Autor zbioru Risale-i Nur
Bediuzzaman
Said Nursi
Autoryzowana biografia
Jego dzieła, metoda i podejście
بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ
وَ بِهِ نَسْتَع۪ينُ
SŁOWO WSTĘPNE
napisane przez wybitnego uczonego z Medyny
W mojej przedmowie do książki wielkiego Iqbala [1] napisałem, co następuje:
"Kiedy są czytane biografie wielkich ludzi, kiedy są relacjonowane ich historie, czujemy się, jak gdybyśmy wkroczyli do innego świata. Nasze serca grzeją się w niebiańskim blasku i stają się pochłoniętymi przez płomienie miłości. Historia mówi nam, że inne sławne osobistości, które nastąpiły po tak wielkich ludziach, w porównaniu do nich zdają się małe".
We wspominaniu wielkich ludzi, którzy uczynili zaszczyt historii
Dusza wzbija się do najdalszych zakątków globu.
Duszę ogarnia woń tysiąca zapachów,
Jak gdyby szła ona przez różane ogrody Raju.
Pisząc te słowa, doceniam ową wielką prawdę. Przedstawiamy niniejsze wspaniałe dzieło z całkowitą szczerością intencji, a cały zaszczyt tytułem owej pracy należy się zdobywcy serc, wielkiemu Nauczycielowi, Bediuzzamanowi Saidowi Nursiemu, którego długie i owocne życie, trwające blisko wiek, zostało na każdym etapie zaświadczone tysiącami cudów, a którego Traktaty Światła składają się ze stu trzydziestu części. Ten zaszczyt spływa również na uczniów Światła, którzy z ich charakterem, cnotą, szczerością intencji, wiedzą i wiarą stale są najlepszym wzorem do naśladowania we wszelkich aspektach życia nie tylko dla ludzi jednego narodu, lecz dla ludzi całego świata.
Przedmowa do księgi zwykle zawiera streszczenie jej zawartości. Nie jest możliwym przedstawienie zawartości takiej księgi na jedynie kilku stronach. Obejmuje ona tematy tak głębokie i wszechstronne, że każdy temat z osobna zaprawdę mógłby wypełnić całe księgi.
Nigdy nie czułem się tak bezsilnym i oszołomionym przy czymkolwiek, co napisałem wcześniej, czy była to poezja, czy proza. Z tego powodu ci, którzy będą czytali tę księgę z przyjemnością i zadowoleniem, zobaczą, że Bediuzzaman był niezrównanym uczonym wielkiego charakteru, który, wznosząc się [2] już od czasów swego dzieciństwa, stał się odbiorcą Bożych objawień [3] przez całe jego życie.
W miarę, jak badałem historię owego wielkiego człowieka, jego dzieł i jego uczniów, jak doświadczałem poprzez swe zmysły, duszę i umysł życia w owym świecie Światła, uświadamiałem sobie wielką głębię prawdy wyrażonej przez dwuwiersz wspaniałego poety starożytnej Arabii:"Nie jest trudnym dla Wszechmocnego Boga, by zgromadzić cały świat w jednym człowieku"...
* * *
Liczba ludzi, którzy doznali Bożego natchnienia i zostali przyciągnięci do owego Qutb A'zam[4] z powodu wielkości jego misji i głębi jego wiary, rosła dzień po dniu.
Ten nadzwyczajny fenomen trwa, aby zadawać miażdżące ciosy niewierze, podczas gdy wiernym daje radość i uciechę.
Spójrz, jak wielki człowiek dokładający starań na drodze Boga Jedynego opisuje ów Boży fenomen, który wiąże serca wiernych i przynosi miłość do ludzkich serc:
"Podczas ciemnych dni, w których niemoralność rozprzestrzeniała się na wszystkie strony, występując z brzegów jak wielka fala, by zatopić wszelką cnotę, wielką pociechę przyniosło nam odkrycie, że dziedzictwo przechodzi z serca do serca w sposób, jakiego niepodobna powstrzymać. Nasze noce zaiste stały się ciemne, a najciemniejsza godzina nocy nastaje wtedy, kiedy blisko jest brzask".
Tak, ci, którzy widzieli efekty rozprzestrzeniania się i emanacji owego światła w każdej części kraju, w nieodparty sposób, jakby było ono tajemnicą przechodzącą z serca do serca, zaczęli pytać w zdumieniu i zadziwieniu: "Kto jest tym człowiekiem, którego sława dociera do każdego zakątka kraju? Co szczególnego jest w jego życiu i dziełach, w jego metodzie i podejściu? Czy wybrana przez niego metoda jest tariką [5] lub wspólnotą, czy też jest organizacją polityczną?"
Zarówno rząd, jak i sądownictwo podjęły daleko idące środki, by zaprowadzić inwigilację, przeprowadzić dochodzenia i zainicjować przewlekłe procesy sądowe. Pewnego razu wywnioskowano, że owa "Boża manifestacja" nie była niczym więcej, jak tylko "ustanowieniem
wiary" i wiedzy w sercach ludzi, a w wyniku tego przejawem Bożej sprawiedliwości stało się oficjalne oznajmienie, że "Bediuzzaman Said Nursi został uniewinniony wraz ze wszystkimi jego księgami wchodzącymi w skład Traktatów Światła".Obecnie stało się oczywiste, że najwspanialszą prawdą spośród przedwiecznych i niezmiennych Bożych praw jest wieczny triumf ducha nad materią, prawdy nad fałszem, światła nad ciemnością i wiary nad niewiarą.
Powiedziano, że najlepszym kryterium osądzenia prawości i szczerości intencji reformatora jest odpowiedź na następujące pytanie: Jakim zmianom podlegało jego życie osobiste, społeczne, fizyczne i duchowe od pierwszych dni, w których jego sprawa zaczęła być prześladowaną, do chwili, kiedy osiągnął on sukces?
Wyobraźmy sobie, że w jego dawnych dniach taki człowiek byłby skromny i szczodry, gotów do poświęceń i pokorny. W krótkim czasie, przez wzgląd na jego cnoty moralne, zacząłby być stawiany za wzór jako postać czysta i wybitna. Czy osiągnął on sukces w swoim dżihadzie [6] i czy znalazł miejsce w sercach i umysłach ludzi? Czy udało mu się zachować jego wcześniejszy czysty stan i nadal służyć za wzór? Czy też jego sukces, jak miało to miejsce w przypadku wielu ludzi, których uważano za wielkich, sprawił, że stracił on głowę w chmurach arogancji i zarozumialstwa?
Oto zatem najbardziej jasne zwierciadło, które odbije rzeczywiste oblicze prawdziwego charakteru oraz osobowości jakiegokolwiek człowieka mającego poważną misję, bez różnicy, jak bardzo będzie on wielki czy mały.
Tymi, którzy ukazali najwspanialszy sukces podczas owego trudnego testu, byli po pierwsze prorocy, a przede wszystkim najwspanialszy z proroków (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), następnie jego towarzysze i spadkobiercy, a następnie ci, którzy kroczyli po jego świetlistej drodze.
* * *
اَلْعُلَمَٓاءُ وَرَثَةُ الْاَنْبِيَٓاءِ
Tłumaczenie znaczenia tego hadisu mówi: "Uczeni są spadkobiercami proroków". Szlachetny Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) ze wspaniałą elokwencją wyraził to, że bycie uczonym nie jest rzeczą łatwą.
Jako że uczony jest spadkobiercą proroków, zatem pod względem przynoszenia i rozprzestrzeniania prawdy musi dokładnie trzymać
się ich drogi;nieważne, jakiego rodzaju głazy, góry, bagna czy przepaście - a nawet gorzej: inwigilację, areszt, procesy, więzienie, prześladowanie, odosobnienie, truciznę czy egzekucję oraz wiele innych, niewyobrażalnych form prześladowań i męczarni - może przynieść mu owa droga.
Bediuzzaman kroczył ową trudną drogą jego uświęconego dżihadu przez z górą pół stulecia i przezwyciężył tysiące przeszkód, jakie napotkał. Poprzez swoje dzieła udowodnił, że jest on uczonym i prawdziwym spadkobiercą proroków.
Spośród wszystkich jego naukowych, moralnych oraz literackich cnót i zdolności tą, która urzekła mnie najbardziej, jest jego wiara (ar. iman),która była twardsza niż góry, głębsza niż oceany i bardziej rozległa niż niebiosa.
O, Panie, cóż to za wspaniała wiara! Cóż za stała i niewyczerpana cierpliwość! Cóż za determinacja, która była silna jak stal! Cóż za nieugięta głowa i niepowstrzymany głos, i to pomimo wszystkich prześladowań, gróźb, męczarni i obelg, tak strasznych, że sama myśl o nich czy ich wyobrażenie przyprawia o dreszcze!
Po tym, jak napisałem mój poemat zatytułowany "Mudżtahid" dzięki wspaniałemu natchnieniu, jakiego doświadczyłem, czytając żarliwe wiersze wielkiego Iqbala, było prawdopodobne, że niektórzy uznają ów poemat za przesadny. Jednakże ci, którzy będą czytali owo mistrzowskie dzieło, do którego mam zaszczyt napisać niniejszą przedmowę, zobaczą z zadziwieniem i podziwem pełnym umiłowania, jakie Swoje sługi stworzył Jedyny Bóg, jak zdumiewających czynów, jakich cudów można dokonać, kiedy wiara (ar. iman)osiąga swoją doskonałość.
Jeśli decyzja przychodzi do serca posiadającego wiarę,
A człowiek osiąga ów ostateczny punkt wiary,
Nie powstrzyma go najbardziej sroga śmierć;
Będzie on płynął jak lawa z wybuchającego wulkanu i nikt nie będzie w stanie go zatrzymać.
Natchnienie zostanie zesłane od mego Pana, by umocnić jego decyzję.
Prorok będzie ukazywał się w jego snach, być może nawet każdej nocy.
Światło jest niezmiennym mihrabem [7] w jego sercu wypełnionym wiarą,
A ziemskie światło nie jest w stanie dosięgnąć jego horyzontu.
Nie peszą go ani zamieć, ani burza.
Całe jego życie upływa w chłodnym cieniu, jaki rzuca letnie słońce.
Dostrzega on królestwa Raju, pozostając na ziemi.
Jest jak pasmo górskie, nieugięty pod niszczycielskimi ciosami.
Nawet jeśli otaczają go niebosiężne urwiska,
Jeśli zaszedł księżyc, umarło słońce, a horyzont zasnuły czarne chmury,
Jeśli upadły niebiosa, on nie odwróci się plecami do swej drogi;
Nie umrze płomień wiary płonący w jego sercu.
Jakże świętą jest wiara, która wzrasta w jego sercu!
Wciąż słyszy on głos, który woła do jego sumienia:
"Wędrowcze, pospieszaj! Wstanie świt! Nie zatrzymuj się, maszeruj naprzód,
Niosąc pochodnie rozpraszające ciemności!
Wspinaj się do gwiazd, wzbijaj się do wyniosłych królestw!
Oto ręka wyciągnięta w dół z niebios dla zbawienia ludzkości".
Jest tak, jakby powyższe wersy zostały napisane dla bohatera wiary i wielkiego mudżtahida, jakim był Bediuzzaman, ponieważ można było znaleźć u niego wszystkie te wzniosłe atrybuty. Spójrz, jaką rękojmię Wszechmocny Bóg daje mudżtahidom w wersecie:
وَالَّذ۪ينَ جَاهَدُوا ف۪ينَا لَنَهْدِيَنَّهُمْ سُبُلَنَا وَاِنَّ اللّٰهَ لَمَعَ الْمُحْسِن۪ينَ
A tych, którzy walczyli w Naszej sprawie, My z pewnością poprowadzimy na Nasze drogi. Zaprawdę, Bóg jest z czyniącymi dobro![8] Uświęcone tłumaczenie tego wersetu brzmi: - to jest z mudżahidami, którzy oddają cześć Bogu tak, jakby Go widzieli.
To oznacza: Tym mudżtahidom, którzy wyrzekli się samych siebie i świata, Wszechmocny Bóg obiecał ukazać drogi prawdy i przewodnictwa. Wszechmocny Bóg - niech Bóg uchroni! - nigdy nie łamie obietnicy, dopóki tylko spełnione są warunki zapraszające do owego przymierza z Bogiem.
Podczas analizy charakteru i osobowości Nauczyciela ów werset staje się przewodnikiem (pochodzącym - uz. red. pol.) od światła, a dzięki owemu światłu [9] możemy dostrzec najbardziej finezyjne linie i najbardziej subtelne punkty. Kiedy człowiek staje się odbiorcą takiego
daru i znajduje się pod ochroną Wszechmocnego Boga, nie mogą dłużej istnieć dla niego takie rzeczy, jak strach, niepokój, smutek, strapienie czy zmęczenie.
Jakież chmury są w stanie zasnuć mrokiem niebo serca rozświetlonego światłem Jedynego Boga? Jakież ulotne nadzieje i pragnienia, jakież nędzne zaszczyty i dary, jakież prostackie cele i ambicje mogą zaspokoić, zadowolić i pocieszyć duszę sługi Boga, który cieszy się przywilejem stałego przebywania w Jego obecności?
Bóg jest jego Umiłowanym Panem i Obrońcą.
Zmysły i emocje stają się światłem, kiedy On jest wspominany.
Stale wspina się na szczyty wiedzy.
Spójrz, jakie horyzonty w jego duszy odsłania Koran!
Koran przypomina mu przysięgę słów:
"Czyż nie jestem twoim Panem?"
Ten, który miłuje, od przedwieczności jest urzeczony emanującym z Koranu światłem.
Zatem Bediuzzaman był człowiekiem wielkiej rangi, który ukazał tak wielką łaskę.To z tego powodu lochy stały się (dla niego - uz. red. pol.) różanymi ogrodami, z których mógł spoglądać na wieczne światło lśniące na horyzoncie. Szubienice były amboną służącą głoszeniu kazania i ofiarowaniu przewodnictwa, z której przyniósł on ludzkości lekcje cierpliwości i wytrwałości, męstwa i stałości w pogoni za wzniosłymi celami. Więzienia stały się szkołami Proroka Józefa, a kiedy Nauczyciel wkraczał do nich, czynił to tak, jak profesor wkraczający na uniwersytet, aby nauczać. Ludzie, którzy tam przebywali, byli jego uczniami, potrzebującymi jego promienistego przewodnictwa. Ocalenie wiary kilku ludzi każdego dnia i przekształcanie zatwardziałych kryminalistów w ludzi podobnych aniołom były dla niego przyjemnością tak wielką, że nie zamieniłby jej na cały świat, gdyby mu go ofiarowano.
Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że ktoś posiadający tak wysoce rozwiniętą świadomość wiary i szczerość intencji pozostawia za sobą świat materialny, lśniące efekty przemijania czasu i przestrzeń między zwykłymi śmiertelnikami, a postępuje naprzód ku świetlistym horyzontom królestwa duchowego.
Wyniosły stopień określony i opisany przez wielkich ludzi tasałłuf[10](oby Bóg się nad nimi zmiłował) jako "wyrzeczenie się w Bogu"
i "trwanie w Bogu" (ar. fana fi-llah, baka bi-llah)to właśnie całkowite osiągnięcie owego świętego zaszczytu.
Tak, wszyscy wierni mają przed sobą drogę do osiągnięcia stanów obecności (ar. huzur),pokory (chuszu),emanacji (tafajjuz),odosobnienia (tadżarrud)i refleksji (istighraq).Stosownie do poziomu wiary i wiedzy, prawości i świadomości (obecności - uz. red. pol.) Boga, Bożej inspiracji i duchowości, każdy może otrzymać korzyści płynące z owej niebiańskiej przyjemności, jednak dla owych wielkich mudżtahidów, którzy są mistrzami ihsan[11], jak wspomina o tym wyżej przytoczony werset, ów piękny stan, owo słodkie zjednoczenie, owa niezrównana przyjemność są wciąż trwającym doznaniem. Oto właśnie powód, dla którego nie upadają oni w ignorancję i nie zapominają o Bogu. Poświęcili całe swe życie na to, by ich niższe "ja" walczyło jak lew. Z każdym oddechem ich życia dawali świadectwo najwyższych poziomów rozwoju i doskonałości. Całym swoim istnieniem rozpływali się w przyjemności obcowania z Panem (ar. Ar-Rabb) [12] wszystkich światów, do Którego należą atrybuty doskonałości (ar. kamal)i chwały (ar. dżalal).
Oby Wszechmocny Bóg również nas zaliczył do owej grupy szczęsnych ludzi. Amen!
* * *
Na powyższych stronach wspomnieliśmy o ogromie i potędze wiary Nauczyciela, która zdumiewała i urzekała jego przyjaciół tak bardzo, jak bardzo przejmowała strachem jego wrogów. Obecnie wspomnimy o jego wybitnym charakterze i cechach moralnych, które otaczały go niczym świetlista aureola.
Każdego człowieka charakteryzują pewne cechy, spośród których jedne są wielorakie, zaś inne skonkretyzowane. Stąd te, które wymienimy poniżej, to najbardziej istotne cechy charakteru Nauczyciela.
JEGO WYRZECZENIE SIĘ SAMEGO SIEBIE
Jednym z najbardziej istotnych warunków dla odniesienia sukcesu przez człowieka mającego obowiązek, a szczególnie dla takiego, który jest reformatorem, jest wyrzeczenie się samego siebie. Oczy i serce są skłonne do szczegółowego zbadania owego ważnego punktu i przyjrzenia mu się z bliska. Jeśli chodzi o Nauczyciela, to całe jego życie było pełne olśniewających przykładów wyrzeczenia się samego siebie.
Pewnego razu usłyszałem od nieżyjącego już Wielkiego Muftiego, Mustafy Sabriego Effendi, następujące słowa dotyczące wyrzecze-nia się:
"Dziś islam potrzebuje takich wojowników, którzy są przygotowani do poświęcenia nie tylko ich świata, lecz również ich życia ostatecznego".
Wówczas nie byłem w stanie w pełni uchwycić znaczenia tych wspaniałych słów. Zrównałem je z tajemniczymi słowami, jakie wypowiada sufi w stanie ekstazy. Nie przekazałem ich innym i postanowiłem nie rozgłaszać ich wszem i wobec.
Następnie, kiedy wyczytałem te same żarliwe słowa z płomiennych pism Bediuzzamana, pojąłem, że im większy człowiek, tym większa jest miara jego wyrzeczenia się. Zaiste, czyż Najbardziej Szczodry Bóg, Który jest Najbardziej Łaskawy i Najbardziej Miłosierny, porzuciłby tych, którzy dokładają starań na Jego drodze, by praktykować tak gorzkie wyrzeczenie się samego siebie przez wzgląd na islam? Czyż byłoby słusznym - niech Bóg uchroni! - pozbawienie ich Jego łaski i szczodrości, Jego łaskawości i miłosierdzia?
Bediuzzaman jest najbardziej olśniewającym przykładem tak wyjątkowego charakteru. Był on całkowicie pozbawionym wszystkich dozwolonych przyjemności świata, przez całe życie pozostając nieżonatym. Nie miał ani czasu, ani sposobności do tego, by spełnić swe pragnienie założenia domu, aby wieść szczęśliwe życie rodzinne. Jednak Wszechmocny Bóg obdarował go błogosławieństwami tak wielkimi, że słowa przemijających istot nie są w stanie opisać ich wspaniałości.
Czyż istnieje dzisiaj głowa rodziny, która w sensie duchowym byłaby tak szczęśliwa jak Bediuzzaman? Który ojciec miał miliony dzieci? - a cóż to za dzieci! Który nauczyciel był w stanie wznieść się do poziomu, na jakim zyska tak wielu uczniów?
Owa uświęcona i duchowa więź - za zezwoleniem Boga - przetrwa tak długo, jak długo będzie istniał świat, i jak wielka fala światła wyleje się do wieczności, ponieważ jak ów niebiański obowiązek jest ona bytem wykrystalizowanym z oceanu światła Koranu, jest ona zrodzona z Koranu, a jej istnienie będzie trwało wraz z jego istnieniem.
JEGO MIŁOSIERDZIE I UPRZEJMOŚĆ
Nauczyciel poszukiwał prawdy już od czasu jego dzieciństwa. Nawet za dnia zwykł wycofywać się do jaskiń, by słuchać płaczu swego serca i modlitw swojej duszy. Tak stał się gnostykiem, który dostąpił przyjemności płynącej z aktów czci, z posłuszeństwa Bogu, z rozmyślań (ar. tafakkur)[13] i z kontemplowania Boga.
Jednakże koszmary niewiary i ateizmu były niczym ciemności nocy. Kiedy już miały pochłonąć świat islamu, w tym również Turcję,
Bediuzzaman ukazał się niczym lew wyskakujący ze swego legowiska i zaryczał niczym wybuchający wulkan. Poświęcił dla owego świętego obowiązku wszystkie wygody swego życia. To z powodu tej mądrości od owego dnia każde słowo, jakie wypowiadał, było niczym kawałek lawy, a każda z jego idei stała się płynną skałą. Owe słowa i idee rozpalały serca, do jakich trafiły, rozpłomieniały emocje oraz idee.
Fakt, że po życiu w całkowitej samotności i odosobnieniu nasz wielki Nauczyciel powrócił, by przynieść przewodnictwo, i wkroczył do życia społecznego, dokładnie przypomina ową ważną historyczną przemianę, jaką przeszedł Imam Al-Ghazali.
To sugeruje, że Wszechmocny Bóg obarcza wielkich przewodników odpowiedzialnością za oświecenie i przewodnictwo już po tym, jak odeszli oni w odosobnienie i przeszli przez okres oczyszczenia i ćwiczeń. To z tego powodu ich oddechy, czystsze od destylowanej wody, kiedy wydobywają się z ich piersi, głęboko oddziałują na serca, które się zastanawiają.
Jak to stwierdziłem powyżej, udziałem Bediuzzamana stały się zwycięstwa, jakie dziewięćset lat temu Imam Al-Ghazali odniósł na polu cnót moralnych, w dolinach wiary i szczerości intencji.
Tak, tym, co zawsze prowadziło Nauczyciela na pola dżihadu, były jego niezrównane litość i miłosierdzie. Usłyszmy o tym bezpośrednio od niego:
"Pytają mnie: 'Dlaczego sprzeciwiasz się tym ludziom?' Nie jestem świadom tego, bym sprzeciwiał się komukolwiek. Mam przed sobą straszliwy ogień, którego płomienie wzbijają się aż do nieba... Jest tak, jakby moje własne dziecko zostało pochłonięte przez owe płomienie, jakby moja wiara stanęła w płomieniach. Pędzę, by zgasić ów ogień i ocalić moją wiarę. A zatem któż dbałby o to, że ktoś stara się, by mnie zatrzymać, a ja potykam się o jego stopę; jakież to może mieć znaczenie? Czyż owo pomniejsze wydarzenie może mieć jakiekolwiek znaczenie wobec tak straszliwej pożogi? Tak ciasne umysły, tak ograniczone spojrzenia..."
JEGO SAMOWYSTARCZALNOŚĆ (ar. ISTIGHNA)
Tysiące wydarzeń całego życia Nauczyciela, podczas którego uosabiał on samowystarczalność wobec wszystkich klas społecznych, obecnie stały się zaświadczeniem świętości wysławianej pośród ludzi.
Podczas jego życia samowystarczalność była czymś więcej niż zwyczajem. Uczynił ją rodzajem szkoły prawnej (ar. mazhab),drogą
do wyrzeczenia się w prawdziwym sensie wszystkiego prócz Boga, do polegania na niewyczerpanym skarbcu Pana wszystkich światów całym jego jestestwem, zarówno w sensie fizycznym, jak i duchowym - i pozostawał niezłomnym za wszelką cenę.
Osobliwym jest fakt, że owa droga nie ograniczała się do jego życia osobistego, lecz została przekazana jego uczniom jako uświęcony ideał. Niemożliwością jest, by nie zadziwić się samowystarczalnością ucznia Światła, który zanurzył się w oceanie Światła...
Spójrz, jak w swym mistrzowskim dziele zatytułowanym Listy(tur. Mektubat),a mianowicie w Liście Drugim, Nauczyciel objaśnia ów ważny punkt w sześciu Aspektach, z całą mądrością, jaką daje szlachetność wiary (ar. iman)i wiedzy.
"Powód pierwszy: Ludzie zbłądzenia oskarżają uczonych w religii o to, że poprzez swoje nauki zdobywają oni korzyści dla siebie. Atakują ich niesprawiedliwie, mówiąc: "Wykorzystują wiedzę i religię, by zdobyć środki do życia", tymczasem w praktyce wykazano, że takie oskarżenie jest fałszem.
Powód drugi:Mamy obowiązek naśladowania proroków w szerzeniu prawdy. W Koranie ci, którzy tak czynili, mówią:
اِنْ اَجْرِىَ اِلَّا عَلَى اللّٰهِ ٭ اِنْ اَجْرِىَ اِلَّا عَلَى اللّٰهِ
[14]
Moja nagroda jest tylko u Boga...,ukazując niezależność od ludzi...".
Zatem wszystkie niebiańskie triumfy Traktatów Światła wynikają z przykładu niezłomności ukazanej w mistrzostwie na owej drodze proroków. Dzięki temu Nauczyciel zachował dostojeństwo swej wiedzy, podobne bezcennemu diamentowi.
Teraz powiedz, jak mógłby nie być zdobywcą serc człowiek, który nie jest nawet w najlżejszym stopniu przywiązany do poborów, rang, majątku i tysięcy innych korzyści osobistych i materialnych, których niewolnikiem w dzisiejszych czasach stał się każdy? Jak serca wypełnione wiarą mogłyby nie wypełnić się jego Bożą inspiracją i światłem?
JEGO OSZCZĘDNOŚĆ
Oszczędność nie jest niczym innym, jak objaśnieniem (ar. tafsir)wyżej wspomnianej samowystarczalności. Aby wkroczyć do pałacu oszczędności, najpierw trzeba przejść przez drzwi samowystarczalności.
Z tego powodu oszczędność i samowystarczalność wymagają jedna drugiej.
Oszczędność mudżtahidów, którzy podążają obraną przez proroków drogą samowystarczalności, jest naturalną cechą charakteru, będącą ich drugą naturą. Talerz zupy, szklanka wody i kawałek chleba wystarczają im na dzień, który został im dany. O tym wielkim człowieku można powiedzieć to, co francuski poeta de Lamartine wyraził w wersie: "Nie żył po to, by jeść, lecz raczej jadł po to, by żyć".
Po tym, jak całkowicie pojąłem drogę Nauczyciela, niechętnie myślę o odniesieniu jego oszczędnego stylu życia do rzeczy tak przyziemnych, jak jedzenie i picie. Koniecznym jest zmierzenie oszczędności tego wielkiego człowieka poprzez zastosowanie jej na płaszczyźnie duchowej, przy użyciu kryteriów niematerialnych.
Nauczyciel na przykład nie mierzył mocy owej wzniosłej oszczędności poprzez rzeczy proste, takie jak jedzenie, picie czy ubiór. Przeciwnie, był on geniuszem, który zastosował oszczędność dla unikania rozrzutności odnośnie do wartości duchowych, takich jak rozmyślanie, korzystanie z umysłu, potencjał, czas, dusza (ar. nafs)czy oddychanie, a tę metodę starannego obliczania, którą uczynił integralną częścią swego charakteru, zaszczepił swym uczniom.
Stąd nie jest łatwym poprosić uczniów Światła o to, by czytali oni rozmaite dzieła i słuchali każdego słowa, które zostaje wypowiedziane, ponieważ inskrypcje wypisane w centralnych punktach ich serc mówią: "Uważaj!", działając jak najbardziej czuły mechanizm kontrolny.
Zatem Bediuzzaman jest rzadkim klejnotem stworzenia, który dał początek przeczystemu pokoleniu. Poprzez działanie udowodnił, iż jest potężnym reformatorem i najbardziej nadzwyczajnym "pedagogiem" i dodał jeszcze jedną cudowną, lśniącą światłem (ar. nur)stronicę do historii oszczędności.
JEGO SKROMNOŚĆ I POKORA
Owe dwa przymioty oddały wielkie korzyści i wywarły głęboki wpływ na rozprzestrzenienie się Traktatów Światła po całym świecie w tak niezwykły sposób.
Ponieważ Nauczyciel w swych mowach i pismach nie odziewał się w szatę "Bieguna gnostyków" (ar. Qutb al-Arifin)czy też "Przewodnika tych, którzy dotarli do prawdy" (ar. Ghałs al-Łasilin),serca, które bardzo łatwo się rozgrzewały [15], umiłowały go z najczystszą szczerością intencji i natychmiast pojęły jego wzniosłe cele.
Wyobraźmy sobie, że zwróciłby on swoje mowy i nauki dotyczące moralności, cnoty, mądrości i wiedzy bezpośrednio do własnej duszy (ar. nafs).Wówczas jego dusza byłaby pierwszym odbiorcą jego płomiennych mów. Stamtąd rozprzestrzeniłyby się one - od rdzenia aż do kręgów zewnętrznych - do wszystkich serc tęskniących za światłem i radością, pokojem i szczęśliwością.
W życiu osobistym Nauczyciel przejawia łagodną postawę i jest nadzwyczaj skromny. Okazywałby on największą troskę, by nie zranić drobnej cząsteczki, nie mówiąc już o jednym człowieku. Znosiłby niewypowiedziane kłopoty i trudności, męczarnie i szkody, lecz jedynie pod warunkiem, że nie zostałyby zaatakowane jego wiara (ar. iman)i Koran.
W przeciwnym razie ujrzelibyście, jak ów spokojny ocean staje się potopem, którego fale sięgają chmur, przerażając stały ląd swą straszliwością i wściekłością. Nauczyciel jest wiernym sługą Koranu i mężnym żołnierzem, pełniącym straż na granicach wiary. Wyraził on ową prawdę w następujących trafnych słowach: "Żołnierz na warcie nigdy nie odkłada karabinu, nawet jeśli tym, kto przybył, jest sam głównodowodzący. A zatem jestem sługą i żołnierzem Koranu. Nieważne, przed kim stoję, kiedy spełniam swój obowiązek, powiem im prawdę. Nigdy nie pokłonię się przed nimi...".
Jego usposobienie, kiedy spełniał swój obowiązek na polu dżihadu, wyrażają takie oto wersy:
Niczym koń pociągowy będę szedł w zakrwawionej uprzęży;
Nigdy nie sprzedam swej tożsamości przebiegłemu wrogowi.
Utrata tożsamości to dla mnie niewola;
Cóż to za udręka, cierpieć takie poniżenie!
Tęsknię za wiecznym zjednoczeniem,
A moja wiara jest fortecą, wzniesioną przez rękę mocy.
Jak szczęśliwe jest moje serce z tej świętej ambicji!
Moi przodkowie-męczennicy od dawna czekają na mnie w niebie.
Moje życie jest wieczne, dopóki żyje moja dusza;
Śmierć jest jedynie odejściem do Boga, wzniosłym zjednoczeniem.
* * *
Zanim zagłębiłem się w (tę - uz. red. pol.) księgę, zamierzałem zbadać osobowość Nauczyciela w aspektach jego uczoności, ideałów, tasałłufi zdolności literackich... Jednakże po zdaniu sobie sprawy z tego, że owe głębokie tematy z pewnością nie mogą zostać streszczone na kilku stronach, uznałem za właściwe poruszyć je przynajmniej za pomocą niewielu zdań.
Jeśli Bóg zaszczyci mnie, dając mi sposobność do tego, chciałbym zbadać owe doniosłe tematy i przeanalizować je w innej, odrębnej pracy. W tej sprawie proszę o drogocenną modlitwę Nauczyciela i moich drogich braci.
NAUCZYCIEL JAKO UCZONY
Dwuwiersz nieżyjącego Ziyi Paszy:
Uczynki są zwierciadłem człowieka; nie patrz na jego słowa.
Stopień inteligencji człowieka jest widoczny w jego dziełach
wyraża wielką prawdę, która została przekazana następnym pokoleniom jako znamienita zasada.
Tak, próba opisania naukowej wartości tak wybitnego i wyjątkowego człowieka, który pozostawił po sobie wielką bibliotekę wiary (ar. iman)i wiedzy, który w tak wielu sercach ustanowił uświęcone światło, z pewnością jest tym samym, co próba opisania słońca w samo południe.
Niemniej jednak, jak niegdyś powiedział nasz bolejący poeta:
Piękno jest takim, że ktokolwiek je widzi, przestaje panować nad swoją wolą.
Mówienie o wiedzy i uczoności, o pięknej moralności i osiągnięciach tego, kto na każdym etapie swego życia był zaszczycany manifestacjami Boga, dostarcza całkowicie odmiennej przyjemności, niebiańskiej rozkoszy. Oto, dlaczego nie mogłem powstrzymać się przed wydłużeniem omówienia tego tematu.
W zbiorze Traktatów Światła Nauczyciel zajmuje się najważniejszymi kwestiami religii, społeczności, moralności, literatury, prawa oraz filozofii - i osiąga nadzwyczajny sukces we wszystkich tych dziedzinach.
Najbardziej zadziwiające jest to, że rozwiązując z najwspanialszą jasnością i pewnością zagadki najbardziej złożonych tematów, przy omawianiu których wielu uczonych (ar. 'ulama)niebezpiecznie zboczyło z drogi, podążając świetlistą drogą ahl as-sunna ła-l dżam'a,Bediuzzaman
dotarł do bezpiecznych brzegów, wyciągając z owych trąb powietrznych swoje dzieła oraz ich czytelników.
Z tego powodu wielkim zaszczytem jest możliwość przedstawienia zbioru Traktatów Światła z ufnością i szczerością intencji wszystkim klasom naszego szlachetnego narodu. Światła Traktatów Światła są skrzącymi się kroplami z oceanu Koranu i blaskami słońca jego przewodnictwa.
Zatem najbardziej uświęconym obowiązkiem, jaki ciąży na każdym muzułmaninie, jest pracować na rzecz rozprzestrzenienia tych dzieł Światła, które ratują wiarę (ar. iman).Wiele razy w historii widziano, jak jedno dzieło doprowadziło do szczęścia niezliczonych ludzi, niezliczone rodziny i społeczeństwa. Och, jakże szczęsny jest człowiek, który przysłużył się ocaleniu wiary swego brata!
IDEE NAUCZYCIELA
Dobrze wiadomo, że wszyscy myśliciele mają własne systemy rozważań i szczególne dla każdego z nich cele tych myśli i idei, które mają za drogie swym sercom. Omówienia ich systemów rozważań, celów i idei opatruje się zwykle długimi przedmowami. Jednakże system rozważań Bediuzzamana, jego cele i ideały nie potrzebują przydługiego wprowadzenia. Mogą one zostać streszczone w jednym zdaniu: "Głoszenie boskości i jedności Stwórcy wszechświata". Była to jedyna misja wszystkich niebiańskich Pism Objawionych i wszystkich proroków - obok dostarczenia dowodów prawdziwości owego wspaniałego obowiązku za pomocą naukowych, logicznych i filozoficznych argumentów.
-Czy to oznacza, że Nauczyciel zajmuje się również logiką, filozofią i współczesnymi naukami?
-Tak, jeśli logika i filozofia pozostają w zgodzie z Koranem i służą podtrzymywaniu prawdy, wówczas Nauczyciel może być uważany za największego logika i filozofa. Najlepsze argumenty, jakich używa w obronie swej świętej sprawy, pochodzą ze współczesnych nauk, które z każdym przemijającym dniem z większą mocą udowadniają, że Koran jest objawionym słowem Jedynego Boga.
Tak czy inaczej, dopóki tylko "filozofia" oznacza "mądrość", dopóty każde dzieło napisane dla udowodnienia atrybutów Wyniosłego ponad każdą rzecz, Uświęconego, Którego istnienie jest konieczne, jest największą mądrością, zaś autorzy owych dzieł są największymi mędrcami.
Zatem to właśnie dlatego, że Nauczyciel podążał taką drogą nauki i dlatego, że mocno trzymał się świetlistej drogi Koranu, został
zaszczycony ocaleniem wiary tysięcy studentów uniwersytetów. Pod tym względem Nauczyciel posiadał znacznie więcej przymiotów jako uczony, literat i filozof, jednakże chciałbym zaprezentować je w innej odrębnej pracy poprzez przytaczanie przykładów z jego dzieł.
وَ مِنَ اللّٰهِ التَّوْف۪يقُ
A sukces pochodzi tylko od Boga.
JEGO TASAŁŁUF
Pewnego razu zapytałem szejka tariki Naqszbandijja, który starał się naśladować Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) we wszystkich swych uczynkach i który stał się wielkim uczonym:
-Jaki jest powód istnienia napięć między uczonymi i tymi, którzy podążają drogą tasałłuf?
Jego odpowiedź brzmiała:
-Uczeni są dziedzicami wiedzy Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), zaś ludzie tasałłufsą dziedzicami jego postępowania.
Zatem to z tego powodu człowiek będący dziedzicem tego, który był chlubą wszechświata (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zarówno w wiedzy, jak i w uczynkach, jest nazywany "Zu'l Dżanahajn", to jest "Tym, który posiada dwa skrzydła".
W konsekwencji tego zamysłem tasałłufjest to, by postępować, ściśle trzymając się Bożych rozkazów, nie zaś wyjątków; by przesiąknąć postępowaniem Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a będąc oczyszczonym, zatracić się w zadowoleniu Boga. Zatem ci, którzy wznieśli się do owego wyniosłego poziomu, bez wątpienia są ludźmi prawdy. Oznacza to, że osiągnęli oni zamierzony i upragniony cel poprzez drogę tariki. Jednak jako że nie każdy człowiek został obdarowany osiągnięciem tego wyniosłego poziomu, nasi wielcy ludzie nakreślili pewne zasady, służące szybkiemu osiągnięciu owego celu. Podsumowując, tariqajest kręgiem wewnątrz sfery szariatu. Ten, kto wypadnie z kręgu tariki, upadnie w szariat, lecz - oby Bóg Jedyny nas przed tym uchronił - kto wypadnie z szariatu, zostanie oddany wiecznemu potępieniu.
Zgodnie z owym wielkim uczonym [16] nie ma zasadniczych różnic między drogą światła otwartą przez Bediuzzamana a prawdą i czystą drogą tasałłuf.Obie są drogami prowadzącymi do zadowolenia Boga, a w konsekwencji tego do wyniosłego Raju i oglądania Boga twarzą w twarz.
Zatem nie istnieje nic, co uniemożliwiałoby bratu, który trzyma się takich celów tasałłuf,żarliwe czytanie zbioru Traktatów Światła. Przeciwnie, Traktaty Światła poprzez drogę Koranu rozszerzą pole medytacji (ar. murakaba)i krąg kontemplacji w tasałłuf,dodając do owej drogi obowiązek kontemplacji jako najważniejszą suplikację (ar. łird).
Tak, poprzez ową kontemplację, która otwiera cudowne horyzonty dla oka i serca, człowiek tasałłuf,zajęty kontemplacją serca, ujrzy i będzie kontemplował swym sercem wraz ze wszystkimi jego subtelnymi zmysłami cały wszechświat w całych jego ogromie i wspaniałości, od cząsteczek do planet, a w owych światach dostrzeże w ekstazie przejawy tysiąca i jednego Najpiękniejszych Imion Wszechmocnego Boga. Wówczas poczuje z pewnością równą wiedzy (ar. 'ilma-l jaqin),z pewnością równą ujrzeniu na własne oczy (ar. 'aina-l jaqin)i z pewnością równą prawdzie (ar. haqqa-l jaqin),że znajduje się w nieskończenie wielkim meczecie. W owym meczecie, w jakim znajdzie się ten człowiek, wszelkie stworzenia, dalece przekraczające swą liczbą miliardy, praktykują w zgromadzeniu wspominanie (ar. zikr)ich Stwórcy z miłością i entuzjazmem, jak gdyby znajdowały się w obecności Boga. Swymi słodkimi i pięknymi głosami w ich melodii i harmonii oznajmiają: "Bóg jest ponad wszelką niedoskonałość! Wszelka chwała należy się wyłącznie Bogu! Nie ma boga prócz Boga Jedynego! Bóg jest Największy!" (Ar.: Subhan Allah! Al-hamdu li-llah! La ilaha illa-llah! Allahu Akbar!)
Ci, którzy kroczą drogą wiary (ar. iman),wiedzy i Koranu, otwartą przez Traktaty Światła, wkroczą do tak wspaniałego meczetu, a każdy otrzyma swe światło stosownie do poziomu wiary, wiedzy, oświecenia i szczerości wiary (ar. ichlas).
LITERACKI ASPEKT JEGO OSOBOWOŚCI
Od najdawniejszych czasów poeci i pisarze, myśliciele i uczeni podzielili się na dwie grupy. Niektórzy z nich uważali za ważne jedynie styl, środki wyrazu, rytm i rym. W końcu poświęcili oni znaczenie dla środków wyrazu, a ów stan w najbardziej widoczny sposób ukazuje się w poezji.
Co się tyczy ludzi z drugiej grupy, to przydając największą wagę znaczeniu i treści, wystrzegają się oni poświęcenia istoty sprawy na rzecz prozy.
Pisząc te zwięzłe słowa wprowadzenia, mam nadzieję, że przedstawią one bardziej jasny obraz Bediuzzamana jako literata. Nauczyciel nie
spędził swego wartościowego i owocnego życia, porządkując i rozmieszczając słowa, które miały trafić do uszu ludzi, lecz raczej przeciwnie, był zajęty zaszczepianiem w pokoleniach i stuleciach świętych ideałów dotyczących istoty religii, świadomości wiary, moralności i cnoty, a także osadzaniem owych ideałów w sercach, duszach, świadomości i myślach. Mudżtahid,który dla realizacji takiego celu pozostawił za sobą swe życie oraz ten świat i wszystko, co się na nim znajduje, w oczywisty sposób będzie trzymał się z dala od zajmowania się przemijającymi formami.
Niemniej jednak można rzec, że Nauczyciel - jeśli chodzi o jego finezyjne wyczucie smaku, wrażliwość, głębię myśli i potęgę wyobraźni - miał nadzwyczajny talent literacki. Z tego powodu widzimy, że jego styl i sposób wyrażania się zmieniają się stosownie do omawianej kwestii.
Na przykład przekonując umysł za pomocą logicznych i matematycznych dowodów, kiedy omawia kwestie naukowe i filozoficzne, Bediuzzaman będzie oszczędnie używał przymiotników, jednak wtedy, kiedy zniewala serca czy wskrzesza dusze, jego styl wyrażania się odznacza się nieopisaną jasnością.
Kiedy opisuje niebiosa, słońca, gwiazdy, światło księżyca, a zwłaszcza czas wiosny, a także przejaw mocy i wzniosłości Wszechmocnego Boga w owych światach, jego styl nabiera takiej subtelności, że od tej chwili każda metafora przypomina ramę obrazu, ocieniającą go najsłodszymi kolorami, a każdy opis ożywia świat pełen cudów.
To z powodu owej mądrości poprzez studiowanie Traktatów Światła uczniowie Światła - niezależnie od tego, na jakim wydziale jakiego uniwersytetu studiują - znajdują całkowite zadowolenie swych zmysłów, umysłów, dusz, świadomości i wyobraźni.
Jak mogliby nie być zadowoleni?Zbiór Traktatów Światła jest bukietem róż zebranych we wszechświatowym ogrodzie Szlachetnego Koranu, zatem ma w sobie światło, powietrze i woń owego błogosławionego ogrodu Boga.
Płynące wody mówią o potrzebie tej duszy;
Koran na wieki jest tym, czego potrzebuje ludzkość.
* * *
Ali Ulvi Kurucu
WPROWADZENIE
Należy stwierdzić, że niniejsza biografia nie omawia dogłębnie każdego aspektu życia Nauczyciela Saida Nursiego. Wiele kwestii omówiono pokrótce, a wielu wydarzeń opisujących aspekty jego życia prywatnego nie omówiono. O wielu historiach i wydarzeniach, które potwierdzają myśli i opinie przedstawiane w tej książce, nie wspomniano wyłącznie dlatego, że Nauczyciel nie wyraził na to zgody.
W jego młodych latach Bediuzzaman w swych lekcjach i listach stwierdzał, że bieżący czas jest "epoką wspólnoty", a w służbie wiary doskonałości i zdolności jednostki nigdy nie osiągną skuteczności zbiorowej osobowości duchowej. Ponadto wielokrotnie radził, by przywiązywać uwagę nie tylko do jego mającego ograniczoną długość życia, lecz również do Traktatów Światła, które pochodzą od Wszechmądrego Koranu. Twierdził również, że wszystkie zalety i cała wartość przynależne prawdzie (ar. haqq)są ukazane w Traktatach Światła. Kiedy dowiedział się o przygotowywaniu niniejszej biografii, Nauczyciel radził: "Nie ma potrzeby włączania do niej szczegółów (dotyczących mojego życia - uz. red. tur.). Raczej powinny zostać w niej zawarte jedynie kwestie odnoszące się do służby Traktatom Światła". Z tego powodu szczegóły dotyczące jego życia prywatnego zostały ograniczone do minimum.
Włączyliśmy do książki listy i mowy obrończe odnoszące się do wydarzeń jego życia, a także te, które są ściśle związane ze służbą Traktatom Światła, jak również artykuły i wspomnienia przynależne do różnych faz (życia Nauczyciela - uz. red. pol.), ukazujące do pewnego stopnia dotyczące ich okoliczności. Niniejsze dzieło jest zatem prawdziwie podstawowym źródłem dla przyszłych uczniów Światła. Publikując tę pracę mamy nadzieję, że inni będą kontynuować publikowanie dalszych wszechstronnych prac biograficznych.
Autentyczność niniejszej pracy nie została zaciemniona przez ograniczenie dyskusji do osobistych przemyśleń autorów cechujących się różnymi metodami podejścia do tematu, ani też nie została pozostawiona pisarzom, których wychwalanie (Nauczyciela - uz. red. pol.) byłoby przesadne.
Ponadto należy odnotować, że nie zastosowaliśmy stylu objaśniania i wyrażania godnego sportretowania czy to nadzwyczajnej natury
Traktatów Światła, czy życia i charakteru Saida Nursiego, który jest ucieleśnieniem prawości i nadzwyczajnego męstwa.
Przykład jednej z tysięcy oddanych przez niego powszechnych usług; jeden akt jego bohaterstwa i nadzwyczajnego męstwa, jakie ukazywał we wszystkich różnorodnych fazach jego życia; jedno jedyne dzieło spośród wielu dzieł, jakie napisał - byłyby wystarczającym powodem dla ułożenia wielkiej biografii Saida Nursiego. Historia jego życia ukazała, że był on człowiekiem wspaniałego charakteru i nieskazitelnej moralności, który z niezachwianą wiarą służył Koranowi. Owa służba zaowocowała wydaniem ogółem stu trzydziestu ksiąg. Jego życie było poświęcone służbie religii. Nie docierał on (ze swą służbą - uz. red. pol.) jedynie do określonego miasta, prowincji czy kraju, lecz do całego świata; objął on i wywarł wpływ na cały świat muzułmański i na całą ludzkość. Takie życie nie może zostać zarejestrowane w jednym dziele takim jak to, a my nie byliśmy w stanie opisać wszystkich aspektów życia Nauczyciela, jego charakteru i służby, utkanych przez jego metodę, usposobienie, życie osobiste i wiele innych aspektów jego osobowości.
Gdyby jakiś człowiek miał dostarczyć szczegółową biografię, będącą rachunkiem jego życia, byłoby koniecznym spotkanie się z każdym z jego uczniów i wysłuchanie go, spotkanie się z każdym z ludzi wokół niego, którzy widzieli go osobiście podczas różnych faz jego życia.
* * *
Niniejsza książka ujawnia, co następuje:
Oto dzisiaj ukazała się wielka prawda, znamienita nie tylko dla Anatolii, lecz dla całego muzułmańskiego świata i dla całej ludzkości. Ta prawda, która stała się zjawiskiem powszechnym,określana jest jako służba wierze, wykonywana przez Traktaty Światła, Bediuzzamana i uczniów Światła.
Niniejsza biografia dowiedzie natury tej prawdy i tego prądu, nakreśli ich genezę, cel i wizję. Ujawni ich wpływ na klasy społeczne, na fizyczne i duchowe życie jednostek, na społeczeństwo jako całość, a także na zapewnienie przyszłego bezpieczeństwa i szczęścia narodu. W rezultacie taką sprawę doceni każdy, kto nie znajduje niczym skorpion przyjemności w ranieniu innych i kto nie posiada anarchistycznej duszy.
Możemy zadać następujące pytanie: "Czy ta biografia ma wywrzeć wrażenie, że Said Nursi był w jakiś sposób kimś nadprzyrodzonym?"
Absolutnie nie! Ci, którzy pojmują naturę krótkiego życia na tym świecie, będą wiedzieli, że ulotna chwała, sława i rozgłos nie mają absolutnie żadnej wartości. Ci, którzy pojmują prawdę, nie będą przywiązywali żadnej wartości do pochlebstw istot, które same są ulotne, ani nie będą ich poszukiwać. Pod tym względem Said Nursi był wielkim przywódcą duchowym.
Jego życie było pełne wspaniałego męstwa, a tym, co jest uderzające, jest jego nadzwyczajna zdolność do poświęceń dla Boga na drodze prawdy. Dzięki Bożej łasce przezwyciężył największe przeszkody i był w stanie pomyślnie wypełnić swój uświęcony obowiązek, bez jakiegokolwiek wahania w obliczu miażdżąco destrukcyjnych prądów, jakie powstały w tym stuleciu. Ukazując swą waleczność, całkowicie poświęcił własne ulotne "ja" na drodze prawdy. Said Nursi nie wykorzystywał swego osobistego geniuszu do tego, by przyjść z całkowicie nową drogą dla ludzkości, lecz raczej poprzez poświęcanie osobistych interesów dla wiecznej prawdy uczynił swym obowiązkiem ponowne odnalezienie owej prawdy, która panowała przez wszystkie czasy. Szlachetne atrybuty, jakie są wyraźnie widoczne w jego charakterze i w jego służbie, są jedynie odblaskami jego uświęconego obowiązku.
Wartość lampy umieszczonej pomiędzy tysiącem zwierciadeł stanie się powszechną dzięki temu, że jej światło będzie się jarzyć w zwierciadłach wokół niej, a proporcjonalnie do powszechnej natury jej światła wzrośnie jego siła, ponieważ odbicie lampy w zwierciadle stanie się dodatkową lampą. Dokładnie w ten sam sposób Bediuzzaman zwrócił się ku Wszechmądremu Koranowi, który na wieki jest duchowym słońcem kosmosu, oraz ku temu, który ogłosił sławną religię islamu - Muhammadowi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Poprzez fakt, że służył ukazaniu się i rozrastaniu Traktatów Światła, które odbijają owo światło, stał się znany jako wzór człowieka i wielki intelektualista. W sensie duchowym odbił się w podobnych zwierciadłom sercach, umysłach i duszach setek tysięcy - a zaiste, milionów - ludzi, którzy otrzymali światło bijące z jego dzieł i których wsparła jego sprawa.
Spuścizna owych cnót oznacza, że możemy uważać go za kogoś, kto w sensie duchowym żyje do dziś. Oto, jak stanął on na drodze prądom zbłądzenia poprzez zgromadzenie wielkiej i zbiorowej duchowej osobowości gotowych do poświęceń mistrzów wiary. Wzniósł on lity mur z Koranu i wiary (ar. iman),który stał się potężnym wsparciem dla wszystkich wiernych. Sprawił, że serca wiernych zadrżały od jego
determinacji i pragnienia wypełnienia uświęconego obowiązku, budząc w sercach ludzi miłość i oddanie islamowi. Ukazał wieczną i wiecznie trwającą prawdę tym, którzy oddawali cześć ich ulotnemu istnieniu na tym świecie, i zwrócił ich uwagę ku życiu wiecznemu.
Znakomicie wypełnił swój obowiązek oddawania czci Bogu. Był również głęboko świadomy błędów samego siebie jako istoty ludzkiej - swoje wady i słabości postrzegał jako większe niż cokolwiek innego, a jako taki zanosił ze swej bezsilności (ar. ajz)i nędzy (ar. fakr)błagania do dworu Bożego miłosierdzia o szczęście i zmiłowanie dla całej ludzkości. Był szacownym sługą Boga, zadowolonym ze swego ubóstwa. Powiedział: "Jeśli mogę ocalić wiarę (ar. iman)jednego człowieka, wówczas nawet Ogień Piekielny będzie dla mnie różanym ogrodem".
Nie tylko zniszczył on bożki pychy w swojej duszy, lecz również zyskał uznanie zarówno przyjaciół, jak i wrogów, z powodu wymazania bożków ustanowionych przez naturalistów. Zatem wszystkie pisma, które dostarczają (dowodów - uz. red. pol.) ich uznania dla Bediuzzamana są spowodowane owymi czynnikami.
Z raportów, jakie od czasu do czasu zamieszczają pewne gazety, można zrozumieć, że wrogowie religii i islamu przeważnie atakują religię pod rozmaitymi potajemnie obmyślonymi pretekstami. Nie występują bezpośrednio przeciwko islamowi, lecz uderzają, niszcząc publiczne umiłowanie tych, którzy służą religii, a także dyskredytując ludzi, którzy tak wiele poświęcają na tej drodze. Celem tego jest stłamszenie pracy tych, którzy służą religii, oraz zatrzymanie wzrastania i rozwoju religii jako takiej, aby niemoralność i bezbożność mogły zapanować nad społeczeństwem. Skoro tak się sprawy mają w tej erze demokracji, w której widoczne są wolności religijne, można z łatwością zrozumieć, jak ludzie pobożni, a szczególnie ci, którzy służyli szerzeniu religii islamu, byli traktowani w epoce, w której w parlamencie publicznie oznajmiono: "Religia jest trucizną".
Wcześniej, pod płaszczykiem prawa, pewni ludzie zainspirowali procesy sądowe wymierzone przeciwko Nauczycielowi oraz uczniom Światła. Działali oni wedle występnych ideologii i zgodnie z osobistymi urazami. Choć mieli wypełniać swe obowiązki uczciwie i sprawiedliwie, zaatakowali Bediuzzamana i jego uczniów za pomocą oszczerstw, traktując ich tak, jakby byli oni zdrajcami ich kraju. Pomimo tego, że Nauczyciel został uniewinniony przez sąd, niektórzy z ludzi odpowiedzialnych za stosowanie prawa nie wstydzili się rozpowszechniać pogłosek, jakoby Said Nursi miał zostać w krótkim czasie stracony.
Celem tej biografii nie jest zabieranie głosu przeciwko owym ludziom, lecz raczej dostarczenie faktów. Być może wielu z owych ludzi można by było wybaczyć takie postępowanie; być może zostali oni zmuszeni do tego, by postępować w taki sposób. W każdym razie traktowanie Bediuzzamana w ten sposób jest świadectwem faktu, że w czasie, gdy wytoczono mu proces, a sądy były nastawione przeciwko niemu, potajemni ateiści i komitety wywrotowców prowadzili swoje działania. Said Nursi, którego nie mogli skazać poprzez sąd i którego służby nie mogli powstrzymać, został nieludzko zniesławiony i stał się obiektem ataków sfabrykowanej propagandy. Żaden uczciwy człowiek, który widział ową tragiczną sytuację, nie zawahałby się przed oznajmieniem, kim prawdziwie był Nauczyciel: prawdomównym człowiekiem religii i człowiekiem prawdy.
Oto zatem jeden z powodów naszego usilnego wychwalania Bediuzzamana oraz procesu wydawania Traktatów Światła. Ci, którzy z uwagą przestudiowali życie i dzieła tego człowieka, nie zawahaliby się przed wychwaleniem go i okazaniem swego najwyższego uznania.
Szczególnie godnym odnotowania był fakt, że po zbadaniu dzieł i życia Nauczyciela członkowie sądu oraz komisji rzeczoznawców podczas procesów, w których miał on zostać skazany, potwierdzili piękno i doskonałość widoczne w jego dziełach. Dlatego w ciągu połowy stulecia wzrosła liczba przychylnych opinii i stanowisk najbardziej inteligentnych ekspertów i ludzi umysłu tego kraju w temacie Saida Nursiego, a Traktaty Światła zyskały rozgłos. Przede wszystkim jednak prawdomówność zawsze można rozpoznać jako przejaw znaczącej prawdy.
* * *
Pytanie:Jako że Bóg jest Wszechwiedzący, Jego wiedza i uznanie są wystarczające. Zwyczajem wielkich ludzi spośród ludzi doskonałości zawsze było ukrywanie się. Skoro prawda zostanie całkowicie ujawniona w wiecznym królestwie, jaki jest powód, dla którego tak często wspomina się o zaletach Traktatów Światła, o Bożych łaskach i ochronie Boga, jakie stały się ich udziałem? Dlaczego rozgłoszono i opublikowano tak wiele z nadzwyczajnych osiągnięć i doskonałości Saida Nursiego, jakie ukazały się podczas jego służby Koranowi? Dlaczego nawet dodawał on takie pochwały na zakończenie większości jego prac naukowych?
Odpowiedź:Niektóre listy już dostarczyły przekonujących odpowiedzi w tej kwestii. Streszczenie takich odpowiedzi jest następujące:
Służba, jaką pełnił Bediuzzaman poprzez rozpowszechnianie Traktatów Światła, była wykonywana bezpośrednio przez wzgląd na Koran. Owe
rzeczy (o które pytacie - uz. red. pol.) zostały wspomniane, aby wesprzeć i umocnić wiarę muzułmanów, a skutkiem tego umocnić religię islamu, by odeprzeć ataki zepsutych wrogów religii, by oznajmić światu i udowodnić pewność i przekonanie co do tego, że religia islamu jest istotą i streszczeniem materialnych i duchowych doskonałości ludzkości.
Jak zostało to wspomniane wcześniej, owe siły sprzeciwiające się religii przedsięwzięły ataki tak niesprawiedliwe, że poskutkowały one wielką wrogością i zwiększeniem się liczby potężnych nieprzyjaciół. Nauczyciel wspomina Bożą łaskę i Boże zaszczyty odnoszące się do Traktatów Światła, aby wskazać słabym i ubogim uczniom Światła na aprobatę Boga dla tej służby, aby dostarczyć im siły duchowej i pomocy, stałości i hartu. Trzeba było zająć pozycje obronne przeciwko nawałnicy nieuczciwych ataków i brudnych kampanii.
Ponadto w jednym ze swych listów, który został włączony do tej biografii, Bediuzzaman stwierdza:
"Całkowicie zgadzam się z tym, że w żaden sposób nie jestem godzien ujawnienia szacownego dzieła takiego jak to. Jednakże stworzenie wielkiego jak góra drzewa z drobnego nasiona jest koniecznym zwyczajem mocy Boga oraz świadectwem Jego wspaniałości. Przysięgam z całym przekonaniem, że moim zamysłem przy wychwalaniu Traktatów Światła jest potwierdzenie, dowiedzenie i rozpowszechnienie prawd Koranu i filarów wiary.
Setki i tysiące podziękowań niech będą memu Litościwemu Stwórcy za to, że nigdy nie sprawił, bym roił o sobie samym, że ukazał mi błędy i niedociągnięcia mojej nakazującej zło duszy, że odebrał mi jakiekolwiek pragnienie wywierania wrażenia na innych. Nieszczęsną głupotą i straszliwą stratą dla człowieka oczekującego przed drzwiami grobu jest oglądanie się na świat, jaki zostawia za sobą, i obłudne działanie. Oto zatem ów stan ducha, w jakim wyrażam zalety Traktatów Światła, które jako produkt Koranu są jedynie tłumaczem prawd wiary. Doskonałości i prawdy zawarte w Słowach (oraz w Traktatach Światła w ogóle) nie są moje, lecz przynależą do Koranu i od niego pochodzą. Jako że sam jestem przemijający i odchodzę z tego świata, zatem z pewnością dzieło i sprawa, które są wieczne, nie powinny być i nie będą wiązane z moją osobą. Zaiste, zalet kiści wybornych winogron nie powinno się poszukiwać w ich suchych łodygach, zatem powinienem być postrzegany właśnie jak taka sucha łodyga".
W jego służbie Koranowi i wierze pełnionej poprzez Traktaty Światła, w występowaniu przeciwko prądom ateizmu, Said Nursi potrzebował pomocy, zachęty i wsparcia rządu i narodu, jednak zamiast tego poprzez wszelakiego rodzaju zarzuty, oszczerstwa, manipulacje i oskarżenia doprowadzono do jego uwięzienia. Owe oszczerstwa rozpowszechniano, aby oczernić jego dzieło i aby uwaga publiczna odwróciła się od niego. Z pewnością będzie musiał on bronić się i oczyszczać ze wszelkich zarzutów wysuwanych przeciw temu, że to, w co wierzy, jest drogą prawdy; oznajmi prawdę i będzie bronił swej służby, podtrzymującej honor Koranu i misję proroczą Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Nawet gdyby niektórzy ludzie poczytywali to za osobisty błąd, to dla korzyści i szczęścia ogółu społeczeństwa Nauczyciel byłby skłonny do tego, by przyglądać się, jak sam doznaje szkody.
Oto, dlaczego koniecznym jest spojrzenie na pochwały pod adresem Traktatów Światła poprzez pryzmat takich oto kwestii. Jeśli nie spojrzymy na nie w taki sposób, przyniesie to szkodę ich służbie.
Nie jest to czas na działanie wedle ograniczonego sposobu myślenia. Ci, którzy nie mają wiary, pracują nad poszukiwaniem poklasku - choć nań nie zasługują - dla ich destrukcyjnych ideologii i fałszywych bohaterów, którzy atakują islam. Dokładają starań i przedstawiają reszcie ludzkości swych ludzi i swe działania w ten sposób, by spotkali się z pochwałami i oklaskami. Dlaczego muzułmanie mieliby nie wychwalać ich prawdziwej religii, kiedy bohaterami ogłasza się innych, zarządzających straszliwymi prądami ateizmu? Dlaczego ich doskonałości miałyby pozostawać ukryte? Dlaczego miałoby nie być chwalone dzieło, w którym odbija się Koran, które rzuca wyzwanie ateizmowi, które wykonało najwspanialszą służbę na rzecz religii? Dlaczego miałby nie być wychwalany drogi i szlachetny autor owego dzieła, który został poddany niekończącej się tyranii? Tymczasem ani jedno z pism wychwalających cnoty Traktatów Światła nie zostało napisane wyłącznie dla tego celu; przeważnie są one pisane jako mowy obrończe, a zostały opublikowane w odpowiedzi na oskarżenia wysuwane przeciwko Traktatom Światła.
* * *
Pod względem powszechnej służby Nauczyciela jego życie można podzielić na dwie fazy.
Faza pierwszaobejmuje jego wczesną edukację, życie w Van, przybycie do Stambułu, życie polityczne, podróże, udział w Wielkiej Wojnie [1], niewolę w Rosji, włączenie go jako członka do Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye [2]
w Stambule oraz jego służbę w Siłach Narodowych (tur. Kuva-i Milliye) w Stambule. Ta faza obejmuje również jego krótką wizytę w Ankarze, działalność w Pierwszym Parlamencie (tur. Meclis-i Mebusan), a także wycofanie się do Van i decyzję zostania pustelnikiem. Ta pierwsza faza życia Nauczyciela jest przedmową do drugiej fazy jego życia, w której poświęcił się służbie wierze i Koranowi. Był to czas przygotowania do jego drugiej wspaniałej służby, a obejmuje okres od jego narodzin do pięćdziesiątego roku życia.
Faza druga,która była fazą "spisywania i rozpowszechniania Traktatów Światła", rozpoczyna się od czasu odosobnienia Nauczyciela w Van, a także czasu, w którym został zmuszony do udania się na wygnanie w Barli, regionie prowincji Isparta. Z powodu jego świadomości służby wierze i walki duchowej, jaką wziął na swoje barki, układał on Traktaty Światła z największymi szczerością intencji (ar. ichlas),samopoświęceniem, wiernością podjętej decyzji, uwagą i oszczędnością.
Druga faza jego życia zbiegła się z upadkiem Kalifatu Otomańskiego u kresu pierwszej wojny światowej, a także z opanowaniem połowy globu przez ideologię komunizmu, która przeraziła świat swymi założeniami, dokładając wszelkich starań w występowaniu przeciwko wszystkim religiom Objawienia i w dążeniu do zniszczenia ludzkiej cywilizacji. Był to czas, w którym komunizm zagrażał temu krajowi, a my stawialiśmy czoła niebezpieczeństwom duchowego zniszczenia. Dla narodu, który przez poprzednie tysiąc lat był chorążym Koranu i który przez stulecia służył islamowi, była to skomplikowana epoka, wymagająca starannego zbadania.
Spisując Traktaty Światła, Nauczyciel stwierdził, że jego dzieło pozwoliłoby blaskom cudownej natury Koranu rozkwitnąć wśród ludzi wszystkich klas; że uchroniłoby nasz kraj od zmiażdżenia go przez ateizm; że dla narodu mogłoby odegrać rolę mowy obrończej Koranu; że Traktaty Światła mogłyby spotkać się z szerokim poklaskiem narodu tureckiego, jeszcze raz czyniąc go zwycięzcą i gotową do poświęceń armią islamu; że w przyszłości, w rezultacie rozpowszechnienia i oficjalnego rozpropagowania Traktatów Światła, naród mocno się ich uchwyci, Ministerstwo Edukacji będzie usilnie podtrzymywać wieczne prawdy Koranu, naród dojdzie do dobrobytu materialnego i duchowego, zaś islam odzyska swą witalność i siłę.
Traktaty Światła to tytuł symboliczny. Są one zbiorem prawd koranicznych, jakie ukazały się w tym wieku. Są stwierdzeniem tego, że nasz szlachetny naród mocno trzyma się najwyższego człowieczeństwa,
jakim jest islam, a także budzi się ze wskrzeszonym duchem, z ożywionym umiłowaniem i namiętnością wiary. Dają zapał religijny poprzez wzmacnianie i wspieranie wiary (ar. iman)w obliczu wyzwań tego wieku, nowego porządku i postrzegania świata... Są pobudką dla gotowych do poświęceń ludzi, których serca są przepełnione wiarą i umiłowaniem Proroka Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), którzy zostali zaszczyceni związaniem się z tak powszechnym przesłaniem, bohaterstwem, świadomością wiary i wytwornymi manierami, zgodnie z historią tego kraju.
Poprzez Traktaty Światła Bediuzzaman dokonał bezpośredniej egzegezy (ar. tafsir)prawd Koranu, która każdemu przynosi korzyść. W swym dziele przetłumaczył on owe prawdy bez ulegania jakimkolwiek poglądom czy metodom, nie oczekując żadnej korzyści materialnej ani duchowej. Każdy może skorzystać z dzieł, jakie napisał; nie są one przeznaczone wyłącznie dla jakiejś szczególnej grupy ludzi. Niniejsza biografia ma na celu zwrócenie uwagi Czytelnika na mądrość Koranu, która w tej epoce została zawarta w Traktatach Światła, aby każdy mógł z niej skorzystać. Said Nursi jest wzorem człowieka, który niestrudzenie pracował w służbie Koranu, podążając za sunną Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).
Jak stanie się to widoczne dzięki niektórym listom włączonym do tej biografii, zanim Said Nursi dotarł do prawdy dzięki przewodnictwu Wszechmądrego Koranu, daleko podróżował drogą filozofii. Później stworzył dzieła, mające za pomocą logicznych argumentów zneutralizować dotyczące wiary wątpliwości tych, którzy dzisiaj zajęli się nauką i filozofią.
Droga i metoda Traktatów Światła są najkrótszą i najbardziej bezpieczną drogą do Koranu, a także są najbardziej odpowiednimi dla warunków życia i stanu ludzkich dusz w tej epoce. Całkowicie opierają się na wiedzy i kontemplacji (ar. tafakkur).Ludzie, którzy są zaangażowani w działania codziennego życia, mogą odnieść dzięki nim wielkie korzyści.
Ci, którzy czytają Traktaty Światła i którzy odebrali ich lekcje poprzez kontemplację wiary, dostąpią bezgranicznej radości poprzez uczynienie swych doczesnych profesji i obowiązków narzędziami służącymi życiu ostatecznemu i wiecznie trwającemu szczęściu. Oświeceni, którzy pojęli ową wspaniałą prawdę zawartą w religii islamu, z pewnością z wielką przyjemnością podejmą się służby wierze i dokładania starań w rozprzestrzenianiu Traktatów, aby trafiły do tych, którzy poszukują prawdy, lecz nie mogą jej odnaleźć.
Tak, na nauczycielach, parlamentarzystach i na każdym, kto zajmuje stanowisko w jakiejkolwiek innej dziedzinie spoczywa obowiązek prowadzenia ludzi z jego otoczenia. Ci, którzy są odpowiedzialni za pokój, szczęście i przewodnictwo regionu, a zaiste całego narodu, powinni być wielce czujni.
Said Nursi poprzez Traktaty Światła wykonał wspaniałą służbę na rzecz tego narodu, nie poszukując w zamian nawet pochwały dla samego siebie. Choć napisano niezliczone listy wypełnione pochwałami dla niego, przyjmował je jedynie przez wzgląd na Traktaty Światła i przez wzgląd na to, iż świadczyły one o tym, że czytelnicy odnieśli korzyść z dzieł wchodzących w skład Traktatów Światła. W rzeczywistości Said Nursi oczekiwał od tego narodu i jego młodych ludzi tego, by dzięki wierze (ar. iman)zyskali oni szczęście na tym świecie i w życiu ostatecznym. Dlatego chciał, aby Traktaty Światła stały się fundamentem, jako że zawierają one lekcje Koranu stosowne dla obecnego wieku. Chciał, aby ich prawd nauczano we wszystkich miejscach i aby rozpowszechniano je w całej społeczności. Wielokrotnie ostrzegał i dawał dobrą nowinę o tym, że jedynym sposobem na wytrwanie w obliczu prądów powstających przeciwko temu narodowi są Traktaty Światła.
Ci, którzy błędnie interpretują służbę Nauczyciela, której jedynym celem było przyjęcie jej przez Boga, którzy łączą ją z innymi celami, jedynie oznajmiają o własnej ignorancji.
Prawdziwe szczęście można znaleźć jedynie na drodze ukazywanej przez Koran i na horyzontach lśniących zadowoleniem Boga. Poprzez Traktaty Światła Bediuzzaman ukazuje ludzkości tę drogę i te horyzonty, i obwieszcza, że koniecznym jest, by ludzkość stała się częścią owego świetlistego bractwa, które znajduje się na drodze prostej.
Zatem przygotowując niniejsze skromne dzieło, mieliśmy na celu wykonanie niewielkiej służby dla owych prawd.Publikujemy tę pracę jako punkt odniesienia dla szczęśliwych i oświeconych ludzi przyszłości. Mamy nadzieję, że w przyszłości zostanie wydana bardziej wszechstronna i bardziej głęboka biografia Bediuzzamana.
Jego uczniowie, którzy opracowali tę biografię
* * *
CZĘŚĆ PIERWSZA
Wczesne życie
Bediuzzaman urodził się w roku 1293 kalendarza romańskiego (1877 a. 1878) w wiosce Nurs, znajdującej się w podokręgu Hizan prowincji Bitlis. Jego ojciec miał na imię Mirza, a jego matka - Nuriye. Młody Said mieszkał z rodzicami do czasu, gdy miał dziewięć lat. Wzniosły stan ducha, jakim się odznaczał, skłaniał go do zadawania pytań jego starszemu bratu, Mulle Abdullahowi [1], który porzucił dom dla nauki. Said pragnął zrozumieć korzyści, jakie jego brat osiągnął dzięki swej edukacji, i był zadziwiony, widząc stałe postępy i doskonalenie się Mułły Abdullaha, kiedy porównywał go z nieuczonymi przyjaciółmi brata, którzy pozostali w wiosce.
To poważnie zachęciło go do podjęcia nauki. Z tą intencją wyjechał, aby uczęszczać do medresy Mułły Mehmeda Emina Effendiego w wiosce Tag dystryktu Isparit, jednak nie był w stanie pozostać tam na dłużej. Jego naturalne usposobienie nakazywało mu zawsze bronić swego honoru i nie był on w stanie znieść nawet najlżejszych apodyktycznych komentarzy,
{(*): Owo godne postępowanie widoczne u Mułły Saida nie wynikało z miłości własnej. Boże przeznaczenie (ar. qadr) obdarowało go dostojeństwem wiedzy, będącym jedną z zasadniczych cech wymaganych od tych, których w przyszłości Bóg pobłogosławi obowiązkiem wspierania Jego słowa. Mułła Said nie był świadomy mądrości i natury owego przymiotu, jednak czas udowodnił, że już we wczesnym dzieciństwie w jego sercu zostało zasiane małe ziarenko dostojności wiedzy, niezbędnej do tego, aby wyrosło drzewo tak wspaniałe, jak Traktaty Światła wraz z całą ich wspaniałością i daleko sięgającą służbą.}
co sprawiło, że porzucił on medresę i powrócił do Nurs. Jako że Nurs nie posiadało własnej medresy, młody Said musiał ograniczyć się do otrzymywania lekcji od starszego brata, kiedy ten przyjeżdżał do domu z cotygodniową wizytą.
Jakiś czas później Said wyjechał do wioski Pirmis, a jeszcze później znalazł schronienie u szejka podokręgu Hizan. Także w tym miejscu jego niezdolność do znoszenia apodyktycznego traktowania sprawiła, że nie zgadzał się z czterema uczniami, którzy nieustannie go prześladowali. Pewnego dnia Mułła Said podszedł do Szejka Nur Muhammada i nie uskarżając się na przyjaciół, powiedział, co następuje:
-Szanowny szejku [2], czy możesz im powiedzieć, by kiedy przychodzą bić się ze mną, przychodzili po dwóch, nie wszyscy czterej równocześnie?
Będąc pod wrażeniem odwagi młodego Saida, Seyyid [3] Nur Muhammad powiedział mu:
-Jesteś moim uczniem i nikomu nie dozwala się, by cię prześladował.
Od owego wydarzenia Said był postrzegany jako "uczeń szejka". Pozostał tam przez jakiś czas, a później wraz ze swym bratem, Mułłą Abdullahem, przybył do wioski Nurs. Jako że było lato, wraz z wieśniakami i innymi uczniami udali się w góry dla chwili wytchnienia.
Pewnego dnia w medresie znanego i szanownego Szejka Abdurrahmana Said sprzeczał się ze swym bratem, Mułłą Abdullahem. Interweniując w tej sprawie, Mehmed Emin Effendi, który był wykładowcą w medresie Tag, powiedział do młodego Saida:
-Dlaczego nie postępujesz wedle nauk twojego starszego brata? Said odpowiedział, mówiąc:
-Mój effendi, w tej takka[4] jesteś uczniem takim jak ja, zatem nie masz prawa pouczać mnie w tym miejscu.
Następnie Said wyszedł z medresy i powrócił do Nurs, wędrując w ciemnościach nocy przez gęsty las, przez który trudno było przejść nawet za dnia.
System medres we wschodniej Anatolii [5] przedstawiał się wówczas następująco:
Uczony, który otrzymywał dyplom, mógł otworzyć medresę w wiosce, jaką sobie wybrał, jedynie dla zyskania zadowolenia Boga. Zwyczajowo właściciel medresy dostarczał zapisanym do niej uczniom to, czego potrzebowali. Gdyby nie miał środków po temu, medresa byłaby zaopatrywana przez mieszkańców danej wioski; wówczas nauczyciel wygłaszał swoje lekcje, nie oczekując czegokolwiek w zamian, a potrzeby uczniów były zaspokajane przez mieszkańców wsi. Mułła Said był jedynym, który kategorycznie odrzucił jakąkolwiek formę zapłaty czy jałmużny (ar. zakat).Nigdy nie przyjął żadnej jałmużny ani pieniędzy, które uczyniłyby go dłużnikiem innych .
{(*): Mądrość zawarta w tym, dlaczego Nauczyciel nigdy nie przyjmował jałmużny, datków i tym podobnych bez dawania czegoś w zamian, została objaśniona w Liście Drugim ze zbioru Traktatów Światła, jak również w innych traktatach. Aby służba wierze, jaką Mułła Said miał pełnić w przyszłości, była wykonywana z całkowitą szczerością intencji (ar. ichlas), już w bardzo młodym wieku Boże miłosierdzie umieściło w jego duszy streszczenie uświęconej zasady, która mówi: "Nigdy nie przyjmuj czegokolwiek w zamian za służbę przynależną życiu ostatecznemu".}
Po krótkim czasie spędzonym w Nurs Said powrócił do Hizan. Następnie, pozostawiając za sobą życie w medresie, wrócił do ojca i pozostał z rodzicami aż do wiosny. Podczas pobytu u rodziców miał następujący sen:
Nastąpił Dzień Zguby, a wszechświat został wskrzeszony. Mułła Said odkrył, że rozmyśla nad sposobami, dzięki którym mógłby odwiedzić Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Ostatecznie przyszło mu na myśl, by zaczekać przy moście As-Sirat [6]. Pomyślał: "Każdy przejdzie przez ten most, zatem zaczekam tutaj, by zobaczyć się z Prorokiem". Podszedł do mostu i tam czekał. Spotkał tam każdego z wielkich proroków, a po tym, jak został zaszczycony spotkaniem z naszym Szlachetnym Prorokiem (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), zbudził się ze snu.
Ów sen był dla młodego Saida tak inspirujący, że zmobilizował go do powrotu na studia.
{(*): Później odkryliśmy, że w tym śnie było coś więcej, co nie zostało odnotowane we wcześniejszej biografii Nauczyciela, a oto, jak było: Mułła Said ucałował dłoń Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i poprosił, by została mu dana wiedza. Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) dał mu dobrą nowinę o tym, że wiedza zostanie mu dana pod warunkiem, że nie będzie zadawał pytań ludziom z jego społeczności. Dokładnie tak wydarzyło się później w życiu Nauczyciela. W bardzo młodym wieku stał się sławny jako wybitny uczony swego stulecia i nigdy nie zadawał pytań komukolwiek innemu, lecz dostarczył rozstrzygających odpowiedzi na wszelkie pytania, jakie mu stawiano.}
Za zezwoleniem ojca wyjechał do wioski Arvas, aby rozpocząć tam naukę. Sławny Mułła Mehmed Effendi, który prowadził medresę, nie poświęcił uwagi Saidowi Nursiemu i zalecił, by ten pobierał nauki od jednego z młodszych uczniów. Taka sytuacja była dla młodego Saida bardzo trudną do zniesienia. Pewnego dnia Mułła Said otwarcie sprzeciwił się owemu znanemu wykładowcy, kiedy ten wygłaszał lekcję w meczecie.
-Panowie, to nie tak! - wykrzyknął.
Zwróciwszy na siebie uwagę szejka, Mułła Said przypomniał mu, że ten nie uważał go za kogoś wartego tego, aby go uczyć, a następnie wyjechał do medresy Mir Hasan-i Veli. Tam bardzo szybko zdał sobie sprawę z tego, że zwyczajem w owej medresie było nie zwracać zbyt wielkiej uwagi na nowych uczniów. Zamiast studiować księgi wedle określonego porządku, Said pominął pierwsze siedem ksiąg i oznajmił, że zacznie od ósmej.
Kilka dni później dla zmiany klimatu wyjechał do miasta Vastan, lecz pozostał tam jedynie przez miesiąc. Następnie dołączył do człowieka zwanego Mułłą Mehmedem w mieście Beyazid, w prowincji Erzurum, i to tam faktycznie rozpoczął naukę.
Do tego czasu zajmował się naukami gramatyki (ar. sarf)i składni (ar. nahł),i studiował owe nauki aż do lekcji dotyczącej głosek nosowych (ar. izhar).Przez trzy miesiące nadal żywił żarliwe i szczere pragnienie pobierania nauk od Mehmeda Celali Effendiego w Beyazid, jednakże w oparciu o system nauczania we wschodniej Anatolii w wielce
wyjątkowy sposób ukończył nauki, jakie zaczął pobierać od Mułły Dżamiego, aż do ostatniej książki. Mułła Said studiował każdą księgę podczas jednej lub dwóch lekcji, a później pomyślnie skompletował pozostałe nauki podczas dziesięciu lekcji, po czym zdecydował, że nie będzie kontynuować szczegółowych lekcji. Kiedy jego nauczyciel, Szejk Mehmed Celali, zapytał, dlaczego Said studiuje w ten sposób, ten odpowiedział, mówiąc:
-Nie jestem w stanie przeczytać i zrozumieć tak wielu ksiąg, jednak księgi są niczym kufry z klejnotami, a klucze do owych kufrów są u ciebie. Proszę cię jedynie o to, byś pokazał mi, co jest w tych kufrach, to jest chcę wiedzieć, co omawiają te księgi, abym później mógł studiować te, które będą dla mnie odpowiednie.
Celem tej odpowiedzi Saida było przedstawienie idei odnowienia i zreformowania - do którego z natury rzeczy byłby skłonny się dostosować - systemu nauczania w medresach. Pragnął on spowodować owo odnowienie i zapobiec marnowaniu czasu na studiowanie adnotacji i komentarzy do ksiąg.
{(*): Poprzez jego dzieło nazwane Traktatami Światła oraz poprzez sto trzydzieści ich części spisanych na przestrzeni dwudziestu trzech lat Nauczyciel spowodował odrodzenie w dziedzinie nauki teologii (ar. 'ilm al-kalam). Dla niego zdobycie w ciągu trzech miesięcy wiedzy, jakiej zyskanie wymagałoby normalnie piętnastu lat studiów, było znakiem królestwa tego, co niewidzialne (ar. Al-Ghajb) wskazującym na to, że: "Przyjdzie czas, w jakim nie będzie istnieć żadna medresa dająca lekcje wiary przez piętnaście lat ani nawet przez jeden rok; owe lekcje nie będą wygłaszane tak, jak miało to miejsce w przeszłości. W tym czasie pojawi się komentarz do Koranu, który umożliwi zdobycie wiedzy piętnastu lat w piętnaście tygodni, a Said będzie mu służył". Zaiste, tak się stało całkowicie jawnie, aby mogli to ujrzeć wszyscy.
Przez okres straszliwych trzydziestu lat Traktaty Światła publikowały swe lekcje wiary poprzez setki tysięcy ich kopii, jakie docierały do wszystkich zakątków narodu. Pomimo ataków podejmowanych przez komitety potajemnych ateistów i ludzi zepsucia, Traktaty rozprzestrzeniły owe lekcje Koranu dzięki służbie i staraniom tysięcy piór - tak, że nie było potrzeby korzystania z drukarni - i wzmocniły wiarę milionów ludzi. Działalność Ruchu Światła w Anatolii, jego służba wierze i wzniosłe lekcje przyciągnęły uwagę szerszej publiczności. Dochodzenia prowadzone przez sądy stały się narzędziami służącymi czytaniu Traktatów Światła i ich rozprzestrzenieniu się wśród ludzi polityki, rządu i edukacji. W konsekwencji tego szturm całkowitej niewiary i zbłądzenia został zatrzymany, a ich zwolennicy zmuszeni do ucieczki. W wielu miejscach całego kraju powstały prądy przychylne religii. Za zezwoleniem Boga, ukazało to prawdziwy świt szczęśliwości, wstający nad światem islamu i człowieczeństwa. Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu, Panu wszystkich światów (ar. al-hamdu li-llahi Rabbi-l 'alamin).}
Trzymając się tej metody, Said był w stanie w ciągu trzech miesięcy ukończyć studia naukowe, jakich ukończenie normalnie wymagało dwudziestu lat.
W odpowiedzi na pytanie swego nauczyciela o to, jaki poziom nauki osiągnął, odpowiedział:
-Nie potrafię odróżnić jednej z tych nauk od drugiej. Albo znam je wszystkie, albo nie znam żadnej z nich.
Niezależnie od tego, do jakiej księgi się zabrał, był w stanie ją opanować. W ciągu zaledwie dwudziestu czterech godzin bez żadnej pomocy opanował dwieście stron - lub coś około tego - takich ksiąg, jak Dżam'a-l Dżałami, Szarh al-Małaqifczy zbioru Ibn Hadżara. Był tak pogrążony w swoich studiach, że przeciął wszystkie więzi łączące go ze światem zewnętrznym. O jakąkolwiek naukę nie zostałby zapytany, mógłby bez wahania dostarczyć natychmiastowych odpowiedzi.
* * *
KRÓTKIE SPOJRZENIE
NA WCZESNE ŻYCIE NAUCZYCIELA
Po pierwsze:Nauczyciel podążał za praktyką samodyscypliny i ascetyzmu filozofów spośród iluministów (iszraqitów), którzy stopniowo przyzwyczajali się do ścisłej formy ascetyzmu, jednakże Said natychmiast przeszedł do praktykowania najbardziej ścisłego ascetyzmu. Po pewnym czasie jego ciało osłabło i nie był w stanie dłużej wytrwać przy owej praktyce. Obywając się jednym kawałkiem chleba na trzy dni, starał się praktykować wiarę uczonych spośród iluministów w to, że "ascetyzm ułatwia rozwój umysłu".
Po drugie:Podążając za zasadą spojrzenia na tasałłuf,jaką Imam Al-Ghazali wyraził w swym dziele Ihja al-'Ulum
دَعْ مَا يُر۪يبُكَ اِلٰى مَالَا يُر۪يبُكَ
przez jakiś czas obywał się bez chleba, a nawet utrzymywał się przy życiu, jedząc trawę.
Po trzecie:Rzadko się odzywał. Mógł wycofać się do krypty geniusza literatury kurdyjskiej Mułły Ahmada Haniego - a niektórzy ludzie boją się wkroczyć do niej nawet za dnia - i pozostawać tam całe noce. Z tego powodu ludzie mówili o Bediuzzamanie: "Został zaszczycony duchowym blaskiem Mułły Ahmada Haniego" i uważali ową cechę za jeden z przykładów cudotwórstwa (tur. keramat)Mułły Ahmada Haniego. Said miał wówczas niespełna czternaście lat.
Mułła Said postanowił porozmawiać ze znamienitymi osobistościami spośród uczonych i uzyskać pozwolenie swego nauczyciela na odwiedzenie Bagdadu. Przywdział strój derwisza, a gdy wyruszył do Bagdadu, podróżował przez góry i lasy, i dotarł do Bitlis, nie korzystając z bitych dróg. Tam odwiedził Szejka Mehmeda Emina Effendiego i na dwa dni dołączył do kręgu jego uczniów. Szejk zasugerował, że Mułła Said powinien przywdziać strój uczonego, a ten odpowiedział:
-Jeszcze nie osiągnąłem wieku dojrzałości, zatem byłoby nieodpowiednim, bym nosił strój szanowanego uczonego. Ponadto jak mógłbym być uczonym, kiedy wciąż jestem dzieckiem? - i odrzucił ową ofertę.
Następnie udał się w podróż do Sirvan i odwiedził swego starszego brata. Tam, podczas ich pierwszego spotkania, miała miejsce następująca rozmowa:
-Od kiedy ostatnio tu byłeś, ukończyłem Szarh asz-Szams- powiedział Mułła Abdullah. - A ty co teraz studiujesz?
-Przeczytałem osiemdziesiąt ksiąg - odparł Bediuzzaman.
-Co masz na myśli?
-Przeczytałem je wszystkie. Czytałem również inne księgi, które nie należą do programu nauczania.
-Zatem przepytam cię.
-Jestem gotów, pytaj, o co zechcesz!
Mułła Abdullah przepytał swego brata, a w uznaniu dla poziomu jego wiedzy poprosił Mułłę Saida, który był jego uczniem jedynie osiem miesięcy wcześniej, aby to on go uczył. Ukrywając to przed własnymi uczniami, Mułła Abdullah w tajemnicy rozpoczął pobieranie nauk od Mułły Saida. Nie chciał, by ktoś dowiedział się, że pobiera on lekcje od swego młodszego brata, który zwykł być jego uczniem. Ostatecznie uczniowie Mułły Abdullaha dowiedzieli się, iż pobiera on lekcje od Mułły Saida, kiedy podglądali go przez dziurkę od klucza, aby zobaczyć, jak pobiera naukę. Zdumieni tym, co zobaczyli, zapytali o to Mułłę Abdullaha, lecz ten ukrył przed nimi prawdę i powiedział: "Dawałem mu lekcje w ten sposób, by zapobiec urokowi złego oka".
Po pozostaniu z bratem przez jakiś czas Mułła Said wyjechał do Sirt, a tam udał się do medresy Mułły Fethullaha Effendiego. Mułła Fethullah zapytał:
-Poprzedniego roku czytałeś As-Sujutiego, czy teraz studiujesz Mułłę Dżamiego?
-Tak, skończyłem Dżamiego - odparł Bediuzzaman.
Mułła Fethullah był zdumiony odkryciem, że o jakąkolwiek księgę by nie zapytał, otrzymuje odpowiedź: "Skończyłem ją". Nie mogąc pojąć, jak Mułła Said mógł ukończyć tak wiele ksiąg w tak krótkim czasie, zdumiony powiedział:
-W zeszłym roku byłeś szalony, czy jesteś szalony również tego roku?
-Człowiek może ukryć prawdę przed innymi, kiedy przygniata go jego dusza (ar. nafs)- odparł Bediuzzaman. - Swemu nauczycielowi, którego szanuje bardziej niż ojca, nie może jednak powiedzieć nic innego, jak tylko absolutną prawdę. Jeśli sobie życzysz, przepytaj mnie z ksiąg, które wymieniłem.
Mułła Said dawał perfekcyjne odpowiedzi na wszelkie pytania, jakie zadał mu Mułła Fethullah. Po tym, jak był świadkiem tej rozmowy, Mułła Ali Siran, który poprzedniego roku był nauczycielem nauczyciela Mułły Saida, rozpoczął pobieranie lekcji od Mułły Saida.
-W porządku, posiadasz zatem wspaniałą inteligencję - powiedział Mułła Fethullah. - Zobaczmy, jak dobra jest twoja pamięć. Czy jesteś w stanie zapamiętać kilka zdań z dzieła Makamati Haririyapo jedynie dwukrotnym ich przeczytaniu?
Po tych słowach otworzył przed nim księgę. Już po jednym przeczytaniu strony Mułła Said zapamiętał ją i wyrecytował ponownie. Całkowicie zdumiony Mułła Fethullah powiedział:
-Bardzo rzadko taka inteligencja i taka pamięć łączą się w jednym człowieku.
Następnie Bediuzzaman w ciągu tygodnia nauczył się na pamięć dzieła Dżam'a-l Dżałami,spędzając nad nim dwie godziny każdego dnia. Kiedy skończył, Mułła Fethullah zapisał w księdze następującą notatkę:
قَدْ جَمَعَ ف۪ى حِفْظِهِ جَمْعُ الْجَوَامِعِ جَم۪يعَهُ ف۪ى جُمْعَةٍ
"Nauczył się na pamięć całego Dżam'a-l Dżałami w jeden tydzień".
Wiadomości o tym przymiocie Mułły Saida rozeszły się po Sirt, kiedy Mułła Fethullah pochwalił go przed innymi uczonymi, mówiąc:
-Pewien młody uczeń przybył do naszej medresy i bez wahania udzielił perfekcyjnych odpowiedzi na wszystkie pytania, jakie mu zadałem. Jestem zdumiony jego inteligencją, wiedzą i stopniem oświecenia w tak młodym wieku.
Słysząc to, uczeni religijni zebrali się i zaprosili Bediuzzamana do debaty. Bediuzzaman bez wahania odpowiedział na wszystkie ich pytania, a kiedy udzielał odpowiedzi, jego spojrzenie było utkwione w twarzy Mułły Fethullaha. Było tak, jak gdyby odczytywał odpowiedzi z jego twarzy. Uczeni, którzy to widzieli, uznali Bediuzzamana za nadzwyczajnego młodego człowieka, a także docenili i chwalili jego przymioty duchowe. Słuchy o tym zdarzeniu zaczęły docierać do ludzi ze wszystkich miejsc, którzy uznali go za swego rodzaju przyjaciela Boga (ar. łali-l Allah).
Jednakże to wszystko było jedynie początkiem, który wprawił w ruch rywalizację pewnych uczonych i uczniów niższych poziomów. Nie będąc w stanie pokonać Bediuzzamana na polu nauki, pewni niedoświadczeni studenci chcieli użyć przeciwko niemu siły. Kiedy stanęli przed młodym Mułłą Saidem, ludzie z Sirt, którzy usłyszeli o tej próbie, przybyli, aby go chronić. Ponieważ był on postrzegany jako jeden z najwyższych rangą uczonych społeczności, atak natychmiast się załamał, a Mułła Said został zaprowadzony do pokoju, który miał być strzeżony. Z powodu żarliwej miłości, jaką Bediuzzaman żywił dla drogi nauki, zapewnił on, że studenci i ludzie wiedzy, którzy wystąpili przeciwko niemu, nie staną się celem ataków ignorantów. Ryzykując ciężkie pobicie przez tych, którzy byli wobec niego nieprzyjaźni, wyszedł z pokoju i dowodził, że prości ludzie nie powinni wtrącać się do spraw ludzi wiedzy. Zwracając się do otaczających go uczniów, powiedział:
-Zabijcie mnie, aby ocalić godność nauki!
Nikt nie był w stanie go uderzyć, a tłum rozproszył się. Gubernator Sirt wezwał Mułłę Saida dla zapewnienia mu osobistego bezpieczeństwa i oznajmił, że uczniowie, którzy podżegali do całej tej sprawy, zostaną wygnani z miasta. Policjantom, którzy przybyli na miejsce wydarzeń, Bediuzzaman odpowiedział:
-Jesteśmy uczniami i będziemy to bić się, to godzić. Nie jest właściwym, aby inni ludzie spoza naszego grona wtrącali się do naszych spraw. Zatem odmawiam udania się z wami, a ponadto to ja jestem winien.
W ten sposób odrzucił interwencję żandarmów.
Said w tym czasie miał piętnaście lub szesnaście lat, lecz był zręczny i silny. Teraz, kiedy nazywano go "sławnym Saidem", oznajmił wszystkim swym przyjaciołom w Sirt, którzy chcieliby rzucić mu wyzwanie, że jest gotów. Niechaj wiedzą, że odpowie na wszystkie ich pytania, lecz sam nikogo o nic nie zapyta.
Po powrocie do Bitlis usłyszał o kłótniach w gronie rodzin, uczonych oraz uczniów dwóch szejków. Mułła Said przypomniał im, że słowa wiodące do zepsucia, a w szczególności obmawianie, nie są mile widziane w islamie. Członkowie obu stronnictw poinformowali o tym Szejka Amina Effendiego, uskarżając się na wtrącanie się Saida w ich sprawy. Szejk odpowiedział im, mówiąc:
-On jest jeszcze dzieckiem i nie jest godzien tego, by się do niego zwracać.
Kiedy tylko te słowa dotarły do Mułły Saida, który ze swej natury nie mógł znieść tak protekcjonalnego tonu, odwiedził on Szejka Amina Effendiego i po ucałowaniu jego ręki powiedział:
-Mój Effendi, proszę, przepytaj mnie. Chciałbym udowodnić, że jestem godzien tego, by się do mnie zwracać.
Szejk Amin Effendi przygotował szesnaście pytań dotyczących rozmaitych nauk i złożonych kwestii. Po otrzymaniu odpowiedzi na wszystkie pytania udał się do meczetu Kureys, w którym wygłosił kazanie. Ów incydent podzielił ludzi w Bitlis; niektórzy popierali Mułłę Saida, a inni byli stronnikami Szejka Amina Effendiego. Aby uniknąć eskalacji konfliktu, gubernator zdecydował się na wygnanie Bediuzzamana, który wówczas wyjechał do Sirvan.
Sprzeciw wobec wybitnych osobistości jest czymś zwyczajnym. Szczególnie niektórzy pozornie uczeni ludzie, którzy zostali pokonani na polu wiedzy, mieli czynić wszystko, co było w ich mocy, aby pomniejszyć wysoki status Mułły Saida w oczach ludzi, a także śledzić jego ruchy, aby później go oskarżyć. Pewnego razu nie był on w stanie odmówić modlitwy porannej (ar. fadżr)we właściwym czasie. Kiedy jego przeciwnicy otrzymali wiadomość o tym, zaczęli rozpowszechniać pogłoski, jakoby Mułła Said przestał się modlić. Kiedy został zapytany: "Dlaczego wszyscy mówią o tobie to-a-to?", Mułła Said odpowiedział:
-Tak, bezpodstawne pomysły nie mogą rozprzestrzeniać się po świecie tak szybko. Popełniłem błąd i dlatego muszę stawić czoła karze dwojakiego rodzaju - pierwszym jest zganienie przez Boga, zaś drugim są insynuacje ogółu. Rzeczywistym powodem tego, że zaniedbałem błogosławiony obowiązek modlitwy, jest to, że uczyniłem swoim zwyczajem czytanie w nocy. Świat zewnętrzny dotknął owej prawdy, a ponieważ ludzie nie w pełni pojęli ów powód, jedynie przyklejono mi łatkę popełnienia tego błędu.
Kiedy Bediuzzaman przebywał w Sirvan, podszedł do niego pewien człowiek z okolic Sirt i powiedział:
-O, mój effendi, do Sirt przybył pewien człowiek będący z pozoru chłopcem w wieku czternastu czy piętnastu lat, który pokonał (w debacie - uz. red. pol.) wszystkich naszych uczonych. Przybyłem tu, by zaprosić cię do nas, abyś z kolei ty pokonał jego.
Mułła Said przyjął zaproszenie i zaczął czynić przygotowania do wyjazdu do Sirt. Po dwóch godzinach podróży zaczął wypytywać o wygląd i strój owego młodego hodży. Jego towarzysz odpowiedział:
-Mój effendi, nie znam jego imienia, ale kiedy przybył, nosił strój derwisza, a na ramiona miał zarzucone coś w rodzaju owczej skóry. Następnie przywdział strój ucznia i pokonał wszystkich naszych uczonych.
Kiedy Mułła Said usłyszał te słowa, uświadomił sobie, że ów człowiek mówi właśnie o nim i relacjonuje wydarzenia, jakie miały miejsce poprzedniego roku, lecz tamten, mieszkając w okolicznej wiosce, dopiero niedawno o nich usłyszał. Kiedy Said zdał sobie z tego sprawę, odrzucił zaproszenie.
Następnie Bediuzzaman odwiedził miasto Tillo w prowincji Sirt, gdzie wycofał się do grobowca pewnego sławnego człowieka. Tam w nadzwyczajny sposób zapamiętał słownik języka osmańskiego aż do litery S (sinw alfabecie arabskim). Kiedy zapytano go o to, dlaczego uczył się słownika na pamięć, odpowiedział słowami:
-Słownik objaśnia rozmaite znaczenia jednego słowa, a ja interesowałem się stworzeniem słownika synonimów, ukazującego, jak wielu słów można użyć dla wyrażenia jednego znaczenia.
Młodszy brat Saida, Mułła Mehmed, przynosił mu jedzenie do grobowca. Dając małe kawałki pożywienia z zupy mrówkom biegającym wokół grobowca, Mułła Said zadowalał się jedzeniem chleba, który jedynie maczał w zupie. Kiedy zapytano go: "Dlaczego dajesz te małe kawałeczki mrówkom?", odpowiedział:
-Ujrzałem, że owe mrówki posiadają świadomość życia społecznego, a ich działanie ukazuje dokładanie starań i wielkich wysiłków. Chciałem im pomóc w zamian za ich zapamiętanie w republikańskim działaniu.
{(*): Podczas procesu przed Sądem Karnym w Eskisehir, Nauczycielowi zadano pytanie: "Co myślisz o Republice?", a on odpowiedział:
-Moja biografia, którą macie w swoim posiadaniu, dowodzi tego, że byłem pobożnym republikaninem, zanim jeszcze urodził się ktokolwiek z was - z wyjątkiem być może przewodniczącego sądu w Eskisehir.
Po powtórzeniu wyżej wspomnianej "historii o mrówkach" kontynuował, mówiąc:
-Kalifowie Prawowierni byli zarówno kalifami, jak i prezydentami republiki. Z pewnością Abu Bakr As-Siddiq, dziesięciu towarzyszy, którym obiecano Raj, a także inni towarzysze Proroka (niech Bóg będzie rad z nich wszystkich) byli niczym prezydenci republiki. Nie był to jednak tytuł pozbawiony znaczenia; byli oni przywódcami republiki religijnej, której znaczeniem są prawdziwa sprawiedliwość i wolność prawa szari'a.}
Kiedy przebywał w Tillo, Mułła Said zobaczył w swoich snach Szejka 'Abd Al-Qadira Gajlaniego (niech jego tajemnica będzie uświęcona). Zwracając się do niego, Szejk Gajlani powiedział:
-Mułło Saidzie! Udasz się do naczelnika plemienia Miran, Mustafy Paszy [7], i zaprosisz go na drogę zbawienia. Doradzisz mu, aby położył kres swej tyranii, aby zaczął odprawiać modlitwę i trzymać się nakazów religii. Jeśli nie usłucha, zabijesz go.
Kiedy tylko się zbudził, Mułła Said rozpoczął przygotowania do podróży z Tillo do plemienia Miran. Po przybyciu na miejsce udał się wprost do namiotu Mustafy Paszy. Kiedy powiedziano mu, że pasza jeszcze nie przybył, spoczął. Wkrótce pasza wszedł do namiotu. Choć wszyscy obecni z uszanowaniem wstali, Mułła Said nie poruszył się nawet na cal, zwracając tym na siebie uwagę paszy, który zażądał od jednego z przywódców klanowych, Fettah-beja, aby ten powiedział mu, kim jest ten człowiek. Fettah-beja wyjaśnił, że jest to sławny Mułła Said. Pasza, który i tak nigdy nie lubił uczonych, wściekł się, jednak jeszcze nie wyraził otwarcie swoich uczuć, lecz zapytał Mułłę Saida, dlaczego ten się tutaj znajduje. Mułła Said odpowiedział:
-Przybyłem tu, aby nawrócić cię na drogę tego, co słuszne. Albo położysz kres swej tyranii i zaczniesz odprawiać modlitwę (ar. salat),albo zabiję cię.
Będąc niezwykle rozgniewanym, pasza wybiegł z namiotu. Po krótkim wytchnieniu wrócił i jeszcze raz zapytał Mułłę Saida, po co ten przybył. Mułła Said odpowiedział:
-Już ci powiedziałem, dlaczego tu jestem.
Wskazując na szablę Bediuzzamana, zawieszoną na filarze namiotu, pasza wykrzyknął:
-Czym mnie zabijesz, tą zardzewiałą szablą?!
-Tym, co tnie, nie jest szabla, lecz ręka, która ją trzyma!
Mustafa Pasza ponownie opuścił namiot, by ochłonąć. Kiedy wrócił, powiedział do Bediuzzamana:
-Mam w Cizre [8] wielu uczonych. Jeśli będziesz w stanie zwyciężyć w debacie ich wszystkich, będę czynił tak, jak mi powiesz. Jeśli jednak sam zostaniesz pokonany, utopię cię w Eufracie.
-Jak pokonanie wszystkich uczonych nie leży w mojej mocy, tak wrzucenie mnie do rzeki nie leży w twojej - odpowiedział Bediuzzaman.
-Kiedy skończę odpowiadać na pytania twoich uczonych, dasz mi coś: twój karabin Mausera. Jeśli nie dotrzymasz słowa, zastrzelę cię z niego.
Po tej wymianie zdań Bediuzzaman i pasza wyjechali konno do Cizre. W drodze pasza nie zamienił z Mułłą Saidem ani słowa. Kiedy przybyli do siedzib klanu Banu Hani, Bediuzzaman poczuł się śpiący ze zmęczenia (i zasnął - uz. red. pol.). Kiedy tylko się obudził, ze zdumieniem odkrył, że wszyscy uczeni z Cizre siedzą wokół niego, trzymając w rękach księgi. Po krótkiej rozmowie podano herbatę. Uczeni z Cizre byli już zaznajomieni ze sławą Mułły Saida. Z podziwem i zadziwieniem oczekiwali, aż Mułła Said zacznie odpowiadać na ich pytania; z kolei Mułła Said po wypiciu własnej herbaty zaczął pić herbatę uczonych siedzących obok niego. Byli tak pochłonięci myślami, że nawet tego nie zauważyli. Mustafa Pasza zwrócił się do nich, mówiąc:
-Nie jestem uczonym, lecz już widzę, że zostaniecie pokonani w debacie przez Mułłę Saida. Kiedy byliście tak pochłonięci myślami, że zapomnieliście o piciu herbaty, Mułła Said wypił własną herbatę, jak również opróżnił filiżanki dwóch czy trzech spośród was.
Po chwili błahej rozmowy z uczonymi Mułła Said powiedział:
-Szanowni panowie! [9] Złożyłem obietnicę, że nigdy i nikomu nie będę zadawał pytań. Jestem gotów, by przyjąć wasze pytania.
Uczeni zadali mu około czterdziestu pytań. Po tym, jak Mułła Said odpowiedział na wszystkie, stało się tak, że jedna z jego odpowiedzi nie była poprawna, zaś uczeni nie zdali sobie z tego sprawy. Kiedy wszyscy wyszli, Mułła Said pobiegł za nimi, aby im rzec: "Wybaczcie mi, lecz nie zdaliście sobie sprawy z tego, że jedna z moich odpowiedzi nie była poprawna", po czym udzielił właściwej odpowiedzi.
-Teraz całkowicie nas pokonałeś! - powiedzieli uczeni. Później niektórzy z nich przybyli do Mułły Saida, aby ten dawał im lekcje.
Mustafa Pasza, tak jak obiecał, oddał swój karabin Mausera i zaczął odprawiać modlitwę.
Siła fizyczna i zręczność Mułły Saida nie pozostawały w tyle za jego wyjątkowymi zdolnościami i zdumiewającą wiedzą. Lubił on zapasy i często mierzył się z uczniami w medresie, również w zapasach pozostając niepokonanym.
Pewnego dnia Bediuzzaman i Mustafa Pasza jeździli konno. Said nie wiedział o tym, że Mustafa Pasza zarządził, aby dano mu leniwego i nieprzeszkolonego konia, który nigdy wcześniej nie był ujeżdżany. (Bóg wie najlepiej, lecz prawdopodobnie celem takiego postępowania było, aby Said spadł z siodła i zabił się). Po przejechaniu stępa, Mułła Said, który miał wówczas szesnaście lat, chciał, aby koń przyspieszył, i puścił go w galop. Nagle koń zszedł z traktu, biegnąc w całkowicie przypadkowym kierunku. Choć Said nakazywał mu zatrzymać się, koń wciąż bez opamiętania galopował i pędem wbiegł na teren uczęszczany przez dzieci. Na drodze rozszalałego konia znalazło się dziecko szanowanego agi [10] Cizre. Koń stanął dęba, a przednimi nogami uderzył w pierś chłopca, przewracając go i pozostawiając leżącego bez ruchu na ziemi. Ludzie znajdujący się w pobliżu pospieszyli z pomocą rannemu chłopcu, a kiedy zdali sobie sprawę z tego, co się wydarzyło, chcieli zaatakować Mułłę Saida, aby mu odpłacić. Służący agi wyciągnęli sztylety i wymierzyli je w Mułłę Saida, który równocześnie wyciągnął swój karabin i powiedział do ludzi:
-Zaprawdę, Tym, Który odebrał dziecku życie, jest Bóg. Co się tyczy pozornej przyczyny, jest nią koń. Co się tyczy powodu, jest nim Mustafa Łysy (Mustafa Pasza), ponieważ to on dał mi tego konia. Pozwólcie mi zobaczyć chłopca. Jeśli zmarł, możemy walczyć później.
Mułła Said podniósł dziecko i wziął je w ramiona. Widząc, że chłopiec nie porusza się, zanurzył go w chłodnej wodzie. Dziecko otworzyło oczy i uśmiechnęło się, a wszyscy byli tym zdumieni.
Po owym wydarzeniu Bediuzzaman pozostał w Cizre przez krótki czas, po czym postanowił, że wraz ze swym uczniem, Mułłą Salihem, odwiedzi Biro, miejsce zamieszkane przez arabskich koczowników (Beduinów). Tam Mułła Said usłyszał, że Mustafa Pasza powrócił na dawną drogę tyranii. Wyruszył, aby stawić mu czoła, udzielić rady oraz zagrozić. Po gorącej rozmowie z Mustafą Paszą Mułła Said zagroził mu, mówiąc:
-Czy znowu jesteś tyranem? Zabiję cię przez wzgląd na Boga!
Zastępca paszy stanął między nimi. Mułła Said pogardliwie przemawiał do Mustafy Paszy, który w końcu nie mógł znieść siły jego słów i zaatakował Mułłę Saida, żeby go zabić, jednak przeszkodzili mu w tym agowie plemienia Miran. Wreszcie Abdulkarim, syn Mustafy Paszy, podszedł do Mułły Saida i powiedział:
-Jego przekonania nie są słuszne. Proszę, abyś na razie nas zostawił.
Mułła Said nie odmówił prośbie Abdulkarima. Odszedł samotnie i skierował się ku pustyni Biro, na której żyli Beduini. Po drodze napotkał
beduińskich rozbójników. Mułła Said wystrzelił z karabinu w powietrze, aby się rozpierzchli, a uzbrojeni tylko we włócznie Beduini uciekli. W dalszej podróży jego szlak przecięła druga grupa rozbójników, lecz tym razem mieli większą przewagę liczebną. Otoczyli Mułłę Saida, a kiedy już mieli go zabić, jeden z nich zwrócił na niego uwagę i powiedział:
-Widziałem tego człowieka u plemienia Miran. Jest dobrze znany.
Beduini natychmiast cofnęli się i poprosili Mułłę Saida, aby im wybaczył. Zaproponowali mu, że będą go eskortować przez niebezpieczne tereny, przez które miała prowadzić jego podróż, jednak Mułła Said odrzucił tę ofertę i samotnie ruszył dalej.
Po kilku dniach przybył do Mardin. Uczeni z Mardin bezskutecznie starali się rzucić mu wyzwanie w debacie, aż zgodzili się na to, by przyjąć owego chłopca - który posiadał tak wzniosły poziom wiedzy, a był tak młody, jak niektóre spośród ich własnych dzieci - jako swego nauczyciela.
Później Mułła Said napotkał dwóch uczniów, którzy byli gośćmi w Mardin. Jeden z nich był zwolennikiem Dżamal ad-Dina al-Afghaniego, zaś drugi - tariki Sanusijja. Dzięki owym uczniom zapoznał się z metodami Dżamal ad-Dina oraz tariki Sanusijja.
W młodym wieku Mułła Said wkroczył do życia politycznego i zaczął służyć krajowi oraz narodowi. Jego pierwsze zetknięcie się z życiem politycznym miało miejsce w Mardin. Z powodu jego zaangażowania w politykę, rządzący twardą ręką gubernator zesłał go do Bitlis ze skutymi rękami i pod eskortą policji. W pewnej chwili podróży nastał czas modlitwy i Said przypomniał policjantom, aby odpięli jego kajdanki, by mógł się pomodlić. Kiedy policjanci odmówili, sam szybko otworzył kajdanki i rzucił je na ziemię. Zaszokowani tym, czego byli świadkami, policjanci uznali to za cud (tur. keramat)i pokornie powiedzieli:
-Do tej pory byliśmy twoimi strażnikami, odtąd jesteśmy twoimi sługami . {(*): Pewnego dnia Bediuzzamana zapytano: "Jak odpiąłeś kajdanki?". Odpowiedział: "Ja też nie wiem. To mógł być jedynie cud (tur. keramat) modlitwy".}
Kiedy Mułła Said przebywał w Bitlis, ktoś poinformował go o tym, że gubernator oraz pewni urzędnicy pili alkohol. Rozgniewany tą wiadomością rzekł:
-Nie mogę pogodzić się z tym, że w pobożnej prowincji, takiej jak Bitlis, ludzie reprezentujący rząd zachowują się w taki sposób!
Poszedł, aby zobaczyć się z owymi urzędnikami i przyłapał ich na gorącym uczynku. Said najpierw przytoczył hadis mówiący o zakazie picia alkoholu, a później przemawiał dalej, używając gorzkich słów. Przewidując, że gubernator rozkaże swoim ludziom, by go zastrzelili, trzymał dłoń w pobliżu rękojeści rewolweru, jednakże gubernator, będąc nadzwyczaj cierpliwym i starannym człowiekiem, potraktował go łaskawie i nie powiedział ani słowa. Po tym, jak Said wyszedł, zastępca gubernatora pobiegł za nim i z niepokojem powiedział:
-Co uczyniłeś? Twoje słowa doprowadzą do tego, że zostaniesz stracony!
-Nie sądzę, żeby miało skończyć się moją egzekucją, myślę, że karą będzie uwięzienie lub wygnanie - odpowiedział młody Said. - Tak czy inaczej, jakaż szkoda miałaby wyniknąć z tego, że zostanę zabity za próbę powstrzymania grzesznego uczynku?
Dwie godziny po owym wydarzeniu oficerowie policji wezwali Bediuzzamana, aby zabrać go do gubernatora. Kiedy weszli do pokoju gubernatora, ten z szacunkiem powinszował młodemu Saidowi i chcąc ucałować jego dłoń, powiedział:
-Każdy ma swego nauczyciela (tur. Ustad),a ty jesteś moim nauczycielem.
* * *
Młody Said ze swej natury nigdy nie mógłby znieść życia pod nakazami despotycznego prawa ani też tego, by jego działania miały być ograniczane w jakikolwiek sposób. Poszukiwał wolności we wszystkich jego działaniach i w każdym czasie, i zawsze mówił: "Nigdy nie pozwoliłbym na to, by samowolne prawa ograniczały moją wolność". Z tego powodu później, kiedy przebywał w Stambule, odrzucał nakładanie jakichkolwiek ograniczeń na jego działania, a owa cecha była wyróżniającą się w każdym aspekcie życia Bediuzzamana. To samo umiłowanie wolności i odrzucanie wszelkich ograniczeń zaowocowało podjęciem przez niego obrony przeciwko pochodzącym z Europy atakom ateizmu i zbłądzenia w drugiej połowie jego życia. Nigdy nie poddał się zasadom absolutnego despotyzmu biorącym początek z filozofii naturalistów, która jest sprzeczna z Koranem. Nie podporządkowując się takim prawom, pracował na rzecz prawowitej wolności i modelu cywilizacji zalecanego przez islam.
Kiedy przybył do Bitlis, Mułła Said miał mniej więcej piętnaście czy też szesnaście lat i osiągnął wiek dojrzałości. Do tego czasu jego wiedza przyjęła kształt znaczeń (tur. sunuhat)inspirowanych jego sercem i nigdy
nie czuł on potrzeby podjęcia uciążliwych studiów. Jednakże czy to z powodu osiągnięcia dojrzałości, czy to z powodu zaangażowania się w życie polityczne stan bycia zainspirowanym znaczeniami oznajmionymi jego sercu zaczął zanikać. W rezultacie Mułła Said rozpoczął badanie i studiowanie ksiąg wszelkiego rodzaju nauk. Skupiając się na obaleniu wątpliwości wysuwanych przeciwko islamowi, zapamiętał czterdzieści ksiąg dotyczących takich nauk, jak gramatyka i składnia (ar. odpowiednio sarfi nahł)na poziomie uniwersyteckim (ar. 'ilm al-'alija),egzegeza koraniczna (ar. tafsir)czy teologia (ar. 'ilm al-kalam).Zaprawdę, czytając codziennie, każdą księgę, jaką zapamiętał, powtarzał raz na trzy miesiące.W owym punkcie swego życia Mułła Said doświadczał dwóch sprzecznych stanów.
Pierwszy:w chwilach, gdy miał szeroki umysł, był w stanie mistrzowsko opanować każdą księgę, jaką wziął do ręki.
Drugi:w chwilach, kiedy jego umysł był skurczony, nie lubił nawet odzywać się, nie mówiąc już o studiowaniu.
Mułła Said zaczął uczyć się na pamięć Koranu, czytając każdego dnia jeden lub dwa dżuzy [11]. Poprzez zapamiętywanie dwóch dżuzów każdego dnia nauczył się na pamięć znacznej części Koranu, jednakże nie ukończył uczenia się go na pamięć, a to dla dwóch następujących powodów, o jakich oznajmiono jego sercu:
Jednym z owych powodów było to, że Bediuzzaman nie chciał okazać Koranowi braku szacunku, czytając go pospiesznie. Innym był fakt, że jego serce skłaniało się ku temu, by uznać za priorytet prawdy Koranu i to na nich się skupić. To było powodem, dla którego poprzestał na zapamiętaniu czterdziestu ksiąg odnoszących się do mądrości islamu i jego nauk, które były kluczami do Koranu, które mogły być obroną i odpowiedzią na wszelkie wątpliwości. Poprzez powtarzanie każdego dnia części tego, co zapamiętał, mógł wyrecytować z pamięci [12] wszystkie czterdzieści ksiąg podczas każdych trzech miesięcy.
Zaczął uczyć się na pamięć księgi zwanej Mirqat,jednakże bez adnotacji i komentarzy do niej. Następnie porównał swe spojrzenie na ową księgę z tym, jakie ukazują adnotacje i komentarze, i odkrył, że zgadza się wszystko z wyjątkiem trzech punktów. Ów aspekt osobowości Bediuzzamana również zdobył sobie poklask i uznanie uczonych.
Pewnego dnia ktoś okłamał go, mówiąc, że szanowny Szejk Mehmed Kufrevi rzucił na niego klątwę. Mułła Said udał się zatem do szejka, aby go odwiedzić. Szejk komplementował go i dawał mu lekcje w czasie, przez jaki Bediuzzaman tam pozostał. Były to ostatnie (oficjalne) lekcje, jakie otrzymał (od kogo innego - uz. red. pol.) Mułła Said.
Pewnej nocy Mułła Said ujrzał szanownego Szejka Mehmeda Kufrevi we śnie. Szejk rzekł do niego:
-Mułło Saidzie, przybądź, aby mnie odwiedzić. Odchodzę.
Mułła Said natychmiast wyruszył, aby zobaczyć szejka, lecz jedynie po to, aby odkryć, że szejk już odpłynął. Obudziwszy się z tego snu, Mułła Said zobaczył, że jest siódma wieczorem, i odpoczywał dalej, jednakże rano usłyszał żałobne płacze dochodzące z domu szejka. Odwiedziwszy jego dom, dowiedział się, że szejk zmarł o siódmej wieczorem. Pełen smutku, Bediuzzaman powrócił do siebie.
اِنَّا لِلّٰهِ وَاِنَّٓا اِلَيْهِ رَاجِعُونَ ٭ رَحْمَةُ اللّٰهِ عَلَيْهِ اٰم۪ينَ
"Zaprawdę, do Boga, i zaprawdę, do Niego powrócimy!"
Oby Bóg się nad nim zmiłował, amen!
Odbierając rozmaite lekcje dotyczące wiedzy i nauki od tak wielkich i wzniosłych uczonych i szejków, jak Sajjid Nur Mehmed, Abdurrahman Tagi, Szejk Fehim czy Szejk Mehmed Kufrevi, Mułła Said czuł przemożne uczucie dla nich wszystkich. Spośród uczonych czuł wielką sympatię również do Szejka Amina Effendiego, Mułły Fethullaha i Szejka Fethullaha Effendiego.
Jako że w Van nie było wówczas żadnych uczonych, Mułła Said wyjechał do Van na zaproszenie Hasana Paszy. Następne piętnaście lat miał spędzić, podróżując między plemionami zamieszkującymi tę prowincję, udzielając rad i dając lekcje. Przez ten czas utrzymywał dobre stosunki z gubernatorem i urzędnikami. Zdał sobie sprawę z tego, że tradycyjna forma teologii (ar. kalam,tur. kelam)nie wystarczy, aby obalić wątpliwości i obawy dotyczące islamu, zatem docenił potrzebę studiowania nauk współczesnych .
{(*): Owa świadomość, jakiej Bediuzzaman nabrał w tak młodym wieku, wytyczyła pole oraz przygotowała jego samego do wielkiej służby na rzecz Koranu i islamu, jaką miał wykonać w przyszłości. Trzydzieści lat po tym, jak wyraził on to przekonanie, Wszechmocny Bóg obdarował go sukcesem w stworzeniu zbioru Traktatów Światła, które przyniosły odnowienie na polu nauki teologii (ar. 'ilm al-kalam).}
Po uświadomieniu sobie tego, Bediuzzaman zaczął studiować wszystkie nauki, jakie określa się szerokim pojęciem "nauk współczesnych". W bardzo krótkim czasie zbadał podstawy takich nauk, jak historia, geografia, matematyka, geologia, fizyka, chemia, astronomia i filozofia. Dogłębnie przestudiował owe nauki, formalnie nie posiadając nauczyciela, jedynie dzięki własnym staraniom.
Pewnego razu przygotowywał się do debaty z nauczycielem geografii, w wyniku czego na dwadzieścia cztery godziny przed ich spotkaniem nauczył się na pamięć księgi poświęconej geografii. Następnego dnia pokonał owego nauczyciela w debacie, która miała miejsce w rezydencji gubernatora Van, Tahira Paszy [13]. Innym razem w ciągu piętnastu dni zapamiętał i mistrzowsko opanował naukę chemii nieorganicznej i zwyciężył w debacie nauczyciela chemii.
Ludzie wiedzy, którzy byli świadkami owych cudów jego zdolności oraz głębi jego wiedzy, nadali Mulle Saidowi przydomek "Bediuzzaman" [14]. Przez cały czas, jaki spędził w Van, poprzez wszystkie idee i studia, jakie odbył, dzięki jego doświadczeniu zyskanemu dzięki zbadaniu różnych metod i punktów widzenia szkolnictwa i edukacji religijnej - przy rozważaniu zasadniczych potrzeb współczesności - rozwinął on unikalną metodę nauczania. Ową metodą było oświecanie jego uczniów zrozumieniem epoki poprzez wykorzystywanie najnowszych sposobów objaśniania oraz wyrażania dowodów prawd religijnych.
Kiedy Mułła Said przebywał w Van, niektóre z jego osobistych zasad nie były zgodne ze zwyczajem uczonych owego regionu , {(*): Trzymał się on tych samych zasad przez całe osiemdziesiąt lat swego życia.} a były one następujące:
1.Nigdy nie przyjmować zapłaty, podarunków, a nawet odrzucać wynagrodzenie, niezależnie od tego, ktokolwiek by je ofiarował. Zaiste, przez wszystkich został zaświadczony fakt, że Nauczyciel nigdy nie miał żadnego majątku przypisanego do swego imienia i żył w niedoli, pośród przerażających nieszczęść, w ubóstwie, odosobnieniu, wciąż na zesłaniu lub w więzieniu, a jednak nigdy nie przyjmował od nikogo pieniędzy lub podarunków, nie dając czegoś w zamian.
2. Nigdy nie zadawać pytań żadnemu uczonemu. Przez dwadzieścia lat Bediuzzaman zawsze udzielał odpowiedzi na pytania, jakie zadawano jemu. Oto, jaki był jego komentarz w tej kwestii: "Nigdy nie kwestionowałem wiedzy uczonych, zatem nie było stosowne, bym zadawał im pytania. Każdy, kto kwestionuje moją wiedzę, może rzucić mi wyzwanie i przepytać mnie, abym mógł odpowiedzieć na jego pytania".
3.Zgodnie z tym, co sam praktykował, Mułła Said zabronił również swoim uczniom przyjmowania jałmużny (ar. zakat)lub podarunków. Uczył ich również, aby pracowali, mając na względzie jedynie zadowolenie Boga. Zaprawdę, przez większość czasu sam wspierał swych uczniów, dostarczając im środków na życie.
4. Pozostać nieżonatym i nie wiązać się z żadną rzeczą tego świata. Z tego powodu miał powiedzieć: "Gdziekolwiek pójdę, powinienem być zdolny do tego, by nieść w ręku cały swój dobytek". Zapytany o to, dlaczego tak postępował, miał powiedzieć: "Nadejdzie czas, w którym na tę moją praktykę będzie spoglądać się z zazdrością. Po drugie, majątek i bogactwo nie sprawiają mi żadnej przyjemności. Postrzegam ten świat jako gospodę".
Podczas czasu, jaki Bediuzzaman spędził w Van, zmarły później Tahir Pasza czytał księgi napisane w Europie i przygotowywał pytania, by zadać je Nauczycielowi. Choć Mułła Said nigdy wcześniej nie widział żadnej z owych ksiąg i choć dopiero niedawno nauczył się języka tureckiego, odpowiadał bez wahania. Pewnego dnia natknął się na owe księgi i uświadomił sobie, że to na ich podstawie Tahir Pasza przygotowywał swoje pytania. W krótkim czasie mistrzowsko opanował zawartość ksiąg z owego zbioru.
Jego największą ambicją i ideą owego czasu było wybudowanie w Van uniwersytetu, który chciał nazwać Medresetu'z-Zehra. Ów uniwersytet miał przypominać egipski Uniwersytet Al-Azhar. Bediuzzaman zawsze myślał o sposobach na to, aby zrealizować swą ideę i przejść od planu do projektu.
Latem Nauczyciel dla chwili wytchnienia udawał się w góry Basit i Beytussebap. Pewnego dnia powiedział Tahirowi Paszy, że nawet w lipcu szczyty gór pokrywa śnieg. Tahir Pasza odrzucił zaakceptowanie takiego twierdzenia, mówiąc: "Z pewnością w lipcu nie może tam leżeć śnieg". Pewnego dnia, będąc w górach, Mułła Said przypomniał sobie tę rozmowę i napisał do Tahira Paszy, w pierwszym liście, jaki napisał po turecku:"Paszo, na szczycie Basit leży śnieg. Nie odrzucaj tego, czego nie możesz zobaczyć. Nie można ograniczyć wszystkiego do twojej wiedzy. To wszystko".
Kiedy tylko Mułła Said słyszał jakiekolwiek wiadomości o konflikcie między dwoma stronnictwami, natychmiast odpowiadał, ofiarowując obu stronom przewodnictwo i mediację, i w krótkim czasie doprowadzał do pokoju między nimi. Zaprawdę, był on w stanie załagodzić spór między Seker Agą a naczelnikiem plemienia Miran, Mustafą Paszą, czego nie mógł dokonać nawet rząd. Kiedy Bediuzzaman zwrócił się do Mustafy Paszy, aby zapytać: "Czy jeszcze nie zawróciłeś ze swych dawnych dróg?", Mustafa Pasza odpowiedział:
-Seyda! [15] Pójdę za tym, co mi powiesz, cokolwiek to będzie.
Mustafa Pasza ofiarował Bediuzzamanowi konia i pewną sumę pieniędzy, lecz ten odrzucił podarunek, mówiąc:
-Czy jeszcze nie słyszałeś? Od nikogo nie przyjmuję pieniędzy. Jak mógłbym w ogóle przyjąć pieniądze tyrana takiego jak ty? Wygląda na to, że złamałeś przysięgę, w której obiecałeś nie wracać na swe dawne drogi, a to znaczy, że prawdopodobnie nie wrócisz już do Cizre.
Później Mułła Said otrzymał wiadomość, że Mustafa Pasza zmarł w drodze do Cizre.
Bediuzzaman posiadał nadzwyczajną zdolność pojmowania matematyki. Był w stanie bardzo szybko rozwiązać w pamięci najbardziej złożone kwestie. Posiadał nawet księgę traktującą o nauce, jaką jest algebra. Kiedy tylko w obecności Tahira Paszy pojawiały się problem lub debata dotyczące kwestii wymagających obliczeń, Bediuzzaman był w stanie wykonać owe obliczenia w pamięci, zanim jakikolwiek zręczny matematyk mógłby udzielić odpowiedzi. Wielokrotnie brał udział w takich konkursach i zawsze w nich zwyciężał. Pewnego razu postawiono przed nim następujące zagadnienie:
-Załóżmy, że mamy piętnastu muzułmanów i piętnastu niemuzułmanów, i załóżmy, że chcemy za każdym razem losowo wybierać spośród nich nie-muzułmanina. Jaką sekwencję musiałbyś zastosować, aby osiągnąć pożądany wynik?
Bediuzzaman odpowiedział, że istnieją sto dwadzieścia cztery możliwe kombinacje, a następnie kontynuował, mówiąc:
-Mogę opracować scenariusz nawet bardziej skomplikowany od tego. Mogę opracować taki, który będzie wymagał zastosowania dwóch tysięcy pięciuset kombinacji.
W ciągu dwóch godzin opracował takie permutacje dla pięćdziesięciu nie-muzułmanów pośród stu ludzi, by wybór za każdym razem padał na nie-muzułmanina. Opracował nawet odpowiednią sekwencję dwóch i pół tysiąca kombinacji dla przypadku, w którym mamy pięciuset niemuzułmanów z tysiąca ludzi, a następnie spisał owe permutacje w formie traktatu, by przedstawić go Tahirowi Paszy . {(*): Niestety, ów traktat spłonął w pożarze, jaki wybuchł w Van.}
W Van Bediuzzaman dla pozyskania wiadomości czytał pewne gazety wraz z gubernatorem Tahirem Paszą. Szczególną uwagę zwracał na wiadomości związane z islamem. W Van rozpoczął zdobywanie wiedzy w temacie stanu świata islamu. Pewnego dnia Tahir Pasza pokazał mu przerażające wiadomości pochodzące z jednej z gazet, która pisała:
Sekretarz Stanu do spraw kolonii, trzymając w ręku Szlachetny Koran, wygłosił w brytyjskim parlamencie mowę, w której powiedział:
"Dopóki ten Koran znajduje się w rękach muzułmanów, nigdy nie będziemy w stanie zapanować nad nimi. Musimy zrobić wszystko, co tylko jest konieczne, aby albo odebrać im Koran, albo sprawić, by odwrócili się od Koranu".
Owe przerażające wiadomości wywarły w przypadku Bediuzzamana efekt niemożliwy do opisania. Jego zdolności stanęły w ogniu jak od uderzenia pioruna, a jego emocje i zdolności zostały postawione w stan alarmu. Usłyszawszy to, Bediuzzaman, który stał się odbiorcą takich Bożych łask i przymiotów, jak wiedza, pojmowanie, szczerość intencji (ar. ichlas),odwaga i męstwo, zbudził w swej duszy żarliwe pragnienie, które natchnęło go do tego, by oznajmić:
"Udowodnię i ukażę światu, że Koran jest niczym duchowe słońce, które nigdy nie zajdzie i nigdy nie można go zgasić" .
{(*): Sześćdziesiąt pięć lat temu, kiedy Said Nursi przebywał w Van z gubernatorem Tahirem Paszą, natknął się na gazetę, w której przeczytał, że Sekretarz do spraw kolonii, trzymając w ręku Koran, powiedział w brytyjskim parlamencie: "Dopóki ten Koran znajduje się w rękach muzułmanów, nigdy prawdziwie nie zapanujemy nad nimi. Musimy albo odebrać im Koran, albo sprawić, by odwrócili się od Koranu". Owe wiadomości zbudziły w duszy Nauczyciela potężny zapał do dokładania niekończących się starań. To palące pragnienie sprawiło, że Bediuzzaman zapragnął udowodnić każdemu cudowność Koranu, dlatego powziął mocne postanowienie i przysiągł, że całkowicie uciszy niewiernych. Poprzez piętnaście lat, jakie spędził w Van, powtórzył w pamięci ponad osiemdziesiąt ksiąg, jakie całkowicie zapamiętał i z jakimi się zapoznał, wraz ze wszystkimi niezbędnymi szczegółami dotyczącymi ówczesnego stanu świata islamu.
Jego wyjątkowe inteligencja i wiedza, którymi został obdarowany w tak młodym wieku, ukazują, że Bediuzzaman był uczonym, który nie miał sobie równych i przewyższał innych. Został obdarowany mądrością Koranu, a jego zdolności cechowały się stałością i dążeniem do sprostania wymaganiom obecnego stulecia. Był on zdolny do tego, aby udowodnić cudowność Koranu całemu światu i przekonać o niej cały świat.
Jak wspaniałe drzewo wyłaniające się z najmniejszego z nasion jasno wskazuje na moc Boga, tak takim nasieniem stały się życie i służba Bediuzzamana, który nie posiadał żadnej materialnej potęgi, był prześladowany, a jego ręce były związane. W najbardziej przerażającym okresie historii pojawił się on wraz z przesłaniem duchowego, powszechnego i ogólnoświatowego rozwoju, które wywarło znaczący wpływ, zmieniając sposób myślenia ludzi w Anatolii, w świecie islamu i na całym świecie. To wszystko jasno ukazało sercom i umysłom, że to, co się stało, stało się dzięki Bożej wszechmocy, dzięki temu, że Bóg wyznaczył Nauczyciela do tego zadania, i dzięki Bożemu przewodnictwu.
Zaprawdę, o tym Bożym przewodnictwie w odniesieniu do służby na rzecz wiary Bediuzzaman wspomniał w jednym ze swych dzieł. Oto, co powiedział dla potwierdzenia owego błogosławieństwa:
"Na początku Wielkiej Wojny (tj. pierwszej wojny światowej - przyp. red. pol.) widziałem w wizji, która była prawdą, że znajduję się u podnóża sławnej góry Ararat. Nagle góra wybuchła, a jej odłamki, które same były wielkości gór, zostały rozrzucone po całym świecie. Ujrzałem, że w tym strasznym położeniu jest ze mną moja matka, której powiedziałem: 'Nie lękaj się! To dzieje się na rozkaz Wszechmocnego Boga, a On jest Najbardziej Litościwy i Wszechmądry'.
Nagle, wciąż będąc w tym samym położeniu, ujrzałem wielce ważnego człowieka, który rozkazał mi:'Głoś cudowność Koranu!'
Zbudziłem się i pojąłem, że nadchodzi wielki wybuch i wstrząs, który zniszczy mury wzniesione wokół Koranu. Wówczas Koran zostanie zaatakowany i będzie bronił się sam, a jego cudowność będzie dla niego zbroją ze stali, zaś ktoś taki jak ja zostanie w owym czasie wyznaczony, w sposób dalece wykraczający poza jego zdolności, do ukazania innym jednego z rodzajów cudowności Koranu. Pojąłem, że już zostałem wyznaczony do tego zadania".}
Bediuzzaman przybył do Stambułu, aby realizować swój plan utworzenia uniwersytetu zwanego Medresetu'z-Zehra, i rozpoczął działania na rzecz założenia tej uczelni, czy to w Van, czy to w Diyarbakir. Oto słowa użyte przed dziennikarza, który opisał przybycie Bediuzzamana do Stambułu: "Ognista kula inteligencji z urwistych gór Wschodu wzeszła ponad horyzontem Stambułu".
Przed wyjazdem Nauczyciela do Stambułu Tahir Pasza poczynił następujący komentarz:
-Jesteś w stanie pokonać uczonych Wschodu. Czy sądzisz, że możesz dostać się do Stambułu i rzucić wyzwanie wielkiej rybie, jaka pływa w tamtym oceanie?
Kiedy tylko przybył do Stambułu, Bediuzzaman zaprosił uczonych do debaty. Sławni uczeni Stambułu przybywali całymi grupami, by go odwiedzić, i odkrywali, że otrzymują poprawne odpowiedzi na wszystkie pytania, jakie mu zadawali. Jego zamysłem w tym wszystkim było zwrócenie uwagi na działania na rzecz nauki i wiedzy we wschodniej Anatolii, jednakże w żaden sposób nie przejawiał on egocentryzmu, a swych działaniach zawsze był wolny od jakiegokolwiek stopnia pompy czy ostentacji. Był cudem pod względem swych wiedzy, męstwa, pamięci i inteligencji, a w tym samym, jeśli nie większym stopniu, ukazywał całkowitą szczerość wiary i intencji. Nigdy nie pochwalał sztuczności i zarozumialstwa. Oto, co napisał na drzwiach swego domu w Stambule:
"Tu są rozwiązywane wszystkie problemy. Tu odpowiada się na wszystkie pytania, lecz nie zadaje się żadnych pytań".
{(*): Ważnym jest, aby w tym miejscu dodać, co następuje:
Jeśli chodzi o służbę Saida Nursiego na rzecz religii islamu i Koranu, to w ciągu ostatnich trzydziestu czy czterdziestu lat jego życia Ruch Światła został obdarowany nadzwyczajnym miłosierdziem i wsparciem Boga Jedynego. Ogólnoświatowy duchowy dżihad i służba Ruchu Światła na rzecz Koranu uczyniły to jasnym, a Bediuzzaman później, po otrzymaniu pewnego duchowego napomnienia, napisał, że jego życiem rządził określony porządek. Jako że został on przeznaczony do tego, by wykonać doniosłą służbę na rzecz Koranu, kładąc podwaliny pod ową służbę, dzięki nadzwyczajnej ochronie Boga, będąc wyposażonym w zadziwiające inteligencję i geniusz, Said zaangażował się w ową służbę pełnioną w najtrudniejszych warunkach. Jak podkreślono we wstępie do jego biografii, na jego życie należy patrzeć z tej perspektywy. Zaprawdę, jeszcze przed Deklaracją Wolności miał on poinformować swych uczniów i przyjaciół, że powstanie ruch, który wykona doniosłą służbę na rzecz Koranu, mówiąc: "Widzę wstające światło i patrzę w przyszłość z wielką nadzieją".
Dzięki swej dalekowzroczności dostrzegł obecną służbę Ruchu Światła i założył, że wyłoni się ona ze świata polityki, zatem przebywając w Stambule dokładał wszelkich wysiłków, aby upewnić się, że politycy działają tak, by służyć Koranowi.}
Uczeni mieli przybywać całymi grupami, by go odwiedzić, i otrzymywać odpowiedzi na swe pytania. Dostarczając odpowiedzi na wszystkie pytania dzięki swemu wspaniałemu uzdolnieniu, przekonującym i wymownym językiem, ze zdumiewającymi postępowaniem i manierami, wkrótce zyskał podziw i uznanie ludzi wiedzy, którzy ujrzeli, iż całkowicie zasługuje on na przydomek "Bediuzzaman" i opisywali go jako "rzadki cud stworzenia".
W tym czasie zdarzyło się, że jeden ze sławnych najważniejszych uczonych egipskiego Uniwersytetu Al-Azhar, Szejk Bahit Effendi, odwiedził Stambuł. Uczeni Stambułu, którzy nie mogli równać się z jego płomienną inteligencją, powiedzieli mu o Bediuzzamanie Saidzie Nursim, który przybył z urwistych gór Kurdystanu i poprosili Szejka Bahita, aby pokonał go w debacie. Szejk Bahit zgodził się i poszukiwał odpowiedniej sposobności do wymiany pytań. Kiedy usiedli razem w herbaciarni po odprawieniu modlitwy w meczecie Aya Sofia, a była przy tym obecna również grupa uczonych (ze Stambułu - uz. red. pol.), Szejk Bahit skorzystał z okazji, aby zadać Bediuzzamanowi następujące pytanie:
مَا تَقُولُ فِى حَقِّ الْاَوْرُوبَائِيَّةِ وَ الْعُثْمَانِيَّةِ
-Co powiesz o Europie i Państwie Osmańskim? Co myślisz na ten temat?
Zamiast kwestionować sprawdzoną wiedzę Nauczyciela i jego nadzwyczajny intelekt, Szejk Bahit chciał dzięki temu pytaniu zobaczyć zakres wiedzy Bediuzzamana, aby wyrazić uznanie dla jego poglądu na bieg wydarzeń politycznych na świecie. Odpowiedź Bediuzzamana na to pytanie była następująca:
اِنَّ الْاَوْرُوبَا حَامِلَةٌ بِالْاِسْلَامِيَّةِ فَسَتَلِدُ يَوْمًا مَا وَ اِنَّ الْعُثْمَانِيَّةَ حَامِلَةٌ بِالْاَوْرُوبَائِيَّةِ فَسَتَلِدُ يَوْمًا مَا
-Zaprawdę, Europa jest ciężarna i pewnego dnia da życie państwu islamskiemu. Zaprawdę, państwo Osmanów jest ciężarne i pewnego dnia da życie Europie .
{(*): Obie części tej przepowiedni sprawdziły się dokładnie tak, jak powiedział Bediuzzaman. Na przestrzeni roku lub dwóch wprowadzono wiele cudzoziemskich praktyk sprzecznych z cechami szczególnymi islamu, które systematycznie rozpowszechniano po całej Turcji podczas okresu konstytucyjnego. W tym samym czasie łaskawe zainteresowanie okazywane islamowi i Koranowi w Europie, a szczególnie wiadomości o ludziach spośród szczęśliwego narodu niemieckiego, którzy grupowo przyjmowali islam, w zupełności potwierdziły jego przewidywania.}
Po usłyszeniu tej odpowiedzi Szejk Bahit powiedział:
-Ten młody człowiek jest zbyt dobry na to, by prowadzić z nim debatę. Miałem w tej kwestii takie samo zdanie, lecz wyrażenie go z taką zwięzłością i elokwencją może być jedynie dziełem Bediuzzamana.
Życie Bediuzzamana w Stambule było pod pewnymi względami życiem politycznym. Utrzymywał on, że polityka stanie się narzędziem służącym islamowi, a jego zaangażowanie w sprawy polityczne było bezpośrednim wynikiem namiętnego pragnienia, by służyć islamowi. Zawsze był zwolennikiem wolności i nigdy nie powstrzymywał się przed wyrażaniem swego sprzeciwu wobec młodoturków [16] z powodu ich niesprawiedliwości. Powiedział im bez wahania:
-Wyrządziliście krzywdę religii, znieważyliście dostojeństwo Jedynego Boga i zanegowaliście prawo szariatu. Poniesiecie straszne konsekwencje.
Po Deklaracji Wolności wraz ze swymi dokładającymi starań przyjaciółmi założył stowarzyszenie o nazwie Związek Muhammada. W krótkim czasie owo stowarzyszenie objęło szersze kręgi. Zaprawdę, po zaledwie jednym artykule Bediuzzamana dołączyło do niego pięćdziesiąt tysięcy członków z regionów Adapazari i Izmitu.
Bediuzzaman argumentował, że wolność nie powinna być niewłaściwie interpretowana, a konstytucjonalizm był postrzegany przez prawo szari'a jako słuszny. Na te tematy miał napisać całe kolumny w pismach religijnych, a także wygłaszać mowy. Owe artykuły i mowy były nadzwyczajne, a to za sprawą używanych terminów, elokwencji i mocy przekonywania. Ludzie wiedzy i polityki wielce skorzystali z owych artykułów i lekcji wygłaszanych przez Saida Nursiego, w których miał oznajmiać, że narodowe przebudzenie, którego doświadczono, przyniosło dobrą nowinę o tym, że nad Anatolią i Azją wstanie prawdziwy świt szczęśliwości. Podkreślał ważność tego, by nie
przegapić tej okazji, a także pilną potrzebę stosowania się do nakazów i zakazów szariatu. Bediuzzaman ostrzegał: "Jeśli nie przyjmiemy konstytucjonalizmu wraz z wolnością, jaką nakazuje szariat, jeśli nie zastosujemy go w ten sposób, stracimy ową okazję, a konstytucjonalizm ustąpi miejsca absolutystycznemu autorytaryzmowi".
W tym miejscu zamieszczamy fragmenty niektórych z owych przemówień i artykułów.
* * *
(Poniżej znajduje się część niezapisanego przemówienia Saida Nursiego, jakie wygłosił on trzeciego dnia po ogłoszeniu wolności, a powtórzył na Placu Wolności w Salonikach. Jest to transkrypcja przemówienia, jakie ukazało się w gazetach).
Przemowa do wolności
O, wolności szariatu! Twe wezwanie jest uderzające, lecz tak piękne; przynosi ono tak dobrą nowinę jak ta, że zbudziłaś nawet takiego Beduina, jak ja sam, który spał poza zasłoną niedbalstwa. Gdyby nie ty, ogół społeczeństwa i ja sam pozostalibyśmy więźniami. Daję ci dobrą wiadomość o tym, że będziesz żyć wiecznie. Oznajmiam ci dobrą wiadomość o tym, że jeśli uczynisz szariat - który sam w sobie jest życiem - źródłem twego życia, jeśli będziesz wzrastać w owym raju, ten uciskany naród rozwinie się po tysiąckroć bardziej niż w dawnych czasach, jednakże tylko wtedy, kiedy z wiarą przyjmie cię za swego przewodnika i nie splami cię osobistymi urazami i myślami o zemście.
O, Panie! Cóż za przyjemność się kończy i cóż za pięknym odrodzeniem jest uczynienie tej epoki przedstawiającą małą próbkę prawdy słów:
وَ الْبَعْثُ بَعْدَ الْمَوْتِ
, wzbudzenie do życia; Zmartwychwstaniea to w następujący sposób:
Odradza się dawna cywilizacja, która została pogrzebana we wszystkich zakątkach Azji i Rumelii [17]. Ci, którzy uganiają się za
własnym interesem, szerząc to, co przynosi ogólną szkodę, i pożądając despotyzmu, zaczęli mówić:
يَا لَيْتَن۪ى كُنْتُ تُرَابًا
[18]
Po cudownych narodzinach tego nowego rządu konstytucyjnego, in sza'a-llah[19] w ciągu roku ukażemy tajemnicę słów:
نُكَلِّمُ مَنْ كَانَ فِى الْمَهْدِ صَبِيًّا
[20]
Oto nagroda za post milczenia, jakiego przestrzegaliśmy przez trzydzieści lat, cierpliwie zdając się na Boga. Z całkowitą łatwością otworzyły się bramy wiodące do raju postępu i cywilizacji. Przykazania szariatu, które są najlepszym punktem wyjściowym dla niezawisłości tego narodu, są niczym strażnik, który zaprasza nas, abyśmy weszli do tego raju. O, uciskani bracia z tego narodu! Chodźmy, wejdźmy do niego!
Pierwsze drzwi to jedność serc wewnątrz sfery szariatu. Drugie to umiłowanie narodu.
Trzecie to edukacja. Czwarte to ludzkie starania.
Piąte to wyrzeczenie się rozpusty.
Inne pozostawiam waszej inteligencji. (...)
Strzeżcie się, o bracia z tego narodu!, abyście ponownie nie zabili tej sposobności poprzez rozpustę i opieszałość. Konstytucja zbudowana na znamienitym prawie szari'a stała się niczym 'Azra'il[21]i zabiła wszelkie zepsute myśli, haniebne cechy moralne, podstępy Szatana i działania pochlebców. Strzeżcie się, o bracia z tego narodu!, abyście nie ożywili ich poprzez marnotrawstwo, niedozwolone przyjemności, a także przez postępowanie sprzeczne z szariatem.
Oznacza to, że do niedawna rozkładaliśmy się w naszych grobach, jednak teraz, dzięki jedności tego narodu i konstytucji, przeszliśmy do stanu poczęcia w łonie matki i będziemy rozwijać się i wzrastać. Aby nadgonić sto lat postępu, które przegapiliśmy, in sza'a-llahdzięki cudowi naszego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) wsiądziemy do pociągu konstytucji zgodnej dzięki naszym uczynkom z prawem szari'a, a dzięki naszym umysłom dosiądziemy cudownego wierzchowca Al-Burak wzajemnej narady, jaką nakazuje szariat.
Gdy szybko pokonamy tę przerażającą pustynię, będziemy konkurować z cywilizowanymi narodami jak równy z równym,
ponieważ one są prowadzone drogą wozów zaprzężonych w woły, a my prześcigniemy je w jednej chwili, dosiadając takich pojazdów, jak pociągi i sterowce. Dzięki wsparciu prawdy islamu, która jest zbiorem dobrych cech moralnych, naturalnych zdolności, blasku wiary i głodu ułatwiającego trawienie, dalece prześcigniemy owe narody, tak jak prześcignęliśmy je wcześniej.
Z poczuciem obowiązku, jakie zostało mi dane, kiedy byłem uczniem, a także za zezwoleniem przyznanym przez wolność, mówię, co następuje:
O, dzieci tego narodu! Nie interpretujcie błędnie idei wolności, aby nie została utracona i nie zadusiła nas, sprawiając, że wypijemy przygotowane w innym kielichu dawne niegodziwe idee niewoli.{(*): Tak, później poprzez o wiele bardziej przerażający despotyzm zmuszono nas, byśmy przełknęli niezmiernie gorzką, trującą niewolę.}Wolność ustanowi sama siebie i wzrośnie dzięki stosowaniu prawa, moralności szariatu i dobrym uczynkom. (...)
Bediuzzaman
* * *
Niech żyje szariat Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie)
"Gazeta Religijna" nr 77,
5. marca 1325 r. / 18. marca 1909 r.
Wspaniałe prawo szariatu pochodzi od mowy Przedwiecznego (tur. Kelami Ezeli),zatem będzie trwać aż po wieczność. Nasze wybawienie od haniebnej tyranii nakazującej zło duszy (ar. nafs)leży w poleganiu na islamie poprzez uchwycenie owego mocnego węzła (ar. habl al-matin)[22],poprzez prawdziwe skorzystanie z prawowitej wolności i poprzez poszukiwanie pomocy od wiary (ar. iman).Można spodziewać się, że ten, kto prawdziwie jest niewolnikiem (ar. 'abd)i sługą Stwórcy wszechświata, nie zniży się do tego, by oddawać cześć Jego stworzeniom. Jako że każdy człowiek jest dowódcą we własnym świecie, na wszystkich spoczywa obowiązek większego (duchowego) dżihadu w ich mniejszych światach i mają oni za zadanie ucieleśniać moralność Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) oraz ożywić sunnę Proroka.
O, władcy tego kraju! Jeśli poszukujecie wsparcia, działajcie zgodnie z Bożymi prawami (ar. adatu-llah),w przeciwnym razie przez brak zgodności będziecie tymi, którym odmówiono sukcesu. Fakt, że wszyscy znani prorocy pochodzili z ziem islamu i z ziem Osmanów, jest znakiem i aluzją Bożego zarządzenia (ar. qadr)co do tego, że parą, która wprawi w ruch maszynę postępu ludzi tego narodu, jest religia, a kwiaty w ogrodach Azji i Afryki oraz w sadach Rumelii rozkwitną w promieniach islamu. Religii nie można poświęcać dla tego świata, tymczasem aby usprawiedliwić despotyzm, który obecnie jest martwy, kwestie prawa szari'a wykorzystywano, by dawać je jako łapówki. Cóż innego prócz szkody może wyniknąć z porzucania i poświęcania kwestii przyniesionych przez religię? Choroba w sercach ludzi jest słabością w religii, a zdrowie można odzyskać jedynie poprzez wzmocnienie religii.
Metodą naszej wspólnoty jest umiłowanie miłości jako takiej i żywienie wrogości wobec wrogości, to jest wspomaganie miłości między muzułmanami, aby pokonać żołnierzy wrogości. Co się tyczy naszej
metody, polega ona na przyjęciu moralności Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i na ożywieniu sunny Proroka. Naszym przewodnikiem jest wspaniałe prawo szari'a, naszym mieczem są jego rozstrzygające dowody, a naszym obowiązkiem jest podtrzymywanie słowa Boga!
Bediuzzaman
* * *
Prawda (ar. haqiqat)
"Gazeta Religijna" nr 70,
26. lutego 1324 r. / marzec 1909 r.
Byliśmy członkami Związku Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) od czasów Qalu Bala (królestwa, w którym dusze ludzkie są stwarzane po raz pierwszy).
Tym, co nas łączy, jest tałhid[23].Naszą przysięgą i ślubowaniem jest wiara (ar. iman).Jako że głosimy tałhid,jesteśmy zjednoczeni. Wszystkim wiernym powierzono obowiązek podtrzymywania słowa Boga, ponieważ w tej epoce jest ono najważniejszym środkiem, od którego zależy materialny postęp. Europejczycy miażdżą nas poprzez ich moralną tyranię, wykorzystując bronie nauki i przemysłu, zatem bronią nauki i przemysłu będziemy prowadzić dżihad przeciwko ignorancji, ubóstwu i niezgodzie, które są najbardziej straszliwymi wrogami podtrzymywania słowa Boga. Jeśli chodzi o zewnętrzny dżihad, pozostawimy go diamentowym mieczom rozstrzygających dowodów wspaniałego prawa szari'a. Zwycięstwo nad ludźmi cywilizacji osiąga się poprzez perswazję, nie zaś siłą, jak czynią barbarzyńcy, którzy nie używają rozumu. Jesteśmy obrońcami miłości i nie mamy czasu na wrogość.
Co się tyczy konstytucjonalizmu, to składają się nań sprawiedliwość, wzajemna narada oraz stosowanie siły jedynie zgodnie z prawem. Jako że wspaniałe prawo szari'a powstało trzynaście stuleci temu, żebranie u Europy o osądy prawa nie jest niczym innym, jak tylko wielką zbrodnią przeciwko religii islamu; jest niczym błędne zwracanie się ku północy przy odprawianiu modlitwy.
Siła powinna zamieszkiwać w prawie, w przeciwnym razie rozprzestrzeni się despotyzm. Toاِنَّ اللّٰهَ لَقَوِىٌّ عَزِيزٌ , Zaprawdę,
twój Pan jest Mocny, Potężny!powinna rządzić i kierować sumieniem, to zaś powinno nastąpić poprzez edukację i rozwój cywilizacyjny, w przeciwnym razie despotyzm zawsze zwycięży. Osiągnięcie jedności następuje dzięki przewodnictwu, nie dzięki fantazjom i pragnieniom. Ludzie stali się wolni, jednak wciąż są sługami Boga. Zniesiono wszelkie ograniczenia. Błędy innych nie mogą być usprawiedliwieniem dla własnych błędów człowieka, a rozpacz jest przeszkodą na drodze do wszelkiej doskonałości. Mówienie: "Co mnie to obchodzi, niech pomyśli o tym ktoś inny" jest pamiątką po despotyzmie.
Bediuzzaman
* * *
@
Widok na cytadelę w Van i jaskinie z ogrodu Medresy Horhor Bediuzzamana Saida Nursiego
Podczas rozmowy Bediuzzamana z naczelnym rabinem Stambułu, Emmanuelem Carasso, do jakiej doszło w Salonikach, Carasso nagle przerwał rozmowę, wyszedł i poruszony oraz zaskoczony przyznał się do porażki, mówiąc: "Gdybym został choć trochę dłużej, ten człowiek sprawiłby, że też przyjąłbym islam". Carasso odgrywał ważną rolę, będąc członkiem tajnej organizacji, która podstępnie działała na rzecz rozpadu Imperium Osmańskiego. Miał nadzieję, że przez swą wizytę osiągnie to, iż przekona Bediuzzamana i wykorzysta go, by ten służył jego ideom oraz złym celom. Jak mało wiedział!
* * *
Ostatecznie doszło do nieszczęsnych wydarzeń 31. marca. [24] Około piętnastu hodżów, których imiona pomieszano podczas owych wydarzeń i którzy chcieli prawa szariatu, zostało skazanych na śmierć i powieszonych. Bediuzzaman był sądzony, gdy wieszano ich na szubienicach wzniesionych na dziedzińcu budynku sądu. Wyznaczono mu miejsce przy oknie, przez które mógł ich wyraźnie widzieć. Przesłuchanie prowadził sędzia Hursid Pasza:
-Zatem ty także chcesz szariatu?
-Nawet gdybym żył tysiąc razy, jestem gotów do poświęcenia każdego życia dla jednej prawdy szariatu, ponieważ szariat jest narzędziem szczęścia, jest absolutną sprawiedliwością i cnotą - odpowiedział Bediuzzaman. - Jednak nie jest nimi sposób, w jaki rewolucjoniści chcą szariatu.
Heroiczna obrona Bediuzzamana przed Sądem Wojennym została w owym czasie wydrukowana i opublikowana dwa razy. Kiedy oczekiwał, że zostanie skazany na śmierć, został uniewinniony i nie dziękując sądowi, na czele tłumu, jaki się zebrał, pokonał drogę od Meczetu Bajazyda do Meczetu Sułtana Ahmeda, wykrzykując:"Niech żyje Piekło dla tyranów! Niech żyje Piekło dla tyranów!"
Fragmenty jego mowy obrończej wygłoszonej przed Sądem Wojennym włączamy do niniejszej biografii, aby ujawniły nieco prawdy o wydarzeniach 31. marca i o bohaterskiej obronie Bediuzzamana.
* * *
Niektóre Części Dzieła Zatytułowanego Świadectwo Dwóch Szkół Nieszczęścia Albo Sąd Wojenny I Said Nursi
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪
W Jego Imię, niech będzie Mu chwała!
I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały.
WPROWADZENIE
W czasie, gdy wolność pomieszano z szaleństwem, owa pozbawiona moralnego kręgosłupa tyrania sprawiła, że instytucje rozumu stały się dla mnie miejscami nauki.
W czasie, gdy wprowadzono zamęt, ukazując umiar i uczciwość jako reakcjonizm, nadzwyczajna tyrania (obecnej) konstytucji sprawiła, że więzienia stały się dla mnie miejscami nauki.
O wy, którzy badacie moje świadectwo! Proszę, wyślijcie waszą duszę i wyobraźnię, aby były gośćmi w stanie umysłu ucznia o gorącym temperamencie spośród koczowników, którego umysł i ciało są w stanie zamętu z powodu jego niedawnego zaangażowania w sprawy tej nowej cywilizacji, abyście nie popadli w błąd, oskarżając mnie. Podczas wydarzeń 31. marca powiedziałem Sądowi Wojennemu, co następuje:
-Jako student, kiedy napotykam na jakąś kwestię, stosuję kryteria szariatu. Wiem, że nasza narodowość składa się jedynie z islamu, dlatego moje osądy zawsze są wygłaszane z perspektywy islamu.
Oto moja mowa, którą wygłaszam, stojąc w drzwiach pośredniego królestwa zwanego więzieniem i czekając na stacji zwanej szubienicą na pociąg odchodzący do świata ostatecznego. Przedstawiam moją krytykę bezlitosnych warunków ludzkiego życia społecznego, zwracając się nie do was, lecz raczej do całego rodzaju ludzkiego. Oto dlaczego, zgodnie z tajemnicą słów:
يَوْمَ تُبْلَى السَّرَٓائِرُ
[25] naga prawda w całej swej surowości wyszła zza ogrodzenia serca. Ci, którzy są nietutejsi, nie powinni na nią patrzeć. Przepełniony tęsknotą, jestem gotów na życie ostateczne i chcę odejść do niego wraz z tymi ludźmi, którzy już zostali powieszeni. Jestem niczym rozmiło-wany w starożytnościach Beduin, który słyszy o zadziwiającym pięknie
Stambułu, lecz nigdy go nie widział. Jakże chciałby zobaczyć Stambuł i odwiedzić go! Ja również pragnę odwiedzić świat życia ostatecznego, owo miejsce cudów i zadziwienia, i wciąż żywię ów entuzjazm. Zesłanie mnie tam nie jest dla mnie karą. Jeśli macie na to dość sił, spróbujcie torturować moje sumienie! Każda inna forma tortur, jakiej mnie poddacie, będzie dla mnie zaszczytem, nie karą!
Podczas czasu despotyzmu ten rząd żywił wrogość wobec rozumu, a teraz żywi on złość wobec życia. Jeśli o to chodzi w rządzeniu, niech żyje szaleństwo, niech żyje śmierć i niech żyje Piekło dla tyranów! Oczekiwałem na sposobność do wyrażenia swoich myśli, a ten Sąd Wojenny stał się idealnym miejscem do tego.
Na początku musiałem stawić czoła temu samemu przesłuchaniu, jakiemu zostali poddani wszyscy inni. Zostałem zapytany przez członków Sądu Wojennego:
-Zatem ty także chcesz szariatu? Odpowiedziałem na to:
-Nawet gdybym żył tysiąc razy, jestem gotów do poświęcenia każdego życia dla jednej prawdy szariatu, ponieważ szariat jest narzędziem szczęścia, jest absolutną sprawiedliwością i cnotą. Jednak nie jest nimi sposób, w jaki rewolucjoniści chcą szariatu.
Dalej zapytano mnie:
-Czy należysz do Związku Muhammada?
-Z dumą wyznaję, że jestem jednym z najmniej ważnych jego członków - odpowiedziałem. - Jednak zgodnie z mym opisem, któż prócz ateistów nie należy do owego Związku? Pokażcie mi takiego człowieka!
W tym miejscu przedstawiam wam ową mowę, abym mógł ocalić konstytucję od jakiejkolwiek skazy, ludzi szariatu od rozpaczy, ludzi tego stulecia od przypięcia im przez historię łatki ignorantów i szaleńców, a prawdę od wszelkiego strachu i wszelkich wątpliwości. W tym miejscu rozpoczynam, przytaczając to, co im powiedziałem:
O, paszowie i oficerowie! Streszczenie powodów, dla których zostaliśmy uwięzieni, jest następujące:
اِذًا مَحَاسِنِى اللَّات۪ى اَدَلُّ بِهَا كَانَتْ ذُنُوب۪ى فَقُلْ ل۪ى كَيْفَ اَعْتَذِرُ
co oznacza, że cnoty, które stanowią o moim honorze, uważa się obecnie za przestępstwo kryminalne. Jestem zbity z tropu... Jak mam wyrazić swoje ubolewanie?
Oto, co mówię tytułem wprowadzenia:
Ten, kto jest dzielny, nie zniży się do popełnienia zbrodni, a jeśli zostanie o to oskarżony, nie będzie lękał się kary za nią. Co więcej, jeśli zostanę niesłusznie powieszony, otrzymam podwójną nagrodę jako męczennik. Jeśli pozostanę w więzieniu, to pod rządami, dla których wolność jest jedynie pustym słowem, więzienie z pewnością musi być najbardziej upragnionym miejscem. Daleko lepiej umrzeć jako prześladowany niż żyć jako prześladowca.
Powiem również, że niektórzy ludzie, którzy uczynili politykę narzędziem ateizmu, oskarżają innych o bycie rewolucjonistami oraz o czynienie z religii instrumentu polityki.
Dzisiejsi szpiedzy są znacznie gorsi, niż byli kiedyś. Jak można polegać na ich lojalności? Jak można budować sprawiedliwość na podstawie ich ustaleń? Co więcej, jeśli człowiek zmyśla, wówczas popełnia niesprawiedliwość, kiedy stara się wymierzać sprawiedliwość.Nikt nie jest bez winy, jednakże poprzez wymysły człowiek łączy rozproszone błędy innego człowieka (który na przestrzeni długiego czasu już się poprawił, spełniając dobre uczynki i odznaczając się wieloma innymi zaletami), wyobrażając sobie, że wszystkie owe błędy równocześnie ucieleśniły się w owym człowieku i uważając go za godnego najcięższej kary. Tymczasem takie podejście jest krańcową formą niesprawiedliwości.Przejdźmy teraz do wyliczenia moich przestępstw, których jest jedenaście i pół:
{(*): Zamieszczamy w tym miejscu jedynie te fragmenty, które odnoszą się do metody i usposobienia Autora. Czytelników zainteresowanych całością prosimy, aby sięgnęli do oryginału.}
PRZESTĘPSTWO PIERWSZE:
W zeszłym roku wysłałem poprzez urząd Wielkiego Wezyra telegram do wszystkich plemion na wschodzie. Jego streszczenie jest następujące:
"Na kwestię konstytucjonalizmu i organizmu prawnego, o którym słyszeliście, składają się prawdziwa sprawiedliwość i wzajemna narada, nakazywane przez szariat. Uchwyćcie się ich mocno i działajcie na rzecz ich zachowania, ponieważ nasze szczęście na tym świecie leży w ustroju konstytucyjnym, zaś w despotyzmie to my jesteśmy tymi, którzy najbardziej cierpią". Odpowiedź na ów telegram, jaka nadeszła ze wszystkich zakątków kraju, była pozytywna i korzystna.
Zatem wziąłem na siebie obowiązek ostrzeżenia wschodnich prowincji i nie pozostawiłem ich samym sobie. Aby nowa forma
despotyzmu nie wykorzystała ich beztroski, aby nie mówili: "Cóż mnie to obchodzi?", popełniłem przestępstwo, które doprowadziło mnie przed oblicze tego sądu.
PRZESTĘPSTWO DRUGIE:
W wielu publicznych przemówieniach, które wygłosiłem w meczecie Aya Sofia, w meczetach Bajazyda, Mehmeda Zdobywcy i Sulejmana, zwracając się do uczonych i studentów, poddałem analizie i objaśniłem relacje między tym, co nazywa się konstytucjonalizmem, a prawem szari'a.
Powiedziałem im, że autorytarny despotyzm nie ma nic wspólnego z szariatem, następującymi słowami: Zgodnie z tajemnicą hadisu
سَيِّدُ الْقَوْمِ خَادِمُهُمْ
[26], szariat przyszedł na ten świat, aby zniszczyć okrutny despotyzm i prześladowania tyranów.Władcą narodu jest ten, który mu służy
Jeśli ktokolwiek nie zgadza się z choćby jednym słowem z jakiejkolwiek mowy, jaką wygłosiłem, jestem gotów, by dowieść prawdziwości moich twierdzeń z całą oczywistością. Powiedziałem: "Prawdziwa droga szariatu zaprawdę tkwi w prawdzie usankcjonowanego prawnie konstytucjonalizmu". Zaakceptowałem zatem konstytucjonalizm, przytaczając dowody pochodzące z prawa szariatu.
W odróżnieniu od tych, którzy uganiają się za tą tak zwaną cywilizacją, ani nie przyjąłem jej poprzez ślepe naśladownictwo, ani nie uważałem, by była sprzeczna z prawem szari'a. Nie dawałem szariatu jako łapówki. Jako że starałem się ze wszystkich mych sił, by uchronić szariat przed zepsutymi ideami Europy, zatem popełniłem przestępstwo, z powodu którego traktujecie mnie w taki sposób.
PRZESTĘPSTWO TRZECIE:
Obawiałem się, że członkowie pewnych stronnictw zwiodą blisko dwadzieścia tysięcy moich rodaków (którzy pracując jako tragarze są nieświadomi i naiwni), aby wyzyskać wschodnie prowincje. Odwiedzałem zatem kawiarnie, do których uczęszczali tragarze, i wyjaśniałem im znaczenie konstytucjonalizmu w taki sposób, by mogli je zrozumieć. Oto streszczenie tego, co im mówiłem:
"Despotyzm i tyrania są formami prześladowania. Konstytucjonalizm jest sprawiedliwością i szariatem. Sułtan pozostaje kalifem tak długo, jak długo jest posłuszny rozkazom Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i podąża jego drogą. My również będziemy mu posłuszni. W przeciwnym razie ci, którzy nie są posłuszni
Prorokowi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i prześladują innych, są bandytami, nawet jeśli zdarzy się tak, że będą sułtanami.
Naszymi wrogami są ignorancja, ubóstwo i niezgoda. Będziemy prowadzić dżihad przeciwko owym trzem wrogom bronią przemysłu, edukacji i jedności. Będziemy działać w solidarności z naszymi braćmi Turkami oraz z naszymi sąsiadami, którzy w pewien sposób zachęcają nas do tego, byśmy zachowali czujność, a także do postępu. Żywienie wrogości jest złym czynem. Nie mamy czasu na wrogość. Nie będziemy wtrącać się do spraw rządu, ponieważ nie znamy mądrości zawartej w jego decyzjach...".
Owe słowa dobrej rady miały wielki wpływ na podjętą przez owych tragarzy decyzję o bojkotowaniu Austrii - a niektórzy z nich, jak ja, zbojkotowali całą Europę {(*): Pewnego dnia pewien dżentelmen powiedział Bediuzzamanowi, że ten powinien ubierać się w sposób odpowiedni dla poziomu jego wiedzy. Bediuzzaman odpowiedział na to, mówiąc: "Prawdopodobnie bojkotujesz Austrię, a jednak nosisz austriacką futrzaną czapkę. Tymczasem ja bojkotuję całą Europę. Z tego powodu noszę jedynie to, co jest materialnym i duchowym produktem mojego kraju".} - a także na ich całkowicie mądre postępowanie w owym wielce zawiłym i emocjonującym okresie.
Zatem próbując przywrócić ich wierność sułtanowi i prowadząc wojnę ekonomiczną z Europą poprzez bojkoty popełniłem przestępstwo, by koniec końców cierpieć z powodu tego nieszczęścia, jakie mnie spotyka.
PRZESTĘPSTWO CZWARTE:
Ignorancja i bigoteria z naszej strony sprawiły, że głęboko zasmucił mnie pogląd Europejczyków, którzy utrzymywali, że szariat jest zgodny z despotyzmem. Aby obalić ich idee, w imieniu szariatu przyklasnąłem konstytucji bardziej niż czemukolwiek innemu. Jednakże lękając się, że inny rodzaj tyranii jeszcze raz będzie starał się potwierdzić tamte poglądy, wołałem z całych moich sił, zwracając się do parlamentarzystów w meczecie Aya Sofia, a oto, co im powiedziałem:
"Powinniście postrzegać konstytucjonalizm takim, jaki rzeczywiście jest, a także zaszczepiać właściwe znaczenie konstytucjonalizmu, aby brudne ręce nowego, tajnego i bezbożnego despotyzmu nie splamiły uświęconego ideału, wykorzystując go do ukrycia swej wrogości.
Wolność powinna być uwarunkowana cnotami szariatu. Gdyby ignoranci i ludzie prości mieli nieograniczoną wolność, gdyby pozostawić ich całkowicie i bezwarunkowo wolnymi, staliby się rozpustni i nieposłuszni.
W modlitwie waszej sprawiedliwości kierunek modlitwy (ar. qibla)powinny wyznaczać cztery szkoły prawa muzułmańskiego (ar. mazhab),wówczas wasza modlitwa będzie autentyczna".
Argumentowałem, że prawdę z konstytucjonalizmu można wydobyć wyraźnie, domyślnie lub na podstawie czterech szkół prawa. Jeśli chodzi o mnie, jestem tylko prostym studentem. Wziąłem na siebie obowiązek (ar. fard)ciążący na uczonych, a zatem otrzymałem karcący policzek za popełnienie takiego przestępstwa.
PRZESTĘPSTWO PIĄTE:
Gazety zniszczyły muzułmańską moralność poprzez niegodne publikacje i dwa fałszywe porównania. Owe porównania zniszczyły społeczeństwo, zaś ja publikowałem w gazetach artykuły odrzucające te porównania. Mówiłem:
"O wy, dziennikarze! Pisarze powinni odznaczać się dobrymi manierami, a ponadto powinni być przyozdobieni manierami muzułmańskimi. Ich słowa powinny być bezstronne i wypływać ze zbiorowego sumienia narodu. Polityka wydawnicza powinna być kształtowana przez uczucia religijne i szczere intencje waszego sumienia.Tymczasem poprzez dwa fałszywe porównania, to jest przez porównywanie odległych prowincji do Stambułu, a Stambułu do Europy, wprowadziliście społeczeństwo na bagno, wzbudzając osobiste urazy i pragnienia zemsty. Nie jest słusznym dawanie lekcji z zakresu filozofii naturalnej dziecku, które jeszcze nie nauczyło się alfabetu; nie jest właściwym, by mężczyzna przebierał się w teatralny strój kobiety, a europejskie sentymenty nie mogą mieć zastosowania w Stambule!
Różnice między narodami przypominają podział na terytoria i regiony, a także zależą od zróżnicowania czasów i stuleci. Szata jednego człowieka nie będzie odpowiednią do postury drugiego, a to oznacza, że nie można całkowicie zaakceptować zasad Wielkiej Rewolucji Francuskiej jako podstawowej zasady w naszych poczynaniach. Błędy powstają z zastosowania teorii bez zastanowienia się nad wymaganiami teraźniejszości".
Będąc niewykształconym człowiekiem ze wsi, udzielałem rad tak sprytnym, dowcipnym i pomysłowym dziennikarzom, zatem popełniłem przestępstwo.
PRZESTĘPSTWO SZÓSTE:
Wiele razy byłem świadkiem wzburzenia w licznych wielkich zgromadzeniach. Stałem się niespokojny o to, że prości ludzie zaczną
zakłócać publiczny porządek, aktywnie ingerując w sprawy polityki. Uspokoiłem ich wzburzenie słowami studenta ze wsi, który dopiero co nauczył się tureckiego.
Podsumowując, zdążyłem przed zaburzeniami (które właśnie miały wybuchnąć) wśród studentów zgromadzonych w Meczecie Bajazyda i w meczecie Aya Sofia w dzień urodzin Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a także przed wybuchem rozgorączkowania w Teatrze Ferah. Byetłem w stanie do pewnego stopnia uspokoić zamieszki, w przeciwnym razie stałyby się one kolejną szalejącą burzą.
Jeśli chodzi o mnie, jestem tylko mężczyzną spośród Beduinów. Choć znam intrygi tak zwanych ludzi cywilizowanych, pospieszyłem, by wtrącić się do ich działań, zatem popełniłem przestępstwo.
PRZESTĘPSTWO SIÓDME:
Usłyszałem, że zostało założone stowarzyszenie o nazwie Związek Muhammada. Byłem głęboko zaniepokojony tym, że niektórzy będą czynić zło w swych działaniach w owym uświęconym imieniu. Później usłyszałem, że niektórzy święci mężowie (ar. ałlija)- tacy jak Suheyl Pasza i Szejk Sadik - zmienili wykorzystywanie tego świętego imienia, używając go w sposób bardziej jasny, wyłącznie dla praktykowania aktów czci i posłuszeństwa wobec wzniosłej sunny, zrywając ich połączenia z owym stowarzyszeniem politycznym. Nie mieszali się oni do spraw polityki.
Jednakże znów byłem zaniepokojony. Prawo do tego imienia ma ogół społeczeństwa, a owego prawa nie można ograniczać w żaden sposób. W ten sam sposób można pod pewnym względem uważać mnie za członka wielu stowarzyszeń religijnych, ponieważ uznaję, że wszystkie ich cele są jednym i tym samym. Można zatem powiązać mnie z owym świętym imieniem, jednak zarys mojego opisu Związku Muhammada, którego członkiem się stałem, jest następujący:
Jest to sfera świetlistego łańcucha, rozciągającego się od wschodu do zachodu i od południa do północy. Liczba jego członków przekracza dzisiaj trzysta milionów. Punktem wspólnym oraz więzami owej jedności jest jedność Boga (tałhid).Jego przysięgą i ślubowaniem jest wiara (ar. iman).Członkami owego związku są wszyscy wierni, którzy należą do niego od czasów Qalu Bala (królestwa, w którym ludzkie dusze są stwarzane po raz pierwszy), a rejestrem jego członków jest Strzeżona Tablica (ar. Al-Lałh al-Mahfuz). Wydawnictwami owego związku są wszystkie księgi muzułmańskie. Co się tyczy jego dzienników, to są nimi wszystkie gazety w ogólnodostępnym obiegu, których celem jest podtrzymywanie słowa
Bożego. Klubami i siedzibami tego stowarzyszenia są meczety, szkoły religijne (medresy) i miejsca wspominania Boga (ar. zikr).Jego kwaterą główną jest Al-Haram asz-Szarif - święte miasto Mekka. Przywódcą owego stowarzyszenia jest ten, który był dumą wszystkich światów (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a jego metoda polega na tym, by każda jednostka dokładała starań poprzez własną duszę (ar. nafs),aby ucieleśniać moralność Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), aby ożywiać sunnę Proroka, miłować innych i udzielać rad jedynie wtedy, gdy nie przynoszą one żadnej szkody. Polityką owego związku jest sunna Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a jego konstytucją są nakazy i zakazy prawa szari'a, zaś jego bronią są rozstrzygające dowody szariatu.
Zwycięstwo nad ludźmi cywilizowanymi odnosi się dzięki perswazji, nie dzięki sile, a prawdy powinno się poszukiwać z miłością.
Co się tyczy wrogości, należy zwrócić ją przeciwko bigoterii i barbarzyństwu, a jej celem jest podtrzymywanie słowa Boga. Dziewięćdziesiąt dziewięć procent przepisów szariatu dotyczy moralności i oddawania czci Bogu, życia ostatecznego i cnoty. Do polityki odnosi się zaledwie jeden procent, a tymi, którzy powinni się o to martwić, są nasi polityczni przywódcy. Naszym celem obecnie jest zachęcanie każdego do przejścia ku sercu doskonałości, sprawiając, by ów świetlisty łańcuch rozbrzmiał zwiększoną żarliwością sumienia, ponieważ jedną z najważniejszych przyczyn podtrzymywania słowa Bożego w tej epoce jest postęp materialny.
Jestem zatem członkiem takiego związku. Jestem spośród tych, którzy pracują na rzecz ustanowienia owej jedności. I przeciwnie, nie mam żadnego powiązania z grupami i stronnictwami, które są przyczyną podziału.
Podsumowując: Przysiągłem wierność i posłuszeństwo Sułtanowi Selimowi. Podpisuję się pod jego ideami muzułmańskiej jedności, bowiem ostrzegał on prowincje wschodnie, a one przyrzekły mu wierność. Dzisiaj ludzie ze wschodnich prowincji są takimi samymi ludźmi, jakimi byli wtedy.
Moimi poprzednikami w tej sprawie są: Szejk Dżamal ad-Din al-Afghani; spośród uczonych nieżyjący już Mufti Egiptu, Muhammad Abduh; spośród bezkompromisowych uczonych Ali Suavi; Hodża Tahsin; ludzie, których celem jest muzułmańska jedność, tacy jak Namik Kemal; a także Sułtan Selim, który powiedział:
Niezgoda i podział niepokoją mnie,
Nawet w zakątku mojego grobu.
Kiedy jedność jest rozwiązaniem udaremniającym atak wroga,
Wielki żal sprawia mi myśl, że naród nie może się zjednoczyć.
Są dwa główne powody, dla których starałem się osiągnąć, co następuje:
Po pierwsze:Ocalić imię Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) od tego, by było ograniczanym, a także ogłosić, iż jest ono dostępne dla wszystkich wiernych, w taki sposób, aby nie spowodować podziałów ani nie wywołać podejrzeń.
Po drugie:Zjednoczyć wiernych, by stali się tamą dla fal podziału wywołanych przez te grupy, które stały się przyczyną ostatnich nieszczęść.
Jednak niestety!, czas nie dał mi sposobności po temu. Nadeszła powódź (wydarzeń - uz. red. tur.) i porwała mnie ze sobą. Często mówiłem, że jeśli kiedykolwiek wybuchłby pożar (to jest zamieszki), spieszyłbym, by ugasić choćby jego część. Jednak strój, który nosiłem jako "nauczyciel", stanął w ogniu. Skwapliwie unieważniono moją powierzchowną sławę i odpowiedzialność, jakiej nie mógłbym unieść.
Jestem tylko prostym człowiekiem, a podjąłem się obowiązków przywodzących na myśl najważniejsze zadania, jakie powinni wykonywać parlamentarzyści, senatorowie i ministrowie, a zatem popełniłem przestępstwo.
PRZESTĘPSTWO ÓSME:
Usłyszałem, że żołnierze wstępowali do pewnych stowarzyszeń politycznych. Przypomniało mi to o straszliwych wydarzeniach z czasów janczarów. Byłem dość zaniepokojony i napisałem w gazecie:
"Obecnie najbardziej uświęconym stowarzyszeniem jest stowarzyszenie 'żołnierzy wiary', obejmujące wszystkich, którzy wstępują do armii jako wierzący i gotowi do poświęceń żołnierze, od szeregowca do dowódcy sił zbrojnych. Zadaniami owego najświętszego stowarzyszenia są jedność, braterstwo, posłuszeństwo, miłość i podtrzymywanie słowa Boga. We wszystkich wierzących żołnierzach w pełni przejawiają się owe zadania. Żołnierze są rdzeniem.
Naród i społeczeństwo muszą być połączone z żołnierzami. Jak stowarzyszenie żołnierzy, tak i inne stowarzyszenia istnieją, aby ukazywać miłość i braterstwo pośród narodu. Co się tyczy Związku Muhammada, to jego zakres obejmuje wszystkich wiernych. Nie jest to stowarzyszenie czy grupa, a fundamentami oraz poprzednikami Związku są ghazi[27], męczennicy, uczeni i przewodnicy duchowi. Ani jeden wierzący czy
gotów do poświęceń żołnierz - czy to oficer, czy szeregowiec - nie jest wykluczony z owego związku, aby ci żołnierze zawsze czuli potrzebę zostania jego członkami. Jeśli istnieją inne stowarzyszenia dobrych ludzi, które nazywają się Związkiem Muhammada, nic mi do tego".
Jestem jedynie prostym studentem, a przywłaszczyłem sobie obowiązki tak wspaniałych uczonych, zatem popełniłem przestępstwo.
PRZESTĘPSTWO DZIEWIĄTE:
Tylko z daleka i tylko przez kilka minut przyglądałem się strasznym wydarzeniom 31. marca. Słyszałem liczne żądania wysuwane jako slogany. Jak kolor biały ukazuje się, kiedy szybko wiruje siedem barw, tak tym, co po tysiąckroć zmniejszyło zepsucie w owych różnorodnych żądaniach, co wybawiło społeczeństwo od anarchii i wsparło politykę społeczną, która już miała upaść w ręce jednostek, było używanie etykietki szariatu jako czegoś, co miało być jedynie widoczne (co już się skończyło). Uświadomiłem sobie, że owa sprawa jest straszliwa, posłuszeństwo nie jest łatwym, a przewodnictwo jest nieskuteczne. W przeciwnym razie, jak w każdym czasie, pobiegłbym w podskokach, aby gasić pożar. Jednak prości ludzie byli wielce liczni, zaś moi rodacy byli nieświadomi i naiwni, a ja ujrzałem, że dźwigam swą powierzchowną sławę. Oddaliłem się (od tych spraw - uz. red. pol.) po trzech minutach.
Udałem się do Bakirkoy [28], aby ci, którzy mnie znali, nie zaangażowali się (w owe wydarzenia - uz. red. pol.). Wszystkim, na których się natknąłem, doradzałem, aby unikali zaangażowania się. Gdybym był choćby w drobnym stopniu zaangażowany, to mój strój jest oryginalny, a moja powierzchowna sława już wcześniej przyciągnęła uwagę innych. Rola, jaką mógłbym odegrać, zostałaby uznana za znaczącą - oznajmiłbym, jakie jest moje stanowisko, odpowiedziałbym siłom wojskowym i umarłbym jako odważny człowiek. Wówczas wszyscy mogliby wyraźnie zobaczyć moje zaangażowanie i nie pozostałaby żadna potrzeba przeprowadzenia dochodzenia.
Drugiego dnia zapytałem o dyscyplinę w armii, która jest centralnym punktem naszego życia.
-Oficerowie utrzymują porządek, nosząc mundury szeregowców - powiedziano mi. - Dyscyplina nie została poważnie zagrożona.
-Jak wielu oficerów strzelało? - pytałem dalej. Wprowadzono mnie w błąd, mówiąc:
-Jedynie czterej, a byli to ci, którzy są despotyczni. Ponadto postępuje się w odpowiedni sposób, zgodnie z granicami szariatu (ar. hudud).
Ponadto czytałem gazety i widziałem, że przedstawiają one przewrót jako mający uzasadnienie prawne, zatem pod pewnym względem byłem zadowolony, ponieważ moim najświętszym zadaniem było egzekwowanie i stosowanie zasad szariatu. Byłem jednak głęboko zasmucony tym, że została zagrożona dyscyplina wojskowa. Zatem zwróciłem się do żołnierzy poprzez gazety w ogólnodostępnym obiegu, publikując artykuł (w którym napisałem - uz. red. pol.):
"O, żołnierze! Jeśli wasi zwierzchnicy wyrządzili niesprawiedliwość własnym duszom przez tylko jeden grzech, to poprzez wasze nieposłuszeństwo i przewrót wyrządzacie niesprawiedliwość trzydziestu milionom Osmanów i trzystu milionom muzułmanów, ponieważ godność islamu i Osmanów, a także szczęście oraz utrzymywanie jedności narodowej w pewien sposób żyją dzięki waszej dyscyplinie. Co więcej, żądacie prawa szariatu, jednak sami postępujecie sprzecznie z tym prawem poprzez wasze nieposłuszeństwo".
Zaakceptowałem ich działania i chwaliłem ich męstwo, ponieważ gazety, owi fałszywi tłumacze opinii społeczeństwa, przedstawiały ich działania jako zgodne z prawem. Chwaląc ich, mogłem do pewnego stopnia wpłynąć na nich poprzez moje słowa. Byłem w stanie do pewnego stopnia stłumić przewrót, w przeciwnym razie nie byłoby to takie łatwe.
Nie jestem człowiekiem, który schronił się w bezpiecznym miejscu, nie powiedziałem: "Cóż mnie to obchodzi? Niech ludzie inteligentni pomyślą o tych sprawach", zatem popełniłem przestępstwo...
PRZESTĘPSTWO DZIESIĄTE:
Wraz z uczonymi poszedłem odwiedzić żołnierzy w Ministerstwie Obrony. Dzięki skutecznemu przemówieniu byłem w stanie przywrócić do posłuszeństwa osiem batalionów. Efekt mego przewodnictwa dał się zauważyć później. Oto kopia tego przemówienia:
"O, żołnierze, którzy wierzycie w jedność Boga Jedynego! Honor, godność, szczęśliwość i sztandar jedności trzydziestu milionów Osmanów i trzystu milionów ludzi islamu w pewien sposób opierają się na waszych dyscyplinie i posłuszeństwu. Podczas gdy wasi zwierzchnicy są niesprawiedliwi wobec własnych dusz poprzez jeden grzech, wy postępujecie niesprawiedliwie wobec trzystu milionów wyznawców islamu, ponieważ poprzez wasz bunt wystawiacie na niebezpieczeństwo braterstwo islamu.
Powinniście wiedzieć, że wojsko jest podobne najlepiej uporządkowanej fabryce. Jeśli zbuntuje się jeden tryb w owej fabryce, cała
fabryka zostanie zniszczona. Żołnierze nie powinni mieszać się do polityki, a świadectwem tego jest historia janczarów. Wzywacie do zaprowadzenia szariatu, jednak sami kalacie go i postępujecie sprzecznie z prawem szariatu. Szariat, Koran, hadisy, mądrość i doświadczenie ustanawiają, że obowiązkiem jest posłuszeństwo wobec stałego w religii, miłującego prawdę przywódcy (ar. ul'ul amr).
Wasi przywódcy są waszymi nauczycielami i zwierzchnikami. Jak umiejętny inżynier lub lekarz-specjalista mogą być pod pewnym względem grzesznikami, a nie przyniesie to żadnej szkody ich orzeczeniom w dziedzinie medycyny czy inżynierii, tak samo wy nie bądźcie niesprawiedliwi wobec Osmanów i ludzi islamu, kompromitując waszą dyscyplinę z powodu pomniejszych bezprawnych działań waszych zwierzchników, którzy są wykształceni, którzy są patriotami i muzułmanami, którzy posiadają oświecone umysły i są doświadczeni w sztuce wojennej! Nieposłuszeństwo nie jest równe jednej niesprawiedliwości, lecz jest pogwałceniem praw populacji liczącej miliony ludzi. Jesteście dobrze świadomi tego, że sztandar Bożej jedności spoczywa w garści waszego męstwa, a jej siła bierze się z porządku i dyscypliny.
Tysiąc karnych i posłusznych żołnierzy jest równy stu tysiącom niedbałych i niechlujnych. Oto, czego potrzebujemy teraz, kiedy dzięki swej dyscyplinie, bez jakiegokolwiek rozlewu krwi, pomyślnie osiągnęliście takie cele rewolucji, jakich trzydziestomilionowe społeczeństwo nie mogłoby osiągnąć kosztem wielkiego rozlewu krwi przez sto lat!
Powiem również, że utrata zwierzchnika, który jest patriotą i posiada oświecony umysł, oznaczałaby utratę waszej duchowej siły, ponieważ tym, co zwycięża w dzisiejszych czasach, jest męstwo biorące początek z wiary, intelekt i nauka. Niekiedy jeden oświecony umysł odpowiada setce prostych ludzi.
Poprzez takie męstwo cudzoziemcy starają się was zwyciężyć. Naturalna odwaga sama w sobie nie wystarczy.
Podsumowując, oznajmiam wam porządek oficjalnie zaprowadzony przez tego, który był dumą wszystkich światów (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Posłuszeństwo jest obowiązkiem (ar. fard), przeto nie buntujcie się przeciwko waszym zwierzchnikom. Niech żyją żołnierze! Niech żyje konstytucja zgodna z nakazami religii!"
Przez podjęcie się tak znaczących obowiązków w zastępstwie uczonych, popełniłem przestępstwo.
PRZESTĘPSTWO JEDENASTE:
Byłem świadom nieszczęsnego stanu plemion we wschodnich prowincjach. Pojąłem, że nasza doczesna szczęśliwość w pewien sposób zostanie osiągnięta poprzez nowe nauki tej cywilizacji. Uczeni (ar. 'ulama)muszą być nową drogą dla owych nauk, a medresy - jednym z ich źródeł, aby uczeni religijni mogli zaznajomić się z owymi naukami, jako że to uczeni są tymi, którzy mogą ująć w dłonie wodze woli na poły cywilizowanych obywateli.
Nawołując do tego, przybyłem do stolicy. W owym czasie, pod rządami despotyzmu, który miał przynieść pokój (a obecnie, choć rozdzielony, staje się on jeszcze silniejszy), a który przypisano nieżyjącemu już zdetronizowanemu sułtanowi, odrzuciłem wynagrodzenie i królewskie podarki, jakie sułtan ofiarowywał mi poprzez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego.
Byłem w błędzie, jednak ten mój błąd stał się błogosławieństwem, wyróżniając tych, którzy poszukiwali doczesnego majątku, wiedzą religijną [29]. Wyrzekłem się mego umysłu, lecz nie mojej wolności.
Poświęcając osobiste korzyści, nie skłoniłem się przed owym litościwym sułtanem. Komary (tj. pomniejsi tyrani - uz. red. tur.) dzisiejszego dnia mogą znaleźć we mnie sojusznika nie poprzez siłę, lecz poprzez miłość.
Przez półtora roku działałem tutaj na rzecz promowania edukacji w moich rodzinnych stronach; wie o tym większość mieszkańców Stambułu. Co do mnie, to jestem synem tragarza, a choć położono przede mną tak wiele świata, w tak wielkim ubóstwie nie mogłem wyprzeć się tego, że jestem synem tragarza. Jako że nie byłem w stanie przywiązać się do tego świata, pozostawiając za sobą moje ulubione miejsca, wysokie góry wschodnich prowincji, podjąłem taką inicjatywę dla ludzi tego narodu, a zostałem siłą wysłany do zakładu psychiatrycznego, zaś w okresie Parlamentu Konstytucyjnego uwięziony.
Popełniłem zatem tak wielkie przestępstwo, że oto teraz stoję przed wami podczas tego przerażającego procesu!
Połowa (dwunastego) przestępstwa:Myśląc o zachowaniu Kalifatu, który jest centralnym puntem spajającym sfery islamu; mniemając, że po uświadomieniu sobie swych wad nieżyjący już sułtan, szanowny Abdulhamid Drugi, poczuje skruchę i będzie gotów na przyjęcie rady; myśląc, że "najbardziej rozsądną drogą jest pojednanie", postrzegałem konflikt - który miał stać się początkiem oraz sadzonką uraz i wrogości - w znacznie bardziej pozytywnym świetle. Zwróciłem się zatem do zmarłego już sułtana poprzez artykuł w gazecie, w którym napisałem:
"Zamień ciemny Pałac Gwiazd (tur. Yildiz Sarayi) w uniwersytet, aby stał się wzniosłym niczym Plejady! Zamiast podróżnych i groźnych ludzi osadź w nim ludzi prawdy i aniołów miłosierdzia, aby stał się podobny Rajowi! Zwróć narodowi majątek, jaki podarował ci na budowę pałacu, poprzez ulżenie mu w chorobie ignorancji. Zainwestuj w wielkie uniwersytety religijne. Polegaj na miłości i szczodrości ludzi tego narodu, ponieważ naród jest gwarantem twojej władzy królewskiej. Po tak długim życiu należy myśleć wyłącznie o życiu ostatecznym. Wyrzeknij się tego świata zanim ten świat wyrzeknie się ciebie! Wydaj jałmużnę (ar. zakat)twojego życia doczesnego na drodze twego przyszłego życia.
Teraz porównajmy: Czy Pałac Gwiazd powinien być miejscem rozrywki czy uniwersytetem? Czy powinien służyć turystom czy kształceniu uczonych? Czy powinien być skradziony czy przekazany w podarunku? Co jest lepsze? Niech osądzi, kto jest sprawiedliwy".
Jestem żebrakiem, a udzielałem rad wspaniałemu sułtanowi, zatem w ten sposób popełniłem połowę przestępstwa.
Nie nadszedł jeszcze czas, aby mówić o drugiej połowie owego przestępstwa . {(*): Ten czas nadszedł piętnaście lat później, co stało się przyczyną uwięzienia Nauczyciela na dwadzieścia osiem lat. Odsyłamy was do kwestii omawianej w zakończeniu Dającej światło lampy (tur. Siracu'n-Nur), a dokładnie zrozumiecie drugą połowę owego przestępstwa.}
(...)
* * *
Biada! Cóż za hańba! Ludzie tego narodu tęsknili, będąc spragnieni szczęścia, które tkwi w systemie konstytucyjnym połączonym z nowoczesnym systemem edukacji zgodnej z islamem jako fundamentem naszego życia społecznego. Niestety, żądania narodu zostały udaremnione przez tych, którzy w swych poglądach byli ekstremistami i dodali złą wolę do idei konstytucji, a także przez bezbożne i niedbałe postępowanie tych, których umysły powinny być oświecone.
Ci, którzy są odpowiedzialni za owe utrudnienia, powinni je usunąć. O to apeluję w imieniu całego narodu, o paszowie i oficerowie!
Swiadków owych jedenastu i pół przestępstwa są tysiące; niektóre z nich zaprawdę może potwierdzić połowa Stambułu. Choć przyjmuję karę za owe jedenaście i pół przestępstwa, domagam się odpowiedzi na
moje jedenaście i pół pytania. W zamian za ten błąd należy mi się również zasługa. Powiem tak:
W tym miejscu otwarcie występuję przeciw tej gałęzi despotyzmu, który zdemoralizował wszystkich ludzi, pozbawiając ich jakiegokolwiek dobra duszy, a wywołał uczucie wrogości i spowodował stronniczość oraz podziały poprzez ustanawianie rasistowskich stowarzyszeń. Ich hasłem był konstytucjonalizm, lecz służyły one tyranii i splamiły nazwę Partii Jedności i Postępu.
Każdy ma swego rodzaju opinie, zatem tym, czego potrzebujemy, są powszechny pokój, amnestia i zniesienie wszelkich przywilejów, aby - korzystając z przywilejów - nie spoglądać na innego człowieka jak na robaka i nie siać niezgody.
Mówię bez przechwałek: Jesteśmy prawdziwymi muzułmanami. Możemy zostać oszukani, lecz nigdy nikogo nie oszukamy. Nigdy nie zniżymy się do kłamstwa dla życia tego świata, ponieważ pojmujemy, że,
اِنَّمَا الْح۪يلَةُ ف۪ى تَرْكِ الْحِيَلِ
"najlepszym podstępem jest wyrzeczenie się podstępów".
Ponieważ jednak przysięgałem wierność zgodnemu z prawem i prawdziwemu systemowi konstytucyjnemu, zatem wymierzę policzek każdej formie tyranii, wszędzie, gdzie ją napotkam, nawet jeśli przywdzieje ona szatę konstytucji czy nazwie się konstytucjonalizmem. Myślę, że wrogami konstytucji są ci, którzy ukazując ją jako okrutną, odrażającą i sprzeczną z szariatem, sprawiają, że wzrasta liczba ludzi, którzy sprzeciwiają się zasadzie wzajemnej narady. "Prawdy nie można zmienić przez używanie różnych określeń".
Jako że największym błędem człowieka jest mniemanie, że nie popełnia żadnych błędów, wyznaję, że moim błędem było pragnienie, by ludzie szli za moją radą, zanim zwróciłem uwagę na radę ludzi. Starając się zapewnić przewodnictwo ludziom, zanim stałem się przewodnikiem dla własnej duszy, uczyniłem wezwanie do posłuszeństwa rozkazom Boga (ar. amri bi-l maruf)nieskutecznym, a tym samym poniżyłem je. Co więcej, poprzez doświadczenie ustalono, że kara jest konsekwencją błędu. Niekiedy błąd ukazuje się tak, jakby był powiązany z wykroczeniem, którego nie popełniono, a choć człowiek, który popełnił ów błąd, jest niewinny, otrzymuje wyrok skazujący. Bóg obdarowuje go tym nieszczęściem, doprowadza do jego uwięzienia i zapewnia sprawiedliwość, podczas gdy sąd popełnia niesprawiedliwość, niesłusznie go oskarżając.
O, przywódco polityczny! Miałem swój honor i dobre imię, z którymi służyłem narodowi islamu, a ty je roztrzaskałeś. Miałem powierzchowną sławę, która ukształtowała sama siebie i nie sprawiała mi zadowolenia, a poprzez którą moja rada mogła wywrzeć wpływ na masy - ku mojemu zadowoleniu, zniszczyłeś ją. Teraz mam tylko mało ważne życie, którym jestem zmęczony. Niech będę przeklęty, jeśli lękam się szubienicy! Niech będę znany jako tchórz, jeśli nie pójdę na śmierć ze śmiechem!
Moje pozorne skazanie zakończy się potępieniem waszych sumień, zaś dla mnie będzie sławą, a nie wzgardą. Jednakże wyrządziliście szkodę ludziom, ponieważ zniszczyliście efekty mojej rady. Ponadto przynosicie szkodę również samym sobie, ponieważ moja sprawa będzie rozstrzygającym dowodem w rękach waszych przeciwników. Poddaliście mnie próbie; zastanawiam się, jak wielu ludzi, których uważacie za uczciwych, zachowałoby swą uczciwość podczas takiej próby.
Jeśli konstytucjonalizm polega na tyranii pewnej grupy i jest sprzeczny z prawem szari'a,
فَلْيَشْهَدِ الثَّقَلَانِ اَنّ۪ى مُرْتَجِعٌ
wówczas biorę cały świat, wszystkich ludzi i wszystkie dżinny na świadków tego, że jestem reakcjonistą!
Jedność oparta na fałszu jest kłamstwem, a budowanie pojęcia konstytucjonalizmu w oparciu o zepsucie jest zepsuciem. Prawdziwe znaczenie konstytucjonalizmu na wieki będzie oparte na sprawiedliwości, prawdzie i braku przywilejów.
(...)
W normalnych warunkach straszliwa burza z piorunami, zapisana w historii jako wydarzenia 31. marca, przygotowałaby teren dla potencjalnej tyranii tak wielkiej, że jej skutkami byłyby zguba i zagłada. Słowa wypowiedziane przed Bogiem przez protestujących były wypowiadane w imieniu szariatu, który nieprzerwanie ukazuje swój cud. Lekko przechodząc przez ową burzę, przeklął przed Bogiem gazety wydawane po połowie kwietnia. Prawda natychmiast stanie się widoczna, gdy zbadamy siedem kwestii i siedem stanów, które doprowadziły do owych wydarzeń, a są one następujące:
1. Dziewięćdziesiąt procent ludzi było przeciwnych Partii Jedności i Postępu, zaś cały ruch był powstaniem przeciwko jej prześladowaniu i tyranii.
2.Chodziło o dokonanie zmian wśród parlamentarzystów, którzy znajdowali się w samym centrum sporów stronnictw.
3.Chodziło o ocalenie skrzywdzonego sułtana przed nieuniknionym obaleniem go.
4.Chodziło o stłumienie sprzecznych idei, zrodzonych z namiętności, pobożności i moralności wojska.
5.Chodziło o znalezienie podżegaczy i morderców Hasana Fehmi-beja.
6.Chodziło o ochronę żołnierzy i oficerów, którzy zostali usunięci z wojska, przed niesprawiedliwym traktowaniem.
7.Chodziło o zakazanie rozwiązłości oraz ograniczenie jej zakresu moralnością prawa szariatu, o wprowadzenie zasady "oko za oko" (ar. qisas)oraz zasady ucinania ręki (za kradzież - uz. red. pol.), które dla społeczeństwa są politycznym aspektem prawa szari'a.
Niemniej jednak powierzchnia okazała się bagnem, pułapkę zastawiono, a plan był już w toku. Poświęcono uświęconą dyscyplinę wojska. Podstawowym powodem były stronnicze i złośliwe spory frakcji, a także przesada, kłamstwa i całkowity nieład, używane przez gazety zamiast elokwencji. Jak kolor biały widoczny jest tylko wtedy, kiedy wiruje siedem barw, tak w owych siedmiu żądaniach ukazało się białe światło szariatu, stawiając tamę siłom zepsucia.(...)
Z całych swoich sił mówię, że nasz postęp jest możliwy jedynie poprzez postęp naszego narodu, którym jest islam, a także poprzez ukazanie prawd szariatu. W przeciwnym razie ujrzymy prawdę przysłowia mówiącego o kimś, kto przestał chodzić wedle swego sposobu, a nie był w stanie nauczyć się chodzić inaczej [30]. Zaiste, powinniśmy być zespoleni przez honor i chwałę narodu islamu, nagrodę życia ostatecznego, patriotyzm i zapał muzułmański, umiłowanie kraju i umiłowanie religii. O, paszowie i urzędnicy!, domagam się od was, byście wymierzyli mi karę za moje przestępstwa i byście w tym miejscu udzielili odpowiedzi na moje pytania . {(*): Te pytania doprowadziły do uwolnienia czterdziestu do pięćdziesięciu więźniów.} Jako że islam jest najwspanialszym człowieczeństwem, a szariat najbardziej cnotliwą cywilizacją, zatem przeznaczeniem świata islamu jest, by stał się on owym idealnym miastem, jakie wyobrażał sobie Platon.
Pytanie pierwsze:Jaka jest kara dla łatwowiernego, który z winy kłamstw gazet uważał ów przewrót za usankcjonowany prawnie i szedł za ogólnym prądem oraz powszechnie przyjętym zwyczajem?
Pytanie drugie:Jeśli człowiek przybrał kształt węża, gubernator [31] przywdział szatę złodzieja, a konstytucja przybrała formę tyranii, jaka
będzie kara dla tych, którzy ją atakują? Być może oni naprawdę są wężami, złodziejami lub tyranami?
Pytanie trzecie:Czy tyrania może być ograniczona wyłącznie do (rządów - uz. red. pol.) jednej osoby? Czyż wielu ludzi nie może być tyranami? Wierzę w to, że źródłem siły powinno być prawo, w przeciwnym razie otrzymamy tyranię, a wtedy w krótkim czasie zaczną prosperować komitety rewolucyjne.
Pytanie czwarte:Czy większą szkodę przynosi skazanie jednego niewinnego, czy wybaczenie dziesięciu kryminalistom?
Pytanie piąte:Czyż nie jest tak, że fizyczne prześladowania ludzi handlu i myślicieli, prócz tego, że są nieskuteczne, prowadzą do zwiększenia waśni i niezgody?
Pytanie szóste:Jak można osiągnąć jedność narodu, która jest podstawą naszego życia społecznego, jeśli nie przez zniesienie przywilejów?
Pytanie siódme:Choć naruszanie zasady równości i ograniczanie jej stosowania do jedynie niektórych grup może wydawać się sprawiedliwym, czyż pod pewnym względem nie można uznać takiego postępowania za prześladowanie i złośliwość? Co więcej, ustalono niewinność osiemdziesięciu procent więźniów w owym więzieniu, którym wypłacono odszkodowanie i zwolniono ich. Wobec takiej sytuacji, czyż myśl o zemście w oczach ogółu społeczeństwa nie stanowiłaby wrogości? Nie mam Sądowi Wojennemu nic do powiedzenia (w tej sprawie - uz. red. pol.); niech martwią się o to jego informatorzy.
Pytanie ósme:Jeśli pewna grupa postrzegała samą siebie jako uprzywilejowaną i siłą, stale drażniąc wrażliwość wszystkich ludzi, sprawiła, że każdy zdawał się być przeciwny konstytucji; jeśli w końcu wszyscy zareagowali na działania owej upartej tyranii zgodnie z tym, co ci ludzie sami nazywają konstytucjonalizmem - to kogo powinno się za to obwiniać?
Pytanie dziewiąte:Jeśli ogrodnik otwiera bramę ogrodu i zaprasza wszystkich, aby weszli do środka, to któż będzie winien, jeśli ogród zostanie zniszczony?
Pytanie dziesiąte:Jeśli ludzie są wzywani przed sąd po tym, jak przyznano im wolność myśli i wolność słowa, czyż nie jest to równoznaczne z planem wyrządzenia krzywdy temu bezradnemu narodowi? Jeśli tak by się nie stało [32], to czyż nie można wyobrazić sobie tego, że do przeprowadzenia tego planu zostałby wykorzystany inny pretekst?
Pytanie jedenaste:Wszyscy przysięgają na konstytucyjny model rządów, co jednak, jeśli ktoś sprzeciwia się tym, którzy sprzeciwiają się znaczeniu konstytucji, lub zachowuje milczenie? Czyż nie byłaby wymagana od niego pewna forma pokuty? Czyż nie uczyniłoby to kłamców z ludzi tego narodu? Czyż nie sprawiłoby to, że niewinne społeczeństwo zaczęłoby być postrzegane jako kłamliwe, dotknięte demencją i lekkomyślne?
Podsumowując:Obecnie panuje krańcowa forma tyranii i prześladowań. Jest tak, jakby odrodziły się despotyzm i szpiegostwo; jakby nie chodziło o odzyskanie wolności od Sułtana Abdulhamida, lecz raczej o zwielokrotnienie i spotęgowanie tego, co było pomniejszą i drobną formą tyranii.
Połowa (dwunastego) pytania:Gdyby miał wystąpić ktoś, kto powie o człowieku mającym ciało tak delikatne i słabe, iż nie mógł znieść ukąszeń komarów i pszczół, a lękałby się ich tak, że ledwie mógłby je odganiać: "Jego zamiarem nie jest pozbycie się komarów, ale zbudzenie czujności wielkiego lwa i sprawienie, że ów lew nie da mu spokoju"... Zastanawiam się, jakiegoż głupca mógłby wystrychnąć na dudka tymi słowami!
Co do drugiej połowy pytania, nie zezwolono mi, abym ją ujawnił!
O, paszowie i oficerowie! Z całych swych sił mówię, że na wieki trwam przy ogólnych prawdach, jakie opublikowałem we wszystkich moich artykułach.
Przypuśćmy, że historia wezwie mnie przed sąd szariatu, przed sąd epoki szczęśliwości (naszego Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie - uz. red. tur.). Przedstawiłbym im dokładnie te same prawdy, jakie opublikowałem; co najwyżej odziałbym je w szatę typową dla tamtych czasów. Przypuśćmy, że zostanę wezwany przed krytyczny sąd umysłów następnych trzystu lat, poczynając od teraz. Łatając pęknięcia w ich rozległości i rozwoju, przedstawiłbym ponownie te same prawdy, jedynie w nowy sposób.Oznacza to, że rzeczywistość się nie zmienia; rzeczywistość jest prawdą.
اَلْحَقُّ يَعْلُو وَلَا يُعْلٰى عَلَيْهِ
Prawda zawsze zwycięża; prawda nie może zostać pokonana.
Naród się zbudził. Jeśli naród jest wprowadzany w błąd przez podburzające i umiejętnie sfabrykowane stwierdzenia, nie przetrwa. Życie złudzenia, które przyjmuje się jako prawdę, trwa krótko.
Płomień myśli ogółu rozproszy krotochwilne i bałamutne idee, i ujawni prawdę, in sza'a-llah.W waszym będącym torturą więzieniu czas
i miejsce były straszliwe i okrutne, więźniowie barbarzyńscy, dziennikarze byli szkodnikami, myśli były rozproszone, serca udręczone, sumienia zasmucone i zrozpaczone, urzędnicy od początku czerpali przyjemność z nieszczęść innych, a strażnicy byli agitatorami. Jednakże jako że mam czyste sumienie, taki stan rzeczy był dla mnie rozrywką, a różnorodne nieszczęścia zacząłem odczuwać tak, jakbym słuchał muzyki. Co więcej, w tym więzieniu ukończyłem lekcję, jaką w zeszłym roku otrzymałem w zakładzie psychiatrycznym. Podczas długiego nieszczęścia otrzymałem długą lekcję.
Dzięki smutkom człowieka niewinnego i prześladowanego, które są przyjemnościami tego świata, pojąłem lekcję mówiącą o okazywaniu współczucia słabym, a żywieniu krańcowej wrogości wobec okrucieństwa.
Mam silną nadzieję, że płacz wzbijający się z głębokich smutków tak wielu niewinnych serc, ich biadania i lamenty wzniosą się, by ukształtować chmurę miłosierdzia. Wraz z ustanowieniem nowych państw muzułmańskich w świecie islamu owe chmury wypełnione miłosierdziem już zaczęły się kształtować. Jeśli ta cywilizacja ma kłaść podwaliny pod tak niegodne przestępstwa i oszczerstwa, które prowadzą do buntu, pod bezwzględne myśli o zemście, pod diabelskie podszepty stwierdzeń podżegaczy i pod niedbałą postawę w religii, wówczas biorę wszystkich na świadków tego, że ponad pałace szczęśliwości tej tak zwanej cywilizacji, w których ropieje wrogość, przedkładam namioty nieujarzmionych koczowników z wysokich gór wschodnich prowincji, w których leżą pola absolutnej wolności. Wolność myśli, wolność słowa, życzliwość i spokój serca, których nie widzę w tej nikczemnej cywilizacji, w doskonały sposób panują w górach wschodnich prowincji.
Wedle mojej wiedzy, ludzie pióra powinni być uprzejmi, a jednak widzę, jak niektóre pozbawione dobrych manier gazety szerzą wrogość. Jeśli taki jest poziom ich dobrych manier, jeśli opinia publiczna ma być czymś tak zawiłym, zaświadczam, że wyrzekam się takiej literatury i nie jestem z nią w żaden sposób związany. Powrócę na szczyty gór opodal mego rodzinnego miasta, na górę Basit, aby studiować gwiazdy i ich inskrypcje w niebiosach zamiast gazet.
Przestrzeń naszego blasku jest wolna od skazy długu wdzięczności;
Wyrzeczenie się wzniosłych i niskich rang jest dla nas wiecznym błogosławieństwem;
Oddaliłyśmy się od pijaństwa ambicji i palących pragnień
Do tego stopnia, że odrzuciłyśmy zjednoczenie z tymi, których miłujemy.
Napomnienie: Moje wyrzeczenie się tak zwanej cywilizacji sprawi, że zaczniecie się zastanawiać. Zaiste, wolę pozostać Beduinem niż trzymać się cywilizacji przemieszanej z tyranią, rozpustą i upodleniem.
Ta cywilizacja prowadzi ludzi do nieszczęsnego i rozwiązłego stanu, jednakże jako że prawdziwą cywilizacją jest służenie postępowi i doskonałości rodzaju ludzkiego oraz urzeczywistnianie tych cech ludzkiej natury, które pozostają w sferze możliwości, zatem patrząc z tej perspektywy, pragnienie cywilizacji jest pragnieniem człowieczeństwa.
Ponadto powód mojego entuzjazmu dla konstytucji oraz pragnienia jej jako ideału jest następujący:
Najważniejszą bramą wiodącą do przyszłego postępu świata islamu i Azji jest wolność w ramach konstytucjonalizmu i domeny szariatu, zaś klucz do szczęścia i wniebowstąpienia islamu znajduje się w naradzie (ar. szura)w granicach konstytucjonalizmu.
Zaiste, do tej pory trzysta siedemdziesiąt milionów muzułmanów było miażdżonych przez tyranię cudzoziemskich sił. Dzisiaj, kiedy suwerenność islamu panuje nad światem, a szczególnie nad Azją, każdy muzułmanin z osobna oraz wszyscy razem powinni mieć prawdziwy udział w owej suwerenności, a wolność jest jedynym rozwiązaniem, jakie może wybawić z niewoli trzysta siedemdziesiąt milionów muzułmanów. Nawet jeśli przypuszczamy, że dla ustanowienia tej wolności wielką stratę poniesie społeczność dwudziestu milionów ludzi, niechaj zostaną oni poświęceni dla tej sprawy. Oddamy dwadzieścia milionów, aby w zamian otrzymać trzysta.
Biada! Cóż za wstyd! Narodyirasywobrębie naszego świata są przemieszane jak powietrze, nie zaś jak woda. In sza'a-llah,w rezultacie połączenia energii prawdy islamu i mocy, jaka jest wynikiem oświecenia poprzez poznanie islamu, zostanie ustanowiona zrównoważona sprawiedliwość.
Niech żyje legalny konstytucjonalizm!
Niech będzie błogosławiona oświecona wolność, całkowicie ukształtowana i rozwinięta w oparciu o podstawy prawd szariatu!
Bediuzzaman Said Nursi
* * *
Bediuzzaman nie pozostał długo w Stambule, wyjechał do Van. Kiedy podróżował przez Batumi, zatrzymał się w Tyflisie (Tbilisi) i wspiął się na górujące nad miastem wzgórze znane jako Wzgórze Szejka San'ana. Kiedy spoglądał na roztaczający się dokoła widok, podszedł do niego rosyjski policjant i wywiązała się między nimi następująca rozmowa:
-Na co spoglądasz z taką uwagą? - zapytał policjant.
-Układam plany mojej medresy - odparł Bediuzzaman.
-Skąd jesteś?
-Z Bitlis.
-Tutaj jest Tyflis!
-Bitlis i Tyflis są braćmi.
-Co masz na myśli?
-W Azji i w świecie islamu zaczęły ukazywać się trzy światła, jedno po drugim - powiedział Bediuzzaman. Kiedy rozmawiam z tobą, słabną trzy poziomy ciemności, umieszczone jeden nad drugim. Pewnego dnia ta zasłona despotyzmu zostanie podarta i zniknie, a ja powrócę, aby zbudować tutaj moją medresę.
-Cóż to za pech dla ciebie! Jestem zdumiony tym, jak wiele masz nadziei.
-Ja zaś jestem zdumiony twoim rozumowaniem! Czyż byłoby możliwe, by ta zima trwała bez końca? Po każdej zimie następuje wiosna, a po każdej nocy przychodzi dzień.
-Przecież świat islamu został rozerwany na części!
-Poszli na studia - powiedział Bediuzzaman. - Oto Indie, jeden ze zdolnych synów islamu, który studiuje na brytyjskim uniwersytecie. Oto Egipt, mądry syn islamu, który pobiera lekcje od brytyjskiej administracji. Oto ziemie Kaukazu i Turkiestan, dwaj dzielni synowie islamu, którzy ćwiczą się w rosyjskiej szkole wojskowej. I tak dalej... Czyż nie widzisz, że kiedy owe szlachetne dzieci otrzymają dyplomy, każde z nich stanie na czele kontynentu i wzniesie sztandar ich potężnego i sprawiedliwego ojca, islamu, ponad horyzontami doskonałości? W ten sposób, poprzez przezwyciężenie wszelkich przeciwności, jakie przygotował dla nich los, oznajmią przed Bożym zarządzeniem (ar. qadr)tajemnicę przedwiecznej mądrości zawartej w ludzkości.
* * *
Po przybyciu do Van Nauczyciel odwiedzał poszczególne plemiona, dostarczając im przewodnictwa w kwestiach społeczeństwa, cywilizacji, wiedzy i życia. Później opublikował księgę na ten temat zatytułowaną Debaty
(tur. Munazarat),spisaną w stylu pytań i odpowiedzi.
Rozmowy, jakie Bediuzzaman prowadził z politykami z jednej strony, a zwykłymi ludźmi z drugiej, są zaiste intrygujące. Jednakże we wszystkich owych rozmowach było jasne, iż jedynym celem tego człowieka jest rozpowszechnianie światła islamu i prawd Koranu po całym świecie. Żył tak, aby wypełnić swój obowiązek głosiciela Koranu.
NIEKTÓRE Z DYSKUSJI I DEBAT JAKIE BEDIUZZAMAN PRZEPROWADZIŁ Z PRZEDSTAWICIELAMI PLEMION WSCHODNICH
Pytanie:Cokolwiek się stanie, nie chcemy, by jakakolwiek szkoda spotkała religię?
Odpowiedź:Islam jest jak słońce, którego nie można zgasić, dmuchając na nie. Jest jak jasny dzień, którego nie można zamienić w noc, zamykając oczy. Ci, którzy zamykają oczy, czynią dzień nocą jedynie dla samych siebie.
Ponadto czy lepiej powierzyć i pozostawić ochronę religii pokonanemu i nieszczęsnemu naczelnikowi wraz z nadskakującymi mu urzędnikami i bezmyślnymi oficerami policji, czy też lepiej, kiedy religia jest chroniona przez świetlisty filar, który powstaje z połączenia blasków Bożych świateł i świetlistych iskier dążeń zgodnych z islamem (dzięki czemu owe światła oraz iskry stają się źródłem muzułmańskich emocji, przewodzących społeczeństwu, a także litości wiary w ludzkich sercach), kiedy jest strzeżona przez taki diamentowy miecz? Sami zadecydujcie.
Tak, ów świetlisty filar zaiste podejmie się obowiązku ochrony religii, przyjmując go na głowę swego męstwa, na oko swej rozwagi i na barki swych wysiłków. Możecie już zobaczyć przebłyski spośród jego różnorodnych świateł, które ostatecznie połączą się i będą działać w harmonii. Nauka filozofii ustaliła, że emocje religijne, a szczególnie słowa zgodnej z naturą i prawdziwej religii, wywierają większy wpływ, jej osądy są bardziej wzniosłe, a działania bardziej znaczące.
Zaiste, nawet jeśli komar przestanie jazgotać, a pszczoła brzęczeć, nie pozwólcie, by wasz entuzjazm zaniknął i nigdy się nie zniechęcajcie. Muzyka Boga, która sprawia, że w jej takt kołysze się cały wszechświat i wprawia w drżenie tajemnice prawdy, nigdy nie cichnie, lecz jej głośny dźwięk słychać nieprzerwanie.
Przedwieczny Sułtan, Który jest Sułtanem Sułtanów, wypełnił cały wszechświat tą muzyką zwaną Koranem. Jej dźwięk wypełnia całe niebiosa i uderza w muszle będące mieszkaniami dla pereł intelektu - w serca i usta uczonych, szejków i kaznodziejów. Jej rozmaite dźwięki rezonują, powodując, że świat coraz głośniej rozbrzmiewa. Piętno i pieczęć owych wibracji tworzą księgi islamu, które stają się niczym strunowy instrument muzyczny, a każdy akord oznajmia zapis w jego niepowtarzalnym języku. Czyż zatem może być tak, by ci, którzy nie są w stanie usłyszeć uszami swoich serc owego niebiańskiego i duchowego dźwięku lub nie zważają na niego, mieli kiedykolwiek usłyszeć wibracje i brzęczenie przywódcy lub rządowego urzędnika, które przeciwnie, nie są głośniejsze niż bzyczenie komara?
(...)
Pytanie:Wolność zinterpretowano jako krańcowo szkodliwą. Zaprawdę, powiedziano nam, że wolność pozwala ludziom na popełnianie wszelkiej rozpusty i podłości, a nikt na to nie zareaguje, o ile innym nie stanie się żadna krzywda. Czy tak jest?
Odpowiedź:Ci, którzy tak mówią, faktycznie oznajmiają o własnych podłych i rozpustnych działaniach, nie zaś o swej wolności. Wygadują bzdury podobne dziecinnym wymówkom.Jest koniecznym, aby ta delikatna wolność miała dobre maniery i była upiększona przestrzeganiem szariatu. W przeciwnym razie wolności w rozpustnych i podłych uczynkach nie można uznać za wolność. Jest ona raczej zezwierzęceniem, tyranią Szatana i popadnięciem w niewolę nakazujących zło dusz.
Powszechna wolność jest bezpośrednim wynikiem wolności jednostki na najniższym poziomie. Wolność wymaga tego, by ani nie krzywdzić innych, ani też nie krzywdzić samego siebie.
Jednak, o ludzie spośród koczowników!, wasza wolność nie jest wolnością kompletną. Druga połowa wolności polega na tym, by nie zakłócać wolności innych. Prócz tego wolność, która jest przesiąknięta barbarzyństwem, a istnieje tylko na tyle, by przetrwać, można znaleźć również pośród górskich zwierząt, jakie są waszymi sąsiadami. Prawda
jest taka, że jeśli istnieje choć jedna rzecz, z której owe nieszczęsne dzikie zwierzęta czerpią przyjemność i pociechę, jest nią ich wolność.
Natomiast wolnością, która lśni jasno jak słońce, która jest umiłowaną przez dusze i zgodną z klejnotem człowieczeństwa, jest wolność przebywająca w pałacu szczęśliwości cywilizacji, przyozdobiona i przyodziana w ćwiczenie wiedzy, cnoty oraz islamu.
(...)
Pytanie:Jak wolność może być przymiotem wiary?
Odpowiedź: Honor i męstwo wiary znajdują się w człowieku, który dzięki więzi, jaką daje wiara, staje się sługą Sułtana wszechświata i nie zniży się do tego, aby poniżać się przed kimkolwiek innym. Nie pozwoli mu to zaakceptować żadnej tyranii ani też pozostawać pod rządami jakiegokolwiek despotyzmu. W ten sam sposób litość jego wiary nigdy nie pozwala mu na pogwałcenie wolności i praw innego człowieka.
Zaiste, uczciwy sługa sułtana nigdy nie poniży się do tego, aby być prześladowanym przez pastucha, i tak samo nigdy nie poniży się do tego, aby prześladować bezsilnego człowieka.Zatem im większa doskonałość wiary, tym wspanialej lśni wolność.Spójrzcie na epokę szczęśliwości [33].
Pytanie:Jak możemy być prawdziwie wolni w obecności znamienitego człowieka, jak gubernator, szejk czy uczony? Ich prawem jest górowanie nad nami poprzez ich cnoty, które sprawiają, że czujemy się jak więźniowie.
Odpowiedź: Zarządzanie prowincją, bycie szejkiem czy znamienitym człowiekiem wymagają pokory i skromności, nie arogancji i tyranii. Ci, którzy przejawiają arogancję, nie są dojrzałymi szejkami, zatem nie powinniście uważać ich za wielkich.
(...)
Pytanie:Cóż za nieszczęście! Co mamy powiedzieć owym przerażającym wężom, które już czekają z otwartymi paszczami, gotowe do tego, by zatruć nasze życie społeczne, rozerwać nasz naród na strzępy i przemienić nasze nadzieje w rozpacz?
Odpowiedź:Nie lękajcie się. Wraz z triumfem cywilizacji cnota i wolność zaczynają ważyć coraz więcej w świecie ludzkości. Krok po kroku, nieuchronnie odciążą drugą szalę wagi. Jeśli przyjąć że - niech Bóg uchroni! - zabiją nas i rozerwą nas na kawałki, możecie być pewni, że umrze nas dwudziestu, lecz powróci do życia trzystu. Strząsając z naszych głów kurz poniżenia i niezgody, oświeceni i zjednoczeni poprowadzimy
karawanę ludzkości. Nie będziemy lękać się śmierci, której wymaga najbardziej istotne, fundamentalne i wiecznie trwające życie. Nawet jeśli umrzemy, islam przetrwa. Niech będzie błogosławiony ten uświęcony naród!
Pytanie:Jak możemy być równi nie-muzułmanom?
Odpowiedź:Równość nie tkwi w cnotach i w honorze, lecz w prawie. Szach i biedak stają przed prawem jako równi sobie. Czyż miałoby być możliwe, by szariat, który prosi nas, abyśmy nie deptali mrówki i zabrania jej dręczenia, miał nie dbać o prawa synów Adama! Przenigdy... To raczej my się do niego nie stosowaliśmy. Zaiste, proces Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad) z prostym żydem, a także fakt, że ten, z którego jesteście dumni, Salah ad-Din Ajjub [34], stawił się przed sąd na żądanie prostego chrześcijanina, poprawią was w tym błędzie .
{(*): Głęboka nadzieja i pociecha, jakie Bediuzzaman odczuwał dzięki przymiotowi światła, doprowadziły do tego, że stary Said żarliwie pracował na rzecz wolności, czyniąc politykę narzędziem islamu. Jednak po raz kolejny przewidując przyszłość, przekazał wiadomości o niszczącym i bezbożnym absolutnym despotyzmie, którego nadejście wywnioskował pięćdziesiąt lat temu (tj. pięćdziesiąt lat przed redakcją niniejszej biografii - uz. red. pol.) ze znaczenia hadisu. Czuł, że przez kolejne dwadzieścia pięć lat rządy owego absolutnego despotyzmu będą czynnie zaprzeczać głoszonym przez Saida słowom pocieszenia i nadziei. Zatem mówiąc: "Szukam schronienia u Boga przed Szatanem i polityką" wycofał się z polityki i stał się nowym Saidem.}
Konstytucjonalizm jest suwerennością ludzi. Rząd staje się sługą ogółu. Kiedy konstytucjonalizm wprowadza się w życie we właściwy sposób, pułkownik czy gubernator nie są przywódcami, lecz raczej płatnymi sługami ogółu. Nie-muzułmanin nie może być szefem rządu, lecz może być sługą ogółu. Załóżmy, że oficjalne stanowisko jest rodzajem roli przywódcy. Gdy tylko trzy tysiące ludzi będą mieć udział w przywództwie i oficjalnych stanowiskach naszego kraju, dla trzystu tysięcy obywateli państw muzułmańskich całego świata stanie otworem droga do przywództwa i oficjalnych stanowisk. Strata, po której następuje tysiąckrotny zysk, nie jest stratą.
* * *
ODPOWIEDŹ NAUCZYCIELA
W KWESTII WYDARZEŃ 31. MARCA
Podczas wydarzeń trzydziestego pierwszego marca widziałem następujący stan rzeczy:
Orędownicy i obrońcy islamu, którzy byli rzecznikami konstytucjonalizmu, patriotami i bohaterami, wzięli czynny udział we wprowadzaniu w życie daru konstytucjonalizmu. Postrzegali go jako klejnot życia, dzięki któremu sprawią, że rządzący w swej modlitwie sprawiedliwości zwrócą się ku przewodnictwu. Udzielali rad i wprowadzali w życie pewne szczegóły, aby utrzymać święte miano szariatu mocą konstytucji. Chcieli unieśmiertelnić konstytucję siłą szariatu, a wszystkie błędy przeszłości przypisać postępowaniu sprzecznemu z prawem szari'a. Jednak później ci, którzy nie potrafiliby odróżnić prawej strony od lewej, krzyczeli naśladując patriotów: "Chcemy szariatu!", ponieważ - niech Bóg uchroni! - uważali oni szariat za odpowiedni dla despotyzmu. Prawdziwy cel stał się trudny do osiągnięcia, a plany zostały opracowane. Wówczas pojawili się pewni ludzie ukryci za fałszywymi maskami dokładania starań, którzy pogwałcili uświęcone imię szariatu. Oto skaza, jakiej należy się strzec!
{(*): Zatrzymajcie się i zwróćcie uwagę na te słowa. Ci, którzy nieśli ze sobą wzniosłe wezwanie, zamilkli w obliczu owych wydarzeń. Zawistne gazety uciszyły prawdziwe wezwanie wolności. Zastosowanie konstytucjonalizmu ograniczono do kilku jednostek, a jego bohaterowie rozproszyli się.}
(...)
Prawdziwie wierzę w to, że nawet jeśli ich umysły i idee całkowicie odeszły od islamu, to wrodzona natura i sumienie człowieka mającego muzułmański rodowód nigdy nie porzucą islamu. Nawet jeśli ludzie są najbardziej głupi i rozpustni, będą popierać islam, który jest mocnym murem dającym oparcie, szczególnie jeśli są zaznajomieni z polityką.
Co więcej, od epoki szczęśliwości aż do obecnych czasów historia nigdy nie odnotowała tego, by muzułmanin myśląc w sposób racjonalny przedłożył inną religię nad islam. Są tacy, którzy wyrzekli się religii, ale to już inna sprawa, zaś co się tyczy naśladownictwa, to nie ma ono znaczenia. Tymczasem wyznawcy innych religii z całą pewnością wchodzili do sfery islamu dzięki rozsądkowi, umysłowi i rozstrzygającym świadectwom, i nadal tak czynią.Jeśli będziemy w stanie ukazać prawdziwy
islam, prawdę i uczciwość godną islamu, w przyszłości ludzie będą przyjmować islam całymi grupami.
Historia uczy nas również tego, że ludzie islamu stawali się cywilizowani w stopniu proporcjonalnym do tego, w jakim stosowali się do prawd islamu. Co tyczy się innych, to stawali się ludźmi cywilizowanymi w stopniu odwrotnie proporcjonalnym do tego, w jakim trzymali się swojej religii.
Prawda uczy nas tego, że ludzkość, która się zbudziła, nigdy nie może istnieć bez religii. Szczególnie wtedy, gdy człowiek zbudził się i pojął, co to znaczy być człowiekiem, stając się kandydatem do (szczęśliwej - uz. red. pol.) przyszłości i wieczności; tacy ludzie nigdy nie mogą żyć jako ateiści. Przebudzona ludzkość, która nie osiągnęła punktu, w jakim znajdzie wsparcie przeciwko atakom wszechświata, ani punktu zbawienia, w jakim rozkwitną jej nieskończone pragnienia - to jest owej sadzonki prawdy, jaką jest religia prawdziwa - nie przeżyje. To z powodu owej tajemnicy w każdym człowieku zbudziło się pragnienie odnalezienia prawdziwej religii, co oznacza, iż jest to pozytywnym znakiem tego, że naturalną religią ludzkości będzie islam.
O, wy nieuczciwi ludzie! Jak to możliwe, że uważaliście prawdy islamu - który może objąć, zjednoczyć, utrzymać przy życiu i rozświetlić cały wszechświat - za tak restrykcyjne, że uznaliście, iż tyczą się one tylko ludzi biednych i fanatyków, i spisaliście na straty połowę jego wyznawców? Cóż sprawia, że jesteście tak zuchwali, by wyobrażać sobie, że świetlisty pałac islamu - który jest wszechstronnym systemem prawnym, łączącym w sobie wszelkie doskonałości, aby dostarczyć zaopatrzenie wszystkim wzniosłym uczuciom człowieczeństwa - jest niczym czarny namiot żałobny, że ograniczacie jego prawa do nielicznych ludzi zubożałych, żyjących jak Beduini i takich, którzy są reakcjonistami?
Pytanie:Posuwasz się za daleko i zaczynasz brać wyobrażenia za rzeczywistość. Znieważasz nas, traktując nas tak, jakbyśmy byli ignorantami. Żyjemy u kresu czasu, a sprawy będą miały się jedynie gorzej!
Odpowiedź: Dlaczego świat miałby być dla każdego światem postępu, a jedynie dla nas światem upadku? Jeśli tak myślicie, wobec tego przestaję do was przemawiać i zwracam się w tym miejscu do ludzi przyszłości:
O wy, Saidowie, Hamzowie, Omerowie, Osmanowie, Tahirowie, Jusufowie, Ahmedowie i inni, którzy uważnie słuchacie słów Światła i obserwujecie nas ukrytym spojrzeniem ze świata tego, co niewidzialne (ar. ghajb),ze wzniosłej epoki, która nadejdzie za trzysta lat, do was się zwracam! Unieście głowy i powiedzcie: "To jest prawda!",
a powinniście być zobowiązani, aby tak uczynić. Jeśli współcześni nie poświęcają mi żadnej uwagi, niechaj tak będzie. Wołam do was przez telegraf bez drutu, który sięga z dolin przeszłości zwanej historią aż do waszej wzniosłej przyszłości. Cóż mogę uczynić? Choć spieszyłem się, przybyłem zimą, jednak wy przybędziecie podczas rajskiej wiosny. Ziarna Światła, które teraz zostały zasadzone, wykiełkują na waszych polach. Oto, czego oczekujemy w zamian za naszą służbę:
Kiedy przybędziecie do tej epoki przeszłości, odwiedźcie nasze groby. Przynieście kilka darów owej wiosny do cytadeli, która strzeże grobu mojej medresy Horhor ,{(*): Odnosi się to do cytadeli w Van, będącej nagrobkiem medresy Horhor, która z kolei była wzorem dla Medresetu'z-Zehra w Van.}a która będzie schronieniem dla naszych kości. Wezwijcie nas, ponieważ powiemy odźwiernemu, aby się was spodziewał, a usłyszycie okrzyki:هَن۪يئًا لَكُمْ"Winszujemy wam!" dochodzące z naszych grobów.
Niechaj będzie tak, że te dzieci, które wraz z nami ssą pierś owej epoki, których oczy zwrócone są ku przeszłości, a których idee są - jak one same - pozbawione wiary i bezładne, biorą prawdy owej księgi {(*): Ta przepowiednia daje nowinę o napisaniu w przyszłości Traktatów Światła.} za wytwór wyobraźni. Wiem bowiem, że kwestie wyłożone w owej księdze wy przyjmiecie jako prawdę.
O, moi rozmówcy! Wołałem do was z całych sił, ponieważ stoję na szczycie minaretu trzynastego stulecia (hidżry - uz. red. tur.) i nawołuję, wzywając tych, którzy pozornie są cywilizowani, lecz pozostają obojętni wobec religii, a ich umysły pogrążone są w najgłębszych dolinach przeszłości.
Wobec tego, o wy, nieszczęśnicy podobni chodzącym trupom, porzucający islam, który jest niczym dusza obu światów [35], nie stawajcie na drodze nadchodzącemu pokoleniu! Czeka na was grób. Odejdźcie na bok, aby mogły przejść przyszłe pokolenia, które z wiarą rozprzestrzenią prawdy islamu po całym wszechświecie!
Pytanie:Ludzie żyjący przed nami byli lepsi od nas lub nam podobni, lecz ci, którzy nadejdą w przyszłych pokoleniach, będą od nas dalece gorsi?
Odpowiedź:O, Turcy i Kurdowie! Gdybym miał zwołać zgromadzenie waszych przodków sprzed tysiąca lat oraz waszych potomków, jacy przyjdą za dwieście lat, aby poprosić ich, by dołączyli do nas w owym burzliwym miejscu, jakim jest obecna epoka...Czyż wasi przodkowie
stojący po prawej stronie nie powiedzieliby: "O, psotne dzieci, które roztrwoniłyście nasze dziedzictwo! Czyż wy macie być rezultatem naszego życia? Cóż za nieszczęście! Na próżno się do nas porównujecie! Uczyniłyście nasze życie bezowocnym i jałowym!" i czyż wasze dzieci z kraju przyszłości, stojące po lewej stronie, nie staną przy waszych przodkach po prawej stronie, aby powiedzieć: "O, leniwi rodzice, czyż to wy macie być nasieniem naszego życia i tymi, którzy łączą nas z naszymi chwalebnymi przodkami? Cóż za nieszczęście! Porównujecie siebie do nas, lecz jakże niesłuszne, zawiłe i bezładne są owe porównania!"
A zatem, o koczownicy spośród Beduinów (i o wy, ślepi naśladowcy rewolucji - uz. aut.)!, oczami wyobraźni {(*): A wyobraźnia jest rodzajem kinematografii.} widzieliście, jak obie strony owego wielkiego zgromadzenia buntują się przeciwko wam.
WYBRANE PYTANIA I ODPOWIEDZI
Powiem zatem, co następuje:
Prawdziwie macie potencjał, aby ukazać nadzwyczajne męstwo. Gdyby zbudzili się ci, którzy postrzegają swoje życie poprzez sprawy drobne, takie jak pomniejsze zaszczyty czy konwencjonalna chwała, lub poprzez słowa "ten-to-a-ten jest dzielny", lub ci, którzy poświęcają się, by nie doznało uszczerbku dostojeństwo ich agi, czyż nawet gdyby mieli żyć po tysiąckroć, nie spojrzeliby na swe życie z perspektywy będącego bezcennym skarbem narodu muzułmańskiego, {(*): Nasz naród jest zjednoczonym ciałem. Jego duszą jest islam, a jego umysłem są Koran i wiara.} to jest przez pryzmat narodowości islamu, dającej duchowe wsparcie braterstwa trzystu milionów ludzi? Z pewnością ten, kto jest w stanie poświęcić swe życie dla czegoś tak drobnego, jak dziesięć monet, skwapliwie poświęci je dla czegoś dziesięć tysięcy razy bardziej wartościowego.
Na nieszczęście, dobro które należało do nas, obecnie spoczywa w rękach niemuzułmanów, tak jak zostały przez nich skradzione również nasze zalety moralne. Jest tak, jakby niektóre z naszych wzniosłych moralnych zasad społecznych pozostawiły nas dla nich, będąc niezadowolonymi z tego, że wśród nas nie ma na nie popytu. Z kolei niektóre z ich rozwiązłych cech zostały wystawione na targu naszej ignorancji po tym, jak nie było na nie popytu wśród niewiernych.
Ponadto czyż nie jesteście zaskoczeni, widząc że nie-muzułmanie odebrali nam błyskotliwe i będące cechą skromności słowa: "Jeśli
umrę, mój kraj, mój naród i moi towarzysze będą żyć dalej", które w tej epoce są fundamentalną zasadą postępu, a raczej są tym, czego wymaga prawdziwa religia? Jeden z ich bohaterów powiedział: "Jeśli umrę, mój naród będzie żył, a mój duch przetrwa, aby żyć wraz z nim". Tymczasem słowa: "Nie dbam o stan świata po mojej śmierci, nawet jeśli pogrąży się w szalejącej burzy",
وَاِنْ مِتُّ عَطْشًا فَلَا نَزَلَ الْقَطْرُ
Jeśli umrę z pragnienia, niechaj nie spadnie już ani kropla deszczu,które są podstawą wszelkiego poniżenia i indywidualizmu, które są słowami głupców i cechą tych, których spojrzenie ogranicza się do umiłowania tego świata, ujęły w dłoń wodze naszych wysiłków i prowadzą nas.
Zatem najlepszymi z przymiotów są te, których oczekuje nasza religia. Powinniśmy całym naszym jestestwem, całymi sumieniami i ideami, ze wszystkich sił powiedzieć: "Nawet jeśli umrzemy, islam, który jest naszym narodem, będzie żył wiecznie. Niech żyje mój naród! Wystarczą mi nagrody życia ostatecznego. Moje życie duchowe, które jest częścią życia mego narodu, utrzyma mnie przy życiu i wyda plon w postaci przyjemności wzniosłego królestwa.
وَالْمَوْتُ يَوْمُ نَوْرُوزِنَا
Śmierć jest dla nas świętem pierwszego dnia wiosny.
Powinniśmy pozwolić, by prowadzili nas oświeceni przewodnicy Światła wraz z ich wysiłkami.
(...)
Pytanie:Co jest naszą najważniejszą potrzebą?
Odpowiedź:Uczciwość.
Pytanie:A po niej?
Odpowiedź:Nie kłamać.
Pytanie:A następnie?
Odpowiedź:Prawdomówność, wierność, szczerość intencji (ar. ichlas),wytrwałość i współpraca.
Pytanie:Dlaczego?
Odpowiedź:Istotą niewiary (ar. kufr)jest nieszczerość, a istotą wiary (ar. iman)jest prawdomówność. Czyż ten dowód nie jest wystarczający,
aby ukazać, że trwałość naszego życia leży w trwałości naszej wiary, wierności i współpracy?
* * *
Pytanie:Czy nie jest tak, że najpierw powinni zmienić się na lepsze nasi przywódcy?
Odpowiedź:Zaiste, jak wasi przywódcy przywłaszczyli sobie wasz majątek i trzymali go w swoich kieszeniach, tak albo odebrali wam waszą inteligencję, albo zamknęli ją w waszych umysłach. Teraz zatem będę mówił do inteligencji, którą wam odebrali.
O, naczelnicy i przywódcy! Strzeżcie się polegania na Bogu poprzez lenistwo [36]. Nie zrzucajcie odpowiedzialności za działanie jedni na drugich. Powinniście nam służyć poprzez nasz majątek, który przetrzymujecie, oraz poprzez naszą inteligencję, którą wam oddaliśmy, ponieważ już otrzymaliście waszą nagrodę poprzez wykorzystywanie owych nieszczęśników.
فَعَلَيْكُمْ بِالتَّدَارُكِ لِمَا ضَيَّعْتُمْ فِى الصَّيْفِ
Jeszcze nie jest za późno, teraz jest wam dane to, co utraciliście w przeszłości.
Teraz zatem jest czas, aby służyć.
(...)
Podsumowując:Islam się zbudził. {(*): Niezależność i niepodległość uzyskane przez Pakistan i plemiona Arabii zaiste potwierdziły słowa wypowiedziane w tej lekcji przez starego Saida czterdzieści pięć lat temu, i tak będzie nadal.} Zło ujrzano jako zło, a dobro jako będące dobrem. To właśnie owa tajemnica jest tym, co uczyniło plemiona z tych dolin żałującymi za grzechy. Co więcej, ową zdolność stopniowo przyswajają sobie wszyscy muzułmanie. Ponieważ jednak jesteście Beduinami, a wasza prawdziwa natura nie uległa zafałszowaniu, już jesteście krewnymi świętej narodowości islamu.
* * *
Podczas mojej podróży pewien człowiek widząc mój strój pomyślał, że jestem kupcem i powiedział:
-Czy jesteś kupcem?
-Tak, jestem kupcem oraz chemikiem - odpowiedziałem.
-Jak to?
-Istnieją dwa pierwiastki, które łączę ze sobą. Z jednego wytwarza się zbawienne lekarstwo, podczas gdy z drugiego - lśniące światło.
-Gdzie można je znaleźć?
-Na targowisku cywilizacji i cnoty. Znajdują się one w pudełku zwanym sercem, które jest albo czarne, albo lśniące jak diament; można znaleźć je na statku krążącym wokół ciebie w odległości dwóch stóp.
-Jak się nazywają?
-Wiara, miłość, wierność i dokładanie starań.
Ten, który jest chodzącą gazetą, ojcem niczego, dzieckiem tego wieku, bratem i kuzynem osobliwości -
Said Nursi
* * *
Po pobycie w Van Bediuzzaman wyjechał do Damaszku. Wobec nalegań uczonych z Damaszku wygłosił chutbę (kazanie piątkowe) w Meczecie 'Umajjadów, w obecności blisko dziesięciu tysięcy ludzi i stu wysokiej rangi uczonych. Kazanie spotkało się z wielkim uznaniem i poklaskiem. Zostało ono wydrukowane i opublikowane pod tytułem Kazanie z Damaszku
(tur. Hutbe-i Samiye).
Owo kazanie z Damaszku jest wartościową lekcją i chutbą zarówno dla muzułmanów, jak również dla całej ludzkości. Poprzez racjonalne świadectwa dowodzi ono istnienia fizycznych i duchowych chorób, z jakimi zmaga się świat islamu, mówi o przyczynach nieszczęścia i niewoli oraz ukazuje i doradza jedyne wyjście z tej sytuacji. Oznajmia dobrą nowinę o tym, że od tej pory islam dokona najwspanialszego postępu materialnego oraz duchowego, a cywilizacja muzułmańska, która powstanie w całej swej doskonałości i majestacie, oczyści powierzchnię świata z wszelkiego brudu.
Kazanie z Damaszku
Pierwszą część kazania Bediuzzaman rozpoczął, mówiąc:
W obecnych czasach i w obecnych warunkach pobierałem lekcje w szkole życia społecznego ludzkości, aby dowiedzieć się, że istnieje
sześć chorób, które zatrzymały nas w średniowieczu, zamykając nas w jego więzieniu, podczas gdy cudzoziemcy i Europejczycy wzlecieli ku przyszłości dzięki postępowi. Owe choroby są następujące:
1. Wyzwolenie rozpaczy, a utrata nadziei w naszym życiu.
2. Śmierć prawdomówności w polityce dotyczącej życia społecznego.
3. Umiłowanie wrogości.
4. Nieświadomość istnienia świetlistych więzi, które łączą ludzi wiary.
5. Despotyzm, który rozprzestrzenia się niczym różne rodzaje chorób zakaźnych.
6. Ograniczenie wysiłków do tych, które mogą przynieść osobiste korzyści.
Lekarstwo na owe sześć strasznych chorób naszego życia społecznego objaśnię poprzez sześć Słów, których nauczyłem się z Koranu, będącego niczym wydział medycyny. Uważam je za zasady leczenia.
SŁOWO PIERWSZE
Tym słowem jest nadzieja (ar. amal),to jest umiłowanie silnej nadziei pochodzącej od Bożego miłosierdzia.
Tak, oto co mówię, opierając się na lekcji, jaką otrzymałem: O, zgromadzenie muzułmanów! Daję wam dobrą nowinę o pierwszych znakach prawdziwego brzasku szczęśliwości Arabów, który nadejdzie jako efekt doczesnego szczęścia muzułmanów (szczególnie szczęścia Osmanów), przede wszystkim poprzez wzrost islamu .
{(*): Stary Said ujrzał i przewidział to, co miało się stać w ciągu czterdziestu pięciu lat: że w roku 1371 (1951) świat islamu - a przede wszystkim narody arabskie - uzyska niepodległość, a będąc wybawionym od niewoli i despotyzmu obcych sił, ustanowi państwa muzułmańskie. Bediuzzaman nie myślał o dwóch wojnach światowych i absolutnym despotyzmie, który miał trwać trzydzieści do czterdziestu lat, toteż nie biorąc pod uwagę owych czynników opóźnienia, oznajmił ową dobrą nowinę, jakby miało się to stać w roku 1327 (1909).}
Rzucając wyzwanie beznadziei, z pełnym przekonaniem, aby usłyszał mnie cały świat, powiem, że:
Przyszłością jest islam i tylko islam, a islam jest prawdami Koranu i wiary, które zapanują nad każdą rzeczą. Swoje lekcje pobrałem od wielu wskazówek prawdziwości tego twierdzenia. Zaczynam od wprowadzenia, w którym wspomnę o półtorej z owych wskazówek:
Prawdy islamu ze swej natury są doskonale zdolne do tego, by stać się przyczyną duchowego oraz materialnego postępu.
Jeśli chodzi o aspekt pierwszy, którym jest postęp duchowy,to wiedzcie o tym, że najbardziej dokładnym świadectwem prawdy jest
historia, która zapisuje prawdę wydarzeń, a teraz historia wskazuje na nas. Nawet głównodowodzący armii japońskiej, który pokonał Rosję, zaświadczył prawdomówność islamu, mówiąc:
"Historia pokazuje, że ludy islamu rozwijały się cywilizacyjnie i dokonywały postępu proporcjonalnie do wpływu wywieranego przez prawdy islamu oraz do stopnia, w jakim muzułmanie postępowali zgodnie z owym wpływem. Historia pokazuje, że muzułmanie upadali w dzikość, nieszczęście i całkowity zamęt, żyjąc w klęsce i nieszczęściu, proporcjonalnie do osłabienia stopnia, w jakim trzymali się prawd islamu. W przypadku innych religii jest wręcz przeciwnie".
(...)
Jeśli będziemy w stanie ukazać doskonałość moralności islamu oraz prawdy wiary w naszych działaniach, wyznawcy innych religii z pewnością tłumnie będą przyjmować islam. Zaprawdę, islam przyjmą nawet niektóre kontynenty i kraje na obliczu świata.
(...)
O, moi bracia w tym Meczecie 'Umajjadów, i o wy, którzy znajdujecie się w wielkim meczecie świata islamu! Wy również powinniście wyciągnąć lekcję ze straszliwych wydarzeń minionych czterdziestu pięciu lat. Oprzytomnijcie całkowicie, o wy, którzy jesteście myślicielami, którzy posiadacie wiedzę i uważacie się za oświeconych!
W skrócie:My, muzułmanie, którzy jesteśmy uczniami Koranu, postępujemy za dowodami. Obejmujemy prawdy wiary inteligencją, umysłem i sercem. W przeciwieństwie do niektórych wyznawców innych religii nie wyrzekamy się dowodu na rzecz naśladowania duchownych. Zatem w przyszłości, kiedy będą panować wiedza i nauka, to Koran, który opiera się na racjonalnych dowodach i został ugruntowany w umysłach, będzie królował nad każdą rzeczą.
Co więcej, zaczęły podnosić się zasłony, które zaćmiły słońce islamu, które powstrzymały jego wschód i uniemożliwiły mu oświecenie ludzkości. Ci, którzy powstrzymywali owo słońce, zaczęli się wycofywać. Pierwsze znaki świtu ukazały się czterdzieści pięć lat temu, a prawda wzejdzie w roku 1371 (1951 - uz. red. tur.). Jeśli okaże się, że będzie to fałszywy brzask, to prawdziwy brzask wstanie w ciągu trzydziestu do czterdziestu lat.
Tak, istniało osiem poważnych przeszkód, które uniemożliwiły islamowi przezwyciężenie przeszłości:
Przeszkody pierwsza, druga i trzeciato ignorancja cudzoziemców, ich barbarzyństwo i fanatyzm religijny. Te trzy przeszkody zostały roztrzaskane przez cnoty wiedzy oraz cywilizacji i zaczęły rozpadać się na kawałki.
Przeszkody czwarta i piątato autorytet i władza duchownych oraz przywódców religijnych, a także fakt, że cudzoziemcy ślepo ich naśladowali. Te dwie przeszkody również zaczęły być niszczone przez ideę wolności oraz pęd do poszukiwania prawdy, jakie powstały wśród ludzkości.
Przeszkody szósta i siódmato nasze niemoralne postępowanie biorące początek z despotyzmu, a także nasze sprzeciwianie się zaleceniom szariatu, które stało się zawadą. Zanik despotycznej władzy jednostek jest znakiem tego, że za trzydzieści do czterdziestu lat zaniknie również przerażający despotyzm stowarzyszeń i komitetów, a wraz z powstaniem muzułmańskiego zapału i z tym, jak ludzie uświadomią sobie szpetne konsekwencje niemoralności, te dwie przeszkody, które już zaczęły blaknąć, również znikną. In sza'a-llah,znikną one całkowicie.
Przeszkoda ósmato myślenie, wedle którego niektóre pozytywne kwestie współczesnej nauki mają być sprzeczne z prawdami islamu. Takie myślenie do pewnego stopnia uniemożliwiło zwycięstwo owych prawd w przeszłości.
Na przykład dwóch duchowych aniołów, którzy noszą imiona Saur i Hut, a zostali wyznaczeni przez Boże zarządzenie urzędnikami i nadzorcami, wyobrażano sobie (dosłownie) tak, jakby mieli być olbrzymimi, cielesnymi bykiem i rybą. Zatem nieświadomi ukrytej za ich istnieniem mądrości naukowcy i filozofowie przyjęli stanowisko sprzeczne z islamem.
Setka podobnych temu przykładów ukazuje, że kiedy prawda zostaje objaśniona, nawet najbardziej uparci spośród filozofów są zmuszeni do tego, by się jej podporządkować. Zaprawdę, w dziele Cuda KoranuTraktaty Światła ukazują blaski cudowności w każdym wersecie, pozornie stojącym w sprzeczności z nauką. Ukazują one w słowach i zdaniach Chwalebnego Koranu prawdy tak wzniosłe, że nauka nawet nie jest w stanie ich dosięgnąć, a które naukowcy poddają krytyce. Zmuszają do podporządkowania się nawet najbardziej upartego filozofa. Stoją one otworem dla każdego, kto chce je zobaczyć; i tak powinno się stać. Można zatem ujrzeć, jak owa przeszkoda została zniszczona czterdzieści pięć lat po wypowiedzeniu tych słów .
Zaiste, niektórzy spośród dociekliwych uczonych islamu pisali na ten temat, a oto i wskazówki tego, że owe osiem poważnych przeszkód zostanie unicestwionych.
Tak, jeśli nie teraz, to trzydzieści do czterdziestu lat później wyposażona w cnoty nauki, prawdziwej wiedzy i cywilizacji skłonność do poszukiwania prawdy, uczciwości i umiłowania człowieczeństwa zostanie wysłana, wyposażona w owe trzy siły, na osiem frontów walki z owymi ośmioma szwadronami wroga. Już teraz sprawiła, że nieprzyjaciele się wycofują, a in sza'a-llahcałkowicie rozbije ich w ciągu połowy stulecia.
Zaiste, dobrze wiadomo, że "najbardziej niezaprzeczalną cnotą jest ta, o której cnotliwości zaświadczają nawet jej wrogowie".
(...)
Po przytoczeniu jako przykładów tej zasady słów księcia Bismarcka i Mr. Carlyle'a potwierdzających prawdomówność islamu, Bediuzzaman mówił dalej:
Zatem opierając się na fakcie, że pola umysłu Ameryki i Europy wydały plan w postaci genialnych dociekliwych uczonych, takich jak Mr. Carlyle i Bismarck, z całkowitą pewnością mówię, że Europa i Ameryka są w ciąży, z której narodzi się islam, a pewnego dnia dadzą życie państwu muzułmańskiemu, tak jak Osmanowie są w ciąży, z której narodzi się Europa, i pewnego dnia dadzą życie państwu zorganizowanemu na wzór europejski.
O, moi bracia, którzy jesteście tutaj, w Meczecie 'Umajjadów, i o wy, którzy pół wieku później znajdujecie się w meczecie świata islamu!Czyż owe punkty wprowadzenia, jakie wymieniłem od początku do tej pory, nie wskazują na fakt, że jedynie do islamu będzie należało duchowe panowanie nad ziemiami przyszłości; że to islam skieruje ludzkość ku szczęściu na tym świecie i w życiu ostatecznym wraz z religią prawdziwych naśladowców Jezusa, która pozbędzie się zabobonów i zepsutych wierzeń, podąży za Koranem i zjednoczy się z islamem?
Aspekt drugi: Potężne powody dla materialnego rozwoju islamu ukazują, że islam będzie dominował w przyszłości również materialnie.Podczas gdy aspekt pierwszy udowodnił rozwój islamu w kwestiach duchowych, niniejszy aspekt drugi ukazuje rozwój materialny islamu oraz jego supremację w przyszłości. Istnieje pięć nadzwyczaj potężnych i niezniszczalnych "sił", które ukazały się i połączyły, aby osiedlić się w sercu duchowej osobowości świata islamu.
Siłą pierwsząjest prawda islamu, która jest mistrzem wszelkiego rodzaju doskonałości, która może sprawić, że trzysta milionów dusz stanie się jedną, która jest wyposażona w prawdziwą cywilizację oraz pozytywne i prawdziwe nauki, a której istoty nie jest w stanie zniszczyć żadna siła.
Siłą drugąjest żarliwa potrzeba, która jest prawdziwym mistrzem cywilizacji i przemysłu, a jest wyposażona w narzędzia i zasady doskonałości osiąganej przy poniżeniu i ubóstwie; wytwarza ona siłę, której nie można ani uciszyć, ani zmiażdżyć.
Siłą trzeciąjest wolność, do której zachęca szariat, która naucza ludzkości wzniosłych celów poprzez współzawodnictwo w osiąganiu wzniosłych rzeczy, a także sprawia, iż ludzkość dokłada starań na owej drodze; która jest tym, co rozbija despotyzm, a wzbudza wzniosłe uczucia; która jest wyposażona w uczucia zazdrości i zawiści, w pragnienie rywalizacji, w całkowite przebudzenie i skłonność do odrodzenia, a jest predyspozycją do bycia cywilizowanym, to jest wyekwipowanym w inklinację oraz pragnienie najwyższych doskonałości godnych człowieczeństwa.
Siłą czwartąjest przyodziane w litość męstwo, jakie daje wiara. Polega ono na tym, by nie poniżać samego siebie, nie bić czołem niesprawiedliwym i prześladowcom, a także nie poniżać tych, którzy są prześladowani. Jest przestrzeganiem wolności, jaką daje szariat, polegającej na tym, by nie nadskakiwać prześladowcom, nie wywyższać się ponad bezradnych i nie okazywać im arogancji.
Siłą piątąjest chwała islamu, która głosi podtrzymywanie słowa Boga. W tej epoce podtrzymywanie słowa Bożego zależne jest od rozwoju materialnego i może być głoszone jedynie poprzez osiągnięcie prawdziwej cywilizacji. Nie może być żadnych wątpliwości co do tego, że w przyszłości duchowa osobowość świata islamu w pełni wykona stanowczy rozkaz, jaki chwała islamu daje poprzez wiarę.
Zaiste, jak w przeszłości rozwój islamu opierał się na rozbiciu fanatyzmu wroga i zniszczeniu jego uporu, a także na zbrojnym zapobieganiu jego napaści, tak w przyszłości tym, co pokona i rozbije wroga, nie będzie miecz, lecz duchowe miecze cywilizacji, rozwój materialny, prawda i sprawiedliwość.
Wiedzcie, że tym, co rozumiem przez cywilizację, są jej cnoty i jej dobroć, które zapewniają korzyści dla ludzkości, nie zaś grzechy i zło, które naśladują idioci wyobrażający sobie, iż są one cnotami cywilizacji, a skutkiem tego niszczący nasz majątek. Nigdy nie mogliby oni zdobyć świata, dając swoją religię jako łapówkę! Ponieważ zło cywilizacji przeważa nad jej dobrem, a jej grzechy przedkłada się ponad jej cnoty, ludzkość otrzymała dwa niszczące ciosy w postaci dwóch wojen światowych, które wprawiły ową grzeszną cywilizację w całkowity zamęt i sprawiły, że zwymiotowała krwią, plamiąc nią oblicze ziemi.
In sza'a-llahw przyszłości dzięki sile islamu cnoty cywilizacji zatriumfują, oblicze ziemi oczyści się z brudu i będzie zapewniony powszechny pokój.
Zaiste, jako że cywilizacja europejska nie jest oparta na cnocie i prawdzie, lecz raczej na złudzie i żądzy, rywalizacji i prześladowaniu, a do tej pory zło cywilizacji przeważało nad jej dobrem, owa cywilizacja wraz ze wszystkimi jej komitetami rewolucyjnymi stała się drzewem zjadanym od środka przez robaki, a spojrzenie z tej perspektywy daje przekonującą przyczynę zwycięstwa cywilizacji Azji i świadectwo owego zwycięstwa. W krótkim czasie cywilizacja Azji zwycięży.
Jak to możliwe, że popadacie w rozpacz i niszczycie duchową siłę świata islamu, kiedy przyszłość wykłada przed ludźmi wiary i islamu takie środki materialnego i duchowego postępu wraz z tak przekonującymi i pewnymi powodami owego postępu? W rozpaczy i beznadziei popełniacie śmiertelny błąd, przypuszczając, że świat jest światem postępu dla Europejczyków i dla każdego innego, lecz jest światem upadku dla nieszczęsnych ludów islamu.
Jako że skłonność do osiągnięcia doskonałości jest częścią wrodzonej natury wszechświata i ludzkości, zatem z pewnością, jeśli tylko nagle nie nastanie Dzień Zguby jako rezultat człowieczej tyranii i niesprawiedliwości, jako pokuta za przeszłe błędy ludzkości, sprawiedliwość i prawda in sza'a-llahpoprowadzą nas ku doczesnemu szczęściu dla świata islamu.
Tak, wiedzcie, że czas nie biegnie po linii prostej (tak, by jego początek i koniec oddalały się od siebie), lecz raczej jest to ruch po okręgu, podobny ruchowi naszej planety. Niekiedy bieg czasu ukazuje lato i wiosenną porę rozwoju, a niekiedy ukazuje porę zimy i burze upadku.
Jak po każdej zimie przychodzi wiosna, a świt przychodzi po każdej nocy, tak ludzkość również in sza'a-llahbędzie miała swój świt i swoją wiosnę.Możecie oczekiwać od miłosierdzia Jedynego Boga tego, że sprawi On, by wzeszło słońce prawdy islamu, aby mogła stać się widoczną prawdziwa cywilizacja. (...)
SŁOWO DRUGIE
Doświadczenie całego mego życia doprowadziło mnie do następujących myśli:
Rozpacz jest najbardziej straszliwą chorobą, jaka znalazła drogę do serca świata islamu. To owa rozpacz, która - jak gdyby nas zabijała - sprawiła, że dwadzieścia milionów muzułmanów na wschodzie stało
się żyjącymi w koloniach sługami małego kraju na zachodzie, którego populacja liczy milion lub dwa miliony.
To owa rozpacz, która zabiła naszą wzniosłą moralność i odwróciła jej uwagę od publicznego dobra, ograniczając ją wyłącznie do osobistych korzyści.
To owa rozpacz, która zniszczyła źródło naszej duchowej siły. Choć przy niewielkiej mocy byliśmy w stanie sięgnąć od wschodu do zachodu dzięki duchowej sile, biorącej swój początek z wiary, to ponieważ owa nadzwyczajna siła duchowa została złamana przez rozpacz, tyrani Europy przez ostatnie czterysta lat trzymali w niewoli trzysta milionów muzułmanów.
Co więcej, to przez ową rozpacz, która każe postrzegać obojętność i lenistwo innych jako usprawiedliwienie dla własnego lenistwa, ludzie mówią: "Kogo to obchodzi! Wszyscy są zrujnowani tak jak ja", wyrzekają się męstwa, jakie daje wiara i porzucają służbę dla islamu.
Jako że owa choroba stała się przyczyną tak wielkiej tyranii w naszym życiu i zabija nas, zastosujemy prawo "oko za oko" (ar. qisas)i zabijemy ją, używając wersetu: Koran 39:53
لَا تَقْنَطُوا مِنْ رَحْمَةِ اللّٰهِ
In sza'a-llah,przetrącimy jej grzbiet prawdą hadisu:
مَا لَا يُدْرَكُ كُلُّهُ لَا يُتْرَكُ كُلُّهُ
Nie powinniśmy całkowicie wyrzekać się nawet tego, czego nie jesteśmy w stanie w pełni uzyskać
Rozpacz jest zgubną chorobą, jest rakiem wszystkich wspólnot i wszystkich narodów. Będąc przeszkodą na drodze do doskonałości, jest całkowicie sprzeczna z prawdą słów
اَنَا عِنْدَ حُسْنِ ظَنِّ عَبْد۪ى ب۪ى
Jestem taki, jak wyobraża sobie Mnie Mój sługa,czyniąc je cechą i wymówką tchórzy, ludzi podłych i słabych. Nie jest to cecha męstwa w islamie. W szczególności nigdy nie może się ona stać cechą Arabów, którzy stali się przyczyną dumy całej ludzkości dzięki szlachetnemu charakterowi, jakim zostali obdarowani. Narody świata islamu pobierały od Arabów lekcje wytrwałości. In sza'a-llah,Arabowie porzucą rozpacz i jeszcze raz powstaną w solidarności i zgodzie z Turkami, którzy są bohaterską armią islamu, aby sztandar Koranu załopotał nad wszystkimi zakątkami świata.
SŁOWO TRZECIE
Badania, jakie prowadziłem przez całe życie, a także streszczenie i istota wstrząsów, jakim podlegało życie społeczne, poinformowały mnie o tym, żeprawdomównośćjest prawdziwym fundamentem islamu, jest tym, co spaja wzniosłe cechy charakteru, jest skłonnością do wzniosłych uczuć.Musimy zatem wskrzesić w nas prawdomówność i uczciwość, które są fundamentem naszego życia społecznego, i uleczyć przy ich pomocy nasze duchowe choroby.
Zaprawdę, prawdomówność i uczciwość są życiodajnymi korzeniami życia społecznego islamu. Hipokryzja (ar. rija)jest kłamstwem poprzez działanie. Pochlebstwo i sztuczność są kłamstwem z tchórzostwa. Niezgoda i postępowanie hipokryty (ar. munafiq)są kłamstwem przynoszącym szkodę. Co się tyczy kłamstwa, jest ono oszczerstwem dla mocy Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała (ar. As-Sani Zu'l-Dżalal).
Niewiara (ar. kufr)we wszystkich jej rodzajach jest fałszem i kłamstwem. Wiara (ar. iman)jest prawdomównością i uczciwością.
Z powodu owej tajemnicy prawda i kłamstwo są nieskończenie odległe od siebie, jak wschód od zachodu. Nie mogą one mieszać się ze sobą nawzajem jak ogień i światło, tymczasem okrutna polityka i propaganda tyranów mieszają je ze sobą i wprowadzają zamęt w doskonałościach ludzkości .
{(*): O, moi bracia! Z owej lekcji, jakiej udzielił Said czterdzieści pięć lat temu, można pojąć, iż był on mocno zaangażowany w politykę i życie społeczne islamu. Baczcie, abyście nie przypuszczali, iż obrał on metodę uczynienia religii instrumentem czy też narzędziem polityki - niech Bóg uchroni! Raczej ze wszystkich swych sił starał się on o to, by uczynić politykę narzędziem religii. Miał on powiedzieć: "Przedkładam jedną z prawd religii nad tysiąc kwestii politycznych". Zaiste, czuł on, że czterdzieści czy pięćdziesiąt lat temu, w odpowiedzi niektórym hipokrytom spośród ateistów, którzy powzięli zamiar i myśl wykorzystania polityki jako instrumentu niewiary, on również powinien pracować ze wszystkich sił nad tym, by uczynić politykę sługą i instrumentem prawd islamu.
Niemniej jednak, po dwudziestu latach ujrzał, że w odpowiedzi owym potajemnym hipokrytom i ateistom, którzy używali "westernizacji" jako pretekstu dla uczynienia polityki instrumentem niewiary, niektórzy pobożni ludzie polityki zaczęli pracować nad uczynieniem polityki narzędziem polityki islamu. Słońce islamu nie może być narzędziem świateł ziemskich ani nie może się im podporządkować, zaś używanie go jako narzędzia jest poniżaniem cnoty islamu, jest niszczycielską zbrodnią. Zaiste, oto, co stary Said ujrzał poprzez ten typ tworzenia stronnictw politycznych:
Pewien pobożny uczony żarliwie wychwalał hipokrytę sprzyjającego jego poglądom politycznym, zaś krytykował pobożnego hodżę, który się im sprzeciwiał, twierdząc, że zboczył on z drogi prostej. Stary Said powiedział do niego: "Gdyby diabeł popierał twoje poglądy, prosiłbyś o błogosławieństwo dla niego, a kiedy anioł sprzeciwia się twoim poglądom politycznym, będziesz go przeklinał". Stary Said powiedział zatem: '"Szukam schronienia u Boga przed Szatanem i polityką" i na ostatnie trzydzieści (a teraz już czterdzieści - uz. red. tur.) wycofał się z polityki*.
*Pomimo trzech niezależnych dochodzeń sądowych i skrupulatnych dochodzeń przeprowadzonych przez urzędników państwowych, nawet jeśli został zmuszony do tego, aby wystąpić przeciwko tyranom będącym apostatami i hipokrytami, nawet kiedy wydano tajny rozkaz zamordowania go, nie znaleziono najmniejszego znaku wykorzystywania religii przez naszego Nauczyciela do celów politycznych, co jest najbardziej jednoznacznym dowodem tego, iż nigdy nie używał on religii jako instrumentu polityki. Jako uczniowie Światła, którzy byli naocznymi świadkami jego życia, byliśmy zdumieni owym nadzwyczajnym wyczynem i uznaliśmy go za ukazanie szczerości intencji (ar. ichlas) w sferze Traktatów Światła - uczniowie Światła.}
O, moi bracia w tym Meczecie 'Umajjadów, i o wy, moi bracia, którzy jesteście czterystoma milionami ludzi wiary w wielkim meczecie świata islamu następnych czterdziestu czy pięćdziesięciu lat! Zbawienie można osiągnąć jedynie poprzez uczciwość i prawdomówność."Najpewniejszym uchwytem" (ar. al-'urłatu-l usqa)[37] jest uczciwość, co znaczy, że najsilniejszym łańcuchem, jakiego można się uchwycić, jest prawdomówność. Co się tyczy kłamstwa z powodu konieczności lub dla korzyści, to obecna epoka unieważniła tę praktykę.
(...)
SŁOWO CZWARTE
Oto, czego nauczyłem się najbardziej bezapelacyjnie z życia społecznego ludzkości i w rezultacie moich badań:
Tym, co najbardziej zasługuje na umiłowanie, jest miłość sama w sobie, a tym, co najbardziej zasługuje na wrogość, jest wrogość sama w sobie. Oznacza to, że przymiot miłości i działanie miłowania, które dają początek ludzkiemu życiu społecznemu, same w sobie najbardziej zasługują na miłość i bycie umiłowanymi, zaś wrogość i nieprzyjaźń, które niszczą każde włókno ludzkiego życia społecznego, same w sobie najbardziej zasługują na odrazę i wrogość, a także na to, aby czuć do nich wstręt jako do szpetnej i szkodliwej cechy.
(...)
SŁOWO PIĄTE
Oto lekcja, jaką otrzymałem od wzajemnej narady, jaką zaleca prawo szari'a:
W tej epoce pojedynczy grzech popełniony przez człowieka nie pozostaje jednym złym czynem, lecz niekiedy rośnie i rozprzestrzenia się, aż stanie się setką złych czynów. Pojedynczy dobry uczynek nie
pozostaje jednym dobrym czynem, lecz niekiedy może wzrosnąć do tysiąca dobrych uczynków. Mądrość owej tajemnicy jest następująca:
Wolność, jaką zaleca prawo szariatu, a także wzajemna narada, do jakiej szariat zachęca, ukazały wyższość naszej prawdziwej narodowości. Islam jest fundamentem i duchem naszej prawdziwej narodowości. Przez wzgląd na to, że są chorążymi owego narodu, Kalifat Otomański i armia turecka są niczym zbroja i cytadela narodowości islamu. Strażnikami owej świętej cytadeli są dwaj prawdziwi bracia, Arab i Turek.
To dzięki więzi, jaką daje owa uświęcona narodowość, cały lud islamu przybrał postać jednego klanu. Jak poszczególni członkowie plemienia, tak różne społeczności w obrębie islamu są połączone i wzajemnie powiązane poprzez braterstwo islamu. Wspierają się nawzajem duchowo, a także - jeśli zachodzi taka potrzeba - fizycznie. Jest tak, jakby wszystkie społeczności islamu były powiązane świetlistym łańcuchem.
Kiedy jeden człowiek z danego klanu popełnia zbrodnię, w oczach innego, wrogiego klanu, zostaje ona przypisana każdemu z członków tego plemienia. Owo wrogie plemię będzie żywić wrogość do całego klanu, jak gdyby każdy z jego członków popełnił tę zbrodnię, a jedno przestępstwo stanie się jak gdyby tysiącami przestępstw. Jednakże jeśli jeden człowiek z owego klanu spełnia chwalebny dobry uczynek odnoszący się do charakteru całego plemienia, wówczas każdy z członków klanu będzie dumny z owego uczynku. Wszyscy członkowie klanu będą tak dumni, jak gdyby sami spełnili ów dobry uczynek.
W rezultacie owej prawdy w tej epoce, a szczególnie za czterdzieści czy pięćdziesiąt lat, pojedynczy zły czyn nigdy nie pozostanie (związany - uz. red. pol.) jedynie z tym, kto się go dopuścił, lecz raczej będzie wykroczeniem przeciwko prawom milionów ludzi ze społeczności muzułmańskich. Wiele przykładów tej prawdy stanie się widocznych w ciągu czterdziestu do pięćdziesięciu lat.
O, bracia, którzy słuchacie moich słów tutaj, w Meczecie 'Umajjadów, i o wy, muzułmanie w meczecie świata islamu za czterdzieści czy pięćdziesiąt lat! Nie rozgrzeszajcie siebie samych, mówiąc: "Nie wyrządzamy nikomu krzywdy, lecz również nie mamy sił na to, by zrobić cokolwiek dobrego, zatem jesteśmy usprawiedliwieni". Wasze usprawiedliwienie nie zostało przyjęte. Wasze lenistwo, wasz brak starań wyrażany słowami: "Cóż mnie to obchodzi?", a także fakt, że nie wykazujecie żadnych starań biorących początek z jedności islamu i jego prawdziwej narodowości, przyczyniają wam samym poważnej szkody i są niesprawiedliwością wobec was samych.
Chociaż jeden zły uczynek może rosnąć, aż stanie się tysiącem, dobry czyn - to jest, dobro związane ze świętością islamu - również nie pozostanie ograniczonym wyłącznie do człowieka, który go spełnił, lecz raczej owo dobro potencjalnie może dostarczyć duchowych korzyści milionom ludzi wiary. Może umocnić więzi ich życia duchowego i materialnego. Oto dlaczego nie jest to czas, byście rzucali się na łoża lenistwa, mówiąc: "Cóż mnie to obchodzi"!
O, moi bracia w tym meczecie, i o wy, moi bracia, którzy za czterdzieści czy pięćdziesiąt lat zgromadzicie się w meczecie świata islamu! Nie przypuszczajcie, że wszedłem na tę kazalnicę, by udzielać wam rad. Raczej stoję tutaj, by domagać się od was naszych praw. Pomyślność małych społeczności, takich jak Kurdowie, ich szczęście na tym świecie i w życiu ostatecznym, zależą od mistrzowskich nauczycieli wielkich społeczności arabskich i tureckich, takich jak wy. Wasze lenistwo i bezczynność wyrządzają szkodę nam, waszym młodszym braciom, którzy również jesteśmy społecznościami w obrębie islamu.
Zwracam się tymi słowami szczególnie do was, o wy, Arabowie, którzy jesteście szanowani i liczni, którzy albo już się zbudziliście, albo się przebudzicie!, ponieważ to wy byliście naszymi nauczycielami i przywódcami wszystkich społeczności muzułmańskich, i zwykliście być wojownikami islamu. Dopiero później przybył potężny naród turecki i wsparł was w tym świętym zadaniu. Z tego powodu wasze lenistwo staje się znaczącym grzechem, zaś wasze dobre dzieła i cnotliwe uczynki są wielce znaczące i wzniosłe. Wielce oczekujemy od miłosierdzia Boga Jedynego tego, że w ciągu czterdziestu do pięćdziesięciu lat społeczności arabskie utworzą najbardziej wzniosłe państwo, podobne Stanom Zjednoczonym Ameryki, że powiedzie się wam, jak za dawnych czasów, ustanowienie suwerenności islamu, obecnie znajdującego się w niewoli, ponad połową świata lub raczej ponad większością naszej planety. Jeśli wkrótce nie nastąpi Dzień Zguby (ar. Jaum al-Qijama), in sza'a-llahujrzą to przyszłe pokolenia.
Strzeżcie się, moi bracia! Nie przypuszczajcie i nie wyobrażajcie sobie, że tymi słowami rozbudzam wasze starania, byście zaangażowali się w politykę. Niech Bóg uchroni! Prawda islamu jest ponad wszelkie działania polityczne, a wszystkie ugrupowania polityczne mogą jedynie jej służyć. Uczynienie islamu instrumentem polityki przekracza granice wszelkiej działalności politycznej.
Przy mej ułomnej zdolności pojmowania wyobrażam sobie sferę społeczną islamu jako fabrykę, zawierającą wiele trybów i działów.
Jeśli jeden tryb w owej fabryce pozostanie w tyle lub będzie działał niesprawiedliwie wobec innego trybu, zostanie zniszczony mechanizm całej maszyny. Oto dlaczego bliski jest czas muzułmańskiej jedności. Koniecznym jest, byście nie patrzyli na osobiste błędy drugiego człowieka.
Powiem wam z żalem i smutkiem, że jak niektórzy cudzoziemcy odebrali nam najbardziej wartościowe z naszych majątków i nasze kraje, a w zamian dali nam zepsute towary, tak zabrali nam wzniosłe cechy moralne i niektóre z naszych pięknych cech charakteru, biorące początek z owych wzniosłych cech moralnych, a odnoszące się do życia społecznego. Wykorzystali je jako środki własnego postępu, a zapłacili nam ich rozwiązłymi cechami moralnymi i rozwiązłymi cechami charakteru. Oto przykład:
Poprzez cechę narodową, jaką zaczerpnęli od nas, jeden z nich powie do ludzi: "Jeśli umrę, niech żyje mój naród, ponieważ będę żył wiecznie w moim narodzie".Zaczerpnęli oni te słowa od nas i stały się one najsilniejszym fundamentem ich postępu. Te słowa zostały nam ukradzione, tymczasem pochodzą one z religii prawdy i wyłoniły się one z prawd wiary. Są nasze, są własnością ludzi wiary!
Jednakże z powodu nieczystych i złych cech charakteru, z jakimi zaznajomili nas cudzoziemcy, samolubny człowiek spośród nas mówi do naszych ludzi: "Jeśli umrę z pragnienia, niech na świecie przestanie padać deszcz. Jeśli nie będę szczęśliwy, niechaj cały świat obróci się w ruinę; któżby o to dbał". Owe głupie słowa powstają z bezbożności i z nieświadomości życia ostatecznego. Przeniknęły do nas z zewnątrz i zatruwają nas.
Co więcej, dzięki idei narodowości, jaką zaczerpnęli od nas owi cudzoziemcy, jeden człowiek spośród nich staje się tak wartościowy, jak cały naród, ponieważ wartość człowieka jest proporcjonalna do stopnia jego wysiłków. Ktokolwiek za cel swoich starań obiera swój naród, sam staje się małym narodem.
Poprzez niedbalstwo i przyjmowanie szkodliwych cech charakteru cudzoziemców (choć posiadamy tak silną i uświęconą narodowość islamu), poprzez mówienie: "Ja! Ja!" przy braku zważania na interesy narodu, poprzez ograniczanie uwagi jedynie do osobistych korzyści, tysiąc ludzi upadnie tak bardzo, jak gdyby byli jednym człowiekiem.
Oznacza to, że ktokolwiek ogranicza swe wysiłki jedynie do własnego "ja", nie może być uważany za człowieka,ponieważ poprzez naturę, z jaką zostali stworzeni, ludzie są istotami społecznymi. Ich osobiste życie może przetrwać jedynie poprzez ich życie społeczne. Na
przykład zastanówcie się, od ilu rąk zależy bochenek chleba jednego człowieka (i jak całuje on owe ręce w zamian za ów chleb); jak wiele jest fabryk, z którymi ów człowiek jest powiązany poprzez ubrania, które nosi. Ponieważ w odróżnieniu od zwierząt ludzie nie mogą żyć okryci jedynie własną skórą, są oni w naturalny sposób połączeni z innymi braćmi w człowieczeństwie i zmuszeni do tego, aby płacić im duchową cenę, a zatem ze swej prawdziwej natury skłaniają się ku cywilizacji. Ci, którzy ograniczają swą uwagę do osobistych korzyści, przestaną być ludźmi, a staną się ohydnymi zwierzętami, pozbawionymi wszelkiej niewinności. Wyjątkiem jest sytuacja, w której człowiek rzeczywiście nie może nic zrobić i ma uzasadnione usprawiedliwienie.
SŁOWO SZÓSTE
Kluczem do szczęścia muzułmanów w życiu społecznym islamu jestpraktykowanie konsultacji i narady, tak jak nakazuje to szariat.Werset:
وَ اَمْرُهُمْ شُورٰى بَيْنَهُمْ
[38] nakazuje naradę jako podstawową zasadę. Konsultacja między stuleciami i epokami poprzez medium, jakim jest historia, stała się podstawą rozwoju ludzkości i fun-damentami jej nauki. W ten sam sposób jednym z powodów, dla których Azja, ów największy kontynent, pozostała nierozwiniętą, jest fakt, iż nie praktykuje ona owej prawdziwej konsultacji.
Klucze i odkrycia przyszłości kontynentu azjatyckiego leżą w konsultacji (ar. maszłara).Oznacza to, że społeczności i kontynenty muszą praktykować naradę w ten sam sposób, w jaki konsultują się ze sobą jednostki, ponieważ to dzięki konsultacji połączonej z wolnością biorącą początek z szariatu i zrodzoną z cnoty i litości wiary pękną i znikną kajdany i łańcuchy różnych form tyranii, skuwające stopy trzystu, a raczej czterystu milionów muzułmanów. To właśnie owa prawowita wolność, przyozdobiona zwyczajami szariatu i przestrzeganiem jego nakazów, przepędzi zło rozpustnej cywilizacji Zachodu.Wolność według szariatu, która powstaje z wiary (ar. iman),zaleca dwie zasady:
اَنْ لَا يُذَلِّلَ وَ لَا يَتَذَلَّلَ مَنْ كَانَ عَبْدًا لِلّٰهِ لَا يَكُونُ عَبْدًا لِلْعِبَادِ
وَ لَا يَتَّخِذَ بَعْضُنَا بَعْضًا اَرْبَابًا مِنْ دُونِ اللّٰهِ ٭ نَعَمْ اَلْحُرِّيَّةُ الشَّرْعِيَّةُ عَطِيَّةُ الرَّحْمٰنِ
To oznacza, że wiara (ar. iman)wymaga tego, by nie znieważać innych i nie mieć ich w pogardzie poprzez prześladowania i despotyzm, a także tego, by nikt nie poniżał się przed tyranami. Ktoś, kto prawdziwie jest sługą Jedynego Boga, nie może być sługą innych. Nie czyńcie nikogo prócz Boga Jedynego, waszego Pana (ar. Ar-Rabb) panem nad wami! Oznacza to, że kto nie uznaje Boga Jedynego, ten przypisze panowanie (ar. rububijja)wszystkiemu i wszystkim, stosownie do ich poziomu, i będzie przez nich nękany psychicznie. Tak, prawowita wolność szariatu jest łaską Wszechmocnego Boga, ukazującą Jego Imiona Ar-Rahman (Najbardziej Miłosierny) i Ar-Rahim (Najbardziej Litościwy), jest cechą charakterystyczną wiary.
فَلْيَحْيَى الصِّدْقُ وَلَا عَاشَ الْيَاْسُ فَلْتَدُمِ الْمَحَبَّةُ وَلْتَقْوَى الشُّورٰى
اَلْمَلَامُ عَلٰى مَنِ اتَّبَعَ الْهَوٰى وَالسَّلَامُ عَلٰى مَنِ اتَّبَعَ الْهُدٰى
Niech żyje prawdomówność! Śmierć rozpaczy! Niech miłość trwa wiecznie! Niech narada odnajdzie siłę! Niechaj wszelka hańba, przygana i odraza spadną na tych, którzy podążają za swymi złudzeniami i cielesnymi pragnieniami! Niechaj pokój i bezpieczeństwo będą z tymi, którzy podążają drogą prostą Jedynego Boga (ar. huda-llahi)!Amen!
* * *
Bediuzzaman niedługo pozostał w Damaszku. Udawszy się do Stambułu, rozpoczął starania na rzecz otwarcia uniwersytetu, jaki chciał za-łożyć we wschodniej Anatolii i nazwać Medresetu'z-Zehra. Towarzyszył sułtanowi Resadowi w jego podróży do Rumelii jako przedstawiciel wschodnich prowincji. Podczas podróży pociągiem Bediuzzaman rozmawiał z dwoma nauczycielami szkolnymi o pewnej ważnej kwestii. Streszczenie tej dyskusji zostało włączone jako dodatek do dzieła zatytułowanego Kazanie z Damaszku.W tym miejscu załączamy jego fragment:
Na początku okresu wolności (Drugiego Okresu Konstytucyjnego) dołączyłem do sułtana Resada w jego podróży do Rumelii jako przedstawiciel wschodnich prowincji. W pociągu wywiązała się dyskusja z dwoma przyjaciółmi, wykształconymi w nowoczesnych naukach.
Zapytali mnie oni:"Co jest silniejsze i bardziej konieczne: zapał religijny czy zapał narodowy?",a oto, co im odpowiedziałem:
Dla nas jako dla muzułmanów, zgodnie z naszą wiarą i praktyką, religia i narodowość są właściwie jednym. Różnica jest jedynie względna, pozorna i (sztucznie - uz. red. pol.) wytworzona. Zaiste, religia jest życiem i duchem narodu. Kiedy zapał narodowy i zapał religijny są postrzegane jako odrębne i różne, tym, który wywiera wpływ zarówno na prostych ludzi, jak i na klasy wyższe, jest zapał religijny, podczas gdy wpływ zapału narodowego jest ograniczony jedynie do jednego procentu ludzi - to jest do tych, którzy poświęcają swe osobiste korzyści na rzecz narodu. Zatem to zapał religijny jest tym, co musi być podstawą prawd ogółu. Zapał narodowy powinien być sługą, siłą i fortecą zapału religijnego.
Szczególnie jako ludzie Wschodu nie jesteśmy podobni do tych z Zachodu. Tym, co włada wnętrzem naszych serc, jest zmysł religii. Fakt, że przedwieczne zarządzenie Boże większość proroków wysłało na Wschód, jest znakiem tego, że jedynie zmysł religii jest tym, co zbudzi Wschód i poprowadzi go do postępu.Epoka szczęśliwości i czasy tabia'in[39] są rozstrzygającym świadectwem tej prawdy.
O, moi przyjaciele, którzy jesteście moimi kolegami z klasy w tej ruchomej szkole zwanej pociągiem, którzy pytacie mnie o to, czy większy nacisk powinno się kłaść na zapał religijny, czy na zapał narodowy! O wy, którzy studiowaliście nauki nowoczesne, a teraz wraz z nami podróżujecie ku przyszłości pociągiem czasu!, mówię również do was:
Zapał religijny i narodowość islamu całkowicie zjednoczyły się w Turkach i Arabach i stały się nierozłączne. Zapał muzułmański jest świetlistym, najbardziej silnym i najbardziej solidnym łańcuchem, rozpoczynającym się od Tronu Boga. Jest "najpewniejszym uchwytem" (ar. al-'urłatu-l usqa)[40], który nie złamie się ani nie cofnie. Jest świętą fortecą, której nie można ani zniszczyć, ani pokonać.
Po tym, jak powiedziałem to owym dwóm oświeconym nauczycielom, zapytali mnie: "Jakie przedstawisz świadectwo dla tych słów? Tak wspaniałe twierdzenie wymaga równie wspaniałego dowodu i potężnego świadectwa. Jakie jest jego świadectwo?"
Nagle pociąg wyjechał z tunelu, a my wyjrzeliśmy przez okno, wychylając przez nie głowy. Ujrzeliśmy dziecko, które nie miało nawet sześciu lat, stojące tuż obok toru, po którym właśnie miał przejechać pociąg. Zwróciłem się do dwóch mych przyjaciół-nauczycieli i powiedziałem:
Czy widzicie to dziecko? Językiem swego ciała dostarcza ono doskonałej odpowiedzi na nasze pytanie. Niech to niewinne dziecko będzie zamiast mnie naszym nauczycielem w owej ruchomej szkole. Spójrzcie, jak język jego ciała mówi nam o następującej prawdzie:
Spójrzcie, jak to dziecko stoi ledwie metr od miejsca, w którym przejedzie owa potworna istota, w chwili, gdy rycząc, wyjeżdża ona z tunelu w swej przerażającej szarży. Atak owej potwornej istoty grozi każdemu, kto tylko stanie jej na drodze, jej potężną siłą ciągu i rozdzierającym wrzaskiem. Choć wykrzykuje ona swe groźby, wołając: "Tylko spróbuj stanąć mi na drodze!", owo niewinne dziecko pozostaje tuż obok jej szlaku. W swej doskonałej wolności, z nadzwyczajnym męstwem i bohaterstwem, nie zwraca żadnej uwagi na te groźby, lecz pomniejsza je, mówiąc w swym niewielkim bohaterstwie: "Hej, pociągu! Nie przerazisz mnie swoim grzmiącym rykiem!", a dzięki swej determinacji i sile jak gdyby mówiło: "Hej, pociągu! Jesteś tylko więźniem systemu. Twa kierownica znajduje się w rękach tego, kto tobą kieruje. Zaatakowanie mnie przekracza granice twych możliwości. Nie możesz ujarzmić mnie poprzez swój despotyzm. Idź dalej swoją drogą, za zezwoleniem twego dowódcy".
A zatem, o moi przyjaciele w tym pociągu i o wy, bracia, którzy będziecie studiować nauki pięćdziesiąt lat później! Przypuśćcie, że perski Rustam [41] lub grecki Herakles z całym ich sławnym bohaterstwem przemierzyli czas i stanęli na miejscu tego dziecka. Jako że w ich czasach nie było pociągów, nie uwierzyliby, że pociąg porusza się zgodnie z pewnym systemem. Możecie zrozumieć, jak wielce przerażeni byliby owi dwaj bohaterowie i jak daleko uciekliby, kiedy pociąg nagle wyjechałby z tunelu, grożąc, że ich zaatakuje, z ogniem na swej głowie, z oddechem przypominającym grom i z oczami miotającymi błyskawice. Przy całej odwadze, z której byli znani, uciekliby w przerażeniu dalej niż o sto metrów stąd. Spójrzcie zatem i zobaczcie, jak wiele z ich wolności i męstwa zniknęłoby w obliczu owego potwornego zagrożenia. Jedynym wyjściem dla nich byłaby ucieczka, ponieważ nie uznaliby oni pociągu za posłusznego wierzchowca, jako że nie uwierzyliby w istnienie człowieka, który kieruje nim i wydaje mu rozkazy. Zamiast tego wyobraziliby go sobie jako bestię, do której z tyłu przywiązano dwadzieścia innych przerażających drapieżnych bestii wielkości wagonów.
O, moi bracia, i o wy, moi przyjaciele, którzy słuchacie tych słów pięćdziesiąt lat później! Tym, co daje owemu dziecku, które nie ma nawet sześciu lat, daleko więcej wolności i męstwa niż mieli ich ci
dwaj bohaterowie, a także poziom nieustraszoności i zaufania dalece przewyższający ich poziomy, są wiara (ar. iman)i ufność, będące niczym ziarna prawdy w jego sercu. Dziecko uznaje istnienie systemu, wedle którego działa pociąg, maszynisty, który ma nad nim kontrolę, fakt, że ruch pociągu podlega pewnemu porządkowi, a także fakt, że ktoś kieruje pociągiem na własny rachunek. Tym zaś, co przeraża dwóch bohaterów i czyni ich sumienia więźniami złudzeń, są ich ignorancja i niewiara widoczne w tym, że nie uznają oni istnienia maszynisty ani nie wierzą w istnienie systemu, wedle którego działa pociąg.
Tym, co spowodowało niezwyczajny strach, trwogę i niepokój dwóch bohaterów w naszych dwóch przypowieściach, były ich brak wiary, ignorancja i zbłądzenie. Prawda, którą Traktaty Światła ukazały poprzez setki dowodów, z których dwa zostały już wyrażone na początku tego traktatu, jest następująca:
Niewiara i zbłądzenie ukazują ludziom zbłądzenia cały wszechświat tak, jakby składał się on z szeregu przerażających wrogów. Pokazują, że ręce ślepej siły, bezcelowego przypadku i głuchej natury atakują nieszczęsnych ludzi poprzez tysiące rozmaitych wrogów, od Układu Słonecznego aż do bakterii gruźlicy w ciele człowieka. Naciskając na wszechstronną naturę człowieka, jej uniwersalne możliwości, nieskończone potrzeby i niekończące się pragnienia nieprzerwanymi strachem, bólem, trwogą i niepokojem, ukazują drzewo Piekła w niewierze i zbłądzeniu; wtrącają tych, którzy za nimi podążają, do swego rodzaju piekła, kiedy jeszcze pozostają oni na tym świecie. To pokazuje, że cała nauka i cały ludzki postęp poza sferą religii i wiary jest wart tyle, co nic, podobnie jak bohaterstwo Rustama i Heraklesa, a wszystkie działania niewiary są jedynie aplikowaniem pijaństwa i rozpusty, aby chwilowo przytępić zmysły i nie odczuwać owych bolesnych lęków.
Zatem jak wiara (ar. iman)i niewiara (ar. kufr)wydają w życiu ostatecznym takie owoce, jak Raj i Piekło, tak również na tym świecie wiara dostarcza duchowego raju i przekształca śmierć w zwolnienie z obowiązków, zaś niewiara przekształca ten świat w duchowe piekło, niszczy prawdziwe szczęście ludzkości i czyni śmierć wieczną egzekucją. Traktaty Światła, opierając się na jasnej wnikliwości, bezpośrednim poznaniu oraz wizji (ar. szuhud),ukazały tę prawdę wraz z setkami jej dowodów. Odsyłamy was zatem do Traktatów, a w tym miejscu przerywamy omówienie tego tematu.
Jeśli chcecie ujrzeć prawdę tkwiącą w owym porównaniu, unieście głowy i spójrzcie na wszechświat. Spójrzcie i zobaczcie, jak wiele jest
w nim pojazdów takich jak kolej żelazna, sterowce, samochody, samoloty, okręty lądu i morza..., planety gwiazd, ciała niebieskie, łańcuchy kolejno następujących po sobie wydarzeń, które moc Przedwiecznego stwarza zgodnie z określonym porządkiem, systemem, mądrością i zamysłem, zachodzących na lądzie, na morzu i w przestrzeni kosmicznej. Ktokolwiek tylko posiada inteligencję i wzrok, może ujrzeć większość z owych łańcuchów w wydarzeniach świata przejawów i w materialnym wszechświecie, a następnie potwierdzi ich istnienie. Tacy ludzie będą również w stanie potwierdzić, że istnieje jeszcze więcej cudownych i następujących po sobie wydarzeń, stworzonych przez moc Przedwiecznego w świecie duchowym i w światach bezcielesnych.
Zatem wszystkie owe materialne i niematerialne łańcuchy wydarzeń we wszechświecie atakują niewierzących ludzi zbłądzenia, grożą im i przerażają ich, niszcząc w ten sposób ich siłę moralną i duchową. Natomiast jeśli chodzi o ludzi wiary, nie grożą im ani ich nie przerażają, lecz raczej przynoszą im radość i pocieszenie, dają siłę i nadzieję. Jest tak, ponieważ ludzie wiary dzięki swej wierze widzą, że Wszechmądry Stwórca wprawia w ruch każdy z owych niezliczonych łańcuchów wydarzeń, owe cielesne i bezcielesne linie kolejowe oraz podróżujące wszechświaty, aby wykonywały swe funkcje zgodnie z doskonałymi porządkiem, regularnością, mądrością i zamysłem; że to On sprawia, iż wszystkie działają. Ani nie ma w ich wykonywaniu obowiązków najmniejszego zamieszania, ani też nie mogą one wykraczać przeciwko sobie nawzajem. Ludzie wiary dzięki swej wierze widzą, że owe wydarzenia ukazują doskonałość kunsztu Stwórcy i są przejawami Jego piękna, widocznymi we wszechświecie. Wiara dostarcza im najbardziej pełnej siły duchowej i ukazuje próbkę wiecznego szczęścia.
Zatem nic, żadna nauka ani żaden postęp, nie może zapewnić siły moralnej i duchowej w obliczu okropnych cierpień i lęków powstających z niewiary, której trzymają się ludzie zbłądzenia, ani też nie może dać im żadnej pociechy. Ich męstwo jest zniszczone, lecz niedbalstwo na pewien czas rozciąga nad nimi zasłonę, zwodząc ich.
Jednakże ludzie wiary właśnie z powodu swej wiary nie patrzą na owe wydarzenia ze strachem lub pozbawieni siły duchowej, lecz - jak dziecko w naszym porównaniu - spoglądają na wszechświat z nadzwyczajnymi siłą i hartem ducha, a także z prawdą, jaką daje wiara. Obserwują oni planowanie i wolę Wszechmądrego Stwórcy w sferze Jego mądrości i są wybawieni od złudzeń i strachu. Pojmując to, mówią: "Gdyby nie rozkaz i zezwolenie Wszechmądrego Stwórcy, owe podróżujące wszechświaty
nie mogłyby pozostawać w ruchu, nie mogłyby niczego uczynić". Z doskonałym zaufaniem ukazują oni szczęście w życiu na tym świecie, każdy stosownie do stopnia swej wiary.
Kiedy serce i sumienie człowieka nie są siedzibą prawdy zrodzonej z wiary i prawdziwej religii, kiedy nie są dla niego punktem oparcia, męstwo takiego człowieka będzie unicestwione tak, jak skruszyły się męstwo i bohaterstwo Rustama i Heraklesa w naszym porównaniu, zaś jego sumienie zgnije. Stanie się on więźniem wszystkich wydarzeń we wszechświecie i pogrąży się w byciu żebrakiem, drżącym ze strachu przed każdą rzeczą.
Jako że Traktaty Światła ukazały poprzez setki rozstrzygających dowodów ową prawdę dotyczącą wiary i straszliwej niedoli, jaką wydaje na świat zbłądzenie, w tym miejscu przerywamy omawianie owej długiej i rozległej prawdy.
Ludzkość w tym stuleciu dostrzegła, że tym, czego potrzebuje najbardziej, są moralna i duchowa siła, pocieszenie i hart ducha. Zatem w owym czasie wyrzeczenie się islamu i prawd wiary, które zapewniają siłę moralną, pociechę i szczęście, jakich potrzebuje człowiek, a miast czerpania korzyści z narodowości islamu poleganie - pod pretekstem stania się człowiekiem Zachodu - na zbłądzeniu, rozpuście oraz kłamliwych polityce i dyplomacji, całkowicie zniszczy wszelką moralność. Ludzie zbudzą się, aby dostrzec tę prawdę, a jeśli czas tego świata nie dobiegł jeszcze końca, mocno uchwycą się prawd Koranu.
* * *
Nauczyciel Bediuzzaman Said Nursi pod koniec pierwszej wojny światowej.W owym czasie trwały próby wybudowania wielkiego uniwersytetu muzułmańskiego w Kosowie. Bediuzzaman powiedział zarówno członkom Partii Jedności i Postępu, jak i sułtanowi Resadowi: "Wschód, który jest niczym centrum świata islamu, daleko bardziej potrzebuje takiego uniwersytetu". Skutkiem tego obiecano mu, że ów uniwersytet zostanie wybudowany na wschodzie. Później jednak wybuchła (pierwsza - uz. red. pol.) wojna bałkańska, a Turcja utraciła region, w którym miał powstać ów uniwersytet, to jest Kosowo. Bediuzzaman starał się zatem o to, aby dziewiętnaście tysięcy lir w złocie, które przeznaczono na budowę uniwersytetu, zostało skierowane dla pomyślnego wykorzystania ich na rzecz budowy Uniwersytetu Wschodniego.
Nauczyciel raz jeszcze powrócił do Van i na brzegach Jeziora Van, w miejscowości Edremit, położył fundamenty pod budowę Medresetu'z-Zehra. Jednak wybuch pierwszej wojny światowej przerwał budowę, a owych prób już nigdy nie podjęto. Już tamtej zimy Mułła Said dał swym uczniom nowinę, mówiąc: "Przygotujcie się. Wielka katastrofa i nieszczęście jest blisko"
* * *
@
Nauczyciel Bediuzzaman Said Nursi pod koniec pierwszej wojny światowej
@
Miejsce, w którym Nauczyciel Bediuzzaman Said Nursi położył fundamenty uniwersytetu Dar-ul Funun
@
Widok na Górę Erek od strony medresy w wiosce Coravanis, w której mieszkał Bediuzzaman podczas swego życia w Van
SŁUŻBA BEDIUZZAMANA SAIDA NURSIEGO DLA KRAJU I NARODU W ROLI DOWÓDCY PUŁKU OCHOTNIKÓW
Po zakończeniu służby na froncie kaukaskim, która spotkała się z uznaniem Envera Paszy oraz dowódcy dywizji, Bediuzzaman powrócił do Van, aby dać odpór nacierającym siłom Rosjan. Podczas ewakuacji Van i nasilonych ataków Rosjan wraz z kilkoma uczniami zobowiązał się, że utrzyma się do końca w cytadeli Van. Gubernator Van, Cevdet Bej, nalegał, by wycofać się do miasteczka Vastan. Kiedy gubernator i naczelnik policji w prowincji ewakuowali ludzi do Bitlis, pułk kawalerii kozackiej przypuścił atak na Vastan. Mułła Said wraz z mniej więcej czterdziestoma ludźmi i kilkoma uczniami zatrzymał atak kozaków [42], aby żadni ludzie ani ich majątki nie wpadły w ręce wroga. Aby wywołać u kozaków strach przed atakiem, wraz ze swymi ludźmi wspiął się nocą na górę i uszykował ich do ataku, aby wprowadzić wrogów w błąd, tak by myśleli, że obrońcom przybyły silne posiłki. Zatrzymało to dalsze poruszanie się nieprzyjaciół naprzód. W ten sposób Bediuzzaman ocalił Vastan przed wpadnięciem w ręce Rosjan.
Podczas czasu bitewnego, po powrocie do okopów, Bediuzzaman pisał swój komentarz do Koranu (ar. tafsir)zatytułowany Znaki cudowności(ar. Iszarat al-I'dżaz).Skrybą był jego uczeń Mułła Habib. Mułła Habib spisywał słowa Nauczyciela siedząc na końskim grzbiecie, na linii ataków nieprzyjaciela i w okopach. W ten sposób została spisana większa część Znaków cudowności.
{(*): Komentarz do Koranu Znaki cudowności (ar. Iszarat al-I'dżaz) został napisany na froncie podczas pierwszego roku Wielkiej Wojny, kiedy nie były dostępne żadne księgi ani źródła. Prócz wojny istniały cztery inne powody, dla których został on spisany nadzwyczaj zwięźle. Sura Al-Fatiha i pierwsza połowa (dzieła - uz. red. pol.) są jeszcze bardziej zwięzłe i treściwe.
Po pierwsze: Czas nie pozwalał na objaśnienia; stary Said wyraził to, co zamierzał wyrazić, krótko i zwięźle.
Po drugie: Miał on na uwadze poziom pojmowania jego uczniów, a byli oni wysoce inteligentni; nie myślał on o zrozumieniu przez innych.
Po trzecie: Ponieważ objaśniał cudowność Koranu, który jest Księgą o najwspanialszej zwięzłości i subtelności, stary Said pisał krótko i rzeczowo. Teraz jednak przeczytałem to dzieło na nowo, oczami nowego Saida: zaprawdę, pomimo wszystkich błędów starego Saida, to dzieło wraz z jego wzniosłym omówieniem tematu jest majstersztykiem. Jako że kiedy stary Said je pisał, pozostawał w stałym stanie gotowości do rzucenia się w wir bitwy; jako że jego intencja była czysta, a napisał on swe dzieło zgodnie z zasadami retoryki i nauk języka arabskiego, (obecnie - uz. aut.) nie jestem w stanie obalić jakiejkolwiek części owej pracy. Jeśli Bóg zechce, przyjmie ją jako pokutę za grzechy starego Saida i wzniesie na wyższy poziom ludzi, którzy w pełni ją zrozumieją.
Gdyby nie powstały przeszkody takie, jak pierwsza wojna światowa, gdyby (do owego dzieła - uz. red. pol.) dołączono notatniki i listy zawierające inne egzegetyczne prawdy podobne cudowności kompozycji Koranu - jednemu aspektowi owej cudowności - która jest objaśniona w niniejszym pierwszym tomie, powstałby finezyjny i wszechstronny komentarz do Koranu, owej Księgi cudownej wystawy. Być może w przyszłości, przyjmując za źródło ów częściowy komentarz i sześćdziesiąt sześć, a raczej sto trzydzieści części Słów (tur. Sozler) i Listów (tur. Mektubat), komisja, której się poszczęści, napisze taki komentarz, in sza'a-llah.
Said Nursi
* * *
Co więcej, w Stambule Ali Riza Effendi, będący naczelnikiem urzędu do spraw fatł (tj. orzeczeń religijnych - uz. red. pol.) wychwalał Znaki cudowności wobec wielu odwiedzających go ludzi po tym, jak osobiście przeczytał ów tafsir. Przysięgając, oznajmił im: "Znaki cudowności mają wartość i siłę tysiąca komentarzy do Koranu!".
Owo dzieło spotkało się z wielkim poklaskiem uczonych Wschodu, a także wielkich uczonych z Damaszku i Bagdadu, którzy powiedzieli: "Znaki cudowności są nadzwyczajnym komentarzem do Koranu, który nie ma sobie równych".}
W tym miejscu załączamy całe "Oświadczenie dotyczące zamysłu" ze wstępu do owego nadzwyczajnego dzieła, aby ukazać tło tej pracy.
* * *
OŚWIADCZENIE DOTYCZĄCE ZAMYSŁU
Potężny Koran jest obejmującą każdą rzecz mową Boga i powszechnym przesłaniem Wszechwładnego dostarczonym od Wielkiego Tronu, które zwraca się do wszystkich grup, narodów i przedstawicieli rodzaju ludzkiego w każdej epoce. Zatem również - a szczególnie w tym czasie - obejmuje on wiele nauk oraz gałęzi wiedzy, których poznanie przekracza możliwości jednego człowieka czy też małej grupy ludzi. Zatem komentarz pochodzący od pojmowania i wyimaginowanej mocy jednego człowieka, którego zdolność pojmowania jest wielce ograniczona przez wzgląd na czas, miejsce i specjalizację, nie może prawdziwie objaśnić Koranu, ponieważ ów
człowiek nie może być zaznajomiony ze wszystkimi naukami ścisłymi i gałęziami wiedzy dotyczącymi duchowych i materialnych stanów wszystkich narodów i ludów, do których skierowany jest Koran, ani też nie może być ekspertem we wszystkich owych naukach. Ponadto nie może być on na tyle wolnym od uprzedzeń wynikających z jego profesji i posłuszeństwa, aby mógł bezstronnie objaśnić prawdy Koranu. Ponadto pojmowanie człowieka jest właściwe jemu samemu i nie może on wzywać innych do tego, by przyjęli jego stanowisko - chyba że jest ono potwierdzone przez pewnego rodzaju zgodę. Jego wnioski (oraz osądy - uz. red. tur.) odnoszące się do uczynków są wiążące jedynie dla niego samego i dla nikogo innego, chyba że również są zatwierdzone przez zgodę.
W konsekwencji tego komentarz do Koranu powinien być spisywany po drobiazgowych studiach i badaniach, przez wzniosłą komisję będących autorytetami uczonych, z których każdy jest specjalistą w pewnej liczbie nauk; powinien udowadniać subtelne znaczenia Koranu i jego finezyjne kwestie, jakie można znaleźć rozproszone po innych komentarzach, a także jego prawdy, które stają się widoczne z biegiem czasu, stosownie do odkryć nauki. Tak samo jego rozporządzenia prawne muszą być uporządkowane i uregulowane nie stosownie do myśli jednego człowieka, lecz przez taką komisję, po tym, jak zostaną przez nią skrupulatnie zbadane i przestudiowane. Zatem, pokładając zaufanie w rzeszy ludzi, owa komisja domyślnie przyjmuje za nich odpowiedzialność oraz staje się autorytetem i źródłem (orzeczeń prawnych - uz. red. pol.) dla społeczności muzułmańskiej.
Zaiste, ten, kto objaśnia Koran, winien posiadać wysoką inteligencję, zdolność przenikliwego i niezależnego osądu, a także wysoki stopień świętości. Jednak szczególnie w tych czasach takie warunki mogą zostać spełnione jedynie przez olśniewającą osobowość zbiorową, zrodzoną ze współpracy członków wzniosłej, szacownej komisji, ze zjednoczenia ich umysłów, z ich wzajemnego wsparcia i harmonii ich ducha, z wolności ich myśli, a także z ich całkowitej szczerości intencji, wolnej od wszelkich uprzedzeń. Jedynie taka zbiorowa osobowość może objaśniać Koran, jako że zgodnie z zasadą: "Co nie znajduje się w częściach, może być obecne w całości" owe przymioty, których nie można znaleźć u żadnego człowieka, są obecne w grupie ludzi.
Kiedy czekałem - a czyniłem tak przez wiele lat - na ukazanie się takiej komisji, miałem przeczucie, że znajdujemy się w przededniu
straszliwego trzęsienia ziemi, które zniszczy kraj.
{(*): Tak, kiedy nasz Mistrz nauczał nas na dachu medresy Horhor w Van, powiedział, że nastąpi straszliwe trzęsienie ziemi - i dokładnie tak, jak przepowiedział, w krótki czas później wybuchła Wielka Wojna.
Za zgodność (jego uczniowie w owym czasie):
Hamza, Mehmed Sefik,
Mehmed Mihri.}Zatem zgodnie z zasadą: "Nie jest dozwolone całkowite porzucenie danej rzeczy, nawet jeśli nie uda się osiągnąć jej w całej pełni", mimo mej bezsilności, błędów i trudnego do odczytania charakteru pisma, zacząłem spisywać na własną rękę niektóre z prawd Koranu oraz niektóre wskazówki niepowtarzalnej cudowności jego kompozycji. Następnie, kiedy wybuchła Wielka Wojna, znalazłem się wśród gór i dolin Erzurum i Pasinler. Kiedy tylko nadarzała się okazja - podczas gdy spełniałem obowiązek dżihadu pośród owych burzliwych okoliczności - zwykłem spisywać to, co przyszło na myśl memu sercu, we frazach, które nie zawsze pasowały do siebie nawzajem. Jako że nie było możliwym posiadanie żadnych ksiąg czy komentarzy, aby do nich sięgnąć, to, co pisałem, zawierało jedynie to, co przyszło na myśl memu sercu. Jeśli te moje inspiracje nie są właściwe dla komentarza koranicznego, światła świateł, jeśli zawierają sprzeczne aspekty, może zostać to przypisane jedynie moim własnym ułomnościom. Z pewnością istnieją miejsca, które wymagają poprawek, lecz jako że owo dzieło było spisywane z całkowitą szczerością intencji, na linii frontu i wśród zabitych, jak nie jest dozwolona zmiana ubrań dla zmycia z nich krwi męczenników, tak nie mógłbym pozwolić na to, by zmieniono porwane frazy, w jakie został przyodziany ów komentarz; moje serce nie dałoby na to zgody. Nie zgadza się na to również teraz, ponieważ w tych czasach jak na razie nie mogę odnaleźć owej całkowitej szczerości intencji i czystości serca.
Co więcej, nie pisałem tego mojego dzieła, zatytułowanego Znaki cudowności(ar. Iszarat al-I'dżaz),z intencją tego, aby było ono prawdziwym komentarzem do Koranu, lecz jedynie - na wypadek, gdyby zostało dobrze przyjęte - napisałem je jako wzór i źródło dla komentarza, który zostanie napisany w przyszłości.
* * *
Mułła Habib, który dla Bediuzzamana znaczył tyle, co dwudziestu uczniów, a także był skrybą tafsiru Znaki cudowności,poległ śmiercią męczennika w bitwie pod Vastan po tym, jak dostarczył Halilowi Paszy, głównodowodzącemu frontem irańskim, przełomowych danych wywiadowczych w temacie ruchów nieprzyjaciela.
Podczas owych potyczek w niektórych miejscach zdarzało się, że ormiańscy żołnierze mordowali dzieci. Niekiedy w ramach odwetu zabijano również dzieci ormiańskie. Pewnego razu tysiące ormiańskich dzieci zgromadzono w dystrykcie, w którym przebywał Bediuzzaman. Mułła Said nakazał swoim żołnierzom: "Nie ważcie się tknąć choćby jednego z nich!", a następnie uwolnił owe kobiety i dzieci, które wróciły do swoich rodzin, znajdujących się między Rosjanami. Ormianie prawdziwie podziwiali ten przykład muzułmańskiej moralności, a od tej pory, kiedy tylko Rosjanie zajmowali inne tereny, dowódcy milicji ormiańskiej powstrzymywali ich przed mordowaniem muzułmańskich dzieci, przysięgając: "Jako że Mułła Said powstrzymał mordowanie i zwrócił nam nasze dzieci, my również zaprzestaniemy mordowania dzieci muzułmańskich". W ten sposób Mułła Said ocalił życie tysięcy niewinnych ludzi.
Po zajęciu Van i Mus Rosjanie w sile trzech dywizji ruszyli, by zaatakować Bitlis. Gubernator Bitlis Memduh-bej, a także (generał - uz. red. pol.) Kel Ali powiedzieli Bediuzzamanowi:
-Pozostał nam batalion wojska i jakieś dwa tysiące twoich milicjantów. Nie mamy innego wyjścia, jak tylko wycofać się!
-Mieszkańcy, którzy wciąż ewakuują się z okolicznych terenów, kobiety i dzieci z Bitlis, a także ich dobytek, wszystko wpadnie w ręce wroga - odpowiedział im Bediuzzaman. - Nawet jeśli się nie utrzymamy, musimy odpierać wroga przez przynajmniej cztery lub pięć dni, aż wszyscy ludzie przejdą w bezpieczne miejsce.
-Po upadku Mus żołnierze starają się przejąć trzydzieści ciężkich dział Rosjan. Jeśli uda ci się przejąć te działa, będziemy mogli odeprzeć wroga, a ludzie zdążą się ewakuować.
-Albo zginę, albo przejmę te działa i przyprowadzę je tutaj - powiedział Bediuzzaman.
Z trzema setkami swoich milicjantów Mułła Said udał się do Nursin, aby przejąć rosyjskie działa. Dowódca rosyjskiego pułku kozaków otrzymał od swych zwiadowców następujące wyolbrzymione wiadomości: "Do dowódcy liczącego trzy tysiące ludzi pułku ochotników, który broni Bitlis, dołączył sławny Musa-bej z tysiącem swoich górali. Nadchodzą,
aby przechwycić działa". Dowódca kozaków nie miał innego wyjścia prócz panicznej ucieczki. Bediuzzaman wraz ze swymi trzema setkami milicjantów przyprowadził wszystkie działa do Bitlis. On sam doszedł najdalej i z trzema ze swoich ludzi przejął ostatnie działo, w ten sposób zapewniając przyprowadzenie do Bitlis trzydziestu ciężkich armat. Przez cztery dni żołnierze wraz z ochotnikami-milicjantami powstrzymywali ataki wroga, chroniąc życie ludzi oraz ich dobytek.
Aby zaszczepić męstwo w swych żołnierzach, Bediuzzaman nie krył się w okopach, lecz pozostawał na linii ognia. Pewnego razu, kiedy wysunął się naprzód, jadąc konno na pierwszą linię, jego duszę zaniepokoiła następująca kwestia, która nagle przyszła mu na myśl: "Gdybym teraz miał zostać szahidem (męczennikiem), zastanawiam się, czy moja szczerość intencji (ar. ichlas),która jest istotą poziomu męczeństwa, nie doznałaby szkody. Zastanawiam się, czy w ten sposób nie staję się chełpliwy...". Natychmiast zawrócił konia i jechał razem ze swymi ludźmi .
{(*): Podczas najbardziej zażartej bitwy, kiedy kwestie życia i śmierci przygnębiały bardziej niż kiedykolwiek, Nauczyciel myślał: "Zastanawiam się, czy to pozornie bohaterskie postępowanie nie jest sprzeczne z prawdziwą szczerością intencji". Oto godne uwagi ukazanie doskonałości jego przymiotów. Kiedy wypełniał zasadniczą część swej roli bohatera, zaszczepiając męstwo w swych ludziach na pierwszej linii boju, wśród ognia dział nieprzyjaciela, kiedy jadąc konno wysuwał się naprzód, jako dowódca wykonywał obowiązek męstwa i wiary oraz przedstawiał chwałę islamu najlepiej, jak może to uczynić dowódca. Rozważanie i zwracanie uwagi w takim czasie na doniosłość tajemnicy szczerości, która była najwznioślejszym i najczystszym poziomem doskonałości jego duszy i intencji, wskazuje na poziom doskonałości jego duszy daleko bardziej niż chwalebna i pełna samopoświęcenia walka, jaką ukazywał w służbie religii.
Zatem poprzez świadectwo jego życia widzimy, że takie przydomki, jak Bediuzzaman, Sahib'uz-zaman, Fahru'dawaran czy Fatinul'asr, pod którymi znany był Mułła Said, nigdy nie były nieprawdziwymi słowami. Olbrzymia służba na rzecz wiary i Koranu, jaką wykonał poprzez Traktaty Światła, a także uświęcona zbiorowa osobowość duchowa, jaką zapoczątkował wraz z milionami gotowych do poświęceń uczniów, są prawdziwym świadectwem i najbardziej rozstrzygającym dowodem tej prawdy.}
Choć na linii ognia trafiły go cztery kule, nie wycofał się do okopów, aby uniknąć zniechęcenia wśród jego ochotniczych żołnierzy. Kiedy o tym usłyszeli gubernator Memduh-bej i generał Kel Ali, przysłali mu rozkaz, aby się wycofał.
-Nie zabije mnie ostrzał nieprzyjaciela! - odpowiedział Bediuzzaman.
I rzeczywiście, choć trafiły go trzy pociski, z których jeden uderzył w jego kindżał, a drugi przebił kapciuch na tytoń, nie zabiły go.
Wieczorem, po tym jak gubernator i generał ewakuowali ludzi, a żołnierze i milicjanci odeszli, Bediuzzaman pozostał wraz z niewielką
liczbą swych dzielnych uczniów. Postanowili, że uratują niektórych z bezradnych ludzi, którzy jeszcze pozostali, i będą stać na ich straży. Następnego ranka znaleźli się w ogniu zażartej potyczki z żołnierzami nieprzyjacielskiego batalionu i wielu z nich zostało męczennikami. To wtedy Ubeyd, który był bratankiem i dzielnym uczniem Bediuzzamana, poniósł męczeńską śmierć zamiast niego. Wówczas w nadzwyczajny sposób Bediuzzaman z trzema uczniami przedarli się przez trzy linie wroga i ukryli się w przepuście, przez który płynęła woda z topniejącego śniegu. Będąc ranny i mając złamaną nogę, Mułła Said pozostawał w wodzie i błocie przez trzydzieści trzy godziny. Straszliwa sytuacja, w jakiej znaleźli się z bronią w ręku, a także głosy nieprzyjaciela dobiegające ze stojącego obok przepustu budynku były tłumione przez spokój serc i szczęście, jakie odczuwali z powodu ewakuacji wszystkich mieszkańców. Pocieszając przyjaciół, Bediuzzaman powiedział im:
-Użyjemy karabinów tylko wtedy, gdy nadejdzie cała grupa nieprzyjacielskich żołnierzy. Nie poddamy się tak łatwo i nie będziemy marnować kul na jednego czy dwóch wrogów.
Subtelnym przykładem Bożej łaski jest fakt, że choć mogli widzieć nad sobą rosyjskich żołnierzy, którzy nie ustawali w ich poszukiwaniach, nie zostali odkryci przez trzydzieści trzy godziny. Bediuzzaman zwrócił się do swych milicjantów, którzy byli również jego uczniami, i powiedział im:
-Przyjaciele! Nie zostawajcie tutaj. Odejdźcie. Wybaczyłem wam.
Zostawcie mnie i starajcie się ratować samych siebie.
Jednak ci gotowi do poświęceń i bohaterscy uczniowie odpowiedzieli lojalnie:
-Nigdy nie pozostawimy cię w takim położeniu. Jeśli mamy zostać męczennikami, niech stanie się to w chwili, gdy ci służymy.
Później zostali wzięci do niewoli przez Rosjan, którzy przez Van i Tyflis przewieźli ich do Kostromy [43].
Żołnierze ormiańskiej milicji byli znani ze swej wierności. Zaprawdę, przekazano, że nigdy nie wyjawiali tajemnicy, nawet jeśli ich oczy i twarze wkładano w płonące węgle. Jednak w owym czasie Rosjanie zwykli mawiać: "Bediuzzaman i jego ochotniczy milicjanci są daleko lepsi od milicjantów ormiańskich. Oto powód, dla którego powiodło im się pokonanie naszych kozaków".
Bediuzzaman został zabrany do obozu jenieckiego, w którym miało miejsce prawdziwie zdumiewające wydarzenie:[44]
Pewnego dnia do obozu przybył rosyjski głównodowodzący frontem kaukaskim, aby dokonać inspekcji jeńców. Przechadzając się przed inspekcją, generał uświadomił sobie, że Bediuzzaman nie poświęcił mu żadnej uwagi ani nie wstał (na znak szacunku - uz. red. pol.). Zagniewany tym, generał przeszedł obok niego jeszcze raz, sądząc, że jeniec go nie zauważył, lecz Mułła Said w dalszym ciągu siedział na ziemi.
-Czy on wie, kim jestem?!
-Wiem - odpowiedział Bediuzzaman. - Jest pan Nikołajem Nikołajewiczem.
-To bezpośrednia zniewaga dla armii rosyjskiej i dla cara.[45]
-Nie znieważyłem pana. Jestem muzułmańskim uczonym, a ktoś, kto wierzy we Wszechmocnego Boga, jest lepszy od człowieka pozbawionego wiary. Oto, dlaczego nie powstałem przed panem.
Po tej wymianie zdań Bediuzzaman został postawiony przed sądem wojennym. Niektórzy jego przyjaciele spośród jeńców, którzy byli oficerami, przyszli, aby przekonać go, by przeprosił generała i uniknął eskalacji całej sprawy, która musiała doprowadzić do wyroku śmierci. Jednak Bediuzzaman z wielką godnością i męstwem powiedział im:
-Wyrok śmierci jest dla mnie niczym paszport do wiecznego królestwa.
Wydano wyrok śmierci i podjęto przygotowania do wykonania go. Bediuzzaman poprosił o chwilę czasu, aby mógł dopełnić religijnego obowiązku modlitwy, zanim stanie przed plutonem egzekucyjnym. Właśnie w chwili, kiedy skończył modlitwę, nadszedł rosyjski generał, który podszedł do Bediuzzamana ze słowami przeprosin:
-Proszę, aby mi pan wybaczył. Zdałem sobie sprawę z tego, że pańskie postępowanie wynikało z dochowania wiary świętości religii. Proszę o wybaczenie i przepraszam.
Wyrok śmierci został uchylony.
* * *
Bediuzzaman pozostał jako jeniec wojenny niedaleko Syberii przez mniej więcej dwa i pół roku. Ten ofiarny bohater islamu, który przez wzgląd na Boga Jedynego cale życie spędził na ożywianiu Koranu, islamu i sunny, nie zaprzestał swoich wysiłków również w tym miejscu. Pracował on nad oświeceniem ludzi wokół niego, nad dostarczeniem im przewodnictwa, a także rozpoczął dawanie lekcji innym jeńcom.
Pewnego razu rosyjski generał zobaczył, jak Mułła Said nauczał dziewięćdziesięciu spośród swych przyjaciół-oficerów. Biorąc to za przemówienie polityczne, rozkazał, aby je przerwano. Jednakże później, kiedy odkrył, że przemówienie było dostarczaniem lekcji natury religijnej, naukowej i społecznej, zezwolił na kontynuowanie tych lekcji.
Ostatecznie Bediuzzaman znalazł sposób, aby zbiec z niewoli i pomyślnie odbył podróż do Piotrogrodu (Petersburg), a później do Warszawy [46]. Następnie w roku 1918 (1334 kalendarza romańskiego) przez Wiedeń powrócił do Stambułu.
@
Awers
Nazwisko: Said Mirza Efendi
Stanowisko: Honorowy gubernator dystryktu
Jednostka: Ochotniczy Kurdyjski Pułk Kawalerii
Obywatelstwo: Osmańskie
Początek podróży: Sofia
Cel podróży: Stambuł
Przyczyna podróży: Powrót z niewoli, 17 czerwca 1918 r.
Po ucieczce z niewoli w Rosji Bediuzzaman podróżował przez Niemcy i otrzymał paszport wydany przez attache wojskowego
w Sofii
@
Rewers
Druga strona dokumentu, który Bediuzzaman otrzymał, wracając
z rosyjskiej niewoli
Bediuzzaman Said Nursi, dowódca ochotniczego pułku milicji,w jednym ze swoich dzieł opowiada o dniach swej niewoli w następujący sposób :
{(*): Wiele lat później Bediuzzaman został zesłany do Barli, gdzie był traktowany jak więzień. Tam napisał on Nadzieję Trzynastą Błysku Dwudziestego Szóstego, w której opisuje swą niewolę w Kostromie. Każdego, kto jest zainteresowany, odsyłamy do tego traktatu.}
Nadzieja Dziewiąta Błysku Dwudziestego Szóstego
(fragment)
Podczas pierwszej wojny światowej przebywałem w Kostromie, w odległej guberni północno-wschodniej Rosji jako jeniec wojenny. Był tam mały meczet należący do Tatarów, który stał nad brzegiem sławnej rzeki Wołgi. Często przykrzyło mi się wśród moich przyjaciół, innych oficerów. Tęskniłem do samotności, ale nie mogłem wędrować po okolicy bez zezwolenia. Później, po wpłaceniu kaucji, zabrano mnie do dzielnicy tatarskiej, do owego małego meczetu nad brzegiem Wołgi. Sypiałem tam, samotny. Zbliżała się wiosna. Pośród długich, długich nocy owego północnego kraju cierpiałem na bezsenność; smutny plusk Wołgi, pozbawiony radości stuk kropel deszczu i przygnębiający szept wiatru wśród ciemnych nocy i ciemności zesłania chwilowo zbudziły mnie z głębokiego snu nieuwagi. Jeszcze nie uważałem samego siebie za starego, jednak ci, którzy doświadczyli okropności wielkiej wojny, byli starzy, ponieważ tamte dni, jak ukazuje to werset koraniczny:
يَوْمًا يَجْعَلُ الْوِلْدَانَ ش۪يبًا
[47]
uczyniły starymi nawet dzieci. Chociaż miałem wówczas czterdzieści lat, czułem się tak, jakbym miał osiemdziesiąt. W owe długie i ciemne noce, wśród boleści zesłania, w mym przygnębiającym stanie rozpaczałem nad życiem i nad moją ojczyzną. Spojrzałem na swoją bezsilność i samotność, i nadzieja zawiodła.
Wówczas, kiedy byłem w takim stanie, odsiecz przybyła ze strony Wszechmądrego Koranu. Mój język powiedział:
حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ
"Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!"[48] a moje serce zawołało z płaczem:
Jestem obcy, jestem samotny, jestem słaby, jestem bezsilny;
Poszukuję Twego miłosierdzia, poszukuję Twego przebaczenia,
poszukuję Twej pomocy, o, mój Boże!
Kiedy pomyślałem o moich dawnych przyjaciołach w ojczyźnie i wyobraziłem sobie, że umieram na wygnaniu, jak Niyazi Misri, do mojej poszukującej przyjaciela duszy wlały się takie oto wersy:
Uciekając od smutku świata,
Lecąc na skrzydłach żarliwości i tęsknoty,
Rozpościeram owe skrzydła w pustce,
Z każdym oddechem wołając: "Przyjacielu! Przyjacielu!"
Tak czy inaczej, wśród owej przygnębiającej, godnej politowania, długiej nocy zesłania, pośród której cierpiałem z powodu rozłąki, moja słabość i bezsilność stały się tak skutecznymi środkami i orędownikami na Bożym dworze, że jeszcze dzisiaj wciąż mnie to zdumiewa. Kilka dni później uciekłem na własną rękę, nie znając rosyjskiego, pokonując odległość, na przebycie której byłby potrzebny rok marszu piechotą. Zostałem wybawiony w cudowny sposób, dzięki Bożej łasce, którą zostałem obdarowany w wyniku mojej słabości i bezsiły. Następnie przez Warszawę i Austrię dotarłem do Stambułu. Tak, to, że wyratowałem się w taki sposób i z taką łatwością, było dość niezwykłe! Ukończyłem swój długi lot ku wolności ze swobodą i łatwością, jakie nie byłyby dane nawet najbardziej odważnym i najbardziej przebiegłym ludziom mówiącym po rosyjsku.
Tamta noc, spędzona w meczecie nad brzegami Wołgi, sprawiła, że podjąłem decyzję, by resztę swego życia spędzić jako pustelnik. Rzekłem do siebie: "Już dość tego mieszania się w życie ludzi i społeczeństwa". Ponieważ ostatecznie miałem zstąpić do grobu w samotności, powiedziałem: "Od tej chwili wybieram osamotnienie, by oswoić się z nim". Jednak niestety!, rzeczy niewydające żadnych skutków, jak moi liczni przyjaciele ze Stambułu, blaski życia doczesnego w owym mieście, a zwłaszcza sława i zaszczyty, jakie stały się tam moim udziałem (a które były daleko większe niż moje zasługi), sprawiły, że na pewien czas zapomniałem o mojej decyzji. Było tak, jakby tamta noc na zesłaniu była świetlistą czernią w oczach mojego życia, zaś lśniąca jasność dnia w Stambule jawiła się im jako pozbawiona światła biel. Oczy mego życia nie mogły spojrzeć przed siebie, lecz wciąż drzemały, aż dwa lata później Ghałs al-A'zam, Szejk Gajlani, otworzył moje oczy ponownie poprzez swą księgę Futuh al-Ghajb.
* * *
Uczeni i ogół mieszkańców Stambułu czuli się zaszczyceni faktem, że mogą ponownie gościć Bediuzzamana. Bez swej wiedzy został on mianowany członkiem Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye w Ministerstwie Spraw Religijnych. W skład działającego jako akademia muzułmańska Daru'l-Hikmet wchodzili w owym czasie tacy wielcy uczeni islamu, jak Mehmet Akif, Izmirli Ismail Hakki czy Elmalili Hamdi.
Bratanek Bediuzzamana, Abdurrahman (niech Bóg się nad nim zmiłuje), jego duchowy syn, był nadzwyczaj inteligentnym, dzielnym i dokładającym starań młodym człowiekiem. Oto, jak przypominał on sobie tamten czas:
W roku 1334 (kalendarza romańskiego - uz. red. tur.), po tym, jak mój stryj wrócił z niewoli, został on mianowany członkiem Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye, jednak wciąż dochodził do siebie po chorobie, jakiej nabawił się w niewoli, i przez pewien czas nie brał udziału w jego posiedzeniach. Wiele razy chciał zrezygnować, lecz nie pozwolili mu na to jego przyjaciele, zatem kontynuował swą służbę w Daru'l-Hikmet. Zwykłem uważnie obserwować jego życie i zdałem sobie sprawę, że nie wydawał żadnych pieniędzy na własne potrzeby, prócz tych naprawdę koniecznych. Jego odpowiedzią dla każdego, kto pytał o jego oszczędność, były słowa:
-Moim celem jest naśladowanie większości ludzi z jej środkami do życia, a większość ludzi jest w stanie uzyskać tylko tyle. Odmawiam naśladowania rozrzutnej mniejszości.
Ze swego wynagrodzenia brał sumę niezbędną na opłacenie podstawowych potrzeb, a mnie dawał to, co pozostawało, prosząc, abym "przechował" owe pieniądze. Polegając na jego trosce o mnie oraz pogardzie dla bogactwa materialnego, wydałem oszczędności całego roku bez wiedzy mego stryja. Oto, co mi powiedział (kiedy dowiedział się o tym - uz. red. pol.):
-Wydanie tych pieniędzy nie było nam dozwolone, ponieważ należały one do ludu. Dlaczego je wydałeś? Zwalniam cię z obowiązku zarządzania moimi finansami i sam się tym zajmę.
Minęło trochę czasu, zanim prawdziwie poczuł pragnienie opublikowania dwunastu z jego dzieł. Na wydanie owych dzieł wydał wszystko, co zaoszczędził ze swych poborów. Z wyjątkiem jednego lub dwóch mniejszych dzieł, wszystkie swe dzieła rozdawał za darmo. Kiedy zapytałem go, dlaczego ich nie sprzedaje, powiedział:
-Dozwolonym jest wydanie ze swego zarobku tylko takiej sumy, która jest niezbędna, aby przeżyć. Nadmiar należy do narodu, a rozdawanie ksiąg za darmo jest moim sposobem na zwrócenie tych pieniędzy narodowi.
Jego służba w Daru'l-Hikmet skupiała się na osobistych inicjatywach, takich jak ta, kiedy odkrył pewne przeszkody we wspólnym wykonywaniu pracy zespołowej. Każdy kto go znał wierzył, że Bediuzzaman zawsze był gotów stawić czoła śmierci - oto dlaczego był w stanie pozostać tak stanowczym na stanowisku, jakie zajmował w Daru'l-Hikmet, nie pozwalając, aby cudzoziemskie wpływy oddziaływały na ową instytucję i obaliły ją. Zakwestionował błędnie wydane fatły (tj. orzeczenia prawne - uz. red. tur.). Jeśli w umysłach ludzi ukazywała się jakaś szkodliwa idea, publikował dzieła sprzeciwiające się jej skutkom.
* * *
Oto fragmenty Błysku Dwudziestego Szóstego pióra Bediuzzamana, mówiące o jego życiu w Stambule po powrocie z niewoli:
Nadzieja Dziesiąta Błysku Dwudziestego Szóstego
Przez rok lub dwa lata spędzone w Stambule po powrocie z rosyjskiej niewoli byłem owładnięty przez nieuwagę. Polityka bieżącego dnia sprawiła, że przestałem poświęcać uwagę samemu sobie, lecz roztrwoniłem ją na sprawy świata zewnętrznego. Któregoś dnia siedziałem w pewnym wysokim miejscu, patrząc niedbale na dolinę w Stambule, w której leży Cmentarz Sułtana Eyuba, kiedy zostałem opanowany przez stan umysłu, w którym, spoglądając w dół, ujrzałem, jak mój własny świat umiera, a moja dusza odchodzi. Powiedziałem do siebie: "Zastanawiam się, czy to inskrypcje na nagrobkach są tym, co podsuwa mi takie złudzenia?" i odwróciłem wzrok. Nie patrzyłem w dal, lecz na cmentarz. Wówczas mojemu sercu udzieliła się następująca
myśl: "Ten cmentarz, który widzisz wokół siebie, po stokroć obejmuje cały Stambuł, ponieważ Stambuł zdążył już po stokroć opustoszeć [49]. Nie możesz uciec przed rozkazem Wszechmądrego i Potężnego, Który sprawił, że wszyscy mieszkańcy Stambułu zostali zsypani do grobów. Nie jesteś wyjątkiem, ty również odejdziesz".
Wyszedłem z cmentarza i z głową pełną owych niesamowitych myśli wszedłem do małej celki [49] przy Meczecie Sułtana Eyuba, w której zatrzymywałem się wiele razy wcześniej. Pomyślałem, że po trzykroć jestem gościem: jestem gościem w tym maleńkim pokoiku, gościem w Stambule i gościem na tym świecie, zaś gość musi myśleć o czekającej go drodze. Tak jak opuszczę ten pokój, tak pewnego dnia opuszczę Stambuł, a jeszcze innego dnia odejdę z tego świata.
Kiedy mój umysł pozostawał w takim stanie, serce zostało opanowane przez wielce żałośliwy i bolesny smutek. Nie straciłem jedynie jednego lub dwóch przyjaciół; miałem rozstać się z tysiącami ludzi ze Stambułu, których miłowałem, a także z samym Stambułem, który również bardzo kochałem. Tak, jak miałem rozstać się z setkami tysięcy przyjaciół na tym świecie, tak samo miałem opuścić piękny świat, który mnie urzekł i który umiłowałem. Kiedy zastanawiałem się nad tym, jeszcze raz wspiąłem się do owego miejsca na cmentarzu. Właśnie wtedy ukazali mi się wszyscy zmarli ze Stambułu, chodzący wokół mnie. Od czasu do czasu bywałem w kinie, by czegoś się nauczyć, a moja wizja była podobna filmowi, który ukazuje w teraźniejszości wydarzenia z przeszłości. Wszyscy ludzie, których wówczas zobaczyłem, ukazali mi się jako pochód zwłok. Moja wyobraźnia powiedziała do mnie: "Niektórzy spośród zmarłych pochowanych na tym cmentarzu ukazali ci się, jak maszerują wokół ciebie niby na kinowym ekranie, zatem powinieneś również zobaczyć ludzi teraźniejszości, którzy są w drodze wiodącej ku przyszłemu zstąpieniu do grobu, jako tych, którzy już do niego zstąpili. Oni również są wśród tych trupów, krążących wokół ciebie".
Nagle, dzięki światłu Koranu i dzięki przewodnictwu Ghałs al-A'zam, Szejka Al-Gajlaniego, mój smutek przekształcił się w radość. Oto, jak to się stało:
Światło bijące z Koranu poddało mi następującą myśl: "Kiedy byłeś jeńcem wojennym i przebywałeś na zesłaniu w Kostromie na północnym wschodzie, miałeś jednego lub dwóch przyjaciół spośród oficerów. Wiedziałeś, że tak czy inaczej pewnego dnia pojadą oni do Stambułu. Gdyby jeden z nich zapytał cię: 'Czy chcesz jechać do
Stambułu, czy też chcesz pozostać tutaj?', z całą pewnością, jeśli miałeś choć na jotę inteligencji, z radością wybrałbyś podróż do Stambułu, ponieważ spośród tysiąca i jednego twoich przyjaciół dziewięciuset dziewięćdziesięciu dziewięciu przebywało już w Stambule. Tam pozostał jedynie jeden lub dwaj, a oni również mieli opuścić to miejsce. Nie powinieneś zatem traktować udania się do Stambułu jako zasmucającej podróży czy też bolesnej rozłąki. Co więcej, przybyłeś tutaj, i czyż nie byłeś szczęśliwy z tego powodu? Zostałeś wybawiony od długich i ciemnych nocy i od mroźnych, burzliwych zim w nieprzyjacielskim kraju. Przybyłeś do Stambułu, do raju tego świata!"
Dokładnie w ten sam sposób, od waszego dzieciństwa aż po wiek, który osiągnęliście obecnie, dziewięćdziesięciu dziewięciu spośród stu ludzi, których kochaliście, wyemigrowało na cmentarz, który tak was przeraża. Każdy z was ma jednego lub dwóch przyjaciół, którzy wciąż są na tym świecie, a oni również z niego odejdą. Wasza śmierć na tym świecie nie jest rozłąką, lecz zjednoczeniem, jest ponownym połączeniem się ze wszystkimi przyjaciółmi. Mnie samemu przypomniano, że przyjaciele (to jest, ich nieśmiertelne dusze) pozostawili za sobą, pod ziemią, swe zniszczone mieszkania [51] i niektórzy spośród nich wędrują wśród gwiazd, a niektórzy między poziomami pośredniego królestwa.
Tak, Koran i wiara udowadniają ową prawdę z taką pewnością, że powinniście - jeśli nie jesteście całkowicie pozbawieni serc i dusz, a waszych serc nie zadusiło zbłądzenie - uwierzyć w nią tak, jakbyście ujrzeli ją na własne oczy, ponieważ z całą pewnością i oczywistością Najbardziej Szczodry Stwórca, Który upiększa ten świat przez niezliczone rodzaje Swoich upominków i darów, Który ukazuje Swoją absolutną władzę z hojnością i litością, Który zachowuje nawet najmniej znaczące rzeczy, takie jak nasiona, nie unicestwiłby człowieka ani nie wysłał go w niebyt czy na pustkowie, nie postąpiłby z nim tak nieuprzejmie i bez żadnego zamysłu, jak może się to na pozór zdawać, jako że człowiek jest najdoskonalszym, najbardziej wszechstronnym, najważniejszym i najbardziej ukochanym przez Boga spośród wszystkich Jego stworzeń. Raczej jak rolnik rzuca w ziemię ziarno, tak Litościwy Stwórca na pewien czas rzuca pod ziemię (która jest drzwiami prowadzącymi do Jego miłosierdzia) Swoje ukochane stworzenia, by wypuściły pędy w innym życiu .
{(*): Ta prawda została dowiedziona tak jasno, jak jasne jest to, że dwa razy dwa równa się cztery, w innych częściach Traktatów Światła, a zwłaszcza w Słowach: Dziesiątym i Dwudziestym Dziewiątym.}
Po tym, jak otrzymałem owo napomnienie od Koranu, cmentarz stał się dla mnie miejscem bardziej swojskim niż Stambuł. Osamotnienie i odosobnienie stały mi się milsze niż rozmowa i towarzystwo, i znalazłem swą samotnię w Sariyer nad Bosforem. Tam Ghałs al-A'zam (niech Bóg będzie z niego rad) z jego dziełem Futuh al-Ghajbzostał moim mistrzem, lekarzem i przewodnikiem, podczas gdy Imam Rabbani (niech Bóg będzie z niego rad) z jego Listamizostał moim towarzyszem, współczującym przyjacielem i nauczycielem. Dziękowałem Bogu, będąc nadzwyczaj szczęśliwy z tego, że dostąpiłem starości, wycofawszy się z dala od cywilizacji i uwolniwszy się od życia społecznego. (...)
* * *
@
Nauczyciel Bediuzzaman Said Nursi ze swym bratankiem Abdurrahmanem. Stambuł, po pierwszej wojnie światowej
Nadzieja Jedenasta
Po powrocie z niewoli mieszkałem wraz z mym bratankiem Abdurrahmanem w willi położonej na stambulskim wzgórzu Camlica. Z punktu widzenia życia doczesnego sytuacja, w jakiej się znajdowałem, mogłaby być postrzegana jako najbardziej pomyślna dla ludzi takich jak my, ponieważ zostałem ocalony od losu jeńca wojennego, a w Daru'l-Hikmet odnosiliśmy sukcesy w rozpowszechnianiu wiedzy w sposób wzniosły i odpowiedni do mojego wyuczonego zawodu. Zaszczyty i szacunek, jakie stały się moim udziałem, dalece przekraczały te, na jakie zasługiwałem. Mieszkałem w najpiękniejszym miejscu Stambułu. Wszystkie moje sprawy szły doskonale. Byłem razem z nieżyjącym już Abdurrahmanem, moim bratankiem, który był nadzwyczaj inteligentny i gotów do poświęceń, był dla mnie zarówno uczniem, jak służącym, pisarzem i duchowym synem. Jednak wówczas, kiedy wiedziałem, że jestem bardziej szczęśliwy niż ktokolwiek inny na świecie, spojrzałem w lustro i ujrzałem siwe włosy na mojej głowie i na brodzie.
Nagle powróciło wrażenie duchowego przebudzenia, jakiego doświadczyłem w meczecie w Kostromie podczas niewoli. Zacząłem badać okoliczności i przyczyny, do których czułem autentyczne przywiązanie i które, jak mniemałem, były źródłem szczęśliwości na tym świecie. Jednak którejkolwiek z nich bym się nie przyglądał, widziałem, że była zepsuta, niewarta przywiązania, zwodnicza. Mniej więcej w tym samym czasie poniosłem konsekwencje niespodziewanie i niewyobrażalnie nielojalnego postępowania przyjaciela, którego miałem za najbardziej wiernego. Czułem wstręt do świata. Rzekłem sam do siebie: "Czy zostałem oszukany z kretesem? Widzę, że wielu ludzi spogląda na naszą sytuację z zawiścią, podczas gdy w rzeczywistości jest ona godna współczucia. Czy wszyscy ci ludzie są szaleni, czy to ja jestem tym, który oszalał, ponieważ postrzegam wszystkich ahl ad-dunja[52] w taki sposób?"
Tak czy inaczej, w rezultacie owego dotkliwego przebudzenia, spowodowanego przez moją starość, przede wszystkim dostrzegłem przemijającą naturę wszystkich efemerycznych rzeczy, do których byłem przywiązany. Wówczas spojrzałem na siebie i ujrzałem, że jestem całkowicie bezsilny. Następnie moja dusza, która pragnie nieśmiertelności, lecz była rozmiłowana w efemerycznych rzeczach, które wyobrażała sobie jako nieśmiertelne, oznajmiła: "Ponieważ jestem tylko przejściowym bytem związanym z moim ciałem, jakież dobro mogą mi przynieść owe
efemeryczne rzeczy? Ponieważ jestem słaba, czegóż mogę oczekiwać od tych bezsilnych rzeczy? Tym, czego potrzebuję, jest Ten, Który jest Wieczny i Trwający, Ten, Który jest Przedwieczny i Wszechmocny, Który dostarczy remedium na moje choroby". Rozpocząłem poszukiwania.
Wówczas przede wszystkim uciekłem się do nauki (którą wtedy studiowałem) płynącej ze starości i zacząłem poszukiwać pocieszenia i nadziei. Jednak niestety, aż do tego czasu wypełniałem swój umysł naukami filozofii na równi z naukami islamu i zupełnie błędnie wyobrażałem sobie owe filozoficzne nauki jako źródło postępu i narzędzie oświecenia. Owe filozoficzne kwestie wielce zbrukały mą duszę i stały się przeszkodą dla rozwoju duchowego.
Nagle, dzięki miłosierdziu i szczodrości Wszechmocnego Boga, przybyła mi na pomoc święta mądrość Koranu. Jak objaśniłem to w wielu częściach Traktatów Światła, owa mądrość zmyła brud filozofii i oczyściła z niego moją duszę.
Na przykład, duchowe ciemności wynikające z nauki i filozofii sprawiły, że moja dusza pogrążyła się we wszechświecie. W którąkolwiek stronę nie spojrzałbym, szukając światła, nie mogłem znaleźć żadnego blasku w kwestiach filozoficznych, nie mogłem oddychać. Trwało to aż do chwili, w której wskazówka zawarta w Bożej jedności, jaką dało mi zdanie Wszechmądrego Koranu: Nie ma boga, jak tylko On!,rozproszyła swoim światłem wszystkie warstwy ciemności, tak że mogłem oddychać z łatwością. Jednak opierając się na tym, czego nauczyli się od ludzi zbłądzenia, moja dusza i Szatan zaatakowały mój umysł i serce. Wszelkie dzięki niech będą Bogu Jedynemu za to, że dalsza dyskusja z moją duszą zakończyła się zwycięstwem serca. Owa zamiana częściowo została opisana w wielu fragmentach Traktatów Światła. Uważając to za wystarczające, w tym miejscu objaśnię tylko jeden dowód spośród tysięcy, by ukazać zwycięstwo mego serca jedynie w tysięcznej części. W ten sposób dowód ów będzie mógł oczyścić dusze niektórych starszych ludzi, które zostały zabrudzone w ich młodości. Ich serca stały się chore, a dusze zepsute przez kwestie, które - choć nazwano je filozofią Zachodu czy też naukami cywilizacji - częściowo są zbłądzeniem, a częściowo drobnostkami. Dzięki Bożej jedności ludzie ci mogą zostać wybawieni od zła Szatana i od zła ich dusz, a to w następujący sposób:
Moja dusza rzekła w imię nauki i filozofii: "Zgodnie z naturą rzeczy, byty we wszechświecie oddziałują na inne byty. Każda rzecz wskazuje na swoją przyczynę. Przyczyn zaistnienia owocu należy szukać w drzewie, a przyczyn istnienia ziarna - w glebie. Jaki więc jest sens w poszukiwaniu
przyczyn najdrobniejszych i najmniej znaczących rzeczy u Boga oraz w błaganiu Go o owe rzeczy bez znaczenia?"
Dzięki światłu Koranu, znaczenie Bożej jedności odsłoniło się wówczas przede mną w następujący sposób: Podobnie jak największe rzeczy, również te najmniejsze i najdrobniejsze mają swój początek w mocy Stwórcy całego wszechświata i wyłaniają się z Jego skarbca, nie mogą pojawiać się w jakikolwiek inny sposób. Jeśli chodzi o przyczyny, są one jedynie zasłoną. W odniesieniu do kunsztu i aktu stwórczego, niekiedy stworzenia, które uważamy za najmniejsze i najmniej znaczące są wspanialsze od największych stworzeń. Nawet jeśli mucha nie jest większym przejawem kunsztu niż kurczak, nie jest również mniejszym, a w takim razie nie powinno czynić się rozróżnienia między rzeczami wielkimi i małymi [53]. Albo wszelkie rzeczy powinniśmy rozdzielić [54] pomiędzy przyczyny materialne, albo też powinniśmy niezwłocznie przypisać ich istnienie Temu, Który jest Jeden. Jak pierwsze stanowisko jest niemożliwością, tak drugie niezbędną koniecznością.
Jeśli bowiem byty zostaną przypisane jednej istocie, czyli Przedwiecznemu i Wszechmocnemu, to jako że Jego wiedza, której istnienie jest pewne z powodu porządku i mądrości widocznych we wszystkich istotach, obejmuje każdą rzecz; jako że miara właściwa każdej rzeczy jest ustalona przez Jego wiedzę; jako że widzimy, jak istoty, które są pełne nieskończonych przejawów kunsztu, stale są powoływane do istnienia z niczego, a przy tym z nieskończoną łatwością; jako że zgodnie z niezliczonymi i potężnymi dowodami na to, że Wszechwiedzący i Wszechmocny jest w stanie stworzyć, cokolwiek zechce, jedynie poprzez rozkaz "Bądź!" - i to się staje[55] i z taką łatwością, z jaką zapalamy zapałkę; jako że, jak zostało to wyjaśnione w wielu częściach Traktatów Światła, a udowodnione zwłaszcza w Liście Dwudziestym i pod koniec Błysku Dwudziestego Trzeciego, posiada On nieskończoną moc - ponieważ tak jest, zatem nadzwyczajna łatwość i lekkość, jakie widzimy w stwarzaniu, wynikają z owej wiedzy, która obejmuje każdą rzecz, i z owej olbrzymiej mocy.
Na przykład, jeśli użyjemy szczególnego roztworu, by odczytać księgę napisaną atramentem sympatycznym, ta ogromna księga nagle ukaże swoje istnienie, a przeczytanie jej stanie się możliwe. Dokładnie w ten sam sposób szczególny kształt i określona miara każdej rzeczy są ustalone przez obejmującą każdą rzecz wiedzę Przedwiecznego i Wszechmocnego. Poprzez swój rozkaz "Bądź!" - i to się staje,ze Swą nieograniczoną mocą i przenikającą wszystko wolą, jak ktoś, kto rozprowadza właściwy roztwór
na niewidocznym piśmie, Wszechmocny używa przejawu Swojej mocy, by z całkowitą łatwością i lekkością nadać zewnętrzny kształt bytom, które istnieją w Jego wiedzy, ukazując hafty utkane przez Jego mądrość i czyniąc je możliwymi do odczytania.
Jeśli nie przypiszemy wszystkich rzeczy razem wziętych Przedwiecznemu i Wszechmocnemu, Który obejmuje Swoją wiedzą każdą rzecz, wówczas musielibyśmy zgromadzić w określonej mierze większość różnorodnych bytów istniejących we wszechświecie w ciele najdrobniejszej rzeczy, jaką jest mucha, zaś cząsteczki pracujące w maleńkim ciele muchy musiałyby znać tajemnice jej stworzenia i doskonałego kunsztu widocznego nawet w najmniejszych szczegółach jej ciała, ponieważ - z czym zgadzają się wszyscy, którzy posiadają inteligencję - przyczyny materialne i przyczyny natury nie mogą stworzyć jakiejkolwiek rzeczy z niczego, a jeśli nawet stwarzają, musiałyby zgromadzić i połączyć wszystkie składniki owej istoty. Ponieważ w każdej istocie żywej (niezależnie od tego, jaka to istota) zawarte są próbki większości pierwiastków, a także większości gatunków stworzeń - jako że stworzenia żywe są wręcz jak ziarno lub sedno całego wszechświata, dla przyczyn naturalnych z całą pewnością będzie niemożliwe zgromadzenie pierwiastków zawartych w całym drzewie tak, by stworzyły nasiono owego drzewa, jak też stworzenie istoty żywej z tego, co rozrzucone jest po całym obliczu ziemi, przesianie owych składników przez najdrobniejsze sito i odmierzenie ich w zgodzie z najdelikatniejszą równowagą. Ponieważ przyczyny naturalne są nieświadome i pozbawione życia, a także nie mają wiedzy potrzebnej do ustanowienia planu, spisu, modelu czy programu, zgodnie z którym mogłyby sporządzić odlew wszystkich części niematerialnej matrycy istoty, o której mówimy, nie mogą również zakłócić ani zepsuć porządku, zgodnie z którym ta istota została stworzona, a jest zupełnie jasnym, jak bardzo dalekie od rozsądku i od tego, co jest możliwe, jest przypuszczanie, że owe przyczyny, nie posiadając formy ani miary, mogą sprawić bez rachunków i wyliczeń, by cząsteczki płynące jak fala powodzi pozostawały jedna na drugiej, uporządkowane w swej masie, by nie rozproszyły się - a byłoby to konieczne, ponieważ każda rzecz ma własną formę i miarę, mądrze wybraną spośród wszystkich możliwych. Z pewnością ujrzy to każdy, kto nie cierpi z powodu ślepoty w swym sercu. Tak, w konsekwencji owej prawdy, a zgodnie ze znaczeniem wersetu:
اِنَّ الَّذ۪ينَ تَدْعُونَ مِنْ دُونِ اللّٰهِ لَنْ يَخْلُقُوا ذُبَابًا وَلَوِ اجْتَمَعُوا لَهُ
{(*): Koran, 22:73. Co oznacza: "Nawet gdyby wszystkie rzeczy, które wzywacie i którym oddajecie cześć, poza Bogiem Jedynym, zebrały się razem, nie mogłyby stworzyć nawet muchy".}
gdyby nawet wszystkie przyczyny materialne zebrałyby się razem, gdyby posiadały wolę, nie mogłyby poprzez syntezę stworzyć nawet jednej muchy, jej układów i narządów, zachowując ich określoną równowagę. Nawet gdyby zgromadziły razem wszystko, co składa się na jej ciało, nie mogłyby sprawić, by wszystkie składniki pozostały w zgodności ze szczególną miarą, ściśle określoną dla danej istoty. Nawet gdyby były w stanie to uczynić, nie mogłyby sprawić, by wszystkie drobne cząsteczki, które wciąż odnawiają się, są powoływane do istnienia i wykonują swoją pracę, wykonywały ją z taką regularnością i porządkiem.W takim przypadku z całą pewnością nie możemy przyznać przyczynom prawa własności rzeczy, a to oznacza, że ich Prawdziwym właścicielem jest ktoś inny.
Zaiste, owym Prawdziwym właścicielem jest Ten, Który, zgodnie ze znaczeniem wersetu:
مَا خَلْقُكُمْ وَلَا بَعْثُكُمْ اِلَّا كَنَفْسٍ وَاحِدَةٍ
[56]
powołuje do życia wszystkie stworzenia na obliczu ziemi z taką łatwością, z jaką powołuje do życia jedną muchę. On stwarza wiosnęz taką łatwością, z jaką stwarza jeden kwiat. On nie potrzebuje gromadzić wszystkich składników bytu, ponieważ do Niego należy rozkaz "Bądź!" - i to się staje;ponieważ każdej wiosny stwarza On z niczego niezliczone cechy, formy i kształty niezliczonych istot wiosny wraz ze wszystkim, co składa się na ich ciała; ponieważ On w Swej wiedzy ustala plan, model, spis i program każdej rzeczy; ponieważ obejmuje Swą wiedzą i mocą wszystkie drobne cząsteczki, będące w nieustannym ruchu (a nic nie jest w stanie zakłócić owego ruchu choćby na jotę!); przeto On jest Tym, Który stwarza każdą rzecz z nieskończoną łatwością równą łatwości zapalenia zapałki, a drobne cząsteczki przypominają regularną, zdyscyplinowaną armię w ten sam sposób, w jaki planety są słuchającym Jego rozkazów wojskiem.
Ponieważ ruch cząsteczek opiera się na przedwiecznej mocy, a funkcjonują one zgodnie z zasadami przedwiecznej wiedzy, praca, którą wykonują, również jest powoływana do istnienia przez tę samą moc. Nie można zatem uważać ich za pozbawione znaczenia poprzez poczytywanie za nieistotną natury każdej z nich, ponieważ dzięki sile, jakiej daje każdej rzeczy związek z mocą jej Stwórcy, mucha mogła zabić Nimroda, mrówka mogła zniszczyć pałac Faraona, a drobne nasiono sosny dźwiga na swoich barkach ciężar wielkiego jak góra drzewa sosnowego. Udowodniliśmy ową prawdę w wielu miejscach Traktatów Światła: tak jak dzięki zaciągnięciu się do wojska i połączeniu z królem szeregowy żołnierz może wziąć do niewoli innego króla, co po sto tysięcy razy przekraczałoby jego własne możliwości, tak samo dzięki temu, że są połączone z Przedwiecznym
i Wszechmocnym, wszelkie rzeczy mogą przejawiać cuda kunsztu po sto tysięcy razy przekraczające możliwości natury i jej przyczyn.
W skrócie:Fakt, że wszelkie rzeczy są powoływane do istnienia zarówno z nieskończonym kunsztem, jak i z nieskończoną łatwością, ukazuje, że są one dziełami Przedwiecznego, Wszechmocnego, do Którego należy wiedza obejmująca każdą rzecz. W przeciwnym razie, nie mówiąc już o tym, że ich zaistnienie byłoby związane ze stoma tysiącami trudności przekraczających granice możliwości, a wchodzących w zakres tego, co niemożliwe, żadna rzecz nie mogłaby zostać powołana do istnienia, zaiste, ich zaistnienie byłoby niemożliwe i wykluczone.
Dzięki tak subtelnemu, silnemu, gruntownemu i jasnemu dowodowi moja dusza, która przez pewien czas była uczniem Szatana i rzecznikiem ludzi zbłądzenia oraz filozofów, zamilkła i, wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu, dostąpiła pełni wiary. Wówczas powiedziała:
"Tak, Tym, Którego potrzebuję, jest Stwórca i Pan, Który utrzymuje każdą rzecz, Który dzięki Swej mocy zna najmniej znaczące myśli mego serca i moje najbardziej skryte życzenia. Jak odpowiada On na najgłębiej ukryte spośród moich potrzeb, tak przekształci wielką ziemię w świat życia ostatecznego, by dać mi wieczną szczęśliwość, usunie ten świat, a zastąpi go światem ostatecznym. Stworzył niebiosa z taką łatwością, z jaką stwarza muchę, i jak umieścił słońce niby oko w twarzy nieba, tak może umieścić drobną cząsteczkę w źrenicy mego oka, zaś ten, kto nie może stworzyć nawet muchy, nie może ingerować w myśli mojego serca ani nie jest w stanie usłyszeć mych usilnych próśb. Ten, kto nie jest w stanie stworzyć niebios, nie może również dać mi wiecznego szczęścia. Wobec tego moim Panem jest Ten, Który zarówno oczyszcza myśli mojego serca, jak też (tak, jak w ciągu godziny zapełnia niebo chmurami i sprawia, że znikają niego) przekształci ten świat w świat życia ostatecznego, stworzy Raj i otworzy przede mną jego bramę, zapraszając mnie, bym weszła".
O, moi starsi bracia, którzy w wyniku niepowodzeń jesteście podobni mojej duszy, poświęcając część waszego życia pozbawionej światła, materialistycznej filozofii i nauce Zachodu! Pojmijcie, jak potężnym, prawdziwym, niezachwianym, niezniszczalnym, niezmiennym i świętym filarem wiary jest Boże zarządzenie: Nie ma boga, jak tylko On!,wiecznie wypowiadane językiem Koranu, jak rozwiewa ono wszelkie duchowe ciemności i jak leczy wszelkie rany duszy! (...)
* * *
W swym traktacie zatytułowanym Sunuhat
Bediuzzaman pisze o duchowej wizji, jaką ujrzał, kiedy był członkiem Daru'l-Hikmet w Stambule.
ROZMOWA WE ŚNIE
We wrześniu 1919 roku (a roku 1335 kalendarza romańskiego) byłem wielce strapiony rozpaczą spowodowaną biegiem wydarzeń. W owym gęstym mroku poszukiwałem światła. Nie mógłbym go znaleźć w wizji duchowego snu, lecz znalazłem je w prawdziwej wizji snu, który powiedział prawdę. Pomijając szczegóły owej wizji, spiszę jedynie to, co nakazano mi powiedzieć.
Pewnej piątkowej nocy wkroczyłem we śnie do świata podobieństw. Ktoś podszedł do mnie i powiedział:"Zostałeś wezwany na wielkie zgromadzenie, które zwołano, aby zajęło się losem[57]islamu".
Poszedłem tam i ujrzałem, że zebrało się świetliste zgromadzenie, jakiemu podobnego nigdy nie widziałem na ziemi, złożone z pierwszych naśladowców Proroka (ar. salaf as-salihin)i przedstawicieli wiodących osobistości islamu z każdego stulecia. Pokornie oczekiwałem niedaleko wejścia. Pewien człowiek spośród zgromadzonych powiedział:
-O, człowieku ze stulecia nieszczęścia i zniszczenia! Ty również masz swoje zdanie. Wyraź swoje poglądy.
-Pytajcie mnie, abym mógł odpowiedzieć - powiedziałem, wstając.
-Co wyniknie z klęski poniesionej w wojnie? - odezwał się jeden z nich.
-A co będzie, jeśli zakończy się ona zwycięstwem?
-Nieszczęścia nie są czystym złem - odpowiedziałem. -Zatem jak niedolę można znaleźć w szczęściu, tak szczęście może narodzić się z niedoli. Nieszczęście, jakie spadło na to państwo muzułmańskie - które doszło do mistrzostwa w podtrzymywaniu słowa Boga i muzułmańskiej niepodległości poprzez przyjęcie dżihadu jako obowiązku zbiorowego, które poświęciło się dla zjednoczonego ciała islamu i poniosło sztandar Kalifatu - zostanie zrekompensowane przez przyszłą szczęśliwość islamu, ponieważ owo nieszczęście przyspieszyło wstrząsy prowadzące do braterstwa islamu, które jest esencją i źródłem naszego życia. Świat islamu płacze, kiedy my cierpimy, a jeśli Europa posunie się za daleko w swej krzywdzie,
będzie krzyczał. Jeśli mamy zginąć, umrze nas dwudziestu, lecz powróci do życia trzystu. Nasza epoka jest epoką cudów. Widzicie już tych, którzy powracają do życia po ledwie roku czy dwóch latach śmierci.Poprzez klęskę tracimy przemijające szczęście tego świata, lecz tym, co nas czeka, jest trwały sukces w życiu ostatecznym. Ten, kto zamienia pomniejszy, wiecznie podlegający zmianom i czczy obecny stan na otwarte pola przyszłości, odniesie korzyść.
Członkowie zgromadzenia nieoczekiwanie poprosili, bym kontynuował swe wystąpienie, zatem powiedziałem:
-Wojny między krajami i narodami ustępują miejsca wojnom między klasami społecznymi, ponieważ jak człowieczeństwo nigdy nie zaakceptuje niewoli, tak również ludzie nigdy nie zgodzą się na to, aby byli płatnymi służącymi czy robotnikami. Gdybyśmy osiągnęli zwycięstwo, mógłby ponieść nas prąd despotyzmu, jaki dzierżyli w rękach nasi wrogowie. Tymczasem ów prąd jest całkowicie despotyczny, sprzeczny z wrodzoną naturą świata islamu, a także przeciwstawiający się korzyściom większości ludzi wiary. Życie tego despotyzmu będzie krótkie, a jego przeznaczeniem jest zguba. Gdybyśmy przylgnęli do niego, wepchnęlibyśmy świat islamu na ścieżkę całkowicie sprzeczną z wrodzoną naturą świata muzułmańskiego i z jego istotą. Ta nikczemna cywilizacja nie przyniosła nam niczego prócz szkody, a jako że szariat ją odrzuca, ponieważ jej zło przeważa nad dobrem, będziemy strzec Azję przed rozpustną, zawziętą, bezlitosną i barbarzyńską moralnie cywilizacją, która uważa mądrość człowieczeństwa za ułomną, a wobec przebudzenia ludzkości skazana jest na upadek.
-Dlaczego szariat odrzuca tę cywilizację?{(*): Naszym celem są cnoty cywilizacji i dobro, jakie ofiarowuje ona ludzkości, nie zaś grzechy i zło cywilizacji. Głupcy, którzy naśladowali jej grzechy i rozpustę, biorąc je za jej cnoty, zniszczyli nasz dobytek. Jako że zło cywilizacji przeważa nad jej dobrem, a występek nad cnotą, ludzkość otrzymała dwa silne ciosy w postaci dwóch niszczących wojen światowych, i zniszczyła ową grzeszną cywilizację, wymiotując nią tak obficie, że całe oblicze ziemi pokryło się krwią. In sza'a-llah w przyszłości, dzięki sile islamu, dobro cywilizacji będzie ważyć więcej (od jej zła - uz. red. pol.), oczyści oblicze ziemi i ustanowi powszechny pokój.} -zapytał pewien człowiek spośród zgromadzonych.
-Ponieważ opiera się ona na pięciu negatywnych zasadach - odparłem.
-Jej punktem oparcia jest siła, a to pociąga za sobą agresję. Jej celem jest własny interes, a to pociąga za sobą przepychanki (w pogoni za korzyściami - uz. red. pol.). Jest zasadą życiową jest konflikt,
a to pociąga za sobą walkę. Jej więzią między masami są rasizm i negatywny nacjonalizm, które pożerają innych, a to pociąga za sobą ciężkie starcia. Jej uwodzicielską służbą jest wzbudzanie żądzy i namiętności, a zaspokajanie pożądania i ułatwianie osiągnięcia tego, czego się pragnie, zaś owa żądza pociąga za sobą upadek ludzkości ze wzniosłego poziomu aniołów do poziomu zwierząt. Gdyby ukazać wnętrze większości tych tak zwanych ludzi cywilizowanych, moglibyście wyobrazić ich sobie jako wilki, niedźwiedzie, węże, świnie i małpy.
Oto powód, dla którego obecna cywilizacja wtrąciła osiemdziesiąt procent ludzkości w nieszczęście i niedolę, dziesięć procent w wyimaginowaną szczęśliwość, a dziesięć procent pozostawiła pomiędzy nimi. Szczęściem jest to, co przynosi radość większości lub nawet wszystkim, tymczasem to szczęście jest dostępne jedynie niewielkiej mniejszości. Koran uznaje tylko taką cywilizację, która pociąga za sobą szczęście wszystkich lub przynajmniej większości.
Tyrania biorąca początek z wolności kaprysów duszy przedstawia nieistotne potrzeby jako te zasadnicze. Jako Beduin człowiek potrzebował czterech rzeczy, a teraz cywilizacja wtrąca go w nędzę, sprawiając, iż potrzebuje on setki rzeczy. Ponieważ zyski z dozwolonej pracy nie pokrywają wydatków, prowadzi to ludzi do tego, co zakazane przez Boga (ar. haram)i powoduje zepsucie. Pomimo dostatku i wspaniałości, jakie cywilizacja zapewnia wspólnocie i jednej klasie społecznej, jednostkę i człowieka uczyniła ona biednymi i niemoralnymi.
Ta cywilizacja w jednej chwili zwymiotowała całe barbarzyństwo czasów starożytnych.
Godnym odnotowania jest fakt, że świat islamu odwrócił się od tej cywilizacji, postępował (wobec niej - uz. red. pol.) chłodno i uważał za niepokojące próby dojścia z nią do porozumienia. Przymioty samowystarczalności i niezależności, którymi wyróżnia się Boże zbawienie szariatu, nie mogą zostać ani zaszczepione przez dżinna rzymskiej filozofii, ani też usunięte, ani też nigdy mu się nie podporządkują. Dżinny Rzymu i Grecji, które są bliźniakami zrodzonymi z tego samego źródła, od stuleci starały się połączyć cywilizację z chrześcijaństwem, jak oliwę z wodą. Owe dwa duchy wciąż żyją w innym kształcie i zachowały swą tożsamość, jak gdyby odrodziły się w innych ciałach. Jeśli będąc bliźniakami i przy obecnym
stanie zjednoczenia nie mogły połączyć się z cywilizacją, zatem światło zbawienia, będące duchem szariatu, nigdy nie połączy się z dżinnem Rzymu, który jest fundamentem owej mrocznej, wstrętnej cywilizacji...
-A jaka jest cywilizacja wspaniałego szariatu? - zapytali.
-Cywilizacja zawierająca w sobie szariat Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i posłuszna jego rozkazom rozwinie się z rozpadu obecnej cywilizacji - odpowiedziałem. - Ustanowi ona pozytywne zasady w miejsce negatywnych. Jej punktem oparcia nie jest siła, lecz prawda, co pociąga za sobą sprawiedliwość i harmonię. Jej celem jest cnota, nie zaś własny interes, co pociąga za sobą miłość i powab. Jej środkami jedności są więzi religii, kraju i klasy społecznej, nie zaś rasizm i nacjonalizm, co pociąga za sobą szczere braterstwo, pokój i obronę konieczną przeciwko agresji z zewnątrz. Zasadą w życiu jest wzajemne wsparcie, nie zaś konflikt, co pociąga za sobą jedność i solidarność. Ofiarowuje ona przewodnictwo (ar. hidaja),nie zaś żądzę (ar. hała),co pociąga za sobą postęp ludzkości i rozwój duchowy. Ogranicza ona żądzę, a miast ułatwiania zaspokojenia pożądania cielesnego zaspokaja wzniosłe uczucia.
Oznacza to, że wraz z naszą klęską potknęliśmy się o ów drugi prąd, który jest prądem ofiar nieszczęścia i ogółu ludzi. Jeśli wśród innych wskaźnik ubóstwa i niedoli wynosi osiemdziesiąt procent, to wśród muzułmanów jest to dziewięćdziesiąt, a nawet dziewięćdziesiąt pięć procent. Świat islamu nie może być obojętny ani też wrogi wobec tego drugiego nurtu. Miast tracić to, co jest jego oparciem, i pozwalać, by wszystkie jego wysiłki poszły na marne, miast poprzez bycie uciskanym tracić to, co jest jego istotą, powinien działać inteligentnie, nadać owemu prądowi formę muzułmańską i uczynić go pożytecznym, ponieważ dopóki ktoś jest wrogiem naszego wroga, pozostaje przyjacielem, tak samo jak przyjaciel mojego wroga jest moim wrogiem, dopóki pozostają przyjaciółmi. Ponieważ owe prądy, ich cele i interesy są sprzeczne, jeśli jeden mówi: "Zgiń!", to drugi mówi: "Ożyj!". Kiedy interes jednego z nich wymaga szkody, konfliktu, upadku, słabości i lenistwa, to interes drugiego z całą pewnością wymaga naszej siły i zgody.
Tym, co hamowało wzrost islamu, była zwykle wrogość żywiona wobec Wschodu, która obecnie - i słusznie - umarła. Wrogość żywiona wobec Zachodu jest najbardziej skutecznym narzędziem służącym muzułmańskiej jedności i wzrastaniu braterstwa. Powinna ona zawsze trwać.
Nagle od strony zgromadzenia dały się słyszeć pomruki aprobaty. Jego członkowie powiedzieli:
-Zaiste, miejcie nadzieję; w zgiełku przyszłości najpotężniejszym i najbardziej doniosłym głosem będzie głos islamu!
Ktoś inny zapytał:
-Nieszczęścia są rezultatem zbrodni lub wynagrodzeniem zasług. Jakież wasze uczynki sprawiły, że Boże zarządzenie (ar. qadr)osądziło was w taki sposób, iż zrządziło owo nieszczęście? Powszechne nieszczęścia są konsekwencją błędów większości. Jakie są wasze obecne zasługi?
-To nieszczęście zostało poprzedzone przez nasze niedbalstwo w praktykowaniu trzech ważnych filarów islamu: modlitwy (ar. salat),postu (ar. saum)i jałmużny (ar. zakat)- odpowiedziałem.
-Wszechmocny Bóg poprosił nas, abyśmy jedną z dwudziestu czterech godzin każdego dnia przeznaczyli na odprawienie pięciu modlitw obowiązkowych, lecz my byliśmy leniwi. Poprzez trudności i prowokację owo nieszczęście sprawiło, że przez pięć lat odprawialiśmy pewnego rodzaju modlitwę, pracując dwadzieścia cztery godziny na dobę. Poproszono nasze dusze o to, by pościły przez tylko jeden miesiąc w roku, lecz my litowaliśmy się nad naszymi duszami. W ramach pokuty owo nieszczęście sprawiło, że pościliśmy przez pięć lat. Poproszono nas o to, byśmy oddawali ledwie jedną dziesiątą lub nawet jedną czterdziestą z majątku, jakim nas obdarowano, lecz my byliśmy skąpi i niesprawiedliwi, zatem owo nieszczęście odebrało od nas nagromadzoną (przez czas jej zaniedbania - uz. red. pol.) jałmużnę.
Co do naszej obecnej zasługi, to piąta część rozwiązłego i grzesznego narodu, to jest cztery miliony ludzi, została wyniesiona do poziomu przyjaciół Boga poprzez nadanie im rang wojowników i męczenników. To powszechne nieszczęście, będące wynikiem błędu większości, zmyło grzech przeszłości.
-Co, jeśli ludzie zostali wciągnięci w to nieszczęście z powodu osobistych błędów przywódcy? - zapytał ktoś spośród zgromadzenia.
-Kto jest ofiarą nieszczęścia, niech spodziewa się nagrody - odpowiedziałem. - Albo zostaną im zapisane dobre uczynki przywódcy, który popełnił błąd, albo też będą oni wynagrodzeni ze skarbca tego, co niewidzialne (ar. ghajb).Nagrodą za te sprawy wypłaconą ze skarbca tego, co niewidzialne, są rangi męczennika (ar. szahid)i wojownika (ar. ghazi).
Widziałem w zgromadzeniu oznaki aprobaty. Zbudziłem się z powodu podekscytowania i odkryłem, że spociłem się i siedzę z rękami złożonymi na znak szacunku. Oto, co stało się tamtego wieczoru.
* * *
Bediuzzaman nie posiadał innych książek prócz jego ksiąg. Kiedy zapytano go: "Dlaczego nie sięgasz do innych ksiąg?", odpowiedział:
-Czerpię moją zdolność pojmowania z Koranu poprzez oddzielenie mego umysłu od wszystkiego innego.
Nawet jeśli sięgał do innych ksiąg, to kwestie, które uważał za ważne, pobierał z nich bez wprowadzania jakichkolwiek zmian. Kiedy został zapytany, dlaczego powtarza je w ten sam sposób, w jaki są ukazywane w danej księdze, powiedział:
-Prawda nie powoduje znudzenia, a ja nie chcę zmieniać jej szat. Zostało wspomniane wcześniej, że Bediuzzaman opublikował dwa-
naście dzieł poświęconych prawdom Koranu .
{(*): Niektóre z dzieł Bediuzzamana, jakie opublikował on w owym czasie w Stambule, a później w Ankarze, zostały czterdzieści lat później zebrane w jednym tomie i opublikowane pod tytułem (który można oddać jako - uz. red. pol.) Świetlisty poemat Masnałi w języku arabskim. Oto jego myśli na temat tych dzieł, którymi podzielił się we wprowadzeniu do Świetlistego poematu:
Czterdzieści do pięćdziesięciu lat temu, zajmując się naukami logiki i filozofii, stary Said poszukiwał metody pozwalającej na osiągnięcie rzeczywistej prawdy (ar. haqiqat al-haqa'iq), jak czynili to również ludzie tariki (tj. sufi - uz. red. pol.) i ludzie prawdy. Nie zadowolił się on jedynie podróżami serca, jak uczynili to ludzie tariki, ponieważ jego umysł (ar. 'aql) i myśli zostały w pewnym stopniu okaleczone przez nauki filozofii i potrzebowały uleczenia. Później chciał podążyć za niektórymi z wielkich ludzi prawdy, jacy dotarli do prawdy sercem i umysłem. Widział, że każdy z nich miał pewną cechę szczególną, pociągającą starego Saida, który był zdezorientowany, nie wiedząc, za którym z owych ludzi powinien podążać. Wreszcie Imam Rabbani poprowadził go poprzez to, co niewidzialne (ar. ghajb), mówiąc: "Obierz jeden kierunek!" (ar. qibla), to jest: "Podążaj za tylko jednym Nauczycielem". Zranionemu sercu starego Saida zostało oznajmione: "Prawdziwym Nauczycielem jest jedynie Koran i jedynie podążając za tym Nauczycielem mogę obrać jeden kierunek".
Dzięki przewodnictwu tego świętego Nauczyciela serce i umysł starego Saida rozpoczęły nadzwyczaj osobliwe podróże. Ponadto wątpliwości jego nakazującej zło duszy zmusiły go do podjęcia duchowej i naukowej walki. Nie podróżował z zamkniętymi oczami, lecz jak Imam Al-Ghazali, Maulana Dżalal ad-Din i Imam Rabbani, miał otwarte oczy swego serca i umysłu. Pokonał z otwartymi oczami miejsca i poziomy, w których nawet ludzie zanurzeni w Bogu (a dosł. "ludzie głębi", ar. ahl al-istighraq - uz. red. pol.) zamknęli oczy.
Nieskończone dzięki niechaj będą Wszechmocnemu Bogu za to, że dzięki lekcji i przewodnictwu Koranu stary Said odnalazł drogę do prawdy. Traktaty Światła nowego Saida zademonstrowały, iż ukazał on prawdę słów
وَ ف۪ى كُلِّ شَيْءٍ لَهُٓ اٰيَةٌ تَدُلُّ عَلٰٓى اَنَّهُ وَاحِدٌ
"W każdej rzeczy jest znak, wskazujący na to, że On jest Jeden".
Jako że Maulana Dżalal ad-Din, Imam Rabbani i Imam Al-Ghazali podróżowali w jedności serca (ar. qalb) i umysłu (ar. 'aql), pracował on przede wszystkim nad uleczeniem chorób swych serca i ducha, a także nad wybawieniem swej duszy (ar. nafs) od wszelkich wątpliwości, a skutkiem tego - al-hamdu li-llah stary Said stał się nowym Saidem.
Napisał on poemat Masnałi w języku arabskim - podobny szlachetnemu poematowi Masnałi, który został napisany w języku perskim, a następnie przełożony na turecki - będący zbiorem jego krótkich prac, który został wydany jako oddzielne dzieło, kiedy nadarzyła się sposobność po temu. Były to dzieła Katre, Hubab, Habbe, Zuhre, Zerre, Semme, Sule, Lem'alar, Reshalar, Lasiyyemalar i inne, przy czym dzieła Nokta i Lemaat zostały napisane w języku tureckim. Droga, jaką przemierzył przez blisko pół stulecia, wydała Traktaty Światła. Miast walczyć z niską duszą (ar. nafs) i jej diabłem, Traktaty Światła rozwinęły się w szerokie i rozległe poematy Masnałi dla zdezorientowanych i potrzebujących, a także dla sprzeciwienia się ludziom filozofii, którzy znajdują się na drodze zbłądzenia.
(...)
Ów poemat Masnałi jak kiełkujący pęd, jak drogi cichej inwokacji (tur. turuqu hafiye) zajmuje się aspektami tego, co subiektywne i wewnętrzne. Mógł on wytyczyć trakt dla serca i duszy. Jego ogrodem są Traktaty Światła, podobne ścieżkom głośnej inwokacji (tur. turuqu jahriye), przeważnie wskazujące na aspekty tego, co obiektywne i na sfery tego, co zewnętrzne. Otwierają one szeroki trakt dla poznania Boga w każdym miejscu, jakby były podobne lasce Mojżesza (niech będzie z nim pokój), która sprawiała, że woda tryskała z każdego miejsca, w jakie uderzyła.
Ponadto dzięki duchowemu cudowi Koranu Traktaty Światła otworzyły okno wychodzące na poznanie Boga bez konieczności podążania za metodami filozofów i uczonych, jak gdyby wydając dzieło wymagające jednego roku w jedną godzinę. Mieszczą one w sobie tajemnicę przynależną Koranowi, która sprawia, że jest on niezwyciężonym w obliczu bezustannych ataków upartych ludzi zbłądzenia.}
Trzy lub cztery z owych
ksiąg zostały napisane w języku tureckim, a reszta po arabsku. Wyraziły one owe prawdy w sposób, jaki nie miał podobnego sobie w żadnej innej księdze.
@
Drzewo sosnowe, na którym Nauczyciel Bediuzzaman Said Nursi oddawał się kontemplacji, kiedy przebywał na Górze Sosnowej, oddalonej o cztery do pięciu godzin drogi od Barli
@
Zdjęcie Bediuzzamana wykonane przez władze niemieckie w 1918 r., kiedy uciekł on z rosyjskiej niewoli i powracał przez Niemcy do Stambułu
Później w jednym ze swych dzieł Bediuzzaman objaśnił duchową przemianę, jaką przeszedł, kiedy należał do Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye:
Straszliwe ciosy spadły na nieuważną głowę starego Saida, aż zastanowił się on nad twierdzeniem: "Śmierć jest rzeczywistością". Ujrzał samego siebie w błotnistym bajorze, poszukującego pomocy, drogi wyjścia, wybawcy. Kiedy zobaczył, że dróg jest wiele, nie mógł zdecydować się, którą z nich wybrać. Postanowił poszukać znaku w księdze Futuh al-GhajbSzejka Gajlaniego, który nosił zaszczytny przydomek Ghałs al-A'zam [58] (niech Bóg będzie z niego rad), i otworzył ją na tych oto wersach:
اَنْتَ فِى دَارِ الْحِكْمَةِ فَاطْلُبْ طَب۪يبًا يُدَاو۪ى قَلْبَكَ
Jesteś w Dar al-Hikma, zatem znajdź lekarza, który uleczy twoje serce.To dziwne, lecz w owym czasie rzeczywiście należałem do Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye. Byłem jakby doktorem, który starał się uleczyć rany ludzi islamu, lecz sam byłem chory bardziej niż oni. Chory człowiek powinien patrzeć najpierw na siebie samego, a dopiero później na innych.
Szejk Gajlani mówił do mnie: "Sam jesteś chory, więc poszukaj doktora dla siebie samego", zatem powiedziałem: "Ty bądź moim lekarzem!" Wybrałem go na swego lekarza i przeczytałem jego księgę tak, jakby była skierowana do mnie, jednak było to dla mnie wielce bolesne. Owa księga zmiażdżyła mą dumę w prawdziwie przerażający sposób i dokonała drastycznej operacji chirurgicznej na mym sercu. Nie mogłem tego wytrzymać. Przeczytałem jedynie połowę księgi tak, jakby zwracała się do mnie, lecz nie miałem dość siły i wytrwałości, by ją skończyć, więc z powrotem odłożyłem ją na półkę. Po tygodniu ból towarzyszący owemu leczniczemu zabiegowi ustał, a zastąpiła go przyjemność. Ponownie otworzyłem księgę, przeczytałem ją za jednym razem i odniosłem wiele korzyści z lektury owej księgi pierwszego z moich mistrzów. Słuchałem jego modlitw i suplikacji, które również stały się dla mnie obfitym źródłem korzyści.
Następnie ujrzałem Listy (Maktubat)Imama Rabbaniego i sięgnąłem po nie wyłącznie po to, by i w tej księdze odnaleźć znak. To dziwne, lecz w całym zbiorze słowo "Bediuzzaman" pojawia się jedynie dwa razy, a ja czułem, jak natychmiast otwierają się przede mną te dwa listy, w których występuje. Ujrzałem, że w ich nagłówkach było napisane: "List
do Mirzy Bediuzzamana", a mój ojciec miał na imię Mirza. "Chwała niech będzie Bogu!", wykrzyknąłem. "Te listy są zaadresowane do mnie!", jako że w owym czasie stary Said był znany również jako Bediuzzaman. Nie wiedziałem o żadnym sławnym człowieku (prócz Bediuzzamana Hamadaniego), jaki nosiłby to imię w ciągu ostatnich trzystu lat, natomiast taki człowiek żył w czasach Imama Rabbaniego i do niego Imam napisał te dwa listy. Położenie, w jakim znajdował się tamten człowiek, musiało być podobne do mojego, ponieważ odkryłem, że owe listy okazały się lekarstwem na moje dolegliwości. W wielu swoich listach Imam usilnie zalecał to, co napisał w owych dwóch: "Niech wasz kierunek modlitwy będzie jeden", co znaczy: przyjmijcie jednego człowieka za swego mistrza i podążajcie za nim, nie przejmując się nikim innym.
Owo zalecenie wielkiej wagi nie wyglądało na stosowne dla mego usposobienia ani dla stanu mego ducha. Niezależnie od tego, jak głęboko rozmyślałbym nad tym, za którym z ludzi powinienem podążać, pozostawałem zakłopotany i zmieszany. Wszyscy z ludzi, o których myślałem, mieli rozmaite zalety, które mnie pociągały; nie potrafiłem wybrać tylko jednego. Kiedy pozostawałem w takim zakłopotaniu, Boże miłosierdzie oznajmiło mi: "Wszechmądry Koran jest głową owych rozmaitych dróg, źródłem owych strumieni i słońcem owych planet, a jedynym prawdziwym kierunkiem modlitwy jest ten, który w nim możesz znaleźć. W takim wypadku jest on również najbardziej wzniosłym przewodnikiem i najświętszym mistrzem". Uchwyciłem się tych słów obiema rękami i przylgnąłem do nich .
{(*): W zakończeniu tego fragmentu powiedziano:
Oczywiście przy moich niewystarczających i nędznych zdolnościach nie mogłem uzyskać od owego przewodnika blasku podobnego wodzie życia w stopniu, jaki byłby dla niego właściwy, lecz dzięki temu przewodnikowi wciąż możemy ukazywać ów blask, ową wodę życia, stosownie do zdolności tych, którzy go przyjmują, tych, którzy dostrzegają prawdę swoim sercem i osiągają pewne stany duchowe. Oznacza to, że Słowa oraz owe światła, które biorą swój początek z Koranu, nie są jedynie kwestiami naukowymi, które zwracają się do intelektu, lecz są kwestiami wiary, które odnoszą się do serca, duszy i stanów duchowych. Przypominają one najbardziej wzniosłą i najbardziej wartościową wiedzę w temacie Boga.}
* * *
Pewien człowiek powiedział do Bediuzzamana: "Widzimy, że jesteś nadzwyczaj zasmucony naszą klęską w Wielkiej Wojnie". Jego odpowiedź brzmiała:
-Jestem w stanie znieść moje osobiste niedole, lecz miażdży mnie smutek wynikający z udręczenia ludzi islamu. Czuję się tak, jakby to przede wszystkim moje serce odebrało ciosy wymierzone w świat islamu. Oto, dlaczego jestem tak zmiażdżony. Jednakże widzę światło, które sprawi, że zapomnę o owej udręce, in sza'a-llah.
Jedną z jego najwspanialszych, najbardziej doniosłych i najbardziej skutecznych usług na rzecz narodu było dzieło zatytułowane Sześć kroków(tur. Hutuvat-i Sitte),którym splunął w twarze tyranów, broniąc godności religii i honoru islamu. Poziom jego męstwa ukazał się poprzez czyn w czasie, gdy Stambuł był okupowany przez siły cudzoziemskie, w rozsądnej i stanowczej odpowiedzi, jakiej udzielił w formie sześciu plunięć Kościołowi Anglikańskiemu, który zadał sześć pytań urzędowi Wielkiego Muftiego (ar. Szajch al-Islam).
Kiedy Bediuzzaman opublikował Sześć Kroków,trwała wojna o niepodległość, rozpoczęta okupacją Stambułu. Książkę pokazano dowódcy sił brytyjskich okupujących Stambuł, a Bediuzzaman z powodu swego czynnego sprzeciwu (wobec okupacji i polityki obcych mocarstw - uz. red. pol.) został uznany za poważne zagrożenie. Choć brytyjski dowódca był zdeterminowany, aby się go pozbyć, Nauczyciel powiedział mu, że jeśli Brytyjczycy spróbują go zamordować, zasłużą na wieczną wrogość ludzi i klanów wschodniej Anatolii, którzy nigdy im tego nie wybaczą i podniosą bunt bez względu na cenę, jaką przyjdzie im za to zapłacić.
Brytyjczycy okupujący Stambuł starali się zwieść Wielkiego Muftiego oraz niektórych uczonych, aby spojrzeli oni na okupację przychylnie. W odpowiedzi na to Bediuzzaman udaremnił ich spiski i zabiegi propagandowe poprzez swe dzieło Hutuvat-i Sitte,a także poprzez wytrwałą działalność w Stambule, polegającą na rozpowszechnianiu informacji o ich intrygach w koloniach oraz o ich historycznej wrogości (wobec islamu - uz. red. pol.). W ten sposób wsparł Narodowe Siły Wyzwolenia w Anatolii i stał się jednym z ich największych zwolenników.
W tym miejscu zamieszczamy fragment jego słów na temat owej doniosłej służby:
Pewnego razu, kiedy Brytyjczycy zniszczyli strzegące Bosforu działa i najechali Stambuł, duchowny Kościoła Anglikańskiego, najważniejszej instytucji religijnej w swoim kraju, zadał sześć pytań
urzędowi Wielkiego Muftiego (ar. Szajch al-Islam). W owym czasie należałem do komitetu Daru'l Hikmeti'l-Islamiye. Powiedziano mi: "Odpowiedz im. Chcą oni, aby na ich sześć pytań odpowiedzieć w sześciuset słowach". Odparłem: "Nie odpowiem im w sześciuset słowach ani w sześciu słowach, ani nawet jednym słowem! Moją odpowiedzią będzie splunięcie! Widzicie, jak chwilę po tym, jak postawili nam stopę na gardle [59], ich główny duchowny arogancko zaczął zadawać nam pytania. Najlepszą odpowiedzią dla nich jest naplucie im w twarz, zatem pluńcie w bezlitosne twarze owych tyranów!"
* * *
Znaczące osiągnięcia Bediuzzamana w Stambule zaczęły zwracać uwagę rządu centralnego w Ankarze. Rząd zaprosił go do Ankary celem oficjalnego wyrażenia uznania dla jego cennych zasług. Choć zapraszał go Mustafa Kemal Pasza, Bediuzzaman odpowiedział:
"Wolę kontynuować walkę tam, gdzie jest niebezpiecznie. Nie lubię walczyć w okopach, a widzę, że tutaj niebezpieczeństwo jest większe niż w Anatolii".
Zaszyfrowane zaproszenie było wysyłane trzy razy, jednak dopiero wtedy, kiedy dostarczył je bliski przyjaciel Nauczyciela, Tahsin-bej (były gubernator Van, będący wówczas członkiem parlamentu), Bediuzzaman przyjął zaproszenie i wyruszył do Ankary. Po przybyciu do Ankary powitano go oklaskami, jednak Bediuzzaman nie zastał tam atmosfery, na jaką liczył. Kiedy wszedł do parlamentu, ujrzał że pod pretekstem westernizacji parlamentarzyści daleko odeszli od symboli islamu, będących kamieniem węgielnym tożsamości narodowej i honoru Turków. Większość z nich zobojętniała na kwestie religijne. Przygotował zatem broszurę, która została rozprowadzona wśród członków parlamentu, podkreślającą znaczenie i konieczność wytrwania w praktykowaniu aktów czci, a szczególnie w modlitwie (ar. salat).Kazim Karakebir Pasza odczytał kopię owej broszury Mustafie Kemalowi. Jej treść była następująca:
يَٓا اَيُّهَا الْمَبْعُوثُونَ اِنَّكُمْ لَمَبْعُوثُونَ لِيَوْمٍ عَظ۪يمٍ
O, wojownicy islamu, i o wy, którzy uchwalacie!
Proszę was, abyście wysłuchali dziesięciu punktów i kilku zaleceń mojej skromnej osoby.
1. Nadzwyczajny Boży dar, jakim jest owo zwycięstwo, wymaga od nas składania podziękowań za niego, aby mógł on przetrwać. W przeciwnym razie, jeśli nie wyrazimy podziękowań za ów dar, zostanie on nam odebrany. Dzięki pomocy Boga obroniliście Koran przed atakami wroga, zatem jest koniecznym, byście mocno trzymali się najbardziej wyraźnego i stanowczego obowiązku koranicznego, jakim jest modlitwa, aby mogły przetrwać jej cudowne błogosławieństwa, jakimi zostaliście obdarowani.
2. Uradowaliście świat islamu i zyskaliście jego miłość i szacunek, jednakże przetrwanie owych szacunku i miłości zależy od waszego wsparcia dla podtrzymania symboli islamu, ponieważ to przez wzgląd na islam muzułmanie okazują wam miłość.
3. Rozkazywaliście na tym świecie wojownikom i męczennikom, którzy są niczym przyjaciele Boga. Od ludzi tak dokładających starań, jak wy, oczekuje się również tego, iż będą pracowali na rzecz dotrzymania towarzystwa wojownikom i męczennikom w świecie, który nadejdzie, a to poprzez mocne trzymanie się wyraźnych nakazów Koranu. Jeśli nie, choć tutaj jesteście dowódcami, tam będziecie zmuszeni do poszukiwania pomocy i światła u szeregowego żołnierza. Ten niski świat z całą jego sławą i chwałą nie może być przedmiotem zadowolenia, a wynagrodzenie za służbę na nim powinno stać się jedynym celem każdego zdrowego na umyśle człowieka.
4. Wspólnoty tego narodu islamu, nieważne jak odległe, które wzrosną z modlitwy, wciąż będą chciały widzieć swych przywódców jako oddanych ich religii. Zaprawdę, w całym Kurdystanie pierwszym pytaniem zadawanym w sprawie wszystkich urzędników było: "Czy odprawiają oni modlitwę?" Jeśli tak, ludzie będą wyrażać zaufanie wobec owych urzędników, a jeśli nie, będą ich podejrzewać niezależnie od tego, jak bardzo byliby oni potężni.
Pewnego razu doszło do powstania klanu Beytussebap. Udałem się tam i zapytałem ludzi: "Z jakiego powodu się buntujecie?" Odpowiedzieli mi: "Nasz zastępca gubernatora nigdy się nie modli, jak więc możemy być posłuszni rozkazom tak bezbożnych ludzi?" Powiedzieli tak ludzie, którzy sami byli złoczyńcami i nie odprawiali modlitwy.
5. Poprzez fakt, że większość proroków została posłana na Wschód, a większość filozofów pojawiła się na Zachodzie, Boże zarządzenie (ar. qadr)wskazuje na to, że tym, co rozwinie Wschód, są religia i serce, nie zaś umysł i filozofia. Ponieważ zbudziliście Wschód, powinniście trzymać się stosownego dla niego nurtu, w przeciwnym razie wasze starania pójdą na marne lub okażą się powierzchowne.
6. Brytyjczycy, którzy są naszymi przeciwnikami i wrogiem islamu, nieprzerwanie wykorzystują wasze niedbalstwo wobec religii. Zaprawdę, mogę powiedzieć, że ci, którzy wykorzystują wasze niedbalstwo w religii, wyrządzają islamowi szkodę tak wielką, jak szkoda, jaką wyrządzili mu Grecy. Interes islamu i pokój narodu wymagają tego, by owo niedbalstwo zostało zamienione na dobre uczynki.
Możecie już ujrzeć, że pomimo wielkiej determinacji i poświęcenia, jakie ukazali przywódcy Partii Jedności i Postępu, a także pomimo roli, jaką odegrali oni w przebudzeniu narodu, niedbalstwo wobec religii, jakie okazali niektórzy spośród nich, wzbudziło wstręt w kraju. Muzułmanie za granicą nie ujrzeli jeszcze ich niedbalstwa, dlatego nadal darzą ich szacunkiem i okazują im uznanie.
7. Świat niewiary (ar. kufr)atakował świat islamu wszelkimi sposobami, poprzez swą cywilizację, filozofię, naukę i misjonarzy, a jego materialne panowanie nad światem islamu trwało przez długi czas. Pomimo tego wszystkiego niewierni nie byli w stanie zapanować nad światem islamu w sferze religijnej. Ponadto w czasie, kiedy wszystkie wewnętrzne frakcje zbłądzenia w islamie zostały powstrzymane jako przynoszące szkodę mniejszości, a islam zachował swą siłę i męstwo wynikające z sunny i społeczności, prąd niedbalstwa i innowacji, który wypłynął z nikczemnej cywilizacji Europy nie znalazłby żadnego sposobu na zagnieżdżenie się wewnątrz islamu. Zatem sukces w jakimkolwiek działaniu w obrębie świata islamu można osiągnąć jedynie dzięki mocnemu trzymaniu się zasad muzułmańskich. Nie ma żadnej innej drogi ani nie było jej w przeszłości, a nawet jeśli taka była, to szybko zanikła.
8. Stało się jasne, że przeznaczeniem rozwiązłej cywilizacji Europy, która prowadziła do słabości religii, jest ruina, zaś nadszedł czas, aby pojawiła się cywilizacja Koranu. W takim czasie nie można osiągnąć czegokolwiek pozytywnego poprzez bycie niedbałym i obojętnym. Jeśli zaś chodzi o działania negatywne i destrukcyjne, to świat islamu, który wycierpiał tak wiele, nie potrzebuje ich.
9. Ludzie, którzy doceniają was i miłują za wasze zwycięstwo i służbę na rzecz tego narodu, są jawnie wierzącymi. Dotyczy to szczególnie prostych ludzi, którzy są silnymi muzułmanami. To oni poważnie miłują was i podążają za wami. Są wam wdzięczni i doceniają wasze poświęcenie, ofiarowując wam ogromną i zdumiewającą siłę. Zjednoczenie się z nimi i oparcie się na nich poprzez posłuszeństwo nakazom Koranu jest niezbędne dla dobrobytu islamu. Przedkładanie nad owo muzułmańskie społeczeństwo nędzników, którzy zdjęli szatę islamu, są ślepo rozmiłowani w Europie i naśladują cudzoziemców, jest całkowicie sprzeczne z interesami islamu. Sprawi ono, że uwaga świata islamu zwróci się ku poszukiwaniu wsparcia z innej strony.
10. Jeśli na danej drodze prawdopodobieństwo zguby wynosi dziewięć na dziesięć, a prawdopodobieństwo zbawienia jedynie jeden na dziesięć, taką drogę obierze jedynie szaleniec, który nie dba o swoje życie. Na drodze wykonywania religijnego obowiązku modlitwy (ar. salat),która zajmuje jedną z dwudziestu czterech godzin, prawdopodobieństwo zbawienia wynosi dziewięć na dziesięć, a prawdopodobieństwo poniesienia doczesnej szkody, jakiej można doznać poprzez niedbalstwo i lenistwo, jedynie jeden na dziesięć. Tymczasem porzucenie tego, co obowiązkowe (ar. fard)niesie za sobą prawdopodobieństwo doznania szkody wynoszące dziewięćdziesiąt dziewięć procent, a poleganie na niedbalstwie i zbłądzeniu sprawia, że szansa na zbawienie wynosi jedynie jeden na sto.
Jakież usprawiedliwienie może zatem istnieć dla szkody, jaką wyrządza się religii i temu światu poprzez niedbalstwo i porzucenie obowiązków religijnych? Jakiż patriotyzm miałby na to zezwalać? Ludzie będą podążać za dowódcami spośród mudżtahidów, a w szczególności za tym wielkim zgromadzeniem. Ich błędy będą albo naśladowane, albo krytykowane, a jedno i drugie przyniesie szkodę. To oznacza, że dopełnianie praw ludzi wymaga od was dopełnienia praw Boga. Nie można prawdziwie i poważnie osiągnąć sukcesu z tymi, którzy nie zważają na zgodność i powszechne potwierdzenie nieskończonych oświadczeń i świadectw, zaś akceptują omylne twierdzenia duszy (ar. nafs)i wątpliwości Szatana. Wielka rewolucja potrzebuje oparcia na solidnych fundamentach.
Sułtanat został powierzony mocy właściwej duchowemu charakterowi tego zgromadzenia. Jeśli to zgromadzenie nie przyjmie roli reprezentowania Kalifatu poprzez wypełnianie obowiązków symboli islamu oraz poprzez zachęcanie ludzi do wypełniania owych obowiązków, to zawiedzie potrzeby religijne tego narodu. Choć potrzebują jedynie czterech rzeczy do tego, by przeżyć, ludzie
tego narodu, których natura nie została zepsuta i którzy nigdy nie zapomnieli o potrzebach ich dusz, ustalonym zwyczajem dają wyraz swemu poleganiu na religii przynajmniej pięć razy dziennie. W rezultacie ludzie nie będą mieli innego wyjścia, jak tylko przypisanie roli Kalifatu instytucji, której nazwę, wizerunek i tytuł ustali owo zgromadzenie. Stosownie do owej roli, wesprą ową instytucję i dadzą jej siłę. Tymczasem siła, która nie pochodzi z rąk owego zgromadzenia i nie jest przez nie dostarczana, stanie się przyczyną rozłamu, a rozłam jest sprzeczny z wersetem:
وَ اعْتَصِمُوا بِحَبْلِ اللّٰهِ جَم۪يعًا
[60]
Ta epoka jest epoką wspólnoty (ar. dżama'a).Zbiorowa osobowość duchowa, będąca duchem wspólnoty, nada jej daleko większą siłę do wprowadzenia w życie nakazów i zakazów szariatu. Kalif może nadal wykonywać swą rolę jedynie polegając na zgromadzeniu. Jeśli owa duchowa zbiorowa osobowość, która jest duchem społeczności, będzie całością, owa rola będzie lśnić w doskonały sposób, zaś jeśli owa osobowość jest zepsuta, stanie się szkodliwą. Dobre i złe uczynki jednego człowieka są ograniczone do jednostki, lecz dobre i złe uczynki społeczności nie mają takich ograniczeń. Nie kalajcie zewnętrznego dobra, jakie osiągnęliście, popełniając wewnętrzne zło.
Wiedzcie, że waszym wrogiem zewnętrznym, opozycją i przeciwnikami jest niszczenie symboli islamu, zatem wasz zasadniczy obowiązek polega na ich ożywieniu i ochronie, w przeciwnym razie będziecie nieświadomie pomagać przebiegłemu wrogowi. Nieprzydawanie żadnego znaczenia symbolom islamu ukaże słabość narodu, a słabość nie dopadnie wroga, lecz zwiększy jego męstwo.
حَسْبُنَا اللّٰهُ وَ نِعْمَ الْوَك۪يلُ
[61]
* * *
Owo przesłanie do parlamentarzystów sprawiło, że sześćdziesięciu ludzi dołączyło do tych, którzy regularnie odprawiali modlitwę. Pomieszczenie wyznaczone na modlitwę stało się za małe i trzeba było znaleźć inne, znacznie większe.
Przeczytanie broszury przez parlamentarzystów, generałów i uczonych zdenerwowało prezydenta i doprowadziło do sprzeczki. Pewnego dnia
Bediuzzaman i Mustafa Kemal wymieniali poglądy w biurze prezydenta, w obecności pięćdziesięciu lub sześćdziesięciu parlamentarzystów. Mustafa Kemal powiedział:
-Potrzebujemy takiego bohaterskiego hodży, jak pan. Zaprosiliśmy pana tutaj, aby skorzystać z pańskich wzniosłych idei. Pan jednak natychmiast po przybyciu zaczął pisać różne rzeczy na temat modlitwy i spowodował podział między nami.
Bediuzzaman odpowiedział w kilku słowach, ze złością wskazując palcem w stronę prezydenta:
-Paszo, paszo! Po wierze (ar. iman)najbardziej wzniosłą prawdą islamu jest obowiązkowa modlitwa (ar. salat).Ci, którzy nie odprawiają modlitwy, są zdrajcami, zaś opinii zdrajców nie bierze się pod uwagę.
Pasza, który nie mógł mu przerwać, odpowiedział, składając przeprosiny.
Przez cały czas, jaki Bediuzzaman spędził w Ankarze, nigdy nie zachwiał się w dążeniu do jego najważniejszego celu, jakim było założenie Uniwersytetu Wschodniego. Pewnego razu zwrócił się do parlamentarzystów następującymi słowami:
-Dążyłem do założenia tego uniwersytetu przez całe moje życie. Sułtan Resad oraz przywódcy Partii Jedności i Postępu przeznaczyli już na ten cel dwadzieścia tysięcy lir w złocie. Wy również powinniście dołożyć taką samą sumę.
Parlamentarzyści zgodzili się i postanowili przeznaczyć na ów projekt sto pięćdziesiąt tysięcy papierowych lir. Bediuzzaman poprosił członków parlamentu, aby podpisali się pod tą decyzją. Niektórzy z nich odpowiedzieli, mówiąc:
-Obawiamy się, że podchodzisz do projektu tego uniwersytetu tak, jakby miał on być częścią systemu medres, a jego najważniejszym fundamentem czynisz islam. Tymczasem teraz jest czas na to, byśmy byli podobni ludziom Zachodu.
-Prowincje wschodnie są niczym centrum świata islamu - odrzekł Bediuzzaman. - Jest koniecznym, by wiedzy religijnej nauczano wraz z nowoczesnymi naukami. Fakt, że większość proroków pojawiła się na Wschodzie, a większość filozofów na Zachodzie, ukazuje, że postęp i rozwój Wschodu zależą od religii. Nawet jeśli w każdym innym miejscu nauczaliście wyłącznie nauk nowoczesnych, to zaiste, dla korzyści tego narodu i kraju podstawą edukacji na Wschodzie musi być wiedza religijna. W przeciwnym razie muzułmanie, którzy nie są Turkami, nie będą w stanie żywić prawdziwego braterstwa wobec Turków. Tym, czego obecnie, przy
wszystkich wrogach wokół nas, potrzebujemy najbardziej, są współpraca i solidarność. Zaprawdę, pozwólcie, że przytoczę wam autentyczny przykład tej prawdy:
Dawno temu miałem ucznia, który nie był Turkiem. Był on inteligentnym i ciężko pracującym uczniem w mojej dawnej medresie. Zainspirowany przez lekcje poświęcenia dla kraju, jakie odebrał od nauk religijnych, regularnie powtarzał: "Sprawiedliwy Turek zaiste jest moim bratem i jest mi daleko bliższy od mego grzesznego brata lub ojca". Na nieszczęście dla niego, później zaczął studiować wyłącznie nauki nowoczesne.
Kiedy powróciłem z niewoli - a było to cztery lata później - usiedliśmy, aby porozmawiać. Wypłynął temat zapału narodowego. Ów człowiek powiedział: "Teraz przedkładam Kurda-heretyka ponad prawego tureckiego hodżę". Odpowiedziałem: "O, nie! Jakże spaczonym stało się twoje myślenie!" Po pracowaniu nad nim przez tydzień wybawiłem go i przywróciłem do poprzedniego, zgodnego z prawdą stanu.
O, parlamentarzyści! Jak bardzo naród turecki potrzebuje dawnego stanu owego ucznia! Pozostawiam wam osądzenie, jak dalece sprzeczne z korzyścią tego narodu byłoby pozostawienie go w owym drugim stanie. Oznacza to, że nawet jeśli założymy, iż wdrożycie politykę, która przedkłada ten świat nad świat, który nadejdzie, i nie przywiązuje znaczenia do religii, na Wschodzie zaiste dacie pierwszeństwo edukacji religijnej.
Po wysłuchaniu owej prawdziwej prośby członkowie opozycji odeszli, a wszyscy ze stu sześćdziesięciu trzech parlamentarzystów podpisali się pod decyzją.
* * *
Bediuzzaman przybył do Ankary z nadzieją na "wielkie przebudzenie i rozwój w świecie islamu", które były jego marzeniem od młodości i dla których postanowił poświęcić swe życie. Jego rozmowy z setkami uczonych i cnotliwych ludzi, jakie poprzedziły jego wizytę w Stambule przed Okresem Konstytucyjnym, a także jego nagłe pojawienie się w Stambule, które sprawiło, że uczeni się zadziwili, a władze zaniepokoiły, ukazały, iż stan ustanowienia odrodzenia islamu obecny jest w jego duszy. Od młodych lat czuł on w duchu odpowiedzialność za ten obowiązek, entuzjazm i pasję.
Wszystkie rozmaite artykuły, jakie opublikował, i mowy, jakie wygłosił po Deklaracji Wolności, aby uczynić konstytucjonalizm sługą szariatu i objaśnić, w jaki sposób miałby się on stać narzędziem służącym szczęściu ziem Anatolii i świata islamu, wynikały z tej samej nadziei i tej samej intencji.
Jak można to ujrzeć w jego dziełach takich, jak Kazanie z Damaszku(ar. Al-Chutba Asz-Szamija,dosł. Kazanie syryjskie), Sunuhatczy Lemeat,miał on oznajmiać, że "w mroku i zgiełku przyszłości najpotężniejszym i najbardziej doniosłym głosem będzie głos Koranu".
Pod rządami 'Abbasydów to właśnie Turcy na tysiąc lat ujęli wodze sprawowania rządów nad islamem i wypełniali ten obowiązek za czasów Kalifatu (Osmańskiego - uz. red. pol.). Nadejście pierwszej wojny światowej przeraziło cały świat i doprowadziło do upadku Państwa Osmańskiego. Zewnętrzni wrogowie islamu poprzez okupację jego centrów doszli do wniosku, że islam musiał zostać zniszczony.
Zatem w tak doniosłych czasach, z łaską i błogosławieństwem Boga, Bediuzzaman przybył do Ankary. Przybył z wielką nadzieją na to, że wyłaniający się porządek ożywi religię, a on sam będzie mógł pracować wraz z rządzącymi. Nowy rząd Republiki dzięki pomocy Boga i cudowi Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) odparł ataki wroga i stał się potężnym przedstawicielem władzy ludu. Praca Bediuzzamana w parlamencie polegała na zapewnieniu tego, by ów nowy rozwój bezpośrednio opierał się na Koranie, by uczynił swym punktem oparcia jedność świata islamu, by ustanowił materialną i duchową cywilizację, której wzniosłą siłę stanowiłyby prawdy islamu. Takie były jego intencja i cel, i to właśnie starał się zaszczepić członkom nowego Zgromadzenia Narodowego, jednakże napotkał na swej drodze poważne przeszkody.
Ujrzał początek nowej ery świata islamu, przed którą cała umma szukała schronienia u Boga przez tysiąc trzysta lat, i pojął osobistość tych ludzi, którzy mieli podłożyć ogień owego zepsucia.
Pewnego dnia przez mniej więcej dwie godziny rozmawiał z Mustafą Kemalem Paszą w gabinecie prezydenckim. Bediuzzaman ostrzegł go przed wyrządzaniem poważnej szkody temu narodowi, krajowi i światowi islamu poprzez zniesienie symboli islamu w nadziei na zyskanie sławy wśród wrogów islamu i Turków. Przestrzegał go, że jeśli rewolucja była w ogóle konieczna, to powinna ona mieć na celu umocnienie islamu i powinna być przeprowadzona zgodnie z perspektywą uświęconych i fundamentalnych prawd Koranu, a jako lekcję przytoczył następującą analogię:
Z Części Szóstej Listu Dwudziestego Dziewiątego, będącej równocześnie Traktatem Szóstym:
Wyobraźmy sobie, że w czasie, gdy meczet Aya Sophia jest wypełniony dostojnymi, błogosławionymi, cnotliwymi i znamienitymi ludźmi, jeden lub dwaj leniwi młodzieńcy i niemoralni próżniacy kręcą się przy wejściu, podczas gdy przy oknach kilku Europejczyków wypatruje jakiejś rozrywki. Do meczetu wchodzi pewien człowiek i dołącza do zgromadzenia, następnie pięknie i ładnym głosem recytuje fragment Koranu; spojrzenia tysięcy ludzi prawdy zwracają się na niego, a oni otrzymują nagrodę dzięki szacunkowi dla tego człowieka i modlitwom za niego. To nie jest miłe dla gnuśnych młodzieńców, nierobów spośród heretyków i jednego lub dwóch Europejczyków. Gdyby zaś człowiek, który wszedł do błogosławionego meczetu i dołączył do wielkiego zgromadzenia, zaczął śpiewać na cały głos sprośne piosenki, tańczyć i podskakiwać, sprawiłoby to, że owi gnuśni młodzieńcy roześmialiby się, sprawiłoby przyjemność rozpustnym nierobom, jako że zachęcałoby do rozpusty, zaś Europejczycy uśmiechnęliby się drwiąco, ponieważ są oni zadowoleni, kiedy widzą w islamie jakiekolwiek przywary. Jednak takie postępowanie przyciągnęłoby spojrzenia błogosławionych ludzi z owego wielkiego zgromadzenia, które wyrażałyby obrzydzenie i pogardę; w oczach tych ludzi ów człowiek upadłby do poziomu najniższego z niskich.
Dokładnie tak, jak w naszym przykładzie, świat islamu i Azja są wielkim meczetem, zaś zamieszkujący je ludzie wiary i prawdy to szacowne zgromadzenie w tym meczecie. Bezczynni młodzieńcy to podobni dzieciom pochlebcy, rozpustni próżniacy to nikczemnicy, którzy idą za Europą, aż nie mają ani narodowości, ani religii, zaś widzowie z Europy to dziennikarze, którzy szerzą koncepcje Europejczyków. Wszyscy muzułmanie, zwłaszcza cnotliwi i ci, którzy pragną się doskonalić, mają w owym meczecie swoje miejsca, stosownie do ich stopnia; ludzie widzą ich i zwracają na nich uwagę. Jeśli spełniają oni dobre dzieła, jak uczą tego nakazy i święte prawdy Wszechmądrego Koranu, zgodnie z zasadami szczerości intencji i zadowolenia Boga, które są podstawowymi zasadami islamu, jeśli językiem swego usposobienia recytują wersety Koranu, wówczas będą wśród tych, o których mówi suplikacja:
اَللّٰهُمَّ اغْفِرْ لِلْمُؤْمِن۪ينَ وَالْمُؤْمِنَاتِ
Boże, wybacz (wszystkim) wierzącym mężczyznom i (wszystkim) wierzącym kobietom,która jest stale wypowiadana przez każdego człowieka ze świata islamu [62]. Otrzymają oni swój udział w nagrodzie tych, którzy
wypowiadają owe słowa, a braterstwo połączy ich ze wszystkimi wiernymi. Jednakże wartość takiego stanu nie ukaże się ani niektórym spośród ludzi zbłądzenia, którzy są niby przyczyniające szkód bestie, ani niektórym głupcom, którzy są jak dzieci, choć już wyrosły im brody.
Jeśli człowiek wypiera się wszystkich swoich przodków, owego źródła honoru, jeśli wypiera się przeszłości, która może być dla niego przyczyną dobrze rozumianej dumy, jeśli w duchu porzuca świetlisty trakt prawych ludzi spośród tych, którzy byli przed nim, choć tamci mieli ów szeroki trakt za punkt oparcia, jeśli podąża za własnymi zachciankami i namiętnościami, jeśli jak hipokryta szuka sławy i podąża za innowacjami, w oczach wszystkich ludzi prawdy i wiary upadnie do prawdziwie najniższej pozycji. Zgodnie z hadisem, który mówi:
اِتَّقُوا فِرَاسَةَ الْمُؤْمِنِ فَاِنَّهُ يَنْظُرُ بِنُورِ اللّٰهِ
[63]
niezależnie od tego, jak bardzo prostym i nieświadomym człowiekiem byłby wierny, jego serce patrzy chłodno i z odrazą na tak chełpliwych i samolubnych ludzi, choćby nawet jego umysł nie zdawał sobie z tego sprawy.
Człowiek porwany umiłowaniem pozycji i rangi, opętany przez pragnienie sławy, w oczach niezliczonych członków zgromadzenia wiernych upada do poziomu najniższego z niskich, zaś zyskuje tymczasową pozycję, która nie przyniesie mu nic pomyślnego, w oczach kilku pozbawionych znaczenia szyderców, szaleńców i nierobów. Zgodnie z wersetem:
اَلْاَخِلَّٓاءُ يَوْمَئِذٍ بَعْضُهُمْ لِبَعْضٍ عَدُوٌّ اِلَّا الْمُتَّق۪ينَ
[64]
taki człowiek - drugi człowiek z naszego porównania - znajdzie kilku fałszywych przyjaciół, którzy przyczynią mu szkód w życiu doczesnym, męczarni w królestwie pośrednim, a w życiu ostatecznym będą jego wrogami.
Jeśli chodzi o pierwszego człowieka z naszego porównania, nawet jeśli nie wykreśli on ze swego serca pragnienia wysokiej pozycji, jeśli tylko przyjmie on szczerość intencji i zadowolenie Boga za swe wiodące zasady, a nie uczyni rangi i pozycji swym celem, osiągnie on chwalebną rangę duchową, która całkowicie zaspokoi jego pragnienie. Człowiek straci coś, co znaczy niewiele, bardzo niewiele, a w miejsce tego, co stracił, znajdzie wiele, bardzo wiele wartościowych rzeczy, które nie przyczynią
mu żadnej szkody. Zaiste, odpędzi od siebie kilka węży, a znajdzie liczne błogosławione stworzenia i stanie się ich bliskim przyjacielem, lub też nie dopuści do siebie dzikich szerszeni, zaś przyciągnie błogosławione pszczoły podobne sprzedawcom orzeźwiających napojów miłosierdzia. Będzie jadł miód z ich rąk, zaś dzięki ich modlitwom znajdzie przyjaciół ze wszystkich części świata islamu, dzięki którym jego dusza nabierze blasku, jakim lśni woda rajskiego źródła Al-Kałsar, a ich modlitwy zostaną zapisane w księdze jego dobrych uczynków [65] .
Otwarcie wyrażając swój sprzeciw, Mustafa Kemal Pasza ujawnił swe prawdziwe intencje. Jego celem było pozyskanie Bediuzzamana i skorzystanie z jego wpływów i wiarygodności, jaką się cieszył. Czynił on Bediuzzamanowi różne oferty, proponując mu stanowisko deputowanego w Zgromadzeniu Narodowym, jego poprzednie stanowisko w Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye czy też stanowisko generalnego kaznodziei prowincji wschodnich.
Bediuzzaman uświadomił sobie, że oto już sprawdziła się znaczna część przepowiedni hadisu mówiącego o ludziach o zatrważających charakterach, jacy nadejdą u kresu czasu. Jeszcze przed Deklaracją Wolności napisał on komentarz do tego hadisu, a teraz ujrzał go na scenie świata islamu i całej ludzkości. Jeszcze raz postanowił postępować zgodnie z zaleceniami hadisu, który prowadzi ludzi będących partią Koranu tymi słowami:Jeśli dożyjecie do owej epoki, wiedzcie, że zwycięstwa nad nimi nie można osiągnąć za pomocą polityki. Można odpowiedzieć im jedynie światłem cudowności Koranu, które jest niczym duchowy miecz.
Nie znajdując w Ankarze sposobności do wspólnego działania, Nauczyciel odrzucił szereg przedstawianych mu ofert. Niektórzy spośród członków parlamentu chcieli zmienić jego umysł i nalegali na to, aby pozostał on w Ankarze, by przemyśleć całą sprawę ponownie. Niektórzy z nich odprowadzili go nawet przez całą drogę na dworzec kolejowy, by tylko zmienić jego umysł, jednak Bediuzzaman powiedział im, że nie po drodze mu z tym, czego sobie życzą. Postanowił, że od tej pory będzie żył jako pustelnik. Całkowicie wycofując się z życia społecznego, rozpoczął życie pustelnika w jaskini nieopodal strumienia Zernabad, u stóp góry Erek w Van.
* * *
FRAGMENT TRAKTATÓW ŚWIATŁA TRAKTUJĄCY O ŻYCIU BEDIUZZAMANA W ANKARZE
z Błysku Dwudziestego Trzeciego, zatytułowanego Traktat o naturze
Kiedy w 1922 roku przybyłem do Ankary, morale ludzi wiary było nadzwyczaj wysokie po zwycięstwie, jakie armia islamu odniosła nad Grekami. Dostrzegłem jednak obrzydliwy nurt ateizmu, który zdradziecko próbował zachwiać umysłami ludzi wiary, zatruć je i zniszczyć. "O, Boże!", powiedziałem, "ten potwór zamierza wyrządzić szkodę fundamentalnym zasadom wiary". W tym momencie, jako że przytoczony wyżej werset czyni istnienie i jedność Boga niewątpliwie zrozumiałymi, znalazłem w nim wsparcie i napisałem traktat w języku arabskim, zawierający zaczerpnięty z Wszechmądrego Koranu dowód wystarczająco potężny, by rozpędzić i zniszczyć ów prąd niewiary. Wydrukowałem go w Ankarze, w wydawnictwie Yeni Gun. Jednak, niestety, niewielu ludzi w ówczesnej Turcji znało język arabski, a tacy, którzy poważnie nad nimi rozmyślali, byli rzadkością, dlatego ów traktat przedstawiał argumenty w nadzwyczaj zwięzłej i skróconej formie. W rezultacie nie odniósł on takiego skutku, jak powinien, a nurt ateizmu niestety potężniał i nabierał siły (...).
@
Bediuzzaman odmówił, kiedy ofiarowywano mu stanowisko deputowanego Zgromadzenia Narodowego, rolę konsultacyjną w Ministerstwie Spraw Religijnych czy tytuł generalnego kaznodziei prowincji wschodnich. Oto jego bilet na pociąg z Ankary do Van, który zabrał go w podróż, jaka miała przekształcić starego Saida w nowego Saida
CZĘŚĆ DRUGA
Zycie w Barli
@
Medresa Nauczyciela i drzewo platanu, a którym odczytywał swe lekcje i recytował suplikacje
POWSTANIE TRAKTATÓW ŚWIATŁA
Do tej pory przedstawiliśmy poszczególne fazy życia Nauczyciela Bediuzzamana Saida Nursiego we wschodniej Anatolii. Teraz przedstawimy jego misję, która jest rozległa jak cały wszechświat, a jej podobne rzadko były zapisywane na kartach historii. Ów obowiązek miał stać się owocem i rezultatem czterdziestu do pięćdziesięciu lat życia Nauczyciela. Rozpraszając wszelkie materialne i duchowe ciemności, Traktaty Światła ukazały się, by rozświetlić swym światłem cały świat. Nad sceną nauki i wiedzy całego świata wzeszło słońce z Turcji!
* * *
WYGNANIE BEDIUZZAMANA Z PROWINCJI WSCHODNICH DO ZACHODNIEJ ANATOLII.
POJAWIENIE SIĘ TRAKTATÓW ŚWIATŁA, ICH SPISYWANIE I ROZPOWSZECHNIANIE
Kiedy Bediuzzaman żył we wspomnianej wcześniej jaskini w Van, na wschodzie (Turcji - uz. red. pol.) wybuchały rewolucje i powstania. Na list człowieka, który szukał u niego poparcia dla buntu, mówiąc: "Masz potężny wpływ na innych", Bediuzzaman odpowiedział poprzez następującą wiadomość:
"Przez stulecia naród turecki służył islamowi i wydał wielu świętych mężów (ar. ałlija)[1]. Nie powinno się dobywać miecza przeciwko ich wnukom i ty również nie powinieneś tak czynić. Powinieneś porzucić swój plan buntu. Naród powinien być prowadzony drogą prostą i oświecony!"
Mimo to rząd skazał Bediuzzamana na wygnanie do zachodniej Anatolii. Kiedy Nauczyciel został zatrzymany przez żołnierzy, a policjanci mieli zabrać go do Anatolii, otoczyli go uzbrojeni milicjanci, ludzie miejscowi oraz ich przywódcy, i błagali go, mówiąc:
-O, effendi! Pozwól nam, byśmy cię tutaj zatrzymali. Jeśli chcesz, zabierzemy cię do Arabii. Nie opuszczaj nas!
-Udam się do Anatolii - odpowiedział im łagodnie. - Moim życzeniem jest być z tymi ludźmi.
Początkowo Bediuzzaman został odesłany pod eskortą żołnierzy do prowincji Burdur. W Burdur był przetrzymywany w niewoli, pozostając pod ciągłym nadzorem i będąc stale prześladowanym. Mimo zadawanych mu męczarni nigdy nie był bezczynny. Wytrwał w swym obowiązku, dając lekcje pewnym ludziom wiary (ar. ahl al-iman),a także opracowując sw tajemnicy księgę zatytułowaną Pierwsza brama Światła(tur. Nurun ilk kapisi),składającą się z trzynastu lekcji. Ludzie wiary, którzy doceniali wartość owych klejnotów mądrości i potrzebowali ich, rozpoczęli odręczne spisywanie kopii tej księgi. Wreszcie potajemni wrogowie religii sporządzili raport, w którym podkreślali, że "Said Nursi nie jest tutaj bezczynny, lecz prowadzi dysputy religijne". Zapadła zatem decyzja przeniesienia go do mało uczęszczanego miejsca w terenie górskim, gdzie "uschnie w jakimś odległym zakątku kraju, będąc pozbawionym wszystkiego, żyjąc w samotności i odosobnieniu". Mając to na uwadze, przeniesiono Bediuzzamana do Barli w prowincji Isparta.
Pewnego dnia, kiedy Said Nursi przebywał w Burdur, tę prowincję odwiedził ówczesny naczelny dowódca sił zbrojnych, marszałek Feyzi Cakmak. Gubernator, uskarżając się, powiedział do niego: "Said Nursi nie słucha rządu; nieustępliwie daje lekcje religijne tym, którzy go odwiedzają". Marszałek znał wielkość duchową Bediuzzamana, jego geniusz i wiedział, iż jest on człowiekiem wielkiej prawości. Odpowiedział, mówiąc: "Bediuzzaman nie wyrządza nikomu żadnej szkody. Nie wtrącajcie się do jego spraw. Traktujcie go z szacunkiem".
W każdym miejscu zesłania Bediuzzamana zniewoleni urzędnicy wymierzali przeciwko niemu zaciekłą kampanię propagandową. Celem tego było sprawienie, by ludzie wiary odwrócili się od Nauczyciela Bediuzzamana. Uknuto wiele oszukańczych planów, by powstrzymać ludzi przed korzystaniem z jego lekcji religijnych. Niemniej jednak wpływ lekcji wiary dawanych przez Nauczyciela, a także uznanie dla tych lekcji, rozprzestrzeniały się w sercach ludzi niczym pożar. Serca ludzkie były przepełnione umiłowaniem jego dzieł i oddaniem im.
***
BARLA
Barla jest ośrodkiem, w którym po raz pierwszy pojawiło się spisywanie zbioru Traktatów Światła; jest miejscem, do którego Traktaty zostały zesłane jako duchowa pomoc dla ludzi wiary. Barla jest wioską, w której ukazało się światło zbawienia emanujące z Koranu, w której wzeszło słońce szczęścia, aby rozproszyć straszliwe zagrożenia zbłądzenia i prądów ateizmu, jakim stawiał czoła naród islamu, a przede wszystkim ludzie z Anatolii. Barla jest szczęsnym miejscem, dla którego miłosierdzie Boga, Jego błogosławieństwa i łaska zalśniły nad świętymi ziemiami Anatolii, nad bohaterskimi dziećmi tego muzułmańskiego narodu i nad światem islamu, a to poprzez owe dzieła, które służą ich życiu, ich śmierci oraz ich wiecznemu szczęściu.
Bediuzzaman Said Nursi był więziony w wiosce Barla, pozostając pod nieprzerwanym nadzorem, doświadczając krańcowych prześladowań oraz tyranii. Oddalono go od ludnych miast i porzucono w odosobnionej wiosce, aby stłumić w jego duszy zapał muzułmańskiego poświęcenia, aby uciszyć go i nie dopuścić do głosu, aby uniemożliwić mu pisanie na tematy wiary (ar. iman)i islamu. Barlę wybrano na miejsce jego zesłania, mając na celu utrzymanie go w bezczynności, powstrzymanie go przed dokładaniem starań przeciwko ateizmowi, a także uniemożliwienie mu służenia Koranowi.
Bediuzzaman odniósł sukces, działając całkowicie na przekór planom swoich wrogów. Nigdy nie pozostał bezczynny nawet przez chwilę. Nawet w tak odosobnionym miejscu jak Barla spisywał Traktaty Światła, które dawały lekcje na temat prawd Koranu i wiary, a także dbał to, by były one w tajemnicy rozpowszechniane. Ten sukces i triumf były zwycięstwem o wielkim znaczeniu, ponieważ w owym okresie radykalnego ateizmu nie zezwolono na napisanie choćby jednego prawdziwie pobożnego dzieła. Podjęto wszelkie środki, aby zmusić przywódców religijnych do milczenia i zniszczyć ich. Mimo to ateiści nie byli w stanie zniszczyć Bediuzzamana ani nie mogli powstrzymać jego publikacji dotyczących wiary i islamu, które budziły odrętwiałe serca i umysły. Osiągnięcia Bediuzzamana w publikowaniu dzieł religijnych podczas trwającego dwadzieścia pięć lat okresu krańcowych prześladowań i absolutnego despotyzmu są bezprecedensowe.
Bediuzzaman został wygnany do Barli na przełomie lat 1926 i 1927. Te lata widziały również początki wprowadzania w Turcji absolutnego despotyzmu, który zapanował na dwadzieścia pięć lat. Tajne komitety ateistów realizowały swój plan, który zakładał zniszczenie ducha islamu poprzez zakazanie symboli islamu raz na zawsze, a także poprzez skonfiskowanie i zniszczenie wszystkich kopii Koranu. Zdawszy sobie sprawę z tego, że ów plan zawiódł, zamiast niego owi ateiści z diabelską przebiegłością obmyślili i wprowadzili w życie ideę, wedle której przyszłe pokolenia za trzydzieści lat miały wymazać Koran własnymi rękami [2]. Trwały mające na celu zniszczenie islamu rządy destrukcji i agresji, jakich bieg historii nie widział nigdy wcześniej. Aby oddalić naród od islamu i aby odebrać mu islam, przecięto wszelkie więzi, jakie łączyły z tożsamością muzułmańską naród turecki i dzieci tego kraju, które od sześciuset lat - a raczej od tysiąca lat, od czasów 'Abbasydów - były chorążymi Wszechmądrego Koranu i rzucały wyzwanie całemu światu. Ów plan nabrał rozpędu, a nie był on wydarzeniem pomniejszym, lecz wielkim i powszechnym. Był to program przedsięwzięty na wielką skalę, z konsekwencjami sięgającymi tak daleko, że miał on odegrać wiodącą rolę w katastrofie, jaka miała spaść na wiarę, na świat i na życie ostateczne milionów ludzi, szczególnie ludzi młodych i milionów niewinnych uczniów. Ów plan miał zaowocować bezpośrednimi konsekwencjami dla wiecznego życia ludzi w Anatolii, aż po kres czasu.
Przez owe lata wybuchały straszliwe rewolucje i zniszczenie, wymierzone przeciwko islamowi, Koranowi i życiu bohaterskiego narodu, który - jak zaświadcza to jego olśniewająca, tysiącletnia historia - jako chorąży Koranu zajął najwyższe z wyniosłych miejsc. Rozmyślnie podjęto próbę tego, by przyszłe pokolenia oraz ich uczniowie zapomnieli o olśniewającej historii tysiąca lat, przez które najsławniejsza armia świata prowadziła dżihad religijny, a także o ich szanownych przodkach, pogrzebanych w owej historii. Poprzez przecinanie wszelkich więzi łączących ludzi z historią przygotowano teren dla ateistycznego reżimu, zwodniczo używając kłamliwych, a z pozoru efektownych słów.
Potajemni komuniści, masoni i ateiści podjęli próbę indoktrynacji poprzez wprowadzenie zmian na wielką skalę w nauce i edukacji, poprzez mroczne zasady wydobyte z bagna ateistycznej filozofii, poprzez zastępowanie najwyższych zasad rozwoju materialnego i duchowego, a także cywilizacji, które już były zawarte w prawdzie islamu, ideologią barbarzyńskich myślicieli i filozofów. Głównym celem wrogów islamu, szczególnie Brytyjczyków i Francuzów, było materialne i duchowe wykorzystanie świata islamu oraz doprowadzenie do tego, by podupadł,
a także oddalenie bohaterskiego narodu tureckiego od wszelkich więzi religijnych. Plan zakładał strącenie postępowania, obyczajów i moralności muzułmanów do poziomu całkowicie sprzecznego z islamem. Na nieszczęście, wprowadzanie owego planu w życie było już w toku.
Zatem owe lata, podczas których Bediuzzaman Said Nursi rozpoczął swą żarliwą pracę nad spisywaniem Traktatów Światła jako bohater islamu dokładający starań w służbie wiary i Koranu w Anatolii, widziały początek i ustanowienie epoki nadzwyczaj przerażającego ateizmu, jakiego nigdy wcześniej nie widziano na obliczu ziemi. Oto dlaczego koniecznym jest, by pamiętać o owych przerażających czasach, spoglądając na życie Bediuzzamana i na jego służbę, jaką wykonał poprzez Traktaty Światła, ponieważ w tak bezprecedensowych warunkach usługi na wagę atomu były tak wartościowe, jak gdyby ważyły tyle, co góra, a najmniejsza służba wydałaby wielką zasługę i przyniosła wspaniałe rezultaty.
Zatem Traktaty Światła ukazały się jako produkt i wynik odpowiedzi na ową przerażającą i krytyczną (wobec religii - uz. red. pol.) epokę. Podczas dwudziestu pięciu lat rządów zniszczenia i destrukcji religii autor Traktatów Światła samotnie stał na polu religijnego dżihadu jak największy bohater. Ukazując drogę ludzkości, stał się doskonałym przewodnikiem, wzywającym ummę Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) do brzegów zbawienia. Ponadto owe czasy i warunki zaświadczyły w rozstrzygający sposób i ukazały wszystkim widzom fakt, że Traktaty Światła były diamentowym mieczem Koranu. W czasie powstania tak rozpaczliwych i katastrofalnych okoliczności, w najcięższych warunkach, do jakich doprowadziły starania ateistów, napisane przez Bediuzzamana Traktaty Światła stały się niezniszczalnym murem, który dumnie stał na drodze rozprzestrzeniania się niewiary. Zmuszając do milczenia najbardziej bezbożnych spośród filozofów, Traktaty Światła z ich niezbitymi racjonalnymi dowodami oraz logicznymi świadectwami ukazały owe filozofie, takie jak sprzeczne z religią materializm i naturalizm, jako pozbawione podstaw, fałszywe i w niepojętym stopniu niemożliwe. Zwyciężając całkowitą niewiarę, Traktaty doprowadziły do powstrzymania inwazji ateizmu.
Zaiste, Traktaty Światła, które zalśniły i rozgorzały gniewem przeciwko owym historycznym już prześladowaniom, torturom i zdradzie, jakim poddano Bediuzzamana, są mieczem islamu na dzień dzisiejszy i na przyszłość. Traktaty Światła stały się umiłowanym serc i dusz, umiłowanym miłujących oraz ich życia. Kiedy było to konieczne, dla owego umiłowanego poświęcano życie. Traktaty Światła wykonywały
swą służbę i będą ją wykonywać, zajmując wyniosłą pozycję królewskiej korony i zbawiciela ludzkości. Traktaty Światła powstały jako duchowy cud Koranu, jakiego nadejście przewidziano w minionych stuleciach. Przede wszystkim ich autor, Bediuzzaman Said Nursi, lecz także miliony jego uczniów i braci, wszyscy krążyli wokół owej prawdy Koranu, aby oświeciło ich jej światło, całkowicie przesiąkając prawdami Koranu i wiary znajdującymi się w Traktatach. Umacniali swą wiarę i poświęcali się misji głoszenia owej wielkiej prawdy całemu światu, czytania Traktatów i służenia im do ostatniego tchu.
Tym, co sprawi, że naród turecki wraz z ludźmi tego kraju i światem islamu dostąpi zaszczytnego życia aż po wieczność, co sprawi, że ów naród zapisze się na lśniących kartach historii jako sławny wódz i przywódca świata islamu w służbie Koranu i islamu, jak było to w przeszłości, będzie powód do dumy owego narodu, jakim są Traktaty Światła. To dzieło, które ukazało się w Anatolii i w całym świecie islamu, niesie ze sobą wielką wszechstronność i uniwersalność, a będąc stale rozpowszechnianym i ukazując w każdym miejscu, iż jest przyjmowane i wywiera wielki wpływ, jest własnością Koranu, własnością świata islamu i ludzi islamu. Służy muzułmańskiej dumie mieszkańców tego kraju. Będąc punktem oparcia dla autorytetu rządu w tym kraju, jest również systemem potężnych prawd, który oznajmia całemu światu, że in sza'a-llahprzyjdzie czas, kiedy jego lekcje dotrą do wszystkich zakątków świata, by zyskać tam poparcie.
Z Turcji wstaje świt nad światowym polem nauki i wiedzy. To nowe wschodzące słońce jest blaskiem słońca, które zrodziło się nad światem ludzkości tysiąc trzysta lat temu, jest jednym z jego blasków, jakie rozświetlały każde stulecie, jest jego oczekiwanym i ostatecznym cudem duchowym. Ukazuje swe efekty nie tylko na polu duchowości, lecz również w światach fizycznym i materialnym.
Zaiste, efekty Traktatów Światła są daleko bardziej wspaniałe od efektów bomb atomowych, od których zależą narody dzisiejszego świata, które mają za drogie, których chronią i bronią. Ci, którzy badają Traktaty Światła, posiadając nieco wiedzy i dalekowzroczności, zwracając uwagę na trzydzieści trzy lata służby na rzecz wiary, jaką wykonał w Anatolii autor Traktatów, Bediuzzaman Said Nursi, ujrzą, docenią i potwierdzą ten fakt. Dla tych, którzy przeniknęli aż do prawdy, rezultaty służby Traktatów Światła od czasu ich ukazania się aż do dnia dzisiejszego są w najwyższym stopniu prześwietne i wspaniałe, godne miliardów pochwał i powinszowań.
Zachęcając cały kraj do potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi),Traktaty Światła umacniały wiarę. Dokładając starań przeciwko ateizmowi,
braku wiary, zbłądzeniu i rozpuście, pokonały je w pozytywny sposób. Odniosły zwycięstwo w swej żarliwej, uniwersalnej i powszechnej walce religijnej. Jako grupa ludzi dokładających starań na drodze Boga, dzięki ich wzniosłej, duchowej i przyjętej (przez Boga - uz. red. pol.) tajemnicy, biorącej początek z całkowitej wierności i jedności, uczniowie Światła stali się narzędziem służącym przyciągnięciu Bożego miłosierdzia. Owa grupa dokładająca starań na drodze Boga ze szczerością intencji jest niczym nasiono zamknięte w ciasnej przestrzeni skorupy, lecz mieszczące w sobie naturalną zdolność do rozprzestrzenienia się na cały świat niczym rajskie drzewo Tuba. Tak w czternastym stuleciu od posłannictwa Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) wywodzące się z Koranu Traktaty Światła rozprzestrzeniły się w Anatolii i stale będą wzrastać w całym świecie islamu i człowieczeństwa.
Zatem Traktaty Światła przez wzgląd na świętość, jaką zyskały poprzez opieranie swej podstawowej metody na ich nadzwyczajnej szczerości intencji (ar. ichlas)i na służeniu ziarnu jedności Boga (ar. tałhid)i wiary, poprzez bycie przenikanymi i otoczonymi przez światło wiary, zawierając w swej naturze wszystkie prawdy Koranu i islamu, stały się narzędziem służącym ochronie tego muzułmańskiego narodu. Traktaty Światła są światłem wiary i murem Koranu, który - patrząc z punktu widzenia Bożego miłosierdzia - oddala groźby materialnych i duchowych katastrof i zniszczenia.
W walce z przeciwnikami wiary i Koranu Traktaty Światła obrały nie drogę siły i sporu, lecz drogę świadectwa i perswazji. We wszystkich swych stu trzydziestu traktatach bezpośrednio, z pełną jasnością i czystością ukazały najjaśniejsze aspekty prawdy. Będąc kwestionowanymi przez ideologie świata, Traktaty ukazały islam jako religię prawdziwą, a także poprzez rozstrzygające i nieodparte świadectwa w dziedzinach idei i filozofii ukazały cudowność Koranu, która jest słońcem zbawienia dla świata ludzkości. Ponadto poprzez logiczne świadectwa udowodniły fakt, że wszystkie zasady odnoszące się do doskonałości, cywilizacji i ziemskiego postępu zostały zapoczątkowane przez proroków i niebiańskie religie Objawienia. Szczególnie wraz z narodzinami islamu i pod przywództwem świata islamu świat ludzkości został wybawiony z bagna ignorancji - i tak będzie w przyszłości.
Widoczne cnoty, korzyści społeczne i wartości człowieczeństwa, jakie można znaleźć w filozofii, są rozpatrywane w następujący sposób: Jak wschodzące słońce rozprasza swym światłem mrok i rozświetla noc, tak brzask proroctwa wydał swe blaski w sercach i umysłach ludzkości. Owe światła, które można ujrzeć w prawdziwej filozofii i mądrości, w naukach
i sztukach, są wynikami odblasków i przejawów słońca Koranu i lampy proroctwa w świecie ludzkości.
O, świecie islamu! Zbudź się i mocno obejmij Koran. Zwróć swoje zarówno materialne, jak i duchowe jestestwo ku islamowi.
O, dzieci szlachetnych przodków, którzy służyli Koranowi i byli promotorami światła islamu na obliczu ziemi, jak zaświadcza to wasza tysiącletnia historia! Zwróćcie się ku Koranowi, pojmijcie go i czytajcie, działajcie na rzecz studiowania Traktatów Światła, które są tłumaczem Koranu i jednym z jego duchowych cudów tej epoki.Kiedy wasz język zajmie się recytowaniem wersetów Koranu, by rozbrzmiewały na cały świat, wasze postępowanie, maniery i moralność powinny być heroldami jego znaczenia. Czytajcie Koran językiem swego usposobienia, a wówczas staniecie się mistrzami Ziemi i przywódcami tego świata, służącymi szczęściu ludzkości.
O wy, dzieci i wnuki przodków, którzy przez stulecia wypełniali obowiązek chorążego Koranu i którzy pod tym względem zajęli najświętszą i najbardziej szanowaną ze wzniosłych pozycji tego świata! Zbudźcie się! Pozostawanie w niedbalstwie, kiedy wschodzi prawdziwy świt świata islamu, jest całkowicie bezrozumne!Abyście ponownie stali się przewodnikami zbudzonego świata islamu, abyście stali się przyjaciółmi i braćmi po oświeceniu przez światło Koranu i wiary, niezbędne jest osiągnięcie doskonałości poprzez ćwiczenie się w islamie oraz przyjęcie cywilizacji islamu, która jest prawdziwą cywilizacją i prawdziwym postępem ludzkości, przyjęcie jej za wzór w waszych obyczajach i postępowaniu.
Ukształtujcie nauki i sztuki Europy i Ameryki, które zaprawdę są własnością islamu, w oparciu o światło Bożej jedności; spójrzcie na nie z perspektywy Koranu i "wzajemnego wskazywania na siebie" (tur. manay-i harfi),to jest pamiętając o Tym, Który jest prawdziwym artystą i umiejętnym mistrzem. Powinniśmy sami oznajmić i zaprosić innych do tego, by oznajmili: "Maszerujcie naprzód ku Traktatom Światła, owej księdze prawdy, wiary i Koranu, jaka wytycza drogę prowadzącą do wiecznego i wiecznie trwającego szczęścia".
O, moi szanowni bracia w religii! O, wnuki bohaterskich żołnierzy historycznych armii Azji!
Wystarczy, że spaliście przez pięćset lat. Teraz jest czas, żeby zbudzić się o świcie Koranu. W przeciwnym razie, jeśli zamkniecie wasze oczy na słońce Koranu i będziecie spać na wyżynach niedbalstwa, niedbalstwo i słabość złupią was i pozostawią was nędzarzami.
Nie bądźcie jak spadające na ziemię, podzielone krople wody, odwracając się od kierunku, jaki wyznacza Koran. W przeciwnym razie jak ziemia pochłania wodę, tak was pochłoną i połkną rozpusta i występek cywilizacji. Zjednoczcie się na drodze szczęścia i pokoju Koranu, wymiećcie precz rozpustę i szpetotę tej tak zwanej cywilizacji. Podobni połączonym kroplom wody, płyńcie przez wodę prawdy islamu, która jest wodą życia dla tego kraju.
W deszczu prawd islamu, w promieniach wiary lśniącej nad tym krajem rozkwitną nauki i sztuki prawdziwej cywilizacji, a w materialnej i duchowej szczęśliwości ten kraj zamieni się w rajski ogród, in sza'a-llah.
Wracając do omawianej kwestii...
Tak, lata, w których Bediuzzaman Said Nursi był przetrzymywany na wygnaniu w Barli i zaczął spisywanie Traktatów Światła, były - jak zwięźle wspomniano wcześniej - wielce znaczącymi latami, w których najmniejsze działania były wielkie jak góry. Godzina stania na warcie w zimowym chłodzie, w krańcowo trudnych warunkach, przynosi większą nagrodę niż cały rok oddawania czci Bogu. Dokładnie w ten sam sposób napisanie w owym straszliwym czasie choć jednego prawdziwego traktatu mówiącego o wierze i islamie, nie mówiąc już o stu trzydziestu traktatach, było tak wartościowe i znaczące, jak napisanie tysiąca traktatów.
Tak, w owym krańcowo trudnym czasie, kiedy rządził ateizm, ludzie religii zdawali się upokorzeni. Zaprawdę, ideą ateistów było całkowite zniszczenie Koranu i zniszczenie podstaw wiary - tak, jak miało to miejsce w Rosji [3]. Kiedy jednak okazało się, że może to pociągnąć za sobą ryzyko reakcji narodu muzułmańskiego, porzucili oni ową ideę, a zamiast niej podjęli następującą decyzję: "Poprzez nowe metody edukacji, jakie wprowadzimy w szkołach, poddamy młodych ludzi takiej indoktrynacji, że sami zniszczą Koran. W ten sposób przetniemy wszystkie więzi, jakie łączą ten naród z islamem". Inicjatorami wszystkich tych straszliwych planów zepsucia byli przywódcy i członkowie cudzoziemskich prądów ateistycznych, którzy byli przeciwnikami i wrogami postępu w religii.
Zadanie rozwikłania historii ukrytej za owymi straszliwymi wydarzeniami, jakich ziarna zasadzono w narodzie tureckim, pozostawiamy miłującym prawdę historykom przyszłości. W tym temacie odsyłamy Czytelnika do dzieł muzułmańskich pisarzy tureckich, którzy korzystając z częściowych wolności, jakie dały rządy demokratów, zaczęli już publikować swoje prace.
Naszym zadaniem jest zatroszczenie się i zajęcie się wyłącznie prawdą wiary i Koranu. Jedynym prądem, do jakiego należymy, jest prąd wiary i islamu. W owych okresach najbardziej okrutnych ateizmu i zbłądzenia Bediuzzaman Said Nursi przed cały czas pozostawał pod nadzorem, będąc przetrzymywanym w nadzwyczaj ciężkich warunkach. Tyranie Nimrodów, Faraonów, Szaddadów i Jazydów nie mogłyby równać się z tym, co znosił Bediuzzaman. W ten sposób minęło dwadzieścia pięć lat. W owym czasie świat islamu był biedny materialnie i trzymany w niewoli przez potęgi kolonialne. Wszelkie tajne stowarzyszenia zepsucia i ateizmu były nadzwyczaj aktywne w Turcji i w całym świecie islamu, a ich zwolennicy okazywali im wsparcie, jednocząc się przeciwko islamowi.
Traktaty Światła są zatem dziełem wielce doniosłego czasu, porównywalnym co do znaczenia z czasami, w których bitwy pod Badrem i pod górą Uhud odegrały tak zasadniczą rolę dla podbojów islamu na całym świecie w czasie epoki szczęśliwości, czyli w czasach Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Rola Traktatów Światła jako narzędzia służby wierze i wykonywania duchowego dżihadu religijnego jest tak znacząca, że czegoś podobnego nie doświadczono nigdy wcześniej, prócz epoki szczęśliwości.
W stu trzydziestu dziełach Traktatów Światła, jakie napisał przebywając w niewoli, na zesłaniu i w odosobnieniu, Bediuzzaman przemawia z elokwencją w meczecie Anatolii i w meczecie świata islamu, choć utrudniano mu to na wszelkie sposoby. Recytuje on ludziom islamu lekcję, jaką zaczerpnął z Koranu. Jest tak, jak gdyby Bediuzzaman Said Nursi stał na szczycie czternastego wieku od czasów Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a dwudziestego wedle rachuby chrześcijan, wołając z zapałem do swych współczesnych, do ludzi islamu i człowieczeństwa, a także do przyszłych pokoleń, ustawionych w szeregach za tym stuleciem, jako wielki przewodnik (ar. murszid)i wspaniały odnowiciel (ar. mudżaddid).
{(*): Tęsknotę za Traktatami Światła wyrażały przede wszystkim niewinne dzieci oraz ludzie młodzi, a oto jeden spośród tysięcy przykładów owej prawdy:
Pewnego razu, kiedy Bediuzzaman przejeżdżał przez miasteczko Bolvadin, uczniowie szkół podstawowych i średnich, którzy zobaczyli Nauczyciela, wszyscy bez wyjątku wybiegli ze szkół i otoczyli samochód (z Nauczycielem - uz. red. pol.), żeby go pozdrowić. Językiem swego usposobienia, poprzez swoje powitanie, ukazali swe powinszowania i wdzięczność.
Zapytaliśmy Nauczyciela o ukrytą w tym mądrość, jako że pewien czas temu w Emirdag, widząc bryczkę, jaką podróżował, niewinne dzieci biegły przez cierniste drogi ich wioski, wykrzykując: "Dziadzio Bediuzzaman! Dziadzio Bediuzzaman!" Mówiąc nam, że pomodlił się za nie, Nauczyciel powiedział: "Choć umysły owych niewinnych tego nie pojmują, jednak ich dusze przewidują, że owe dzieci ocalą swą wiarę dzięki Traktatom Światła, że ochronią same siebie, swój kraj i swą przyszłość przed straszliwymi zagrożeniami. Ich serca pojęły ową prawdę, zaś z powodu tego, że jestem interpretatorem Traktatów Światła, okazują mi miłość, uznanie i wdzięczność, na które zasługują Traktaty Światła".
Nauczyciel Bediuzzaman serdecznie kochał dzieci. Kiedy gromadziły się wokół niego, chwalił je i mówił: "Ponieważ jesteście niewinne, wasze suplikacje (ar. du'a) są przyjmowane. Zróbcie du'a za mnie".
Taki był zatem powód szczerego zapału niewinnych dzieci z Bolvadin, których wszystkie matki były uczennicami Światła.}
SPISYWANIE I ROZPOWSZECHNIANIE TRAKTATÓW ŚWIATŁA
Bediuzzaman Said Nursi układał Traktaty Światła w tak trudnych i przerażających warunkach, że znosił on trudności, jakim nie musiał stawić czoła żaden uczony w historii. Posiadając niewyczerpaną determinację, wolę i umiłowanie służby, nie upadając na duchu, bez strachu i niestrudzenie poświęcał służbie całą swą energię z niezrównanymi cierpliwością, żywotnością i wyrzeczeniem się duszy. To wszystko skupiło się w jego nadzwyczajnym dziele, jakim było spisywanie Traktatów Światła, które są ukazywane jako doskonały przewodnik oświecający i nauczający świat islamu i człowieczeństwa. Chroniły one i zawsze będą chronić ten naród i ten kraj przed smokiem komunizmu, przed nieszczęściami masonerii i ateizmu. Spisywanie Traktatów Światła, które składają się ze stu trzydziestu części, zostało ukończone w dwadzieścia trzy lata.
Jako że Traktaty Światła były spisywane w czasie rozpaczliwej potrzeby, każdy traktat jest antidotum i lekarstwem, które skutecznie uleczyło duchowe choroby wielu ludzi. Każdy człowiek, który czyta Traktaty Światła, zostanie pochłonięty przez stan duchowy, w którym będzie studiował je z wielką tęsknotą i będzie całkowicie potrzebował Traktatów, jak gdyby zostały one spisane właśnie dla niego. W konsekwencji tego pojawienie się owych dzieł było zesłaniem prawd koranicznych, które zwracały się do wszystkich potrzebujących w kwestiach dotyczących wiary, islamu, umysłu, duszy, serca i intelektu w sposób tak doskonały, iż miał on okazać się wystarczający dla nadchodzących czasów.
Traktaty Światła są prawdziwym komentarzem do Wszechmądrego Koranu. Ów komentarz (ar. tafsir)nie polega na kolejnym objaśnianiu wersetów, lecz odnosi się do wersetów Koranu, objaśniając prawdy wiary potrzebne w tej epoce.
Istnieją dwa rodzaje komentarzy do Koranu:pierwszy dotyczy wersetów Koranu, ich fraz i słów, podczas gdy drugi objaśnia i udowadnia znaczenie i prawdy wersetów. Zgodnie ze świadectwem i potwierdzeniem tysięcy ludzi prawdy i analizy Traktaty Światła są najsilniejszym, najbardziej wartościowym, najbardziej olśniewającym i najwspanialszym komentarzem tego drugiego rodzaju.
Sposób, w jaki Traktaty Światła były spisywane i rozpowszechniane, nie ma podobnego ani równego sobie w całej historii. Bediuzzaman Said Nursi nie był na tyle biegły w pisaniu, aby mógł on sporządzać kopie swoich pism; był jedynie na pół piśmienny. Z tego powodu dyktował on Traktaty z wielką prędkością skrybom, którzy pospiesznie je spisywali. Przy spędzaniu na tej pracy godziny lub dwóch każdego dnia, owe mistrzowskie dzieła powstawały w ciągu dziesięciu lub dwunastu godzin, a niekiedy nawet w ciągu godziny lub dwóch.
Liczne kopie dzieł Nauczyciela Bediuzzamana Saida Nursiego były spisywane odręcznie przez jego uczniów, którzy przekazywali je jeden drugiemu celem sporządzenia dalszych odręcznych kopii, a ostatecznie ukończone dzieło wracało do autora, by ten mógł poprawić błędy spisujących. Dokonując tych poprawek, czynił to bez sięgania do oryginału. Nawet teraz, poprawiając dzieło, jakie napisał dwadzieścia pięć lub trzydzieści lat temu, jest w stanie uczynić to wyłącznie z pamięci, bez zaglądania do oryginału.
Ludzie z okolicznych miasteczek i wsi przyjmowali owe dzieła z wielkimi zainteresowaniem i entuzjazmem i rozpowszechniali je, sporządzając własne odręcznie spisywane kopie.
Nauczyciel Bediuzzaman Said Nursi nie sięgał do innych ksiąg prócz Koranu i spisał Traktaty Światła, nie mając przy sobie jakichkolwiek ksiąg.
Ideał wyrażony przez nieżyjącego już Mehmeda Akifa w poniższym dwuwierszu jest osiągnięciem, jakie zostało zesłane Bediuzzamanowi:
Czerpiąc natchnienie bezpośrednio z Koranu,
Powinniśmy uczynić pojmowanie tego stulecia mową islamu.
Charakter rozpowszechniania Traktatów Światła nie miał równych sobie w całej historii, a wyglądał on następująco:
Wobec wzięcia na siebie [4] obowiązku zachowania alfabetu koranicznego było koniecznością, aby Traktaty Światła były spisywane w alfabecie koranicznym [5]. Alfabet koraniczny został zakazany, a wydawnictwa publikujące dzieła w tym alfabecie zostały zamknięte. Bediuzzaman
był ubogi i nie był w żaden sposób powiązany z jakim-kolwiek doczesnym majątkiem; nie posiadał ani pieniędzy, ani dobytku. Ci, którzy sporządzali odręczne kopie Traktatów, również byli w stanie zabezpieczyć jedynie swoje podstawowe potrzeby. Spisujący Traktaty Światła byli aresztowani i zabierani na posterunki policji, a tam poddawano ich torturom i okrutnemu traktowaniu. Był to czas,w którym rodził się klimat lęku i zastraszenia, a ludzie bogobojni i miłujący prawdę tracili życie na szubienicach wyłącznie dlatego, że byli pobożni. Poprzez ucisk, jakiemu Bediuzzaman został poddany przez rząd, a także poprzez propagandę wymierzoną przeciwko niemu, wszędzie zaszczepiono klimat terroru. Ludzie bali się do tego stopnia, że nie śmieliby nawet podejść do Nauczyciela ani też otrzymać od niego lekcji dotyczących religii i wiary. Pod rządami krańcowego ucisku i absolutnej tyranii ludzie religii zostali skazani na całkowite milczenie. Nie było również dozwolonym opublikowanie prawdziwego traktatu mówiącego o prawdach religijnych, ani też nie było dozwolonym nauczanie ludzi o owych prawdach. Islam został zatem uczyniony ciałem bez duszy, a nauczanie istoty religii islamu oraz jej zasad było całkowicie zakazane .
{(*): Wszystkie owe bezbożne działania zostały przedsięwzięte przez potajemnych niewiernych, którzy nie mogliby znieść myśli o obecnym wzroście uczuć religijnych.}
Owa epoka tak gwałtownie zapoczątkowanej bezbożności została pokonana przez szerokie i nieustępliwe rozpowszechnianie Traktatów Światła. W rezultacie tego ludzie wiary byli w stanie zrzucić kajdany tyranii narzuconej ich życiu duchowemu i materialnemu (szczególnie duchowemu). Traktaty Światła przetrąciły kręgosłup ateizmu i rozbiły jego fundamenty raz na zawsze.
Tak, Ruch Światła jako front sprzeciwiający się ateizmowi zalśnił w owej epoce niczym błyskawica, a owo światło Wszechmądrego Koranu ukazało się w całej jego mocy i majestacie dzięki potajemnemu rozpowszechnianiu Traktatów Światła.
Rosła wiara tych, którzy otrzymywali od Traktatów Światła lekcje potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi),a także wiara rosnącej liczby uczniów Światła, co z kolei dało im męstwo wiary i odwagę islamu. Jak mężny dowódca może stać się punktem oparcia dla setek swych żołnierzy i zaszczepić w nich odwagę językiem swego usposobienia, tak w ten sam sposób Bediuzzaman Said Nursi, który jest przedstawicielem duchowej osobowości Traktatów Światła, a po nim setki tysięcy uczniów Światła, którzy umocnili swą wiarę poprzez lekcje potwierdzonej wiary, jakich udzieliły im Traktaty, a których obecnie liczy się w milionach, stali się
punktem oparcia i doskonałym wzorem dla ludzi wiary. Siła wiary ukazana przez uczniów Światła oraz ich bohaterska postawa przeciwko ateizmowi miały ogromny wpływ na społeczeństwo i zainspirowały jego przebudzenie. W ten sposób poprzez Traktaty Bediuzzaman i uczniowie Światła wykorzenili bezpodstawne lęki i bezpodstawne obawy w społeczeństwie, a także zaszczepili w kraju i narodzie ogólne poczucie odwagi, ulgi i nadziei, wybawiając muzułmanów od rozpaczy.
Uznanym i potwierdzonym przez ludzi prawdy jest fakt, że uczniowie Światła, którzy uczynili Traktaty Światła celem swego życia, wywarli wpływ na setki ludzi i przysłużyli się wierze oraz islamowi tak bardzo, jak setki przewodników. Jak ich Nauczyciel, tak uczniowie Światła nie przerazili się oślepiających ataków ateizmu. Nie lękali się wycia i wrzasków, prześladowań ani uwięzienia; bez wahania, kiedy tylko było to konieczne, kładli na szali własne życie, dobytek i rodzinę przez wzgląd na służbę wierze i islamowi poprzez Traktaty Światła. Uczniowie Światła mieli na względzie wyłącznie jeden cel: "Czytać Traktaty Światła z intencją ocalenia własnej wiary oraz służyć wierze i islamowi poprzez Traktaty Światła wyłącznie dla zadowolenia Boga". Aby pomyślnie osiągnąć swój cel, pełnili służbę, wykorzystując wszystko, co tylko posiadali.
Tak, uczniowie Światła wierzą, że są jak gdyby zatrudnieni na statku Boga, niosącym ummę Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) do brzegów zbawienia. Największym celem ich życia jest wykonywanie służby Koranowi i wierze, by ułatwić pomyślne i szczęśliwe życie ummie Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). W ciągu owych lat rozpowszechniania Traktatów Światła poprzez ich odręczne kopie byli ludzie, którzy czytali Traktaty Światła przez siedem czy osiem lat, nie wychodząc z domu. Były to czasy, w których tysiące uczniów Światła z okolic Isparty, mężczyźni i kobiety, młodzi i starzy, zaprawdę cała wioska Sav, która sama w sobie była medresą Światła, wszyscy przez lata i tysiącem piór sporządzali kopie Traktatów Światła.
(Dwadzieścia lat po spisaniu Traktatów opublikowano ich kopie sporządzone na powielaczu, a w trzydzieści lat później Traktaty drukowano w wydawnictwach. In sza'a-llah,nadejdzie czas, w którym zbiór Traktatów Światła zostanie zapisany złotymi literami, a Traktaty będą nadawane przez radio w różnych językach, przekształcając oblicze globu w wielką szkołę Światła).
Błogosławione kobiety również zostały zaszczycone znaczącymi poświęceniami dokonanymi przy rozpowszechnianiu Traktatów Światła. Zaprawdę, pewne bohaterskie kobiety przyszły do Nauczyciela,
mówiąc: "O, Nauczycielu! Spróbujemy wziąć na siebie brzemię spraw doczesnych pod opieką naszych mężów, a oni niech będą dla ciebie i dla Traktatów Światła" i dając swym mężom większe możliwości pracy w służbie Traktatów Światła. Poprzez każdy swój wysiłek miały one udział w służbie religii i wierze, jaką wykonywali ich mężowie, trzymając świece, kiedy ich mężowie po nocach spisywali Traktaty Światła. Kobiety i dziewczęta ukazały również gotowość do poświęceń i dokładały starań przy odręcznym spisywaniu kopii Traktatów Światła, a jako błogosławione spisujące wykonały wielką służbę dla sprawy wiary.
Zaprawdę, były takie uczennice Światła, które namiętnie studiowały Traktaty Światła, które dzięki światłu wiary miały osiągnąć szczęśliwy koniec w chwili ostatniego tchnienia, które gorąco czytały Traktaty i przedstawiały je innym siostrom w religii. Poprzez rozpowszechnianie Traktatów Światła pośród kobiet wykonały one bohaterską służbę i przysłużyły się temu, że wiele kobiet zostało oświeconych światłem wiary i Koranu. Poprzez czytanie i nauczanie Traktatów Światła osiągnęły poziom wiary równy poziomowi tego, kto jest przewodnikiem innych.
Z czystością serca i intencji kobiety przywiązały się do lśniącego i promienistego światła Koranu w Traktatach Światła wyłącznie dla zdobycia zadowolenia Boga. Z niegasnącą miłością i afektem dla Traktatów w sercach osiągnęły one szczęsną pozycję zarówno na tym świecie, jak i w życiu ostatecznym. Cnota i majestat Traktatów Światła umocniły się w ich sercach tak bardzo, że im więcej czytały Traktaty i słuchały ich, tym bardziej czuły, jak wzbiera w nich światło, aż stały się ożywionymi i przytłoczonymi łzami radości.
Jakże szczęsne są te kobiety, które pracując w świętej służbie Traktatów Światła na rzecz wiary, będą upamiętnione na wieki, ich światła będą wysłane do życia ostatecznego, ich groby będą wypełnione światłem podobnym światłu Raju, a one same w życiu ostatecznym in sza'a-llahwzniosą się do najwyższych poziomów! Wraz z włączeniem ich do suplikacji Nauczyciela Bediuzzamana, dzięki tajemnicy duchowego braterstwa uczniów Światła, w księgach ich dobrych uczynków zostanie zapisanych wiele cnotliwych dzieł. Ich szczere przywiązanie do Traktatów Światła uczyniło owe gotowe do poświęceń kobiety odbiorczyniami suplikacji wypowiadanych przez miliony uczniów Światła. Czytając Traktaty Światła i nauczając ich, osiągnęły one wspaniały duchowy zysk i wzniosłe poziomy wiary. Silnie wierzymy w to, mamy nadzieję i błagamy miłosierdzie Boga o to, by większość kobiet poszła za ich przykładem, in sza'a-llah.
Dzięki swej dalekowzroczności rozpowszechniający Traktaty Światła trzydzieści pięć lat temu ujrzeli wzniosłe prawdy Traktatów i odebrali ich święte lekcje. Od tamtej pory ze szczerą intencją i wiernością rzucali oni wyzwanie potajemnym nieprzyjaciołom religii. Pomimo uwięzienia wielu z nich, nadzwyczajnych męczarni i cierpień, jakie znieśli, pomimo mnogich nalotów przeprowadzonych na domy owych wojowników Światła, nie zrazili się i przez tak wiele lat kontynuowali propagowanie Traktatów Światła poprzez swe diamentowe pióra. Mimo wszelkich okazji do tego, by zadbać o wszelkiego rodzaju osobiste i doczesne zaszczyty czy majątek, poświęcili swoje życie jako datek na cele religijne (ar. łaqf )służbie Traktatom Światła.
Jakież były powody, które prowadziły uczniów Światła do okazywania takiego zapału w walce, takich wyrzeczeń i poświęcenia, takiej wytrwałości i wierności? Gdyby zostało zadane takie pytanie, odpowiedź bez wątpienia byłaby następująca: Owymi powodami są niezbite i wzniosłe prawdy Traktatów Światła, służba wierze wykonywana wyłącznie dla zadowolenia Boga, a także całkowita szczerość intencji (ar. ichlas)ukazywana przez Bediuzzamana.
Bediuzzaman Said Nursi pozostał w Barli przez osiem lat. Większość czasu spędzał na wsi, wśród sadów i ogrodów. Wycofywał się w nieuczęszczane góry i sady odległe o dwie do trzech godzin drogi i tam spisywał Traktaty Światła, a w tym samym czasie wprowadzał również poprawki do kopii nadesłanych mu przez skrybów z Isparty i okolic. W ciągu jednego dnia zajmował się owymi poprawkami oraz pokonywał dystans czterech do pięciu godzin marszu, a także przeznaczał trzy do czterech godzin na pisanie. Przeważnie również sam przygotowywał posiłki.
W tamtych czasach pierwsi uczniowie tęskniący do Traktatów Światła sporządzali ich kopie w czterdziestu różnych miejscach. Niosąc owe księgi na grzbiecie, Nauczyciel zabierał je w góry, do ogrodów i sadów, wprowadzał ostatnie poprawki i wracał do swojego mieszkania. Pozostając na przymusowym zesłaniu, był poddany najcięższym prześladowaniom owych czasów, a także zakazano mu widywania się z kimkolwiek, jednakże w tak nędznych warunkach osiągnął niewyczerpane bogactwo, ponieważ spisywał prawdy wiary, jakimi rozbrzmiewa Koran, które miały oświecić i poprowadzić świat islamu i ludzkości, a równocześnie pracował na rzecz ich rozpowszechniania. Jego jedynym zajęciem stały się jego dzieła (Traktaty Światła).
Nadejdzie dzień, kiedy owe dzieła rozprzestrzenią się po całej Anatolii. Dotrą do centrów świata islamu i przyciągną spojrzenia ludzi polityki, roztrzaskają ideologie ateizmu i niewiary, które zamierzano zaszczepić narodowi od stuleci będącemu chorążym islamu. Będą służyć jako tama postawiona inwazji na ten kraj dokonywanej przez zbiorową osobowość zbuntowanego zbłądzenia, składającą się z prądów ludzi niewiary, ludzi rozpusty i ludzi zbłądzenia, a także staną się środkiem, dzięki któremu przyszłe pokolenia osiągną wieczne zbawienie i szczęście.
Zatem jako człowiek zainspirowany przez Boga, któremu Jedyny zezwolił na przygotowanie gruntu dla najwspanialszego wydarzenia w historii, jako człowiek, który podjął się obowiązku o tak uświęconym znaczeniu, Bediuzzaman może być uważany za najszczęśliwszego człowieka na świecie i najbardziej szczęsnego człowieka swoich czasów. Nigdy nie zachwiał się nawet o włos, aby porzucić swoje ideały, cele czy sposób ubierania się. Przeciwnie, niósł pochodnię przewodnictwa, by oświecić wiarę ludzi całego świata i rozproszyć ciemności. Prowadził wspaniałą walkę, ponieważ jego obowiązek i służba były tożsame ze szczęściem i pomyślnością całej ludzkości na tym świecie i w świecie, który nadejdzie.
* * *
W Barli Nauczyciel mieszkał w skromnym domku składającym się z dwóch pokojów. Zaprawdę, nigdy nie posiadał dobytku takiego jak dom czy majątek, do którego mógłby rościć sobie prawo. Dom, w którym mieszkał w Barli przez osiem lat, stał się pierwszą szkołą Światła, która powinna być uważana za punkt centralny przez trzysta pięćdziesiąt milionów ludzi islamu [6]. Poniżej owej szkoły Światła bije źródło wody, a przed domem rośnie platan, którego trzy podobne kolumnom pnie dumnie wzbijają się do nieba. Między jego konarami zbudowany jest domek - najbardziej stosowne dla Nauczyciela miejsce, w którym wypoczywał on podczas wiosny i lata oraz wykonywał obowiązek kontemplacji i oddawania czci Bogu.
Wierni uczniowie Nauczyciela oraz ci, którzy mu służyli, jak również mieszkańcy Barli, mówią: "Widzieliśmy, jak Nauczyciel spędza noce, czuwając aż do świtu, recytując tasbih[7] i wspominając Boga w domku
między gałęziami świętego drzewa platanu rosnącego przed jego szkołą Światła. Szczególnie podczas wiosny i lata widzieliśmy Nauczyciela zajętego tym obowiązkiem do wczesnych godzin poranka wśród tysięcy gałęzi owego wspaniałego drzewa, wokół którego z zapałem i w zachwycie latały ptaki. Nie mogliśmy mu pomóc, lecz zastanawialiśmy się, kiedy odpoczywa i kiedy się budzi".
Nauczyciel często chorował, a większość jego czasu upłynęła w cierpieniu chorób i niedoli. Jadł bardzo niewiele, a kiedy już to czynił, ograniczał się do posiłków w rodzaju małej porcji zupy. W nocy czytał i recytował sury, które zebrał w osobnym tomie [8] sławną suplikację Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zwaną Wielką Tarczą(ar. Dżałszan al-Kabir),kompilacje (suplikacji - uz. red. pol.) wielkich świętych mężów (ar. ałlija),takich jak Szejk Al-Gajlani czy Szejk Naqszband, "Modlitwę Światła", która dała początek Traktatom Światła, a także suplikacje zebrane w Błysku Dwudziestym Dziewiątym, będące blaskami wersetu Koranu zawierającego szereg suplikacji. Po dopełnieniu tego obowiązku ponownie zajmował się Traktatami Światła. Za dnia przez cały czas był zajęty studiowaniem Traktatów Światła i wprowadzaniem poprawek, ukazując, że służbę pełnioną poprzez Traktaty Światła przedkłada nad wszystko inne. Jeśli jakaś pilna sprawa dotycząca Traktatów Światła wymagała ukończenia, pozostawiał wszystko, aby najpierw ją ukończyć.
Wiosną Said Nursi wspinał się do domku między gałęziami wspaniałego drzewa platanu rosnącego przed frontem jego domu i tam dopełniał swych obowiązków. Tam otrzymywał światło, obserwując i kontemplując prawdy Traktatów Światła we wzniosłym anielskim świecie, który jest początkiem Traktatów i ich prawdziwym źródłem. Czyż kiedykolwiek można było ująć w słowa refleksje i odczucia Nauczyciela, czy to na owym drzewie platanu, które ukazało tajemnicę słów شَجَرَةٌ مُبَارَكَةٌ [9] , czy też na szczytach innych drzew i na Górze Sosnowej (Cam Dagi), z którą tak dobrze się zaznajomił? Nie, to niemożliwe w żaden sposób!
W Swym doskonałym miłosierdziu Wszechmocny Bóg stworzył owego wyjątkowego człowieka, gromadząc wśród jego zdolności rozmaite ludzkie doskonałości, a także Jego wolą było, aby owe zdolności rozwinęły się aż do najwspanialszego poziomu. Przez wzgląd na duchową osobowość Traktatów Światła, przypominających wiele gałęzi drzewa islamu, jakie sięgnęły aż do ostatnich stuleci i zapuściły w nich korzenie, Bóg Jedyny uczynił owego wyjątkowego człowieka
wszechstronnym mistrzem wszelkich prawd. W zbiorowej osobowości Traktatów Światła zawarł On odblask światła i przejaw zbiorowych prawd islamu, aby spoglądali na nią w zadziwieniu wszyscy ludzie prawdy i doskonałości. Zatem dzięki Traktatom Światła, które stały się wszechstronnym zwierciadłem dla proroctwa i prawdy Ahmada Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), ciało Saida Nursiego rozłożyło się i zgniło jako jeden Said, lecz duchowo narodził się on jako świat islamu i zyskał życie wieczne. Traktaty Światła przetrwają na wieki i będą wciąż wzrastać w swej doskonałości, aż po Dzień Zguby.
Czyż jest w ogóle możliwe, by artysta, Któremu należy się wszelka chwała, Który nie zaniedbuje stworzenia skrzydełka muchy, wiążąc tak wielką mądrość i zamysł z każdą cząsteczką owego skrzydełka, miałby nie dbać o Traktaty Światła, o miejsca, w których są one spisywane oraz o święte obowiązki wykonywane przez autora Traktatów Światła? By owe miejsce i szkoły Światła, służące tak uświęconym obowiązkom, a także owo błogosławione drzewo, miały zostać wyłączone z roz-myślnego obdarowania miłosierdziem? To z pewnością niemożliwe!
Kiedy Said Nursi przebywał w Barli, niekiedy latem wspinał się na Górę Sosnową i przez pewien czas pozostawał tam w samotności. Jak uczynił on szkołą Światła domek na szczycie drzewa platanu rosnącego przed frontem jego szkoły Światła w Barli, tak uczynił szkołami Światła wierzchołki dwóch najwyższych drzew na szczycie Góry Sosnowej, cedru i sosny. Na wierzchołkach owych drzew zajmował się Traktatami Światła. Często przychodził z Barli, aby odwiedzić owe lasy, mówiąc: "Nie zamieniłbym tych miejsc na Pałac Gwiazd!"
Teraz zakończymy omówienie tego tematu, załączając w tym miejscu niektóre spośród traktatów i listów dotyczących życia Nauczyciela na wcześniej wspomnianej Górze Sosnowej, na której były spisywane Traktaty Światła, czasu, który spędził w Barli, a także natury Traktatów Światła.
* * *
List Czwarty
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪
[10]
سَلَامُ اللّٰهِ وَ رَحْمَتُهُ وَ بَرَكَاتُهُ عَلَيْكُمْ وَ عَلٰى اِخْوَانِكُمْ لَاسِيَّمَا...الخره
Moi drodzy bracia!
Jestem teraz na wysokim szczycie Góry Sosnowej, w domku na wierzchołku potężnego drzewa sosnowego [11]. Wycofawszy się z wszelkich ludzkich relacji, przywykłem do tej głuszy.
Kiedy pragnę porozmawiać z ludźmi, wyobrażam sobie, że jesteście przy mnie i znajduję pociechę w rozmowie z wami. Jeśli nic mi w tym nie przeszkodzi, chciałbym pozostać tutaj w samotności przez miesiąc lub dwa. Po moim powrocie do Barli postaramy się, jak o to prosiliście, znaleźć pociechę w rozmowie twarzą w twarz, której potrzebuję o wiele bardziej niż wy wszyscy.
Obecnie spiszę dwa lub trzy przemyślenia, jakie przyszły mi na myśl tutaj, na tym sosnowym drzewie.
Pierwszejest czymś w rodzaju tajemnicy, lecz nie jesteście kimś, przed kim miałbym tajemnice, a przedstawia się następująco:
Niektórzy spośród ludzi prawdy ukazują w największym stopniu Imię Boże "Umiłowany" (Al-Ładud), a dzięki przejawom owego Imienia spoglądają oni przez okna stworzenia na Tego, Którego istnienie jest konieczne (Ładżib Al-Łudżud). Dokładnie w ten sam sposób, lecz jedynie wtedy, kiedy jest zatrudniony w służbie Koranu i kiedy jest heroldem owego nieskończonego skarbca, wasz brat, który jest marnością nad marnościami [12], jest obdarowywany stanem, poprzez który ukazuje Imiona Boga "Litościwy" (Ar-Rahim) i "Wszechmądry" (Al-Hakim). Wszystkie Słowa (tj. Traktaty Światła - uz. red. tur.) są odbiciami owych przejawów. Bóg zechciał, by Słowa ukazały znaczenie wersetu:
وَمَنْ يُؤْتَ الْحِكْمَةَ فَقَدْ اُوتِىَ خَيْرًا كَث۪يرًا
[13]
Drugieto słowa mówiące o drodze Naqszbandijja, jakie nagle przyszły mi na myśl: "Na drodze Naqszbandijja należy wyrzec się czterech rzeczy: wyrzec się świata, wyrzec się życia ostatecznego, wyrzec się istnienia i wyrzec się wyrzeczenia".
Z tego wspomnienia zrodził się taki oto ustęp: "Na drodze bezsilności konieczne są cztery rzeczy, mój przyjacielu: całkowita bieda (ar. fakr),całkowita bezsilność (ar. ajz),całkowite oddanie się składaniu podziękowań Bogu i całkowita żarliwość". Wówczas wspomniałem wspaniały i barwny poemat, jaki napisaliście, zaczynający się od słów: "Spójrz na wielobarwne stronice z księgi wszechświata...". Poprzez ten poemat spojrzałem na gwiazdy na obliczu niebios i powiedziałem do siebie: "Gdybym tylko był poetą i gdybym mógł go dokończyć!". Choć nie mam zdolności do pisania poezji ani układania wierszy, zacząłem pisać, a nie będąc zdolnym do wyrażenia mych myśli w wersach poetyckich, spisałem je tak, jak przyszło mi to na myśl. Jako moi duchowi spadkobiercy możecie podzielić owe słowa na wersy i ułożyć je na nowo, jeśli chcecie.
Oto, co nagle przyszło mi na myśl:
Posłuchaj gwiazd i ich harmonijnego przesłania;
Spójrz, jak wielka mądrość Boga ozdobiła owo przesłanie światła.
Zebrały się one, aby przemówić i oznajmić językiem prawdy:
"Zwracamy się do majestatu Sułtana, Który jest Wszechmocny i Któremu należy się wszelka chwała.
Każda z nas i wszystkie razem jesteśmy rozsiewającymi światło dowodami istnienia naszego Stwórcy,
Jesteśmy świadkami zarówno Jego jedności, jak i Jego mocy. Tym jesteśmy!
Zdobimy oblicze ziemi
Subtelnymi cudami przeznaczonymi dla spojrzeń aniołów niebios,
Spoglądających na ziemię i obserwujących Raj
Tysiącami uważnych oczu.{(*): Oznacza to, że na obliczu ziemi, będącej klombem dla kwiatów, które wykiełkują w Raju, ukazano niezliczone cuda Bożej mocy. Jak aniołowie świata niebios spoglądają na owe cuda, jak patrzą na nie oczy ciał niebieskich, tak gwiazdy, w pewien sposób podobne do aniołów, obserwują świat Raju tak, jak spoglądają na finezyjnie upiększone stworzenia ziemi. Jest tak, jakby gwiazdy obserwowały owe ulotne cuda ziemi w wiecznym kształcie, jaki będą one miały w Raju; patrząc na ziemię, widzą Raj. Oznacza to, że oglądają one oba te światy.} Tym jesteśmy!
Od drzewa Tuba Bożego stworzenia aż do nieboskłonu,
Rozsiane po wszystkich gałęziach Drogi Mlecznej,
Przywiązane do nich przez dłoń mądrości Najpiękniejszego, Któremu należy się wszelka chwała,
Jesteśmy pięknymi owocami. Tym jesteśmy!
Każda z nas jest przemierzającym przestrzeń meczetem dla mieszkańców niebios,
Wirującym budynkiem, wzniosłym domem,
Dającą światło lampą, potężnym okrętem, Aeroplanem. Tym jesteśmy!
Każda z nas jest cudem mocy, cudem kunsztu stworzenia
Wszechmocnego, do Którego należy cała doskonałość,
Wszechmądrego, Któremu należy się wszelka chwała.
Każda z nas jest osobliwością mądrości, dziwem stworzenia,
Światem światła. Tym jesteśmy!
Ukazujemy setki tysięcy świadectw wypowiadanych setkami tysięcy języków
I sprawiamy, że słyszą je ludzie, którzy prawdziwie są ludźmi.
Jednak przeklęte oczy niewiernych nie widzą naszych twarzy,
A oni nie słyszą naszych słów, naszych prawdomównych wersetów.
Tym jesteśmy!
Nasza pieczęć jest jedna. Wychwalamy naszego Pana i wspominamy
Go, będąc mu posłusznymi.
Pogrążone w zachwycie, należymy do wielkiego kręgu Drogi Mlecznej. Tym jesteśmy!"
اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
A On jest Przedwieczny i pozostanie na wieki
Said Nursi
* * *
List Szósty
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪
[14]
سَلَامُ اللّٰهِ وَ رَحْمَتُهُ وَ بَرَكَاتُهُ عَلَيْكُمَا وَ عَلٰٓى اِخْوَانِكُمَا مَادَامَ الْمَلَوَانِ وَ تَعَاقَبَ الْعَصْرَانِ وَ مَادَارَ الْقَمَرَانِ وَ اسْتَقْبَلَ الْفَرْقَدَانِ
[15]
Moi ciężko pracujący bracia, moi gorliwi przyjaciele, w których znajduję pociechę na owych ziemiach zesłania, znanych jako doczesny świat!
Skoro widzę, że Wszechmocny Bóg sprawił, że dzielicie idee, których udzielił On memu umysłowi, z pewnością macie prawo również do tego, by dzielić ze mną moje uczucia. Pominę ich nadzwyczaj smutną część, która tyczy się mojej samotności na wygnaniu, zaś opowiem wam o innej ich części w następujący sposób:
Przez ostatnie dwa lub trzy miesiące byłem bardzo samotny. Niekiedy, raz na dwa lub trzy tygodnie czy coś około tego, był ze mną ktoś, kto mnie odwiedzał, lecz przez resztę tego czasu byłem zupełnie sam. Teraz od blisko trzech tygodni nie widziałem nawet nikogo z ludzi pracujących w pobliskich górach; rozproszyli się.
Pewnej nocy w tych obcych górach, cichy i samotny wśród rzewnego wzdychania drzew, ujrzałem samego siebie, przebywającego na pięciu zesłaniach rozmaitego rodzaju. [16]
Z powodu podeszłego wieku byłem samotny, byłem obcym, znajdowałem się daleko od większości swoich przyjaciół, znajomych i tych, którzy są mi bliscy; czułem smutek zesłania, kiedy opuszczali mnie, odchodząc do królestwa pośredniego. Następnie wewnątrz tej sfery zesłania ukazała mi się inna: czułem smutek zesłania i rozłąki z większością istot, do których byłem przywiązany, a które, jak ostatnia wiosna, opuściły mnie i odeszły. Wewnątrz tej sfery również otworzyła się przede mną następna: byłem samotny, oderwany od rodzinnego kraju i krewnych; również ze świadomości tej rozłąki powstawało uczucie bycia wygnańcem, jakie odczuwałem. Samotność w nocy i pośród gór sprawiły, że odczułem kolejne godne politowania wygnanie, a wówczas zauważyłem, że na
przytłaczającym zesłaniu jest również moja dusza, która była już gotowa na podróż do wieczności, na odejście z miejsca mej banicji i z nietrwałej gospody, którą nazywają światem. Nagle sam do siebie wykrzyknąłem: "Mój Boże! Jak mam znieść owe zesłania, owe warstwy ciemności?" Moje serce wołało:
Panie mój! Jestem tu obcy, nie mam nikogo, jestem słaby, bezsilny, stary i bezwolny!
Szukam ratunku, szukam przebaczenia, szukam pomocy na Twoim dworze, Boże!
Nagle przybyły mi na pomoc światło wiary, blask Koranu i łaska Najbardziej Miłosiernego, przekształcając owe pięć ciemnych poziomów zesłania w pięć świetlistych, dobrze znanych sfer. Mój język oznajmił:
حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ
[17]
podczas gdy moje serce recytowało werset:
فَاِنْ تَوَلَّوْا فَقُلْ حَسْبِىَ اللّٰهُ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ عَلَيْهِ تَوَكَّلْتُ وَهُوَ رَبُّ الْعَرْشِ الْعَظ۪يمِ
[18]
Mój umysł także zwrócił się do mojej duszy, płaczącej w rozpaczy i przerażeniu, mówiąc do niej:
Nie szlochaj z powodu przeciwności, nieszczęśniku, przyjdź
i zaufaj Bogu!
Wiedz, że lamentowanie tylko umacnia twe nieszczęście i jest wielkim błędem.
Znajdź Tego, Który zesłał nieszczęście, a dowiesz się, że jest ono rozkosznym darem spośród Jego darów.
Porzuć zatem płacz i złóż Mu podziękowania, jak słowik uśmiechaj się przez łzy!
Jeśli Go nie odnalazłeś, wiedz, że cały ten świat jest cierpieniem spośród cierpień, ulotnością i stratą.
Dlaczegóż więc biadasz z powodu drobnej przeciwności, kiedy świat wokół ciebie jest pełen niedoli? Przyjdź i zaufaj Bogu!
Zaufaj Bogu! Śmiej się nieszczęściu w twarz, a i ono się roześmieje.
Kiedy się roześmieje, osłabnie, przekształci się i zmieni.
Jak powiedział jeden z moich mistrzów, Maulana Dżalal ad-Din [19], zwracając się do swej duszy, tak i ja powiedziałem:
اُو گُفْتْ اَلَسْتُ و تُو گُفْت۪ى بَلٰى شُكْرِ بَلٰى چ۪يسْتْ كَش۪يدَنْ بَلَا ٭ سِرِّ بَلَا چ۪يسْتْ كِه يَعْن۪ى مَنَمْ حَلْقَه زَنِ دَرْگَهِ فَقْرُ و فَنَا
Powiedział Bóg: "Czyż nie jestem twoim Panem?", a ty przyznałaś Mu rację. Cóż więc jest podziękowaniem za owo słowo "tak"? Jest nim doznawanie boleści. A jakież jest prawdziwe znaczenie owych boleści? Takie, że są one kołatką u drzwi domostwa nędzy i unicestwienia.
Wówczas moja dusza oznajmiła: "Tak, tak! Dzięki bezsilności i zaufaniu Bogu, dzięki nędzy i szukaniu ucieczki u Niego drzwi prowadzące do światła są otwarte na oścież, a wszystkie warstwy ciemności rozproszyły się. Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu za światło wiary i islamu!" Pojąłem wyniosłą prawdę, którą sławny Hikam Ata'ijja wyraził w następujących wersach:
مَاذَا وَجَدَ مَنْ فَقَدَهُ ٭ وَ مَاذَا فَقَدَ مَنْ وَجَدَهُ
Oznacza to, że człowiek, który znajduje Boga, znajduje wszystko, podczas gdy ten, komu nie udało się Go odnaleźć, nie może odnaleźć niczego, a nawet jeśli coś znajduje, przynosi mu to jedynie kłopoty.Pojąłem znaczenie hadisu: طُوبٰى لِلْغُرَبَٓاءِ Drzewo Tuba (tj. szczęśliwość w Raju) będzie udziałem tych, którzy byli obcymi na zesłaniu[20] i złożyłem Bogu podziękowania.
O, moi bracia! Ciemności zesłania zostały rozświetlone światłem wiary, lecz wciąż w pewnym stopniu oddziaływały na mnie, nasuwając mi następującą myśl: "Widząc, że jestem obcy na tym zesłaniu, a odejdę do innego miejsca wygnania, czyż nie powinienem zastanowić się, czy wypełniłem wszystkie swoje obowiązki w owej gospodzie? [21]. Czy powinienem przekazać Słowa moim braciom i całkowicie zerwać wszelkie więzy, jakie mnie z nimi łączą?" Oto dlaczego pytałem was, czy Słowa, które zostały już napisane, mają zadowalającą postać, czy może czegoś im brakuje; czy wypełniłem swój obowiązek, bym mógł z lekkim sercem rzucić się w drzwi prowadzące do wypełnionego światłem, przyjemnego, prawdziwego miejsca zesłania, zapomnieć o tym świecie i powiedzieć jak Maulana Dżalal ad-Din:
دَان۪ى سَمَاعِ چِه بُوَدْ ب۪ى خُودْ شُدَنْ زِهَسْت۪ى
اَنْدَرْ فَنَاىِ مُطْلَقْ ذَوْقِ بَقَا چَش۪يدَنْ
Czy wiesz, czym jest sama'?
Jest staniem się nieświadomym własnego istnienia,
Jest zasmakowaniem wieczności przez całkowite unicestwienie.
Wybaczcie, że zapytując: "Czy mogę już poszukać wyniosłego miejsca zesłania?", sprawiam wam kłopot owymi pytaniami.
اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Said Nursi
* * *
List Trzynasty
بِاسْمِه۪ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪
[22]
اَلسَّلَامُ عَلٰى مَنِ اتَّبَعَ الْهُدٰى وَالْمَلَامُ عَلٰى مَنِ اتَّبَعَ الْهَوٰى
Pokój niech będzie z tymi, którzy prowadzeni są drogą prostą, a potępieni niechajzostaną ci, którzy idą za własnymi pragnieniami!
Moi drodzy bracia!
Często pytacie mnie o moją sytuację, o to, jak się czuję, dlaczego nie starałem się o uzyskanie dokumentów zwalniających mnie z zesłania, a także pytacie o moją całkowitą obojętność w temacie polityki i stanu tego świata. Ponieważ przy licznych okazjach zadawaliście owe pytania lub domyślałem się, że chcecie je zadać, jestem zmuszony, by odpowiedzieć wam nie jako nowy Said, lecz językiem starego Saida.
WASZE PIERWSZE PYTANIE
Czy jesteś ze wszystkiego zadowolony? [23] Jak się miewasz?
Odpowiedź:Składam nieskończone podziękowania Najbardziej Miłosiernemu z miłosiernych za to, że przekształcił rozmaite zło, jakiego dopuścili się wobec mnie ahl ad-dunja,w różnorodne dobro.
Kiedy porzuciłem politykę i wycofałem się ze spraw tego świata, żyjąc w górskiej jaskini i rozmyślając nad życiem ostatecznym, ahl ad-dunjabezprawnie oderwali mnie od tego i zesłali na wygnanie. Najbardziej Litościwy i Mądry Stwórca przekształcił owo zesłanie w miłosierdzie, zaś moją górską samotność, która była niebezpieczna dla mnie jako narażona na działanie różnych czynników, mogących zaszkodzić mojej szczerości intencji, w ucieczkę do bezpiecznych i serdecznych gór Barli. Kiedy przebywałem w Rosji jako jeniec wojenny, postanowiłem, że pod koniec swego życia ponownie wycofam się do górskiej jaskini, i modliłem się o to, by było mi to dane. Najbardziej Miłosierny z miłosiernych uczynił Barlę taką jaskinią i zesłał mi dary Swych dobrodziejstw, nie obciążając mnie słabego trudnościami i kłopotami wiążącymi się z życiem w jaskini. W Barli znaleźli się jedynie dwaj lub trzej nieufni ludzie, którzy swymi nieuzasadnionymi obawami przysporzyli mi licznych cierpień. Było tak, jak gdyby byli przyjaciółmi troszczącymi się o moją wygodę, jednakże
ich podejrzenia wyrządziły szkodę zarówno memu sercu, jak też i naszej służbie Koranowi.
Co więcej, choć ahl ad-dunjawydali akt dotyczący wszystkich skazanych na wygnanie, a także uwolnili z więzień kryminalistów, zapewniając im amnestię, niesprawiedliwie zadecydowali, że owa amnestia nie obejmie mojej osoby. Jednakże mój Litościwy Pan - bym mógł pozostać w służbie Koranowi i w większym stopniu spisywać świat-ła Koranu, znane jako Słowa - sprawił, że nic nie zakłóciło mego spokoju na zesłaniu, które zechciał przekształcić we wspaniały przykład litości.
Na dodatek, choć ahl ad-dunjapozostawili w spokoju wpływowych, potężnych przywódców i szejków, którzy mogli mieszać się do ich doczesnych spraw w miasteczkach i miastach, a także zezwolili im na spotykanie się z ich krewnymi i w ogóle z każdym, mnie niesprawiedliwie skazali na odosobnienie i zesłali do małej wioski. Prócz jednego lub dwóch wyjątków, nie zezwolili żadnemu z moich krewniaków czy ziomków na odwiedzenie mnie. Jednak mój Stwórca, Który obejmuje Swą litością każdą rzecz, przekształcił owo odosobnienie w ogromne miłosierdzie, jakie stało się moim udziałem, sprawiając, że mój umysł pozostał jasny, a ja sam byłem w stanie odebrać blask Koranu takim, jaki jest, pozostając wolnym od złośliwości czy złej woli.
Ahl ad-dunjauznali za przesadne dwa zwyczajne listy, jakie napisałem w ciągu dwóch lat na początku mego zesłania. Nawet teraz są niezadowoleni i prześladują mnie tylko dlatego, że jedna lub dwie osoby odwiedzają mnie raz czy dwa w miesiącu lub raz na tydzień, czyniąc to jedynie ze względu na życie ostateczne. Jednak mój Litościwy Pan i Wszechmądry Stwórca przekształcił tyranię ahl ad-dunjaw miłosierdzie, sprawiając, że stała się ona dla mnie pożądanym osamotnieniem i wycofaniem się z życia doczesnego na czas trzech świętych miesięcy [24], w ciągu których człowiek może zdobyć zasługę równą tej, jaką przynosi dziewięćdziesiąt lat życia duchowego (tur. manevi).Wszelkie dzięki niech będą Bogu Jedynemu za każdą sytuację, za mój stan i samopoczucie.
WASZE DRUGIE PYTANIE
Dlaczego nie starasz się o zwolnienie z zesłania?
Odpowiedź: Zostałem skazany nie przez ahl ad-dunja,lecz przez zarządzenie Boga, dlatego do Niego się zwracam. Kiedykolwiek mi na to zezwoli, kiedykolwiek przerwie dostarczanie mi zaopatrzenia w tym miejscu, odejdę.Prawda o tej kwestii wygląda następująco:
Istnieją dwie przyczyny wszystkiego, co się nam przytrafia: jedna pozorna i druga, która jest prawdziwa. Ahl ad-dunja,którzy sprowadzili mnie do tego miejsca, są przyczyną pozorną, jeśli zaś chodzi o Boże zarządzenie, jest ono przyczyną rzeczywistą, która skazała mnie na odosobnienie. Przyczyna pozorna działa niesprawiedliwie, podczas gdy przyczyna rzeczywista postępuje zgodnie ze sprawiedliwością. Oto, jak myślą ci, którzy są przyczyną pozorną: "Ten człowiek ciężko pracuje, służąc nauce i religii, może zatem mieszkać się w nasze sprawy tego świata". Z powodu takiej możliwości wygnali mnie na zesłanie, popełniając zło trojakiego rodzaju. Tymczasem Boże zarządzenie ujrzało, że moja służba religii i nauce nie jest prawdziwie szczera, i z tego powodu skazało mnie na wygnanie, przekształcając wieloraką tyranię ahl ad-dunjaw liczne przykłady miłosierdzia. Decyzja w kwestii mego zesłania należy do Bożego zarządzenia i jest sprawiedliwa, zatem do Boga się uciekam. Ci, którzy są przyczyną pozorną, z pewnością posiadają również pozorne powody i taką też władzę nad pewnymi rzeczami, lecz sprawiają, że zwracanie się do nich w sprawie mego wyroku nie ma żadnego sensu. Gdyby mieli jakieś prawo lub silne racje ich postępowania, mógłbym zwrócić się również do nich.
Całkowicie porzuciłem ich świat - oby stał się przyczyną ich końca! - oraz ich politykę - oby powróciły do nich ich działania! - zatem nie chcę podsycać ich podejrzeń dotyczących rzeczywistości poprzez zwracanie się do nich, jako że ich preteksty i podejrzenia są z całą oczywistością bezpodstawne.Gdybym czuł jakąkolwiek chęć włączenia się do polityki tego świata, której cugle trzymają ludzie Zachodu, nie utrzymałbym tego w tajemnicy nawet przez osiem godzin z owych ośmiu lat; wyszłoby to na jaw i stało się ogólnie znane. Jednakże przez owe osiem lat ani razu nie zapragnąłem choćby przeczytana gazety - i przez ten czas nie przeczytałem ani jednej. Przez cztery z tych ośmiu lat pozostawałem pod nadzorem policyjnym i nie znaleziono nawet najdrobniejszego znaku, który mógłby świadczyć o tym, że mieszam się do polityki. Służba Wszechmądremu Koranowi jest ważniejsza od wszelkich działań polityków, nie pozwala więc człowiekowi, który w niej pozostaje, na zajmowanie się polityką tego świata, która w większości składa się z fałszu i kłamstw.
A oto drugi powód, dla którego nie wystąpiłem o uniewinnienie: Przyznanie prawa do jakichkolwiek decyzji tym, którzy przypuszczają, że to, co złe, jest tym, co słuszne, już samo w sobie jest rodzajem zła. Nie zamierzam popełnić takiego błędu!
WASZE TRZECIE PYTANIE
Dlaczego jesteś tak obojętny wobec polityki tego świata? Twoje podejście do tej kwestii w ogóle się nie zmieniło, choć dzieje się tak wiele spraw. Czy to oznacza, że uważasz je za dobre, czy też zachowujesz milczenie, bo jesteś przerażony?
Odpowiedź:Służba Wszechmądremu Koranowi surowo zakazała mi mieszania się do świata polityki, a nawet sprawiła, że o polityce zapomniałem.Cała historia mego życia zaświadcza, że nigdy nie zdarzyło się, by strach opanował mnie lub powstrzymał przed obraniem drogi, którą uznałem za słuszną. Wreszcie, dlaczegóż miałbym się bać? Z tym światem nie wiąże mnie nic prócz wyznaczonej godziny odejścia z niego. Nie mam rodziny ani dzieci, o których mógłbym myśleć, nie posiadam też żadnego majątku. Nie należę do szlachetnej rodziny, której honor mógłbym mieć na względzie. Nie chciałbym zapewnić sobie chwały tego świata ani też rozgłosu, które składają się na niezasłużoną sławę hipokrytów - oby Bóg pobłogosławił tych, którzy dopomagają w jej zniszczeniu! Zatem wszystkim, co mi pozostaje, jest śmierć, spoczywająca w rękach Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała. Któż posiada taką moc, by ingerować w Jego zarządzenie lub by przyspieszyć je, póki nie nadejdzie wyznaczony przez Niego czas? Tak czy inaczej jesteśmy jednymi z tych, którzy wolą zaszczytną śmierć od życia w poniżeniu.Ktoś przypominający starego Saida [25] wypowiedział słowa następujących wersów:
وَ نَحْنُ اُنَاسٌ لَا تَوَسُّطَ بَيْنَنَا ٭ لَنَا الصَّدْرُ دُونَ الْعَالَم۪ينَ اَوِ الْقَبْرُ
Jesteśmy tymi, dla których nie ma drogi pośredniej.
Dla nas - albo zaszczytne miejsce wśród ludzi, albo grób.
Służba Koranowi w każdym przypadku zabrania mi nawet myślenia o życiu społeczno-politycznym. Oto, jak wygląda ta kwestia:
Życie człowieka jest podróżą. W tej chwili w świetle Koranu ujrzałem, że droga tej podróży prowadzi przez bagno. Karawana ludzkości brnie naprzód przez brudne, śmierdzące błoto. Niektórzy z owej karawany podróżują drogą, która jest bezpieczna; inni znaleźli pewne sposoby na to, by ratować karawanę z owego mętnego bagna tak długo, jak tylko to możliwe, jednak większość podróżuje w ciemności przez sam jego środek. Jedna piąta podróżników - ci, którzy są pijani - bierze cuchnące błoto za piżmo i ambrę, smarując nim twarze
i oczy; ci brną i błądzą w owym wstrętnym bajorze, dopóki nie utoną. Pozostałe osiemdziesiąt procent pojmuje, że bagno jest bagnem, zdaje sobie sprawę z tego, iż jest ono cuchnące i nieczyste, lecz ci ludzie są zdezorientowani i nie potrafią odnaleźć bezpiecznej drogi. Istnieją dwa rozwiązania:
pierwsze:kijami przywrócić pijanych do zmysłów;
drugie:wskazać bezpieczną drogę zabłąkanym, ukazując im światło.
Patrzę i widzę, że osiemdziesiąt procent ludzi wymachuje kijami w stronę owej jednej piątej, którą są pijani, podczas gdy im samym, nieszczęśliwym i zbłąkanym, światło nie zostało ukazane w odpowiedni sposób, a nawet jeśli, to ten, który je ukazuje, nie wzbudza zaufania, gdyż w tej samej ręce trzyma zarówno latarnię, jak i tęgi kij. Zbłąkany człowiek zastanawia się z niepokojem: "Czy ten człowiek chce zwrócić moją uwagę na światło, czy chce obić mnie kijem?" A czasami, kiedy z powodu jakiejś wady kij zostaje złamany, światło także odlatuje lub gaśnie.
Owym bagnem jest życie społeczne ludzkości, rozpustne i rodzące niedbalstwo oraz zbłądzenie. Pijacy to ci uparci, którzy w zbłądzeniu znajdują radość, zaś zdezorientowani i zabłąkani to ci, którzy czują wstręt do zbłądzenia, jednak nie potrafią uwolnić się od niego. Chcą się wyratować, lecz w zamieszaniu nie potrafią odnaleźć drogi. Kijami są pewne prądy w polityce, zaś światłem - prawdy Koranu. W temacie światła nie można wieść sporu, nie można odczuwać wrogości wobec niego; w nikim prócz Szatana przeklętego nie może ono budzić obrzydzenia. Bym mógł ponieść światło Koranu, oświadczyłem:
اَعُوذُ بِاللّٰهِ مِنَ الشَّيْطَانِ وَ السِّيَاسَةِ
Szukam ucieczki u Boga przed Szatanem i polityką!,i odrzuciłem kije polityków, ujmując światło obiema rękami. Ujrzałem, że wśród polityków - tak zwolenników rządu, jak i opozycji - są ci, którzy miłują owe świetliste prawdy. Żadna ze stron ani żadna grupa nie może ani rzucać oszczerstw na prawdy Koranu, ani też ukryć przed innymi jego wysoko wzniesionych świateł czy też jego nauk, które dalece przewyższają wszelkie ustawy prądów czy stronnictw politycznych, będąc wolnymi od wszystkich stronniczych deliberacji polityków. Tylko szatani w ciałach ludzi lub bestie w ludzkiej skórze mogliby tak postąpić, jako że uważają oni bezbożność i niewiarę za rodzaj poglądów politycznych i wspierają je.
Wszelka chwała niechaj będzie Bogu Jedynemu za to, że wycofałem się z polityki, dzięki czemu wartość drogocennych jak diamenty prawd Koranu nie zmniejszyła się dla mnie do wartości odłamków szkła, choć sam wystawiłem się na oskarżenia propagandy polityków. Zaiste, owe diamenty, którymi są prawdy koraniczne, w oczach wszelkich stronnictw jeszcze bardziej zwiększyły - w olśniewający sposób - swą wartość.
اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ الَّذ۪ى هَدٰينَا لِهٰذَا وَمَا كُنَّا لِنَهْتَدِىَ لَوْلَٓا اَنْ هَدٰينَا اللّٰهُ لَقَدْ جَٓاءَتْ رُسُلُ رَبِّنَا بِالْحَقِّ
[26]
اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Said Nursi
* * *
@
Zdjęcie Nauczyciela Bediuzzamana Saida Nursiego wykonane, gdy po raz pierwszy przybył on do Barli
Błysk Dwudziesty Drugi
Ten wielce poufny, krótki traktat, który napisałem dwadzieścia dwa lata temu specjalnie dla moich wybranych, najbliższych i najbardziej szczerych braci, kiedy przebywałem w wiosce Barla, w prowincji Isparta, dedykuję gubernatorowi, sędziom i policji z Isparty z powodu troski o mnie, jaką wykazali zarówno zwykli ludzie, jak i władze tej prowincji. W razie potrzeby należy sporządzić kilka jego kopii na maszynie do pisania (starym lub nowym alfabetem), by ci, którzy inwigilowali mnie i starali się wyśledzić moje sekrety przez te dwadzieścia pięć lat mogli dowiedzieć się, że nie mam nic do ukrycia. Niech dowiedzą się, że moim najgłębszym sekretem jest ten traktat!
Said Nursi
Trzy wskazówki
(Będąc początkowo Kwestią Trzecią Notatki Siedemnastej Błysku Siedemnastego, z powodu bezkompromisowości i wszechstronności omawianych kwestii, z powodu siły i blasku odpowiedzi, traktat ten został włączony do zbioru Błyski - w którym należało znaleźć dla niego miejsce - jako Błysk Dwudziesty Drugi Listu Trzydziestego Pierwszego. Jest on poufny i napisany specjalnie dla moich najbardziej wybranych, szczerych i wiernych braci).
بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ
وَمَنْ يَتَوَكَّلْ عَلَى اللّٰهِ فَهُوَ حَسْبُهُ اِنَّ اللّٰهَ بَالِغُ اَمْرِه۪ قَدْ جَعَلَ اللّٰهُ لِكُلِّ شَيْءٍ قَدْرًا
[27]
Omówienie tej kwestii składa się z"Trzech Wskazówek".
WSKAZÓWKA PIERWSZA
Ważne pytanie dotyczące mojej osoby i Ruchu Światła, które zadaje wiele osób:"Skoro nie wtrącasz się do spraw ludzi życia doczesnego ani do tego świata, dlaczego ahl ad-dunjaprzy każdej okazji wtrącają się w sprawy twojego życia doczesnego, choć rząd przez żadne ze swoich praw nie miesza się do spraw pustelników i ludzi, którzy wyrzekli się tego świata?"
Odpowiedź:Odpowiedzią nowego Saida na to pytanie jest milczenie. Nowy Said mówi: "Niech zamiast mnie odpowiedzi udzieli Bóg poprzez Swoje zarządzenie". Niemniej jednak, ponieważ czuję się zmuszony do odpowiedzi, głowa starego Saida, na którą zdał się nowy Said, mówi: "Tymi, którzy powinni odpowiedzieć na to pytanie, są władze Isparty i jej mieszkańcy, ponieważ zasadnicze znaczenie tego pytania o wiele bardziej dotyczy ich, niż mnie. Skoro władze prowincji, składające się z tysiąca ludzi, i jej mieszkańcy, których są setki tysięcy, mają obowiązek rozpatrzeć sprawy, które dotyczą owej prowincji, i bronić jej, dlaczego miałbym rozmawiać ze swoimi oskarżycielami, skoro nie ma takiej konieczności, dlaczego miałbym bronić samego siebie?"
Przebywam w tej prowincji od dziewięciu lat i stopniowo coraz bardziej i bardziej odwracam się plecami do świata. Nie ukrywam żadnego aspektu mojego życia. Nawet moje najgłębsze sekrety i najbardziej poufne traktaty trafiły do rąk rządzących i niektórych spośród posłów. Jeśli całkowicie wmieszałbym się w sprawy tego świata, co spowodowałoby lęk i trwogę wśród ahl ad-dunja,lub jeśli podjąłbym jakąkolwiek próbę wtrącenia się do ich spraw czy choćby wpadłbym na pomysł, by tak postąpić, rząd tej prowincji i lokalne władze miast wiedziałyby o tym. Lecz choć byłem obiektem ich lustracji i nadzoru przez dziewięć lat, a także bez wahania rozgłaszałem swoje "tajemnice" tym, którzy mnie odwiedzali, władze zachowały milczenie i nie dokuczały mi. Jeśli przez te dziewięć lat okazałbym jakąkolwiek przywarę, która mogłaby być szkodliwa
dla przyszłości i szczęścia tego kraju i jego mieszkańców, byłby za to odpowiedzialny każdy, od rządu aż do wioskowego naczelnika policji. By zatem uwolnić się od odpowiedzialności, są oni zobowiązani do tego, by bronić mnie w obliczu ludzi, którzy w dotyczących mnie sprawach robią górę z kretowiska lub robią kretowisko z góry. Z tego powodu kieruję to pytanie do nich, by odpowiedzieli.
Powodem, dla którego ludzie z tej prowincji są zobowiązani do tego, by bronić mnie bardziej, niż sam to robię, jest to, że przez owe dziewięć lat poprzez setki traktatów (które w sposób istotny i prawdziwy wykazały swoją skuteczność) pracowałem na rzecz ich życia wiecznego, dla siły ich wiary i dla ich szczęścia w życiu doczesnym, ponieważ są oni zarówno moimi braćmi i przyjaciółmi, jak ludźmi błogosławionymi; nikt nie został zaniepokojony ani nie poniósł żadnej szkody ze względu na Traktaty Światła, w których nie sposób znaleźć choćby najdrobniejszego odniesienia do spraw polityki czy tego świata; a także, chwała niech będzie Bogu Jedynemu, dzięki środkom, jakimi stały się Traktaty Światła, dzięki swojej sile wiary i solidności religii, Isparta osiągnęła takie błogosławieństwa, jakie były udziałem Damaszku (w dawnych czasach) czy Uniwersytetu Al-Azhar w Egipcie; wreszcie Traktaty Światła sprawiły, że w Isparcie potęga wiary zwyciężyła bierność, a pragnienie oddawania czci Bogu przeważyło nad występkiem, co uczyniło tę prowincję bardziej pobożną od jakiejkolwiek innej. Ponieważ tak jest, wszyscy mieszkańcy tej prowincji (nawet jeśli przyjmiemy, że są bezbożni), są zobowiązani, by bronić mnie i Traktatów Światła. Dopóki mają tak słuszne racje po temu, by mnie bronić, sam nie skorzystam z mojego mało istotnego prawa do obrony samego siebie, kiedy, całkowicie bezsilny, dopełniłem obowiązku i - dzięki niech będą Bogu Jedynemu! - tysiące uczniów zastępowały i zastępują mnie w tej pracy. Ktoś, kto ma tysiące obrońców, nie potrzebuje osobiście bronić własnej sprawy.
WSKAZÓWKA DRUGA,
będąca odpowiedzią na krytykę
Ahl ad-dunja pytają:"Dlaczego jesteś na nas zagniewany? Nie zwróciłeś się do nas ani razu, milczysz. Gorzko użalasz się na nas, twierdząc, że jesteśmy wobec ciebie niesprawiedliwi. Jednak mamy swoje zasady i określone prawa, jakich wymagają nasze czasy, a ty nie chcesz zaakceptować tego, że mogłyby one stosować się także do ciebie. Człowiek, który ustala prawo, nie jest tyranem, lecz człowiek, który nie chce przyjąć tego prawa, jest buntownikiem. Na przykład w naszym wieku wolności, w nowej epoce republikańskiej, którą zainaugurowaliśmy,
naszą podstawową zasadą i prawem opierającym się na równości jest zlikwidowanie jakiegokolwiek prześladowania czy też zniewalania innych ludzi. Jednak z twojego jawnego zachowania, jak również z twojego pełnego przygód, wcześniejszego życia można wywnioskować, że czy to przez przyjęcie pozycji hodży, czy to przez bycie ascetą starasz się przyciągnąć wzrok ogółu, zyskać powszechną uwagę i zapewnić sobie władzę oraz status społeczny niezależne od autorytetu rządu. To mogłoby zdawać się pożądane w bezwzględnej tyranii burżuazji, jednak ponieważ zasady czystego socjalizmu i bolszewizmu, które pojawiły się wraz z przebudzeniem zwykłych ludzi i ich dojściem do władzy, są bardziej zgodne z naszymi interesami, przeto przyjęliśmy je, zaś stanowisko, jakie zajmujesz, jest nam niemiłe i przeciwstawne naszym zasadom. Dlatego nie masz prawa, by skarżyć się lub gniewać z powodu przykrości, jakich ci przyczyniamy".
Odpowiedź:Jeśli ktoś, kto otwiera przed wspólnotą ludzi nową drogę życia, nie postępuje zgodnie z naturalnymi prawami, obowiązującymi we wszechświecie, nie może odnieść sukcesu w korzystnych dziełach ani na drodze do postępu. Wszystkie jego czyny służą interesom zła i zniszczenia. Ponieważ działania muszą być zgodne z naturalnymi prawami, całkowitą równość można wprowadzić wyłącznie poprzez zmianę natury człowieka i usunięcie podstawowej mądrości, widocznej w stworzeniu rodzaju ludzkiego. Tak, zarówno z urodzenia, jak poprzez sposób, w jaki żyję, należę do klasy zwykłych ludzi i jestem jednych z tych, którzy przez usposobienie i rozumowo przyjęli drogę równych praw, a z powodu współczucia i sprawiedliwości, jakie przyniósł islam, jestem człowiekiem, który przez długi czas sprzeciwiał się tyranii i prześladowaniom elity zwanej burżuazją, jak też występował przeciwko nim poprzez swoje działania. Dlatego ze wszystkich sił popieram całkowitą sprawiedliwość, a sprzeciwiam się tyranii, prześladowaniom, samowoli władzy i despotyzmowi.
Jednakże natura człowieka i podstawowa mądrość tkwiąca w rodzaju ludzkim są przeciwieństwem prawa całkowitej równości.Jest tak, ponieważ, by ukazać Swą doskonałą moc i mądrość, Wszechmocny Stwórca sprawia, że jedno ziarno wydaje liczne plony, że wiele ksiąg zapisywanych jest na jednej stronicy, że jedna rzecz spełnia wiele funkcji, i w ten sam sposób sprawia, że ludzkość wykonuje obowiązki tysięcy gatunków stworzeń. To z powodu owej wielkiej tajemnicy Wszechmocny Bóg stworzył człowieka wyposażonego w naturę, która mogłaby wytworzyć pędy tysięcy gatunków oraz ukazać poziomy tysięcy innych gatunków istot żywych. Moce człowieka, jego subtelne zdolności i zmysły nie zostały ograniczone, jak jest to w przypadku zwierząt. Ponieważ
Stwórca pozostawił człowieka wolnym i dał mu zdolności, dzięki którym jego zmysły mogą wędrować przez nieskończone stopnie rozwoju, rodzaj ludzki, choć jest tylko jednym gatunkiem, stał się podobny tysiącom gatunków. Z tego powodu człowiek został wicekrólem ziemi, wynikiem istnienia wszechświata i monarchą wśród istot żywych.
Najważniejszym zaczynem i mechanizmem dającym początek różnorodności w rodzaju ludzkim jest współzawodnictwo i prawdziwa cnota, będąca wynikiem wiary.Cnotę tę można usunąć jedynie poprzez zmianę ludzkiej natury, stłumienie rozsądku, zabicie serca i zniszczenie ducha. Tak, ten wiek wraz z jego straszliwą tyranią ukrytą za zasłoną wolności zasługuje na to, by wymierzyć mu silny policzek poniższymi mistrzowskimi wersami, które, napisane przez pewnego wielkiego człowieka [28], niesłusznie ciśnięto mu w twarz, choć nie zasłużył na żadną karę:
Nie jest możliwe zniszczenie wolności przez tyranię i niesprawiedliwość;
Spróbuj, jeśli możesz, odebrać ludzkości świadomość.
W tych wersach mówię, by wymierzyć policzek naszemu wiekowi:
Nie jest możliwe zniszczenie prawdy przez tyranię i niesprawiedliwość;
Spróbuj, jeśli możesz, zniszczyć serce całej ludzkości.
Nie jest możliwe zniszczenie cnoty przez tyranię i niesprawiedliwość;
Spróbuj, jeśli możesz, unicestwić świadomość całej ludzkości.
Tak, tak jak cnota powstająca z wiary nie może stać się powodem prześladowań, tak samo nie może stać się powodem tyranii. Prześladowanie i samowolny despotyzm wskazują na brak cnoty. Główna droga ludzi cnoty, częściowo nakładająca się na życie społeczne, prowadzi przez bezsilność, ubóstwo i pokorę. Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu za to, że spędziłem życie na tej drodze, i nadal żyję w ten sposób. Mówiąc, że posiadam pewne cnoty, nie twierdzę tego z powodu dumy. Mówię, co następuje, by podziękować Bogu za Jego dary i rozgłosić je:
Dzięki Swej łasce i hojności Wszechmocny Bóg obdarował mnie cnotą pracy na rzecz nauk wiary i Koranu. Niech wszelka chwała będzie Bogu Jedynemu za to, że przez całe życie wydawałem to, co dał mi Bóg, dla pożytku i szczęścia tego muzułmańskiego narodu, i jak w żadnym czasie nie używałem Bożego daru, by panować nad ludźmi i prześladować ich, tak z ważnych powodów nie cierpię powszechnej uwagi i podziwu ludzi, których poszukują niedbali, uciekam od tego. Z powodu owego uganiania się za podziwem innych straciłem dwadzieścia lat mojego wcześniejszego
życia, więc postrzegam je jako szkodliwe dla mnie. Jednak ponieważ wiem, że powszechna uwaga jest znakiem tego, że Traktaty Światła spodobały się ludziom, nie odpycham jej.
O, wy, których pole widzenia jest ograniczone do spraw tego świata! W żaden sposób nie mieszam się do spraw waszego świata ani nie miałem nic do czynienia z waszymi zasadami, ani też - o czym zaświadcza dziewięć lat mojego życia w niewoli - nie miałem żadnego zamiaru ani pragnienia ponownego wtrącenia się do spraw tego świata. Zatem zgodnie z jakim prawem poddaliście mnie całemu temu nadzorowi i wszystkim prześladowaniom, jak gdybym sam był starym prześladowcą, który zawsze był gotów skorzystać z okazji, by wesprzeć idee tyranii i despotyzmu? Żaden rząd na świecie nie zezwala na takie traktowanie, zgodnie czy niezgodnie z prawem, ani nie jest ono przez nikogo zalecane. Nie tylko ja sam mam dość znęcania się nade mną, jakiego doświadczyłem do tej pory! Jeśli dowiedzieliby się o nim wszyscy, wzbudziłoby ono oburzenie całej ludzkości, a nawet wszechświata!
WSKAZÓWKA TRZECIA,
która jest odpowiedzią na wykrętne, szalone pytanie
Niektórzy członkowie wymiaru sprawiedliwości mówią:"Ponieważ mieszkasz w tym kraju, powinieneś przestrzegać jego republikańskich praw. Dlaczego więc uchylasz się od ich przestrzegania, zasłaniając się pustelnictwem? Na przykład zgodnie z obecnymi prawami ustanowionymi przez rząd niezgodne z jedną z podstawowych zasad republiki, które opierają się na równości, jest przypisywanie sobie cnót czy zasług wykraczających poza czyjeś obowiązki, a przez to zdobywanie władzy nad niektórymi ludźmi spośród naszego narodu i wywieranie na nich wpływu. Dlaczego pozwalasz, by całowano twoją rękę, jeśli nie zajmujesz żadnego stanowiska? Dlaczego wychwalasz samego siebie i chcesz, by ludzie cię słuchali?"
Odpowiedź:Ci, którzy ustanawiają prawa, mogą zastosować je do innych dopiero po tym, gdy najpierw zastosują je do samych siebie. Jeśli ustanawiacie zasady dotyczące innych, nie stosując ich do samych siebie, naruszacie własną zasadę i własne prawo i sprzeciwiacie mu się, zanim uczynił to ktokolwiek inny. Chcecie zastosować zasadę absolutnej równości do mnie, a zatem oto, co mówię:
Jeśli kiedykolwiek zwykły żołnierz urośnie w oczach społeczeństwa do stopnia feldmarszałka, będzie miał taki udział w szacunku i uznaniu narodu, jaki ma feldmarszałek, będzie tak samo jak on obiektem aplauzu i poważania; jeśli kiedykolwiek feldmarszałek stanie się równy
zwykłemu żołnierzowi, przyjmie pozycję najniższego z szeregowców i nie zachowa żadnej wielkości poza tą niewielką, jaka należy się szeregowcowi; jeśli kiedykolwiek najbardziej olśniewający dowódca wojskowy, który prowadzi armię do samych zwycięstw, osiągnie aplauz, szacunek i miłość społeczeństwa równe tym, które osiągnął najmniej widoczny spośród zwykłych żołnierzy - wtedy, jak wymaga tego wasze prawo równości, możecie mi powiedzieć:"Nie nazywaj się hodżą! Nie przyjmuj szacunku! Zaprzecz swojej cnocie! Służ tym, którzy sami są sługami, i weź sobie żebraków za przyjaciół!"
Jeśli mówicie:"Szacunek, pozycja społeczna i uwaga publiczna należą się określonym funkcjom, a w szczególności tym, którzy je sprawują. Ty jednak nie pełnisz żadnej funkcji, nie możesz więc przyjmować szacunku ludzi, jakby tak było",
Odpowiem:Gdyby człowiek składał się jedynie z ciała, gdyby miał żyć na tym świecie wiecznie, gdyby brama grobu była zamknięta, a śmierć - zabita, wówczas obowiązki i funkcje człowieka byłyby ograniczone do tych, jakie mają żołnierze lub urzędnicy rządowi, i wtedy to, co mówicie, miałoby jakiś sens. Ponieważ jednak człowiek nie składa się wyłącznie z ciała, nie można wyrwać jego serca, języka, mózgu i umysłu, by nakarmić nimi ciało; nie mogą one zostać unicestwione, lecz również muszą podlegać zarządzaniu.
Ponieważ drzwi grobu nie są zamknięte, a obawa o czekającą za nimi przyszłość jest dla każdego najbardziej ciążącą kwestią, zatem obowiązki wynikające z szacunku dla narodu i posłuszeństwa wobec niego nie ograniczają się jedynie do tych natury społecznej, politycznej czy wojskowej, związanych z życiem tego świata.Tak, tak jak obowiązkiem jest wydanie paszportu temu, kto wyjeżdża za granicę, tak samo obowiązkiem jest wydanie paszportu na podróż do wieczności i zapewnienie światła tym, którzy udają się w tę ciemną drogę. Nie ma innego obowiązku, który byłby równie ważny.Jest to obowiązek, któremu można zaprzeczyć jedynie poprzez zanegowanie śmierci i zadanie kłamu świadectwu trzydziestu tysięcy świadków, którzy każdego dnia składają swoje podpisy pod twierdzeniem: "Śmierć jest prawdą", potwierdzając je i kładąc pod nim pieczęcie swoich zwłok.
Ponieważ istnieją obowiązki natury moralnej i duchowej, opierające się na moralnych i duchowych potrzebach, a najważniejszym z tych obowiązków jest wydanie paszportu na podróż do wieczności i kieszonkowej latarki serca, by rozświetlała ciemności pośredniego królestwa, a także nauczanie i wzmacnianie wiary, która jest kluczem do wiecznej
szczęśliwości, uczeni, którzy wykonują te obowiązki, z pewnością nie będą mieli za nic ani Bożych darów, którymi zostali obsypani, ani cnót będących wynikiem wiary, i nie zniżą się do poziomu grzeszników i rozpustników ani nie splamią brudem innowacji i występków. Z tego właśnie wynika samotność, która wam się nie podoba i którą bierzecie za przejaw nierówności.
Oprócz tej prawdy mówię, co następuje, nie do ludzi podobnych wam, którzy dręczycie mnie i prześladujecie, którzy w swoim egoizmie i pogardzie dla prawa równości jesteście zadufani w sobie niby Faraon (a ponieważ ludzie butni uważają pokorę za poniżenie, przeto nie należy być pokornym wobec nich), lecz raczej do uczciwych, skromnych i sprawiedliwych:
Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu za to, że znam swoje wady i swą bezsilność. Nie jestem arogancki i nie domagam się jakiegokolwiek nadrzędnego wobec innych muzułmanów stanowiska, które wymagałoby okazania mi szacunku. Zawsze jestem świadom moich nieskończonych wad i tego, że jestem kimś, kto nie ma żadnego znaczenia. Znajdując pociechę w poszukiwaniu Bożego wybaczenia, nie chcę od ludzi szacunku, lecz ich modlitw. Sądzę, że wszyscy moi przyjaciele wiedzą, że na tym polega moja droga. Jednakże służąc Wszechmądremu Koranowi i nauczając prawd wiary, by zachować godność i chwałę nauki, jakich wymaga jej ranga ze względu na owe prawdy wiary i na honor Koranu, by nie zgiąć się w pokłonie przed ludźmi zbłądzenia, na pewien czas przyjąłem postawę dostojeństwa.
Nie sądzę, by prawa ustanowione przez ahl ad-dunjamogły przeciwstawić się tym argumentom!
ZADZIWIAJĄCE POSTĘPOWANIE
Dobrze wiadomo, że nauczyciele zawsze i wszędzie oceniają innych stosownie do wiedzy i nauki. Ponieważ miłują swój zawód, w kimkolwiek i gdziekolwiek napotkają wiedzę i naukę, będą pielęgnować przyjaźń i szacunek dla takiego człowieka. Nawet jeśli nasz kraj odwiedzi profesor z wrogiego kraju, nauczyciele odwiedzą go z powodu poważania dla jego wiedzy i nauki, i złożą mu wyrazy szacunku. Jednakże kiedy najwyższe kolegium uczonych z Anglii poprosiło pewnego uczonego islamu, by ten w sześciuset słowach odpowiedział na ich sześć pytań, ów uczony i nauczyciel (który tutaj napotkał brak szacunku autorytetów i władz oświaty) odpowiedział na owe sześć pytań za pomocą sześciu słów, które spotkały się z aprobatą, odpowiedział z prawdziwą wiedzą i uczonością
na podstawowe zasady Europejczyków oraz ich filozofów, i pokonał ich. Dzięki sile, jaką dał mu Koran, rzucił wyzwanie owym europejskim filozofom. W Stambule, na sześć miesięcy przed ogłoszeniem Drugiej Konstytucji, za-prosił on do dysputy zarówno uczonych religijnych, jak też doktorów współczesnych nauk, i sam nie zadając żadnych pytań, bezbłędnie odpowiedział na wszystkie bez wyjątku pytania, jakie mu zadano . {(*): Oto, co mówi nowy Said: "Nie zgadzam się ze słowami, które w tym miejscu z dumą wypowiada stary Said, jednak nie mogę go uciszyć, jako że w tym traktacie oddałem mu głos. Myśląc: 'Niech przejawi nieco egoizmu wobec egoistów', milczę".} Tymi, którzy przyczynili najwięcej cierpień owemu uczonemu i nauczycielowi - choć poświęcił on całe swoje życie szczęśliwości ludzi narodu tureckiego, choć oświecił ich, wydając setki traktatów w ich własnym języku, choć jest dla nich współobywatelem, współwyznawcą, przyjacielem i bratem - tymi, którzy podsycali wrogość wobec niego i zaiste traktowali go z lekceważeniem, byli niektórzy spośród przedstawicieli władz oświatowych, jak również niektórzy spośród "urzędowych" hodżów.
Co możecie na to odpowiedzieć? Czy to ma być cywilizacja? Czy to ma być zachęcanie do zdobywania wiedzy? Czy to ma być patriotyzm? Czy to ma być umiłowanie narodu? Czy to ma być republikanizm? Niech Bóg broni, nic z tych rzeczy! To raczej Bóg przez Swoje zrządzenie ukazał wrogość ludzi tam, gdzie ów uczony i nauczyciel spodziewał się przyjaźni - po to, aby do jego nauk nie wplotła się hipokryzja i by mógł on osiągnąć szczerość intencji.
Zakończenie
Napaść, która jest dla mnie zadziwiająca, lecz stała się przyczyną podziękowań
Egoizm przewrażliwionych ahl ad-dunjajest tak wybujały, że gdyby był on istotą świadomą, osiągnąłby poziom cudotwórcy lub wielkiego geniusza. Oto, jakie jest znaczenie kwestii, o której mowa:
Pozostając w łatwej do zakłócenia równowadze, jaką narzuca im ich egoizm, ahl ad-dunjadostrzegają obłudę i egoizm we mnie (choć sam nie dostrzegam ich ani w mojej duszy, ani w umyśle) i zwalczają je. Przez owe osiem czy dziewięć lat osiem lub dziewięć razy doświadczyłem tego, o czym teraz powiem: po tym, jak traktowano mnie krzywdząco i niesprawiedliwie, zwątpiłem w sens Bożego zarządzenia, a ulegając rozmaitym wybiegom mojej duszy pytałem, dlaczego ahl ad-dunjauparli się, by mnie prześladować. Za każdym razem pojmowałem jednak, że
moja dusza albo była nieświadoma i naturalnie skłonna do egoizmu, albo też świadomie mnie zwodziła, a następnie mówiłem, że Bóg przez Swoje zarządzenie, przejawiające się w niesprawiedliwości prześladowców, postąpił ze mną sprawiedliwie.
Na przykład tego lata dosiadłem pięknego konia, jakiego użyczyli mi przyjaciele, i wyjechałem na wieś. Choć nie byłem tego świadomy, zbudziło się we mnie pragnienie przyjemności, a ahl ad-dunjawystąpili przeciw owemu ukrytemu pragnieniu tak gwałtownie, że zniszczyli zarówno pożądanie przyjemności, jak też mój apetyt na wiele innych rzeczy. Akurat po ramadanie, podczas którego zdobywałem wiedzę o napomknieniach, jakie jeden z wielkich, świętych imamów dawnych czasów czyni nam poprzez swoje cuda, które przenikają to, co niewidzialne, kiedy spotkałem się z pobożnością i szczerością moich braci w religii, z szacunkiem i dobrą opinią ludzi, którzy mnie odwiedzali, moja dusza - choć nie zdawałem sobie z tego sprawy - zapragnęła, bym przyjął postawę hipokryty pod zasłoną okazania wdzięczności. Nagle - z ich nieskończonym przewrażliwieniem i w taki sposób, że mogłem wręcz poczuć cząsteczki ich hipokryzji - zaatakowali mnie ahl ad-dunja.Składam dzięki Wszechmocnemu Bogu za to, że ich despotyzm stał się dla mnie środkiem do osiągnięcia szczerości intencji.
رَبِّ اَعُوذُ بِكَ مِنْ هَمَزَاتِ الشَّيَاط۪ينِ ٭ وَاَعُوذُ بِكَ رَبِّ اَنْ يَحْضُرُونِ
[29]
اَللّٰهُمَّ يَا حَا فِظُ يَا حَف۪يظُ يَا خَيْرَ الْحَافِظ۪ينَ اِحْفَظْنِى وَ احْفَظْ رُفَقَائ۪ى مِنْ شَرِّ النَّفْسِ وَ الشَّيْطَانِ وَ مِنْ شَرِّ الْجِنِّ وَ الْاِنْسَانِ وَ مِنْ شَرِّ اَهْلِ الضَّلَالَةِ وَ اَهْلِ الطُّغْيَانِ اٰم۪ينَ اٰم۪ينَ اٰم۪ينَ
O, Boże! O, Ty, Który zachowujesz! O, Zachowujący! O, Najlepszy z zachowujących! Uchowaj mnie i uchowaj moich towarzyszy przed złem duszy, przed złem Szatana i przed złem ludzi zbłądzenia i buntu. Amen, amen, amen.
سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ
[30]
* * *
Nadzieja Szósta Błysku Dwudziestego Szóstego
Pewnego razu podczas mej nieszczęsnej niewoli odłączyłem się od towarzystwa ludzi i byłem sam na szczycie Cam Dagi (Sosnowej Góry) w górach prowincji Barla. Poszukiwałem światła w samotności. Pewnej nocy, na małej platformie umieszczonej na wierzchołku sosnowego drzewa, które z kolei rosło na szczycie owej wysokiej góry, moja starość sprawiła, że pomyślałem o trzech lub czterech wygnaniach, zawierających się jedno wewnątrz drugiego. Jak jest to opisane w Liście Szóstym, melancholijny dźwięk drzew, szeleszczących i szemrzących wśród owej samotnej, cichej, głębokiej nocy, sprawił, że poczułem ból i żal z powodu mojej starości i zesłania. Podeszły wiek, szepcząc do ucha mego serca, nasunął mi następującą myśl: "Jak dzień zmienił się w ten ciemny grób, jakim jest noc, jak świat przywdział ów czarny całun, tak samo dzień twego życia zmieni się w noc, dzień tego świata zmieni się w noc pośredniego królestwa, a lato życia przekształci się w zimową noc śmierci".
Moja dusza poczuła się zobowiązana, by odpowiedzieć: "Tak, jestem daleko od rodzinnych stron, lecz rozłąka z tymi, których ukochałem przez pięćdziesiąt lat mojego życia, a którzy zmarli i pozostał tylko płacz za nimi, jest daleko bardziej bolesnym i zasmucającym wygnaniem niż wygnanie z ojczystego kraju. Co więcej, zbliżam się do wygnania znacznie bardziej smutnego i bolesnego niż to, którego doświadczam owej ciemnej nocy na szczycie góry: starość komunikuje mi, że zbliża się czas rozłąki z tym światem".
Poszukiwałem światła, które przyniosłoby mi nadzieję pośród owych wygnań, ukrytych jedno wewnątrz drugiego. Nagle przybyła mi z pomocą wiara w Boga, dając mi taki stopień zażyłości z Jedynym, że choćby owo wielorakiej natury pustkowie, na jakim się znalazłem, stało się po tysiąckroć gorsze, pociecha płynąca z wiary nadal byłaby wystarczająca.
O, starsi mężczyźni i starsze kobiety! Jako że mamy Litościwego Stwórcę, nie może dla nas istnieć żadne wygnanie! Ponieważ On istnieje, wszystko istnieje dla nas. Ponieważ On istnieje, istnieją aniołowie. Świat nie jest pusty; samotne góry i pustynie są pełne sług Wszechmocnego Boga. Prócz Jego sług spośród istot świadomych, także kamienie i drzewa stają się niby dobrze znani przyjaciele, kiedy patrzymy na nie w Jego
światłości i mając wzgląd na Niego. Mogą one wówczas rozmawiać z nami i sprawiać nam uciechę.
Tak, dowody i świadectwa, których jest tyle, ile stworzeń we wszechświecie, ile liter w olbrzymiej księdze, jaką jest ten świat, potwierdzają istnienie naszego Najbardziej Litościwego, Szczodrego, Bliskiego i Umiłowanego Stwórcy i Opiekuna; ukazują nam Jego miłosierdzie tyle razy, ile jest członków wszystkich istot żywych, ile jest rodzajów pożywienia, ile jest darów Bożych, które mogą stać się środkami do otrzymania Jego litości, miłosierdzia i łaski, a także wskazują wprost na Jego dwór. Starość to, mówiąc ściśle, czas bezsilności i słabości. Nie należy zatem czuć się urażonym z powodu starości, która jest mile widzianym orędownikiem na dworze Boga, lecz należy ją pokochać.
* * *
Poniżej zamieszczamy kilka listów napisanych przez Bediuzzamana Saida Nursiego, a także fragmenty pióra niektórych skrybów rozpowszechniających Traktaty Światła poprzez sporządzanie ich odręcznych kopii.
(Krótki poufny list, który może zostać dodany jako suplement do Kwestii Trzeciej Listu Dwudziestego Ósmego)
Moi bracia w życiu ostatecznym, moi ciężko pracujący uczniowie!
{(*): Adresatami tego listu są Husrev Effendi i Re'fet-Bej.}
W światłach Koranu, znanych jako Słowa, dostrzegaliśmy trzy przykłady cudownego działania Koranu. Teraz, dzięki waszym wysiłkom i waszemu entuzjazmowi, sprawiliście, że do owych trzech przykładów można dodać czwarty. A oto te trzy przykłady, które są mi znane:
Pierwszyto nadzwyczajna łatwość i szybkość spisywania Traktatów Światła. List Dziewiętnasty został spisany w dwa lub trzy dni, a każdego dnia pracowaliśmy po trzy lub cztery godziny, co razem daje dwanaście godzin, bez sięgania do jakiejkolwiek innej książki, wśród gór i sadów. Słowo Trzydzieste zostało spisane w pięć lub sześć godzin podczas choroby. Słowo Dwudzieste Ósme, będące dyskusją w temacie Raju, zostało spisane w godzinę lub dwie, w położonym w dolinie ogrodzie
Suleymana (Tevfik, Suleyman i ja byliśmy zdumieni taką prędkością), i tak dalej. Zaś tak samo, jak w powstawaniu Słów widoczny jest cud Koranu...
Drugi:...tak również są one przepisywane i kopiowane z nadzwyczajną łatwością, entuzjazmem i bez jakiegokolwiek znużenia. Gdy ukazało się jedno ze Słów, nagle, choć w owym czasie zaszło wiele spraw, które mogły znużyć rozum i duszę, ludzie w wielu miejscach zaczęli przepisywać ów traktat z całkowitym entuzjazmem. Przedłożyli tę pracę nad wszystko inne, mimo iż mieli wówczas inne pilne zajęcia, i tak dalej.
Trzeci cud Koranu:Również czytanie Słów nie wywołuje uczucia nudy, zwłaszcza wtedy, gdy ktoś odczuwa potrzebę ich przeczytania; im więcej czyta, tym większej przyjemności doznaje, nie czując żadnego znużenia.
Teraz udowodniliście czwarty cud Koranu. Brat taki jak Husrev, który był leniwy, i choć od pięciu lat słyszał o Słowach, nie zabrał się poważnie do ich przepisywania, w ciągu jednego miesiąca przepisał - pięknie i uważnie - czternaście książek, co z pewnością było czwartym cudem spośród tajemnic Koranu. W pełni docenił wartość Trzydziestu Trzech Okien, a szczególnie Listu Trzydziestego Trzeciego, ponieważ ów list przepisał najpiękniej i najbardziej uważnie. Tak, oto najpotężniejsza i najbardziej olśniewająca część Traktatów, jeśli chodzi o zdobywanie wiedzy o Bogu i wiary w Boga. Jedynie pierwsze Okna są bardzo krótkie i zwięzłe, podczas gdy kolejne stopniowo odsłaniają coraz więcej prawdy i lśnią coraz większym blaskiem. W przeciwieństwie do innych pism religijnych, większość Słów rozpoczyna się zwięźle, by stopniowo rozwijać się i nabierać blasku.
(Said Nursi)
* * *
Kwestia Siódma
Listu Dwudziestego Ósmego
بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ
قُلْ بِفَضْلِ اللّٰهِ وَبِرَحْمَتِهِ فَبِذٰلِكَ فَلْيَفْرَحُوا هُوَ خَيْرٌ مِمَّا يَجْمَعُونَ
[31]
Niniejsza Kwestia składa się z siedmiu Znaków, jednak najpierw, by opowiedzieć o szeregu Bożych darów, wyjaśnimy siedem Powodów, które odsłaniają znaczenie kilku Bożych łask.
Powód Pierwszy
Przed Wielką Wojną lub mniej więcej wtedy, gdy się ona rozpoczęła, miałem wizję, która była prawdą. W owej wizji byłem u podnóża sławnej góry Agri, znanej jako Ararat. Nagle góra wybuchła ze straszliwym grzmotem, a jej odłamki, które same były wielkości gór, zostały rozrzucone po całym świecie. Ujrzałem, że w tym strasznym położeniu jest ze mną moja matka, której powiedziałem:"Nie lękaj się! To dzieje się na rozkaz Wszechmocnego Boga, a On jest Najbardziej Litościwy i Wszechmądry". Nagle, wciąż będąc w tym samym położeniu, ujrzałem wielce ważnego człowieka, który rozkazał mi: "Wyjaśniaj cudowność Koranu!" Zbudziłem się i pojąłem, że nadchodzi wielki wybuch i wstrząs, który zniszczy mury wzniesione wokół Koranu. Wówczas Koran zostanie zaatakowany i będzie bronił się sam, a jego cudowność będzie dla niego zbroją ze stali, zaś ktoś taki jak ja zostanie w owym czasie wyznaczony, w sposób dalece wykraczający poza jego zdolności, do ukazania innym jednego z rodzajów cudowności Koranu. Pojąłem, że już zostałem wyznaczony do tego zadania.
Jako że cudowność Koranu została do pewnego stopnia objaśniona w Słowach, przedstawienie łask Boga, jakich doznaliśmy w naszej służbie, na pewno wesprze owe objaśnienia i zostanie nam zapisane na ich rachunek, zatem owe łaski powinny zostać przedstawione.
Powód Drugi
Wszechmądry Koran jest naszym przewodnikiem, mistrzem i przywódcą, który wskazuje nam drogę we wszystkich naszych uczynkach. Jako że wychwala on sam siebie, podążając za własnymi naukami, my wychwalimy komentarze do Koranu.
Co więcej, jako że Słowa, które zostały już napisane, są rodzajem koranicznego komentarza, a Traktaty Światła są własnością prawd Koranu; jako że w większości swych sur, a zwłaszcza w surach zaczynających się od liter Alif, Lam, Raoraz w tych, które zaczynają się od liter Ha, Mim,Wszechmądry Koran ukazuje samego siebie w całej swej wspaniałości, mówiąc o własnej doskonałości i wychwalając siebie w sposób, jakiego jest godzien; na nas z pewnością nałożono obowiązek ujawnienia błysków cudowności Koranu, które odbijają się w Słowach, a także łask Wszechwładnego, które są znakami przyjęcia przez Niego naszej służby, ponieważ tak czynił nasz mistrz i nasz również uczył, byśmy tak robili.
Powód Trzeci
Tego, co mówię o Słowach, nie mówię z braku skromności, lecz po to, by objaśnić prawdę, zaś prawdy i doskonałości zawarte w Słowach nie należą do mnie, lecz są własnością Koranu i z niego wzięły swój początek. Na przykład Słowo Dziesiąte składa się z kilku Kropel odsączonych z setek wersetów koranicznych, a wszystkie pozostałe traktaty są do niego podobne. Ponieważ wiem, że tak właśnie jest, i ponieważ sam jestem przemijający i odejdę, przeto z całą pewnością nie powinno się i nie wolno wiązać z moją osobą dzieła, które jest trwałe. Ponieważ zwyczajem ludzi zbłądzenia i buntowników jest odrzucanie dzieła, które nie odpowiada ich oczekiwaniom, przez odrzucanie jego autora, zatem traktaty, które są związane z gwiazdami niebios Koranu, nie powinny być wiązane z przegniłym filarem takim jak ja, który może być obiektem krytyki i dezaprobaty, i który może się zawalić. Powszechnym zwyczajem jest również poszukiwanie zalet dzieła w zaletach jego autora, którego ludzie uważają za źródło, jakie dało początek dziełu. Przypisywanie owych wzniosłych prawd i lśniących klejnotów bankrutowi takiemu jak ja i mojej osobie, osobie tego, kto sam z siebie nie byłby w stanie stworzyć nawet tysięcznej części tych prawd, jest zgodne z tym zwyczajem, lecz jest wielką niesprawiedliwością wobec prawdy. Jestem zatem zmuszony, by oznajmić, że Traktaty Światła nie są moją własnością; są własnością Koranu i z niego biorą swój początek, ukazując jego zalety. Tak, zalet kiści wyśmienitych winogron nie powinno się poszukiwać w ich suchych łodygach. Ja przypominam właśnie taką suchą łodygę.
Powód Czwarty
Niekiedy skromność sugeruje istnienie niewdzięczności w obliczu darów, zaiste, jest taką niewdzięcznością, zaś czasami wyliczanie darów jest przyczyną dumy. Jeden i drugi przypadek są szkodliwe, a jedyny ratunek polega na tym, by nie zaistniał żaden z nich. Przyznanie cnót i doskonałości, jednak bez roszczenia sobie prawa własności wobec nich, jest ukazaniem, iż są one dziełami Jedynego, Prawdziwego, Który zsyła Swoje dary. Przypuśćmy na przykład, że ktoś uczynił ci ten zaszczyt i przyodział cię w bogato haftowaną i inkrustowaną klejnotami szatę, która uczyniła cię bardzo pięknym. Ludzie mówią do ciebie: "Oto, jakie cuda były wolą Boga! Jak piękny jesteś! Jak pięknym się stałeś!", ty jednak skromnie odpowiadasz: "Niech Bóg uchroni! Nie mówcie takich rzeczy! Kimże jestem? Niczym!" Takie postępowanie byłoby niewdzięcznością wobec daru i lekceważeniem okazanym zręcznemu rzemieślnikowi, który przyodział cię w ową szatę. Jednak gdybyś z dumą odpowiedział: "Tak, jestem bardzo piękny. Z pewnością nie istnieje nikt, kogo można ze mną porównać!", byłoby to zarozumialstwem i pychą.
W konsekwencji tego, by uniknąć zarówno zarozumialstwa, jak i pychy, powinno się powiedzieć: "Tak, wyrosłem na pięknego człowieka. Jednak piękno bijące z owej szaty należy pośrednio do tego, który mnie w nią przyodział, zaś nie należy do mnie".
Podobnie, jeśli tylko memu głosowi starczy sił, będę wołał do całej ziemi:"Słowa są piękne, są prawdą, są rzeczywistością, lecz nie należą do mnie. Są promieniami blasku, jakim lśni Szlachetny Koran".
Zgodnie z zasadą, która mówi:
وَ مَا مَدَحْتُ مُحَمَّدًا بِمَقَالَت۪ى ٭ وَ لٰكِنْ مَدَحْتُ مَقَالَت۪ى بِمُحَمَّدٍ
Nie mogę wychwalać Muhammada własnymi słowami, lecz raczej moje słowa stają się zasługującymi na pochwałę dzięki Muhammadowi,
mówię:
وَ مَا مَدَحْتُ الْقُرْاٰنَ بِكَلِمَات۪ى ٭ وَ لٰكِنْ مَدَحْتُ كَلِمَات۪ى بِالْقُرْاٰنِ
Nie mogę wychwalać Koranu własnymi słowami, lecz raczej moje słowa stają się zasługującymi na pochwałę dzięki Koranowi.
Oznacza to, że nie upiększam prawd cudowności Koranu, nie mógłbym ukazać ich w piękny sposób; raczej to piękne prawdy Koranu uczyniły moje słowa pięknymi i wzniosłymi. Ponieważ tak właśnie jest, dopuszczalnym jest wyliczanie Bożych darów i umożliwienie
poznania - w imię piękna prawd Koranu - piękna zwierciadeł prawd koranicznych znanych jako Słowa, a także Bożych łask, które odbijają się w owych zwierciadłach.
Powód Piąty
Dawno temu usłyszałem od jednego z ludzi świętości, iż przepowiedziano mu poprzez niejasne aluzje świętych (ar. ałlija)spośród starców - jakie otrzymał ze świata tego, co niewidzialne - że na wschodzie ukaże się światło, które rozproszy ciemności innowacji. Był tego pewien. Długo oczekiwałem na przybycie owego światła i wciąż na nie oczekuję. Jednak zanim wiosną pojawią się święte kwiaty, trzeba przygotować pod nie grunt. Pojąłem, że poprzez naszą służbę przygotowujemy grunt dla owych świetlistych ludzi, których przyjście przepowiedziano. Zatem rozgłaszanie Bożych łask nie należy do nas, lecz do świateł zwanych Słowami, nie powinno prowadzić do pychy ani zarozumialstwa, lecz do podziękowań, do wychwalania Boga i wyliczania Jego darów.
Powód Szósty
Łaski Wszechwładnego, które są natychmiastową nagrodą za naszą służbę Koranowi, jaką pełnimy przy pomocy Słów, są również zachętą i sukcesem zesłanym nam przez Boga, zaś sukces powinien zostać ujawniony. Jeśli sukcesy przewyższają oczekiwania, stają się Bożym obdarowaniem, zaś ujawnienie Bożego obdarowania prowadzi do podziękowań. Jeśli sukcesy wciąż stają się coraz większe, stają się cudami Koranu, jakie dokonały się bez udziału naszej woli, my zaś jedynie ukazujemy je. Ujawnianie cudów tego rodzaju, które wydarzają się nieoczekiwanie i bez udziału woli, jest szkodliwe. Jeśli przewyższają one "zwyczajne" cuda, stają się promieniami cudowności Koranu, a jako że cudowność może zostać ujawniona, zatem ujawnienie tego, co ją wspiera, będzie zapisane na konto owej cudowności i nie może być przyczyną jakiejkolwiek pychy ani żadnego zarozumialstwa, lecz staje się przyczyną wychwalania Boga i dziękowania Mu.
Powód Siódmy
Osiemdziesiąt procent ludzi nie jest dociekliwymi uczonymi, którzy są w stanie przeniknąć do prawdy, rozpoznać, że jest ona prawdą, i przyjąć ją jako prawdę. Pozostali raczej przyjmują poprzez naśladownictwo to, o czym usłyszeli od ludzi, których zdanie można przyjąć i polegać na nim, co jest konsekwencją ich dobrej opinii o tych, którzy są godni zaufania. Zaiste, potężną prawdę postrzegają jako słabą, kiedy jest w posiadaniu słabego człowieka, podczas gdy
widząc, że pewna bezwartościowa kwestia jest w posiadaniu godnego szacunku człowieka, uznają ją za wartościową.Z tego powodu, by nie pomniejszać wartości prawd wiary i Koranu w oczach większości ludzi tylko z tego powodu, że spoczywają one w rękach słabego i bezwartościowego nieszczęśnika takiego jak ja, jestem zmuszony, by wyznać, że istnieje Ten, Który zatrudnia nas bez naszej wiedzy i woli; nie jesteśmy tego świadomi, lecz to On czyni nas tymi, którzy wykonują swą pracę. Ja zaś zaświadczam, że bez udziału naszej woli i świadomości jesteśmy tymi, w których przejawiają się pewne łaski i ułatwienia. W takim przypadku musimy krzyczeć na cały głos, by obwieścić o owych łaskach.
W konsekwencji powyższych siedmiu Powodów, wskażemy na kilka Znaków obejmujących każdą rzecz łask Wszechwładnego.
ZNAK PIERWSZY
W Punkcie Pierwszym Kwestii Ósmej Listu Dwudziestego Ósmego zawarte zostały objaśnienia dotyczące kwestii tałafuq.Na przykład w Liście Dziewiętnastym, poświęconym cudom Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), w kopii sporządzonej przez nieświadomego tej okoliczności pisarza, na sześćdziesięciu stronach (z wyjątkiem dwóch) od Trzeciej do Osiemnastej Znaczącej Wskazówki ponad dwieście miejsc, w których pojawiają się słowa "Szlachetny Posłaniec Boga, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie" doskonale odpowiada sobie nawzajem, wskazując na siebie nawzajem. Każdy uczciwy człowiek, który spojrzy choć na dwie z tych stron, przyzna, że nie jest to jedynie wynikiem przypadku. Jeśli wiele przykładów tego samego słowa odpowiada sobie nawzajem na tej samej stronie, połowa może być przypadkiem, a połowa świadectwem tałafuq,jednak jeśli dotyczy to wielu stron, może to być jedynie tałafuq.Zatem jeśli fraza "Szlachetny Posłaniec Boga, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie" występuje dwa, trzy, cztery razy lub częściej, a wszystkie te przykłady doskonale odpowiadają innym, na wszystkich stronach, z pewnością niemożliwe jest, by był to jedynie przypadek. Ów przykład tałafuqukazuje się również poprzez fakt, że ośmiu różnych ludzi przepisujących traktat nie było w stanie naruszyć owej zależności, która jest potężnym znakiem, pochodzącym ze świata tego, co niewidzialne. Choć w książkach uczonych z dziedzin retoryki i krasomówstwa można znaleźć różne poziomy elokwencji, elokwencja Wszechmądrego Koranu wzniosła się do poziomu cudowności, którego nie jest w stanie dosięgnąć nic innego. W podobny sposób przykłady tałafuqw Liście Dziewiętnastym, który jest zwierciadłem dla cudów Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), w Słowie Dwudziestym
Piątym, które jest interpretatorem cudów Koranu, oraz w wielu częściach Traktatów Światła, które są rodzajem komentarza do Koranu, ukazują niezwykłość przewyższającą tę, którą można znaleźć we wszelkich innych księgach. Dzięki temu można pojąć, że w owych zwierciadłach przejawia się i przedstawia rodzaj cudu spośród cudów Koranu i cudów Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).
ZNAK DRUGI
Oto druga z łask Wszechwładnego dotyczących służby Koranowi: Wszechmocny Bóg zesłał komuś takiemu jak ja, kto ma trudności z pisaniem, kto jest półanalfabetą, kto jest samotny na zesłaniu, komu zabroniono utrzymywania kontaktów z ludźmi, pomocników w osobach braci, którzy są silni, gorliwi, szczerzy, energiczni i gotowi do poświęceń, których wszystkie pióra są niczym diamentowe miecze. Złożył On na ich potężne barki obowiązek dotyczący Koranu, który był ciężarem dla mych słabych i bezsilnych ramion. Poprzez Swoją doskonałą szczodrość sprawił, że moje brzemię stało się lekkie. Mówiąc słowami Hulusiego, ta błogosławiona społeczność jest niczym zespół bezprzewodowych odbiorników telegrafu, zaś mówiąc słowami Sabriego, jej członkowie są niczym maszyny wytwarzające elektryczność w fabryce światła. Wraz z ich różnymi cnotami i wartościowymi zaletami przejawiają - znów mówiąc słowami Sabriego - rodzaj tałafuqpochodzący ze świata tego, co niewidzialne, rozprzestrzeniają wszędzie wokół tajemnice Koranu i światła wiary, a ponieważ w każdym z nich odbija się entuzjazm, wysiłki, energia i powaga każdego innego, sprawiają, że owe tajemnice i światła mogą dotrzeć wszędzie. Teraz, kiedy zmieniono alfabet [32], kiedy nie ma pras drukarskich, kiedy każdy potrzebuje świateł wiary, kiedy liczne rzeczy przygnębiają człowieka i niszczą jego entuzjazm, niezmordowana służba uczniów Światła, ich czysty zapał i starania są cudem Koranu i jasną łaską od Boga.Zaiste, jak świętość posiada swoje cuda, tak to samo tyczy się czystej intencji, a także szczerości. Zwłaszcza poważna i szczera solidarność między braćmi oraz braterstwo wyłącznie przez wzgląd na Boga skutkują wieloma cudami. Zaprawdę, zbiorowa osobowość takiej wspólnoty może osiągnąć doskonałość godną świętego i stać się przejawem Bożych łask.
O, moi bracia i moi przyjaciele w służbie Koranowi! Jak niesprawiedliwym i niesłusznym jest przyznanie całej chwały i całej zdobyczy sierżantowi kompanii, która zdobyła fortecę, tak nie powinniście przypisywać Bożych łask, przejawiających się w zwycięstwach odniesionych dzięki waszej zbiorowej osobowości i dzięki waszym piórom, nieszczęśnikowi takiemu jak ja!
Zaprawdę, w tak błogosławionej wspólnocie przejawia się jeszcze jedna wskazówka ze świata tego, co niewidzialne, bardziej potężna od pochodzących z owego świata przykładów tałafuq.Widzę ją, ale nie mogę wskazać jej wszem i wobec.
ZNAK TRZECI
Fakt, że różne części Traktatów Światła w olśniewający sposób udowadniają najważniejsze prawdy wiary i Koranu nawet najbardziej zatwardziałemu człowiekowi, jest potężnym znakiem ze świata tego, co niewidzialne, oraz Bożą łaską. Wśród owych prawd są takie, o których Awicenna, słusznie uważany za najwspanialszego geniusza, powiedział, wyznając swą bezsilność: "Rozum nie jest w stanie tego odgadnąć", tymczasem Słowo Dziesiąte wyjaśnia zwykłym ludziom, a nawet dzieciom, to, czego nie był w stanie dosięgnąć geniusz Awicenny.
Na przykład wielki uczony taki jak Sa'd ad-Din Taftazani na czterdziestu lub pięćdziesięciu stronach sławnego traktatu Muqaddimat Isna 'Aszarzawartym w jego dziele Talłihatmógł wyjaśnić jedynie tajemnicę Bożego zarządzenia i wolnej woli człowieka. Te same kwestie, których wyjaśnienie kierował on tylko do najlepszych z ludzi, są całkowicie objaśnione na dwóch stronach Tematu Drugiego Słowa Dwudziestego Szóstego, mówiącego o Bożym zarządzeniu, w taki sposób, że może je zrozumieć każdy. Czymże to jest, jeśli nie znakiem Bożej łaski?
Również jeśli chodzi o kwestie, które znamy jako tajemnicę stworzenia świata i zagadkę wszechświata, które wprawiały wszystkich w zakłopotanie, a żadna filozofia nie była w stanie ich rozwikłać, to dzięki cudowności Potężnego Koranu ów zawiły talizman, owa zdumiewająca zagadka została rozwiązana w Liście Dwudziestym Czwartym, w Aluzyjnym Punkcie pod koniec Słowa Dwudziestego Dziewiątego, a także w sześciu przykładach mądrości widocznej w przemianach drobnych cząsteczek, które to przykłady zostały wyjaśnione w Słowie Trzydziestym. Tak, zostały ujawnione i wyjaśniły tajemnicę zdumiewającej aktywności we wszechświecie, zagadkę stworzenia wszechświata i jego końca, znaczenie i przykłady mądrości zawarte w ruchu i przemianach cząsteczek, a każdy może zobaczyć owe traktaty i do nich sięgnąć.
Co więcej, Słowa Szesnaste i Trzydzieste Drugie wyjaśniają z doskonałą jasnością, poprzez tajemnicę istoty Jedynego, jedność wszechwładzy Tego, Który nie ma towarzysza, wraz ze zdumiewającymi prawdami nieskończonej bliskości Boga wobec nas, którzy jesteśmy od Niego nieskończenie daleko, podczas gdy przedstawienie frazy:
وَ هُوَ عَلٰى كُلِّ شَيْءٍ قَد۪يرٌ
On jest nad każdą rzeczą Wszechwładnyw Liście Dwudziestym i Dopisku do niego (składającym się z trzech porównań) ukazuje z całą oczywistością, że w odniesieniu do Bożej mocy drobne cząsteczki są równe planetom, że Zmartwychwstanie i wskrzeszenie wszystkich istot posiadających dusze będzie dla mocy Bożej tak łatwe, jak wskrzeszenie jednej duszy, że wmieszanie się jakiegokolwiek towarzysza w Boże stworzenie wszechświata jest tak odległe od rozsądku, że aż staje się niemożliwością. Tak, List Dwudziesty odsłania wielką tajemnicę Bożej jedności.
Co więcej, choć prawdy wiary i Koranu są tak rozległe, że nie był w stanie pojąć ich największy geniusz ludzkości, fakt, że odsłaniają się one - wraz z olbrzymią większością ich delikatnych kwestii - poprzez człowieka takiego jak ja, którego umysł jest zagmatwany, a położenie nędzne, który nie ma żadnej księgi, do jakiej mógłby się odnieść, który pisze w pośpiechu i z trudnością, jest bezpośrednim dziełem cudowności Wszechmądrego Koranu, przejawem łaski Bożej i potężnym znakiem ze świata tego, co niewidzialne.
ZNAK CZWARTY
Sposób, w jaki zostały zesłane Traktaty Światła, których jest ponad pięćdziesiąt [33], ukazuje, że są one dziełami, które nie mogłyby zostać spisane nawet dzięki wysiłkom i staraniom wielkich geniuszów i wytężających siły uczonych, cóż dopiero mówić o kimś takim, jak ja, kto myśli niewiele, podąża za tym, co mu się ukazuje, i nie ma czasu na głębsze badania. Tak, ten fakt ukazuje, że Traktaty są dziełami należnymi bezpośrednio Bożej łasce. Wszystkie traktaty nauczają najbardziej głębokich prawd poprzez porównania zrozumiałe nawet dla prostych i niewykształconych ludzi. Tymczasem wiodący uczeni powiedzieli o większości owych prawd, że nie mogą one stać się zrozumiałe nawet dla elity, cóż dopiero dla zwykłych ludzi.
Zatem ponieważ nauka o owych najbardziej odległych prawdach jest przekazywana najbardziej prostemu człowiekowi w najbardziej bezpośredni sposób, z cudowną łatwością i jasnością wyrażeń, przez kogoś takiego jak ja, kto ma w sobie niewiele z Turka, kogo słowa są niejasne i w większości niezrozumiałe, kto przez wiele lat znany był z komplikowania nawet najbardziej jasnych spraw, a jego wcześniejsze dzieła tylko potwierdzały tę złą sławę, jest z pewnością i bez jakiejkolwiek
wątpliwości znakiem Bożej łaski, a to nie mogło zostać osiągnięte jedynie dzięki moim zdolnościom. To przejaw cudowności Szlachetnego Koranu, to przedstawienie i odbicie jego porównań.
ZNAK PIĄTY
Fakt, że choć ogólnie rzecz ujmując Traktaty Światła są szeroko rozprowadzane, choć wszelkie kategorie i grupy ludzi - od najwyższych uczonych do ludzi niewykształconych, od wielkich świętych spośród tych, których serca zbliżają się do prawdy, do najbardziej zatwardziałych spośród bezbożnych filozofów - widziały je i studiowały, to jednak nie znalazły powodów do krytyki, pomimo tego, że niektórym z nich Traktaty wymierzyły silne ciosy; fakt, że każda grupa ludzi może skorzystać z lektury Traktatów stosownie do swego poziomu...; tak, owe fakty niewątpliwie są znakiem Bożej łaski i cudem Koranu. Choć inne traktaty tego rodzaju były spisywane jedynie po długich studiach i badaniach, to Traktaty Światła zostały spisane z nadzwyczajną szybkością, w rozpaczliwych czasach, kiedy mój umysł był skurczony, co wprowadzało zamieszanie do moich myśli i i pojmowania. Tak, to znak Bożej łaski i darów zsyłanych przez Wszechwładnego.
Tak, większość moich braci, wszyscy przyjaciele, którzy są ze mną, i wszyscy przepisujący wiedzą, że pięć Części Listu Dziewiętnastego zostało napisanych w kilka dni, poprzez które pracowaliśmy po dwie lub trzy godziny każdego dnia, co daje razem dwanaście godzin; że Część Czwarta tego Listu, która jest najważniejsza i ukazuje jasną pieczęć proroctwa w słowach "Szlachetny Posłaniec Boga, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie", została spisana z pamięci, w ciągu trzech lub czterech godzin, w górach i na padającym deszczu; że tak ważny i głęboki traktat, jakim jest Słowo Trzydzieste, został spisany w sadzie, w ciągu sześciu godzin; że większość traktatów została spisana w podobnych warunkach, jak było ze Słowem Dwudziestym Ósmym, które zostało spisane w ostatecznej formie w ciągu dwóch godzin, w ogrodzie należącym do Suleymana; moi bliscy przyjaciele wiedzą również i to, że przez wiele lat, kiedy cierpiałem rozmaite trudności, a mój umysł był skurczony, nie mogłem wyjaśnić nawet najprostszych faktów, o których, zaiste, nawet nie wiedziałem, zwłaszcza wtedy, kiedy moje choroby jeszcze potęgowały nieszczęścia, co jeszcze bardziej uniemożliwiało mi nauczanie i pisanie. Jednak mimo to najważniejsze ze Słów zostały napisane wtedy, gdy cierpiałem największe trudności i najgorsze choroby, a przy tym z największą prędkością. Cóż to jest, jeśli nie bezpośrednie doznanie Bożej łaski, dar Wszechwładnego i cud Koranu?
Co więcej, każda księga, jaka omawia prawdę o Bogu i prawdy wiary, z pewnością będzie szkodliwa dla niektórych ludzi, a z tego powodu nie każdego powinno się nauczać wszystkich kwestii, jakie są w niej zawarte. Jednakże, choć pytałem o to wielu ludzi, aż do dziś dnia Traktaty Światła nie przyczyniły nikomu żadnej szkody, nie spowodowały złych skutków, nie spotkały się z nieprzychylną reakcją ani nie zmąciły niczyjego umysłu. Moim zdaniem jest całkowicie jasne, że jest to znak pochodzący bezpośrednio ze świata tego, co niewidzialne, a także łaska Wszechwładnego.
ZNAK SZÓSTY
Teraz stało się dla mnie całkowicie jasne, że przez większość mego życia byłem prowadzony ku takiej drodze - a wszystko bez udziału mojej woli czy zdolności i tak, że nie pojąłem tego ani nie dostrzegłem - na której mogły powstać Traktaty Światła, by służyć Wszechmądremu Koranowi. Jest tak, jakbym całe swoje życie uczonego spędził na przygotowaniach, jakby było ono wstępem, którego efektem stało się ukazanie cudowności Koranu poprzez Słowa. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że siedem lat zesłania i narzucone mi położenie, w którym byłem odizolowany od innych ludzi bez żadnego powodu i wbrew temu, czego bym sobie życzył; prowadzenie życia samotnika w małej wiosce, które było całkowicie sprzeczne z mym usposobieniem; niesmak, jaki odczuwałem; wyrzeczenie się tego, co łączyło mnie ze społeczeństwem, a także zasad życia społecznego, do których przez długi czas przywykłem...; tak, nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że to wszystko przydarzyło mi się po to, bym mógł wykonywać obowiązek służenia Koranowi z całkowitą szczerością intencji. Sądzę, że złe traktowanie, z którym często się spotykałem, było litościwym dziełem ręki Bożej łaski, ukrytym za zasłoną niesprawiedliwości i prześladowań, które miało na celu skupienie moich myśli na tajemnicach Koranu i ograniczenie ich do tego tematu, by mój umysł nie rozpraszał swej uwagi. Ponieważ uniemożliwiono mi studiowanie jakichkolwiek innych ksiąg, choć dawniej wielce pragnąłem ich studiowania, w duszy poczułem rezerwę wobec nich. Pojąłem, że przygotowano mnie do porzucenia studiowania ksiąg, które byłoby dla mnie pocieszeniem i towarzyszem na zesłaniu, po to, bym obrał za swego doskonałego mistrza wersety Koranu i bezpośrednio w nich szukał nauki.
Co więcej, większość dzieł, które napisałem, większość Traktatów Światła, była mi zsyłana nagle i w jednej chwili, w konsekwencji
pewnych potrzeb, mających swój początek w mej duszy, nie zaś z powodu jakichkolwiek przyczyn zewnętrznych. Później, gdy pokazałem je przyjaciołom, powiedzieli, że są one lekarstwem na rany naszych czasów. Kiedy Traktaty zostały rozpowszechnione, dzięki opinii większości moich braci pojąłem, że całkowicie zaspokoiły one ich potrzeby wynikające z naszych czasów, stając się lekarstwem na wszelkie choroby.
Nie mam zatem żadnych wątpliwości co do tego, że wszystkie wyżej wymienione punkty, cały przebieg mego życia i moje mimowolne studiowanie tego, co było sprzeczne z powszechnym zwyczajem, były - bez udziału mojej woli i świadomości - potężnymi łaskami Boga i darami Wszechwładnego, zesłanymi po to, by wydać święte efekty podobne tym, które wymieniłem.
ZNAK SIÓDMY
W ciągu naszej pracy przez minione pięć lub sześć lat ujrzeliśmy na własne oczy - bez przesady - setki przykładów zsyłania darów Bożych, łask Wszechwładnego i cudów Koranu. Na niektóre z nich wskazaliśmy w Liście Szesnastym, zaś inne opisaliśmy w różnych Kwestiach Tematu Czwartego Listu Dwudziestego Szóstego, a także w Kwestii Trzeciej Listu Dwudziestego Ósmego. Wiedzą o nich moi bliscy przyjaciele, a Suleyman Effendi, mój stały przyjaciel, również wie o wielu z nich. Doświadczyliśmy nadzwyczajnej i cudownej łatwości w rozprzestrzenianiu Traktatów Światła, w szczególności Słów, w poprawianiu ich, w porządkowaniu, w spisywaniu ich wersji roboczych i ostatecznych. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że jest to cud Koranu, a doznaliśmy setek przykładów owego cudu.
Co więcej, w życiu codziennym żywił nas ze wspaniałą czułością Łaskawy, dla Którego pracowaliśmy, obdarowując nas - tak, byśmy mogli zaspokoić najmniejsze pragnienia naszych serc - w sposób dalece wykraczający poza to, co zwyczajne, by tylko nas zadowolić. To prawdziwie potężny znak ze świata tego, co niewidzialne, wskazujący na to, że dla Niego pracowaliśmy, a On uczynił nas sługami Koranu zarówno w sferze zadowolenia Boga, jak i przez Bożą łaskę.
اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ هٰذَا مِنْ فَضْلِ رَبّ۪ى
Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu, oto dar od mojego Pana.
سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ
[34]
اَللّٰهُمَّ صَلِّ عَلٰى سَيِّدِنَا مُحَمَّدٍ صَلَاةً تَكُونُ لَكَ رِضَٓاءً وَ لِحَقِّه۪ اَدَٓاءً وَ عَلٰٓى اٰلِه۪ وَ صَحْبِه۪ وَ سَلِّمْ تَسْل۪يمًا كَث۪يرًا اٰم۪ينَ
O, Boże, ześlij Swoje błogosławieństwa na naszego mistrza Muhammada, niech będzie to zadowoleniem dla Ciebie i spełnieniem prawdy, którą on przyniósł, ześlij Swoje błogosławieństwa na niego, na jego rodzinę i towarzyszy, i obdarz ich pokojem. Amen.
* * *
ODPOWIEDŹ
NA POUFNE PYTANIE
(Owa tajemnica Bożej łaski została spisana w zaufaniu pewien czas temu i dodana do zakończenia Słowa Czternastego, jednakże wielu kopistów zapomniało o tej części tekstu i nie przepisało jej. Skoro owa odpowiedź pozostawała ukryta, oznacza to, że właściwe miejsce dla niej musi być właśnie tutaj).
Pytanie:Jak to możliwe, że w Słowach, które napisałeś, a które wywodzą się z Koranu, zawarte są moc i skuteczność, jakie rzadko można znaleźć w słowach komentatorów Koranu i tych, którzy mają wiedzę w temacie Boga? Czasami pojedynczy wers jest potężny jak cała strona, zaś jedna strona jest skuteczna niby cała księga!
Dobra odpowiedź:Ponieważ wszelki zaszczyt należy się nie mnie, lecz cudowności Koranu, mówię bez lęku, że najczęściej jest tak z następującego powodu:
Słowa, które zostały spisane, nie są przypuszczeniem, lecz zatwierdzeniem; nie są poddaniem się, lecz wiarą; nie są intuicyjną wiedzą, lecz zaświadczeniem; nie są naśladowaniem, lecz potwierdzeniem; nie są udziałem w czymś, lecz pojmowaniem; nie są sufizmem, lecz prawdą (ar. al-haqq);nie są twierdzeniem, lecz zawartym w twierdzeniu dowodem. Wynikająca z tego mądrość jest następująca:
Niegdyś podstawy wiary były chronione, a poddanie się Bogu - silne. Nawet jeśli intuicyjnej wiedzy tych, którzy mieli wiedzę o Bogu, brakowało dowodu, to, co ukazywali, było przyjmowane jako wystarczające. Jednak w naszym czasie, jako że zbłądzenie wynikające z nauki wyciąga swe ręce po podstawy wiary i jej filary, Wszechmądry, Litościwy i Chwalebny, Który zesłał lekarstwo na każdą chorobę, w konsekwencji mojej bezsilności i słabości, mych pragnień i potrzeb, w Swym miłosierdziu obdarował moje pisma, które służą Koranowi, pojedynczym promieniem spośród porównań Szlachetnego Koranu, który jest najbardziej olśniewającym przejawem cudowności owej Księgi. Wszelka chwała niech będzie
Bogu za to, że odległe prawdy stały się bliższe dzięki teleskopowi tajemnicy owych porównań. Dzięki aspektowi jedności Bożej zawartemu w tej tajemnicy, prawdziwie różne kwestie zostały zebrane razem. Dzięki schodom tajemnicy porównań można z łatwością dotrzeć do najwyższych prawd. Dzięki oknu tajemnicy porównań pewność wiary w prawdy tego, co niewidzialne, a także w podstawowe zasady islamu, stała się bliska stopniowi pewności, jaki nadaje wiarygodne świadectwo. Rozum, podobnie jak wyobraźnia i przypuszczenie, jak dusza i jej kaprysy, został zmuszony do podporządkowania się owym prawdom, a nawet Szatan został zmuszony do tego, by poddać się i złożyć broń.
W skrócie:Wszelkie piękno i wszelka skuteczność, jakie można znaleźć w moich pismach, są jedynie błyskami koranicznych porównań. Do mnie należy jedynie żarliwa potrzeba i poszukiwanie, moja krańcowa bezsilność i moje błagania. Choroba należy do mnie, zaś lekarstwo należy do Koranu.
* * *
Zakończenie Kwestii Siódmej
Listu Dwudziestego Ósmego
(Ta część Kwestii Siódmej przepędza wszelkie wątpliwości - jakie powstały lub jakie miałyby powstać - dotyczące znaków ze świata tego, co niewidzialne, ukazujących się w kształcie wyżej omówionych ośmiu łask Bożych, a także opisuje kolejną łaskę Boga oraz jej wielką tajemnicę).
Zakończenie Kwestii Siódmej składa się z czterech Punktów [35].
Punkt Pierwszy
W Kwestii Siódmej Listu Dwudziestego Ósmego twierdziliśmy, że ujrzeliśmy znak ze świata tego, co niewidzialne, nazwany łaską ósmą, który dostrzegliśmy w siedmiu lub ośmiu powszechnych, niematerialnych Bożych łaskach, a także, iż spostrzegliśmy przejaw owego znaku w haftach znanych jako tałafuq.Twierdzimy, że owe powszechne łaski Boże, których jest siedem lub osiem, są tak potężne i tak pewne, że każda z nich sama udowadnia prawdziwość owych znaków ze świata tego, co niewidzialne. Jeśli nawet - załóżmy taką niemożliwość - niektóre z nich wyglądają na słabe, lub nawet jeśli im zaprzeczyć, nie przyniesie to uszczerbku pewności w temacie owego znaku ze świata tego, co niewidzialne. Człowiek, który nie jest w stanie zaprzeczyć łaskom Boga, nie jest w stanie również zaprzeczyć ich znakom. Ponieważ jednak ludzie różnią się stosownie do swego poziomu; ponieważ najliczniejszym jest poziom, na którym znajduje się cała rzesza ludzi, polegających przede wszystkim na tym, co widzą; jako że tałafuqnie są najpotężniejszymi, lecz najbardziej jawnymi spośród wszystkich Bożych łask - z pewnością inne są potężniejsze, lecz ta jest najbardziej powszechna - zostałem zmuszony do tego, by objaśnić prawdę poprzez przyrównanie ich do siebie nawzajem, z intencją rozwiania owych wątpliwości.
W temacie jawnych łask Boga powiedzieliśmy, że w traktatach, które spisaliśmy, ukazuje się tak wiele przykładów tałafuq,dotyczących słowa
"Koran" i frazy "Szlachetny Posłaniec Boga, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie", że nie pozostawiają one żadnej wątpliwości co do tego, iż owe słowa i frazy zostały rozmieszczone wedle zamierzonego porządku i w położeniach, które odpowiadają sobie nawzajem. Naszym dowodem na to, że wola i intencja nie należały do nas, jest fakt, iż staliśmy się świadomi tej sytuacji dopiero trzy lub cztery lata później, a to oznacza, że owa wola i intencja należą do świata tego co niewidzialne, jako dzieło Bożej łaski. Osobliwy układ tych słów i fraz został zesłany wyłącznie dla potwierdzenia cudowności Koranu i cudów Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), w formie zjawiska tałafuqdotyczącego tych słów. Prócz tego, że świętość owych słów jest pieczęcią zatwierdzającą cudowność Koranu i cuda Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), olbrzymia większość podobnych fraz również przejawia zjawisko tałafuq,jednak widoczne tylko na jednej karcie, podczas gdy dwie frazy, o których mowa, ukazują się w ten sposób we wszystkich miejscach, w których występują w dwóch traktatach, jak również w większości miejsc, w których występują w pozostałych traktatach. Wielokrotnie mówiliśmy, że zasadniczo przykłady tałafuqmożna odnaleźć także w innych księgach, jednak nie w tak nadzwyczajnym stopniu, ukazującym wzniosłą wolę i intencję. Choć niemożliwością jest obalenie naszego twierdzenia, istnieją jeden lub dwa sposoby, na jakie owa cudowna zbieżność mogłaby się pojawić, gdyby patrzeć na nią powierzchownie.
Jeden z owych sposobów polega na tym, że ludzie mogą powiedzieć: "Owe wypadki tałafuqzaistniały w twoim umyśle i to ty spowodowałeś ich zaistnienie. Łatwo można by było dokonać tego świadomie". W odpowiedzi mówimy: W każdej kwestii dla potwierdzenia prawdy wystarczy świadectwo dwóch prawdomównych ludzi, jednak w tym przypadku można znaleźć stu prawdomównych świadków, którzy potwierdzą, że nasza wola i nasz zamiar nie odgrywały żadnej roli, a sami staliśmy się świadomi owych przykładów tałafuqdopiero trzy lub cztery lata po spisaniu traktatów. W związku z tym chcę powiedzieć, że ów cud Koranu, wynikający z jego cudowności, nie jest ani podobny jego cudownej elokwencji co do swego rodzaju, ani też nie jest jej równy, jako że elokwencja Koranu przekracza granice ludzkich możliwości. Jednak ten cud cudowności Koranu, który omawiamy, nie mógł zajść dzięki mocy człowieka, ponieważ człowiek ze swą ograniczoną mocą nie może wtrącać się do spraw tego rodzaju. Gdyby nawet to uczynił, efekt jego wysiłków byłby sztuczny i jedynie zepsułby ów cudowny układ słów.
{(*): W jednej z kopii, na jednej ze stron Osiemnastej Znaczącej Wskazówki Listu Dziewiętnastego, słowo "Koran" występuje dziewięć razy. Kiedy połączyliśmy owe słowa linią, ukazało się słowo "Muhammad". Po przeciwnej stronie kartki słowo "Koran" występuje osiem razy, a z tych ośmiu słów wyłania się Imię Boże "Allah". Zaobserwowaliśmy również wiele podobnych tym dwóm, cudownych przykładów tałafuq, które ujrzeliśmy na własne oczy. Za zgodność: Bekir, Tevfik, Suleyman, Galib, Said.}
Punkt Trzeci
Wskażemy na subtelną kwestię dotyczącą wszechwładzy Boga i Jego miłosierdzia, która wiąże się z tematem znaków ogólnych i szczególnych.
Pewien z moich braci powiedział coś bardzo dobrego, co pragnę uczynić tematem rozważań w tym miejscu. Pewnego dnia ukazałem mu jasny przykład tałafuq,a on powiedział, co następuje: "Oto rzecz, która jest dobra! Zaprawdę, wszystkie prawdy są dobre, lecz przykłady tałafuqw Słowach i sukces (jaki odniosły Traktaty Światła) są czymś jeszcze lepszym". "Tak", powiedziałem, "wszystko jest dobre albo co do swej rzeczywistości, albo samo w sobie, albo przez wzgląd na efekty, jakie przynosi, zaś owo dobro wskazuje na wszechwładzę Boga nad każdą rzeczą, na Jego wszechobejmujące miłosierdzie i na ich wszechobecne przejawy. Tak jak powiedziałeś, znak ze świata tego, co niewidzialne, jakim jest sukces (Traktatów), jest czymś jeszcze lepszym. Jest tak, ponieważ przybrał on kształt szczególnego przejawu miłosierdzia i wszechwładzy Boga".
Uczynimy tę kwestię łatwiejszą do zrozumienia poprzez następujące porównanie:
Poprzez swe panowanie i powszechne prawo król może obejmować swym królewskim miłosierdziem wszystkich ludzi z narodu, nad którym panuje. Każdy doznaje królewskich łask i bezpośrednio podlega władzy króla. Ta powszechna zależność między poddanymi a królem obejmuje wiele szczególnych zależności i powiązań.
Drugim aspektem władzy są dary i rozkazy króla, które mają naturę szczególną; władca jest tym, który ponad prawem zsyła ludziom swoje łaski i wydaje im rozkazy.
Podobnie jak w owym porównaniu, każda rzecz ma swój udział w podleganiu wszystkiego wszechwładzy i obejmującemu każdą rzecz miłosierdziu Tego, Którego istnienie jest konieczne, Wszechmądrego i Litościwego Stwórcy. On ma w Swej dyspozycji każdą rzecz poprzez Jego moc, wolę i wszechobejmującą wiedzę; On interweniuje nawet w najmniej istotnych kwestiach dotyczących każdej rzeczy; Jego wszechwładza obejmuje każdą rzecz. Każda rzecz potrzebuje Go pod każdym względem. Każde z dzieł wszelkich istot jest dokonywane
i zarządzane poprzez Jego wiedzę i mądrość. Natura ani nie jest w stanie ukryć się przed Nim w sferze Jego wszechwładzy, ani nie może oddziaływać na jakąkolwiek rzecz lub ingerować w to, co do Niego należy, ani też przypadek nie może wtrącać się do dzieł Jego mądrości lub zakłócić ustaloną przez Jego mądrość delikatnej równowagi. W dwudziestu miejscach Traktatów Światła obaliliśmy twierdzenia o mocy przypadku i natury za pomocą rozstrzygających dowodów, ścinając owe kłamstwa mieczem Koranu; ukazaliśmy, że ich wtrącanie się do jakichkolwiek spraw jest niemożliwością. Jednak ludzie niedbalstwa nazwali "przypadkiem" to, o czym nie mają żadnej wiedzy, kwestie, których mądrość i powód pozostają w sferze pozornych przyczyn, która również podlega wszechwładzy Boga nad każdą rzeczą. Nie byli w stanie dostrzec niektórych praw działania Boga, skrytych pod zasłoną natury, których mądrości i zamysłu nie pojęli, zatem szukali schronienia w naturze.
Kwestią drugą jest Boża wszechwładza nad tym, co poszczególne, Jego szczególne łaski i miłosierne wspomożenie, poprzez które Najpiękniejsze Imiona "Miłosierny" i "Litościwy" przychodzą z pomocą jednostkom niezdolnym do udźwignięcia presji nakładanej przez prawa natury ogólnej, wspierają je - każdą z osobna - i wybawiają je od owej przygniatającej presji. Zatem wszelkie istoty żywe, a zwłaszcza człowiek, w każdej chwili mogą szukać pomocy u Boga i otrzymywać wspomożenie.
Zatem szczególne łaski Bożej wszechwładzy nie mogą zostać ukryte przez ludzi niedbalstwa za zasłoną przypadku, ani też nie można przypisać ich naturze.
W konsekwencji tego, iż - jak uważamy i jak w to wierzymy - znaki ze świata tego, co niewidzialne, widoczne w traktatach Cudowność Koranui Cuda Muhammadasą szczególnymi znakami, jesteśmy pewnymi tego, że są one szczególną łaską Boga i Jego szczególnym wspomożeniem, jakie ukazują się wbrew zatwardziałym ludziom, którzy zaprzeczają prawdzie. Ogłosiliśmy je jedynie ze względu na Boga. Jeśli czyniąc tak, byliśmy w błędzie, oby Bóg nam wybaczył. Amen.
رَبَّنَا لَا تُؤَاخِذْنَٓا اِنْ نَس۪ينَٓا اَوْ اَخْطَاْنَا
[36]
* * *
Moi bracia!
Podzielę się z wami myślą, która przyniesie korzyść wam samym, waszemu Nauczycielowi, waszym uczniom i przyjaciołom w lekcjach, a jest ona następująca:
Wszyscy pod pewnym względem jesteście moimi uczniami (co dalece przekracza moje rzeczywiste zasługi), pod pewnym względem jesteście moimi przyjaciółmi w nauce, a pod pewnym względem jesteście moimi pomocnikami.
Moi drodzy bracia, wasz Nauczyciel nie jest nieomylny. Takie założenie jest błędem.Spróchniała jabłoń w sadzie nie wyrządzi szkody całemu ogrodowi, a fałszywa moneta znaleziona w skarbcu nie obniży wartości owego skarbca. Zgodnie z tajemnicą, wedle której jeden dobry czyn przynosi dziesięciokrotną zasługę, a jeden grzech uważa się za jeden, sprawiedliwym jest ten człowiek, który - nawet jeśli widzi jeden grzech lub błąd - nie zanieczyszcza swego serca, potępiając owe błędy za cenę innych dobrych uczynków.Ponieważ zarówno uniwersalność, jak i szczegóły kwestii odnoszących się do prawdy są rodzajem udzielonego sercu natchnienia co do ich znaczeń, w większości są one jednoznaczne i pozbawione jakichkolwiek wątpliwości.
Wiedzcie, o moi bracia i przyjaciele w nauce!, że będę z was rad, jeśli swobodnie powiecie mi o moich błędach, kiedy je zauważycie. Zaprawdę, nawet gdybyście bili mnie po głowie, prosiłbym Boga, aby był z was zadowolony. Nie można brać pod uwagę względu na innych, jeśli chce się ocalić wzgląd na prawdę. Przez wzgląd na egoizm duszy i dla podtrzymania prawdy nie tylko nie będę sprzeciwiał się prawdzie, której jestem nieświadomy, lecz skwapliwie ją zaakceptuję.
Wiedzcie, że obowiązek wiary jest w tym czasie bardzo ważny i nie powinno składać się go na barki nieszczęśnika, który jest słaby jak ja, a jego myśli są rozproszone na wiele sposobów. Powinniście pomagać mu najlepiej jak potraficie.
Poprzez Jego doskonałe miłosierdzie i w związku z najbardziej wzniosłymi prawdami ostatnich dwóch lat Wszechmocny Bóg nagrodził nasze umysły i zadowolił nasz intelekt owocami, jakie przyjęły kształt subtelnych przykładów tałafuq[37]. Zsyłając owe owoce tałafuq,poprzez Swoje doskonałe miłosierdzie zwrócił naszą uwagę na doniosłą prawdę Koranu i uczynił owe owoce pokarmem i pożywieniem dla naszych dusz. Podobnie jak daktyle są one zarówno owocami, jak i pożywieniem [38], a prawda połączyła się z upiększeniem i cnotą.
Moi bracia, w tej epoce potrzebujemy tak wiele siły duchowej przeciwko zbłądzeniu i niedbalstwu! Niestety jeśli chodzi o moją osobę, to jestem bardzo słaby i jestem bankrutem. Nie posiadam nadzwyczajnej zdolności czynienia cudów, poprzez którą mógłbym udowodnić ową prawdę. Nie posiadam świętej zdolności dokładania starań, poprzez którą mógłbym przyciągnąć serca. Nie posiadam wzniosłego geniuszu, poprzez który mógłbym wywierać wpływ na umysły. Jestem żebrakiem i sługą na dworze Wszechmądrego Koranu. Niekiedy błagam o pomoc tajemnice Wszechmądrego Koranu, aby roztrzaskać upór owych zaciekłych ludzi zbłądzenia i uczynić ich uczciwymi. Dar Boży zawarty w tałafuquważam za cud Koranu, zatem mocno trzymam się go obiema rękami. Zaiste, Znaki cudowności (Iszarat al-I'dżaz)i Traktat o Zmartwychwstaniu, które są kroplami Koranu, uważam za rozstrzygający znak. Czy istnieją inne przykłady tałafuq,czy też nie, dla mnie są one cudem Koranu.
Said Nursi
* * *
Mój drogi, wierny, ciężko pracujący bracie!
Wszystkie obowiązki w służbie Koranu, jakie wykonujesz, są święte. Niechaj Wszechmocny Bóg ześle ci sukces, niechaj sprawi, byś nie tracił ducha, niech zwiększy twój entuzjazm. Podzielę się z tobą pewną zasadą dotyczącą braterstwa. Powinieneś poważnie zastanowić się nad ową zasadą.
Życie jest efektem jedności i zjednoczenia. Kiedy owa harmonijna jedność zniknie, zniknie również życie duchowe. Jak wskazują na to słowa:
وَ لَا تَنَازَعُوا فَتَفْشَلُوا وَ تَذْهَبَ ر۪يحُكُمْ
[39]
kiedy porzucamy wzajemną współpracę, wspólnota traci swój urok.
Wiedz, że jeśli trzy litery alif zapiszemy osobno, będą one miały wartość trzech, lecz kiedy zapiszemy je wedle zasady współdziałania liczb, zyskają wartość stu jedenastu. W ten sam sposób jeśli trzej lub czterej uczniowie prawdy, tacy jak ty, działają niezależnie od siebie, nie dzieląc się swymi obowiązkami, ich siła będzie równa sile trzech lub czterech ludzi. Jeśli jednak z prawdziwym braterstwem i wzajemną współpracą, która pozwala być dumnym z cnót innych
ludzi, działają oni zgodniez tajemnicą empatii (tur. tefani), będąc swoimi bliźnimi, ci czterej ludzie zyskają siłę czterystu cnotliwych. Jesteś maszynistą elektrowni, która rozświetli nie tylko wielką Ispartę, lecz cały ten naród. Tryby maszyny muszą wspierać siebie nawzajem i być zadowolonymi z tego, że rośnie siła każdego z nich, nie mówiąc już o byciu zazdrosnymi. Jeśli założymy, że tryb ma świadomość, byłby on zadowolony ze spotkania z silniejszym trybem, ponieważ zmniejszyłoby to ciężar jego obowiązku. Ludzie podejmujący się służby prawdzie, Koranowi i wierze, która jest wzniosłym skarbem, powinni czuć dumę, być wdzięcznymi Bogu i składać Mu podziękowania.
Strzeż się, by nigdy nie otwierać drzwi prowadzących do wzajemnej krytyki! Poza kręgiem twych braci pozostaje wielu ludzi, których możesz krytykować. Jak jestem dumny z twych wybitnych przymiotów - a im bardziej sam jestem ich pozbawiony, tym bardziej jestem rad, kiedy widzę, że ty je posiadasz, aż uważam je za własne - tak ty również powinieneś spoglądać na innych z punktu widzenia twego Nauczyciela. Powinno być tak, jakby każdy z was był heroldem cnót każdego innego brata.
Said Nursi
* * *
Mój umiłowany, drogi Mistrzu!
Każde z twoich Słów (to jest, z twoich traktatów) jest wspaniałym lekarstwem. Czerpię wspaniały blask z twoich Słów do tego stopnia, że kiedy je czytam, pragnę przeczytać je jeszcze raz. Nie jestem w stanie opisać niebiańskiej przyjemności, którą odczuwam, czytając je ponownie. Jeśli dziś ludzie rozumnie przeczytają nawet tylko jedno - jeśli nie wszystkie - z twoich Słów, żywię wielką nadzieję, że będą musieli przyznać rację prawdzie; że jeśli są zaprzańcami (niewiernymi), porzucą tę drogę, a jeśli są grzesznikami, dokonają skruchy.
Husrev
* * *
List do lekarza, który, głęboko tęskniąc do Traktatów Światła, w rezultacie ich studiowania osiągnął przebudzenie
Pozdrawiam cię, o szczęsny doktorze, który jesteś w stanie zdiagnozować własną chorobę, mój szczery i drogi przyjacielu!
Przebudzenie twej duszy wyrażone w twoim żarliwym liście zasługuje na pochwałę. Wiedz, że najbardziej wartościowymi spośród istniejących bytów są istoty żywe, najbardziej wartościowym spośród obowiązków jest służba życiu, a najbardziej wartościowe spośród owej służby jest działanie na rzecz przekształcenia przemijającego życia w życie wieczne. Całe wartość i znaczenie owego życia (doczesnego - uz. red. pol.) tkwią w postrzeganiu go jako ziarna, początku i źródła życia wiecznego.Prócz tego spoglądanie jedynie na ten krótkotrwały i przemijający świat w sposób, jaki może zatruć i zrujnować życie ostateczne, jest szaleństwem podobnym przedkładaniu trwającego chwilę światła błyskawicy nad wieczne słońce. Z punktu widzenia prawdy można rzec, że tymi, którzy są chorzy bardziej od innych, są niedbali lekarze -materialiści. Gdyby zastosowali podobne odtrutkom lekarstwa wiary ze świętej apteki Koranu, uleczyliby zarówno własne choroby, jak i rany ludzkości. In sza'a-llah,jak twoje przebudzenie uleczy twoje rany, tak sprawi, że ty sam staniesz się lekarstwem na choroby, z powodu których cierpią inni doktorzy.
Ponadto wiedz, że duchowe pocieszenie przyniesie bezradnemu pacjentowi, który stracił nadzieję, ulgę większą od tej, jaką da mu tysiąc lekarstw, podczas gdy lekarz, który zatonął w bagnie natury, jedynie uczyni gęstszym mrok śmiertelnej rozpaczy, jaką cierpi ów bezradny pacjent. In sza'a-llah,twoje duchowe przebudzenie sprawi, że staniesz się oświeconym lekarzem, który będzie służył pocieszeniu owych bezradnych.
Jak wiesz, życie jest krótkie, a zasadniczych obowiązków jest wiele. Jeśli przejrzysz zawartość swej głowy, jak wiele znajdziesz pośród swej wiedzy rzeczy pozbawionych życia, podobnych stercie drewna, które są niepotrzebne, nie przynoszą żadnej korzyści i nie mają żadnego znaczenia! Mówię tak, ponieważ sam tak uczyniłem i znalazłem wiele rzeczy niepotrzebnych. Koniecznym zatem jest znalezienie pocieszenia, aby owa wiedza naukowa i owe filozoficzne informacje stały się korzystnymi, aby wypełnić je światłem i tchnąć w nie ducha.Powinieneś również prosić Wszechmocnego Boga o przebudzenie, aby uczynił on twoje myśli pracującymi na rzecz Wszechmądrego, Któremu należy się chwała
(Al-Hakim Zu'l-Dżalal), podkładając ogień pod owe drwa i czyniąc je światłem. Wówczas twoja niepotrzebna wiedza naukowa będzie mogła być rozpatrywana jako bezcenna wiedza o Bogu.
O, mój inteligentny przyjacielu, moje serce tęskniło do tego, aby ukazali się ludzie spośród ludzi nauki, którzy w poziomie swej tęsknoty byliby podobni do Hulusi-beja, jeśli chodzi o ich potrzebę światła wiary i tajemnic Koranu. Co więcej, jako że Słowa (tj. Traktaty Światła - uz. red. tur.) mogą rozmawiać z twoim sumieniem, rozważ każde Słowo nie tak, jakby pochodziło od mojej osoby, lecz tak, jakby było listem skierowanym do ciebie przez herolda Koranu, jako receptę pochodzącą ze świętej apteki Koranu. Otwórz poprzez nie krąg rozmowy prowadzonej w obecności tego, co niewidzialne (ar. ghajb).
Pisz do mnie, kiedy tylko zechcesz, i nie obrażaj się, jeśli nie odpiszę, ponieważ od długiego czasu napisałem bardzo niewiele listów. Zaprawdę, przez trzy lata napisałem tylko jeden list do mojego brata w odpowiedzi na wiele listów napisanych przez niego.
Said Nursi
* * *
Fragment napisany przez Hafiza Halida, który jest hafizem [40] o czystym sercu i szczerej intencji, a także dociekliwym hodżą, który oddał wielkie usługi przy redagowaniu Traktatów Światła
Oto dzielę się jednym z tysiąca moich uczuć dotyczących Saida Nursiego, autora Traktatów Światła, Bediuzzamana, rzadkiego klejnotu świata, sługi Koranu. Mój Nauczyciel ukazuje w sobie samym Najpiękniejsze Imię Boga "Światło" (Nur). W odniesieniu do jego osoby w owym Imieniu przejawia się święte Najwspanialsze Imię Boga (Ismi A'zam). Jego rodzinna wioska nazywa się Nurs; imię jego matki to Nuriye; jego nauczyciel z tariqi Qadirijja to Nur ad-Din; jego nauczyciel z tariqi Naqszbandijja to Sajjid Nur Mehmed; jego nauczyciel Koranu to Hafiz Nuri; jego szczególnym przewodnikiem w służbie Koranowi jest Zu'n-Nurajn [41]. Nadzwyczaj głębokie znaczenie ma fakt, że jego serce rozświetla werset światła [42], a światło (w Traktatach Światła - uz. red. pol.) służy jako przykład służący objaśnieniu złożonych kwestii. Co
więcej, zbiór jego traktatów został nazwany Traktatami Światła, co potwierdza fakt, że w odniesieniu do jego osoby Najwspanialszym Imieniem Boga jest Imię "Światło". Liczba owych zdumiewających pism zwanych Traktatami Światła, a niektóre z nich spisane są w języku arabskim, osiągnęła sto dziewiętnaście. {(*): Obecnie jest to sto trzydzieści traktatów.} Każdy traktat jest wyjątkowy, jeśli chodzi o omawianą kwestię. Jego traktat mówiący o Zmartwychwstaniu znany jako Słowo Dziesiąte prócz tego, że jest wielce wzniosłym dziełem, jest również nadzwyczaj cudowny i wszechstronny. Poprzez silne i rozstrzygające logiczne świadectwa udowodnił on temat Zmartwychwstania i życia ostatecznego, który uczeni uważali za będący jedynie kwestią przekazu [43]. Wielu ludzi dzięki owemu traktatowi ocaliło swoją wiarę.
Mogę rzec, że zgodnie z tajemnicą wersetu:
هُوَ الَّذ۪ى جَعَلَ الشَّمْسَ ضِيَٓاءً وَ الْقَمَرَ نُورًا
[44]
Traktaty Światła są księżycowym światłem wiedzy, w wyniku czego zgodnie ze znanym twierdzeniem astronomii zyskały blask Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, która jest słońcem prawdy. Ponadto mogę powiedzieć, że mój Nauczyciel stał się niczym księżyc słońca Koranu i skorzystał ze światła Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który jest lśniącym słońcem proroctwa, i ukazał ów fakt w formie Traktatów Światła.
Mój Nauczyciel ukazuje stan dalece przekraczający to, co można dostrzec w jego wysławianiu się, a to poprzez wyjątkowe przymioty, które rzadko można znaleźć u innych ludzi. Jeśli spojrzeć na jego pozorny stan, wygląda on, jakby nie był zaznajomiony z podstawami prawa muzułmańskiego (ar. fiqh),lecz w jednej chwili ukazałby on swą wielką głębię. Będzie on mówił jedynie o tym, co zostało mu dozwolone, stosownie do stopnia, w jakim skorzystał z nauki Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Jeśli chodzi o czas, w którym nie odniósł jeszcze owych korzyści, okaże pokorę, będąc podobnym księżycowi w nowiu, i powie: "Nie posiadam żadnego światła i nie mam żadnej wartości".
Ta całkowita pokora, którą praktykuje zgodnie z hadisem:
مَنْ تَوَاضَعَ رَفَعَهُ اللّٰهُ
Bóg Jedyny wywyższa tego, kto jest pokorny lub okazuje pokorę[45], jest jego cechą charakterystyczną. W konsekwencji owej cechy charakteru, gdyby niektórzy spośród jego uczniów, takich jak my, sprzeciwiliby mu się w niektórych kwestiach
wiedzy, poszukiwałby dowodów ich twierdzeń w kwestiach wiary, a jeśli okazałyby się one prawdziwe, powiedziałby: "Ma sza'allah[46], pojęliście owe kwestie lepiej ode mnie. Niech Bóg będzie z was rad!" Przez cały czas przedkładałby prawdę i rzeczywistość ponad dumę i ego własnej duszy (ar. nafs).Zaprawdę, kiedy wysunąłbym swoje argumenty w pewnych kwestiach, przyjąłby je w bardzo uprzejmy i miły sposób. Gdybym był w błędzie, ostrzegłby mnie bardzo łagodnie, nie obrażając mnie, a gdyby to, co powiedziałem, było słuszne, wyraziłby swoje zadowolenie.
Na polu nauki mądrości i prawdy, to jest z punktu widzenia nauki o mądrości prawa szariatu i islamu, mój Nauczyciel jest fenomenem. Zgłębił również ludzką filozofię - zaprawdę, mogę powiedzieć, że w owej nauce prześcignął Arystotelesa i Awicennę. Trzynaście lat temu, kiedy był członkiem Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye, otworzył traktat Futuh al-Ghajbna losowo wybranej stronie, aby otrzymać przewodnictwo od niebiańskiego Qutb A'zam [47], 'Abd Al-Qadira Gajlaniego (oby Bóg się nad nim zmiłował), który był lampą światła, a za zezwoleniem Boga już od dzieciństwa Nauczyciela był jego wybawcą, pomocnikiem i strażnikiem. Natrafił wówczas na następującą frazę:
اَنْتَ فِى دَارِ الْحِكْمَةِ فَاطْلُبْ طَب۪يبًا يُدَاو۪ى قَلْبَكَ
Jesteś w Dar al-Hikma, zatem znajdź lekarza, który uleczy twoje serce.
Ów fragment w głęboki sposób posłużył przemianie starego Saida w nowego Saida. W czasach starego Saida Nauczyciel udzielił subtelnych odpowiedzi na dotyczące religii pytania postawione przez Brytyjczyków, zmuszając ich do milczenia, a na polu nauki logiki ukazało się jego fenomenalne dzieło Ta'liqat,które przewyższa prace Awicenny. Ukazując złożoność nauki logiki poprzez dochodzenie do uniwersalnych zasad na podstawie szerokiego zakresu argumentów, Nauczyciel wykazał, że znajduje się na poziomie pojmowania, jakiego nigdy nie osiągnął żaden uczony. Czytając jeden z jego traktatów zatytułowany Sunuhatuświadomiłem sobie, że Bediuzzaman w królestwie znaczeń ujrzał Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który go nauczał, a w rezultacie owej lekcji Nauczyciel napisał fenomenalne dzieło zatytułowane Znaki cudowności(ar. Iszarat al-I'dżaz).
Pewnego dnia powiedział mi: "Gdyby nie powstrzymały mnie wybuch wojny światowej oraz jej konsekwencje, Znaki cudowności
zostałyby spisane w sześćdziesięciu tomach. In sza'a-llah,w przyszłości Traktaty Światła zajmą miejsce owego planowanego dzieła".
Podczas mojej trwającej siedem do ośmiu lat przyjaźni z Nauczycielem poczyniłem wiele obserwacji, niemniej jednak z powodu prawdy słów:
اَلْقَطْرَةُ تَدُلُّ عَلَى الْبَحْرِ
kropla wody opisuje morze, kroplę, jaką jest ten fragment, uważam za wystarczającą, ponieważ wskazuje ona na wielki ocean. Ponieważ zbliżał się czas wyjazdu od mojego Nauczyciela, pisałem owe słowa w pośpiechu. Zgodnie z tajemnicą wersetu:
وَالصَّاحِبِ بِالْجَنْبِ
[48]
mam nadzieję, że Nauczyciel skorzysta z prawa włączenia mnie jako swego przyjaciela do jego rozmyślań i suplikacji (ar. du'a).
Hafiz Halid
(oby Bóg się nad nim zmiłował)
* * *
@
Ogród Suleymana w Barli, zwany niebiańskim ogrodem, w którym Nauczyciel Bediuzzaman Said Nursi napisał Błysk Dwudziesty Ósmy
@
Drzewo cedrowe, na którym Nauczyciel pozostawał podczas lata, zwrócone z Góry Sosnowej w stronę jeziora w Egirdir
CZĘŚĆ TRZECIA
Życie w Eskisehir
Zdawszy sobie sprawę ze stałego wzrastania Traktatów Światła oraz z odradzania się wiary i islamu, potajemni wrogowie religii, wprowadzając w błąd rząd, wytoczyli Bediuzzamanowi proces, wykorzystując oskarżenia i sfabrykowane zarzuty, wedle których "Bediuzzaman zakłada tajne stowarzyszenie, sprzeciwia się ustrojowi i chce wywrócić jego fundamenty". W roku 1935 Bediuzzaman został wezwany przed Sąd Karny w Eskisehir, który otrzymał jasne instrukcje, by skazać go jeśli nie na śmierć na szubienicy, to na dożywocie.
Następnie do Isparty na czele uzbrojonego oddziału kawalerii przybyli minister spraw wewnętrznych i naczelny dowódca policji. Żołnierze kawalerii utworzyli kordon wzdłuż trasy z Isparty do Afyon. W prowincji Isparta i na przyległych terenach rozmieszczono oddziały wojska. We wczesnych godzinach poranka niewinnego i niesłusznie oskarżonego Bediuzzamana zabrano z domu, skuto i wraz z jego uczniami wysłano ciężarówkami do Eskisehir. W drodze dowódca oddziału kawalerii, Ruhi--bej, zaczął odczuwać bliskie powinowactwo z Bediuzzamanem i jego uczniami. Zdjął im kajdany, co zapewniło, że w drodze nie opuszczą oni żadnej modlitwy. Dostrzegając prawdę i zdając sobie sprawę z niewinności Bediuzzamana, dowódca oddziału zaprzyjaźnił się z Bediuzzamanem i jego uczniami.
Bediuzzaman wraz ze stu dwudziestoma spośród jego uczniów został zabrany do więzienia w Eskisehir. Natychmiast umieszczono go w pojedynczej celi, w całkowitym osamotnieniu, a następnie jego samego oraz jego uczniów poddano straszliwym torturom. Mimo wszystkich męczarni i cierpień, jakie zniósł w tym miejscu, Bediuzzaman Said Nursi napisał tam Błysk Trzydziesty oraz Promienie Pierwszy i Drugi. Po jego przybyciu do więzienia wielu więźniów zmieniło się na lepsze, a doskonaląc się, więźniowie bardzo szybko zaczęli ukazywać stan prawości.
W prowincji Isparta potajemni ateiści podsycali terror i zaszczepiali ludziom strach, szerząc propagandę, wedle której Bediuzzaman i jego
uczniowie mieli zostać powieszeni .
{(*): Zaiste, rezultatem owej tyranii było zniszczenie tyrana w taki sposób, że obecnie ci, którzy knuli owe spiski, zostali skazani na wieczną karę śmierci i spadli na najniższy z niskich poziomów Piekła. Zostali oni całkowicie pokonani, a z ich chwały zeszło powietrze; cierpią oni męki dalece przekraczające męczarnie Piekła i wiodą życie godne pogardy.
Co się tyczy Bediuzzamana, który był wojownikiem i bohaterskim sługą wiary (ar. iman) i islamu, żył dalej z godnością islamu i mądrością wiary. Kontynuował swą służbę Koranowi i wierze, budząc muzułmański naród turecki i świat islamu, a poprzez swoje muzułmańskie zwycięstwa ukazując im duchowe święta.}
Z drugiej strony, w rezultacie uwięzienia Bediuzzamana przywódca rządu w owym czasie despotyzmu i prześladowań postanowił odwiedzić prowincje wschodnie, obawiając się możliwego wybuchu powstania.
W całym swoim życiu Bediuzzaman uczynił swą zasadą działanie pozytywne, mówiąc: "Setki ludzi nie mogą doznać szkody z powodu błędów jednej czy dwóch jednostek". Z tego powodu, choć cierpiał, będąc poddanym tak okrutnym prześladowaniom, nigdy nie posunął się do odwetu. Bediuzzaman przez cały czas doradzał swoim uczniom, by praktykowali cierpliwość i wytrwałość, a także by działali jedynie przez wzgląd na wiarę i islam. Wkrótce wszyscy zdali sobie sprawę z tego, że pewne bezpodstawne podejrzenia były umyślnym działaniem ateizmu.
W 1935 roku Bediuzzaman wraz ze stu dwudziestoma uczniami został zabrany do Sądu Karnego w Eskisehir. Traktaty i listy, które znaleziono w czasie rewizji i nalotów i które zostały skonfiskowane, nie dostarczyły żadnych świadectw sugerujących popełnienie przestępstwa. Ostatecznie w wyniku stronniczego głosowania Said Nursi został niesłusznie skazany na jedenaście miesięcy więzienia, a piętnastu z jego uczniów otrzymało wyroki sześciu miesięcy pozbawienia wolności. Pozostałych stu piętnastu uniewinniono. Na wypadek, gdyby twierdzenia wysuwane przeciwko Saidowi Nursiemu okazały się prawdziwe, a jemu samemu udowodniono winę, opracowano już plany stracenia go i skazania jego uczniów na długoletnie więzienie.
Bediuzzaman wyraził swój sprzeciw wobec tego orzeczenia, argumentując, że taki wyrok byłby odpowiedni dla kogoś, kto uciekł z kochanką, lub dla koniokrada. Żarliwie domagał się tego, by został albo uniewinniony, albo stracony, albo skazany na sto jeden lat więzienia.
W tym miejscu chcielibyśmy podzielić się z Czytelnikami pewnym niezwykłym wydarzeniem:
Kiedy Bediuzzaman był zamknięty w więzieniu, główny prokurator Eskisehir zdumiał się, widząc Nauczyciela przechadzającego się
swobodnie po targowisku. W całkowitym zadziwieniu i szoku zadzwonił do naczelnika więzienia i ostrzegł go, że ten straci pracę.
-Dopiero co widziałem Bediuzzamana na targu! Dlaczego wypuściliście go z więzienia?
-Nie, proszę pana, Bediuzzaman jest w swojej celi - odpowiedział naczelnik. - Zaprawdę, jest on przetrzymywany w pojedynczej celi. Jeśli pan sobie życzy, może pan tu przyjść i sam zobaczyć.
Kiedy to sprawdzono, w niewyjaśniony sposób zastano Bediuzzamana w jego celi. Ta historia stała się znana w całym sądownictwie, a zdumieni sędziowie wołali jeden do drugiego: "Nie mamy pojęcia, jak to rozumieć!" .
{(*): Inne bardzo podobne zdarzenie miało miejsce w więzieniu w Denizli. Dwa lub trzy razy ludzie widzieli Nauczyciela w różnych meczetach na porannej modlitwie. Po usłyszeniu o tym prokurator zakipiał gniewem i zadzwonił do naczelnika więzienia, mówiąc: "Uwolnił pan Bediuzzamana, aby mógł udać się do meczetu na poranną modlitwę". Po przeprowadzeniu dochodzenia zostało dowiedzione, że Nauczyciel nigdy nie został zwolniony z więzienia.
Przy innej okazji, w pewien piątek w więzieniu Eskisehir, naczelnik więzienia i jego zastępca usłyszeli, że ktoś ich woła. Naczelnik ujrzał, że był to przebywający w swej celi Bediuzzaman, który powiedział: "Muszę być dzisiaj w Meczecie Ak". Naczelnik odpowiedział kpiąco: "Tak jest, wasza wielmożność" i odszedł do swego pokoju, myśląc: "Zdaje się, że ów hodża zapomniał, iż jest zamknięty w więzieniu". W południe przeszedł się do celi Saida Nursiego, zamierzając przeprosić za swoje kpiny i wyjaśnić, że Bediuzzamanowi nie jest dozwolone, by udał się on do Meczetu Ak. Zajrzał do celi i ujrzał, że Bediuzzamana tam nie ma! Natychmiast wezwał uzbrojonych strażników i powiedział: "Said Nursi był tu zamknięty przez cały czas, a drzwi wciąż są zamknięte!" Pamiętając o prośbie Bediuzzamana, naczelnik popędził do meczetu, gdzie zobaczył, że Bediuzzaman modli się w meczecie, stojąc po prawej stronie w pierwszym rzędzie. Kiedy modlitwa dobiegła końca, naczelnik uświadomił sobie, że Bediuzzamana nie ma już na tamtym miejscu. Pobiegł z powrotem do więzienia i w całkowitym zadziwieniu znalazł tam Bediuzzamana, mówiącego "Allahu Akbar" i wykonującego w modlitwie pokłon do ziemi. (Relację o owym wydarzeniu przekazał osobiście ówczesny naczelnik więzienia).}
* * *
WYBÓR MÓW OBROŃCZYCH BEDIUZZAMANA
Z SĄDU W ESKISEHIR (1935 R.)
W sądzie w Eskisehir stwierdzono, że Bediuzzaman Said Nursi nie był zaangażowany w jakiegokolwiek rodzaju działalność polityczną, a faktycznie został oskarżony z powodu komentarza do pewnego wersetu koranicznego. W żadnym sądzie na świecie nie było nigdy wcześniej takiego przypadku, żeby interpretator - ar. mufassir- został ukarany z powodu dokonania interpretacji. Z całą pewnością stanowiło to błąd w rozumieniu prawa.
FRAGMENTY MOWY OBROŃCZEJ
Panowie sędziowie, do was mówię! Aresztowano mnie, oskarżając o cztery lub pięć kwestii.
Kwestia Pierwsza:Przedstawiono nas tak, jakbyśmy zamierzali podjąć działania, które mogą zagrozić bezpieczeństwu publicznemu poprzez planowanie reakcji politycznej i wykorzystywanie religii jako narzędzia.
Odpowiedź: Po pierwsze,możliwość to jedno, a rzeczywistość to coś zupełnie innego. Jest możliwym, by każdy człowiek miał dopuścić się wielu morderstw. Czyż owe możliwości popełnienia morderstw mogłyby kiedykolwiek stać się podstawami dla wysunięcia oskarżenia? Jest możliwym, by każda zapałka miała spalić dom. Czyż jest słusznym zniszczenie wszystkich zapałek z powodu możliwości takiego pożaru?
Po drugie:Niech Bóg uchroni!, niech Bóg uchroni po sto tysięcy razy! Nauki wiary, którymi się zajmujemy, nie mogą być narzędziem czegokolwiek innego prócz zadowolenia Boga. Tak, jak słońce nie krąży wokół księżyca ani nie jest od niego zależne, tak wiara (ar. iman),ów świetlisty i święty klucz do wiecznej szczęśliwości i słońce życia ostatecznego, nie może krążyć wokół życia społecznego ani być wykorzystywaną jako jego narzędzie. Zaiste, nie ma uniwersalnej kwestii,
która byłaby bardziej znaczącą niż tajemnica wiary, będąca zagadką stworzenia tego kosmosu i najwspanialszą kwestią wszechświata; nie ma takiej kwestii, której narzędziem mogłaby stać się tajemnica wiary.
Panowie sędziowie! Gdyby owe męczarnie i uwięzienie mojej osoby odnosiły się jedynie do mojego osobistego i doczesnego życia, bądźcie pewni, że zachowałbym milczenie, jak zachowywałem je przez ostatnie dziesięć lat. Jednak jako że aresztowanie mnie odnosi się do życia wiecznego tak wielu ludzi i do Traktatów Światła, które są tafsirem odsłaniającym wielki talizman wszechświata, zatem nawet gdybym miał sto głów, a każdego dnia byłaby ścinana jedna z nich, nie wyrzekłbym się owej potężnej tajemnicy. Nawet jeśli zostanę wybawiony z waszej niewoli, z pewnością nie mogę umknąć szponom wyznaczonej godziny śmierci. Jestem już stary i stoję u drzwi grobu. Jest oczywistym, że Traktaty Światła (będąc interpretatorem Koranu) ukazują wspaniałe odkrycie Wszechmądrego Koranu, który jest odkrywcą owego wielkiego talizmanu wszechświata. Spośród setek kwestii owego talizmanu spójrzcie jedynie na to, jak Traktaty Światła rozwiązują tajemnicę wiary związaną z wyznaczoną godziną śmierci i z grobem, do którego każdy z pewnością zstąpi.
Czyż człowiek, który wierzy w wyznaczoną godzinę śmierci, może uważać wielkie sprawy polityki tego świata za na tyle ważniejsze, by uczynił ową tajemnicę narzędziem tych spraw doczesnych? Jako że godzina śmierci jest nieznana, a śmierć może przybyć w każdej chwili, by ściąć głowę człowiekowi, wyznaczona godzina śmierci jest albo wieczną egzekucją, albo też otrzymaniem dokumentów zezwalających na wysłanie człowieka do świata daleko piękniejszego niż ten świat. Drzwi grobu, które nigdy się nie zamykają, są albo drzwiami otwierającymi się na jamę nicości i wiecznego mroku, albo drzwiami do świata bardziej świetlistego i bardziej trwałego niż ten świat.
Oto, jak dzięki świętemu blaskowi Koranu Traktaty Światła ukazują z pewnością równą tej, z jaką dwa plus dwa daje cztery, że istnieje rozwiązanie umożliwiające przekształcenie wyznaczonej godziny śmierci z wiecznej egzekucji w dokument uwalniający od obowiązków, a także uczynienie jej narzędziem przekształcenia grobu z jamy nieskończonej nicości w drzwi wiodące do wspaniale upiększonych ogrodów. Nawet gdyby należały do mnie całe bogactwo i władza tego świata, bez wahania poświęciłbym je dla znalezienia owego rozwiązania. Zaiste, poświęciłby je każdy, kto tylko jest prawdziwie inteligentny (...).
Szanowni panowie! Jakiego rodzaju umysł postrzegałby Traktaty Światła, które odsłoniły prawdę i są objaśnieniem setek takich kwestii
wiary, tak, jakby były one szkodliwymi dokumentami, jakby były one - niech Bóg uchroni po sto tysięcy razy! - zjadliwymi księgami, będącymi narzędziem prądów politycznych? Jakiegoż rodzaju uczciwość i jakiego rodzaju prawo mogłyby na to zezwolić? Czyż myślicie, że przyszłe pokolenia, ludzie prawdziwej przyszłości życia ostatecznego i Wszechmądry, Któremu należy się chwała (Al-Hakim Zu'l-Dżalal) nie pociągną do rozliczenia tych, którzy to spowodowali? Ponadto jeśli chodzi o obowiązek sprawowania rządów, to od tych, którzy rządzą pobożnymi ze swej natury ludźmi tego świętego narodu, wymaga się, aby sprzyjali pobożności i do niej zachęcali. Jako że świecka Republika wedle jej własnych zasad pozostaje bezstronna, a wedle tych samych zasad nie wtrąca się do spraw ateistów, zatem z pewnością jest również koniecznym, aby nie ingerowała także w sprawy ludzi pobożnych.
Po trzecie:Dwanaście lat temu, doceniając mą walkę przeciwko Brytyjczykom, podjętą poprzez moją księgę zatytułowaną Sześć Kroków(tur. Hutuvat-i Sitte),przywódcy rządu zaprosili mnie do Ankary. Udałem się tam i zobaczyłem, że ich poglądy nie pasują do mego starzejącego się usposobienia.
-Pracuj wraz z nami - zaproponowali mi.
-Nowy Said chce pracować na rzecz życia ostatecznego - odpowiedziałem im. - Nie może on pracować wraz z wami, lecz nie będzie również wtrącał się do waszych spraw.
Zaiste, nie wtrącałem się do ich spraw i nie miałem żadnego udziału w działaniach tych, którzy się wtrącali, ponieważ geniusz wojskowy [1], który mógłby zostać wykorzystany dla podtrzymania tradycji tego muzułmańskiego narodu, na nieszczęście został wykorzystany jako narzędzie i zwrócił się przeciwko tradycji islamu. Tak, pojąłem geniusz przywódców z Ankary, a szczególnie prezydenta, i powiedziałem: "Nie jest dozwolonym wzbudzanie podejrzeń owego geniuszu i zwracanie go przeciwko muzułmańskim tradycjom". Z tego powodu z całych moich sił wycofałem się z tego świata i nie wtrącałem się do jego spraw. Wycofałem się z polityki na trzynaście lat. Zaprawdę, z wyjątkiem jednego lub dwóch spośród ostatnich dwudziestu świąt spędziłem ten czas w odosobnieniu w mym pokoju, jakbym był więźniem, aby nikt nie przypuszczał, że wtrącam się do spraw polityki.
Fakty, które dowodzą tego, iż nigdy nie wtrącałem się do spraw rządu ani nie pragnąłem mieszać się do nich, są następujące:
Dowód pierwszy:Moi przyjaciele, którzy mnie znają, zarówno ci z wioski Barla, w której mieszkałem przez dziewięć lat, jak i z Isparty,
w której żyłem przez dziewięć miesięcy, bardzo dobrze wiedzą, że przez trzynaście lat nie przeczytałem nawet jednej z gazet, będących rzecznikami polityki. Jedynie wtedy, gdy przebywałem w areszcie w Isparcie, niechętnie wysłuchałem artykułu atakującego uczniów Światła, który został napisany przez pewnego dziennikarza w stylu ukazującym ateizm.
Dowód drugi:Byłem przetrzymywany w prowincji Isparta przez dziewięć lat. Faktem jest, że wśród wszystkich wstrząsów tego świata nie można znaleźć nawet najmniejszego znaku lub najbardziej delikatnej wskazówki, które sugerowałyby mój zamiar ingerowania w sprawy polityki.
Dowód trzeci:Bez jakiegokolwiek ostrzeżenia dokonano nagłego nalotu na moje mieszkanie i skrupulatnie je przeszukano. Skonfiskowano moje najbardziej osobiste listy i księgi z dziesięciu lat. Faktem jest, że urząd gubernatora i departament policji otwarcie przyznały, że w moich księgach nie znaleziono żadnej kwestii odnoszącej się do jakiegokolwiek ingerowania w politykę rządu. Gdyby istniał taki zamiar, to czyż jest możliwym, by człowiek taki jak ja, niesłusznie skazany na wygnanie, poddany torturom, uciskowi, nadzorowi i bezlitosnym prześladowaniom, nie ujawnił go w swych najbardziej poufnych dokumentach nie z dziesięciu lat, lecz z choćby dziesięciu miesięcy; by nie znaleziono przynajmniej dziesięciu kwestii, którymi wymachiwałby on przed twarzami tyranów?
Gdyby zostało powiedziane: "Jednak ponad dwadzieścia razy zostałeś przyłapany na tym, że wysyłasz listy", odpowiedziałbym: "Te listy zostały spisane przez ostatnich kilka lat. Czyż jest przesadnym wysłanie do dziesięciu przyjaciół w ciągu dziesięciu lat dziesięciu, dwudziestu czy nawet stu listów? Jako że istnieje wolność korespondencji, a zawartość owych listów nie dotyczyła spraw waszego świata, nawet gdyby był to tysiąc listów, ich wysłanie wciąż nie stanowiłoby przestępstwa".
Dowód czwarty:We wszystkich moich księgach możecie ujrzeć to, co sami pojęliście - że nie mają one nic wspólnego z polityką. Ze wszystkich sił zwrócone są one ku wierze, Koranowi i życiu ostatecznemu. Jedynie w dwóch lub trzech traktatach stary Said przerwał milczenie, będąc zagniewanym z powodu bezlitosnych męczarni, jakie zadawali mu niektórzy urzędnicy. Będąc jednak dalekimi od brania za swój cel rządu, owe traktaty były skierowane do tych urzędników, którzy nadużywali swego stanowiska. Po tym, jak został poddany tak wielu niesprawiedliwościom,
Said wybrałby raczej wyrażenie swych skarg na piśmie, niemniej jednak nigdy nie zezwoliłem na opublikowanie owego jednego czy dwóch traktatów, oznaczając je jako poufne. Były one ograniczone jedynie do moich wybranych przyjaciół. Rząd spogląda na to, co ma w rękach, i powinien zwrócić uwagę jedynie na to, co jest widoczne, zaś nie ma prawa zaglądać do serca ani do spraw prywatnych i osobistych, jako że każdy w swym sercu i we własnym domu może czynić, co mu się podoba, również krytykować rządzących i wyrażać dezaprobatę wobec nich.
Na przykład siedem lat temu - zanim zostało wprowadzone nowe wezwanie do modlitwy (tj. azan wykonywany po turecku - uz. red. tur.) - został spisany krótki traktat w odpowiedzi dla pewnych urzędników, którzy starali się ingerować w sprawy mego nakrycia głowy i w moje osobiste akty czci, wykonywane wedle szkoły Imama Szafi'iego. Później, po tym, jak zostało wprowadzone nowe wezwanie do modlitwy, uznałem ów traktat za poufny i zabroniłem rozpowszechniania go.
Na przykład kiedy byłem członkiem Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye, spisałem odpowiedź na twierdzenia Europejczyków, sprzeciwiających się wersetowi dotyczącemu zasłaniania ciała przez kobiety. Aby owa odpowiedź nie stała w sprzeczności z później wprowadzonymi prawami, rok temu ukryłem ów krótki traktat mówiący o zasłanianiu ciała przez kobiety. Wyciągnięty spośród moich spisanych dawno temu traktatów i zapisany jako jedna z kwestii Błysku Siedemnastego, został on później nazwany Błyskiem Dwudziestym Czwartym. W jakiś sposób został on rozesłany tu i tam, co było błędem. Ponadto ów traktat jest naukową odpowiedzią, która zmusza do milczenia tak zwanych ludzi cywilizowanych, sprzeciwiających się wersetowi Koranu. W czasach Republiki z pewnością nie można ograniczać wolności nauki.
Dowód Piąty:Faktem jest, że nie poprosiłem o dokumenty zwalniające mnie (z zesłania - uz. red. pol.) i wybrałem życie na wsi, w odosobnieniu trwającym dziewięć lat. Moim pragnieniem było wycofanie się z życie społecznego i z polityki; faktem jest również, że cierpliwie znosiłem wszystkie męczarnie, jakie mi zadano, aby uniknąć okazania jakiejkolwiek ingerencji w sprawy polityki. Gdybym poprosił o dokumenty zwalniające mnie z zesłania, mógłbym być w Stambule, a nie w Barli. Być może powodem stojącym za bezlitosnym zesłaniem mnie jest uraza pewnych urzędników rządu lub też fakt, że odmówiłem złożenia prośby o owe dokumenty, co ukazało ich niekompetencję, a to z kolei uraziło gubernatora Isparty i wyrządziło szkodę jego dumie. Ci ludzie uczynili zatem górę z kretowiska, sprawiając, że minister spraw wewnętrznych stał się wobec mnie podejrzliwy.
Podsumowując:Wszyscy moi przyjaciele, którzy mieli kontakt ze mną, będą wiedzieli, że nie mówiąc już o wtrącaniu się do spraw polityki czy podjęciu jakichkolwiek działań politycznych, takie postępowanie jest sprzeczne i niezgodne z moimi podstawowymi zasadami, z moim stanem duchowym i z moją uświęconą służbą wierze. Nie mogę zajmować się takimi działaniami. Dano mi światło, a nie tęgi kij polityki.
Jedna z mądrości ukrytych za tą sytuacją jest następująca:Aby ci, którzy zajęli się służbą publiczną i którzy tęsknią do prawd wiary, nie spoglądali na owe prawdy krytycznie i nie zostali ich pozbawieni, Wszechmocny Bóg dał mi pragnienie wycofania się z polityki i obrzydzenie do niej.
(...)
Dochodzenie objęło nieżyjącego już majora Asim-beja. Wiedząc, że jeśli powie prawdę, jego Nauczyciela spotka szkoda, lecz jeśli skłamie, ucierpi na tym jego honor wojskowego, powiedział on: "O, Panie mój, ja Rabb,odbierz mi życie". Dziesięć minut później jego dusza odeszła. Stał się męczennikiem prawości i ofiarą szpetnych błędów popełnionych przez tych, którzy niesłusznie posądzają ludzi pochwalających dobre uczynki i pomagających w ich spełnianiu, czego żadne prawo na ziemi nie może uważać za błąd.
Tak, każdy, kto tylko w całości otrzymał lekcje Traktatów Światła, przywita wyznaczoną godzinę śmierci jak dokumenty zwalniające go z obowiązków, a pijąc słodki nektar śmierci z taką łatwością, jakby pił wodę, będzie czerpał z tego przyjemność. Gdybym nie zważał na smutek moich braci, których pozostawię, ja również, jak mój szlachetny przyjaciel Asimbej, poprosiłbym: "O, Panie mój, ja Rabb,odbierz mi życie". Nie dbam o to.
Spośród oskarżeń, jakie wysunięto przeciwko mnie [2]:
Kwestia Trzecia:Rozpowszechnianie Traktatów Światła bez oficjalnego zezwolenia, a także umacnianie przez Traktaty uczuć religijnych, w przyszłości mogłyby przynieść ograniczenia dla zasad wolności, a to poprzez naruszenie bezpieczeństwa publicznego.
Odpowiedź:Traktaty Światła są światłem, a światło nie może wyrządzić szkody. Odrzuciły one tęgi kij polityki trzynaście lat temu. Ustaliły one uświęcone prawdy, które są kamieniami węgielnymi życia tego kraju i tego narodu. Mogę wezwać wszystkich tych, którzy przeczytali ich poszczególne części, by zaświadczyli, że przyniosły one korzyść ponad dziewięćdziesięciu dziewięciu procentom owego świętego narodu, nie
wyrządzając żadnej szkody. Rzucam wyzwanie każdemu, kto wystąpi i powie: "Doznałem szkody z winy Traktatów Światła".
Po drugie:Nie posiadam prasy drukarskiej ani też nie mam do dyspozycji wielu spisujących, a sam nie posiadam ładnego charakteru pisma. Jestem tylko na pół piśmienny, a z moją ułomną zdolnością pisania mogę zapisać jedynie jedną stronę w ciągu godziny. Ludzie tacy jak nieżyjący Asim-bej z ich cudownym charakterem pisma zwykli dopomagać mi w spisywaniu moich wspomnień. Spisali oni wspomnienia z mych smutnych dni odosobnienia. Niektórzy ludzie odkryli, iż owo światło wiary jest doskonałym remedium na ich własne problemy, i kontynuowali czytanie tych wspomnień. Ujrzeli oni z pewnością równą prawdzie (ar. haqqa-l jaqin),że były one doskonałym lekarstwem dla ich życia wiecznego i postanowili sporządzić ich kopie na własny użytek.
Spis traktatów, który macie w swym posiadaniu i który zbadaliście, ukazuje, iż każdy traktat i każda część Traktatów Światła są komentarzem (ar. tafsir)mówiącym o prawdach wersetów koranicznych. Dostarczają one komentarza szczególnie w kwestiach filarów wiary, a czynią to z taką jasnością, że niweczy to plany i obraca w ruinę fundamenty wymierzonych przeciwko Koranowi ataków europejskich filozofów, które planowano od tysiąca lat. Obecnie macie w swoim posiadaniu Nadzieję Jedenastą Traktatu dla ludzi starszych.Ujrzycie tam jeden spośród tysięcy dowodów wiary i jedności Jedynego Boga. Możecie sięgnąć do owej Nadziei, jakby była ona próbką Traktatów, i skrupulatnie ją zbadać, aby pojąć, czy moje twierdzenie jest prawdą, czy fałszem.
Jestem przekonany, że każdy może uczciwie zbadać Traktaty Światła poprzez takie ich próbki, jakimi są Traktat o oszczędności, Przesłanie dla chorychz jego dwudziestoma pięcioma Lekarstwami, a także Nadzieja Trzynasta, która jest pocieszeniem wiary dla ludzi starszych. Docenią oni, jak wartościowym skarbcem bogactwa jest owa Nadzieja, jakim lekarstwem i źródłem światła są owe traktaty dla wspólnot ludzi biednych, chorych i starszych, którzy stanowią ponad pięćdziesiąt procent tego świętego narodu.
Ponadto aby pomóc w waszym dochodzeniu, powiem, co następuje: Spis traktatów jest streszczeniem mych pism z dwudziestu lat. Początki niektórych części owych traktatów są datowane na dawne dni czasu, który spędziłem w Daru'l-Hikmet. Numeracja traktatów w spisie nie odzwierciedla porządku chronologicznego. Na przykład Słowo Dwudzieste Drugie zostało spisane przed Słowem Pierwszym, a List Dwudziesty Drugi został spisany przed Listem Pierwszym. Istnieje wiele takich przykładów.
Po trzecie:Księgi Traktatów Światła, które zawierają naukę wiary, ustanawiają bezpieczeństwo i porządek i chronią je. Zaiste, będąc daleką od stwarzania zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego, wiara jest początkiem i źródłem pięknego charakteru oraz dobrych cech, a także chroni je. To brak wiary poprzez swój zły charakter zakłóca publiczny porządek.
Wiedzcie, że jakieś dwadzieścia czy trzydzieści lat temu przeczytałem w gazecie, co powiedział brytyjski minister do spraw kolonii: "Dopóki ten Koran znajduje się w rękach muzułmanów, nigdy prawdziwie nad nimi nie zapanujemy. Musimy pracować nad tym, aby obalić Koran i pozbyć się go". To słowa owego upartego niewiernego były tym, co sprawiło, że przez ostatnie trzydzieści lat zwracałem uwagę najpierw na filozofów Europy, a dopiero później na własną duszę. To przeciwko nim walczę. Nie przyglądam się sprawom w kraju, a niedociągnięcia wewnętrzne przypisuję temu, iż wynikają one z błędów i zepsucia Europy. To z powodu europejskich filozofów jestem rozwścieczony i to oni są moim celem. Al-hamdu li-llahza to, że Traktaty Światła roztrzaskały wymysły owych upartych niewiernych i całkowicie uciszyły filozofów naturalizmu.
Nie ma żadnego rządu na ziemi, niezależnie od tego, jaki przybrałby on kształt czy formę, który zabraniałby świętych owoców i niezachwianego majątku duchowej siły własnego kraju, który posunąłby się do uwięzienia ludzi propagujących owe owoce. Wolność dana duchownym w Europie ukazuje, że żadne prawo nie może ingerować w sprawy tych, którzy przecinają więzi łączące ich z tych światem i osobiście pracują na rzecz swego życia ostatecznego.
Podsumowując:Jestem zdania, że jeśli chodzi o samotnika takiego jak ja, skazanego na dziesięć lat zesłania, któremu zakazano utrzymywania wszelkich relacji społecznych i prowadzenia korespondencji, żadne prawo na ziemi nie może zabronić mu spisywania jego przemyśleń dotyczących wiedzy o wierze, która jest kluczem do wiecznego szczęścia. Fakt, że żaden uczony nigdy nie skrytykował owych przemyśleń, dowodzi tego, iż są one całkowitą i czystą prawdą.
Jeśli zaś chodzi o argumenty użyte do tego, by oskarżyć mnie i skazać na zesłanie...
Kwestia Czwartadotyczy tego, iż przekazano, że dawałem lekcje w tarice (wspólnocie sufickiej), co jest zakazane przez państwo.
Odpowiedź: Po pierwsze,wszystkie moje księgi, które macie w swym posiadaniu, zaświadczają, iż jestem zajęty wyłącznie prawdami wiary (ar. iman).Ponadto w licznych traktatach napisałem, że: "Nie jest to epoka tariki, lecz raczej epoka ratowania wiary. Do Raju wkroczyło wielu ludzi
nie należących do żadnej tariki, lecz nie wszedł do Raju nikt, kto nie ma wiary. Z tego powodu ta epoka jest epoką pracy na rzecz ocalenia wiary".
Po drugie:Przebywałem w prowincji Isparta przez ostatnie dziesięć lat. Wzywam was, byście znaleźli kogokolwiek, kto stwierdzi: "Bediuzzaman dawał mi lekcje w tarice". Tak, jako nauczyciel dawałem wybranym spośród moich braci w życiu ostatecznym lekcje z dziedziny nauki o wierze i jej wzniosłych prawdach, jednak nie jest to nauczanie w tarice, lecz raczej studiowanie prawdy.
Trzymam się szkoły szafi'ickiej, więc mój tasbihpo modlitwie różni się nieco od tasbihwedle szkoły hanafickiej. Ponadto nie przyjmując gości między modlitwami po zachodzie słońca (ar. maghrib)i wieczorną (ar. 'isza),a także przed modlitwą poranną (ar. fadżr),skupiam się na czytaniu wersetów Koranu i na proszeniu o przebaczenie moich grzechów. Zakładam, że żadne prawo na ziemi nie może tego zabronić.
W odniesieniu do sprawy tariki zostałem zapytany przez rząd i urzędników sądowych: "Z czego żyjesz?"
Odpowiedź:Jak poświadczyli to ludzie z Barli, żyję dzięki nadzwyczajnej obfitości (ar. baraka[3] ) biorącej początek z oszczędności oraz dzięki skarbcowi, jaki znajduje się w całkowitym zadowoleniu z tego, co się posiada. Przyjaciele, którzy pozostawali w kontakcie ze mną, wiedzą, że przez większość dni utrzymywałem się za bardzo niewielką kwotę - sto par dziennie [4], a czasami nawet mniej. Zaprawdę, przez siedem lat wystarczyło mi siedem banknotów, które wydałem na buty i ubranie.
Zaprawdę, jak zaświadczy o tym moja biografia, którą macie przed sobą, przez całe życie odrzucałem podarki ludzi i jałmużnę; odrzucałem nawet prezenty mych najbardziej wiernych przyjaciół kosztem urażenia ich. Jeśli byłem zobowiązany do przyjęcia prezentu, to moi przyjaciele, którzy mi służyli, zaświadczyli, iż przyjmowałem owe prezenty jedynie pod warunkiem, że w zamian dam coś o podobnej wartości.
Większość wynagrodzenia, jakie otrzymałem w Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye, wydałem na publikowanie ksiąg, które napisałem; zachowałem jedynie małą część owych pieniędzy, aby udać się na pielgrzymkę (ar. hadżdż).Błogosławieństwo, jakie dają zadowolenie i oszczędność, sprawiło, że ta niewielka kwota wystarczyła mi na dziesięć lat i nie musiałem w żaden sposób błagać o wsparcie. Niewielka część owych pieniędzy pozostała mi do tej pory.
Panowie sędziowie! Ważnym jest, byście nie czuli się znużeni słuchaniem mojego oświadczenia. W raportach wymieniono dwadzieścia do trzydziestu
ksiąg, które stały się przyczyną mojego zesłania. Jako odpowiedź na tak długi akt oskarżenia, to oświadczenie zaiste można uznać za krótkie. Jak wycofałem się z polityki tego świata na ostatnie trzynaście lat, tak nie jestem zaznajomiony z prawem. Co więcej, moja biografia zaświadczy, że nigdy nie zniżałem się do tego, by kłamać w obronie własnej. Wyraziłem prawdę w owej kwestii taką, jaka jest. Ponieważ możecie użyć swego sumienia i jesteście świadomi uczciwego i bezstronnego stosowania prawa, możecie teraz wydać wyrok w mojej sprawie.
Wiedzcie również, że z powodu podejrzeń i niekompetencji pewnych urzędników dochodzenie w mojej sprawie prowadzono, patrząc przez lornetkę, która kretowisko ukazała jako górę. Podając usprawiedliwienia, jakie wilk mógłby dawać owcom, lub też postępując z intencją osiągnięcia wysokiej rangi czy łask rządu, planują oni przygotować pole dla wprowadzenia nowych praw dotyczących wolności. Mamy nadzieję, iż możecie wykazać, że wielkie jak góra podejrzenia oskarżenia to tylko kretowisko, to jest, że spojrzycie na nie, odwracając ową lornetkę.
Będę domagał się również tego, by zwrócono mi moje księgi, które zostały mi skonfiskowane, a dla mnie są warte więcej niż tysiąc lir. Znaczną część owych ksiąg dwanaście lat temu przyjęto do Biblioteki w Ankarze, a wyrazy uznania i podziękowania dyrektora biblioteki przekazano w gazetach.
Na mocy decyzji komisji sędziowskiej, która zadecyduje o moim losie, chciałbym przekazać kopię tego oświadczenia oskarżycielowi publicznemu i wytoczyć sprawę tym, którzy stali się przyczyną strat, jakie poniosłem. Proszę również, by kopie (oświadczenia - uz. red. pol.) zostały wysłane do ministra spraw wewnętrznych i do członków Parlamentu.
* * *
SUPLEMENT PIERWSZY DO POWYŻSZEJ MOWY OBROŃCZEJ
Oto, co przedstawiam człowiekowi, który mnie przesłuchiwał, a także komisji sędziowskiej! Po pierwsze, dodaję trzy kwestie do mojego wcześniejszego oświadczenia.
Kwestia Pierwsza:
Celowo, aby sfabrykować oskarżenie z niczego, uparcie pytają mnie: "Skąd pochodzą fundusze na utworzenie takiej organizacji?", sugerując,
że istnieje jakieś stowarzyszenie. Ludzie zadający to pytanie sprawiają wrażenie żywiących wobec nas ukrytą wrogość, co pozostawia nas zaskoczonych i całkowicie oszołomionych.
Odpowiedź:Przede wszystkim pytam tych, którzy zadają to pytanie: Jakie istnieją dokumenty lub dowody, które sugerują istnienie takiej organizacji politycznej? Jakiż znaleźliście dowód i świadectwo finansowania organizacji, której istnienie tak uparcie zakładacie?
Przez ostatnie dziesięć lat byłem przetrzymywany w prowincji Isparta pod skrajnym nadzorem. Zwykle w ciągu dziesięciu dni widywałem się jedynie z jednym lub dwoma pomocnikami i jednym lub dwoma podróżnymi. Byłem samotny, obcy, wyczerpany światem. Czułem krańcowy wstręt do polityki i wielokrotnie doświadczyłem tego, jak szkodliwe i idące na próżno były - na przekór ich celom - sprzeciwy polityczne. Reakcja na nie uczyniła je bezsilnymi. W najbardziej przełomowej chwili, kiedy przebywałem wśród mego ludu i tysięcy przyjaciół, odrzuciłem taką możliwość i nie wziąłem udziału w jakimkolwiek ruchu politycznym. Największą zbrodnią jest dla mnie wyrządzenie szkody uświęconej służbie potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi)i uczynienie jej celem wrogości polityków, co nie jest w żaden sposób dozwolone. Uciekam zatem przed polityką, jakbym uciekał przed diabłem. Przez dziesięć lat przyjmowałem za swą zasadę słowa:
اَعُوذُ بِاللّٰهِ مِنَ الشَّيْطَانِ وَ السِّيَاسَةِ
Szukam ucieczki u Boga przed Szatanem i polityką!Jako człowiek wybuchowy, który bez strachu wyjawia swe sekrety, odkryłem, że największym podstępem jest wyrzeczenie się podstępu jako takiego. Nie dałem krytycznym i wścibskim urzędnikom całej prowincji Isparta żadnych wskazówek mojego zaangażowania się w działalność polityczną. Każdy, kto tylko posiada rozsądek i świadomość, z niesmakiem odniesie się do oszczerstw tych, którzy mówią: "Istnieje taka organizacja, a ty knujesz spiski natury politycznej". Nie tylko ja sam, lecz również prowincja Isparta i wszyscy, którzy mnie znają, zaiste, wszyscy ludzie posiadający inteligencję i świadomość odpowiedzieliby na to: "Oskarżacie go jedynie z powodu własnych złośliwych planów".
Po drugie: Naszą sprawą jest wiara (ar. iman).Dzięki braterstwu islamu ustanowiliśmy braterstwo w tym kraju i wśród dziewięć dziesięciu dziewięciu procent ludzi Isparty, tymczasem stowarzyszenie polityczne jest sojuszem mniejszości będącej częścią większości.Dziewięćdziesięciu dziewięciu ludzi nie może stać się stowarzyszeniem wymierzonym przeciwko jednemu człowiekowi, chyba
że ów człowiek jest nadzwyczaj niesprawiedliwym ateistą, że wyobraża sobie, iż - niech Bóg uchroni! - wszyscy są ateistami takimi jak on i rozpowszechnia takie kłamstwa, by znieważyć ten błogosławiony i pobożny naród.
Po trzecie:Człowiek taki jak ja żywi żarliwą miłość i uznanie dla narodu tureckiego przez wzgląd na to, że ów naród jako chorąży Koranu ukazuje chwałę Koranu, a przez sześćset lat rzucał wyzwanie całemu światu. Tysiąc Turków zaświadczyłby, że poprzez swe działania przysłużyłem się temu narodowi bardziej niż tysiąc tureckich patriotów. Wybrałem pozostanie w odosobnieniu, przedkładając dwudziestu lub trzydziestu wartościowych młodych ludzi z Turcji nad trzydzieści tysięcy mych rodaków, którzy nie odprawiają modlitwy. Poprzez moją uczciwość jako nauczyciela chroniłem dostojeństwo wiedzy i dostarczałem jasnych lekcji w temacie prawd wiary. Jakże mogłoby być szkodliwym utrzymywanie przez takiego człowieka pobożnych więzi ze stoma tysiącami jego uczniów, jedynie przez wzgląd na wiarę, prawdę i życie ostateczne, na przestrzeni dziesięciu, dwudziestu lub trzydziestu lat; jak mogłoby być szkodliwym przyjęcie ich jako braci w życiu ostatecznym? Czyż ludzie uczciwości i sumienia mogliby w ogóle zezwolić na krytykowanie takich ludzi? Czyż można postrzegać ich jako stowarzyszenie polityczne?
Po czwarte:Zadawanie człowiekowi, który przez ostatnie dziesięć lat obywał się setką banknotów, któremu przez ten czas starczało czterdzieści monet (tj. par - uz. red. tur.) dziennie, który przez siedem lat nosił ten sam płaszcz, mający siedemdziesiąt łat, pytania: "Skąd bierzesz fundusze na życie i na założenie tej organizacji?" ukazuje każdemu, kto tylko ma świadomość, jak niesprawiedliwi są ludzie, którzy zakładają takie rzeczy.
Kwestia Druga:Poprzez przywoływanie powstania z Menemen [5] zaszczepiono w ludziach strach, a w celu usprawiedliwienia nowych praw siłą przewieziono mnie z Barli do Isparty, aby zwieść rząd. Planem tych ludzi było "zapewnienie szybkiego wprowadzenia nowych praw". Po tym, jak ujrzeli, że nie dałbym się wykorzystać jako narzędzie takiego zepsucia i nie żywię żadnej skłonności do tak nieszczęsnych działań, zmienili oni swe plany. Wykorzystując mą sztuczną sławę, której nigdy nie lubiłem, uknuli oni podejrzany spisek będący imitacją niezgodnego z prawem buntu w Menemen, czyniąc to w sposób, który całkowicie nas oszołomił. Wyrządzili wielką krzywdę wielu ludziom tego narodu, którzy zostali niesłusznie uwięzieni, rządowi i całemu narodowi. Kiedy ich kłamstwa zostały ukazane, znaleźli oni wymówki tego rodzaju, jakie wilk mógłby przedstawić kozie, aby zdezorientować urzędników sądownictwa.
Korzystając z mego prawa do ochrony tego narodu, napominam urzędników sądownictwa, aby zachowali w tej sprawie największą uwagę i ostrożność. Ludzie, którzy starali się zasłużyć na łaski pewnych urzędników rządowych poprzez oszustwo, sfabrykowali pomniejszy incydent, wykorzystując fałszywy pretekst stowarzyszenia politycznego, prowokując naiwnych, niewinnych i bezradnych ludzi. Teraz ukazują owo kretowisko jako górę, wprowadzając w błąd rząd. Uciskają wielu niewinnych ludzi, wyrządzając wielką szkodę temu narodowi, a winą za to niesłusznie obciążają kogoś innego. To oni powinni zostać oskarżeni przez prawo! Nasza sprawa przedstawia się dokładnie tak, jak ją przedstawiłem.
Kwestia Trzecia: Sądy należą do kręgów rządowych i to one najbardziej potrzebują zachowania swej niezależności oraz obiektywnego i beznamiętnego poglądu, bez ulegania jakimkolwiek wpływom zewnętrznym.Zdając się na całkowitą sprawiedliwość sądu, pragnę skorzystać z prawa do obrony mojej wolności.
W sądach zawsze pojawiają się sprawy dotyczące majątku i morderstw. Gdyby sędzia wyraził własną wściekłość i podjął decyzję o straceniu mordercy, uczyniłoby to mordercą samego sędziego. Jeśli wszyscy urzędnicy sądowi nie są zabezpieczeni przed wpływami z zewnątrz i wolni od takich wpływów, ryzykują popełnienie straszliwego grzechu pod pozorem wymierzania sprawiedliwości.
Co więcej, nawet mordercy, pustelnicy i przeciwnicy (rządu - uz. red. pol.) mają swoje prawa i będą dochodzić swoich praw, poszukując obiektywnej mediacji. Chociaż w mym oświadczeniu zarówno tutaj, jak i w Isparcie, moje imię zostało zapisane jako "Said Nursi", przy każdej okazji będą mówić o mnie "Said Kurdi" lub "ten Kurd". Owo wyrażenie jest używane przeciwko mnie i wyrządza szkodę istocie sprawiedliwości, zamieniając ją w ucisk. W ten sposób narzuca się stronnicze poglądy tam, gdzie chodzi o wymierzenie sprawiedliwości. W ten sposób ci ludzie starają się wzburzyć narodowy temperament moich braci w życiu ostatecznym, jak również wpłynąć na wysoki sąd wbrew jego prawdziwej naturze.
Wydarzenia historyczne potwierdzają, że pierwszym warunkiem prawa jest to, by sędzia i sąd byli wolny od skazy uprzedzeń i by ich decyzje były całkowicie bezstronne. Przykładem tego jest fakt, że podczas swego kalifatu Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) stanął przed sądem jako oskarżony przez żyda. Wielu sułtanów zostało pozwanych przed sąd przez prostych ludzi. Poprzez tysiące takich przykładów mówię tym, którzy starają się przedstawić mnie jako cudzoziemca, aby zdezorientować oko sprawiedliwości:
Szanowni panowie! Przede wszystkim jestem muzułmaninem, a choć urodziłem się w Kurdystanie, służę Turkom. Dziewięćdziesiąt dziewięć procent mej przynoszącej korzyść służby było wykonane na rzecz Turków i pośród Turków spędziłem większość życia. Moi najszczersi i najwierniejsi przyjaciele pochodzili spośród Turków. Jako że najbardziej bohaterską spośród armii islamu byli Turcy, zgodnie z moją koraniczną metodą wymaganiem mojej uświęconej służby jest to, bym miłował ich i wspierał, dając im pierwszeństwo przed wszystkimi innymi narodami. Mogę ukazać tysiąc młodych ludzi z Turcji jako świadectwo tego, że przysłużyłem się narodowi tureckiemu tysiąc razy bardziej niż ludzie, którzy przyklejają mi łatkę Kurda, a samych siebie ukazują jako patriotów.
Jako świadectwo przedstawiam również trzydzieści do czterdziestu ksiąg, które znajdują się w rękach sędziów, szczególnie traktaty o oszczędności, o ludziach starszych oraz Przesłanie dla chorych.Owe księgi przysłużyły się czterem piątym narodu tureckiego, przynosząc korzyść ludziom biednym, zubożałym, chorym i grupom ludzi pobożnie religijnych. Jest to równe zasługom tysiąca tureckich patriotów. Owe dzieła nie znajdują się w rękach Kurdów, lecz w rękach młodych ludzi z Turcji.
Za zezwoleniem komisji sędziowskiej, oto co mówię bezbożnym tyranom, którzy poddali nas temu nieszczęściu, oraz tym, którzy zwiedli niektórych z członków rządu, wprowadzając ów plan pod płaszczykiem patriotyzmu:
Szanowni panowie! Jak ma być patriotyzmem wtrącanie w owo nieszczęście ponad czterdziestu najbardziej wartościowych młodych ludzi z Turcji i najbardziej szanowanych starszych Turków, jak gdyby popełnili oni poważną zbrodnię, taką jak morderstwo - jedynie przez wzgląd na moją sprawę, w której jeszcze nie podjęto decyzji, a nawet gdyby udowodniono stawiane mi zarzuty, nie stanowią one przestępstwa, a nawet gdyby stanowiły, to owa sprawa dotyczy wyłącznie mnie samego? Zaiste, wśród tych, których bez powodu poddano owym torturom aresztu, znajdują się ludzie będący powodem do dumy dla młodzieży tureckiej, którzy zostali potraktowani jak mordercy, zabrani od swych rodzin i dzieci i wtrąceni w to nieszczęście wyłącznie dlatego, że wysłałem im traktat dotyczący kwestii wiary, przesłałem im pozdrowienia i ceniłem ich . {(*): Po dwóch miesiącach niedoli w areszcie ci ludzie zostali uniewinnieni, a ich sprawa została umorzona (przyp. red. tur.).} Czy to jest wasz patriotyzm?
Twierdzicie, że mówię, iż jestem cudzoziemcem, jednak wśród owych dzielnych i szanownych młodych i starszych ludzi z Turcji są tacy, że nie
oddałbym jednego z nich nawet za stu moich rodaków. Są wśród nich ludzie, przez wzgląd na których przez pięć lat odmawiałem przeklinania nawet tych urzędników, którzy skazali mnie na dziesięć lat prześladowań. Wśród tych szlachetnych tureckich przyjaciół są tacy, którzy zdumiewają mnie swą największą szczerością i wzniosłymi cechami charakteru. Dzięki nim doceniłem tajemnicę wyższości narodu tureckiego.
Zgodnie z mym sumieniem i poprzez wiele wskazówek oznajmiam, że gdybym posiadał tyle ciał, ilu jest owych niewinnych ludzi, którzy zostali niesłusznie uwięzieni, gdyby miały na mnie spaść wszelkie rodzaje trudności, jakie oni cierpią, przyrzekam, że z dumą zniósłbym je wszystkie, by tylko ocalić owych wartościowych ludzi. Uczucia, jakie żywię wobec tych ludzi, wynikają z przymiotów ich charakteru, nie zaś z korzyści, jakie mogą mi oni przynieść. W ostatnim czasie spotkałem się jedynie z niektórymi spośród nich. Cierpiałem z powodu niektórych z nich, choć oni mogli dzięki mnie odnieść korzyści, lecz nawet gdybym doznał tysięcy krzywd, nie zmniejszyłoby to ich wartości w moich oczach.
A zatem, o wy, bezbożni tyrani, którzy twierdzicie, że jesteście patriotami tureckimi! Poddajecie (nieszczęściu - uz. red. pol.) tak wielu ludzi będących powodem do dumy narodu tureckiego z powodu - mówiąc waszymi słowami - Kurda takiego jak ja... Jak może być patriotycznym oczernianie ich i pogardzanie nimi dla tak podłych i znikomych pretekstów? Czy to nazywacie tureckim nacjonalizmem? Czy to jest umiłowanie kraju? Niech zadecydują wasze nieuczciwe sumienia!
Zdając sobie sprawę z niewinności owych ludzi, ten sprawiedliwy sąd uniewinnił większość z nich. Jeśli kwestia (o którą jesteśmy oskarżeni - uz. red. pol.) jest przestępstwem, to popełniłem je ja. Ci ludzie, z powodu ich wspaniałomyślnych charakterów, dopomagali mi jedynie przez wzgląd na Boga i wykonywali swe pomniejsze obowiązki dla starego i skazanego na zesłanie nauczyciela, jakim jestem. Rozpalali w piecu, przynosili mi wodę, przygotowywali moje posiłki i sporządzali kopie moich osobistych traktatów. Przez wzgląd na mnie, na pamiątkę umieścili swoje nazwiska na końcu dwóch traktatów, które są niczym moje dzienniki. Czyż na obliczu ziemi mogły kiedykolwiek istnieć jakiekolwiek prawo, jakakolwiek procedura i jakakolwiek mądrość, które miałyby zganić takich ludzi, używając takich wymówek?
* * *
SUPLEMENT DRUGI DO MOJEJ MOWY OBROŃCZEJ
Panowie z komisji sędziowskiej! W poniższym oświadczeniu znajdziecie rzeczy, które nie są związane z waszym obowiązkiem. Owe kwestie są jednak istotne dla kraju w ogóle, a nawet dla całego świata. Nie należą one jedynie do was, lecz duchowo słucha ich cały świat. Powodem tego jest fakt, że odmówiono mi mojego podstawowego prawa.
Nie posiadam pięknego charakteru pisma. Wiele razy mówiłem, że jest to kwestia życia i śmierci, i prosiłem o to, by zapewniono mi pisarza, abym mógł spisać petycję w obronie moich praw. Nie zapewniono mi pomocy pisarza, lecz zaprawdę, bezlitośnie zakazano mi rozmawiania z kimkolwiek przez dwa miesiące. Z tego powodu nie byłem w stanie spisać (swego oświadczenia - uz. red. pol.) w uporządkowany sposób mym ułomnym i niechlujnym charakterem pisma. Moje końcowe oświadczenie jest następujące:
Gdyby przypuścić, że - jak przekazali ludzie zepsuci i donosiciele - Traktaty Światła nie zgadzają się z polityką rządu i sprzeciwiają się jej; że służą ideologii politycznej odmiennej od własnych ideałów; że wszystkie traktaty dotyczą nie wiary, ale polityki...; gdyby założyć, że tak jawne oszczerstwo jest prawdziwe i gdyby je przyjęto, w odpowiedzi powiedziałbym:
Jako że najbardziej wszechstronną formą wolności jest Republika i jako że rząd postanowił ustanowić Republikę w jej najbardziej sprzyjającej wolności formie, zatem z pewnością wolność Republiki nie może tłumić wolności wiedzy, dopóki wolność wiedzy nie narusza bezpieczeństwa publicznego. Prawdziwe, bezsporne i niezbite poglądy uczonych oraz słuszne wyrażenia nie mogą być uważane za przestępstwo kryminalne. Czyż kiedykolwiek istniał na świecie rząd, który w całości składał się z ludzi o jednych przekonaniach politycznych? Załóżmy na chwilę, że to, co napisałem, było mymi osobistymi poglądami politycznymi, i że pokazałem owe poglądy niektórym spośród moich wybranych przyjaciół. Jakież istnieje prawo, wedle którego można obwiniać takie postępowanie? Tymczasem Traktaty Światła mówią o świetle wiary. Nigdy nie zniżyły się do ciemności polityki i nigdy nie zniżą się do owego poziomu.
Załóżmy, że ateista, który jest nieświadomym natury świeckiej Republiki, powiedział: "Twoje traktaty dostarczają wielkiej siły religijnej, są zatem sprzeczne z zasadami bezwyznaniowej republiki".
Odpowiedź:Rozumiemy, że świecka Republika wedle założeń rządu ma polegać na oddzieleniu religii od spraw tego świata. W przeciwnym razie sugerowanie tego, co niewyobrażalne, to jest, że jest ona odrzuceniem religii i całkowitą bezbożnością, byłoby twierdzeniem, które zaakceptowałby jedynie głupiec i ateista.
Zaiste, żaden naród na ziemi nigdy nie żył bez wiary. Również szczególna natura narodu tureckiego, dzięki której przez stulecia ów naród wyróżniał się wśród całego świata, mówi, że gdziekolwiek znajdują się Turcy, są oni muzułmanami, nawet jeśli wśród innych, mniejszych narodów muzułmańskich znajdują się społeczności pozostające poza islamem.Ten uświęcony naród jest żarliwie i szczerze pobożny i przez tysiąc lat ukazywał się jako bohaterska armia religii prawdy. Ustanowił on swój honor narodowy poprzez miliony religijnych źródeł i wyrył swe imię w historii ostrzem swego miecza. Ci kłamliwi ateiści i ci ludzie pozbawieni jakichkolwiek uczuć narodowych, którzy oskarżają Turków, twierdząc, że "odrzucą oni religię lub staną się ateistami", popełniają zbrodnię tak poważną, że zasługują na to, by zostali ukarani na najniższym z niskich poziomów Piekła.
Tymczasem Traktaty Światła nie mówią o prawach zewnętrznych kwestii społecznych, które obejmuje religia. Tym, o czym mówią, jest raczej ich podstawowy temat i cel, to jest wzniosłe filary wiary, które są najczystszą i najwyższą z kwestii religii.W większości przypadków mym audytorium jest moja własna dusza, a po niej filozofowie Europy. Jeśli istnieją ludzie, którzy podejrzewają, że owe święte kwestie wyrządzą szkodę, mogą oni być jedynie szatanami.
Jedynie trzy lub cztery traktaty krytykują pewnych urzędników w formie skargi, jednakże owe traktaty nie odnoszą się do tych urzędników przez wzgląd na sprzeciwianie się rządowi czy bycie krytycznym wobec niego, lecz raczej są napisane celem wystąpienia przeciwko tym urzędnikom, którzy prześladują mnie, nadużywając swego stanowiska. Co więcej, by owe trzy lub cztery traktaty nie zostały niewłaściwie zrozumiane, uznałem je za poufne i zakazałem ich rozpowszechniania. Większość z moich traktatów została spisana cztery lata temu; niektóre z nich osiem lat temu, a niektóre z nich trzynaście lat temu. Jedynie Traktat o oszczędności, Traktat dla ludzi starszychi Przesłanie dla chorychzostały ułożone w ostatnim roku. Prócz tego ludzie posiadający choć najdrobniejszą inteligencję, którzy starannie i bezstronnie zbadają Traktaty, przyznają, że nie naruszają one prawa ustanowionego przez rząd. Nie są one w żaden sposób podburzające ani nie naruszają
publicznego porządku, lecz zaprawdę chronią go i powinny być przyjęte przez rząd z uznaniem.
Nawet jeśli przyjmiemy, że (w Traktatach - uz. red. pol.) znajduje się wiele kwestii niezgodnych z poglądami rządu, to decyzja podjęta dnia 28 czerwca 1933 roku odrzuciła oparte na domniemaniach elementy wyżej wspomnianego prawa. Później ogłoszono ogólne prawo łaski, twierdząc, że nie ma żadnych podstaw dla dalszego śledzenia Traktatów. Domagam się zakończenia niesprawiedliwości, której zostaliśmy poddani [6], a także tego, by nasze traktaty zostały nam zwrócone tak szybko, jak tylko to możliwe.
Jeśli pijany i nieuczciwy człowiek, który uważa naturę człowieczeństwa za niższą od najbardziej nędznego i niskiego poziomu stanu właściwego zwierzętom, który przyjmuje, że ów świat jest niekończący się i trwały, i wyobraża sobie, że ludzkość jest wieczna i nieśmiertelna, powie: "Twoje traktaty dostarczają potężnych lekcji wiary. Sprawiają one, że ludzie wycofują się z tego świata. Zwracają ich uwagę ku życiu ostatecznemu. Jeśli chodzi o nas, możemy żyć jedynie zwracając całą naszą moc, całą uwagę i wszystkie umysły ku życiu tego świata, ponieważ obecne życie wraz z ochroną przed wrogami stały się nadzwyczaj trudne",
odpowiem: To prawda, że lekcje potwierdzonej wiary (tur. iman-i tahqiqi)zwracają uwagę ku życiu ostatecznemu. Jednakże poprzez ukazywanie tego świata jako pola uprawnego, targu i fabryki życia ostatecznego zachęcają do cięższej pracy na rzecz życia tego świata. Ponadto w najbardziej potężny sposób pomagają odzyskać duchową siłę, która została utracona z powodu braku wiary. Ponieważ ci, którzy są pogrążeni w rozpaczy, stali się leniwi i obojętni, owe lekcje skłaniają ich do zapału i entuzjazmu, prowadzą do dokładania starań i ciężkiej pracy.Czyż ktokolwiek chciałby żyć na tym świecie zgodnie z takim prawem, które zabrania lekcji potwierdzonej wiary, a szczególnie lekcji, które zostały udowodnione poprzez niezaprzeczalne świadectwa, które dostarczają przyjemności tego świata, zachęty do pracy, wsparcia duchowego i środków umożliwiających przeciwstawienie się niekończącym się utrapieniom tego świata?
Jeśli ignorant i tak zwany patriota, który nie zna prawdziwych zasad zarządzania narodem i utrzymania porządku publicznego, powie: "Powodem, dla którego wtrącamy się do twoich spraw i podejmujemy środki ostrożności, jest możliwość tego, że twoje traktaty staną się narzędziem dla tych, którzy zakłócają publiczny porządek i mieszają się w sprawy rządu. Jest możliwym, że nieświadomie sprzeciwisz się rządowi,
a ponieważ twoje traktaty wywierają tak wielki wpływ, może stać się to przyczyną poważnych kłopotów",
odpowiem:Ci, którzy otrzymali lekcje Traktatów Światła, z całą pewnością oddalą się od zepsucia, które rozlewa krew niewinnych i odbiera im ich prawa. W szczególności pojmą oni dzięki swemu doświadczeniu, że takie zepsucie jest źródłem kolejnych niepowodzeń i jest wielce szkodliwe. Faktem jest, że w dziesięć przypadków zepsucia ostatnich dziesięciu lat nie była zaangażowana nie tylko dziesiąta część uczniów Światła, ale wręcz żaden uczeń Światła. To ukazuje, że Traktaty sprzeciwiają się owemu zepsuciu i służą zachowaniu porządku publicznego. Odnośnie do zarządzania i publicznego porządku, kim byłoby łatwiej rządzić: dziesiątką rozbójników spośród atestów czy tysiącem ludzi, którzy mają wiarę (ar. iman)?Tak, poprzez wytwarzanie pięknych cech charakteru wiara pobudza uczucie miłosierdzia i zaszczepia poczucie unikania wyrządzania szkody.
Co się tyczy waszej troski o moją nieuwagę, to przez ostatnie trzynaście lat robiłem wszystko, co tylko było w mojej mocy, aby nie zwracać na siebie uwagi rządu, nie zajmować się jego sprawami i nie wtrącać się do nich - do tego stopnia, że wiodłem najbardziej niezwykłe życie pustelnika, który wycofał się z polityki, jak jest to wiadomym w całej prowincji Isparta.
O wy, niesprawiedliwi ludzie, którzy poddaliście mnie temu nieszczęściu! Zrozumiałym jest, że jesteście rozdrażnieni i zagniewani na mnie, lecz nie z powodu mojego działania przeciwko publicznemu porządkowi. Aresztowaliście mnie poprzez wrogość, jaką żywicie dla publicznego porządku. Zaiste, tymi, którzy chcą zburzyć publiczny porządek i wtrącać się do spraw władzy, są ci, którzy doprowadzili do mojego aresztowania, zwodząc rząd w tym, co mnie dotyczy, i bezskutecznie zaangażowali w tę sprawę sądownictwo. Obowiązkiem nie tylko naszym, lecz przede wszystkim oskarżyciela publicznego i komisji sędziowskiej jest postawienie zarzutów tym ludziom w imieniu tego narodu.
Jeśli zostanie powiedziane: "Nie wyznaczono ci żadnego oficjalnego obowiązku, zatem nie możesz dawać lekcji religijnych jak wyznaczeni do tego urzędnicy ani też cieszyć się takim szacunkiem ludzi, jak oni. Ponadto istnieje już departament, którego zadaniem jest dawanie lekcji religii. Potrzebujesz uzyskać zatwierdzenie owego departamentu",
odpowiem: Po pierwsze,nie posiadam prasy drukarskiej ani wyznaczonych do tego zadania skrybów, bym mógł publikować swoje dzieła. Nasze dzieła mają charakter prywatny. Doktryna wolności sumienia za-
pewnia wolność w sprawach prywatnych, szczególnie tych, które dotyczą wiary i sumienia.
Po drugie:Rząd Jedności Narodowej jednogłośnie przydzielił mi stanowisko w Daru'l-Hikmet, abym udowadniał prawdy islamu występując przeciwko Europie i abym udzielał ludziom lekcji. Minister spraw religijnych mianował mnie generalnym kaznodzieją w Van. Aż do tej pory ponad setka moich dzieł krążyła wśród uczonych, nie ściągając na siebie żadnej krytyki. To dowodzi, iż mam prawo do tego, by udzielać ludziom lekcji!
Po trzecie:Gdyby drzwi grobu były zamknięte, a ludzkość miała pozostać na tym świecie na wieki, wówczas pewne obowiązki byłyby przynależne jedynie wojsku, administracji i aparatowi urzędniczemu. Jako że śmierć przynajmniej trzydziestu tysięcy świadków, którzy każdego dnia odchodzą z tego świata, dowodzi twierdzenia mówiącego: اَلْمَوْتُ حَقٌّ śmierć jest prawdą,zaiste istnieją obowiązki odnoszące się do wiary, które są dalece ważniejsze od obowiązków tego świata. Zatem na rozkaz Koranu Traktaty Światła wypełniają owe obowiązki.
Koran, który jest mistrzem, władcą i dowódcą Traktatów Światła, włada trzystu pięćdziesięcioma milionami ludzi i szkoli ich. Sprawia on, że ręce przynajmniej czterech piątych z owych ludzi przynajmniej pięć razy dziennie wznoszą się w modlitwie do Bożego dworu. Poprzez modlitwy we wszystkich meczetach i wspólnotach sprawia on, że jego uświęcone i niebiańskie zarządzenia są czytane z najwyższym szacunkiem. Za zezwoleniem Boga Traktaty Światła, będące prawdziwym interpretatorem Koranu, światłem jego słońca i jednym z jego urzędników, będą wypełniać swój obowiązek wiary i nie spadną na nie żadne ciosy. Zatem ahl ad-dunjai ludzie polityki nie powinni się im sprzeciwiać, lecz rozpaczliwie potrzebują skorzystania z nich.
Tak, w Traktatach Światła znajduje się wiele części takich jak ta. Słowo Dwudzieste Dziewiąte odsłania talizman wszechświata oraz początek i przeznaczenie istot stworzonych, a także wynik ich stworzenia. Słowo Trzydzieste odsłania tajemnicę przemiany cząsteczek. Słowo Dwudzieste Czwarte odsłania i wyjawia zdumiewający talizman nieprzerwanego działania i ogólnego stworzenia wśród śmierci i zaniku we wszechświecie. List Dwudziesty odsłania, wyjawia i objaśnia najbardziej głębokie i najbardziej doniosłe tajemnice jedności Jedynego Boga (ar. tałhid)i ukazuje, że zmartwychwstanie ludzkości jest (dla Boga - uz. red. pol.) tak łatwe, jak stworzenie skrzydełka muchy. Błysk Dwudziesty Trzeci,
zatytułowany Traktat o naturze,pokonał naturalistów i zniszczył prawdziwe podstawy ideologii niewiary. Ktokolwiek tylko uważnie studiuje traktaty takie jak te, ten przyzna, że niezależnie od tego, jaki rząd jest u władzy, uczony, autor czy profesor, który rozwikłał choć jedną z owych tajemnic, spotkałby się z uznaniem, zostałby nagrodzony i przyznano by mu honorarium.
Owe moje wyjaśnienia nie powinny być postrzegane jako odchodzenie od tematu. Ponad setka Traktatów Światła została włączona do akt mego aresztowania, a sędziowie śledczy są odpowiedzialni za ich zbadanie. Odnośnie do ich związku z Koranem, światem islamu i przyszłością, muszę go wyjaśnić i udzielić odpowiedzi.
Aby całkowicie naświetlić daną kwestię, należy rozważyć wszelkie możliwości, zarówno prawdopodobne, jak i nieprawdopodobne. Należy podzielić się również mało prawdopodobną możliwością dotyczącą naszej sprawy.
Jeśli pewni nieszczęśni ludzie, którzy za swą drogę obrali ateizm niewiarę, wpłynęli na niektórych członków rządu i wprowadzili ich w błąd pod pozorem osiągnięcia jakiegoś celu politycznego lub też osiągnęli stanowiska w służbie publicznej celem zniszczenia Traktatów Światła poprzez swoje plany czy uciszenia mnie poprzez ich groźby, powiedzą: "Czas dewocji dobiegł końca. Potrzebujemy zapomnieć o przeszłości i ze wszystkich sił patrzeć w przyszłość. Twoje potężne, reakcyjne lekcje religii i wiary nie są mile widziane",
odpowiem: Po pierwsze,to, co uważacie za przeszłość, zostanie przekształcone w przyszłość. To jest prawdziwa przyszłość, do której wszyscy zmierzamy.
Po drugie:Mając zaszczyt bycia tafsirem, Traktaty Światła są związane z Koranem. Jeśli chodzi o Koran, jest on prawdą przyciągania, podobną prawu grawitacji, która wiąże ziemię z Tronem (ar. 'Arsz)Boga. Ci, którzy rządzą w Azji, nie mogą walczyć z takim komentarzem do Koranu, jakim są Traktaty Światła, lecz raczej zawrą z nim pokój, korzystając z niego i chroniąc go.
Jeśli jednak chodzi o uciszenie mnie, istnieje wielu szanowanych ludzi, którzy poświęcają się na drodze pospolitych odkryć, w pogoni za znikomymi ideami politycznymi i przez wzgląd na zaszczyty tego świata. Gdybym miał tyle głów, ile atomów jest w moim ciele i gdybym musiał poświęcić każdą z nich, z pewnością poświęciłbym je bez wahania na drodze majątku, który wyda tak wspaniały plon, jakim jest Raj, dla wody życia, która może dopomóc w zyskaniu życia wiecznego,
dla odkrycia, które wprawi w zadziwienie wszystkich filozofów. Uciszanie mnie przez groźby i zniszczenie sprawi, że zamiast jednego języka przemówi tysiąc języków. W Tym, Któremu należy się wszelka chwała i Który jest Najbardziej Miłosierny (ar. Ar-Rahim Zu'l-Dżalal) pokładam nadzieję na to, że Traktaty Światła, które były zaszczepiane w duszach ludzi przez ostatnie dwadzieścia lat, sprawią, że zamiast mojego zmuszonego do milczenia języka przemówią tysiące języków.
* * *
KWESTIA, KTÓRA NIE MA ZNACZENIA, LECZ ZOSTAŁA PRZEDSTAWIONA JAKO POWAŻNE PRZESTĘPSTWO
Powiedziano:"Odmawiasz noszenia kapelusza, a w wielu miejscach urzędowych, takich jak sądy, odmawiasz zdjęcia nakrycia głowy. Oznacza to, że odrzucasz nasze prawa [7]. Za odrzucanie tych praw jest przewidziana surowa kara".
Odpowiedź:Odrzucanie prawa to jedno, a postępowanie niezgodne z owym prawem to coś zupełnie innego. To drugie może być karane śmiercią, podczas gdy karą za to pierwsze byłby dzień aresztu, niewielka grzywna, napomnienie bądź ostrzeżenie. Nie postępuję zgodnie z owymi prawami i nie dotyczą mnie one, ponieważ jestem pustelnikiem. Owe prawa nie mogą mieć zastosowania w sferze prywatnej.
Napomnienie:Moje najbardziej osobiste księgi i najbardziej prywatne listy zostały skonfiskowane i w ciągu dwóch miesięcy poddane drobiazgowemu badaniu zarówno przez sądy w Isparcie i Eskisehir, jak i przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Choć wciąż trwają dochodzenia, przyznano, że nie znaleziono w nich żadnej kwestii wskazującej na istnienie komitetu politycznego czy tajnego stowarzyszenia, która mogłaby posłużyć do oskarżenia nas. Mówię zatem, co następuje:
Szanowni panowie! Nie trudźcie się na próżno. Jeśli to, czego szukacie, istnieje, lecz przez cały ten czas nie byliście w stanie znaleźć jakiegokolwiek znaku tej rzeczy, wiedzcie, że ten, który ją kontroluje, posiada inteligencję tak wielką, że ani nie może ona zostać pokonana, ani nie można rzucić jej wyzwania, zatem jedynym wyjściem dla was jest zawrzeć z nią pokój. W przeciwnym razie wystarczy już, że tylu niewinnych ludzi skrzywdzono
i zmiażdżono! Jeśli będziecie trwać w uporze, może to wezwać Bożą ochronę i stać się narzędziem takich nieszczęść, jak głód i zarazy.
Tymczasem jeśli chodzi o człowieka takiego jak ja, który jest wybuchowy, który nie powstrzymuje się przed wyjawianiem nieznajomym swych najgłębszych tajemnic, który przedstawił swą sławną i nadzwyczaj nieustraszoną mowę obrończą przed Sądem Wojennym, który w podeszłym wieku stara się wystrzegać zgubnych konsekwencji i niejasnych przedsięwzięć... Przypisywanie takiemu człowiekowi na podstawie niesprawdzonych twierdzeń (założenia - uz. red. pol.) sto-warzyszenia politycznego albo jest głupie i naiwne, albo też kierowane przez pewien plan.
Domagam się od komisji sędziowskiej (poszanowania dla - uz. red. pol.) jednego z moich praw. Moje księgi, które skonfiskowaliście, mają dla mnie wartość tysiąca lir, a dwanaście lat temu ich znacząca część została przyjęta do Biblioteki w Ankarze z szacunkiem i uznaniem. Szczególnie Słowo Dziewiętnaste i Słowo Dwudzieste Dziewiąte, które odnoszą się wyłącznie do życia ostatecznego i wiary (ar. iman),są mi drogie i są dla mnie niezmiernie ważne. Mają one niezwykłe znaczenie, ponieważ ukazują jeden z dziesięciu aspektów cudowności Koranu. Posiadałem ich szczególne kopie, które pozłociłem na własny użytek. Sporządziłem również dla siebie trzy lub cztery kopie Traktatu dla ludzi starszych,który jest poruszającymi przemyśleniami mojej starości. Jako że nie ma w nich żadnej doczesnej kwestii, którą można by było zganić, całym moim jestestwem domagam się, byście zwrócili mi je wraz ze wszystkimi mymi traktatami w języku arabskim.
Czy będę w więzieniu, czy w grobie, owe księgi będą mymi znajomymi i przyjaciółmi na pięciu poziomach zesłania [8], jakie nałożył na mnie ten obcy świat. Jeśli zostaną mi odebrane, upadnę na kolejny, szósty poziom niemożliwego do zniesienia zesłania. Powinniście strzec się lamentu zrodzonego z prześladowań owego nadzwyczaj ciężkiego zesłania.
* * *
Domagam się od Przewodniczącego i członków sądu poszanowania dla mego ważnego i osobistego prawa.
W żadnym wypadku nie jest to sprawa, w której przesłuchiwany jestem wyłącznie ja, ani też nie zostanie ona rozwiązana, kiedy zostanę uniewinniony, a wy zostaniecie poinformowani o tym, jaka jest prawda w owej kwestii. Przesłuchana publicznie została zbiorowa osobowość
duchowa ludzi wiedzy i ludzi pobożności, a wśród rządu narasta nieufność wobec ludzi pobożności i wiedzy. Ponieważ powstała potrzeba ostrzeżenia ludzi pobożności i wiedzy, by mogli uniknąć niebezpiecznych i szkodliwych działań, chciałbym, aby ta końcowa część mojej mowy obrończej, którą osobiście spisałem odręcznie, została rozpowszechniona w formie drukowanej, szczególnie w nowym alfabecie, aby ludzie pobożności i wiedzy nie dali się zwieść intrygom, aby nie kojarzono ich ze szkodliwymi i niebezpiecznymi działaniami, aby w oczach ogółu duchowa osobowość tego kraju została ocalona przed potępieniem. Rząd może wreszcie zacząć okazywać zaufanie ludziom wiedzy, aby ten spór został rozwiązany. Wówczas wydarzenia takie jak to, przynoszące straszliwą szkodę rządowi, temu narodowi i temu krajowi, a także powodujące takie podziały, nigdy się nie powtórzą.
(...)
Prawda jest taka, że dziewiętnaście lat temu rozpowszechnienie ośmiuset kopii Słowa Dziesiątego powstrzymało zaprzeczanie Zmartwychwstaniu i życiu ostatecznemu w sercach ludzi zbłądzenia. Powstrzymało ich od sporu w tej kwestii, wykładając przed ich oczami [9] nadzwyczajne świadectwa. Zaiste, Słowo Dziesiąte, ów potężny filar Zmartwychwstania, stało się wzniesioną wokół wiary stalową fortecą, uciszając ludzi zbłądzenia. Rząd Republiki z całą pewnością był bardzo zadowolony z tego, że kopie Słowa Dziesiątego swobodnie krążą wśród parlamentarzystów, gubernatorów i urzędników wysokiej rangi.
(...)
Kiedy przez ostatnie cztery miesiące byłem przetrzymywany w tym położeniu życia i śmierci, nikt nie zapytał mnie o mój stan, nawet listownie. By wprowadzić prostych ludzi w błąd i wzbudzić powszechny wstręt do mnie, przedstawiano mnie jako człowieka, którego nikt nie lubi, a ja sam pozostawałem w samotności i w nędznym stanie, pozbawiony jakichkolwiek udogodnień i jakiejkolwiek pomocy. Oto historia opisująca moją sytuację, którą objaśniłem w dokumentach dołączonych do mego sprzeciwu:
Pewnego razu sułtan cierpiał z powodu choroby, a lekarstwem na ową chorobę okazała się krew dziecka. Sędzia zadecydował, by ojciec pewnego chłopca oddał go sułtanowi w zamian za pewną sumę pieniędzy. Stojąc przed zgromadzeniem, miast płakać, ów chłopiec wybuchnął śmiechem.
-Dlaczego się śmiejesz? - zapytano go. - Dlaczego nie odwołujesz się od tej decyzji ani się nie skarżysz?
-Człowiek w obliczu nieszczęścia najpierw skarży się przed swoim ojcem, następnie przed sędzią, wreszcie przed sułtanem - odpowiedział chłopiec. - Mój ojciec sprzedał mnie, bym został zamordowany, teraz sędzia postanowił o mojej śmierci, a oto i sułtan, który prosi o moją krew. W odpowiedzi na ową dziwaczną i szpetną sytuację, jakiej nigdy nie widziano, mogę się tylko śmiać.
Zatem, o Sukru Kaya-beju! [10], ja również znajduję się w położeniu owego dziecka. Gdy chcemy zostać wybawieni od tyranii, wedle normalnego biegu sprawiedliwości kierujemy nasze skargi poprzez petycję najpierw do gubernatora władz lokalnych, następnie do sądu, wreszcie do ministra spraw wewnętrznych. Zamiast tego zobaczyliśmy jednak, że minister spraw wewnętrznych, który powinien być ostatnią osobą, jaka wysłucha naszych skarg, próbował ożywić własne podejrzenia, uczynić je prawdą i ukryć swoje błędy. Nieświadom faktu, że obstawanie przy błędzie jest znacznie większym błędem, chce on, by nasza krew złagodziła chorobę jego dumy, chce wymierzyć nam cios pod bezpodstawnymi pretekstami. Oficjalnie przedkładamy naszą skargę na człowieka, który nazywa się Sukru Kaya, Sukru Kaya-bejowi, ministrowi spraw wewnętrznych .
{(*): Oto świadectwo, które dowodzi tego, do jakiego stopnia Sukru Kaya był zaangażowany w owe bezpodstawne podejrzenia i ukryte złośliwości:
Przybył on (do Isparty - uz. red. pol.) z Ankary, mając przy boku setkę wojskowych i piętnastu lub dwudziestu policjantów, jakby siły policji z Isparty i stacjonująca w niej dywizja wojska nie były wystarczające. Szerzył strach i terror jedynie w tym celu, aby dostarczyć do sądu samotnego człowieka takiego jak ja, a także trzech lub czterech mych bezradnych przyjaciół. Jest jasnym, że wydawanie dwóch lub trzech tysięcy lir na coś, czego mógł dokonać jeden oficer policji lub żołnierz, było marnotrawstwem publicznych pieniędzy. Następnie wydanie pięciuset lir na przetransportowanie (więźniów i ich eskorty - uz. red. pol.) z Isparty do Eskisehir, jak również tysiąckrotna szkoda wyrządzona życiu społecznemu owych niewinnych ludzi poprzez wywołanie zamieszania, ukazują, jak destrukcyjne były owe działania dla biegu spraw w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Takie wydarzenia są utrudnieniem dla zaprowadzenia porządku publicznego i dla pokojowego funkcjonowania tego bezradnego narodu. Minister celowo okazywał swoją złośliwość, wywołując niepokoje z niczego, czyniąc kretowisko setką gór w czasie, gdy Ministerstwo Spraw Wewnętrznych najbardziej potrzebowało spokoju. Twierdzimy, że przyczyniając się do powstania takiej sytuacji i niepokojów, działając niezgodnie z prawem w imieniu prawa, popełniono przestępstwo tak poważne, że oficjalnie przedkładamy naszą skargę na człowieka, który nazywa się Sukru Kaya, Sukru Kaya-bejowi, ministrowi spraw wewnętrznych.}
Gdybym wiedział, że ten sąd, którego celem jest ochrona praw wolności, nigdy nie ulegnie wpływom zewnętrznym, wyda wyrok zgodnie z poczuciem sprawiedliwości, jakie znajdziemy w sumieniu każdego człowieka, a także zainteresuje się naszymi obawami dotyczącymi
człowieka, który nazywa się Sukru Kaya, w pierwszej kolejności założylibyśmy sprawę przeciwko niemu, ponieważ uparte obstawanie od roku przy sporządzaniu codziennych lub cotygodniowych raportów w naszej sprawie przyciąga negatywną uwagę szpiegów i policji. Ci ludzie karmili nas, aby nas utuczyć, jakbyśmy byli jagniętami ofiarnymi.
Choć sąd powinien troszczyć się jedynie o wymierzenie sprawiedliwości, choć ludzie, którzy zasiedli w nim, aby wysłuchać całej sprawy, są prawdziwie wierni sprawiedliwości, niestety w wyniku ulegania wpływom wysokiej rangi urzędników, takich jak Sukru Kaya, nie byli oni w stanie uniewinnić nas, a zatem sprawili, że cierpimy.
To gubernator Isparty jako miejscowa władza był najbardziej odpowiedzialny za staranne wypełnienie obowiązku chronienia nas, a także bezradnych i niewinnych ludzi z Isparty, których zatrzymano, jak również za podjęcie wysiłków na rzecz tego, by jak najszybciej zostali oni uwolnieni. Jednak przeciwnie, poprzez bezsensowne i bezpodstawne wymówki dokłada się starań, aby zmiażdżyć więźniów z Isparty, szczególnie tych, którzy są potrzebujący i biedni, by ukarać ich głodem i cierpieniem, nie dostarczając im racji żywnościowych.
Zatem miast skarżyć się na ową nadzwyczaj tragiczną sytuację, odpowiadamy na nią śmiechem, jak ów chłopiec. Pokładamy nasze zaufanie w Bogu i przedkładamy naszą sprawę Chwalebnemu, Który jest nad każdą rzeczą Przemożny (Al-'Aziz Al-Dżabbar).
* * *
Oto fragment, który napisałem, by pocieszyć mych braci w rozpaczy czasu prześladowania, kiedy nikt nie słyszał wołań owych niewinnych ludzi. Mnie również nie zezwolono na rozmowę z nimi.
Został on dodany do naszej obrony tytułem związku z tematem tej stacji.
Spójrzcie na ochronę i troskę Zachowującego każdą rzecz, Któremu należy się wszelka chwała (Al-Hafiz Zu'l-Dżalal). Zgodnie z liczbą stu dwudziestu Traktatów Światła, liczba ludzi, którzy złożyli świadectwo w naszej sprawie poprzez poufne dokumenty, również wyniosła sto dwadzieścia. Nie znaleziono absolutnie żadnej kwestii wskazującej na powiązania kogokolwiek spośród uczniów Światła z planami
cudzoziemców, podstępami komitetów opozycyjnych ani też z żadnym z rozpowszechnionych obecnie stowarzyszeń politycznych. Był to zaiste najbardziej widoczny i olśniewający przejaw Bożej opieki. Jest to łaska Boga prawdziwie potwierdzająca Jego ochronę, a także przykład cudotwórstwa Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad) i noszącego przydomek Ghałs al-A'zam Szejka Al-Gajlaniego (niech jego tajemnica będzie uświęcona) w temacie Traktatów Światła. Czterdziestu dwóch naszych skrzywdzonych przyjaciół, wznoszących otwarte ręce w błaganiu do dworu Boga, zatrzymało czterdzieści dwa armatnie granaty i sprawiło, że duchowo wybuchły one w głowach sprawców naszej niedoli. Jeśli chodzi o nas, wyszliśmy z tego z zaledwie jedną lub dwiema niewielkimi ranami, które przyniosą wielką nagrodę. Ocalenie przed ostrzałem działa, które ładowano i przygotowywano od roku, za cenę tak nieznacznych szkód, jest czymś całkowicie nadzwyczajnym. Na tak wspaniałe błogosławieństwo trzeba odpowiedzieć z wdzięcznością, radością i szczęściem. Od tej pory nasze życie nie należy do nas, ponieważ wedle planów intrygantów mieliśmy zostać zgładzeni na sto procent.
Oznacza to, że od tej pory powinniśmy wydać nasze życie jako datek (ar. łaqf),by służyć prawdzie. Nie skarżąc się, powinniśmy dokładać starań, aby dostrzec cechy, prawdziwe oblicze i istotę Bożego miłosierdzia, co poprowadzi nas ku wdzięczności.
* * *
Poniższe słowa nagle zaświtały przede mną trzeciego dnia owej osobliwej i ciężkiej grypy, która sprawiła, że przez ostatnie trzy dni nie jadłem nic prócz szklanki ayranu i szklanki mleka. Spisałem owo wspomnienie jako wprowadzenie do mej mowy obrończej w sądzie, a także na pamiątkę. Wszelki widoczny w nim gniew lub niedociągnięcia są wynikiem mojej choroby. Zaiste, będąc trapionym zmęczeniem mentalnym pośród wielu innych kłopotliwych stanów, jakich doznaję, jestem zmuszony do tego, by bronić prawdy, ponieważ potrzebuje tego setka ludzi. Byłem w stanie jedynie wyrazić prawdę na tyle, na ile mogłem to uczynić w obecnych okolicznościach.
* * *
WPROWADZENIE KTÓRE ZGODNIE Z MĄDRYM ZAMYSŁEM ZOSTAŁO WŁĄCZONE DO KOŃCOWEJ MOWY OBROŃCZEJ
Jak rząd Republiki przyjął zasadę "neutralności poprzez oddzielenie religii od spraw tego świata"; jak jego prawa nie wtrącają się do spraw ateistów z powodu ich niewiary, tak również jest wymagane, by rząd nie ingerował w sprawy pobożności ludzi religijnych. W ten sam sposób chcę również rozróżnić rząd Republiki od ukrytych i destrukcyjnych komitetów, które stanowią partię ateizmu, uwodzą partyjnych urzędników i układają swe plany. Chcę ujrzeć rząd Republiki, który z definicji powinien być bezstronny, trzymający się z dala od intrygantów. Moje wojownicze wyrażenia skierowane są do tych intrygantów. Członkowie owych spiskujących komitetów, którzy wkraczają do sfery publicznej służby rządu, niosą w rękach dwa preteksty, za pomocą których przyklejają łatki ludziom pobożnie religijnym, w ten sposób wprowadzając rząd w błąd. Jednym z owych pretekstów jest to, iż nazywają pobożnych ludzi "zacofanymi reakcjonistami", co oznacza jedynie tyle, że ci ludzie nie okazują sympatii dla niewiary ateistów. Drugi pretekst polega na oczernianiu nas poprzez twierdzenie, że "czynimy religię narzędziem polityki", co ma wyrażać znaczenie tego, że nie uważamy, by ateizm - niech Bóg uchroni - był poglądem odpowiednim dla tego muzułmańskiego rządu.
{(*): Chodzi o tych, którzy uważają, że "skoro rząd nie postępuje zgodnie z zasadami polityki, zatem (niech Bóg uchroni po tysiąckroć!) polityka rządu jest polityką niewiary". Uważanie służby prawdom wiary, za którymi podążam wraz z Traktatami Światła pochodzącymi od jasnych nakazów i zakazów Koranu, za pewnego rodzaju opozycję polityczną, jest popełnieniem najbardziej szpetnego oszczerstwa na świecie.}
Rząd Republiki oczywiście nie będzie rozważał idei owych ukrytych ateistów, którzy przynoszą szkodę temu krajowi i temu narodowi, ani też nie stanie się ich partią. Zakazanie owych idei jest tym, czego wymagają prawa Republiki. Stawanie po stronie owych ateistów jest sprzeczne z fundamentalnymi zasadami Republiki. Rząd Republiki powinien przyjąć rolę rozjemcy między nami a owymi ludźmi zepsucia. Niezależnie od tego, która z dwóch stron jest tyranem i znieważa drugą, rozjemca powinien wydać orzeczenie i wyegzekwować sprawiedliwość.
Nie można zaprzeczyć temu, że prądy ateizmu i pobożności we wszechświecie istniały od czasów Adama (niech będzie z nim pokój) i przetrwają aż po Dzień Sądu. Ci, którzy są dobrze poinformowani
odnośnie do sedna naszej sprawy, zdają sobie sprawę z tego, że atak na nas jest atakiem na ludzi pobożnie religijnych, przedsięwziętym bezpośrednio z powodu ateizmu.Fakt, że większość filozofów pojawiła się na Zachodzie, zaś większość proroków ukazała się na Wschodzie i w Azji, jest znakiem Bożego zarządzenia (ar. qadr)wskazującym na to, że tym, co będzie dominowało w Azji i co w niej zwycięży, jest prąd religii. Z pewnością rząd Republiki jako naczelny dowódca Azji skorzysta z owej cechy charakterystycznej i z tego bogatego źródła, a swoją zasadę bezstronności zastosuje nie wobec ateistów, lecz raczej wobec ludzi pobożnych.
Kwestia Druga:Możecie argumentować, że niektóre części Traktatów Światła zawierają kwestie stojące w sprzeczności z prawem. Owym aspektem powinny zająć się sądy. Jednakże Traktaty Światła jako takie są dziełem, które zawiera setkę duchowych odkryć (ar. kaszf).Aby uchronić owe odkrycia przed pójściem na marne, koniecznym jest, by chronić ich prawa. Wśród ludzi prawdy, wiedzy i pióra takie odkrycia mają wielką wagę i wielkie znaczenie. Człowiek nie może rościć sobie praw do odkrycia innych ludzi, a jeśli tak czyni, wówczas wedle przyjętego zwyczaju praktykowanego we wszystkich krajach są oni uprawnieni do tego, aby podać go do sądu. Traktaty Światła, które - mam nadzieję - zostaną pewnego dnia opublikowane za zezwoleniem rządu, nad których odkryciami i nad spisywaniem ich pracowałem przez ostatnie dwadzieścia do trzydziestu lat, są wynikiem trwającego pięćdziesiąt lat dochodzenia i walki idei. Są produktem mojej pracy i poszukiwań w różnych źródłach. Obwinianie tych dzieł z powodu piętnastu punktów, które stały się niezgodne z niektórymi spośród nowych praw, jakie wprowadzono już po opublikowaniu traktatów, spowoduje utratę zarówno owych prawd, jak i moich praw do nich i położy podwaliny pod to, by kto inny mógł dokonać plagiatu, skraść je i rościć sobie do nich prawo własności. Na tej podstawie sprawiedliwy sąd musi rozważyć przede wszystkim ochronę moich praw w imię prawa i przez wzgląd na prawdę.
Aby dopomóc mojej sprawie poprzez udowodnienie mych argumentów przytoczonych przeciwko ludziom nauki, filozofii oraz krytykom akademickim, jest niezbędnym, aby moje dzieła zostały mi zwrócone. Przedkładam zatem prośbę o zwrot tych traktatów, które zostały skonfiskowane na podstawie bezpodstawnych podejrzeń o to, że stanowiły narzędzie zbrodni, abym mógł podjąć przygotowania dotyczące owych odkryć i debaty naukowej. Nawet jeśli mnie uwięzicie, tych dzieł nie można uwięzić i powinny towarzyszyć mi one jako przyjaciele w więzieniu. Ten sprawiedliwy sąd z pewnością udaremni plany ludzi złośliwych i nie zniży
się do podążania za tym, co starają się oni zaszczepić innym. Jeśli jednak tak postąpi, będzie to poczytane za poważne niedociągnięcie i będzie sprzeczne z honorem i uczciwością sądu w odniesieniu do należytego procesu sprawiedliwości. Pozostając w szacunku dla funkcji sądu, mówię, że nie ma dla niego zaszczytu większego niż dotarcie do prawdy i osiągnięcie sprawiedliwości. Sprawiedliwość wymaga tego, by sąd wykonywał swój obowiązek, pozostając wolnym od wszelkich wpływów. Polegając na tym, proszę nie we własnym imieniu, lecz przez wzgląd na wzniosłe prawdy i na prawa wielu niewinnych ludzi, aby natychmiast oddalono bezpodstawne oskarżenia dotyczące owych dzieł, a to poprzez oznajmienie wolności Traktatów Światła.
Kwestia Trzecia,czyli wyimaginowane przestępstwo, jakie się nam zarzuca:
Jest zrozumiałym, że w mojej sprawie wywiera się presję, bym został skazany, używając jako pretekstu pozornego i ogólnego zakresu Artykułu 163 Kodeksu Karnego [11]. Aby to osiągnąć, przyjęto ogólne stwierdzenie owego Artykułu bez rozważenia warunków ograniczających jego zastosowanie. W kilku przypisywanych nam kwestiach udzieliłem rozstrzygających i prawdziwych odpowiedzi w mej mowie obrończej, którą posiadacie panowie w aktach. Z powodu dziesięciu lub piętnastu kwestii Traktaty Światła, które zawierają setkę duchowych odkryć i setki doniosłych prawd, a składają się z ponad stu części, nie spotkały się z nagrodą ani uznaniem, lecz zostały poddane krytyce i ukarane przez sądy. Jest zatem moim prawem, bym domagał się od waszego sądu po-szanowania prawa wolności dla mnie i dla Traktatów Światła. Rozwiązanie tej kwestii i doprowadzenie do zgody jest koniecznością.
Kwestia Czwarta:Zrozumiałym jest, że ludzie, którzy atakowali mnie do tej pory i którzy zwrócili rząd przeciwko nam, są złośliwi i wtrącają się do naszych spraw jedynie z powodu swej niechęci, ponieważ starają się zniszczyć nas wszelkimi możliwymi środkami. Najpierw było to twierdzenie o założeniu tariki - nie znaleźli niczego. Później było to oskarżenie o założenie stowarzyszenia. Później były to twierdzenia o "zakładaniu stowarzyszenia politycznego", "postępowaniu niezgodnym z zasadami rewolucji", "działaniach komitetu opozycyjnego" i "niedozwolonym publikowaniu książek". Ci ludzie pracują zatem nad zniszczeniem nas poprzez wiele innych aspektów aktu oskarżenia. Kiedy nie znaleźli oni żadnego znaku prawdziwości owych twierdzeń, ostatecznie skorzystali z okazji, jaką dały im pozorne i ogólne wyrażenia paragrafu prawa, bez jakiegokolwiek rozważenia warunków ograniczających
jego zastosowanie. Chcą oskarżyć i skazać nas poprzez kwestię tak niedorzeczną, że nie zgodziłby się z nią ani nie uznał jej nikt, ktokolwiek tylko posiada inteligencję. Zaiste, żaden inteligentny człowiek na tej ziemi nigdy nie przyjąłby owej kwestii za prawdę, a każdy, kto tylko posiada choćby najmniejszy stopień świadomości, nazwie ją oszczerstwem.
Ową kwestią są słowa mówiące o tym, że "Kurd Said czyni religię narzędziem polityki". Jedynie jedno z piętnastu lub dwudziestu świadectw obalających owo oskarżenie - a pięć lub dziesięć zostało już zapisanych w mojej mowie obrończej - przedstawia się następująco:
Wyrażę mój osobisty stan, który jestem gotów udowodnić poprzez setkę świadectw, a który prawdziwie obali podstawy owego oskarżenia.
Ludzie z wioski Barla, w której mieszkałem przez dziewięć lat, zaświadczą, a moi bliscy przyjaciele w Isparcie, w której żyłem przez dziewięć miesięcy, złożą świadectwo, zaś moi przyjaciele, którzy znają mnie osobiście, poświadczą, że przez trzynaście lat nie przeczytałem, nie wysłuchałem ani nie poprosiłem o żadną gazetę będącą rzecznikiem polityki. Zaprawdę, nawet przy kilku okazjach, kiedy gazety donosiły o wydarzeniach, które miały mnie dotyczyć, a każdy był ich ciekaw, nigdy nie pragnąłem przeczytać owych gazet, nigdy ich nie czytałem ani też nie prosiłem o to, by mi je przeczytano.
Czyż kiedykolwiek można byłoby powiedzieć, że Said w Traktatach Światła używa religii jako narzędzia polityki, kiedy szczegółowe dochodzenia przeprowadzone przez rząd wykazały, że prócz owych piętnastu kwestii wszystkie wysiłki Traktatów zwrócone są ku mojemu życiu ostatecznemu, mojej wierze i uświęconym prawdom? Jak można byłoby powiedzieć, że Said wykorzystuje najbardziej świętą prawdę, taką jak religia i potwierdzona wiara (tur. iman-i tahqiqi),którą uznaje za najświętszą i najbardziej wzniosłą sprawę we wszechświecie? Jak mógłby on wykorzystywać je jako narzędzie dla najbardziej niebezpiecznej, grzesznej i buntowniczej sprawy, jaką jest polityka, która prowadzi do utraty wielu praw, jest bezowocna i zasługująca na wzgardę? Czyż nie jest jasnym, jak dalecy od inteligencji, uczciwości i świadomości są ci, którzy przyjmują takie stanowisko i taki osąd? Zaiste, sprawiedliwy sąd odrzuci tak bezpodstawne podejrzenia o to, co mi się przypisuje, i przeprowadzi proces sprawiedliwości. To prawda, że nieświadomość prawa nie stanowi usprawiedliwienia. Jednakże dla człowieka, który był niesprawiedliwie przetrzymywany pod nadzorem w małej wiosce, w nieznanym sobie regionie, który był stale nękany, aż sprawiono, że wycofał się on ze świata... Tak, w takich okolicznościach człowiek, który nie
zna prawa,z pewnością przedstawi usprawiedliwienie, które będzie słusznym w oczach ludzi uczciwości.
Zatem to ja jestem tym człowiekiem. Nie znałem żadnych artykułów prawa, w oparciu o które można byłoby mnie osądzić, niesprawiedliwie i poprzez bezpodstawne podejrzenia. Nie potrafiłbym nawet podpisać się w nowym alfabecie. Niekiedy nawet przez dziesięć dni nie widywałem innych ludzi prócz człowieka, który mi usługiwał. Każdy uciekał od udzielania mi pomocy. Nie mam środków na wynajęcie adwokata. Przez całe moje życie przestrzegałem zasady, która mówi: "Najbardziej skutecznym i przynoszącym największą korzyść podstępem jest wyrzeczenie się podstępu". Również w całej mej mowie obrończej trzymałem się zasad prawdy, lojalności i uczciwości. W oparciu o ową prawdę, jest koniecznością oraz wymogiem sprawiedliwości, by z wyrozumiałością spojrzeć na wyrażenia, jakie można znaleźć w mej mowie obrończej oraz - bardzo rzadko - w dwóch lub trzech z moich traktatów, które nie odpowiadają obecnym prawom i oficjalnym procedurom.
Wszystkie punkty ujęte pokrótce w mej mowie obrończej można znaleźć omówione szczegółowo w mojej petycji skierowanej przeciwko aktowi oskarżenia, a punkty ujęte pokrótce w owej petycji można znaleźć omówione szczegółowo w mowie obrończej. Petycja i mowa obrończa uzupełniają się nawzajem. Wraz z warunkami ograniczającymi jego zastosowanie oraz zgodnie z duchem prawa znaczenie Artykułu 163 dotyczy unikania wszelkich działań, które mogłyby zaburzyć porządek publiczny. Ani w moich działaniach, ani też w moich traktatach nie znaleziono żadnego świadectwa ani żadnej sugestii, które mogłyby wskazywać na zaburzenie porządku publicznego czy też sygnalizować je. Dwadzieścia razy ukazałem w rozstrzygający sposób, że ów Artykuł nie dotyczy naszej sprawy i nie znajdzie się w nim niczego, co nakazywałoby ukaranie nas. Niezgodne z reputacją prawa jest to, że uparcie używa się wspomnianego Artykułu - być może pozostając pod wpływem wcześniejszych podejrzeń - celem udzielenia nam nagany. Domagam się mojego uniewinnienia, a na zakończenie mówię:
حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ
[12]
فَاِنْ تَوَلَّوْا فَقُلْ حَسْبِىَ اللّٰهُ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ عَلَيْهِ تَوَكَّلْتُ وَهُوَ رَبُّ الْعَرْشِ الْعَظ۪يمِ
[13]
* * *
PETYCJA WYMIERZONA PRZECIWKO AKTOWI OSKARŻENIA
Zwracam się do komisji sędziowskiej i oskarżyciela publicznego! Odpowiedzi na wszystkie kwestie, o które obwinia się mnie w tym akcie oskarżenia, można znaleźć w mojej mowie obrończej, którą przedłożyłem do akt w urzędzie sędziego śledczego. Szczególnie w miejsce mojej petycji przedstawiam wam liczącą trzydzieści trzy strony mowę obrończą zatytułowaną "Moja końcowa mowa obrończa". Aby zwrócić uwagę sprawiedliwości i uczciwości na tę kwestię, mówię, co następuje:
Przez ostatnie dziesięć lat byłem niesprawiedliwie przetrzymywany i prześladowany w prowincji Isparta. Nigdy nie odnotowano żadnego znaku ani nawet sugestii zagrożenia porządku i bezpieczeństwa publicznego. Jakaż uczciwość i jaka świadomość mogłyby zezwolić na to, by przedstawiono mi zarzuty prób zakłócenia bezpieczeństwa publicznego?Gdyby Artykułowi 163 prawa nadać to samo znaczenie, jakie zastosowano w naszej sprawie, wówczas dotyczyłby on przede wszystkim ministra spraw religijnych, a także wszystkich imamów i kaznodziejów, ponieważ jesteśmy ich towarzyszami w ożywianiu życia religijnego. Gdyby założono sprawę przedstawiającą bezsensowną ideę, wedle której zachęcanie do religii bezwarunkowo jest aktem zakłócenia bezpieczeństwa publicznego, wówczas zastosowanie owego Artykułu byłoby bardzo rozległe.Istnieje jeden aspekt, który odróżnia mnie od innych ludzi: objaśniam prawdy wiary w najbardziej rozstrzygający sposób, bez żadnych wątpliwości i z całkowitą pewnością. Jeśli nawet założymy istnienie ogólnego zarzutu wobec wszystkich wyznawców religii, to owa różnica wyłączy nas z takich zarzutów.
Przy wszystkich dochodzeniach dotyczących mnie samego niesprawiedliwością będzie zatrzymanie dwudziestu niewinnych, bezgrzesznych ludzi z powodu czegoś, co jeszcze nie zostało sprecyzowane, nawet jeśli zostało sprecyzowane, to nie stanowi przestępstwa z punktu widzenia prawdziwej sprawiedliwości, a nawet gdyby stanowiło przestępstwo, to jest to kwestia, o którą można oskarżyć wyłącznie mnie. Przetrzymywanie tych ludzi z dala od ich rodzin, dzieci i pracy oraz przyczynianie im cierpień w więzieniu z pewnością jest niezgodne z poglądem sądu na sprawiedliwość. Wielu bezradnych i niewinnych ludzi wielce cierpi z powodu aresztowań tych, którzy mieli ze mną choćby najlżejszy kontakt.
W odniesieniu do aktu oskarżenia, który sugeruje, że moje zesłanie było w jakiś sposób związane z wydarzeniami na wschodzie (Turcji - uz. red. pol.), odpowiadam, mówiąc:
W archiwach rządu nie istnieje żaden dokument odnoszący się do mojego udziału w tych wydarzeniach. Zostało potwierdzonym, że moje zesłanie było wyłącznie środkiem ostrożności. Zwykłem wówczas żyć jako pustelnik, tak jak żyję teraz. Kiedy żyłem w górskiej jaskini wraz z jednym z mych pomocników, zostałem bez powodu aresztowany na dziesięć lat. Ponieważ nie ubiegałem się o zezwolenie na wygłaszanie kazań, po tym, jak przez dziewięć lat siłą przetrzymywano mnie na wsi, a przez rok w Isparcie, teraz sprawiono, iż cierpię obecne nieszczęście.
* * *
ODPOWIEDŹ NA TRZECI AKT OSKARŻENIA
"...Po ustanowieniu swojej siatki, kiedy przebywał w Barli, (Said Nursi - uz. red. pol.) pozyskał materialne i duchowe wsparcie ludzi z bliska i z daleka. Swoją działalność rozpoczął od spisania różnymi sposobami zbioru książek zwanych Traktatami Światła. Sporządził ich kopie, potajemnie pracując nad publikowaniem i rozpowszechnianiem owych dzieł w okolicach Antalyi, Aydin, Milas, Egirdir, Dinar i Van, co wyznali jego ludzie. Określanie przez niego tych dzieł, które mogłyby zagrozić publicznemu bezpieczeństwu, jako 'poufne' bądź 'na pół poufne' może być uważane za przyznanie się do (opracowania - uz. red. pol.) jego tajnego planu".
Przedstawię rozstrzygającą i objaśniającą odpowiedź na ten fragment. Przedstawiam wam jako petycję liczącą trzydzieści pięć stron mowę obrończą, która w waszych aktach ma tytuł "Moja końcowa mowa obrończa".
Niech Bóg uchroni po sto tysięcy razy! Nigdy nie wykorzystywałem i nigdy nie wykorzystam wiedzy w temacie wiary w jakimkolwiek innym celu, jak tylko dla zadowolenia Boga, ani też nikt nie ma prawa do tego, by tak czynić. Sto dwadzieścia pięć traktatów nazwanych Traktatami Światła zostało spisanych na przestrzeni dwudziestu lat.
Jeśli chodzi o te traktaty, które uważam za poufne, trzy z nich określiłem w ten sposób, aby nie poprowadziły nas ku dumie i hipokryzji. Obecnie jestem zmuszony ujawnić część tego, co było skryte za ową zasłoną prywatności.
Jeden z owych traktatów, które są poufne, jest cudem Al-Gajlaniego zwanego Ghałs al-A'zam; drugi jest cudem Imama 'Alego; trzecim jest traktat o tajemnicy szczerości intencji (ar. ichlas).Dwa z owych cudów są znakami Imama 'Alego i Szejka Al-Gajlaniego, mającymi formę docenienia mojej służby Koranowi, po stokroć przekraczającego moje rzeczywiste zasługi. Jeśli chodzi o traktat mówiący o szczerości intencji, która chroni przed hipokryzją, dumą i egoizmem, został on oznaczony jako poufny, a jego rozpowszechnianie ograniczone do najbardziej wybranych spośród moich braci. Cóż to ma wspólnego z zakłócaniem bezpieczeństwa publicznego, o które zostałem oskarżony?
Jeśli chodzi o drugi rodzaj moich poufnych dzieł, są nimi jeden lub dwa traktaty sprzeciwiające się Europejczykom i bezbożnym atakom doktora Cevdeta [14], spisane przeze mnie dziewięć lat temu, kiedy należałem do Daru'l-Hikmet. Dwa krótkie traktaty, które napisałem, miały postać skargi na nieuczciwe i bezpardonowe ataki pewnych urzędników rządowych, o których wspomniałem w mej ostatniej mowie obrończej. Po spisaniu owych czterech traktatów, aby nie wtrącać się do zaprowadzania przez rząd nowych praw wolności, zabroniłem ich rozpowszechniania i oznaczyłem je jako "poufne". Powstała ograniczona liczba ich kopii, które pozostawały w posiadaniu jednego lub dwóch z mych najbardziej wybranych braci. Moim świadectwem tego jest fakt, że w czasie wszystkich waszych dochodzeń nie znaleziono nigdzie ani jednego z owych poufnych traktatów. Skonfiskowaliście jedynie spis wszystkich traktatów, na podstawie którego domagacie się wyjaśnienia owych kwestii. Odniosłem się już do tego, a moje odpowiedzi są zapisane w aktach.
W akcie oskarżenia użyto słów, wedle których poprzez różnych ludzi pracowałem nad rozpowszechnianiem i publikowaniem Traktatów Światła w wielu regionach. Oto, co mówię w odpowiedzi:
Zdacie sobie sprawę z tego, że byłem przetrzymywany w odosobnieniu i samotności, a przy mej ułomnej zdolności pisania pozostawałem pod nadzorem w czasie, kiedy wszyscy wystrzegali się ofiarowania mi jakiejkolwiek pomocy. Jakże sprzecznym z prawdą jest uważanie wysyłania mych spisanych przemyśleń w kwestiach wiary do jedynie czterech lub pięciu przyjaciół za "pracę nad publikowaniem i rozpowszechnianiem"! Dla człowieka takiego jak ja, który zwrócił na siebie powszechną uwagę
w sposób dalece przekraczający jego zasługi, który przez piętnaście lat zajęty był nauczaniem w Van... Jak działanie polegające na wysłaniu do jednego przyjaciela jednego lub dwóch spośród mych traktatów mówiących o wierze (ar. iman)można nazwać publikowaniem? Z całą pewnością nie mogłem niczego opublikować, nie posiadając żadnej prasy drukarskiej, żadnego spisującego ani zdolności odręcznego pisania. Oznacza to, iż Traktaty Światła są tak urzekające, że same się rozpowszechniają.
Opublikowaliśmy jedynie traktat dotyczący Zmartwychwstania, a nazwany Słowem Dziesiątym, kiedy jeszcze nie używano nowego alfabetu. Krążył on wśród wysokich urzędników rządowych, parlamentarzystów i gubernatorów, a nikt mu się nie sprzeciwił. Z tego powodu opublikowano i rozpowszechniono osiemset kopii owego traktatu. Z powodu jego rozpowszechnienia niektóre z moich traktatów, odnoszące się wyłącznie do życia ostatecznego i wiary, rozpowszechniły same siebie, trafiając do innych ludzi. Rozpowszechnianie owych dzieł bez mojej woli sprawiło mi zadowolenie, zatem w niektórych z mych prywatnych listów wyraziłem moje uznanie w formie zachęty. Przez ostatnie trzy miesiące, po szczegółowych dochodzeniach wśród całego tego wielkiego narodu, znaleziono piętnastu lub dwudziestu ludzi, którzy posiadali kopie moich ksiąg. W jaki sposób może być uważane za publikowanie książek to, że człowiek taki jak ja, który spędził trzydzieści lat swego życia na pisaniu i nauczaniu, miał dwudziestu bliskich przyjaciół, którzy posiadali kopie niektórych poufnych traktatów? Jak możecie wzbudzać wątpliwości dotyczące celów osiąganych poprzez owe publikacje?
Szanowni panowie! Gdybym uganiał się za celem doczesnym lub politycznym, wówczas przez te dziesięć lat dowiedzielibyście się o moich powiązaniach nie z piętnastoma czy dwudziestoma, ale ze stu tysiącami ludzi. Tak czy inaczej, więcej szczegółowych wyjaśnień w tej kwestii można znaleźć w mojej końcowej mowie obrończej.
(...)
Wersety:
لِلذَّكَرِ مِثْلُ حَظِّ الْاُنْثَيَيْنِ
[15]
فَلِاُمِّهِ السُّدُسُ
[16]
które są prawdą oraz najbardziej rozstrzygającą odpowiedzią naukową, nie pozostawiają żadnych wątpliwości w kwestii sprzeciwiania się cywilizacji, a można je znaleźć we wszystkich dziełach interpretatorów Koranu. Jak zatem można używać ich przeciwko mnie w akcie oskarżenia?
Ponadto, odnosząc się do spisu (traktatów - uz. red. pol.), akt oskarżenia wyraża krytykę wobec poglądu, wedle którego tłumaczenie znaczenia nigdy nie może zastąpić Koranu ani też słów wspominania Boga (ar. zikr).Minęło już osiem lat [17], a ta kwestia jest prawdą naukową, której nie można się sprzeciwić. W jaki sposób możecie wykorzystywać ją przeciwko mnie, jako że dopiero po jej spisaniu rząd uznał tłumaczenia za możliwe do przyjęcia z powodu pewnych okoliczności obecnych czasów?
Inną kwestią jest skarga na naczelnika dystryktu i kilku jego przyjaciół, którzy brutalnie mnie prześladowali, a także na ludzi stojących na czele powiatów [18] i nadużywających swojego stanowiska. Owa skarga składa się z czterech punktów odnoszących się do zamknięcia naszego meczetu. Nigdy nie dawałem nikomu tego traktatu, stąd nie znaleziono żadnej osoby, która by go posiadała.
(...)
Z powodu doskonałych przykładów tałafuqw Słowie Dziesiątym zdania owego Słowa wskazują poprzez tałafuqna datę jego napisania, a także na datę ustanowienia świeckiej Republiki, która oddzieliła religię od spraw tego świata. Owe tałafuqbyły znakiem tego, że zostanie zanegowana prawdziwość Zmartwychwstania. Oznacza to, że znaczenie tego fragmentu jest następujące: "Jako że Republika nie wtrąca się do spraw religii ani ateizmu, ze swej zasady pozostając bezstronna, prawdopodobnym jest, że ludzie zbłądzenia i bezbożności wykorzystają bezstronność Republiki jako sposobność do tego, by otwarcie zaprzeczyć zaistnieniu Zmartwychwstania". Nie jest to atak na rząd, lecz raczej wskazanie na jego bezstronność. Prawda jest taka, że dziewiętnaście lat temu rozpowszechnienie ośmiuset kopii Słowa Dziesiątego skutecznie ograniczyło zaprzeczanie Zmartwychwstaniu w sercach ludzi zbłądzenia, nie pozwoliło im na to, by przemówili, i zmusiło ich do milczenia, wykładając przed ich oczami zdumiewające dowody Słowa Dziesiątego.
Zaiste, Słowo Dziesiąte stało się stalową fortecą wzniesioną wokół wspaniałych filarów wiary, takich jak wiara w Zmartwychwstanie, i zmusiło do milczenia ludzi zbłądzenia. Rząd Republiki z pewnością był zadowolony z tego, że kopie Słowa Dziesiątego całkowicie swobodnie krążą wśród parlamentarzystów, gubernatorów i urzędników wysokiego stopnia.
Oto nadzwyczaj potężna naukowa odpowiedź uciszająca sprzeciwy wobec wersetu mówiącego o zasłanianiu ciała przez kobiety. Owe sprzeciwy były wygłaszane w imię europejskiej cywilizacji, a także przez wzgląd na prowadzoną przez Brytyjczyków politykę zepsucia. Taka
naukowa odpowiedź zostałaby przyjęta z uznaniem nie tylko piętnaście lat temu, lecz w każdym czasie. Członkowie rządu Republiki, którzy są orędownikami wolności, z pewnością nie będą ograniczali wolności nauki.
(...)
Zwracam się do komisji sędziowskiej! Gdyby celem Traktatów Światła był ten świat, gdyby uganiały się one za jakimkolwiek celem doczesnym lub gdyby kiedykolwiek kierowały się takim motywem, w stu dwudziestu traktatach znaleźlibyście panowie dziesiątki tysięcy kwestii godnych nagany. Jeśli piętnaście lub dwadzieścia spośród stu dwudziestu słodkich owoców stało się kwaśnymi niczym lek antybakteryjny, czyż mogłoby być możliwym zakazanie wstępu do tak błogosławionego ogrodu i pociągnięcie do odpowiedzialności właściciela owego ogrodu? Pozostawiam decyzję waszym sumieniom, namiętnie miłującym wymierzanie sprawiedliwości. W mojej końcowej mowie obrończej powiedziałem, że walczyłem przez trzydzieści lat i będę kontynuował tę walkę, aby dostarczyć odpowiedzi na twierdzenia europejskich filozofów i ateistów, którzy przez wzgląd na filozofów Europy działają w kraju na rzecz planów cudzoziemców. Każdy, kto podąża za moimi traktatami, będzie wiedział, że w większości przypadków to oni są tymi, do których się zwracam, zaraz po mej własnej duszy (ar. nafs).
Teraz pytam was: W jaki sposób potężne naukowe ciosy, jakie wymierzyłem w głowy europejskich filozofów i w twarze każdego z owych niewiernych ateistów, pracujących na rzecz planów cudzoziemców, można uważać za wymierzone przeciwko rządowi? Nie możemy pojąć, jak to możliwe, że ciosy, które spadły na takich ludzi, uważa się za wymierzone przeciwko rządowi. Miłujący wolność rząd Republiki powinien raczej powinszować wymierzenia owych ciosów, nie mówiąc już o oskarżaniu owych prawdomównych i naukowych ciosów w imieniu prawa i rządu.
* * *
WYZNANIE
(Petycja spisana w odpowiedzi na akt oskarżenia,którego odczytanie w sądzie zajęło trzy dni)
Pierwszego dnia akt oskarżenia był odczytywany do wieczora, ponieważ się spóźniłem. Drugiego dnia tłumaczono większą część aktu oskarżenia. Pospiesznie spisałem tę długą petycję, mając na to jedynie pięć lub sześć godzin. Jak już wspomniałem w mej wcześniejszej mowie obrończej, jako że nie znam obecnych procedur i praw, a szczególnie procedur oficjalnych, ponieważ zabroniono mi utrzymywania kontaktu z kimkolwiek, owa długa petycja spisana w ciągu czterech czy pięciu godzin z pewnością będzie nieuporządkowana i niedoskonała. Życzę sobie tego, abyście panowie spojrzeli na nią pobłażliwie.
* * *
MOJA KOŃCOWA MOWA OBROŃCZA WYGŁOSZONA PRZEZ SĄDEM KARNYM
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Oto mowa obrończa będąca odpowiedzią na dwanaście stron dotyczących mego charakteru spośród sześćdziesięciu stron przyjętego przez sąd aktu oskarżenia.
Na kwestie poruszone w akcie oskarżenia odpowiedziałem w rozstrzygający sposób w mej mowie obrończej, którą posiadacie w aktach. W odpowiedzi na bezpodstawny i przerażający dokument, który nazwano "aktem oskarżenia", przedstawiam wam liczącą dziewiętnaście stron petycję i liczącą dwadzieścia dziewięć stron końcową mowę obrończą. Obie te mowy obrończe w rozstrzygający sposób odrzucają i obalają wszystkie punkty napomnienia nakreślone w akcie oskarżenia przez sędziów śledczych. Wyjaśnię w pięciu Zasadach podstawy aktu oskarżenia, źródło zamieszania wprowadzanego przez tych, którzy
owe oskarżenia sporządzają, a także odniosę się do cytatów, jakich niewłaściwie użyto.
Po pierwsze:Używając jako pretekstu piętnastu fragmentów dwóch lub trzech części spośród stu dwudziestu Traktatów Światła, oskarża się Traktaty Światła o to, że sprzeciwiają się zasadom rządu, są przeciwne ustrojowi i starają się zakłócić bezpieczeństwo publiczne. W odpowiedzi na tak bezpodstawne twierdzenie mówię, co następuje:
Cywilizacja jest wspólną własnością całej Europy, a rząd Republiki przyjął pewne prawa owej cywilizacji jedynie przez wzgląd na okoliczności tego czasu. Jak to możliwe, by moja naukowa obrona, którą podejmuję w imieniu prawd Koranu, a która skierowana jest przeciwko szkodliwym, nie zaś przynoszącym korzyść aspektom owej cywilizacji, była określana jako "sprzeciwianie się zasadom rządu, ustrojowi i przemianom zaprowadzonym przez rząd"?Czyż rząd Republiki poniżyłby się do tego, by działać jako obrońca szkodliwych elementów europejskiej cywilizacji? Czyż sprzeczne z islamem prawa owej ułomnej cywilizacji miałyby być głównym celem, do którego ów rząd dążył przez tak długi czas?Jak naukową obronę prawd Koranu można porównać do ułomnych ustępów praw owej cywilizacji i jak można uważać ją za sprzeciwianie się rządowi?
Jak trzydzieści lat mojej naukowej obrony przed sprzeciwami i atakami Europejczyków dotyczącymi świętych prawd wersetów:
لِلذَّكَرِ مِثْلُ حَظِّ الْاُنْثَيَيْنِ
[19]
فَـلِاُمِّهِ السُّدُسُ
[20]
يَٓا اَيُّهَا النَّبِىُّ قُلْ لِاَزْوَاجِكَ
[21]
فَانْكِحُوا مَا طَابَ لَكُمْ
[22]
można uważać za "zamiar sprzeciwienia się przemianom, zasadom i władzy rządu", kiedy przez ostatnie trzydzieści lat tte same rozstrzygające wersety Wszechmądrego Koranu doczekały się milionów spisanych komentarzy, które można dziś znaleźć we wszystkich bibliotekach? Takie postępowanie jest zawiścią tak jawną i podejrzeniem tak bezpodstawnym, że gdyby owa kwestia nie została poruszona przed tym sprawiedliwym sądem, nie uważałbym jej za godną tego, aby odpowiadać na nią w mej mowie obrończej. Jak to możliwe, że moja naukowa obrona przed niewiernymi, którzy rozsiewają ziarna ateizmu, powodując konflikt
i zepsucie przez wzgląd na ateistyczne komitety Europy, a posługując się stowarzyszeniami politycznymi Greków i Ormian, jest uważana za sprzeciwianie się rządowi?
Z jakiego powodu jest ona interpretowana jako atakowanie rządu? Zgodnie z jaką uczciwością rządowi przypisuje się taką niewiarę i łączy się go z takimi oskarżeniami? Jak można przypisać ateizm pewnym zasadom Republiki, kiedy najsilniejsze zasady rządu występują przeciwko takim niewiernym? Jak to możliwe, by moją zwycięską i naukową obronę przed takimi atestami, którą podejmowałem przez dwadzieścia lat przez wzgląd na ten kraj, naród i rząd, interpretować w taki sposób i nazywać ją "wykorzystywaniem religii jako narzędzia polityki i podburzaniem ludzi przeciwko rządowi"? Jakaż uczciwość kiedykolwiek to zaakceptuje? Jakież sumienie na to zezwoli? Tak, oto, co oznajmiam nie tylko temu sądowi, lecz całemu światu:
Broniłem i nadal będę bronił świętych prawd wiary przed europejskimi filozofami, szczególnie przed filozofami ateistycznymi oraz przed tymi, którzy wykorzystują politykę jako narzędzie ateizmu i duchowo zakłócają publiczny porządek. Wiem, że rząd Republiki jest rządem muzułmańskim, który przyjął pewne przepisy prawa cywilnego zgodnie z przeważającym zwyczajem tego czasu, i nie zezwala na żadną sposobność dla (szerzenia - uz. red. pol.) prądów ateizmu, przynoszących szkodę temu krajowi i temu narodowi.
W odpowiedzi na dokument, który został przedstawiony jako akt oskarżenia, mówię nie do śledczych, którzy wykonali swój obowiązek, lecz do niewiernych tyranów wykorzystujących śledczych, aby mogły przemówić ich podejrzenia i intrygi:
Oskarżacie mnie o "czynienie religii narzędziem polityki". Zostało udowodnione poprzez setkę rozstrzygających dowodów, że to oskarżenie jest jawnym oszczerstwem, że jest bezpodstawne i bezzasadne. W odpowiedzi na to ciężkie oszczerstwo oskarżam was o to, że czynicie politykę narzędziem ateizmu!
Był pewnego razu bystry sułtan, który zwykł prześladować swych poddanych z intencją służenia sprawiedliwości. Pewien dociekliwy uczony powiedział mu:
-O, władco! Prześladujesz swych poddanych pod pozorem sprawiedliwości. W swych krytycznych i bystrych poglądach zbierasz rozmaite błędy, jakie człowiek popełnił przez cały czas, aż wyobrazisz sobie, że zaistniały one wszystkie naraz. Wymierzasz najcięższe kary tym,
którzy popełnili owe błędy. Ponadto w owych krytycznych poglądach, jakie obmyśliłeś, łączysz wszystkie grzechy popełnione przez poszczególnych członków jednego klanu do tego stopnia, że żywisz urazę wobec wszystkich ludzi z owego plemienia i jesteś na nich zagniewany, przez co niesłusznie uderzasz w nich wszystkich. Tak, gdybyś jednego dnia miał uwolnić ślinę całego roku, utopiłbyś się w niej. Gdyby kilku ludzi naraz przyjęło gorzkie lekarstwo podobne chininie w takiej ilości, jaką ty przyjąłeś, będąc chorym wiele razy, zabiłoby to ich wszystkich. W ten sam sposób koniecznością jest ukrycie błędów, jakie ukazują się jedynie sporadycznie, ponieważ znajdują się one między dobrymi cechami. Wedle poglądu jaki obmyśliłeś, nie zwracając uwagi na to, że dobre cechy usuwają to, co złe, gromadzisz owe rozmaite błędy i wymierzasz swym poddanym najcięższe kary...
Tak oto sułtan został ocalony przed tyranią dzięki napomnieniom owego uczonego.
(...)
Pewna tajna siła celowo dąży do tego, bym został uwięziony.
Mam wrażenie, że ci ludzie starają się znaleźć jakikolwiek pretekst i uciekają się do wszelkich możliwych środków, by oskarżyć mnie i skazać poprzez wymówki dziwniejsze od tych, jakie wilk mógłby przedstawić owcy. Na przykład od trzech miesięcy powtarzali oni zdanie: "Kurd Said czyni religię narzędziem polityki". Oto, co mówię, przysięgając na wszystko, co święte:
Nawet gdybym miał do dyspozycji tysiąc środków politycznych, poświęciłbym je dla prawd wiary. Jak kiedykolwiek mógłbym uczynić prawdy wiary narzędziem polityki? Chociaż obaliłem to oskarżenie po sto razy, ci ludzie przedstawiają je ponownie, powtarzając jak refren tę samą starą śpiewkę, co ukazuje, że świadomie starają się oni oskarżać mnie przy każdej sposobności. Oskarżam zatem bezbożnych tyranów, którzy są przeciwko nam, o to, że czynią politykę narzędziem ateizmu. By nie ujawnić, jak wykorzystują oni owo przerażające oskarżenie, stale przywołują zdanie: "Said czyni religię narzędziem polityki" jako przykrywkę dla swych działań. Skoro tak się sprawy mają, skoro ci ludzie starają się o to, by skazać mnie, nieważne, w jaki sposób, oto, co mówię do ahl ad-dunja:
Przez rok lub dwa mojej starości nigdy nie zniżę się do tak bezsensownego poniżenia.
(...)
Zasada Piąta, składająca się z czterech Punktów
Punkt Pierwszy:Słowa aktu oskarżenia zostały zmanipulowane. Poprzez domniemanie wydobyto ze słów znaczenie sprzeczne z ich zamierzonym znaczeniem. Zamysł Traktatów Światła jest zupełnie inny. Jeśli ukryte znaczenia ich słów nie odpowiadają zamierzonemu znaczeniu, a nawet jeśli wyraźne znaczenia ich słów nie odpowiadają zamierzonemu znaczeniu, Traktaty nadal zasługują na przebaczenie i wyrozumiałość.
Oto przykład wyjaśniający ową kwestię, który można wykorzystać jako właściwą miarę:
Biegnę swoją drogą, aby osiągnąć cel. Biegnąc, nieumyślnie wpadam na pewnego dużego człowieka, a ten się przewraca. Gdybym powiedział: "Szanowny panie, proszę mi wybaczyć! Biegłem ku swemu celowi, a wpadłem na pana nieumyślnie", z pewnością wybaczyłby mi i nie czułby się urażony. Gdybym jednak celowo wetknął mu palec do ucha, aby go rozdrażnić, z pewnością uznałby to za zniewagę i poczułby się urażony.
(...)
Jako że celem Traktatów Światła są wiara i życie ostateczne, jeśli w podróży ich myśli i wiedzy stało się tak, że wpadły one na politykę ahl ad-dunja,a znaleziono w nich mocne słowa, wciąż zasługują one na przebaczenie i wyrozumiałość. Nie mamy na celu wtrącania się do waszych spraw, lecz podążamy własną drogą, by osiągnąć nasz cel.
(...)
Zostałem poddany niesprawiedliwości, jakiej podobnej nigdy nie widziano. Ta sprawa wygląda następująco:
W mojej końcowej mowie obrończej oraz w trzech moich petycjach udowodniłem na dwadzieścia sposobów, że Artykuł 163 nie ma zastosowania do mojej osoby. Spośród wszystkich moich stu dwudziestu dzieł napisanych na przestrzeni dwudziestu lat zakwestionowano jedynie niewiele punktów, liczących mniej niż dwadzieścia słów. Jako członek Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye pisałem prawdziwe i naukowe mowy obrończe, które są wartościowymi i korzystnymi dziełami odnoszącymi się do życia ostatecznego, występując w różnych czasach przeciwko niewierzącym i bezbożnym uczniom europejskich filozofów. Żąda się tego, bym został skazany z powodu jedynie dziesięciu czy piętnastu spośród stu dwudziestu tysięcy słów, sprzecznych z niektórymi paragrafami Kodeksu Cywilnego, jakie zostały uchwalone jedynie z powodu
przeważających okoliczności, a wprowadzone w życie długo po ich spisaniu. Ponadto skonfiskowano będące w obiegu kopie Traktatów Światła, które z ich stu dwudziestoma częściami zawierają doniosłe duchowe odkrycia. Bez podania przyczyny i bez jakichkolwiek podstaw prawnych sądy odrzuciły wszystkie moje naukowe, logiczne i zgodne z prawem twierdzenia i mowy obrończe.
Z pewnością musi istnieć jakiś komentarz do nieskończenie szerokiego zakresu Artykułu 163, którego znaczenie ma obejmować "każdego, kto tylko wzbudza uczucia religijne, które mogłyby zagrozić porządkowi publicznemu". Z pewnością powinny istnieć warunki ograniczające jego zastosowanie. W przeciwnym razie jak ów rozległy zakres tego Artykułu doprowadzi do skazania mnie, tak będzie on obejmował wszystkich ludzi religii, a szczególnie ministra spraw religijnych, będzie miał zastosowanie do wszystkich kaznodziejów i do każdego imama. Choć w mej prawdomównej i rozstrzygającej obronie przedstawiłem ponad setkę stron, moje słowa obciążyło się takim znaczeniem, bym mógł podpadać pod zakres tego Artykułu. Ze swej definicji będzie on obejmował każdego, kto czyni jakieś zalecenia; nawet zachęcanie przyjaciela do czynienia dobra może podpadać pod osądzenie na mocy zakresu tego Artykułu.
Prawdopodobnym jest, iż zamierzonym zamysłem owego prawa powinno być "powstrzymanie tych, którzy pod zasłoną pobożności próbują obalić postęp cywilizacyjny poprzez dążenie do sprzeciwu natury politycznej". Zgodnie z tym znaczeniem udowodniliśmy w rozstrzygający sposób, że ów Artykuł nie ma z nami nic wspólnego.
Ten Artykuł prawa nie może być przyjmowany jako mający nieograniczone implikacje, bez żadnego komentarza i jakichkolwiek warunków ograniczających jego zastosowanie. Nie powinno się otwierać drzwi prowadzących do nadużywania go przez tych złośliwych ludzi, którzy mogą wykorzystać go, aby uderzyć w kogo tylko zechcą. Przez dwadzieścia lat napisałem sto dwadzieścia traktatów, a przed dziesięć lat spisywałem je, będąc inwigilowanym i pozostając pod nadzorem. Po szczegółowym dochodzeniu nie znaleziono nawet drobnego znaku zakłócenia porządku publicznego, jaki dotyczyłby mnie samego lub tych, którzy czytają moje traktaty. Choć udowodniono to na dwadzieścia sposobów; choć wszyscy moi bliscy znajomi zaświadczają, że przez trzynaście lat uciekałem od polityki, jak gdybym uciekał przed diabłem; choć nigdy nie wtrącałem się do spraw rządu; choć cierpiałem męki ponad ludzką wytrzymałość, a nie mieszałem się do spraw tego świata, ponieważ uważałem służbę wierze za najwspanialszy cel - twierdzi się,
że "Said czyni religię narzędziem polityki i próbuje zakłócić porządek publiczny". Skazanie mnie poprzez próbę przedstawiania mnie tak, jakbym naruszył Artykuł 163, przywoła, w co wierzę, uczciwość całego sądownictwa i wszystkich sądów na obliczu ziemi, i zwróci uwagę na proces, jakiego nie widziano nigdy wcześniej w historii.
Fakt, że władcy i bohaterscy dowódcy świata klękali przed nawet najniższym z sądów, podporządkowując się prawu i ukazując, że są mu poddani, dowodzi istnienia niezmiennych honoru i uczciwości reprezentowanych przez sądy. Zatem swobodnie bronię swoich praw, polegając na owej wzniosłej i duchowej uczciwości sądów.
Przyjętym zwyczajem jest ocenzurowanie czterech lub pięciu słów artykułu, które uznaje się za szkodliwe, przy zezwoleniu na opublikowanie reszty artykułu. Oto sto dwadzieścia ksiąg, które zostały spisane z osobna i w różnych czasach. Najważniejsze ze stu piętnastu niewinnych i przynoszących korzyść traktatów zostały przyjęte z uznaniem w Bibliotece w Ankarze. Skazanie wszystkich w wyniku wyobrażenia, iż jeden lub dwa traktaty są szkodliwe wedle obecnych poglądów, uderzy w uczciwość sądownictwa na całym świecie. Zaprawdę, Sąd Apelacyjny zadba o zachowanie owego honoru i owej uczciwości.
Głównym obiektem krytyki i najważniejszymi spośród pięciu czy dziesięciu kwestii, które doprowadziły do tego, że zganiono wszystkie moje księgi, stały się dwie kwestie wyrażone w poniższych wersetach:
لِلذَّكَرِ مِثْلُ حَظِّ الْاُنْثَيَيْنِ
فَـلِاُمِّهِ السُّدُسُ
Spośród pięciu lub sześciu kwestii, te dwie są najważniejszym powodem, dla którego dąży się do skazania mnie i moich ksiąg.
Spisywałem je, występując nie przeciwko cywilizacji, która jest prawdziwa i przynosi korzyści, lecz raczej przeciwko ułomnej i przynoszącej szkodę cywilizacji, którą określiłem jako "nieucywilizowaną cywilizację". Przez trzydzieści do czterdziestu lat za swą wiodącą zasadę przyjmowałem fundamenty cudowności Koranu. Zdyskredytowałem sprzeczne (z Koranem - uz. red. pol.) kwestie owej cywilizacji, dowodząc jej nieudolności, a tym samym wykazałem cudowność Koranu. Napisałem w tym temacie wiele opublikowanych i nieopublikowanych ksiąg w językach arabskim i tureckim. Jakiś czas temu porównałem prawa obecnej cywilizacji dotyczące dziedziczenia oraz te ich kwestie, które są sprzeczne, do dwóch wersetów Koranu. Ukazałem świadectwa, które
przekonałyby nawet najbardziej upartych filozofów. Pisałem, występując w obronie owych kwestii przeciwko cywilizacji i filozofom, na długo przedtem, zanim rząd Republiki uchwalił niektóre z przepisów prawa cywilnego stosownie do przeważających okoliczności tego czasu. Wyraziłem w najbardziej głęboki sposób to, iż Wszechmądry Koran chronił prawa kobiet, które zostały utracone w starożytności i średniowieczu.
Teraz zostałem zganiony przez Artykuł 163, który stwierdza, że moje twierdzenia w owych dwóch kwestiach są sprzeczne z prawami rządu Republiki. Oto zatem, co mówię wysokiemu sądowi:
Opieram się na najświętszej i najbardziej prawdziwej Bożej zasadzie, która miała zastosowanie w życiu społecznym trzystu pięćdziesięciu milionów ludzi każdego stulecia od tysiąca trzystu pięćdziesięciu lat, a także na potwierdzeniu trzystu pięćdziesięciu tysięcy komentarzy do Koranu ze wszystkimi ich orzeczeniami. To, co mówię, mówię także w najwyższym szacunku dla dusz wszystkich naszych przodków. Zatem jak może być sprawiedliwością podejmowanie takiej decyzji w sprawie mego odwoływania się do zarządzeń owych dwóch wersetów celem ukazania cudowności Koranu ateistom Europy, skazywanie mnie z powodu owych przeważających okoliczności i wtrącanie mnie do więzienia, którego nie jestem w stanie znieść z powodu mego stanu zdrowia? W pewnym sensie chcieliście mojej egzekucji i skazania stu piętnastu mych traktatów z powodu jednej lub dwóch takich kwestii. Gdyby na tym świecie istniało coś takiego, jak sprawiedliwość, odrzuciłaby ona tę decyzję i obaliła to orzeczenie.
Oto, co nas zdumiewa i co wtrąca nas w nieskończoną rozpacz:
W Isparcie uczyniono góry z kretowisk. Podjęta decyzja w dużej mierze opierała się na bezpodstawnych podejrzeniach i na raportach, które są sfałszowane. Jako że wedle naszej szkoły prawnej kłamstwo nie jest dopuszczalne pod żadnym warunkiem, nawet gdyby prawda miała mi zaszkodzić, jestem zobowiązany do tego, aby przedstawić wam fakty i powiedzieć prawdę, którą przedstawiłem w liczącej sto dwadzieścia stron mowie obrończej. W odpowiedzi na podjętą decyzję dowiodłem potężnych i logicznych świadectw, udowadniając, iż nie mamy żadnego związku z Artykułem 163. Przyglądając się całej mej obronie i wszystkim świadectwom, pomylono daty spisywania ksiąg z datami wnoszenia do nich poprawek. Podjęto próbę ukazania dzieła dwudziestu lat tak, jakby zostało ono ułożone w ciągu jednego roku, a nawet, wprowadzając zamęt, pomieszano daty wysyłania traktatów pewnemu człowiekowi. Decyzją sędziów śledczych, podjętą w oparciu o akt oskarżenia oskarżyciela
publicznego, jak również ostateczną decyzją sądu, przed którym toczył się nasz proces, wydano wyrok, całkowicie ignorując naszą obronę. Sędziowie grali na tę samą nutę, co sądy z Isparty z ich trwożliwymi orzeczeniami. Kategorycznie domagam się od tego sądu, będącego najwyższą instancją sądownictwa, aby jak najszybciej uchylono ową niesprawiedliwość, która wstrząsnęła ludźmi prawdy, i aby oznajmiono o niewinności Traktatów Światła.
Jeśli moje słuszne i uderzające wołanie nie zostanie usłyszane i nikt nie zwróci na nie uwagi - a załóżmy, że tak będzie - wówczas w krańcowej rozpaczy powiem:
O, bezbożni tyrani, którzy sfabrykowaliście owe wydarzenia, poddając mnie cierpieniom tego nieszczęścia! Skoro jesteście tak zdeterminowani, by zgładzić mnie fizycznie i duchowo w jakikolwiek możliwy sposób, dlaczego czynicie to, knując swe intrygi i plany rękami sądownictwa? Dlaczego kalacie uczciwość sądownictwa, polegającą na obronie powszechnych praw ludzi prześladowanych i bezradnych? Stańcie twarzą w twarz ze mną i powiedzcie: "Nie chcemy, byś dłużej żył na naszym świecie"!
Po nadzwyczaj powierzchownym rozpatrzeniu sprawy, w ciągu półtora dnia, nie dostrzegając usterek i błędów w całej sprawie, Sąd Karny wydał decyzję w sprawie, którą sędziowie śledczy zajmowali się przez cztery miesiące, a śledztwo i dochodzenie objęły stu siedemnastu ludzi. W szczególności została obalona bez jakichkolwiek podstaw moja naukowa obrona, dotycząca doniosłych duchowych odkryć zawartych w Traktatach Światła, które gotów byłem objaśnić i udowodnić przed komisją uniwersytecką. Z powodu owego powierzchownego potraktowania sprawy brak uczciwości i sprawiedliwości doprowadził do podjęcia owej decyzji, która zapadła bez właściwego i zgodnego z prawem procesu, a zatem musi zostać obalona celem przeprowadzenia dalszego dochodzenia.
Podsumowując:Z akt owego przesłuchania, a zwłaszcza z uważnej analizy moich opublikowanych i nieopublikowanych traktatów, które zostały skonfiskowane, wynika, że wszystkie moje logiczne i zgodne z prawem zastrzeżenia i argumenty obrony nie zostały szczegółowo rozpatrzone.
Opierając się na osobistym osądzie, bez żadnych podstaw, świadectw czy uzasadnień prawnych, sędziowie śledczy i sądy otwarcie zignorowali całą moją pracę. Wszystkie moje traktaty, które otworzyły talizman wszechświata, które zawierają duchowe odkrycia i są moją trwającą trzydzieści lat obroną praw Turków i praw islamu przed filozofami Europy
i rozpustnymi elementami cywilizacji, zostały skonfiskowane. Zostałem również skazany na karę fizyczną, której nie jestem w stanie znieść z powodu słabego zdrowia. W związku z wyżej wymienionymi przyczynami podczas ostatniego przesłuchania w sądzie przeciwstawiłem aktowi oskarżenia moją petycję, pięć Zasad wymienionych w mej drugiej petycji oraz moją końcową mowę obrończą, zawierającą szczegółowe wyjaśnienia, a także argumentację naukową i prawną. Jako że brak postępowania zgodnego z prawem oraz miarodajnego dochodzenia doprowadził do podjęcia takiej decyzji, oczekuję zaprowadzenia sprawiedliwości poprzez uchylenie wyroku w mojej sprawie, który w jasny sposób został wydany niesprawiedliwie. Mówiąc:
وَ اُفَوِّضُ اَمْر۪ٓى اِلَى اللّٰهِ اِنَّ اللّٰهَ بَص۪يرٌ بِالْعِبَادِ
[23]
szukam schronienia u Wszechmocnego Boga i na Nim polegam.
Składające się ze stu stron poprzednie siedem części mej mowy obrończej odczytywałem podczas wielu przesłuchań w sądzie; poniższy wniosek o skorygowanie wyroku, który trafił do akt wielu przesłuchań sądowych, nie został odczytany ani włączony do akt tego sądu, ponieważ jeszcze nie dotarły dokumenty naszej apelacji. Zaiste, zostanie on włączony do akt w niedalekiej przyszłości.
* * *
PETYCJA DO RADY MINISTRÓW
Z PROŚBĄ O NAPRAWIENIE BŁĘDÓW POPEŁNIONYCH W NASZEJ SPRAWIE,
JEŚLI SĄD APELACYJNY ODRZUCI NASZĄ APELACJĘ I ZATWIERDZI WYROK
(Skargi, jakie znajdują się w owej petycji, przedstawiam rządowi, a są one krytyką tych, którzy układają swe plany, aby zwieść rząd).
O, ludzie, którzy macie władzę i uchwalacie!
Wycierpiałem niesprawiedliwość tak wielką, że jej podobną rzadko można ujrzeć na świecie. Zachowanie milczenia wobec takiej niesprawiedliwości jest brakiem szacunku dla prawa, zatem jestem zmuszony
do tego, by ujawnić wielce doniosły fakt. Ukazuję błąd, jaki popełniłem, a zatem prawo wymaga albo mojej egzekucji, albo skazania mnie na sto i jeden lat więzienia, albo dowiedzenia, iż jestem kompletnie szalony, albo też przyznania całkowitej wolności mnie samemu, moim traktatom i moim przyjaciołom, a także tego, aby ci, którzy przyczynili nam strat, wyrównali owe straty.
{(*): Jeśli nasza sprawa zostanie przyjęta na wokandę, a Sąd Apelacyjny nie odrzuci jej, ta petycja ma zostać doręczona Radzie Ministrów, członkom Parlamentu, ministrowi spraw wewnętrznych, a także ministrowi sprawiedliwości, celem rewizji naszego procesu. Gdybym nie był w stanie przedstawić mej słusznej skargi i sprawić, by wysłuchali jej owi urzędnicy, do czego mam prawo, byłoby dla mnie koniecznym rozstanie się z tym życiem, ponieważ poprzez milczenie tracę moje osobiste prawa, jak również sprawiam, że swoje prawa tracą tysiące ludzi godnych szacunku.}
Tak, każdy rząd ma swoje prawo oraz zasadę, wedle której wymierzane są kary. Jeśli w prawach Rządu Republiki nie znajduje się nic, co wymagałoby najcięższej kary dla mnie i dla moich przyjaciół, powinna zostać przyznana nam całkowita wolność, jak również rekompensata za poniesione straty, wyrazy uznania oraz przeprosiny. Jeśli moja ważna służba Koranowi, która jest jasna i jawna, jest wymierzona przeciwko rządowi, powinienem zostać skazany nie na jeden rok więzienia (zaś moi przyjaciele nie na sześć miesięcy więzienia dla każdego z nich), lecz na karę śmierci lub na sto jeden lat więzienia, zaś tym, którzy są żarliwie przywiązani do mnie i do mego dzieła, powinny zostać wymierzone najcięższe kary. Jeśli jednak nasza służba nie jest wymierzona przeciwko rządowi, nie powinny być nam wymierzone kary, zaś my nie powinniśmy zostać obciążeni kosztami ani uwięzieni, lecz winniśmy otrzymać wyrazy uznania i rekompensatę za poniesione straty, jako że natura owej służby może zostać zrozumiana poprzez sto dwadzieścia jej traktatów oraz poprzez fakt, że rzuca ona wyzwanie wielkim filozofom Europy, obalając ich zasady. Z pewnością tak skuteczna służba wyda w tym kraju albo straszliwe rezultaty, albo najbardziej pożyteczne, wzniosłe i naukowe owoce. Wobec tego nie mogę otrzymać wyroku jednego roku więzienia za to, że poprzez dziecięcą zabawę otumaniałem i zwodziłem społeczeństwo, a ukrywałem intrygi tyranów i ich kłamstwa na nasz temat. Ludzie tacy jak ja albo otrzymują karę główną, a wtedy z dumą wstępują na szubienicę, albo też pozostają wolni i zajmują pozycję, na jaką zasługują.
Tak, sprytny złodziej może skraść diamenty warte tysiące, zatem nie wymierzyłby sobie kary, jaką wymierza się za kradzież okruchów szkła, które są dosłownie nic niewarte. Nie postąpiłby tak żaden złodziej, zaiste, żadne świadome stworzenie. Taki złodziej jest przebiegły, zaś nie jest całkowitym głupcem!
Panowie! Wedle waszych złudzeń jestem jak ten złodziej. Zamiast przez dziewięć lat żyć w osamotnieniu w biednej wiosce jednego z dystryktów prowincji Isparta, zamiast narażać na niebezpieczeństwo samego siebie oraz moje traktaty, które są celem mego życia, poprzez zwracanie przeciwko rządowi idei pięciu lub dziesięciu naiwnych nieszczęśników, którym wraz ze mną wymierzono łagodne wyroki, mógłbym jak dawniej zajmować wysoką pozycję w Ankarze lub Stambule i manipulować tysiącami ludzi, kierując ich ku celom, do których zmierzam. Wówczas nie zostałbym skazany w tak nikczemny sposób, lecz zaangażowałbym się w sprawy tego świata z dumą i dostojeństwem odpowiednim dla mej drogi i mojego obowiązku.
Nie mówię tego z dumy ani dla przechwałek, lecz ze wstydem, aby wska-zać błędy tych, którzy przypominając me dawne samochwalstwo i hipokryzję pragną poniżyć mnie, aby pozycja, jaką zajmuję, straciła wszelkie znaczenie i przestała przynosić jakiekolwiek korzyści. Zatem mówię im:
Jako ktoś, kto - co potwierdza moja dawna mowa obrończa, opublikowana pod tytułem Świadectwo dwóch szkół nieszczęścia- podczas wydarzeń trzydziestego pierwszego marca swoim prze-mówieniem przywołał do posłuszeństwa osiem zbuntowanych pułków; kto - jak relacjonowały współczesne owym wydarzeniom gazety - poprzez artykuł zatytułowany Sześć krokówwykonał ważną służbę, sprawiając, że idee uczonych Stambułu zwróciły się przeciwko Brytyjczykom, a na korzyść Ruchu Narodowego; kto przemówił do tysięcy ludzi w Aya Sophia, sprawiając, że go słuchali; kto w Ankarze został powitany przez Zgromadzenie i deputowanych głośnymi oklaskami, a stu sześćdziesięciu trzech deputowanych przeznaczyło sto pięćdziesiąt tysięcy lir na jego szkołę religijną i uniwersytet; kto w biurze rzecznika nie zadrżał i odpowiedział z całkowitą stanowczością na gniew prezydenta, zachęcając go do odprawiania modlitw obowiązkowych;
{(*): Stary Said prosi o pozwolenie, aby mógł powiedzieć: "Przez trzynaście lat nie sprawiliście, abym przemówił. Teraz, jako że nasi wrogowie zwrócili na mnie uwagę, jako że oskarżają was i boją się was, z pewnością muszę do nich przemówić. Choć egoizm i samolubstwo są szpetne, stało się koniecznym, aby okazać egoizm na drodze prawdy, aby bronić się i chronić wobec pysznych, upartych i egoistycznych ludzi. Oto dlaczego nie mogę przemawiać pokornie i grzecznie, jak czyni to nowy Said". Zezwoliłem mu zatem, aby przemówił, lecz nie zgadzam się z jego egoizmem i pochwałami.}
kto, kiedy należał do Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye, został jednogłośnie uznanym przez rząd Partii Jedności i Postępu za godnego obowiązku skutecznego zachęcenia filozofów Europy do zaakceptowania prawd islamu; kto na
froncie podczas wojny podyktował skonfiskowane obecnie dzieło Znaki cudowności(ar. Iszarat al-I'dżaz),które Enver Pasza, głównodowodzący w owym czasie, postrzegał jako tak wartościowe, że z szacunkiem, jakiego nie okazał mi nikt inny, a kierując się wybiegającą w przyszłość ideą wzięcia udziału w dobrym dziele i wychwalenia owego memento wojny, dostarczył papier potrzebny do wydrukowania owego dzieła, aby zostały upamiętnione czyny jego autora podczas wojny... Taki człowiek nie zniżyłby się do zhańbienia dostojeństwa jego nauki, świętości jego służby i tysięcy jego wartościowych przyjaciół poprzez splamienie się drobnym przestępstwem jak koniokrad, porywacz dziewczynek czy kieszonkowiec, a wówczas moglibyście skazać go na rok więzienia, traktując jak kogoś, kto kradnie kozy czy owce. Wolałby egzekucję od cierpienia samowolnych prześladowań podejrzliwego detektywa czy szeregowego policjanta. Tymczasem skazaliście go na rok więzienia i kolejny rok pozostawania pod nadzorem po tym, jak przez dziesięć lat bez żadnego powodu był on dręczony uciążliwym nadzorem policji - choć nie mógłby znieść nad sobą nawet panowania sułtana. Gdyby taki człowiek zaangażował się w sprawy tego świata, gdyby żywił takie pragnienie, gdyby pozwalałaby na to jego święta służba, wtrącałby się do spraw tego świata w stopniu dziesięć razy większym niż ten, jaki osiągnęły wydarzenia z Menemen czy bunt Szejka Saida. Huczący dźwięk armatniego wystrzału, który słyszy cały świat, nie przycichłby do tego stopnia, aby stać się brzęczeniem muchy!
Tak, zwracam uwagę Rządu Republiki na następującą kwestię: Ten stan rzeczy został spowodowany przez intrygi, machinacje i propagandę tajnej organizacji, która doprowadziła mnie do owego nieszczęścia. Świadectwem tego, że owe daleko sięgające propaganda, terror i konspiracja zostały skoordynowane przeciwko nam w sposób, jakiego tak czy owak nie widziano nigdy wcześniej, jest fakt, iż choć mam sto tysięcy przyjaciół, to żaden z nich przez sześć miesięcy nie mógł napisać do mnie żadnego listu ani wysłać żadnych pozdrowień, a także fakt, że z powodu informacji dostarczonych przez spiskowców, którzy starali się wprowadzić rząd w błąd, przesłuchania i rewizje były nieprzerwanie podejmowane od prowincji wschodnich po te na zachodzie.
Plan, jaki uknuli owi intryganci, w oczywisty sposób polegał na zaaranżowaniu "incydentu", jaki stałby się przyczyną, dla której tysiącom ludzi takich jak ja zostałyby wymierzone najcięższe kary. Jednakże jego efektem była kara, która przywołuje na myśl drobną kradzież popełnioną przez najbardziej prostego człowieka. Spośród
stu piętnastu ludzi piętnastu niewinnych mężczyzn otrzymało wyroki pięciu lub sześciu miesięcy pozbawienia wolności. Czyż jakiekolwiek racjonalne stworzenie na świecie ukłułoby w ogon swym lśniącym i ostrym diamentowym mieczem srogiego lwa lub straszliwego smoka, sprawiając, iż ten zwróciłby się ku owemu stworzeniu? Gdyby intencją owego stworzenia była samoobrona lub walka, użyłoby ono swego miecza, uderzając w inne miejsce.
Poprzez wasz błędny pogląd wyobrażacie sobie mnie jako właśnie takiego człowieka, ponieważ w taki sposób oskarżyliście mnie i skazaliście. Gdybym postępował w sposób tak sprzeczny ze świadomością i rozsądkiem, ów wielki kraj nie powinien zostać sterroryzowanym, a propaganda nie powinna zwracać społeczeństwa przeciwko mnie, lecz powinienem zostać wysłany do przytułku dla obłąkanych jako pospolity szaleniec. Gdybym jednak był kimś o takim znaczeniu, jakie mi przypisujecie, nie celowałbym mym ostrym mieczem w ogon smoka lub lwa, aby sprawić, że mnie zaatakują, lecz broniłbym się, dopóki byłbym w stanie to czynić. Jak dobrowolnie wybrałem odosobnienie ostatnich dziesięciu lat, jak znosiłem trudności przekraczające ludzką wytrzymałość, tak w żaden sposób nie wtrącałem się do spraw rządu ani nie chciałem się do nich wtrącać, ponieważ zabraniał mi tego mój święty obowiązek.
O, ludzie, którzy macie władzę i uchwalacie! Czyż jest w ogóle możliwe, by w stu dwudziestu traktatach człowieka, który - jak napisano w gazetach dwadzieścia pięć lat temu - przez jeden artykuł w gazecie sprawił, że trzydzieści tysięcy ludzi przyjęło jego idee; który zwrócił na siebie uwagę wielkiej Armii Operacyjnej; który odpowiedział sześcioma słowami na pytania głównego angielskiego duchownego, choć ten domagał się sześciuset słów; który po Rewolucji Konstytucyjnej wygłosił mowę tak wspaniałą, jak gdyby był wiodącym dyplomatą...; czyż jest w ogóle możliwe, by w stu dwudziestu traktatach takiego człowieka znaleziono jedynie piętnaście słów odnoszących się do polityki i tego świata? Czyż jest w ogóle rozsądnym zakładanie, że ów człowiek podąża za polityką, że jego celem jest ten świat, że przyczynia on kłopotów rządowi? Gdyby jego umysł był zwrócony ku mieszaniu się do polityki i spraw rządu, taki człowiek jasno by to wyraził w jednym ze swych traktatów, zaś wskazałby na to w tysiącu miejsc. Gdyby jego zamysłem była krytyka z intencjami politycznymi, czyż nie znalazłby niczego, co mógłby skrytykować, prócz jednej lub dwóch reguł dotyczących zasłaniania ciała przez kobiety oraz dziedziczenia, które od dawna pozostawały w mocy?
Tak, myślący o polityce przeciwnicy panującego ustroju, który uchwalił dalekosiężne reformy, znaleźliby nie ów jeden lub dwa powody do sprzeciwu, lecz tysiące powodów. Jak gdyby reformy Rządu Republiki dotyczyły jedynie owej jednej bądź dwóch pomniejszych kwestii! Choć nie miałem jakiegokolwiek zamiaru krytykowania ich, z powodu jednego lub dwóch słów zawartych w mojej jednej bądź dwóch księgach, które zostały spisane dawno temu, zostało powiedziane: "Atakuje on panujący ustrój i jego reformy". Pytam zatem: Czyż cały kraj powinien zajmować się kwestią naukową, która nie wymaga nawet najmniejszej kary, wywołując w ten sposób niepokój?
Zatem mnie samemu oraz pięciu do dziesięciu spośród moich przyjaciół zostały wymierzone najdrobniejsze i najbardziej błahe wyroki; potężna propaganda wymierzona przeciwko nam zastraszyła cały kraj i sprawiła, że cały kraj nas znienawidził; Sukru Kaya, minister spraw wewnętrznych, został wezwany do Isparty wraz ze znaczącymi siłami wojska dla wykonania zadania, które mógłby wykonać jeden szeregowiec, to jest dla aresztowania mnie; premier Ismet, który był głową rządu, udał się w związku z tymi wydarzeniami do wschodnich prowincji; przez dwa miesiące więzienia zabroniono mi rozmawiania z kimkolwiek; nikt o mnie nie pytał ani nie przesłał mi pozdrowień, kiedy samotny przebywałem na zesłaniu - to wszystko ukazuje, iż ów bezsensowny, bezcelowy i bezprawny stan rzeczy jest podobny sytuacji, w której drzewo wielkie jak góra wydaje owoc wielkości ziarnka grochu. Widząc, że słowo "rząd" oznacza "sprawowanie rządów z mądrością", mówię, iż owa sytuacja nie jest czymś, czym powinien zajmować się jakikolwiek rząd, a szczególnie rząd legalny, jakim jest Rząd Republiki, który trzyma się prawa bardziej ściśle niż jakikolwiek inny rząd.
Domagam się poszanowania moich praw w granicach prawa. Oskarżam tych, którzy w imieniu prawa występują przeciwko prawu o to, że są kryminalistami. Prawa Rządu Republiki z pewnością odrzucają samowolne działania takich kryminalistów. Żywię nadzieję, że moje prawa zostaną mi przywrócone.
przetrzymywany w odosobnieniu w więzieniu Eskisehir
Said Nursi
* * *
List Szesnasty
بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ
اَلَّذ۪ينَ قَالَ لَهُمُ النَّاسُ اِنَّ النَّاسَ قَدْ جَمَعُوا لَكُمْ فَاخْشَوْهُمْ فَزَادَهُمْ ا۪يمَانًا وَ قَالُوا حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ
[24]
Ten List ukazuje znaczenie wersetu: فَقُولَا لَهُ قَوْلًا لَيِّنًا [25] i nie został napisany w pośpiechu ani w tonie gwałtownym. Jest odpowiedzią na pytanie, jakie - wprost czy też jedynie w domyśle - zadawało mi wielu ludzi.
(Nie chciałem odpowiadać na to pytanie i czynię to niechętnie, gdyż we wszystkich sprawach całkowicie zaufałem Bogu. Lecz jako że nie zostawiono mnie w spokoju w moim własnym świecie, jako że zwrócono moją uwagę ku sprawom tego świata, jestem zmuszony, by przedłożyć owe pięć punktów, napisanych językiem starego Saida, by wyjaśnić rzeczywistą sytuację zarówno moim przyjaciołom, jak i ludziom spośród ahl ad-dunja,a także tym, którzy posiadają władzę, jednak nie po to, by bronić samego siebie, lecz po to, by bronić moich przyjaciół i moje Słowa przed podejrzeniami i złym traktowaniem ich przez ahl ad-dunja).
PUNKT PIERWSZY
Zapytano mnie: "Dlaczego wycofałeś się z polityki i obecnie nie chcesz mieć z nią do czynienia?"
Odpowiedź:Dziewięć lub dziesięć lat temu stary Said w pewnym stopniu zaangażował się w politykę; zaiste, myśląc, że będzie służył religii i nauce przy pomocy polityki, trudził się na próżno. Ujrzał, że owa droga jest niebezpieczna, niepewna i pełna trudności, a moim zdaniem - zarówno nieużyteczna, jak też piętrząca przeszkody w wykonywaniu obowiązków, które są najwyższą koniecznością. Większość rzeczy, które napotkamy na owej drodze, to kłamstwa, a ponadto może ona zostać wykorzystana przez cudzoziemców, a my nawet nie zdamy sobie z tego sprawy. Ponadto człowiek, który wkracza do świata polityki, znajduje się albo wśród zwycięzców, albo w opozycji. Co do przyłączenia się do zwycięzców, jako
że nie jestem ani osobą urzędową, ani deputowanym, praca w polityce jest dla mnie zbędną niedorzecznością. Politycy nie potrzebują, bym na próżno mieszał się do ich spraw. Jeśli przyłączyłbym się do opozycji, mógłbym to uczynić, jeśli wniósłbym albo pewne idee, albo siłę. Jeśli chodzi o idee, nie czuję takiej potrzeby, jako że wszystkie kwestie są zupełnie jasne i każdy zna je równie dobrze jak ja, zaś pozbawioną celu gadaninę uważam za bezsensowną. Jeśli dołączyłbym do opozycji z zamiarem użycia siły do wywołania pewnych zdarzeń, mógłbym popełnić tysiąc grzechów jedynie po to, by osiągnąć jeden wątpliwy cel. Wielu ludzi mogłoby zostać dotkniętych przez nieszczęście ze względu na działania jednego człowieka. Zatem powiedziawszy, że nie mógłby całkowicie świadomie popełnić grzechu lub sprawić, że popełni go ktoś niewinny (choćby tylko w jednym lub dwóch przypadkach na dziesięć możliwych), stary Said zrezygnował z palenia papierosów, czytania gazet, z polityki i poświęconej jej rozmów ahl ad-dunja.Bezapelacyjnym dowodem na to jest fakt, że przez ostatnie osiem lat nie przeczytałem żadnej gazety ani nawet nie słuchałem, jak czyta ją kto inny (jeśli ktoś uważa, że przeczytałem choć jedną gazetę lub choć raz słuchałem, jak kto inny ją czyta, niech wystąpi i to powie!), tymczasem osiem lat temu stary Said zwykł czytać być może nawet osiem gazet każdego dnia. Co więcej, poprzez ostatnie pięć lat pozostawałem pod najbardziej baczną obserwacją i nadzorem. Jeśli ktokolwiek dostrzegł w moim postępowaniu choć najmniejszy ślad działalności politycznej, niech to powie! W przypadku człowieka takiego jak ja, który jest silny, nieustraszony, nieżonaty, który uważa, że najlepszym podstępem jest brak podstępu, jego idei nie udałoby się utrzymać w tajemnicy przez osiem dni, nie mówiąc już o ośmiu latach! Gdybym przejawiał jakąkolwiek chęć lub pragnienie włączenia się do polityki, nie byłoby potrzeby podejmowania dochodzeń ani obserwacji, ponieważ mój głos zahuczałby jak armatni wystrzał!
PUNKT DRUGI
Dlaczego nowy Said tak gwałtownie obstaje przy unikaniu polityki?
Odpowiedź:Nowy Said unika polityki z taką gwałtownością, by służyć wierze i Koranowi, co jest sprawą o największym znaczeniu, najwyższą koniecznością, co jest najbardziej czyste i najbardziej słuszne; by nie poświęcać bez potrzeby dla jednego roku lub dwóch lat urzędowej działalności podczas niepewnego życia doczesnego dzieła, dzięki któremu może zyskać nagrodę większą niż miliony lat życia wiecznego. Nowy Said mówi:
Starzeję się i nie wiem, jak długo jeszcze pożyję, więc kwestią, która ma dla mnie największe znaczenie, jest praca dla życia wiecznego. Najważniejszym środkiem umożliwiającym zdobycie życia wiecznego i kluczem do wiecznej szczęśliwości jest wiara (ar. iman),toteż muszę pracować na rzecz wiary. Ponieważ prawo szari'a zobowiązuje mnie do tego, bym służył ludziom ze względu na naukę, dzięki której i oni mogą osiągnąć korzyści, chcę spełniać ten obowiązek. Jednakże nie mogę wykonywać służby tego rodzaju, który dotyczy życia społecznego i życia tego świata, ponadto w naszych burzliwych czasach obowiązków tego rodzaju nie można wykonać rzetelnie, dlatego porzuciłem ten rodzaj służenia innym, wybierając służbę wierze, która jest najważniejsza, najbardziej konieczna i najbardziej zgodna z rozsądkiem. Drzwi, które wiodą do prawd wiary, jakie stały się moim udziałem, i duchowych lekarstw, których działania sam doświadczyłem, zostawiam otwarte, by również inni mogli wejść w ich posiadanie. Być może Wszechmocny Bóg przyjmie tę służbę jako akt skruchy za moje dawne grzechy. Prócz Szatana przeklętego nikt inny - czy jest wierzącym, czy niewierzącym; czy jest prawdomównym, czy ateistą - nie ma prawa, by sprzeciwiać się mojemu dziełu. Niewiara nie jest podobna do niczego innego. W tyranii, występku i ciężkich grzechach może być ukryta złowróżbna, diabelska przyjemność, jednak w niewierze nie ma żadnej przyjemności - to cierpienie za cierpieniem, ciemność za ciemnością, udręka za udręką.
Jakże sprzeczne z rozsądkiem byłoby dla kogoś takiego jak ja, kto jest nieżonaty, samotny, kto musi odpokutować swoje przeszłe grzechy, pozostawienie pracy na rzecz nieskończonego życia wiecznego, pozostawienie służby świętemu światłu wiary - po to, by będąc już starym, rzucić się w wir niepotrzebnych i niebezpiecznych rozgrywek politycznych! Jest to obłędem tak sprzecznym z mądrością, że ową sprzeczność pojmą nawet obłąkani!
Jeśli jednak zapytacie, dlaczego służba wierze i Koranowi zakazuje mi mieszania się do polityki, odpowiem: Każda z prawd wiary i Koranu jest niczym diament. Gdybym skaził się polityką, zwykli ludzie, których łatwo oszukać, zastanowiliby się nad owymi diamentami, które miałem w rękach, i zapytaliby: "Czyż te diamenty nie są tylko elementem politycznej propagandy, który ma przyciągnąć do owego człowieka więcej zwolenników?" Mogliby uznać te diamenty za kawałki zwyczajnego szkła. Zatem przez zaangażowanie się w politykę uchybiłbym owym diamentom, jakbym zaniżał ich wartość. O, wy, którzy nie dostrzegacie niczego poza tym światem! Dlaczego walczycie przeciwko mnie? Dlaczego nie pozostawicie mnie samemu sobie?
Jeśli powiecie:Szejkowie niekiedy mieszają się w nasze sprawy, a ludzie niekiedy nazywają ciebie szejkiem,
Odpowiem:Dobrzy panowie! Nie jestem szejkiem, jestem hodżą, nauczycielem. Dowód na to jest następujący: Przebywałem tu przez cztery lata, a gdybym nauczył choć jednego człowieka drogi sufizmu, mielibyście słuszne prawo, by być podejrzliwi. Jednak każdemu, kto do mnie przychodził, mówiłem: "Wiara jest koniecznością; islam jest koniecznością; nie żyjemy w wieku sufizmu".
Jeśli powiecie:Nazywają cię Said-i Kurdi. Być może w twoich ideach jest coś z nacjonalizmu, a to nie jest zgodne z naszymi interesami,
Odpowiem:Panowie! Wszystko, co napisali stary Said i nowy Said, jest zupełnie jasne. Jako świadectwo tego przytoczę twierdzenie, które mówi:
اَلْاِسْلَامِيَّةُ جَبَّتِ الْعَصَبِيَّةَ الْجَاهِلِيَّةَ
[26] Przez całe lata uważałem nacjonalizm (w złej postaci) i rasizm za śmiertelne trucizny, ponieważ są one odmianą tej choroby, która trawi Europę. Europa z kolei zaraziła ową chorobą islam, myśląc, że spowoduje to podziały, świat islamu rozpadnie się, a wówczas łatwo będzie można połknąć poszczególne kraje. Moi uczniowie i ludzie, którzy mieli ze mną cokolwiek do czynienia, wiedzą, że przez cztery lata starałem się leczyć ludzi z tej choroby. Skoro tak się sprawy mają, dobrzy panowie, dlaczego każde zdarzenie staje się dla was pretekstem do tego, by mnie prześladować? Zgodnie z jaką zasadą przyczyniacie mi strapień po każdym wydarzeniu na tym świecie? Wasze postępowanie jest podobne karaniu żołnierza stacjonującego na zachodzie i nakładaniu na niego trudności z powodu przewinienia, jakie popełnił żołnierz stacjonujący na wschodzie, a wszystko dlatego, że obaj służą w tej samej armii; jest podobne skazaniu sklepikarza z Bagdadu za przestępstwo popełnione przez handlarza ze Stambułu tylko dlatego, że obaj wykonują ten sam zawód! Któż mógłby tak postąpić w pełni świadomie? Jakież to korzyści mają wymagać takiego postępowania?
PUNKT TRZECI
W milczeniu moich przyjaciół, którzy dziwią się temu, jak się zmieniłem, i zdumiewają się cierpliwością, z jaką przyjmuję każde nieszczęście, słyszę następujące Pytanie: "Jak możesz znieść wszystkie trudności, którym stawiasz czoła, skoro dawniej byłeś bardzo dumny, łatwo wpadałeś w gniew i nie mogłeś ścierpieć najmniejszej obrazy?"
Odpowiedź:Posłuchajcie dwóch krótkich historii opowiadających o dwóch krótkich zdarzeniach, a otrzymacie waszą odpowiedź:
Historia Pierwsza:Dwa lata temu pewna osoba urzędowa mówiła o mnie za moimi plecami w sposób urągliwy i pogardliwy. Powiedziano
mi o tym później. Skłonność do wybuchowości, która pozostała mi po starym Saidzie, sprawiła, że denerwowałem się tym przez jakąś godzinę. Wówczas dzięki miłosierdziu Wszechmocnego Boga przyszła mi do głowy następująca myśl, która rozwiała moje strapienie i sprawiła, że przebaczyłem owemu człowiekowi:
Zwróciłem się do swej duszy, mówiąc: Jeśli jego obelgi i wady, które opisuje, rzeczywiście dotyczą mojej osoby, niech Bóg będzie rad z tego człowieka, jako że wspomniał on o wadach mojej duszy. Jeśli mówi prawdę, pobudza mnie do kształcenia mej duszy i pomaga mi uratować się przed grzechem pychy i arogancji. Jeśli nawet mówi fałszywie, pomaga mi w ocaleniu się przed grzechem hipokryzji i przed niezasłużoną sławą, z której rodzi się hipokryzja. Nie, nie jestem pogodzony ze swą duszą, ponieważ nie szkoliłem jej. Jeśli ktoś mówi mi, że na moich plecach, piersiach lub innym miejscu mojego ciała siedzi skorpion, powinienem być mu wdzięczny, nie zaś czuć się urażony. Jeśli zniewagi człowieka wymierzone są w moją wiarę oraz w fakt, że jestem sługą Koranu, nie dotyczą mnie osobiście. Pozostawiam tę sprawę Temu, do Którego należy Koran, Który mnie zatrudnił, Który jest Potężny i Mądry. Zaś jeśli jego wypowiedzi miały być jedynie przeklinaniem mnie, obrażaniem i oczernianiem mego charakteru, wówczas również mnie nie dotyczą, ponieważ jestem wygnańcem, więźniem, obcym, a moje ręce są związane. Nie przystoi, bym sam starał się o odzyskanie dobrego imienia. Jest do zadanie dla władz tej wioski, w której przebywam jako gość pod specjalnym nadzorem, następnie władz dystryktu, a w dalszej kolejności - władz prowincji. Znieważanie więźnia danego człowieka dotyczy tego, kto go więzi, niech zatem więźnia broni ten człowiek. Jako że taka jest prawda o tej kwestii, moje serce może stać się spokojne.
Oznajmiłem:
وَاُفَوِّضُ اَمْر۪ٓى اِلَى اللّٰهِ اِنَّ اللّٰهَ بَص۪يرٌ بِالْعِبَادِ
[27] i odtąd myślałem o całym zdarzeniu tak, jakby nigdy nie miało miejsca. Niestety, później okazało się, żeKoran nie wybaczył temu człowiekowi.
Historia Druga:W tym roku usłyszałem o pewnym wydarzeniu, a choć doszła do mnie jedynie krótka relacja o nim (już po tym, jak do niego doszło), traktowano mnie tak, jakbym był blisko związany z całą sprawą. Tak czy inaczej prawie z nikim nie korespondowałem, jedynie bardzo rzadko pisałem do pewnego przyjaciela, a moje listy dotyczyły kwestii związanych z wiarą. W rzeczywistości przez cztery lata napisałem jedynie jeden list do mojego brata. Zarówno sam powstrzymywałem się od obcowania z innymi ludźmi, jak też powstrzymywali mnie od tego ahl ad-dunja.Mogłem jedynie spotkać się z jednym lub dwoma przyjaciółmi raz
lub dwa razy w tygodniu. Jeśli chodzi o ludzi, którzy odwiedzali wioskę, to może raz lub dwa razy w miesiącu zdarzyło się, że jeden człowiek lub dwaj ludzie spotkali się ze mną na jedną lub dwie minuty, które poświęciliśmy kwestiom życia ostatecznego. Na wygnaniu jestem obcy, samotny, nie mam nikogo; zabroniono mi wszystkiego, zabroniono mi spotykania się z kimkolwiek, a wszystko w wiosce, która dla kogoś takiego jak ja nie była miejscem odpowiednim do tego, by pracować w niej dla zdobycia środków na życie. Cztery lata temu pomagałem w remoncie chylącego się ku upadkowi meczetu. Choć miałem zaświadczenie (wystawione w moich rodzinnych stronach), które potwierdzało, że mogę wykonywać obowiązki imama i kaznodziei, i rzeczywiście byłem imamem owego meczetu przez cztery lata (oby Bóg zechciał przyjąć moje dobre uczynki), w ostatnim miesiącu ramadan nie mogłem się tam udać. Czasami odmawiałem pięć obowiązkowych modlitw w samotności. Pozbawiono mnie nagrody za odprawianie modlitwy w zgromadzeniu, która jest dwadzieścia pięć razy większa niż zasługa tego, kto modli się samotnie.
W obliczu owych dwóch wydarzeń wykazałem taką samą cierpliwość i wyrozumiałość, jakie okazałem w obliczu traktowania mnie przez władze dwa lata temu. Jeśli Bóg zechce, nadal będę tak postępował. Oto, co myślę i mówię: Jeśli owe złe traktowanie, niedola i prześladowania, jakie zadają mi ahl ad-dunja,spotkały mnie z powodu mojej duszy, wybaczam im ich postępowanie. Być może dzięki owym prześladowaniom moja dusza zmieni się na lepsze, a być może te niedole staną się pokutą za jej grzechy. W gospodzie, jaką jest nasz świat, doświadczyłem wielu rzeczy dobrych, a nawet jeśli doświadczyłem również niewielu z jego prób, wciąż będę składał Bogu podziękowania. Jeśli jednak ahl ad-dunjaprześladują mnie z powodu mojej służby wierze i Koranowi, nie do mnie należy, by ich bronić. Pozostawiam tę sprawę Wszechmocnemu, do Którego należy wszelki rozkaz. Jeśli intencją prześladowców jest zniszczenie i wymazanie niezasłużonej sławy, którą powszechnie się cieszę, która nie ma żadnych podstaw, zaś prowadzi do hipokryzji i niszczy szczerość intencji, niechaj Bóg ich za to błogosławi!, jako że wysoki szacunek wśród ogółu ludzi i zdobywanie sobie dobrego imienia są szkodliwe dla ludzi takich, jak ja. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że nie pragnę, by okazywano mi szacunek; zaiste, nie znoszę tego. Skarciłem nawet swego wartościowego przyjaciela - może nawet pięćdziesiąt razy! - za to, że okazywał mi nadmierny szacunek. Jeśli zaś ich zamiary oczernienia mnie, umniejszenia mych zasług w oczach ludzi i zniesławienia wymierzone są w prawdy wiary i w Koran, którego jestem interpretatorem, są one bezcelowe, jako żenie ma takiej zasłony, którą można rozciągnąć nad gwiazdami Koranu,
by zakryć je przed oczami ludzi. Jeśli człowiek zamyka oczy, tylko on sam nic nie widzi; nie jest w stanie sprawić, by dla kogokolwiek innego również zapanowała noc.
PUNKT CZWARTY:
a w nim odpowiedzi na pewną liczbę podejrzliwych pytań.
Pierwsze podejrzliwe pytanie
Ahl ad-dunjamówią: "Z czego żyjesz, skoro nie pracujesz? Nie chcemy w naszym kraju ludzi, którzy siedzą bezczynnie i żyją dzięki pracy innych".
Odpowiedź:Żyję dzięki oszczędności i obfitości, która jest jej wynikiem. Nie mam żadnych zobowiązań wobec kogokolwiek innego niż Ten, Który daje mi zaopatrzenie, i postanowiłem, że nigdy nie będę dłużnikiem nikogo poza Nim. Tak, ktoś, kto wydaje na życie ledwie sto par lub nawet czterdzieści par [28], nie stanie się niczyim dłużnikiem. Nie chcę dłużej wyjaśniać tej kwestii; jest to dla mnie nadzwyczaj nieprzyjemne, gdyż powoduje, że czuję pewnego rodzaju dumę czy też egoizm. Lecz jako że ahl ad-dunjapodejrzliwie wypytują mnie o tę sprawę, odpowiadam im, jak następuje: Od dzieciństwa przez całe moje życie jedną z moich wiodących zasad było to, by nie przyjmować niczego od ludzi, nawet jałmużny, nie przyjmować pensji ani wynagrodzenia (jedynie raz przez rok lub dwa zostałem do tego zmuszony przez nalegania moich przyjaciół, kiedy należałem do Daru'l-Hikmeti'l-Islamiye [29] i nie stać się dłużnikiem innych ludzi z powodu konieczności zdobycia środków do życia doczesnego. Wiedzą o tym zarówno ludzie z moich rodzinnych stron, jak i ci, którzy zetknęli się ze mną w innych miejscach. Przez pięć lat mego zesłania wielu przyjaciół usilnie starało się o to, bym przyjął ich podarunki, jednak nie przyjąłem żadnego z nich. A zatem, skoro zapytano mnie: "Jak udaje ci się przeżyć?", odpowiadam: "Żyję dzięki Bogu, który zsyła mi Swoje dary, i dzięki Jego błogosławieństwom". Z pewnością moja dusza zasługuje na obelgi i lekceważenie wszelkiego rodzaju, lecz obfitość darów Boga i Jego błogosławieństw, które otrzymuję jako zaopatrzenie, jest cudem, będącym wynikiem służby Koranowi. Zgodnie z wersetem:
وَ اَمَّا بِنِعْمَةِ رَبِّكَ فَحَدِّثْ
[30]
opowiem o darach, jakie zesłał mi Wszechmocny Bóg, a także przytoczę kilka ich przykładów tytułem podziękowań dla Niego. Wciąż jednak lękam się, że wywoła to w mej duszy hipokryzję i dumę, a owa błogosławiona obfitość zostanie przerwana, jako że ujawnienie sekretu Bożego daru, jakim jest obfitość, powoduje zaprzestanie zsyłania darów. Cóż mam jednak począć? Muszę opisać dary mego Pana.
Dar pierwszy:Poprzez ostatnie sześć miesięcy wystarczał mi jeden buszel [31] pszenicy, to jest tyle ziarna, ile potrzeba na wypieczenie trzydziestu sześciu bochenków chleba. Ziarno nie skończyło się, wciąż jeszcze trochę go zostało. Nie wiem, na jak długo mi go wystarczy [32].
Dar drugi:W czasie minionego błogosławionego miesiąca ramadan otrzymywałem jedzenie jedynie z dwóch domów - i zarówno po jedzeniu z pierwszego domu, jak i po posiłku pochodzącym z drugiego domu, źle się czułem. Zrozumiałem, że jest mi zakazane jedzenie pożywienia innych ludzi. Przez resztę błogosławionego miesiąca ramadan wystarczyły mi trzy bochenki chleba i jedna okka[33] ryżu, co zaświadczył i opowiedział Abdullah Cavus - właściciel błogosławionego domu i wierny przyjaciel, który widział moją oszczędność i gospodarność. Zaprawdę, ów ryż skończył się dopiero dwa tygodnie po zakończeniu ramadanu.
Dar trzeci:Przez trzy miesiące spędzone na górze mnie i moim gościom wystarczyła jedna miara [34] masła, które codziennie jedliśmy z chlebem. Pewnego razu odwiedził mnie błogosławiony gość o imieniu Suleyman. Zarówno jego chleb, jak i mój chleb prawie się skończyły, zatem poprosiłem go, by poszedł, by zdobyć go nieco więcej (była to środa). W promieniu dwóch godzin drogi od nas Suleyman nie znalazł nikogo, od kogo mógłby dostać choć trochę chleba, a powiedział mi, że chciał pozostać wraz ze mną na górze w czwartkową noc, byśmy mogli pomodlić się razem [35]. Oznajmiłem: "Całą ufność pokładamy w Bogu" i powiedziałem mu, by został. Później (bez żadnego związku z brakiem chleba) zaczęliśmy przechadzać się, choć nie było żadnego powodu po temu, aż dotarliśmy na szczyt góry. Mieliśmy trochę wody w dzbanku, mały kawałek cukru i nieco herbaty. Poprosiłem go: "Bracie, zrób nam herbatę". Zajął się jej przyrządzaniem, a ja usiadłem pod drzewem cedrowym, spoglądając na głęboki wąwóz. W myślach z żalem rzekłem sam do siebie: "Nie mamy nic więcej, jak tylko nieco zapleśniałego chleba, który ledwie wystarczy nam na wieczór. Cóż mamy począć przez dwa dni i co mam powiedzieć temu niewinnemu człowiekowi?" Kiedy tak myślałem, bezwiednie obróciłem głowę i wśród gałęzi drzewa cedrowego, wprost przed nami, ujrzałem ogromny bochen chleba. Wykrzyknąłem: "Suleymanie, oto dobra nowina! Wszechmocny Bóg zesłał nam jedzenie!" Wzięliśmy ten chleb, a patrząc na niego, spostrzegliśmy, że nie dotknął go ani żaden ptak, ani dzikie zwierzę. Przez dwadzieścia lub trzydzieści dni zupełnie nikt nie wspinał się na szczyt tej góry. Chleb wystarczył nam na dwa dni, a kiedy już się kończył, Suleyman - który przez cztery lata był dla mnie najwierniejszym z wiernych przyjaciół - nagle przyszedł z dołu, przynosząc więcej chleba.
Dar czwarty:Ów luźny płaszcz, który noszę, kupiłem z drugiej ręki siedem lat temu. Przez pięć lat na ubrania, bieliznę, buty i skarpety wydałem jedynie cztery i pół liry. Wystarczały mi oszczędność, Boże błogosławieństwa i wynikająca z nich obfitość.
Było jeszcze wiele innych zdarzeń podobnych powyższym przykładom i mógłbym wymienić liczne rodzaje Bożych błogosławieństw. Ludzie z wioski, w której przebywam, wiedzą o większości z nich. Nie sądźcie jednak, że przytoczyłem owe przykłady z powodu dumy; raczej zostałem do tego zmuszony. Nie myślcie również, że spotkało mnie to, ponieważ jestem dobrym człowiekiem. Owa obfitość albo była darem zesłanym szczerym przyjaciołom, którzy mnie odwiedzali, albo obdarowanie nastąpiło z powodu mojej służby Koranowi, albo dostatek i pożytek wynikały z oszczędności, albo też były zaopatrzeniem dla moich czterech kotów, które recytują Najpiękniejsze Imiona Boga: "O, Najbardziej Litościwy! O, Najbardziej Litościwy!", zaś przejawem tych Imion jest owa obfitość, z jakiej również ja mogę czerpać korzyści. Tak, jeśli uważnie posłuchacie ich płaczliwego miauczenia, zrozumiecie, że mówią one: "O, Najbardziej Litościwy! O, Najbardziej Litościwy!" Ale doszliśmy do tematu kotów, a wcześniej wspominałem o kurze...
Mam też kurę. Tej zimy - niemal każdego dnia bez wyjątku - przynosiła dla mnie jajko ze skarbca Bożego miłosierdzia. Pewnego dnia zniosła dwa jaja, co mnie zadziwiło. Zapytałem moich przyjaciół: "Jak to możliwe?", a oni odrzekli: "Być może to dar od Boga". Kura miała również kurczaka, który wykluł się latem. Kwoka zaczęła wysiadywać jaja na początku ramadanu i trwało to przez czterdzieści dni. Ani ja, ani żaden z moich towarzyszy nie mieliśmy żadnych wątpliwości co do tego, że i kurczak, i jaja znoszone zimą, i ramadan były darami zesłanymi mi przez Boga. Kiedy tylko kura skończyła wysiadywać jaja, natychmiast zaczęła je znosić, zatem ani na chwilę nie zostałem ich pozbawiony.
Drugie podejrzliwe pytanie
Ahl ad-dunjapytają: "Jak możemy mieć pewność, że nie będziesz mieszał się do naszego świata? Jeśli uwolnimy cię, będziesz mógł wtrącać się w nasze sprawy. Skąd mamy wiedzieć, że nie chcesz nasz przechytrzyć? Skąd mamy wiedzieć, czy tylko nie udajesz wyrzeczenia się świata? Może to tylko podstęp, a ty przyjmujesz różne rzeczy od innych ludzi nie jawnie, lecz potajemnie?"
Odpowiedź:Moja znana wielu ludziom postawa w sądzie wojennym i w okresie przed ogłoszeniem Konstytucji, a także wygłoszona w tym czasie mowa obrończa przed tym sądem (zatytułowana Świadectwo
dwóch szkół nieszczęścia),bezapelacyjnie ukazują, że prowadziłem życie człowieka, który nie uciekłby się do najmniejszych sztuczek, nie mówiąc już o wybiegach czy matactwach. Gdybym przez ostatnie pięć lat oszukiwał, z pewnością moje podanie do was utrzymane by było w tonie pochlebstwa i czołobitności, gdyż ten, kto jest przebiegły, stara się wkraść w łaski innych, a nie potrafiąc się pohamować, zawsze kłamie i oszukuje. Tymczasem ja nie zniżyłem się choćby do tego, by odpowiedzieć na najcięższe ataki i krytykę, jakie zostały we mnie wymierzone. Mówiąc: "Pokładam zaufanie w Bogu", odwróciłem się plecami do ahl ad-dunja.Co więcej, rozsądny człowiek, który odkrył prawdę o tym świecie i posiadł wiedzę o życiu ostatecznym, nie będzie przepraszał, lecz będzie wiódł walkę ze światem doczesnym. Kiedy ten, kto nie jest z niczym związany i jest samotny, przekroczy wiek pięćdziesięciu lat, z pewnością nie poświęci życia wiecznego dla roku lub dwóch lat pustej gadaniny i złudy tego świata. Jeśli tak uczyni, nie będzie on przebiegły, lecz będzie głupcem i szaleńcem. Jakiż szaleniec mógłby tak postąpić? Czy ktokolwiek wtedy powinien się nim przejmować?
Jeśli zaś chodzi o podejrzewanie mnie o to, że wyrzekłem się tego świata jedynie pozornie, zaś prawdziwie wciąż poszukuję jego korzyści, odpowiem słowami wersetu:
وَمَٓا اُبَرِّئُ نَفْس۪ٓى اِنَّ النَّفْسَ لَاَمَّارَةٌ بِالسُّٓوءِ
[36]
Tak, nie oczyszczam z zarzutów mojej duszy, jako że pragnie ona wszystkiego, co złe. Jednak na tym ulotnym świecie, w owej przejściowej gospodzie, w podeszłym wieku podczas krótkiego życia doczesnego, nie byłoby rozsądne zniszczyć wieczne życie i niekończącą się szczęśliwość dla odrobiny przyjemności życia doczesnego. Jako że takie postępowanie nie byłoby korzystne dla człowieka rozsądnego i świadomego, moja dusza - czy chce tego, czy nie chce - musi podążać za rozsądkiem.
Trzecie podejrzliwe pytanie
Ahl ad-dunjamówią: "Czy nas lubisz? Czy aprobujesz nasze poczynania? Jeśli nas lubisz, dlaczego jesteś tak nieprzystępny i nie chcesz mieć z nami nic do czynienia? Jeśli nas nie lubisz, oznacza to, że się nam sprzeciwiasz, a my miażdżymy tych, którzy się nam sprzeciwiają!"
Odpowiedź:"Gdybym kochał wasz świat, nie wycofałbym się z niego. Nie lubię ani was, ani waszego świata, lecz nie mieszam się ani do waszych, ani do jego spraw. Mój cel jest inny niż wasz; moje serce wypełnione jest innymi rzeczami tak dokładnie, że nie ma w nim miejsca na cokolwiek innego. Waszym obowiązkiem jest patrzeć na ręce
człowieka, a nie w jego serce. Ubiegajcie się więc o sprawy swej władzy i swego porządku publicznego. Tak długo, jak ręce innego człowieka nie mieszają się do waszych spraw, jakie macie prawo do tego, by wtrącać się do spraw jego serca, by mówić mu: "Twoje serce powinno kochać także i nas", choć w żaden sposób na jego miłość nie zasługujecie? Tak, tak jak podczas zimy pragnę, by przyszła wiosna i tęsknię za nią, lecz nie mogę sprawić, by nadeszła, tak samo tęsknię za światem, który byłby sprawiedliwy, modlę się o jego nadejście i chcę, by ahl ad-dunjazmienili się na lepsze, jednak nie mam mocy, dzięki której mógłbym sprawić, że tak się stanie. Nie mogę dokonać żadnej z tych rzeczy, ponieważ ani nie jest to mój obowiązek, ani też nie leży to w mojej możliwości.
Czwarte podejrzliwe pytanie
Ahl ad-dunjamówią: "Doświadczyliśmy tylu klęsk, że nie możemy już nikomu ufać. Jak możemy być pewni, że nie zaczniesz mieszać się w nasze sprawy (jak być może tego chcesz), kiedy tylko damy ci po temu sposobność?"
Odpowiedź:Powinien upewnić was o tym poprzedni punkt. Co więcej, nie wtrącałem się do waszego świata nawet wtedy, kiedy przebywałem w rodzinnych stronach, wśród moich uczniów i bliskich, wraz z tymi, którzy troszczyli się o mnie wśród zmiennych kolei zdarzeń. Zatem dla kogoś, kto jest samotny na zesłaniu, kto nie ma nikogo, kto jest słaby i bezsilny, kto ze wszystkich sił zwraca się ku sprawom życia ostatecznego, kto jest odcięty od jakichkolwiek kontaktów towarzyskich i nie ma możliwości porozumiewania się z innymi, kto znalazł jedynie kilku przyjaciół, którzy są daleko od niego i również troszczą się o życie ostateczne, kto jest obcy dla wszystkich i kogo wszyscy inni postrzegają jako obcego - tak, dla takiego człowieka wtrącanie się w niebezpieczeństwa waszego bezowocnego świata z pewnością byłoby szaleństwem pod każdym względem!
PUNKT PIĄTY :
Ten Punkt dotyczy pięciu krótkich Kwestii.
Kwestia Pierwsza
Ahl ad-dunjapytają: "Dlaczego nie trzymasz się zasad naszej cywilizacji, naszego stylu życia, naszego sposobu ubierania się? Czy to oznacza, że się nam sprzeciwiasz?"
Odpowiedź:Panowie! Jakim prawem proponujecie mi przyjęcie zasad waszej cywilizacji? Przecież sami wyrzuciliście mnie poza nawias
cywilizacji, bezprawnie zmuszając mnie do mieszkania w tej wiosce przez pięć lat, zabraniając mi utrzymywania jakichkolwiek kontaktów towarzyskich czy porozumiewania się z kimkolwiek. Wszystkim skazanym na zesłanie pozwoliliście na to, by pozostali w ich miastach, wśród przyjaciół i krewnych, a następnie wydaliście im dokumenty, przyznające im amnestię, lecz mnie bez żadnego powodu odcięliście od świata i nie zezwalacie mi nawet na spotkania z ludźmi z moich rodzinnych stron, z wyjątkiem jednego lub dwóch przypadków. Oznacza to, że nie uważacie mnie za członka narodu tureckiego ani za obywatela tego państwa. Jak zatem możecie proponować, bym przyjął wasz kodeks cywilny? Sprawiliście, że świat stał się dla mnie więzieniem, a takich rzeczy, jakie mi proponujecie, nie można proponować więźniowi.Zamknęliście przede mną drzwi tego świata, zatem zapukałem do drzwi życia ostatecznego, a Boże miłosierdzie otworzyło je przede mną. Jak można narzucać bezładne zwyczaje i zasady tego świata komuś, kto stoi w progu drzwi wiodących do życia ostatecznego?Kiedy przywrócicie mi wolność, kiedy pozwolicie mi wrócić do rodzinnych stron i przywrócicie mi moje prawa, dopiero wtedy będziecie mogli wymagać ode mnie, bym dostosował się do waszych zasad.
Kwestia Druga
Ahl ad-dunjamówią: "Mamy ministerstwo odpowiedzialne za nauczanie przykazań religii i prawd islamu. Jakie masz kompetencje do tego, by wydawać dzieła poświęcone religii? Jesteś skazany na zesłanie, zatem nie masz prawa mieszać się do tych spraw!"
Odpowiedź:Prawdy nie można ograniczyć. Jak mogłyby zostać ograniczone wiara i Koran? Możecie narzucać ograniczenia zasadom i prawom waszego świata, lecz prawdy wiary i zasady Koranu nie mogą być wtłoczone w formy odpowiednie dla postępowania tego świata ani też nie mogą stać się maską dla oczekiwania wynagrodzenia w zamian za ich nauczanie. Owe tajemnice, które są darami Boga, owe błogosławieństwa mogą stać się czyimś udziałem dzięki szczerości intencji, a także dzięki wyrzeczeniu się świata i cielesnych przyjemności. Co więcej, wasze ministerstwo uznało moje kwalifikacje i wyznaczyło mnie na kaznodzieję, kiedy jeszcze żyłem w rodzinnych stronach. Przyjąłem to stanowisko, lecz odrzuciłem pensję. Mam w swoim posiadaniu dokument, na mocy którego mogę być imamem lub kaznodzieją w jakimkolwiek miejscu, jako że zostałem skazany na zesłanie niesłusznie. Jako że skazani na wygnanie mogli powrócić do swych domów, moje stare dokumenty zachowują ważność.
Po drugie:Spisując owe prawdy wiary, zwracam się bezpośrednio do własnej duszy. Nie zapraszam wszystkich, by do mnie dołączyli; raczej ci, których serca są w potrzebie, a dusze zranione, poszukują balsamów Koranu i znajdują je. Jedynie dla zabezpieczenia środków do życia wydrukowałem mój traktat poświęcony Zmartwychwstaniu, zanim jeszcze zostały przedstawione kolejne pisma. Ówczesny gubernator, który również był względem mnie niesprawiedliwy, przestudiował ten traktat, lecz nie podjął żadnych kroków przeciwko niemu, jako że nie znalazł w nim niczego, co mogłoby stać się obiektem krytyki.
Kwestia Trzecia
Niektórzy z moich przyjaciół pozornie trzymają się z dala ode mnie, a zaiste, nawet krytykują mnie, by wkraść się w łaski podejrzliwie na mnie patrzących ludzi spośród ahl ad-dunja.Jednak przebiegli ahl ad-dunjaprzypisują fakt, że ci przyjaciele unikają mnie i trzymają się z dala, nie ich lojalności wobec tego świata, lecz pewnemu rodzajowi hipokryzji i nieświadomości, przez co też chłodno ich traktują.
Mówię zatem: "O, moi przyjaciele w życiu ostatecznym! Nie trzymajcie się z dala ode mnie i nie uciekajcie tylko dlatego, że jestem sługą Koranu. Jeśli Bóg zechce, nie spotka was z mojego powodu żadna krzywda. Przypuszczam, że unikając mnie, nie możecie uratować się przed pewnymi nieszczęściami, które was spotykają lub którymi sam jestem ciemiężony. Postępując w ten sposób, jedynie bardziej będziecie zasługiwać na to, by spotkało was nieszczęście lub by spadł na was cios. Z jakiego zatem powodu mielibyście się bezpodstawnie lękać?"
Kwestia Czwarta
Przez czas mojego zesłania zauważyłem, że pewni chełpliwi ludzie, którzy wpadli w bagno polityki, postrzegają mnie jako czy to stronnika, czy też rywala, jakbym był - tak jak oni - powiązany z pewnymi ruchami tego świata.
Panowie! Moim prądem jest wiara, zaś przede mną jest nurt niewiary. Nie jestem związany z żadnymi innymi nurtami czy ruchami tego świata. Być możeci, którzy pracują dla wynagrodzenia, w pewnym stopniu uważają się za usprawiedliwionych. Jednak sprzeciwianie mi się i rywalizowanie ze mną w imię patriotyzmu, nie zaś dla wynagrodzenia, uciskanie mnie i prześladowanie - oto prawdziwie poważny i smutny błąd.Jak już udowodniłem to powyżej, nie mam żadnych powiązań ze światem polityki. Poświęciłem cały mój czas i całe życie prawdom wiary i Koranu.Jako że tak się sprawy mają, ludzie, którzy nękają mnie i prześladują
w imię rywalizacji powinni zdać sobie sprawę z faktu, że takie postępowanie jest wyrządzaniem szkód wierze w imię ateizmu i niewiary.
Kwestia Piąta
Jako że ten świat jest ulotny, życie krótkie, zasadnicze obowiązki człowieka są liczne, a na tym świecie możemy zyskać życie ostateczne; jako że gospoda tego świata nie pozostaje bez właściciela, lecz zaiste, ma Najbardziej Mądrego i Szczodrego naczelnika, zaś ani dobro, ani zło nie pozostanie bez odpowiedniej nagrody; jako że zgodnie z wersetem:
لَا يُكَلِّفُ اللّٰهُ نَفْسًا اِلَّا وُسْعَهَا
[37]
nie istnieje taki obowiązek, który byłby niemożliwy do zniesienia, a droga bezpieczna lepsza jest od tej, która przynosi szkodę; jako że przyjaciele i zaszczyty zostają z nami tylko dopóty, dopóki nie przekroczymy bramy grobu - zatem z pewnością najbardziej szczęśliwym z ludzi jest ten, który nie zapomina o życiu ostatecznym dla tego świata, nie poświęca życia ostatecznego dla tego świata, nie niszczy życia ostatecznego dla życia na tym świecie, lecz uważa, że w życiu doczesnym jest jedynie gościem, i postępuje zgodnie z rozkazami właściciela owej gospody, a następnie z ufnością otwiera drzwi prowadzące do grobu i wkracza do wiecznej szczęśliwości .
{(*): Oto powód, dla którego spisałem owe "jako że...": Nie poświęcam żadnej uwagi złu oraz uciskowi dotykającymi mojej osoby i nie przydaję im żadnego znaczenia. Mówię: "Nie są warte tego, by się nimi martwić", i nie wtrącam się do spraw tego świata.}
Dopisek
do Listu Szesnastego
بِاسْمِه۪ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪
[38]
Bez żadnego powodu ahl ad-dunjastali się podejrzliwi wobec kogoś tak obcego i bezsilnego jak ja, a wyobrażając sobie, że mam siłę tysięcy ludzi, nałożyli na mnie liczne ograniczenia. Nie pozwolili mi pozostać na noc lub dwie w Bedre (dystrykt Barla) ani nawet na jednej z gór Barli. Słyszałem, jak mówili: "Said ma moc pięćdziesięciu tysięcy żołnierzy, nie możemy więc go uwolnić".
Mówię zatem: O wy, nieszczęśnicy, którzy dostrzegacie jedynie ten świat! Jak to się dzieje, że nie jesteście w stanie poznać spraw tego
świata, choć pracujecie nad tym ze wszystkich sił? Jak to się dzieje, że rządzicie tym światem jak szaleńcy? Jeśli tak się mnie boicie, to wiedzcie, że nawet jeden żołnierz może dokonać więcej niż ja, nie mówiąc już o pięćdziesięciu tysiącach. Wystarczyłoby, że stanąłby w drzwiach mojego pokoju i powiedział: "Nie możesz stąd wyjść!"
Jeśli jednak tym, czego się lękacie, jest mój fach herolda Koranu i siła moralna, jaką daje wiara, to również jesteście w błędzie; wiedzcie, że pod tym względem mam siłę nie pięćdziesięciu tysięcy, ale pięćdziesięciu milionów żołnierzy! Dzięki sile, jaką daje Wszechmądry Koran, rzucam wyzwanie całej Europie, wliczając w to i was, bezbożnicy. Dzięki światłom wiary, jakimi są traktaty, które opublikowałem, zrównałem z ziemią wielkie bastiony, które nazywają fizyką i naturą. Strąciłem największych z bezbożnych filozofów na poziom niższy od poziomu zwierząt. Gdyby zgromadziła się cała Europa, do której należycie i wy, bezbożnicy, dzięki wsparciu, jakiego udziela mi Bóg, nie mogłaby sprawić, bym wyrzekł się choć jednej kwestii, które wytyczają obraną przeze mnie drogę. Nie pokonacie mnie, jeśli nie zechce tego Bóg!
Skoro tak się sprawy mają, ja nie wtrącam się w sprawy waszego świata, więc wy nie wtrącajcie się w sprawy mego życia ostatecznego! Jeśli nawet spróbujecie, to będziecie próbowali na próżno!
Zarządzenia Bożego nie można odwrócić żadną siłą,
Tak jak płomienia, jaki rozpalił Bóg, nie można zgasić dmuchnięciem.
Ahl ad-dunjasą nadzwyczaj - a przy tym nadmiernie - podejrzliwi wobec mnie, ponieważ całkiem zwyczajnie boją się mnie. Wyobrażają sobie w związku ze mną różne nieprawdziwe rzeczy, które gdyby nawet były prawdą, nie stanowiłyby żadnego politycznego przestępstwa ani nie mogłyby stać się przyczyną oskarżenia, jak to, że jestem szejkiem, cieszę się wysoką pozycją społeczną, należę do szlachetnej rodziny, jestem przywódcą klanowym lub wpływowym człowiekiem, który ma wielu zwolenników, spotykam się z ludźmi z mych rodzinnych stron, mieszam się do spraw tego świata, a nawet dołączyłem do ugrupowania politycznego lub do opozycji. Wyobrażając sobie takie rzeczy na mój temat, jedynie dają się porwać bezpodstawnym lękom. W czasie gdy rozważali okazanie łaski skazańcom w murach więzień i poza nimi (a więc i tym, którym zgodnie z ich prawem nie można było przebaczyć), mnie zakazali po prostu wszystkiego. Pewien zły i krótko żyjący człowiek napisał następujące, dobre i trwające, słowa:
Jeśli tyrania ma działa, kule i fortece,
To słuszność ma niewzruszoną rękę i niezmienną twarz,
ja zaś mówię:
Jeśli ahl ad-dunja mają władzę, moc i siłę,
To sługa Koranu, dzięki jego blaskom,
Ma niezachwianą wiedzę i głos, którego nie można uciszyć,
Ma nieomylne serce i światło, którego nie można zagasić.
Wielu przyjaciół, tak samo jak pewien dowódca wojskowy, pod którego nadzór zostałem oddany, wielokrotnie pytało: "Dlaczego nie postarasz się o uniewinnienie i nie wystąpisz z petycją do władz?" Otóż nie wystąpiłem z taką prośbą i nie mogę z nią wystąpić dla pięciu lub sześciu powodów.
Powód Pierwszy: Nie mieszałem się do spraw ahl ad-dunja; nie oni mnie skazali i nie do nich będę się zwracał. Zostałem skazany przez zarządzenie Boga, Jemu przedkładam swoje winy i Jego proszę, by mi je odpuścił.
Powód Drugi: Wierzę w to (i wiem to z całą pewnością), że ten świat jest jedynie szybko zmieniającą się gospodą. Nie jest prawdziwą ojczyzną i w każdym miejscu jest taki sam. Ponieważ nie pozostanę na stałe w moich rodzinnych stronach, bezcelowym jest, by walczyć o powrót do nich czy też do nich podążać. Ponieważ wszystkie miejsca są pokojami gospody, jeśli zaprzyjaźnimy się z jej Miłosiernym właścicielem, wszyscy staną się przyjaciółmi, a w każdym miejscu znajdziemy znajomych, podczas gdy jeśli nie zaprzyjaźnimy się z Miłosiernym, wszędzie znajdziemy jedynie ciężar na sercu, a wszyscy będą do nas wrogo nastawieni.
Powód Trzeci:Podanie powinno być sporządzone zgodnie z prawem, lecz sposób, w jaki traktowano mnie przez owe sześć lat, był samowolą wykraczającą poza granice jakiegokolwiek prawa. Ustawa dotycząca zesłańców [39] nie miała zastosowania do mnie. Traktowano mnie tak, jakbym został pozbawiony wszelkich praw cywilizacji, a nawet wszelkich praw tego świata. Zwracanie się w imieniu prawa do tych, którzy traktowali mnie w sposób, jaki nie mieścił się w granicach prawa, byłoby bezsensowne.
Powód Czwarty:W tym roku pewien miejscowy urzędnik poprosił w mym imieniu o to, abym dla zmiany klimatu mógł pozostać na kilka dni w wiosce Bedre, w dystrykcie Barla. Jak mógłbym prosić o coś tych,
którzy odrzucili tak niewiele znaczącą prośbę? Zwracanie się do nich byłoby daremne, byłoby hańbiącym upokorzeniem się!
Powód Piąty: Przyznawanie jakiegokolwiek prawa decyzji tym, którzy twierdzą, że to, co złe, jest słuszne, a zatem i zwracanie się do nich, jest niewłaściwe, jest brakiem szacunku dla tego, co słuszne. Nie chcę popełnić takiego zła i okazać lekceważenia dla prawa. Tak to jest!
Powód Szósty:Strapienia i trudności, jakich przyczynili mi ahl ad-dunja,nie wynikały z przyczyn związanych z polityką, ponieważ oni dobrze wiedzą, że nie mieszam się do działań polityków, lecz uciekam od nich. Świadomie lub nieświadomie, dręczą mnie raczej z powodu ich wojującego ateizmu, ponieważ sam mocno trzymam się religii. W takim przypadku zwracanie się do nich dowodziłoby tego, że wyrażam skruchę z powodu przywiązania do prawd religii, zaś próbuję schlebiać ateizmowi.
Co więcej, gdybym zwrócił się do nich i u nich szukał ratunku, zarządzenie Boga, Który jest Sprawiedliwy, ukarałoby mnie poprzez ich ręce, ponieważ prześladują mnie oni jedynie dlatego, że jestem człowiekiem pobożnym. Jeśli zaś chodzi o Boże zarządzenie, od czasu do czasu gnębi mnie, lecz dzieje się to z powodu mojej hipokryzji w obliczu ahl ad-dunja,ponieważ moja wiara i szczerość intencji są niedoskonałe. Ponieważ tak jest, na razie nie mogę zostać uratowany od strapień i niedoli. Jeśli zwrócę się do ahl ad-dunja,Bóg w Swoim zarządzeniu oznajmi: "Obłudniku! Bądź ukarany za to, że się do nich zwróciłeś!", jeśli zaś tego nie zrobię, ahl ad-dunjapowiedzą: "Nie uznajesz nas, więc dalej cierp trudności, których ci przyczyniamy!"
Powód Siódmy:Dobrze wiadomo, że obowiązki urzędników polegają na tym, by uniemożliwiać wyrządzenie szkód tym, którzy mogliby ich przyczynić, zaś wspomagać tych, których działania są korzystne. Tymczasem urzędnik, który zabrał mnie - starszego gościa w gospodzie tego świata, stojącego w drzwiach grobu - do więzienia, kiedy akurat objaśniałem pewien subtelny aspekt wiary, zawarty w słowach "nie ma boga z wyjątkiem Boga Jedynego", potraktował mnie tak, jakbym popełnił jakieś przestępstwo, choć wcześniej przez długi czas nie odnosił się do mnie w taki sposób. Sprawił, że nie mogłem udzielić wskazówek nieszczęsnemu człowiekowi o szczerej duszy, który właśnie mnie słuchał, a postępowanie owego urzędnika wywołało mój gniew. Byli tam również inni ludzie, lecz nie poświęcił im żadnej uwagi, zaś później, kiedy zaczęli zachowywać się tak grubiańsko, że mogło zatruć to życie całej wioski, stał się dla nich łaskawy i uprzejmy.
Co więcej, dobrze wiadomo, że ktoś, kto przebywa w więzieniu z powodu setki zbrodni, jakie popełnił, niezależnie od tego, czy jest człowiekiem wysokiej rangi, czy też niskiej, może spotkać się z nadzorującym jego sprawę urzędnikiem. Jednak przez ostatni rok, choć dwaj ludzie ważni w oczach rządu, którym powierzono nadzór nade mną, kilka razy przechodzili obok mego domu, ani nie spotkali się ze mną, ani też o nic mnie nie pytali. Początkowo przypuszczałem, że unikają mnie z powodu wrogości, jaką do mnie żywią; później jednak wyszło na jaw, że wynikało to z ich bojaźliwych podejrzeń, a oni uciekali przede mną, jakbym zamierzał ich pożreć. Zatem uznanie rządu, który ma takich przedstawicieli, szukanie u niego ratunku i zwracanie się do niego nie jest rozsądne, lecz jest daremnym upokorzeniem. Gdyby był tu stary Said, powiedziałby jak 'Antara [40]:
مَاءُ الْحَيَاةِ بِذِلَّةٍ كَجَهَنَّمَ ٭ وَ جَهَنَّمُ بِالْعِزِّ فَخْرُ مَنْزِل۪ى
Prawdziwa woda życia staje się Piekłem poprzez poniżenie, Podczas gdy godność czyni Piekło miejscem dumy.
Stary Said już nie istnieje, a nowy Said uważa rozmowę z ahl addunjaza pozbawioną sensu. Niechaj ich świat stanie się ich końcem! Niechaj robią, co chcą! Nowy Said milczy, mówiąc jedynie, że wszyscy razem zostaniemy osądzeni na Sądzie Ostatecznym.
Powód Ósmy:Zgodnie z zasadą, która mówi: "Wynikiem zakazanej miłości jest niemiłosierne cierpienie", Boże zarządzenie, które jest sprawiedliwe, zadaje mi cierpienie poprzez bezlitosne ręce ahl ad-dunjaza to, że skłaniałem się ku nim, choć na to nie zasługują. Mówiąc: "Tak, zasłużyłem na owo cierpienie", zachowuję milczenie.
W czasie Wielkiej Wojny byłem dowódcą pułku złożonego z ochotników. Chwalony przez głównodowodzącego i przez Envera Paszę, poświęcałem mych wartościowych uczniów i przyjaciół. Później zostałem ranny i wzięty do niewoli. Po powrocie z niewoli wpadłem w niebezpieczeństwa przez dzieła takie, jak Sześć Kroków,która to praca wymierzona była w okupujących Stambuł Brytyjczyków. Pomagałem tym, którzy teraz bez żadnego powodu trzymają mnie w owej niewoli, będącej dla mnie torturą. Tak ukarali mnie za pomoc, jakiej im udzieliłem. Ci "przyjaciele" w ciągu trzech miesięcy przyczynili mi tylu trudności i niedoli, ile wycierpiałem przez trzy lata niewoli w Rosji. Rosjanie nie uniemożliwili mi nauczania religii, choć postrzegali mnie jako
dowódcę kurdyjskiej milicji ochotniczej, który mordował kozaków [41] i jeńców Zwykłem udzielać wskazówek większości z dziewięćdziesięciu oficerów, którzy byli moimi towarzyszami niewoli. Pewnego dnia przyszedł rosyjski dowódca, by posłuchać tego, co mówię, a ponieważ nie znał tureckiego, uznał to za agitację polityczną i położył temu kres, jednak później ponownie udzielił swego zezwolenia na takie spotkania. Ponadto w jednej z izb naszych koszar urządziliśmy meczet, w którym zwykłem prowadzić modlitwy. Rosjanie w ogóle się do tego nie wtrącali, nie zabraniali mi utrzymywania kontaktów z innymi ludźmi. Tymczasem moi "przyjaciele" w tym kraju, obywatele tego samego państwa i wyznawcy tej samej religii, ci, o których korzyści (jakie mogłaby im przynieść pobożność i wiara) walczyłem, trzymają mnie w tej bolesnej niewoli nie przez trzy lata, lecz przez sześć, bez żadnego powodu, choć doskonale wiedzą, że zerwałem wszystkie więzy, jakie łączyły mnie z tym światem. Zabraniają mi utrzymywania kontaktów z innymi ludźmi. Zabraniają mi nauczania religii (mimo iż posiadam odpowiedni certyfikat), a nawet udzielania prywatnych wskazówek w moim pokoju. Zabraniają mi komunikowania się z innymi w jakiejkolwiek formie. Zabraniają mi nawet uczęszczania do meczetu, który pomagałem wyremontować i w którym przez cztery lata prowadziłem modlitwy (mimo iż posiadam odpowiedni certyfikat). A teraz, by pozbawić mnie nagrody za odprawienie modlitwy w grupie, nie zgadzają się nawet na to, bym prowadził modlitwę trzech osób - mego stałego zgromadzenia i mych braci w życiu ostatecznym.
Co więcej, jeśli - choć sam tego nie pragnę - ktoś nazywa mnie dobrym człowiekiem, urzędnicy, pod których nadzorem pozostaję, stają się zawistni i wpadają w gniew. Myśląc, że zniszczą wpływ, jaki wywieram na innych, bez skrupułów podejmują drastyczne środki ostrożności i prześladują mnie, nie dając mi spokoju, by tylko wkraść się w łaski swych zwierzchników.
Któż, będąc w takim położeniu, mógłby szukać schronienia u kogokolwiek prócz Wszechmocnego Boga? Jeśli sędzia jest również wnoszącym skargę, z całą pewnością nie można poskarżyć się przed nim na złe traktowanie. Dalejże, powiedzcie, co możemy na to odpowiedzieć? Mówcie sobie, co chcecie; ja mówię, że wśród moich "przyjaciół" jest wielu hipokrytów, zaś hipokryta gorszy jest od niewierzącego. Oto, z jakiego powodu przyczynili mi takich cierpień, jakich nie przyczynili mi niewierni Rosjanie.
O, wy, nieszczęśnicy! Cóż takiego wam wyrządziłem i cóż czynię wam złego? Staram się tylko ocalić waszą wiarę i służę waszej wiecznej szczęśliwości! Oznacza to, że moja służba nie jest całkowicie szczera, czysta i wykonywana jedynie dla zadowolenia Boga, dlatego odnosi odwrotny skutek. W zamian za moje starania, dręczycie mnie przy każdej okazji. Z pewnością spotkamy się na Sądzie Ostatecznym, zatem mówię:
حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ
[42]
نِعْمَ الْمَوْلٰى وَنِعْمَ النَّص۪يرُ
[43]
اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
Said Nursi
* * *
CZĘŚĆ CZWARTA
Życie w Kastamonu
Po zwolnieniu go z więzienia w Eskisehir Bediuzzaman Said Nursi został zesłany do prowincji Kastamonu. Po długim okresie policyjnego aresztu został umieszczony pod stałym nadzorem w budynku naprzeciwko posterunku policji.
@
Dom w Kastamonu, w którym Bediuzzaman Said Nursi przez osiem lat był przetrzymywany pod policyjnym nadzorem (po lewej; naprzeciwko posterunek policji)
Przez osiem lat był zmuszony wieść życie zesłańca, będąc poddawanym prześladowaniom i pozostając w areszcie domowym, jednakże w żaden sposób nie pozostawał bezczynny i w tajemnicy kontynuował pracę na rzecz rozprzestrzeniania światła Koranu. Szczególnie w regionie Inebolu znalazło się wielu dzielnych i aktywnych uczniów. Jak uczniowie z Isparty, tak również oni z entuzjazmem rozpoczęli spisywanie Traktatów Światła
i w tajemnicy rozpowszechniali je w swoich okolicach. Skutkiem tego Traktaty Światła zaczęły zyskiwać popularność w regionie Morza Czarnego.
(...)
Przebywając w Kastamonu, Nauczyciel przez cały czas pozostawał w kontakcie z uczniami Światła z Isparty. Z woli Boga wiedział on, że olbrzymia większość wojowników Traktatów Światła i ludzi je rozpowszechniających będzie pochodziła z Isparty, a centralny ośrodek wykonywania owego wspaniałego obowiązku będzie znajdował się w Isparcie. Uczniowie Światła byli wielce zatroskani o wygodę i dobre samopoczucie ich umiłowanego Nauczyciela. Oczekiwali również częstych wskazówek dotyczących ich służby Traktatom Światła, ich braciom i siostrom w Świetle oraz ich litościwemu Nauczycielowi. Przez dwadzieścia siedem lat Bediuzzaman pisał do uczniów Światła listy poruszające tematy wiedzy, wiary (ar. iman),islamu oraz kwestii związanych ze służbą wierze.
Rozpaczliwie potrzebując takich listów, uczniowie Światła zaczęli sporządzać ich odręczne kopie, aby pozostawały one w obiegu. W czasach, gdy bezlitosne prześladowania wrogów religii zabraniały przesyłania Traktatów Światła za pomocą jakichkolwiek usług pocztowych, uczniowie Światła własnoręcznie dostarczali Traktaty Światła oraz listy z wiosek do miast i prowincji, a nawet powstali wśród nich "listonosze Światła". Listonosze Światła, którzy na ochotnika oddali tej sprawie całą duszę i całe życie, wierzyli w to, że owa służba jest najbardziej uświęconym obowiązkiem. Te doniosłe, mówiące prawdę i w równym stopniu zachwycające listy zostały nazwane "dodatkowymi listami" (tur. Lahikasi)Traktatów Światła i zaspokoiły wiele duchowych potrzeb uczniów Światła.
Prowadząc służbę na rzecz Koranu i wiary, owe listy służyły również uświadomieniu ludziom kłamstw wypowiadanych przez wrogów islamu oraz rozpowszechnianej przez nich sfabrykowanej propagandy, dopomagając w unikaniu takich pułapek. Był to mroczny okres, w którym władały krótkotrwałe ponęty ateizmu, a wielu prześladowanych ludzi pogrążyło się w rozpaczy i bezczynności. W tym straszliwym czasie Traktaty Światła dostarczyły sercom możliwości rozwoju i szczęśliwości oraz ustanowiły umiłowanie służby wierze. Tak oto dzięki Traktatom Światła wierni zostali ocaleni przed rozpaczą poprzez znaki przyszłych wspaniałych zwycięstw islamu oraz poprzez radosne wieści o tych zwycięstwach. Tak, owe świetliste "dodatkowe listy" są pełne prawd, które przyciągają i zniewalają serca oraz dusze, a umysły wprawiają w osłupienie.
W tym miejscu przedstawimy życie Nauczyciela w Kastamonu, włączając przykłady "dodatkowych listów" wysłanych z Kastamonu, a także niektóre listy napisane do Bediuzzamana przez szczerych i wiernych uczniów Światła z tej prowincji.
Te listy to jedynie niewiele spośród pięciuset stron zbioru zatytułowanego Kastamonu Lahikasi,zawierającego listy, które Nauczyciel napisał do swych uczniów z Isparty, kiedy przebywał w Kastamonu. W tych listach Nauczyciel pisze do swych uczniów o znaczeniu odręcznego spisywania Traktatów Światła oraz rozpowszechniania ich. Podkreśla, że to, co uczniom Traktatów Światła zdaje się pomniejszą służbą, w rzeczywistości jest największą kwestią we wszechświecie, a poprzez światło Traktatów daje dobrą nowinę o przyszłych wielkich zwycięstwach tego narodu. Owe listy ustanawiają i umacniają fundamenty i zasady obiegu Traktatów Światła oraz publikowania ich.
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
W Jego Imię, niech będzie Mu chwała!
Moi drodzy, wierni bracia!
Jak większość uczniów w służbie Traktatów Światła odczuwa pewien rodzaj cudotwórstwa (tur. keramat)i Bożej łaski, tak wasz bezsilny brat z powodu jego wielkiej potrzeby również odczuwa wiele ich rodzajów. W ostatnim czasie wielu uczniów potwierdziło przez przysięgę, że:
"Im więcej pracujemy w służbie Światła, tym bardziej odczuwamy ulgę dotyczącą wzrostu zarówno naszych środków na życie, jak i pocieszenia naszych serc".Ja sam odczuwam je do tego stopnia, że moja dusza (ar. nafs)i towarzyszący mi szatan, zdumione tym, jak bardzo jest to oczywiste, zachowują milczenie.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
WAŻNE NAPOMNIENIE
DLA MOICH PRZYJACIÓŁ W ŻYCIU OSTATECZNYM
To napomnienie zawiera dwa Punkty.
Punkt Pierwszy:Najważniejszym obowiązkiem kogoś, kto dołącza do Traktatów Światła, jest spisywanie ich, zachęcanie innych do tego, aby czynili to samo, a także dopomaganie w ich rozpowszechnianiu. Ci, którzy spisują Traktaty, zachęcają innych do tego, aby czynili to samo, oraz czytają je, otrzymają zaszczytny przydomek "uczniów Światła". Poprzez ów przydomek będą mieli udział w duchowych zyskach, w zbawiennych modlitwach wypowiadanych przez mój język po stokroć w ciągu dwudziestu czterech godzin, a niekiedy nawet częściej. Ponadto będą mieli udział w modlitwach i duchowych zyskach tysięcy wartościowych braci, którzy wypowiadają suplikacje (ar. du'a)jak ja to czynię, jak również w suplikacjach i duchowych zyskach wszystkich uczniów Światła.
Otrzymają również wiele korzyści ze spisywania (Traktatów - uz. red. pol.) poprzez wykonywanie na cztery sposoby czterech rodzajów przyjmowanych przez Boga aktów czci, to jest: poprzez wzmacnianie własnej wiary (ar. iman);poprzez dokładanie starań celem uchronienia przed niebezpieczeństwem wiary innych ludzi; poprzez dopomaganie w osiągnięciu stanu kontemplacji wiary - zgodnie z zasadą hadisu: Jedna godzina kontemplacji (ar. tafakkur) jest jak oddawanie czci Bogu przez cały rok;a także poprzez udział w dobrych uczynkach, jaki osiągną, dopomagając swemu Nauczycielowi, który nie posiada ładnego charakteru pisma i musi mierzyć się z trudnymi warunkami.Uroczyście przysięgam, że człowiek, który dobrowolnie przepisze dla siebie samego niewielki traktat, będzie miał taką zasługę, jak gdyby dał mi wspaniały podarunek, a nawet spisanie jednej strony sprawi mi taką przyjemność, jak gdybym otrzymał kilogram cukru.
Punkt Drugi:Pozbawieni wiary i oparcia wrogowie Traktatów Światła spośród ludzi i dżinnów nie są w stanie przeniknąć do środka ich mocnej jak stal fortecy ani też pokonać ich silnych świadectw, które są niczym diamentowy miecz. Z tego powodu używają sekretnych spisków
i potajemnych środków oraz uciekają się do diabelskich ataków, aby zniechęcić spisujących Traktaty, aby sprawić, że stracą oni zapał i odwrócą się od spisywania Traktatów, nie będąc tego świadomymi. Do pewnego stopnia pozbawiają oni ten region światła. Szczególnie kiedy potrzeba jest tak wielka, spisujących tak niewielu, a uczniowie Światła są częściowo obezwładnieni, wrogowie Traktatów stają się uważni.
* * *
Każdy, kto tylko chciałby odwiedzić mnie i porozmawiać ze mną na drodze prawdy, niezależnie od tego, jaki traktat otworzy, będzie rozmawiał ze swym Nauczycielem, który jest sługą Koranu, choć nie ze mną osobiście, i może otrzymywać przyjemne lekcje od prawd wiary.
* * *
Pozostając pod duchowym wpływem listu Sabriego, kiedy ów list był jeszcze w drodze, a zanim dotarł, zastanawiałem się nad tym wersetem oraz nad wersetem:
اَوَمَنْ كَانَ مَيْتًا
[1] kiedy nagle przyszło mi na myśl, co następuje:
Powód, dla którego tajemnica i mądrość Traktatów Światła zostały zaszczycone tak silnymi znakami Koranu, dla którego uczniowie Traktatów otrzymują tak wartościowe i radosne wieści od Koranu, a Traktaty są komplementowane przez przywódców duchowych, wynika z przerażającej istoty i srogości nieszczęścia (tego czasu - uz. red. tur.). To sprawiło, że Traktaty stały się odbiorcą uświęconych pochwał i wyrazów uznania, z jakimi nie spotkało się żadne inne dzieło.
Oznacza to, że doniosłość Traktatów nie polega na ich niezwykłej jakości, ale na ich znaczeniu przez wzgląd na ich walkę, a choć zdają się one niewielkie, trwają w obliczu okropności i zniszczeń spowodowanych przez to nieszczęście. Oto powód, dla którego dwa wersety oznajmiają o owych dobrych wieściach od Koranu, mówiąc: "Każdy, ktokolwiek wkroczy do kręgu Traktatów Światła, ocali swą wiarę, stojącą w obliczu wielkiego niebezpieczeństwa, zstąpi do grobu w stanie wiary i wejdzie do Raju". Zaiste, oto czasy, w których szeregowiec przewyższa stopniem
feldmarszałka z powodu służby, jaką wykonuje, a jego udziałem staje się tysiąckrotnie większa cnota.
* * *
Jak wspomniano w zakończeniu Słowa Dziewiętnastego, większość mądrości zawartej w powtórzeniach Koranu można znaleźć również w Traktatach Światła. Zwłaszcza drugi rodzaj owej mądrości można w całej pełni znaleźć w Traktatach. Owa mądrość jest następująca:
Każdy i w każdym czasie potrzebuje Koranu, jednakże nie każdy i nie zawsze może posiadać zdolność przeczytania całego Koranu, wszelako w większości przypadków ludzie mogą przeczytać przynajmniej jedną surę. Zatem poprzez zawarcie w większości dłuższych sur najważniejszych celów Koranu, każda sura przyjęła kształt miniaturowego Koranu. Oznacza to, że aby nikt nie został pozbawiony korzyści płynących z Koranu, jego cele takie, jak Zmartwychwstanie, jedność Jedynego Boga (ar. tałhid)czy historia Mojżesza są wspominane wielokrotnie. Dla tej samej doniosłej mądrości niekiedy - bez udziału mojej świadomości i woli - pewne subtelne prawdy wiary oraz ich mocne świadectwa powtarzają się w pewnej liczbie Traktatów. Zwykłem niezmiernie się temu dziwić i zadawać sobie pytanie: "Dlaczego sprawiono, bym to przeoczył?".
Później dowiedziałem się z całkowitą pewnością, że w tej epoce każdy potrzebuje Traktatów Światła, lecz nie każdy jest w stanie otrzymać je w całości. Nawet jeśli ludzie otrzymują całość Traktatów, to nie są w stanie wszystkich przeczytać. Mogą jednak otrzymać wszechstronny traktat jako miniaturę zbioru Traktatów Światła, a czytając go, przeważnie mogą znaleźć w nim kwestie, których potrzebują. Jak powtarza się potrzeba pożywienia, tak też mogą oni powtarzać studiowanie danego traktatu.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Jako że ludzka litość jest przejawem miłosierdzia Bożego panowania nad każdą rzeczą [2], zaiste niezbędnym jest, aby nie przekraczała ona granic miłosierdzia tego, który jest miłosierdziem dla wszystkich światów [3]
(niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Jeśli litość przekracza granice i występuje z brzegów, z pewnością nie może być dłużej uważana za miłosierdzie ani litość, lecz raczej za chorobę duchową i chorobę serca, która rozwijając się, prowadzi do zbłądzenia i apostazji.
Na przykład traktowanie kwestii takich, jak palenie się niewiernych i hipokrytów (ar. munafiqun)w Ogniu Piekielnym oraz tematów kary i dżihadu, jakby były niezgodne z litością jednostki, oraz błędne interpretowanie ich, jak jest zaprzaństwem i odrzucaniem większej części Koranu, tak jest również wielką niesprawiedliwością i krańcowym brakiem miłosierdzia, ponieważ ukazywanie błędnie ulokowanej litości wobec potworów, które pożerają niewinne zwierzęta, jest byciem krańcowo bezlitosnym, bezwzględnym i okrutnym wobec owych bezradnych zwierząt. Litościwe współczucie i modlitwy o darowanie kary ludziom, którzy niszczą życie wieczne tysięcy muzułmanów i prowadzą setki wiernych ku zgubie, zagładzie i straszliwym grzechom, jest zaiste przerażającym brakiem miłosierdzia i okrucieństwem.
W Traktatach Światła zostało udowodnione w rozstrzygający sposób, że niewiara i zbłądzenie są wielką zniewagą i okrucieństwem wobec wszelkiego stworzenia. Są one przyczyną odcięcia się od miłosierdzia i prowadzą do katastrofy. Zaiste, w autentycznym hadisie powiedziano, że ryba żyjąca w głębinach oceanu będzie skarżyć się (na niewiernych - uz. red. pol.) i powie: Ci ludzie zniszczyli nasz spokój i wygodę.Zatem ci, którzy wyrażają współczucie i litość z powodu ukarania niewiernych i hipokrytów, ukazują brak współczucia dla niezliczonych niewinnych istot, które istotnie i prawdziwie zasługują na litość.
* * *
Traktaty Światła wystarczą, aby zaspokoić wszystkie potrzeby związane z prawdami islamu i sprawiają, że ludzie nie potrzebują żadnych innych dzieł.Poprzez liczne i pewne świadectwa zrozumiałym jest fakt, że najkrótsza i najłatwiejsza droga do ocalenia i umocnienia wiary oraz podniesienia jej do poziomu wiary potwierdzonej (tur. iman-i tahqiqi)prowadzi przez Traktaty Światła.Tak, Traktaty Światła skracają pokonanie owej drogi z piętnastu lat do piętnastu tygodni i ułatwiają osiągnięcie poziomu potwierdzonej wiary. Dwadzieścia lat temu wasz biedny brat, intensywnie się ucząc, był w stanie przestudiować cały tom w ciągu jednego dnia. Obecnie to już niemal dwadzieścia lat, od
kiedy Koran i pochodzące od Koranu Traktaty Światła stały się dla mnie wystarczające. Nie potrzebowałem ani jednej księgi i nie sięgałem do żadnych innych dzieł. Traktaty Światła zawierają prawdy tak różnorodne, że poprzez dwadzieścia lat ich spisywania nie czułem potrzeby sięgnięcia do innych ksiąg. Z pewnością można się spodziewać, że wy nie będziecie potrzebowali innych ksiąg po dwadzieścia razy bardziej.
Jako że jestem z was zadowolony, nie patrzę na innych ani nie zajmuję się ich sprawami, wy również musicie być zadowoleni z Traktatów Światła. W tych czasach jest to konieczność!
* * *
Zasada Pierwszaw odpowiedzi na rozpacz ludzi wiary przynosi dobrą nowinę o świetle, jakie ukaże się w przyszłości. Dzięki swej dalekowzroczności (stary Said - uz. red. tur.) przeczuł i dowiedział się, że w straszliwym czasie przyszłości Traktaty Światła umocnią i ocalą wiarę wielu ludzi wiary (ar. ahl al-iman).Przy takich poglądach poszukiwał on nadziei w sferach politycznych Rewolucji Wolności. Starał się zastosować ów pogląd bez właściwego kontekstu i interpretacji i przyjął, iż to, co przewidział, nastąpi dzięki kwestiom polityki, siły i mas. To, co przeczuł, było słusznym, lecz to, co wyraził, nie było całkowicie ścisłe.
Zasada Druga:Jak pewne osobistości polityki i wielcy pisarze, tak stary Said przewidział krańcowy despotyzm i opowiedział się przeciwko niemu. Choć owo przeczucie wymagało umieszczenia we właściwym kontekście oraz interpretacji, ci politycy i genialni pisarze atakowali despotyzm, który był nim jedynie formalnie i z nazwy, będąc słabym, kiedy naprawdę ich obawy spowodowane były cieniami despotyzmu, który miał nadejść kiedyś w przyszłości. Wzięli oni ów cień za rzeczywisty, a działając przeciwko niemu, wyrazili się tak, jak się wyrazili. Zamysł był słuszny, lecz ich cel był niewłaściwy.
Oto, dlaczego w minionych latach stary Said również przeczuwał ów mający nastąpić despotyzm i w niektórych ze swoich wypowiedzi wyrażał wrogość wobec niego. Wierzył on, że legalny konstytucjonalizm był zbawiennym środkiem, jaki można zastosować przeciwko owemu dziwnemu i straszliwemu despotyzmowi. Pracował zgodnie z poglądem, wedle którego "poprzez wzajemną naradę zgodną z osądami Koranu wolność prawa szariatu może wyeliminować owo straszliwe nieszczęście".
Jeśli chodzi o prawdę Medresetu'z-Zehra, znajduje się ona w podsumowaniu Traktatu o dyskusjach(tur. Munazarat Risalesi),który jest jej duchem i podstawą. Stary Said zaiste przepowiedział przygotowanie terenu dla przyszłych szkół Światła i został poprowadzony ku temu celowi bez jego wiedzy i woli. Poprzez swą dalekowzroczność poszukiwał on owej świetlistej prawdy w jej materialnym kształcie. Później zmaterializował się fizyczny aspekt owej prawdy: nieżyjący już Sułtan Resad przeznaczył dziewiętnaście tysięcy lir w złocie na położenie fundamentów Medresetu'z-Zehra w prowincji Van. Położono fundamenty pod jej budowę, jednak wybuchła pierwsza wojna światowa i całą sprawę odłożono. Pięć lub sześć lat później udałem się do Ankary i ponownie zacząłem działać na rzecz tego projektu.
Stu sześćdziesięciu trzech spośród dwustu członków parlamentu podpisało i zaaprobowało budżet, oznajmiając, że przeznaczą na naszą medresę sto pięćdziesiąt trzy tysiące lir w banknotach. Jednakże, na nieszczęście po tysiąckroć, wszystkie medresy zostały zamknięte, a owe plany nie urzeczywistniły się. Niemniej jednak, za co nieskończona chwała niech będzie Wszechmocnemu Bogu, duchowa osobowość owej medresy ukazała się w Isparcie, a Traktaty Światła wydały owoce. In sza'a-llah,przyszłym uczniom Światła powiedzie się urzeczywistnienie tej wzniosłej prawdy w jej materialnym kształcie.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
...Wzniosła i przynosząca korzyści służba wierze wykonywana przez Traktaty Światła dostarczyła im wystarczającego przekonania. Przenikliwe spojrzenie serc owych uczniów pojęło tę prawdę, że służba Traktatów Światła ratuje wiarę. Jeśli chodzi o drogę tarik i szejków, to daje ona pewien stopień świętości (ar. łalaja).Ocalenie wiary jednego człowieka jest ważniejsze i przynosi większą nagrodę niż podniesienie dziesięciu wiernych do poziomu świętości. Jako że wiara daje wieczne szczęście, zapewnia ona wiernemu wieczne królestwo wielkie jak ten świat, podczas gdy świętość powiększy Raj wierzącego i przyozdobi go. Daleko wspanialszą służbą jest uczynienie jednego człowieka sułtanem, niż uczynienie dziesięciu ludzi gubernatorami.
Przenikliwe serca waszych braci z Isparty dostrzegły ów fakt, nawet jeśli nie uchwyciły go umysły niektórych z nich. Przedłożyli oni przyjaźń bezradnego i grzesznego człowieka takiego jak ja nad przyjaźń świętych (ar. ałlija)i biegłych w prawie religijnym [4], jeśli byli tacy pośród owych świętych.
Z powodu owej prawdy, jeśli przewodnik duchowy (ar. qutb)lub szejk przybędzie do waszego miasta i powie wam: "W ciągu dziesięciu dni wzniosę was do poziomu świętości", a wy pozostawicie Traktaty Światła i podążycie za nim, nie będziecie dłużej przyjaciółmi bohaterów Isparty!
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
(Oto rozmowa, którą przypominam, aby sprostować niektórych moich braci spośród uczniów Światła, którzy zbyt dobrze o mnie myślą i darzą mnie szacunkiem dalece przekraczającym moje rzeczywiste zasługi.)
Przytoczę wam rozmowę, jaką czterdzieści lat temu przeprowadziłem z moim starszym bratem, nieżyjącym już Mułłą Abdullahem (oby Bóg się nad nim zmiłował).
Mój nieżyjący już brat był szczerym uczniem Ziji ad-Dina, należącego do wielkich świętych (niech jego tajemnica będzie uświęcona). Jako że zwyczajem powszechnie przyjętym przez ludzi tariki było najwyższe umiłowanie i szacunek dla ich nauczycieli, mój nieżyjący już brat powiedział do mnie:
-Szanowny Zija ad-Din zna wszystkie nauki. Jako wspaniały przewodnik duchowy, posiada on zdolność pojmowania wszystkiego we wszechświecie. - Po czym opisał wysoką rangę owego świętego (ar. ałlija),abym przyłączył się do niego.
Powiedziałem zatem memu bratu:
-Przesadzasz. Gdybym go zobaczył, mógłbym pokonać go w wielu kwestiach religijnych. Zaprawdę, nie miłujesz go tak szczerze, jak ja to czynię, ponieważ miłujesz wyobrażenie Ziji ad-Dina, który zna wszystkie nauki i jest wspaniałym przewodnikiem duchowym. Oznacza to, że jesteś
z nim związany i miłujesz go stosownie do tego tytułu. Gdyby podniosła się zasłona tego, co niewidzialne, i ukazała się prawda o nim, twoje umiłowanie go albo zostałoby rozbite na kawałki, albo też zmniejszyłoby się do jednej czwartej jego obecnego poziomu. Tymczasem ja prawdziwie miłuję owego błogosławionego człowieka i doceniam go tak bardzo, jak ty go doceniasz, ponieważ jest on szczerym, wpływowym i ważnym przewodnikiem dla ludzi wiary, pozostaje w kręgu sunny i znajduje się na drodze prawdy. Gdyby ukazała się jego osobista ranga, to nie mówiąc już o odstąpieniu od niego czy o tym, by moje umiłowanie go miało się zmniejszyć - daleki jestem od tego! - przywiązałbym się do niego bardziej, bardziej szanowałbym go i cenił. To oznacza, że ja miłuję prawdziwego Ziję ad-Dina, podczas gdy ty miłujesz wyobrażenie Ziji ad-Dina.
Ponieważ mój brat był obiektywnym i dociekliwym uczonym, przyjął i pochwalił mój punkt widzenia.
O, cnotliwi uczniowie Światła i moi drodzy, gotowi do poświęceń bracia, którzy jesteście daleko bardziej szczęsnymi ode mnie! W odniesieniu do mojej osoby wasze uszanowanie mojej osoby i łaskawe spoglądanie na mnie nie przyniosą wam szkody, jednakże ludzie dostrzegający prawdę, tacy jak wy, powinni okazywać wysoki szacunek i uznanie jedynie przez wzgląd na obowiązek i wykonywaną służbę. Gdyby została uniesiona zasłona i gdyby ukazała się moja natura od stóp do głów, ze wszystkimi jej ułomnościami, litowalibyście się nade mną. Ukrywam moje wady, aby nie utracić waszej przyjaźni.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Mądrość stojąca za moją odpowiedzią na wasz list z ostatniego tygodnia, w której do pewnego stopnia odrzucam wysoki szacunek, jaki mi okazujecie, jest następująca:
W tym czasie istnieją niezwykle przeważające siły, które roszczą sobie prawo do wszystkiego. Przewiduję zatem, że jeśli przypuścić, iż prawdziwie oczekiwany człowiek, który miał przyjść sto lat później, przybyłby w tym czasie, powstrzymałby się od zaangażowania w wydarzenia polityczne i zmienił swój cel, aby nie działać na rzecz owych sił.
Istnieją trzy kwestie dotyczące owego wyczekiwanego człowieka. Jedną jest życie, jedną jest szariat i jedną jest wiara (ar. iman).Z punktu widzenia prawdy najważniejszą i największą z nich jest kwestia wiary, jednakże zgodnie z popularnym poglądem i z obecnym stanem spraw tego świata jako najbardziej wartościowe i znaczące kwestie postrzega się obecnie życie i szariat. Nawet gdyby ów wyczekiwany człowiek był już obecny, to jako że niezgodne z panującymi Bożymi prawami dotyczącymi tego świata (ar. adatu-llah)jest wprowadzenie zmian na obliczu świata we wszystkich tych trzech kwestiach równocześnie, z pewnością uznałby on za priorytet i podstawę jedynie największą z owych kwestii, a pozostałych nie uważałby za zasadnicze. Wówczas służba wierze nie utraci swej czystości w oczach społeczeństwa i zostanie w jasny sposób ustanowiona w umysłach prostych ludzi, którzy z łatwością zostali wprowadzeni w błąd, co posłuży temu, by owa służba nigdy nie stała się narzędziem służącym innym zamysłom.
Jako że przez ponad dwadzieścia lat pozostawania pod tak absolutną i destrukcyjną tyranią moralność uległa zepsuciu w tak wielkim stopniu, a siła charakteru i wierność zniknęły do tego stopnia, że nie można ufać jednemu spośród dziesięciu, a nawet dwudziestu ludzi, zatem w odpowiedzi na ów dziwny stan rzeczy wymagane są nadzwyczajna wytrwałość, siła charakteru, wierność i muzułmańskie poświęcenie. W przeciwnym razie owa służba pójdzie na marne i przyniesie szkodę.
Najważniejszą, najbardziej szczerą, najbardziej bezpieczną i przynoszącą największy sukces służbą jest uświęcona służba, jaką można znaleźć w kręgu uczniów Światła.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Tego roku święty miesiąc ramadan ma wielkie znaczenie i jest nadzwyczaj korzystny zarówno dla świata islamu, jak i dla uczniów Światła.
Zgodnie z tajemnicą "współuczestnictwa w dziełach życia ostatecznego" (ar. isztiraqi 'amali uhrałijja),które jest fundamentalną zasadą uczniów Światła, owa zasada i miłosierdzie Boga wymagają tego,
by jeśli chodzi o duchowy zysk każdego człowieka, udział wszystkich jego braci i sióstr został zapisany w księgach ich dobrych uczynków w tej samej wysokości.Sprawia to, że nagroda osiągnięta przez tych, którzy wkraczają do kręgu Traktatów Światła z wiernością i szczerością intencji, staje się tak wielka i powszechna.Każdy z nich otrzyma tysiąckrotny udział. In sza'a-llah,jak w przypadku wspólnego udziału w materialnych zyskach tego świata, w księdze dobrych uczynków każdego człowieka zostanie zapisana taka sama ich wartość, bez dzielenia jej ani umniejszania, jak światło jednej lampy niesionej przez człowieka odbija się w tysiącach zwierciadeł, nie będąc podzielonym.
Zatem jeśli zyskiem jednego z wiernych uczniów Światła stała się prawda Nocy Przeznaczenia (ar. Lajlat Al-Qadr), a także wysoki poziom miesiąca ramadan, pokładamy wielką nadzieję w miłosierdziu Boga, że inni wierni uczniowie zyskają równie wielką nagrodę.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Kwestia Pierwsza:Powiedziałem, co następuje, jednemu z naszych braci, a to z powodu zaniedbywania przez niego wypowiadanego po modlitwie tasbih:
Tasbihwypowiadany po modlitwie jest drogą Ahmada Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i litanią jego świętości. Z tej perspektywy ma on największe znaczenie.
Później prawda tego listu ukazała się w następujący sposób:
Jak świętość Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), która stała się posłannictwem (ar. risalah),jest wyższa ponad wszystkie formy świętości, tak w ten sam sposób wypowiadany po modlitwie tasbih,który jest drogą owej świętości i szczególną litanią najwyższej świętości, jest wyższy ponad wszystkie inne drogi i litanie.
Później owa tajemnica rozwinęła się następująco:
Jak w kręgu wspominania Boga (ar. zikr)lub podczas recytacji w meczecie w zgromadzeniu będącym jednością odczuwa się wzajemne
oświecenie, tak w ten sam sposób podczas powtarzania tasbihczłowiek, którego serce jest przebudzone, odczuje duchem, że sto milionów ludzi odmawia ten sam tasbih,trzymając w rękach różańce, w obecności naczelnika owego kręgu wspominania Boga, Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Wobec tej wspaniałości i wzniosłości wykrzyknie: subhan Allah(ar. Bóg jest ponad wszelkąniedoskonałość).
Następnie na duchowy rozkaz owego naczelnika, po jego słowach: al-hamdu li-llah(chwała niech będzie Bogu) setka milionów uczniów z owego kręgu wspominania Boga, pozostających w wielkim zgromadzeniu Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), mówiącym: al-hamdu li-llah(chwała niech będzie Bogu) dołączy do wspominania owego człowieka i wychwalania go, mówiąc: al-hamdu li-llah(chwała niech będzie Bogu)
Ponadto poprzez oznajmienie: Allahu Akbar(Bóg jest Największy), oraz poprzez powtórzenie trzydzieści trzy razy: la ilaha illa-llah,w owym kręgu wspominania Boga i najwyższej litanii drogi Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) wspomniany człowiek może pomyśleć o wszystkich braciach i siostrach z owej tariki, zwrócić się ku przywódcy owego kręgu, jakim jest osobowość Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i powiedzieć:
اَلْفُ اَلْفِ صَلَاةٍ وَ اَلْفُ اَلْفِ سَلَامٍ عَلَيْكَ يَا رَسُولَ اللّٰهِ
Milion błogosławieństw i milion pozdrowień pokojuniechaj będą z tobą, o Posłańcu Boga!
Pojąłem to, poczułem i ujrzałem w wyobraźni. Oznacza to, że wypowiadany po modlitwie tasbihjest nadzwyczaj ważny.
Kwestia Druga:W oznajmieniu i omówieniu znaku wersetu trzy dziestego trzeciego, w omówieniu wersetu: يَسْتَحِبُّونَ الْحَيٰوةَ الدُّنْيَا [5] jest powiedziane, że jedną z cech tego stulecia jest fakt, iż człowiek świadomie przedkłada życie tego świata nad życie świata wiecznego. Oznacza to, że zasadą stało się przedkładanie przez ludzi okruchów szkła ponad wieczne diamenty. Byłem tym zadziwiony, a w ostatnich dniach przekazano mi następujące ostrzeżenie:
Jak w sytuacji, kiedy organ ludzkiego ciała jest chory bądź ranny, a wszystkie inne organy częściowo porzucają własne obowiązki i spieszą mu na pomoc, dokładnie tak samo z wielu powodów została zraniona ta część ludzkiej natury, która mieści w sobie żądzę życia i zachowania go,
przyjemność z życia i jego umiłowanie. Zaczęła ona poniżać wszelkie inne zdolności człowieka, aby się nią zajęły, a także stara się sprawić, by zapomniały one o ich rzeczywistych obowiązkach. Gdyby istniała atrakcyjna, rozpustna, efektowna i pijacka forma rozrywki, ludzie zajmujący wysokie stanowiska, a nawet zasłaniające ciało kobiety, zostaliby niczym dzieci i próżniacy pochwyceni przez jej powab i powstrzymaliby wykonywanie swych rzeczywistych obowiązków, aby wziąć udział w owych rozrywkach.
W ten sam sposób życie człowieka w tym stuleciu, a szczególnie jego życie społeczne, przybrały ów przerażający lecz atrakcyjny, dotkliwy lecz ciekawy stan, pociągając wzniosłe obowiązki ludzkości, serce i umysł, aby podążały za rozkazami nakazującej zło duszy, i niczym śmigło pchając je do ognia niezgody.
Zaiste, prawo szariatu zezwala na to, aby dla zachowania życia tego świata - pod warunkiem, że wynika to z absolutnej konieczności - na pewien czas przedłożyć je ponad niektóre kwestie dotyczące życia ostatecznego. Jeśli jednak przyczyną ma być jedynie prosta potrzeba, której wyrzeczenie się nie doprowadzi do zguby, nie można tak uczynić, nie jest to dopuszczalne.
Tymczasem to stulecie zaszczepiło ludziom owo usposobienie do tego stopnia, że dla najmniejszej z potrzeb i w przypadku najbardziej nieznacznej szkody dla życia doczesnego porzuca się podobne diamentom kwestie życia ostatecznego. Skłonność do życia tego świata i wrodzona dla człowieczeństwa zdolność zachowywania tego życia zostały zranione i zepsute poprzez rozrzutność. Brak oszczędności i zadowolenia z tego, co się posiada, a także chciwość tego stulecia, doprowadziły do odebrania błogosławieństwa, spowodowały wzrost ubóstwa i sprawiły, że wzmogła się walka o środki do życia. Ludzie zbłądzenia nieprzerwanie, wciąż i wciąż na nowo, stawiają ten przemijający świat w centrum uwagi, czyniąc go pociągającym do tego stopnia, że najlżejszej potrzebie życia doczesnego daje się pierwszeństwo przed doniosłymi kwestiami religii.
Odpowiedzią na tę zdumiewającą chorobę i straszliwą dolegliwość tego stulecia są Traktaty Światła, będące heroldem podobnym odtrutkom lekarstw Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, które mogą powstrzymać ową chorobę; odpowiedzią jest siła ich niezłomnych, szczerych, wiernych i gotowych do poświęceń uczniów, którzy są w stanie stawić opór tej chorobie.
Zatem aby ocalić samych siebie przed skutkami owej zdumiewającej choroby należy przede wszystkim wkroczyć do kręgu Traktatów Światła i przylgnąć do nich z wiernością, niezłomnością, całkowitą szczerością intencji (ar. ichlas)i pełnym zaufaniem.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Postrzegam cnoty i czystość, jakie Hafiz Ali przypisuje swemu Nauczycielowi (a dalece przekraczają one moje rzeczywiste zasługi), nie jako wychwalanie mnie, lecz jako rodzaj suplikacji (ar. du'a)w mojej intencji, wypowiedzianej jego niewinnymi słowami.
Ponadto jako że takie miejsca i wioski, jak Sav i prowincja Isparta, przyjęły kształt szkół Światła, a liczba wiernych uczniów Światła w niezwykły sposób wzrasta każdego dnia, uważamy to za radosne wieści, przynoszące ulgę nam samym, Anatolii i światu islamu.
W wersie mówiącym o "tym, który przynosi prawdę", znajdującym się w zakończeniu, wyrażamy naszą nadzieję i wypowiadamy suplikację (ar. du'a),całym naszym jestestwem błagając Boże miłosierdzie o to, by urzeczywistniło się zdanie: "Czas i etap duchowych zwycięstw i rozproszenia ciemności jest już bliski".
Co się tyczy nas, uczniów Światła, to naszym obowiązkiem jest służyć i nie wtrącać się do spraw Jedynego Boga. Unikamy oparcia naszej służby na tym, co należy do Niego, i nie poddajemy Go próbie w tym, co należy do Niego. Skupiamy się na jakości, nie na ilości.Traktaty Światła ocaliły wiarę setek tysięcy bezradnych ludzi i wydały setki i tysiące prawdziwie wierzących uczniów - każdy z nich jest równy setce ludzi, a niektórzy nawet tysiącowi. Pomimo tak przerażających warunków, dotychczasowe sukcesy Traktatów w rozbijaniu ataków ateizmu i zbłądzenia, które to ataki przez długi czas były przyczyną moralnego upadku i sprawiły, że ludzie przedkładają to życie doczesne nad życie wieczne, potwierdzają i udowadniają czynem
obwieszczenie dokonane przez tego, który przynosi prawdę. In sza'allah,żadna siła nie wykorzeni Traktatów z serca Anatolii. U kresu czasu za zezwoleniem Boga przyjdzie ten, do którego prawdziwie należą szerokie kręgi życia, to jest Mahdi ze swymi uczniami, i sprawi, że ów krąg poszerzy się, a ziarna wydadzą plon. Będziemy patrzeć na to z grobów i wychwalać Boga.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Oto dopisek do dwóch napisanych wcześniej listów, dotyczących przedkładania życia tego świata ponad życie wieczne.
Ponieważ ten dziwny wiek przytłacza życiem tego świata, ponieważ czyni cięższymi warunki coraz bardziej intensywnego zdobywania środków do życia, poprzez zwyczaj i uzależnienie sprawiając, że potrzeby nieistotne stają się istotnymi, sprawia on, że życie tego świata jest największym celem każdego człowieka w każdym czasie. W rezultacie życie religii i życie wieczne, a także życie ostateczne zostają ograniczone i stają się drugolub nawet trzeciorzędne. W konsekwencji owego błędu ludzkość otrzymała cios tak straszliwy, że przekształcił on jej świat w piekło.W tak straszliwym nieszczęściu nawet ludzie religii padli ofiarą owego wielkiego niebezpieczeństwa, o którym po części nie pamiętają.
Mówiąc w skrócie, widziałem, że niektórzy spośród ludzi religii i ludzi bogobojności (ar. ahl at-taqła)mają dla nas wielki szacunek. U jednej lub dwóch osób widziałem, że wybrali religię i praktykowanie jej, aby mogli odnaleźć sukces na tym świecie i aby poszczęściło się im w ich pracy. Zaprawdę, pragną oni drogi tariki przez wzgląd na zawarte w owej drodze odkrycia (ar. kaszf)i przykłady cudotwórstwa (tur. keramat).
Oznacza to, że uczynili oni pragnienie życia wiecznego oraz niebiańskich owoców ich obowiązków religijnych piedestałem i odskocznią dla zyskania życia tego świata. Niewiele wiedzą o tym, że
korzyści wynikające z prawd religii, które służą osiągnięciu szczęścia w życiu ostatecznym, jak również szczęścia na tym świecie, są dane jedyne dla zachęty i po to, aby dać jednym kwestiom pierwszeństwo przed innymi. Jeśli zostałyby one uczynione przyczyną, a zamysłem dobrego uczynku byłoby zyskanie płynących z niego korzyści, unieważni to ów uczynek, a przynajmniej wyrządzi szkodę szczerości intencji (ar. ichlas)i stanie się przyczyną utracenia nagrody.
Czterdzieści tysięcy świadków potwierdzi, że najlepiej sprawdzonym wybawcą od zarazy, tyranii i ciemności tego chorego, okrutnego i nieszczęsnego wieku jest światło rozprzestrzeniające się z szal i przypowieści Traktatów Światła.Jeśli ci, którzy są blisko owego kręgu, nie wkroczą do niego, istnieje wielkie ryzyko, że znajdą się w niebezpieczeństwie.
Jak wskazują na to słowa:
يَسْتَحِبُّونَ الْحَيٰوةَ الدُّنْيَا عَلَى الْاٰخِرَةِ
którzy przedkładają życie tego świata ponad życie ostateczne,to stulecie sprawiło, że życie tego świata jest przedkładane ponad życie ostateczne; czynią tak z własnej woli nawet ludzie islamu.
Począwszy od 1334 roku (Hidżry - uz. red. tur.) taki reżim znalazł drogę również do ludzi wiary (ar. ahl al-iman).
Zaiste, obliczenia zgodne z naukami dżafri abdżad[6] dotyczące słów عَلَى الْاٰخِرَةِ ponad życie ostateczne,i dat 1333 lub 1334 odpowiadają
poprzez tałafuqdacie ustanowienia ustroju, który zaślubił przedkładanie tego świata ponad religię jako warunek porozumienia, jakie nastąpiło po zwycięstwach wrogów islamu w pierwszej wojnie światowej. Rezultaty tego związku stały się widoczne dwa lub trzy lata później.
Said Nursi
* * *
WAŻNY LIST
NAPISANY PRZEZ NAUCZYCIELA BEDIUZZAMANA
PODCZAS DRUGIEJ WOJNY ŚWIATOWEJ
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moje nadmierne litość i współczucie, a także przejmujący chłód tej zimy wraz z ostrym duchowym wiatrem oraz tragedią, niedolą i głodem, jakie katastrofy przyniosły nieszczęsnym ludziom, wywołały we mnie głębokie współczucie. Nagle napomniano mnie, że w takich nieszczęściach zawarte są wielkie miłosierdzie i nagroda, nawet dla niewiernych, które w porównaniu z nieszczęściem zmniejszają je do zera. Takie niebiańskie nieszczęścia są rodzajem męczeństwa dla niewinnych.
Podczas trzech lub czterech miesięcy, w ciągu których nie otrzymywałem zupełnie żadnych wiadomości o stanie spraw tego świata i wojny, myślałem o rodzinach i dzieciach w Europie i w Rosji oraz współczułem im. Dostarczenie miłosierdzia, o jakim oznajmiło mi owo duchowe ostrzeżenie, stało się lekarstwem na owo bolesne uczucie litości, a było to, jak następuje:
Jeśli chodzi o tych, którzy umierają i cierpią z powodu owego niebiańskiego nieszczęścia, które wzięło swój początek z zabijania dokonywanego przez tyranów, to jeśli tylko nie ukończyli oni piętnastu lat, są uznawani za męczenników bez względu na wyznawaną religię. Wspaniała duchowa nagroda, jaką otrzymają, a podobna nagrodzie muzułmanów, zmniejszy owo nieszczęście do zera.
Jeśli chodzi o tych, którzy mają piętnaście lat lub więcej, to jeśli są oni niewinni i prześladowani, ich nagroda jest wielka i może ocalić ich od Ognia Piekielnego, ponieważ u kresu czasu religia Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i religia w ogóle zostaną skryte za zasłoną niedbalstwa w stopniu, jaki cechuje bezkrólewie. Jako że u kresu czasu prawdziwa religia Jezusa (niech będzie z nim pokój) zapanuje i stanie ramię w ramię z islamem, zaiste obecne nieszczęścia, jakie cierpią chrześcijanie będący uczniami Jezusa (niech będzie z nim pokój) i pozostawieni w mroku podobnym bezkrólewiu, będą mogły być uważane za rodzaj męczeństwa (ar. szahada[7] ).
Szczególnie ludzie starsi, biedni i słabi, którzy cierpią nieszczęścia, uciskani przez moc i potęgę tyranów oraz straszliwych prześladowców, zaiste uczynią owo nieszczęście pokutą za grzechy biorące początek
zarówno z rozpustnej natury cywilizacji, jak i z jej niewdzięczności oraz ze zbłądzenia filozofii i niewiary. Prawda poinformowała mnie o tym, że będzie to dla nich po stokroć korzystniejsze. Złożyłem niekończące się podziękowania Wszechmocnemu, Który jest Najbardziej Miłosierny z miłosiernych (ar. Arhamar Rahimin) i znalazłem pocieszenie, które wybawiło mnie od owej bolesnej niedoli i od smutku.
Jeśli pośród tych, którzy cierpią nieszczęścia, są tyrani i ludzie bezduszni, którzy obmyślali plany zniszczenia ludzkości, ludzie samolubni, nikczemni i diabelscy, którzy dla własnej korzyści podłożyli ogień pod świat ludzkości, to owo nieszczęście jest dokładnie tym, na co zasłużyli, jest doskonałą Bożą sprawiedliwością.
Jeśli cierpią nieszczęście ci, którzy spieszą z pomocą prześladowanym, dokładają starań na rzecz pokoju wśród ludzkości, bronią zasad religii, świętości Objawienia i praw ludzkości, to zaiste wynagrodzenie duchowe i nagroda życia ostatecznego przeznaczona dla tych gotowych do poświęceń ludzi są tak wielkie, że przekształcą owo nieszczęście w powód do dumy i sprawią, iż stanie się ono drogim dla tych ludzi.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni i błogosławieni bracia!
Trzy dni temu, kiedy wasz świetlisty podarunek był jeszcze w drodze do Kastamonu, ujrzałem we śnie, że z królestwa duchowego nadchodzi królewskie zarządzenie. Zostało wręczone nam do rąk własnych, z całkowitym szacunkiem, abyśmy otrzymali awans i wysoką rangę. Widzieliśmy owo uświęcone zarządzenie tak, jakby był nim Chwalebny Koran. Kiedy znajdowałem się w takim stanie, memu sercu oznajmiono następujące znaczenie: Poprzez ten Koran zbiorowa osobowość duchowa Traktatów Światła, a także my, jako ich uczniowie, otrzymaliśmy awans i wzniosłą rangę z królestwa tego, co niewidzialne.
Interpretacja owego snu jest taka, że otrzymamy duchowy tafsirKoranu poprzez pióra niewinnych skrybów, uosabiające królewskie zarządzenie. Interpretacja, jakiej dokonali Feyzi oraz Emin na godzinę lub dwie przed tym, jak dokonana została powyższa interpretacja tego snu, również jest prawdziwa i doniosła.
Ponadto moja dusza poprzez swą dalekowzroczność w zupełności przeczuwała ów świetlisty podarunek, lecz nie poinformowała o nim mego umysłu, a owo przeczucie na dwa dni przed przybyciem podarunku stało się przyczyną radości i pocieszenia. W dzień po nocy, której miałem ów sen, o którym w swych oświadczeniach wspominają Feyzi i Emin, od świtu do nocy, a także przez większą część kolejnego dnia, czułem nadzwyczajne radość i szczęście, jakich nie doświadczyłem nigdy wcześniej. Wielokrotnie wyrażałem swe szczęście pod jakimkolwiek pozorem, uśmiechając się i śmiejąc w głos trzydzieści lub czterdzieści razy.
Zarówno Feyzi, jak i ja sam, byliśmy nadzwyczaj zaskoczeni i zdumieni. Jak to możliwe, by ktoś, kto nie roześmiał się ani razu przez trzydzieści dni, miał roześmiać się trzydzieści razy w ciągu jednego dnia? Zbiło nas to z tropu i zdumiało. Obecnie rozumiemy, że owe radość i szczęście przynosiły dobrą nowinę o wyżej wspomnianych pismach, spisanych przez uosabiające duchowe zarządzenie pióra niewinnych i niepiśmiennych. Dostarczyły one dobrą nowinę o tym, że pióra owych ludzi zapisują stronice życia przyszłych pokoleń i stronice przeznaczenia świata islamu. Światło dotarło do ksiąg uczynków przyszłych wiernych, a w naszych księgach uczynków zapisano szczere i czyste czyny i zasługi owych niewinnych. Ponadto dobrą nowinę o tym, że przyszli uczniowie Światła będą szczęśliwie kontynuować (nasze dzieło - uz. red. pol.), przekazał nam ów podarunek, który jeszcze nie przybył. Duchowo odczułem jedną tysięczną z mego udziału w owym wspaniałym nagromadzeniu nagród, co wprawiło mnie w radosne podekscytowanie.
Zaiste, przyjęte przez Boga uczynki i suplikacje (ar. du'a)setek takich niewinnych ludzi zostaną zapisane w księgach uczynków mych pozostałych braci i sióstr. Zapisanie ich na kartach uczynków grzesznego człowieka takiego jak ja jest powodem wystarczającym do ofiarowania Bogu tysiąckrotnych radości i szczęścia. Powinno się powinszować owym niewinnym i nie-piśmiennym ludziom, ich nauczycielom, ich ojcom i matkom, ich wsiom i miasteczkom, ich narodowi i Anatolii, wykonującym tak niewinną i bo-haterską pracę w tak mrocznych czasach i tak krańcowo ciężkich warunkach.
Gdybym miał środki po temu, napisałbym imienne wyrazy uznania, gratulując każdemu z tych błogosławionych, niewinnych i niepiśmiennych ludzi, powinni zatem przyjąć oni moją chęć tak, jakbym przedstawił im powinszowania. Spiszę ich imiona w formie kręgu, na który będę spoglądał w czasie odmawiania mych suplikacji (ar. du'a).Ponadto sprawię, że
otrzymają oni udział w mych duchowych zyskach, włączając ich do kręgu wybranych uczniów Światła.
Przekażcie w mym imieniu pozdrowienia ich ojcom i matkom, ich krewnym i nauczycielom. Niechaj Bóg obdaruje ich oraz ich dzieci szczęściem na tym świecie i w życiu ostatecznym. Amen, amen, amen.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy bracia!
Koniecznością tej epoki jest, aby prawdy wiary były kwestią najwyższego priorytetu, a inne sprawy pozostały postrzegane jako drugo-, trzeciolub nawet czwartorzędne. Służenie owym uświęconym prawdom poprzez Traktaty Światła winno być najważniejszym obowiązkiem, przyczyną największej troski i ostatecznym celem.Niemniej jednak obecny stan tego świata, w szczególności stan jego życia społecznego i politycznego, a zwłaszcza wybuch drugiej wojny światowej, która nadeszła jako przejaw kary Bożej za występki i zbłądzenie cywilizacji, wzburzyły poprzez pewne stronnictwa temperament i nerwy oraz przyznały pierwszeństwo życiu tego świata. To zgubne stulecie kontynuuje zaszczepianie szkodliwych i efemerycznych pragnień, aby usadowiły się one we wnętrzu serc, a nawet podnosi owe pragnienia do poziomu podobnych diamentom prawd wiary. Z powodu swych więzi i powiązań z życiem politycznym i społecznym pewni pozorni i słabi święci spoza kręgu Traktatów Światła pozostawili orzeczenia prawd wiary, uznając je za drugolub nawet trzeciorzędne. Podążając za wpływem owych prądów, zaczęli faworyzować hipokrytów (ar. munafiqun)mających podobne upodobania, a także krytykować sprzeciwiających się im ludzi prawdy i ludzi świętości, wobec których zaczęli żywić wrogość. Posunęli się tak daleko, że uznali, iż prądy tego świata unieważniają uczucia religijne.
Według mnie służba Traktatom Światła i zajmowanie się ich sprawami, będące odpowiedzią na owo osobliwe niebezpieczeństwo tego stulecia, zmniejszają ważność polityki i spraw tego świata do tego stopnia, że od czterech miesięcy nie byłem ciekaw przebiegu drugiej wojny światowej ani o to nie pytałem.
Ponadto służąc prawdom wiary, które są niby wieczne diamenty, wybrani uczniowie Światła muszą unikać stagnacji w wykonywaniu ich uświęconych obowiązków oraz zanieczyszczania swych umysłów poprzez zajmowanie się rozgrywkami szachowymi tyranów. Wszechmocny Bóg dał nam światło i świetlisty obowiązek, zaś im dał mroczne rozgrywki prześladowań. Jako że nie są oni nabywcami świętego światła, które ofiarowujemy, jako że trzymają się od nas z daleka i nie dopomagają nam, zatem wielkim błędem jest zniżanie się do zajmowania się mrocznymi rozgrywkami ich prześladowań kosztem naszego obowiązku. Duchowe przyjemności i światła wiary w naszym kręgu są wystarczające dla nas samych i dla zaspokojenia naszej ciekawości.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
W ostatnich dniach, w wyniku wściekłości, w jaką wprawili mnie ci, którzy spiskują przeciwko Traktatom Światła i wyrządzają wam krzywdę, kusiło mnie, aby przekląć ich, lecz nagle okazało się, że nie mogę tego uczynić przez wzgląd na Ispartę. Zamiast tego powiedziałem: "O, Panie, ja Rabb,Isparta to Medresetu'z-Zehra Traktatów Światła. Popraw złośliwych urzędników, którzy są w błędzie, i ześlij im dobry los". Wypowiedziałem suplikację (ar. du'a)w ich intencji i nadal to czynię.
Said Nursi
* * *
Moi wierni i gotowi do poświęceń bracia!
Przeciwnie do doświadczeń z Isparty, które wstrzymały naszą służbę, w tym regionie światło ukazało się i wzrasta.
Podszedł do mnie pewien ważny człowiek, który nas inwigilował oraz zajmował się naszą sprawą i polityką. Powiedziałem mu:
"Przez te osiemnaście lat nie zwracałem się do pana ani też nie czytałem żadnych gazet. Przez te osiemnaście miesięcy ani razu nie zapytałem o to,
co dzieje się na świecie. Aby nasza uświęcona służba nie doznała szkody duchowej, przez trzy lata nie słuchałem radia nawet wtedy, gdy było słychać je z pewnej odległości.
Powód tego jest następujący: Służba wierze oraz jej prawdy są wyższe ponad wszystko w tym wszechświecie. Nie mogą być poddane czemukolwiek ani być narzędziem czegokolwiek. W tej epoce, w oczach tych ludzi zbłądzenia i niedbalstwa, którzy sprzedali swą religię za ten świat i wymienili wieczne diamenty na rozbite szkło, służba wierze nie powinna być postrzegana jako podporządkowana potężnym siłom zewnętrznym ani jako ich narzędzie. Służba Wszechmądremu Koranowi jednoznacznie zabroniła nam zajmowania się polityką z powodu obaw o umniejszenie wielkiej wartości wiary w oczach społeczeństwa.
Zatem nie traktujcie nas podejrzliwie, o wy, ludzie polityki i rządu! Przeciwnie, powinniście ułatwiać nam naszą służbę, ponieważ ustanawiając bezpieczeństwo, szacunek i litość, nasza służba jest dokładaniem starań na rzecz ochrony porządku publicznego, bezpieczeństwa i życia społecznego przed anarchią. Określa podstawy waszego prawdziwego obowiązku, wzmacnia je i potwierdza".
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Dziesięć minut temu dwaj niepiśmienni, lecz dzielni mężczyźni zaprosili jeden drugiego do kręgu Traktatów Światła.
اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ هٰذَا مِنْ فَضْلِ رَبّ۪ى
Wszelka chwała niech będzie Bogu, oto dar od mego Pana!
Powiedziałem im, że tym, czego oczekujemy w zamian za wspaniałe nagrody, jakie ofiarowuje ów krąg, są niezachwiana wierność i niezłomny hart ducha. Podstawami wspaniałej służby światła, ukazanej przez wojowników Isparty, którzy poprzez ową służbę rzucili wyzwanie całemu światu, są ich wspaniała wierność i nadzwyczajny hart ducha. Pierwszym powodem owego hartu ducha są siła wiary oraz charakter szczerości intencji (ar. ichlas),zaś drugim powodem jest wrodzone męstwo. Powiedziałem
im:"Jesteście znani z męstwa oraz wpływu na innych. Skoro możecie okazać takie poświęcenie dla znikomych kwestii doczesnych, zatem zaiste, w uświęconej służbie Traktatów Światła, która przynosi nagrody życia ostatecznego, wartościowe jak cały wszechświat, musicie okazać odwagę, ofiarność i męstwo, a także zachować waszą wierność".
Zgodzili się z tym całym sercem.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Dziesięć minut temu dwaj niepiśmienni, lecz dzielni mężczyźni zaprosili jeden drugiego do kręgu Traktatów Światła.
Powiedziałem im, że tym, czego oczekujemy w zamian za wspaniałe nagrody, jakie ofiarowuje ów krąg, są niezachwiana wierność i niezłomny hart ducha. Podstawami wspaniałej służby światła, ukazanej przez wojowników Isparty, którzy poprzez ową służbę rzucili wyzwanie całemu światu, są ich wspaniała wierność i nadzwyczajny hart ducha. Pierwszym powodem owego hartu ducha są siła wiary oraz charakter szczerości intencji (ar. ichlas), zaś drugim powodem jest wrodzone męstwo. Po-wiedziałem im: "Jesteście znani z męstwa oraz wpływu na innych. Skoro możecie okazać takie poświęcenie dla znikomych kwestii doczesnych, zatem zaiste, w uświęconej służbie Traktatów Światła, która przynosi nagrody życia ostatecznego, wartościowe jak cały wszechświat, musicie okazać odwagę, ofiarność i męstwo, a także zachować waszą wierność".
Zgodzili się z tym całym sercem.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Trzema najważniejszymi kwestiami w świecie człowieczeństwa i islamu sąwiara (ar. iman),szariat i życie.Jako że prawdy wiary są największą z owych kwestii, zatem by koraniczne prawdy wiary nie zostały wykorzystane jako narzędzie innych sił ani nie zostały nim podporządkowane, by owe podobne diamentom prawdy Koranu nie zmalały w oczach tych, którzy sprzedają i wykorzystują religię dla tego świata, do wielkości okruchów szkła, a także aby (uczniowie Światła - uz. red. pol.) mogli wypełnić co do litery najwyższy i najbardziej uświęcony obowiązek ocalenia wiary, wybrani i wierni uczniowie Światła gwałtownie i ze wstrętem unikają polityki.
Jak wiecie, wasz brat przez ostatnie osiemnaście lat ani razu nie zwrócił się do rządu, mimo iż tego potrzebował, aby nie mieć żadnego kontaktu z polityką i życiem społecznym. Tak samo przez ostatnie osiem do dziewięciu miesięcy ani razu nie zapytałem o chaos na świecie.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
O, moi bracia!
Wszyscy wiecie, że w przyjętej przez nas metodzie wystrzegamy się egocentryzmu, egoizmu i ukrytego za zasłoną chwały i zaszczytów pragnienia wysokiej rangi, jakby były one śmiertelną trucizną. Gwałtownie wystrzegamy się jakiegokolwiek podobnego stanu. Zaiste, przez ostatnie sześć lub siedem lat widzieliście, a poprzez wasze dociekania dwudziestu lat zdaliście sobie sprawę z tego, że nie przypisuję sobie samemu jakiegokolwiek szacunku ani wysokiej pozycji. Upominałem was w tej kwestii. Urażało mnie to, że przyznajecie mi rangę dalece przekraczającą moje rzeczywiste zasługi, jednakże w imieniu Traktatów Światła, które są duchowym cudem Koranu, a także ze względu na to, że jestem jednym z ich uczniów, przyjmowałem, wychwalając Boga, wasze twierdzenia, podporządkowanie się i połączenie.
Szczególnie teraz, kiedy uczyniliśmy naszą zasadą uciekanie przed egocentryzmem, egoizmem i stanem hipokryzji (ar. rija),ukrytymi pod tytułami chwały i zaszczytu, nawet szaleniec jest w stanie pojąć, jak bezsensownym i bezcelowym jest, aby rząd, urzędnicy i służby bezpieczeństwa były wobec nas podejrzliwe.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
W ostatnich czasach zastanawiałem się nad zasadami dotyczącymi bogobojności (ar. taqła)i dobrych uczynków (ar. 'amali salih),które wedle Wszechmądrego Koranu uważane są za najwyższe zasady, zaraz po zasadach dotyczących wiary.Bogobojność jest powstrzymywaniem się od tego, co zakazane, i od grzechów. Dobre uczynki są postępowaniem zgodnym z Bożymi nakazami i zyskiwaniem cnotliwości. Odpieranie zła zawsze przewyższa przyciąganie dobra, a w epoce takiego zniszczenia, rozwiązłości, pokus i pragnień bogobojność, która jest odpychaniem zła i powstrzymywaniem się od grzechów ciężkich (ar. kabair),stała się podstawową zasadą i zyskała pierwszeństwo przez wszelkimi innymi zasadami.
Najwspanialszą zasadą, która przeciwstawia się narastającej grozie zniszczenia i negatywnych prądów tej epoki, jest bogobojność. Ci, którzy odprawiają to, co obowiązkowe (ar. fard),a nie popełniają grzechów ciężkich, będą zbawieni. W czasach takich jak te, w których przeważają grzechy ciężkie, pomyślne spełnienie dobrych uczynków ze szczerą intencją jest nadzwyczaj trudne. Ponadto w takich warunkach nawet pomniejszy dobry czyn uważany jest za wielki.
W bogobojności również zawiera się pewien rodzaj dobrych uczynków. Jako że powstrzymanie się od grzechu jest religijną koniecznością (ar. ładżib),wykonanie jednego uczynku tego rodzaju przynosi nagrodę równą tej, jaką daje wykonanie wielu uczynków, które są sunną. W tych czasach, a to z powodu ataków tysięcy grzechów, jeden akt powstrzymania się od setek grzechów poprzez jeden uczynek będzie równy wykonaniu setek uczynków będących
koniecznością. Poprzez intencję, postępowanie w imię bogobojności i zamysł unikania grzechu, owa doniosła kwestia jest znaczącym dobrym uczynkiem wywodzącym się z "pasywnego oddawania czci Bogu"[8].
Najważniejszym obowiązkiem uczniów Światła w tej epoce jest występowanie przeciwko zniszczeniu i grzechom zgodne z zasadą bogobojności (ar. taqła).W dzisiejszym życiu społecznym setki grzechów atakują ludzi podczas każdej minuty. Zaiste, bogobojność i intencja powstrzymania się od grzechu są równe spełnieniu setek dobrych uczynków. Dobrze wiadomo, że budynek zburzony przez jednego człowieka w jeden dzień nie może zostać odbudowany przez dwudziestu ludzi w dwadzieścia dni, a dwudziestu ludzi potrzeba, aby odeprzeć niszczące działanie jednego człowieka. Skuteczny opór, jaki Traktaty Światła, których działanie jest naprawianiem szkód, stawiają tysiącom niszczycieli, jest czymś nadzwyczajnym. Gdyby jedna z owych przeciwstawnych sił była równa drugiej, stałyby się widoczne cudowne osiągnięcia i sukces owego naprawiania szkód.
W skrócie:Szacunek i litość, które są najważniejszymi zasadami władającymi życiem społecznym, uległy znacznemu osłabieniu. W niektórych miejscach taki stan rzeczy ukazuje swe niszczące konsekwencje dla bezradnych ludzi starszych, ojców i matek. Al-hamdu li-llahza to, że w odpowiedzi na owo straszliwe zniszczenie Traktaty Światła dają mu odpór i naprawiają szkody w każdym miejscu, do którego docierają.
Jak zepsucie szerzone na całym świecie przez Goga i Magoga było skutkiem zniszczenia zapory Zu'l-Qarnajna, tak poprzez upadek koranicznej zapory, którą jest szariat Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), mroczna anarchia i despotyczny ateizm bardziej straszliwe niż Gog i Magog zaczęły szerzyć zepsucie i powodować niezgodę w kwestiach życia i moralności.
W obliczu takiego wydarzenia duchowa walka uczniów Światła in sza'a-llah,jak za czasów towarzyszy Proroka, przyniesie wielką nagrodę i wiele dobrych uczynków w zamian za niewielkie starania.
Moi drodzy bracia, w odpowiedzi na straszliwe wydarzenia tej epoki największym źródłem naszej siły, zaraz po szczerości intencji (ar. ichlas),jest umacnianie i wspieranie tarczy i fortecy bogobojności innych waszymi słowami i poprzez zasadę "współuczestnictwa w dobrych uczynkach". W ten sam sposób poprzez spisywanie (Traktatów - uz. red. pol.) waszymi piórami wysyłacie nagrody, które zostaną zapisane w księgach dobrych uczynków każdego z was.
Od tak bohaterskich i prawdomównych ludzi, cechujących się litością i wiernością, jakimi jesteście, oczekuje się, że w ciągu trzech błogosławionych miesięcy i dobrze znanych świętych nocy pospieszycie z pomocą waszemu słabemu bratu, kiedy jest on celem zaciekłych ataków. Z całej mojej duszy proszę o wasze duchowe wsparcie. Pod warunkiem, że zachowacie wiarę i wierność, poprzez zasadę "współuczestnictwa w dobrych uczynkach" podzielę się z uczniami Światła wszystkimi mymi suplikacjami i duchowymi zyskami, niekiedy nawet po sto razy dziennie.
Przesyłamy pozdrowienie pokoju wszystkim naszym braciom i siostrom, przede wszystkim tym z grup noszących nazwy "Róża", "Światło", "Błogosławieni" i "Szkoła Światła", niepiśmiennym ludziom starszym oraz niewinnym. Modlę się za ich pokój i szczęście.
Said Nursi
* * *
Al-hamdu li-llahza to, że Traktaty Światła same się rozprzestrzeniają, a wszędzie są zwycięskie. Manipulacje ludzi zbłądzenia mające na celu spowolnienie rozprzestrzeniania Traktatów są pozbawione siły i nie osiągają sukcesu. Zaprawdę, Traktaty Światła sprawiają, że wielu ateistów składa broń. Jak wspomina Hafiz Ali, ogarnia ich przerażenie. Zamiast szerzyć swój ateistyczny fanatyzm, obecnie uciekli się oni do wzbudzania strachu. In sza'a-llah,ten strach obróci się na korzyść Traktatów Światła.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
...Oznajmiam owemu staremu przyjacielowi, ludziom wnikliwym i wam samym, że dzięki blaskowi Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, nowy Said wyraża świadectwa dotyczące prawd wiary tak logiczne i prawdziwe, że stale podporządkowują one sobie nie tylko uczonych muzułmańskich, lecz nawet najbardziej upartych spośród europejskich filozofów.
Koran, owa Księga cudownej wystawy, czyni zaszczyt Traktatom Światła, które są jego duchowym cudem tej epoki, wskazując poprzez
znaki i wzmianki swych wersetów na ich wartość i znaczenie. Jak wiadomości przepowiedziane przez Imama 'Alego (niech Bóg będziez niego rad) i tego, który był Wielkim Wspomożeniem (niech jego tajemnica będzie uświęcona), tak Koran używa aluzyjnych i domyślnych wzmianek na poziomach swego oznajmianego znaczenia. Takie wypowiedzi są właściwe dla jego cudowności i są konieczne w przypadku cudownej elokwencji owej mowy, pochodzącej z królestwa tego, co niewidzialne.
W więzieniu Eskisehir, w straszliwym czasie, kiedy najbardziej potrzebowaliśmy uświęconego pocieszenia, poprzez duchowe ostrzeżenie zostało nam powiedziane: "Ukazujecie świętość, będąc świadkami przyjęcia Traktatów Światła. Jednakże poprzez tajemnicę słów:
وَلَا رَطْبٍ وَلَا يَابِسٍ اِلَّا ف۪ى كِتَابٍ مُب۪ينٍ
i nie ma niczego, świeżego czy suchego, co nie byłoby zapisane w Księdze jasnej,najwyższa władza należy do Koranu. Czy Koran przyjmuje Traktaty Światła i co o nich mówi?" W obliczu tego osobliwego pytania poszukiwałem wsparcia Koranu, który wówczas w ciągu jednej godziny oznajmił mi, że jeśli chodzi o owe trzydzieści trzy wersety, to na poziomie znaczenia, na jaki wskazują, który jest drugim poziomem ich wyraźnego znaczenia, istnieją pewne wzmianki wskazujące na Traktaty Światła, a Traktaty mają swój udział w owym znaczeniu, na jakie wskazują wersety Koranu. Zostałem całkowicie przekonany, bez jakiegokolwiek zwątpienia czy nieufności; nie pozostała żadna niepewność ani żadne wątpliwości. Zatem aby chronić wiarę ludzi wiary poprzez Traktaty Światła, spisałem owe pewność i przekonanie dla moich wybranych braci pod warunkiem, że te słowa będą traktowane jako poufne.
W owym traktacie nie mówimy: "To jest wyraźne znaczenie wersetu", gdyż wtedy hodżowie mogliby powiedzieć: "To jest tylko twoja interpretacja". Nie twierdzimy również: "To jest całość znaczenia, na jakie wskazuje werset". Mówimy, że wyraźne znaczenie wersetu obejmuje kilka poziomów.
Jednymi z owych poziomów są znaczenie, na które werset wskazuje, i znaczenie aluzyjne. Znaczenie, na które werset wskazuje, również ma swoją całość i swoje poszczególne części, wskazujące na każde stulecie. Traktaty Światła są jedną z poszczególnych części całości poziomów znaczenia, na które wskazuje werset. Przedstawiliśmy znaki i świadectwa zgodne z nauką dżafri matemayką (ar. riyaz),które przez długi czas dominowały pośród uczonych, wykazując celowe odniesienia,
podkreślające ważną rolę Traktatów. Będąc dalekimi od znieważania wyraźnego znaczenia wersetu koranicznego, Traktaty służą ukazaniu jego cudowności i elokwencji. Temu rodzajowi znaku z królestwa tego, co niewidzialne, nie można się sprzeciwić. Kto nie jest w stanie zaprzeczyć niezliczonym znakom wydobytym z Koranu przez ludzi prawdy, ten nie może i nie powinien zaprzeczać również temu znakowi. Jednakże można zaprzeczać temu, można uważać za zdumiewające i niezbadane, by tak doniosłe dzieło miało powstać poprzez ręce człowieka tak znikomego, jak ja. Należy zastanowić się nad tym, że stworzenie wielkiego jak góra drzewa cedrowego z nasiona małego jak ziarnko pszenicy jest ukazaniem wspaniałości Boga i Jego mocy. Tak samo dzieło takie jak to może powstać poprzez ręce ludzi takich jak my w czasie nadzwyczajnej potrzeby, w absolutnej bezsilności i ubóstwie, przez co ów zdumiony człowiek zostanie zmuszony do tego, by przyznać: "Ukazuje to, że Boże miłosierdzie obejmuje każdą rzecz".
Poprzez świętość i dostojeństwo Traktatów Światła zapewniam was i tych, którzy się sprzeciwiają, że owe znaki i wskazówki świętości zawsze prowadziły mnie do tego, bym dziękował Bogu, wychwalał Go i prosił o wybaczenie moich błędów. Przedstawiam wam dwadzieścia lat mojego życia jako dowód tego, że owe wskazówki nawet na minutę nie dały mej nakazującej zło duszy egoizmu i samolubstwa, by stała się chełpliwą i dumną. Zaiste, wraz z ową prawdą ludzie stają się skłonni do pomyłek, zapominania i błędów. Popełniłem wiele błędów, których nie jestem świadom. Być może moje myśli pomieszały się, a w Traktatach znalazły się błędy.
Choć posiadają miliony gotowych do poświęceń uczniów, silne i prawdomówne ścieżki duchowe oraz metody zostały pozornie pokonane przez straszliwe ataki ludzi zbłądzenia. Jestem kimś, kto jest ledwie na pół piśmienny, kto nie ma wsparcia, kto jest przetrzymywany pod stałym policyjnym nadzorem, kto jest celem straszliwej i złożonej propagandy, kto jest podatny na niechęć niektórych ludzi. Jak ktoś tak bezradny mógłby rościć sobie prawo do własności w przypadku Traktatów Światła, które są daleko wyższe, potężniejsze i bardziej żywotne niż wszystkie specjalistyczne metody? Owe dzieła nie mogą zatem być efektem cech osobowości tego człowieka, a on nie może chełpić się nimi. Raczej są one duchowym cudem tego wieku, pochodzącym bezpośrednio od Wszechmądrego Koranu, oraz darem Bożego miłosierdzia.
Taki człowiek osiągnął wspieranie owego podarunku Koranu poprzez tysiąc swoich przyjaciół. W jakiś sposób powierzono mu największy
obowiązek interpretowania owego daru. Świadectwem tego, że Traktaty Światła nie są produktem jego wiedzy i inteligencji, jest fakt, iż niektóre z ich części zostały w nadzwyczajny sposób spisane w ciągu dwóch godzin, niektóre w ciągu godziny, a niektóre w ciągu dziesięciu minut.
Przysięgam, że nawet gdybym posiadał zdolność zapamiętywania starego Saida, nie byłbym w stanie stworzyć dzięki własnym myślom tych dzieł, które powstały w jedynie dziesięć minut, nawet w ciągu dziesięciu godzin. Słowo Trzydzieste jest produktem sześciu godzin pracy; ani ja, ani najbardziej dociekliwi i pobożni filozofowie nie mogliby choćby ukończyć takich badań nawet w sześć dni. I tak dalej... Oznacza to, że choć jesteśmy bankrutami, to każdy z nas stał się heroldem i sługą bogatego sklepu złotnika.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Niedawno, kiedy odmawiałem tasbihpo porannej modlitwie, temperament starego Saida sprawił, że moja dusza stała się poruszona z powodu złośliwych i ohydnych plotek na mój temat, jakie ów stary człowiek rozpowszechnia w Stambule. Stary Said powiedział: "Jestem prześladowany, a ten rodzaj prześladowania jest niemożliwy do zniesienia" i zapragnął zemścić się. Nagle mojemu sercu oznajmiono:
"To wydarzenie może przysłużyć się rozprzestrzenieniu Traktatów Światła w Stambule. Ponieważ dla Traktatów Światła poświęcasz swój świat, a nawet swoje życie ostateczne, powinieneś również wyrzec się honoru i godności swej duszy. Jak byli ludzie, którzy zwykli przypinać łatkę szaleńca Szlachetnemu Prorokowi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który był przyczyną stworzenia wszechświata i dumą wszystkich światów, tak również ty nie powinieneś zwracać uwagi na owe ataki wymierzone w twoją godność, będące niczym atom w porównaniu ze słońcem".
Oznajmiono to memu sercu, a ja poczułem spokój.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Sławny Ali Riza Effendi jest największym z uczonych Stambułu i najbardziej dociekliwym badaczem spośród nich. Przez długi czas był muftim, a także naczelnikiem urzędu do spraw fatł (orzeczeń religijnych). Przestudiował on takie traktaty, jak Znaki Koranuwchodzące w skład Promienia Pierwszego oraz Największy Znak(tur. Ayet'ul Kubra)i w rozmowie z Hafizem Eminem, który był ważnym uczniem Światła, wyraził się następująco:
"Potwierdzam z całą pewnością, że największą służbę dla religii islamu w tym wieku wykonał Bediuzzaman. Jego dzieła są całkowicie prawdziwe, a w ciężkich czasach takich jak te, będąc pozbawionym wszystkiego, zupełnie wyrzekł się on wszelkich pragnień. Potwierdzam, że Traktaty Światła są odnowicielem (ar. mudżaddid)religii. Niechaj Bóg ześle mu sukces. Amen".
Odnosząc się do niektórych ludzi krytykujących mnie za to, że nie zapuściłem brody, Ali Riza bronił mnie, przytaczając historię sułtana uczonych, ojca Maulany Dżalal ad-Dina Rumiego. Ali Riza powiedział:
"Bediuzzaman z pewnością może dokonywać idżtihadu (osądów prawnych). Ci, którzy go krytykują, są niesprawiedliwi".
Nakazał też nieżyjącemu już Mustafie Hodży, by ten pod jego dyktando napisał do Bediuzzamana:
Pozostając w najwyższym szacunku, przesyłam ci swoje pozdrowienia i całym swym jestestwem modlę się o to, byś doprowadził do końca wydawanie swych dzieł. Nie lękaj się krytyki niektórych wprowadzonych w błąd uczonych. Dobrze znane przysłowie mówi: "W owocujące drzewo zawsze rzuca się kamieniami". Z zadowoleniem przyjmuję fakt, że twoja walka trwa. Niechaj Bóg, Który jest Jedynym źródłem wszelkiej obfitości, spełni twoje potrzeby i pragnienia. Amen.
Powierzam cię opiece Przedwiecznego, Który jest Prawdą.
Były naczelnik urzędu do spraw fatł,
Ali Riza
Taki był osąd najbardziej dociekliwego badacza, którego obecnie uważa się za największy autorytet w sprawach Koranu, wiedzy i szariatu.
* * *
Moi drodzy, wierni i dociekliwi bracia, którzy postępujecie uczciwie!
Poważne napomnienie przynagliło mnie do wyrażenia następującej prawdy:
Poprzez tajemnicę słów:
لَا يَعْلَمُ الْغَيْبَ اِلَّا اللّٰهُ
a wiedzy o tym, co skryte, nie ma nikt inny, jak tylko Bógludzie świętości nie poznają kwestii tego, co niewidzialne, chyba że zostaną natchnieni przez Boga. Konflikt, do jakiego doszło między dziesięcioma towarzyszami Proroka, którym obiecano Raj, ukazuje, że nawet najwięksi święci, nie znając prawdziwej natury swego sprzeciwu, mogą być niesprawiedliwi i wejść w spór z innymi. To oznacza, że dwaj święci (ar. ałlija),dwaj ludzie prawdy nie utracą poziomu swej świętości przez wzajemne odrzucanie słów drugiego, chyba że ich działania są całkowicie sprzeczne z jasnymi nakazami szariatu i opierają się na oczywistym błędzie osądu (idżtihadu).
Z powodu owej tajemnicy należy postępować zgodnie z zasadą
وَ الْكَاظِم۪ينَ الْغَيْظَ وَ الْعَاف۪ينَ عَنِ النَّاسِ
[9] , unikać wyrządzenia szkody dobrej opinii, jaką ludzie prości spośród wiernych mają o swych duchowych nauczycielach i szejkach, a także chronić ich wiarę.Koniecznym jest również, by ocalić wybranych uczniów Światła przed usprawiedliwionym, lecz przynoszącym szkodę gniewem, jaki mogą żywić w stosunku do ludzi, którzy niesłusznie się im sprzeciwiają. Ponadto istotnym jest, aby uniemożliwić ludziom zbłądzenia wykorzystanie wrogości między dwoma grupami wiernych i wyrządzenie szkody poprzez używanie sprzeciwu jednej grupy do obalenia twierdzeń drugiej, a sprowokowanie drugiej grupy do obalenia słów pierwszej. Z powodu owych czterech zasad uczniowie Światła nie powinni odpowiadać tym, którzy się im sprzeciwiają, gniewem, wściekłością i zemstą. Wymaganym jest, aby w obronie pokojowo odpowiedzieć na kwestię będącą przyczyną sprzeciwu i oświecić przeciwników poprzez wyjaśnienia. W tej epoce egoizm zaszedł za daleko. Ludzie nie pozwalają, by roztopiło się ich ego, podobne blokom lodu wielkim jak ich postać, usprawiedliwiają siebie samych, a to powoduje niezgodę.
Ludzie zbłądzenia wykorzystują tę sposobność, podczas gdy ludzie prawdy ponoszą stratę. Znany przypadek sprzeciwu wskazuje na to, że w przyszłości niektórzy ludzie nadmiernie polubią ich własne metody i niektóre zarozumiałe ścieżki sufizmu. Będą tacy spośród ludzi przewodnictwa i prawdy, którzy nie w pełni zabili własne dusze i nie ocalili samych siebie przez niebezpieczeństwami umiłowania sławy. Możliwe,
że w przyszłości tacy ludzie wysuną sprzeciwy wobec Traktatów Światła oraz ich uczniów z intencją zachowania własnych dróg i metod, a także przychylności i uwagi swych zwolenników. Istnieje ryzyko wzmożenia się takiej postawy, aż osiągnie ona prawdziwie niebezpieczne poziomy.
W takich sytuacjach oczekuje się od nas, abyśmy zachowali spokój i trzymali się razem, aby nie zachwiały nami takie wydarzenia, abyśmy nie uwikłali się we wrogość i dyskredytowanie przywódców grup, które się nam sprzeciwiają.
Zostałem zmuszony do ujawnienia tajemnicy, której nie planowałem ujawniać, a jest ona następująca:
Zbiorowa osobowość duchowa Traktatów Światła, a także zbiorowa osobowość duchowa ich wybranych uczniów, będących ich przedstawicielami, ukazują wysoką rangę "jedności tego, co jest jedyne". Z tego powodu uczniowie Światła nie są związani z określonym przywódcą duchowym (ar. qutb)w danym kraju i nie obejmuje ich wpływ "wielkiego duchowego przywódcy", widoczny głównie w Hidżazie[10].Jak dwaj imamowie, każdy w swoich czasach, nie są oni zobowiązani do tego, aby poddać się jego władzy, ani też do tego, aby go uznawać. Dawno temu zwykłem wierzyć, że jednym z owych imamów będzie zbiorowa osobowość duchowa Traktatów Światła. Obecnie zdaję sobie sprawę z tego, że jak ten, który był Wielkim Wspomożeniem, odznaczał się "jednością tego, co jedyne" obok rang przywódcy duchowego (ar. qutb)i wspomożenia (ar. ghałs),tak Traktaty Światła, którym będą oddani ich uczniowie u kresu czasu, ukażą owe przymioty i zostaną nagrodzone rangą "jedności tego, co jedyne".
Z powodu owej wielkiej tajemnicy, która zasługuje na to, by pozostać poufną, uczniowie Światła powinni przyjąć z zadowoleniem i bez strachu sprzeciw wobec Traktatów Światła wysunięty przez wielkiego duchowego przywódcę w świętej Mekce. Powinni uważać ów sprzeciw za komplement, odpowiedzieć, wyjaśniając przyczyny owego sprzeciwu, i z szacunkiem ucałować dłoń owego duchowego przywódcy.
Moi bracia! W tej epoce, pośród tak przerażających sił i wydarzeń, rujnujących to życie i rozrywających Ziemię, koniecznymi są nieskończone siła charakteru, jedność i poświęcenie.
Zaiste, znaczenie, na które wskazują słowaيَسْتَحِبُّونَ الْحَيٰوةَ الدُّنْيَا عَلَى الْاٰخِرَةِ tym, którzy przedkładają życie tego świata ponad życie ostateczne,wskazuje na wyniszczającą chorobę
i nieszczęście tego czasu. Oznacza to, że choć znamy prawdę życia ostatecznego i wierzymy w nie, szczęśliwe przedkładanie życia tego świata ponad życie ostateczne i ochocze przedkładanie kruchych odłamków szkła ponad wieczne diamenty jest przedkładaniem najmniejszej ilości natychmiastowej, zatrutej przyjemności ponad obfitość czystej przyjemności w przyszłości. Z powodu tajemnicy owego nieszczęścia nawet ludzie prawdziwie wierzący mogą niekiedy odkryć, że popełniają straszliwe błędy, takie jak wspieranie ludzi zbłądzenia. Niechaj Bóg ochroni ludzi wiary i uczniów Światła przed złem owych nieszczęść. Amen.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi bracia!
W tej epoce, a szczególnie w tym czasie, uczniowie Światła zobowiązani są do tego, aby okazywać całkowitą siłę charakteru, praktykować wzajemną pomoc i ćwiczyć się w wielkiej ostrożności. Al-hamdu li-llahza to, że żelazna siła charakteru uczyniła wojowników Isparty i jej okolic dobrym przykładem dla innych miejsc.
Husrevie! Otrzymałem twój słodki i skuteczny list. Fakt, iż powróciłeś do wykonywania swych obowiązków, uczynił nas nadzwyczaj szczęśliwymi. Po tysiąckroć witaj z powrotem! Nie martw się tym, że twe materialne pióro pozostawało bezczynne przez minione półtora roku. Jedno z napomnień twego dokonującego cudów pióra, a mianowicie Cuda Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie),pracowało we wschodnich prowincjach w twym zastępstwie. Ostatnia kopia, którą spisałeś, pracowała w twoim zastępstwie także w Stambule i - in sza'a-llah- poprowadzi nas do zwycięstwa. Myśl o nagrodach, wyrazach uznania i pochwałach, jakie zyskałeś w tym regionie poprzez spisanie podczas miesiąca ramadan dwóch kopii cudownego Szlachetnego Koranu, myśl o modlitwach miłosierdzia, których deszcz spadnie na twoją duszę ze świata islamu, kiedy ów Koran in sza'a-llahzostanie opublikowany, i składaj Bogu podziękowania.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
W najbardziej rozstrzygający sposób i w rezultacie niemal tysiąca doświadczeń nabrałem absolutnej pewności i przez większość dni czuję, że w dniach, w których służę Traktatom Światła, stosownie do stopnia owej służby, dostrzegam, jak odsłaniają się przede mną i rozwijają zadowolenie i błogosławieństwo (ar. baraka)w mych sercu, ciele, umyśle i środkach do życia. Wielu innych wyznało: "My również to widzimy". Zaprawdę, jak wyjaśniłem to w listach napisanych do was w zeszłym roku, tajemnica mego życia przy tak niewielkim zaopatrzeniu była rezultatem owego błogosławieństwa.
Istnieje narracja pochodząca od Imama Szafi'iego (oby Bóg się nad nim zmiłował), która mówi: "Zapewniam, że szczery uczeń wiedzy otrzyma środki do życia". Środki do życia takich szczerych uczniów zwiększą się i zostaną pobłogosławione.
Skoro taka jest prawda i skoro w tej epoce szczerzy uczniowie Światła całkowicie zasługują na tytuł "uczniów wiedzy", zatem zaiste, miast porzucać służbę z powodu głodu i uganiać się za środkami do życia, usprawiedliwiając się utrzymywaniem się przy życiu, najlepszym pocieszeniem jest przyjęcie nauki Traktatów Światła z podziękowaniami i zadowoleniem.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Uczniowie Traktatów Światła, którzy w całości otrzymali ich lekcje, nigdy nie wykorzystają ich jako narzędzia nawet przeciwko całemu światu, jak nigdy nie uczynili tego w przeszłości, nie mówiąc już o uczynieniu Traktatów narzędziem jakiejkolwiek polityki tego świata. Nie wtrącamy się do spraw świata ahl ad-dunja.Głupotą jest obawianie się jakiejkolwiek szkody z naszej strony.
Po pierwsze:Koran zabronił nam zajmowania się polityką, aby jego cenne niczym diamenty prawdy nie zmalały w oczach ahl ad-dunjado poziomu odłamków szkła.
Po drugie:Litość, sumienie i prawda zabroniły nam zajmowania się polityką, ponieważ jeśli dwaj spośród dziesięciu niewiernych hipokrytów (ar. munafiqun)zasługują na karcący policzek, to związek z nimi ma siedmiu lub ośmiu ludzi bezradnych, niewinnych, ich rodziny, dzieci, ludzie słabi, chorzy i starsi. Jeśli owych dwóch spotka nieszczęście lub katastrofa, ucierpią również ich niewinni krewni, a być może owi dwaj hipokryci ucierpią najmniej. Z tego powodu litość, miłosierdzie, sprawiedliwość i prawda nieodłącznie właściwe Traktatom Światła zakazują ich uczniom naruszania porządku i bezpieczeństwa publicznego, a także wkraczania na drogę polityki dla osiągnięcia niepewnych rezultatów.
Po trzecie:Ta ojczyzna, ten naród i ludzie rządzący tym narodem niezmiernie potrzebują Traktatów Światła. Nawet najwięksi ateiści spośród nich powinni wspierać pobożne i prawdziwe zasady Traktatów, nie mówiąc już o obawianiu się ich czy wrogości wobec nich - jeśli oczywiście nie zdradzili oni w zupełności tego narodu, kraju i władzy islamu. Aby ocalić życie społeczne tego narodu i tego kraju przed anarchią, niezbędne i konieczne jest trzymanie się pięciu zasad.
Pierwszą zasadą jest litość. Drugą jest szacunek.
Trzecią jest bezpieczeństwo.
Czwartą jest wiedza o tym, co jest zakazane (ar. haram),a co jest dozwolone (ar. halal),oraz wystrzeganie się tego, co zakazane.
Piątą jest skończenie z próżniactwem i posłuszeństwo.
Objaśniłem to w skrócie owemu szpiegowi, któremu powiedziałem:
-Powiedz to tym, którzy cię przysłali, i powiedz im: Jeśli człowiek przez osiemnaście lat nigdy nie zwrócił się do rządu we własnej sprawie; jeśli nie otrzymał żadnej wiadomości o bitwach, które przez dwadzieścia miesięcy wywracały oblicze świata; jeśli wystrzegał się przyjacielskiego zainteresowania ważnych ludzi zajmujących bardzo wysokie stanowiska i odrzucał owo zainteresowanie, dlaczego obawiacie się, żywicie wątpliwości i podejrzewacie, że ów człowiek może wtrącać się do spraw waszego świata? Jakież znaczenie ma przyczynianie mu nieszczęść poprzez przetrzymywanie go pod nadzorem? Jaką korzyść ma to przynieść? Jakie prawo tego wymaga? Nawet głupiec będzie wiedział, że wtrącanie się do jego spraw jest głupotą.
Po tych słowach ów szpieg wstał i odszedł.
Said Nursi
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy bracia!
Po tym, jak ujrzałem wśród waszych pism Traktat o szczerości intencji,odsyłam was do jego lekcji i nie sądzę, byście potrzebowali jakichkolwiek innych lekcji, jednakże przypominam wam o tym, co następuje:
Jako że przyjęta przez nas metoda opiera się na szczerości intencji i prawdach wiary, zatem jeśli tylko nie jesteśmy do tego zmuszeni, powinniśmy unikać wtrącania się do spraw życia tego świata oraz życia społecznego, a także musimy trzymać się z dala od sytuacji, które prowadzą do rywalizacji, stronniczości i sprzeczek z powodu naszej metody. Nieszczęściem po tysiąckroć jest fakt, że bezradni ludzie wiary i ludzie religii, podlegający atakom przerażających węży, wspomagają owe węże i ułatwiają bezbożne zniszczenie dokonywane przez hipokrytów (ar. munafiqun).Poprzez krytykowanie jeden drugiego z powodu spraw tak błahych, jak ukąszenie muchy, zezwalają na to, by owi hipokryci zabijali ludzi wiary ich własnymi rękami.
W liście napisanym przez jednego z naszych szczerych braci jest mowa o stanowisku, jakie zajął pewien starszy wiekiem uczony i kaznodzieja, przyczyniając tym samym szkody Traktatom Światła. Chce on ingerować w sprawy Traktatów Światła poprzez zdyskredytowanie bezradnego człowieka takiego jak ja, który ma tysiące wad, a jako pretekst wykorzystuje to, iż nie podążam za sunną [11], na co mam ważne i dopuszczalne wytłumaczenie.
Po pierwsze:Zarówno wy, jak i ów człowiek powinniście wiedzieć, że jestem sługą Traktatów Światła i heroldem w ich sklepie. Co się tyczy Traktatów Światła, to są one prawdziwym tafsirem, który jest związany z Koranem, a ten z kolei związany jest z Wielkim Tronem. Moje osobiste błędy nie mają na tę kwestię żadnego wpływu.
Po drugie:Przekażcie moje pozdrowienia owemu uczonemu i kaznodziei. Z całego serca przyjmuję jego krytykę oraz obiekcje wobec mojej osoby. Wy również nie powinniście prowokować ani jego, ani ludzi takich jak on do sporu i debaty. Nawet jeśli popełnią wykroczenie, nie powinniście odpowiadać nawet przeklinaniem ich. Kimkolwiek by oni nie byli, ten, kto posiada wiarę, pod tym względem jest naszym bratem. Opierając się na naszej metodzie nie możemy się mścić, nawet jeśli ci ludzie są wrodzy wobec nas, ponieważ istnieją wrogowie i węże daleko bardziej przerażający. Mamy w rękach światło, nie pałki, a światło nie
wyrządzi krzywdy, lecz delikatnie muśnie ich swym blaskiem. Szczególnie w przypadku, gdy tacy ludzie są ludźmi wiedzy, z której bierze początek ich egoizm, nie powinniście prowokować ich ego.
Na ile to możliwe, przyjmijcie za swego przewodnika zasadę, która mówi:
وَاِذَا مَرُّوا بِاللَّغْوِ مَرُّوا كِرَامًا
[12]
Jako że ten człowiek należał już do Ruchu Światła i wniósł swój wkład w naszą służbę, przepisując Traktaty, pozostanie w tym kręgu. Nawet jeśli jego myśli są błędne, powinniście mu wybaczyć. Ta dziwna epoka, nasza metoda i nasza uświęcona służba wymagają tego, byśmy nie wtrącali się do spraw kogokolwiek, kto tylko posiada wiarę, nawet sekt zbłądzenia, nie mówiąc już o postępowaniu wobec ludzi wiary i muzułmanów podążających drogą tariki. Nie powinniśmy wywoływać sprzeczek dotyczących kwestii spornych między nami a jakimikolwiek ludźmi, którzy uznają Jednego Boga i wierzą w życie ostateczne, nawet jeśli są oni chrześcijanami.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Metoda Traktatów Światła polega na tym, że wykonują one swój obowiązek, a nie ingerują w obowiązki Boga. Ich obowiązkiem jest tabligh,przekazanie przesłania. Przyjęcie tego obowiązku jest sprawą Wszechmocnego Boga.
Ponadto nie powinniśmy przywiązywać znaczenia do ilości. Gdybyście znaleźli w tym regionie jednego człowieka podobnego Atifowi, byłoby tak, jakbyście znaleźli stu ludzi. Nie martwcie się. Ponadto róbcie, co tylko możecie, aby nie przydawać żadnego znaczenia tego rodzaju ingerencjom z zewnątrz i aby pozostać ostrożnymi.
W owej porze bezczynności i czasie niedbalstwa, w czasie gdy walka o środki do życia stała się obsesją, ważne jest nawet pomniejsze zajęcie (dotyczące Światła - uz. red. tur.). Nie jest to niepowodzenie, fiasko ani porażka! Traktaty Światła wszędzie odnoszą przytłaczające zwycięstwa.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Traktaty Światła nie mogą być narzędziem kwestii doczesnych ani też tarczą dla spraw tego świata. Ponieważ są ważnym aktem czci dokonywanym poprzez kontemplację (ar. tafakkur),nie można świadomie poszukiwać w nich celów doczesnych. Jeśli jest to zamierzone działanie, wyrządzi ono szkodę szczerości intencji (ar. ichlas),a ów ważny akt czci ulegnie zepsuciu. Jak w przypadku niektórych dzieci, które podczas bójki osłaniają się Koranem, przez co cios wymierzony w ich głowy uderza w Koran, tak Traktaty Światła nie powinny być niewłaściwie używane jako tarcza chroniąca przed ich upartymi przeciwnikami. Zaiste, setki wydarzeń są świadectwem tego, że na ludzi ingerujących w sprawy Traktatów Światła spadł cios. Jednakże Traktaty Światła nie mogą być z rozmysłem ani celowo używane do wymierzania ciosów, ponieważ jest to sprzeczne z tajemnicą szczerości intencji i z tajemnicą oddawania czci Bogu. Pozostawiamy tych, którzy nas prześladują, naszemu Panu (ar. Ar-Rabb), Który chroni nas i Który zatrudnił nas w służbie Traktatów Światła.
Tak, istnieje wiele cudownych doczesnych rezultatów Traktatów, takich jak niektóre zasadnicze suplikacje ustanowione przez Traktaty Światła. Jednakże owych doczesnych korzyści nie można poszukiwać; są one raczej czymś, co zostaje dane. Nie mogą być one przyczyną, lecz jedynie korzyścią. Jeśli owe korzyści zachodzą poprzez rozmyślne pragnienie, wyrządza to szkodę szczerości intencji (ar. ichlas)i częściowo unieważnia ów akt czci. Zaiste, pomyślny opór Traktatów Światła przeciwko tym, których upór jest straszny, jest wynikiem tajemnicy szczerości intencji, tego, że Traktaty nigdy nie były narzędziem czegokolwiek innego, że bezpośrednio wskazują na wieczne szczęście, że nie podążają one do jakiegokolwiek celu prócz służby wierze, że nie poświęcają uwagi duchowym odkryciom i osobistym cudom, którym tak wielkie znaczenie nadają ludzie tariki. Jak towarzysze Proroka, którzy posiadali najwyższy stopień świętości, tak Traktaty Światła poprzez tajemnicę dziedzictwa posłannictwa rozprzestrzeniają światło wiary i ocalają wiarę ludzi wierzących.
Tak, dwa poniższe rozstrzygające rezultaty osiągnięte przez Traktaty Światła daleko przewyższają wszystko inne i nie pozostawiają potrzeby istnienia innych kwestii ani zaszczytów:
Rezultat pierwszy:Istnieją bardzo silne znaki wskazujące na to, że ci, którzy wkraczają do kręgu Traktatów Światła z wiernością i przekonaniem, zstąpią do grobu w stanie wiary.
Rezultat drugi:W kręgu Traktatów Światła powstała duchowa korporacja życia ostatecznego, którą zostaliśmy obdarowani bez udziału naszej woli. W owym kręgu każdy prawdziwy i wierny uczeń uczestniczy w zbiorowym wychwalaniu Boga (ar. tasbih)tysiącami języków i serc, żałując za grzechy i oddając cześć Bogu niczym niektórzy aniołowie, którzy wspominają Go czterdziestoma tysiącami języków. Jak mówi prawda Nocy Przeznaczenia w świętym miesiącu ramadan, jest ona poszukiwaniem uświęconych i wzniosłych prawd poprzez tysiące rąk.
Z tego powodu uczniowie Światła przedkładają służbę Światła ponad poziomy świętości. Nie poszukują odkryć duchowych (ar. kaszf)ani czynienia cudów, nie starają się zrywać owoców życia ostatecznego na tym świecie. Nie zajmują się kwestiami spoza ich obowiązków, takimi jak osiągnięcie sukcesu, zaakceptowanie przez ludzi, zostanie obdarowanymi wyższością czy stanie się zwycięskimi. Nie uganiają się za zasłużoną sławą, honorem, przyjemnościami i łaskami, ponieważ wszystkie one należą do obowiązków Boga. Nie opierają swych działań o owe rezultaty. Pracują wyłącznie i szczerze dla Boga, mówiąc: "Naszym obowiązkiem jest służyć, to wystarczy".
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Aby zdobyć nagrody Nocy Przeznaczenia, która jest ukryta pośród świętego miesiąca ramadan, wymaganiem "duchowej korporacji życia ostatecznego", do której należą uczniowie Światła, jest to, by każdy z nich uważnie i szczerze przywoływał (w swych suplikacjach - uz. red. pol.) wszystkich uczniów Światła, używając pierwszej osoby liczby mnogiej, i miał udział w ich wyrażeniach, takich jak اَجِرْنَا اِرْحَمْنَا اِغْفِرْلَنَا "ochroń nas", "zmiłuj się nad nami" czy "wybacz nam".Wówczas modlitwy i starania każdego ucznia będą wypowiedziane i dokonane w imieniu wszystkich. Aby nie psuć dobrego zdania, jakie macie na mój
temat, uprzejmie proszę, jak podczas poprzedniego ramadanu, o waszą pomoc dla waszego słabego brata, który sam może uczynić bardzo niewiele, a tak wiele oczekuje od was.
Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Dwa lub trzy dni temu słuchałem Słowa Dwudziestego Drugiego, kiedy wprowadzałem do niego poprawki. Zobaczyłem, że zawiera ono światła takie, jak powszechne wspominanie Boga i inwokacje, rozległe myśli i powtarzające się oznajmienia o jedności Jedynego Boga. Można w nim znaleźć silną lekcję wiary, uczucie spokoju pozbawionego niedbalstwa oraz wzniosły poziom oddawania czci Bogu i kontemplacji. Pojąłem zatem mądrość, dla której niektórzy uczniowie Światła czytają i przepisują Traktaty Światła, a także słuchają ich z intencją wykonania aktu czci. Powiedziałem: "Błogosławiony niech będzie Bóg!" (ar. baraka-llah)i przyznałem im rację.
Said Nursi
* * *
Owoc Karadag
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Moi drodzy, wierni bracia!
Tym razem wysyłamy ten Owoc zamiast listu. Szczególne znaczenie spośród całości znaczenia, o którym nadmienia werset koraniczny, wskazuje na okres od Deklaracji Wolności (Drugi Okres Konstytucyjny - uz. red. tur.) do tej pory.
Trzydziestego dnia listopada 1358 roku wspiąłem się na szczyt Czarnej Góry (Karadag). Przyszła mi do głowy następująca myśl: "Kiedy zaczęło
się to ciągłe zniszczenie i przyczynianie strat ludziom, szczególnie muzułmanom, i jak długo potrwa?". Nagle Koran, owa Księga cudownej wystawy, która rozwiązuje wszystkie moje trudności, przyniósł surę Ła'l- 'asr, położył ją przede mną i powiedział: "Patrz!".
Spojrzałem zatem i ujrzałem, że jak Koran zwraca się do każdego stulecia, tak słowa
وَ الْعَصْرِ اِنَّ الْاِنْسَانَ لَف۪ى خُسْرٍ
[13] * z wersetu اِنَّ الْاِنْسَانَ لَف۪ى خُسْرٍ Zaprawdę, człowiek jest na drodze zguby! wskazująprzede wszystkim na nasze stulecie. Poprzez swoją wartość liczbową, zgodnie z nauką dżafrwynoszącą 1324, ukazują blask cudowności Koranu, namacalnie wskazując na dokładną datę zmiany władzy, która rozpoczęła się wraz z Rewolucją Wolności, wojnami bałkańskimi i włoskimi, wreszcie z klęskami i traktatami pierwszej wojny światowej. Wskazują na szkodliwe dla muzułmanów i dla symboli islamu skutki owych zmian, na nieszczęścia nawiedzające ten kraj, a także na nieszczęścia niebiańskie i ziemskie, takie jak kataklizmy drugiej wojny światowej i strata, jakiej doznała ludzkość. Ukazują zatem prawdę wersetu
اِنَّ الْاِنْسَانَ لَف۪ى خُسْرٍ
Zaprawdę, człowiek jest na drodze zguby!nawet w tym stuleciu.
Słowa اِلَّا الَّذ۪ينَ اٰمَنُوا وَ عَمِلُوا الصَّالِحَاتِ z wyjątkiem tych, którzy uwierzyli i czynili dobre dzieła,mające wedle nauki dżafrwartość 1358 lub 1359, jeśli policzymy literę haه jako podwójną, dokładnie wskazują na datę obecnego oraz przyszłego roku. Wskazuje to na fakt, że wybawieniem od owych strat, szczególnie duchowych, są wiara (ar. iman)i dobre uczynki. Ukryte znaczenie owej frazy podkreśla, iż jedyną przyczyną owej straty są niewiara (ar. kufr),zaprzaństwo, niewdzięczność będąca brakiem wiary, występek i rozpusta.
Ukazuje to wspaniałość i świętość sury Al-'Asr, a także fakt, że choć jest tak krótka, zawiera ona wielce rozległe skarbce prawdy i sprawia, że składamy podziękowania Wszechmocnemu Bogu.
Zaiste, powodem, dla którego światu islamu oszczędzono strat tego stulecia podczas potwornej drugiej wojny światowej, były wiara i dobre uczynki, które zaleca Koran. Tak samo cierpienie i głód, jakie spotkały ubogich, były spowodowane tym, że nie uczestniczyli oni w słodkim głodzie postu, zaś strata, jaka spotkała ich majątek, wynikała z tego, że zajmowali się spekulacją miast dawać jałmużnę (ar. zakat).Nauczając
prawdy świętych słów: اِلَّا الَّذ۪ينَ اٰمَنُوا z wyjątkiem tych, którzy uwierzyli,poprzez swe lekcje, które przeniknęły do serc setek tysięcy ludzi w najbardziej niezwykły sposób oraz dzięki metodom dociekania, Traktaty Światła ocaliły Anatolię od stania się polem bitwy. Dowodem tego jest wiele oczywistych znaków, przekonanie ludzi prawdy, a także dociekania tysięcy uczniów Traktatów Światła.
* * *
MŁODZI I NIEWINNI UCZNIOWIE ŚWIATŁA
Moi drodzy, wierni bracia!
Przysłano nam pięćdziesiąt do sześćdziesięciu kopii spisanych przez młodych i niewinnych uczniów Światła. Zebraliśmy je w trzech tomach i spisaliśmy imiona niektórych spośród owych niewinnych uczniów, jak na przykład: Omer, lat 12; Bekir, lat 9; Huseyin, lat 11; Hafiz Nebi, lat 14; Mustafa, lat 14; Mustafa, lat 13; Ahmad Zeki, lat 13; Ali, lat 12; Hafiz Ahmed, lat 12... Wielu uczniów jest w podobnym wieku, a nie wszystkie imiona włączyliśmy do Traktatów, aby uniknąć wydłużenia owej listy. Wysłano nam niektóre z pism oraz lekcji otrzymanych przez owych młodych i niewinnych uczniów Światła. Zebraliśmy ich imiona w specjalnej tabeli.
Poważne dokładanie starań, jakie ukazali oni w tych czasach, pokazuje, że Traktaty Światła są duchową przyjemnością tak wielką i światłem tak przyciągającym, że przyjemność ze służby Traktatom przewyższa skuteczność wszelkich nagród i zachęca szkoły do tego, by uczniowie w klasach czytali Traktaty Światła. Tym, co sprawia, że dzieci z pasją służą Traktatom Światła, są przyjemność, radość i wsparcie, jakich dostarczają Traktaty.
To ukazuje, że Traktaty Światła rozpościerają swoje korzenie. In sza'a-llah,nic i nigdy nie będzie w stanie ich wyrwać, a Traktaty zwyciężą dla pokoleń, które nadejdą. Jak owe niewinne dzieci, tak nawet niepiśmienni ludzie starsi, którzy dołączyli do przyciągającego kręgu Traktatów Światła po ukończeniu czterdziestu czy pięćdziesięciu lat, rozpoczęli spisywanie ich przez wzgląd na Traktaty Światła. Do dwóch
lub trzech zbiorów włączyliśmy spisane przez nich czterdzieści czy pięćdziesiąt fragmentów. Owi niepiśmienni ludzi starsi, a do pewnego stopnia również pasterze i dzielni mężczyźni, ukazali w tym czasie i w krańcowo osobliwych warunkach żarliwe starania na rzecz Traktatów Światła, dając im pierwszeństwo przed wszelkimi innymi rzeczami.
To ukazuje, że w tej epoce Traktaty Światła są potrzebne bardziej niż chleb. To sprawia, że żniwiarze, farmerzy, pasterze i inni dzielni bracia przedkładają pracę na rzecz Traktatów Światła ponad swe podstawowe potrzeby, ukazując w ten sposób prawdomówność Traktatów. Przy ostatnich sześciu tomach, a także przy niektórych częściach niniejszego tomu, doświadczyłem wielkich trudności przy sprawdzaniu fragmentów spisanych przez owych niewinnych i starszych niepiśmiennych ludzi. Nie miałem wystarczająco dużo czasu. Duchowo zostało mi oznajmione, co znaczy:
Nie trudź się! Ponieważ ich charakteru pisma nie można odczytać szybko, zmusza to ludzi spieszących się do tego, by czytali powoli i uważnie, dzięki czemu swój udział mogą otrzymać umysł, serce i dusza. W przeciwnym razie swój udział otrzymałby jedynie umysł, zaś pozostałe zdolności pozostałyby bez pożywienia.
Traktaty Światła nie powinny być czytane tak, jak czyta się księgi innych nauk, ponieważ zawarta w nich nauka o potwierdzonej wierze (tur. iman-i tahqiqi)nie jest podobna do innych nauk i osiągnięć. Traktaty są pożywieniem i światłem dla wielu ludzkich zdolności prócz umysłu (ar. 'aql).
Podsumowując:W niedoskonałym charakterze pisma niepiśmiennych ludzi starszych zawarte są dwie korzyści.
Po pierwsze:Zmusza on do starannego i uważnego czytania.
Po drugie:Sprawia, że ludzie studiują lekcje słodkich i głębokich kwestii Traktatów Światła, jakie otrzymują od ich niewinnych, czystych i szczerych języków, pozostając w przyjemnym stanie zadziwienia.
Said Nursi
* * *
LIST WYSŁANY DO ISPARTY
Moi drodzy, wierni bracia!
Opierając się na tajemnicy odmawianego po modlitwie tasbih,mówię, że źródłem duchowego natchnienia jest intencja i wyobrażenie wstąpienia do wielkiego kręgu recytacji Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) poprzez wychwalanie Boga (ar. tasbih),wspominanie Go (ar. zikr)i powtarzane głoszenie jedności Jedynego (ar. tahlil),jakie znajdują się w tasbih.Ten, kto dołącza do wspominania i wychwalania Boga, zajmuje swe miejsce w kręgu wychwalania Go przez Ahmada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), rozległym jak orbita tego świata. Ponadto my również mamy swój udział w suplikacjach (ar. du'a)i dobrych uczynkach, a mówiąc "amen" po suplikacjach tysięcy niewinnych języków błogosławionych ludzi starszych, którzy odebrali swe lekcje i dokładają starań w rozległej świetlistej sferze Traktatów Światła, jesteśmy na wieki szczęśliwi, jakbyśmy pokonali dzielącą nas od nich odległość w wyobraźni, intencji i myśli, i postrzegamy samych siebie tak, jakbyśmy stali z nimi ramię w ramię. Znalezienie tak cnotliwych duchowych dzieci i setek Abdurrahmanów [14], szczególnie na ostatnich etapach mego życia, jest dla mnie niebem na ziemi.
Ostatniego miesiąca ramadan zaświadczyłem w stopniu pewności równej naocznemu świadectwu (ar. 'ajna-l jaqin)i pewności równej prawdzie (ar. haqqa-l jaqin)wspaniałe rezultaty osiągnięte przez wszystkich braci, którzy podczas mej choroby działali w moim imieniu chociaż przez jedną godzinę. Starania owych niewinnych uczniów i błogosławionych ludzi starszych, a także ich nauczycieli, których suplikacje (ar. du'a)nie mogą zostać odrzucone, ukazały mi już na tym świecie wieczne rezultaty mej służby Traktatom Światła.
اَلْبَاقِى هُوَ الْبَاقِى
A On jest Przedwieczny i pozostanie na wieki.
Wasz brat
Said Nursi
* * *
OŚWIADCZENIE WYSŁANE DO ISPARTY
W zamian za wspaniałe nagrody i zyski, a także za wartościowe efekty przyznane jako zapłata swym wiernym i niezłomnym uczniom, Traktaty Światła oczekują od nich całkowitej, czystej wierności oraz stałej i niezachwianej wytrwałości.
Zaiste, dwadzieścia tysięcy ludzi może potwierdzić poprzez własne doświadczenia, że Traktaty Światła zapewniają osiągnięcie w ciągu zaledwie piętnastu tygodni, a niekiedy w ciągu jedynie piętnastu dni, tak silnej potwierdzonej wiary, jaką w medresie można osiągnąć w ciągu piętnastu lat.
Ponadto bazując na zasadzie "współuczestnictwa w uczynkach życia ostatecznego" zapewniają one nagrody w pełni wypłacane każdego dnia, a to poprzez przyjmowane suplikacje (ar. du'a),wypowiadane tysiącami czystych języków wszystkich ich uczniów, a także nagrodę za wszystkie dobre uczynki wykonane przez każdego z cnotliwych ludzi. Dowodem tego są trzy przykłady cudotwórstwa i uznanie Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad), pochwały i wsparcie oznajmione przez dotyczące tego, co niewidzialne, cuda Szejka Al-Gajlaniego, noszącego przydomek Ghałs al-A'zam, a także stanowcze wskazówki Koranu, owej Księgi cudownej wystawy. Dowodzą one z całą pewnością tego, że owi uczniowie o czystych duszach staną się ludźmi szczęśliwości i ludźmi Raju.
Tak wspaniałe nagrody zaiste godne są tego, by zapłacić za nie tak wysoką cenę.
Skoro taka jest prawda, zatem od ludzi prawdy, ludzi tariki i ludzi, którzy podążają ścieżkami sufich, znajdujących się blisko kręgu Traktatów Światła, oczekuje się, iż wkroczą do tego kręgu. Używając doświadczeń swej wiedzy i swych tarik, powinni oni pracować na rzecz umacniania Traktatów Światła, rozprzestrzeniania ich i wspierania ich uczniów. Powinni wrzucić swe ego, podobne bryle lodu, do stawu życia, aby rozpuściło się w owym kręgu. W przeciwnym razie, zapoczątkowując nowy ruch, poniosą stratę, a nie zdając sobie z tego sprawy, wyrządzą krzywdę temu prostemu i bitemu traktowi Koranu, pośrednio wspierając ateistów.
Said Nursi
* * *
اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ اَبَدًا دَائِمًا
Pokój, miłosierdzie Boga i Jego błogosławieństwo niechaj będą z wami zawsze i na wieki.
Moi drodzy, wierni bracia!
Strzeżcie się! Strzeżcie się, by nie podzieliły was prądy tego świata, zwłaszcza prądy polityczne, a spośród nich szczególnie prądy cudzoziemców. Nie pozwólcie, aby grupy ludzi zbłądzenia zjednoczyły się wobec was, by was rozproszyć. Nie okazujcie wrogości podobnemu do anioła przyjacielowi prawdy, nie miłujcie i nie wspierajcie przebiegłego przyjaciela polityki, pozwalając, by diabelska zasada, która mówi:
اَلْحُبُّ فِى اللّٰهِ وَ الْبُغْضُ فِى اللّٰهِ
Miłujcie dla polityki i nienawidźcie dla polityki
zastąpiła zasadę miłosierdzia, mówiącą:
اَلْحُبُّ فِى السِّيَاسَةِ وَ الْبُغْضُ لِلسِّيَاسَةِ
Miłujcie dla Boga i nienawidźcie dla Boga
Nie uczestniczcie duchowo w ich zbrodniach, poprzez stronniczość łaskawie traktując ich tyranię.
Zaiste, polityka tej epoki sprawia, że serca stają się zepsute, i jest męczarnią dla ludzi, których dusze mają wybuchowe usposobienie. Ktokolwiek poszukuje spokoju serca i komfortu duszy, powinien wyrzec się polityki.
Z powodu udziału w owym nieszczęściu każdy człowiek na obliczu ziemi doznaje męki, jest nieszczęśliwy i cierpi na sercu, duszy, umyśle lub ciele. Szczególnie dotyczy to ludzi zbłądzenia i ludzi niedbalstwa, którzy żyją, będąc nieświadomymi powszechnego miłosierdzia Boga i niezrównanej mądrości Jego chwały. Będąc związanymi z całą ludzkością poprzez wrodzoną ludzką litość, ludzie prócz własnego cierpienia dręczeni są obecnymi cierpieniami i straszliwymi męczarniami ludzkości.
Porzucając w bezcelowy i trywialny sposób swój prawdziwy obowiązek, pozostawiając konieczne obowiązki poprzez zaciekawienie i zajmowanie się walką polityczną i sprawami tego świata, podążając za tymi kwestiami, ludzie ogłupiają swe dusze i czynią głupców z własnych umysłów. Wedle podstawowej zasady, mówiącej:
اَلرَّاض۪ى بِالضَّرَرِ لَا يُنْظَرُ لَهُ
, co oznacza:
"Nie okazuj litości temu, kto dobrowolnie przyjmuje szkodę", tracą prawo do litości i miłosierdzia. Nie powinno się współczuć im ani też odczuwać dla nich litości, jako że bez żadnej potrzeby sami ściągają na siebie kłopoty.
Uważam, że tymi, którzy są w stanie ocalić i zachować spokój serca i rozsądek duszy wśród pożarów i burz tego świata, są jedynie prawdziwi ludzie wiary (ar. ahl al-iman),ludzie polegania na Bogu (ar. ahl at-tałakkul)i poddania się Jego woli. W wyniku tego faktu ludzie ocalający samych siebie to przeważnie ci, którzy wkraczają do kręgu Traktatów Światła, ponieważ poprzez światło i wizję, jakie otrzymują z lekcji Traktatów Światła, widzą oni w każdej rzeczy oznaki i wyrażenia Bożego miłosierdzia i zaświadczają doskonałą mądrość Boga i chwałę Jego sprawiedliwości widoczne w każdej rzeczy. Całkowicie poddając się i podporządkowując Bogu, z uśmiechem witają oni nieszczęścia, które są działaniem Bożego panowania nad każdą rzeczą (ar. rububijja),uśmiechając się i ukazując poddanie się woli Boga. Nie rozciągając swego miłosierdzia ponad miarę miłosierdzia Boga, unikają cierpienia, udręki i bólu.
W konsekwencji tej prawdy, jak potwierdzają to niezliczone doświadczenia, ci, którzy poszukują szczęścia i przyjemności życia ostatecznego wraz z przyjemnością tego świata, mogą znaleźć je w lekcjach wiary i Koranu zawartych w Traktatach Światła.
Said Nursi
* * *
LIST NAPISANY PRZEZ MEHMEDA FEYZIEGO, KTÓRY PRZEZ OSIEM LAT SŁUŻYŁ BEDIUZZAMANOWI W KASTAMONU, ORAZ PRZEZ EMINA, NAJBARDZIEJ CNOTLIWEGO SPOŚRÓD UCZNIÓW ŚWIATŁA
اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ بِعَدَدِ رَسَٓائِلِ النُّورِ الْمَقْرُوئَةِ وَ الْمَكْتُوبَةِ
Nasz umiłowany, najbardziej cnotliwy, szanowny Nauczycielu, Effendi!
Po pierwsze:Winszujemy ci z okazji Nocy Wniebowstąpienia, całujemy twoje dłonie i prosimy, abyś wybaczył nam nasze winy.
Tym, którzy są ciekawi życia naszego Nauczyciela i pragną je zrozumieć, mówimy: Prawdziwa historia życia Nauczyciela i prawdziwa natura Traktatów Światła zostały wyrażone poprzez cudowne znaki trzydziestu trzech wersetów Wszechmądrego Koranu, poprzez wskazówki cudów Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad), zawarte w jego dziełach Al-Dżaldżalutijai Arjuza,a także przez dobrą nowinę, o jakiej oznajmił Ghałs al-A'zam (niech jego tajemnica będzie uświęcona).
Ci, którzy pragną poznać zbiorową osobowość duchową naszego Nauczyciela, powinni przestudiować traktaty Wskazówki Koranu(tur. Isharati Qur'aniya), Cuda Imama 'Alego(tur. Keramat-i Alawiya)i Cuda tego, który był Wspomożeniem(tur. Keramat-i Ghawthiya),jak również inne części Traktatów Światła. Jednakże nasze najbardziej niezachwiane przekonanie w temacie Nauczyciela jest następujące:
Ukazując Imię Boga "Światło" (ar.An-Nur) i Imię Boga "Wszechmądry" (ar. Al-Hakim), jako wielki mistrz nauk, szanowny Bediuzzaman oznajmia ludzkości wiedzę i prawdy, którymi został obdarowany, a które pochodzą ze skarbca Wszechmądrego Koranu, aby wyrazić swą wdzięczność za tak wspaniały dar (...). Poprzez własne uczynki uosabiał on moralność Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), pozostawił przeszkody duszy oraz jej pragnienia i przeżył to stulecie, reprezentując najbardziej wyróżniającą się, wybitną i wyjątkową moralność. Aż do tej pory przez całe swe życie żył ze zdumiewająco wzniosłymi zapałem, spokojem, uczciwością i skromnością. Bogactwo jego serca, poleganie na Bogu (ar. tałakkul)i zadowolenie z tego, co posiada, są wyjątkowe;
jego środki do życia i ubranie - nadzwyczaj proste; jego moralność - nadzwyczajna. Nie ukazuje on nawet najdrobniejszej skłonności do tego świata ani umiłowania go.
Ponadto zachował dostojeństwo wiedzy w taki sposób, że najważniejszą zasadą swego życia uczynił to, aby nigdy i przed nikim nie wyrażać swych potrzeb. Choć świat łaskawie zwrócił się ku niemu, nasz Nauczyciel odwrócił od niego swoją twarz. Odnośnie do swego zaopatrzenia z pomocą Wszechmocnego Boga w każdym czasie zachował swą godność i czystość; odrzucił jakiekolwiek datki, jałmużnę (ar. zakat)i prezenty. Byliśmy świadkami tego, jak sprzedał swą kołdrę, aby opłacić czynsz za dom, w którym mieszkał, a nawet wtedy pod żadnym warunkiem nie przyjmował podarunków.
Ponadto nasz Nauczyciel nigdy nie jest zadowolony z pretensjonalności i arogancji i nakazuje swoim uczniom, aby nie byli skrępowani przez ograniczenia pretensjonalności. Naucza nas tego, że "pretensjonalność jest złem wedle szariatu i wedle mądrości, ponieważ umiłowanie pretensjonalności prowadzi do przekraczania granic. Ludzie, którzy są pretensjonalni, nie będą w stanie ocalić samych siebie przed ostentacyjnym i chełpliwym zachowaniem, które jest oznaką egocentryzmu, a także przed ulotną pozycją chłodnej hipokryzji. W obu tych przypadkach szczerość intencji (ar. ichlas)poniesie szkodę".
Nasz Nauczyciel jest również najbardziej skromny. Poważnie wystrzega się bodźców wyższości, dominacji oraz pragnienia sławy. Jego osobowość i czyste usposobienie są ponad tak irytujące rzeczy. Wszystkich, a szczególnie starców, dzieci i biedaków, traktuje ze szczerym braterstwem, życzliwością i serdecznością. Z jego błogosławionej twarzy bije blask dostojeństwa połączonego z powagą i radością. Gesty życzliwości i zażyłości można zobaczyć u niego razem z przejawami dostojeństwa. Przez cały czas uśmiecha się, jednak niekiedy w wyniku wymagań stanu, jaki ukazuje, jego dostojeństwo i majestat stają się widoczne do tego stopnia, że gdyby ktoś znajdujący się obok niego chciał coś powiedzieć, poczułby się tak, jakby jego język był związany, a jego słowa stały się niezrozumiałe. Pokornie doświadczyliśmy tego wiele razy.
Zwyczajem naszego Nauczyciela jest mówić niewiele, jednakże kiedy przemawia, czyni to z elokwencją. Zgodnie z zasadą mądrości jego mowa i jego słowa zawsze są głębokie i racjonalne.
Nasz Nauczyciel nigdy nikogo nie zniesławia ani też nie pozwala na to, by ktoś w jego pobliżu plotkował. Nigdy nie był zadowolony z takich rzeczy i zawsze ukrywał winy oraz błędy innych. Myśli o ludziach tak
przychylnie, że gdyby ktoś przekazał złe słowa wypowiedziane o nim przez kogo innego, powiedziałby: "Niech Bóg uchroni, to kłamstwo! Człowiek, o którym twierdzisz, że tak powiedział, nigdy nie wyraziłby się w taki sposób!"
Nasz Nauczyciel tak umiejętnie dokłada starań w walce ze swoją duszą (ar. nafs),że nigdy nie służył jej przyjemnościom. Jadł i spał tak niewiele, że nie wystarczyłoby to dla jednego człowieka. Nocami, w wyjątkowej pokorze, oddawał cześć Bogu aż do świtu, a owo przyzwyczajenie nie zmieniało się czy to w lecie, czy to w zimie. Nigdy nie porzucił modlitwy nocnej (ar. tahadżdżud),suplikacji czy litanii. Zaprawdę, podczas świętego miesiąca ramadan, kiedy był poważnie chory, nie jedząc przez sześć dni utrzymywał post i nie zrezygnował z walki prowadzonej poprzez akty czci. Jego sąsiedzi zawsze mówili: "Przez osiem lat podczas letnich i zimowych nocy słuchaliśmy przejmującego brzmienia suplikacji Nauczyciela, jakie odmawiał o tej samej porze każdej nocy, aż do świtu. Byliśmy zdumieni jego niesłabnącą i nieprzerwaną walką".
Ponadto nasz Nauczyciel zgodnie z prawem szariatu praktykował nadzwyczajną czystość. Zawsze pozostawał w stanie czystości (ar. łudu)i nigdy nie spędzał czasu bezczynnie. Albo był zajęty spisywaniem lub poprawianiem Traktatów Światła, albo czytaniem suplikacji Wielka tarcza(ar. Dżałszan al-Kabir),albo też zanurzał się w oceanie kontemplowania Wszechmocnego Boga i w stanie oddawania Mu czci, wybijając pokłony. Podczas lata zwykł udawać się do górskiego lasu, daleko od miasta, gdzie często odwiedzaliśmy Nauczyciela. Po drodze poprawiał ręcznie spisane kopie Traktatów Światła, uważnie słuchając traktatów, które odczytywaliśmy mu my, jego słabi uczniowie, a równocześnie poprawiając błędy w tych traktatach, które odczytywaliśmy. Jeśli nie był tym zajęty, dawał nam lekcje pochodzące z jego starszych dzieł. Zatem nawet kiedy był w drodze, spędzał swój błogosławiony czas na wykonywaniu swych obowiązków. Tak, potwierdzamy, że łagodna mowa naszego Nauczyciela i słodycz jego życzliwości dawały blask tak wielki, że ktoś, kto podróżowałby ową drogą przez cały dzień, słuchając jego lekcji, nigdy nie poczułby znużenia.
Ponadto nasz Nauczyciel zawsze przedkładał służbę Traktatom Światła ponad wszystko inne. Mówił: "Od dwudziestu lat nie studiowałem ani nie miałem przy sobie innej księgi prócz Wszechmądrego Koranu i Traktatów Światła. Wystarczały mi Traktaty Światła". Tak, cóż jest potrzebne prócz Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, jeśli Ten, Który zsyła wszystkie dary, natchnął oświecone serce wszystkimi prawdami Koranu poprzez
powszechną inspirację? Ci, którzy mają co do tego wątpliwości, mogą zbadać Traktaty Światła.
Poprzez pisma Traktatów Światła Wszechmocny Bóg obdarował naszego Nauczyciela przymiotem geniuszu, jakim niewielu ludzi zostało zaszczyconych. Każdy ze zdumiewających Traktatów Światła powstał w odległych krajach, podczas choroby, w górach i sadach, bez pomocy skrybów, przy przezwyciężeniu niemożliwych do zniesienia, ciężkich warunków i tak wielu widocznych przeszkód na drodze do tego, by pomyślnie dotrzeć do celu i pomóc wiernym. Jednakże al-hamdu li-llahza to, że dzięki Bożej pomocy nasz Nauczyciel został w zdumiewający sposób obdarowany nadzwyczajnym sukcesem.
W konsekwencji owej tajemnicy Bóg sprawił, że wszechświat stał się dla Nauczyciela niebiańską księgą, zaś ziemia stronicą, a on sam został obdarowany zdolnością odczytania ich poprzez odkrycie i świadectwo mające stopień pewności równej prawdzie (ar. haqqa-l jaqin).Stworzenie przez niego tak uświęconego dzieła było absolutną łaską Boga.
Kiedy można było spodziewać się tego, że ludzkość pochwali takiego człowieka, który pracował na rzecz rozprzestrzenienia prawdy poprzez Traktaty Światła, zachęcające ludzkość do wzniesienia się ku najwyższym poziomom poznania Boga (tur. marifetu-llah)poprzez wyrażanie prawd i wiedzy jasnych znaków [15] zawartych w Koranie, owej Księdze cudownej wystawy, poprzez objaśnianie funkcji i znaczeń znaku Bożego stworzenia zapisanego w wielkiej księdze wszechświata, poprzez dzieło tak zachwycające i drogocenne, że za zezwoleniem Boga jest ono w stanie ożywić więdnące serca... Jakież to dziwne, że ludzie mieli odwagę do tego, by zatruć tego człowieka poprzez swe skargi na niego, że mieli czelność obrzucić go kamieniami!
Zgodnie z tajemnicą słów:
اَشَدُّ الْبَلَٓاءِ عَلَى الْاَنْبِيَٓاءِ ثُمَّ الْاَوْلِيَٓاءِ
Ludzie najbardziej dotknięci nieszczęściem to prorocy, następnie prawi mężowie, i tak dalej,jako że to Boża mądrość sprawia, iż ludzie będący dziedzicami proroków cierpią wszelkie nieszczęścia, zatem jak ludzie z owej błogosławionej grupy, tak nasz Nauczyciel stał się celem tak wielu nieszczęść. Zaprawdę, kiedy po raz pierwszy przybył do Kastamonu, niektóre dzieci podburzone przez pewnego nieszczęsnego człowieka obrzuciły go kamieniami, kiedy zamierzał umyć się przy fontannie. Jednakże nasz Nauczyciel zawsze okazywał wspaniałą cierpliwość i hart ducha wobec męczarni i cierpień, jakie mu zadawano. Posiadając czystość umysłu i spokój serca, nie okazując żadnego zagniewania na owe dzieci,
pomodlił się za nie, mówiąc: "Sprawiły one, że odkryłem pewną subtelną kwestię z doniosłego wersetu sury Ja, Sin". Dzięki błogosławieństwom suplikacji (ar. du'a)naszego Nauczyciela owe dzieci, zdumione tak samo jak my, później osiągnęły stan, w którym gdziekolwiek tylko widziały Nauczyciela, biegły do niego i całując jego ręce, prosiły, by się za nie pomodlił.
Nasz Nauczyciel posiada wiele nadzwyczajnych i zdumiewających stanów, a pierwszym i najważniejszym spośród nich są Traktaty Światła. Tak, wyznajemy, że nasz Nauczyciel bardzo często wiedział, co znajduje się w naszych sercach, i ostro napominał nas w kwestiach, z których sami nie zdawaliśmy sobie sprawy. Zadziwiał nas fakt, że z biegiem dni doświadczaliśmy dokładnie tego, przed czym ostrzegał nas Nauczyciel.
Kiedy wraz z naszym Nauczycielem udawaliśmy się w góry, zanim nadchodził czas powrotu do miasta, Nauczyciel nagle wstawał i polecał nam, byśmy wracali. Kiedy pytaliśmy go o powód tej decyzji, mówił: "Powinniśmy spieszyć z powrotem, gdyż oczekuje się od nas, że będziemy służyć Traktatom Światła". Po powrocie zawsze okazywało się, że albo oczekuje na nas ważny uczeń Światła, albo też sąsiedzi informowali nas o człowieku, który wielokrotnie o nas pytał.
Innego dnia pewna błogosławiona dama , {(*): Owa dama miała na imię Asiye (przyp. red. tur.).} której przodkiem był uczeń Maulany Chalida [16] zwany Kucuk Asik, przysłała naszemu Nauczycielowi szatę Maulany Chalida, którą przechowała przez wiele lat, by stała się ona znakiem błogosławieństw miesiąca ramadan. Nasz Nauczyciel szybko polecił bratu Eminowi, aby wyczyścił szatę, i zaczął wychwalać Wszechmocnego Boga za ten dar. Zadziwiony Feyzi pomyślał: "Owa dama przysłała tę szatę pod warunkiem, że zwrócę ją po dwudziestu dniach, dlaczego więc mój Nauczyciel uważa ją za swoją?" Później Feyzi ponownie zobaczył tę damę, która powiedziała mu: "Ponieważ Nauczyciel nie przyjmuje podarunków, sprezentowałam mu szatę w taki sposób, aby być może rozważył zmianę swego zwyczaju w tym jednym wypadku. Ów depozyt należy zatem do niego. Obyśmy mogli poświęcić dla niego nasze życie", wybawiając tym samym naszego brata od jego zdumienia.
Zaiste, powiedziano, że przyjęcie przez naszego błogosławionego Nauczyciela owej szaty było postrzegane przez niego jako znak tego, że został mu powierzony obowiązek ożywienia religii. Tak właśnie się stało, ponieważ w prawdziwym hadisie powiedziano:
اِنَّ اللّٰهَ يَبْعَثُ لِهٰذِهِ الْاُمَّةِ عَلٰى رَاْسِ كُلِّ مِاَةِ سَنَةٍ مَنْ يُجَدِّدُ لَهَا د۪ينَهَا
Szanowny Maulana Chalid urodził się w roku 1193, a nasz szanowny Nauczyciel w roku 1293. Pełne objaśnienie tego hadisu można znaleźć w traktacie Cuda tego, który był Wspomożeniem(tur. Keramat-i Ghawthiya).
Teraz i wówczas Nauczyciel mówił , wskazując szczególnie na Feyziego: "Czeka cię kara! Spadnie na ciebie cios i zostaniesz uwięziony", wskazując w ten sposób na nasze uwięzienie w Denizli, jak również ostrzegając nas poprzez inspirację przed pewnym doniosłym wydarzeniem. Niedługo potem rzeczywiście doszło do tego, co przepowiedział nasz Nauczyciel. Przed wydarzeniami w więzieniu Denizli ponownie powiedział on: "Moi bracia, od dawna nie pozostawałem w jednym miejscu dłużej niż przez osiem lat. Teraz minęło osiem lat, odkąd tu przybyłem. Tego roku albo umrę, albo zostanę przeniesiony w inne miejsce", przekazując w ten sposób wieść o tym, iż opuści on Kastamonu. Ponadto przed nieszczęściem więzienia Denizli nasz Nauczyciel powiedział nam: "Moi bracia, przeczuwam nadchodzący atak w wielu aspektach. Powinniście zachować szczególną ostrożność". Niedługo potem pewien stary hodża ze Stambułu nieświadomie sprzeciwił się pewnej kwestii zawartej w jednym z traktatów. Później były naczelnik urzędu do spraw fatł, szanowny Ali Riza Effendi, odrzucił ów sprzeciw i jednoznacznie potwierdził prawdomówność Traktatów Światła.
...Po chwili spłoszone zwierzę zraniło naszego Nauczyciela w nogę. Cierpiał on ból przez całe miesiące, a obowiązki aktów czci oraz uświęconej służby Traktatom Światła mógł wykonywać jedynie z wielką trudnością. Kiedy cierpiał z powodu nadzwyczaj ciężkiej choroby, będącej wynikiem straszliwej próby otrucia go, jaką zarządzono w górach, rozpoczęło się uwięzienie w Denizli.
Jednakże nawet w tak wyniszczającym położeniu ów wielki człowiek pozostał nieustępliwy, pełen zapału, wytrwały i zachował wielką cierpliwość, nigdy nie okazując opieszałości w służbie wierze i Koranowi. Ukazywał największe poświęcenie w wykonywaniu obowiązków oddawania czci Bogu. Przed naszym aresztowaniem Nauczyciel wielokrotnie powtarzał: " Ahl ad-dunjanie powinni wtrącać się do spraw Traktatów Światła, a jeśli tak uczynią, spadną na nich nieszczęścia". Zaprawdę, każdy wie, że kiedy tylko uczniowie Światła zostali aresztowani, ujrzeliśmy w wielu miejscach początek owych nieszczęść, trzęsień ziemi i chorób. Trzęsienia ziemi trwały w wielu miejscach takich jak Kastamonu aż do czasu, kiedy prawda Traktatów Światła zwyciężyła i przyznano, że przynoszą one korzyści krajowi.
Zaprawdę, historyczna cytadela górująca nad Kastamonu (która była medresą dla niektórych Traktatów Światła) z tęsknoty za Traktatami Światła i ich autorem, naszym Nauczycielem, wyraziła swój lament, zrzucając na ziemię najbardziej solidnie osadzone z jej kamieni, co namacalnie udowodniło fakt, że przesłanie naszego Nauczyciela pochodzi ze świata tego, co niewidzialne.
Przed naszym aresztowaniem Nauczyciel powiedział:
"Istnieje straszliwy plan zaatakowania Traktatów Światła, lecz nie martwcie się. Dobra wiadomość mówi o tym, że Boża pomoc przyjdzie nam na ratunek, a jest ona następująca:
Dziś otworzyłem zbiór Hizb al-a'zam an-nuri,by go czytać, kiedy nagle moją uwagę zwrócił werset:
وَ اصْبِرْ لِحُكْمِ رَبِّكَ فَاِنَّكَ بِاَعْيُنِنَا وَ سَبِّحْ بِحَمْدِ رَبِّكَ
[18] , który duchowo powiedział: 'Spójrz na mnie!' Spojrzałem zatem i ujrzałem, że pośród wielu poziomów jego znaczenia, a szczególnie poprzez znaczenie, na które wskazuje, jak również przez znaczenie numeryczne (zgodne z nauką dżafr),wskazuje on zarówno na znaki owego nieszczęścia, jakim będzie więzienie, jak również na wiadomość o naszym uwolnieniu".
Na dziewięć miesięcy przed tym, jak sąd w Denizli podjął decyzję o naszym uniewinnieniu, Nauczyciel bez wahania ujął w słowa ów klejnot, który otrzymał ze skarbca wersetu Koranu, a także poprzez swe odkrycie (ar. kaszf)wskazał na doniosłą cudowność owego wersetu. Owe dobre wiadomości uradowały nas i dały słabszym uczniom źródło duchowej siły, której potrzebowali.
Całkowite objaśnienie tego wersetu można znaleźć w mowie obrończej z Denizli i w dodatku do owej mowy.
Będąc rzadkim klejnotem naszych czasów, Nauczyciel był nadzwyczaj odważny i stanowczy, był heroldem prawdy, który odznaczał się nadzwyczajnym męstwem połączonym z wielką determinacją. Nigdy nie powstrzymał się od wyrażenia swych poglądów na drodze prawdy i nigdy nie lękał się nieżyczliwych wobec niego krytyków. Pewnego razu ujrzał, że nagrobek z wypisanym na nim słowem Bismi-llah(ar. w Imię Boga)został umieszczony w rynsztoku. W obecności sławnych na całym świecie i ważnych osobistości, kiedy nikt inny nie ośmielił się czegokolwiek powiedzieć, Nauczyciel przemówił, używając dość ostrych słów. Był niczym silna tama wzniesiona przeciw prześladowaniom. Ponadto ktokolwiek w tym mieście miał czelność, by skrzywdzić naszego
Nauczyciela lub wyrządzić krzywdę Traktatom Światła, tego spotkał żałosny koniec. Choć niektórzy z tych ludzi oprzytomnieli i ujrzeli prawdę, to inni cierpieli z powodu kary. Niektóre z owych wydarzeń opisane są w "dodatkowych listach" (tur. Lahikasi).
Podsumowując, nie jest możliwe, by biedni ludzie tacy jak my postąpili sprawiedliwie, próbując opisać i objaśnić atrybuty wielkości i piękno moralności naszego błogosławionego Nauczyciela. Najpiękniejszy Stwórca, Któremu należy się wszelka chwała (ar. Chaliqi Zu'l-Dżalal ła Zu'l-Kamal), stworzył naszego Nauczyciela jako wyjątkowy byt i uczynił go wcielonym Bożym przewodnictwem. Jakąż szczęśliwością jest dla człowieka to, że może uczestniczyć w służbie Koranowi i wierze poprzez Traktaty Światła, którym Nauczyciel służył z takim zapałem, polecając je i zachęcając innych do tej służby, że otrzymał od Traktatów Światła ich lekcje!
Poprzez cały czas pobytu w naszym mieście Nauczyciel nieprzerwanie dążył do publikowania prawdy i używał całej swej błogosławionej energii, by przynieść światło, które posłuży naszemu szczęściu. Całym naszym jestestwem błagamy Najbardziej Miłosiernego i Najbardziej Litościwego (ar. Arhamar Rahimin) o to, by w Dniu Zmartwychwstania wskrzesił nas wraz z naszym Nauczycielem, który ukazuje prawdę hadisu: اَلسَّع۪يدُ سَع۪يدٌ ف۪ى بَطْنِ اُمِّه۪ , który jest skarbcem wiedzy i nauki, cudem wysławiania się, najwybitniejszym uczonym i cudem tej epoki, z Bediuzzamanem Saidem Nursim, który owego strasznego Dnia wyciągnie swą dłoń wypełnioną światłem i ujmie nasze dłonie, by zabrać nas przed oblicze naszego Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), in sza'a-llah!...
Feyzi i Emin
spośród uczniów Światła
* * *
KILKA SŁÓW O NAJWIĘKSZYM ZNAKU
W Kastamonu Nauczyciel Bediuzzaman napisał wspaniały traktat Największy Znak(tur. Ayetu'l-Kubra),który dowodzi jedności Wszechmocnego Boga językami wszystkich istot wszechświata.
Nasz Nauczyciel określał ten traktat jako "prawdę Koranu i wielką zaporę wzniesioną przeciwko obecnemu przerażającemu zniszczeniu". Spisał go w pośpiechu, w formie, w jakiej został on oznajmiony jego sercu, a oryginalna forma owego traktatu została zachowana. Nauczyciel powiedział: "Pisząc ów traktat, czułem się tak, jakby odbywało się to niezależnie od mej woli i wyboru, zatem nie uważałem za stosowne, aby uporządkować go i skorygować wedle mych własnych myśli".
Kopie owego traktatu były początkowo drukowane w tajemnicy i stały się przyczyną, dla której Nauczyciel i jego uczniowie otrzymali wyroki więzienia. Jednakże po trwającym dwa lata śledztwie przeprowadzonym przez Sądy Karne w Denizli i Ankarze Traktaty zostały jednogłośnie uniewinnione i zwrócone Bediuzzamanowi.
W swej wizji, dla której znane było to, co niewidzialne, Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) dostrzegł ów traktat, w swym dziele Qasidah Al-Dżaldżalutijawskazał na jego znaczenie i na fakt przyjęcia go przez Boga, zaś poprzez frazę: وَ بِالْاٰيَتِ الْكُبْرٰى اَمِنّ۪ى مِنَ الْفَجَتْ Przez wzgląd na Największy Znak, ocal mnie od zguby,uczynił go orędownikiem w swych suplikacjach (ar. du'a).
Uwolnienie Nauczyciela i jego uczniów po szczegółowym dochodzeniu w sprawie Największego Znakuukazuje, że suplikacja Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad) została przyjęta przez Boga.
Dla udaremnienia prób wyrządzenia poważnych szkód wierze muzułmanów, podjętych w tym stuleciu przez prądy zbłądzenia, uważamy za właściwe załączenie w tym miejscu owej prawdy Koranu i wielkiego muru wiary.
* * *
Największy Znak
Obserwacje podróżnika zadającego wszechświatowi pytania dotyczące jego Stwórcy
بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ
تُسَبِّحُ لَهُ السَّمٰوَاتُ السَّبْعُ وَالْاَرْضُ وَمَنْ ف۪يهِنَّ وَ اِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪ وَلٰكِنْ لَا تَفْقَهُونَ تَسْب۪يحَهُمْ اِنَّهُ كَانَ حَل۪يمًا غَفُورًا
[20]
Niniejsza Stacja Druga, prócz objaśnienia powyższego wzniosłego wersetu, przedstawia dowody, argumenty oraz znaczenia Stacji Pierwszej, która została pominięta.
Jako że ten wzniosły werset, podobnie jak wiele innych wersetów koranicznych, na początek wspomina oniebiosach- o owej olśniewającej stronicy głoszącej Bożą jedność, na którą wszyscy ludzie wszystkich czasów spoglądali z podziwem i radością - w swym oświadczeniu dotyczącym Stwórcy kosmosu, my również rozpocznijmy od wspomnienia niebios.
Zaiste, każdy podróżnik, który przybywa do gospody i królestwa tego świata, otwiera oczy i zastanawia się, kto jest panem tej pięknej gospody, która przypomina wydaną z największą hojnością ucztę, najbardziej kunsztowną wystawę, najbardziej imponujący obóz i poligon, najbardziej zdumiewające i cudowne miejsce wypoczynku, miejsce najbardziej głębokich i mądrych nauk. Pyta również sam siebie, kto jest autorem tej wielkiej księgi i kto jest władcą tego wyniosłego królestwa. Wówczas jako pierwsze ukazuje się owemu podróżnikowi piękne oblicze niebios, zapisane pozłacanym pismem gwiazd. Owo oblicze wzywa go, mówiąc: "Spójrz na mnie, a poprowadzę cię ku temu, czego poszukujesz".
Podróżnik spogląda zatem i widzi przejaw wszechwładzy, wykonującej w niebiosach rozmaite zadania: utrzymuje ona wysoko w niebiosach, bez jakiegokolwiek filaru czy podpory, setki tysięcy ciał niebieskich, a niektóre z nich są tysiąc razy cięższe od Ziemi i obracają się z prędkością tysiąc razy większą od prędkości kuli armatniej; sprawia, że poruszają się one szybko i we właściwej harmonii, nie zderzając się z innymi; sprawia, że niezliczone lampy nieustannie płoną, nie potrzebując żadnej oliwy; zarządza owymi wielkimi masami bez jakiegokolwiek zamieszania czy nieporządku; wysyła słońce i księżyc, by wykonywały wyznaczone im zadania, a owe wielkie ciała niebieskie nigdy się nie buntują; zarządza w nieskończonej przestrzeni - której wielkości nie można wymierzyć liczbami, nawet gdyby rozciągały się od bieguna do bieguna - wszystkim, co istnieje, czyniąc to w tym samym czasie, z tą samą siłą, w ten sam sposób, w tym samym stylu i wedle tej samej formy, bez najmniejszego niedostatku; sprowadza do poddania się i posłuszeństwa jej prawom wszystkie siły tkwiące w owych ciałach niebieskich; czyści oblicze niebios, usuwając z owego wielkiego zgromadzenia wszelkie śmiecie i nieczystości; sprawia, że ciała niebieskie manewrują niczym zdyscyplinowana armia, a następnie, sprawiając, że Ziemia się obraca, każdej nocy i każdego roku ukazuje niebiosa w innym kształcie, jakby były one ekranem kinowym ukazującym publiczności stworzenia prawdziwe lub zmyślone obrazy.
W owym działaniu Wszechwładnego zawarta jest prawda składająca się z podporządkowania, zarządzania, przemian, porządkowania, oczyszczania i zatrudniania. Ta prawda z jej wspaniałością i wszechstronnością niesie z sobą świadectwo konieczności istnienia i jedności Stwórcy niebios, a także zaświadcza, że istnienie owego Stwórcy jest bardziej widocznym niż istnienie niebios, stądw Stopniu Pierwszym Stacji Pierwszejzostało powiedziane:
لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ السَّمٰوَاتُ بِجَم۪يعِ مَا ف۪يهَا بِشَهَادَةِ عَظَمَةِ اِحَاطَةِ حَق۪يقَةِ التَّسْخ۪يرِ وَ التَّدْب۪يرِ وَ التَّدْو۪يرِ وَ التَّنْظ۪يمِ وَ التَّنْظ۪يفِ وَ التَّوْظ۪يفِ الْوَاسِعَةِ الْمُكَمَّلَةِ بِالْمُشَاهَدَةِ
Następnie cudowne miejsce zgromadzenia, znane jakoprzestrzeń lub atmosfera,zaczyna grzmiącym głosem oznajmiać owemu podróżnikowi, który przybył na ten świat jako gość: "Spójrz na mnie! Dzięki mnie możesz odkryć i odnaleźć obiekt swoich poszukiwań - Tego, Który wysłał
cię tutaj!" Podróżnik spogląda w zagniewaną, lecz łaskawą twarz atmosfery i słucha straszliwych, lecz radosnych uderzeń gromu, dostrzegając, co następuje:
Zawieszone między niebem a ziemią chmury nawadniają ogród tego świata w najbardziej mądry i miłosierny sposób, zaopatrując mieszkańców ziemi w wodę życia, łagodzą naturalny żar życia i spieszą, by zesłać pomoc wszędzie, gdzie tylko jest ona potrzebna. Prócz wypełniania tych i innych obowiązków wielkie chmury, które mogłyby wypełnić całe niebo, niekiedy chowają się, a ich części oddalają się na spoczynek, aż nie można ujrzeć po nich nawet śladu, podobnie jak dobrze wyszkolona armia to ukazuje się, to ukrywa, zależnie od nagle przychodzących rozkazów.
Następnie, kiedy w jednej chwili zostaje wydany rozkaz spuszczenia deszczu, chmury gromadzą się w ciągu jednej godziny lub raczej w ciągu kilku minut, wypełniają niebo i oczekują na dalsze rozkazy od ich dowódcy.
Następnie podróżnik spogląda na wiatr w atmosferze i widzi, że powietrze jest mądrze i ze szczodrością zatrudnione przy wykonywaniu zadań tak licznych, jak gdyby nieożywione atomy nieświadomego powietrza słyszały i notowały rozkazy przychodzące od Władcy wszechświata; bez zaniedbania choćby jednego z owych zadań powietrze wykonuje je w uporządkowany sposób dzięki mocy Władcy. Skutkiem tego pozwala oddychać wszystkim istotom i transportuje do wszelkich żywych stworzeń światło, ciepło i elektryczność, których potrzebują, przewodzi dźwięki, jak również wspomaga zapylanie roślin.
Później podróżnik spogląda na deszcz i widzi, że w tych delikatnych, lśniących i słodkich kroplach, wysłanych z ukrytego skarbca miłosierdzia, znajduje się tak wiele litościwych podarunków i zawartych w nich funkcji, jakby samo miłosierdzie przybrało kształt deszczu i wypływało ze skarbca Wszechwładnego w postaci kropel. To z tego powodu deszcz został nazwany miłosierdziem.
Następnie podróżnik spogląda na błyskawicę i słucha grzmotu, widząc, że oba z tych zjawisk także są zatrudnione przy wykonywaniu cudownych zadań. Wtedy, odwracając wzrok, spogląda na swój własny rozum i mówi:
"Nieożywiona i pozbawiona życia chmura, która przypomina wyczesaną bawełnę, z całą pewnością nic o nas nie wie, a kiedy przybywa nam z pomocą, to nie dlatego, że lituje się nad nami. Nie może również pojawiać się i znikać bez rozkazów, jakie otrzymuje, lecz raczej działa zgodnie z rozkazami najbardziej Wszechmocnego
i Litościwego dowódcy. Najpierw znika bez śladu, a później nagle pojawia się ponownie, aby rozpocząć swoją pracę. Poprzez rozkaz i moc Czyniącego i Najbardziej Wzniosłego, Najbardziej Wspaniałego i Dostojnego Monarchy, wypełnia atmosferę, by później ją opróżnić. Mądrze zapisując niebo i wymazując ów wzór, czyni niebo tablicą usuwania i potwierdzenia, opisem zgromadzenia i zmartwychwstania. Poprzez koncept Najbardziej Szczodrego i Obdarowującego, Najbardziej Hojnego i Troskliwego Pana, Zarządzającego owymi sprawami i Rozporządzającego nimi Władcy, chmura dosiada wiatru, zabierając ze sobą ciężkie jak góry skarbce pełne deszczu, i spieszy z pomocą potrzebującym. Jest tak, jakby chmura płakała z litości nad nimi, a jej łzy sprawiały, że kwiaty się uśmiechają, łagodziły żar słońca, spryskiwały ogrody wodą, a także myły i czyściły oblicze ziemi".
Następnie ów zadziwiony podróżnik mówi do swego rozumu:
"Te setki tysięcy mądrze, miłosiernie i przemyślnie wyznaczonych zadań oraz aktów szczodrości i miłosierdzia, jakie mają swój początek za zasłoną zewnętrznego kształtu nieożywionego, pozbawionego życia, nieświadomego, zmiennego, niestabilnego, burzliwego, niepewnego i niestałego powietrza, jasno ustalają fakt, że pracowity wiatr, ów niestrudzony sługa, nigdy nie działa sam z siebie, lecz raczej zgodnie z rozkazami Wszechmocnego, Wszechwiedzącego, Najbardziej Mądrego i Szczodrego dowódcy. Jest tak, jakby każda cząsteczka była świadoma każdego pojedynczego zadania, jak żołnierz, który wysłuchuje wszystkich rozkazów dowódcy i rozumie je, jako że wiatr słyszy każdy wędrujący przez powietrze rozkaz Wszechwładnego i jest mu posłuszny. Wspiera oddychanie i życie wszystkich zwierząt, zapylanie i wzrost wszystkich roślin, a także pomaga w uprawianiu wszelkiej materii koniecznej do ich przetrwania. Kieruje i zarządza chmurami, czyni możliwą podróż okrętów żaglowych, umożliwia przenoszenie dźwięków - zwłaszcza za pomocą telegrafu bez drutu, telefonu, telegrafu i radia - jak również spełnia wiele innych powszechnych funkcji.
Atomy, z których każdy składa się z dwóch prostych składników, jak wodór i tlen, a wszystkie są podobne do siebie nawzajem, istnieją na całym świecie w setkach tysięcy rozmaitych form, wnioskuję zatem, że są zatrudniane i zabierają się do pracy w najwyższym porządku poprzez działanie ręki mądrości.
Jak wyjaśnia to werset:
وَتَصْر۪يفِ الرِّيَاحِ وَالسَّحَابِ الْمُسَخَّرِ بَيْنَ السَّمَٓاءِ وَالْاَرْضِ
[21]
Tym, Który poprzez zarządzanie wiatrami zatrudnia je dla spełnienia niezliczonych funkcji, Który poprzez uporządkowanie chmur wykorzystuje je dla wykonania nieskończenie licznych zadań miłosierdzia, Który w ten sposób stwarza powietrze - tak, może być Nim jedynie Ten, do Którego należy konieczność istnienia, Który jest nad każdą rzeczą Wszechwładny i o każdej rzeczy Wszechwiedzący, Pan (ar. Ar-Rabb) obdarzony chwałą i hojnością".
Tak, oto wniosek, jaki wyciąga nasz podróżnik!
Później spogląda on na deszcz i widzi, że jest w nim zawarte tyle korzyści, ile jest kropel deszczu, tyle przejawów wszechwładzy, ile jest cząsteczek deszczu, i tyle przykładów mądrości, ile jego atomów. Ponadto owe słodkie, delikatne i błogosławione krople są stworzone w tak piękny i uporządkowany sposób, że szczególnie deszcz zsyłany latem jest wysyłany i spuszczany z taką równowagą i regularnością, że owego porządku nie są w stanie zniszczyć nawet burze i huragany, które sprawiają, że wielkie obiekty zderzają się ze sobą; krople nie zderzają się ani nie łączą w sposób, jaki spowodowałby, iż stałyby się przynoszącymi szkodę masami wody. Woda, złożona z dwóch prostych pierwiastków - wodoru i tlenu, jest zatrudniona przy wykonywaniu setek tysięcy innych, mądrych i celowych zadań i w setkach tysięcy rzemiosł, zwłaszcza w istotach żywych, choć sama w sobie jest nieożywiona i nieświadoma. Deszcz, który jest prawdziwym ucieleśnieniem Bożego miłosierdzia, może zatem być wytwarzany jedynie w niewidzialnym skarbcu Najbardziej Litościwego i Najbardziej Miłosiernego, a jego zstępowanie w formie materialnej objaśnia werset:
وَهُوَ الَّذ۪ى يُنَزِّلُ الْغَيْثَ مِنْ بَعْدِ مَا قَنَطُوا وَيَنْشُرُ رَحْمَتَهُ
[22]
Następnie podróżnik słuchagrzmotui przygląda siębłyskawicy.Pojmuje, że owe dwa cudowne wydarzenia zachodzące w atmosferze są materialnym unaocznieniem wersetów:
وَيُسَبِّحُ الرَّعْدُ بِحَمْدِه۪
[23]
يَكَادُ سَنَا بَرْقِه۪ يَذْهَبُ بِالْاَبْصَارِ
[24]
Ponadto zapowiadają one nadejście deszczu, głosząc radosną wieść potrzebującym.
Tak, fakt, że atmosfera nagle wydaje ów cudowny dźwięk, wypełnienie ciemnego nieba blaskiem i ogniem błyskawicy, rozświetlanie chmur przypominających góry bawełny lub rynny wybuchające wodą i deszczem - te
i podobne zjawiska są niby cios wymierzony w głowę niedbałego człowieka, który zwraca swój wzrok w dół, ku ziemi. Mówią one owemu człowiekowi:
"Unieś głowę i spójrz na cudowne czyny Czyniącego i Wszechmocnego, Który pragnie, byś Go poznał. Jak ty nie jesteś pozostawiony samemu sobie, tak w ten sam sposób owe zjawiska i wydarzenia mają swojego Pana i swój cel. Każde z nich jest wywoływane, aby wypełniło określone zadanie, i każde jest zatrudniane przez Najmądrzejszego, Który zarządza każdą sprawą".
Wtedy zadziwiony podróżnik słyszy wzniosłe i oczywiste świadectwo owej prawdy, na którą składają się rozporządzanie wiatrami, zsyłanie deszczu i zarządzanie zjawiskami atmosfery, i mówi:"Wierzę w Boga".Oto, co zostało stwierdzonew Stopniu Drugim Stacji Pierwszej,wyrażającym obserwacje naszego podróżnika dotyczące atmosfery:
لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ الْجَوُّ بِجَم۪يعِ مَا ف۪يهِ بِشَهَادَةِ عَظَمَةِ اِحَاطَةِ حَق۪يقَةِ التَّسْخ۪يرِ وَالتَّصْر۪يفِ وَ التَّنْز۪يلِ وَ التَّدْب۪يرِ الْوَاسِعَةِ الْمُكَمَّلَةِ بِالْمُشَاهَدَةِ
NastępnieZiemiazwraca się do owego zadumanego podróżnika, który zaczyna oswajać się ze swą medytacyjną podróżą:
"Dlaczego błąkasz się po niebiosach, po przestrzeni i niebie? Chodź, a zapoznam cię z Tym, Którego poszukujesz. Spójrz na funkcje, które spełniam, i czytaj moje stronice!"
Podróżnik spogląda i widzi, że Ziemia, niczym pogrążony w ekstazie derwisz Mevlevi w jego dwojakim ruchu, wykreśla wokół miejsca Wielkiego Zgromadzenia krąg, który stanowi o następstwie dni, lat i pór roku. Jest najwspanialszym okrętem Wszechwładnego, wyładowanym setkami tysięcy różnych rodzajów pożywienia i ekwipunku, jakie są potrzebne wszystkim żywym istotom, płynącym w najdoskonalszej równowadze przez ocean przestrzeni wokół słońca.
Później podróżnik spogląda na stronice Ziemi i widzi, że każda karta każdej z jej ksiąg poprzez tysiące wersów głosi wieść o Panu (ar. Ar-Rabb) Ziemi. Nie będąc w stanie przeczytać całej księgi, spogląda na stronicę dotyczącą stwarzania i rozmieszczania istot żywych podczas wiosny, i zauważa, co następuje:
Wszelkie formy części ciała setek tysięcy gatunków wyłaniają się w doskonałej precyzji z prostej materii, a następne są odżywiane
w najbardziej miłosierny sposób. Następnie w cudowny sposób niektórym spośród nasion zostają dane skrzydła, zaś nasiona startują do lotu i rozprzestrzeniają się. Są rozprowadzane z największą skutecznością, najbardziej troskliwie karmione i pielęgnowane. Niezliczone rodzaje smacznego, wybornego pożywienia są wyprowadzane z suchej gliny, z korzeni, nasion i kropli płynu, które tylko w niewielkim stopniu różnią się od siebie nawzajem.Każdej wiosny sto tysięcy rodzajów pożywienia i ekwipunku jest ładowanych na ów okręt z niewidzialnego skarbca, jak ładuje się towary do wagonu kolejowego, a następnie w największym porządku są one wysyłane istotom żywym.Szczególnie wysyłanie niemowlętom puszkowanego mleka w owych pakunkach z pożywieniem, a także wysyłanie im pomp tłoczących słodkie mleko w postaci piersi ich kochających matek, jest przykładem troskliwości, miłosierdzia i mądrości tak wspaniałym, że natychmiast zostaje ustalone, iż jest to najbardziej delikatny przejaw miłosierdzia i szczodrości Miłosiernego i Litościwego.
W skrócie:Owa żyjąca stronica, jaką jest wiosna, ukazuje setki tysięcy przykładów i próbek Wielkiego Zgromadzenia, a także jest wyraźnym ukazaniem wersetu:
فَانْظُرْ اِلٰى اٰثَارِ رَحْمَتِ اللّٰهِ كَيْفَ يُحْيِى الْاَرْضَ بَعْدَ مَوْتِهَا اِنَّ ذٰلِكَ لَمُحْيِى الْمَوْتٰى وَهُوَ عَلٰى كُلِّ شَيْءٍ قَد۪يرٌ
[25]
Co więcej, ten werset może zostać wypowiedziany, by ukazać w cudowny sposób znaczenie owej karty, jaką jest wiosna. Podróżnik pojmuje zatem, że Ziemia poprzez wszystkie jej karty i w sposób właściwy jej wielkości głosi: Nie ma boga, jak tylko On!
Wyrażając znaczenie, jakie ujrzał podróżnik dzięki zwięzłemu świadectwu jednego z dwudziestu aspektów jednej spośród ponad dwudziestu stronic Ziemi,w Stopniu Trzecim Stacji Pierwszejpowiedziano:
لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ الْاَرْضُ بِجَم۪يعِ مَا ف۪يهَا وَ مَا عَلَيْهَا بِشَهَادَةِ عَظَمَةِ اِحَاطَةِ حَق۪يقَةِ التَّسْخ۪يرِ وَ التَّدْب۪يرِ وَ التَّرْبِيَةِ وَ الْفَتَّاحِيَّةِ وَ تَوْز۪يعِ الْبُذُورِ وَ الْمُحَافَظَةِ وَ الْاِدَارَةِ وَ الْاِعَاشَةِ لِجَم۪يعِ ذَوِى الْحَيَاةِ وَ الرَّحْمَانِيَّةِ وَ الرَّح۪يمِيَّةِ الْعَامَّةِ الشَّامِلَةِ الْمُكَمَّلَةِ بِالْمُشَاهَدَةِ
Wówczas nasz rozmyślający podróżnik czyta każdą z kart wszechświata, a kiedy to czyni, jego wiara, ów klucz do szczęśliwości, umacnia się; jego poznanie, ów klucz do rozwoju duchowego, wzrasta; jego wiara w Boga, źródło i fundament wszelkiej doskonałości, osiąga wyższy poziom; jego radość i przyjemność zwiększają się i rozbudzają w nim zapał; a kiedy słucha on doskonałych i przekonujących lekcji, jakie dają mu niebiosa, przestrzeń i ziemia, głośno prosi o więcej. Wtedy słyszy zachwycające wspominanie Boga, jakie wypowiada zgiełkmórz i wielkich rzek,i słucha ich smutnego, lecz przyjemnego dźwięku. Morza i wielkie rzeki mówią mu na wiele sposobów:"Spójrz na nas i odczytaj także nasze znaki!"Spojrzawszy, nasz podróżnik widzi, co następuje:
Morza, nieprzerwanie falujące, zlewające się i występujące z brzegów, z właściwej im natury mające skłonność do wdzierania się na ląd, otaczają ziemię i wraz z nią nadzwyczaj szybko, w ciągu jednego roku, obiegają okrąg, którego obwód jest równy dwudziestu pięciu tysiącom lat drogi, jednak nie rozpraszają się ani nie wylewają, by wtargnąć na przylegający do nich ląd. To poruszając się, to zastygając w ciszy, są chronione przez rozkaz i moc Wszechmocnego i Najwspanialszego.
Spojrzawszy następnie w głębiny mórz, podróżnik ujrzał, że prócz najpiękniejszych, właściwie przyozdobionych i ukształtowanych klejnotów znajdują się w nich tysiące różnych rodzajów zwierząt, zaopatrywanych i porządkowanych, które są wzbudzane do życia i którym jest zsyłana śmierć, a wszystko następuje z zachowaniem największej dyscypliny, których zaopatrzenie pochodzi ze zwykłego piasku i słonej wody, a ten stan rzeczy nieodparcie dowodzi istnienia Wszechmocnego i Chwalebnego, Miłosiernego i Najpiękniejszego, Który zarządza owymi stworzeniami i daje im życie.
Następnie podróżnik spogląda na rzeki oraz morza i widzi, że zawarte w nich korzyści, spełniane przez nie funkcje, a także nieprzerwane uzupełnianie ich wody - są pobudzane przez mądrość i miłosierdzie, które bez wątpienia udowadniają, że wszystkie rzeki, strumienie, źródła i wielkie drogi wodne wypływają ze skarbca miłosierdzia Litościwego Pana, Chwalebnego i Szczodrego. Są one zachowywane i rozdzielane w sposób zaiste tak nadzwyczajny, że zostało powiedziane: Cztery rzeki wypływają z Raju[26]. Oznacza to, że dalece wykraczają one poza pozorne przyczyny, a wypływają ze skarbca niematerialnego Raju, z wielkiej obfitości i niewyczerpanego źródła tego, co niewidzialne.
Na przykład błogosławiony Nil, który przekształca piaszczystą ziemię Egiptu w raj, wypływa z Gór Księżycowych na południu i nigdy nie
wysycha, jakby był małym morzem. Gdyby wodę, jaką niesie ta rzeka w ciągu sześciu miesięcy, zgromadzić i zamrozić w kształcie góry, owa góra byłaby większa od Gór Księżycowych. Jednak to miejsce w górach, w którym znajduje się i jest zmagazynowana woda, nie przekracza jednej szóstej ich masy. Co tyczy się wody, którą zasilana jest rzeka, to w skwarnym regionie, jakim jest dorzecze Nilu, deszcz pada bardzo rzadko i szybko pochłania go spragniona gleba, stąd nie jest on w stanie utrzymać w równowadze stanu wody w rzece. Stąd wzięła swój początek tradycja, wedle której Nil w cudowny sposób wypływa z niewidzialnego Raju. Owa tradycja posiada głębokie znaczenie i wyraża piękną prawdę.
Następnie podróżnik dostrzega tysięczną część prawd i twierdzeń zawartych w oceanach i rzekach. Morza jednomyślnie głoszą, z mocą proporcjonalną do ich wielkości: Nie ma boga, jak tylko On!,wytwarzając wszystkie zamieszkujące je istoty, by potwierdziły ich świadectwo. Tak, oto, co dostrzegł nasz podróżnik!
Wyrażając i przekazując świadectwo mórz i rzek,w Stopniu Czwartym Stacji Pierwszejpowiedzieliśmy:
لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ جَم۪يعُ الْبِحَارِ وَ الْاَنْهَارِ بِجَم۪يعِ مَا ف۪يهَا بِشَهَادَةِ عَظَمَةِ اِحَاطَةِ حَق۪يقَةِ التَّسْخ۪يرِ وَ الْمُحَافَظَةِ وَ الْاِدِّخَارِ وَ الْاِدَارَةِ الْوَاسِعَةِ الْمُنْتَظَمَةِ بِالْمُشَاهَدَةِ
Następnie ten, kto odbywał swą medytacyjną podróż, został wezwany przezgóry i równiny,które powiedziały:"Przeczytaj również nasze stronice".Patrząc, ujrzał, że powszechne funkcje i obowiązki gór są tak wspaniałe i mądre, że wprawiają inteligencję w osłupienie. Góry wyłaniają się z ziemi na rozkaz ich Pana (ar. Ar-Rabb), aby złagodzić zamieszanie, gniew i urazę, które biorą swój początek z niepokojów we wnętrzu ziemi. Kiedy góry pną się wzwyż, ziemia zaczyna oddychać, zostaje wybawiona od przynoszących szkodę drżeń i wstrząsów, a spokój, w jakim wykonuje swój obowiązek obracania się, nie jest dłużej zakłócany. W ten sam sposób, jak maszty są osadzane na statku, aby zabezpieczyć go przed wstrząsami i zachować jego równowagę, góry są umieszczane na pokładzie okrętu Ziemi jako maszty i magazyny, jak wskazują na to podobne poniższym wersety Koranu, owej Księgi cudownej wystawy:
وَاَلْقَيْنَا ف۪يهَا رَوَاسِىَ
[27]
وَالْجِبَالَ اَرْسَيهَا
[28]
وَ الْجِبَالَ اَوْتَادًا
[29]
Ponadto wszelkie rodzaje źródeł, wód, minerałów i innych substancji, jakich potrzebują istoty żywe, są zachowywane i magazynowane w górach w sposób tak mądry, umiejętny, szczodry i przewidujący, że góry udowadniają, iż są składami, magazynami i sługami Tego, do Którego należą nieskończona moc i nieskończona mądrość. Wnioskując z tych dwóch przykładów o innych obowiązkach i przykładach wielkiej jak góry mądrości dotyczącej gór i równin, podróżnik dzięki ogólnym przykładom mądrości (szczególnie tej, która dotyczy sposobu, w jaki wszelkie rzeczy zostały opatrznościowo zmagazynowane w górach) widzi składane przez góry i równiny świadectwo i fakt, że głoszą one Bożą jedność, oznajmiając: Nie ma boga, jak tylko On!- a jest to deklaracja potężna i solidna jak góry, a wielka i rozległa jak równiny - i sam również mówi:"Wierzę w Boga Jedynego".
Celem wyrażenia owego znaczeniaw Stopniu Piątym Stacji Pierwszejzostało powiedziane:
لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ جَم۪يعُ الْجِبَالِ وَ الصَّحَارٰى بِجَم۪يعِ مَا ف۪يهَا وَ عَلَيْهَا بِشَهَادَةِ عَظَمَةِ اِحَاطَةِ حَق۪يقَةِ الْاِدِّخَارِ وَ الْاِدَارَةِ وَ نَشْرِ الْبُذُورِ وَ الْمُحَافَظَةِ وَ التَّدْب۪يرِ الْاِحْتِيَاطِيَّةِ الرَّبَّانِيَّةِ الْوَاسِعَةِ الْعَامَّةِ الْمُنْتَظَمَةِ الْمُكَمَّلَةِ بِالْمُشَاهَدَةِ
Kiedy umysł podróżnika przemierzał góry i równiny, otworzyła się przed nim brama do królestwadrzew i roślin.Został on wezwany do środka."Chodź", powiedziały drzewa i rośliny, "zbadaj nasze królestwo i odczytaj nasze inskrypcje".Wchodząc, ujrzał on wspaniałe i właściwie upiększone zgromadzenie głoszące jedność Boga, krąg wspominający Jego Najpiękniejsze Imiona i składający Mu dzięki, który przyciągnął go do siebie. Z samego wyglądu wszystkich drzew i roślin pojął, że ich różnorodne gatunki jednogłośnie oznajmiają: Nie ma boga,
jak tylko On!,ponieważ dostrzegł trzy wielkie i ogólne prawdy, będące wskazówkami i dowodami faktu, że wszystkie dające owoce drzewa i rośliny językiem ich symetrycznie ukształtowanych i elokwentnych liści, frazami ich czarujących i wielomównych kwiatów, słowami ich dobrze uporządkowanych i elokwentnych owoców zaświadczały chwałę Boga i świadczyły: Nie ma boga, jak tylko On!
Prawda Pierwsza:Jak w każdej z roślin i w każdym z drzew w najbardziej oczywisty sposób widoczne są przemyślany dar i służąca określonemu celowi szczodrość oraz miłosierdzie, tak w ten sam sposób można je ujrzeć we wszystkich drzewach i roślinach z jasnością blasku słonecznego światła.
Prawda Druga:Mądre i rozmyślne rozróżnienie i zróżnicowanie, które w żaden sposób nie może zostać przypisane przypadkowi, przemyślane i miłosierne upiększenie i nadanie kształtu - to wszystko można ujrzeć z jasnością równą jasności światła dnia w nieskończenie licznych rodzajach i gatunkach drzew i roślin, które ukazują, że są dziełami i haftami wykonanymi przez Wszechmądrego, Kształtującego.
Prawda Trzecia:Rozwijanie i odsłanianie wszystkich poszczególnych przedstawicieli stu tysięcy gatunków owego nieskończonego królestwa (a każdy ukazuje się we własnym, różnym od innych kształcie i we właściwy dla niego sposób, w największych porządku i równowadze, a także z największym pięknem) ze ściśle określonych, ograniczonych, prostych i litych nasion i ziaren, które są wszystkie identyczne bądź prawie identyczne - tak, wyłanianie się ich rozmaitych kształtów z nasion, które odbywa się z całkowitą równowagą, żywotnością, zgodnie z mądrym zamysłem, bez najmniejszego błędu ani pomyłki, jest prawdą bardziej olśniewającą niż słońce. Świadków, którzy dowodzą owej prawdy, jest tylu, ile jest powstających wiosną kwiatów, owoców i liści, zatem podróżnik powiedział: "Chwała niech będzie Bogu Jedynemu za błogosławieństwo wiary".
Wyrażając i zaświadczając owe prawdy,w Stopniu Szóstym Stacji Pierwszejpowiedzieliśmy:
لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِه۪ اِجْمَاعُ جَم۪يعِ اَنْوَاعِ الْاَشْجَارِ وَ النَّبَاتَاتِ الْمُسَبِّحَاتِ النَّاطِقَاتِ بِكَلِمَاتِ اَوْرَاقِهَا الْمَوْزُونَاتِ الْفَص۪يحَاتِ وَ اَزْهَارِهَا الْمُزَيَّنَاتِ الْجَز۪يلَاتِ وَ اَثْمَارِهَا الْمُنْتَظَمَاتِ الْبَل۪يغَاتِ بِشَهَادَةِ عَظَمَةِ اِحَاطَةِ حَق۪يقَةِ الْاِنْعَامِ وَ الْاِكْرَامِ وَ الْاِحْسَانِ بِقَصْدٍ وَ رَحْمَةٍ وَ حَق۪يقَةِ التَّمْي۪يزِ وَ التَّزْي۪ينِ وَ التَّصْو۪يرِ بِاِرَادَةٍ وَ حِكْمَةٍ مَعَ قَطْعِيَّةِ دَلَالَةِ حَق۪يقَةِ فَتْحِ جَم۪يعِ صُوَرِهَا الْمَوْزُونَاتِ الْمُزَيَّنَاتِ الْمُتَبَايِنَةِ الْمُتَنَوِّعَةِ الْغَيْرِ الْمَحْدُودَةِ مِنْ نُوَاتَاتٍ وَ حَبَّاتٍ مُتَمَاثِلَةٍ مُتَشَابِهَةٍ مَحْصُورَةٍ مَعْدُودَةٍ
Kiedy ów podróżnik poprzez wszechświat ruszył dalej w swej medytacyjnej wędrówce, z rosnącym zapałem, niosąc upleciony w ogrodzie wiosny bukiet złożony z poznania i wiary, który sam był niczym wiosna, przed jego dostrzegającym prawdę umysłem i zdolnym do poznawania rozumem otworzyła się brama do królestwazwierząt i ptaków,a setki różnych głosów i rozmaitych języków zaprosiły go, by wszedł do środka. Wchodząc ujrzał, że wszystkie rozmaite gatunki, grupy i narody zwierząt i ptaków w milczeniu lub na głos oznajmiają: Nie ma boga, jak tylko On!,przekształcając oblicze ziemi w wielkie miejsce wypowiadania inwokacji, w rozległe miejsce zgromadzenia głoszącego chwałę Boga. Ujrzał, że każde z owych stworzeń jest niczym poświęcony Bogu poemat, niczym słowo głoszące Jego chwałę, niczym litera wskazująca na Jego miłosierdzie, że każde z nich opisuje Stwórcę, składając Mu dzięki i wychwalając Go, jakby wszystkie zmysły, zdolności, części ciała i narządy owych zwierząt i ptaków były uporządkowanymi i wyważonymi słowami lub doskonałymi i zdyscyplinowanymi wyrażeniami. Ujrzał trzy wielkie i wszechstronne prawdy, w rozstrzygający sposób wskazujące na to, że zwierzęta i ptaki składają dzięki Stwórcy, Który daje zaopatrzenie, i głoszą Jego jedność.
Prawda Pierwsza:Fakt, że są one powołane do istnienia zgodnie z mądrością i zamysłem; ich kunsztowne stworzenie w stylu, którego w żaden sposób nie można przypisać przypadkowi, ślepej sile lub nieożywionej naturze; fakt, że są one stworzone i ukształtowane wedle zamysłu i ze znawstwem; ich ożywienie i danie im życia w sposób, który w dwudziestu aspektach ukazuje przejaw wiedzy, mądrości i woli - to wszystko jest prawdą, która zaświadcza konieczność istnienia Wiecznie Żyjącego i Samoistnego oraz siedem atrybutów Jego jedności, a jej świadectwo powtarzane jest tyle razy, ile jest wszystkich istot żywych.
Prawda Druga:Z rozróżnienia między owymi nieskończenie licznymi stworzeniami, z ich upiększenia i ozdobienia w stylu, dzięki któremu ich cechy są różne, ich kształty upiększone, ich proporcje odmierzone
i regularne, a ich formy właściwie uporządkowane - z tego wszystkiego wyłania się prawda tak wielka i potężna, że nikt prócz Tego, Który jest nad każdą rzeczą Wszechwładny i o każdej rzeczy Wszechwiedzący, nie mógłby rościć sobie praw do owego obejmującego każdą rzecz dzieła, które pod każdym względem ukazuje tysiące cudów i przykładów mądrości; tak, jest niemożliwym i wykluczonym, by cokolwiek prócz Niego mogło rościć sobie takie prawo.
Prawda Trzecia:Pojawianie się i odsłanianie owych nieprzeliczonych stworzeń w setkach tysięcy ich rozmaitych form i kształtów, z których każdy jest cudem mądrości; ich wyłanianie się z jaj lub kropli płynu zwanego nasieniem, które wszystkie są identyczne lub przynajmniej podobne do siebie nawzajem, a ich liczba jest skończona i ograniczona; fakt, że to wszystko zachodzi w najbardziej uporządkowanym, regularnym i bezbłędnym stylu - oto prawda tak olśniewająca, jakby rozświetlały ją dowody i świadectwa, których jest tyle, ile jest wszystkich zwierząt.
Poprzez zgodność owych trzech prawd wszystkie gatunki zwierząt są wspólnie zajęte zaświadczaniem: Nie ma boga, jak tylko On!Jest tak, jak gdyby cała ziemia niczym wielki człowiek mówiła: Nie ma boga, jak tylko On!w sposób właściwy dla jej ogromu, jakby oznajmiała swoje świadectwo mieszkańcom niebios. To zobaczył podróżnik i to doskonale zrozumiał, zaś my, aby wyrazić owe prawdy,w Stopniu Siódmym Stacji Pierwszejpowiedzieliśmy:
لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ اِتِّفَاقُ جَم۪يعِ اَنْوَاعِ الْحَيَوَانَاتِ وَ الطُّيُورِ الْحَامِدَاتِ الشَّاهِدَاتِ بِكَلِمَاتِ حَوَاسِّهَا وَ قُوَاهَا وَ حِسِّيَّاتِهَا وَ لَطَائِفِهَا الْمَوْزُونَاتِ الْمُنْتَظَمَاتِ الْفَص۪يحَاتِ وَ بِكَلِمَاتِ جِهَازَاتِهَا وَ جَوَارِحِهَا وَ اَعْضَائِهَا وَاٰلَاتِهَا الْمُكَمَّلَةِ الْبَل۪يغَاتِ بِشَهَادَةِ عَظَمَةِ اِحَاطَةِ حَق۪يقَةِ الْا۪يجَادِ وَ الصُّنْعِ وَ الْاِبْدَاعِ بِالْاِرَادَةِ وَ حَق۪يقَةِ التَّمْي۪يزِ وَ التَّزْي۪ينِ بِالْقَصْدِ وَ حَق۪يقَةِ التَّقْد۪يرِ وَ التَّصْو۪يرِ بِالْحِكْمَةِ مَعَ قَطْعِيَّةِ دَلَالَةِ حَق۪يقَةِ فَتْحِ جَم۪يعِ صُوَرِهَا الْمُنْتَظَمَةِ الْمُتَخَالِفَةِ الْمُتَنَوِّعَةِ الْغَيْرِ الْمَحْصُورَةِ مِنْ بَيْضَاتٍ وَقَطَرَاتٍ مُتَمَاثِلَةٍ مُتَشَابِهَةٍ مَحْصُورَةٍ مَحْدُودَةٍ
Następnie nasz rozmyślający podróżnik, aby pokonać kolejne z nieskończenie licznych stopni i nieprzeliczonych świetlistych stacji poznania Boga, zapragnął wkroczyć do świata ludzi, do królestwa ludzkości. Kierowana przezprorokówludzkość zaprosiła go do środka, a on przyjął zaproszenie. Spojrzawszy najpierw na miejsce postoju przeszłości, ujrzał on wszystkich proroków (niech będzie z nimi pokój), owych najbardziej świetlistych i doskonałych przedstawicieli ludzkości, recytujących chórem: Nie ma boga, jak tylko On!i wspominających Boga. Z mocą ich olśniewających, rzetelnie potwierdzonych i nieskończenie licznych cudów głosili oni jedność Boga, a aby umożliwić człowiekowi podniesienie się ze stanu właściwego zwierzętom do poziomu aniołów, nauczali ludzi i wzywali ich do wiary w Jedynego Boga. Uklęknąwszy w owej szkole światła, wędrowiec również z uwagą wysłuchał tej lekcji.
Podróżnik ujrzał, że w rękach każdego z owych nauczycieli, najbardziej wzniosłych i sławnych ze wszystkich znamienitych istot ludzkich, spoczywały liczne cuda, jakie Stwórca wszystkich istot zesłał im w darze jako znak potwierdzający ich misję. Następnie wielka grupa ludzi, cała społeczność, potwierdziła twierdzenia proroków i osiągnęła wiarę, jaką ludzie otrzymali z ich rąk. Prawda, którą jednogłośnie i w całkowitej zgodzie potwierdziły owe setki tysięcy ludzi poważnych i prawdomównych, musiała być solidną i bezsporną. Wędrowiec pojął również, że ludzie zbłądzenia, zaprzeczając prawdzie zaświadczonej i potwierdzonej przez tak wielu wiarygodnych świadków, popełnili najbardziej poważny błąd - zaiste, zbrodnię - a zatem stali się zasługującymi na najcięższą karę. Rozpoznał również, poprzez przeciwieństwo, że ci, którzy zgodzili się z ową prawdą i uwierzyli w nią, są najbardziej szczerymi i prawymi ludźmi, i tak stał się dla niego widocznym kolejny stopień świętości wiary.
Tak, każdy z nieskończenie wielu cudów, jakimi Bóg obdarował proroków (niech będzie z nimi pokój), był niczym potwierdzenie ich misji; każdy z niebiańskich ciosów, jakie spadały na ich przeciwników, był niczym dowód ich prawdomówności; każda z ich poszczególnych doskonałości była niczym wskazówka ich prawości; prawda ich nauk, siła ich wiary, zaświadczenie o ich uczciwości, ich największa powaga i gotowość do samopoświęcenia, karty świętych ksiąg, jakie trzymali w rękach, ich nieprzeliczeni uczniowie, którzy dzięki podążaniu drogami proroków osiągnęli prawdę, doskonałość i światło, w ten sposób ponownie udowadniając prawdziwość owych nauk; jednomyślna zgoda proroków - owych najbardziej rzetelnych ostrzegających - oraz ich naśladowców w każdej dobrej sprawie; ich zgoda, wzajemne wsparcie i pokrewieństwo - to wszystko stanowi
dowód tak potężny, że nie jest w stanie stawić mu czoła żadna siła na ziemi, a w jego obliczu nie jest w stanie przetrwać żadna wątpliwość ani żadne wahanie.
Ponadto nasz wędrowiec zrozumiał, że włączenie wiary we wszystkich proroków (niech będzie z nimi pokój) pośród filary wiary przedstawia inne wspaniałe źródło siły. Z ich lekcji zaczerpnął wspaniałe korzyści wiary, zaś aby je wyrazić,w Stopniu Ósmym Stacji Pierwszejpowiedzieliśmy:
لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ اِجْمَاعُ جَم۪يعِ الْاَنْبِيَٓاءِ بِقُوَّةِ مُعْجِزَاتِهِمُ الْبَاهِرَةِ الْمُصَدِّقَةِ الْمُصَدَّقَةِ
Kiedy ów poszukujący podróżnik, który dzięki sile wiary poznał wzniosły smak prawdy, opuścił zgromadzenie proroków, odkrył, że jest zapraszanydo klasy dogłębnie badających każdą rzecz i wymagających pierwszych uczonych, którzy potwierdzają twierdzenie proroków (niech będzie z nimi pokój) poprzez najbardziej bezsporne i potężne dowody, a są znani jako ci, którzy dostąpili oczyszczenia i najbardziej prawdomówni.
Wchodząc do klasy, ujrzał tysiące geniuszy oraz setki tysięcy dociekliwych i wzniosłych uczonych, udowadniających wszystkie twierdzące kwestie związane z wiarą, prowadzonych przez konieczność istnienia Boga w Jego jedności, a przeprowadzających swoje dowody poprzez ukazywanie spraw tak głębokich, że nie pozostawiały one najmniejszego miejsca na wątpliwości. Zaiste, fakt, że owi uczeni - mimo różnic między nimi dotyczących zdolności i poglądów - są zgodni w kwestii zasad i filarów wiary, a każdy z nich polega na solidnym i pewnym dowodzie, sam w sobie jest świadectwem tego, że w ich twierdzenia można by było powątpiewać jedynie wtedy, gdyby podobna liczba ludzi inteligentnych i przenikliwych doszła do jednego przeciwnego rezultatu. W innym przypadku jedynym sposobem, w jaki zaprzeczający owym uczonym może się im sprzeciwić, jest ukazanie jego ignorancji - jego całkowitej ignorancji! - oraz uporu w odniesieniu do kwestii negatywnych, jako że nie dopuszcza się zaprzeczenia bez jego potwierdzenia. W efekcie ten, który zaprzecza prawdzie, musiałby zamknąć oczy, jednak ten, który zamyka oczy, jest w stanie przemienić dzień w noc jedynie dla samego siebie.
Podróżnik dowiedział się, że światło, jakim w wielkiej i wspaniałej klasie lśnią owi szanowani i dociekliwi uczeni, oświetlało połowę globu przez ponad tysiąc lat. Znalazł w nim moralną i duchową siłę, którą nie
mogły wstrząsnąć i której nie mogły zniszczyć nawet połączone siły wszystkich ludzi zaprzeczających prawdzie. Czyniąc zwięzłą aluzję do lekcji, jaką nasz wędrowiec odebrał w owej klasie,w Stopniu Dziewiątym Stacji Pierwszejpowiedzieliśmy:
لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ اِتِّفَاقُ جَم۪يعِ الْاَصْفِيَٓاءِ بِقُوَّةِ بَرَاه۪ينِهِمُ الظَّاهِرَةِ الْمُحَقَّقَةِ الْمُتَّفِقَةِ
Nasz zamyślony podróżnik wyszedł z klasy, żarliwie pragnąc ujrzeć światło, jakie można dostrzec poprzez umacnianie i rozwijanie wiary, a także poprzez przejście od stopnia "wiedzy równej pewności" do stopnia "wizji równej pewności". Wówczas odkrył, że wzywają go miliardy duchowych przewodników, którzy dokładali starań w dążeniu do prawdy i osiągnęli "wizję równą pewności" w cieniu szerokiego traktu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i jego wniebowstąpienia. Zajmowali się tym w gospodzie, w miejscu spotkań, wspominania Boga i nauczania, obficie oświetlonym i wielkim jak rozległa równina, które zostało ukształtowane poprzez połączenie niezliczonych mniejszych gospód i konwentów. Wkraczając do owego miejsca, odkrył, że ci duchowi przewodnicy - ludzie, przed którymi odsłoniła się prawda i którzy dokonali cudownych czynów - jednogłośnie oznajmiali: Nie ma boga, jak tylko On!na podstawie ich zaświadczenia, odsłonięcia tego, co niewidzialne, a także cudownych czynów, jakich mogli dokonać; że głosili konieczność istnienia i jedności Boga. Podróżnik ujrzał, jak oczywistą i jasną musi być prawda, pod którą jednomyślnie podpisują się owi święci geniusze i oświeceni gnostycy. Jak słońce staje się poznanym poprzez siedem barw jego światła, tak świetliste barwy owych świętych, ich wypełnione światłem odcienie, słuszne ścieżki, drogi prawości i wiarygodne kierunki wyłoniły się ze światła Tego, Który jest Przedwiecznym słońcem, poprzez siedemdziesiąt barw, zaiste, poprzez barwy, których jest tyle, ile jest Najpiękniejszych Imion Boga, a wszystkie są różne. Ujrzał, że jednomyślność proroków (niech będzie z nimi pokój), zgodność uczonych, którzy dostąpili oczyszczenia, i zgoda świętych ukształtowały największą zgodność, bardziej olśniewającą niż światło dnia, które ukazuje istnienie słońca.
W krótkiej wzmiance o korzyści, jaką nasz wędrowiec wyciągnął z pobytu w gospodzie sufich,w Stopniu Dziesiątym Stacji Pierwszejpowiedzieliśmy:
لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ اِجْمَاعُ الْاَوْلِيَٓاءِ بِكَشْفِيَّاتِهِمْ وَكَرَامَاتِهِمُ الظَّاهِرَةِ الْمُحَقَّقَةِ الْمُصَدَّقَةِ
Teraz nasz podróżnik poprzez świat, świadom najważniejszej i najwspanialszej ze wszystkich ludzkich doskonałości, która zaiste jest prawdziwym źródłem i początkiem wszystkich doskonałości, jest umiłowaniem Boga biorącym początek z wiary w Niego i poznania Go, ze wszystkich swych zewnętrznych i wewnętrznych sił pragnął nadal umacniać swoją wiarę i rozwijać swoją wiedzę. Uniósł zatem głowę i spojrzał na niebiosa, mówiąc sam do siebie:
"Najcenniejszą rzeczą we wszechświecie jest życie, a wszystkie rzeczy zostały uczynione podporządkowanymi życiu. Najcenniejszymi spośród wszystkich istot są istoty żywe, a najcenniejszymi z istot ożywionych są istoty świadome. W każdym stuleciu i każdego roku świat jest opróżniany i zapełnia się na nowo, aby pomnożyć ową cenną substancję. Zatem bez żadnych wątpliwości wynika z tego, że wspaniałe i zdobne niebiosa muszą posiadać odpowiednie dla nich ludy i odpowiednich mieszkańców, żyjących, posiadających duszę i świadomych, ponieważ wydarzenia odnoszące się do oglądania aniołów i rozmawiania z nimi - takie jak ukazywanie się anioła Gabriela (niech będzie z nim pokój) w obecności Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i na oczach jego towarzyszy - były przekazywane i relacjonowane od najdawniejszych czasów. Ach, gdybym mógł porozmawiać z mieszkańcami niebios i do-wiedzieć się, co myślą w tym temacie! Ich słowa dotyczące Stwórcy wszechświata mają największe znaczenie".
Kiedy tak pomyślał, nagle usłyszał niebiański głos:
"Jeśli pragniesz spotkać się z nami i wysłuchać naszej lekcji, wiedz, że przede wszystkim wierzymy w te kwestie wiary, które przynieśliśmy prorokom kierowanym przez Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który z kolei przyniósł Koran, ową Księgę cudownej wystawy. Wszyscy spośród nas o czystych duszach, którzy ukazali się ludziom, jednogłośnie i bez żadnego wyjątku zaświadczają konieczność istnienia, jedność i święte atrybuty Stwórcy owego wszechświata, zgodnie głosząc swoje świadectwo. Pokrewieństwo i wzajemna zgodność owych obwieszczeń są dla ciebie przewodnikiem jasnym jak słońce".
Po tych słowach zalśniło światło wiary wędrowca, które sięgnęło od ziemi do niebios.
W krótkiej wzmiance o owej lekcji, jaką podróżnik odebrał od aniołów,w Stopniu Jedenastym Stacji Pierwszejpowiedzieliśmy:
لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ اِتِّفَاقُ الْمَلٰئِكَةِ الْمُتَمَثِّل۪ينَ لِاَنْظَارِ النَّاسِ وَ الْمُتَكَلِّم۪ينَ مَعَ خَوَاصِّ الْبَشَرِ بِاِخْبَارَاتِهِمُ الْمُتَطَابِقَةِ الْمُتَوَافِقَةِ
Wówczas ów gorliwy i dociekliwy podróżnik, pouczony przez języki rozmaitych królestw w materialnych i cielesnych aspektach świata przejawów, poprzez wypowiedzi sposobów istnienia owych królestw, zapragnął odbyć podróż przez świat tego, co niewidzialne, i przez królestwo pośrednie, aby zbadać je i dojść do prawdy. Wówczas otworzyła się przed nim brama prawych i świetlistych umysłów, rozsądnych i oświeconych serc, które są niby nasiona człowieka, będącego owocem wszechświata, a mimo ich niewielkiego rozmiaru są w stanie rozszerzyć się tak, by dosłownie objąć cały kosmos.
Wędrowiec spojrzał i ujrzał, żeludzkie serca i umysły są przesmykami,łączącymi królestwo tego, co niewidzialne, z królestwem przejawów; ujrzał, że w tych miejscach owe dwa królestwa spotykają się i przeplatają na tyle, by wpłynąć na człowieka. Zwracając się do swego umysłu i serca, powiedział:
"Chodźcie! Droga wiodąca do prawdy od tych waszych odpowiedników jest krótsza. Powinniśmy z tego skorzystać poprzez badanie cech, istot i barw dotyczących wiary, jakie znajdziemy w owych miejscach, nie zaś poprzez wysłuchiwanie lekcji wygłaszanych językiem usposobienia, jak w poprzednich przypadkach".
Rozpoczynając swoje badania ujrzał, że wiara i silne przekonanie o Bożej jedności, jakie stało się udziałem wszystkich oświeconych umysłów mimo ich różnych zdolności oraz różnych, a nawet wzajemnie sprzecznych metod i poglądów, były jedne i te same, podobnie jak ich niezłomne ufność, pewność i przekonanie. Musiały zatem polegać na jednej i niezmiennej prawdzie, a ich korzenie były do tego stopnia zanurzone w głębokiej prawdzie, że nie mogłyby zostać wyrwane. Ich jednomyślność w kwestiach wiary, konieczności istnienia Boga i Jego jedności, była niezniszczalnym i świetlistym łańcuchem i wypełnionym jasnym światłem oknem, otwierającym się na świat prawdy.
Wędrowiec ujrzał również, że jednomyślne, pewne i wzniosłe objawienia i świadectwa filarów wiary, jakimi radowały się owe rozsądne i świetliste umysły, których metody były różne, a poglądy rozbieżne, odpowiadały
sobie we wzajemnej zgodności w kwestiach Bożej jedności. Każde z owych świetlistych serc, zwracających się ku prawdzie, dołączających do niej i ukazujących ją, było małym tronem wiedzy Wszechwładnego, zwierciadłem ukazującym wieczność Boga, Który jest ponad wszelką potrzebę; były niczym wielce liczne okna otwierające się na Tego, Który jest słońcem prawdy, a wszystkie razem wzięte były niby największe okno. Ich zgodność i jednomyślność dotyczące istnienia i jedności Boga były niezawodnym i najdoskonalszym przewodnikiem, najbardziej wzniosłym nauczycielem i mentorem, jako że nie jest w żaden sposób możliwe ani nawet wyobrażalne, by przypuszczenie inne niż prawda, nieprawdziwa myśl lub fałszywy atrybut były w stanie tak konsekwentnie, bezsprzecznie i w tym samym czasie zwieść tak wiele bystrych oczu lub sprawić, by wszystkie uległy złudzeniu. Nawet szaleni sofiści, którzy zaprzeczają istnieniu kosmosu, nie zgodziliby się z zepsutym i łajdackim umysłem utrzymującym, że taka rzecz jest możliwa. To wszystko zrozumiał nasz podróżnik, który wraz ze swym sercem i umysłem powiedział:"Uwierzyłem w Boga Jedynego".
Czyniąc krótką wzmiankę o korzyściach, jakie stały się udziałem naszego podróżnika dzięki prawym umysłom, świetlistym sercom i wiedzy w temacie wiary,w Stopniach Dwunastym i Trzynastym Stacji Pierwszejpowiedzieliśmy:
لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ اِجْمَاعُ الْعُقُولِ الْمُسْتَق۪يمَةِ الْمُنَوَّرَةِ بِاِعْتِقَادَاتِهَا الْمُتَوَافِقَةِ وَ بِقَنَاعَاتِهَا وَ يَق۪ينَاتِهَا الْمُتَطَابِقَةِ مَعَ تَخَالُفِ الْاِسْتِعْدَادَاتِ وَ الْمَذَاهِبِ وَ كَذَا دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ اِتِّفَاقُ الْقُلُوبِ السَّل۪يمَةِ النُّورَانِيَّةِ بِكَشْفِيَّاتِهَا الْمُتَطَابِقَةِ وَ بِمُشَاهَدَاتِهَا الْمُتَوَافِقَةِ مَعَ تَبَايُنِ الْمَسَالِكِ وَ الْمَشَارِبِ
Następnie podróżnik uważnie spojrzałna świat tego, co niewidzialne,a w dociekliwej podróży swego umysłu i serca zapukał do drzwi owego świata, myśląc: "Co też ów świat ma do powiedzenia?" Wówczas przyszło mu na myśl: "To jasne i zrozumiałe, że za zasłoną tego, co niewidzialne, istnieje Ten, Który pragnie stać się Poznanym poprzez wszystkie liczne, pięknie przyozdobione i pełne kunsztu dzieła w cielesnym świecie przejawów, Który pragnie stać się Umiłowanym poprzez owe nieskończenie
słodkie i pięknie przyozdobione dary, Który pragnie uczynić znanymi Swe ukryte doskonałości poprzez owe niezliczone, cudowne i umiejętnie stworzone dzieła kunsztu, a Który dokona tego raczej nie przez słowa, lecz przez czyn, i umożliwi poznanie Go poprzez przemawianie językiem usposobienia. Skoro tak, to z pewnością będzie On przemawiał, uczyni Siebie Poznanym i Umiłowanym poprzez słowa, jak czyni to poprzez działanie i stan. Wobec tego musimy poznać Go poprzez Jego przejawy odnoszące się do świata tego, co niewidzialne".
Po tych słowach wędrowiec wkroczył do owego świata i okiem swego umysłu ujrzał, co następuje:
Prawda objawieńza każdym razem i poprzez najbardziej potężny przejaw przeważa nad wszystkimi częściami świata tego, co niewidzialne. Wraz z prawdą objawienia przychodzi inspiracja pochodząca od Tego, Który jest Wszechwiedzący i zna to, co niewidzialne, przychodzi świadectwo Jego istnienia w jedności daleko silniejsze od świadectwa wszechświata i istot stworzonych. Nie pozostawia On Samego Siebie, Swego istnienia i Swej jedności wyłącznie świadectwu Jego stworzeń, lecz raczej przemawia On słowami przedwiecznej mowy zgodnej z Jego istnieniem. Mowa Tego, Który jest Wszechobecny, Który widzi każdą rzecz w Swej mocy i wiedzy, również jest nieskończona, a jak znaczenie Jego mowy czyni Go Poznanym, tak Jego przemawianie umożliwia poznanie zarówno Jego, jak i Jego atrybutów.
Podróżnik poznał, że prawda, rzeczywistość i istnienie objawienia zostały uczynione jasnymi w stopniu równym oczywistości przez zgodność stu tysięcy proroków (niech będzie z nimi pokój), przez zgodność ich obwieszczeń dotyczących Bożego objawienia, przez świadectwa i cuda zawarte w Świętych Księgach i na ich niebiańskich stronicach, które są przewodnikami i wzorami dla przytłaczającej większości ludzkości - a ludzkość potwierdza je i zgadza się z nimi - oraz są widocznymi owocami objawienia. Ponadto pojął on, że prawda objawienia głosi pięć uświęconych prawd.
Prawda Pierwsza:Przemawianie w sposób stosowny dla ludzkich umysłów i zdolności pojmowania jest pewnego rodzaju zstąpieniem Boga do ludzkich umysłów. Wszechwładza Boga wymaga tego, by obdarował On wszystkie Jego świadome stworzenia darem mowy, by rozumiał ich mowę, a wreszcie, by miał w niej Swój udział poprzez Swoje słowa.
Prawda Druga:Ten, Który - aby uczynić Siebie Samego Poznanym - wypełnił kosmos Swymi cudownymi stworzeniami i obdarował owe stworzenia językami, wypowiadającymi Jego doskonałość, z całą pewnością uczyni Siebie Poznanym również przez własne słowa.
Prawda Trzecia:Funkcją wynikającą z tego, że On jest Stwórcą każdej rzeczy, jest odpowiadanie poprzez słowa na suplikacje i składane Mu podziękowania, jakie wypowiadają najbardziej wybrane, najbardziej potrzebujące, najbardziej delikatne i najbardziej żarliwe spośród Jego istot - prawdziwi ludzie.
Prawda Czwarta:Atrybut mowy - zasadniczy, towarzyszący wiedzy i życiu oraz będący ich świetlistym przejawem - z pewnością będzie należał we wszechstronnym i wiecznym kształcie do Tego, Który obejmuje Swą wiedzą każdą rzecz i Którego życie jest wieczne.
Prawda Piąta:Konsekwencją boskości jest fakt, że Ten, Który obdarował ludzi bezsilnością i pragnieniem, ubóstwem i potrzebą, obawą o przyszłość, miłością i czcią, powinien oznajmić poprzez mowę Swoje istnienie najbardziej przez Niego umiłowanym i najbardziej Mu miłym, najbardziej zatroskanym i potrzebującym spośród Jego stworzeń, które najbardziej pragną odnalezienia ich Pana i Władcy.
Świadectwa istnienia w jedności Tego, Którego istnienie jest konieczne, jakie jednomyślnie składają powszechne i niebiańskie objawienia zawierające prawdy zstępowania Boga do ludzkich umysłów, obwieszczenia Wszechwładnego o Sobie Samym, litościwej odpowiedzi, rozmowy z Bogiem i wiecznej komunikacji z Nim Samym, stanowią dowód potężniejszy od świadectwa istnienia słońca, jakiego dostarczają promienie słonecznego światła.
Nasz podróżnik zrozumiał to, a następnie spojrzał w kierunku inspiracji i ujrzał, że wiarygodna inspiracja zaiste pod pewnymi względami przypomina objawienie i jest rodzajem mowy Wszechwładnego. Istnieją jednak dwie różnice między nimi.
Różnica Pierwsza:Objawienie, które jest znacznie wyższe od inspiracji, zazwyczaj przychodzi za pośrednictwem aniołów, podczas gdy inspiracja zazwyczaj przychodzi bezpośrednio.
Również do króla należą dwa rodzaje mowy i rozkazu, i takrodzaj pierwszypolega na tym, że król wysyła do gubernatora swego zastępcę, wyposażonego w cały przepych monarchy i w całą wspaniałość jego panowania. Niekiedy, aby ukazać ową wspaniałość panowania i doniosłość królewskiego rozkazu, władca może spotkać się z pośrednikiem, a następnie zostanie wydane królewskie zarządzenie.
Rodzaj drugito prywatna rozmowa, jaką król odbywa osobiście, nie poprzez swój tytuł monarchy ani nie w imię królowania, a dotyczy ona kwestii prywatnych i pewnych drobnych spraw. Król może w tym celu
wezwać swego zaufanego sługę spośród jego zwykłych poddanych lub też porozmawiać z gubernatorem przez prywatny telefon.
W ten sam sposób Przedwieczny Władca może albo przemówić - w imieniu Pana (ar. Ar-Rabb) wszystkich światów i poprzez Swój tytuł Stwórcy wszechświata - poprzez objawienie lub ogólną inspirację, która spełnia funkcję objawienia, albo też może przemówić w inny sposób, prywatnie, jako Pan (ar. Ar-Rabb) i Stwórca wszystkich istot żywych, zza zasłony, w sposób stosowny dla tego, kto jest adresatem Jego słów.
Różnica Druga: Objawienie jest pozbawione jakiegokolwiek cienia, czyste i zarezerwowane dla wybranych. Inspiracja, przeciwnie, posiada cień, przeplatające się z nią barwy, i ma charakter ogólny. Istnieje wiele różnych rodzajów inspiracji, takich jak inspiracja aniołów, inspiracja ludzi czy inspiracja zwierząt; inspiracja kształtuje zatem pole służące pomnożeniu słów Boga, których jest tyle, ile jest kropli wody w oceanie.
Nasz podróżnik pojął, że ta kwestia zaiste jest rodzajem komentarza do wersetu:
لَوْ كَانَ الْبَحْرُ مِدَادًا لِكَلِمَاتِ رَبّ۪ى لَنَفِدَ الْبَحْرُ قَبْلَ اَنْ تَنْفَدَ كَلِمَاتُ رَبّ۪ى
[30]
Następnie spojrzał na naturę, mądrość i świadectwo inspiracji - i ujrzał, że natura, mądrość i rezultat inspiracji składają się z czterech świateł.
Światło Pierwsze:Rezultatem umiłowania przez Boga i Bożego miłosierdzia jest fakt, że uczynił on Siebie Umiłowanym poprzez słowo, obecność i rozmowę, w ten sam sposób, w jaki poprzez Swe czyny uczynił Siebie Umiłowanym przez Jego stworzenia.
Światło Drugie:Litość Boga wymaga tego, by odpowiadał On Swoim sługom zza zasłony poprzez słowa, tak jak odpowiada On na modlitwy Swych sług poprzez Jego czyny.
Światło Trzecie:Nieodłączną cechą wszechwładzy Boga jest fakt, że jak w potrzebie odpowiada On na wołania o pomoc, suplikacje i błagania tych spośród Jego stworzeń, które dotknęły bolesne nieszczęścia i trudności, tak spieszy On im z pomocą poprzez słowa inspiracji, które są pewnego rodzaju mową.
Światło Czwarte:Bóg uczynił Jego istnienie, obecność i ochronę zaiste dostrzegalnymi dla Jego najsłabszych i najbiedniejszych, najbardziej ubogich i potrzebujących świadomych stworzeń, które wielce potrzebują
odnalezienia ich Pana, Obrońcy, Opiekuna i Rozporządzającego każdą sprawą. Konieczną i zasadniczą konsekwencją Bożej troskliwości i litości Wszechwładnego jest to, że powinien On również oznajmiać Swoją obecność i Swoje istnienie poprzez mowę, zza zasłony wiarygodnej inspiracji - która jest rodzajem przemawiania Wszechwładnego - poszczególnym stworzeniom, w sposób właściwy dla nich i dla ich zdolności, poprzez telefon ich serc.
Następnie nasz wędrowiec spojrzał na świadectwo inspiracji i ujrzał, że gdyby na przykład słońce posiadało świadomość i życie, gdyby siedem barw słonecznego światła było atrybutami słońca, to pod pewnym względem promienie słońca i jego przejawy zawarte w słonecznym świetle przybrałyby kształt mowy, a w takiej sytuacji zarówno podobieństwa, jak i odbicia słońca byłyby obecne we wszystkich obiektach przezroczystych, zaś słońce rozmawiałoby ze wszystkimi zwierciadłami i lśniącymi przedmiotami, okruchami szkła, pęcherzykami piany i kroplami wody, zaiste ze wszystkimi przejrzystymi cząsteczkami, stosownie do właściwości każdej z nich; odpowiadałoby na potrzeby każdej z owych rzeczy, zaś one wszystkie zaświadczałyby istnienie słońca, a żadne zadanie nie byłoby przeszkodą dla jakiegokolwiek innego zadania i żadna rozmowa nie przeszkadzałaby w jakiejkolwiek innej rozmowie. To jest oczywiste.
W ten sam sposób mowa Chwalebnego Władcy wieczności i przedwieczności, Najpiękniejszego i Wzniosłego ponad każdą rzecz Stwórcy wszystkich istot, Którego można opisać jako Tego, Który jest Przedwiecznym słońcem, ukazuje się każdej rzeczy w sposób ogólny i wszechstronny, w sposób właściwy dla właściwości każdej z nich, jak jest to również z Jego wiedzą i mocą. Żadna prośba nie ingeruje w sprawy innych próśb, żadne zadanie nie uniemożliwia wypełnienia innego, a żadne przesłanie nie miesza się z innym przesłaniem. To wszystko nasz wędrowiec pojął jako oczywiste, wiedząc, że każdy z owych przejawów, każda z wypowiedzi i inspiracji, wszystkie razem i każde z osobna, zaświadczyły i dały jednogłośne świadectwo obecności, konieczności istnienia i jedności Jedynego, Przedwiecznego słońca, z "wiedzą równą pewności" bliską "wizji równej pewności".
W zwięzłej wzmiance dotyczącej lekcji w temacie wiedzy o Bogu, jaką nasz dociekliwy podróżnik otrzymał od świata tego, co niewidzialne,w Stopniach Czternastym i Piętnastym Stacji Pierwszejpowiedzieliśmy:
لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ اَلْوَاحِدُ الْاَحَدُ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ اِجْمَاعُ جَم۪يعِ الْوَحْيَاتِ الْحَقَّةِ الْمُتَضَمِّنَةِ لِلتَّنَزُّلَاتِ الْاِلٰهِيَّةِ وَ لِلْمُكَالَمَاتِ السُّبْحَانِيَّةِ وَ لِلتَّعَرُّفَاتِ الرَّبَّانِيَّةِ وَ لِلْمُقَابَلَاتِ الرَّحْمَانِيَّةِ عِنْدَ مُنَاجَاةِ عِبَادِهِ وَلِلْاِشْعَارَاتِ الصَّمَدَانِيَّةِ لِوُجُودِهِ لِمَخْلُوقَاتِهِ وَ كَذَا دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ اِتِّفَاقُ الْاِلْهَامَاتِ الصَّادِقَةِ الْمُتَضَمِّنَةِ لِلتَّوَدُّدَاتِ الْاِلٰهِيَّةِ وَ لِـلْاِجَابَاتِ الرَّحْمَانِيَّةِ لِدَعَوَاتِ مَخْلُوقَاتِهِ وَ لِـلْاِمْدَادَاتِ الرَّبَّانِيَّةِ لِاِسْتِغَاثَاتِ عِبَادِهِ وَ لِـلْاِحْسَاسَاتِ السُّبْحَانِيَّةِ لِوُجُودِهِ لِمَصْنُوعَاتِهِ
Następnie ów podróżnik poprzez świat zwrócił się do swego umysłu, mówiąc: "Skoro poszukuję mojego Pana i Stwórcy poprzez stworzenia wszechświata, powinienem przede wszystkim odwiedzić tego, który jest najbardziej znamienitym z owych stworzeń, najwspanialszego i najbardziej znakomitego przywódcę pośród nich - co potwierdziło nawet świadectwo jego nieprzyjaciół, najbardziej sławnego władcę, którego mowa była najbardziej wzniosła, a umysł najbardziej olśniewający, którego doskonałość i przyniesiony przez niego Koran rozświetliły czternaście wieków -Muhammada, proroka z Arabii, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie".
Aby zatem odwiedzić Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i uzyskać od niego odpowiedź na swoje poszukiwania, podróżnik w swym umyśle udał się do błogosławionej epoki Proroka i ujrzał, że dzięki niemu była ona czasem prawdziwej szczęśliwości, jako że dzięki światłu, które przyniósł, Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) przekształcił najbardziej prymitywnych i niepiśmiennych ludzi w mistrzów i nauczycieli całego świata.
Wędrowiec powiedział do swego umysłu: "Zanim zapytam tego nadzwyczajnego człowieka o naszego Stwórcę, najpierw powinienem poznać jego zalety, wiarygodność jego słów i prawdziwość jego ostrzeżeń". Rozpoczął swoje dochodzenie, a spośród wielu rozstrzygających dowodów, jakie odkrył, w tym miejscu pokrótce wskażemy na jedynie dziewięć najbardziej ogólnych.
Dowód Pierwszyto wszystkie znakomite przymioty i cechy tego nadzwyczajnego człowieka, potwierdzone nawet przez świadectwo jego
nieprzyjaciół. W jego rękach, zgodnie z wyraźnymi wersetami Koranu i przekazami, jakie cieszą się statusem tałatur[31], ukazały się setki cudów. Przykładami owych cudów są rozszczepienie księżyca - وَ انْشَقَّ الْقَمَرُ [32] - na jeden znak jego palca; rzucenie przez niego garści pyłu w oczy nieprzyjaciół, które sprawiło, że uciekli -
وَمَا رَمَيْتَ اِذْ رَمَيْتَ وَلٰكِنَّ اللّٰهَ رَمٰى
[33]
napojenie jego spragnionej armii wodą, która wypłynęła spomiędzy jego palców niczym rajskie źródło Al-Kałsar. Jako że niektóre z owych cudów, których było ponad trzysta, zostały wyłożone wraz z ich rozstrzygającymi dowodami w wybitnym i cudownym dziele, znanym jako Cuda Muhammada,a będącym Listem Dziewiętnastym, pozostawiamy omówienie tych cudów owej pracy, pozwalając naszemu wędrowcowi, aby mówił dalej:
"Człowiek, który prócz szlachetnych cech charakteru i doskonałości ukazał te świetliste cuda, z pewnością musi być najbardziej prawdomównym ze wszystkich ludzi. Nie do pomyślenia jest, by miał on zniżyć się do oszustwa, kłamstw i błędów, które są czynami niegodziwca".
Dowód Drugi:Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) trzyma w ręku zarządzenie Pana całego wszechświata, zarządzenie, które przez wszystkie stulecia zostało przyjęte i potwierdzone przez z górą trzysta milionów ludzi. Owo zarządzenie, jakim jest Potężny Koran, jest cudowne na siedem różnych sposobów. Fakt, że Koran posiada czterdzieści aspektów cudowności i jest słowem Stwórcy wszystkich istot, został szczegółowo wyłożony i poparty silnymi dowodami w Słowie Dwudziestym Piątym, zatytułowanym Cudowność Koranu,w znamienitym traktacie, który jest niczym słońce Traktatów Światła. Pozostawiamy zatem te kwestie owemu dziełu i słuchamy naszego wędrowca, kiedy mówi:
"Nigdy nie istniała żadna możliwość tego, aby ten, kto przyniósł i ogłosił owo zarządzenie, miał skłamać, ponieważ byłoby to zbezczeszczeniem owego zarządzenia i zdradzeniem Tego, Który je wydał".
Dowód Trzeci:Podobne islamowi, który przyniósł ów człowiek, święte prawo, kodeks aktów czci, wezwanie i wiara ani nie istnieją, ani nie mogłyby istnieć. Nie istnieje ani nie mogłaby istnieć również bardziej doskonała forma owego prawa, ponieważ prawo, jakie pojawiło się wraz z owym niepiśmiennym człowiekiem, nie ma godnego siebie
przeciwnika w zarządzaniu piątą częścią ludzkości od czternastu wieków w sposób sprawiedliwy i precyzyjny, poprzez wszystkie jego nakazy i zakazy. Co więcej, islam, który powstał z uczynków, wypowiedzi i stanów duchowych tego niepiśmiennego człowieka, nie ma ani nie może mieć równych sobie, jako że przez wszystkie stulecia był dla trzystu milionów ludzi przewodnikiem i ostoją, nauczycielem ich umysłów, oświecającym i oczyszczającym ich serca, przyczyną udoskonalenia i wyćwiczenia ich dusz, a także źródłem postępu i osiągnięć ich dusz.
Podobnie Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest niezrównany w sposobie, w jaki przodował w wykonywaniu wszystkich aktów czci, jakie znajdziemy w jego religii; w byciu pierwszym w pobożności i bogobojności; w jego dostrzeganiu obowiązków oddawania czci Bogu w całej pełni przy zwracaniu uwagi na ich najbardziej głębokie wymiary, nawet kiedy był zaangażowanym w nieprzerwaną walkę i działanie; w jego praktykowaniu aktów kultu, w doskonały sposób łączących początek i koniec oddawania czci Bogu i służenia Mu bez naśladowania kogokolwiek innego.
Pośród tysięcy jego suplikacji, modlitw i inwokacji Dżałszan al-Kabir (ar. Wielka tarcza)jest tą, w której opisuje on swego Pana (ar. Ar-Rabb) w stopniu poznania Go tak doskonałym, że wszyscy gnostycy i święci, którzy przyszli po nim, w swych połączonych staraniach nie byli w stanie osiągnąć podobnego poziomu poznania i trafnego opisania. Ten fakt ukazuje, że również w modlitwie Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) nie miał sobie równych. Ktokolwiek spojrzy na początek Traktatu o suplikacjach,wykładającego część znaczenia jednej z dziewięćdziesięciu dziewięciu części Dżałszan al-Kabir,ten powie, że również Wielka tarczanie ma sobie równych.
W swym głoszeniu Bożego przesłania i w swym wzywaniu ludzi do prawdy Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) ukazał taką wytrwałość, stałość i odwagę, że choć wystąpiły przeciwko niemu z największą wrogością wielkie państwa, religie, a nawet jego własny lud, klan i stryj, nie okazał on najmniejszego śladu wahania, niepokoju czy strachu. Fakt, iż z powodzeniem rzucił on wyzwanie całemu światu i uczynił islam panem świata, również udowadnia, że nie istnieje i nie może istnieć nikt podobny do niego w przekazywaniu przesłania i wzywaniu do prawdy.
W swej wierze przejawiał on tak nadzwyczajną siłę, tak wspaniałą pewność, tak cudowny zakres wiary i tak wzniosłe przeświadczenie, rozświetlające cały świat, że żadna z idei i żadne z wierzeń, jakie
zdominowały świat, żadna z filozofii mędrców czy nauk przywódców religijnych nie była w stanie - mimo całej ich wrogości i zaprzaństwa - zaszczepić w jego pewności, przeświadczeniu, zaufaniu Bogu i przekonaniu najmniejszej wątpliwości, wahania, słabości czy niepokoju. Co więcej, wszyscy świątobliwi mężowie wszystkich wieków, na czele których stoją jego towarzysze, przodujący jeśli chodzi o stopnie wiary, zanurzyli się w fontannie jego wiary i postrzegali go jako tego, który przedstawiał sobą najwyższy poziom wiary, co dowodzi, że również jego wiara była niezrównaną.
Nasz podróżnik wywnioskował zatem, i potwierdził to swoim rozumem, że kłamstwo i dwulicowość nie mogą mieć miejsca w przypadku tego, kto przyniósł tak unikalne, święte prawo, jakim jest niezrównany islam, tak cudowne poświęcenie się oddawaniu czci Bogu, tak nadzwyczajną doskonałość suplikacji i modlitw, tak powszechnie uznane wezwanie do prawdy i tak cudowną wiarę.
Dowód Czwarty:Jak zgodność proroków jest mocnym dowodem istnienia Boga i Jego jedności, tak w ten sam sposób jest zdecydowanym poświadczeniem prawdziwości posłannictwa Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), ponieważ wszystkie święte atrybuty, cuda i funkcje, które wskazują na prawdziwość posłannictwa proroków, zgodnie z zaświadczeniem historii w całej pełni dotyczą także jego osoby. Prorocy poprzez swoje słowa zapowiedzieli jego przyjście i dali o nim dobrą nowinę na kartach Tory, Ewangelii i Psalmów; ponad dwadzieścia najbardziej miarodajnych przykładów owych dobrych wiadomości, wybranych z Pism, zostało wyłożonych i udowodnionych w Liście Dziewiętnastym. Podobnie poprzez wszystkie czyny i cuda powiązane z ich posłannictwem prorocy potwierdzili misję Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), która jest najdoskonalszym ze wszystkich zadań i przodującą wśród wszystkich funkcji proroctwa, i do pewnego stopnia złożyli pod nią swoje podpisy. Jak przez zgodność wyrażoną słowami wskazali oni na Bożą jedność, tak poprzez jednomyślność swych uczynków zaświadczyli prawdomówność tego człowieka, i to również zrozumiał nasz podróżnik.
Dowód Piąty:Podobnie tysiące świętych, którzy dostąpili prawdy, doskonałości, cudownych czynów, odsłonięcia i zaświadczenia rzeczywistości, a wszystko dzięki naukom Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i dzięki podążaniu za nim, jednomyślnie zaświadczają nie tylko Bożą jedność, lecz również prawdziwość posłannictwa tego człowieka. Ponadto faktem jest, że dzięki światłu świętości zaświadczają oni niektóre z ogłoszonych przez niego prawd dotyczących świata tego,
co niewidzialne, że wierzą we wszystkie z owych prawd i potwierdzają je dzięki światłu wiary, czy to z "wiedzą równą pewności", czy to poprzez "wizję równą pewności", czy też z całkowitą pewnością. Podróżnik ujrzał, że to również ukazuje z jasnością równą jasności słońca stopień prawdomówności i prawości wielkiego człowieka, który jest ich mistrzem.
Dowód Szósty:Miliony uczonych, którzy dostąpili oczyszczenia, szczerych i skrupulatnych, a także miliony wierzących mędrców, którzy osiągnęli najwyższą stację uczoności dzięki naukom zawartym w świętych prawdach, jakie przyniósł ten człowiek (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), choć był niepiśmienny, dzięki wzniosłym naukom, jakie stworzył i wiedzy o Bogu, którą odkrył, nie tylko udowadniają i potwierdzają, jednogłośnie i z wykorzystaniem najsilniejszych dowodów, Bożą jedność, która jest fundamentem jego misji, lecz również jednogłośnie świadczą o prawdomówności owego największego nauczyciela i wspaniałego mistrza oraz o prawdziwości jego słów. Jest to dowód jasny jak światło dnia. Również Traktaty Światła wraz z setką ich części są jedynie jednym dowodem jego prawdomówności.
Dowód Siódmy:Krewni Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i jego towarzysze - którzy ze swą wnikliwością, wiedzą i osiągnięciami duchowymi są najbardziej sławnymi, szanowanymi, znamienitymi, pobożnymi i bystrymi ludźmi, zaraz po prorokach - zbadali i przestudiowali, z największą uwagą, powagą i dokładnością, wszystkie jego twierdzenia (czy to ukryte, czy jawne), myśli i warunki, w jakich działał. Doszli do jednomyślnego wniosku, wedle którego był on najbardziej prawdomównym, wzniosłym i uczciwym pośród wszystkich istot świata, a ich niezachwiane potwierdzenie i mocna wiara są dowodem podobnym światłu dnia, które zaświadcza istnienie słońca.
Dowód Ósmy:Wszechświat wskazuje na swojego Stwórcę, Zapisującego i Tego, Który go zaprojektował, Który stwarza go, organizuje i zarządza nim, a poprzez określenie i ustalenie proporcji i kształtu kosmosu rozporządza nim, jakby ten był pałacem, księgą, wystawą i widowiskiem. Wszechświat wskazuje również na fakt, że wymaga on wzniosłego herolda, prawdomównego odsłaniającego, uczonego mistrza i prawdziwego nauczyciela, który pozna i uczyni poznanym Boży zamysł zawarty w stworzeniu wszechświata, który przekaże wiedzę dotyczącą mądrości Wszechwładnego zawartej w jego zmianach i przemianach, który przekaże naukę o rezultatach zgodnego z obowiązkiem ruchu wszechświata, ogłosi jego zasadniczą wartość i doskonałość wszystkich istot, jakie się w nim znajdują, i wyrazi znaczenia owej wielkiej księgi. Tak, wszechświat wskazuje na to, że taki ktoś z pewnością istnieje. Podróżnik
zrozumiał zatem, że wszechświat zaświadcza prawdomówność tego człowieka, który wypełnił wszystkie owe funkcje lepiej niż ktokolwiek inny, a także fakt, że jest on najbardziej wzniosłym i lojalnym urzędnikiem Stwórcy wszechświata.
Dowód Dziewiąty:Za zasłoną istnieje Ten, Który pragnie ukazać poprzez owe przemyślne i mądre dzieła doskonałość Swego talentu i kunsztu; Który pragnie uczynić Siebie Poznanym i Umiłowanym poprzez niezliczone upiększone i zdobne stworzenia; Który pragnie wzbudzić wychwalania i podziękowania poprzez nieprzeliczone przyjemne i wartościowe dary, jakie zsyła; Który poprzez Swą troskliwość, ochronę i zaopatrywanie życia, poprzez Swe dostarczanie daru pożywienia w sposób, jaki zaspokoiłby najbardziej delikatne smaki i apetyty, pragnie sprawić, by ludzie w obliczu Jego wszechwładzy oddawali Mu cześć z wdzięcznością i uznaniem; Który pragnie przejawić Swą boskość poprzez zmianę pór roku, poprzez naprzemienność dnia i nocy, poprzez wszystkie Swoje wspaniałe i majestatyczne dzieła, wszystkie Swoje wzbudzające strach i mądre działania i akty stworzenia, a skutkiem tego sprawić, że człowiek uwierzy w Jego boskość w całkowitym podporządkowaniu się, pokorze i posłuszeństwie; Który pragnie ukazać Swą sprawiedliwość i prawdomówność, poprzez które przez wszystkie wieki chroni on cnotę i cnotliwych, zaś niszczy zło i złych, unicestwiając ciosami z niebios tyrana i kłamcę. U boku Tego, Który jest Niewidzialny, z pewnością będzie stał ten, kto jest najbardziej umiłowanym pośród Jego stworzeń i najbardziej oddanym Jego sługą; kto - służąc celom, o jakich wspomnieliśmy wcześniej - odkrył i rozwikłał talizman i zagadkę stworzenia wszechświata; kto zawsze działał w Imię Stwórcy; kto u Niego poszukiwał pomocy i sukcesu, i od Niego je otrzymał - Muhammad Kurajszyta, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie!
Później podróżnik powiedział, zwracając się do własnego umysłu:
"Skoro owe dziewięć prawd zaświadcza prawdomówność tego człowieka, musi on być źródłem chwały całego rodzaju ludzkiego i źródłem honoru świata. Gdybyśmy zatem nazwali go dumą świata i chlubą synów Adama, byłoby to właściwe. Fakt, że zarządzenie Litościwego, które ów człowiek trzyma w ręku, a którym jest Koran, owa Księga cudownej wystawy, we wspaniały sposób podbiło połowę świata, by nad nią zapanować, wraz ze wszystkimi doskonałościami i wzniosłymi cnotami tego człowieka ukazuje, że jest on najważniejszą osobistością świata, a najważniejszym słowem w temacie naszego Stwórcy jest to, które on wypowiada".
Teraz spójrz! Podstawą wezwania owego nadzwyczajnego człowieka i celem całego jego życia, opierającego się na sile, jaką czerpał z setek bezsprzecznych i oczywistych cudów, a także z tysięcy wzniosłych i fundamentalnych prawd zawartych w jego religii - było udowodnienie i zaświadczenie istnienia Tego, Którego istnienie jest konieczne, Jego jedności, atrybutów i Najpiękniejszych Imion, potwierdzenie, oznajmienie i obwieszczenie Jego istnienia. Ten, którego nazywamy umiłowanym przez Boga, jest zatem jak słońce wszechświata, jak najbardziej olśniewający dowód istnienia naszego Stwórcy. Istnieją trzy rodzaje wspaniałej i nieomylnej zgody, a każda z nich potwierdza i przypieczętowuje przyniesione przez tego człowieka świadectwo, składając pod nim swój podpis.
Rodzaj Pierwszyto jednomyślne potwierdzenie dokonane na całym świecie przez świetliste i znamienite zgromadzenie, znane na całym świecie jako rodzina Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), do którego należą tysiące ludzi, którzy byli biegunami duchowości, i świętych o przenikliwym spojrzeniu, będących w stanie dostrzec to, co niewidzialne, jak Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad), który powiedział: "Gdyby uniosła się zasłona (skrywająca to, co niewidzialne), moja pewność wiary nie stałaby się większa", czy 'Abd Al-Qadir al-Gajlani, Ghałs al-A'zam (niech jego tajemnica będzie uświęcona), który pozostając na ziemi, ujrzał Wielki Tron i wspaniałą postać anioła Israfila.
Rodzaj Drugito potwierdzenie dokonane z silną wiarą, która sprawia, że ludzie są w stanie poświęcić życie i dobytek, przodków i klan, przez sławne zgromadzenie znane jako towarzysze Proroka, którzy znajdowali się wśród ludzi prymitywnych i w środowisku niepiśmiennym, nie mieli żadnych Pism Objawionych i byli zagubieni w ciemności okresu między prorokami, a w bardzo krótkim czasie stali się mistrzami, przewodnikami i sprawiedliwymi władcami najbardziej cywilizowanych i najbardziej rozwiniętych politycznie i społecznie ludów i krajów, i władali światem od wschodu do zachodu, a ich rządy cieszyły się powszechnym uznaniem.
Rodzaj Trzecito potwierdzenie dostarczone przez jednomyślną i niezachwianą wiedzę wzniosłej grupy skrupulatnych i wnikliwych uczonych, których tysiące pojawiały się w każdej epoce, którzy dokonali cudownego postępu w każdej nauce, a działali na różnych polach.
Zatem świadectwo Bożej jedności przyniesione przez owego człowieka nie jest poszczególne i jednostkowe, lecz ogólne, powszechne i niezachwiane. Gdyby nawet wszystkie istniejące demony zjednoczyły się, nie mogłyby rzucić mu wyzwania - taki był wniosek, do jakiego doszedł nasz wędrowiec.
W odniesieniu do lekcji, jaką ów podróżnik przez świat i wędrowiec przez życie odebrał w Szkole Światła, kiedy w swym umyśle odwiedził błogosławioną epokę Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie),w zakończeniu Stopnia Szesnastego Stacji Pierwszejpowiedzieliśmy:
لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ اَلْوَاحِدُ الْاَحَدُ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ فَخْرُ الْعَالَمِ وَ شَرَفُ نَوْعِ بَن۪ى اٰدَمَ بِعَظَمَةِ سَلْطَنَةِ قُرْاٰنِهِ وَ حَشْمَةِ وُسْعَةِ د۪ينِهِ وَ كَثْرَةِ كَمَالَاتِهِ وَ عُلْوِيَّةِ اَخْلَاقِهِ حَتّٰى بِتَصْد۪يقِ اَعْدَائِهِ وَ كَذَا شَهِدَ وَ بَرْهَنَ بِقُوَّةِ مِاٰتِ مُعْجِزَاتِهِ الظَّاهِرَةِ الْبَاهِرَةِ الْمُصَدِّقَةِ الْمُصَدَّقَةِ وَ بِقُوَّةِ اٰلَافِ حَقَائِقِ د۪ينِهِ السَّاطِعَةِ الْقَاطِعَةِ بِاِجْمَاعِ اٰلِهِ ذَوِى الْاَنْوَارِ وَ بِاِتِّفَاقِ اَصْحَابِهِ ذَوِى الْاَبْصَارِ وَ بِتَوَافُقِ مُحَقِّق۪ى اُمَّتِهِ ذَوِى الْبَرَاه۪ينِ وَ الْبَصَائِرِ النَّوَّارَةِ
Niestrudzony i nienasycony wędrowiec, który dowiedział się, że celem życia na tym świecie i jego esencją jest wiara, zwrócił się do własnego serca i powiedział:
"Zbadajmy księgę znaną jakoKoran, Księga cudownej wystawy,o której mówi się, że jest słowem wypowiedzianym przez Tego, Którego poszukujemy, że jest najbardziej sławną, najbardziej olśniewającą i najmądrzejszą księgą na świecie, która w każdej epoce wzywa każdego, kto ją odrzuca, do tego, aby się jej podporządkował. Zobaczmy, co ona mówi, jednak najpierw musimy ustalić, czy pochodzi ona od naszego Stwórcy".
Po tych słowach podróżnik rozpoczął poszukiwania. Jako że żył w obecnych czasach, najpierw spojrzał na Traktaty Światła, będące blaskami cudowności Koranu; ujrzał, że sto trzydzieści części Traktatów zawiera kwestie zaczerpnięte z owej Księgi roztropności albo też dobrze uzasadnione wyjaśnienia tego, co się w niej znajduje. Pomimo tego, że w tej epoce uporu i ateizmu Traktaty Światła dzielnie walczą, aby rozprzestrzeniać prawdy Koranu na wszystkie strony, nikt nie jest w stanie ich pokonać, co dowodzi tego, że ich mistrzem, źródłem, autorytetem i słońcem jest Koran, będący niebiańską, nie zaś ludzką mową. Spośród setek cudów różnych części Traktatów Światła jeden dowód, zawarty w Słowie Dwudziestym Piątym i w zakończeniu Listu Dziewiętnastego, dowodzi czterdziestu aspektów cudowności Koranu w taki sposób, że
ktokolwiek go ujrzy, będąc dalekim od wyrażania krytyki czy sprzeciwu, ten podziwia jego argumenty i wypowiada słowa uznania oraz pochwały. Podróżnik pozostawił zatem Traktatom Światła udowodnienie tego, że Koran jest cudownym i prawdziwym słowem Boga, zwracając się jedynie ku zwięzłemu wskazaniu kilku punktów, ukazujących jego wielkość.
Punkt Pierwszy:Jak Koran ze wszystkimi swymi cudami i prawdami, wskazującymi na jego wiarygodność, jest cudem Muhammada, tak Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) ze wszystkimi cudami i dowodami proroctwa, z całą doskonałością wiedzy, jest cudem Koranu i rozstrzygającym dowodem tego, że Koran jest słowem Boga.
Punkt Drugi:Koran spowodował na tym świecie - w prawdziwie świetlistym, pięknym i prawdziwym stylu - przemiany w umysłach, sercach, duszach i umysłach ludzi, w życiu społecznym, w życiu jednostki i w życiu politycznym, i spowodował, że owe przemiany stały się nieśmiertelnymi, w tak piękny sposób, że w każdej chwili czternastu stuleci sześć tysięcy sześćset sześćdziesiąt sześć jego wersetów było recytowanych przez języki z górą trzystu milionów ludzi, zaś Koran szkolił ich, oczyszczając ich dusze i serca. Dla dusz był środkiem rozwoju; dla umysłów orientacją i światłem; dla życia - życiem samym w sobie oraz szczęśliwością. Taka Księga z pewnością jest niezrównana, jest cudem i fenomenem.
Punkt Trzeci:Koran, od epoki, w której został objawiony, aż do teraźniejszości, ukazywał elokwencję, która sprawiła, że wartość siedmiu poematów znanych jako "siedem zawieszonych", które wyhaftowano złotem i zawieszono na ścianach Ka'by, spadła do takiego poziomu, że córka Labida, zdejmując z Ka'by poemat swego ojca, powiedziała: "W porównaniu z wersetami Koranu nie ma on już żadnej wartości".
Pewien poeta spośród Beduinów, słysząc recytację wersetu:
فَاصْدَعْ بِمَا تُؤْمَرُ
[34]
natychmiast pokłonił się do ziemi. Zapytano go: "Czy zostałeś muzułmaninem?", a on odparł: "Nie, lecz pokłoniłem się przed elokwencją tego wersetu".
Tysiące uczonych i literatów, w rodzaju geniuszów retoryki takich, jak 'Abd Al-Qadir al-Dżurdżani, As-Sakkaki czy Az-Zamachszari, jednogłośnie zdecydowały, że elokwencja Koranu przekracza granice możliwości człowieka i jest dla niego nieosiągalna.
Koran od czasu jego objawienia zapraszał również na pole walki wszystkich butnych i egoistycznych literatów i retoryków, mówiąc do nich
w sposób obliczony na złamanie ich arogancji: "Dalejże, stwórzcie choć jedną surę podobną do tego albo też zaakceptujcie zatracenie i poniżenie na tym świecie i w życiu ostatecznym". Pomimo tego wyzwania uparci retorycy tamtych czasów porzucili krótką drogę stworzenia jednej sury podobnej Koranowi, a zamiast niej wybrali długą drogę narażenia na niebezpieczeństwo siebie samych i swego dobytku. Ten fakt udowadnia, że owa krótka droga nie mogła zostać obraną.
W obiegu znajdują się miliony książek w języku arabskim; niektóre z nich są napisane przez przyjaciół Koranu, aby przypominały go i naśladowały, a niektóre przez jego wrogów, by rzucić mu wyzwanie i poddać go krytyce, jednak żadna z nich wszystkich nie jest w stanie osiągnąć poziomu Koranu. Gdyby posłuchał ich prosty człowiek, z pewnością powiedziałby: "Koran nie przypomina owych innych ksiąg ani też nie należy do tej samej kategorii, co one. Musi zatem albo przewyższać je, albo też być niższym od nich". Nikt na świecie - ani niewierny, ani głupiec - nie jest w stanie powiedzieć, że Koran jest niższy od owych ksiąg, ponieważ przewyższa je wszystkie stopniem swej elokwencji.
Kiedyś pewien człowiek, czytając werset:
سَبَّحَ لِلّٰهِ مَا فِى السَّمٰوَاتِ وَالْاَرْضِ
[35]
powiedział: "Nie widzę w tym wersecie żadnej cudownej elokwencji". Powiedziano mu: "Cofnij się jak podróżnik do epoki Koranu i posłuchaj, jak wtedy był recytowany ów werset". Wyobrażając sobie, że znajduje się tam przed objawieniem Koranu, ów człowiek ujrzał, że wszystkie istoty świata żyły na niestabilnym, przemijającym świecie, w pustej i bezgranicznej przestrzeni, w zamieszaniu i pozbawionej życia ciemności, nie mając ani świadomości, ani żadnego celu. Nagle usłyszał ów werset, głoszony językiem Koranu, zaś werset uniósł zasłonę okrywającą wszechświat i roz-świetlił oblicze Ziemi. Ta przedwieczna mowa i to wieczne zarządzenie dały naukę wszystkim świadomym istotom, ustawionym w szeregi następujących po sobie stuleci, a uczyniły to w taki sposób, że wszechświat stał się podobnym ogromnemu meczetowi. Wszystkie stworzenia, z nie-biosami i ziemią na czele, zajęły się wspominaniem Boga i głoszeniem Jego chwały, z radością i zadowoleniem wypełniając tę funkcję.
To wszystko dostrzegł nasz podróżnik, a smakując poziom elokwencji Koranu i porównując poprzez analogię inne wersety z omawianym wersetem, pojął jeden z wielu tysięcy mądrych powodów, dla których połowa świata i piąta część ludzkości zostały podbite przez elokwentny
szept Koranu, aby jego szanowane i wspaniałe królestwo trwało nieprzerwanie przez czternaście stuleci.
Punkt Czwarty:Koran ukazał słodycz tak prawdziwą, że choć powtarzanie nawet najsłodszej rzeczy wywołuje niesmak, to fakt, że powtarzanie Koranu jest dalekim od wywoływania niesmaku i znużenia u ludzi zdrowego serca i czystego smaku, lecz przeciwnie, jeszcze zwiększa jego słodycz, był akceptowanym przez każdego od najdawniejszych czasów, a nawet stał się przysłowiowym.
Co więcej, Koran ukazuje taką świeżość, młodość i oryginalność, że nawet żyjąc od czternastu stuleci i przechodząc przez wiele rąk zachowuje ową świeżość, jakby dopiero co został objawiony. Każde stulecie widzi, że Koran cieszy się nową młodością, jakby zwracał się w szczególności do tego właśnie stulecia. Co więcej, uczeni wszystkich gałęzi nauk, nawet jeśli stale mają Koran przy sobie, aby czerpać z niego korzyści, i stale podążają za jego metodą przedstawienia danej kwestii, widzą, że Koran zachowuje oryginalność swego stylu i sposobu objaśnień.
Punkt Piąty:Jednym ze skrzydeł Koranu jest przeszłość, innym przyszłość, a jak jego korzeniami i kolejnym skrzydłem są zgodne prawdy dawnych proroków, które Koran przypieczętowuje i potwierdza, zaś one również potwierdzają go językiem jednomyślności, tak również wszystkie prawdziwe ścieżki sufich i drogi świętości, których owocami są święci mężowie i uczeni, którzy dostąpili oczyszczenia i otrzymali życie od Koranu, ukazują poprzez postęp duchowy, jaki stał się udziałem owych świętych, że ich błogosławione drzewo jest żyjącym i promienistym narzędziem prawdy, zaś kto wzrasta i żyje pod ochroną drugiego z jego skrzydeł, ten zaświadcza, że Koran jest czystą prawdą, zaś w swym obejmowaniu każdej rzeczy jest niezrównanym cudem.
Punkt Szósty:Prawdomówność i wiarygodność Koranu ukazują świetlistość jego sześciu aspektów. Zaiste, filary argumentów i dowodów pod nim; blaski pieczęci cudowności ponad nim; dary szczęśliwości na tym świecie i w świecie, który dopiero nadejdzie (a jest to cel, ku któremu prowadzi Koran), przed nim; prawdy niebiańskiego objawienia, owego punktu oparcia, poza nim; zatwierdzenie i świadectwo niezliczonych prawych umysłów po jego prawej stronie; prawdziwy spokój, niekłamany powab, podporządkowanie się rozsądnych serc i czystej świadomości po jego lewej stronie - to wszystko udowadnia, że Koran jest cudowną, solidną, niezdobytą cytadelą niebios i ziemi.
Również Ten, Który rozporządza całym wszechświatem, umieścił na owych sześciu poziomach cudowności pieczęć potwierdzającą to, iż są
one czystą prawdą, nie są zaś słowem człowieka ani nie zawierają żadnego błędu. Tak, Rozporządzający, Który uczynił Swoim zwyczajem ukazywanie piękna we wszechświecie, ochronę tego, co dobre i słuszne, a eliminowanie oszustów i kłamców, umieścił Swą pieczęć na Koranie i potwierdził jego prawdziwość poprzez uczynienie go najbardziej powszechnie przyjmowanym, najwyższym, dominującym i szanowanym, a także poprzez przyznanie mu najwyższego stopnia sukcesu na tym świecie.
Również jeśli chodzi o tego, który jest źródłem islamu i interpretatorem Koranu (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), to jego wiara w Koran; szanowanie go bardziej niż kogokolwiek innego; pozostawanie w stanie podobnym do snu, kiedy Koran był mu objawiany [36], a inne słowa nie przypominały go ani nawet nie zbliżały się do niego; opisywanie przez niego za pomocą Koranu prawdziwych kosmicznych wydarzeń przeszłości i przyszłości, które znajdowały się za zasłoną tego, co niewidzialne, a wszystko bez wahania i z całkowitym zaufaniem; fakt, że nawet najbardziej bystre oko nie mogło dostrzec u niego żadnego oszustwa ani błędu; jego wiara w każde oświadczenie Koranu, które potwierdzał z całych swoich sił, a nic nie mogło nim zachwiać - to wszystko jest pieczęcią, która potwierdza, że Koran jest objawionym, prawdziwym i błogosławionym słowem jego Litościwego Stwórcy.
Ponadto piąta część ludzkości, a zaiste, nawet jej większość, będąc przyciąganą do Koranu, przywiązaną do niego poprzez religię, nastawiając ucha na jego słowa w żarliwym pragnieniu prawdy, zaś zgodnie ze świadectwem wielu wskazówek, wydarzeń i oświeceń, także dżinny, aniołowie i istoty duchowe, które gromadzą się wokół Koranu, by oddać cześć prawdzie, kiedy tylko jest on recytowany, jak ćmy gromadzą się wokół światła - oto pieczęć potwierdzająca przyjęcie Koranu przez wszystkie istoty, a także fakt, że zajmuje on najwyższą pozycję.
Ponadto wszystkie grupy ludzkości, od najgłupszych i najniższych do najmądrzejszych i najbardziej uczonych, w pełni otrzymują swój udział w naukach Koranu i całkowite zrozumienie jego najbardziej głębokich prawd, a uczeni wszystkich gałęzi wiedzy i setek nauk islamu, tacy jak wielcy interpretatorzy prawa szariatu oraz olśniewający i skrupulatni uczeni teologii i zasad religii, czerpią z Koranu wszystko, czego potrzebują, a także odpowiedzi na wszystkie pytania ich nauk, zaś to wszystko jest pieczęcią, która potwierdza fakt, że Koran jest źródłem i kopalnią prawdy.
Ponadto choć ci, którzy nie byli muzułmanami spośród wielkich postaci literatury arabskiej, jakich udziałem stały się największe osiągnięcia w tej dziedzinie, wielce potrzebowali wejścia w spór z Koranem,
to fakt, że wystrzegali się oni prób stworzenia czegoś, co byłoby podobne jednej surze wraz z jej elokwencją (a elokwencja jest jedynie jednym z siedmiu głównych aspektów cudowności Koranu), zaś sławni mówcy i olśniewający uczeni, którzy pragną zdobyć sławę, wchodząc w spór z Koranem, aż do dziś nie są w stanie sprzeciwić się choćby jednemu z aspektów jego cudowności, lecz pozostają milczący w swej bezsilności- oto pieczęć, która potwierdza fakt, że Koran jest cudem przekraczającym możliwości człowieka.
Tak, wartość, wyższość i elokwencja mowy czy słowa pisanego ukazują się poprzez poznanie tego, "od kogo to słowo pochodzi, do kogo jest skierowane i w jakim celu". Koran zatem nie może mieć równych sobie i nic nie jest w stanie go dosięgnąć, jako że Koran jest mową i przesłaniem Pana wszystkich światów i Stwórcy wszechświata, jest mową, która w żaden sposób nie wskazuje na naśladowanie ani sztuczność. Skierowany został do tego, który został posłany w imię wszystkich ludzi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), zaiste w imię wszystkich istot, do najsławniejszego i najbardziej znanego spośród rodzaju ludzkiego, którego siła wiary dała początek potężnemu islamowi, wzniosła go do odległości dwóch łuków[37] i sprawiła, że powrócił jako ten, do którego zwraca się Przedwieczny, Który jest ponad wszelką potrzebę. Koran opisuje i objaśnia kwestie dotyczące szczęśliwości na tym świecie i w świecie, który nadejdzie, rezultaty stworzenia wszechświata i zawarte w nim zamysły Wszechwładnego. Objaśnia także poziom wiary tego, do którego się zwraca, a była ona najwyższą i najbardziej rozległą wiarą, obejmującą wszystkie prawdy islamu. Obraca i ukazuje każdą stronę ogromnego wszechświata, jakby był on mapą, zegarem czy domem, naucza o nim i opisuje go w stylu właściwym rzemieślnikowi, Który wszechświat ukształtował. Tak, wytworzenie czegoś podobnego Koranowi, owej Księdze cudownej wystawy, jest niemożliwe, a poziomu jego cudowności nie można osiągnąć.
Ponadto każdy z tysięcy skrupulatnych uczonych o wysokiej inteligencji spisywał komentarze objaśniające Koran (a niektóre z nich liczą sobie trzydzieści, czterdzieści lub nawet siedemdziesiąt tomów), ukazując i udowadniając poprzez świadectwo i argumenty niezliczone przymioty, finezyjne punkty, cechy charakterystyczne, tajemnice, wzniosłe znaczenia i liczne wskazówki dotyczące wszelkiego rodzaju kwestii tego, co ukryte i niewidzialne, jakie zawiera Koran. Szczególnie tyczy się to stu trzydziestu części Traktatów Światła, z których każda udowadnia poprzez rozstrzygające argumenty jeden przymiot, jeden finezyjny punkt Koranu. Każda część Traktatów Światła - jak Cudowność Koranu;
jak Stacja Druga Słowa Dwudziestego, która wywodzi z Koranu wiele wniosków dotyczących takich cudów cywilizacji, jak kolej żelazna czy samolot; jak Promień Pierwszy, nazwany Znakami Koranu,który umożliwia poznanie wskazówek wersetów wzmiankujących o Traktatach Światła czy elektryczności; jak osiem krótkich traktatów zwanych Ośmioma Symbolami,które ukazują, jak dobrze uporządkowanymi, pełnymi znaczeń i tajemniczymi są słowa Koranu; jak krótki traktat udowadniający pięć aspektów cudowności wersetów kończących surę Al-Fath przez wzgląd na to, iż dają one wieść o tym, co niewidzialne - ukazuje jedną prawdę, jedno światło Koranu. Wszystkie razem tworzą pieczęć potwierdzającą to, że Koran nie ma podobnego sobie, jest cudem i fenomenem, że jest językiem świata tego, co niewidzialne, w świecie przejawów, i słowem Wszechwiedzącego, Który zna to, co niewidzialne.
Zatem z powodu owych przymiotów i cech charakterystycznych Koranu, na jakie wskazaliśmy powyżej w sześciu punktach, poprzez sześć aspektów i sześć poziomów, jego wzniosłe i świetliste panowanie oraz uświęcone i potężne władanie trwa w doskonałej wspaniałości, rozświetlającej oblicza wszystkich stuleci i oblicze ziemi od tysiąca trzystu lat. Ponadto przez wzgląd na owe przymioty Koranu każda z jego świętych liter została wyróżniona tym, że wydaje dziesięciokrotną nagrodę, dziesięć zasług i dziesięć - lub nawet więcej - wiecznych owoców, a w porach błogosławionych wartość każdej litery rośnie od dziesięciu do setek dobrych uczynków. Nasz podróżnik przez świat pojął to i rzekł do swego serca:
"Koran, który jest tak cudownym pod każdym względem, poprzez jednomyślność jego sur, zgodność jego wersetów i zgodę jego świateł, poprzez jego świadectwa mające postać dowodów istnienia, jedności, atrybutów i Najpiękniejszych Imion Jedynego, Którego istnienie jest konieczne, zaświadcza fakt, że jego świadectwo wydało nieskończenie liczne świadectwa wszystkich wiernych".
W zwięzłej wzmiance o nauce dotyczącej wiary i Bożej jedności, którą wędrowiec zaczerpnął z Koranu,w Stopniu Siedemnastym Stacji Pierwszejzostało powiedziane:
لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ اَلْوَاحِدُ الْاَحَدُ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ الْقُرْاٰنُ الْمُعْجِزُ الْبَيَانِ اَلْمَقْبُولُ الْمَرْغُوبُ لِاَجْنَاسِ الْمَلَكِ وَ الْاِنْسِ وَ الْجَٓانِّ اَلْمَقْرُوءُ كُلُّ اٰيَاتِهِ ف۪ى كُلِّ دَق۪يقَةٍ بِكَمَالِ الْاِحْتِرَامِ بِاَلْسِنَةِ مِاٰتِ مِلْيُونٍ مِنْ نَوْعِ الْاِنْسَانِ الدَّائِمُ سَلْطَنَتُهُ الْقُدْسِيَّةُ عَلٰى اَقْطَارِ الْاَرْضِ وَ الْاَكْوَانِ وَ عَلٰى وُجُوهِ الْاَعْصَارِ وَ الزَّمَانِ وَ الْجَار۪ى حَاكِمِيَّتُهُ الْمَعْنَوِيَّةُ النُّورَانِيَّةُ عَلٰى نِصْفِ الْاَرْضِ وَ خُمُسِ الْبَشَرِ ف۪ى اَرْبَعَةَ عَشَرَ عَصْرًا بِكَمَالِ الْاِحْتِشَامِ .. وَ كَذَا شَهِدَ وَ بَرْهَنَ بِاِجْمَاعِ سُوَرِهِ الْقُدْسِيَّةِ السَّمَاوِيَّةِ وَ بِاِتِّفَاقِ اٰيَاتِهِ النُّورَانِيَّةِ الْاِلٰهِيَّةِ وَ بِتَوَافُقِ اَسْرَارِهِ وَ اَنْوَارِهِ وَ بِتَطَابُقِ حَقَائِقِهِ وَ ثَمَرَاتِهِ وَ اٰثَارِهِ بِالْمُشَاهَدَةِ وَ الْعَيَانِ
Nasz podróżnik i wędrowiec poprzez życie dowiedział się, że wiara jest najbardziej drogocennym majątkiem, jaki posiada człowiek, jako że obdarowuje ubogiego człowieka nie przemijającymi i efemerycznymi ziemią czy mieszkaniem, lecz pałacem i wiecznym królestwem, zaiste tak wielkim, jak cały kosmos lub świat jako taki. Ponadto wiara obdarowuje efemerycznego człowieka wszystkim, czego potrzebuje on do życia wiecznego, ocala owego nieszczęśnika, który oczekuje pod szubienicą na swój los, przed wiecznym unicestwieniem, i otwiera dla człowieka wieczny skarbiec niekończącej się szczęśliwości. Wówczas wędrowiec powiedział do siebie:
"Naprzód! Aby posiąść kolejny stopień spośród nieskończonych stopni wiary, zapoznajmy się z całością wszechświata i posłuchajmy tego, co on mówi. Wówczas będziemy mogli udoskonalić i rozświetlić lekcje, jakie otrzymaliśmy od jego poszczególnych części".
Spoglądając przez wielki i obejmujący każdą rzecz teleskop, jaki zaczerpnął z Koranu, podróżnik ujrzał, że wszechświat jest tak pełen znaczeń i dobrze uporządkowany, jakby przybrał postać ucieleśnionej księgi Chwalebnego, wcielonego Koranu pochodzącego od Wszechwładnego, finezyjnie upiększonego pałacu Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, uporządkowanego miasta Najbardziej Miłosiernego. Wszystkie sury, wersety i słowa owej księgi wszechświata, a nawet jej litery, rozdziały, akapity, stronice i wersy, poprzez stałe i znaczące wymazywanie ich i potwierdzanie na nowo, a także poprzez ich mądre przemiany i naprzemienność, jednomyślnie wyrażają
istnienie i obecność Tego, Który jest o każdej rzeczy Wszechwiedzący i nad każdą rzeczą Wszechwładny, jako autora owej księgi, Chwalebnego i Doskonałego Zapisującego, Który dostrzega wszystkie rzeczy w każdej rzeczy i zna powiązania każdej rzeczy ze wszystkimi rzeczami.
Również wszystkie gatunki i cząsteczki wszechświata, wszyscy jego mieszkańcy i wszystko, co wszechświat zawiera, wszystko, co wchodzi do niego i co z niego wychodzi, wszelkie opatrznościowe zmiany i mądre procesy odmładzania, jakie w nim zachodzą - jednym głosem oznajmiają istnienie i jedność Wzniosłego mistrza rzemiosł, Stwórcy, Który nie ma Sobie równych, Który wprawia każdą rzecz w ruch z bezgraniczną mocą i nieskończoną mądrością. Świadectwo dwóch wielkich prawd, części i całego ogromu wszechświata, potwierdza jego najwyższe świadectwo.
Prawda Pierwszato prawdy "stwarzania" i "możliwości", ugruntowane i poparte niezliczonymi dowodami przez utalentowanych uczonych w dziedzinach zasad religii i nauki teologii, jak również przez mędrców islamu. Powiedzieli oni, że skoro we wszystkich rzeczach na świecie można dostrzec zmienność i mutację, to świat musi być efemeryczny i stworzony; nie może istnieć, nie będąc stworzonym [38]. Jeśli jest on stworzonym, zatem musi istnieć jego Stwórca, a jeśli w istocie danej rzeczy nie można znaleźć ani przyczyny jej istnienia, ani też przyczyny jej nieistnienia, to dwie możliwości są prawdopodobne w równym stopniu, istnienie owej rzeczy nie może być koniecznym, zaś ona sama nie może być wieczna.
Ponadto zostało udowodnione poprzez rozstrzygające argumenty, że nie jest możliwe, aby rzeczy stwarzały same siebie, jako że to pociągałoby za sobą absurdalne i fałszywe pojęcie przypadkowości, a także następowanie po sobie nieskończenie wielu przyczyn. Stąd staje się niezbędnym istnienie Tego, Którego istnienie jest konieczne, Którego podobieństwo nie może istnieć, Którego podobieństwo jest niemożliwością, a wszystko prócz Niego jest od Niego zależne i przez Niego stworzone.
Tak, prawda stwarzania wypełniła cały wszechświat, a wiele jej przykładów można ujrzeć na własne oczy; całą resztę można dostrzec jedynie za pomocą umysłu. Każdej jesieni na naszych oczach umiera cały świat, a wraz z nim umierają setki tysięcy różnych rodzajów roślin i małych zwierząt, a każdy przedstawiciel każdego gatunku jest sam w sobie małym wszechświatem. Jednakże ta śmierć jest tak uporządkowana i zdyscyplinowana, że wszystkie rzeczy pozostawiają za sobą, na swe miejsce, nasiona i jaja, które wiosną staną się narzędziami zmartwychwstania i ponownego narodzenia, cudami miłosierdzia i mądrości, cudami mocy i wiedzy. Istoty wręczają nasionom i jajom
księgi ich uczynków oraz plan działania, a umierają dopiero wtedy, kiedy powierzą owe nasiona i jaja mądrości Chwalebnego, Który zachowuje każdą rzecz, i zostawią je pod Jego ochroną.
Wiosną martwe korzenie, drzewa i zwierzęta budzą się do życia dokładnie takimi, jakie były wcześniej, dostarczając tym samym setki tysięcy przykładów, próbek i dowodów Największego Zmartwychwstania. W miejsce innych powoływane są do istnienia i życia rośliny i zwierzęta dokładnie przypominające tamte, drukując stronice istot poprzedniej wiosny, wraz z ich czynami i funkcjami, dokładnie tak, jakby były ich obwieszczeniem. Ukazują zatem jedno ze znaczeń wersetu:
وَاِذَا الصُّحُفُ نُشِرَتْ
[39]
Ponadto, w odniesieniu do całości, każdej jesieni umiera cały wielki świat, a każdej wiosny nowy świat jest powoływany do istnienia. Owe śmierć i stwarzanie zachodzą w sposób tak uporządkowany; obejmują tak wiele poszczególnych śmierci i aktów stworzenia; są tak uporządkowane i systematyczne, jakby świat był namiotem wędrowca, w którym stworzenia żywe przebywają przez pewien czas, do którego przybywają podróżujące światy i wędrujące królestwa, wypełniają swe obowiązki, by później odejść swoją drogą. Stają się zatem widoczne dla każdego umysłu z jasnością równą jasności słońca konieczność istnienia, nieskończona moc i bezkresna mądrość Chwalebnego, Który stwarza i powołuje do istnienia na tym świecie żyjące królestwa i służące określonemu celowi wszechświaty, Który czyni to z doskonałą mądrością i wiedzą, w doskonałej równowadze, w sposób uporządkowany i systematyczny, Który następnie z całkowitą mocą i litością zatrudnia je wszystkie, aby wypełniały zamysły Wszechwładnego i cele Miłosiernego. Dalsze omówienie kwestii związanych ze stwarzaniem pozostawiamy Traktatom Światła i księgom teologów.
Co tyczy się prawdy ewentualnych możliwości,to panuje ona nad całym wszechświatem i otacza go,ponieważ widzimy, że wszystkie rzeczy, natury powszechnej czy poszczególnej, wielkie czy małe, od Tronu Boga do ziemi i od atomów do planet, są wysyłanymi na ten świat z określoną istotą, we właściwej dla każdej z nich formie, z wyrazistą tożsamością, szczególnymi atrybutami, mądrymi przymiotami i przynoszącymi korzyści organami.By obdarować poszczególną istotę jej właściwościami, wybranymi spośród nieskończenie wielu możliwości; by odziać ją w określony, odrębny i właściwy dla niej kształt, wybrany spośród możliwości, których jest tak wiele, jak wiele jest
kształtów, jakie można sobie wyobrazić; by wyróżnić ją odpowiednią dla niej tożsamością, wybraną spośród możliwości, których jest tyle, ile jest wszystkich przedstawicieli jej gatunku; by nadać stworzonej rzeczy, która jest pozbawiona kształtu i nieokreślona, szczególne, właściwe i korzystne atrybuty wybrane spośród możliwości, których jest tak wiele, ile jest wszystkich atrybutów oraz ich poziomów; by złączyć z owym pozbawionym celu stworzeniem, zakłopotanym i strapionym pośród niezliczonych możliwości, wynikających z nieskończoności możliwych dróg i cech szczególnych, mądrze obmyślane przymioty i przynoszące korzyści organy, a także, by wyposażyć w nie ową istotę... Tak, wszystkie owe działania są wskazówkami, dowodami i potwierdzeniami - a jest ich tyle, ile jest wszelkich nieskończonych możliwości - konieczności istnienia, nieskończonej mocy i bezgranicznej mądrości Tego, Którego istnienie jest konieczne, Który stwarza, wybiera, określa i rozróżnia istotę i tożsamość, formę i kształt, atrybuty i stan wszystkich bytów zależnych, czy są one powszechne, czy poszczególne.
Wskazują one również na to, że żadna rzecz ani żadna kwestia nie są przed Nim ukryte, że nic nie jest dla Niego trudne, że największe i najmniejsze zadania są dla Niego jednakowo łatwe, że jest On w stanie stworzyć wiosnę z taką łatwością, z jaką stwarza drzewo, a drzewo z taką łatwością, z jaką stwarza nasiono. To wszystko odnosi się do prawdy możliwości i kształtuje jedno ze skrzydeł wspaniałego świadectwa zrodzonego przez wszechświat.
Jako że świadectwo wszechświata, wraz z jego dwoma skrzydłami i dwiema prawdami, jest całkowicie dowiedzione i objaśnione w innych częściach Traktatów Światła, a szczególnie w Słowach Dwudziestym Drugim i Trzydziestym Drugim oraz w Listach Dwudziestym i Trzydziestym Trzecim, odsyłamy naszych czytelników do owych pism, a w tym miejscu przerywamy tę nadzwyczaj długą opowieść.
Prawda Druga:Co tyczy się drugiej prawdy, która wynika z planu wszechświata jako całości, będąc ponadto drugim ze skrzydeł jego wspaniałego i powszechnego świadectwa, to jest ona następująca:
Pośród istot, które starają się zachować swe istnienie (lub życie, jeśli są istotami żywymi) i wypełnić swe funkcje wśród pozostających w nieustannym ruchu zmian i przemian, można ujrzeć prawdę wzajemnej współpracy, prawdę, która dalece przekracza ich możliwości.
Na przykład żywioły spieszą z pomocą istotom żywym; chmury spieszą z pomocą królestwu roślin; królestwo roślin spieszy z pomocą królestwu
zwierząt, a królestwo zwierząt spieszy z pomocą królestwu człowieka. Mleko tryska z piersi niczym źródło Raju, aby wesprzeć niemowlęta; to, co potrzebne stworzeniom żywym, i całe ich zaopatrzenie jest im dane w sposób dalece przekraczający ich możliwości, pochodząc z niespodziewanych miejsc; komórki ciała są uzupełniane cząsteczkami pożywienia poprzez podporządkowanie owych cząsteczek ich Panu i zatrudnienie ich w Jego miłosiernej dłoni - wszystkie te przykłady prawdy wzajemnej współpracy, a także wiele innych, ukazują powszechną i litościwą wszechwładzę Pana (ar. Ar-Rabb) wszystkich światów, Który zarządza wszechświatem, jakby był on pałacem.
Tym, co sprawia, że pozbawione życia i uczuć przedmioty, które niemniej jednak współpracują z wrażliwością i świadomością, spieszą z pomocą jeden drugiemu, z pewnością muszą być moc, miłosierdzie i rozkaz Litościwego, Mądrego i Chwalebnego Pana (ar. Ar-Rabb).
Powszechna współpraca widzialna w całym wszechświecie; wszechstronna równowaga i zachowywanie każdej rzeczy, dominujące z największą systematycznością nad wszelkimi rzeczami, od planet do części ciała, kończyn i cząsteczek ciał istot żywych; upiększenie dokonane przez Tego, Którego pióro dosięga wyzłacanego oblicza niebios, zdobnego oblicza ziemi i delikatnych twarzy kwiatów; uporządkowanie panujące nad każdą rzeczą, od Drogi Mlecznej i Układu Słonecznego aż do owoców, takich jak kukurydza czy granat; wyznaczenie obowiązków każdej rzeczy, od słońca i księżyca, żywiołów i chmur aż do pszczół - wszystkie te wielkie prawdy składają świadectwo proporcjonalnej do nich wspaniałości, zaś ich świadectwo kształtuje drugie skrzydło świadectwa wszechświata.
Jako że Traktaty Światła dowiodły owego wielkiego świadectwa i wyjaśniły je, w tym miejscu zadowolimy się ową zwięzłą wskazówką.
W zwięzłej wzmiance na temat lekcji, jaką nasz podróżnik odebrał od kosmosu,w Stopniu Osiemnastym Stacji Pierwszejpowiedzieliśmy:
لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الْمُمْتَنِعُ نَظ۪يرُهُ اَلْمُمْكِنُ كُلُّ مَاسِوَاهُ الْوَاحِدُ الْاَحَدُ الَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ هٰذِهِ الْكَائِنَاتُ الْكِتَابُ الْكَب۪يرُ الْمُجَسَّمُ وَ الْقُرْاٰنُ الْجِسْمَانِىُّ الْمُعَظَّمُ وَ الْقَصْرُ الْمُزَيَّنُ الْمُنَظَّمُ وَ الْبَلَدُ الْمُحْتَشَمُ الْمُنْتَظَمُ بِاِجْمَاعِ سُوَرِهِ وَ اٰيَاتِهِ وَ كَلِمَاتِهِ وَ حُرُوفِهِ وَ اَبْوَابِهِ و فُصُولِهِ وَ صُحُفِهِ وَ سُطُورِهِ وَ اِتِّفَاقِ اَرْكَانِهِ وَ اَنْوَاعِهِ وَ اَجْزَٓائِهِ وَ جُزْئِيَّاتِهِ وَ سَكَنَتِهِ وَ مُشْتَمِلَاتِهِ وَ وَارِدَاتِهِ وَ مَصَارِفِهِ بِشَهَادَةِ عَظَمَةِ اِحَاطَةِ حَق۪يقَةِ الْحُدُوثِ وَ التَّغَيُّرِ وَ الْاِمْكَانِ بِاِجْمَاعِ جَم۪يعِ عُلَمَٓاءِ عِلْمِ الْكَلَامِ وَ بِشَهَادَةِ حَق۪يقَةِ تَبْد۪يلِ صُورَتِهِ وَ مُشْتَمِلَاتِهِ بِالْحِكْمَةِ وَ الْاِنْتِظَامِ وَ تَجْد۪يدِ حُرُوفِهِ وَ كَلِمَاتِهِ بِالنِّظَامِ وَ الْم۪يزَانِ وَ بِشَهَادَةِ عَظَمَةِ اِحَاطَةِ حَق۪يقَةِ التَّعَاوُنِ وَ التَّجَاوُبِ وَ التَّسَانُدِ وَ التَّدَاخُلِ وَ الْمُوَازَنَةِ وَ الْمُحَافَظَةِ ف۪ى مَوْجُودَاتِهِ بِالْمُشَاهَدَةِ وَ الْعَيَانِ
Wówczas gorliwy i dociekliwy podróżnik, który poszukiwał Stwórcy świata, a poprzez pośrednie zyskanie wiedzy o Bogu postąpił naprzód przez osiemnaście stopni, na koniec wniebowstąpienia w wierze do Tronu Prawdy zbliżył się do stacji, w której mógł stanąć w obecności Boga i zwrócić się wprost do Niego. Powiedział do własnej duszy:
"W szlachetnej surze Otwierającej Koran wersety rozciągające się od jej początku aż do słowa ijjaka- ar. (jedynie) Ciebie- są formą pośrednio wypowiedzianego wysławiania i wychwalania, jednak słowo ijjakawyraża znalezienie się w obecności Boga i zwracanie się wprost do Niego. My zatem również powinniśmy porzucić pośrednie poszukiwania i zapytać o obiekt naszych poszukiwań Tego, Którego poszukujemy. Kto chce pytać o ukazujące każdą rzecz słońce, musi zwrócić się do słońca, ponieważ to, co ukazuje każdą rzecz, ukaże samo siebie z jeszcze większą jasnością. Jak dostrzegamy i poznajemy słońce poprzez jego promienie, tak możemy również - stosownie do naszych zdolności - starać się o poznanie naszego Stwórcy poprzez Jego Najpiękniejsze Imiona i święte atrybuty".
W tym miejscu w sposób najbardziej treściwy i zwięzły wyłożymy dwie z niezliczonych dróg wiodących do tego celu, dwa z niezliczonych poziomów owych dwóch dróg, dwie z licznych prawd i dwa z licznych szczegółów owych dwóch poziomów.
Prawda Pierwsza:Naszym oczom ukazuje się obejmująca każdą rzecz, trwała, uporządkowana i wspaniała prawda, która zmienia, przekształca
i odnawia wszelkie istoty w niebiosach i na ziemi poprzez władcze i nieustanne działanie. W owej prawdzie działania mądrego pod każdym względem natychmiast dostrzegamy prawdę przejawu wszechwładzy, a z kolei w prawdzie owego pod każdym względem miłosiernego przejawu wszechwładzy rozpoznajemy prawdę objawienia boskości.
Poprzez owo nieprzerwane, mądre i władcze działanie mogą zostać rozpoznane czyny Wszechmocnego i Wszechwiedzącego Czyniącego, ukazujące się jak gdyby spoza zasłony. Spoza zasłony owych zaopatrujących i zarządzających uczynków wszechwładzy mogą natychmiast zostać dostrzeżonymi Najpiękniejsze Imiona Boga, przejawiające się w każ-dej rzeczy. Następnie można wywnioskować istnienie poza zasłoną Najpiękniejszych Imion, przejawiających się z całą chwałą i w całym pięknie, prawdy siedmiu świętych atrybutów, a zgodnie ze świadectwem wszelkiego aktu stworzenia, składanym poprzez dawanie życia, wszechmoc, wiedzę, słyszenie i dostrzeganie każdej rzeczy, zgodność z wolą i mowę, oku obecnej w sercu wiary ukazuje się z całą oczywistością, koniecznością i całkowitą pewnością istnienie Tego, Którego istnienie jest konieczne, opisywanego przez owe atrybuty, Jedynego w Jego jedności, Którego można poznać poprzez Najpiękniejsze Imiona, Wiecznego Czyniącego, Który nie ma równego Sobie - w sposób bardziej oczywisty i olśniewający od tego, w jaki ukazuje się istnienie słońca.
Piękna i głęboka księga z całą koniecznością implikuje dzieło pisania, a dobrze wybudowany dom implikuje dzieło budowania; dzieła pięknego pisania i budowania implikują istnienie imion pisarza i budowniczego; tytuły pisarza i budowniczego w sposób oczywisty implikują kunszt i atrybuty pisania i budowania, a kunszt i atrybuty w sposób oczywisty wymagają istnienia tego, kto będzie określany przez imiona i atrybuty, kto będzie artystą i zdolnym rzemieślnikiem. Jak niemożliwością jest, by istniał czyn bez czyniącego lub imię bez tego, który jest przez nie określany, tak nie jest możliwym, by istniał atrybut bez tego, którego ów atrybut określa, by istniało rzemiosło bez rzemieślnika.
Zatem na podstawie tej prawdy i zasady wszechświat wraz ze wszystkimi istotami, które zawiera przypomina zbiór głębokich ksiąg i liter zapisanych piórem Bożego zarządzenia, niezliczonych budynków i pałaców wzniesionych przy użyciu młota Bożej mocy. Każda z owych istot z osobna na tysiące sposobów wypowiada następujące świadectwo, które wszystkie razem wyrażają na niezliczone sposoby:
Owe nieprzeliczone czyny Wszechwładnego i Miłosiernego, niezliczone przejawy tysiąca i jednego Najpiękniejszych Imion Boga, będących
źródłem owych czynów, a także nieskończenie liczne przejawy siedmiu niedoścignionych atrybutów, będących źródłem Najpiękniejszych Imion, w nieskończenie liczne i nieprzeliczone sposoby wskazują na konieczność istnienia w jedności Tego, Któremu należy się wszelka chwała, Który jest źródłem obejmujących każdą rzecz i opisujących Go siedmiu świętych atrybutów, a także zaświadczają Jego istnienie. Tak samo wszelkie przykłady piękna, powabu, doskonałości i znakomitości, jakie znajdziemy w owych istotach, z całą oczywistością i wszystkie razem zaświadczają uświęcone piękno i doskonałość Wszechwładnego, Jego Najpiękniejszych Imion, atrybutów i godnych ich przymiotów, a także uświęcone piękno Przeczystego i Przenajświętszego.
Zatem prawda wszechwładzy przejawiająca się w prawdzie działania ujawnia się i staje się poznaną w cechach i dziełach takich, jak stwarzanie, zapoczątkowywanie, kształtowanie i powoływanie do istnienia z wiedzą i mądrością; jak systematyczne i uporządkowane rozporządzanie, kształtowanie, zarządzanie i przemiana; jak przekształcanie, zsyłanie i udoskonalanie zgodne z zamysłem i wolą; jak odżywianie, pielęgnowanie i szczodre obdarowywanie z czułością i miłosierdziem. W prawdzie przejawu wszechwładzy można poznać i rozpoznać prawdę natychmiast dostrzeganego objawienia boskości, a to poprzez litościwe i szczodre przejawy Najpiękniejszych Imion oraz poprzez przejawy siedmiu atrybutów potwierdzających istnienie Chwalebnego i Najpiękniejszego, którymi są życie, wiedza, moc, wola, słuch, wzrok i mowa.
Jak atrybut mowy czyni poznaną istotę Przenajświętszego poprzez objawienie i inspirację, tak atrybut mocy czyni Go Poznanym poprzez umiejętne dzieła owej mocy i jej efekty, z których każdy jest niczym słowo przybierające zewnętrzny kształt. Przedstawiając kosmos od krańca do krańca jako wcieloną księgę roztropności, atrybut mocy opisuje Wszechmocnego, do Którego należy wszelka chwała, i czyni Go Poznanym.
Jeśli chodzi o atrybut wiedzy, czyni on poznaną istotę Jedynego i Przenajświętszego poprzez każdą z mądrze obmyślanych, uporządkowanych i pozostających w równowadze rzeczy stworzonych, poprzez każde stworzenie zarządzane, kierowane, upiększane i rozróżniane w Bożej wiedzy.
Jeśli chodzi o atrybut życia, jest on udowadnianym nie tylko przez to, co go zaświadcza, lecz także przez wszystkie dzieła głoszące moc Boga, przez wszystkie dobrze uporządkowane, mądrze obmyślane, pozostające w równowadze i upiększone kształty oraz stany wskazujące na Bożą
wiedzę, jak jest to również w przypadku dowodów wszelkich innych atrybutów. Zatem życie, ukazywane poprzez świadectwa wszelkich istot żywych, będących zwierciadłami odbijającymi obfitość owych dowodów, czyni poznaną istotę Wiecznie Żyjącego, Który istnieje Sam z Siebie.
Ponadto ów atrybut jest tym, który nieprzerwanie zmienia kosmos, aby wytworzyć w nim wiecznie młode i różnorodne przejawy i desenie, aby przekształcić go w największe zwierciadło złożone z nieprzeliczonych mniejszych zwierciadeł. Podobnie każdy z atrybutów wzroku, słuchu, woli i mowy Boga ukazuje i czyni poznaną istotę Przenajświętszego, tak jak robi to kosmos.
Jak atrybuty wskazują na istnienie Tego, do Którego należy wszelka chwała, tak również w najbardziej oczywisty sposób wskazują na istnienie i prawdę życia, a także na fakt, że Bóg jest Żyjącym i Trwającym, ponieważ wiedza jest znakiem życia, słuch wskazuje na życie, wzrok może być przynależnym jedynie temu, co żyje, a wola ma miejsce jedynie wtedy, kiedy towarzyszy życiu. Ponadto służącą określonemu celowi moc znajdziemy jedynie u istot żywych, a mowa jest zadaniem tych, którzy zostali obdarowani wiedzą i życiem.
Z tego, co powiedzieliśmy powyżej, wynika, że dowody atrybutu życia, a także świadectwa głoszące jego istnienie oraz istnienie Tego, Którego ów atrybut określa, są siedem razy bardziej liczne od wszystkich stworzeń kosmosu. Jest on zatem fundamentem i źródłem pozostałych atrybutów, początkiem i wsparciem Największego Imienia Boga. Jako że Traktaty Światła udowadniają ową Prawdę Pierwszą za pomocą potężnych dowodów i objaśniają ją, w tej chwili zadowolimy się jedną kroplą z owego oceanu.
Prawda Drugato słowa Boga, biorące swój początek z atrybutu mowy. Zgodnie z duchowym sensem wersetu:
لَوْ كَانَ الْبَحْرُ مِدَادًا لِكَلِمَاتِ رَبّ۪ى
[40]
słowa Boga są niewyczerpane. Najbardziej jasnym znakiem ukazującym istnienie danego bytu jest jego mowa, zatem niniejsza prawda stanowi niekończące się świadectwo istnienia oraz jedności Przedwiecznego, Mówiącego. Jako że dwoma potężnymi świadectwami owej prawdy są objawienie i inspiracja, omówione w Stopniach Czternastym i Piętnastym tego traktatu; jako że innego rozległego dowodu dostarczają święte i niebiańskie Księgi Objawione, jak jest to wskazane w Stopniu Dziesiątym; jako że w kolejny najbardziej olśniewający i wszechstronny dowód zaopatruje nas Koran, owa Księga cudownej wystawy, co zostało omówione w Stopniu Siedemnastym - dla wszystkich tych powodów
odsyłamy naszych czytelników do owych Poziomów po przedstawienie i potwierdzenie owej prawdy. Nam i naszemu podróżnikowi, który nie był w stanie dotrzeć poza ten punkt, wystarczą światła i tajemnice zawarte we wzniosłym wersecie, który w cudowny sposób głosi ową prawdę i dodaje swoje świadectwo do wszystkich poprzednich świadectw:
شَهِدَ اللّٰهُ اَنَّهُ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ وَالْمَلٰئِكَةُ وَ اُولُو الْعِلْمِ قَائِمًا بِالْقِسْطِ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ الْعَز۪يزُ الْحَك۪يمُ
[41]
We wzmiance o istocie lekcji, jaką nasz podróżnik otrzymał na owej uświęconej stacji,w Stopniu Dziewiętnastym Stacji Pierwszejpowiedzieliśmy:
لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اللّٰهُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ الْوَاحِدُ الْاَحَدُ لَهُ الْاَسْمَٓاءُ الْحُسْنٰى وَ لَهُ الصِّفَاتُ الْعُلْيَا وَ لَهُ الْمَثَلُ الْاَعْلَى اَلَّذ۪ى دَلَّ عَلٰى وُجُوبِ وُجُودِهِ ف۪ى وَحْدَتِهِ اَلذَّاتُ الْوَاجِبُ الْوُجُودِ بِاِجْمَاعِ جَم۪يعِ صِفَاتِهِ الْقُدْسِيَّةِ الْمُح۪يطَةِ وَ جَم۪يعِ اَسْمَٓائِهِ الْحُسْنٰى اَلْمُتَجَلِّيَّةِ بِاِتِّفَاقِ جَم۪يعِ شُؤُنَاتِهِ وَ اَفْعَالِهِ الْمُتَصَرِّفَةِ بِشَهَادَةِ عَظَمَةِ حَق۪يقَةِ تَبَارُزِ الْاُلُوهِيَّةِ ف۪ى تَظَاهُرِ الرُّبُوبِيَّةِ ف۪ى دَوَامِ الْفَعَّالِيَّةِ الْمُسْتَوْلِيَةِ بِفِعْلِ الْا۪يجَادِ وَ الْخَلْقِ وَ الصُّنْعِ وَ الْاِبْدَاعِ بِاِرَادَةٍ وَ قُدْرَةٍ وَ بِفِعْلِ التَّقْد۪يرِ وَ التَّصْو۪يرِ وَ التَّدْب۪يرِ وَ التَّدْو۪يرِ بِاِخْتِيَارٍ وَ حِكْمَةٍ وَ بِفِعْلِ التَّصْر۪يفِ وَ التَّنْظ۪يمِ وَ الْمُحَافَظَةِ وَ الْاِدَارَةِ وَ الْاِعَاشَةِ بِقَصْدٍ وَ رَحْمَةٍ وَ بِكَمَالِ الْاِنْتِظَامِ وَ الْمُوَازَنَةِ وَ بِشَهَادَةِ عَظَمَةِ اِحَاطَةِ حَق۪يقَةِ اَسْرَارِ - شَهِدَ اللّٰهُ اَنَّهُ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ وَ الْمَلٰئِكَةُ وَ اُولُوا الْعِلْمِ قَائِمًا بِالْقِسْطِ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ الْعَز۪يزُ الْحَك۪يمُ
Traktat Suplikacja
(ar. Munadżat),będący Promieniem Trzecim, został spisany w Kastamonu wraz z Największym Znakiem(tur. Ayetu'l-Kubra)i pięcioma lub sześcioma innymi traktatami. Jest olśniewającym zilustrowaniem biegu życia Nauczyciela, jego działalności oraz kwestii, wokół których w owym czasie obracała się jego służba. Zaiste, jak potwierdzają to znaki prawd zawarte w owym traktacie, Said Nursi zajmował się pracą nad umocnieniem wiary, która jest służbą najbardziej niezbędną dla islamu i dla tego narodu.
* * *
WPROWADZENIE
Niniejszy Dowód Ósmy filarów wiary [42] daje świadectwo konieczności istnienia Boga i Jego jedności, a także niezachwiane dowody Jego wszechobejmującej wszechwładzy i bezmiaru Bożej mocy. Udowadnia także zarówno zasięg Bożego panowania, jak rozległość Bożego miłosierdzia, zakres Bożej wiedzy oraz fakt, że mądrość Boga obejmuje wszystkie istoty wszechświata.
W skrócie:W ośmiu fragmentach niniejszego Dowodu Ósmego, w każdym z nich, zawarte jest osiem wniosków. Udowadniając owe osiem wniosków poprzez ich świadectwa, Dowód Ósmy jest wielce wartościowy.
* * *
Suplikacja
بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ
اِنَّ ف۪ى خَلْقِ السَّمٰوَاتِ وَالْاَرْضِ وَاخْتِلَافِ اللَّيْلِ وَالنَّهَارِ وَالْفُلْكِ الَّت۪ى تَجْر۪ى فِى الْبَحْرِ بِمَا يَنْفَعُ النَّاسَ وَمَٓا اَنْزَلَ اللّٰهُ مِنَ السَّمَٓاءِ مِنْ مَٓاءٍ فَاَحْيَا بِهِ الْاَرْضَ بَعْدَ مَوْتِهَا وَبَثَّ ف۪يهَا مِنْ كُلِّ دَٓابَّةٍ وَتَصْر۪يفِ الرِّيَاحِ وَالسَّحَابِ الْمُسَخَّرِ بَيْنَ السَّمَٓاءِ وَالْاَرْضِ لَاٰيَاتٍ لِقَوْمٍ يَعْقِلُونَ
[43]
(Niniejszy traktat, Suplikacja,który tworzy Promień Trzeci, jest rodzajem komentarza do powyższego wersetu).
O, mój Boże i Panie!
Oczami wiary, dzięki nauce i światłu Koranu, dzięki naukom Szlachetnego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i wskazówkom Najpiękniejszego Imienia "Wszechmądry", widzę, że w niebiosach nie ma żadnego obracania się ani innego ruchu prócz tych, które poprzez swój porządek i systematyczność wskazują na Twoje istnienie. Nie ma ciał niebieskich prócz tych, które wypełniając bezgłośnie swój obowiązek i pozostając na miejscu bez żadnej podpory, świadczą o Twojej wszechwładzy i jedności. Nie ma gwiazd prócz tych, które przez ich zrównoważone stworzenie, prawidłowe umiejscowienie, świetlisty uśmiech i pieczęć podobieństwa do innych gwiazd wskazują na majestat Twej boskości i jedności. Wśród dwunastu planet nie ma ani jednej prócz tych, które przez ich przemyślany ruch, posłuszne podporządkowanie się, uporządkowane obowiązki i wymownych satelitów zaświadczają konieczność Twego istnienia i wskazują na suwerenność Twej boskości.
Tak, o Stwórco niebios i ziemi, Który rozporządzasz i zarządzasz wszystkimi cząsteczkami wraz ze wszystkimi złożonymi całościami, jakie one tworzą, Który obracasz planety wraz z ich uporząd-kowanymi
satelitami, podporządkowując je Swemu rozkazowi!Jak każdyz mieszkańców niebios zaświadcza na własną rękę, tak wszyscy jako całość świadczą o konieczności Twego istnienia i o Twej jedności w sposób tak jasny i potężny, że owo świadectwo potwierdzają olśniewające dowody, których jest tyle, ile gwiazd w niebiosach.
Ponadto, ukazując się jako regularna armia lub cesarska flota, przystrojona w elektryczne światła, przejrzyste, piękne i nieskalane niebiosa wraz z nadzwyczaj wielkimi i szybkimi ciałami niebieskimi jasno wskazują na wspaniałość Twej wszechwładzy i na ogrom Twej mocy, która stwarza wszelkie rzeczy; na bezkres Twego panowania, które okrywa całe niebiosa; na Twoje miłosierdzie, które obejmuje każdą żywą rzecz - a także świadczą, nie pozostawiając żadnej wątpliwości, o pełni Twojej wiedzy, która troszczy się o wszystkie stany i okoliczności wszystkich stworzeń niebios, obejmuje je i porządkuje, jak również o Twojej mądrości, obejmującej każdą rzecz. Owo świadectwo jest tak oczywiste, jakby gwiazdy były słowami i świetlistymi wcieleniami świadectwa niebios.
Ponadto podobne zdyscyplinowanym żołnierzom, stojącym w szyku okrętom, cudownym samolotom lub zdumiewającym lampom gwiazdy na arenie niebios, w ich morzach i na ich wielkich przestrzeniach, ukazują lśniącą wspaniałość panowania Twojej boskości. Jak sugerują to obowiązki słońca (ledwie jednej gwiazdy spośród członków owej armii), mające związek z jego planetami i naszą Ziemią, niektóre z jego towarzyszy, jakimi są inne gwiazdy, wskazują na światy życia ostatecznego i nie są one pozbawione obowiązków; są one słońcami wiecznych światów.
O Ty, Którego istnienie jest konieczne! O, Jedyny w Swej jedności!
Owe cudowne gwiazdy, owe zdumiewające słońca i księżyce są podporządkowane, rozmieszczone we właściwym porządku i zatrudnione w Twoich królestwach, w Twoich niebiosach, poprzez Twój rozkaz, Twą siłę i moc, Twoje zarządzanie i kierownictwo. Wszystkie te ciała niebieskie wychwalają i wywyższają ich Jedynego Stwórcę, Który wprawia je w ruch i zarządza nimi; językiem swego usposobienia oznajmiają: "Wszelka chwała niech będzie Bogu! Bóg jest Największy!" Poprzez wszystkie ich wychwalania również ja głoszę Twoją świętość.
O, Wszechpotężny i Chwalebny, Ukryty za siłą Swych przejawów i za wspaniałością Swej wielkości! O Ty, do Którego należy absolutna wszechmoc!
Dzięki nauczaniu Wszechmądrego Koranu i naukom Twego Najszlachetniejszego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) pojąłem, że jakniebiosai gwiazdy świadczą o Twym istnieniu i o Twej
jedności, tak atmosfera wraz z jej chmurami, błyskawicą, grzmotem, wiatrami i deszczem zaświadcza konieczność Twego istnienia i Twoją jedność.
Tak, wysyłanie przez pozbawione życia i nieświadome chmury wody życia, deszczu, z pomocą potrzebującym istotom żywym zachodzi wyłącznie dzięki Twemu miłosierdziu i Twej mądrości; bezładny przypadek nie mógłby ingerować w nie w żaden sposób. Najbardziej potężna ze zjawisk elektryczności błyskawica, wskazując na możliwość wykorzystania elektryczności do oświetlania, zachęca człowieka do wyciągania z niej korzyści oraz spektakularnie rozświetla Twą moc w przestrzeni. Grzmot zapowiada nadejście deszczu, sprawiając, że bezkresna przestrzeń przemawia, a niebiosa rozbrzmiewają echem jego wychwalania; głosi Twą świętość poprzez swoje słowa, zaświadczając Twą wszechwładzę. Wiatry, którym powierzono liczne obowiązki, takie jak dostarczanie stworzeniom żywym najbardziej życiodajnego zaopatrzenia, z którego najłatwiej wyciągnąć korzyści, które zapewniają i ułatwiają oddychanie, dla określonego celu przemieniają atmosferę w tablicę do zapisywania i ścierania słów, wskazując na działanie Twojej mocy i poświadczając Twoje istnienie. Podobnie miłosierdzie pozyskane dzięki Twej litości z chmur [44] i wysłane do istot żywych zaświadcza słowami swych zachowujących równowagę i uporządkowanych kropel o zakresie Twego miłosierdzia i Twej litości.
O, Czyniący, Zarządzający każdą rzeczą, Wyniosły i Szczodry, Który zsyłasz dary!
Chmury, błyskawica, grzmot, wiatr i deszcz- każde z nich na własną rękę zaświadcza o konieczności Twego istnienia, podobnie jak czynią to wszystkie jako całość, jako że przenikają się nawzajem i wspomagają w wykonywaniu obowiązków. Choć ze swej natury nie są podobne do siebie nawzajem, lecz są swoimi przeciwieństwami, każde z nich z największą mocą wskazuje na Twoją jedność. Wskazują również na wspaniałość Twej wszechwładzy, która czyni wielką atmosferę wystawą cudów, w niektóre dni wypełniając ją i opróżniając po kilka razy. Wskazują także na ogrom i wszechobecność Twojej mocy, która czyni atmosferę podobną do łupka, jaki zapisuje się, by następnie wytrzeć go do czysta, a także wyciska ją jak gąbkę, nawadniając ogród ziemi; na Twe bezkresne miłosierdzie i bezgraniczne władanie, które pod zasłoną atmosfery zarządza całą ziemią i wszystkimi stworzeniami. Co więcej, powietrze jest zatrudnione przy wykonywaniu obowiązków tak mądrych, zaś chmury i wiatr są wykorzystane dla uzyskania korzyści w sposób tak przemyślany, że nie mogłyby być zatrudnione w ten sposób, gdyby nie istniały wiedza i mądrość obejmujące każdą rzecz.
O Ty, Który czynisz to, co chcesz!
Poprzez Twe działanie w atmosferze Twoja moc, która nieprzerwanie ukazuje przykłady Zmartwychwstania i Wielkiego Zgromadzenia, przekształca lato w zimę, a zimę w lato, jak również dokonuje innych podobnych dzieł, daje znak, że przekształci ten świat w świat życia ostatecznego, a tam ukaże jej wiecznie trwające dzieła.
O, Wszechmocny, Któremu należy się chwała!
Powietrze, chmury, deszcz, grzmot i błyskawica w atmosferze są Tobie podporządkowane i zatrudnione w Twoich królestwach poprzez Twój rozkaz, Twoją moc i siłę. Owe stworzenia, które ze swej natury tak bardzo różnią się od siebie nawzajem, głoszą świętość ich Władcy i przywódcy, Który uczynił je podlegającymi w jednej chwili Jego prędko przekazywanemu rozkazowi, wychwalają i wysławiają Jego miłosierdzie.
O, Chwalebny Stwórco niebios i ziemi!
Dzięki naukom Wszechmądrego Koranu i nauczaniu Szlachetnego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) wierzę i wiem, że jak niebiosa zaświadczają konieczność Twego istnienia i Twoją jedność poprzez ich gwiazdy, a atmosfera składa takie świadectwo poprzez wszystko, co wchodzi w jej skład, tak ziemia zaświadcza o Twym istnieniu i Twej jedności poprzez wszystkie stworzenia i wszystkie swoje stany.
Zaiste, nie ma żadnych przemian na ziemi (jak przemiany drzew i zwierząt, zmieniające ich strój każdego roku) prócz tych, które przez swe uporządkowanie wskazują na Twoje istnienie i na Twoją jedność. Nie ma żadnych zwierząt prócz tych, które poprzez zaopatrzenie, dostarczane im litościwie i stosownie do ich potrzeb oraz słabości, a także poprzez fakt, że zostały im dane wszelkie części ciała i zdolności niezbędne do pozostania przy życiu, zaświadczają Twoje istnienie i Twą jedność. Nie ma rośliny ani zwierzęcia stwarzanych wiosną na naszych oczach prócz tych, które umożliwiają poznanie Ciebie poprzez ich cudowny kunszt, delikatne upiększenie, odróżnianie się od innych zwierząt, a także poprzez ich uporządkowanie i równowagę. Cuda Twojej mocy, które wypełniają ziemię, a znane są jako rośliny i zwierzęta, ich stworzenie z nasion, ziaren i kropel nasienia w sposób doskonały i bez żadnego błędu, nadanie im zdobnego kształtu, a każdemu z nich - wyróżniających je cech szczególnych, tworzą świadectwo istnienia, jedności, mądrości i nieskończonej mocy ich Wszechmądrego Stwórcy bardziej olśniewające i potężniejsze niż słońce.
Ponadto nie ma żywiołów takich, jak powietrze, woda, ogień i ziemia, prócz tych, które wykonując swe obowiązki świadomie i doskonale mimo swego braku świadomości, będąc środkami transportu dla dobrze uporządkowanych owoców pochodzących ze skarbca tego, co niewidzialne (choć są proste i nieuporządkowane, choć rozprzestrzeniają się wszędzie), świadczą o Twoim istnieniu i o Twojej jedności.
O, Wszechpotężny Stwórco! O, Wszechwiedzący, Kształtujący! O, Czyniący Stworzycielu!
Jak ziemia wraz ze wszystkimi jej mieszkańcami zaświadcza o konieczności istnienia jej Stwórcy, tak -o, Jedyny w Swej jedności!, o, Łaskawy i Dobrotliwy!, O, Najbardziej Szczodry, Który dajesz zaopatrzenie!- poprzez pieczęć odciśniętą na jej obliczu i poprzez pieczęcie na obliczach wszystkich jej mieszkańców, poprzez ich jedność, przenikanie się nawzajem i wzajemne wspieranie, poprzez Najpiękniejsze Imiona i dzieła Twej wszechwładzy wskazujące na to, iż są oni tym samym...; tak, poprzez to wszystko ziemia zaświadcza z największą jasnością o Twojej jedności Jedynego, zaiste, składa owo świadectwo po tylekroć, ile jest wszystkich jej stworzeń.
Podobnie poprzez bycie obozem wojskowym, wystawą i miejscem nauki, poprzez wszystkie czterysta tysięcy różnych narodów obecnych w dywizjach jej roślin i zwierząt, które regularnie otrzymują wszelkie wyposażenie, jakiego potrzebują, ziemia wskazuje na wspaniałość Twej wszechwładzy i na fakt, że Twoja moc przenika każdą rzecz.
Ponadto całe różnorodne zaopatrzenie niezliczonych istot żywych, fakt, że zostaje im dane litościwie, szczodrze i dokładnie we właściwym czasie, a także całkowite podporządkowanie i posłuszeństwo owych niezliczonych jednostek rozkazom Wszechwładnego - ukazują, że Twoje miłosierdzie i Twoje panowanie obejmują każdą rzecz.
Ponadto wysyłanie karawan stworzeń, które na ziemi podlegają nieprzerwanym zmianom oraz naprzemienności życia i śmierci, zarządzanie i kierowanie roślinami i zwierzętami oraz fakt, że jest ono możliwe jedynie poprzez wiedzę dotyczącą każdej rzeczy i poprzez nieskończoną mądrość, władającą każdą rzeczą, wskazują na Twą wszechobejmującą wiedzę i mądrość.
Ponadto najwyższe znaczenie nadane człowiekowi, który przez krótki czas wykonuje nieskończone obowiązki, który został wyposażony w zdolności sugerujące, iż jego celem jest żyć przez całą wieczność, który ma w swej dyspozycji wszelkie istoty ziemi; nieskończone kwoty wydawane dla niego na poligonie tego świata, na tej przemijającej
wystawie i w owym rozbitym na pewien czas wojskowym obozie; bezkresne przejawy wszechwładzy, niezliczone przesłania Boga i nieprzeliczone Boże dary - z pewnością nie mogą zostać pomieszczone przez to ulotne, marne i bezładne życie, przez ów przemijający świat pełen boleści. Jako że mogłyby one zaistnieć jedynie dla innego, wiecznego życia, dla wiecznie trwającej siedziby szczęśliwości, zatem wskazują na dary życia wiecznego w wiecznie trwającym królestwie, a nawet zaświadczają ich istnienie.
O, Stwórco każdej rzeczy!
Wszystkie stworzenia ziemi są zarządzane i podporządkowane w Twoich królestwach i na Twojej ziemi poprzez Twoją siłę, moc i wolę, Twoją wiedzę i mądrość. Twoja wszechwładza, której działanie widzimy na obliczu ziemi, do tego stopnia obejmuje każdą rzecz; Twoje zarządzanie jest tak doskonałe, precyzyjne i wykonywane zawsze w ten sam sposób, iż ukazują one, że owa wszechwładza jest całością, której nie można rozbić na części, jest czymś ogólnym i powszechnym, co nie może zostać podzielone. Ziemia wraz ze wszystkimi jej mieszkańcami niezliczonymi językami głosi świętość jej Stwórcy i wychwala Go daleko wyraźniej niż przez wypowiedziane słowa, językami jej istot wychwala i wysławia Chwalebnego, Który daje zaopatrzenie, za Jego niekończące się dary.
O, Przeczysty i Przenajświętszy, Ukryty za siłą Twych przejawów i za wspaniałością Twej wielkości!
Poprzez wszystkie słowa głoszące Twą świętość i wychwalające Cię, jakie wypowiada ziemia, ja również głoszę Twoją świętość i oznajmiam, że jesteś wolnym od wszelkiego niedostatku, bezsilności i towarzysza, a poprzez całe jej wychwalanie i wysławianie ja również wychwalam Cię i składam Ci podziękowania.
O, Panie lądu i mórz!
Z nauczania Koranu i nauki Twego Najszlachetniejszego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) pojąłem, że jak niebiosa, atmo-sfera i ziemia świadczą o Twej jedności i o konieczności Twego istnienia, tak świadczą o nich z największą jasnościąmorza, rzeki, strumienie i źródła.Tak, w morzach, które są dla naszego świata zdumiewającymi kotłami parowymi, nie ma żadnej istoty ani nawet żadnej kropli wody prócz tych, które poprzez ich właściwie uporządkowane istnienie, ich stan i płynące z nich korzyści pozwalają poznać swego Stwórcę. Wśród zdumiewających stworzeń, których
wspaniałe zaopatrzenie przychodzi do nich ze zwykłego piasku i z wody, wśród żywych stworzeń mórz, istniejących we właściwym porządku, a szczególnie wśród ryb zasiedlających morza (a każda z nich składa milion jaj), nie ma ani jednego stworzenia prócz tych, które poprzez ich stworzenie i ich obowiązki, poprzez bycie utrzymywanymi przy życiu, zarządzanymi, karmionymi i nadzorowanymi wskazują na ich Stwórcę i świadczą o Tym, Który daje im zaopatrzenie.
Ponadto wśród drogocennych i zdobnych klejnotów mórz nie ma ani jednego prócz tych, które poprzez ich przyciągające uwagę stworzenie i dobroczynne właściwości umożliwiają rozpoznanie i poznanie Ciebie. Tak, jak świadczy o Tobie każdy z nich z osobna, tak również dopóki są zmieszane ze sobą nawzajem, dopóki na ich naturach jest odciśnięta ta sama pieczęć, dopóki są stwarzane z wielką łatwością, a znajdowane w wielkiej ilości - dopóty wszystkie razem zaświadczają Twoją jedność.
Ponadto morza poprzez otaczanie globu z jego wielkimi lądami, poprzez trzymanie ich na uwięzi, by nie rozlewały się, nie rozpraszały ani nie wdzierały na ląd, kiedy ziemia podróżuje wokół słońca, poprzez stwarzanie różnorodnych, zdobnych stworzeń żywych oraz klejnotów ze zwykłego piasku i wody (a owym stworzeniom dostarczane jest zaopatrzenie i to, co zaspokaja wszystkie ich potrzeby, bez żadnego wyjątku), poprzez zarządzanie nimi i poprzez fakt, że na powierzchni mórz nie można znaleźć ani jednych z niezliczonych zwłok martwych stworzeń morza - pośrednio świadczą o Twym istnieniu i jego konieczności po tylekroć, ile jest wszystkich stworzeń morskich.
Ponadto, jak morza jasno wskazują na świetność panowania Twej wszechwładzy i na wspaniałość Twojej mocy, która obejmuje każdą rzecz, tak wskazują na bezgraniczną rozległość Twego miłosierdzia i Twoich rządów, które władają każdą rzeczą od ogromnych, lecz uporządkowanych gwiazd w niebiosach po małe rybki na dnie morza, którym systematycznie dostarczane jest pożywienie. Wskazują również na Twą wiedzę i mądrość, które - jak ukazują to porządek, korzyści, przykłady mądrości oraz równowaga wszystkich rzeczy - obejmują i pojmują każdą rzecz. Będąc zbiornikami miłosierdzia dla podróżnych w gospodzie tego świata, będąc wykorzystywanymi do podróżowania okrętów człowieka i dla jego korzyści, ukazują, że Ten, Który zesłał z mórz tak wielką obfitość podarunków Swym gościom, którzy na jedną noc zatrzymali się w przydrożnej gospodzie, z pewnością musi posiadać wieczne morza miłosierdzia w siedzibie Swej wiecznie trwającej władzy, zaś morza tego świata są ledwie niewielkimi i przemijającymi próbkami tamtych mórz.
A zatem prawdziwie cudowne rozmieszczenie mórz wokół lądu, a także nadzwyczaj uporządkowane zarządzanie ich stworzeniami i karmienie ich z całą oczywistością ukazują, że zachodzą jedynie poprzez Twoją wolę, moc i zarządzanie, że morza są podporządkowane Twemu rozkazowi w Twych królestwach. Językami ich istot morza głoszą świętość ich Stwórcy, oznajmiając: "Bóg jest Największy!"
O, Wszechmocny, Któremu należy się chwała, Który uczyniłeś góry masztami i pełnymi skarbów ładowniami okrętu Ziemi!
Dzięki naukom Twego Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) oraz nauczaniu Mądrego Koranu pojąłem, że jak morza z ich osobliwymi stworzeniami uznają Cię i pozwalają Cię poznać, tak też czyniągórypoprzez mądrą służbę, jaką wykonują. Zapewniają, że ziemia jest oswobodzona od efektów trzęsień ziemi i zachodzących w jej wnętrzu wstrząsów, chronią ją przed zalaniem przez morza, oczyszczają powietrze z trujących gazów, są zbiornikami zabezpieczającymi i magazynującymi wodę, a także skarbcami minerałów i metali niezbędnych dla istot żywych.
Tak, w górach nie ma żadnych kamieni ani rozmaitych substancji wykorzystywanych jako lekarstwa przeciwko chorobom, ani różnorodnych metali i minerałów mających zasadnicze znaczenie dla istot żywych, a szczególnie dla człowieka, ani gatunków roślin upiększających góry i równiny swymi kwiatami i owocami - prócz tych, które poprzez mądrość, porządek i finezyjne stworzenie, jakie ukazują (a niemożliwością jest przypisanie tych cech przypadkowi), zaświadczają konieczność istnienia nieskończenie Potężnego, Mądrego, Litościwego i Szczodrego Stwórcy. Ta prawda dotyczy szczególnie znajdujących się w górach substancji takich jak sól, szczawian potasu, siarczan chininy czy ałun, które pozornie przypominają siebie nawzajem, lecz całkowicie różnią się smakiem, a także całej różnorodności roślin oraz wielkiej rozmaitości ich kwiatów i owoców. Co więcej, góry w swej całości poprzez bycie mądrze zarządzanymi, poprzez ich początki, stany, jakim podlegają, stworzenie, kunszt, wzajemne podobieństwo, a także poprzez łatwość, szybkość i niewielki koszt ich stworzenia - świadczą o jedności ich Jedynego Stwórcy.
Ponadto stworzenia na powierzchni gór i wewnątrz nich, będąc stwarzanymi w każdym miejscu na ziemi w tym samym czasie i w ten sam sposób, doskonale i bez żadnego błędu, w czym nikt nie mógłby przeszkodzić, będąc stworzonymi bez żadnego nieładu mimo ich przeplatania się z wszystkimi rodzajami innych stworzeń - wszystkie
wskazują na wspaniałość Twej wszechwładzy i na bezmiar Twojej mocy, dla której nic nie jest trudnością.
Ponadto góry (zarówno ich powierzchnia, jak ich wnętrze), będąc wypełnionymi w określonym porządku drzewami, roślinami i minerałami, aby mogły zaspokoić niezliczone potrzeby wszystkich żywych stworzeń ziemi, a nawet dostarczyć im lekarstwa na wiele różnych chorób, a także zaspokoić ich rozmaite apetyty - a wszystko jest ukazywane tym, którzy tego potrzebują - wskazują na nieskończony zakres Twego miłosierdzia i na nieskończony zasięg Twego panowania. Będąc przygotowanymi ostrożnie, świadomie, bez żadnego zamieszania, we właściwym porządku i stosownie do potrzeb, choć wszystkie są przemieszane i ukryte w ciemnościach warstwy gleby, owe substancje wskazują na Twoją obejmującą każdą rzecz wiedzę, a także na Twoją mądrość, która rozmieszcza wszystkie rzeczy we właściwym porządku. Z kolei zmagazynowanie substancji leczniczych, minerałów i metali jasno wskazuje na litościwe, szczodre i zaplanowane procesy Twojej wszechwładzy oraz na subtelne środki ostrożności Twojej łaski.
Ponadto w wyniosłych górach zmagazynowano we właściwym porządku zapasy dla zaspokojenia przyszłych potrzeb podróżnych, którzy zatrzymają się w gospodzie tego świata, zaś zmagazynowanie owych niezbędnych do życia zapasów we wszystkich skarbcach ukazuje, a zaiste, zaświadcza fakt, że Stwórca jest gościnny i Szczodry, Wszechmądry i Litościwy, Potężny i dający pożywienie, i z pewnością należą do Niego wieczne skarbce służące niekończącemu się zsyłaniu darów w wiecznie trwającym królestwie Jego gościom, których On w jasny sposób miłuje. Tam gwiazdy będą spełniały te funkcje, które góry spełniają w tym miejscu.
O Ty, nad każdą rzeczą Wszechwładny!
Góry i stworzenia w ich wnętrzu są Tobie podporządkowane i zmagazynowane w Twoich królestwach przez Twoją moc i siłę, Twoją wiedzę i mądrość! Głoszą one świętość ich Stwórcy i wychwalają Tego, Który podporządkował je Sobie i zatrudnia je w taki sposób.
O, Miłosierny Stwórco, Litościwy Panie!
Dzięki naukom Twego Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) oraz nauczaniu Wszechmądrego Koranu pojąłem, że jak niebiosa, atmosfera, ziemia, morza i góry - wraz ze wszystkimi ich stworzeniami i wszystkim, co zawierają - rozpoznają Cię i czynią Cię poznanym, tak to samo czynią wszystkiedrzewa i rośliny,wraz ze wszystkimi swymi liśćmi, kwiatami i owocami. Wszystkie liście z ich ekstatycznym ruchem i recytacjami, wszystkie kwiaty, które poprzez swoje ozdoby opisują Najpiękniejsze Imiona ich Stwórcy, wszystkie
owoce, które wraz ze swym miłym uśmiechem są przejawem Twej litości, zaświadczają - poprzez porządek w ich cudownym kunszcie (a całkowitą niemożliwością jest przypisanie go przypadkowi), poprzez równowagę w owym porządku, poprzez przyozdobienie w równowadze, poprzez hafty w przyozdobieniu, poprzez woń delikatnych i różnorodnych zapachów w haftach, a rozmaite smaki owoców w zapachach - konieczność istnienia ich nieskończenie Litościwego i Szczodrego Stwórcy z taką jasnością, jakby było to oczywiste. Równocześnie ich wzajemne podobieństwo na całej ziemi, fakt, że znajduje się na nich ta sama pieczęć ich stworzenia, że są one spokrewnione poprzez zarządzanie nimi i organizowanie ich, zgodność związanych z nimi dzieł i Najpiękniejszych Imion Wszechwładnego..., a także nieprzeliczeni przedstawiciele stu tysięcy ich gatunków, wzbudzani do życia bez żadnego zamieszania, choć przenikają się nawzajem - to wszystko jako całość tworzy świadectwo jedności Jedynego Stwórcy, Którego istnienie jest konieczne.
Jak wszystkie drzewa i rośliny świadczą o konieczności Twego istnienia i o Twojej jedności, tak wyżywienie i zarządzanie na setki sposobów niezliczonymi członkami armii żywych stworzeń na obliczu ziemi, którą tworzy czterysta tysięcy różnych narodów, jakie zachodzi z całą doskonałością, bez żadnego zamieszania ani trudności - wskazują na majestat wszechwładzy w Twej jedności oraz na ogrom Twojej mocy, która z tą samą łatwością stwarza kwiat i wiosnę, jak również na to, że Twoja moc obejmuje każdą rzecz. Wskazują również na bezkres Twojego miłosierdzia, które przygotowuje po całej ziemi niezliczone rodzaje pożywienia dla zwierząt i ludzi. Poprzez owe dzieła i dary, poprzez zarządzanie i karmienie, wykonywane z doskonałą systematycznością, poprzez fakt, iż każda rzecz, nawet drobne cząsteczki, jest posłuszna i podporządkowana owym rozkazom, te procesy z pewnością wskazują na nieskończony zasięg Twojego władania, zaś poprzez każdą część drzew i roślin - jak ich liście, kwiaty, owoce, korzenie, konary i gałązki, uczynione w taki sposób, by każdy ich aspekt mógł zostać poznany i zauważony, zgodnie z pożytecznymi zamysłami, przykładami mądrości i korzyściami - jasno, niezliczonymi palcami wskazują na Twą wiedzę i mądrość, które obejmują każdą rzecz. Niezliczonymi językami wychwalają i wysławiają całkowicie doskonałe piękno Twego kunsztu i czyste piękno Twego doskonałego zsyłania darów.
Ponadto, owe drogocenne podarunki i dary wraz z nadzwyczajnymi wydatkami i obdarowaniem (a wszystko w przemijającym schronisku i w krótkotrwałej gospodzie, na krótki czas ulotnego życia) wskazują rękami drzew i roślin, a zaiste, zaświadczają to, że aby nie sprawić - co byłoby
sprzeczne z koniecznym rezultatem wszystkich darów Boga i Jego wydatków, które umożliwiają poznanie Go i czynią Go umiłowanym - że wszystkie stworzenia powiedzą: "Dałeś nam smak, lecz później nie zezwoliłeś nam, byśmy jadły", aby nie unieważniać panowania Jego boskości, aby nie zaprzeczać Jego nieskończonemu miłosierdziu, aby nie przemieniać wszystkich tęskniących za Nim przyjaciół we wrogów poprzez odebranie im tego, co zostało dane, Najbardziej Szczodry i Najbardziej Litościwy z całą pewnością przygotował dla Swych sług, których wyśle do wiecznie trwającego królestwa, wieczny świat, drzewa owocowe i kwitnące rośliny odpowiednie dla Jego wiecznego Raju, a pochodzące ze skarbców Jego miłosierdzia. Drzewa i rośliny na tym świecie to jedynie okazywane gościom próbki wiecznych drzew.
Ponadto jak przez słowa ich liści, kwiatów i owoców drzewa i rośliny wysławiają Cię, wychwalają i głoszą Twoją świętość, tak każde z owych słów oznajmia, że Ty jesteś Świętym. Zwłaszcza wychwalania owoców językiem ich usposobienia - przy wielkiej rozmaitości ich miąższu, widocznym w nich cudownym kunszcie, przy ich nadzwyczajnych nasionach... zaś tace z owym jedzeniem zostały włożone w ręce drzew, a następnie wysłane do Twych żyjących gości - są niemal tak oczywiste, jakby były wypowiadane słowami. Wszystkie są podporządkowane i posłuszne Twemu rozkazowi w Twych królestwach, poprzez Twoją moc, siłę, mądrość i poprzez Twoje obdarowanie!
O, Mądry i Litościwy Stwórco, Ukryty za siłą Swych przejawów i za wspaniałością Swej wielkości!
Językami wszystkich drzew i roślin, ich liści, kwiatów i owoców, po tylekroć, ile jest ich wszystkich, wychwalam Cię, wysławiam i oznajmiam, że jesteś wolny od wszelkich wad, wszelkiej bezsilności i wszelkich towarzyszy!
O, Wszechpotężny Stwórco! Wszechmądry, Którego plan obejmuje każdą rzecz! Litościwy Żywicielu!
Dzięki naukom Twego Najszlachetniejszego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i nauczaniu Mądrego Koranu pojąłem i uwierzyłem w to, że jak rośliny i drzewa rozpoznają Cię i umożliwiają poznanie Twoich świętych atrybutów oraz Najpiękniejszych Imion, tak wśródludzi i zwierząt,będących tymi spośród stworzeń żywych, które posiadają dusze, nie ma ani jednego prócz tych, które zaświadczają - poprzez swe wewnętrzne i zewnętrzne członki, pracujące tak regularnie, jak mechanizm zegarka, poprzez nadzwyczaj delikatne porządek
i równowagę ich ciał, poprzez znaczące korzyści i cele, jakie mogą osiągnąć dzięki swym zmysłom i zdolnościom, poprzez wspaniały kunszt ich stworzenia, poprzez przystrojenie ich z tak wielką mądrością, poprzez precyzyjną równowagę układów ich ciał - konieczność Twego istnienia oraz prawdziwość Twoich atrybutów. Ślepa siła, nieświadoma natura i bezcelowy przypadek nie mogłyby w żaden sposób ingerować w sprawy tak spostrzegawczego i delikatnego kunsztu, tak świadomej i subtelnej mądrości, tak doskonałej i opatrznościowej równowagi. Owe istoty nie mogłyby być dziełem ślepej siły, natury i przypadku, to niemożliwe. Również całkowicie niemożliwe jest to, by stworzenia żywe stwarzały same siebie, ponieważ wówczas każda z ich cząsteczek musiałaby posiadać wszechstronną wiedzę i mądrość, jakby była Bogiem, musiałaby być w stanie poznać, dostrzec, uczynić i ukształtować wszystkie części ciał owych stworzeń, zaiste, musiałaby być w stanie poznać, dostrzec i uczynić wszystko na świecie, z czym dana istota jest powiązana. Dopiero wówczas można by było przypisać jej ukształtowanie ciała i powiedzieć: "Ta rzecz stwarza samą siebie".
Ponadto podleganie owych stworzeń temu samemu zarządzaniu i planowaniu; fakt, że wszystkie są tego samego rodzaju i ukazują tę samą pieczęć; podobieństwo ich oczu, uszu i ust; jedność w ukazywaniu pieczęci mądrości, którą można dostrzec na twarzach przedstawicieli tego samego gatunku; ich podobieństwo w środkach do życia i stworzeniu; przenikanie się nawzajem ich wszystkich - tak, wśród tych okoliczności nie istnieje ani jedna prócz tych, które kategorycznie świadczą o Twojej jedności, a także - poprzez przejawy Twoich Najpiękniejszych Imion, wskazujące na byt jako całość i na każde stworzenie z osobna - o tym, że Tyś jest Jedynym w Swej jedności.
Ponadto poprzez wyekwipowanie owych stworzeń, wyćwiczenie ich, poprzez fakt, że słuchają Cię jak regularna armia i w uporządkowany sposób odpowiadają na Twoje rozkazy, człowiek i sto tysięcy gatunków zwierząt na obliczu ziemi wskazują na stopień wspaniałości Twej wszechwładzy, zaś poprzez wielką wartość, jaką mają mimo swej mnogości, poprzez doskonałość, jaką odznaczają się mimo szybkości ich stwarzania, poprzez przejawiający się w nich wspaniały kunszt mimo łatwości ich stworzenia - na stopień wielkości Twojej mocy. Ponadto w rozstrzygający sposób wskazują na bezgraniczną rozległość Twego miłosierdzia, które wysyła zaopatrzenie wszystkim spośród nich - od drobnoustroju do nosorożca, od najmniejszej muchy do największych ptaków, rozproszonych od wschodu do zachodu, zaś poprzez fakt, że
wszystkie z owych stworzeń spełniają swe naturalne funkcje niczym posłuszni rozkazom żołnierze, zaś każdej wiosny oblicze ziemi staje się obozowiskiem dla nowo powołanej pod broń armii, która zajmuje miejsce zwolnionej do cywila poprzedniej jesieni - wskazują na nieskończony zasięg Twego panowania.
Ponadto dzięki dogłębnej wiedzy i ścisłej mądrości wszystkie stworzenia żywe są miniaturowymi kopiami wszechświata, zaś będąc stwarzanymi bezbłędnie, przy czym żadne z ich części i żadne z ich różnych kształtów nie mieszają się ze sobą, wskazują po tylekroć, ile jest ich wszystkich, na Twoją wiedzę i mądrość, obejmującą każdą rzecz, podczas gdy będąc stworzonymi tak pięknie i delikatnie, jakby wszystkie były cudami kunsztu i mądrości, wskazują niezliczonymi sposobami na całkowicie doskonałe piękno kunsztu Twojej wszechwładzy, który tak wielce umiłowałeś i pragniesz go ukazać, zaś przez wszystkie spośród nich - a w szczególności ich młode, karmione w najpiękniejszy sposób, przy spełnianiu wszystkich ich życzeń i pragnień - wskazują na słodkie piękno Twojej łaski.
O, Najbardziej Miłosierny i Najbardziej Litościwy! O, Najbardziej Prawdziwy w Swej obietnicy! O Ty, do Którego należy Dzień Sądu!
Dzięki naukom Twojego Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i przewodnictwu Wszechmądrego Koranu pojąłem, że skoro najlepszym spośród rezultatów wszechświata jest życie, skoro najlepszą spośród esencji życia jest dusza, skoro najlepszymi spośród istot posiadających dusze są istoty inteligentne, zaś spośród nich istotą o najbardziej wszechstronnej naturze jest człowiek, skoro cały wszechświat jest podporządkowany życiu i dla niego pracuje, skoro istoty żywe są podporządkowane istotom posiadającym dusze i to dla nich zostały wysłane na ten świat, skoro istoty posiadające dusze podporządkowane są człowiekowi i wspierają go, skoro ze swej natury ludzie żarliwie miłują swego Stwórcę, zaś ich Stwórca również ich miłuje i wszelkimi sposobami sprawia, by Go miłowali, skoro wrodzone i duchowe zdolności człowieka wskazują na inny, trwały świat i wiecznie trwające życie, skoro jego serce i inteligencja ze wszystkich sił pragną nieśmiertelności, zaś język błaga Stwórcę człowieka o nieśmiertelność poprzez swoje niezliczone modlitwy - to On z pewnością nie uchybiłby ludziom, którzy wielce Go miłują i są przez Niego miłowani, sprawiając, że umrą, aby nie zmartwychwstać, że będą odczuwali wieczną wrogość, choć On stworzył ich dla wiecznej miłości; tak, uczynienie tego byłoby niemożliwe. Ludzie zostali wysłani do pracy na tym świecie, by mogli szczęśliwie żyć w innym, wiecznym
świecie, by mogli zdobyć owo szczęśliwe życie. Najpiękniejsze Imiona przejawiające się w człowieku podczas krótkiego i ulotnego życia doczesnego wskazują na to, że ludzie będą zwierciadłami dla owych Imion w wiecznym królestwie, a zatem zyskają ich wieczne przejawy.
Tak, prawdziwy przyjaciel Wiecznego również powinien być wieczny, a świadome zwierciadło dla Trwającego również powinno być trwałe.
Dzięki wiarygodnym przekazom można zrozumieć, że dusze zwierząt będą żyć wiecznie, zaś pewne szczególne zwierzęta, takie jak dudek i mrówki króla Salomona (niech będzie z nim pokój), wielbłądzica Proroka Saliha (niech będzie z nim pokój) czy pies ahl al-kahf[45] przejdą do wiecznego królestwa ciałem i duszą [46], zaś każdy gatunek będzie miał jedno ciało, z którego będzie mógł korzystać od czasu do czasu. Wymagają tego również mądrość, prawda, miłosierdzie i wszechwładza.
O, Wszechmocny, Który istniejesz Sam z Siebie!
Wszystkie żywe stworzenia, istoty posiadające dusze oraz istoty świadome są podporządkowane rozkazom Twojej wszechwładzy i zatrudnione przy wykonywaniu swych wrodzonych obowiązków jedynie poprzez Twoją moc i siłę, Twoją wolę i Twoje planowanie, Twoje miłosierdzie i mądrość. Niektóre zostały podporządkowane człowiekowi
-nie z powodu mocy czy panowania człowieka, lecz przez Boże miłosierdzie, z powodu wrodzonej słabości i bezsilności człowieka. Językami usposobienia oraz słów uwalniają one ich Stwórcę, Który jest Jedynym Prawdziwym obiektem czci, od wszelkich wad i towarzyszy, a składając Mu dzięki i wychwalając Go za Jego dary, wykonują właściwe dla nich akty czci.
O, Przeczysty i Przenajświętszy, Ukryty za siłą Swych przejawów i za wspaniałością Swej wielkości!
Pamiętając o właściwej intencji głoszę Twoją świętość poprzez wychwalania wszystkich istot posiadających dusze i oznajmiam:
سُبْحَانَكَ يَا مَنْ جَعَلَ مِنَ الْمَٓاءِ كُلَّ شَيْءٍ حَىٍّ
"Chwała niech będzie Tobie, Który stworzyłeś z wody każdą żywą rzecz!"
O, Panie wszystkich światów! O, Boże pierwszych i ostatnich! O, Panie niebios i ziemi!
Dzięki nauce Twego Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) oraz nauczaniu Wszechmądrego Koranu pojąłem i uwierzyłem w to, że jak niebiosa, atmosfera, ziemia, ląd i morze, drzewa,
rośliny, zwierzęta wraz ze wszystkimi ich częściami ciała i cząsteczkami ich ciał znają Cię, uznają, wskazują na Twoje istnienie i jedność oraz zaświadczają je, tak istoty żyjące, które są esencją wszechświata, człowiek, który jest esencją istot żywych, a także prorocy, święci i uczeni, którzy dostąpili oczyszczenia, będący esencją ludzi, poprzez swoje wizje, objawienia, natchnienia i odkrycia ich serc i ich rozumów, które są esencją proroków, świętych oraz uczonych o czystych duszach - zaświadczają z pewnością mającą siłę stokrotnej zgodności konieczność Twego istnienia i Twoją jedność Jedynego, jak również przekazują wiadomości o nich, zaś poprzez cuda, jakich dokonali prorocy i święci, oraz poprzez niezachwiane dowody, udowadniają to, o czym mówią.
Tak, nie ma niczego, co przychodzi na myśl sercu spoglądającemu ku Temu, Który zsyła mu natchnienie spoza zasłony tego, co niewidzialne; nie ma natchnienia powodującego, że człowiek spogląda ku Temu, Który natchnienie daje; nie ma niezachwianej wiary, która odsłania w formie całkowitej pewności Twoje święte atrybuty i Najpiękniejsze Imiona; nie ma świetlistego serca proroka ni świętego, które obserwuje w wizji równoznacznej z pewnością światła Tego, Którego istnienie jest konieczne; nie ma oświeconego rozumu uczonego o czystej duszy ani człowieka prawdomównego, który potwierdza i udowadnia z wiedzą równą pewności znaki istnienia Stwórcy każdej rzeczy oraz dowody Jego jedności - nie ma pośród nich niczego, co nie zaświadcza Twego istnienia, Twych świętych atrybutów, Twej jedności Jedynego i Twych Najpiękniejszych Imion, ani niczego, co na owe prawdy nie wskazuje.
Ponadto jak owe setki tysięcy godnych zaufania ludzi niosących dobrą nowinę zaświadczają Twe istnienie i Twoją jedność w oparciu o ich cuda i dowody, tak jednogłośnie dają nowinę, udowadniając i głosząc stopień majestatu Twej wszechwładzy, która zarządza wszystkim - od obejmującej każdą rzecz całości spraw Wielkiego Tronu aż po poznanie, wysłuchiwanie i zarządzanie najbardziej skrytymi i osobistymi myślami serca, jego pragnieniami i suplikacjami. Mówią oni o ogromie Twej mocy (i udowadniają go), która w jednej chwili stwarza niezliczone a różne rzeczy, która dokonuje rzeczy największych i najmniejszych z tą samą łatwością, przy czym żadne dzieło nie utrudnia innego, a żadna kwestia nie jest przeszkodą dla innej.
Ponadto dają oni nowinę (a poprzez swoje cuda i dowody udowadniają ją) o ogromie Twego miłosierdzia, które czyni wszechświat wspaniałym pałacem dla istot posiadających dusze, a szczególnie dla człowieka, które przygotowało Raj i wiecznie trwające szczęście dla dżinna i człowieka,
które nie zapomina nawet o najdrobniejszej żywej istocie, które stara się zadowolić nawet najbardziej bezsilne serce i sprawić mu przyjemność.
Dają oni również nowinę o nieskończonej rozległości Twego panowania, które sprawia, że wszystkie królestwa stworzeń, od cząsteczek do planet, przestrzegają Twoich rozkazów, podporządkowują się im i wykonują je.
Ponadto jednogłośnie zaświadczają oni Twą obejmującą każdą rzecz wiedzę, która czyni wszechświat wielką księgą zawierającą tyle traktatów, ile jest jej części, która zachowuje historie życia wszystkich istot w Księdze Jasnej i w jasnym rejestrze, a są one notatnikami Strzeżonej Tablicy, która gruntownie i bez żadnego błędu zapisuje indeksy i programy wszystkich drzew w ich nasionach, a biografie istot świadomych w pamięci umieszczonej w ich głowach.
Zaświadczają oni również o obejmowaniu każdej rzeczy przez Twą świętą mądrość, która ze wszystkimi istotami wiąże liczne zamysły, sprawiając, że nawet drzewa wydają tyle rezultatów, ile jest ich owoców, która przyznała wszystkim stworzeniom żywym tyle korzyści, ile jest części, a nawet komórek ich ciał, która wyznaczyła liczne obowiązki językowi człowieka, wyposażając go w tyle zdolności rozróżniania smaku, ile jest rodzajów pożywienia.
Ponadto jednogłośnie zaświadczają oni to, że przejawy Najpiękniejszych Imion, związane z Twoim pięknem i Twoją chwałą, których próbki można dostrzec na tym świecie, przetrwają w bardziej olśniewającej postaci przez całą wieczność, a także to, że Twoje dary, których próbki można dostrzec na tym przemijającym świecie, przetrwają w siedzibie szczęśliwości w postaci jeszcze bardziej lśniącej, zaś ci, którzy tęsknią za nimi na tym świecie, dołączą do nich i będą razem z nimi przez całą wieczność.
Ponadto, polegając na setkach oczywistych cudów i rozstrzygających znaków, przede wszystkim Twój Najszlachetniejszy Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i Wszechmądry Koran, jak również wszyscy prorocy z ich świetlistymi duszami, święci mężowie z ich wypełnionymi światłem sercami, którzy są duchowymi biegunami ludzkości, a także uczeni, którzy doznali oczyszczenia, wraz z ich oświeconymi umysłami, opierając się na Twych groźbach i obietnicach, powtarzających się we wszystkich świętych Księgach, wierząc w Twe święte atrybuty, takie jak moc, miłosierdzie, łaska, mądrość, chwała i piękno, wierząc w Twoje działanie, w godność Twojej chwały,
w suwerenność Twojej wszechwładzy, a w konsekwencji ich oświeceń i wizji wierząc w to wszystko w stopniu całkowitej pewności - dają ludziom i dżinnom radosną wieść o wiecznym szczęściu i informują ich o Piekle przeznaczonym ludziom zbłądzenia. Tak, w to wierzą i to zaświadczają.
O, Wszechmocny i Wszechmądry! O, Najbardziej Miłosierny i Najbardziej Litościwy! O, Szczodry i Prawdziwy w Swej obietnicy! O Ty, Który podporządkowujesz Sobie każdą rzecz, do Którego należą w całości chwała, dostojeństwo, wielkość i gniew!
Ty jesteś całkowicie wolny od tego i całkowicie ponad to, aby zadać kłam tak wielu wiernym przyjaciołom, tak wielu obietnicom, atrybutom i funkcjom, aby zaprzeczyć niewątpliwym wymaganiom suwerenności Twej wszechwładzy oraz nieskończonym modlitwom i suplikacjom Twych sług, z których jesteś zadowolony, których miłujesz i którzy przyciągają Twoją miłość, uznając Ciebie i będąc Tobie posłusznymi; jesteś ponad to, byś miał potwierdzić zaprzeczenie Zmartwychwstaniu, jakiego dopuszczają się ludzie zbłądzenia i niewiary, którzy poprzez ich niewiarę, bunt oraz zaprzeczanie Twym obietnicom znieważają wspaniałość Twej wielkości, obrażają Twój majestat i chwałę, a także godność Twej boskości, wreszcie zasmucają litość Twej wszechwładzy. Oznajmiam, że Twe sprawiedliwość, piękno i miłosierdzie są wolne od tak nieskończonej tyranii i takiej szpetoty. Wraz ze wszystkimi cząsteczkami mego istnienia pragnę recytować werset:
سُبْحَانَهُ وَتَعَالٰى عَمَّا يَقُولُونَ عُلُوًّا كَب۪يرًا
[47]
Zaiste, Twoi prawdomówni posłańcy i heroldowie Twego panowania zaświadczają z absolutną pewnością, w stopniu wiedzy równej pewności i wizji równej pewności, istnienie skarbców Twego miłosierdzia w życiu ostatecznym i magazynów Twych darów w wiecznie trwającym królestwie, a także cudownie pięknych przejawów Twych Najpiękniejszych Imion, jakie ukażą się w swej całości w siedzibie szczęścia, jak również dają o nich dobrą nowinę. Wierząc w to, że najwyższym promieniem Twego Imienia "Prawda", które jest źródłem, słońcem i obrońcą wszelkich prawd, jest prawda dotycząca Zmartwychwstania i Wielkiego Zgromadzenia, nauczają tego Twoje sługi.
O, Panie proroków i ludzi prawdomównych!
Wszyscy oni Tobie są podporządkowani i mają obowiązki w Twych królestwach, wyznaczone im poprzez Twój rozkaz i Twoją moc, Twoją
wolę i Twoje planowanie, Twoją wiedzę i mądrość. Głosząc Twoją świętość, wychwalając Cię i wysławiając, oznajmiając, że Ty jesteś Jeden - ukazują, że nasza planeta jest wielkim miejscem wspominania Ciebie, zaś wszechświat jest ogromnym meczetem.
O, Panie mój i Panie niebios i ziemi! O, Stwórco mój i Stwórco każdej rzeczy! Przez wzgląd na Twoje moc, wolę, mądrość, panowanie i miłosierdzie, które podporządkowują sobie niebiosa wraz z ich gwiazdami, ziemię ze wszystkim, co zawiera, i wszystkie stworzenia ze wszystkimi ich atrybutami i uczynkami, podporządkuj mi moją duszę i moje pragnienia! Podporządkuj serca ludzi Traktatom Światła, by mogli oni służyć Koranowi i wierze! Ześlij mi i moim braciom doskonałą wiarę i szczęśliwą śmierć! Jak podporządkowałeś morze Mojżeszowi (niech będzie z nim pokój), ogień Abrahamowi (niech będzie z nim pokój), góry i żelazo Dawidowi (niech będzie z nim pokój), dżinny i ludzi Salomonowi (niech będzie z nim pokój), a słońce i księżyc Muhammadowi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), tak podporządkuj serca i umysły Traktatom Światła! Uchroń mnie i uczniów Światła przed złem duszy i przed złem Szatana, przed męką grobu i przed męką Ognia Piekielnego, i obdarz nas szczęśliwością w Raju! Amen, amen, amen.
سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ
[48]
وَ اٰخِرُ دَعْوٰيهُمْ اَنِ الْحَمْدُ لِلّٰهِ رَبِّ الْعَالَم۪ينَ
[49]
Jeśli byłem w błędzie, przedkładając na dworze mego Litościwego Pana (ar. Ar-Rabb) ów pouczający fragment, który zaczerpnąłem z Koranu i z suplikacji Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zwanej Dżałszan al-Kabir(ar. Wielka tarcza),jako akt czci w formie refleksyjnych rozważań, to czyniąc Koran i Wielką tarczęmymi orędownikami, błagam o przebaczenie za ten grzech.
Said Nursi
* * *
CZĘŚĆ PIĄTA
Życie w Denizli
Trwało wydawanie Traktatów Światła i rozprzestrzenianie ich, a także ich zwycięstwa, zaś liczba ludzi namiętnie czytających Traktaty Światła rosła z dnia na dzień. Widząc tę zdumiewającą moc Traktatów Światła oraz ich wpływ, potajemni wrogowie islamu ponownie zaczęli opracowywać szczegółowe plany zdyskredytowania Traktatów Światła oraz zgładzenia ich autora. Sfabrykowano fałszywe zarzuty przeciwko niemu: "Bediuzzaman zakłada tajne stowarzyszenie polityczne i zwraca ludzi przeciwko rządowi. Niszczy prawdziwe podstawy rewolucji. Nazywa Mustafę Kemala Antychrystem (ar. Dadżdżal), Sufjanem i niszczycielem religii oraz dowodzi swoich twierdzeń, popierając je hadisami". Po opracowaniu planów i rozpowszechnieniu takich oskarżeń, w roku 1943 Said Nursi wraz ze stu dwudziestoma spośród swoich uczniów został przeniesiony z Kastamonu do Sądu Karnego w Denizli .
{(*): Jest jasnym, że jedyny powód uwięzienia (Bediuzzamana i jego uczniów - uz. red. pol.) w Denizli był natury religijnej, a wynikał z rozpowszechniania Traktatów Światła w centralnej Isparcie i w prowincji Kastamonu. Zaprawdę, przed uwięzieniem w Denizli traktat Najwyższy Znak (tur. Ayetu'l-Kubra), będący Promieniem Siódmym, został potajemnie wydrukowany w Stambule. Ów traktat ostatecznie udowodnił i objaśnił prawdy wiary w nadzwyczaj jasny sposób i wywołał panikę wśród wrogów religii. Oto, jaka była rzeczywista przyczyna wydarzeń w Denizli.}
Sąd natychmiast powołał komisję rzeczoznawców złożoną z jedynie kilku urzędników i rozpoczął dochodzenie w sprawie tego, czy zbiór Traktatów Światła i listów zawiera jakiekolwiek kwestie natury politycznej. Odpowiedzią Bediuzzamana były słowa: "Ta niefachowa komisja tak zwanych rzeczoznawców nie może badać Traktatów Światła. Powinni zostać wybrani najwyżsi uczeni, aby utworzyć komisję rzeczoznawców w Ankarze. Niech będą nimi nawet filozofowie z Europy. Jeśli będą oni w stanie znaleźć choć jedno przewinienie, z chęcią przyjmę najwyższy wymiar kary".
W rezultacie zbiór Traktatów Światła oraz wszystkie listy zostały poddane całościowemu i szczegółowemu dochodzeniu przeprowadzonemu przez komisję rzeczoznawców w Ankarze, złożoną z wybranych uczonych
i profesorów. Ostateczny raport przedstawiony przez ową komisję kończył się następującymi słowami: "Bediuzzaman nie ma żadnego programu politycznego. Jego metoda nie polega na zakładaniu stowarzyszeń ani wspólnot sufickich. Jego pisma odnoszą się do wiedzy i wiary i są komentarzem do Koranu". Jako że oskarżenia w sprawie Nauczyciela nie opierały się na żadnych świadectwach ani dowodach, stało się jeszcze bardziej jasne, że oskarżenie zostało opracowane przy użyciu sfabrykowanych pretekstów.
Tym, czego nigdy nie udowodniono, było w szczególności oskarżenie: "Bediuzzaman twierdzi, że jest Mahdim". Przeciwnie, komisja rzeczoznawców potwierdziła, iż Bediuzzaman nigdy nie rościł sobie praw do żadnej rangi duchowej, twierdził, iż sam nie ma żadnego znaczenia, a także odrzucał ofiarowywane mu rangi duchowe i stanowiska. Kiedy otrzymywał naukowe listy od ludzi uczonych, mówiące o tym, jakoby był Mahdim, wpadał w silny gniew i odrzucał ich twierdzenia tak gwałtownie, że mógł nawet zranić ich uczucia. Ta kwestia została już ustalona dzięki zawartości listów skonfiskowanych podczas przeszukań.
Ostatecznie Bediuzzaman przedstawił sędziom doniosłą mowę obrończą, a sędziowie jednogłośnie orzekli jego uniewinnienie - ta decyzja ma numer 199/136 i jest datowana na 16.06.1944. Wszystkie sto trzydzieści ksiąg ze zbioru Traktatów Światła uwolniono i w całości zwrócono je ich właścicielom. Decyzja o uniewinnieniu została jednogłośnie ratyfikowana przez Sąd Apelacyjny, z oficjalnym ogłoszeniem orzeczenia datowanym na 30.12.1944, co potwierdziło prawdomówność Traktatów Światła, a w zakończeniu stwierdzono, że nigdy w przyszłości Traktaty nie zostaną ponownie postawione przed sądem.
Dla Bediuzzamana i wielu jego uczniów zakończyła się trwająca dziewięć miesięcy próba więzienia, a po uniewinnieniu zostali oni uwolnieni. Jednakże w więzieniu Saidowi Nursiemu podano truciznę, która omal go nie zabiła. Choć z pomocą Wszechmocnego Boga został ocalony, cierpiał z powodu bezlitosnej tyranii, męczarni i zdrady, jakich żaden człowiek nie doświadczył nigdy wcześniej. Jak sądy prowadzące wcześniejsze procesy, tak potajemni ateiści konspirowali i rozwijali swe prowokacje, by go zgładzić. Bediuzzaman jeszcze raz bez strachu ogłosił prawdę, w ogóle nie dbając o własne bezpieczeństwo.
Podczas gdy był przetrzymywany w więzieniu Denizli, Nauczyciel Bediuzzaman w ciągu jednego tygodnia, od piątku do piątku napisał traktat zatytułowany Owoce wiary(tur. Meyve Risalesi).Traktat ów został opublikowany w pierwszej części zbioru Laska Mojżesza(tur. Asay-i Musa)[1]. Przebywający w więzieniu Uczniowie Światła wraz z innymi współwięźniami sporządzili odręczne kopie Owoców wiary i zajęli się poznawaniem prawd zawartych w owym traktacie. Jako że w więzieniu nie było dozwolone posiadanie papieru, to dzieło spisywane było w tajemnicy i w warunkach tak krańcowo trudnych, że niektóre traktaty zostały spisane na pustych pudełkach po zapałkach .
{(*): Ów wielce doniosły traktat, jakim są Owoce wiary (tur. Meyve Risalesi), składa się z dziesięciu Kwestii. Czytelnicy mogą sięgnąć do Kwestii Szóstej i Siódmej, które zostały załączone w zakończeniu niniejszej części, poświęconej życiu Nauczyciela w Denizli.}
* * *
@
Odręczny list Bediuzzamana do jego uczniów
{(*): Moi drodzy, wierni bracia!
Akt oskarżenia jasno ukazuje, iż potajemni ateiści wprowadzili w błąd pewnych urzędników rządu i nastawili ich przeciwko nam. Obecnie jednak ich plany uwydatniły się, a ich kłamstwa zostały ujawnione. Teraz starają się oni ukryć swe kłamstwa poprzez oskarżanie nas o "zakładanie stowarzyszenia i komitetu politycznego", a w rezultacie tego zabraniają wszystkim jakiegokolwiek kontaktowania się ze mną. Nawet urzędnicy wysokiego stopnia zaczęli się bać i celowo przyczyniają mi strapień, aby zdobyć łaski swych zwierzchników, w szczególności (...). Planowałem poruszyć tę kwestię w zakończeniu mej mowy obrończej, jednak powstrzymała mnie od tego następująca myśl:}
@
Druga strona poniższego listu
{(*): Tak, jesteśmy stowarzyszeniem; jesteśmy stowarzyszeniem, którego liczba członków we wszystkich wiekach sięgnęła trzystu pięćdziesięciu milionów . Każdego dnia członkowie owego stowarzyszenia poprzez pięć modlitw obowiązkowych ukazują z najwyższym szacunkiem swe przywiązanie do zasad owego świętego stowarzyszenia, a poprzez uświęcony program słów: Wierni są przecież braćmi spieszą z pomocą jeden drugiemu w swych modlitwach i tym, co zyskały ich dusze. Należymy do owego uświęconego, wielkiego stowarzyszenia, a naszym szczególnym obowiązkiem jest nauczanie wiernych koranicznych prawd wiary w pewny i sprawdzony sposób, a także wybawianie ich i nas samych od wiecznej zagłady oraz wiecznie trwającego uwięzienia w samotności w królestwie pośrednim. Nigdy nie zniżymy się do tego, aby w jakikolwiek sposób związać się z jakimkolwiek knującym spiski politycznym stowarzyszeniem tego świata ani też nie mamy nic wspólnego z bezpodstawnym i bezsensownym zarzutem stanowienia tajnego stowarzyszenia, który przedstawiono jako przyczynę naszego oskarżenia.}
CZĘŚĆ MOWY OBROŃCZEJ,
JAKĄ BEDIUZZAMAN SAID NURSI PRZEDSTAWIŁ W SĄDZIE W DENIZLI
Tak, jesteśmy stowarzyszeniem; jesteśmy stowarzyszeniem, którego liczba członków we wszystkich wiekach sięgnęła trzystu pięćdziesięciu milionów [2]. Każdego dnia członkowie owego stowarzyszenia poprzez pięć modlitw obowiązkowych ukazują z najwyższym szacunkiem swe przywiązanie do zasad owego świętego stowarzyszenia, a poprzez uświęcony program słów:
اِنَّمَا الْمُؤْمِنُونَ اِخْوَةٌ
Wierni są przecież braćmi[3] spieszą z pomocą jeden drugiemu w swych modlitwach i tym, co zyskały ich dusze. Należymy do owego uświęconego, wielkiego stowarzyszenia, a naszym szczególnym obowiązkiem jest nauczanie wiernych koranicznych prawd wiary w pewny i sprawdzony sposób, a także wybawianie ich i nas samych od wiecznej zagłady oraz wiecznie trwającego uwięzienia w samotności w królestwie pośrednim. Nigdy nie zniżymy się do tego, aby w jakikolwiek sposób związać się z jakimkolwiek knującym spiski politycznym stowarzyszeniem tego świata ani też nie mamy nic wspólnego z bezpodstawnym i bezsensownym zarzutem stanowienia tajnego stowarzyszenia, który przedstawiono jako przyczynę naszego oskarżenia.
(...)
Gdybyśmy żywili jakiekolwiek pragnienie wtrącania się do spraw tego świata, nie byłoby one brzęczeniem muchy, lecz wybuchłoby jak armatni wystrzał. Oskarżanie kogoś, kto tak gwałtownie bronił samego siebie - przed sądem wojskowym, a także w biurze rzecznika Zgromadzenia Narodowego (w obecności zagniewanego Mustafy Kemala) - o to, że od osiemnastu lat knuł spiski, nie pozwalając, by ktokolwiek się o tym dowiedział, z pewnością jest wynikiem urazy lub nienawiści.
Wobec tego Traktaty Światła nie powinny być atakowane z powodu moich osobistych błędów lub z powodu błędów niektórych spośród moich braci. Są one ściśle związane z Koranem, zaś Koran związany jest z Wielkim Tronem, zatem któż ośmieliłby się wyciągnąć rękę tak daleko, by rozluźnić owe mocne węzły?
Ponadto Traktaty Światła, których błogosławieństwa - materialne i duchowe - dla tego kraju, a także ich nadzwyczajna służba dla niego, są
wspomniane przez trzydzieści trzy wersety Koranu, przez trzy proroctwa Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad) i niechybne wieści, jakie przyniósł Ghałs al-A'zam (niech jego tajemnica będzie uświęcona), nie mogą być pociągane do odpowiedzialności za nasze drobne, osobiste błędy; nie może tak być i nie powinno tak być. W przeciwnym razie ten kraj dozna niemożliwej do naprawienia szkody, zarówno materialnej, jak i duchowej .
{(*): Ta petycja została spisana dwadzieścia dni przed trzęsieniem ziemi w Kastamonu. Dzięki błogosławieństwom Traktatów Światła Kastamonu wcześniej zostało uchronione od nieszczęść bardziej niż jakakolwiek inna prowincja, lecz teraz owe nieszczęścia zaczęły się i potwierdziły to, co powiedzieliśmy!}
In sza'a-llah,agresja i spiski wymierzone przeciw Traktatom Światła przez pewnych ateistów o złych umysłach zostaną pokonane, ponieważ uczniów Światła nie można porównywać z uczniami innych prądów; nie mogą oni zostać rozproszeni ani nie można sprawić, by porzucili swe dzieło; dzięki łasce Boga nie mogą oni zostać pokonani. Zdobyli oni szacunek tego narodu, jakby byli mu niezbędni, i można znaleźć ich wszędzie; nawet gdyby Koran nie powstrzymywał ich przed obroną za pomocą siły, i tak nie angażowaliby się w pomniejsze i bezowocne wydarzenia, jak bunt Szejka Saida i wydarzenia z Menemen [4]. Jeśli - niech Bóg uchroni - uczniowie Światła będą prześladowani, a Traktaty zostaną zaatakowane do tego stopnia, jak czują się do tego zmuszeni ich przeciwnicy, owi ateiści i hipokryci, którzy oszukali rząd, z pewnością będą żałować tego po tysiąckroć.
Podsumowując:Nie wtrącamy się do spraw tego świata ani ahl ad-dunja,zatem oni nie powinni wtrącać się do spraw naszej służby na rzecz wiary i naszego życia ostatecznego.
Więzień Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Panowie!
Mówię wam z całkowitym przekonaniem, że prócz tych, którzy nie są związani z Traktatami Światła bądź są związani z nimi w niewielkim stopniu, mam tylu prawdziwych braci i wiernych przyjaciół na drodze prawdy, ilu tylko moglibyście sobie życzyć. Z powodu niechybnych
odkryć Traktatów Światła wiemy z niezachwianą pewnością równą tej, z jaką dwa plus dwa daje cztery, że dzięki tajemnicy Koranu dla nas śmierć przekształciła się z wiecznej zagłady w uwolnienie od obowiązków, zaś dla tych, którzy sprzeciwiają się nam i podążają za zbłądzeniem, śmierć jest albo wiecznym unicestwieniem (jeśli nie mają oni niezachwianej wiary w życie ostateczne), albo wiecznie trwającym uwięzieniem w ciemności i samotności (jeśli wierzą oni w życie ostateczne, lecz wybierają drogę występku i zbłądzenia). Czyż dla człowieka na tym świecie istnieje pytanie bardziej doniosłe od tego, na które można odpowiedzieć dzięki tej prawdzie? Pytam was! Skoro nie istnieje i nie może istnieć pytanie bardziej doniosłe, dlaczego dokładacie wszelkich starań przeciwko nam? Wasza największa kara jest dla nas przepustką pozwalającą na odejście do świata światła, zatem oczekujemy jej z absolutnym hartem i męstwem. Wiemy jednak z taką jasnością, jakbyśmy to ujrzeli, jak widzimy was w tym sądzie, że ci, którzy z powodu zbłądzenia odrzucają nas i wydają wyroki, w bardzo krótkim czasie sami zostaną skazani na wieczne unicestwienie i uwięzienie w samotności, i będą cierpieć z powodu owej straszliwej kary, zaś z powodu naszych ludzkich uczuć żarliwie im współczujemy. Jestem gotów do tego, by udowodnić ów niezbity i doniosły fakt i zmusić do milczenia najbardziej nieustępliwych spośród nich. Jeśli nie udowodnię tego z jasnością równą jasności światła dnia - i to nie tej komisji niewykształconych i uprzedzonych "uczonych", którzy nie mają pojęcia o kwestiach duchowych i moralnych, lecz największym uczonym i filozofom - przyjmę każdą karę, jaką mi wymierzycie!
Jako przykład przedstawiam traktat Owoce wiary,który został spisany dla więźniów podczas dwóch piątków, a wyjaśniając zasady i podstawy Traktatów Światła, jest niczym ich mowa obrończa. Pracowaliśmy w tajemnicy i pośród wielkich trudności, by spisać go w nowym alfabecie [5] i przedstawić go departamentom rządu w Ankarze. Przeczytajcie i przestudiujcie go uważnie, a jeśli wasze serca (bo nie mogę mówić za wasze dusze) nie przyznają mi racji, zachowam milczenie w obliczu wszelkich zniewag i męczarni, jakie mi zadacie, w obliczu więzienia, w którym teraz jestem przetrzymywany w samotności!
W skrócie:Albo pozostawcie Traktatom Światła całkowitą swobodę, albo roztrzaskajcie tę potężną i bezsprzeczną prawdę, jeśli potraficie! Aż do tej chwili nie rozmyślałem o was ani o waszym świecie i nie zamierzałem o tym myśleć, jednak zmusiliście mnie do tego, a być może to nawet Boże zarządzenie wysłało nas na tę drogę, abyśmy was ostrzegali. Jeśli chodzi o nas, to postanowiliśmy wziąć za przewodnika uświęconą zasadę:
مَنْ اٰمَنَ بِالْقَدَرِ اَمِنَ مِنَ الْكَدَرِ
Ktokolwiek wierzy w Boże zarządzenie, jest ocalony od smutkui cierpliwie znosić wszelkie trudności, jakich nam przysparzacie.
Więzień Said Nursi
* * *
بِاسْمِه۪ سُبْحَانَهُ
Mówiąc, że "wypaczamy religię", zganiono nas za kompilację części Koranu, będącej niczym wielka sura Al-An'am, składającej się z setki dobrze znanych wersetów, które są szczególnymi źródłami Traktatów Światła, choć jest to muzułmański zwyczaj, który był praktykowany od czasów Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) .
Chciano również skazać nas w oparciu o to, że Traktat o ubiorze muzułmańskim- za który już otrzymałem wyrok jednego roku pozbawienia wolności, który był traktowany jako poufny, a wedle policyjnego raportu został wyciągnięty spod sterty drewna na opał - miał zostać spisany i opublikowany podczas tego roku. Ponadto w mocnych słowach odezwałem się do człowieka, który był przywódcą rządu w Ankarze (to jest do Mustafy Kemala - uz. red. tur.); skrytykowałem go twarzą w twarz, a on nie odpowiedział, lecz zachował milczenie; jednak naturalna, konieczna i czyniona w zaufaniu krytyka jego osoby, jakiej dopuściłem się po jego śmierci, wyjaśniając znaczenie hadisu, który wskazywał na popełniony przez niego błąd, została uznana za zbrodnię. Jednak jakie znaczenie może mieć wzgląd na kogoś, kto jest martwy i nie ma już żadnych powiązań z rządem, prócz względu na naród, rząd i prawa sprawiedliwości, które są przejawem Bożego panowania?
Ponadto wolność sumienia, która jest jedną z tych zasad rządu Republiki, na jakich najbardziej polegamy i jakich najsilniej bronimy, została uczyniona podstawą postawionych nam zarzutów, jakbyśmy sprzeciwiali się zasadzie wolności sumienia.
Inną rzeczą, jaką przypisano mi w policyjnym raporcie, a jaka nigdy nie przyszła mi na myśl, jest to, że skoro krytykuję zło i błędy współczesnej
cywilizacji, nie akceptuję korzystania z radia,
{(*): Aby zachęcić do składania podziękowań za wspaniały dar Boga, jakim jest radio, powiedziałem, że Koran powinien być recytowany w radiu, aby mogli usłyszeć go ludzie na całym świecie, a wówczas ziemska atmosfera stałaby się recytatorem Koranu.}
samolotów i kolei żelaznych; zostałem oskarżony o sprzeciwianie się współczesnemu postępowi.
In sza'a-llah,bezstronny i sprawiedliwy oskarżyciel publiczny oraz sąd w Denizli poprzez analogie do powyższych przykładów wykażą, jak niesprawiedliwe jest owo postępowanie, a nie będą przywiązywali znaczenia do bezpodstawnych podejrzeń zawartych w owych raportach.
Najbardziej niedorzeczne z owych podejrzeń ukazuje fakt, że publiczny oskarżyciel w innym procesie powiedział do mnie: "W poufnym Promieniu Piątym powiedział pan, że wojsko miałoby uwolnić się od przywództwa owego straszliwego człowieka. Pańskim zamiarem było zatem podburzenie wojska do buntu przeciwko rządowi". Odpowiedziałem: "Miałem na myśli to, że dowódca albo umrze, albo zostanie przeniesiony, a wówczas armia wyzwoliłaby się spod jego zwierzchnictwa". Jak traktat, który jest nadzwyczaj poufny, a jego kopie trafiły w moje posiadanie jedynie dwa razy przez osiem lat, po czym zaginęły, który wyjaśnia powszechne znaczenie hadisu mówiącego o kresie czasu, który po raz pierwszy został spisany dawno temu, a co więcej, nie widział go ani jeden żołnierz - jak taki traktat mógłby stać się podstawą takich zarzutów?
Najbardziej zdumiewającym ze wszystkiego jest fakt, że w pewnym miejscu powiedziałem, iż na wspaniałe dary Wszechmocnego Boga, jakimi są samolot, kolej żelazna i radio, należy odpowiadać poprzez wspaniałe podziękowania, jednak ludzkość nie postąpiła w ten sposób, lecz z samolotów na głowy ludzi spada deszcz bomb. Podziękowania za wielki dar, jakim jest radio, zostałyby ukazane, gdyby uczynić je recytatorem Koranu, posiadającym milion języków, który skłoniłby do słuchania Koranu ludzi na całej ziemi .
{(*): Prawdy, o których nasz Nauczyciel oznajmił lata temu i na których ziszczenie się miał nadzieję, zostały już wprowadzone w naszym kraju. Al-hamdu li-llah, obecnie Koran jest czytany przez radio. In sza'a-llah przyjdzie taki czas, kiedy prawdy Koranu, jakimi są Traktaty Światła, będą dawać swe lekcje przez radio, a ludzkość wielce na tym skorzysta.}
W objaśnieniach proroctw koranicznych dotyczących cudów cywilizacji, które to objaśnienia znajdują się w Słowie Dwudziestym, wspomniałem o wzmiankach pewnego wersetu, który mówi o tym, że niewierni pokonają świat islamu dzięki kolei żelaznej. Choć nawoływałem muzułmanów do tego, by pracowali na rzecz owych
cudów, w zakończeniu aktu oskarżenia - z powodu złej woli poprzedniego oskarżyciela publicznego - zarzucono mi "sprzeciwianie się współczesnym narzędziom postępu, takim jak kolej żelazna, samolot i radio".
Ponadto, choć nie ma to żadnego związku ze sprawą, ktoś powiedział, że nazwa "Ruch Światła" (tur. Risaletu'n-Nur),będąca inną nazwą Traktatów Światła (tur. Risale-i Nur),jest "przesłaniem (tur. risalet)zainspirowanym światłem Koranu", a nadając niewłaściwe znaczenie innemu fragmentowi aktu oskarżenia, uczyniono z tego kolejny zarzut, jak gdybym powiedział: "Traktaty Światła są Posłańcem Boga".
Ponadto w dwudziestu miejscach mej obrony niezbicie udowodniłem, że nie uczynilibyśmy religii, Koranu ani Traktatów Światła narzędziami służącymi osiągnięciu jakichkolwiek korzyści i nie moglibyśmy tak uczynić nawet w obliczu całego świata; że nie zmienilibyśmy ani jednej z ich prawd nawet w zamian za cały świat - oto, jacy zaprawdę jesteśmy. Przez ostatnie dwadzieścia lat zaświadczyliśmy to tysiąc razy. Skoro tak, oznajmiamy z całych naszych sił:
حَسْبُنَا اللّٰهُ وَ نِعْمَ الْوَك۪يلُ
[6]