie. Nie zajmują się kwestiami spoza ich obowiązków, takimi jak osiągnięcie sukcesu, zaakceptowanie przez ludzi, zostanie obdarowanymi wyższością czy stanie się zwycięskimi. Nie uganiają się za zasłużoną sławą, honorem, przyjemnościami i łaskami, ponieważ wszystkie one należą do obowiązków Boga. Nie opierają swych działań o owe rezultaty. Pracują wyłącznie i szczerze dla Boga, mówiąc: "Naszym obowiązkiem jest służyć, to wystarczy".

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Aby zdobyć nagrody Nocy Przeznaczenia, która jest ukryta pośród świętego miesiąca ramadan, wymaganiem "duchowej korporacji życia ostatecznego", do której należą uczniowie Światła, jest to, by każdy z nich uważnie i szczerze przywoływał (w swych suplikacjach - uz. red. pol.) wszystkich uczniów Światła, używając pierwszej osoby liczby mnogiej, i miał udział w ich wyrażeniach, takich jak اَجِرْنَا اِرْحَمْنَا اِغْفِرْلَنَا "ochroń nas", "zmiłuj się nad nami" czy "wybacz nam".Wówczas modlitwy i starania każdego ucznia będą wypowiedziane i dokonane w imieniu wszystkich. Aby nie psuć dobrego zdania, jakie macie na mój

temat, uprzejmie proszę, jak podczas poprzedniego ramadanu, o waszą pomoc dla waszego słabego brata, który sam może uczynić bardzo niewiele, a tak wiele oczekuje od was.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Dwa lub trzy dni temu słuchałem Słowa Dwudziestego Drugiego, kiedy wprowadzałem do niego poprawki. Zobaczyłem, że zawiera ono światła takie, jak powszechne wspominanie Boga i inwokacje, rozległe myśli i powtarzające się oznajmienia o jedności Jedynego Boga. Można w nim znaleźć silną lekcję wiary, uczucie spokoju pozbawionego niedbalstwa oraz wzniosły poziom oddawania czci Bogu i kontemplacji. Pojąłem zatem mądrość, dla której niektórzy uczniowie Światła czytają i przepisują Traktaty Światła, a także słuchają ich z intencją wykonania aktu czci. Powiedziałem: "Błogosławiony niech będzie Bóg!" (ar. baraka-llah)i przyznałem im rację.

Said Nursi

* * *

Owoc Karadag

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Tym razem wysyłamy ten Owoc zamiast listu. Szczególne znaczenie spośród całości znaczenia, o którym nadmienia werset koraniczny, wskazuje na okres od Deklaracji Wolności (Drugi Okres Konstytucyjny - uz. red. tur.) do tej pory.

Trzydziestego dnia listopada 1358 roku wspiąłem się na szczyt Czarnej Góry (Karadag). Przyszła mi do głowy następująca myśl: "Kiedy zaczęło

się to ciągłe zniszczenie i przyczynianie strat ludziom, szczególnie muzułmanom, i jak długo potrwa?". Nagle Koran, owa Księga cudownej wystawy, która rozwiązuje wszystkie moje trudności, przyniósł surę Ła'l- 'asr, położył ją przede mną i powiedział: "Patrz!".

Spojrzałem zatem i ujrzałem, że jak Koran zwraca się do każdego stulecia, tak słowa

وَ الْعَصْرِ اِنَّ الْاِنْسَانَ لَف۪ى خُسْرٍ

[13] * z wersetu اِنَّ الْاِنْسَانَ لَف۪ى خُسْرٍ Zaprawdę, człowiek jest na drodze zguby! wskazująprzede wszystkim na nasze stulecie. Poprzez swoją wartość liczbową, zgodnie z nauką dżafrwynoszącą 1324, ukazują blask cudowności Koranu, namacalnie wskazując na dokładną datę zmiany władzy, która rozpoczęła się wraz z Rewolucją Wolności, wojnami bałkańskimi i włoskimi, wreszcie z klęskami i traktatami pierwszej wojny światowej. Wskazują na szkodliwe dla muzułmanów i dla symboli islamu skutki owych zmian, na nieszczęścia nawiedzające ten kraj, a także na nieszczęścia niebiańskie i ziemskie, takie jak kataklizmy drugiej wojny światowej i strata, jakiej doznała ludzkość. Ukazują zatem prawdę wersetu

اِنَّ الْاِنْسَانَ لَف۪ى خُسْرٍ

Zaprawdę, człowiek jest na drodze zguby!nawet w tym stuleciu.

Słowa اِلَّا الَّذ۪ينَ اٰمَنُوا وَ عَمِلُوا الصَّالِحَاتِ z wyjątkiem tych, którzy uwierzyli i czynili dobre dzieła,mające wedle nauki dżafrwartość 1358 lub 1359, jeśli policzymy literę haه jako podwójną, dokładnie wskazują na datę obecnego oraz przyszłego roku. Wskazuje to na fakt, że wybawieniem od owych strat, szczególnie duchowych, są wiara (ar. iman)i dobre uczynki. Ukryte znaczenie owej frazy podkreśla, iż jedyną przyczyną owej straty są niewiara (ar. kufr),zaprzaństwo, niewdzięczność będąca brakiem wiary, występek i rozpusta.

Ukazuje to wspaniałość i świętość sury Al-'Asr, a także fakt, że choć jest tak krótka, zawiera ona wielce rozległe skarbce prawdy i sprawia, że składamy podziękowania Wszechmocnemu Bogu.

Zaiste, powodem, dla którego światu islamu oszczędzono strat tego stulecia podczas potwornej drugiej wojny światowej, były wiara i dobre uczynki, które zaleca Koran. Tak samo cierpienie i głód, jakie spotkały ubogich, były spowodowane tym, że nie uczestniczyli oni w słodkim głodzie postu, zaś strata, jaka spotkała ich majątek, wynikała z tego, że zajmowali się spekulacją miast dawać jałmużnę (ar. zakat).Nauczając

prawdy świętych słów: اِلَّا الَّذ۪ينَ اٰمَنُوا z wyjątkiem tych, którzy uwierzyli,poprzez swe lekcje, które przeniknęły do serc setek tysięcy ludzi w najbardziej niezwykły sposób oraz dzięki metodom dociekania, Traktaty Światła ocaliły Anatolię od stania się polem bitwy. Dowodem tego jest wiele oczywistych znaków, przekonanie ludzi prawdy, a także dociekania tysięcy uczniów Traktatów Światła.

* * *

MŁODZI I NIEWINNI UCZNIOWIE ŚWIATŁA

Moi drodzy, wierni bracia!

Przysłano nam pięćdziesiąt do sześćdziesięciu kopii spisanych przez młodych i niewinnych uczniów Światła. Zebraliśmy je w trzech tomach i spisaliśmy imiona niektórych spośród owych niewinnych uczniów, jak na przykład: Omer, lat 12; Bekir, lat 9; Huseyin, lat 11; Hafiz Nebi, lat 14; Mustafa, lat 14; Mustafa, lat 13; Ahmad Zeki, lat 13; Ali, lat 12; Hafiz Ahmed, lat 12... Wielu uczniów jest w podobnym wieku, a nie wszystkie imiona włączyliśmy do Traktatów, aby uniknąć wydłużenia owej listy. Wysłano nam niektóre z pism oraz lekcji otrzymanych przez owych młodych i niewinnych uczniów Światła. Zebraliśmy ich imiona w specjalnej tabeli.

Poważne dokładanie starań, jakie ukazali oni w tych czasach, pokazuje, że Traktaty Światła są duchową przyjemnością tak wielką i światłem tak przyciągającym, że przyjemność ze służby Traktatom przewyższa skuteczność wszelkich nagród i zachęca szkoły do tego, by uczniowie w klasach czytali Traktaty Światła. Tym, co sprawia, że dzieci z pasją służą Traktatom Światła, są przyjemność, radość i wsparcie, jakich dostarczają Traktaty.

To ukazuje, że Traktaty Światła rozpościerają swoje korzenie. In sza'a-llah,nic i nigdy nie będzie w stanie ich wyrwać, a Traktaty zwyciężą dla pokoleń, które nadejdą. Jak owe niewinne dzieci, tak nawet niepiśmienni ludzie starsi, którzy dołączyli do przyciągającego kręgu Traktatów Światła po ukończeniu czterdziestu czy pięćdziesięciu lat, rozpoczęli spisywanie ich przez wzgląd na Traktaty Światła. Do dwóch

lub trzech zbiorów włączyliśmy spisane przez nich czterdzieści czy pięćdziesiąt fragmentów. Owi niepiśmienni ludzi starsi, a do pewnego stopnia również pasterze i dzielni mężczyźni, ukazali w tym czasie i w krańcowo osobliwych warunkach żarliwe starania na rzecz Traktatów Światła, dając im pierwszeństwo przed wszelkimi innymi rzeczami.

To ukazuje, że w tej epoce Traktaty Światła są potrzebne bardziej niż chleb. To sprawia, że żniwiarze, farmerzy, pasterze i inni dzielni bracia przedkładają pracę na rzecz Traktatów Światła ponad swe podstawowe potrzeby, ukazując w ten sposób prawdomówność Traktatów. Przy ostatnich sześciu tomach, a także przy niektórych częściach niniejszego tomu, doświadczyłem wielkich trudności przy sprawdzaniu fragmentów spisanych przez owych niewinnych i starszych niepiśmiennych ludzi. Nie miałem wystarczająco dużo czasu. Duchowo zostało mi oznajmione, co znaczy:

Nie trudź się! Ponieważ ich charakteru pisma nie można odczytać szybko, zmusza to ludzi spieszących się do tego, by czytali powoli i uważnie, dzięki czemu swój udział mogą otrzymać umysł, serce i dusza. W przeciwnym razie swój udział otrzymałby jedynie umysł, zaś pozostałe zdolności pozostałyby bez pożywienia.

Traktaty Światła nie powinny być czytane tak, jak czyta się księgi innych nauk, ponieważ zawarta w nich nauka o potwierdzonej wierze (tur. iman-i tahqiqi)nie jest podobna do innych nauk i osiągnięć. Traktaty są pożywieniem i światłem dla wielu ludzkich zdolności prócz umysłu (ar. 'aql).

Podsumowując:W niedoskonałym charakterze pisma niepiśmiennych ludzi starszych zawarte są dwie korzyści.

Po pierwsze:Zmusza on do starannego i uważnego czytania.

Po drugie:Sprawia, że ludzie studiują lekcje słodkich i głębokich kwestii Traktatów Światła, jakie otrzymują od ich niewinnych, czystych i szczerych języków, pozostając w przyjemnym stanie zadziwienia.

Said Nursi

* * *

LIST WYSŁANY DO ISPARTY

Moi drodzy, wierni bracia!

Opierając się na tajemnicy odmawianego po modlitwie tasbih,mówię, że źródłem duchowego natchnienia jest intencja i wyobrażenie wstąpienia do wielkiego kręgu recytacji Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) poprzez wychwalanie Boga (ar. tasbih),wspominanie Go (ar. zikr)i powtarzane głoszenie jedności Jedynego (ar. tahlil),jakie znajdują się w tasbih.Ten, kto dołącza do wspominania i wychwalania Boga, zajmuje swe miejsce w kręgu wychwalania Go przez Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), rozległym jak orbita tego świata. Ponadto my również mamy swój udział w suplikacjach (ar. du'a)i dobrych uczynkach, a mówiąc "amen" po suplikacjach tysięcy niewinnych języków błogosławionych ludzi starszych, którzy odebrali swe lekcje i dokładają starań w rozległej świetlistej sferze Traktatów Światła, jesteśmy na wieki szczęśliwi, jakbyśmy pokonali dzielącą nas od nich odległość w wyobraźni, intencji i myśli, i postrzegamy samych siebie tak, jakbyśmy stali z nimi ramię w ramię. Znalezienie tak cnotliwych duchowych dzieci i setek Abdurrahmanów [14], szczególnie na ostatnich etapach mego życia, jest dla mnie niebem na ziemi.

Ostatniego miesiąca ramadan zaświadczyłem w stopniu pewności równej naocznemu świadectwu (ar. 'ajna-l jaqin)i pewności równej prawdzie (ar. haqqa-l jaqin)wspaniałe rezultaty osiągnięte przez wszystkich braci, którzy podczas mej choroby działali w moim imieniu chociaż przez jedną godzinę. Starania owych niewinnych uczniów i błogosławionych ludzi starszych, a także ich nauczycieli, których suplikacje (ar. du'a)nie mogą zostać odrzucone, ukazały mi już na tym świecie wieczne rezultaty mej służby Traktatom Światła.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى

A On jest Przedwieczny i pozostanie na wieki.

Wasz brat

Said Nursi

* * *

OŚWIADCZENIE WYSŁANE DO ISPARTY

W zamian za wspaniałe nagrody i zyski, a także za wartościowe efekty przyznane jako zapłata swym wiernym i niezłomnym uczniom, Traktaty Światła oczekują od nich całkowitej, czystej wierności oraz stałej i niezachwianej wytrwałości.

Zaiste, dwadzieścia tysięcy ludzi może potwierdzić poprzez własne doświadczenia, że Traktaty Światła zapewniają osiągnięcie w ciągu zaledwie piętnastu tygodni, a niekiedy w ciągu jedynie piętnastu dni, tak silnej potwierdzonej wiary, jaką w medresie można osiągnąć w ciągu piętnastu lat.

Ponadto bazując na zasadzie "współuczestnictwa w uczynkach życia ostatecznego" zapewniają one nagrody w pełni wypłacane każdego dnia, a to poprzez przyjmowane suplikacje (ar. du'a),wypowiadane tysiącami czystych języków wszystkich ich uczniów, a także nagrodę za wszystkie dobre uczynki wykonane przez każdego z cnotliwych ludzi. Dowodem tego są trzy przykłady cudotwórstwa i uznanie Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad), pochwały i wsparcie oznajmione przez dotyczące tego, co niewidzialne, cuda Szejka Al-Gajlaniego, noszącego przydomek Ghałs al-A'zam, a także stanowcze wskazówki Koranu, owej Księgi cudownej wystawy. Dowodzą one z całą pewnością tego, że owi uczniowie o czystych duszach staną się ludźmi szczęśliwości i ludźmi Raju.

Tak wspaniałe nagrody zaiste godne są tego, by zapłacić za nie tak wysoką cenę.

Skoro taka jest prawda, zatem od ludzi prawdy, ludzi tariki i ludzi, którzy podążają ścieżkami sufich, znajdujących się blisko kręgu Traktatów Światła, oczekuje się, iż wkroczą do tego kręgu. Używając doświadczeń swej wiedzy i swych tarik, powinni oni pracować na rzecz umacniania Traktatów Światła, rozprzestrzeniania ich i wspierania ich uczniów. Powinni wrzucić swe ego, podobne bryle lodu, do stawu życia, aby rozpuściło się w owym kręgu. W przeciwnym razie, zapoczątkowując nowy ruch, poniosą stratę, a nie zdając sobie z tego sprawy, wyrządzą krzywdę temu prostemu i bitemu traktowi Koranu, pośrednio wspierając ateistów.

Said Nursi

* * *

اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ اَبَدًا دَائِمًا

Pokój, miłosierdzie Boga i Jego błogosławieństwo niechaj będą z wami zawsze i na wieki.

Moi drodzy, wierni bracia!

Strzeżcie się! Strzeżcie się, by nie podzieliły was prądy tego świata, zwłaszcza prądy polityczne, a spośród nich szczególnie prądy cudzoziemców. Nie pozwólcie, aby grupy ludzi zbłądzenia zjednoczyły się wobec was, by was rozproszyć. Nie okazujcie wrogości podobnemu do anioła przyjacielowi prawdy, nie miłujcie i nie wspierajcie przebiegłego przyjaciela polityki, pozwalając, by diabelska zasada, która mówi:

اَلْحُبُّ فِى اللّٰهِ وَ الْبُغْضُ فِى اللّٰهِ

Miłujcie dla polityki i nienawidźcie dla polityki

zastąpiła zasadę miłosierdzia, mówiącą:

اَلْحُبُّ فِى السِّيَاسَةِ وَ الْبُغْضُ لِلسِّيَاسَةِ

Miłujcie dla Boga i nienawidźcie dla Boga

Nie uczestniczcie duchowo w ich zbrodniach, poprzez stronniczość łaskawie traktując ich tyranię.

Zaiste, polityka tej epoki sprawia, że serca stają się zepsute, i jest męczarnią dla ludzi, których dusze mają wybuchowe usposobienie. Ktokolwiek poszukuje spokoju serca i komfortu duszy, powinien wyrzec się polityki.

Z powodu udziału w owym nieszczęściu każdy człowiek na obliczu ziemi doznaje męki, jest nieszczęśliwy i cierpi na sercu, duszy, umyśle lub ciele. Szczególnie dotyczy to ludzi zbłądzenia i ludzi niedbalstwa, którzy żyją, będąc nieświadomymi powszechnego miłosierdzia Boga i niezrównanej mądrości Jego chwały. Będąc związanymi z całą ludzkością poprzez wrodzoną ludzką litość, ludzie prócz własnego cierpienia dręczeni są obecnymi cierpieniami i straszliwymi męczarniami ludzkości.

Porzucając w bezcelowy i trywialny sposób swój prawdziwy obowiązek, pozostawiając konieczne obowiązki poprzez zaciekawienie i zajmowanie się walką polityczną i sprawami tego świata, podążając za tymi kwestiami, ludzie ogłupiają swe dusze i czynią głupców z własnych umysłów. Wedle podstawowej zasady, mówiącej:

اَلرَّاض۪ى بِالضَّرَرِ لَا يُنْظَرُ لَهُ

, co oznacza:

"Nie okazuj litości temu, kto dobrowolnie przyjmuje szkodę", tracą prawo do litości i miłosierdzia. Nie powinno się współczuć im ani też odczuwać dla nich litości, jako że bez żadnej potrzeby sami ściągają na siebie kłopoty.

Uważam, że tymi, którzy są w stanie ocalić i zachować spokój serca i rozsądek duszy wśród pożarów i burz tego świata, są jedynie prawdziwi ludzie wiary (ar. ahl al-iman),ludzie polegania na Bogu (ar. ahl at-tałakkul)i poddania się Jego woli. W wyniku tego faktu ludzie ocalający samych siebie to przeważnie ci, którzy wkraczają do kręgu Traktatów Światła, ponieważ poprzez światło i wizję, jakie otrzymują z lekcji Traktatów Światła, widzą oni w każdej rzeczy oznaki i wyrażenia Bożego miłosierdzia i zaświadczają doskonałą mądrość Boga i chwałę Jego sprawiedliwości widoczne w każdej rzeczy. Całkowicie poddając się i podporządkowując Bogu, z uśmiechem witają oni nieszczęścia, które są działaniem Bożego panowania nad każdą rzeczą (ar. rububijja),uśmiechając się i ukazując poddanie się woli Boga. Nie rozciągając swego miłosierdzia ponad miarę miłosierdzia Boga, unikają cierpienia, udręki i bólu.

W konsekwencji tej prawdy, jak potwierdzają to niezliczone doświadczenia, ci, którzy poszukują szczęścia i przyjemności życia ostatecznego wraz z przyjemnością tego świata, mogą znaleźć je w lekcjach wiary i Koranu zawartych w Traktatach Światła.

Said Nursi

* * *

LIST NAPISANY PRZEZ MEHMEDA FEYZIEGO, KTÓRY PRZEZ OSIEM LAT SŁUŻYŁ BEDIUZZAMANOWI W KASTAMONU, ORAZ PRZEZ EMINA, NAJBARDZIEJ CNOTLIWEGO SPOŚRÓD UCZNIÓW ŚWIATŁA

اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ بِعَدَدِ رَسَٓائِلِ النُّورِ الْمَقْرُوئَةِ وَ الْمَكْتُوبَةِ

Nasz umiłowany, najbardziej cnotliwy, szanowny Nauczycielu, Effendi!

Po pierwsze:Winszujemy ci z okazji Nocy Wniebowstąpienia, całujemy twoje dłonie i prosimy, abyś wybaczył nam nasze winy.

Tym, którzy są ciekawi życia naszego Nauczyciela i pragną je zrozumieć, mówimy: Prawdziwa historia życia Nauczyciela i prawdziwa natura Traktatów Światła zostały wyrażone poprzez cudowne znaki trzydziestu trzech wersetów Wszechmądrego Koranu, poprzez wskazówki cudów Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad), zawarte w jego dziełach Al-Dżaldżalutijai Arjuza,a także przez dobrą nowinę, o jakiej oznajmił Ghałs al-A'zam (niech jego tajemnica będzie uświęcona).

Ci, którzy pragną poznać zbiorową osobowość duchową naszego Nauczyciela, powinni przestudiować traktaty Wskazówki Koranu(tur. Isharati Qur'aniya), Cuda Imama 'Alego(tur. Keramat-i Alawiya)i Cuda tego, który był Wspomożeniem(tur. Keramat-i Ghawthiya),jak również inne części Traktatów Światła. Jednakże nasze najbardziej niezachwiane przekonanie w temacie Nauczyciela jest następujące:

Ukazując Imię Boga "Światło" (ar.An-Nur) i Imię Boga "Wszechmądry" (ar. Al-Hakim), jako wielki mistrz nauk, szanowny Bediuzzaman oznajmia ludzkości wiedzę i prawdy, którymi został obdarowany, a które pochodzą ze skarbca Wszechmądrego Koranu, aby wyrazić swą wdzięczność za tak wspaniały dar (...). Poprzez własne uczynki uosabiał on moralność Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), pozostawił przeszkody duszy oraz jej pragnienia i przeżył to stulecie, reprezentując najbardziej wyróżniającą się, wybitną i wyjątkową moralność. Aż do tej pory przez całe swe życie żył ze zdumiewająco wzniosłymi zapałem, spokojem, uczciwością i skromnością. Bogactwo jego serca, poleganie na Bogu (ar. tałakkul)i zadowolenie z tego, co posiada, są wyjątkowe;

jego środki do życia i ubranie - nadzwyczaj proste; jego moralność - nadzwyczajna. Nie ukazuje on nawet najdrobniejszej skłonności do tego świata ani umiłowania go.

Ponadto zachował dostojeństwo wiedzy w taki sposób, że najważniejszą zasadą swego życia uczynił to, aby nigdy i przed nikim nie wyrażać swych potrzeb. Choć świat łaskawie zwrócił się ku niemu, nasz Nauczyciel odwrócił od niego swoją twarz. Odnośnie do swego zaopatrzenia z pomocą Wszechmocnego Boga w każdym czasie zachował swą godność i czystość; odrzucił jakiekolwiek datki, jałmużnę (ar. zakat)i prezenty. Byliśmy świadkami tego, jak sprzedał swą kołdrę, aby opłacić czynsz za dom, w którym mieszkał, a nawet wtedy pod żadnym warunkiem nie przyjmował podarunków.

Ponadto nasz Nauczyciel nigdy nie jest zadowolony z pretensjonalności i arogancji i nakazuje swoim uczniom, aby nie byli skrępowani przez ograniczenia pretensjonalności. Naucza nas tego, że "pretensjonalność jest złem wedle szariatu i wedle mądrości, ponieważ umiłowanie pretensjonalności prowadzi do przekraczania granic. Ludzie, którzy są pretensjonalni, nie będą w stanie ocalić samych siebie przed ostentacyjnym i chełpliwym zachowaniem, które jest oznaką egocentryzmu, a także przed ulotną pozycją chłodnej hipokryzji. W obu tych przypadkach szczerość intencji (ar. ichlas)poniesie szkodę".

Nasz Nauczyciel jest również najbardziej skromny. Poważnie wystrzega się bodźców wyższości, dominacji oraz pragnienia sławy. Jego osobowość i czyste usposobienie są ponad tak irytujące rzeczy. Wszystkich, a szczególnie starców, dzieci i biedaków, traktuje ze szczerym braterstwem, życzliwością i serdecznością. Z jego błogosławionej twarzy bije blask dostojeństwa połączonego z powagą i radością. Gesty życzliwości i zażyłości można zobaczyć u niego razem z przejawami dostojeństwa. Przez cały czas uśmiecha się, jednak niekiedy w wyniku wymagań stanu, jaki ukazuje, jego dostojeństwo i majestat stają się widoczne do tego stopnia, że gdyby ktoś znajdujący się obok niego chciał coś powiedzieć, poczułby się tak, jakby jego język był związany, a jego słowa stały się niezrozumiałe. Pokornie doświadczyliśmy tego wiele razy.

Zwyczajem naszego Nauczyciela jest mówić niewiele, jednakże kiedy przemawia, czyni to z elokwencją. Zgodnie z zasadą mądrości jego mowa i jego słowa zawsze są głębokie i racjonalne.

Nasz Nauczyciel nigdy nikogo nie zniesławia ani też nie pozwala na to, by ktoś w jego pobliżu plotkował. Nigdy nie był zadowolony z takich rzeczy i zawsze ukrywał winy oraz błędy innych. Myśli o ludziach tak

przychylnie, że gdyby ktoś przekazał złe słowa wypowiedziane o nim przez kogo innego, powiedziałby: "Niech Bóg uchroni, to kłamstwo! Człowiek, o którym twierdzisz, że tak powiedział, nigdy nie wyraziłby się w taki sposób!"

Nasz Nauczyciel tak umiejętnie dokłada starań w walce ze swoją duszą (ar. nafs),że nigdy nie służył jej przyjemnościom. Jadł i spał tak niewiele, że nie wystarczyłoby to dla jednego człowieka. Nocami, w wyjątkowej pokorze, oddawał cześć Bogu aż do świtu, a owo przyzwyczajenie nie zmieniało się czy to w lecie, czy to w zimie. Nigdy nie porzucił modlitwy nocnej (ar. tahadżdżud),suplikacji czy litanii. Zaprawdę, podczas świętego miesiąca ramadan, kiedy był poważnie chory, nie jedząc przez sześć dni utrzymywał post i nie zrezygnował z walki prowadzonej poprzez akty czci. Jego sąsiedzi zawsze mówili: "Przez osiem lat podczas letnich i zimowych nocy słuchaliśmy przejmującego brzmienia suplikacji Nauczyciela, jakie odmawiał o tej samej porze każdej nocy, aż do świtu. Byliśmy zdumieni jego niesłabnącą i nieprzerwaną walką".

Ponadto nasz Nauczyciel zgodnie z prawem szariatu praktykował nadzwyczajną czystość. Zawsze pozostawał w stanie czystości (ar. łudu)i nigdy nie spędzał czasu bezczynnie. Albo był zajęty spisywaniem lub poprawianiem Traktatów Światła, albo czytaniem suplikacji Wielka tarcza(ar. Dżałszan al-Kabir),albo też zanurzał się w oceanie kontemplowania Wszechmocnego Boga i w stanie oddawania Mu czci, wybijając pokłony. Podczas lata zwykł udawać się do górskiego lasu, daleko od miasta, gdzie często odwiedzaliśmy Nauczyciela. Po drodze poprawiał ręcznie spisane kopie Traktatów Światła, uważnie słuchając traktatów, które odczytywaliśmy mu my, jego słabi uczniowie, a równocześnie poprawiając błędy w tych traktatach, które odczytywaliśmy. Jeśli nie był tym zajęty, dawał nam lekcje pochodzące z jego starszych dzieł. Zatem nawet kiedy był w drodze, spędzał swój błogosławiony czas na wykonywaniu swych obowiązków. Tak, potwierdzamy, że łagodna mowa naszego Nauczyciela i słodycz jego życzliwości dawały blask tak wielki, że ktoś, kto podróżowałby ową drogą przez cały dzień, słuchając jego lekcji, nigdy nie poczułby znużenia.

Ponadto nasz Nauczyciel zawsze przedkładał służbę Traktatom Światła ponad wszystko inne. Mówił: "Od dwudziestu lat nie studiowałem ani nie miałem przy sobie innej księgi prócz Wszechmądrego Koranu i Traktatów Światła. Wystarczały mi Traktaty Światła". Tak, cóż jest potrzebne prócz Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, jeśli Ten, Który zsyła wszystkie dary, natchnął oświecone serce wszystkimi prawdami Koranu poprzez

powszechną inspirację? Ci, którzy mają co do tego wątpliwości, mogą zbadać Traktaty Światła.

Poprzez pisma Traktatów Światła Wszechmocny Bóg obdarował naszego Nauczyciela przymiotem geniuszu, jakim niewielu ludzi zostało zaszczyconych. Każdy ze zdumiewających Traktatów Światła powstał w odległych krajach, podczas choroby, w górach i sadach, bez pomocy skrybów, przy przezwyciężeniu niemożliwych do zniesienia, ciężkich warunków i tak wielu widocznych przeszkód na drodze do tego, by pomyślnie dotrzeć do celu i pomóc wiernym. Jednakże al-hamdu li-llahza to, że dzięki Bożej pomocy nasz Nauczyciel został w zdumiewający sposób obdarowany nadzwyczajnym sukcesem.

W konsekwencji owej tajemnicy Bóg sprawił, że wszechświat stał się dla Nauczyciela niebiańską księgą, zaś ziemia stronicą, a on sam został obdarowany zdolnością odczytania ich poprzez odkrycie i świadectwo mające stopień pewności równej prawdzie (ar. haqqa-l jaqin).Stworzenie przez niego tak uświęconego dzieła było absolutną łaską Boga.

Kiedy można było spodziewać się tego, że ludzkość pochwali takiego człowieka, który pracował na rzecz rozprzestrzenienia prawdy poprzez Traktaty Światła, zachęcające ludzkość do wzniesienia się ku najwyższym poziomom poznania Boga (tur. marifetu-llah)poprzez wyrażanie prawd i wiedzy jasnych znaków [15] zawartych w Koranie, owej Księdze cudownej wystawy, poprzez objaśnianie funkcji i znaczeń znaku Bożego stworzenia zapisanego w wielkiej księdze wszechświata, poprzez dzieło tak zachwycające i drogocenne, że za zezwoleniem Boga jest ono w stanie ożywić więdnące serca... Jakież to dziwne, że ludzie mieli odwagę do tego, by zatruć tego człowieka poprzez swe skargi na niego, że mieli czelność obrzucić go kamieniami!

Zgodnie z tajemnicą słów:

اَشَدُّ الْبَلَٓاءِ عَلَى الْاَنْبِيَٓاءِ ثُمَّ الْاَوْلِيَٓاءِ

Ludzie najbardziej dotknięci nieszczęściem to prorocy, następnie prawi mężowie, i tak dalej,jako że to Boża mądrość sprawia, iż ludzie będący dziedzicami proroków cierpią wszelkie nieszczęścia, zatem jak ludzie z owej błogosławionej grupy, tak nasz Nauczyciel stał się celem tak wielu nieszczęść. Zaprawdę, kiedy po raz pierwszy przybył do Kastamonu, niektóre dzieci podburzone przez pewnego nieszczęsnego człowieka obrzuciły go kamieniami, kiedy zamierzał umyć się przy fontannie. Jednakże nasz Nauczyciel zawsze okazywał wspaniałą cierpliwość i hart ducha wobec męczarni i cierpień, jakie mu zadawano. Posiadając czystość umysłu i spokój serca, nie okazując żadnego zagniewania na owe dzieci,

pomodlił się za nie, mówiąc: "Sprawiły one, że odkryłem pewną subtelną kwestię z doniosłego wersetu sury Ja, Sin". Dzięki błogosławieństwom suplikacji (ar. du'a)naszego Nauczyciela owe dzieci, zdumione tak samo jak my, później osiągnęły stan, w którym gdziekolwiek tylko widziały Nauczyciela, biegły do niego i całując jego ręce, prosiły, by się za nie pomodlił.

Nasz Nauczyciel posiada wiele nadzwyczajnych i zdumiewających stanów, a pierwszym i najważniejszym spośród nich są Traktaty Światła. Tak, wyznajemy, że nasz Nauczyciel bardzo często wiedział, co znajduje się w naszych sercach, i ostro napominał nas w kwestiach, z których sami nie zdawaliśmy sobie sprawy. Zadziwiał nas fakt, że z biegiem dni doświadczaliśmy dokładnie tego, przed czym ostrzegał nas Nauczyciel.

Kiedy wraz z naszym Nauczycielem udawaliśmy się w góry, zanim nadchodził czas powrotu do miasta, Nauczyciel nagle wstawał i polecał nam, byśmy wracali. Kiedy pytaliśmy go o powód tej decyzji, mówił: "Powinniśmy spieszyć z powrotem, gdyż oczekuje się od nas, że będziemy służyć Traktatom Światła". Po powrocie zawsze okazywało się, że albo oczekuje na nas ważny uczeń Światła, albo też sąsiedzi informowali nas o człowieku, który wielokrotnie o nas pytał.

Innego dnia pewna błogosławiona dama , {(*): Owa dama miała na imię Asiye (przyp. red. tur.).} której przodkiem był uczeń Maulany Chalida [16] zwany Kucuk Asik, przysłała naszemu Nauczycielowi szatę Maulany Chalida, którą przechowała przez wiele lat, by stała się ona znakiem błogosławieństw miesiąca ramadan. Nasz Nauczyciel szybko polecił bratu Eminowi, aby wyczyścił szatę, i zaczął wychwalać Wszechmocnego Boga za ten dar. Zadziwiony Feyzi pomyślał: "Owa dama przysłała tę szatę pod warunkiem, że zwrócę ją po dwudziestu dniach, dlaczego więc mój Nauczyciel uważa ją za swoją?" Później Feyzi ponownie zobaczył tę damę, która powiedziała mu: "Ponieważ Nauczyciel nie przyjmuje podarunków, sprezentowałam mu szatę w taki sposób, aby być może rozważył zmianę swego zwyczaju w tym jednym wypadku. Ów depozyt należy zatem do niego. Obyśmy mogli poświęcić dla niego nasze życie", wybawiając tym samym naszego brata od jego zdumienia.

Zaiste, powiedziano, że przyjęcie przez naszego błogosławionego Nauczyciela owej szaty było postrzegane przez niego jako znak tego, że został mu powierzony obowiązek ożywienia religii. Tak właśnie się stało, ponieważ w prawdziwym hadisie powiedziano:

اِنَّ اللّٰهَ يَبْعَثُ لِهٰذِهِ الْاُمَّةِ عَلٰى رَاْسِ كُلِّ مِاَةِ سَنَةٍ مَنْ يُجَدِّدُ لَهَا د۪ينَهَا

Szanowny Maulana Chalid urodził się w roku 1193, a nasz szanowny Nauczyciel w roku 1293. Pełne objaśnienie tego hadisu można znaleźć w traktacie Cuda tego, który był Wspomożeniem(tur. Keramat-i Ghawthiya).

Teraz i wówczas Nauczyciel mówił , wskazując szczególnie na Feyziego: "Czeka cię kara! Spadnie na ciebie cios i zostaniesz uwięziony", wskazując w ten sposób na nasze uwięzienie w Denizli, jak również ostrzegając nas poprzez inspirację przed pewnym doniosłym wydarzeniem. Niedługo potem rzeczywiście doszło do tego, co przepowiedział nasz Nauczyciel. Przed wydarzeniami w więzieniu Denizli ponownie powiedział on: "Moi bracia, od dawna nie pozostawałem w jednym miejscu dłużej niż przez osiem lat. Teraz minęło osiem lat, odkąd tu przybyłem. Tego roku albo umrę, albo zostanę przeniesiony w inne miejsce", przekazując w ten sposób wieść o tym, iż opuści on Kastamonu. Ponadto przed nieszczęściem więzienia Denizli nasz Nauczyciel powiedział nam: "Moi bracia, przeczuwam nadchodzący atak w wielu aspektach. Powinniście zachować szczególną ostrożność". Niedługo potem pewien stary hodża ze Stambułu nieświadomie sprzeciwił się pewnej kwestii zawartej w jednym z traktatów. Później były naczelnik urzędu do spraw fatł, szanowny Ali Riza Effendi, odrzucił ów sprzeciw i jednoznacznie potwierdził prawdomówność Traktatów Światła.

...Po chwili spłoszone zwierzę zraniło naszego Nauczyciela w nogę. Cierpiał on ból przez całe miesiące, a obowiązki aktów czci oraz uświęconej służby Traktatom Światła mógł wykonywać jedynie z wielką trudnością. Kiedy cierpiał z powodu nadzwyczaj ciężkiej choroby, będącej wynikiem straszliwej próby otrucia go, jaką zarządzono w górach, rozpoczęło się uwięzienie w Denizli.

Jednakże nawet w tak wyniszczającym położeniu ów wielki człowiek pozostał nieustępliwy, pełen zapału, wytrwały i zachował wielką cierpliwość, nigdy nie okazując opieszałości w służbie wierze i Koranowi. Ukazywał największe poświęcenie w wykonywaniu obowiązków oddawania czci Bogu. Przed naszym aresztowaniem Nauczyciel wielokrotnie powtarzał: " Ahl ad-dunjanie powinni wtrącać się do spraw Traktatów Światła, a jeśli tak uczynią, spadną na nich nieszczęścia". Zaprawdę, każdy wie, że kiedy tylko uczniowie Światła zostali aresztowani, ujrzeliśmy w wielu miejscach początek owych nieszczęść, trzęsień ziemi i chorób. Trzęsienia ziemi trwały w wielu miejscach takich jak Kastamonu aż do czasu, kiedy prawda Traktatów Światła zwyciężyła i przyznano, że przynoszą one korzyści krajowi.

Zaprawdę, historyczna cytadela górująca nad Kastamonu (która była medresą dla niektórych Traktatów Światła) z tęsknoty za Traktatami Światła i ich autorem, naszym Nauczycielem, wyraziła swój lament, zrzucając na ziemię najbardziej solidnie osadzone z jej kamieni, co namacalnie udowodniło fakt, że przesłanie naszego Nauczyciela pochodzi ze świata tego, co niewidzialne.

Przed naszym aresztowaniem Nauczyciel powiedział:

"Istnieje straszliwy plan zaatakowania Traktatów Światła, lecz nie martwcie się. Dobra wiadomość mówi o tym, że Boża pomoc przyjdzie nam na ratunek, a jest ona następująca:

Dziś otworzyłem zbiór Hizb al-a'zam an-nuri,by go czytać, kiedy nagle moją uwagę zwrócił werset:

وَ اصْبِرْ لِحُكْمِ رَبِّكَ فَاِنَّكَ بِاَعْيُنِنَا وَ سَبِّحْ بِحَمْدِ رَبِّكَ

[18] , który duchowo powiedział: 'Spójrz na mnie!' Spojrzałem zatem i ujrzałem, że pośród wielu poziomów jego znaczenia, a szczególnie poprzez znaczenie, na które wskazuje, jak również przez znaczenie numeryczne (zgodne z nauką dżafr),wskazuje on zarówno na znaki owego nieszczęścia, jakim będzie więzienie, jak również na wiadomość o naszym uwolnieniu".

Na dziewięć miesięcy przed tym, jak sąd w Denizli podjął decyzję o naszym uniewinnieniu, Nauczyciel bez wahania ujął w słowa ów klejnot, który otrzymał ze skarbca wersetu Koranu, a także poprzez swe odkrycie (ar. kaszf)wskazał na doniosłą cudowność owego wersetu. Owe dobre wiadomości uradowały nas i dały słabszym uczniom źródło duchowej siły, której potrzebowali.

Całkowite objaśnienie tego wersetu można znaleźć w mowie obrończej z Denizli i w dodatku do owej mowy.

Będąc rzadkim klejnotem naszych czasów, Nauczyciel był nadzwyczaj odważny i stanowczy, był heroldem prawdy, który odznaczał się nadzwyczajnym męstwem połączonym z wielką determinacją. Nigdy nie powstrzymał się od wyrażenia swych poglądów na drodze prawdy i nigdy nie lękał się nieżyczliwych wobec niego krytyków. Pewnego razu ujrzał, że nagrobek z wypisanym na nim słowem Bismi-llah(ar. w Imię Boga)został umieszczony w rynsztoku. W obecności sławnych na całym świecie i ważnych osobistości, kiedy nikt inny nie ośmielił się czegokolwiek powiedzieć, Nauczyciel przemówił, używając dość ostrych słów. Był niczym silna tama wzniesiona przeciw prześladowaniom. Ponadto ktokolwiek w tym mieście miał czelność, by skrzywdzić naszego

Nauczyciela lub wyrządzić krzywdę Traktatom Światła, tego spotkał żałosny koniec. Choć niektórzy z tych ludzi oprzytomnieli i ujrzeli prawdę, to inni cierpieli z powodu kary. Niektóre z owych wydarzeń opisane są w "dodatkowych listach" (tur. Lahikasi).

Podsumowując, nie jest możliwe, by biedni ludzie tacy jak my postąpili sprawiedliwie, próbując opisać i objaśnić atrybuty wielkości i piękno moralności naszego błogosławionego Nauczyciela. Najpiękniejszy Stwórca, Któremu należy się wszelka chwała (ar. Chaliqi Zu'l-Dżalal ła Zu'l-Kamal), stworzył naszego Nauczyciela jako wyjątkowy byt i uczynił go wcielonym Bożym przewodnictwem. Jakąż szczęśliwością jest dla człowieka to, że może uczestniczyć w służbie Koranowi i wierze poprzez Traktaty Światła, którym Nauczyciel służył z takim zapałem, polecając je i zachęcając innych do tej służby, że otrzymał od Traktatów Światła ich lekcje!

Poprzez cały czas pobytu w naszym mieście Nauczyciel nieprzerwanie dążył do publikowania prawdy i używał całej swej błogosławionej energii, by przynieść światło, które posłuży naszemu szczęściu. Całym naszym jestestwem błagamy Najbardziej Miłosiernego i Najbardziej Litościwego (ar. Arhamar Rahimin) o to, by w Dniu Zmartwychwstania wskrzesił nas wraz z naszym Nauczycielem, który ukazuje prawdę hadisu: اَلسَّع۪يدُ سَع۪يدٌ ف۪ى بَطْنِ اُمِّه۪ , który jest skarbcem wiedzy i nauki, cudem wysławiania się, najwybitniejszym uczonym i cudem tej epoki, z Bediuzzamanem Saidem Nursim, który owego strasznego Dnia wyciągnie swą dłoń wypełnioną światłem i ujmie nasze dłonie, by zabrać nas przed oblicze naszego Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), in sza'a-llah!...

Feyzi i Emin

spośród uczniów Światła

* * *

KILKA SŁÓW O NAJWIĘKSZYM ZNAKU

W Kastamonu Nauczyciel Bediuzzaman napisał wspaniały traktat Największy Znak(tur. Ayetu'l-Kubra),który dowodzi jedności Wszechmocnego Boga językami wszystkich istot wszechświata.

Nasz Nauczyciel określał ten traktat jako "prawdę Koranu i wielką zaporę wzniesioną przeciwko obecnemu przerażającemu zniszczeniu". Spisał go w pośpiechu, w formie, w jakiej został on oznajmiony jego sercu, a oryginalna forma owego traktatu została zachowana. Nauczyciel powiedział: "Pisząc ów traktat, czułem się tak, jakby odbywało się to niezależnie od mej woli i wyboru, zatem nie uważałem za stosowne, aby uporządkować go i skorygować wedle mych własnych myśli".

Kopie owego traktatu były początkowo drukowane w tajemnicy i stały się przyczyną, dla której Nauczyciel i jego uczniowie otrzymali wyroki więzienia. Jednakże po trwającym dwa lata śledztwie przeprowadzonym przez Sądy Karne w Denizli i Ankarze Traktaty zostały jednogłośnie uniewinnione i zwrócone Bediuzzamanowi.

W swej wizji, dla której znane było to, co niewidzialne, Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) dostrzegł ów traktat, w swym dziele Qasidah Al-Dżaldżalutijawskazał na jego znaczenie i na fakt przyjęcia go przez Boga, zaś poprzez frazę: وَ بِالْاٰيَتِ الْكُبْرٰى اَمِنّ۪ى مِنَ الْفَجَتْ Przez wzgląd na Największy Znak, ocal mnie od zguby,uczynił go orędownikiem w swych suplikacjach (ar. du'a).

Uwolnienie Nauczyciela i jego uczniów po szczegółowym dochodzeniu w sprawie Największego Znakuukazuje, że suplikacja Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad) została przyjęta przez Boga.

Dla udaremnienia prób wyrządzenia poważnych szkód wierze muzułmanów, podjętych w tym stuleciu przez prądy zbłądzenia, uważamy za właściwe załączenie w tym miejscu owej prawdy Koranu i wielkiego muru wiary.

* * *

Największy Znak

Obserwacje podróżnika zadającego wszechświatowi pytania dotyczące jego Stwórcy

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

تُسَبِّحُ لَهُ السَّمٰوَاتُ السَّبْعُ وَالْاَرْضُ وَمَنْ ف۪يهِنَّ وَ اِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪ وَلٰكِنْ لَا تَفْقَهُونَ تَسْب۪يحَهُمْ اِنَّهُ كَانَ حَل۪يمًا غَفُورًا

[20]

Niniejsza Stacja Druga, prócz objaśnienia powyższego wzniosłego wersetu, przedstawia dowody, argumenty oraz znaczenia Stacji Pierwszej, która została pominięta.

Jako że ten wzniosły werset, podobnie jak wiele innych wersetów koranicznych, na początek wspomina oniebiosach- o owej olśniewającej stronicy głoszącej Bożą jedność, na którą wszyscy ludzie wszystkich czasów spoglądali z podziwem i radością - w swym oświadczeniu dotyczącym Stwórcy kosmosu, my również rozpocznijmy od wspomnienia niebios.

Zaiste, każdy podróżnik, który przybywa do gospody i królestwa tego świata, otwiera oczy i zastanawia się, kto jest panem tej pięknej gospody, która przypomina wydaną z największą hojnością ucztę, najbardziej kunsztowną wystawę, najbardziej imponujący obóz i poligon, najbardziej zdumiewające i cudowne miejsce wypoczynku, miejsce najbardziej głębokich i mądrych nauk. Pyta również sam siebie, kto jest autorem tej wielkiej księgi i kto jest władcą tego wyniosłego królestwa. Wówczas jako pierwsze ukazuje się owemu podróżnikowi piękne oblicze niebios, zapisane pozłacanym pismem gwiazd. Owo oblicze wzywa go, mówiąc: "Spójrz na mnie, a poprowadzę cię ku temu, czego poszukujesz".

Podróżnik spogląda zatem i widzi przejaw wszechwładzy, wykonującej w niebiosach rozmaite zadania: utrzymuje ona wysoko w niebiosach, bez jakiegokolwiek filaru czy podpory, setki tysięcy ciał niebieskich, a niektóre z nich są tysiąc razy cięższe od Ziemi i obracają się z prędkością tysiąc razy większą od prędkości kuli armatniej; sprawia, że poruszają się one szybko i we właściwej harmonii, nie zderzając się z innymi; sprawia, że niezliczone lampy nieustannie płoną, nie potrzebując żadnej oliwy; zarządza owymi wielkimi masami bez jakiegokolwiek zamieszania czy nieporządku; wysyła słońce i księżyc, by wykonywały wyznaczone im zadania, a owe wielkie ciała niebieskie nigdy się nie buntują; zarządza w nieskończonej przestrzeni - której wielkości nie można wymierzyć liczbami, nawet gdyby rozciągały się od bieguna do bieguna - wszystkim, co istnieje, czyniąc to w tym samym czasie, z tą samą siłą, w ten sam sposób, w tym samym stylu i wedle tej samej formy, bez najmniejszego niedostatku; sprowadza do poddania się i posłuszeństwa jej prawom wszystkie siły tkwiące w owych ciałach niebieskich; czyści oblicze niebios, usuwając z owego wielkiego zgromadzenia wszelkie śmiecie i nieczystości; sprawia, że ciała niebieskie manewrują niczym zdyscyplinowana armia, a następnie, sprawiając, że Ziemia się obraca, każdej nocy i każdego roku ukazuje niebiosa w innym kształcie, jakby były one ekranem kinowym ukazującym publiczności stworzenia prawdziwe lub zmyślone obrazy.

W owym działaniu Wszechwładnego zawarta jest prawda składająca się z podporządkowania, zarządzania, przemian, porządkowania, oczyszczania i zatrudniania. Ta prawda z jej wspaniałością i wszechstronnością niesie z sobą świadectwo konieczności istnienia i jedności Stwórcy niebios, a także zaświadcza, że istnienie owego Stwórcy jest bardziej widocznym niż istnienie niebios, stądw Stopniu Pierwszym Stacji Pierwszejzostało powiedziane:

لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ السَّمٰوَاتُ بِجَم۪يعِ مَا ف۪يهَا بِشَهَادَةِ عَظَمَةِ اِحَاطَةِ حَق۪يقَةِ التَّسْخ۪يرِ وَ التَّدْب۪يرِ وَ التَّدْو۪يرِ وَ التَّنْظ۪يمِ وَ التَّنْظ۪يفِ وَ التَّوْظ۪يفِ الْوَاسِعَةِ الْمُكَمَّلَةِ بِالْمُشَاهَدَةِ

Następnie cudowne miejsce zgromadzenia, znane jakoprzestrzeń lub atmosfera,zaczyna grzmiącym głosem oznajmiać owemu podróżnikowi, który przybył na ten świat jako gość: "Spójrz na mnie! Dzięki mnie możesz odkryć i odnaleźć obiekt swoich poszukiwań - Tego, Który wysłał

cię tutaj!" Podróżnik spogląda w zagniewaną, lecz łaskawą twarz atmosfery i słucha straszliwych, lecz radosnych uderzeń gromu, dostrzegając, co następuje:

Zawieszone między niebem a ziemią chmury nawadniają ogród tego świata w najbardziej mądry i miłosierny sposób, zaopatrując mieszkańców ziemi w wodę życia, łagodzą naturalny żar życia i spieszą, by zesłać pomoc wszędzie, gdzie tylko jest ona potrzebna. Prócz wypełniania tych i innych obowiązków wielkie chmury, które mogłyby wypełnić całe niebo, niekiedy chowają się, a ich części oddalają się na spoczynek, aż nie można ujrzeć po nich nawet śladu, podobnie jak dobrze wyszkolona armia to ukazuje się, to ukrywa, zależnie od nagle przychodzących rozkazów.

Następnie, kiedy w jednej chwili zostaje wydany rozkaz spuszczenia deszczu, chmury gromadzą się w ciągu jednej godziny lub raczej w ciągu kilku minut, wypełniają niebo i oczekują na dalsze rozkazy od ich dowódcy.

Następnie podróżnik spogląda na wiatr w atmosferze i widzi, że powietrze jest mądrze i ze szczodrością zatrudnione przy wykonywaniu zadań tak licznych, jak gdyby nieożywione atomy nieświadomego powietrza słyszały i notowały rozkazy przychodzące od Władcy wszechświata; bez zaniedbania choćby jednego z owych zadań powietrze wykonuje je w uporządkowany sposób dzięki mocy Władcy. Skutkiem tego pozwala oddychać wszystkim istotom i transportuje do wszelkich żywych stworzeń światło, ciepło i elektryczność, których potrzebują, przewodzi dźwięki, jak również wspomaga zapylanie roślin.

Później podróżnik spogląda na deszcz i widzi, że w tych delikatnych, lśniących i słodkich kroplach, wysłanych z ukrytego skarbca miłosierdzia, znajduje się tak wiele litościwych podarunków i zawartych w nich funkcji, jakby samo miłosierdzie przybrało kształt deszczu i wypływało ze skarbca Wszechwładnego w postaci kropel. To z tego powodu deszcz został nazwany miłosierdziem.

Następnie podróżnik spogląda na błyskawicę i słucha grzmotu, widząc, że oba z tych zjawisk także są zatrudnione przy wykonywaniu cudownych zadań. Wtedy, odwracając wzrok, spogląda na swój własny rozum i mówi:

"Nieożywiona i pozbawiona życia chmura, która przypomina wyczesaną bawełnę, z całą pewnością nic o nas nie wie, a kiedy przybywa nam z pomocą, to nie dlatego, że lituje się nad nami. Nie może również pojawiać się i znikać bez rozkazów, jakie otrzymuje, lecz raczej działa zgodnie z rozkazami najbardziej Wszechmocnego

i Litościwego dowódcy. Najpierw znika bez śladu, a później nagle pojawia się ponownie, aby rozpocząć swoją pracę. Poprzez rozkaz i moc Czyniącego i Najbardziej Wzniosłego, Najbardziej Wspaniałego i Dostojnego Monarchy, wypełnia atmosferę, by później ją opróżnić. Mądrze zapisując niebo i wymazując ów wzór, czyni niebo tablicą usuwania i potwierdzenia, opisem zgromadzenia i zmartwychwstania. Poprzez koncept Najbardziej Szczodrego i Obdarowującego, Najbardziej Hojnego i Troskliwego Pana, Zarządzającego owymi sprawami i Rozporządzającego nimi Władcy, chmura dosiada wiatru, zabierając ze sobą ciężkie jak góry skarbce pełne deszczu, i spieszy z pomocą potrzebującym. Jest tak, jakby chmura płakała z litości nad nimi, a jej łzy sprawiały, że kwiaty się uśmiechają, łagodziły żar słońca, spryskiwały ogrody wodą, a także myły i czyściły oblicze ziemi".

Następnie ów zadziwiony podróżnik mówi do swego rozumu:

"Te setki tysięcy mądrze, miłosiernie i przemyślnie wyznaczonych zadań oraz aktów szczodrości i miłosierdzia, jakie mają swój początek za zasłoną zewnętrznego kształtu nieożywionego, pozbawionego życia, nieświadomego, zmiennego, niestabilnego, burzliwego, niepewnego i niestałego powietrza, jasno ustalają fakt, że pracowity wiatr, ów niestrudzony sługa, nigdy nie działa sam z siebie, lecz raczej zgodnie z rozkazami Wszechmocnego, Wszechwiedzącego, Najbardziej Mądrego i Szczodrego dowódcy. Jest tak, jakby każda cząsteczka była świadoma każdego pojedynczego zadania, jak żołnierz, który wysłuchuje wszystkich rozkazów dowódcy i rozumie je, jako że wiatr słyszy każdy wędrujący przez powietrze rozkaz Wszechwładnego i jest mu posłuszny. Wspiera oddychanie i życie wszystkich zwierząt, zapylanie i wzrost wszystkich roślin, a także pomaga w uprawianiu wszelkiej materii koniecznej do ich przetrwania. Kieruje i zarządza chmurami, czyni możliwą podróż okrętów żaglowych, umożliwia przenoszenie dźwięków - zwłaszcza za pomocą telegrafu bez drutu, telefonu, telegrafu i radia - jak również spełnia wiele innych powszechnych funkcji.

Atomy, z których każdy składa się z dwóch prostych składników, jak wodór i tlen, a wszystkie są podobne do siebie nawzajem, istnieją na całym świecie w setkach tysięcy rozmaitych form, wnioskuję zatem, że są zatrudniane i zabierają się do pracy w najwyższym porządku poprzez działanie ręki mądrości.

Jak wyjaśnia to werset:

وَتَصْر۪يفِ الرِّيَاحِ وَالسَّحَابِ الْمُسَخَّرِ بَيْنَ السَّمَٓاءِ وَالْاَرْضِ

[21]

Tym, Który poprzez zarządzanie wiatrami zatrudnia je dla spełnienia niezliczonych funkcji, Który poprzez uporządkowanie chmur wykorzystuje je dla wykonania nieskończenie licznych zadań miłosierdzia, Który w ten sposób stwarza powietrze - tak, może być Nim jedynie Ten, do Którego należy konieczność istnienia, Który jest nad każdą rzeczą Wszechwładny i o każdej rzeczy Wszechwiedzący, Pan (ar. Ar-Rabb) obdarzony chwałą i hojnością".

Tak, oto wniosek, jaki wyciąga nasz podróżnik!

Później spogląda on na deszcz i widzi, że jest w nim zawarte tyle korzyści, ile jest kropel deszczu, tyle przejawów wszechwładzy, ile jest cząsteczek deszczu, i tyle przykładów mądrości, ile jego atomów. Ponadto owe słodkie, delikatne i błogosławione krople są stworzone w tak piękny i uporządkowany sposób, że szczególnie deszcz zsyłany latem jest wysyłany i spuszczany z taką równowagą i regularnością, że owego porządku nie są w stanie zniszczyć nawet burze i huragany, które sprawiają, że wielkie obiekty zderzają się ze sobą; krople nie zderzają się ani nie łączą w sposób, jaki spowodowałby, iż stałyby się przynoszącymi szkodę masami wody. Woda, złożona z dwóch prostych pierwiastków - wodoru i tlenu, jest zatrudniona przy wykonywaniu setek tysięcy innych, mądrych i celowych zadań i w setkach tysięcy rzemiosł, zwłaszcza w istotach żywych, choć sama w sobie jest nieożywiona i nieświadoma. Deszcz, który jest prawdziwym ucieleśnieniem Bożego miłosierdzia, może zatem być wytwarzany jedynie w niewidzialnym skarbcu Najbardziej Litościwego i Najbardziej Miłosiernego, a jego zstępowanie w formie materialnej objaśnia werset:

وَهُوَ الَّذ۪ى يُنَزِّلُ الْغَيْثَ مِنْ بَعْدِ مَا قَنَطُوا وَيَنْشُرُ رَحْمَتَهُ

[22]

Następnie podróżnik słuchagrzmotui przygląda siębłyskawicy.Pojmuje, że owe dwa cudowne wydarzenia zachodzące w atmosferze są materialnym unaocznieniem wersetów:

وَيُسَبِّحُ الرَّعْدُ بِحَمْدِه۪

[23]

يَكَادُ سَنَا بَرْقِه۪ يَذْهَبُ بِالْاَبْصَارِ

[24]

Ponadto zapowiadają one nadejście deszczu, głosząc radosną wieść potrzebującym.

Tak, fakt, że atmosfera nagle wydaje ów cudowny dźwięk, wypełnienie ciemnego nieba blaskiem i ogniem błyskawicy, rozświetlanie chmur przypominających góry bawełny lub rynny wybuchające wodą i deszczem - te

i podobne zjawiska są niby cios wymierzony w głowę niedbałego człowieka, który zwraca swój wzrok w dół, ku ziemi. Mówią one owemu człowiekowi:

"Unieś głowę i spójrz na cudowne czyny Czyniącego i Wszechmocnego, Który pragnie, byś Go poznał. Jak ty nie jesteś pozostawiony samemu sobie, tak w ten sam sposób owe zjawiska i wydarzenia mają swojego Pana i swój cel. Każde z nich jest wywoływane, aby wypełniło określone zadanie, i każde jest zatrudniane przez Najmądrzejszego, Który zarządza każdą sprawą".

Wtedy zadziwiony podróżnik słyszy wzniosłe i oczywiste świadectwo owej prawdy, na którą składają się rozporządzanie wiatrami, zsyłanie deszczu i zarządzanie zjawiskami atmosfery, i mówi:"Wierzę w Boga".Oto, co zostało stwierdzonew Stopniu Drugim Stacji Pierwszej,wyrażającym obserwacje naszego podróżnika dotyczące atmosfery:

لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ الْجَوُّ بِجَم۪يعِ مَا ف۪يهِ بِشَهَادَةِ عَظَمَةِ اِحَاطَةِ حَق۪يقَةِ التَّسْخ۪يرِ وَالتَّصْر۪يفِ وَ التَّنْز۪يلِ وَ التَّدْب۪يرِ الْوَاسِعَةِ الْمُكَمَّلَةِ بِالْمُشَاهَدَةِ

NastępnieZiemiazwraca się do owego zadumanego podróżnika, który zaczyna oswajać się ze swą medytacyjną podróżą:

"Dlaczego błąkasz się po niebiosach, po przestrzeni i niebie? Chodź, a zapoznam cię z Tym, Którego poszukujesz. Spójrz na funkcje, które spełniam, i czytaj moje stronice!"

Podróżnik spogląda i widzi, że Ziemia, niczym pogrążony w ekstazie derwisz Mevlevi w jego dwojakim ruchu, wykreśla wokół miejsca Wielkiego Zgromadzenia krąg, który stanowi o następstwie dni, lat i pór roku. Jest najwspanialszym okrętem Wszechwładnego, wyładowanym setkami tysięcy różnych rodzajów pożywienia i ekwipunku, jakie są potrzebne wszystkim żywym istotom, płynącym w najdoskonalszej równowadze przez ocean przestrzeni wokół słońca.

Później podróżnik spogląda na stronice Ziemi i widzi, że każda karta każdej z jej ksiąg poprzez tysiące wersów głosi wieść o Panu (ar. Ar-Rabb) Ziemi. Nie będąc w stanie przeczytać całej księgi, spogląda na stronicę dotyczącą stwarzania i rozmieszczania istot żywych podczas wiosny, i zauważa, co następuje:

Wszelkie formy części ciała setek tysięcy gatunków wyłaniają się w doskonałej precyzji z prostej materii, a następne są odżywiane

w najbardziej miłosierny sposób. Następnie w cudowny sposób niektórym spośród nasion zostają dane skrzydła, zaś nasiona startują do lotu i rozprzestrzeniają się. Są rozprowadzane z największą skutecznością, najbardziej troskliwie karmione i pielęgnowane. Niezliczone rodzaje smacznego, wybornego pożywienia są wyprowadzane z suchej gliny, z korzeni, nasion i kropli płynu, które tylko w niewielkim stopniu różnią się od siebie nawzajem.Każdej wiosny sto tysięcy rodzajów pożywienia i ekwipunku jest ładowanych na ów okręt z niewidzialnego skarbca, jak ładuje się towary do wagonu kolejowego, a następnie w największym porządku są one wysyłane istotom żywym.Szczególnie wysyłanie niemowlętom puszkowanego mleka w owych pakunkach z pożywieniem, a także wysyłanie im pomp tłoczących słodkie mleko w postaci piersi ich kochających matek, jest przykładem troskliwości, miłosierdzia i mądrości tak wspaniałym, że natychmiast zostaje ustalone, iż jest to najbardziej delikatny przejaw miłosierdzia i szczodrości Miłosiernego i Litościwego.

W skrócie:Owa żyjąca stronica, jaką jest wiosna, ukazuje setki tysięcy przykładów i próbek Wielkiego Zgromadzenia, a także jest wyraźnym ukazaniem wersetu:

فَانْظُرْ اِلٰى اٰثَارِ رَحْمَتِ اللّٰهِ كَيْفَ يُحْيِى الْاَرْضَ بَعْدَ مَوْتِهَا اِنَّ ذٰلِكَ لَمُحْيِى الْمَوْتٰى وَهُوَ عَلٰى كُلِّ شَيْءٍ قَد۪يرٌ

[25]

Co więcej, ten werset może zostać wypowiedziany, by ukazać w cudowny sposób znaczenie owej karty, jaką jest wiosna. Podróżnik pojmuje zatem, że Ziemia poprzez wszystkie jej karty i w sposób właściwy jej wielkości głosi: Nie ma boga, jak tylko On!

Wyrażając znaczenie, jakie ujrzał podróżnik dzięki zwięzłemu świadectwu jednego z dwudziestu aspektów jednej spośród ponad dwudziestu stronic Ziemi,w Stopniu Trzecim Stacji Pierwszejpowiedziano:

لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ الْاَرْضُ بِجَم۪يعِ مَا ف۪يهَا وَ مَا عَلَيْهَا بِشَهَادَةِ عَظَمَةِ اِحَاطَةِ حَق۪يقَةِ التَّسْخ۪يرِ وَ التَّدْب۪يرِ وَ التَّرْبِيَةِ وَ الْفَتَّاحِيَّةِ وَ تَوْز۪يعِ الْبُذُورِ وَ الْمُحَافَظَةِ وَ الْاِدَارَةِ وَ الْاِعَاشَةِ لِجَم۪يعِ ذَوِى الْحَيَاةِ وَ الرَّحْمَانِيَّةِ وَ الرَّح۪يمِيَّةِ الْعَامَّةِ الشَّامِلَةِ الْمُكَمَّلَةِ بِالْمُشَاهَدَةِ

Wówczas nasz rozmyślający podróżnik czyta każdą z kart wszechświata, a kiedy to czyni, jego wiara, ów klucz do szczęśliwości, umacnia się; jego poznanie, ów klucz do rozwoju duchowego, wzrasta; jego wiara w Boga, źródło i fundament wszelkiej doskonałości, osiąga wyższy poziom; jego radość i przyjemność zwiększają się i rozbudzają w nim zapał; a kiedy słucha on doskonałych i przekonujących lekcji, jakie dają mu niebiosa, przestrzeń i ziemia, głośno prosi o więcej. Wtedy słyszy zachwycające wspominanie Boga, jakie wypowiada zgiełkmórz i wielkich rzek,i słucha ich smutnego, lecz przyjemnego dźwięku. Morza i wielkie rzeki mówią mu na wiele sposobów:"Spójrz na nas i odczytaj także nasze znaki!"Spojrzawszy, nasz podróżnik widzi, co następuje:

Morza, nieprzerwanie falujące, zlewające się i występujące z brzegów, z właściwej im natury mające skłonność do wdzierania się na ląd, otaczają ziemię i wraz z nią nadzwyczaj szybko, w ciągu jednego roku, obiegają okrąg, którego obwód jest równy dwudziestu pięciu tysiącom lat drogi, jednak nie rozpraszają się ani nie wylewają, by wtargnąć na przylegający do nich ląd. To poruszając się, to zastygając w ciszy, są chronione przez rozkaz i moc Wszechmocnego i Najwspanialszego.

Spojrzawszy następnie w głębiny mórz, podróżnik ujrzał, że prócz najpiękniejszych, właściwie przyozdobionych i ukształtowanych klejnotów znajdują się w nich tysiące różnych rodzajów zwierząt, zaopatrywanych i porządkowanych, które są wzbudzane do życia i którym jest zsyłana śmierć, a wszystko następuje z zachowaniem największej dyscypliny, których zaopatrzenie pochodzi ze zwykłego piasku i słonej wody, a ten stan rzeczy nieodparcie dowodzi istnienia Wszechmocnego i Chwalebnego, Miłosiernego i Najpiękniejszego, Który zarządza owymi stworzeniami i daje im życie.

Następnie podróżnik spogląda na rzeki oraz morza i widzi, że zawarte w nich korzyści, spełniane przez nie funkcje, a także nieprzerwane uzupełnianie ich wody - są pobudzane przez mądrość i miłosierdzie, które bez wątpienia udowadniają, że wszystkie rzeki, strumienie, źródła i wielkie drogi wodne wypływają ze skarbca miłosierdzia Litościwego Pana, Chwalebnego i Szczodrego. Są one zachowywane i rozdzielane w sposób zaiste tak nadzwyczajny, że zostało powiedziane: Cztery rzeki wypływają z Raju[26]. Oznacza to, że dalece wykraczają one poza pozorne przyczyny, a wypływają ze skarbca niematerialnego Raju, z wielkiej obfitości i niewyczerpanego źródła tego, co niewidzialne.

Na przykład błogosławiony Nil, który przekształca piaszczystą ziemię Egiptu w raj, wypływa z Gór Księżycowych na południu i nigdy nie

wysycha, jakby był małym morzem. Gdyby wodę, jaką niesie ta rzeka w ciągu sześciu miesięcy, zgromadzić i zamrozić w kształcie góry, owa góra byłaby większa od Gór Księżycowych. Jednak to miejsce w górach, w którym znajduje się i jest zmagazynowana woda, nie przekracza jednej szóstej ich masy. Co tyczy się wody, którą zasilana jest rzeka, to w skwarnym regionie, jakim jest dorzecze Nilu, deszcz pada bardzo rzadko i szybko pochłania go spragniona gleba, stąd nie jest on w stanie utrzymać w równowadze stanu wody w rzece. Stąd wzięła swój początek tradycja, wedle której Nil w cudowny sposób wypływa z niewidzialnego Raju. Owa tradycja posiada głębokie znaczenie i wyraża piękną prawdę.

Następnie podróżnik dostrzega tysięczną część prawd i twierdzeń zawartych w oceanach i rzekach. Morza jednomyślnie głoszą, z mocą proporcjonalną do ich wielkości: Nie ma boga, jak tylko On!,wytwarzając wszystkie zamieszkujące je istoty, by potwierdziły ich świadectwo. Tak, oto, co dostrzegł nasz podróżnik!

Wyrażając i przekazując świadectwo mórz i rzek,w Stopniu Czwartym Stacji Pierwszejpowiedzieliśmy:

لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ جَم۪يعُ الْبِحَارِ وَ الْاَنْهَارِ بِجَم۪يعِ مَا ف۪يهَا بِشَهَادَةِ عَظَمَةِ اِحَاطَةِ حَق۪يقَةِ التَّسْخ۪يرِ وَ الْمُحَافَظَةِ وَ الْاِدِّخَارِ وَ الْاِدَارَةِ الْوَاسِعَةِ الْمُنْتَظَمَةِ بِالْمُشَاهَدَةِ

Następnie ten, kto odbywał swą medytacyjną podróż, został wezwany przezgóry i równiny,które powiedziały:"Przeczytaj również nasze stronice".Patrząc, ujrzał, że powszechne funkcje i obowiązki gór są tak wspaniałe i mądre, że wprawiają inteligencję w osłupienie. Góry wyłaniają się z ziemi na rozkaz ich Pana (ar. Ar-Rabb), aby złagodzić zamieszanie, gniew i urazę, które biorą swój początek z niepokojów we wnętrzu ziemi. Kiedy góry pną się wzwyż, ziemia zaczyna oddychać, zostaje wybawiona od przynoszących szkodę drżeń i wstrząsów, a spokój, w jakim wykonuje swój obowiązek obracania się, nie jest dłużej zakłócany. W ten sam sposób, jak maszty są osadzane na statku, aby zabezpieczyć go przed wstrząsami i zachować jego równowagę, góry są umieszczane na pokładzie okrętu Ziemi jako maszty i magazyny, jak wskazują na to podobne poniższym wersety Koranu, owej Księgi cudownej wystawy:

وَاَلْقَيْنَا ف۪يهَا رَوَاسِىَ

[27]

وَالْجِبَالَ اَرْسَيهَا

[28]

وَ الْجِبَالَ اَوْتَادًا

[29]

Ponadto wszelkie rodzaje źródeł, wód, minerałów i innych substancji, jakich potrzebują istoty żywe, są zachowywane i magazynowane w górach w sposób tak mądry, umiejętny, szczodry i przewidujący, że góry udowadniają, iż są składami, magazynami i sługami Tego, do Którego należą nieskończona moc i nieskończona mądrość. Wnioskując z tych dwóch przykładów o innych obowiązkach i przykładach wielkiej jak góry mądrości dotyczącej gór i równin, podróżnik dzięki ogólnym przykładom mądrości (szczególnie tej, która dotyczy sposobu, w jaki wszelkie rzeczy zostały opatrznościowo zmagazynowane w górach) widzi składane przez góry i równiny świadectwo i fakt, że głoszą one Bożą jedność, oznajmiając: Nie ma boga, jak tylko On!- a jest to deklaracja potężna i solidna jak góry, a wielka i rozległa jak równiny - i sam również mówi:"Wierzę w Boga Jedynego".

Celem wyrażenia owego znaczeniaw Stopniu Piątym Stacji Pierwszejzostało powiedziane:

لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ جَم۪يعُ الْجِبَالِ وَ الصَّحَارٰى بِجَم۪يعِ مَا ف۪يهَا وَ عَلَيْهَا بِشَهَادَةِ عَظَمَةِ اِحَاطَةِ حَق۪يقَةِ الْاِدِّخَارِ وَ الْاِدَارَةِ وَ نَشْرِ الْبُذُورِ وَ الْمُحَافَظَةِ وَ التَّدْب۪يرِ الْاِحْتِيَاطِيَّةِ الرَّبَّانِيَّةِ الْوَاسِعَةِ الْعَامَّةِ الْمُنْتَظَمَةِ الْمُكَمَّلَةِ بِالْمُشَاهَدَةِ

Kiedy umysł podróżnika przemierzał góry i równiny, otworzyła się przed nim brama do królestwadrzew i roślin.Został on wezwany do środka."Chodź", powiedziały drzewa i rośliny, "zbadaj nasze królestwo i odczytaj nasze inskrypcje".Wchodząc, ujrzał on wspaniałe i właściwie upiększone zgromadzenie głoszące jedność Boga, krąg wspominający Jego Najpiękniejsze Imiona i składający Mu dzięki, który przyciągnął go do siebie. Z samego wyglądu wszystkich drzew i roślin pojął, że ich różnorodne gatunki jednogłośnie oznajmiają: Nie ma boga,

jak tylko On!,ponieważ dostrzegł trzy wielkie i ogólne prawdy, będące wskazówkami i dowodami faktu, że wszystkie dające owoce drzewa i rośliny językiem ich symetrycznie ukształtowanych i elokwentnych liści, frazami ich czarujących i wielomównych kwiatów, słowami ich dobrze uporządkowanych i elokwentnych owoców zaświadczały chwałę Boga i świadczyły: Nie ma boga, jak tylko On!

Prawda Pierwsza:Jak w każdej z roślin i w każdym z drzew w najbardziej oczywisty sposób widoczne są przemyślany dar i służąca określonemu celowi szczodrość oraz miłosierdzie, tak w ten sam sposób można je ujrzeć we wszystkich drzewach i roślinach z jasnością blasku słonecznego światła.

Prawda Druga:Mądre i rozmyślne rozróżnienie i zróżnicowanie, które w żaden sposób nie może zostać przypisane przypadkowi, przemyślane i miłosierne upiększenie i nadanie kształtu - to wszystko można ujrzeć z jasnością równą jasności światła dnia w nieskończenie licznych rodzajach i gatunkach drzew i roślin, które ukazują, że są dziełami i haftami wykonanymi przez Wszechmądrego, Kształtującego.

Prawda Trzecia:Rozwijanie i odsłanianie wszystkich poszczególnych przedstawicieli stu tysięcy gatunków owego nieskończonego królestwa (a każdy ukazuje się we własnym, różnym od innych kształcie i we właściwy dla niego sposób, w największych porządku i równowadze, a także z największym pięknem) ze ściśle określonych, ograniczonych, prostych i litych nasion i ziaren, które są wszystkie identyczne bądź prawie identyczne - tak, wyłanianie się ich rozmaitych kształtów z nasion, które odbywa się z całkowitą równowagą, żywotnością, zgodnie z mądrym zamysłem, bez najmniejszego błędu ani pomyłki, jest prawdą bardziej olśniewającą niż słońce. Świadków, którzy dowodzą owej prawdy, jest tylu, ile jest powstających wiosną kwiatów, owoców i liści, zatem podróżnik powiedział: "Chwała niech będzie Bogu Jedynemu za błogosławieństwo wiary".

Wyrażając i zaświadczając owe prawdy,w Stopniu Szóstym Stacji Pierwszejpowiedzieliśmy:

لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِه۪ اِجْمَاعُ جَم۪يعِ اَنْوَاعِ الْاَشْجَارِ وَ النَّبَاتَاتِ الْمُسَبِّحَاتِ النَّاطِقَاتِ بِكَلِمَاتِ اَوْرَاقِهَا الْمَوْزُونَاتِ الْفَص۪يحَاتِ وَ اَزْهَارِهَا الْمُزَيَّنَاتِ الْجَز۪يلَاتِ وَ اَثْمَارِهَا الْمُنْتَظَمَاتِ الْبَل۪يغَاتِ بِشَهَادَةِ عَظَمَةِ اِحَاطَةِ حَق۪يقَةِ الْاِنْعَامِ وَ الْاِكْرَامِ وَ الْاِحْسَانِ بِقَصْدٍ وَ رَحْمَةٍ وَ حَق۪يقَةِ التَّمْي۪يزِ وَ التَّزْي۪ينِ وَ التَّصْو۪يرِ بِاِرَادَةٍ وَ حِكْمَةٍ مَعَ قَطْعِيَّةِ دَلَالَةِ حَق۪يقَةِ فَتْحِ جَم۪يعِ صُوَرِهَا الْمَوْزُونَاتِ الْمُزَيَّنَاتِ الْمُتَبَايِنَةِ الْمُتَنَوِّعَةِ الْغَيْرِ الْمَحْدُودَةِ مِنْ نُوَاتَاتٍ وَ حَبَّاتٍ مُتَمَاثِلَةٍ مُتَشَابِهَةٍ مَحْصُورَةٍ مَعْدُودَةٍ

Kiedy ów podróżnik poprzez wszechświat ruszył dalej w swej medytacyjnej wędrówce, z rosnącym zapałem, niosąc upleciony w ogrodzie wiosny bukiet złożony z poznania i wiary, który sam był niczym wiosna, przed jego dostrzegającym prawdę umysłem i zdolnym do poznawania rozumem otworzyła się brama do królestwazwierząt i ptaków,a setki różnych głosów i rozmaitych języków zaprosiły go, by wszedł do środka. Wchodząc ujrzał, że wszystkie rozmaite gatunki, grupy i narody zwierząt i ptaków w milczeniu lub na głos oznajmiają: Nie ma boga, jak tylko On!,przekształcając oblicze ziemi w wielkie miejsce wypowiadania inwokacji, w rozległe miejsce zgromadzenia głoszącego chwałę Boga. Ujrzał, że każde z owych stworzeń jest niczym poświęcony Bogu poemat, niczym słowo głoszące Jego chwałę, niczym litera wskazująca na Jego miłosierdzie, że każde z nich opisuje Stwórcę, składając Mu dzięki i wychwalając Go, jakby wszystkie zmysły, zdolności, części ciała i narządy owych zwierząt i ptaków były uporządkowanymi i wyważonymi słowami lub doskonałymi i zdyscyplinowanymi wyrażeniami. Ujrzał trzy wielkie i wszechstronne prawdy, w rozstrzygający sposób wskazujące na to, że zwierzęta i ptaki składają dzięki Stwórcy, Który daje zaopatrzenie, i głoszą Jego jedność.

Prawda Pierwsza:Fakt, że są one powołane do istnienia zgodnie z mądrością i zamysłem; ich kunsztowne stworzenie w stylu, którego w żaden sposób nie można przypisać przypadkowi, ślepej sile lub nieożywionej naturze; fakt, że są one stworzone i ukształtowane wedle zamysłu i ze znawstwem; ich ożywienie i danie im życia w sposób, który w dwudziestu aspektach ukazuje przejaw wiedzy, mądrości i woli - to wszystko jest prawdą, która zaświadcza konieczność istnienia Wiecznie Żyjącego i Samoistnego oraz siedem atrybutów Jego jedności, a jej świadectwo powtarzane jest tyle razy, ile jest wszystkich istot żywych.

Prawda Druga:Z rozróżnienia między owymi nieskończenie licznymi stworzeniami, z ich upiększenia i ozdobienia w stylu, dzięki któremu ich cechy są różne, ich kształty upiększone, ich proporcje odmierzone

i regularne, a ich formy właściwie uporządkowane - z tego wszystkiego wyłania się prawda tak wielka i potężna, że nikt prócz Tego, Który jest nad każdą rzeczą Wszechwładny i o każdej rzeczy Wszechwiedzący, nie mógłby rościć sobie praw do owego obejmującego każdą rzecz dzieła, które pod każdym względem ukazuje tysiące cudów i przykładów mądrości; tak, jest niemożliwym i wykluczonym, by cokolwiek prócz Niego mogło rościć sobie takie prawo.

Prawda Trzecia:Pojawianie się i odsłanianie owych nieprzeliczonych stworzeń w setkach tysięcy ich rozmaitych form i kształtów, z których każdy jest cudem mądrości; ich wyłanianie się z jaj lub kropli płynu zwanego nasieniem, które wszystkie są identyczne lub przynajmniej podobne do siebie nawzajem, a ich liczba jest skończona i ograniczona; fakt, że to wszystko zachodzi w najbardziej uporządkowanym, regularnym i bezbłędnym stylu - oto prawda tak olśniewająca, jakby rozświetlały ją dowody i świadectwa, których jest tyle, ile jest wszystkich zwierząt.

Poprzez zgodność owych trzech prawd wszystkie gatunki zwierząt są wspólnie zajęte zaświadczaniem: Nie ma boga, jak tylko On!Jest tak, jak gdyby cała ziemia niczym wielki człowiek mówiła: Nie ma boga, jak tylko On!w sposób właściwy dla jej ogromu, jakby oznajmiała swoje świadectwo mieszkańcom niebios. To zobaczył podróżnik i to doskonale zrozumiał, zaś my, aby wyrazić owe prawdy,w Stopniu Siódmym Stacji Pierwszejpowiedzieliśmy:

لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ اِتِّفَاقُ جَم۪يعِ اَنْوَاعِ الْحَيَوَانَاتِ وَ الطُّيُورِ الْحَامِدَاتِ الشَّاهِدَاتِ بِكَلِمَاتِ حَوَاسِّهَا وَ قُوَاهَا وَ حِسِّيَّاتِهَا وَ لَطَائِفِهَا الْمَوْزُونَاتِ الْمُنْتَظَمَاتِ الْفَص۪يحَاتِ وَ بِكَلِمَاتِ جِهَازَاتِهَا وَ جَوَارِحِهَا وَ اَعْضَائِهَا وَاٰلَاتِهَا الْمُكَمَّلَةِ الْبَل۪يغَاتِ بِشَهَادَةِ عَظَمَةِ اِحَاطَةِ حَق۪يقَةِ الْا۪يجَادِ وَ الصُّنْعِ وَ الْاِبْدَاعِ بِالْاِرَادَةِ وَ حَق۪يقَةِ التَّمْي۪يزِ وَ التَّزْي۪ينِ بِالْقَصْدِ وَ حَق۪يقَةِ التَّقْد۪يرِ وَ التَّصْو۪يرِ بِالْحِكْمَةِ مَعَ قَطْعِيَّةِ دَلَالَةِ حَق۪يقَةِ فَتْحِ جَم۪يعِ صُوَرِهَا الْمُنْتَظَمَةِ الْمُتَخَالِفَةِ الْمُتَنَوِّعَةِ الْغَيْرِ الْمَحْصُورَةِ مِنْ بَيْضَاتٍ وَقَطَرَاتٍ مُتَمَاثِلَةٍ مُتَشَابِهَةٍ مَحْصُورَةٍ مَحْدُودَةٍ

Następnie nasz rozmyślający podróżnik, aby pokonać kolejne z nieskończenie licznych stopni i nieprzeliczonych świetlistych stacji poznania Boga, zapragnął wkroczyć do świata ludzi, do królestwa ludzkości. Kierowana przezprorokówludzkość zaprosiła go do środka, a on przyjął zaproszenie. Spojrzawszy najpierw na miejsce postoju przeszłości, ujrzał on wszystkich proroków (niech będzie z nimi pokój), owych najbardziej świetlistych i doskonałych przedstawicieli ludzkości, recytujących chórem: Nie ma boga, jak tylko On!i wspominających Boga. Z mocą ich olśniewających, rzetelnie potwierdzonych i nieskończenie licznych cudów głosili oni jedność Boga, a aby umożliwić człowiekowi podniesienie się ze stanu właściwego zwierzętom do poziomu aniołów, nauczali ludzi i wzywali ich do wiary w Jedynego Boga. Uklęknąwszy w owej szkole światła, wędrowiec również z uwagą wysłuchał tej lekcji.

Podróżnik ujrzał, że w rękach każdego z owych nauczycieli, najbardziej wzniosłych i sławnych ze wszystkich znamienitych istot ludzkich, spoczywały liczne cuda, jakie Stwórca wszystkich istot zesłał im w darze jako znak potwierdzający ich misję. Następnie wielka grupa ludzi, cała społeczność, potwierdziła twierdzenia proroków i osiągnęła wiarę, jaką ludzie otrzymali z ich rąk. Prawda, którą jednogłośnie i w całkowitej zgodzie potwierdziły owe setki tysięcy ludzi poważnych i prawdomównych, musiała być solidną i bezsporną. Wędrowiec pojął również, że ludzie zbłądzenia, zaprzeczając prawdzie zaświadczonej i potwierdzonej przez tak wielu wiarygodnych świadków, popełnili najbardziej poważny błąd - zaiste, zbrodnię - a zatem stali się zasługującymi na najcięższą karę. Rozpoznał również, poprzez przeciwieństwo, że ci, którzy zgodzili się z ową prawdą i uwierzyli w nią, są najbardziej szczerymi i prawymi ludźmi, i tak stał się dla niego widocznym kolejny stopień świętości wiary.

Tak, każdy z nieskończenie wielu cudów, jakimi Bóg obdarował proroków (niech będzie z nimi pokój), był niczym potwierdzenie ich misji; każdy z niebiańskich ciosów, jakie spadały na ich przeciwników, był niczym dowód ich prawdomówności; każda z ich poszczególnych doskonałości była niczym wskazówka ich prawości; prawda ich nauk, siła ich wiary, zaświadczenie o ich uczciwości, ich największa powaga i gotowość do samopoświęcenia, karty świętych ksiąg, jakie trzymali w rękach, ich nieprzeliczeni uczniowie, którzy dzięki podążaniu drogami proroków osiągnęli prawdę, doskonałość i światło, w ten sposób ponownie udowadniając prawdziwość owych nauk; jednomyślna zgoda proroków - owych najbardziej rzetelnych ostrzegających - oraz ich naśladowców w każdej dobrej sprawie; ich zgoda, wzajemne wsparcie i pokrewieństwo - to wszystko stanowi

dowód tak potężny, że nie jest w stanie stawić mu czoła żadna siła na ziemi, a w jego obliczu nie jest w stanie przetrwać żadna wątpliwość ani żadne wahanie.

Ponadto nasz wędrowiec zrozumiał, że włączenie wiary we wszystkich proroków (niech będzie z nimi pokój) pośród filary wiary przedstawia inne wspaniałe źródło siły. Z ich lekcji zaczerpnął wspaniałe korzyści wiary, zaś aby je wyrazić,w Stopniu Ósmym Stacji Pierwszejpowiedzieliśmy:

لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ اِجْمَاعُ جَم۪يعِ الْاَنْبِيَٓاءِ بِقُوَّةِ مُعْجِزَاتِهِمُ الْبَاهِرَةِ الْمُصَدِّقَةِ الْمُصَدَّقَةِ

Kiedy ów poszukujący podróżnik, który dzięki sile wiary poznał wzniosły smak prawdy, opuścił zgromadzenie proroków, odkrył, że jest zapraszanydo klasy dogłębnie badających każdą rzecz i wymagających pierwszych uczonych, którzy potwierdzają twierdzenie proroków (niech będzie z nimi pokój) poprzez najbardziej bezsporne i potężne dowody, a są znani jako ci, którzy dostąpili oczyszczenia i najbardziej prawdomówni.

Wchodząc do klasy, ujrzał tysiące geniuszy oraz setki tysięcy dociekliwych i wzniosłych uczonych, udowadniających wszystkie twierdzące kwestie związane z wiarą, prowadzonych przez konieczność istnienia Boga w Jego jedności, a przeprowadzających swoje dowody poprzez ukazywanie spraw tak głębokich, że nie pozostawiały one najmniejszego miejsca na wątpliwości. Zaiste, fakt, że owi uczeni - mimo różnic między nimi dotyczących zdolności i poglądów - są zgodni w kwestii zasad i filarów wiary, a każdy z nich polega na solidnym i pewnym dowodzie, sam w sobie jest świadectwem tego, że w ich twierdzenia można by było powątpiewać jedynie wtedy, gdyby podobna liczba ludzi inteligentnych i przenikliwych doszła do jednego przeciwnego rezultatu. W innym przypadku jedynym sposobem, w jaki zaprzeczający owym uczonym może się im sprzeciwić, jest ukazanie jego ignorancji - jego całkowitej ignorancji! - oraz uporu w odniesieniu do kwestii negatywnych, jako że nie dopuszcza się zaprzeczenia bez jego potwierdzenia. W efekcie ten, który zaprzecza prawdzie, musiałby zamknąć oczy, jednak ten, który zamyka oczy, jest w stanie przemienić dzień w noc jedynie dla samego siebie.

Podróżnik dowiedział się, że światło, jakim w wielkiej i wspaniałej klasie lśnią owi szanowani i dociekliwi uczeni, oświetlało połowę globu przez ponad tysiąc lat. Znalazł w nim moralną i duchową siłę, którą nie

mogły wstrząsnąć i której nie mogły zniszczyć nawet połączone siły wszystkich ludzi zaprzeczających prawdzie. Czyniąc zwięzłą aluzję do lekcji, jaką nasz wędrowiec odebrał w owej klasie,w Stopniu Dziewiątym Stacji Pierwszejpowiedzieliśmy:

لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ اِتِّفَاقُ جَم۪يعِ الْاَصْفِيَٓاءِ بِقُوَّةِ بَرَاه۪ينِهِمُ الظَّاهِرَةِ الْمُحَقَّقَةِ الْمُتَّفِقَةِ

Nasz zamyślony podróżnik wyszedł z klasy, żarliwie pragnąc ujrzeć światło, jakie można dostrzec poprzez umacnianie i rozwijanie wiary, a także poprzez przejście od stopnia "wiedzy równej pewności" do stopnia "wizji równej pewności". Wówczas odkrył, że wzywają go miliardy duchowych przewodników, którzy dokładali starań w dążeniu do prawdy i osiągnęli "wizję równą pewności" w cieniu szerokiego traktu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i jego wniebowstąpienia. Zajmowali się tym w gospodzie, w miejscu spotkań, wspominania Boga i nauczania, obficie oświetlonym i wielkim jak rozległa równina, które zostało ukształtowane poprzez połączenie niezliczonych mniejszych gospód i konwentów. Wkraczając do owego miejsca, odkrył, że ci duchowi przewodnicy - ludzie, przed którymi odsłoniła się prawda i którzy dokonali cudownych czynów - jednogłośnie oznajmiali: Nie ma boga, jak tylko On!na podstawie ich zaświadczenia, odsłonięcia tego, co niewidzialne, a także cudownych czynów, jakich mogli dokonać; że głosili konieczność istnienia i jedności Boga. Podróżnik ujrzał, jak oczywistą i jasną musi być prawda, pod którą jednomyślnie podpisują się owi święci geniusze i oświeceni gnostycy. Jak słońce staje się poznanym poprzez siedem barw jego światła, tak świetliste barwy owych świętych, ich wypełnione światłem odcienie, słuszne ścieżki, drogi prawości i wiarygodne kierunki wyłoniły się ze światła Tego, Który jest Przedwiecznym słońcem, poprzez siedemdziesiąt barw, zaiste, poprzez barwy, których jest tyle, ile jest Najpiękniejszych Imion Boga, a wszystkie są różne. Ujrzał, że jednomyślność proroków (niech będzie z nimi pokój), zgodność uczonych, którzy dostąpili oczyszczenia, i zgoda świętych ukształtowały największą zgodność, bardziej olśniewającą niż światło dnia, które ukazuje istnienie słońca.

W krótkiej wzmiance o korzyści, jaką nasz wędrowiec wyciągnął z pobytu w gospodzie sufich,w Stopniu Dziesiątym Stacji Pierwszejpowiedzieliśmy:

لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ اِجْمَاعُ الْاَوْلِيَٓاءِ بِكَشْفِيَّاتِهِمْ وَكَرَامَاتِهِمُ الظَّاهِرَةِ الْمُحَقَّقَةِ الْمُصَدَّقَةِ

Teraz nasz podróżnik poprzez świat, świadom najważniejszej i najwspanialszej ze wszystkich ludzkich doskonałości, która zaiste jest prawdziwym źródłem i początkiem wszystkich doskonałości, jest umiłowaniem Boga biorącym początek z wiary w Niego i poznania Go, ze wszystkich swych zewnętrznych i wewnętrznych sił pragnął nadal umacniać swoją wiarę i rozwijać swoją wiedzę. Uniósł zatem głowę i spojrzał na niebiosa, mówiąc sam do siebie:

"Najcenniejszą rzeczą we wszechświecie jest życie, a wszystkie rzeczy zostały uczynione podporządkowanymi życiu. Najcenniejszymi spośród wszystkich istot są istoty żywe, a najcenniejszymi z istot ożywionych są istoty świadome. W każdym stuleciu i każdego roku świat jest opróżniany i zapełnia się na nowo, aby pomnożyć ową cenną substancję. Zatem bez żadnych wątpliwości wynika z tego, że wspaniałe i zdobne niebiosa muszą posiadać odpowiednie dla nich ludy i odpowiednich mieszkańców, żyjących, posiadających duszę i świadomych, ponieważ wydarzenia odnoszące się do oglądania aniołów i rozmawiania z nimi - takie jak ukazywanie się anioła Gabriela (niech będzie z nim pokój) w obecności Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i na oczach jego towarzyszy - były przekazywane i relacjonowane od najdawniejszych czasów. Ach, gdybym mógł porozmawiać z mieszkańcami niebios i do-wiedzieć się, co myślą w tym temacie! Ich słowa dotyczące Stwórcy wszechświata mają największe znaczenie".

Kiedy tak pomyślał, nagle usłyszał niebiański głos:

"Jeśli pragniesz spotkać się z nami i wysłuchać naszej lekcji, wiedz, że przede wszystkim wierzymy w te kwestie wiary, które przynieśliśmy prorokom kierowanym przez Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który z kolei przyniósł Koran, ową Księgę cudownej wystawy. Wszyscy spośród nas o czystych duszach, którzy ukazali się ludziom, jednogłośnie i bez żadnego wyjątku zaświadczają konieczność istnienia, jedność i święte atrybuty Stwórcy owego wszechświata, zgodnie głosząc swoje świadectwo. Pokrewieństwo i wzajemna zgodność owych obwieszczeń są dla ciebie przewodnikiem jasnym jak słońce".

Po tych słowach zalśniło światło wiary wędrowca, które sięgnęło od ziemi do niebios.

W krótkiej wzmiance o owej lekcji, jaką podróżnik odebrał od aniołów,w Stopniu Jedenastym Stacji Pierwszejpowiedzieliśmy:

لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ اِتِّفَاقُ الْمَلٰئِكَةِ الْمُتَمَثِّل۪ينَ لِاَنْظَارِ النَّاسِ وَ الْمُتَكَلِّم۪ينَ مَعَ خَوَاصِّ الْبَشَرِ بِاِخْبَارَاتِهِمُ الْمُتَطَابِقَةِ الْمُتَوَافِقَةِ

Wówczas ów gorliwy i dociekliwy podróżnik, pouczony przez języki rozmaitych królestw w materialnych i cielesnych aspektach świata przejawów, poprzez wypowiedzi sposobów istnienia owych królestw, zapragnął odbyć podróż przez świat tego, co niewidzialne, i przez królestwo pośrednie, aby zbadać je i dojść do prawdy. Wówczas otworzyła się przed nim brama prawych i świetlistych umysłów, rozsądnych i oświeconych serc, które są niby nasiona człowieka, będącego owocem wszechświata, a mimo ich niewielkiego rozmiaru są w stanie rozszerzyć się tak, by dosłownie objąć cały kosmos.

Wędrowiec spojrzał i ujrzał, żeludzkie serca i umysły są przesmykami,łączącymi królestwo tego, co niewidzialne, z królestwem przejawów; ujrzał, że w tych miejscach owe dwa królestwa spotykają się i przeplatają na tyle, by wpłynąć na człowieka. Zwracając się do swego umysłu i serca, powiedział:

"Chodźcie! Droga wiodąca do prawdy od tych waszych odpowiedników jest krótsza. Powinniśmy z tego skorzystać poprzez badanie cech, istot i barw dotyczących wiary, jakie znajdziemy w owych miejscach, nie zaś poprzez wysłuchiwanie lekcji wygłaszanych językiem usposobienia, jak w poprzednich przypadkach".

Rozpoczynając swoje badania ujrzał, że wiara i silne przekonanie o Bożej jedności, jakie stało się udziałem wszystkich oświeconych umysłów mimo ich różnych zdolności oraz różnych, a nawet wzajemnie sprzecznych metod i poglądów, były jedne i te same, podobnie jak ich niezłomne ufność, pewność i przekonanie. Musiały zatem polegać na jednej i niezmiennej prawdzie, a ich korzenie były do tego stopnia zanurzone w głębokiej prawdzie, że nie mogłyby zostać wyrwane. Ich jednomyślność w kwestiach wiary, konieczności istnienia Boga i Jego jedności, była niezniszczalnym i świetlistym łańcuchem i wypełnionym jasnym światłem oknem, otwierającym się na świat prawdy.

Wędrowiec ujrzał również, że jednomyślne, pewne i wzniosłe objawienia i świadectwa filarów wiary, jakimi radowały się owe rozsądne i świetliste umysły, których metody były różne, a poglądy rozbieżne, odpowiadały

sobie we wzajemnej zgodności w kwestiach Bożej jedności. Każde z owych świetlistych serc, zwracających się ku prawdzie, dołączających do niej i ukazujących ją, było małym tronem wiedzy Wszechwładnego, zwierciadłem ukazującym wieczność Boga, Który jest ponad wszelką potrzebę; były niczym wielce liczne okna otwierające się na Tego, Który jest słońcem prawdy, a wszystkie razem wzięte były niby największe okno. Ich zgodność i jednomyślność dotyczące istnienia i jedności Boga były niezawodnym i najdoskonalszym przewodnikiem, najbardziej wzniosłym nauczycielem i mentorem, jako że nie jest w żaden sposób możliwe ani nawet wyobrażalne, by przypuszczenie inne niż prawda, nieprawdziwa myśl lub fałszywy atrybut były w stanie tak konsekwentnie, bezsprzecznie i w tym samym czasie zwieść tak wiele bystrych oczu lub sprawić, by wszystkie uległy złudzeniu. Nawet szaleni sofiści, którzy zaprzeczają istnieniu kosmosu, nie zgodziliby się z zepsutym i łajdackim umysłem utrzymującym, że taka rzecz jest możliwa. To wszystko zrozumiał nasz podróżnik, który wraz ze swym sercem i umysłem powiedział:"Uwierzyłem w Boga Jedynego".

Czyniąc krótką wzmiankę o korzyściach, jakie stały się udziałem naszego podróżnika dzięki prawym umysłom, świetlistym sercom i wiedzy w temacie wiary,w Stopniach Dwunastym i Trzynastym Stacji Pierwszejpowiedzieliśmy:

لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ اِجْمَاعُ الْعُقُولِ الْمُسْتَق۪يمَةِ الْمُنَوَّرَةِ بِاِعْتِقَادَاتِهَا الْمُتَوَافِقَةِ وَ بِقَنَاعَاتِهَا وَ يَق۪ينَاتِهَا الْمُتَطَابِقَةِ مَعَ تَخَالُفِ الْاِسْتِعْدَادَاتِ وَ الْمَذَاهِبِ وَ كَذَا دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ اِتِّفَاقُ الْقُلُوبِ السَّل۪يمَةِ النُّورَانِيَّةِ بِكَشْفِيَّاتِهَا الْمُتَطَابِقَةِ وَ بِمُشَاهَدَاتِهَا الْمُتَوَافِقَةِ مَعَ تَبَايُنِ الْمَسَالِكِ وَ الْمَشَارِبِ

Następnie podróżnik uważnie spojrzałna świat tego, co niewidzialne,a w dociekliwej podróży swego umysłu i serca zapukał do drzwi owego świata, myśląc: "Co też ów świat ma do powiedzenia?" Wówczas przyszło mu na myśl: "To jasne i zrozumiałe, że za zasłoną tego, co niewidzialne, istnieje Ten, Który pragnie stać się Poznanym poprzez wszystkie liczne, pięknie przyozdobione i pełne kunsztu dzieła w cielesnym świecie przejawów, Który pragnie stać się Umiłowanym poprzez owe nieskończenie

słodkie i pięknie przyozdobione dary, Który pragnie uczynić znanymi Swe ukryte doskonałości poprzez owe niezliczone, cudowne i umiejętnie stworzone dzieła kunsztu, a Który dokona tego raczej nie przez słowa, lecz przez czyn, i umożliwi poznanie Go poprzez przemawianie językiem usposobienia. Skoro tak, to z pewnością będzie On przemawiał, uczyni Siebie Poznanym i Umiłowanym poprzez słowa, jak czyni to poprzez działanie i stan. Wobec tego musimy poznać Go poprzez Jego przejawy odnoszące się do świata tego, co niewidzialne".

Po tych słowach wędrowiec wkroczył do owego świata i okiem swego umysłu ujrzał, co następuje:

Prawda objawieńza każdym razem i poprzez najbardziej potężny przejaw przeważa nad wszystkimi częściami świata tego, co niewidzialne. Wraz z prawdą objawienia przychodzi inspiracja pochodząca od Tego, Który jest Wszechwiedzący i zna to, co niewidzialne, przychodzi świadectwo Jego istnienia w jedności daleko silniejsze od świadectwa wszechświata i istot stworzonych. Nie pozostawia On Samego Siebie, Swego istnienia i Swej jedności wyłącznie świadectwu Jego stworzeń, lecz raczej przemawia On słowami przedwiecznej mowy zgodnej z Jego istnieniem. Mowa Tego, Który jest Wszechobecny, Który widzi każdą rzecz w Swej mocy i wiedzy, również jest nieskończona, a jak znaczenie Jego mowy czyni Go Poznanym, tak Jego przemawianie umożliwia poznanie zarówno Jego, jak i Jego atrybutów.

Podróżnik poznał, że prawda, rzeczywistość i istnienie objawienia zostały uczynione jasnymi w stopniu równym oczywistości przez zgodność stu tysięcy proroków (niech będzie z nimi pokój), przez zgodność ich obwieszczeń dotyczących Bożego objawienia, przez świadectwa i cuda zawarte w Świętych Księgach i na ich niebiańskich stronicach, które są przewodnikami i wzorami dla przytłaczającej większości ludzkości - a ludzkość potwierdza je i zgadza się z nimi - oraz są widocznymi owocami objawienia. Ponadto pojął on, że prawda objawienia głosi pięć uświęconych prawd.

Prawda Pierwsza:Przemawianie w sposób stosowny dla ludzkich umysłów i zdolności pojmowania jest pewnego rodzaju zstąpieniem Boga do ludzkich umysłów. Wszechwładza Boga wymaga tego, by obdarował On wszystkie Jego świadome stworzenia darem mowy, by rozumiał ich mowę, a wreszcie, by miał w niej Swój udział poprzez Swoje słowa.

Prawda Druga:Ten, Który - aby uczynić Siebie Samego Poznanym - wypełnił kosmos Swymi cudownymi stworzeniami i obdarował owe stworzenia językami, wypowiadającymi Jego doskonałość, z całą pewnością uczyni Siebie Poznanym również przez własne słowa.

Prawda Trzecia:Funkcją wynikającą z tego, że On jest Stwórcą każdej rzeczy, jest odpowiadanie poprzez słowa na suplikacje i składane Mu podziękowania, jakie wypowiadają najbardziej wybrane, najbardziej potrzebujące, najbardziej delikatne i najbardziej żarliwe spośród Jego istot - prawdziwi ludzie.

Prawda Czwarta:Atrybut mowy - zasadniczy, towarzyszący wiedzy i życiu oraz będący ich świetlistym przejawem - z pewnością będzie należał we wszechstronnym i wiecznym kształcie do Tego, Który obejmuje Swą wiedzą każdą rzecz i Którego życie jest wieczne.

Prawda Piąta:Konsekwencją boskości jest fakt, że Ten, Który obdarował ludzi bezsilnością i pragnieniem, ubóstwem i potrzebą, obawą o przyszłość, miłością i czcią, powinien oznajmić poprzez mowę Swoje istnienie najbardziej przez Niego umiłowanym i najbardziej Mu miłym, najbardziej zatroskanym i potrzebującym spośród Jego stworzeń, które najbardziej pragną odnalezienia ich Pana i Władcy.

Świadectwa istnienia w jedności Tego, Którego istnienie jest konieczne, jakie jednomyślnie składają powszechne i niebiańskie objawienia zawierające prawdy zstępowania Boga do ludzkich umysłów, obwieszczenia Wszechwładnego o Sobie Samym, litościwej odpowiedzi, rozmowy z Bogiem i wiecznej komunikacji z Nim Samym, stanowią dowód potężniejszy od świadectwa istnienia słońca, jakiego dostarczają promienie słonecznego światła.

Nasz podróżnik zrozumiał to, a następnie spojrzał w kierunku inspiracji i ujrzał, że wiarygodna inspiracja zaiste pod pewnymi względami przypomina objawienie i jest rodzajem mowy Wszechwładnego. Istnieją jednak dwie różnice między nimi.

Różnica Pierwsza:Objawienie, które jest znacznie wyższe od inspiracji, zazwyczaj przychodzi za pośrednictwem aniołów, podczas gdy inspiracja zazwyczaj przychodzi bezpośrednio.

Również do króla należą dwa rodzaje mowy i rozkazu, i takrodzaj pierwszypolega na tym, że król wysyła do gubernatora swego zastępcę, wyposażonego w cały przepych monarchy i w całą wspaniałość jego panowania. Niekiedy, aby ukazać ową wspaniałość panowania i doniosłość królewskiego rozkazu, władca może spotkać się z pośrednikiem, a następnie zostanie wydane królewskie zarządzenie.

Rodzaj drugito prywatna rozmowa, jaką król odbywa osobiście, nie poprzez swój tytuł monarchy ani nie w imię królowania, a dotyczy ona kwestii prywatnych i pewnych drobnych spraw. Król może w tym celu

wezwać swego zaufanego sługę spośród jego zwykłych poddanych lub też porozmawiać z gubernatorem przez prywatny telefon.

W ten sam sposób Przedwieczny Władca może albo przemówić - w imieniu Pana (ar. Ar-Rabb) wszystkich światów i poprzez Swój tytuł Stwórcy wszechświata - poprzez objawienie lub ogólną inspirację, która spełnia funkcję objawienia, albo też może przemówić w inny sposób, prywatnie, jako Pan (ar. Ar-Rabb) i Stwórca wszystkich istot żywych, zza zasłony, w sposób stosowny dla tego, kto jest adresatem Jego słów.

Różnica Druga: Objawienie jest pozbawione jakiegokolwiek cienia, czyste i zarezerwowane dla wybranych. Inspiracja, przeciwnie, posiada cień, przeplatające się z nią barwy, i ma charakter ogólny. Istnieje wiele różnych rodzajów inspiracji, takich jak inspiracja aniołów, inspiracja ludzi czy inspiracja zwierząt; inspiracja kształtuje zatem pole służące pomnożeniu słów Boga, których jest tyle, ile jest kropli wody w oceanie.

Nasz podróżnik pojął, że ta kwestia zaiste jest rodzajem komentarza do wersetu:

لَوْ كَانَ الْبَحْرُ مِدَادًا لِكَلِمَاتِ رَبّ۪ى لَنَفِدَ الْبَحْرُ قَبْلَ اَنْ تَنْفَدَ كَلِمَاتُ رَبّ۪ى

[30]

Następnie spojrzał na naturę, mądrość i świadectwo inspiracji - i ujrzał, że natura, mądrość i rezultat inspiracji składają się z czterech świateł.

Światło Pierwsze:Rezultatem umiłowania przez Boga i Bożego miłosierdzia jest fakt, że uczynił on Siebie Umiłowanym poprzez słowo, obecność i rozmowę, w ten sam sposób, w jaki poprzez Swe czyny uczynił Siebie Umiłowanym przez Jego stworzenia.

Światło Drugie:Litość Boga wymaga tego, by odpowiadał On Swoim sługom zza zasłony poprzez słowa, tak jak odpowiada On na modlitwy Swych sług poprzez Jego czyny.

Światło Trzecie:Nieodłączną cechą wszechwładzy Boga jest fakt, że jak w potrzebie odpowiada On na wołania o pomoc, suplikacje i błagania tych spośród Jego stworzeń, które dotknęły bolesne nieszczęścia i trudności, tak spieszy On im z pomocą poprzez słowa inspiracji, które są pewnego rodzaju mową.

Światło Czwarte:Bóg uczynił Jego istnienie, obecność i ochronę zaiste dostrzegalnymi dla Jego najsłabszych i najbiedniejszych, najbardziej ubogich i potrzebujących świadomych stworzeń, które wielce potrzebują

odnalezienia ich Pana, Obrońcy, Opiekuna i Rozporządzającego każdą sprawą. Konieczną i zasadniczą konsekwencją Bożej troskliwości i litości Wszechwładnego jest to, że powinien On również oznajmiać Swoją obecność i Swoje istnienie poprzez mowę, zza zasłony wiarygodnej inspiracji - która jest rodzajem przemawiania Wszechwładnego - poszczególnym stworzeniom, w sposób właściwy dla nich i dla ich zdolności, poprzez telefon ich serc.

Następnie nasz wędrowiec spojrzał na świadectwo inspiracji i ujrzał, że gdyby na przykład słońce posiadało świadomość i życie, gdyby siedem barw słonecznego światła było atrybutami słońca, to pod pewnym względem promienie słońca i jego przejawy zawarte w słonecznym świetle przybrałyby kształt mowy, a w takiej sytuacji zarówno podobieństwa, jak i odbicia słońca byłyby obecne we wszystkich obiektach przezroczystych, zaś słońce rozmawiałoby ze wszystkimi zwierciadłami i lśniącymi przedmiotami, okruchami szkła, pęcherzykami piany i kroplami wody, zaiste ze wszystkimi przejrzystymi cząsteczkami, stosownie do właściwości każdej z nich; odpowiadałoby na potrzeby każdej z owych rzeczy, zaś one wszystkie zaświadczałyby istnienie słońca, a żadne zadanie nie byłoby przeszkodą dla jakiegokolwiek innego zadania i żadna rozmowa nie przeszkadzałaby w jakiejkolwiek innej rozmowie. To jest oczywiste.

W ten sam sposób mowa Chwalebnego Władcy wieczności i przedwieczności, Najpiękniejszego i Wzniosłego ponad każdą rzecz Stwórcy wszystkich istot, Którego można opisać jako Tego, Który jest Przedwiecznym słońcem, ukazuje się każdej rzeczy w sposób ogólny i wszechstronny, w sposób właściwy dla właściwości każdej z nich, jak jest to również z Jego wiedzą i mocą. Żadna prośba nie ingeruje w sprawy innych próśb, żadne zadanie nie uniemożliwia wypełnienia innego, a żadne przesłanie nie miesza się z innym przesłaniem. To wszystko nasz wędrowiec pojął jako oczywiste, wiedząc, że każdy z owych przejawów, każda z wypowiedzi i inspiracji, wszystkie razem i każde z osobna, zaświadczyły i dały jednogłośne świadectwo obecności, konieczności istnienia i jedności Jedynego, Przedwiecznego słońca, z "wiedzą równą pewności" bliską "wizji równej pewności".

W zwięzłej wzmiance dotyczącej lekcji w temacie wiedzy o Bogu, jaką nasz dociekliwy podróżnik otrzymał od świata tego, co niewidzialne,w Stopniach Czternastym i Piętnastym Stacji Pierwszejpowiedzieliśmy:

لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ اَلْوَاحِدُ الْاَحَدُ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ اِجْمَاعُ جَم۪يعِ الْوَحْيَاتِ الْحَقَّةِ الْمُتَضَمِّنَةِ لِلتَّنَزُّلَاتِ الْاِلٰهِيَّةِ وَ لِلْمُكَالَمَاتِ السُّبْحَانِيَّةِ وَ لِلتَّعَرُّفَاتِ الرَّبَّانِيَّةِ وَ لِلْمُقَابَلَاتِ الرَّحْمَانِيَّةِ عِنْدَ مُنَاجَاةِ عِبَادِهِ وَلِلْاِشْعَارَاتِ الصَّمَدَانِيَّةِ لِوُجُودِهِ لِمَخْلُوقَاتِهِ وَ كَذَا دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ اِتِّفَاقُ الْاِلْهَامَاتِ الصَّادِقَةِ الْمُتَضَمِّنَةِ لِلتَّوَدُّدَاتِ الْاِلٰهِيَّةِ وَ لِـلْاِجَابَاتِ الرَّحْمَانِيَّةِ لِدَعَوَاتِ مَخْلُوقَاتِهِ وَ لِـلْاِمْدَادَاتِ الرَّبَّانِيَّةِ لِاِسْتِغَاثَاتِ عِبَادِهِ وَ لِـلْاِحْسَاسَاتِ السُّبْحَانِيَّةِ لِوُجُودِهِ لِمَصْنُوعَاتِهِ

Następnie ów podróżnik poprzez świat zwrócił się do swego umysłu, mówiąc: "Skoro poszukuję mojego Pana i Stwórcy poprzez stworzenia wszechświata, powinienem przede wszystkim odwiedzić tego, który jest najbardziej znamienitym z owych stworzeń, najwspanialszego i najbardziej znakomitego przywódcę pośród nich - co potwierdziło nawet świadectwo jego nieprzyjaciół, najbardziej sławnego władcę, którego mowa była najbardziej wzniosła, a umysł najbardziej olśniewający, którego doskonałość i przyniesiony przez niego Koran rozświetliły czternaście wieków -Muhammada, proroka z Arabii, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie".

Aby zatem odwiedzić Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i uzyskać od niego odpowiedź na swoje poszukiwania, podróżnik w swym umyśle udał się do błogosławionej epoki Proroka i ujrzał, że dzięki niemu była ona czasem prawdziwej szczęśliwości, jako że dzięki światłu, które przyniósł, Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) przekształcił najbardziej prymitywnych i niepiśmiennych ludzi w mistrzów i nauczycieli całego świata.

Wędrowiec powiedział do swego umysłu: "Zanim zapytam tego nadzwyczajnego człowieka o naszego Stwórcę, najpierw powinienem poznać jego zalety, wiarygodność jego słów i prawdziwość jego ostrzeżeń". Rozpoczął swoje dochodzenie, a spośród wielu rozstrzygających dowodów, jakie odkrył, w tym miejscu pokrótce wskażemy na jedynie dziewięć najbardziej ogólnych.

Dowód Pierwszyto wszystkie znakomite przymioty i cechy tego nadzwyczajnego człowieka, potwierdzone nawet przez świadectwo jego

nieprzyjaciół. W jego rękach, zgodnie z wyraźnymi wersetami Koranu i przekazami, jakie cieszą się statusem tałatur[31], ukazały się setki cudów. Przykładami owych cudów są rozszczepienie księżyca - وَ انْشَقَّ الْقَمَرُ [32] - na jeden znak jego palca; rzucenie przez niego garści pyłu w oczy nieprzyjaciół, które sprawiło, że uciekli -

وَمَا رَمَيْتَ اِذْ رَمَيْتَ وَلٰكِنَّ اللّٰهَ رَمٰى

[33]

napojenie jego spragnionej armii wodą, która wypłynęła spomiędzy jego palców niczym rajskie źródło Al-Kałsar. Jako że niektóre z owych cudów, których było ponad trzysta, zostały wyłożone wraz z ich rozstrzygającymi dowodami w wybitnym i cudownym dziele, znanym jako Cuda Muhammada,a będącym Listem Dziewiętnastym, pozostawiamy omówienie tych cudów owej pracy, pozwalając naszemu wędrowcowi, aby mówił dalej:

"Człowiek, który prócz szlachetnych cech charakteru i doskonałości ukazał te świetliste cuda, z pewnością musi być najbardziej prawdomównym ze wszystkich ludzi. Nie do pomyślenia jest, by miał on zniżyć się do oszustwa, kłamstw i błędów, które są czynami niegodziwca".

Dowód Drugi:Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) trzyma w ręku zarządzenie Pana całego wszechświata, zarządzenie, które przez wszystkie stulecia zostało przyjęte i potwierdzone przez z górą trzysta milionów ludzi. Owo zarządzenie, jakim jest Potężny Koran, jest cudowne na siedem różnych sposobów. Fakt, że Koran posiada czterdzieści aspektów cudowności i jest słowem Stwórcy wszystkich istot, został szczegółowo wyłożony i poparty silnymi dowodami w Słowie Dwudziestym Piątym, zatytułowanym Cudowność Koranu,w znamienitym traktacie, który jest niczym słońce Traktatów Światła. Pozostawiamy zatem te kwestie owemu dziełu i słuchamy naszego wędrowca, kiedy mówi:

"Nigdy nie istniała żadna możliwość tego, aby ten, kto przyniósł i ogłosił owo zarządzenie, miał skłamać, ponieważ byłoby to zbezczeszczeniem owego zarządzenia i zdradzeniem Tego, Który je wydał".

Dowód Trzeci:Podobne islamowi, który przyniósł ów człowiek, święte prawo, kodeks aktów czci, wezwanie i wiara ani nie istnieją, ani nie mogłyby istnieć. Nie istnieje ani nie mogłaby istnieć również bardziej doskonała forma owego prawa, ponieważ prawo, jakie pojawiło się wraz z owym niepiśmiennym człowiekiem, nie ma godnego siebie

przeciwnika w zarządzaniu piątą częścią ludzkości od czternastu wieków w sposób sprawiedliwy i precyzyjny, poprzez wszystkie jego nakazy i zakazy. Co więcej, islam, który powstał z uczynków, wypowiedzi i stanów duchowych tego niepiśmiennego człowieka, nie ma ani nie może mieć równych sobie, jako że przez wszystkie stulecia był dla trzystu milionów ludzi przewodnikiem i ostoją, nauczycielem ich umysłów, oświecającym i oczyszczającym ich serca, przyczyną udoskonalenia i wyćwiczenia ich dusz, a także źródłem postępu i osiągnięć ich dusz.

Podobnie Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest niezrównany w sposobie, w jaki przodował w wykonywaniu wszystkich aktów czci, jakie znajdziemy w jego religii; w byciu pierwszym w pobożności i bogobojności; w jego dostrzeganiu obowiązków oddawania czci Bogu w całej pełni przy zwracaniu uwagi na ich najbardziej głębokie wymiary, nawet kiedy był zaangażowanym w nieprzerwaną walkę i działanie; w jego praktykowaniu aktów kultu, w doskonały sposób łączących początek i koniec oddawania czci Bogu i służenia Mu bez naśladowania kogokolwiek innego.

Pośród tysięcy jego suplikacji, modlitw i inwokacji Dżałszan al-Kabir (ar. Wielka tarcza)jest tą, w której opisuje on swego Pana (ar. Ar-Rabb) w stopniu poznania Go tak doskonałym, że wszyscy gnostycy i święci, którzy przyszli po nim, w swych połączonych staraniach nie byli w stanie osiągnąć podobnego poziomu poznania i trafnego opisania. Ten fakt ukazuje, że również w modlitwie Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) nie miał sobie równych. Ktokolwiek spojrzy na początek Traktatu o suplikacjach,wykładającego część znaczenia jednej z dziewięćdziesięciu dziewięciu części Dżałszan al-Kabir,ten powie, że również Wielka tarczanie ma sobie równych.

W swym głoszeniu Bożego przesłania i w swym wzywaniu ludzi do prawdy Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) ukazał taką wytrwałość, stałość i odwagę, że choć wystąpiły przeciwko niemu z największą wrogością wielkie państwa, religie, a nawet jego własny lud, klan i stryj, nie okazał on najmniejszego śladu wahania, niepokoju czy strachu. Fakt, iż z powodzeniem rzucił on wyzwanie całemu światu i uczynił islam panem świata, również udowadnia, że nie istnieje i nie może istnieć nikt podobny do niego w przekazywaniu przesłania i wzywaniu do prawdy.

W swej wierze przejawiał on tak nadzwyczajną siłę, tak wspaniałą pewność, tak cudowny zakres wiary i tak wzniosłe przeświadczenie, rozświetlające cały świat, że żadna z idei i żadne z wierzeń, jakie

zdominowały świat, żadna z filozofii mędrców czy nauk przywódców religijnych nie była w stanie - mimo całej ich wrogości i zaprzaństwa - zaszczepić w jego pewności, przeświadczeniu, zaufaniu Bogu i przekonaniu najmniejszej wątpliwości, wahania, słabości czy niepokoju. Co więcej, wszyscy świątobliwi mężowie wszystkich wieków, na czele których stoją jego towarzysze, przodujący jeśli chodzi o stopnie wiary, zanurzyli się w fontannie jego wiary i postrzegali go jako tego, który przedstawiał sobą najwyższy poziom wiary, co dowodzi, że również jego wiara była niezrównaną.

Nasz podróżnik wywnioskował zatem, i potwierdził to swoim rozumem, że kłamstwo i dwulicowość nie mogą mieć miejsca w przypadku tego, kto przyniósł tak unikalne, święte prawo, jakim jest niezrównany islam, tak cudowne poświęcenie się oddawaniu czci Bogu, tak nadzwyczajną doskonałość suplikacji i modlitw, tak powszechnie uznane wezwanie do prawdy i tak cudowną wiarę.

Dowód Czwarty:Jak zgodność proroków jest mocnym dowodem istnienia Boga i Jego jedności, tak w ten sam sposób jest zdecydowanym poświadczeniem prawdziwości posłannictwa Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), ponieważ wszystkie święte atrybuty, cuda i funkcje, które wskazują na prawdziwość posłannictwa proroków, zgodnie z zaświadczeniem historii w całej pełni dotyczą także jego osoby. Prorocy poprzez swoje słowa zapowiedzieli jego przyjście i dali o nim dobrą nowinę na kartach Tory, Ewangelii i Psalmów; ponad dwadzieścia najbardziej miarodajnych przykładów owych dobrych wiadomości, wybranych z Pism, zostało wyłożonych i udowodnionych w Liście Dziewiętnastym. Podobnie poprzez wszystkie czyny i cuda powiązane z ich posłannictwem prorocy potwierdzili misję Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), która jest najdoskonalszym ze wszystkich zadań i przodującą wśród wszystkich funkcji proroctwa, i do pewnego stopnia złożyli pod nią swoje podpisy. Jak przez zgodność wyrażoną słowami wskazali oni na Bożą jedność, tak poprzez jednomyślność swych uczynków zaświadczyli prawdomówność tego człowieka, i to również zrozumiał nasz podróżnik.

Dowód Piąty:Podobnie tysiące świętych, którzy dostąpili prawdy, doskonałości, cudownych czynów, odsłonięcia i zaświadczenia rzeczywistości, a wszystko dzięki naukom Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i dzięki podążaniu za nim, jednomyślnie zaświadczają nie tylko Bożą jedność, lecz również prawdziwość posłannictwa tego człowieka. Ponadto faktem jest, że dzięki światłu świętości zaświadczają oni niektóre z ogłoszonych przez niego prawd dotyczących świata tego,

co niewidzialne, że wierzą we wszystkie z owych prawd i potwierdzają je dzięki światłu wiary, czy to z "wiedzą równą pewności", czy to poprzez "wizję równą pewności", czy też z całkowitą pewnością. Podróżnik ujrzał, że to również ukazuje z jasnością równą jasności słońca stopień prawdomówności i prawości wielkiego człowieka, który jest ich mistrzem.

Dowód Szósty:Miliony uczonych, którzy dostąpili oczyszczenia, szczerych i skrupulatnych, a także miliony wierzących mędrców, którzy osiągnęli najwyższą stację uczoności dzięki naukom zawartym w świętych prawdach, jakie przyniósł ten człowiek (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), choć był niepiśmienny, dzięki wzniosłym naukom, jakie stworzył i wiedzy o Bogu, którą odkrył, nie tylko udowadniają i potwierdzają, jednogłośnie i z wykorzystaniem najsilniejszych dowodów, Bożą jedność, która jest fundamentem jego misji, lecz również jednogłośnie świadczą o prawdomówności owego największego nauczyciela i wspaniałego mistrza oraz o prawdziwości jego słów. Jest to dowód jasny jak światło dnia. Również Traktaty Światła wraz z setką ich części są jedynie jednym dowodem jego prawdomówności.

Dowód Siódmy:Krewni Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i jego towarzysze - którzy ze swą wnikliwością, wiedzą i osiągnięciami duchowymi są najbardziej sławnymi, szanowanymi, znamienitymi, pobożnymi i bystrymi ludźmi, zaraz po prorokach - zbadali i przestudiowali, z największą uwagą, powagą i dokładnością, wszystkie jego twierdzenia (czy to ukryte, czy jawne), myśli i warunki, w jakich działał. Doszli do jednomyślnego wniosku, wedle którego był on najbardziej prawdomównym, wzniosłym i uczciwym pośród wszystkich istot świata, a ich niezachwiane potwierdzenie i mocna wiara są dowodem podobnym światłu dnia, które zaświadcza istnienie słońca.

Dowód Ósmy:Wszechświat wskazuje na swojego Stwórcę, Zapisującego i Tego, Który go zaprojektował, Który stwarza go, organizuje i zarządza nim, a poprzez określenie i ustalenie proporcji i kształtu kosmosu rozporządza nim, jakby ten był pałacem, księgą, wystawą i widowiskiem. Wszechświat wskazuje również na fakt, że wymaga on wzniosłego herolda, prawdomównego odsłaniającego, uczonego mistrza i prawdziwego nauczyciela, który pozna i uczyni poznanym Boży zamysł zawarty w stworzeniu wszechświata, który przekaże wiedzę dotyczącą mądrości Wszechwładnego zawartej w jego zmianach i przemianach, który przekaże naukę o rezultatach zgodnego z obowiązkiem ruchu wszechświata, ogłosi jego zasadniczą wartość i doskonałość wszystkich istot, jakie się w nim znajdują, i wyrazi znaczenia owej wielkiej księgi. Tak, wszechświat wskazuje na to, że taki ktoś z pewnością istnieje. Podróżnik

zrozumiał zatem, że wszechświat zaświadcza prawdomówność tego człowieka, który wypełnił wszystkie owe funkcje lepiej niż ktokolwiek inny, a także fakt, że jest on najbardziej wzniosłym i lojalnym urzędnikiem Stwórcy wszechświata.

Dowód Dziewiąty:Za zasłoną istnieje Ten, Który pragnie ukazać poprzez owe przemyślne i mądre dzieła doskonałość Swego talentu i kunsztu; Który pragnie uczynić Siebie Poznanym i Umiłowanym poprzez niezliczone upiększone i zdobne stworzenia; Który pragnie wzbudzić wychwalania i podziękowania poprzez nieprzeliczone przyjemne i wartościowe dary, jakie zsyła; Który poprzez Swą troskliwość, ochronę i zaopatrywanie życia, poprzez Swe dostarczanie daru pożywienia w sposób, jaki zaspokoiłby najbardziej delikatne smaki i apetyty, pragnie sprawić, by ludzie w obliczu Jego wszechwładzy oddawali Mu cześć z wdzięcznością i uznaniem; Który pragnie przejawić Swą boskość poprzez zmianę pór roku, poprzez naprzemienność dnia i nocy, poprzez wszystkie Swoje wspaniałe i majestatyczne dzieła, wszystkie Swoje wzbudzające strach i mądre działania i akty stworzenia, a skutkiem tego sprawić, że człowiek uwierzy w Jego boskość w całkowitym podporządkowaniu się, pokorze i posłuszeństwie; Który pragnie ukazać Swą sprawiedliwość i prawdomówność, poprzez które przez wszystkie wieki chroni on cnotę i cnotliwych, zaś niszczy zło i złych, unicestwiając ciosami z niebios tyrana i kłamcę. U boku Tego, Który jest Niewidzialny, z pewnością będzie stał ten, kto jest najbardziej umiłowanym pośród Jego stworzeń i najbardziej oddanym Jego sługą; kto - służąc celom, o jakich wspomnieliśmy wcześniej - odkrył i rozwikłał talizman i zagadkę stworzenia wszechświata; kto zawsze działał w Imię Stwórcy; kto u Niego poszukiwał pomocy i sukcesu, i od Niego je otrzymał - Muhammad Kurajszyta, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie!

Później podróżnik powiedział, zwracając się do własnego umysłu:

"Skoro owe dziewięć prawd zaświadcza prawdomówność tego człowieka, musi on być źródłem chwały całego rodzaju ludzkiego i źródłem honoru świata. Gdybyśmy zatem nazwali go dumą świata i chlubą synów Adama, byłoby to właściwe. Fakt, że zarządzenie Litościwego, które ów człowiek trzyma w ręku, a którym jest Koran, owa Księga cudownej wystawy, we wspaniały sposób podbiło połowę świata, by nad nią zapanować, wraz ze wszystkimi doskonałościami i wzniosłymi cnotami tego człowieka ukazuje, że jest on najważniejszą osobistością świata, a najważniejszym słowem w temacie naszego Stwórcy jest to, które on wypowiada".

Teraz spójrz! Podstawą wezwania owego nadzwyczajnego człowieka i celem całego jego życia, opierającego się na sile, jaką czerpał z setek bezsprzecznych i oczywistych cudów, a także z tysięcy wzniosłych i fundamentalnych prawd zawartych w jego religii - było udowodnienie i zaświadczenie istnienia Tego, Którego istnienie jest konieczne, Jego jedności, atrybutów i Najpiękniejszych Imion, potwierdzenie, oznajmienie i obwieszczenie Jego istnienia. Ten, którego nazywamy umiłowanym przez Boga, jest zatem jak słońce wszechświata, jak najbardziej olśniewający dowód istnienia naszego Stwórcy. Istnieją trzy rodzaje wspaniałej i nieomylnej zgody, a każda z nich potwierdza i przypieczętowuje przyniesione przez tego człowieka świadectwo, składając pod nim swój podpis.

Rodzaj Pierwszyto jednomyślne potwierdzenie dokonane na całym świecie przez świetliste i znamienite zgromadzenie, znane na całym świecie jako rodzina Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), do którego należą tysiące ludzi, którzy byli biegunami duchowości, i świętych o przenikliwym spojrzeniu, będących w stanie dostrzec to, co niewidzialne, jak Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad), który powiedział: "Gdyby uniosła się zasłona (skrywająca to, co niewidzialne), moja pewność wiary nie stałaby się większa", czy 'Abd Al-Qadir al-Gajlani, Ghałs al-A'zam (niech jego tajemnica będzie uświęcona), który pozostając na ziemi, ujrzał Wielki Tron i wspaniałą postać anioła Israfila.

Rodzaj Drugito potwierdzenie dokonane z silną wiarą, która sprawia, że ludzie są w stanie poświęcić życie i dobytek, przodków i klan, przez sławne zgromadzenie znane jako towarzysze Proroka, którzy znajdowali się wśród ludzi prymitywnych i w środowisku niepiśmiennym, nie mieli żadnych Pism Objawionych i byli zagubieni w ciemności okresu między prorokami, a w bardzo krótkim czasie stali się mistrzami, przewodnikami i sprawiedliwymi władcami najbardziej cywilizowanych i najbardziej rozwiniętych politycznie i społecznie ludów i krajów, i władali światem od wschodu do zachodu, a ich rządy cieszyły się powszechnym uznaniem.

Rodzaj Trzecito potwierdzenie dostarczone przez jednomyślną i niezachwianą wiedzę wzniosłej grupy skrupulatnych i wnikliwych uczonych, których tysiące pojawiały się w każdej epoce, którzy dokonali cudownego postępu w każdej nauce, a działali na różnych polach.

Zatem świadectwo Bożej jedności przyniesione przez owego człowieka nie jest poszczególne i jednostkowe, lecz ogólne, powszechne i niezachwiane. Gdyby nawet wszystkie istniejące demony zjednoczyły się, nie mogłyby rzucić mu wyzwania - taki był wniosek, do jakiego doszedł nasz wędrowiec.

W odniesieniu do lekcji, jaką ów podróżnik przez świat i wędrowiec przez życie odebrał w Szkole Światła, kiedy w swym umyśle odwiedził błogosławioną epokę Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie),w zakończeniu Stopnia Szesnastego Stacji Pierwszejpowiedzieliśmy:

لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ اَلْوَاحِدُ الْاَحَدُ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ فَخْرُ الْعَالَمِ وَ شَرَفُ نَوْعِ بَن۪ى اٰدَمَ بِعَظَمَةِ سَلْطَنَةِ قُرْاٰنِهِ وَ حَشْمَةِ وُسْعَةِ د۪ينِهِ وَ كَثْرَةِ كَمَالَاتِهِ وَ عُلْوِيَّةِ اَخْلَاقِهِ حَتّٰى بِتَصْد۪يقِ اَعْدَائِهِ وَ كَذَا شَهِدَ وَ بَرْهَنَ بِقُوَّةِ مِاٰتِ مُعْجِزَاتِهِ الظَّاهِرَةِ الْبَاهِرَةِ الْمُصَدِّقَةِ الْمُصَدَّقَةِ وَ بِقُوَّةِ اٰلَافِ حَقَائِقِ د۪ينِهِ السَّاطِعَةِ الْقَاطِعَةِ بِاِجْمَاعِ اٰلِهِ ذَوِى الْاَنْوَارِ وَ بِاِتِّفَاقِ اَصْحَابِهِ ذَوِى الْاَبْصَارِ وَ بِتَوَافُقِ مُحَقِّق۪ى اُمَّتِهِ ذَوِى الْبَرَاه۪ينِ وَ الْبَصَائِرِ النَّوَّارَةِ

Niestrudzony i nienasycony wędrowiec, który dowiedział się, że celem życia na tym świecie i jego esencją jest wiara, zwrócił się do własnego serca i powiedział:

"Zbadajmy księgę znaną jakoKoran, Księga cudownej wystawy,o której mówi się, że jest słowem wypowiedzianym przez Tego, Którego poszukujemy, że jest najbardziej sławną, najbardziej olśniewającą i najmądrzejszą księgą na świecie, która w każdej epoce wzywa każdego, kto ją odrzuca, do tego, aby się jej podporządkował. Zobaczmy, co ona mówi, jednak najpierw musimy ustalić, czy pochodzi ona od naszego Stwórcy".

Po tych słowach podróżnik rozpoczął poszukiwania. Jako że żył w obecnych czasach, najpierw spojrzał na Traktaty Światła, będące blaskami cudowności Koranu; ujrzał, że sto trzydzieści części Traktatów zawiera kwestie zaczerpnięte z owej Księgi roztropności albo też dobrze uzasadnione wyjaśnienia tego, co się w niej znajduje. Pomimo tego, że w tej epoce uporu i ateizmu Traktaty Światła dzielnie walczą, aby rozprzestrzeniać prawdy Koranu na wszystkie strony, nikt nie jest w stanie ich pokonać, co dowodzi tego, że ich mistrzem, źródłem, autorytetem i słońcem jest Koran, będący niebiańską, nie zaś ludzką mową. Spośród setek cudów różnych części Traktatów Światła jeden dowód, zawarty w Słowie Dwudziestym Piątym i w zakończeniu Listu Dziewiętnastego, dowodzi czterdziestu aspektów cudowności Koranu w taki sposób, że

ktokolwiek go ujrzy, będąc dalekim od wyrażania krytyki czy sprzeciwu, ten podziwia jego argumenty i wypowiada słowa uznania oraz pochwały. Podróżnik pozostawił zatem Traktatom Światła udowodnienie tego, że Koran jest cudownym i prawdziwym słowem Boga, zwracając się jedynie ku zwięzłemu wskazaniu kilku punktów, ukazujących jego wielkość.

Punkt Pierwszy:Jak Koran ze wszystkimi swymi cudami i prawdami, wskazującymi na jego wiarygodność, jest cudem Muhammada, tak Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) ze wszystkimi cudami i dowodami proroctwa, z całą doskonałością wiedzy, jest cudem Koranu i rozstrzygającym dowodem tego, że Koran jest słowem Boga.

Punkt Drugi:Koran spowodował na tym świecie - w prawdziwie świetlistym, pięknym i prawdziwym stylu - przemiany w umysłach, sercach, duszach i umysłach ludzi, w życiu społecznym, w życiu jednostki i w życiu politycznym, i spowodował, że owe przemiany stały się nieśmiertelnymi, w tak piękny sposób, że w każdej chwili czternastu stuleci sześć tysięcy sześćset sześćdziesiąt sześć jego wersetów było recytowanych przez języki z górą trzystu milionów ludzi, zaś Koran szkolił ich, oczyszczając ich dusze i serca. Dla dusz był środkiem rozwoju; dla umysłów orientacją i światłem; dla życia - życiem samym w sobie oraz szczęśliwością. Taka Księga z pewnością jest niezrównana, jest cudem i fenomenem.

Punkt Trzeci:Koran, od epoki, w której został objawiony, aż do teraźniejszości, ukazywał elokwencję, która sprawiła, że wartość siedmiu poematów znanych jako "siedem zawieszonych", które wyhaftowano złotem i zawieszono na ścianach Ka'by, spadła do takiego poziomu, że córka Labida, zdejmując z Ka'by poemat swego ojca, powiedziała: "W porównaniu z wersetami Koranu nie ma on już żadnej wartości".

Pewien poeta spośród Beduinów, słysząc recytację wersetu:

فَاصْدَعْ بِمَا تُؤْمَرُ

[34]

natychmiast pokłonił się do ziemi. Zapytano go: "Czy zostałeś muzułmaninem?", a on odparł: "Nie, lecz pokłoniłem się przed elokwencją tego wersetu".

Tysiące uczonych i literatów, w rodzaju geniuszów retoryki takich, jak 'Abd Al-Qadir al-Dżurdżani, As-Sakkaki czy Az-Zamachszari, jednogłośnie zdecydowały, że elokwencja Koranu przekracza granice możliwości człowieka i jest dla niego nieosiągalna.

Koran od czasu jego objawienia zapraszał również na pole walki wszystkich butnych i egoistycznych literatów i retoryków, mówiąc do nich

w sposób obliczony na złamanie ich arogancji: "Dalejże, stwórzcie choć jedną surę podobną do tego albo też zaakceptujcie zatracenie i poniżenie na tym świecie i w życiu ostatecznym". Pomimo tego wyzwania uparci retorycy tamtych czasów porzucili krótką drogę stworzenia jednej sury podobnej Koranowi, a zamiast niej wybrali długą drogę narażenia na niebezpieczeństwo siebie samych i swego dobytku. Ten fakt udowadnia, że owa krótka droga nie mogła zostać obraną.

W obiegu znajdują się miliony książek w języku arabskim; niektóre z nich są napisane przez przyjaciół Koranu, aby przypominały go i naśladowały, a niektóre przez jego wrogów, by rzucić mu wyzwanie i poddać go krytyce, jednak żadna z nich wszystkich nie jest w stanie osiągnąć poziomu Koranu. Gdyby posłuchał ich prosty człowiek, z pewnością powiedziałby: "Koran nie przypomina owych innych ksiąg ani też nie należy do tej samej kategorii, co one. Musi zatem albo przewyższać je, albo też być niższym od nich". Nikt na świecie - ani niewierny, ani głupiec - nie jest w stanie powiedzieć, że Koran jest niższy od owych ksiąg, ponieważ przewyższa je wszystkie stopniem swej elokwencji.

Kiedyś pewien człowiek, czytając werset:

سَبَّحَ لِلّٰهِ مَا فِى السَّمٰوَاتِ وَالْاَرْضِ

[35]

powiedział: "Nie widzę w tym wersecie żadnej cudownej elokwencji". Powiedziano mu: "Cofnij się jak podróżnik do epoki Koranu i posłuchaj, jak wtedy był recytowany ów werset". Wyobrażając sobie, że znajduje się tam przed objawieniem Koranu, ów człowiek ujrzał, że wszystkie istoty świata żyły na niestabilnym, przemijającym świecie, w pustej i bezgranicznej przestrzeni, w zamieszaniu i pozbawionej życia ciemności, nie mając ani świadomości, ani żadnego celu. Nagle usłyszał ów werset, głoszony językiem Koranu, zaś werset uniósł zasłonę okrywającą wszechświat i roz-świetlił oblicze Ziemi. Ta przedwieczna mowa i to wieczne zarządzenie dały naukę wszystkim świadomym istotom, ustawionym w szeregi następujących po sobie stuleci, a uczyniły to w taki sposób, że wszechświat stał się podobnym ogromnemu meczetowi. Wszystkie stworzenia, z nie-biosami i ziemią na czele, zajęły się wspominaniem Boga i głoszeniem Jego chwały, z radością i zadowoleniem wypełniając tę funkcję.

To wszystko dostrzegł nasz podróżnik, a smakując poziom elokwencji Koranu i porównując poprzez analogię inne wersety z omawianym wersetem, pojął jeden z wielu tysięcy mądrych powodów, dla których połowa świata i piąta część ludzkości zostały podbite przez elokwentny

szept Koranu, aby jego szanowane i wspaniałe królestwo trwało nieprzerwanie przez czternaście stuleci.

Punkt Czwarty:Koran ukazał słodycz tak prawdziwą, że choć powtarzanie nawet najsłodszej rzeczy wywołuje niesmak, to fakt, że powtarzanie Koranu jest dalekim od wywoływania niesmaku i znużenia u ludzi zdrowego serca i czystego smaku, lecz przeciwnie, jeszcze zwiększa jego słodycz, był akceptowanym przez każdego od najdawniejszych czasów, a nawet stał się przysłowiowym.

Co więcej, Koran ukazuje taką świeżość, młodość i oryginalność, że nawet żyjąc od czternastu stuleci i przechodząc przez wiele rąk zachowuje ową świeżość, jakby dopiero co został objawiony. Każde stulecie widzi, że Koran cieszy się nową młodością, jakby zwracał się w szczególności do tego właśnie stulecia. Co więcej, uczeni wszystkich gałęzi nauk, nawet jeśli stale mają Koran przy sobie, aby czerpać z niego korzyści, i stale podążają za jego metodą przedstawienia danej kwestii, widzą, że Koran zachowuje oryginalność swego stylu i sposobu objaśnień.

Punkt Piąty:Jednym ze skrzydeł Koranu jest przeszłość, innym przyszłość, a jak jego korzeniami i kolejnym skrzydłem są zgodne prawdy dawnych proroków, które Koran przypieczętowuje i potwierdza, zaś one również potwierdzają go językiem jednomyślności, tak również wszystkie prawdziwe ścieżki sufich i drogi świętości, których owocami są święci mężowie i uczeni, którzy dostąpili oczyszczenia i otrzymali życie od Koranu, ukazują poprzez postęp duchowy, jaki stał się udziałem owych świętych, że ich błogosławione drzewo jest żyjącym i promienistym narzędziem prawdy, zaś kto wzrasta i żyje pod ochroną drugiego z jego skrzydeł, ten zaświadcza, że Koran jest czystą prawdą, zaś w swym obejmowaniu każdej rzeczy jest niezrównanym cudem.

Punkt Szósty:Prawdomówność i wiarygodność Koranu ukazują świetlistość jego sześciu aspektów. Zaiste, filary argumentów i dowodów pod nim; blaski pieczęci cudowności ponad nim; dary szczęśliwości na tym świecie i w świecie, który dopiero nadejdzie (a jest to cel, ku któremu prowadzi Koran), przed nim; prawdy niebiańskiego objawienia, owego punktu oparcia, poza nim; zatwierdzenie i świadectwo niezliczonych prawych umysłów po jego prawej stronie; prawdziwy spokój, niekłamany powab, podporządkowanie się rozsądnych serc i czystej świadomości po jego lewej stronie - to wszystko udowadnia, że Koran jest cudowną, solidną, niezdobytą cytadelą niebios i ziemi.

Również Ten, Który rozporządza całym wszechświatem, umieścił na owych sześciu poziomach cudowności pieczęć potwierdzającą to, iż są

one czystą prawdą, nie są zaś słowem człowieka ani nie zawierają żadnego błędu. Tak, Rozporządzający, Który uczynił Swoim zwyczajem ukazywanie piękna we wszechświecie, ochronę tego, co dobre i słuszne, a eliminowanie oszustów i kłamców, umieścił Swą pieczęć na Koranie i potwierdził jego prawdziwość poprzez uczynienie go najbardziej powszechnie przyjmowanym, najwyższym, dominującym i szanowanym, a także poprzez przyznanie mu najwyższego stopnia sukcesu na tym świecie.

Również jeśli chodzi o tego, który jest źródłem islamu i interpretatorem Koranu (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), to jego wiara w Koran; szanowanie go bardziej niż kogokolwiek innego; pozostawanie w stanie podobnym do snu, kiedy Koran był mu objawiany [36], a inne słowa nie przypominały go ani nawet nie zbliżały się do niego; opisywanie przez niego za pomocą Koranu prawdziwych kosmicznych wydarzeń przeszłości i przyszłości, które znajdowały się za zasłoną tego, co niewidzialne, a wszystko bez wahania i z całkowitym zaufaniem; fakt, że nawet najbardziej bystre oko nie mogło dostrzec u niego żadnego oszustwa ani błędu; jego wiara w każde oświadczenie Koranu, które potwierdzał z całych swoich sił, a nic nie mogło nim zachwiać - to wszystko jest pieczęcią, która potwierdza, że Koran jest objawionym, prawdziwym i błogosławionym słowem jego Litościwego Stwórcy.

Ponadto piąta część ludzkości, a zaiste, nawet jej większość, będąc przyciąganą do Koranu, przywiązaną do niego poprzez religię, nastawiając ucha na jego słowa w żarliwym pragnieniu prawdy, zaś zgodnie ze świadectwem wielu wskazówek, wydarzeń i oświeceń, także dżinny, aniołowie i istoty duchowe, które gromadzą się wokół Koranu, by oddać cześć prawdzie, kiedy tylko jest on recytowany, jak ćmy gromadzą się wokół światła - oto pieczęć potwierdzająca przyjęcie Koranu przez wszystkie istoty, a także fakt, że zajmuje on najwyższą pozycję.

Ponadto wszystkie grupy ludzkości, od najgłupszych i najniższych do najmądrzejszych i najbardziej uczonych, w pełni otrzymują swój udział w naukach Koranu i całkowite zrozumienie jego najbardziej głębokich prawd, a uczeni wszystkich gałęzi wiedzy i setek nauk islamu, tacy jak wielcy interpretatorzy prawa szariatu oraz olśniewający i skrupulatni uczeni teologii i zasad religii, czerpią z Koranu wszystko, czego potrzebują, a także odpowiedzi na wszystkie pytania ich nauk, zaś to wszystko jest pieczęcią, która potwierdza fakt, że Koran jest źródłem i kopalnią prawdy.

Ponadto choć ci, którzy nie byli muzułmanami spośród wielkich postaci literatury arabskiej, jakich udziałem stały się największe osiągnięcia w tej dziedzinie, wielce potrzebowali wejścia w spór z Koranem,

to fakt, że wystrzegali się oni prób stworzenia czegoś, co byłoby podobne jednej surze wraz z jej elokwencją (a elokwencja jest jedynie jednym z siedmiu głównych aspektów cudowności Koranu), zaś sławni mówcy i olśniewający uczeni, którzy pragną zdobyć sławę, wchodząc w spór z Koranem, aż do dziś nie są w stanie sprzeciwić się choćby jednemu z aspektów jego cudowności, lecz pozostają milczący w swej bezsilności- oto pieczęć, która potwierdza fakt, że Koran jest cudem przekraczającym możliwości człowieka.

Tak, wartość, wyższość i elokwencja mowy czy słowa pisanego ukazują się poprzez poznanie tego, "od kogo to słowo pochodzi, do kogo jest skierowane i w jakim celu". Koran zatem nie może mieć równych sobie i nic nie jest w stanie go dosięgnąć, jako że Koran jest mową i przesłaniem Pana wszystkich światów i Stwórcy wszechświata, jest mową, która w żaden sposób nie wskazuje na naśladowanie ani sztuczność. Skierowany został do tego, który został posłany w imię wszystkich ludzi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), zaiste w imię wszystkich istot, do najsławniejszego i najbardziej znanego spośród rodzaju ludzkiego, którego siła wiary dała początek potężnemu islamowi, wzniosła go do odległości dwóch łuków[37] i sprawiła, że powrócił jako ten, do którego zwraca się Przedwieczny, Który jest ponad wszelką potrzebę. Koran opisuje i objaśnia kwestie dotyczące szczęśliwości na tym świecie i w świecie, który nadejdzie, rezultaty stworzenia wszechświata i zawarte w nim zamysły Wszechwładnego. Objaśnia także poziom wiary tego, do którego się zwraca, a była ona najwyższą i najbardziej rozległą wiarą, obejmującą wszystkie prawdy islamu. Obraca i ukazuje każdą stronę ogromnego wszechświata, jakby był on mapą, zegarem czy domem, naucza o nim i opisuje go w stylu właściwym rzemieślnikowi, Który wszechświat ukształtował. Tak, wytworzenie czegoś podobnego Koranowi, owej Księdze cudownej wystawy, jest niemożliwe, a poziomu jego cudowności nie można osiągnąć.

Ponadto każdy z tysięcy skrupulatnych uczonych o wysokiej inteligencji spisywał komentarze objaśniające Koran (a niektóre z nich liczą sobie trzydzieści, czterdzieści lub nawet siedemdziesiąt tomów), ukazując i udowadniając poprzez świadectwo i argumenty niezliczone przymioty, finezyjne punkty, cechy charakterystyczne, tajemnice, wzniosłe znaczenia i liczne wskazówki dotyczące wszelkiego rodzaju kwestii tego, co ukryte i niewidzialne, jakie zawiera Koran. Szczególnie tyczy się to stu trzydziestu części Traktatów Światła, z których każda udowadnia poprzez rozstrzygające argumenty jeden przymiot, jeden finezyjny punkt Koranu. Każda część Traktatów Światła - jak Cudowność Koranu;

jak Stacja Druga Słowa Dwudziestego, która wywodzi z Koranu wiele wniosków dotyczących takich cudów cywilizacji, jak kolej żelazna czy samolot; jak Promień Pierwszy, nazwany Znakami Koranu,który umożliwia poznanie wskazówek wersetów wzmiankujących o Traktatach Światła czy elektryczności; jak osiem krótkich traktatów zwanych Ośmioma Symbolami,które ukazują, jak dobrze uporządkowanymi, pełnymi znaczeń i tajemniczymi są słowa Koranu; jak krótki traktat udowadniający pięć aspektów cudowności wersetów kończących surę Al-Fath przez wzgląd na to, iż dają one wieść o tym, co niewidzialne - ukazuje jedną prawdę, jedno światło Koranu. Wszystkie razem tworzą pieczęć potwierdzającą to, że Koran nie ma podobnego sobie, jest cudem i fenomenem, że jest językiem świata tego, co niewidzialne, w świecie przejawów, i słowem Wszechwiedzącego, Który zna to, co niewidzialne.

Zatem z powodu owych przymiotów i cech charakterystycznych Koranu, na jakie wskazaliśmy powyżej w sześciu punktach, poprzez sześć aspektów i sześć poziomów, jego wzniosłe i świetliste panowanie oraz uświęcone i potężne władanie trwa w doskonałej wspaniałości, rozświetlającej oblicza wszystkich stuleci i oblicze ziemi od tysiąca trzystu lat. Ponadto przez wzgląd na owe przymioty Koranu każda z jego świętych liter została wyróżniona tym, że wydaje dziesięciokrotną nagrodę, dziesięć zasług i dziesięć - lub nawet więcej - wiecznych owoców, a w porach błogosławionych wartość każdej litery rośnie od dziesięciu do setek dobrych uczynków. Nasz podróżnik przez świat pojął to i rzekł do swego serca:

"Koran, który jest tak cudownym pod każdym względem, poprzez jednomyślność jego sur, zgodność jego wersetów i zgodę jego świateł, poprzez jego świadectwa mające postać dowodów istnienia, jedności, atrybutów i Najpiękniejszych Imion Jedynego, Którego istnienie jest konieczne, zaświadcza fakt, że jego świadectwo wydało nieskończenie liczne świadectwa wszystkich wiernych".

W zwięzłej wzmiance o nauce dotyczącej wiary i Bożej jedności, którą wędrowiec zaczerpnął z Koranu,w Stopniu Siedemnastym Stacji Pierwszejzostało powiedziane:

لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ اَلْوَاحِدُ الْاَحَدُ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ الْقُرْاٰنُ الْمُعْجِزُ الْبَيَانِ اَلْمَقْبُولُ الْمَرْغُوبُ لِاَجْنَاسِ الْمَلَكِ وَ الْاِنْسِ وَ الْجَٓانِّ اَلْمَقْرُوءُ كُلُّ اٰيَاتِهِ ف۪ى كُلِّ دَق۪يقَةٍ بِكَمَالِ الْاِحْتِرَامِ بِاَلْسِنَةِ مِاٰتِ مِلْيُونٍ مِنْ نَوْعِ الْاِنْسَانِ الدَّائِمُ سَلْطَنَتُهُ الْقُدْسِيَّةُ عَلٰى اَقْطَارِ الْاَرْضِ وَ الْاَكْوَانِ وَ عَلٰى وُجُوهِ الْاَعْصَارِ وَ الزَّمَانِ وَ الْجَار۪ى حَاكِمِيَّتُهُ الْمَعْنَوِيَّةُ النُّورَانِيَّةُ عَلٰى نِصْفِ الْاَرْضِ وَ خُمُسِ الْبَشَرِ ف۪ى اَرْبَعَةَ عَشَرَ عَصْرًا بِكَمَالِ الْاِحْتِشَامِ .. وَ كَذَا شَهِدَ وَ بَرْهَنَ بِاِجْمَاعِ سُوَرِهِ الْقُدْسِيَّةِ السَّمَاوِيَّةِ وَ بِاِتِّفَاقِ اٰيَاتِهِ النُّورَانِيَّةِ الْاِلٰهِيَّةِ وَ بِتَوَافُقِ اَسْرَارِهِ وَ اَنْوَارِهِ وَ بِتَطَابُقِ حَقَائِقِهِ وَ ثَمَرَاتِهِ وَ اٰثَارِهِ بِالْمُشَاهَدَةِ وَ الْعَيَانِ

Nasz podróżnik i wędrowiec poprzez życie dowiedział się, że wiara jest najbardziej drogocennym majątkiem, jaki posiada człowiek, jako że obdarowuje ubogiego człowieka nie przemijającymi i efemerycznymi ziemią czy mieszkaniem, lecz pałacem i wiecznym królestwem, zaiste tak wielkim, jak cały kosmos lub świat jako taki. Ponadto wiara obdarowuje efemerycznego człowieka wszystkim, czego potrzebuje on do życia wiecznego, ocala owego nieszczęśnika, który oczekuje pod szubienicą na swój los, przed wiecznym unicestwieniem, i otwiera dla człowieka wieczny skarbiec niekończącej się szczęśliwości. Wówczas wędrowiec powiedział do siebie:

"Naprzód! Aby posiąść kolejny stopień spośród nieskończonych stopni wiary, zapoznajmy się z całością wszechświata i posłuchajmy tego, co on mówi. Wówczas będziemy mogli udoskonalić i rozświetlić lekcje, jakie otrzymaliśmy od jego poszczególnych części".

Spoglądając przez wielki i obejmujący każdą rzecz teleskop, jaki zaczerpnął z Koranu, podróżnik ujrzał, że wszechświat jest tak pełen znaczeń i dobrze uporządkowany, jakby przybrał postać ucieleśnionej księgi Chwalebnego, wcielonego Koranu pochodzącego od Wszechwładnego, finezyjnie upiększonego pałacu Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, uporządkowanego miasta Najbardziej Miłosiernego. Wszystkie sury, wersety i słowa owej księgi wszechświata, a nawet jej litery, rozdziały, akapity, stronice i wersy, poprzez stałe i znaczące wymazywanie ich i potwierdzanie na nowo, a także poprzez ich mądre przemiany i naprzemienność, jednomyślnie wyrażają

istnienie i obecność Tego, Który jest o każdej rzeczy Wszechwiedzący i nad każdą rzeczą Wszechwładny, jako autora owej księgi, Chwalebnego i Doskonałego Zapisującego, Który dostrzega wszystkie rzeczy w każdej rzeczy i zna powiązania każdej rzeczy ze wszystkimi rzeczami.

Również wszystkie gatunki i cząsteczki wszechświata, wszyscy jego mieszkańcy i wszystko, co wszechświat zawiera, wszystko, co wchodzi do niego i co z niego wychodzi, wszelkie opatrznościowe zmiany i mądre procesy odmładzania, jakie w nim zachodzą - jednym głosem oznajmiają istnienie i jedność Wzniosłego mistrza rzemiosł, Stwórcy, Który nie ma Sobie równych, Który wprawia każdą rzecz w ruch z bezgraniczną mocą i nieskończoną mądrością. Świadectwo dwóch wielkich prawd, części i całego ogromu wszechświata, potwierdza jego najwyższe świadectwo.

Prawda Pierwszato prawdy "stwarzania" i "możliwości", ugruntowane i poparte niezliczonymi dowodami przez utalentowanych uczonych w dziedzinach zasad religii i nauki teologii, jak również przez mędrców islamu. Powiedzieli oni, że skoro we wszystkich rzeczach na świecie można dostrzec zmienność i mutację, to świat musi być efemeryczny i stworzony; nie może istnieć, nie będąc stworzonym [38]. Jeśli jest on stworzonym, zatem musi istnieć jego Stwórca, a jeśli w istocie danej rzeczy nie można znaleźć ani przyczyny jej istnienia, ani też przyczyny jej nieistnienia, to dwie możliwości są prawdopodobne w równym stopniu, istnienie owej rzeczy nie może być koniecznym, zaś ona sama nie może być wieczna.

Ponadto zostało udowodnione poprzez rozstrzygające argumenty, że nie jest możliwe, aby rzeczy stwarzały same siebie, jako że to pociągałoby za sobą absurdalne i fałszywe pojęcie przypadkowości, a także następowanie po sobie nieskończenie wielu przyczyn. Stąd staje się niezbędnym istnienie Tego, Którego istnienie jest konieczne, Którego podobieństwo nie może istnieć, Którego podobieństwo jest niemożliwością, a wszystko prócz Niego jest od Niego zależne i przez Niego stworzone.

Tak, prawda stwarzania wypełniła cały wszechświat, a wiele jej przykładów można ujrzeć na własne oczy; całą resztę można dostrzec jedynie za pomocą umysłu. Każdej jesieni na naszych oczach umiera cały świat, a wraz z nim umierają setki tysięcy różnych rodzajów roślin i małych zwierząt, a każdy przedstawiciel każdego gatunku jest sam w sobie małym wszechświatem. Jednakże ta śmierć jest tak uporządkowana i zdyscyplinowana, że wszystkie rzeczy pozostawiają za sobą, na swe miejsce, nasiona i jaja, które wiosną staną się narzędziami zmartwychwstania i ponownego narodzenia, cudami miłosierdzia i mądrości, cudami mocy i wiedzy. Istoty wręczają nasionom i jajom

księgi ich uczynków oraz plan działania, a umierają dopiero wtedy, kiedy powierzą owe nasiona i jaja mądrości Chwalebnego, Który zachowuje każdą rzecz, i zostawią je pod Jego ochroną.

Wiosną martwe korzenie, drzewa i zwierzęta budzą się do życia dokładnie takimi, jakie były wcześniej, dostarczając tym samym setki tysięcy przykładów, próbek i dowodów Największego Zmartwychwstania. W miejsce innych powoływane są do istnienia i życia rośliny i zwierzęta dokładnie przypominające tamte, drukując stronice istot poprzedniej wiosny, wraz z ich czynami i funkcjami, dokładnie tak, jakby były ich obwieszczeniem. Ukazują zatem jedno ze znaczeń wersetu:

وَاِذَا الصُّحُفُ نُشِرَتْ

[39]

Ponadto, w odniesieniu do całości, każdej jesieni umiera cały wielki świat, a każdej wiosny nowy świat jest powoływany do istnienia. Owe śmierć i stwarzanie zachodzą w sposób tak uporządkowany; obejmują tak wiele poszczególnych śmierci i aktów stworzenia; są tak uporządkowane i systematyczne, jakby świat był namiotem wędrowca, w którym stworzenia żywe przebywają przez pewien czas, do którego przybywają podróżujące światy i wędrujące królestwa, wypełniają swe obowiązki, by później odejść swoją drogą. Stają się zatem widoczne dla każdego umysłu z jasnością równą jasności słońca konieczność istnienia, nieskończona moc i bezkresna mądrość Chwalebnego, Który stwarza i powołuje do istnienia na tym świecie żyjące królestwa i służące określonemu celowi wszechświaty, Który czyni to z doskonałą mądrością i wiedzą, w doskonałej równowadze, w sposób uporządkowany i systematyczny, Który następnie z całkowitą mocą i litością zatrudnia je wszystkie, aby wypełniały zamysły Wszechwładnego i cele Miłosiernego. Dalsze omówienie kwestii związanych ze stwarzaniem pozostawiamy Traktatom Światła i księgom teologów.

Co tyczy się prawdy ewentualnych możliwości,to panuje ona nad całym wszechświatem i otacza go,ponieważ widzimy, że wszystkie rzeczy, natury powszechnej czy poszczególnej, wielkie czy małe, od Tronu Boga do ziemi i od atomów do planet, są wysyłanymi na ten świat z określoną istotą, we właściwej dla każdej z nich formie, z wyrazistą tożsamością, szczególnymi atrybutami, mądrymi przymiotami i przynoszącymi korzyści organami.By obdarować poszczególną istotę jej właściwościami, wybranymi spośród nieskończenie wielu możliwości; by odziać ją w określony, odrębny i właściwy dla niej kształt, wybrany spośród możliwości, których jest tak wiele, jak wiele jest

kształtów, jakie można sobie wyobrazić; by wyróżnić ją odpowiednią dla niej tożsamością, wybraną spośród możliwości, których jest tyle, ile jest wszystkich przedstawicieli jej gatunku; by nadać stworzonej rzeczy, która jest pozbawiona kształtu i nieokreślona, szczególne, właściwe i korzystne atrybuty wybrane spośród możliwości, których jest tak wiele, ile jest wszystkich atrybutów oraz ich poziomów; by złączyć z owym pozbawionym celu stworzeniem, zakłopotanym i strapionym pośród niezliczonych możliwości, wynikających z nieskończoności możliwych dróg i cech szczególnych, mądrze obmyślane przymioty i przynoszące korzyści organy, a także, by wyposażyć w nie ową istotę... Tak, wszystkie owe działania są wskazówkami, dowodami i potwierdzeniami - a jest ich tyle, ile jest wszelkich nieskończonych możliwości - konieczności istnienia, nieskończonej mocy i bezgranicznej mądrości Tego, Którego istnienie jest konieczne, Który stwarza, wybiera, określa i rozróżnia istotę i tożsamość, formę i kształt, atrybuty i stan wszystkich bytów zależnych, czy są one powszechne, czy poszczególne.

Wskazują one również na to, że żadna rzecz ani żadna kwestia nie są przed Nim ukryte, że nic nie jest dla Niego trudne, że największe i najmniejsze zadania są dla Niego jednakowo łatwe, że jest On w stanie stworzyć wiosnę z taką łatwością, z jaką stwarza drzewo, a drzewo z taką łatwością, z jaką stwarza nasiono. To wszystko odnosi się do prawdy możliwości i kształtuje jedno ze skrzydeł wspaniałego świadectwa zrodzonego przez wszechświat.

Jako że świadectwo wszechświata, wraz z jego dwoma skrzydłami i dwiema prawdami, jest całkowicie dowiedzione i objaśnione w innych częściach Traktatów Światła, a szczególnie w Słowach Dwudziestym Drugim i Trzydziestym Drugim oraz w Listach Dwudziestym i Trzydziestym Trzecim, odsyłamy naszych czytelników do owych pism, a w tym miejscu przerywamy tę nadzwyczaj długą opowieść.

Prawda Druga:Co tyczy się drugiej prawdy, która wynika z planu wszechświata jako całości, będąc ponadto drugim ze skrzydeł jego wspaniałego i powszechnego świadectwa, to jest ona następująca:

Pośród istot, które starają się zachować swe istnienie (lub życie, jeśli są istotami żywymi) i wypełnić swe funkcje wśród pozostających w nieustannym ruchu zmian i przemian, można ujrzeć prawdę wzajemnej współpracy, prawdę, która dalece przekracza ich możliwości.

Na przykład żywioły spieszą z pomocą istotom żywym; chmury spieszą z pomocą królestwu roślin; królestwo roślin spieszy z pomocą królestwu

zwierząt, a królestwo zwierząt spieszy z pomocą królestwu człowieka. Mleko tryska z piersi niczym źródło Raju, aby wesprzeć niemowlęta; to, co potrzebne stworzeniom żywym, i całe ich zaopatrzenie jest im dane w sposób dalece przekraczający ich możliwości, pochodząc z niespodziewanych miejsc; komórki ciała są uzupełniane cząsteczkami pożywienia poprzez podporządkowanie owych cząsteczek ich Panu i zatrudnienie ich w Jego miłosiernej dłoni - wszystkie te przykłady prawdy wzajemnej współpracy, a także wiele innych, ukazują powszechną i litościwą wszechwładzę Pana (ar. Ar-Rabb) wszystkich światów, Który zarządza wszechświatem, jakby był on pałacem.

Tym, co sprawia, że pozbawione życia i uczuć przedmioty, które niemniej jednak współpracują z wrażliwością i świadomością, spieszą z pomocą jeden drugiemu, z pewnością muszą być moc, miłosierdzie i rozkaz Litościwego, Mądrego i Chwalebnego Pana (ar. Ar-Rabb).

Powszechna współpraca widzialna w całym wszechświecie; wszechstronna równowaga i zachowywanie każdej rzeczy, dominujące z największą systematycznością nad wszelkimi rzeczami, od planet do części ciała, kończyn i cząsteczek ciał istot żywych; upiększenie dokonane przez Tego, Którego pióro dosięga wyzłacanego oblicza niebios, zdobnego oblicza ziemi i delikatnych twarzy kwiatów; uporządkowanie panujące nad każdą rzeczą, od Drogi Mlecznej i Układu Słonecznego aż do owoców, takich jak kukurydza czy granat; wyznaczenie obowiązków każdej rzeczy, od słońca i księżyca, żywiołów i chmur aż do pszczół - wszystkie te wielkie prawdy składają świadectwo proporcjonalnej do nich wspaniałości, zaś ich świadectwo kształtuje drugie skrzydło świadectwa wszechświata.

Jako że Traktaty Światła dowiodły owego wielkiego świadectwa i wyjaśniły je, w tym miejscu zadowolimy się ową zwięzłą wskazówką.

W zwięzłej wzmiance na temat lekcji, jaką nasz podróżnik odebrał od kosmosu,w Stopniu Osiemnastym Stacji Pierwszejpowiedzieliśmy:

لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الْمُمْتَنِعُ نَظ۪يرُهُ اَلْمُمْكِنُ كُلُّ مَاسِوَاهُ الْوَاحِدُ الْاَحَدُ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ هٰذِهِ الْكَائِنَاتُ الْكِتَابُ الْكَب۪يرُ الْمُجَسَّمُ وَ الْقُرْاٰنُ الْجِسْمَانِىُّ الْمُعَظَّمُ وَ الْقَصْرُ الْمُزَيَّنُ الْمُنَظَّمُ وَ الْبَلَدُ الْمُحْتَشَمُ الْمُنْتَظَمُ بِاِجْمَاعِ سُوَرِهِ وَ اٰيَاتِهِ وَ كَلِمَاتِهِ وَ حُرُوفِهِ وَ اَبْوَابِهِ و فُصُولِهِ وَ صُحُفِهِ وَ سُطُورِهِ وَ اِتِّفَاقِ اَرْكَانِهِ وَ اَنْوَاعِهِ وَ اَجْزَٓائِهِ وَ جُزْئِيَّاتِهِ وَ سَكَنَتِهِ وَ مُشْتَمِلَاتِهِ وَ وَارِدَاتِهِ وَ مَصَارِفِهِ بِشَهَادَةِ عَظَمَةِ اِحَاطَةِ حَق۪يقَةِ الْحُدُوثِ وَ التَّغَيُّرِ وَ الْاِمْكَانِ بِاِجْمَاعِ جَم۪يعِ عُلَمَٓاءِ عِلْمِ الْكَلَامِ وَ بِشَهَادَةِ حَق۪يقَةِ تَبْد۪يلِ صُورَتِهِ وَ مُشْتَمِلَاتِهِ بِالْحِكْمَةِ وَ الْاِنْتِظَامِ وَ تَجْد۪يدِ حُرُوفِهِ وَ كَلِمَاتِهِ بِالنِّظَامِ وَ الْم۪يزَانِ وَ بِشَهَادَةِ عَظَمَةِ اِحَاطَةِ حَق۪يقَةِ التَّعَاوُنِ وَ التَّجَاوُبِ وَ التَّسَانُدِ وَ التَّدَاخُلِ وَ الْمُوَازَنَةِ وَ الْمُحَافَظَةِ ف۪ى مَوْجُودَاتِهِ بِالْمُشَاهَدَةِ وَ الْعَيَانِ

Wówczas gorliwy i dociekliwy podróżnik, który poszukiwał Stwórcy świata, a poprzez pośrednie zyskanie wiedzy o Bogu postąpił naprzód przez osiemnaście stopni, na koniec wniebowstąpienia w wierze do Tronu Prawdy zbliżył się do stacji, w której mógł stanąć w obecności Boga i zwrócić się wprost do Niego. Powiedział do własnej duszy:

"W szlachetnej surze Otwierającej Koran wersety rozciągające się od jej początku aż do słowa ijjaka- ar. (jedynie) Ciebie- są formą pośrednio wypowiedzianego wysławiania i wychwalania, jednak słowo ijjakawyraża znalezienie się w obecności Boga i zwracanie się wprost do Niego. My zatem również powinniśmy porzucić pośrednie poszukiwania i zapytać o obiekt naszych poszukiwań Tego, Którego poszukujemy. Kto chce pytać o ukazujące każdą rzecz słońce, musi zwrócić się do słońca, ponieważ to, co ukazuje każdą rzecz, ukaże samo siebie z jeszcze większą jasnością. Jak dostrzegamy i poznajemy słońce poprzez jego promienie, tak możemy również - stosownie do naszych zdolności - starać się o poznanie naszego Stwórcy poprzez Jego Najpiękniejsze Imiona i święte atrybuty".

W tym miejscu w sposób najbardziej treściwy i zwięzły wyłożymy dwie z niezliczonych dróg wiodących do tego celu, dwa z niezliczonych poziomów owych dwóch dróg, dwie z licznych prawd i dwa z licznych szczegółów owych dwóch poziomów.

Prawda Pierwsza:Naszym oczom ukazuje się obejmująca każdą rzecz, trwała, uporządkowana i wspaniała prawda, która zmienia, przekształca

i odnawia wszelkie istoty w niebiosach i na ziemi poprzez władcze i nieustanne działanie. W owej prawdzie działania mądrego pod każdym względem natychmiast dostrzegamy prawdę przejawu wszechwładzy, a z kolei w prawdzie owego pod każdym względem miłosiernego przejawu wszechwładzy rozpoznajemy prawdę objawienia boskości.

Poprzez owo nieprzerwane, mądre i władcze działanie mogą zostać rozpoznane czyny Wszechmocnego i Wszechwiedzącego Czyniącego, ukazujące się jak gdyby spoza zasłony. Spoza zasłony owych zaopatrujących i zarządzających uczynków wszechwładzy mogą natychmiast zostać dostrzeżonymi Najpiękniejsze Imiona Boga, przejawiające się w każ-dej rzeczy. Następnie można wywnioskować istnienie poza zasłoną Najpiękniejszych Imion, przejawiających się z całą chwałą i w całym pięknie, prawdy siedmiu świętych atrybutów, a zgodnie ze świadectwem wszelkiego aktu stworzenia, składanym poprzez dawanie życia, wszechmoc, wiedzę, słyszenie i dostrzeganie każdej rzeczy, zgodność z wolą i mowę, oku obecnej w sercu wiary ukazuje się z całą oczywistością, koniecznością i całkowitą pewnością istnienie Tego, Którego istnienie jest konieczne, opisywanego przez owe atrybuty, Jedynego w Jego jedności, Którego można poznać poprzez Najpiękniejsze Imiona, Wiecznego Czyniącego, Który nie ma równego Sobie - w sposób bardziej oczywisty i olśniewający od tego, w jaki ukazuje się istnienie słońca.

Piękna i głęboka księga z całą koniecznością implikuje dzieło pisania, a dobrze wybudowany dom implikuje dzieło budowania; dzieła pięknego pisania i budowania implikują istnienie imion pisarza i budowniczego; tytuły pisarza i budowniczego w sposób oczywisty implikują kunszt i atrybuty pisania i budowania, a kunszt i atrybuty w sposób oczywisty wymagają istnienia tego, kto będzie określany przez imiona i atrybuty, kto będzie artystą i zdolnym rzemieślnikiem. Jak niemożliwością jest, by istniał czyn bez czyniącego lub imię bez tego, który jest przez nie określany, tak nie jest możliwym, by istniał atrybut bez tego, którego ów atrybut określa, by istniało rzemiosło bez rzemieślnika.

Zatem na podstawie tej prawdy i zasady wszechświat wraz ze wszystkimi istotami, które zawiera przypomina zbiór głębokich ksiąg i liter zapisanych piórem Bożego zarządzenia, niezliczonych budynków i pałaców wzniesionych przy użyciu młota Bożej mocy. Każda z owych istot z osobna na tysiące sposobów wypowiada następujące świadectwo, które wszystkie razem wyrażają na niezliczone sposoby:

Owe nieprzeliczone czyny Wszechwładnego i Miłosiernego, niezliczone przejawy tysiąca i jednego Najpiękniejszych Imion Boga, będących

źródłem owych czynów, a także nieskończenie liczne przejawy siedmiu niedoścignionych atrybutów, będących źródłem Najpiękniejszych Imion, w nieskończenie liczne i nieprzeliczone sposoby wskazują na konieczność istnienia w jedności Tego, Któremu należy się wszelka chwała, Który jest źródłem obejmujących każdą rzecz i opisujących Go siedmiu świętych atrybutów, a także zaświadczają Jego istnienie. Tak samo wszelkie przykłady piękna, powabu, doskonałości i znakomitości, jakie znajdziemy w owych istotach, z całą oczywistością i wszystkie razem zaświadczają uświęcone piękno i doskonałość Wszechwładnego, Jego Najpiękniejszych Imion, atrybutów i godnych ich przymiotów, a także uświęcone piękno Przeczystego i Przenajświętszego.

Zatem prawda wszechwładzy przejawiająca się w prawdzie działania ujawnia się i staje się poznaną w cechach i dziełach takich, jak stwarzanie, zapoczątkowywanie, kształtowanie i powoływanie do istnienia z wiedzą i mądrością; jak systematyczne i uporządkowane rozporządzanie, kształtowanie, zarządzanie i przemiana; jak przekształcanie, zsyłanie i udoskonalanie zgodne z zamysłem i wolą; jak odżywianie, pielęgnowanie i szczodre obdarowywanie z czułością i miłosierdziem. W prawdzie przejawu wszechwładzy można poznać i rozpoznać prawdę natychmiast dostrzeganego objawienia boskości, a to poprzez litościwe i szczodre przejawy Najpiękniejszych Imion oraz poprzez przejawy siedmiu atrybutów potwierdzających istnienie Chwalebnego i Najpiękniejszego, którymi są życie, wiedza, moc, wola, słuch, wzrok i mowa.

Jak atrybut mowy czyni poznaną istotę Przenajświętszego poprzez objawienie i inspirację, tak atrybut mocy czyni Go Poznanym poprzez umiejętne dzieła owej mocy i jej efekty, z których każdy jest niczym słowo przybierające zewnętrzny kształt. Przedstawiając kosmos od krańca do krańca jako wcieloną księgę roztropności, atrybut mocy opisuje Wszechmocnego, do Którego należy wszelka chwała, i czyni Go Poznanym.

Jeśli chodzi o atrybut wiedzy, czyni on poznaną istotę Jedynego i Przenajświętszego poprzez każdą z mądrze obmyślanych, uporządkowanych i pozostających w równowadze rzeczy stworzonych, poprzez każde stworzenie zarządzane, kierowane, upiększane i rozróżniane w Bożej wiedzy.

Jeśli chodzi o atrybut życia, jest on udowadnianym nie tylko przez to, co go zaświadcza, lecz także przez wszystkie dzieła głoszące moc Boga, przez wszystkie dobrze uporządkowane, mądrze obmyślane, pozostające w równowadze i upiększone kształty oraz stany wskazujące na Bożą

wiedzę, jak jest to również w przypadku dowodów wszelkich innych atrybutów. Zatem życie, ukazywane poprzez świadectwa wszelkich istot żywych, będących zwierciadłami odbijającymi obfitość owych dowodów, czyni poznaną istotę Wiecznie Żyjącego, Który istnieje Sam z Siebie.

Ponadto ów atrybut jest tym, który nieprzerwanie zmienia kosmos, aby wytworzyć w nim wiecznie młode i różnorodne przejawy i desenie, aby przekształcić go w największe zwierciadło złożone z nieprzeliczonych mniejszych zwierciadeł. Podobnie każdy z atrybutów wzroku, słuchu, woli i mowy Boga ukazuje i czyni poznaną istotę Przenajświętszego, tak jak robi to kosmos.

Jak atrybuty wskazują na istnienie Tego, do Którego należy wszelka chwała, tak również w najbardziej oczywisty sposób wskazują na istnienie i prawdę życia, a także na fakt, że Bóg jest Żyjącym i Trwającym, ponieważ wiedza jest znakiem życia, słuch wskazuje na życie, wzrok może być przynależnym jedynie temu, co żyje, a wola ma miejsce jedynie wtedy, kiedy towarzyszy życiu. Ponadto służącą określonemu celowi moc znajdziemy jedynie u istot żywych, a mowa jest zadaniem tych, którzy zostali obdarowani wiedzą i życiem.

Z tego, co powiedzieliśmy powyżej, wynika, że dowody atrybutu życia, a także świadectwa głoszące jego istnienie oraz istnienie Tego, Którego ów atrybut określa, są siedem razy bardziej liczne od wszystkich stworzeń kosmosu. Jest on zatem fundamentem i źródłem pozostałych atrybutów, początkiem i wsparciem Największego Imienia Boga. Jako że Traktaty Światła udowadniają ową Prawdę Pierwszą za pomocą potężnych dowodów i objaśniają ją, w tej chwili zadowolimy się jedną kroplą z owego oceanu.

Prawda Drugato słowa Boga, biorące swój początek z atrybutu mowy. Zgodnie z duchowym sensem wersetu:

لَوْ كَانَ الْبَحْرُ مِدَادًا لِكَلِمَاتِ رَبّ۪ى

[40]

słowa Boga są niewyczerpane. Najbardziej jasnym znakiem ukazującym istnienie danego bytu jest jego mowa, zatem niniejsza prawda stanowi niekończące się świadectwo istnienia oraz jedności Przedwiecznego, Mówiącego. Jako że dwoma potężnymi świadectwami owej prawdy są objawienie i inspiracja, omówione w Stopniach Czternastym i Piętnastym tego traktatu; jako że innego rozległego dowodu dostarczają święte i niebiańskie Księgi Objawione, jak jest to wskazane w Stopniu Dziesiątym; jako że w kolejny najbardziej olśniewający i wszechstronny dowód zaopatruje nas Koran, owa Księga cudownej wystawy, co zostało omówione w Stopniu Siedemnastym - dla wszystkich tych powodów

odsyłamy naszych czytelników do owych Poziomów po przedstawienie i potwierdzenie owej prawdy. Nam i naszemu podróżnikowi, który nie był w stanie dotrzeć poza ten punkt, wystarczą światła i tajemnice zawarte we wzniosłym wersecie, który w cudowny sposób głosi ową prawdę i dodaje swoje świadectwo do wszystkich poprzednich świadectw:

شَهِدَ اللّٰهُ اَنَّهُ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ وَالْمَلٰئِكَةُ وَ اُولُو الْعِلْمِ قَائِمًا بِالْقِسْطِ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ الْعَز۪يزُ الْحَك۪يمُ

[41]

We wzmiance o istocie lekcji, jaką nasz podróżnik otrzymał na owej uświęconej stacji,w Stopniu Dziewiętnastym Stacji Pierwszejpowiedzieliśmy:

لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الْوَاحِدُ الْاَحَدُ لَهُ الْاَسْمَٓاءُ الْحُسْنٰى وَ لَهُ الصِّفَاتُ الْعُلْيَا وَ لَهُ الْمَثَلُ الْاَعْلَى اَلَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ اَلذَّاتُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ بِاِجْمَاعِ جَم۪يعِ صِفَاتِهِ الْقُدْسِيَّةِ الْمُح۪يطَةِ وَ جَم۪يعِ اَسْمَٓائِهِ الْحُسْنٰى اَلْمُتَجَلِّيَّةِ بِاِتِّفَاقِ جَم۪يعِ شُؤُنَاتِهِ وَ اَفْعَالِهِ الْمُتَصَرِّفَةِ بِشَهَادَةِ عَظَمَةِ حَق۪يقَةِ تَبَارُزِ الْاُلُوهِيَّةِ ف۪ى تَظَاهُرِ الرُّبُوبِيَّةِ ف۪ى دَوَامِ الْفَعَّالِيَّةِ الْمُسْتَوْلِيَةِ بِفِعْلِ الْا۪يجَادِ وَ الْخَلْقِ وَ الصُّنْعِ وَ الْاِبْدَاعِ بِاِرَادَةٍ وَ قُدْرَةٍ وَ بِفِعْلِ التَّقْد۪يرِ وَ التَّصْو۪يرِ وَ التَّدْب۪يرِ وَ التَّدْو۪يرِ بِاِخْتِيَارٍ وَ حِكْمَةٍ وَ بِفِعْلِ التَّصْر۪يفِ وَ التَّنْظ۪يمِ وَ الْمُحَافَظَةِ وَ الْاِدَارَةِ وَ الْاِعَاشَةِ بِقَصْدٍ وَ رَحْمَةٍ وَ بِكَمَالِ الْاِنْتِظَامِ وَ الْمُوَازَنَةِ وَ بِشَهَادَةِ عَظَمَةِ اِحَاطَةِ حَق۪يقَةِ اَسْرَارِ - شَهِدَ اللّٰهُ اَنَّهُ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ وَ الْمَلٰئِكَةُ وَ اُولُوا الْعِلْمِ قَائِمًا بِالْقِسْطِ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ الْعَز۪يزُ الْحَك۪يمُ

Traktat Suplikacja

(ar. Munadżat),będący Promieniem Trzecim, został spisany w Kastamonu wraz z Największym Znakiem(tur. Ayetu'l-Kubra)i pięcioma lub sześcioma innymi traktatami. Jest olśniewającym zilustrowaniem biegu życia Nauczyciela, jego działalności oraz kwestii, wokół których w owym czasie obracała się jego służba. Zaiste, jak potwierdzają to znaki prawd zawarte w owym traktacie, Said Nursi zajmował się pracą nad umocnieniem wiary, która jest służbą najbardziej niezbędną dla islamu i dla tego narodu.

* * *

WPROWADZENIE

Niniejszy Dowód Ósmy filarów wiary [42] daje świadectwo konieczności istnienia Boga i Jego jedności, a także niezachwiane dowody Jego wszechobejmującej wszechwładzy i bezmiaru Bożej mocy. Udowadnia także zarówno zasięg Bożego panowania, jak rozległość Bożego miłosierdzia, zakres Bożej wiedzy oraz fakt, że mądrość Boga obejmuje wszystkie istoty wszechświata.

W skrócie:W ośmiu fragmentach niniejszego Dowodu Ósmego, w każdym z nich, zawarte jest osiem wniosków. Udowadniając owe osiem wniosków poprzez ich świadectwa, Dowód Ósmy jest wielce wartościowy.

* * *

Suplikacja

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

اِنَّ ف۪ى خَلْقِ السَّمٰوَاتِ وَالْاَرْضِ وَاخْتِلَافِ اللَّيْلِ وَالنَّهَارِ وَالْفُلْكِ الَّت۪ى تَجْر۪ى فِى الْبَحْرِ بِمَا يَنْفَعُ النَّاسَ وَمَٓا اَنْزَلَ اللّٰهُ مِنَ السَّمَٓاءِ مِنْ مَٓاءٍ فَاَحْيَا بِهِ الْاَرْضَ بَعْدَ مَوْتِهَا وَبَثَّ ف۪يهَا مِنْ كُلِّ دَٓابَّةٍ وَتَصْر۪يفِ الرِّيَاحِ وَالسَّحَابِ الْمُسَخَّرِ بَيْنَ السَّمَٓاءِ وَالْاَرْضِ لَاٰيَاتٍ لِقَوْمٍ يَعْقِلُونَ

[43]

(Niniejszy traktat, Suplikacja,który tworzy Promień Trzeci, jest rodzajem komentarza do powyższego wersetu).

O, mój Boże i Panie!

Oczami wiary, dzięki nauce i światłu Koranu, dzięki naukom Szlachetnego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i wskazówkom Najpiękniejszego Imienia "Wszechmądry", widzę, że w niebiosach nie ma żadnego obracania się ani innego ruchu prócz tych, które poprzez swój porządek i systematyczność wskazują na Twoje istnienie. Nie ma ciał niebieskich prócz tych, które wypełniając bezgłośnie swój obowiązek i pozostając na miejscu bez żadnej podpory, świadczą o Twojej wszechwładzy i jedności. Nie ma gwiazd prócz tych, które przez ich zrównoważone stworzenie, prawidłowe umiejscowienie, świetlisty uśmiech i pieczęć podobieństwa do innych gwiazd wskazują na majestat Twej boskości i jedności. Wśród dwunastu planet nie ma ani jednej prócz tych, które przez ich przemyślany ruch, posłuszne podporządkowanie się, uporządkowane obowiązki i wymownych satelitów zaświadczają konieczność Twego istnienia i wskazują na suwerenność Twej boskości.

Tak, o Stwórco niebios i ziemi, Który rozporządzasz i zarządzasz wszystkimi cząsteczkami wraz ze wszystkimi złożonymi całościami, jakie one tworzą, Który obracasz planety wraz z ich uporząd-kowanymi

satelitami, podporządkowując je Swemu rozkazowi!Jak każdyz mieszkańców niebios zaświadcza na własną rękę, tak wszyscy jako całość świadczą o konieczności Twego istnienia i o Twej jedności w sposób tak jasny i potężny, że owo świadectwo potwierdzają olśniewające dowody, których jest tyle, ile gwiazd w niebiosach.

Ponadto, ukazując się jako regularna armia lub cesarska flota, przystrojona w elektryczne światła, przejrzyste, piękne i nieskalane niebiosa wraz z nadzwyczaj wielkimi i szybkimi ciałami niebieskimi jasno wskazują na wspaniałość Twej wszechwładzy i na ogrom Twej mocy, która stwarza wszelkie rzeczy; na bezkres Twego panowania, które okrywa całe niebiosa; na Twoje miłosierdzie, które obejmuje każdą żywą rzecz - a także świadczą, nie pozostawiając żadnej wątpliwości, o pełni Twojej wiedzy, która troszczy się o wszystkie stany i okoliczności wszystkich stworzeń niebios, obejmuje je i porządkuje, jak również o Twojej mądrości, obejmującej każdą rzecz. Owo świadectwo jest tak oczywiste, jakby gwiazdy były słowami i świetlistymi wcieleniami świadectwa niebios.

Ponadto podobne zdyscyplinowanym żołnierzom, stojącym w szyku okrętom, cudownym samolotom lub zdumiewającym lampom gwiazdy na arenie niebios, w ich morzach i na ich wielkich przestrzeniach, ukazują lśniącą wspaniałość panowania Twojej boskości. Jak sugerują to obowiązki słońca (ledwie jednej gwiazdy spośród członków owej armii), mające związek z jego planetami i naszą Ziemią, niektóre z jego towarzyszy, jakimi są inne gwiazdy, wskazują na światy życia ostatecznego i nie są one pozbawione obowiązków; są one słońcami wiecznych światów.

O Ty, Którego istnienie jest konieczne! O, Jedyny w Swej jedności!

Owe cudowne gwiazdy, owe zdumiewające słońca i księżyce są podporządkowane, rozmieszczone we właściwym porządku i zatrudnione w Twoich królestwach, w Twoich niebiosach, poprzez Twój rozkaz, Twą siłę i moc, Twoje zarządzanie i kierownictwo. Wszystkie te ciała niebieskie wychwalają i wywyższają ich Jedynego Stwórcę, Który wprawia je w ruch i zarządza nimi; językiem swego usposobienia oznajmiają: "Wszelka chwała niech będzie Bogu! Bóg jest Największy!" Poprzez wszystkie ich wychwalania również ja głoszę Twoją świętość.

O, Wszechpotężny i Chwalebny, Ukryty za siłą Swych przejawów i za wspaniałością Swej wielkości! O Ty, do Którego należy absolutna wszechmoc!

Dzięki nauczaniu Wszechmądrego Koranu i naukom Twego Najszlachetniejszego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) pojąłem, że jakniebiosai gwiazdy świadczą o Twym istnieniu i o Twej

jedności, tak atmosfera wraz z jej chmurami, błyskawicą, grzmotem, wiatrami i deszczem zaświadcza konieczność Twego istnienia i Twoją jedność.

Tak, wysyłanie przez pozbawione życia i nieświadome chmury wody życia, deszczu, z pomocą potrzebującym istotom żywym zachodzi wyłącznie dzięki Twemu miłosierdziu i Twej mądrości; bezładny przypadek nie mógłby ingerować w nie w żaden sposób. Najbardziej potężna ze zjawisk elektryczności błyskawica, wskazując na możliwość wykorzystania elektryczności do oświetlania, zachęca człowieka do wyciągania z niej korzyści oraz spektakularnie rozświetla Twą moc w przestrzeni. Grzmot zapowiada nadejście deszczu, sprawiając, że bezkresna przestrzeń przemawia, a niebiosa rozbrzmiewają echem jego wychwalania; głosi Twą świętość poprzez swoje słowa, zaświadczając Twą wszechwładzę. Wiatry, którym powierzono liczne obowiązki, takie jak dostarczanie stworzeniom żywym najbardziej życiodajnego zaopatrzenia, z którego najłatwiej wyciągnąć korzyści, które zapewniają i ułatwiają oddychanie, dla określonego celu przemieniają atmosferę w tablicę do zapisywania i ścierania słów, wskazując na działanie Twojej mocy i poświadczając Twoje istnienie. Podobnie miłosierdzie pozyskane dzięki Twej litości z chmur [44] i wysłane do istot żywych zaświadcza słowami swych zachowujących równowagę i uporządkowanych kropel o zakresie Twego miłosierdzia i Twej litości.

O, Czyniący, Zarządzający każdą rzeczą, Wyniosły i Szczodry, Który zsyłasz dary!

Chmury, błyskawica, grzmot, wiatr i deszcz- każde z nich na własną rękę zaświadcza o konieczności Twego istnienia, podobnie jak czynią to wszystkie jako całość, jako że przenikają się nawzajem i wspomagają w wykonywaniu obowiązków. Choć ze swej natury nie są podobne do siebie nawzajem, lecz są swoimi przeciwieństwami, każde z nich z największą mocą wskazuje na Twoją jedność. Wskazują również na wspaniałość Twej wszechwładzy, która czyni wielką atmosferę wystawą cudów, w niektóre dni wypełniając ją i opróżniając po kilka razy. Wskazują także na ogrom i wszechobecność Twojej mocy, która czyni atmosferę podobną do łupka, jaki zapisuje się, by następnie wytrzeć go do czysta, a także wyciska ją jak gąbkę, nawadniając ogród ziemi; na Twe bezkresne miłosierdzie i bezgraniczne władanie, które pod zasłoną atmosfery zarządza całą ziemią i wszystkimi stworzeniami. Co więcej, powietrze jest zatrudnione przy wykonywaniu obowiązków tak mądrych, zaś chmury i wiatr są wykorzystane dla uzyskania korzyści w sposób tak przemyślany, że nie mogłyby być zatrudnione w ten sposób, gdyby nie istniały wiedza i mądrość obejmujące każdą rzecz.

O Ty, Który czynisz to, co chcesz!

Poprzez Twe działanie w atmosferze Twoja moc, która nieprzerwanie ukazuje przykłady Zmartwychwstania i Wielkiego Zgromadzenia, przekształca lato w zimę, a zimę w lato, jak również dokonuje innych podobnych dzieł, daje znak, że przekształci ten świat w świat życia ostatecznego, a tam ukaże jej wiecznie trwające dzieła.

O, Wszechmocny, Któremu należy się chwała!

Powietrze, chmury, deszcz, grzmot i błyskawica w atmosferze są Tobie podporządkowane i zatrudnione w Twoich królestwach poprzez Twój rozkaz, Twoją moc i siłę. Owe stworzenia, które ze swej natury tak bardzo różnią się od siebie nawzajem, głoszą świętość ich Władcy i przywódcy, Który uczynił je podlegającymi w jednej chwili Jego prędko przekazywanemu rozkazowi, wychwalają i wysławiają Jego miłosierdzie.

O, Chwalebny Stwórco niebios i ziemi!

Dzięki naukom Wszechmądrego Koranu i nauczaniu Szlachetnego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) wierzę i wiem, że jak niebiosa zaświadczają konieczność Twego istnienia i Twoją jedność poprzez ich gwiazdy, a atmosfera składa takie świadectwo poprzez wszystko, co wchodzi w jej skład, tak ziemia zaświadcza o Twym istnieniu i Twej jedności poprzez wszystkie stworzenia i wszystkie swoje stany.

Zaiste, nie ma żadnych przemian na ziemi (jak przemiany drzew i zwierząt, zmieniające ich strój każdego roku) prócz tych, które przez swe uporządkowanie wskazują na Twoje istnienie i na Twoją jedność. Nie ma żadnych zwierząt prócz tych, które poprzez zaopatrzenie, dostarczane im litościwie i stosownie do ich potrzeb oraz słabości, a także poprzez fakt, że zostały im dane wszelkie części ciała i zdolności niezbędne do pozostania przy życiu, zaświadczają Twoje istnienie i Twą jedność. Nie ma rośliny ani zwierzęcia stwarzanych wiosną na naszych oczach prócz tych, które umożliwiają poznanie Ciebie poprzez ich cudowny kunszt, delikatne upiększenie, odróżnianie się od innych zwierząt, a także poprzez ich uporządkowanie i równowagę. Cuda Twojej mocy, które wypełniają ziemię, a znane są jako rośliny i zwierzęta, ich stworzenie z nasion, ziaren i kropel nasienia w sposób doskonały i bez żadnego błędu, nadanie im zdobnego kształtu, a każdemu z nich - wyróżniających je cech szczególnych, tworzą świadectwo istnienia, jedności, mądrości i nieskończonej mocy ich Wszechmądrego Stwórcy bardziej olśniewające i potężniejsze niż słońce.

Ponadto nie ma żywiołów takich, jak powietrze, woda, ogień i ziemia, prócz tych, które wykonując swe obowiązki świadomie i doskonale mimo swego braku świadomości, będąc środkami transportu dla dobrze uporządkowanych owoców pochodzących ze skarbca tego, co niewidzialne (choć są proste i nieuporządkowane, choć rozprzestrzeniają się wszędzie), świadczą o Twoim istnieniu i o Twojej jedności.

O, Wszechpotężny Stwórco! O, Wszechwiedzący, Kształtujący! O, Czyniący Stworzycielu!

Jak ziemia wraz ze wszystkimi jej mieszkańcami zaświadcza o konieczności istnienia jej Stwórcy, tak -o, Jedyny w Swej jedności!, o, Łaskawy i Dobrotliwy!, O, Najbardziej Szczodry, Który dajesz zaopatrzenie!- poprzez pieczęć odciśniętą na jej obliczu i poprzez pieczęcie na obliczach wszystkich jej mieszkańców, poprzez ich jedność, przenikanie się nawzajem i wzajemne wspieranie, poprzez Najpiękniejsze Imiona i dzieła Twej wszechwładzy wskazujące na to, iż są oni tym samym...; tak, poprzez to wszystko ziemia zaświadcza z największą jasnością o Twojej jedności Jedynego, zaiste, składa owo świadectwo po tylekroć, ile jest wszystkich jej stworzeń.

Podobnie poprzez bycie obozem wojskowym, wystawą i miejscem nauki, poprzez wszystkie czterysta tysięcy różnych narodów obecnych w dywizjach jej roślin i zwierząt, które regularnie otrzymują wszelkie wyposażenie, jakiego potrzebują, ziemia wskazuje na wspaniałość Twej wszechwładzy i na fakt, że Twoja moc przenika każdą rzecz.

Ponadto całe różnorodne zaopatrzenie niezliczonych istot żywych, fakt, że zostaje im dane litościwie, szczodrze i dokładnie we właściwym czasie, a także całkowite podporządkowanie i posłuszeństwo owych niezliczonych jednostek rozkazom Wszechwładnego - ukazują, że Twoje miłosierdzie i Twoje panowanie obejmują każdą rzecz.

Ponadto wysyłanie karawan stworzeń, które na ziemi podlegają nieprzerwanym zmianom oraz naprzemienności życia i śmierci, zarządzanie i kierowanie roślinami i zwierzętami oraz fakt, że jest ono możliwe jedynie poprzez wiedzę dotyczącą każdej rzeczy i poprzez nieskończoną mądrość, władającą każdą rzeczą, wskazują na Twą wszechobejmującą wiedzę i mądrość.

Ponadto najwyższe znaczenie nadane człowiekowi, który przez krótki czas wykonuje nieskończone obowiązki, który został wyposażony w zdolności sugerujące, iż jego celem jest żyć przez całą wieczność, który ma w swej dyspozycji wszelkie istoty ziemi; nieskończone kwoty wydawane dla niego na poligonie tego świata, na tej przemijającej

wystawie i w owym rozbitym na pewien czas wojskowym obozie; bezkresne przejawy wszechwładzy, niezliczone przesłania Boga i nieprzeliczone Boże dary - z pewnością nie mogą zostać pomieszczone przez to ulotne, marne i bezładne życie, przez ów przemijający świat pełen boleści. Jako że mogłyby one zaistnieć jedynie dla innego, wiecznego życia, dla wiecznie trwającej siedziby szczęśliwości, zatem wskazują na dary życia wiecznego w wiecznie trwającym królestwie, a nawet zaświadczają ich istnienie.

O, Stwórco każdej rzeczy!

Wszystkie stworzenia ziemi są zarządzane i podporządkowane w Twoich królestwach i na Twojej ziemi poprzez Twoją siłę, moc i wolę, Twoją wiedzę i mądrość. Twoja wszechwładza, której działanie widzimy na obliczu ziemi, do tego stopnia obejmuje każdą rzecz; Twoje zarządzanie jest tak doskonałe, precyzyjne i wykonywane zawsze w ten sam sposób, iż ukazują one, że owa wszechwładza jest całością, której nie można rozbić na części, jest czymś ogólnym i powszechnym, co nie może zostać podzielone. Ziemia wraz ze wszystkimi jej mieszkańcami niezliczonymi językami głosi świętość jej Stwórcy i wychwala Go daleko wyraźniej niż przez wypowiedziane słowa, językami jej istot wychwala i wysławia Chwalebnego, Który daje zaopatrzenie, za Jego niekończące się dary.

O, Przeczysty i Przenajświętszy, Ukryty za siłą Twych przejawów i za wspaniałością Twej wielkości!

Poprzez wszystkie słowa głoszące Twą świętość i wychwalające Cię, jakie wypowiada ziemia, ja również głoszę Twoją świętość i oznajmiam, że jesteś wolnym od wszelkiego niedostatku, bezsilności i towarzysza, a poprzez całe jej wychwalanie i wysławianie ja również wychwalam Cię i składam Ci podziękowania.

O, Panie lądu i mórz!

Z nauczania Koranu i nauki Twego Najszlachetniejszego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) pojąłem, że jak niebiosa, atmo-sfera i ziemia świadczą o Twej jedności i o konieczności Twego istnienia, tak świadczą o nich z największą jasnościąmorza, rzeki, strumienie i źródła.Tak, w morzach, które są dla naszego świata zdumiewającymi kotłami parowymi, nie ma żadnej istoty ani nawet żadnej kropli wody prócz tych, które poprzez ich właściwie uporządkowane istnienie, ich stan i płynące z nich korzyści pozwalają poznać swego Stwórcę. Wśród zdumiewających stworzeń, których

wspaniałe zaopatrzenie przychodzi do nich ze zwykłego piasku i z wody, wśród żywych stworzeń mórz, istniejących we właściwym porządku, a szczególnie wśród ryb zasiedlających morza (a każda z nich składa milion jaj), nie ma ani jednego stworzenia prócz tych, które poprzez ich stworzenie i ich obowiązki, poprzez bycie utrzymywanymi przy życiu, zarządzanymi, karmionymi i nadzorowanymi wskazują na ich Stwórcę i świadczą o Tym, Który daje im zaopatrzenie.

Ponadto wśród drogocennych i zdobnych klejnotów mórz nie ma ani jednego prócz tych, które poprzez ich przyciągające uwagę stworzenie i dobroczynne właściwości umożliwiają rozpoznanie i poznanie Ciebie. Tak, jak świadczy o Tobie każdy z nich z osobna, tak również dopóki są zmieszane ze sobą nawzajem, dopóki na ich naturach jest odciśnięta ta sama pieczęć, dopóki są stwarzane z wielką łatwością, a znajdowane w wielkiej ilości - dopóty wszystkie razem zaświadczają Twoją jedność.

Ponadto morza poprzez otaczanie globu z jego wielkimi lądami, poprzez trzymanie ich na uwięzi, by nie rozlewały się, nie rozpraszały ani nie wdzierały na ląd, kiedy ziemia podróżuje wokół słońca, poprzez stwarzanie różnorodnych, zdobnych stworzeń żywych oraz klejnotów ze zwykłego piasku i wody (a owym stworzeniom dostarczane jest zaopatrzenie i to, co zaspokaja wszystkie ich potrzeby, bez żadnego wyjątku), poprzez zarządzanie nimi i poprzez fakt, że na powierzchni mórz nie można znaleźć ani jednych z niezliczonych zwłok martwych stworzeń morza - pośrednio świadczą o Twym istnieniu i jego konieczności po tylekroć, ile jest wszystkich stworzeń morskich.

Ponadto, jak morza jasno wskazują na świetność panowania Twej wszechwładzy i na wspaniałość Twojej mocy, która obejmuje każdą rzecz, tak wskazują na bezgraniczną rozległość Twego miłosierdzia i Twoich rządów, które władają każdą rzeczą od ogromnych, lecz uporządkowanych gwiazd w niebiosach po małe rybki na dnie morza, którym systematycznie dostarczane jest pożywienie. Wskazują również na Twą wiedzę i mądrość, które - jak ukazują to porządek, korzyści, przykłady mądrości oraz równowaga wszystkich rzeczy - obejmują i pojmują każdą rzecz. Będąc zbiornikami miłosierdzia dla podróżnych w gospodzie tego świata, będąc wykorzystywanymi do podróżowania okrętów człowieka i dla jego korzyści, ukazują, że Ten, Który zesłał z mórz tak wielką obfitość podarunków Swym gościom, którzy na jedną noc zatrzymali się w przydrożnej gospodzie, z pewnością musi posiadać wieczne morza miłosierdzia w siedzibie Swej wiecznie trwającej władzy, zaś morza tego świata są ledwie niewielkimi i przemijającymi próbkami tamtych mórz.

A zatem prawdziwie cudowne rozmieszczenie mórz wokół lądu, a także nadzwyczaj uporządkowane zarządzanie ich stworzeniami i karmienie ich z całą oczywistością ukazują, że zachodzą jedynie poprzez Twoją wolę, moc i zarządzanie, że morza są podporządkowane Twemu rozkazowi w Twych królestwach. Językami ich istot morza głoszą świętość ich Stwórcy, oznajmiając: "Bóg jest Największy!"

O, Wszechmocny, Któremu należy się chwała, Który uczyniłeś góry masztami i pełnymi skarbów ładowniami okrętu Ziemi!

Dzięki naukom Twego Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) oraz nauczaniu Mądrego Koranu pojąłem, że jak morza z ich osobliwymi stworzeniami uznają Cię i pozwalają Cię poznać, tak też czyniągórypoprzez mądrą służbę, jaką wykonują. Zapewniają, że ziemia jest oswobodzona od efektów trzęsień ziemi i zachodzących w jej wnętrzu wstrząsów, chronią ją przed zalaniem przez morza, oczyszczają powietrze z trujących gazów, są zbiornikami zabezpieczającymi i magazynującymi wodę, a także skarbcami minerałów i metali niezbędnych dla istot żywych.

Tak, w górach nie ma żadnych kamieni ani rozmaitych substancji wykorzystywanych jako lekarstwa przeciwko chorobom, ani różnorodnych metali i minerałów mających zasadnicze znaczenie dla istot żywych, a szczególnie dla człowieka, ani gatunków roślin upiększających góry i równiny swymi kwiatami i owocami - prócz tych, które poprzez mądrość, porządek i finezyjne stworzenie, jakie ukazują (a niemożliwością jest przypisanie tych cech przypadkowi), zaświadczają konieczność istnienia nieskończenie Potężnego, Mądrego, Litościwego i Szczodrego Stwórcy. Ta prawda dotyczy szczególnie znajdujących się w górach substancji takich jak sól, szczawian potasu, siarczan chininy czy ałun, które pozornie przypominają siebie nawzajem, lecz całkowicie różnią się smakiem, a także całej różnorodności roślin oraz wielkiej rozmaitości ich kwiatów i owoców. Co więcej, góry w swej całości poprzez bycie mądrze zarządzanymi, poprzez ich początki, stany, jakim podlegają, stworzenie, kunszt, wzajemne podobieństwo, a także poprzez łatwość, szybkość i niewielki koszt ich stworzenia - świadczą o jedności ich Jedynego Stwórcy.

Ponadto stworzenia na powierzchni gór i wewnątrz nich, będąc stwarzanymi w każdym miejscu na ziemi w tym samym czasie i w ten sam sposób, doskonale i bez żadnego błędu, w czym nikt nie mógłby przeszkodzić, będąc stworzonymi bez żadnego nieładu mimo ich przeplatania się z wszystkimi rodzajami innych stworzeń - wszystkie

wskazują na wspaniałość Twej wszechwładzy i na bezmiar Twojej mocy, dla której nic nie jest trudnością.

Ponadto góry (zarówno ich powierzchnia, jak ich wnętrze), będąc wypełnionymi w określonym porządku drzewami, roślinami i minerałami, aby mogły zaspokoić niezliczone potrzeby wszystkich żywych stworzeń ziemi, a nawet dostarczyć im lekarstwa na wiele różnych chorób, a także zaspokoić ich rozmaite apetyty - a wszystko jest ukazywane tym, którzy tego potrzebują - wskazują na nieskończony zakres Twego miłosierdzia i na nieskończony zasięg Twego panowania. Będąc przygotowanymi ostrożnie, świadomie, bez żadnego zamieszania, we właściwym porządku i stosownie do potrzeb, choć wszystkie są przemieszane i ukryte w ciemnościach warstwy gleby, owe substancje wskazują na Twoją obejmującą każdą rzecz wiedzę, a także na Twoją mądrość, która rozmieszcza wszystkie rzeczy we właściwym porządku. Z kolei zmagazynowanie substancji leczniczych, minerałów i metali jasno wskazuje na litościwe, szczodre i zaplanowane procesy Twojej wszechwładzy oraz na subtelne środki ostrożności Twojej łaski.

Ponadto w wyniosłych górach zmagazynowano we właściwym porządku zapasy dla zaspokojenia przyszłych potrzeb podróżnych, którzy zatrzymają się w gospodzie tego świata, zaś zmagazynowanie owych niezbędnych do życia zapasów we wszystkich skarbcach ukazuje, a zaiste, zaświadcza fakt, że Stwórca jest gościnny i Szczodry, Wszechmądry i Litościwy, Potężny i dający pożywienie, i z pewnością należą do Niego wieczne skarbce służące niekończącemu się zsyłaniu darów w wiecznie trwającym królestwie Jego gościom, których On w jasny sposób miłuje. Tam gwiazdy będą spełniały te funkcje, które góry spełniają w tym miejscu.

O Ty, nad każdą rzeczą Wszechwładny!

Góry i stworzenia w ich wnętrzu są Tobie podporządkowane i zmagazynowane w Twoich królestwach przez Twoją moc i siłę, Twoją wiedzę i mądrość! Głoszą one świętość ich Stwórcy i wychwalają Tego, Który podporządkował je Sobie i zatrudnia je w taki sposób.

O, Miłosierny Stwórco, Litościwy Panie!

Dzięki naukom Twego Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) oraz nauczaniu Wszechmądrego Koranu pojąłem, że jak niebiosa, atmosfera, ziemia, morza i góry - wraz ze wszystkimi ich stworzeniami i wszystkim, co zawierają - rozpoznają Cię i czynią Cię poznanym, tak to samo czynią wszystkiedrzewa i rośliny,wraz ze wszystkimi swymi liśćmi, kwiatami i owocami. Wszystkie liście z ich ekstatycznym ruchem i recytacjami, wszystkie kwiaty, które poprzez swoje ozdoby opisują Najpiękniejsze Imiona ich Stwórcy, wszystkie

owoce, które wraz ze swym miłym uśmiechem są przejawem Twej litości, zaświadczają - poprzez porządek w ich cudownym kunszcie (a całkowitą niemożliwością jest przypisanie go przypadkowi), poprzez równowagę w owym porządku, poprzez przyozdobienie w równowadze, poprzez hafty w przyozdobieniu, poprzez woń delikatnych i różnorodnych zapachów w haftach, a rozmaite smaki owoców w zapachach - konieczność istnienia ich nieskończenie Litościwego i Szczodrego Stwórcy z taką jasnością, jakby było to oczywiste. Równocześnie ich wzajemne podobieństwo na całej ziemi, fakt, że znajduje się na nich ta sama pieczęć ich stworzenia, że są one spokrewnione poprzez zarządzanie nimi i organizowanie ich, zgodność związanych z nimi dzieł i Najpiękniejszych Imion Wszechwładnego..., a także nieprzeliczeni przedstawiciele stu tysięcy ich gatunków, wzbudzani do życia bez żadnego zamieszania, choć przenikają się nawzajem - to wszystko jako całość tworzy świadectwo jedności Jedynego Stwórcy, Którego istnienie jest konieczne.

Jak wszystkie drzewa i rośliny świadczą o konieczności Twego istnienia i o Twojej jedności, tak wyżywienie i zarządzanie na setki sposobów niezliczonymi członkami armii żywych stworzeń na obliczu ziemi, którą tworzy czterysta tysięcy różnych narodów, jakie zachodzi z całą doskonałością, bez żadnego zamieszania ani trudności - wskazują na majestat wszechwładzy w Twej jedności oraz na ogrom Twojej mocy, która z tą samą łatwością stwarza kwiat i wiosnę, jak również na to, że Twoja moc obejmuje każdą rzecz. Wskazują również na bezkres Twojego miłosierdzia, które przygotowuje po całej ziemi niezliczone rodzaje pożywienia dla zwierząt i ludzi. Poprzez owe dzieła i dary, poprzez zarządzanie i karmienie, wykonywane z doskonałą systematycznością, poprzez fakt, iż każda rzecz, nawet drobne cząsteczki, jest posłuszna i podporządkowana owym rozkazom, te procesy z pewnością wskazują na nieskończony zasięg Twojego władania, zaś poprzez każdą część drzew i roślin - jak ich liście, kwiaty, owoce, korzenie, konary i gałązki, uczynione w taki sposób, by każdy ich aspekt mógł zostać poznany i zauważony, zgodnie z pożytecznymi zamysłami, przykładami mądrości i korzyściami - jasno, niezliczonymi palcami wskazują na Twą wiedzę i mądrość, które obejmują każdą rzecz. Niezliczonymi językami wychwalają i wysławiają całkowicie doskonałe piękno Twego kunsztu i czyste piękno Twego doskonałego zsyłania darów.

Ponadto, owe drogocenne podarunki i dary wraz z nadzwyczajnymi wydatkami i obdarowaniem (a wszystko w przemijającym schronisku i w krótkotrwałej gospodzie, na krótki czas ulotnego życia) wskazują rękami drzew i roślin, a zaiste, zaświadczają to, że aby nie sprawić - co byłoby

sprzeczne z koniecznym rezultatem wszystkich darów Boga i Jego wydatków, które umożliwiają poznanie Go i czynią Go umiłowanym - że wszystkie stworzenia powiedzą: "Dałeś nam smak, lecz później nie zezwoliłeś nam, byśmy jadły", aby nie unieważniać panowania Jego boskości, aby nie zaprzeczać Jego nieskończonemu miłosierdziu, aby nie przemieniać wszystkich tęskniących za Nim przyjaciół we wrogów poprzez odebranie im tego, co zostało dane, Najbardziej Szczodry i Najbardziej Litościwy z całą pewnością przygotował dla Swych sług, których wyśle do wiecznie trwającego królestwa, wieczny świat, drzewa owocowe i kwitnące rośliny odpowiednie dla Jego wiecznego Raju, a pochodzące ze skarbców Jego miłosierdzia. Drzewa i rośliny na tym świecie to jedynie okazywane gościom próbki wiecznych drzew.

Ponadto jak przez słowa ich liści, kwiatów i owoców drzewa i rośliny wysławiają Cię, wychwalają i głoszą Twoją świętość, tak każde z owych słów oznajmia, że Ty jesteś Świętym. Zwłaszcza wychwalania owoców językiem ich usposobienia - przy wielkiej rozmaitości ich miąższu, widocznym w nich cudownym kunszcie, przy ich nadzwyczajnych nasionach... zaś tace z owym jedzeniem zostały włożone w ręce drzew, a następnie wysłane do Twych żyjących gości - są niemal tak oczywiste, jakby były wypowiadane słowami. Wszystkie są podporządkowane i posłuszne Twemu rozkazowi w Twych królestwach, poprzez Twoją moc, siłę, mądrość i poprzez Twoje obdarowanie!

O, Mądry i Litościwy Stwórco, Ukryty za siłą Swych przejawów i za wspaniałością Swej wielkości!

Językami wszystkich drzew i roślin, ich liści, kwiatów i owoców, po tylekroć, ile jest ich wszystkich, wychwalam Cię, wysławiam i oznajmiam, że jesteś wolny od wszelkich wad, wszelkiej bezsilności i wszelkich towarzyszy!

O, Wszechpotężny Stwórco! Wszechmądry, Którego plan obejmuje każdą rzecz! Litościwy Żywicielu!

Dzięki naukom Twego Najszlachetniejszego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i nauczaniu Mądrego Koranu pojąłem i uwierzyłem w to, że jak rośliny i drzewa rozpoznają Cię i umożliwiają poznanie Twoich świętych atrybutów oraz Najpiękniejszych Imion, tak wśródludzi i zwierząt,będących tymi spośród stworzeń żywych, które posiadają dusze, nie ma ani jednego prócz tych, które zaświadczają - poprzez swe wewnętrzne i zewnętrzne członki, pracujące tak regularnie, jak mechanizm zegarka, poprzez nadzwyczaj delikatne porządek

i równowagę ich ciał, poprzez znaczące korzyści i cele, jakie mogą osiągnąć dzięki swym zmysłom i zdolnościom, poprzez wspaniały kunszt ich stworzenia, poprzez przystrojenie ich z tak wielką mądrością, poprzez precyzyjną równowagę układów ich ciał - konieczność Twego istnienia oraz prawdziwość Twoich atrybutów. Ślepa siła, nieświadoma natura i bezcelowy przypadek nie mogłyby w żaden sposób ingerować w sprawy tak spostrzegawczego i delikatnego kunsztu, tak świadomej i subtelnej mądrości, tak doskonałej i opatrznościowej równowagi. Owe istoty nie mogłyby być dziełem ślepej siły, natury i przypadku, to niemożliwe. Również całkowicie niemożliwe jest to, by stworzenia żywe stwarzały same siebie, ponieważ wówczas każda z ich cząsteczek musiałaby posiadać wszechstronną wiedzę i mądrość, jakby była Bogiem, musiałaby być w stanie poznać, dostrzec, uczynić i ukształtować wszystkie części ciał owych stworzeń, zaiste, musiałaby być w stanie poznać, dostrzec i uczynić wszystko na świecie, z czym dana istota jest powiązana. Dopiero wówczas można by było przypisać jej ukształtowanie ciała i powiedzieć: "Ta rzecz stwarza samą siebie".

Ponadto podleganie owych stworzeń temu samemu zarządzaniu i planowaniu; fakt, że wszystkie są tego samego rodzaju i ukazują tę samą pieczęć; podobieństwo ich oczu, uszu i ust; jedność w ukazywaniu pieczęci mądrości, którą można dostrzec na twarzach przedstawicieli tego samego gatunku; ich podobieństwo w środkach do życia i stworzeniu; przenikanie się nawzajem ich wszystkich - tak, wśród tych okoliczności nie istnieje ani jedna prócz tych, które kategorycznie świadczą o Twojej jedności, a także - poprzez przejawy Twoich Najpiękniejszych Imion, wskazujące na byt jako całość i na każde stworzenie z osobna - o tym, że Tyś jest Jedynym w Swej jedności.

Ponadto poprzez wyekwipowanie owych stworzeń, wyćwiczenie ich, poprzez fakt, że słuchają Cię jak regularna armia i w uporządkowany sposób odpowiadają na Twoje rozkazy, człowiek i sto tysięcy gatunków zwierząt na obliczu ziemi wskazują na stopień wspaniałości Twej wszechwładzy, zaś poprzez wielką wartość, jaką mają mimo swej mnogości, poprzez doskonałość, jaką odznaczają się mimo szybkości ich stwarzania, poprzez przejawiający się w nich wspaniały kunszt mimo łatwości ich stworzenia - na stopień wielkości Twojej mocy. Ponadto w rozstrzygający sposób wskazują na bezgraniczną rozległość Twego miłosierdzia, które wysyła zaopatrzenie wszystkim spośród nich - od drobnoustroju do nosorożca, od najmniejszej muchy do największych ptaków, rozproszonych od wschodu do zachodu, zaś poprzez fakt, że

wszystkie z owych stworzeń spełniają swe naturalne funkcje niczym posłuszni rozkazom żołnierze, zaś każdej wiosny oblicze ziemi staje się obozowiskiem dla nowo powołanej pod broń armii, która zajmuje miejsce zwolnionej do cywila poprzedniej jesieni - wskazują na nieskończony zasięg Twego panowania.

Ponadto dzięki dogłębnej wiedzy i ścisłej mądrości wszystkie stworzenia żywe są miniaturowymi kopiami wszechświata, zaś będąc stwarzanymi bezbłędnie, przy czym żadne z ich części i żadne z ich różnych kształtów nie mieszają się ze sobą, wskazują po tylekroć, ile jest ich wszystkich, na Twoją wiedzę i mądrość, obejmującą każdą rzecz, podczas gdy będąc stworzonymi tak pięknie i delikatnie, jakby wszystkie były cudami kunsztu i mądrości, wskazują niezliczonymi sposobami na całkowicie doskonałe piękno kunsztu Twojej wszechwładzy, który tak wielce umiłowałeś i pragniesz go ukazać, zaś przez wszystkie spośród nich - a w szczególności ich młode, karmione w najpiękniejszy sposób, przy spełnianiu wszystkich ich życzeń i pragnień - wskazują na słodkie piękno Twojej łaski.

O, Najbardziej Miłosierny i Najbardziej Litościwy! O, Najbardziej Prawdziwy w Swej obietnicy! O Ty, do Którego należy Dzień Sądu!

Dzięki naukom Twojego Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i przewodnictwu Wszechmądrego Koranu pojąłem, że skoro najlepszym spośród rezultatów wszechświata jest życie, skoro najlepszą spośród esencji życia jest dusza, skoro najlepszymi spośród istot posiadających dusze są istoty inteligentne, zaś spośród nich istotą o najbardziej wszechstronnej naturze jest człowiek, skoro cały wszechświat jest podporządkowany życiu i dla niego pracuje, skoro istoty żywe są podporządkowane istotom posiadającym dusze i to dla nich zostały wysłane na ten świat, skoro istoty posiadające dusze podporządkowane są człowiekowi i wspierają go, skoro ze swej natury ludzie żarliwie miłują swego Stwórcę, zaś ich Stwórca również ich miłuje i wszelkimi sposobami sprawia, by Go miłowali, skoro wrodzone i duchowe zdolności człowieka wskazują na inny, trwały świat i wiecznie trwające życie, skoro jego serce i inteligencja ze wszystkich sił pragną nieśmiertelności, zaś język błaga Stwórcę człowieka o nieśmiertelność poprzez swoje niezliczone modlitwy - to On z pewnością nie uchybiłby ludziom, którzy wielce Go miłują i są przez Niego miłowani, sprawiając, że umrą, aby nie zmartwychwstać, że będą odczuwali wieczną wrogość, choć On stworzył ich dla wiecznej miłości; tak, uczynienie tego byłoby niemożliwe. Ludzie zostali wysłani do pracy na tym świecie, by mogli szczęśliwie żyć w innym, wiecznym

świecie, by mogli zdobyć owo szczęśliwe życie. Najpiękniejsze Imiona przejawiające się w człowieku podczas krótkiego i ulotnego życia doczesnego wskazują na to, że ludzie będą zwierciadłami dla owych Imion w wiecznym królestwie, a zatem zyskają ich wieczne przejawy.

Tak, prawdziwy przyjaciel Wiecznego również powinien być wieczny, a świadome zwierciadło dla Trwającego również powinno być trwałe.

Dzięki wiarygodnym przekazom można zrozumieć, że dusze zwierząt będą żyć wiecznie, zaś pewne szczególne zwierzęta, takie jak dudek i mrówki króla Salomona (niech będzie z nim pokój), wielbłądzica Proroka Saliha (niech będzie z nim pokój) czy pies ahl al-kahf[45] przejdą do wiecznego królestwa ciałem i duszą [46], zaś każdy gatunek będzie miał jedno ciało, z którego będzie mógł korzystać od czasu do czasu. Wymagają tego również mądrość, prawda, miłosierdzie i wszechwładza.

O, Wszechmocny, Który istniejesz Sam z Siebie!

Wszystkie żywe stworzenia, istoty posiadające dusze oraz istoty świadome są podporządkowane rozkazom Twojej wszechwładzy i zatrudnione przy wykonywaniu swych wrodzonych obowiązków jedynie poprzez Twoją moc i siłę, Twoją wolę i Twoje planowanie, Twoje miłosierdzie i mądrość. Niektóre zostały podporządkowane człowiekowi

-nie z powodu mocy czy panowania człowieka, lecz przez Boże miłosierdzie, z powodu wrodzonej słabości i bezsilności człowieka. Językami usposobienia oraz słów uwalniają one ich Stwórcę, Który jest Jedynym Prawdziwym obiektem czci, od wszelkich wad i towarzyszy, a składając Mu dzięki i wychwalając Go za Jego dary, wykonują właściwe dla nich akty czci.

O, Przeczysty i Przenajświętszy, Ukryty za siłą Swych przejawów i za wspaniałością Swej wielkości!

Pamiętając o właściwej intencji głoszę Twoją świętość poprzez wychwalania wszystkich istot posiadających dusze i oznajmiam:

سُبْحَانَكَ يَا مَنْ جَعَلَ مِنَ الْمَٓاءِ كُلَّ شَيْءٍ حَىٍّ

"Chwała niech będzie Tobie, Który stworzyłeś z wody każdą żywą rzecz!"

O, Panie wszystkich światów! O, Boże pierwszych i ostatnich! O, Panie niebios i ziemi!

Dzięki nauce Twego Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) oraz nauczaniu Wszechmądrego Koranu pojąłem i uwierzyłem w to, że jak niebiosa, atmosfera, ziemia, ląd i morze, drzewa,

rośliny, zwierzęta wraz ze wszystkimi ich częściami ciała i cząsteczkami ich ciał znają Cię, uznają, wskazują na Twoje istnienie i jedność oraz zaświadczają je, tak istoty żyjące, które są esencją wszechświata, człowiek, który jest esencją istot żywych, a także prorocy, święci i uczeni, którzy dostąpili oczyszczenia, będący esencją ludzi, poprzez swoje wizje, objawienia, natchnienia i odkrycia ich serc i ich rozumów, które są esencją proroków, świętych oraz uczonych o czystych duszach - zaświadczają z pewnością mającą siłę stokrotnej zgodności konieczność Twego istnienia i Twoją jedność Jedynego, jak również przekazują wiadomości o nich, zaś poprzez cuda, jakich dokonali prorocy i święci, oraz poprzez niezachwiane dowody, udowadniają to, o czym mówią.

Tak, nie ma niczego, co przychodzi na myśl sercu spoglądającemu ku Temu, Który zsyła mu natchnienie spoza zasłony tego, co niewidzialne; nie ma natchnienia powodującego, że człowiek spogląda ku Temu, Który natchnienie daje; nie ma niezachwianej wiary, która odsłania w formie całkowitej pewności Twoje święte atrybuty i Najpiękniejsze Imiona; nie ma świetlistego serca proroka ni świętego, które obserwuje w wizji równoznacznej z pewnością światła Tego, Którego istnienie jest konieczne; nie ma oświeconego rozumu uczonego o czystej duszy ani człowieka prawdomównego, który potwierdza i udowadnia z wiedzą równą pewności znaki istnienia Stwórcy każdej rzeczy oraz dowody Jego jedności - nie ma pośród nich niczego, co nie zaświadcza Twego istnienia, Twych świętych atrybutów, Twej jedności Jedynego i Twych Najpiękniejszych Imion, ani niczego, co na owe prawdy nie wskazuje.

Ponadto jak owe setki tysięcy godnych zaufania ludzi niosących dobrą nowinę zaświadczają Twe istnienie i Twoją jedność w oparciu o ich cuda i dowody, tak jednogłośnie dają nowinę, udowadniając i głosząc stopień majestatu Twej wszechwładzy, która zarządza wszystkim - od obejmującej każdą rzecz całości spraw Wielkiego Tronu aż po poznanie, wysłuchiwanie i zarządzanie najbardziej skrytymi i osobistymi myślami serca, jego pragnieniami i suplikacjami. Mówią oni o ogromie Twej mocy (i udowadniają go), która w jednej chwili stwarza niezliczone a różne rzeczy, która dokonuje rzeczy największych i najmniejszych z tą samą łatwością, przy czym żadne dzieło nie utrudnia innego, a żadna kwestia nie jest przeszkodą dla innej.

Ponadto dają oni nowinę (a poprzez swoje cuda i dowody udowadniają ją) o ogromie Twego miłosierdzia, które czyni wszechświat wspaniałym pałacem dla istot posiadających dusze, a szczególnie dla człowieka, które przygotowało Raj i wiecznie trwające szczęście dla dżinna i człowieka,

które nie zapomina nawet o najdrobniejszej żywej istocie, które stara się zadowolić nawet najbardziej bezsilne serce i sprawić mu przyjemność.

Dają oni również nowinę o nieskończonej rozległości Twego panowania, które sprawia, że wszystkie królestwa stworzeń, od cząsteczek do planet, przestrzegają Twoich rozkazów, podporządkowują się im i wykonują je.

Ponadto jednogłośnie zaświadczają oni Twą obejmującą każdą rzecz wiedzę, która czyni wszechświat wielką księgą zawierającą tyle traktatów, ile jest jej części, która zachowuje historie życia wszystkich istot w Księdze Jasnej i w jasnym rejestrze, a są one notatnikami Strzeżonej Tablicy, która gruntownie i bez żadnego błędu zapisuje indeksy i programy wszystkich drzew w ich nasionach, a biografie istot świadomych w pamięci umieszczonej w ich głowach.

Zaświadczają oni również o obejmowaniu każdej rzeczy przez Twą świętą mądrość, która ze wszystkimi istotami wiąże liczne zamysły, sprawiając, że nawet drzewa wydają tyle rezultatów, ile jest ich owoców, która przyznała wszystkim stworzeniom żywym tyle korzyści, ile jest części, a nawet komórek ich ciał, która wyznaczyła liczne obowiązki językowi człowieka, wyposażając go w tyle zdolności rozróżniania smaku, ile jest rodzajów pożywienia.

Ponadto jednogłośnie zaświadczają oni to, że przejawy Najpiękniejszych Imion, związane z Twoim pięknem i Twoją chwałą, których próbki można dostrzec na tym świecie, przetrwają w bardziej olśniewającej postaci przez całą wieczność, a także to, że Twoje dary, których próbki można dostrzec na tym przemijającym świecie, przetrwają w siedzibie szczęśliwości w postaci jeszcze bardziej lśniącej, zaś ci, którzy tęsknią za nimi na tym świecie, dołączą do nich i będą razem z nimi przez całą wieczność.

Ponadto, polegając na setkach oczywistych cudów i rozstrzygających znaków, przede wszystkim Twój Najszlachetniejszy Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i Wszechmądry Koran, jak również wszyscy prorocy z ich świetlistymi duszami, święci mężowie z ich wypełnionymi światłem sercami, którzy są duchowymi biegunami ludzkości, a także uczeni, którzy doznali oczyszczenia, wraz z ich oświeconymi umysłami, opierając się na Twych groźbach i obietnicach, powtarzających się we wszystkich świętych Księgach, wierząc w Twe święte atrybuty, takie jak moc, miłosierdzie, łaska, mądrość, chwała i piękno, wierząc w Twoje działanie, w godność Twojej chwały,

w suwerenność Twojej wszechwładzy, a w konsekwencji ich oświeceń i wizji wierząc w to wszystko w stopniu całkowitej pewności - dają ludziom i dżinnom radosną wieść o wiecznym szczęściu i informują ich o Piekle przeznaczonym ludziom zbłądzenia. Tak, w to wierzą i to zaświadczają.

O, Wszechmocny i Wszechmądry! O, Najbardziej Miłosierny i Najbardziej Litościwy! O, Szczodry i Prawdziwy w Swej obietnicy! O Ty, Który podporządkowujesz Sobie każdą rzecz, do Którego należą w całości chwała, dostojeństwo, wielkość i gniew!

Ty jesteś całkowicie wolny od tego i całkowicie ponad to, aby zadać kłam tak wielu wiernym przyjaciołom, tak wielu obietnicom, atrybutom i funkcjom, aby zaprzeczyć niewątpliwym wymaganiom suwerenności Twej wszechwładzy oraz nieskończonym modlitwom i suplikacjom Twych sług, z których jesteś zadowolony, których miłujesz i którzy przyciągają Twoją miłość, uznając Ciebie i będąc Tobie posłusznymi; jesteś ponad to, byś miał potwierdzić zaprzeczenie Zmartwychwstaniu, jakiego dopuszczają się ludzie zbłądzenia i niewiary, którzy poprzez ich niewiarę, bunt oraz zaprzeczanie Twym obietnicom znieważają wspaniałość Twej wielkości, obrażają Twój majestat i chwałę, a także godność Twej boskości, wreszcie zasmucają litość Twej wszechwładzy. Oznajmiam, że Twe sprawiedliwość, piękno i miłosierdzie są wolne od tak nieskończonej tyranii i takiej szpetoty. Wraz ze wszystkimi cząsteczkami mego istnienia pragnę recytować werset:

سُبْحَانَهُ وَتَعَالٰى عَمَّا يَقُولُونَ عُلُوًّا كَب۪يرًا

[47]

Zaiste, Twoi prawdomówni posłańcy i heroldowie Twego panowania zaświadczają z absolutną pewnością, w stopniu wiedzy równej pewności i wizji równej pewności, istnienie skarbców Twego miłosierdzia w życiu ostatecznym i magazynów Twych darów w wiecznie trwającym królestwie, a także cudownie pięknych przejawów Twych Najpiękniejszych Imion, jakie ukażą się w swej całości w siedzibie szczęścia, jak również dają o nich dobrą nowinę. Wierząc w to, że najwyższym promieniem Twego Imienia "Prawda", które jest źródłem, słońcem i obrońcą wszelkich prawd, jest prawda dotycząca Zmartwychwstania i Wielkiego Zgromadzenia, nauczają tego Twoje sługi.

O, Panie proroków i ludzi prawdomównych!

Wszyscy oni Tobie są podporządkowani i mają obowiązki w Twych królestwach, wyznaczone im poprzez Twój rozkaz i Twoją moc, Twoją

wolę i Twoje planowanie, Twoją wiedzę i mądrość. Głosząc Twoją świętość, wychwalając Cię i wysławiając, oznajmiając, że Ty jesteś Jeden - ukazują, że nasza planeta jest wielkim miejscem wspominania Ciebie, zaś wszechświat jest ogromnym meczetem.

O, Panie mój i Panie niebios i ziemi! O, Stwórco mój i Stwórco każdej rzeczy! Przez wzgląd na Twoje moc, wolę, mądrość, panowanie i miłosierdzie, które podporządkowują sobie niebiosa wraz z ich gwiazdami, ziemię ze wszystkim, co zawiera, i wszystkie stworzenia ze wszystkimi ich atrybutami i uczynkami, podporządkuj mi moją duszę i moje pragnienia! Podporządkuj serca ludzi Traktatom Światła, by mogli oni służyć Koranowi i wierze! Ześlij mi i moim braciom doskonałą wiarę i szczęśliwą śmierć! Jak podporządkowałeś morze Mojżeszowi (niech będzie z nim pokój), ogień Abrahamowi (niech będzie z nim pokój), góry i żelazo Dawidowi (niech będzie z nim pokój), dżinny i ludzi Salomonowi (niech będzie z nim pokój), a słońce i księżyc Muhammadowi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), tak podporządkuj serca i umysły Traktatom Światła! Uchroń mnie i uczniów Światła przed złem duszy i przed złem Szatana, przed męką grobu i przed męką Ognia Piekielnego, i obdarz nas szczęśliwością w Raju! Amen, amen, amen.

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

[48]

وَ اٰخِرُ دَعْوٰيهُمْ اَنِ الْحَمْدُ لِلّٰهِ رَبِّ الْعَالَم۪ينَ

[49]

Jeśli byłem w błędzie, przedkładając na dworze mego Litościwego Pana (ar. Ar-Rabb) ów pouczający fragment, który zaczerpnąłem z Koranu i z suplikacji Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zwanej Dżałszan al-Kabir(ar. Wielka tarcza),jako akt czci w formie refleksyjnych rozważań, to czyniąc Koran i Wielką tarczęmymi orędownikami, błagam o przebaczenie za ten grzech.

Said Nursi

* * *

CZĘŚĆ PIĄTA

Życie w Denizli

Trwało wydawanie Traktatów Światła i rozprzestrzenianie ich, a także ich zwycięstwa, zaś liczba ludzi namiętnie czytających Traktaty Światła rosła z dnia na dzień. Widząc tę zdumiewającą moc Traktatów Światła oraz ich wpływ, potajemni wrogowie islamu ponownie zaczęli opracowywać szczegółowe plany zdyskredytowania Traktatów Światła oraz zgładzenia ich autora. Sfabrykowano fałszywe zarzuty przeciwko niemu: "Bediuzzaman zakłada tajne stowarzyszenie polityczne i zwraca ludzi przeciwko rządowi. Niszczy prawdziwe podstawy rewolucji. Nazywa Mustafę Kemala Antychrystem (ar. Dadżdżal), Sufjanem i niszczycielem religii oraz dowodzi swoich twierdzeń, popierając je hadisami". Po opracowaniu planów i rozpowszechnieniu takich oskarżeń, w roku 1943 Said Nursi wraz ze stu dwudziestoma spośród swoich uczniów został przeniesiony z Kastamonu do Sądu Karnego w Denizli .

{(*): Jest jasnym, że jedyny powód uwięzienia (Bediuzzamana i jego uczniów - uz. red. pol.) w Denizli był natury religijnej, a wynikał z rozpowszechniania Traktatów Światła w centralnej Isparcie i w prowincji Kastamonu. Zaprawdę, przed uwięzieniem w Denizli traktat Najwyższy Znak (tur. Ayetu'l-Kubra), będący Promieniem Siódmym, został potajemnie wydrukowany w Stambule. Ów traktat ostatecznie udowodnił i objaśnił prawdy wiary w nadzwyczaj jasny sposób i wywołał panikę wśród wrogów religii. Oto, jaka była rzeczywista przyczyna wydarzeń w Denizli.}

Sąd natychmiast powołał komisję rzeczoznawców złożoną z jedynie kilku urzędników i rozpoczął dochodzenie w sprawie tego, czy zbiór Traktatów Światła i listów zawiera jakiekolwiek kwestie natury politycznej. Odpowiedzią Bediuzzamana były słowa: "Ta niefachowa komisja tak zwanych rzeczoznawców nie może badać Traktatów Światła. Powinni zostać wybrani najwyżsi uczeni, aby utworzyć komisję rzeczoznawców w Ankarze. Niech będą nimi nawet filozofowie z Europy. Jeśli będą oni w stanie znaleźć choć jedno przewinienie, z chęcią przyjmę najwyższy wymiar kary".

W rezultacie zbiór Traktatów Światła oraz wszystkie listy zostały poddane całościowemu i szczegółowemu dochodzeniu przeprowadzonemu przez komisję rzeczoznawców w Ankarze, złożoną z wybranych uczonych

i profesorów. Ostateczny raport przedstawiony przez ową komisję kończył się następującymi słowami: "Bediuzzaman nie ma żadnego programu politycznego. Jego metoda nie polega na zakładaniu stowarzyszeń ani wspólnot sufickich. Jego pisma odnoszą się do wiedzy i wiary i są komentarzem do Koranu". Jako że oskarżenia w sprawie Nauczyciela nie opierały się na żadnych świadectwach ani dowodach, stało się jeszcze bardziej jasne, że oskarżenie zostało opracowane przy użyciu sfabrykowanych pretekstów.

Tym, czego nigdy nie udowodniono, było w szczególności oskarżenie: "Bediuzzaman twierdzi, że jest Mahdim". Przeciwnie, komisja rzeczoznawców potwierdziła, iż Bediuzzaman nigdy nie rościł sobie praw do żadnej rangi duchowej, twierdził, iż sam nie ma żadnego znaczenia, a także odrzucał ofiarowywane mu rangi duchowe i stanowiska. Kiedy otrzymywał naukowe listy od ludzi uczonych, mówiące o tym, jakoby był Mahdim, wpadał w silny gniew i odrzucał ich twierdzenia tak gwałtownie, że mógł nawet zranić ich uczucia. Ta kwestia została już ustalona dzięki zawartości listów skonfiskowanych podczas przeszukań.

Ostatecznie Bediuzzaman przedstawił sędziom doniosłą mowę obrończą, a sędziowie jednogłośnie orzekli jego uniewinnienie - ta decyzja ma numer 199/136 i jest datowana na 16.06.1944. Wszystkie sto trzydzieści ksiąg ze zbioru Traktatów Światła uwolniono i w całości zwrócono je ich właścicielom. Decyzja o uniewinnieniu została jednogłośnie ratyfikowana przez Sąd Apelacyjny, z oficjalnym ogłoszeniem orzeczenia datowanym na 30.12.1944, co potwierdziło prawdomówność Traktatów Światła, a w zakończeniu stwierdzono, że nigdy w przyszłości Traktaty nie zostaną ponownie postawione przed sądem.

Dla Bediuzzamana i wielu jego uczniów zakończyła się trwająca dziewięć miesięcy próba więzienia, a po uniewinnieniu zostali oni uwolnieni. Jednakże w więzieniu Saidowi Nursiemu podano truciznę, która omal go nie zabiła. Choć z pomocą Wszechmocnego Boga został ocalony, cierpiał z powodu bezlitosnej tyranii, męczarni i zdrady, jakich żaden człowiek nie doświadczył nigdy wcześniej. Jak sądy prowadzące wcześniejsze procesy, tak potajemni ateiści konspirowali i rozwijali swe prowokacje, by go zgładzić. Bediuzzaman jeszcze raz bez strachu ogłosił prawdę, w ogóle nie dbając o własne bezpieczeństwo.

Podczas gdy był przetrzymywany w więzieniu Denizli, Nauczyciel Bediuzzaman w ciągu jednego tygodnia, od piątku do piątku napisał traktat zatytułowany Owoce wiary(tur. Meyve Risalesi).Traktat ów został opublikowany w pierwszej części zbioru Laska Mojżesza(tur. Asay-i Musa)[1]. Przebywający w więzieniu Uczniowie Światła wraz z innymi współwięźniami sporządzili odręczne kopie Owoców wiary i zajęli się poznawaniem prawd zawartych w owym traktacie. Jako że w więzieniu nie było dozwolone posiadanie papieru, to dzieło spisywane było w tajemnicy i w warunkach tak krańcowo trudnych, że niektóre traktaty zostały spisane na pustych pudełkach po zapałkach .

{(*): Ów wielce doniosły traktat, jakim są Owoce wiary (tur. Meyve Risalesi), składa się z dziesięciu Kwestii. Czytelnicy mogą sięgnąć do Kwestii Szóstej i Siódmej, które zostały załączone w zakończeniu niniejszej części, poświęconej życiu Nauczyciela w Denizli.}

* * *

@

Odręczny list Bediuzzamana do jego uczniów

{(*): Moi drodzy, wierni bracia!

Akt oskarżenia jasno ukazuje, iż potajemni ateiści wprowadzili w błąd pewnych urzędników rządu i nastawili ich przeciwko nam. Obecnie jednak ich plany uwydatniły się, a ich kłamstwa zostały ujawnione. Teraz starają się oni ukryć swe kłamstwa poprzez oskarżanie nas o "zakładanie stowarzyszenia i komitetu politycznego", a w rezultacie tego zabraniają wszystkim jakiegokolwiek kontaktowania się ze mną. Nawet urzędnicy wysokiego stopnia zaczęli się bać i celowo przyczyniają mi strapień, aby zdobyć łaski swych zwierzchników, w szczególności (...). Planowałem poruszyć tę kwestię w zakończeniu mej mowy obrończej, jednak powstrzymała mnie od tego następująca myśl:}

@

Druga strona poniższego listu

{(*): Tak, jesteśmy stowarzyszeniem; jesteśmy stowarzyszeniem, którego liczba członków we wszystkich wiekach sięgnęła trzystu pięćdziesięciu milionów . Każdego dnia członkowie owego stowarzyszenia poprzez pięć modlitw obowiązkowych ukazują z najwyższym szacunkiem swe przywiązanie do zasad owego świętego stowarzyszenia, a poprzez uświęcony program słów: Wierni są przecież braćmi spieszą z pomocą jeden drugiemu w swych modlitwach i tym, co zyskały ich dusze. Należymy do owego uświęconego, wielkiego stowarzyszenia, a naszym szczególnym obowiązkiem jest nauczanie wiernych koranicznych prawd wiary w pewny i sprawdzony sposób, a także wybawianie ich i nas samych od wiecznej zagłady oraz wiecznie trwającego uwięzienia w samotności w królestwie pośrednim. Nigdy nie zniżymy się do tego, aby w jakikolwiek sposób związać się z jakimkolwiek knującym spiski politycznym stowarzyszeniem tego świata ani też nie mamy nic wspólnego z bezpodstawnym i bezsensownym zarzutem stanowienia tajnego stowarzyszenia, który przedstawiono jako przyczynę naszego oskarżenia.}

CZĘŚĆ MOWY OBROŃCZEJ,

JAKĄ BEDIUZZAMAN SAID NURSI PRZEDSTAWIŁ W SĄDZIE W DENIZLI

Tak, jesteśmy stowarzyszeniem; jesteśmy stowarzyszeniem, którego liczba członków we wszystkich wiekach sięgnęła trzystu pięćdziesięciu milionów [2]. Każdego dnia członkowie owego stowarzyszenia poprzez pięć modlitw obowiązkowych ukazują z najwyższym szacunkiem swe przywiązanie do zasad owego świętego stowarzyszenia, a poprzez uświęcony program słów:

اِنَّمَا الْمُؤْمِنُونَ اِخْوَةٌ

Wierni są przecież braćmi[3] spieszą z pomocą jeden drugiemu w swych modlitwach i tym, co zyskały ich dusze. Należymy do owego uświęconego, wielkiego stowarzyszenia, a naszym szczególnym obowiązkiem jest nauczanie wiernych koranicznych prawd wiary w pewny i sprawdzony sposób, a także wybawianie ich i nas samych od wiecznej zagłady oraz wiecznie trwającego uwięzienia w samotności w królestwie pośrednim. Nigdy nie zniżymy się do tego, aby w jakikolwiek sposób związać się z jakimkolwiek knującym spiski politycznym stowarzyszeniem tego świata ani też nie mamy nic wspólnego z bezpodstawnym i bezsensownym zarzutem stanowienia tajnego stowarzyszenia, który przedstawiono jako przyczynę naszego oskarżenia.

(...)

Gdybyśmy żywili jakiekolwiek pragnienie wtrącania się do spraw tego świata, nie byłoby one brzęczeniem muchy, lecz wybuchłoby jak armatni wystrzał. Oskarżanie kogoś, kto tak gwałtownie bronił samego siebie - przed sądem wojskowym, a także w biurze rzecznika Zgromadzenia Narodowego (w obecności zagniewanego Mustafy Kemala) - o to, że od osiemnastu lat knuł spiski, nie pozwalając, by ktokolwiek się o tym dowiedział, z pewnością jest wynikiem urazy lub nienawiści.

Wobec tego Traktaty Światła nie powinny być atakowane z powodu moich osobistych błędów lub z powodu błędów niektórych spośród moich braci. Są one ściśle związane z Koranem, zaś Koran związany jest z Wielkim Tronem, zatem któż ośmieliłby się wyciągnąć rękę tak daleko, by rozluźnić owe mocne węzły?

Ponadto Traktaty Światła, których błogosławieństwa - materialne i duchowe - dla tego kraju, a także ich nadzwyczajna służba dla niego, są

wspomniane przez trzydzieści trzy wersety Koranu, przez trzy proroctwa Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad) i niechybne wieści, jakie przyniósł Ghałs al-A'zam (niech jego tajemnica będzie uświęcona), nie mogą być pociągane do odpowiedzialności za nasze drobne, osobiste błędy; nie może tak być i nie powinno tak być. W przeciwnym razie ten kraj dozna niemożliwej do naprawienia szkody, zarówno materialnej, jak i duchowej .

{(*): Ta petycja została spisana dwadzieścia dni przed trzęsieniem ziemi w Kastamonu. Dzięki błogosławieństwom Traktatów Światła Kastamonu wcześniej zostało uchronione od nieszczęść bardziej niż jakakolwiek inna prowincja, lecz teraz owe nieszczęścia zaczęły się i potwierdziły to, co powiedzieliśmy!}

In sza'a-llah,agresja i spiski wymierzone przeciw Traktatom Światła przez pewnych ateistów o złych umysłach zostaną pokonane, ponieważ uczniów Światła nie można porównywać z uczniami innych prądów; nie mogą oni zostać rozproszeni ani nie można sprawić, by porzucili swe dzieło; dzięki łasce Boga nie mogą oni zostać pokonani. Zdobyli oni szacunek tego narodu, jakby byli mu niezbędni, i można znaleźć ich wszędzie; nawet gdyby Koran nie powstrzymywał ich przed obroną za pomocą siły, i tak nie angażowaliby się w pomniejsze i bezowocne wydarzenia, jak bunt Szejka Saida i wydarzenia z Menemen [4]. Jeśli - niech Bóg uchroni - uczniowie Światła będą prześladowani, a Traktaty zostaną zaatakowane do tego stopnia, jak czują się do tego zmuszeni ich przeciwnicy, owi ateiści i hipokryci, którzy oszukali rząd, z pewnością będą żałować tego po tysiąckroć.

Podsumowując:Nie wtrącamy się do spraw tego świata ani ahl ad-dunja,zatem oni nie powinni wtrącać się do spraw naszej służby na rzecz wiary i naszego życia ostatecznego.

Więzień Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Panowie!

Mówię wam z całkowitym przekonaniem, że prócz tych, którzy nie są związani z Traktatami Światła bądź są związani z nimi w niewielkim stopniu, mam tylu prawdziwych braci i wiernych przyjaciół na drodze prawdy, ilu tylko moglibyście sobie życzyć. Z powodu niechybnych

odkryć Traktatów Światła wiemy z niezachwianą pewnością równą tej, z jaką dwa plus dwa daje cztery, że dzięki tajemnicy Koranu dla nas śmierć przekształciła się z wiecznej zagłady w uwolnienie od obowiązków, zaś dla tych, którzy sprzeciwiają się nam i podążają za zbłądzeniem, śmierć jest albo wiecznym unicestwieniem (jeśli nie mają oni niezachwianej wiary w życie ostateczne), albo wiecznie trwającym uwięzieniem w ciemności i samotności (jeśli wierzą oni w życie ostateczne, lecz wybierają drogę występku i zbłądzenia). Czyż dla człowieka na tym świecie istnieje pytanie bardziej doniosłe od tego, na które można odpowiedzieć dzięki tej prawdzie? Pytam was! Skoro nie istnieje i nie może istnieć pytanie bardziej doniosłe, dlaczego dokładacie wszelkich starań przeciwko nam? Wasza największa kara jest dla nas przepustką pozwalającą na odejście do świata światła, zatem oczekujemy jej z absolutnym hartem i męstwem. Wiemy jednak z taką jasnością, jakbyśmy to ujrzeli, jak widzimy was w tym sądzie, że ci, którzy z powodu zbłądzenia odrzucają nas i wydają wyroki, w bardzo krótkim czasie sami zostaną skazani na wieczne unicestwienie i uwięzienie w samotności, i będą cierpieć z powodu owej straszliwej kary, zaś z powodu naszych ludzkich uczuć żarliwie im współczujemy. Jestem gotów do tego, by udowodnić ów niezbity i doniosły fakt i zmusić do milczenia najbardziej nieustępliwych spośród nich. Jeśli nie udowodnię tego z jasnością równą jasności światła dnia - i to nie tej komisji niewykształconych i uprzedzonych "uczonych", którzy nie mają pojęcia o kwestiach duchowych i moralnych, lecz największym uczonym i filozofom - przyjmę każdą karę, jaką mi wymierzycie!

Jako przykład przedstawiam traktat Owoce wiary,który został spisany dla więźniów podczas dwóch piątków, a wyjaśniając zasady i podstawy Traktatów Światła, jest niczym ich mowa obrończa. Pracowaliśmy w tajemnicy i pośród wielkich trudności, by spisać go w nowym alfabecie [5] i przedstawić go departamentom rządu w Ankarze. Przeczytajcie i przestudiujcie go uważnie, a jeśli wasze serca (bo nie mogę mówić za wasze dusze) nie przyznają mi racji, zachowam milczenie w obliczu wszelkich zniewag i męczarni, jakie mi zadacie, w obliczu więzienia, w którym teraz jestem przetrzymywany w samotności!

W skrócie:Albo pozostawcie Traktatom Światła całkowitą swobodę, albo roztrzaskajcie tę potężną i bezsprzeczną prawdę, jeśli potraficie! Aż do tej chwili nie rozmyślałem o was ani o waszym świecie i nie zamierzałem o tym myśleć, jednak zmusiliście mnie do tego, a być może to nawet Boże zarządzenie wysłało nas na tę drogę, abyśmy was ostrzegali. Jeśli chodzi o nas, to postanowiliśmy wziąć za przewodnika uświęconą zasadę:

مَنْ اٰمَنَ بِالْقَدَرِ اَمِنَ مِنَ الْكَدَرِ

Ktokolwiek wierzy w Boże zarządzenie, jest ocalony od smutkui cierpliwie znosić wszelkie trudności, jakich nam przysparzacie.

Więzień Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Mówiąc, że "wypaczamy religię", zganiono nas za kompilację części Koranu, będącej niczym wielka sura Al-An'am, składającej się z setki dobrze znanych wersetów, które są szczególnymi źródłami Traktatów Światła, choć jest to muzułmański zwyczaj, który był praktykowany od czasów Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) .

Chciano również skazać nas w oparciu o to, że Traktat o ubiorze muzułmańskim- za który już otrzymałem wyrok jednego roku pozbawienia wolności, który był traktowany jako poufny, a wedle policyjnego raportu został wyciągnięty spod sterty drewna na opał - miał zostać spisany i opublikowany podczas tego roku. Ponadto w mocnych słowach odezwałem się do człowieka, który był przywódcą rządu w Ankarze (to jest do Mustafy Kemala - uz. red. tur.); skrytykowałem go twarzą w twarz, a on nie odpowiedział, lecz zachował milczenie; jednak naturalna, konieczna i czyniona w zaufaniu krytyka jego osoby, jakiej dopuściłem się po jego śmierci, wyjaśniając znaczenie hadisu, który wskazywał na popełniony przez niego błąd, została uznana za zbrodnię. Jednak jakie znaczenie może mieć wzgląd na kogoś, kto jest martwy i nie ma już żadnych powiązań z rządem, prócz względu na naród, rząd i prawa sprawiedliwości, które są przejawem Bożego panowania?

Ponadto wolność sumienia, która jest jedną z tych zasad rządu Republiki, na jakich najbardziej polegamy i jakich najsilniej bronimy, została uczyniona podstawą postawionych nam zarzutów, jakbyśmy sprzeciwiali się zasadzie wolności sumienia.

Inną rzeczą, jaką przypisano mi w policyjnym raporcie, a jaka nigdy nie przyszła mi na myśl, jest to, że skoro krytykuję zło i błędy współczesnej

cywilizacji, nie akceptuję korzystania z radia,

{(*): Aby zachęcić do składania podziękowań za wspaniały dar Boga, jakim jest radio, powiedziałem, że Koran powinien być recytowany w radiu, aby mogli usłyszeć go ludzie na całym świecie, a wówczas ziemska atmosfera stałaby się recytatorem Koranu.}

samolotów i kolei żelaznych; zostałem oskarżony o sprzeciwianie się współczesnemu postępowi.

In sza'a-llah,bezstronny i sprawiedliwy oskarżyciel publiczny oraz sąd w Denizli poprzez analogie do powyższych przykładów wykażą, jak niesprawiedliwe jest owo postępowanie, a nie będą przywiązywali znaczenia do bezpodstawnych podejrzeń zawartych w owych raportach.

Najbardziej niedorzeczne z owych podejrzeń ukazuje fakt, że publiczny oskarżyciel w innym procesie powiedział do mnie: "W poufnym Promieniu Piątym powiedział pan, że wojsko miałoby uwolnić się od przywództwa owego straszliwego człowieka. Pańskim zamiarem było zatem podburzenie wojska do buntu przeciwko rządowi". Odpowiedziałem: "Miałem na myśli to, że dowódca albo umrze, albo zostanie przeniesiony, a wówczas armia wyzwoliłaby się spod jego zwierzchnictwa". Jak traktat, który jest nadzwyczaj poufny, a jego kopie trafiły w moje posiadanie jedynie dwa razy przez osiem lat, po czym zaginęły, który wyjaśnia powszechne znaczenie hadisu mówiącego o kresie czasu, który po raz pierwszy został spisany dawno temu, a co więcej, nie widział go ani jeden żołnierz - jak taki traktat mógłby stać się podstawą takich zarzutów?

Najbardziej zdumiewającym ze wszystkiego jest fakt, że w pewnym miejscu powiedziałem, iż na wspaniałe dary Wszechmocnego Boga, jakimi są samolot, kolej żelazna i radio, należy odpowiadać poprzez wspaniałe podziękowania, jednak ludzkość nie postąpiła w ten sposób, lecz z samolotów na głowy ludzi spada deszcz bomb. Podziękowania za wielki dar, jakim jest radio, zostałyby ukazane, gdyby uczynić je recytatorem Koranu, posiadającym milion języków, który skłoniłby do słuchania Koranu ludzi na całej ziemi .

{(*): Prawdy, o których nasz Nauczyciel oznajmił lata temu i na których ziszczenie się miał nadzieję, zostały już wprowadzone w naszym kraju. Al-hamdu li-llah, obecnie Koran jest czytany przez radio. In sza'a-llah przyjdzie taki czas, kiedy prawdy Koranu, jakimi są Traktaty Światła, będą dawać swe lekcje przez radio, a ludzkość wielce na tym skorzysta.}

W objaśnieniach proroctw koranicznych dotyczących cudów cywilizacji, które to objaśnienia znajdują się w Słowie Dwudziestym, wspomniałem o wzmiankach pewnego wersetu, który mówi o tym, że niewierni pokonają świat islamu dzięki kolei żelaznej. Choć nawoływałem muzułmanów do tego, by pracowali na rzecz owych

cudów, w zakończeniu aktu oskarżenia - z powodu złej woli poprzedniego oskarżyciela publicznego - zarzucono mi "sprzeciwianie się współczesnym narzędziom postępu, takim jak kolej żelazna, samolot i radio".

Ponadto, choć nie ma to żadnego związku ze sprawą, ktoś powiedział, że nazwa "Ruch Światła" (tur. Risaletu'n-Nur),będąca inną nazwą Traktatów Światła (tur. Risale-i Nur),jest "przesłaniem (tur. risalet)zainspirowanym światłem Koranu", a nadając niewłaściwe znaczenie innemu fragmentowi aktu oskarżenia, uczyniono z tego kolejny zarzut, jak gdybym powiedział: "Traktaty Światła są Posłańcem Boga".

Ponadto w dwudziestu miejscach mej obrony niezbicie udowodniłem, że nie uczynilibyśmy religii, Koranu ani Traktatów Światła narzędziami służącymi osiągnięciu jakichkolwiek korzyści i nie moglibyśmy tak uczynić nawet w obliczu całego świata; że nie zmienilibyśmy ani jednej z ich prawd nawet w zamian za cały świat - oto, jacy zaprawdę jesteśmy. Przez ostatnie dwadzieścia lat zaświadczyliśmy to tysiąc razy. Skoro tak, oznajmiamy z całych naszych sił:

حَسْبُنَا اللّٰهُ وَ نِعْمَ الْوَك۪يلُ

[6]

Said Nursi

* * *

SUPLEMENT

DO MOICH SPRZECIWÓW WOBEC AKTU OSKARŻENIA

(Tymi, do których zwracam się przez owe sprzeciwy, nie są sąd i publiczny oskarżyciel z Denizli, lecz złośliwi i podejrzliwi urzędnicy, przede wszystkim oskarżyciele z Isparty i Inebolu, których fałszywe i niedokładne raporty stały się przyczyną niesłychanego aktu oskarżenia, jaki nam tutaj przedstawiono).

Po pierwsze:Uczniowie Światła, którzy są niewinni i nie są w jakikolwiek sposób zaangażowani w politykę, w niewyobrażalny sposób i bez jakichkolwiek podstaw zostali nazwani stowarzyszeniem politycznym, a nieszczęśnicy, którzy dołączyli do owego kręgu, nie mając innego celu prócz wiary i życia ostatecznego, zostali uznani za winnych rozpowszechniania zasad owego stowarzyszenia, bycia jego czynnymi przywódcami lub członkami, czytania Traktatów Światła, nauczania ich bądź spisywania, i został im wytoczony proces. Niezbitym dowodem tego, jak bardzo taki stan rzeczy jest odległy od istoty sprawiedliwości, jest fakt, że choć - zgodnie z zasadami wolności myśli i wolności nauki - nie jest uważane za zbrodnię czytanie szkodliwych dzieł doktora Dozy'ego [7] ani innych ateistów wrogich islamowi, poczytano za zbrodnię fakt, że owi ludzie potrzebujący prawd Koranu i wiary czytali i spisywali Traktaty Światła, które nauczają owych prawd z jasnością równą jasności słońca. Ponadto pretekstem dla aktu oskarżenia stało się jedynie kilka zdań z dwóch lub trzech spośród setek traktatów, które zostały uznane za poufne, aby nie przypisano im niewłaściwego znaczenia i nie zabroniono ich publikowania. Tymczasem sąd w Eskisehir zbadał owe traktaty, z wyjątkiem jednego, i dostrzegł to, czego one wymagają. Co zaś tyczy się owego wyjątku, to udzieliłem wielce stanowczej odpowiedzi zarówno w mojej petycji, jak i w sprzeciwach przedłożonych sądowi w Eskisehir, a to udowodniło na dwadzieścia sposobów, że "jesteśmy światłem, nie zaś pałką polityki". Niemniej jednak owi nieuczciwi oskarżyciele wywnioskowali, że trzy lub cztery zdania z owych trzech poufnych i nieopublikowanych traktatów można rozciągnąć na wszystkie Traktaty Światła, i oskarżyli mnie oraz tych, którzy czytali Traktaty Światła i spisywali je, o to, że występujemy przeciwko rządowi.

Wzywam na świadków mych bliskich przyjaciół i tych, którzy się ze mną spotykają, i przyrzekam, że od z górą dziesięciu lat nie wiedziałem, kim są członkowie lub ministrowie rządu (z wyjątkiem dwóch prezydentów, jednego posła i gubernatora Kastamonu), jego przywódcy, urzędnicy i przedstawiciele, i nie byłem nawet w najmniejszym stopniu zainteresowany tym, aby się tego dowiedzieć. Czyż jest w ogóle możliwe, by człowiek nie wiedział, kim są ludzie, którym się sprzeciwia, nie był tego ciekaw, nie wiedział, czy są oni jego przyjaciółmi czy wrogami, i nie przywiązywał najmniejszego znaczenia do zdobycia tej wiedzy? Można z tego jasno zrozumieć, że oskarżyciele wykoncypowali kompletnie bezpodstawne preteksty, aby skazać mnie niezależnie od tego, co się wydarzy.

Skoro tak się sprawy mają, mówię nie do tego sądu, lecz do owych niesprawiedliwych ludzi: Nie dam złamanego grosza za najcięższą karę, jaką możecie mi wymierzyć, nie ma ona dla mnie żadnego znaczenia. Mam siedemdziesiąt lat i stoję u drzwi grobu. Wielkim szczęściem jest dla mnie zamiana roku lub dwóch lat życia niewinnie prześladowanego człowieka na rangę męczeństwa. Dzięki tysiącom dowodów Traktatów Światła wierzę z całkowitą pewnością, że śmierć jest dla nas dokumentem zwalniającym do cywila. Jeśli zostaniemy straceni, jedna godzina strapienia stanie się kluczem do wiecznej szczęśliwości i miłosierdzia. Jednak wy, o niesprawiedliwi ludzie, którzy z powodu waszego ateizmu wprowadzacie zamęt w sądownictwie i bez żadnego powodu zaprzątacie rządowi głowę naszymi sprawami!, wiedzcie z całą pewnością, że zostaniecie skazani na wieczne unicestwienie i wiecznie trwające uwięzienie w samotności, i drżyjcie ze strachu! Widzę, że cenę za to zapłacicie wiele razy. Współczuję nawet wam. Tak, wymagania śmierci, która po stokroć opróżniła owo miasto, wysyłając jego mieszkańców na cmentarz, z pewnością są większe od wymagań życia, a pytanie dotyczące ocalenia ludzi przed egzekucją śmierci jest najbardziej pilnym i najbardziej doniosłym z pytań, przed którymi stają, jest ich najbardziej istotną i pewną potrzebą. Zatem nawet szaleńcy zrozumieliby, że w oczach prawdy i sprawiedliwości ci, co oskarżają pod błahymi pretekstami uczniów Światła, którzy znaleźli owo pocieszenie, a także Traktaty Światła, które dostarczają owego pocieszenia wspartego tysiącami dowodów, sami staną się oskarżonymi.

Istnieją trzy kwestie, które zwodzą owych niesprawiedliwych ludzi, prowadząc ich do podejrzenia, wedle którego uczniowie Światła są stowarzyszeniem politycznym, choć nie mają oni absolutnie żadnego związku z polityką:

Pierwsza:Od najdawniejszych dni moi uczniowie byli żarliwie do mnie przywiązani, jak bracia, a to dało początek podejrzeniom, iż są stowarzyszeniem politycznym.

Druga:Niektórzy spośród uczniów Światła działali jak grupa ludzi wewnątrz społeczności muzułmańskiej, tak samo jak dzieje się to wszędzie i jak dozwalają to prawa Republiki, a przypuszczono, iż jest to działanie jakiegoś stowarzyszenia. Jednak intencją owych trzech lub czterech uczniów nie był jakikolwiek rodzaj działalności politycznej, lecz całkowicie szczere braterstwo w służbie wiary oraz solidarność wskazująca na życie ostateczne.

Trzecia:Jako że owi niesprawiedliwi ludzie wiedzą, iż zbłądzili z drogi i są rozmiłowani w życiu tego świata, jako że znaleźli wśród praw tego kraju takie, które są dla nich wygodne, mówią sami do siebie: "Niewątpliwie Said i jego przyjaciele sprzeciwiają się i tym prawom rządu, które sprzyjają naszym niedozwolonym namiętnościom 'cywilizacji'. Muszą zatem należeć do wrogiego nam stowarzyszenia politycznego". Mówię im zatem:

O wy, nieszczęśni! Gdyby świat był wieczny, a człowiek miał pozostać na nim na wieki, i gdyby obowiązki człowieka dotyczyły wyłącznie polityki, wówczas byłoby możliwe, że wasze oszczerstwa mają jakieś znaczenie. Gdybym wplątał się w owe sprawy dla celów politycznych, znaleźlibyście w setce traktatów nie dziesięć, lecz tysiąc wojowniczych zdań związanych z polityką. Gdybyśmy - by założyć to, co niemożliwe - ze wszystkich naszych sił pracowali, jak wy, na rzecz celów, przyjemności, i polityki tego świata - a nawet Szatan nie zdołałby sprawić, by ktokolwiek uwierzył w to i zgodził się z tym - nawet gdyby tak było, to jako że przez dwadzieścia lat nic nawet tego nie sugerowało, zaś rząd patrzy na ręce, ale nie jest w stanie zajrzeć do serc, a wszystkie rządy mają swych zagorzałych przeciwników, nie pozostaje nic, o co możecie nas oskarżyć zgodnie z prawami sprawiedliwości. Moim ostatnim słowem jest:

حَسْبِىَ اللّٰهُ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ عَلَيْهِ تَوَكَّلْتُ وَهُوَ رَبُّ الْعَرْشِ الْعَظ۪يمِ

[8]

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

(Przywołuję tutaj dokładnie dawne wspomnienie i subtelną kwestię z mojej obrony, która nie została przedstawiona w sądzie Eskisehir, nie została oficjalnie odnotowana, a nawet nie została zapisana w mojej mowie obrończej).

Zapytano mnie tutaj: "Co myślisz o Republice?", a ja odpowiedziałem: "Moja biografia, którą macie w swoim posiadaniu, dowodzi tego, że byłem pobożnym republikaninem, zanim jeszcze urodził się ktokolwiek z was - z wyjątkiem być może przewodniczącego sądu w Eskisehir". Streszczenie owej kwestii jest następujące: Jak teraz, tak i wówczas żyłem w odosobnieniu, w niezamieszkałej przez nikogo prócz mnie krypcie. Pewien człowiek przynosił mi zupę, a ja zwykłem rzucać okruszki chleba mrówkom, ponieważ mam we zwyczaju jeść zupę z chlebem. Pewni ludzie usłyszeli o tym i zapytali mnie o to, zaś ja odpowiedziałem: "Narody mrówek i pszczół są republikanami, a ja daję mrówkom okruszki chleba z powodu szacunku dla ich republikanizmu".

Następnie powiedziano: "Sprzeciwiasz się dawnym przywódcom islamu". Odpowiedziałem: "Kalifowie Prawowierni byli zarówno kalifami, jak i prezydentami republiki. Z pewnością Abu Bakr As-Siddiq, dziesięciu towarzyszy, którym obiecano Raj, a także inni towarzysze Proroka (niech Bóg będzie rad z nich wszystkich) byli niczym prezydenci republiki. Nie był to jednak tytuł pozbawiony znaczenia; byli oni przywódcami republiki religijnej, której znaczeniem są prawdziwa sprawiedliwość i wolność prawa szari'a".

Panie prokuratorze! Członkowie sądu! Oskarżacie mnie o wyznawanie idei sprzecznych z tymi, które wyznaję od pięćdziesięciu lat. Jeśli pytacie o świecką Republikę, wedle tego, jak rozumiem to pojęcie, sekularyzm oznacza bycie bezstronnym, to jest fakt, że zgodnie z zasadą wolności sumienia rząd nie powinien ingerować w sprawy ludzi religijnych i pobożnych, tak samo jak nie ingeruje w sprawy ludzi bezbożnych i rozpustnych. Na dziesięć lat - a obecnie to już dwadzieścia lat - wycofałem się z życia politycznego. Nie wiem, kto zasiada w rządzie Republiki. Jeśli, niech Bóg uchroni, rząd przybrał przerażającą postać, w wyniku czego przez wzgląd na bezbożność wydaje on ustawy oskarżające tych, którzy pracują na rzecz swej wiary i życia ostatecznego, oznajmiam wam bez strachu i ostrzegam was: Choćbym żył tysiąc razy, byłbym gotów do

poświęcenia każdego życia na rzecz wiary i życia ostatecznego. Czyńcie, co się wam podoba, a moim ostatnim słowem będzie:

حَسْبُنَا اللّٰهُ وَ نِعْمَ الْوَك۪يلُ

[9] W obliczu waszego niesprawiedliwego wyroku, skazującego mnie na karę główną lub życie w uwięzieniu, mówię: Jak odkryły to i niezbicie tego dowiodły Traktaty Światła, nie zostanę stracony, lecz zwolniony ze swych obowiązków, odejdę do świata światła i do siedziby szczęśliwości. Co zaś tyczy się was, o nieszczęśnicy, którzy prześladujecie nas w imię zbłądzenia!, skoro wiem, że jesteście skazani na wieczne unicestwienie i wiecznie trwające uwięzienie w samotności, jestem przygotowany na to, by oddać moją duszę z doskonałym spokojem umysłu, a moja zemsta na was będzie całkowita.

Więzień Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Panowie!

W rezultacie wielu wskazówek doszedłem do niezachwianej opinii, wedle której zostaliśmy zaatakowani nie za "naruszenie bezpieczeństwa publicznego poprzez wykorzystywanie uczuć religijnych" i nie w imieniu rządu, lecz pod płaszczykiem kłamstw, w imieniu ateizmu, z powodu naszej wiary i naszej służby na rzecz wiary i porządku publicznego. Jednym z wielu dowodów mojego zdania jest fakt, że choć dwadzieścia tysięcy ludzi przez dwadzieścia lat czytało i przyjmowało dwadzieścia tysięcy kopii poszczególnych części Traktatów Światła, uczniowie Światła nie naruszyli bezpieczeństwa publicznego przy żadnej okazji i w jakikolwiek sposób, żaden taki incydent nie został odnotowany przez rząd ani też nie doszukały się go ani sąd, przed jakim postawiono mnie wcześniej, ani ten sąd. Tymczasem gdyby istniała jakakolwiek tak rozpowszechniona i tak potężna propaganda, stałoby się to widoczne w ciągu dwudziestu dni. Oznacza to, że Artykuł 163 owego dwuznacznego prawa, dotyczący każdego, kto udziela porad religijnych, jest jedynie fałszywą maską. Ateiści zwiedli niektórych członków rządu, wprowadzili zamęt w legalnych postanowieniach prawa i chcą zmiażdżyć nas, cokolwiek się nie wydarzy.

Skoro taka jest prawda w owej kwestii, mówimy ze wszystkich sił: O, nędznicy, którzy sprzedajecie swoją religię za ten świat i upadacie w absolutną niewiarę! Czyńcie, cokolwiek jesteście w stanie uczynić! Wasz świat będzie waszym kresem! Niechaj nasze głowy zostaną poświęcone dla prawdy, dla której poświęciły się setki milionów głów! Jesteśmy gotowi na wszelką karę z wyrokiem śmierci włącznie! W takiej sytuacji przebywanie poza więzieniem jest po stokroć gorsze od przebywania w jego murach. Skoro nie istnieje żadna wolność - ani wolność religii, ani wolność sumienia, ani wolność nauki - wobec absolutnej tyranii, w obliczu której stoimy, dla tych, którzy mają honor, dla ludzi religii i tych, którzy wspierają wolność, nie ma innego rozwiązania prócz śmierci lub uwięzienia. Mówimy:

اِنَّا لِلّٰهِ وَاِنَّا اِلَيْهِ رَاجِعُونَ

[10] i pokładamy zaufanie w naszym Panu.

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Panie Przewodniczący sądu, 'Ali Riza-beju!

Mam ważną prośbę, abym mógł bronić swych praw. Nie znam nowego alfabetu, zaś mój charakter pisma, kiedy piszę w starym alfabecie, jest wielce niedoskonały. Ponadto nie pozwala mi się na to, bym spotykał się z kimkolwiek; jestem po prostu więziony w całkowitym odosobnieniu. Po piętnastu minutach odebrano mi nawet akt oskarżenia. Nie mam również środków na zatrudnienie obrońcy. Udało mi się uzyskać w tajemnicy jedynie jeden egzemplarz części mowy obrończej, jaką Panu przedstawiłem, spisanej w nowym alfabecie. Spisałem także jedną lub dwie kopie Owoców wiary,które są pewnego rodzaju obroną Traktatów Światła i streszczeniem ich drogi, aby wręczyć je oskarżycielowi publicznemu oraz wysłać do departamentów rządu w Ankarze. Niespodziewanie zostały mi one odebrane i już do mnie nie powróciły. Tymczasem kiedy przebywaliśmy w więzieniu w Eskisehir, tamtejsze władze sądownicze przysłały nam maszynę do pisania. Spisaliśmy w nowym alfabecie jedną lub dwie kopie naszej mowy obrończej, a także została ona spisana przez sąd. Zatem usilnie proszę o to, aby albo dostarczył nam Pan maszynę do pisania, albo też pozwolił nam na otrzymanie maszyny spoza więzienia,

byśmy mogli spisać w nowym alfabecie dwie lub trzy kopie zarówno naszej mowy obrończej, jak również traktatu, który jest swego rodzaju obroną Traktatów Światła. Następnie wyślemy je do Ministerstwa Sprawiedliwości, do rządu, do Zgromadzenia Narodowego i do Rady Stanu, jako że to Traktaty Światła stały się podstawą naszego oskarżenia, a stawiane im zarzuty nie są błahymi, osobistymi kwestiami, do których można by było nie przywiązywać wagi. Przeciwnie, jest to kwestia ogólna, o poważnym znaczeniu dla narodu, kraju i rządu, która jest powodem znaczącej troski świata muzułmańskiego.

Tak, ci, którzy potajemnie atakują Traktaty Światła, to ci, którzy mając na celu zniszczenie szacunku, miłości i braterstwa w świecie islamu, będących największą siłą ludzi tego kraju, a także wzbudzenie wstrętu do nich, potajemnie ustanawiają absolutną niewiarę, czyniąc politykę narzędziem bezbożności. Zwiedli oni rząd i po dwakroć wprowadzili zamęt do legalnych postanowień prawa, mówiąc: "Ruch Światła i uczniowie Światła wykorzystują religię dla celów politycznych i istnieje możliwość, że zakłócą oni publiczny porządek i publiczne bezpieczeństwo".

O wy, nieszczęśnicy! Traktaty Światła nie mają absolutnie żadnego związku z polityką, lecz jako że roztrzaskały absolutną niewiarę, niszczą i odpychają również anarchię, która jest podstawą całkowitej niewiary, a także absolutny despotyzm, który jest jej okryciem. Jednym z setek dowodów tego, że Traktaty zapewniają publiczny porządek, bezpieczeństwo, wolność i sprawiedliwość, jest traktat Owoce wiary(tur. Meyve Risalesi),będący niby ich obrona. Powinien on zostać przestudiowany przez komisję wybitnych uczonych i socjologów, a jeśli nie potwierdzą oni tego, co mówię, zgadzam się na jakąkolwiek karę, tortury lub egzekucję!

Więzień Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Panie Przewodniczący sądu!

Oto trzy kwestie, które zostały uczynione podstawami oskarżenia:

Kwestia Pierwszato zarzut ustanowienia stowarzyszenia politycznego. Powołuję na świadków wszystkich tu obecnych uczniów Światła, tych, którzy się ze mną spotykali, oraz tych, którzy czytają lub spisują Traktaty

Światła; może Pan zadawać im pytania. Nie powiedziałem komukolwiek z nich, że zamierzamy utworzyć stowarzyszenie polityczne lub związek Naqszbandijja. Zawsze mówiłem im, że zamierzamy pracować na rzecz ochrony wiary. Nie wspominaliśmy o żadnym stowarzyszeniu prócz świętej wspólnoty islamu, do którego należą wszyscy wierni i które posiada więcej niż trzysta milionów członków. Poprzez braterstwo wszystkich wiernych i z powodu naszej służby Koranowi znaleźliśmy się w "partii Koranu" (ar. Hizb al-Qur'an),która w Koranie jest nazywana "partią Boga" (ar. Hizbu-llah)[11]. Jeśli to jest owo stronnictwo, o którym wspomniano w oskarżeniu, przyznajemy się do tego całym sercem i z dumą, jednak jeśli chodzi o inne stowarzyszenie, to nic nam o nim nie wiadomo!

Kwestia Druga:Jak jest to stwierdzone w akcie oskarżenia i potwierdzone przez raport policji z Kastamonu, niektóre księgi - takie, jak Traktat o ubiorze muzułmańskim(tur. Tesettur Risalesi)czy Sześć ataków(tur. Hucumat-i Sitte)wraz z dopiskiem do nich - zostały znalezione w zabitych gwoździami skrzyniach pod drewnem na opał i węglem oraz w stanie, który w żaden sposób nie pozwoliłby na ich opublikowanie. Zostały one zbadanie i zrecenzowane przez sąd w Eskisehir; łagodny wyrok świadczy na ich korzyść, a poza tym z całą pewnością zostały one potraktowane jako poufne. Teraz, przez doszukiwanie się fałszywych znaczeń w niektórych ze zdań owych traktatów, mamy cofnąć się o dziewięć lat i zostać oskarżeni o przestępstwo, za które już zostaliśmy ukarani.

Kwestia Trzecia:W kilku miejscach aktu oskarżenia użyto zwrotów, które wyrażają raczej możliwość niż rzeczywiste nastąpienie danej rzeczy, takie jak: "...może on naruszyć bezpieczeństwo państwa lub wyrządzić mu szkodę". Każdy może popełnić morderstwo, lecz czy można oskarżyć kogoś o morderstwo wyłącznie z powodu takiej możliwości?

Więzień Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Panie Przewodniczący sądu!

Przedstawiam swoją obronę w formie petycji, jaką wysłałem do departamentów rządu w Ankarze oraz do Prezydenta, a także odpowiedź z Biura Prezesa Rady Ministrów, która ukazuje, iż uznano ważność mojej petycji. W owej obronie zawarte są rozstrzygające odpowiedzi na bezpodstawne i napastliwe podejrzenia, jakie wysunęło przeciwko nam oskarżenie. W raporcie tutejszej komisji rzeczoznawców, opartym na powierzchownych i złośliwych raportach z innych miejsc, znajduje się wiele rzeczy nieprawdziwych i nielogicznych; moje sprzeciwy wobec nich zostały już przedstawione.

W skrócie:Jak już stwierdziłem wcześniej, kiedy sąd w Eskisehir chciał skazać mnie na podstawie Artykułu 163, powiedziałem, że spośród dwustu deputowanych rządu Republiki taka sama liczba, to jest stu sześćdziesięciu trzech, zgodziła się na to, by przeznaczyć sto pięćdziesiąt tysięcy lir na moją medresę w mieście Van [12]. Zatem szacunek, jaki okazywał mi rząd Republiki, sprawia, że Artykuł 163 mnie nie dotyczy. Choć powiedziałem to sądowi, komisja rzeczoznawców przekręciła sens tego, co powiedziałem, i napisała: "Decyzją stu sześćdziesięciu trzech deputowanych otwarto postępowanie przeciwko Saidowi". To właśnie ów całkowicie bezpodstawny zarzut pierwszej komisji rzeczoznawców stał się przyczyną zarzutów postawionych nam przez oskarżenie. Stoi to w sprzeczności z faktem, że Traktaty Światła na mocy Pańskiej decyzji zostały przesłane do najwyższej komisji uczonych, która przestudiowała i zbadała wszystkie ich części, a następnie jednogłośnie wydała takie oto orzeczenie w naszej sprawie: "W pismach Saida i uczniów Światła nie ma nic, co wyraźnie wskazywałoby na fakt, lub z czego można by było wywnioskować, że zamierzają oni wykorzystać religię lub uświęcone kwestie [13], zachęcać do naruszenia bezpieczeństwa publicznego, założyć stowarzyszenie polityczne lub w jakikolwiek sposób spiskować przeciwko rządowi. Jest zrozumiałym, że uczniowie Saida w swej korespondencji nie żywią żadnych złych intencji wymierzonych przeciwko rządowi ani też idei założenia stowarzyszenia politycznego czy wspólnoty sufich".

Również druga komisja rzeczoznawców jednogłośnie stwierdziła, że "w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach traktaty Saida Nursiego są zarówno szczere, jak i bezinteresowne, i w żaden sposób nie odbiegają od przyjętych zasad nauki, prawdy i religii. Jest zupełnie jasne, że nie ma w nich niczego, co wykorzystywałoby religię, dotyczyłoby uformowania

stronnictwa politycznego lub naruszenia bezpieczeństwa. Korespondencja prowadzona między uczniami oraz między nimi a Saidem Nursim jest właśnie tego rodzaju. Prócz pięciu lub dziesięciu poufnych fragmentów i skarg, które nie mają charakteru naukowego, wszystkie traktaty objaśniają wersety koraniczne i prawdziwe znaczenie hadisów. Dziewięćdziesiąt procent dostępnych traktatów zawiera przypowieści jasno obrazujące dogmaty wiary w Boga, w Proroka, w życie ostateczne, a także dotyczącą owych dogmatów terminologię, poglądy uczonych, przestrogi moralne dla ludzi starszych i dla młodzieży, a także pouczające zdarzenia wybrane spośród życiowych doświadczeń [14]. Nie zawierają one niczego, co mogłoby zaszkodzić rządowi, administracji lub bezpieczeństwu publicznemu".

Tak więc oskarżenie zignorowało raport owej znamienitej komisji i wysunęło przeciwko nam niedorzeczne zarzuty oparte na niejasnym i niedokładnym pierwszym raporcie, zatem zaprawdę jesteśmy nadzwyczaj zaniepokojeni. W żaden sposób nie uważamy, by takie postępowanie było właściwe dla owego sprawiedliwego sądu, którego bezstronność została udowodniona. Jeśli nie uczynimy błędu w tym porównaniu, ta sytuacja przypomina następującą historię: Zapytano Bektasziego [15], dlaczego nie odprawia modlitw obowiązkowych, zaś on odpowiedział, że w Koranie powiedziano: لَا تَقْرَبُوا الصَّلٰوةَ Nie zbliżajcie się do modlitwy.Kiedy przypomniano mu, że dalszy ciąg owego wersetu brzmi: وَ اَنْتُمْ سُكَارٰى [16], odpowiedział: "Nie znam całego Koranu na pamięć". Również z Traktatów Światła wyjęto jedno zdanie, nie zwracając uwagi na to, co następuje po nim, pozwala zrozumieć kontekst owego zdania i objaśnia je, a następnie użyto go przeciwko nam. Trzydzieści do czterdziestu przykładów takiego postępowania można zobaczyć w mowie obrończej, którą przedstawię, kiedy porówna się ją z aktem oskarżenia. Opowiem o pewnym subtelnym wydarzeniu, które jest jednym z owych przykładów:

W sądzie w Eskisehir oskarżenie użyło wobec nauczania wiary przez Traktaty Światła wyrażenia wynikającego z błędu, mówiąc coś w rodzaju tego, że Traktaty psują ludzi. Choć później oskarżenie nie użyło już tego zwrotu, jeden z uczniów Światła, Abdurrezzaq, w rok po procesie powiedział:

"O, nieszczęśniku! Traktaty Światła otrzymały pośrednią pochwałę trzydziestu trzech wersetów koranicznych, a ich wartość dla religii została ustalona przez trzy cudowne proroctwa Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad) i potężne wzmianki, jakie poczynił Ghałs al-A'zam (niech jego tajemnica będzie uświęcona); przez owe dwadzieścia lat Traktaty nie

przyczyniły rządowi żadnego kłopotu, a prócz tego, że zupełnie nikomu nie zaszkodziły, to oświeciły i poprowadziły tysiące synów tej ziemi, umocniły ich wiarę oraz zmieniły na lepsze ich postępowanie, a jednak nazywasz owo przewodnictwo 'zepsuciem'. Nie boisz się Boga! Niech twój język będzie przeklęty!"

Teraz oskarżenie zobaczyło te słowa owego ucznia, zatem pozostawiam Pańskiej bezstronności i Pańskiemu sumieniu wyrażenie: "Said szerzy zepsucie".

Mając zamiar wtrącenia się do nauk społecznych Traktatów Światła, oskarżenie powiedziało: "Miejscem religii jest sumienie; nie może ona zostać ściśle związaną z prawami i przepisami. Dawniej dochodziło do niepokojów społecznych, ponieważ religia była ściśle związaną z prawami". Ja zatem mówię: "Religia to nie tylko wiara; jej druga połowa to słuszne działanie. Czyż lęk przed uwięzieniem bądź dostrzeżeniem przez rządowego detektywa jest wystarczający, by odstraszyć kogoś, kto popełnia wiele poważnych grzechów będących trucizną dla społeczeństwa, takich jak morderstwo, cudzołostwo, kradzież, hazard czy pijaństwo? Jeśli tak, wówczas w każdym domu lub nawet u boku każdego człowieka musiałby stacjonować policjant lub detektyw, aby owe zatwardziałe dusze powstrzymywały się przed tymi ohydnymi czynami. Tymczasem - co się tyczy dobrych uczynków i wiary - Traktaty Światła na stałe umieszczają tuż przy każdym człowieku bezcielesnego zakazującego owych szpetnych czynów i z łatwością wybawiają ludzi od złych czynów, przypominając o więzieniu Piekła i o Bożym gniewie".

Ponadto z powodu podpisu złożonego pod jednym z traktatów, poświęconym cudownemu i niesamowitemu przypadkowi tałafuq,oskarżenie wyciągnęło bezpodstawny wniosek, mówiąc o "członkach stowarzyszenia politycznego". Czyż ci, którzy składają swe podpisy w księgach rachunkowych kupców i oberżystów, są nazywani stowarzyszeniem? Podobne bezpodstawne oskarżenie miało miejsce w sądzie Eskisehir. Kiedy odpowiedziałem na nie i ukazałem traktat zatytułowany Cuda Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie),oskarżyciele byli zadziwieni. Gdybyśmy utworzyli stowarzyszenie poświęcone sprawom tego świata, ci, którzy przez wzgląd na mnie wycierpieli tak wiele krzywd, z pewnością uciekliby ode mnie z całkowitą odrazą. Oznacza to, że jak jestem powiązany z Imamem Al-Ghazalim, a owo połączenie nie zostało przerwane, ponieważ przynależy do życia ostatecznego, nie zaś do tego świata, tak owi niewinni, szczerzy i czyści pobożni ludzie ukazują silne

przywiązanie do takiego jak ja nieszczęśnika, a to z powodu jego nauk w temacie wiary. To spowodowało powstanie bezzasadnych podejrzeń dotyczących wyimaginowanego stowarzyszenia politycznego.

Moim ostatnim słowem jest:

حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ

[17]

Uwięziony w samotności

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

PONIŻSZY FRAGMENT JEST WIELCE DONIOSŁY - WAŻNA CZĘŚĆ MEGO OSTATNIEGO SŁOWA

Panowie! Panie Przewodniczący! Wysłuchajcie mnie uważnie!

Jako że skazanie Traktatów Światła oraz ich uczniów jest tym samym, co skazanie prawd Koranu i wiary, zatem jest również staraniem o zamknięcie - przez wzgląd na wprost całkowitą niewiarę - szerokiego traktu, jaki każdego roku od tysiąca trzystu lat obierało trzysta milionów muzułmanów, traktu wiodącego do prawdy i do szczęśliwości w obu światach; to zaś spowoduje, że spotkacie się z obrzydzeniem i sprzeciwami muzułmanów, jako że ci, którzy są na owym szerokim trakcie, wspierają poprzez swe modlitwy i dobre uczynki tych, którzy już nim przeszli. Taki wyrok spowoduje również, że nad tym błogosławionym stuleciem wybuchnie Dzień Zguby. Jaką odpowiedź dacie na Sądzie Ostatecznym, kiedy w obliczu owych trzystu milionów pozywających was ludzi zostaniecie zapytani: "Nie interweniowaliście w sprawie dzieła doktora Dozy'ego, zatytułowanego Tarih-i Islam,które od początku do końca atakowało islam, wasz kraj i waszą religię; ani w sprawie dzieł ateistów, swobodnie dostępnych w waszych bibliotekach; ani w sprawie ludzi studiujących owe księgi, którzy łączyli się w nielegalne stowarzyszenia; ani w sprawie

stowarzyszeń, które sprzeciwiały się waszej polityce, jak komuniści, anarchiści, stare stowarzyszenia rewolucyjne czy ci, którzy źle pojmowali turkizm; dlaczego więc interweniowaliście w sprawie czytelników dzieła prawdy i rzeczywistości - jakim są Traktaty Światła, ów prawdziwy komentarz do Koranu - oraz jego uczniów, którzy nie mieli żadnego związku z polityką, a szeroki trakt Koranu i wiary obrali jedynie po to, by ocalić samych siebie i swych rodaków przez wiecznym unicestwieniem i uwięzieniem w samotności? Dlaczego nazwaliście przyjaźń i braterstwo, jakie łączyły tych szczerze pobożnych ludzi, a wskazywały jedynie na życie ostateczne, stowarzyszeniem politycznym? Skazaliście ich na mocy dziwacznego prawa - oto, czego chcieliście". Pytamy was o to samo. Nasi wrogowie, ateiści i hipokryci, wprowadzili was w błąd, wywołali zamęt w sądownictwie, zaprzątają naszą sprawą uwagę rządu w sposób szkodliwy dla kraju i dla ludzi. Nazywając absolutną tyranię "Republiką", czyniąc absolutne odszczepieństwo częścią ustroju, nazywając absolutny występek "cywilizacją" i nadając imię "prawa" bezwzględnej sile i przymusowi, a to przez wzgląd na niewiarę, absorbują uwagę rządu i rozproszyli nas, w imieniu Europejczyków wymierzając ciosy supremacji islamu, temu krajowi i jego ludziom.

Panowie! Jak wskazują na to cztery silne trzęsienia ziemi, które dokładnie zbiegły się w czasie z dotkliwą agresją przeciwko uczniom Światła i z ich prześladowaniami - a w każdym przypadku występowały one wtedy, kiedy uczniowie byli atakowani, zaś kończyły się, kiedy owe ataki zostawały wstrzymane - wy jesteście odpowiedzialni za niebiańskie i ziemskie nieszczęścia, jakie miały miejsce po skazaniu nas! (...)

Said Nursi,

przetrzymywany w całkowitym odosobnieniu

więzień więzienia Denizli

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

INNA CZĘŚĆ MEGO OSTATNIEGO SŁOWA

Panowie!

Nie znam obecnego stanu życia społecznego, a komitet rzeczoznawców z Ankary potwierdził naszą stanowczą odpowiedź na zarzuty dotyczące tworzenia stowarzyszenia politycznego, usilnie przez was wysuwane jako pretekst dla skazania nas, które jest już postanowione, jak można to wywnioskować z przebiegu procedury oskarżenia. Kiedy byłem zadziwiony i zdumiony tym, że obstajecie przy owym punkcie aż do tego stopnia, przyszło mi na myśl takie oto znaczenie: Jako że przyjaźń, braterskie wspólnoty i zgromadzenia, a także braterstwo i szczere stowarzyszenia przynależące do życia ostatecznego są zarówno kamieniami węgielnymi życia społecznego, jak również odpowiedzią na istotne potrzeby ludzkiej natury; a także najbardziej niezbędną i dającą wielką siłę więzią między ludźmi, od życia rodzinnego, poprzez życie klanu, narodu, islamu, aż do życia całej ludzkości, a także punktem wsparcia i narzędziem pocieszenia w obliczu napaści materialnych i niematerialnych rzeczy, które przynoszą szkodę, które powodują alarm, z którymi ściera się każdy człowiek we wszechświecie, lecz nie może walczyć z nimi zupełnie sam, a które powstrzymują go przed wykonywaniem jego obowiązków jako muzułmanina i jako człowieka; jako że niektórzy nazwali "stowarzyszeniem politycznym" - choć nie jest to front polityczny - zgromadzenie uczniów Światła wokół nauk wiary, które jest w najwyższym stopniu chwalebne; jest szczerą przyjaźnią skupioną na naukach wiary i Koranu; z całą pewnością prowadzi do szczęśliwości na tym świecie, w religii i w życiu ostatecznym; jest bractwem współpracującym na drodze prawdy - przeto z pewnością i bez żadnej wątpliwości ci ludzie albo zostali w przerażający sposób oszukani, albo też są nadzwyczaj niebezpiecznymi anarchistami, którzy są barbarzyńskimi wrogami człowieczeństwa i despotycznymi nieprzyjaciółmi islamu, którzy żywią wobec naszego stowarzyszenia całkowicie zepsutą i zdeprawowaną wrogość właściwą anarchii, uparcie dokładając - jako apostaci - coraz większych starań przeciwko temu krajowi i narodowi, przeciwko suwerenności islamu i tego, co święte w religii; albo też są diabelskimi ateistami, którzy działają w imieniu cudzoziemców, aby przeciąć i zniszczyć życiodajne arterie tego narodu, oszukują rząd i wprowadzają zamęt do legalnych postanowień, aby zniszczyć lub zwrócić przeciwko naszym braciom i naszemu krajowi duchową broń,

którą aż do tej pory wykorzystywaliśmy przeciwko nim - przeciwko owym szatanom, faraonom i anarchistom.

Więzień Said Nursi

* * *

Panowie!

Za waszym zezwoleniem skieruję w waszej obecności kilka słów pozornie do was, lecz w rzeczywistości do tajnego komitetu rewolucyjnego, kłaniającego się zepsuciu, które przybrało wiele form, a także idei zdeprawowania tego narodu w imię niewiary, ateizmu i cudzoziemców, który przez ostatnie trzydzieści lub czterdzieści lat wszelkimi sposobami atakował Koran i prawdy wiary, jak również do nieludzkich i bezmyślnych urzędników, których tamci ludzie uczynili zasłoną dla siebie w owej kwestii, a także do ich propagandystów w przebraniu muzułmanów, którzy wywołali zamieszanie w tym sądzie (...).

(Decyzja o naszym uniewinnieniu, jaka została podjęta następnego dnia, sprawiła, iż owa płomienna mowa stała się niepotrzebną).

Said Nursi,

więziony w całkowitym odosobnieniu i w samotności

* * *

WŁAŚCIWA ODPOWIEDŹ NA WAŻNE PYTANIE

Kilku urzędników wysokiego stopnia zadało mi pytanie: "Dlaczego nie przyjąłeś propozycji Mustafy Kemala, ofiarowującej ci pensję w wysokości trzystu lir oraz stanowisko głównego kaznodziei Kurdystanu i prowincji wschodnich, na którym zastąpiłbyś Szejka Sanusiego? [18] Gdybyś przyjął ową propozycję, mógłbyś wykorzystać owo stanowisko, ratując życie stu tysięcy ludzi, którzy zostali wymordowani z powodu rewolucji".

W odpowiedzi powiedziałem im:

Traktaty Światła, dzięki którym setki tysięcy naszych rodaków zyskały miliony lat życia ostatecznego w miejsce dwudziestu lub trzydziestu lat życia doczesnego owych ludzi, którego i tak nie byłbym w stanie ocalić, wypełniły to zadanie po tysiąckroć. Gdybym przyjął ową propozycję, Traktaty Światła, które nie mogą być niczyim narzędziem ani za nikim podążać, ponieważ do nich należy tajemnica szczerości intencji, w ogóle nie zostałyby powołane do istnienia. Powiedziałem nawet mym szanownym braciom w więzieniu: "Jeśli ci, którzy wydadzą na mnie wyrok śmierci z powodu ciężkich ciosów, jakie zadały im wysłane do Ankary Traktaty Światła, sami dzięki Traktatom ocalą swoją wiarę i zostaną wybawieni przed wiecznym unicestwieniem, zaświadczcie, że wybaczam im całym moim życiem i z całej duszy!"

Po naszym uniewinnieniu w Denizli powiedziałem tym, którzy prześladowali mnie przez swą inwigilację, wysokiego stopnia urzędnikom, naczelnikowi policji i jej inspektorom:

Niezaprzeczalnym cudem Traktatów Światła jest fakt, że przez dziewięć miesięcy dokładnego dochodzenia nie znaleziono żadnego dokumentu ani żadnego rodzaju połączenia z jakimkolwiek ruchem, związkiem czy stowarzyszeniem w kraju czy za granicą, ani w dwudziestu latach mego życia człowieka prześladowanego, ani w setkach moich traktatów i listów, ani pośród tysięcy moich uczniów. Czyż owa niezwykła sytuacja mogłaby zostać osiągnięta dzięki sile myśli lub dzięki zaaranżowaniu jej? Jeśli wyciągniemy na światło prywatne sprawy wielu lat życia człowieka, z pewnością znajdzie się dwadzieścia spraw wstydliwych lub takich, za które można go skazać. Skoro tak przedstawia się sprawa, możecie powiedzieć, że cała ta sprawa została zaaranżowana przez olśniewającego i niezwyciężonego geniusza, albo że jest przykładem prawdziwej szczodrości Boga i Jego ochrony. Sprzeciwianie się takiemu geniuszowi z pewnością byłoby błędem i spowodowałoby wielką szkodę dla kraju i dla ludzi, podczas gdy sprzeciwianie się Bożej ochronie i łasce Wszechwładnego byłoby uporem podobnym uporowi Faraona.

Jeśli powiecie:"Jeśli uwolnimy cię i nie poddamy inwigilacji, będziesz mógł splugawić życie naszej społeczności swymi naukami i niejasnymi tajemnicami",

odpowiem:Wszystkie moje nauki bez wyjątku były widziane przez członków rządu oraz władze sądownicze i nie znaleziono w nich ani jednej kwestii, która wymagałaby wymierzenia mi kary choć jednego

dnia więzienia. Czterdzieści do pięćdziesięciu tysięcy kopii owych nauk przechodziło z rąk do rąk, było studiowanych uważnie i z ciekawością, jednak czytelnicy jedynie na tym skorzystali; żaden z nich nie doznał jakiejkolwiek szkody. Ponadto, jako że zarówno sąd, przed którym stałem poprzednio, jak też sąd, przed którym stoję obecnie, nie znalazły powodu do oskarżenia mnie o jakiekolwiek przestępstwa, przeto szpetną i bezsensowną niesprawiedliwością jest fakt, że poprzez nowy sąd ingerujecie w nasze jednogłośnie orzeczone uniewinnienie, wtrącając się do moich spraw i do spraw Traktatów Światła, a za rozstrzygający dowód tego może posłużyć fakt, że poprzedni sąd skazał jedynie piętnastu spośród stu dwudziestu moich przetrzymywanych w więzieniu braci na karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności, a i taki wyrok był w stanie wydać jedynie samowolnie, wykorzystując jako pretekst pięć lub dziesięć słów wybranych ze stu trzydziestu traktatów, przez wzgląd na zdanie człowieka ważnego w oczach tego świata. Co więcej, nie spisałem żadnych nowych nauk ani nie trzymam w ukryciu żadnych tajemnic, jakie moglibyście przeinaczyć poprzez swój nadzór.

Obecnie wielce potrzebuję wolności. Wystarczy mi tego niepotrzebnego, niesprawiedliwego i bezsensownego nadzoru, jakiemu byłem poddawany przez dwadzieścia lat. Moja cierpliwość się wyczerpała i jest możliwym, że z powodu podeszłego wieku wypowiem przekleństwa, od wypowiedzenia których aż do teraz się powstrzymywałem, a słowa: "Westchnienia prześladowanego wzbijają się do Tronu Boga" są potężną prawdą.

Ci despotyczni nędznicy, którzy w oczach tego świata zajmują wysoką pozycję, powiedzieli: "Przez dwadzieścia lat ani razu nie założyłeś naszego nakrycia głowy; nie zdejmowałeś nakrycia głowy w obecności sądu, przed którym stałeś wcześniej, i nie zdejmujesz go w obecności sądu, przed którym stoisz teraz; pokazujesz się w dawnym stroju, podczas gdy siedemnaście milionów ludzi przywdziało współczesne szaty". Odpowiadam zatem:

Jeśli miałbym nosić - za zezwoleniem prawa szari'a dotyczącym sytuacji wymuszonej przez prawo - ubiór nie siedemnastu milionów ani nawet nie siedmiu milionów, lecz ubiór, na który przystało i który szczerze przyjęło siedem tysięcy pijaków zachwyconych Europą, to wolę nosić - w zgodności z prawem szari'a i bogobojnością - ubiór siedmiu miliardów ludzi.Nie można powiedzieć: "On uparcie się nam sprzeciwia" o kimś takim jak ja, kto na dwadzieścia pięć lat wycofał się z życia społecznego. Nawet gdyby byłby to upór, to skoro nie mógł go złamać Mustafa Kemal, nie mogły go złamać dwa sądy i nie mogły go

zgnieść władze trzech prowincji, kimże jesteście wy, że podejmujecie bezcelowe wysiłki, aby przełamać ów upór na szkodę zarówno narodu, jak i rządu? Nawet gdyby ów człowiek był waszym przeciwnikiem politycznym, to ponieważ - jak sami przyznaliście - w ciągu ostatnich dwudziestu lat zerwał on wszystkie więzi ze światem i w efekcie jak gdyby umarł, nie mógłby zmartwychwstać, by walczyć przeciwko wam i bezsensownie zaangażować się w życie polityczne, przyczyniając samemu sobie poważnej szkody, zatem szaleństwem jest żywienie bezpodstawnego lęku, iż ten człowiek się wam sprzeciwi. Jako że nawet poważna rozmowa z szaleńcem jest szaleństwem, zatem porzucam przemawianie do takich, jak wy. Powiedziałem już: "Cokolwiek uczynicie, nie będę czuł się zobowiązanym wobec was do niczego!", co zarówno rozgniewało ich, jak i zmusiło do milczenia.

Moim ostatnim słowem jest:

حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ

[19]

حَسْبِىَ اللّٰهُ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ عَلَيْهِ تَوَكَّلْتُ وَهُوَ رَبُّ الْعَرْشِ الْعَظ۪يمِ

[20]

* * *

Podczas gdy wrogowie islamu przenosili Bediuzzamana Saida Nursiego oraz uczniów Światła z jednego sądu do drugiego, szerzyli oni strach i rzucali swe groźby, a także zmuszali urzędników zajmujących ważne stanowiska w aparacie władzy do tego, by spisywali oni całkowicie fałszywe, sfabrykowane raporty, wymierzone przeciwko Nauczycielowi i jego uczniom. Uczynili wszystko, aby oddalić każdego od Bediuzzamana i uczniów Światła, a także starali się wywołać zepsucie, aby zniszczyć solidarność uczniów Światła.

W tym miejscu zamieszczamy niektóre z listów, jakie Bediuzzaman Said Nursi napisał w więzieniu Denizli, jak czynił to wcześniej, w których doradza on uczniom Światła, aby unikali wprowadzenia w błąd przez negatywną propagandę, równocześnie odpowiadając na duchową potrzebę spotkania się uczniów z ich umiłowanym Nauczycielem. Uczniowie Światła potajemnie upewniali się co do tego, czy listy oraz spisywane w więzieniu dzieła zostały wysłane przez Bediuzzamana, ponieważ w każdym więzieniu, do jakiego trafiał Nauczyciel, był więziony w odosobnieniu, w pojedynczej celi, i nie zezwalano mu na przyjmowanie gości.

* * *

Ten fragment został włączony do Dopisku po tym, jak urzędnicy weszli w jego posiadanie dzięki szpiegowi.

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪

[21]

W przededniu ramadanu moja gorączka zaczęła rosnąć, aż przekroczyła czterdzieści stopni, a to z powodu zatrucia, które potwierdził lekarz,a które najprawdopodobniej zostało zarządzone przez mych potajemnych bezbożnych wrogów. Równocześnie przyszli oskarżyciele i oficerowie policji śledczej z Kastamonu, aby przeszukać mój dom. Wtedy poprzez przeczucie zdałem sobie sprawę z tego, że został przedsięwzięty straszliwy atak przeciwko mnie. Widząc, że "moja krańcowo ciężka choroba wywołana trucizną prawdopodobnie mnie zabije",

błagałem z głębi serca, abym mógł oddać ducha w ramionach mych cnotliwych przyjaciół z prowincji Isparta i abym mógł być pochowanym w owej błogosławionej ziemi.

Otworzyłem Hizb al-Akbar al-Qur'ani nagle ukazał się przede mną werset:

وَ اصْبِرْ لِحُكْمِ رَبِّكَ فَاِنَّكَ بِاَعْيُنِنَا وَ سَبِّحْ بِحَمْدِ رَبِّكَ

[22]

który powiedział: "Spójrz na mnie!". Spojrzałem więc, a znaczenie, na które wskazuje ów werset, poprzez trzy silne znaki dostarczyło pocieszenia zarówno mi samemu, jak i nam wszystkim. Pod pewnym względem to nieszczęście, jakiego teraz doświadczamy, zostało zmniejszone do zera. Zesłanie mnie do Isparty po raz piąty było świadectwem tego, że moja suplikacja (ar. du'a)z głębi serca została przyjęta.

Znak pierwszy:Wedle obliczeń zgodnych z nauką dżafr(włączając podwojenia) fraza szaddadokładnie odpowiada poprzez tałafuqarabskiej dacie tego roku, a zatem jej znaczenie mówi: "Bądź cierpliwy! Podporządkuj się rozkazowi Boga! Nie martw się, Bóg patrzy na ciebie łaskawie! Nadal odmawiaj podczas nocy tasbihi wychwalaj Boga!"

Rozkładając tę frazę na czynniki,trzy litery ra ر i cztery litery nun ن dają 200; jedna litera sin س i jedna mim م dają 100; jedna litera sad ص , jedna fa ف i jedna mim م dają 210; jedna litera kaf ك i jedna 'ajn ع dają 150; trzy litery ha (miękkie) ح , jedna łał و i jedna ja ى dają 40; jedna litera lam ل , dziewięć liter ba ب , jedna litera dal د , jedna łał د i jedna alif ا dają 62. Po zsumowaniu ich otrzymujemy 1362, co poprzez tałafuqponownie wskazuje na dokładnie ten sam rok, a nawet na chwilę, w której spadło na nas to nieszczęście. Jest to silny znak.

(...)

Ponieważ nie ma takiej potrzeby, na razie nie zezwolono mi na to, bym opisał trzeci znak.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

W czasie, kiedy w obliczu skutków tego wydarzenia byłem zdecydowany, aby w zupełności wyrzec się samego siebie i poświęcić się dla mych niewinnych braci, kiedy poszukiwałem pocieszenia, czytałem Al-Dżaldżalutija[23]. Nagle przyszło mi na myśl, że Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) modlił się słowami: "O, Boże! Wybaw nas". In sza'allah,zostaniecie zbawieni poprzez znaczenie jego suplikacji:

Tak, w swym dziele Qasidah al-Dżaldżalutija Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) na dwa sposoby przekazał wieści o Traktatach Światła, zaś poprzez wersy:

وَ بِالْاٰيَةِ الْكُبْرٰى اَمِنّ۪ى مِنَ الْفَجَتْ

"I błagam Cię przez Największy Znak, uchroń mnie od nagłego nieszczęścia" wskazał na traktat Największy Znak.

Poprzez tę wzmiankę wskazuje on na fakt, że z powodu Największego Znakuuczniów Światła nawiedzi znaczące nieszczęście, a także przez wzgląd na Największy Znakbłaga Boga o to, by wybawił On uczniów od owego nieszczęścia, zatem czyni on ów traktat i to, co jest jego źródłem, orędownikami. Tak, wydrukowanie Największego Znakustało się pretekstem dla nieszczęścia, jakie nastąpiło, i dokładnie potwierdziło ów znak tego, co niewidzialne.

Ponadto (z drugiej strony) kasyda w swym zakończeniu czyni wzmiankę o ważnych częściach Traktatów Światła, a także o ich uporządkowaniu, mówiąc:

وَ تِلْكَ حُرُوفُ النُّورِ فَاجْمَعْ خَوَاصَّهَا ٭ وَ حَقِّقْ مَعَان۪يهَا بِهَا الْخَيْرُ تُمِّمَتْ

Owe litery światła łączą ich majątki

I sprawiają, że studiują oni ich znaczenie, jako że dzięki nim spełnia się dobro.

Oznacza to: "Ci, którzy są słowami i literami Traktatów Światła, a o których nadmieniamy, łączą swe majątki i studiują znaczenie owych traktatów, jako że dzięki nim dokonuje się wszelkie dobro i osiągane jest wszelkie szczęście".Ze słów "studiują ich znaczenie" można wywnioskować, że nie odnoszą się one do liter, które nie wyrażają żadnego znaczenia, lecz do traktatów nazwanych Sozler,co oznacza Słowa.

لَا يَعْلَمُ الْغَيْبَ اِلَّا اللّٰهُ

A tego, co niewidzialne, nie zna nikt inny, jak tylko Bóg.

رَبَّنَا لَا تُؤَاخِذْنَٓا اِنْ نَس۪ينَٓا اَوْ اَخْطَاْنَا

[24]

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪

[25]

Moi drodzy, wierni bracia!

Całym moim jestestwem winszuję wam z okazji minionej Nocy Przeznaczenia i nadchodzącego święta [26], i powierzam was jedności i miłosierdziu Najbardziej Miłosiernego z miłosiernych. Choć zgodnie ze znaczeniem słów: Ten, kto wierzy w Boże zarządzenie, jest wybawiony od bycia nieszczęśliwymnie sądzę, byście potrzebowali pocieszenia, mówię wam, że dzięki aluzyjnemu znaczeniu wersetu:

وَاصْبِرْ لِحُكْمِ رَبِّكَ فَاِنَّكَ بِاَعْيُنِنَا وَسَبِّحْ بِحَمْدِ رَبِّكَ

[27]

moim udziałem stało się całe pocieszenie, jakie ofiarowuje ów werset, a było tak:

Kiedy w spokoju rozmyślaliśmy o przemijaniu ramadanu, przydarzył się nam ów niepojęty i całkowicie niemożliwy do zniesienia epizod, lecz dostrzegłem, że był on czystą łaską zarówno dla mnie, jak i dla Traktatów Światła, a także dla was, dla naszego ramadanu i dla naszego braterstwa. Opiszę jedynie dwie lub trzy spośród licznych korzyści tego wydarzenia dla mnie samego.

Jedna z owych korzyści:Wielkie podekscytowanie, powaga, zanoszenie błagań do Boga i szukanie schronienia u Niego, jakich doświadczyłem, przezwyciężyły poważną chorobę i uczyniły mnie zdolnym do działania podczas ramadanu.

Druga korzyść:Żywiłem silne pragnienie, aby w tym roku ujrzeć was wszystkich i być blisko was. Zgodziłbym się na wszelkie trudności, jakie

wycierpiałem, bym tylko mógł zobaczyć choć jednego z was i przybyć do Isparty.

Trzecia korzyść:W nadzwyczajny sposób wszystkie bolesne okoliczności zarówno w Kastamonu, jak i po drodze tutaj oraz w tym miejscu nagle uległy zmianie, a na przekór mym nadziejom i pragnieniom ukazała się ręka Bożej łaski, która sprawia, że człowiek wykrzykuje:

اَلْخَيْرُ ف۪ى مَا اخْتَارَهُ اللّٰهُ

Dobro tkwi w tym, co postanowił Bóg! Tym, co najbardziej sprawiło, że zdałem sobie z tego sprawę, był fakt, że najbardziej niedbali i zajmujący najwyższą pozycję ludzie stali się tymi, którzy z największą uwagą czytają Traktaty Światła, otwierając nowe pola dla triumfu Traktatów. Wszystkie cierpienia i żale każdego innego odczuwałem tak samo, jak moje własne, lecz teraz, jako że owo nieszczęście sprawiło, że stukrotna nagroda za każdą godzinę oddawania czci Bogu wzrosła do tysiąckrotnej - ponieważ błogosławiony miesiąc ramadan sprawia, że każda godzina staje się równa stu godzinom - mój smutek i współczucie dla ludzi o szczerej intencji, takich jak wy, którzy w zupełności pojęli lekcje Traktatów Światła, zatem wiedzą, że jest to jedyne ulotne miejsce dokonania handlu, którzy poświęcają wszystko dla ich wiary i życia ostatecznego, którzy wierzą, że przejściowe trudności owej szkoły Proroka Józefa [28] wytworzą wiecznie trwające przyjemności i korzyści...; mój smutek i współczucie dla was przekształciły się w powinszowania, uznanie i oklaski dla waszej wytrwałości. Oznajmiłem: Al-hamdu li-llahi 'ala kulli hal illa-l kufri ła-d dalal![29]

Jestem zdania, że pod tym względem obecny stan rzeczy przynosi takie korzyści zarówno dla mnie samego, jak i dla naszego braterstwa, dla Traktatów Światła, dla spędzania przez nas miesiąca ramadan i dla was, że gdyby podniosła się zasłona [30], sprawiłoby to, że oznajmilibyśmy: "Dzięki niech będą Tobie, o Boże! Boże zarządzenie zaiste jest przykładem Twojej łaski dla nas".

Nie obwiniajcie tych, którzy stali się przyczyną całej sprawy. Dalekosiężne i straszliwe plany dotyczące tego nieszczęścia zostały ułożone na długo przedtem, zaś całe wydarzenie stało się dla nas lekkim, a in sza'a-llah,szybko przeminie. Zgodnie ze znaczeniem wersetu:

عَسٰٓى اَنْ تَكْرَهُوا شَيْئًا وَهُوَ خَيْرٌ لَكُمْ

[31]

nie smućcie się.

Said Nursi

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪

[32]

Moi drodzy bracia!

Jestem bardzo szczęśliwy, mogąc być blisko was. Od czasu do czasu rozmawiam z wami w wyobraźni, co jest dla mnie pocieszeniem. Wiedzcie, że gdyby tylko było to możliwe, byłbym dumny i szczęśliwy, mogąc znosić wszystkie wasze trudności. Z waszego powodu miłuję Ispartę i jej okolice, aż do jej kamieni i gleby. Oznajmiam nawet, a powiem to również oficjalnie, że gdyby władze Isparty wymierzyły mi jakąś karę, a inna prowincja uniewinniłaby mnie, wybrałbym pozostanie tutaj.

Tak, pochodzę z Isparty pod trzema względami. Nie jestem w stanie udowodnić tego genealogicznie, lecz jestem przekonany, że przodkowie Saida, którzy przyszli na świat w powiecie Isparit, przybyli tam z tej prowincji. Isparta dała mi braci tak prawdziwych, że byłbym szczęśliwy, gdybym mógł dla każdego z nich poświęcić nie tylko Abdulmecida [33] i Abdurrahmana [34], lecz także Saida (to jest samego siebie - uz. red. tur).

Przypuszczam, że w tym czasie nie ma na ziemi nikogo, kto cierpiałby - w sercu, duszy i umyśle - mniej niż uczniowie Światła, jako że z powodu pewnej i potwierdzonej wiary

{[*]: Zgodnie ze słowami Bediuzzamana, celem Traktatów Światła jest sprawienie, że ich czytelnicy lub uczniowie zyskają pewną, potwierdzoną wiarę (tur. iman-i tahkiki; ar. tahqiqi). Zostało to określone jako: "Nabycie poprzez ścisłe dochodzenie niezachwianej wiedzy w kwestiach związanych z wiarą i życie ową wiarą... pewną, niezachwianą wiarą". Por. Abdullah Yegin, Yeni Lugat, wydanie trzecie, Istanbul 1975, s. 271.}

ich serca, dusze i umysły nie cierpią niedoli. Co się tyczy trudności materialnych, to uczniowie dzięki naukom Traktatów Światła wiedzą, że są one zarówno przejściowe, jak nieważne, że przynoszą nagrodę, a także są środkami służącymi temu, by odsłoniły się inne sposoby służenia wierze, zatem przyjmują owe trudności, składając Bogu podziękowania i okazując cierpliwość. Poprzez stan swych umysłów udowadniają, że pewna, potwierdzona wiara prowadzi do szczęścia także na tym świecie. Tak, mówią oni: "Spójrzmy, co czyni Bóg; cokolwiek On czyni, jest dobrem!" i wytrwale pracują nad tym, by przekształcić owe przemijające trudności w trwałe przykłady miłosierdzia.

Niech Najbardziej Miłosierny z miłosiernych powiększy liczbę tych, którzy są im podobni, niech uczyni ich powodem do dumy i przyczyną szczęścia tego kraju, niechaj ześle im wieczne szczęście w Raju. Amen!

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Ponownie winszuję wam z okazji święta; niech nie będzie wam przykro z tego powodu, że nie mogliśmy spotkać się osobiście. Zaprawdę, zawsze jesteśmy razem i - in sza'a-llah- owa wspólnota będzie trwać na drodze do wieczności. Moim zdaniem wieczne zasługi, cnoty oraz radości duszy i serca, jakie stały się waszym udziałem w służbie wierze, zmniejszyły do zera obecne przejściowe, przemijające smutki i trudności.

Aż do teraz nie było nikogo, kto doznałby tak niewielu trudności w tak świętej służbie, jakich doznali uczniowie Światła. Tak, Raju nie można kupić za niską cenę. W tym czasie prawdziwie największe znaczenie ma ratowanie innych od absolutnej niewiary, która niszczy zarówno życie tego świata, jak i życie ostateczne, a jeśli nawet istnieją niewielkie trudności, powinno się odpowiadać na nie z entuzjazmem, składając Bogu podziękowania i pozostając w cierpliwości. Jako że nasz Stwórca, Który zatrudnia nas w tej służbie, jest Najbardziej Litościwy i Wszechmądry, przeto powinniśmy polegać na Jego miłosierdziu i mądrości, i przyjmować każdą rzecz z radością, będąc pogodzonymi z Jego zarządzeniem (...).

Said Nursi

* * *

W mej krótkiej mowie obrończej powiedziałem:

Litość, rzeczywistość i prawda Traktatów Światła uniemożliwiają nam zaangażowanie się w politykę, ponieważ (w przeciwnym razie - uz. red. pol.) niewinni ludzie będą cierpieć, a my będziemy ich prześladować. Niektórzy ludzie pragnęli wyjaśnienia tych słów, zatem mówię im:

W obecnym burzliwym stuleciu egoizm i rasizm biorące początek z okrutnej cywilizacji, dyktatura wojskowa będąca efektem Wielkiej Wojny [35] oraz brak litości zrodzony ze zbłądzenia doprowadziły do tyranii tak krańcowej i despotyzmu tak niepohamowanego, że jeśli ludzie prawdy będą bronić swych praw czy to poprzez fizyczną siłę, czy to odpowiadając równie ciężką tyranią, wielu nieszczęśników zostanie rzuconych w ogień pod pretekstem tworzenia stronnictw, zaś w takiej

sytuacji również ludzie prawdy staną się tyranami i zostaną pokonani. Ci, którzy działają i atakują innych z powodu wyżej wymienionych uczuć, pod jakimś błahym pretekstem, uderzają w dwudziestu lub trzydziestu ludzi i niszczą ich z powodu błędów jednej lub dwóch osób. Jeśli ludzie prawdy na drodze prawdy i sprawiedliwości będą uderzać jedynie w tych, którzy sami uderzają, wygrają jedynie raz wobec trzydziestu przegranych, a zatem są na straconej pozycji. Jeśli zgodnie z niesprawiedliwą regułą odpowiedzialności zbiorowej ludzie prawdy również zmiażdżą dwudziestu lub trzydziestu ludzi z powodu błędów jednej bądź dwóch osób, wówczas w imię prawa popełnią straszliwą niesprawiedliwość.

Oto zatem prawdziwy powód, dla którego staramy się unikać polityki i wtrącania się do spraw rządu, czując niechęć do takich spraw. Mamy do dyspozycji siłę prawdy tak wielką, że moglibyśmy obronić wszystkie nasze prawa, lecz jako że wszystko przemija, a śmierć nie umiera, drzwi grobu nigdy się nie zamykają, zaś jeśli ktoś doznaje trudności, przekształcają się one w miłosierdzie, z pewnością będziemy cierpliwie i z wdzięcznością pokładać zaufanie w Bogu i zachowamy milczenie. Przymusowe i szkodliwe przerwanie naszego milczenia z pewnością jest całkowicie sprzeczne ze sprawiedliwością, uczciwością, a także z patriotycznym zapałem i dokładaniem starań.

Podsumowując:Członkowie rządu, politycy, władze, policja i sądownictwo nie mają żadnego powodu, by walczyć przeciwko nam. Poprzez zajadłość absolutnej niewiary, której nie może bronić żaden rząd na świecie i nie polubi jej nikt przy zdrowych zmysłach, poprzez zajadłość ateizmu, który bierze swój z początek z materializmu i jest straszliwą plagą, jaka dotknęła ludzkość, a także poprzez ich zło, pewni utajeni ateiści wprowadzili w błąd wielu urzędników rządu, wzbudzili ich podejrzenia i podburzyli ich przeciwko nam. My zaś mówimy: Gdyby owi ateiści podburzyli przeciwko nam nie tylko kilku podejrzliwych ludzi, jak ma to miejsce, lecz cały świat, dzięki sile Koranu i dzięki Bożej łasce nie uciekniemy i nie złożymy broni przed owym odszczepieństwem, przed absolutną niewiarą i ateizmem!

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Wasza stałość i wytrwałość pokonały wszystkie plany masonów i hipokrytów. Tak, moi bracia, nie ma potrzeby, by to ukrywać - ci ateiści porównali Traktaty Światła i uczniów Światła do tariq sufickich, a szczególnie do tariki Naqszbandijja, zaś zamierzając zwalić nas z nóg i rozproszyć, zaatakowali nas wedle tych samych schematów, poprzez które pokonali sufich:

Po pierwsze:Onieśmielić i zastraszyć sufich oraz ukazać nadużycia drogi sufich.

Po drugie:Podać do wiadomości ogółu błędy ich przywódców oraz tych, którzy za nimi podążali.

Po trzecie:Poprzez uwodzicielskie występki oraz ogłupiające przyjemności i trucizny filozofii oraz cywilizacji materialistów sprawić, by stali się zepsuci; zniszczyć ich solidarność; poprzez zdradzieckie kłamstwa oczernić ich przywódców; wreszcie zdyskredytować drogi sufich, wykorzystując do tego pewne zasady nauki i filozofii.

Zaatakowali nas tą samą bronią, jakiej użyli przeciwko naqszbandytom i sufim, jednak zostali okłamani, ponieważ jako że istotą drogi Traktatów Światła są: całkowita szczerość intencji; wyrzeczenie się egoizmu; poszukiwanie i dostrzeganie miłosierdzia w trudnościach, a trwałych przyjemności w cierpieniach; wykazywanie poważnych cierpień zawartych w ulotnych i rozwiązłych przyjemnościach; założenie, że wiara umożliwia zdobycie niezliczonych przyjemności również na tym świecie, a także nauczanie punktów i prawd, jakich nie jest w stanie dosięgnąć ręka filozofii - zatem, in sza'a-llah,sprawi to, że wszystkie ich plany spełzną na niczym, a ukazując, że nie można dokonać żadnego porównania drogi Traktatów Światła do tarik sufickich, sprawi, że całkowicie zamilkną (...).

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Moim zdaniem ci, którzy nie zostali wstrząśnięci ciężką próbą dwóch szkół Proroka Józefa, byłej i obecnej [36], nie opuszczali ich lekcji i nie zrezygnowali z bycia ich uczniami, choć ich usta paliła wrząca zupa, których morale nie zostało złamane mimo całej owej agresji, będą oklaskiwani przez ludzi prawdy i nadchodzące pokolenia tak, jak oklaskują ich aniołowie i istoty duchowe. Jednakże udręka fizyczna jest nadmierną, ponieważ niektórzy spośród was są chorzy, delikatni lub biedni. Jednak kiedy pomyślałem o innych spośród was, którzy pocieszają strapionych, będąc doskonałymi przykładami cierpliwości i dobrego postępowania; o litościwych braciach, którzy ofiarowują swoją solidarność i uprzejmą uwagę; o inteligentnych towarzyszach omawianych lekcji; o zwierciadłach, które odbijają piękne zalety moralne, zmniejszając w ten sposób fizyczną udrękę do zera - moje obawy o was, których miłuję bardziej niż własną duszę, zostały uśmierzone.

Pewnego dnia wyślę wam szatę Maulany Chalida, która liczy sobie sto dwadzieścia lat. Owinę nią w jego imieniu każdego z was, w ten sam sposób, w jaki on owinął nią mnie. Wyślę ją, kiedy tylko będziecie tego chcieli (...).

Said Nursi

* * *

Moi drodzy, wierni bracia!

Jednym z powodów, dla których sprawiedliwość Bożego zarządzenia przyprowadziła nas do szkoły Proroka Józefa w Denizli, jest to, że zarówno więźniowie z Denizli, jak i mieszkańcy tego miasta, a być może nawet jego urzędnicy i sędziowie potrzebowali Traktatów Światła oraz uczniów Światła bardziej niż ludzie z jakiegokolwiek innego miejsca. To dlatego zostaliśmy poddani owej ciężkiej próbie i wyznaczono nam zadanie przynależne do wiary i do życia ostatecznego. Jedynie jeden lub dwaj więźniowie spośród dwudziestu czy trzydziestu odprawiali obowiązkowe modlitwy tak, jak powinny one być odprawiane, lecz podążając za przykładem uczniów Światła czterdziestu lub pięćdziesięciu więźniów, wszyscy bez wyjątku, zaczęło odprawiać modlitwy w doskonały sposób -

oto nauka i przewodnictwo (wygłoszone językiem usposobienia i czynu), które zmniejszają do zera niedolę i trudności, a zaiste sprawiają, że owe przeciwności stają się umiłowane. Mamy nadzieję, że miłosierdzie i łaska Boga sprawią, że jak uczniowie Światła nauczali tego poprzez swe uczynki, tak dzięki potężnej i prawdziwej wierze w ich sercach staną się oni podobni fortecy ze stali, wybawiając wiernych od wątpliwości i podejrzeń ludzi zbłądzenia.

Ahl ad-dunjazabraniają nam w tym miejscu rozmawiania z ludźmi i utrzymywania z nimi jakichkolwiek kontaktów, choć nie przyniosłoby to żadnej szkody. Język usposobienia jest potężniejszy i skuteczniejszy niż przemawianie słowami. Jako że uwięzienie służy nauce i edukacji, zatem jeśli ci ludzie kochają naród, powinni pozwolić więźniom na spotykanie się z uczniami Światła, aby mogli oni w ciągu jednego miesiąca lub nawet jednego dnia odebrać naukę i edukację lepszą od tych, jakie w przeciwnym razie mogliby otrzymać w ciągu roku, aby wszyscy mogli stać się ludźmi przynoszącymi korzyść zarówno narodowi, jak i krajowi, a także użytecznymi dla ich własnej przyszłości oraz życia ostatecznego. Byłoby bardzo pożytecznym, gdybyśmy mieli tutaj Przewodnik dla młodzieży. In sza'a-llah,pewnego dnia uda się go sprowadzić.

Said Nursi

* * *

Moi drodzy, wierni bracia!

Dzisiaj przypomniałem sobie znaną wam rozmowę z mym starszym bratem, Mułłą Abdullahem, dotyczącą szlachetnego Ziji ad-Dina. Następnie pomyślałem o was i rzekłem sam do siebie: "Gdyby nawet zostało objawione to, co niewidzialne; gdyby każdemu z owych szczerze pobożnych i żarliwych muzułmanów, którzy okazują taką stałość w tych niestałych czasach, a którymi nie zachwiały owe zawiłe i poddające ich próbie okoliczności, objawiono, że są oni świętymi (ar. ałlija)lub nawet biegunami duchowości, ich znaczenie w moich oczach oraz troska, jaką im poświęcam, zwiększyłyby się bardzo niewiele; gdyby zaś okazało się, iż są oni prostymi i zwykłymi ludźmi, ich wartość w moich oczach nie zmalałaby w żaden sposób, jako żezadanie ocalenia wiary w tak nadzwyczaj ciężkich warunkach ma wartość większą niż cokolwiek innego".

W tak burzliwych i zmiennych okolicznościach cnoty, jakie nadaje ranga człowieka oraz dobra opinia innych w jego temacie, rozpływają

się, kiedy owe dobre opinie zostają zniszczone, a ich umiłowanie maleje. Ten, do którego należą owe zalety, czuje się zobowiązany do tego, by przyjąć sztuczne maniery, pustą etykietę i uciążliwe dostojeństwo, aby tylko zachować swą pozycję w oczach innych. Nieskończone dzięki niech będą Bogu Jedynemu za to, że nie potrzebujemy oziębłej sztuczności tego rodzaju.

Said Nursi

* * *

...Moi bracia!Z pewnością obecna sytuacja sprawiła, że niektórzy urzędnicy, a także inni ludzie, odstąpili od Traktatów Światła, a także przestraszyła ich, lecz również zbudziła uwagę - a także tęsknotę - wszystkich ich przeciwników, ludzi religijnych oraz urzędników związanych z tym przedsięwzięciem. Nie martwcie się, te światła wciąż będą lśnić!

{(*): Bracia, prosimy, zwróćcie uwagę na te słowa! W więzieniu Denizli, kiedy pozornie wszystko zwróciło się przeciwko niemu, a oskarżenie starało się doprowadzić do jego egzekucji, Nauczyciel powiedział: "Nie martwcie się, bracia moi. Te światła wciąż będą lśnić!" Spójrzcie, jak jego słowa okazały się prawdą!

Za zgodność: jego uczniowie.}

Said Nursi

* * *

Moi drodzy bracia!

Sądzę, że naszą ostateczną i prawdziwą obroną będzie krótki traktat, który jest owocem więzienia Denizli, jako że rozległe spiski knute przeciwko nam przez miniony rok, pierwotnie spowodowane przez bezpodstawne podejrzenia, są następujące: Zaatakowano nas pod bezpodstawnymi pretekstami, takimi jak tworzenie wspólnoty sufickiej, ustanawianie tajnego stowarzyszenia, służenie za narzędzie sił zewnętrznych, wykorzystywanie uczuć religijnych dla celów politycznych, działanie na szkodę Republiki, wtrącanie się w sprawy rządu czy naruszanie bezpieczeństwa publicznego.

Nieskończone dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że plany naszych wrogów zawiodły. Nie znaleźli oni niczego prócz prawd

wiary i Koranu, studiowania kwestii dotyczących życia ostatecznego i działania na rzecz wiecznie trwającej szczęśliwości, nawet w tak rozległym dochodzeniu, jakie objęło setki uczniów, setki traktatów, listy i księgi spisane na przestrzeni osiemnastu lat. Aby ukryć swe spiski, zaczęli poszukiwać jakiegokolwiek pretekstu [37].

Myślę jednak, że w obliczu straszliwej, tajemnej organizacji ateistów, która zwiodła niektórych spośród przywódców rządu, zwracając ich przeciwko nam, a być może atakując nas bezpośrednio w imieniu całkowitej niewiary, sprawiono, iż napisaliśmy traktat Owoce wiary- który jest jasny jak słońce, rozprasza wszystkie wątpliwości, jest stały i niezachwiany jak góra - jako najbardziej potężną obronę przeciwko nim, aby zmusić ich do milczenia.

Said Nursi

* * *

Moi drodzy bracia!

Tego piątku myślałem o was, czytając doniosłą księgę suplikacji. Językiem swego usposobienia zapytaliście: "Cóż zrobimy, by ocalić się przed tym nieszczęściem?". Oto, co przyszło na myśl memu sercu:

Powinniście nadal działać ręka w rękę i stać ramię w ramię, z całkowitą solidarnością, ponieważ ci, którzy podejmują takie kroki, jak unikanie jeden drugiego, jak wyrzekanie się Traktatów Światła oraz mnie samego, których działania są zaprzaństwem i którzy próbują zaimponować potajemnym wrogom, jacy chcą nas zmiażdżyć, nie zyskają niczego prócz straty. Zapewniam was, gdybym wierzył, że uratuje was ucieczka, zezwoliłbym, byście znieważali mnie, zdradzili i obmawiali, a wciąż bym wam wybaczył. Jednakże ukryta siła, która chce nas zgnieść, wie, kim jesteście, i nie została wprowadzona w błąd. Wasza słabość i ucieczka jedynie zwiększą ich pewność siebie i doprowadzą do nasilenia się prześladowań.

Co więcej, naszą metodą są koleżeństwo (tur. hillet)i braterstwo. Nie może istnieć żadna rywalizacja między nami w zakresie indywidualizmu czy egoizmu (ar. ananijja).Powinno się spoglądać nie na niedociągnięcia człowieka tak wielce słabego, grzesznego i bezradnego, jak ja sam, lecz na doskonałości Traktatów Światła.

Said Nursi

* * *

Moi drodzy, wierni bracia!

Znaczącym pocieszeniem w obliczu szybko zachodzących zmian życia doczesnego oraz jego upływania, jego ulotnych i bezowocnych przyjemności, a także zadawanych przez nie ciosów rozłąki, jest spotkanie z prawdziwymi przyjaciółmi. Tak, niekiedy człowiek podróżuje przez dwadzieścia dni i wydaje setkę lir, aby spotkać się z jednym przyjacielem na godzinę lub dwie. Zatem teraz, w owych dziwnych czasach samotności, fakt, że możemy ujrzeć wszystkich z czterdziestu czy pięćdziesięciu przyjaciół, a także nasze wspólne rozmowy przez wzgląd na Boga, nasze otrzymywanie i dawanie prawdziwego pocieszenia, czynią owe trudności i straty finansowe, jakie na nas spadły, nadzwyczaj nieznacznymi i nieważnymi.

Ja sam zaakceptowałbym owe trudności, by tylko ujrzeć tutaj jednego z moich braci, z którymi jestem rozłączony od dziesięciu lat.

Uskarżanie się jest krytyką Bożego zarządzenia, podczas gdy podziękowania są podporządkowaniem się jego wyrokom.

Said Nursi

* * *

Moi drodzy, wierni bracia!

Jako że związaliście się z Traktatami Światła dla życia ostatecznego, dla dobrych dzieł, dla aktów czci i nagrody za nie, dla wiary i dla waszego życia ostatecznego, przeto z pewnością koniecznym jest złożenie Bogu podziękowań za to, że jesteście tutaj, aby spotkać wasze przeznaczenie, aby spożywać wyznaczone wam zaopatrzenie i aby zdobyć za to nagrodę. To, co spotyka was w owej szkole Proroka Józefa, na owej arenie próby, w której każda godzina wraz z jej ciężkimi warunkami jest równa dwudziestu godzinom oddawania czci Bogu, zostało ustalone przez Boże zarządzenie. Skoro dwadzieścia owych godzin jest dokładaniem starań w służbie Koranowi i wierze, przeto są one warte tyle, co setka godzin, zaś na ową setkę godzin składają się spotykanie się z prawdziwymi braćmi, którzy dokładają starań na drodze Boga (a każdy z nich wart jest tyle, co stu ludzi), składanie ślubów waszego braterstwa, umacnianie braci i zyskiwanie siły, pocieszanie ich i otrzymywanie pocieszenia, niezłomne trwanie w owej świętej służbie i prawdziwej solidarności, korzystanie z ich pięknych przymiotów oraz stawianie się godnymi bycia uczniami Medresetu'z-Zehra.

Koniecznym jest, by w obliczu wszelkich trudności myśleć o wszystkich owych korzyściach, a także by odpowiadać na trudności cierpliwością i wytrwałością.

Said Nursi

* * *

Moi drodzy, wierni, wytrwali i oddani bracia!

Opisałem wam niektóre z okoliczności, w jakich się tu znajduję, nie po to, aby was zasmucić, ani nie po to, by je zmierzyć za pomocą tego, co materialne, lecz po to, bym mógł bardziej skorzystać z udziału w waszych modlitwach i byście mogli w większym stopniu praktykować powściągliwość, przezorność, cierpliwość oraz wyrozumiałość, a także byście żarliwie dbali o zachowanie waszej solidarności. Męczarnia i niedola, jakie cierpię tutaj w ciągu jednego dnia, są większe niż te, które wycierpiałem przez miesiąc w więzieniu Eskisehir. Straszliwi masoni dotknęli mnie towarzystwem jednego z ich bezdusznych kompanów, abym w obliczu zadawanych mi przez nich męczarni stracił cierpliwość, co mogliby wykorzystać jako pretekst i uczynić powodem ich okrutnej agresji, a także aby mogli ukryć swoje kłamstwa. Cudownym znakiem Bożej łaski jest to, że jedynie cierpliwie złożyłem Bogu podziękowania i postanawiam, że będę czynił tak dalej.

Skoro podporządkowaliśmy się Bożemu zarządzeniu, a zgodnie ze znaczeniem słów:خَيْرُ الْاُمُورِ اَحْمَزُهَا Najlepszymi ze spraw są najtrudniejsze z nich[38]wiemy, że owe trudności są Bożym darem, dzięki któremu możemy zyskać większą zasługę; skoro jesteśmy przekonani w stopniu "całkowitej pewności" o tym, że poświęciliśmy nasze życia prawdzie bardziej olśniewającej od słońca, pięknej jak Raj i słodkiej jak wieczne szczęście; przeto z pewnością - wiedząc, że prowadzimy ową duchową walkę na drodze Boga, z dumą i skła-dając Bogu podziękowania mimo rozpaczliwych okoliczności - nie powinniśmy się uskarżać.

* * *

Moi drodzy bracia! Moją pierwszą i ostatnią radą dla was jest: Zachowujcie waszą solidarność, unikajcie egoizmu (ar. ananijja),samolubstwa i rywalizacji, zachowujcie zimną krew i bądźcie roztropni.

Said Nursi

* * *

Moi drodzy, wierni bracia!

Z aktu oskarżenia oskarżyciela publicznego można pojąć, że plany potajemnych ateistów, którzy wprowadzili w błąd niektórych przywódców rządu, skłaniając ich do wystąpienia przeciwko nam, spełzły na niczym i okazały się fałszem. Obecnie starają się oni ukryć swe kłamstwa poprzez oskarżanie nas o tworzenie stowarzyszenia politycznego oraz tajnego komitetu rewolucyjnego, a skutkiem tego nie pozwalają mi na kontaktowanie się z kimkolwiek, jak gdyby wszyscy, którzy mieli z nami kontakt, przyłączali się do nas. Nawet urzędnicy wysokiego stopnia starają się mnie unikać i nadskakiwać swym zwierzchnikom poprzez prześladowanie mnie (...).

Said Nursi

* * *

Moi drodzy, wierni bracia!

Choć nie mogę spotkać się z wami osobiście, jestem szczęśliwy i wdzięczny za to, że przebywam blisko was, w tym samym budynku.

Mimowolnie przyszło mi na myśl, że powinniśmy podjąć pewne konieczne środki ostrożności. Oto jeden z przykładów: Do celi sąsiadującej z moją masoni wysłali więźnia, który jest zarówno kłamcą, jak i szpiegiem. Jako że destrukcja jest łatwą, szczególnie pośród bezczynnych młodych ludzi takich jak ci tutaj, z tego, jak bardzo dokucza mi ów łajdak, a także z jego szerzenia zepsucia wśród młodych ludzi, wywnioskowałem, że w obliczu naszego prowadzenia tych ludzi drogą prostą i zmieniania ich na lepsze ateizm podejmuje próbę zepsucia ich moralności.

W tej sytuacji konieczna jest najwyższa ostrożność, a sprawą absolutnie zasadniczą jest to, by - na ile to tylko możliwe - nie obrażać się na starych więźniów [39], nie obrażać ich i nie pozwalać na jakąkolwiek niezgodę, zachować spokój i pogodzić się ze stanem rzeczy, a także - tak dalece, jak tylko to możliwe dla naszych braci - umacniać braterstwo i solidarność poprzez pokorę, skromność i wyrzeczenie się egoizmu.

Troszczenie się o kwestie doczesne sprawia mi ból, toteż ufając w waszą spostrzegawczość, nie zajmuję się nimi dłużej, niż jest to konieczne.

Said Nursi

* * *

Moi bracia!

Abyśmy byli przygotowani na każdą możliwość, stało się koniecznym objaśnienie kwestii, o jakiej oznajmiono memu sercu tego ranka.

Pytając: "Zastanawiam się, co na to powiedzą niewierzący filozofowie, a także czym wesprą swoje twierdzenie?", moja dusza i towarzyszący mi szatan przez dwadzieścia lat dociekali, czy prawdy, jakie zaczerpnęliśmy z Koranu, pozostawiają jakiekolwiek miejsce dla wątpliwości, czy też nie, a także czy rzeczywiście są one tak jasne, jak światło dnia. Nie mogli znaleźć żadnego błędu ani żadnej skazy w jakimkolwiek zakamarku, więc zamilkli. Mniemam, że prawda, która uciszyła moją duszę i owego diabła, nadzwyczaj wrażliwego na tę kwestię i mocno w nią zaangażowanego, zmusi również do milczenia nawet najbardziej upartych spośród naszych przeciwników.

Jako że działamy na drodze prawdy i przez wzgląd na prawdę, która jest tak niezachwiana, wzniosła, ogromna i doniosła, zaś jej wartość jest nieoceniona, a nawet gdyby dano za nią cały świat i życie człowieka, wciąż nie byłaby to wysoka cena, zatem z pewnością powinniśmy z całkowitą niezłomnością odpowiadać na wszystkie udręki i niedole, a także wszystkim wrogom.

Nasi wrogowie mogą wykorzystać przeciwko nam pewnych wprowadzonych w błąd hodżów, szejków i pozornie pobożnych ludzi. W obliczu ich wszystkich musimy zachować naszą jedność i solidarność. Nie zawracajmy sobie nimi głowy ani nie spierajmy się z nimi.

Said Nursi

Moi drodzy, wierni bracia!

Pewien pobożny człowiek w Kastamonu powiedział, użalając się: "Podupadłem i utraciłem swój dawny duchowy stan, wszystkie światła i oświecenia". Powiedziałem mu:

"Być może nie podupadłeś, lecz postąpiłeś naprzód, ponieważ pozostawiłeś za sobą swoje oświecenia i objawienia, które schlebiają ego, pozwalają zasmakować owoców życia ostatecznego, kiedy pozostajesz na tym świecie, a także zachęcają do egocentryzmu. Być może popłynąłeś ku wyższym stacjom poprzez wyrzeczenie się egoizmu oraz poszukiwania ulotnych przyjemności, a także dzięki pokorze".Tak, ważnym darem Boga jest sprawienie, że człowiek, który wyrzeka się egoizmu, nie dostrzega owego daru, dzięki czemu nie staje się dumny i zarozumiały.

Moi bracia! W konsekwencji owej prawdy ci, którzy myślą podobnie do tego człowieka lub którzy biorą pod uwagę olśniewające stacje, jakie daje dobre zdanie innych ludzi w konsekwencji owej prawdy, patrzą na siebie, a widząc pośród nich uczniów, którzy odziani w szatę uniżenia, pokory i służby, są pospolitymi, prostymi ludźmi, mówią:

"Czyż to są owi bohaterowie prawdy, którzy rzucili wezwanie całemu światu? Biada! Kim są ci ludzie? Gdzie są ci, którzy dokładają starań, by pełnić ową świętą służbę, wobec której w owych czasach nawet święci (ar. ałlija)są bezsilni?" Jeśli są oni naszymi przyjaciółmi, doznają rozczarowania, a jeśli są naszymi przeciwnikami, uznają swój sprzeciw za usprawiedliwiony.

Said Nursi

* * *

Przebywając w więzieniu Denizli, Bediuzzaman Said Nursi w ciągu dwóch dni piątkowych napisał traktat zatytułowany Owoce wiary

(tur. Meyve Risalesi).Ów traktat składa się z dziewięciu Kwestii o wielkim znaczeniu.

Traktat ten jest wartościowym dziełem, które w zwięzły sposób gromadzi prawdy Traktatów Światła. Przez cały czas ich uwięzienia uczniowie Światła zajmowali się spisywaniem i wielokrotnym czytaniem Owoców wiary.Ów traktat początkowo został napisany w sekrecie, a jego kopie sporządzono na pudełkach od zapałek, by krążyły między celami więziennymi. Po tym, jak zdano sobie sprawę z wartości tego traktatu, z jego zalet, a także z korzyści, jakie przynosi w więzieniu, zezwolono na swobodne rozprowadzanie go. Został on przedstawiony jako prawdziwa mowa obrończa Traktatów Światła sądowi w Denizli, Sądowi Apelacyjnemu oraz władzom w Ankarze.

Z powodu znaczącego działania owego traktatu w więzieniu Denizli, a także dlatego, że posłużył on naszemu uniewinnieniu ze względu na święte prawdy wiary, jakie zawiera, stosownym jest włączenie w tym miejscu Kwestii Szóstej i Siódmej Owoców wiary.

Kwestia Szósta traktatu Owoce wiary

(Niniejsza Kwestia zawiera zwięzły dowód filaru wiary, jakim jest wiara w Boga. Przytaczamy tylko jeden dowód, ponieważ liczne rozstrzygające dowody i objaśnienia znajdują się w wielu miejscach Traktatów Światła).

W Kastamonu przybyła do mnie grupa studentów szkoły wyższej, którzy powiedzieli: "Opowiedz nam o naszym Stwórcy; nasi nauczyciele nie mówią nam o Bogu". Oto, co im powiedziałem:

Wszystkie nauki, jakie studiujecie, nieprzerwanie mówią o Bogu i prowadzą do poznania Stwórcy, a każda przemawia właściwym sobie językiem. Nie słuchajcie waszych nauczycieli, lecz słuchajcie owych nauk.

Na przykład dobrze wyposażona apteka, pełna życiodajnych mikstur i lekarstw, których każdy słoiczek jest odważony wedle precyzyjnej i cudownej miary, bez wątpienia ukazuje istnienie nadzwyczaj zdolnego, doświadczonego i mądrego aptekarza. W ten sam sposób - lecz w znacznie większym stopniu, jako że jest większa, doskonalsza i lepiej zaopatrzona od apteki na rynku - apteka kuli ziemskiej z życiodajnymi miksturami i medykamentami w fiolkach, którymi jest czterysta tysięcy gatunków roślin i zwierząt, ujawnia - za pomocą miary lub skali zaczerpniętej z medycyny, którą studiujecie - Wszechmądrego, Któremu należy się wszelka chwała, Który jest aptekarzem w wielkiej aptece ziemi, i ukazuje Go nawet oczom ślepca.

A oto inny przykład: cudowna fabryka, w której z jednego rodzaju materiału tkane są tysiące różnych tkanin, bez wątpienia ujawnia istnienie przemysłowca i zdolnego mechanika. W ten sam sposób - jakkolwiek w znacznie większym stopniu, jako że jest większa i doskonalsza od fabryki wzniesionej przez człowieka - owa podróżująca maszyna Wszechwładnego, znana jako kula ziemska, wraz z setkami tysięcy głów jej mieszkańców (a w każdej z nich są setki tysięcy fabryk), ukazuje i ujawnia - za pomocą miary lub skali zaczerpniętej z nauk inżynieryjnych, które studiujecie - fabrykanta, do Którego należy.

A oto inny przykład: Skład, magazyn lub sklep, w którym zgromadzono i zmagazynowano z zachowaniem porządku i systematyczności tysiąc i jeden rodzajów zaopatrzenia, bez wątpienia ujawnia swego cudownego właściciela i nadzorcę owego zaopatrzenia i owej żywności. Dokładnie w ten sam sposób - jakkolwiek jest bardziej rozległy i doskonalszy niż magazyn czy fabryka - ten sklep spożywczy Najbardziej Miłosiernego, znany jako kula ziemska, ten okręt Boga, ten skład i sklep Wszechwładnego, w którym zgromadzono wszelkie towary, wyposażenie i konserwy, który w ciągu jednego roku regularnie pokonuje po swej orbicie odległość, na przebycie której człowiek potrzebowałby dwudziestu czterech tysięcy lat, wraz z niesionymi przezeń grupami istot, z których każda potrzebuje pożywienia innego rodzaju, przechodząc przez pory roku swej podróży, wypełniając wiosnę (jakby była wielkim furgonem) tysiącami rozmaitych rodzajów zaopatrzenia, dostarczając owo zaopatrzenie nieszczęsnym stworzeniom żywym, których zaopatrzenie wyczerpało się zimą - tak, ów skład i magazyn Ziemi ujawnia i czyni Umiłowanym - za pomocą miary lub skali zaczerpniętej z ekonomii, którą studiujecie - Tego, Który nim zarządza i do Którego należy.

A oto inny przykład: Wyobraźmy sobie armię, w skład której wchodzi czterysta tysięcy narodów, zaś każdy naród wymaga innego zaopatrzenia, używa innej broni, nosi inne mundury, w inny sposób odbywa musztrę, a także w inny sposób jest zwalniany do cywila. Gdyby takie wojsko i jego obóz miały dowodzącego-cudotwórcę, który sam zaopatrywałby wszystkie różne narody we wszystkie różne rodzaje zaopatrzenia, broń, mundury i ekwipunek, bez zapomnienia o żadnym z nich ani bez zamieszania, wówczas z całą pewnością armia i jej obóz ukazywałyby owego dowódcę, czyniąc go umiłowanym i odpowiednio docenianym. Dokładnie w ten sam sposób obóz wiosny na obliczu ziemi, w którym każdej wiosny świeżo powołana pod broń armia Boga, licząca czterysta tysięcy gatunków roślin i zwierząt, otrzymuje rozmaite mundury, racje żywnościowe, broń, podlega różnym ćwiczeniom, poszczególni żołnierze w różny sposób odchodzą do cywila, a wszystko odbywa się z doskonałą systematycznością, na rozkaz Jedynego głównodowodzącego, Który nie czyni zamieszania ani nie zapomina o żadnym żołnierzu, ujawnia za pomocą miary lub skali zaczerpniętej ze sztuki wojennej, którą studiujecie (jakkolwiek obóz rozbijany wiosną na obliczu ziemi jest bardziej rozległy i doskonalszy od obozu wojska złożonego z ludzi), tym, którzy są uważni i rozsądni, swego Władcę, Pana (ar. Ar-Rabb), zarządzającego i Przenajświętszego dowódcę, wzbudzając zadziwienie i oklaski, czyniąc Go Umiłowanym, Wychwalanym i Wysławianym.

A oto inny przykład: Miliony lamp elektrycznych, które przemieszczają się i przemierzają cudowne miasto, zaś ich paliwo i źródło mocy nigdy się nie wyczerpują, z całą pewnością ujawniałyby czyniącego cuda rzemieślnika i nadzwyczaj zdolnego elektryka, który zarządzałby ową elektrycznością, uczyniłby lampy przemieszczającymi się, stworzył źródło ich mocy i dostarczył im paliwo; sprawiłyby, że inni gratulowaliby mu, oklaskiwali go i miłowali go. Dokładnie w ten sam sposób, choć niektóre z lamp na dachu naszego świata w mieście, jakim jest wszechświat - jeśli zastanowicie się nad nimi zgodnie z tym, co mówi astronomia - są tysiąc razy większe od ziemi, a poruszają się one siedemdziesiąt razy szybciej od kuli armatniej, nie zakłócają nadanego im porządku, nie zderzają się ze sobą, nie gasną, a ich paliwo nie wyczerpuje się. Zgodnie z astronomią, którą studiujecie, jako że nasze słońce - które jest milion razy większe od ziemi i milion razy starsze niż ona - stale płonie, będąc lampą i piecem w tym zajeździe Najbardziej Miłosiernego, jakim jest Ziemia, potrzebowałoby tak wiele ropy, ile mogłyby pomieścić morza na Ziemi, tyle węgla, ile mogłyby pomieścić jej góry, oraz tak wiele drewna,

ile mogłaby pomieścić Ziemia, gdyby była dziesięć razy większa, by nie zgasnąć. Niezależnie od tego, o ile bardziej wspaniałe i doskonałe od lamp z naszego przykładu są owe elektryczne lampy pałacu świata we wspaniałym mieście wszechświata, które wskazują palcami swego światła na nieskończoną moc i władzę królewską, jakie rozświetlają słońce i inne podobne mu wyniosłe gwiazdy, a czynią to bez ropy, drzewa ani węgla, jakie nie pozwalają im na wygaśnięcie ani na zderzanie się ze sobą, choć wszystkie przemieszczają się z tak wielką prędkością, w tym samym stopniu - za pomocą miary lub skali zaczerpniętej z nauki o elektryczności, którą albo studiujecie, albo będziecie studiowali - zaświadczają one o istnieniu i ujawniają istnienie Tego, Który oświetla wielką wystawę wszechświata i zarządza nią, Który jest jej Władcą i Stwórcą; czynią Go Umiłowanym, Wychwalanym i Tym, Któremu należy się cześć.

A oto inny przykład: Weźcie księgę, w której każdym wersie zawarta jest pięknie spisana, inna, cała księga, w której każdym słowie delikatnym piórem zapisano całą surę Koranu. Będąc wielce doniosłą, wraz ze wszystkimi jej kwestiami, które potwierdzają siebie nawzajem, będąc cudownym zbiorem, taka księga ukazuje swego autora i pisarza jako nadzwyczaj zręcznego i zdolnego, niewątpliwie ukazuje go wraz z całą jego doskonałością z jasnością równą jasności światła dnia, i umożliwia poznanie go. Powoduje, że jest on wielce ceniony, co wyraża się poprzez zdania: "Oto, jakich cudów zechciał Bóg!" oraz: "Błogosławiony niech będzie Bóg!" Dokładnie taką jest wielka księga wszechświata; widzimy na własne oczy, jak pracuje pióro, które zapisuje na obliczu ziemi, będącym jedną z kart owej księgi, trzysta tysięcy gatunków roślin i zwierząt, które są podobne trzystu tysiącom różnych ksiąg, wszystkie razem, jedną wewnątrz drugiej, bez pomyłki ani błędu, bez pomieszania ze sobą ich treści, doskonale i w całkowitym porządku, niekiedy zapisując poemat w słowie takim jak drzewo, a spis treści całej księgi w kropce takiej jak ziarno. Niezależnie od tego, o ile bardziej ogromne, doskonalsze i bardziej doniosłe od księgi z przykładu, który przytoczyliśmy powyżej, są kompendium wszechświata i wielki Koran naszego świata, który zawiera nieskończenie wiele znaczeń, a w każdym słowie mieści liczne przykłady mądrości, w tym samym stopniu - zgodnie z rozległą miarą i dalekosiężnym wzrokiem nauk przyrodniczych, które studiujecie, a także sztuki czytania i pisania, w której ćwiczyliście się w szkole - ujawniają one Tego, Który jest pisarzem i autorem księgi wszechświata wraz z Jego nieskończoną doskonałością. Oznajmiając: "Allahu Akbar!" (ar. Bóg jest Największy), umożliwiają poznanie Go. Wypowiadając słowa takie,

jak: "Subhan Allah!" (ar. Bóg jest wolny od wszelkiej niedoskonałości), opisują Go. Wypowiadając zdania takie, jak: "Al-hamdu li-llah!" (ar. wszelka chwała niech będzie Bogu), czynią Go Umiłowanym.

Setki innych nauk podobnych tym, które wymieniliśmy, umożliwiają poznanie Chwalebnego Stwórcy wszechświata wraz z Jego Najpiękniejszymi Imionami, każda wedle własnej szerokiej miary lub skali, wedle właściwego jej zwierciadła i własnej dalekowzroczności oraz badawczego spojrzenia; ujawniają Jego atrybuty i Jego doskonałość.

By dać naukę w owej kwestii, która jest olśniewającym i wspaniałym dowodem Bożej jedności, Koran, owa księga cudownej wystawy, naucza nas o naszym Stwórcy, najczęściej czyniąc to poprzez frazy takie, jak

رَبُّ السَّمٰوَاتِ وَ الْاَرْضِ

[40]

czy też:

خَلَقَ السَّمٰوَاتِ وَالْاَرْضَ

[41]

To wszystko powiedziałem owym uczniom, oni zaś przyjęli to w zupełności, co potwierdzili słowami: "Nieskończone dzięki niech będą Bogu za to, że otrzymaliśmy tak zupełnie prawdziwą i uświęconą naukę. Oby Bóg był z ciebie rad!" Ja zaś mówię:

Człowiek jest żyjącą maszyną, którą zasmucają tysiące różnych smutków i która doznaje przyjemności na tysiąc różnych sposobów; mimo swej całkowitej bezsilności ma niezliczonych wrogów, cielesnych i duchowych, a mimo swego nieskończonego ubóstwa ma nieprzeliczone potrzeby natury zewnętrznej i wewnętrznej; jest nieszczęsnym stworzeniem, stale cierpiącym z powodu ciosów, jakie wymierzają mu śmierć i rozłąka. Jednak dzięki wierze i oddawaniu czci Bogu natychmiast zyskuje połączenie z Władcą tak Chwalebnym, że znajduje on wsparcie przeciwko wszystkim wrogom i pomoc we wszystkich potrzebach, a jak każdy jest dumny z zaszczytów i rangi, jakie przyznał mu jego pan, tak wy poprzez porównanie możecie pojąć, jak zadowolonym, wdzięcznym i pełnym dumy staje się człowiek, połączony poprzez wiarę z nieskończenie Potężnym i Litościwym Władcą, wstępujący poprzez oddawanie Mu czci na Jego służbę i sprawiający, że obwieszczenie egzekucji o wyznaczonej godzinie staje się dokumentami uwalniającymi go od wypełniania obowiązków.

Powtarzam dotkniętym nieszczęściem więźniom to, co rzekłem owym uczniom:

Ten, kto uznaje Boga i jest Mu posłuszny, będzie szczęśliwy nawet w więzieniu, zaś ten, który o Nim zapomina, będzie nieszczęsnym więźniem, nawet jeśli mieszka w pałacu.Pewien skrzywdzony, lecz szczęśliwy człowiek powiedział prześladowcom, którzy mieli wykonać na nim wyrok śmierci: "Nie zostanę stracony, lecz jedynie odejdę do cywila tam, gdzie znajdę szczęście. Widzę natomiast, że wy jesteście skazani na wieczną egzekucję, a moja zemsta na was jest doskonała". Ów człowiek szczęśliwie oddał ducha, oznajmiając: "Nie ma boga prócz Boga Jedynego!"

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

[42]

* * *

Kwestia Siódma

(Owoc pewnego piątku w więzieniu Denizli)

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

وَمَٓا اَمْرُ السَّاعَةِ اِلَّا كَلَمْحِ الْبَصَرِ اَوْ هُوَ اَقْرَبُ

[43]

مَا خَلْقُكُمْ وَلَا بَعْثُكُمْ اِلَّا كَنَفْسٍ وَاحِدَةٍ

[44]

فَانْظُرْ اِلٰى اٰثَارِ رَحْمَتِ اللّٰهِ كَيْفَ يُحْيِى الْاَرْضَ بَعْدَ مَوْتِهَا اِنَّ ذٰلِكَ لَمُحْيِى الْمَوْتٰى وَهُوَ عَلٰى كُلِّ شَيْءٍ قَد۪يرٌ

[45]

Więźniowie z więzienia Denizli, którzy byli w stanie kontaktować się ze mną, przeczytali lekcję zawartą w Kwestii Szóstej, jakiej pewnego razu udzieliłem w języku nauk studentom szkoły wyższej w Kastomonu, którzy poprosili mnie: "Opowiedz nam o naszym Stwórcy", a otrzymawszy silną wiarę, owi więźniowie zatęsknili za życiem ostatecznym. Poprosili mnie: "Poucz nas również w temacie życia ostatecznego, abyśmy nie zostali sprowadzeni na manowce przez nasze dusze i szatanów tego czasu, i aby ponownie nie stało się to przyczyną naszego uwięzienia". W obliczu tej prośby uczniów Światła z więzienia Denizli i czytelników Kwestii Szóstej powstała potrzeba skróconego objaśnienia również tego filaru wiary, jakim jest wiara w życie ostateczne, ja zaś ofiarowałem im zwięzłe streszczenie rozmaitych ustępów Traktatów Światła.

W Kwestii Szóstej zapytaliśmy niebiosa i ziemię o naszego Stwórcę, zaś one opisały go dla nas w językach nauk z jasnością równą jasności słońca. Teraz, dokładnie w ten sam sposób, najpierw zapytamy o życie ostateczne naszego Pana (ar. Ar-Rabb), o Którym się dowiedzieliśmy, następnie naszego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), Koran, innych proroków i inne Święte Pisma, a następnie aniołów i wreszcie wszechświat.

Na pierwszym etapie naszych dociekań pytamy Boga o życie ostateczne, zaś On odpowiada poprzez wszystkich Swoich posłańców,

wszystkie Jego zarządzenia, wszystkie Najpiękniejsze Imiona i atrybuty: "Tak, świat życia ostatecznego istnieje, a Ja wyślę was do niego". Słowo Dziesiąte poprzez dwanaście olśniewających i rozstrzygających prawd udowodniło odpowiedzi na pytania o życie ostateczne, zaś owych odpowiedzi jest tyle, ile jest Najpiękniejszych Imion Boga. Uważając owe wyjaśnienia za wystarczające, w tym miejscu wskażemy na nie jedynie w skrócie.

Tak, jako że nie istnieje panowanie, które nie wynagradzałoby tych, którzy są mu posłuszni, i nie karałoby buntowników, zatem również wieczne panowanie, które osiąga stopień absolutnej wszechwładzy, wynagradza tych, którzy poprzez wiarę i podporządkowanie się jego dekretom kształtują więź z ową wszechwładzą, a kara, jaka spadnie na niewiernych buntowników, którzy zaprzeczają owemu dumnemu panowaniu, będzie stosowna do jego miłosierdzia, piękna, majestatu i chwały. Zatem na nasze pytanie odpowiadają Najpiękniejsze Imiona"Pan wszystkich światów" (ar. Ar-Rabb al-'alamin)i "Sprawiedliwy Władca".

Ponadto na obliczu ziemi widzimy z jasnością równą jasności słońca i światła dnia obejmujące każdą rzecz miłosierdzie, litość i szczodrość. Na przykład każdej wiosny owo miłosierdzie upiększa owocujące drzewa i rośliny, aż stają się one niby hurysy; wypełnia ich ręce wszelkimi rodzajami darów, jakie owe drzewa i rośliny wyciągają ku nam, mówiąc: "Dopomóżcie sami sobie i jedzcie!"Tak owo miłosierdzie daje nam słodki i leczniczy miód od jadowitej pszczoły, a także odziewa nas w najbardziej miękki jedwab, posługując się pozbawionym rąk owadem. W garści drobnych nasion deponuje dla nas całe funty pożywienia[46],składując w owych drobnych magazynach zapasy żywności. Takie miłosierdzie i taka litość z pewnością nie zgładziłyby przemiłych, wdzięcznych i oddających im cześć wiernych, których tak łaskawie pielęgnują, lecz raczej uwalniają ich od obowiązków życia doczesnego,aby obdarować ich jeszcze bardziej olśniewającymi przykładami miłosierdzia, a czyniąc tak, Imiona"Najbardziej Litościwy" i "Najbardziej Szczodry"odpowiadają na nasze pytanie.

Ponadto widzimy na własne oczy rękę mądrości, działającą we wszystkich stworzeniach na obliczu ziemi, a także sprawiedliwość ukazującą się poprzez jej miary, zaś umysł ludzki nie może wyobrazić sobie niczego, co przewyższałoby ową mądrość i sprawiedliwość. Na przykład przedwieczna mądrość zapisuje w zdolności pamięci człowieka - która jest jednym przykładem mądrości spośród tysięcy jego zdolności i systemów jego ciała, będąc tak drobną, jak maleńkie ziarenko - całą historię życia

człowieka i wszystkie wydarzenia, jakie go dotknęły, czyniąc ową zdolność małą biblioteką. Następnie Bóg wkłada do kieszeni umysłu człowieka notatkę pochodzącą z rejestru jego uczynków, który zostanie ukazany, aby człowiek został osądzony podczas Wielkiego Zgromadzenia, a umieszcza ją tam po to, aby stale mu o tym przypominała. Wieczna sprawiedliwość rozmieszcza w najbardziej finezyjnej równowadze części ciała wszystkich stworzeń i kształtuje wszystkie stworzenia - od bakterii do nosorożca, od muchy do feniksa, od kwitnącej rośliny do wiosny, która rozwija miliardy kwiatów - z całym pięknem kunsztu, w równowadze wzajemnej proporcji, która nie dopuszcza żadnego marnotrawstwa; czyni je uporządkowanymi i pięknymi; nadaje wszystkim stworzeniom żywym ich prawo do życia, czyniąc to w doskonałej równowadze i sprawiając, że rzeczy dobre wydają dobre rezultaty, a rzeczy złe wydają złe rezultaty, zaś od czasów Adama (niech będzie z nim pokój) sprawiała, że można odczuć całą jej siłę, a to poprzez ciosy, jakie wymierza buntownikom i tyranom. Z całą pewnością i bez wątpienia, jak słońce nie może istnieć bez dnia, tak owa przedwieczna mądrość i wieczna sprawiedliwość nie mogą istnieć bez życia ostatecznego. Najpiękniejsze Imiona"Wszechmądry", "Sędzia", "Sprawiedliwy" i "Ten, dla Którego wszystkie rzeczy są równe"nigdy nie zezwoliłyby na tak straszną niesprawiedliwość, nierówność i nierozsądek, wedle których prześladowany i prześladowca byliby równi w obliczu śmierci, a zatem w rozstrzygający sposób odpowiadają na nasze pytanie.

Ponadto, jako że kiedy tylko stworzenia żywe poszukują tego, co zaspokoi ich naturalne pragnienia (a zdobycie tych rzeczy przekracza granice ich mocy), a czynią to poprzez języki ich wrodzonych zdolności i zasadniczych potrzeb, co jest pewnego rodzaju suplikacją, zaś wszystko, czego potrzebują, zostaje im dane przez najbardziej litościwą, wszystko słyszącą, łaskawą i niewidzialną rękę; jako że sześć lub siedem z dziesięciu suplikacji człowieka, które wypowiada on dobrowolnie, zostaje przyjętych w sposób sprzeczny z normalnym biegiem rzeczy, a tyczy się to zwłaszcza suplikacji proroków i wybrańców -zatem z pewnością jest zrozumiałym, że poza zasłoną tego, co niewidzialne, istnieje Ten, Który słucha i słyszy westchnienia cierpiących i modlitwy potrzebujących, a także odpowiada na nie; On dostrzega najmniej znaczącą potrzebę najmniejszej z istot żywych i zaspokaja ją, litościwie odpowiadając poprzez Swe działanie.Nie ma zatem żadnej możliwości powątpiewania w to, że ten, który włączył do swych suplikacji najważniejsze i najbardziej powszechne suplikacje człowieka (owego najważniejszego ze stworzeń, powiązanego ze wszystkimi Najpiękniejszymi Imionami Boga i Jego atrybutami, którego przeznaczeniem jest nieśmiertelność); który pozostawił

w tyle wszystkich innych proroków, będących słońcami, gwiazdami i przywódcami ludzkości, sprawiając, że wołają po jego modlitwach: "Amen! Amen!"; dla którego prosimy o błogosławieństwo, recytując owe prośby po kilka razy każdego dnia; do którego suplikacji przyłączają się wszyscy członkowie jego wspólnoty, mówiąc: "Amen! Amen!", a zaiste, w którego suplikacjach mają swój udział wszystkie stworzenia, mówiące: "Tak, o Panie! Daj nam to, o co prosi! My także tego pragniemy!"... Tak, spośród wszystkich przyczyn, jakie czynią koniecznym Zmartwychwstanie na tak nieodpartych warunkach, jedno, jedyne błaganie Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) o nieśmiertelność w życiu ostatecznym i o wieczne szczęście byłoby wystarczającym powodem istnienia Raju i stworzenia życia ostatecznego, które dla mocy Boga jest tak łatwe, jak stworzenie wiosny. To stwierdzając, Najpiękniejsze Imiona"Ten, Który odpowiada na modlitwy", "Ten, Który słyszy każdą rzecz" i "Najbardziej Litościwy"odpowiadają na nasze pytanie.

Ponadto, jako że za zasłoną istnieje - z jasnością równą tej, z jaką światło dnia ukazuje istnienie słońca - Ten, Który rozporządza śmiercią i zmartwychwstaniem w naprzemienności pór roku na ziemi; jako że pióro Jego mocy zapisuje wielki glob z taką łatwością, jakby był on ogrodem lub nawet jednym drzewem, a wspaniałą wiosnę z taką łatwością i z taką symetrią upiększenia, jakby była ona kwiatem, zaś gatunki zwierząt i roślin tak, jakby były one trzystoma tysiącami ksiąg ukazującymi trzysta tysięcy przykładów Zmartwychwstania, znajdujących się jeden wewnątrz drugiego, przeplatających się i połączonych bez żadnej dezorganizacji lub nieporządku, przypominających siebie nawzajem bez żadnego zamieszania, błędu czy defektu; jako że czyni On to wszystko doskonale, regularnie i z sensem; jako że pomimo owej ogromnej obfitości działa On z bezgranicznym miłosierdziem i nieskończoną mądrością; jako że podporządkował On człowiekowi wielki wszechświat, urządził go i upiększył jak dom dla człowieka, którego uczynił Swym namiestnikiem na ziemi i któremu powierzył Największy Depozyt, przed jakim zadrżały ze strachu góry, niebo i ziemia, którego wyniósł do rangi oficera dowodzącego innymi istotami żywymi i zaszczycił go Bożym przesłaniem i rozmową z Bogiem; jako że obdarował On człowieka ową najwyższą stacją, a we wszystkich Swych objawionych zarządzeniach przyobiecał mu wieczne szczęście i nieśmiertelność w życiu ostatecznym - przeto z pewnością i bez wątpienia otworzy On owo królestwo szczęśliwości dla człowieka, którego uszlachetnił i zaszczycił (a będzie to dla Jego mocy tak łatwe, jak stworzenie wiosny), doprowadzi do Zmartwychwstania i Sądu Ostatecznego. To stwierdzając, Najpiękniejsze Imiona"Ten, Który daje

życie", "Ten, Który zsyła śmierć", "Wiecznie Żyjący", "Samoistny", "Wszechmocny" i "Wszechwiedzący"odpowiadają na pytanie o naszego Stwórcę, jakie zadaliśmy.

Tak, jeśli zastanowić się nad mocą, która każdej wiosny w identyczny sposób budzi do życia korzenie wszystkich drzew i roślin oraz stwarza trzysta tysięcy przykładów Zmartwychwstania spośród roślin i zwierząt, jeśli wyobrazić sobie i zobrazować w wyobraźni tysiącletnie okresy wspólnot Mojżesza (niech będzie z nim pokój) i Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), ujrzy się, że owe dwa tysiące wiosen

{(*): Jest tak, jak gdyby Dzień Zguby następował w momencie śmierci każdej z minionych wiosen, podczas gdy kolejne wiosny byłyby zmartwychwstaniem poprzednich.}

ukazują tysiąc przykładów Zmartwychwstania i tysiąc jego świadectw. Trzeba być po tysiąckroć ślepym i bezrozumnym, aby uważać cielesne Zmartwychwstanie za trudne dla tak wielkiej mocy.

Ponadto, polegając tylko na tysiącach obietnic Wszechmocnego Boga, sto dwadzieścia cztery tysiące proroków, którzy byli najsławniejszymi spośród rodzaju ludzkiego, jednogłośnie oznajmiły i udowodniły za pomocą ich cudów, że wieczne szczęście i nieśmiertelność w życiu ostatecznym są prawdziwe, a niezliczeni ludzie świętości złożyli swoje podpisy pod tą samą prawdą dzięki temu, że zostali oświeceni i odsłoniła się przed nimi prawda. Skoro tak, zatem z pewnością owa prawda jest jasną jak słońce, a ten, kto w nią powątpiewa, jest szalony.

Tak, idee i osądy jednego lub dwóch ekspertów w danej nauce czy dziedzinie sztuki obalają przeciwne idee dziesięciu ludzi, którzy nie są ekspertami w danej kwestii, nawet jeśli są autorytetami w dziedzinie, jaką się zajmują. Podobnie dwaj ludzie dokonujący pozytywnego twierdzenia odnośnie do danej rzeczy, jak na przykład ci, którzy udowadniają pojawienie się nowiu księżyca wyznaczającego początek ramadanu w "dniu niepewności" [47], lub ci, którzy twierdzą: "Gdzieś na ziemi istnieje ogród, w którym rosną orzechy kokosowe przypominające puszki z mlekiem" - pokonują tysiąc tych, którzy zaprzeczają ich twierdzeniu, a ich zdanie zwycięża. Jest tak, ponieważ ten, który dokonuje twierdzenia natury pozytywnej, musi jedynie wskazać miejsce, w którym rosną kokosy, by z łatwością zwyciężyć. Natomiast ten, kto zaprzecza owemu twierdzeniu, może dowieść słuszności swojej sprawy jedynie poprzez przeszukanie całego oblicza ziemi i wykazanie, że nigdzie nie znalazł orzechów kokosowych. Zatem ten, kto składa sprawozdanie dotyczące Raju i królestwa szczęśliwości, kto zapewnia o ich istnieniu, zwycięża, jeśli tylko dzięki oświeceniu ukaże ich cień lub ekstrakt, jak w kinie,

podczas gdy ci, którzy temu zaprzeczają, mogą zwyciężyć i udowodnić swe zaprzeczenie jedynie wtedy, gdy ujrzą cały wszechświat oraz cały czas od przedwieczności do wieczności, a następnie ukażą innym to, co ujrzeli. Z tego powodu dociekliwi uczeni są zgodni co do zasady, która mówi: "Jeśli tylko nie wykazują niemożliwości z samej swej natury, zaprzeczenia, które nie są określone, lecz wskazują na cały wszechświat, jak jest to w przypadku zaprzeczenia prawdom wiary, nie mogą zostać dowiedzione", i przyjęli ją jako fundamentalną.

W konsekwencji owej rozstrzygającej prawdy, kiedy sprzeczne z nią idee tysięcy filozofów nie mogą rzucić najmniejszej wątpliwości lub nawet podejrzenia na jedno prawdomówne sprawozdanie dotyczące kwestii wiary, możesz zrozumieć, jakim szaleństwem jest popadanie w zwątpienie i zaprzeczenia garstki filozofów, którzy w kwestiach wiary nie rozumieją niczego ponad to, co widzą ich oczy, którzy nie mają serca, są ślepi i dorastali z dala od kwestii duchowych. Filary wiary zostały zgodnie ustalone przez sto dwadzieścia tysięcy uczonych rzeczoznawców i prawdomównych relacjonujących wraz z ich pozytywnymi potwierdzeniami, przez niezliczonych specjalistów w dziedzinie prawdy oraz dociekliwych uczonych.

Ponadto widzimy na własne oczy, z jasnością równą jasności światła dnia, zarówno w nas samych, jak i wszędzie wokół nas, wszechogarniające miłosierdzie, obejmującą każdą rzecz mądrość i nieustanne zsyłanie łask. Widzimy również ślady i przejawy wspaniałej suwerenności Bożej wszechwładzy, precyzyjnej i wzniosłej sprawiedliwości, dumnego i chwalebnego władania.Zaiste, mądrość, która wiąże z drzewem tyle przykładów mądrości, ile jest jego owoców i kwiatów; miłosierdzie, które zsyła swe dary i łaski każdej istocie ludzkiej po tylekroć, ile jest jej zdolności, części ciała i uczuć; dumna, lecz łaskawa sprawiedliwość, która wymierza ciosy ludom zbuntowanym, takim jak ludy Noego, Huda i Saliha (pokój niech będzie z prorokami Boga), jak ludy 'Ad i Samud, jak lud Faraona, która chroni prawa najmniejszej z istot żywych werset:

وَمِنْ اٰيَاتِهِ اَنْ تَقُومَ السَّمَٓاءُ وَالْاَرْضُ بِاَمْرِه۪ ثُمَّ اِذَا دَعَاكُمْ دَعْوَةً مِنَ الْاَرْضِ اِذَا اَنْتُمْ تَخْرُجُونَ

[48]wszystkie z majestatyczną zwięzłością stwierdzają, co następuje:

Jak na wezwanie ich dowódcy i na dźwięk trąbki zdyscyplinowani żołnierze, którzy stacjonują w dwóch budynkach koszar, rzucają się do

broni i do wykonywania swych obowiązków, tak kiedy tylko dźwięk trąby anioła Israfila (niech będzie z nim pokój) wezwie tych, którzy leżą martwi w wielkich niebiosach i na ziemi, a są one niczym dwa budynki koszar dla żołnierzy Przedwiecznego Władcy, posłusznych Jego rozkazowi, natychmiast przywdzieją oni mundury swych ciał i powstaną. Istoty zakwaterowane w koszarach ziemi udowadniają i ukazują ten fakt poprzez taką samą sytuację, do jakiej dochodzi wiosną na zadęcie w trąbę przez anioła grzmotu, a dzięki owej sytuacji można zrozumieć nieskończoną wspaniałość suwerenności Bożej wszechwładzy. Jak jest to udowodnione w Słowie Dziesiątym, jest zatem z pewnością niemożliwe, by miały nie powstać królestwo życia ostatecznego i miejsce Wielkiego Zgromadzenia, których istnienia z całą pewnością wymagają miłosierdzie, mądrość, łaska i sprawiedliwość Boga; by owo nieskończenie piękne miłosierdzie stało się szpetnym okrucieństwem; by bezgraniczna doskonałość mądrości stała się nieskończenie wybrakowaną marnością i bezcelowym marnotrawstwem; by słodka łaska stała się gorzką zdradą; by finezyjnie zrównoważona i słuszna sprawiedliwość stała się ciężką tyranią; by całkowicie wszechmocne i wspaniałe panowanie upadło i straciło całą swą wspaniałość (a tak stałoby się, gdyby miało nie nastąpić Zmartwychwstanie); by doskonałości owej wszechwładzy zostały zeszpecone przez bezsilność i wybrakowanie. Tak, byłoby to całkowicie nierozsądną i wielce skomplikowaną niemożliwością, wykraczającą poza granice możliwości, fałszywą i wykluczoną.

Ci, którzy posiadają inteligencję, z pewnością zrozumieją, jakim okrucieństwem byłyby tak troskliwe pielęgnowanie człowieka i obdarowanie go - poprzez takie zdolności, jak serce czy intelekt - uczuciem tęsknoty za wiecznym szczęściem i wiecznie trwającym życiem ostatecznym, aby później odesłać go do wiecznego niebytu; jak sprzeczne z mądrością byłoby związanie setek zamysłów i przykładów mądrości już tylko z jego mózgiem, aby później - poprzez niekończącą się śmierć - zmarnować wszystkie jego zdolności wraz z tysiącami zamysłów, którym służą, czyniąc je pozbawionymi wszelkich korzyści, celu i rezultatu; jak całkowicie sprzeczne z suwerennością Bożego panowania i ze wspaniałością Jego wszechwładzy byłoby ukazanie przez Niego - niech Bóg uchroni! - bezsilności i ignorancji, gdyby nie dotrzymał On tysięcy Swoich obietnic. Możesz dokonać podobnej analogii dla łaski i sprawiedliwości.Zatem Najpiękniejsze Imiona"Najbardziej Miłosierny", "Najbardziej Sprawiedliwy",

"Wszechmądry", "Najbardziej Szczodry" oraz "Władca"odpowiadają poprzez powyższe prawdy na pytanie o życie ostateczne, jakie zadaliśmy naszemu Stwórcy i udowadniają, iż jego istnienie jest niewątpliwe i jasne jak słońce.

Co więcej, widzimy, że nad wszystkimi rzeczami dominuje wielkie i wszechstronne zachowywanie każdej rzeczy, które zapisuje - w nasionach każdej rzeczy, na tablicach świata podobieństw, we wspomnieniach istot, które są drobnymi próbkami Strzeżonej Tablicy (a szczególnie w zdolności pamięci, która jest drobną, a równocześnie wielką biblioteką w mózgu człowieka), a także w innych zwierciadłach, materialnych i niematerialnych, ukazujących to, co się w nich odbija - liczne kształty wszystkich istot żywych i wszystkich rzeczy; które zapisuje notatniki obowiązków, jakie wypełniają wszystkie istoty zgodnie z ich zasadniczą naturą; które zapisuje karty uczynków istot dotyczące wychwalania Najpiękniejszych Imion Boga, jakie wykonują istoty językami ich istnienia; które zapisuje w owych notatnikach i na owych stronach wszelkie czyny, utrwala je i zachowuje.Następnie, kiedy przychodzi czas - to jest każdej wiosny, która jest kwiatem Bożej mocy - wszystkie owe bezcielesne inskrypcje są nam ukazywane w materialnej formie, obwieszczając całemu wszechświatowi milionami języków owego cudownego kwiatu, z siłą milionów przykładów, świadectw i próbek, cudowną prawdę o Zmartwychwstaniu, jaką wyraża werset:

وَاِذَا الصُّحُفُ نُشِرَتْ

[49]

To w najbardziej nieodparty sposób udowadnia, że wszystkie istoty żywe i wszystkie rzeczy, a pośród nich szczególnie człowiek, zostały stworzone nie po to, by runąć w nicość, by upaść w niebyt, by zostały unicestwione, lecz po to, by zdobyły nieśmiertelność poprzez postęp i trwałość poprzez oczyszczenie, a także po to, by podjęły wieczne obowiązki, których wykonywania wymagają ich wrodzone zdolności.

Tak, każdej wiosny widzimy, że niezliczone rośliny, które umierają w dniu zguby, jakim jest jesień, wszystkie drzewa, korzenie, nasiona i ziarna podczas wiosennego zmartwychwstania recytują werset: وَاِذَا الصُّحُفُ نُشِرَتْ Kiedy karty księgi zostaną rozpostarte...

Każde z nich własnym językiem objaśnia jedno ze znaczeń tego wersetu i jeden z jego aspektów, a to poprzez obowiązki, jakie wypełniło w minionym roku; wszystkie zaświadczają o owym wielkim zachowywaniu każdej rzeczy. Ukazują one w każdej rzeczy cztery ogromne prawdy wersetu:

On jest Pierwszym i Ostatnim, On jest Jawnym i Ukrytym[50] i uczą nas z taką pewnością i łatwością, z jakimi czyni to wiosna.

Przejawy tych czterech Najpiękniejszych Imion obecne są we wszystkich rzeczach, od najbardziej poszczególnych do najbardziej powszechnych. Na przykład dzięki przejawianiu Najpiękniejszego Imienia"Pierwszy"ziarno, owo źródło drzewa, jest jego precyzyjnym programem, jest małym pojemnikiem zawierającym bezbłędny system stworzenia drzewa i wszystkie warunki jego ukształtowania, udowadniając w ten sposób ogrom zachowywania przez Boga każdej rzeczy.

Owoc drzewa - wraz z jego ziarnem - ukazuje Najpiękniejsze Imię"Ostatni";oba są szkatułkami zawierającymi indeksy wszystkich obowiązków, jakie drzewo wykonuje zgodnie z jego naturą i z zasadami jego drugiego życia, zaświadczając w ten sposób najwyższy poziom zachowywania przez Boga każdej rzeczy.

Materialna forma drzewa, która ukazuje Najpiękniejsze Imię"Jawny",jest finezyjnie odmierzoną i umiejętnie upiększoną szatą, która niczym mieniąca się siedemdziesięcioma odcieniami suknia hurysy, jaką upiększono, wyszywając na niej pozłacane wzory, w widoczny sposób ukazuje w zachowywaniu przez Boga każdej rzeczy ogromną moc, doskonałą mądrość i piękne miłosierdzie.

Jeśli chodzi o całą maszynerię wewnątrz drzewa, która ukazuje Najpiękniejsze Imię"Ukryty",to jest ona regularną, cudowną fabryką, bezbłędnie działającym warsztatem, pozostającym w równowadze kociołkiem pożywienia, który nie pozostawia głodnymi żadnej z gałęzi drzewa, żadnego z jego owoców ani liści, dowodząc w ten sposób z jasnością równą jasności słońca doskonałej mocy i sprawiedliwości oraz pięknych miłosierdzia i mądrości w zachowywaniu przez Boga każdej rzeczy.

Podobnie świat jest niczym drzewo, jeśli chodzi o coroczne zmiany pór roku. Poprzez przejaw Imienia"Pierwszy"wszystkie ziarna i nasiona, powierzone jesienią zachowywaniu przez Boga każdej rzeczy, są małymi zbiorami Bożych rozkazów, dotyczących kształtowania drzewa na obliczu ziemi, która - kiedy zostaje przyodziana w szatę wiosny - wypuszcza miliony gałęzi i gałązek, owoców i kwiatów. Owe nasiona są również spisami zasad wynikających z Bożego zarządzenia, są drobnymi stronicami, na których spisano uczynki drzewa podczas poprzedniego lata, są notatnikami, w których zawarto jego zadania, co z całą oczywistością ukazuje, że funkcjonują one dzięki nieskończonym mocy, sprawiedliwości, mądrości i miłosierdziu Chwalebnego i Szczodrego, Który zachowuje każdą rzecz.

Koniec dorocznego drzewa ziemi następuje kolejnej jesieni, kiedy drzewo składa w owych drobnych pojemnikach wszystkie obowiązki, jakie wypełniło, wszystkie wychwalania, jakie wyrecytowało wobec Najpiękniejszych Imion Boga zgodnie ze swym stworzeniem, wszystkie karty swych uczynków, jakie zostaną opublikowane podczas zmartwychwstania kolejnej wiosny - i przekazuje je w ręce mądrości Chwalebnego, Który zachowuje każdą rzecz, recytując w niezliczonych językach i wobec całego wszechświata frazę: On jest Ostatnim.

Jawnym obliczem drzewa jest recytowanie przez nie - poprzez fakt, że otwiera ono trzysta tysięcy rodzajów kwiatów, które ukazują trzysta tysięcy przykładów i znaków Zmartwychwstania; poprzez fakt, że rozpościera niezliczone stoły miłosierdzia, opatrzności, litości i szczodrości, wydając uczty dla istot żywych - frazy: On jest Jawnympo tylekroć, ile jest kwiatów, owoców i rodzajów pożywienia, jakie daje drzewo, a także wysławianie i wychwalanie Boga oraz ukazywanie z jasnością równą jasności światła dnia prawdy słów:

وَاِذَا الصُّحُفُ نُشِرَتْ

Kiedy karty księgi zostaną rozpostarte...

Wewnętrzne oblicze owego majestatycznego drzewa jest kociołkiem i warsztatem, który precyzyjnie i w uporządkowany sposób wprawia w ruch nieprzeliczoną ilość regularnie działających maszyn i pozostających w finezyjnej równowadze fabryk, które z jednej uncji przyrządzają tysiące funtów pożywienia i ofiarowują je głodnym. Jak niektórzy aniołowie, wychwalający Boga tysiącami języków, tak ziemia poprzez swe wewnętrzne oblicze głosi na sto tysięcy sposobów: On jest Ukrytymi udowadnia ową prawdę.

Jak pod względem jej życia w skali całego roku ziemia jest drzewem, jak poprzez cztery Najpiękniejsze Imiona, które wymieniliśmy, czyni zachowywanie przez Boga każdej rzeczy kluczem do drzwi Zmartwychwstania, tak pod względem jej doczesnego życia również jest dobrze uporządkowanym drzewem, którego owoce są wysyłane na targ życia ostatecznego. Jest miejscem przejawiania się owych Imion, jest zwierciadłem dla nich tak szerokim i drogą wiodącą do życia ostatecznego tak długą, że nasze umysły nie są w stanie zrozumieć tego ani opisać, zatem możemy powiedzieć jedynie tyle:

Jak wskazówki zegara odmierzającego tygodnie, które odmierzają sekundy, minuty, godziny i dni, są podobne do siebie nawzajem, a każda z nich udowadnia istnienie innych, przez co ten, kto widzi ruch jednej wskazówki, jest zmuszony do tego, by uznać ruch innych, tak

dni, odmierzające sekundy tego świata, który jest wielkim zegarem Chwalebnego Stwórcy niebios i ziemi; lata, które odmierzają jego minuty; stulecia, które ukazują jego godziny, i epoki, które pozwalają poznać jego dni - wszystkie z nich przypominają siebie nawzajem, a każda z owych "wskazówek" jest dowodem innej. Również Imię"Ten, Który zachowuje każdą rzecz",a także Imiona wymienione w wersecie: On jest Pierwszym i Ostatnim, On jest Jawnym i Ukrytympoprzez niezliczone znaki informują nas o tym, że jak pewnym jest, iż po tej nocy przyjdzie świt, a po tej zimie wiosna, tak wiecznie trwająca wiosna i wieczny świt przyjdą po ciemnej zimie tego przemijającego świata, a zatem poprzez powyższe prawdy odpowiadają na pytanie dotyczące Zmartwychwstania, jakie zadaliśmy naszemu Stwórcy.

Ponadto, jako że widzimy na własne oczy i pojmujemy własnymi umysłami, że człowiek jest ostatecznym i najbardziej wszechstronnym owocem drzewa wszechświata... przez wzgląd na prawdę przyniesioną przez Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest ziarnem, które dało początek wszechświatowi... jest największym znakiem Koranu wszechświata... jest jego wersetem Tronu, w którym zostało zawarte Najwspanialsze Imię Boga... jest najbardziej honorowym gościem w pałacu wszechświata... jest najbardziej aktywnym funkcjonariuszem, wyniesionym ponad innych mieszkańców owego pałacu... jest urzędnikiem nadzorującym przychody i wydatki, doglądającym zasadzania i pielęgnacji ogrodów w tej dzielnicy miasta wszechświata, jaką jest Ziemia... jest najgłośniej przemawiającym i najbardziej odpowiedzialnym ministrem, wyposażonym w setki nauk i tysiące sztuk... jest nadzorcą i pewnego rodzaju namiestnikiem Władcy przedwieczności i wieczności, pozostającym pod Jego ścisłą kontrolą, zarządzającym prowincją kraju wszechświata, jakim jest Ziemia... jest tym, który rozporządza ową prowincją, a wszystkie jego czyny, poszczególne i powszechne, zostają zapisane... jest tym, który podjął Największy Depozyt, przed którym zadrżały ze strachu niebiosa, ziemia i góry... jest tym, przed którym otwierają się dwie drogi, i na jednej z nich będzie najbardziej nieszczęsnym ze stworzeń, zaś na drugiej - najbardziej szczęśliwym... jest on sługą Boga, któremu wyznaczono najbardziej powszechne i rozległe akty czci... jest miejscem przejawu Najwspanialszego Imienia Władcy wszechświata i zwierciadłem odbijającym wszystkie Jego Najpiękniejsze Imiona... jest szczególnym adresatem Bożego przesłania, najlepiej pojmującym mowę Boga... jest najbardziej potrzebującą z istot żywych wszechświata... jest nieszczęsnym

stworzeniem żywym, które posiada niezliczone pragnienia i cele, nieprzeliczonych wrogów, któremu niezliczone rzeczy mogą przynieść szkodę, a wszystko mimo jego nieskończonego ubóstwa i bezsilności... jest najbogatszym, jeśli chodzi o zdolności i możliwości... jest najbardziej cierpiącym, jeśli chodzi o przyjemności życia, bowiem jego radości są zeszpeconymi przez straszliwe cierpienia... jest wspaniałym cudem mocy Przedwiecznego Boga, Który jest ponad wszelką potrzebę; jest najbardziej pragnącym i potrzebującym; jest godzien nieśmiertelności i zasługuje na nią; poszukuje wiecznego szczęścia i błaga o nie w niekończących się modlitwach, a jeśli nawet zostałyby mu dane wszystkie przyjemności tego świata, nie zaspokoiłoby to jego pragnienia nieśmiertelności... miłuje Tego, Który zsyła mu Swoje dary, Który uczynił Siebie Umiłowanym, a człowieka miłującym Go aż do stopnia oddawania Mu czci... wszystkie jego zdolności, obejmujące cały wszechświat, zaświadczają, iż człowiek został stworzony, aby odejść do wieczności...jest tym, który poprzez z górą dwadzieścia powszechnych prawd został związany z Najpiękniejszym Imieniem Boga"Prawda";tym, którego czyny są nieprzerwanie spisywane przez Najpiękniejsze Imię Tego, Któremu należy się wszelka chwała,"Ten, Który zachowuje każdą rzecz",Który dostrzega najbardziej nieznaczne potrzeby najdrobniejszej z istot żywych, Który słyszy jej skargi i odpowiada poprzez Swoje działanie... jest tym, który jest powiązany z całym wszechświatem, a jego czyny są zapisywane przez szlachetnych zapisujących Imienia "Ten, Który zachowuje każdą rzecz"... jest tym, kto bardziej niż cokolwiek innego przyciąga uwagę owego Imienia...

Jak wymaga tego powyższe dwadzieścia prawd, z całą pewnością i bez żadnej wątpliwości nastąpi Zmartwychwstanie i osądzenie człowieka; zgodnie z Najpiękniejszym Imieniem"Prawda"otrzyma on nagrodę za wykonywanie jego wyżej wymienionych obowiązków, a zostanie ukarany za swoje błędy; zgodnie z Najpiękniejszym Imieniem"Ten, Który zachowuje każdą rzecz"zostanie on zapytany o swoje uczynki i pociągnięty do odpowiedzialności za nie, a także otworzą się przed nim drzwi wiodące do dworów świętowania i wiecznej szczęśliwości w wiecznie trwającym królestwie oraz do więzienia wiecznej niedoli; człowiek, który był oficerem wydającym rozkazy licznym gatunkom istot tego świata, który ingerował w ich sprawy, a niekiedy wprawiał owe istoty w zamieszanie, nie zstąpi do ziemi, nie będąc zapytanym o swe uczynki, ani nie zostanie pochowany w ziemi, aby nigdy się nie zbudzić. Jest tak, ponieważ słyszenie brzęczenia muchy i odpowiadanie na nie poprzez działanie, poprzez dawanie jej prawa do życia, a ignorowanie

modlitw proszących o wieczność, wypowiadanych językami powyższych dwudziestu prawd spośród niezliczonych praw człowieka, które jak grom rozbrzmiewają w niebiosach i nad całą ziemią; pogwałcenie owych praw przez mądrość, która, jak zaświadcza to uporządkowanie skrzydełka muchy, nie pozwoli, by poszło na marne nawet takie skrzydełko; roztrwonienie zdolności człowieka, powiązanych z owymi prawdami, jego nadziei, pragnień, które sięgają aż do wieczności, wielu więzi i prawd wszechświata, które żywią owe zdolności i nadzieje - to wszystko byłoby tak wielką niesprawiedliwością, taką niemożliwością i tak despotyczną szpetotą, że odrzucają ją wszystkie istoty, które świadczą o takich Najpiękniejszych Imionach, jak"Prawda", "Ten, Który zachowuje każdą rzecz", "Wszechmądry", "Najpiękniejszy" i "Najbardziej Litościwy",oznajmiając, iż jest ona całkowicie niemożliwą i wykluczoną. Zatem w odpowiedzi na pytanie dotyczące Zmartwychwstania, jakie zadaliśmy naszemu Stwórcy, Najpiękniejsze Imiona"Prawda", "Ten, Który zachowuje każdą rzecz", "Wszechmądry", "Najpiękniejszy" i "Najbardziej Litościwy" mówią: "Jak my jesteśmy prawdą i rzeczywistością, jak istoty świadczące o nas są prawdą, tak Zmartwychwstanie jest prawdą, co do której nie ma wątpliwości".

Jako że... Miałem zamiar napisać więcej, lecz ponieważ to, co napisałem powyżej, jest jasne jak słońce, skróciłem omówienie tego tematu.

Zatem - poprzez analogię do kwestii ujętych w powyższych przykładach i "jako że..." - poprzez ich przejawianie się i odbijanie we wszystkich istotach cała setka, zaiste, cały tysiąc Najpiękniejszych Imion Boga, które wskazują na wszechświat, udowadnia z cała oczywistością istnienie Tego, Którego opisują, a zatem również ukazują Zmartwychwstanie i życie ostateczne oraz udowadniają je w rozstrzygający sposób.

Ponadto jak przez wszystkie Jego zarządzenia i Pisma, które objawił, a także przez większość Jego Imion, które Go opisują, nasz Pan (ar. Ar-Rabb) i Stwórca udziela nam świętych i rozstrzygających odpowiedzi na pytanie, które Mu zadaliśmy, tak sprawia, że w inny sposób i w ich języku odpowiadają na nie Jego aniołowie, mówiąc:

"Nastąpiły setki zdarzeń jednogłośnie zaświadczających wasze spotkania zarówno z istotami duchowymi, jak i z nami, do których dochodziło od czasów Adama. Istnieją niezliczone znaki i świadectwa istnienia naszego i istot duchowych, a także czci, jaką oddajemy Bogu. We wzajemnej zgodzie mówiliśmy waszym przywódcom, kiedy się z nimi spotykaliśmy, że podróżujemy poprzez dwory życia ostatecznego i poprzez niektóre z jego komnat - i zawsze to mówimy. Nie

mamy żadnej wątpliwości co do tego, że piękne i wieczne dwory, przez które wędrujemy, wspaniale wyposażone i przyozdobione pałace i miejsca zamieszkania za owymi pałacami oczekują na ważnych gości, którzy zostaną w nich ulokowani. Przekazujemy wam niezawodne wiadomości w tym temacie".

Tak, tak aniołowie odpowiadają na nasze pytanie.

Ponadto jako że nasz Stwórca wyznaczył Muhammada z Arabii (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jako najwspanialszego nauczyciela, największego mistrza, najbardziej prawdomównego przewodnika, który ani nigdy nie wprawia w zakłopotanie innych, ani jego nie można zdezorientować, skoro wysłał go jako Swego Ostatniego Posłańca, zatem przede wszystkim, aby osiągnąć postęp i przejść od stopnia "wiedzy równej pewności" do "wizji równej pewności", a następnie do "absolutnej pewności", powinniśmy zadać owemu mistrzowi pytanie, jakie zadaliśmy naszemu Stwórcy.Ponieważ jak ten człowiek poprzez tysiąc swych cudów, będących znakiem potwierdzenia naszego Stwórcy, potwierdził, że Koran jest prawdą i słowem Boga, jak potwierdził to cud Koranu, tak poprzez czterdzieści aspektów jego cudowności Koran, który był cudem Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), potwierdza, że ów człowiek mówił prawdę i był Posłańcem Boga. Prawda o Zmartwychwstaniu, jaką udowadniają - jeden językiem świata przejawów, zatwierdzając ją (potwierdzoną przez wszystkich proroków i świętych) przez całe swoje życie, zaś drugi językiem świata tego, co niewidzialne, poprzez twierdzenia tysięcy swoich wersetów, potwierdzonych przez wszystkie Pisma Objawione i prawdy wszechświata - jest zatem tak pewna, jak istnienie słońca i światła dnia.

Tak, kwestia taka, jak Zmartwychwstanie, która jest najbardziej osobliwą i niesamowitą kwestią, pozostającą poza granicami rozsądku, może zostać rozwikłana i zrozumiana jedynie dzięki wskazówkom dwóch tak cudownych mistrzów.

Powodem, dla którego najwcześniejsi prorocy nie objaśnili Zmartwychwstania szczegółowo, jak czyni to Koran, był fakt, że w owych czasach ludzkość wciąż pozostawała na pierwotnym etapie życia koczowniczego. Otrzymali oni jedynie mało szczegółowe wyjaśnienie, będące wstępem do pouczenia.

W skrócie:Jako że większość Imion Wszechmocnego Boga wymaga i pragnie życia ostatecznego, zatem z pewnością te świadectwa, które zaświadczają istnienie aniołów i istot duchowych oraz oddawanie

przez nich czci Bogu, w pewien sposób zaświadczają również istnienie Zmartwychwstania i życia ostatecznego.

Jako że aniołowie informują nas o tym, iż widzieli świat życia ostatecznego i mieszkania wiecznego królestwa, zatem świadectwa istnienia aniołów, dżinnów, istot duchowych, a także czci, jaką oddają Bogu, pośrednio są również świadectwem istnienia życia ostatecznego.

Jako że - zaraz po Bożej jedności - tym, co Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) nieprzerwanie twierdził i co potwierdzał przez całe swoje życie, było istnienie życia ostatecznego, zatem z pewnością wszystkie jego cuda i wszystkie dowody, które wskazują na prawdziwość jego posłannictwa, pośrednio zaświadczają istnienie życia ostatecznego i fakt, że ono nadejdzie.

Ponieważ czwarta część Koranu mówi o Zmartwychwstaniu i życiu ostatecznym, a także stara się udowodnić tę kwestię poprzez tysiące jego wersetów, przynosząc wiadomości w tym temacie, zatem wszystkie dowody i świadectwa prawdomówności Koranu pośrednio udowadniają istnienie życia ostatecznego i fakt, że drzwi do świata życia ostatecznego są otwarte.

Teraz spójrz, jak solidnym i pewnym jest ten filar wiary!

* * *

@

Dom, w którym zatrzymał się Bediuzzaman Said Nursi, kiedy uczynił zaszczyt Eskisehir, odwiedzając to miasto

CZĘŚĆ SZÓSTA

Życie w Emirdag

WPROWADZENIE

Po uniewinnieniu orzeczonym przez Sąd Karny w Denizli Traktaty Światła zaczęły rozprzestrzeniać się na okoliczne prowincje, miasta i wioski. W krótkim czasie liczba uczniów Światła wzrosła do setek tysięcy, a Traktaty Światła były od tej pory rozprowadzane z wykorzystaniem powielaczy. Pod koniec 1947 roku Nauczyciel i jego uczniowie zostali aresztowani i uwięzieni po raz trzeci.

Przebywając w Emirdag przez pierwsze trzy lata po zwolnieniu z więzienia, Said Nursi pozostawał w Emirdag przez kolejne trzy lub cztery lata, zanim zamieszkał w Isparcie. Mając blisko dziewięćdziesiąt lat i wielce potrzebując zmiany klimatu, Nauczyciel od czasu do czasu odwiedzał Emirdag i zatrzymywał się w tamtejszej szkole Światła, która stała się jego mieszkaniem.

@

Widok z centrum miasta na okno domu, w którym Bediuzzaman Said Nursi zatrzymał się w Emirdag

W tym miejscu odniesiemy się do pierwszej fazy pobytu Bediuzzamana w Emirdag, trwającej do chwili, kiedy został osadzony w więzieniu Afyon. Jego życie w Emirdag i służba Traktatom Światła po okresie uwięzienia w Afyon zostaną wspomniane później.

W porównaniu do wcześniejszego życia Nauczyciela, w Emirdag żył on w znacznie większym zniewoleniu. Nie tylko stał się celem nasilonych prześladowań i oskarżeń, lecz również został poddany zwiększonemu nadzorowi, a nawet podejmowano próby zgładzenia go. Równocześnie Traktaty Światła docierały do coraz szerszych kręgów odbiorców, będąc czytanymi na uniwersytetach, a także wśród urzędników w kręgach politycznych. Jednakże ich rozpowszechnianie spotkało się z nasiloną kampanią bezlitosnych oszczerstw i ze wzmożonymi próbami rozprzestrzeniania fałszywych zarzutów pod adresem Nauczyciela.

Ważnym jest, by w owym wstępie do omówienia życia Bediuzzamana w Emirdag odnotować prawdę. Naszym celem przy prawdomównym opisywaniu nadzwyczajnych cech, widocznych z całą oczywistością w stanach, działaniach i służbie Bediuzzamana Saida Nursiego nie są - niech Bóg uchroni! - starania otumanienia czytelników ani też przyciągnięcia fali poklasku dla śmiertelnej osobowości Bediuzzamana. Naszym celem jest raczej wspomnienie o łaskach, jakie zostały mu zesłane przez wzgląd na to, iż był on uczniem Koranu, członkiem wspólnoty (ar. umma)Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i sługą Boga, a to przez wzgląd na nieprzerwane wykonywanie jego świetlistej, wpływowej i błogosławionej służby poprzez Traktaty Światła, którą to służbę pełnił on pomimo dotyczących jego osoby oszczerstw, jakie rozprzestrzeniali ludzie pozbawieni serca, pomimo podejmowanych prób zagrodzenia drogi jego służbie na rzecz wiary. Powodem, dla którego opisujemy owe nadzwyczajne cuda, jest chęć odparcia ataków pozbawionych serca wrogów religii oraz obrony tego niewinnego człowieka.

Można powiedzieć, że nigdy wcześniej w historii nikt inny nie stał się w większym stopniu celem tak dotkliwych oskarżeń i zarzutów, które były całkowicie fałszywe i sprzeczne z myślami, ideałami i misją Bediuzzamana. Jak bardzo smutne i przyprawiające o rozpacz były owe zarzuty, to staje się oczywistym, kiedy intencje i działania Nauczyciela udowadniają, że dokładał on starań, by ocalić ten naród i przyszłe pokolenia przed anarchią, ateizmem i niemoralnością. Zarzuty czynione jedynie z powodu głupoty zbłądzenia i braku wiary, w których wysuwano twierdzenia w rodzaju tego, że "Traktaty Światła są zdradą interesu narodowego, nawołują młodych

ludzi do buntu, zatruwają ich umysły i promują zacofanie", nie są niczym innym, jak tylko twierdzeniem, że czysta odtrutka jest trucizną.

Bediuzzaman jest niewinnym człowiekiem, który cierpiał z powodu nie jednego, lecz tysiąca takich fałszywych oskarżeń. Nie tylko w jego służbie nie znalazłoby się żadnych podstaw do takich oskarżeń, lecz również jeśli chodzi o życie prywatne i moralność wyróżnia się on czystością jako piękne stworzenie Boga uosabiające cnoty moralne, jako ten, kto ukazuje w swej własnej duszy wyjątkowe maniery i skromność. Tym spośród nas, którzy służyli mu jako uczniowie, którzy poznali jego życie prywatne i publiczne oraz jego uczynki, w najwyższym zaufaniu oznajmiany, co następuje:

Bediuzzaman był Nauczycielem nauk wiary, które otrzymał od Koranu i przedstawił dla korzyści wiernych oraz całej ludzkości. Nawet w najdrobniejszych interakcjach i stanach jego życia prywatnego było oczywistym, że odznaczał się on cechami tego, co Wszechmądry Koran nazywa "pięknym stworzeniem", blaskami najwyższego poziomu umiłowania Boga oraz wzniosłego poziomu świadomości istnienia Boga. Każdy z cnotliwych ludzi posiadających serce, kto uważnie obserwuje Bediuzzamana i kto wejrzał w jego życie, może w zadziwieniu ujrzeć, iż oświecone serce Nauczyciela jest niby lśniące słońce mądrości i wiedzy, rozsiewające swe światło, niczym ocean, którego fale stale wzbierają. Ci ludzie wyznają, iż jest on świetlistym i wspaniałym owocem drzewa islamu, z którego ta epoka i ten czas wraz z jego okolicznościami mogą jedynie być dumne.

O wy, nieszczęśnicy, którzy poprzez swe złe intencje i zaprzeczające prawdzie dusze rozpowszechniacie kłamstwa w temacie tego człowieka, będącego pomnikiem moralności, skromności, wiary, mądrości, wiedzy i prawdy; których oskarżeń zawstydziłby się nawet diabeł; którzy pracujecie nad tym, by zniszczyć tego cnotliwego człowieka! Wasze fałszywe zarzuty i zatrute oszczerstwa nie odniosły jakiegokolwiek efektu. Prawda rozbłysła jasno i olśniewająco, rozświetlając światy swym światłem. Jeśli zaś chodzi o was, to staliście się najbardziej nikczemnymi i mającymi najohydniejsze dusze przedstawicielami ludzkości. Cóż to za strata dla was! Niech wystarczającym cierpieniem będzie dla was posiadanie człowieczych zdolności.

Niemniej jednak drzwi zbawienia są dla was otwarte. Jeśli tylko zapukacie do owych drzwi, wciąż możecie zostać ocaleni. Said Nursi zaprzysiągł i oznajmił, że "jeśli nawet ci, którzy prowadzili walkę na rzecz stracenia mnie, ocalą swą wiarę dzięki Traktatom Światła i mocno

obejmą Traktaty Światła, niechaj moi bracia zaświadczą, że przebaczam im wszystkim". Zaiste, ci, którzy pragnęli skazania Nauczyciela, a także większość z tych, którzy go potępiali, dzisiaj są jego przyjaciółmi. Tak samo jeśli ci z was, którzy szkalowali go i fabrykowali dotyczące go kłamstwa, okażą skruchę i zaczną zważać na lekcje Traktatów Światła, mamy nadzieję, że ów mistrz i wojownik przebaczenia pomodli się o was i o przebaczenie wam.

Said Nursi jest tak wyjątkowym i niezrównanym bohaterem, że choć ukazywał bohaterstwo na polu bitwy, w salach sądowych i w obliczu tyranów, wystarczy tylko zobaczyć, jak jego ręce wznoszą się w modlitwie, a oczy wypełniają się łzami, kiedy błaga Boga o pokój i zbawienie dla jego dawnych wrogów, nawet dla tych, którzy dawniej starali się go zabić, lecz obecnie zwrócili się ku czerpaniu nauki z Traktatów Światła. Dopiero wtedy jego całkowita pokora oraz współczucie, z jakimi odnosi się do wszelkich grup społecznych, mogą zostać prawdziwie ujrzane, zaś jego zaszczytne przymioty człowieczeństwa mogą zostać docenione.

Pochwalne słowa pod adresem Nauczyciela nie są słowami tego rodzaju, do jakich przyzwyczajeni są ahl ad-dunja.Te słowa są częścią pochwał i powinszowań dla powszechnej prawdy, jaką przedstawia sobą ów szacowny człowiek, a także dla jego duchowej osobowości, przedstawiającej sobą wzniosłe cnoty człowieczeństwa i prawdziwego islamu. Światłu prawdy, którą uosabia Said Nursi, biją brawo ludzkość i wszelkie stworzenie. Zarówno przeszłość, jak i przyszłość, doceniają jego służbę na rzecz wiary.

Zaiste, Said Nursi osiągnął najdalszą i najwyższą stację wszelkiego rodzaju doskonałości, jakie Bóg zawarł w naturze, jaką może osiągnąć ludzkość. Posiada on duszę tak dynamiczną, że w jednej chwili może on spokojnie przechadzać się wśród wysokich gór, zaś w innej przez ogrody i sady, obserwując owe plantacje i środowisko zwierząt oraz oddając się rozmyślaniom na ich temat. W innej chwili będzie on dostarczał wielkim zgromadzeniom społeczeństwa lektur traktujących o moralności, spisanych z największą elokwencją i w najbardziej rozsądnym stylu.

Świadectwem tego są jego burzliwe życie przed Okresem Wolności, a także jego życie na wschodzie (Turcji - uz. red. pol.) oraz w Stambule. W jednej chwili podróżuje on pośród plemion wschodniej Anatolii, udzielając im lekcji i doradzając im w temacie moralności i wiary, podczas gdy w następnej chwili jest on w Damaszku, gdzie zasiada wraz z elitą uczonych i przedstawia swoje poglądy, diagnozując choroby społeczeństwa i głosząc zasady rozwoju i doskonalenia się muzułmanów. Ogłasza

on nadejście świtu szczęścia i pomyślności dla trzystu pięćdziesięciu milionów muzułmanów, jeśli chodzi o polityczną pozycję islamu. Podczas Okresu Konstytucyjnego wygłasza mowy w Parlamencie i pisze artykuły do gazet. Oznajmia, że prawdziwe środki rozwoju i postępu narodu islamu na tym świecie i w świecie, który nadejdzie, zostaną uzyskane poprzez ustanowienie i wprowadzenie w życie uświęconych praw Koranu, a następnie bohatersko broni swoich poglądów przed Sądem Wojennym.

Owe małe urywki jego życia ukazują, iż ów zadziwiający człowiek sam w sobie był niby społeczność, stanowiąc zbiór rozmaitych zdolności oraz inteligencji. Bediuzzaman jak gdyby posiadał wszelkie przymioty i doskonałości wszystkich ludzi prawdy oraz inteligencji z przeszłości, a także nosił mundur i ordery wszystkich tych ludzi, którzy byli podobni kwiatom i owocom drzewa islamu, którzy przyozdobili każde stulecie przez tysiąc trzysta lat, od czasu narodzin islamu. Było tak, jak gdyby nauka i wiedza islamu zostały raz jeszcze wskrzeszone poprzez tego człowieka.

Było tak, jakby ów człowiek został wybrany jako spadkobierca wszystkich różnorodnych metod i całej wiedzy uświęconych nauczycieli, uczonych i mudżtahidów, którzy dzięki przewodnictwu Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) osiągnęli prawdę i doskonałość, stając się świetlistą grupą spośród zgromadzenia (ar. dżama'a)islamu. Odziany we wszystkie rodzaje piękna i talenty przeszłości ów cud epoki, Said Nursi, przybył do tego stulecia, a w imię Koranu podjął poprzez Traktaty Światła służbę na rzecz religii i duchowy dżihad. Za zezwoleniem Boga podjął się powszechnej służby i wypełnienia obowiązku, którego wykonanie w normalnych warunkach mogłoby zostać osiągnięte jedynie poprzez społeczność, wielki komitet wybitnych uczonych lub nadzwyczaj silne wojsko. Zbiorowa osobowość duchowa uczniów Światła, jaką ustanowił, a także więź światła islamu oraz braterstwa wiary, przetrwały zbiorowe ataki ludzi zbłądzenia. Wzmacniając wiernych źródłem wsparcia oraz działając jako tarcza Koranu przeciwko szerzeniu się wśród tego narodu zagrożeń komunizmu Nauczyciel stał się narzędziem służącym odnowieniu więzi miłości i braterstwa dających oparcie, jakie świat islamu zwykle miał w bohaterskim narodzie tureckim.

Tak, Said Nursi posiadał wszechstronne zdolności i górował nad innymi we wszystkich owych zdolnościach. W tym samym czasie badał to, co poszczególne, poprzez to, co powszechne, a rozległe zewnętrzne sfery poprzez sfery wewnętrzne. Na przykład z tą samą uwagą badał pojedynczą cząsteczkę i Drogę Mleczną, a następnie zaświadczał, ukazywał i udowadniał oświecające je światło Bożej jedności. Z jednej

strony zajmował się służbą wierze, rozciągającą się od świata islamu do świata całej ludzkości, zaś z drugiej wiódł życie pustelnika. W całkowitym zadziwieniu zastanawiał się nad starożytnymi dziełami kunsztu i stworzenia, które są literami zapisanymi przez pióro Bożej mocy, i badał księgę wszechświata. Poprzez powtarzanie owej wzniosłej praktyki każdego dnia osiągnął postęp, docierając do bezgranicznych przyjemności i świateł, jakie można znaleźć w poznaniu Boga i w uświadomieniu sobie Jego obecności.

Ów duchowy stan oraz tę błogosławioną duchową postawę można dostrzec w całym życiu Nauczyciela. Takie przykłady wzbogacają również jego życie w Emirdag. Dodatkowe Listy (tur. Lahika)do pewnego stopnia wyrażają owe kwestie, zaś w niniejszej biografii poprzestaliśmy na jedynie jednej kropli z tego oceanu.

* * *

ZWOLNIENIE SAIDA NURSIEGO Z WIĘZIENIA W DENIZLI

ORAZ ZESŁANIE GO DO EMIRDAG

Po uniewinnieniu orzeczonym przez Sąd Karny w Denizli, w czerwcu 1944 roku, uczniowie Światła zostali zwolnieni z więzienia, aby mogli powrócić do swych rodzinnych miast. Nauczyciel jednak został zatrzymany w hotelu "Sehir" w Denizli do czasu, aż nadejdą dalsze rozporządzenia z Ankary. Uwięzienie i procesy uczniów Światła sprawiły, że ludzie z Denizli w większym stopniu zapoznali się z Traktatami Światła. Dwaj lub trzej ludzie w aparacie sądownictwa okazali bliskie zainteresowanie Traktatami Światła i pracowali na rzecz rozpowszechnienia ich w okolicy Denizli. Ponadto przewodniczący sądu, jego członkowie oraz ci, których starania przysłużyły się orzeczeniu uniewinnienia, byli nazywani w kręgu uczniów Światła "uczciwymi sędziami". Sprawili oni, że pośród ludzi wiary zapanowały ulga i szczęście, a w ten sposób wzbili się do lśniącego i wiecznie trwającego miejsca, będącego nagrodą za podjęcie tej uczciwej i sprawiedliwej decyzji.

* * *

Po dwóch miesiącach pozostawania w Denizli Said Nursi został zmuszony do tego, by przenieść się do niewielkiego powiatu w prowincji Afyon, zwanego Emirdag. Stało się to w sierpniu 1944 roku. Początkowo był przez piętnaście dni przetrzymywany w hotelu, by później przenieść się do domu, który wynajął za własne pieniądze.

Jego życie w Emirdag można streścić w następujący sposób:

Nauczyciel pozostawał pod stałym nadzorem. Choć został uniewinniony przez sąd, a jego księgi zostały mu zwrócone, nie był zupełnie wolny. Przed jego domem przez cały czas stali dwaj strażnicy, jeden przy oknie, a drugi przy drzwiach. Poziom prześladowań, jakie cierpiał Nauczyciel, był bezprecedensowy. Jak wspomniał o tym w jednym ze swych listów, zwykle w ciągu jednego dnia w Emirdag doznawał takich cierpień, jakich przysparzał mu cały miesiąc w więzieniu Denizli. Obrzydliwe i nikczemne traktowanie Nauczyciela było dobrze znane mieszkańcom Emirdag. Po uniewinnieniu orzeczonym przez sąd w Denizli komitety ateistów, które rękami sądownictwa nie mogły uczynić niczego, by zapobiec rozprzestrzenianiu Światła oraz służbie na rzecz wiary Saida Nursiego, uciekły się do innych środków. Wywołując nieufność, zwrócili urzędników rządu przeciwko Bediuzzamanowi, a nawet starali się zamordować go. Był to prawdziwy spisek. Jako że przed drzwiami Nauczyciela zawsze stał strażnik, zobaczenie się z nim stało się czymś nadzwyczaj trudnym.

Pierwszymi ludźmi, którzy w Emirdag pospieszyli Nauczycielowi z pomocą, była rodzina Caliskan. Okazali oni wielką przyjaźń owemu uczonemu, oświeconemu i staremu człowiekowi, który - jak widzieli - został niesprawiedliwie zesłany do ich miasteczka. Owo uprzejme przyjęcie Nauczyciela przez rodzinę Caliskan doprowadziło do pogłosek i oszczerstw, szerzących się wśród mieszkańców miasta. Ignorując wszelkie plotki i błędne interpretacje faktów, członkowie rodziny Caliskan nadal dopomagali Nauczycielowi i wspierali go bez jakiegokolwiek wahania, jedynie przez wzgląd na Boga. Wielu lojalnych wiernych podobnych tym z rodziny Caliskan zostało uczniami Światła i dołączyło do wykonywanej przez Nauczyciela służby wierze.

{(*): Dzisiaj, mając pośród siebie wielu uczniów Światła, ludzie z Emirdag są największymi przyjaciółmi Traktatów Światła i tymi, którzy najmocniej je wspierają. Lekcje Traktatów Światła są czytane we wszystkich wioskach wokół Emirdag.}

Zaczęli oni czytać, spisywać i publikować Traktaty Światła. Podczas pobytu Nauczyciela w Emirdag znacząca liczba mieszkańców miasteczka zaczęła otrzymywać lekcje Traktatów Światła.

Ogólny postęp w wierze, cechach moralnych i cnocie społeczności był widoczny, a zostało to zarówno zaświadczone przez samych mieszkańców miasta, jak również przyznane przez władze Emirdag .

{(*): Nauczyciel Said Nursi powiedział, że postrzega całe Emirdag jako "szkołę Światła". Wszystkie miasteczka i wsie, w których czytano i rozpowszechniano Traktaty Światła, takie jak Sav, Barla, Emirdag czy Eflani, Nauczyciel traktował jako szkoły Światła. Modlił się za ich dawną i obecną społeczność, za ich niewinne dzieci i błogosławione kobiety, jak modlił się za własną rodzinną wioskę Nurs, a także sprawił, że owe miejscowości miały udział w jego duchowych zyskach.}

* * *

Poniższy fragment jest spojrzeniem uczniów Światła z Emirdag na życie Nauczyciela w tym mieście:

Nauczyciel pozostawał w Emirdag pod stałym nadzorem. Kiedy pogoda była dobra, a niebo czyste, udawał się na przechadzkę po okolicy. Było to jego stałym zwyczajem, szczególnie podczas wiosny i lata. Przechadzał się samotnie, a po spędzeniu poza miastem kilku godzin wracał do domu, jednak za każdym razem, kiedy opuszczał miasto, ktoś go śledził. Podążali za nim strażnicy lub żandarm. Zaprawdę, pewnego razu ktoś strzelił do niego z tyłu, lecz chybił. Innego dnia pobiegł za nim urzędnik, który dokuczał mu, wykrzykując zniewagi: "Nie zezwolono ci na opuszczanie miasta! Nie możesz nosić tego nakrycia głowy! Nie możesz owijać głowy turbanem!", aż Nauczyciel zawrócił do domu. Jest wiele przykładów takiego traktowania.

Jak w innych miejscach, tak i w Emirdag służba Nauczyciela nie ograniczała się do wykonywania jednego obowiązku. Tym, co staje się zrozumiałe dzięki dodatkowym Listom (tur. Lahika),dzięki relacjom ludzi, którzy go odwiedzili, jak jego przyjaciele, dawni nauczyciele czy uczniowie, a także dzięki doświadczeniom jego bliskich uczniów, sąsiadów i całej społeczności, jest fakt, że Nauczyciel był zajęty wieloma aspektami służby i obowiązkami wykonywanymi przez wzgląd na Boga, które wypełniał każdego dnia.

Zajmował się spisywaniem, poprawianiem i rozpowszechnianiem takich prawd Koranu jak Słowa (tur. Sozler)czy Listy (tur. Mektubat).Tęsknił również za obserwowaniem i podziwianiem w stworzeniu Boga dzieł Bożego kunsztu, będących literami Bożej mocy, a także za studiowaniem księgi wszechświata. Uwielbiał odczytywanie pieczęci Bożej jedności, skrzących się

na obliczu cudownych dzieł miłosierdzia Boga i Jego mądrości, zapisanych na obliczu ziemi, a także Bożego kunsztu, ukazującego się w drzewach, roślinach i zwierzętach. W ten sposób rozpościerał swe skrzydła, by na poziomie wiedzy równej prawdzie (ar. haqqa-l jaqin)podróżować ponad horyzontami nieskończonych poziomów prawd wiary i poznania Boga (tur. marifetullah).

Jedną z zasad metod, jakie zaczerpnął z Koranu, była kontemplacja (ar. tafakkur).Powtarzającym się w Traktatach Światła tematem jest nauczanie kontemplacji i zachęcanie do jej praktykowania. Nauczyciel mówił o tym, że poznanie Boga uzyskane dzięki wiedzy i kontemplacji dostarcza duszy możliwości ekspansji na cały wszechświat;

وَ ف۪ى كُلِّ شَيْءٍ لَهُ اٰيَةٌ تَدُلُّ عَلٰى اَنَّهُ وَاحِدٌ

żew każdej pojedynczej rzeczy istnieją wskazówki, dowody i znaki wskazujące na artystę, Który jest Jeden (ar. Łahid).Postępował zgodnie z tajemnicą słów:

تَفَكُّرُ سَاعَةٍ خَيْرٌ مِنْ عِبَادَةِ سَنَةٍ

Godzina rozmyślań jest lepsza niż rok oddawania czci Bogu.

* * *

OTRUCIE NAUCZYCIELA W EMIRDAG

Starszy strażnik stojący u drzwi Nauczyciela został oszukany przez kłamliwego polityka, który twierdził, że ma "rozkazy od zwierzchników, by go (tj. Bediuzzamana - uz. red. pol.) zabić". Sprawił on, że strażnik pewnej nocy wspiął się po drabinie i wszedł przez okno do mieszkania Nauczyciela, aby zatruć jego pożywienie. Następnego dnia Nauczyciel cierpiał rozdzierający ból. Efekty działania trucizny były bardzo poważne i powinny go zabić. Nauczyciel powiedział: "Zostałem uchroniony od śmierci dzięki cnocie uświęconych modlitw, takich jak Wielka tarcza(ar. Dżauszan al-Kabir),lecz ból i choroba były bardzo ciężkie". Był celowo dręczony, a na tydzień pozostawiono go bez wody i jedzenia, jednak później za zezwoleniem Boga wyzdrowiał i powrócił do zajmowania się obowiązkiem nanoszenia poprawek do kopii Traktatów Światła. Podczas owej krańcowo ciężkiej choroby ani razu nie opuścił modlitwy. Przy drugiej i trzeciej próbie otrucia go, kiedy jego stan spowodowany chorobą był ciężki nie do wytrzymania, odprawiał jedynie modlitwy obowiązkowe, siedząc na łóżku.

Dwaj spośród jego uczniów, którzy dbali o niego, kiedy jego stan był krytyczny, relacjonują, jak czuwali przy nim aż do rana, opłakując jego stan: "Blisko godzin świtu Nauczyciel wstał z łóżka z zamkniętymi oczami i wzniósł ręce (w błaganiu - uz. red. pol.) do dworu Boga. W kilku słowach wymamrotał modlitwę o ochronę i pokój dla rozpowszechniania Traktatów Światła, dla ich służby i uczniów. Następnie z powrotem opadł na łóżko, jakby zemdlał".

Dwaj lub trzej młodzi uczniowie, którzy dbali o potrzeby Bediuzzamana, również przez jakiś czas nie mogli się z nim zobaczyć. Jednak, wykazując wielkie poświęcenie, owi ciężko pracujący uczniowie nigdy nie zrezygnowali ze służby dla Nauczyciela.

Później pewien wysokiego stopnia urzędnik z Emirdag podzielił się z jednym ze swych przyjaciół - a ów przyjaciel był uczniem Światła - wiadomością, którą znał przez cały ten czas: "Istnieje tajny plan i rozkaz, aby potajemnie zabić Saida Nursiego". Całe złe traktowanie, jakiego doznał Nauczyciel, było rezultatem owego planu, a nie ograniczyło się ono do tego wydarzenia. Fakt, że nieustanne nadzór i ucisk narastały przez wiele lat, uczynił je krańcowo bolesnym i dręczącym doświadczeniem dla Nauczyciela.

Przez pierwsze dwa lata Nauczyciel chodził do Meczetu Carsi, aby wziąć udział w modlitwie w zgromadzeniu (ar. dżumu'a).Przeważnie po odmówieniu modlitwy popołudniowej (ar. 'asr)pozostawał w meczecie aż do modlitwy wieczornej (ar. 'isza),a następnie wracał do domu. Praktykował ten zwyczaj przez dwa lata, jednak później zastępca gubernatora zabronił mu uczęszczania do meczetu, podejrzewając, że Bediuzzaman może przemawiać do ludzi.

Przez cały czas, jaki Nauczyciel spędził w Emirdag, Traktaty Światła były kopiowane ręcznie w wielu miejscach, przede wszystkim w Isparcie. Niektórzy spośród tych, co przeczytali Traktaty Światła i skorzystali z nich, podróżowali, aby odwiedzić Nauczyciela, jednakże tylko kilku spośród tych wielu gości mogło się z nim zobaczyć. Ci, którzy służyli Traktatom Światła z najwyższą wiernością i szczerością intencji (ar. ichlas),ci, którzy żywili w sercach miłość i uczucie braterstwa jedynie przez wzgląd na Boga - mogli zobaczyć Nauczyciela i wziąć udział lekcjach oraz dyskusjach z Bediuzzamanem.

Nauczyciel mówił stosownie do różnorodnych zdolności i poziomów pojmowania tych, którzy go odwiedzali. Kierował uwagę gości ku Traktatom Światła i ku służbie wierze. Wyjaśniał, że służba na rzecz wiary poprzez prawdy Traktatów Światła zapewni temu narodowi najwspanialsze

korzyści materialne i duchowe. Ci, którzy przybywali, by go odwiedzić, pochodzili z różnych poziomów społeczeństwa, od młodzieży do uczonych. Po uniewinnieniu orzeczonym przez sąd w Denizli zbudziło się również wielu urzędników, a był to kolejny czynnik prowadzący do wzrastania liczby uczniów Światła.

* * *

CO MÓWIŁ NAUCZYCIEL TYM, KTÓRZY GO ODWIEDZALI?

Nauczyciel wyjaśniał swoim gościom, że jedynym celem służby Traktatów Światła jest wzmacnianie wiary, a także, że z tego powodu owa służba zapobiegła niebezpieczeństwom ateizmu i komunizmu, jakie zagrażały temu krajowi i temu narodowi. Obecnie zasadniczym obowiązkiem ciążących na jednostkach oraz na społeczeństwie jest ocalenie i umacnianie wiary. Z powodu tego, że Traktaty Światła ze wszystkich sił skupiają się wyłącznie na tej kwestii, wrogowie tego narodu i tego kraju, a także potajemni ateiści, atakują je i prowokują, wykorzystując fałszywe preteksty. "My jednakże musimy działać pozytywnie. Mamy w rękach Światło, nie zaś tęgi kij polityki. Nawet gdybyśmy mieli setkę rąk, ledwie wystarczyłyby do tego, by utrzymać w nich Światło". Tymi słowami Nauczyciel mówił swym gościom, że Światło zwycięży wrogów religii, a pozytywne działanie będzie miało efekt bomby atomowej. Ukazywał, że Traktaty Światła nie angażują się w politykę, że najważniejszą zasadą ich metody jest szczerość intencji (ar. ichlas),że niemożliwym jest, by istniał jakikolwiek inny cel prócz zadowolenia Boga i przyjęcia przez Niego dobrego czynu. Mówił, że dzięki szczerości intencji i praktykowaniu "pozytywnego działania" łaska i miłosierdzie Boga ochronią Traktaty Światła.

Ci, którzy słuchali lekcji nauczyciela lub dyskusji z nim, mogą zaświadczyć, że nawet jedna lekcja Nauczyciela, jedna dyskusja, stawała się środkiem służącym zbawieniu wielu młodych ludzi i źródłem wsparcia dla służenia Traktatom Światła z gotowością do poświęceń. Większość gotowych do poświęceń uczniów służących Światłu była obecna na przynajmniej jednej lekcji czy też wykładzie Nauczyciela.

Kiedy przebywał w Emirdag, Nauczyciel wysłał jednego ze swych uczniów do Ankary w pewnej sprawie mającej związek z Traktatami

Światła. Po przybyciu do Ankary ów uczeń zadumał się nad stanem świata i w rozpaczy pomyślał: "Czyż ci ludzie zważają na prawdę Światła? Jakże mają się unieść zasłony ciemności i jak ma zniknąć duchowy mrok?". Kiedy powrócił do Emirdag, wielki Nauczyciel powiedział mu:"Naszym obowiązkiem jest służba. To, by się nam powiodło, by udało się nam przekonać ludzi, należy do Boga. Jesteśmy odpowiedzialni za wypełnienie naszego obowiązku. Kiedy tam jesteś, nie martw się ani nie rozpaczaj, mówiąc: 'Ach, kiedy ci ludzie zwrócą się ku Traktatom Światła'. Wiedz z całą pewnością, że nieskończona ilość mieszkańców wzniosłego świata aniołów przyklaskuje dziś Traktatom Światła. Oto, dlaczego to (o czym mówisz - uz. red. pol.) nie ma znaczenia. Wartość tkwi nie w ilości, lecz w jakości. Niekiedy jeden szczery i gotów do poświęceń uczeń może być równy tysiącowi".Rozpacz ucznia natychmiast znikła bez śladu.

Początkowo Nauczyciel wędrował pieszo po górach, wspinając się na ich szczyty, później jednak zaczął używać do przejażdżek bryczki. Ani razu nie zdarzyło się, by jechał bryczką lub wozem bez uiszczenia zapłaty (dla właściciela bryczki - uz. red. pol.). Kiedy pytał nas o cenę, obniżaliśmy ją do na tyle wysokiej, by - jak sądziliśmy - mógł się na nią zgodzić. Jednak jego odpowiedzią były słowa: "To kosztuje tutaj tyle-a-tyle", po czym zawsze dawał nam większą kwotę. Stąd zawsze płacił nam kwotę większą od ceny, jaką mu podawaliśmy, mówiąc: "Nie mogę podróżować, jeśli nie zapłacę za to właściwej ceny. Źle się czuję, kiedy nie dam czegoś w zamian za choćby najdrobniejszy podarunek. Jestem zobowiązany, by za to zapłacić. Muszę zapłacić".

Podczas wiosny i lata Nauczyciel zwykł podróżować po okolicy częściej, zaś podczas zimy jego wycieczki stawały się rzadsze. Pośród otwartych pól otaczających Emirdag znalazł wiele szkół, w których mógł nanosić poprawki w kopiach Traktatów Światła. Z powodu intensywnego nadzoru, jakiemu został poddany od chwili przybycia do Emirdag, a także dlatego, że żandarm i strażnicy podążali za nim za każdym razem, kiedy udawał się poza miasto, podróżował samotnie i samotnie siadał, by pracować. Owe odosobnienie i samotność trwały do 1947 roku. Nauczycielowi zwykł towarzyszyć tylko jeden z jego uczniów, który powoził bryczką, a kiedy Nauczyciel siadał, był sam ze sobą. Na wsi Nauczyciel zajmował się poprawianiem spisanych ręcznie kopii Traktatów Światła.

Później najlepsi spośród uczniów z Isparty i Inebolu nabyli powielacz i rozpoczęli sporządzanie na nim kopii Traktatów Światła. Od tego czasu Nauczyciel nanosił poprawki w powielonych kopiach, które

mu przysyłano. Spisywanie i kopiowanie Traktatów Światła były dla Nauczyciela nadzwyczaj ważne. Mówiąc: "Traktaty Światła są cudem Koranu, który rozświetli obecne stulecie i przyszłe stulecia", uważał, iż służba Światłu jest najważniejszą kwestią tego czasu, i w ten sposób ją traktował.

Jako że Nauczyciel nie posiadał zdolności szybkiego pisania, uczestniczył w codziennej służbie Traktatom Światła - która jest przyjmowanym przez Boga uczynkiem, pełnym błogosławieństwa i światła - poprzez swe sprostowania i poprawki. Pracował niestrudzenie przez długie godziny. Służba Światła była dla Nauczyciela duchowym zaopatrzeniem. Nawet kiedy cierpiał z powodu choroby, widziano jak pracuje. Wycofał się z życia społecznego, zabroniono mu kontaktowania się z kimkolwiek i pozbawiono go przyjaźni i pocieszenia, jakie dają więzi społeczne, jednak w owej nieobecności Nauczyciel odnalazł niewyczerpaną obecność Boga. Boże miłosierdzie obdarowało go Traktatami Światła, kiedy nie miał rodziny, dzieci, żadnego bogactwa ani majątku, kiedy nie miał niczego, co mógłby uważać za własne na tym przemijającym świecie. Miał jedynie Traktaty Światła, które były jedyną jego radością i pociechą, a wszystkie swe zdolności wykorzystał do skupienia się na Świetle. Uważał za swój oczywisty obowiązek uczenie się oraz nauczanie Traktatów Światła, a także wydawanie ich dla innych ludzi.

Słodycz jego słów i elokwencja jego mowy były nadzwyczajne. Podczas swych podróży po okolicy napotykał ludzi z różnych grup społecznych i rozmawiał z nimi, szczególnie z tymi, którzy w górach i na wsi zajmowali się rolnictwem i kupiectwem. Nawet jeśli nie zastanowimy się nad powszechną służbą Koranowi, jaką wykonywał Nauczyciel, a założymy, że jego jedyną służbą było spotykanie się z tymi ludźmi oraz dawanie im lekcji i przewodnictwa, już tylko tę służbę uznamy za wielce znaczącą i doniosłą. Zasługi Nauczyciela na tym polu są olbrzymie. Jak w Barli, gdzie przyjął jako uczniów przyjaciół, których uważał za braci i siostry w życiu ostatecznym, tak w Emirdag i okolicznych wioskach miał wielu przyjaciół i braci w życiu ostatecznym. Szczególnie zadziwiająca była uwaga, jaką poświęcał niewinnym dzieciom.

Bezgraniczne wstydliwość i czystość Nauczyciela są dobrze potwierdzone i niezaprzeczalne. Bediuzzaman usilnie powstrzymywał się przed rozmawianiem z kobietami, a nawet unikał patrzenia na nie. Dzięki jednemu z jego listów można zrozumieć, że nawet w młodości ukazywał on szczyty wstydliwości oraz czystości, co zostało ustalone również przez obserwacje jego przyjaciół, towarzyszy oraz ludzi, którzy dobrze znali jego życie.

Widząc tę wzorową cechę Nauczyciela, mieszkańcy miasteczka okazali mu wspaniałe duchowe oddanie i umiłowanie. Nauczyciel zawsze zanosił do Boga suplikacje (ar. du'a)w intencji tych, które uważał za siostry w życiu ostatecznym, a także niewinnych dzieci, które postrzegał jako swych uczniów. Pokrótce objaśniał im, że kobiety są mistrzyniami litości; że w tej epoce wymagane jest postępowanie zgodne z moralnością islamu; że są one odpowiedzialne za życie ostateczne ich dzieci, a jeśli zapewnią im wychowanie religijne, zyskają udział w ich duchowych zyskach. Mówił im, że jest bardzo chory i pozbawiony wszystkiego, i prosił, aby modliły się za niego. Wspominał, że włączył starsze kobiety oraz te spośród młodych kobiet, które odprawiają modlitwę, do swych suplikacji (ar. du'a),a także uznał je za siostry w życiu ostatecznym. Mówił już bardzo niewiele, lecz dzięki niewinności swych serc błogosławione kobiety wiedziały, że Said Nursi jest pobożnym człowiekiem prawdy.

Rozmowy Nauczyciela z niewinnymi dziećmi również były wielce poruszające i słodkie. Traktował niewinne dzieci, które przychodziły do niego z Emirdag i okolicznych wiosek, jakby były one dorosłymi, i odnosił się do nich bardzo serdecznie. Mówił im:"Moje dzieci! Jesteście niewinne i nie macie żadnych grzechów, a ja jestem bardzo chory. Módlcie się za mnie, bo wasze suplikacje są przyjmowane. Ja zaś włączę was do swych suplikacji jako moje duchowe dzieci i jako moich uczniów".Oczy dzieci lśniły światłem, kiedy pozdrawiały one Nauczyciela pozdrowieniem pokoju, a Nauczyciel odpowiadał im najbardziej szczerym pozdrowieniem, bardziej żarliwym niż wtedy, kiedy pozdrawiał nie-dbałych dorosłych. "Te dzieci są przyszłymi uczniami Światła!", zawołał kiedyś. "Jeśli zaś chodzi o ich więź ze mną i o to, że poświęcają mi tyle uwagi, to ich niewinne serca czują, że Traktaty Światła przybyły im na ratunek. Nieświadomie okazują taką uwagę i miłość z szacunku dla tego, że jestem przedstawicielem owego Światła".

Młodych ludzi, którzy przybywali, by go zobaczyć, Bediuzzaman prosił, aby regularnie czytali lekcje Traktatów Światła, a także przypominał im o wielkich korzyściach i przyjemnościach, jakie można znaleźć w powstrzymywaniu się od zagrożeń obecnej niemoralności. Przypominał im także o konieczności odprawiania modlitwy.

Nauczyciel udzielał również stosownych lekcji urzędnikom i robotnikom, których napotykał podczas wycieczek na wieś. Pouczał ich o ważności odprawiania modlitwy, mówiąc, że jeśli będą tak postępować, ich codzienne zajęcia zostaną wliczone jako dobre uczynki do rachunku ich życia ostatecznego. Poprzez lekcje tego rodzaju pokazywał, że koncepcja,

wedle której "religia jest przeszkodą na drodze do rozwoju i postępu", nie jest niczym innym, jak tylko nonsensem. Przeciwnie, przejawiające się światło wiary zapewni - danemu człowiekowi, krajowi i narodowi - środki służące materialnym i duchowym szczęściu oraz postępowi. Jakże wielką zachętą może być wliczenie doczesnych zajęć oraz wysiłków do nagrody życia ostatecznego oraz przekształcenie ich w wieczne przyjemności i światła jedynie poprzez odprawianie modlitwy i pozostawanie na drodze tego, co słuszne! Bez trudu można wyobrazić sobie, jak taki sposób myślenia prowadzi do tego, że człowiek wykonuje swe przedsięwzięcia z zapałem i entuzjazmem.

Owa prawda musi zatem stać się przewodnikiem wszystkich urzędników służb publicznych, wszystkich pracowników przemysłu i handlu, a także powinna stać się lekcją dla ogółu społeczeństwa. Kwestia wspomniana powyżej jest niby kropla z oceanu, jest drobną próbką niezliczonych korzyści, jakie Nauczyciel przyniósł temu narodowi. Jakże nieszczęśni są ci, którzy uważają islam za zacofanie i reakcję polityczną, którzy nazywają wiernych zacofanymi reakcjonistami!

{(*): Oto niektóre przykłady lekcji, jakie Nauczyciel dawał tym, którzy go odwiedzali, mówiących o tym, jak zajęcia tego świata mogą zostać uznane za akty czci dzięki odprawianiu tego, co w religii obowiązkowe:

1. Pewnego dnia byliśmy wraz z naszym Nauczycielem Bediuzzamanem w hotelu "Yildiz" w Eskisehir. Dwaj robotnicy oraz nadzorca, zatrudnieni w pobliskiej cukrowni, przyszli, aby się z nim zobaczyć. Powiedział im zwięźle: "Jeśli będziecie odmawiać modlitwy obowiązkowe, wszystkie wasze uczynki w tej fabryce będą policzone jako akty czci, ponieważ pracujecie przy produkcji tego, co jest podstawową potrzebą narodu".

2. Przy innej okazji siedzieliśmy przy drodze do Egirdir, czytając "Przewodnik dla młodzieży". Przyszedł pewien człowiek, który pracował na kolei, a chciał odwiedzić Nauczyciela. Nauczyciel powiedział także i jemu: "Pod warunkiem, że wykonujesz to, co obowiązkowe, a powstrzymujesz się od grzechów ciężkich, cała twoja praca zostanie policzona jako akt czci, ponieważ pracujesz w transporcie, skracając czas podróży wynoszący dziesięć godzin do jednej godziny podróży pociągiem. Taka praca dla wiernych i dla ludzkości nie pozostanie bez nagrody, lecz posłuży twemu szczęściu w życiu ostatecznym".

3. Innym razem Bediuzzaman dał pilotom i oficerom Sił Powietrznych następującą lekcję: "Pewnego dnia te samoloty oddadzą wielkie usługi islamowi. Jeśli odprawiacie modlitwy obowiązkowe, a odrabiacie po czasie te, które opuściliście, każda godzina będzie wam policzona jako dziesięć godzin oddawania czci Bogu, ponieważ jesteście żołnierzami. Szczególnie tyczy się to tych, którzy służą w lotnictwie; ich jedna godzina da im zysk równy trzydziestu godzinom oddawania czci Bogu, dopóki tylko macie w sercach światło wiary i odprawiacie modlitwę, która jest koniecznością ustanowioną przez wiarę".

4. Pasterzom w Barli, Isparcie i Emirdag mówił: "Opiekowanie się tymi zwierzętami może być uważane za wspaniały akt czci. Nawet niektórzy spośród proroków pracowali jako pasterze. Musicie jednakże odprawiać modlitwę obowiązkową, aby wasza służba została wam policzona jako wykonywana przez wzgląd na Boga".

5. Pewnego dnia powiedział robotnikowi i nadzorcy, zatrudnionym w elektrowni w Egirdir: "Elektryczność zapewnia wspaniałe korzyści ludziom tego narodu. Aby mieć udział w owych korzyściach, musicie odprawiać obowiązkową modlitwę, ponieważ wówczas cała wasza ciężka praca będzie wam policzona jako transakcja dotycząca życia ostatecznego i jako akt czci".

Istnieją dziesiątki tysięcy takich przykładów.

Podpisano: uczniowie Nauczyciela, niezmiennie mu służący.}

NIEKTÓRE SPOŚRÓD LISTÓW NAPISANYCH PRZEZ NAUCZYCIELA I JEGO UCZNIÓW

PODCZAS POBYTU BEDIUZZAMANA W EMIRDAG

Moi bracia w Emirdag!

Powiedzcie tym, którzy żywią wobec mnie podejrzenia:

Po ściganiu tego człowieka i szczegółowych dochodzeniach rząd wszedł w posiadanie zarówno prywatnych, jak i publicznych listów oraz ksiąg napisanych w ciągu dwudziestu lat przez człowieka, któremu służymy. Po dziewięciu miesiącach poszukiwań ani sąd w Isparcie, ani sąd w Denizli, ani sąd w Ankarze nie mogły znaleźć - w pięciu wielkich skrzyniach pełnych jego książek i artykułów! - ani jednej kwestii zasługującej na ukaranie choć jednym dniem więzienia choćby jednego z jego uczniów. Dlatego zarówno komisja ekspertów w Ankarze, jak i sąd w Denizli, jednogłośnie postanowiły o orzeczeniu uniewinnienia.

Ten człowiek, któremu z powodu jego podeszłego wieku służymy w jego zasadniczych obowiązkach, dowiódł i potwierdził, przedstawiając jako świadków wszystkich jego obecnych przyjaciół, że przez dwadzieścia lat nie przeczytał ani jednej gazety czy artykułu traktującego o polityce, nie mówił o nich ani nie pytał o nie. Od dziesięciu lat nie miał żadnych informacji o przedstawicielach ani wysokich urzędnikach rządu - prócz dwóch szefów rządu, jednego gubernatora i jednego członka parlamentu - ani też nie interesował się tymi sprawami. Przez trzy lata ani razu nie zapytał o sprawy dotyczące drugiej wojny światowej, nie wiedział o nich, a nawet nie słuchał radia. Przez dwadzieścia lat setki i tysiące ludzi czytały z uwagą sto trzydzieści jego traktatów, lecz żaden z nich w żaden sposób nie działał na szkodę rządu czy bezpieczeństwa publicznego tego kraju i tego narodu.

Policja śledcza i prowadzący dochodzenie urzędnicy pięciu prowincji, sądy trzech prowincji, cztery sądy karne z prowincji centralnych - wszyscy

zostali zmuszeni do uniewinnienia nas, nie znajdując żadnej kwestii, którą można by było uznać za choćby drobne wykroczenie.

Czy jest możliwe, by taki człowiek żywił pożądanie dla tego świata lub skłonność do wkroczenia do polityki, choć nie było po temu żadnej wskazówki ani znaku? Nawet podczas procesu sądowego jeden z upartych oskarżycieli odszedł od zajmowania się faktami, uciekając się do tego, co jedynie możliwe, poprzez częste powtarzanie w akcie oskarżenia tego, iż ów człowiek "mógłby" popełnić dany czyn zamiast tego, iż rzeczywiście go popełnił. Jak można twierdzić, że to, co pozostaje jedynie w sferze możliwości, jest faktem? Tymczasem Said powiedział owemu oskarżycielowi podczas procesu: "Jest możliwe, że każdy 'mógłby' popełnić morderstwo. Używając takich argumentów, musiałby oskarżyć pan każdego, w tym również samego siebie!"

Podsumowując:Albo Said Nursi jest szaleńcem zobojętniałym na tak poważne sprawy tego świata, albo też pracuje on ze szczerością intencji (ar. ichlas)na rzecz największego szczęścia tego kraju i tego narodu, nie zniżając się do spraw doczesnych i nie przydając znaczenia niczemu prócz swej służby. Dręczenie i prześladowanie go jest zatem rodzajem zdrady tego kraju, tego narodu i bezpieczeństwa publicznego. Rozpowszechnianie w ten sposób takich wątpliwości w jego temacie jest rodzajem szaleństwa.

* * *

DUCHOWA ROZMOWA Z SAMYM SOBĄ

(Proszę, zastanówcie się nad ideami, które pojawiają się w owej duchowej rozmowie. Do was będzie należało przekazanie ich władzom w Ankarze. Jeśli tak zrobicie, udowodnicie, iż przeczytaliście tę rozmowę).

Kiedy sam sędzia staje się tym, kto wnosi sprawę, sprawia to, że bezsilni ludzie tacy jak ja zastanawiają się: "Kto wysłucha mnie w mojej sprawie?". Zaiste, dzisiaj jestem poza więzieniem, lecz z powodu ciągłego nękania mnie i ograniczeń mój stan jest obecnie daleko gorszy niż wówczas, kiedy przebywałem w więzieniu. Jeden dzień jest tak męczący, jak cały miesiąc uwięzienia w samotności. Pomimo mych osamotnienia, starości, choroby

i wrażliwości, choć jestem pozbawiony wszystkiego, podczas tej srogiej zimy odebrano mi nawet wszelkie moje podstawowe prawa. Choć przez ostatnie dwadzieścia lat byłem zmuszany do tego, by wieść samotne życie więźnia, jedynymi osobami, którymi zezwolono na to, by mi towarzyszyły, są dziecko i pewien chory człowiek. Obawiam się, że poddawanie mnie dalszej izolacji i udręce ściągnie gniew Boga, co nieuchronnie będzie miało fatalne konsekwencje. Pozwólcie, że wyjaśnię, powtarzając to, co już powiedziałem w sądzie: "W przeszłości trzy straszliwe trzęsienia ziemi w osobliwy sposób zbiegły się z waszymi prześladowaniami, jakie podjęliście przeciwko nam. Z pewnością nie są to jedyne przykłady takiej zbieżności; mam silne przeczucie tego, że nawet pożar w budynkach sądu był związany z niesprawiedliwymi decyzjami podjętymi przez sąd w Afyon. Zaiste, polegałem na tym, iż ów sąd będzie chronił mnie i popierał moje prawa, jednakże postanowił on nie zważać na uniewinnienie mnie przez sąd w Denizli, oskarżając mnie ponownie i pozostawiając mnie w rozpaczliwym położeniu".

Dzisiaj powiem temu sądowi: "Najbardziej zasadniczym obowiązkiem uczciwych i sprawiedliwych urzędników, w tym także policji i sądownictwa tego miasta, jest zapewnienie mego bezpieczeństwa, szczególnie dlatego, że trzy sądy, przed którymi stawaliśmy poprzednio, a także rząd centralny, uniewinniły nas po trwającym dziewięć miesięcy badaniu mych pism spisanych przez dwadzieścia lat. Jednak tajne komitety działające na rzecz cudzoziemskich sił, których celem jest przyczynienie znaczących zniszczeń temu krajowi i temu narodowi, starają się obecnie unieważnić nasze uniewinnienie. Czynią one górę z kretowiska, a przy każdej okazji zwracają pewnych urzędników przeciwko nam na postawie czczych podejrzeń. Jednym z ich celów było sprawienie, bym stracił cierpliwość i wyrzekł się mojej sprawy. Zaiste, wygląda na to, że mój spokój oraz fakt, że nie wtrącam się do spraw tego świata, są powodem, dla którego ci ludzie są obecnie zawiedzeni. Mówią oni: "Dlaczego on nie miesza się do naszych spraw? Jeśli tak zrobi, osiągniemy nasze cele".

W tym, co powiem poniżej, ukażę jedną lub dwie sztuczki, jakich używają, by zwieść niektórych rządowych urzędników i zwrócić ich przeciwko mnie.

Mówią oni: "Said ma charyzmę. Dokonał wielu dzieł, które okazały się skuteczne. Ktokolwiek ma z nim kontakt, zostaje przez niego oczarowany. Aby sobie z tym poradzić, potrzebujemy odizolowania go od wszystkiego, zdyskredytowania go i poniżenia, splamienia jego charyzmy oraz obrazu w oczach jego przyjaciół i odstraszenia od niego innych".

Mówię na to: Drodzy bracia, którzy miłujecie ten kraj i ten naród! Zaiste, istnieje charyzma, o jakiej mówią ci hipokryci (ar. munafiqun),jednak należy ona do Traktatów Światła, nie do mnie. Oto, dlaczego nie można jej powstrzymać, a zaiste, będzie ona rosła w siłę za każdym razem, kiedy spróbują ją skruszyć. Nigdy w przeszłości nie została ona wykorzystana przeciwko temu krajowi i narodowi i nigdy się tak nie stanie, nie użyczyła ona siebie samej dla tego celu. Dowodem tego jest fakt, że nie znaleziono choćby jednego świadectwa przeciwko nam na przestrzeni dziesięciu lat, w czasie których podczas dwóch rozpraw sądowych stronniczo i krytycznie zbadano wszystkie moje pisma napisane przez dwadzieścia lat.

A zatem tak, owe dzieła posiadają silny urok, jednak ów urok pochodzi raczej od zdolności Traktatów Światła do tego, by podnieść wiarę tysiąca mężczyzn i kobiet do poziomu potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi),przynosząc im w ten sposób przyjemność i wieczne szczęście.Traktaty czynią to, nie przyczyniając żadnej szkody temu krajowi i temu narodowi, lecz przynosząc im czystą korzyść. Bezspornym dowodem i świadectwem tego twierdzenia są setki ludzi, którzy jedynie dzięki traktatowi Owoce wiary(tur. Meyve Risalesi)stali się dobrze postępującymi i pobożnymi ze swej natury. Zaprawdę, ci ludzie, którzy trafili do więzienia za zabójstwo dwóch lub trzech osób, teraz powstrzymują się nawet przed zabijaniem pluskiew. Nawet zarządca więzienia potwierdza, że więzienie stało się szkołą służącą rozwijaniu zalet moralnych.

Zaiste, odizolowanie mnie od wszystkiego jest torturą, wielorakim prześladowaniem i okrutną zdradą tego narodu. Żyłem pośród tego narodu przez z górą trzydzieści lat. Przez kontakt ze mną nikt nie ucierpiał ani też nie doznał szkody. Dowód tego, że zyskałem dla owego pobożnego narodu korzyści, jakich najbardziej on potrzebował, którymi są siła duchowa, pocieszenie i siła wiary, jest następujący: Wszędzie okazywano Traktatom Światła nadzwyczajne zainteresowanie oraz uwagę. Pomimo całej szerzonej przeciwko nim, nikczemnej propagandy, Traktaty spotkały się z przytłaczającymi pochwałami, co do których muszę wyznać, że po stokroć przekraczały one moje rzeczywiste zasługi.

Słyszałem, że wniosek złożony przez lokalne władze w sprawie moich środków na utrzymanie i zapewnienia mi dobrych warunków został przyjęty. Dziękując tym ludziom za ich człowieczeństwo, mówię:

Tym, czego potrzebuję najbardziej, i tym, co jest podstawową zasadą mojego życia, jest wolność. Bezpodstawne podejrzenia, które doprowadziły do bezprecedensowego ograniczenia mojej wolności sprawiły, że straciłem chęć do życia. Pozostając w tak żałosnym położeniu,

wolałbym grób od wkroczenia do więzienia i lochów, jednakże wielkie nagrody zyskane dzięki wielkim trudnościom w służbie na rzecz wiary czynią mnie cierpliwym i wytrwałym. Jako że ludzie odznaczający się prawdziwym człowieczeństwem nie pragną owej tyranii wymierzonej przeciwko mnie, powinni przede wszystkim chronić moje legalne prawo do wolności. Potrafię żyć bez chleba, lecz nie potrafię żyć bez wolności.

Żyjąc w izolacji (ar. ghurba)[1] przez dziewiętnaście lat, obywając się dwoma setkami papierowych lir przy krańcowej oszczędności i najbardziej ścisłej ascezie, nie wyrażając wobec nikogo swoich potrzeb, by tylko został zachowany honor wiedzy, unikając zadłużania się wobec kogokolwiek i odmawiając przyjmowania jakichkolwiek datków (ar. sadaqa),jałmużny (ar. zakat),wynagrodzenia czy prezentów... Tak, taki człowiek z pewnością bardziej potrzebuje wolności w granicach prawa niż środków do życia. Tak, pozostaję pod bezprecedensowym uciskiem i podzielę się jednym lub dwoma niewielkimi przykładami tych prześladowań.

Pierwszy z tych przykładów:Mogłem ukryć traktat Owoce wiaryoraz moje listy obrończe, które w sądzie stały się naukową obroną Traktatów Światła. Tymczasem dzieła te zostały wysłane do siedmiu ministerstw w Ankarze oraz do prezydenta jako załączniki do mojej obrony, a ostatecznie doprowadziły do naszego uniewinnienia po pochlebnej opinii wydanej na ich temat przez komisję rzeczoznawców z Ankary. Zostały one spisane na pamiątkę ładnym charakterem pisma przez moich współwięźniów i były już zbadane przez policję z Denizli, która nie podjęła żadnej interwencji. Owe dzieła zostały nagle zatrzymane w więzieniu Afyon, gdzie były dostępne do wglądu dla policji. Jestem zasmucony tym, że - będąc zdenerwowanym i spodziewając się rewizji, a pozostając w odosobnieniu i na zesłaniu - nie mogłem poprosić ludzi, których nie znam, o to, by chronili owe dzieła.

A oto drugi przykład: Traktat dla ludzi starszychzostał uniewinniony przez sąd w Denizli, zaś sąd w Eskisehir interweniował w tej sprawie z powodu tylko jednego słowa, na które odpowiedziano również jednym słowem. Pewien człowiek ze Stambułu, który otrzymał ów traktat od kogoś stąd, zabrał go z powrotem do Stambułu. W jakiś sposób traktat ostatecznie trafił do rąk sprzeciwiającego mi się ateisty. Czyniąc górę z kretowiska, wprowadzono w błąd policję prowincji i przyczyniono mi strapień poprzez uporczywe pytania o ludzi, z którymi rozmawiałem i o tych, którzy mnie odwiedzali. Tak czy inaczej... Istnieje wiele bolesnych zdarzeń takich jak te, które opisałem. Najbardziej bezsensownym jest to, że aby zmusić mnie do milczenia, wystraszono i rozproszono wszystkich prócz dziecka i chorego człowieka, który mi służy.

Mówię na to:

Na miejsce dziesięciu ludzi, którzy odstąpili ode mnie ze strachu, przyjdą dziesiątki, a zaprawdę, setki tysięcy takich, którzy przezwyciężą wszelkie przeszkody, by tylko uczęszczać na lekcje Traktatów Światła. Każda z tysięcy pozostających w obiegu kopii Traktatów Światła cieszy się wciąż rosnącym zainteresowaniem, a to dla ich potężnych prawd i wartościowych korzyści. W tym kraju, a w szerszej perspektywie w świecie islamu, owe dzieła przemówią w moim imieniu w bardziej doskonały sposób (niż sam bym to uczynił - uz. red. pol.). Wasze zmuszenie mnie do milczenia nie uciszy i nie jest w stanie uciszyć Traktatów Światła.

Co więcej, jako że fakt, iż zerwałem wszystkie więzi łączące mnie z polityką, został dowiedziony przez sądy, zatem - o ile nie będzie można udowodnić, że jest inaczej - z pewnością bezsensem jest wzbudzanie podejrzeń przeciwko tym, którzy się ze mną spotykają.

* * *

(Oto dodatek do fragmentu zatytułowanego Duchowa rozmowa z samym sobą).

ROZMOWA

Z MINISTREM SPRAWIEDLIWOŚCI

I SĘDZIAMI SĄDÓW ZAJMUJĄCYCH SIĘ SPRAWĄ TRAKTATÓW ŚWIATŁA

Panowie!

Dlaczego niepokoicie nas i Traktaty Światła bez żadnego powodu? Przekazuję wam niewątpliwe wiadomości o tym, że - nie mówiąc już o spieraniu się z wami - zajmowanie się choćby myśleniem o was wykracza poza obowiązki zarówno moje, jak i Traktatów Światła.Traktaty Światła i ich prawdziwi uczniowie wykonują wspaniałą służbę na rzecz przyszłych pokoleń, które nadejdą za pięćdziesiąt lat, pracując, aby ocalić je przed śmiertelnym zagrożeniem, a ten kraj i ten naród przed wielkim niebezpieczeństwem.Ci, którzy teraz wtrącają się do naszych spraw, do tego czasu staną się prochem w swoich grobach. Nawet jeśli przyjmiemy, że rozsądnym jest argument dotyczący natury owej służby na rzecz pokoju i szczęścia, to w żaden sposób nie może on dotyczyć tych, których przeznaczeniem jest rozsypać się w proch za drzwiami grobu.

Tak, tak zwani "poszukiwacze wolności", przejawiający pewien niewielki stopień lekkomyślności w kwestiach moralności społecznej, religii i zapału narodowego, w ciągu dwudziestu do trzydziestu lat wytworzyli dzisiejsze rezultaty prowadzące do obecnych niedostatków i niedociągnięć w religii, moralności i godności. Z całą pewnością możecie zatem pojąć poziom zapału religijnego i moralności społecznej, jaki ów obecny stan zachowa dla pokoleń owego pobożnego, szacownego i wspaniałego narodu, jakie nadejdą za pięćdziesiąt lat. Ów gotowy do poświęceń naród przez tysiąc lat ukazywał wyjątkowe bohaterstwo w służbie Koranowi. Uważamy dostarczenie takiej prawdy, jaką są Traktaty Światła, do rąk niektórych ludzi przyszłych pokoleń, za najważniejszy obowiązek, aby owe pokolenia nie wyrządziły szkody swej chwalebnej historii lub nawet nie zniszczyły jej. Poprzez wszystkie nasze myśli i wysiłki pracujemy zatem nie dla ludzi dnia dzisiejszego, lecz na rzecz pokoleń, które nadejdą.

Panowie!Traktaty Światła spoglądają jedynie na życie ostateczne. Ich jedynym celem jest przyjęcie ich przez Boga oraz ocalenie wiary. Jeśli chodzi o ich uczniów, to ich celem jest ocalenie ich samych oraz ich rodaków przed wieczną egzekucją i wiecznym uwięzieniem w samotności. Jednakże na innej płaszczyźnie Traktaty są najbardziej doniosłą służbą w odniesieniu do tego świata, za pomocą której to służby chronią ten naród przed niebezpieczeństwami anarchii i wybawiają bezradne przyszłe pokolenia od całkowitego zbłądzenia, ponieważ muzułmanin nie może być taki, jak ktokolwiek inny.Muzułmanin, który wyrzeka się islamu i odrzuca jego przymioty, upadnie w całkowite zbłądzenie i stanie się anarchistą, którego nie będzie można dłużej kontrolować.

Obecnie z ludzi, którzy otrzymali dawne lekcje muzułmańskiej moralności, pozostaje pięćdziesiąt procent. Drugie pięćdziesiąt procent stało się niedbałymi, jeśli chodzi o narodowe i muzułmańskie tradycje. Myśl o tym, że w ciągu pięćdziesięciu lat dziewięćdziesiąt procent skończy jako ci, którzy podążają za nakazującą zło duszą, skłoniła mnie do zbadania rozwiązań, które mogą zapobiec temu nieszczęściu. Dwadzieścia lat temu ta ambicja zabroniła mi zajmowania się życiem politycznym ludzi tego stulecia. Z tego powodu Traktaty Światła i ich uczniowie zerwali wszelkie więzi z teraźniejszością, nie angażują się w jej sprawy ani nie prowadzą sporów w jej temacie.

Skoro taka jest prawda, zatem sądownictwo powinno zaprzestać zajmowania się czy to nimi, czy też moją osobą; jego podstawowym obowiązkiem powinna być raczej ochrona Traktatów Światła oraz ich uczniów. Prawdziwymi wrogami tego narodu są zatem ci, którzy powstają

przeciwko Traktatom Światła i atakują je; to oni podżegają do tych straszliwych nadużyć i niesprawiedliwości, wprowadzając sądownictwo w błąd. Podzielę się z wami dwoma bardzo niewielkimi przykładami tego stanu rzeczy.

Na przykład:Napisałem list zawierający osobiste pozdrowienia oraz informację o dostarczeniu dziesięciu papierowych lir na pokrycie kosztów wydrukowania moich traktatów w języku arabskim. W liście prosiłem pewnego człowieka stąd, aby przekazał ową płatność człowiekowi z Isparty, do którego należały wydrukowane kopie. Z powodu tego listu zarówno sądownictwo, jak i rząd, przysporzyły mi wielkiej niedoli, a także zawzięcie przesłuchiwały człowieka, do którego ów list został wysłany. Uczynienie tak wielkiej sprawy z jednego listu, który miał znaczenie tak małe, jak skrzydełko muchy, a był on całą moją korespondencją w ciągu sześciu miesięcy, z pewnością nie jest zgodne z honorem i godnością sądownictwa.

Drugi przykład:Lęk wzbudzany przez oficjalną propagandę przeciwko każdemu, kto spieszy z pomocą człowiekowi takiemu jak ja, który jest gościem w swoim miejscu pobytu, który jest samotny, stary i słaby, który został już uniewinniony, z pewnością jest sprzeczny z patriotyzmem władz tej prowincji. Pozostawiając tego człowieka w tak nieszczęsnym położeniu, nadajecie ważność góry bezpodstawnie wyimaginowanej szkodzie małej jak skrzydełko muchy. Szerząc oficjalną propagandę przeciwko takiemu człowiekowi, wzbudzacie w ludziach strach, przesłuchując ich w temacie wszystkiego, co on powiedział i co widział. Wytworzenie takiego zamieszania jest zaiste osobliwym stopniem upadku siły i wpływów rządu. Tak czy inaczej... Istnieje wiele kwestii podobnych tym dwóm, które wprawiły w zakłopotanie każdego, kto się o nich dowiedział.

Panowie! Jeśli zbłądzenie i grzech biorą początek z ignorancji, łatwo je odeprzeć, jednakże usunięcie zbłądzenia biorącego początek z nauki i wiedzy jest bardzo trudne.Jako że w tym wieku zbłądzenie bierze swój początek z nauki i wiedzy, dla odparcia jego ataków, dla poniesienia siły zdolnej ochronić i ocalić zagrożone przyszłe pokolenia potrzebne są znamienite dzieła, takie jak Traktaty Światła. Dowód tego, że Traktaty Światła mają taką wartość, jest następujący: Przez dwadzieścia lat moi najbardziej radykalni i wielce liczni przeciwnicy oraz filozofowie, którzy otrzymywali ciosy Traktatów, nie byli w stanie sprzeciwić się Traktatom Światła, i ani nie są w stanie ich odeprzeć, ani nie będą w stanie się im sprzeciwić. Ponadto trzy sądy i rządowa komisja rzeczoznawców przez dziewięć miesięcy nie były w stanie znaleźć (w Traktatach - uz. red. pol.) choć jednej kwestii, za pomocą której można by było nas oskarżyć.

Ponadto podpis zatwierdzający doniosłość Traktatów Światła oraz przyjęcie ich przez Boga złożony przez wskazówki dzieł Znaki Koranuoraz Obwieszczenia Imama 'Alego i tego, który był Wielkim Wspomożeniem, ze świata tego, co niewidzialnedają całkowite przekonanie tysiącom czujnych i dociekliwych uczniów Światła.

Sądy ponoszą odpowiedzialność za ochronę praw niewinnych i za powstrzymanie tych, którzy przekraczają owe prawa, przed uchybianiem im. W ciągu dwudziestu lat udowodniono, że setka Traktatów Światła przysłużyła się szczęściu stu tysięcy ludzi. W ostatnich dziesięciu latach dwa sądy, policja kilku prowincji, a także dziewięciomiesięczne dochodzenie prowadzone w oparciu o moje osobiste oraz publiczne papiery przez sąd w Denizli, nie znalazły ani jednego błędu, jaki zasługiwałby na wysunięcie zarzutów. Zaiste, Traktaty Światła są znaczącym i powszechnym prawem, które powinno być popierane w tym kraju. Przypominam wam, że nie zastanawiając się nad wielką niesprawiedliwością popełnioną wobec tego narodu i wobec tych bezradnych ludzi, którzy potrzebują wzmocnienia ich wiary, konfiskując owe traktaty, jakby były pospolitymi papierami, nadając wielkie znaczenie zwykłym prawom prostego człowieka, przeoczyliście owo powszechne i doniosłe prawo Traktatów Światła. W żaden sposób nie jest to zgodne z naturą tego sądu ani z prawdziwą sprawiedliwością.

Obawiamy się, że zezwalając na drukowanie dzieł takich ateistów jak dr Dozy, a wtrącając się do spraw Traktatów Światła, ściągacie na siebie gniew Boga.

Niech Bóg Jedyny da wam uczciwość i miłosierdzie, a nam cierpliwość i wytrwałość. Amen!

Bezprawnie przetrzymywany w całkowitym odosobnieniu

Said Nursi

* * *

(Niniejsza petycja została wysłana do trzech ministerstw. Wysyłamy ją także do was, aby stała się precedensem dla moich braci).

Chciałbym, abyście wysłuchali skarg prześladowanego człowieka, który przez dwadzieścia lat był cierpliwy i zachowywał milczenie!

W czasie, kiedy mamy u władzy rząd Republiki - co oznacza, że powinny być zapewniane najszerzej rozumiane wolności - moja osobista wolność została mi całkowicie odebrana. Z drugiej strony moi przeciwnicy nadal swobodnie prześladują mnie w każdy możliwy sposób. Rząd Republiki, który jest odpowiedzialny za zapewnienie wolności sumienia, wolności myśli i nauki, powinien albo zapewnić mi ochronę i uciszyć tych niechętnych mi, podejrzliwych wrogów, albo też powinien zapewnić mi wolność pisania, jaką zapewnia moim wrogom, zaś nie powinien zabraniać mi spisania mojej obrony.

Uświadomiłem sobie istnienie tajnego, oficjalnego zarządzenia dla wszystkich urzędów pocztowych, nakazującego konfiskatę całej mojej korespondencji. Prócz jednego dziecka, które przynosi mi wodę i chleb, wszystkim zabroniono widywania się ze mną. W takim czasie, po tym, jak Sąd Apelacyjny potwierdził nasze uniewinnienie, spodziewałem się zwrotu moich ksiąg, które spotkały się z uznaniem sądowej komisji rzeczoznawców, jednak moi wrogowie weszli w posiadanie jednego lub dwóch mych poufnych traktatów, które nie mają żadnego związku z moją sprawą. Słyszałem, że wręczyli je jednemu lub dwóm wybranym przez siebie członkom komisji ekspertów, którzy z powodów osobistych sprzeciwiają się mojej metodzie, aby mogli oni przygotować potępiający mnie raport. Nie mam już cierpliwości i skończyła się moja odporność. Oto, co oznajmiam wszystkim członkom rządu Republiki, zaiste, całemu światu:

Dzięki tajemnicy prawdy Wszechmądrego Koranu i dzięki zagadce jego cudowności programem i metodą Traktatów Światła oraz mnie samego jest ocalenie bezradnych ludzi od wiecznej egzekucji śmierci poprzez potwierdzoną wiarę (tur. iman-i tahqiqi),a także ochrona tego świętego narodu przed wszelkiego rodzaju anarchią. Zaświadczyliśmy rezultaty osiągnięcia tego celu, a nasze świadectwo pochodziło z pierwszej ręki.

Następnie Traktaty Światła zadowoliły trzy różne komisje ekspertów oraz trzy różne prowadzące dochodzenie sądy. Zarówno dwadzieścia lat mego życia, jak i sto trzydzieści traktatów, jakie napisałem, są jawnym

i niezbitym dowodem tego, że prócz tych dwóch uświęconych obowiązków Traktaty Światła w żadnym ich aspekcie nie mieszają się celowo do spraw tego świata, władzy lub bezpieczeństwa publicznego.

W sądzie przytaczałem argumenty, a wraz ze wszystkimi przyjaciółmi, którzy mnie znają, potwierdziłem, co następuje: Ten bezradny i prześladowany Said przez dwadzieścia lat nigdy nie prosił o dokumenty zwalniające go z zesłania, a także - prócz kilku wyjątków - nie wiedział, kim są członkowie rządu. Przez cztery lata nie znał on wiadomości ze świata, nie wiedział nic o sprawach tego świata ani nie interesował się nimi. Czyż jest w ogóle możliwe, by taki człowiek mógł być skłonny do zajmowania się polityką, by miał mieszać się do spraw władzy i naruszać bezpieczeństwo publiczne? Gdyby miał taką skłonność choć na wagę atomu, pytałby o te sprawy i byłby ich ciekaw. Pytałby: "Kto mi się sprzeciwia? Co dzieje się na świecie? Kto mi pomoże?". Poprzez podstępy starałby się współpracować ze znaczącymi osobistościami. Oto najbardziej bolesne, choć drobne zdarzenie:

Wysłałem potajemny, pisany ręcznie list do przyjaciela, w którym wyraziłem się: "Znajdź jakiś pretekst do tego, by umieścili mnie w więzieniu, ponieważ wtedy ocaliłbym sam siebie przed tym stanem całkowitego opuszczenia, w którym jest przechwytywana cała moja korespondencja. Wówczas będę mógł być bliżej mych zdobnych ksiąg Traktatów Światła przetrzymywanych w sądzie w Denizli, a także będę mógł starać się o odzyskanie ich. Są one kapitałem mego życia i jego rezultatem". Na nieszczęście ani jeden z członków komisji ekspertów, którzy okazali mi wsparcie, po ujrzeniu mego listu nie poczuł się zmuszony do złożenia podpisu pod aktem oskarżenia, abym mógł trafić do więzienia.

Innym pretekstem używanym przez moich wrogów, którzy doprowadzili do mojego uwięzienia - a jeśli chodzi o ów pretekst, zostałem już uniewinniony - jest twierdzenie o "zakładaniu tariki" [2]. Zaprawdę, w Traktatach Światła stale twierdziłem: "Obecny wiek nie jest czasem tariki, lecz czasem ocalenia wiary. Wielu ludzi wejdzie do Raju bez tariki, lecz nie wejdzie do Raju nikt, kto nie ma wiary". Pracujemy na rzecz wiary ze wszystkich sił. Jestem hodżą, nie zaś szejkiem. Jak mógłbym biec ku tekke,kiedy nie mam żadnej własności na tym świecie? Przez te dwadzieścia lat ani jeden człowiek nie mógłby wystąpić, aby stwierdzić: "On udzielał mi lekcji w tarice". Ani sądy, ani policja nie znalazły niczego, co świadczyłoby przeciwko mnie. Napisałem jednakże Traktat o wzmiankach(tur. Telvihat Risalesi),który objaśnia prawdy tarik w naukowy sposób. Jest on lekcją prawdy i dziełem naukowym stojącym na wysokim poziomie; nie jest lekcją tariki.

Wolność sumienia jest podstawową zasadą rządu Republiki. Te dzieła i ich uczniowie pomyślnie dowiedli prawd potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi),występując przeciwko filozofii. Rzucili wyzwanie całemu światu dla prawdy, do której przywiązały się miliardy przodków tego narodu. Zaiste, jednym z najważniejszych obowiązków rządu jest ochrona tego dzieła i jego uczniów. Zasady Republiki nigdy i pod żadnym warunkiem nie pozwolą na związanie rąk nawet jednego ze słabych uczniów owego dzieła i nie pozwolą na to, by owego ucznia atakowali jego wrogowie. Spisałem tę skargę wiedząc, że usłyszą mnie władze Republiki. Mówię:

حَسْبُنَا اللّٰهُ وَ نِعْمَ الْوَك۪يلُ

[3]

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ

Niechaj będzie z wami pokój, miłosierdzie Boga i Jego błogosławieństwo.

Moi drodzy, wierni bracia!

Oto pytanie, które obejmuje wiele poziomów, które obejmuje aspekty zarówno materialne, jak i duchowe, a na które jestem zobowiązany odpowiedzieć:

Pytanie:Dlaczego odrzucasz jakiekolwiek powiązania z prądami tego kraju lub zagranicznymi, szczególnie ze stowarzyszeniami politycznymi? Dlaczego również poświęcasz tak wiele sił na to, by zabraniać takich powiązań Traktatom Światła oraz ich uczniom? Gdybyś nawiązał takie połączenie i przyłączył się (do jakiegoś stowarzyszenia - uz. red. pol.), tysiące ludzi wkroczyłyby do kręgu Traktatów Światła, aby rozpowszechniać ich olśniewające prawdy. Ponadto zostałbyś ocalony od bycia celem prześladowań i od wszystkich niepotrzebnych cierpień.

Odpowiedź:Najważniejszym powodem owej odmowy jest fakt, że zabrania nam tego nasza podstawowa zasada szczerości intencji (ar. ichlas).W tym wieku niedbalstwa szczególnie ci ludzie, którzy są stronniczy, sprawiają, iż wszystko ma służyć ich własnym metodom. Zaprawdę, czynią oni ich religię i ich działania przynależne życiu ostatecznemu środkami

osiągania celów doczesnych. Tymczasem prawdy wiary i uświęcona służba Światła nigdy nie mogą stać się narzędziem czegokolwiek w tym wszechświecie. Nie mogą poszukiwać one osiągnięcia czegokolwiek prócz zadowolenia Boga. W takim czasie, kiedy walczą rywalizujące ze sobą prądy, nadzwyczaj trudnym stało się zachowanie tajemnicy szczerości intencji (ar. ichlas)i niewykorzystywanie religii jako środka służącego osiągnięciu celów doczesnych. Miast polegać na mocy i sile owych prądów, najlepszym rozwiązaniem jest poleganie na pomocy Boga.

Jednym z wielu powodów odrzucania jakichkolwiek stowarzyszeń jest "okazywanie litości" i "unikanie ucisku lub wyrządzania krzywdy", a są to jedne z czterech zasad Traktatów Światła. W tym wieku ludzie są skłonni do tego, by postępować niezgodnie z Bożą zasadą, która mówi:

وَ لَا تَزِرُ وَازِرَةٌ وِزْرَ اُخْرٰى

Żaden człowiek, choćby to był krewny, nie może być odpowiedzialnym za błędy innego,zaś poprzez tajemnicę słów:

اِنَّهُ كَانَ ظَلُمًا جَهُولًا

[4]

ochoczo odpowiadają (na owe błędy - uz. red. pol.) popełnianiem krańcowej niesprawiedliwości. Z powodu uczucia stronniczości błąd popełniony przez jednego złoczyńcę doprowadzi do tego, iż inni ludzie będą żywili wrogość nie tylko wobec krewnych tego, kto popełnił błąd, lecz także wobec jego stronników. Jeśli mają dość siły, będą ich prześladować. Jeśli znajdą uzasadnienie, na którym będą mogli się oprzeć, posuną się nawet do zbombardowania całej wioski ze względu na błąd jednego człowieka. Faktem jest, że praw jednego niewinnego człowieka nie można pogwałcić nawet przez wzgląd na stu złoczyńców, a ów człowiek nie może być prześladowany z ich powodu. Tymczasem w tym wieku sytuacja jest taka, że stu niewinnych ludzi jest krzywdzonych z powodu kilku złoczyńców. Na przykład przyczynianie cierpień z powodu błędów jednego człowieka jego bezradnym i starszym ojcu i matce, jego niewinnej rodzinie i dzieciom, a także żywienie stronniczej wrogości wobec nich, są sprzeczne z zasadą litości. Z powodu istnienia takich stronniczych prądów pośród muzułmanów niewinni ludzie nie są w stanie ocalić siebie samych przed tyranią. Szczególnie wydarzenia, które dały początek rewolucjom, spowodowały krańcowe nasilenie owej tyranii.

Nawet podczas wojny (tj. podczas dżihadu w obronie religii) ta sama zasada dotyczy rodzin i dzieci niewiernych. Jeśli ktoś z kręgu islamu staje się ateistą, jego rodzina ani dzieci nie mogą zostać wzięte do niewoli, a jego prawa nie mogą zostać naruszone, ponieważ dzięki więzi islamu

owe niewinne dzieci są związane z owczarnią i wspólnotą islamu, nie zaś z ich ojcem-ateistą.

Przesyłam pozdrowienie pokoju każdemu z moich braci i winszuję wam z okazji Nocy Wniebowstąpienia, która wydaje tysiąckrotną nagrodę. Przekażcie moje kondolencje krewnym zmarłego Hadżiego Ibrahima, takim jak Refet-bej. Powiedzcie im: "Nasz drogi brat należy do kręgu uczniów Światła. Docierają do niego wszystkie modlitwy w ich intencji. My również szczególnie modlimy się za niego".

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ

DOPISEK DO ODPOWIEDZI NA PYTANIE, KTÓREJ MIAŁEM OBOWIĄZEK UDZIELIĆ

Moi drodzy, wierni bracia!

Ta letnia pora roku jest czasem, w którym wzrastają niedbalstwo i troszczenie się o środki do życia, a także czasem, w którym można zyskać wielką nagrodę za akty czci wykonane w ciągu trzech błogosławionych miesięcy (tur. shuhur-u selase).Jest również czasem, w którym na obliczu ziemi toczą się walki wykorzystujące dyplomację miast uzbrojenia. Jeśli wielkie męstwo i wytrwałość w uświęconym obowiązku Światła nie są solidnie zaszczepione, powstaną - ze szkodą dla służby Traktatom Światła - lenistwo, nieuważność i zniechęcenie.

Moi drodzy bracia, wiedzcie z całkowitą pewnością, że obowiązek Traktatów Światła, w którego wykonywanie zaangażowani są ich uczniowie, jest daleko większym od wszystkich doniosłych kwestii na ziemi. Nie podążajcie zatem za kuszącymi i ponętnymi kwestiami tego świata, nie zniechęcajcie się do wykonywania waszych wiecznie trwających obowiązków. Czytajcie Kwestię Czwartą traktatu Owoce wiaryi unikajcie podkopywania waszej siły duchowej.

Zaiste, we wszystkich ich doniosłych kwestiach ahl ad-dunjadoświadczają tyranii i braku miłosierdzia, biorących początek z ich zasady konfliktu oraz z poświęcania przez nich świętości religii na rzecz tego świata. To Boże zarządzenie (ar. qadr)jest tym, co umieściło w ich zbrodniach pewien rodzaj duchowego piekła. Uczniowie Światła są odpowiedzialni za to, by dowieść z pewnością równą tej, z jaką dwa plus dwa daje cztery, że śmierć jest zasłoną dla życia wiecznego, które zastąpi to przemijające życie doczesne; że dla czcicieli życia doczesnego przerażająca egzekucja wyznaczonej godziny śmierci jest zasłoną wiecznie trwającego życia (w Piekle - uz. red. pol.), zaś dla ludzi wiary jest środkiem służącym osiągnięciu wiecznego szczęścia. Do tej pory ukazywaliśmy ową prawdę.

Podsumowując:Ludzie zbłądzenia dokładają starań przeciwko przemijaniu życia, zaś my, dzięki światłu Koranu, dokładamy starań przeciwko śmierci. Ich największa kwestia, jako że jest przemijająca, nie jest równa nawet najmniejszej z naszych kwestii, ponieważ ta druga wskazuje na wieczność. Jako że w swej głupocie nie zaprzątają sobie oni głowy naszymi doniosłymi kwestiami i nie troszczą się o nie, zatem dlaczego wabi nas podążanie za ich drobnostkami kosztem naszego uświęconego obowiązku?

Werset:

لَا يَضُرُّكُمْ مَنْ ضَلَّ اِذَا اهْتَدَيْتُمْ

oraz ważna zasada islamu: "Zbłądzenie innego człowieka nie przyniesie szkody waszemu prowadzeniu drogą prostą, dopóki tylko nie zajmujecie się niepotrzebnie jego zbłądzeniem"mówią co do znaczenia:

اَلرَّاض۪ى بِالضَّرَرِ لَا يُنْظَرُ لَهُ

"Nie patrzcie przychylnie na tych, którzy dobrowolnie akceptują doznanie szkody. Nie powinniście współczuć im ani litować się nad nimi".

Jako że ten werset i ta zasada powstrzymują nas przed współczuciem tym, którzy dobrowolnie akceptują doznanie szkody, zatem w naszych czasach powinniśmy poświęcić całą naszą siłę i całą ciekawość skupieniu się na owym uświęconym obowiązku. Wszystko poza nim powinniśmy postrzegać jako trywialne i nie marnować na te sprawy naszego czasu. Ponieważ mamy w rękach światło, nie dbamy o pałkę. Nie możemy być napastnikami. Jeśli inni okazują agresję, my ukażemy im światło. Do nas należy rodzaj świetlistej obrony.

Oto jeden z powodów, dla których ów dopisek został spisany:Pewnego razu przepytywałem pewnego ucznia Światła. Zastanawiając się, gdzie podział się jego entuzjazm dla spraw politycznych, zadałem mu jedno lub dwa pytanie w temacie Dardaneli po tym, jak gadał o tych wydarzeniach.

Zdałem sobie sprawę, że jego odpowiedzi były dobrze przemyślane i wskazujące na to, że jest on dobrze poinformowany o tych sprawach. "Jaka szkoda!", zawołałem w mym sercu. "To przynosi szkodę wykonywaniu przez niego obowiązków Światła".

Mamy zasadę, która mówi:

اَعُوذُ بِاللّٰهِ مِنَ الشَّيْطَانِ وَ السِّيَاسَةِ

Szukam ucieczki u Boga przed Szatanem i polityką.Jeśli współczujecie ludziom, to owa zasada neguje ich prawo do tego, by im współczuć. Jak Raj potrzebuje swych mieszkańców, tak swych mieszkańców potrzebuje również Piekło.

(Ukazuje się już potwierdzenie wiadomości, które częściowo przyniósł Promień Piąty).

Said Nursi

* * *

Moi drodzy, wierni bracia!

(...) Oznajmiam wam z całą pewnością, że Traktaty Światła są własnością Koranu. Jakież mam prawo do tego, by twierdzić, że moje niedociągnięcia rozciągają się na Traktaty Światła? Jestem tylko ułomnym sługą owego Światła i heroldem owego sklepu z diamentami. Mój rozproszony stan nie może rozciągnąć się na Traktaty ani nawet zbliżyć się do nich.

Lekcja Traktatów Światła uczy nas prawd szczerości intencji, wyrzeczenia się ego, poznania samych siebie jako będących zawsze grzesznymi, a także unikania zarozumialstwa. Ukazujemy ludziom wiary nie nas samych, lecz zbiorową osobowość duchową Traktatów Światła. Jesteśmy wdzięczni tym, którzy dostrzegają nasze błędy i wskazują je nam. Jeśli tylko jest to zgodne z prawdą, czujemy się zobowiązani wobec nich i modlimy się za nich. Jak wielką ulgę czulibyśmy, gdyby ktoś zdjął i odrzucił skorpiona z naszych pleców, zanim ten nas ugryzie? Tak samo będziemy uznawać nasze błędy i czuć wdzięczność wobec tych, którzy je nam ukazali - pod warunkiem, że nie kieruje nimi uraza ani upór, a ich działanie nie wspomaga zabronionych innowacji (ar. bid'a)i zbłądzenia.

* * *

Moi drodzy bracia,w mojej mowie obrończej odpowiedziałem tym, którzy wprowadzili w błąd sądownictwo, mówiąc: "Traktaty Światła nie są moją własnością, ja zaś nie mogę twierdzić, iż owe cuda (tur. keramat)należą do mnie. Są one kroplami i blaskami duchowego cudu Koranu, który przejawia się poprzez owe cuda w prawdziwym komentarzu do Koranu, jakim są Traktaty Światła. Wzmacnianie duchowej siły uczniów Traktatów Światła jest rodzajem Bożego daru. Jest dozwolonym i dopuszczalnym otwarte ujawnianie Bożego daru jako docenienie go".

Pokrótce objaśnię tę kwestię z uwagi na jej ważność.Zapytano mnie o to, dlaczego otwarcie mówię o owych cudach (tur. keramat)i dlaczego tak wielki nacisk kładę na ową kwestię.

Odpowiadam:W służbie na rzecz wiary, jaką wykonują Traktaty Światła, sprawą zasadniczą jest, że powinny istnieć setki tysięcy ludzi naprawiających szkody, aby odpowiedzieć tysiącom niszczycieli. Choć potrzebujemy przynajmniej setek spisujących Traktaty oraz ich pomocników, choć koniecznością dla tego narodu i władz jest docenienie tej służby, zachęcanie do niej i wspieranie jej, władze, przeciwnie, wycofują się i unikają jakiegokolwiek kontaktu z Traktatami Światła. Na ludziach wiary ciąży obowiązek przedkładania służby wierze ponad wszelkie inne działania i korzyści wskazujące na przemijające życie doczesne, jako że owa służba odnosi się do życia wiecznego. Biorąc za przykład samego siebie, mówię:

Zabroniono mi utrzymywania jakichkolwiek kontaktów z ludźmi, w tym także z moimi uczniami. Moi wrogowie starają się złamać duchową siłę moich braci, używając wszelkich możliwych środków. Starają się sprawić, by moi uczniowie zwrócili się przeciwko mnie, a także złożyć obowiązki tysiąca ludzi na barki człowieka takiego jak ja, który jest stary, chory, słaby, samotny, bezradny i obcy. Wycofałem się z relacji społecznych z powodu choroby ciała, którą spowodowało uwięzienie mnie w samotności i związany z nim ucisk. Moi wrogowie starają się złamać duchową siłę moich braci i zastraszyć społeczeństwo. Zakazując moim najbliższym przyjaciołom pozdrawiania mnie, starają się zastraszyć ich do takiego stopnia, by nawet przestali oni odprawiać modlitwę. Z tych powodów i w odpowiedzi na wszystkie owe przeszkody ujawniłem owe łaski, by posłużyły one wzmocnieniu duchowej siły uczniów Światła i z tego też powodu podkreślam duchowe znaczenie Traktatów Światła. Owa mądrość polega na otwartym ujawnianiu łask Boga, zaś ukazując ją, Traktaty Światła posiadają siłę całej armii.

I przeciwnie, niech Bóg uchroni, wychwalanie samego siebie i samochwalstwo są naruszeniem tajemnicy szczerości intencji (ar. ichlas),która jest ważną zasadą Traktatów Światła. Jak Traktaty Światła bronią same siebie, ukazując swą wartość, tak in sza'a-llahobronią duchowo również nas i posłużą temu, by zostały nam wybaczone nasze błędy.

Moi drodzy bracia!Czterdzieści lat przed narodzinami Traktatów Światła miałem pewne przeczucie. Teraz czuję, że to, co zostało przepowiedziane, ucieleśnia się w naszej wiosce, w naszym miasteczku i we mnie samym. Chciałem wyjawić tę tajemnicę mym dawnym uczniom, takim jak Sefik czy mój brat Abdulmecid, jednak obecnie, jako że Wszechmocny Bóg dał mi wielu Abdulmecidów i wielu Abdurrahmanów [5] spośród was, objaśnię ją dla was:

Kiedy miałem dziesięć lat, byłem bardzo dumny, a taka duma niekiedy ukazuje się jako samochwalstwo. Nie będąc tego świadomym, przejawiałem poczucie spełnienia i przyjmowałem postawę godną wielkiego bohatera. Zwykłem mawiać sam do siebie: "Nie masz żadnej wartości, dlaczego zatem ukazujesz przesadne samochwalstwo i męstwo?" Nigdy się tego nie dowiedziałem i pozostawałem tym zdumiony.

Przez ostatni miesiąc lub dwa została mi udzielona odpowiedź dotycząca owego zdumiewającego stanu: "To Traktaty Światła sprawiły, że przeczułeś ich powstanie. Choć sam jesteś bezwartościowym kawałkiem suchego drewna podobnym ziarnu, poprzez owo przeczucie stałeś się chełpliwy, jakby owe owoce Raju były twoją własnością".

Jeśli chodzi o naszą wioskę Nurs, to zarówno moi dawni uczniowie, jak i moi ziomkowie wierzyli w to, że wysuwając się przed innych i pompatycznie popisując się wielką odwagą, ludzie z naszej wioski wychwalają samych siebie i przyjmują postawę godną bohaterów, jak gdyby dokonali podboju wielkich krain. Zawsze byłem zadziwiony tą cechą ludzi z mojej wioski oraz mnie samego.

Teraz dzięki prawdziwemu ostrzeżeniu jestem przekonany o tym, że owi niewinni ludzie z wioski Nurs mieli przeczucie, iż ich wioska zyska wielkie uznanie dzięki światłu Traktatów Światła. Ludzie, którzy nigdy nie słyszeli tej nazwy, poznali znaczenie wioski Nurs, co sprawiło, że jej mieszkańcy wyrazili wdzięczność za ową łaskę Boga poprzez samochwalstwo (...).

Podzieliłem się z wami owym osobistym sekretem, ponieważ mniemam, że jesteście niczym moi dawni uczniowie, moi starzy przyjaciele, mój bratanek Abdurrahman i mój brat Abdulmecid.

Jak dzięki wilgoci, którą wyczuwają moje nerwy, potrafię wyczuć nadejście miłosierdzia (tj. deszczu - uz. red. tur.) na dwadzieścia cztery godziny wcześniej, tak moja wioska, moja okolica i ja sam czterdzieści cztery lata wcześniej przeczuliśmy, że oto nadchodzą Traktaty Światła, podobne do deszczu miłosierdzia.

Przesyłam pozdrowienie pokoju i moje modlitwy (ar. du'a)wszystkim braciom i siostrom, prosząc o waszą modlitwę za mnie.

Said Nursi

* * *

Moim obowiązkiem jest odpowiedzieć na list wysłany przez pewnego ważnego człowieka, który jest dowódcą zajmującym wysokie stanowisko.

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ

Mój drogi bracie!

Również winszujemy ci z okazji miesiąca ramadan. Twoje sny zaiste są święte.

In sza'a-llah,jest to znak tego, że Wszechmocny Bóg obdaruje cię wspaniałymi łaskami.

Dla mnie największą łaską i najwspanialszym obowiązkiem tej epoki jest ocalanie wiary i pracowanie na rzecz umocnienia wiary innych. Strzeż się! Trzymaj się z dala od rzeczy, które są przyczyną egoizmu i dumy. Skromność, pokora i wyrzeczenie się ego są niezbędne i zasadnicze dla ludzi prawdy. Jako że największe niebezpieczeństwo tego wieku bierze swój początek z egoizmu i samochwalstwa, jest koniecznym, by ludzie prawdy zawsze w pokorze dostrzegali własne błędy i obwiniali o nie własne dusze. W tak krańcowo trudnych warunkach bohaterskie zachowywanie wiary i odprawianie aktów czci - jak ty to robisz - ma bardzo wysoką rangę. Jedna z interpretacji twego snu jest taka, że twój sen powinszował ci pod tym względem. Nabądź

i przeczytaj część Traktatów Światła dotyczącą prawd tariki, jaką jest traktat zatytułowany Dziewięć wzmianek(tur. Telvihat-i Tis'a).

Ci ludzie, którzy są silni i posiadają wiarę taką jak twoja, powinni wkroczyć do kręgu Traktatów Światła, ponieważ w tym stuleciu Traktaty Światła nie zostały pokonane pomimo wszystkich podjętych przeciwko nim ataków. Nawet ich najbardziej zaciekli wrogowie oficjalnie ustąpili i zostali zmuszeni do uwolnienia Traktatów. Zaprawdę, po szczegółowych dochodzeniach urzędnicy wysokiego stopnia oraz sądownictwo zatwierdzili wolność Traktatów Światła. Zgodzili się na to, aby uwolnić moje zarówno prywatne, jak i opublikowane dzieła, i zwrócić je ich prawowitym właścicielom.

W odróżnieniu od drogi tarik czy też innych dróg, droga Traktatów Światła nie może zostać pokonana. Traktaty poprzez swe zwycięstwa doprowadziły wielu ludzi do wiary, a także udowodniły poprzez świadectwo jakże wielu wydarzeń, że są duchowym cudem Koranu w tym stuleciu. Dzięki tak licznym doświadczeniom jesteśmy przekonani o tym, że w tym kraju służbę na rzecz religii można prowadzić poza kręgiem Traktatów Światła jedynie w pomniejszej i jednostkowej skali, pracując w tajemnicy jak ktoś, kto został pokonany, lub też poprzez okazywanie tolerancji dla innowacji (ar. bid'a)i przyjmowanie wymuszonych interpretacji spośród tysięcy tych, których dokonano w oparciu o celowe zniekształcenia (źródeł pierwotnych, tj. Koranu i sunny - uz. red. tur.).

Jako że ukazujesz tak wspaniałe wysiłki i tak silną wiarę z całkowitą szczerością intencji oraz pokorą, zostań niezłomnym uczniem Światła. Wówczas otrzymasz swój udział w "duchowym stowarzyszeniu życia ostatecznego", złożonym z tysięcy, a raczej setek tysięcy uczniów. W rezultacie twoje przyjmowane przez Boga dobre uczynki z poszczególnych staną się powszechnymi, a ty dokonasz handlu korzystnego dla życia ostatecznego.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪

اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ

Nasz błogosławiony, drogi i umiłowany Nauczycielu!

Dzięki niech będą Bogu Jedynemu (ar. al-hamdu li-llah)za to, że tego roku twoi uczniowie z Isparty uniknęli upadku w niedbalstwo poprzez ich doczesne zajęcia. Nasze najbardziej gorliwe wysiłki w służbie Światła trwają, a powab Światła naszych serc można ujrzeć na naszych twarzach. Jest tak, jakby serca twych uczniów były pełne radości.

Nasz umiłowany Nauczycielu! Zaiste, wszyscy twoi uczniowie mówią, co następuje: Choć nie jesteśmy tego warci, choć jesteśmy nikim, pozostajemy zatrudnieni, jakbyśmy byli tak niewinni, jako uczniowie i skrybowie Nauczyciela-cudotwórcy, jako adresaci przesłania i wydawcy, jako mudżtahidowie, przewodnicy i słudzy Boga w owej służbie Światła. Nieważne, jak wiele podziękowań składamy Wszechmocnemu Bogu, i tak nigdy nie będą one wystarczającą odpowiedzią na te powszechne błogosławieństwa, jakie zostały nam zesłane. Już sama idea składania Mu podziękowań - którą nasz Stwórca łaskawie zesłał naszym sercom - wypełnia serca twych uczniów radością. Wdzięczny styl życia, jakie wiedli niewinni ludzie z Nurs podczas młodych lat naszego Nauczyciela, dzisiaj ukazuje się w naszych stanach i naszym postępowaniu. Nieskończone dzięki i wieczna chwała niechaj będą Temu, Któremu należy się wszelka chwała (ar. Zati Zu'l-Dżalal), za to, że w Swej łasce i szczodrości wydobył nas z mroku ignorancji, z bagna buntu i niewdzięczności, a uczynił nas uczniami lśniącego i olśniewającego Światła.

Gdyby nasz Nauczyciel nie wyjaśnił już wcześniej, iż iktiranoznacza zesłanie dwóch darów równocześnie, mógłby przyjąć wyrazy wdzięczności spływające z naszych piór jaką interpretację (tego pojęcia - uz. red. pol.) dokonaną przez nasze serca.

Tak, o nasz umiłowany Nauczycielu! Spoglądamy na siebie samych i widzimy, że nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na błogosławione przesłanie Traktatów Światła. Mimo to zaświadczamy przejawy miłosierdzia naszego Litościwego Stwórcy (ar. Al-Chaliq Ar-Rahim), które jest tym większe, im bardziej go potrzebujemy.

Serce Nauczyciela jest lśniącym zwierciadłem, przejawem i odbiciem (tego miłosierdzia - uz. red. pol.). Mowa Nauczyciela jest czcigodnym heroldem, nauczycielem i przewodnikiem (ar. murszid).Stan Nauczyciela

jest ucieleśnieniem najpiękniejszego przykładu, modelu i wzoru. Tym, co zostało spisane i ukazane, są potrzeby rozmaitych grup ludzkości. Ludzka tyrania, która przez siedem lat ziała ogniem, dzisiaj cierpi straszliwe boleści. Każda istota świadoma nie odrywa uszu od radia. Ludzie są oszołomieni, zastanawiając się nad tym, co przyniesie jutro. Choć spodziewają się, że pokój i bezpieczeństwo zostaną zaprowadzone po pokonaniu Japończyków na Wschodzie [6], teraz można zobaczyć, że na Zachodzie pojawia się ruch Dadżdżala. Sprawia to, że każdy cierpi lęk i niepokój. Strach taki jak ten, który wepchnie ludzkość w mroki przyszłości, sprawia, iż każdy z niepokojem biegnie, by śledzić wiadomości przekazywane przez radio.

Dzięki niech będą Bogu Jedynemu (ar. al-hamdu li-llah)za to, że Traktaty Światła pocieszają nasze dusze ich wzniosłymi wyrażeniami, poprzez ich prawdziwe lekcje pozostawiając nasze serca zadowolonymi.

Ów straszliwy prąd, który pojawił się dzisiaj, może zostać pokonany jedynie dzięki zjednoczeniu się świata chrześcijaństwa z islamem. Pewne znaki wskazują na zjednoczoną, niebiańską siłę, która zostanie osiągnięta poprzez Biblię zjednoczoną z Koranem i podążającą za Koranem, a także na to, że ów prąd zostanie pokonany przez tę zjednoczoną, niebiańską siłę. Owo znaczenie wskazuje na to, że nadszedł czas, by oczekiwać na ponowne przyjście Jezusa. Zgodnie z tym, co mówią audycje radiowe, Ameryka rozesłała cztery swoje komisje po całym świecie, a jednej z nich powierzono poszukiwanie prawdziwej religii, odpowiedniej dla tego, by mogła ona przynieść ludzkości bezpieczeństwo i szczęście. Mocno wierzymy w to, że Traktaty Światła, które oznajmiły w sądach, że przyjmują rolę mudżtahida, będą przyczyną wielkiego szczęścia dla przygnębionej ludzkości.

Drogi Nauczycielu, dopóki tylko mamy Traktaty Światła, które zawierają najbardziej wzniosłe prawdy i są najwyższym komentarzem (ar. tafsir)do Koranu, jesteśmy przepełnieni bezgraniczną radością.

Gdyby ujawniło się działania każdej z cech szczególnych owej prawdy, Traktaty Światła sprawiłyby, iż byłyby czytane z ciekawością i zadowoleniem w każdym miejscu. Istnieje wiele oczywistych dowodów tego twierdzenia. Zwłaszcza wydrukowane kopie Słowa Dziesiątego, które zadaje klęskę wszystkim koncepcjom zaprzeczającym Zmartwychwstaniu, a także traktat zatytułowany Największy Znak(tur. Ayet'ul Kubra),są czytane otwarcie i swobodnie, choć zostały wydrukowane potajemnie, a zawierają one wspaniałe cuda umacniające wiarę. Świetlisty zbiór, jakim jest Doniosły argument od Boga(tur. Hujjat'ul Balighah)[7], będący drugą częścią zbioru Laska Mojżesza,unicestwia wszystkie ideologie bezbożnego zaprzaństwa, co może

zobaczyć każdy. In sza'a-llah,Traktaty Światła całkowicie zniszczą słabą zaporę wzniesioną wokół Koranu, zgaszą pożar niewiary i wytrysną, pozwalając światu na to, by napił się wody z rajskiego źródła Al-Kałsar, zapewniając ludziom prawdziwą wiarę.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى

Twój uczeń Husrev

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ اَبَدًا دَائِمًا

Moi drodzy bracia!

Po wielekroć winszuję każdemu z was z okazji święta. Polegając na waszej inteligencji, bardzo zwięźle powiem o dwóch ważnych kwestiach, wspominanych w różnych częściach Traktatów Światła.

Kwestia Pierwsza:Prawdziwy uczeń Światła i skryba Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, napisał do mnie list, prosząc o objaśnienie prawdy opartej o jego pochlebną opinię na mój temat, która po tysiąckroć przekracza moje rzeczywiste zasługi. Patrząc z perspektywy tego, iż jestem jego nauczycielem, ujrzał on w mym niedoskonałym charakterze jeden przejaw owego ważnego i uświęconego obowiązku wykonywanego przez zbiorową osobowość duchową Traktatów Światła, a także jeden z wielu wzniosłych obowiązków wykonywanych przez namiestnictwo posłannictwa Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Życzy on sobie widzieć we mnie odbiorcę owego duchowego namiestnictwa.

Po pierwsze:Wieczna prawda nie powinna być budowana w oparciu o ulotne osobowości, w przeciwnym razie będzie to niesprawiedliwością dla owej prawdy. Obowiązku, który jest pod każdym względem doskonały i niezmienny, nie można łączyć z ludźmi, których przeznaczeniem jest cierpienie i którzy podlegają zepsuciu. Jeśli tak się stanie, przyczyni to niezmiernych szkód owemu obowiązkowi.

Po drugie:Ukazanie się Traktatów Światła nie jest jedynie efektem myśli ich tłumacza, ani też owe blaski Koranu nie są efektem duchowego wysławiania się jednostki, które odbija jedynie jej osobiste zdolności. Chodzi raczej o szczerych, silnych i wiernych ludzi, którzy są adresatami przesłania owego tłumacza. Są oni jego przyjaciółmi w lekcjach Koranu,

którzy z całej duszy poszukiwali owych blasków, a także przyjęli je, potwierdzili i zastosowali. Przy wielu innych aspektach podobnych tym, które wymieniłem, to ci uczniowie stali się przyczyną pojawienia się owego Światła, które dalece przekracza możliwości jego tłumacza; to oni są tymi, którzy stanowią prawdę zbiorowej osobowości duchowej Traktatów Światła oraz ich uczniów. Tłumacz Traktatów ma w tym pewien udział i można przyznać mu zaszczyt starszeństwa, dopóki tylko nie wyrządzi krzywdy owej prawdzie niedostatkiem szczerości intencji (ar. ichlas).

Po trzecie:Ten wiek jest wiekiem wspólnoty (ar. dżama'a).Niezależnie od tego, jak nadzwyczajnym będzie geniusz jednostki, może on zostać pokonany przez geniusz powstały ze zbiorowej osobowości duchowej danej wspólnoty. Z tego powodu, tak jak zapisali to moi błogosławieni bracia, służba wierze, która rozświetli świat islamu, a także uświęcone światło, emanujące z takiej duchowej jasności, nie mogą zostać złożone na barki jednej osoby, szczególnie na barki tego, kto jest bezradny, słaby, pokonany, kto jest celem niezliczonych wrogów i zaciekłych przeciwników, pragnących zdyskredytować go poprzez zdradę i zniewagi. Jeśli ta sprawa zostanie złożona na barki jednego człowieka, a ów ułomny człowiek zachwieje się w obliczu zdradzieckich ataków nieprzyjaciół, ów ciężki ładunek spadnie i roztrzaska się.

Po czwarte:Od dawien dawna wielu ludzi przychylnie spoglądało na ich nauczyciela, przewodnika (ar. murszid)czy przywódcę, w sposób dalece przekraczający jego rzeczywiste zasługi. Jako że był to sposób na skorzystanie z jego lekcji czy przewodnictwa, ów nadmiernie pochlebny punkt widzenia został do pewnego stopnia zaakceptowany, zaś niesłuszne poglądy tych ludzi nie zostały poddane krytyce. Przypisywanie mi wzniosłego poziomu oraz blasku godnego Nauczyciela uczniów Światła dalece przerasta mój niedoskonały i bezradny charakter. Jednak nawet jeśli taki pogląd dalece przekracza moje rzeczywiste zasługi, to pochlebne postrzeganie mnie może zostać przyjęte, jako że zachęca innych do pracy z zapałem i entuzjazmem. Należy jednak zrozumieć, iż majątkiem, który do mnie należy, jest jedynie zbiorowa osobowość duchowa Traktatów Światła.

Jako że przede wszystkim niewierni i ludzie zbłądzenia, lecz także ludzie polityki, ludzie niedbalstwa, a nawet pobożni ludzie o czystych sercach popełniają błąd, nadmiernie podkreślając rolę jednostki, przeto ludzie niesprawiedliwi przyjmują, że bezradny człowiek taki jak ja jest źródłem owego Światła i za pomocą wszelkich środków starają się zdyskredytować mnie, zgasić owo Światło i wprowadzić w błąd ludzi o czystych sercach. Na ową prawdę pokrótce wskazuje wydarzenie omówione w Kwestii Drugiej.

Kwestia Druga:Drugiego dnia świąt poszedłem na spacer na wieś dla chwili wytchnienia. Pewien ważny urzędnik bezprawnie zaatakował mnie na pięć sposobów. Dzięki miłosierdziu i hojności Boga, aby zachować dzieła Traktatów Światła, które zostały złożone na moje barki i na moją głowę, aby zachować godność i honor ich uczniów, które zostały złożone na moje serce i duszę, zostałem obdarowany nadzwyczajną cierpliwością i wytrwałością. Później stało się jasne, że plan zakładał sprawienie tego, iż zareaguję gniewem, by w ten sposób ograniczyć podboje Traktatów Światła, a szczególnie Największego Znaku(tur. Ayet'ul Kubra).Strzeżcie się! Strzeżcie się wpadania w gniew! Nie martwcie się ani nie lękajcie o mnie i nie odczuwajcie wyrzutów sumienia z mego powodu. Bez wątpienia zza zasłony ochrania nas wsparcie Boga i oby ukazało ono w nas znaczenie wersetu:

عَسٰٓى اَنْ تَكْرَهُوا شَيْئًا وَهُوَ خَيْرٌ لَكُمْ

[8]

Ich plan został zatem udaremniony, jednakże w tej prowincji istnieją ludzie, którzy prześladują mnie, polegając bezpośrednio na owym wysokiej rangi urzędniku. Gdyby było to możliwe, powiedziałbym, iż nie mogę przystosować się do tutejszego klimatu, a także wykorzystałbym sąd w Denizli oraz Sąd Apelacyjny w Ankarze do poruszenia kwestii przeniesienia mnie w bardziej właściwe miejsce. Ponieważ nie mogę przedstawić takiego wniosku osobiście, byłoby dobrze, gdyby taką próbę podjęli moi przyjaciele w Denizli, którzy troszczą się o mnie bardziej niż ja sam. Przynajmniej mogliby oni użyć tego pretekstu, abym ponownie został tam uwięziony.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni, silni i szczerzy bracia!

Moja dusza (ar. nafs),a także ci, którzy pozostają w kontakcie ze mną, poruszyli doniosłą kwestię, która jest natury zarówno materialnej, jak i duchowej, pytając: Dlaczego jest tak, że - w przeciwieństwie do wszystkich innych i jak nikt inny wcześniej - nie poszukujesz wsparcia ze strony ważnych sił, które mogą ci dopomóc? Dlaczego odmawiasz im? Dlaczego nie przyjmujesz wielkich zaszczytów, których poszukują

wszyscy inni, a które - z czym jednogłośnie zgadzają się twoi wybrani uczniowie - mogłyby przysłużyć się rozprzestrzenianiu Traktatów Światła oraz ich podbojom? Dlaczego wystrzegasz się tego tak gwałtownie?

Odpowiedź:W tym wieku ludzie wiary rozpaczliwie potrzebują prawdy, która nigdy nie będzie mogła zostać wykorzystana jako narzędzie, zwolennik lub pomost dla jakiejkolwiek rzeczy we wszechświecie, a także lekcji prawd wiary, której nie może zepsuć żaden cel (prócz zadowolenia Boga - uz. red. pol.), której nie mogą pokonać żadna wątpliwość czy filozofia. Wtedy wszyscy wierni będą mogli chronić swoją wiarę przed atakami zbłądzenia nagromadzonego przez tysiąc lat.

Z tego powodu Traktaty Światła nie przywiązują wagi do wpływu czy poparcia jakiejkolwiek potęgi z kraju czy z zagranicy. Nie poszukują ich ani nie stają po ich stronie, aby w oczach ludzi wiary Traktaty Światła nigdy nie były postrzegane jako pomost dla pewnych celów doczesnych. Poprzez fakt, że nie są narzędziem czegokolwiek innego prócz życia wiecznego, Traktaty nabrały nadzwyczajnej mocy i prawdy, które są w stanie odeprzeć szturm wątpliwości i niepewności.

Pytanie:Dlaczego uciekasz od przyjęcia mile widzianych i nieszkodliwych, duchowych i wiecznych rang, których zwykle pragną wszyscy ludzie wiary? Uciekasz od owych zaszczytów, jakie ofiarowują ci twoi szczerzy bracia, pomimo faktu, że owe przychylne myśli nie wyrządzają żadnej szkody szczerości intencji (ar. ichlas).Tymczasem gdybyś przyjął owe zaszczyty, stałyby się one bezspornym dowodem przyjęcia Traktatów Światła. Ty jednak odrzucasz je bez żadnej skromności i pokory, napastliwie i ostro, nawet kosztem tego, że urazisz swych braci.

Odpowiedź:Jak patriota poświęci się dla ocalenia życia jego przyjaciół, tak w ten sam sposób, aby chronić życie ludzi wiary, jeśli będzie taka potrzeba (a jest taka potrzeba), opierając się na lekcjach litości, jakie otrzymałem od Traktatów Światła, poświęcę nawet moją rangę życia wiecznego, nie mówiąc już o poświęceniu owych rang, na które nie zasługuję.

Tak, w każdym wieku, zwłaszcza w tym wieku, a szczególnie wtedy, kiedy z ogólnego niedbalstwa powstaje zbłądzenie, kiedy zapanowały polityka i filozofia; w tym wieku, kiedy rozpowszechnionymi stały się ego i samochwalstwo, owe wysokie rangi sprawiają, iż każdy mocno je obejmuje i użyje wszystkiego jako pomostu służącego osiągnięciu owych zaszczytów. Zaprawdę, sprawiło to, iż nawet uświęcone kwestie religii stały się narzędziem zaszczytów tego świata. Oddziaływanie prawdy straci blask poprzez oskarżenia i podejrzenia o to, że "uczynił on uświęconą służbę i jej prawdy tarczą chroniącą go w oczach ludzi, a także sprawia, że wygląda na

to, iż jest on godzien owych zaszczytów". Choć może to przynieść korzyść i wysoką rangę jednemu człowiekowi, szkoda, jaką wyrządzi w oczach społeczeństwa poprzez ukazanie, że nie stosujemy się do prawdy, do której wzywamy, będzie tysiąckrotna.

Podsumowując:Prawda szczerości intencji (ar. ichlas)zabrania mi rzeczy, które mogą stać się przyczyną chwały, honoru i zaszczytów zarówno materialnych, jak i duchowych. Choć odrzucanie owych rang może przyczynić wielkiej straty służbie Światła, jako że ilość nie ma żadnego znaczenia w porównaniu z jakością, postrzegam dostarczenie lekcji w temacie prawd wiary dziesięciu ludziom, będącym uczniami o szczerej intencji, którzy przedkładają prawdę ponad wszystko, jako daleko ważniejsze od poprowadzenia tysiąca ludzi dzięki randze "bieguna duchowości" (ar. qutb),ponieważ tych dziesięciu ludzi dzięki przyjęciu owej całkowitej prawdy, przedkładaniu jej ponad wszystko inne i ukazywaniu stałości sprawi, że ich podobne nasionom serca rozwiną się i staną się drzewami. Z drugiej strony tysiąc ludzi może zostać pokonany i rozproszony przez wątpliwości zrodzone z tego świata i filozofii, a to z powodu ich postrzegania lekcji, jakie daje ten, kto jest "biegunem duchowości", jako "pochodzących od jego ograniczonej rangi, osobowości i charakteru". Przedkładam zatem świętość ponad owe zaszczyty.

Zaprawdę, obawiam się o człowieka, który podczas święta bezprawnie zdradził mnie na pięć sposobów, korzystając z planów opracowanych przez moich wrogów. Mam nadzieję, że nie spotkała go żadna szkoda, ponieważ cała sprawa została tak nagłośniona, że gdyby coś się stało, społeczeństwo mogłoby przypisać mi wysoką rangę i uznać to zdarzenie za mój nadzwyczajny cud. Modliłem się zatem: "O, Panie (ar. ja, Rabb),zmień na lepsze jego postępowanie lub ześlij mu karę, lecz spraw, by nie ukazała się jako cud".

W związku z tym powiem, co następuje:

Wśród listów moich uczniów, jakie zostały mi zwrócone przez sąd, widziałem jeden, pod którym złożono wiele podpisów. Został on włączony do Dopisku, a dotyczył błogosławieństwa środków do życia otrzymanych przez uczniów Światła, a także niektórych ciosów, jakie im wymierzono. Nie mamy żadnych wątpliwości co do tego, że jak tym, którzy otrzymali owe ciosy w Kastamonu, tak pięciu osobom stąd wymierzono te same ciosy.

Said Nursi

* * *

Część listu napisanego przez uczniów Światła, którzy byli świadkami wydarzeń skierowanych przeciwko komunistom, do jakich doszło w Stambule

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy bracia!

Al-hamdu li-llah,oto wczoraj w Stambule duchowe podboje Światła ukazały się w całej swej potędze i wspaniałości. Zostały zniszczone jedna lub dwie drukarnie stowarzyszenia planującego zasadzenie na świecie, a szczególnie w świecie islamu, ziaren całkowitej niewiary. Owe ośrodki, które propagowały ich idee oraz ich bezbożną działalność, padły ofiarą wyrażonych przez słowa, czyny i działania protestów tych samych młodych ludzi, których owo stowarzyszenie - jak twierdziło - miało uczynić ateistami i komunistami. Ci młodzi ludzie przeklęli ich słowami: "Śmierć komunizmowi!". Stowarzyszenie poniosło straty materialne w tysiącach lir oraz straty duchowe równe milionom lir.

O, uczniowie Światła! Niech nie zasmuca was w tym czasie brak środków materialnych. Podboje Światła trwają i rozprzestrzeniają się na coraz szersze sfery, a Traktaty odnoszą powszechne zwycięstwa. Chwała niech będzie Bogu Jedynemu, oto dar od mojego Pana!"Haza min fadli rabbi.

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Spiski, które knuto przeciwko mnie przez ostatnie dwa miesiące, obecnie zostały ujawnione. Dzięki ochronie Boga poziom nieszczęścia zmniejszył się dwudziestokrotnie.

W spokojniejszym czasie chodziłem do meczetu. Bez mojej wiedzy uczniowie przygotowali dla mnie małą izdebkę, abym nie zmarzł. Cztery lub pięć dni temu postanowiłem, że nie będę już chodził do meczetu. Policjant kazał rozebrać ów przygotowany dla mnie kącik, a urzędnicy również powiadomili mnie: "Nie będziesz więcej chodził do meczetu". Uczynili zatem górę z kretowiska, dokonując prowokacji. Nie przejmujcie się, ma to jedynie niewielkie znaczenie.

Myślę, że tym, co robią, jest poszukiwanie pretekstów do zdradzenia mnie, aby mogli oni zniszczyć znaczącą a niezasłużoną atencję, jaką cieszę się w każdym miejscu. Myśląc o moich dawnych dniach, przyjęli, iż tego nie wytrzymam. Tymczasem - pod warunkiem, że szkody nie doznają bezpieczeństwo i rozpowszechnianie Traktatów Światła - będę składał podziękowania Bogu, nawet jeśli każdego dnia będę cierpiał z powodu tysiąca zdrad i prześladowań. Jak nie przywiązuję do owego zdarzenia żadnego znaczenia, tak nie zachwiało ono tutejszymi uczniami. Dzięki łasce Boga to wydarzenie, którego nastąpienia spodziewaliśmy się od dawna, wyrządziło nam jedynie niewielką szkodę.

Przesyłamy nasze pozdrowienia pokoju i modlimy się za każdego z naszych braci.

Said Nursi

Zwięzły list napisany przez Nauczyciela, w którym szkicuje on plany tych, którzy starają się sprawić, by uczniowie Światła porzucili Traktaty Światła, a także sposób, w jakim powinno się tym ludziom odpowiadać

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Otrzymałem silne duchowe ostrzeżenie, abym przypomniał wam o pewnej ważnej kwestii, którą streściłem wam wcześniej. Jest ona następująca:

Naszym potajemnym wrogom, hipokrytom (ar. munafiqun),nie udało się uczynić z sądownictwa, polityki i władz narzędzia służącego ich sprawie ateizmu - a podejmowali oni takie starania aż do tej pory. Porzucili oni ich wcześniejsze plany, które działały na korzyść podbojów Traktatów Światła. Teraz pewne znaki wskazują na to, iż knują oni bardziej fałszywy plan, który zadziwiłby nawet diabła. Najważniejszą zasadą owych planów jest sprawienie, by najbardziej szczerzy i zaangażowani spośród naszych braci poczuli się zalęknieni i stracili wiarę, a jeśli okaże się to możliwe - by porzucili oni Traktaty Światła. Do osiągnięcia owego celu używają oni tak dziwacznych kłamstw i podstępów, że do odparcia ich potrzebne są stałość, wierność i siła jak ze stali, podobne tym, które posiadają bohaterscy uczniowie z grup [9] "Róża" i "Światło" w Isparcie i okolicach.

Niektórzy ludzie ukazują się jako przyjaciele, a jeśli tylko to możliwe, starają się zaszczepić strach i zasiać wątpliwości, robiąc górę z kretowiska. Mówią oni: "Cokolwiek robicie, nie zbliżajcie się do Saida, ponieważ rząd przetrzymuje go pod nadzorem policyjnym!" i starają się sprawić, by słabsi odeszli. Zaprawdę, dla niektórych z młodych uczniów przygotowali dziewczęta, które mają napastować ich i pobudzać ich żądze. Wskazują nawet na moje osobiste błędy i ułomności, by zniechęcić najważniejszych uczniów, aby odsunęli się oni od Traktatów Światła. Ukazując sławne osobistości spośród ludzi innowacji (ar. ahl al-bid'a),zaś owi sławni ludzie jedynie z pozoru są pobożni, mówią oni: "My również jesteśmy muzułmanami. Religia nie ogranicza się do metody Saida Nursiego". Ci, którzy potajemnie sprzeciwiają się nam, działając w imię anarchii i ateizmu, wykorzystują niektórych łatwowiernych ludzi religii i hodżów. In sza' allah,ten ich plan również spełznie na niczym. Powiedzcie takim ludziom:

"Jesteśmy uczniami Światła. Said jest uczniem takim jak my. Genezą, źródłem i fundamentem Traktatów Światła jest Koran. Ukazały one swą wartość i zatriumfowały nad najbardziej zaciekłymi wrogami, choć były celem bezprecedensowych śledztw i pogoni. Jakikolwiek by nie był osobisty stan Saida, który jest tłumaczem Traktatów i jednym z ich sług, nawet jeśli - niech Bóg nas przed tym uchroni - zwróci się on przeciwko Traktatom Światła, nasza wierność i zaangażowanie nie zachwieją się, in sza'a-llah". Mówiąc to, zamkniecie im drzwi przed nosem.

Jednakże koniecznym jest, by zajmować się Traktatami Światła tak bardzo, jak tylko potraficie - jeśli to możliwe, przez spisywanie ich, by unikać przywiązywania jakiejkolwiek wagi do wyolbrzymionej propagandy, a także, aby praktykować całkowitą ostrożność, tak jak wcześniej.

Przekazujemy pozdrowienie pokoju każdemu z naszych braci i modlimy się za nich.

Said Nursi

* * *

Nasi wrogowie starają się wyrządzić szkodę braterstwu i patriotyzmowi, a także zniszczyć uwagę świata islamu, która jest największą siłą ludzi tego narodu. Ci, którzy pragną zaszczepić całkowity ateizm, wprowadzili rząd w błąd, czyniąc politykę narzędziem ateizmu, a także już dwa razy zdezorientowali sądownictwo, mówiąc: "Uczniowie Światła wykorzystują religię jako narzędzie polityki, przez co istnieje ryzyko wyrządzenia szkody bezpieczeństwu publicznemu".

Tymczasem Traktaty Światła są materialnym i duchowym błogosławieństwem (ar. baraka)dla tego kraju. Poprzez swą nadzwyczajną służbę osłaniają prawdy, które dotyczą całego świata islamu. Znaki trzydziestu trzech wersetów Koranu, trzy cuda spośród tego, co niewidzialne, dokonane przez Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad), a także pewne wiadomości, przekazane przez tego, który był Wielkim Wspomożeniem,dowodzą przyjęcia przez Boga Traktatów Światła, które nie są w żaden sposób związane z polityką. Poprzez unicestwianie całkowitego ateizmu oraz odpieranie anarchii, która jest jego fundamentem, a także prześladowań będących jego stropem, Traktaty zapewniają bezpieczeństwo publiczne, wolność i sprawiedliwość.

Traktaty Światła nie mogą być prześladowane pod pretekstem tego, iż zagrażają one temu krajowi i jego władzom. Nie można dłużej używać tej wymówki dla przekonania kogokolwiek.Obecnie hipokryci (ar. munafiqun)ponownie - jak uczynili to dwa lata temu w Stambule i w okolicach Denizli - starają się wykorzystać pod płaszczykiem religii łatwowiernych hodżów, ludzi popierających zakazane innowacje (ar. bid'a)lub egoistów będących na drodze sufich, którzy występują przeciwko Traktatom Światła. In sza'a-llah,nie uda im się to.

* * *

Odnośnie do tego, iż Traktaty Światła są duchowym wybawicielem tego narodu, myślę, że nadszedł - lub jest bliski - czas, w którym ukażą one same siebie poprzez publikacje i lekcje, aby odsunąć dwa straszliwe nieszczęścia natury duchowej.

Pierwsze z owych straszliwych nieszczęść jest następujące:Bezbożne prądy przychodzące z północy, które zwyciężyły chrześcijaństwo i płodzą anarchię, otoczyły ten naród swymi duchowymi szańcami. W odpowiedzi na ich działania Traktaty Światła są w stanie wykonać obowiązek barykady Koranu, podobnej barierze wzniesionej przez Zu'l-Qarnajna.

Drugie nieszczęście:Memu sercu oznajmiono, że nadszedł czas, abyśmy sami wypowiedzieli się za pośrednictwem pras drukarskich, by wykorzenić surową krytykę i oskarżenia wysuwane pod adresem członków tego wielkiego narodu przez świat islamu.

{(*): Dziesięć lat po napisaniu tego listu owa prawda została udowodniona poprzez wydrukowanie Traktatów Światła w drukarniach Ankary.}

Nie wiem, jaka jest sytuacja na świecie, jednakże Traktaty Światła działają jak forteca stawiająca opór inwazji tego straszliwego prądu, który opanował całą Europę, a nie opiera się na religiach Objawienia. Są one cudem Koranu, który posłuży odparciu obecnej krytyki i oskarżeń świata islamu oraz wielkiego kontynentu azjatyckiego, a także przywróceniu wcześniejszych miłości i braterstwa. Dla polityków tego kraju, którzy żarliwie go miłują, jest zatem koniecznością szybkie wydrukowanie i oficjalne opublikowanie Traktatów Światła, aby mogły stać się one tarczą chroniącą przed owymi dwoma nieszczęściami .

{(*): Dopiero niedawno obecny rząd był w stanie dostąpić owego wielkiego zaszczytu i wypełnić tę służbę dla islamu w skali całego świata. W 1956 roku, wykazując wielką rozwagę, zezwolił on na druk Traktatów Światła i przyczynił się do zwiększenia ich siły, zyskując im istotny szacunek całego narodu muzułmańskiego.}

Said Nursi

NAGŁE OSTRZEŻENIE,

KTÓRE CZUŁEM SIĘ ZOBOWIĄZANY SPISAĆ

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi bracia!

Teraz jest oczywistym, iż uknuto tajny plan, aby oficjalnie zdradzić mnie i znieważyć, a to dla zniszczenia uwagi, jaką poświęca mi społeczeństwo. Nasi wrogowie potajemnie starają się o to, by zniechęcić i odstraszyć ode mnie wszystkich moich przyjaciół, tymczasem traktat Pieczęć zatwierdzająca to, co niewidzialne(tur. Sikke-i Tasdik-i Ghaybi)całkowicie zniszczył ich propagandę, choć do pewnego stopnia rozdrażnili mnie tym, że atakują mnie jako prywatnego człowieka. Ich postępowanie dotyczy pewnych skłonności, jakie pozostały mi po starym Saidzie. Niemniej jednak, w oczach ludzi prawdy oraz istot duchowych nadzwyczajne zwycięstwa Traktatów Światła spotkały się z najgłębszym szacunkiem oraz litością. Sprawia to, że wszelkie zdrady i zniewagi skierowane przeciwko mojej osobie są tak znikome, jak skrzydełko muchy. Jeśli chodzi o tych nędzników, którzy mnie zdradzili, to ponieważ zniszczenie szacunku, jakim cieszą się ludzie religii i ludzie nauk religijnych przez wzgląd na swą pobożność, jest zdradą religii, zatem są oni przeklęci w oczach aniołów, istot duchowych, ludzi wiary i ludzi prawdy. Jedyną rzeczą, jaką zyskali, są

pochwały, które otrzymali od jednego czy dwóch spośród tysiąca ateistów. Ci nieszczęśnicy zakładają, iż znieważanie mnie zniszczy wpływ Traktatów Światła. Przypuszczają, że jestem źródłem Traktatów i w swej głupocie przyjmują, że Traktaty Światła znikną, jeśli zostanę zdyskredytowany, zatem kontynuują atakowanie mojej osoby.

Mówię im zatem: O, wy nieszczęśnicy, którzy zdradzacie mnie i znieważacie w imię ateizmu! Przekazuję wam pewną wiadomość o tym, że bardzo niedługo - o ile nie dokonacie skruchy - skończy się wasza pomyślność. Zostaniecie powieszeni na szubienicach śmierci i skazani na wieczną egzekucję, którą wykona kat, jakim jest śmierć. Podczas gdy wasze złe dusze zostaną skazane na uwięzienie w samotności, na was spadną ponadto odraza i przekleństwa ludzi wiary oraz istot duchowych. Jeśli tylko nie dokonacie skruchy, zemszczę się po dwakroć, zatem zamiast odczuwać gniew, współczuję wam.

Co się tyczy Traktatów Światła, to ich wpływ nie może zostać zniszczony ani ograniczony nawet w najdrobniejszym stopniu, szczególnie przez ludzi takich jak wy, którzy nie są warci nawet tyle, ile jest warta zwykła mucha. Jako że setki tysięcy ludzi ocaliły swą wiarę poprzez Traktaty Światła, docenią je oni i umiłują całym swym jestestwem.

Jeśli chodzi o moje osobiste udręki, to przekazuję wam pewną wieść o tym, że w zamian za minutę lub dwie smutku skrzywdzonego człowieka znajduję pocieszenie tak wielkie, że choćby wasze zniewagi i zdrady zwiększyły się po tysiąckroć, jeszcze nie przerwałoby to owej błogości. Dzięki niekłamanym znakom Traktatów Światła widzimy, że ci, którzy atakują nas w imię ateizmu, spotkają się z konsekwencjami swej zdrady, jakimi są wieczne męczarnie i wieczna egzekucja w miejscu uwięzienia w samotności. Jeśli zaś chodzi o tych uczniów, którzy poprzez Traktaty Światła ocalili swą wiarę, ich udziałem stały się przejawy wiecznego uznania, miłosierdzia i pochwał. Wyraziliśmy owe konsekwencje poprzez tysiące dowodów, które zmusiły do milczenia filozofów.

Co więcej, nowy Said rygorystycznie sprzeciwia się zyskiwaniu uwagi, szacunku, sławy i zaszczytów, i nigdy ich nie przyjmie. Z tego powodu przez minione dwadzieścia lat wybierał on odosobnienie.

Jeśli czynicie to, co czynicie, by zniszczyć jego wpływ, działając w imię bezpieczeństwa publicznego i władz, popełniacie wielki błąd. Jak zostało to ukazane przez nasze uniewinnienie, orzeczone przez trzy sądy w ciągu dwóch lat, w żadnym z moich stu dwudziestu dzieł nie ma niczego, co wskazywałoby na możliwość zamachu stanu lub popełnienia jakiegokolwiek przestępstwa podlegającego oskarżeniu. Nie znaleziono niczego,

co w jakikolwiek sposób występowałoby przeciwko temu krajowi lub narodowi, ani w dwudziestu latach mego życia, ani wśród stu dwudziestu tysięcy uczniów Światła. Zwrot wszystkich części Traktatów Światła wyraża ów fakt z całkowitą pewnością. O wy, którzy prześladujecie nas w imię ateizmu! Staracie się wywołać zamieszanie uciskając mnie, działając na korzyść anarchii i straszliwych wpływów z zagranicy. Poprzez zezwalanie owym prądom na to, by wtrącały się do waszych spraw, działacie na szkodę tego kraju i narodu, jego bezpieczeństwa publicznego i władz. Oto, dlaczego nie przywiązuję żadnej wagi do jakiejkolwiek z waszych zdrad i zniewag. Postanowiłem okazywać cierpliwość i wytrwałość z korzyścią dla zachowania bezpieczeństwa publicznego.

Zaprawdę, świat nie jest stały; jego wydarzenia są burzliwe i podlegają stałym zmianom. W kilku godzinach zbrodni zawarte są tysiące owoców piekielnego drzewa Az-Zaqqum i inne będące udręką rezultaty. Będziecie zatem lamentować, żałując po sto tysięcy razy, lecz na próżno!

Powiem nieszczęśnikom takim jak wy, co napisałem do władz oraz do tych, którzy bezpośrednio odpowiadają za naszą sprawę:

Poprzez Traktaty Światła pracujemy, aby odepchnąć dwa największe zagrożenia dla tego kraju i jego przyszłości, co ukazaliśmy czynem poprzez wiele znaków, a co częściowo zostało udowodnione w sądzie.

Zagrożenie pierwsze:Pracujemy dla postawienia tamy przeciwko falom anarchii, która nadciąga z zagranicy, aby wtargnąć do tego kraju.

Zagrożenie drugie:Pracujemy dla ustanowienia największych punktów oparcia dla tego narodu, przekształcając wrogość trzystu pięćdziesięciu milionów muzułmanów w braterstwo.

* * *

Oto, co powiedziałem naczelnikowi policji z Afyon:

"Szanowny panie! Dlaczego pozostaje pan obojętny na bezprawne, bezsensowne i będące wynikiem złego osądu ataki tak wielkiego stopnia, które nie mają swego precedensu w historii?

Oto przykład: Aby zyskać nagrodę za modlitwę w zgromadzeniu (ar. salat al-dżumu'a),w spokojnym czasie uczęszczałem do miejscowego meczetu. Choć wzbraniałem się przed tym, by zbliżał się do mnie ktokolwiek z wyjątkiem jednej lub dwóch osób, przedstawił mi pan oficjalne

ostrzeżenie, które mówiło: 'Kategorycznie zabrania się panu chodzenia do meczetu'. Na mocy jakiego prawa zdradza mnie pan, choć jestem pustelnikiem, choć cierpię z powodu choroby, starości i ubóstwa? Jaka mądrość jest w tym zawarta? Jakież prawo zezwala na tak bezsensowne zamieszanie wokół jednego lub dwóch kawałków drewna [10] i dywanika, które pewien człowiek przygotował bez mojej wiedzy, a które miały dać mi trochę ciepła w cichym kąciku meczetu? Jaka mądrość jest w tym zawarta? Pytam pana!"

Ci, którzy zdradzają mnie w ten sposób, nie mają absolutnie żadnego wytłumaczenia. Oto, co mówię w odpowiedzi tym, którzy czynią społeczeństwo jedynie zasłoną i pytają: "Dlaczego okazujecie szacunek temu szkodliwemu człowiekowi?":

Wszyscy moi przyjaciele wiedzą, iż odpycham i odrzucam szacunek okazywany mojej osobie. Jakież prawo może - pomimo tego, iż odrzucam pochlebne poglądy innych na mój temat - oskarżyć mnie bądź sprawić, że zdradzicie mnie z powodu przychylnego myślenia innych ludzi, które dzieje się niezależnie od mej woli i aprobaty? Jeśli założyć, że atencja społeczeństwa miałaby zawierać jakąkolwiek prawdę, ten naród jedynie skorzystałby na tym, nie doznając żadnej szkody. Nawet gdybym po części przyjmował ów szacunek, jakąż złą wolą z mojej strony mogłoby być przyjęcie przyjaźni jednej lub dwóch osób, kiedy jestem stary, chory, ubogi i przetrzymywany w zimnym pomieszczeniu, w całkowitej samotności? Jakież prawo może tego zabronić? Jakim prawem pozbawiacie mnie możliwości spotykania się z ludźmi, z wyjątkiem jednego czy dwóch dzieci, które mi dopomagają? Jako że owe dzieci nie zawsze mają czas, przeważnie nie jestem w stanie zadbać o własne potrzeby. Z pewnością na policji, rządzie i władzach tego kraju spoczywa obowiązek poświęcenia wielkiej uwagi owej straszliwej sytuacji. Mówię to wam, ponieważ ta sprawa dotyczy was w poważnym stopniu.

Przetrzymywany w całkowitym odosobnieniu w Emirdag

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi wielce mi drodzy, wierni i szczęśni bracia!

Czerwona pożoga, płomienie rewolucji i iskry komunizmu wzlatujące z komunistycznej Rosji dotarły do okolic każdego miasta na świecie i zniszczyły je. W niektórych miejscach rozsiały one płomienie niezgody i konfliktu, nawołując innych do tego, by brat zabijał brata. Po tym, jak podpalił i pochłonął świat chrześcijaństwa, (komunizm - uz. red. pol.) otoczył świat islamu, podkładając ogień pod okapem jego dachu. Rzucając wyzwanie owemu olbrzymiemu i straszliwemu nieszczęściu i biorąc na swoje barki obowiązek strażaka, Traktaty Światła są jedyną tarczą i najwspanialszym schronieniem dla muzułmanów i dla ludzkości.

O wy, którzy zbłądziliście z drogi tego, kto był chlubą wszystkich światów (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie)! O wy, którzy jesteście dumni z efemerycznych spraw tego świata, jakie w swym zbytku prowadzą do nadużycia, którzy uciekacie przed Światłem Koranu w obawie, iż wyrządzi ono szkodę waszym światom! W czasie, kiedy jesteśmy otoczeni przez całkowitą niewiarę, jedyna prawdziwa droga do ocalenia prowadzi przez wejście do uświęconej sfery Traktatów Światła i przez szukanie schronienia w ich świetlistych okopach. Traktaty są najsilniejszymi, najlepiej ufortyfikowanymi i najbardziej niezachwianymi umocnieniami. Przekształcają one śmierć, którą uważacie za wieczną egzekucję, w życie wieczne.

Jak sam zostałem wybawiony od straszliwych chorób duchowych poprzez przyjęcie i wstawiennictwo suplikacji (ar. du'a)takich, jak:

اَجِرْنَا وَ اَجِرْ وَالِدَيْنَا وَ اَجِرْ طَلَبَةَ رَسَٓائِلِ النُّورِ وَوَالِدَيْهِمْ مِنَ النَّارِ

Wybaw nas i naszych rodziców, uczniów Traktatów Światła i ich rodziców od Ognia Piekielnego,odmawianych przez błogosławionego interpretatora tego Światła oraz przez błogosławioną, zbiorową osobowość duchową Traktatów Światła, a także poprzez ich stałe czytanie, jak wkroczyłem do owej błogosławionej i uświęconej sfery, tak wy również będziecie wybawieni od płomieni i skarg tego świata oraz życia ostatecznego. Przez wzgląd na to, że jesteście swego rodzaju pasterzami dla waszych rodzin i dzieci, ocalicie również tych, których miłujecie. Pracując dla Światła, każdy z was osiągnie materialną i duchową szczęśliwość oraz zbawienie. Prawdę tę zaświadczają miliony uczniów Światła.

O, uczniowie Światła! Nie unoście swoich głów, nie przestawajcie bić czołem Jedynemu Bogu w podziękowaniu za Jego wieczną łaskę, jaka

została wam zesłana. Nie pozwalajcie, by odwrócił was od tego ziąb nocy. W owych świętych godzinach nocy wykonujcie obowiązek składania podziękowań Najbardziej Litościwemu Panu (ar. Ar-Rabb Ar-Rahim), Który nie odmówił wam żadnej z Jego łask. Nie lękajcie się i nie drżyjcie ze strachu przed wydarzeniami, które naderwały wasze środki do życia. Nie lękajcie się o przyszłość, której ofiarą padło tak wielu ludzi. Zaświadczajcie cudotwórstwo uświęconego Światła.

Ten świat jest przemijający. Nawet gdyby człowiek żył tysiące lat, nie miałoby to żadnej wartości w porównaniu z życiem ostatecznym, które jest wieczne. Choć jest przemijającym, ten świat jest polem uprawnym dla wiecznych owoców życia wiecznego. Nie pozwólcie więc, aby krańcowe zimno i gwałtowne burze spłoszyły was lub przeraziły. Dokładajcie starań, aby zasiać na owym błogosławionym polu najbardziej błogosławione, świetliste, owocne i dające obfity plon ziarna Światła, ponieważ jak mawia błogosławione przysłowie naszych przodków: "Kto sieje, ten żąć będzie".

O, uczniowie Światła! Nie chwiejcie się pod atakami wrogów religii. Nie bądźcie znużeni. Pracujcie wciąż i wciąż, i wiedzcie z całą pewnością, że wstawiennictwo (ar. szufa'a)Światła, suplikacje (ar. du'a)Światła i starania Światła wybawią was!

Wasz brat

Mustafa Osman

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

W wyniku cierpliwości i wytrwałości, jakie wykazałem, a także dzięki łasce Boga i wsparciu, jakie dały mi wasze modlitwy (ar. du'a),plany zamordowania mnie przedsięwzięte ostatniej zimy spełzły na niczym. Teraz jest nawet bardziej jasne, że ów spisek został zaplanowany na wielką skalę. Świadectwem tego są słowa wypowiedziane niedawno w Afyon przez prezydenta, który powiedział, że spodziewano się "zamieszek na tle religijnym w tej prowincji".

Oznacza to, że celem owego tajnego komitetu było wywołanie incydentu poprzez uciskanie mnie. Ci ludzie wtrącają się do spraw

muzułmanów i obywateli (tego kraju - uz. red. pol.) w imieniu cudzoziemskich sił, całkowicie bezprawnie i wedle własnego uznania. Dręczą mnie poprzez ucisk i zdradę, wywierając wielką presję na moje nerwy. Przyniesie im to całkowitą szkodę na tym świecie, a Piekło i nieszczęścia w życiu ostatecznym, podczas gdy nam przyniesie wielkie nagrody oraz zwycięstwo na tym świecie, a w życiu ostatecznym, in sza'a-llah,obdaruje nas Rajemi wodą z rajskiego źródła Al-Kałsar.

Ostatecznie ten tajny plan musieli odczuć członkowie parlamentu, prezydent i tutejsi funkcjonariusze służb publicznych, a nawet gubernator, przez co przerazili się i zawahali przed spotkaniem się ze mną. Byłem tym zadziwiony. Jednakże nawet ci, którzy posiadają choć najdrobniejszą inteligencję, zrozumieli, iż tym, co mamy w naszych rękach, jest Światło, nie zaś tęgi kij polityki. Jakże zadziwiające jest to, że niektórzy z ludzi, którzy powinni być mi najbardziej przychylni, zostali wykorzystani przeciwko mnie.

Uczniowie Światła muszą zachowywać nadzwyczajną uwagę oraz ostrożność, a także postępować rozważnie. Istnieją burze duchowe, zaś niektórzy zwodniczy hipokryci (ar. munafiqun)wślizgują się, pełzając, do różnych miejsc. Bezbożnie wspierając całkowity despotyzm, wkroczą oni do grup działających na rzecz niezależności, aby wywołać zepsucie, poznają sekrety owych grup i przyczynią im szkody.

Odnośnie do wręczenia Amerykanom Laski Mojżeszaprzez Salahuddina mówimy:

Misjonarze, chrześcijanie duchowi [11] i uczniowie Światła muszą za-chować nadzwyczajną ostrożność, ponieważ jest bardzo prawdopodobnym, że w odpowiedzi na ataki islamu i chrześcijaństwa prądy z północy (to jest z Rosji - uz. red. tur.) postarają się rozbić sojusz między muzułmanami i misjonarzami, aby chronić same siebie. Poprzez poglądy sprzyjające niższym klasom społecznym, Północ wezwała burżuazję do pomocy niższym klasom i podjęła próbę powstrzymania ich tyranii za pomocą obowiązkowej jałmużny i zakazu odsetek. W ten sposób może ona wprowadzić w błąd muzułmanów, ukazując się jako przyznająca im pewne przywileje, a także może przeciągnąć niektórych z nich na swoją stronę. Tak czy inaczej... Tym razem przez wzgląd na was złamałem swoją zasadę i zwróciłem uwagę ku sprawom tego świata.

Said Nursi

* * *

W tych kłopotliwych czasach, kiedy moja dusza (ar. nafs)irytowała mnie swą niecierpliwością, poniższy fragment całkowicie ją uciszył i sprawił, że złożyła podziękowania Bogu. Przedstawiam wam ów fragment, który wisi na ścianie mego pokoju, abyście również mogli z niego skorzystać.

1. O, moja duszo! W wieku siedemdziesięciu trzech lat otrzymałaś większy udział w przyjemności niż dziewięćdziesiąt procent ludzi. Nie masz prawa prosić o nic więcej.

2. Poszukujesz trwałości w natychmiastowych i ulotnych przyjemnościach. Dlatego zaczynasz płakać, kiedy owe przyjemności przemijają. Otrzymujesz cios za ślepe emocje, które doprowadziły cię do tego błędu. W zamian za minutę śmiechu płaczesz przez dziesięć godzin.

3. Za zasłoną tyranii i nieszczęść leży sprawiedliwość Bożego zarządzenia (ar. qadr).Ludzie prześladują cię z powodu zbrodni, których nie popełniłaś. Jednakże z powodu twoich utajonych błędów Boże zarządzenie doświadcza cię poprzez dłoń owego nieszczęścia i sprawia, że żałujesz za swój błąd.

4. Po setkach doświadczeń, o moja niecierpliwa duszo!, nabrałem silnego przekonania o tym, że za zasłoną pozornych nieszczęść, a także w ich rezultatach, znajdują się słodkie efekty Bożej łaski. Fraza:

عَسٰٓى اَنْ تَكْرَهُوا شَيْئًا وَهُوَ خَيْرٌ لَكُمْ

Być może, czujecie wstręt do jakiejś rzeczy, choć jest dla was dobra,naucza najbardziej pewnej prawdy. Pamiętaj o tej lekcji przez cały czas. Prawo Boga, które włada tym światem, owo wszechstronne prawo Bożego zarządzenia (ar. qadr),nie może zostać zmienione przez wzgląd na ciebie.

5. Weź za swego przewodnika uświęconą zasadę, która mówi:

مَنْ اٰمَنَ بِالْقَدَرِ اَمِنَ مِنَ الْكَدَرِ

Ktokolwiek wierzy w Boże zarządzenie, jest ocalony od smutku.Nie uganiaj się za przemijającymi, znikomymi przyjemnościami, jak przesadnie rozentuzjazmowane, bezmyślne dziecko! Pamiętaj o tym, że ulotne przyjemności pozostawiają po sobie duchowe cierpienia i żal. Jeśli chodzi o kłopoty i cierpienia, to pozostawiają one po sobie duchowe przyjemności i wieczne nagrody. Jeśli nie jesteś szalona,

będziesz poszukiwać przemijających przyjemności jedynie przez wzgląd na składanie podziękowań Bogu. Przyjemności zresztą zostały nam dane jedynie po to, byśmy dziękowali Bogu.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Mój drogi, szanowny bracie!

Po pierwsze, uważnie przeczytałem twój list, który był tak wszechstronny, długi, dociekliwy i żarliwy, jak cały traktat. Z góry mówię ci, że nauczycielem Traktatów Światła, który w znacznym stopniu ukazał je poprzez aluzyjne znaki w swym dziele Qasida al-Dżaldżalutijja,a który był mym szczególnym nauczycielem w temacie prawd wiary, jest Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad). Na mocy zarządzenia wersetu:

قُلْ لَٓا اَسْئَلُكُمْ عَلَيْهِ اَجْرًا اِلَّا الْمَوَدَّةَ فِى الْقُرْبٰى

[12]

umiłowanie ahl al-bajt[13] jest podstawową zasadą Traktatów Światła oraz przyjętej przez nas metody. Wymaga to tego, aby usposobienie wahabitów w żaden sposób nie przejawiało sięw prawdziwych uczniach Światła.

Jednak ponieważ w tym czasie ateiści i ludzie zbłądzenia mają swe potężne prądy sprzeciwiające się Koranowi i wierze, zyskują oni na rywalizacji, wywołują zamieszanie wśród ludzi wiary i wtrącają się w sprawy symboli islamu. Zaiste, w odpowiedzi owym straszliwym nieprzyjaciołom nie powinno się otwierać drzwi prowadzących do sporów w temacie różnic dotyczących pomniejszych i drugorzędnych kwestii.

Nie ma również potrzeby oczerniania ludzi, którzy zmarli, ponieważ odeszli oni do królestwa życia ostatecznego, które jest miejscem zdania rachunku. Z tego powodu omawianie ich błędów jest bezcelowe i szkodliwe, nie jest sprawą zasadniczą i nie jest czymś, czego wymaga lub co nakazuje umiłowanie ahl al-bajt.Oto dlaczego sunnitom (ar. ahl as-sunna ła al-dżama'a)zakazane jest podejmowanie dyskusji w temacie rozłamu (ar. fitna),do jakiego doszło w czasach towarzyszy Proroka. Jest tak, ponieważ w bitwie wielbłądziej brali udział Zubajr oraz Talha (niech

Bóg będzie rad z nich obu), należący do dziesięciu towarzyszy, którym Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) obiecał Raj, a także 'A'isza Prawdomówna (niech Bóg będzie z niej rad). Sunnici uważają tę bitwę za wynik dokonania idżtihadu (osądu wedle zasad islamu); uważają, że Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) miał słuszność, a strona przeciwna była w błędzie, jednakże jako że całe wydarzenie było wynikiem idżtihadu, tym, którzy byli w błędzie, zostało to wybaczone. Zatem aby usposobienie wahabitów i skrajna szkoła rafidytów nie wyrządziły szkody islamowi, uznaje się za szkodliwe rozpoczynanie dyskusji w temacie tych, którzy w bitwie pod Siffinem byli buntownikami.

Jeśli chodzi o takich ludzi, jak tyran Hadżdżadż, Jazyd czy Łalid, to największy z uczonych w nauce teologii (ar. 'ilm al-kalam),Sa'ad ad-Din at-Taftazani, rzekł: "Przeklinanie Jazyda jest dopuszczalne (ar. dża'iz)", jednakże nie powiedział, że przeklinanie go jest wymagane (ar. ładżib).Nigdy nie powiedział on, że przeklinanie kogoś jest dobrem (ar. chajr)ani też, że zostanie za to przyznana nagroda. Ci, którzy zaprzeczają Koranowi, Prorokowi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i wszystkim świętym lekcjom jego towarzyszy, są nieskończenie liczni. Obecnie wielu takich ludzi krąży po okolicy. Zgodnie z prawem szariatu nie ma zupełnie żadnej szkody w tym, jeśli człowiek nie wspomina przeklinanych i nie przeklina ich. W odróżnieniu od wychwalania i umiłowania, przekleństwo i oczernianie nie mogą być zaliczone do dobrych uczynków (ar. 'amali salih),jednak jeśli wyrządzają jakąś szkodę, jest jeszcze gorzej.

Zatem obecnie potajemni hipokryci (ar. munafiqun)wykorzystują skłonność do wahabizmu, aby zaangażować pewnych hodżów, których największym obowiązkiem i największą odpowiedzialnością jest ochrona islamu i prawd Koranu, niesłusznie oskarżając ludzi prawdy o to, że tamci są alawitami. Wykorzystują oni jedną stronę przeciwko drugiej i starają się zadać straszliwy cios islamowi. Tacy ludzie włóczą się po okolicy; ty również po części wspomniałeś o tym w swoim liście. Zaprawdę, dowiesz się również, że najbardziej skuteczną metodą, jaką znaleźli, aby sprzeciwiać się mnie samemu i Traktatom Światła, jest wykorzystywanie hodżów.

Obecnie, gdy wahabici kontrolują Święte Świętych [14], wśród hodżów ze Stambułu krążyły przez jakiś czas osobliwe i kuszące dzieła sławnych i wielkich geniuszów, jakimi byli Ibn Tajmijja i Ibn al-Qajjim al-Dżauzi. Niektórzy hodżowie, którzy dołączyli do innowacji w religii (ar. bid'a),mogą zechcieć ukryć się za zasłonami dróg owych uczonych, które są częściowo sprzeczne z drogami świętych (ar. ałlija),a do pewnego stopnia tolerancyjne dla innowacji. Mogą oni wykorzystać twój idżtihad

- który wywiodłeś z umiłowania ahl al-bajt,lecz w obecnej chwili nie jest koniecznym, abyś otwarcie go oznajmiał - jako pretekst do uderzenia w ciebie i w uczniów Światła.

Ponieważ w prawie szari'a nie ma zasady mówiącej o powstrzymywaniu się od oczerniania i oskarżania o niewiarę (ar. takfir),ale istnieje zasada mówiąca o oczernianiu i oskarżeniu o niewiarę, zatem przynoszą one wielką szkodę. Nawet jeśli są wygłaszane słusznie, nie ma w nich żadnego dobra (ar. chajr)ani żadnej zasługi, ponieważ tych, którzy zasługują na oskarżenie o niewiarę czy na krytykę jest nieskończenie wielu. Z drugiej strony, jako że w prawie szari'a nie ma żadnej zasady mówiącej o powstrzymaniu się od oczerniania i zarzucania niewiary, nie stanie się zupełnie żadna szkoda, jeśli będziemy ich unikali.

Z powodu owej prawdy ludzie prawdy, a w szczególności Kalifowie Prawowierni oraz dwunastu imamów spośród rodziny Proroka, przyjęli za swojego przewodnika uświęconą zasadę sunnitów (ar. ahl as-sunna)opartą na wyżej wspomnianej prawdzie. Uważają, że nie jest dopuszczalne ar. dża'iż)poruszanie tematu rozłamu (ar. fitna)dawnych czasów i prowadzenie sporu w tym temacie, uważają, iż jest to szkodliwe i nie przynosi żadnej korzyści.

Co więcej, w owej bitwie po obu stronach uczestniczyło w taki czy inny sposób wielu ważnych towarzyszy Proroka. Zatem przy omawianiu owych konfliktów należy pamiętać o tym, że z powodu skłonności do stronniczości owe odmowa i sprzeciw zrodziły się nawet w sercach tak prawdziwych towarzyszy Proroka, jak Talha czy Zubajr (niech Bóg będzie rad z nich obu), a nawet dziesięciu, którym obiecano Raj (ar. aszara mubaszara).Nawet jeśli popełnili błąd, to najprawdopodobniej złożyli skruchę. W tym wieku nieprzywiązywanie wagi do tych, którzy obecnie wymierzają straszliwe ciosy islamowi, po tysiąckroć zasługując na przekleństwo i odrazę, przy równoczesnym niepotrzebnym i szkodliwym ponownym odwiedzaniu dawnych czasów, nie jest częścią nakazów prawa szariatu. Badanie owych sytuacji nigdy nie jest zgodne z uświęconym obowiązkiem wiernego ani też nie przystoi dociekliwemu człowiekowi.

Właściwie nie będę przed tobą ukrywał, że nawet najmniejsza z twoich sprzeczek z Sabrim wyrządza poważną szkodę Traktatom Światła oraz rozprzestrzenianiu prawd wiary. W tej samej chwili odczułem to w tym miejscu, a to zasmuciło mnie i sprawiło mi ból. Przybycie Sabriego, który podobnie jak ty sam jest dociekliwym uczonym, może przysłużyć się doniosłej służbie Traktatów Światła na tych terenach. Choć spodziewałem się, że obaj oddacie Światłu wielkie usługi, poczułem

i ujrzałem, że przeciwnie, została wyrządzona szkoda w trzech aspektach. Kiedy zastanawiałem się nad przyczynami owej szkody, dzień lub dwa później otrzymałem wiadomości o tym, że Sabri wdał się w bezsensowny i niepotrzebny spór z tobą, ty zaś wpadłeś we wściekłość. "O, Panie mój!", zawołałem, a następnie pomodliłem się słowami: "O, Panie, przekształć w pokój spór między tymi dwoma ludźmi, którzy przybyli z Erzurum, aby mi dopomóc".

Jak zostało to wspomniane w Błyskach traktujących o szczerości intencji (ar. ichlas),obecnie oczekujemy, że ludzie wiary ustanowią zgodę nie tylko ze swymi muzułmańskimi braćmi, lecz również z tymi ludźmi spośród chrześcijan, których dusze są pobożne. Muszą oni odłożyć na bok kwestie sporne i nie sprzeczać się w ich temacie, ponieważ atakuje nas całkowita niewiara. Z powodu twego stopnia świętości (ar. łalaja),twej przeszłości uczonego oraz twego związku ze Światłem proszę cię o to, byś postarał się zapomnieć o owym incydencie z Sabrim, byś wybaczył mu i pogodził się z nim, ponieważ to, co powiedział, nie pochodziło od jego własnej wiedzy, lecz przytoczył on argumenty, które od dawien dawna słyszał od hodżów. Jak wiesz, przyjęty przez Boga czyn oraz dobre dzieło mogą być pokutą za wiele grzechów. Tak, Sabri, który jest twoim krajanem, prawdziwie przysłużył się Światłu i wierze, za co będzie mu wybaczone tysiąc jego błędów. Przez wzgląd na twe szlachetne serce i jego służbę Światłu powinieneś patrzeć na niego przychylnie, jako na twego krajana i towarzysza w służbie dla Światła.

Podczas tamtych bitew niektórzy towarzysze Proroka mieli na uwadze zasadę "względnej sprawiedliwości" (ar. adalah nizafijja; adalah nisbijja)i zastanawiali się nad wyjątkami od prawa szariatu. Odeszli od metody prawdziwej sprawiedliwości (ar. adalah haqqijja)i ustaleń szariatu, porzucili ścieżki ascezy, wyrzeczenia i oszczędności, praktykowanych przez Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad) i jego zwolenników, a w rezultacie tego idżtihadu stanęli po przeciwnej stronie. Zaiste, nawet 'Uqajl, brat Imama 'Alego, czy 'Abd Allah Ibn 'Abbas, którego zwano uczonym całej ummy (niech Bóg będzie rad z nich wszystkich), w pewnych kwestiach zajęli przeciwne stanowisko. Z powodu podstawowej zasady prawa szari'a, która mówi:

مِنْ مَحَاسِنِ الشَّر۪يعَةِ سَدُّ اَبْوَابِ الْفِتَنِ

Zamknięcie bram niezgody jest jednym z dóbr szariatu,prawdziwi ahl as-sunna ła al-dżama'apowiedzieli:

طَهَّرَ اللّٰهُ اَيْدِيَنَا فَنُطَهِّرُ اَلْسِنَتَنَا

[15] Bóg nie pozwolił nam na przelewanie ich krwi, zatem w ramach

podziękowań za Jego wspaniałą łaskę powściągniemy nasze językii nie uważają za dopuszczalne (ar. dża'iz)otwierania drzwi owego rozłamu (ar. fitna)i rozpoczynania dyskusji w jego temacie. Choć kilka osób mogło zasługiwać na krytykę, to poprzez stronniczość można zacząć krytykować wspaniałych towarzyszy Proroka, a nawet posunąć się do sprzeciwu wobec ludzi tak wielkich, jak Talha i Zubajr (niech Bóg będzie rad z nich obu), należących do dziesięciu, którym obiecano Raj - tylko dlatego, że stanęli oni po stronie przeciwników Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad). Wówczas zostałaby zbudzona skłonność do oczerniania i żywienia wrogości wobec nich. Z tego powodu ahl as-sunnastoją po stronie tego, by owe drzwi pozostały zamknięte.

Zaprawdę, odpowiedzi na zasadę dopuszczalności przeklinania i potępiania Jazyda oraz Łalida udzielił sławny Sa'ad ad-Din at-Taftazani, który jest jednym z największych imamów ludzi sunny i nauki o teologii (ar. 'ilm al-kalam).Tacy uczeni ahl as-sunna ła al-dżama'a,jak Sajjid Szarif al-Dżurdżani, odpowiedzieli At-Taftazaniemu słowami: "Choć Jazyd i Łalid byli tyranami, choć byli bezlitośni i grzeszni, to kwestia tego, czy odeszli oni (z tego świata - uz. red. pol.) jako ludzie pozbawieni wiary, należy do tego, co niewidzialne (ar. ghajb).W braku jasnego wersetu Koranu i rozstrzygającego świadectwa stanu ich wiary nie można poznać z całkowitą pewnością. Jako że jest możliwe, iż pewni ludzie zmarli w stanie wiary i dokonali skruchy, należy unikać przeklinania ich. Przeklinanie ich może być dopuszczalne (ar. dża'iz)poprzez użycie szeroko pojmowanych określeń, takich jak:

لَعْنَةُ اللّٰهِ عَلَى الظَّالِم۪ينَ وَ الْمُنَافِق۪ينَ

Niechaj Bóg przeklnie złoczyńców i hipokrytów,w przeciwnym razie przynosi szkodę i jest niepotrzebne".

Powodem, dla którego nie udzieliłem dłuższej odpowiedzi na twój dociekliwy i naukowy list jest fakt, że w mej nadzwyczaj ciężkiej chorobie, a przy tym będąc zajętym pewnymi zadaniami, byłem w stanie napisać tylko tyle.

Twój brat

Said Nursi

* * *

KRÓTKI FRAGMENT MOJEJ ROZMOWY Z MINISTREM SPRAW WEWNĘTRZNYCH

Stałem się celem tyranii, jakiej nie widziano nigdy wcześniej w ludzkiej historii, a także bezprawnego okrucieństwa i prześladowań pod dziesięcioma względami. Oto, jak się sprawy mają:

Ten bezradny Said, który padł ofiarą strasznych spisków uknutych w celu zamordowania go, a także choruje z powodu wielu prób otrucia go, jest nadzwyczaj słabym, mającym siedemdziesiąt jeden lat, starym człowiekiem. Jest samotny, wiedzie nieszczęsne życie na zesłaniu, żyje w nędzy. Utrzymuje się przy życiu, sprzedając swój płaszcz, koszulę i buty. Jest bojaźliwy i stale cierpi z powodu choroby. Wiodąc od dwudziestu pięciu lat życie pustelnika, spotyka się jedynie z jednym całkowicie wiernym mu człowiekiem spośród tysiąca. Jest niewinnym człowiekiem, którego dwadzieścia cztery lata życia oraz dzieła zostały osądzone oraz zbadane przez trzy sądy oraz komisję ekspertów z Ankary - jedynie po to, by jednogłośnie uniewinnić go, a jego dzieła uznać za korzystne dla kraju i narodu oraz za takie, które nie powodują żadnej szkody. Jest on synem tego narodu, który wykonał doniosłą służbę podczas Wielkiej Wojny [16], a obecnie pracuje ze wszystkich sił, aby wybawić ten kraj i ten naród od anarchii i cudzoziemskiego zepsucia poprzez swoje pozostające w obiegu dzieła. W sądzie udowodnił on poprzez zeznania siedemdziesięciu świadków, że przez dwadzieścia pięć lat nie przeczytał żadnej gazety ani też nie był tym zainteresowany, a przez siedem lat ani nie pytał o przebieg drugiej wojny światowej, ani też nie otrzymywał żadnych informacji na ten temat. Poprzez silne świadectwo zawarte w jego dziełach udowodnił, że całkowicie wycofał się z polityki, a także - co oficjalnie przyznało pańskie sądownictwo - jest nieszkodliwym człowiekiem, który nie ingeruje w sprawy pańskiego świata. Gwałtownie odwraca się od uwagi społeczeństwa, aby nie wyrządziła ona szkody jego życiu ostatecznemu i jego szczerości intencji (ar. ichlas).Pozostaje obojętny wobec pochlebnych opinii i pochwał wygłaszanych pod jego adresem przez jego braci i siostry, a także gwałtownie odrzuca takie pochwały. Jak to możliwe, że przede wszystkim pan jako minister spraw wewnętrznych może wykorzystywać gubernatora Afyon oraz policję z Emirdag do prześladowania mnie, sprawiać, że przez jeden dzień cierpię męczarnie równe tym, jakich przyczyniał mi miesiąc uwięzienia w samotności, a także zmuszać mnie do tego, bym pozostawał w całkowitym odosobnieniu

i zupełnej samotności? Jakież prawo zezwala na taką niesprawiedliwość? Mówię to ministrowi spraw wewnętrznych poprzez najwyższe władze sądownictwa, odpowiedzialne za utrzymywanie publicznej sprawiedliwości.

Prześladowany, pozbawiony schronienia we współczesnej

i humanitarnej sprawiedliwości, ten, któremu odebrano prawo do życia,

Said Nursi

* * *

Do Hilmi-beja, byłego ministra spraw wewnętrznych, a obecnego Sekretarza Generalnego

Republikańskiej Partii Ludowej

Po pierwsze:Przez dwadzieścia lat nie napisałem ani jednej petycji, kiedy był pan ministrem spraw wewnętrznych, przez owe dwadzieścia lat nigdy nie złamałem mych zasad. Obecnie będę zwracał się do pana, jako zarówno byłego ministra spraw wewnętrznych, jak i obecnego sekretarza generalnego Partii. Jeśli człowiek, który przez dwadzieścia lat nie zwracał się do rządu, przemawia dla korzyści rządu ten jeden raz poprzez bardzo ważnego przedstawiciela, to nawet jeśli mówiłby przez dziesięć godzin, jego przemówienie wciąż byłoby krótkie. Z tego powodu powinien pan przeznaczyć dwie godziny na rozmowę ze mną.

Po drugie:Teraz, kiedy zajmuje pan stanowisko sekretarza generalnego Partii, mam obowiązek poinformować pana o prawdzie. Oto, jaka jest prawda:

Naród Turcji i jego bracia w religii spośród ludów tureckich uradowali świat islamu swym bohaterstwem i ochronili jedność islamu. Chwalebnie przysłużyli się oni ocaleniu świata ludzkości przed całkowitymi niewiarą i zbłądzeniem. Jeśli dzisiaj nie wysuwacie bohatersko roszczeń wobec Koranu i prawd wiary, jak działo się to w dawnych czasach, jeśli nie działacie wprost i wyłącznie na rzecz tego, by zapanowały prawdy Koranu i wiary, wówczas informuję pana z całą pewnością - a mogę dowieść tego przez rozstrzygające świadectwo - o tym, że miast miłości i braterstwa

świata islamu spotkacie się z przerażającą niechęcią i wrogością wobec narodu tureckiego, który jest wojownikiem, bratem i dowódcą owych prawd. Będąc pokonanymi przez anarchię wynikającą z całkowitej niewiary, która obecnie pojawiła się, by zniszczyć świat islamu, sprawicie, że rozpadnie się naród turecki, który jest cytadelą świata islamu i jego chwalebną armią. Sprawicie, że stanie się on celem inwazji przerażającego smoka, który powstał na północnym wschodzie [17].

Zaiste, to dzięki potędze Koranu ten bohaterski naród mógł powstać przeciwko owym dwóm cudzoziemskim prądom. Te wrogie prądy szarżują na nas z przerażającą siłą, używając jako pretekstów absolutnej niewiary, absolutnej tyranii oraz absolutnej rozpusty, i oddają próżniakom mienie dostojnych ludzi. Ów przerażający wróg może zostać pokonany jedynie dzięki sile religijnej oraz czystości wiary tego narodu, który jest ukształtowany wedle prawdy islamu i zjednoczony z nią, a który uważa, że cały honor jego historii leży w islamie. Zaiste, patrioci i ludzie miłujący ten naród mogą zatrzymać ów wrogi prąd, przede wszystkim dzięki zastąpieniu szkoleń cywilizacji prawdami Koranu, które są linią życia tego narodu i będą jego wiodącymi zasadami, in sza'a-llah.

Jeśli chodzi o prąd drugi, to rzekomi patrioci oraz ludzie miłujący ten naród byli odpowiedzialni za zachowanie metod, które aż do tej pory skutecznie tłamsiły świętość religii w imię cywilizacji. Działania trzech lub czterech ludzi wzięli oni za rewolucję i przyjęli je jako podstawowe zasady, przypisując wszystkie obecne dobre dzieła i pozytywne efekty tej rewolucji owym kilku ludziom, zaś wszystkie obecne przerażające błędy - całemu narodowi. Jeśli będziecie podążać za nimi, sprawicie, że trzy lub cztery grzechy kilku ludzi staną się trzema lub czterema milionami grzechów. Sprzeciwicie się miliardom szanownych żołnierzy należących do wojsk przeszłości oraz milionom jej męczenników. Przyczynicie duchowych męczarni i hańby duszom owych bohaterskich i pobożnych ludzi, a także narodowi tureckiemu, który jest armią islamu. Ponadto jeśli dobre dzieła zostaną przypisane trzem lub czterem rewolucjonistom, którzy w rzeczywistości mają w nich bardzo niewielki udział, a dostąpili ich dzięki sile i wysiłkom tego narodu i jego armii, wówczas trzy lub cztery miliony dobrych czynów staną się trzema czy czterema uczynkami, a zatem zostaną zredukowane do zera. Wówczas owe wspaniałe osiągnięcia nie będą mogły dłużej stanowić pokuty za grzechy.

Po trzecie:Zaiste, stanęliście w obliczu wielu różnorakich wrogów, wewnętrznych i zewnętrznych. Gdyby wasi przeciwnicy reprezentowali prawdy wiary, pokonaliby was w jednej chwili. Dziewięćdziesiąt procent

tego narodu przez tysiąc lat było związane duszą i sercem ze zwyczajami i praktykami islamu. Nawet jeśli pozornie zdawało się, iż ci ludzie posłusznie stosują się do rozkazów sprzecznych z ich naturą (ar. fitra),to w rzeczywistości nigdy nie przywiązali się do nich swym sercem.

Co więcej, muzułmanin nie jest podobny do ludzi innych narodowości. Jeśli porzuca on swoją religię, stanie się anarchistą i przestanie być posłuszny jakimkolwiek ograniczeniom. Nie będzie można władać nim przez jakiekolwiek szkolenie czy dyscyplinę prócz absolutnego despotyzmu i całkowitego zepsucia. Istnieje wiele dowodów i przykładów owej prawdy, zatem w tym miejscu przerywam omówienie tej kwestii, odwołując się do pańskiej inteligencji.

W tym stuleciu, kiedy ludzie odczuwają desperacką potrzebę Koranu, ważnym jest, abyście w tej kwestii nie pozostawali w tyle za Szwecją, Norwegią i Francją. Zaprawdę, waszym obowiązkiem jest, abyście byli dla nich podobnym im przewodnikiem. Możecie przypisać wszystkie błędy, jakie do tej pory popełniła rewolucja, owym trzem lub czterem osobom i pracować na rzecz naprawienia szkód wyrządzonych przez zmagania tego świata oraz inne rewolucje. Jeśli będziecie pracować na rzecz naprawienia owych szkód - szczególnie tych, które dotyczą zwyczajów i praktyk religijnych - zyskacie niezmierne zaszczyty w przyszłości i uczynicie wasze działania pokutą za błędy, która przysłuży się waszemu życiu ostatecznemu. Będziecie godni tego, abyście zostali zapamiętani jako patrioci i ludzie miłujący ten naród.

Po czwarte:Jako że śmierć nie może zostać zabita, a drzwi grobu nie mogą zostać zamknięte; jako że jak wszyscy inni, wy również spieszycie do grobu; jako że dla ludzi zbłądzenia bliska śmierć jest wieczną egzekucją, której nie może odwrócić tysiąc powiązań z politycznymi komitetami ani umiłowanie tego świata i polityki; jako że macie w rękach Traktaty Światła, które udowadniają z jasnością równą jasności słońca, że dla ludzi wiary Koran przekształca ową wieczną egzekucję w otrzymanie papierów zwalniających do cywila, a przez dwadzieścia lat żaden filozof ani ateista nie był w stanie sprzeciwić się tej prawdzie, zaś wielu uważnych filozofów uwierzyło, zaś w ciągu dwudziestu lat cztery z waszych najwyższych sądów wraz z waszą komisją ekspertów, składającą się z filozofów oraz uczonych potwierdziły przesłanie Traktatów Światła i powinszowały im, nie zgłaszając żadnego sprzeciwu wobec ich świadectw w temacie wiary - to wszystko dowodzi, iż Traktaty Światła nie wyrządzają żadnej szkody temu narodowi ani temu krajowi. Przeciwnie, są podobną zaporze Zu'l-Qarnajna barierą Koranu

wzniesioną przeciwko straszliwym atakom wszystkich ateistycznych prądów. Na poparcie prawdziwości tego twierdzenia mogę przedstawić sto tysięcy świadków spośród narodu tureckiego, a szczególnie spośród ludzi młodych, którzy otrzymali edukację.

Z pewnością waszym ważnym obowiązkiem jest poważne zastanowienie się nad mymi przemyśleniami, które was dotyczą. Zawsze słuchacie dyplomatów spośród ahl ad-dunja,zatem jest sprawą zasadniczą, abyście znaleźli czas na wysłuchanie bezradnego człowieka, który przemawia przez wzgląd na życie ostateczne, człowieka takiego jak ja, który stoi w drzwiach grobu, opłakując położenie swoich rodaków.

Choć w ciągu dwudziestu lat nie złożyłem żadnej petycji, ta została napisana, kiedy byłem sfrustrowany. Jest ona zaadresowana do ministra spraw wewnętrznych Hilmiego, a została przekazana naczelnikowi policji z Afyon dla poinformowania ich, jednak bez skutku. Cztery lub pięć razy dręczono mnie, wzywając oficjalnie na posterunek policji i przesłuchując:

"Nie napisałeś tego sam. Kto napisał to dla ciebie?". Odpowiedziałem na to:"Nie warto przedkładać petycji takim ludziom. Miałem słuszność, milcząc przez dwadzieścia lat".

Mówię do władz i policji Emirdag! Spisałem tę wewnętrzną rozmowę rok temu, jednak zatrzymałem ją, nie przedkładając jej. Teraz, poprzez bezprawne pod pięcioma względami traktowanie mnie - takie jak zabronienie mi posiadania pomocnika we własnym mieszkaniu - poddaje się mnie całkowitemu uciskowi. Chcę, by ujawnili się ci, którzy wykonują tak bezprawne działania w imię prawa. Mam przy tym nadzieję, iż staną się bardziej rozsądni.

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Mój drogi, wierny bracie, mój miłujący ten kraj i dokładający starań przyjacielu na tym przemijającym świecie!

Po pierwsze:Jestem ci prawdziwie zobowiązany aż do końca życia i nigdy nie zapomnę ani ciebie, ani pewnych ludzi z Erzurum i ich litościwej troski. Kiedy byłem dręczony i prześladowany, pospieszyliście mi z pomocą najbardziej ze wszystkich moich przyjaciół i rodaków. Po tysiąckroć powiem wam wszystkim: "Oto, czego zechciał Bóg" (ar. ma sza'a-llah)i: "Niech Bóg was pobłogosławi" (ar. baraka-llah).

Po drugie:Choć jest to całkowicie sprzeczne z moją metodą, z lekcjami, jakie odebrałem od Traktatów Światła, a także z zasadą mojego życia, której trzymam się od dziesięciu lat, a która mówi, by nie podążać za znikomymi kwestiami tego przemijającego życia doczesnego, podzielę się z tobą - jedynie przez wzgląd na ciebie, twoją ciekawość i długi list, jaki napisałeś - kilkoma kwestiami odnośnie do mego położenia i tortur, jakim poddali mnie tyrani.

Pierwsza:Trzydzieści lat temu, kiedy byłem członkiem Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye, jeden z naszych przyjaciół, który także należał do Daru'l-Hikmet, Sayyid Sadeddin Pasza, powiedział mi:

-Otrzymałem z wiarygodnego źródła wiadomości o tym, że pewien ateistyczny komitet, który ma swe korzenia za granicą, lecz działa tutaj, przeczytał jedno z twoich dzieł. Ci ludzie powiedzieli: "Jeśli autor tego dzieła pozostanie przy życiu, nie uda nam się sprawić, by ludzie przyjęli naszą drogę (tj. ateizm - uz. red. tur.). Musimy się go pozbyć". Postanowili, że cię zamordują. Uważaj na siebie!

-Pokładam zaufanie w Bogu - odpowiedziałem. - Godzina śmierci jest wyznaczona i nie podlega zmianie.

Ów komitet przez trzydzieści, a teraz nawet czterdzieści lat obmyślał ów plan i w swej walce przeciwko mnie używał wszelkich narzędzi oszustwa. Aby mnie usunąć, uwięzili mnie po dwakroć, a ponadto otruli mnie jedenaście razy. Ich ostatni plan polegał na skierowaniu przeciwko mnie wszelkich wpływów rządu wraz z całą jego siłą, a to poprzez zwrócenie przeciwko mnie byłego ministra spraw wewnętrznych, byłego gubernatora Afyon i byłego zastępcy naczelnika policji w Emirdag.

Ci trzej urzędnicy rozpowszechniali taką propagandę i taki strach przed starym, słabym, schorowanym, ubogim, odizolowanym od innych i bezradnym człowiekiem, jakim jestem, że zdałem sobie sprawę z tego, iż żaden urzędnik służb publicznych ze strachu nie zbliży się do mnie, chyba że po to, aby mnie szpiegować. Nawet niektórzy z moich sąsiadów przestali witać się ze mną [18]. Gdyby urzędnik służb publicznych przywitał się ze mną, a dowiedzieliby się o tym jego zwierzchnicy, przenieśliby go w inne miejsce. Wsparcie Boga zaopatrzyło mnie w cierpliwość i wytrwałość. Owe bezprecedensowe męczarnie i prześladowania nie sprawiły, bym podporządkował się (moim prześladowcom - uz. red. pol.).

(...)

Trzecia:Po uniewinnieniu zarówno Traktatów Światła, jak i mnie samego, orzeczonym przez dwa sądy, które po gruntownym zbadaniu

Traktatów Światła nie znalazły w nich nic, o co mogłyby mnie oskarżyć,

{(*): Jest tak albo dlatego, że nawet w swych stronniczych prawach nie mają oni żadnego narzędzia ani prawa, które uważałoby za konieczne zaangażowanie się w sprawy Traktatów Światła, albo też w obawie przed najwyższą urazą i przekleństwami, jakie mogą otrzymać w przyszłości, owe trzy wysokie sądy nie miały odwagi orzec uwięzienia Traktatów Światła lub kogokolwiek z nas, stąd jednogłośnie postanawiając o naszym uniewinnieniu, zwróciły nam wszystkie kopie Traktatów Światła. Choć owe potężne sądy zaprzestały prześladowań, to niektórzy bezlitośni ludzie zajmujący przemijające stanowiska kontynuowali prześladowania. Z pewnością wprawia to w gniew niebiosa i ziemię, nie ma zatem żadnej potrzeby, bym sam wpadał w gniew.}

owe komitety ateistów wewnątrz rządu uknuły plan wykorzystania pewnych hipokrytów (ar. munafiqun)spośród urzędników. W całkowitej sprzeczności z jakimikolwiek prawami zesłali mnie do Emirdag i odizolowali od wszystkich moich przyjaciół i uczniów. Jeśli chodzi o moje życie i zdrowie, to umieścili mnie oni w miejscu najgorszym z możliwych. Pod pozorem zesłania w rzeczywistości uwięzili mnie w samotności i przetrzymywali w całkowitym odosobnieniu. Obecnie zostało ustalone, że za ich traktowaniem mnie w ten sposób stoją dwa powody.

Oto pierwszy z owych powodów: Wiedząc, że od dawna nie mogę znieść zdrady i perfidii, chcieli doprowadzić mnie do gniewu, utorować drogę dla wydarzenia się pewnych incydentów, a następnie zniszczyć mnie. Ponieważ nie mogli tego osiągnąć, starali się zgładzić mnie poprzez otrucie. Jednakże, dzięki wsparciu Boga, suplikacje (ar. du'a)uczniów Światła były dla mnie niczym lekarstwo i odtrutka, a także sprawiły, że moje cierpliwość i wytrwałość stały się podobne lekarstwu. Udaremniło to ich plany i zaradziło niebezpieczeństwom owej materialnej i duchowej trucizny. Choć nigdy wcześniej w historii jakikolwiek rząd nie dopuścił się takich męczarni i prześladowań w imieniu prawa i władzy, trwają prześladowania mające na celu sprowokowanie mnie, a ich wciąż trwająca kampania strachu doprowadza mnie do gniewu. Jednakże moje serce zostało ostrzeżone w następujący sposób:

"Nie powinieneś być zagniewanym na owych tyranów, lecz raczej powinieneś im współczuć. W krótkim czasie, w zamian za przemijające męczarnie, jakie ci zadali, każdy z nich napotka wiecznie trwające męki cielesnego i duchowego Piekła. Zemścisz się na nich po tysiąckroć. Co się tyczy niektórych z nich, jeśli tylko są oni inteligentni, to jakkolwiek pozostaną na ziemi aż do czasu, w którym sczezną, ich sumienia będą cierpiały żal, zaś ich samych będzie dręczył strach przed wieczną egzekucją".

Porzuciłem zatem swój gniew, współczułem im i powiedziałem: "Oby Bóg sprawił, że zmienią się na lepsze".

Choć owe cierpienia i prześladowania przynoszą wspaniałą i wieczną nagrodę, składam podziękowania Wszechmocnemu Bogu, a w całym swym cierpieniu jestem rad z tego, że z korzyścią dla uczniów Światła oraz ich bezpieczeństwa hipokryci (ar. munafiqun)zajęli się mną samym, nie zaś nimi.

Po czwarte:Jeśli chodzi o twój list dotyczący mego samopoczucia, a także o twoją prośbę o zwrócenie się do obecnego rządu, abym mógł wyjechać do Damaszku lub Hidżazu, jeśli pozwala na to moje zdrowie...

Po pierwsze: Aby ocalić wiarę i służyć Koranowi, byłoby konieczne, abyśmy przybyli tutaj, nawet gdybym przebywał w Mekce, ponieważ tutaj owa potrzeba jest największa. Gdybym miał tysiąc dusz, a nawet gdybym cierpiał z powodu tysiąca chorób i trudności, opierając się na lekcjach otrzymanych od Koranu, ja sam i my wszyscy postanowiliśmy pozostać tutaj, by służyć wierze i szczęściu tego narodu.

Po drugie: W swoim liście poruszasz kwestię znieważania mnie miast okazywania mi szacunku. Piszesz: "Gdybyś przebywał w Egipcie lub w Ameryce, historia uczyniłaby ci zaszczyt, okazując ci szacunek".

Mój drogi, pilny przyjacielu! Ze względu na zasady naszej metody poważnie wystrzegamy się szacunku i estymy innych ludzi. Nasza służba zabrania nam przyjmowania jakichkolwiek pochwał, korzyści, a nawet pochlebnych myśli w temacie naszego charakteru. Szczególnie umiłowanie sławy, które jest dziwacznym rodzajem pretensjonalności, pragnienie olśniewającego zapisania się w historii lub nawet korzystnego postrzegania nas przez ludzi, ów kuszący rodzaj zarozumialstwa - wszystkie są sprzeczne ze szczerością intencji (ar. ichlas),będącą centralną kwestią zasad i metody Światła. Boimy się ich, nie mówiąc już o ich poszukiwaniu. Traktaty Światła pochodzą od blasku Koranu, są przebłyskiem jego cudowności i komentarzem (ar. tafsir)jego prawd. Staramy się o to, aby każdy ich potrzebował, aby każdy docenił ich wysoką wartość i oczywiste cuda (tur. keramat)duchowe. Odnośnie do wiary pragniemy, by każdy dowiedział się, iż Traktaty pokonały ateizm we wszystkich aspektach niewiary i nadal będą to czynić. Spodziewamy się tego, że tak się stanie, dzięki miłosierdziu Boga.

Na zakończenie podzielę się z tobą relacją o błahej, drugorzędnej sprawie dotyczącej mnie samego:

Jako że Receb-bej i Kara Kazim są twoimi przyjaciółmi, a jak sądzę, mieli oni kontakt ze starym Saidem, miast prosić ich o jakiekolwiek łaski, mogą oni dopomóc nam w uniknięciu czynienia tego, co czynili nasi poprzednicy. Nie powinni oni ulegać bezsensownym i bezcelowym

naciskom i prześladowaniom. Nie byłem w stanie prawdziwie przystosować się do materialnego i duchowego klimatu tego miejsca. Doświadczyłem wielu trudności. Zamykam drzwi swego mieszkania od zewnątrz i od wewnątrz. Jestem odizolowany od innych pod każdym względem. W pewnym sensie umieram w przyprawiającym o depresję pomieszczeniu, cierpiąc z powodu choroby i nie mając żadnych sąsiadów. Niekiedy jest tak, jakby jeden dzień tutaj przysparzał mi większych cierpień niż cały miesiąc w więzieniu Denizli. Przez dwadzieścia lat wtrącano się do spraw mojej wolności i mego uwolnienia poprzez owe straszliwe prześladowania; dość tego! Stało się jasnym, że po trwającym dwa lata dochodzeniu sądów i po tym, jak plany hipokrytów (ar. munafiqun)zostały udaremnione, nie mogą oni dłużej ogłupiać kogokolwiek poprzez bezpodstawne podejrzenia, wedle których poprzez moją osobę lub Ruch Światła ten kraj bądź ten naród poniesie szkodę. Byłoby właściwym, gdybym odzyskał wolność jak wszyscy inni [19] i gdybym uzyskał zezwolenie na przeniesienie się do jednej z wiosek w okolicach tego miasta dla zmiany klimatu.

Przesyłamy nasze pozdrowienia i modlitwy (ar. du'a)tobie i naszym przyjaciołom.

اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى

A On jest Przedwieczny i pozostanie na wieki.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Oto odpowiedź, która przyszła mi na myśl, a dotyczy ona pytania, mającego aspekt zarówno materialny, jak i duchowy.

Zostało powiedziane:Dlaczego odrzucasz przychylne opinie uczniów Światła na swój temat? Dlaczego odrzucasz również pewne zaszczyty i doskonałości, które są ci przyznawane, a które mogłyby stać się dla owych uczniów środkiem zachęty? Dlaczego przyznajesz ową wzniosłą rangę jedynie Traktatom Światła, a siebie samego przedstawiasz jako zwykłego ich ucznia, który popełnia wiele błędów?

Odpowiedź:Nieskończone dzięki niechaj będą Bogu Jedynemu za to, że Traktaty Światłą są bardzo silnym i niezachwianym punktem oparcia. Są w nich zawarte jasne i faktyczne dowody tego, że nie potrzebują one, bym posiadał owe cechy i zdolności, co do których przyjmuje się, że je posiadam. W odróżnieniu od innych dzieł, ich wpływ i siła nie wynikają ze zdolności ich autora. Oto one, dostępne dla wszystkich. Od dwudziestu lat, w oparciu o ich rozstrzygające dowody, ci, którzy są wrogo nastawieni wobec mojej osoby, byli zmuszani do podporządkowania się Traktatom w sensie materialnym i duchowym.

Gdyby moja osoba była dla Traktatów ważnym punktem oparcia, wówczas moi nieprzyjaciele i bezwzględni wrogowie spośród ateistów zadaliby potężny cios Światłu, dyskredytując moją ułomną osobę. Jest jasnym, że choć owi wrogowie w swej głupocie używają wszelkich podstępów, aby zdyskredytować mnie i odwrócić ode mnie uwagę społeczeństwa, nie byli w stanie zaszkodzić podbojom Traktatów Światła ani ich cnotom. Nawet jeśli zdezorientowali oni niektórych słabych ludzi, którzy od niedawna poszukiwali prawdy, to nie mogą sprawić, aby całkowicie wyrzekli się oni Traktatów Światła.

Z powodu owych prawd, a także z powodu tego, iż ego jest w tej epoce tak rozpowszechnione, odrzucam korzystne wyobrażenia na mój temat, które dalece przekraczają moje rzeczywiste zasługi. W odróżnieniu od moich braci nie spoglądam przychylnie na własną duszę (ar. nafs).Co się tyczy rang przynależnych życiu ostatecznemu, będących prawdziwymi i religijnymi rangami, które moi bracia przypisują ich bezradnemu bratu, to oparłem się na zasadach nakreślonych w zakończeniu Listu Drugiego ze zbioru Listy:"Doskonałości przypisywane mojej osobie, które mogą być duchowym podarunkiem, jeśli - niech Bóg uchroni - nie uznam, iż faktycznie posiadam owe przymioty, są dowodem tego, iż zaprawdę ich nie posiadam. Jeśli wiem, iż faktycznie nie posiadam owych przymiotów, koniecznym jest, abym odrzucił owe ofiarowane mi duchowe podarunki". Również w odniesieniu do założenia, iż do człowieka należy jakaś duchowa ranga, ego może być współwinne.

Ostatnią rzeczą, która pozostaje (do wyjaśnienia - uz. red. pol.) jest fakt, że patrząc z perspektywy życia doczesnego, gdyby człowiek wykonujący obowiązek szerzenia prawd wiary zajmował pewne określone stanowisko, jego działania mogłyby być bardziej skuteczne. W tej kwestii istnieją dwie przeszkody:

Przeszkoda pierwsza:Jeśli przyjmiemy istnienie świętości (ar. łalaja),to dobrowolne poszukiwanie owej rangi jest sprzeczne ze szczerością

intencji (ar. ichlas)oraz z pokorą, która jest naturą świętości. Nie jesteśmy w stanie ukazywać owych rang i wysuwać dotyczących ich roszczeń, jak było to w przypadku towarzyszy Proroka, będących dziedzicami posłannictwa. Nie możemy porównywać do nich siebie samych.

Przeszkoda druga:Jeśli człowiek zajmujący owo duchowe stanowisko może łatwo zostać zdyskredytowany, jest efemeryczny, znikomy i ulotny, może to wyrządzić szkodę Światłu oraz podbojom prawd wiary.

Istnieje jednakże jedna kwestia będąca przyczyną, dla której składam Bogu podziękowania: Moi wrogowie spośród ludzi polityki nie znają wyżej wspomnianych prawd. Wyobrażają sobie, że stoi przed nimi szacowny i dostojny stary Said i stale zajmują się zdradzaniem i znieważaniem mojej osoby, miast zajmować się Światłem. Zwracają przeciwko mojej osobie również niektórych fanatycznych i egoistycznych hodżów, jakby starali się zgasić Światło. Tylko w niewielkim stopniu zdają sobie sprawę z tego, że sprawiają, iż Światło lśni jeszcze jaśniej. Traktaty Światła otrzymują swe Światło nie od mej znikomej osoby, lecz od słońca Koranu, który jest źródłem Światła.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Aby przyjrzeć się kwiatom kwitnącym podczas tej lśniącej wiosny, odbyłem trwającą godzinę lub dwie przejażdżkę samochodem. Poczułem z wiedzą równą całkowitej pewności (ar. haqqa-l jaqin),że wszystkie kwiaty kwitły przez czas dużo dłuższy, niż widziałem to kiedykolwiek wcześniej, jak gdyby uśmiechając się odmawiały tasbih.Językiem swego usposobienia rośliny jak gdyby oklaskiwały i wychwalały Stwórcę, Któremu należy się wszelka chwała (ar. As-Sani Zu'l-Dżalal). Z tego stanu skorzystały moje emocje, które tęsknią za życiem tego świata, a także moja niedbała i niecierpliwa dusza. Moja dusza - sama poszukująca wiecznie trwających przyjemności pośród przemijania - sprzeciwiła się przeświadczeniu mego serca, wedle którego brzydzę się tym światem i czuję wstręt do tego życia pełnego chorób i trudności. Odmówiła

oczekiwania na królestwo pośrednie i na spotkanie z dziewięćdziesięcioma procentami moich przyjaciół, którzy już tam są.

Nagle światło wiary, które przedostało się poprzez moje emocje i skłonności, zaoponowało wobec owego sprzeciwu słowami:

Jako że ta gleba ukazuje tak wielkie materialne piękno, miłosierdzie, życie i upiększenie, jest ona zasłoną dla nieskończonego miłosierdzia, a jakakolwiek rzecz, która do niej trafia, nie jest pozostawiana samej sobie. Zaiste, duchowe ośrodki i swego rodzaju działające warsztaty, wytwarzające owe widoczne, cielesne upiększenia i powab, piękno i wdzięk, miłosierdzie i życie, znajdują się pod zasłoną gleby i poza nią. Z pewnością zstąpienie do ziemi, która jest niczym chroniąca nas matka, pragnienie objęcia jej i spoglądania na owe prawdziwe i trwałe kwiaty duchowe, są znacznie bardziej godne naszego umiłowania i tęsknoty.

Tak światło wiary całkowicie uciszyło owe ślepe emocje i miłującą ten świat duszę, a także oddaliło ich sprzeciw, sprawiając, że moja miłująca ten świat dusza powiedziała:

اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ عَلٰى نُورِ الْا۪يمَانِ مِنْ كُلِّ وَجْهٍ

Chwała niech będzie Bogu Jedynemu za każdy aspekt światła wiary.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze:Duchowe stowarzyszenie uczniów Światła in sza'a-llahotrzyma nagrodę równą nagrodzie za osiemdziesiąt lat oddawania czci Bogu, jaką ci, którym się poszczęściło, zyskują podczas błogosławionego miesiąca ramadan. Aż do Święta Zakończenia Postu uczniowie Światła powinni mówić "amen" po suplikacjach (ar. du'a)innych ze szczerością intencji tak wielką, jak tylko to możliwe, aby jeśli jeden z nich otrzyma ową nagrodę, wszyscy mogli mieć w niej udział, stosownie do swego stopnia. Czyniąc tak, z pewnością będziecie dostarczać duchowego wsparcia waszemu słabemu i obciążonemu najcięższym brzemieniem bratu.

Po drugie:Jeden lub dwaj doktorzy należący do najważniejszych uczniów Światła byli głęboko zatroskani tym, że choć cierpię z powodu ciężkiej choroby, nie zasięgałem rad owych szczerych i wiernych braci ani nie zażywałem ich lekarstw. Nie konsultowałem się z nimi i nie poruszałem żadnych tematów dotyczących mej gwałtownej choroby, kiedy nawiedziła mnie w czasie rozpaczliwej potrzeby, gdy doświadczałem cierpienia. Dlatego jestem zobowiązany do tego, by podzielić się z wami pewną zagadkową prawdą. Spisuję ją, abyście mogli z niej skorzystać. Powiedziałem owym lekarzom:

Moim ukrytym wrogom oraz mojej duszy Szatan wpoił to, by znaleźli u mnie jakąś słabą cechę mego usposobienia. Chcą oni przyłapać mnie na gorącym uczynku, aby mogli wykorzystać to przeciwko mnie i zaszkodzić całkowicie szczerej służbie Światłu. Najsłabszą cechą i najbardziej bolesną przeszkodą jest skłonność do chorowania. Im więcej uwagi poświęca się chorobie, tym bardziej zaczynają dominować cielesne emocje duszy, która uciszy serce i ducha poprzez wymówki takie, jak: "To jest konieczne, jestem do tego zmuszony". Sprawia to, że lekarz staje się despotycznym władcą i zmusza pacjenta do tego, aby był on posłuszny lekarstwom i za-leceniom lekarza. To zaś wyrządza szkodę służbie wykonywanej z poświęceniem i szczerością intencji (ar. ichlas).

Moi potajemni wrogowie stale pracowali nad wykorzystaniem tej mojej słabości, tak jak pracują nad wykorzystaniem strachu, chciwości, sławy i zaszczytów. Nie osiągnęli niczego, wykorzystując strach, który jest największą słabością człowieka. Pojęli, że nie przywiązujemy żadnej wagi do ich wyroków śmierci i prób zabójstwa.

Wówczas wielokrotnie starali się sprowokować mnie poprzez środki do życia i chciwość, która jest jedną z największych ludzkich słabości. Ostatecznie również w ten sposób niczego nie osiągnęli. Zdali sobie sprawę z tego, że nie przywiązujemy wagi do doczesnego majątku, dla którego poświęcili oni swe uświęcone wartości. Stało się to dla nich jasnym po wielu wydarzeniach. Zaprawdę, w ciągu tych dziesięciu lat oficjalnie, poprzez lokalne władze, dopytywali się: "Z czego on żyje?".

Następnie, po wielokrotnym prowokowaniu mnie poprzez zdradę, potępianie i zaczepki dręczenia mnie, obmyślono spiski, mające na celu wykorzystanie mnie poprzez tytuły, sławę i zaszczyty, które również są jednymi z największych ludzkich słabości. Nie powiodło się im i niczego nie osiągnęli. Z pewnością zrozumieli, że dla nas sława i zaszczyty tego świata, w którym są oni rozkochani, są tym samym, co hipokryzja i przynoszące szkodę zarozumialstwo. Umiłowanie rangi,

sławy tego świata i zaszczytów, do których oni są tak przywiązani, w naszych oczach jest bezsensowne. Zaprawdę, w tym względzie uważamy ich za szaleńców.

Nawet gdyby patrząc z punktu widzenia prawdy uważać za słabość w odniesieniu do naszej służby wierze posiadanie rang duchowych, rozwijanie się na kolejnych poziomach świętości (ar. łalaja)i uznawanie darów Boga, to są one każdemu miłe i przez każdego poszukiwane. Ludzie mogą jedynie skorzystać z owych rang, zaś nie mogą doznać z ich powodu żadnej szkody. Jednakże z powodu tego, że w tej epoce dominują samolubstwo i egoizm, umiłowanie własnych korzyści i dbanie o ratunek tylko dla siebie samego, służba wierze oparta na tajemnicy szczerości intencji nie może stać się narzędziem czegokolwiek innego. Wymaganym jest, aby nie poszukiwać aktywnie osobistych rang duchowych, by nie została zrujnowana tajemnica prawdziwej szczerości intencji (ar. ichlas).Koniecznym jest, by w oparciu o własne uczynki nie oczekiwać owych rang; nie powinno się ani poszukiwać ich, ani też rozmyślać nad nimi.

Z tego powodu ci, którzy starali się sprowokować słabości mego usposobienia, zrozumieli, że każdy poszukuje odkryć duchowych i cudów, lecz ja z pewnością nie poszukuję kolejnych poziomów doskonałości duszy. Nie powiodło im się zatem również w tej kwestii.

Przesyłamy pozdrowienia pokoju każdemu z naszych braci i błagamy miłosierdzie Boga o to, by prawdy Nocy Przeznaczenia, która jest niczym osiemdziesiąt trzy lata oddawania czci Bogu, stały się orędownikiem dla każdego ucznia Światła.

Wasz brat

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze:Zwięźle wskażemy na długą i rozległą prawdę, jaka została oznajmiona memu sercu podczas Nocy Przeznaczenia, a jest ona następująca:

Poprzez ostatnią (drugą - uz. red. pol.) wojnę światową ludzkość doznała bezlitosnego zniszczenia, krańcowych prześladowań i despotyzmu,

który setki ludzi uczynił nędzarzami z powodu jednego wroga; pokonani zostali pozostawieni w stanie rozpaczy, podczas gdy zwycięzcy stanęli w obliczu straszliwego strachu, aby zachować swe panowanie, a także zostali obciążeni wyrzutami sumienia wynikającymi z nieodwracalnych i straszliwych zniszczeń, jakie wyrządzili; całkowicie ulotna i przemijająca natura tego doczesnego życia wraz ze zwodniczymi i ogłupiającymi pokusami cywilizacji zaczęły być odczuwane w wielkiej skali; wzniosłe możliwości ludzkiej natury doznały straszliwych ran zadanych im przez naturalne umiłowanie człowieczeństwa, zaś wszystkie odwieczne dążenia tęskniące za wiecznością zostały gwałtownie zbudzone; diamentowy miecz Koranu zniszczył niedbalstwo, zbłądzenie oraz nieczuły i zawzięty naturalizm; prawdziwe oblicze nadzwyczaj szpetnej i bezlitosnej polityki tego świata - a jest ona najbardziej duszącą i najbardziej zwodniczą zasłoną dla niedbalstwa i zbłądzenia - stało się oczywiste; zaiste nie może być żadnych wątpliwości co do tego, że - a mówimy to w oparciu o widoczne znaki, jakie ukazały się na Północy, na Zachodzie i w Ameryce - skoro życie tego świata, będące metaforycznym umiłowanym ludzkości, jest tak szpetne i ulotne, zatem ludzkość ze wszystkich sił będzie poszukiwała życia wiecznego, które jest faktycznym umiłowanym ludzkiej natury.

Zaiste nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że miliony ludzi prawdy akceptują i potwierdzają osądy Koranu, który ma trzysta milionów uczniów w każdym stuleciu od tysiąca trzystu sześćdziesięciu lat, który w każdej minucie zajmuje uświęcone miejsce w sercach milionów hafizów, którego uczy się cała ludzkość poprzez wszystkie jej recytacje. W niezrównanym stylu Koran daje dobrą nowinę o życiu wiecznym i o wiecznej szczęśliwości, co odróżnia go od wszelkich innych ksiąg. Uleczywszy wszystkie rany ludzkości Koran, owa Księga cudownej wystawy, ze swymi potężnymi, silnymi i powtarzanymi wersetami oznajmia poprzez wyraźne i domyślne znaki pewność owej dobrej nowiny po dziesięć tysięcy razy. Poprzez nieskończenie liczne i jednoznaczne dowody uczy o wiecznym szczęściu.

Zaiste, jeśli tylko ludzkość nie straciła całkowicie rozumu, a Dzień Zguby (ar. Jaum al-Qijama) nie nastąpi ponad jej głowami, wówczas jak sławni mówcy wypatrujący zaakceptowania Koranu w Szwecji, Norwegii, Finlandii i Anglii, jak komisja ważnych uczonych z Ameryki, poszukująca prawdziwej religii, tak kontynenty i rządy oblicza ziemi będą poszukiwać Koranu, owej Księgi cudownej wystawy. Po zrozumieniu jego prawd obejmą go całym życiem i całą duszą, ponieważ w odniesieniu do owych prawd nie istnieje zupełnie nic podobnego do Koranu i nic nie jest w stanie zastąpić owego największego z cudów.

Po drugie:Traktaty Światła służyły za diamentowy miecz broniący owego cudownego Objawienia i zmusiły najbardziej upartych wrogów do podporządkowania się. Traktaty Światła głoszą wieść o skarbcach Koranu w sposób, który rozświetli serce, duszę, a nawet emocje. Będąc jego duchowym cudem, nie mają żadnego innego źródła pochodzenia prócz Koranu. Wykonują swe zadanie w najbardziej olśniewający sposób i okazały się zwycięskie w walce przeciwko straszliwej propagandzie i upartym prądom ateizmu. Pośród najbardziej gęstych i duszących, najbardziej rozpowszechnionych w kręgach zbłądzenia ideologii, Traktaty Światła rozpraszają owo niedbalstwo w najbardziej olśniewający sposób i ukazują prawdę Bożej jedności. Czynią to poprzez takie traktaty, jak Kwestia Szósta Owoców wiary,a także Dowody Pierwszy, Drugi, Trzeci i Ósmy Laski Mojżesza.

Z pewnością koniecznym dla nas i niezbędnym dla tego narodu jest to, by w efekcie zalegalizowania w ostatnich czasach prywatnych szkół religijnych (medres), a także zezwolenia na ich otwarcie, uczniowie Światła zakładali niewielkie szkoły Światła w tak wielu miejscach, jak to możliwe. Choć każdy może do pewnego stopnia skorzystać z Traktatów Światła poprzez czytanie owych Traktatów jako takich, nie każdy może pojąć w całości wszystkie ich kwestie, jako że Traktaty są objaśnieniem prawd wiary, są wiedzą o Bogu i poznaniem Go, a także oddawaniem Mu czci.

Miast spędzać od dziesięciu do piętnastu lat w dawnych medresach, jak było to przez ostatnie dwadzieścia lat, obecnie ten sam efekt będzie można osiągnąć, in sza'a-llah,w ciągu pięciu do dziesięciu tygodni w szkołach Światła. Nie należy wtrącać się do spraw Traktatów Światła, które są blaskami Koranu i jego heroldem. Przynoszą one liczne korzyści temu rządowi, narodowi i krajowi, a także służą życiu politycznemu, doczesnemu i ostatecznemu. Rząd musi zatem działać na rzecz ich panowania i publikowania, aby mogły stać się one pokutą za straszliwe nieszczęścia przeszłości i tamą dla przerażających katastrof oraz anarchii, jaka powstanie w przyszłości.

Moi bracia! Nie martwcie się. Powinniście okazywać zadowolenie z nadzwyczajnych, choć ukrytych, podbojów Światła. Cała historia aż do tej pory nie jest w stanie ukazać dzieła, które rozprzestrzeniałoby się tak skutecznie w tak trudnych warunkach. Rozsądek i mądrość ukryte za ograniczeniami swobody Traktatów Światła polegają na tym, że ludzie obawiają się ich nadzwyczajnej siły. Choć doceniają i uznają ich wartość, rozmowa, jaka miała miejsce między ministrem spraw religijnych a premierem, przynosi wieści o tym, że obawiają się oni oficjalnie zezwolić

na ich publikowanie, lękając się przewrotu. Nie atakują oni już Traktatów, lecz pragną zawrzeć rozejm. Jednakże potężne siły sprzyjające Światłu sprawią - in sza'a-llah- że owo zatroskanie w temacie wydawania Traktatów stanie się entuzjazmem. Ponadto poprzez skłonność do zawiści wielu ludzi o wybujałym ego nie chce, by Traktaty Światła były łatwo dostępne, aby w ten sposób zwiększyć wartość własnych dzieł.

Po trzecie:Traktaty Światła są rozpowszechniane po całym świecie islamu rękami pielgrzymów, którzy udali się na hadżdż.Od piętnastu lat komisja uczonych przegląda ręcznie spisane kopie Laski Mojżesza(tur. Asay-i Musa)i traktatu Zulfikar,które wysłaliśmy do Damaszku. Na znak szczerych powinszowań powiedzieli oni: "Chcielibyśmy wydrukować każdą z ich części jako osobną książkę. Będziemy jednak potrzebowali dużo pieniędzy, żeby wydrukować całe dzieło naraz".

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze:Mam powód do tego, by podzielić się z wami pewnym nieszczęsnym, bolesnym i subtelnym wydarzeniem z mego życia, aby ukazać, że moi wrogowie sięgnęli po ostateczne środki. Sfabrykowali oni oskarżenia prawdopodobne jak jeden do tysiąca, które są tak bezpodstawne, że nawet Szatan nie zwiódłby nikogo za ich pomocą. Ukazuje to, że nie pozostała im już żadna inna broń, jakiej mogliby użyć przeciwko Światłu. Cała sprawa wygląda następująco:

Tym, którzy znają moje życie, dobrze wiadomo, że pięćdziesiąt pięć lat temu, kiedy miałem mniej więcej dwadzieścia lat, zatrzymałem się w rezydencji nieżyjącego już gubernatora Omara Paszy w Bitlis. Przebywałem tam przez dwa lata, gdyż nalegał na to, a także z powodu wielkiego szacunku, jaki miał dla nauki. Miał on sześć córek; trzy z nich były młode, a pozostałe trzy nieco starsze. Choć przez dwa lata mieszkałem z nimi w tym samym domu, nie rozpoznawałem żadnej z trzech starszych

ani nie mógłbym odróżnić jednej z nich od drugiej. Nigdy nie poświęcałem im na tyle uwagi, aby poznać je na tyle dobrze. Zaprawdę, mój przyjaciel - uczony przybył, aby mnie odwiedzić, a po dwóch dniach potrafił już odróżnić jedną z nich od drugiej. Wszyscy byli zdziwieni moją postawą i pytali mnie:

-Dlaczego w ogóle nie patrzysz na nie?

-Dbałość o dostojeństwo nauki powstrzymuje mnie od patrzenia na nie - odpowiadałem.

Ponadto podczas szczególnego święta Kagithane w Stambule skąpo odziane kobiety Greków i Ormian ustawiły się w szeregach po obu stronach Złotego Rogu, przez całą drogę od Mostu do Kagithane. Nieżyjący już członek parlamentu, Mułła Sajjid Taha, inny członek parlamentu, Haci Ilyas, a także ja, płynęliśmy razem łodzią niedaleko tych kobiet. Nie byłem tego świadomy, lecz po godzinie na łodzi wyznali, że sprawdzali mnie i kolejno mieli mnie na oku.

-Jesteśmy zdumieni tym, że nie spojrzałeś na nie ani razu! - powiedzieli.

-Jako że konsekwencją niepotrzebnych, przemijających i grzesznych przyjemności są niedola i żal, nie chcę patrzeć na takie rzeczy - odparłem.

Ci, którzy są ze mną zaprzyjaźnieni, wiedzą, że przez całe życie wystrzegałem się przyjmowania prezentów, darowizn i zaszczytów, a także zobowiązań wobec ludzi. Poprzez dwukrotne straszliwe uwięzienie mnie w ciągu dwudziestu lat mej męczącej niewoli stało się jasnym i oczywistym, że dla zachowania honoru i pomyślności Światła, a także służby wierze i Koranowi, wyrzekłem się wszelkich pragnień oraz zainteresowań materialnych, społecznych czy politycznych. Nie poświęciłem najmniejszej uwagi groźbom zgładzenia mnie wygłaszanym przez ludzi o złej woli.

Choć praktykowałem tę zasadę przez całe moje siedemdziesięcio-pięcioletnie życie, to pewien człowiek zajmujący oficjalne stanowisko z intencją splamienia nadzwyczajnej cnoty Traktatów Światła był zdolny do oszczerstwa, jakiego nie wyobraziłby sobie ani nie pomyślał o nim nawet Iblis. Stwierdził on: "Nocami odwiedzały go prostytutki i inni bezwstydni osobnicy z całymi tacami baklavy". Tymczasem na noc moje drzwi są zamknięte z zewnątrz i od wewnątrz, zaś przed drzwiami aż do świtu stoi strażnik - na rozkaz wydany właśnie przez tego nędznika. Ponadto moi sąsiedzi i wszyscy moi przyjaciele wiedzą, że od modlitwy wieczornej (ar. 'isza)aż do rana nie pozwalam nikomu na to, by mnie odwiedzał.

Zatem gdyby nawet rozpustny i głupi człowiek stał się najpierw osłem, a później diabłem, wciąż nie miałby szans na to, by wymyślić takie oszczerstwo. Kiedy to zrozumiano, ów człowiek porzucił swój plan, a później został wysłany do Piekła czy gdzie indziej. Tym, co zamierzał, było wykorzystanie jego oficjalnego stanowiska do manipulowania niedawnymi wydarzeniami. Próbował on zdyskredytować raczej uczniów Światła niż moją osobę i w ten sposób ich splamić, jednakże ochrona i wsparcie Bożej opatrzności udaremniły ten plan w zdumiewający sposób.

Mówiąc to, nie rozgrzeszam mojej duszy. Mówię raczej: "Uświęcona służba wierze sprawia, że dusza zapomina o wszystkich swych pragnieniach. Duchowe przyjemności, jakich doznaje w owej służbie, są dla niej wystarczające", a także mówię o potrzebie tego, by uczniowie Światła praktykowali ostrożność i roztropność.

Po drugie:Wysyłam do was pisarza, który ma doświadczenie i biegłość w pracy z powielaczem. Odkryłem, że pisanie sprawia mi trudność, zatem nie obrażajcie się na mnie o to, że piszę do was tak niewiele (...).

Po czwarte:W tej chwili otrzymałem piękny list Mehmeda Feyziego, owego "Husreva z Kastamonu", przynoszący radosne wieści o zwycięstwach Światła. Całym swym jestestwem składam życzenia z okazji dziesięciu świętych nocy (chodzi o ostatnie noce miesiąca ramadan - uz. red. tur.), a także Święta Zakończenia Postu, przede wszystkim owemu wartościowemu bratu, a także Hilmiemu i Eminowi wraz z pięcioma innymi braćmi, jak również siostrom takim jak Zehra, Lutfiye, Ulviye i im podobne. W załączeniu przesyłamy wam listy napisane przez Hulusiego i Feyziego.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

W Jego Imię, niech będzie Mu chwała!

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze:Winszuję z okazji Święta (Ofiarowania - uz. red. pol.) uczniom Światła w ogóle oraz tym uczniom Światła, którzy są obecni na większej pielgrzymce (ar. hadżdż al-akbar),a także tym wspierającym Światło, którzy obecnie są na pielgrzymce. Ponadto winszuję wam z okazji dobrych wiadomości, jakie przynosi to Święto, a które mówią o rozpoczęciu wielkiego święta dla świata islamu, jakim jest ustanowienie muzułmańskiej jedności przez wielkie narody świata islamu, takie jak narody Indii i Arabii. Owe narody na długi czas utraciły swą niepodległość i znajdowały się w niewoli. Teraz państwa muzułmańskie liczące sto milionów ludzi w Indiach i pięćdziesiąt milionów na Jawie, a także cztery lub pięć rządów państw arabskich, kształtujących arabską jedność, podobną jedności Stanów Zjednoczonych, łączą się w jedności islamu.

Po drugie:Zgodnie z tym, co napisali Re'fet-bej i Mustafa Oruc, nad głównym wejściem do wielkiego kompleksu budynków w Stambule, mieszczących Sztab Generalny i Ministerstwo Wojny, przez długi czas zarządzające armią islamu, które to budynki później służyły jako siedziba uniwersytetu, wypisano głębokie wersety Koranu:

اِنَّا فَتَحْنَالَكَ فَتْحًا مُب۪ينًا ٭ وَ يَنْصُرَكَ اللّٰهُ نَصْرًا عَز۪يزًا

[20]

które później zakryto marmurem, aby ukryć ich światła. Obecnie widzimy silny znak tego, że zostanie dozwolone używanie alfabetu koranicznego, co stanie się narzędziem służącym celom Traktatów Światła. Uniwersytety w przyszłości staną się szkołami Światła. W blasku tego samego światła Ahmad, który jest jednym z uczniów Światła w Denizli, odnalazł pewien szczególny fragment w dziełach Bismarcka, który był sławnym uczonym i największym umysłem dziewiętnastego wieku, a osiągnął najwyższe poziomy filozofii społecznej. W owym fragmencie wielki Bismarck mówi:

Zbadałem Koran w każdym aspekcie i znalazłem wielką mądrość w każdym jego słowie. Jeśli chodzi o zarządzanie sprawami ludzkości, ta księga nie ma podobnych sobie.

Mówi także, wołając do Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie):

O, Muhammadzie! Prawdziwie żałuję, że nie jestem tobie współczesnym. Ludzkość nigdy już nie ujrzy ponownie tak wybitnego i potężnego człowieka jak ty, zatem biję ci czołem w głębokim szacunku.

Bismarck

Tak, napisał on swoje nazwisko pod tymi słowami. Z powodu jego nadmiernej krytyki wcześniejszych Ksiąg Objawionych, które zostały zniekształcone i unieważnione, wskazałem na to, że owych zdań nie należy rozpowszechniać.

Ten człowiek był największym geniuszem i najwspanialszym umysłem dziewiętnastego wieku, a także najważniejszą osobistością politycznego i społecznego życia ludzkości. Niepodległość, jaką zyskał świat islamu, a także fakt, że cudzoziemskie rządy aktywnie poszukują prawd Koranu, zaś wielkie prądy zachodu i północnego zachodu zwracają się ku Koranowi - to wszystko jest wielce zachęcającymi osiągnięciami. Jak Bismarck, tak również największy i najbardziej sławny filozof Ameryki, Mr. Carlyle, doszedł do następującego rozstrzygającego wniosku:

Żadna inna księga nie może kiedykolwiek osiągnąć poziomu Koranu. Jest on słowem prawdy; jest on tym, na co powinniśmy zwrócić uwagę.

Podboje Traktatów Światła w każdym miejscu, a także ich rozwój, są osiągnięciami tak zachęcającymi, że wskazują one na to, iż na Zachodzie narodzi się wiele osobowości podobnych Bismarckowi czy Carlyle'owi. Przedstawiamy wam tę prawdę jako świąteczny podarunek i wysyłamy do was ten list, dołączając do niego słowa zapisane przez Bismarcka.

* * *

...Po drugie:Szczerość intencji (ar. ichlas)jest największą siłą, jaką Traktaty Światła posiadają i jakiej mogą użyć przeciwko wielu swym przeciwnikom. Nie mogą one być narzędziem czegokolwiek na tym świecie. Nie są one w żaden sposób powiązane z prądami, które zostały zbudowane w oparciu o namiętność stronniczości, szczególnie z tymi, które są związane z polityką. Jest tak, ponieważ cecha usposobienia, jaką jest stronniczość, niszczy szczerość intencji i zmienia prawdę.

Powodem, dla którego wycofałem się z polityki na ostatnie trzydzieści lat, jest fakt, że widziałem pobożnego uczonego, który przez skłonność

do stronniczości, wywodzącą się z przedkładania własnych poglądów nad inne, posunął się aż do znieważenia innego wielkiego uczonego oskarżeniem go o niewiarę (ar. kufr),ponieważ tamten sprzeciwiał się jego poglądom politycznym. Z drugiej strony wychwalał on znanego i agresywnego hipokrytę (ar. munafiq)i schlebiał mu, ponieważ tamten popierał jego myśli i poglądy. Lękałem się tego całą duszą.

Polityka, kiedy połączy się ze skłonnością do stronniczości, może prowadzić do tak zatrważających błędów. Oznajmiłem zatem:

اَعُوذُ بِاللّٰهِ مِنَ الشَّيْطَانِ وَ السِّيَاسَةِ

Szukam ucieczki u Boga przed Szatanem i polityką,i od tamtej pory wycofałem się z polityki.

Moi bracia tacy jak wy wiedzą, że w rezultacie tego stanu nie przeczytałem żadnej gazety, nie słuchałem, kiedy czytał ją ktoś inny, ani nawet nie dopytywałem o to, co piszą w gazetach. Przez ostatnie dziesięć lat nie poświęciłem żadnej uwagi (drugiej - uz. red. pol.) wojnie światowej ani też nie byłem jej ciekaw. Wiecie, że aby uniknąć jakiegokolwiek kontaktu ze stronniczością czy polityką, aby uniknąć wszelkiej szkody, jakiej mogłaby doznać szczerość intencji Światła, przez dwadzieścia dwa lata życia w udręce i niewoli, nie przedstawiłem władzom żadnej petycji dla własnej wygody, jeśli nie liczyć moich mów obrończych.

Ponadto wiecie, że - jak napisałem do was z więzienia - jeśli ludzie, którzy postanowili, że powieszą mnie na szubienicy, którzy zadawali mi okrutne męczarnie, ocalą swą wiarę dzięki Traktatom Światła, to chcę, abyście zaświadczyli, iż wybaczyłem im.Aby poprzez skłonność do stronniczości nie wyrządzać szkody szczerości intencji (ar. ichlas),unikamy kontaktu ze straszliwymi prądami z kraju i zagranicy, a ja do pewnego stopnia ostrzegłem mych braci, aby postępowali tak samo.

Wiecie również, że nie przyjmuję żadnych darowizn ani podarunków, a sam nie mam środków po temu, aby takiej pomocy udzielić. Korzystając z pieniędzy, które otrzymuję ze sprzedaży własnych ubrań i rzeczy osobistych, kupuję moje księgi od braci, którzy je spisali, aby żadna doczesna korzyść nie mogła zaszkodzić Traktatom Światła ani ingerować w ich sprawy, a także dlatego, by inni moi bracia byli ostrożni i nigdy nie używali Traktatów jako narzędzia jakiejkolwiek innej sprawy. Światło wystarczy prawdziwym uczniom Światła. Powinni oni również być zadowoleni z tego, co mają, a nie spoglądać na inne przywileje czy korzyści, materialne ani duchowe.

Ponadto nie powinno się wieść sporów ani ożywionych, stronniczych dyskusji odnośnie do kwestii religijnych, aby uniknąć wyrządzenia szkody

przez ludzi o złej woli, którzy sprzeciwiają się Światłu. Zaprawdę, poprzez pewnego rodzaju przeczucie moje serce wpadło w wielki gniew i obraziło się na naszego brata Mustafę Oruca, który w tej samej chwili rozmawiał z pewnym człowiekiem w sposób sprzeczny z metodą Traktatów Światła. Poczułem nawet, że powinna mu zostać odebrana owa znacząca ranga, którą osiągnął dzięki Światłu. Byłem tym zasmucony, bo skoro myślałem, że jest on dla mnie niczym Abdurrahman, to dlaczego tak strasznie rozgniewałem się na niego? Później przybył on w Święto, aby się ze mną zobaczyć. Al-hamdu li-llahza to, że otrzymał on ważną lekcję i zrozumiał swój wielki błąd. Przyznał, że popełnił błąd właśnie wtedy, kiedy poczułem, że jestem na niego zagniewany. In sza'a-llah,będzie to pokuta za jego błąd, zaś on zostanie oczyszczony z grzechu i wybawiony od niego.

Inny człowiek przez ostatnie cztery lub pięć miesięcy wysyłał mi gazety. Otrzymałem je dopiero niedawno, ponieważ moi przyjaciele tutaj znają moje zwyczaje i wiedzą, że nie przyjmuję jakichkolwiek książek ani czasopism prócz Traktatów Światła, nie mówiąc już o gazetach. Bali się pokazać mi tę przesyłkę lub powiadomić mnie o niej, jako że nie znam liter nowego alfabetu. Wreszcie pewien człowiek pokazał mi list na mój temat, napisany przez dziennikarza, który był również moim przyjacielem i krajanem. Powiedziano mi: "To on od jakiegoś czasu wysyłał ci gazety. Nie chcieliśmy mówić ci o tym". Odpowiedziałem na to: "Prześlijcie temu człowiekowi wiele pozdrowień ode mnie i poinformujcie go o tym, że stary Said, którego znał mój przyjaciel, zmienił się, a wszystkie więzi łączące go z tym światem zostały przerwane. Jestem chory i nie chcę, żeby ów człowiek poczuł się urażony tym, że nie odpowiadam mu osobiście".

Przesyłam pozdrowienia pokoju wszystkim przyjaciołom, szczególnie braciom takim, jak Hafiz Emin i Hafiz Fahreddin, i jeszcze raz winszuję wam z okazji Święta (...).

Nieskończone dzięki niech będą Bogu Jedynemu! Znak tego, że Traktaty Światła zostały przyjęte w Świętym Świętych (ar. Haramajn Szarif), jest następujący:

Wojownik Światła z Denizli, Hafiz Mustafa, odebrał ze Stambułu traktaty zatytułowane Zulfikar, Laska Mojżesza(tur. Asay-i Musa)i Dająca światło lampa(ar. Siradż an-Nur),które miały zostać wysłane do uczonych w Indiach, i zabrał je na pielgrzymkę (ar. hadżdż),aby czytać je wraz z pielgrzymami. Owe traktaty zostały przekazane w Medynie znanemu uczonemu pochodzącemu z Kaszmiru, bardzo dobrze znającemu język turecki. Po wyrażeniu wielkiego uznania zapewnił on, że wyśle je do ośrodków nauki w Indiach. Otrzymałem dobre wiadomości o tym, że

księgi wysłane do Medyny i innych miejsc bezpiecznie dotarły do celu, o czym powiadomili mnie pielgrzymi towarzyszący Hafizowi Mustafie z Denizli, a także dwaj bracia z Afyon, będący młodymi uczniami Światła, którzy po drodze (do Mekki - uz. red. pol.) czytali te księgi. Owe wiadomości przyniosły dobrą nowinę o uroku Traktatów Światła i o korzystnym przyjęciu, z jakim spotkały się one za granicą.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Nie martwcie się. Przez ostatnie dwadzieścia lat, poprzez setki doświadczeń, Boża łaskawość chroniła nas i wybawiała nas od wszelkiego rodzaju tyranii. Powinniśmy być mocno przekonani o tym, że w ten sam sposób wybawi nas od tych nowych, bezsensownych, całkowicie bezprawnych, okropnych i bezlitosnych prześladowań skierowanych przeciwko nam. Nawet jeśli doznaliśmy pewnych niedoli, trudności i krzywd, pokładamy wielką nadzieję w miłosierdziu Boga Jedynego, wierząc w to, że miłosierdzie, łaska Boga i Jego nagrody, jakie ukazały się w nas samych, są po tysiąckroć większe od owych trudności i posłużą temu, byśmy pracowali w inny sposób na rzecz ocalenia wiary wielu bezradnych ludzi wiary (ar. ahl al-iman).

Ukażę, jak bardzo owe wydarzenia są bezprawne pod dziesięcioma względami:

Po pierwsze:Traktaty Światła zostały szczegółowo zbadane przez trzy sądy, trzy komisje uczonych, siedem urzędów w Ankarze i sądownictwo. Wszyscy uniewinnili je jednogłośnie i bez żadnego sprzeciwu. Każdy, kto posiada uczciwość choćby na wagę atomu, zrozumie, jak bezprawnym byłoby dalsze traktowanie Traktatów Światła jako szkodliwych dokumentów, pomimo uniewinnienia orzeczonego w sprawie Saida i siedemdziesięciu pięciu jego przyjaciół bez postawienia im jakichkolwiek zarzutów.

Po drugie:Jakże bezprawnym jest najście na dom człowieka, który po uniewinnieniu go żył w Emirdag przez trzy i pół roku jak pustelnik, w nędzy,

zamykając drzwi od środka i od zewnątrz, a prócz najbardziej zasadniczych potrzeb nie przyjmował gości ani też nie kontynuował spisywania pism, jakie powstawały przez dwadzieścia lat! Jakże bezprawnym jest dręczenie go przez wzgląd na politykę tego świata i wyważanie jego drzwi po to, by śledczy nie znaleźli niczego prócz jednej książki po arabsku o wspominaniu Boga i dwóch oprawionych lekcji w temacie wiary! Każdy, kto posiada choćby najmniejszą inteligencję, przyzna, jak bezprawnym jest takie okrucieństwo!

Po trzecie:Człowiek, który - co potwierdziło w sądzie siedemdziesięciu świadków - przez siedem lat (obecnie to już dziesięć lat, a ten stan rzeczy nie zmienił się) nie interesował się drugą wojną światową ani o nią nie pytał; który od dwudziestu pięciu lat nie przeczytał ani nie wysłuchał ani jednej gazety; który gwałtownie odwrócił się od polityki, mówiąc:

اَعُوذُ بِاللّٰهِ مِنَ الشَّيْطَانِ وَ السِّيَاسَةِ

Szukam ucieczki u Boga przed Szatanem i polityką;który choć był poddany wszelkiego rodzaju torturom, nie przedłożył dla własnej wygody żadnej petycji, aby uniknąć zwrócenia na siebie uwagi polityków i aby uniknąć ryzyka mieszania się do polityki... Jakież prawo miałoby zezwalać na najście na dom takiego człowieka, na nękanie go, kiedy cierpi z powodu choroby, na przyczynianie jego duszy niedoli tak wielkiej, jakiej nie doznał on nigdy wcześniej? Każdy, ktokolwiek tylko ma choćby najmniejsze sumienie, współczułby temu człowiekowi w jego położeniu!

Po czwarte:Po szczegółowym śledztwie prowadzonym przez sześć miesięcy przez sąd w Eskisehir z racji podejrzeń i pod pretekstem zakładania stowarzyszenia politycznego lub ustanawiania tariki sufickiej, zostaliśmy uniewinnieni od wszelkich zarzutów dotyczących zakładania politycznego stowarzyszenia czy ustanawiania tariki. Pomimo wrogości najwyższego zwierzchnika sądownictwa i wpływu wywieranego przez niego na niektórych urzędników, aby cała sprawa obróciła się na naszą niekorzyść, nie powiodło im się to. Uczepiono się jedynie jednego z najkrótszych traktatów, traktatu o zasłanianiu ciała przez kobiety, i bez oparcia się na jakichkolwiek podstawach prawnych skazano pięciu do dziesięciu uczniów Światła na sześć miesięcy więzienia w oparciu o tzw. głos sumienia [21]. Ponieważ w toku dochodzenia spędziliśmy w areszcie cztery miesiące, w sumie odbyliśmy karę półtora roku pozbawienia wolności. Do Sądu Karnego w Ankarze wysłano pięć wielkich skrzyń ksiąg, które były badane przez dwa lata przez sądy w Ankarze i Denizli, a które owe sądy postanowiły uniewinnić, jako że wysuwane zarzuty tworzenia

komitetu politycznego czy zakładania tariki zostały sfabrykowane. Saida wraz z jego przyjaciółmi zwolniono z więzienia, a wszystkie owe listy i księgi w całości zwrócono ich prawowitym właścicielom. Obecnie każdy, kto tylko nie utracił swego człowieczeństwa, przyzna, jak bezprawnym jest oskarżanie takiego człowieka o to, iż jest on "politycznym intrygantem", uważanie go za kierującego "komitetem politycznym", a skutkiem tego wpływanie na urzędników sądownictwa, aby zinterpretowali całą sprawę jako odnoszącą się do (powołania - uz. red. pol.) komitetu politycznego.

Po piąte:Jeśli chodzi o oskarżanie człowieka o to, co jest całkowicie sprzeczne z jego usposobieniem oraz z zasadami, które rzeczywiście przyjął on jako swoją metodę, a także opierał na nich swoje życie przez dwadzieścia do trzydziestu lat, to istota owego bezprawnego i stronniczego ataku jest następująca:

Przez wzgląd na podstawową zasadę Traktatów Światła, jaką jest zasada litości, aby nawet jeden niewinny człowiek nie doznał szkody, jestem niezdolny nawet do przeklinania tych zbrodniarzy, którzy mnie prześladują, nie mówiąc już o wtrącaniu się do ich spraw. Zaprawdę, choć jestem znieważany przez pewnych grzesznych, a raczej bezbożnych tyranów, którzy ciężko mnie prześladują w swej wrogości, owa zasada litości zabrania mi nie tylko odpowiadania im "fizycznie", lecz również przeklinania ich. Aby czy to bezradni ludzie starsi, jak matka i ojciec, czy to niewinni, jak dzieci, którzy są powiązani z owymi prześladowcami i despotami, nie zostali dotknięci przez materialne bądź duchowe ciosy, przez wzgląd na owych czterech czy pięciu niewinnych krewnych nie wtrącam się do spraw owych niechętnych mi tyranów, a niekiedy nawet przebaczam im.

Właśnie z powodu owej tajemnicy litości jak nigdy nie wtrącałem się do spraw porządku i bezpieczeństwa publicznego, tak to samo doradzałem przyjaciołom do tego stopnia, że uczciwi policjanci trzech prowincji przyznali:"Uczniowie Światła są niczym policja duchowa. Dopomagają oni w zachowaniu porządku i bezpieczeństwa publicznego".Istnieją tysiące świadków owej prawdy, którą ukazują dwadzieścia cztery lata mojego życia. Potwierdzeniem owej prawdy jest fakt, że nie odnotowano żadnego raportu dotyczącego przestępczej działalności jakiegokolwiek spośród tysięcy jej uczniów. Żadne prawo nie może usprawiedliwić najścia na dom owego bezradnego człowieka, jakby był on rewolucjonistą czy członkiem komitetu politycznego. Nie zasługuje on na to, by traktować go bez miłosierdzia ani na to, by doświadczał zdrady z rąk tak bezlitosnych ludzi, zwłaszcza wtedy, kiedy nie są oni w stanie znaleźć w jego domu

niczego, co mogłoby zostać uznane za szkodliwe. Jakież prawo na świecie mogłoby kiedykolwiek zezwolić na to, by był on traktowany jak zbrodniarz, który popełnił sto przestępstw, a nawet na konfiskowanie Koranu i sentencji w ramkach, jakie zawiesił on na ścianach swego domu, jakby były one szkodliwymi dokumentami?

Po szóste:Nieskończone dzięki niechaj będą Bogu Jedynemu za to, że dzięki blaskowi Koranu ów człowiek pojął szkodliwość i daremność efemerycznej sławy i zaszczytów tego świata, a trzydzieści lat temu zdał sobie sprawę z tego, jak bezsensownymi są egoistyczne samochwalstwo i umiłowanie sławy. Zdając sobie z tego sprawę, uczynił on wszystko, co tylko mógł, dokładając starań przeciw jego nakazującej zło duszy, by w pokorze wyrzec się egoizmu i by uniknąć tego, co powierzchowne oraz hipokryzji (ar. rija).Mogą zaświadczyć to wszyscy, którzy byli z nim zaprzyjaźnieni i służyli mu. Człowiek, który w przeciwieństwie do wszystkich innych przez dwadzieścia lat ze wszystkich sił uciekał od nadmiernie pochlebnych opinii, uwagi społeczeństwa, osobistej chwały i sławy, a także od uważania siebie samego za posiadającego duchowe rangi, jakie każdemu sprawiają radość; który odrzucał wszelkie pochlebne opinie wygłaszane przez jego wybranych braci; który posuwał się aż do znieważania tak szczerych braci, we wszystkich pisanych w odpowiedzi listach zaznaczając, że odrzuca wszelkie pochwały i nadmierne korzystnie opinie, jakie mu przyznają, ukazując samego siebie jako pozbawionego wszelkich cnót, wszelkie zalety i całą chwałę kierował ku Traktatom Światła, które są komentarzem (ar. tafsir)do Koranu, a także łączył owe zalety ze zbiorową osobowością duchową uczniów Światła. Samego siebie uważa za pozbawionego znaczenia sługę, co dowodzi tego, że:

Choć ów człowiek nie ukazuje żadnych starań ani żadnego pragnienia (owych pochwał - uz. red. pol.), choć z całą surowością odrzuca łaskawość i pochwały ofiarowywane mu przez innych, jeśli nawet niektórzy z jego przyjaciół mieszkających daleko od niego mają w jego temacie zbyt korzystną opinię, co jest sprzeczne z tym, czego sam sobie życzy, jeśli wychwalają go i przypisują mu pewnego rodzaju rangę, jeśli takie komentarze wygłasza kaznodzieja z regionu Kutahya - na mocy jakiego prawa taki człowiek miałby być za to odpowiedzialny? Cóż mogłoby upoważnić śledczych do tego, aby wyważyć jego drzwi i dokonać nalotu na pokój tak schorowanego, samotnego i starego człowieka, w którym nie znaleźli nic prócz formułek wspominania Boga i pewnych lekcji w temacie religii, jakie zawiesił on na ścianach swego pokoju? Jakaż polityka lub jakie prawo tego świata zezwoliłyby na taki atak?

Po siódme:W czasie, kiedy na scenie tego kraju działa tak wiele żarliwych stronnictw oraz wewnętrznych i zewnętrznych prądów, kiedy sytuacja dojrzała do tego, by zaistniała szansa na zgromadzenie nie ograniczonej liczby kilku przyjaciół, lecz pozyskania wsparcia tysięcy dyplomatów - jeśli człowiek jedynie ze względu na trzymanie się z dala od polityki, by nie wyrządzić szkody szczerości intencji (ar. ichlas)i nie zwracać na siebie uwagi rządu, nie zajmuje się sprawami tego świata, zaś pisząc do swoich przyjaciół, mówi:"Uważajcie, abyście nie dali się ponieść tym prądom, nie wdawajcie się w sprawy polityki i nie zakłócajcie porządku publicznego!"- to jakież prawo może mu w tym przeszkadzać? Choć doznaje szkody z rąk obu przeciwstawnych prądów, to z powodu jego wycofania się ze spraw pierwszego z nich przysparza mu się niekończącej się niedoli poprzez bezpodstawne podejrzenia i obecne twierdzenia w rodzaju: "On nas nie popiera". Jakież prawo kiedykolwiek zezwoli na takie nękanie bezradnego człowieka, który nigdy nie wtrąca się do spraw tego świata, a zajmuje się jedynie sprawami własnego życia ostatecznego?

Opierając się na prawach wolności, nikt nie wtrąca się do spraw promowania i publikowania ksiąg ateistów i komunistów, które są szkodliwe dla kraju, narodu i moralności. Jakież prawo, jakież sumienie i jakaż uczciwość zezwoliłyby kiedykolwiek na konfiskatę ksiąg Światła - szczególnie jeśli chodzi o takie dzieła, jak Zulfikaroraz Laska Mojżesza(tur. Asay-i Musa),a także o dostarczenie ich do sądu, jakby były one przynoszącymi szkodę dokumentami? Jak to możliwe, że mimo trwającego trzy miesiące intensywnego badania ich zgodnie z rozkazami ministra spraw wewnętrznych, a także przez komisję Ministerstwa Spraw Religijnych, z intencją poddania ich krytyce, zostały jednak przyjęte w bibliotece tego ministerstwa jako "wartościowe dzieła", z całkowitym uznaniem i bez żadnych sprzeciwów? Trzy sądy nie były w stanie znaleźć w nich jakiejkolwiek kwestii będącej przestępstwem podlegającym oskarżeniu. Przez ostatnie dwadzieścia lat pracowały one na rzecz zabezpieczenia życia społecznego, moralności i porządku publicznego tego narodu i tego kraju. Skutecznie służyły odnowieniu i wzmocnieniu więzi braterstwa ze światem islamu oraz jego przyjaźni dla tego narodu, która jest jego podstawowym źródłem wsparcia.

Po ósme:Po zwolnieniu z trwającego dwadzieścia lat, bolesnego i bezsensownego zesłania, ten człowiek - aby nie łączono go ze światem, polityką i życiem społecznym - wybrał pozostanie w samotności i na zesłaniu, miast powrócić do tysięcy krewnych i przyjaciół w jego rodzinnym mieście na wschodzie. Przedłożył samotne pozostawanie w swym

pokoju ponad przynoszące wielką nagrodę uczęszczanie na odmawiane w meczecie modlitwy w zgromadzeniu, a to w jego duchowym stanie chęci uniknięcia uwagi społeczeństwa, jaka stałaby się jego udziałem, gdyby wyszedł on na zewnątrz. Zgodnie ze świadectwem dwudziestu lat jego życia i potwierdzeniem setek tysięcy cnotliwych Turków, przedkłada on jednego pobożnego Turka nad wielu Kurdów obojętnych na swą religię, a w sądzie zaprawdę udowodnił on, że nie zamieni żadnego ze swych posiadających silną wiarę braci, takich jak Hafiz Ali, na stu Kurdów. Trzyma się z dala od jakichkolwiek kontaktów ze społeczeństwem prócz tych, które dotyczą najbardziej podstawowych potrzeb, aby nie przyciągać szacunku ani uwagi społeczeństwa. Powstrzymując się od chodzenia do meczetu, przez czterdzieści lat ze wszystkich sił i poprzez wszystkie swoje pisma pracował na rzecz braterstwa islamu i więzi miłości między muzułmanami. Ani razu nie wystąpił czynem przeciwko swym najbardziej srogim wrogom, nigdy nie zajmował się nimi ani nawet nie przeklinał ich. Odpłaca mu się skierowaną przeciwko takiemu człowiekowi kampanią propagandową, zdradą używającą urzędowego języka i odstraszaniem od niego jego przyjaciół, którym mówi się: "Jest on Kurdem, podczas gdy wy jesteście Turkami; jest on szafi'itą, podczas gdy wy jesteście hanafitami". Jakież prawo miałoby zezwalać na zaszczepianie strachu w społeczeństwie i na zmuszaniu ludzi do odwracania się od niego? Jakiż rozsądek i jakaż mądrość miałyby na to zezwalać?

Po dziewiąte:Ta kwestia jest wielce doniosła i potężna, jednak zachowam milczenie, ponieważ dotyczy ona polityki.

Po dziesiąte:Zaatakowano mnie bez jakiegokolwiek powodu, z powodu bezpodstawnego podejrzenia, po prostu czyniąc górę z kretowiska, na przekór wszelkim systemom prawnym, choć było to całkowicie bezprawne. Zgodnie z apolityczną postawą, jaką nakazuje nasza metoda, będziemy milczeć, aby nie poruszać tematu polityki. Zatem w odpowiedzi na owo traktowanie, będące bezprawnym pod dziesięcioma względami, mówimy jedynie:

حَسْبُنَا اللّٰهُ وَ نِعْمَ الْوَك۪يلُ

[22]

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze:Po tysiąckroć mówię: "Niech Bóg pobłogosławi!" (ar. baraka-llah),"Oto, czego zechciał Bóg!" (ar. ma sza'a-llah)i "Bóg powiedział prawdę" (ar. sadaqa-llah)wielkiemu wojownikowi Światła, Hafizowi Mustafie, który zabrał ważne księgi Światła do Świętej Mekki i przekazał je wybitnemu uczonemu z Indii, Ahmadowi Alemu Simsiriemu. Otrzymał on zapewnienie, że owe księgi zostaną dostarczone do Indii i przetłumaczone na hindi. Niechaj Medresetu'z-Zehra pozostaje w kontakcie z owym ważnym człowiekiem w Świętej Mekce.

Po drugie:Dowiedzieliśmy się, że z powodu ich podejrzeń wobec niedawnego wydarzenia nasi wrogowie uczynili góry z jednego kretowiska, a wskazówka tego jest następująca:

Wypełniając rozkazy ministra spraw wewnętrznych, gubernator Afyon i naczelnik policji przybyli do mego domu z zamiarem przeprowadzenia niespodziewanego nalotu. Jako że nie towarzyszył im publiczny oskarżyciel, czekali oni do ranka i wyznaczyli do tego zadania dwóch ludzi, którzy najbardziej nami pogardzają. Wyłamali oni drzwi, aby przeprowadzić nagłe najście. Tego samego dnia, kiedy wyszedłem z domu, by przejechać się bryczką, na małej wysokości latało nad nami pięć samolotów .

{(*): Tak, potwierdzamy w imieniu wszystkich tutejszych uczniów Światła, że takie wydarzenie faktycznie miało miejsce. Mustafa "Krawiec", Ismail, Mustafa, jego (tj. Nauczyciela - uz. red. pol.) pomocnik Nuri, Hayri, Halil.}

Jako że piloci wiedzieli, że jestem w bryczce, zatoczyli koło wokół nas dwa lub trzy razy. Drugiego dnia, kiedy ponownie wyjechaliśmy bryczką do pewnego odludnego miejsca nad strumieniem, krążyło nad nami pięć samolotów, jakby ich piloci czegoś wypatrywali. Zdaliśmy sobie sprawę z tego, że to nas szukają. Innego dnia pięć samolotów ponownie przeleciało nad miastem, a odleciały, kiedy weszliśmy do pokoju, co dosadnie wskazuje na to, że z jednego kretowiska uczyniono setkę gór.

Jeśli chodzi o męczarnie, jakich przyczynia mi się w tym miejscu z powodu tak bezpodstawnych podejrzeń, wyrażam swą wdzięczność i uznanie dla władz i sądownictwa Isparty odnośnie do tego, że męczarnie zadawane wojownikom Medresetu'z-Zehra zmalały tam dziesięciokrotnie. Niech moi wrogowie dowiedzą się, że jeśli chodzi o pogwałcenie moich praw i o męczarnie, jakie zostały mi zadane, wybaczyłem im.

Said Nursi

NIEWIELKA, LECZ WAŻNA PETYCJA DO CZŁONKÓW PARLAMENTU

I JEGO PRZEWODNICZĄCEGO

Choć przeżyłem ostatnie trzydzieści lat wycofawszy się ze świata polityki, teraz uczynię jeden wyjątek, aby podzielić się z panami pewną kwestią dotyczącą kraju, narodu i porządku publicznego, a jest ona następująca:

Poprzez wiele wskazówek doszliśmy do silnego przekonania o tym, że w imię ateizmu uknuto wiele spisków przeciwko mnie, miastu Emirdag i temu narodowi. Czyniąc wiele gór z kretowiska i czyniąc kwestie małe jak skrzydełko muchy wielkimi, wykorzystuje się mnie jako pretekst w czasie, kiedy naród rozpaczliwie potrzebuje pokoju. W całkowicie bezprawny i stronniczy sposób, w imię anarchii i cudzoziemskich planów, zaatakowano nas, uczniów Światła, pracujących na rzecz wybawienia naszych współobywateli od wiecznej egzekucji i wątpliwości w temacie życia ostatecznego. Jakby rzucając płomień na proch strzelniczy, z oczywistymi urazą i podejrzliwością, używając mnie jako wymówki, uknuto spisek przeciwko temu narodowi i jego porządkowi publicznemu, a to w następujący sposób:

Choć trzy sądy zbadały i przestudiowały wszystkie moje listy, księgi i sprawy dwudziestu lat, po czym uniewinniły nas oraz moje księgi; choć na ostatnie trzy lata porzuciłem pisanie i pisałem jedynie jeden list na tydzień; choć wzbraniałem się przed spotykaniem się z kimkolwiek prócz trzech lub czterech czeladników krawieckich, którzy na zmianę dopomagają mi w zaspokojeniu mych podstawowych potrzeb; choć po tym, jak zostałem zwolniony z więzienia, nie udałem się do rodzinnego miasta - mimo tego wszystkiego byłem traktowany w sposób, jakiego nie doświadczyłem nigdy wcześniej w życiu, w imieniu prawa byłem traktowany wbrew prawu i ze złą wolą. Nachodzono na mój dom, wyłamywano zamki, zabierano mi Koran i inskrypcje arabskie, traktując je jak szkodliwe dokumenty z zamiarem wyrządzenia mi zniewagi, zdradzenia mnie i wywołania incydentu poprzez doprowadzenie mnie do gniewu. Prócz tego pewna ważna osobistość w sądownictwie użyła swej władzy, nakazując tutejszym urzędnikom: "Macie przy pomocy dwóch policjantów wyciągnąć Saida z domu i zmusić go do założenia kapelusza. Macie przyprowadzić go na przesłuchanie. Ponadto aresztujcie każdego, kto się do niego zbliży". Ów człowiek wyraźnie powiedział te słowa wobec ważnego zgromadzenia po tym, jak zostało odczytane moje mówiące prawdę świadectwo. Nie ma

żadnych wątpliwości ani niepewności co do tego, że owa zła wola ma na celu zaburzenie porządku publicznego przez znieważenie i zdradzenie mnie, abym wyraził swoje oburzenie.

Nieskończone dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że obdarował mnie duchową zdolnością poświęcenia tysięcy zaszczytów i dostojeństw dotyczących mojej osoby dla dobra bezsilnych ludzi tego narodu i dla odepchnięcia wszelkich nieszczęść, jakie mogą na nich spaść. Z tego powodu zgodziłem się na poniesienie wszelkich zniewag i zdrad, jakie we mnie rzucono, a także wszystkiego, czemu moi wrogowie zamierzają poddać mnie w przyszłości. Przez wzgląd na publiczny porządek tego narodu, na jego doczesny pokój, na wieczny dobrobyt, szczególnie jego niewinnych dzieci i szacownych ludzi starszych, przez wzgląd na jego bezradnych ludzi chorych i biednych jestem gotów po tysiąckroć poświęcić dla nich swe życie wraz z tysiącem zaszczytów.

Oto wskazówka tego, że uczyniono górę ze skrzydełka muchy w sprawie człowieka, który przebywa na zesłaniu, który jest chory, stary, słaby i żyje w samotności: gubernator Afyon i tamtejszy naczelnik policji nachodzili mnie pięć razy w ciągu dziesięciu dni, a dwa razy przychodził oskarżyciel publiczny z Afyon; przez dwa dni pięć samolotów śledziło mnie w miejscach, do których się udawałem; pięciu policjantów po cywil-nemu wyznaczono, by obserwowali tych, którzy przetrzymywali mnie pod nadzorem; wydano oficjalne polecenia urzędom pocztowym, aby zatrzymywały wszystkie kierowane do mnie listy - to wszystko ukazuje, że podejrzliwie zaplanowano incydent dziesięć razy większy od buntu Szejka Saida i wydarzeń z Menemen. Przyjęto taką postawę, ponieważ wyolbrzymiono kretowisko do rozmiarów góry. Przypuszczano, że jestem taki jak za mych dawnych dni i spodziewano się, że wobec takiej zdrady wybuchnę gniewem, jednak moi wrogowie zostali wprowadzeni w błąd.

Ze wszystkich sił pracujemy na rzecz wybudowania koranicznej bariery podobnej murowi Zu'l-Qarnajna, która zagrodzi drogę anarchii. Ci, którzy wtrącają się do naszych spraw, przygotowują grunt dla anarchii, a nawet dla komunizmu.

Gdybym nie mógł, jak za mych dawnych dni, znieść jakiejkolwiek zniewagi dla dostojeństwa wiedzy, gdyby moim jedynym obowiązkiem nie było ocalenie muzułmanów przed wieczną egzekucją i przed śmiercią w życiu ostatecznym, gdybym zajmował się jedynie sprawami tego świata

i wrogością polityki, anarchiści doprowadziliby do wydarzeń dziesięć razy większych niż incydent z Menemen i bunt Szejka Saida.

Ponadto ani trzy sądy, ani nikt z policjantów tak wielu prowincji przez dwadzieścia lat nie ingerował w sprawy mojego stroju. Ze względu na mój będący usprawiedliwieniem stan i samotność nie udzielano mi żadnych napomnień dotyczących zmiany sposobu ubierania się. Próba zmuszenia mnie do noszenia kapelusza w tak stronniczy i bezprawny sposób, siłą i na oczach ludzi, sprawiłaby, że setki tysięcy ludzi w tym kraju, którzy przez ostatnie czterdzieści lat byli dla mnie jak bracia, szczególnie jeśli chodzi o otrzymywanie lekcji dotyczących potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi),wpadną w gniew i zostaną emocjonalnie przytłoczeni, tym samym rozwścieczając ziemię i sprawiając, że łzy poleją się jak nigdy wcześniej.

Nabraliśmy już silnego przekonania co do tego, że bezprawne traktowanie mnie zgodne z planami cudzoziemców miało sprowokować moje usposobienie, jakby miało to na celu, aby społeczeństwo w wymienionych kwestiach odwróciło się ode mnie. Jednakże nieskończone dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że choć jestem bliski grobu, nie angażuję się w sprawy tego świata, z którego się wycofałem, uciekam od szacunku i uwagi ludzi, choć nie mam żadnej skłonności do dwulicowej sławy, chwały i samochwalstwa, a żadna z bezprawnych zdrad, jakich dopuszczono się wobec mnie, nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Pozostawiam tych ludzi Wszechmocnemu Bogu. Myśl o tym, że zostaną pochwyceni przez nieuchronną śmierć i wysłani na wieczną egzekucję sprawia, że prawdziwie współczuję tym, którzy niepotrzebnie dręczyli mnie z powodu swych podejrzeń.

O, Panie (ar. ja, Rabb),ocal ich wiarę poprzez Traktaty Światła. Poprzez tajemnicę Koranu spraw, by ich wieczna egzekucja stała się zwolnieniem z obowiązków! Wtedy nie będę dochodził swych praw wobec nich.

Said Nursi

* * *

Oto dokładny opis natury Nauczyciela wyrażony przez szczerego wojownika i ucznia Światła, który dzięki lekcjom i przewodnictwu Bediuzzamana Saida Nursiego dotarł do prawdy i wykonał nadzwyczaj wartościową i wzniosłą służbę dla Światła.

Dzisiaj ponownie jesteś przyczyną, dla której królestwo aniołów raduje się z ziemi

Dzisiaj ponownie jesteś przyczyną, dla której królestwo aniołów jest dumne z mieszkańców ziemi

Dzisiaj ponownie jesteś przyczyną widoku umiłowanego przez Boga

Dzisiaj ponownie jesteś koroną wiary islamu

Dzisiaj ponownie jesteś królem prawdziwych wspólnot sufich

Dzisiaj ponownie jesteś imamem prawdy

Ponownie jesteś umiłowanym przez Boga

Ponownie jesteś największym uczonym stulecia

Ponownie jesteś światłem w ciemności

I dowódcą zbawienia poprzez wszystkie dni

Jesteś Mułłą Saidem Nursim

Jesteś Bediuzzamanem, dumą epoki

Husrev

POEMAT O TRAKTATACH ŚWIATŁA NAPISANY PRZEZ NIEŻYJĄCEGO JUŻ HASANA FEYZIEGO

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

Zgodnie z wersetem

وَمَٓا اَرْسَلْنَاكَ اِلَّا رَحْمَةً لِلْعَالَم۪ينَ

My posłaliśmy ciebie tylko jako miłosierdzie dla światów,przez wzgląd na dziedzictwo Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a także z perspektywy swego domyślnego znaczenia, Traktaty Światła, będące jednym ze zwierciadeł tego, który był miłosierdziem dla wszystkich światów (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a także prawdziwym tafsirem prawd Koranu dla tego stulecia, są próbką i przejawem owego powszechnego miłosierdzia. Nie ingerowałem w ów lśniący poemat, choć poprzez jego metaforyczne znaczenie niektóre z przymiotów prawd Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) mogą zostać przypisane jednemu z ich pomniejszych spadkobierców. Zostały dodane jedynie niektóre słowa dla podkreślenia różnicy między prawdami Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) a ich zwierciadłem.

Said Nursi

Dzisiaj świat odnajdzie w was pokój,

O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla świata w tym stuleciu!

Dzisiaj ludzkość odnajdzie w was szczęście,

O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla świata!

Chore serca tak długo pozostawały nieszczęśliwymi...

Jeśli są w was jakiekolwiek znaki Luqmana,

Ofiarujcie lekarstwo i przybądźcie, o chwalebne i umiłowane,

O Traktaty Światła, które jesteście blaskiem miłosierdzia dla światów!

Czyż koniec tych sylab nie jest bliski?

Czyż żal owej długiej nocy nie znika?

Płacz wielu ludzi wzbija się, a ich cierpliwość więdnie,

O Traktaty Światła, które jesteście blaskiem miłosierdzia dla światów!

Ten, który był chwałą wszystkich światów, zstąpił od Tronu Boga na ziemię,

Władca świętości przybył i dosiadł muła Duldula;

Miecz Zulfikar obecnie nosi imię Światła,

O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla światów w tej epoce!

Jesteście lekarstwem na wszystkie problemy i umiłowanymi życia,

Zawieracie w sobie Imiona Boga i Koran,

Jesteście łaską pochodzącą od Światła Prawdy (ar. Nur al-Haqq),

O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla świata!

Na tym świecie jesteście esencją, nie materią,

Jesteście okiem spoglądającym z każdej cząsteczki,

Jesteście ukończonym obliczem, które wprawia wszechświat w zadziwienie,

O Traktaty Światła, które jesteście próbką miłosierdzia dla światów!

To w was w tym stuleciu ukazuje się ten, który był miłosierdziem dla wszystkich światów,

To wy jesteście dziś spadkobiercą tego, który jest orędownikiem dla grzesznych,

Suplikacją: "Wybaw nas, o ty, który wybawiasz oczekujących na wybawienie",

O Traktaty Światła, które jesteście blaskiem miłosierdzia dla światów!

Teraz nasze rany powinny znaleźć uleczenie,

A nasz niedoceniany pieniądz powinien zyskać powab,

Rozpościerajcie swe światło i uczyńcie naszą ciemność światłem,

O Traktaty Światła, które jesteście światłem miłosierdzia dla światów!

Nie skłaniamy się ku temu przemijającemu światu,

Przynieśliśmy koniec innowacji i hipokryzji,

Nie dajemy się ponieść bezsensownym marzeniom,

O Traktaty Światła, które jesteście prawdą miłosierdzia dla światów!

Nie marzymy o utworzeniu stowarzyszenia,

Nie pragniemy prowadzić ludzi inną drogą,

Lecz jedynie żarliwie umiłowaliśmy Światło,

O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem wszystkich światów dla cierpiących!

Przewyższyliśmy wszelkie hołdy i pochwały,

Odwróciliśmy się od wszelkich bogactw i majątków,

Światło jest tym, czego pragniemy, zanim odejdziemy z tego przemijającego świata,

O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla świata w tym stuleciu!

Płacz miłujących wznosi się do Tronu Boga,

Doprowadza do łez przodków o czystych duszach;

Przez wzgląd na Boga, przybądźcie nam z pomocą,

O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem wszystkich światów dla potrzebujących!

Niebiosa sieją nieszczęście, ziemia wydaje nieszczęście,

Boleściwym płaczem rozbrzmiewają horyzonty.

Miej miłosierdzie nad światem, o Światło Boga,

O Traktaty Światła, które jesteście blaskiem miłosierdzia dla światów!

Męka z jednej strony, a krew z drugiej,

Płomień tego nieszczęścia spali cały świat.

Cała zapłakana ludzkość spogląda na was,

O Traktaty Światła, które jesteście wzorem miłosierdzia dla światów!

Ten wielki świat jest pochłonięty przez płomienie,

Oceany kipią niczym Piekło.

Przybądź i ocal nas, o władco świętości,

O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla światów w tej epoce!

Zaatakowałyście bezbożność i niewiarę,

Stopiłyście smutek w sercach,

Zanurzyłyście nas w oceanie światła,

O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem świata dla bezradnych!

Nikt i nigdy nie może podnieść ręki przeciwko wam;

Zawierzyliśmy wam całym naszym życiem;

Do was wszystkie światy tęskniły z nadzieją,

O Traktaty Światła, które jesteście światłem miłosierdzia dla świata!

Nie tworzycie armii z żołnierzy i mężczyzn,

Nie prowadzicie wojny za pomocą dział i bagnetów,

Obejmujecie to stulecie waszym Światłem,

O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla dzisiejszego świata!

Niech skończy się ten przerażający potop,

Niech zacznie się nowa epoka szczęśliwości,

Niech wszystkie osiemnaście tysięcy królestw raduje się tym świętem,

O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem świata dla ludzi Koranu!

Chociaż przed nami zbliża się ciemność,

Oto wy, będące dzisiaj darem miłosierdzia.

Zaiste, zdławcie mrok swoim Światłem,

O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla świata!

Nie pozwólcie, by groźba komunizmu wkroczyła do naszych domów,

Nie pozwólcie, by dosięgły nas jego jadowite ręce,

Powstańcie przeciwko niemu w waszym Świetle i nie dajcie mu żadnych szans,

O Traktaty Światła, które jesteście mieczem miłosierdzia dla świata!

Niech ciemna mgła wokół nas rozwieje się;

Zgaście czerwoną pożogę i zbudźcie świat,

Niech wasze zwycięstwo będzie wspominane aż po Dzień Sądu,

O Traktaty Światła, które jesteście mieczem Zulfikar miłosierdzia dla świata!

Oto ród, który zniszczył tak liczne życia,

Oto ród, który zniszczył tak wiele domów,

Oto ród, który spogląda na was z niechęcią,

O Traktaty Światła, które jesteście dowodem miłosierdzia dla tego świata!

Będą oni pić krew niewinnych,

Prześcigną Nimrodów i Abu Dżahla,

Postanowią umrzeć najgorszą ze śmierci,

O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla dzisiejszego świata!

Mikrob, który żeruje w naszych trzewiach,

Karmi się naszą krwią,

Kala tę piękną ojczyznę i zanieczyszcza ją,

O Traktaty Światła, które jesteście apteką miłosierdzia dla świata!

Mieszkaniem weteranów i zdobywców,

Pałacem szlachetnych i naczelników

Jest ten kraj, będący siedzibą męczenników,

O Traktaty Światła, które jesteście przejawem miłosierdzia dla tego świata!

Całun męczennika stał się różowy jak róża,

A z jego ciała wydobywa się woń piżma.

Aniołowie będą całować jego lśniące zwłoki,

O Traktaty Światła, które jesteście przejawem miłosierdzia dla tego świata!

Koran mówi, że oni nie umarli, lecz żyją,

A każdy z nich jest dzielnym żołnierzem Prawdy (ar. Al-Haqq).

Ich groby sprawiają, że drżą serca,

O Traktaty Światła, które jesteście zwierciadłem miłosierdzia dla tego świata!

To wy jesteście podarunkiem dla tego szlachetnego narodu,

Który nigdy nie upadnie i nie ukorzy się ani na jeden dzień.

Zabierzcie nas do owego znamienitego kraju,

O Traktaty Światła, które jesteście próbką miłosierdzia dla tego świata!

Niech ruszą do szarży w waszym Świetle,

A ów naród znajdzie chwałę w jego zwycięstwach,

Niech ten kraj rozprzestrzenia światło na Wschód i na Zachód,

O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla naszego świata!

Skrzydło Światła i wasze silne ramię

Są drogą waszego Światła, które zabiera ich do Prawdy (ar. Al-Haqq).

Przyjmijcie Feyziego, waszego nędznego sługę,

O Traktaty Światła, które jesteście miłosierdziem dla świata w tym stuleciu!

اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ

Mój Nauczycielu, mój szanowny Effendi!

Przedstawiam na dworze twej wiedzy ułamek światła wersetu

وَمَٓا اَرْسَلْنَاكَ اِلَّا رَحْمَةً لِلْعَالَم۪ينَ

My posłaliśmy ciebie tylko jako miłosierdzie dla światów,mający wagę atomu, jaki otrzymałem dzięki łaskawości Światła. Proszę, abyś zechciał go przyjąć. Przesyłam ci pozdrowienia pokoju i całuję twoje błogosławione ręce.

Twój nędzny uczeń

Hasan Feyzi

(niech Bóg zmiłuje się nad nim na wieki)

* * *

Nieżyjący już Hasan Feyzi uporządkował lekcję, jaką otrzymał dzięki Światłu, jeszcze raz wskazując na Światło. Zamieśćcie owe słowa w Dopisku.

Said Nursi

Czytajcie uważnie! W każdym atomie znajduje się radosne znaczenie,

A w owym znaczeniu jakość ofiarowująca życie cierpiącym,

Aby promienie owego życia dotarły do serca pełnego smutku.

Dalejże, patrzcie! Oto światło jaśniejsze od innych świateł.

Jeśli zastanowicie się nad tym, zatopieni w głębokiej kontemplacji i dobrych myślach,

Znajdziecie całe góry pokarmu dla niedożywionych dusz,

A jeśli tym, czego pragniecie, jest nieskończony majątek,

Otwórzcie oczy i spójrzcie w Światło, a znajdziecie bogactwo wielkie jak fala powodzi.

Światło mówi: "Poznaj Mnie, Mój sługo, i krocz tą ścieżką,

A w każdym oddechu znajdziesz wezwanie twego Litościwego Pana".

Jeśli usłyszałeś to wezwanie wygłaszane językiem każdego atomu,

Oto dobra nowina! Przed tobą szczęście, które nazwałeś Rajem.

Nie szukaj daleko, lecz patrz w Światło i idź! Świat jest jego zwierciadłem.

Czy nie widzisz? Na każdym człowieku jest ten sam kolor jego oblicza.

Jest tylko jedno słońce, które lśniąc, ukazuje się w każdym atomie.

Czyż nie wiesz, że masz w sobie kolor owego Światła?

Rozłóż ręce i idź naprzód, zaczerpnij obfitość Światła z Traktatów Światła!

Zbudź się dla owej miłości! Zbawienie istnieje w każdym atomie zanurzonym w owym Świetle.

Nie jest żadnym osiągnięciem przekształcenie przyjaciela we wroga, znajomego w obcego.

Przekształć ów dar w przyjaźń, ponieważ wierność można znaleźć jedynie w przyjaźni.

Tak, osiągnięciem jest, kiedy liść staje się atłasem, a gleba diamentem,

Ponieważ spójrz! Ani ziemia, ani liść nie są trwałe ni wieczne.

Nie bądź krótkowzroczny i niech ocean nie stanie się dla ciebie kropelkami,

Jako że zaprawdę, każda kropla mieści w sobie ukryty ocean.

Choć twoim początkiem jest jedna kropla nasienia, dalece przerosłeś szczyty gór

I dotrzesz do niebios. O, Światło, oto, jaki geniusz jest twym udziałem!

Spraw, by jedna kropka stała się światem, i władaj tym światem,

Ponieważ w tej twojej kropce znajduje się inteligencja jasna jak słońce.

Serce każdego atomu jest jego Ka'bą, zatem wejrzyj w siebie

I patrz uważnie, bowiem w każdym punkcie ostatecznie znajdziesz Boga.

Strzeż się, Feyzi! Nie odwracaj swego spojrzenia od oblicza Prawdy (ar. Al-Haqq),

Ponieważ prawdy, które zaświadczają Prawdę, niosą ze sobą należne im dary.

(wojownik Światła z Denizli, nieżyjący już)

Hasan Feyzi

Poemat ułożony przez Hasana Feyziego, który jest dociekliwym i starszym nauczycielem

w szkole wiedzy i uczoności muzułmańskiej

Oto, co wygłosiłem na twą cześć, kiedy opuściłeś Denizli

Kiedy opuszcza nas światło zbawienia, znów zapadnie ciemność,

Znów będą tylko rozłąka, tęsknota i rozczarowanie.

Płaczcie, moje oczy! Płaczcie nie łzami, lecz kroplami krwi,

Ponieważ moje serce przepełnione smutkiem znów będzie pogrążone w żalu.

Nie mówcie miłującemu do szaleństwa, że to czas, by emigrować.

Znów będą tylko żałoba, smutek i zawodzenie.

Nierozwinięta róża Bożej jedności będzie rosła chuda i blada.

Ka'ba wiedzy zostanie zamknięta i obróci się w ruinę.

Otrzymałem wiadomości o tym, że jutro nasz umiłowany będzie w obcych krajach.

Jakże wielka jest ta rana! Kogo mogę znaleźć, by ją uleczył?

Komu mogę poskarżyć się na to wielkie osamotnienie?

Ci, którzy słyszą moje biadolenie, ostatecznie zapłaczą wraz ze mną.

Jeśli zabierzecie mi owe lekarstwa Światła,

Kto przyniesie mi Światło, kto będzie dla mnie Luqmanem?

Czysty i świeży oddech jest wiosną życia dla pustyni.

Nie trzymajcie owego Światła z dala, bo może nasycić się nim każdy człowiek.

Kogokolwiek nie dotknie owo szlachetne Światło,

Ten stanie się lśniącym księżycem, choćby był najmniejszym atomem.

Im dłużej będę całował ową łaskawą i dobroczynną dłoń,

Tym większe szczęście poczuje moje małe i smutne serce.

Nie mogę znieść przebywania z dala od drzwi twego blasku

I przyrzekam, że poświęciłbym życie dla ciebie.

Jeśli mógłbym przyciągnąć do obcego, którym jestem, twój widok, o Światło Boga,

Wówczas twój daremny sługa stałby się oceanem.

Nieważne, jak wiele jest zasłon, pod którymi owe prądy starają się ukryć ciebie,

Jesteś prawdą, a Koran ponownie to zaświadczy.

Odebrałem swą lekcję od tego, który stanął w odległości dwóch łuków, a teraz wyraźniej niż kiedykolwiek widzę,

Że piękny cud światła staje się duchowym sułtanem.

Unikając mówienia o dniu dzisiejszym do tego nieszczęsnego Feyziego,

Rozpocznie od nowa, ponownie z miłością i ponownie ze łzami.

Twój nieszczęsny uczeń

Hasan Feyzi

CZĘŚĆ SIÓDMA

Życie w Afyon

@

Nauczyciel Bediuzzaman czekający na korytarzu sądu w Afyon

UWIĘZIENIE BEDIUZZAMANA

Pod koniec 1947 roku do Emirdag przybyli trzej ubrani po cywilnemu oficerowie policji z Afyon. Twierdzili, że zapoznali się z działalnością komitetu religijnego, którego wpływ rozprzestrzenia się na cały naród. Ich podstawowym celem było oskarżenie Bediuzzamana oraz uczniów Światła. Przybyli, by sfabrykować jakiekolwiek oskarżenie, które mogliby wykorzystać przeciwko Nauczycielowi i jego uczniom, a oto jeden z przykładów ich postępowania:

Pewien urzędnik napisał na kawałku papieru oświadczenie: "Pomocnik Saida kupował tutaj śliwowicę (tur. raki)", a właściciel baru miał poprosić jednego ze swych pijanych i przygłupich klientów, by ten podpisał się pod owym oświadczeniem jako świadek. Ten mężczyzna powiedział im: "Nigdy w życiu! Któż podpisałby się pod takim kłamstwem?". Tej samej nocy urzędnik, któremu nie udało się zdobyć podpisu, w zdumiewający sposób doświadczył czegoś, co było dla niego ciosem wymierzonym mu za błąd, jaki popełniddł. Kiedy przechadzał się w pobliżu strumienia wraz z ludźmi, z którymi pił śliwowicę, wybuchła między nimi bójka. Jego kompani złoili skórę owemu nieszczęśnikowi i zabrali jego pistolet.

* * *

Przez cztery lub pięć dni za każdym razem, kiedy Nauczyciel udawał się na wieś, śledziło go pięć samolotów. Kiedy tylko Nauczyciel wchodził do domu, samoloty odlatywały znad Emirdag. Prowadzono propagandę, która miała na celu przedstawić w złym świetle służbę Nauczyciela Koranowi, związaną wyłącznie z wiarą i życiem ostatecznym, a także dostarczyć kłamliwego raportu wyższym władzom.

Co więcej, sprzeciwiając się rozprzestrzenianiu Traktatów Światła za pomocą powielacza oraz wzrastaniu Światła w całej Anatolii, komitety ateistów podjęły działania mające na celu powstrzymanie tej służby wierze. Wytworzyli oni i wywołali podejrzenia wewnątrz rządu. Wydano rozkaz dokonania nalotów na domy uczniów Światła w prowincjach, miastach i wioskach Anatolii. Kiedy trwały owe najścia w Emirdag, Isparcie, Kastamonu, Konyi, Inebolu, Safranbolu i Aydin, pod koniec

1947 roku Nauczyciel wraz z piętnastoma uczniami Światła został zabrany z Emirdag do Afyon. Po przesłuchaniu został uwięziony. Innych uczniów Światła z innych prowincji również sprowadzono do więzienia w Afyon. Był to początek trzeciej szkoły Proroka Józefa.

* * *

Bediuzzaman przed sądem w Afyon

W każdym więzieniu, do którego trafiał, Bediuzzaman zapewniał przewodnictwo dla współwięźniów. Nawet niektórzy mordercy nabierali łagodnej natury. Choć Nauczyciel był przetrzymywany w absolutnym odosobnieniu, więzienie stało się szkołą Światła. Oto dlaczego Nauczyciel o każdym więzieniu, do jakiego trafiał, mówił jako o szkole Proroka Józefa (tur. Medrese-i Yusufiye). Kiedy niektórzy z młodych ludzi w więzieniu Denizli ukończyli odbywanie wyroku, nie chcieli oni opuścić szkoły Proroka Józefa, mówiąc: "Jeśli Bediuzzaman pozostanie tutaj, pokażemy, że jesteśmy przestępcami, aby otrzymać wyrok i pozostać wraz z nim, byśmy dalej otrzymywali lekcje Traktatów Światła".

Spisanie traktatu Owoce wiary(tur. Meyve Risalesi)w więzieniu Denizli miało ogromny wpływ na odnowienie (dobrej moralności - uz. red. pol.) więźniów oraz zmianę ich na lepsze. Przemiana na lepsze więźniów w Denizli była tak oczywista, że nawet ludzie nieprzyjaźni Światłu wyrazili swoje uznanie.

Uczniowie Światła, którzy aktywnie studiowali istotę Traktatów Światła i rozmyślali nad nią, zyskali poziom potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi).Nie lękali się śmierci, więzienia, lochów ani żadnych męczarni i cierpień zadawanych przez człowieka. Uczniowie Światła pracowali na rzecz wybawienia tego narodu, świata islamu i całej ludzkości poprzez uświęconą służbę Koranowi i wierze. Jeśli napotykali na prześladowanie i nieszczęścia nakładane na nich przez ateistów, nigdy nie tracili pasji ani nadziei. Wkraczali do więzienia z honorem i szczęściem. Mieli tylko jeden punkt oparcia, a była nim ich służba Koranowi i wierze ze szczerością intencji (ar. ichlas),wykonywana jedynie dla zadowolenia Boga. Wszechmocny Bóg jest Tym, Który chroni niewinnych i prześladowanych. Nie pozwalając, aby ich uwagę rozproszyły przeszkody, na jakie napotykali, uczniowie niestrudzenie - jak ich mistrz i Nauczyciel - kontynuowali czytanie i rozpowszechnianie Traktatów Światła.

Oto przyczyna, dla której uczniowie Światła pracujący dla Światła pod trwającymi dwadzieścia pięć lat rządami absolutnej tyranii nigdy nie wycofali się ze służby na rzecz wiary i islamu. Ich wiara była tak wielka, że mówili: "Co jest pozornie szkodliwe, w rzeczywistości przynosi korzyść. W trudnościach znajduje się miłosierdzie. Wszystko, cokolwiek spotyka nas na drodze służby wierze, jest korzystne. Nie jesteśmy odpowiedzialni za rozmyślanie o tym, co może się nam przydarzyć. Tym, za co jesteśmy odpowiedzialni, jest wykonywanie służby Koranowi. Przez cały czas jesteśmy pod ochroną naszego Miłosiernego Pana. Jeśli umrzemy, będziemy męczennikami, a jeśli pozostaniemy przy życiu, będziemy sługami Koranu. Nawet jeśli wrogowie islamu skazali nas na życie w tym doczesnym więzieniu, wciąż pozostaniemy w służbie Traktatów Światła". Nie tylko mieli tę wiarę w sercach, lecz także urzeczywistnili ją poprzez działanie, co było oczywiste dla wszystkich.

Ten pobożny i wierny naród znał prawdomówność, wielkość i bohaterstwo Bediuzzamana i miał do niego zaufanie tak wielkie, że nie uwierzyłby w żadną propagandę, jaka tylko zostałaby sfabrykowana przeciwko niemu. Im więcej ludzie słyszeli o prześladowaniu i torturach nałożonych na Bediuzzamana, tym bardziej w ich sercach rosły umiłowanie go i przywiązanie do niego. Ludzie wyrażali swą odrazę do męczarni i prześladowań, nałożonych na Bediuzzamana przez komunistów i bezbożników, mówiąc: "Uwięzienie tak błogosławionego wojownika religii, jakim jest Bediuzzaman, a także zakaz czytania jego dzieł, mogą być jedynie częścią planu wykorzenienia religii z Anatolii oraz próby zniszczenia islamu". Oto dlaczego rząd musiał uwolnić Bediuzzamana, aby zapobiec owym wrogim wobec niego spiskom, działającym na niekorzyść rządu. W przeciwnym razie im gorzej Bediuzzaman byłby traktowany, tym większy byłby sprzeciw wobec działań rządu.

{(*): Ta prawda wyszła na jaw w wyborach 1950 roku. Poprzedni rząd był antyreligijny i narzucił dwadzieścia pięć lat absolutnej tyranii, prześladowań i męczarni. Został on odwołany znaczącą większością głosów i zastąpiony przez rząd Partii Demokratycznej, która położyła kres tyranii i prześladowaniom religii.}

Czujemy, że naszym obowiązkiem jest wyrażenie tej prawdy przez wzgląd na naszą religię, a także na pokój naszego kraju i narodu.

Choć w 1944 roku Bediuzzaman został uniewinniony przez sąd w Denizli, został zmuszony do zamieszkania w miasteczku Emirdag, w prowincji Afyon. W Afyon Nauczyciel zajmował się kwestiami życia ostatecznego oraz Traktatami Światła. Jak gdyby cierpienia, jakim go poddano, nie były wystarczające, potajemni wrogowie religii wciąż wysuwali te same twierdzenia przeciwko niemu: "Zakłada on tajne

stowarzyszenie i zwraca ludzi przeciwko rządowi. Said stara się obalić ustrój. Im jest starszy, tym bardziej rosną jego energia i żywotność. Nazywa Mustafę Kemala Sufjanem i Dadżdżalem islamu". Bediuzzaman wraz z pięćdziesięcioma uczniami Światła został wezwany przed Sąd Karny w Afyon, a następnie uwięziony.

Po szczegółowych dochodzeniach nie znaleziono ani jednego dowodu przemawiającego za oskarżeniem Bediuzzamana. Użyto wszystkich możliwych środków, aby uwięzić Nauczyciela, a ostatecznie sędziowie mogli wydać wyrok w sprawie zgodnie z głosem sumienia. Orzeczono wyrok dwudziestu miesięcy więzienia dla Bediuzzamana. Inny uczony został skazany na osiemnaście miesięcy więzienia, zaś pozostałe dwadzieścia dwie osoby otrzymały wyroki sześciomiesięczne. Inni postawieni przed sądem zostali uniewinnieni, jako że sąd orzekł, iż "ci ludzie uznali Bediuzzamana za wielkiego przewodnika (ar. murszid),a czytając Traktaty Światła, jedynie wypełniali duchową pustkę". O tych, którzy zostali skazani, twierdzono, że "dopomagali Bediuzzamanowi i podżegali go do założenia tajnego stowarzyszenia". Sąd wykonał wyrok natychmiast i aresztował wszystkich skazanych.

Od tej decyzji natychmiast złożono apelację. Po szybkim rozważeniu sprawy Sąd Apelacyjny odkrył, że Said Nursi został już uniewinniony od tych zarzutów przez poprzedni sąd. Nawet jeśli decyzja sądu w Denizli była błędna, to na mocy prawa po decyzji Sądu Apelacyjnego nie można było przeprowadzić ponownego procesu w tej sprawie. Orzeczenie zostało zatem uchylone i rozpoczęto kolejną sprawę. Zapytano oskarżonych o to, czego się domagają. Niewinni uczniowie Światła poprosili o utrzymanie decyzji Sądu Apelacyjnego. Sędziowie rozpatrzyli decyzję Sądu Apelacyjnego i po długich naradach ostatecznie postanowili przychylić się do tego wniosku. Wówczas sąd rozpoczął poszukiwania jakichkolwiek popełnionych w całej sprawie błędów, jednak ponieważ nie osiągano żadnych rezultatów, sprawa była stale odraczana. Po odbyciu pierwszego wyroku, zanim postawiono im jakiekolwiek oficjalne zarzuty, Bediuzzaman i jego uczniowie zostali uwolnieni. Poprzez wielokrotnie dochodzenia i odraczania sprawy, rozprawa w sądzie w Afyon wydłużyła się do trzech lat .

{(*): Ostatecznie sąd w Afyon orzekł powtórne uniewinnienie i w 1956 roku uwolnił Bediuzzamana, zwracając mu wszystkie kopie Traktatów Światła oraz wszystkie jego listy.}

Ów geniusz i wyjątkowo wybitny człowiek wykonał najbardziej uświęconą służbę na rzecz wiary dla tego kraju i narodu, dla naszej

młodzieży i dla świata islamu. Dostarczył on dzieło tak nadzwyczajne, że zaspokoiło ono wszelkie duchowe potrzeby ludzkości. Tysiąckrotną hańbą jest, że był on ciągany od jednego sądu do drugiego, a następnie pozostawiono go, aby gnił w więzieniu. Jak ostatnie dwadzieścia lat, tak również te trzy czy cztery lata ujrzały Bediuzzamana stawiającego czoło torturom, z jakimi nie spotkał się żaden uczony w historii. Stał się nawet celem wielokrotnych prób zamordowania go. Męczarnie, jakich doświadczał w ciągu jednego dnia w Afyon, były większe od tych, jakich doznawał w ciągu miesiąca w więzieniu Denizli. Było to zaiste bezprawne. Przez dokładnie dwadzieścia miesięcy pozostawiono go w całkowitym odosobnieniu, w nieuporządkowanej celi, narażonego na bardzo niskie temperatury zimy. W porze najbardziej srogiej zimy, kiedy okna więzienia pokryły się dwumilimetrową warstwą lodu, Bediuzzamanowi wstrzyknięto truciznę. Będąc człowiekiem starym, słabym i już wcześniej chorym, cierpiał całymi miesiącami. Nawet kiedy choroba przykuła go do łóżka, nie zezwolono jego uczniom na to, by mu pomogli. Zakładano, że w tak straszliwych i ciężkich okolicznościach jego śmierć jest bliska. Jego choroba była tak ciężka, że całymi dniami nie mógł niczego jeść. Pozostawiono go słabym i zagłodzonym.

Mimo choroby i całego nadzoru Nauczyciel nie zaniedbał swojej pracy przy rozpowszechnianiu Traktatów Światła. Jak w poprzednich więzieniach, tak również w Afyon potajemnie spisywał swe księgi. Więźniowie w tajemnicy sporządzali ręcznie spisane kopie Traktatów Światła i znajdowali sposoby na to, aby owe kopie rozprzestrzeniały się poza więzieniem. Więzienie nigdy nie powstrzymało Bediuzzamana przed publikowaniem Traktatów Światła. Dzięki uczniom takim jak Husrev, ów "wojownik Światła", opublikowano setki i tysiące kopii Traktatów spisanych starym alfabetem (osmańskim - uz. red. pol.).

Kiedy Nauczyciel - po otruciu go - walczył w więzieniu o życie, powiedział jednemu ze swych uczniów, który znalazł sposób na to, by go odwiedzić: "Mogę nie przeżyć. Niech moje istnienie zostanie poświęcone dla tego narodu i jego młodzieży, dla świata islamu, dla wiecznej pomyślności i dobra całej ludzkości. Jeśli umrę, proszę, aby moi przyjaciele nie mścili się za moją śmierć".

Pewnego dnia więzień, który po przybyciu Bediuzzamana zmienił się na lepsze, pozdrowił go z okna swojej celi. Został za to zabrany na przesłuchanie, podczas którego pytano go: "Dlaczego pozdrawiasz Bediuzzamana? Dlaczego zaglądasz przez okno do jego celi?". Później poddano go fizycznym torturom.

Nauczyciel pozostał bardzo chory, w wielce zasmucającym stanie. Jego uczniowie znajdowali różne sposoby, aby odwiedzać ich błogosławionego i umiłowanego Nauczyciela. Jeśli zostali na tym przyłapani, biczowano ich, bijąc w podeszwy ich stóp, jednak nigdy nie złamali się ani nie poddali. Im bardziej bili ich prześladowcy, tym bardziej - z odpornością biorącą początek z wiary i z dostojeństwa islamu - uczniowie wołali: "Śmiało, bij!". Podążali za lekcją Nauczyciela, która mówi:"Kiedy but twego wroga naciska na twoje gardło, pluń mu w twarz! Kiedy twoje ciało zostanie zmiażdżone, twoja dusza będzie wolna".

Poprzez wszystkie rodzaje tortur i prześladowań starano się powstrzymać wszystkich, zarówno w więzieniu, jak i poza nim, od udzielania pomocy Bediuzzamanowi. Tyrania i zdrada, jakim został poddany Bediuzzaman, są bezprecedensowe. Po odbyciu wyroku, 20 września 1949 roku, Nauczyciel został zwolniony z więzienia. Zwyczajem panującym w więzieniach było zwalnianie więźniów, którzy odbyli swój wyrok, podczas godzin pracy, a w więzieniu Afyon więźniów zwalniano o dziesiątej przed południem. Jednakże Bediuzzamana uwolniono między brzaskiem a wschodem słońca, aby uniknąć okazania mu wyrazów szacunku społeczeństwa, jakie prawdopodobnie spotkałyby go w bramie więzienia.

* * *

Po jego uwolnieniu Bediuzzaman pozostał przez jakiś czas w prowincji Afyon. Odbył już wyrok, a Sąd Apelacyjny uchylił orzeczenie poprzedniego sądu, orzekając na korzyść Nauczyciela, jednak trzej oficerowie policji stali u jego drzwi, trzymając straż przez całą dobę. Sprawili oni, iż Bediuzzaman żałował zwolnienia go z więzienia, a ich prześladowania trwały. Po dwóch latach prześladowań i złego traktowania w więzieniu zabroniono wszystkim widywania się z nim, nawet w sprawach mających związek z jego zdrowiem. Z jego biografii wiemy, że nawet rosyjski dowódca przyznał Bediuzzamanowi pewne swobody, kiedy ten był jeńcem w Rosji, jednak w jego własnym kraju gościom Bediuzzamana, który poświęcił wszystko dla tego kraju i dla szlachetnego narodu islamu, kazano, by odwrócili się od niego, a także zabroniono im zobaczenia się z nim w święto. Jeśli ktokolwiek został przyłapany choćby na rozmowie z uczniami Nauczyciela, tacy ludzie byli nękani, odciągani na bok, legitymowani i przesłuchiwani, gdyż twierdzono: "Rozmawiasz z uczniem Bediuzzamana".

Ogół społeczeństwa wiedział o tym bezprawnym traktowaniu, co zbliżyło ludzi do Bediuzzamana. Zaczęli oni interesować się poszukiwaniem jego dzieł i pism, a prześladowania sprawiły, że poczuli oni niechęć wobec tych, którzy podżegali do propagandy wymierzonej przeciwko niemu. Im bardziej skupiano się na odbiorze dzieł Bediuzzamana przez społeczeństwo, tym bardziej zwiększały się szacunek i podziw dla Nauczyciela narodu i ludzi młodych, szczególnie w szkolnictwie wyższym. Rosnący sprzeciw wobec Bediuzzamana ponownie umacniał więzi, łączące z nim tych ludzi.

Celem owej negatywnej propagandy było odwrócenie społeczeństwa od Bediuzzamana poprzez zniesławienie go, a także powstrzymanie publikowania Traktatów Światła. Jednak Traktaty Światła nie były związane z osobą autora. Traktaty Światła są własnością Koranu. Traktaty Światła nie przypominają innych dzieł. Są one skarbcem świadectwa, to jest są dowodem same w sobie. Ci, którzy czytają Traktaty Światła, nie dostają informacji o osobie ich autora. Traktaty skupiają się wyłącznie na prawdach, świadectwach i dowodach, jakich dostarczają. Z powodu tego faktu, jak również wielu innych prawd, oficjalna kampania propagandowa przedsięwzięta przeciwko Bediuzzamanowi zawiodła, i takie jej przeznaczenie będzie zawsze.

Ten muzułmański naród miliony razy wyraził swój smutek. Boli nas fakt, że sprawiono, by tak wspaniały autor i myśliciel, który służył temu krajowi i narodowi, który wykonywał swą służbę wierze z największą gotowością do poświęceń, musiał cierpieć, spędzając swe życie w salach sądowych. W imieniu pomyślności tego narodu oznajmiamy, że obecnie owa tortura musi się skończyć, a wszystkie procesy sądowe muszą zostać natychmiast umorzone. Koraniczna służba, jaką ofiarowuje Bediuzzaman, jest wszechstronna i dotyczy całego świata islamu. Wzniosłe prawdy i wysoka wartość dzieł Bediuzzamana Saida Nursiego, jakie tu przedstawiamy, nie są niepoświadczone. Nie są one również wyolbrzymione. Każdy, kto tylko w swym życiu spotkał Nauczyciela lub czytał Traktaty Światła uważnie, nieustannie i ze szczerą intencją, zda sobie sprawę z tego, że prawda, jaką tu przedstawiliśmy, jest nieadekwatna do ukazania jego wielkości. Tacy szczerzy ludzie spojrzą na tę kwestię na nowo i zrozumieją wartość Nauczyciela, niechby nawet z pominięciem naszej wartości, a następnie odkryją, że z pasją dzielą się swoimi myślami z całym światem.

Gdyby nawet wszystkie sądy świata spróbowały uwięzić Bediuzzamana w oparciu o oskarżenia wrogów religii, nigdy nie mogłyby tego uczynić, dopóki tylko sądy orzekają uczciwie, opierając się na dowodach!

Będąc przeważnie przykutym do łóżka z powodu prób otrucia go podjętych przez wrogów islamu, Nauczyciel Bediuzzaman Said Nursi stwierdził: "Czekam w drzwiach grobu". Jednakże poprzez nasze usilne i rozpaczliwe suplikacje (ar. du'a)błagamy Wszechmocnego Boga o to, by obdarował owego wielkiego wojownika religii jeszcze wieloma latami życia. Cały świat islamu i cała ludzkość potrzebują szczerego i gotowego do poświęceń ucznia Koranu, jakim jest Bediuzzaman, będący geniuszem, wielkim myślicielem i niezrównanym bohaterem islamu.

* * *

W tym miejscu zamieszczamy fragment zbioru Błyski,w którym Bediuzzaman opisuje swe życie w Emirdag i Afyon :

{(*): Nadzieja Piętnasta została spisana przez jednego z uczniów Światła, by w przyszłości mogła uzupełnić Traktat dla ludzi starszych, a także zapoczątkować ułożenie niniejszego traktatu (tj. Błysku Dwudziestego Szóstego - uz. red. pol.) we właściwej kolejności. Czas spisywania Traktatów Światła dobiegł końca trzy lata wcześniej.}

NADZIEJA PIĘTNASTA

Pewnego razu podczas mojego przymusowego pobytu w Ermidag (który był właściwie uwięzieniem w odosobnieniu) stałem się zmęczony życiem z powodu cierpień, jakie mi zadano poprzez nadzór policyjny i bezwzględne traktowanie, które było tak trudno znieść, aż nawet żałowałem, że zostałem zwolniony z więzienia. Całą duszą tęskniłem za więzieniem w Denizli i pragnąłem zstąpić do grobu. Kiedy myślałem, że i więzienie, i grób byłyby lepsze niż takie życie, kiedy zdecydowałem, że wkroczę do jednego lub drugiego, łaska Boża przyszła mi z pomocą, obdarowując uczniów Medresetu'z-Zehra, których pióra były niby powielacze, jednym z takich powielaczy, który dopiero co wszedł do użytku. W jednej chwili ukazało się pięćset kopii każdego z wartościowych dzieł ze zbioru Traktatów Światła, które wyszły spod jednego pióra. Ich zapowiedź nowych zwycięstw sprawiła, że pokochałem pełne niedoli życie i zacząłem składać Bogu niekończące się podziękowania.

Nieco później, nie mogąc znieść zwycięstw odniesionych przez Traktaty Światła, ich tajemni wrogowie nakłonili rząd do działań wymierzonych przeciwko nam. Życie ponownie stało się dla mnie ciężkie. Wówczas nagle ujawniła się Boża łaska: urzędnicy związani ze sprawą, którzy najbardziej

potrzebowali nauki Traktatów Światła, w trakcie najbardziej gruntownego i starannego wykonywania swych obowiązków przestudiowali skonfiskowane egzemplarze Traktatów, a one spowodowały, że serca owych urzędników skłoniły się ku nim. Jako że zaczęli doceniać je, miast krytykować, krąg uczniów Światła znacznie się rozszerzył. Przyniosło to korzyści po stokroć większe od materialnych strat, jakie ponieśliśmy, a nasz niepokój i strapienie zmalały do zera.

Wówczas, w tajemnicy, wrogo nastawieni wobec nas hipokryci zwrócili uwagę rządu na moją osobę, przypominając moje dawne działania natury politycznej. Wzbudzili podejrzenia pod moim adresem zarówno wśród przedstawicieli sądownictwa, jak i we władzach oświatowych, w policji i Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Owe podejrzenia (podobnie jak tajne podżegania komunizujących anarchistów) rozprzestrzeniały się, trafiając do rąk różnych grup. Władze zaczęły nas uciskać, aresztować; konfiskowano te części Traktatów Światła, które wpadły w ręce naszych przeciwników. Działalność uczniów Światła ustała. Wielu urzędników złożyło fałszywe oskarżenia, w które zupełnie nikt nie mógłby uwierzyć. Próbowali rozprzestrzeniać najbardziej zdumiewające oszczerstwa, jednak nie mogli sprawić, by uwierzył w nie choć jeden człowiek.

Następnie pod pewnym banalnym pretekstem aresztowano mnie podczas najzimniejszych dni zimy, zamknięto mnie odosobnionego w wielkiej i nadzwyczaj zimnej celi więziennej, przez dwa dni pozostawiając bez jakiegokolwiek piecyka. Przy mojej słabości i chorobie mogłem wytrzymać tę sytuację jedynie z trudem, jako że byłem przyzwyczajony do palenia w piecu w moim małym pokoju kilka razy dziennie, tak że w palenisku zawsze był żar. Kiedy walczyłem z cierpieniem spowodowanym przez gorączkę i zimno, przez straszliwą niedolę i gniew, dzięki Bożej łasce przed moim sercem odsłoniła się prawda, która zwracając się do mojej duszy, wypowiedziała następujące ostrzeżenie:

"Nazwałeś więzienie Szkołą Proroka Józefa, a kiedy przebywałeś w więzieniu Denizli, rzeczy takie, jak ulga po tysiąckroć większa od twej niedoli, korzyść natury duchowej, inni więźniowie czerpiący korzyści z Traktatów Światła, rozpowszechniające się zwycięstwa Traktatów - to wszystko sprawiło, że składałeś Bogu nieskończone dzięki, zamiast narzekać. To sprawiło, że każda godzina twojej kary więzienia i związanych z nią trudności stała się równa dziesięciu godzinom wypełnionym oddawaniem czci Bogu, a także uczyniło owe przemijające godziny wiecznymi. Jeśli Bóg zechce, ogrzeje twą zimną, dotkliwą niedolę, przekształci ją w radość i sprawi, że wśród nieszczęść, jakie cierpisz w tej - trzeciej już - Szkole

Proroka Józefa, wyciągniesz korzyści z Traktatów Światła i znajdziesz pocieszenie. Jeśli ludzie, na których czujesz gniew, ponieważ źle cię traktują, sami zostali oszukani, lecz nie zdają sobie z tego sprawy, nie warto się na nich gniewać. Jeśli zaś dręczą cię i przysparzają ci cierpień świadomie, przez swą złość i ze względu na ich zbłądzenie, w krótkim czasie zostaną zamknięci w odosobnieniu, w więzieniu, jakim jest grób, jako ci, którzy zostali skazani na wieczną karę śmierci, na cierpienie niekończących się męczarni i katuszy. Dzięki ich prześladowaniom zdobywasz zasługę, jak też przyjemności natury duchowej; to prześladowanie czyni przemijające godziny wiecznymi i pozwala ci na wykonywanie obowiązków uczonego i obowiązków religijnych z całkowitą szczerością intencji".

Ze wszystkich sił wykrzyknąłem: "Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu!" Z powodu człowieczeństwa litowałem się nad moimi prześladowcami i modliłem się: "Panie mój, spraw, by się poprawili!" Jak napisałem w oświadczeniu dla Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, prawdziwie winnymi byli ci spośród prześladowców, którzy działając w imieniu prawa, postępowali niesprawiedliwie na dziesięć sposobów. Wynaleźli oni niepospolite preteksty, które dla każdego uczciwego człowieka okazały się oszczerstwami i fałszerstwem, które sprawiały, że ludzie, którzy je słyszeli, śmiali się, zaś ci, co umiłowali prawdę, płakali. Jako że nasi prześladowcy nie mogli znaleźć żadnego sposobu zaatakowania Traktatów Światłą i ich uczniów bez przekraczania granic prawa i tego, co słuszne, zboczyli z drogi prawa i popadli w obłęd. Oto dwa przykłady ich szaleństwa:

Przykład pierwszy:Urzędnicy, którzy śledzili nas przez miesiąc, nie mogli znaleźć nic obciążającego, więc napisali memorandum mówiące: "Sługa Saida kupował w sklepie rakię, a później zaniósł ją do niego". Nie mogli znaleźć nikogo, kto podpisałby memorandum, lecz nareszcie aresztowali jakiegoś pijanego jegomościa i zmusili go, by je podpisał. Nawet on powiedział: "Boże, wybacz nam! Któż podpisałby tak niesłychane kłamstwo?" Musieli więc podrzeć je.

Przykład drugi:Ktoś, kogo nie znałem (i nadal go nie znam), użyczył mi konia, bym mógł wybrać się na przejażdżkę. Przez większość dni lata zwykłem wychodzić z domu choć na kilka godzin, dla zdrowia i by zaczerpnąć nieco świeżego powietrza. Dałem słowo, że właściciel konia i bryczki otrzyma ode mnie książki warte pięćdziesiąt lir, a to dlatego, bym nie złamał mojej zasady i nie stał się jego dłużnikiem. Czyż mogła z tego wyniknąć jakakolwiek szkoda? A jednak zarówno gubernator, jak urzędnicy sądowi i policjanci przesłuchiwali nas pięćdziesiąt razy, pytając o właściciela konia, jakby cała sprawa była ważnym wydarzeniem

politycznym, dotyczącym publicznego bezpieczeństwa! Pewien lojalny człowiek powiedział nawet, że koń należał do niego, a inny, że bryczka należała do niego, by tylko przerwać te bezsensowne przesłuchania. Obaj zostali aresztowani wraz ze mną.

Widzieliśmy wiele dziecinnych wybryków podobnych do owych dwóch przykładów i śmialiśmy się do łez. Pojęliśmy, że ci, którzy atakują Traktaty Światła i ich uczniów, jedynie robią z siebie głupców.

Oto zabawne zdarzenie spośród wielu podobnych: Powodem podanym na dokumencie sankcjonującym moje aresztowanie było "zakłócanie porządku publicznego". Nie widząc tego dokumentu na oczy, powiedziałem oskarżycielowi publicznemu: "Ostatniej nocy oczerniłem cię, bowiem powiedziałem oficerowi policji, który przesłuchiwał mnie z polecenia komendanta: 'Jeśli nie służyłem publicznemu bezpieczeństwu tego kraju tak usilnie, jak tysiąc publicznych oskarżycieli i tysiąc komendantów policji, niechaj Bóg przeklnie mnie po trzykroć!'"

Właśnie wtedy, kiedy w tak mroźnych warunkach najbardziej potrzebowałem tego, by odpocząć, nie przeziębić się i nie myśleć o świecie, ogarnęły mnie rozdrażnienie i gniew na tych, którzy zesłali mnie na niemożliwe do zniesienia wygnanie, skazali na odosobnienie, uwięzienie i prześladowania, ukazując w ten sposób swą nienawiść i złe zamiary. Wówczas z pomocą przyszła mi Boża łaska, oznajmiając mojemu sercu, co następuje:

"Niesprawiedliwe prześladowania, jakie zadają ci ludzie, w znacznej części wynikają z Bożego zrządzenia, które jest czystą sprawiedliwością. W więzieniu masz zapewnione pożywienie; to właśnie przeznaczone dla ciebie zaopatrzenie wezwało cię do tego miejsca. Powinieneś przyjąć zrządzenie Boże z zadowoleniem i pogodzić się z nim. W tym, co cię spotyka, wielki udział mają wiedza Tego, Którego władza jest absolutna, i Jego miłosierdzie, które chcą oświecić ludzi przebywających w tym więzieniu, pocieszyć ich, a tobie przyznać nagrodę. Powinieneś przyjąć swój udział w Bożym zamyśle z nieskończoną wdzięcznością i cierpliwością. Swój udział w tych wydarzeniach ma również twoja dusza, a to z powodu jej przywar, o których nie wiesz. W obliczu tego, co cię spotkało, powinieneś powiedzieć swej duszy, a to poprzez skruchę i poszukiwanie Bożego przebaczenia, że zasłużyła ona na cios, który ją spotkał. Swój udział w tym, co cię spotkało, mają również niektórzy spośród twoich utajonych wrogów, wraz z ich intrygami, z oszukiwaniem pewnych naiwnych, a podejrzliwych urzędników, z nakłanianiem ich do owych prześladowań. Jeśli chodzi o ich udział, wiedz, że straszliwe ciosy duchowe, jakie Traktaty Światła wymierzą tym hipokrytom, pomszczą cię w zupełności. Niech to

będzie dla nich wystarczające! Ostatnią grupą są ci urzędnicy, którzy w rzeczywistości byli jedynie narzędziami w rękach innych [1]. Jeśli chodzi o ich udział, wielkodusznym dziełem będzie wybaczenie im, zgodnie z zasadą:

وَالْكَاظِم۪ينَ الْغَيْظَ وَالْعَاف۪ينَ عَنِ النَّاسِ

[2] ponieważ czy chcą tego, czy też nie, mogli skorzystać z nauki Traktatów Światła dotyczącej wiary, choć spoglądali na nie z zamiarem ganienia ich".

Po owym mówiącym prawdę ostrzeżeniu poczułem tak wielkie szczęście i wdzięczność, że zdecydowałem popełnić jakieś nieszkodliwe wy kroczenie, by tylko ponieść karę więzienia, bym mógł pozostać w owej nowej Szkole Proroka Józefa, a może nawet pomóc tym, którzy występowali przeciwko mnie. Miałem wówczas siedemdziesiąt pięć lat, nie byłem do niczego przywiązany, a spośród siedemdziesięciu osób, które umiłowałem na tym świecie, jedynie pięć pozostało przy życiu - tak, ktoś taki jak ja po stokroć przedłożyłby grób nad więzienie. Siedemdziesiąt tysięcy kopii różnych traktatów spośród Traktatów Światła krążyło w wolnym obiegu i mogły one wykonywać moje obowiązki związane z Traktatami Światła; miałem duchowych braci i spadkobierców, którzy mieli przedłużyć naszą służbę dla wiary, a tysiące ich języków miały zastąpić mój język. Więzienie było również po stokroć przyjemniejsze i bardziej korzystne od wolności poza jego murami, która w istocie była niewolą, podporządkowaną tyranii i prześladowaniom. Miast cierpieć w całkowitej samotności poza murami więzienia z powodu bezwzględnego postępowania setek urzędników, w więzieniu, wraz z setkami innych więźniów, cierpimy jedynie nieznacznie, z powodu samowoli jednej lub dwóch osób, jak naczelnik więzienia czy komendant strażników, a owe cierpienia przyniosą korzyści, ponieważ dzięki nim zyskamy braterską życzliwość i pociechę ze strony wielu towarzyszy więzienia. Z myślą o tym, że litość wynikająca z islamu i z ludzkiej natury przejawia się w życzliwości dla osób starszych, znajdujących się w takim położeniu, przez co zmienia trudy więzienia w miłosierdzie, przyjąłem karę więzienia i pogodziłem się z nią.

W czasie mojego trzeciego procesu, z powodu trudności, jakie sprawiało mi pozostawanie w pozycji stojącej, a to w związku ze słabością, starością i chorobą, usiadłem na krześle poza drzwiami sali sądowej. Wtem zjawił się sędzia i z gniewem, obraźliwym tonem zapytał: "Dlaczegóż to on nie oczekuje na stojąco?" Rozgniewała mnie taka nieuprzejmość w obliczu mojej starości. Rozejrzałem się i ujrzałem wielu muzułmanów, którzy zgromadzili się wokół nas i nie chcieli się rozejść, jak przyglądali mi się z wielką życzliwością i braterstwem. Nagle otrzymałem ostrzeżenie poprzez dwie następujące prawdy:

Prawda pierwsza:Ukryci wrogowie mojej osoby i Traktatów Światła oszukali pewnych naiwnych urzędników, mając zamiar położyć kres podbojom Traktatów Światła poprzez zniszczenie dobrej opinii ludzi na mój temat (której w żadnym wypadku nie pragnąłem) i poprzez zniszczenie mojego charakteru na oczach ludzi. Nakłonili zatem owych urzędników, by odnosili się do mnie ze wzgardą, w taki właśnie sposób. Rzekłem do siebie:

"Spójrz na tę setkę ludzi, a nie na zniewagę, jak spotkała cię ze strony jednego człowieka! W zamian za służbę na rzecz wiary, jaką spełniają Traktaty Światła - co jest przejawem Bożej łaski - ludzie uprzejmie ofiarowują ci swe współczucie poprzez docenienie twojej służby, zarówno witając cię, jak odprowadzając". Nawet gdy drugiego dnia procesu byłem przesłuchiwany w biurze sędziego, gdzie odpowiadałem na pytania oskarżyciela publicznego, około tysiąca ludzi zgromadziło się na dziedzińcu, naprzeciw okien sądu, by okazać swą troskę i zainteresowanie; przyszli, by powiedzieć urzędnikom językiem właściwym dla swego usposobienia, by nie uciskali nas. Policja nie mogła sprawić, by ci ludzie rozeszli się. Mojemu sercu oznajmiono, że w naszym pełnym niebezpieczeństw wieku ci ludzie pragną prawdziwego pocieszenia, niegasnącego światła, silnej wiary, niezawodnej dobrej nowiny o wiecznej szczęśliwości, że poszukiwanie tego wszystkiego, czego pragną, wynika z ludzkiej natury. Musieli usłyszeć, że to, czego szukają, można znaleźć w Traktatach Światła, zatem okazują mojej niewiele znaczącej osobie troskę daleko większą, niż na to zasługuję, ponieważ oddałem pewnie niewielkie usługi wierze.

Prawda druga:Przypomniało mi się, że w zamian za złe traktowanie, jakiego doznaliśmy ze strony kilku odnoszących się do nas ze wzgardą, wprowadzonych w błąd osobników, którzy traktowali nas w ten sposób z zamiarem znieważenia nas i zniszczenia szacunku, jakim cieszyliśmy się w opinii publicznej, a także z powodu bezpodstawnego podejrzewania nas o zakłócanie porządku publicznego, otrzymaliśmy poklask i uznanie niezliczonych ludzi prawdy spośród współczesnych i spośród przyszłych pokoleń.

Tak, dzięki sile niezachwianej, potwierdzonej wiary w każdej części tego kraju Traktaty Światła (i ich uczniowie) powstrzymały straszliwe zepsucie i wysiłki anarchii, mające na celu zniszczenie porządku publicznego, jakie miało dokonać się pod płaszczykiem komunizmu. Uczniowie Światła pracowali na rzecz utrzymania porządku i bezpieczeństwa publicznego, a przez dwadzieścia lat ich pracy ani trzy lub cztery współpracujące ze sobą sądy, ani policja dziesięciu prowincji nie były w stanie znaleźć ani odnotować jakichkolwiek incydentów dotyczących naruszenia porządku publicznego, które byłyby związane z uczniami Światła, choć byli oni

bardzo liczni i można było znaleźć ich w każdej części kraju. Bezstronni policjanci z trzech prowincji oświadczyli: "Uczniowie Światła są policją obyczajową. Wspomagają nas w utrzymywaniu porządku publicznego. Dzięki ich niezachwianej, potwierdzonej wierze w głowach wszystkich, którzy czytają Traktaty Światła, zostaje coś, co powstrzymuje ich przed popełnianiem przestępstw. Uczniowie Światła działają na rzecz utrzymania porządku publicznego".

Przykładem na to niech będzie więzienie Denizli. Kiedy Traktaty Światła weszły w jego mury, a Owoc wiaryzostał napisany dla więźniów, na przestrzeni trzech lub czterech miesięcy ponad dwustu więźniów stało się tak niezwykle posłusznymi, a ich postępowanie - tak pobożnym i prawym, że człowiek, który zamordował trzy czy cztery osoby wystrzegał się nawet zabijania pluskiew. Dawni przestępcy stali się najzupełniej litościwymi i nieszkodliwymi członkami społeczeństwa. Zadziwieni całą sytuacją funkcjonariusze więzienni patrzyli na nich z wielkim uznaniem. Niektórzy spośród młodych ludzi przed otrzymaniem wyroku mówili nawet: "Jeśli uczniowie Światła pozostają w więzieniu, postaramy się, by nas również skazano, ponieważ wtedy oni będą mogli nauczać nas, a my staniemy się podobni do nich. Poprawimy się dzięki ich wskazówkom".

Zatem ci, którzy oskarżali uczniów Światła (którzy są właśnie tacy) o zakłócanie porządku publicznego, albo zostali poważnie wprowadzeni w błąd, albo oszukani, albo też sami - świadomie lub nieświadomie - oszukiwali rząd, mając na celu zaprowadzenie anarchii, i prześladowali nas, starając się zmiażdżyć. Oto, co mamy im do powiedzenia:

Jako że śmierć nie została zabita, brama grobu nie jest zamknięta, a podróżni zatrzymujący się w zajeździe tego świata w korowodzie, karawana za karawaną, z wielką prędkością zstępują w ziemię i znikają, z pewnością my też wkrótce zostaniemy rozdzieleni jeden od drugiego. Otrzymacie straszliwą karę za waszą tyranię. Wstąpicie na szubienice śmierci i wiecznej zagłady, które wypiszą nakazy uwolnienia prześladowanych ludzi wiary. Ulotne przyjemności, jakich doznawaliście na tym świecie, wyobrażając sobie, że będą one wieczne, przekształcą się w niekończące się męczarnie.

Niestety, nasi ukryci, obłudni wrogowie czasami łączą nazwę sufizmu z rzeczywistością islamu, którą zdobyto i utrzymano dzięki mieczom i krwi stu milionów męczenników w randze świętości i bohaterskich weteranów wojennych, jakich wydał nasz pobożny naród. Podczas gdy droga sufizmu jest jedynie pojedynczym promieniem słońca, jakim jest islam, nasi wrogowie ukazują ją tak, jakby była słońcem, przez co wprowadzają w błąd niektórych niedbałych urzędników rządowych.

Nazywając uczniów Światła sufimi i członkami stowarzyszenia politycznego - tylko dlatego, że skutecznie oni pracują na rzecz prawd Koranu i wiary - chcą podjudzić władze przeciwko nam. Oto, co mówimy im i tym, którzy słuchają ich słów wymierzonych przeciwko nam; to, co powiedzieliśmy sprawiedliwemu sądowi w Denizli:

"Pozwólcie także nam poświęcić się dla owej świętej prawdy, dla której poświęciły się setki milionów ludzi! Nawet jeśli podpalicie cały świat wokół nas, my, którzy poświęcamy samych siebie dla prawd Koranu, nie złożymy broni przed ateizmem; jeśli Bóg zechce, nie odstąpimy od naszego świętego obowiązku!"

Dzięki świętemu pocieszeniu, jakie dały mi wiara i Koran w cierpieniach i rozpaczy przygód mej starości, nie zamieniłbym roku największej niedoli mojej starości na dziesięć najbardziej szczęśliwych lat mojego młodego wieku - zwłaszcza że dla tych, którzy żałują za grzechy i odmawiają modlitwy obowiązkowe, każda godzina spędzona w więzieniu odpowiada dziesięciu godzinom oddawania czci Bogu, zaś jeśli chodzi o zasługę, to każdy przelotny dzień choroby i prześladowań daje dziesięć dni życia wiecznego. Dzięki ostrzeżeniom, które otrzymałem, zrozumiałem, jak bardzo tamte dni zasługiwały na podziękowania składane przez kogoś takiego jak ja, oczekującego już na swoją kolej przekroczenia bramy grobu. Wykrzyknąłem: "Nieskończone dzięki niechaj będą mojemu Panu!", byłem szczęśliwy z mojej starości, a zadowolony z uwięzienia, ponieważ życie nie zatrzymuje się, lecz szybko przemija. Jeśli upływa w przyjemności i szczęściu, to jako że odejście przyjemności jest bólem, życie staje się czymś przejściowym, upływa bez składania podziękowań i w niedbalstwie, a odchodzi, pozostawiając grzechy w miejscu przyjemności. Natomiast jeśli życie upłynie w więzieniu i wśród trudów, to jako że odejście bólu jest rodzajem przyjemności i ponieważ może być poczytywane za rodzaj aktu czci, życie pod pewnym względem staje się wieczne, a dzięki dobrym owocom, jakie wyda, możemy zdobyć życie ostateczne. Życie staje się odkupieniem za błędy, które były przyczyną grzechów przeszłości i kary więzienia, a także oczyszcza człowieka z owych błędów i grzechów. Patrząc z tego punktu widzenia, widzimy, że więźniowie, którzy odprawiają modlitwy nadobowiązkowe towarzyszące obowiązkowym, powinni być cierpliwi i składać podziękowania Bogu.

* * *

PROCES BEDIUZZAMANA SAIDA NURSIEGO PRZED SĄDEM W AFYON

Potajemni ateiści, którzy przez swoje spiski i oszczerstwa doprowadzili do procesu przed sądem w Afyon, chcieli, aby Bediuzzaman zawisł na szubienicy. Mając nadzwyczajne znaczenie, mowa obrończa Nauczyciela zawiera prawdy, które głośno wypowiedział on przeciwko destrukcyjnym i bezbożnym tyranom, nie lękając się śmierci. Ostatecznie Sąd Apelacyjny unieważnił decyzję o uwięzieniu Bediuzzamana. Ten sam sąd ostatecznie po dwakroć orzekł jego uniewinnienie. Cały zbiór Traktatów Światła wraz z blisko pięcioma setkami listów zostały bezwarunkowo uwolnione i zwrócone Bediuzzamanowi.

* * *

WYBRANE FRAGMENTY OWEJ WSPANIAŁEJ MOWY

[3]

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

وَ بِهِ نَسْتَع۪ينُ

...i jedynie Jego prosimy o pomoc.

(Ta petycja, którą po osiemnastu latach milczenia jestem zmuszony przedstawić sądowi, a której kopię wysyłam do Ankary, zawiera moje pisemne sprzeciwy dotyczące aktu oskarżenia, które jestem zobowiązany wyłożyć).

Oto streszczenie krótkiej mowy obrończej. Niechaj będzie wiadomo, że jest ono dokładnie tym samym, co dwakroć powiedziałem oskarżycielowi publicznemu i inspektorowi policji, a przy trzeciej okazji naczelnikowi policji i sześciu lub siedmiu inspektorom, którzy trzykrotnie przybyli, by przeszukać mój dom w Kastamonu, jak również tym, co powiedziałem w odpowiedzi na pytania oskarżyciela publicznego w Isparcie oraz sądów w Denizli i Afyon. Powiedziałem im:

Żyłem w samotności przez osiemnaście lub dwadzieścia lat. Przez osiem lat mieszkałem w Kastamonu naprzeciwko posterunku policji, zaś przez dwadzieścia lat w innych miejscach, wciąż pod stałym nadzorem, a miejsce, w którym się zatrzymałem, zostało kilka razy przeszukane, jednak nie znaleziono nawet najlżejszego znaku wskazującego na cokolwiek, co odnosiłoby się do tego świata lub polityki. Jeśli dopuściłem się jakiejkolwiek nieprawidłowości, a policja i sądownictwo nie wiedziały o niej bądź też wiedziały, ale zignorowały ją, z pewnością ponoszą większą odpowiedzialność niż ja sam. Jeśli zaś nie, to dlaczego - choć w żadnym miejscu na świecie nie dręczy się pustelników, którzy zajmują się sprawami ich życia ostatecznego - niepotrzebnie dręczycie w stopniu, który przynosi ujmę krajowi i narodowi?

My, uczniowie Światła, nie uczyniliśmy Traktatów Światła narzędziem prądów ahl ad-dunjaani nawet narzędziem całego wszechświata. Co więcej, Koran surowo zakazuje nam zajmowania się polityką, ponieważ obowiązkiem Traktatów Światła jest służyć Koranowi poprzez prawdy wiary oraz poprzez nadzwyczaj potężne i rozstrzygające dowody, jakie w obliczu całkowitej niewiary - która niszczy życie wieczne, a życie tego świata przekształca w straszliwą truciznę - skłaniają do wiary nawet najbardziej upartych spośród filozofów-ateistów. W związku z tym nie możemy uczynić Traktatów Światła narzędziem żadnej innej sprawy[4].

Po pierwsze:Aby przez przedstawianie fałszywej idei propagandy politycznej nie sprawić, że podobne diamentom prawdy Koranu w oczach ludzi niedbałych stracą swą wartość i staną się okruchami szkła, a także aby nie zdradzić owych drogocennych prawd.

Po drugie:Litość, prawda, słuszność i sumienie, będące fundamentami drogi Traktatów Światła, powstrzymują nas od zajmowania się politykąi wtrącania się do spraw rządu, jako że od jednego lub dwóch bezbożnych ludzi, którzy upadli w całkowitą niewiarę i zasługują na to, by spadły na nich ciosy i nieszczęścia, zależy los siedmiu lub ośmiu niewinnych - dzieci, chorych i starców. Jeśli ciosy i nieszczęścia nawiedzą owego jednego czy dwóch bezbożników, owi nieszczęśnicy także będą cierpieć. Zatem, jako że efekt takich działań jest wątpliwy, surowo zabroniono nam wpływania na życie społeczeństwa poprzez politykę, co byłoby postępowaniem na szkodę rządu i porządku publicznego.

Po trzecie:W owych dziwnych czasach, aby uchronić życie społeczne tego kraju i narodu od anarchii, niezbędnym i zasadniczym jest przestrzeganie pięciu zasad, którymi są:szacunek, litość, powstrzymywanie

się od tego, co zakazane (ar. haram),bezpieczeństwo, porzucenie bezprawia i bycie posłusznym władzy.Świadectwem tego, że kiedy Traktaty Światła wskazują na życie społeczne, w potężny i uświęcony sposób ustanawiają i umacniają pięć owych zasad, a także zachowują kamień węgielny publicznego porządku, jest fakt, iż przez ostatnie dwadzieścia lat Traktaty uczyniły sto tysięcy ludzi członkami tego narodu i obywatelami tego kraju, którzy nie wyrządzają żadnej szkody, lecz przynoszą im korzyść. Zaświadczają to prowincje Isparta i Kastamonu. To oznacza, że olbrzymia większość tych, którzy przeszkadzają Traktatom Światła, świadomie lub nieświadomie zdradza kraj, naród i panowanie islamu na rzecz anarchii. Wielkie dobro i korzyść dla tego kraju, zawarte w stu trzydziestu traktatach ze zbioru Traktatów Światła, nie mogą zostać obalone przez wyimaginowaną szkodę, jakiej miałyby przyczynić dwa lub trzy traktaty, które mogą być szkodliwymi jedynie w wyobraźni oszukanych i niedbałych ludzi o powierzchownym spojrzeniu. Ktokolwiek odrzuca owe korzystne traktaty z winy tych dwóch lub trzech, jest nadzwyczaj niesprawiedliwym tyranem (...).

Jeśli mówicie jak ci, którzy mniemają, że bezbożność jest rodzajem polityki, a w tej sprawie powiedzieli: "Wyrządzasz szkodę naszej cywilizacji oraz psujesz naszą przyjemność poprzez swoje traktaty...",

odpowiadam: Powszechnie uznawana na całym świecie zasada mówi, że żaden naród nie może przetrwać bez religii.Szczególnie absolutna niewiara daje na tym świecie początek męczarniom cięższym niż męki piekielne, co zostało udowodnione z całkowitą pewnością w Przewodniku dla młodzieży.Obecnie ów traktat został oficjalnie wydrukowany. Jeśli - niech Bóg uchroni - muzułmanin porzuca religię, upada on w całkowitą niewiarę; nie może pozostać on w stanie "wątpiącej" niewiary, która do pewnego stopnia utrzymałaby go przy życiu. Nie może również być podobnym bezbożnym Europejczykom. Pod względem przyjemności z życia upada on nieskończenie niżej niż zwierzęta, ponieważ nie mają one poczucia przeszłości ani przyszłości. Z powodu jego zbłądzenia śmierć wszystkich istot przeszłości i przyszłości, a także fakt, że jest on rozłączony z nimi na wieczność, przygniatają jego serce nieprzerwanym bólem. Jeśli wiara wkracza do jego serca, a on sam zaczyna wierzyć, owi niezliczeni przyjaciele nagle zmartwychwstają i mówią językiem swego usposobienia: "Nie umarliśmy i nie zostaliśmy unicestwieni", przekształcając jego piekielny stan w przyjemność podobną przyjemnościom Raju.

Skoro taka jest prawda, ostrzegam was: Nie sprzeciwiajcie się Traktatom Światła, ponieważ opierają się one na Koranie i nie

mogą zostać pokonane. Byłoby to najbardziej godnym pożałowania dla tego kraju.{(*): Fakt, że byłoby to "najbardziej godnym pożałowania dla tego kraju" udowodniły cztery ciężkie trzęsienia ziemi, które nastąpiły, kiedy sprzeciwiono się Traktatom Światła.}Traktaty odeszłyby gdzie indziej, by tam oświecać ludzi. Ponadto gdybym miał tyle głów, ile mam włosów na głowie, a każdego dnia jedna z nich byłaby ścinana, nie skłoniłbym głowy, która jest oddana Koranowi, przed ateizmem i całkowitą niewiarą; nie porzuciłbym ani nie mógłbym porzucić świętej służby wierze i Traktatom Światła (...).

W skrócie: Traktaty Światła przez trzydzieści lat zabijały i ucinały u samych korzeni całkowitą niewiarę, która niszczy życie wieczne i czyni życie tego świata straszliwą trucizną, psując wszelkie jego przyjemności; skutecznie zabijały wszelkie idee naturalistów; olśniewająco i za pomocą cudownych argumentów udowadniały zasady, których przestrzeganie przyniesie temu narodowi szczęście zarówno w tym życiu, jak i w życiu, które nadejdzie; są oparte na prawdzie Koranu, pochodzącej od Tronu Boga. Twierdzę - i jestem gotów, by to udowodnić - że choćby krótki traktat tego rodzaju zawierał nie jeden czy dwa błędne punkty, lecz tysiąc błędów, to tysiąc jego znaczących dobrych aspektów spowodowałby, iż owe błędy zostałyby wybaczone.

Jako że zgodnie z prawem wolności sumienia zasady Republiki nie ingerują w sprawy tych, którzy nie mają żadnej religii, zatem taki stan rzeczy z pewnością wymaga tego, by nie ingerowały również w sprawy pobożnych ludzi, którzy - dopóki to możliwe - nie angażują się w sprawy tego świata, nie wchodzą w spór z ahl ad-dunja,a dokładają starań pożytecznych dla swego życia ostatecznego, dla swej wiary, a także dla swego kraju. Wiem, że politycy rządzący w Azji, gdzie ukazywali się prorocy, nie zabronią i nie mogliby zabronić bogobojności (ar. taqła)i dobrych uczynków, które przez tysiąc lat były dla tego narodu czymś tak zasadniczym, jak pożywienie i lekarstwa. Człowieczeństwo wymaga tego, by przy rozpatrywaniu powyższych pytań nie przeoczyć niczego, co jest zgodne z obecnymi poglądami, ponieważ - jako że Said przez dwadzieścia lat żył w samotności - zostały one zadane językiem Saida sprzed lat dwudziestu.

Uważam za swój patriotyczny obowiązek, aby dla pożytku tego kraju, narodu i bezpieczeństwa publicznego przypomnieć, co następuje: Aresztowanie i urażenie w ten sposób wielu ludzi, których pobożność jest korzystna dla kraju i jego bezpieczeństwa, z powodu ich nieznacznych

powiązań ze mną i z Traktatami Światła, może zwrócić ich przeciwko rządowi, otwierając w ten sposób drogę dla anarchii.Tak, daleko więcej niż sto tysięcy ludzi dzięki Traktatom Światła ocaliło swą wiarę i stali się oni nieszkodliwymi oraz wysoce pożytecznymi dla narodu. Możliwe, że można ich znaleźć, powściągliwych i pożytecznych, w każdym większym departamencie Rządu Republiki i na każdym szczeblu społeczeństwa. Jest sprawą zasadniczą, aby ci ludzie byli nie znieważani, lecz chronieni.

Jestem poważnie zaniepokojony tym, że pewne osoby oficjalne, które nie zważają na nasze skargi, nie pozwalają nam na zabranie głosu, a represjonowanie nas pod rozmaitymi pretekstami otwiera drogę dla anarchii, na szkodę dla tego kraju.

Ponadto dla dobra rządu mówię, co następuje: Jako że sądy w Denizli oraz Ankarze drobiazgowo zbadały Promień Piąty i nie sprzeciwiły mu się, lecz zwróciły go nam, przeto sprawą o zasadniczym znaczeniu dla rządu jest to, by owe postępowania nie zostały ponownie rozpoczęte oficjalnie, co dałoby początek rozmaitym plotkom i pogłoskom. Jak ukryłem ów traktat, zanim trafił on do rąk sądu, który go opublikował, tak władze Afyon i sąd tego miasta nie powinny czynić go przedmiotem pytań i odpowiedzi, ponieważ jest to traktat potężny i niezbity. Poczynił on pewne przepowiednie, a one okazały się prawdziwe. Ponadto jego celem nie jest ten świat, a najwyżej jedno z jego wielu znaczeń pasuje do człowieka, który zmarł i odszedł [5]. Przez wzgląd na kraj, naród, porządek publiczny i rząd moje sumienie nakazuje mi ostrzegać przed uczynieniem owych przepowiedni i znaczeń oficjalnym powodem fanatycznej przyjaźni dla owego człowieka, a także przed dalszym rozpowszechnianiem owego traktatu poprzez napominanie nas (...).

Wobec tego Traktaty Światła nie mogą być atakowane w oparciu o moje osobiste błędy lub błędy moich braci. Traktaty Światła są ściśle związane z Koranem, a Koran jest związany z Wielkim Tronem (ar. 'Arsz A'zam). Któż ośmiela się wyciągać swoją rękę, aby rozwiązać owe silne węzły? Ponadto materialne i duchowe błogosławieństwo (ar. baraka) Traktatów Światła, a także nadzwyczajna służba, jaką wykonują one na rzecz tego narodu, zostały ustalone poprzez wskazówki trzydziestu trzech wersetów Koranu, trzech cudów z królestwa tego, co niewidzialne (ar. al-ghajb) Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad), a także niezachwiane oznajmienia tego, który nosił przydomek Ghałs al-A'zam (niech jego tajemnica będzie uświęcona). Traktaty światła nie będą, nie mogą być i nie powinny

być pociągane do odpowiedzialności za jakiekolwiek nasze osobiste i drobne błędy, w przeciwnym razie takie postępowanie przyczyni zarówno materialnej, jak i duchowej szkody, która będzie niemożliwą do naprawienia. In sza'a-llah,ataki i diabelskie machinacje wrogich wobec nas ateistów, wymierzone przeciwko Traktatom Światła, zo staną udaremnione, ponieważ uczniów Światła nie można porównać do innych ludzi; nie mogą oni zostać rozproszeni ani nie można sprawić, by porzucili swą sprawę; dzięki łasce Boga nie zostaną oni pokonani. Gdyby Koran nie zabraniał im bronienia się siłą... Owi uczniowie, którzy są wszędzie i zdobyli sobie publiczne uznanie, którzy są niczym życiodajna krew tego narodu, nigdy nie zaangażowaliby się w błahe i bezowocne incydenty, takie jak bunt Szejka Saida[6]czy wydarzenia z Menemen[7].Gdyby jednak byli oni prześladowani, a Traktaty Światła byłyby atakowane do tego stopnia, że uczniowie zostaliby do tego zmuszeni, ateiści i hipokryci, którzy wprowadzili rząd w błąd, pożałowaliby tego po tysiąckroć.

W skrócie:Jako że nie wtrącamy się do spraw światów ahl ad-dunja,oni nie powinni wtrącać się do naszej pracy na rzecz życia ostatecznego i do naszej służby na rzecz religii i wiary (...).

Tak, jesteśmy wspólnotą (ar. dżama'a),zaś naszym celem i programem jest wybawienie przede wszystkim nas samych, a następnie również naszego narodu od wiecznego unicestwienia i wiecznie trwającego uwięzienia w samotności w pośrednim królestwie (ar. barzach),a także uchronienie naszych rodaków od anarchii i bezprawia, jak również ochrona nas samych - za pomocą silnych prawd Traktatów Światła - przed ateizmem, który jest narzędziem służącym zniszczeniu naszego życia na tym świecie i życia ostatecznego.

Nie dam złamanego grosza za najcięższą karę, jaką możecie mi wymierzyć; nie ma ona dla mnie żadnego znaczenia. Mam siedemdziesiąt lat i stoję u drzwi grobu. Wielkim szczęściem jest dla mnie zamiana roku lub dwóch lat życia niewinnie prześladowanego człowieka na rangę męczeństwa. Dzięki tysiącom dowodów Traktatów Światła wierzę z całkowitą pewnością, że śmierć jest dla nas dokumentem zwalniającym do cywila. Jeśli zostaniemy straceni, jedna godzina strapienia stanie się kluczem do wiecznej szczęśliwości i miłosierdzia.

Jednak wy, o niesprawiedliwi ludzie, którzy z powodu waszego ateizmu wprowadzacie zamęt w sądownictwie i bez żadnego powodu zaprzątacie rządowi głowę naszymi sprawami!, wiedzcie z całą pewnością, że zostaniecie skazani na wieczne unicestwienie i wiecznie trwające

uwięzienie w samotności, i drżyjcie ze strachu! Widzę, że cenę za to zapłacicie wiele razy. Współczuję nawet wam. Tak, wymagania śmierci, która po stokroć opróżniła owo miasto, wysyłając jego mieszkańców na cmentarz, z pewnością są większe od wymagań życia, a pytanie dotyczące ocalenia ludzi przed egzekucją śmierci jest najbardziej pilnym i najbardziej doniosłym z pytań, przed którymi stają, jest ich najbardziej istotną i pewną potrzebą. Zatem nawet szaleńcy zrozumieliby, że w oczach prawdy i sprawiedliwości ci, co oskarżają pod błahymi pretekstami uczniów Światła, którzy znaleźli owo pocieszenie, a także Traktaty Światła, które dostarczają owego pocieszenia wspartego tysiącami dowodów, sami staną się oskarżonymi (...).

Nieskończone dzięki niechaj będą Bogu Jedynemu za to, że trzydzieści lat temu, dzięki Jego łasce i dzięki blaskowi Koranu, pewien człowiek uświadomił sobie, jak bezwartościowymi i pozbawionymi sensu są ulotna sława i chwała tego świata, jego egoistyczne podziwianie siebie samego z powodu bycia kimś znanym, zaś od tamtego czasu ze wszystkich sił walczył ze swą nakazującą zło duszą, aby być skromnym, porzucić egoizm, a nie być człowiekiem fałszywym ani hipokrytą. Zaświadczają to i są tego całkowicie pewni ci, którzy służyli mu bądź przyjaźnili się z nim. Od dwudziestu lat ów człowiek ze wszystkich sił uciekał od dobrych opinii ludzi na swój temat i od zwracania na siebie ich uwagi, z której każdy czerpie zbyt wiele przyjemności, a także - w przeciwieństwie do wszystkich - odrzucał sławę, poklask oraz przyznawanie mu wysokiej rangi duchowej. Odrzucał również nadmiernie dobre zdanie jego najbliższych braci na jego temat i ranił ich uczucia, nie przyjmując pochwał wyrażanych w ich listach. Ukazywał siebie samego jako pozbawionego zalet, zaś całą cnotę przypisywał Traktatom Światła, owemu komentarzowi do Koranu, a w związku z tym - zbiorowej osobowości uczniów Światła, o sobie samym myśląc jedynie jako o uniżonym słudze. To udowadnia, iż nie starał się o to, aby być lubianym, nie pragnął tego i odrzucał to. Zatem zgodnie z jakim prawem został uznany za winnego z powodu tego, że niektórzy spośród jego braci w pewnym odległym miejscu mieli o nim nadmiernie dobre zdanie, wychwalali go i przyznali mu wysoką rangę duchową? (...) Czyż jakiekolwiek prawo na świecie pozwoliłoby na wysłanie urzędników, którzy wyważyli drzwi do pokoju nieszczęsnego, posuniętego w latach, chorego i obcego człowieka, jakby popełnił on poważną zbrodnię; czyż pozwoliłoby im na usprawiedliwienie tego poprzez fakt, że znaleźli oni jedynie księgę suplikacji i makatkę wiszącą na ścianie? Czyż jakakolwiek polityka zezwoliłaby na taką agresję? (...)

Poprzez wolność słowa nie wtrącacie się do spraw propagowania ksiąg ateistów i publikacji komunistów, które są nadzwyczaj szkodliwe dla tego kraju, tego narodu i moralności. Trzy sądy nie znalazły żadnej kwestii zasługującej na wyrok w dziele takim jak to, które przez dwadzieścia lat pracowało na rzecz ustanowienia życia społecznego, moralności i porządku publicznego tego narodu, na rzecz odnowienia braterstwa świata islamu i jego przyjaźni dla tego narodu; które dokłada starań na rzecz wzmocnienia owej przyjaźni; które na rozkaz ministra spraw wewnętrznych zostało poddane trzymiesięcznym badaniom mającym na celu skrytykowanie go, a jednak najwyższy uczony (ar. 'ulama)Ministerstwa Spraw Religijnych odstąpił od jakiejkolwiek krytyki i docenił jego wartość. Do biblioteki tego ministerstwa przyjęto księgi takie, jak Zulfikari Laska Mojżesza(tur. Asay-i Musa)- a są one księgami, które pielgrzymi widzieli na grobie Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Mimo tego wszystkiego konfiskujecie Traktaty Światła i dostarczacie je do sądu, jakby były one szkodliwymi dokumentami. Jakież sumienie i jakaż uczciwość mogłyby kiedykolwiek zezwolić na takie wydarzenia?

* * *

KILKA PUNKTÓW,

KTÓRE CHCĘ PRZEDŁOŻYĆ WŁADZOM, SĄDOWI I POLICJI AFYON

Punkt Pierwszy:Fakt, że większość proroków pojawiła się na Wschodzie i w Azji, zaś większość filozofów na Zachodzie i w Europie, jest znakiem przedwiecznego Bożego zarządzenia, wedle którego w Azji dominuje religia, zaś filozofia stawiana jest na drugim miejscu. W konsekwencji tego nawet jeśli ci, którzy rządzą w Azji, nie są ludźmi pobożnymi, nie powinni wtrącać się do spraw tych, którzy działają na rzecz religii, lecz powinni zachęcać ich do działania.

Punkt Drugi: Wszechmądry Koran jest intelektem i mocą myślenia głowy, jaką jest Ziemia. Gdyby - przed czym szukam schronienia u Boga - Koran odszedłby z tej planety, świat popadłby w szaleństwo. Nie jest dalekim od rozsądku przypuszczenie, że zderzenie innej planety z pozbawioną rozumu głową Ziemi spowodowałoby wybuch Dnia Zguby. Tak, Koran jest łańcuchem, jest "węzłem Boga",[8]

wiążącym Ziemię z Bożym Tronem. Chroni on Ziemię lepiej niż grawitacja. Zatem Traktaty Światła, które są prawdziwym i potężnym komentarzem do Potężnego Koranu, są największym darem Boga, który ukazywał swoją skuteczność przez dwadzieścia lat tego stulecia, są niemożliwym do stłumienia cudem Koranu. Zatem rząd nie powinien wtrącać się do ich spraw ani też starać się o to, by odstraszyć od niech uczniów Światła, lecz powinien chronić je i zachęcać ludzi do tego, by je czytali.

Punkt Trzeci:To, co powiem poniżej, powiedziałem w sądzie Denizli, a te słowa odnoszą się do wszystkich wiernych, wspomagających mnie w modlitwach o przebaczenie grzechów tym, którzy odeszli do przeszłości, a także o zapisanie dobrych dzieł ich duszom:

Kiedy zostaniecie zapytani przez miliony wierzących, którzy pozwali was przed Najwyższy Trybunał: "Dlaczego poprzez więzienia i prześladowania chcieliście doprowadzić do ruiny uczniów Światła, którzy dokładali starań, aby ocalić kraj i naród od anarchii, bezbożności i niemoralności, zaś swych rodaków od wiecznego unicestwienia, choć z powodu wolności i praw tolerancyjnie spoglądaliście na publikacje ateistów, komunistów oraz stowarzyszeń politycznych, z których wywodzą się anarchiści, i nie przeszkadzaliście im?", jaką odpowiedź dacie, wy i ci, którzy chcieli skazać i zrujnować uczniów Światła, służących prawdom Koranu? Pytam was o to samo! To samo powiedziałem sędziom w Denizli, zaś owi sprawiedliwi i uczciwi ludzie uniewinnili nas, ukazując uczciwość systemu sądowniczego.

Punkt Czwarty:Spodziewałem się, że zostanę zabrany na konsultacje w Ankarze lub Afyon, do miejsca, w którym będą zadawane pytania i udzielane odpowiedzi dotyczące kwestii o nadrzędnym znaczeniu oraz powiązań Traktatów Światła z owymi kwestiami. Tak, są to kwestie związane ze znajdowaniem dróg prowadzących do przywrócenia braterstwa, miłości i dobrej woli między trzystu pięćdziesięcioma milionami muzułmanów dla dobra tego kraju i narodu, a także sposobów na pozyskanie wsparcia moralnego muzułmanów dla tego zamierzenia. Wskazówka tego, że Traktaty Światła są najbardziej skutecznym narzędziem służącym osiągnięciu owego stanu rzeczy, jest następująca:

Tego roku w Mekce pewien wspaniały i wybitny uczony przełożył główny zbiór Traktatów Światła zarówno na język indyjski, jak i na język arabski, a wysyłając je do Indii i do Arabii, powiedział:"Jak poprzez Traktaty Światła dokłada on [9] starań, aby zachować muzułmańską

jedność i braterstwo, co wspieramy z całą siłą, tak ukazuje, iż naród turecki zawsze dokonuje postępu w religii i wierze".

Spodziewałem się również, że zostaną zadane doniosłe pytania w rodzaju: "Jaka jest skala usług, które mogą oddać Traktaty Światła w obliczu niebezpieczeństw, jakie komunizm, który staje się anarchią, stanowi dla tego kraju? W jaki sposób można obronić ten błogosławiony kraj przed owym straszliwym prądem?" Powinno tak być, lecz omawiano rozdęte do niesamowitych rozmiarów, błahe i personalne oszczerstwa pewnego złośliwego człowieka, dotyczące kwestii, które nie miały najmniejszego znaczenia i w żaden sposób nie mogłyby być zbrodniami, co naprawdę przyczyniło mi strapień w owych ciężkich warunkach - a podobnych nie wycierpiałem wcześniej nigdy w życiu. Pytano o bezsensowne kwestie dotyczące jednej lub dwóch pomniejszych i osobistych spraw, jakie wcześniej zbadały już trzy sądy, aby następnie nas uniewinnić.

Punkt Piąty: Traktatom Światła nie można się sprzeciwić, nie można także pokonać ich. Przez dwadzieścia lat zmuszały one do milczenia najbardziej upartych filozofów. Ukazują one prawdy wiary z jasnością równą jasności słońca. Ci, którzy rządzą tym krajem, powinni skorzystać z siły Traktatów.

Punkt Szósty:Niszczenie mego mało ważnego charakteru z powodu moich osobistych błędów, a także zatruwanie opinii publicznej na mój temat poprzez traktowanie mnie ze wzgardą, nie wyrządzają żadnej szkody Traktatom Światła, a zaprawdę, na pewne sposoby umacniają je, ponieważ miejsce mego śmiertelnego języka zajmują języki stu tysięcy kopii Traktatów Światła, zaś one nie mogą zostać zmuszone do milczenia, lecz będą przemawiać, a tysiące potężnych języków szczerych uczniów Światła będą in sza'a-llahkontynuować ową uświęconą i powszechną służbę aż do końca świata, tak jak czyniły to do tej pory.

Punkt Siódmy:Jak już stwierdziłem podczas poprzednich procesów, przedstawiając dowody, nasi wrogowie oraz ci, którzy sprzeciwiają się nam zarówno oficjalnie, jak i nieoficjalnie, wprowadzając rząd w błąd, czyniąc niektórych z jego wiodących członków podejrzliwymi wobec nas i sprawiając, że występuje przeciwko nam sądownictwo, albo zostali ciężko oszukani przez innych, albo też są nadzwyczaj zdradzieckimi rewolucjonistami pracującymi na rzecz anarchii lub też przebiegłymi ateistami, którzy walczą przeciwko islamowi i prawdom Koranu przez wzgląd na swe odszczepieństwo.Nazywając absolutny despotyzm "Republiką", aby można było nas zaatakować, czyniąc ustrój zasłoną dla całkowitego odszczepieństwa, nazywając kompletną rozpustę

"cywilizacją", a samowolny przymus dokonywany przez wzgląd na niewiarę "prawem", zarówno doprowadzają nas do ruiny, zwodzą rząd, jak i sprawiają, że sądownictwo zajmuje się nami bez żadnego powodu. Pozostawiając ich gniewowi Chwalebnego, Który podporządkowuje Sobie każdą rzecz, szukamy schronienia w cytadeli słów:حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ [10]aby obronić się przed ich złem.

Punkt Ósmy:W zeszłym roku Rosjanie wysłali wielu ludzi na pielgrzymkę (ar. hadżdż),aby wykorzystać ją dla celów propagandy i pokazać, że szanują oni Koran bardziej niż inne narody, a także sprawić, że świat islamu z powodu religii zwróci się przeciwko pobożnym ludziom tego kraju [11]. Jednak w tym samym czasie główny zbiór Traktatów Światła rozprzestrzenił się, docierając do Mekki, Medyny, Damaszku, Egiptu i Aleppo, przyciągając uznanie uczonych w religii, co zarówno zanegowało twierdzenia komunistycznej propagandy, jak również ukazało światu islamu, że - jak dawniej - naród turecki wraz ze swymi braćmi wspiera religię i Koran oraz jest starszym bratem innych ludów islamu i ich bohaterskim przywódcą w służbie Koranu. Tak, owe zbiory Traktatów Światła ukazały ową prawdę w tych świętych centrach religii. Czyż Ziemia nie wpadnie w gniew, jeśli na ową wartościową służbę Traktatów Światła dla narodu odpowie się w taki sposób, udręką i torturami?

Punkt Dziewiątyjest zwięzłym streszczeniem kwestii, która została udowodniona i objaśniona w mojej mowie obrończej wygłoszonej w Denizli.

Jeśli poprzez swój geniusz oraz inteligencję wspaniały dowódca wojskowy będzie rościł sobie prawo do wszelkich cnót armii, zaś armii przypisze całe swoje zło, mężne działania i cnoty żołnierzy (a owych działań i cnót jest tyle, ilu jest żołnierzy) zostaną zredukowane do jednego uczynku i jednej zalety, zaś wad dowódcy będzie tyle, ilu jest żołnierzy, co będzie straszliwym błędem i będzie sprzeczne z prawdą.Skoro tak, powiedziałem do oskarżyciela publicznego w naszych wcześniejszych procesach, który atakował mnie z powodu ciosu, jaki wymierzył pewnemu człowiekowi[12]hadis objaśniony przeze mnie czterdzieści lat wcześniej: "To prawda, że obrażam go z powodu przepowiedni owego hadisu, lecz również bronię honoru armii i powstrzymuję go przed popełnieniem poważnego błędu. Co zaś tyczy się pana, to przez wzgląd na jednego swego przyjaciela znieważył pan honor armii, która jest chorążym Koranu i bohaterskim dowódcą świata islamu".

Bóg zechciał, aby oskarżyciel spojrzał na ową kwestię bardziej uczciwie i został wybawiony od swego błędu.

Punkt Dziesiąty:Ponieważ w zarządzaniu sprawiedliwością musi być zachowana bez jakiejkolwiek dyskryminacji istota sprawiedliwości i praw każdego, kto się do niej zwraca, a obowiązkiem tych, którzy są zaangażowani w sprawiedliwość, jest działanie jedynie przez wzgląd na prawo, przeto podczas swego kalifatu Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) zasiadł w sądzie obok pewnego żyda i był sądzony wraz z nim. Przy innej sposobności sprawiedliwy sędzia ujrzał, że pewien urzędnik zagniewał się na złodzieja, któremu ucinał rękę, jak wymagało tego prawo. Natychmiast zwolnił owego urzędnika i pełen żalu powiedział:"Największe zło popełniają ci, którzy w ten sposób pozwalają na to, by opanowały ich emocje, kiedy egzekwują prawo". Tak, nawet jeśli przy egzekwowaniu prawa ów urzędnik nie żałował skazanego, mógł nie wpadać w gniew, a jeśli tak się stało, to działał on w sposób despotyczny. Gdyby wykonał on karę śmierci, będąc zagniewanym, nawet jeśli owa kara byłaby odwetem[13](ar. qisas),w pewien sposób stałby się mordercą.

Zatem tym, co rządzi w sądzie, jest owa czysta i bezinteresowna prawda. Jednak choć trzy sądy uniewinniły nas (być może wiedząc, że dziewięćdziesiąt procent tego narodu zaświadczyłoby, iż uczniowie Światła są nieszkodliwi, a ich działalność jest korzystna dla tego kraju i tego narodu), uczniowie Światła są traktowani źle, z gniewem i wzgardą, choć są niewinni, a wielce potrzebują pociechy i pobłażliwości prawa. Jednak jako że postanowiliśmy odpowiadać na każde nieszczęście i na każdą zniewagę z cierpliwością i wyrozumiałością, zachowujemy milczenie, pozostawiamy tę sprawę Bogu i mówimy: "Być może jest w niej jakieś dobro". Jednakże lękałem się tego, że fakt, iż owi niewinni nieszczęśnicy są traktowani w taki sposób z powodu bezpodstawnych podejrzeń i złośliwych raportów donosicieli, doprowadzi do tego, że nawiedzi nas nieszczęście, a zatem byłem zobowiązany, by napisać te słowa. Tak czy inaczej, jeśli w owej sprawie można mówić o winie, to winnym jestem ja. Ci nieszczęśnicy dopomagali mi jedynie poszukując zadowolenia Boga, a także po to, by ocalić swą pobożną wiarę i życie ostateczne. Fakt, że spotykają się z takim traktowaniem, choć zasługują na pochwałę i uznanie, wystarczyłby do tego, by każdy wpadł w gniew.

Ponadto to zdumiewające, lecz ponownie wysuwa się niczym niepoparte twierdzenia dotyczące stowarzyszenia politycznego. Jednakże zarówno trzy sądy zbadały ten aspekt całej sprawy i uniewinniły nas, jak

również ani sądy, ani policja, ani komisje rzeczoznawców nie znalazły jakiegokolwiek znaku wskazującego na istnienie jakiegokolwiek stowarzyszenia, który mógłby usprawiedliwić takie oskarżenia. Uczniowie Światła są braterską wspólnotą wskazującą na życie ostateczne; są podobni uczniom nauczyciela, studentom uniwersytetu czy też uczniom tego, kto uczy zapamiętywania Koranu. Ci, którzy wysuwają zarzuty wobec nich, nazywając ich stowarzyszeniem politycznym, powinni postrzegać wszystkich kupców, kaznodziejów czy szkolne dzieci jako należące do takich stowarzyszeń. Nie widzę zatem żadnej konieczności obrony tych, którzy zostali uwięzieni w tym miejscu w rezultacie tak bezsensownych i bezpodstawnych zarzutów.

Jednakże nic nie powstrzyma mnie przed obroną Traktatów Światła poprzez te same fakty, poprzez które wcześniej broniłem ich trzy razy, ponieważ ta kwestia ściśle dotyczy zarówno tego kraju, jak i świata islamu, a Traktaty są przyczyną korzyści, obfitości oraz materialnych i duchowych błogosławieństw dla tego narodu i tego kraju. Żadne prawo i żadna polityka nie zabraniają tego ani nie mogłyby tego zabronić.

Tak, jesteśmy stowarzyszeniem; jesteśmy stowarzyszeniem, którego liczba członków we wszystkich wiekach sięgnęła trzystu pięćdziesięciu milionów. Każdego dnia członkowie owego stowarzyszenia poprzez pięć modlitw obowiązkowych ukazują z najwyższym szacunkiem swe przywiązanie do zasad owego świętego stowarzyszenia, a poprzez uświęcony program słów:اِنَّمَا الْمُؤْمِنُونَ اِخْوَةٌ [14]spieszą z pomocą jeden drugiemu w swych modlitwach i tym, co zyskały ich dusze. Należymy do owego uświęconego, wielkiego stowarzyszenia, a naszym szczególnym obowiązkiem jest nauczanie wiernych koranicznych prawd wiary w pewny i sprawdzony sposób, a także wybawianie ich i nas samych od wiecznej zagłady oraz wiecznie trwającego uwięzienia w samotności w królestwie pośrednim. Nie jesteśmy w absolutnie żaden sposób związani z jakimkolwiek knującym spiski politycznym czy rewolucyjnym stowarzyszeniem tego świata, jak nam to zarzucono, nie zniżamy się do tworzenia żadnego bezsensownego i bezcelowego tajnego stowarzyszenia.Tak czy owak cztery sądy zbadały tę kwestię aż do najdrobniejszych szczegółów, a następnie uniewinniły nas w tym, co dotyczyło owej sprawy (...).

* * *

Tak, uczniowie Światła wiedzą (a dowody tego wykazałem w sądach), że nie dla zyskania dla siebie samego jakiejkolwiek wysokiej pozycji czy sławy, lecz dla służenia wiernym w kwestiach wiary z całym przekonaniem i ze wszystkich sił jestem gotów na to, by poświęcić nie tylko moje życie na tym świecie i jego przemijające godności, lecz również - jeśli będzie to konieczne - moje życie ostateczne z jego wiecznymi godnościami, których poszukuje każdy, a nawet - aby posłużyło to wybawieniu pewnych nieszczęśników od Piekła - jeśli będzie to konieczne - wyrzec się Raju i samemu trafić do Piekła. Jak wiedzą to moi prawdziwi bracia, tak ja sam na wiele sposobów udowodniłem to w sądach. Oskarżanie mnie w ten sposób o nieszczerość w mej służbie Traktatom Światła i wierze, a także deprecjonowanie Traktatów Światła i dewaluowanie ich, pozbawi ten naród wzniosłych prawd Traktatów Światła.

Jeśli owi nędznicy - ponieważ wyobrażają sobie, że ten świat jest wieczny, a każdy tak jak oni wykorzystuje religię i wiarę dla celów tego świata - przypisują motywy tego świata komuś, kto rzuca wyzwanie wszystkim ludziom zbłądzenia na tym świecie; kto jest gotów do tego, by poświęcić swoje życie zarówno na tym świecie, jak i - jeśli będzie to konieczne - w świecie, który nadejdzie; kto, jak twierdził w sądach, nie zamieniłby nawet jednej prawdy wiary na władanie całym światem; kto z powodu tajemnicy szczerości intencji ucieka od polityki i wszelkich godności, materialnych i duchowych, które mają w sobie choć nutkę polityki; kto przez dwadzieścia lat znosił męki, jakie nie miały sobie równych; kto uważa samego siebie za daleko niższego od swoich uczniów i wierzy w to, że sam prawdziwie jest nędznikiem i nie ma żadnego znaczenia...; jeśli z powodu nadzwyczajnej siły wiary, jaką zyskali dzięki Traktatom Światła, niektórzy spośród jego szczerych braci w swych prywatnych listach przypisują mu pewne cnoty Traktatów Światła, jako że jest on ich "interpretatorem", zaś w konsekwencji przyzwyczajenia, które nie ma żadnych podtekstów politycznych, przyznają mu wysoką rangę - jak ci, którzy do prostych ludzi, których miłują, zwracają się: "Mój panie! Mój dobrodzieju!" - a myślą o nim daleko lepiej, niż nakazywałaby to jego faktyczna zasługa; jeśli podążając za dawnym i przyjętym zwyczajem, praktykowanym między mistrzem a jego uczniami, któremu nikt się nie sprzeciwia, a który służy wyrażeniu podziękowań, nadmiernie go wychwalają; jeśli spisują wyolbrzymione pochwały - a od dawna było zwyczajem umieszczanie ich w posłowiach mile widzianych ksiąg; jeśli czynią to wszystko - czyż może to być uważane za zbrodnię?

Z pewnością jest to w pewien sposób sprzeczne z prawdą, jako że choć jest to przesada, to jednak ów człowiek jest obcym, jest samotny,

ma licznych wrogów, a wiele rzeczy sprawiło, że utracił on tych, którzy mu dopomagali. Zatem jedynie po to, by umocnić ich morale w obliczu tak licznych przeciwników, by powstrzymać ich przed ucieczką, by nie niszczyć entuzjazmu tych, którzy nadmiernie go wychwalają, zmienił on część tego, co napisali, aby ich słowa odnosiły się do Traktatów Światła i aby nie odpychać tych ludzi. Można zatem pojąć, do jak dalekiego od prawdy, sprawiedliwości i uczciwości stanu upadli pewni urzędnicy, kiedy próbowali przedstawić powyżej opisanego człowieka jako kogoś, kto służy wierze dla korzyści tego świata, pomimo jego starości i pomimo faktu, iż stoi on u drzwi grobu. Mym ostatnim słowem jest:

لِكُلِّ مُص۪يبَةٍ اِنَّا لِلّٰهِ وَاِنَّا اِلَيْهِ رَاجِعُونَ

[15]

Said Nursi

* * *

Oto, co mówię sądowi w Afyon i Głównemu Sędziemu Karnemu:

Ponieważ od moich wczesnych lat nie mógłbym znieść żadnej dominacji, przeciąłem moje powiązania ze światem. Obecnie życie wraz z owym bezsensownym i niepotrzebnym prześladowaniem stało się dla mnie wielkim ciężarem. Nie mam siły, by znosić prześladowania tysięcy urzędników poza murami więzienia. Mam dosyć życia tego rodzaju. Z całych moich sił domagam się od was, abyście mnie skazali. Zstąpienie do grobu nie leży w mojej mocy, zatem muszę pozostać w więzieniu. Wy również wiecie, że nie istnieją zbrodnie, które bezpodstawnie zarzuca mi oskarżenie, zatem nie mogę zostać skazany z ich powodu. Jednakże przed podjęciem mych prawdziwych obowiązków popełniłem poważne błędy, za które mogę zostać skazany. Jeśli właściwym jest pytać o te sprawy, odpowiem na wasze pytanie. Tak, oto jedyna zbrodnia spośród moich poważnych błędów, jaką popełniłem: Tutaj, w więzieniu Afyon przyszło mi na myśl, że winą, której nie można darować, jest fakt, że ponieważ nie patrzyłem na ten świat, zatem nie wypełniłem ciężkiego obowiązku, jaki nałożono na mnie w imię kraju, narodu i religii, a moja niewiedza nie usprawiedliwia mnie.

Fakt, że w tym względzie uniewinniły nas trzy sądy, ukazuje, jak daleko od prawdy i sprawiedliwości upadli ci, którzy nazywają politycznym

stowarzyszeniem tego świata bezinteresowne i wskazujące jedynie na życie ostateczne przywiązanie uczniów Światła do Traktatów Światła i do ich interpretatora, którzy starają się wykazać, iż ci ludzie są winni kryminalnego przestępstwa. My również mówimy:

Podstawą i fundamentem wspólnoty ludzkości, a szczególnie narodu muzułmańskiego, są szczere więzi między krewnymi, troska i przywiązanie między klanami i grupami, a jeśli chodzi o narodowość muzułmańską - duchowe braterstwo wiernych i ich wzajemne wsparcie, oddanie owemu narodowi, a także niezachwiane przywiązanie do prawd Koranu i do tych, którzy je szerzą, oraz przynależność do stronnictwa owych prawd. Jedynie poprzez zaprzeczenie owym więziom, które zabezpieczają życie społeczne, poprzez przyjęcie czerwonej zarazy[16]która rozsiewa na północy straszliwe ziarna anarchii, która rujnuje młode pokolenie, która przyciąga do siebie dzieci wszystkich ludzi, niszczy więzi pokrewieństwa i narodowości, otwiera drogę dla całkowitego zepsucia ludzkiej cywilizacji i życia społecznego - jedynie wówczas uczniowie Światła mogą zostać nazwani stowarzyszeniem politycznym, co jest jednak zniewagą, za którą powinno się postawić przed sądem tych, którzy się jej dopuszczają. Z tego powodu prawdziwi uczniowie Światła otwarcie oznajmiają o swoim uświęconym przywiązaniu do prawd Koranu i o niezachwianych więziach ich braterstwa, wskazującego na życie ostateczne. Ponieważ ze szczęściem przyjmą jakąkolwiek karę, jaka zostanie im wymierzona z powodu owego braterstwa, przeto w waszym sprawiedliwym sądzie zeznają, jaka jest prawda. Nie poniżą się do obrony samych siebie za pomocą kłamstw, pochlebstw i wykrętów.

Więzień Said Nursi

* * *

DOPISEK DO DODATKU DO MOICH PISEMNYCH SPRZECIWÓW WOBEC AKTU OSKARŻENIA PRZEDSTAWIONYCH SĄDOWI W AFYON

Po pierwsze:Mówię sądowi, że ponieważ nowy akt oskarżenia oparty jest na dawnych aktach oskarżenia z sądów w Denizli i Eskisehir, a także na powierzchownych dochodzeniach "komisji rzeczoznawców", którzy się nam sprzeciwiali, zatem twierdzę przed waszym sądem, że jeśli nie będę w stanie udowodnić tego, iż w akcie oskarżenia znajduje się sto błędów, zadowoli mnie wyrok stu lat pozbawienia wolności. Dowiodłem tego w swojej sprawie; jeśli chcecie, mogę udowodnić to również wam, przedstawiając tabelę, która wymienia ponad setkę błędów.

Po drugie:Kiedy podczas procesu w Denizli nasze księgi i papiery zostały wysłane do Ankary, ja zaś byłem pełen niepokoju i rozpaczy, że zostanie wydany wyrok skazujący nas, napisałem do mych przyjaciół następujący fragment, który został dołączony na zakończenie niektórych z moich mów obrończych:"Jeśli urzędnicy sprawiedliwości, którzy studiują Traktaty Światła, aby je skrytykować, dzięki nim umocnią lub ocalą swą wiarę, zaświadczcie, że wybaczam im. Jesteśmy tu po to, aby służyć, zaś funkcją Traktatów Światła jest umacnianie i ocalenie wiary. Nałożono na nas obowiązek służby wierze bez różnicy, czy chodzi o przyjaciela, czy o wroga, i bez opowiadania się po którejś ze stron".

Panowie Sędziowie! W konsekwencji tej prawdy potężne i niezbite dowody zwróciły ku sobie serca członków sądu; cokolwiek uczynicie przeciwko mnie, wybaczam wam i nie żywię do was żadnej urazy. To dlatego, choć byłem zirytowany przez krańcową tyranię i represje, jakie wycierpiałem, przez pogardliwe traktowanie i zniesławianie mojej osoby, jakiego nie doświadczyłem w takim stopniu nigdy wcześniej, przetrwałem to i nawet nie mówiłem źle o tych, którzy byli w takie postępowanie zaangażowani.Zbiór Traktatów Światła, który macie w swym posiadaniu, stanowi moją niezbitą i niezaprzeczalną mowę obrończą, a także jest mymi sprzeciwami wobec wszystkich stawianych nam zarzutów i oskarżeń o zbrodnie, które rzekomo mieliśmy popełnić.

To zdumiewające, że choć wiodący uczeni Kairu, Damaszku, Aleppo, Medyny i Mekki, a także dociekliwi uczeni Ministerstwa Spraw Religijnych, drobiazgowo przestudiowali zbiór Traktatów

Światła, a nie przedstawiając żadnej krytyki, pochwalili je i docenili, to jednak "mądrzy" ludzie, którzy opracowali akt oskarżenia przeciwko nam, ukazali poprzez nadzwyczajny i oczywisty błąd - twierdząc, że Koran zawiera czterdzieści sur - to, jak powierzchownie rozpatrzyli tę kwestię. Pomimo potwierdzenia Traktatów Światła przez tysiące ludzi przebywających w tych ciężkich warunkach, przeze mnie samego, który przebywałem na zesłaniu, byłem samotny, nieszczęsny i byłem celem straszliwych ataków, ów oskarżyciel, który nie wie nawet tego, ile sur jest w Koranie, powiedział: "Choć Traktaty Światła próbują objaśniać Koran i interpretować hadisy, nie zawierają żadnej naukowej zawartości i nie mają choćby w części żadnej wartości naukowej, która mogłaby posłużyć nauczaniu tych, którzy je czytają...". Jest zrozumiałym, jak daleką jest taka krytyka od prawa, rzeczywistości, sprawiedliwości i prawa.

Ponadto skarżę się wam również na to, że choć sprawiliście, iż przez dwie godziny wysłuchaliśmy całego czterdziestostronicowego aktu oskarżenia, który zawiera setki błędów i rani nasze serca, to mimo moich nalegań nie zezwoliliście mi na to, bym w odpowiedzi odczytał pół strony całkowitej prawdy, co zajęłoby dwie minuty. Zatem w imię sprawiedliwości domagam się tego, byście pozwolili mi odczytać całą listę moich sprzeciwów.

Po trzecie:Każdy rząd ma swoich przeciwników, jednak dopóki nie zakłócają oni publicznego porządku, zgodnie z prawem nie mogą zostać dotknięci represjami. Czyż zatem jest w ogóle możliwe, abym ja sam i ci, którzy są tacy jak ja, którzy są rozczarowani światem, a pracują tylko na rzecz grobu, mieli wyrzec się spędzenia reszty ich życia w granicach, o których naucza Koran, na drodze, którą nasi przodkowie podążali przez tysiąc trzysta pięćdziesiąt lat, w sposób, na jaki zezwalają zasady uświęcone we wszystkich czasach przez trzysta pięćdziesiąt milionów wiernych; czyż jest w ogóle możliwe, abyśmy porzucili tę drogę, a będąc zmuszonymi do tego przez naszych wrogów i ich matactwa, poparli jedynie dla krótkiego i ulotnego życia doczesnego barbarzyńskie prawa i zasady niemoralnej i rozwiązłej cywilizacji, która zaiste jest rodzajem komunizmu; byśmy przyjęli je jako naszą drogę? Żadne prawo jakiegokolwiek miejsca, a także nikt, kto jest choćby w najmniejszym stopniu uczciwy, nie zmusiłby nas do zaakceptowania tego. Tym, którzy się nam sprzeciwiają, mówimy jedynie: Nie naprzykrzajcie się nam, a my nie będziemy wam się naprzykrzać!

Z powodu owego faktu nie poprę ani rozumowo, ani na gruncie naukowym, stronniczych rozkazów dowódcy, zwanych prawami, które uczyniły meczet Aya Sophia domem bożków, a siedzibę urzędu Wielkiego Muftiego wyższą szkołą dla dziewcząt, zaś jeśli chodzi

o mnie samego, nie będę postępował stosownie do owych praw. Jednak choć przez dwadzieścia lat mej niewoli byłem ciężko prześladowany, nie zaangażowałem się w politykę, nie drażniłem władz, nie zakłócałem porządku publicznego. Choć mam setki tysięcy przyjaciół w Traktatach Światła, nie odnotowano ani jednego incydentu dotyczącego zakłócenia spokoju. Mam dość życia z powodu całkowicie poniżającego traktowania, z jakim zetknąłem się tutaj oraz na swym zesłaniu w ostatnim okresie mego życia, a owo traktowanie rozdrażniło mnie, ponieważ podobnego nie doznałem nigdy wcześniej. Czuję wręcz wstręt do wolności, jeśli po uwolnieniu miałbym być w ten sposób prześladowany.Napisałem do was petycję, mówiąc, że w przeciwieństwie do wszystkich innych więźniów nie pragnę od was uniewinnienia, lecz skazania, nie chcę łagodnego wyroku, lecz najcięższej kary. Abym został wybawiony od tego niespotykanego, niesłychanie despotycznego traktowania, nie ma dla mnie innego wyjścia prócz zstąpienia do grobu lub uwięzienia.Jednak jako że samobójstwo nie jest dozwolone, a wyznaczona godzina śmierci pozostaje nieznana, zaś jej przyspieszenie nie leży w granicach mej mocy, rezygnuję ze śmierci na rzecz uwięzienia w całkowitej samotności, jakie cierpię obecnie . {(*): Obecnie ten stan trwa już siedemnaście miesięcy.} Jednakże na razie nie przedstawiam owej petycji, a to ze względu na mych niewinnych towarzyszy.

Po czwarte:Oto, co oświadczam, potwierdzając te słowa przez wszystko, co napisałem w Traktatach Światła w czasie trzydziestu lat mego życia, który nazwałem okresem nowego Saida, przez wszystkie fakty dotyczące mojej osoby, zaświadczając je poprzez świadectwa wszystkich uczciwych ludzi i przyjaciół, którzy spotykali się ze mną w poważnych zamiarach:Na ile byłem w stanie to czynić, starałem się powściągać moją nakazującą zło duszę przed wychwalaniem samego siebie, poszukiwaniem sławy i dumą, a być może nawet sto razy zraniłem uczucia tych uczniów Światła, którzy mają nadmiernie dobre zdanie na mój temat. Jak potwierdzają to zarówno moi bliscy przyjaciele i moi bracia, jak również znaki, jakie zauważyli, mówiłem im: "Sam nie posiadam niczego, jestem tylko nędznym heroldem sklepu złot-nika, jakim jest Koran". Nie pragnąc doczesnych zaszczytów, wysokiej pozycji ani sławy, a nawet nie przypuszczając, że zyskam wysoką rangę duchową, lecz będąc przerażonym możliwością tego, że moja dusza otrzyma pewien udział w służbie, jaką wykonuję, co zepsuje moją szczerość i czystość intencji, postanowiłem poświęcić owe zaszczyty i stanowiska dla mojej służby. Jednak pomimo tego, iż

postępowałem w ten sposób, pomimo tego, że nie przyjmowałem wdzięczności niektórych spośród moich braci za to, że mogli skorzystać z Traktatów Światła - co zostało przedstawione Wysokiemu Sądowi w taki sposób, jak gdyby była to kwestia polityczna o wielkiej doniosłości - uczyniliście ich szacunek dla mnie, który jest większy niż szacunek, jaki żywi syn dla swego ojca, przedmiotem indagacji.Doprowadziliście niektórych spośród nich do tego, iż zaprzeczyli mu. Sprawiliście, że słuchaliśmy tego ze zdumieniem. Czyż można sobie wyobrazić, że nieszczęśnik, który nie jest szczęśliwy, kiedy go wychwalają, który uważa, że nie jest tego godzien, miałby popełnić przestępstwo?

Po piąte:Mówię wam z całym przekonaniem, że oskarżanie uczniów Światła o to, że należą do stowarzyszenia politycznego lub o zaangażowanie w politykę, kiedy nie mają oni absolutnie żadnego związku z jakimkolwiek stowarzyszeniem, związkiem czy ruchem politycznym, jest świadomą lub nieświadomą walką przeciwko nam przez wzgląd na tajną organizację ateistyczną, która od czterdziestu lat działała bezpośrednio na szkodę islamu i wiary, lub też w imię pewnego rodzaju komunizmu, który wytwarza w tym kraju anarchię. Trzy sądy uniewinniły w tym względzie wszystkich uczniów Światła i wszystkie Traktaty Światła.

Jedynie sąd w Eskisehir skazał mnie na rok pozbawienia wolności, zaś piętnastu spośród stu dwudziestu moich przyjaciół na sześć miesięcy więzienia z powodu jednej kwestii, jaka znalazła się w krótkim traktacie mówiącym o zasłanianiu ciała przez kobiety, lub być może z powodu zdania:"Wedle tego, co słyszałem, w mieście będącym siedzibą rządu pucybut zachował się bezczelnie wobec półnagiej żony pewnej ważnej osobistości, a jego zdumiewający brak manier wymierzył cios w bezwstydną twarz pewnego człowieka, który sprzeciwia się zasłanianiu ciała przez kobiety",które zostało napisane dawno temu. Oznacza to, że obecne oskarżanie Traktatów Światła oraz ich uczniów jest stawianiem zarzutów i wymierzaniem wyroku trzem sądom, a także jest lekceważeniem ich.

Po szóste: Z Traktatami Światła nie można walczyć. Wszyscy muzułmańscy uczeni, którzy je widzieli, potwierdzili iż są one wiarygodnym komentarzem do Koranu - to jest, że zawierają potężne dowody jego prawd. Są one cudem Koranu tego stulecia, są silną barierą, chroniącą ten naród i kraj przed zagrożeniami przychodzącymi z północy[17].Pojąłem zatem, iż obowiązkiem waszego sądu nie jest odstraszanie od nich ich uczniów, lecz - przez wzgląd na ogólne prawa - zachęcanie ich, i tego od was oczekuję.

Dzięki wolności nauki nikt nie wtrąca się do spraw książek i czasopism tych, którzy nie mają żadnej religii, a także niektórych politycznych ateistów, którzy przynoszą szkodę narodowi, krajowi i bezpieczeństwu publicznemu, zatem z pewnością nie jest zbrodnią być uczniem Światła, ratować wiarę niewinnych i potrzebujących młodych ludzi oraz zachowywać ich od niemoralności; zaiste, rząd oraz Ministerstwo Edukacji powinny przyklasnąć temu i do tego zachęcać.

Oto moje ostatnie słowo: Oby Wszechmocny Bóg pozwolił sędziom na wyegzekwowanie prawa z prawdziwą sprawiedliwością. Amen.

حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ

[18]

نِعْمَ الْمَوْلٰى وَ نِعْمَ النَّص۪يرُ

[19]

اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ رَبِّ الْعَالَم۪ينَ

Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu, Panu wszystkich światów.

Said Nursi

* * *

MOJE OSTATNIE SŁOWO

Zarówno z aktu oskarżenia, jak i z długiego więzienia mnie w samotności pojąłem, iż w tej sprawie chodzi przede wszystkim o moją osobę, zaś cała sprawa została ujrzana jako odpowiednia dla tego, aby zniszczyć mój charakter. Jak gdyby moja osoba przyczyniała szkody rządowi, bezpieczeństwu publicznemu i krajowi, jak gdybym za zasłoną religii ukrywał cele tego świata i dążył do pewnego rodzaju działalności politycznej. W obliczu tego mówię wam z całkowitym przeświadczeniem, co następuje:

Nie wyrządzajcie krzywdy uczniom Światła z powodu owych bezpodstawnych podejrzeń poprzez oczernianie mojej osoby, ponieważ są oni oddani Traktatom Światła, krajowi i narodowi, i ponieważ mają wielką wartość dla kraju i dla narodu. Gdybyście tak uczynili, mogłoby to otworzyć drogę dla znacznych szkód duchowych dla owego kraju i narodu, a zaiste, dla wystawienia kraju i narodu na niebezpieczeństwo. Mówię wam również z całkowitą pewnością, że jakakolwiek zniewaga, jakiekolwiek poniżające traktowanie, oszczerstwa, męczarnie czy wyroki więzienia spotkają moją osobę, przez wzgląd na drogę, którą teraz podążam, jestem zdecydowany

na to, aby je przyjąć - pod warunkiem, że żadna krzywda nie spotka z mego powodu Traktatów Światła ani uczniów Światła. Ponadto w takim traktowaniu zawarta jest również nagroda dla mnie, jaką otrzymam w życiu ostatecznym. Choć szlocham, jestem również zadowolony, jako że w ten sposób mogę zostać ocalonym od grzechów mojej nakazującej zło duszy.

Gdyby ci nieszczęśni, niewinni ludzie nie zostali wysłani do więzienia wraz ze mną, powiedziałbym to z wielką zapalczywością w waszym sądzie. Widzieliście również, że człowiek, który spisał akt oskarżenia, chce zniszczyć mój charakter poprzez swoje przekręcanie moich słów i wyolbrzymianie ich, a także źle interpretuje przynajmniej część tego, co napisałem, poprzez ukazywanie wszystkich moich ksiąg i listów, poufnych i innych, spisanych przez dwadzieścia czy trzydzieści lat mego życia tak, jakby zostały one napisane w tym roku, jakby nigdy nie widział ich żaden sąd, jakby nie zostały one ułaskawione ani nie podlegały upływowi czasu. Powiedziałem sto razy, że jestem niedoskonały, a powód, dla którego zniesławianie mnie przy każdej okazji nie ma żadnego wpływu na opinię publiczną na mój temat, co wystarczy do tego, by zaniepokoić polityków, jest następujący: Tutaj, w tym czasie, wielu ludzi odczuwa silną i nieodpartą potrzebę tego, aby nauczać innych religii i umacniać ich wiarę, a są to ludzie, którzy nie poświęcą prawdy dla niczego innego, nie uczynią jej narzędziem żadnej sprawy i nie pragną żadnego udziału dla swych dusz. Jedynie w ten sposób można odnieść korzyść z tego, czego nauczają oni w temacie wiary, a także dojść do tego, by uwierzyć z całkowitą pewnością.

Tak, wygląda na to, że w żadnym innym czasie ani w żadnym innym miejscu owa potrzeba nie była tak wielka, ponieważ z zewnątrz nadeszło zło w całej swej sile. Choć przyznałem i oznajmiłem, że sam nie odpowiedziałem na ową potrzebę, przypuszcza się, że dokonałem tego w pewnym stopniu, nie z powodu jakiejkolwiek mojej cnoty, lecz z powodu tego, że owa potrzeba była naprawdę ciężką, zaś inni nie wysunęli się na czoło. Przez długi czas patrzyłem na to ze zdumieniem i zadziwieniem, lecz dopiero teraz pojąłem mądrość zawartą w owej opinii ogółu, której w żaden sposób nie jestem godzien, a która ukształtowała się mimo mych straszliwych błędów. Oto, jaka jest owa mądrość:

Tutaj, w tym czasie, Traktaty Światła i zbiorowa osobowość ich uczniów zwróciły ową dotkliwą potrzebę ku sobie samym. Przypuszcza się, iż moja osoba jest przedstawicielem cudownej prawdy Traktatów Światła oraz ich szczerej i czystej osobowości - choć mój udział w ich dziele i służbie to zaledwie jedna tysięczna - i poświęca mi się pewną uwagę. Jednak jest to zarówno szkodliwe dla mnie, jak też

jest dla mnie ciężarem, a ponadto nie mam do tego prawa. Jednak zachowałem milczenie i przyjąłem ową szkodę przez wzgląd na Traktaty Światła i ich osobowość. Ponadto z powodu mej służby Traktatom uważa się, jakoby wzmianki o mojej skromnej osobie były zawarte w przepowiedniach dotyczących Traktatów Światła (które są zwierciadłem, jakie w tym czasie odbija cudowność Wszechmądrego Koranu) oraz zbiorowej osobowości ich szczerych uczniów, jakie zostały poczynione dzięki Bożej inspiracji przez niektórych świętych mężów (ar. ałlija),takich jak Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) czy Ghałs al-A'zam (niech jego tajemnica będzie uświęcona). Wygląda na to, że byłem w błędzie, jako że w niektórych miejscach przypisałem nieco ich łaskawej uwagi mojej osobie, zaś nie zwróciłem jej ku Traktatom Światła. Powodem tego była moja słabość; pozornie przyjąłem część owej uwagi dla samego siebie, aby zapobiec rzeczom, które mogły odstraszyć tych, którzy pomagali mi pomnażać Traktaty Światła, a także po to, aby zwiększyć ich ufność w to, co powiedziałem. Ostrzegam was! Nie ma potrzeby zniesławiania mej przemijającej osoby, która stoi u drzwi grobu, nie ma również konieczności nadawania jej tak wielkiego znaczenia. W żadnym wypadku nie jesteście w stanie walczyć z Traktatami Światła, zatem nie walczcie z nimi! Przez prowadzenie z nimi walki przyczynicie wielkich szkód temu narodowi i temu krajowi. Tak czy inaczej nie jesteście w stanie rozproszyć uczniów Światła, ponieważ obrońca Koranu w tym czasie - a w oczach świata islamu jest on równy bohaterom dawnych czasów - wraz ze swymi bohaterskimi czynami nie pozwoli na to, aby synowie przodków tej ziemi, która na drodze obrony Koranu wydała czterdzieści do pięćdziesięciu milionów męczenników, porzucili Traktaty Światła. Nawet jeśli ci szczerzy uczniowie pozornie się wycofają, wciąż będą przywiązani do Traktatów całym życiem i całą duszą. Nie porzucą Traktatów Światła, które są zwierciadłem owej prawdy, gdyż skutkiem tego wyrządziliby szkodę temu narodowi, krajowi i bezpieczeństwu publicznemu.

Moim ostatnim słowem jest:

فَاِنْ تَوَلَّوْا فَقُلْ حَسْبِىَ اللّٰهُ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ عَلَيْهِ تَوَكَّلْتُ وَهُوَ رَبُّ الْعَرْشِ الْعَظ۪يمِ

[20]

* * *

PETYCJAWYSŁANA DO RZĄDU,

DO MINISTERSTWA SPRAW RELIGIJNYCH, A TAKŻE DO ZARZĄDU SĄDU APELACYJNEGO

Oto petycja do Najwyższego Sądu Dnia Zmartwychwstania; oto skarga do Sądu Bożego, której powinien wysłuchać również obecny Sąd Apelacyjny, a także nadchodzące pokolenia oraz przyszli oświeceni nauczyciele i studenci uniwersytetów.

Spośród setek męczarni i nieszczęść, jakie wycierpiałem przez dwadzieścia trzy lata, jedynie dziesięć przedkładam wraz z moimi skargami przed Sąd sprawiedliwości Władcy, Któremu należy się wszelka chwała.

Punkt Pierwszy:Pomimo mych błędów poświęciłem swoje życie szczęściu tego narodu i ocaleniu jego wiary religijnej. Mówiąc: "Niechaj i moja głowa poświęci się dla prawdy" (to jest, dla prawdy Koranu, dla której swe głowy poświęciły miliony bohaterów), pracowałem nad Traktatami Światła ze wszystkich moich sił. Dzięki Bożej pomocy wytrwałem w obliczu wszystkich okrutnych męczarni. Nie wycofałem się.

Oto jeden przykład niezmiernie okrutnego traktowania, jakiego doświadczyłem podczas mego procesu i uwięzienia w Afyon: Choć trzy razy (a za każdym razem trwało to blisko dwie godziny) zmuszano mnie samego oraz niewinnych uczniów Światła, którzy oczekiwaliśmy od sprawiedliwości pocieszenia, abyśmy wysłuchiwali oszczerczych i zjadliwych oskarżeń, nie pozwolono nam bronić naszych praw przez więcej niż minutę czy dwie (...).

Przez dwadzieścia miesięcy byłem przetrzymywany w całkowitym odosobnieniu, przy czym tylko jednemu lub dwóm moim przyjaciołom pozwolono na zobaczenie się ze mną przez trzy lub cztery godziny. Nie miałem nikogo, kto mógłby mi dopomóc przy spisaniu choćby małej części moich mów obrończych. Następnie również owym przyjaciołom zabroniono spotykania się ze mną i zostali oni niezmiernie brutalnie ukarani. Zmuszono nas, byśmy wysłuchali stronniczego aktu oskarżenia, który był niczym woda zebrana z tysiąca strumieni, a także - jak to udowodniłem - na piętnastu stronach zawierał osiemdziesiąt jeden błędów, będących wynikiem przeinaczeń, oszczerstw i kłamstw. Nie pozwolono mi na zabranie głosu. Gdyby zezwolono mi na to, powiedziałbym:

Choć - jak wymagają tego wolność myśli i wolność sumienia - nie wtrącacie się do spraw żydów, chrześcijan i zoroastryjczyków, a szczególnie

teraz nie wtrącacie się do spraw anarchistów, odszczepieńcówi hipokrytów, ukrywających się za zasłoną komunizmu,

{(*): O, Nauczycielu! Przez wzgląd na Boga i poprzez światło Koranu obroniłeś materialne i duchowe prawa nie dwudziestu milionów, lecz trzystu milionów ludzi (tj. nie tylko narodu tureckiego, lecz wszystkich muzułmanów - uz. red. pol.). Dowodem tego, iż dokonałeś tego przez wzgląd na Wszechmocnego Boga, jest fakt, że obdarował cię On sukcesem w służbie Koranowi. Jak Mojżesz (niech będzie z nim pokój) został wybawiony od tyranii Faraona; jak Szlachetny Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) widział zwłoki hipokrytów, a własnymi błogosławionymi rękami pozbył się najważniejszego z nich i wysłał go do Piekła - tak Traktaty Światła, z traktatem Błaganie spisanym w Eskisehir, z traktatem Owoce wiary i Dowodami (będącymi drugą częścią zbioru Laska Mojżesza) spisanymi w Denizli, z tą petycją spisaną w Afyon, wysłały do Piekła życie absolutnych bezbożników i bandytów ateizmu, a burząc jego zasady i ustrój, rozprzestrzeniły się po całym świecie. Al-hamdu li-llah.

Podpisano: młody Ali.}

którzy zarówno zaprzeczają waszej religii, jak i znieważają waszych przodków, oskarżając ich o zbłądzenie, którzy nie uznają ani waszego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), ani praw Koranu; choć dzięki nauce Koranu miliony muzułmanów z krajów pozostających pod władaniem fanatycznie chrześcijańskiego imperium, jakim jest Wielka Brytania, odrzuciły wszelkie fałszywe wierzenia i zasady niewiernych Anglików, a angielskie sądy nie wtrącają się do ich spraw; choć przeciwnicy wszystkich rządów otwarcie głoszą swe idee, a rządy nie naprzykrzają się im; choć zarówno władze Isparty, jak i sąd w Denizli, Sąd Karny w Ankarze, Ministerstwo Spraw Religijnych oraz Sąd Apelacyjny po dwakroć - nie, po trzykroć! - uważnie zbadały czterdzieści lat mego życia, sto trzydzieści mych traktatów, moje najbardziej poufne traktaty i listy, a także od dwóch lub trzech lat mają w swym posiadaniu wszystkie kopie Traktatów Światła, poufnych i innych, a jednak nie mogłyby wykazać ani jednej kwestii zasługującej na choćby najmniejszą karę; choć - mimo że jestem niezmiernie słaby, prześladowany, pokonany i muszę znosić najcięższe warunki - nasza niewinność została dowiedziona przez zbiory Traktatów Światła, które również macie w posiadaniu, a które są naszą liczącą czterysta stron mową obrończą, a także - jak zostało to ukazane - są najpotężniejszym, najbardziej rozsądnym i najbardziej prawdomównym przewodnikiem dla dwustu tysięcy wiernych i oddanych uczniów, którzy przynoszą korzyść temu krajowi, narodowi i bezpieczeństwu publicznemu...; jakim prawem, zgodnie z jakim sumieniem, dla jakiego dobra, za jaką zbrodnię chcecie skazać nas wbrew temu wszystkiemu, ze wzgardą wymierzając nam najcięższe wyroki i skazując nas na najcięższe więzienie w samotności? Z pewnością zostaniecie o to zapytani na Sądzie Ostatecznym!

Punkt Drugi:Jednym z powodów skazania mnie, jakie wysunięto, było moje objaśnienie wersetów koranicznych dotyczących zasłaniania ciała przez kobiety, dziedziczenia, recytowania Najpiękniejszych Imion Boga, a także poligamii. To objaśnienie zostało napisane, aby zmusić do milczenia tych, którzy sprzeciwiają się owym wersetom w imię cywilizacji.

Poniższy fragment, który również został włączony do uzasadnienia decyzji sądu, napisałem piętnaście lat temu na użytek sądu w Eskisehir i Sądu Apelacyjnego. Teraz powtarzam go jako skargę kierowaną do Najwyższego Trybunału Sądu Ostatecznego, a także jako ostrzeżenie dla oświeconych nauczycieli przyszłości, aby wraz z Olśniewającym dowodem(tur. Elhuccetu'z-Zehra)był pewnego rodzaju dopiskiem do mej petycji, kierowanej do Sądu Apelacyjnego, który po dwakroć postąpił uczciwie, uniewinniając mnie, i wysłuchał mego wołania o sprawiedliwość, a także do zespołu sędziów, którzy nie pozwolili mi na zabranie głosu, zaś z powodu zjadliwego aktu oskarżenia - który, jak to udowodniłem, zawierał osiemdziesiąt błędów - skazali mnie na dwa lata ciężkich robót i uwięzienia w samotności, a także na kolejne dwa lata zesłania w innym miejscu, gdzie miałem pozostawać pod ścisłym nadzorem:

Mówię, że jeśli na obliczu ziemi istnieje jakakolwiek sprawiedliwość, to Sąd Apelacyjny powinien uchylić decyzję skazującą kogoś, kto objaśniał wersety koraniczne, które w każdym stuleciu spośród tysiąca trzystu pięćdziesięciu lat były uświęconymi, Bożymi zasadami życia społecznego trzystu pięćdziesięciu milionów muzułmanów, kto objaśniał je, opierając się na zgodzie i potwierdzeniu trzystu pięćdziesięciu tysięcy komentarzy do Koranu, podążając za wiarą naszych przodków od tysiąca trzystu lat. Czyż nie jest zaparciem się islamu i zdradą milionów naszych pobożnych i bohaterskich przodków skazanie z powodu objaśnienia owych trzech wersetów kogoś, kto zgodnie z rozsądkiem i nauką nie uznaje pewnych praw europejskich, jakie stosuje się tymczasowo z powodu pewnych wymagań naszych czasów, kto porzucił politykę i wycofał się z życia społecznego? Czyż nie jest to znieważeniem milionów komentarzy do Koranu?

Punkt Trzeci:Jednym z przytoczonych powodów skazania nas było naruszanie bezpieczeństwa i zakłócanie porządku publicznego. Wysuwając najmniej prawdopodobne - jak jeden na sto lub nawet jeden na tysiąc - możliwości zamiast rzeczywistych zdarzeń, nadając niewłaściwe znaczenie czterdziestu czy pięćdziesięciu słowom niektórych poufnych traktatów i prywatnych listów, wybranym spośród setek tysięcy słów i zdań Traktatów Światła, przedstawiono owe słowa jako dowód i oskarżono nas, pragnąc, abyśmy ponieśli karę.

Wzywając na świadków tych, którzy poznali moje życie przez trzydzieści czy czterdzieści lat, a także tysiące wybranych (tur. has)uczniów Światła [21], mówię:

Oskarżanie o zakłócenie porządku publicznego kogoś, kto - w czasie, gdy dowódca brytyjskich sił okupacyjnych w Stambule zasiał niezgodę między muzułmanami, a nawet wprowadził w błąd Wielkiego Muftiego i innych przywódców religijnych, a także podburzył Partię Jedności i Postępu oraz Partię Wolności i Zgody do tego, by zwalczały się nawzajem, w ten sposób torując drogę dla zwycięstwa Greków i klęski Ruchu Narodowego - udaremnił podstępny plan owego dowódcy, drukując i wydając dzięki staraniom Esrefa Ediba swe dzieło Sześć kroków(tur. Hutuvat-i Sitte)wymierzone przeciwko Brytyjczykom i Grekom, nie wycofując się nawet w obliczu groźby kary śmierci; kto nie uciekł z Ankary nawet wtedy, gdy z powodu owej służby został tam wezwany przez przywódców; kto będąc jeńcem wojennym w Rosji nie przywiązywał żadnego znaczenia do wyroku śmierci, jaki wydał na niego rosyjski głównodowodzący; kto poprzez mowę, jaką wygłosił podczas incydentu trzydziestego pierwszego marca nakłonił żołnierzy ośmiu pułków do tego, aby byli posłuszni swym oficerom; kto przed sądem wojennym, nie zważając na groźbę egzekucji, odpowiedział na pytanie przewodniczących sądowi paszów: "Więc ty także jesteś reakcjonistą, ty także chcesz wprowadzenia prawa szariatu?" słowami: "Jeśli ustrój konstytucyjny ma polegać na tyranii jednej partii, to niechaj wszyscy ludzie i wszystkie dżinny zaświadczą, że jestem reakcjonistą, który jest prawdziwie gotów do poświęcenia własnej duszy dla jednej, jedynej kwestii prawa szariatu", sprawiając, iż owi oficerowie wysokiego stopnia docenili go i podziwiali, a kiedy spodziewał się egzekucji, podjęli decyzję o jego uniewinnieniu; kto następnie, po tym, jak został uwolniony, nie podziękował im, lecz poszedł swoją drogą, wykrzykując: "Niech żyje Piekło dla tyranów!"; kto - jak jest to zapisane w uzasadnieniu decyzji sądu w Afyon - kiedy Mustafa Kemal gniewnie rzekł do niego w biurze Rzecznika Zgromadzenia: "Wezwaliśmy cię tutaj, abyś opowiedział nas o swych wzniosłych ideach, ty jednak przybyłeś, napisałeś pewne rzeczy o pięciokrotnej modlitwie i zasiałeś konflikt między nami", odpowiedział: "Obowiązkowe modlitwy są najbardziej wzniosłą kwestią zaraz po wierze w Boga. Ci, którzy nie odprawiają modlitw, są zdrajcami, a oświadczenia zdrajców są odrzucane"; kto wypowiedział te słowa w obecności czterdziestu lub pięćdziesięciu deputowanych i zmusił owego straszliwego przywódcę, by przełknął swój gniew i dokonał swego rodzaju przeprosin; w związku z kim policja ani władze sześciu prowincji nie odnotowały ani jednej kwestii związanej

z zakłóceniem porządku publicznego, a pośród setek tysięcy jego uczniów również nie poświadczono ani jednego, choćby najmniejszego, takiego zdarzenia (z wyjątkiem jednego mało znaczącego incydentu dotyczącego sprawiedliwej obrony, w jaką zaangażował się jeden z jego niewiele znaczących uczniów), zaś nie słyszano również o tym, by choć jeden z jego uczniów miał związek z jakąś zbrodnią; kto zmieniał na lepsze innych więźniów w każdym więzieniu, do jakiego został wysłany; kto - jak zaświadczają to owe dwadzieścia trzy lata jego życia, władze trzech prowincji oraz trzy sądy, które uniewinniły jego samego, a także sto tysięcy jego uczniów - poznał wartość Traktatów Światła, potwierdzając ją słowem i czynem, a choć setki tysięcy kopii Traktatów Światła zostały rozprowadzone po całym kraju, wydały one jedynie korzyści, a nie przyniosły żadnej szkody; kto jest pustelnikiem, jest nieżonaty, obcy, stary, biedny i sam widzi, że stoi u drzwi grobu; kto ze wszystkich sił wyrzekał się przemijających rzeczy, a poszukiwał sposobów odkupienia swych dawnych grzechów i uczynienia jego życia życiem wiecznym, a nie przywiązywał najmniejszego znaczenia do zaszczytów tego świata; kto, aby żadna szkoda nie spotkała ludzi niewinnych i starszych, nie przeklinał tych, którzy męczyli go i torturowali... Tak, ci, którzy mówią o takim człowieku: "Ten stary pustelnik zakłóca spokój i narusza bezpieczeństwo publiczne; jego celem są intrygi tego świata, zaś jego korespondencja odnosi się do tego świata, a wobec tego jest on winny", którzy więżą go w tak ciężkich warunkach, z pewnością sami są winni; ich wina sięga od ziemi aż do niebios, zaś oni zdadzą za to rachunek na Sądzie Ostatecznym!

Czyż można powiedzieć o człowieku, którego mowa nakłoniła żołnierzy ośmiu zbuntowanych pułków do posłuszeństwa oficerom; który przez jeden artykuł nakłonił tysiące ludzi do tego, aby go poparli; który nie przestraszył się, stojąc przed trzema wcześniej wspomnianymi potężnymi dowódcami i nie nadskakiwał im, a w sądzie oznajmił: "Gdyby miał tyle głów, ile mam włosów na głowie, a każdego dnia jedna z nich byłaby ścinana, nie poddałbym się ateizmowi i zbłądzeniu, nie zdradziłbym mojego kraju, narodu i islamu, nie skłoniłbym przez tyranami owej głowy, która poświęciła się Koranowi"; który w Emirdag nie troszczył się o nikogo prócz pięciu lub dziesięciu braci w życiu ostatecznym i trzech czy czterech sług...; czyż można powiedzieć o takim człowieku, jak uczyniono to w akcie oskarżenia: "Ów Said w tajemnicy wykonywał swą pracę w Emirdag; zatruł umysły niektórych ludzi, podsuwając im pomysł zakłócenia porządku; wokół niego zgromadziło się około dwudziestu ludzi, którzy wychwalali go w prywatnych listach, co ukazuje, iż przygotowywał on bunt i był zaangażowany w tajną działalność polityczną wymierzoną

przeciwko rządowi"? Pozostawiam waszym sumieniom zrozumienie tego, jak dalecy od prawa, sprawiedliwości i uczciwości są ci, którzy go męczą, którzy zboczyli z drogi poprzez wtrącenie go - z niesłychaną animozją i nienawiścią - do więzienia na dwa lata całkowitego odosobnienia, a także poprzez fakt, iż nie pozwolili mu na zabranie głosu w sądzie.

Czyż jest w ogóle możliwe, by ktoś, kto zyskał powszechną uwagę po stokroć większą niż jego zasługi; kto jednym przemówieniem przywołał tysiące ludzi do posłuszeństwa; kto jednym artykułem w gazecie nakłonił tysiące ludzi, aby dołączyli do partii Ittihad-i Muhammedi, kto sprawił, że pięćdziesiąt tysięcy ludzi z zachwytem słuchało przemówienia, jakie wygłosił w meczecie Aya Sophia [22]...; czyż jest w ogóle możliwe, by taki człowiek prowadził swe dzieło w Emirdag przez trzy lata i zwiódł jedynie pięciu czy dziesięciu ludzi; czyż jest możliwe, by miał on wypełnić swój grób, do którego się zbliża, ciemnością, nie zaś światłem? Czyż jest w ogóle możliwe, by miał on to uczynić? Nawet sam Szatan nie mógłby sprawić, by ktokolwiek miał to zaakceptować!

Punkt Czwarty:Jako ważny powód skazania mnie przywołuje się fakt, iż nie noszę kapelusza z rondem [23]. Nie pozwolono mi na zabranie głosu, w przeciwnym razie powiedziałbym tym, którzy starali się o ukaranie mnie, co następuje:

Przez trzy miesiące pozostawałem jako gość na posterunku policji w Kastamonu. Ani razu nie powiedziano mi: "Załóż kapelusz z rondem!", a choć w trzech sądach ani nie nosiłem kapelusza, ani nie zdjąłem mego nakrycia głowy, nie wtrącano się do moich spraw. Tymczasem pod tym pretekstem przez dwadzieścia trzy lata liczni bezbożni tyrani nieoficjalnie wymierzali mi prawdziwie przyprawiające o rozpacz i najcięższe kary. Dzieci, kobiety, wieśniacy, urzędnicy w swych biurach i ci, którzy noszą berety, nie są przymuszani do noszenia kapelusza, a noszenie kapelusza nie przynosi żadnych materialnych korzyści. Jednak z powodu zmyślonych zarzutów pustelnik taki jak ja przez dwadzieścia lat był karany za to, że nie nosi nakrycia głowy, które uznali za zakazane wszyscy mudżtahidowie i Wielcy Muftiowie. Ci, którzy ponownie starają się ukarać mnie z powodu pozbawionego znaczenia przyzwyczajenia związanego z ubiorem, którzy tak usilnie upierają się przy ponownym uznaniu mnie za winnego z powodu mego ubioru - choć mówiąc o wolności osobistej, stawiają się na równi z tymi, którzy w ciągu dnia w ramadanie piją raki,którzy nie wykonują modlitw obowiązkowych, przy czym tamtym nikt się nie naprzykrza - po tym, jak wycierpią zagładę śmierci i trwającą wieki samotność uwięzienia w grobie, z pewnością zostaną zapytani o swój błąd na Sądzie Ostatecznym.

Punkt Piąty:Ci, którzy słyszeli ów trzeci akt oskarżenia i którzy widzieli opublikowane przez nas orzeczenie sądu, potwierdzą, że wykorzystując preteksty wątłe jak skrzydełko muchy starano się skonfiskować niektóre spośród Traktatów Światła, o których przychylnie nadmieniają trzydzieści trzy wersety Koranu, którym przyklasnęli tacy święci mężowie (ar. ałlija),jak Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) i Ghałs al-A'zam (niech jego tajemnica będzie uświęcona), które są potwierdzone przez sto tysięcy wiernych, a w ciągu dwudziestu lat zdobyły dla tego kraju wysoce korzystne zaszczyty, nie przyczyniając mu żadnej szkody. Ponadto -a jako pretekst wykorzystano zajmujące dwie strony poprawne objaśnienia dwóch wersetów, które to wyjaśnienia zostały spisane dawno temu, a następnie objęte łaską - doszło nawet do tego, że skonfiskowano liczący czterysta stron traktat Zulfikar,a także traktat Cuda Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie)- tur. Mu'cizat-i Ahmediye- które to traktaty umocniły i ocaliły wiarę stu tysięcy ludzi, będąc nadzwyczaj korzystnymi i wartościowymi. Obecnie, nadając niewłaściwe znaczenie jednemu lub dwóm słowom wybranym z tysiąca, nasi wrogowie starają się sprawić, by owe nieskończenie użyteczne traktaty zostały skonfiskowane. Jeśli chodzi o nas, to mówimy:

لِكُلِّ مُص۪يبَةٍ اِنَّا لِلّٰهِ وَاِنَّا اِلَيْهِ رَاجِعُونَ ٭ حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ

Punkt Szósty:Oto, co mówię tym, którzy uważają mnie za winnego zbrodni, ponieważ niektórzy spośród uczniów Światła ujrzeli cudowne dowody Traktatów Światła i skorzystali z ich nieodpartych nauk w temacie wiary, które osiągają poziom "wiedzy równej pewności", a aby wyrazić swe poparcie, powinszowania, uznanie i wdzięczność, nadmiernie mnie chwalą i mają zbyt dobre zdanie na mój temat: Kiedy jako bezsilny, słaby, na pół piśmienny i samotny zesłaniec stałem się celem uwłaczającej mi propagandy, obmyślanej po to, aby odstraszyć ode mnie ludzi, odkryłem na własny użytek niektóre lekarstwa Koranu i jego święte prawdy związane z wiarą, które były doskonałym remedium na moje dolegliwości. Następnie spisałem owe wartościowe prawdy, dochodząc do wniosku, iż były one lekarstwem również dla tego narodu i dla synów tej ziemi. Jako że sam piszę bardzo słabo i wielce potrzebowałem pomocników, Boża łaska zesłała mi ich, wiernych i oddanych.

Gdybym całkowicie odrzucił ich dobre zdanie na mój temat oraz ich szczere pochwały, gdybym znieważył ich poprzez udzielenie im nagany, byłoby to niczym zniewaga i wrogość wobec świateł zaczerpniętych ze skarbca Koranu. Ponadto myśląc, iż sprawiłoby to, że ci

pomocnicy o diamentowych piórach i mocnych sercach zostawiliby mnie, skierowałem ich pochwały i brawa od bankruta, jakim jestem, ku Traktatom Światła, ku owemu cudowi Koranu, któremu prawdziwie należą się pochwały, a także ku zbiorowej osobowości wiodących uczniów Światła. Jednak w pewien sposób uchybiłem im, mówiąc, iż przyznali mi udział po stokroć większy od mych zasług. Czyż jakiekolwiek prawo mogłoby zarzucić człowiekowi, iż jest on winny, tylko dlatego, że inni wychwalają go, choć on sam tego unika i nie jest z tego powodu szczęśliwy? Tymczasem właśnie tak postępują urzędnicy, którzy działają w imię prawa.

Choć na stronie czterdziestej czwartej orzeczenia sądu - które jest dla nas niekorzystne, a jednak je opublikowaliśmy - zostało napisane: "Ten wielki człowiek kresu czasu będzie potomkiem Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), zaś nas, uczniów Światła, można uważać za członków rodziny Proroka jedynie co do znaczenia. Ponadto na drodze Traktatów Światła nie może istnieć żaden rodzaj egoizmu, żadne pragnienie wysokiej pozycji, osobistych zaszczytów, rozgłosu ani sławy. Nawet gdyby ofiarowano mi wysoką rangę w życiu ostatecznym, byłbym zmuszony odrzucić ją, aby nie wyrządzić szkody szczerości intencji Traktatów Światła"; choć na stronach dwudziestej drugiej i dwudziestej trzeciej jest napisane: "Znając własne błędy i zdając sobie sprawę z własnego ubóstwa i bezsilności, pokornie poszukując schronienia na dworze Boga, poprzez tę osobowość wiem, iż sam jestem bardziej nędzny, bezsilny i ułomny niż ktokolwiek inny. Zatem nawet gdyby wszyscy ludzie sławili mnie i wychwalali, nie sprawiliby, abym uwierzył, iż jestem kimś dobrym, do kogo należy wysoka ranga duchowa i moralna. Aby was nie przestraszyć, nie będę mówił o wielu utajonych chorobach oraz złych cechach charakteru mojej prawdziwej, trzeciej osobowości. Z powodu Swej łaski Wszechmocny Bóg zatrudnił ową osobowość, podobną najniższemu szeregowcowi, w służbie tajemnic Koranu. Nieskończone dzięki niech będą Bogu Jedynemu! Dusza jest niższa niż wszystko inne, zaś obowiązek jest ponad wszystko"; choć to wszystko zostało napisane w orzeczeniu sądu, uznano mnie winnym tego, że z powodu pochwał innych, które w rzeczywistości odnoszą się do Traktatów Światła, jestem nazywany najlepszym przewodnikiem, a zatem z powodu owego błędu zasługuję na to, by ponieść straszną karę.

Punkt Siódmy:Choć sąd w Denizli, Sąd Karny w Ankarze oraz Sądy Apelacyjne jednogłośnie uniewinniły nas oraz wszystkie traktaty ze zbioru Traktatów Światła; choć zwrócono nam owe traktaty i nasze listy; choć powiedziano: "Nawet jeśli decyzja Sądu Apelacyjnego, uchylająca

poprzednią decyzję, a także uniewinnienie orzeczone przez sąd w Denizli, były błędem, jako że są one decyzjami ostatecznymi, przeto ta sprawa nie może być wznawiana", zostałem wysłany do Emirdag, gdzie spędziłem trzy lata jako pustelnik. Tam rozmawiałem jedynie z dwoma lub trzema czeladnikami krawieckimi, którzy mi pomagali, a także - z rzadka i jedynie przez pięć do dziesięciu minut - z pewnymi pobożnymi ludźmi, przy czym nawet od tych rozmów powstrzymywałem się, dopóki nie były one konieczne. Nie napisałem innych listów prócz tych, jakie pisałem raz na tydzień, aby dodawać odwagi na drodze Traktatów Światła, a przez trzy lata napisałem jedynie trzy listy do mego brata, który był muftim. Porzuciłem spisywanie części Traktatów Światła, którym zajmowałem się przez dwadzieścia do trzydziestu lat, jeśli nie liczyć dwóch punktów, jakie zajęły dwadzieścia stron, a były użyteczne dla ludzi Koranu i dla ich wiary. Jeden z nich traktował o mądrości powtórzeń w Koranie, a drugi o aniołach; nie napisałem żadnego innego traktatu. Jedynie dałem swe pozwolenie na to, aby traktaty zwrócone przez sądy zostały połączone w większe zbiory, a jako że sąd przekazał nam pięćset kopii Największego Znaku,wydrukowanych w starym alfabecie, zaś powielacze nie zostały oficjalnie zabronione, dałem swym braciom pozwolenie na powielenie owych kopii, aby mogły one zostać opublikowane na korzyść całego świata islamu, a także zająłem się poprawianiem ich. Z całą pewnością w żaden sposób nie zajmowałem się polityką. Co więcej, choć oficjalnie zezwolono nam na to, abyśmy powrócili do rodzinnych stron, w przeciwieństwie do innych zesłańców przyjąłem trudy zesłania, aby nie zaangażować się w sprawy polityki i tego świata, i nie wróciłem. Traktowanie, z jakim spotykałem się przez ostatnie dwadzieścia miesięcy, dowodzi tego, że tym, kto poprzez ów trzeci akt oskarżenia stara się doprowadzić do uznania takiego człowieka za winnego poprzez bezpodstawne zarzuty, kłamstwa i błędne interpretacje jego słów, władają dwa straszliwe znaczenia, o których na razie nie będę mówił. Mówię natomiast: Wystarczą mu grób i Piekło, ja zaś odwołuję się do Sądu Ostatecznego.

Punkt Ósmy:Jako że Promień Piąty został nam zwrócony po tym, jak przez dwa lata pozostawał w rękach sądów w Denizli i Ankarze, został dołączony do zakończenia większego zbioru, zatytułowanego Dająca światło lampa,wraz z mą mową obrończą, która doprowadziła do uniewinnienia nas przez sąd w Denizli. Z pewnością wcześniej uważaliśmy ów traktat za poufny, skoro jednak sąd rozpropagował go i zwrócił nam po tym, jak zostaliśmy uniewinnieni, zezwoliłem na jego powielanie, widząc, że jest to nieszkodliwe. Pierwsza wersja Promienia Piątego traktowała

o alegorycznych hadisach i została napisana trzydzieści lub czterdzieści lat temu. Z pewnością niektórzy uczeni w dziedzinie hadisów stwierdzili, że niektóre spośród hadisów dobrze znanych w całej ummie są wątpliwe, jednakże ponieważ tym, co zakwestionowano, było ich pozorne znaczenie, ów traktat został napisany jedynie w celu ocalenia wiernych przed powątpiewaniem w owe hadisy. Następnie, jako że pewien czas później ich cudowne interpretacje stały się jasne dla wszystkich, uważałem ów traktat za poufny, aby nie nadano mu niewłaściwego znaczenia. Następnie liczne sądy drobiazgowo go przestudiowały, aby zwrócić nam ów traktat, równocześnie publikując go. Pozostawiam zatem sumieniom tych, którzy samowolnie nas skazali, ujrzenie, jak dalekim od sprawiedliwości, prawa i uczciwości jest ponowne uznanie nas za winnych z tego powodu, zaś mówiąc: "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały Poręczyciel!"[26], wzywam ich na Sąd Ostateczny.

Punkt Dziewiątyjest bardzo ważny, jednak jako że ci, którzy nas skazali, studiowali Traktaty Światła, nie spisałem go, aby ich nie drażnić.

Punkt Dziesiątyjest potężny i ważny, lecz jego również na razie nie spisałem, aby nie obrazić tych ludzi.

{(*): Szlachetny Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) ukazał swe posłannictwo dżinnom, ludziom i aniołom poprzez wielki cud Wniebowstąpienia. Na przekór niewiernym i hipokrytom oznajmił on o najwyższym z filarów wiary, ujrzawszy Tego, Któremu należy się wszelka chwała (ar. Az-Zati Zu'l-Dżalal) na własne oczy. Poprzez swe błogosławione jestestwo, którego cechy zostały ujęte w przydomku Muhammad Al- 'Amin (prawdomówny i godny zaufania - uz. red. pol.) przyniósł on wieści o istnieniu Wszechmocnego Boga, Zmartwychwstania i Sądu Ostatecznego wszystkim dżinnom i całej ludzkości. Jako że to stulecie zachwiało punktami wsparcia wiary i religii, poprzez tę Petycję do Najwyższego Sądu Dnia Zmartwychwstania Traktaty Światła w ten sam sposób ukazują tym wiernym, rzeczoznawcom i sędziom, którzy popadli w zwątpienie, istnienie Wszechmocnego Boga, Jego sprawiedliwości, Sądu Ostatecznego, Zmartwychwstania i królestwa tego, co niewidzialne (ar. ghajb) w tym widzialnym królestwie. Nie pozostawiają żadnego miejsca na wątpliwości. Ukazały oczom na tym świecie znaczenie Piekła dla tych, którzy błądzą i tych, którzy upadli w całkowitą niewiarę, zaś znaczenie Raju dla ludzi wiary (ar. ahl al-iman). Udowodniły całej ludzkości potwierdzoną wiarę (tur. iman-i tahqiqi) na poziomie wiedzy równej prawdzie (ar. haqqa-l jaqin). Niech Wszechmocny Bóg będzie rad na wieki z naszego Nauczyciela, autora Traktatów Światła. Amen!

Podpisano: młody Ali.}

Said Nursi,

przetrzymywany i więziony w całkowitej samotności

* * *

NIEKTÓRE Z LISTÓW NAPISANYCH PRZEZ BEDIUZZAMANA DO JEGO

UCZNIÓW, GDY BYŁ ON WIĘZIONY W SAMOTNOŚCI W WIĘZIENIU AFYON

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Nie składam wam kondolencji, lecz powinszowania. Jako że dla pewnych przykładów mądrości Boże zarządzenie wysłało nas do owej już trzeciej szkoły Proroka Józefa (tur. Medrese-i Yusufiye) [27] i zdecydowało, że będziemy spożywać zaopatrzenie, jakie nam tu przeznaczono, a to właśnie owo zaopatrzenie jest tym, co nas tutaj wezwało; jako że - jak z całą pewnością zrozumieliśmy z naszych minionych doświadczeń - Boża łaska ukazała w nas znaczenie wersetu:

عَسٰٓى اَنْ تَكْرَهُوا شَيْئًا وَهُوَ خَيْرٌ لَكُمْ

[28] jako że nasi nowi bracia w tutejszej szkole Proroka Józefa potrzebują pocieszenia Traktatów Światła bardziej niż ktokolwiek inny, zaś przedstawiciele sądownictwa potrzebują zasad i innych świętych praw wyłożonych w Traktatach Światła bardziej niż inni urzędnicy; jako że wielce liczne kopie Traktatów Światła wykonują wasz obowiązek poza murami więzienia, a ich podboje nie ustają; jako że każda ulotna godzina, jaka mija w tym miejscu, jest równa wiecznym godzinom spędzonym na oddawaniu czci Bogu - przeto z powodu wszystkich tych punktów z pewnością powinniśmy radośnie, z doskonałą cierpliwością i hartem ducha składać Bogu podziękowania za całą tę sprawę. Zamierzam dokładnie powtórzyć i wysłać do was wszystkie krótkie listy, jakie napisałem jako pocieszenie w więzieniu Denizli. In sza'a-llah,owe trafne notatki pocieszą również was.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze:Niech nie irytuje was złe traktowanie, z jakim się spotykam, ani pogarda, jaką okazuje się mojej osobie. Jako że ci ludzie nie mogą znaleźć żadnej winy w Traktatach Światła, zamiast walczyć z nimi, walczą ze mną, mało ważnym i ułomnym. Jestem z tego zadowolony.To, czego nauczyłem się z Traktatów Światła, zmusza mnie do dumnego składania podziękowań Bogu, a jeśli ten stan rzeczy przysłuży się dobru i honorowi Traktatów, zniosę cierpienia, nieszczęścia i zniewagi nawet po tysiąckroć większe. Nie powinniście zatem żałować mnie w tym względzie.

Po drugie:Rozpowszechnione, zaciekłe i bezlitosne ataki jak na razie stały się dwudziestokrotnie słabsze. Schwytano jedynie kilku ludzi wobec tysięcy wybranych (tur. has)uczniów Światła oraz garstkę nowych braci wobec setek tysięcy ludzi, którzy troszczą się o naszą sprawę. Oznacza to, że Boża łaska sprawiła, iż owe ataki stały się wielce nieistotne.

Po trzecie:Dzięki Bożej łasce były gubernator prowincji, który przez dwa lata spiskował przeciwko nam, został odwołany, a jest bardzo możliwym, że minister spraw wewnętrznych, który był wobec nas nadzwyczaj podejrzliwy, złagodzi owe zaciekłe ataki, ponieważ pochodzi on z tych samych stron, co ja, zaś jego przodkowie byli bardzo pobożnymi ludźmi. Nie rozpaczajcie zatem ani nie bądźcie zatrwożeni!

Po czwarte:Liczne doświadczenia i wydarzenia ukazały na swój sposób, iż można być całkowicie pewnym tego, że kiedy płaczą Traktaty Światła, to albo trzęsie się ziemia, albo płaczą również niebiosa. Jak często widzieliśmy to na własne oczy, a częściowo udowodniliśmy to w sądzie, początek zimy uśmiecha się niczym lato, co jest w bezprecedensowy sposób zgodne z tym, że Traktaty Światła uśmiechają się z powodu ich powielania i publikowania, a następnie ich płacz - kiedy publikowanie Traktatów ustało wraz z rozpowszechnionymi rewizjami i konfiskatami - zbiegł się z nagłym srogim gniewem i szlochem zimy. Przypuszczam, że jest to potężny znak faktu, iż Traktaty Światła są największym i olśniewającym cudem Koranu tego stulecia, a troszczą się o nie zarówno ziemia, jak i cały wszechświat.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Stało się koniecznym, bym objaśnił dwa osobliwe i subtelne stany mego umysłu (...).

Pewnego razu pewien sławny uczony był widziany na wielu frontach wojny przez tych, którzy udawali się na dżihad. Później powiedzieli mu o tym, zaś on odparł:"Niektórzy święci (ar. ałlija)czynią to w mym zastępstwie, aby zyskać dla mnie nagrodę i aby pozwolić ludziom wiary na to, by skorzystali z moich nauk".

Dokładnie w ten sam sposób w Denizli stało się oficjalnie wiadomym, że byłem widziany w tamtejszych meczetach. Powiadomiono o tym naczelnika więzienia i strażników więziennych. Niektórzy z nich byli zatrwożeni i pytali: "Kto otworzył mu bramę więzienia?" Dokładnie taka sama rzecz wydarzyła się w tym miejscu. Jednak miast przypisywać ów bardzo niewielki cud mnie samemu, wielce ułomnemu i znikomemu, zbiór Pieczęć zatwierdzająca to, co niewidzialne,który ukazuje cuda Traktatów Światła, zjednuje dla owego cudu zaufanie po stokroć lub raczej po tysiąckroć większe i zatwierdza jego uznanie. W szczególności bohaterscy uczniowie Światła zatwierdzili ów prawdziwy cud swymi piórami i oświadczeniami.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Traktaty Światła spotykają się z wami w mym zastępstwie i przekazują swe znakomite nauki nowym braciom, którzy gorąco tego pragną.Z doświadczenia widzieliśmy, że zajmowanie się Traktatami Światła, czy to przez studiowanie ich, czy to przez czytanie ich na głos, czy przez ich spisywanie, dostarcza rozległości dla serca, łatwości dla duszy, zdrowia dla ciała, a także czyni zaopatrzenie obfitym.Teraz zostaliście obdarowani towarzystwem takiego bohatera Traktatów Światła

jak Husrev. In sza'a-llah,ta szkoła Proroka Józefa stanie się kolejnym błogosławionym miejscem studiów i częścią Medresetu'z-Zehra. Aż do teraz nie ukazałem Husreva ahl ad-dunjai ukrywałem go, jednak opublikowane zbiory całkowicie ukazały go politykom i nic nie pozostało tajemnicą. Opisałem zatem moim wybranym (tur. has)braciom dwa lub trzy spośród jego zadań.

Teraz jednak mamy przed sobą - pośród tych, którzy będą słuchali prawdy - dwóch straszliwie zatwardziałych i upartych ludzi. Jeden z nich ukazał się w Emirdag, z powodu zarówno ateizmu, jak i komunizmu, zaś drugi tutaj. Poprzez swoje oszczerstwa z nadzwyczajną przebiegłością starają się oni zatrwożyć urzędników i zwrócić ich przeciwko nam. Obecnie musimy zatem postępować z największą ostrożnością, nie bać się i cierpliwie czekać na nasz czas, dopóki łaska Boga nie przybędzie nam z pomocą.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Winszuję Traktatom Światła, wam oraz samemu sobie, a także oznajmiam dobre wieści, jakie przynieśli z Bartin Husrev, Hifzi i Seyyid. Tak, tak jak ci, którzy udali się w tym roku na pielgrzymkę (ar. hadżdż),pracowali na rzecz rozpowszechniania potężnych ksiąg Światła i przetłumaczenia ich zarówno na arabski, jak i na hindi przez wielkich uczonych z Mekki, tak również w Medynie Traktaty spotkały się z wielkim uznaniem i zostały umieszczone na błogosławionym grobie w Rałza al-Mutahhara [29]. Hadżi Seyyid widział na własne oczy, że księga Laska Mojżesza(tur. Asay-i Musa)została umieszczona na szczycie grobu Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Oznacza to, że została ona zaakceptowana przez Proroka i wkroczyła do sfery tego, co zostało przyjęte przez Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

Tak jak zamierzaliśmy i jak powiedzieliśmy pielgrzymom, którzy stąd wyruszyli, Światło odwiedziło owe święte miejsca w naszym imieniu. Nieskończone dzięki niech będą Bogu za to, że uczyniwszy owe ręcznie spisane kopie tekstami źródłowymi dla dalszych egzemplarzy, uwolnił mnie od zadania wprowadzania poprawek i od martwienia się o to. Co więcej, jedną z wielu korzyści wynikających z tego, że wojownicy Światła

publikują owe dzieła już po wprowadzeniu poprawek, jest fakt, że stali się oni podobni setkom korektorów.

Niechaj Najbardziej Miłosierny zapisze w ich księgach dobrych uczynków tysiące zasług za każde słowo w owych księgach. Amen!

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia i przyjaciele w tym więzieniu!

Po pierwsze:Nie martwcie się tym, że nie jesteśmy w stanie widywać się osobiście.W sensie duchowym wciąż i zawsze rozmawiamy. Którykolwiek z Traktatów Światła będziecie czytać i któregokolwiek wysłuchacie, będziecie rozmawiali z mymi zdolnościami sługi Koranu, miast z moją znikomą i pospolitą osobą.Poprzez wszystkie moje suplikacje (ar. du'a),wasze listy i waszą troskę o mnie, spotykam się z wami w wyobraźni. Jako że należymy do tego samego kręgu, jest tak, jakbyśmy wciąż rozmawiali.

Po drugie,nowym uczniom Światła w tej szkole Proroka Józefa mówimy: Potężne dowody i znaki Koranu, które przekonały nawet komisję rzeczoznawców,ukazują, że "wierni uczniowie Światła zstąpią do grobu w stanie wiary". Ponadto poprzez blask, jakiego dostarcza duchowe stowarzyszenie Światła, każdy uczeń będzie miał swój udział we wspólnych zyskach duchowych, a także w suplikacjach (ar. du'a)jego braci i sióstr, stosownie do swego stopnia. Jest tak, jak gdyby każdy uczeń żałował za grzechy i oddawał cześć Bogu tysiącem języków.

Obie te korzyści i oba te rezultaty zmniejszają do zera nasze boleści w tym osobliwym czasie. Dostarczają one ich wiernym nabywcom dwa drogocenne dobra po bardzo niskiej cenie.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

W Jego Imię, niech będzie Mu chwała!

Moi drodzy, wierni bracia!

Mowy obrończe z Afyon zawierają ważne prawdy dotyczące zarówno nas samych, jak i Traktatów Światła, tego kraju i świata muzułmańskiego.

Prawdopodobnie koniecznym jest przygotowanie pięciu do dziesięciu ich kopii w nowym alfabecie, aby mogły zostać wysłane do departamentów rządu w Ankarze. To, czy nas uwolnią, czy ukarzą, nie ma znaczenia. Teraz naszym zadaniem jest poinformowanie rządu, sądów i narodu o prawdach, jakie zawierają owe mowy obrończe. Być może było to jednym z powodów faktu, że Boże zarządzenie wysłało nas do tego miejsca studiów. Owe kopie powinny zostać przepisane na maszynie tak szybko, jak to możliwe. Nawet gdyby uwolniono nas dzisiaj, wciąż bylibyśmy zobowiązani do tego, aby wysłać je do Ankary. Nie dajcie się zwieść i nie odkładajcie tego na później. Dość już zwlekania! Niech będzie to nasza ostatnia obrona w obliczu niesłychanych prześladowań i bezprecedensowych męczarni, jakie wycierpieliśmy trzy razy w ciągu piętnastu lat, za każdym razem z powodu tych samych sfingowanych zarzutów.

Jako że w poprzednich sądach legalnie dano nam maszynę do pisania, abyśmy mogli bronić samych siebie, nasi wrogowie nie mogą przytoczyć żadnej ustawy, zgodnie z którą w tym miejscu mogliby pozbawić nas tego prawa. Jeśli nie uda się wam rozwiązać tej sprawy oficjalnie, wówczas nasz prawnik poza murami więzienia powinien sporządzić pięć kopii na maszynie, jednak powinien zwrócić wielką uwagę na to, aby nie zawierały one żadnych błędów.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Powodem, dla którego dzisiaj zabito gwoździami moje okno, były pozdrowienia, jakie przekazałem więźniom w związku z procesem,

choć pozornie pretekstem uczyniono coś innego. Nie bądźcie ani trochę zatroskani. Przeciwnie, jako że zajęto się moją skromną osobą, a nie wyrządzono zbyt wielkiej szkody Traktatom Światła i ich uczniom, jestem żarliwie i szczerze rad. Jako że prześladują mnie, znieważając i dręcząc, oznacza to, że nie czynią tego samego z wami i z Traktatami Światła, a ich wtrącanie się do spraw Traktatów Światła w pewnym stopniu słabnie, zatem cierpliwie składam Bogu podziękowania i nie jestem zatroskany. Wy również wcale nie powinniście się denerwować. Moim zdaniem fakt, że nasi ukryci wrogowie kierują uwagę urzędników na moją osobę, jest przykładem Bożej łaski i rzeczą dobrą z punktu widzenia dobra Traktatów Światła i ich uczniów. Niech niektórzy z naszych braci nie wpadają w gniew i nie mówią ostrych słów, niech postępują ostrożnie i nie będą zatrwożeni, niech nie rozmawiają z każdym o tej sprawie. Istnieją szpiedzy, którzy przydają niewłaściwe znaczenie temu, co mówią nasi prostoduszni bracia oraz ci, których zwyczajem jeszcze nie stało się bycie ostrożnymi. Owi szpiedzy robią górę z kretowiska i mogą przekazać informacje o tych słowach. Nasze obecne położenie nie jest tematem do żartów.

Nie martwcie się. Znajdujemy się pod ochroną Boga i postanowiliśmy, że będziemy napotykać wszelkie trudności z doskonałą cierpliwością, zaiste składając Mu podziękowania. Jesteśmy zobowiązani do dziękowania Bogu, ponieważ już niewielkie trudności wydają obfite miłosierdzie i nagrodę.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Dla dwóch ważnych powodów i w konsekwencji potężnego ostrzeżenia, jakie otrzymałem, zostałem zmuszony do tego, aby - w odniesieniu do serca - pozostawić zadanie dotyczące wszystkich mów obrończych tym uczniom Światła, którzy również zostali wysłani do tego miejsca, zaś w przyszłości będą wiodącymi spośród uczniów, a szczególnie H., R., T., F., S . {(*): Ci uczniowie to Husrev, Re'fet, Tahiri, Feyzi i Sabri.}

Powód pierwszy:Zarówno w urzędzie przesłuchującego mnie sędziego, jak i z wielu innych znaków zrozumiałem, że nasi wrogowie,

dopóki tylko będą w stanie to czynić, będą starali się, by sprawiać mi trudności, aby powstrzymać mnie przed rozumowym pokonaniem ich, a także, iż otrzymali oni oficjalne powiadomienia w tym temacie. Pod różnymi pretekstami nie pozwolono mi na zabranie głosu, jak gdybym miał okazać polityczne i naukowe męstwo wystarczające do tego, by zmusić do milczenia sąd i doświadczonych dyplomatów. Zaprawdę, podczas przesłuchania na jedno z pytań odpowiedziałem: "Nie wiem". Zdumiony sędzia zapytał: "Jak ktoś o pańskiej nadzwyczajnej inteligencji mógłby o czymś zapomnieć?" Przypuszczają oni, iż cudowna wzniosłość i naukowe odkrycia Traktatów Światła są wytworem mej myśli, stąd też przestraszyli się. Nie chcą pozwolić mi na to, bym przemówił. Ponadto myślą, że ktokolwiek się ze mną spotyka, natychmiast staje się oddanym uczniem Światła, zatem nie pozwalają nikomu na to, by mógł się ze mną spotkać. Minister spraw religijnych powiedział nawet:"Ktokolwiek się z nim spotyka, natychmiast zbliża się do niego; jego siła przyciągania jest niemała".

Oznacza to, że najlepiej dla nas będzie, jeśli przekażę wam moje dzieło. Moje dawne i nowe mowy obrończe, które posiadacie, powinny wziąć udział w waszych naradach w moim zastępstwie. To wystarczy (...).

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Dziś pewne duchowe ostrzeżenie sprawiło, że zasmuciłem się i zatroskałem o was. Kiedy byłem prawdziwie zasmucony i przygnębiony z powodu naszych braci, którzy pragnęli szybkiego uwolnienia i dręczył ich niepokój o środki do życia, tym, co w tej samej minucie przyszło na myśl mojemu sercu, było duchowe wspomnienie, prawda i dobre wiadomości.

Za pięć dni ujrzymy początek trzech świętych miesięcy (radżab, sza'ban i ramadan - uz. red. tur.), które są wielce błogosławione, zaś oddawanie czci Bogu podczas tych miesięcy przynosi nadzwyczaj wielką nagrodę.Jeśli nagroda za każdy dobry czyn w innych porach jest dziesięciokrotna, to ową nagrodą będzie sto dobrych czynów podczas miesiąca radżab, ponad trzysta w sza'banie, a tysiąc podczas

ramadanu. W piątki (podczas ramadanu - uz. red. tur.) będą to tysiące, zaś podczas Nocy Przeznaczenia - trzydzieści tysięcy.Trzy święte miesiące są targiem dla duchowego handlu, który może przynieść bardzo liczne korzyści odnoszące się do życia ostatecznego; są szczególną wystawą dla ludzi prawdy i oddawania czci Bogu; są dla ludzi wiary (ar. ahl al-iman)jak życie trwające osiemdziesiąt lat. Z największą pewnością wielką korzyścią jest spędzenie tego czasu w szkole Proroka Józefa, która wydaje dziesięciokrotny zysk. Niezależnie od tego, z jakimi trudnościami się spotykamy, są one doskonałym miłosierdziem. Jak w przypadku aktów czci, tak służba Światłu wydaje - nawet jeśli nie co do ilości, to co do jakości - pięciokrotny zysk. Ponieważ fakt, że ludzie nieprzerwanie wchodzą do tej gospody [29] i wychodzą z niej, służy dzieleniu się z nimi lekcjami Światła, niekiedy zdarza się tak, że szczerość intencji (ar. ichlas)jednego człowieka przynosi korzyść dwudziestu ludziom. Ponadto na drodze Światła tajemnica szczerości intencji (ar. ichlas)polega na tym, że nawet jeśli spotykamy się z choćby najdrobniejszymi trudnościami czy boleściami, nie ma to żadnego znaczenia, kiedy dzielimy się lekcjami Światła z tymi bezradnymi współwięźniami, którzy przejawiają skłonność do politycznego bohaterstwa i rozpaczliwie potrzebują pocieszenia ofiarowanego przez Światło.

Jeśli chodzi o kwestię środków do życia, to jako że owe trzy miesiące są targowiskiem dla życia ostatecznego, każdy z was został sprowadzony tutaj w imieniu wielu uczniów; niektórzy z was przebywają tu dla tysiąca ludzi. Znalazłem ułatwienie w świadomości tego, że ludzie spoza więzienia zaiste będą nam dopomagać, a także zapewniono mnie, że pozostanie w tym miejscu aż do Święta (Zakończenia Postu - uz. red. pol.) było wielkim darem.

Said Nursi

* * *

W rezultacie pewnych znaków zdałem sobie sprawę z tego, że nasi potajemni wrogowie używają dla przeprowadzania dochodzeń bezpodstawnych wymówek, mając na celu umniejszenie wartości Światła i stworzenie podejrzeń dotyczących kwestii Mahdiego, która odwołuje się do idei politycznych. Starają się stworzyć wrażenie, iż Światło jest narzędziem tej kwestii, a także torturują mnie. Oto, co mówię owym potajemnym, despotycznym wrogom, a także tym, którzy słuchają ich, zaś nam się sprzeciwiają:

Niech Bóg uchroni po tysiąckroć! Siedemdziesiąt pięć lat mojego życia, a szczególnie jego ostatnie trzydzieści lat, a także sto trzydzieści mych Traktatów Światła wraz z tysiącami ludzi, którzy prawdziwie się ze mną zaprzyjaźnili, zaświadczą, że nigdy nie przekroczyłem swoich granic i nigdy nie użyłem prawd wiary jako narzędzia dla zyskania rangi, poklasku czy zaszczytów.

Zaiste, wszyscy uczniowie Światła wiedzą, a ja udowodniłem w sądzie, że nie mówiąc już o przyznawaniu samemu sobie rangi, poklasku, zaszczytów i sławy, a także duchowej rangi odnoszącej się do życia ostatecznego, chętnie poświęcę swoje życie doczesne i jego przemijające tytuły, aby przekazać wiernym mą służbę wierze z całkowitym przekonaniem i całą siłą. Zaprawdę, jeśli będzie to konieczne, poświęcę również swe życie ostateczne i jego wiecznie trwające rangi, których poszukuje każdy. Aby przysłużyć się ocaleniu bezradnych ludzi od Piekła, zgodziłem się - jeśli będzie to konieczne - na porzucenie Raju i zstąpienie do Piekła. Wiedzą o tym moi prawdziwi przyjaciele, a ja do pewnego stopnia udowodniłem to w sądach. Oskarżanie mnie w ten sposób jest zatem przypinaniem mojej służbie Światłu i wierze łatki nieszczerości i umniejszaniem wartości Światła.

Czyż ci nieszczęśnicy wyobrażają sobie, że świat jest wieczny? Czyż spoglądają na każdego tak, jakby wykorzystywał religię i wiarę jako narzędzie tego świata, jak sami to czynią? Mówią o człowieku, który otwarcie rzucił wyzwanie wszystkim ludziom zbłądzenia na tym świecie, który na drodze służby wierze poświęcił swoje życie doczesne, a jeśli będzie to konieczne, poświęci także swoje życie wieczne. Jak zostało to ukazane w sądach, nie zamieni on jednej prawdy wiary nawet na władanie światem, zaś poprzez tajemnicę szczerości intencji (ar. ichlas)ucieka ze wszystkich sił od polityki, a także od wszystkich materialnych i duchowych rang, jakie mogą o niej choćby napomykać. Przetrwał dwadzieścia lat bezprecedensowych męczarni, a - odnośnie do jego metody - nie zniżył się do polityki. Odnośnie do jego własnej duszy, to postrzega on siebie samego jako niższego od swych uczniów, stale wygląda ich suplikacji (ar. du'a)i łask, zaś własną duszę uważa za nędzną i pozbawioną znaczenia. Jakim prawem możecie oskarżać takiego człowieka, jeśli niektórzy z jego szczerych braci, którzy otrzymali nadzwyczaj silną wiarę od Traktatów Światła, przypisywanych temu bezradnemu człowiekowi, będącemu ich interpretatorem, którzy - odnośnie do jego roli interpretatora Traktatów - otrzymali nieco blasku Światła, bez żadnych myśli o polityce przyznali mu wysokie rangi duchowe, a myślą o nim z łaskawością dalece przekraczającą jego rzeczywiste zasługi? Szczególnie wtedy, kiedy nadmierne pochwały są

formą wdzięczności, która od tak dawna jest tradycją między nauczycielami a ich uczniami, niezaprzeczalnie są uważane za dopuszczalny zwyczaj.

To prawda, że przesada jest pod pewnym względem sprzeczna z prawdą. Jednak kiedy człowiek, który nie ma wokół siebie nikogo, jest otoczony przez tak wielu wrogów; kiedy człowiek, którego pomocnicy stają w obliczu tak wielu powodów do ucieczki, spotyka się z tak nieuczciwą wrogością, a nie odrzuca całkowicie nadmiernych pochwał, aby nie zniechęcić tych ludzi, którzy je wygłaszają, natomiast kieruje owe pochwały ku Światłu, aby wzmocnić swych duchowych pomocników i powstrzymać ich przed ucieczką - będzie oczywistym, jak sprzecznym z zasadą prawa i z jakimkolwiek poczuciem uczciwości jest fakt, że pewni urzędnicy publiczni starają się zwrócić jego służbę wierze - a jest on już tak bliski grobu - ku aspektom tego świata.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze:Nie bądźcie poruszeni ani nie martwcie się.

Poprzez powtarzające się wydarzenia zostało ustalone z całą pewnością, że niezależnie od tego, z jakimi wydarzeniami się spotykamy, tkliwość i blask miłosierdzia Boga i Jego wsparcia, jak również nauka Bożego zarządzenia i przeznaczenia, a także Bożej sprawiedliwości i litości, ukryte są za zasłoną owych wydarzeń oraz w wydawanych przez nie rezultatach. Nałożono na nas zatem obowiązek odpowiadania na nawet najbardziej gorzkie sytuacje i udręki poprzez składanie podziękowań Bogu z całkowitą cierpliwością. Choć uczniowie Światła ukazują próbkę uświęconej służby prawdzie wiary wykonywanej przez tysiące i miliony bohaterów takich jak Dżardżis (niech będzie z nim pokój), którego obdzierano żywcem ze skóry, to ich trudności nie są nawet tysięczną częścią trudności, jakie wycierpieli ci bohaterowie. Jednak - in sza'a-llah- będą one tym samym co do nagrody i zysku.

Po drugie:Jeśli chodzi o naszych potajemnych wrogów, którzy już jedenaście razy próbowali mnie zabić, a także wpłynęli na cztery różne sądy, by trzy razy nas uwięzić, to ich spiski knute przeciwko Światłu

nie powiodły się. Teraz przy wszystkich swoich oszustwach próbują oni torturować mnie poprzez nakładanie trudności na moją znikomą osobę, zamykając mnie w całkowitym osamotnieniu, nie zezwalając nikomu na kontaktowanie się ze mną, aby wywołać mój gniew. Spoglądam zatem na niebiańskie pozdrowienia ukryte za owymi torturami i wytrwale składam podziękowania Bogu. Nie widzę potrzeby jakiegokolwiek pocieszania was, ponieważ wyobrażam sobie, iż ta moja wytrwałość - będąca odpowiedzią na trudy nakładane na moje ciało, które jest dziesięć razy słabsze od waszych, a także na moje cierpienia, dziesięć razy większe od waszych - powinna w oczach silnych ludzi wielkiego ducha, jakimi jesteście, zmniejszyć owe drobne, przejściowe i pomniejsze problemy, którym stawiacie czoła.

Po trzecie:Nie martwcie się tym, że moi wrogowie próbują zdyskredytować moją osobę i poddają mnie uciskowi i zdradzie, ponieważ jest to znak, iż nie wtrącają się oni do spraw Światła i jego uczniów, co wskazuje na fakt, iż zostali całkowicie wprowadzeni w błąd. Starają się zdyskredytować mnie, zakładając, że właściwe (Światłu - uz. red. tur.) wartość i jakość pochodzą ode mnie. Wielką zaletą i korzyścią dla Światła jest to, iż zostali oni w ten sposób wprowadzeni w błąd. Poprzez negatywne działanie pozwalają mi wykonywać mój własny obowiązek służby Światłu, którego nie jestem w stanie wypełnić w zupełności. In sza'a-llah,będzie to pokutą za moje błędy.

Po czwarte:Potajemni hipokryci (ar. munafiqun)w pewien sposób wzbudzili podejrzenia pośród urzędników służb publicznych, mówiąc: "Ktokolwiek tylko ma kontakt z Saidem, będzie z nim sympatyzował i stanie się uczniem Światła". Uciekają przede mną nawet nadzorcy i strażnicy więzienni, jednak jestem z tego zadowolony i składam podziękowania Bogu. Fakt, że nie możemy rozmawiać ze sobą osobiście, nie wyrządzi żadnej szkody. Jako że jesteśmy pod jednym dachem i zawsze jesteśmy zjednoczeni fizycznie, duchowo, sercem, obowiązkiem, myślą i współpracą, rozmawiamy jeden z drugim duchowo, a to wystarczy.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia, moi gotowi do poświęceń i silni przyjaciele w służbie Koranowi i wierze!

Nie trapcie się z powodu tego, że przez te kilka dni nie byłem w stanie kontaktować się z wami na piśmie. Obecnie memu sercu przyszło na myśl, by wyrazić dwa Punkty.

Punkt Pierwszy:Dzięki tajemnicy słów:

اَلْخَيْرُ ف۪ى مَا اخْتَارَهُ اللّٰهُ

Dobro tkwi w tym, co postanowił Bógpoczułem pocieszenie po tym, jak poddałem się Bogu i zdałem się na Niego, a było to tak:

In sza'a-llah,efekt odroczenia naszego uwolnienia, a szczególnie przetrzymywania w areszcie całej rodziny Caliskan, przyniesie, w zamian za jedną stratę, setkę duchowych korzyści i nagród. Oto przykład: Mocna i naukowa mowa obrończa wypełniona kwestiami wiary, która została wysłana do sześciu ministerstw w Ankarze, jest tam uważnie rozpatrywana od dwudziestu dni. Zarówno wartościowe prawdy w niej zawarte, jak i uważne zbadanie jej przez tych, którzy są ciekawi naszego położenia, stanowczo zabronią im bycia obojętnymi wobec naszej sprawy. Zaiste, gdyby nie zostali oni pokonani przez te prawdy, do tej pory zaatakowaliby nas drastycznymi środkami i wymierzonymi przeciwko nam zarządzeniami. Gdyby zaś poczuli się zwycięzcami, ujrzelibyśmy następstwa tego poprzez ludzi czyniących górę z kretowiska. To oznacza, że prawda zwyciężyła. Najwyżej będą się oni wtrącać do naszych spraw, używając przypadkowych kwestii. Osobiście osiągając taki efekt, zyskałem nagrody duchowe po stokroć większe od materialnych strat i trudności, jakie wycierpiałem aż do tej pory. Mniemam, że każdy z naszych braci spośród was otrzymał udział w owych nagrodach dalece większy niż ja sam.

To znaczy, że w odroczeniu naszego uwolnienia znajduje się dobro. Co się tyczy trzech braci Caliskan, to ocalili oni wielu uczniów Światła przed wtrąceniem do tego więzienia, a dzięki oszczerstwom kierowanym przeciwko nim byli oni w stanie w pewien sposób odwrócić uwagę sądu od Traktatów Światła.

Nie dostąpilibyśmy owych dwóch wartościowych nagród, gdyby byli oni pojedynczo zwalniani. Ponadto społeczeństwo postrzegałoby ich tak, jakby utracili oni swe poważne poświęcenie dla Światła.

Punkt Drugi:Nasza sprawa jest doniosłym obowiązkiem wobec Koranu i wiary, dotyczącym całego świata islamu. Owi hipokryci (ar. munafiqun),którzy się jej lękają, zrobią własnoręcznie wszystko, aby sprawić, że wyda się ona drobną. Ponadto jako że sami przydają jej wielkie znaczenie, będą starali się przedstawić ją jako nieważną, a tym samym wprowadzą w błąd rząd i sądownictwo.

Oto przykład: Pomijając generałów i pułkowników, którzy są stronnikami Światła, sąd wezwał tutaj zwykłego szeregowca, który miał w swym posiadaniu dwa nieszkodliwe traktaty, i wykorzystał to jako pretekst do przeciągnięcia naszej sprawy. Ukazując znikomość mojej osoby poprzez zdradę, prześladowania i wywołane przez nich wydarzenia, owi hipokryci postępowali tak, jakby nie przydawali żadnego znaczenia lekcjom Światła i zbiorowej osobowości duchowej jego uczniów, która jest nieprzenikniona i nigdy nie można zmusić jej do milczenia. Zaprawdę, to dlatego, że drżą ze strachu przed znaczeniem tej zbiorowej osobowości, starają się ukazać górę jako kretowisko.

Zostali jednakże całkowicie wprowadzeni w błąd. Nawet jeśli czterech lub pięciu braci doznało straty w swych rodzinnych interesach, jesteśmy tak prowadzeni, że - in sza'a-llah- hojnie wypłacone im nagrody duchowe zmniejszą do zera ich straty materialne. Nie czujcie zatem zmartwienia ani nie bądźcie tym poruszeni. Naszym obowiązkiem jest cierpliwe składanie podziękowań Bogu, zajmowanie się sprawami Światła tak bardzo, na ile to tylko możliwe, a także dostarczanie pociechy tym współwięźniom, którzy są strapieni bardziej od nas.

Said Nursi

* * *

Moi drodzy, wierni bracia!

Wyrażę kwestię, która została zakomunikowana memu sercu jako zwięzłe ostrzeżenie duchowe. Otrzymaliśmy odpowiedź na naszą mowę obrończą, która pokonała sześć ministerstw, do jakich została wysłana, zaś nasi wrogowie nie mogli znaleźć sposobu, w jaki mogliby ukryć ich ataki podejmowane przeciwko nam. Jedynie jedno z ministerstw na potajemny rozkaz planowało zaszczepić strach pośród moich gotowych do poświęceń braci, aby osłabła więź łącząca ich ze mną. Od dawna próbowali - poprzez kłamstwo, zdradę i odosobnienie - osłabić naszą uświęconą więź odnoszącą się do życia ostatecznego i wiary. Obecnie używają pewnych wymówek,

aby zaszczepić strach w uczniach Światła i wykorzystać każdą słabość, jaką w nich znajdą, a także aby zwrócić ich uwagę ku innym kwestiom. In sza'a-llah,bohaterska stałość i wytrwałość uczniów Światła, którzy są silni jak stal, a także nadzwyczajne poświęcenie wielkiego mudżtahida ucieleśnionego przez zbiorową osobowość duchową uczniów Światła, którzy niosą prawdę Światła jak diamentowy miecz, udaremnią również ten ich plan. Zaiste, jak Raju nie można kupić za niską cenę, tak również istnienie Piekła nie jest czymś niekoniecznym.

Zostało wam powiedziane wiele razy wcześniej, że w porównaniu do wojowników i mudżtahidów dawnych czasów szczerzy uczniowie Światła in sza'a-llahzyskają wielką nagrodę przy niewielkich trudnościach doznanych w krańcowo ciężkich warunkach. To również uczniowie Światła są tymi, którzy wydadzą kilka lat życia doczesnego dla tak uświęconej służby Koranowi i wierze, a nie roztrwonią ich na próżno, na kaprysy i grzech, lecz raczej zyskają dzięki nim życie wieczne. Jestem zdecydowany na to, by przy wszystkich mych słabościach odpowiedzieć na owe ataki wytrwałością. In sza'a-llah,moi młodzi, bohaterscy bracia, którzy są gotowi do poświęceń, nie upadną pod owymi atakami ani nie wycofają się, lecz jak czynili to do tej pory, będą pracować nad tym, aby sprowadzić z powrotem tych, którzy się wycofali.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze:Z całego serca gratuluję wam z okazji miesiąca radżab i jutrzejszej świętej nocy Ragha'ib.

Po drugie:Nie traćcie nadziei, nie martwcie się ani nie bądźcie zatrwożeni. In sza'a-llah,Boża łaska przybędzie nam z pomocą. Bomba, która była przygotowana przez ostatnie trzy miesiące, wybuchła. Wiadomości przyniesione przez mój piecyk, kubek Feyziego i dwie filiżanki Husreva okazały się prawdą, jednak nie przyniosły straszliwej szkody, lecz nieznaczną. In sza'a-llah,ogień całkowicie zgaśnie. Wszystkie ataki miały na celu skompromitowanie mojej osoby i splamienie podbojów Traktatów Światła.

Ciosy, które starali się nam wymierzyć z całą mocą człowiek bardziej szkodliwy od utajonego hipokryty z Emirdag (a był on jedynie pionkiem w rękach potajemnych ateistów) i pewien niedouczony hodża [31] sprzyjający innowacjom, osłabły dwudziestokrotnie. In sza' allah,nie zadadzą nam oni ani jednej rany, zaś ich myśli, zamiary i plany tego, by odstraszyć nas od siebie nawzajem oraz od Traktatów Światła, spełzną na niczym.

Jest sprawą absolutnie zasadniczą, byśmy przez wzgląd na owe błogosławione miesiące, ufając w to, iż przyniosą nam one obfitą nagrodę, niezłomnie i cierpliwie składali Bogu podziękowania, polegali na Nim i podporządkowali się zasadzie, która mówi: "Kto wierzy w Boże zarządzenie, jest wybawionym od bycia nieszczęśliwym".

Said Nursi

* * *

Moi drodzy, wierni bracia, którzy jesteście moim pocieszeniem na tym świecie! Moi przyjaciele, którzy niestrudzenie pracujecie w służbie prawdy!

Podczas tych błogosławionych miesięcy, w tej przynoszącej nagrodę krypcie (jaką jest więzienie - uz. red. pol.), wielce korzystnym jest spędzanie czasu niedoli na zajmowaniu się sprawami Koranu i Światła. Jak zmniejsza to niedolę, tak posłuży osiągnięciu nieocenionego stanu wygody serca i ducha, a także wykonaniu wzniosłych aktów czci, które zostaną wysoko nagrodzone. Zajmowanie się Traktatami Światła z wiarą stanie się aktem kontemplacji, a jak zostało to wspomniane w zakończeniu Traktatu o szczerości intencji,może być uważane za akt czci pod pięcioma względami.

Niedawno, kiedy byłem zasmucony tym, że mój umysł był częściowo zajęty przygotowywaniem mowy obrończej, memu sercu przyszło na myśl: "To zajęcie również jest działaniem naukowym; jest służbą na rzecz opublikowania i wydania prawd wiary. Pod tym względem jest to rodzaj aktu czci".

Kiedy zatem czuję się strapiony, spoglądam na te kwestie Światła, które widziałem już sto razy, zachwycony odwiedzam je ponownie i studiuję jeszcze raz. Uważam nawet mowy obrończe za naukowe Traktaty Światła. Jeden z naszych braci jakiś czas temu powiedział mi: "Choć czytałem

Słowo Dziesiąte trzydzieści razy, wciąż za nim tęsknię i odczuwam potrzebę przeczytania go ponownie".

Dowiedziałem się z tego, że jedna z najbardziej wyjątkowych cech Koranu, a mianowicie ta, że nie wywołuje on znużenia, ukazała się w Traktatach Światła, które są jego odbiciem, zwierciadłem i prawdomównym tafsirem.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Na tym świecie, szczególnie w tej epoce, zwłaszcza dla tych, którzy cierpią z powo du nieszczęścia, a w szczególności dla uczniów Światła, najbardziej skutecznym pocieszeniem, które umożliwia stawienie czoła straszliwym niedolom i rozpaczy, jest pocieszanie się nawzajem, wzmacnianie siły duchowej drugiego, leczenie smutku i rozpaczy drugiego, jak przystało prawdziwemu i gotowemu do poświęceń bratu, a także pieszczenie serc innych braci z całkowitą litością.Wasze prawdziwe braterstwo życia ostatecznego nie może znieść obrażania się ani stronniczego działania.

Ponieważ uwierzyłem w was i związałem się z wami ze wszystkich sił, dowiedzieliście się już - a być może także zaświadczyliście ją - o mej decyzji, aby poświęcić nie tylko własną wygodę, lecz również godność i honor, aby ze szczęściem poświęcić dla was moją duszę.Ponadto zapewniam was i przyrzekam, że przez osiem dni pewna znikoma kwestia, która sprawiła, że dwaj spośród najważniejszych uczniów Światła traktowali jeden drugiego z widoczną rezerwą, przysparzając sobie nawzajem smutku miast pocieszenia, sprawiła, że cierpiało moje serce.Spowodowało to, że moje dusza, serce i umysł płakały, użalając się: "Cóż za nieszczęście! Miłosierdzia! Miłosierdzia! O, Najbardziej Miłosierny, ocal nas! Ochroń nas! Wybaw nas od zła szatanów spośród dżinnów i ludzi! Wypełnij serca moich braci całkowitą wiernością, miłością i wzajemnym braterstwem!"

O, moi niezachwiani bracia, twardzi jak stal!Powinniście mi dopomagać. Nasza sprawa jest wielce delikatna. Zaufałem wam tak bardzo, że wszystkie swe obowiązki powierzyłem zbiorowej osobowości

duchowej, jaką tworzycie wy wszyscy. Jest zatem konieczne, byście ze wszystkich sił spieszyli mi z pomocą. Wasz problem jest nieznaczny, przemijający i niewielki, jednak nawet rzecz najmniejszej wagi w mechanizmie zegara czy kosmyk włosów w źrenicy naszego oka może przynieść szkodę. Ów punkt jest ważny również dlatego, że dokładne wiadomości o nim przyniosły trzy materialne wybuchy i trzy duchowe obserwacje.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Noc Wniebowstąpienia jest równa drugiej Nocy Przeznaczenia.

Kiedy podczas owej nocy czynimy tak wiele, jak tylko to możliwe, nagroda, jaką otrzymujemy, rośnie tysiąckrotnie. Dzięki tajemnicy "stowarzyszenia duchowego", jak niektórzy aniołowie wypowiadają tasbihczterdziestoma tysiącami języków, tak in sza'a-llahkażdy z was podczas owej wartościowej nocy i w tej wydającej nagrodę krypcie będzie wykonywał akty czci i wypowiadał suplikacje (ar. du'a)czterdziestoma tysiącami języków. W zamian za to, że nie doznaliśmy nawet tysięcznej części szkody, jaką mogły wyrządzić szalejące wokół nas burze, będziecie składać Bogu podziękowania poprzez akty czci, jakie wykonacie tej nocy. Winszujemy wam ćwiczenia się w całkowitej roztropności i dajemy wam dobrą wieść o tym, że w naszym położeniu w najbardziej oczywisty sposób ukazuje się łaska Boga.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni i szczerzy bracia!

Stało się konieczne, abyśmy zaczęli stosować między nami zasady Błysku mówiącego o szczerości intencji (ar. ichlas, [32] a także

tajemnicę prawdziwej szczerości intencji, najlepiej jak to możliwe i ze wszystkich naszych sił.Otrzymałem pewne wiadomości o tym, że przez ostatnie trzy miesiące wyznaczono trzech ludzi do tego, by wywoływali pogardę pośród moich najszczerszych braci w tym miejscu, pobudzając do konfliktów odnośnie do przyjętych metod oraz myśli. Ponadto bez żadnego powodu opóźnia się rozprawę w naszej sprawie, aby zaniepokoić silnych uczniów Światła sprawiając, iż poczują się znużeni, zaś ci wrażliwi i niecierpliwi staną się niespokojni - a w ten sposób sprawić, by porzucili oni służbę Światłu.

Strzeżcie się! Nie pozwólcie, by ucierpiały gotowość do poświęceń, braterstwo i szczera miłość, które żywiliście do tej pory. Nawet najlżejsza szkoda przyczyni wielkich strat.Nasza służba Koranowi i wierze wymaga od nas, abyśmy - jeśli będzie to konieczne - poświęcali nasze dusze jeden za drugiego. Zatem nie mówiąc już o wzajemnym obrażaniu się w rezultacie nudy bądź wrażliwości biorących początek z innych rzeczy, prawdziwi gotowi do poświęceń bracia raczej wezmą na siebie wszelkie błędy z całkowitymi uniżeniem, skromnością i pokorą, będą nadal budować tkliwość i szczerość.W przeciwnym razie czynienie góry z kretowiska może spowodować nieodwracalną szkodę. W tym miejscu kończę i pozostawiam ową kwestię waszej dalekowzroczności.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze,poprzez tajemnicę słów:

اَلْخَيْرُ ف۪ى مَا اخْتَارَهُ اللّٰهُ

Dobro tkwi w tym, co postanowił Bógw odroczeniu naszej sprawy oraz w tym, że nasi bracia, którzy zostali zwolnieni, będą tutaj z nami w dniu rozprawy, znajduje się wielkie dobro.

Zaiste, sprawa Traktatów Światła ma powszechne znaczenie dla świata islamu, a szczególnie dla tego kraju. Jest zatem koniecznym zwrócenie uwagi ogółu na prawdy Światła poprzez takie zgromadzenia gorliwych ludzi. Traktaty Światła będą zatem jawnie dawać swe lekcje przyjacielowi i wrogowi, w sposób dalece przekraczający

nasze nadzieje, naszą ostrożność i nasze ukrywanie ich, niezależnie od pogardy naszych przeciwników i niezależnie od naszej woli.Bez zastrzeżeń ukazują one swe najbardziej strzeżone tajemnice nawet obcemu z najdalszych stron.

Skoro taka jest prawda, powinniśmy zatem uważać nasze drobne problemy za gorzkie lekarstwo podobne chininie i ofiarować Bogu naszą cierpliwość oraz podziękowania, mówiąc: "To również przeminie".

Po drugie,oto co napisałem nadzorcy owej szkoły Proroka Józefa: Jak burza bolszewizmu wybuchła w więzieniach, kiedy byłem jeńcem wojennym w Rosji, tak również Rewolucja Francuska została zapoczątkowana w więzieniach przez tych, których określano jako próżniaków. Z tego powodu my, uczniowie Światła, niestrudzenie pracowaliśmy na rzecz doskonalenia więźniów w Eskisehir, w Denizli i tutaj. Tutaj musieliśmy odnieść większe korzyści, jako że w tak delikatnych czasach i okolicznościach dzięki lekcjom Światła skutki owej pomniejszej burzy zmniejszyły się po stokroć. {(*): Owa "burza" odnosi się do buntu w więzieniu Afyon, w który nie był zaangażowany żaden uczeń Światła.} W przeciwnym razie owe zewnętrzne prądy, które korzystają z konfliktu i podobnych wydarzeń, które tylko oczekują na taką sposobność, rzuciłyby ogień na proch strzelniczy i wywołałyby pożar.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni, niezachwiani bracia, którzy nie porzuciliście nas z powodu niedoli!

Z powodu obecnej materialnej i duchowej niedoli moja dusza smuci się w waszym imieniu. Nagle memu sercu oznajmiono: Jeśli nawet ty lub twoi przyjaciele cierpielibyście te i inne trudności dziesięć razy, wciąż byłaby to niewielka cena za ujrzenie choć jednego z nich osobiście.

Ponadto zbliżanie się do Światła jest zbliżaniem się do bogobojności (ar. taqła)i ascezy (ar. rijazat),zaś metodą Światła jest dostarczanie jego lekcji ogółowi społeczeństwa, potrzebującym, a nawet jego przeciwnikom. Jak w dawnych czasach ludzie prawdy spotykali się przynajmniej raz lub dwa razy do roku, aby wypowiedziała się

ich zbiorowa osobowość duchowa, tak szkoła Proroka Józefa jest najbardziej odpowiednim miejscem do tego, aby zaspokoić potrzebę gromadzenia się uczniów Światła raz na kilka lat. Nawet gdyby istniało tysiąc niedoli i trudności, nie miałyby one żadnego znaczenia.

To, że kilku z naszych słabszych przyjaciół w poprzednich więzieniach okazało niechęć z powodu wyczerpania i wycofało się z kręgu Światła, przyczyniło im wielkiej straty, lecz nie wyrządziło żadnej szkody Światłu. Pojawili się silniejsi i bardziej szczerzy uczniowie, aby zająć ich miejsce.

Jako że próby tego świata są szybko przemijające, zaś ci, którzy odeszli, pozostawili dla nas ich nagrody oraz owoce, zatem powinniśmy pokładać zaufanie w łasce Boga i cierpliwie składać Mu podziękowania.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia i współuczniowie w tej klasie szkoły Proroka Józefa!

Dzisiejsza święta Noc Odpuszczenia (ar. Lajlat al-Bara'a) [33] jest niczym uświęcone ziarno całego roku, niczym program ludzkiego przeznaczenia, a zatem jest tak samo święta, jak Noc Przeznaczenia. Jak podczas Nocy Przeznaczenia każdy dobry czyn daje trzydzieści tysięcy zasług, tak podczas Nocy Odpuszczenia zasługa za takie uczynki i za każdą literę Koranu wzrasta dwadzieścia tysięcy razy. Jeśli w innych porach zasługa jest dziesięciokrotna, to podczas trzech miesięcy (jakimi są radżab, sza'ban i ramadan - uz. red. tur.) wzrasta do setki lub nawet do tysiąca, a podczas dobrze znanych świętych nocy do dziesięciu, dwudziestu lub trzydziestu tysięcy. Owe noce mogą być równe pięćdziesięciu latom oddawania czci Bogu. Jest wysoce korzystne zajmowanie się podczas nich - na ile tylko można - Koranem, poszukiwaniem Bożego przebaczenia i wypowiadaniem modlitw za Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Całym naszym jestestwem winszujemy wam z okazji świętego miesiąca ramadan. Niech Wszechmocny Bóg uczyni Noc Przeznaczenia podczas tego błogosławionego ramadanu bardziej wartościową dla każdego z nas od tysiąca miesięcy. Amen! Niechaj każdemu z was owa Noc Przeznaczenia zostanie policzona jako osiemdziesiąt lat oddawania czci Bogu.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni, niezachwiani, zebrani bracia, którzy nie wyrzekniecie się życia ostatecznego i nie zwrócicie się ku temu przemijającemu światu!

Nie smućcie się tym, że przetrzymują nas tutaj nieco dłużej i chcą rozszerzyć zakres naszej sprawy. Przeciwnie, bądźcie zadowoleni jak ja, ponieważ życie nie zatrzymuje się, lecz zmierza do zaniku.W pomieszczeniach takich jak to życie zyskuje wieczność poprzez wydawanie owoców życia ostatecznego.Ponadto krąg lekcji Światła powiększa się. Na przykład hodżowie z komisji rzeczoznawców muszą dokładnie zbadać zbiór Dająca światło lampa(ar. Siradż an-Nur).Jest również możliwe, że uwolnienie w takim czasie mogłoby na jeden lub dwa sposoby spowodować niedociągnięcia w naszej służbie wierze.

Choć cierpię niedolę daleko większą niż wy wszyscy, jestem gotów tu zostać. Wy również powinniście przyzwyczaić się do tego trybu życia z cierpliwością i wytrwałością, na ile tylko możecie, a także starać się o poszukiwanie pocieszenia i ulgi w spisywaniu i czytaniu Traktatów Światła.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

(...)

Po drugie:Zostałem napomniany, abym objaśnił prawdę, jako że pewni niedbali ludzie nie w pełni pojęli znaczenie powtarzania przez nas frazy:"Traktaty Światła są potężnym i prawdziwym komentarzem (ar. tafsir)do Koranu".Owa prawda jest następująca:

Tafsirmoże być dwojakiego rodzaju:

Rodzaj pierwszyto dobrze znane komentarze, w których wytłumaczone, objaśnione i udowodnione jest znaczenie fragmentów, słów i zdań.

Jeśli chodzi o drugi rodzaj komentarza,to jest nim wytłumaczenie, udowodnienie i objaśnienie poprzez potężne dowody prawd Koranu dotyczących wiary. Ten rodzaj komentarza ma wielkie znaczenie. Komentarze pierwszego, dobrze znanego rodzaju mogą niekiedy zwięźle odnosić się do tego aspektu.Jednakże Traktaty Światła są duchowym komentarzem, który bezpośrednio przyjmuje za swą podstawę ów drugi rodzaj, w niezrównany sposób zmuszając do milczenia upartych filozofów.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Pewien ważny człowiek zadał ważne i znaczące pytanie. Zapytał mnie:

"Nie jesteście stowarzyszeniem politycznym, a trzy sądy uniewinniły was w tej kwestii, a ponadto zostało to ustalone, ponieważ władze sześciu prowincji, które przetrzymywały cię pod nadzorem przez dwadzieścia lat, nie wysunęły żadnych związanych z tym oskarżeń. Niemniej jednak między uczniami Światła istnieje cudowne przywiązanie, jakiego nie można znaleźć w żadnym politycznym stowarzyszeniu ani w żadnej grupie. Chcielibyśmy, abyś rozwiązał dla nas ów problem".

Oto, co powiedziałem w odpowiedzi:

"To prawda, uczniowie Światła nie są żadnego rodzaju politycznym stowarzyszeniem ani grupą zorganizowaną dla jakichkolwiek

politycznych, doczesnych, negatywnych interesów, czy to osobistych, czy to wspólnych, i nie mogliby stać się takim stowarzyszeniem. Są oni synami, córkami i wnuczętami dawnych bohaterów tej ziemi, milionów wyznawców islamu, którzy z doskonałą radością poświęcili swe życie dla zdobycia rangi męczeństwa. Ukazują oni owo cudowne przywiązanie, ponieważ odziedziczyli ich gotowość do poświęceń, a w sądzie Denizli ich bezsilny i nieszczęsny brat oznajmił w ich imieniu: "Niechaj nasze głowy również poświęcą się dla prawdy, dla której swe głowy poświęciły miliony bohaterów!" Powiedział to w ich imieniu, pozostawiając sąd w zadziwionym i pełnym uznania milczeniu.

To oznacza, że pośród uczniów Światła znajdują się prawdziwi, szczerzy i stanowczy czciciele Boga, którzy działają jedynie dla zadowolenia Boga i dla życia ostatecznego, a straszliwe tajne stowarzyszenia masonów, komunistów, niszczycieli, ateistów, bezbożników i dasznaków[34]nie znalazły nic, dzięki czemu mogłyby się im sprzeciwić, zatem chcą zrujnować ich i rozproszyć poprzez "elastycznie" pojmowane prawa, poprzez wprowadzanie w błąd rządu i sądownictwa. In sza'a-llah,nie będą w stanie niczego uczynić, lecz jedynie staną się powodem, dla którego wzrośnie liczba wyznawców Traktatów Światła i prawdziwej wiary.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Zamierzam zrelacjonować wam pytanie i odpowiedź sprzed czterdziestu lat, które przypominają wczorajsze pytanie i odpowiedź. W tamtych dawnych dniach, jako że namiętne przywiązanie uczniów starego Saida do ich mistrza było tak wielkie, że prawdziwie poświęciliby dla niego swoje życie, stary Said był w stanie zatrzymać ormiańskich dasznaków na terenach wokół Van i Bitlis, gdzie byli oni bardzo aktywni, a także w pewien sposób zmusić ich do milczenia. Znalazł dla swych uczniów karabiny Mausera i przez jakiś czas jego medresa była niczym koszary, w których obok siebie stały karabiny i książki. Pewien generał z wojska przybył, zobaczył to i powiedział: "To nie jest medresa, lecz koszary".

Z powodu wydarzeń w Bitlis ów generał stał się podejrzliwy i zarządził, by odebrano nam nasze karabiny. Miesiąc lub dwa miesiące później wybuchła wielka wojna [35] i odzyskałem moje karabiny. Tak czy inaczej...

W związku z powyższym zapytano mnie: "Ormiańscy rewolucjoniści, pośród których znajdują się żarliwi bohaterowie gotowi do poświęcenia swego życia, boją się ciebie, zatem kiedy wspiąłeś się na górę Erek Dagi w pobliżu Van, wycofali się i odeszli. Jakaż to siła, którą posiadasz, sprawiła, by to uczynili?"

W odpowiedzi powiedziałem im:"Jako że bohaterowie spośród Ormian przejawiają tę cudowną gotowość do poświęceń dla ulotnego życia tego świata i przemijających interesów błahego, negatywnego nacjonalizmu, i atakują nas, przeto z pewnością uczniowie, którzy dokładają starań na rzecz wiecznie trwającego życia i na rzecz wielkiej i uświęconej narodowości muzułmańskiej, a także wierzą, że wyznaczonej godziny śmierci nie można zmienić, nie pozostaną w tyle za owymi bohaterami.{(*): Będąc bezsilnym, mówię w imieniu moich braci: jeśli będzie to konieczne, wyprzedzimy ich i postąpimy naprzód dalej niż oni, in sza'a Allah. Pokażemy, że jesteśmy spadkobiercami naszych przodków zarówno w religii, jak i w bohaterstwie.}Jeśli to konieczne, bez wahania i z dumą poświęcają wyznaczoną godzinę i kilka lat iluzorycznego, zewnętrznego życia dla milionów lat prawdziwego życia, dla dobra i interesów miliardów swych towarzyszy w wierze".

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, lojalni, wierni i litościwi bracia!

Od dwóch dni moja głowa i nerwy cierpią z powodu dotkliwego zimna [36]. W takich sytuacjach potrzebuję pocieszenia i zażyłości, jakie daje spotkanie z przyjaciółmi. Jednak fakt, że znajduję się w owym dziwacznym odosobnieniu i w obliczu bestialstwa samotności sprawia, iż jestem strapiony. Memu sercu przyszła na myśl następująca skarga: "Dlaczego dochodzi do tej udręki i jaka jest w tym korzyść dla naszej służby?"

Nagle tego ranka memu sercu oznajmiono, co następuje:

Wasza szczera służba, którą wykonujecie jedynie w imię prawdy, poważnie wymaga tego, byś został poddany owej próbie. To dlatego Boże zarządzenie (ar. qadr)i Boża ochrona zezwoliły na to, abyś był uderzany raz za razem, aby wielokrotnie określić, czy jesteś szczerym złotem, czy tylko miedzią; na bezlitosne testowanie cię na wszystkich poziomach; na sprawdzanie, czy twoja dusza ma jakiś udział w owych sprawach lub jest zaangażowana w jakieś sztuczki; na przesiewanie cię w ten sposób przez trzy lub cztery różne sita. Wystawiając nasze cierpienia na widok publiczny na takiej arenie próby, przed upartymi przeciwnikami poszukującymi jakichkolwiek pretekstów, sprawiliśmy, iż każdy ujrzał, że owa służba pochodzi wprost od czystej prawdy, w której nie ma zupełnie żadnych sztuczek, żadnego egoizmu, żadnej złej woli, żadnych korzyści odnoszących się do życia osobistego, tego świata czy też życia ostatecznego.

Gdyby owa kwestia pozostała poufną i ukrytą, byłaby otwartą na błędne interpretacje. Przestalibyśmy cieszyć się zaufaniem prostych ludzi wiary. Nawet ich przywódcy zwątpiliby w nas, powiedzieliby: "Oni mogliby wprowadzić nas w błąd" i straciliby zaufanie do nas, przypuszczając, że jak ludzie rang i zaszczytów wykonujemy swą służbę dla promowania samych siebie i zyskania wiarygodności. Obecnie, po owych próbach, nawet najbardziej uparci i lękliwi ludzie muszą podporządkować się (prawdzie - uz. red. pol.). In sza'a-llah,wasze korzyści tysiąckrotnie przewyższą wasze kłopoty.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze:Oznajmiono mi, że powinienem opisać zdumiewające i pouczające traktowanie, z jakim spotkałem się podczas dwóch okresów mej niewoli. Było, jak następuje:

Przebywałem w obozie w Kostromie, w Rosji, wraz z dziewięćdziesięcioma innymi oficerami, którzy byli przetrzymywani jako jeńcy wojenni. Zwykłem od czasu do czasu dawać im nauki religijne. Pewnego dnia przyszedł rosyjski komendant obozu, zobaczył to i powiedział: "Ten Kurd był dowódcą oddziału milicji i wyrżnął wielu naszych ludzi,

a teraz daje tutaj nauki polityczne? Zabraniam tego! Nie może on udzielać żadnych nauk". Dwa dni później przyszedł ponowne i tym razem udzielił pozwolenia, mówiąc: "Ponieważ tym, czego pan naucza, nie są kwestie polityczne, lecz religijne i moralne, może pan nadal to czynić".

Podczas mej drugiej niewoli, tutaj, w tym więzieniu, urzędnicy zabronili jednemu z moich bliskich braci przybycia do mnie, choć od dwudziestu lat słuchał on, jak czytam Traktaty Światła, a sam czyta lepiej ode mnie. Nie pozwolili również na to, by przybyli do mnie ci, którzy troszczyli się o moje podstawowe potrzeby, aby nie mogli otrzymywać nauki ode mnie. Jednakże Traktaty Światła sprawiają, że nie jest potrzebna jakakolwiek inna nauka, a my nie mamy innych nauk prócz nauk Traktatów Światła, nie mamy też żadnych tajemnic, które nie zostałyby ujawnione. Tak czy inaczej, pewne okoliczności sprawiły, że przerywam tę długą historię.

* * *

PRAWDZIWE POCIESZENIE ZMNIEJSZAJĄCE DO ZERA NASZE BOLEŚCI

Po pierwsze:Nasze kłopoty, które są przekształcane w miłosierdzie.

Po drugie:Przyjemność, jaką można odnaleźć w sprawiedliwości Bożego zarządzenia oraz ulga, jaką przynosi podporządkowanie się Bożemu zarządzeniu.

Po trzecie:Radość wynikająca ze szczególnej Bożej łaski dla uczniów Światła.

Po czwarte:Przyjemność wynikająca z tego, że nasze boleści stają się przejściowe i przemijają.

Po piąte:Znacząca nagroda.

Po szóste:Brak wtrącania się w to, co dotyczy Boga.

Po siódme:Cierpienie jedynie nieznacznych trudności i lekkich ran, nawet w obliczu najcięższych ataków.

Po ósme:Fakt, że owe trudności stają się bardzo nieznaczne w porównaniu z tymi, jakie cierpią inni.

Po dziewiąte:Szczęście będące efektem powszechnego zachęcania do Traktatów Światła, które bierze swój początek z dociekliwego sprawdzania i badania naszej służby Traktatom Światła i wierze.

Te dziewięć duchowych radości jest balsamem i lekarstwem tak kojącym i słodkim, aż nie można tego opisać; łagodzą one nasze straszliwe cierpienia.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze:Kiedy despotyczny rząd uniemożliwia ludziom udanie się na hadżdż,rozlewa wodę z Zamzam, zezwala na to, byśmy byli traktowani nadzwyczaj niesprawiedliwie, nie przywiązuje żadnego znaczenia do konfiskaty traktatu Zulfikari Dającej światło lampy,awansuje urzędników, którzy złośliwie i bezprawnie nas dręczą, nie słyszy wyrażanego językiem usposobienia głośnego płaczu z powodu prześladowań w naszym domu - w takim czasie najlepszym miejscem, w jakim można przebywać, jest więzienie. Jedynie byłoby najlepiej, gdybyśmy - jeśli to możliwe - zostali przeniesieni do innego więzienia.

Po drugie:Jak nasi wrogowie zmuszają najbardziej nieodpowiednich ludzi do tego, by czytali najbardziej poufne traktaty, tak nalegają na to i zmuszają nas do tego, byśmy stali się stowarzyszeniem politycznym. Nie czujemy jednak żadnej potrzeby, by stać się stowarzyszeniem politycznym czy tajnym ugrupowaniem rewolucyjnym jakiegokolwiek rodzaju, jako że pośród uczniów Światła, dzięki szczerości intencji i samopoświęceniu, w wysokim stopniu rozwinęło się muzułmańskie braterstwo zjednoczonej wspólnoty wiernych. Z potężnym oddaniem, jakie odziedziczyli po milionach swych przodków, uczniowie Światła są przywiązani do prawdy, dla której ich przodkowie poświęcili swe życie, a to aż do tej pory sprawiało, że nie pozostawała żadna potrzeba utworzenia jakiegokolwiek stowarzyszenia - oficjalnego czy politycznego, tajnego czy jawnego - ani jakiegokolwiek ugrupowania rewolucyjnego. To oznacza, że obecnie zaszła potrzeba, dla której Boże zarządzenie postanowiło, iż nasi nieprzyjaciele będą nas prześladować. Zadręczają nas oskarżeniami dotyczącymi wyimaginowanego stowarzyszenia politycznego, a Boże zarządzenie ich rękami zadaje nam cios, mówiąc: "Dlaczego nie przejawialiście całkowitej szczerości intencji i doskonałej solidarności, dlaczego nie byliście doskonałą 'partią Boga' [37]?", i postępuje sprawiedliwie.

Said Nursi

* * *

(...)

W tym czasie napaść wymierzona przeciwko nam prowadzona jest na wielką skalę. Z powodu bezpodstawnych podejrzeń premier i rząd zaatakowali nas zgodnie z pewnym planem. Zgodnie z informacją, jaką otrzymałem, a także z licznymi znakami, z powodu fałszywych raportów i intryg potajemnych hipokrytów ukazano nas jako blisko związanych z ruchem Kalifatu [38], a także jako tajną wspólnotę Naqszbandijja, zaiste przewodzącą naqszbandytom, co spowodowało, że rząd wielce się zatrwożył z naszej przyczyny. Jako świadectwo nasi wrogowie wskazali wielkie zbiory Traktatów Światła, które były oprawiane w Stambule i publikowane w całym świecie muzułmańskim (a wszędzie były dobrze przyjmowane), czym przestraszyli rząd, a także bez żadnego uzasadnienia zwrócili przeciwko nam zawistnych hodżów i podejrzliwych urzędników. Sądzili oni, że wyjdą na światło liczne dokumenty i obfite świadectwa, a także, że z powodu żyłki starego Saida w mym charakterze nie zdołam tego znieść i wywołam zamieszki. Jednak nieskończone dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że po tysiąckroć zmniejszył On to nieszczęście. Podczas wszystkich rewizji nasi wrogowie nie znaleźli niczego, co mogłoby doprowadzić do powiązania nas z jakimkolwiek tajnym stowarzyszeniem czy wspólnotą. Nie mamy żadnych takich powiązań, jakie mieliby odkryć. Prokurator był zatem zmuszony uciec się do kłamstw i oszczerstw, przydając pewnym rzeczom błędne znaczenie i wysuwając zarzuty odnośnie rzeczy, które nie były przestępstwami.

Skoro taka jest prawda, zostaliśmy wraz z Traktatami Światła wybawie-ni od tego nieszczęścia w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach. W takim razie powinniśmy nie skarżyć się, lecz składać nieskończone podziękowania Wszechmocnemu Bogu i błagać Go, cierpliwie oczekując dopełnienia się owego przejawu Bożej łaski, zaś poprzez lekcje Traktatów Światła powinniśmy stale pocieszać potrzebujących i pragnących pociechy ludzi, którzy stale przybywają do tego miejsca studiów i odchodzą z niego.

Said Nursi

* * *

W więzieniu Afyon, które jest trzecią szkołą Proroka Józefa, Nauczyciel Said Nursi napisał księgę zatytułowaną Olśniewający dowód.

Ten wartościowy traktat mówiący o jedności Boga i posłannictwie Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a także zawierający tafsirsury Al-Fatiha, stał się satysfakcjonującym i świetlistym zajęciem dla więźniów dzięki swym lekcjom wiedzy i wiary. W tym miejscu załączamy pochwały uczniów, którzy po decyzji sądu przebywali w więzieniu wraz z Nauczycielem.

CZYM SĄ TRAKTATY ŚWIATŁA?

KIM JEST BEDIUZZAMAN?

Słudzy religii, których hadis zapowiada jako tych, którzy będą zsyłani na początku każdego stulecia, nie są ludźmi innowacji, lecz wyznawcami. Oznacza to, że nie wymyślają oni czegokolwiek nowego ani pochodzącego od nich samych, nie przynoszą też nowych orzeczeń (ar. ahqam).Poprzez fakt, że podążają oni drogą fundamentów religii oraz jej orzeczeń, a także ścisłego posłuszeństwa sunnie Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), ich obowiązkiem jest umacnianie i wzmacnianie religii, ukazywanie jej autentyczności i prawdziwości, a także zdemaskowanie i obalenie fałszywych twierdzeń używanych celem jej zepsucia. Jest nim odparcie i zniszczenie trwających ataków przeciwko religii, ustanowienie rozkazów Bożego prawa, oznajmienie i promowanie świętości przykazań religijnych.Wykonują oni swe obowiązki, używając nowych metod przekonywania oraz nowego rodzaju kodyfikacji i objaśniania, jednak nie wyrządzając żadnej szkody podstawowej istocie praw Boga ani nie naruszając ich oryginalnego charakteru.

Owi urzędnicy Boga potwierdzają swe obowiązki poprzez działania i uczynki. Osobiście wypełniają rolę ukazywania swej siły wiary i szczerości intencji. Ukazując poziom ich wiary poprzez działanie, całkowicie reprezentują moralność Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), ukazują zwierciadło praktyki Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a także jego piękne cechy charakteru.

W skrócie:Odnośnie do ich czynów i moralności, a także z tytułu ich posłuszeństwa wobec sunny Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) oraz wspierania jej, są całkowitym wzorem oraz wzorowym przewodnikiem dla ummy Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

Ich komentarze do Koranu oraz zawarte w ich pismach objaśnienia orzeczeń religijnych są porządkowaniem kwestii religijnych stosownie do obecnych poziomów pojmowania i zrozumienia. Nie są one wytworami ich własnych dusz i rozumowania, intelektu i wnikliwości. Są to duchowe inspiracje i nauki pochodzące bezpośrednio od czystej osobowości Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), która jest źródłem objawienia. Do tego rodzaju należą wszystkie dzieła takie jak Dżaldżalutijja, Masnałi Szarif, Futuh al-Ghajbi im podobne. Ich szacownych autorów uważa się jedynie za interpretatorów tych świętych dzieł. Ci błogosławieni ludzie mają pewien udział jedynie w zaaranżowaniu, stylu i środkach wyrazu użytych w owych wybitnych dziełach. Oznacza to, że są postrzegani jako odbiorcy owych znaczeń, ich zwierciadła oraz odbicia.

Jeśli chodzi o Traktaty Światła oraz ich interpretatora:

Jest oczywistym, że owo szacowne dzieło odznacza się uświęconym blaskiem i nieskończoną doskonałością. Jest jasnym, iż w niezrównany sposób odziedziczyło ono blask Koranu, który jest pochodnią Boga, słońcem przewodnictwa i oświeceniem szczęśliwości. Jest zatem prawdą widoczną jasno jak słońce, że fundamentem tego dzieła jest światło (ar. nur)Koranu. Niesie ono blask światła Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) dalej niż dzieła napisane przez innych świętych (ar. ałlija).Udział owego dzieła w czystej osobistości Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), więź z nią, a także uświęcony wpływ Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) na to dzieło są większe niż w przypadku ksiąg innych świętych (ar. ałlija).Co więcej, doskonałości, jakie ukazuje i interpretuje ów uduchowiony człowiek, są w tym samym stopniu wzniosłe i nie mają sobie równych.

Nauczyciel studiował dawne i współczesne nauki i został obdarowany natchnioną wiedzą, prawdą w danej kwestii, tajemnicą wszechświata oraz Bożą mądrością. Tak, nawet jako dziecko, kiedy nie odebrał oficjalnej edukacji i miał za sobą jedynie trzy miesiące nauki w szkole, nie miał sobie równych, jeśli chodzi o uświęcone przejawy, jakimi został obdarowany. Jego cudowna wiedza była niezrównana. Nie mamy żadnych wątpliwości co do tego, że nadzwyczajny poziom moralności, jakim odznacza się interpretator Światła, uosabia wyjątkową prawość, zadziwiające męstwo oraz jego całkowite wycofanie się ze spraw doczesnych, czyniąc go cudem stworzenia, ucieleśnieniem łaski Boga i Jego zsyłania darów.

Zanim ów zdumiewający człowiek osiągnął choćby wiek dojrzały, jako wyjątkowy uczony rzucił wyzwanie całemu światu, podczas debaty pokonał i zmusił do milczenia innych uczonych, a wszędzie, gdziekolwiek

by nie był, dokładnie i bez wahania odpowiadał na wszystkie postawione mu pytania. W wieku czternastu lat osiągnął rangę nauczyciela i zawsze promieniował wiedzą i mądrością. Subtelności i głębia jego objaśnień, wzniosłość i siła jego wyrażania się, mądrość i dalekowzroczność jego celów wprawiły w zadziwienie uczonych owych czasów, którzy słusznie przyznali mu piękny przydomek "Bediuzzaman".

Jego wybitne cnoty i najwspanialsza wiedza rozwinęły się, by szerzyć i udowadniać religię Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) tak doskonale, że taki człowiek z pewnością musi być odbiorcą pochwał składanych przez naczelnika wszystkich proroków (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a także jego wzniosłej łaski oraz ochrony. Z całą pewnością jest szacownym człowiekiem, który kroczy swoją drogą zgodnie z rozkazami błogosławionego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), działając zgodnie z jego wpływem, który jest zwierciadłem dla jego świateł i prawd oraz ich dziedzicem.

Fakt, że w najbardziej olśniewający sposób zalśnił on światłem Ahmada Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i jego nauki; że stał się punktem, na który wskazują znaki numeryczne Koranu i hadisów; że wskazują na niego wersety skierowane do naszego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) - to wszystko ukazuje bez wątpienia, że odnośnie do jego służby wierze ten człowiek jest lśniącym zwierciadłem dla światła proroctwa oraz ostatecznym świetlistym owocem drzewa proroctwa. Jako dziedzic proroctwa jest on ostatnim głosicielem prawdy, w swej służbie wierze jest tym, który jako ostatni poniósł Boże światła.

W imieniu wszystkich uczniów, którzy przestudiowali jedyną lekcję trzeciej szkoły Proroka Józefa (ar. Madrasa Jusufijja), jaką jest traktat Olśniewający dowód-

Ahmad Feyzi, Ahmad Nazif, Zubeyir, Salahaddin,

Ceylan, Sungur

Choć przyznano mi udział po tysiąckroć większy od mych rzeczywistych zasług, nie śmiałem obrazić tych, którzy nakreślili swe imiona pod tym listem. Zamilkłem i przyjąłem owe pochwały w imieniu zbiorowej osobowości duchowej uczniów Światła.

Said Nursi

* * *

@

Bediuzzaman i jego uczniowie w drodze do sądu w Afyon, eskortowani przez strażników, jak gdyby popełnili ciężkie przestępstwo

@

Nauczyciel Bediuzzaman; obok niego Ahmed Husrev-effendi; po prawej stronie Bediuzzamana Mehmed Feyzi; przed Bediuzzamanem Mehmed Caliskan; za Husrevem Tahiri Mutlu; drugi z lewej strony Ibrahim Edhem Hodża; po jego prawej stronie Re'fet-bej; ostatni grupie uczniów Światła Ceylan Caliskan

CZĘŚĆ ÓSMA

Życie w Isparcie

PO ROKU 1950

We wrześniu 1949 roku Nauczyciel został zwolniony wczesnym rankiem z więzienia Afyon. Wraz z niektórymi ze swych uczniów, którzy dbali o jego potrzeby, został zabrany do domu bryczką, w eskorcie dwóch starszych stopniem oficerów policji.

Poniżej podsumowujemy wydarzenia w życiu Nauczyciela i w służbie Traktatów Światła po zwolnieniu Bediuzzamana z więzienia Afyon.

Aż do tego czasu Nauczyciel nie miał nikogo, kto przebywałby z nim na stałe. Jego drzwi były zamknięte od zachodu słońca aż do późnego ranka. Jednakże po zwolnieniu go z więzienia Afyon niektórzy z jego wiernych uczniów zaczęli dotrzymywać mu towarzystwa, aby zatroszczyć się o jego potrzeby. Nauczyciel zawsze miał dla siebie oddzielny pokój, do którego można było wchodzić tylko wtedy, gdy czegoś potrzebował.

Po uwięzieniu w Afyon Nauczyciel - mówiąc jego własnymi słowami - wkroczył w fazę trzeciego Saida. Służba Światła miała teraz przejawiać się na różnych etapach i rozwinąć się w sposób dalece bardziej powszechny. Tymi, którzy odwiedzali Nauczyciela i spieszyli z pomocą Światłu, byli przeważnie młodzi uczniowie.

Pod wieloma względami miłosierdzie Boga przekształciło nieszczęście więzienia Afyon w błogosławieństwo, a jeden z aspektów owego błogosławieństwa był następujący:

Podczas rozprawy uczniowie Światła gromadzili się i spotykali. Przybywali z różnych prowincji oraz miast i otrzymywali informacje o Nauczycielu, Traktatach Światła i służbie Światłu. Na drodze zdobywania zadowolenia Boga uczniowie zyskali źródło duchowej siły będącej wynikiem szczerego braterstwa Światła, a wypływającej jedynie z życia ostatecznego i wiary. W dniach rozpraw Nauczyciel i jego uczniowie wkraczali do sądu, defilując jak wojownicy. Sprawiło to, że w sercach wiernych zagościły przez wzgląd na Boga nieskończona miłość dla Nauczyciela i bliskość wobec niego. Na wiele sposobów rozprawy stały się źródłem zachęty do wykonywania służby na rzecz wiary i islamu. To nieszczęście sprawiło, że powstali gotowi do poświęceń bohaterowie, którzy wzięli na swoje barki służbę Traktatów Światła na rzecz wiary przeciw wszystkim wrogom religii. Uczynili oni ową służbę misją ich życia. Nowi i oświeceni uczniowie Światła podjęli działania.

Po zwolnieniu Nauczyciela z więzienia dwaj policjanci stale trzymali straż przed jego domem. Nie pozwalali nikomu na to, by zbliżył się do Bediuzzamana. Kiedy Nauczyciel przebywał w więzieniu, szerzono wszelkie rodzaje kłamliwej propagandy, zaszczepiającej strach w społeczeństwie, a także rozpowszechniano wiadomości o tym, że Bediuzzaman ma zostać stracony.

Po pozostawaniu w Afyon przez dwa miesiące, Nauczyciel osiadł w Emirdag. Uczniowie Światła w Emirdag byli liczni i wykonywali swą służbę dla Światła.

* * *

JAK TRWAŁA SŁUŻBA NA RZECZ ŚWIATŁA PO OKRESIE WIĘZIENIA W AFYON

W Isparcie kontynuowano publikowanie ksiąg Światła za pomocą powielacza. Nauczyciel zgodnie ze swym zwyczajem zajmował się wprowadzaniem poprawek do kopii Traktatów, jednakże po zwolnieniu go z więzienia służba Światłu objęła również wiele innych gałęzi. Nie była już ograniczona do publikowania traktatów odbijanych na powielaczu czy spisywanych ręcznie. Fazy owej służby w tamtych czasach najlepiej można opisać następująco:

1. Uczniowie z różnych prowincji, miast i wsi rozpoczęli pracę nad czytaniem, spisywaniem, nauczaniem i publikowaniem Traktatów Światła na terenach swego zamieszkania.

2. Publikowanie i rozpowszechnianie Traktatów Światła w wydaniach książkowych rozpoczęło się - z wykorzystaniem powielaczy - w Isparcie i Inebolu.

3. Ludzie z różnych grup społecznych w Ankarze i Stambule, a mianowicie studenci uniwersytetów i innych uczelni, ludzie młodzi, urzędnicy służb publicznych i damy, rozpowszechniali Traktaty Światła we własnych kręgach społecznych. Zapewniali oni zajęcie duchowe wielu ludziom z owych kręgów. Ukazanie się szczerych i gotowych do poświęceń wojowników pochodzących z tych kręgów doprowadziło do dynamicznego wzrastania i rozwijania się światła wiary w owych dwóch wielkich miastach.

4. Kolejnymi krokami były: ustanowienie relacji z urzędami i ministerstwami dla zapewnienia bezpiecznego zwrotu ksiąg, a także

tego, że owe urzędy nie będą w przyszłości wtrącać się do spraw uczniów Światła w innych miejscach; głoszenie i ukazywanie tego aspektu Traktatów Światła, zgodnie z którym służą one dostarczeniu szczęścia przyszłym pokoleniom tego narodu i kraju; uznanie i podziw nowego rządu Turcji dla wartości Traktatów Światła jako unikalnego i wybranego Światła Koranu; zapewnienie publikowania Traktatów w Anatolii, w świecie islamu i wśród całej ludzkości z wykorzystaniem nowoczesnych urządzeń wydawniczych;

5. Rozwój i wzrastanie Ruchu Światła w prowincjach wschodnich.

Kiedy Nauczyciel Said Nursi przybył do Emirdag po zwolnieniu go z więzienia Afyon, przewidywał owe fazy służby Światłu, niepokojąc się o politykę rządu centralnego. Do tej pory służba Światłu ograniczała się do spisywania Traktatów Światła i sporządzania ich kopii. Od czasu pobytu w Barli Nauczyciel regularnie spotykał się ze swymi wybranymi uczniami oraz z tymi, którzy działali na rzecz publikowania dzieł Światła, gratulując im i zachęcając ich (do dalszej służby Światłu - uz. red. pol.). Od tej pory uczniowie szkół wyższych i urzędnicy służb publicznych jawnie byli przyciągani do Światła. Wśród nich byli uczniowie, którzy uczynili służbę dla Światła misją swego życia i zaczęli wykonywać ową służbę na rzecz zapewnienia najwspanialszych korzyści temu krajowi, narodowi oraz islamowi.

* * *

Decyzja o skonfiskowaniu kopii Traktatów Światła podjęta przez sąd w Afyon została co do zasady uchylona przez Sąd Apelacyjny. Jednym z powodów uchylenia tej decyzji był fakt, że nie ujawniono, czy objęte zarzutami traktaty nie zostały wcześniej osądzone i uniewinnione przez sąd w Denizli. Jeśli te traktaty zostałyby już uniewinnione, to orzeczenie wydane później przez inny sąd byłoby nieważne. Ponowne rozpatrywanie wyroku wydanego przez Sąd Apelacyjny byłoby zasadniczo brakiem poszanowania dla prawa.

Po tym, jak sąd podjął decyzję o uchyleniu apelacji, w Afyon rozpoczęto ponowne rozpatrywanie sprawy. W czasie trwania procedur sądowych powstał rząd Partii Demokratycznej, a następnie ogłoszono powszechną amnestię. Ponieważ dotyczyła ona również sądu w Afyon, cała sprawa została oficjalnie zamknięta.

{(*): Uniewinnienie orzeczone przez sędziów nie objęło jednak Traktatów Światła. Postanowiono o kontynuowaniu konfiskowania ksiąg Światła, a ta decyzja pozostawała w mocy do 1956 roku. Dwa razy sąd orzekał konfiskatę Traktatów Światła i w obu przypadkach Sąd Apelacyjny uchylał to postanowienie. Zgodnie z decyzją Sądu Apelacyjnego, sąd w Afyon ostatecznie wydał wyrok na korzyść Traktatów Światła, orzekając uniewinnienie, jednakże wtedy Sąd Apelacyjny uchylił tę decyzję ze względu na możliwość niewłaściwego przebiegu procesu i zażądał dalszego zbadania ksiąg Światła przez Ministerstwo Spraw Religijnych. Komisja konsultacyjna Ministerstwa Spraw Religijnych przeprowadziła dochodzenie i ostatecznie przedłożyła raport mówiący o prawdomówności ksiąg Światła

W oparciu o poprzednie raporty przygotowane przez komisję rzeczoznawców, w czerwcu 1956 roku sąd w Afyon orzekł uniewinnienie Traktatów Światła. Decyzja została podjęta jednogłośnie. Od tej pory Traktaty Światła zaczęły być drukowane w stołecznych drukarniach.}

Zanim doszło do wydarzeń w Afyon, minister spraw religijnych, Ahmed Hamdi, poprosił Saida Nursiego o dwa zbiory Traktatów Światła - jeden do biblioteki Ministerstwa, a drugi dla siebie samego. Z powodu wydarzeń w Afyon do przekazania zbiorów nie doszło. Po zwolnieniu go z więzienia i przybyciu do Emirdag, Nauczyciel sprawdził dwa kompletne zbiory, które zostały spisane wcześniej. Wysłał je do Ahmeda Hamdiego wraz z następującym listem:

Drogi Ahmedzie Hamdi Effendi!

Chciałbym podzielić się z Panem mym duchowym doświadczeniem:

Dawno temu poglądy Pana oraz hodżów zajmujących się tą samą dziedziną, które dopuszczały dozwalanie na coś z powodu konieczności, a odstąpienie od jasnych nakazów prawa szariatu, nie były zgodne z moimi poglądami. Oburzony na nich i na Pana, zapytałem: "Dlaczego odstępują oni od jasnych nakazów, a podążają za wyjątkami?" i powstrzymałem się od wysłania Traktatów Światła bezpośrednio do Pana. Trzy lub cztery lata temu moje serce krytykowało Pana i stało się rozżalone. Nagle otrzymało następujące ostrzeżenie:

"Twoi dawni przyjaciele z medresy, szczególnie Ahmed Hamdi Akseki i jemu podobni, podejmują ich naukowe starania dla zachowania uświęconych kwestii. Odpowiadają na straszliwe i krańcowe zniszczenie zgodnie z zasadą 'mniejszego zła'. Zatem fakt, że czterokrotnie zmniejszają oni zagrożenie, będzie in sza'allahpokutą za ich błędy. Niektóre z ich decyzji dotyczących tego, co dopuszczalne, zostały podjęte pod przymusem".

Po tym ostrzeżeniu ponownie myślałem o Panu i o Panu podobnych zgodnie z zasadą braterstwa, jako o mych dawnych braciach z medresy i przyjaciołach z tej samej klasy.

Z tego powodu, jako że wierzę, że trucizna, którą mi podano, wkrótce doprowadzi do mojej śmierci, uważam Pana za prawdziwego właściciela i adwokata Traktatów Światła, który będzie ich strzegł w moim imieniu. W odpowiedzi na Pana osobistą prośbę sprzed trzech lat, w której nalegał Pan na wysłanie kopii (zbioru Traktatów - uz. red. pol.), wysyłam Panu zbiór Traktatów Światła. Choć w mej ciężkiej chorobie uczyniłem to w sposób niedoskonały i nie do końca, do pewnego stopnia ukończyłem poprawianie zbioru przeznaczonego dla Pana, który został spisany ręcznie przez trzech uczniów Światła piętnaście lat temu.

Pióra owych trzech ludzi są mi tak drogie, jak dziesięć kopii całego zbioru. Nie oddałbym tego zbioru nikomu innemu prócz Pana. Duchową zapłatą za to niechaj będą trzy rzeczy:

Po pierwsze:Proszę o rozpowszechnienie owego zbioru w różnych działach Ministerstwa Spraw Religijnych, najlepiej w starym alfabecie - bądź też w nowym, pod warunkiem, że jeden z mych wybranych przyjaciół będzie nadzorował wprowadzanie poprawek - a także o sporządzenie dwudziestu do trzydziestu kopii dla placówek Ministerstwa Spraw Religijnych w całym kraju, jak również o publikowanie zbioru Traktatów Światła celem zwalczania cudzoziemskich zagrożeń ateizmu, za co odpowiada Ministerstwo Spraw Religijnych.

Po drugie:Jako że Traktaty Światła są własnością medresy, a Pan jest jej fundamentem, głową i uczniem, zatem prawdziwie są one Pańską własnością.

Po trzecie:Koran, który spisaliśmy tak, aby ukazywał przykłady tałafuq,powinien zostać wydany przy użyciu druku fotograficznego, aby można było zobaczyć błysk cudowności ukazujący się w tałafuq.

Said Nursi

* * *

NIEKTÓRE Z LISTÓW NAPISANYCH PRZEZ BEDIUZZAMANA

I JEGO UCZNIÓW PO ROKU 1950

Rozmowa dotycząca przywrócenia przez Partię Demokratyczną azanu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) w języku arabskim:

Moi drodzy, wierni bracia!

Po pierwsze:W rezultacie tego, że azan Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest głoszony z całkowitą łatwością z dziesięciu tysięcy minaretów, gratulujemy wam tego, co jest wstępem do wielu doniosłych świąt dla was, dla tego kraju i dla świata islamu. Blask symboli islamu głosi dobrą nowinę dla tego kraju. Akty czci i suplikacje (ar. du'a)wykonane podczas miesiąca ramadan mogą wydać nagrody równe tym, jakie wydaje osiemdziesiąt lat oddawania czci Bogu. Mówimy "amen" po owych modlitwach i błagamy Boże miłosierdzie o to, by każda z nocy ramadanu stała się dla was przynoszącą nagrody tak wielkie jak te, które przynosi Noc Przeznaczenia. Proszę was o wsparcie duchowe, jako że nie wywiązałem się ze swoich obowiązków z powodu krańcowej słabości i ciężkiej choroby.

Said Nursi

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Do moich błogosławionych przyjaciół-muzułmanów we wszystkich centrach świata islamu!

Winszujemy wam całym naszym jestestwem. Przedstawiliśmy Bediuzzamanowi Saidowi Nursiemu, który jest największym z najwybitniejszych uczonych i interpretatorów, list gratulacyjny napisany przez wartościowego i błogosławionego mudżtahida spośród uczniów.

Bediuzzaman odpisał. Ten szacowny, niezrównany i szanowany Bediuzzaman składa wam tysiąckrotne gratulacje! Dał dobrą nowinę o tym, że uczniowie Światła, którzy są dziedzicami i wojownikami Koranu i wiary w Anatolii, a także muzułmanie, którzy zwracają się ku prawdom Koranu w Arabii, połączą się jak bracia, tworząc dwa zgodne i miłujące się szeregi w kręgu stronnictwa Koranu (ar. Hizb al-Qur'an).Nauczyciel wyraził ogromne zadowolenie z wyrażonej przez nich silnej więzi z Traktatami Światła, a także z waszych intencji przetłumaczenia niektórych części Traktatów Światła na arabski i opublikowania ich, jak również nakazał nam, byśmy napisali, że trzeba, aby uświęcone społeczności islamu stały się strażnikami uczniów Światła w Urfie oraz ksiąg Światła.

O, szlachetni członkowie drogiego i wybitnego narodu arabskiego!

Od tysiąca czterystu lat wojska niewiernych pracowały nad tym, by rozerwać ów naród islamu i zaatakować naszych przodków, którzy przybyli do przyszłości dzisiejszego dnia z głębin historii. Ostatecznie niewierni osiągnęli swój cel poprzez pierwszą wojnę światową. Poprzez wszelkiego rodzaju oszustwa i kłamstwa zgasili niezachwianą miłość między dwoma prawdziwymi braćmi w islamie, jakimi są Turcy i Arabowie. Nie mogli znieść myśli o tym, że muzułmanie podtrzymają swą serdeczną tęsknotę i pragnienie tego, aby umieścić swe twarze blisko przeczystego ogrodu (ar. Rałza al-Mutahhara) Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który jest przyczyną chwały ludów islamu i całej ludzkości, przyczyną stworzenia wszechświata i tym, w którym ukazał się cały blask Boga. Nasi wrogowie nie mogli znieść myśli o tym, że owi prawdziwi bracia poświęciliby wszystko, nawet własne dusze, dla otrzymania choć najmniejszej z pochwał chwalebnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Ich celem było sprawienie, aby muzułmanie wyrzekli się wspaniałych inskrypcji wyrytych na obliczu ziemi, aby zapomnieli o owych inskrypcjach, które powierzono im, by je zachowali. Ta historia została spisana czerwonym atramentem przez białe, podobne piórom miecze męczenników i weteranów ostatnich tysiąca czterystu lat. Ci bezlitośni wrogowie z wielką determinacją szli naprzód, a przez całą serię straszliwych traktatów zapewnili sobie to, że dwaj bracia, Turek i Arab, których zmiażdżyli i poddali bolesnym męczarniom, nigdy się nie zjednoczą. Zakuwając ich w stalowe kajdany, przysporzyli im ogromnych cierpień, nakładając na muzułmanów zło wszelkiego rodzaju.

Nie wiedzieli o tym lub nie mogli przewidzieć tego, że muzułmanie z pomocą Boga jeszcze raz odniosą wspaniałe zwycięstwo. Zostało to osiągnięte poprzez nadzwyczajny komentarz (ar. tafsir)do Koranu,

jakim są Traktaty Światła, a także dzięki jego wzniosłemu autorowi, Bediuzzamanowi. Owe dzieła rozstrzygająco udowodniły Bożą jedność, prawdziwość posłannictwa Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i prawdy życia ostatecznego. Udowodniły je poprzez świadectwo tak potężne, prawdomówne i olśniewające, że żaden filozof ani uczony nie mógł powstać przeciwko nim ani się im sprzeciwić.

Przez wzgląd na Boga i na naszego Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) my, Turcy, zawsze żywiliśmy i pielęgnowaliśmy w naszych sercach i duszach nieskończoną miłość i bezgraniczny szacunek dla szlachetnego ludu Arabów, a także dla wybitnych towarzyszy Proroka, którzy są również naszymi przodkami. Jesteśmy gotowi na to, by poświęcić przede wszystkim nasze dusze, a także wszystko, co posiadamy, przez wzgląd na owego wzniosłego i chwalebnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i na jego wzniosłą religię.

Błagamy łaskę i szczodrość Wszechmocnego Boga i pokładamy wielką nadzieję w radosnych wieściach danych przez naszego umiłowanego Nauczyciela Bediuzzamana, które przewidują zjednoczenie się w niedalekiej przyszłości Turków i Arabów, będących prawdziwie braterskimi narodami. Owa jedność odrzuci w twarze naszych wrogów zasiane przez nich ziarna zepsucia. Czterysta milionów muzułmanów, którzy dziś jęczą w kajdanach, raz jeszcze, poprzez uświęcone życie islamu, poprowadzi ludzkość do ustanowienia pokoju i harmonii na świecie, in sza'a-llah.

Słaby uczeń Światła

Husrev

* * *

List napisany przez Nauczyciela do premiera Adnana Menderesa, który przyjął i docenił wielkie usługi, jakie Traktaty Światła oddały temu krajowi, temu narodowi oraz islamowi

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Choć jestem bardzo chory i nic nie łączy mnie z polityką, chciałbym porozmawiać z takim bohaterem islamu, jakim jest Adnan Menderes. Jako że mój stan nie pozwala na takie spotkanie, kreślę na papierze poniższe słowa, aby mogły one przemówić w moim imieniu.

Zwięźle ujmuję w słowa kilka zasad dla pobożnego człowieka, jakim jest Adnan Menderes, bohater islamu:

Po pierwsze,jedną z wielu podstawowych zasad islamu jest zasada następująca:

Ustanowioną prawdą wersetu:

وَ لَا تَزِرُ وَازِرَةٌ وِزْرَ اُخْرٰى

[1] jest to, że nikt, ani krewny, ani przyjaciel, nie może być odpowiedzialny za zbrodnię innego człowieka. Tymczasem obecnie, poprzez stronniczość, politycy spoglądają przychylnie na przyczynianie szkody dziewięciu niewinnym z powodu jednego przestępcy. Przez wzgląd na zbrodnię jednego przestępcy lżą i znieważają jego zwolenników, a nawet jego krewnych. Sprawia to, że jedno przestępstwo staje się setką zbrodni, jak również zaszczepia straszliwą niechęć i wrogość, skutkiem tego wywołując podobną niechęć i urazę jako odpłatę. Jest to trucizna, która całkowicie niszczy życie społeczne, a wrogom z zagranicy dostarcza doskonałą sposobność do tego, aby wtrącali się do naszych spraw. Jest zrozumiałym, że wydarzenia i kryzys w Iranie i Egipcie nastąpiły w wyniku owej zasady. Jednakże sytuacja ludzi z tych krajów jest inna niż tutaj. W porównaniu do nich to, czego doznaliśmy, jest zupełnie nieznaczne, być może to nawet tylko jeden procent ich kryzysu. Gdybyśmy - niech Bóg nas przed tym uchroni! - byli w tej samej sytuacji, byłoby to przerażające.

Jedyne wyjście z tego niebezpieczeństwa tkwi w ustanowieniu braterstwa muzułmańskiego i narodowości islamu kamieniem węgielnym owej siły, w ograniczeniu zbrodni przestępcy wyłącznie do niego samego, aby niewinni ludzie byli chronieni.

Ponadto z owej podstawowej zasady wynika kamień węgielny bezpieczeństwa i porządku publicznego. Jeśli na przykład w budynku lub

na okręcie jest jeden niewinny człowiek i dziesięciu zbrodniarzy, to zgodnie z podstawową zasadą prawdziwych sprawiedliwości, bezpieczeństwa i porządku, aby uratować owego jednego niewinnego i nie narażać go na niebezpieczeństwo, owe mieszkanie czy też okręt nie mogą zostać zniszczone, dopóki ów niewinny człowiek nie będzie bezpieczny.

Zatem zgodnie z ową podstawową zasadą Koranu zakłócanie porządku publicznego oraz bezpieczeństwa wewnętrznego i narażanie dziewięćdziesięciu niewinnych na niebezpieczeństwo z powodu dziesięciu przestępców, ściągnie (na tych, którzy tak postępują - uz. red. pol.) gniew Boga.

Jako że w tej niebezpiecznej epoce Wszechmocny Bóg otworzył dla pobożnych ludzi drogę dla dojścia do władzy, te czasy ostrzegają nas, że jest koniecznym, aby tacy ludzie używali owej zasady Koranu jako punktu oparcia i aby osłaniali się nią jak tarczą przed tymi, którzy żywią wobec nich niechęć i urazę.

Drugą zasadniczą zasadą islamu jest hadis:سَيِّدُ الْقَوْمِ خَادِمُهُمْ [2]Prawdą jest, że ten, kto zajmuje stanowisko w rządzie, jest urzędnikiem państwowym; takie stanowisko nie może być narzędziem siły dla autorytetu ani dla ego.

W tej epoce brak muzułmańskiej moralności oraz słabość w odprawianiu aktów czci wzmocniły egoizm i samolubstwo. Sprawiły, że ci, którzy zajmują stanowiska w rządzie, odwrócili się od służby ogółowi, zaś owe stanowiska stały się dla nich rangami arogancji, która wydaje prześladowania i despotyzm. Zatem - jak w przypadku odmawiania modlitwy bez oczyszczenia się lub odprawiania modlitwy bez zwrócenia się w kierunku qibla[3] - duch sprawiedliwości jest zrujnowany, a prawa ogółu - zniszczone. Prawa sługi (ar. 'abd)nie mogą być uważane za równe prawom Boga. Roszczenie sobie takich praw stałoby się narzędziem niesprawiedliwości, jakiej dopuści się dusza (ar. nafs).

Teraz, kiedy Adnan Menderes powiedział: "Spełnimy to, czego wymaga islam", jest wysoce prawdopodobne, że zostaniemy zaatakowani przez dwa straszliwe prądy. Działając sprzecznie z dwoma wyżej wspomnianymi podstawowymi zasadami, owe dwa prądy wprowadzą masy w błąd, wręczając im wielkie łapówki i przygotowując grunt dla wtrącania się mocarstw zagranicznych w nasze sprawy.

Pierwszy z owych ataków:Działając sprzecznie z pierwszą podstawową zasadą, morduje się czterdziestu niewinnych i pali się całą wieś z powodu jednego zbrodniarza. Ten poziom absolutnej tyranii

atakuje wolność religijną, przekupując ludzi tym, czego pragnie każda dusza, ofiarowując im wyimaginowaną władzę na wysokich stanowiskach w służbie publicznej.

Atak drugito wyrzekanie się uświęconej narodowości islamu i - podobnie jak w przypadku pierwszego ataku - deptanie praw setki niewinnych z powodu jednego zbrodniarza, które pozornie jest skłonnością do nacjonalizmu, lecz w rzeczywistości jest rasizmem. Działa to na zgubę liberalnych i pobożnych Demokratów, a także na zgubę siedemdziesięciu procent ludzi w całym tym kraju, którzy należą do innych grup etnicznych. Jest to działanie przeciwko rządowi, przeciwko bezradnym Turkom, przeciwko linii politycznej, jaką wyznają Demokraci. W ten sposób przekupuje się ludzi będących egoistycznymi próżniakami, dostarczając im rasistowskiej solidarności, która sprawia przyjemność duszy (ar. nafs).Z powodu owego stanu pijaństwa stają się oni niezdolni do odczucia przyjemności braterstwa po tysiąckroć ważniejszego od owej korzystnej przyjemności i nie mogą należycie ocenić niebezpieczeństwa, które sprawia, że bracia stają się wrogami.

Na przykład miast otrzymania korzyści duchowego wsparcia, jakie daje suplikacja (ar. du'a)wypowiadania każdego dnia przez czterysta milionów muzułmanów:

اَللّٰهُمَّ اغْفِرْ لِلْمُؤْمِن۪ينَ وَ الْمُؤْمِنَاتِ

O, Boże! Wybacz (wszystkim) wierzącym mężczyznom i wierzącym kobietom,rasizm sprawia, że dla pomniejszej korzyści ludzie przedkładają czterystu niedbałych półgłówków ponad czterysta milionów uświęconych braterstwem muzułmanów. Owa groźba jest wielkim zagrożeniem dla tego kraju, dla tego rządu, dla pobożnych Demokratów i dla Turków. Ci, którzy tak postępują, nie są prawdziwymi Turkami. Szlachetni Turcy będą unikali popełnienia takiego błędu.

Poprzez działania owych dwóch grup jest oczywiste, że wykorzystają one wszystko, co tylko leży w ich mocy, aby obalić rząd pobożnych Demokratów lub zmusić go do ustąpienia. Walka z owym obcym zniszczeniem i z tymi dwoma potężnymi przeciwnikami oznacza zaufanie niezachwianej mocy prawd Koranu, z którym czterdziestu towarzyszy Proroka wyruszyło na pole bitwy przeciw czterdziestu narodom i odnieśli oni zwycięstwo; który w każdym stuleciu przez tysiąc czterysta lat miał trzysta milionów uczniów - wraz z odwołaniem się do owych prawd, aby źródłem wsparcia dla wiernych stało się wieczne szczęście na tym świecie i w życiu ostatecznym. Mocne przylgnięcie do owych prawd jest najbardziej konieczne i wymagane, jest jedynym wyjściem w walce

z waszymi wyżej wymienionymi wrogami, z waszymi wrogami tutaj i za granicą. W przeciwnym razie ci nieuczciwi wrogowie, zarówno tutejsi, jak i z zagranicy, wyolbrzymią jedno wasze przestępstwo do tysiąca, dodadzą je do tysiąca zbrodni waszych poprzedników i złożą je wszystkie na waszą głowę, jak uczynili to innym. Spowoduje to nieodwracalne niebezpieczeństwo dla was samych, dla tego kraju i tego narodu.

W zamian za przyjęcie wyżej wspomnianej prawdy moi przyjaciele spośród uczniów Światła i ja sam będziemy prosić Wszechmocnego Boga o to, by obdarował was sukcesem w waszej życzliwej islamowi służbie i by ochronił was od wyżej wspomnianych niebezpieczeństw.

Po trzecie,w podstawowej zasadzie islamu dotyczącej życia społecznego zawarta jest prawda trzeciego hadisu:

اَلْمُؤْمِنُ لِلْمُؤْمِنِ كَالْبُنْيَانِ الْمَرْصُوصِ يَشُدُّ بَعْضُهُ بَعْضًا

[4]

Ową prawdą jest zapominanie o wewnętrznych animozjach i całkowita solidarność wobec ataków wrogów zewnętrznych.

Zaprawdę, nawet najbardziej koczownicze grupy Beduinów zdały sobie sprawę z korzyści owej podstawowej zasady, wedle której wobec zewnętrznego zagrożenia dwie grupy, choć ludzie z jednej z nich zabijali ojców i braci drugiej, są w stanie odłożyć na bok swe wewnętrzne animozje i okazać wzajemne wsparcie, dopóki wróg nie zostanie wypędzony. Mówimy, że nieszczęściem po tysiąckroć większym jest fakt, że w obecnej sytuacji stronniczość wynikająca z egoizmu, zarozumialstwa, dumy i bezlitosnej polityki popchnie człowieka do tego, że będzie błogosławił popierającego go diabła, a sprawi, że będzie on przeklinał anioła popierającego stronę przeciwną.

Zaprawdę, byłem świadkiem tego, jak prawy uczony obmawiał innego wielkiego i prawego uczonego, który sprzeciwiał się jego poglądom politycznym, posuwając się aż do zarzucenia mu niewiary. Następnie namiętnie wychwalał ateistę sprzeciwiającego się islamowi, ponieważ tamten akceptował i popierał jego poglądy. Zatem na ostatnie trzydzieści pięć lat wyrzekłem się polityki, jak gdybym uciekał przed Szatanem.

Teraz zobaczyliśmy, że jeśli ktoś popełnia poważny i bezprawny czyn przeciwko miesiącowi ramadan, przeciwko symbolom islamu, przeciwko temu pobożnemu narodowi, to strona przeciwna właściwie jest z tego zadowolona. Tymczasem jak przyzwolenie na niewiarę jest niewiarą, tak samo przyzwolenie na zbłądzenie, grzech czy prześladowania jest tym samym, co popełnienie grzechu, prześladowanie czy zbłądzenie.

W tajemnicy owego dziwnego stanu ujrzałem, że poprzez próby usprawiedliwiania ich bezeceństw w oczach społeczeństwa ludzie ukazują - lub próbują ukazać - swych wrogów jako będących dalece bardziej bezbożnymi i bezecnymi niż oni sami.

Jako że rezultaty tego rodzaju straszliwej niesprawiedliwości są w poważnym stopniu niebezpieczne, to jest ona całkowicie destrukcyjna dla moralności społecznej i może być uważana za próbę zabójstwa tego kraju, tego narodu oraz suwerenności islamu.

Zamierzałem napisać więcej, jednak poprzestaję na przedstawieniu pobożnym demokratom owych trzech podstawowych punktów.

Said Nursi

* * *

Notatka dotycząca kwestii wspomnianej w poprzednim liście. Została ona spisana z intencją wysłania jej do Adnana Menderesa, a dotyczy pewnej prawdy życia społecznego

Osobiście myślę, że rozwiązanie uwalniające Demokratów od odpowiedzialności za sprawę wspólnoty Tijani [5] , która była wynikiem stronniczych praw, nadużyć i prowokacji poprzedniego rządu, jest następujące:

Jak Demokraci zyskali dziesięciokrotną siłę, zezwalając na wykonywanie azanu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), przywracając meczet Aya Sophia do jego uświęconego stanu, który wcześniej trwał przez pięćset lat, a także oficjalnie ogłaszając wolność Traktatów Światła, które wciąż wywierają pozytywny wpływ na islam i zyskały łaskawą uwagę ludzi tego kraju, a żaden sąd przez dwadzieścia osiem lat nie mógł znaleźć w nich czegokolwiek szkodliwego, zaś pięć różnych sądów orzekło o ich uniewinnieniu, tak wierzę w to, że jedynie wtedy zyskają szacunek świata islamu i unikną odpowiedzialności za prześladowania i błędy innych. Przez wzgląd na pobożnych Demokratów, szczególnie takich jak Adnan Menderes, przez godzinę lub dwie spoglądałem na politykę, której wyrzekłem się na trzydzieści pięć lat.

Said Nursi

* * *

List uczniów Światła z Ankary

Drodzy, wierni bracia!

Poczuliśmy jak gdyby blask słońca islamu promieniujący z waszego listu. Odczuliśmy z waszego listu, że Traktaty Światła rozprzestrzeniły się wśród młodzieży i objęły przywództwo nad dziełem naprawy setek lat, przez które nagromadziły się ideologie agresywne wobec islamu i ludzkości. Owe ideologie rozprzestrzeniały się poprzez destrukcyjne siły ludzi niewiary. Prawdomówni podróżnicy po ścieżce życia wiecznego pozostawią za sobą wyimaginowane i próżne rozmowy, a poprzez Traktaty Światła roztopią ziarna niewiary. Uczniowie Światła są prawdziwymi braćmi ludzi szczerego serca i ludzi wiary (ar. ahl al-iman).Listy braci takich jak wy wciąż dyktują nam tempo.

Traktaty Światła, będące komentarzem do Koranu, informują nas o tym, że pozostawanie w zbłądzeniu i uchylanie się od walki przeciwko niewierze jest największą głupotą tej epoki. W epoce, w której komunizm, anarchia i masoneria rosną w siłę, największym obowiązkiem jest służba Światłu i przedstawianie go tym, którzy go poszukują, aby zyskać przyjęcie (ich dobrych czynów - uz. red. pol.) przez Boga. Nawet najcięższe ataki przedsięwzięte po to, abyśmy odwrócili się od owego najwyższego, najważniejszego, najbardziej wartościowego i najświętszego obowiązku, posłużą jedynie zwiększeniu naszego impetu.

Traktaty Światła uczą nas i udowadniają nam, że ten świat jest gospodą. Ci, którzy pragną życia wiecznego, będą tam mile widziani stosownie do stopnia, w jakim wypełnili swe obowiązki w tej gospodzie. Zatem naszym najbardziej zasadniczym obowiązkiem jest obecnie spieszenie na ratunek ludziom religii i dopomaganie tym, których serca są zmęczone przebywaniem w ciemności, którzy umierali z głodu i mieli dość przebywania w bagnie. Owym obowiązkiem jest nawoływanie do Światła, zaczynając od nas samych. Tym, co ma wielkie znaczenie i nad czym należy poważnie się zastanowić, jest przede wszystkim nieprzerwane czytanie Traktatów Światła z należytą uwagą i namysłem; następnie to, abyśmy wyposażyli się w prawdy Koranu i wiary znajdujące się w owym wspaniałym zbiorze, a przy tych zasadach i pod tymi warunkami skompletowali ów cudowny zbiór w najkrótszym możliwym czasie.

Wszyscy ludzie, którzy zostali uprzywilejowani otrzymaniem tego wspaniałego daru, zaczną przynosić korzyści ich krajowi i narodowi, a ich siła wzrośnie po stokroć, a nawet tysiąckrotnie; mogą oni przybrać korzystną dla nich postać, a potencjalnie - służyć krajowi, narodowi, młodzieży i całemu światu islamu. Z tego powodu, ponieważ uważamy was za godnych uczniów Nauczyciela Bediuzzamana, ze szczerą intencją prosimy o wasze modlitwy (ar. du'a)o to, abyśmy mogli jak najszybciej uzyskać dostęp do Traktatów Światła, poszukiwać ich, odnaleźć je i uważnie je czytać z namysłem i szczerością intencji (ar. ichlas).

Spieszmy w ten sposób ku służbie Koranowi i wierze. Jako że istnieje wiele dowodów powszechnego przyjęcia Traktatów Światła w tym stuleciu, zatem każdy wierzący brat i każda siostra, którzy są uczciwi, w naturalny sposób będą pragnęli służyć Traktatom.

Jako że Traktaty Światła mają przymioty szczególne dla tego stulecia; jako że zostały powitane z uznaniem przez tysiące uczonych; jako że Nauczyciel, ów herold Koranu, bohatersko poświęcił całe swoje życie wierze i islamowi poprzez podjęcie wyjątkowo doskonałych i uczciwych kroków, poprzez prawdziwe zasady; jako że pracował przez wzgląd na Boga, nie zabiegając o jakiekolwiek doczesne korzyści; jako że również uczniowie Światła bez wahania poświęcają swoje życie, aby wypełnić obowiązek służby wierze i islamowi w kręgu sunnitów (ar. ahl as-sunna),a nie uganiają się za niskimi korzyściami; jako że setki tysięcy uczniów Światła udowodniły tę prawdę czynem pomimo wszelkich prześladowań i gróźb, jakim stawili czoło; jako że wszyscy uczniowie są wyćwiczeni i wciąż się uczą, aby dostarczyć prawdziwych i logicznych odpowiedzi na fałszywe wierzenia filozofii przeważające w dzisiejszych czasach; jako że Koran spełnia wszystkie nasze potrzeby i można znaleźć w nim wyrażone wyraźnie wszystkie prawdy, jakie kiedykolwiek były wymagane; jako że Koran jest darem, światłem i miłosierdziem Boga, dostarczającym swych lekcji w najlepszy sposób - zatem najwspanialszym aktem czci i źródłem rozkoszy jest unikanie marnowania na próżno naszego cennego czasu, a także uważne i nieprzerwanie czytanie i spisywanie Traktatów Światła oraz rozmyślanie nad nimi. Ów skarbiec miłosierdzia jest źródłem prawdy i naucza prawd Koranu w sposób zrozumiały dla młodzieży i dla prostych ludzi. Traktaty są nadzwyczaj zachwycającym, upragnionym, korzystnym, a przy tym wystarczającym lekarstwem oraz odtrutką. Są duchowym zbawicielem naszej młodzieży teraźniejszości i przyszłości. Skoro owe niezachwiane prawdy są oczywiste, zatem odmowa objęcia

Traktatów ze wszystkich sił, unikanie dokładnego badania ich, a także pozostawanie obojętnym, mogą być jedynie znakiem niedbalstwa.

Ponadto ci, którzy dokładają starań na rzecz prawdy, muszą w końcu dotrzeć do pobierania lekcji Traktatów Światła. Każdy oświecony człowiek, który wybiera drogę Światła, napotka prawdziwe szczęście i zrozumie naturę oblicza świata. Oto kwestia, którą my, uczniowie Światła z Ankary, oznajmiamy jednogłośnie. Traktaty Światła są światłem Wszechmądrego Koranu, który ukazuje skarbce życia wiecznego. Pewnego dnia podniosą one głos, tak że będzie on rozbrzmiewał na całym świecie.

Zgodnie z hadisem, dopóki tylko uczeni islamu nie uganiają się za doczesną pomyślnością, będą oni najbardziej godnymi zaufania spadkobiercami proroków. Uznajemy Traktaty Światła za ich doskonałego dziedzica. Zbiorowa osobowość duchowa Traktatów Światła żyła wypełnianiem zasad bycia spadkobiercą proroctwa i nadal tak postępuje. Ci, którzy są ślepi, głusi i nieprzytomni, którzy występują przeciwko nim, będą poniżeni. Będąc tak dojrzałymi, Traktaty Światła z pewnością zaproszą wszystkich filozofów, wiodących uczonych świata oraz tych, którzy poszukują prawdy, i uczynią owych błogosławionych ludzi o spokojnych sercach i łaskawych umysłach swymi uczniami. In sza'allah,wydarzy się to nie w odległej, lecz w bardzo bliskiej przyszłości. Jak przyznaje to większość filozofów i uczonych, świat stoi u progu zupełnie nowego postępu. Świat poszukuje swego Światła. Obecnie jest jasne i oczywiste, że poeta prawdy, Mehmet Akif, wskazywał na to Światło, kiedy powiedział:

Ześlij to Światło, o, Boże! Minęły całe stulecia, już wystarczy.

Brzask jest tym, co potrzebują ujrzeć na horyzoncie zrozpaczeni ludzie.

Nasi drodzy bracia!

Prosimy, módlcie się za nas, abyśmy potrafili pracować, by oddać Traktatom Światła to, co się im należy, i abyśmy nie zgubili się w zgiełku Ankary. Dopóki tylko Światło rozprasza ciemność, wciąż potrzebuje spostrzegawczego oka i pojmującego umysłu. Mamy nadzieję, że w takim mieście nasze oczy nie staną się ślepe. Módlcie się za nieszczęśników takich jak my. Poprzez fakt, że mocno objęliśmy Traktaty Światła, niechaj Bóg umieści nas pośród tych, którzy służą naszej zaszczytnej i wybitnej religii.

Tego ranka, po modlitwie porannej (ar. fadżr),nasz brat wspomniał wersy, jakimi zostało natchnione jego serce. Podzielmy się nimi z naszymi braćmi i siostrami:

Moją religią jest islam, moją Księgą jest Koran, a moja wiara jest prawdziwa.

Oddanie życia na tej drodze to zyskanie życia wiecznego.

Szczerze wam oddani

uczniowie Światła z uniwersytetu w Ankarze

* * *

ANALIZA

Po długim czasie rozłąki

Ostatni raz widziałem Nauczyciela dwadzieścia siedem lub dwadzieścia osiem lat temu.

Choć moim życzeniem zawsze było być blisko niego, widzieć go i patrzeć na jego błogosławioną twarz, nigdy nie mogłem znaleźć czasu. Nauczyciel żył w naszych sercach, zatem duchowo zawsze byliśmy razem z nim, co w pewien sposób pocieszało nas w tęsknocie, jaką czuliśmy. Kiedy uściskaliśmy jeden drugiego, przyjemność, jakiej doznałem, widząc jego świetlistą twarz, ukazała, jak wielką stała się nasza fizyczna tęsknota.

Po raz pierwszy spotkałem Nauczyciela czterdzieści lat temu. W tamtych czasach codziennie chodził on do biura i całymi godzinami prowadziliśmy słodkie rozmowy z Akifem, Naimem, Feridem i Izmirem. Nauczyciel wygłaszał na swój własny sposób swoje lekcje dotyczące złożonych kwestii rozumowych i wzbudzał w nas zapał swym wspaniałym i bohaterskim wysławianiem się. Posiadał on wyjątkową naturalną inteligencję, która była darem Boga. Im bardziej złożoną była dana kwestia, tym bardziej oczywistą stawała się jego potężna i wspaniała inteligencja. Posiadał on stale pracujący i myślący umysł i niewiele zajmował się ludzkimi ideami, biorąc Koran za jedynego przewodnika. To było źródłem wszystkich jego inspiracji i całej inteligencji. Wszystkie jego Błyski pochodzą bezpośrednio od Koranu. Miał on siłę osądu mudżtahida i imama, zaś jego serce było wypełnione wiarą jak serca towarzyszy Proroka. W swej duszy miał męstwo 'Umara (niech Bóg będzie z niego rad). W dwudziestym wieku ożyła w nim epoka szczęśliwości. Jego jedynym celem były wiara i Koran.

Celem ponad wszystkie cele islamu są prawda Bożej jedności i wiara w Jedynego Boga, które stały się przyczyną wszystkich działań Nauczyciela oraz powstania Traktatów Światła. Gdyby żył on w epoce szczęśliwości, w czasach, gdy wiara muzułmanów dopiero co została ustanowiona, błogosławiony Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) powierzyłby mu zadanie zniszczenia posągów bożków. Był zaprzysięgłym wrogiem politeizmu i bałwochwalstwa.

W walce jego życia, która trwała niemal wiek, natchnął on wiarą i Koranem serca wielu ludzi. Jego życie było wypełnione cnotą i męstwem.

Na polu walki, na czele wszystkich mudżtahidów, z ręką na rękojeści miecza, stojąc mocno na nogach, był prawdziwym bohaterem odpierającym ataki wroga. Przebywając w niewoli, rzucił wyzwanie nieprzyjacielskiemu dowódcy. Nawet krocząc na szubienicę był bohaterem, co sprawiło, że nieprzyjacielski dowódca zreflektował się i odzyskał rozsądek.

Był gotów do poświęceń do tego stopnia, że wiele razy narażał swoje życie, nie zważając na własne bezpieczeństwo. Żył dla jego ludu i dla jego narodu. Zaciekle sprzeciwiał się hipokryzji i niezgodzie. Dla korzyści ludzi tego narodu zniósł wszelkie rodzaje prześladowań i tortur. Nie przeklinał tych, którzy go prześladowali, a nawet modlił się o przewodnictwo i zbawienie dla tych, którzy wtrącili go do więzienia. Śmierć za jego sprawę była dla niego czymś łatwym.

Posilał się jedną miseczką zupy, jedną szklanką wody i jednym kawałkiem chleba. Jego ubrania były proste i niedrogie; posiadał jedynie rozpinany sweter z białej amerykańskiej bawełny. Prał i czyścił swoje ubrania, zanim stały się brudne. W największym stopniu zwracał uwagę na czystość. Nie posiadał żadnych pieniędzy ani dóbr doczesnych. Nigdy nie żył dla siebie samego, lecz poświęcił życie wyłącznie społeczeństwu.

Był niewielkiej postury, lecz jego wielkość była ogromna. Jego oczy lśniły jak słońce, a jego spojrzenie było niesamowite. Pod względem materialnym był najbardziej biednym człowiekiem, lecz duchowo był królem wszystkich królestw.

W jego pomarszczonej twarzy nie było widać żadnych oznak cierpień osiemdziesięciu lat życia prócz siwizny we włosach. Miał jasnoróżową cerę i nie nosił brody. Choć był energiczny jak nastolatek, miał również miękkie serce i był spokojny. Jednakże kiedy był zdenerwowany, przypominał lwa, a nawet na kolanach przemawiałby jak wielki król.

Polityka była tym, czego najbardziej nie znosił. Przez trzydzieści pięć lat nie przeczytał żadnej gazety i zerwał wszystko, co łączyło go ze sprawami tego świata. Nikomu nie pozwalał na to, by zobaczył się z nim między modlitwą po zachodzie słońca (ar. maghrib)a południem następnego dnia, nieprzerwanie oddając cześć Bogu. Sypiał bardzo niewiele.

Surowo zakazywał swym uczniom zajmowania się polityką. Po całym narodzie rozproszyło się sześćset tysięcy - a być może nawet milion - jego uczniów, którzy byli najbardziej cnotliwymi młodymi ludźmi. Wielu z jego uczniów - ich liczba sięga setek lub nawet tysięcy - studiowało na różnych wydziałach uniwersytetów. Wszyscy uczniowie Światła byli najbardziej cnotliwymi w swoich klasach [1] i najbardziej ciężko

pracującymi. Setki tysięcy uczniów Światła w całym narodzie postępowały zgodnie z porządkiem publicznym, nie wywołując ani jednego incydentu. Wszyscy uczniowie Światła są pewnego rodzaju duchowymi strażnikami porządku i bezpieczeństwa publicznego.

Zapytałem, czy był rozczarowany swoją podróżą do Stambułu. Odpowiedział:

-Jedyną rzeczą, jaka sprawia mi ból, są niebezpieczeństwa zagrażające islamowi. W dawnych dniach były one łatwe do zniesienia, ponieważ zagrożenia pochodziły z zewnątrz, jednak obecnie zagrożenia pochodzą z wewnątrz. Zaroiło się wśród nas od robaków. Trudniej to znieść, ponieważ ludzie są nieświadomi ich wroga, i obawiam się, iż ciało tej społeczności tego nie wytrzyma. Ludzie mniemają, że wrogowie, którzy rozpruwają ich żyły i piją ich krew, są ich przyjaciółmi. Jeśli zatem daleko sięgające oczy społeczności są ślepe, forteca wiary będzie w niebezpieczeństwie. To jest teraz moje cierpienie i moja męka. W innych przypadkach nie mam czasu na to, aby myśleć o moich osobistych trudnościach. Jeśli tylko forteca wiary będzie w przyszłości bezpieczna, ze szczęściem zniosę tysiąc osobistych trudności.

-Istnieją setki tysięcy uczniów posiadających wiarę. Czyż to nie jest dla ciebie pocieszeniem i nie daje ci nadziei na przyszłość?

-Tak, nie jestem zupełnie zrozpaczony, jeśli chodzi o przyszłość (...).Świat przechodzi duchowy kryzys. Duchowe filary zachodniej cywilizacji zatrzęsły się, a poprzez jej chorobę ciemność, kataklizm, śmierć i zaraza rozprzestrzeniają się po całym świecie. Jakiego rodzaju rozwiązania, które mogłyby zapobiec owej zakaźnej chorobie, istnieją dla cywilizacji islamu? Czy rozwiązaniem jest gnijąca, zepsuta i rozpadająca się formuła Zachodu, czy też rozwiązanie można znaleźć w nowych zasadach wiary, pośród społeczności muzułmańskich? Widzę wielkich przywódców w stanie ignorancji. Przegniłe filary niewiary nie mogą podeprzeć fortecy wiary. Oto powód, dla którego postanowiłem poświęcić dla wiary cały mój czas.

-Ludzie nie rozumieją Traktatów Światła lub nie chcą ich zrozumieć - mówił dalej Nauczyciel. - Myślą, że jestem nauczycielem z medresy, tonącym w bagnie scholastyki. Studiowałem wszystkie nauki, w tym również nauki współczesne oraz filozofię, i rozwiązałem najbardziej złożone kwestie w tej materii. Opublikowałem nawet wiele ksiąg poświęconych tym tematom, jednak nie znam sztuczek logiki ani też nie dbam o oszustwa filozofii. Wypowiadam się w kwestiach życia rodzinnego społeczeństwa, jego duchowego istnienia, sumienia i wiary.

Jako że najważniejszym filarem społeczności islamskiej jest Koran, który kładzie fundamenty Bożej jedności i wiary, mówię wyłącznie o nim. W dniu, w którym ten filar zostanie strzaskany, nie będzie już społeczności (muzułmańskiej - uz. red. pol.).

-Pytają: "Dlaczego drażnisz tych ludzi?". Nie robię tego świadomie. Przede mną jest ogromny pożar. Płomienie sięgają chmur. W tym ogniu pali się moje dziecko; moja wiara jest pochłonięta przez płomienie. Biegnę, by ocalić moją wiarę i gasić ogień. Jeśli jest ktoś, kto chce, bym po drodze się potknął, by poplątały mi się nogi, jakież to ma znaczenie? Jakież znaczenie mają owe niewielkie przeszkody wobec tak ogromnego ognia? O, ciasne umysły, ciasne poglądy!

-Czy myślą oni, że jestem aroganckim człowiekiem pracującym tylko dla zbawienia własnej duszy? Poświęciłem mój świat i moje życie ostateczne dla zbawienia wiary całej społeczności. Przez całe osiemdziesiąt kilka lat mego życia nie doznałem żadnych doczesnych przyjemności. Całe moje życie upłynęło na polach bitew, w obozie jenieckim, w więzieniach federalnych i w sądach. Nie ma trudów ani cierpień, których bym nie zniósł. Przed Sądem Wojennym byłem traktowany jak dzikus, byłem zsyłany z miejsca na miejsce jak wyrzutek. Całymi miesiącami w więzieniach nie mogłem z nikim się widywać. Wiele razy zostałem otruty, a sędziowie przysięgli pogardzali mną. Czasami po tysiąckroć wolałbym śmierć od takiego życia. Gdyby moja religia nie zabraniała mi samobójstwa, dzisiaj Said gniłby już w ziemi!

-Ze swej natury nie mogę znieść poniżenia i zniewag. Honor i bohaterstwo islamu jasno zabraniają mi pozostawania w takim stanie. Kiedy upadam do takiego stanu, nie dbam o to, kto stoi przede mną; choćby był to największy prześladowca i tyran lub najwyższy dowódca nieprzyjaciela, nie pozwolę im, aby mnie poniżali. Cisnę im prosto w twarz ich prześladowanie i barbarzyństwo. Mogą wtrącić mnie do lochu lub powiesić, to bez znaczenia. I tak też się stało - przeszedłem przez wszystkie te prześladowania. Gdyby serce i sumienie pewnego brutalnego dowódcy wytrwały w swym postanowieniu kilka minut dłużej, Said zostałby powieszony i dołączyłby do grupy niewinnie zamordowanych.

-Całe moje życie upłynęło w trudach, nieszczęściach i cierpieniach. Poświęciłem moje życie i mój świat dla pokoju, spokoju i wiary społeczności. Wybaczyłem wrogom. Nawet ich nie przeklinałem. Z tego powodu Traktaty Światła ostatecznie zyskały dwieście tysięcy, a może nawet dwa miliony uczniów - nie znam dokładnej liczby, ale tak mówią. Sąd w Afyon mówił o pięciuset tysiącach. Co więcej, Traktaty przysłużyły

się ocaleniu ich wiary. Poprzez śmierć ocaliłbym własną wiarę, lecz pozostając przy życiu, wykonałem swą służbę dla ocalenia wiary innych. Pozostając przy życiu, znosiłem wszelkie trudności, po tysiąckroć chwała niech będzie Bogu Jedynemu.

-Na drodze ocalenia wiary społeczności poświęciłem swe życie ostateczne. Moim celem nie jest ani umiłowanie Raju, ani strach przed Piekłem. Przez wzgląd na ocalenie wiary społeczności, owej społeczności dwudziestu pięciu milionów Turków, chętnie poświęcę nie jednego Saida, lecz tysiąc Saidów. Gdyby nasz Koran pozostał bez swej wspólnoty (ar. dżama'a)na tym świecie, nie mógłbym wejść do Raju, lecz czekałby na mnie loch (Piekła - uz. red. pol.). Chętnie spłonę w Ogniu Piekielnym, gdybym tylko mógł ujrzeć ocalenie wiary naszego narodu. Gdy moje ciało będzie płonąć, moje serce będzie ogrodem różanym.

Tak przemawiał szanowny Nauczyciel. Był jak wulkan, z którego bucha lawa. Na morzu jego duszy wzbierał sztorm. Był jak wodospad, który uderza w największe głębie duszy przyjemnym dźwiękiem wspaniałości. Był wielce pobudzony. Mówił jak podekscytowany orator na kazalnicy i nie chciał, aby mu przerywano. Poczułem, że jest zmęczony. Pomyślałem, że powinienem zmienić ów ekscytujący temat.

-Czy zmęczyłeś się w sądzie? - zapytałem (...).

-Czyż istnieje jakieś prawo, które mogłoby uważać za bezprawne wspieranie edukacji religijnej, a dla kobiet, naszych szanownych sióstr, zachowywanie ich czystości oraz godności poprzez nauki muzułmańskiej moralności? Czyż używanie wyrażenia "znaczenia, o których oznajmiono sercu" można uważać za świadectwo wpływania na społeczeństwo? Stawiam to pytanie profesorom nauki o prawie!

Nasza rozmowa z Nauczycielem trwała jakiś czas. Dopiero wtedy, kiedy poprosiłem o pozwolenie na odejście, zdałem sobie sprawę z tego, jak długo trwała.

Esref Edip, rok 1952

* * *

SAID NUR [2] I JEGO UCZNIOWIE

Istnieje szczęśliwy człowiek, którego przyjęło każde pokolenie, od ośmio do osiemdziesięciolatków. Ich wiek, wygląd i zajęcia różnią się od siebie nawzajem, jednak nie ma żadnej różnicy między nimi w tym, że wszyscy wierzą w to samo: w Jedynego Boga! W Jedynego Boga, Który jest Panem światów (ar. Ar-Rabb al-'alamin), w Jego wielkiego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i w Jego wspaniałą Księgę. Ci ludzie pozostają w takim stanie, jak gdyby Święty Koran został na nowo objawiony, a wszyscy znaleźli w nim dokładnie to, czego szukają. Kiedy widzisz Saida Nursiego i jego uczniów, czujesz się tak, jakby przebywali oni w epoce szczęśliwości. Wszyscy oni znajdują się w stanie pokoju. Jak wielkim przywilejem jest więź z czymś tak czystym, wzniosłym i wiecznym; z Tym, Który widzi i słyszy każdą rzecz, Który jest Stwórcą wszystkich światów! Jakimż przywilejem jest kroczenie po tej drodze i umiłowanie jej! Tak, cóż to za olbrzymie szczęście!

Said Nursi był starszym człowiekiem, którego życie objęło trzy pokolenia, który widział trzy okresy: konstytucjonalizm, Partię Jedności i Postępu oraz Republikę. Owe trzy okresy były wypełnione przewrotami, zniszczeniem i upadkiem. Nikt nie utrzymał się na nogach z wyjątkiem jednego człowieka, solidnie stojącego. Przybył z miejsca, gdzie słońce wschodziło nad pastwiskami Wschodu, i odbył podróż aż do Stambułu. Jego wiara była silna jak góry. Mówił jedynie o Jedynym Bogu, o Proroku (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) - i o niczym więcej. Jego głowa była silna i dumna jak Góra Ararat. Żaden tyran nie sprawił, by się pokłoniła, a żaden uczony nie mógł jej pokonać. Posiadał on zdumiewającą siłę woli i był twardy niczym skała. Jego inteligencja była jak błyskawica. To był Said Nursi! Narady wojenne, sądy, przewroty, rewolucje... Przygotowano już szubienicę dla niego i został wygnany. Ów olbrzymi człowiek, ów byt duchowy nie mógł zachwiać się i zejść ze swej drogi. Stawił czoła wszystkim owym boleściom z nieśmiertelnymi siłą i męstwem, dzięki swojej wierze. Koran stwierdza: Wy będziecie górą, jeśli jesteście wierzącymi![3] Jest tak, jak gdyby te słowa Boga przejawiły się w Saidzie Nursim.

Czytaliśmy jego mowy obrończe wygłoszone w sądzie. Te mowy nie broniły jego samego, lecz broniły jego sprawy. To dzielność, męstwo, wzór inteligencji i prawdziwy majstersztyk.

Dlaczego Sokratesa uważa się za tak wielkiego? Czyż nie dlatego, że spoglądał z góry na własne życie przez wzgląd na swoje ideały? Choć Said Nursi został nazwany przez wrogów islamu reakcjonistą i hipokrytą, był przynajmniej tak wielki jak Sokrates. Według nich, aby być wielkim, trzeba być cudzoziemcem [4] ...

Ciągano go od jednego sądu do drugiego. Był władczy nawet wtedy, kiedy był więźniem. Rzucano go z jednego więzienia do drugiego; z jego powodu więzienia i lochy stały się szkołami Proroka Józefa. Said Nursi wniósł Światło do lochów i przyniósł je sercom. Wielu zaciekłych morderców, wrogów publicznego porządku i gwałcicieli - wszyscy stopnieli w obliczu tego monumentu wiary. Było tak, jakby urodzili się oni na nowo. Wszyscy przeszli przemianę na lepsze, stali się łagodnymi i szlachetnymi obywatelami oraz wzorami do naśladowania. Która z waszych szkół i który z waszych systemów edukacji byłyby w stanie tego dokonać?

Zsyłano go na wygnanie, przepędzając z miejsca na miejsce. Każde miejsce, do jakiego go zsyłano, stawało się dla niego ojczyzną. Gdziekolwiek nie został zesłany, otaczali go wierni o czystych i szczerych duszach. Żadne prawa, zakazy, policjanci, żandarmi ani grube mury więzienne nie mogły nawet na chwilę rozłączyć go z jego wiernymi braćmi. Dla tego wielkiego kaznodziei i jego uczniów religia, miłość i wiara stały się narzędziami usuwającymi wszelkie materialne bariery, poprzez które starano się ich rozdzielić. Ograniczenia i groźby ślepych sił i martwej materii tworzyły wielkie fale na oceanie królestwa duchowego. Owe fale zaczynały bieg w pokojach i wioskach i rozprzestrzeniały się z miejsca na miejsce, aż docierały nawet do bram uniwersytetów.

Przez całe lata dzieci tego narodu, którego uświęcone cnoty podeptano, zniszczone pokolenia oraz ci, którzy byli spragnieni wiary, biegli ku jego drodze i ku jego Światłu. Traktaty Światła napisane przez Nauczyciela przechodziły z rąk do rąk, z języka na język i z jednej prowincji do drugiej. Od ośmiodo osiemdziesięciolatków ludzie starzy i młodzi, niewykształceni i oświeceni, wszyscy zyskali coś z Traktatów i zostali olśnieni ich Światłem. Każdy uczeń stał się jak maszyna drukarska, jak drukarz, a ich wiara rzuciła wyzwanie technologii. Więzienia stały się szkołami. Jego Światło, Światło Świętego Koranu, Światło Jedynego Boga wyszło poza granice tego narodu i rozprzestrzeniło się po całym świecie islamu.

Teraz w całej Turcji i wszystkich jej instytucjach wszyscy obywatele, którzy miłują swój naród, powinni wstać na znak szacunku przed taką siłą,

przed Saidem Nursim i jego uczniami! Nie mieli oni żadnego bractwa, klubu, miejsca, domu, żadnych partii politycznych, fantazyjnych mów ani luksusów. Byli tłumem nieznanych ludzi. Są oni błogosławionymi ludźmi, którzy poprzez wiarę świadomie poświęcili swe życie owej wzniosłej sprawie.

O. Yuksel

(Serdengecti)

* * *

BEDIUZZAMAN OTRUTY

Siedem lat temu, w niełaskawym czasie, kiedy prawo było łamane, prawa człowieka były krzyżowane, wolność nie miała żadnego znaczenia, a osobiste pragnienia i namiętności stały ponad prawem, osiemdziesięcioletni uczony w religii został zesłany do miasteczka Emirdag w prowincji Afyon. Został zmuszony do odwiedzenia urzędnika rządowego zajmującego się rejestrem mieszkańców i do zamieszkania w tym miejscu. Jedynym celem owego wielkiego myśliciela było głoszenie praw Koranu i prowadzenie ludzi do prawdy, dobroci i prawości. To było przyczyną jego zesłania. We własnej ojczyźnie, dla obrony której przelewał krew, został poddany takim prześladowaniom i torturom, których nawet sądy Inkwizycji nie uznałyby za uczciwe. Wtrącano się do spraw bród, wąsów, stroju, a ludzie ginęli pod lufami żandarmów.

Nawet w miejscach, do których był zsyłany, nie zostawiono go w spokoju. Jak każdy Turek, który odziedziczył po swoich przodkach cnotę gościnności, tak mieszkańcy tego miasta pospieszyli z pomocą owemu staremu i opuszczonemu człowiekowi. Miejscowi uznali za swój obowiązek dbałość o wspieranie tego starca, który zdobył sobie dobre imię poprzez jego dzieła naukowe i czyny.

Wiedział on, jak chronić godność, powagę i honor islamu oraz nauki. W żaden sposób nie przyjął wyrazów wdzięczności za jakąkolwiek doczesną przyjemność i z całą pewnością nie miał żadnych powiązań z partiami i organizacjami politycznymi.

Jak w Turcji postępowano ze wszystkimi wierzącymi i prawymi myślicielami, tak również dom tego człowieka nachodzono przy wielu

okazjach. Został on postawiony przed sądem, a jego księgi oraz listy zostały zbadane do najdrobniejszych szczegółów. Został uwięziony, choć był całkowicie niewinny.

Tak, mówię, że był on niewinny. Wszyscy, od gubernatora prowincji, przez gubernatora dystryktu, aż po żandarma na posterunku uważali, że prześladowanie i torturowanie Nauczyciela poprzez wtrącanie go do więzienia są powodem do dumy. Gorąco pragnęli zaimponować zwierzchnikom i wypatrywali sposobności awansu.

Powodu owych prześladowań i męczarni należy szukać w zmianie podejścia do religii, ograniczeniach nałożonych na wolność, a także w ograniczeniu praktykowania islamu. W tej sytuacji nie było nic niezwyczajnego ani osobliwego, ponieważ w owym czasie planowano wychowanie pokolenia niewolników uzależnionych od bezbożnych, materialnych i zwierzęcych żądz. Jednakże ten człowiek nie przywiązywał znaczenia do własnego życia i kroczył naprzód z całkowitą wiarą, i powstał w imię wolności i moralności. Nie chciał, żeby młodzi ludzie stali się niewolnikami zwierzęcych żądz. Jednak jego starania o osiągnięcie tego celu nie były mile widziane przez jego wrogów, a przedstawione przez niego propozycje były czymś przerażającym dla tych, którzy łamali prawa człowieka i obrali za cel życie kosztem milionów innych ludzi, jak żyje ośmiornica. Zatem nadzór i prześladowania trwały całymi latami.

Jeśli chodzi o ludzi, którzy rozmawiali z nim, pisali do niego listy lub spieszyli na jego usługi, dokonano najścia na ich domy, wtrącono ich do więzienia Afyon, by tam zgnili, zaś ich dzieci pozostawiono na ulicy. Zarówno jego odręcznie spisany Koran, jak i komentarz do niego, jakim są Traktaty Światła, zostały skonfiskowane, jakby spisanie ich było aktem zdrady, i przekazane oskarżycielowi publicznemu. Kiedy trwał jego proces przed sądem, ów uczony był przetrzymywany w areszcie przez dwadzieścia miesięcy, choć był całkowicie niewinny.

Nadszedł czas, kiedy więzienie Afyon było pełne niewinnych obywateli, którzy zostali uwięzieni jedynie dlatego, że wierzyli w Boga Jedynego i podążali za Jego rozkazami. Była to jedyna ich zbrodnia. Prześladowania i tortury, jakie uznano za właściwe dla nich, przeraziłyby nawet Szatana. Poziom okrucieństwa osiągnął zenit. Jak święte miasto Jeruzalem doświadczyło barbarzyństwa Żydów i stało się miejscem, w którym prześladowano proroków, tak Afyon stało się drugim miastem, w którym grubiańsko gwałcono prawa człowieka, a prawa obywateli zostały przybite do krzyża.

14 maja (1950 roku - uz. red. pol.) wybory unicestwiły i zniszczyły trwającą ćwierć wieku dyktaturę. Ludzie radowali się, ponieważ przejęli choć częściową kontrolę nad swym losem (...).

Kiedy spodziewano się, że po wyborach 14 maja rzeczy będą zmieniać się na lepsze, wkrótce każdy zdał sobie sprawę z tego, że gubernatorzy prowincji i dystryktów nie porzucili starych przyzwyczajeń.

Policja ponownie nękała dwóch lub trzech obywateli, którzy rozmawiali z Nauczycielem, a dom Bediuzzamana znowu był obserwowany. Mimo że prawo Republiki Turcji zabraniało przeszukania domu (bez zezwolenia - uz. red. pol.), żandarm, który nie miał takich rozkazów, mógł dokonać nalotu na przypadkowo wybrany dom wedle własnego uznania, a bezczelni sprawcy tego czynu nie zostaliby ukarani. Po raz kolejny zaczęto wtrącać się do spraw ubioru Nauczyciela, a tych, którzy zostali przyłapani na odwiedzaniu go, zabierano na posterunek policji (...).

Rozkazano otrucie owego osiemdziesięcioletniego uczonego w religii, który poświęcił się dla ludzi tego narodu. Jego jedzenie zostało zatrute w jedną z nocy Święta Zakończenia Postu.

Cóż to była za straszliwa i niemożliwa do zniesienia sytuacja! Nauczyciel pozostawał w izolacji, pod nadzorem, a przy jego drzwiach postawiono strażnika. Stał w obliczu śmierci w domu, w którym został opuszczony.

Cóż za nieszczęście! Dalejże, społeczności islamu! Wylewajmy nasze łzy! Nie, ten problem nie zostanie rozwiązany poprzez łzy i płacz; dokładajmy starań na drodze Boga!

Nihat Yazar

* * *

BEDIUZZAMAN SAID NUR

Turcja była kolebką wielu geniuszów i wydała wielu mudżtahidów, odnowicieli oraz szlachetnych ludzi. Wysokie standardy ich życia ukazały się w szacunku, jakim się cieszyli, jaki znaleźli wśród ludzi tego narodu, tak że bez umniejszania ich znaczenia droga prawdy, którą kroczyli, stała się dla nich łatwiejsza.

Pomimo całkowitej sprzeczności owych warunków i najcięższych prześladowań, jakie miały miejsce przez minione dwadzieścia pięć lat, zostaliśmy obdarowani kimś, kto w najcięższych czasach walczył i stanął do bitwy. Ów geniusz był wzorem Światła roznieconego przez jego sprawę. Sława, jaką cieszył się z powodu swej wiary, dotarła do najdalszych miejsc świata.

Ten człowiek rozświetlił swoim Światłem wiele mrocznych sumień. Jego siła dała męstwo ludziom słabej wiary, jego inteligencja natchnęła wielu nieszczęśników. Bez wątpienia tym człowiekiem był szanowny Said Nursi.

Po otrzymaniu od niego lekcji cnoty i samopoświęcenia wielu ludzi, którzy zbłądzili, znalazło się w samym środku pełnej światła i rajskiej pustyni.

Obok wielkości jego inteligencji i męstwa ów wspaniały człowiek miał też silną wiarę. Z powodu odwagi wynikającej z jego wiary bez mrugnięcia okiem wytrzymał dwadzieścia pięć lat tyranii i prześladowań, będąc jedynym człowiekiem, który był w stanie oprzeć się owym niesprawiedliwym i przerażającym torturom.

Cały muzułmański świat nie mógł powstrzymać się przed przyciąganiem tego duchowego przewodnika. Światło zrodzone w pustynnych i opustoszałych zakątkach Turcji rozprzestrzeniło swój blask do takich miejsc jak Pakistan i Indonezja, przydając chwały i sławy temu człowiekowi oraz jego ludowi.

Jakież to nieszczęście, że ów wspaniały i błogosławiony człowiek, który wyszedł z naszego łona i dzięki któremu zyskaliśmy honor, który rozświetlił serca pozostające w ciemności, który z powrotem sprowadził błądzących ludzi na drogę prawdy, był w naszej ojczyźnie torturowany i prześladowany, zamiast cieszyć się największym szacunkiem!

Mimo to nigdy nie dał się zastraszyć i nigdy nie zszedł ze swej drogi. Przeciwnie, bardzo dobrze wiedział, że bez walki, samopoświęcenia i cierpienia żadne dzieło nigdy nie zapuści mocnych korzeni.

Niezależnie od tego, jak bardzo pragnęlibyśmy zgasić blask owego słońca, jego światło płonęłoby niczym płomień w naszych mrocznych sercach i oświecało nas. Takie było prawo owego wielkiego człowieka i taki był owoc jego sprawy. Jakże szczęsnym jest ten człowiek!

Cevat Rifat Atilhan

* * *

BEDIUZZAMAN SAID NUR

Ta piękna turecka ojczyzna stała się wzorem dla całej ludzkości i obdarowała ją tym wielkim geniuszem i nauczycielem, tą wspaniałą istotą ludzką. Każdego dnia jego dziewięćdziesięcioletniego życia był on aurą Światła i światłem cnoty. Jest on uosobieniem wielkiej sfery wiary, która przeniknęła do umysłów i dusz całego tureckiego pokolenia. Przez całe lata owo Światło rozświetliło wiele ciemnych dusz i poprowadziło je ku słusznej, pięknej i pełnej światła drodze.

Wielki Nauczyciel Said Nur jest symbolem wspaniałej inteligencji, danej mu przez nadzwyczajną łaskę Jedynego Boga. Dzięki wspaniałej inteligencji i męstwu poświęcił wszystko, co miał, dla dobra tego drogiego mu narodu i walczył dla jego rozwoju i postępu. Światło Nauczyciela rozprzestrzeniało się, docierając do sąsiednich narodów, aż po Pakistan i Indonezję.

Wartości płomienia i blasku tego Światła, jego moralności i cnoty, nie można zmierzyć ani całkowicie docenić w oparciu o tylko jedno kryterium.

Jego determinacja i siła woli, jego wzniosłe zadowolenie z tego co posiadał i najwspanialsze cechy ludzkiego charakteru są dla nas wystarczająco wspaniałe, abyśmy ujrzeli go jako wzór do naśladowania.

Jego moralność i cnoty, a szczególnie jego wzniosła wiara, były olśniewające nie tylko dla nas, nie tylko dla muzułmanów, ale dla całej ludzkości, patrzącej na wyjątkową szlachetność tego człowieka, ukazującą się zarówno w nim samym, jak też w jego rodzie. Wszystkie dzieci narodu tureckiego mogą być dumne z tego, że ich ojczyzna była kolebką dla tak błogosławionej inteligencji, dla tak wspaniałego charakteru, dla takiej osobistości jak Nauczyciel.

Pewnego dnia stanął on przed sądem, a ten proces nauczył nas dwóch rzeczy.

Jedną jest fakt, że szlachetne pokolenie młodzieży tureckiej ma głęboki szacunek dla cnoty, najwyższej moralności, wzniosłej wiary i siły woli, a także jest nimi wielce zafascynowane.

Drugą jest fakt, że przy swoich luksusach, bogactwach, rangach i stanowiskach ci, którzy poszukują swego znaczenia w przemijającym dniu dzisiejszym i w rozpuście, poszukują również powodów, dla których mogliby utrzymać Turków w biedzie i zacofaniu. Stało się jasne, że ich trujące inspiracje i rozkazy, a także siła, jaką miało owo bezklasowe i nieznane plemię, pochodzą z instrukcji rewolucjonistów i podżegaczy, którzy są cudzoziemcami i potajemnymi wrogami Turków.

Ta wielka społeczność tysięcy oświeconych, młodych ludzi była zaskoczona, widząc zatrute, przeklęte pióra mąciwodów, których, choć byli oni bojaźliwi i chwiejni, użyto do przebiegłego sprzeciwienia się temu człowiekowi, do pomniejszenia jego wartości i fabrykowania bzdur, które już wyszły z mody.

Wielkiego Nauczyciela można porównać do Mahatmy Gandhiego, wielkiego współczesnego człowieka, który stanął na czele ruchu wyzwolenia Indii, a to w następujący sposób: Jeden z nich, buntując się przeciwko angielskim prześladowaniom, imperializmowi, straszliwej inwazji i wyzyskowi, przez całe lata z wielką siłą woli służył swej sprawie, aż zdołał osłabić i sparaliżować całą potęgę i moc Wielkiej Brytanii. Dla nas ten naród wydał naszego wielkiego Nauczyciela wraz z jego walką i sposobem życia bardzo podobnym do sposobu życia tego pierwszego człowieka. Jednakże prócz owych przymiotów Bóg obdarował go tym, że jest on muzułmaninem, a także posiada światło wiary. Tym światłem rozświetlił on niczym słońce wszystkie muzułmańskie kraje.

Jest jednak jedna wielka i zasmucająca różnica między nimi.

Owa różnica polega na tym, że ten pierwszy posiadał niezachwiane przekonanie, szacunek i wierność społeczności liczącej czterysta milionów ludzi. Tymczasem nasz (Nauczyciel - uz. red. pol.) nawet w granicach naszego kraju stał się celem przebiegłych ataków ze strony tych, których ród jest nieznany i którzy mają tylko niewielkie wymówki po temu, by nazywać się szlachetnymi.

O, Panie nasz! Dlaczego upadliśmy tak nisko, by stać się nikczemni i nędzni, kiedy zostaliśmy obdarowani tak wielką wartością i cnotą? Wiemy, że nasze grzechy są liczne i wielkie, lecz wystarczy nam, o Panie nasz, że upadliśmy tak nisko!

Cevat Rifat Atilhan

KIM JEST BEDIUZZAMAN?

Poprzez światło swej wiary oraz swe świetliste słowa Bediuzzaman usiłował przywrócić pokój i bezpieczeństwo, a także ustanowił wartości duchowe na drodze pełnej śmiertelnych niebezpieczeństw dla społeczeństwa. Niech ten fragment będzie refleksją na temat człowieka, który przeciwstawił się czasom, w jakich celebrowano ignorancję i ślepą wiarę.

Bediuzzaman zobaczył, że cnoty moralności i patriotyzmu nie mogą rozwinąć się dzięki nowoczesnym naukom. Młodzi ludzie, którzy dorastali otoczeni przez takie znaczenia i formy, byli jałowi niczym pustynia, a wypełniała ich pustka. To on uczynił ową prawdę oczywistą, przewidział, że ci ludzie będą katastrofą dla umysłów i widoków na przyszłość naszego społeczeństwa, a także zaproponował rozwiązanie.

Bediuzzaman był uczonym, który symbolizował wzniosłość charakteru w sercach pośród duszącego ucisku i eksponowania roli jednostki, które doprowadziło do wielkiego podziału między Wschodem a Zachodem, a także do utraty osobowości poprzez ślepe naśladownictwo.

Bediuzzaman był uczonym religijnym, który ucieleśniał filozofię stworzenia w umysłach i sercach wolnych ludów i narodów.

Ten szlachetny naród wielce potrzebuje służby ludzi, którzy - jak Bediuzzaman - zniszczyli w swych duszach bożki osobistych korzyści.

Ziya Nur z Wydziału Prawa

* * *

RADA DLA BRACI-DEMOKRATÓW

Pod przywództwem dyktatorów i nadzorców religia narodu, jego wiara i życie doznały szkody z winy bezlitosnych masonów poprzedniej epoki. Najbardziej skuteczną bronią, jakiej używali oni w owej bolesnej epoce, było przedstawianie Demokratów w ten sposób, jakby byli oni bardziej bezbożni od nich. Pewna grupa odgrywała rolę ludzi pobożnych i przekonywała, że Demokraci nie zamierzają przyznać ludziom wolności religijnej, jaką im obiecali. Inna grupa oskarżała Demokratów o to, że

chronią oni reakcję polityczną i odwracają ludzi od wspierania wolności religijnych. Namawiali też Demokratów do zniszczenia religii oraz instytucji religijnych, a także do okazywania wrogości wobec ludzi religii, jak sami czynili to w przeszłości.

Kiedy tylko Partia Demokratyczna doszła do władzy, twardo potraktowała komunistów i przywróciła swobodę wykonywania azanu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Z tego powodu Demokraci zyskali miłość społeczeństwa, a poparcie dla nich zwiększyło się dwudziestokrotnie, co zaalarmowało Partię Republikańską (Jedności i Postępu - uz. red. pol.) oraz jej zwolenników.

Wierzymy, że Demokraci nie wpadną w tę pułapkę, ponieważ są wystarczająco sprytni, aby zrozumieć, że (Republikanie - uz. red. pol.) stracili poparcie z powodu prześladowań uczniów Światła, którzy są ludźmi religii i Koranu.

Dobitne slogany minionej epoki są dobrze znane. Jeśli Demokraci chcą, by ich rządy trwały, muszą trzymać się polityki całkowicie sprzecznej z owymi sloganami, z jednej strony twardo traktować komunistów, zaś z drugiej chronić religię i ludzi religii. Potrzebują jawnego i mężnego kroczenia tą drogą. Jeśli ukażą najmniejszą słabość lub najmniejszą nieszczerość, wpadną w pułapki zastawione przez Republikanów.

Jako uczniowie Światła nigdy nie angażujemy się w politykę. Jedyną nadzieję pokładamy w tym, że wolność religii w narodzie zostanie prawdziwie zastosowana, a uczniowie Światła, którzy są ludźmi religii i Koranu, zostaną uwolnieni od prześladowań i ucisku, jakie przetrwali w ciągu ostatniego ćwierćwiecza. Nasza rada dla braci-Demokratów jest następująca: Nie powinni oni dać się ogłupić szatańskim sztuczkom poprzedniej epoki ani popaść w to samo zbłądzenie. Nie powinni pogardzać duszą i wolą ludu, jak czynili to Republikanie. Powinni kontynuować swe wysiłki przeciwko komunizmowi i pracować na rzecz religii.

W imieniu uczniów Światła

Sadik, Sungur, Ziya

* * *

BEDIUZZAMAN

W jednym z ostatnich dzieł Bergsona [5], zatytułowanym Dwa źródła moralności i religii,autor wyjaśnia, że społeczność ludzka może wznieść się z poziomu nikczemności do wysokiego poziomu wiedzy, szczególnie w kwestiach moralności, jedynie dzięki pobożnym i czystym osobistościom.

Ten pogląd zawsze był udowadniany przez niezliczone przykłady w prawdziwym życiu, w historii ludzkości i historii islamu. W nauce o psychologii, a zwłaszcza w sztuce rozwoju, tradycyjnie polegano na tej właśnie zasadzie, aby wyznaczyć właściwy kierunek temu pokoleniu. Jeśli chodzi o wcześniejsze stulecia, jest oczywistym, że w im większym stopniu zachęcano ludzi do tego, by podążali za jednostkami będącymi dla nich wzorem, tym większe było ich szczęście w porównaniu z naszym szczęściem.

Niezależnie od społeczności lub epoki, w jakich żyłby Bediuzzaman, byłby jedną z tych wzorowych jednostek, które zachowują owe czyste i nadzwyczajne przymioty. Szpiedzy przeszkolili wielu zdrajców i wrogów narodu tureckiego, którzy chcą zniszczyć Turków, ukrywając się za różnymi zasłonami. Ci zdrajcy w każdej chwili pracują nad wprowadzeniem w błąd ludów tureckich poprzez swe oszustwa, widząc w tym sposobność zarobku. Oto dlaczego tłumili i ograniczali życie owego błogosławionego Bediuzzamana.

Pytamy ich (chociaż nie ma nikogo, kogo moglibyśmy o to zapytać, a cóż zyskamy, zadając to pytanie?): W ciągu całej naszej historii prawosławny patriarcha Konstantynopola udowadniał przy każdej okazji, że jest najbardziej przerażającym i bezlitosnym z naszych wrogów. Podczas gdy trwają jego rządy we wspaniałych pałacach, prawa Bediuzzamana do władania tym wspaniałym krajem trwają przynajmniej od tysiąca lat, a tytuły do owego panowania nosi on wypisane na swej skórze i w sercu. Czyż zatem można pozbawić go najbardziej podstawowych praw człowieka i nie pozwolić na to, aby posiadał przynajmniej te same prawa, jakimi cieszy się tamten odźwierny zepsucia?

Kiedy pozostajemy w duchowej podróży umysłu i duszy, czytając książki wśród liści drzew, któż z nas mógłby znieść najście na miejsce, które uważamy za błogosławione, pogwałcenie naszych praw oraz wymuszenie konfiskaty naszych ksiąg? Takie działania nie mają miejsca nawet w najbardziej zacofanych współczesnych społecznościach, takich jak

społeczność Hiszpanii - którą, jak twierdzicie, naśladujecie - a nawet gdyby do nich doszło, nie byłoby żadnych szans na to, by trwały w nieskończoność.

Jesteśmy oburzeni surowym traktowaniem Bediuzzamana przez ostatnie kilka dni, a także oburzeni na tych, którzy uważają tak nieusprawiedliwione traktowanie za właściwe dla tak zdobnego i błogosławionego człowieka, będącego przedstawicielem atrybutów wiedzy, moralności, cnót i dobrych manier.

W tych mrocznych dniach Turków, kiedy szpetota niemoralności szerzy się jak powódź i próbuje zatopić wszelkie cnoty, znajdujemy pocieszenie w jego inspiracji, która rozprzestrzenia się z serca do serca niczym tajemnica i pokonuje wszelkie przeszkody, choć zdawało się to niemożliwe. Nasze noce stały się bardzo ciemne, jednak tak ciemna noc oznacza, że bliskie jest ukazanie się brzasku.

Cevdet Sezer

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Wielce nam drogi, wielce błogosławiony, wielce opiekuńczy i wielce umiłowany Nauczycielu!

Czytając wielce uważnie i z namysłem Traktaty Światła, dzięki twemu duchowemu wsparciu i twym modlitwom otworzyliśmy, jak odkrywcy, talizman i tajemnicę wszechświata. Pojmujemy, że ów wspaniały zbiór jest wszechstronnym przewodnikiem dla teraźniejszości i przyszłości.

Tak, szanowny Nauczycielu! Wszyscy ludzie posiadający inteligencję, którzy czytają Traktaty Światła, dochodzą do zrozumienia tego, że Traktaty Światła ratują istoty ludzkie przed mrocznymi ideologiami. Nauczają i prowadzą ich ku drodze prostej w tym stuleciu i w przyszłości.

Traktaty Światła nie zostały spisane jedynie dla tego narodu i jego ludzi. Ten zbiór odpowiada na potrzeby świata islamu i całej ludzkości. Kiedy ludzkość walczy z katastrofami i nieszczęściami, jakich historia nie doświadczyła nigdy wcześniej, konieczne jest mocne trzymanie się Traktatów Światła, ponieważ są one zbawicielem. Nie ma innego zbawienia prócz zyskania światła Traktatów poprzez uważne czytanie ich i rozmyślanie nad nimi. Każdy, kto tylko czyta Traktaty Światła, pojął - i pojmie w przyszłości - tę prawdę.

Gdybyśmy tylko byli do tego zdolni, poszlibyśmy na wysokie miejsce górujące nad wszechświatem, aby oznajmić to całemu wszechświatowi. Jako że nie jesteśmy w stanie tego zrobić, oto nasze podziękowania za wsparcie duchowe naszego Nauczyciela, dzięki któremu pojęliśmy globalną wartość Traktatów Światła. W takim wypadku, skoro są one źródłem owego skarbca światła i blasku, mądrości i doskonałości, nie możemy pozwolić sobie na zmarnowanie ani jednej minuty, będziemy nieprzerwanie czytać je każdego dnia, każdej godziny, będziemy starać się o to dniem i nocą, in sza'a-llah.Jednakże - jak we wszystkim, co robimy - sukces odniesiemy dzięki wsparciu duchowemu i suplikacjom naszego Nauczyciela.

Oczywistą i widoczną prawdą jest fakt, że nawet człowiek będący wspaniałym uczonym może być jedynie uczniem Traktatów Światła i ich autora. Ludzie desperacko potrzebują Traktatów Światła. Jeśli są niedbali i podporządkowani swemu ego, które wprowadza ich w błąd, jeśli nie czytali Traktatów Światła, padną ofiarą wielkiej straty. Nie jesteśmy w stanie opisać naszej wdzięczności i zobowiązania tytułem tego, że jesteśmy w stanie docenić tę prawdę, mając tak wspaniałego Bożego urzędnika, który jako zbawca ludzkości wart jest tyle, co miliardy innych ludzi. Pojmujemy, że nigdy nie będziemy w stanie odpłacić za korzyści, które zyskaliśmy dzięki jednemu wersowi zdumiewających Traktatów Światła, będących duchowym cudem Świętego Koranu. Dlatego postanowiliśmy, że będziemy błagać Boga Jedynego następującymi słowami:

"O, Panie! Ocal naszego umiłowanego i litościwego Nauczyciela przed próbami zabójstwa podejmowanymi przez jego prześladowców i wrogów. Obdarował nas kluczem do wyjątkowego skarbca prawd, jakim są Traktaty Światła, które wybawiły nas z uwięzienia w samotności i stały się dla nas narzędziem osiągnięcia wiecznej szczęśliwości. Uczyń go stale odnoszącym sukcesy w służbie Koranowi i wierze, i obdarz go dobrym zdrowiem i długim życiem!"

Drogi, szanowny Nauczycielu! Niektórzy spośród nas, studentów uniwersytetu, dostąpili wielkiego daru dzięki uważnemu czytaniu Traktatów Światła i rozmyślaniu nad nimi. Nie było to jedynie pozytywne myślenie i przypuszczenia, lecz dzięki analizie i świadectwu, które można zweryfikować, zyskaliśmy niezachwianą pewność wiary dzięki wiedzy o tym, że aż do tego stulecia ziemia nie doświadczyła takiego okrucieństwa i grozy w wyniku bezbożności i prześladowań. Dzięki pomocy Boga i Jego przewodnictwu Bediuzzamanowi powiedzie się starcie owej bezbożności z oblicza ziemi.

Nie doszliśmy do tego przekonania, będąc naiwnymi lub zarozumiałymi, lecz raczej poprzez analizy i badania zyskaliśmy wiedzę jako świadectwo wspierające to, w co wierzymy. Oto dlaczego nawet przeciwnicy Bediuzzamana w swych sercach potwierdzą tę prawdę.

Prosimy, byś modlił się za nas i rozciągnął na nas swą litość, abyśmy stali się ludźmi, którzy poświęcili się służbie dla Koranu i wiary, byśmy mogli czytać i spisywać Traktaty Światła, nie marnując ani minuty, byśmy osiągnęli całkowitą szczerość intencji (ar. ichlas).

W imieniu studentów Uniwersytetu Światła,

Abdulmuhsin

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Nasz wielce błogosławiony i szanowny Nauczycielu!

Po pierwsze:Części Traktatów Światła, które otrzymaliśmy, zostały rozprowadzone, a uczniowie Światła są przepełnieni radością. Ci, którzy otrzymali swój udział w Świetle, spieszą ku niemu. Serca, które poszukują Światła, znajdują prawdę słów مَنْ طَلَبَ وَ جَدَّ وَجَدَ szukajcie, a znajdziecie.Tym razem czterdzieści cztery kopie Słów, jakie przyniósł nasz brat Ziya, były wręcz rozrywane. Laska Mojżeszarozprzestrzenia się po całej Ankarze i w różnych częściach Anatolii (...).

Nawet ci, którzy nie widzą jasności Traktatów Światła, potajemnie je wspierają. Szkoła Traktatów Światła, Medresetu'z-Zehra, staje się powszechnie znaną w Anatolii i w świecie islamu. Rozpoznajemy tych wiernych i ludzi wiedzy, którzy uważnie czytają wzniosłe prawdy Traktatów Światła i rozmyślają nad nimi, poprzez ich niezachwiane braterstwo.

Podobnie do Bożego działania rozprzestrzeniania wiosny na obliczu ziemi, ogromna aktywność Medresetu'z-Zehra postępuje w ciszy, bez hałasu i hucznego widowiska, rozwijając się w pokorny, lecz wspaniały sposób. Ludzkość, która ze swej natury jest skłonna do pośpiechu, nie bierze pod uwagę Bożych praw rządzących światem. Ludzie pragną rozwiązać każdy problem, kiedy tylko tego zapragną. Pomijają swe obowiązki w mniejszej sferze i błądząc, przechodzą od razu do bardziej rozległej sfery.

Traktaty Światła zasiały ziarna prawdziwych ludzi wiary, a teraz przyszedł czas, by owe ziarna rozkwitły. In sza'a-llah,w niedalekiej przyszłości ukażą one światło przewodnictwa, będąc wzorem do naśladowania dla świata islamu.

W imieniu uczniów Światła z Uniwersytetu w Ankarze,

Abdullah

* * *

List napisany do Nauczyciela przez wielkiego uczonego i człowieka szczerego serca, którego zaszczycono, powierzając mu zadanie rozpowszechnienia Traktatów Światła w Ankarze

Do szanownego Bediuzzamana, do którego należą szczerość intencji (ar. ichlas),Światło, dojrzałość i przewodnictwo, który jest największym z mudżtahidów!

Od chwili, w której zostałeś posłany na tę arenę próby, aż do teraz dniem i nocą broniłeś praw Boga oraz praw Jego sług i dbałeś o zachowanie ich, w obecności Boga i przez wzgląd na Niego. Ludzie przypisali twej osobie potęgę wiedzy, dojrzałość i Światło. Gdy prowadzisz ludzi w tak niesłychanie ciężkich warunkach, bez wytchnienia, aby opisać twe osiągnięcia w owej ciężkiej pracy, twe starania i zapał, można powiedzieć, co następuje: Aniołowie, niebo, Tron Boga (ar. 'Arsz), Strzeżona Tablica (ar. Al-Lałh Mahfuz), pióro zapisujące złe i dobre czyny, ziemia, niebiosa, będący gospodą świat, ludzie i dżinny, ludzie islamu i spoza islamu, a także twój słaby sługa - wszyscy na wieki zaświadczają prawdę, oznajmiając: "Do ostatniego tchu zaświadczam istnienie i jedność Jedynego Boga".

O ty, do którego należy Światło, Bediuzzamanie! Jestem przyjacielem twej wypełnionej Światłem osoby i twoim sługą do głębi serca i duszy. Ta przyjaźń nie jest ulotna, a jej przeznaczeniem nie jest, by miała się skończyć. Skoro w królestwie znaczeń Przedwieczny Bóg zada nam pytanie: "Kto jest twoim Panem?", ta stała przyjaźń będzie trwać. Przez blisko pół wieku w świecie przejawów byłem świadkiem zakorzenionych w tobie manier, twych słów i czynów. Ta epoka prześladowań, konstytucji i Republiki poddała cię próbom i egzaminom, a jedna z owych prób była gorsza od drugiej. Podczas różnych etapów historii stawiałeś czoła najcięższym warunkom, od rozpraw sądowych po inne rozprawy sądowe

i wszystkie bitwy, których świadkiem byłeś na placu boju. Na polu wiedzy przewyższasz wszystkich swych współczesnych w dyskusjach dotyczących wiedzy, a także odnośnie do rozpowszechniania twych potężnych, pięknych i wartościowych ksiąg. Byłem świadkiem twego dżihadu, większego i mniejszego [6], uczyłem się od twej mądrości i od lekcji twoich ksiąg. Z powodu twej doskonałości, szczerości intencji (ar. ichlas),twych dobrych uczynków i oświeconych myśli nasza dawna przyjaźń rosła w każdej chwili, rosła w siłę, umacniała się i prowadziła mnie do wielkiej miłości i do entuzjazmu.

Przez wzgląd na Boga od czasu panowania sułtana Hamida owe miłość i entuzjazm sprawiały, że broniłem, chroniłem i strzegłem ciebie oraz praw uczniów Światła. Choć mam siłę mrówki, zrobię wszystko, co tylko będę mógł, aby duchowo i materialnie wypełnić obowiązek przyjaźni. Wie o tym Bóg, a społeczeństwo oraz uczniowie Światła również są poinformowani o tym moim postanowieniu.

In sza'a-llah,dzięki łasce Boga, wsparciu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) oraz twej niezrównanej szczerości intencji (ar. ichlas)większy i mniejszy dżihad naszych czasów poskutkuje zwycięstwem prawdy i klęską niewiary. Świat ludzkości stanie się światem islamu, a cywilizacja Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) powstanie w całej swojej chwale. Cała ludzkość, wszystkie dżinny i aniołowie, a także niebiosa, będą wspólnie celebrować wielkie święto. Wciąż modlimy się do Najbardziej Miłosiernego o to, abyśmy mogli w zachwyceniu ujrzeć to globalne święto, abyśmy wraz z naszymi rodzinami mogli dostąpić dobrego zdrowia i dobrobytu. Niech Bóg Jedyny przyjmie nasze modlitwy na Jego dworze przez wzgląd na tego, który był najbardziej przez Niego umiłowanym (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), amen, amen!

O, mój przyjacielu, przed którym nie mam żadnych tajemnic, którego serce i dusza są błogosławione! Nie wiem, czy będziesz pamiętał twego słabego sługę. Na wszelki wypadek pozwól, że ci przypomnę:

W czasie, kiedy trwała walka o wyzwolenie narodu, byliśmy razem w Ankarze. Gdy trwała owa walka, osiemnastu różnych ludzi zachęcało do ofensywy. Spotkaliśmy się w twym mieszkaniu w Stambule, aby przedyskutować, czy powinniśmy wziąć w tym udział, czy nie. To ja, twój stary przyjaciel, wojskowy mufti, Osman Nuri z Ankary. Zostałem mianowany muftim w Ministerstwie Obrony i byłem nim przez mniej więcej dwadzieścia pięć lat. Odszedłem w stan spoczynku trzy lata temu. Teraz mieszkam w mym domu w Ankarze i stale, nocą i dniem, modlę się

za ciebie, za ludzkość i za islam. Moim największym pragnieniem jest ujrzeć i odwiedzić cię przez wzgląd na Boga, zanim umrę, i porozmawiać z tobą osobiście. Pragnę tego całym sercem i duszą.

O, najbardziej szanowny z szanownych! W najwyższym szacunku dla twej mądrej osoby i dla twych uczniów Światła przesyłam z miłością i entuzjazmem moje pozdrowienia, modlę się do Boga i błagam Go o to, abyś był szanowany i podziwiany zarówno na tym świecie, jak w życiu ostatecznym. Całuję twe błogosławione dłonie z tęsknotą i entuzjazmem, oczekuję na twoje szczere modlitwy i na szczerą odpowiedź. Zostań z Bogiem, o nasz jeden i jedyny, do którego należą Światło, wytrwałość, siła woli i prowadzenie nas drogą prostą.

Twój przyjaciel w jaskini i na szczycie nicości, będący jedynie grzesznym sługą Boga,

Osman Nuri

* * *

PODRÓŻ NAUCZYCIELA DO EMIRDAG

Po tym, jak Nauczyciel Said Nursi został zwolniony z więzienia Afyon, wraz ze swymi uczniami udał się do Emirdag, gdzie przebywał przez mniej więcej dwa lata. W miesiącu muharram 1371 roku hidżry przybył do Eskisehir i spędził półtora miesiąca w hotelu "Yildiz". Przybycie Nauczyciela miało wielkie znaczenie. Aż do roku 1950, nie licząc miejsc, do których był zsyłany, Nauczyciel nigdzie nie wyjeżdżał, ponieważ nie był wolny. Przeważnie nie pozwalano mu nawet na odwiedzanie pobliskich wiosek.

W Emirdag Nauczyciel spotkał się ze swymi gorliwymi uczniami i przemówił do nowych, młodych uczniów Światła, którzy byli niczym świeże owoce tego regionu. Do pewnego stopnia zaczął angażować się w życie społeczne. Emirdag miało wielu uczniów Światła pochodzących ze wszystkich klas społeczeństwa, nawet spośród żołnierzy, a szczególnie spośród rekrutów sił powietrznych. Wszyscy z nich byli pełni wiary i wysokich cnót moralnych jako szanowni i mężni ludzie islamu. Byli szczerymi ludźmi, których serca były wypełnione umiłowaniem Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), służby dla islamu oraz ich narodu.

* * *

Jakiś czas później Nauczyciel wyjechał do Isparty i spędził tam blisko siedemdziesiąt dni. W tym czasie aktywni uczniowie Światła ze Stambułu opublikowali Przewodnik dla młodzieży.To stało się przyczyną nowej sprawy sądowej przeciwko Nauczycielowi, który został wezwany przed sąd w Stambule.

W czasie spędzonym w Isparcie i Stambule Nauczyciel pisał o kwestiach dotyczących Bożej jedności (ar. tałhid).Zatytułował to dzieło Klucz do królestwa Światłai wysyłał je w listach do swych uczniów. Owe listy były niczym skarbce Bożej jedności, a kryły się w nich wielce wartościowe kwestie.

* * *

SĄD W STAMBULE

Mając na celu służbę wierze i moralności, pewni studenci uniwersytetu w Stambule opublikowali Przewodnik dla młodzieży.Oskarżyciel publiczny na podstawie Artykułu 163 uznał to za działanie przeciwko sekularyzmowi i oskarżył ich o to, że ich celem była zmiana podstawowych praw państwa, wprowadzenie kwestii religijnych i publiczne propagowanie ich. Nauczyciel został wezwany przed Sąd Karny w Stambule, aby wysłuchać aktu oskarżenia.

Bediuzzaman Said Nursi opuścił Ispartę, aby stanąć przed sądem w Stambule. Rozprawa rozpoczęła się 22 stycznia 1952 roku. Miejsca w sądzie zajęli uczniowie Nauczyciela, będący studentami uniwersytetu. Wielki tłum wypełnił korytarze budynku. Odczytano akt oskarżenia i raport rzeczoznawców. Rozpoczęto przesłuchanie Nauczyciela.

Raport rzeczoznawców stwierdzał: "Autor tej książki stara się szerzyć idee religijne i wyraża swe myśli, kierując młodymi ludźmi. Autor jest również zwolennikiem zasłaniania ciała (przez kobiety - uz. red. tur.) i twierdzi, że sprzeczne z islamem jest ubieranie się przez kobiety tak, by były półnagie, a także przechadzanie się ich w taki sposób, że odsłaniają nogi, twierdząc również, że taki strój sprzeczny jest z kobiecą naturą. Twierdzi również, że tym, co zdobi kobietę, są ozdoby cnót moralnych Koranu, jakie można zyskać przez ćwiczenie islamu i wspieranie edukacji religijnej. Próbuje zatem zaszczepić zasady religii w miejsce

fundamentalnych prawd państwa...". Lista takich twierdzeń przewija się w całym akcie oskarżenia.

Prawnikami ze Stambułu, którzy zostali wyznaczeni do obrony Saida Nursiego, byli Seniyyuddin Basak, Mihri Helav i Abdurrahman Seref Lac.

Nauczyciel Said Nursi osobiście odpowiedział na akt oskarżenia i na raport, który został odczytany w sądzie, używając trzydziestu pięciu lat swego życia jako przykładu tego, że nigdy nie był zainteresowany ruchami angażującymi się w politykę, a jedyną rzeczą, jaką się zajmował i która przyciągała jego uwagę, były prawdy wiary i służba Koranowi. Przypomniał, że dokłada starań w sprawie ocalenia wiary ludzi, że w przeszłości został uniewinniony od stawianych mu zarzutów przez wiele sądów, a niektóre z (niekorzystnych dla niego - uz. red. pol.) decyzji owych sądów również zostały uchylone. Nauczyciel dowodził, iż każdego powinien zadowolić fakt, że młodzież uniwersytecka publikuje Przewodnik dla młodzieży.Elokwentnie wyraził to, że z punktu widzenia pokoju naszego narodu i jego ludzi jest koniecznym, by wszystkie księgi Traktatów Światła, takie jak Przewodnik dla młodzieży,były rozpowszechniane, zaś młode i niewinne dzieci, a także kobiety, powinny je czytać, aby przeciwstawić się destrukcyjnym ruchom, jakie napotykamy w tym stuleciu, szczególnie zaś epidemii moralności i niewiary, która uderza w struktury naszego społeczeństwa. Powiedział, że studenci uniwersytetu opublikowali tę książkę, mając na uwadze te właśnie cele, i że zrobili to bez jego wiedzy.

Sprawa została odroczona do 19 lutego 1952 roku.

Drugiego dnia rozprawy studenci uniwersytetu i ludzie wiedzy, którzy skorzystali z Traktatów Światła, tłumnie przybyli wcześnie rano, aby zapełnić korytarze prowadzące do sali sądowej. Rozległy się oklaski, gdy Nauczyciel wchodził na salę sądową, obejmowany przez studentów uniwersytetu. Zasiadł na miejscu dla oskarżonego. Obrońcy również przybyli i zajęli miejsca. Sala sądowa była przepełniona, a tysiące ludzi, którzy chcieli być świadkami przesłuchania, wciąż próbowały dostać się na salę rozpraw. Całe fale ludzi napływały przez drzwi. Znaczenie przekazane przez widoczne dostojeństwo i blask tego wydarzenia było wielce głębokie i bardziej doniosłe niż cała sprawa. Said Nursi, który był uosobieniem światła islamu, został uhonorowany wdzięcznością bardzo młodych ludzi, którzy zostali pozbawieni możliwości wychowania się w kulturze islamu. Było tak, jakby mówili oni językiem swego usposobienia:

"O, wielki mudżtahidzie, który rozproszyłeś ciemności dwudziestego wieku światłem Koranu; który ukazałeś ludziom islamu świetliste

horyzonty szczęśliwości; który wzywasz ludzkość do tego, co z natury jest dla niej odpowiednie, do wzniosłego i wiecznego szczęścia! Jesteśmy ci na wieki wdzięczni za służbę, jaką wykonałeś dla ludzkości, szczególnie dla synów i córek tego narodu. Będziesz darzony najwyższym szacunkiem przez przyszłe pokolenia. Jak lekarz, który przynosi wodę życia dla duchowości pokolenia, które było niemal martwe, wykonałeś wielką i wielce wzniosłą służbę. Uznajemy twe starania i poświęcenie twego życia dla przyniesienia wiecznego szczęścia narodowi i jego przyszłym pokoleniom poprzez światło Koranu, dla zjednoczenia ich z Bogiem w czasie, gdy zostały opuszczone, gdy miały zostać rzucone w nicość i wieczną niedolę".

Ci ludzie ukazali znaczenie dwuwiersza:

Wierzące pokolenia podążą za tobą,

Przez lata i stulecia będą podążały twoją drogą.

Przepełnienie sali sądowej sprawiło, że kontynuowanie rozprawy stało się niemożliwe. Policjanci, którzy byli odpowiedzialni za zachowanie porządku, nie mogli powstrzymać ludzi przed wchodzeniem na salę. Widzowie zaczęli siadać dopiero wtedy, kiedy sędzia ogłosił:

-Jeśli miłujecie owego hodżę i effendiego, zostawcie nam trochę miejsca, byśmy mogli kontynuować rozprawę.

Kiedy rozprawa została wznowiona, zeznania złożyli dyrektorowie wydawnictwa, które wydrukowało Przewodnik dla młodzieży,a ich działania były wówczas obserwowane przez policję. Nauczyciel zgłosił sprzeciw wobec raportu rzeczoznawców. Następnie, kiedy zbliżał się czas modlitwy popołudniowej (ar. 'asr),poprosił o trochę czasu, aby mógł odmówić modlitwę. Sędzia przychylił się do tej prośby i zakończył rozprawę.

Nauczyciel wyszedł na korytarz, obejmowany przez studentów uniwersytetu, którzy szczerze go miłowali. Oklaskiwały go tysiące obecnych. Uniósł obie ręce i pomachał do swych uczniów. Przed budynkiem sądu na Nauczyciela czekały trzy lub cztery tysiące ludzi. Kiedy schodził po schodach, rozległy się oklaski tych tysięcy ludzi, którzy czekali, aby go zobaczyć. Było widać, jak niektórzy z nich płaczą. Byłoby niemożliwością przejść przez tłum, zatem uczniowie Światła zorganizowali samochód, aby Nauczyciel mógł pojechać do Meczetu Sułtana Ahmeda na modlitwę w zgromadzeniu, a następnie powrócić do miejsca, w którym się zatrzymał.

* * *

Ostatnim dniem rozprawy był 5 marca 1952 roku.

Nauczyciel jeszcze raz wkroczył na salę sądową, przechodząc obok młodych uczniów i tysięcy ludzi z różnych grup społecznych, którzy wysoko go cenili. Aby powstrzymać tłum ludzi przed spowolnieniem procedur sądowych, jak miało to miejsce poprzednim razem, długi szereg policjantów strzegł schodów, a korytarze i wiele innych miejsc w budynku sądu również otoczono kordonem policji, jednak sala sądowa nadal była wypełniona tłumem ludzi.

Rozpoczął się proces. Student uniwersytetu, który opublikował Przewodnik dla młodzieży,został przesłuchany w charakterze świadka. W swym oświadczeniu stwierdził, że po przeczytaniu wielu książek ze Wschodu i z Zachodu zdobył Traktaty Światła i odkrył, że omawiane w nich kwestie są wielce korzystne dla umysłu, duszy i serca. Traktaty wywarły wielki wpływ na podejmowane przez niego decyzje i na jego moralność. Przewodnik dla młodzieżybył drogą do osiągnięcia wiary i dobrego postępowania, a także sposobem na zachowanie ich dla młodych ludzi. Ów student argumentował, że publikując tę książkę z nadzieją na przysłużenie się narodowi, nie widział w tym niczego, co mogłoby zostać uznane za przestępstwo.

* * *

@

Bediuzzaman Said Nursi recytujący po modlitwie piątkowej surę Al-Fatiha nad grobem sułtana Mehmeda Zdobywcy.

Stambuł, 1952

@

Widok od strony ogrodu na dom, w którym Nauczyciel Bediuzzaman Said Nursi mieszkał w Isparcie

@

Widok od frontu na dom, w którym Nauczyciel Bediuzzaman Said Nursi mieszkał w Isparcie

MOWA OBROŃCZA NAUCZYCIELA

Bediuzzaman zaczął od słów:

-Wygłoszę jedynie krótką prośbę człowieka, który przez całe swoje długie i pełne przygód życie był prześladowany. Proszę, abyście mnie wysłuchali.

Sąd pozwolił Nauczycielowi na swobodne wygłoszenie długiej mowy obrończej:

Szanowni Panowie Sędziowie!

Byłem ofiarą niewyobrażalnych zdrad, tortur, nadzoru i aresztów, które trwały przez dwadzieścia osiem lat. Podstawą wszystkich oskarżeń i domysłów było kilka punktów.

Po pierwsze:Podstawowym zarzutem wobec mnie jest to, że jestem uważany za przeciwnika ustroju.

Dobrze wiadomo, że każdy rząd na świecie ma swoich przeciwników. Dopóki tylko publiczny porządek i bezpieczeństwo nie doznają szkody, nikogo nie można obwiniać za poglądy i metody, które zostały przyjęte przez jego serce i sumienie. Jest to w oczywisty sposób dozwolone.

Brytyjczycy, którzy są fanatykami religijnymi, a ich rządy są tyranią, przez sto lat władali ponad stu milionami muzułmanów. Choć muzułmanie nigdy nie uznali bezbożnego reżimu Brytyjczyków i odrzucili go poprzez Koran, brytyjskie sądy aż do dzisiaj nie wtrącają się do ich spraw.

Od dawien dawna chrześcijanie i żydzi w tym kraju oraz ci, którzy pozostają pod władzą wszelkich rządów muzułmańskich, sprzeciwiają się naszej religii i jej uświęconemu porządkowi. Choć są jej przeciwni i występują przeciwko niej, to rządy muzułmańskie nigdy nie wtrącały się do ich spraw w imieniu prawa.

Podczas swego panowania szlachetny Omar (niech Bóg będzie z niego rad) został pozwany przed sąd przez prostego chrześcijanina. Choć ów chrześcijanin sprzeciwiał się błogosławionemu ustrojowi, religii i prawom rządu muzułmańskiego, te osobiste sprawy nigdy nie zostały wzięte przez sąd pod uwagę. Ten fakt jasno ukazuje, że instytucje sprawiedliwości nie powinny znajdować się pod wpływem jakichkolwiek prądów i nie mogą być w jakikolwiek sposób stronnicze. Fundamentalna zasada wolności religii i wolności sumienia przeważa i dominuje na Wschodzie i na Zachodzie, we wszystkich instytucjach sprawiedliwości na świecie, które nie są instytucjami komunistów.

Wierząc w ową fundamentalną zasadę wolności religii i wolności sumienia, polegając na setce wersetów Koranu, pytam: Jeśli wyraziłem swój sprzeciw wobec tej części cywilizacji, która jest zepsuta, wobec absolutnego despotyzmu, który szerzy się pod płaszczykiem wolności, wobec najcięższych prześladowań nakładanych na religię i ludzi pobożnych pod maską sekularyzmu, czyż sprawia to, że przekraczam granice prawa, czy też czyni to ów sprzeciw prawdziwą i szczerą obroną konstytucji?

Sprzeciwianie się niesprawiedliwości, prześladowaniom i bezprawiu nigdy nie było uważane za zbrodnię przez jakikolwiek rząd. Zaprawdę, ów sprzeciw zawsze był legalnym narzędziem, zapewniającym równowagę sprawiedliwości.

Po drugie:Drugim zarzutem, jaki ma na celu usprawiedliwienie tyranii i przyczynionych mi cierpień, jest naruszanie bezpieczeństwa i porządku publicznego. Z powodu tych podejrzeń oraz wyimaginowanych i fałszywych oskarżeń byłem karany przez dwadzieścia osiem lat. Ciągano mnie z miasta do miasta, z sądu do sądu, z więzienia do więzienia. Nie zezwalano mi na widywanie się z kimkolwiek. Odizolowano mnie od ludzi, otruto mnie i poddano wszelkiego rodzaju zniewagom.

Jeśli chodzi o pięćset tysięcy oddanych uczniów Światła, jesteśmy duchowymi strażnikami bezpieczeństwa i porządku publicznego w tym kraju. Przypisywanie nam takich rzeczy, o które jesteśmy oskarżani, to bardzo ciężki grzech. Mimo że zostaliśmy zdradzeni w tak przykry sposób, nigdy nie odpowiadaliśmy, kierując się emocjami. Nigdy nie ustawaliśmy w naszych wysiłkach na rzecz przywrócenia bezpieczeństwa i porządku publicznego w ludzkich sercach, nigdy nie przestaliśmy służyć wierze i Koranowi. Nigdy nie zaprzestaliśmy prób ocalenia niedbałych, którzy zbłądzili w anarchię, ani też ratowania ich z owego przerażającego bagna.

Szanowni Panowie Sędziowie! Mówię wam to z całkowitą pewnością; nie jest to bezpodstawne twierdzenie. Po długich i szczegółowych dochodzeniach sześć sądów z sześciu prowincji, w których byłem prześladowany i do których mnie zsyłano, nie odnotowało żadnego wydarzenia, które można by było uważać za zakłócenie porządku i bezpieczeństwa publicznego. Ten fakt udowadnia, że uczniowie studiujący w szkole wiedzy Światła pracują nad swymi sercami, osadzają w głowach i sercach straż, która utrzymuje publiczny porządek i bezpieczeństwo. Nasze lekcje wiary są sprzeciwem wobec anarchii, buntu, masonerii i komunizmu. Możecie zapytać dowolnego urzędnika bezpieczeństwa narodowego, czy doszło do jakiegokolwiek wydarzenia zakłócającego porządek publiczny, w które byłby zaangażowany choć jeden z pięciuset

tysięcy uczniów wiedzy Światła? Nie istnieją żadne raporty dotyczące takich wydarzeń. Oczywiście, nie istnieją, ponieważ wszyscy uczniowie Światła mają w swych sercach najbardziej stanowczych strażników prawa i porządku, którzy stoją na straży wiary.

Szczegółowo objaśniłem owe prawdy w mym artykule Prawda przemawia(tur. Hakikat Konusuyor),opublikowanym w 116 numerze pisma "Sebilurresad". Wasze twierdzenie dotyczy człowieka, którego życie może zaświadczyć o tym, iż poświęcił on swój świat - a jeśli będzie to potrzebne, poświęci również życie, a nawet życie ostateczne; który na ostatnie trzydzieści pięć lat wyrzekł się polityki. Podczas szczegółowych dochodzeń prowadzonych przez liczne sądy nie znaleziono żadnego świadectwa jakiejkolwiek jego działalności politycznej. Ten człowiek ma ponad osiemdziesiąt lat i stoi bardzo blisko drzwi grobu, nie mając żadnego doczesnego, materialnego majątku, nie przywiązując do tych spraw jakiejkolwiek wartości. Twierdzenie, że "używa on religii jako narzędzia polityki" jest popełnieniem nieskończenie wielkiej niesprawiedliwości, jest bezlitosnym postępowaniem.

Jako uczniów szkoły wiedzy Światła, Wszechmądry Koran nauczył nas następującej lekcji prawdy: Jeśli w budynku lub na statku znajduje się jeden niewinny człowiek i dziesięciu przestępców, sprawiedliwość Koranu zabrania zniszczenia owego budynku czy statku, aby nie wyrządzić szkody prawom tego jednego niewinnego człowieka. Jeśli tak, czyż można kiedykolwiek usprawiedliwić zniszczenie budynku lub statku z dziesięcioma niewinnymi ludźmi i jednym zbrodniarzem? Czyż nie byłoby największym prześladowaniem, największą niesprawiedliwością i największą zdradą, gdyby ów budynek lub statek został zniszczony? Jako że Boża sprawiedliwość i prawda Koranu surowo zabraniają nam zakłócania porządku publicznego i narażania życia dziewięćdziesięciu niewinnych ludzi z powodu dziesięciu przestępców, stosowaliśmy ową lekcję Koranu ze wszystkich sił i zachowywaliśmy porządek publiczny, ponieważ jest to obowiązkiem religijnym.

Nie ma wątpliwości co do tego, że nasi dawni potajemni wrogowie, którzy wysuwali przeciwko nam te fałszywe zarzuty, albo celowo uczynili z polityki narzędzie ateizmu, albo też świadomie lub nieświadomie pracowali nad zaszczepieniem w naszej ojczyźnie swych zepsutych ideologii. Jest jasnym, że tymi, którzy naruszają prawo i porządek oraz bezpieczeństwo publiczne narodu, nie jesteśmy my, lecz oni sami.

Prawdziwy muzułmanin i szczerze wierzący człowiek nigdy nie poprze anarchii i buntu. Religia stanowczo zakazuje buntu i anarchii, ponieważ

anarchia nie uznaje czyichkolwiek praw. Sprawia ona, że ludzkie cechy i wytwory cywilizacji stają się cechami i wytworami dzikich bestii. Wszechmądry Koran wskazuje na to, że ów komitet polityczny będzie Gogiem i Magogiem kresu czasu.

Szanowni Panowie Sędziowie! Moi uczniowie i ja sam byliśmy poddawani torturom i cierpieniu przez dwadzieścia osiem lat. Oskarżyciele nie powstrzymali się przed obrzucaniem nas obelgami. Cierpliwie znosiliśmy to wszystko i kontynuowaliśmy naszą służbę na rzecz wiary i Koranu. Wybaczyliśmy prześladowania i cierpienia, jakich doznaliśmy z rąk ludzi poprzedniej epoki, ponieważ oni dostali już to, na co zasłużyli, zaś nam zwrócono nasze prawa i wolność. Dziękuję Bogu za to, że dał nam sposobność do wypowiedzenia tych kilku słów w obecności sprawiedliwych i wierzących sędziów, jakimi jesteście.

Said Nursi

* * *

FRAGMENTY MOWY OBROŃCZEJ ADWOKATA MIHRIEGO HELAVA

Autor Traktatów Światła jest najbardziej skromnym ze wszystkich autorów i pisarzy. Jest on największym wrogiem rozgłosu i arogancji. Odwrócił się plecami do wszelkich majątków tego świata. Żadne bogactwo, sława, wpływ... Nic z tego nie jest godne stania się jego celem. Nawet Gandhi nie mógłby odwrócić się od świata tak, jak on to uczynił. Jeśli ten wielki człowiek, któremu wystarcza pięćdziesiąt gram chleba i miska zupy, żyje, to żyje on jedynie dla służby Koranowi i wierze. Nie istnieje zupełnie nic, co byłoby w jego oczach ważniejsze. Skoro tak, czyż zgodnymi ze sprawiedliwością, uczciwością, rozsądkiem, wiedzą, ludzką myślą, ideą prawa, logiką i inteligencją są oskarżanie go o wychwalanie jego ksiąg i próby oplątania go siecią Artykułu 163 Kodeksu Karnego? Pozostawiam to orzeczeniu Wysokiego Sądu (...).

Chciałbym powiedzieć kilka słów odnośnie do twierdzenia o sprzeciwianiu się rządowi, a na zakończenie przedstawić moje prośby. Oto stoi przed wami stary człowiek, który widział całe to stulecie. Z czystym sercem i szczerością oczekuje na wasz sprawiedliwy werdykt. Nigdy w życiu nie zniżył się do składania fałszywych zeznań. W pierwszym

dniu rozprawy otwarcie powiedział Wysokiemu Sądowi, że jest szczęśliwy za sprawą obecnego rządu i modli się o jego powodzenie, zaś rządem, którego nie lubił i który krytykował, był poprzedni rząd. Zaprawdę, mój klient wraz z wieloma innymi ludźmi walczył przeciwko prześladowaniom, działał na rzecz wolności i demokracji. Wszyscy oni są zadowoleni z sukcesu, jaki przyniosła ta walka.

Celem Traktatów Światła jest zaszczepienie w sercach prawa i porządku społecznego. Jak politycy pracują nad przywróceniem porządku społecznego, praw człowieka i wolności na polu polityki, tak autor Traktatów Światła pracuje na polu duchowym nad umieszczeniem tych samych wartości w ludzkich sercach. Oto wspólny cel. Autor Traktatów Światła i jego uczniowie są szkołą nauki, są duchowymi ochotniczymi strażnikami prawa i porządku społecznego. Pracują oni na polu duchowym dla usunięcia anarchii i buntu z serc i umysłów. Z całkowitą szczerością, bez żadnego wynagrodzenia ani złych zamiarów, nie spodziewając się jakiejkolwiek nagrody, pracują oni dla korzyści ludzi i narodu, mając na celu jedynie zadowolenie Boga. Takie postępowanie nie jest zbrodnią ani przestępstwem, lecz raczej przysługą dla ludzi i dla narodu. Powinno być pochwalane, nie potępiane. Mamy prawo prosić o uniewinnienie mojego klienta. Werdykt pozostawiam Wysokiemu Sądowi.

* * *

MOWA OBROŃCZA ADWOKATA SENIYYUDDINA BASAKA

Autor kolejnej mowy obrończej, Seniyyuddin Basak, miał czas jedynie na to, by powiedzieć kilka słów:

Rzuciliśmy światło na tę sprawę i obecnie prawda jest jasna jak słońce. Wysoki Sąd został powiadomiony o wszystkich faktach. Nie mam nic więcej do dodania. Chciałbym przedstawić analizę mentalności tych, którzy ciągają (po sądach - uz. red. pol.) i sadzają na miejscach, gdzie przesłuchiwani są przestępcy, tak wartościowych i cnotliwych ludzi, którzy, nie poszukując innej nagrody prócz zadowolenia Boga, poświęcają samych siebie dla ich ludu i narodu. Jednakże nie miejsce to na omówienie tej kwestii, dla którego byłoby potrzebne spisanie oddzielnej księgi, ponieważ walka z taką mentalnością jest obowiązkiem spoczywającym na każdym człowieku. Polegam na sumieniach Wysokiego Sądu i wierzę w to, że wydany przez

sąd wyrok nie spowoduje konieczności przedstawienia kolejnej mowy obrończej. Mam zaszczyt prosić o uniewinnienie mojego klienta.

* * *

MOWA OBROŃCZA ADWOKATA ABDURRAHMANA SEREFA LACA

Swą mowę obrończą rozpoczął inny sławny i znamienity adwokat, Abdurrahman Seref Lac, który podjął się obrony Nauczyciela przed sądem. Rozpoczął od wprowadzenia, mówiąc:

-Zostało jasno ustalone, iż ten błogosławiony człowiek, który ma ponad osiemdziesiąt lat, nie ma żadnego związku z przestępstwem, o jakie jest oskarżony. Obecnie Wysoki Sąd w zupełności zdał sobie z tego sprawę i mam nadzieję, że werdyktem, jaki zostanie wydany, będzie uniewinnienie. Choć prawdopodobieństwo werdyktu na naszą niekorzyść jest być może jak jeden do tysiąca, zaniedbanie obrony owego niewinnego człowieka uznałbym za niedopełnienie mego obowiązku. Proszę sędziów o to, aby uwzględnili decyzje i opinię Sądu Apelacyjnego. Aby ten proces nie został unieważniony tylko dlatego, że nie poruszyliśmy tej kwestii, proszę o pozwolenie na obronę mojego klienta przed tym Wysokim Sądem.

-W porządku, panie Abdurrahman, zatem wysłuchamy pańskiej mowy obrończej - odparł sędzia. - Proszę kontynuować (...).

Książka zatytułowana Przewodnik dla młodzieżyzawiera nakazy Potężnego Koranu, komentarze do niego, a także omawia zalecenia religii islamu i jej przewodnictwo. Zgodnie z Artykułem 70 Konstytucji, wszyscy obywatele mają naturalne prawa oraz wolność bezpieczeństwa osobistego, sumienia, poglądów, wypowiedzi i publikacji, zaś w oparciu o Artykuł 75 Konstytucji nikt nie może zostać zganiony z powodu religii, jaką wyznaje, czy też sekty, do jakiej należy. Zatem sprzecznym z Konstytucją jest pozbawianie mego klienta praw i wolności, jakie zapewnia Konstytucja, a także stawianie mu zarzutów natury kryminalnej (...).

Jeśli założymy, że nasze wyjaśnienia nie zostały rozpatrzone, zaś panowie uznacie, że mojego klienta dotyczy niedemokratyczny Artykuł 163 tureckiego Kodeksu Karnego, przejdziemy z kolei do analizy aktu oskarżenia.

Oto starszy, siwowłosy muzułmanin. Muzułmanin, który osiwiał, ponieważ całe swoje życie poświęcił Światłu. Muzułmanin, którego włosy,

wiek i całe "ja" przesiąkły Światłem Boga, a on stał się najczystszym z muzułmanów. Poświęcił on całe swoje życie, będące darem od Wszechmocnego Boga, pokojowi i prawdziwemu szczęściu ludzi tego narodu. Wytrwał w kroczeniu tą samą drogą aż do chwili, kiedy podporządkował swą duszę Bogu będącemu Tym, do Którego prawdziwie należy przeznaczenie. Ten wielki muzułmanin, którego ciało, będące mieszkaniem Boga, jest wyczerpane kroczeniem po Jego drodze, stoi przed nami teraz, kiedy twierdzimy: "Mamy demokrację". Mówi jedynie o Bogu, Koranie i Proroku (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a także ostrzega młodych ludzi słowami: "Strzeżcie się!". Kiedy tylko wypowie te słowa, oskarżyciel - który zainicjował ten proces - uczepia się ich i mówi: "Chodź tutaj. Popełniłeś przestępstwo!".

Zatem ciemność pochłonęła horyzont.

Spójrzcie jednakże na tego wielce szlachetnego, starszego wiekiem muzułmanina! Jak bardzo jest spokojny i jak bardzo zadowolony, ponieważ przebywa nie w mnogości, lecz w jedności. Nie nużą go ciemności nocy ani wiele barw dnia. Z więzienia nieszczęścia ogląda szczęście. Znalazł wierność na tablicy trudności i stał się odbiorcą przejawów Boga, ponieważ jest on świadom prawd stworzenia. Gęstość jego istnienia stała się subtelnością ducha. Prokurator - który przygotował ten akt oskarżenia - chwyta tego muzułmanina, w którego żyłach płynie niebiański blask, i wlecze go do więzienia.

Dlaczego? Z jakiego powodu? Co ów starzec uczynił? Jaki był błąd popełniony przez tego starego muzułmanina?

Pozwólcie mi powiedzieć, cóż on uczynił. Spójrzmy na to, co on czynił wedle oskarżyciela, który zainicjował całą sprawę.

A) Występował on przeciwko sekularyzmowi.

Jak kwestie Boga, religii i wiary mogłyby być uważane za sprzeczne z sekularyzmem? A zgodnie z tym aktem oskarżenia można je za takie uważać! Dobrze, cóż jeszcze?

B) Chciał uczynić społeczne, ekonomiczne, polityczne i prawne zasady rządu dostosowanymi do fundamentalnych zasad religii.

Dlaczego, z jakiego powodu i dla jakiego celu tak postępował?

C) Aby zyskać możliwość ustanowienia jego osobistego wpływu na innych.

Dobrze, lecz czy miał on jakiekolwiek motywy polityczne? Nie, nie miał. Ani komisja rzeczoznawców nie podjęła tematu jego zainteresowania polityką, ani też nie może tak twierdzić prokurator. Dobrze, skoro zatem

nie istniały żadne motywy polityczne, to dlaczego taki starszy człowiek tak drobnej postawy, który nie ma żadnych oczekiwań wobec świata, miałby zapragnąć wywierania jakiegokolwiek wpływu na innych?

"Skąd mam wiedzieć?", odpowiada oskarżyciel. "On po prostu chce to mieć - i właśnie to mówią rzeczoznawcy".

Następnie, jak ów muzułmanin wykonał całą swoją pracę?

"Uczynił on swoim narzędziem religię, uczucia religijne i rzeczy, które są uważane za święte".

Cóż to za rzeczy, które są uważane za święte? Religia islamu, pobożność muzułmańska, strach, jaki pojawia się w sercu, kiedy jest wspominane Imię Boże "Allah", Koran, tafsir...Oskarżyciel wie o tym i on również uważa owe sprawy za święte.

Dobrze, zatem w jaki sposób wiedza o tych kwestiach, wiara w nie i wyrażanie ich ma stanowić uczynienie z nich narzędzia? Tak, wedle prokuratora, który wniósł oskarżenie, to właśnie jest uważane za czynienie ich narzędziem. Jednak wówczas oznacza to, że oskarżyciel również czyni owe święte kwestie narzędziem, ponieważ używa ich jako narzędzia polityki i prawa, jako narzędzia służącego uwięzieniu muzułmanina. Wobec tego, czyż zgodnie z Artykułem 163 nie popełnia on przestępstwa?

"Nie", mówi oskarżyciel, "moje działanie nie jest propagandą, lecz jego działania są propagandą oraz indoktrynacją".

Dobrze, zatem cóż powiedział ten człowiek? Powiedział, co następuje:

"W obecnym czasie najbardziej przerażającą grupą w wojnie bezbożnego zbłądzenia z islamem, której dowództwo poprzez knowania nakazującej zło duszy zostało przekazane Szatanowi, są półnagie kobiety, które atakują wiernych ohydnymi nożami, jakimi są ich obnażone nogi. Usiłując zamknąć drogę do małżeństwa, a uczynić szerszą drogę do prostytucji, biorą w niewolę dusze wielu ludzi, raniąc ich serca i dusze śmiertelnymi grzechami. Zaiste, zabijają one niektóre z tych serc".

Czyż nie jest to prawda? Czyż będziemy zaprzeczać istnieniu prostytutek, które promują nierząd, a niszczą instytucję małżeństwa? Czyż nie jest prawdą, że rząd walczy z jawną i potajemną prostytucją? Czyż nie mamy prawa karnego, ustawy o walce z prostytucją i funkcjonariuszy policji obyczajowej, którzy walczą z tym problemem dzień i noc?

"Tak, to prawda. Jednak zajmujemy się tym problemem, a nie Bogiem", mówi oskarżyciel. Cóż, może mówić, co zechce, jednak prawda w tej kwestii jest taka, że prawo i jego urzędnicy, również prokurator, zatrzymują

przestępców po popełnieniu przestępstwa, to jest dopiero wtedy, kiedy wszystko już się stało, kiedy czystość została stracona, a morderstwo popełnione. Prawo nie ma możliwości, by z góry powstrzymać kogoś przed popełnieniem złego czynu, jednak religia może powstrzymać ludzi poprzez bogobojność i praktyki religijne. Poprzez bogobojność można zapobiec wszelkiego rodzaju upokorzeniom. Nakazuje to religia islamu, która prosi nas, abyśmy podjęli środki zapobiegawcze.

Jak? Udzielając rad, ostrzegając ludzi, nauczając ich o Bogu, zaszczepiając w ich sercach bogobojność, umiłowanie Boga, strach przed Ogniem Piekielnym i wieczną karą, wpajając pragnienie wiecznego szczęścia, czyniąc ludzi świadomymi tego wszystkiego oraz ucząc ich miłości i strachu. Powinni bać się Boga, aby ich złe uczynki nie przeważyły nad dobrymi, aby mogli uratować samych siebie oraz ich społeczność. A zatem prokurator, naród, rząd i obywatele mogą być spokojni. Prokurator, władze i naród znajdą pomoc. Dlatego należy zaszczepiać ludziom bogobojność i umiłowanie Boga.

Jak więc można to zrobić? Nauczając ich, pisząc o nich i czytając o nich - jednak wówczas jest to nazywane propagandą. Co się stanie? Oto przykazania Boga i mądrość Potężnego Koranu, nieprawdaż? Czyż najbardziej naturalnym prawem nie jest prawo do swobodnego praktykowania religii? Nazywają to przestępstwem, lecz czy tak jest? Przeczytajmy przykazanie Boga:

اِنَّ الَّذ۪ينَ كَفَرُوا وَ صَدُّوا عَنْ سَب۪يلِ اللّٰهِ وَ شَٓاقُّوا الرَّسُولَ مِنْ بَعْدِ مَا تَبَيَّنَ لَهُمُ الْهُدٰى لَنْ يَضُرُّوا اللّٰهَ شَيْئًا وَ سَيُحْبِطُ اَعْمَالَهُمْ

Oznacza to: Zaprawdę, ci, którzy nie uwierzyli, powstrzymują ludzi od wstąpienia na drogę Boga i sprzeciwiają się Posłańcowi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) po tym, jak przewodnictwo stało się dla nich jasne, nie zaszkodzą Bogu nawet w najmniejszym stopniu, lecz On sprawi, że ich uczynki staną się bezowocne.

A co, jeśli nie słuchają? Powtarzaj to tym, którzy słuchają i wierzą, ponieważ to, co robisz, jest dobre. Jest dobre dla ludzkości, dla społeczności, dla obywateli, rządu i narodu, chroni nas przed złem i nieszczęściami. Powiedz tym, którzy wierzą:

يَٓا اَيُّهَا الَّذ۪ينَ اٰمَنُٓوا اَط۪يعُوا اللّٰهَ وَ اَطِيعُوا الرَّسُولَ وَلَا تُبْطِلُوٓا اَعْمَالَكُمْ

Oznacza to: O wy, którzy wierzycie! Słuchajcie Boga i słuchajcie Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), i nie roztrwońcie waszych czynów na próżno.

Jeśli nie wierzą w to, powiedz im: "Strzeżcie się, strzeżcie się niebezpieczeństwa dla waszego narodu i jego obywateli". Tym niebezpieczeństwem nie jest religia ani propaganda religijna, lecz niewiara. Również nasz premier powiedział: "Konserwatyzm nigdy nie był postrzegany tak, jakby stanowił zagrożenie dla tego narodu. Dziś nie istnieje nic, co mogłoby powstrzymać propagowanie religii. Nie ma już potrzeby podejmowania środków ostrożności".

Szanowni Panowie Sędziowie! Jesteście tego świadomi, lecz być może powinniście zapytać oskarżyciela, który zainicjował całą sprawę, czy może temu zaprzeczyć? Gdyby młodzież nie była nauczana o przykazaniach Boga i mądrości Potężnego Koranu, zaś wy uniemożliwialibyście to, nazywając takie działania przestępczą propagandą, czyż byłoby w ogóle możliwe zapobieżenie niemoralności, bezczynności, złemu prowadzeniu, prostytucji, cudzołóstwu czy morderstwom poprzez prawo karne? Jak można by było zapobiec publicznemu i potajemnemu, gwałtownemu i knującemu spiski zniszczeniu przynoszonemu przez haniebne nieszczęście komunizmu, który zagraża całemu światu?

Szanowni Panowie Sędziowie, którzy jesteście patriotami wiernymi Bogu i uświęconej religii islamu! Spójrzcie, ta niszcząca, bezbożna propaganda jest trucizną, sączącą się z rąk straszliwych wrogów religii. Lata zniszczenia paraliżują jasne i czyste umysły młodych muzułmanów i tureckich dzieci.

Spójrzcie na straszliwe położenie i sprzeczność, w jakich się znaleźliśmy. Prokurator nie widzi tego i przymyka oczy na ten niszczycielski atak, na zniewagę dla religii islamu i dla wszystkich uświęconych religii. Zatrzymuje człowieka, który doradza, jak chronić młodzież i jak zapobiec szkodzie, która może spotkać młodych ludzi w wyniku tych ataków.

Szanowni panowie sędziowie, którzy jesteście Turkami i muzułmanami! Mój klient nie może zostać uwięziony tylko dlatego, że napisał należący do Traktatów Światła Przewodnik dla młodzieży,który jest odbiciem Bożego światła Koranu i jest wypełniony Światłem Boga!

Szanowni i szlachetni panowie sędziowie, którzy jesteście Turkami wyznania muzułmańskiego! Sami bardzo dobrze wiedzie, że prawdziwie wiodący uczeni są spadkobiercami proroków. Ci błogosławieni ludzie odziedziczyli obowiązek przewodnictwa i wypełniają swe obowiązki zgodnie z przykazaniami Koranu. Nie domagają się w zamian rekompensaty

ani wynagrodzenia. Wykonują swój obowiązek jedynie przez wzgląd na Boga. Tym, czego poszukują, jest wyłącznie zadowolenie Boga i Jego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Spełniają ten obowiązek do ostatniego tchu, ponieważ został im powierzony przez Boga i Jego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Jak oskarżony może być obserwowany i prześladowany tylko za to, że dochował owego depozytu? Jak ten słaby, stary i kruchy człowiek może być poddawany tak niemożliwej do zniesienia karze i takim męczarniom?

Powiedzenie mu: "Idź do więzienia!" byłoby najbardziej przerażającą tyranią. Teraz na was spoczywa obowiązek powstrzymania tej tyranii.

Światło jest tym, co unicestwi wszelką niezgodę, grzech, niemoralność, poniżenie, bunt i zepsucie (...).

يُر۪يدُونَ اَنْ يُطْفِئُوا نُورَ اللّٰهِ ِباَفْوَاهِهِمْ وَ يَاْبَى اللّٰهُ اِلَّٓا اَنْ يُتِمَّ نُورَهُ وَلَوْ كَرِهَ الْكَافِرُونَ

Oznacza to: Chcą oni zgasić Światło Boga swoimi ustami. Bóg nie pozwoli na to, lecz udoskonali Swoje światło, choćby niewierni tego nienawidzili.

Adwokat Abdurrahman Seref Lac

Po wygłoszeniu tej mowy obrończej sędziowie zapytali, czy Nauczyciel Said Nursi chciałby cokolwiek dodać. Nauczyciel wstał i powiedział:

-Chciałbym powiedzieć kilka słów, za panów zezwoleniem.

-Śmiało.

-Nie jestem godzien pochwał, które moi szanowni obrońcy wypowiedzieli pod moim adresem. Jestem tylko słabym człowiekiem pracującym w służbie Koranu i wiary. Nie mam nic więcej do powiedzenia.

UNIEWINNIENIE

Rozprawa dobiegła końca, a po naradzie skład sędziowski ogłosił werdykt i uniewinnił Nauczyciela. Po tym, jak tę decyzję usłyszeli wszyscy studenci i cała publiczność obecna na sali sądowej, wybuchła burza oklasków. Werdykt był ostateczny, ponieważ prokurator nie zapowiedział apelacji.

* * *

List napisany przez ucznia Światła z uniwersytetu do przyjaciela, a mówiący o przybyciu Nauczyciela do Stambułu

Dziękuję ci za gratulacje dla nas i dla ludzi ze Stambułu za możliwość goszczenia Nauczyciela. Całe miasto radowało się i świętowało to wspaniałe i nadzwyczajne wydarzenie. Od uczonego do człowieka z ludu, od biednego do bogatego, od młodzieńca do starca, ludzie ze wszystkich profesji udali się do sądu, do hotelu oraz w inne miejsca, aby ujrzeć Nauczyciela i usłyszeć, jak przemawia.

Spełnienie naszych marzeń dało nam radość i zadowolenie, a twarze naszych wrogów pociemniały jeszcze bardziej. Obecnie zdali sobie oni sprawę z tego, że ich próby siania niezgody nie powiodły się i nigdy nie przyniosą efektu. Nasz Nauczyciel ożywił wszystkie wspomnienia epoki geniuszy Stambułu. W oczach naszych braci natychmiast zmienił się klimat miasta. Aya Sophia sięgnęła aż do Sarayburnu [7]. Minarety ponownie recytowały azan Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a w meczetach hafizowie ponownie recytowali Szlachetny Koran. Było tak, jakby sułtan Mehmed Zdobywca każdego dnia wstawał z grobu i przyjmował z zadowoleniem owego błogosławionego gościa, mówiąc: "Witaj!" i winszując mu; jak gdyby burza światła z minaretów meczetu Yeni Cami promieniowała aż do najciemniejszych i plugawych zakątków Beyoglu [8] .

Z powodu owego wspaniałego przybycia i wzniosłego światła meczety Aya Sophia, Mehmeda Zdobywcy, Sułtana Ahmeda, Eyyuba i Sulejmana, a także cały muzułmański Stambuł, zrzuciły zasłony hańby i pozwoliły nam ujrzeć ich wspaniałe i szczere światło. Nasz Nauczyciel jest teraz słońcem tego miasta. Kiedy odejdzie, słońce na horyzoncie podąży za nim, a to miasto milionów ludzi okryje ciemność. Naszą pociechą jest nadzieja na to, że miasto Mehmeda Zdobywcy zostanie rozświetlone i rozjaśnione przez Traktaty Światła.

Kiedy przez telefon oznajmiono mi o tym, że Nauczyciel zamierza przybyć do Stambułu, nagle całe moje pozbawione życia ciało doznało przypływu energii - nie tego jej rodzaju, który ma działanie zabójcze czy uspokajające, lecz raczej ożywiającej i podnoszącej na duchu. Moje materialne i duchowe istnienie natychmiast odnalazło siłę, ja zaś poczułem się, jakby przyciągało mnie potężne pole magnetyczne. Kiedy przybyłem do Sądu Karnego, poczułem, że cała społeczność podziela te

same odczucia. Budynek sądu był wypełniony ludźmi, zarówno w środku, jak i na zewnątrz. Starałem się przecisnąć przez tłum do środka, kiedy moje oczy pochwyciły obraz Nauczyciela, który szedł otoczony przez studentów uniwersytetu. Był on unikalną osobistością w sensie zarówno duchowym, jak i fizycznym. Jego strój wyraźnie odróżniał się od innych. Było tak, jak gdyby ów nadzwyczajny człowiek, za którym podążały spojrzenia milionów oczu, nie miał żadnego związku z tym, co się stało, i nic nie wiedział o zachodzących wydarzeniach.

Zająłem miejsce na sali sądowej. Gdy tylko wywołano jego szlachetne nazwisko, ten wielki człowiek, który był historycznym reprezentantem ludu, religii i epoki, wszedł do środka. Po kilku szmerach na sali zapanowała zupełna cisza. Wszyscy odczuwali znaczenie i dreszcz tej wspaniałej chwili.

Choć był chory, nasz Nauczyciel podniósł się z miejsca jak błyskawica, zgłosił sprzeciw i przedstawił swą mowę obrończą. Członkowie sądu byli pod wrażeniem, patrząc na niego. Następnie druga sesja rozpoczęła się przy znacznie większej publiczności. Nauczyciel osobiście odpowiedział na raport przygotowany przez niefachową komisję rzeczoznawców [9] Ostatecznie rozprawa została odroczona do 5 marca.

Mym najwspanialszym i niezrównanym wspomnieniem była chwila, w której - kiedy moje ciało drżało i trzęsło się z żalu za grzechy i za moją słabość - znalazłem dość męstwa, by zbliżyć się do jego błogosławionych rąk i ucałować je, kiedy szukałem odwagi, by spojrzeć mu w oczy. Inni moi bracia z uniwersytetu byli zaszczyceni, służąc Nauczycielowi. Niech Bóg będzie rad na wieki z naszego Nauczyciela i wszystkich jego uczniów. Niech Bóg obdaruje uczniów takich jak ja sam, bezradnych, biednych i słabych, inteligencją, mądrością, determinacją i szczerością intencji (ar. ichlas).Amen!

Mój drogi bracie, składam nieskończone dzięki Wszechmocnemu Bogu za to, że obdarował nas dziełami autora, który - jak dowodzi tego jego życie oraz jego dzieła - jest duchowym królem tego stulecia. Nadal będziemy czytać Traktaty Światła, które są najbardziej odpowiednimi odtrutką i lekarstwem na rany dnia dzisiejszego, najbardziej dobroczynnym światłem dla społeczności islamu, atakowanej przez sferę ciemności, najbardziej właściwym przewodnikiem dla zdezorientowanych ludzi, pozostawionych w dolinach zbłądzenia. In sza'a-llah,będziemy czytać je i publikować do ostatniego tchu.

Uczeń Światła z Uniwersytetu w Stambule

Kamil

NAUCZYCIEL ODWIEDZA EMIRDAG

Po tym, jak Nauczyciel Bediuzzaman został uniewinniony przez sąd w Stambule, udał się do Emirdag.

Pewnego dnia podczas ramadanu, kiedy przechadzał się po polach, podszedł do niego sierżant żandarmerii w towarzystwie trzech uzbrojonych żandarmów. Jak jest to wyjaśnione w następnym fragmencie, Nauczyciel najpierw został poproszony o założenie kapelusza, a następnie - z tego powodu - zabrany na posterunek policji celem przesłuchania. Nauczyciel napisał petycję i wysłał ją do Ministerstwa Sprawiedliwości i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Równocześnie wysłał ją jednemu ze swych uczniów z Ankary, aby ten mógł przedłożyć ją odpowiednim ministrom. Uczniowie z Ankary wysłali kopię tej petycji do wychodzącej w Samsun gazety "Buyuk Cihad". Petycja wraz z dodaną do niej notatką została opublikowana w tej gazecie pod tytułem Najwspanialszy dowód.Później uczniowie Światła z Uniwersytetów w Ankarze i Stambule napisali dwa lub trzy artykuły i wysłali je do gazety "Buyuk Cihad", aby zostały one opublikowane.

Mniej więcej w tym samym czasie doszło do wydarzeń w Malatyi [10]. Szerzono wiele kłamstw i sfabrykowanych oskarżeń jako propagandę wymierzoną przeciwko pobożnym ludziom. Pewni ludzie ogłupieni przez te prowokacje ciężko pracowali nad tym, aby znaleźć coś, o co dałoby się oskarżyć gazety religijne. W rezultacie opublikowania artykułu Najwspanialszy dowódoraz innych artykułów napisanych przez uniwersyteckich uczniów Światła aresztowano i postawiono przed sądem wydawcę gazety oraz uczniów Światła, którzy wysyłali artykuły z Ankary. W gazetach zaczęły ukazywać się wiadomości i opinie przeciwne rozprzestrzenianiu się Ruchu Światła w całym narodzie. W całym kraju dokonano dwudziestu pięciu przeszukań, mających na celu aresztowanie i uwięzienie sześciuset uczniów Światła. Niektórych z nich postawiono przed sądem. Ostatecznie ani w Traktatach Światła, ani w działaniach któregokolwiek z uczniów Światła nie dopatrzono się żadnego przestępstwa podlegającego oskarżeniu.

Początkowo sąd w Samsun zasądził karę pozbawienia wolności, która później została uchylona przez orzeczenie Sądu Apelacyjnego dotyczące Traktatów Światła i ich autora, Bediuzzamana. Na kolejnej rozprawie uczniowie Światła zostali uniewinnieni po tym, jak sędziowie orzekli, że pisanie artykułów nie stanowi przestępstwa.

W efekcie tego samego artykułu sąd w Samsun otworzył także postępowanie przeciwko Nauczycielowi. Sąd zignorował raport medyczny lekarza z dystryktu, w którym stwierdzono, że Nauczyciel jest chory i stary, a Bediuzzaman został oficjalnie i najbardziej surowo wezwany do Samsun. Nauczyciel postanowił udać się do Samsun i przebył drogę aż do Stambułu, jednak jego choroba wielce utrudniała drogę i sprawiła, że nie mógł on kontynuować podróży. Zespół lekarzy przygotował raport z przebadania Saida Nursiego i wysłał go do sądu w Samsun. Raport podkreślał, że po przebadaniu odkryto, że Nauczyciel nie jest w stanie odbyć lądowej, morskiej ani powietrznej podróży do Samsun. Pomimo nalegań prokuratora na to, by Said Nursi był obecny na rozprawie, skład sędziowski postanowił, aby Bediuzzaman pojawił się w sądzie w Stambule i tam wygłosił swoją mowę obrończą. Ostatecznie sąd w Samsun nie znalazł żadnych przesłanek dla uwięzienia Saida Nursiego, zatem uniewinnił go.

* * *

@

Na następnej stronie: ediuzzaman Said Nursi w jednostce wojskowej w Isparcie, do której został zaproszony, aby odmówił modlitwę (ar. du'a) i rozpoczął budowę meczet

@

Nauczyciel kładzie zaprawę na fundamenty podczas ceremonii rozpoczęcia budowy meczetu w jednostce wojskowej w Isparcie

Mowa obrończa Nauczyciela Bediuzzamana Saida Nursiego wygłoszona przed sądem w Stambule, która poskutkowała jego uniewinnieniem

Podczas tego świętego miesiąca ramadan nasi potajemni wrogowie jeszcze raz zwrócili sąd przeciwko mnie, zaś cała sprawa odnosi się do ukrytego komitetu komunistów.

Kiedy samotnie siedziałem na wiejskim pagórku, podeszli do mnie sierżant oraz trzej uzbrojeni w karabiny żandarmi. Powiedzieli: "Nie nosisz kapelusza!" i siłą zabrali mnie na posterunek policji. Oto, co mam do powiedzenia sędziom, których celem jest zaprowadzenie sprawiedliwości:

Człowiekiem, który powinien zostać oskarżony, jest ten, który pięć razy dopuścił się bezprawia, używając imienia prawa dla złamania praw islamu. Z powodu dziwacznego bezprawia i osobliwych wymówek dręczono moje sumienie przez dwa lata. Z pewnością (winni tego ludzie - uz. red. pol.) powinni zostać odpowiednio ukarani przez Sąd Najwyższy życia ostatecznego. Zaiste, jaki system prawny na świecie mógłby kiedykolwiek zezwolić na oskarżenie człowieka, który przez trzydzieści pięć lat wiódł życie odludka i nigdy nie przechadzał się po miastach czy targowiskach, na powiedzenie mu: "Nie nosisz europejskiego kapelusza!"?

Przez dwadzieścia osiem lat pięć prowincji, pięć sądów ani policja tych pięciu różnych prowincji nie wtrącały się do spraw nakrycia głowy tego człowieka. Szczególnie wtedy, gdy nosił je przed sprawiedliwym sądem w Stambule, wobec ponad setki przyglądających mu się policjantów, gdy miał je na głowie w każdym miejscu, do którego udawał się przez ostatnie dwa miesiące - nie naprzykrzali mu się żadni policjanci. Ponadto choć Sąd Apelacyjny postanowił uchylić zakaz noszenia beretów; choć istnieją wyjątki dotyczące kobiet i tych, którzy nie noszą nakrycia głowy; choć wszyscy żołnierze i wykonujący swe obowiązki urzędnicy służb publicznych są zwolnieni z obowiązku noszenia kapelusza, ponieważ nie przynosi ono żadnych korzyści - narzucacie ów oficjalny strój człowiekowi, który nie jest odpowiedzialnym za coś urzędnikiem, a równocześnie zwalniacie innych z obowiązku noszenia owego stroju. Oto człowiek, który jest pustelnikiem i nie spotyka się z innymi ludźmi; który, aby uniknąć zajmowania swej duszy bezprawnymi i szpetnymi sprawami, aby uniknąć przypominania sobie o świecie, nie spotkał się podczas miesiąca ramadan nawet ze swym najbliższym przyjacielem; który, choć jest ciężko chory, nie przyjmuje lekarstw ani nie wzywa lekarza, aby uniknąć zajmowania

swego serca i duszy sprawami swego ciała. Zmuszanie tego człowieka do noszenia kapelusza, zakładanie mu go siłą, aby wyglądał jak chrześcijański ksiądz, grożenie mu za pomocą prawa - to wszystko napełniłoby odrazą każdego człowieka o choćby najmniejszym sumieniu.

Na przykład człowiek, który zmusił go do noszenia kapelusza, powiedział: "Ja tylko wykonuję rozkazy". Jak człowiek może wymuszać egzekwowanie stronniczego prawa, aby inny mógł twierdzić, że tylko wykonuje rozkazy? Jak pewien werset Wszechmądrego Koranu zakazuje upodabniania się do chrześcijan i żydów, tak werset:

يَٓا اَيُّهَا الَّذ۪ينَ اٰمَنُٓوا اَط۪يعُوا اللّٰهَ وَ اَطِيعُوا الرَّسُولَ وَ اُولِى الْاَمْرِ مِنْكُمْ

[11] nakazuje posłuszeństwo przywódcom sprawującym władzę. Jeśli tylko owo posłuszeństwo nie jest sprzeczne z posłuszeństwem Bogu i Jego Prorokowi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), można powiedzieć, że ktoś jest zmuszony do działania wedle rozkazów. Jednak odnośnie do tej kwestii, prawa tradycji muzułmańskiej nakazują litościwe traktowanie ludzi chorych i unikanie wyrządzania im krzywdy, a także unikania tego, by jakakolwiek krzywda spotkała tych, którzy przez wzgląd na Boga służą Koranowi i wiedzy w temacie wiary. Bezprawnym nie na dziesięć, lecz na sto sposobów jest zmuszanie samotnego człowieka, który wyrzekł się tego świata, do noszenia kapelusza, jaki noszą cudzoziemscy duchowni. Jest to zniewagą dla praw tradycji muzułmańskiej; jest złamaniem owych uświęconych praw przez wzgląd na stronnicze rozkazy. Z takim traktowaniem spotkał się człowiek stojący w drzwiach grobu, schorowany, stary, samotny, biedny, będący pustelnikiem, który trzydzieści pięć lat temu wyrzekł się świata jedynie dlatego, by uniknąć postępowania sprzecznego z sunną Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że jest to zakonspirowana próba działania na szkodę interesów tego narodu, islamu i religii, podejmowana pod płaszczykiem komunizmu i przez wzgląd na anarchię. Ponadto jest to konspiracja przeciwko tym, którzy pragną służyć islamowi i narodowi, a także przeciwko pobożnym członkom parlamentu i Demokratom, którzy pracują, aby przeciwstawić się zniszczeniu szerzonemu przez cudzoziemców. Niech pobożni parlamentarzyści mają się na baczności! Nie powinni oni opuszczać mnie, bym samotnie bronił się przed owymi konspiratorami.

Uwaga:Oto człowiek, który nie powstał przed rosyjskim głównodowodzącym, choć ten celowo przeszedł przed nim trzy razy; który nie zniżył się do oddania mu honorów, aby zachować honor islamu, i nie ugiął się przed groźbą egzekucji. Odpowiedział brytyjskiemu

dowódcy sił okupacyjnych, a pośrednio również tym, którzy wydali korzystne dla okupantów orzeczenia, oznajmiając: "Pluńcie w twarze tych bezwstydnych tyranów!" i rozpowszechniając swoją wypowiedź przez artykuły w prasie. Nie zwracając uwagi na gniew Mustafy Kemala, w obecności pięćdziesięciu parlamentarzystów odpowiedział im słowami: "Ten, kto nie odprawia modlitwy, jest zdrajcą", zaś na pytania zadane przez Sąd Wojenny odpowiedział: "Jestem gotów, by poświęcić moją duszę dla jednej kwestii prawa szariatu". Jest on starym strażnikiem islamu, który na dwadzieścia osiem lat wybrał odosobnienie, aby nie upodabniać się do niewiernych. Owemu strażnikowi prawd Koranu bez żadnego zamysłu, bez żadnej korzyści i bez żadnego prawa powiedziano: "Chcemy, byś wyglądał jak żydowski rabin lub chrześcijański ksiądz, noś więc taki kapelusz, jak oni. Domagamy się, abyś sprzeciwił się jednogłośnej opinii uczonych (ar. idżma),w przeciwnym razie ukarzemy cię". Z pewnością taki człowiek, który poświęcił wszystko dla prawd Koranu, zaiste poświęci dla nich również więzienie, jakim jest ten świat, nie dbając o wszelkie kary i tortury. Nawet gdyby go ćwiartowano, nawet gdyby został wtrącony do Piekła - jak zaświadcza to jego biografia - choćby miał setkę dusz, z pewnością poświęci je wszystkie.

Jakaż jest mądrość owego gotowego do poświęceń człowieka, trwającego wobec krańcowej tyranii potajemnych wrogów tego kraju i religii podobnej tyranii Faraona, kiedy ma on tak wielką siłę duchową? Dlaczego nie używa on siły fizycznej i nie odpowiada poprzez destrukcję?

Oznajmiam wam i wszystkim uczciwym ludziom, że aby dziewięćdziesiąt procent niewinnych nie doznało szkody z powodu dziesięciu procent bezbożnych, Wszechmądry Koran udzielił temu człowiekowi lekcji zachowywania porządku i bezpieczeństwa publicznego, a także umieszczenia w każdym sercu - dzięki lekcjom Światła - strażnika porządku i bezpieczeństwa. W przeciwnym razie mógłbym zemścić się na moich wrogach dwudziestu ośmiu lat w ciągu jednego dnia. Oto dlaczego, przez wzgląd na ochronę praw niewinnych i na drodze zachowania porządku i bezpieczeństwa publicznego, ten człowiek nie broni swych osobistych praw przed zniewagami, jakimi obrzuca się jego honor oraz uczciwość, i mówi:

"Poświęcę nie tylko moje życie doczesne, lecz również, jeśli będzie trzeba, moje życie ostateczne, przez wzgląd na ludzi islamu".

Said Nursi

* * *

O, błogosławiony, litościwy i szanowny Nauczycielu!

W tej dziwnej epoce materializmu i bezbożności umysły stały się ciasne, a serca stały się złe i zepsute. W tym czasie jedynie Traktaty Światła, które są prawdziwym i najbardziej oczywistym blaskiem Koranu, pozwalają umysłom na przeniknięcie do ducha kwestii materialnych oraz na rozświetlenie złych serc, mrocznych jak więzienne lochy. Z tego powodu właściwym jest nazwanie tego stulecia wiekiem Światła (...).

Dzięki lekarstwu życia ostatecznego Traktaty Światła leczą rany, które rodzaj ludzki miał za niemożliwe do uleczenia.

Traktaty Światła oraz nasz błogosławiony Nauczyciel, ich cudowny autor, nadal będą zbawicielem dla tysięcy oświeconych młodych ludzi. My, nieszczęśnicy, których wiara została ocalona, jesteśmy żyjącymi świadkami tego faktu. W tej przerażającej epoce Traktaty Światła niszczą fundamenty materializmu, a fałszywe ideologie masonerii i komunizmu zostały unicestwione poprzez wiedzę i pojmowanie. Traktaty dostarczają ich czytelnikom - którzy są szczęśliwcami tego stulecia - wody życia, wody wieczności, to jest biletu do wiecznego królestwa. Tym biletem jest wiara i nie może on zostać wymieniony na ten świat ani nawet na cały wszechświat.

O, szanowny i szanowany Nauczycielu! Nieważne, jak wiele okażemy ci szacunku i tkliwości za ów drogocenny dar, jaki nam dałeś, o Nauczycielu, wciąż będzie to niewiele. Więzi między naszym zbawicielem Nauczycielem a uczniami Światła są połączeniem, które jest wieczne. Żadna siła nie może ich rozwiązać. Całujemy z szacunkiem twe błogosławione ręce i prosimy o twoją modlitwę (ar. du'a).

W imieniu uczniów Światła z Wydziału Nauk Politycznych

Ahmet Atak

* * *

Ten list został opublikowany w gazecie "Buyuk Cihad", a następnie rozpowszechniony w Samsun. Został on

wykorzystany do rozpoczęcia procesu sądowego w Samsun.

Proces zakończył się uniewinnieniem

Do zbawiciela świata islamu, umiłowanego przez ludzi wiary (ar. ahl al-iman),interpretatora Traktatów Światła, szanownego Bediuzzamana Saida Nursiego!

W tym czasie, dzięki mediacji pobożnych Demokratów, sąd w Afyon uwolnił Traktaty Światła i zwrócił wszystkie wchodzące w ich skład księgi i listy, nie znajdując w nich niczego, co stanowiłoby przestępstwo. Było to jasne ukazanie i olśniewający dowód twego prawdomównego twierdzenia, które mówi: "Traktaty Światła nie należą do mnie, lecz są one własnością Koranu i pochodzą od blasku Koranu. Żadna siła nie może wyrwać ich z łona Anatolii. Traktaty Światła są związane z Koranem, a Koran związany jest z Wielkim Tronem Boga (ar. 'Arsz al-A'zam). Któż ośmieli się wyciągnąć rękę, aby przerwać tę więź i ruszyć je z miejsca?" Przyjmując to za olśniewający dowód faktu, iż twoja służba jest służbą Bogu i Koranowi, witamy to uniewinnienie jako początek szczęśliwej przyszłości świata islamu, a zwłaszcza muzułmańskiego narodu. Mając to na uwadze, wyrażamy naszą nieskończoną wdzięczność oraz powinszowania dla naszego umiłowanego Nauczyciela, który oczekiwał tego zwycięstwa całym swym jestestwem, który został wyznaczony głową rodziny Światła i kapitanem na oceanach prawdy, który został mianowany zbawicielem ludzkości, toczącej swą walkę w mrokach niewiary. Następnie rozciągamy naszą wdzięczność na uczciwych sędziów i pobożnych Demokratów, którzy obrali ludzi wiary (ar. ahl al-iman)za swych przyjaciół i zyskali ich poparcie.

Prawdy Koranu, na rzecz rozwoju których pracujesz i dla których poświęciłeś swe życie, przynoszą szczęście sercom ludzi wiary w całym tym kraju i pośród całego tego narodu. Ich nadzwyczajny wzrost dowodzi z jasnością równą jasności słońca wzniosłości i blasku świętości twego obowiązku i służby, którą pomyślnie wypełniłeś.

Twoja cierpliwość i wytrwałość ukazywane przez te dwadzieścia pięć do trzydziestu lat na przekór wszelkim przeszkodom i trudnościom, twoja znakomita służba i walka, prowadzone przez rozpowszechnianie Traktatów Światła, które zostały oznajmione twemu sercu przez Koran, stały się wzorem, za którym będą podążały przyszłe pokolenia oraz

mudżtahidowie islamu. Promienie Światła, które są niewyczerpanym słońcem światła Koranu i jego wiecznymi błyskami, rozproszyły ciemności ignorancji i zbłądzenia oraz rozświetliły serca milionów wiernych, czyniąc ich wdzięcznymi.

Ten naród i jego ludzie, nasza historia i ta ziemia nigdy nie zapomną twojej służby i poświęcenia. Nawet po tym, jak przeniesiesz się do wiecznego królestwa, twoja służba stanie się ziarnem, z którego wykiełkuje wielkie drzewo, rozpościerając wszędzie swe gałęzie. Wielkie zgromadzenia zebrane wokół owego drzewa Światła i wiecznych promieni bijących z Traktatów Światła w olśniewający sposób rozwiną twą służbę.

Przez wzgląd na twój obowiązek interpretatora Traktatów Światła oraz odnośnie do twej służby wierze, lśniącej na horyzontach islamu, jesteś przywódcą prowadzenia drogą prostą w tym stuleciu.

Drogi heroldzie Szlachetnego Koranu w czternastym stuleciu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie); wspaniały wojowniku, który walczysz z ciemnością tej niszczycielskiej epoki poprzez Światło Koranu; nasz szanowny, bohaterski i umiłowany Nauczycielu, który piórami setek i tysięcy twoich uczniów oraz krążących wszędzie setek tysięcy kopii Traktatów Światła wzniosłeś koraniczną barierę przeciwko ateizmowi i całkowitej niewierze!

Twoja uświęcona służba, która przyniosła miłosierdzie i szczęście światu, która dała pokój i pocieszenie ludzkości, wskazuje na wiadomości i dowody wzrastania ludzi wiary. Teraz jesteśmy w stanie ujrzeć jej znaki i gratulujemy ci całym naszym jestestwem z okazji święta ustanowienia panowania islamu nad wielkimi kontynentami. Prosimy Boga o to, by obdarował cię długim życiem, i w najwyższym szacunku całujemy twoje dłonie.

Ismail, Salih, Atif, Ahmet, Ziya, Mehmed, Abdullah

spośród uczniów Światła z Uniwersytetu w Ankarze

* * *

POBYT NAUCZYCIELA SAIDA NURSIEGO W ISPARCIE

Latem 1953 roku Nauczyciel przeniósł się z Emirdag do Isparty, w której miał bardzo wiernych uczniów. Zgodnie ze swymi wcześniejszymi listami, Nauczyciel określał Ispartę jako prowincję, która została pobłogosławiona wraz ze swymi skałami i swą glebą. Powiedział, że największą korzyść powstaniu tego, co stanowiło jego życie duchowe, to jest Traktatów Światła oraz ich rozpowszechniania, przyniosła prowincja Isparta. Zaprawdę, wydarzenia, które ukazywały się przez długie lata, dowiodły tego, że Isparta jego godna otrzymywania takich pochwał z ust Nauczyciela. Było tak, ponieważ pierwszą szkołą Światła i pierwszym miejscem spisywania Traktatów Światła była Barla, wioska w prowincji Isparta. To w Barli zostały spisane najważniejsze księgi Traktatów Światła.

Tymi, którzy spisywali Traktaty Światła tysiącami piór i rozpowszechniali je w mrocznych i najbardziej przerażających czasach, byli uczniowie Światła z Isparty i jej wiosek. Aby to ukazać, wystarczy przykład wioski Sav. Kiedy Nauczyciel przebywał w Kastamonu, w wiosce Sav prowincji Isparta tysiąc piór spisywało Traktaty Światła i kopiowało je przez całe lata.

To małe wioski Isparty okazały zainteresowanie Traktatami Światła i entuzjazm większe od tych, jakie okazały inne prowincje. Pracowały one nad rozprzestrzenianiem Traktatów Światła niczym centrale telefoniczne. Uczniowie Światła z takich grup (zwanych fabrykami) jak "Światło" i "Róża", "Szkoła Światła" czy "Błogosławiona" pochodzili z prowincji Isparta.

Wszyscy starsi bracia uczniów Światła, którzy są ich powodem do dumy, a każdy z nich w swej służbie Koranowi jest niczym biegun duchowości (ar. qutb),pochodzili z Isparty.

Ponadto sądownictwo i policja Isparty zawsze traktowały Ruch Światła sprawiedliwie i uczciwie. Nauczyciel wiele razy modlił się za sądy w Isparcie i wskazywał ich uczciwość jako wzór do naśladowania dla sądownictwa innych prowincji.

Z powodu tych czynników Nauczyciel przybył do Isparty, aby przeżyć w niej swe ostatnie lata i powitać śmierć pośród swych wiernych braci. Poprosił, aby jego grób znalazł się w Isparcie, Sav lub Barli. Wprowadził się do wynajmowanego domu, a towarzyszyło mu czterech do pięciu uczniów. Nauczyciel wraz z owymi uczniami założył własną szkołę Światła.

* * *

ŻYCIE NAUCZYCIELA W ISPARCIE ETAP SĄDOWY

Zanim księgi Traktatów Światła zostały uniewinnione przez sąd w Afyon, w niektórych prowincjach i miastach w następstwie wydarzeń w Malatyi trwały dochodzenia i procesy sądowe.

W skrócie:Sądy rozpatrywały oskarżenia wzniesione przeciw Ruchowi Światła i uczniom Światła w prowincjach Mersin, Rize i Diyarbakir. Wszystkie te sprawy zakończyły się uniewinnieniami. W związku z rewizjami i dochodzeniami, jakie miały miejsce w kilku prowincjach, oskarżyciel publiczny prowincji Isparta wykorzystał tę sposobność, aby wnieść sprawę przeciwko ogółowi uczniów Światła. Przygotowany akt oskarżenia domagał się uwięzienia ponad osiemdziesięciu uczniów Światła, a sprawa została przekazana sędziom śledczym.

Tajni funkcjonariusze policji zaczęli spędzać czas wśród uczniów Światła i bacznie przyglądali się wszystkim ich działaniom. Rozpoczęły się dochodzenia i śledztwa w Ankarze, Stambule, Adapazari, Safranbolu, Karabuku, Dinarze, Inebolu oraz w Van. Wyniki rewizji i dochodzeń wykazały, że nie istnieje żadna działalność, którą można uznać za szkodliwą dla kraju i narodu, lecz uczniowie Światła są raczej zaangażowani w kwestie, które wydają dumnych obywateli kraju, w działalność naukową, szerzenie wiedzy na temat wiary, w służbę narodowi i zachęcanie do rozwijania dobrej moralności. Ich jedynym zajęciem i celem jest czytanie Traktatów Światła i rozpowszechnianie ich, aby były czytane przez innych. Stało się to jasne dla wszystkich sądów, a wszystkie z nich doszły do następującego wniosku: "Nie możemy oskarżać uczniów Światła. Nie stwierdzono żadnego przestępstwa ani żadnego działania podlegającego oskarżeniu". Owe dochodzenia posłużyły zrozumieniu prawdomówności Traktatów Światła, a ostatecznie doprowadziły do uniewinnienia uczniów Światła.

Aktywni uczniowie Światła w Urfie i Diyarbakir utworzyli w każdym z tych miejsc szkoły Traktatów Światła. Rozpoczęli od odczytania zawartych w Traktatach Światła lekcji dotyczących wiedzy o wierze ludziom ze wszystkich klas społeczeństwa, a w szczególności uczniom oraz młodzieży. Ożywili w tym czasie najważniejszy zwyczaj uhonorowania ludzi, aby stali się oni uczniami wiedzy i wiary. Wielką służbę na rzecz wiary wykonano również we wschodnich prowincjach Turcji. Tylko w jednym przypadku do sądu wniesiono sprawę przeciw uczniom Światła z Diyarbakir, którzy poprzez Traktaty Światła służyli Koranowi i wierze.

Zakończyła się ona uniewinnieniem i przysłużyła się szczęściu oraz wdzięczności wiernych.

Także proces w Afyon dobiegł końca. W 1956 roku komisja konsultacyjna Ministerstwa Spraw Religijnych przedstawiła raport, który oficjalnie oznajmił, że Traktaty Światła służą rozwojowi wiary (ar. iman)i moralności. W rezultacie tego raportu sąd w Afyon uniewinnił Traktaty Światła, a jego orzeczenie nie podlegało apelacji.

Po uniewinnieniu orzeczonym przez sąd w Afyon sędziowie śledczy w Isparcie postanowili nie zajmować się dalej tą sprawą. W ten sposób Traktaty Światła przeszły przez filtry prawa sądów całego kraju, co doprowadziło do tego, że zyskały sobie one przychylność i dobrą opinię ogółu społeczeństwa i zostały powszechnie przyjęte.

ROZSIEWANIE ŚWIATŁA

Służba Światła trwała we wszystkich zakątkach Anatolii. Szczególnie szkoły Światła w prowincjach takich jak Stambuł, Diyarbakir czy Urfa odwoływały się do coraz szerszej publiczności i zapewniały służbę wierze także ludziom poza granicami tych prowincji. Ta służba nie była wykonywana przez jednego człowieka, w jednym ośrodku ani przez znanych ludzi z danego regionu. Ponieważ chodziło o służbę Koranowi, była ona wykonywana na różne sposoby i przez wielu różnych ludzi. Wielu szczerych studentów i lojalnych wiernych, których imion nikt nie usłyszał, niestrudzenie pracowało w owej świętej służbie dla szerzenia Światła Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

Studenci uniwersytetu z Ankary oraz szanowani patrioci pracowali nad dostarczaniem ludziom ksiąg Traktatów Światła, publikując je - szczególnie w nowym alfabecie - i rozpowszechniając z korzyścią dla wszystkich, a także zapewniając dostęp do nich tym, którzy tego potrzebowali. To ludzie młodzi i studenci byli tymi, którzy pracowali nad rozpowszechnianiem Traktatów Światła, a ich żarliwe oddanie było wielkim błogosławieństwem dla kraju i narodu. Nie poszukiwali oni jakichkolwiek osobistych korzyści, lecz jedynie zadowolenia Boga. Udowodnili, że są prawdziwymi dziećmi tego narodu.

PODRÓŻ NAUCZYCIELA DO BARLI

Minęło dwadzieścia pięć lat, od kiedy Nauczyciel był ostatni raz w Barli. Był związany z Barlą bardziej niż z rodzinną wioską Nurs, ponieważ to w Barli rozpoczęło się spisywanie Traktatów Światła, będące jego życiem duchowym. Słowa, Listy i Błyski Światła, ukazujące światło zbawienia Wszechmądrego Koranu, zaczęły rozprzestrzeniać się z Barli. Z tego powodu Barla była pierwszym ośrodkiem Traktatów Światła i pierwszą szkołą Światła.

Choć pobyt w Barli był gorzkim doświadczeniem dla Nauczyciela, który został wysłany do niej jako zesłaniec, a przebywał w niej w izolacji, podlegając stałym prześladowaniom i nadzorowi, równocześnie były to jego najsłodsze i najbardziej przyjemne lata. Tym razem nie podróżował do Barli jako zesłaniec czy więzień, lecz jechał tam jako człowiek wolny i z własnego wyboru. Kiedy przybył, był piękny, wiosenny dzień. Nauczyciela powitali jego uczniowie mieszkający w Barli. Nauczyciel nie mógł powstrzymać łez, kiedy zbliżył się do szkoły Światła, w której mieszkał przez osiem lat. Było tak, jakby witało go również majestatyczne drzewo platanu.

Dawno temu, po ośmiu latach życia w Barli, Bediuzzaman został wezwany do Isparty. Kiedy odjeżdżał, święte drzewo platanu jak gdyby duchowo pożegnało Nauczyciela i zniżyło swe majestatyczne konary, oddając mu cześć i bijąc mu czołem. Teraz, po długim czasie rozłąki, było tak uradowane spotkaniem z Nauczycielem, jak gdyby biło czołem swemu Miłosiernemu Stwórcy (ar. Al-Al-Chaliq Ar-Rahim) na znak podziękowań. Nauczyciel przytulił się do owego błogosławionego drzewa i poprosił o to, aby na chwilę pozostawiono go samego. Płakał. Później wszedł do swego pokoju w szkole Światła i pozostał tam przez kilka godzin, a na zewnątrz było słychać jego płacz.

Zaiste, Nauczyciel posiadał nieskończone przejawy Bożego miłosierdzia. Pewnego razu został zesłany ze wschodniej Anatolii do Isparty. Z Isparty został zesłany do małej wioski Barla, skulonej między dwiema górami. Wysłano go tam, by zmarł w samotności. Jak zaświadczyła to jego wcześniejsza biografia, był on bohaterskim i bezinteresownym człowiekiem, który wręcz objął prawdy Wszechmądrego Koranu, którzy ujrzał, że szczęście jednostki i społeczeństwa leży w objęciu prawd

islamu. Oznajmił to całemu światu i wkroczył na arenę wiedzy, niosąc logiczne dowody, by zademonstrować ten fakt.

Podczas trzech odrębnych faz jego życia [12] nigdy nie skłonił głowy przed despotycznymi przywódcami i nigdy nie porzucił swej uświęconej sprawy. Był ranny, otruty, a wciąż nie umierał. Nigdy nie zniechęciły go wielkie jak góry fale procesów sądowych i boleści, jakim stawiał czoła.

Prądy tego stulecia, które pochłonęły narody i plemiona, które przekształciły umysły i postrzeganie, nie mogły sprawić, by ten człowiek odwrócił się od swej sprawy Koranu i wiary. Z męstwem wiary w swej duszy mocno wierzył w to, że prawdy, których broni, pewnego dnia zostaną przyjęte przez cały naród, a także w to, że wówczas nie będzie już jednego Saida, lecz pojawią się tysiące, a raczej setki tysięcy Saidów. Rozpoczęły się podboje i rozwój prawd wiary, które rozprzestrzeniały się wśród społeczeństw ludzkości, a płomień przewodnictwa danego mu przez Koran rozproszył ciemne chmury na horyzontach islamu. Duch wiary, który zdawał się uschnięty, zmartwychwstał, ożywiając ludzi i naród islamu, który stał w obliczu duchowej śmierci. Było to zapowiedzią dobrej nowiny materialnej i duchowej, mówiącej o tym, że islam, który prowadzi ludzkość na tym świecie, za zezwoleniem Boga poprowadzi cały wszechświat.

Ów drogi nam człowiek, poprzez którego rozprzestrzeniały się te uświęcone prawdy, który dziś jest źródłem dumy całej ludzkości, jakiś czas temu został wysłany do tego miasta [13], aby przeciwstawić się reżimowi i jego destrukcyjnej działalności w Anatolii. Cóż za nieszczęście! Zaprawdę wycofał się on z polityki i nie wtrącał się do spraw ahl ad-dunja.Jego starania były poświęcone spisywaniu i publikowaniu prawd, które miały rozświetlić przyszłość. Jego obrońcą i pomocnikiem był Bóg, do Którego należy wszechświat i Który jest Zarządzającym każdą sprawą.

Ta wizyta w Barli była przypomnieniem wielkich błogosławieństw i łask, jakimi Nauczyciel został obdarowanymi w swej służbie wierze, a ich wspomnienie sprawiło, że płakał z radości i bił czołem Bogu Jedynemu, składając Mu podziękowania.

Nauczyciel zatrzymał się w Isparcie, niekiedy odwiedzając Emirdag i Barlę. Te miejsca były ośrodkami spisywania Traktatów Światła oraz ich rozwoju, zaś on utrzymał duchową więź z tymi miejscami. Ponadto miał już blisko dziewięćdziesiąt lat, a jego ciało było chore z powodu wielu prób otrucia go. Cierpienia, jakich przysparzała mu choroba, były tak dotkliwe i ciężkie, że nie da się ich opisać

Duchowo i emocjonalnie jego zmysły pozostawały wytężone, zaś duchowy stan świata, w szczególności świata islamu, a zwłaszcza sfery Traktatów Światła, pozostawał żyjącą częścią jego duchowego ciała. Doświadczał krańcowych cierpień fizycznych i duchowych. Choć suplikacje (ar. du'a)jego uczniów i publikowanie Traktatów Światła były remedium leczącym jego cierpienia, to z powodu rozległości swej litości od czasu do czasu cierpiał rozdzierający ból. Z tego powodu wielce potrzebował zmiany klimatu i nie mógł pozostać na długo w jakimkolwiek miejscu. Kiedy udawał się w inne miejsce dla zmiany klimatu, jego choroba częściowo ustępowała i mógł swobodnie oddychać.

Jako że Traktaty Światła dotarły do każdego miejsca, a wszędzie było obecnych wielu uczniów Światła, Nauczyciel całkowicie powstrzymywał się od publicznych przemówień. Mawiał: "Czytanie Traktatów Światła jest dziesięć razy bardziej korzystne od rozmowy ze mną" i odprawiał wszystkich gości, którzy przybywali, aby go odwiedzić. Zaprawdę, nawet do uczniów, którzy mu służyli, odzywał się tylko wtedy, kiedy było to konieczne.

Nauczyciel wspominał o tym, że przeżywa ostatnie etapy swego życia, i zawsze powątpiewał, czy dożyje końca miesiąca. Oczekiwał wyznaczonej godziny śmierci. Był rad i wdzięczny z powodu publikowania Traktatów Światła i wyrażał uznanie za każdy krok na drodze służenia ludziom i narodowi, islamowi i szczęściu, przyjmując ową służbę z aprobatą. Zawsze modlił się za tych, którzy kroczyli drogą prawdy i pracowali na rzecz ożywienia znaków szczególnych islamu. Równocześnie pragnął materialnego i duchowego pokoju oraz szczęścia świata islamu i był wielce rad z każdego wysiłku na tej drodze podejmowanego w kraju lub za granicą.

Wiedział, że Traktaty Światła są cudem Wszechmądrego Koranu tych czasów, i twierdził, że prawdy Koranu zawarte w Traktatach Światła uchroniły ten kraj przed groźbą komunizmu i stały się przyczyną prawdziwych braterstwa i jedności w świecie islamu. Oznajmił, że nasze szczęście na tym świecie i w świecie, który nadejdzie, tkwi w mocnym trzymaniu się tych prawd.

Nauczyciel był przekonany o tym, że Traktaty Światła powinny rozprzestrzenić się z Anatolii do innych krajów muzułmańskich. Poinformował, że bardziej korzystne od jakichkolwiek starań lub działań natury politycznej będą publikowanie i rozpowszechnianie Traktatów Światła.

* * *

CZYM SĄ TRAKTATY ŚWIATŁA?

Traktaty Światła objaśniają i udowadniają w sposób zgodny z pozytywną nauką odpowiedzi na najbardziej podstawowe pytania ludzkości, takie jak: "Kim jestem? Skąd przybyłem? Dokąd zmierzam? Co jest moim obowiązkiem? Skąd przybyły wszystkie istoty żywe i dokąd zmierzają? Jakie są ich istota i prawda o nich?".

Traktaty Światła odpowiadają na te pytania w jasny i rozstrzygający sposób, w atrakcyjnym stylu, używając pięknych środków wyrazu, które rozświetlają duszę oraz umysł i sprawiają im zadowolenie. To dzieło, które jest filozofią Koranu tego stulecia, zawiera w sobie z jednej strony nauki materialne, takie jak technologia, nauka i sztuka, zaś z drugiej strony nauki duchowe wiary i moralności. Udowadnia i ukazuje, że cywilizacja muzułmańska, obejmująca oba te skrzydła, przewyższa rywalizujące z nią cywilizacje wzniesione wyłącznie w oparciu o nauki fizyczne i materialne.

Nasi przodkowie dzięki osadzonej w ich sercach wierze rzucili wyzwanie ponad setce ludów i narodów, stawiając im czoła z bohaterstwem wynikającym z wiary. Dzięki najwyższemu poziomowi duchowości przedefilowali ze sztandarem islamu przez kontynenty Azji, Afryki i Europy, mówiąc: "Jeśli zginę, będę męczennikiem, a jeśli zabiję wroga, będę ghazim". Z dumą i uśmiechem witali śmierć; przetrwali ataki wielu otaczających ich wrogów. To jasne, jak niezbędnym dla interesów naszego narodu jest, by młodzież dnia dzisiejszego ucieleśniała owe wzniosłe cechy i rozwijała je jako cały naród. Myśl o tym, by wszystkie ruchy i wszelka służba obracały się wokół nagród i osobistych korzyści, jest niemożliwa do pogodzenia z honorem i dostojeństwem historii narodu tureckiego. Wykonujemy naszą pracę jedynie dla zadowolenia Boga. Jedynym prawdziwym wynagrodzeniem i jedyną nagrodą otrzymywaną za tę służbę jest przyjemność uczestniczenia w niej, a zaangażowanie we wspieranie islamu przez brata, siostrę i rodaka daje nam szczęście i nadzieję na życie wieczne.

* * *

JAKIEGO RODZAJU KOMENTARZEM DO KORANU SĄ TRAKTATY ŚWIATŁA?

Tafsirmoże być dwojakiego rodzaju:

Rodzaj pierwszyto dobrze znane komentarze, w których wytłumaczone, objaśnione i udowodnione jest znaczenie fragmentów, słów i zdań.

Jeśli chodzi o drugi rodzaj komentarza,to jest nim wytłumaczenie, udowodnienie i objaśnienie poprzez potężne dowody prawd Koranu dotyczących wiary. Ten rodzaj komentarza ma wielkie znaczenie. Komentarze pierwszego, dobrze znanego rodzaju mogą niekiedy zwięźle odnosić się do tego aspektu. Jednakże Traktaty Światła są duchowym komentarzem, który bezpośrednio przyjmuje za swą podstawę ów drugi rodzaj, w niezrównany sposób zmuszając do milczenia upartych filozofów.

Traktaty Światła dalekie są od tego, aby miały być subiektywną teorią lub poglądem. Są one zbiorem prac przedstawionych dla korzyści całej ludzkości, który objaśnia prawdy naszej świętej Księgi, Koranu, będącego przewodnikiem dla milionów ludzi w każdym stuleciu, w racjonalny i obiektywny sposób.

Traktaty Światła są tafsirem światła wersetów Koranu. Zawierają dowody odnoszące się do prawd wiary i jedności Jedynego Boga. Zostały przygotowane tak, by mogli je zrozumieć ludzie ze wszystkich klas społecznych, i wyposażone w dowody pozytywnych nauk, które przekonają nawet ludzi najbardziej skrupulatnych. Zwracają się do każdego, od najniższej do najwyższej klasy społeczeństwa, i zmuszają do poddania się najbardziej upartych filozofów.

Traktaty Światła są zbiorem ksiąg Światła. Składa się on ze stu trzydziestu dzieł, mających kształt wielkich lub małych traktatów (tur. risales).Całkowicie odpowiadają na potrzeby naszych czasów, zadowalając zarówno umysł, jak i serce. Są duchowym - nie zaś dosłownym - komentarzem do Koranu tego stulecia.

Traktaty udowadniają kwestie wiary! Wszystkie pytania, jakie przychodzą na myśl; poziomy wiary od atomu do słońca, jedność Jedynego Boga, słońce posłannictwa... To udowadniają Traktaty Światła! Od sfer niebios i ziemi, poprzez temat aniołów i istot duchowych, prawdziwą naturę czasu, nastąpienie Zmartwychwstania i życia ostatecznego, aż do śmierci i tego, czy jest ona źródłem wiecznej szczęśliwości, czy niedolą.

Zwracając się do intelektu, logiki i umysłu, Traktaty udowadniają poprzez rozstrzygające świadectwo kwestie związane z wiarą. Zachęcając do pozytywnej nauki, ów majstersztyk przekonuje umysł i serce, a także usuwa wątpliwości poprzez dowody bardziej rozstrzygające od tych, jakie wykorzystywane są w matematyce.

* * *

Te księgi wydawane są w niewielkim nakładzie, bez intencji przyniesienia zysku, dlatego nie są nawet wysyłane do punktów sprzedaży. Dochody uzyskane z rozpowszechniania tych książek są przeznaczone na wydawanie kolejnych egzemplarzy.

Kwestią, na którą bardzo zważamy i na którą jesteśmy bardzo wyczuleni, jest to, aby Traktaty Światła docierały do godnych ich czytelników. W zamian każdy czytelnik płaci za nie uczciwą cenę, zapewniając, że z Traktatów skorzysta przynajmniej dwudziestu pięciu innych ludzi.

Ten duchowy komentarz do Koranu składa się z czterech większych zbiorów, zatytułowanych Słowa, Listy, Błyskii Promienie,które w sumie zawierają sto trzydzieści traktatów.

Wydawcy Traktatów Światła

* * *

@

Fotografia wykonana w samochodzie, kiedy Nauczyciel Said Nursi zaszczycił Stambuł, 1959 r.

@

Jako gość przy wyjściu z hotelu. Zdjęcie wykonane,

kiedy Nauczyciel Bediuzzaman Said Nursi zaszczycił Ankarę, 1959 r.

TO TYLKO PRAWDA, KTÓRA PRZEMAWIA

Traktaty Światła udowodniły, że niekiedy sprawiedliwość przejawia się poprzez tyranię. Oznacza to, że człowiek z pewnych powodów cierpi niesprawiedliwość lub jest ofiarą prześladowań, lub spotyka go nieszczęście, lub też zostaje skazany za przestępstwo i wtrącony do więzienia. Jednak te wydarzenia służą ukazaniu się sprawiedliwości. Boże zarządzenie (ar. qadr)posługując się ręką niesprawiedliwego, wymierza wyrok człowiekowi, który zasługuje na to z innego powodu, sprawiając, że cierpi on z powodu nieszczęścia. Jest to pewnego rodzaju przejaw Bożej sprawiedliwości.

Właśnie o tym teraz myślę. Przez dwadzieścia osiem lat przenoszono mnie z prowincji do prowincji i z miasta do miasta. Ciągano mnie z sądu do sądu. Przez całe miesiące i lata ten sam sąd starał się o to, by uznać mnie za winnego i skazać mnie. Kiedy poddali się, inny sąd rozpoczął postępowanie przeciwko mnie dotyczące tej samej sprawy. Przez pewien czas zajmowano się tą sprawą i prześladowano mnie, sprawiając, że cierpiałem wszelkiego rodzaju męki. Z tego również nic nie wynikło, więc sędziowie poddali się, a później przyczepił się do mnie trzeci sąd. Włóczono mnie przez niedole i nieszczęścia. W ten sposób upłynęło dwadzieścia osiem lat mego życia. Wreszcie ci, którzy oskarżali mnie o popełnienie zbrodni, zrozumieli, że nie ma w tym zupełnie żadnej prawdy. Czy celowo mnie oskarżali, czy też porwał ich jakiś bezpodstawny strach? Czy było to celowe działanie, czy złudzenie, wiem z całkowitą pewnością, że nie mam nic wspólnego z takim przestępstwem. Wszyscy, których umysły są uczciwe, wiedzą, że nie jestem kimś, kto wykorzystywałby religię dla celów politycznych. Zaiste, wiedzą to również ci, którzy mnie oskarżają. Dlaczego zatem trwają w prześladowaniu mnie? Dlaczego stałem się celem tak długotrwałych prześladowań i ciągłych męczarni, choć jestem niewinny? Dlaczego nie byłem w stanie ocalić się przed tym nieszczęściem? Czyż ta sytuacja nie jest sprzeczna z Bożą sprawiedliwością?

Przez ćwierć wieku nie mogłem znaleźć odpowiedzi na te pytania, teraz jednak pojmuję prawdziwy powód tych prześladowań i męczarni. Z wielkim żalem mówię, że moją zbrodnią było uczynienie mej służby Koranowi narzędziem mojego materialnego i duchowego rozwoju,

a także osiągnięcia doskonałości. Teraz to rozumiem i czuję to. Składam Wszechmocnemu Bogu tysiąckrotne podziękowania za to, że przez długie lata, niezależnie od mojej woli, potężne bezcielesne przeszkody uniemożliwiały mi uczynienie mej służby wierze narzędziem mojego materialnego i duchowego rozwoju, ocalenia mego jestestwa od Piekła, a nawet mego wiecznego szczęścia. Owe przeszkody powstrzymały mnie przed tym, bym uczynił tę służbę narzędziem czegokolwiek. Te głęboko osadzone uczucia oraz inspiracje wprawiły mnie w zadziwienie. Byłem powstrzymywany - zarówno w mej duszy, jak i w sercu - przed osiągnięciem duchowej rangi, przed upragnionym przez wszystkich szczęściem życia ostatecznego, przed obraniem takiej drogi - choć jest ona zgodna z prawem i nikomu nie przynosi szkody. Pokazano mi, że powinienem służyć wierze wyłącznie dla zadowolenia Boga, prowadzony przez wrodzone pragnienie wiedzy. W tym czasie niezbędny jest taki sposób nauczania Koranu, jaki skutecznie ogłosi prawdy wiary - która będąc ponad wszystkie inne cele, nie może stać się niczyim narzędziem - wraz z wrodzonymi człowiekowi aktami czci tym, którzy nie wiedzą o nich, a potrzebują je poznać. Owych prawd trzeba nauczać w sposób, jaki w tym zdezorientowanym świecie ocali wiarę i da pewność ludziom twardego serca, to jest w taki sposób, by te prawdy nie stały się narzędziem żadnej innej sprawy. Jedynie w ten sposób mogą zostać zmiażdżone całkowita niewiara i uparte zbłądzenie, by każdy zyskał całkowitą pewność. W tym czasie i w tych warunkach ową pewność można zyskać poprzez poznanie prawdy, która mówi, że religii nie można uczynić narzędziem żadnej innej sprawy, czy to osobistej, czy doczesnej, czy odnoszącej się do życia ostatecznego, materialnej czy duchowej. Człowiek, który stawia czoła straszliwej zbiorowej osobowości bezbożności, zrodzonej przez pewne tajne organizacje i stowarzyszenia polityczne, nie może rozproszyć wątpliwości wywoływanych przez bezbożność, nawet jeśli posiada on najwyższą rangę duchową, ponieważ ego i dusza upartego człowieka, który pragnie uwierzyć, mogą powiedzieć: "Ten człowiek wprowadził nas w błąd poprzez swoją olśniewającą i nadzwyczajną rangę duchową", a ów uparty nadal będzie wątpił.

Nieskończone dzięki niechaj będą Wszechmocnemu Bogu za to, że przez dwadzieścia osiem lat, kiedy byłem oskarżany o to, że czynię religię narzędziem polityki, Boże zarządzenie (ar. qadr)wymierzało mi ciosy z czystą sprawiedliwością, rękami prześladowców, abym mimowolnie nie wykorzystał religii dla jakichkolwiek osobistych korzyści. Ostrzegało mnie: "Strzeż się! Nie wykorzystuj prawd wiary dla własnej osoby, aby ci, którzy potrzebują wiary, zrozumieli, że jest to tylko prawda, która

przemawia. Niech ustaną wszystkie podszepty duszy i szatańskie sugestie, niech zamilkną!"

Zatem oto powód, dla którego w ludzkich sercach powstał zapał Traktatów Światła, podobny niebosiężnym falom mórz wielkich jak góry dla efektu, jaki wywiera na ich dusze i umysły; nie chodzi o nic innego. Tysiące uczonych opublikowały setki tysięcy ksiąg poświęconych tym samym prawdom, które omawiają Traktaty Światła, lecz bardziej elokwentnych, a jednak nie byli w stanie powstrzymać całkowitej niewiary. Jeśli w tych nadzwyczaj trudnych warunkach Traktatom Światła do pewnego stopnia powiodło się w walce przeciwko całkowitej niewierze, właśnie to jest powodem owego sukcesu, nie żaden Said. Said nie ma żadnej siły i żadnej władzy. To tylko prawda, która przemawia, prawda wiary.

Ponieważ światło prawdy oddziałuje na serca potrzebujące wiary, niech dla tej prawdy zostanie poświęcony nie jeden Said, lecz tysiące Saidów. Niech będą wybaczone wszystkie udręki i prześladowania, jakie cierpiałem przez te dwadzieścia osiem lat, wszystkie męczarnie, na jakie zostałem wystawiony, wszystkie nieszczęścia, które przetrwałem. Wszyscy, którzy mnie dręczyli, przenosili z miasta do miasta, znieważali, którzy chcieli skazać mnie z powodu wszystkich ich rozmaitych oskarżeń, którzy przygotowywali dla mnie miejsce w więzieniach - wybaczyłem im wszystkim.

Oto, co mówię sprawiedliwemu Bożemu zarządzeniu:

Zasługiwałem na twe litościwe ciosy. Gdybym bowiem, jak każdy, obrał drogę myślenia o sobie, która jest całkowicie dozwolona i nieszkodliwa, gdybym nie poświęcił wszystkich duchowych przyjemności, straciłbym tę największą niematerialną siłę, która jest zawarta w służbie dla wiary. Poświęciłem wszystko, co materialne i duchowe, podporządkowałem się wszystkim nieszczęściom. Cierpliwie zniosłem wszystkie męczarnie. To dlatego prawdy wiary rozprzestrzeniły się do wszystkich miejsc. To dlatego szkoła wiedzy Traktatów Światła wychowała setki tysięcy, a być może nawet miliony uczniów. Teraz oni będą nadal kroczyć tą drogą w służbie wiary, nie schodząc z mojej drogi poświęcenia wszystkiego, co materialne i niematerialne. Będą pracować dla zadowolenia Boga - i tylko dla Jego zadowolenia.

Wielu moich uczniów wraz ze mną cierpiało wszelkiego rodzaju udręki, męczarnie i prześladowania. Przeszli ciężkie próby. Chcę, by wybaczyli wszystkim niesprawiedliwym i wszystkim, którzy niesłusznie ich znieważali tak jak mnie, ponieważ nieświadomie, nie pojmując tajemnic i głębokich przejawów Bożego zarządzenia (ar. qadr),ludzie ci służyli naszej sprawie i dopomagali nam w odsłanianiu prawd wiary. Nasz obowiązek

polega tylko na ich poszukiwaniu przewodnictwa. Zalecam, aby żaden z moich uczniów nie żywił nawet najlżejszego pragnienia zemsty na tych, którzy prześladowali nas i uciskali; żeby w obliczu tych prześladowców wszyscy wiernie i niezłomnie pracowali dla Traktatów Światła.

Jestem bardzo chory. Nie mam siły ani pisać, ani mówić. Być może będą to moje ostatnie słowa. Niech uczniowie Światła ze szkoły Medresetu'z-Zehra nie zapomną o mojej ostatniej woli.

Said Nursi

* * *

Wyjaśnienie uczniów Światła z uniwersytetu, będące odpowiedzią na ataki, fałszywe zarzuty i propagandę szerzoną przez wrogów islamu

Moi drodzy, prawdomówni bracia!

Życzymy wam, byście szybko wrócili do zdrowia po waszych procesach i waszej walce, a także gratulujemy wam. Lekcje potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi)zawarte w Traktatach Światła rozwijają i wzmacniają wiarę uczniów Światła, dlatego takie ataki uważamy za próbę umożliwiającą odróżnienie diamentów od węgla. Jako że uczniowie Światła wierzą w Boga, podążają za przykładem Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i postępują zgodnie z Koranem, więzienie jest dla nich szkołą Proroka Józefa (ar. Madrasa Jusufijja), a prześladowania i tortury są niczym bat lub nit.

Poprzez te udręki Boże zarządzenie (ar. qadr)mówi: "Dalej, nie zatrzymujcie się. Kontynuujcie swoje dzieło!". Dla uczniów Światła przebywanie w salach sądowych na drodze służby Koranowi i wierze jest jak rozmowa z przyjacielem. Zabieranie ich na posterunek policji i odprowadzanie z powrotem nie różnią się od wizyty na targu. Kajdany są symbolicznymi złotymi bransoletami większego dżihadu religijnego. Prześladowania i kary, jakich doznają ludzie, w rzeczywistości są świadectwem przejawiającego się Bożego uniewinnienia. Tortury i ucisk są Medalami Honoru dla uczniów Światła. Jakież to szczęście dla starszych uczniów Światła, którym przez minione trzydzieści lat przyznawano takie dary! Jeśli chodzi o nas, przegapiliśmy owe zaszczyty, a czas, w którym ludzie je zdobywali, ma się ku końcowi.

Traktaty Światła są dziełem odnoszącym się do wiary, które w interesie tego narodu i jego ludzi utrzymuje publiczne bezpieczeństwo i porządek, umieszczając w sercach strażnika, który powstrzymuje człowieka przed złymi czynami. Co więcej, we wszystkich z wielu spraw sądowych, wszczętych przez wrogów islamu, Traktaty Światła zostały uniewinnione, zaś Sąd Apelacyjny, wydając ostateczny werdykt, potwierdził ich uniewinnienie. Ponadto w dochodzeniach dwudziestu pięciu sądów stwierdzono: "Nie możemy znaleźć w Traktatach Światła żadnego przestępstwa podlegającego oskarżeniu". Przez minione trzydzieści lat nie odnotowano żadnego incydentu, w który byłby zaangażowany ktokolwiek z setek tysięcy uczniów Światła. Z tego powodu ci, którzy powstrzymują publikowanie Traktatów Światła, są w rzeczywistości wrogami bezpieczeństwa oraz porządku publicznego i, świadomie czy nieświadomie, działają na rzecz anarchistów, będących zdrajcami tego kraju i tego narodu. To nie rząd wtrąca się do spraw Traktatów Światła, ponieważ oficerowie służb bezpieczeństwa i policja miejska potwierdzili, że Bediuzzaman i uczniowie Światła nie mają żadnego programu politycznego, lecz zajmują się jedynie sprawami wiary i islamu. Aby odeprzeć ataki tych potajemnych wrogów religii, siła wiary, jaką nabyli uczniowie Światła dzięki lekcjom potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi)zawartych w Traktatach Światła, ukazuje ich jako silną i niepokonaną społeczność Koranu, jako niezdobytą fortecę. Wraz z nasileniem się ataków wrogów religii, wzrosła wierność uczniów Światła, ich wytrwałość i służba Traktatom Światła oraz Nauczycielowi. Jeden z uczniów napisał do Nauczyciela:

"O, mój drogi mistrzu i Nauczycielu! Im bardziej rośnie liczba tych, którzy się nam sprzeciwiają, tym bardziej zwiększa się nasza siła. Nieskończone dzięki niech będą naszemu Najbardziej Miłosiernemu Panu".

Zaiste, owe czasy krańcowych prześladowań i absolutnego despotyzmu były tak mroczne, że zmuszeni do milczenia zostali wszyscy prócz jednego człowieka, którego nie można było uciszyć. Ów wyjątkowy i rzadki człowiek, to jest Bediuzzaman wraz ze swymi uczniami, nie mógłby zostać pokonany.

Podstawowym celem uczniów Światła jest uratowanie własnej wiary. Czyniąc to, spieszą na ratunek wierze ich braci w religii, czytając z nimi wzniosły i świetlisty tafsirWszechmądrego Koranu, jakim są Traktaty Światła, i zachęcając innych do czytania ich. Na tej drodze pracy dla ocalenia wiary oraz służby Koranowi i wierze poprzez Traktaty Światła, wykonywanej dla zadowolenia Boga, nie zważają oni na wymierzone

przeciwko nim ataki i napaści. Całkowicie wierzą w to, że prześladowania i ataki ukrytych wrogów religii posłużą jako bat i jako źródło zachęty do dalszej służby Koranowi i wierze. Przez trzydzieści lat wydarzenia tego rodzaju oraz ich efekty sprawiły, iż stało się to jeszcze bardziej jasnym dla tego muzułmańskiego narodu.

A zatem, o moi bracia, którzy jesteście nowymi i tęskniącymi uczniami Traktatów Światła! Jako że jesteście uczniami takiego Nauczyciela i takich ksiąg, bardziej niż kiedykolwiek przejawią się w was tego rodzaju rezultaty i owoce, a wy mocniej niż kiedykolwiek obejmiecie Światło. Wasza energia i zapał wzrosną jeszcze bardziej, zaś wy ukażecie wytrwałość i wierność wobec Światła. Winszujemy wam całym naszym jestestwem, przesyłamy wam tysiące pozdrowień pokoju, modlimy się za was i prosimy również o waszą modlitwę (ar. du'a).

* * *

Jeśli w atakach przeciwko Światłu istnieje pojedyncza szkoda, to odpowiada jej dwadzieścia korzyści, jakie otrzymujemy. Z pewnością dwudziestokrotna korzyść zmniejsza do zera pojedynczą stratę. Owe ataki w rzeczywistości są przyczyną rozwoju publikowania Traktatów Światła oraz ich podbojów, a także narzędziem służącym temu, by społeczeństwo muzułmańskie zyskało zaufanie i pewność siebie.

Wrogowie islamu, którzy doświadczyli materialnych i duchowych efektów Traktatów Światła, a także sukcesów ich wydawania w kraju rozległym jak Anatolia i wielkim jak świat islamu, a także w Europie i Ameryce, raz jeszcze zainicjowali kilka ataków. Zgodnie z wiadomościami, jakie otrzymaliśmy, po owych atakach sukcesy Światła wzrosły dziesięciokrotnie w ciągu dziesięciu dni, szczególnie na wschodzie Turcji. Te ataki posłużyły również zwróceniu uwagi społeczeństwa na Traktaty Światła i naszego Nauczyciela, budząc śpiących, dając zastrzyk energii leniwym i sprawiając, że ci, którzy byli nieroztropni, stali się ostrożni.

Owe gorzkie ataki były jedynie tymczasowe. Były to jedynie podstępne manewry, zainicjowane z zamiarem szerzenia strachu i ułudy. Głupi wrogowie islamu starali się zaszczepić strach w uczniach Światła, wykorzystując ludzi zajmujących oficjalne stanowiska, zwodząc ich i prowokując. Być może ci niedbali ludzie nie są świadomi tego, że jesteśmy uczniami Światła! Fundamenty, na których opierają się ateiści, masoni i komuniści, są bardzo słabe. Sposób, w jaki zdają się oni silni, jest podobny do sposobu, w jaki głupie dziecko niszczy dom za pomocą jednej zapałki.

Zaiste, są oni nadzwyczaj słabi, ponieważ polegają na sile ich własnych istnień, które w rzeczywistości nie posiadają nawet siły wróbla. Ponadto są pogrążeni w krańcowej podłości, lenistwie i mają poczucie niższości, ponieważ czynią samych siebie niewolnikami innych i postępują jak hipokryci, wysługując się innym i schlebiając im. Jeśli zaś chodzi o ludzi wiary, zwłaszcza tych, którzy mają potwierdzoną wiarę (tur. iman-i tahqiqi),ich wiara rozwija się poprzez dociekania i świadectwo, są zatem silni i honorowi. Każdy z nich stał się wartościowym sługą Boga. Jest tak, ponieważ oddają oni cześć wyłącznie Wszechmocnemu, Któremu należy się chwała (ar. Al-Qadir Zu'l-Dżalal), Wszechmądremu, do Którego należy doskonałość (ar. Al-Hakim Zu'l-Dżamal), Panu niebios i ziemi (ar. Ar-Rabb as-samałati ła-l ard) - a On jest nad każdą rzeczą Wszechwładny (ar. ła Huła 'ala kulli sza'in Qadir)- będąc wyłącznie Jego sługami. Z Nim są związani i na Nim polegają.

Potajemni wrogowie islamu oraz hipokryci od dawna wiedzieli, że Uczniowie Światła nie boją się śmierci i są na nią gotowi. Nie jest możliwym, aby odciągnąć uczniów Światła od Traktatów Światła i od ich Nauczyciela. Dlatego wrogowie zmienili swe szatańskie plany i podstępy. Wybrali drogę oszustwa, mając nadzieję na to, że skorzystają ze słabości (uczniów Światła - uz. red. pol.) oraz wykorzystają ich czystość i dobroduszność.

Hipokryci, ci, którzy wspierają hipokrytów lub ci, którzy zostali wprowadzeni w błąd przez tych ludzi, udają, że są przyjaciółmi, a niekiedy nawet zakładają maskę ucznia Światła i mówią lub starają się o to, by inni powiedzieli: "To również jest służba islamowi; to również jest walka przeciwko jego wrogom. Gdybyś osiągnął tę (inną - uz. red. tur.) wiedzę, lepiej służyłbyś Traktatom Światła. To również jest wspaniała księga". Poprzez takie podstępy próbują wprowadzić ludzi w błąd i stopniowo zmniejszać liczbę uczniów Światła bezpośrednio działających na rzecz Światła i jemu służących, starając się zwrócić ich uwagę ku innym rzeczom, aż w końcu zabraknie im czasu na Traktaty Światła. Ewentualnie zwodzą ich rzeczami takimi jak wynagrodzenie, majątek, stanowisko czy sława, lub też zastraszając ich, starają się sprawić, by porzucili swą służbę.

Jeśli ktoś uważnie czyta Traktaty Światła, budzą one i ostrzegają umysł, duszę i serce, które zaczynają być mocno przyciągane do Traktatów. Ma to efekt i rezultat całkowicie sprzeczny z celem owych hipokrytów. Chwała niech będzie Bogu (ar. subhan Allah)!Są tacy uczniowie Światła, którzy posiadając prawdziwą i szczerą intencję oraz uświęcony cel, rozmyślnie sprzeciwiają się planom hipokrytów, wyrzekając się życia doczesnego

i oddając samych siebie jako datek (ar. łaqf)Traktatom Światła. Tak jak ich Nauczyciel, mówią oni: "Nadszedł czas, by zostać bohaterem islamu".

اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ هٰذَا مِنْ فَضْلِ رَبّ۪ى

Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu, oto dar od mojego Pana..

Nie mamy żadnego związku z polityką, która w porównaniu do naszej służby wierze jest podobna okruchom szkła. W podsumowaniu raportu rzeczoznawców Ministerstwa Spraw Religijnych stwierdzono: "Księgi Traktatów Światła nie zawierają żadnej kwestii związanej z polityką". Swego czasu nawet prokurator z Afyon stwierdził w swym akcie oskarżenia: "Działania Bediuzzamana i jego uczniów nie mają charakteru politycznego".

Tak, obowiązek, którym zajmują się uczniowie Traktatów Światła, jest daleko wspanialszy od jakiejkolwiek z najważniejszych kwestii tego świata. Nie mamy czasu na to, by zajmować się polityką. Nawet gdybyśmy mieli po sto rąk, ledwie wystarczyłyby one dla Światła. Nawet gdybyśmy posiadali całe bogactwo Amerykanów i Brytyjczyków, wydalibyśmy je dla naszej misji ocalenia wiary innych ludzi.

Nie mamy też czasu, aby wtrącać się do spraw działań kierowanych motywami politycznymi, fałszywych ruchów czy ideologii. Nasze życie jest krótkie. Nasz czas jest ograniczony. Jak mawia nasz Nauczyciel: "Zajmowanie się tym, co negatywne, ma negatywne skutki i pozostawia negatywny ślad". Zwłaszcza w tym stuleciu "szczegółowe przedstawianie fałszu wypacza czyste umysły". Zaiste, są tacy, którzy z czystą intencją rozpoczęli uczenie się kłamstwa, aby z nim walczyć, jednakże ich stałe zajmowanie się fałszem doprowadziło do tego, że ich więź z religią, siła i wierność zmniejszyły się w porównaniu do ich poprzedniego stanu.

Traktaty Światła rozpraszają i zmazują ciemność, osadzając w niej światło. Czynią ludzi świadomymi zła i pomagają im rozpoznać je i wyrzec się go, nauczając ich tego, co jest dobre. Wybawiają ich od fałszu i chronią przed nim poprzez nauczanie prawdy.

W skrócie:Zajmujemy się wyłącznie Światłem i klejnotami Koranu. Poszukujemy prawd koranicznych, które są niczym diamenty wielkie jak cały wszechświat. Służymy wyłącznie temu, co jest wieczne. Nie trwonimy naszych wysiłków na rzeczy ulotne. Nasza służba wierze poprzez Traktaty Światła zwalnia nas z zajmowania się innymi rzeczami i wystarcza, aby zaspokoić wszystkie nasze potrzeby.

Podsumowując:Bezwzględni, potajemni wrogowie religii, którzy sprzeciwiają się naszemu Nauczycielowi i Traktatom Światła, zostali pokonani na wieki z powodu ich całkowitej słabości, podczas gdy Bediuzzaman i Traktaty Światła wiecznie są zwycięscy i odnoszą sukcesy. Traktatów Światła nie można obalić, próbując obalić jednego człowieka, ponieważ Traktaty same w sobie są świadectwem i dowodem. Ci, którzy próbują obalić Traktaty Światła i ich autora, są skazani na to, że sami zostaną obaleni. Przykłady tego w historii są widoczne dla wszystkich. Wzniosłe prawdy Traktatów Światła sprawią, że Traktaty przetrwają aż po wieczność.

Uczniowie Światła stwierdzili przed Sądem Karnym: "Nie ma takiej ludzkiej siły, która mogłaby oderwać nas od Nauczyciela Bediuzzamana, od Traktatów Światła, która mogłaby oderwać jednego z nas od drugiego". Nawet bomby atomowe hipokrytów są pod tym względem słabsze (od Traktatów Światła - uz. red. pol.). Zakładając, że byłoby to możliwe, to nawet jeśli zabiją nasze ciała, nasze dusze będą przebywać w pokoju i wiecznej szczęśliwości. My również, jak nasz Nauczyciel w księdze zatytułowanej Listy,mówimy:"Nawet jeśli jeden z nas przebywa na tym świecie, zaś inny w życiu ostatecznym; jeden z nas na Zachodzie, a inny na Wschodzie; jeden z nas na Północy, a inny na Południu, to wciąż jesteśmy razem".

Nasz Nauczyciel nie rości sobie praw do jakiejkolwiek rangi duchowej, a nawet odrzuca wspaniałe rangi i najwyższe poziomy, jakie przypisują mu inni. Jednak jego postawa i postępowanie, jego stan i działania wystarczą jako dowód, aby ocenić, kim jest naprawdę. Zaiste, aby powstrzymać służbę Koranowi, wierze i islamowi, jaką wykonują Bediuzzaman i Traktaty Światła, należałoby posiadać moc kontrolowania świata i obracania kulą ziemską.

Poniżej zamieszczamy kilka zdań z mowy obrończej naszego Nauczyciela zamieszczonej w książce zatytułowanej Wspaniałe mowy obrończe,jaką wygłosił on, kiedy został postawiony przed sądem, który miał skazać go na śmierć:

"Uczniowie Światła nie są tacy jak inni. Nie jesteście w stanie wtrącać się do ich spraw i nie zostaną oni pokonani. Traktaty Światła są własnością Koranu i zostały rozsiane przez Koran. Koran jest świetlistym łańcuchem łączącym ziemię z Tronem Boga (ar. 'Arsz); któż śmiałby wtrącać się do jego spraw? Traktaty Światła osiedliły się w sercu Anatolii i żadna siła nie może ich stamtąd wyrwać".

A oto fragment sławnego i zadziwiającego dzieła Największy Znak:

"Traktaty Światła nie są jedynie naprawianiem nieznacznej szkody czy niewielkiego budynku, lecz są naprawianiem obejmującej każdą rzecz cytadeli, za murami której znajduje się islam, a której kamienie są wielkie jak góry. Nie są dokładaniem starań, mającym na celu zreformowanie serca i świadomości jednostki, lecz są dokładaniem starań, mającym na celu uleczenie - poprzez lekarstwa Koranu i wiary oraz poprzez cudowność Koranu - serca całej społeczności i ogólnie przyjętych idei, w których w straszliwy sposób uczyniono wyłom, używając narzędzi zepsucia przygotowywanych i składowanych od tysiąca lat, a także uleczenie ogólnej świadomości, która stawia czoła zepsuciu polegającemu na zniszczeniu fundamentów, nurtów i cech szczególnych islamu, jakie są ostoją dla wszystkich, a szczególnie dla rzesz wiernych.

Z pewnością do naprawienia wyłomów wielkich jak cały świat i do uleczenia tak straszliwych ran niezbędny jest ekwipunek w postaci dowodów o największej pewności, które mają siłę gór, a także sprawdzone lekarstwa i niezliczone specyfiki, które mają skuteczność tysiąca medykamentów. Wyłaniając się w tym właśnie czasie z cudowności Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, Traktaty Światła pełnią tę właśnie funkcję, a także są narzędziem rozwoju, umożliwiającym postępowanie naprzód przez niezliczone stopnie wiary".

Drodzy bracia, w tak niszczycielskich czasach, jakim podobnych nie doświadczono nigdy w historii, setki uczonych bały się mówić, publikacje religijne były zakazane, uczonych religijnych - choć ich obowiązkiem było nauczanie i dostarczanie prawd Koranu - powstrzymywano siłą przed wypełnianiem ich obowiązków, a pobożnych ludzi likwidowano. Kiedy wykonywano te przebiegłe plany zniszczenia Koranu, wiary i islamu, kiedy ateistyczne i bezbożne prądy przybrały najbardziej przerażającą postać, pojawił się Bediuzzaman Said Nursi, który podjął walkę religijną, służąc za gotowego do poświęceń, nieustraszonego obrońcę Koranu, wiary i islamu.

Bediuzzaman nie tylko wystąpił przeciwko narodom i krajom, ale także w pojedynkę rzucił - i nadal to czyni - wyzwanie nie tylko Faraonom jednego regionu, lecz wszystkim ateistom Europy. Szerzy on prawdy Koranu w warunkach krańcowych prześladowań i absolutnej tyranii. Mówi on: "Naszym obowiązkiem jest praca. Pokonanie nas lub uczynienie zwycięzcami, a także sprawienie, by inni przyjęli Światło, należy do Boga. Nie wtrącamy się do obowiązków Boga". Doświadczył on największych prześladowań i męczarni. U jego drzwi stali żandarmi i policjanci, aby uniemożliwić mu

udaniesię na piątkową modlitwę, a całe jego nieszczęsne położenie było utrzymywane w ścisłej tajemnicy, aby nikt się o nim nie dowiedział.

W tak strasznych okolicznościach dzięki łasce Boga nasz Nauczyciel spisywał alfabetem koranicznym kopie większości Traktatów Światła i rozpowszechniał je. Zatem równocześnie chronił alfabet koraniczny oraz umożliwiał setkom tysięcy młodych tureckich muzułmanów dostąpienie błogosławieństw i zaszczytu czytania Traktatów Światła, ucząc ich czytania Koranu. Ze swą siłą wiary i całkowitą szczerością intencji (ar. ichlas)w nowy i niezrównany sposób przedstawił i ukazał prawdy Koranu i wiary zarówno społeczeństwu, jak i elicie uczniów wiedzy w taki sposób, by wszyscy mogli zrozumieć owe prawdy stosownie do pojmowania epoki, w której żyjemy. W ten sposób Boża łaska zaprezentowała Traktaty Światła jako oryginalny, świetlisty i wzniosły tafsirKoranu.

To zdumiewające dzieło uchroniło ten kraj i ten naród przed ateizmem i komunizmem. W czasach prześladowań, kiedy siłą usuwano znaki szczególne islamu, większość ludzi odczuwała potrzebę poświęcenia owych cech wyróżniających islam dla doczesnej wygody i postępowała w sposób przynoszący szkodę religii. Wydawano orzeczenia sprzeczne z islamem i wymuszano przyjmowanie innowacji religijnych (ar. bid'a).Choć był prześladowany i żył pod groźbą egzekucji, Bediuzzaman nawet w najmniejszy sposób nie zmienił swej postawy, swych słów ani swych działań.

Korzystał z każdej okazji do dokładania starań, mówiąc: "Godzina śmierci została wyznaczona i nie ulega zmianie. Śmierć jest uwolnieniem z tego przemijającego świata i przejściem do świata Światła". Jak gdyby przywracając przejaw epoki szczęśliwości, przez trzydzieści lat kontynuował spisywanie i rozpowszechnianie swych dzieł, które ujawniały i powstrzymywały innowacje (ar. bid'a),podtrzymywały znaki szczególne islamu i ożywiały sunnę. Wybrał życie wśród męczarni i w odosobnieniu, aby uniknąć życia niezgodnego z sunną. Przez trzydzieści lat bezbożny, bezprecedensowy i przygniatający reżim, który władał milionami ludzi, w żaden sposób nie mógł władać Bediuzzamanem. Zaprawdę, to owi prześladowcy i tyrani zostali pokonani przez niego.

Zaprawdę, Traktaty Światła przekształcają wiarę poprzez naśladownictwo (tur. iman-i taqlidi)w potwierdzoną wiarę, nabywaną poprzez dociekania (tur. iman-i tahqiqi)i wzmacniają wiarę, zapewniając w ten sposób szczęście w obu światach [14] i pomyślny koniec na tym świecie. Ponadto Traktaty zmusiły do milczenia największych filozofów spośród ateistów.

Oto jedna z cech Traktatów Światła: W odróżnieniu od innych uczonych w teologii (ar. kalam),nie objaśniają one negatywnych cech ludzi, którzy zbłądzili z drogi prawdy. Zamiast tego dają jedynie pozytywną lekcję i leczą, nie otwierając ran. Pod tym względem Traktaty Światła niszczą wątpliwości i obawy; odpowiadają na pytania, które przychodzą na myśl i proszą o wyjaśnienie; zmuszają do milczenia duszę (ar. nafs)i odpowiadają, ofiarowując sercu świadectwo i przekonanie.

Traktaty Światła rozświetlają zarówno umysł, jak i serce, jednocześnie ujarzmiając duszę (ar. nafs).Z tego powodu ludzie studiujący na tradycyjnych uczelniach i ludzie filozofii, którzy wykorzystują tylko umysł, jak również sufi (ar. ahl at-tasałłuf),którzy wykorzystują tylko serce - wszyscy przyjmują Traktaty Światła.

Ci, którzy studiują w szkołach, a także ludzie filozofii, zaczynają zdawać sobie sprawę z tego, że prawdziwe oświecenie może istnieć jedynie wtedy, kiedy serce i umysł są zjednoczone. Wykorzystywanie jedynie umysłu ogranicza go wyłącznie do tego, co umysł widzi. Ten stan skutkuje tym, że człowiek stara się latać, używając tylko jednego skrzydła.

Szczery człowiek spośród sufich (ar. ahl at-tasałłuf)zaczyna rozumieć, że ten czas nie jest podobny minionym czasom. W czasach takich jak te człowiek potrzebuje podróżować drogą Koranu, którą dotrze do prawdy, wykorzystując zarówno umysł, jak i serce, i wzleci, stając się tym, który posiada dwa skrzydła (ar. zu'l-dżanahajn).

{(*): Ludzie, którzy w swych duchowych podróżach przemierzyli siedemdziesiąt lub osiemdziesiąt lat i osiągnęli rangę bieguna duchowości i wspomożenia (ar. al-qutb łła-l ghałs), docierają do tego punktu i mówią: "Oto ostateczny cel podróży, nie można iść dalej". Ludzie, którzy czytali Świetlisty poemat Masnałi w języku arabskim, przyznają, że dzięki wiedzy Bediuzzamana doszli drogą, jaką odkrył on w Koranie, dalej od ludzi owych rang. Uważny człowiek wiedzy, który czyta owo dzieło w języku arabskim, mówi:

"Niezależnie od tego, jak wiele nauczymy się z tej księgi, która ma wielką głębię i zawiera subtelne oraz wzniosłe prawdy, będzie to dla nas wielką korzyścią".}

Ludzie medresy, którzy się przebudzili, zaczynają rozumieć, że efekt piętnastu lat studiowania wiary i islamu w stylu medresy dawnych czasów można osiągnąć, studiując Traktaty Światła przez piętnaście tygodni. Nasz Nauczyciel twierdzi:"Człowiek, który przez jeden rok czyta, pojmuje i przyjmuje Traktaty Światła, może stać się ważnym i prawdomównym uczonym tych czasów".

Traktaty Światła są światłem i skarbcem blasku, który ukazuje świetlistą metodę Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie)

i wzniosłe przymioty jego szlachetnych towarzyszy. Ów wspomniany stan daje temu światu świeże, wypełnione światłem życie i całkiem nowe oblicze, a także ukazuje, że przez długi czas było tak, jak gdyby ludzie nauki, ludzie medresy i sufi sprzeciwiali się jedni drugim. Jednakże Traktaty łączą ich i o nich piszą, a także zaprowadzają pokój między Wschodem a Zachodem, które były swoimi przeciwnikami.

Eksperci przyjęli i potwierdzili fakt, że Traktaty Światła są rozwiązaniem, które umożliwia muzułmanom osiągnięcie islamskiej jedności. Rozwiązują spory całego świata i objaśniają prawdę ludziom dwudziestego wieku, którzy rozwinęli się dzięki swym ideom. Dają nowe możliwości studiowania wiedzy ludziom, którzy poszukują prądów odrodzenia w Ameryce, Europie, a zwłaszcza w Niemczech. Oto zbiór Traktatów Światła, jeśli ludzie potrafią je pojąć. Pojawiają się zatem znaki wskazujące na pojmowanie prawdy takiej, jak widzą ją szczęśliwi ludzie z Niemiec.

{(*): Przykładem tego jest fakt, że pewne miasto chrześcijańskiej Europy wydało sześćdziesięciu pięciu uczniów Światła, noszących (muzułmańskie - uz. red. pol.) nakrycia głowy.}

To dzięki blaskowi Koranu Traktaty odkryły (prawdę - uz. red. pol.), udowodniły ją poprzez rozum i naukę oraz rozwikłały węzły, z których nie mogli wyswobodzić się filozofowie przeszłości, a także węzły, co do których współcześni filozofowie wyznali: "Filozofia jeszcze nie rozwiązała tych zagadnień". Traktaty Światła zwięźle objaśniają na jednej stronie nawet złożone kwestie, które geniusze filozofii Wschodu starali się objaśnić na czterdziestu stronach.

Oto jedno lub dwa zdania z mowy obrończej, którą Bediuzzaman przedstawił przed Sądem Karnym w 1935 roku, kiedy chciano, by został stracony:"Traktaty Światła nie zostaną i nie mogą zostać zgaszone. Są światłem, które staje się jaśniejsze, kiedy dmuchacie, by je zgasić. Traktaty Światła są kluczem do rozwiązania zagadki tajemniczego talizmanu wszechświata".

Również jeśli chodzi o kwestię Zmartwychwstania po śmierci, to sławny geniusz spośród filozofów, jakim był Awicenna, powiedział: "Możemy poznać Zmartwychwstanie tylko poprzez Objawienie. Wierzymy w nie, jednak umysł nie może podążać tą drogą". Jednakże Traktaty Światła pochodzącego z blasku Koranu logicznie i w bezprecedensowy sposób udowodniły tę kwestię ogółowi społeczeństwa.

Europejczycy i studenci, którzy zbłądzili z drogi prostej, nie pojęli dosłownego znaczenia oznajmujących wersetów Koranu oraz hadisów

i zaprzeczyli im. Jednakże Traktaty Światła dają logiczne odpowiedzi i udowadniają, iż owe wersety są cudami. Zatem Traktaty wykorzeniają herezję i wątpliwości wywodzące się z nauki i filozofii tych czasów, a czynią to, przyjmując pozytywną metodę.

Traktaty Światła odznaczają się wyjątkową wyższością literacką. Nie można nawet porównywać ich do najsławniejszych dzieł; poprzez wyjątkową elokwencję, jasność, potoczystość i zwięzłość ich styl jest jedyny w swoim rodzaju. Nawet kiedy świat islamu nalegał, aby dzieła Bediuzzamana zostały przetłumaczone na arabski, wielcy uczeni islamu po przeczytaniu Laski Mojżeszapowiedzieli:

"Dzieła Bediuzzamana mogą być tłumaczone jedynie przez niego samego. Nie jesteśmy w stanie zachować wzniosłej elokwencji, niezrównanej jasności i zwięzłości Traktatów Światła. Nie możemy w pełni pojąć jego poziomu wiedzy".

Tymi słowami owi wielcy uczeni ukazali cnotę naszego Nauczyciela i doskonałość Traktatów Światła.

W odróżnieniu od innych wielkich pisarzy i osobistości literatury, które skupiają się na formie wypowiedzi, Bediuzzaman przywiązuje wagę do znaczenia. Nigdy nie poświęcił znaczenia dla literackich środków wyrazu, lecz raczej poświęca literackie środki wyrazu dla znaczenia. Jego celem nie jest zaspokojenie emocji czytelnika, lecz raczej odzwierciedlenie prawdy i znaczenia. Szyjąc szatę dla ciała, przycinał nie ciało, lecz materiał. Tym, co przyciąga umysł, serce i świadomość do Traktatów Światła, co sprawia, że skłaniają one głowę przed prawdą, jest Boży powab, który sprawia, że dzieci, młodzież i starcy spośród ogółu społeczeństwa, aż do jego elity, spieszą ku Światłu i stają się miłośnikami owego przyciągającego Światła. Jasnym przykładem owej prawdy jest wielka liczba uczniów Światła, którzy w krótkim czasie sprawili, że wrogowie religii drżą ze strachu.

Rozważając wszystkie aspekty Traktatów Światła, należy wspomnieć również o wartości i ważności ich aspektu literackiego, ponieważ przekracza on granice możliwości wielkich osobistości literatury, a szczególnie naszego dzieła. Nasze wyrażenia są tak słabe, jak żyjąca w ciemności mrówka, lecz będąc szczerymi i uczciwymi, postanowiliśmy użyć tych wyrażeń z powodu nieskończonej wdzięczności za olbrzymie korzyści, jakie zyskaliśmy dzięki Traktatom Światła. Inaczej mówiąc, jedynym człowiekiem upoważnionym do zabrania głosu i ekspertem w tych kwestiach jest sam autor Traktatów Światła.

Traktaty Światła są jedynym komentarzem do Koranu, który w pełni odpowiada potrzebom tej epoki. Potwierdzają to, doceniając je i podziwiając, cnotliwi uczeni islamu, którzy poświęcili swe ego dla Boga. Z powodu dzieł Bediuzzamana Saida Nursiego, a także głębi jego wiedzy i geniuszu, pięćdziesiąt lat temu media egipskie ogłosiły go "Bediuzzamanem, geniuszem tej epoki".

Nawet wrogowie Bediuzzamana przyznali, że ściśle przestrzega on za-sady, która mówi, aby nie przyjmować podarunku bez dania podarunku w zamian. To jego postępowanie ostatecznie obala oskarżenie wysunięte przez wrogów islamu wobec ludzi wiedzy, a mówiące, że czynią oni swą wiedzę narzędziem zysku i korzyści. Zachował on godność i reputację uczonych muzułmańskich, a także dostojeństwo islamu i religii, wy-stępując w ich obronie przeciwko największym prześladowcom spośród władców. Nawet kiedy cierpiał głód, ani razu nie porzucił swojej zasady zadowolenia ze stanu posiadania, mówił: "Oszczędność i zadowolenie są dwoma wielkimi skarbcami, a błogosławieństwo (ar. baraka)z nich jest wystarczające"i nigdy nie przyjął czegokolwiek od społeczeństwa.

Bediuzzaman Said Nursi był rzucany z więzienia do więzienia, przenoszony z lochu do lochu i zsyłany z miejsca na miejsce. Był nieustannie prześladowany i torturowany, a siedemnaście razy został otruty. W ciągu jednego dnia cierpiał ból całego miesiąca. Oto żywa pieczęć i najbardziej jasny dowód, które ukazują prawdomówność jego samego oraz Traktatów Światła.

Na przykład kiedy w Indiach zapytano: "Jakiego rodzaju człowiekiem jest Bediuzzaman?", odpowiedź była następująca: "Jest schorowanym człowiekiem, przetrzymywanym z dala od swego rodzinnego miasta, biednym i niewinnym. Nigdy nie przyjmuje on podarunków ani jałmużny, a choć jest stale prześladowany, od sześćdziesięciu lat nigdy nie porzucił swej sprawy". Odpowiedziano: "Wobec tego broni on prawdy, a nie skłaniając głowy przed ateistami i ludźmi bezbożnymi, nie popisuje się, nie angażuje w pochlebstwa i wykonuje znaczącą i skuteczną służbę na rzecz Koranu i islamu, która jest ostateczną przyczyną jego prześladowań".

Słowa podziwu dla naszego Nauczyciela Bediuzzamana wypowiadane przez cnotliwych ludzi nie są pospolitą pochwałą. Wyrażają one prawdę o prawdziwych wydarzeniach i działaniach, zaś relacja o owych wydarzeniach i działaniach ukazuje skromny jeden procent prawdy. Również dotyczące tego tematu artykuły, listy i wspomnienia spisane przez uczniów Światła nie są pochwałą, lecz pozytywną obroną przeciwko pozbawionym

skrupułów i bezlitosnym wrogom religii, którzy chcą zaatakować służbę Nauczyciela dla religii oraz jego osobę .

{(*): Szatani spośród dżinnów i ludzi, a także ludzie bezbożni mają strategię polegającą na tym, że mówią bądź sprawiają, by inni powiedzieli: "Wasz Nauczyciel nie ceni samego siebie, a jednak piszecie o nim pochwalne listy, co znaczy, że nie działacie zgodnie z postanowieniem waszego Nauczyciela". Starają się oni, aby ukrócić tę pozytywną i czystą formę obrony Traktatów Światła oraz Nauczyciela przeciwko wrogom islamu, wykorzystując niewinne i dobroduszne charaktery uczniów Światła, a poprzez takie myśli i fałsz próbują wprowadzić ich w błąd.

Tak, nasz Nauczyciel Bediuzzaman może nie przywiązywać wagi do siebie samego, co jest wymogiem jego szczerej intencji (ar. ichlas). Ten stan ukazuje jego doskonałość i wzniosłe cechy charakteru. Jeśli nie przywiązuje on wagi do siebie samego, to dalekowzroczność, człowieczeństwo i wdzięczność za dar od Boga wymagają od nas przypisania znaczenia temu, co wykonuje, miliardy razy, ponieważ od niego pochodzi olśniewający tafsir Koranu i majstersztyk, jakim są Traktaty Światła. Nie tylko dzisiejszy świat islamu i świat ludzkości, lecz również wszystkie miliony przyszłych pokoleń interesują się autorem takiego dzieła i sługi sprawie Traktatów Światła.}

W związku z owymi opiniami, a także z powodu wyrazów uznania wypowiadanych przez uczniów Światła, Nauczyciel jest zagniewany na takich lu dzi. Wielokrotnie nawet urażał ich (odrzucając ich wyrazy uznania - uz. red. pol.) i mówił:

"Ta epoka nie jest czasem dla jednostek, lecz jest czasem zbiorowej osobowości duchowej. W Ruchu Światła nie ma miejsca dla żadnej jednostki, lecz istnieje zbiorowa osobowość duchowa. Ja sam jestem niczym. Traktaty Światła są własnością Koranu i przez niego zostały rozsiane. Zaszczyt i piękno należą się Koranowi. Moja osobowość przemieszała się z Traktatami Światła. Cnota należy do Traktatów Światła, a niezrównany sukces rozprzestrzeniania Traktatów należy do uczniów Światła. Trzeba wspomnieć jedynie o tym, że Wszechmocny Bóg zesłał lekarstwa i eliksiry pochodzące z Koranu na skutek mojej wielkiej potrzeby. Przelałem je na papier. W pewien sposób obowiązek tłumacza należy teraz do mnie, który również jestem uczniem Światła. Choć przeczytałem dany traktat sto razy, wciąż czuję potrzebę czytania go. Jestem waszym towarzyszem w otrzymywaniu lekcji".

Tajemnica sukcesu i zwycięstwa Bediuzzamana Saida Nursiego w powszechnej służbie na rzecz Koranu, wiary i islamu, a także tajemnica potężnej skuteczności Traktatów Światła, tkwią w tym, że Nauczyciel osiągnął szczerość intencji (ar. ichlas).Innymi słowy, jego jedynym celem jest poszukiwanie zadowolenia Boga. Pod tym względem "istotą naszej metody jest osiągnięcie całkowitej szczerości intencji i wyrzeczenie się egoizmu. Uncja działania ze szczerością intencji jest lepsza niż tony działania

bez niej. Trzymam się z dala od materialnych i niematerialnych podarunków ludzi, od ich szacunku i od zwracania uwagi na siebie samego". Być może taka była mądrość ukryta za tym, że Nauczyciel nigdy nie przyjmował gości. Ponadto największe znaczenie, jakie przywiązywał on do szczerości intencji, można zrozumieć dzięki temu, co stwierdza na początku Traktatu o szczerości intencji:"Ten traktat powinno czytać się przynajmniej raz na piętnaście dni". W księdze Wspaniałe mowy obrończeBediuzzaman mówi: "Traktaty Światła nie mogą służyć osiągnięciu całego świata ani nawet wszechświata; naszym celem jest wyłącznie zadowolenie Boga".

Oto tajemnica szczerości intencji, którą dostrzega człowiek wiedzy, uważnie poszukujący prawdy i czytający księgi najsławniejszych filozofów islamu, takich jak Imam Al-Ghazali. Taki człowiek mówi: "Korzyści, jakie otrzymuję dzięki przeczytaniu jednej strony Traktatów Światła, są daleko większe od tych, jakie otrzymuję dzięki przeczytaniu dziesięciu stron innych ksiąg".

Nauczyciel zajmujący się dziełami filozofii mówi: "Zajmowałem się czytaniem dzieł literatury faktu i filozofii przez wiele lat. Nie natrafiłem na książkę, która przekonuje mnie, która leczy rany, jakie zadało mi czytanie dzieł zawierających filozoficzne idee Zachodu, która udziela kompletnych odpowiedzi na pytania naszych czasów, tak jak czynią to Traktaty Światła".

Literat powiedział: "Mój umysł był nieoświecony, choć moje serce wierzyło. Jednak Traktaty Światła oświeciły zarówno mój umysł, jak i moje serce. Zmusiły do milczenia moją duszę i wybawiły mnie od tego piekielnego stanu".

Lekarz powiedział: "Dzień, w którym zacząłem korzystać z Traktatów Światła, uważam za dzień, w którym otworzyłem oczy i spojrzałem na świat".

Szczęsny student uniwersytetu powiedział: "Przedkładam służbę polegającą na dostarczeniu listu Nauczycielowi lub na dostarczeniu listu mówiącego o Traktatach Światła z jednej dzielnicy Stambułu do drugiej nad zasiadanie w parlamencie".

Trzydzieści lat temu szczery, cnotliwy i starszy wiekiem sufi wskazał na młodego człowieka imieniem Lutfu i powiedział: "Ten uczeń Światła rozwinął się bardziej niż ja".

To jedynie kilka przykładów spośród tysięcy świadectw.

To dzięki owej wspaniałej szczerości intencji uczniowie Światła osiągają sukces w służbie wierze oraz islamowi pełnionej w najcięższych warunkach oraz przy największych ograniczeniach, a także poświęcają swe życie Traktatom Światła oraz swemu Nauczycielowi. Uczynili oni Traktaty

Światła kapitałem oraz celem swego życia. To dlatego, że celem Traktatów Światła jest zadowolenie Boga, wybitni prawnicy, występujący publicznie w obronie islamu, zechcieli zostać honorowymi obrońcami Traktatów Światła, zaś pobożni i uczciwi mudżtahidowie spośród pisarzy zapragnęli zaszczytu, jakim jest udział w darze wspierania Traktatów Światła, aby mogły rozprzestrzenić się na cały świat. Wydawanie i rozpowszechnianie Traktatów Światła są podobne rozprzestrzenianiu się stworzeń po obliczu ziemi podczas wspaniałej wiosny.

O, bracia i siostry w Świetle, którym zesłano tak wspaniały dar, jakim są godne nieskończonych pochwał Traktaty Światła! Tak wielki geniusz; tak wspaniały muzułmański pisarz i uczony naszej epoki, posiadający wiedzę o dawnych i współczesnych naukach (ar. 'ilm al-ałłalin ła alachirin);tak wielki mudżtahidi asceta, który zawsze jest świadom obecności Boga; tak wspaniały sługa ucieleśniający istnienie prawd wiary, który nie poszukuje niczego prócz zadowolenia Boga; ten uczeń Koranu i sługa islamu mówi: "Jestem gotów, aby trafić do Piekła, by tylko ocalić wiarę jednego człowieka".

Kiedy taki wybawca wiary został wezwany przed Sąd Wojenny, który miał skazać go na śmierć, zarzucono mu: "Jesteś reakcjonistą!". Odpowiedział, mówiąc: "Jeśli konstytucja ma polegać na tyranii jednej grupy, wówczas niech cała ludzkość i wszystkie dżinny zaświadczą, że jestem reakcjonistą! Nawet gdybym miał tysiąc dusz, poświęciłbym je wszystkie dla jednej kwestii Koranu!", a następnie, nie dziękując za uniewinnienie, wyszedł z sądu, wołając: "Niech żyje Piekło dla tyranów! Niech żyje Piekło dla tyranów!".

Kiedy dwadzieścia lat temu wezwano go przed sąd, który miał go zgładzić, powiedział: "O wy, ateiści i niewierni! Powiedzieliście, że Said ma siłę pięćdziesięciu tysięcy żołnierzy... Jesteście w błędzie. W odniesieniu do służby Koranowi i wierze mam siłę nie pięćdziesięciu tysięcy, lecz pięćdziesięciu milionów! Drżyjcie ze strachu! Wtrącajcie się do moich spraw, jeśli się ośmielicie! Moja śmierć wybuchnie jak bomba nad waszymi głowami. Jak ziarna zasiane w glebie wydają setki pędów, tak zamiast jednego Saida setki Saidów wykrzykną wam prosto w twarz te wzniosłe prawdy".

Piętnaście lat temu powiedział: "Gdybym miał tyle głów, ile włosów na głowie, a każdego dnia byłaby ścinana jedna z nich, nadal nie wyrzekłbym się tej służby wierze", a także: "Nawet jeśli podpalicie cały świat, moja głowa, która poświęciła się dla prawd Koranu, nie skłoni się przed niewiernymi!".

Pięćdziesiąt lat temu, kiedy świat islamu powstał przeciwko imperium kolonializmu, tyranii i prześladowań, powiedział: "Pluńcie w bezlitosne twarze tych tyranów!" i publicznie odpowiedział (Brytyjczykom - uz. red. pol.) na łamach prasy.

Przewodniczącemu Wielkiego Zgromadzenia Narodowego powiedział: "Najwyższą prawdą we wszechświecie jest wiara, a po niej modlitwa. Ci, którzy nie odprawiają modlitwy, są zdrajcami, a opinia zdrajców nie jest brana pod uwagę. W stu miejscach Koranu Bóg nakazał odprawianie modlitwy. Gdyby istniała po wierze prawda większa od tej, zostałaby nakazana przez Boga!" Po spisaniu tej broszurki członkowie Zgromadzenia zaczęli odprawiać modlitwę.

Kiedy był dowódcą pułku ochotników, trafił do rosyjskiej niewoli, w której bronił godności islamu przeciwko carowi moskiewskiemu [15], a kiedy został skazany na śmierć i miał stanąć przed plutonem egzekucyjnym, bagatelizował śmierć, mówiąc: "Potrzebuję paszportu na podróż do życia ostatecznego".

Nawet gdybyśmy poświęcili nasze życie, gdybyśmy byli stale prześladowani i nigdy nie powstalibyśmy z dziękczynnego pokłonu przed Bogiem w zamian za przywilej czytania dzieł takiego bohatera islamu, jak nasz Nauczyciel Bediuzzaman, wciąż byłoby to bardzo niewiele.

Nasz Nauczyciel zawsze mówił: "Nasz sposób działania jest pozytywny, Koran zakazuje nam negatywnego działania".

Nasz drogi, godny zaufania Effendi! O ty, który jesteś duszą naszych dusz, sercem naszych serc, życiem naszego życia, naszą koroną, nasz umiłowany Nauczycielu! Jako że nie zezwalasz nam na negatywne działanie, będziemy błagać miłosierdzie Boga i obiecujemy, że zemścimy się na wrogach naszego Nauczyciela, będących brutalnymi i bezlitosnymi prześladowcami oraz nieprzyjaciółmi religii, jedynie w ten sposób, że stale i aż do śmierci będziemy czytać Traktaty Światła, poświęcimy się ich rozpowszechnianiu i będziemy wierni ich służbie. In sza'a-llah,spiszemy je złotym atramentem.

Uczniowie Światła z uniwersytetu

* * *

LIST NAUCZYCIELA DOTYCZĄCY GOŚCI

Muszę przeprosić wszystkich moich przyjaciół, a szczególnie moich gości.

Większość mego życia spędziłem w samotności, a przez trzydzieści do czterdziestu lat znajdowałem się pod dozorem policyjnym i atakowano mnie. Unikam rozmawiania z ludźmi i powstrzymuję się od niego, kiedy nie jest to konieczne. Również w przeszłości zbyt trudnym było dla mnie przyjmowanie materialnych i niematerialnych podarunków. Obecnie moi goście stali się liczni i potrzebują reakcji duchowej. Jak otrzymany w podarunku kęs pożywienia sprawia, że jestem chory, tak samo jest z niematerialnym podarunkiem takim jak gość czy rozmowa. Zwłaszcza jeśli goście zadają sobie trud przybycia do mnie z dalekich miast, by odwiedzić mnie i uścisnąć mi dłoń, jest to ważny duchowy podarunek. Nie jest to coś, za co mogę odpłacić, a ponadto taki podarunek nie jest tani, lecz raczej kosztowny. Nie sądzę, abym był godzien szacunku tego rodzaju i nigdy nie będę w stanie duchowo zań odpłacić. Oto, dlaczego - o ile nie jest to konieczne - zabroniono mi przyjmowania duchowych podarunków takich jak rozmowa, które są dla mnie niczym Boże łaski. Niektóre z nich sprawiają, że jestem chory, tak samo jak jestem chory, kiedy nie jestem w stanie całkowicie odpłacić za podarunek materialny. Dlatego nie powinniście czuć się zranieni ani odchodzić ze złamanym sercem.

Czytanie Traktatów Światła jest po dziesięćkroć korzystniejsze od odwiedzania mnie, również jeśli ktoś odwiedza mnie ze względu na życie ostateczne, wiarę i Koran. Jako że zerwałem więzi łączące mnie ze światem, rozmowa dotycząca tego świata nie ma sensu. Jeśli chodzi o życie ostateczne, wiarę i Koran, nie jestem wam potrzebny, ponieważ istnieją Traktaty Światła. Nie umiem rozmawiać nawet z mymi najbliższymi braćmi, jeśli nie jest to konieczne. Chciałbym rozmawiać jedynie z niektórymi ludźmi o służbie dla rozpowszechniania i wydawania Traktatów Światła. Kiedykolwiek poczuję chęć porozmawiania o tych kwestiach, takie rozmowy staną się dla mnie dopuszczalne i nie zaszkodzą mi.

Chciałbym poinformować tych, którzy przybywają, by mnie odwiedzić, a nie wiedzą o tej kwestii, że kilka lat temu ogłosiłem w gazetach, iż jeśli chodzi o tych, którzy przybywają, aby mnie odwiedzić, a szczególnie tych,

którzy nie mogli zobaczyć się ze mną po odbyciu dalekiej podróży, to włączyłem ich do mych modlitw i modlę się za nich każdego ranka. Oto dlaczego nie powinni oni czuć się zranieni.

Said Nursi

* * *

OSTATNIA WOLA NAUCZYCIELA

W tym miejscu załączamy listy i lekcje naszego szanownego Nauczyciela dotyczące jego ostatniej woli. Blisko kresu jego długiego życia, pełnego poświęcenia i dokładania starań dla wykonania uświęconego duchowego obowiązku służby wierze i Koranowi, Nauczyciel przygotował ów ważny testament, wypełniając sunnę dotyczącą spisania ostatniej woli. Właściwym jest załączenie w tym miejscu tych listów z Dopisku Emirdag,w których Nauczyciel szczegółowo opisał, w jaki sposób jego najważniejsze dzieło i zamysł, Traktaty Światła, winny być rozpowszechniane i chronione; w jaki sposób wpływy z rozprowadzania ich kopii winny być przekazywane zwolennikom Światła,; a także wymienił imiona tych uczniów, których wyznaczył do tego, by byli strażnikami rozpowszechniania i zachowywania Traktatów Światła.

Słudzy Bediuzzamana

Abdullah Yegin, Husnu Bayramoglu

* * *

MOJA OSTATNIA WOLA

Moi drodzy, wierni bracia i spadkobiercy!

Jako że wyznaczona godzina śmierci pozostaje nieznana, sunną jest spisanie ostatniej woli. Proszę, aby wszystko, co do mnie należy, moje osobiste kopie i pięknie oprawione księgi Traktatów Światła, zostało przekazane przede wszystkim Husrevovi, Tahiriemu, a także dwunastu wspaniałym braciom z grup "Róża" i "Światło" . {(*): Mój brat Abdulmecid, Zubeyir, Mustafa Sungur, Ceylan, Mehmed Kaya, Husnu, Bayram, Rusdu, Abdullah, Ahmed Aytimur, Atif, Said z Tillo, Mustafa, Seyyid Salih.} Zostawiam je im, aby po mojej śmierci, która jest rozkazem Boga, to, co pozostawiłem, mogło

działać i być używane w moim imieniu dla służby Światłu i wierze wykonywanej przez owe wierne i błogosławione ręce.

Moi bracia! Nie bądźcie zaniepokojeni z powodu tego testamentu. Choć czuję się zmęczony z powodu smutku i dziewięciu prób otrucia mnie, spisałem ową ostatnią wolę z powodu trwających, zabójczych intryg potajemnych hipokrytów. Nie martwcie się. Zapewniana przez Boga ochrona i zachowywanie przez Niego każdej rzeczy przetrwają.

Wasz brat Said Nursi

* * *

OSTATNIA WOLA NASZEGO NAUCZYCIELA

Jest koniecznym, by majątek zarówno mojej osoby, jak też zbiorowej osobowości duchowej Traktatów Światła, został przekazany tym, którzy oddali siebie samych jako łaqfsłużbie Traktatom Światła, a szczególnie tym, którzy nie są w stanie utrzymać samych siebie.

Od kilku lat wiedzieli o tym wyłącznie wybrani uczniowie Światła, którzy zwykli otrzymywać to, co było im wysyłane. Jest koniecznym, by bracia, którzy mi służą, kontynuowali ten obowiązek jako moi przedstawiciele. Powinni również utrzymywać solidarność.

Tak, zatwierdzam ten testament -

Said Nursi

* * *

UWAGA DOTYCZĄCA OSTATNIEJ WOLI

(W ostatnich latach nasz Nauczyciel powstrzymywał się przed rozmawianiem z ludźmi. Rozumiemy, że w tej epoce zdarzają się sytuacje, w których ludzie doznają szkody przez podkreślanie swej doskonałości).

Moja choroba została zesłana dla zachowania całkowitej szczerości intencji w metodzie Traktatów Światła. Jako że w tej epoce przeważa pretensjonalność ukryta pod płaszczykiem sławy i zaszczytów, wymaganym jest, by poprzez całkowitą szczerość intencji wyrzec się również egoizmu.

Przyjaciele powinni z daleka recytować surę Al-Fatiha za moją duszę, modlić się za mnie i odwiedzać mnie duchowo. Nie powinni przychodzić na mój grób. Nawet jeśli są daleko, dotrze do mnie ich recytacja sury Al-Fatiha. Poprzez najwyższą szczerość intencji (ar. ichlas)Traktatów Światła czuję potrzebę całkowitego wyrzeczenia się egoizmu. Spośród tych, którzy oddali samych siebie jako łaqfTraktatom Światła ci, którzy mi służą, powinni kolejno być blisko mego grobu, aby informować o tej kwestii nieproszonych gości.

Said Nursi

* * *

DOPISEK DO OSTATNIEJ WOLI

Na trzydziestej stronie biografii wydanej przez Esrefa Edipa sześć spośród siedmiu cech charakteru Saida opisano w następujący sposób:

"Nigdy podczas swojego życia nie przyjmował on podarunków bez dania czegoś w zamian, a mimo swego krańcowego ubóstwa sześćdziesiąt lub siedemdziesiąt lat temu osobiście dostarczał swym uczniom środków do życia, samemu polegając na oszczędności i zadowoleniu z tego, co miał".

Jako że chwila dzisiejszego dnia i tajemnica owego dziwnego stanu zostały ustanowione lata temu, nadszedł czas, aby dopisać zakończenie do mojej ostatniej woli.

Nieskończone dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że przy mym krańcowym ubóstwie i samowystarczalności, a bez przyjmowania podarunków, dzięki cudownemu błogosławieństwu (ar. baraka)majątek uzyskany z legalnego rozpowszechniania Traktatów Światła za pomocą powielacza wystarczył, aby rozdzielić go między gotowych do poświęceń uczniów Traktatów Światła w czterech lub pięciu prowincjach duchowej szkoły Medresetu'z-Zehra, którzy oddali swe życie Traktatom Światła i nie są w stanie znaleźć czasu na to, by zadbać o środki do życia. Proszę o to, aby nawet po mojej śmierci moi szczerzy i gotowi do poświęceń bracia dokładnie stosowali się do mej liczącej sobie siedemdziesiąt lat zasady, której trzymam się do dzisiaj, dotyczącej błogosławionego majątku będącego zapłatą za kopie Traktatów Światła. In sza'a-llah,owa zasada jeszcze się rozwinie, kiedy Traktaty będą swobodnie wydawane.

To zaskakujące, że podczas swych dawnych czasów w Van, stary Said przyjmował datki zarządu do spraw łaqfdla owych pięciu uczniów. Mając tak niewiele pieniędzy, zawsze osobiście rozdzielał je wśród swoich uczniów, choć ich liczba wzrosła do dwudziestu, trzydziestu, a wreszcie sześćdziesięciu. Dzięki błogosławieństwu oszczędności i zadowolenia z tego, co posiadał, a także sprzedając swoje karabiny, mógł nie sprzeciwiać się owej zasadzie. Choć w tamtym czasie miał wielu zwolenników, takich jak Tahir Pasza, wciąż trzymał się swej zasady. Dzięki łasce Boga owoc owego zadowolenia i samowystarczalności został zesłany sześćdziesiąt do siedemdziesięciu lat później poprzez znak tego, co niewidzialne, dotyczący owej zasady mego życia, mającej ponad sześćdziesiąt lat. Przez tak wiele lat, mimo wszystkich spraw sądowych, konfiskat i prawnego zakazu korzystania ze starego alfabetu, Traktaty Światła wynagradzały za ich rozpowszechnianie wiernych i gotowych do poświęceń uczniów rozsianych po czterech lub pięciu prowincjach duchowej Medresetu'z-Zehra.

Zaprawdę, znaczna część kopii Traktatów została przekazana za darmo, w podarunku, a także została wysłana do różnych miejsc w pobliżu, w świecie islamu i w Europie, a Said wydawał pieniądze przeznaczone na własne utrzymanie na druk Traktatów Światła. Mimo to, posiadanie kopii Traktatów było wystarczającym wsparciem dla niego i dla jego szczerych i gotowych do poświęceń uczniów, co dało mi przekonanie, iż są one owocem i mądrością owego dawnego znaku tego, co niewidzialne. Dlatego dołączam ten fragment do zakończenia mojej ostatniej woli.

Właściwym jest, aby wyrazić tę prawdę, zaś kopię owego testamentu dołączyć do rzeczy, które będą rozdzielane po mojej śmierci, aby pewni okrutni ludzie nie powiedzieli: "Ten Said pozostawił w spadku setki lir, choć obywał się pięcioma lub dziesięcioma kuruszami dziennie. Jak zdobył te pieniądze?".

Moją wolą jest, aby moje duchowe dzieci i gotowi do poświęceń pomocnicy - tacy, jak Zubeyir, Ceylan, Sungur, Bayram, Husnu, Abdullah i Mustafa - zachowali tę zasadę, zaś nadzór nad tym niech sprawują wojownicy Światła o czystych sercach - Husrev, Nazif, Tahiri i Mustafa Gul.

* * *

Moi drodzy, wierni, gotowi do poświęceń, szczerzy bracia o czystych duszach! Moi prawdziwi, żarliwi i niezłomni przyjaciele w służbie Koranu!

Dzielę się z wami mym ważnym stanem, wiadomością o wyniszczającej trudności i pozornej dolegliwości, w których dzięki łasce Boga ucieleśniło się wielkie miłosierdzie, a także o chorobie, która sygnalizuje odpoczynek dla duszy i wypełnienie moich obowiązków. Nie skarżę się, lecz składam Bogu podziękowania, jednakże proszę, byście modlili się o moją wytrwałość. Ów stan jest następujący:

Kiedy tylko odzywam się, czuję, że moja gorączka rośnie, jakby chodziło o jakiś duchowy zakaz. Zaprawdę, choć zwykłem pić wodę raz lub dwa razy dziennie, obecnie, choć jem bardzo mało, muszę pić wodę dwadzieścia do trzydziestu razy dziennie. Zaprawdę, dwa dni temu mój stan był bardzo poważny. Myślałem, że zostałem otruty, a z powodu owych podejrzeń podzieliłem się tą myślą z przebywającymi obok mnie braćmi. Prosiłem Boga, aby obdarował mnie cierpliwością i wytrwałością, bym przezwyciężył tę nadzwyczaj ciężką chorobę, z powodu której cierpiałem. Błagałem o to Boże miłosierdzie, a wówczas nagle memu sercu przyszło na myśl, co następuje: Jak trudności, jakich doznawałem przez większość mojego życia, zawierały w sobie przejaw miłosierdzia, tak in sza'a-llahrównież w tej trudności znajduje się jeden z takich przejawów.

Szatani spośród ludzi i dżinnów, którzy chcą otruć was i uciszyć, są narzędziem Bożego miłosierdzia służącym temu, byście mogli wypełnić swe obowiązki i odpocząć. Przez cały miniony rok udzielałem lekcji tafsiru Iszarat al-I'dżazoraz Poematu Masnałi w języku arabskim.Choć moi potajemni wrogowie spośród szatanów spomiędzy dżinnów i ludzi pracowali nad tym, by zmusić mnie do milczenia poprzez swoje intrygi, Boże miłosierdzie obdarowało mnie przekładami Iszarat al-I'dżazoraz Poematu Masnałi w języku arabskimna język turecki. Jako że Traktaty Światła udzielą lekcji same z siebie, przeważnie nie potrzebując nauczycieli, owa dziwna choroba przybrała kształt Bożej łaski, stając się narzędziem służącym odpoczynkowi i powinszowaniom.

Ponadto mojej duszy oznajmiono: Masz tysiące, jeśli nie setki tysięcy młodych Saidów, którzy mogą nauczać i przemawiać w twym imieniu. Dzięki Bożej łasce Traktaty Światła nie wymagają skomplikowanych lekcji, jak jest to z innymi naukami.

Podobnie jak w najbardziej niszczycielskich czasach, cudowne słowa Ghałsa al-Gajlaniego (niech jego tajemnica będzie uświęcona) jeszcze raz dowiodły swej prawdziwości. Ponadto, aby wasza całkowita szczerość

intencji (ar. ichlas)nie doznała szkody, rozmowa i przemawianie w czasach, gdy wrogowie stają się przyjaciółmi, mogą przysłużyć się otrzymaniu pięknych i nieprzemijających owoców służby odnoszącej się do życia wiecznego. Aby szczerość intencji najwyższego poziomu nie stała się narzędziem żadnej sprawy, abym nie zajmował się sprawami Boga, Boże zarządzenie (ar. qadr)dopuściło ów krańcowo ciężki stan, działając nie przeciwko mnie, ale na moją korzyść. Wyznaczam młodych ludzi, których uznałem za swe duchowe dzieci, aby byli przedstawicielami mej ostatniej woli. Traktuję tych, którzy będą z nimi rozmawiali, tak jakby rozmawiali oni bezpośrednio ze mną.

Wasz brat Said Nursi

Choroba, z powodu której cierpi nasz Nauczyciel ukazuje, że ukryci ateiści wynaleźli truciznę, która uniemożliwia mu mówienie, i dodali ją do jego jedzenia. Mówiąc w skrócie, jest dla nas jasnym, że Nauczycielowi uniemożliwia się pozdrawianie ludzi, rozmawianie z nimi i przemawianie do nich.

Uczniowie stale pozostający do jego usług -

Tahiri, Zubeyir, Ceylan, Husnu, Bayram

* * *

Oznajmiam tę ostatnią wolę wszystkim moim przyjaciołom i moim braciom w Świetle.

Osobiście nie mam już sił, by wytrwać w wykonywaniu obowiązku Światła. Być może moje starania nie są już potrzebne. Ponadto przez wielokrotne podanie mi trucizny, będąc starym i chorym, nie mogę już znieść pozostawania przy życiu. Nawet gdyby śmierć, za którą tak tęsknię, miała nie przyjść, spisuję ostatnią wolę, jak gdybym odchodził ze świata tego, co widoczne.

Nieskończone dzięki niech będą Najbardziej Miłosiernemu i Litościwemu (ar. Ar-Rahmani Rahim) za to, że przeciwnie do przyjętego zwyczaju na drodze pobierania nauk, a zwłaszcza nauki o wierze, stary Said mimo własnego ubóstwa nigdy nie błagał o wsparcie innych, a zawsze, od młodości i dzieciństwa, pomagał swoim uczniom. Przez

krótki czas przyjmował to, co przysyłano dla pięciu spośród jego uczniów, lecz nadal osobiście wysyłał datki dla pozostałych dwudziestu czy trzydziestu. Z tego powodu uczniowie nigdy nie czuli się zmuszeni do tego, by uczynić swoją naukę narzędziem służącym zdobywaniu środków do życia.

Jak osiągnęli to dzięki własnej oszczędności i zadowoleniu ze stanu posiadania, tak nieskończone podziękowania należą się Bogu za to, że Traktaty Światła poprzez ich wydawanie w najlepszy sposób podjęły obowiązek rozdzielania dóbr wśród ich prawdziwych uczniów, jak robił to stary Said.

Aby zachować całkowitą szczerość intencji (ar. ichlas)i aby w doskonały sposób utrzymać zapewnienie środków do życia wybranym uczniom Światła, szczególnie tych, którzy nie są w stanie utrzymać samych siebie, zgodnie z prawem, jakie mają oni do Traktatów Światła, piąta część zysków wygenerowanych ze sprzedaży kopii Traktatów będzie wystarczająca dla owych pięćdziesięciu do sześćdziesięciu uczniów. Ja - ten bezradny Said - nie mam do nich żadnych praw, jednakże wielce szczególna cecha Traktatów Światła oraz doskonała wierność zbiorowej osobowości duchowej ich uczniów sprawiły, że przysłużyły się one owemu duchowemu świętu Światła.

Nie oznajmiając, aby byli oni lepsi od innych uczniów, wyznaczam czterech lub pięciu ludzi spośród tym, którzy są mi najbliżsi, dopomagają mi, a do pewnego stopnia poznali mój sposób postępowania i mogą go zaświadczyć, aby byli moimi wyłącznymi przedstawicielami. Mogą oni wypełnić służbę Światłu dokładnie na mój sposób, gdybym miał umrzeć lub stracić świadomość, pozostając przy życiu. Moją wolą jest, by moimi wyłącznymi przedstawicielami zostali Tahiri, Sungur, Ceylan, Husnu i jeszcze jedna bądź dwie osoby.

Wpływy ze sprzedaży kopii Traktatów Światła należą do Traktatów Światła. Said również jest uczniem Światła i może otrzymywać swój udział, pozostając przy życiu. Zaprawdę, w ostatnich dniach śmierć zdawała mi się bardzo bliska. Przez ostatnie dwa lub trzy lata usilnie starałem się rozdzielać kapitał pochodzący ze sprzedaży Traktatów Światła między pięćdziesięciu do sześćdziesięciu ludzi z sześciu prowincji. Nie posunąłem się w tej sprawie dalej, ponieważ zdałem sobie sprawę z tego, że niektórzy z nich porzucą służbę ucznia Światła.

Zatem teraz spisują moją ostatnią wolę.

Said Nursi

Uwaga:W jednym z fragmentów swego dzieła, który wspomina o Traktatach Światła oraz o ich autorze poprzez cud (tur. keramat)odnoszący się do tego, co niewidzialne (ar. ghajb),Ghałs al-A'zam, Szejk Al-Gajlani (niech Bóg będzie z niego rad) oznajmia, że jeśli chodzi o środki do życia, to autor Traktatów będzie wiódł szczęśliwe i błogie życie, jednakże do tej pory postrzegaliśmy te słowa jako pozornie sprzeczne z ubóstwem i samowystarczalnością praktykowanymi przez Nauczyciela. Obecnie owo oznajmienie przez tego, który był Wielkim Wspomożeniem, o tym, co niewidzialne, stało się jasno widoczne w życiu Nauczyciela. Nawet mając dziesięć lat, Nauczyciel powstrzymywał się od jedzenia zupy przyniesionej przez jego wuja i unikał zadłużania się, a później sam i własnymi środkami zapewniał wsparcie dla swoich uczniów. Fakt, że nawet teraz zapewnia on wsparcie pięćdziesięciu czy sześćdziesięciu uczniom, ukazuje, że wieści ze świata tego, co niewidzialne (ar. ghajb),ukazały się i zostały udowodnione.

Tahiri, Sungur, Ceylan

* * *

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Moi drodzy, wierni bracia!

Jako że godzina śmierci jest nieznana, a moja niezmiernie ciężka choroba może powrócić w każdej chwili, zaś ja cierpię w rezultacie poważnej choroby wewnętrznej, zostałem napomniany, aby spisać poniższy testament dla potwierdzenia poprzednio spisanego testamentu. Oznajmiam, że po mej śmierci majątek Traktatów Światła, który trzymam w depozycie, a także suma złożona w Eskisehir na potrzeby wydrukowania naszego cudownego Koranu, mają zostać przeznaczone na fotograficzny druk kopii Koranu ukazującej przykłady tałafuq.{(*): W sumie było to dziesięć tysięcy lir.}

Jeśli chodzi o majątek, jaki trzymamy w depozycie, to należy on do Traktatów Światła. Nieskończone dzięki niech będą Najbardziej Miłosiernemu z Miłosiernych (ar. Arhamar Rahimin) za to, że w zamian za moje przeciwstawienie się przyjętemu zwyczajowi, kiedy pomimo mojego ubóstwa siedemdziesiąt kilka lat temu rozdzielałem między innych własne środki do życia, Najbardziej Miłosierny z Miłosiernych zastosował, co

jest Jego łaską i miłosierdziem, tę samą zasadę do szczerych uczniów wielkiej duchowej szkoły Medresetu'z-Zehra, którzy nie są w stanie utrzymać samych siebie, a poświęcają swój czas Traktatom Światła. W rezultacie owej Bożej łaski towarzyszącej nam od dawna, majątek, który posiadamy, winien zostać rozdzielony między nich.

Moją wolą jest, aby moje duchowe dzieci i moi spadkobiercy czynili to samo, co czyniłem przez tak wiele lat.

In sza'a-llah,kiedy Traktaty Światła zaczną rozprzestrzeniać się zupełnie swobodnie, ów majątek wystarczy dla liczby gotowych do poświęceń uczniów Światła większej od liczby tych, którzy obecnie oddali Traktatom samych siebie, otwierając w wielu miejscach oddziały duchowej Medresetu'z-Zehra oraz szkoły Światła. Proszę, aby moje duchowe dzieci, moi wybrani i gotowi do poświęceń pomocnicy, a także najlepsi z moich braci, którzy oddali samych siebie Traktatom Światła, a znają ich wszyscy, dopomagali w moim imieniu w wykonaniu tego testamentu, tej prawdy i tego stanu. Ponieważ nie jestem już potrzebny Traktatom Światła, wkroczenie do królestwa pośredniego (ar. barzach)jest dla mnie narzędziem służącym osiągnięciu szczęścia. Nie smućcie się! Powinniście raczej winszować mi, ponieważ przechodzę od niedoli do miłosierdzia.

Cierpiący z powodu ciężkiej choroby

Said Nursi

Tak, zaświadczyliśmy, że taka jest wola naszego Nauczyciela.

Caliskan z Emirdag, Mustafa Acet, Husnu z Safranbolu,

Zubeyir z Ermenek, Bayram z Cogol

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ

Nasz drogi i szanowny bracie, Tahsin-beju!

Po pierwsze:Winszujemy ci z okazji Nocy Przeznaczenia (ar. Lajlat al-Qadr) i życzymy ci, abyś osiągnął sukces. Nauczyciel przesyła ci swoje pozdrowienia, a oto, co powiedział:

"Biografia opublikowana przez Tahsina przyniosła korzyści i zwycięstwa równe korzyściom i zwycięstwom dwudziestu innych książek. Nie powinien on martwić się z powodu tych, którzy czynią mu nieznaczne przeszkody. Od kiedy ta biografia zwróciła na siebie uwagę, stała się podobna wspaniałemu obwieszczeniu.

Jak dwadzieścia książek opublikowanych w tajemnicy przez dwadzieścia lat posłużyło wielkim zwycięstwom, tak potajemne opublikowanie tej biografii przyniesie ten sam skutek, in sza'a-llah".

Po drugie:Jak Wszechmocny Bóg obdarował cię stanowiskiem głównodowodzącego Traktatów Światła w Ankarze, tak tobie należy się zaszczyt opublikowania dzieła Iszarat al-I'dżaz,które ukazuje, iż układ słów (ar. nazm)jest jednym z czterdziestu aspektów cudowności Koranu. Ów aspekt układu słów składa się z siedmiu części. Innym rodzajem cudowności jest tałafuq,a jedną z kategorii tałafuqjest ta, którą wyraźnie widać w przykładach tałafuqdotyczących słowa "Allah".

Nasz cudowny Koran ukazuje ten rodzaj tałafuq. In sza'a-llah,będziesz miał swój udział w wydawaniu i rozpowszechnianiu tego cudownego Koranu. Wcześniej nasz Nauczyciel wysłał ci jedenaście tysięcy lir, a obecnie przesyła sześć tysięcy sześćset sześćdziesiąt sześć lir, co dokładnie odpowiada liczbie wersetów Koranu. Jest to kwota pozostała po dwóch latach rozdzielania pomocy wśród potrzebujących uczniów Światła. Tkwi w tym wielka tajemnica, którą należy uważać za równie cenną jak złoto. Koniecznym jest, aby nie wydawać tych pieniędzy na inne potrzeby. Wraz z wieloma pozdrowieniami pokoju przesyłamy ci tę kwotę wraz z pewnym dżuzem [16] Koranu.

Tahiri, Zubeyir, Ceylan, Sungur

* * *

OSTATNIA LEKCJA

JAKIEJ NAUCZYCIEL BEDIUZZAMAN SAID NURSI UDZIELIŁ PRZED ŚMIERCIĄ UCZNIOM ŚWIATŁA

Moi drodzy bracia!

Naszym obowiązkiem jest działanie pozytywne, nie negatywne. Jest nim wyłącznie wykonywanie służby na rzecz wiary zgodnie z tym, co zadowala Boga, przy unikaniu ingerowania w Jego sprawy. Naszym obowiązkiem jest odpowiadanie cierpliwością i podziękowaniami na każdą trudność. Możemy dokładać starań w pozytywnej służbie na rzecz wiary, a konsekwencją tego jest ochrona porządku i bezpieczeństwa publicznego.

Biorąc za przykład samego siebie, mówię:

Nigdy nie pokłoniłem się tyranii ani poniżającemu traktowaniu. Liczne wydarzenia udowadniają, że nigdy nie mógłbym znieść takiego traktowania. Na przykład fakt, że nie powstałem przed rosyjskim głównodowodzącym; że nie przywiązywałem wagi do pytań paszów z Sądu Wojennego nawet pod groźbą egzekucji; moja postawa wobec czterech dowódców - to wszystko ukazuje, że nigdy nie pokłoniłem się przed tyranią. Jednak przez ostatnie trzydzieści lat, przez wzgląd na działanie pozytywne, nie zaś negatywne, a także na to, aby nie wtrącać się do spraw Boga, odpowiadałem z cierpliwością i rezygnacją na wszelkie złe traktowanie, jakiego doznawałem. Przyjmowałem je z cierpliwością i rezygnacją, jak Dżardżis (niech Bóg się nam nim zmiłuje) i ci, którzy wycierpieli najwyższe trudności w bitwach pod Badrem i pod górą Uhud.

Tak, na przykład nawet nie przeklinałem oskarżyciela publicznego, którego osiemdziesiąt jeden błędów udowodniłem w sądzie, a którego fałszywe zarzuty zaowocowały podjęciem decyzji na naszą niekorzyść, ponieważ zasadniczą sprawą tej epoki jest dżihad duchowy. Jest nią wzniesienie bariery przeciw moralnemu i duchowemu zniszczeniu, a poprzez to - wspieranie ze wszystkich sił porządku i bezpieczeństwa wewnętrznego.

Tak, w naszej metodzie jest siła. Jednak ta siła ma na celu ochronę porządku publicznego w oparciu o zasadę wersetu koranicznego:

وَ لَا تَزِرُ وَازِرَةٌ وِزْرَ اُخْرٰى

, która mówi:"Brat, rodzina lub dzieci przestępcy nie mogą być pociągani do odpowiedzialności za jego zbrodnie".Z tego powodu przez całe moje życie ze wszystkich sił dokładałem starań na rzecz utrzymania porządku publicznego. Ta siła

nie może być wykorzystana w sprawach wewnętrznych; można użyć jej wyłącznie przeciwko agresji z zewnątrz. Zgodnie z powyższym wersetem, naszym obowiązkiem jest wspieranie ze wszystkich sił utrzymania porządku i bezpieczeństwa wewnętrznego. Z tego powodu w świecie islamu niszczące publiczny porządek wojny domowe były jedną tysięczną wojen, a wybuchały z powodu różnic w osądzie prawnym (ar. idżtihad).Najważniejszym warunkiem dżihadu duchowego jest to, aby nie wtrącać się do spraw Boga, toteż mówimy: "Naszym obowiązkiem jest służba, a jej rezultaty są sprawą Wszechmocnego Boga. Nałożono na nas wykonywanie naszego obowiązku i jesteśmy zobowiązani do tego, aby go wykonać".

Lekcja, jaką otrzymałem od Koranu, nakazuje, aby postępować ze szczerością intencji (ar. ichlas)i mówić, jak powiedział szach Chorezmu Dżalal ad-Din: "Moim obowiązkiem jest służyć wierze, zaś to, czy powiedzie mi się, czy nie, jest sprawą Wszechmocnego Boga".

Na agresję z zewnątrz można odpowiedzieć siłą, a majątek wroga i jeńców z jego rodziny uważa się za zdobycz wojenną. Nie dotyczy to jednak spraw wewnętrznych. Działanie wewnętrzne jest duchowym występowaniem przeciwko duchowemu zniszczeniu, zgodnym z tajemnicą szczerości intencji. Dżihad zewnętrzny i dżihad wewnętrzny są zupełnie różne. Teraz Wszechmocny Bóg dał mi miliony prawdziwych uczniów. Ze wszystkich sił będziemy działać wyłącznie pozytywnie na rzecz utrzymania porządku i bezpieczeństwa publicznego.W tej epoce istnieje znacząca różnica między zewnętrznym a wewnętrznym duchowym dżihadem.

Istnieje jeszcze jedna kwestia, która również jest ważna.Zgodnie z nakazami Koranu i w rezultacie wymagań "nieucywilizowanej cywilizacji" tej epoki, liczba podstawowych potrzeb wzrosła z czterech do dwudziestu. Przez uzależnienie, zwyczaj lub przyzwyczajenie nieistotne potrzeby są obecnie uważane za zasadnicze. Pomimo wiary w życie ostateczne, twierdząc, że coś jest "konieczne", przedkłada się ten świat ponad świat życia ostatecznego dla doczesnych korzyści i środków do życia.

Czterdzieści lat temu, aby sprawić, bym choć trochę przywykł do świata, głównodowodzący wysłał do mnie pewnych oficerów wysokiego stopnia, a nawet kilku ludzi religii, którzy powiedzieli mi: "Obecnie nie mamy wyboru. W oparciu o zasadę, która mówi:

اِنَّ الضَّرُورَاتِ تُب۪يحُ الْمَحْظُورَاتِ

Konieczność czyni dopuszczalnym to, co jest zakazanejesteśmy zmuszeni, aby przyjąć niektóre zasady Europy i naśladować pewne wymagania cywilizacji".

Odpowiedziałem im: "Jesteście w poważnym błędzie. Jeśli konieczność powstaje wskutek popełnionego z rozmysłem błędu, z pewnością nie jest to słuszne i nie sprawi, że to, co zakazane (ar. haram)stanie się tym, co dozwolone (ar. halal).Jeśli zaś konieczność nie wynika z popełnionego z rozmysłem błędu, to jest jeśli nie powstaje wskutek zakazanego działania, nie jest szkodliwa. Na przykład jeśli przez z rozmysłem popełniony błąd człowiek upija się, co jest zakazane, i popełnia zbrodnię, będąc pijanym, zostanie wydany wyrok na jego niekorzyść. Jego działanie nie będzie uważane za usprawiedliwione, a on poniesie karę, ponieważ owa 'konieczność' była wynikiem świadomie popełnionego błędu. Jeśli jednak szalony młody człowiek zastrzeli kogoś, będąc w stanie szaleństwa, będzie usprawiedliwiony i nie zostanie ukarany, ponieważ nie popełnił tego z własnego wyboru".

Ponadto powiedziałem temu dowódcy i owym hodżom: "Jakież istnieją zasadnicze potrzeby prócz tych, aby mieć chleb do jedzenia i środki do życia? Jakaż może istnieć konieczność prócz koniecznej potrzeby posiadania chleba i środków do życia? Działania, które powstają w wyniku rozmyślnie popełnionych błędów, zakazane pragnienia i postępowanie niezgodne z prawem nie mogą uczynić tego, co zakazane (ar. haram)tym, co dozwolone (ar. halal).Jeśli ktoś uzależnia się od takich rzeczy, jak kino, teatr czy taniec, to ponieważ nie są to sprawy zasadnicze, a są wynikiem świadomie popełnionych błędów, uzależnienie nie może być powodem uczynienia zakazanego dozwolonym. Prawa człowieka również wzięły tę kwestię pod rozwagę, rozróżniając między 'ostateczną koniecznością' nie-zależną od wyboru człowieka a działaniami wynikającymi ze świadomie popełnionych błędów. Rozróżnienie między tymi kwestiami dokonane w prawach Bożych jest jeszcze bardziej jasne i stanowcze".

Niemniej jednak nie powinno się atakować niektórych hodżów, wspierających zakazane innowacje (ar. bid'a)w wyniku założenia, że nasze czasy uczyniły je "koniecznymi". Nie uderzajcie w tych nieszczęśników, którzy nieświadomie działają w oparciu o przypuszczenie "zaistnienia konieczności". Nie stosujmy siły w sprawach wewnętrznych. Nie wtrącajmy się do spraw nieszczęśników, którzy działają zgodnie z "koniecznością" i sprzeciwiają się nam, nawet jeśli są hodżami. Wcześniej walczyłem samotnie przeciwko tak wielu przeciwnikom, nie męcząc się ani trochę, a powiodło mi się w mej służbie wierze; obecnie, mimo iż uczniów Światła są miliony, wciąż znoszę zniewagi moich wrogów i wszystkie ich prześladowania, działając pozytywnie.

Nie zastanawiamy się nad światem, a kiedy już to robimy, działamy tak, by pomagać. Dopomagamy w zachowaniu porządku i bezpieczeństwa publicznego w pozytywny sposób. Z powodu takich faktów, nawet jeśli jesteśmy prześladowani, musimy to tolerować.

Rozpowszechnianie Traktatów Światła, które docierają do każdego miejsca, dało nam pewność co do tego, że Demokraci wspierają religię. Obecnie utrudnianie wydania choć jednego traktatu jest działaniem sprzecznym z interesami kraju i narodu.

Był pewien poufny traktat, którego opublikowanie powstrzymałem. Postanowiłem, że mógłby zostać opublikowany dopiero po mojej śmierci. Później sądy skonfiskowały go i zbadały, uniewinniając go, a Sąd Apelacyjny potwierdził to uniewinnienie. By zachować porządek publiczny w kraju i by żadna szkoda nie spotkała niewinnych ludzi, których jest dziewięćdziesięciu dziewięciu na stu, udzieliłem wydawcom zezwolenia, mówiąc: "Po konsultacji z innymi Said może opublikować ten traktat".

Kwestia trzecia:Całkowita niewiara próbuje teraz rozprzestrzeniać Piekło tak straszliwe, że żaden niewierny we wszechświecie nie powinien nawet zbliżać się do niego. Duchowe znaczenie tego, że Koran jest "miłosierdziem dla wszystkich światów", jest następujące:

Jak jest on miłosierdziem dla muzułmanów, tak również ofiarowanie możliwości uwierzenia w życie ostateczne i w Jedynego Boga jest subtelnym znakiem tego, że jest on miłosierdziem dla wszystkich niewiernych, całego świata i całej ludzkości, ponieważ do pewnego stopnia wybawia ich również od duchowego piekła na tym świecie. Jednak obecnie pewien rodzaj nauki i filozofii zbłądzenia - to jest, ta część nauki i filozofii, która nie jest zgodna z Koranem, zbłądziła i sprzeciwiła się Koranowi - zaczął rozprzestrzeniać całkowitą niewiarę pod postacią komunizmu, jako że przy pomocy hipokrytów (ar. munafiqun),ateistów oraz pewnych nadzwyczaj bezbożnych polityków zaczęto wpajać ludziom i potajemnie szerzyć niewiarę jako komunizm w sposób, który doprowadzi do anarchii. Życie doczesne bez religii stanie się pozbawionym życia i nie może przetrwać. Na tę kwestię wskazuje powiedzenie: "Naród nie może przetrwać bez religii". Zaprawdę, nie można żyć w całkowitej niewierze. Oto dlaczego Wszechmądry Koran daje tę lekcję uczniom Traktatów Światła, które są jego duchowym cudem, aby mogli oni wznieść barierę przeciwko całkowitej niewierze i anarchii - i tak też się stało. Tak, tym, co uchroniło nas przed tym prądem, który opanował połowę Europy i Bałkany, jest owa lekcja Wszechmądrego Koranu, która wzniosła barierę przeciw owemu prądowi, w ten sposób znajdując rozwiązanie owego niebezpieczeństwa.

Oznacza to, że niemożliwym jest, by muzułmanin przyjął inną religię i stał się chrześcijaninem lub żydem, a szczególnie niemożliwym jest, by został komunistą. Jeśli chrześcijanin staje się muzułmaninem, jeszcze bardziej miłuje Jezusa (niech będzie z nim pokój). Jeśli żyd zostaje muzułmaninem, jeszcze bardziej miłuje Mojżesza (niech będzie z nim pokój). Jednak jeśli muzułmanin odstępuje od linii wyznaczonej przez Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i porzuca jego religię, nie przyjmie on żadnej innej religii, lecz stanie się anarchistą. W jego duszy nie pozostanie nic, co mogłoby służyć osiągnięciu doskonałości. Jego sumienie będzie zepsute, a on sam stanie się trucizną dla życia społeczeństwa.

Z tego powodu, niech będą dzięki Bogu Jedynemu (ar. al-hamdu li-llah),jak wskazują na to znaki Koranu z tego, co niewidzialne (ar. ghajb),lekcja Koranu i jeden z jego cudów, Traktaty Światła, zaczęły rozprzestrzeniać się wśród bohaterskich ludów Arabów i Turków w wersjach arabskiej i tureckiej, co ocali to stulecie. Jak szesnaście lat temu Traktaty ocaliły wiarę sześciuset tysięcy ludzi, tak teraz udowodniono, że ich liczba osiągnęła miliony. To znaczy, że jak Traktaty Światła przysłużyły się ocaleniu do pewnego stopnia ludzkości przed anarchią, tak przysłużyły się zjednoczeniu Turków i Arabów, dwóch wspaniałych braci w islamie, a także rozpowszechnieniu fundamentalnych praw Koranu, co potwierdzili nawet ich wrogowie.

Jako że w tym wieku absolutna niewiara sprzeciwia się Koranowi, przygotowano dla niej na tym świecie piekło daleko większe od Piekła jako takiego. Jako że śmierć nie może zostać zabita, a każdego dnia trzydzieści tysięcy ludzkich śmierci zaświadcza jej trwanie, ci, którzy upadli w całkowitą niewiarę bądź ją popierają, cierpią męczarnie dziesięć razy cięższe od męczarni Piekła, myśląc o ich wiecznym unicestwieniu, a także o unicestwieniu ich przeszłych i przyszłych krewnych. Oznacza to, że poprzez całkowitą niewiarę odczuwają owe męki piekielne w swych sercach, ponieważ człowiek jest szczęśliwy szczęściem swych bliskich, a cierpi mękę, kiedy oni cierpią. Zgodnie z tym, w co wierzą ci, którzy zaprzeczają istnieniu Boga, całe ich szczęście będzie zniszczone, a jego miejsce zajmie męka. Zatem w tym czasie istnieje jeden, jedyny sposób na to, aby rozwiać owo piekło obecne w sercach ludzi na tym świecie, a jest nim Wszechmądry Koran wraz z rozmaitymi częściami Traktatów Światła, które są duchowym cudem Koranu stosownym dla pojmowania tej epoki.

Składamy podziękowania Bogu za to, że jedna z partii politycznych do pewnego stopnia zdała sobie z tego sprawę i nie utrudnia publikowania tych dzieł. Nie krępuje ona Traktatów Światła, które w efekcie udowadniają, że prawdy wiary mogą zyskać dla wiernych niebo na tym świecie, dozwoliła na ich publikację i zaprzestała prześladowań ich wydawców.

Moi bracia! Moja choroba jest bardzo ciężka. Być może wkrótce umrę lub też w ogóle uniemożliwi mi mówienie, jak niekiedy tego doświadczam. Zatem - mówiąc, iż są one mniejszym złem - moi bracia z Ruchu Światła nie powinni atakować błędów popełnianych przez pewnych nieszczęśników, którzy sami są w błędzie. Powinni zawsze działać pozytywnie. Działanie negatywne nie jest naszą sprawą, ponieważ działania w sprawach wewnętrznych nie mogą być negatywne. Jako że niektórzy politycy nie przyczyniają szkody Traktatom Światła i są nieco tolerancyjni, postrzegajcie ich jako mniejsze zło. Aby zostać ocalonymi od większego zła nie przyczyniajcie im szkody, lecz czyńcie dla nich dobro.

Ponadto wewnętrzny, duchowy dżihad jest sprzeciwianiem się moralnemu i duchowemu zniszczeniu, a służba, której potrzeba, ma charakter nie materialny czy fizyczny, lecz duchowy i moralny. Z tego powodu ani my nie wtrącamy się do spraw polityków, ani też politycy nie mają żadnego prawa do tego, by zajmować się nami!

Na przykład wybaczyłem członkom pewnej partii, choć nałożyli na mnie tysiące rodzajów trudności, a nawet trzydzieści lat uwięzienia i prześladowań. Przysłużyłem się temu, że dziewięćdziesięciu pięciu spośród stu owych nieszczęśników zostało ocalonymi od zniewag, krytyki i ucisku, ponieważ zgodnie z wersetem:

وَ لَا تَزِرُ وَازِرَةٌ وِزْرَ اُخْرٰى

wina została przypisana jedynie pozostałym pięciu procentom. Ta partia, która sprzeciwiała się nam, nie ma zupełnie żadnego prawa do tego, by uskarżać się na nas.

Zaprawdę, w pewnym sądzie oskarżyciel starał się uzyskać skazanie nas - wszystkich siedemdziesięciu - na podstawie urojonych raportów szpiegów i donosicieli. Poprzez nadawanie fałszywych znaczeń nie którym częściom Traktatów Światła, poprzez swe niezrozumienie i niedbalstwo, popełniając osiemdziesiąt błędów, które udowodniono mu w sądzie, mocno starał się o to, bym został skazany. Kiedy zostaliśmy uwięzieni, jeden z naszych braci, który stał się celem najcięższych ataków, zobaczył za oknem trzyletnie dziecko. Kiedy zapytał, co to za dziecko, powiedziano mu: "To dziecko oskarżyciela publicznego". Przez wzgląd na to niewinne dziecko nie przeklinał on oskarżyciela. Zaiste, jako że

problemy, których przyczynił oskarżyciel, przysłużyły się propagowaniu i rozpowszechnianiu tego cudu Koranu, którym są Traktaty Światła, stały się one miłosierdziem.

Moi bracia! Być może wkrótce umrę, a ta epoka cierpi na jeszcze inne choroby:choroby takie jak egoizm, egocentryzm, samochwalstwo, pragnienie wygodnego życia zgodnego z kaprysami współczesnej cywilizacji i obsesja na tym punkcie. Pierwszą i najważniejszą lekcją, jakiej Traktaty Światła nauczyły się od Koranu, jest konieczność wyrzeczenia się egoizmu, samolubstwa i samochwalstwa, aby służba ocaleniu wiary mogła być wykonywana z prawdziwą szczerością intencji (ar. ichlas).Dzięki niech będą Bogu (ar. al-hamdu li-llah)za to, że wielu ludzi zyskało ową "całkowitą szczerość intencji". Wielu jest tych, którzy poświęcili swój egoizm, reputację i dobre imię dla najmniejszej z kwestii wiary.

Na przykład kiedy wrogowie nieszczęsnego ucznia Światła stali się jego przyjaciółmi, stracił on głos, ponieważ ich rozmowy stały się częstsze. Ponadto spojrzenia tych, którzy uważają go za kogoś podziwianego, uderzają w niego jak złe oko, sprawiając mu ból. Nawet uścisk dłoni jest dla niego udręką, jakby wymierzano mu policzek. Zapytano go: "Jaki jest twój stan? Jeśli masz miliony przyjaciół, dlaczego nie spotykasz się z nimi przez wzgląd na nich?". Odpowiedział: "Ponieważ naszą metodą jest osiągnięcie całkowitej szczerości intencji, koniecznym jest przedkładanie jednej wiecznej kwestii wiary nawet nad władzę nad światem, gdyby została nam kiedyś ofiarowana, nie mówiąc już o wyrzeczeniu się egoizmu i samolubstwa".

Na przykład w środku działań wojennych, na linii frontu, w ogniu wroga ów uczeń, przedkładając nade wszystko jedną literę lub jeden werset Wszechmądrego Koranu, nakazał swemu skrybie Habibowi, kiedy spadał na nich deszcz kul: "Wyjmij notatnik!" i podyktował mu pewną kwestię, siedząc na końskim grzbiecie. Oznacza to, że w obliczu ognia przeciwnika nie porzucił ani jednej litery i ani jednego znaku Koranu, przedkładając je nad ratowanie własnego życia.

Zapytaliśmy naszego brata, gdzie nauczył się tak nadzwyczajnej szczerości intencji, a on odpowiedział: "Z dwóch kwestii".

Po pierwsze:W hadisie przekazano, że ten, który był chwałą całego świata (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) podczas bitwy pod Badrem - która była najbardziej cudowną bitwą w całej historii islamu - mimo ataku nieprzyjaciół w porze jednej z modlitw obowiązkowych nakazał, aby połowa mudżtahidów odłożyła broń, by dołączyć do modlitwy

w zgromadzeniu (ar. dżama'a)i pomodlić się dwa rakaty, aby nie zostali oni pozbawieni korzyści modlitwy w grupie, zaś druga połowa miała później uczynić to samo. Jako że istnieje zezwolenie na takie postępowanie podczas wojny, a korzyści z modlitwy w zgromadzeniu są ustanowione przez sunnę, stosowanie się do tej praktyki przedkładano nad najbardziej doniosłe sprawy tego świata. Przyjmując jedną niewielką kwestię z tej wskazówki naszego absolutnego mistrza (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), podążamy za nim ze wszystkich sił i z całej duszy.

Po drugie:Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad), ów bohater islamu, prosił Boga o to, by Ten zesłał mu strażnika, który będzie pilnował, aby niedbalstwo nie kolidowało z poczuciem obecności Boga podczas pięciu codziennych modlitw obowiązkowych. Błagał na dworze Boga o to, by straszliwy dżinn - Ifryt - strzegł go, aby myśli o atakach jego licznych wrogów nie zakłóciły poczucia obecności Boga podczas modlitwy.

Zatem wasz nieszczęsny brat, którego życie w tym czasie jest dotknięte samochwalstwem, nauczył się tych dwóch niewielkich kwestii od tego, który był przyczyną stworzenia świata (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i od tego, który był bohaterem islamu (niech Bóg będzie z niego rad). Przywiązując wagę do tajemnic Koranu, które w tym czasie są tak niezbędne, nie dbał o ochronę własnego życia na wojnie, lecz objaśnił jedną subtelną kwestię jednej z liter Koranu.

Said Nursi

* * *

DO PREZYDENTA I PREZESA RADY MINISTRÓW

Oto słowa bezradnego, starego człowieka, który mając ponad osiemdziesiąt lat stoi w drzwiach grobu, a cierpiąc z powodu licznych chorób, czuje się bliskim śmierci.

Podzielę się z Panami dwiema prawdami.

Po pierwsze:Z całkowitą szczerością, radością i ulgą, całym naszym jestestwem winszujemy pomyślnego dla tego narodu zawarcia sojuszu z Pakistanem i Irakiem. W duchu jestem w największym stopniu przekonany, że - in sza'a-llah- ten sojusz jest pierwszym krokiem do zapewnienia powszechnego pokoju i bezpieczeństwa publicznego czterystu milionom muzułmanów. Poprzez potężne ostrzeżenie, jakie otrzymałem podczas odmawiania tasbihpo modlitwie, zostałem zobowiązany do tego, by napisać do Panów te słowa. Choć na ostatnie trzydzieści do czterdziestu lat wyrzekłem się tego świata i polityki, obecnie powód mojej szczerej przestrogi i naglącej troski jest następujący:

Traktaty Światła, które w ostatnich pięćdziesięciu latach odkryły najkrótszą drogę do ocalenia wiary, a także są duchowym cudem Koranu, w Arabii i w Pakistanie są bardziej skuteczne i lepiej przyjmowane niż w jakimkolwiek innym miejscu. Zaprawdę, zgodnie z wiadomościami, jakie otrzymaliśmy, liczba uczniów Światła jest trzykrotnie większa od tej, jaką ustaliły sądy. To z powodu owej tajemnicy w mych ostatnich latach, stojąc u drzwi grobu, poczułem się zobowiązany duchowo do tego, by ujrzeć owe wspaniałe rezultaty i podzielić się nimi.

Po drugie:Idea rasizmu spowodowała wielkie niebezpieczeństwo w okresie kalifatu 'Umajjadów, a wszyscy byli świadkami jej szkodliwych efektów, kiedy ukazała się w postaci "klubów" powstających we wczesnych dniach okresu wolności. Podczas pierwszej wojny światowej ta idea po raz kolejny doprowadziła do strat, jakie ponieśli nasi błogosławieni arabscy bracia w starciach z tureckimi mudżtahidami.

Obecnie pewne znaki wskazują na to, że ta idea może zostać po raz kolejny wykorzystana na szkodę braterstwa islamu, a wykorzystując rasizm, potajemni ateiści, będący wrogami pokoju w społeczeństwie, pracują na rzecz wyrządzenia wielkiej szkody. Jednakże choć istota i natura rasizmu karmią się wyrządzaniem szkody innym poprzez negatywne działanie, Turcy - niezależnie od tego, gdzie znajdują się na

świecie - są muzułmanami, a ich nacjonalizm nasiąknął islamem; te dwa pojęcia są nierozłączne.

"Być Turkiem" znaczy być muzułmaninem. Zaprawdę, ci spośród Turków, którzy nie są muzułmanami, nie są już Turkami. Jak w przypadku Turków, tak również nacjonalizm Arabów nasiąkł islamem i musi takim pozostać. Ich prawdziwą narodowością jest islam. To wystarczy. Rasizm jest całkowicie niebezpieczny. Niedawno zawarty przez Panów sojusz z Irakiem i Pakistanem in sza'a-llahpomoże odepchnąć szkodę i niebezpieczeństwo rasizmu.

Dzielę się z Panami tym przekonaniem, ponieważ w duchu czuję, że w doskonały sposób przysłuży się ono zyskaniu dla tego kraju przyjaźni czterystu milionów muzułmańskich braci i sióstr miast przyjaźni czterech lub pięciu milionów rasistów, a także zyskaniu przyjaźni ośmiuset milionów chrześcijan i ludzi innych religii, którzy najbardziej potrzebują pokoju i bezpieczeństwa publicznego.

Po trzecie:Sześćdziesiąt pięć lat temu gubernator przeczytał mi pewien artykuł zamieszczony w gazecie. Brytyjski minister do spraw kolonii, będący ateistą, trzymając w ręku Koran wygłosił przemówienie, w którym powiedział: "Dopóki muzułmanie posiadają ten Koran, nigdy prawdziwie nie będziemy nimi władać ani nie zapanujemy nad nimi. Musimy albo zdyskredytować Koran, albo sprawić, by się go wyrzekli".

Mając na uwadze owe dwa cele, tajny komitet zepsucia starał się wyrządzić szkodę temu bezradnemu, gotowemu do poświęceń, niewinnemu i dokładającemu starań narodowi. Sześćdziesiąt pięć lat temu szukałem więc pomocy Wszechmądrego Koranu, aby przeciwstawić się temu prądowi. Po sześćdziesięciu pięciu latach, stojąc w obliczu krótkiej drogi prowadzącej do prawdy (tur. haqiqat)i przewidując powstanie wielkiego Uniwersytetu Islamskiego, znaleźliśmy dwa sposoby na ocalenie naszego życia ostatecznego, na ocalenie nas od absolutnego despotyzmu i zniszczenia, jakie niesie ze sobą zbłądzenie tego świata, na rozwijanie braterstwa między społecznościami muzułmańskimi.

Sposób pierwszyto Traktaty Światła. Rozstrzygającym dowodem tego, że rozwijają one braterstwo wiernych poprzez umacnianie wiary, jest fakt, że zostały one opublikowane podczas największej słabości, w czasie najbardziej bezprecedensowych prześladowań, a jednak ukazały swe działanie w świecie islamu, w Europie i Ameryce. Co więcej, od trzydziestu lat były zwycięskie w walce przeciwko ideologiom ateizmu, takim jak rewolucje, filozofia bezbożności czy filozofie materializmu i naturalizmu, a wszystkie procesy sądowe i komisje rzeczoznawców nie

mogły obalić ich twierdzeń. In sza'a-llahpewnego dnia w przyszłości ludzie Panom podobni, którzy odkryją klucze braterstwa muzułmańskiego, ogłoszą odblask owego cudu Koranu całemu światu islamu.

Sposób drugi:Sześćdziesiąt pięć lat temu chciałem udać się na Uniwersytet Al-Azhar. Uważając go za medresę całego świata islamu, zamierzałem pobierać nauki w owej błogosławionej medresie, jednak nigdy nie miałem sposobności po temu. Dzięki Swemu miłosierdziu Wszechmocny Bóg natchnął mą duszę następującym pomysłem: Uniwersytet Al-Azhar jest szkołą dla całej Afryki. Jak Azja jest znacznie większa od Afryki, tak potrzebny jest znacznie większy od Al-Azhar uniwersytet muzułmański w Azji, aby negatywny rasizm nie zepsuł plemion islamu, jakimi są ludy Arabii, Indii, Iranu, Kaukazu, Turkiestanu i Kurdystanu.

Taki uniwersytet może posłużyć wspieraniu jednego z fundamentalnych praw Koranu, mówiącego:

اِنَّمَا الْمُؤْمِنُونَ اِخْوَةٌ

[17] a to poprzez prawdziwą, pozytywną, uświęconą i rzeczywistą narodowość islamu.

Może pogodzić filozofię naukową z naukami religijnymi i sprawić, że cywilizacja europejska zawrze pokój z prawdami islamu. Co więcej, może stworzyć sojusz między uczniami współczesnej nauki i uczniami medresy, aby wspomagali się nawzajem. Jak pracowałem dla Traktatów Światła, tak przez dokładnie pięćdziesiąt pięć lat pracowałem na rzecz założenia w sercu wschodnich prowincji, między Indiami, Arabią, Iranem, Kaukazem i Turkiestanem, uniwersytetu w rodzaju Al-Azhar, działającego wedle systemu Medresetu'z-Zehra. Nieżyjący już sułtan Resad (oby Bóg zmiłował się nad jego duszą) jako pierwszy docenił znaczenie tego projektu i przeznaczył na wzniesienie budynku dwadzieścia tysięcy lir w złocie. Ponadto po mym powrocie z niewoli i po pierwszej wojnie światowej, w czasach, kiedy tak trudno było znaleźć pieniądze, stu sześćdziesięciu trzech spośród dwustu członków parlamentu w Ankarze podpisało zgodę na budowę tego samego uniwersytetu, przeznaczając na ten cel sto pięćdziesiąt tysięcy lir. Jednym z nich był Mustafa Kemal. Oznacza to, że założeniu tak wartościowego uniwersytetu nadano już w tamtych czasach tak wielki priorytet, że na ufundowanie go przeznaczono blisko pięć milionów dzisiejszych lir.

Zaprawdę, nawet niektórzy członkowie parlamentu, którzy byli obojętni na sprawy religii, a popierali ideę westernizacji i wyrzeczenie się zwyczajów muzułmańskich, złożyli swoje podpisy pod tą uchwałą. Dwaj

z nich powiedzieli jednak: "Teraz bardziej potrzebujemy westernizacji i cywilizacji, a nie tradycji i nauk religijnych". Odpowiedziałem im słowami:

"Będziecie wiedzieć, iż wskazówka, jaką jest fakt, że większość proroków pojawiła się na Wschodzie, a większość filozofów na Zachodzie, służy ukazaniu prawdy, wedle której tym, co przyniesie prawdziwy postęp na Wschodzie, są raczej uczucia religijne, nie zaś wpływ nauki i filozofii.

Nawet jeśli przypuszczacie, że absolutnie nie ma takiej potrzeby, jeśli nie zważacie na tę wrodzoną zasadę, a pod nazwą westernizacji porzucacie islamskie tradycje i ustanawiacie fundamenty bezbożności, nawet wtedy oczywistą koniecznością i istotną kwestią dla pokoju i bezpieczeństwa tych narodów i krajów jest wasze poparcie dla religii i prawd islamu w prowincjach wschodnich, które są ośrodkiem czterech lub pięciu wielkich narodów.

Podam wam jeden mały przykład spośród tysięcy przykładów:

Kiedy przebywałem w Van, powiedziałem pewnemu patriocie spośród moich uczniów, który był Kurdem: 'Turcy wielce przysłużyli się islamowi. Co o nich sądzisz?'. Jego odpowiedź brzmiała: 'Przedłożę muzułmanina-Turka nad mego grzesznego brata i będzie mi bliższy niż ojciec, ponieważ Turcy całkowicie poświęcają się służbie na rzecz wiary'. Jakiś czas później, kiedy byłem jeńcem wojennym, ów uczeń (niech Bóg zmiłuje się nad jego duszą) przybył do Stambułu i zaczął studiować współczesne nauki. Zobaczyłem się z nim po powrocie z niewoli. Poprzez reakcyjną postawę, jaką przejął od pewnych rasistowskich nauczycieli, przyjął inną metodę i stał się kurdyjskim nacjonalistą. Powiedział mi: 'Obecnie przedkładam grzesznego Kurda, a nawet Kurda-ateistę nad prawego Turka'. Później, po kilku dyskusjach, wybawiłem go (od tych poglądów - uz. red. pol.). Stał się całkowicie przekonany o tym, że Turcy są bohaterską armią islamu.

O, członkowie parlamentu, którzy zadajecie mi pytania! Na wschodzie żyje pięć milionów Kurdów. Hindusów i Persów jest blisko czterysta milionów. Arabów jest siedemdziesiąt milionów, a przedstawicieli ludów Kaukazu - cztery miliony. Ponieważ wszyscy ci bracia są sąsiadami, a jedni z nich potrzebują drugich, czy ważniejszym jest, aby otrzymać nauki, jakie odebrał mój uczeń w medresie w Van, czy może lepiej, by ludzie pozostawali w drugim stanie mego zmarłego już ucznia? By w swych poglądach opartych na poczuciu wyższości własnej rasy nie uznawali oni braterstwa islamu? By owe narody zostały zepsute przez studiowanie wyłącznie nauki filozofii, bez jakiegokolwiek zastanawiania się nad naukami islamu? Pytam was!"

Po udzieleniu tej odpowiedzi ci, którzy byli przeciwni zwyczajom muzułmańskim, a całkowicie sprzyjali westernizacji, powstali z miejsc i podpisali zgodę. Nie będę wymieniał ich nazwisk, ponieważ odeszli już z tego świata - oby Bóg im wybaczył.

Po czwarte:Wszyscy nauczyciele wschodniej Turcji są wdzięczni prezydentowi za to, że uczynił on sprawę Uniwersytetu Wschodniego priorytetową pośród tak wielu ważnych spraw polityki; są zdumieni tym, że posunął się aż do ustanowienia uchwały o przydzieleniu sześćdziesięciu milionów lir na ów uniwersytet i tak wspaniale przysłużył się tej medresie islamu. Zapoczątkowanie tych działań przez byłego nauczyciela jest powodem do dumy dla jego medresy i dla niego samego.

Nadanie priorytetu owemu uniwersytetowi - który jest kamieniem węgielnym i najważniejszą fortecą powszechnego pokoju na Bliskim Wschodzie - w obliczu wielce znaczących kwestii politycznych zaiste jest przynoszącą wielkie korzyści służbą na rzecz tego kraju, tego państwa i tego narodu. Program uniwersytetu zostanie oparty na naukach religijnych, ponieważ zniszczenie przynoszone przez siły zewnętrzne ma charakter duchowy, a jest nim niewiara. Owemu duchowemu zniszczeniu można przeciwstawić się i zatrzymać je tylko dzięki takiej bombie atomowej, która poprzez swój duchowy aspekt czerpie siłę z duchowości. Koniecznym jest, abyście Panowie skonsultowali się z człowiekiem, który poświęcił tej sprawie pięćdziesiąt pięć lat swego życia, badając wszystkie jej szczegóły i rezultaty, abyście zasięgnęli jego opinii. Ponieważ czujecie się zobowiązani do omówienia tej kwestii z Ameryką i Europą, ja również zastrzegam sobie prawo do zabrania głosu w tej kwestii. Oto, czego oczekujemy od Panów w imieniu tego patriotycznego narodu.

Said Nursi

* * *

RZUT OKA NA ZWYCIĘSTWA TRAKTATÓW ŚWIATŁA

W INNYCH KRAJACH

Traktaty Światła wykorzystują pozytywną metodę, odpowiednią dla poziomu wiedzy i nauki w naszym stuleciu, a także używają środków perswazji i świadectwa, zwracając się zarówno do intelektu, jak i do serca. Zostały dobrze przyjęte tak w Turcji, jak i w innych krajach. Zanim księgi Traktatów Światła zostały opublikowane w tym kraju, w nowym alfabecie, zostały zaprezentowane światu islamu i wydane w takich państwach, jak Pakistan czy Irak, a także w innych muzułmańskich krajach, w językach arabskim, urdu, angielskim i hindi. Natychmiast zyskały zainteresowanie i wielką poczytność.

Przez czterdzieści do pięćdziesięciu lat Bediuzzaman stał się znany jako wyjątkowa osobistość świata islamu i całej ludzkości. Od młodego wieku ukazywał swą wyższość na arenie wiedzy i zwracał uwagę uczonych z kraju i zagranicy. Uniwersytet Al-Azhar, który jest ośrodkiem wiedzy świata islamu, wyraził uznanie dla poziomu wiedzy i inteligencji Nauczyciela poprzez tak dociekliwych uczonych, jak rektor uniwersytetu, Szejk Bahit. Ponadto pojmowanie pozytywnych nauk przez Bediuzzamana stało się znane na całym świecie. W mediach egipskich były publikowane artykuły nazywające go Fatin al-'Asr, geniuszem tej epoki. Czterdzieści kilka lat temu wygłosił on doniosłe kazanie w Meczecie 'Umajjadów w Damaszku, w obecności setki uczonych i ogromnego zgromadzenia dziesięciu tysięcy ludzi. Wyjaśnił w nim przyczyny upadku w świecie islamu, wskazał drogi do jego postępu i podkreślił konieczność jedności.

To kazanie zostało przyjęte z zachwytem przez świat islamu, zaś imię i idee Bediuzzamana stały się tematem dyskusji w kręgach naukowych. Tysiące ludzi, którzy czytali jego księgi, którzy słyszeli o jego staraniach i o jego walce, zaczęły okazywać wielkie zainteresowanie jego dziełem. Pilni studenci Uniwersytetu Al-Azhar zakwestionowali znaczenie pewnego hadisu i wysłali do Bediuzzamana list z zapytaniem. Jako że Nauczyciel był chory, jego uczniowie przygotowali i wysłali rozstrzygającą odpowiedź, korzystając z kwestii Traktatów Światła, jak również z odpowiedzi, jaką Nauczyciel napisał wcześniej, spodziewając się podobnych pytań. Ta odpowiedź została przyjęta na Al-Azhar i spotkała się z wielkim uznaniem.

Minister edukacji Pakistanu, Ali Akbar Szach (obecnie rektor Uniwersytetu Sindh) odwiedził Bediuzzamana, kiedy przebywał w Turcji. Wracając, zabrał ze sobą zbiór Traktatów Światła, a po powrocie do Pakistanu wygłosił przemówienie do młodzieży, w którym mówił o Nauczycielu i Traktatach Światła. Oficjalnie rozpoczął nauczanie Traktatów na poziomie uniwersyteckim, a także zapoczątkował prace nad przetłumaczeniem ich na urdu. Popularne w Pakistanie gazety i czasopisma w językach angielskim i arabskim rozpoczęły przedstawianie swym czytelnikom Nauczyciela i jego ksiąg. Rozwój islamu w Turcji został przypisany działalności Traktatów Światła i Nauczyciela Bediuzzamana, który był wspominany jako duchowy lider świata islamu. Napisano wiele artykułów, zatytułowanych imieniem Nauczyciela: "Szanowny Bediuzzaman Said Nursi".

Dzisiaj świat islamu poznał Traktaty Światła i uznał je za koraniczną barierę wzniesioną przeciwko atakom na islam.

W Europie, Ameryce i Afryce Traktaty Światła zyskały szerokie zainteresowanie. Szczęsne kraje Niemiec i Finlandii, podążając za innymi, zaczęły czytać Traktaty Światła.

Zbiór Traktatów Światła został umieszczony w meczecie Politechniki Berlińskiej, a na wydziale teologii Uniwersytetu Wschodniego została zorganizowana poświęcona im konferencja. Traktaty Światła odegrały ważną rolę w rozwoju islamu w Niemczech.

W greckim mieście Komotoni Hafiz Ali Effendi otworzył szkołę Światła, w której czytano Traktaty Światła i która wychowała setki uczniów Światła.

Przywódca fińskiej społeczności muzułmańskiej rozpoczął wydawanie Traktatów Światła, w efekcie czego wielu Finów przyjęło islam.

Również w Japonii i Korei Traktaty Światła cieszyły się znaczącą poczytnością. Podczas wojny koreańskiej wielu uczniów Światła z Turcji zabrało ze sobą kopie całego zbioru. Niektóre z tych zbiorów trafiły na uniwersytety japońskie, a inne wręczono w podarunku koreańskim bibliotekom. W efekcie tego również społeczność muzułmańska w Japonii zaczęła korzystać z Traktatów Światła.

Również muzułmanie w Indiach i w Indonezji zyskali dostęp do Traktatów Światła. Pewien uczeń Światła, który udał się na pielgrzymkę (ar. hadżdż),wręczył w podarunku kopię zbioru Traktatów Światła uczonemu z Indii. Ów uczony powiedział, że przetłumaczy je na język hindi i uznał owo zadanie za doniosłą misję.

Niektóre traktaty zostały zaprezentowane również w meczecie w Waszyngtonie, aby mogli z nich skorzystać tamtejsi muzułmanie. Ów zbiór Traktatów Światła został tam wysłany z Iraku, a sekretarz waszyngtońskiego Centrum Kultury Muzułmańskiej w odpowiedzi wysłał list z podziękowaniem do uczniów Światła, którzy wysłali tę przesyłkę.

To, o czym pokrótce wspomnieliśmy, to jedynie znane nam przykłady rozprzestrzeniania się Traktatów Światła w innych krajach.

Wkrótce Cudowny Koran spisany kaligrafią Hafiza Osmana zostanie wydrukowany w tym samym formacie, który ukazuje cuda układu słów Koranu. Nie ma wątpliwości co tego, że ów Koran wzbudzi wielkie zainteresowanie w świecie islamu i w innych krajach.

Czyż to wszystko nie ukazuje, iż Traktaty Światła wypełniają ogromną lukę tego świata? Ludzkość potrzebuje Koranu, a zatem potrzebuje Traktatów Światła, które w tych czasach dowodzą duchowych cudów Koranu i oznajmiają o nich.

W tej części biografii zamieszczamy niektóre artykuły na temat Nauczyciela Bediuzzamana i rozwoju Traktatów Światła poza Turcją, a także niektóre z listów, jakie otrzymywali Nauczyciel oraz jego uczniowie z innych krajów.

* * *

List dziekana Uniwersytetu Sindh, Alego Akbara Szacha, do ucznia Światła z Ankary

Mój drogi, wierny bracie!

Przepraszam, że nie pisałem do ciebie tak długo. In sza'a-llah,będę pisywał częściej. Byłbym bardzo zadowolony, gdybym regularnie otrzymywał również listy od ciebie. Moje oddanie tobie i przywiązanie do ciebie nie zmniejszyły się, lecz raczej wzrosły.

Nie znam tureckiego, lecz widziałem twoje Traktaty Światła i podziwiam je.

Jak dobrze, że twój zbiór nosi imię Światła i że istnieje człowiek wzywający do Światła! Istnieje duchowa więź między nami, a ja proszę Boga, żeby ta duchowa relacja pozostała trwającą wiecznie. Kiedy byłem

w Turcji, spotkałem się również z kilkoma twymi przyjaciółmi. Byłbym bardzo wdzięczny, gdybyś mógł poinformować mnie, jak się miewają, i przekazać im moje pozdrowienia pokoju. Jak miewa się ten, który jest Szlachetnym Światłem? Proszę, napisz mi o nim i przekaż mu moje pozdrowienia pokoju oraz wyrazy szczerego szacunku. Niech wie, że pozostajemy w jego służbie. Spotkałem się również z Sabirem Ihsanoglu. Często spotykamy się i rozmawiamy o sprawach w Turcji i o tobie. Ciężko pracujemy i pozostajemy w służbie religii. Niech Bóg nam dopomoże!

Na zakończenie tego listu modlę się o twoje zdrowie i błagam Wszechmocnego Boga o to, by zesłał pokój i bezpieczeństwo wszystkim muzułmanom.

Twój brat w religii Sajjid Ali Akbar Szach

Dziekan Wydziału Teologii

Hajdarabad, Pakistan Zachodni

* * *

@

List wysłany do Nauczyciela przez Pakistańskie Stowarzyszenie Studentów Muzułmańskich

* * *

List wysłany do Nauczyciela Bediuzzamana przez przewodniczącego Pakistańskiego Stowarzyszenia Studentów Muzułmańskich

اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ

Niechaj będzie z tobą pokój, miłosierdzie Boga i Jego błogosławieństwo.

Z przyjemnością informujemy, że doroczny kongres Pakistańskiego Stowarzyszenia Studentów Muzułmańskich odbędzie się w stolicy Pakistanu, Karaczi, w dniach 14-16 miesiąca rabbi al-achir 1377 roku wg kalendarza hidżry, a 8-10 grudnia 1957 roku wg kalendarza gregoriańskiego. Uprzejmie prosimy o osobiste przesłanie od pana, które mogłoby zostać odczytane na kongresie celem zachęcenia młodych ludzi pracujących dla islamu.

Nasz życzliwy Effendi będzie już świadomy tego, że Pakistańskie Stowarzyszenie Studentów Muzułmańskich przyjęło islam za swój znak szczególny i wierzy w to, że najbardziej skomplikowane kwestie tego świata mogą zostać rozwiązane jedynie dzięki religii islamu.

Jako jedno z najbardziej szanowanych stowarzyszeń Pakistanu od dziesięciu lat pracujemy nad tym, by udowodnić myśl islamu i jej wzniosłe prawa studentom i społecznościom.

Za pańskim pozwoleniem, wierzymy w to, że nie zostaniemy zawiedzeni w naszych dotyczących pana nadziejach.

Z wieloma podziękowaniami i pozdrowieniami pokoju,

pański brat w religii Ibsar Alim,

Przewodniczący Pakistańskiego Stowarzyszenia Studentów

Muzułmańskich

* * *

List M. Sabira, który był wykładowcą na Wydziale Historii Tureckiej Uniwersytetu w Karaczi, a także pisał do czterech największych gazet Pakistanu. Ułatwił on opublikowanie Traktatów Światła w Pakistanie, umożliwiając wielu ludziom skorzystanie z owych dzieł

اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ

Niechaj będzie z wami pokój, miłosierdzie Boga i Jego błogosławieństwo.

Moi szanowni bracia w religii!

Wielce doceniam to, że otrzymałem wasz wartościowy list.

Jaki jest stan zdrowia naszego szanownego Nauczyciela, Bediuzzamana Saida Nursiego? Tutejsi studenci i inni ludzie, którzy go podziwiają, są tego ciekawi. Proszę, przyślijcie mi wiadomości o nim.

W ciągu tego miesiąca napisałem w Indiach cztery artykuły występujące przeciwko niewiernym spośród syjonistów i komunistów, którzy są prawdziwymi wrogami islamu i Turków. Ponadto w Karaczi opublikowano mój artykuł o podstawach i historii przyjaźni turecko-pakistańskiej, który

również wam wysłałem. Dla miesięcznika "Imam" napisałem artykuł zatytułowany "Prześladowana społeczność muzułmańska w Rosji", który wysłałem także do innych gazet w języku urdu. Moim celem jest służba islamowi, przedstawianie literatury tureckiej oraz próby występowania na piśmie przeciwko wrogom Turcji (...).

Powodem, dla którego piszę do was ten list, jest fakt, iż zamierzam wydać książkę poruszającą ważny temat. Przedstawiam w niej Republikańską Partię Ludową, sposób, w jaki działała ona na szkodę Turków, oraz to, jak przez wzgląd na republikanizm jej działacze wprowadzali ludzi w błąd i więzili ich. Chciałbym zebrać w wydaniu książkowym artykuły opublikowane w Karaczi. Opublikujemy wszelkie materiały, jakie tylko nam przekażecie.

Po tym liście napiszę do was inny ważny list. Wyjaśnię w nim, dlaczego Nauczyciel jest największą osobistością religii w świecie islamu i jak to się stało, że ani jeden podobny człowiek nie narodził się w Indonezji ani Południowej Azji, w Arabii ani Afryce.

Moi drodzy przyjaciele, uczniowie Światła! Powinniście działać na rzecz przyjaźni turecko-pakistańskiej i strzec się komunistów. Już jesteśmy dumni z tego, że Turcja i Pakistan są sojusznikami w Pakcie Bagdadzkim [18]. Naszą drogą jest islam, a nie nacjonalizm Arabów czy Persów.

W ostatnim miesiącu zadzwonił do mnie Sajjid Ali Akbar Szach. Po tym, jak w 1950 roku odwiedził Nauczyciela, udzielił mi informacji w jego temacie. Przedstawił już tutaj sylwetkę Nauczyciela, a także występował na piśmie przeciwko Żydom. Ten człowiek przesyła Nauczycielowi swoje pozdrowienia, modli się za jego uczniów i stwierdza: "Dwaj ludzie wywarli na mnie największy wpływ: jednym jest Maulana Dżalal ad-Din, drugim Said Nursi".

M. Sabir

* * *

Inny list M. Sabira

...Zgodnie z wiadomościami, jakie otrzymaliśmy, rząd premiera Menderesa nakazał opublikowanie Traktatów Światła, które są bardzo ważnymi muzułmańskimi księgami, napisanymi przez wielkiego myśliciela islamu i całego świata, Saida Nursiego. Ci, którzy pracują tutaj dla sprawy islamu, byli głęboko uradowani otrzymaniem takich wiadomości. W odniesieniu do wydania Traktatów gratulujemy z całego serca Nauczycielowi Saidowi Nursiemu, jego uczniom i naszym tureckim braciom. Dziękujemy Menderesowi i wszystkim Demokratom za to, że uratowali ludzi przed uciskiem, prześladowaniami i bezbożnością.

W rezultacie owej decyzji propaganda szerzona przeciwko Turkom przez cudzoziemców zostanie zniszczona, a także odrodzi się miłość, jaką niegdyś świat islamu żywił dla Turcji. Będąc muzułmaninem z Pakistanu, nigdy nie wybrałem się do Turcji ani nie spotkałem Saida Nursiego, jednak czytałem fragmenty jego ksiąg rozpowszechnianych przez studentów Uniwersytetu w Stambule i czułem prawdziwą duchową przyjemność. Tutaj, w tym dalekim kraju, stałem się uczniem Światła.

W języku mojej matki, to jest w urdu, nie ma takich dzieł, a w Indiach ani w Pakistanie nie ma bohaterów religii podobnych Saidowi Nursiemu. Taka jest prawda. Jeśli te dzieła zostaną przetłumaczone na urdu, mam nadzieję, że oddadzą wielkie usługi islamowi. Zaprawdę, konieczna jest walka z komunizmem na drodze wydawniczej. Demokraci poprzez swą konstytucję przygotowali miejsce dla tej walki. Za zezwoleniem Boga, dzięki muzułmańskim działaniom takim jak te, komuniści, masoni i inni, którzy występują przeciwko Turkom, zostaną zrujnowani, a Turcja wzniesie się do swej dawnej rangi. Amen!

M. Sabir z Ar-Rabad,

uczeń Światła w Pakistanie

* * *

List napisany w imieniu uczniów Światła z Karaczi

Uczniowie Światła z Karaczi, Pakistan

M.A. (Prev.) [19] Sabir Ihsanoglu

Wydział Historii i Kultury Islamu

Uniwersytet Karaczi

Islamska Republika Pakistanu

Mój szanowny Effendi!

Otrzymałem ważne księgi naszego drogiego i wielkiego Nauczyciela Bediuzzamana Saida Nursiego. Nie widziałem innych jego dzieł. Pierwszy raz wysłałeś mi jego prace. Moje egzaminy są już bardzo bliskie. In sza'allah,zamierzam napisać w maju kilka artykułów na temat Nauczyciela oraz jego służby wierze i Koranowi. Kiedy tylko zostaną one opublikowane, wyślę ci ich kopie. Choć nie spotkałem się z tobą osobiście, znamy się duchowo. Zgodnie z Koranem wszyscy muzułmanie są niczym prawdziwi bracia. Piszę do ciebie, ponieważ jesteś moim bratem w islamie, a co więcej, muzułmaninem i uczniem Światła z Turcji. Ja sam nie pochodzę z Turcji, lecz z Pakistanu. Językiem mojej matki nie jest turecki, lecz jestem uczniem Światła. Wiem, że Bediuzzaman Said Nursi jest największym człowiekiem religii i najwspanialszym myślicielem, i oznajmiam, że jestem uczniem Światła. Szanowny Said Nursi jest Nauczycielem nie tylko waszym, lecz całej młodzieży muzułmańskiej. Niestety nikt w naszym kraju nie zna tureckiego i dlatego ludzie nie są świadomi służby Nauczyciela.

Chętnie udzielę ci informacji o służbie Traktatów Światła w Pakistanie.

Niewiele tu wiadomo o Nauczycielu i o Turcji. Pracowałem nad tym przez dwa lata, pisząc artykuły do gazet z Pakistanu, Buchary i Birmy. Chwalono to, co napisałem o Turkach i o Traktatach Światła, a także poproszono mnie, bym napisał więcej na ten temat. Początkowo niewiele wiedziałem o Nauczycielu. Napisałem do młodego człowieka nazwiskiem Salih Ozcan, prosząc, aby przysłał mi książki o Turcji, a on wysłał je do mnie. Jedną z tych prac napisał Serdengecti; widziałem też w jego pismach artykuł poświęcony Traktatom Światła. Po przeczytaniu go rozpocząłem dalsze studia w temacie Światła. Chciałem przeczytać i spisać dzieła Nauczyciela [20]. Od tamtej pory czytałem jego pisma

i przemyślenia. Uświadomiłem sobie, że cudzoziemscy wrogowie islamu szerzyli propagandę wymierzoną przeciwko niemu. Do tej pory napisałem dwanaście artykułów o Nauczycielu. Pisałem dla gazet "Davet" (Delhi), "Istiklal" (Rangun), "Tasnim" i "Azja" (Lahore), "Elmunir" (Fajsalabad), "Muzułmanin" (Dakka), "Inkilab", "Aylan" i "Ceng" (Karaczi), a także dla kilku innych.

Te artykuły o Nauczycielu zostały również przetłumaczone na inne języki. Dzisiaj tysiące, jeśli nie miliony muzułmanów i nie-muzułmanów słyszały o Nauczycielu i poszukują dalszych informacji na jego temat. Wszystkie tutejsze gazety chcą o nim pisać. In sza'a-llah,poświęcę tej sprawie całą moją energię w ciągu najbliższych trzech miesięcy. Nie boję się wrogów islamu. Zebrałem już wszystkie księgi Nauczyciela wraz z innymi książkami w języku tureckim i urządziłem małą bibliotekę. Są w niej wszystkie książki, jakie przysłano mi z Turcji.

Zamierzam założyć w tym roku stowarzyszenie o nazwie Liga Studentów Tureckich i Pakistańskich. Proszę naszych przyjaciół z Ruchu Światła o to, aby umacniali więzi przyjaźni turecko-pakistańskiej, a także uczyli się języka urdu. Na Półwyspie Indyjskim urdu jest jedynym językiem narodowym stu trzydziestu milionów muzułmanów. Pracujemy nad tym, aby uczyć się tutaj języka tureckiego, którym mówi sześćdziesiąt milionów muzułmanów od Syberii aż po Albanię, a także dwadzieścia milionów Turków mieszkających w Turcji.

Mówię mym braciom, którzy są uczniami Światła, że niezależnie od tego, gdzie się znajdują, powinni walczyć przeciwko syjonizmowi. Wszyscy wynalazcy komunizmu byli Żydami. Do dziś rozprzestrzenili oni tę ideologię do Uralu, Kaukazu, Niemiec, Krymu, Azerbejdżanu, Turkiestanu Zachodniego i sąsiadującego z nim Turkiestanu Wschodniego. Odebrali prawa sześćdziesięciu milionom naszych braci. Obecne Indie są imperialistyczne. Nehru i inni Hindusi są wrogami islamu. Niestety kraje muzułmańskie nie wiedzą o tym. Nehru nakazał zabijanie muzułmanów w Kaszmirze.

Zbliżcie się do Saida Nursiego, powiedzcie mu o sytuacji muzułmanów w Indiach i poproście go, aby w swym kraju wystąpił na piśmie przeciwko temu, co się z nimi dzieje.

Said Nursi jest tutaj bardzo szanowany. Miłujemy go i modlimy się o jego zdrowie i długie życie. W świecie islamu nie ma nikogo podobnego do Saida Nursiego. W naszym kraju mieliśmy Iqbala, lecz już odszedł. Wciąż mamy Maududiego. Jest wielu innych wielkich ludzi, lecz nie ma nikogo podobnego do naszego Nauczyciela. Nauczyciel jest klejnotem

świata islamu. Niewiele mamy tu informacji na jego temat. Jego dzieła nie zostały jeszcze przetłumaczone na farsi, angielski i urdu, lecz stanie się to w przyszłości .

{(*): Wkrótce ta prośba spełniła się i niedługo potem tłumaczenie Traktatów Światła było w toku.}

Nauczyciel spędził swe cenne życie w więzieniach. Republikanie uznali, że właściwym jest, by cierpiał prześladowania. Al-hamdu li-llah,era prześladowań minęła, a obecnie u władzy są Demokraci. Dlatego my, Pakistańczycy, popieramy rząd premiera Menderesa. Gdyby nie Demokraci, nie byłoby przyjaźni turecko-pakistańskiej ani Paktu Bagdadzkiego, nie zaistniałyby również żadne więzi wiary.

Wybaczcie mi wszelkie moje błędy. Przesyłam pozdrowienia pokoju i wyrazy szacunku memu szanownemu Nauczycielowi i przesyłam pozdrowienia pokoju mym przyjaciołom z Ruchu Światła. Proszę, wyślijcie mi duże i dobrej jakości zdjęcie Nauczyciela.

Niech żyją braterstwo muzułmańskie i przyjaźń turecko-pakistańska!!

Mój adres domowy: Dom Studencki

Uniwersytetu wKaraczi, pokój nr 8.

Uczeń Światła z Ar-Rabad w Pakistanie,

Mustafa Sabir,

30.03.1957 r.

* * *

List, w którym M. Sabir wyraża swoją radość z rozwoju islamu

بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ

Nasi drodzy, wierni, szanowni bracia!

Otrzymałem cztery wasze ważne listy ze zdjęciami oraz książką Nauczyciela zatytułowaną "Słowa". Słowa nie są w stanie opisać tego, jak jestem z tego powodu szczęśliwy. W waszym liście czytam, że

Ruch Światła i islam rozwijają się w Turcji. Bardzo miło mi to słyszeć. Niestety poprzedni rząd sprzeciwiał się Nauczycielowi i prześladował go, jednakże Menderes, który jest prawdziwym muzułmaninem, ocalił islam od prześladowań. Oby żył długo! In sza'a-llah,wkrótce Turcja wzniesie się do swej dawnej, wysokiej pozycji.

W Turcji są ważni i pobożni ludzie, tacy jak Nauczyciel i wydawcy Traktatów Światła. Dlaczego wasz rząd nie wysyła tych ludzi na spotkania muzułmanów? W Turcji jest wielu godnych zaufania ludzi. Moim zdaniem na całym świecie nie ma takiego uczonego jak Nauczyciel. Również w naszym kraju nie narodził się uczony podobny Nauczycielowi. Niestety przybywa tutaj wielu wykształconych ludzi ze Związku Radzieckiego, a także ateistów z Chin, zaś poprzez konferencje stopniowo zatruwają oni umysły młodzieży. Gdyby Turcy przysyłali tu wielkich tureckich uczonych, miałoby to wielki wpływ na Pakistan i na cały świat islamu.

Jako Pakistańczycy widzimy w Turcji przywódcę świata islamu. Turcja jest cytadelą świata islamu na Zachodzie. Jedność islamu nie jest możliwa bez Turcji.

Wysłałem wam moje artykuły na temat Nauczyciela. Opublikowałem również inny artykuł o Nauczycielu oraz artykuł zatytułowany "Imperializm chiński we Wschodnim Turkiestanie".

W Pakistanie nie ma ani szkoły tureckiej, ani tureckiej biblioteki, ani nikogo z waszych dokładających starań ludzi, a w waszej ambasadzie nie ma nikogo, kto mówiłby w języku urdu. Pracownicy ambasady nie są w żaden sposób związany z pakistańską młodzieżą ani nie wydają żadnych publikacji w urdu. Również w biurze waszego attache prasowego nie ma żadnych informacji o religii ani żadnych książek.

Pewnego dnia odbyła się muzułmańska debata w Lahore. Nie wziął w niej udziału żaden znany mówca z Turcji. Dr Lehber, który jest pakistańskim wykładowcą na Uniwersytecie w Ankarze, występował przeciwko islamowi. Wszyscy muzułmanie przeklęli go, jednak ogół społeczeństwa dowiedział się o jego wystąpieniu z gazet i sądzi, że jest on Turkiem. Ludzie byli niezmiernie zszokowani. Ten człowiek obraził religię i Turków. Piszę w tej sprawie do gazety "Sebilurresad".

Jaki jest stały adres zamieszkania Nauczyciela? Chciałbym sprezentować szanownemu Nauczycielowi Szlachetny Koran i artykuły na jego temat, jakie ukazały się w tutejszych czasopismach. Opublikowałem już wiele artykułów na wasz temat. Zamierzam zebrać je i opublikować jako książkę.

Ważni ludzie w Pakistanie regularnie pytają o Nauczyciela i pragną uzyskać informacje o jego stanie zdrowia. Chcielibyśmy również, wraz z tutejszymi uczniami Światła, zaprosić Nauczyciela, by tu przyjechał.

Wasz brat M. Sabir

* * *

W najbardziej popularnym czasopiśmie Pakistanu, jakim jest "Głos studenta", Przewodniczący Kongresu Muzułmańskiego, Zafer Afaq Ansar, napisał o szanownym autorze Traktatów Światła w artykule zatytułowanym "Wielkie odrodzenie islamu", co następuje:

...Prawdziwym ośrodkiem tego ruchu, w którym przeważają uczniowie Saida Nursiego, są uniwersytety i centra kultury. Ci uczniowie przyjęli imię uczniów Światła. Ci młodzi ludzie oznajmili:

"Przyjęliśmy Koran jako naszą zasadę. Naszym celem są wyłącznie: poszukiwanie zadowolenia Boga na Jego drodze i szerzenie islamu na całym świecie;

walka przeciwko syjonizmowi, komunizmowi, ateizmowi i wszelkim prądom, które sprzeciwiają się islamowi;

praca na rzecz uczynienia islamu w jego prawdziwym znaczeniu umiłowanym wśród całej tureckiej młodzieży;

obrona Turcji przed wszelkiego rodzaju zagrożeniami;

odłożenie na bok różnic rasowych i etnicznych oraz zapewnienie jedności muzułmańskiej".

Ci uczniowie rozpowszechniają Traktaty Światła, składające się ze stu trzydziestu ksiąg i traktatów Saida Nursiego.

* * *

Przykład tego, co opublikowano w Pakistanie na temat Traktatów Światła i Nauczyciela Saida Nursiego

Gazeta "Głos studenta" jest dwutygodnikiem Pakistańskiego Stowarzyszenia Studentów Muzułmańskich. Stara się ona wychowywać studentów - wielkich ludzi przyszłości - poprzez artykuły poświęcone wzniosłym zasadom islamu. Poniższy fragment pochodzi z artykułu "Turecka młodzież się budzi" (numer z 30.04.1958 r.).

Policzyliśmy organizacje muzułmańskie, które działają na rzecz jedności muzułmańskiej we wszystkich krajach islamu. W Turcji taką organizacją są uczniowie Światła, o których już wspominaliśmy. Uczniowie Światła, z którymi się spotkaliśmy, działają na rzecz jedności muzułmańskieji są dobrymi przyjaciółmi Pakistanu. Nauczycielem uczniów Światła jest osiemdziesięcioletni wielki uczony znany jako Nauczyciel Said Nursi. Jego walka o rozprzestrzenianie prawdy islamu spowodowała, iż przez trzydzieści lat był on torturowany i więziony w swej tureckiej ojczyźnie. Ostatecznie został uwolniony w 1952 roku. Jednakże ów wielki człowiek pozostaje zdeterminowany. Nie mogło pokonać go trzydzieści lat więzienia i tortur. Jego walka doprowadziła do powstania silnej i zwartej grupy zwanej uczniami Światła. Nauczyciel Said Nursi poprzez księgi swych Traktatów Światła uratował turecką młodzież z nikczemnych pułapek syjonizmu i komunizmu, które są największymi wrogami ideologii islamu. Obecny premier Turcji, Adnan Menderes, zalegalizował wydawanie zbioru Traktatów Światła. Z tego powodu wyraziliśmy nasze uznanie i przesłaliśmy temu wielkiemu człowiekowi nasze powinszowania przez pakistańskiego ambasadora w Turcji, wraz z pozdrowieniami pokoju dla Nauczyciela Saida Nursiego i uczniów Światła. Opublikowano tysiące egzemplarzy naszego listu, które były czytane przez wielu ludzi w Turcji. Nasz program został przetłumaczony na język turecki, a my przetłumaczyliśmy kilka ważnych Traktatów Światła na urdu.

Z okazji dziesięciolecia Stowarzyszenia Pakistańskich Studentów Muzułmańskich, aby pokazać ruch muzułmański w Turcji, zorganizowaliśmy wystawę tureckiej literatury muzułmańskiej. Na tej wystawie

znalazły się publikacje Wydziału Teologii, Ministerstwa Spraw Religijnych, niektóre książki, jakie zostały przetłumaczone na turecki, a także piętnaście ksiąg ze zbioru Traktatów Światła. Dzieła uczniów Światła zostały przedstawione wraz z mapami, zdjęciami i prezentacjami graficznymi.

* * *

Fragment artykułu zatytułowanego "Pozytywne przebudzenie świata islamu", który ukazał się w "Głosie studenta" (numer z 30.04.1958 r.)

W każdym muzułmańskim kraju można znaleźć historię zaszczytnej i godnej pochwały walki o zaprowadzenie supremacji islamu. Walka w Turcji sprawiła, że rząd odstąpił od ścisłej kontroli wolności religijnej. Mehmet Akif okrył hańbą materialistyczny nacjonalizm i pracował na rzecz ożywienia dusz poprzez swą książkę zatytułowaną Artykuły(ar. Safahat).

Szanowny Said Nursi nieustraszenie walczy dla prawdy islamu. Nawet mimo tego, że został oskarżony o sprzeciwianie się Ataturkowi, co było uważane za wielkie przestępstwo, choć rozpowszechniano publikacje wymierzone przeciwko niemu, ludzie wspierali go w odpowiedzi na wszystkie męczarnie, jakie wycierpiał. Nauczyciel, który napisał zbiór liczący sto trzydzieści części, teraz spędza swą starość, walcząc z efektami trucizny, jaką podano mu, kiedy przebywał w więzieniu. Nawet teraz, kiedy ma osiemdziesiąt lat, nic nie jest w stanie powstrzymać go od walki za prawdy islamu i szczęście muzułmanów.

* * *

@

Arabskie tłumaczenie Traktatu o oszczędności w czasopiśmie "As-Siddiq"

@

Arabskie tłumaczenie dzieła Sześć kroków (tur. Hutuvat-i Sitte) w pakistańskim czasopiśmie Ruchu Światła "As-Siddiq", które ukazywało się w językach arabskim i urdu. Również inne czasopisma opublikowały te artykuły

List pewnego człowieka mieszkającego w Medynie, który pojął prawdy Światła i służy islamow

i

Zdobywco serc, nasz szanowny i szanowany Nauczycielu!

Całuję twe błogosławione dłonie i wraz z twymi uczniami modlę się na dworze Bożego majestatu o dobre zdrowie i pokój dla ciebie.

Twoje uniewinnienie, które mogło zostać przyjęte wyłącznie jako najwspanialsze święto dla muzułmanów, sprawiło, że uczniowie Światła radowali się w swym szczęściu, mnie zaś dało radość, która mogłaby wypełnić cały świat. Jakże mogłoby nie uczynić mnie szczęśliwym, skoro uniewinnienie ciebie i twych ksiąg oznacza triumf ducha nad materializmem, światła nad ciemnością, wiary nad niewiarą, prawdy nad fałszem, jedności Boga nad politeizmem, mądrości nad ignorancją.

Przeszkody podobne urwistym górom stawiane przed fontanną Światła przez tak wiele lat ostatecznie zostały w cudowny sposób zburzone. Wszystkie przeszkody zostały przezwyciężone, a Światło sprawiło, że rozproszyła się ciemność.

Jest powiedziane: "Wspaniałe cuda zrodzone z przejawów Boga mogą sprawić, że pióra się złamią, myśli zaryczą, a natchnienia spłoną i obrócą się w popiół". Zaprawdę, teraz całym swym istnieniem odczuwam moją niemoc w obliczu tak nadzwyczajnego zwycięstwa. Nieskończenie rozległy horyzont otworzył się przed mymi rozmyślaniami i inspiracjami. Świat przypomina wspaniałe miejsce oddawania czci Bogu, stworzone ze Światła (...). Wszystko wokół mnie osiągnęło stan, w wyniku którego wszelkie rzeczy zatraciły się w zachwycie i umiłowaniu Jedynego Boga. Wszystkie atomy ukazały Bożą tajemnicę słów:

وَ اِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪

I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały

Nie wiem zatem, jak nazwać to radosne wydarzenie. Wspaniałym zwycięstwem, cudownym podbojem, Bożym zbawieniem czy powszechnym świętem? Poprzez to niebiańskie zwycięstwo uświęconego obowiązku mudżtahidowie świata islamu i całej ludzkości zyskali siłę dla ich przetrwania, życie dla ich dusz, a także sukces i zapał w swojej wierze.

Tak, wielu muzułmanów, którzy nie osiągnęli poziomu dojrzałej wiary, którzy nie mają wytrwałości i determinacji, miłości i nadziei, było niestety

pogrążonych w gorzkiej rozpaczy. Uważali, że takie zwycięstwo jest czymś istniejącym tylko w wyobraźni i niemożliwym. Niemniej jednak księgi Światła pochodzą od Szlachetnego Koranu, który jest niczym słońce Boga, a swe światło i blask czerpie ze świetlistych horyzontów Bożego Tronu (ar. 'Arsz), aby oświecać i prowadzić ludzkość. Sprawiły one, że uciszyły się wielkie fale oceanów serc, które stały się spokojną wodą, zerwały łańcuchy mrocznych i smutnych lat, zakotwiczonych u brzegów nadziei i pragnienia. Blask, który bije ze źródła Światła i rozprzestrzenia mądrość, dostarcza odpowiedzi na przedwieczne i wieczne potrzeby tych, których emocje, myśli, a zwłaszcza dusze i sumienia, są pochłoniętymi przez płomienie. Zabiera ich z burzliwego i ciasnego miejsca i pozwala im, by swobodnie podążali ku jasnemu i czystemu horyzontowi Światła.

Po latach długiego i ciągłego milczenia, głębokiego niedbalstwa i mroku, to uświęcone zwycięstwo zalśniło jak słońce Boga, przynosząc dobrą nowinę o przyszłym zbudzeniu się tych nieszczęsnych ludzi w poszukiwaniu drogi wiodącej ku Światłu, ponieważ potrzeba religii nie dotyczy tylko muzułmanów, lecz jest potrzebą całej ludzkości, jaka zrodziła się jeszcze przed istnieniem człowieczeństwa.

Dzisiaj nieszczęsna ludzkość, pozbawiona daru religii, nieprzerwanie cierpi ból smutku i nieszczęść. To przerażające rezultaty tego smutnego i depresyjnego stanu ludzkości przez ćwierć wieku doprowadziły nas do dwóch wojen światowych i do tego, że byliśmy bliscy trzeciej.

Jedyną siłą, która obecnie może oznajmić, że ludzie są braćmi i siostrami, która może zgromadzić całą ludzkość pod uniwersalnym sztandarem powiewającym na wietrze pomyślności, szczęścia, pokoju i porządku, która dociera do nas ze świetlistych horyzontów Raju, może być wyłącznie islam. Dzisiejszy stan ludzkości przypomina żałosny stan ludzkiej społeczności przed islamem. Oto dlaczego islam, który wówczas ocalił ludzkość przed tym nieszczęściem, zaiste może uratować ją dzisiaj.

Zaiste, to islam był litościwą dłonią, która uleczyła głębokie, przez całe stulecia broczące krwią rany w sercach milionów i miliardów ludzi. Mimo wielu fałszywych świateł widocznych na horyzoncie, przyszłość otrzyma swe światło nie od słońca, lecz od wiecznej gwiazdy, która czerpie swe Światło od Pana wszystkich światów (ar. Ar-Rabb al-'alamin). Ta gwiazda zawsze zwycięży i powali każdego, kto tylko spróbuje ją zgasić.

Mój Nauczycielu, drogi mi jak cały świat!

W swej znakomitości wiesz, że w ostatnich czasach narodziły się pewne ruchy przewodnictwa, których celem była służba świętej sprawie.

Niestety, nie wykonały one owego doniosłego dzieła i nie zostało im dane niebiańskie zwycięstwo podobne zwycięstwu Traktatów Światła, jako że ta droga jest błogosławioną drogą proroków, świętych (ar. ałlija),ludzi uczonych, pobożnych, a szczególnie tych, którzy z miłością oddają swe życie za innych, jak również milionów bohaterskich męczenników. Nadszedł czas, by pamiętać o tym, że ktokolwiek chce kroczyć tą trudną drogą, spotka się z wielkimi przeszkodami, na jakie może natrafić w każdej chwili.

Ci, którzy będą kroczyć tą drogą, powinni być wyposażeni w twoje przymioty, posiadać silną wiarę, wzniosłą i Bożą wiedzę, a szczególnie zdumiewający poziom szczerości intencji (ar. ichlas)i wyrzeczenia. Jest tak, ponieważ nauczanie, oświecenie i przewodnictwo Światła odznaczają się na tym polu całkowicie unikalnymi cechami. Módl się za mnie, abym miał zaszczyt napisania dla mych drogich przyjaciół w religii odrębnego i zwięzłego dzieła poświęconego tej kwestii, ponieważ otwiera ona zupełnie nowe horyzonty dla głębokiej troski związanej z emocjami, myślami, duszą i sumieniem całej ludzkości. Owa świetlista kwestia jest tak rozległa i tak ważna, że dwie strony listu czy artykuł w żaden sposób nie mogą oddać jej sprawiedliwości.

Czyste serca młodych ludzi, które podbiłeś dzięki światłu wiary i Koranu, są najbardziej olśniewającym rezultatem i najcenniejszym klejnotem, który ukazuje twe niebiańskie zwycięstwo. Szlachetna i przebudzona, czysta młodzież, do której zwracam się w niemal wszystkich wersach mego poematu Dźwięki Światła,jest dokładnie tą samą młodzieżą, żywiącą umiłowanie prawdy.

Przedstawiam ci ten poemat, który napisałem w ekstatycznym natchnieniu twym ostatnim zwycięstwem w służbie Światła. Pokornie proszę, abyś zechciał go przyjąć.

Mój drogi i szanowny Nauczycielu, raz jeszcze całuję twoje dłonie i proszę o twą cenną modlitwę (ar. du'a).

Będący jednym z twych duchowych dzieci

Ali Ulvi

* * *

Telegram wysłany z Bagdadu, gratulujący uniewinnienia Przewodnika dla młodzieży spośród Traktatów Światła, orzeczonego przez sąd w Stambule

Do gazety "Sebilurresad" w Stambule:

Decyzja o uniewinnieniu wielkiego muzułmańskiego uczonego, Bediuzzamana Saida Nursiego, uczyniła nas bezgranicznie szczęśliwymi. Stosownie do sprawiedliwego werdyktu, który uczynił nas tak szczęśliwymi, dziękujemy zaangażowanym w tę sprawę tureckim sądom i prawnikom, gratulujemy Nauczycielowi oraz naszym braciom i przesyłamy tę wiadomość poprzez waszą gazetę.

Emced Zuhavi, Irak

* * *

List wysłany przez ucznia Światła z Iraku w związku z wiadomościami od Nauczyciela Saida Nursiego, o które prosili uczniowie z Pakistanu

Dwa dni temu odbyła się konferencja studentów w Pakistanie. Pragnęli oni wiadomości od Nauczyciela, która mogłaby wpłynąć na bieg historii. Otrzymaliśmy wieści o tym, że Salih wysłał wiadomość w imieniu uczniów Światła, a także napisano do was, abyście mogli szybko poinformować Nauczyciela.

Na konferencji Nauczyciel i Ruch Światła otrzymali wielkie pochwały. Komuniści zgłaszali sprzeciwy, jednak wszystkie zostały odrzucone przez przewodniczącego. Wystawiono zdjęcia Nauczyciela. Wkrótce w prasie ukaże się długi ilustrowany artykuł dotyczący Światła. Przesyłamy niekończące się pozdrowienia pokoju i nasze suplikacje (ar. du'a).

Ahmed Ramazan

* * *

Tłumaczenie artykułu napisanego po arabsku przez Isę Abdulqadira, jaki wydrukowano w Bagdadzie, w gazecie "Eddifa"

Wychodząca w Bagdadzie gazeta "Eddifa" pisze o uczniach Światła, co następuje:

Czy uczniowie Światła są w jakikolwiek sposób związani z Bractwem Muzułmańskim? Czy istnieją między nimi jakieś powiązania? Jakie są różnice między nimi? Czy uczniowie Światła w Turcji są tym samym, co Bractwo Muzułmańskie, działające na rzecz jedności islamu w Egipcie i w świecie arabskim? Czy są oni częścią Bractwa Muzułmańskiego? Moja odpowiedź na te pytania jest następująca:

Celem uczniów Światła oraz Bractwa Muzułmańskiego jest służba szczęściu muzułmanów na tym świecie i w życiu ostatecznym poprzez prawdy Koranu, wiary i jedności muzułmańskiej. Jednakże uczniowie Światła różnią się od Bractwa Muzułmańskiego na pięć lub sześć sposobów.

Różnica Pierwsza:Uczniowie Światła nie angażują się w politykę, lecz uciekają od niej. Gdyby kiedykolwiek musieli zaangażować się w politykę, uczynią ją narzędziem islamu, aby zademonstrować świętość religii tym, którzy czynią politykę narzędziem ateizmu. Nie są oni żadnego rodzaju stowarzyszeniem politycznym.

Jeśli chodzi o Bractwo Muzułmańskie, to z powodu warunków panujących w ich kraju i pośród ich narodu, jego członkowie zajmują się polityką przez wzgląd na religię i są stowarzyszeniem politycznym.

Różnica Druga:Uczniowie Światła nie gromadzą się wokół swojego Nauczyciela i nigdy tego nie potrzebowali. Nie czują się zmuszeni do spotykania się z Nauczycielem, aby otrzymywać lekcje, lecz raczej cały kraj jest dla nich jak szkoła. Księgi Traktatów Światła, jakie mają oni w posiadaniu, dają im lekcje w zastępstwie ich Nauczyciela, a każdy traktat przybiera postać Saida.

Ponadto za darmo sporządzają oni odręczne kopie dzieł Nauczyciela, tak wiele, jak tylko mogą, a czynią to za darmo. Nie oczekując niczego w zamian, przekazują owe kopie potrzebującym, aby ci mogli czytać Traktaty Światła i słuchać ich. W ten sposób cały kraj staje się medresą.

Jeśli chodzi o Bractwo Muzułmańskie, to jego członkowie odwiedzają swe centra i gromadzą się w nich, aby otrzymywać lekcje od swych kaznodziei i przywódców. W głównym oddziale Bractwa spotykają

się ze swym wielkim mistrzem i z ludźmi, którzy są jego zastępcami i spadkobiercami, i od nich pobierają nauki. Płacą również w swych ośrodkach za gazety i czasopisma, z których się uczą.

Różnica Trzecia:Jak uczniowie medresy i studenci uniwersytetu otrzymują swe lekcje, tak dokładnie w ten sam sposób uczniowie Światła otrzymują swe lekcje poprzez korespondencję o charakterze naukowym. Wielka prowincja staje się medresą. Nawet jeśli uczniowie nie widzą lub nie znają jeden drugiego, udzielają sobie nawzajem lekcji i wspólnie się uczą.

Jeśli chodzi o Bractwo Muzułmańskie, to z powodu warunków, z jakimi jego członkowie spotykają się w ich krajach, publikują oni czasopisma oraz książki i rozprowadzają je po całym świecie, a ludzie zapoznają się z nimi i otrzymują lekcje.

Różnica Czwarta:Obecnie uczniowie Światła dotarli do większości krajów muzułmańskich i jest ich w tych krajach wielu. Jednakże ich rozprzestrzenianie się po całym świecie nie wymaga zezwolenia różnych rządów, aby mogli oni gromadzić się i pracować. Jako że ich metoda nie jest metodą polityczną i nie dotyczy żadnego porządku społecznego, nie uważają, aby byli zobowiązani do tego, by prosić rząd o pozwolenie.

Jeśli chodzi o Bractwo Muzułmańskie, to ponieważ jego członkowie potrzebują powiązań z polityką, tworzą stowarzyszenia oraz otwierają swoje oddziały, muszą uzyskać pozwolenie i aprobatę rządu dla działalności tych miejsc. Nie pozostają nieznani, jak jest to w przypadku uczniów Światła. W rezultacie owej zasady mają oni wiele biur i oddziałów w Egipcie, Syrii, Libanie, Palestynie, Jordanii, Sudanie, w regionie Maghrebu i w Bagdadzie.

Różnica Piąta:Uczniowie Światła są ludźmi z różnych klas społecznych. Wśród uczniów Światła można znaleźć przedstawicieli wielu grup, od dzieci w wieku siedmiu czy ośmiu lat, które chodzą do meczetu i uczą się, jak czytać Koran, aż do osiemdziesięcioletnich starców i staruszek; od wieśniaka i tragarza aż do ministra w rządzie; od szeregowca do wielkiego dowódcy. Cel wszystkich owych rozmaitych grup uczniów Światła jest ten sam, a jest nim otrzymywanie przewodnictwa od Szlachetnego Koranu i osiąganie Światła dzięki prawdom wiary. Wszystkie ich wysiłki służą szerzeniu wiedzy, mądrości i prawd wiary. Każdy wie, że nie zaangażowali się oni w nic innego. Przez minione dwadzieścia osiem lat straszliwe sądy ani przebiegli, zawistni wrogowie nie znaleźli żadnego innego ich celu, pod pozorem którego mogliby uwięzić ich lub sprawić, że rozproszyliby się i porzucili

tę uświęconą służbę. Nic nie skłania uczniów Światła do tego, by poszukiwali klientów czy stronników. Mówią oni: "Naszym obowiązkiem jest służba; nie poszukujemy tych, którzy będą nas wspierać. To ludzie powinni nas poszukiwać, a wtedy nas znajdą". Nie przywiązują oni żadnego znaczenia do liczebności i przedkładają jedną osobę ze szczerością intencji (ar. ichlas)ponad setkę ludzi bez niej.

Jeśli chodzi o Bractwo Muzułmańskie, to jego członkowie, jak uczniowie Światła, również starają się zachęcać ludzi i prowadzić ich ku poznaniu islamu i prawd wiary. Jednakże z powodu warunków wymagających tego, by byli oni związani ze swym krajem, narodem i polityką, przywiązują znaczenie do liczebności i poszukują stronników.

Różnica Szósta:Prawdziwi, szczerzy uczniowie Światła nie przywiązują znaczenia do korzyści materialnych, praktykują najwyższą oszczędność i zadowolenie z tego, co posiadają, a choć niektórzy z nich żyją w biedzie, okazują cierpliwość i powstrzymują się od przyjmowania ludzkiej łaski. W ten sposób służą oni Koranowi z prawdziwą szczerością intencji (ar. ichlas)i samopoświęceniem. Pod pewnym względem wyrzekają się korzyści płynących z życia społecznego, aby uniknąć klęski wobec silnych ataków ludzi zbłądzenia, których jest wielu; aby zapobiec wszelkim wątpliwościom dotyczącym prawdy i szczerości intencji ludzi potrzebujących; aby zapewnić, że ich uświęcona służba nie służy jakiemukolwiek celowi prócz zadowolenia Boga.

Jeśli chodzi o Bractwo Muzułmańskie, choć jego cele są co do swej natury takie same, to z powodu rozmaitych okoliczności i wielu innych powodów jego członkowie nie są w stanie wyrzec się świata, jak czynią to uczniowie Światła. Nie czują się oni zmuszeni do praktykowania największego poświęcenia.

Isa Abdulqadir

* * *

Oto, co mówi Isa Abdulqadir, który jest dziennikarzem ważnej, poświęconej polityce, ukazującej się w Bagdadzie gazety "Eddifa":

Czytelnicy gazety "Eddifa" pytają mnie o przewodnika (ar. murszid)uczniów Światła, Bediuzzamana Saida Nursiego. Mówią: "Dostarcz nam informacje o uczniach Światła z Turcji i o ich Nauczycielu, Saidzie Nursim". Oto, co pokrótce o nich powiem:

Nauczyciel, Światło i uczniowie Światła mają pewne prawa do Arabów. Z tego powodu Arabowie powinni poważnie przedyskutować ich temat, ponieważ Arabowie, którzy stanowią esencję islamu, zaczynają czerpać wielkie korzyści z Traktatów Światła.

Poprzez Traktaty uczniowie Światła wznieśli mocny mur przeciwko rozprzestrzenianiu się komunizmu zarówno w Turcji, jak i w krajach arabskich (...).

Ten fragment został napisany przed dojściem Demokratów do władzy. Oto dlaczego oskarżyciel mówił, że uczniów Światła jest jedynie pięćset tysięcy, choć zaprawdę, w Turcji są ich miliony, a ich liczba rośnie każdego dnia (...).

Traktaty Światła szybko rozprzestrzeniają się nie tylko w Turcji i krajach muzułmańskich; żarliwie poszukują ich również ludzie w cudzoziemskich krajach. Ponadto nic nie może zniszczyć entuzjazmu uczniów Światła. Zatem wspaniała służba Traktatów Światła i ich uczniów na rzecz Koranu jest również zasługą rządu Demokratów. Każdy ruch muzułmański w błogosławionym świecie islamu powitał rządy Demokratów z uznaniem i podziwem. Cała populacja muzułmanów w Iraku, niezależnie od tego, czy są oni Arabami, Kurdami, Turkami czy Persami, przyjmuje ową służbę dla islamu i uświęconą walkę z rosnącym uczuciem ulgi. Obecnie ludzie uważają, że z pomocą swych tureckich braci będą w stanie oprzeć się negatywnym efektom cywilizacji Zachodu.

Isa Abdulqadir

* * *

List, jaki turecki student Uniwersytetu Al-Azhar wysłał w nawiązaniu do uniewinnienia Przewodnika dla młodzieży

Kair, 13.04.1952

Do naszego drogiego i szanownego Nauczyciela, Bediuzzamana Saida Nursiego!

Z nieskończenie wielką przyjemnością zawiadamiamy, że otrzymaliśmy nowinę o decyzji sądu uniewinniającej twoje dzieło Przewodnik dla młodzieży,które zostało postawione przed sądem, jakby wydanie go było przestępstwem kryminalnym. Ta książka jest natchnieniem pochodzącym od Wszechmądrego Koranu, rozświetla wiarę w sercach, jest filarem ogólnego porządku i prawdziwą busolą życia ostatecznego. Gratulujemy naszemu szanownemu Nauczycielowi oraz uczciwym sędziom demokratycznej Turcji.

O, Nauczycielu, który poświęciłeś swe życie dobrobytowi islamu, który uznałeś za zaszczyt służbę dla ludu tureckiego! W tym stuleciu nie napotkaliśmy podobnego tobie mudżtahida religii! Świat islamu i cała ludzkość są ci wdzięczni. Chcielibyśmy ująć w słowa najdrobniejszą próbkę naszego najgłębszego uznania i szacunku dla ciebie. Prosimy o twą błogosławioną modlitwę (ar. du'a).Niech Bóg będzie rad z ciebie i z ludzi, którzy cię miłują.

W imieniu tureckich studentów Uniwersytetu Al-Azhar,

Haci Ali Kilincalp

* * *

List perskiego ucznia Światła do Nauczyciela Bediuzzamana

Do wielce szanownego i cnotliwego Bediuzzamana, mieszkańca wioski Barla w prowincji Isparta Republiki Turcji.

Mój drogi, szanowny i szanowany Nauczycielu, Bediuzzamanie!

Po pierwsze i najważniejsze, przesyłam ci szczególne pozdrowienia pokoju oraz wyrazy szacunku i modlę się o to, by Wszechmocny Bóg obdarował cię zdrowiem i dobrym samopoczuciem. Gdybyś chciał zapytać

o mój pokorny stan, powiedziałbym: "Wszelka chwała i cała wdzięczność należą się Bogu Jedynemu". Moje ulotne ciało przebywa w wiecznie trwającym Iranie, w wiosce Dize powiatu Mergivar prowincji Rizaiye. Tutaj trwa moje życie.

Ze względu na przemiany naszych czasów przez ostatnie czterdzieści lat byłem bardzo zajęty. Ponieważ mieszkam daleko od ciebie, nie miałem żadnych wiadomości o twym stanie zdrowia. Moim najważniejszym życzeniem i pragnieniem jest stałe otrzymywanie wiadomości o twym dobrym zdrowiu. Nieskończone dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że w ostatnich kilku dniach otrzymałem od naszego szanownego ministra spraw wojskowych, Tayyiba Iranliego, wieści o twoim zdrowiu, które sprawiły, że stałem się zadowolony i uradowany. Niech Wszechmocny, Któremu należy się chwała (ar. Al-Qadir Zu'l-Dżalal) zachowa cię w szczęśliwości i służbie religii islamu. Amen!

Wielką przyjemność i wielkie zadowolenie sprawiło mi to, że otrzymałem od naszego szanownego brata twe wartościowe dzieła Pierwsza brama Światła, Laska Mojżesza, Przewodnik dla młodzieżyi wiele innych twoich ksiąg. In sza'a-llah,będę miał swój udział w skorzystaniu z nich. Jako że jest to mój pierwszy list do ciebie, nie chciałbym ci przeszkadzać, więc na tym zakończę. Otrzymałem dobre wiadomości o twym zdrowiu oraz dobrym samopoczuciu i modlę się o to, aby trwały twe dobre zdrowie i szlachetne istnienie, pochodzące od naszego Stwórcy.

Uprzejmie proszę i pragnę tego, bym otrzymał łaskawą odpowiedź od ciebie, mój Effendi.

Dawny Seyyid Abdulqadirzade,

szczerze ci oddany Seyyid Abdullah

* * *

List wysłany do Bediuzzamana przez młodego ucznia Światła z Syrii

22 szałłala 1373 H.

Dumo islamu, wielki Nauczycielu, Bediuzzamanie!

Z całym szacunkiem całuję kurz na twoich stopach, przecierając nim twarz i oczy. Mam sześć lat. Dwudziestego szóstego dnia ramadanu skończyłem czytać Szlachetny Koran. Jestem najmłodszym uczniem Światła w Syrii. Jedenastu innych moich przyjaciół również ukończyło czytanie Koranu. Wszyscy odprawiamy modlitwę. Wraz tym listem przesyłam twej szlachetnej osobie przez uczniów Światła z Urfy moje zdjęcie. Usilnie proszę cię o to, byś na odwrocie zdjęcia napisał suplikację (ar. du'a)z jednego lub dwóch zdań i odesłał mi tę fotografię. Mój tata 'Abd Al-Hadi również całuje kurz na twoich stopach i prosi o twoją modlitwę (ar. du'a).

Uczeń Światła z wioski Alija w prowincji Derbasija,

Husajn 'Abd Al-Hadi

* * *

Traktaty Światła zostały powszechnie przyjęte również w Europie, tak samo jak w świecie islamu. W tym miejscu załączamy przykład przyjęcia Traktatów Światła, jakim są dwa listy imama wspólnoty muzułmańskiej w Tampere, którym był Habib Ar-Rahman Szakir

Habib Ar-Rahman Szakir

imam wspólnoty muzułmańskiej w Tampere

Vellamonkatu 21

Tampere, Finlandia

وَ عَلَيْكُمُ السَّلَامُ وَرَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ

Mój szanowny bracie!

Niechaj i z tobą będzie pokój, miłosierdzie Boga i Jego błogosławieństwo.

Otrzymałem doniosły podarunek, jaki mi wysłałeś, księgę zatytułowaną Poemat Masnałi w języku arabskimspośród Traktatów Światła. Jestem z tego powodu wielce zadowolony i przesyłam podziękowania oraz wyrazy szacunku. Modlę się do Najbardziej Szczodrego Boga (ar. Allah Al-Karim), aby obdarował cię wszystkim, czego sobie życzysz.

In sza'a-llah,ów ważny podarunek przyniesie mi wielką korzyść i dopomoże mi w moich obowiązkach kaznodziei, a także będzie stale przynosił ci nagrodę, ponieważ bez wątpienia jest rodzajem stale trwającej jałmużny (ar. sadaqa dżarija).

Proszę, abyś dalej zaznajamiał nas z dziełami autora tej księgi, Saida Nursiego.

Z wyrazami szacunku i pozdrowieniami pokoju,

Habib Ar-Rahman Szakir

* * *

Przykładem rozprzestrzeniania się Traktatów Światła w Europie oraz ich przyjęcia jest inny list ucznia Światła z Finlandii, Habiba Ar-Rahmana Szakira

Vellamonkatu 21, 12.02.1958

وَ عَلَيْكُمُ السَّلَامُ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ

Niechaj i z wami będzie pokój, miłosierdzie Boga i Jego błogosławieństwo.

Moi szanowni bracia!

Otrzymałem wysłane przez was cztery traktaty, zatytułowane Szczerość intencji(ar. Ichlas), Zajl al-Hubab, List wysłany do autora Traktatów Światłaoraz Konferencje poświęcone Traktatom Światła,które były dla mnie podarunkiem i pomocą. Chciałbym podziękować wam, moi Effendi.

Tak, nie mamy żadnych wątpliwości co do tego, że wielki Nauczyciel Said Nursi jest cudem naszych czasów i umiłowanym sługą Boga. Nie prze-sadzilibyśmy, gdybyśmy poszli dalej i uwierzyli, że był on odnowicielem czternastego wieku (hidżry - uz. red. pol.). Al-hamdu lillahza to, że ów klejnot spośród narodu tureckiego, który ukazał się, aby przyozdobić nasze stulecie, przetrwał wszystkie rewolucje i uchronił nas przed tym, abyśmy mieli go stracić. Jak Prorok Mojżesz (niech będzie z nim pokój) wzrastał w rękach Faraona, tak ten święty człowiek wzrastał wśród prześladowań bezbożnych tyranów. Prosimy Boga, Który jest Jeden, aby obdarował go wieloma latami pokoju. W to wierzymy w temacie Nauczyciela Bediuzzamana.

Uprzejmie prosimy, abyście powiadomili go o tym, że szczerze go miłujemy, a także poprosili go o modlitwę (ar. du'a)w naszej intencji.

Z wyrazami szacunku i pozdrowieniami pokoju,

szczerze wam oddany

Habib Ar-Rahman Szakir

* * *

List wysłany do Nauczyciela Bediuzzamana przez wykładowcę na Wydziale Prawa Muzułmańskiego i Rzymskiego Uniwersytetu Sorbony, który jest również przewodniczącym paryskiego Centrum Kultury Muzułmańskiej

21 dżumada as-sani 1377 H., Islambol

Do szanownego Nauczyciela, który dokłada starań na drodze Boga!

Niechaj Bóg obdaruje cię długim życiem. Otrzymałem twe pozdrowienia pokoju oraz księgi, które są dla mnie ważnym podarunkiem, i chciałbym wyrazić swoje podziękowania. Niechaj Bóg da ci pokój i niech pozwoli nam, byśmy osiągnęli korzyść dzięki twym wspaniałym księgom.

W przeszłości słyszałem o twych wzniosłych cnotach i twej wspaniałej walce, i wciąż o nich słyszę. Bóg jednoczy tych, którzy są daleko od siebie. Niechaj powiedzie się nam zyskanie Jego zadowolenia i miłości. Nędzny i niski sługa Boga dziękuje ci, wysoki i drogi sługo Koranu.

Dr Muhammed Hamidullah

* * *

List Sekretarza Generalnego Stowarzyszenia Muzułmańskiego w Waszyngtonie oraz Centrum Kultury Muzułmańskiej, dr. Muhammeda Hamidullaha, do ucznia Światła z Iraku, Ahmeda Ramazana

Wyrażam szczere podziękowania za podarunek, jaki przysłał pan do Centrum Kultury Muzułmańskiej w Waszyngtonie, zawierający książki Bediuzzamana Saida Nursiego Kazanie z Damaszkui Szale Traktatów Światła.

Raz jeszcze zapewniam o swej głębokiej wdzięczności, życząc panu samych pomyślnych i szczęśliwych dni.

Sekretarz Generalny Centrum Kultury Muzułmańskiej,

szczerze oddany

Muhammed Hamidullah

* * *

List napisany do uczniów Światła w Turcji przez człowieka, który zajmował się publikowaniem Traktatów Światła w Grecji, a także wychował setki uczniów Światła

Moi drodzy bracia, którzy jesteście sługami religii i wiary, którzy służycie zniszczeniu politeizmu i niewiary!

Moi bracia w Świetle, Abdullahu, Husnu, Abdulkadirze, Mehmedzie i Sulejmanie!

Po pierwsze:Otrzymałem wasz szczery list i byłem niezmiernie rad. Wasze szczere wypowiedzi i emocjonalne pochwały wynikają z waszego umiłowania religii i upajającego umiłowania Światła. Jest niemożliwością, aby Światło nie wypełniło oświeconych serc, aby nie wywołało fal entuzjazmu i rozemocjonowania. Dlatego na wasze pozdrowienia pokoju i umiłowanie odpowiadam nieskończonymi pozdrowieniami pokoju i umiłowaniem. Poprzez ową więź i pragnienie, a także z muzułmańską tęsknotą, ściskam was serdecznie.

Po drugie:Jestem niezmiernie rad z tego, że otrzymałem Kazanie z Damaszku, Skargii inne listy odnoszące się do postanowień sądu. Właśnie kiedy miałem na nie odpowiedzieć, otrzymałem Słowa,które przesłał mi brat Ahmed Ramazan z Kirkuku. Również dlatego stałem się wielce rozemocjonowany oraz pełen szczęścia i radości. Piszę list z podziękowaniami także do niego. Z tą przyjemnością i wdzięcznością zwracam się do wszystkich braci w społeczności, przesyłam pozdrowienia pokoju i ofiarowuję swoje braterstwo wszystkim najdroższym braciom w Świetle (...).

Czy dotyczy to mnie, czy też innych moich braci, nasza więź z Nauczycielem jest następująca:

Każde stulecie potrzebuje dojrzałego duchowo człowieka, by zostały wyjaśnione wersety dotyczące światów zewnętrznych i wewnętrznych. Nie jest tak, że na Wschodzie i Zachodzie nie ma cnotliwych i kompetentnych uczonych, lecz potrzebny jest ktoś, kto jest wolny od przemijających korzyści, kto jest oświecony i zadowolony wyłącznie z wiecznego Światła, kto posiada rangę wyjątkowego przewodnika (ar. Ghałs Farid). Wymienionymi cechami odznacza się wielki Nauczyciel, który jest biegunem duchowości (ar. qutb)naszych czasów. Jest on wzorem godnym tego, by wielce uważnie go naśladować. Jako że odnowiciel i najwyższy imam naszych czasów przybył w czasie bezkrólewia (ar. fatra)[21], podążanie za tak wielkim

przewodnikiem stało się zależne od nas. Już ten fakt sam w sobie jest tym, co prowadzi nas oraz innych do związania się z wielkim Nauczycielem bez namysłu. Sprawia to więź wiary ustanowiona przez Światło obecne w naszych sercach, a także przyciąganie przez wiarę do źródła owego Światła. Do owego źródła przyciąga nas pole magnetyczne wielkiego Światła. Kiedy ludzie uważnie czytają i studiują te księgi, zauważają w sobie nagłą lub stopniową zmianę na lepsze. Oznacza to, że od razu otrzymują możliwość czerpania inspiracji z tematów Traktatów Światła.

Nieważne zatem, jak bardzo wychwalalibyśmy naszego Pana za Jego dary i miłosierdzie, wciąż będzie to bardzo niewiele (...).

هٰذَا مِنْ فَضْلِ رَبّ۪ى ٭ هٰذَا رَحْمَةٌ مِنْ رَبّ۪ى

Oto dar od mego Pana,

Oto miłosierdzie od mego Pana!

Jak nauczacie nas i przypominacie nam poprzez swoje uczynki wśród nieskończonych trudności, tym, co jest potrzebne, aby odnieść sukces w owej służbie, są niezniszczalne i niezachwiane wytrwałość oraz niezłomność. In sza'a-llah,jeśli będziemy działali w ten sposób w każdej dziedzinie i na każdym poziomie, wynikiem stanie się zbawienie islamu.

Hafiz Ali

* * *

@

Traktaty Światła posiadały wielki krąg czytelników, a rozprzestrzeniały się nie tylko w Turcji, lecz również w Europie i Ameryce. Oto grupa europejskich uczniów Światła wraz z ich nauczycielami, którzy zostali oświeceni Światłem Koranu i skorzystali z wydanego w Turcji zbioru Traktatów Światła

Spis treści

SŁOWO WSTĘPNE 4

WPROWADZENIE 22

WCZESNE ŻYCIE 32

ŻYCIE W BARLI 170

ŻYCIE W ESKISEHIR 246

ŻYCIE W KASTAMONU 323

ŻYCIE W DENIZLI 449

ŻYCIE W EMIRDAG 519

ŻYCIE W AFYON 623

ŻYCIE W ISPARCIE 706

ANALIZA 724

RISALE-I NUR 786

RISALE-I NUR ZA GRANICĄ 829

SPIS TREŚCI 863

PRZYPISY 865

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

يَا اَللّٰهُ يَا رَحْمٰنُ يَا رَح۪يمُ يَا فَرْدُ يَا حَىُّ يَا قَيُّومُ يَا حَكَمُ يَا عَدْلُ يَا قُدُّوسُ

W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!

O, Boże! O, Najbardziej Miłosierny (ar. Ar-Rahman)! O, Najbardziej Litościwy (ar. Ar-Rahim)! O, Jedyny (ar. Al-Fard)! O, Wiecznie Żyjący (ar. Al-Hajj)! O Ty, Który jesteś ponad wszelką potrzebę (ar. Al-Qajjum)! O, Najmądrzejszy (ar. Al-Hakim)! O, Najbardziej Sprawiedliwy (ar. Al-'Adl)! O, Przenajświętszy (ar. Al-Quddus)!

Przez wzgląd na Twoje Najwspanialsze Imię (ar. Ismi A'zam), przez najwyższy szacunek dla Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, i dla Twego Najszlachetniejszego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), obdarz niekończącą się szczęśliwością w Raju wszystkich wydawców tej książki i wszystkich, którzy im dopomagali. Amen! Obdarz ich niekończącymi się sukcesami w służbie wierze i Koranowi. Amen! Za każdą literę tej książki zapisz tysiąc zasług w księgach ich dobrych uczynków. Amen! I obdarz ich wytrwałością, stałością i szczerością intencji w wydawaniu Traktatów Światła. Amen!

O, Najbardziej Miłosierny z Miłosiernych (ar. Arham Ar-Rahimin)! Obdarz wszystkich uczniów Światła szczęśliwością na tym świecie i w świecie, który dopiero nadejdzie. Amen! Uchroń ich od zła szatanów spośród dżinnów i ludzi. Amen! I wybacz wszystkie błędy tego bezsiln ego, nieszczęsnego Saida. Amen!

W imieniu wszystkich uczniów Światła,

Said Nursi

Przypisy

SŁOWO WSTĘPNE

1 Muhammad Iqbal, urodzony w Indiach brytyjski poeta, prawnik i filozof. Żył w latach 1877-1938.

2 Można to rozumieć albo jako wznoszenie się ponad innych, albo jako wznoszenie się ku kolejnym wyniosłym stacjom rozwoju duchowego, a obie interpretacje są prawdziwe.

3 W rozumieniu natchnienia, wizji, inspiracji czy ujrzenia przejawów, nie zaś Objawienia odnoszącego się do Ksiąg Objawionych. Użyty termin można przetłumaczyć także jako "manifestację" czy przejaw Boga.

4 Ten termin oznacza w uproszczeniu kogoś o wysokim stopniu wiary i świętości, kto ma wielki wpływ na innych. Na język polski można go przetłumaczyć jako "biegun duchowości". Sam Nauczyciel używał tego terminu, kiedy mówił np. o Imamie Rabbanim czy Szejku Al-Gajlanim.

5 Tariqa - wspólnota sufich podążających za naukami jednego mistrza.

6 Dżihad to nie tylko walka zbrojna, ale również wszelkiego rodzaju dokładanie starań na drodze Boga, szczególnie z poświęceniem własnego majątku, zdrowia czy życia. Z kolei ktoś, kto dokłada takich starań, to mudżtahid.

7 Mihrab - nisza w meczecie, wskazująca wiernym kierunek modlitwy.

8 Koran, 29:69.

9 A tłumacząc dosłownie: "oświetlającemu (a. rozświetlającemu) światłu".

10 Arabskie określenie sufizmu, mistycyzmu muzułmańskiego.

11 Przekazano, że Prorok Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zapytany o to, czym jest ihsan, odpowiedział: Czcij Boga tak, jakbyś Go widział, a jeśli Go nie widzisz, to wiedz, że On widzi ciebie.

12 Najpiękniejsze Imię Boga "Ar-Rabb" (zwyczajowo tłumaczone ja język polski jako "Pan") oznacza - w pewnym uproszczeniu - Jedynego Pana wszystkich istot, Który nie ma towarzysza i Który Sam utrzymuje istnienie wszelkiej rzeczy .

13 Dokładniej mówiąc, tafakkur to rozmyślania nad własnymi grzechami, nad własnym stworzeniem, nad samym sobą, a także wyciąganie lekcji ze wszystkiego, co stworzył Bóg Wyniosły ponad każdą rzecz.

14 Są to słowa, które wypowiadali dawni prorocy dla podkreślenia faktu, że nie żądają żadnego wynagrodzenia od ludzi, do których zostali posłani. Por. m.in. Koran, 10:72.

15 ...słuchając jego słów czy też czytając jego pisma (uz. red. pol.).

16 Chodzi o wspomnianego wcześniej szejka Naqszbandijja.

WPROWADZENIE

1 Chodzi o pierwszą wojnę światową .

2 Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye (tur. Dom - a. Siedziba - Mądrości Muzułmańskiej; uz. red. pol.) był komitetem uczonych, jaki został powołany w 1918 r. celem znalezienia rozwiązań dla problemów, w obliczu których stanął świat islamu, a także celem dostarczenia naukowych odpowiedzi dla ataków na islam. Był on powiązany z urzędem Wielkiego Muftiego (ar. Szajch al-Islam), a w jego skład wchodziło dziewięciu stałych członków oraz różni urzędnicy. Wyznaczenie Bediuzzamana zostało zatwierdzone przez Kalifa w sierpniu 1918 roku. (O ile nie zaznaczono inaczej, wszystkie przypisy pochodzą od redakcji wydania tureckiego).

CZĘŚĆ PIERWSZA - WCZESNE ŻYCIE

1 "Mułła" to tytuł grzecznościowy należący się uczonemu, imamowi a. kaznodziei.

2 W oryginale występuje zwrot "Szejk Effendi", który dość ciężko przetłumaczyć na polski. Formy grzecznościowej "Szejk" używa się wobec uczonych lub osób starszych; z kolei słowo "Effendi" znaczy mniej więcej "Szanowny", dziś oznacza tyle, co "Szanowny Pan".

3 "Seyyid" (ar. "Sajjid") to tytuł oznaczający tyle, co "Szlachetny".

4 Tekke a. takka to miejsce, w którym przede wszystkim członkowie wspólnot sufickich (choć nie tylko oni) modlą się, wspominają Boga i zdobywają wiedzę religijną. Pod wieloma względami przypomina ono medresę (szkołę religijną), jednak często uważano, że tekke jest czymś ważniejszym od medresy. .

5 Anatolia - kraina obejmująca Półwysep Azja Mniejsza i tereny na północy wschód od niego.

6 Jest to przerzucony nad Piekłem most prowadzący do Raju.

7 Pasza - honorowy tytuł przywódcy plemienia (kilku klanów a. rodzin; tytułem niższym rangą był bej); w Turcji Osmańskiej przyznawany również wybitnym dowódcom wojskowym i politykom rangi od gubernatora wzwyż.

8 Nazwa miasta.

9 Aby dokładnie przetłumaczyć ten zwrot, należałoby stworzyć liczbę mnogą dla grzecznościowego zwrotu "Effendi".

10 Aga - pierwotnie wysoki stopień wojskowy, później tytuł szlachecki, używany także w odniesieniu do wysokich rangą polityków; dziś tytuł grzecznościowy.

11 Koran jest podzielony na trzydzieści części zwanych dżuzami; każda z nich to mniej więcej dwadzieścia stron.

12 A dosłownie: "przeczytać z pamięci".

13 Tahir Pasza był Albańczykiem pochodzącym z dzisiejszej Czarnogóry. W wojsku osmańskim miał rangę generała. Posiadał wielki zbiór czasopism i książek dotyczących islamu, kultury osmańskiej, astronomii, matematyki, historii, geologii, geografii, chemii, fizyki czy filozofii. Uważany był za mecenasa uczonych i często organizował konkursy naukowe. Później był gubernatorem Bitlis. Zmarł w 1913 roku.

14 Oznacza on najbardziej wybitnego człowieka swoich czasów.

15 Nauczyciel, Effendi lub Szejk; tytuł używany we wschodniej Turcji przez uczniów wobec ich nauczycieli celem okazania szacunku.

16 Ruch nacjonalistyczny, dążący do obalenia Kalifatu i reorganizacji państwa tureckiego.

17 Rumelia - kraina obejmująca te ziemie Bałkanów, które należały do Imperium Osmańskiego.

18 "O, gdybym mógł być prochem!" Koran 78:40

19 Ar. "jeśli Bóg zechce" a. "jak Bóg da" (dosł. "z wolą Boga"); formułka, którą pobożny muzułmanin powinien wypowiedzieć zawsze, kiedy mówi o czymś, co ma się wydarzyć w przyszłości, choćby bliskiej. Por. Koran, 18:23-24.

20 "Jakże będziemy przemawiać do kogoś, kto jest w kołysce, do małego chłopca?" Koran 19:29

21 Anioł śmierci .

22 Por. Koran, 3:103.

23 Z ar. koncepcja jedności Jedynego Boga, Który nie ma równego ani podobnego Sobie, nie ma towarzysza, pomocnika ani przeciwnika w Swej boskości (ar. tałhid al-uluhijja) ani w panowaniu nad każdą rzeczą oraz utrzymywaniem jej istnienia (ar. tałhid ar-rububijja).

24 Mówiąc najogólniej, chodzi o przewrót z 1909 r. i towarzyszące mu niepokoje. Nie miejsce tutaj na szczegółowe zajmowanie się tymi wydarzeniami.

25 w Dniu, kiedy będą badane skryte myśli. Koran 86:9

26 Władcą narodu jest ten, który mu służy. Al-Magribi, Al-Adzluni

27 Ghazi (z ar.) - tytuł nadawany wojownikowi walczącemu z niewiernymi w obronie islamu.

28 Dzielnica Stambułu położona po europejskiej stronie Bosforu.

29 A dosłownie: "wiedzą medres".

30 Trudno znaleźć odpowiednik tego przysłowia w języku polskim .

31 Tur. wali, tj. człowiek stojący na czele wilajetu - prowincji. Nie należy mylić tego terminu z arabskim słowem łali, które w zwrocie łali-l Allah oznacza przyjaciela Boga.

32 Tj. gdyby nie doszło do wydarzeń 31. marca.

33 Epoką szczęśliwości określa się czasy Proroka Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

34 Chodzi o sułtana Saladyna (1138-1193), który był z pochodzenia Kurdem .

35 Tj. świata życia doczesnego i świata życia ostatecznego .

36 Chodzi o sytuację, w której człowiek nic nie robi, zasłaniając się niewłaściwie rozumianym poleganiem na Bogu i oczekując, że Bóg zrobi wszystko za niego .

37 Por. Koran, 2:256.

38. Koran 42:38

39 Tabia'in to następne pokolenie po Proroku (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a dokładniej biorąc, ludzie, którzy nie znali Proroka Muhammada, ale znali jego towarzyszy.

40 Por. Koran, 2:256.

41. Legendarny bohater z mitologii perskiej.

42 W jednostkach kawalerii zwanych kozackimi służyli nie tylko etniczni Kozacy, ale też Czerkiesi, Kirgizi i przedstawiciele innych narodów pogranicza Europy i Azji zamieszkujących Rosję.

43 Kostroma leży nad Wołgą, ponad dwieście kilometrów na północny wschód od Moskwy.

44 Artykuł z gazety Ehl-i Sunnet, zawierający pełny opis tego zadziwiającego wydarzenia oparty o relację naocznego świadka, Czytelnik może znaleźć w zbiorze Promienie.

45 Wielki książę Nikołaj Nikołajewicz był stryjem cara Mikołaja II.

46 Warszawa znajdowała się wtedy pod okupacją niemiecką.

47 Jakże wy się uchronicie - jeśli pozostaniecie niewiernymi - tego Dnia, który dzieci uczyni siwowłosymi? Koran, 73:17.

48 Koran, 3:173.

49 ...wraz z przemijaniem wszystkich pokoleń jego mieszkańców.

50 Chodzi prawdopodobnie o pomieszczenie przeznaczone dla pielgrzymów lub dla pobożnych ludzi, którzy pragną spędzić pewien czas w meczecie.

51 Tj. ciała.

52 "Ludzie tego świata" (tur. ehl-i dunya, ar. ahl ad-dunja; ad-dunja to ogólnie życie doczesne - uz. red. pol.) to ci, których punkt widzenia ograniczony jest do życia tego świata, którzy lekceważą życie ostateczne bądź nawet sprzedali swoją religię za korzyści tego świata.

53 Tj. nie powinno się uważać, że rzeczy powołane do istnienia przez Wszechmocnego są lepsze czy też gorsze od innych jedynie ze względu na ich wielkość.

54 ...jeśli chodzi o ich pochodzenie, powstanie, stworzenie i ukształtowanie.

55 Koran, m.in. 3:47.

56 Wasze stworzenie i zmartwychwstanie jest takie jak jednej duszy, Koran, 31:28.

57 Angielskie słowo fate może oznaczać zarówno los a. przeznaczenie, jak zgubę. A Bóg jest Jeden i On wie najlepiej.

58 Oznaczający mniej więcej "Wielkie Wspomożenie".

59 Chodzi o opanowanie Bosforu (przyp. red. tur.).

60 I trzymajcie się razem węzła Boga. Koran 3:103.

61 "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel! Koran 3:173.

62 A oto pełny tekst owej błogosławionej suplikacji: Allahumma, ighfirli muslimin ła-l muslimat, ła muminit ła-l muminat, 'al ahja-i minhum ła-l amłat. Oznacza to: O, Boże, zmiłuj się nad muzułmanami i muzułmankami, nad wierzącymi mężczyznami i wierzącymi kobietami, podczas ich życia i w chwili ich śmierci. .

63 Strzeż się intuicji wierzącego, ponieważ jego spojrzenie oświetla światło Boga. At-Tirmizi, Abu Na'im, Al-Hajdami, Al-'Adżluni.

64 Tego Dnia przyjaciele będą dla siebie wrogami, z wyjątkiem ludzi bogobojnych. Koran, 43:67.

65 A oto, jak sam Bediuzzaman podsumował ową przypowieść w Liście Dwudziestym Dziewiątym: "Pewnego razu, kiedy pewien mały człowiek zajmujący wysokie stanowisko na tym świecie, z powodu wielkiego błędu, do popełnienia którego popchnęło go pragnienie sławy, stał się błaznem w oczach świata islamu, przemówiłem do niego, ucząc go znaczenia powyższego porównania, którym zdzieliłem go po głowie. Był bardzo wstrząśnięty, jednak jako że ja sam nie byłem wolny od pragnienia rangi i pozycji, moje ostrzeżenie nie otworzyło mu oczu".

CZĘŚĆ DRUGA-ŻYCIE W BARLI

1 Świętymi w islamie nazywamy (mówiąc w uproszczeniu) wyjątkowo pobożnych i prawych ludzi, którzy ponadto osiągnęli wysoki stopień rozwoju duchowego, dzięki czemu mogli doznawać Bożych inspiracji czy będących prawdą wizji. Jednym z takich świętych - choć sam zaprzeczał temu przez skromność i w trosce o szczerość intencji - był również Bediuzzaman. Świętych ludzi w rozumieniu islamu nie należy mylić ze "świętymi" wg koncepcji chrześcijaństwa. Muzułmanie w żaden sposób nie modlą się

do świętych; nie są oni również - niech Bóg uchroni! - "pośrednikami" między Bogiem a człowiekiem.

2 W znaczeniu "wymazania" z życia i świadomości narodu tureckiego.

3 Chodzi o wydarzenia, do których doszło po Rewolucji Październikowej.

4 ...przez Bediuzzamana i jego uczniów (uz. red. pol.).

5 Tj. w języku arabskim lub tureckim (osmańskim) przy użyciu liter arabskich.

6 Obecnie islam ma ponad półtora miliarda wyznawców

7 Tasbih to wypowiedzenie trzydzieści trzy razy słów "subhan Allah" (ar. Bóg jest ponad wszelką niedoskonałość), trzydzieści trzy razy słów "al-hamdu li-llah" (ar. wszelka chwała należy się tylko Bogu), trzydzieści trzy razy słów "Allahu Akbar" (ar. Bóg jest Największy), a setki dopełni ten, kto powie: Aszhadu an la ilaha illa-llah, Łahdah, la szarika lah, ła Lahu-l mulk, ła Lahu-l hamd, ła Huła 'Ala kulli sza'in Qadir (ar. wyznaję, że nie ma boga prócz Boga Jedynego, Który jest Jeden, Który nie ma towarzysza, do Niego należy królestwo i Jemu należy się wszelka chwała, i On jest Najwyższy i nad każdą rzeczą Wszechwładny).

8 Takie sury o szczególnym znaczeniu lub wspólnej tematyce wydane w jednym osobnym tomie określa się arabskim słowem łird.

9 Koran 24:35

10 I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały. Koran, 17:44.

11 Staraliśmy się zachować pewne niewielkie różnice między przekładami tego listu na język angielski w zbiorze Listy i w niniejszej biografii Nauczyciela. Dotyczy to szczególnie fragmentu mówiącego o mowie gwiazd, który pozornie przypomina poezję, lecz nią nie jest.

12 Bediuzzaman z właściwą mu skromnością pisze o sobie samym.

13 A komu darowano mądrość, temu darowano obfite dobro. Koran, 2:269.

14 W Imię Jego, Chwalebnego! I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały. Koran, 17:44.

15 . Pokój Boga, Jego miłosierdzie i błogosławieństwa niechaj będą z wami i z waszymi braćmi dopóty, dopóki trwają dzień i noc, dopóki wieki następują po sobie, dopóki trwają Słońce i Księżyc, i dopóki dwie gwiazdy w konstelacji Małej Niedźwiedzicy znajdują się naprzeciwko siebie.

16 A dosłownie: "rozmaitych odcieni".

17 "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!" Koran, 3:173.

18 A jeśli oni się odwrócą, to powiedz (Muhammadzie): "Wystarczy mi Bóg! Nie ma boga, jak tylko On! Jemu zaufałem! On jest Panem Tronu wspaniałego!" Koran, 9:129.

19 Dżalal ad-Din ar-Rumi, urodził się w Wachszu (dzisiejszy Tadżykistan - uz. red. pol.) w 1208 roku. Wraz ze swym ojcem wyemigrował do Konyi, gdzie zmarł w r. 1273. Jest autorem poematu Masnavi i mistrzem duchowym sufickiej wspólnoty Mevlevi (jej członkowie często są nazywani "tańczącymi derwiszami" - uz. red. pol.).

20 Muslim, At-Tirmizi, Ibn Madża, Ad-Darimi, Ahmad Ibn Hanbal. Uzupełnienie w tekscie hadisu pochodzi od Autora.

21 ...jaką jest nasz świat .

22 W Imię Jego, Chwalebnego! I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały. Koran, 17:44.

23 W tym miejscu uczniowie Bediuzzamana pytają o warunki życia Nauczyciela na zesłaniu.

24. Tur. Suhur-u selase: miesiące radżab, sza'ban i ramadan.

25. Abu Firas al-Hamadani.

26 "Chwała niech będzie Bogu, Który poprowadził nas do tego! Nie bylibyśmy w stanie pójść drogą prostą, gdyby nie poprowadził nas Bóg. Z pewnością posłańcy naszego Pana przyszli z prawdą!" Koran, 7:43. Są to przytoczone przez Boga słowa mieszkańców Raju.

27 A temu, kto ufa Bogu, On Sam wystarczy! Oto Bóg powoduje spełnienie Swojego rozkazu! Bóg ustanowił miarę dla każdej rzeczy. Koran, 65:3.

28 Wersy te napisał Namik Kemal (1840-1888) w swej sławnej Odzie (Kasydzie) do wolności.

29 I powiedz (Muhammadzie): "Panie mój! Szukam ucieczki u Ciebie przed podszeptami szatanów! I szukam ucieczki u Ciebie, Panie mój, by oni nie zjawili się u mnie!" Koran, 23:97-98.

30 "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32.

31 Powiedz (Muhammadzie): "Łaską Boga i Jego miłosierdziem niech się oni radują! To jest lepsze od tego, co zbierają! Koran, 10:58.

32 Chodzi o zmiany przeprowadzone przez Mustafę Kemala i o zastąpienie alfabetu arabskiego łacińskim.

33 Nauczyciel wymienia tu liczbę Traktatów, jakie zostały spisane w tamtym czasie; ostatecznie spisano ich sto trzydzieści.

34 "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry! Koran, 2:32.

35 Numeracja Punktów w dalszej części tekstu jest zgodna z tekstem źródłowym. Być może o niektórych zapomniał kopista, być może pominięto je w tym zbiorze, a być może kryje się w tym jakaś subtelna tajemnica, której nie jesteśmy w stanie poznać. A Bóg jest Jeden i On wie najlepiej.

36 "Panie nasz! Nie bierz nam za złe, jeśli zapomnieliśmy lub zgrzeszyliśmy! Koran, 2:286.

37 Tałafuq (tur. tevafukat): niezamierzona zgodność słów lub liter wedle pewnego wzoru w wersach na jednej lub kilku stronach; także zgodność pozornie niezwiązanych ze sobą wydarzeń.

38 Daktyle są bardzo sycące, w odróżnieniu od wielu innych owoców.

39 Nie sprzeczajcie się między sobą, bo osłabniecie i odejdzie od was wasza moc. Koran 8:46.

40 Hafiz (z ar. zachowujący, przechowujący) to ten, kto zna cały Koran na pamięć.

41 Przydomek 'Usmana Ibn Affana (niech Bóg będzie z niego rad), którego nazwano "Tym, który posiada dwa światła", ponieważ był on kolejno żonaty z dwoma córkami Proroka Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie.

42 Por. Koran, 24:35.

43 Tj. za taki, który można jedynie przyjąć na podstawie przekazów, lecz nie da się udowodnić jego prawdziwości za pomocą racjonalnych argumentów.

44 On jest Tym, Który uczynił słońce jasnością, a księżyc światłem; Koran 10:5

45 Al-Munałi, Ibn Madża.

46 Dosłownie: co (było zgodne) z wolą Boga; czego zechciał Bóg (ar.); najczęściej używane dla wyrażenia powinszowań, gratulacji .

47 Gdyby dosłownie przetłumaczyć ten termin zgodnie z przyjętą w naszym przekładzie regułą, należałoby mówić o "Najwyższym Biegunie Duchowości". Qutb A'zam (ar.) oznacza człowieka spośród świętych, do którego należy najwyższa stacja (w znaczeniu poziomu a. rangi) rozwoju duchowego. Termin Qutb A'zam najczęściej używany jest w literaturze sufickiej.

48 i towarzyszowi będącemu u boku Koran 4:36.

CZĘŚĆ TRZECIA-ŻYCIE W ESKISEHIR

1 Angielskie słowo genius może oznaczać zarówno geniusz, człowieka genialnego, jak dżinna.

2 ...pragnę odnieść się do następujących kwestii (uz. red. pol.).

3 To słowo może oznaczać również: błogosławieństwo.

4 Lira turecka składała się ze stu kuruszów, zaś kurusz z czterdziestu par.

5 Bunt w mieście Menemen w zachodniej Turcji miał miejsce w 1930 roku, jednak owe rozruchy zostały stłumione z nieproporcjonalną do ich skali brutalnością. Bediuzzaman nie był w żaden sposób zaangażowany w owe wydarzenia.

6 A dosłownie: "...by niesprawiedliwość, której zostaliśmy poddani, została (od nas? - uz. red. pol.) odwrócona".

7 Zgodnie ze znaną "ustawą o kapeluszach", wydaną przez rząd kemalistów 25 listopada 1925 roku, noszenie europejskich nakryć głowy stało się obowiązkowe, zaś wszelkie inne nakrycia głowy zostały zakazane.

8 Arabskie słowo ghurba, które tłumaczymy jako "zesłanie", może znaczyć również

"odosobnienie".

9 A dosłownie: "...wpychając im przed oczy".

10 Ówczesny turecki minister spraw wewnętrznych.

11 Ów artykuł miał na celu wymuszanie i egzekwowanie zasad "sekularyzmu" oraz uniemożliwienie powstawania jakichkolwiek ruchów religijnych.

12. "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!" Koran 3:173.

13 Zwalczajcie tych, którzy nie wierzą w Boga i w Dzień Ostatni, którzy nie zakazują tego, co zakazał Bóg i Jego Posłaniec, i nie poddają się religii prawdy - spośród tych, którym została dana Księga - dopóki oni nie zapłacą daniny własną ręką i nie zostaną upokorzeni. Koran 9:129.

14 Abdullah Cevdet; jeden z ideologów młodoturków, wolnomyśliciel i ateista, należał do założycieli Partii Jedności i Postępu, tłumaczył na turecki prace ateistów atakujących islam.

15 to mężczyźnie przypada udział dwóch kobiet. Koran 4 :176.

16 ... to jego matce przypadnie jedna szósta. Koran 4:11.

17 Prawdopodobnie: ...od podjęcia prób zastąpienia testu koranicznego przez tureckie tłumaczenie znaczenia.

18 A dosłownie: pod-dystryktów. Ta jednostka administracyjna Turcji nie ma swojej nazwy w języku polskim.

19 to mężczyźnie przypada udział dwóch kobiet/ Koran 4 :176

20. ... to jego matce przypadnie jedna szósta. Koran 4:11

21. O Proroku! Powiedz twoim żonom: Koran 33:28

22 Żeńcie się zatem z kobietami. Koran 4:3

23 Wy sobie przypomnicie to, co ja wam mówię. Powierzam swoją sprawę Bogu. Zaprawdę, Bóg widzi jasno Swoje sługi!" Koran 40:44

24 W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego! Niektórym mówiono: "Oto ludzie zebrali się przeciwko wam, bójcie się ich!"; lecz to pomnożyło tylko ich wiarę i oni powiedzieli: "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!" Koran, 3:173.

25. Koran, 20:44. Są to słowa, którymi Bóg zwraca się do Mojżesza i Aarona (niech będzie z nimi pokój), wysyłając ich do Faraona.

26 Islam zniósł podziały i przywileje klanowe z czasów ignorancji. Al-Buchari, Abu Daud, At-Tirmizi, An-Nasa'i, Ibn Madża, Ahmad Ibn Hanbal.

27 . Powierzam swoją sprawę Bogu. Zaprawdę, Bóg jasno widzi Swoje sługi!" Koran, 40:44. Bóg przytacza tutaj słowa jednego z Egipcjan współczesnych Faraonowi, który uwierzył w posłanie Mojżesza i Aarona, niech będzie z nimi pokój.

28 Lira turecka składała się ze stu kuruszów, zaś kurusz z czterdziestu par.

29 Tę nazwę można przetłumaczyć mniej więcej jako "Dom (a. Siedziba) mądrości muzułmańskiej". Daru'l-Hikmet był komitetem złożonym z najwybitniejszych uczonych, pisarzy i myślicieli ówczesnej Turcji, podlegającym bezpośrednio Wielkiemu Muftiemu Imperium Osmańskiego. Mufti Mustafa Sabri, zapytany o powód, dla którego Bediuzzaman wszedł w skład owej instytucji, odparł (a inni byli tego samego zdania): "Posiada on głęboką wiedzę o hadisach Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie". (Przyp. red. pol.; za: Ihsan Kasim Salihi, Bediuzzaman Said Nursi, wyd. polskie Rejhan, Warszawa, 2011).

30. A o dobrodziejstwie twego Pana - opowiadaj! Koran, 93:11.

31 36, 5 funta (a zatem ok. 16,5 kilograma - uz. red. pol.).

32 Ok. 1,3 kg.

33 Później okazało się, że ów jeden buszel pszenicy wystarczył Nauczycielowi na rok.

34 Tur. kiyye. Miara ta również odpowiada ok. 1,3 kilograma.

35 Może tu chodzić zarówno o modlitwę nocną, jak i o wspólne odmówienie modlitwy piątkowej .

36. "Ja wcale nie uniewinniam mojej duszy, dusza bowiem pobudza do złego, jeśli tylko nie zmiłuje się mój Pan" Koran, 12:53. Są to przytoczone przez Boga słowa Proroka Józefa, niech będzie z nim pokój .

37. Bóg nie nakłada na duszę niczego więcej nad jej możliwości. Koran, 2:286.

38 I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały.

39 W tekście źródłowym: Exiles' Law. Prawdopodobnie chodzi o akt amnestii, o którym Nauczyciel wspominał już wcześniej, a na mocy którego inni skazani na wygnanie mogli powrócić do swoich rodzinnych stron.

40. 'Antara Ibn Szaddad, arabski wojownik i poeta z czasów przedislamskich.

41 W teście źródłowym słowo Cossacks pisane jest z wielkiej litery, prawdopodobnie chodzi tu jednak nie o Kozaków jako naród, lecz o żołnierzy formacji kozackich, w skład których (prócz Kozaków, przede wszystkim dońskich) wchodzili również Czerkiesi, Kirgizi, przedstawiciele innych ludów azjatyckiej części Rosji, a także rdzenni Rosjanie. Dodajmy przy okazji, że owe zarzuty wobec Nauczyciela były bezpodstawne; przeciwnie, udokumentowane są przypadki, w których organizował opiekę nad rannymi czy dziećmi, dzięki czemu również walczący na tym odcinku frontu Rosjanie i Ormianie zaczęli lepiej traktować ludność turecką. Por. Ihsan Kasim Salihi, Bediuzzaman Said Nursi, wyd. Rejhan, Warszawa 2011, tłum. Raszid al-Bulandi, s. 47.

42. "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały Poręczyciel! Koran, 3:173.

43 Jakże to wspaniały Pan! Jakże to wspaniały Wspomożyciel! Koran, 8:40. Por. Koran, 22:78: Jakże to wspaniały Pan! Jakże to wspaniały pomocnik!

CZĘŚĆ CZWARTA-ŻYCIE W KASTAMONU

1 Czy ten, kto był martwy. Koran 6:122

2 Arabskie słowo rububijja użyte w oryginale oznacza wyłączne panowanie nad każdą rzeczą i utrzymywanie jej istnienia do oznaczonego czasu, dokonywane przez Tego, Który nie ma w Swym panowaniu żadnego towarzysza, wspólnika, przeciwnika ani nikogo podobnego Sobie.

3 Ar. rahmata-lil-'alamin; por. Koran, 21:107.

4 Takiego człowieka określa się słowem mudżtahid, oznaczającym człowieka, który jest w stanie dokonywać osądów prawnych; nie należy mylić jego znaczenia z innym znaczeniem tego samego słowa, jakie oznacza kogoś, kto dokłada starań na drodze Boga albo walczy zbrojnie w obronie religii.

5 . tym, którzy przedkładają życie tego świata ponad życie ostateczne, którzy oddalają się od drogi Boga i pragną drogi krętej. Oni są w zabłądzeniu dalekim. Koran 14:3

6 Mówiąc w dużym skrócie (za stroną www.iranicaonline.org, dostęp 06.03.2018), dżafr to termin o nieustalonej etymologii, używany na określenie wielce błogosławionej sztuki w islamskim mistycyzmie i gnostycyzmie. Nauka dżafr ('ilm al-dżafr lub po prostu al-'ilm) za pomocą różnych metod odkrywa los przeznaczony narodom, dynastiom, religiom i poszczególnym ludziom. Obszerna literatura na ten temat powstała za czasu kalifatu 'Umajjadów, jak również podczas kalifatu 'Abbasydów. Al-Dżafr to również tytuł księgi, która ma pochodzić od Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad) i zawierać liczne przepowiednie i proroctwa. Z kolei abdżad (z ar. alfabet, abecadło) to nauka przypisująca określoną wartość poszczególnym literom alfabetu.

7 Arabskie słowo szahada oznacza również wyznanie wiary; szahid (męczennik) to ktoś, kto własnym życiem zaświadczył, że nie ma boga prócz Boga Jedynego.

8 Tj. oddawania czci Bogu nie przez wykonanie dobrego uczynku, ale przez powstrzymanie się ze względu na Boga od popełnienia grzechu, wykonania złego uczynku.

9. dla tych, którzy powstrzymują gniew i przebaczają ludziom; Koran 3:134

10 Kraina w Arabii, w której leży m.in. Mekka .

11 Prawdopodobnie chodzi o wspomniane wcześniej zarzuty wobec Nauczyciela z powodu tego, że nie zapuścił brody .

12. I ci, którzy nie zaświadczają fałszu, a kiedy przechodzą obok pustej gadaniny, to przechodzą z godnością; Koran 25:72.

13. Na porę przedwieczorną! Zaprawdę, człowiek jest na drodze zguby! Koran 103:1-2

14 Jest to nawiązanie do zmarłego w młodym wieku bratanka Bediuzzamana.

15 Arabskie słowo ajat może oznaczać zarówno "znak", jak i "werset Koranu".

16 Maulana Chalid al-Baghdadi; żył w latach 1779-1826 lub 1827 (wg kalendarza hidżry 1193-1242). Jeden z najbardziej olśniewających uczonych swojej epoki, znany także jako jej "Odnowiciel" (ar. Mudżaddid). Jego szata (dżubba) została dana Bediuzzamanowi w Kastamonu około 1940 roku.

17 Bez wątpienia Bóg na początku każdego stulecia będzie zsyłał tej wspólnocie odnowiciela (ar. mudżaddid), który ożywi religię.

18 Czekaj więc cierpliwie na rozstrzygnięcie twego Pana! Ty przecież jesteś na Naszych oczach. Koran 52:48.

19 Człowiek, któremu się poszczęściło, jest błogosławiony Bożym miłosierdziem nawet w łonie jego matki.

20 Wysławia Go siedem niebios i ziemia oraz ci, którzy się tam znajdują. I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały. Lecz wy nie pojmujecie ich wysławiania. Zaprawdę, On jest Wspaniałomyślny, Przebaczający! Koran, 17:44.

21 ...w zmianie wiatrów i w chmurach, posłusznie podporządkowanych między niebem a ziemią..., Koran, 2:164.

22 On jest Tym, Który zsyła obfity deszcz, kiedy oni są już zrozpaczeni. On rozprzestrzenia Swoje miłosierdzie... Koran, 42:28.

23 I grzmot głosi Jego chwałę.... Koran, 13:13.

24 Blask Jego błyskawicy omal nie porywa spojrzenia. Koran, 24:43.

25 Spójrz więc na ślady miłosierdzia Boga, jak On ożywia ziemię po jej śmierci! Zaprawdę, On ożywia umarłych; On jest nad każdą rzeczą Wszechwładny! Koran, 30:50.

26 Seyhan, Ceyhan (rzeki w południowej Turcji - uz. red. pol.), Eufrat i Nil. Odnośnie do rzek wypływających z Raju, por. Muslim.

27 A gór (czyż nie uczyniliśmy) jako podpory do namiotu?; Koran, 78:7.

28 I rzuciliśmy na nią solidnie stojące (góry); Koran, 50:7.

29 I On utwierdził solidnie góry. Koran, 79:32.

30 Powiedz (Muhammadzie): "Jeśliby było morze atramentu dla słów mojego Pana, to z pewnością ono wyczerpałoby się wcześniej aniżeli słowa mojego Pana, nawet gdybyśmy dodali jeszcze jedno takie morze". Koran, 18:109.

31 Tałatur (ar.) to relacja przekazana przez wiele autorytetów, co do której nie może być żadnych wątpliwości.

32...i rozerwał się księżyc. Koran, 54:1.

33 To nie ty (Muhammadzie) rzuciłeś, kiedy rzuciłeś, lecz to Bóg rzucił; Koran, 8:17.

34 Wyznawaj otwarcie (Muhammadzie) to, co tobie zostało nakazane..., Koran, 15:94.

35. Wysławia Boga to, co jest w niebiosach, i to, co jest na ziemi, Koran, 57:1.

36 Muslim, Al-Hakim, At-Tabrizi.

37 Koran, 53:9.

38 Użyte w tekście źródłowym angielskie słowo uncreated zwykle jest używane w odniesieniu do Boga, a zatem świat nie może posiadać atrybutu należnego wyłącznie Bogu, jakim jest istnienie bez stworzenia i bez przyczyny.

39 Kiedy karty księgi zostaną rozpostarte... Koran, 81:10.

40 Powiedz (Muhammadzie): "Jeśliby było morze atramentu dla słów mojego Pana..." Koran, 18:109.

41 Zaświadcza Bóg, iż nie ma boga, jak tylko On - i aniołowie, i ludzie posiadający wiedzę - utrzymując ze słusznością: "Nie ma boga, jak tylko On, Potężny, Mądry!" Koran, 3:18.

42 Określenie "Dowód ósmy filarów wiary" odnosi się do pozycji niniejszego traktatu wśród części Traktatów-Światła, które weszły w skład zbioru Asa-yi Musa (pol. Laska Mojżesza).

43 Zaprawdę, w stworzeniu niebios i ziemi, w kolejnym następstwie nocy i dnia, w okręcie, który płynie po morzu - z tym, co jest pożyteczne dla ludzi - i w tym, co

zesłał Bóg z nieba w postaci wody - ożywiając przez nią ziemię, po jej śmierci, i rozprzestrzeniając na niej wszelkie zwierzęta - w zmianie wiatrów i w chmurach, posłusznie podporządkowanych, między niebem a ziemią, są z pewnością znaki dla ludzi, którzy są rozumni! Koran, 2:164.

44 Tłumacząc dosłownie, należałoby użyć niepoprawnego w języku polskim zwrotu "wydojone z chmur".

45 Odnośnie do historii towarzyszy groty (ar. ahl al-kahf) i ich psa, por. Koran 18:9- 26; dudka i mrówek króla Salomona (niech będzie z nim pokój), por. Koran, 27:17- 28; zaś historia Proroka Saliha (niech będzie z nim pokój) i jego wielbłądzicy (według egzegetów, w cudowny sposób wyszła ona ze skały, co miało być znakiem zesłanym przez Boga dla potwierdzenia misji Saliha) jest przypomniana w Koranie kilka razy.

46 Al-Bursałi, Al-Qurtubi.

47 Niech będzie Mu chwała! On jest wynioślejszy ponad to, co mówią, wyniosłością wielką! Koran, 17:43.

48 "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32.

49 A końcem ich wezwania (będzie): "Chwała niech będzie Bogu, Panu światów!" Koran, 10:10.

CZĘŚĆ PIĄTA-ŻYCIE W DENIZLI

1 A także w zbiorze Promienie.

2 Obecnie jest to półtora miliarda.

3 Koran, 49:10.

4 Bunt Szejka Saida wybuchł we wschodniej Turcji w lutym 1925 roku. Bediuzzaman z całych sił odwodził jego przywódców od podejmowania działań przeciwko rządowi, jako że wedle jego słów sprawiłoby to, że "Ahmed zabije Mehmeda, a Hasan zabije Husajna" (tj., że Turcy będą zabijać się nawzajem - uz. red. pol.). Pomniejszy incydent w mieście Menemen w zachodniej Turcji miał miejsce w 1930 roku, jednak owe rozruchy zostały stłumione z nieproporcjonalną do ich skali brutalnością. Bediuzzaman nie był w żaden sposób zaangażowany w owe wydarzenia.

5 Te słowa odnoszą się do alfabetu łacińskiego, który został oficjalnie przyjęty w Turcji poprzez uchwalenie odpowiedniej ustawy w grudniu 1928 r. Zastąpił on arabski alfabet osmański, którego od tego czasu zakazano.

6 "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały Poręczyciel!" Koran, 3:173.

7 Reinhart Dozy (1820 - 1883); holenderski orientalista. Jedno z jego nieścisłych i uwłaczających islamowi dzieł, Eseje o historii islamizmu, zostało przetłumaczone na turecki przez ateistę Abdullaha Cevdeta i wydane pod tytułem Tarih-i Islamiyet (Kair, 1908).

8 "Wystarczy mi Bóg! Nie ma boga, jak tylko On! Jemu zaufałem! On jest Panem Tronu wspaniałego!" Koran, 9:129.

9 "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały Poręczyciel!" Koran, 3:173.

10 "Zaprawdę, do Boga (należymy), i zaprawdę, do Niego powrócimy!" Koran, 2:156.

11 Por. Koran, 58:22.

12 Chodzi o Medresetu-z Zehra, muzułmański uniwersytet, do którego założenia we wschodniej Anatolii Bediuzzaman dążył od wczesnej młodości, na którym miały być wykładane obok siebie nauki religijne oraz współczesne, a który wedle zamiarów

Nauczyciela miał stać się centralnym ośrodkiem nauki w Azji i odegrać jednoczącą rolę, jaką w Afryce odgrywa uniwersytet Al-Azhar. Mimo dwukrotnego otrzymania funduszyna ów uniwersytet i położenia jego fundamentów, jego budowa nigdy nie została ukończo-na z powodu zmiennych kolei tamtych czasów. Choć ów projekt nie urzeczywistnił się w pierwotnie przewidywanym kształcie, kiedy Bediuzzaman przebywał w Kastamonu (1936-1943), pisał: "Nieskończone dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że sprawił, iż prowincja Isparta stała się Medresetu-z Zehra i uniwersytetem Al-Azhar, co od dawna było celem moich marzeń". Ten list znajduje się w zbiorze Kastamonu Lahikasi (wyd. 1960).

13 ...do celów świeckich (uz. red. pol.).

14 ...Saida Nursiego lub jego uczniów (uz. red. pol.).

15 Właśc. Hadżi Bektasz Veli; mistyk i filozof żyjący i nauczający w XIII wieku w Anatolii.

16 ...kiedy jesteście pijani. Koran, 4:43. Werset ten został objawiony, kiedy jeszcze spożywanie alkoholu nie było całkowicie zakazane muzułmanom.

17 "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały Poręczyciel!" Koran, 3:173.

18 Sayyid Ahmad Sanusi; w początkach XX wieku objął przywództwo ruchu Sanusijja w Afryce Północnej. W 1911 roku walczył po stronie Osmanów przeciwko agresji włoskiej. Jako wierny stronnik Kalifatu, w 1918 roku został zaproszony do Stambułu, a następnie mianowany "generalnym kaznodzieją" we wschodniej Turcji. Położył wielkie zasługi podczas tureckiej wojny o niepodległość.

19 Koran, 3:173.

20 Koran, 9:129.

21 W Imię Jego, Chwalebnego!I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały. Koran, 17:44.

22 Czekaj więc cierpliwie na rozstrzygnięcie twego Pana! Ty przecież jesteś na Naszych oczach.Koran 52:48

23 Kasyda spisana w językach syriackim i arabskim, przypisywana 'Alemu Ibn Abi Talibowi (niech Bóg będzie z niego rad).

24 "Panie nasz! Nie bierz nam za złe, jeśli zapomnieliśmy lub zgrzeszyliśmy!" Koran, 2:286.

25 I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały. Koran, 17:44.

26 Chodzi o Święto Zakończenia Postu.

27 Czekaj więc cierpliwie (Muhammadzie) na rozstrzygnięcie twego Pana! Ty przecież jesteś na Naszych oczach. Wysławiaj chwałę twego Pana, kiedy wstajesz! Koran, 52:48.

28 Przypominając uwięzienie Proroka Józefa (niech będzie z nim pokój), Bediuzzaman nazywa więzienie "szkołą Proroka Józefa" (tur. Medrese-i Yusufiye), wpajając swym uczniom, że więzienie w istocie jest miejscem nauki i szkolenia.

29 Ar.: Wszelka chwała i wszelkie dzięki niech będą Bogu Jedynemu za każdy stan prócz niewiary i zbłądzenia.

30 Chodzi o zasłonę skrywającą to, co niewidzialne.

31 Być może, czujecie wstręt do jakiejś rzeczy, choć jest dla was dobra Koran, 2:216.

32 W Imię Jego, Chwalebnego! I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały.Koran, 17:44.

33 Abdulmecid (zm. 1967) był młodszym bratem Bediuzzamana. Najpierw był nauczycielem nauk religijnych, a następnie muftim. Niektóre części Traktatów Światła przełożył na język arabski, zaś inne - z arabskiego na turecki.

34 Abdurrahman (1903-1928) był synem starszego brata Bediuzzamana, Abdullaha. Był "duchowym synem, uczniem i pomocnikiem" Bediuzzamana. Dołączył do swego stryja w Stambule po pierwszej wojnie światowej, wtedy też opublikował jego krótką biografię.

35 Chodzi o pierwszą wojnę światową.

36 Tj. więzień w Eskisehir (1935-36) i w Denizli (1943-44).

37 ...do oskarżenia (lub: skazania) nas (uz. red. pol.).

38 Al-'Adżluni.

39 Chodzi o tych, którzy zostali uwięzieni wcześniej niż Bediuzzaman i jego uczniowie.

40 Por. Koran, m.in. 13:16.

41 Por. Koran, m.in. 6:1.

42 "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32.

43 W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!...a rozkaz dotyczący Godziny (Zmartwychwstania) będzie jak mgnienie oka albo jeszcze mniej. Koran, 16:77.

44 Wasze stworzenie i zmartwychwstanie jest takie jak jednej duszy . Koran, 31:28.

45 Spójrz więc (Muhammadzie) na ślady miłosierdzia Boga, jak On ożywia ziemię po jej śmierci! Zaprawdę, On ożywia umarłych; On jest nad każdą rzeczą Wszechwładny! Koran, 30:50.

46 Jeden funt to ok. 0,45 kilograma.

47 Tj. w dniu, w którym jest możliwe, że ramadan już się rozpoczął, lecz jeszcze nie zostało to udowodnione.

48 I z Jego znaków jest to, iż stoją mocno na Jego rozkaz niebo i ziemia. Potem, kiedy On was wezwie jednym wezwaniem, wtedy (wprost) z ziemi wyjdziecie Koran, 30:25. 49 Kiedy karty księgi zostaną rozpostarte Koran, 81:10.

50 Koran, 57:3.

CZĘŚĆ SZÓSTA-ŻYCIE W EMIRDAG

1 Arabskie słowo ghurba może oznaczać również przymusowe zesłanie, odosobnienie, wygnanie .

2 Tariqa (ar.) to wspólnota czy też stowarzyszenie sufich; zakładanie takich stowarzyszeń było w kemalistowskiej Turcji zakazane.

3 ."Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!" Koran 3:173.

4. człowiek - on przecież jest niesprawiedliwy i nieświadomy - Koran 33:7.2

5 Jest to nawiązanie do zmarłego w młodym wieku bratanka Nauczyciela.

6 Chodzi o zakończenie drugiej wojny światowej.

7 Znaczenie tego tytułu podajemy wg wydania polskiego.

8 Być może, czujecie wstręt do jakiejś rzeczy, choć jest dla was dobra Koran, 2:216.

9 Tłumacząc dosłownie, Nauczyciel nazywa owe grupy uczniów "fabrykami".

10 Chodzi o izdebkę przygotowaną dla Nauczyciela w meczecie, o której wspomina on w jednym z wcześniejszych listów.

11 Być może chodzi o wyznawców pewnego odłamu prawosławia (ros. duchownoje chriestian'stwo; and. Spiritual Christians), często - zwłaszcza w Ameryce - utożsamianych z mołokanami.

12 To obwieszcza Bóg Swoim sługom, którzy wierzą i czynią dobre dzieła. Powiedz: "Ja nie żądam od was za to żadnej zapłaty, tylko miłości dla bliskich". Koran 42:23

13 Dosłownie: ludzie domu (ar.); termin ten oznacza członków rodziny Proroka, niech Bóg będzie rad z nich wszystkich.

14 Ar. Haramajn Szarif; chodzi o Mekkę i jej okolice.

15 As-Szarani, Al-Badżuri.

16 Chodzi o pierwszą wojnę światową.

17 Tj. komunizmu.

18 A dosłownie: pozdrawiać mnie (na powitanie).

19 Nauczyciel nawiązuje do aktu amnestii, która objęła wszystkich skazanych na zesłanie - z wyjątkiem Bediuzzamana .

20 Zaprawdę, daliśmy tobie jasne zwycięstwo,...i aby ci dopomógł pomocą potężną. Koran 48:1,3.

21 Chodzi o głosowanie, w którym orzekający wyrok mogą głosować nie w oparciu o materiał dowodowy, lecz zgodnie z własnymi przekonaniami i sumieniem.

22 "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały Poręczyciel!" Koran 3:173.

CZĘŚĆ SIÓDMA-ŻYCIE W AFYON

1 Odpowiedni fragment można również rozumieć jako: "...którzy w rzeczywistości byli jedynie narzędziami, jakimi posłużył się Bóg, by zrealizować Swój plan".

2 ...dla tych, którzy powstrzymują gniew i przebaczają ludziom..., Por. Koran, 3:134

3 Całą mowę obrończą Nauczyciela Czytelnik może znaleźć w zbiorze Promienie.

4 ...a to z następujących powodów: (uz. red. pol.).

5 Chodzi o Mustafę Kemala.

6 Bunt Szejka Saida wybuchł we wschodniej Turcji w lutym 1925 roku. Bediuzzaman z całych sił odwodził jego przywódców od podejmowania działań przeciwko rządowi, jako że wedle jego słów sprawiłoby to, że "Ahmed zabije Mehmeda, a Hasan zabije Husajna" (tj., że Turcy będą zabijać się nawzajem - uz. red. pol.).

7 Pomniejszy incydent w mieście Menemen w zachodniej Turcji miał miejsce w 1930 roku, jednak owe rozruchy zostały stłumione z nieproporcjonalną do ich skali brutalnością. Bediuzzaman nie był w żaden sposób zaangażowany w owe wydarzenia.

8 Por. Koran, 3:103.

9 Tj. Bediuzzaman.

10 "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały Poręczyciel!" Koran, 3:173.

11 Tj. Turcji.

12 Chodzi o Mustafę Kemala.

13 ...za śmierć niewinnej osoby; tj. karą za zabójstwo.

14 Wierni są przecież braćmi. Koran, 49:10.

15 ...kiedy dosięgnie ich (jakiekolwiek) nieszczęście - mówią: "Zaprawdę, do Boga (należymy), i zaprawdę, do Niego powrócimy!" Koran, 2:156.

16 Tłumacząc dosłownie, Nauczyciel mówi o "czerwonym niebezpieczeństwie", jednak jako że używa zwrotu przyjętego w ówczesnym języku, tu - i w kilku innych miejscach - używamy określenia przyjętego w potocznym języku polskim.

17 Chodzi o komunizm.

18 "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały Poręczyciel!" Koran, 3:173.

19 Jakże to wspaniały Pan! Jakże to wspaniały Wspomożyciel! Koran, 8:40.

20 A jeśli oni się odwrócą, to powiedz (Muhammadzie): "Wystarczy mi Bóg! Nie ma boga, jak tylko On! Jemu zaufałem! On jest Panem Tronu wspaniałego! Koran, 9:129.

21 W swoich pismach Bediuzzaman używa słowa has (tur. wybrani) zapewne wtedy, kiedy ma na myśli tych, którzy wiernie i z oddaniem służą Traktatom Światła, zaś słowa erkan (tur. wiodący; w języku literackim to słowo oznacza także filary) na określenie tych, którzy prócz ich oddanej służby odegrali także znaczną rolę organizacyjną w Ruchu Światła. 22 Owe wydarzenia miały miejsce w początkach 1909 roku.

23 Zgodnie ze znaną "ustawą o kapeluszach", wydaną 25 listopada 1925 roku, noszenie europejskich nakryć głowy stało się obowiązkowe, zaś wszelkie inne nakrycia głowy zostały zakazane.

24 Zaprawdę, do Boga (należymy), i zaprawdę, do Niego powrócimy!". Koran, 2:156.

25 "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały Poręczyciel!" Koran, 3:173.

26 Koran, 3:173.

27 Przypominając o uwięzieniu Proroka Józefa (niech będzie z nim pokój), które relacjonuje Koran, Bediuzzaman nazywa więzienie Medrese-i Yusufiye, szkołą Proroka Józefa, wpajając swoim uczniom, że więzienie w istocie jest miejscem studiów i ćwiczeń.

28 Być może, czujecie wstręt do jakiejś rzeczy, choć jest dla was dobra.Koran, 2:216.

29 Chodzi o tę część Meczetu Proroka w Medynie, w której znajduje się grób Proroka Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie.

30 Może chodzić zarówno o więzienie, jak i - w szerszym rozumieniu - o ten świat, z którego zmarli odchodzą do grobu i królestwa pośredniego.

31 A tłumacząc dosłownie: w połowie hodża.

32 Chodzi o Błysk Dwudziesty Pierwszy.

33 Chodzi o noc wyznaczającą połowę miesiąca sza'ban, nazwaną tak dlatego, że została zesłana muzułmanom przez Wszechmocnego Boga, by mieli szansę oczyścić się z grzechów.

34 Dasznakami nazywano członków (także bojowników) Armeńskiej Federacji Rewolucyjnej, która od lat 90. XIX wieku działała m.in. na terenie Imperium Osmańskiego. Jednym z celów tego ugrupowania było oderwanie od Turcji ziem zamieszkiwanych przez Ormian.

35 Tj. pierwsza wojna światowa .

36 Angielskie słowo cold może oznaczać zarówno zimno, jak przeziębienie.

37 Por. Koran, 58:22.

38 Tj. ruchem dążącym do restauracji Kalifatu.

CZĘŚĆ ÓSMA-ŻYCIE W ISPARCIE

1 Każda dusza zarabia tylko dla siebie i nie poniesie niosąca ciężar ciężaru drugiej. Koran 6:164

2 Władcą narodu jest ten, który mu służy. Al-Magribi, Al-Adzluni

3 Tj. w stronę Mekki; dla Polski jest to południowy wschód z odchyleniem ku południowi, tj. SSE.

4 Wszyscy wierni są niczym solidnie stojący budynek, w którym każda ścianawspiera drugą. Al-Buchari, Muslim, At-Tirmizi, An-Nasa'i, Ahmad Ibn Hanbal.

5 W kwietniu 1950 roku szejk sufickiej wspólnoty Tijani, Kemal Pilavoglu, został aresztowany i postawiony przed sądem w Ankarze. Wkrótce potem rozpoczęto procesy dotyczące innych wspólnot sufich - Naqszbandijja w maju 1950 r., Mevlevi w czerwcu 1950 r., Kadirijja w marcu 1951 r.

ANALIZA

1 Może tu chodzić zarówno o klasę, rocznik na uczelni, jak i o grupę społeczną .

2 Nieprzetłumaczalna gra słów: Nursi - nazwisko Nauczyciela, Nur - znaczy po arabsku "Światło".

3 Koran, 3:139.

4 Jest to odpowiednik polskiego przysłowia: "Najtrudniej być prorokiem we własnym kraju".

5 Henri Bergson (1859-1941); francuski filozof pochodzenia żydowskiego, laureat literackiej nagrody Nobla za rok 1927.

6 Mówiąc najogólniej, większy dżihad to walka z pokusami Szatana czy słabościami własnej duszy; mniejszy to walka w obronie religii z bronią w ręku.

7 Przylądek oddzielający Złoty Róg od Morza Marmara.

8 Dzielnica w europejskiej części Stambułu, oddzielona Złotym Rogiem od starego miasta.

9 W tekście źródłowym użyto niemożliwej do przetłumaczenia gry słów: inexpert comission of experts.

10 22 listopada 1952 roku próbowano zabić znanego dziennikarza, Ahmeta Emina Yalmana. Cała sprawa została nieproporcjonalnie rozdmuchana przez prasę. Ostatecznie rząd zamknął gazety otwarcie wspierające islam i aresztował ludzi związanych z tymi gazetami. Zamknięto także "Buyuk Cihad".

11 O wy, którzy wierzycie! Słuchajcie Boga! Słuchajcie Posłańca! I słuchajcie tych spośród was, którzy posiadają moc rozkazywania! Koran 4:59.

12 Nauczyciel określał je jako fazy starego Saida, nowego Said i trzeciego Saida.

13 Prawdopodobnie chodzi o Ispartę.

14 To jest na tym świecie i w świecie, który nadejdzie.

15 Nieścisłość autorów; chodzi o wielkiego księcia Mikołaja Mikołajewicza.

16 Koran dzieli się na trzydzieści części zwanych dżuzami (ar. część); przyp. red. pol.

17 Wierni są przecież braćmi. Koran, 49:10

18 Ostatecznie w skład Paktu Bagdadzkiego prócz Turcji i Pakistanu weszły również Wielka Brytania, Irak i Iran.

19 Stopień master of arts (M.A.) odpowiada mniej więcej polskiemu tytułowi magistra. Na Uniwersytecie w Karaczi obowiązują dwa egzaminy magisterskie, poprzedzający (ang. previous) i końcowy (ang. final).

20 Być może chodzi o spisanie Traktatów w języku urdu.

21 Chodzi o stan rzeczy istniejący od zniesienia Kalifatu przez Mustafę Kemala.

* * *

Otwórz książkę ↗