Risale-i Nur · Polski

Błyski

Otwórz książkę ↗

indeks

Ze Zbioru Risale-i Nur

Błyski

Autor

Bediuzzaman Said Nursi

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

فَنَادٰى فِى الظُّلُمَاتِ اَنْ لَٓا اِلٰهَ اِلَّٓا اَنْتَ سُبْحَانَكَ اِنّ۪ى كُنْتُ مِنَ الظَّالِم۪ينَ

{[*]: ...I (Jonasz) zawołał w ciemnościach: "Nie ma boga, jak tylko Ty! Tobie niech będzie chwała! Zaprawdę, byłem wśród niesprawiedliwych!" Koran, 21:87}

اِذْ نَادٰى رَبَّهُٓ اَنّ۪ى مَسَّنِىَ الضُّرُّ وَاَنْتَ اَرْحَمُ الرَّاحِم۪ينَ

{[*]: I (wspomnij, Muhammadzie) Hioba... Kiedy wzywał on swego Pana: "Oto dotknęło mnie utrapienie, a Ty jesteś Najmiłosierniejszy z miłosiernych!" Koran, 21:83.}

فَاِنْ تَوَلَّوْا فَقُلْ حَسْبِىَ اللّٰهُ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ عَلَيْهِ تَوَكَّلْتُ وَهُوَ رَبُّ الْعَرْشِ الْعَظ۪يمِ

{[*]: A jeśli oni się odwrócą, to powiedz (Muhammadzie): "Wystarczy mi Bóg! Nie ma Boga, jak tylko On! Jemu zaufałem! On jest Panem tronu wspaniałego!" Koran, 9:129.}

حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ

{[*]: "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!" Koran, 3:173}

لَا حَوْلَ وَلَا قُوَّةَ اِلَّا بِاللّٰهِ الْعَلِىِّ الْعَظ۪يمِ

يَا بَاق۪ٓى اَنْتَ الْبَاق۪ى ٭ يَا بَاق۪ٓى اَنْتَ الْبَاق۪ى

لِلَّذ۪ينَ اٰمَنُوا هُدًى وَ شِفَٓاءٌ

{[*]: Nie ma siły ani mocy sprawczej inaczej, jak tylko przez Boga, Najwyższego, Wielkiego. O, Przedwieczny, Ty pozostaniesz na wieki. (Al-Buchari, Muslim. Ar. La hałla ła la qułłata illa bi-llahi l-'Alijju, l-'Azim. Ja, Baqi, Anta-l-Baqi. To drugie zdanie za każdym razem należy wypowiedzieć dwukrotnie.)

Powiedz (Muhammadzie): "Dla tych, którzy wierzą, on (tj. Koran) jest drogą prostą i uzdrowieniem...". Koran, 41:44.}

Oto pierwsza część Listu Trzydziestego Pierwszego, składająca się z sześciu Błysków, z których każdy opisuje jedną z wielu świetlistych prawd, zawartych w powyższych wersetach i frazach. Recytowanie każ dego z tych wersetów i zdań po trzydzieści trzy razy, zwłaszcza między modlitwami o zachodzie słońca i wieczorną (maghrib i 'isza) jest wysoce chwalebnym uczynkiem.

Błysk Pierwszy

Prośba, jaką wzniósł do Boga Jonasz, syn Amittaja (pokój niech będzie z nim i z naszym Prorokiem Muhammadem), to potężna i skuteczna suplikacja, będąca równocześnie najskuteczniejszą, jeśli chodzi o uzyskanie odpowiedzi na modlitwę. {[*]: At-Tirmizi.} A oto, jaki jest sens znanej historii Jonasza (niech będzie z nim pokój):

Jonasz został wrzucony w morze, a następnie połknęła go wielka ryba. Na morzu szalał sztorm, noc była burzliwa i ciemna, znikąd nadziei. Jednak kiedy Jonasz (niech będzie z nim pokój) był w takiej sytuacji, jego błaganie:

لَٓا اِلٰهَ اِلَّٓا اَنْتَ سُبْحَانَكَ اِنّ۪ى كُنْتُ مِنَ الظَّالِم۪ينَ

{[*]: "Nie ma boga, jak tylko Ty! Tobie niech będzie chwała! Zaprawdę, byłem wśród niesprawiedliwych!" Koran, 21:87.} tało się dla niego drogą do szybkiego ocalenia. Oto, w czym tkwiła tajemnica mocy tej suplikacji:

Jonasz znajdował się w sytuacji, w której nie mógł czegokolwiek uczynić, a do ocalenia potrzebował pomocy Tego, Który poprzez Swój rozkaz może podporządkować Sobie rybę i morze, noc i niebo. Noc, morze i wielka ryba zjednoczyły się przeciwko Jonaszowi. Tylko Ten, Który poprzez Swój rozkaz może nad nimi zapanować, mógł przenieść go na bezpieczny ląd. Nawet gdyby wszystkie stworzenia zostały sługami i pomocnikami Jonasza, nie przyniosłoby mu to żadnego pożytku, ponieważ jakiekolwiek ich czyny nie odniosłyby żadnego skutku. Kiedy tylko Jonasz ujrzał okiem całkowitej pewności, że nie ma innej ucieczki, jak tylko do Tego, Który Sam jest przyczyną wszelkich innych przyczyn i zarządzającym wszelkimi uczynkami, kiedy światło jedności Bożej odsłoniło dla niego całe jej znaczenie, raptem dzięki swej modlitwie był w stanie zapanować nad nocą, morzem i wielką rybą. Dzięki światłu jedności Boga spowodował, że brzuch ryby stał się dla niego jak okręt podwodny, a kipiące morze, które w swej straszliwości przypominało wybuchający wulkan, przekształciło

się w spokojną równinę, w miejsce dobre na przyjemną wycieczkę. Poprzez światło Bożej jedności Jonasz mógł zmieść z oblicza nieba wszystkie chmury, a nad swoją głową umieścić księżyc jako latarnię. Stworzenia, które napierały na Jonasza i zagrażały mu ze wszystkich stron, teraz ukazały mu przyjazne oblicza. Ostatecznie osiągnął zbawienny brzeg, gdzie leżąc pod krzewem rycynusowym, rozmyślał o wielkiej łasce swojego Pana.

Obecnie jesteśmy w sytuacji po stokroć bardziej przerażającej niż ta, w której znalazł się Jonasz (niech będzie z nim pokój). Naszą nocą jest przyszłość. Kiedy spojrzymy na nią i na to, jak ją lekceważymy, jawi się po stokroć ciemniejsza i bardziej straszliwa niż noc, w którą Jonasz został wrzucony do morza. Naszym morzem jest obracająca się Ziemia. Każda fala tego morza niesie z sobą tysiące zwłok, zatem jest tysiąckroć bardziej przerażająca niż morze, w którym znalazł się Jonasz (niech będzie z nim pokój). Naszą rybą są kaprysy naszych dusz, które to kaprysy usiłują wstrząsnąć podstawami naszego życia wiecznego i zniszczyć je, co może nam zaszkodzić po tysiąckroć bardziej, niż ryba zaszkodziła Jonaszowi. Ryba Jonasza mogła zniszczyć jedynie sto lat jego życia doczesnego, natomiast nasza stara się zniszczyć nieprzemijające życie ostateczne, trwające setki i miliony lat. Oto, w jakim stanie naprawdę się znajdujemy. Powinniśmy zatem, naśladując Jonasza (niech będzie z nim pokój), odwrócić się od wszelkich przyczyn, a ucieczki szukać jedynie u Tego, Kto jest przyczyną wszystkich przyczyn, naszym Panem i Jedynym, Który utrzymuje nas przy życiu. Powinniśmy powiedzieć:

لَٓا اِلٰهَ اِلَّٓا اَنْتَ سُبْحَانَكَ اِنّ۪ى كُنْتُ مِنَ الظَّالِم۪ينَ

{[*]: "Nie ma boga, jak tylko Ty! Tobie niech będzie chwała! Zaprawdę, byłem wśród niesprawiedliwych!"} zrozumieć z całkowitą pewnością, że jedynie On może oddalić od nas szkodę, jaką niosą nam przyszłość, ten świat i kaprysy naszych dusz, zjednoczone przeciw nam z powodu naszej niedbałości i kroczenia za złym przewodnictwem. Przyszłość podlega Jego rozkazowi, świat - Jego sądowi, a nasze dusze - Jego zarządzeniu.

Jakaż może istnieć przyczyna inna niż Stwórca niebios i ziemi, Który zna nawet najdrobniejsze i najbardziej skryte myśli naszych serc, Który może rozświetlić dla nas przyszłość poprzez udowodnienie istnienia ży cia ostatecznego, Który może ocalić nas przed miriadami miażdżących fal tego świata? Nie, oprócz Tego, Którego istnienie jest konieczne, nie istnieje nic, co w jakikolwiek sposób mogłoby udzielić nam pomocy i wybawić nas wbrew Jego przyzwoleniu i wbrew Jego rozkazowi.

Jeśli będziemy uważali za rezultat błagania Jonasza to, że wielka ryba stała się dla niego pojazdem czy też okrętem podwodnym, morze - spokojną równiną, a księżyc łagodnie rozświetlił dla niego noc, my także powinniśmy wznieść do Boga tę samą suplikację:

لَٓا اِلٰهَ اِلَّٓا اَنْتَ سُبْحَانَكَ اِنّ۪ى كُنْتُ مِنَ الظَّالِم۪ينَ

{[*]: "Nie ma boga, jak tylko Ty! Tobie niech będzie chwała! Zaprawdę, byłem wśród niesprawiedliwych!"} oprzez frazę "nie ma boga, jak tylko Ty" (ar. la ilaha illa Ant)rozciągamy spojrzenie Bożego miłosierdzia nad naszą przyszłością; poprzez słowa "Tobie niech będzie chwała" (subhanak)rozciągamy je nad naszym światem, a poprzez wyrażenie "zaprawdę, byłem wśród niesprawiedliwych" (inni kuntu mina zzalimin)- nad naszymi duszami. {[*]: Al-Buchari, Muslim.} Nasza przyszłość staje się zatem rozświetlona światłem wiary i podobnym do księżycowego światłem Koranu, a groza i trwoga nocy przekształcają się w spokój i radość. Tak samo, zaokrętowani na statek prawdy islamu, zbudowany w stoczni Najmędrszego Koranu, możemy bezpiecznie przeprawić się przez morze naszej doczesnej siedziby, które za sprawą przemiennego następowania życia i śmierci jest zapełnione nieprzeliczonymi zwłokami unoszonymi na falach lat oraz wieków i ciskanymi w nicość. Gdy już zajmiemy miejsca na pokładzie tego statku, możemy dotrzeć do brzegu zbawienia i wypełnić obowiązek naszego życia. Nawałnica i szalejące morze objawią nam jak na ekranie szereg rozkosznych obrazów, a zamiast budzić grozę i przerażenie, zachwycą nas, staną się źródłem pieszczoty dla oczu i rozjaśnią spojrzenie naszych refleksji i kontemplacji. Dzięki czystości tajemnicy Koranu, dzięki wpływowi jego kryterium rozróżniania między prawdą a fałszem, nasze dusze nie będą dłużej dosiadać nas samych, lecz zamiast tego to one staną się dla nas wierzchowcami, a gdy ujeździmy je, staną się dla nas skutecznym środkiem do osiągnięcia wiecznego życia w Raju.

* * *

Podsumowanie

Człowiek, zgodnie z ogólną naturą swojego istnienia, jest jak chory, którym wstrząsają malaryczne dreszcze. Cierpi z powodu drgań i trzęsień ziemi, jak również dlatego, że spodziewa się największego cierpienia wszystkich istot w Dniu Zmartwychwstania. Jak lęka się nieskończenie małej bakterii, tak lęka się spadającej gwiazdy, kiedy ta pojawia się między ciałami niebieskimi. Jak kocha swój dom rodzinny, tak kocha cały szeroki świat. Jak kocha swój mały ogródek, tak żarliwie kocha nieskończony i wieczny Raj. Tylko Jedyny prawdziwie zasługujący na cześć człowieka, jego Pan, Zbawiciel, Ten, Który daje człowiekowi schronienie i jest celem jego wędrowania, może być Tym, Który obejmuje Swoją potęgą i trzyma w Swej władzy cały świat, Tym, pod Którego rozkazami pozostaje zarówno atom, jak planeta. Dlatego człowiek powinien nieprzerwanie powtarzać za Jonaszem (niech będzie z nim pokój):

لَٓا اِلٰهَ اِلَّٓا اَنْتَ سُبْحَانَكَ اِنّ۪ى كُنْتُ مِنَ الظَّالِم۪ينَ

{[*]: "Nie ma boga, jak tylko Ty! Tobie niech będzie chwała! Zaprawdę, byłem wśród niesprawiedliwych!"}

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

{[*]: "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32 (por. wersety 2:30-33).}

* * *

Błysk Drugi

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

اِذْ نَادٰى رَبَّهُٓ اَنّ۪ى مَسَّنِىَ الضُّرُّ وَاَنْتَ اَرْحَمُ الرَّاحِم۪ينَ

{[*]: I (wspomnij, Muhammadzie) Hioba... Kiedy wzywał on swego Pana: "Oto dotknęło mnie utrapienie, a Ty jesteś Najmiłosierniejszy z miłosiernych!" Koran, 21:83.}

Suplikacja Hioba (niech będzie z nim pokój), mistrza cierpliwości, jest zarówno dobrze wypróbowana, jak skuteczna. Idąc za powyższym wersetem, my również powinniśmy mówić w naszych modlitwach:

رَبِّ اِنّ۪ى مَسَّنِىَ الضُّرُّ وَاَنْتَ اَرْحَمُ الرَّاحِم۪ينَ

{[*]: "Panie mój! Oto dotknęło mnie utrapienie, a Ty jesteś Najmiłosierniejszy z miłosiernych!" Por. At-Tabari, Ibn Hadżar, Ibn al-Mubarak.}

Sens dobrze znanej historii Hioba (niech będzie z nim pokój) jest następujący:

Kiedy Hiob przez długi czas cierpiał z powodu licznych ran i wrzodów, pamiętał o wielkiej nagrodzie, jaką otrzyma za swoją chorobę, i znosił swoje dolegliwości z największą cierpliwością. Jednak później, kiedy robactwo, które zalęgło się w jego ranach, przeniknęło do jego serca i języka (które są siedzibą wiedzy o Bogu i wspominania Go), {[*]: Ibn Kasir.} bał się, że ucierpi na tym wypełnianie jego obowiązków wobec Pana, dlatego powiedział w swojej suplikacji - nie dla własnej wygody, lecz dla oddawania czci Bogu: "Panie mój! Oto dotknęło mnie utrapienie, a ucierpią na tym moje wspominanie Ciebie słowami i moje oddawanie Ci czci całym sercem".

Wtedy Wszechmocny Bóg przyjął jego czyste, bezinteresowne i pobożne prośby i odpowiedział na nie w najbardziej cudowny sposób. Dał Hiobowi doskonałe zdrowie, ukazując poprzez tę historię wszelkie możliwe rodzaje litości i miłosierdzia. {[*]: Por. Koran, 21:83, 38:42-43; także Al-Buchari, Ahmad Ibn Hanbal.}

Ten Błysk składa się z Pięciu Punktów.

PUNKT PIERWSZY

Cielesnym ranom i chorobom Hioba (niech będzie z nim pokój) odpowiadają nasze dolegliwości natury wewnętrznej, choroby ducha i serca. Jeśli nasze dolegliwości natury duchowej ujawniłyby się, a te fizyczne skryły, okazałoby się, że jesteśmy bardziej poranieni i poważniej chorzy niż Hiob. Dzieje się tak, ponieważ każdy grzech, jaki popełniamy, oraz każda wątpliwość, jaka przenika do naszych umysłów, zadaje rany naszym duszom i naszym sercom.

Rany Hioba (niech będzie z nim pokój) były takiego rodzaju, że zagrażały jedynie jego krótkiemu życiu doczesnemu, podczas gdy nasze rany natury wewnętrznej zagrażają nieskończenie długiemu życiu wiecznemu. Potrzebujemy takiego błagania, jakie zaniósł do Boga Hiob, tysiące razy bardziej niż on sam go potrzebował. Tak jak robactwo, które wyszło z jego ran, docierało do serca i języka, każda pokusa i każda wątpliwość wyrastające z ran, jakie zadaje nam każdy popełniany przez nas grzech, mogą - oby Bóg nas przed tym uchronił! - dotrzeć do wnętrza naszych serc, siedliska wiary, zagrażając w ten sposób naszej religijności. Przedostają się także do duchowej radości, jaką dają słowa objaśniające religię Boga, powodując, że człowiek zaczyna ze wstrętem unikać wspominania Boga, zamieniając je na milczenie.

Grzechy docierające do serca czynią je ciemnym i czarnym, dopóki nie zagaśnie w nim światło wiary. {[*]: At-Tirmizi, Ibn Madża, Malik, Ahmad Ibn Hanbal.} W każdym złym uczynku ukryta jest ścieżka prowadząca do niewiary. Jeśli grzech nie zostanie szybko zmazany przez poszukiwanie Bożego przebaczenia, z robaka wyrośnie wąż kąsający serce człowieka.

Dla przykładu: człowiek, który w tajemnicy popełnia haniebny grzech, będzie bał się hańby, która wyniknie z tego, że inni dowiedzą się o jego uczynku. Istnienie aniołów i dżinnów będzie zatem dla niego czymś trudnym do zniesienia, więc długo będzie mu zaprzeczał, choćby musiał czynić to na mocy najmniej znaczących przesłanek.

Podobnie, kto popełnia wielki grzech, przez co zasługuje na męczarnie w Piekle, ten będzie pragnął całym sercem, by Piekło nie istniało, a kiedy usłyszy o groźbie Ognia Piekielnego, ośmieli się zaprzeczać jej, choćby poprzez nic nieznaczącą wskazówkę czy wątpliwość, jeśli nie schroni się za tarczą skruchy i poszukiwania Bożego wybaczenia.

Podobnie, kto nie odprawia obowiązkowej modlitwy i nie wypełnia swojego obowiązku oddawania czci Bogu, ten niechybnie popadnie w rozpacz, jak dzieje się to z ludźmi, którzy zaniedbują swoje mniej ważne obowiązki wobec pomniejszych władców. Opieszałość w wypełnianiu powinności, w jakiej pogrąży się mimo powtarzających się rozkazów Króla, Przedwiecznego, będzie go wielce zasmucać, aż w wyniku swego udręczenia da wyraz swoim pragnieniom, mówiąc do siebie samego: "Och, gdyby nie było żadnego obowiązku oddawania czci!" Z kolei z tego pragnienia wyrośnie żądza sprzeciwienia się Bogu, która przyniesie z sobą wrogość wobec Niego. Jeśli do serca człowieka trafią wątpliwości dotyczące istnienia Boga, będzie on skłonny przyjąć je jako rozstrzygający dowód. Otworzy się przed nim szeroka brama prowadząca do samozniszczenia. Taki nieszczęśnik nie wie, że chociaż jego zaprzaństwo uwolniło go od drobnych problemów, jakie może przynieść obowiązek oddawania czci Bogu, równocześnie właśnie przez swoje zaparcie się ów człowiek stał się celem dla milionów daleko bardziej straszliwych kłopotów. Uciekając przez ugryzieniem komara, z zadowoleniem przyjął ukąszenie węża.

Jest wiele innych przykładów, które mogą być zrozumiane, kiedy odniesiemy je do trzech powyższych po to, aby stał się dla nas oczywisty بَلْ رَانَ عَلٰى قُلُوبِهِمْ {[*]: Przeciwnie, rdza uczynków pokryła ich serca. Koran, 83:14.} sens słów:

PUNKT DRUGI

Jak wyjaśniliśmy w Słowie Dwudziestym Szóstym, omawiając sens Bożego rozstrzygnięcia, znanego jako przeznaczenie, człowiek nawet w przypadku nieszczęść czy chorób nie ma prawa narzekać, a to z następujących trzech powodów:

Powód pierwszy:Bóg Najwyższy uczynił ubranie, jakim jest ciało, w które przyodział człowieka, przejawem Swojej biegłości. Bóg stworzył człowieka, by ten był manekinem, na którym On przycina, poprawia, przerabia i zmienia ubranie, jakim jest ludzkie ciało, ujawniając w ten sposób rozmaite z Jego Najpiękniejszych Imion. Jak Imię Boże "Uzdrowiciel" powoduje, że koniecznym staje się istnienie choroby, tak imię "Dający zaopatrzenie" powoduje, że koniecznym staje się istnienie głodu. I tak dalej.

مَالِكُ الْمُلْكِ يَتَصَرَّفُ ف۪ى مُلْكِه۪ كَيْفَ يَشَٓاءُ

{[*]: Władca Królestwa rozporządza Swoim królestwem, jak chce. Ar. Maliku-l-Mulki jatasarrafu fi mulkihi kajfa jasza (przyp. red. pol.).}

Powód drugi:Nieszczęścia i choroby uszlachetniają nasze życie, {[*]: Muslim, Abu Daud, Al-Hakim.} udoskonalają je, wzmacniają i rozwijają tak, że przynosi ono efekty, osiąga perfekcję i spełnia własny cel. {[*]: Al-Buchari, Muslim, At-Tirmizi, Malik.} Życie monotonnie spędzane na łożu wygody i komfortu nie tyle przypominałoby czyste dobro (jakim mogłoby się zdawać), co zmierzałoby w kierunku czystego zła.

Powód trzeci:Doczesne królestwo tego świata jest dla sług Boga jedynie polem próby i tymczasowym mieszkaniem. Nie jest miejscem przyjemności, wynagrodzenia i zapłaty. Rozważmy zatem, że jeśli jest to mieszkanie dla sługi i miejsce oddawania czci jego Panu, to choroby i niepowodzenia - dopóki nie oddziałują na wiarę człowieka i są znoszone z cierpliwością {[*]: At-Tirmizi, An-Nasa'i.} - pozostają w całkowitej zgodności z aktami czci, a nawet umacniają je, ponieważ każdą godzinę spędzoną na czczeniu Boga czynią równorzędną całemu dniu dobrych uczynków. {[*]: Ad-Darimi, Ahmad Ibn Hanbal.} Zatem ten, którego dotknęły przeciwności, powinien składać za nie podziękowania swemu Panu zamiast narzekać.

W rzeczywistości, są dwa rodzaje oddawania czci: pozytywny i negatywny. Co rozumiemy poprzez czynnik pozytywny, jest oczywiste. Co zaś tyczy się negatywnego, można o nim mówić, kiedy ktoś dotknięty tragedią czy chorobą dostrzega własną słabość i bezsilność, a zwraca się ku swojemu Litościwemu Panu, u Niego szukając schronienia, o Nim rozmyślając, do Niego zanosząc modlitwy - w ten sposób ofiarowuje swojemu Panu czystą postać czci, do której nie ma dostępu obłuda. Jeśli przy tym cierpliwie znosi przeciwności, myśli o związanej z nimi nagrodzie i składa Bogu dzięki, wtedy każda mijająca godzina będzie mu policzona za cały dzień nieprzerwanego oddawania czci. Jego krótkie życie doczesne stanie się dzięki temu bardzo długie. Są nawet przypadki, w których jedna minuta może zostać policzona jako cały dzień wypełniony aktami kultu.

Pewnego razu byłem niezmiernie zatroskany z powodu strasznej choroby, jaka dosięgła jednego z moich braci w życiu ostatecznym, Muhadżira Hafiza Ahmeda. {[*]: Muhadżir Hafiz Ahmed był kupcem z miejscowości Barla (jest to mała wioska w prowincji Isparta w południowo-zachodniej Turcji, miejsce zesłania Bediuzzamana w latach 1926-1934) i jednym spośród pierwszych uczniów Światła. Bediuzzaman zatrzymał się w jego gościnnym domu, kiedy po raz pierwszy przybył do Barli wczesną wiosną 1926 roku. Hafiz Ahmed wspierał Bediuzzamana w ciągu ośmiu i pół roku, przez które Nauczyciel pozostawał w Barli.} Wtedy jednak do mojego serca przyszła przestroga:

"Pogratuluj mu! Każda minuta, jaką poświęcił na oddawanie czci Bogu, jest warta tyle, co cały dzień". Tak czy inaczej, znosił on swoją chorobę z cierpliwością i wdzięcznością.

PUNKT TRZECI

W jednym lub w dwóch Słowach zwróciliśmy już uwagę na to, że kiedy ktokolwiek rozmyśla o swoim przeszłym życiu, lamentuje, wykrzykując - na głos bądź też jedynie w sercu - "ach!" i "och!". Człowiek albo pogrąży się w żalu, albo też powie: "Dzięki i chwała niech będą Bogu Jedynemu!" Żal człowieka rozniecają cierpienia i strapienia, wynikające z przeminięcia dawnych przyjemności, ponieważ przerwanie przyjemności powoduje strapienie. Niekiedy uciecha trwająca jedynie chwilę powoduje niekończącą się udrękę. Sama myśl o minionych przyjemnościach przypomina rozcinanie bolesnej rany i powoduje wezbranie żalu.

Co zaś tyczy się nieprzemijającej rozkoszy duchowej, która wynika z oddalenia się od trwających tylko chwilę cierpień doznanych w przeszłości, to pobudza ona człowieka do wykrzyknięcia: "Dzięki i chwała niech będą Bogu Jedynemu!" Przy tej wrodzonej skłonności każdego człowieka, jeśli tylko pomyśli on o nagrodzie za wszystkie przeciwności, o wynagrodzeniu, jakie czeka go w życiu ostatecznym, jeżeli uświadomi sobie, że dzięki wszelkim nieszczęściom jego krótkie życie doczesne może zostać policzone jako bardzo długie, wówczas zamiast bycia jedynie cierpliwym powinien być wdzięczny swojemu Panu i powiedzieć:

اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ عَلٰى كُلِّ حَالٍ سِوَى الْكُفْرِ وَ الضَّلَالِ

{[*]: Chwała niech będzie Bogu Jedynemu za każdy stan prócz niewiary i zbłądzenia. At-Tirmizi, Ibn Madża. Ar. al-hamdu li-llahi 'ala kulli hal siła-l-kufri ła-d-dalal.}

Powszechnie powiada się, że nieszczęścia trwają długo. Rzeczywiście tak jest, lecz nie dlatego, że są aż tak dokuczliwe i bolesne, jak zazwyczaj wyobrażają sobie ludzie, lecz raczej dlatego, że przynoszą istotne efekty, tak jak może je przynieść długie życie.

PUNKT CZWARTY

Jak zostało wyjaśnione w Stacji Pierwszej Słowa Dwudziestego Pierw szego, cierpliwość i wytrzymałość, dane każdemu człowiekowi przez Wszechmocnego Boga są odpowiednie do każdego nieszczęścia, jakie go spotyka, jeśli tylko człowiek nie roztrwoni ich w bezpodstawnych lękach. Jednak poprzez uleganie złudzeniom, niedbalstwu czy wyobrażeniu, że przemijające życie doczesne będzie trwać wiecznie, marnuje on swoją wytrzymałość na zajmowanie się przeszłością i przyszłością, aż przestaje być ona

wystarczająca do wytrwania w nieszczęściach teraźniejszości, a człowiek zaczyna narzekać i jęczeć, jak gdyby - niechaj Bóg broni! - skarżył się przed ludźmi na Wszechmocnego Boga. Użalając się jak ktoś wielce niesprawiedliwy, a nawet jak szaleniec, ukazuje jedynie niedostatek cierpliwości.

Jeśli dzień, który przeminął, przyniósł nieszczęście, to dzisiaj strapienie odeszło, a pozostał jedynie spokój. Cierpienie przepadło, a przyjemność wynikająca z przemijania strapienia pozostała; odeszły kłopoty, a pozostała nagroda. Stąd nie powinniśmy narzekać, a składać Bogu podziękowania za przyjemności, nie oburzać się z powodu przeciwności, lecz pokochać je. Przemijające życie, które minęło, będzie nam policzone jako błogosławione życie wieczne, a to z powodu nieszczęść, które cierpliwie znosiliśmy. Tracenie cierpliwości na rozmyślanie z upodobaniem o cierpieniach, które minęły, jest obłędem.

Rozmyślanie o chorobach i przeciwnościach, jakie przynoszą dni, które jeszcze nie nadeszły, lecz już jesteśmy z ich powodu zatroskani i zirytowani, również jest głupotą. Powiedzenie komuś: "Jutro lub pojutrze będę głodny i spragniony" i nieprzerwane jedzenie chleba i picie wody już dziś to czyste szaleństwo! Podobnie rozmyślanie o przeciwnościach i chorobach przyszłości, które jeszcze nie zaistniały, cierpienie z ich powodu już teraz, okazywanie irytacji i zadręczanie nią siebie i innych bez najmniejszej konieczności jest głupotą tak wielką, że nie zasługuje już ani na litość, ani na współczucie.

W skrócie:Tak jak wdzięczność zwiększa dary Boże, tak samo narzekania tylko powiększają nieszczęście, a przy tym usuwają możliwość zasłużenia na miłosierdzie.

Podczas pierwszej wojny światowej pewien błogosławiony człowiek z miasta Erzurum został dotknięty straszną chorobą. Udałem się do niego w odwiedziny, a on rzekł do mnie, gorzko się uskarżając: "Od stu nocy nie jestem w stanie złożyć głowy na poduszce, żeby się przespać". Byłem wielce zasmucony, lecz nagle przyszła mi do głowy pewna myśl i powiedziałem:

"Bracie, sto trudnych dni, które przebyłeś, teraz jest jak sto szczęśliwych dni. Nie rozmyślaj o nich, użalając się, raczej spójrz na nie i bądź wdzięcznym. Jeśli chodzi o przyszłe dni, to dopóki nie nadeszły, pokładaj zaufanie w swoim Litościwym i Miłosiernym Panu. Nie płacz, dopóki nie przyjąłeś ciosu, nie martw się tym, czego nie ma, nie przydawaj nieistniejącemu barw tego, co istnieje. Myśl o godzinie, która trwa teraz; twoja cierpliwość i wytrzymałość są dla niej wystarczające. Nie postępuj jak oszalały dowódca, który spodziewając się wzmocnienia sił wroga stojących naprzeciwko prawego skrzydła jego szyku, osłabia lewe skrzydło

własnego wojska, a później przerzuca oddziały ze środka szyku na prawo i na lewo, zanim jeszcze nieprzyjaciel związał walką prawe skrzydło jego armii. Wówczas wróg rozbija centrum jego wojsk, a on pozostaje słaby, z jedynie znikomymi siłami. Bracie, nie bądź jak ten dowódca! Zmobilizuj całą swoją siłę na tę godzinę teraźniejszości, myśl o miłosierdziu Boga, o nagrodzie w przyszłości, o tym, jak twoje krótkie i przemijające życie doczesne przemieni się w długotrwałe i wieczne życie ostateczne. Zamiast gorzko narzekać, składaj Bogu radosne podziękowania".

Z wielką ulgą powiedział: "Chwała i dzięki niech będą Bogu Jedynemu. Teraz moja choroba jest dla mnie dziesięć razy mniej uciążliwa, niż była wcześniej".

PUNKT PIĄTY,

składający się z"Trzech Kwestii" Kwestia Pierwsza

Kwestia Pierwsza

Prawdziwie szkodzącymi nam nieszczęściami są te, które oddzia łują na naszą wiarę. Trzeba w każdej chwili szukać schronienia przed przeciwnościami dotykającymi spraw religii u Boga, do Którego należy sąd, jak również Jego wzywać na pomoc. {[*]: At-Tirmizi, An-Nasa'i.} Z kolei nieszczęścia, które nie dotyczą spraw wiary, w rzeczywistości nie są dla nas niepomyślne. Niektóre z nich to ostrzeżenia, pochodzące od Najbardziej Miłosiernego. Kiedy pasterz ciska kamykami w owce, gdy te wkraczają na pastwisko należące do kogoś innego, owce rozumieją, że kamyk jest ostrzeżeniem przed niebezpiecznym uczynkiem, i przepełnione wdzięcznością, zawracają. {[*]: Al-Buchari, Muslim, Abu Nu'ajm.} Tak samo wiele z pozornych przeciwności to Boże przestrogi i napomnienia, inne stanowią pokutę za grzech, {[*]: ( At-Tirmizi, Ahmad Ibn Hanbal.} a jeszcze inne powodują, że znika niedbalstwo człowieka, przypominają mu o ludzkiej bezsilności i słabości, przynoszą mu uspokojenie. Co się tyczy tego rodzaju przeciwności, którym są choroby, niezupełnie są one dla nas nieszczęściami, lecz raczej, jak już powiedzieliśmy, łaską od Boga i środkiem, który umożliwia nam oczyszczenie się. {[*]: Muslim, Abu Daud, Al-Dajlami, At-Tirmizi.} Pewne podanie mówi: "Tak jak drzewo zrzuca swoje dojrzałe owoce, kiedy nim potrząsnąć, tak grzechy odpadają od człowieka, gdy gorączkuje i wstrząsają nim dreszcze". {[*]: Al-Buchari, Muslim, Ibn Madża, Ad-Darimi, Ahmad Ibn Hanbal.}

Hiob (niech będzie z nim pokój) w swoim błaganiu nie modlił się o pocieszenie dla swojej duszy, lecz raczej poszukiwał lekarstwa dla intencji oddawania czci Bogu, kiedy choroba uniemożliwiła mu wspominanie Boga słowem i rozmyślanie o Nim sercem. My również, kiedy odmawiamy tę suplikację, powinniśmy uczynić naszą podstawową intencją uleczenie wewnętrznych i duchowych ran, które powstały na skutek naszych grzechów.

Dopóki dotykają nas jedynie schorzenia natury fizycznej, możemy szukać ucieczki przed nimi, kiedy utrudniają nam wykonywanie aktów kultu, jednak powinniśmy czynić to z pokorą i błaganiem, bez protestów i użalania się nad sobą. Jeśli przyjmujemy Boga za naszego Pana i za Tego, bez Którego istnienia nasza egzystencja byłaby niemożliwa, musimy także zaakceptować wszystko, co zsyła nam nasz Pan w Swojej hojności. Wzdychania i narzekania pociągają za sobą sprzeciw wobec Bożego rozstrzygnięcia, są oskarżeniami wymierzonymi przeciwko Bożemu miłosierdziu. Ten, kto krytykuje zarządzenia Boga, zachowuje się jak człowiek, który uderza głową o kowadło i rozbija ją. Ktokolwiek śmie oskarżać Boskie miłosierdzie, ten niechybnie zostanie go pozbawiony. Użycie złamanej ręki do wywarcia srogiej zemsty spowoduje jedynie jeszcze większe jej uszkodzenie. Tak samo kiedy człowiek dotknięty nieszczęściem odpowiada na to buntem, narzekaniami i zatroskaniem, jedynie powiększa swoje nieszczęście.

Kwestia Druga

Nieszczęścia natury fizycznej rosną, gdy postrzegamy je jako duże, a kurczą się, gdy są postrzegane jako małe. Przykładowo, nocą przychodzi do kogoś sen - jeśli zwrócimy na niego uwagę, zacznie rosnąć i rosnąć, jeśli nie, ulotni się. Tak samo, jeśli ktoś stara się odpędzić atakujący go rój pszczół, staną się bardziej agresywne, natomiast gdy człowiek nie zwróci na nie uwagi, rozpierzchną się i odlecą. Jeśli zatem uważamy przeciwności natury fizycznej za wielkie, jeśli sami nadajemy im znaczenie, będą rosły, a z winy naszego niepokoju wyjdą ze sfery wyłącznie cielesnej, by zapuścić korzenie w naszych sercach. Rezultatem tego będzie schorzenie duchowe, wokół którego oplecie się nieszczęście natury zewnętrznej, by stać się niezniszczalnym. Jeśli jednak usuniemy trwogę poprzez zadowolenie z Bożego dekretu i całkowite zaufanie Bogu, nieszczęście natury cielesnej zacznie się stopniowo zmniejszać, aż wyschnie i sczeźnie, tak jak drzewo, od którego odcięto korzenie.

Pewnego razu dla opisania owej prawdy ułożyłem następujące wersy:

Nie szlochaj z powodu przeciwności, nieszczęśniku, przyjdź i zaufaj Bogu!

Wiedz, że lamentowanie tylko umacnia twe nieszczęście i jest wielkim błędem.

Znajdź Tego, Który zesłał nieszczęście, a dowiesz się, że jest ono rozkosznym darem spośród Jego darów.

Porzuć zatem płacz i złóż Mu podziękowania, jak słowik uśmiechaj się przez łzy!

Jeśli Go nie odnalazłeś, wiedz, że cały ten świat jest cierpieniem spośród cierpień, ulotnością i stratą.

Dlaczegóż więc biadasz z powodu drobnej przeciwności, kiedy świat wokół ciebie jest pełen niedoli? Przyjdź i zaufaj Bogu!

Zaufaj Bogu! Śmiej się nieszczęściu w twarz, a i ono się roześmieje. Kiedy się roześmieje, osłabnie, przekształci się i zmieni.

Jeśli podczas pojedynku śmiejemy się w twarz strasznemu przeciwnikowi, jego wrogość maleje, staje się zwyczajnym żartem, aż znika, zmieniając się w chęć pojednania. Jeśli staniemy w obliczu nieszczęścia, ufając Bogu, efekt będzie podobny.

Kwestia Trzecia

Każda epoka ma określone cechy. {[*]: Al-Bajhaqi, Chatib al-Baghdadi.} W naszych czasach, w wieku niedbałości, przeciwności zmieniły swój kształt. W pewnych czasach i dla pewnych ludzi pozorne nieszczęścia w rzeczywistości są raczej przejawami łaski Bożej. Ponieważ uważam, że ci, których w dzisiejszych czasach dotykają choroby, są szczęśliwi - pod warunkiem, że choroby nie osłabiają ich wiary - nie zdarza mi się sprzeciwiać się dolegliwościom i nieszczęściom ani nie współczuję tym, na których zostały one zesłane. Kiedykolwiek napotykam młodego człowieka, dotkniętego chorobą czy strapieniem, widzę, że przejmuje się on swoimi obowiązkami religijnymi i sprawami życia ostatecznego znacznie bardziej niż jego rówieśnicy. Wnioskuję z tego, że dla takich ludzi choroba nie stanowi nieszczęścia, lecz raczej dar od Boga. To prawda, że choroba przyprawia człowieka o strapienie podczas krótkiego i ulotnego życia doczesnego, lecz równocześnie jest korzystna dla jego życia ostatecznego, a odpowiednią postawę podczas niej należy traktować jako rodzaj aktu czci. Gdyby człowiek był zdrowy, nie zachowałby stanu, który cieszy go, kiedy jest chory, a w wyniku zapalczywości właściwej dla młodego wieku oraz wskutek hulaszczej natury naszych czasów oddałby się rozpuście.

Podsumowanie

Wszechmocny Bóg w celu ukazania Swojej nieskończonej potęgi i nieograniczonego miłosierdzia uczynił nieodłącznymi dla człowieka nieskończoną bezsilność i nieograniczone potrzeby. Dodatkowo, celem ukazania bezkresnego haftu, utkanego z Jego Najpiękniejszych Imion, stworzył człowieka niby maszynę zdolną do odczuwania nieskończonej ilości rodzajów tak dolegliwości, jak również rozkoszy. We wnętrzu maszyny, jaką jest człowiek, znajdują się setki różnych przyrządów, a każdemu z nich Bóg przypisał różne cierpienia i przyjemności, różne obowiązki i nagrody za ich wykonywanie. Wszystkie Jego Najpiękniejsze Imiona przejawiają się zarówno w "makroczłowieku", jakim jest nasz świat, jak i w mikrokosmosie, jakim jest człowiek. Korzyści (jak zdrowie czy dobre samopoczucie) i przyjemności czynią człowieka składającym podziękowania Bogu i pobudzają maszynę, jaką jest ludzkie ciało, do wykonywania jej rozlicznych funkcji, aż człowiek staje się podobny fabryce wytwarzającej owe podziękowania.

Podobnie dzięki nieszczęściom, chorobom, cierpieniom i innym czynnikom, wprawiającym maszynę w ruch, inne tryby maszyny poruszają się i obracają. Kopalnia słabości, bezsilności i ubóstwa, nieodłącznie związana z ludzką naturą, została stworzona po to, by działała. Taka kolej rzeczy wywołuje w człowieku stan, w wyniku którego poszukuje on u Boga schronienia i pomocy nie tylko słowem, ale też językiem wszystkich swoich członków. Poprzez takie zdarzenia człowiek staje się podobny do piszącego pióra, zawierającego w sobie tysiące innych piór. Zapisuje ustaloną dla niego drogę jego egzystencji na stronie swojego życia doczesnego lub na tablicy w świecie porównań, wytęża siły, by wypowiadać Najpiękniejsze Imiona Boże, staje się poematem na cześć chwały Boga Jedynego i w ten sposób wypełnia obowiązki wynikające z jego natury.

* * *

Błysk Trzeci

(Wzruszenie i rozkosz natury duchowej złączyły się w tym Błysku w całej rozciągłości, a ponieważ wynikający z nich entuzjazm nie zważa zbytnio na zasady rozsądku, zaś skala naszego myślenia nie jest dla niego odpowiednia, przeto nie powinno się ważyć treści niniejszego Błysku jedynie na szalach logiki).

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

كُلُّ شَيْءٍ هَالِكٌ اِلَّا وَجْهَهُ لَهُ الْحُكْمُ وَاِلَيْهِ تُرْجَعُونَ

{[*]: ...Wszelka rzecz zginie z wyjątkiem Jego oblicza. Do Niego należy Sąd i do Niego będziecie sprowadzeni! Koran, 28:88.}

Wyrażenie: O, Przedwieczny, Ty pozostaniesz na wieki(które za każdym razem należy wypowiedzieć dwukrotnie) ujmuje w słowa znaczenie powyższego wersetu, jak również oznajmia nam dwie ważne prawdy. Właśnie dlatego niektórzy spośród uczonych wspólnoty sufickiej Naqszbandijja stworzyli pewne wyjątkowe modlitwy, opierające się właśnie na powtarzaniu tego wyrażenia, uważając je za rodzaj streszczenia innych suplikacji. Rozumiejąc, że fraza O, Przedwieczny, Ty pozostaniesz na wiekiobjaśnia znaczenie powyższego wersetu, wyjaśnimy kilka punktów dotyczących doniosłej prawdy, którą wyrażają te słowa.

PUNKT PIERWSZY

Kiedy za pierwszym razem recytujemy: O, Przedwieczny, Ty pozostaniesz na wieki,te słowa są niczym operacja chirurgiczna, usuwająca z ludzkiego serca wszystko prócz Boga Jedynego. Dzieje się to w następujący sposób:

Poprzez swoją ogólną naturę, człowiek jest związany z niemal wszystkimi innymi istotami. W jego naturze zawiera się także bezkresna zdolność do miłowania. Z obu tych powodów człowiek kształtuje w sobie miłość do wszystkich istot. Kocha ogromny świat tak, jakby był to jego dom, i tak samo kocha wieczny Raj tak, jakby był to jego ogródek. Jednakże nie może on zatrzymać istot, które kocha - odchodzą, a człowiek stale cierpi ból wynikający z rozłąki. Bezbrzeżna miłość staje się drogą do bezbrzeżnej udręki.

Wina za cierpienie takich męczarni leży jednak tylko po stronie człowieka, który otrzymał serce o nieskończonej zdolności miłowania, aby skierować jego miłość ku Jedynemu, Którego piękno jest nieskończone i nieśmiertelne. Niewłaściwie używając swej zdolności miłowania i poświęcając ją dla przemijających istot, człowiek postępuje źle, a ból wynikający z rozłąki z tym, co umiłował, jest jedynie karą za jego błąd.

Zatem kiedy człowiek po raz pierwszy wypowiada słowa: O, Przedwieczny, Ty pozostaniesz na wieki,rozrywa więzy łączące go z nietrwałymi istotami, pozostawia te obiekty miłości, zanim one porzucą jego, a także staje się świadomy błędu, który popełnił. Poprzez to wyrażenie człowiek oznajmia, że miłość powinna być ograniczona do umiłowania Wiecznego, Ukochanego, jakby ujmował znaczenie owej frazy w takie słowa: "Zaprawdę, Ty jesteś jedynym bytem, który przetrwa! Wszystko prócz Ciebie jest przemijające. Moje serce nie może być przywiązane do czegokolwiek, co przemija, ponieważ zostało stworzone dla wiekuistej miłości, by mogło czuć jej płomień, trwający od przedwieczności do wiecznej przyszłości. Skoro niezliczone obiekty mojej miłości przeminą, opuszczą mnie i odejdą, oznajmiając: O, Przedwieczny, Ty pozostaniesz na wieki,oświadczam, że je porzucę, zanim one porzucą mnie. Tylko Ty Jeden jesteś nieśmiertelny, zaś ja wiem i wierzę w to, że Twoje stworzenia mogą stać się nieśmiertelne jedynie wtedy, gdy Ty je takimi uczynisz, a zatem powinny być kochane jedynie poprzez miłość do Ciebie, w przeciwnym razie nie mogą być godne miłości mojego serca".

Serce człowieka osiąga stan, w którym żegna się z nieprzeliczonymi obiektami swojej miłości, a spostrzegając na ich pięknie pieczęć przemijania, zrywa więzy, którymi było z nimi połączone. W przeciwnym razie człowiek będzie cierpieć z powodu wszelkich ran, jakie odniosą umiłowane przez niego istoty. Drugie wypowiedzenie wyrażenia O, Przedwieczny, Ty pozostaniesz na wieki,jest zarówno balsamem na owe rany, jak i antidotum przeciwko nim. Oznacza: "O, Przedwieczny, ponieważ

Ty jesteś Wiekuisty, Ty mi wystarczysz, Ty zajmujesz w moim sercu miejsce wszelkich innych Twoich stworzeń, ponieważ dopóki Ty istniejesz, istnieje wszystko!"

Tak, piękno, hojność czy doskonałość w istnieniu, które rozbudzają miłość, najczęściej są jedynie znakami piękna, hojności i doskonałości Jedynego, które prawdziwie przetrwają wtedy, gdy nie pozostanie nic innego. Po przejściu przez wiele zasłon to, co widzimy w stworzeniach Boga, jest jednak jedynie bladym cieniem Jego doskonałych cech. W rzeczywistości są to jedynie cienie cieni, rzucanych przez przejawy Jego Najpiękniejszych Imion.

PUNKT DRUGI

W naturze człowieka zawiera się również żarliwe umiłowanie wieczności. Co więcej, poprzez potęgę swojej wyobraźni człowiek oddaje się urojeniom, dopatrując się pewnego rodzaju nieśmiertelności we wszystkim, co kocha. W głębi swojego istnienia płacze za każdym razem, kiedy pomyśli o przemijaniu obiektów swej miłości, lub kiedy widzi, jak przemijają. Wszelkie swoje lamenty z powodu rozłąki wyraża poprzez płacz, spowodowany umiłowaniem nieśmiertelności. Jeśli nie byłoby wyobrażenia nieśmiertelności, nie istniałaby miłość. Można nawet powiedzieć, że usilne pragnienie nieśmiertelności, zrodzone z jej żarliwego umiłowania, jak również ze spontanicznej, właściwej każdemu z nas, modlitwy o nieśmiertelność, już samo w sobie jest powodem istnienia wiecznego królestwa i niekończącego się Raju. Odwieczny i Jedyny Godny Chwały przyjął żarliwe i niezachwiane pragnienie wrodzone człowiekowi, przyjął potężną i skuteczną modlitwę wszystkich ludzi, ponieważ właśnie dla przemijającej istoty, jaką jest człowiek, stworzył wiecznie trwające królestwo.

Czy w ogóle jest możliwe, żeby nieskończenie Hojny i Litościwy Stwórca miał przyjąć błahe pragnienia małego żołądka i jego błaganie wyrażane językiem zgodnym z naturą chwilowego istnienia, a odrzucić żarliwe pragnienie całego rodzaju ludzkiego, które powstaje z nieprzezwyciężonej, wrodzonej potrzeby ludzi, które jest powszechne, niezmienne, a przy tym słuszne, czy miałby nie przyjąć modlitwy o nieśmiertelność, wyrażanej zarówno słowami, jak i poprzez stan każdego człowieka? Broń Boże, po sto tysięcy razy! To niemożliwe, żeby On miał nie przyjąć tych próśb Swoich sług. Odrzucenie ich nie byłoby zgodne ani z Jego mądrością, ani z Jego sprawiedliwością, ani z Jego miłosierdziem, ani z Jego wszechmocą.

Ponieważ człowiek wielce pragnie nieśmiertelności, wszystkie jego dążenia i przyjemności związane są z życiem wiecznym. Ponieważ

nieśmiertelność jest właściwa Przedwiecznemu, Jedynemu, Chwalebnemu, ponieważ Jego Najpiękniejsze Imiona są niezmienne i wieczne, ponieważ zwierciadła Przedwiecznego ukazują odcienie Jego doskonałych cech, odbijają Jego zarządzenia i objawiają pewien rodzaj nieśmiertelności, z pewnością kwestią najważniejszą dla człowieka i jego najbardziej naglącym obowiązkiem jest stworzenie właściwej relacji z Przedwiecznym i podporządkowanie się Temu, Który posiada Najpiękniejsze Imiona, albowiem za wszystko, co wydamy na drodze Przedwiecznego, uzyskamy pewien rodzaj nieśmiertelności. Tę prawdę wyrażamy, wypowiadając po raz drugi słowa: O, Przedwieczny, Ty pozostaniesz na wieki.Oprócz uzdrowienia niezliczonych duchowych ran człowieka, słowa te zaspokajają gorące pragnienie nieśmiertelności, właściwe ludzkiej naturze.

PUNKT TRZECI

Na tym świecie oddziaływanie czasu na wszelkie rzeczy i na ich przemijanie jest wielce zróżnicowane. Wszelkie byty są jak okręgi o wspólnym środku, z których jedne mieszczą się w innych, lecz różnią się między sobą zależnie od szybkości ich przemijania.

Tak jak wskazówki zegara odmierzające sekundy i te, które odmierzają minuty, godziny i dni, na pierwszy rzut oka są do siebie podobne, lecz różnią się pod względem szybkości, tak samo sfery ludzkiego ciała, serca i duszy różnią się od siebie. Na przykład ciało posiada nieśmiertelność, żyje i istnieje w dniu dzisiejszym, czy może nawet w teraźniejszej godzinie, kiedy przeszłość i przyszłość nie istnieją, lecz sfera istnienia i życia serca rozciąga się od wielu dni z przeszłości, poprzez teraźniejszość, po wiele dni w przyszłości. Sfera duchowa, w której pojęcia istnienia i życia rozciągają się od lat poprzedzających teraźniejszość po lata, które dopiero nadejdą, jest jeszcze bardziej rozległa.

Poprzez taką naturę rzeczy - zgodnie z wiedzą o Bogu, Panu każdej rzeczy, Tym, Który utrzymuje przy życiu wszelkie Swoje stworzenia, zgodnie z miłością do Niego, zgodnie z oddawaniem czci Temu, dzięki Któremu powstaje życie serca i duszy, zgodnie z rozkoszą płynącą z uznania istnienia Najbardziej Miłosiernego - przemijające życie doczesne zawiera się wewnątrz życia wiecznego, przynosi wyniki w życiu wiecznym, a także przypomina życie wieczne.

Tak, jedna sekunda na drodze Tego, Który jest Prawdziwie Trwającym, na drodze miłości, wiedzy i przyjemności, jest jak cały rok, zaś w przeciwnym razie cały rok będzie jak jedna sekunda. Można nawet powiedzieć, że jedna sekunda na Jego drodze to wiele lat życia wiecznego,

a dla niedbałych ludzi, widzących jedynie sprawy tego świata, sto lat jest jak jedna sekunda. Znane powiedzenie mówi: "Chwila rozłąki trwa tyle, co cały rok, a wspólnie spędzony rok przemija w jednej chwili". Mówię coś wręcz przeciwnego: chwila zjednoczenia z Bożym miłosierdziem poprzez przyjemności zsyłane przez Przedwiecznego i Chwalebnego jest oknem otwartym na harmonię, która trwa nie jedynie przez jeden rok, lecz nie przemija, podczas gdy nie tylko jeden rok, lecz być może nawet tysiąc lat spędzonych w nieuwadze i na błąkaniu się bez właściwego przewodnictwa, minie w jednej chwili. Potwierdza to inne, bardziej znane powiedzenie:

اَرْضُ الْفَلَاتِ مَعَ الْاَعْدَاءِ فِنْجَانٌ سَمُّ الْخِيَاطِ مَعَ الْاَحْبَابِ مَيْدَانٌ

{[*]: W towarzystwie wrogów szeroki świat jest jak mała filiżanka, w towarzystwie przyjaciół ucho igielne staje się rozległym obszarem. Ibn al-Dżałzi, Al-'Adżluni.}

Wyraźne znaczenie pierwszego z dobrze znanych powiedzeń, przytoczonych powyżej, jest następujące: jako że związki z przemijającymi istotami również przemijają, zatem jakkolwiek długo by nie trwały, wydają się krótkie. Rok takiego związku mija szybko jak jedna sekunda, jest jedynie urojeniem i snem, a powoduje tylko żal i smutek. Ponieważ ludzkie serce pragnie nieśmiertelności, z jednego roku związku może otrzymać jedynie taką przyjemność, jaką przynosi najmniejszy ułamek sekundy, zaś chwila rozłąki jest odczuwana nie jak jeden rok, lecz jak wiele lat, ponieważ rozłąka to bardzo szerokie pojęcie, a jej niszczący wpływ na serce trwa całe lata, gdyż serce tęskni do życia wiecznego. Jedno rozstanie zwiastuje wiele innych. Jeśli chodzi o błahe uczucia natury fizycznej, dla nich zarówno przeszłość, jak przyszłość zdają się wypełnione rozłąkami.

W tym temacie mówimy: O, człowieku! Czy chcesz spowodować, by twoje krótkie i bezużyteczne życie stało się wiecznym, korzystnym dla ciebie i owocnym? Ponieważ takie życzenie wypowiada cała ludzkość, spędź swe życie na drodze Prawdziwie Trwającego, ponieważ dzięki wszystkiemu, z czym zwrócisz się do Przedwiecznego, otrzymasz objawienie czekającej cię nieśmiertelności.

Jako że każdy gorąco pragnie długiego życia i tęskni do nieśmiertelno ści, jako że są sposoby na wydłużenie szybko mijającego życia doczesnego i na przekształcenie go w życie wieczne, z pewnością każdy, kto nie stracił swego człowieczeństwa, będzie poszukiwał owych sposobów, będzie starał się zamienić to, co możliwe, w rzeczywistość, stosownie do tego postępując. Tak, takie sposoby istnieją, a oto one: działaj dla osiągnięcia

Bożego miłosierdzia, spotykaj się z innymi ludźmi dla osiągnięcia Bożego miłosierdzia, pracuj dla osiągnięcia Bożego miłosierdzia, niech granice twojego postępowania wyznaczają słowa: "Dla Boga, dla Bożego miłosierdzia, ze względu na Boga". {[*]: At-Tirmizi, Abu Daud, Ahmad Ibn Hanbal.} Wtedy wszystkie krótkie chwile twojego życia zamienią się w lata.

O tej prawdzie wspomina werset koraniczny, który oznajmia, że jedna noc - Noc Przeznaczenia - jest warta tyle, co tysiąc miesięcy, czyli około osiemdziesięciu lat. Rozciąganie się czasu, zgodne z zasadą, na którą wskazują prawdziwe przykłady świętych ludzi, także wskazuje na tę prawdę. I tak, poprzez swoją tajemnicę, wniebowstąpienie trwające kilka minut staje się jak wiele lat, dowodzi istnienia owej prawdy i ukazuje ją jako rzeczywistą. Kilka godzin wniebowstąpienia Proroka Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) swoim znaczeniem i rozpiętością obejmowało tysiące lat, ponieważ poprzez Podróż Nocną Posłaniec Boga wkroczył do świata wieczności, a kilka minut w owym świecie mieści w sobie tysiące lat naszego świata.

Poza tym przykładem, są też znane liczne i zgodne z omawianą prawdą wypadki rozszerzania się czasu, jakich doświadczyli święci mężowie. Przekazano, że niektórzy z nich wykonywali pracę, jaka powinna zająć cały dzień, w ciągu jednej minuty, inni wypełniali obowiązki całego roku podczas jednej godziny, zaś jeszcze inni potrafili na przestrzeni jednej minuty wyrecytować cały Koran. Tak wiarygodni ludzie prawdy nigdy nie mogliby umyślnie zniżyć się do kłamstwa. Nie może być żadnych wątpliwości co do tego, że zaobserwowali właśnie fakt zakrzywienia się czasu, {(*): Wersety 18:19 (...Jeden z nich powiedział: "Ile czasu tam przebywaliście?" Oni powiedzieli: "Przebywaliśmy jeden dzień albo część jednego dnia") i 18:25 (I przebywali oni w swej grocie trzysta lat, i dodali sobie jeszcze dziewięć) wskazują na swobodne poruszanie się przez czas, podczas gdy werset 22:47 (I, zaprawdę, jeden dzień u twego Pana jest jak tysiąc lat według waszego liczenia!) wskazuje na rozszerzanie się czasu.} skoro był on tak wiele razy i tak jednogłośnie relacjonowany.

Rozciąganie się czasu, jakiego doświadczamy w snach, to rodzaj tego zjawiska, który może potwierdzić każdy. Czasami potrzebujemy całego dnia na jawie, by przeżyć zdarzenia, usłyszeć lub wypowiedzieć słowa, doświadczyć przyjemności czy bólu, jakich doznaliśmy podczas jednej minuty snu.

W skrócie:Człowiek z pewnością jest istotą nietrwałą, jednak został stworzony dla nieśmiertelności, a także po to, by był zwierciadłem dla Przedwiecznego; powierzono mu obowiązki, których wypełnienie wyda

wieczne owoce; nadano mu postać, poprzez którą ukazują się odbicia wiecznych Najpiękniejszych Imion Przedwiecznego. Wobec tego jego prawdziwym i prowadzącym do szczęścia obowiązkiem jest przylgnięcie - wraz ze wszystkimi jego zdolnościami i darami - do Najpiękniejszych Imion Przedwiecznego, a także nieprzekraczanie granic tego, z czego On będzie zadowolony; człowiek ma obowiązek zwrócić się ku swemu Panu i do Niego dążyć. Jak język człowieka głosi: O, Przedwieczny, Ty pozostaniesz na wieki,tak jego serce, dusza, umysł i wszystkie wyrafinowane zdolności powinny oznajmić:

هُوَ الْبَاقِى هُوَ الْاَزَلُّى هُوَ الْاَبَدِىُّ هُوَ السَّرْمَدِىُّ هُوَ الْدَّائِمُ هُوَ الْمَطْلُوبُ هُوَ الْمَحْبُوبُ هُوَ الْمَقْصُودُ هُوَ الْمَعْبُودُ

{[*]: On jest Przedwiecznym! On jest Przedwiecznym i Tym, Który pozostanie na wieki! On jest Wiecznym i Wieczystym! On jest Tym, Którego poszukiwaliśmy, Umiłowanym! On jest Upragnionym i Jedynym, Który jest godny czci!}

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

{[*]: "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32.}

رَبَّنَا لَا تُؤَاخِذْنَٓا اِنْ نَس۪ينَٓا اَوْ اَخْطَاْنَا

{[*]: "Panie nasz! Nie bierz nam za złe, jeśli zapomnieliśmy lub zgrzeszyliśmy!" Koran, 2:286.}

* * *

Błysk Czwarty

Szeroka droga praktyki Proroka

(niech będzie z nim pokój i miłosierdzie)

(Kwestia imamów jest sprawą o znaczeniu drugorzędnym, jednak ponieważ poświęca się jej nadmiernie wiele uwagi, potraktowaliśmy ją tak, jakby należała do spraw wiary, którymi zajmują się uczeni ludzie pióra, i do podstawowych zasad religii. Tutaj omawiamy ją częściowo w takim zakresie, a częściowo dlatego, że odnosi się ona do naszych podstawowych obowiązków dotyczących spraw Koranu i wiary).

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

لَقَدْ جَٓاءَكُمْ رَسُولٌ مِنْ اَنْفُسِكُمْ عَز۪يزٌ عَلَيْهِ مَا عَنِتُّمْ حَر۪يصٌ عَلَيْكُمْ بِالْمُؤْمِن۪ينَ رَؤُفٌ رَح۪يمٌ ٭ فَاِنْ تَوَلَّوْا فَقُلْ حَسْبِىَ اللّٰهُ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ عَلَيْهِ تَوَكَّلْتُ وَهُوَ رَبُّ الْعَرْشِ الْعَظ۪يمِ

{[*]: Przyszedł do was Posłaniec spośród was. Ciąży mu to, co wy czynicie złego. On jest o was zatroskany, dla wiernych jest dobrotliwy, litościwy. A jeśli oni się odwrócą, to powiedz (Muhammadzie): "Wystarczy mi Bóg! Nie ma Boga, jak tylko On! Jemu zaufałem! On jest Panem tronu wspaniałego!" Koran, 9:128-129.}

قُلْ لَٓا اَسْئَلُكُمْ عَلَيْهِ اَجْرًا اِلَّا الْمَوَدَّةَ فِى الْقُرْبٰى

{[*]: Powiedz (Muhammadzie): "Ja nie żądam od was za to żadnej zapłaty, tylko miłości dla bliskich". Koran, 42:23.}

W dwóch Stacjach zwrócimy uwagę na dwie spośród wielkich prawd zawartych w powyższych szlachetnych wersetach.

STACJA PIERWSZA,

składająca się z"Czterech Punktów" Punkt Pierwszy

Powyższe wersety opisują doskonałą litość i miłosierdzie Szlachetnego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) wobec jego wspólnoty. Według mądrych hadisów, kiedy wśród przerażenia, jakie ogarnie wszystkich w Dzień Zmartwychwstania, każdy - wliczając w to również proroków - będzie wołał o zmiłowanie dla siebie samego, Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) okaże litość i współczucie, {[*]: Al-Buchari, Muslim.} wołając: "Moja wspólnota, Panie! Moja wspólnota!" {[*]: Al-Buchari, Muslim, At-Tirmizi, Ad-Darimi.} ak potwierdzają ci, którzy dotarli do prawdy, kiedy Prorok urodził się, jego matka słyszała, jak wypowiada suplikacje, wśród których były również te słowa. {[*]: As-Sujuti, Nabhani.} Poza tym cała historia jego życia - tak samo jak fakt, że Prorok nauczał swoich towarzyszy życzliwości - ukazuje jego doskonałe współczucie i łagodność w postępowaniu. Również poprzez ukazanie całej społeczności muzułmańskiej nieskończonej potrzeby nieprzeliczonych modlitw Posłaniec Boga okazał bezgraniczne współczucie, ponieważ w ten sposób udowodnił, że troszczy się o szczęście całej swej wspólnoty. W związku z tym można zrozumieć, jak bardzo niedostatek wdzięczności i niedoskonałość sumienia są niezgodne z praktyką tak życzliwego i współczującego przywódcy.

Punkt Drugi

Obok ogólnych obowiązków, jakie wynikały z jego posłannictwa, Szlachetny Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) okazywał wspaniałą litość również w pewnych określonych sprawach o mniejszym znaczeniu. Na pierwszy rzut oka tak uprzejme postępowanie w pewnych kwestiach mogło wyglądać na nieodpowiednie dla najwyższej doniosłości jego misji. Jednak w rzeczywistości owe drobne sprawy były wskazówkami dla muzułmanów, były jak próbki lub wzorce mocnego łańcucha, dzięki którym mógł zostać wypełniony uniwersalny, ogólny obowiązek posłannictwa Muhammada. Największe znaczenie zostało zatem nadane owym próbkom właśnie przez wzgląd na mocny i potężny łańcuch.

Na przykład nadzwyczajna delikatność, z jaką Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) traktował Hasana i Husajna w ich dzieciństwie oraz wielka uwaga, jaką im poświęcał, {[*]: Al-Buchari, Muslim.} nie wynikały jedynie z miłości, właściwej Prorokowi uprzejmości czy uczuć rodzinnych, lecz raczej były spowodowane tym, że każde z takich zachowań stanowiło wskazówkę, świetlistą nić prowadzącą do zrozumienia funkcji proroctwa, źródło dobrego postępowania, jego przykład i wyznacznik dla całej wspólnoty, której Prorok miał pozostawić dziedzictwo swego posłannictwa.

Zaiste, Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zwykł delikatnie brać Hasana (niech Bóg będzie z niego rad) w objęcia i całować jego głowę {[*]: At-Tabarani.} przez wzgląd na tych, którzy mieli wywodzić się od niego, na oświeconych, błogosławionych, podobnych Mahdiemu potomków Hasana, takich jak Szejk Gajlani, {[*]: Szejk Sajjid 'Abd Al-Qadir Gajlani, znany jako Ghałs al-A'zam (co oznacza: Wielkie wspomożenie) był założycielem wspólnoty sufickiej Qadirijja i tym człowiekiem w historii islamu, którego zalety duchowe sięgały nieba. Żył w latach 1077-1166 wg rachuby chrześcijańskiej. Jest pochowany w Bagdadzie.} Ghałs al-A'zam, którzy mieli zostać spadkobiercami proroctwa i wesprzeć święte prawo szariatu przyniesione przez Muhammada. Okiem proroctwa Posłaniec Boga ujrzał świętą służbę, jaką będą oni pełnić w przyszłości i przyklasnął jej. To, że ucałował głowę Hasana, było znakiem aprobaty i poparcia.

Również kiedy obejmował Husajna (niech Bóg będzie z niego rad), poświęcał mu uwagę i okazywał czułość, czynił to przez wzgląd na znamienitych imamów jak Zajn al-'Abidin czy Dżafar as-Sadiq, na liczne oświecone osoby podobne Mahdiemu, na prawdziwych spadkobierców proroctwa, którzy mieli pochodzić z promienistej linii Husajna, przez wzgląd na religię islamu i na obowiązek swego posłannictwa.

Ponieważ w jego sercu była wiedza o tym, co niewidzialne, Prorok Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) poprzez świetlistą wizję i dzięki oku przenikającemu przyszłość mógł, żyjąc w epoce szczęśliwości na tym świecie, przyglądać się Wielkiemu Zgromadzeniu w Dzień Zmartwychwstania, z ziemi widział Raj, przypatrywał się wydarzeniom, które miały miejsce za czasów Adama (niech będzie z nim pokój) i zostały ukryte przez zwykłymi ludźmi za ciemnymi zasłonami przeszłości, a nawet ujrzał Tego, Któremu należy się wszelka chwała, zatem z pewnością zobaczył również najdalsze krańce duchowego świata, imamów, spadkobierców proroctwa i Mahdich wywodzących się z linii Hasana i Husajna.

Z całą pewnością całował głowy swoich wnuków tak, jakby chciał ucałować głowy ich wszystkich. O tak, Szejk Gajlani z pewnością miał swój udział w pocałunku, jaki Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) złożył na czole Hasana!

Punkt Trzeci

Zgodnie z pewną interpretacją, słowa wersetu koranicznego 42:23:

اِلَّا الْمَوَدَّةَ فِى الْقُرْبٰى

{[*]: ...tylko miłości dla bliskich.} znaczają: "Szlachetny Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) nie chciał żadnego wynagrodzenia za wypełnianie obowiązków wynikających z jego posłannictwa, chciał jedynie, by okazać miłość jego rodzinie".

Jeśli zostanie postawione pytanie:Wedle takiego rozumowania wygląda na to, że możemy odnieść pożytek z utrzymywania dobrych relacji z członkami rodziny. Tymczasem, zgodnie ze znaczeniem słów Boga:

اِنَّ اَكْرَمَكُمْ عِنْدَ اللّٰهِ اَتْقٰيكُمْ

{[*]: Zaprawdę, najbardziej szlachetny spośród was, w obliczu Boga, to najbardziej bogobojny spośród was! Koran, 49:13.} stota nauki posłannictwa zawiera się w szacunku wobec Boga, w zbliżaniu się do Niego, nie w szacunku dla więzi rodzinnych?

Odpowiemy:Dzięki swojej wizji, która przeniknęła niewidzialne, Szlachetny Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zobaczył, że jego rodzina stanie się drzewem dającym światło dla całego świata islamu. Spośród jego rodziny miała pochodzić przytłaczająca większość osób, które miały zostać przewodnikami i nauczycielami, by kształcić każdy poziom muzułmańskiego świata, aż poprzez swoje osiągnięcia ludzie osiągną doskonałość. Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) przepowiedział, że ostatnia część modlitwy nakazanej całej jego wspólnocie, czyli modlitwa za niego i za jego rodzinę:

اَللّٰهُمَّ صَلِّ عَلٰى سَيِّدِنَا مُحَمَّدٍ وَ عَلٰى اٰلِ سَيِّدِنَا مُحَمَّدٍ كَمَا صَلَّيْتَ عَلٰى اِبْرَاه۪يمَ وَ عَلٰى اٰلِ اِبْرَاه۪يمَ اِنَّكَ حَم۪يدٌ مَج۪يدٌ

{[*]: O, Boże Jedyny, ześlij Twe błogosławieństwa na Muhammada i na rodzinę Muhammada, jak zesłałeś je na Abrahama i na rodzinę Abrahama. Zaprawdę, Ty jesteś Godny Chwały, najbardziej Wywyższony! Al-Buchari, Muslim.}

zawsze zostanie przyjęta. Oznacza to, że tak, jak olbrzymią większość ludzi prowadzących innych drogą prostą spośród wspólnoty Abrahama

(niech będzie z nim pokój) stanowili prorocy spośród rodziny Abrahama i spośród jego potomków, tak Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) ujrzał, że duchowymi podporami dla jego wspólnoty będą ludzie wywodzący się z jego rodziny, wypełniający doniosłe obowiązki wobec islamu, a w większości przypadków będą to ci, którzy trzymają się zasad i drogi sufich, podobni prorokom Izraela. {[*]: Al-Munałi, Al-'Adżluni.} Dlatego, kiedy Bóg nakazał mu, by powiedział: "Ja nie żądam od was za to żadnej zapłaty, tylko miłości dla bliskich",Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) wymagał od swojej wspólnoty miłości dla jego rodziny.

Fakt ten potwierdzają liczne przekazy. Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) wielokrotnie oznajmił: Zostawiamwam dwie rzeczy. Jeśli będziecie się ich trzymać, osiągniecie zbawienie. Jedną z nich jest Księga Boga, a drugą moja rodzina. {[*]: At-Tirmizi, Ahmad Ibn Hanbal.} Powiedział tak, ponieważ członkowie jego rodziny z jednej strony byli źródłem informacji i przykładem praktyki Proroka, z drugiej - jej strażnikami, którym powierzono przestrzeganie sunny pod każdym względem. Oto dlaczego nauką, jaką powinniśmy wyciągnąć z przytoczonego hadisu, jest trzymanie się Księgi Boga i praktyki Proroka. Oznacza to, że poprzez szacunek dla posłannictwa Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) powinniśmy praktykować naszą religię tak, jak czynił to Prorok, a przykładu szukać u członków jego rodziny. Nikt, kto porzuca praktykę Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), nie będzie prawdziwie członkiem jego rodziny, tak samo jak nigdy taki człowiek nie zostanie jej prawdziwym przyjacielem. {[*]: At-Tabarani, Abu Daud, Ahmad Ibn Hanbal.}

Ponadto powód, dla którego Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) pragnął, by ludzie z jego wspólnoty zbierali się wokół członków jego rodziny, {[*]: Al-Bazzar, Ahmad Ibn Hanbal, At-Tabarani.} był taki, że - za pozwoleniem Boga - wiedział on o tym, że z biegiem lat jego rodzina stanie się liczna, a islam osłabnie. Niezwykle liczna i silna grupa ludzi wspierających się nawzajem miała się wówczas stać konieczna jako narzędzie, dzięki któremu świat muzułmański będzie rozwijał się tak duchowo, jak i pod względem dobrej moralności - za Boskim zezwoleniem. Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) myślał o tych czasach i dlatego życzył sobie, by ludzie z jego wspólnoty skupiali się wokół członków jego rodziny.

Zaprawdę, nawet jeśli członkowie rodziny Proroka nie aż tak dalece wyprzedzali pozostałych w sprawach religii i wiary, to wciąż byli daleko przed innymi tam, gdzie chodziło o poddanie się Bogu, upodobanie w Nim i tworzenie Jego stronnictwa. Działo się tak, ponieważ byli szczerymi wyznawcami islamu zarówno poprzez cechy wrodzone, jak poprzez pochodzenie i charakter. Nawet jeśli naturalne skłonności człowieka czynią go słabym, niegodnym, czy tym, komu powierzono wspaniały depozyt bez uzasadnienia, nie może on porzucić swego zadania. Czy jest możliwe, żeby człowiek zrezygnował ze wsparcia na drodze prawdy, z którą związali się wszyscy jego przodkowie - najsilniejsi, najbardziej wytrwali, najbardziej wierni i lojalni, najznamienitsi z ludzi - dzięki której zdobyli sławę, której poświęcili całe swoje życie, na drodze prawdy, którą człowiek tak wyraźnie odbiera jako fundamentalną i zgodną z jego naturą? Właśnie z powodu poddania się Bogu i silnego pokładania upodobania w Nim Jedynym ludzie spośród rodziny Proroka przyjmowali każde najbardziej błahe słowo wspierające religię islamu tak, jakby było mocnym dowodem. Ich współdziałanie wynikało z ich cech wrodzonych, podczas gdy inni mogą się zjednoczyć dopiero po okazaniu im silnych dowodów.

Punkt Czwarty

W związku z punktem czwartym niniejszej Stacji, pokrótce zasygnalizujemy kwestię, nad którą dyskutują szyici i sunnici, a jej znaczenie zostało przez nich powiększone do tego stopnia, że znalazła ona miejsce nawet w książkach o doktrynie muzułmańskiej, pośród fundamentów wiary .

Sunnici twierdzą: "'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) był czwartym spośród Kalifów Sprawiedliwych. {[*]: Kalifowie Sprawiedliwi (a. Prawowierni) to, w kolejności chronologicznej, Abu Bakr as-Siddiq, 'Umar Ibn al-Chattab, 'Usman Ibn Affan i 'Ali Ibn Abi Talib. (Przyp. red. pol.).} Abu Bakr As-Siddiq (niech Bóg będzie z niego rad) był lepszy od niego i bardziej zasługiwał na kalifat, dlatego objął go jako pierwszy", {[*]: Ahmad Ibn Hanbal, Ibn Abi 'Izz, At-Tahałi.} podczas gdy szyici twierdzą: "Kalifat należał się 'Alemu, któremu wyrządzono niesprawiedliwość. 'Ali zasługiwał na kalifat najbardziej spośród wszystkich muzułmanów". Streszczenie argumentów przemawiających na korzyść twierdzenia szyitów jest następujące: "Hadis Proroka mówiący o 'Alim, {[*]: At-Tirmizi, Ibn Madża, Ahmad Ibn Hanbal.} o jego tytule Króla Świętości, o tym, że 'Ali był uznanym autorytetem na ogromnej większości dróg duchowości i świętości, o jego zadziwiającej wiedzy, męstwie i żarliwości

w oddawaniu czci Bogu, żywe zainteresowanie Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) sprawami 'Alego i jego potomków - to wszystko pokazuje, że właśnie 'Ali najbardziej zasługiwał na kalifat, który zawsze mu się należał, a został mu odebrany".

Odpowiedź:Fakt, że 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) był następcą trzech pierwszych kalifów, że wielokrotnie uznawał ich zwierzchnictwo, że sam cieszył się u nich pozycją jednego z przywódców islamu, obala twierdzenia szyitów. Ponadto zwycięstwa islamu i walki z przeciwnikami religii Boga prowadzone za czasów trzech pierwszych kalifów, jak również wydarzenia, do których doszło podczas kalifatu 'Alego, także odpierają ich zarzuty, w dodatku z punktu widzenia kalifatu muzułmańskiego. To oznacza, że stanowisko sunnitów jest słuszne.

Niektórzy twierdzą, że istnieją dwa rodzaje szyitów - "szyici świętości" i "szyici kalifatu". Stanowisko tej drugiej grupy może być niesłuszne, ponieważ należący do niej wyznawcy islamu szyickiego mieszają nienawiść z polityką, lecz "szyitów świętości" nie interesują sprawy ugrupowań politycznych. Niemniej jednak "szyici świętości" przyłączyli się do "szyitów kalifatu". Tak samo niektórzy spośród świętych ludzi ze wspólnot sufickich postrzegają 'Alego jako lepszego od innych towarzyszy Proroka i podpisują się pod twierdzeniami "szyitów kalifatu".

Odpowiedź:Osobę 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad) powinniśmy rozpatrywać z dwóch punktów widzenia: pod kątem jego indywidualnej doskonałości i rangi, jak również jako człowieka, który wyobraża zbiorową osobowość rodziny Proroka. Co się tyczy tej zbiorowej osobowości, dzięki niej ukazują się nam zasadnicze cechy natury i charakteru Szlachetnego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

Zatem, w odniesieniu do punktu pierwszego, sam 'Ali oraz wszyscy lu dzie prawdy przyznali pierwszeństwo Abu Bakrowi i 'Umarowi, {[*]: Al-Ghazali, Al-Kalabazi.} widząc ich wyższą rangę tak w służbie islamowi, jak i w zbliżaniu się do Boga. Co zaś tyczy się punktu drugiego, jako przedstawiciel zbiorowej osobowości rodziny Proroka i jako ten, poprzez którego wyraża się prawda przyniesiona przez Muhammada, 'Ali nie ma sobie równych. Wszystkie wielce pochlebne dla 'Alego hadisy {[*]: At-Tirmizi, Ibn Madża, Ahmad Ibn Hanbal.} zwracają naszą uwagę na ten drugi punkt. Według godnego zaufania przekazu, Szlachetny Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) przyznał: Potomkowie wszystkich proroków pochodzili od nich samych. Moimi potomkami są ci, którzy pochodzą od 'Alego.{[*]: At-Tabarani, Al-Hajsami, Al-Munałi.}

Powód, dla którego hadisy wychwalają 'Alego bardziej niż pozostałych trzech Kalifów Prawowiernych, jest powszechnie znany. Jest tak, ponieważ ludzie prawdy, czyli sunnici, rozpowszechnili wiele przekazów na jego temat w odpowiedzi 'Umajjadom i charydżytom, którzy niesprawiedliwie atakowali 'Alego, a nawet ubliżali mu. Inni Kalifowie Sprawiedliwi nie stali się obiektem takiej krytyki i obmowy, więc nie było aż takiej potrzeby rozpowszechniania mówiących o nich hadisów.

Co więcej, Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) okiem proroctwa ujrzał wojnę domową i inne smutne wydarzenia, na jakie 'Ali miał zostać narażony w przyszłości. By uchronić 'Alego przed rozpaczą, a jego wspólnotę przed niepochlebnym myśleniem o 'Alim, Prorok pocieszał go i starał się pozostawić jako przewodnictwo dla ludzi z jego wspólnoty doniosłe hadisy w rodzaju:

مَنْ كُنْتُ مَوْلَاهُ فَعَلِىٌّ مَوْلَاهُ

{[*]: Dla kogokolwiek byłem przywódcą, dla tego przywódcą jest również 'Ali. M.in. At-Tirmizi, Ibn Madża, Ahmad Ibn Hanbal.}

Przesadna miłość, jaką "szyici świętości" żywią dla 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad), a także ich domniemywania (zrodzone pod wpływem wspólnot sufickich), zgodnie z którymi 'Ali miał być lepszy od innych, nie czynią ich jeszcze współodpowiedzialnymi na równi z "szyitami kalifatu". Dla tych, którzy podążają drogą świętości, patrząc z miłością na swych duchowych przewodników, oznaką prawdziwej miłości staje się przesada, {[*]: Abu Daud, Ahmad Ibn Hanbal.} która powoduje, że ukochany postrzegany jest jako wspanialszy, niż rzeczywiście na to zasługuje. W ten właśnie sposób miłość nakazuje im postrzegać 'Alego, lecz zachwyt wynikający z przesadnej miłości może zostać wybaczony. Wynikające z ich umiłowania przypuszczenia, jakoby 'Ali miał zasługiwać na szacunek bardziej niż inni, można usprawiedliwić pod warunkiem, że nie przerodzą się w ubliżanie pozostałym Kalifom Sprawiedliwym ani we wrogość wobec nich, jak również nie sprowadzą muzułmanów z drogi wyznaczonej przez podstawowe nauki islamu.

Jeśli chodzi o "szyitów kalifatu", to ponieważ dali się schwytać w pu łapkę własnych uprzedzeń natury politycznej, nie mogąc uwolnić się od nienawiści i agresji, utracili jakiekolwiek prawa do usprawiedliwienia ich uczynków. Niektórzy przyznają nawet: "Nie z miłości do 'Alego, lecz z nienawiści do 'Umara", jako że od kiedy duma narodowa Persów została zraniona ręką 'Umara, {[*]: Ibn Sa'd, At-Tabari.} mszczą się poprzez okazywanie miłości 'Alemu. Tak bunt 'Amra Ibn al-'Asa przeciwko 'Alemu, jak i tragiczna wojna

'Umara Ibn as-Sa'da przeciwko Husajnowi {[*]: At-Tabari, Ibn Kasir.} zrodziły się z potężnego gniewu szyitów i z ich wrogości dla samego imienia 'Umara Ibn al-Chattaba.

"Szyici świętości" nie mają żadnych podstaw do krytykowania sunnitów, ponieważ sunnici nie potępiają 'Alego, lecz zaiste szczerze go kochają, unikając jednak przesadnej miłości, którą hadisy opisują jako niebezpieczną. {[*]: Ahmad Ibn Hanbal, Al-Hakim.} Hadisy, które mówią o wychwalaniu przez Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) stronników 'Alego, {[*]: At-Tabarani.} odnoszą się do sunnitów, ponieważ wśród zwolenników 'Alego są również sunnici, którzy miłują go w sposób umiarkowany, pozostając ludźmi prawdy. Tak jak nadmierne umiłowanie Proroka Jezusa (niech będzie z nim pokój) jest niebezpieczne dla chrześcijan, tak samo wiarygodne hadisy jasno ukazują, że niebezpieczny może być rodzaj nadmiernej miłości dla 'Alego. {[*]: Al-Buchari, Ahmad Ibn Hanbal, Al-Hajsami, Ibn al-Dżałzi.}

Jeśli "szyici świętości" powiedzą:"Kiedy uznamy niezrównanie osiągnięcia 'Alego natury duchowej, niemożliwym jest przyznanie pierwszeństwa Abu Bakrowi As-Siddiqowi",

Odpowiemy:Wyobraźmy sobie, że osobistą doskonałość Abu Bakra As-Siddiqa i 'Umara Al-Faruqa (niech Bóg będzie z nich rad) umieszczono na szalach odpowiednich rozmiarów, wraz z ich dokonaniami z czasów, gdy sprawowali kalifat, osiągniętymi poprzez wypełnianie obowiązków wynikających z dziedzictwa Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), zaś na innej szali położono nadzwyczajną doskonałość 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad), jednak wraz z wojną domową wewnątrz kalifatu, wynikającą z tragicznych wydarzeń, z którymi 'Ali musiał się zmierzyć, przez co stał się obiektem podejrzeń i nieufności. Sunnici zobaczyli, że szale Abu Bakra, 'Umara czy 'Usmana Dhi'l-Nura'ina są cięższe, dlatego uważają, że słusznie przyznano im pierwszeństwo w sprawowaniu kalifatu.

Ponadto, jak zostało to udowodnione w Słowach Dwunastym i Dwu dziestym Czwartym, proroctwo jest tak bardzo wyniesione ponad świę tość, że nawet drobny jego przejaw jest lepszy od dużego przejawu świę tości. Ze względu na tę prawdę, sukcesy, jakie Abu Bakr i 'Umar odnieśli, kiedy byli kalifami, zdaniem sunnitów wskazują na to, że ich udział w dziedzictwie Proroka {[*]: Al-Buchari, Muslim, At-Tirmizi.} (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) oraz

prawo do tego udziału, jakie im przyznano, zostały ustanowione przez Boga. Ponieważ doskonałość charakteru 'Alego nie pozwoliła mu negować większych praw Abu Bakra i 'Umara do następstwa po Proroku (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), wspierał swoich znamienitych poprzedników jako uczony islamu za czasów, kiedy sprawowali kalifat, i szanował ich. Jak sunnici, którzy kochają i wielbią 'Alego, mieliby odmówić miłości i uwielbienia dwóm jego poprzednikom, których 'Ali sam szczerze miłował i uwielbiał? Przedstawmy tę prawdę jasno za pomocą poniższego przykładu:

Jednemu z synów bardzo bogatego człowieka przyznano ze spadku po jego ojcu dwadzieścia miar srebra i cztery miary złota, zaś inny otrzymał pięć miar srebra i pięć miar złota. Jeśli trzeciemu dano trzy miary srebra i pięć miar złota, z pewnością drugi i trzeci otrzymali mniej ilościowo, lecz więcej pod względem wartości. Podobnie jak w tym przykładzie, pozornie mniejszy udział dwóch poprzedników 'Alego w złocie prawdy o bliskości Boga, który przejawił się w dziedzictwie po Proroku i w ustanowieniu praw dotyczących tego dziedzictwa, byłby cięższy od wielkiej ilości bliskości Bożej i doskonałości wynikającej ze świętości charakteru, które powstały z klejnotu świętości. Te argumenty należy wziąć pod uwagę podczas ważenia. {[*]: At-Tirmizi, Abu Daud, Ahmad Ibn Hanbal.} Jeśli Abu Bakr, 'Umar i 'Ali (niech Bóg będzie z nich rad) byli sobie równi pod względem odwagi, wiedzy i świętości, to omawiana kwestia ma również inny aspekt.

Ponadto nie możemy czynić żadnych porównań ani w odniesieniu do zbiorowej osobowości rodziny Proroka, która to osobowość została odmalowana w osobie 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad), ani w odniesieniu do prawdy, z którą przyszedł Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a która przedstawia się nam - jako ogólny spadek po nim - właśnie w osobowości jego rodziny, ponieważ wszystko, co się zawiera w tych pojęciach, jest wielką tajemnicą, znaną tylko samemu Prorokowi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

Co się tyczy "szyitów kalifatu", to nie mogą oni domagać się od sunnitów żadnych praw, poza prawem do hańby. Jest tak, ponieważ, choć mówią, że żywią wielką miłość dla 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad), w rzeczywistości oczerniają go, a ich wiara wymaga oskarżania go o niemoralność. Jest tak, ponieważ mówią, że choć Abu Bakr As-Siddiq i 'Umar postępowali niesprawiedliwie, 'Ali udawał, że pochwala ich działania, a zatem zgodnie z terminologią szyitów, był obłudnikiem.

Oznaczałoby to (niech Bóg uchroni!), że ze strachu przed nimi postępował jak hipokryta. Nie ma mowy o miłości, kiedy utrzymuje się, że ten, kto był tak wielkim bohaterem islamu, kto zdobył przydomek Lwa Boga, {[*]: Ahmad Ibn 'Abd Allah at-Tabari.} kto był dla wiernych przywódcą i prowadzącym drogą prostą, oszukańczo i jedynie ze strachu udawał miłość do ludzi, których nie kochał, a przez ponad dwadzieścia lat symulował aprobatę dla ich postępowania, postępując za czyniącymi zło. 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) nie przyjąłby "miłości" takiego rodzaju.

Wiara ludzi prawdy nie pozwala im na oczernianie 'Alego w jakikolwiek sposób, tak samo jak nie pozwala na oskarżanie go o niemoralność. Nie można zarzucać tchórzostwa tam, gdzie była widoczna tak nadzwyczajna odwaga, lecz należy powiedzieć, że jeśli 'Ali nie uważałby, że inni Kalifowie Sprawiedliwi mają słuszność, nie uznawałby ich ani nie byłby im posłuszny nawet przez minutę. Oznacza to, że ponieważ uznał ich za prawowitych i godniejszych od niego, całą swoją odwagę i wszelkie starania poświęcił drodze sprawiedliwości. {[*]: Ibn Abi al-Hadid.}

W skrócie:Ani nadmiar, ani niedostatek czegoś nigdy nie są dobre, a umiarkowanie jest drogą środka, {[*]: Al-Bajhaqi, Al-'Adżluni.} która została wybrana przez sunnitów. Jednak, niestety, koncepcje wahabitów i charydżytów w pewnym stopniu przenikają do wspólnoty sunnickiej, a ludzie uzależnieni od polityki i niektórzy spośród ateistów krytykują 'Alego. Mówią oni (niech Bóg uchroni!), że 'Ali nie rozumiał polityki, więc nie był całkowicie godny tytułu kalifa i nie powinien rządzić. Z powodu takich niesprawiedliwych zarzutów alawici obrażają się na sunnitów, tymczasem ani zasady sunnitów, ani podstawy ich wiary nie wymagają szerzenia takich idei, a w rzeczywistości dowodzą nawet czegoś wręcz przeciwnego.

Nie można oskarżać sunnitów z powodu koncepcji charydżytów czy ate istów. Zaiste, sunnici są wierniejszymi uczniami 'Alego niż alawici, wspo minając go i wychwalając tak, jak na to zasługuje, we wszystkich swoich kazaniach i modlitwach. Święci i cnotliwi uczeni, spośród których ogromna większość należała do wyznawców islamu sunnickiego, uznali go za duchowego przewodnika i króla świętości. {[*]: Imam Rabbani.} Alawici powinni zignorować wysiłki charydżytów i ateistów (którzy zasługują na wrogość ze strony tak alawitów, jak i sunnitów), i nie występować przeciwko ludziom prawdy, tymczasem

niektórzy z nich nawet odstąpili od tradycji Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), byle tylko postępować na przekór sunnitom. Tak czy inaczej, powiedzieliśmy w tej kwestii za wiele, ponieważ została ona już omówiona aż nazbyt obszernie przez uczonych w religii.

O, sunnici, którzy jesteście ludźmi prawdy! O, alawici, których drogą jest miłość do rodziny Proroka! Jak najszybciej połóżcie kres bezsensownym, nieprawomyślnym, niesprawiedliwym i szkodliwym sporom między wami! W przeciwnym razie tak przemożny dzisiaj nurt ateistyczny uczyni z jednych was narzędzie do walki przeciwko drugim i użyje jednych z was do zmiażdżenia innych, a gdy ich pokona, zniszczy niepotrzebne już narzędzie. Najważniejsze, byście jako wierzący w Jedynego Boga porzucili nieistotne kwestie, które powodują jedynie podziały, ponieważ jest sto świętych więzi między wami, dotyczących spraw zasadniczych, które nakazują wam braterstwo i jedność.

STACJA DRUGA

Stacja Druga {[*]: Stacja Druga Błysku Czwartego została ostatecznie nazwana Błyskiem Jedenastym.} będzie poświęcona drugiej prawdzie płynącej z wersetu:

فَاِنْ تَوَلَّوْا فَقُلْ حَسْبِىَ اللّٰهُ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ عَلَيْهِ تَوَكَّلْتُ وَهُوَ رَبُّ الْعَرْشِ الْعَظ۪يمِ

{[*]: A jeśli oni się odwrócą, to powiedz (Muhammadzie): "Wystarczy mi Bóg! Nie ma Boga, jak tylko On! Jemu zaufałem! On jest Panem tronu wspaniałego!" (Co zaś tyczy się słów Boga (interpretacja znaczenia): "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!" (Koran, 3:173), nasz Mistrz i Szlachetny Nauczyciel powiedział w objaśnieniu do tych dwóch fraz: "Stopnie dotyczące tych dwóch zdań spisałem w języku arabskim, ponieważ zawierają raczej rozmyślania o Bogu i wspominanie Go, niż wiedzę czysto rozumową". Promień Czwarty, zatytułowany Hasbiye Risalesi, mówiący o wersecie 3:173, później został spisany także w języku tureckim.}

* * *

Błysk Piąty

Napisaliśmy traktat, objaśniający poprzez piętnaście stopni wielce doniosłe znaczenie wersetu koranicznego:

حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ

{[*]: "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!", Koran, 3:173}

jednakże jego ukazanie się opóźniło się aż do chwili obecnej, jako że dotyczył bardziej refleksji, rozmyślań i wspominania Boga, niż rzeczywistości i wiedzy czysto rozumowej. Istotnie, traktat zatytułowany Droga praktyki Proroka i antidotum na chorobę innowacjipierwotnie był znany jako Błysk Piąty, lecz ponieważ zawiera on jedenaście Punktów, został nazwany Błyskiem Jedenastym, zaś miejsce Błysku Piątego pozostało wolne.

Błysk Szósty

Tu również znajdował się traktat, objaśniający poprzez piętnaście lub dwadzieścia stopni i refleksji ważną prawdę, zawartą w licznych wersetach Koranu, a wyrażoną poprzez frazę:

لَا حَوْلَ وَلَا قُوَّةَ اِلَّا بِاللّٰهِ الْعَلِىِّ الْعَظ۪يمِ

{[*]: Nie ma siły ani mocy sprawczej inaczej, jak tylko przez Boga, Najwyższego, Wielkiego. Al-Buchari, An-Nasa'i. Ar. La hałla ła la qułłata illa bi-llahi l-'Alijju, l-'Azim.}

Podobnie jak Błysk Piąty, ów traktat składał się ze stopni, które dostrzegłem w sobie samym i które obserwowałem poprzez rozważania o Bogu i wspominanie Go podczas podróżowania mojej duszy. Ponieważ był narzędziem raczej oświecenia i rozkoszy duchowej, niż wiedzy rozumu i rzeczywistości, zdawało się właściwe umieścić go raczej na końcu zbioru Błysków, które dotyczą spraw realnych, niż pomiędzy nimi.

* * *

Błysk Siódmy

dotyczący siedmiu rodzajów przepowiedzenia niewidzialnego, jakie można odnaleźć w ostatnich wersetach sury Al-Fath.

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

لَقَدْ صَدَقَ اللّٰهُ رَسُولَهُ الرُّؤْيَا بِالْحَقِّ لَتَدْخُلُنَّ الْمَسْجِدَ الْحَرَامَ اِنْ شَٓاءَ اللّٰهُ اٰمِن۪ينَ مُحَلِّق۪ينَ رُؤُسَكُمْ وَ مُقَصِّر۪ينَ لَا تَخَافُونَ فَعَلِمَ مَا لَمْ تَعْلَمُوا فَجَعَلَ مِنْ دُونِ ذٰلِكَ فَتْحًا قَر۪يبًا ٭ هُوَ الَّذ۪ٓى اَرْسَلَ رَسُولَهُ بِالْهُدٰى وَد۪ينِ الْحَقِّ لِيُظْهِرَهُ عَلَى الدّ۪ينِ كُلِّه۪ وَ كَفٰى بِاللّٰهِ شَه۪يدًا ٭ مُحَمَّدٌ رَسُولُ اللّٰهِ وَالَّذ۪ينَ مَعَهُٓ اَشِدَّٓاءُ عَلَى الْكُفَّارِ رُحَمَٓاءُ بَيْنَهُمْ تَرٰيهُمْ رُكَّعًا سُجَّدًا يَبْتَغُونَ فَضْلًا مِنَ اللّٰهِ وَ رِضْوَانًا س۪يمَاهُمْ ف۪ى وُجُوهِهِمْ مِنْ اَثَرِ السُّجُودِ ذٰلِكَ مَثَلُهُمْ فِى التَّوْرٰيةِ وَ مَثَلُهُمْ فِى الْاِنْج۪يلِ كَزَرْعٍ اَخْرَجَ شَطْاَهُ فَاٰزَرَهُ فَاسْتَغْلَظَ فَاسْتَوٰى عَلٰى سُوقِه۪ يُعْجِبُ الزُّرَّاعَ لِيَغ۪يظَ بِهِمُ الْكُفَّارَ وَعَدَ اللّٰهُ الَّذ۪ينَ اٰمَنُوا وَ عَمِلُوا الصَّالِحَاتِ مِنْهُمْ مَغْفِرَةً وَ اَجْرًا عَظ۪يمًا

{[*]: Bóg uczynił prawdziwym dla Swego Posłańca widzenie prawdy: "Wy wejdziecie z pewnością bezpieczni do Świętego Meczetu, jeśli Bóg zechce, z ogolonymi głowami i przyciętymi, nie obawiając się". On wiedział to, czego wy nie wiedzieliście, i przygotował, obok tego, bliskie zwycięstwo.

On, Który wysłał Swego Posłańca z drogą prostą i religią prawdy, aby jej dać wyższość nad wszelką religią! A Bóg wystarczy jako świadek!

Muhammad jest Posłańcem Boga. Ci, którzy są razem z nim, są gwałtowni wobec niewiernych, a miłosierni względem siebie. Widzisz ich kłaniających się, wybijających pokłony, poszukujących łaski Boga i Jego zadowolenia. Ich znamię jest na ich twarzach, od śladów wybijania pokłonów. Taka jest ich przypowieść w Torze i taka jest ich przypowieść w Ewangelii: "Są oni jak ziarno zasiane, które wypuszcza kiełek i wzmacnia go, i staje się twardy, i trzyma się prosto na swoim źdźble, wprawiając w podziw siewców" - to, żeby przez nich doprowadzić do wściekłości niewiernych. Bóg obiecał tym spośród nich, którzy uwierzyli i pełnili dobre dzieła, przebaczenie i nagrodę ogromną. Koran, 48:27-29.}

Te trzy wersety z sury Al-Fath mają wiele cudownych aspektów, zaś cudowność Koranu posiada dziesięć uniwersalnych aspektów. Aspekt związany z powyższymi wersetami przynosi wiadomości o tym, co niewidoczne dla oka, które to wiadomości możemy zaobserwować w powyższych trzech wersetach na siedem lub osiem sposobów.

SPOSÓB PIERWSZY

Słowa Bóg uczynił prawdziwym dla Swego Posłańca widzenie prawdy...(i kolejne, do końca wersetu) przynoszą niezawodnie pewne wiadomości o zdobyciu Mekki przez muzułmanów, zanim jeszcze to wydarzenie nastąpiło. Doszło do niego dwa lata później, dokładnie w taki sposób, jak zostało to przepowiedziane. {[*]: Ibn Hiszam, Ibn Sa'd.}

SPOSÓB DRUGI

Słowa ...i przygotował, obok tego, bliskie zwycięstwooznajmiają, że chociaż rozejm między muzułmanami a poganami z Mekki podpisany w Al-Hudajbija był pozornie sprzeczny z interesami islamu, a Kurajszyci dzięki niemu do pewnego stopnia triumfowali, w rzeczywistości był on wielkim zwycięstwem i kluczem do dalszych podbojów. Na mocy traktatu z Al-Hudajbija miecze zostały na jakiś czas odłożone, lecz lśniący, diamentowy miecz Koranu pozostał obnażony i zdobywał dla religii Boga kolejne umysły i serca. W wyniku tych wydarzeń dwa aspekty całej sprawy połączyły się z trzecim. Cnoty islamu i światła Koranu przeniknęły przez zasłony zatwardziałości oraz układów klanowych, by zwyciężyć. Na przykład ludzie tacy jak Chalid Ibn al-

-Łalid, znakomity wojownik, czy 'Amr Ibn al-As, błyskotliwy polityk, którzy nie mogliby przyznać się do porażki, zostali pokonani przez miecz Koranu, który objawił się poprzez traktat z Al-Hudajbija. {[*]: Ibn Hiszam, Ibn Sa'd.} Po emigracji do Medyny obaj przyjęli islam i stali się doskonale posłuszni Bogu, a Chalid został Mieczem Boga, mieczem na drodze zdobywania nowych ziem dla islamu.

Ważne pytanie:Dlaczego towarzysze Szlachetnego Posłańca, chluby tego świata, ukochanego przez Tego, Który utrzymuje przy życiu wszystkie światy, zostali pokonani przez bałwochwalców w bitwie pod górą Uhud i na początku bitwy w dolinie Hunajn? {[*]: Al-Buchari, Muslim, At-Tirmizi.}

Odpowiedź:Pośród bałwochwalców było wielu ludzi takich, jak Cha lid Ibn al-Łalid, którzy w przyszłości mieli stać się równi najbardziej wy bitnym spośród towarzyszy Proroka tamtego czasu. Dlatego też, aby nie

poniżyć ich całkowicie przez wzgląd na przyszłość, która miała być dla nich chlubna i zaszczytna, Bóg w Swej mądrości niezwłocznie dał im nagrodę za ich przyszłe dobre uczynki i nie pozwolił, by ich duma została całkowicie zniszczona. Można powiedzieć, że towarzysze przeszłości zostali pokonani przez towarzyszy przyszłości po to, by przyszli towarzysze Proroka przystąpili do islamu nie poprzez strach przed lśniącym mieczem, lecz poprzez gorliwość na drodze lśniącej prawdy, oraz dlatego, by nie zniszczyć ich wrodzonego męstwa.

SPOSÓB TRZECI

Słowa nie obawiając sięmówią: "Będziecie okrążali Ka'bę całkowicie bezpieczni". Jakkolwiek w owym czasie większość Beduinów (koczowników z Półwyspu Arabskiego) była nieprzyjaźnie nastawiona do islamu, a wielu Arabów spośród plemienia Kurajszytów i innych klanów żyjących wokół Mekki było wrogami religii Boga, poprzez objawienie: "Wkrótce będziecie okrążali Ka'bę bez żadnego strachu" zostało przepowiedziane, że muzułmanie podporządkują sobie cały Półwysep Arabski, wszyscy Kurajszyci przystąpią do islamu i ustanowione zostanie całkowite bezpieczeństwo. Wszystko to stało się dokładnie tak, jak zostało przepowiedziane. {[*]: Ibn Hiszam, Ibn Sa'd.}

SPOSÓB CZWARTY

Słowa On, Który wysłał Swego Posłańca z drogą prostą i religią prawdy, aby jej dać wyższość nad wszelką religią!przepowiadają z całkowitą pewnością, że religia, którą przyniósł Szlachetny Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zatriumfuje nad wszystkimi innymi religiami. Jakkolwiek w owym czasie chrześcijaństwo, judaizm czy zoroastryzm miały setki milionów wyznawców i były oficjalnymi wyznaniami takich mocarstw światowych, jak Bizancjum, Chiny czy Persja, których władcy mieli setki milionów poddanych, a Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) w Arabii nie był w stanie zapanować nawet nad własnym klanem, to jednak przepowiedziano, że przyniesiona przez niego religia zatriumfuje nad innymi wyznaniami i odniesie zwycięstwo nad wszystkimi krajami. Islam uczynił to w sposób bezsporny i bezdyskusyjny. Przyszłość potwierdziła to proroctwo, kiedy miecz islamu sięgnął od Oceanu Spokojnego na wschodzie do Oceanu Atlantyckiego na zachodzie.

SPOSÓB PIĄTY

Muhammad jest Posłańcem Boga. Ci, którzy są razem z nim, są gwałtowni wobec niewiernych, a miłosierni względem siebie. Widzisz ich kłaniających się, wybijających pokłony...

Początek powyższego wersetu wyraźnie przepowiada zaszczytne zalety i cnoty towarzyszy Proroka, {[*]: Ahmad Ibn Hanbal.} które uczyniły ich najbardziej wzniosłymi spośród całej ludzkości, zaraz po prorokach. Czyni on także aluzję do Kalifów Prawowiernych, którzy po śmierci Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) odziedziczyli jego pozycję dzięki ustanowieniu kalifatu, i przepowiada doskonałe cechy charakteru, jakie wyróżniały każdego z nich, w następujący sposób:

Słowa Ci, którzy są razem z nimodnoszą się do Abu Bakra As-Siddiqa, który został wyróżniony szczególnym miejscem wśród towarzyszy Proroka i wśród tych, z którymi Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) często wiódł rozmowy, a po raz drugi został wyróżniony, kiedy zmarł jako pierwszy spośród najbliższych towarzyszy Muhammada. Słowa są gwałtowni wobec niewiernychwskazują na 'Umara, który w przyszłości miał sprawić, że kraje tego świata drżały na myśl o jego podbojach, a jego sprawiedliwość spadała na tyranów niczym piorun. Słowa a miłosierni względem siebieprzynoszą wiadomość o 'Usmanie, który w przyszłości, kiedy rozgorzał najbardziej poważny konflikt, miał z powodu doskonałego miłosierdzia poświęcić własne życie i duszę. By nie została rozlana krew innych muzułmanów, wolał sam zginąć męczeńską śmiercią, a śmiertelne ciosy zadano mu w chwili, kiedy recytował Koran. Słowa Widzisz ich kłaniających się, wybijających pokłony, poszukujących łaski Boga i Jego zadowoleniamówią o tym, że przy całym swoim byciu godnym objęcia rządów i stanowiska kalifa, przy swoim bohaterstwie, świadomym wybraniu doskonałej ascezy, skromności, a nawet biedy, przy swoim skupieniu na oddawaniu czci Bogu, 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad), którego żarliwość w wybijaniu pokłonów podczas modlitwy potwierdzali wszyscy muzułmanie, nie mógł być odpowiedzialny za sytuację, w jakiej miał znaleźć się w przyszłości, za wszystkie wojny i konflikty, w które został wciągnięty, a także, że jego szczerą intencją i życzeniem było czynienie wszystkiego jedynie dla zdobycia zadowolenia Boga.

SPOSÓB SZÓSTY

Fraza Taka jest ich przypowieść w Torzeto przepowiednia dotycząca tego, co niewidoczne, mająca dwa aspekty.

Aspekt pierwszy:te słowa przytaczają zalety towarzyszy Proroka, o jakich wspomina Tora, która dla osoby niepiśmiennej, takiej jak Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) należała do świata tego, co niewidzialne. Jak zostało to przedstawione w Liście Dziewiętnastym, Tora

zawiera następujące słowa, mówiące o towarzyszach Proroka, którzy mieli przyjść wraz z kresem czasu: "Sztandary świętych są wraz z nimi". {[*]: Pwt, 33:2. Por. Halabi, Jusuf Nabhani.} Towarzysze Proroka byli pobożnymi, prawymi czcicielami Boga Jedynego, dlatego też opisani są jako święci. Tora została sfałszowana poprzez przekłady na liczne języki, jednak wiele spośród jej wersetów wciąż potwierdza słowa sury Al-Fath, mówiące (co znaczy): Taka jest ich przypowieść w Torze.

Aspekt drugiomawianych tu wiadomości o tym, co niewidzialne, jest następujący: fragment, o którym mowa, przepowiada, że towarzysze Proroka oraz ludzie z pokolenia, które nastąpiło po nich, {[*]: Chodzi o tabia'in, czyli muzułmanów, którzy nie znali Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), ale znali jego towarzyszy.} osiągną taki stopień gorliwości w oddawaniu czci Bogu, że światłość ich dusz będzie lśniła na ich twarzach, a na ich czołach będą widoczne niby pieczęć świętości znaki pochodzące od wybijania pokłonów podczas modlitwy. Zaprawdę, przyszłe wydarzenia udowodniły prawdziwość tych słów olśniewająco, jasno i z całkowitą pewnością. Wielu znakomitych ludzi w obliczu sporów i wstrząsów natury politycznej dowiodło tajemnicy słów Taka jest ich przypowieść w Torzepoprzez odprawianie dniem i nocą modlitw złożonych z tysiąca rakatów (jak czynił to Zajn al-'Abidin), czy poprzez odmawianie modlitwy porannej bez unieważnienia stanu czystości z poprzedniego wieczora (jak Taus al-Jamani). {[*]: Al-Ghazali, Az-Zahabi.}

SPOSÓB SIÓDMY

وَ مَثَلُهُمْ فِى الْاِنْج۪يلِ كَزَرْعٍ اَخْرَجَ شَطْاَهُ فَاٰزَرَهُ فَاسْتَغْلَظَ فَاسْتَوٰى عَلٰى سُوقِه۪ يُعْجِبُ الزُّرَّاعَ لِيَغ۪يظَ بِهِمُ الْكُفَّارَ

{[*]: ...i taka jest ich przypowieść w Ewangelii: "Są oni jak ziarno zasiane, które wypuszcza kiełek i wzmacnia go, i staje się twardy, i trzyma się prosto na swoim źdźble, wprawiając w podziw siewców" - to, żeby przez nich doprowadzić do wściekłości niewiernych.}

Te słowa również przynoszą wieść o niewidzialnym w dwóch aspektach.

Aspekt pierwszyto przepowiednia dotycząca towarzyszy zawarta w Biblii, która dla niepiśmiennego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) również należała do świata niewidzialnego.

Tak, Biblia zawiera wersety takie, jak: niesie laskę z żelaza, a jego wspólnota jest mu podobna, {[*]: Nabhani.} opisujące Proroka, który miał przyjść wraz

z kresem czasu. Oznacza to, że Prorok, który miał nadejść, nie mógł być podobny do Jezusa (niech będzie z nim pokój), miał za to władać mieczem i prowadzić wojny, tak jak jego towarzysze. Ten, który niósł żelazne berło, miał zostać władcą tego świata. Ponieważ w innym miejscu Ewangelii czytamy: Odchodzę, by mógł przyjść władca tego świata,{[*]: Jn, 16:7. Tłumaczenie zgodne z tekstem źródłowym; za Biblią Tysiąclecia: Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was.} oznacza to, że władca świata nadejdzie. Z przytoczonych dwóch wersetów biblijnych można jasno zrozumieć, że na początku towarzysze Proroka mieli być nieliczni i słabi, niemniej jednak później mieli stać się podobni kiełkującym nasionom, które wypuszczają pędy, a te z kolei wzrastają, stają się grubsze i nabierają siły. Następnie (jeśli chodzi o przytłaczającą i przygnębiającą wściekłość, jaką ich działania wywoływały u niewiernych) mieli podporządkować sobie całą ludzkość swoimi mieczami i dowieść, że Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), ich przywódca, zaiste był władcą tego świata. Przytoczone wersety z Biblii dokładnie wyrażają znaczenie zacytowanych wcześniej wersetów z sury Al-Fath.

Aspekt drugi:Wersety te zapowiadają, co następuje: Z powodu ich słabości i niewielkiej liczby towarzysze Proroka przyjęli warunki paktu z Al-Hudajbija, lecz dzięki ręce Bożej wszechmocy, która zasadziła ich na polu oblicza ziemi, otrzymali siłę i wzniosłość, a ich liczba wzrosła, aż stali się wyniesieni ponad innych, potężni, a ich działania wydały obfite owoce. Ta prawda jest widoczna przez porównanie ich do innych narodów owych czasów, ponieważ tamte zmalały, osłabły, stały się ułomne i ograniczone z powodu własnego niedbalstwa i nieuwagi, podczas gdy towarzysze Proroka mieli rosnąć w siłę, co powodowało, że najwspanialsi spośród rządzących innymi krajami mogli jedynie pieklić się w zazdrości, zawiści i gniewie. Przyszłość potwierdziła proroctwo w najbardziej olśniewający sposób.

Proroctwo również nieznacznie wskazuje - poprzez słowo przebaczenie- na to, iż mimo że wychwala wspaniałe zalety towarzyszy Proroka, dzięki którym Bóg obiecał im wspaniałą nagrodę, to jednak w przyszłości popełnią oni poważne błędy, czego wynikiem staną się walki pomiędzy nimi. Słowo przebaczeniewskazuje na istnienie pewnych przywar. W owych czasach Boże przebaczenie było najwspanialszym darem, jakiego ktokolwiek z towarzyszy Proroka mógłby sobie życzyć. Największą nagrodą dla nich było usunięcie grzechów, jakiego można dostąpić dzięki wybaczeniu ich. Słowo przebaczeniezarówno subtelnie o tym wspomina, jak również jest związane z wersetem z początku sury Al-Fath:

...aby ci przebaczył Bóg twoje pierwsze i ostatnie grzechy.{[*]: Koran, 48:2.} Poprzez danie dobrej nowiny o przebaczeniu na początku sury - nie z powodu prawdziwych grzechów, jako że Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) był od nich wolny i nie popełniał ich, ale poprzez znaczenie zgodne z rangą jego posłannictwa - a także przez dobrą wiadomość o przebaczeniu grzechów towarzyszom Proroka, zawartą w końcówce sury, napomknienie o ich błędach staje się jeszcze bardziej subtelne.

Spośród dziesięciu aspektów cudowności Koranu, zawartych w trzech wyżej wspomnianych wersetach kończących surę Al-Fath, omówiliśmy tutaj jedynie aspekt, w którym zawierają się przepowiednie dotyczące tego, co niewidzialne, a spośród licznych kwestii tego aspektu zaledwie siedem. O błysku cudowności, widocznym w układzie liter ostatniego z tych wersetów, wspomnieliśmy w zakończeniu Słowa Dwudziestego Szóstego, które mówi o zarządzeniu Boga i o darze wolnej woli, jaki otrzymał człowiek. Zdania i frazy ostatniego wersetu sury Al-Fath mówią zarówno o towarzyszach Proroka, jak i o ich pozycji, a jego słowa i litery opisują cechy ich charakteru, {[*]: Ahmad Ibn Hanbal, Ibn al-Dżałzi, As-Sujuti, Alusi, Baghałi.} zaś powtarzanie się niektórych liter wskazuje na grupy sławnych towarzyszy, takie jak towarzysze spod Badr, spod Uhud, z doliny Hunajn, ahl as-suffa czy ahl ar-ridłan. Phrases ahl as-suffaczy ahl ar-ridłan{[*]: Ahl as-suffa (ar. ludzie ławki) to najbiedniejsi spośród muzułmanów zamieszkujących Medynę, dla których ustawiono ławkę pod Meczetem Proroka.. Z kolei ahl ar-ridłan (ar. ludzie przysięgi) to ci, którzy złożyli przysięgę na wierność Prorokowi (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) przed podpisaniem paktu w Al-Hudajbija, kiedy jeszcze nie było wiadomo, czy nie dojdzie do walki z przeważającymi siłami Kurajszytów...} Ponadto werset ten, poprzez zjawisko tałafuqi wyliczenia dotyczące liter, wyraża wiele innych tajemnic, które są gałęziami nauki dżafri kluczami do niej.

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

{[*]: "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32.}

* * *

(W tym miejscu omówimy - pokrótce i również w połączeniu z ukrytymi w nich napomknieniami - inne proroctwa podobne do tych, które dotyczyły spraw tego, co niewidzialne, wskazanych poprzez delikatne aluzje widoczne w znaczeniu ostatnich wersetów z sury Al-Fath).

Dopisek

وَلَهَدَيْنَاهُمْ صِرَاطًا مُسْتَق۪يمًا وَمَنْ يُطِعِ اللّٰهَ وَ الرَّسُولَ فَاُولٰٓئِكَ مَعَ الَّذ۪ينَ اَنْعَمَ اللّٰهُ عَلَيْهِمْ مِنَ النَّبِيّ۪ينَ وَ الصِّدّ۪يق۪ينَ وَ الشُّهَدَٓاءِ وَ الصَّالِح۪ينَ وَ حَسُنَ اُولٰٓئِكَ رَف۪يقًا

{[*]: ...i poprowadzilibyśmy ich drogą prostą. A kto posłucha Boga i Jego Posłańca, będzie wraz z tymi, którym Bóg okazał dobroć: z prorokami i sprawiedliwymi, z męczennikami i świętymi. Jakże oni są piękni jako towarzysze! Koran, 4:68-69.}

Wskażemy jedynie na dwa spośród tysięcy punktów, pięknie przedstawionych w powyższych wersetach.

PUNKT PIERWSZY:Jak Koran, księga cudownej wystawy Boga, ujmuje prawdy w słowa bez żadnych niedomówień, tak samo jego słowa mają wiele znaczeń aluzyjnych, których natura zawarta jest w koranicznym stylu i w sposobie przedstawienia tych znaczeń. Każdy z jego wersetów posiada wiele poziomów znaczenia. Koran powstał z wszechobejmującej wiedzy Bożej, zatem wszelkie jego znaczenia są zgodne z zamiarem Boga. Ich liczba nie jest ograniczona do jednego lub dwóch, jak jest to w przypadku słów człowieka, będących wytworami ograniczonego umysłu ludzkiego i jednostkowej woli.

Wskutek tego, nieprzeliczone prawdy zawarte w wersetach koranicznych zostały objaśnione przez komentatorów tej Świętej Księgi, lecz istnieje również wiele innych, które nie zostały wytłumaczone przez uczonych. Oprócz tego, co zostało jasno wyrażone, wiele doniosłej wiedzy zawiera się w poszczególnych literach Koranu, jak również w jego napomknieniach.

PUNKT DRUGI:Poprzez wyrażenie ...z prorokami i sprawiedliwymi, z męczennikami i świętymi. Jakże oni są piękni jako towarzysze!omawiany werset opisuje ludzi drogi prostej, grono proroków, karawanę prawdomównych, wspólnotę męczenników, grupę sprawiedliwych oraz tych, którzy podążają ich śladami. Oni są tymi członkami ludzkości, którzy prawdziwie otrzymali dary Boże. Co więcej, poprzez wyraźne wskazanie na ludzi najdoskonalszych spośród tych pięciu grup w świecie islamu, wskazuje również na ich przywódców i naczelników, wymieniając ich dobrze znane cechy. Dodatkowo, poprzez

błysk cudowności dającej wieść o tym, co niewidzialne, precyzuje jeden z aspektów pozycji, jaką owi przywódcy osiągną w przyszłości.

I tak, słowa z prorokamiwyraźnie wskazują na Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a zwrot i sprawiedliwymi (as-siddiqin)- na Abu Bakra As-Siddiqa (niech Bóg będzie z niego rad), sygnalizując także, że będzie on drugim człowiekiem po Posłańcu (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i pierwszym jego następcą, że będzie znany pod przydomkiem Prawdomównego i postrzegany jako głowa wszystkich uczciwych i prawych ludzi. Słowa z męczennikamiodnoszą się do 'Umara, 'Usmana i 'Alego (niech Bóg będzie rad z nich wszystkich), dając do zrozumienia, że ci trzej kolejno odziedziczą kalifat po Prawdomównym, wszyscy zostaną męczennikami, a zasługa męczeństwa zostanie dodana do innych ich cnót.

Słowa i świętymi (as-salihin)nawiązują do wybitnych ludzi w rodzaju ahl as-suffa, towarzyszy z bitwy pod Badrem, czy ahl ar-ridłan.Słowa Jakże oni są piękni jako towarzysze!poprzez swoje wyraźne znaczenie dodają odwagi innym, którzy mieli pójść za nimi, ukazując zaszczytne i znamienite pokolenie, które nastąpiło po towarzyszach Proroka, a równocześnie czyniąc aluzję do Hasana (niech Bóg będzie z niego rad) - który był piątym kalifem, co potwierdza hadis: Po mnie kalifat będzie trwał trzydzieści lat{[*]: Al-Munałi, Ibn 'Abd al-Barr. Por. także At-Tirmizi, Ahmad Ibn Hanbal, Al-'Albani.} - dla pokazania wielkiego znaczenia jego kalifatu mimo krótkiego czasu jego panowania.

W skrócie:Podobnie do ostatnich wersetów sury Al-Fath, które wskazują na czterech Kalifów Sprawiedliwych, zatwierdzając ich prawo do kalifatu, omówione powyżej wersety wskazują na ich przyszłą pozycję nie wprost, lecz poprzez aluzję i w sposób, który przynosi wieść o tym, co niewidzialne. Przebłysków cudowności tego rodzaju, ukazujących fakty z dziedziny niewidzialnego, które stanowią tylko jeden rodzaj cudowności Koranu, jest tak wiele, że aż są nieprzeliczone. Uczeni z dziedziny literatury, patrząc powierzchownie, ograniczają ich liczbę do jedynie czterdziestu bądź pięćdziesięciu wersetów, lecz w rzeczywistości jest ich więcej niż tysiąc. Niekiedy pojedynczy werset przynosi wieść o tym, co niewidoczne, na cztery lub pięć sposobów.

رَبَّنَا لَا تُؤَاخِذْنَٓا اِنْ نَس۪ينَٓا اَوْ اَخْطَاْنَا

{[*]: "Panie nasz! Nie bierz nam za złe, jeśli zapomnieliśmy lub zgrzeszyliśmy!" Koran, 2:286.}

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

{[*]: "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32.}

Drugie wyjaśnienie

powyższego Dopisku {(*): Moi bracia spisali oba wyjaśnienia, ponieważ uznali je za pożyteczne. W innym przypadku jedno z nich byłoby wystarczające.}

Oprócz potwierdzenia proroctw dotyczących tego, co niewidzialne, zawartych w ostatnich wersetach sury Al-Fath, werset

فَاُولٰٓئِكَ مَعَ الَّذ۪ينَ اَنْعَمَ اللّٰهُ عَلَيْهِمْ مِنَ النَّبِيّ۪ينَ وَ الصِّدّ۪يق۪ينَ وَ الشُّهَدَٓاءِ وَ الصَّالِح۪ينَ وَ حَسُنَ اُولٰٓئِكَ رَف۪يقًا

{[*]: ...będzie wraz z tymi, którym Bóg okazał dobroć: z prorokami i sprawiedliwymi, z męczennikami i świętymi. Jakże oni są piękni jako towarzysze! Koran, 4:68-69.}

objaśnia, jakie jest znaczenie określenia "ludzie drogi prostej", a także słów ...drogą tych, których obdarzyłeś dobrodziejstwami{[*]: Koran, 1:7.} oraz opisuje świetlistą, wielką, sławną i piękną karawanę, która podróżuje długą drogą wiodącą do wieczności. Podróżni z tej karawany energicznie namawiają wiernych, by ci dołączyli do nich, poszli za nimi i towarzyszyli im. Oprócz swego wyraźnego znaczenia, ten werset, podobnie jak ostatnie wersety sury Al-Fath, wskazuje poprzez aluzje i przenośnie - w arabskiej retoryce zwane ma'arid al-qalam{[*]: Ibn Manzur, Al-Qurtubi.} i mustatba'at at-tarakib{[*]: Ibn Hadżar, Al-Munałi, Al-Hamałi.} - na czterech Kalifów Sprawiedliwych i na Hasana jako piątego kalifa (niech Bóg będzie rad z nich wszystkich). Daje on wiadomości o tym, co niewidoczne, pod następującymi względami:

Jak powyższy werset oświadcza poprzez swoje wyraźne znaczenie, mówiąc o karawanie proroków, grupie ludzi prawdomównych, wspólnocie męczenników i tych, którzy zaświadczyli, gronie sprawiedliwych, a także pokoleniu, które podążało śladem towarzyszy Proroka, że wszyscy ludzie z tych grup są ludźmi drogi prostej, tymi spośród rodzaju ludzkiego, którzy zostali wywyższeni przez otrzymanie darów Bożych, oraz czyniącymi dobro, tak samo poprzez przepowiedzenie niewidzialnego ukazuje, że najlepsze i najbardziej znamienite z tych grup znajdziemy w świecie islamu. Jego słowa wskazują na następców proroków, którzy kolejno podążają za nimi poprzez tajemnicę spuścizny po misji proroczej Posłańca końca czasu (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), na karawanę ludzi

prawdomównych, która podąża za źródłem prawdomówności, wypływającym z nauki najbardziej wiarygodnego, na orszak męczenników, którzy dzięki wartości swego męczeństwa dołączyli do trzech Kalifów Prawowiernych, na wspólnotę ludzi sprawiedliwych, związanych ze słowami Koranu poprzez tajemnicę wyrażenia ci, którzy wierzą i czynią dobre dzieła,na ludzi z pokolenia podążającego śladami towarzyszy Proroka, w których przedstawiona została tajemnica słów Boga: Powiedz (Muhammadzie): "Jeśli kochacie Boga, to postępujcie za mną! Wtedy i Bóg będzie was miłował...",{[*]: Koran, 3:31.} którzy będą towarzyszami towarzyszy i Kalifów Prawowiernych. Tak samo, poprzez swoje aluzyjne znaczenie i poprzez określenie as-siddiqin,omawiany werset daje wiadomość o tym, że Abu Bakr As-Siddiq (niech Bóg będzie z niego rad) odziedziczy po Posłańcu Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jego pozycję, zostanie kalifem, znanym wśród muzułmańskiej społeczności jako Podwójnie Prawdomówny, i będzie przywódcą karawany wszystkich prawdomównych ludzi. Poprzez wzmiankę o męczennikach werset ten przepowiada męczeńską śmierć trzech spośród Kalifów Sprawiedliwych, którzy mieli nastąpić po Prawdomównym. Ponieważ słowo "męczennicy" użyte jest w liczbie mnogiej, a liczba mnoga w arabskiej gramatyce zaczyna się od trzech, oznacza to, że 'Umar, 'Usman i 'Ali (niech Bóg będzie rad z nich wszystkich) będą przewodzić islamowi po Prawdomównym i poniosą śmierć męczeńską. Stało się dokładnie tak, jak zostało przepowiedziane.

Również poprzez użycie słowa as-salihinwerset ten mówi nam, że w przyszłości będzie wielu ludzi podobnych ahl as-suffa,którzy spełniali dobre uczynki, wykonywali akty czci, byli bogobojni i zostali wychwaleni w Torze, natomiast fraza Jakże oni są piękni jako towarzysze!wychwala pokolenie, które podążało za towarzyszami Proroka, wtórując im w zdobywaniu wiedzy i spełnianiu dobrych uczynków. Oprócz ukazania, że towarzyszenie tym czterem grupom ludzi w drodze do wieczności jest cnotliwe i chwalebne, omawiany werset wskazuje również na ważność krótkiego kalifatu Hasana, która została potwierdzona przez przepowiednie Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie): Po mnie kalifat będzie trwał trzydzieści lat{[*]: Al-Munałi, Ibn 'Abd al-Barr. Por. także At-Tirmizi, Ahmad Ibn Hanbal, Al-'Albani.} oraz Mój wnuk Hasan będzie władcą ludzi, poprzez którego Bóg pogodzi dwie wielkie frakcje{[*]: Al-Buchari, Ad-Darimi, At-Tirmizi, An-Nasa'i, Ahmad Ibn Hanbal.} w sposób wykluczający jakąkolwiek dysputę czy spór. Potwierdza to, że Hasan (niech Bóg będzie z niego rad) miał być piątym kalifem, panującym po czterech

Kalifach Prawowiernych, natomiast poprzez figurę retoryczną zwaną mustatba'at at-tarakibwerset wspomina imię piątego kalifa w słowach Jakże oni są piękni jako towarzysze!

Jest wiele dalszych tajemnic, podobnych tym aluzyjnym przepowiedniom, lecz że pozostają one poza naszym pojmowaniem, drzwi do ich rozwiązania nie zostały jeszcze otwarte. Liczne wersety Wszechmądrego Koranu dają wiadomości o tym, co niewidzialne, na wiele sposobów. Tego rodzaju proroctw dotyczących niewidzialnego są w Koranie tysiące.

Zakończenie

Cudowny, wyrafinowany sens Świętego Koranu wyrażony poprzez tałafuq{[*]: Poprzez termin tałafuq rozumiemy tu odpowiedni układ liter lub wyrazów w linijkach lub pewnych wyrażeniach na jednej lub kilku stronach.} jest następujący:

We Wszechmądrym Koranie Najpiękniejsze Imiona Boże: Litościwy (Ar-Rahman), Miłosierny (Ar-Rahim), Pan (Ar-Rabb) czy On (Huła), występujące zamiast Imienia "Allah", wspomniane są w sumie około cztery tysiące razy. Można wyliczyć, że fraza Bismillahi Ar-Rahmani Ar-Rahim{[*]: W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!} również występuje około cztery tysiące razy (ułamki wielkich liczb nie odgrywają roli, zatem można je pominąć). Jeśli w dodatku policzymy litery łałwystępujące w roli spójników w surze Alif, Lam, Mimw przybliżeniu dwieście osiemdziesiąt razy, oraz Imię Boga Allah, które w surze Al-Baqara również występuje mniej więcej dwieście osiemdziesiąt razy, a także około dwieście osiemdziesiąt wersetów tej sury, zgodnie z jednym z rodzajów nauki abdżad,ponownie otrzymamy mniej więcej cztery tysiące. Pozostaje to w zgodności zarówno z pięcioma znanymi Najpiękniejszymi Imionami Boskimi wymienionymi powyżej, jak również (jeśli pominiemy ułamki wielkich liczb) z liczbą wyrażenia Bismillahi Ar-Rahmani Ar-Rahimw całym Koranie. Oznacza to, że zgodnie z tajemnicą tałafuq,litery Alif, Lam, Mimto zarówno tytuł określający Tego, Który oznaczył nim Swoje słowa, inna nazwa tak sury Al-Baqara, jak również całego Koranu, jak i lapidarny spis treści zarówno sury, jak całej Księgi, a także wzorzec i streszczenie ich obu, ziarno, z którego wyrastają, i podsumowanie frazy Bismillahi Ar-Rahmani Ar-Rahim.

Zgodnie z dobrze znanym systemem nauki abdżad,wartość liczbowa Bismillahi Ar-Rahmani Ar-Rahimodpowiada Imieniu Bożemu Ar-Rabb. Podobnie, jeśli podwójne "r" w słowach Ar-Rahmani Ar-Rahimpoliczymy za każdym razem jako dwie litery, otrzymamy dziewięćset

dziewięćdziesiąt - klucz do wielu ważnych tajemnic, a dziewiętnaście liter stanie się kluczami do dziewiętnastu tysięcy światów.

Pośród misternych przykładów tałafuqdotyczących występowania Imienia "Allah" w Koranie, który jest Księgą cudownej wystawy Jedynego, znajdziemy również taki, że w całym Koranie każdy z osiemdziesięciu przypadków, w których słowo "Allah" występuje na początku pierwszego wiersza od dołu danej strony, odpowiada każdemu innemu z tych przypadków, zgodnie z pewnego rodzaju szablonem. Tak samo wskazuje na siebie nawzajem osiemdziesiąt przypadków użycia tego Imienia na zakończenie pierwszego wiersza od dołu danej strony. Z kolei przypadki użycia Imienia "Allah" w samym środku pierwszego wiersza od dołu, których jest pięćdziesiąt pięć, nakładają się jeden na drugi, tworząc jakby jedno Imię. Na początku ostatnich (na danych stronach) wierszy znajdujemy niekiedy pojedyncze litery, a niekiedy wyrazy złożone z trzech liter, których jest dwadzieścia pięć, zatem kiedy dodamy je do pięćdziesięciu pięciu Imion "Allah" w środku ostatniego wiersza na danej stronie, przez "przypadek" otrzymamy osiemdziesiąt, co z kolei odpowiada osiemdziesięciu Imionom "Allah" z początku ostatnich wersów i osiemdziesięciu z końca ostatnich wersów! Czyż tak misterny, precyzyjny, uporządkowany, symetryczny i cudowny przykład zjawiska tałafuqbyłby możliwy bez istnienia wspaniałej mądrości i wyrafinowania? Niech Bóg uchroni, to niemożliwe! Z całą pewnością dzięki wskazówkom, jakie zawierają owe tałafuqmożna będzie w przyszłości otworzyć drzwi, za którymi są ukryte wspaniałe skarby!

رَبَّنَا لَا تُؤَاخِذْنَٓا اِنْ نَس۪ينَٓا اَوْ اَخْطَاْنَا

{[*]: Panie nasz! Nie bierz nam za złe, jeśli zapomnieliśmy lub zgrzeszyliśmy!" Koran, 2:286.}

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

{[*]: ""Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32.}

Said Nursi

* * *

Błysk Ósmy

Błysk Ósmy został opublikowany w drukowanych wydaniach traktatu Sikke-i Tasdik-i Gaybi,{[*]: Znaczenie tego tytułu można oddać jako: Pieczęć zatwierdzająca to, co niewidzialne (przyp. red. pol.).} jak również w odręcznych kopiach zbioru Błyski.

Błysk Dziewiąty

Błysk Dziewiąty został opublikowany w odręcznie sporządzonych kopiach zbioru Błyski.

Błysk Dziesiaty

Ciosy Bożego miłosierdzia

{[*]: Bediuzzaman tak w podtytule niniejszego Błysku, jak później w tekście, używa tureckiego terminu Sefkat Tokati. Nie jest łatwo przetłumaczyć ten zwrot na inne języki; dosłownie Sefkat oznacza Boże miłosierdzie, a tokati uderzenie, cios, klaps...}

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

يَوْمَ تَجِدُ كُلُّ نَفْسٍ مَا عَمِلَتْ مِنْ خَيْرٍ مُحْضَرًا وَمَا عَمِلَتْ مِنْ سُٓوءٍ تَوَدُّ لَوْ اَنَّ بَيْنَهَا وَبَيْنَهُٓ اَمَدًا بَع۪يدًا وَيُحَذِّرُكُمُ اللّٰهُ نَفْسَهُ وَاللّٰهُ رَؤُفٌ بِالْعِبَادِ

{[*]: Tego Dnia, kiedy każdej duszy zostanie przedstawione to, co uczyniła dobrego, i to, co uczyniła złego, każda z nich będzie pragnąć, aby między nią a tym Dniem znalazła się ogromna przestrzeń. Ostrzega was Bóg przed Samym Sobą. Bóg jest dobrotliwy dla Swoich sług! Koran, 3:30.}

Jedno ze znaczeń powyższego wersetu zostało wytłumaczone i wyjaśnione poprzez "ciosy" Bożego miłosierdzia, jakie moi towarzysze w służbie Koranowi otrzymali z powodu błędów, które popełnili na skutek niedoskonałej natury ludzkiej. Wyjaśnimy zatem serię zadziwiających zdarzeń, wynikających ze służby Koranowi, a także cudowne działanie Wielkiego Wspomożenia (ar. Ghałs al-A'zam), ponieważ - za zezwoleniem Boga - Szejk Gajlani (niech jego tajemnica będzie uświęcona) dogląda naszej świętej służby i poprzez swoją świątobliwość wspomaga tych, którzy ją wykonują, dzięki czemu mogą oni nie ustawać w swoich gorliwych wysiłkach.

Istnieją trzy rodzaje cudownego działania związane z ową uświęconą pracą:

Rodzaj Pierwszyto aspekt owego cudownego działania, który przygo towuje określone zadanie, a następnie przynagla pracowników do wyko nania go.

Rodzaj Drugiusuwa przeszkody stojące na drodze do wykonania zadania, a także odpycha zło, tkwiące w tych, którzy sprzeciwiają się tej pracy, i wymierza im ciosy. Przykłady zdarzeń tego rodzaju są liczne, a ich omówienie musiałoby być długie, {(*): Na przykład ludzie, którzy sprzeciwiają się religii Boga, cierpią na tym świecie z powodu kary większej niż udręki i niedole, jakich przysporzyli oni uczniom Światła. Otrzymują oni jedynie to, co sami dali innym.} więc odłożymy to na inny termin, a omówimy rodzaj trzeci, najłatwiejszy do zrozumienia.

Rodzaj Trzeci:kiedykolwiek ci, którzy szczerze pracują w tej służbie, stają się niedbali, dostają miłosiernego klapsa, by oprzytomnieli i podjęli swoją pracę na nowo. Znamy ponad sto zdarzeń tego rodzaju, z czego jedynie dwanaście, trzynaście lub czternaście osób otrzymało klapsy miłosierdzia, a sześć lub siedem klapsy, które miały ich zmitygować.

Opowiemy historie tych ludzi.

HISTORIA PIERWSZA

Kiedykolwiek wasz godny pożałowania Said słabnął w swoich obowiązkach i mówił: "Cóż to mnie spotyka?", kiedykolwiek stawał się zaabsorbowany swoimi prywatnymi sprawami, dostawał klapsa. Mniemam, że działo się tak z powodu mojego niedbalstwa, ponieważ niezależnie od tego, co zwiodło mnie z drogi, pobudzając do zajęcia się innymi sprawami, otrzymywałem klapsa, który zwracał mnie ku moim obowiązkom. Po wtóre, badając podobne klapsy, które otrzymali moi szczerzy przyjaciele, zauważyłem, że działo się tak wówczas, gdy byli niedbali i odwracali się od tego, co powinno być ich prawdziwym celem, dzięki czemu możemy wywnioskować, że podobne zdarzenia w cudowny sposób wynikają ze służby Koranowi.

Na przykład: tak długo, jak wasz nieszczęśliwy Said był zajęty nauczeniem prawd Koranu w mieście Van (w czasach wydarzeń, do których doszło za sprawą Szejka Saida), {[*]: Szejk Said z Palu - uczony wspólnoty sufickiej Naqszbandijja, który stanął na czele znanego powstania przeciwko rządowi z Ankary, jakie wybuchło we wschodniej Turcji w początkach 1925 roku. Został pojmany, a 29. lutego 1925 r. skazany na śmierć w m. Diyarbakir.} podejrzliwy rząd nie ingerował w jego działania. Jednak kiedy tylko powiedziałem: "Cóż to mnie spotyka?", pomyślałem o sobie samym i wycofałem się do opuszczonej jaskini na górze Erek, ażeby uratować swoje życie wieczne, bez żadnego powodu aresztowano mnie, skazano na wygnanie i przewieziono do Burdur.

W owym czasie wszyscy, którzy zostali skazani na wygnanie, byli bardzo uważnie obserwowani, zatem przypuszczałem, że będę musiał

każdego wieczoru stawiać się na policji, jednak ja i moi szczerzy uczniowie byliśmy wyjątkami i trwało to dopóty, dopóki szczerze służyłem Koranowi. Kiedy gubernator odwiedził Fevziego Paszę, {[*]: Marszałek Fevzi Cakmak, szef Sztabu Generalnego armii tureckiej.} wniósł skargę na mnie, lecz Fevzi Pasza odpowiedział: "Nie wtrącaj się do jego spraw, lecz traktuj go z szacunkiem!" Tym, co sprawiło, że tak odpowiedział, był święty charakter naszej służby Koranowi. Lecz kiedy tylko zmogła mnie koncepcja ratowania siebie samego i myślenia wyłącznie o moim życiu ostatecznym, przez co chwilowo osłabłem w służbie Koranowi, na przekór moim intencjom dostałem klapsa. Z jednego miejsca wygnania wysłano mnie do innego - zostałem przewieziony do Isparty.

W Isparcie na powrót podjąłem swoje obowiązki. Po dwudziestu dniach niektórzy tchórze powiedzieli, by mnie ostrzec: "Być może rząd nie spojrzy życzliwie na tę sytuację. Byłoby lepiej, gdybyś stał się bardziej ostrożny!" Wówczas ponownie powstrzymało mnie myślenie o sobie samym i odpowiedziałem: "Niech nikt do mnie nie przychodzi!" Wtedy zabrano mnie z Isparty i przewieziono do trzeciego miejsca mojego wygnania, do Barli.

W Barli, kiedykolwiek ogarniało mnie niedbalstwo i myślenie o sobie samym, natychmiast pojawiał się któryś z podobnych wężom, dwulicowych hipokrytów, jakich nasyłał na mnie pewien człowiek spośród ahl ad-dunja.{[*]: Również w tym miejscu chodzi o Fevziego Cakmaka. "Ludzie tego świata" (tur. ehl-i dunya, ar. ahl ad-dunja; ad-dunja to ogólnie życie doczesne - uz. red. pol.) to ci, których punkt widzenia ograniczony jest do życia tego świata, którzy lekceważą życie ostateczne, bądź nawet sprzedali swoją religię za korzyści tego świata.} Podczas tych ośmiu lat przytrafiło mi się osiemdziesiąt podobnych zdarzeń; mógłbym wymienić je wszystkie, lecz wolę skrócić to wyliczenie, by nie znudzić czytelnika.

O, bracia moi! Opisałem niektóre z klapsów Bożego miłosierdzia, jakie otrzymałem. Teraz - jeśli pozwolicie na to i wybaczycie mi - opowiem o niektórych spośród podobnych zdarzeń, jakie przytrafiły się wam. Proszę, nie czujcie się urażeni. Jeśli ktoś z was jednak poczuje się urażony, nie wymienię jego imienia.

HISTORIA DRUGA

Mój prawdziwy brat, pierwszy, najlepszy i pełen poświęcenia uczeń, Abdulmecid, miał piękny dom w mieście Van. Był zamożny i pracował jako nauczyciel. Trzymając się własnych poglądów, nie poparł tych, któ rzy wbrew moim życzeniom starali się wysłać mnie do regionu przygra nicznego (a było to wówczas miejsce, gdzie bardziej potrzebowano ludzi

oddanych służbie Koranowi), i - jakby miał na uwadze moje korzyści - był temu przeciwny. Nie wziął udziału w głosowaniu, jak gdyby moja służba Koranowi przestała być apolityczna i szczera, gdybym musiał udać się nad granicę, a on miałby zostać wydalony z Van. Jednak na przekór swoim zamysłom otrzymał klapsa miłosierdzia, ponieważ musiał opuścić zarówno miasto Van i swój piękny dom, jak też rodzinne strony. Wygnano go i zmuszono, by udał się do Ergani.

HISTORIA TRZECIA

Hulusi-bej był pierwszoplanową postacią naszej służby Koranowi. Kiedy powrócił z Egridir do swoich stron rodzinnych, okazało się, że inne sprawy zapewnią mu wiele radości i szczęścia tego świata, przez co być może stał się nieco leniwy w służbie, która dotyczy wyłącznie życia wiecznego. Ponieważ ponownie spotkał rodziców, których nie widział od dawna, ponieważ powrócił do domu jako człowiek wysokiej rangi, uhonorowany licznymi zaszczytami, ten świat uśmiechał się do niego i jawił mu się dobrym. Jednak jeśli chodzi o tych, którzy pracują w służbie Koranu, to albo ten świat musi być zirytowany nimi, albo oni muszą być zirytowani tym światem, by mogli szczerze i gorliwie pełnić ową służbę.

Serce Hulusiego z pewnością pozostało niewzruszone, lecz sytuacja, w jakiej się znalazł, doprowadziła go do niedbalstwa, a wtedy otrzymał klaps od Bożego miłosierdzia. W ciągu roku lub dwóch nie dawali mu spokoju liczni obłudnicy, co spowodowało, że stracił całą przyjemność z życia doczesnego. Ten świat zaczął go drażnić, a on zaczął drażnić ahl ad-dunjaaż gorliwie - w prawdziwym znaczeniu tego słowa - podjął swoje obowiązki.

HISTORIA CZWARTA

Muhadżir Hafiz Ahmed powiedział, co następuje:

"Tak, wyznaję, że popełniłem błąd, próbując zrozumieć zagadnienie mojego życia wiecznego w połączeniu z moją służbą Koranowi. Miałem pewne pragnienie, które spowodowało, że stałem się leniwy w tej służbie, przez co spadł na mnie cios, który był pełen miłosierdzia, lecz również na tyle dotkliwy, żeby stał się dla mnie pokutą. Oto, jak było:

Mój Mistrz i Nauczyciel nie popierał pewnych innowacji. {(*): Chodzi o innowacje sprzeczne z zasadami islamu, jak na przykład wygłaszanie wezwania do modlitwy w języku tureckim.} Mój meczet stał tuż obok domu Nauczyciela, a zbliżały się trzy święte miesiące. {[*]: Ar. asz-szuhur as-salasa. Chodzi o trzy święte miesiące: radżab, sza'ban i ramadan.} Jeśli

zrezygnowałbym z chodzenia do meczetu, zarówno mógłbym stracić dużą nagrodę, jak i w okolicy mogłoby wzmagać się przyzwolenie na nieodprawianie modlitw obowiązkowych. Jeśli nie wykonywałbym praktyk wynikających z innowacji, mógłbym zostać wtrącony za kraty. Zgodnie z moim sposobem rozumowania życzyłem sobie, by mój Mistrz, którego kochałem bardziej niż własne życie, przeniósł się na jakiś czas do innej miejscowości, choć nie wiedziałem, czy jeśli wyjedzie lub wyprowadzi się, nie spowoduje to (na czas jego nieobecności) uchybień w mojej służbie Koranowi. Właśnie w owej krytycznej chwili otrzymałem cios, który był pełen miłosierdzia, lecz tak straszny, że jeszcze w trzy miesiące później nie doszedłem do siebie. Wszelako, chwała niech będzie Bogu, zgodnie ze słowami mojego Mistrza, zostało mu powiedziane, że możemy pokładać nadzieję w Bożej litości, jako że jedna minuta nieszczęścia warta jest tyle, co oddawanie czci Bogu przez cały dzień. Popełniłem błąd nie z powodu złej woli, a pragnienie, o którym mowa, wystąpiło u mnie tylko dlatego, że myślałem o swoim życiu ostatecznym".

HISTORIA PIĄTA

Bohaterem tej historii jest Hakki Efendi. Jako że obecnie nie ma go przy mnie, zastąpię go (podobnie jak zrobiłem to dla Hulusiego), by powiedzieć, co następuje:

W czasie, gdy Hakki Efendi skrupulatnie wypełniał swoje obowiązki jako uczeń Światła, do powiatu przybył niemoralny kajmakan. {[*]: Kajmakan - naczelnik powiatu lub podpułkownik wojsk tureckich.} Hakki Efendi ukrył wszystko, co napisał, przez co kara za to mogłaby spaść raczej na jego Mistrza, niż na jego samego. Kiedy czasowo zaprzestał swojej pracy na rzecz Traktatów Światła, wkrótce rozpoczął się proces sądowy przeciw niemu, co było rodzajem klapsa, jaki wymierzyło mu Boże miłosierdzie. Hakki musiał zapłacić grzywnę w wysokości tysiąca lir, {[*]: Lira turecka - jednostka monetarna Turcji.} a ponadto stał się obiektem pogróżek. Trwało to przez rok, dopóki nie przybył tutaj, a gdy spotkaliśmy się, z powrotem podjął służbę Koranowi i obowiązki wynikające z bycia uczniem Światła. Następnie wyrok, który niejako stał się przyczyną owego miłosiernego klapsa, został unieważniony, a Hakkiego Efendi uniewinniono.

Nieco później dla uczniów Światła rozpoczęły się nowe obowiązki, które dotyczyły spisania Koranu w nowy sposób. {(*): Koran był spisywany tak, by ukazać cud tałafuq, o którym była mowa w Zakończeniu Błysku Siódmego.} Część tej pracy

przydzielono Hakkiemu Efendi. Rozpoczął pracę z entuzjazmem i spisał jedną trzydziestą Koranu, jednak z powodu trudnej sytuacji finansowej poczuł się zmuszony, by potajemnie podjąć się czyjejś obrony w procesie sądowym. Wkrótce otrzymał kolejny klaps miłosierdzia: złamał ten palec, którym zwykł trzymać pióro. Było to dla niego jak ostrzeżenie: "Ten palec nie może równocześnie pisać dokumentów sądowych i Koranu!" Byliśmy zaskoczeni jego wypadkiem z palcem, ponieważ nie wiedzieliśmy o tym, że Hakki podjął się sprawy w sądzie, jednak później zrozumieliśmy, że święta i czysta służba Koranowi nie chce, by wykonujące ją palce były zaangażowane w jakąkolwiek inną pracę.

Tak czy inaczej, mogłem mówić w imieniu Hulusiego-beja, ponieważ znam go tak, jak znam samego siebie, a Hakki-bej jest dokładnie taki sam. Jeśli nie spodoba mu się, że wystąpiłem w jego imieniu, sam może napisać o klapsach, jakie otrzymał od Bożego miłosierdzia.

HISTORIA SZÓSTA

Bohaterem tej historii jest Bekir Efendi. {[*]: Bekir Dikmen (1898-1954), kupiec z Barli.} Ponieważ w tej chwili nie ma go przy mnie, zastąpię go w ten sam sposób, w jaki zrobiłem to dla mojego brata Abdulmecida. Polegając na jego zaufaniu i oddaniu, jak również na wiedzy i słowach moich bliskich przyjaciół (takich, jak Samli Hafiz i Suleyman Efendi), powiem, co następuje:

Bekir Efendi wydrukował Słowo Dziesiąte. Później wysłaliśmy do niego Słowo Dwudzieste Piąte, traktujące o cudownej naturze Koranu, by również i je wydrukował, zanim zostanie wprowadzony nowy alfabet. {[*]: Chodzi o wprowadzenie w Turcji alfabetu łacińskiego, które nastąpiło pod koniec 1928 r.} Napisaliśmy mu też, że z pewnością wyślemy mu pieniądze na pokrycie kosztów druku, tak samo jak wysłaliśmy pieniądze na druk Słowa Dziesiątego. Jednak myśląc o moim ubóstwie i widząc, że koszty druku wyniosą około czterystu lir, Bekir Efendi pomyślał: "Być może Hodża nie będzie zadowolony, jeśli wyłożę tę sumę z własnej kieszeni", i w ten sposób dał się zwieść własnej duszy. Słowo Dwudzieste Piąte nie zostało wydrukowane, co wyrządziło znaczną szkodę naszej służbie Koranowi. Dwa miesiące później Bekirowi skradziono dziewięćset lir, co było dla niego silnym ciosem wymierzonym przez Boże miłosierdzie. Jeśli Bóg zechce, niechaj owe dziewięćset lir, które stracił, zostanie od niego przyjęte jako jałmużna.

HISTORIA SIÓDMA

Oto, co powiedział Samli Hafiz Tevfik: {[*]: Tevfik Goksu żył w latach 1887-1965. Był uczniem Bediuzzamana i jego pisarzem w Barli; wraz z nim był więziony w Eskisehir i Denizli. Spotkał Bediuzzamana w 1911 roku w Damaszku, gdzie jego ojciec służył w wojsku, stąd Tevfik był nazywany Samli.}

"Tak, wyznaję, że z powodu kilku błędów, jakie nieświadomie popełniłem, a mogły one przynieść szkodę naszej służbie Koranowi, dwa razy dostałem miłosiernego klapsa. Nie mam żadnych wątpliwości, że był on wynikiem tego, co teraz opiszę:

Po pierwsze:Wszelka chwała niech będzie Bogu, przez Którego zostałem obdarzony zdolnością pisania tekstów arabskich takim charakterem pisma, który jest do pewnego stopnia odpowiedni dla przepisywania Koranu. Najpierw mój Mistrz powierzył mi do przepisania trzy z trzydziestu części, na jakie jest podzielony Koran, a resztę rozdzielił między innych uczniów Światła. Pragnienie przepisywania Koranu zniszczyło we mnie chęć pełnienia służby poprzez przepisywanie czy to roboczych, czy ostatecznych wersji Traktatów Światła. Miałem w sobie nawet pyszałkowatą chęć prześcignięcia tych, którzy nie wiedzieli, jak prawidłowo powinno się przepisywać tekst arabski. Kiedy mój Mistrz, by mnie przestrzec, zaczął opowiadać mi o sztuce pisania, odpowiedziałem mu arogancko: "Jest to dla mnie znane i nie potrzebuję się tego uczyć!" Z powodu tego błędu otrzymałem nadzwyczaj silny i niepojęty cios: to, co przepisałem, nie było zrobione nawet tak dobrze, jak część brata Husreva, który o przepisywaniu tekstów w języku arabskim wiedział najmniej z nas wszystkich. Wszyscy byliśmy zaskoczeni, lecz teraz jest dla nas jasne, że był to klaps, na który zasłużyłem.

Po Drugie:Wyznaję, że dwie postawy, jakie przyjąłem, były szkodli we dla całkowicie szczerej intencji, jaka jest konieczna, by podjąć służbę Koranowi, która musi być wykonywana wyłącznie dla zasłużenia na mi łosierdzie Boga, a ja z tego powodu otrzymałem ciężki cios. Ponieważ jestem w tej okolicy jak obcy, jak cudzoziemiec, a także - choć nie powinienem narzekać - ponieważ nie przyjrzałem się należycie ważnym zasadom mojego Mistrza, jakimi są oszczędność i zadowolenie z tego, co posiadamy, cierpię z powodu ubóstwa, które zmusiło mnie do wmieszania się między samolubnych i aroganckich ludzi, co z kolei, oby Bóg zechciał mi to wybaczyć, narzuciło mi bycie hojnym na pokaz, w sposób typowy dla hipokrytów, którzy jedynie szukają pochlebców. Mój Mistrz wielokrotnie ostrzegał mnie, karcił i napominał, lecz - niestety! - nie potrafiłem powstrzymać się od złego postępowania. Z jednej strony szatani spośród dżinnów i ludzi czerpali korzyści z sytuacji, w jakiej się znalazłem, a która

była całkowicie sprzeczna z duchem służby Wszechmądremu Koranowi, z drugiej strony spowodowało to, że mój zapał ostygł, a ja stałem się niedbały w naszej służbie.

Za swoje błędy otrzymałem silny, lecz - Bóg tak chciał - miłosierny cios. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że to, co się stało, było jedynie wynikiem tych błędów. Oto, na czym ów cios polegał:

Chociaż przez osiem lat utrzymywałem bliskie relacje z moim Mistrzem, a także tak szkice, jak ostateczne wersje jego dzieł, przez mniej więcej osiem miesięcy nie mogłem odnieść jakiejkolwiek korzyści z pracy przy Traktatach Światła. Byliśmy zaskoczeni tą sytuacją. Wraz z moim Mistrzem poszukiwałem jej przyczyny, zastanawiając się, dlaczego do tego doszło. Teraz czujemy z całkowitą pewnością, że jasne i świetliste prawdy Koranu nie mogą współistnieć z ciemnością fałszu, pochlebstwa i upokorzenia. Dlatego znaczenie owych świetlistych prawd oddaliło się ode mnie, aż stały się one dla mnie nieznane i obce.

Błagam Boga Wszechmocnego, by zechciał dać mi szczerość intencji godną naszej służby, by ocalił mnie od hipokryzji i fałszu właściwych ahl ad-dunja.Proszę przede wszystkim mojego Mistrza, a następnie wszystkich moich braci, o modlitwę za mnie.

Najbardziej winny, Samli Hafiz Tevfik".

HISTORIA ÓSMA

Bohaterem tej historii jest Seyrani. Tak jak Husrev, był on jednym z tych moich uczniów, którzy entuzjastycznie przyjęli Traktaty Światła, a także właściwie je zrozumieli. Naradzałem się z moimi uczniami z Isparty w sprawie tałafuq,które są kluczem do tajemnic Koranu i do nauki dżafr. Odpowiadali i z zapałem brali udział w dyskusji, jednak Seyrani - ponieważ miał inne poglądy i interesowały go inne kwestie - nie odpowiedział, a na dodatek chciał, bym odstąpił od prawdy, o której byłem całkowicie przekonany. Napisał do mnie list, który wielce mnie zdenerwował. Powiedziałem: "Niestety! Straciłem tego ucznia". Oczywiście chciałem go oświecić, jednak później sprawy skomplikowały się jeszcze bardziej, a Seyrani przez blisko rok pozostawał w miejscu odosobnienia (to znaczy w więzieniu).

HISTORIA DZIEWIĄTA

Bohaterem tej historii jest Hafiz Zuhtu Starszy, który w swoim czasie był kimś w rodzaju osoby "nadzorującej" uczniów Światła w Agrus. Choć

uczniowie obrali jako swoją drogę podążanie za przykładem praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) oraz unikanie innowacji w religii, Hafiz nie uważał zaszczytu natury duchowej, wynikającego z bycia uczniem Światła, za wystarczający, za to sam nauczał innych poważnej innowacji, mając nadzieję, że podniesie to jego pozycję w oczach ahl ad-dunja.Popełnił błąd, który był diametralnie sprzeczny z drogą Traktatów Światła, za co otrzymał straszny cios od Bożego miłosierdzia. Pewne zdarzenie, do którego doszło, całkowicie zniszczyło honor jego rodziny.

Na nieszczęście, to smutne wydarzenie dotknęło również Hafiza Zuhtu Młodszego, choć nie zasłużył on na jakiekolwiek upomnienie. Bóg jednak zechciał, żeby ów uczynek stał się jak korzystna dla zdrowia operacja chirurgiczna, która wyzwoli jego serce z więzów tego świata, a całkowicie zwróci je ku Koranowi.

HISTORIA DZIESIĄTA

Bohaterem tej historii jest pewien człowiek, którego nazywano Hafiz Ahmed (oby Bóg się nad nim zmiłował). Przez dwa lub trzy lata przepisywał on Traktaty Światła w sposób dodający odwagi innym i odnosił z tego korzyści, jednak później sprawy tego świata wzięły górę nad słabymi przymiotami jego charakteru, a jego zapał przygasł. Utrzymywał relacje z ludźmi spośród ahl ad-dunja(być może dlatego, by go nie skrzywdzili, a być może dlatego, że miał im coś do powiedzenia), zdobył pewien rodzaj pozycji wśród nich i sprawił, że środki na życie, jakimi mógł dysponować, ze skromnych stały się obfite, jednak za swoje niedbalstwo i za szkodę, jaką przyniosło ono jego służbie Koranowi, otrzymał dwa ciosy. Pierwszym było dla niego to, że musiał utrzymać o pięć osób więcej, niż pozwalały na to jego środki, przez co jego sytuacja materialna stała się naprawdę godna pożałowania. Wkrótce spadł na niego również drugi cios: był człowiekiem wrażliwym na punkcie honoru i szacunku dla samego siebie, który nie mógł znieść czyjejkolwiek nagany czy zarzutu, a pewni przebiegli ludzie wykorzystali go jako tarczę w taki sposób, że skalało to jego honor, który został niemal całkowicie zniszczony, a prawie wszyscy odwrócili się od niego. Niech Bóg mu wybaczy! Jeśli Bóg zechce, Hafiz Ahmed przyjdzie do siebie i może choć częściowo powróci do wykonywania swoich obowiązków wobec Boga i Jego religii.

HISTORIA JEDENASTA

Ta historia nie została opisana, ponieważ człowiek, którego dotyczy, prawdopodobnie nie zgodziłby się na to.

HISTORIA DWUNASTA

Bohaterem tej historii jest nauczyciel Galib (oby Bóg się nad nim zmiłował). Tak, oddał on naszej sprawie wspaniałe usługi, wykonując swoje obowiązki wiernie i w sposób zasługujący na uznanie. Przepisując Traktaty Światła w ich ostatecznej formie, nie okazywał żadnej słabości w obliczu jakichkolwiek kłopotów. Przez wiele dni przychodził, uważnie słuchał, przepisywał. W zamian za wynagrodzenie w wysokości trzydziestu lir spisał wszystkie Słowa i Listy. Jego zadaniem było rozprowadzenie ich w jego stronach rodzinnych i oświecenie mieszkających tam ludzi. Jednak z powodu pewnych pomysłów nie rozdał Traktatów Światła tak, jak to sobie wyobrażał, lecz pozostały one w jego kufrze. Wkrótce zaszło smutne zdarzenie, w wyniku którego Galib cierpiał rozpacz przez następny rok. Stracił niektórych ze swoich przyjaciół, a znalazł wielu niesprawiedliwych, bezwzględnych wrogów w miejsce ledwie garstki dotychczasowych, którzy byli jego przeciwnikami jedynie z tego powodu, że zajmował się on rozpowszechnianiem Traktatów Światła.

HISTORIA TRZYNASTA

Oto, co powiedział Hafiz Halid {[*]: Hafiz Halid Tekin pochodził z Barli. Był nauczycielem z zawodu i jednym z najbliż szych uczniów Bediuzzamana, dla którego pracował również jako kopista Traktatów Światła.} (oby Bóg obdarował go Swym miłosierdziem):

"Tak, wyznaję, że całkowicie zaangażowałem się w spisywanie wstępnych wersji prac mojego Mistrza, które następnie były rozpowszechniane w ramach służby Koranowi. Meczet w naszej dzielnicy nie miał wówczas imama. Chciałem jeszcze raz założyć mój dawny ubiór i nosić turban, co spowodowało, że na jakiś czas stałem się niedbały w swojej służbie i zacząłem unikać wykonywania obowiązków. Wówczas na przekór moim intencjom otrzymałem klaps miłosierdzia. Choć przez osiem lub dziewięć miesięcy pełniłem obowiązki imama, nie zostałem oficjalnie mianowany na to stanowisko, pomimo wielokrotnie powtarzanych obietnic muftiego. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że ów miłosierny klaps był wynikiem błędu, jaki popełniłem. Byłem kimś, do kogo zwracał się mój Mistrz, przepisywałem szkice jego prac, wiedziałem, że moje niedbalstwo naraża go na pewne trudności... Wszelako, dzięki niech będą Bogu, zdaliśmy sobie sprawę z tego, na czym polegał mój błąd, i zrozumieliśmy, jak świętą jest nasza służba. Ufaliśmy, że nasz Mistrz stoi za nami jak opiekuńczy anioł, jak Szejk Gajlani.

Najsłabszy spośród sług Boga,

HISTORIA CZTERNASTA

Ta historia opowiada o trzech lekkich klapsach, jakie otrzymali trzej muzułmanie, z których każdy miał na imię Mustafa.

Przez osiem lat Mustafa Cavus uczęszczał do naszego meczetu, którego istnienie utrzymywaliśmy w tajemnicy. Przyniósł do niego piecyk, a następnie przynosił naftę, a nawet zapałki. Dopiero później dowiedziałem się, że przez osiem lat płacił za to wszystko z własnej kieszeni. Szczególnie w noce z czwartku na piątek przebywał w zgromadzeniu wiernych, dopóki nie było już żadnej istotnej sprawy do omówienia. Później ahl ad-dunjawykorzystali jego prostoduszność i powiedzieli mu: "Ci ludzie przychodzą tu tylko po to, by dokuczyć Hafizowi, temu, który nosi turban. Powinien na jakiś czas zaprzestać wykonywania wezwania na modlitwę, nawet w tajemnicy. Powiedz pisarzowi, by lepiej sam zdjął turban, zanim inni zrobią to siłą". Nie wiedzieli, że dla kogoś o duszy tak wzniosłej, jaką miał Mustafa Cavus, powiedzenie komuś, kto również pozostawał w służbie Koranowi, by zdjął turban, było nadzwyczaj trudne, jednak powtórzył on Hafizowi to, co powiedzieli mu tamci ludzie.

Tamtej nocy śniło mi się, że do mojego pokoju wszedł kajmakan, a za nim Mustafa Cavus, który miał brudne ręce. Następnego dnia spytałem go: "Mustafo, z kim się dzisiaj widziałeś? Śniło mi się, że miałeś brudne ręce i stałeś za kajmakanem!" Odparł: "Niestety! Sołtys wioski powiedział mi: 'Powiedz pisarzowi to i to'. Nie wiem, co się za tym kryło".

Tego samego dnia Mustafa przyniósł do meczetu niemal całą okkę nafty. {[*]: Okka to miara odpowiadająca 2,9 funta (czyli ok. 1,3 kg - uz. red. pol.).} Chociaż nie robił tak nigdy wcześniej, tym razem zostawił drzwi otwarte, przez co do meczetu wszedł kotek. Później przyszedł pewien wy soki człowiek, który sądząc że nafta w dzbanku jest wodą, rozchlapał ją po całym meczecie, chcąc go oczyścić, a także zmyć nieczystość, jaką kociak zostawił na modlitewnym dywaniku. To zdumiewające, że nie poczuł on zapachu nafty. Można powiedzieć, że to sam meczet nie pozwolił, by ów człowiek poczuł zapach nafty, jakby chciał właściwym dla siebie językiem powiedzieć Mustafie: "Nie potrzebujemy twojej nafty! Nie przyjmę jej z powodu błędu, jaki popełniłeś". W tamtym tygodniu przed modlitwą piątkową, a także przed innymi ważnymi modlitwami, Mustafa Cavus nie był w stanie dołączyć do wiernych zgromadzonych w meczecie, choć bardzo się starał. Później wyraził szczerą skruchę, poprosił o przebaczenie i odzyskał czystość serca.

Bohaterami drugiej części tej historii są mój zacny, ciężko pracujący i ważny dla naszej sprawy uczeń Mustafa z Kuleonu oraz jego najbardziej wierny, ofiarny przyjaciel, Hafiz Mustafa (oby Bóg obdarował go Swym miłosierdziem).

Po święcie religijnym wysłałem do moich uczniów wiadomość, prosząc ich, by przez jakiś czas nie odwiedzali mnie, ponieważ gdy ahl ad-dunjadowiedzą się o naszych spotkaniach, będą dokuczać nam, by zniechęcić nas do służenia Koranowi. Poprosiłem również, by - jeśli już będą musieli mnie odwiedzić - przychodzili tylko pojedynczo. Jednak pewnej nocy przyszli do mnie trzej spośród moich uczniów, wszyscy naraz, zamierzając odejść jeszcze przed świtem. Ani Mustafa Cavus, ani Suleyman Efendi, ani ja - żaden z nas nie pomyślał o podjęciu jakichkolwiek środków ostrożności. Zapomnieliśmy o nich, choć nie zdarzyło nam się to nigdy wcześniej. Każdy z nas myślał, że zajmie się tym ktoś inny, a w efekcie nie zrobiliśmy nic.

Wyszli przed świtem. Dwie godziny później rozszalała się taka burza, że zatrwożyłem się, myśląc, że nie przetrwają jej. Tamtej zimy nie było podobnej burzy, ani też nigdy i nikomu nie współczułem do tego stopnia. By ukarać Suleymana za jego nieroztropność, zamierzałem wysłać go za nimi, żeby dowiedział się, czy są zdrowi i bezpieczni, jednak Mustafa Cavus powiedział: "Jeśli pójdzie, jego też zatrzyma burza, wtedy będę musiał pójść za nim, by go odnaleźć, a następnie Abdullah Cavus będzie musiał pójść za mną...". Powiedzieliśmy zatem: "Pokładamy naszą ufność jedynie w Bogu!" i czekaliśmy.

Pytanie:Uważasz nieszczęścia, jakich doświadczają niektórzy spośród twoich przyjaciół za klapsy, będące karą za ich niedbalstwo w służbie Koranowi, tymczasem ci, którzy są naprawdę wrogo nastawieni do was i do waszej służby, pozostają bezpieczni i w dobrym zdrowiu. Dlaczego przyjaciołom wymierza się klapsy, podczas gdy wrogowie nie wpadają w żadne tarapaty?

Odpowiedź:Zgodnie z powiedzeniem "złe uczynki nie trwają dłu go, lecz długo trwa niewiara" {[*]: Al-Munałi.} błędy, jakie popełniają przyjaciele, są pewnym rodzajem złych uczynków w służbie Koranu, dlatego są szybko karane. Człowiek otrzymuje miłosierny klaps, by mógł zrozumieć swój błąd, jeśli jest rozsądny. Wrogowie występują przeciwko naszej służbie i starają się przeszkodzić w niej z powodu zbłądzenia, w jakim pozostają. Niezależnie od tego, czy czynią to z rozmysłem, czy nieświadomie,

ich zaczepki wymierzone przeciwko naszej służbie wspierają ateizm. Jako że niewiara jest trwała, zazwyczaj nie są oni natychmiast karani za swoje uczynki.

Podobnie jak ukaranie tych, którzy popełnili jedynie drobne wykroczenia, pozostaje w gestii sądów właściwych dla miejsca ich zamieszkania, a sprawcy poważnych przestępstw są przekazywani sądom wyższej instancji, tak samo, zgodnie z określonymi zasadami, drobne pomyłki wiernych i bliskich przyjaciół są karane szybko i (przynajmniej w części) już na tym świecie, by prędko oczyścić ich z winy. Jednak zbrodnie popełnione przez ludzi zbłądzenia są tak wielkie, że ponieważ kara za nie wykracza poza ramy krótkiego życia na tym świecie, zostają oni - jak wymaga tego sprawiedliwość - odesłani przed Najwyższy Trybunał Tego, Którego królestwo jest wieczne, i przeważnie nie ponoszą żadnej kary na tym świecie.

O tej prawdzie wspomina hadis, zgodnie z którym Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) powiedział: Ten świat jest więzieniem dla wierzących i Rajem dla niewiernych.{[*]: Muslim, At-Tirmizi, Ibn Madża, Ahmad Ibn Hanbal.} Oznacza to, że ponieważ wierny karę za swoje winy częściowo otrzymuje już na tym świecie, świat jest dla niego miejscem wymierzania kary, wręcz lochem Piekła w porównaniu ze szczęściem, jakie oczekuje wierzącego w życiu wiecznym. Ponieważ niewierni nie zostaną uwolnieni z Piekła, na tym świecie otrzymują oni część nagrody za swoje dobre uczynki, zaś kara za ich ciężkie grzechy zostaje odroczona, zatem ten świat jest ich Rajem w porównaniu z tym, co oczekuje ich w życiu ostatecznym. Jednak w rzeczywistości i zgodnie ze znaczeniem powyższego hadisu, wierny jest w życiu doczesnym znacznie bardziej szczęśliwy od niewiernego. Wiara muzułmanina jest po prostu jak Raj w jego duszy, podczas gdy niewiara ateisty rozpala w całym jego jestestwie rodzaj ognia podobny Ogniowi Piekielnemu.

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

{[*]: "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32.}

* * *

Błysk Jedenasty

Stopnie praktyki Proroka

(niech będzie z nim pokój i miłosierdzie)

oraz

Antidotum przeciwko chorobie innowacji

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

لَقَدْ جَٓاءَكُمْ رَسُولٌ مِنْ اَنْفُسِكُمْ عَز۪يزٌ عَلَيْهِ مَا عَنِتُّمْ حَر۪يصٌ عَلَيْكُمْ بِالْمُؤْمِن۪ينَ رَؤُفٌ رَح۪يمٌ

{[*]: Przyszedł do was Posłaniec spośród was. Ciąży mu to, co wy czynicie złego. On jest o was zatroskany, dla wiernych jest dobrotliwy, litościwy. Koran, 9:128.}

(Pierwsza część tego wersetu to Droga praktyki Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, podczas gdy druga część to Stopnie praktyki Proroka, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

فَاِنْ تَوَلَّوْا فَقُلْ حَسْبِىَ اللّٰهُ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ عَلَيْهِ تَوَكَّلْتُ وَهُوَ رَبُّ الْعَرْشِ الْعَظ۪يمِ

{[*]: A jeśli oni się odwrócą, to powiedz (Muhammadzie): "Wystarczy mi Bóg! Nie ma Boga, jak tylko On! Jemu zaufałem! On jest Panem tronu wspaniałego!" Koran, 9:129.}

قُلْ اِنْ كُنْتُمْ تُحِبُّونَ اللّٰهَ فَاتَّبِعُون۪ى يُحْبِبْكُمُ اللّٰهُ

{[*]: Powiedz (Muhammadzie): "Jeśli kochacie Boga, to postępujcie za mną! Wtedy i Bóg będzie was miłował i przebaczy wam wasze grzechy. Bóg jest Przebaczający, Litościwy!" Koran, 3:31.}

Poniżej zwięźle wyjaśnimy jedenaście spośród setek punktów, których dotyczą doniosłe wersety przytoczone powyżej.

PUNKT PIERWSZY

Przekazano, że Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) powiedział:

K tokolwiek będzie trzymał się mocno mojej praktyki, kiedy moją wspólnotę dosięgnie zepsucie, otrzyma taką nagrodę, jak stu męczenników.{[*]: Ibn 'Adijj, Al-Munziri, At-Tabarani, 'Ali Ibn Husam ad-Din, Al-Hajsami.}

Tak, mocne trzymanie się sunny Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) z pewnością jest wysoce chwalebne i wartościowe, zwłaszcza w czasach, kiedy innowacje są czymś powszechnym. Przestrzeganie praktyk Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) nawet w drobnych kwestiach dotyczących naszego zachowania (zwłaszcza gdy wspólnota muzułmańska ulega zdeprawowaniu) jest oznaką silnej wiary i bogobojności. Podobnie postępowanie według tych praktyk bezpośrednio przypomina o Szlachetnym Posłańcu (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a takie przypomnienie przeradza się w przypomnienie o obecności Boga. W chwili, kiedy zaczynamy przestrzegać sunny nawet w pozornie najmniej znaczących czynnościach, takich jak jedzenie, {[*]: At-Tirmizi, Abu Daud, Ibn Madża, Ahmad Ibn Hanbal.} picie, {[*]: Al-Buchari, Muslim, At-Tirmizi.} czy spanie, {[*]: Al-Buchari, At-Tirmizi, Abu Daud.} te zwyczajne, odruchowo wykonywane czynności staną się, zgodnie z prawem szariatu, chwalebnymi aktami kultu, ponieważ ten, kto je wykonuje, stara się naśladować Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), postrzegając swoje czynności jako podporządkowane kierownictwu prawa szari'a. Następnie przypomina sobie, że owo prawo przyniósł Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie); wówczas jego serce zwraca się do Boga, Wszechmocnego, Prawdziwego, Prawodawcy, a człowiek staje się w pewien sposób świadomy obecności Boga i znaczenia oddawanej Mu czci.

Na mocy tej tajemnicy ten, kto uczyni przestrzeganie praktyk Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) swoim przyzwyczajeniem, przekształca wszystkie swoje czynności w akty czci i może uczynić swoje życie owocnym i przynoszącym wynagrodzenie.

PUNKT DRUGI

Imam Rabbani, Ahmad Faruqi (niech Bóg będzie z niego rad) powiedział:

"Kiedy przemierzałem kolejne stopnie mojej podróży duchowej, ujrzałem, że najbardziej olśniewającymi, wspaniałymi, misternymi i rozsądnymi spośród świętych mężów byli ci, którzy podstawą swojej drogi uczynili trzymanie się praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

Nawet mniej wybitni spośród świętych tej grupy jawią się jako bardziej wspaniali od najwyżej wyniesionych świętych spośród innych grup". {[*]: Imam Rabbani.}

Tak, Imam Rabbani, Odnowiciel Drugiego tysiąclecia (niech Bóg będzie z niego rad), mówi prawdę. Kto przyjmie praktykę Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) za zasady, jakimi będzie się kierował, zostanie wyniesiony do pozycji umiłowanego przez Boga i znajdzie się w cieniu Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), którego Bóg umiłował.

PUNKT TRZECI

W czasach, kiedy wasz biedny Said walczył, by wyzwolić się od przyzwyczajeń "starego Saida", jego umysł i serce ugrzęzły pośród różnych prawd w strasznej duchowej burzy, która była wynikiem braku przewodnictwa, jak również dumy jego nakazującej zło duszy. To wzbijały się z ziemi aż do konstelacji Plejad, to spadały z wysokości konstelacji Plejad na ziemię.

W owym czasie zauważyłem, że jak kompasy pokazujące kierunek qibli wskazują kurs, którym powinien podążać okręt, tak wszystkie kwestie dotyczące praktyk religijnych, nawet te dotyczące drobnych uczynków, są jak włączniki światła pośród licznych niebezpiecznych, ciemnych dróg. Kiedykolwiek podczas mojej duchowej podróży widziałem, jak uginam się pod straszliwym uciskiem, przygnieciony przez prawdziwie uciążliwe brzemię, a trzymałem się praktyk właściwych dla danej sytuacji, doświadczałem takiej lekkości, jakby zdjęto ze mnie wszystkie ciężary. Poprzez podporządkowanie się tym praktykom zostałem uwolniony od wątpliwości i rozterek, które prowadzą do niepokoju, wyrażanego pytaniami w rodzaju:

"Czy ten sposób działania jest właściwy? Czy jest korzystny?" Jeśli jednak je porzucałem, presja stawała się silniejsza; pojawiało się przede mną wiele dróg, lecz nie mogłem dowiedzieć się, dokąd one prowadzą; moje brzemię było ciężkie, a ja - zupełnie bezsilny. Nie mogłem sięgnąć wzrokiem zbyt daleko, a droga przede mną była ciemna, lecz za każdym razem, gdy mocno trzymałem się sunny Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), droga przede mną stawała się jasno oświetlona i bezpieczna. Czułem się tak, jakby mój ciężar i presja stały się lżejsze. W tych czasach poprzez własne obserwacje potwierdziłem to, co powiedział Imam Rabbani.

PUNKT CZWARTY

Pewnego razu ujrzałem samego siebie w dziwnym świecie, który powstał ze stanu umysłu, jaki wytworzyło rozmyślanie o śmierci, potwierdzające

wniosek "śmierć jest prawdą", {[*]: Ahmad Ibn Muhammad, Al-Qinnałdżi.} a także z krótkotrwałości i przemijania tego świata. Ujrzałem samego siebie jako zwłoki, stojące na czele trzech innych, olbrzymich trupów.

Po pierwsze:byłem jak nagrobek, stojący przed bezcielesnymi zwłokami wszystkich żywych stworzeń, z którymi byłem związany podczas swego życia doczesnego, a które zstąpiły do grobu przeszłości.

Po Drugie:na cmentarzysku świata, rozciągającym się na powierzchni naszego stulecia, które jest nagrobkiem stojącym przed ogromnym trupem, złożonym do grobu przeszłości wszystkich gatunków stworzeń, z którymi cała ludzkość jest złączona podczas życia, byłem tylko małym punktem, który szybko zostanie starty, mrówką, która wkrótce umrze.

Po trzecie,jako że świat z pewnością zginie w Dniu Sądu Ostatecznego, ujrzałem samego siebie przerażonego agonią i śmiercią owego olbrzymiego trupa, zdumionego i zaskoczonego jego śmiercią, jak również moją śmiercią, która z pewnością nastąpi w przyszłości, lecz w mojej wizji zdawało się, że wydarzyła się właśnie w owym czasie. Zgodnie z wersetem koranicznym, który mówi:

فَاِنْ تَوَلَّوْا فَقُلْ حَسْبِىَ اللّٰهُ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ عَلَيْهِ تَوَكَّلْتُ وَهُوَ رَبُّ الْعَرْشِ الْعَظ۪يمِ

{[*]: A jeśli oni się odwrócą, to powiedz (Muhammadzie): "Wystarczy mi Bóg! Nie ma Boga, jak tylko On! Jemu zaufałem! On jest Panem tronu wspaniałego!" Koran, 9:129.}

w chwili mojej śmierci wszystkie stworzenia, wszyscy, których umiłowałem, odwrócą się do mnie plecami, opuszczą mnie i pozostawią mnie samego. Moja dusza była prowadzona poprzez przyszłość, poprzez wieczność przypominającą bezkresny ocean, do którego - czy chciałaby tego, czy nie - miała zostać wrzucona.

Kiedy mój umysł pozostawał w tym prawdziwie osobliwym i bolesnym stanie, otrzymałem pomoc od wiary i od Koranu. Werset

فَاِنْ تَوَلَّوْا فَقُلْ حَسْبِىَ اللّٰهُ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ عَلَيْهِ تَوَكَّلْتُ وَهُوَ رَبُّ الْعَرْشِ الْعَظ۪يمِ

przybył mi na ratunek niby solidna łódź ratunkowa, na pokład której moja dusza weszła z całkowitym przekonaniem i z radością. Niezależnie od wyraźnego znaczenia tego wersetu zrozumiałem jego znaczenie aluzyjne, które pocieszyło mnie, dzięki czemu odnalazłem spokój i pogodę ducha.

Poprzez swoje wyraźne znaczenie werset mówi do Szlachetnego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie): "Jeśli ludzie

pozostający w zbłądzeniu odwrócą się od ciebie, odrzucą prawo szariatu i praktyki religijne islamu, i nie będą zważać na Koran, nie martw się. Powiedz: 'Wszechmocny Bóg mi wystarczy, w Nim położyłem zaufanie, On wyniesie tych, którzy pójdą za mną, na odpowiednie dla nich miejsce'. Prawo Jego Tronu obejmuje wszystko, buntownicy nie mogą zbiec poza granice Jego królestwa, a ci, którzy u Niego szukają pomocy, z pewnością nie pozostaną bezbronni", podczas gdy poprzez swoje znaczenie aluzyjne mówi:

"O, człowieku! O, przywódco i przewodniku ludzkości! Jeśli nawet wszystkie istoty porzucą cię, by odejść drogą przemijania, prowadzącą do niebytu, jeśli istoty żywe odłączą się od ciebie, by pospieszyć drogą wiodącą ku śmierci, jeśli ludzie opuszczą cię, by zstąpić do grobu, jeśli niedbali i błądzący nie będą zważać na to, co mówisz i upadną w ciemność, nie lękaj się. Powiedz: 'Wystarczy mi Wszechmocny Bóg! Dopóki On istnieje, istnieje wszystko'. Ci, którzy odeszli, nie odeszli do niebytu, lecz do innego spośród Jego królestw. W Swej nieskończonej hojności Pan wspaniałego Tronu wysyła niektórych spośród Jego niezliczonych żołnierzy na właściwe dla nich miejsce. Ci, którzy znaleźli się na cmentarzu, nie zostali unicestwieni, lecz odeszli do innego świata, a na ich miejsce Bóg z pewnością wyśle innych Swych urzędników. Na miejsce tych, którzy popadli w zbłądzenie, może On przysłać takich, którzy będą Jego posłusznymi sługami i pójdą drogą prawdy. Ponieważ tak się dzieje, On zajmuje miejsce wszystkich Swoich stworzeń, a nikt ani nic nie może zająć miejsca Jego łaskawości i należnego Mu szacunku".

Z powodu aluzyjnego znaczenia omawianego wersetu trzy straszliwe zwłoki, których widok przepełnił mnie taką grozą, przybrały inny kształt. Stały się przejściem pośród przejawów mądrości, pouczającą wycieczką, podróżą do wykonywania obowiązków, zwolnieniem z jednych obowiązków, a powierzeniem innych, podczas gdy targany wstrząsami świat zdawał się to oddalać, to przybliżać.

PUNKT PIĄTY

Szlachetny werset:

قُلْ اِنْ كُنْتُمْ تُحِبُّونَ اللّٰهَ فَاتَّبِعُون۪ى يُحْبِبْكُمُ اللّٰهُ

{[*]: Powiedz (Muhammadzie): "Jeśli kochacie Boga, to postępujcie za mną! Wtedy i Bóg będzie was miłował..." Koran, 3:31.} tanowczo obwieszcza, jak konieczne i ważne jest podążanie za prakty kami religijnymi Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Tak, pośród wszystkich sylogizmów logiki, spośród tego ich rodzaju, który nazywa się przypuszczalnym lub warunkowym, ten werset jest najbardziej potężnym i niechybnym sylogizmem, a oto dlaczego:

By przedstawić przykład przypuszczalnego sylogizmu zgodny z zasadami logiki, można powiedzieć: "Jeśli słońce wzejdzie, będzie dzień". Chcąc udowodnić ten sylogizm w sposób pozytywny, powiemy: "Słońce wzeszło, można zatem wywnioskować, że jest dzień", zaś jeśli chcemy udowodnić go w sposób negatywny, powiemy: "To nie jest dzień, można więc wyciągnąć wniosek, że słońce jeszcze nie wzeszło". Zgodnie z logiką oba te wnioski, pozytywny i negatywny, są jasne.

Dokładnie w ten sam sposób powyższy werset mówi: "Jeśli kochasz Boga, będziesz podążał za tym, którego umiłował Bóg. Jeśli zaś nie pójdziesz za nim, wskazuje to na wniosek, że nie kochasz Boga". Jeśli człowiek kocha Boga, pociąga to za sobą naśladowanie praktyki Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), którego umiłował Bóg. Tak, ten, kto wierzy we Wszechmocnego Boga, z pewnością będzie Mu posłuszny, a najbardziej zadowalającą Go, najprostszą i najkrótszą spośród dróg prowadzących do posłuszeństwa Bogu bez wątpienia jest droga, którą pokazał i którą postępował umiłowany przez Boga Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

Tak, uznanie, że Najbardziej Hojny i Najpiękniejszy, Który wypełnia wszechświat tak wieloma Swymi darami, wymaga w zamian podziękowań od rozumnych istot, jest zarówno konieczne, jak i oczywiste. To jasne, że Wszechmądry i Chwalebny, Który przyozdabia wszechświat tak wieloma cudami Swego kunsztu, uczynił najdoskonalszym spośród rozumnych stworzeń tego, do którego było skierowane Jego posłanie i tego, który je wytłumaczył, Swojego herolda i przywódcę Swoich sług (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Z całą pewnością i z całą oczywistością Najpiękniejszy i Doskonały, Który uczynił wszechświat zwierciadłem odbijającym niezliczone przejawy Jego piękna i doskonałości, obdaruje najdoskonalszą, najbardziej zaszczytną pozycją człowieka, poprzez którego w sposób najbardziej wszechstronny i najdoskonalszy mogły ukazać się Jego piękno, doskonałość, kunszt i Jego Najpiękniejsze Imiona, którego najwidoczniej ukochał i pragnie to okazać. Tak, On uczyni postępowanie tego człowieka pięknym przykładem dla innych, zachęcających ludzi, by poszli za nim, by jego wspaniałe uczynki mogły ukazać się także w jego naśladowcach.

W skrócie:Miłość do Boga wymaga postępowania według praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a takie postępowanie jest skutkiem owej miłości. Jak szczęśliwy jest człowiek, który podąża za Posłańcem (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) w całej rozciągłości! Biada temu, kto nie docenia jego praktyk, a przyjmuje innowacje!

PUNKT SZÓSTY

Szlachetny Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) powiedział: Każda herezja jest zbłądzeniem, a każda herezja prowadzi do Ognia.{[*]: Muslim, Abu Daud, An-Nasa'i, Ibn Madża, Ad-Darimi, Ahmad Ibn Hanbal.} Oznacza to, że zgodnie ze słowami Boga:

كُلُّ بِدْعَةٍ ضَلَالَةٌ وَكُلُّ ضَلَالَةٍ فِى النَّارِ

{[*]: Dzisiaj udoskonaliłem dla was waszą religię i obdarzyłem was w pełni Moją dobrocią; wybrałem dla was islam jako religię. Koran, 5:3.}

niezwracanie uwagi na zasady znamienitego prawa szari'a i na podstawowe zasady praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) po tym, jak zostały dopełnione i udoskonalone, a przyjmowanie tego, co nowe, lub (niech Bóg uchroni!) tworzenie innowacji, które prowadzi do wniosku, że zasady ustalone przez Boga były niepełne, jest zbłądzeniem i prowadzi do Ognia Piekielnego.

Praktyki religijne mają swoje stopnie. {[*]: M.in. Ad-Darimi, At-Tabarani.} Niektóre z nich są obowiązkowe i od tych nie można odstąpić. Ten rodzaj aktów czci jest szczegółowo opisany przez wspaniałe prawo szariatu. Są one bezsporne i nie można ich zmieniać w jakikolwiek sposób. Innym rodzajem są praktyki wykonywane dobrowolnie, które również dzielą się na dwa rodzaje.

Do rodzaju pierwszego należą te praktyki, które są związane z odda waniem czci Bogu Jedynemu. One również zostały opisane w księgach na temat prawa szariatu, a ich zmienianie również jest innowacją. Drugi rodzaj znany jest jako "postępowanie" (ar. adab),o tych praktykach wspominają biografie Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Postępowanie przeciwne do nich nie może być nazwane innowacją, jednak jest rodzajem sprzeciwiania się uczynkom Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), przez co nie odniesiemy korzyści ze światła i prawdziwej uprzejmości, które są zawarte w sunnie. Podążanie za Prorokiem (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) pod tym względem oznacza naśladowanie go w przyzwyczajeniach, w naturalnych czynnościach, w postępowaniu, a postępowanie Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest znane dzięki jednomyślnym relacjom. Na przykład, liczne praktyki ukazują właściwy sposób prowadzenia rozmowy, inne wyjaśniają podstawowe zasady jedzenia, picia, spania czy stosunków społecznych. Praktyki tego rodzaju zostały nazwane "postępowaniem". Człowiek, który stosuje się do nich, przekształca swoje powszednie czynności w akty czci, przez co może zostać w znaczący sposób oświecony. Praktykowanie tych

zachowań nawet w najmniejszym aspekcie przypomina o Posłańcu Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i rozświetla ludzkie serce.

Najważniejsze spośród praktyk są te, które symbolizują islam i łączą się z jego "znakami szczególnymi". Te "znaki szczególne" islamu związane z oddawaniem czci Bogu, dotyczące całej muzułmańskiej społeczności, są pewnego rodzaju ogólnymi prawami. Tak jak cała społeczność czerpie korzyść ze spełniania tych praktyk przez choćby jedną osobę, tak samo, jeśli choć jeden człowiek porzuci je, cała społeczność jest za to odpowiedzialna. W wykonywaniu praktyk tego rodzaju nie może być miejsca dla żadnej hipokryzji, a o zasadach będących "znakami" islamu powinno się mówić jawnie. Nawet jeśli są to praktyki dobrowolne, to jeśli wykonuje je cała wspólnota czy nawet pewna grupa muzułmanów, pozostaną ważniejsze niż obowiązkowe akty czci jednego człowieka.

PUNKT SIÓDMY

Zasadą wszystkich praktyk Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest uprzejmość. Wśród tych praktyk nie ma żadnej, w której nie kryłyby się światłość i dobre maniery. Szlachetny Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) powiedział: Mój Pan nauczył mnie dobrego postępowania, i jak dobrze mnie nauczył!{[*]: Al-Munałi, Ibn Tajmijja, Al-'Adżluni.} ak, każdy, kto bada jego biografię i zapoznaje się z jego zwyczajami, z pewnością zrozumie, że Wszechmocny Bóg przyniósł w osobie Swojego Posłańca wszelkie rodzaje uprzejmości i dobrego postępowania. Jeśli ktokolwiek porzuci praktyki Proroka, utraci również uprzejmość. Taki człowiek będzie dowodem prawdziwości przysłowia, które mówi: "Człowiek źle wychowany jest pozbawiony Bożej łaski", a jego nieuprzejmość doprowadzi go do zguby.

Pytanie:Jak możemy mówić o uprzejmości w obliczu Tego, Który obejmuje wiedzą każdą rzecz, Który widzi wszystko i wie o wszystkim, przed Którym nic nie może się ukryć? Zdarzenia, które powodują wstyd czy zakłopotanie nie mogą zostać przed Nim zatajone. Jednym z rodzajów uprzejmości jest na przykład okrywanie tych części ciała, które powinny pozostać zakryte, i ukrywanie tego, co nieprzyjemne lub niesmaczne, lecz nic nie może ukryć się przed wzrokiem Tego, Który obejmuje wiedzą każdą rzecz.

Odpowiedź:Po pierwsze, nadając temu największe znaczenie, Chwa lebny Stwórca pragnie pokazać, że Jego kunszt przejawia się w pięknie; On zasłania to, co odrażające; On przyozdabia Swoje dary, byśmy zwrócili na nie uwagę. Tak samo chce ukazać istotom rozumnym, że Jego

stworzenia i słudzy są piękni, zatem ujawnianie przez nich tego, co brzydkie, jest rodzajem buntu przeciwko takim Jego Najpiękniejszym Imionom, jak Piękny, Przyozdabiający, Doskonale Świadomy czy Wszechwiedzący, oraz jest przeciwieństwem uprzejmości. Grzeczność, przejawiająca się w praktykach Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), oznacza okazywanie najczystszej uprzejmości w granicach, jakie wyznaczają Najpiękniejsze Imiona Chwalebnego Stwórcy.

Po drugie, z punktu widzenia zawodowego, lekarz może zbadać część ciała człowieka, który według zasad prawa religijnego jest dla niego obcy, a jeśli jest to konieczne, może również obejrzeć ją. Nie można nazwać jego zachowania niegrzecznym, zaiste, można powiedzieć, że takiego zachowania wymaga postępowanie medyczne. Jednak ten sam lekarz nie może tak postępować ani jako mężczyzna, ani jako kaznodzieja czy nauczyciel, a kierując się grzecznością, nie można wydać orzeczenia religijnego, które pozwalałoby na odsłanianie ciała wobec obcych. Takie postępowanie z pewnością byłoby bezwstydne!

Dokładnie tak samo Chwalebny Stwórca posiada wiele Najpiękniejszych Imion, a każde z nich przejawia się w inny sposób. Na przykład Imię Zawsze Przebaczający wymaga istnienia grzechów, a Imię Okrywający zasłoną wymaga istnienia błędów, jednak Ten, Którego Imieniem jest Piękny, nie chce widzieć brzydoty. Najpiękniejsze Imiona właściwe jedynie Bożemu pięknu i doskonałości, takie jak Przenikający każdą rzecz, Szczodry, Wszechwiedzący czy Najbardziej Miłosierny wymagają, by wszelkie istoty miały najpiękniejszy kształt i najlepszą z możliwych pozycję. Bóg pragnie ukazać piękno Swoich Imion oczom aniołów, dżinnów i ludzi tak poprzez piękną formę Swoich stworzeń, jak i poprzez ich piękne postępowanie. Zatem w postępowaniu zgodnym z praktyką Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) są znaki, reguły i wzorce owych wzniosłych zachowań.

PUNKT ÓSMY

Po wersecie:

فَاِنْ تَوَلَّوْا فَقُلْ حَسْبِىَ اللّٰهُ

{[*]: Przyszedł do was Posłaniec spośród was. Ciąży mu to, co wy czynicie złego. On jest o was zatroskany, dla wiernych jest dobrotliwy, litościwy, Koran, 9:128.} tóry pokazuje doskonałą życzliwość Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) oraz jego współczucie dla całej wspólnoty muzułmańskiej, następuje werset:

لَقَدْ جَٓاءَكُمْ رَسُولٌ

{[*]: A jeśli oni się odwrócą, to powiedz (Muhammadzie): "Wystarczy mi Bóg!"..., Koran, 9:129.} tóry mówi:

"O, ludzie! O, muzułmanie! Zrozumcie, jak nierozsądne i bezrozumne jest odwracanie się od zwyczajów i zarządzeń, jakie ogłosił wam Szlachetny Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Rzucacie oszczerstwa na tego, którego miłosierdzie jest oczywiste, mimo że on prowadzi was z nieskończoną uprzejmością, poświęca wszystkie siły dla waszego dobra, a poprzez swoje uczynki leczy wasze duchowe rany.

O, miłosierny Proroku i łagodny Posłańcu! Jeśli ludzie nie rozpoznają twego niezmiernego miłosierdzia, jeśli przez ich głupotę odwrócą się do ciebie plecami i nie będą cię słuchali, nie lękaj się. Wystarczy ci Ten, Któremu należy się wszelka chwała, Który ma pod Swoimi rozkazami wojska niebios i ziemi, Którego panowanie rozciąga się z wyniosłego Tronu i obejmuje każdą rzecz. On zgromadzi wokół ciebie Swych wiernych i posłusznych żołnierzy i sprawi, że będą oni baczyć na to, co mówisz, i przyjmą twoje zarządzenia!"

Tak, ani w przyniesionym przez Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) prawie szari'a, ani w jego praktykach nie ma choćby jednego tematu, w którym nie zawierałyby się liczne przykłady mądrości. Tak mówi nieszczęśliwy, który niezależnie od wszystkich swoich niedoskonałości i całej bezsiły jest gotów do udowodnienia prawdziwości swoich słów. Co więcej, siedemdziesiąt lub osiemdziesiąt części Traktatów Światła, które spisano do tej pory, jest jak siedemdziesięciu lub osiemdziesięciu prawdomównych świadków, którzy potwierdzają, jak przepełnione mądrością i prawdą są kwestie praktyk Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i przyniesionego przez niego prawa szariatu. Nawet siedem tysięcy traktatów na ten temat, gdyby zostały napisane i gdybym był w stanie uczynić aż tyle, nie mogłoby dokładnie opisać wszystkich przykładów tej mądrości, dlatego pozostaniemy przy siedemdziesięciu.

Co więcej, sam może nawet tysiąckrotnie ujrzałem i doświadczyłem tego, że reguły i kwestie prawa szariatu i praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) są wysoce zbawiennymi lekarstwami przeciw chorobom duszy, umysłu i serca, a zwłaszcza przeciw chorobom społecznym, że ich miejsca nie mogą zająć kwestie wysuwane przez filozofię. W Traktatach Światła do pewnego stopnia przekazałem innym to, czego doświadczyłem. Jeśli ktokolwiek wątpi w moje twierdzenia, odsyłam go do odpowiednich części Traktatów Światła, by sam się o tym przekonał.

Dzięki temu, co napisaliśmy powyżej, można zobaczyć, jak wiele możemy zyskać, starając się podążać - na ile to możliwe - za praktykami

takiego człowieka, jakim był Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), jak bardzo pożyteczne może to być dla naszego życia ostatecznego i jak bardzo korzystne dla życia na tym świecie.

PUNKT DZIEWIĄTY

W dzisiejszych czasach podążanie za przykładem praktyk Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) "co do litery" i w każdym aspekcie jest darem, jakiego udzielono jedynie najlepszym z najlepszych. Nawet jeśli naśladowanie ich w uczynkach jest niemożliwe, każdy powinien starać się o to choćby poprzez intencję, dążenie do tego celu, wspieranie owych dobrych ludzi i zostanie ich szczerym stronnikiem. W każdym przypadku naszym obowiązkiem jest naśladowanie ich w tym, co obowiązkowe. Nawet jeśli poprzez zaniechanie tych praktyk, które są jedynie zalecane, nie popadamy jeszcze w grzech, takie postępowanie prowadzi do utraty znacznej części naszej zasługi, zaś zmienianie tego, co nadobowiązkowe, jest wielkim błędem. Kiedy trzymamy się praktyk islamu również w zwyczajnych czynnościach i działaniach, stają się one aktami czci, jednak kiedy nie przestrzegamy ich podczas codziennych czynności, nie jest to co prawda naganne, lecz zmniejsza się pożytek, jaki możemy odnieść dzięki światłu codziennego postępowania tego, który był umiłowanym przez Boga.

Nowe wymysły wprowadzane do obrządków religijnych są innowacją, a jako że wszelkie innowacje stoją w sprzeczności z wersetem

اَلْيَوْمَ اَكْمَلْتُ لَكُمْ د۪ينَكُمْ

{[*]: Dzisiaj udoskonaliłem dla was waszą religię... Koran, 5:3.} owinny zostać odrzucone. {[*]: Al-Buchari, Muslim, Abu Daud.} atomiast recytacja i suplikacje według zwyczaju sufickiego nie są innowacjami, pod warunkiem, że mają oparcie w Księdze Boga i w tradycji Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Nawet jeśli pewne formy czy zwyczaje są inne, podstawy i zasady nie stoją w sprzeczności z praktykami Proroka ani nie zmieniają ich, nie można zatem mówić o innowacjach. Z pewnością niektórzy uczeni uznali niektóre praktyki sufich za innowacje, jednak nazwali je "chwalebnymi innowacjami". Imam Rabbani, Odnowiciel Drugiego milenium, powiedział:

"Podczas mojej podróży duchowej ujrzałem, że słowa przekazane od Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) są świetliste i lśnią promieniami jego praktyk, lecz kiedy ujrzałem inwokacje i inne słowa, które nie pochodziły od niego, nie było w nich żadnego światła,

nawet jeśli były wspaniałe i potężne. Najznakomitsze z nich nie były równe najmniej znaczącym spośród słów pierwszego rodzaju. Pojąłem, że promienie praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) są jak cudowny eliksir. Dla tych, którzy poszukują światła, owe praktyki są wystarczające, nie ma żadnej potrzeby szukać światła poza nimi".

Powyższe oświadczenie bohatera prawdy i Bożego prawa ukazuje, że praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) są kamieniem węgielnym szczęścia na tym świecie i w życiu ostatecznym, a także źródłem i zdrojem wszystkich osiągnięć i wszelkiej doskonałości.

اَللّٰهُمَّ ارْزُقْنَا اِتِّبَاعَ السُّنَّةِ السَّنِيَّةِ

{[*]: O, Boże! Obdaruj nas zdolnością podążania za wspaniałą praktyką Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).}

رَبَّنَٓا اٰمَنَّا بِمَٓا اَنْزَلْتَ وَاتَّبَعْنَا الرَّسُولَ فَاكْتُبْنَا مَعَ الشَّاهِد۪ينَ

{[*]: "Panie nasz! Uwierzyliśmy w to, co zesłałeś, i poszliśmy za posłańcem. Zapisz nas więc między tymi, którzy dają świadectwo!" Koran, 3:53.}

PUNKT DZIESIĄTY,

składający się z trzech innych Punktów

Werset:

قُلْ اِنْ كُنْتُمْ تُحِبُّونَ اللّٰهَ فَاتَّبِعُون۪ى يُحْبِبْكُمُ اللّٰهُ

{[*]: Powiedz (Muhammadzie): "Jeśli kochacie Boga, to postępujcie za mną! Wtedy i Bóg będzie was miłował... Koran, 3:31.}

jest przejawem cudownej zwięzłości, choć w jego trzech zdaniach zawiera się wiele innych wyrażeń, a oto one:

Werset mówi: "Jeśli wierzysz w Boga (niech Jego chwała będzie wywyższona ponad wszystko), z pewnością będziesz Go miłował. Ponieważ miłujesz Boga, będziesz postępował w sposób umiłowany przez Niego. By to uczynić, musisz stać się podobnym temu, którego umiłował Bóg, a możesz to osiągnąć, krocząc za nim. Ilekroć za nim pójdziesz, Bóg umiłuje także i ciebie. Tak czy inaczej, musisz miłować Boga, ponieważ wtedy On ciebie umiłuje".

Te zdania wyrażają znaczenie wersetu jedynie w lapidarnym skrócie, mówiąc (jeśli chodzi o ich znaczenie), że najbardziej wzniosłym celem człowieka jest osiągnięcie miłości Wszechmocnego Boga. Werset ukazuje, że możemy osiągnąć ten cel poprzez podążanie za umiłowanym przez

Boga Posłańcem (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i jego praktykami. Jeżeli udowodnimy tę prawdę w trzech Punktach, stanie się ona zupełnie jasna.

Punkt Pierwszy

Człowiek został stworzony z przyrodzoną mu, nieskończoną miłością dla Stwórcy wszechświata, ponieważ w jego naturze zawarte zostały umiłowanie piękna, podziw dla doskonałości i namiętność wobec darów, jakie otrzymuje. Jego miłość wzrasta proporcjonalnie do stopnia piękna, doskonałości i obdarowywania go, aż osiągnie najwyższy poziom zachwytu i żarliwości.

Co więcej, małe serce drobnej istoty, jaką jest człowiek, może pomieścić miłość wielką jak cały wszechświat. Tak, fakt, że pisma odpowiadające bibliotece zawierającej tysiąc ksiąg mogą być zapisane w ludzkiej pamięci, która jest dla serca jedynie skrzyneczką wielkości ziarnka soczewicy, ukazuje, że ludzkie serce może objąć cały wszechświat i udźwignąć ciężar tak wielkiej miłości.

Jako że nieodłączna dla ludzkiej natury jest bezgraniczna zdolność miłowania darów, piękna i doskonałości; jako że piękno Stwórcy wszechświata jest święte i nieskończone, a istnienie owego świętego piękna jest dowiedzione w najbardziej oczywisty sposób poprzez Jego dzieła widoczne we wszechświecie; jako że posiada On nieskończoną, świętą doskonałość, której konieczność istnienia udowadniają wykonane przez Niego kunsztowne hafty, jakie możemy ujrzeć we wszystkich istotach; jako że On jest Tym, Który posiada nieskończone skarby, których istnienie jest zaiste jasno i w oczywisty sposób dowiedzione przez nieprzeliczone rodzaje Jego darów, jakie widzimy we wszystkich żywych stworzeniach - to wszystko z pewnością wymaga nieskończonej miłości od człowieka, który jest najbardziej rozsądnym, najbardziej ubogim, najbardziej delikatnym i najbardziej tęskniącym spośród wszystkich rozumnych stworzeń.

Zaiste, wszystkie istoty ludzkie są zdolne do nieskończonej miłości dla Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała, a w obliczu Jego piękna, doskonałości i darów należy przyznać, że Stwórca zasługuje na umiłowanie Go bardziej niż ktokolwiek inny. Wszelkie rodzaje ludzkiej miłości i silne przywiązanie człowieka do życia, do nieśmiertelności, do istnienia, do jego świata, do niego samego i innych stworzeń - są jedynie kropelkami z jego zdolności umiłowania Boga. Wszelkie silne emocje, jakie odczuwa człowiek, również wynikają z owej zdolności miłowania i są jedynie jej przejawami w innych formach. Jest oczywistym, że jak człowiek czerpie przyjemność z własnego szczęścia, tak samo znajduje przyjemność

w szczęściu innych, do których jest przywiązany. Jak kocha tego, kto wyratował go od nieszczęścia, tak samo pokocha tego, kto wyratuje jego ukochanych. W wyniku takiego sposobu myślenia, jeśli człowiek pomyśli choćby tylko o tym jednym spośród rozmaitych darów Boga, jakimi obsypał On wszystkich ludzi, powie:

"Mój Stwórca ocalił mnie od niebytu, który jest wieczną ciemnością, i dał mi ten przepiękny świat. Zatem kiedy przyjdzie dla mnie czas śmierci, On ponownie ocali mnie od niebytu, od wiecznej zagłady, od unicestwienia, a obdaruje mnie w Jego wiecznym królestwie, w nieprzemijającym i prawdziwie wspaniałym świecie. Tak jak obdarował mnie zewnętrznymi i wewnętrznymi zmysłami i uczuciami, dzięki którym mogę korzystać ze wszystkich rodzajów rozkoszy i dobrych rzeczy tego świata, dzięki którym mogę wędrować przez ten świat i urządzać po nim wycieczki, tak zesłał niezliczone dary dla moich krewnych, przyjaciół i kolegów, których kocham i do których jestem przywiązany. Ich dary w pewien sposób są również moimi, ponieważ sam jestem szczęśliwy dzięki ich szczęściu i znajduję przyjemność w ich przyjemności. Ponieważ - zgodnie z zasadą, która mówi, że człowiek jest sługą dobra, jakie otrzymuje {[*]: Abu Nu'ajm, Al-Bajhaqi, Chatib al-Baghdadi, Al-Hakim at-Tirmizi.} - każdy w pewnym sensie czci dobrodziejstwa, które są jego udziałem, z pewnością w obliczu tak niezliczonych łask, ponieważ mam serce tak wielkie, jak cały wszechświat, konieczne jest wypełnienie go miłością do tych łask, i tak właśnie chcę uczynić. Jeśli nawet w rzeczywistości jestem niezdolny, by kochać tak bardzo, przypuśćmy, że będę w stanie tego dokonać poprzez szczerą intencję, wiarę, przyjmowanie i docenianie tego, co jest mi dane, poprzez tęsknotę, poprzez wolę...". I tak dalej.

Można wyciągnąć analogię pomiędzy miłością do darów, jakie otrzymujemy (o której pokrótce wspomnieliśmy), a miłością, którą człowiek odczuwa do piękna i doskonałości. Jeśli zaś chodzi o niewiernych, są oni nastawieni do owych darów nieskończenie wrogo, a wręcz żywią niesprawiedliwą i znieważającą wrogość wobec całego wszechświata i wszystkich stworzeń.

Punkt Drugi

Umiłowanie Boga wymaga podążania za sunną Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), jako że umiłowanie Boga polega na robieniu tego, z czego jest On zadowolony, a to, co sprawia Mu zadowolenie, w najbardziej doskonałej formie zostało ukazane poprzez osobę Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Są dwie drogi naśladowania Muhammada w działaniu i uczynkach:

Pierwsza:Posłuszeństwo rozkazom Wszechmocnego Boga przez wzgląd na miłość do Niego i w granicach tego, co sprawia Mu zadowolenie, wymaga postępowania według Jego rozkazów, a przywódcą najdoskonalszym w takich sprawach był Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

Druga:Ponieważ Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) był przywódcą również w znaczeniu człowieka, który otrzymał niezliczone łaski Boże, z pewnością wart jest bezgranicznej miłości dla osiągnięcia miłosierdzia Boga. Jeśli tylko człowiek jest zdolny do naśladowania tego, kogo kocha, ze swej natury chce tak postępować. To zdecydowanie wymaga, żeby ludzie, którzy kochają umiłowanego przez Boga, starali się naśladować go poprzez postępowanie zgodne z jego wspaniałymi praktykami.

Punkt Trzeci

Wszechmocny Bóg posiada bezgraniczną miłość, tak samo jak posiada nieskończone miłosierdzie. Tak jak uczynił Siebie nieskończenie ukochanym poprzez wszystkie szlachetne cechy i ozdoby stworzeń całego wszechświata, tak On Sam kocha, w szczególności te spośród istot rozumnych, które odpowiadają miłością na to, że uczynił On Swe dzieła kochanymi. Można wyraźnie zrozumieć, jak ważnym i wzniosłym dążeniem jest staranie się o pozyskanie miłości Prawdziwie Istniejącego, kiedy pojmiemy, że z jednego przejawu Jego miłosierdzia pochodzą wszelkie misterne cuda, dobre rzeczy, rozkosze i dary Raju. Ponieważ zostało jasno określone, że Jego miłość można zdobyć jedynie poprzez postępowanie zgodne z praktyką Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), z pewnością takie właśnie postępowanie powinno być największym celem człowieka i jego najbardziej pilnym obowiązkiem.

PUNKT JEDENASTY,

składający się z trzech Kwestii Kwestia Pierwsza

Źródła wspaniałej praktyki Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) są trojakiego rodzaju i obejmują jego słowa, jego uczynki i jego postępowanie. W każdym z tych rodzajów również wyróżniamy trzy kategorie: to, co obowiązkowe, to, co dobrowolne oraz to, co chwalebne.

Koniecznością jest przestrzeganie tych praktyk, które są obowiązkowe; za ich porzucenie zostaniemy ukarani. Do ich wykonywania zobowiązany jest każdy. Jeśli chodzi o to, co dobrowolne, wierni powinni wykonywać akty czci tego rodzaju, ponieważ jest to środek prowadzący do zdobycia

miłości Boga, lecz nie poniosą kary, jeśli nie uda im się to. Jednakże postępowanie w zgodzie z tymi praktykami i przestrzeganie ich jest wysoce chwalebne, podczas gdy zmienianie ich to innowacja, odejście od drogi prostej i wielki błąd. Z kolei naśladowanie postępowania Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) w codziennych sprawach również jest nadzwyczaj chwalebne, a ponadto zgodne z mądrością i korzystne zarówno dla życia jednego człowieka, jak dla życia społecznego i dla całej ludzkości, ponieważ wszystkie jego zwyczajne czynności przynoszą liczne korzyści, a co więcej, dzięki naśladowaniu ich stają się aktami czci.

Tak, ponieważ zarówno przyjaciele jak i wrogowie są zgodni co do tego, że w osobie Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) przejawił się najwyższy poziom cnót moralnych; ponieważ wszyscy są zgodni co do tego, że był on najbardziej znakomitym i najdoskonalszym przedstawicielem ludzkości; ponieważ wykazane przez tysiące jego cudów, zaświadczone przez założony przez niego i na jego dokonaniach świat islamu, potwierdzone przez prawdy ogłoszonego i objaśnionego przez niego Koranu, jest to, że był on najświetniejszym i najdoskonalszym człowiekiem i najznakomitszym przewodnikiem; ponieważ owocem pójścia za nim dla milionów ludzi doskonałości stało się to, że poprzez kolejne poziomy swoich osiągnięć dotarli do szczęścia na tym świecie i w życiu ostatecznym - z całą pewnością jego praktyki i działania są najlepszym przykładem, jakim można się kierować, najbardziej niezawodnymi wskazówkami, najbardziej rozsądnymi prawami, które można przyjąć jako własne zasady. Szczęśliwy jest ten, kto ma wielką zasługę dzięki podążaniu za praktykami Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), podczas gdy leniwi, którzy nie postępują zgodnie z nimi, będą cierpieli z powodu wielkiej straty, zaś ci, którzy uważają je za nieważne, popełniają wielką zbrodnię, a jeśli krytykują je (co prowadzi do zaprzaństwa), pozostają w poważnym zbłądzeniu.

Kwestia Druga

Wszechmocny Bóg we Wszechmądrym Koranie przyznał (interpretacja znaczenia):

وَاِنَّكَ لَعَلٰى خُلُقٍ عَظ۪يمٍ

{[*]: Zaprawdę, ty (Muhammadzie) jesteś obdarzony wspaniałym charakterem! Koran, 68:4.}

Zgodnie z wiarygodnym przekazem, kiedy należąca do najwybitniejszych towarzyszy Proroka Matka Wiernych, 'A'isza Prawdomówna (niech Bóg będzie z niej rad) opisywała Posłańca (niech będzie z nim pokój

i miłosierdzie), miała powiedzieć: Jego charakterem jest Koran.{[*]: Muslim, Abu Daud, An-Nasa'i, Ahmad Ibn Hanbal, Al-Munałi, Ibn Hibban.} Oznacza to, że Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest wzorem pięknych przymiotów moralnych przedstawionych w Koranie. Prorok przedstawiał sobą owe zalety bardziej niż ktokolwiek inny, a jego charakter został stworzony w całkowitej zgodności z owymi szlachetnymi cechami.

Zatem nawet szaleńcy zrozumieją, jak nieszczęśni są ci nieostrożni spośród jego wspólnoty, którzy wierzą w niego, lecz nie przykładają wagi do jego praktyk lub chcą je zmienić, na przekór wszystkim jego uczynkom, zajmowanym przez niego w danych sprawach stanowiskom, słowom i działaniom, które są godne naśladowania przez całą ludzkość.

Kwestia Trzecia

Ponieważ Szlachetny Posłaniec został stworzony z najbardziej wstrzemięźliwym charakterem, a przy tym w najdoskonalszej postaci, zarówno w działaniach, jak i w odpoczynku kierował się umiarem i spokojem umysłu. {[*]: Ahmad Ibn Hanbal, At-Tajalisi, Abu Ja'la, At-Tabarani.} Jego biografia jasno ukazuje, że zawsze postępował z umiarkowaniem i spokojnie, a unikał zarówno przesady, jak opieszałości.

Tak, Szlachetny Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) całkowicie odpowiedział na rozkaz swojego Pana:

فَاسْتَقِمْ كَمَٓا اُمِرْتَ

{[*]: Postępuj drogą prostą, tak jak ci zostało nakazane..., Koran, 11:112.}

a umiar był widoczny we wszelkich jego działaniach, słowach i czynnościach. Na przykład, jako że jego rozumowanie było wolne od podstępności i głupoty, z których pierwsza jest przesadą, druga słabością, a obie przypominają zepsucie i ciemność, zawsze działał mądrze, wybierając drogę środka i umiaru. Podobnie był daleki tak od wściekłości, która jest przesadą, jak i od tchórzostwa, które jest niedostatkiem (a obie te cechy niszczą siłę gniewu), lecz jego gniewowi zawsze towarzyszyła owa święta odwaga, która jest drogą środka i prowadzi do umiarkowania w złości. Był oczyszczony z zepsucia tak rozpusty, która jest przesadą prowadzącą do zwierzęcej żądzy, jak i oziębłości, która jest niedostatkiem, dzięki czemu potęga jego namiętności zawsze brała sobie za przewodnika ten środek umiarkowania w pożądaniu, jakim jest czystość rozwinięta do najwyższego stopnia cnotliwości. I tak dalej; we wszystkich swoich praktykach, w codziennych czynnościach, w spełnianiu nakazów szariatu, zawsze wybierał drogę umiarkowania, unikał tak przesady,

jak i niedociągnięć, unikał marnotrawstwa i rozrzutności, które są grzechem i ciemnością. Stroniąc od marnotrawstwa, wybrał jako doradcę oszczędność - także w jedzeniu i w piciu, a nawet w słowach. Napisano tysiące ksiąg, przedstawiających tę prawdę, my jednak postąpimy z naszą kroplą z wielkiego oceanu zgodnie z powiedzeniem "mądremu wystarczy napomknienie" i w tym miejscu przerwiemy naszą opowieść.

O, Boże, obdaruj Swoimi błogosławieństwami tego, który przyniósł w swojej osobie wszystkie z pięknych przymiotów moralnych, tego, poprzez którego została ukazana tajemnica Twoich słów Zaprawdę, ty (Muhammadzie) jesteś obdarzony wspaniałym charakterem!,tego, który powiedział: Ktokolwiek będzie trzymał się mocno mojej praktyki, kiedy moją wspólnotę dosięgnie zepsucie, otrzyma taką nagrodę, jak stu męczenników.

اَللّٰهُمَّ صَلِّ عَلٰى جَامِعِ مَكَارِمِ الْاَخْلَاقِ وَ مَظْهَرِ سِرِّ ﴿وَ اِنَّكَ لَعَلٰى خُلُقٍ عَظ۪يمٍ﴾ اَلَّذ۪ى قَالَ : مَنْ تَمَسَّكَ بِسُنَّت۪ى عِنْدَ فَسَادِ اُمَّت۪ى فَلَهُ اَجْرُ مِاَةِ شَه۪يدٍ ٭ اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ الَّذ۪ى هَدٰينَا لِهٰذَا وَ مَا كُنَّا لِنَهْتَدِىَ لَوْ لَٓا اَنْ هَدٰينَا اللّٰهُ لَقَدْ جَائَتْ رُسُلُ رَبِّنَا بِالْحَقِّ

{[*]: I oni będą mówić: "Chwała niech będzie Bogu, Który poprowadził nas do tego! Nie bylibyśmy w stanie pójść drogą prostą, gdyby nie poprowadził nas Bóg. Z pewnością posłańcy naszego Pana przyszli z prawdą!" Koran, 7:43.}

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

{[*]: "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32.}

* * *

Błysk Dwunasty

(Wyjaśnienie dwóch delikatnych punktów związanych z Koranem, napisane w związku z dwiema pomniejszymi kwestiami wysuniętymi przez Re'feta-beja).

{[*]: Re'fet Barutcu (1886-1975) po raz Pierwszy odwiedził Bediuzzamana w Barli w 1931 roku i od tamtej pory został jednym z jego bliskich uczniów. Wraz z Nauczycielem odbywał karę pozbawienia wolności w więzieniach Eskisehir i Denizli. Był kapitanem w stanie spoczynku armii tureckiej.}

بِاسْمِهِ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪

{[*]: W Jego Imię, niech będzie Mu chwała! I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały. Koran, 17:44.}

اَلسَّلَامُ عَلَيْكَُمْ وَ عَلٰى اِخْوَانِكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ

{[*]: Pokój, miłosierdzie Boga i jego błogosławieństwo niechaj będą z tobą i twoimi braćmi.}

Mój drogi, wierny bracie Re'fecie!

Twoje pytania, które zadałeś w tak ciężkim czasie, postawiły mnie w trudnej sytuacji. Choć oba pozornie są błahe, mnie wydają się ważne, ponieważ wiążą się z dwoma kwestiami poruszanymi przez Koran, a twoje pytanie dotyczące kuli ziemskiej dotyka krytyki, jaką pod adresem teorii o siedmiu poziomach ziemi i niebios wysuwają geografia i astronomia. Zatem, nie zwracając uwagi na pozornie błahy charakter twoich pytań, wyjaśnię - ogólnie i naukowo - dwie delikatne kwestie dotyczące dwóch wersetów koranicznych.

TEMAT PIERWSZY,

składający się z"Dwóch Punktów" Punkt Pierwszy

Zgodnie z wersetami

وَكَاَيِّنْ مِنْ دَٓابَّةٍ لَا تَحْمِلُ رِزْقَهَا اَللّٰهُ يَرْزُقُهَا وَاِيَّاكُمْ

{[*]: Ileż to jest zwierząt, które nie przygotowują sobie zaopatrzenia, a Bóg daje zaopatrzenie im i wam. On jest Słyszący, Wszechwiedzący! Koran, 29:60.}

oraz

اِنَّ اللّٰهَ هُوَ الرَّزَّاقُ ذُو الْقُوَّةِ الْمَت۪ينُ

{[*]: Zaprawdę, Bóg jest Dawcą Zaopatrzenia, Posiadającym Siłę, Niewzruszonym!, Koran, 51:58.}

utrzymywanie wszystkich stworzeń przy życiu jest kontrolowane przez Wszechmocnego, Chwalebnego, a całe zaopatrzenie dla nich pochodzi bezpośrednio ze skarbca Jego miłosierdzia. Ponieważ owo utrzymanie wszelkich istot żywych zostało zagwarantowane przez Tego, Który utrzymuje każdą rzecz, nikt nie powinien umierać z głodu, tymczasem pozornie może się zdawać, że wiele stworzeń ginie z niedostatku pożywienia. Z jednej strony jest to fakt, zaś z drugiej - tajemnica, którą można odgadnąć w następujący sposób:

Poręczenie Pana wszystkich istot jest prawdą: nikt nie umiera z głodu. Wszechmądry i Chwalebny Bóg zmagazynował część pożywienia, które zsyła swym istotom, jako zapas w ich ciałach w postaci tłuszczu. W rzeczywistości magazynuje On część pożywienia, jakie wysyła do każdej komórki, właśnie w tej komórce, jako rezerwę, z której można skorzystać, kiedy żadne pożywienie nie zostanie dostarczone z zewnątrz. Stworzenia umierają, zanim owe zapasy zdążą się wyczerpać. Oznacza to, że w przypadkach, o których mówimy, śmierć nie wynika z braku zaopatrzenia; stworzenia umierają z powodu złych nawyków, nałogów, chorób będących rezultatem pragnienia tego, co dla nich złe, a także z winy porzucenia pewnych przyzwyczajeń.

Tak, naturalne zaopatrzenie, zmagazynowane w ciałach istot żywych jako tłuszcz, w zupełności wystarcza - mówiąc ogólnie - na czterdzieści dni, a w określonych przypadkach, takich jak choroba czy niektóre stany ekstatyczne, na czas dwa razy dłuższy. Trzynaście lat temu (a obecnie mamy lata trzydzieste) gazety pisały o pewnym wyjątkowo nieustępliwym więźniu z Londynu, który przeżył w dobrym zdrowiu siedemdziesiąt dni bez żadnego pożywienia.

Skoro zatem naturalne zaopatrzenie wystarcza na okres od czterdziestu do siedemdziesięciu lub nawet osiemdziesięciu dni; jako że przejawy Najpiękniejszego Imienia Bożego "Ten, Który daje zaopatrzenie" są prawdziwie widoczne na obliczu szerokiego świata; ponieważ pożywienie wypływa z piersi matek i spada z drzew nawet w najbardziej nieoczekiwany sposób, jeśli tylko pełen zła człowiek nie pogmatwa właściwego biegu spraw poprzez swoje błędne decyzje, to Imię "Ten, Który daje zaopatrzenie" przybędzie z pomocą każdej żywej istocie (zanim jeszcze wyczerpią się jej naturalne zapasy pożywienia), by ocalić ją przed śmiercią z wygłodzenia. Jeśli nawet ktoś umrze z głodu w czasie krótszym niż czterdzieści dni bez przyjmowania pożywienia, z całą pewnością nie będzie to wynikało z niedostatku w zaopatrzeniu. Śmierć (zgodnie z przysłowiem, które powiada, że odstąpienie od przyzwyczajenia jest zgubne) następuje raczej z powodu szkodliwych nałogów, jak też wskutek porzucenia pewnych przyzwyczajeń, a w takim przypadku nie można mówić o śmierci z głodu.

Zaiste, możemy zauważyć, że zsyłane zaopatrzenie jest odwrotnie proporcjonalne do siły i woli zaopatrywanych stworzeń. Na przykład stworzenia pozostające w łonach matek są zupełnie pozbawione tak siły, jak i woli, a przecież jedzą do syta. Kiedy przychodzą na świat, wciąż brakuje im tak jednej, jak i drugiej, lecz dopóki nie posiądą tak możliwości rozróżniania, jak i określonych zdolności, potrzebują jedynie przylgnąć ustami do piersi matek, a wówczas najdoskonalszy, najbardziej pożywny, a zarazem lekkostrawny pokarm będzie podany z tych fontann wprost do ich ust, w najbardziej delikatny i najbardziej zadziwiający sposób. Później, kiedy już nabędą nieco siły i woli, źródła tego wspaniałego, łatwo dostępnego pożywienia zaczynają się przed nimi zamykać. Fontanny piersi matek wysychają, a pokarm odpowiedni dla dzieci jest zsyłany im z innych miejsc. Jednakże, ponieważ nie są jeszcze wystarczająco silne, by mogły same poszukiwać pożywienia, Ten, Który daje zaopatrzenie, Najbardziej Szczodry, wysyła im z pomocą czułość i miłosierdzie ich rodziców. Kiedy tylko ich siła i wola zostaną doskonale ukształtowane, wówczas przeznaczone dla nich zaopatrzenie nie przybiega do nich samo, a nawet nie jest stwarzane w taki sposób, by tak się stało. Można powiedzieć, że pożywienie pozostaje na swoim miejscu, mówiąc: "Przyjdź i poszukaj mnie, jeśli chcesz mnie zdobyć". Oznacza to, że - jak już wspomnieliśmy - zaopatrzenie pozostaje odwrotnie proporcjonalne do siły i woli. Zaprawdę, w wielu częściach Traktatów Światła wyjaśniliśmy, że najbardziej bezsilne i bezwolne zwierzęta są lepiej karmione i żyją lepiej niż te, które posiadają większą moc i energię.

Punkt Drugi

Rozróżniamy różne rodzaje możliwości pojmowania, jak na przykład rozsądkowa, powszechna (zwyczajowa) czy powszednia. Jeśli dane zdarzenie nie mieści się w granicach możliwości rozsądku, jest odrzucane. Jeśli nie mieści się w granicach możliwości zwyczajowej, jest cudem, co nie musi od razu oznaczać cudownego oddziaływania. Jeśli nie znamy nic podobnego czy to pod względem powszechnego zastosowania, czy co do reguły, możemy przyjąć cud jedynie za sprawą dowodu, który będzie tak jasny, jak wiarygodne świadectwo.

Co za tym idzie, stany nadzwyczajne, takie jakich doświadczył Sajjid Ahmad Badałi, {[*]: Sajjid Ahmad Badałi urodził się w Maroku, a ostatecznie osiadł w m. Tanta w Egipcie. Jest znany jako jeden z czterech "biegunów duchowości" - ludzi, których święte moce przetrwały po ich śmierci. Zmarł w 675 roku hidżry (1276 wg rachuby chrześcijańskiej).} który przez czterdzieści dni powstrzymywał się przed jedzeniem choćby chleba, mieszczą się w granicach możliwości zwyczajowej. Zarówno miały one cudowne oddziaływanie, jak też były powszednią praktyką, wykraczającą jednak poza granice tego, co zwyczajne. Tak, istnieją liczne jednomyślne świadectwa, dotyczące cudownych stanów, jakie przeżywał Sajjid Ahmad Badałi (niech jego tajemnica będzie uświęcona), oraz jego zatopienia się w zachwycie. Niekiedy jadał tylko raz na czterdzieści dni, jednak nie postępował tak zawsze, lecz osiągał taki stan tylko niekiedy, w przypadku cudownego oddziaływania jego osobowości. Prawdopodobnie stało się to już jego przyzwyczajeniem, ponieważ pozostając w ekstazie, nie odczuwał potrzeby jedzenia. Cuda tego rodzaju, dotyczące świętych mężów podobnego rodzaju, zostały rzetelnie opisane. Jak udowodniliśmy to powyżej w Punkcie Pierwszym, pożywienie zmagazynowane w ciele człowieka nie wyczerpuje się przez czas dłuższy niż czterdzieści dni, jest zatem możliwe powstrzymanie się od jedzenia na tak długi czas poprzez przyzwyczajenie. Taki stan został rzetelnie opisany w relacjach dotyczących ludzi, którzy byli ponad to, co zwyczajne, zatem nie można mu zaprzeczyć.

W nawiązaniu do Drugiego pytania zostaną objaśnione dwie istotne kwestie. Nauki takie, jak geografia czy astronomia krytykują werset koraniczny, a w swej głupocie nawet próbują mu zaprzeczyć, ponieważ posługując się swymi uproszczonymi prawami, ograniczonymi zasadami i wąską skalą nie są w stanie wznieść się do niebios Koranu ani odkryć siedmiu poziomów znaczeń ukrytych pośród gwiazd jego wersetów.

PIERWSZA WAŻNA KWESTIA

dotyczy tego, że ziemia, podobnie jak niebiosa, posiada siedem poziomów. Ta kwestia jawi się filozofom dzisiejszych czasów jako nieprawdziwa;

posługując się swoimi naukami dotyczącymi niebios i ziemi, uważają ją za niemożliwą do przyjęcia i wykorzystują to jako pretekst, by sprzeciwić się niektórym prawdom zawartym w Koranie. Zwięźle wskażemy na kilka punktów związanych z tym tematem.

Punkt Pierwszy

Po pierwsze, znaczenie wersetu jako całość to jedno, a znaczenie jego fragmentów i kwestie, które je potwierdzają, to co innego. Nie można zaprzeczyć wersetowi, jeśli pominie się choć jeden ze składników jego uniwersalnego znaczenia. Spośród wszystkich części znaczenia, które dotyczy istnienia siedmiu poziomów nieba i siedmiu warstw ziemi, siedem części, które to potwierdzają, przedstawia się wyjątkowo jasno.

Po drugie, werset koraniczny nie stwierdza wyraźnie, że ziemia ma siedem warstw. Oczywiste znaczenie wersetu

اَللّٰهُ الَّذ۪ى خَلَقَ سَبْعَ سَمٰوَاتٍ وَمِنَ الْاَرْضِ مِثْلَهُنَّ

{[*]: To jest Bóg, Który stworzył siedem niebios i ziemi tyleż. Jego rozkaz dociera do nich, abyście wiedzieli, że Bóg jest nad każdą rzeczą wszechwładny i że obejmuje każdą rzecz Swoją wiedzą, Koran, 65:12.}

jest następujące:"Stworzył On ziemię tak, jak stworzył siedem niebios, i uczynił ją miejscem zamieszkania dla Swoich stworzeń". Werset nie mówi: "Stworzyłem ziemię, mającą siedem poziomów". Pewne podobieństwa odnoszą się do samego aktu stworzenia oraz do uczynienia ziemi siedliskiem dla stworzeń Boga.

Punkt Drugi

W porównaniu do niebios ziemski glob z pewnością jest bardzo mały, lecz jako ekspozycja, wystawa, miejsce zgromadzenia i skupisko nieprze liczonych dzieł Bożych, jako serce i środek rozległych, nieskończonych niebios, jest im równorzędny, tak jak serce może być postrzegane jako odpowiednik całego ciała. Z tego powodu, jak od dawna przypuszczano, świat posiada siedem stref klimatycznych; {(*): Siedmiokrotne powtórzenie słowa "siedem" w tym fragmencie tekstu również jest pięknym przykładem tałafuq.} ponadto dobrze wiemy o istnieniu siedmiu kontynentów, którymi są Europa, Afryka, Oceania, dwie Azje i dwie Ameryki; ponadto razem z morzami wschodu, zachodu, północy i południa otrzymamy siedem regionów tego i Nowego Świata; ponadto ziemia posiada siedem różnych, sąsiadujących ze sobą warstw, od jej jądra aż do skorupy zewnętrznej - co zostało ustalone naukowo; ponadto mówimy o siedmiu pierwiastkach wszechświata (zwanych siedmioma poziomami), zawierających siedemdziesiąt mniejszych składników, dzięki

którym stworzenia są wiecznie utrzymywane przy życiu; ponadto cztery żywioły wody, powietrza, ognia i ziemi razem z królestwami zwierząt, roślin i minerałów dają razem siedem poziomów i siedem królestw; ponadto istnieje siedem sfer ziemi, których istnienie zostało potwierdzone przez ludzi, jacy przeniknęli tajemnicę stworzenia, a także przez bardzo licznych ludzi, którzy zaświadczyli o istnieniu światów zamieszkanych przez dżinny, demony i wiele innych żyjących i czujących stworzeń; ponadto owe siedem poziomów wskazuje na siedem innych światów, które przypominają nasz świat i są miejscami dla żywych istot - ze wszystkich tych wskazówek i z wersetów Koranu możemy wywnioskować, że również ziemia posiada siedem poziomów.

W ten sposób staje się jasne, że ziemia posiada siedem poziomów, które istnieją na siedem różnych sposobów. Ósmy, którego znaczenie jest rozstrzygające, staje się ważny, kiedy spojrzymy na tę kwestię z innego punktu widzenia, i nie zawiera się w tych siedmiu.

Punkt Trzeci

Ponieważ Ten, Który jest Nieskończenie Mądry, nie pozwala, by cokolwiek się zmarnowało, ani nie stwarza czegokolwiek na próżno; ponieważ wszelkie stworzenia istnieją po to, by ci, którzy są obdarzeni świadomością, mogli odkrywać ich doskonałość i rozkoszować się nią, chroniąc się przed ideami daremności i bezcelowości; ponieważ możemy obserwować, jak Ten, Który jest Nieskończenie Mądry, Wszechmocny i jako Jedyny Godny Chwały, wypełnił żywioł powietrza, świat wody i ziemię nieprzeliczonymi istotami żywymi; ponieważ tak jak powietrze czy woda nie stanowią przeszkody dla zwierząt, tak gęsta materia w rodzaju ziemi czy skały nie jest przeszkodą dla przepływu elektryczności czy promieni rentgenowskich, zatem z całą pewnością Wszechmądry, Chwalebny, Nieśmiertelny Stwórca nie zostawi pustymi i niezamieszkanymi ani szerokich przestrzeni, ani światów, ani grot w skałach, ani siedmiu sąsiadujących ze sobą warstw, jakie rozciągają się od środka kuli ziemskiej aż do jej zewnętrznej skorupy, która jest dla nas miejscem zamieszkania i centrum naszego świata. Z pewnością zaludnił je, stworzył oraz osiedlił w nich myślące istoty, odpowiednie dla każdego z tych światów. Ponieważ owe czujące stworzenia muszą być aniołami i istotami duchowymi właściwego rodzaju, nawet najbardziej zwarta i najtwardsza warstwa materii będzie dla nich tym, czym morze jest dla ryb, a powietrze dla ptaków. Podobnie straszliwy żar, jaki panuje we wnętrzu ziemi, musi być dla owych czujących stworzeń podobny temu, czym dla nas jest ciepło słońca. Ponieważ owe czujące istoty zostały stworzone ze światła, ogień jest dla nich właśnie jak światło.

Punkt Czwarty

W Liście Osiemnastym wspomnieliśmy o dotyczącym wszelkich obrazów i inskrypcji Bożych porównaniu, jakie uczynili ludzie oświeceni wszystkimi zdumiewającymi cudami zachodzącymi na powierzchni ziemi, które przekraczają granice naszego rozumu. Oto podsumowanie tego tematu:

W królestwie, które oglądamy, nasz świat jest mały jak ziarno, podczas gdy w świecie porównań i w królestwie pośrednim między światem porównań a światem rzeczywistym jest tak olbrzymi, że aż staje się równy niebiosom. Jeśli ludzie oświeceni ujrzeli poziom ziemi odpowiedni dla demonów, którego szerokość odpowiada tysiącu lat drogi, nie oznacza to, że zawiera się on w ziarnie, jakim jest nasza Ziemia, która wchodzi w skład świata rzeczywistego, lecz jest to raczej przejaw jednego z poziomów i jednej z dziedzin świata porównań. Ponieważ to, co pozornie jest nieistotne w naszym świecie, w tak rozległy sposób przejawia się w innym, z pewnością można powiedzieć, że nasz świat ma siedem poziomów, które odpowiadają siedmiu poziomom niebios. Jeśli przypomnimy sobie kwestie, które poruszyliśmy powyżej, zobaczymy, że wersety Koranu wskazują na nie poprzez ukazanie w cudownie zwięzły sposób tego, że nasz niewielki świat jest w pewien sposób równy siedmiu poziomom niebios.

DRUGA WAŻNA KWESTIA

تُسَبِّحُ لَهُ السَّمٰوَاتُ السَّبْعُ وَالْاَرْضُ وَمَنْ ف۪يهِنَّ

{[*]: Wysławia Go siedem niebios i ziemia oraz ci, którzy się tam znajdują. I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały. Lecz wy nie pojmujecie ich wysławiania. Zaprawdę, On jest Wspaniałomyślny, Przebaczający! Koran, 17:44.}

ثُمَّ اسْتَوٰٓى اِلَى السَّمَٓاءِ فَسَوّٰيهُنَّ سَبْعَ سَمٰوَاتٍ وَهُوَ بِكُلِّ شَيْءٍ عَل۪يمٌ

{[*]: Następnie (Bóg) zwrócił się ku niebu i ukształtował je w siedem niebios. On jest o każdej rzeczy wszechwiedzący! Koran, 2:29.}

Liczne wersety podobne powyższym opisują niebo jako złożone z siedmiu niebios. Stosownym jest, by w tym miejscu napisać jedynie podsumowanie tej kwestii, którą wyjaśniliśmy - z konieczności również bardzo krótko - w komentarzu zatytułowanym Znaki cudowności(ar. Iszarat al-I'dżaz),napisanym na froncie pierwszego roku Wielkiej Wojny.

Zgodnie z wyobrażeniami starożytnych filozofów, miało istnieć dziewięć niebios. Uczeni, którzy uznali, mówiąc językiem prawa szariatu, istnienie Tronu Boga i siedmiu niebios, opisywali niebiosa na osobliwe sposoby, a błyskotki określeń używanych przez filozofów przez wiele stuleci miały wpływ na całą ludzkość. W rzeczywistości wielu komentatorów Koranu było

zmuszanych do przedstawiania znaczeń wersetów koranicznych odpowiednio do poglądów ich szkół prawnych czy religijnych. W ten sposób cudowność Wszechmądrego Koranu została do pewnego stopnia skryta za zasłoną. Jeśli chodzi o "nową" filozofię, nazywaną współczesnymi naukami, w obliczu ekstrawagancji filozofii starożytnej (dotyczących tematu niebios), doszła ona do innej skrajności, wręcz zaprzeczając istnieniu niebios. Wcześniejsze stanowisko było fanaberią, a to drugie również okazało się niedoskonałe; żadne z nich nie było w stanie przedstawić w całości stanu rzeczywistego.

Jeśli chodzi o świętą mądrość Koranu, to odstąpiła ona tak od przesady, jak i od niedoskonałości, i wybrała drogę środka, mówiąc, że Stwórca - niech będzie Mu wszelka chwała - stworzył siedem poziomów niebios. Planety pływają jak ryby wśród niebios i wychwalają Boga. Jak powiedziano w hadisie: Niebo jest morzem, którego fale się zatrzymały.{[*]: At-Tirmizi, Ahmad Ibn Hanbal, Al-Mubarakpuri, Al-Hajsami.} Tak, niebiosa są oceanem, którego fale są nieruchome.

Bardzo zwięźle udowodnimy tę koraniczną prawdę wraz z jej zasadami i siedmioma aspektami jej znaczenia.

Zasada pierwsza:Nauka i filozofia ustaliły, że nieograniczona przestrzeń nie jest bezkresną próżnią, lecz jest wypełniona substancją zwaną eterem.

Zasada druga:Zaiste, nauka i rozum ustaliły poprzez obserwację, że materia, która wypełnia przestrzeń kosmiczną, podlega prawom rządzącym ciałami niebieskimi, takim jak przyciąganie czy odpychanie, jak również jest przewodnikiem i przekaźnikiem dla takich sił, jak światło, ciepło czy elektryczność.

Zasada trzecia:Ustalono empirycznie, że eter, zachowując swoje właściwości, może przybierać różne stany skupienia, podobnie jak inne substancje. Tak jak istnieją trzy stany skupienia każdej substancji - gazowy, ciekły i stały (na przykład para wodna, woda w stanie ciekłym i lód), tak nie ma żadnego rozsądkowego powodu, dla którego eter nie mógłby mieć siedmiu stanów skupienia czy też siedmiu poziomów; tej prawdzie nie można zaprzeczyć w żaden sposób.

Zasada czwarta:Jeśli dokładnie zbadamy ciała niebieskie, zobaczymy, że różnią się one między sobą pod względem poziomu. Poziom mgławicy, którą nazywamy Drogą Mleczną, z pewnością nie jest podobny poziomowi nieruchomych gwiazd. Oznacza to, że jeśli owe nieruchome gwiazdy dojrzały jak owoce latem, to niezliczone gwiazdy, które ukazują się nam jako mgławica Drogi Mlecznej, nieprzerwanie pojawiają się i dopiero zaczynają dojrzewać. Zgodnie z trafnym domysłem, poziom niezmiennych gwiazd

ukazuje się nam jako różny od poziomu Układu Słonecznego. I tak dalej; w ten sposób możemy wymienić siedem różnych porządków i siedem poziomów ciał niebieskich, z których każdy różni się od innego.

Zasada piąta:Zostało ustalone drogą przypuszczeń, zrozumienia, rozumowania indukcyjnego i doświadczenia, że jeśli materii nadano pewien porządek i kształt, a z niej uformowano inne dzieła, przekształca się ona, przyjmując inne poziomy i inną formę. Przykładowo kopalnia diamentów produkuje z wydobytej materii popiół, węgiel i brylanty; kiedy zapalamy ogień, rozdziela się on na poziomy płomienia, dymu i żaru; zaś kiedy wodór połączy się z tlenem, przybierze postać wody, lodu lub pary wodnej. Oznacza to, że kiedy pojedyncza substancja zostaje przetworzona, może rozdzielić się na postaci o różnych poziomach. W takim przypadku możemy powiedzieć, że Boża moc stworzenia poprzez pracę nad substancją, którą nazywamy eterem, stworzyła z niej siedem rodzajów niebios, z których każdy rodzaj ma właściwy sobie poziom, a to zgodnie z wersetem: To jest Bóg, Który stworzył siedem niebios...

Zasada szósta:Powyższe rozważania bez żadnej wątpliwości wskazują tak na istnienie niebios, jak na ich mnogość. Ponieważ o niebiosach z pewnością możemy mówić w liczbie mnogiej, a ten, który przyniósł nieomylną nowinę (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), oświadczył językiem Koranu, że jest ich siedem, oznacza to, że z całą pewnością istnieje siedem niebios.

Zasada siódma:Ponieważ w języku arabskim określenia takie, jak "siedem", "siedemdziesiąt" czy "siedemset" wyrażają mnogość, ogólne pojęcie siedmiu poziomów nieba może zawierać w sobie wielokrotność liczby siedem.

W skrócie:Wszechmocny i Ten, Który jako Jedyny jest godny chwały, stworzył z eteru siedem niebios, ukształtował je we właściwe dla nich poziomy, ułożył je w prawdziwie pięknym, cudownym porządku i rozsiał po nich gwiazdy. Jako że Koran jest Księgą cudownej wystawy Jedynego i przedwiecznym przesłaniem, skierowanym do wszystkich grup istot rodzaju ludzkiego i dżinnów, z pewnością każda z grup dżinnów i ludzi otrzyma przeznaczoną jej część wersetów Koranu (które zawierają liczne i różnorodne znaczenia, zarówno jawne, jak i ukryte) w sposób, który zaspokoi jej potrzebę zrozumienia.

Tak, rozległość koranicznego przesłania, wszechstronność jego znaczeń i zawartych w nim wskazówek, jego dostosowanie do wszelkich poziomów pojmowania i wychwalanie istot rozumnych, od najmniej wykształconych, zwyczajnych ludzi po tych, którzy zajmują najwyższe miejsca

wśród elity - to wszystko pokazuje, że wszelkie wersety koraniczne mają znaczenie odpowiednie dla danej grupy odbiorców. Dla przykładu powiemy o jednym ze skutków owej tajemnicy, który ukazuje, jak siedem grup ludzi rozumie siedem różnych poziomów znaczenia ukrytych w ogólnym znaczeniu zwrotu "siedem niebios":

Ludzie ciasnego umysłu i krótkowzroczni pod słowami wersetu To jest Bóg, Który stworzył siedem niebios...rozumieją atmosferę. Inna grupa ludzi, z umysłami zaćmionymi przez astronomię, uważa, że werset ten mówi o gwiazdach znanych jako siedem planet, a także o ich orbitach. Jeszcze inna grupa rozumie pod tymi słowami Koranu siedem ukrytych wśród niebios światów podobnych naszemu (wliczając w tę liczbę Ziemię), zamieszkanych przez istoty żywe. Kolejna grupa ludzi rozumie przez te słowa rozdzielony na siedem poziomów Układ Słoneczny, a także siedem (wraz z naszym systemem) podobnych mu układów. Ludzie z kolejnej grupy, których umysły zdolne są do objęcia szerszych idei, całe widoczne dla naszych oczu niebiosa wyzłocone gwiazdami uważają za jedno niebo i mówią, że poza nim istnieje jeszcze sześć poziomów niebios. Wreszcie ludzie z siódmej - i najwyższej - grupy nie mniemają, żeby termin "siedem niebios" ograniczał się jedynie do świata widzialnego, lecz domyślają się, że ten świat, świat życia ostatecznego, świat tego, co niewidzialne oraz świat porównań razem wzięte posiadają siedem niebios, z których każde jest jak nieskończenie wielki zbiornik, a zarazem jak sklepienie.

Ogólne znaczenie omawianego wersetu kryje w sobie wiele innych znaczeń szczególnych, podobnych wyżej wymienionym siedmiu poziomom zrozumienia słów Bożych, mówiących o siedmiu poziomach niebios. Każdy otrzyma swój udział odpowiedni do zdolności pojmowania i każdy otrzyma przeznaczone mu zaopatrzenie zgodnie z tym, co zostało zapisane na niebiańskiej tablicy.

Jako że liczne argumenty potwierdzają prawdziwość omawianego wersetu, przeto bezrozumni filozofowie i głupcy spośród astronomów, którzy kwestionują werset poprzez zaprzeczanie istnieniu niebios podobni są niemądrym dzieciom, rzucającym kamieniami w gwiazdy z nadzieją, że spowodują ich upadek. Jeśli choć jeden z argumentów, potwierdzających istnienie niebios za pomocą ogólnego znaczenia wersetu, jest słuszny, oznacza to również, że ogólne znaczenie wersetu jest słuszne i prawdziwe. Jeśli chodzi o znaczenia szczególne, to nawet takie, które nie jest prawdziwe przy dosłownym rozumieniu słów Koranu, może zawierać się w znaczeniu ogólnym, odpowiednim do powszechnie przyjętych poglądów, tymczasem zobaczyliśmy, że liczne spośród znaczeń szczególnych także są trafne i prawdziwe.

Teraz spójrz na nieuczciwą, niesprawiedliwą geografię, na astronomię pozostającą w pijackim upojeniu: w jakim błędzie pozostawały te dwie nauki, zamykając oczy na ogólne znaczenie wersetu koranicznego, które jest słuszne, trafne, i prawdziwe, w jakim błędzie pozostawały, nie widząc wszelkich aspektów, które z doskonałą słusznością potwierdzają owo ogólne znaczenie, wymyślając urojone i niepospolite znaczenia szczególne i przyjmując je za znaczenie całego wersetu tylko po to, by obrzucić werset kamieniami! Tak, ci ludzie skręcili własne karki i utracili wiarę!

W skrócie:Ponieważ podobni szatanom spośród dżinnów niewierni oddani ideom materializmu nie są w stanie wspiąć się do siedmiu poziomów niebios Koranu, który został objawiony tak, by można było recytować go na siedem sposobów, {[*]: Al-Buchari, Muslim, At-Tirmizi} nie znają jego siedmiu aspektów, siedmiu rodzajów cudowności, siedmiu objawionych w nim prawd z ich siedmioma filarami, nie wiedzą, co jest, a co nie jest zawarte pośród gwiazd wersetów koranicznych, a podążają tylko za kłamliwymi i nieścisłymi pogłoskami, więc - jak to omówiliśmy powyżej - gwiazdy spośród gwiazd wersetów Koranu spadają na ich głowy, by je przypiec. Tak, niebios Koranu nie można dosięgnąć przy pomocy właściwych dla niewiernych spośród dżinnów idei filozoficznych. Do gwiazd wersetów koranicznych można wzbić się jedynie we wniebowstąpieniu osiągniętym dzięki prawdziwej mądrości, na skrzydłach wiary i religii islamu.

اَللّٰهُمَّ صَلِّ عَلٰى شَمْسِ سَمَٓاءِ الرِّسَالَةِ وَ قَمَرِ فَلَكِ النُّبُوَّةِ وَ عَلٰٓى اٰلِهِ وَ صَحْبِهِ نُجُومِ الْهُدٰى لِمَنِ اهْتَدٰى

{[*]: O, Boże! Ześlij Swoje błogosławieństwa na tego, który jest słońcem na niebie proroctwa i księżycem na firmamencie posłannictwa, ześlij je na członków jego rodziny i na jego towarzyszy, którzy są gwiazdami przewodnimi dla ludzi prowadzonych drogą prostą.}

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

{[*]: "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32.}

اَللّٰهُمَّ يَا رَبَّ السَّمٰوَاتِ وَ الْاَرْضِ زَيِّنْ قُلُوبَ كَاتِبِ هٰذِهِ الرِّسَالَةِ وَ رُفَقَٓائِهِ بِنُجُومِ حَقَٓائِقِ الْقُرْاٰنِ وَ الْا۪يمَانِ اٰم۪ينَ

{[*]: O, Boże! O, Panie, Który utrzymujesz niebiosa i ziemię! Zechciej przyozdobić serca tłumacza tego traktatu i jego towarzyszy gwiazdami prawd Koranu i wiary. Amen.}

Błysk Trzynasty

wyjaśniający znaczenie frazy

Szukam u Boga ucieczki przed Szatanem przeklętym

Traktat ten mówi o szukaniu u Boga schronienia przed Szatanem i omawia je w trzynastu Wskazówkach. Niektóre z nich zostały już objaśnione i udowodnione w różnych miejscach Słowa Dwudziestego Szóstego oraz innych części Traktatów Światła, zatem tu omówimy je jedynie w skrócie.

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

وَقُلْ رَبِّ اَعُوذُ بِكَ مِنْ هَمَزَاتِ الشَّيَاط۪ينِ ٭ وَاَعُوذُ بِكَ رَبِّ اَنْ يَحْضُرُونِ

{[*]: I powiedz (Muhammadzie): "Panie mój! Szukam ucieczki u Ciebie przed podszeptami szatanów!I szukam ucieczki u Ciebie, Panie mój, by oni nie zjawili się u mnie!" Koran, 23:97-98.}

WSKAZÓWKA PIERWSZA

Pytanie:Chociaż złe duchy nie ingerowały w jakikolwiek sposób w stworzenie wszechświata; chociaż Wszechmocny Bóg obejmuje Swą łaską i Swym miłosierdziem ludzi prawdy; choć powabne piękno i cnota prawdy umacniają ludzi, którzy podążają jej drogą, i dodają im odwagi, zaś odrażająca brzydota zbłądzenia budzi wstręt nawet u ludzi, którzy błądzą; jednak ci, którzy stanowią partię Szatana, bardzo często biorą górę nad wiernymi. Z jakiego powodu tak się dzieje? Jaka tkwi w tym mądrość? Dlaczego ludzie prawdy zawsze powinni szukać schronienia u Boga przed złem Szatana?

Odpowiedź:Oto, jakie są w tym mądrość i zamysł: W swojej przeważającej części zło i zbłądzenie są negatywne, destrukcyjne i dotyczące tego, co nie istnieje, podczas gdy w olbrzymiej większości przypadków przewodnictwo po drodze prostej i dobro są pozytywne, twórcze, uzdrawiające i odnoszą się do rzeczy istniejących. Każdy wie, że jeden człowiek może zniszczyć w ciągu jednego dnia budynek wzniesiony przez dwudziestu ludzi w ciągu dwudziestu dni. Tak, człowiek pozostaje przy życiu dzięki podstawowym narządom, w jakie został wyposażony i dzięki temu, że istnieją podstawowe warunki jego egzystencji, szczegółowo określone przez moc Chwalebnego Stwórcy, jednak jeśli tyran lub prześladowca skaże człowieka na obcięcie członków, doprowadzi go do śmierci, która w porównaniu z życiem jest niebytem. Dlatego powiedzenie "zniszczenie przychodzi łatwo" stało się przysłowiem.

Wskutek tego ludzie zbłądzenia niekiedy triumfują nad ludźmi prawdy, choć ci są bardzo potężni, gdy w rzeczywistości ich prześladowcy są słabi. Jednak ludzie prawdy bezspornie mogą znaleźć schronienie w swej twierdzy, a jeśli tak uczynią, ich przerażający wrogowie nie zdołają nawet zbliżyć się do owej twierdzy, nie będą w stanie niczego uczynić. Nawet jeśli przyczynią wiernym chwilowych szkód, to zgodnie ze słowami wersetu:

وَالْعَاقِبَةُ لِلْمُتَّق۪ينَ

{[*]: Ostateczny rezultat należy do bogobojnych! Koran, 7:128.} ieprzemijające nagroda i korzyść będą wynagrodzeniem za doznaną krzywdę. Ową twierdzą nie zdobycia, ową obronną cytadelą są praktyki Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i przyniesione przez niego prawo szari'a.

WSKAZÓWKA DRUGA

Pytanie:Stworzenie diabłów, które są czystym złem, i fakt, że niepokoją one ludzi wiary, i fakt, że z ich powodu wielu ludzi, którzy nie wierzą, zmierza do Piekła, jawi się jako coś strasznego i szkaradnego. Jak miłosierdzie i piękno absolutnie Najpiękniejszego, Najbardziej Litościwego i prawdziwie Miłosiernego mogło zezwolić na tak nieskończoną szpetotę i na tak straszne nieszczęścia? To pytanie zadawane jest przez wielu ludzi, a równie wielu przychodzi na myśl.

Odpowiedź:W istnieniu Szatana, oprócz mniejszego zła, zawierają się także zamysły o znaczeniu ogólnym, jak również osiągnięcia i ideały człowieka. Tak, jakkolwiek istnieje wiele stopni między nasionkiem a potężnym drzewem, stopnie zdolności, zawartych w naturze człowieka, są znacznie bardziej liczne, jakby rozciągały się od malutkiej cząsteczki

aż do słońca. By człowiek mógł rozwijać owe zdolności i umiejętności, potrzebne jest działanie i konieczna jest pewna transakcja, na mocy której działanie mechanizmów postępu zostaje wyzwolone przez usilne staranie, a staranie następuje właśnie z powodu istnienia złych duchów i tego, co szkodliwe. W przeciwnym razie człowiek pod względem swojego stanu zawsze byłby równy aniołom, a w rodzaju ludzkim nie byłoby żadnych grup, które są podobne tysiącom gatunków. Zrezygnowanie z tysięcznych przykładów dobra w celu uniknięcia jednego mniejszego zła stałoby w sprzeczności z mądrością i sprawiedliwością.

Z pewnością większość ludzi bierze w swe objęcia zbłądzenie z powodu Szatana, lecz znaczenie i wartość ludzi zależy przede wszystkim od ich jakości, podczas gdy od ich ilości - w bardzo niewielkim stopniu bądź wcale. Jeśli ktoś zasadził tysiąc dziesięć nasion, które pod ziemią zaczęły podlegać reakcjom chemicznym, wskutek których dziesięć stało się drzewami, a tysiąc zgniło, korzyść, jaką ów człowiek odniesie dzięki dziesięciu nasionom, z których wyrosły drzewa, z pewnością usunie stratę, jaką cierpiał z powodu tysiąca nasion, które zgniły. W dokładnie ten sam sposób, dzięki walce z duszą i Szatanem, korzyść, zaszczyt, oświecenie i wartość, jakie przyniesie całemu rodzajowi ludzkiemu dziesięciu doskonałych, podobnych gwiazdom ludzi, z pewnością zmniejszy do zera szkodę, jaką mogliby przynieść ludzkości poplecznicy zbłądzenia, którzy pragną wziąć w swe objęcia niewiarę, którzy są tak podli, że można uznać ich za robactwo. Ponieważ tak jest, Boże miłosierdzie, mądrość i sprawiedliwość zezwoliły na istnienie Szatana i pozwoliły mu, by prześladował ludzi.

O, ludzie wiary! Waszą zbroją przeciw temu straszliwemu nieprzyjacielowi jest bogobojność wykuta w kuźni Koranu, waszą tarczą są praktyki Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a waszym orężem - szukanie u Boga ucieczki przed Szatanem, poszukiwanie Bożego przebaczenia i znajdowanie schronienia w Bożej opiece.

WSKAZÓWKA TRZECIA

Pytanie:Wydaje się, że wielkie skargi na ludzi zbłądzenia, jakie pojawiają się we Wszechmądrym Koranie, a także zmasowane siły, jakie Koran wytacza przeciwko nim, nie pozostają w zgodności z jego sprawiedliwą i trafną elokwencją, ze stosownością i powściągliwością jego stylu. Wygląda to po prostu tak, jakby przeciwko jednemu człowiekowi zmobilizowano całą armię, która z powodu jednego drobnego uczynku grozi mu tak, jakby popełnił on tysiące zbrodni, nadając mu takie znaczenie

i tak żaląc się na niego, jak gdyby był on napastnikiem, pomimo że jest on bankrutem, który nie posiada nic na własność. Z jakiego powodu tak się dzieje i jaka mądrość jest w tym zawarta?

Odpowiedź:Dzieje się tak, ponieważ złe duchy i ci, którzy podążają za nimi, wybrali ścieżkę zbłądzenia, mogą zatem poprzez drobny postępek wyrządzić wielkie zniszczenia, tak jak jednym małym uczynkiem mogą pogwałcić prawa wielu stworzeń i wyrządzić poważną szkodę.

Na przykład poprzez jakiś drobny uczynek lub zaniedbanie drobnego obowiązku człowiek z wielkiego statku handlowego należącego do króla może spowodować, że wszystkie wysiłki i owoce pracy całej załogi przepadną i obrócą się wniwecz, dlatego wspaniały właściciel statku narzeka na tego buntownika i grozi mu okropnymi konsekwencjami, ponieważ wszystkie jego sprawy związane są ze statkiem. Król wymierza owemu niedbałemu człowiekowi straszną karę ze względu nie na jego znikome uczynki, lecz na ich straszliwe rezultaty, nie tylko we własnym imieniu, ale i przez wzgląd na prawa wszystkich swoich poddanych.

Dokładnie w ten sam sposób, poprzez swoje pozornie nieistotne błędy i grzechy, ludzie zbłądzenia, stanowiący partię Szatana, którzy znajdują się na okręcie Ziemi wraz z ludźmi prowadzonymi drogą prostą, łamią prawa licznych stworzeń i unieważniają efekty wypełniania przez inne stworzenia ich wzniosłych obowiązków. Władca wieczności i przedwieczności przestrzega ich strasznymi groźbami i skarży się na nich, a fakt, że mobilizuje On przeciw nim tak wielkie siły, jest czystą mądrością zawartą w doskonałej elokwencji, jest najbardziej słuszny i stosowny, jest dostosowany do wymogów sytuacji (co z kolei jest zgodne z definicją elokwencji i z jej podstawowymi założeniami), {[*]: Por. Al-Chamałi, Al-Qazłini.} zaś wolny od przesady, która nie jest niczym innym, jak zbędną rozrzutnością w słowach.

To jasne, że taki nieszczęśnik nie schroni się w bezpiecznej twierdzy przed straszliwymi wrogami, którzy sieją ogromne zniszczenie poprzez swe pozornie drobne działania. O, ludzie wiary! Jak niebiańską twierdzą ze stali jest Koran! Wejdźcie do tej twierdzy i bądźcie bezpieczni!

WSKAZÓWKA CZWARTA

Dociekliwi uczeni i ludzie, którzy zostali oświeceni, są zgodni co do tego, że niebyt jest czystym złem, a istnienie - czystym dobrem. Tak, w ogromnej większości przypadków rzeczy dobre, cnotliwe i doskonałe opierają się na istnieniu i są z nim związane. Nawet jeśli powierzchownie

zdają się negatywne i wskazujące na niebyt, opierają się na istnieniu i do niego się odnoszą, podczas gdy to, co opiera się na zaczynie wszelkiej szpetoty, jak zbłądzenie, zło, nieszczęścia i grzechy, jest niebytem i negacją. Tak, szpetota i niegodziwość zawsze wyrasta z niebytu. Nawet jeśli te rzeczy pozornie wyglądają na pozytywne i dotyczące tego, co istnieje, w swej istocie są niebytem i zaprzeczeniem.

Możemy zaobserwować, że istnienie budynku jest możliwe dzięki istnieniu wszystkich jego części, podczas gdy zostanie on zniszczony, unicestwiony i przestanie istnieć, jeśli przestanie istnieć choć jedna z jego najważniejszych części. Co więcej, istnienie wymaga istniejącej, konkretnej i rzeczywistej przyczyny, na której się opiera, podczas gdy niebyt może opierać się na rzeczach, które nie istnieją; takie rzeczy mogą być przyczyną dla czegoś, co nie istnieje.

Z tej zasady wynika, że pomimo straszliwego zniszczenia, jakie panuje w świecie szatanów spośród dżinnów i ludzi, pomimo wszelkich spustoszeń, jakich dokonują wszelkie istoty niewiary, zbłądzenia i zła, nie mogą one ani wtrącać się choćby na jotę do Bożego aktu stworzenia, ani mieć jakiegokolwiek udziału w Bożej suwerenności. Co więcej, żadna z ich mocy czy zdolności nie pozwala im na stworzenie czegokolwiek, a liczne rzeczy, które popełniają, mogą wykonywać jedynie poprzez niedbałość i powstrzymanie się od działania. Popełniają zło, lecz nie pozwalają na dobre uczynki, oto dlaczego te istoty stały się złe. Jako że zło jest rodzajem destrukcji, jego przyczynami nie muszą być istniejąca moc ani aktywne działanie. Zaprawdę, wielkie zniszczenie może zostać dokonane z powodu nieistnienia jednej rzeczy lub unieważnienia jednego warunku.

Oto dlaczego zoroastryjczycy nie zgłębili znaczenia owej tajemnicy, kiedy twierdzą, że istnieje zarówno stwórca dobra we wszechświecie (którego nazwali Ahura Mazda), {[*]: Używamy formy najbardziej rozpowszechnionej w języku polskim.} jak i stwórca zła - Aryman. {[*]: Por. Asz-Szahristani, Al-Idżi, Tahir Ibn Muhammad.} Jednakże urojony bóg zła, którego nazywają Arymanem, to w istocie Szatan, który jest przyczyną zła, ponieważ posiada zdolność wyboru i umiejętność działania, jednak nie ma żadnej mocy stwórczej.

O, ludzie wiary! Waszym najbardziej skutecznym orężem i rynsztun kiem w obliczu strasznego zniszczenia, jakie wyrządza Szatan, jest po szukiwanie Bożego przebaczenia i oznajmienie: "Szukam schronienia u Boga", byście mieli w Nim ucieczkę, a waszą twierdzą są praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

WSKAZÓWKA PIĄTA

W Księgach Objawionych Wszechmocny Bóg wskazuje ludzkości wielką nagrodę, jaką jest Raj, i straszną karę, jaką jest Piekło; daje liczne wskazówki, przestrogi, napomnienia, groźby oraz zachęty. Jednak mimo istnienia tak wielu środków prowadzenia ludzi wiary ku drodze prostej, bywa, że zostają oni pokonani przez słabych, niewdzięcznych, odrażających i podstępnych ludzi z partii Szatana. Pewnego razu wiele nad tym rozmyślałem, zastanawiając się, w jaki sposób dzieje się tak, że ludzie, pomimo iż są wierzącymi, lekceważą srogie groźby wszechmocnego Boga. Dlaczego ich wiara nie wystarczy, by uniknąć takiego postępowania? Dzieje się tak, ponieważ dali się porwać przez pozbawione prawdziwych podstaw podstępy Szatana i przez jego bunt przeciw Bogu, choć (zgodnie z wersetem koranicznym) zaprawdę, podstęp Szatana jest słaby.{[*]: Koran, 4:76.} Nawet niektórzy spośród moich przyjaciół - choć szczerze potwierdzali prawdziwość nauk o rzeczywistości, które słyszeli ode mnie sto razy, choć pozostawaliśmy w dobrych stosunkach, a ich opinia na mój temat była aż zbyt dobra - dali ponieść się trywialnym i obłudnym komplementom pewnego zepsutego człowieka i poparli go, występując przeciwko mnie. "Chwała niech będzie Bogu!", wykrzyknąłem. "Jak człowiek może upaść tak nisko? Cóż za zakłamanie!" Popełniłem nawet grzech, obmawiając tego człowieka.

Później prawda objaśniona w poprzednich Wskazówkach stała się dla mnie jasna i rozświetliła wiele niezrozumiałych wcześniej kwestii. Dzię ki niech będą Bogu za światło, dzięki któremu zrozumiałem zarówno to, że silne zachęty i zapewnienia zawarte we Wszechmądrym Koranie są całkowicie właściwe, jak również to, że ludzie wiary są zwodzeni przez intrygi Szatana nie z powodu braku wiary lub jej słabości. Pojąłem również, że ten, kto popełnia ciężki grzech, nie staje się przez to niewiernym, zaś mutazylici i niektóre spośród sekt charydżyckich są w błędzie, kiedy oznajmiają: "Człowiek, który popełnia ciężki grzech, bądź jest niewiernym, bądź też jest w stanie pomiędzy wiarą a niewiarą", {[*]: Por. Al-Idżi, Ibn Abi al-'Izz.} a to, że mój nieszczęsny przyjaciel poświęcił sto lekcji jedynie dla zasłużenia na uwagę takiego łajdaka, nie było nikczemnym poniżeniem się ani zwyrodnieniem. Złożyłem dzięki Wszechmocnemu Bogu i zostałem wyratowany z otchłani, w którą wpadłem. Jak powiedziałem wcześniej, Szatan popycha człowieka ku poważnym niebezpieczeństwom, spowodowanym przez poprzez pewne błahe sprawy, które w rzeczywistości

nie istnieją. Co więcej, dusza człowieka zawsze słucha podszeptów Szatana, a potęga typowego dla niej gniewu i zwierzęcej, a nawet właściwej warzywom żądzy jest dla tych podszeptów zarówno odbiornikiem, jak i nadajnikiem.

Właśnie dlatego takie Najpiękniejsze Imiona Wszechmocnego Boga, jak Zawsze Przebaczający i Najbardziej Miłosierny, zwracają się ku ludziom wiary, ukazując się im najlepiej, jak to możliwe. We Wszechmądrym Koranie Bóg zwraca uwagę na to, że największym spośród darów, którymi obsypał Swoich proroków (niech będzie z nimi pokój), było przebaczenie, i wzywa do poszukiwania Jego przebaczenia. Powtarzając błogosławione słowa W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!na początku każdej sury i nakazując wypowiadanie ich przed rozpoczęciem każdego dobrego dzieła, {[*]: Ibn Madża, Ahmad Ibn Hanbal, An-Nasa'i, 'Abd Ar-Razzaq, Ibn Hibban.} Bóg pokazuje, że Jego wszechogarniające miłosierdzie obejmuje cały wszechświat, jest twierdzą i miejscem schronienia, a poprzez rozkaz: szukaj ucieczki!{[*]: Kiedy recytujesz Koran (Muhammadzie), to szukaj ucieczki u Boga przed Szatanem przeklętym! Koran, 16:98} zyni On frazę szukam ucieczki u Boga przed Szatanem przeklętym tarcządla wiernego.

WSKAZÓWKA SZÓSTA

Jeden z najbardziej niebezpiecznych podstępów Szatana polega na sprawieniu, że pewni wrażliwi i prostoduszni ludzie mylą wyobrażenie sobie niewiary z zatwierdzeniem jej. Szatan ukazuje wyobrażenie zbłądzenia, by stało się jego potwierdzeniem, a także wyczarowuje w ludzkiej wyobraźni szpetne myśli na temat świętości i świętych ludzi. Ukazuje również rzeczy, które są w swej istocie możliwe razem z tymi, które są możliwe zgodnie z rozumowaniem, i powoduje, że jawią się one człowiekowi jako wątpliwości sprzeczne z pewnością wiary. Wówczas ów wrażliwy nieszczęśnik sądzi, że upadł w zbłądzenie i niewiarę, traci pewność płynącą z wiary, popada w rozpacz i staje się zabawką w rękach Szatana. Szatan działa zarówno przez rozpacz człowieka, przez słabość wynikającą z jego nastrojów, jak i przez jego zagubienie, zatem ów nieszczęśnik bądź staje się szalony, bądź też wykrzykuje: "Wszystko stracone!" i wpada w objęcia zbłądzenia. W niektórych częściach Traktatów Światła wyjaśniliśmy, jak słabe w istocie są owe diabelskie podstępy, dlatego w tym miejscu omówimy je jedynie pokrótce.

Tak jak odbicie węża w lustrze nie może ugryźć, jak samo podobieństwo ognia nie płonie, a myślenie o nieczystości nie brudzi, tak samo

rozważania nad niewiarą czy nad dodawaniem Bogu Jedynemu wspólników nie mogą skazić wiary. Nie mogą tego zrobić również ani cienie zbłądzenia, ani obrazy obelżywych i szpetnych słów, jakie ukazują się w zwierciadle ludzkiej wyobraźni, ani imaginacje myśli zmieniających wiarę lub niszczących pełną szacunku uprzejmość, ponieważ dobrze znana zasada mówi: "Wyobrażenie obelgi nie jest jeszcze obelgą, wyobrażenie niewiary nie jest niewiarą, a wyobrażanie sobie zbłądzenia nie jest zbłądzeniem".

Co się tyczy pytania o zwątpienie, ewentualności, które są możliwe jedynie zasadniczo, nie szkodzą pewności wiary i nie wyrządzają jej szkody. Jedna z reguł przyjętych przez naukę o podstawowych zasadach religii mówi: "To, co jest w swej zasadzie niemożliwe, nie może zaprzeczyć pewności, jaką daje wiedza". {[*]: Al-Ghazali, Al-Mudżaddidi.} Dla przykładu, jesteśmy przekonani, że Jezioro Barla pozostaje na swoim miejscu i jest wypełnione wodą, jednak zasadniczo jest możliwe, żeby jezioro w jednej chwili zapadło się w głąb ziemi. Mieści się to w granicach możliwości, lecz ponieważ nic nie wskazuje na taką ewentualność, nie jest ona natury rozsądkowej i nie może stać się przyczyną wątpliwości, jako że inna zasada spośród zasad religii mówi: "Hipotetyczna możliwość, która nie ma oparcia w żadnym dowodzie ani świadectwie, nie ma znaczenia". Oznacza to, że coś, co jest możliwe w swej istocie, lecz nie jest poparte żadnymi wskazówkami, nie może być uważane za możliwość zgodną z rozsądkiem, nie może stać się przyczyną wątpliwości, nie ma też uzasadnienia dla nadawania znaczenia takim sprawom.

Nieszczęśnik wystawiony na podszepty Szatana przypuszcza, że z powodu tego, co możliwe jedynie w swej istocie, utracił pewność wiary w prawdy religijne. Na przykład mogą przyjść mu na myśl liczne możliwe w swej istocie ewentualności dotyczące ludzkiej natury Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie); nie wyrządzą one żadnego uszczerbku jego silnej wierze, on jednak przypuszcza, że właśnie tak się stało i przez to doznaje krzywdy.

Ponadto do serca człowieka trafiają podszepty Szatana, które sugerują niewłaściwe rzeczy odnoszące się do Wszechmocnego Boga. Człowiek drży, przypuszczając, że jeśli jego serce podsuwa mu takie rzeczy, musi być zepsute, lecz owe dreszcze, jego strach i brak zgody na to, co słyszy, pokazują, że te słowa nie pochodzą z jego serca, lecz raczej z podszeptów Szatana, który przekazał je i sprawił, że człowiek wyobraża sobie to, co niewłaściwe.

Ponadto wśród misternych zdolności człowieka jest jedna lub dwie, których nie jestem w stanie precyzyjnie opisać; nie zważają one ani na wolę człowieka, ani na jego zdolność podejmowania decyzji, a człowiek prawdopodobnie nie jest za nie odpowiedzialny. Niekiedy kierują one człowiekiem, nie słuchają prawdy i namawiają do złego. Szatan szepce człowiekowi do ucha: "Nie jesteś w stanie osiągnąć prawdy i wiary, więc tylko odruchowo próbujesz tego, co jest daremne i bezowocne, a to znaczy, że twoim przeznaczeniem jest być skazanym na zatracenie". Taki nieszczęśnik jest zdruzgotany i popada w rozpacz.

Twierdzą wiernego w obliczu wymienionych podstępów Szatana są prawdy wiary i bezsporne treści Koranu, których granice zostały określone przez skrupulatnych uczonych o czystych sercach, zaś w obliczu innych podstępów twierdzą wiernego staje się szukanie schronienia u Boga i nieprzywiązywanie wagi do diabelskich podszeptów, ponieważ im większe znaczenie im nadajemy, tym bardziej poświęcamy im uwagę, a wówczas rosną i pęcznieją. Odtrutką i lekarstwem na te rany natury duchowej jest dla wiernego mocne trzymanie się praktyk Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

WSKAZÓWKA SIÓDMA

Pytanie:Autorytety spośród mutazylitów uważają stworzenie zła za zło, zatem nie przypisują stworzenia zła i zbłądzenia Bogu, jakby poprzez takie postępowanie chcieli oczyścić Go z zarzutów. Błędnie twierdzą: "Człowiek sam stwarza swoje uczynki", {[*]: Por. Al-Maturidi, Ibn Hazm.} a także: "Wierny, który popełnia ciężki grzech, traci wiarę, {[*]: Por. Al-Idżi, Ibn Abi al-'Izz.} ponieważ wiary w Boga i w prawdziwość istnienia Piekła nie można pogodzić z tak szpetnymi uczynkami. Człowiek powstrzymuje się od działań sprzecznych z prawem ze strachu przed niewielką karą więzienia na tym świecie, więc jeśli popełnia poważne grzechy, z czego można wywnioskować, że lekceważy Boży gniew, z pewnością wskazuje to na brak wiary".

Odpowiedź na pierwszą część pytania:Jak wyjaśniono w traktacie o Bożym rozstrzyganiu wszelkich spraw, {[*]: Chodzi o Słowo Dwudzieste Szóste.} stworzenie zła nie jest jeszcze złem; prawdziwym złem jest dopiero skłonność do czynienia zła. Jeśli chodzi o stworzenie i ukształtowanie istot, należy spojrzeć na wszystkie rezultaty. Ponieważ istnienie jednego zła jest jedynie jak wstęp do wielu dobrych wyników, zatem na mocy owych wyników stworzenie zła staje się czymś

dobrym i przypomina dobro. Na przykład ogień może dawać sto dobrych rezultatów, lecz jeśli ludzie z powodu błędnego skorzystania ze swej woli uczynią ogień złem dla siebie samych, nie można powiedzieć, że stworzenie ognia było złem. W ten sam sposób stworzenie diabłów skutkuje licznymi mądrymi konsekwencjami, takimi jak rozwijanie się człowieka, zatem jeśli pewien człowiek zostaje pokonany przez Szatana z powodu niewłaściwego korzystania ze swej woli, jak również z powodu skłonności do zbłądzenia, nie może powiedzieć, że stworzenie Szatana było złem, ponieważ wyrządza zło samemu sobie jedynie dlatego, że sam tak zadecydował.

Tak, ponieważ skłonność do czegoś zakłada pewnego rodzaju związek, może skutkować określonymi złymi konsekwencjami i stać się złem, ponieważ jednak akty Bożego stworzenia wskazują na wszystkie ich wyniki, stworzenie zła nie jest złem, lecz dobrem. Mutazylici nie pojęli tej tajemnicy, zatem twierdzą: "Stworzenie zła jest złem", a chcąc oczyścić Wszechmocnego Boga z wszelkiej winy, nie przypisują Mu stworzenia zła. Popadają w zbłądzenie, niewłaściwie interpretując filar wiary, którym jest wiara w Boże rozstrzyganie wszelkich spraw i w to, że zarówno wszelkie dobro, jak i wszelkie zło pochodzi od Boga. {[*]: Muslim, At-Tirmizi, Abu Daud, An-Nasa'i, Ibn Madża.}

Odpowiedź na drugą część pytania: Jak ktoś, kto popełnia ciężki grzech, może pozostać wierzącym?Po pierwsze, błąd tych, którzy twierdzą przeciwnie, może być jasno zrozumiany dzięki poprzednim Wskazówkom, nie ma więc potrzeby powtarzania się. Po drugie, nakazująca zło dusza człowieka woli uncję natychmiastowej, teraźniejszej przyjemności od tony ukrytej przyjemności, odłożonej na inny termin, podobnie jak kuli się ze strachu przed natychmiastowym klapsem bardziej niż na myśl o trwających cały rok męczarniach w przyszłości. Ponadto, jeśli nad człowiekiem zapanują jego emocje, nie zważa on na przestrogi rozsądku ani umysłu. Władają nim pragnienia i złudzenia; woli on choćby najmniejszą, najbardziej znikomą przyjemność od olbrzymiej nagrody przyszłości, kuli się z powodu niewielkiego strapienia teraźniejszości bardziej niż na myśl o okropnych, lecz odłożonych w czasie męczarniach. Ponieważ pożądanie, złudzenia i emocje nie widzą przyszłości, zaiste zaprzeczają jej istnieniu, a jeśli wspiera je również dusza, wówczas serce (które jest siedliskiem wiary) i umysł muszą zamilknąć, pokonane. W takim przypadku popełnianie ciężkich grzechów nie wynika z braku wiary, lecz z pokonania serca i umysłu przez przemożne emocje, pragnienia i złudzenia.

Ponadto, jak wynika to z poprzednich Wskazówek, jako że droga namiętności i złych uczynków wiedzie poprzez zniszczenie, jest niezwykle

łatwa. Szatani spośród dżinnów i ludzi bardzo szybko jadą tą drogą wraz z ludźmi, którzy są przez nich prowadzeni. To zadziwiające, jako że zgodnie z hadisem, światełko wielkości skrzydła muchy, pochodzące ze świata wieczności, {[*]: At-Tirmizi, Ibn Madża, Ahmad Ibn Hanbal.} jest porównywalne do wszelkich rozkoszy i darów, jakie człowiek otrzymuje podczas całego swego życia na tym świecie, {[*]: Al-Qurtubi.} a jednak ci nieszczęśnicy, którzy podążają za Szatanem, wybierają przyjemności tego przemijającego świata, które są jedynie skrzydełkiem muchy w porównaniu z rozkoszami świata wiecznego, za które warto oddać cały świat doczesny.

Oto, dlaczego Wszechmądry Koran wielokrotnie i usilnie, używając zarówno zachęt, jak i gróźb, powstrzymuje wiernych przed popełnianiem grzechów, a wzywa ich do czynienia dobra.

Pewnego razu bezkompromisowe przewodnictwo Wszechmądrego Koranu podsunęło mi myśl, zgodnie z którą ciągłe ostrzeżenia i przypomnienia koraniczne sugerują, że wierni są pozbawieni stałości i niepoprawni, zatem zakładają sytuację sprzeczną z ludzką prawością.

Choć jedno polecenie zwierzchnika wystarcza, by wyegzekwować posłuszeństwo urzędnika, jeśli zwierzchnik powtórzy to samo polecenie dziesięć razy, urzędnik poczuje się poważnie urażony i powie: "Obrażasz mnie, a przecież nie jestem wobec ciebie nielojalny". Jednakże Wszechmądry Koran usilnie powtarza ten sam rozkaz, kierując go do najbardziej szczerze wierzących ludzi.

Kiedy głowiłem się nad tą myślą, miałem dwóch lub trzech wiernych przyjaciół. Zwykłem często ostrzegać ich i przypominać im, aby nie dali się zwieść intrygom ludzi spośród popleczników Szatana. Ani nie obrażali się na mnie, ani nie twierdzili, że ich obraziłem, jednakże powtarzałem sobie, że znieważam ich ciągłymi napomnieniami, jakbym oskarżał ich o wiarołomstwo i brak stałości, kiedy nagle prawda wyjaśniona i udowodniona w poprzednich Wskazówkach stała się dla mnie jasna. Zrozumiałem, że natarczywe powtórzenia Wszechmądrego Koranu są słuszne, dokładnie takie, jak wymaga tego sytuacja, i mądre, zaś nie są przesadne ani nie są oskarżeniem, są przykładem czystej mądrości i czystej elokwencji. Zrozumiałem również, dlaczego moi wierni przyjaciele nie czuli się urażeni. A oto streszczenie owej prawdy:

Ponieważ złe duchy pobudzają ludzi do tego, co niszczące, mogą niewieloma uczynkami wyrządzić wiele zła. W związku z tym ludzie, którzy

obrali drogę prawdy i właściwego przewodnictwa, bardziej potrzebują przestrogi, wielkiej troski, powtarzanych ostrzeżeń i pomocy różnego rodzaju. Z tego powodu Wszechmocny Bóg oferuje Swą pomoc ludziom wiary poprzez tysiąc i jedno Swoich Imion, poprzez koraniczne powtórzenia, w Swoim miłosierdziu wyciągając do ludzi tysiąc pomocnych dłoni. Nie lekceważy On uczciwości człowieka, lecz podtrzymuje ją, nie umniejsza znaczenia człowieka, lecz pokazuje, jak wielkie jest zło Szatana.

O, ludzie prawdy! O, ludzie prowadzeni drogą prostą! Oto, jaka droga wiedzie do ratunku przed podstępami szatanów spośród dżinnów i ludzi, o których wspomnieliśmy powyżej: Obierzcie za swoją siedzibę szkołę sunnitów, którzy są ludźmi prawdy, wejdźcie do twierdzy bezspornych kwestii, przedstawionych w Koranie cudownej wystawy Boga, obierzcie za przewodnika praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), odnajdźcie bezpieczeństwo i zbawienie!

WSKAZÓWKA ÓSMA

Pytanie:W poprzednich Wskazówkach udowodniłeś, że droga zbłądzenia jest łatwa, jest zniszczeniem i agresją, zatem wybiera ją wielu, podczas gdy w innych częściach Traktatów Światła bezapelacyjnie wykazałeś, że droga niewiary i zbłądzenia tak obfituje w trudności i problemy, że nikt nie powinien jej wybierać, ponieważ podążanie nią jest niemożliwe. Ukazałeś również, że droga wiary i właściwego przewodnictwa jest tak łatwa i jasna, że powinien wybrać ją każdy.

Odpowiedź:Są dwa rodzaje niewiary i zbłądzenia. Jeden związany jest z działaniami i kwestiami drugorzędnymi, i ten jest także zanegowaniem i odrzuceniem kwestii związanych z wiarą. Jest brakiem akceptacji prawdy, wyrzeczeniem się wiary i niebytem. Ten rodzaj zbłądzenia i niewiary został ukazany w Traktatach Światła jako łatwy.

Jeśli chodzi o drugi rodzaj, nie wiąże się on z uczynkami i sprawami dru gorzędnymi, lecz jest raczej osądem umysłu i dotyczy spraw wiary. Nie tyl ko polega na zaprzeczaniu wierze, lecz również otwiera drzwi prowadzące na drogę, która jest przeciwieństwem wiary. Jest zgodą na to, co kłamliwe i ułomne, jest dowodzeniem przeciwieństwa prawdy. Nie jest jedynie wyparciem się wiary i próbą jej obalenia, lecz jej całkowitym przeciwieństwem. Nie jest jedynie odmową akceptacji, ponieważ wtedy byłby łatwy, lecz jest akceptacją niebytu i może być przyjęty jedynie poprzez udowodnienie nieistnienia. Zgodnie z zasadą, która mówi: "Nie można udowodnić tego, co nie istnieje", {[*]: Ibn Qajjim.} przeprowadzenie takiego dowodu z pewnością nie jest łatwe.

Dlatego niewiara i zbłądzenie tego rodzaju w innych częściach Traktatów Światła zostały przedstawione jako tak trudne i problematyczne, jakby były niemożliwością. Ktokolwiek posiada choć ziarenko inteligencji, nie obierze tej drogi. Co więcej, jak zostało wykazane, na drodze tej czekają tak bolesne cierpienia i tak dusząca ciemność, że nie podąży nią nikt, kto jest rozsądny choćby w najmniejszym stopniu.

Jeśli zostanie zadane pytanie:Dlaczego więc wielu ludzi wybiera tę drogę, choć widzą, że jest ona tak bolesna, ciemna i trudna?,

Odpowiemy:Znaleźli się oni na tej drodze poprzez swój upadek i nie mogą się z niej wydostać, a ponieważ zwierzęce siły w człowieku nie widzą konsekwencji uczynków ani nie zastanawiają się nad nimi, a biorą górę nad jego misternymi zdolnościami, tacy ludzie nawet nie chcą porzucić obranej drogi, znajdując pociechę w natychmiastowej, chwilowej przyjemności.

Pytanie:Ponieważ zbłądzenie powoduje tak straszliwe cierpienie i strach, niewierny nie powinien w ogóle być zdolny do życia, nie mówiąc już o czerpaniu z niego jakiejkolwiek przyjemności. Powinien zostać zmiażdżony przez ból i pozostawać w absolutnym przerażeniu, bo choć z powodu swego człowieczeństwa pragnie niezliczonych rzeczy i kocha życie, to z powodu swej niewiary stale widzi śmierć, która jawi mu się jako wieczna zagłada i niekończąca się rozłąka, jako odejście wszystkich istot, jako śmierć jego przyjaciół i tych, których ukochał, jako unicestwienie i rozstanie na wieki. Zatem jak taki człowiek jest w stanie żyć? Jak może czerpać przyjemność z życia?

Odpowiedź:Taki człowiek żyje dlatego, że okłamuje sam siebie poprzez niestworzone sofizmaty Szatana i przypuszcza, że dzięki temu osiągnie choćby powierzchowną przyjemność. Ukażemy prawdziwą naturę tego zjawiska za pomocą dobrze znanej przypowieści.

Powiedziano strusiowi: "Masz skrzydła, więc lataj!", lecz on złożył skrzydła, odpowiedział: "Jestem wielbłądem", i nie poleciał. Wpadł w pułapkę myśliwego, a nie chcąc, by myśliwy go zobaczył, wetknął głowę w piasek, jednakże jego wielkie ciało pozostało widoczne jako zdobycz dla łowców. Później powiedziano mu: "Skoro twierdzisz, że jesteś wielbłądem, zatem możesz przewozić rozmaite ciężary". Wtedy struś rozłożył skrzydła i oznajmił: "Jestem ptakiem". W ten sposób uniknął losu zwierzęcia jucznego, lecz nie miał ani opiekuna, ani pożywienia, i został dopadnięty przez myśliwych.

Dokładnie w ten sam sposób niewierzący porzuca absolutną niewiarę i popada w sceptycyzm w obliczu niebiańskiego orędzia Koranu. Jeśli

zostanie zapytany: "Sądzisz, że śmierć jest wieczną zagładą. Jak człowiek może żyć, kiedy stale widzi przed sobą szubienicę, na której zostanie powieszony? Jak może być szczęśliwy?", dzięki temu, że otrzymał choć cząstkę obejmujących cały wszechświat miłosierdzia i światła Koranu, odpowie: "Śmierć nie oznacza, że zmierzamy do nicości; być może istnieje życie po śmierci". Inaczej niczym struś wetknie głowę w piasek bezhołowia, jakby miała go nie pochwycić wyznaczona godzina śmierci, jakby nie przyglądał mu się grób, jakby krótkotrwałość wszystkich rzeczy nie wypuściła już swych strzał w jego kierunku!

W skrócie:Kiedy podobny strusiowi niewierny widzi śmierć i dogorywanie jako zagładę, jego sceptycyzm każe mu rozważyć, czy pewne wieści, jakie doszły do niego na temat Koranu i innych Ksiąg Objawionych, w których zawarta jest wiara w życie ostatecznie, nie są jednak prawdopodobne. Uchwyci się tej możliwości, by nie cierpieć upiornego bólu. Jeśli wówczas zostanie mu powiedziane: "Ponieważ człowiek zdąża do wiecznego królestwa, zatem, by w owym królestwie miał dobre życie, tutaj musi pogodzić się z trudnościami związanymi z wykonywaniem obowiązków religijnych", jego sceptycyzm sprawi, że odpowie on: "Być może nie ma takiego świata, więc dlaczego powinienem pracować dla widoków na coś, co nie istnieje?" Oznacza to, że możliwa nieśmiertelność, jaką daje mu zarządzenie Koranu, ratuje go przed cierpieniem wiecznej nicości, a równocześnie ów człowiek lgnie do niewiary, która wybawia go od trudów związanych z obowiązkami religijnymi dzięki możliwości nieistnienia, jaką podsuwa mu sceptycyzm. Zatem (patrząc z jego punktu widzenia) przypuszcza on, że osiąga więcej przyjemności z życia niż ludzie wierzący, ponieważ możliwość, jaką daje mu niewiara, wybawia go od trudów związanych z obowiązkami religijnymi, a ze względu na możliwości, jakie daje wiara, nie naraża się na wiecznie cierpienia. Jednakże takie sofizmaty Szatana są niesłychanie powierzchowne, chwilowe i nie przynoszą żadnej korzyści.

W ten sposób Wszechmądry Koran tworzy pewnego rodzaju przejaw miłosierdzia także dla niewierzących, by w pewnym stopniu uchronić ich życie na tym świecie przed staniem się Piekłem, a także wywołuje u nich wątpliwości, pośród których żyją. W przeciwnym razie cierpieliby pewien rodzaj mąk piekielnych już na tym świecie, kiedy przypominaliby sobie Piekło w życiu ostatecznym, co mogłoby zmusić ich do popełnienia samobójstwa.

O, ludzie wiary! Wejdźcie, w pełni ufając waszej religii, pod ochronę Koranu, który uratuje was przed wieczną zagładą, przed piekłem na tym

świecie i Piekłem życia ostatecznego! Postępujcie z pokorą i szacunkiem, nie przekraczajcie granic wyznaczonych przez praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), uratujcie się zarówno od niedoli na tym świecie, jak i od męczarni w życiu przyszłym!

WSKAZÓWKA DZIEWIĄTA

Pytanie:Dlaczego dzieje się tak, że ludzie drogi prostej, którzy stanowią partię Boga, często zostają pokonani przez ludzi zbłądzenia, którzy stanowią partię Szatana, mimo że przewodzi im ten, który był chlubą całego świata (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a oni sami doznają tak wielkiego miłosierdzia Bożego, tak wielkiej pomocy i tylu łask Boga? Jaki był powód, dla którego hipokryci z Medyny upierali się przy zbłądzeniu, a nie przyjęli przewodnictwa, choć byli tak blisko olśniewającego, podobnego słońcu proroctwa i posłannictwa tego, który był Pieczęcią Proroków (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), tak blisko prawd koranicznych, które są bardziej urzekające niż najbardziej powabne spośród zasad wszechświata?

Odpowiedź:By odpowiedzieć na obie części tego niezmiernie doniosłego pytania, należy wyjaśnić pewną gruntowną zasadę, a oto ona:

Stwórca wszechświata, Któremu należy się wszelka chwała, posiada dwa rodzaje Imion - te, które odnoszą się do Jego chwały i te, które odnoszą się do Jego piękna. Ponieważ owe Imiona wymagają okazania ich zarządzeń poprzez rozmaite przejawy, Chwalebny Stwórca zmieszał we wszechświecie różne przeciwieństwa. Ustawiając je twarzą w twarz, jedne uczynił agresywnymi, a drugie defensywnymi, tworząc pewien rodzaj mądrej i korzystnej rywalizacji. Tworząc przeciwieństwa w ten sposób, by nawzajem naruszały swoje granice, spowodował starcia i zmiany wewnątrz bytu, i uczynił wszechświat podlegającym prawom zmian i przekształceń oraz zasadom postępu i rozwoju. Rodzajowi ludzkiemu, rozumnemu owocowi z drzewa stworzenia, Stwórca dał prawo współzawodnictwa, ukształtowane w jeszcze bardziej niesamowity sposób, a otwierając drzwi do wszelkich starań, które są środkiem do wszelkiego rozwoju ludzkiego, przyznał ludziom z partii Szatana pewne zdolności, by mogli rzucić wyzwanie partii Boga.

Właśnie z powodu tej misternej tajemnicy prorocy często bywali zwyciężeni przez ludzi zbłądzenia, a ludzie zbłądzenia, którzy są nadzwyczaj słabi i bezsilni, walczyli z ludźmi prawdy, którzy w rzeczywistości są nadzwyczaj silni, i przez pewien czas triumfowali nad nimi. Oto, jaka mądrość tkwi w tym osobliwym przeciwieństwie:

Zbłądzenie i niewiara mieszczą w sobie zarówno niebyt, jak i zaniedbanie, dlatego są niezwykle łatwe i nie wymagają jakiegokolwiek działania. Poza tym prowadzą do zniszczenia, które również jest łatwe i wymaga jedynie niewielkich działań. Są również źródłem agresji, która poprzez nieznaczne działanie może wyrządzić znaczną szkodą wielu ludziom, a poprzez zastraszenie innych i zaspokojenie właściwej duszy ludzkiej żądzy potęgi może zapewnić człowiekowi wysoką rangę i pozycję. W zbłądzeniu i niewierze jest też wolność, która sprawia satysfakcję zwierzęcym (lub nawet właściwym roślinom) zdolnościom człowieka, ślepym na konsekwencje, a opętanym przez przyjemność "tu i teraz", a wśród ich subtelnych zdolności jest również taka, która potrafi skłonić serce i rozsądek, by porzuciły one swe obowiązki wynikające z człowieczeństwa i dalekowzroczności.

Jednakże święta droga Najszlachetniejszego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), ukochanego przez Pana wszystkich światów, a także ludzi, którzy podążają za proroctwem i są prowadzeni drogą prostą, zarówno związana jest z tym, co istnieje, jak też jest z całą stanowczością potwierdzona, twórcza, opierająca się na ważnych zasadach dotyczących działania, wstrzemięźliwości, roztropności i oddawania czci Bogu, dzięki czemu rozbija w proch panowanie i niezależność duszy nakazującej zło. {[*]: Al-Bajhaqi, Al-Ghazali, Ad-Dajlami, Ibn Radżab, Al-Munałi, Al-'Adżluni.}

Oto dlaczego w czasach Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) hipokryci z Medyny niczym nietoperze zamknęli oczy na blask słońca, a w obliczu tak olbrzymiego powabu poddali się siłom Szatana, pozostając przy zbłądzeniu.

Jeśli powiadają:Szlachetny Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) był umiłowanym przez Pana wszystkich światów; {[*]: At-Tirmizi, Ad-Dajlami.} trzymał prawdę w swej dłoni i prawdę mówiły jego słowa; {[*]: Por. Koran, 17:105.} pośród żołnierzy jego armii byli aniołowie; {[*]: Por. Koran, 3:123-125; także Al-Buchari.} napoił całe wojsko jedną garścią wody; {[*]: Al-Buchari, Muslim, At-Tirmizi, An-Nasa'i, Ahmad Ibn Hanbal.} wyprawił ucztę dla tysiąca ludzi dzięki czterem garściom ziarna pszenicy i mięsie z jednego koźlęcia; {[*]: Al-Buchari, Muslim, At-Tirmizi, Ibn Madża, Malik, Ahmad Ibn Hanbal.} spowodował, że armia niewiernych rzuciła się do ucieczki, kiedy rzucił w nich garść piasku, który dotarł do oczu wszystkich

nieprzyjaciół; {[*]: Muslim, Ad-Darimi, Ahmad Ibn Hanbal.} jak zatem tak przemożny dowódca, który dokonał tysiąca cudów, może być podobny temu, który został pokonany w bitwie pod górą Uhud {[*]: Al-Buchari, Abu Daud, Ahmad Ibn Hanbal.} i w pierwszej fazie bitwy w dolinie Hunajn?, {[*]: Al-Buchari, Muslim, At-Tirmizi.}

Odpowiadamy:Szlachetny Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) został posłany do całej ludzkości jako wzorowy przewodnik i przywódca, by ludzie mogli nauczyć się od niego praw społecznych i praw dotyczących jednego człowieka by stali się przyzwyczajeni do posłuszeństwa prawom Wszechmądrego, do Którego należy wszelka doskonałość, i by spełniali swoje uczynki w zgodzie z zasadami ustalonymi przez Jego mądrość. Gdyby Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zawsze polegał jedynie na cudach, wówczas nie mógłby być bezwarunkowo doskonałym przewodnikiem ludzkości i przywódcą.

Dlatego Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) dokonywał cudów jedynie od czasu do czasu, odpowiednio do potrzeb i wyłącznie po to, by potwierdziły one prawdziwość jego misji proroczej, a obróciły wniwecz sprzeciw niewiernych. W innych przypadkach był on posłuszny Bożemu rozkazowi bardziej niż ktokolwiek inny, bardziej niż ktokolwiek postępował zgodnie z prawami Bożego stworzenia, ustanowionymi przez najwyższą wiedzę i wolę, i był im podporządkowany. Zakładał zbroję, kiedy miało dojść do spotkania z wrogiem, {[*]: Abu Daud, Ibn Madża, Ahmad Ibn Hanbal.} i nakazywał, by jego żołnierze zajmowali pozycje w okopach. {[*]: Al-Buchari, Muslim.} Odnosił rany i cierpiał z powodu trudności. {[*]: Al-Buchari, Muslim, At-Tirmizi, Ibn Madża.} W ten sposób był posłuszny Bogu i przestrzegał co do litery praw Bożej mądrości, Bożego stworzenia i wielkiego prawa szariatu.

WSKAZÓWKA DZIESIĄTA

Jeden z najbardziej przebiegłych podstępów Iblisa polega na sprawieniu, by ci, którzy za nim podążają, zaprzeczyli jego istnieniu. Ponieważ w naszych czasach ludzie z umysłami splugawionymi przez filozofię materialistyczną są niezdecydowani w szczególności wtedy, kiedy chodzi o kwestie oczywiste, powiemy jedną lub dwie następujące rzeczy o tych machinacjach Szatana:

Po pierwsze:Jest oczywiste, że istnieją cielesne złe istoty, które wykonują działania narzucone im przez Szatana. Jest pewne w tym samym stopniu, że istnieją również bezcielesne złe duchy spośród dżinnów. Gdyby zostały one odziane w materialne ciało, byłyby tym samym, co owe złe istoty spośród ludzi, a jeśli złe duchy spośród ludzi byłyby zdolne do porzucenia swego ciała, byłyby szatanami spośród dżinnów. Zaiste, w wyniku tej straszliwej relacji między nimi, przedstawiciele jednej ze szkół religijnych, które odeszły od ortodoksji, oświadczyli: "Najgorsze spośród złych duchów w ludzkim ciele po śmierci stają się diabłami".

Dobrze wiadomo, że kiedy jakakolwiek rzecz o wysokiej wartości ulega zepsuciu, stanie się bardziej zepsuta niż rzecz gorszej jakości. Na przykład jeśli zepsują się jogurt lub mleko, wciąż nadają się do spożycia, lecz zepsuta oliwa staje się niejadalna, a nawet trująca. Podobnie jeśli najbardziej szlachetne i zaiste zajmujące najwyższą pozycję stworzenie Boże, jakim jest człowiek, jest zepsute, staje się zepsute bardziej niż najgorsze ze zwierząt. Jak robactwo znajduje przyjemność w smrodzie przetrawionej materii, jak węże znajdują ją w trujących ukąszeniach, tak zepsuci ludzie znajdują powód do dumy i rozkosz w złej i nikczemnej rozpuście, panującej w bagnie zbłądzenia, znajdują zadowolenie w szkodach i zbrodniach ciemności czynienia zła, po prostu przybierają naturę Szatana. Tak, istnienie szatanów spośród ludzi jest tym, co w rozstrzygający sposób wskazuje na istnienie szatanów spośród dżinnów.

Po drugie:Wszystkie setki rozstrzygających świadectw, udowadniających istnienie aniołów i istot duchowych, a zawartych w Słowie Dwudziestym Dziewiątym, udowadniają również istnienie złych duchów. Jeśli chodzi o ten aspekt, odsyłamy zatem do Słowa Dwudziestego Dziewiątego.

Po trzecie:Istnienie aniołów, przedstawicieli i nadzorców wszechświatowych praw dotyczących tego, co dobre, jest zgodnie przyjmowane przez wszystkie religie. Podobnie istnienie złych i diabelskich duchów, które są przedstawicielami zła i tymi, którzy je zaprowadzają, a także narzędziami praw dotyczących tego, co złe, jest pewne, ponieważ ich istnienia wymagają tak mądrość, jak i rzeczywistość. Zaiste, w sprawach zła istnienie zasłony świadomości jest nawet bardziej niezbędne niż wtedy, kiedy chodzi o sprawy dobra. Jak to zostało wyjaśnione na początku Słowa Dwudziestego Drugiego, ponieważ nikt nie może dostrzec prawdziwego dobra wszelkich spraw, Stwórca, Któremu należy się wszelka chwała, uczynił widocznych "pośredników" zasłoną dla pozornego zła i niedoskonałości po to, by sprzeciwy i zarzuty nie były kierowane do Niego, by Jego miłosierdzie nie było oskarżane, by Jego mądrość nie była krytykowana ani

nie stała się przedmiotem niesprawiedliwych skarg, by wszelkie zarzuty, krytyka i żale były skierowane do tego, kto jest zasłoną, nie do Szczodrego, Najmądrzejszego Stwórcy. Tak jak uczynił On chorobę zasłoną dla wyznaczonej godziny śmierci, by uchronić Azra'ila {[*]: Azra'il (niech będzie z nim pokój) jest aniołem śmierci .} przed skargami Jego sług, którzy umierają, {[*]: Abu Nu'ajm, Al-Hakim At-Tirmizi, As-Sujuti.} tak samo uczynił On Azra'ila zasłoną dla dusz, które umierają, ponieważ skargi w obliczu śmierci, którą umierający może wyobrażać sobie jako efekt niedostatku Bożego miłosierdzia, nie powinny być kierowane do Wszechmocnego Boga. Z jeszcze większą pewnością wszechwładna Boża mądrość wymagała istnienia Szatana, ponieważ sprzeciw i krytyka, jakie wyrażamy w obliczu zła i złych spraw, nie powinny być kierowane do Chwalebnego Stwórcy.

Po czwarte:Tak jak człowiek jest małym światem, mikrokosmosem, tak świat jest wielką istotą ludzką, "makroczłowiekiem". Mały człowiek jest jakby spisem treści i streszczeniem "makroczłowieka", jakim jest świat. Z pewnością w owym "makroczłowieku" znajdziemy wielkie pierwowzory wzorców istniejących w istocie ludzkiej; na przykład istnienie ludzkiej zdolności pamięci niewątpliwie wskazuje na istnienie Strzeżonej Tablicy. Tak samo każdy doświadczył wewnętrznej zdolności umieszczonej w kąciku ludzkiego serca, która jest narzędziem dla diabelskich podszeptów i językiem Szatana, która jest źródłem domysłów prowadzących do potęgi zepsutej wyobraźni, która staje się jak "mały szatan", działając na przekór woli człowieka i przeciwnie do jego pragnień - a to wszystko bez wątpienia wskazuje na istnienie w świecie "wielkich szatanów". Ponieważ owa wewnętrzna zdolność, która jest narzędziem potęgi wyobraźni i diabelskich podszeptów, jest zarówno uchem, jak językiem, można z niej wywnioskować istnienie złej istoty, która tchnie w ucho jednego człowieka, a sprawia, że inny mówi.

WSKAZÓWKA JEDENASTA

Wszechmądry Koran w cudowny sposób oświadcza, że gniew wszech świata na zło wyrządzane przez ludzi zbłądzenia rośnie do tego stopnia, że nawet żywioły stają się zagniewane i rozwścieczone. Koran opisuje straszliwy sztorm, jaki przyszedł do ludu Noego; opisuje, jak grzeszników zaatakowały niebiosa i ziemia; opisuje gniew żywiołu powietrza wymierzony przeciwko ludom 'Ad i Samud, które zaprzeczyły prawdzie; opisuje furię morza i żywiołu wody wymierzoną w lud Faraona i wściekłość żywiołu ziemi, która pochłonęła Qaruna, {[*]: Por. Koran, 28:76-82.} a zgodnie ze słowami

Boga (interpretacja znaczenia) ...omal nie wybuchnie ze wściekłości,{[*]: Por. Koran, 67:8.} gwałtowność i gniew Piekła, jakie w życiu ostatecznym będą wymierzone w ludzi niewiary, a także wściekłość innych stworzeń skierowaną przeciw niewiernym i ludziom zbłądzenia. Tak, to wszystko w cudowny sposób poskramia niewiernych i buntowników!

Pytanie:Dlaczego błahe uczynki i grzechy niewiele znaczących ludzi pociągają za sobą aż tak wielki gniew wszechświata?

Odpowiedź:Jak zostało udowodnione w innych częściach Traktatów Światła, a także we wcześniejszych Wskazówkach, niewiara i zbłądzenie rodzą straszliwą agresję i zbrodnie, które dotykają wszystkich stworzeń. Jednym z najważniejszych skutków stworzenia wszechświata jest cześć, jaką człowiek oddaje swojemu Panu, odpowiadając z wiarą i całkowitym posłuszeństwem na Boże panowanie nad wszelkimi stworzeniami. Jednakże z powodu swojego zaprzaństwa, które jest częścią niewiary, ludzie niewiary i zbłądzenia nie przyjmują do wiadomości owego doskonałego rezultatu Bożego stworzenia, popełniając przestępstwo przeciwko prawom wszystkich istot. Co więcej, jako że zaprzeczają oni przejawom Najpiękniejszych Imion Boga, widocznym w zwierciadłach Jego stworzeń i podnoszącym wartość wszelkich istot, znieważają również owe święte Imiona, a poprzez pomniejszanie wartości stworzeń, wielce deprecjonują ich znaczenie. Zatem choć stworzenia są urzędnikami Władcy, którym nadał On zaszczytne obowiązki, ludzie zbłądzenia przez swą niewiarę obniżają ich rangę i ukazują je jako pozbawione życia, efemeryczne istoty bez większego znaczenia, łamiąc w ten sposób prawa wszystkich istot.

Ponieważ różne rodzaje zbłądzenia w mniejszym lub większym stopniu podważają panowanie Boga nad Jego stworzeniami, Jego mądrość, zawartą w stworzeniu wszechświata, a także Boży zamysł, widoczny w nieprzerwanym istnieniu świata, wszechświat staje się zagniewany na ludzi niewiary i zbłądzenia, podobnie jak wszelkie istoty i stworzenia.

O, nieszczęśniku, którego istnienie jest małe, lecz wina wielka, a grzechy ciężkie! Jeśli chcesz zostać wybawiony od gniewu wszechświata, od wściekłości wszystkich bytów i odrazy wszelkich stworzeń, oto środek, dzięki któremu możesz to osiągnąć: nie przekraczaj granic wyznaczonych przez Wszechmądry Koran i podążaj za praktykami Szlachetnego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który był heroldem Koranu! Okryj się fałdami tak szlachetnej szaty i mocno przylgnij do tych praktyk!

WSKAZÓWKA DWUNASTA,

składająca się z czterech pytań i tyluż odpowiedzi

Pytanie pierwsze:Jak mogą być sprawiedliwością niekończące się męki w bezkresnym Piekle, które grzesznik otrzyma za określoną liczbę grzechów, popełnionych w ograniczonym czasowo życiu doczesnym?

Odpowiedź:Z powyższych Wskazówek, a zwłaszcza ze Wskazówki Jedenastej, można jasno zrozumieć, że niewiara i zbłądzenie prowadzą do nieskończenie wielkiej zbrodni i są przestępstwem przeciwko nieprzeliczonym prawom.

Pytanie drugie:Prawo szari'a mówi, że Piekło jest karą za uczynki, podczas gdy Raj jest łaską Boga. {[*]: Koran, 10:58: Powiedz (Muhammadzie): "Łaską Boga i Jego miłosierdziem niech się oni radują! To jest lepsze od tego, co zbierają!"; także Buchari, Muslim.} Jaka jest tego przyczyna?

Odpowiedź:W powyższych Wskazówkach zostało jasno ukazane, że człowiek poprzez swoją zdolność wolnej woli i błahe zachcianki może spowodować straszne zniszczenie i zło, nadając kształt rzeczom, które nie istnieją lub mogą istnieć jedynie teoretycznie, i uważając je za rzeczywiste. Podobnie, jako że jego dusza i jej żądze zawsze nakłaniają do tego, co złe i szkodliwe, człowiek jest odpowiedzialny za zło, jakie następuje w wyniku jego przyziemnych chęci, ponieważ dusza pragnie tego zła, któremu początek dają jej pragnienia. Ponieważ zło odnosi się do tego, co nie istnieje, sługa jest jedynie sprawcą zła stwarzanego przez Wszechmocnego Boga, jednak będąc odpowiedzialnym za nieskończenie wielką zbrodnię, z pewnością zasługuje na nieskończenie wielką karę.

Ponieważ dobre uczynki i działania przynależą do tego, co istnieje, wola i życzenia człowieka nie mogą być bezpośrednią przyczyną ich istnienia. Człowiek nie może być faktycznym sprawcą tego typu działań, jako że jego nakazująca zło dusza nie ma skłonności do czynienia dobra; decydują o nich Boże miłosierdzie, które ich wymaga, i Boża moc, która je stwarza. Człowiek może tylko ubiegać się o dobro poprzez wiarę, chęć lub intencję, a kiedy otrzyma je, jego dobre uczynki powinny polegać na dziękowaniu za nieskończone Boże dary, które otrzymał, takie jak dar wiary i dar istnienia. Takie podziękowania wskazują na dary, jakie człowiek otrzymał w przeszłości, podczas gdy Raj jest łaską Najbardziej Miłosiernego, która - jako że została przez Niego obiecana - zostanie dana Jego słudze. Pozornie jest to zasłużona nagroda za dobro, jednak w rzeczywistości jest to łaska.

Oznacza to, że przyczyną zła jest zasługująca na karę dusza człowieka, podczas gdy jeśli chodzi o dobre uczynki, zarówno ich przyczyna,

jak i sposobność ich dokonania pochodzą od Boga. Człowiek może jedynie dopraszać się ich poprzez wiarę. Nie może powiedzieć: "Chcę nagrody", lecz może powiedzieć: "Mam nadzieję na Bożą łaskę".

Pytanie trzecie:Z powyższych wyjaśnień wynika, że ponieważ zło zwielokrotnia się poprzez zarażanie nim innych i poprzez agresję, pojedynczy zły uczynek powinien być zapisany jako tysiąc złych czynów, a ponieważ dobre czyny dotyczą rzeczy istniejących, nie pomnażają się, jak również nie zachodzą ani dzięki twórczemu działaniu sługi, ani dzięki pragnieniom jego duszy, zatem albo w ogóle nie powinny być zapisywane, albo dobry czyn powinien być zapisywany jedynie jako jeden dobry czyn. Zatem dlaczego zły uczynek jest zapisywany jako jeden zły uczynek, podczas gdy dobry - jako dziesięć, a czasami nawet tysiąc dobrych uczynków? {[*]: Koran, 6:160: Ten, kto przyjdzie (na Sąd Ostateczny) z dobrym czynem, otrzyma w nagrodę dziesięć jemu podobnych; a ten, kto przyjdzie ze złym czynem, otrzyma jako zapłatę tylko równowartość. I oni nie doznają niesprawiedliwości!}

Odpowiedź:W ten sposób Wszechmocny Bóg ukazuje Swoją doskonałą litość i piękno Swojego miłosierdzia.

Pytanie czwarte:Sukcesy, jakie osiągnęli ludzie zbłądzenia, moc, jaką okazują i zwycięstwa, jakie osiągnęli nad ludźmi prowadzonymi drogą prostą, pokazują, że niewierni mogą polegać na pewnej potędze i pewnej prawdzie. Czy oznacza to raczej, że ludzie przewodnictwa posiadają pewną słabość, czy też, że sprowadzeni z drogi zaprawdę posiadają pewną prawdę?

Odpowiedź:Niech Bóg broni! Ani niewierni nie posiadają żadnej prawdy, ani też ludzie prawdy nie posiadają żadnej słabości, lecz niestety, niektórzy ze zwyczajnych ludzi, którzy są krótkowzroczni i nierozumni, stają się wątpiący i zaczynają się wahać, co wyrządza szkodę ich wierze. Powiadają oni: "Gdyby ludzie prawdy posiadali całkowitą prawdę, z pewnością nie cierpieliby z powodu klęsk i poniżenia aż do takiego stopnia, ponieważ prawda jest potężna. Zgodnie z podstawową zasadą, która mówi: 'Prawda jest wywyższona i nie może zostać pokonana', {[*]: Al-Buchari.} potęga leży w prawdzie. Gdyby ludzie zbłądzenia nie posiadali prawdziwej potęgi i punktu oparcia, nie mogliby aż tak przeważać nad ludźmi prawdy ani triumfować nad nimi".

Oto Odpowiedź: Jak zostało udowodnione w powyższych Wskazówkach, porażka ludzi prawdy nie wynika z niedostatku mocy ani z braku

wiary, a jak również zostało udowodnione, zwycięstwo ludzi zbłądzenia nie wypływa ani z ich potęgi, ani z ich zdolności, ani z tego, że mieliby oni posiadać jakieś źródła wsparcia. Stąd odpowiedzią na to pytanie są wszystkie poprzednie Wskazówki; tutaj wskażemy jedynie kilka podstępów i rodzajów broni, jakie wykorzystują ludzie zbłądzenia, a oto one:

Sam często widziałem, jak szkodnicy, choć było ich tylko dziesięć procent, pokonywali sprawiedliwych, których było dziewięćdziesiąt procent. Byłem zadziwiony i zaciekawiony, jednak kiedy zbadałem to zagadnienie, zrozumiałem z całą pewnością, że ich zwycięstwo wynikało nie z potęgi, lecz z zepsucia, niegodziwości, zniszczenia, wykorzystywania różnic między ludźmi prawdy, zasiewania sporów między nimi, z grania na złych cechach charakterów ludzi drogi prostej i zaszczepiania im takich cech, z pobudzania uczuć właściwych duszy człowieka i ludzkiej nienawiści, a zostało osiągnięte poprzez pracę nad złymi zdolnościami ludzkiej natury, które są jak kopalnie zepsucia, poprzez obłudne pochlebianie despotycznej duszy w imię sławy i chwały, wreszcie dzięki temu, że wszyscy bali się bezdusznego niszczenia, jakie nieśli ze sobą ludzie zbłądzenia. Za pomocą takich szatańskich machinacji mogli oni na pewien czas zatriumfować nad ludźmi prawdy, jednak zgodnie ze słowami Boga (interpretacja znaczenia): Ostateczny rezultat należy do bogobojnych!{[*]: Koran, 7:128.} z zasadą, która mówi: "Prawda jest wywyższona i nie może zostać pokonana", ich tymczasowy triumf oprócz tego, że nie przyniesie im żadnej znaczącej korzyści, doprowadzi do przeznaczonego im Piekła, na które sami zarobili, i do Raju dla ludzi prawdy.

Zatem, ponieważ w swoim zbłądzeniu ci, którzy nie mają żadnej mocy, wydają się potężni, a znikomi zdobywają sławę, zajmują stanowisko przeciwne do tego, które zajęli ludzie prawdy. W ten sposób ludzie zarozumiali, poszukujący sławy i obłudnicy demonstrują swoją siłę, choć w istocie jest ona znikoma, a swoją pozycję zdobywają poprzez zastraszanie innych i wyrządzanie krzywd. Są widziani, a inni zwracają na nich uwagę i rozmawiają o nich, przypisując im zniszczenie, którego są powodem nie dzięki sile czy zdolnościom, lecz jedynie poprzez zaniedbanie i brak działania. Są podobni człowiekowi opętanemu przez żądzę sławy, który zhańbił miejsce kultu, by tylko wszyscy o nim mówili. Nawet jeśli oznaczało to, że będzie znienawidzony, jego uwielbienie dla sławy sprawiło, że wydało mu się to pożądanie. Cała sprawa stała się przysłowiowa.

O, nieszczęsny człowieku, stworzony dla wiecznego królestwa, a zakochany w tym przemijającym świecie! Przestudiuj dokładnie znaczenie

wersetu:

فَمَا بَكَتْ عَلَيْهِمُ السَّمَٓاءُ وَ الْاَرْضُ

{[*]: I nie zapłakało nad nimi ani niebo, ani ziemia... Koran, 44:29.} zwróć na nie uwagę. Spójrz, cóż mówi ten werset? W swoim wyraźnym znaczeniu mówi: "Kiedy ludzie zbłądzenia umierają, niebiosa i ziemia, które są złączone z człowiekiem, nie płaczą nad nimi, co znaczy, że są zadowolone z ich śmierci", podczas gdy w swoim ukrytym znaczeniu powiada: "Niebiosa i ziemia płaczą nad ciałami ludzi przewodnictwa, kiedy ci umrą, ponieważ nie chcą się z nimi rozstawać". Jest tak, ponieważ cały wszechświat jest połączony z ludźmi wiary, a wszystkie jego stworzenia są szczęśliwe wraz z nimi, bowiem poprzez swoją wiarę poznali oni Stwórcę wszechświata, doceniają więc wartość wszechświata, szanują i miłują go. Nie żywią ukrytej wrogości i pogardy dla niego, jak czynią to ludzie zbłądzenia.

O, człowieku, pomyśl! Jesteś w drodze ku śmierci. Jeśli podążysz za swoją duszą i za Szatanem, twoi sąsiedzi, a nawet twoi krewni, będą szczęśliwi, kiedy twoja śmierć wybawi ich od ciebie. Lecz jeśli powiesz:

"Szukam schronienia u Boga przed Szatanem przeklętym", jeśli podążysz za Koranem i za tym (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), którego ukochał Miłosierny, wówczas stosownie do stopnia, jaki osiągniesz, niebiosa i ziemia zostaną zasmucone rozstaniem z tobą, aż w efekcie zapłaczą. Tak wzniosła żałoba i urządzenie ci tak wspaniałego pożegnania będą wskazywać na to, że zostaniesz dobrze i stosownie do twego stopnia przyjęty w świecie wieczności, kiedy wkroczysz do niego przez drzwi, jakimi jest grób. {[*]: At-Tirmizi, Ibn Madża, Ahmad Ibn Hanbal.}

WSKAZÓWKA TRZYNASTA,

składająca się z"Trzech Punktów"

Punkt Pierwszy

Jednym z najbardziej przebiegłych podstępów Szatana jest zwodzenie ludzi krótkowzrocznych, o ograniczonych umysłach i ciasnych sercach, w tym, co tyczy się bezmiaru prawd wiary. Mówi on: "Zostało powiedziane, że jedna istota kieruje i zarządza wszystkimi cząsteczkami, że jej panowanie obejmuje planety, gwiazdy i wszelkie stworzenia, niezależnie od ich stanu. Jak człowiek może uwierzyć w coś tak ogromnego i tak nadzwyczajnego? Jak serce może to pomieścić? Jak umysł może to przyjąć?" W ten sposób Szatan budzi uczucie negacji, odwołując się do ludzkiej bezsilności.

Odpowiedź:Sposobem na uciszenie tego podszeptu Szatana są słowa: "Bóg jest Największy!" (ar. Allahu Akbar).Prawdziwą odpowiedzią są słowa: "Bóg jest Największy!" Tak, powodem, dla którego słowa "Bóg jest Największy!" są najczęściej powtarzanym spośród "znaków szczególnych" islamu, jest to, że usuwają one podstęp Szatana. To dzięki światłu słów "Bóg jest Największy!" bezsilność człowieka, jego słabość i ograniczona myśl mogą dostrzec nieskończenie wielkie prawdy i potwierdzić je. To dzięki sile słów "Bóg jest największy!" słaby człowiek podtrzymuje owe prawdy i umieszcza je wewnątrz sfery ukształtowanej przez wyrażenie: "Bóg jest Największy!" Mówi on do swego serca, które już zaczęło wątpić: "To oczywiste, że wszechświat jest zarządzany i kierowany w najbardziej uporządkowany sposób", a może się tak stać na dwa sposoby:

Sposób Pierwszy:Jest możliwe, że mimo całego swego zadziwiającego ogromu, tak zadziwiające dzieło zostaje wykonane dzięki cudownemu kunsztowi i w cudowny sposób. Pierwszy sposób polega zatem na tym, że wszechświat istnieje dzięki panowaniu, woli i potędze Jedynego, Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, Którego istnienie zaświadczają liczne Jego stworzenia, zaiste, aż do maleńkich cząsteczek.

Sposób Drugi:Jest to droga niewiary i przypisywania Bogu towarzyszy, która nie jest w żaden sposób prawdopodobna ani zgodna z rozsądkiem, lecz jest trudna aż do niemożliwości. Jak zostało udowodnione w wielu częściach Traktatów Światła, takich jak List Dwudziesty czy Słowo Dwudzieste Drugie - zgodnie z tym rozumowaniem (niech Bóg uchroni!) we wszystkich bytach wszechświata, a nawet w każdej pojedynczej cząsteczce musiałaby znajdować się absolutna boskość, wszechobejmująca wiedza i nieskończona moc, aby doskonały porządek i regularność, delikatna równowaga i rozróżnienie, jak również bezbłędnie ozdobione hafty, jakie możemy zaobserwować we wszystkich istotach, mogły zostać powołane do istnienia.

W skrócie:Jeśli nie istniałaby olbrzymia, potężna władza, całkowicie odpowiednia i właściwa, koniecznością byłoby podążanie drogą, która jest pod każdym względem niezgodna z rozsądkiem i wykluczona. Nawet Szatan nie potrafi znaleźć ucieczki przed ową potężną władzą, której istnienie jest tak niezbędne, dlatego może zaproponować jedynie zaakceptowanie tego, co niemożliwe.

Punkt Drugi

Innym spośród chytrych podstępów Szatana jest powstrzymanie człowieka przed wyznaniem jego win, przez co Iblis chce zamknąć

człowiekowi drogę do szukania przebaczenia i osiągnięcia schronienia u Boga. Podjudza on duszę ludzką do egoizmu, by broniła samej siebie (podobnie, jak czyni to obrońca w sądzie), uniewinniając się od wszelkich zarzutów.

Tak, dusza, która słucha Szatana, nie chce widzieć własnych błędów, a nawet jeśli zauważa je, tłumaczy je na sto sposobów. Zgodnie z powiedzeniem: "Oko zadowolenia jest ślepe na winę", {[*]: Ibn 'Asakir, Al-Ghazali, Al-Qalqaszandi.} kiedy człowiek spogląda na własną duszę z przyjemnością, nie widzi jej błędów. Ponieważ ich nie dostrzega, nie przyznaje się do nich i nie szuka u Boga ani przebaczenia, ani schronienia, stając się zabawką w rękach Szatana. Jak można zaufać własnej duszy?, jeśli szlachetny Prorok Józef (niech będzie z nim pokój) powiedział:

وَمَٓا اُبَرِّئُ نَفْس۪ى اِنَّ النَّفْسَ لَاَمَّارَةٌ بِالسُّٓوءِ اِلَّا مَا رَحِمَ رَبّ۪ى

{[*]: "Ja wcale nie uniewinniam mojej duszy, dusza bowiem pobudza do złego, jeśli tylko nie zmiłuje się mój Pan". Koran, 12:53.}

Człowiek, który oskarża swą duszę, dostrzega jej winy. Ten, kto wyznaje swe winy, poszukuje ich przebaczenia. Kto poszukuje przebaczenia, znajduje schronienie u Boga, a kto znajdzie schronienie u Boga, jest bezpieczny przed złem Szatana. Kto nie dostrzega swoich błędów, ten popełnia jeszcze większy błąd, a zaprzeczanie własnym błędom to już poważna wada. Kiedy widzimy swój błąd, przestaje on być błędem, a kto przyznaje się do błędu, ten staje się godny wybaczenia. {[*]: Ad-Dajlami, Al-Quda'i.}

Punkt Trzeci

Szatański podstęp, który ma niszczący wpływ na życie całego społeczeństwa, polega na tym, żeby nie dostrzegać wszystkich zalet wiernego na skutek jednej jego złej cechy. Ci niesprawiedliwi ludzie, którzy dają posłuch owemu podstępowi, stają się przez to nieprzyjaciółmi dla wiernych. Jednakże, kiedy Wszechmocny Bóg z doskonałą sprawiedliwością zważy uczynki ludzkie na najwyższych szalach Sądu Ostatecznego, będzie sądził zgodnie z przewagą dobrych uczynków nad złymi, lub na odwrót. Wiedząc, że przyczyny złych uczynków są liczne i mogą łatwo zaistnieć, niekiedy zakryje liczne złe czyny pojedynczym dobrym uczynkiem.

Oznacza to, że nasze postępowania na tym świecie powinno pozostawać w zgodzie z zasadami Bożej sprawiedliwości. Jeśli zalety

człowieka są większe (czy to jeśli chodzi o ich liczbę, czy jeśli chodzi o ich wartość) od jego wad, zasługuje on na miłość i szacunek. Zaiste, powinniśmy wybaczać liczne wady w zamian za jedną chwalebną zaletę, jednakże z powodu despotycznej "żyłki" zawartej w ludzkiej naturze, człowiek zapomina o stu cnotach innych ludzi z powodu jednej wady, staje się nieprzyjacielem swojego brata w wierze i popełnia grzechy. Jak skrzydełko muchy może zakryć górę, kiedy zasłoni oko człowieka, tak samo skłonność do nienawiści sprawia, że człowiek nie dostrzega zalet wielkich jak góra z powodu jednego zła, przypominającego wielkością skrzydło muchy; zapomina o tych zaletach, staje się wrogi wobec swego brata w wierze i staje się narzędziem służącym do zepsucia życia całej wspólnoty muzułmańskiej.

Poprzez inny, podobny temu podstęp, szatan niszczy prawość ludzkich myśli. Nadwerężając jasność osądu w kwestiach prawd wiary, niszczy uczciwość i poprawność myślenia człowieka. Oto, jak do tego dochodzi:

Szatan pragnie zniszczyć sto świadectw, potwierdzających prawdy wiary, za pomocą jednego drobnego napomknienia, które zdaje się obalać je. Zważywszy na powszechnie przyjętą zasadę, która mówi: "Jeden dowód jest ważniejszy niż sto zaprzeczeń", świadectwo tego, kto udowadnia dane prawo, jest lepsze niż wypowiedzi stu ludzi, którzy mu zaprzeczają. Rozważmy tę prawdę, posługując się następującym porównaniem:

Pewien pałac posiada setkę drzwi, a wszystkie są zamknięte. Jeśli choć jedne drzwi są otwarte, można wejść do pałacu i otworzyć od środka wszystkie drzwi. Jeśli niemal wszystkie drzwi są otwarte, a tylko jedna lub dwie pary są zamknięte, nie można powiedzieć, że do pałacu nie da się wejść.

Zatem prawdy wiary są owym pałacem, a każde świadectwo na ich korzyść jest kluczem, który udowodnia owe prawdy i otwiera drzwi pałacu. Jeśli jedne drzwi pozostaną zamknięte, nie będzie można odstąpić od prawd wiary ani zaprzeczyć im. Jednakże Szatan, w wyniku pewnych rzeczy lub za pomocą takich środków, jak ludzka nieuwaga czy ignorancja, wskazuje drzwi, które pozostają zamknięte, co powoduje, że człowiek lekceważy wszelkie przekonujące świadectwa. Szatan oszukuje człowieka, mówiąc: "Spójrz, do tego pałacu nie można wejść. Być może w środku nic nie ma, a być może to w ogóle nie jest pałac".

O, nieszczęśniku, dotknięty przez podstępy Szatana! Jeśli chcesz, by twoja religia, by życie twojej społeczności i twoje życie pozostały w dobrym zdrowiu, jeśli pragniesz prawości myśli, jasnego spojrzenia i szczerego serca, zważ swoje działania i myśli na szalach niezaprzeczalnych kwestii Koranu i na wadze praktyk Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Zawsze bierz Koran i owe praktyki za przewodników. Powiedz: Szukam ucieczki u Boga przed Szatanem przeklętym i znajdź schronienie u Wszechmocnego Boga!

Powyższe trzynaście Wskazówek to trzynaście kluczy. Użyj ich, by otworzyć drzwi obronnej twierdzy, jaką jest sto czternasta sura Koranu:

قُلْ اَعُوذُ بِرَبِّ النَّاسِ ٭ مَلِكِ النَّاسِ ٭ اِلٰهِ النَّاسِ ٭ مِنْ شَرِّ الْوَسْوَاسِ الْخَنَّاسِ ٭ الَّذ۪ى يُوَسْوِسُ ف۪ى صُدُورِ النَّاسِ ٭ مِنَ الْجِنَّةِ وَ النَّاسِ

{[*]: Mów (Muhammadzie): "Szukam schronienia u Pana ludzi, Króla ludzi, Boga ludzi, przed złem kusiciela wycofującego się skrycie - który podszeptuje pokusę w serca ludzi - spośród dżinnów i ludzi".}

Wejdź do tej solidnej cytadeli i znajdź bezpieczeństwo!

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

{[*]: "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32.}

وَ قُلْ رَبِّ اَعُوذُ بِكَ مِنْ هَمَزَاتِ الشَّيَاط۪ينِ ٭ وَاَعُوذُ بِكَ رَبِّ اَنْ يَحْضُرُونِ

{[*]: I powiedz (Muhammadzie): "Panie mój! Szukam ucieczki u Ciebie przed podszeptami szatanów! I szukam ucieczki u Ciebie, Panie mój, by oni nie zjawili się u mnie!" Koran, 23:97-98.}

* * *

Błysk Czternasty

(Ten błysk składa się z dwóch Stacji).

STACJA PIERWSZA Odpowiedzi na dwa pytania

بِاسْمِهِ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪

{[*]: I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały. Koran, 17:44.}

اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ

Mój drogi, wierny Bracie, Re'fecie Beju!

Odpowiedź na pytanie, które zadałeś w temacie byka i ryby, można znaleźć w kilku częściach Traktatów Światła. Trzecia Gałąź Słowa Dwudziestego Czwartego zawiera wyjaśnienie kwestii tego rodzaju w świetle dwunastu ważnych praw, nazwanych dwunastoma zasadami. Wszystkie te prawa nasuwają kryterium dla zrozumienia różnych objaśnień hadisów Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i zawierają zasady ważne dla rozwiania wątpliwości, jakie mogą powstać ze względu na różnice między tymi objaśnieniami. Niestety w tej chwili pewne okoliczności uniemożliwiają mi zajęcie się kwestiami naukowymi, które nie są dla mnie inspirujące, dlatego nie mogę odpowiedzieć na twoje pytanie tak, jak o to prosiłeś. Kiedy do mojego serca przychodzi natchnienie, jestem zmuszony, by się zająć kwestią, której dotyczy. Odpowiadam tylko na niektóre pytania, ponieważ są one zgodne z moimi inspiracjami, więc nie czuj się urażony tym, że nie mogę odpowiedzieć na wszystkie pytania tak, jak na to zasługują. Pozwól, że w tej chwili odpowiem na twoje pytanie jedynie pokrótce.

Pytasz: "Uczeni islamu mówią, że Ziemia spoczywa na byku i rybie, lecz geografia postrzega ją jako zawieszoną w przestrzeni i poruszającą się niby gwiazda. Czy zatem nie ma ani byka, ani ryby?"

Odpowiedź:Według godnego zaufania przekazu, przypisywanego ludziom takim, jak Ibn 'Abbas (niech Bóg będzie z niego rad), Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zapytano:

"Na czym spoczywa świat?" Odpowiedział: Na byku i na rybie.{[*]: Hakim, Al-Munziri, Al-Hajsami, Ibn al-Dżałzi.} Według jednego przekazu powiedział: Na byku,zaś przy innej okazji powiedział: Na rybie.Niektórzy spośród uczonych w dziedzinie hadisów odnoszą ten hadis do przesądów i opowieści przejętych od Izraelitów, przekazywanych od najdawniejszych czasów. Uczeni spośród Dzieci Izraela, którzy zostali muzułmanami, odnoszą go zwłaszcza do opowieści o byku i rybie, jakie widzieli w dawnych pismach, zmieniając go tak, by nadać mu dziwne znaczenie. Na razie objaśnię trzy "zasady" i trzy "aspekty" związane z twoim pytaniem.

Zasada Pierwsza

Kiedy niektórzy uczeni spośród Izraelitów stali się muzułmanami, również ich dawna wiedza stała się muzułmańska i została przypisana islamowi. Jednakże ich wiedza zawierała pewne błędy, które z pewnością były ich błędami, nie zaś błędami islamu.

Zasada Druga

Jeśli chodzi o porównania i przenośnie oraz o ich przechodzenie od elity do pospólstwa, o ich upadek z rąk nauki do rąk ignorancji, wraz z upływem czasu zaczęto wyobrażać sobie, że są one prawdziwe w sensie dosłownym. Na przykład kiedy byłem dzieckiem, nastąpiło zaćmienie księżyca. Zapytałem matkę: "Dlaczego księżyc zniknął w ten sposób?" Odpowiedziała: "Połknął go wąż". "Ale wciąż można go zobaczyć", powiedziałem. Odpowiedziała: "Węże, które są tam w górze, są podobne do szkła, dlatego możemy zobaczyć to, co jest wewnątrz nich".

Po długim czasie przywołałem owo wspomnienie z dzieciństwa. Zastanowiwszy się nad nim, mógłbym powiedzieć: "Jak tak fałszywy przesąd mogli powtarzać ludzie tak poważni, jak moja matka?" Później, kiedy studiowałem astronomię, uświadomiłem sobie, że podobni jej ludzie powtarzali go, biorąc przenośnię za rzeczywistość. Kiedy olbrzymi okrąg, który nazywamy Zodiakiem i który jest okręgiem oznaczającym stopnie słoneczne, i okrąg odchylenia księżyca, opisujący jego pałace, przechodzą jeden przez drugi, każdy z owych dwóch okręgów przybiera kształt łuku. Używając subtelnej przenośni, astronomowie nazwali te dwa łuki "dwoma wielkimi wężami", a punkty przecięcia się obu okręgów - "głową" i "ogonem". Kiedy księżyc dociera do "głowy", a słońce do "ogona", zgodnie z ową terminologią astronomiczną, Ziemia zajmuje pozycję między nimi. Oznacza to, że kula ziemska znajduje się dokładnie między słońcem a księżycem, a księżyc zostaje zaćmiony - zgodnie z powyższą przenośnią,

"wchodzi do paszczy węża". Kiedy ta wzniosła i uczona przenośnia weszła do języka używanego przez zwykłych ludzi, z biegiem czasu przybrała kształt ogromnego węża, połykającego księżyc.

Zgodnie ze świętą i misterną przenośnią i wyrazistą aluzją dwaj wielcy aniołowie zostali nazwani Bykiem (ar. Saur, tur. Sevr) i Rybą (Hut), lecz kiedy owa przenośnia właściwa wzniosłemu językowi proroctwa weszła do języka codziennego, zmieniono ją, nadając jej znaczenie dosłowne, aż przybrała postać prawdziwie ogromnego byka i niesamowitej ryby.

Zasada Trzecia

Tak jak Koran zawiera alegorie i porównania, a przy ich pomocy naucza zwykłych ludzi o kwestiach mających głębokie znaczenie, tak samo hadisy zawierają porównania i alegorie; ujmują w słowa głębokie prawdy za pomocą porównania ich do rzeczy znanych. Na przykład, jak opisaliśmy to w dwóch innych miejscach, pewnego razu w obecności Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) dał się słyszeć głośny huk. Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) powiedział: Ten dźwięk wydała skała, która staczała się ze wzgórza przez siedemdziesiąt lat, a teraz uderzyła w dno Piekła.{[*]: Muslim, Ahmad Ibn Hanbal.} Kilka minut później nadszedł ktoś, kto oznajmił, że zmarł pewien znany hipokryta, który miał siedemdziesiąt lat, i w ten sposób objaśnił prawdziwie znaczenie wysoce elokwentnego porównania, jakiego użył Szlachetny Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

Teraz, odpowiadając na twoje pytanie, objaśnimy trzy "aspekty".

Aspekt Pierwszy

Wszechmocny Bóg wyznaczył czterech aniołów - dwaj spośród nich są nazwani Orłem (ar. Nasr) i Bykiem (ar. Saur) {[*]: Al-Bajhaqi, Az-Zahabi, As-Sujuti.} jako tych, którzy podtrzymują Tron Boga i niebiosa, by byli nadzorcami z ramienia Jego niepodzielnej władzy. Wyznaczył również dwóch aniołów, którzy mają doglądać spraw Ziemi i podtrzymywać Ziemię, która jest małym bratem niebios i towarzyszem planet. Jeden z tych aniołów został nazwany Bykiem, a drugi Rybą. Oto, z jakiego powodu Bóg nadał im takie imiona:

Ziemię można podzielić na dwie części: wodę i ląd. Ryby zamieszkują tę część, która jest wodą, podczas gdy rolnictwo, podpora istnienia czło wieka, jest wykonywane dzięki sile byków i wołów, które zamieszkują tę część ziemi, jaką jest ląd; tak, rolnictwo zaiste spoczywa na barkach wołów. Ponieważ dwaj aniołowie wyznaczeni do zajmowania się sprawami Ziemi są zarówno dowódcami, jak i nadzorcami, z całą pewnością są

w jakiś sposób związani z gatunkami bydła i ryb. Zaiste, wszelka wiedza jest u Boga, lecz możemy przypuszczać, że w świecie wewnętrznym wszelkich rzeczy i w świecie podobieństw ci dwaj aniołowie przybierają postać byka i ryby. {(*): Kula ziemska jest potężnym statkiem, który pruje fale oceanu kosmosu, zaś zgodnie z hadisami, jest miejscem uprawy dla życia ostatecznego, to jest gruntem ornym i żłobkiem równocześnie. Jak dobrze zatem imię Ryby pasuje do anioła, który rozkazuje owemu wielkiemu, bezrozumnemu i pozbawionemu życia okrętowi, i czyni go płynącym przez te morza - na mocy rozkazu Boga - w sposób uporządkowany i zgodny z Bożym zamysłem; jak dobrze imię Byka pasuje do anioła, który - za zezwoleniem Boga - zarządza tym polem uprawnym!} Dlatego, nawiązując do ich zależności, doglądania spraw Ziemi i dwóch ważnych części naszego świata, Prorok, z właściwym mu cudownym sposobem wyrażania się, powiedział: Ziemia spoczywa na Byku i Rybie,stwierdzając w jednym pięknym, zwięzłym zdaniu prawdy, jakie wymagałyby zapisania całej karty.

Aspekt Drugi

Jeśli zostanie powiedziane: "Na czym spoczywa rząd i jego prawa?", odpowiedzią będzie: "Na mieczu i na piórze". Oznacza to, że rządy opierają się na męstwie uzbrojonych w miecze żołnierzy oraz na mądrości i sprawiedliwości wyposażonych w pióra urzędników. W ten sam sposób, ponieważ ziemia jest mieszkaniem dla istot żywych, a ich przywódcą jest człowiek, ponieważ ryby są środkiem utrzymania dla większości mężczyzn żyjących z morza, a większość tych, którzy nie żyją z morza, żyje dzięki środkom, jakich dostarcza im rolnictwo, które spoczywa na barkach byków i wołów, wreszcie ponieważ ryby są ważnym środkiem płatniczym, tak jak państwo opiera się na mieczu i piórze, tak można powiedzieć, że Ziemia opiera się na barkach wołu i na rybie. Człowiek nie mógłby przetrwać, gdyby wół nie pracował, a ryba nie składałaby milionów jaj; życie wówczas dobiegłoby końca, a Wszechmądry Stwórca zniszczyłby Ziemię.

Odpowiadając na zadane mu pytanie w najbardziej cudowny, wzniosły i mądry sposób, Szlachetny Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) powiedział: Ziemia spoczywa na byku i na rybie,ujmując rozległą prawdę w dwa słowa i pokazując, jak bardzo życie człowieka związane jest z życiem gatunków zwierząt.

Aspekt Trzeci

Starożytna kosmologia uważała, że słońce porusza się, a gwiazdozbiory wyznaczają odcinki jego drogi, z których każdy odcinkowi okręgu o wartości trzydziestu stopni. Jeśli w wyobraźni połączymy gwiazdy w danej konstelacji konstelacji za pomocą linii, jedne z gwiazdozbiorów przybiorą kształt lwa, inne - kształt wagi, inne - kształt byka, a jeszcze inne - kształt ryby.

W związku z tym nadano nazwy poszczególnym gwiazdozbiorom. Astronomia naszego wieku uważa jednak, że słońce jest nieruchome. Gwiazdozbiory pozostały bezczynne i bez zajęcia, ponieważ zamiast słońca porusza się Ziemia. Ich kształt (w pewnym pomniejszeniu) widoczny jest na orbicie rocznego obiegu Ziemi wokół słońca, a każdego miesiąca Ziemia znajduje się w cieniu jednej z tych konstelacji. Jest tak, jakby gwiazdozbiory odbijały się w zwierciadle orbity Ziemi.

Z tego powodu, jak wspomnieliśmy powyżej, przy jednej okazji Szlachetny Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) powiedział: Na Byku,a innym razem powiedział: Na Rybie.Tak, w ten sposób wskazał on na prawdziwie głęboką prawdę, która mogła zostać zrozumiana dopiero wiele wieków później, mówiąc cudownym językiem proroctwa: Na Byku,ponieważ w owym czasie Ziemia była w cieniu gwiazdozbioru Byka. A gdy został zapytany o to samo jakiś czas później, odpowiedział: Na Rybie,ponieważ wówczas Ziemia była w cieniu konstelacji Ryb.

Tak, powiedział: Na Byku i na Rybie,robiąc aluzję do wzniosłej prawdy, która miała zostać zrozumiana w przyszłości, i wskazując na obowiązki Ziemi związane z ruchem i podróżowaniem przez przestrzeń, jak również na to, że niebiańskie gwiazdozbiory są nieruchome w odniesieniu do słońca, a te, które prawdziwie wykonują swoje zadania, znajdują się na ziemskiej orbicie, i na to, że to Ziemia podróżuje po swej orbicie i wykonuje swoje obowiązki wśród gwiazdozbiorów.

وَاللّٰهُ اَعْلَمُ بِالصَّوَابِ

{[*]: A Bóg wie najlepiej, co jest słuszne.}

Zadziwiające i niezgodne z rozsądkiem opowieści zawarte w niektórych księgach islamu albo pochodzą od Izraelitów, albo są alegoriami, albo są komentarzami uczonych w dziedzinie hadisów, które nieuważni ludzie wzięli za hadisy i przypisali je Szlachetnemu Posłańcowi Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

رَبَّنَا لَا تُؤَاخِذْنَٓا اِنْ نَس۪ينَٓا اَوْ اَخْطَاْنَا

{[*]: "Panie nasz! Nie bierz nam za złe, jeśli zapomnieliśmy lub zgrzeszyliśmy!" Koran, 2:286.}

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

{[*]: "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32.}

* * *

TWOJE DRUGIE PYTANIE,

dotyczące "ludzi płaszcza"

Mój bracie! Jeśli chodzi o twoje pytanie o "ludzi płaszcza", wyjaśnię jedynie jeden spośród wielu przykładów mądrości, jakie zawiera ten temat.

Wiele tajemnic i przykładów mądrości znajdujemy w tym, że Szlachetny Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) okrył 'Alego, Fatimę, Hasana i Husajna (niech Bóg będzie rad z nich wszystkich) błogosławionym płaszczem, jaki nosił, {[*]: Ten hadis posiada wiele różnych łańcuchów ludzi, którzy go przekazali. Por. Muslim, At-Tirmizi, Ahmad Ibn Hanbal, Al-Hakim, Al-Hajsami, As-Sujuti, Kandahlałi.} a także w jego modlitwie za nich, o jakiej wspomina werset:

لِيُذْهِبَ عَنْكُمُ الرِّجْسَ اَهْلَ الْبَيْتِ وَيُطَهِّرَكُمْ تَطْه۪يرًا

{[*]: O, ludzie domu! Bóg chce tylko odsunąć od was brud i oczyścić was całkowicie Koran, 33:33..}

Nie omówię owych tajemnic, lecz jeden z przykładów mądrości związanej z zaszczytną funkcją posłannictwa jest następujący:

Szlachetny Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zobaczył okiem proroctwa, które przenikało to, co niewidzialne, i oglądało przyszłość, że trzydzieści lub czterdzieści lat później wybuchną ciężkie walki wśród jego towarzyszy i wśród ludzi z pokolenia, które przyszło po nich, i że rozstanie rozlana krew. Zaświadczył, że trzy osoby spośród tych, które okrył swoim płaszczem, będą najbardziej wybitnymi spośród muzułmanów. Otulił więc płaszczem ludzi ze swojej rodziny, nadając tym czterem osobom (oraz sobie samemu) przydomek "Pięciu Ludzi Płaszcza". {[*]: Muslim, Ibn Abi Szajba.} Chciał w ten sposób uniewinnić 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad) i oczyścić go z zarzutów w oczach wspólnoty muzułmańskiej; chciał pocieszyć Husajna (niech Bóg będzie z niego rad) i wyrazić mu współczucie; chciał powinszować Hasanowi (niech Bóg będzie z niego rad), ogłosić godność, jaką ten osiągnie poprzez zażegnanie poważnego rozłamu w społeczności muzułmańskiej, oraz jego najwyższą wartość dla całej wspólnoty; chciał pokazać, że potomkowie Fatimy będą nieskalani i obdarzeni wyjątkową godnością.

'Ali z pewnością był Kalifem Sprawiedliwym, jednak jako że krew, która została przelana, miała wielkie znaczenie, Szlachetny Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) rozgrzeszył go w ten sposób, by uniewinnienie 'Alego i oczyszczenie go z zarzutów nabrało wagi w oczach

wszystkich muzułmanów ze względu na wartość posłannictwa. Zmusił do milczenia charydżytów i ich agresywnych stronników spośród 'Umajjadów, którzy mieli krytykować 'Alego, oskarżając go o błędy, a nawet o zbłądzenie. Tak, wystąpienia przeciwko 'Alemu (niech Bóg będzie z niego rad), jakich dopuścili się najbardziej radykalni poplecznicy charydżytów i 'Umajjadów, ich oskarżanie go o zbłądzenie, i prawdziwie tragiczne, nieszczęsne wydarzenia, do których doszło za czasów Husajna (niech Bóg będzie z niego rad) wraz z ekscesami i innowacjami szyitów, popełnionymi za zezwoleniem dwóch szejków - te wszystkie zdarzenia w niezwykle niszczący sposób oddziaływały na ludzi islamu i na całą wspólnotę.

Zatem dzięki okryciu płaszczem i modlitwie Szlachetny Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) oczyścił Husajna z odpowiedzialności za zło, jakie wydarzyło się w jego czasach, oczyścił go z zarzutów i złej opinii wspólnoty muzułmańskiej, jak również powinszował Hasanowi dobra, które ten miał uczynić dla całej społeczności, doprowadzając do pojednania między zwaśnionymi muzułmanami. Ogłosił również, że błogosławieni potomkowie Fatimy, znani jako rodzina Proroka, będą w wysokim stopniu godni zaszczytów, podobnie jak potomkowie matki Marii, która powiedziała:

اِنّ۪ٓى اُع۪يذُهَا بِكَ وَذُرِّيَّتَهَا مِنَ الشَّيْطَانِ الرَّج۪يمِ

{[*]: "Nazwałam ją Marią i oto oddaję ją, ją i jej potomstwo, Tobie pod opiekę przed szatanem przeklętym!" Koran, 3:36.}

اَللّٰهُمَّ صَلِّ عَلٰى سَيِّدِنَا مُحَمَّدٍ وَعَلٰٓى اٰلِهِ الطَّيِّب۪ينَ الطَّاهِر۪ينَ الْاَبْرَارِ وَعَلٰٓى اَصْحَابِهِ الْمُجَاهِد۪ينَ الْمُكْرَم۪ينَ الْاَخْيَارِ اٰم۪ينَ

{[*]: O, Boże! Ześlij Swoje błogosławieństwa na Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), na czystych, prawych i pobożnych ludzi z jego rodziny, i na jego towarzyszy, szlachetnych, wybranych, dokładających starań na Twojej drodze. Amen.}

* * *

STACJA DRUGA

Stacja ta zawiera sześć spośród tysięcy tajemnic zawartych w wyrażeniu: W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!

Uwaga:Jasne światło Bożego miłosierdzia bijące ze słów W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!ukazało się mojemu tępemu umysłowi i przybyło doń z daleka. Chciałem zapisać je dla samego siebie w formie notatek, schwytać je i opisać w dwudziestu lub trzydziestu Tajemnicach, lecz niestety nie byłem - i do dziś nie jestem - w stanie tego uczynić, dlatego liczba dwudziestu lub trzydziestu Tajemnic została zredukowana do pięciu lub sześciu. Kiedy mówię: "O, człowieku!", mam na myśli samego siebie. Choć lekcja ta skierowana jest przede wszystkim do mojej własnej duszy, przytoczę ją jako Stację Drugą Błysku Czternastego, dla pochwalenia moich skrupulatnych braci, z nadzieją, że będzie to korzystne dla tych, z którymi jestem połączony duchowo, a ich dusze mają większą od mojej zdolność rozróżniania. Ta lekcja odnosi się bardziej do serca, niż do rozsądku, raczej do duchowej przyjemności i pojmowania, niż do racjonalnych dowodów.

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

قَالَتْ يَٓا اَيُّهَا الْمَلَؤُا اِنّ۪ٓى اُلْقِىَ اِلَىَّ كِتَابٌ كَر۪يمٌ ٭ اِنَّهُ مِنْ سُلَيْمٰنَ وَ اِنَّهُ بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

{[*]: Królowa powiedziała: "O, starszyzno! Oto został mi rzucony szlachetny list. Pochodzi on od Salomona i oto on: 'W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!'..." Koran, 27:29-30.}

Stacja ta składa się z pewnej liczby Tajemnic.

TAJEMNICA PIERWSZA

Jeden z przejawów słów W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!ujrzałem następująco:

Na obliczu wszechświata, na obliczu ziemi i na obliczu człowieka odciśnięte zostały trzy pieczęcie Bożego panowania, jedna wewnątrz drugiej, a każda z nich zawiera wzorce pozostałych.

Pierwszato wielka pieczęć Bożego istnienia, która przejawia się we wzajemnej pomocy i współpracy, obejmuje wszystkie Jego stworzenia w całym wszechświecie i odnosi się do każdego z nich. Ta pieczęć wskazuje na słowa W Imię Boga.

Drugato wielka pieczęć Bożego miłosierdzia, która przejawia się we wzajemnym podobieństwie i proporcjach, w porządku, harmonii, łasce i miłosierdziu widocznych we wzroście wszelkich roślin i zwierząt na powierzchni ziemi, w dysponowaniu i zarządzaniu nimi. Ta pieczęć wskazuje na słowa W Imię Boga Miłosiernego.

Trzeciato wyniosła pieczęć Bożej litości, która przejawia się w delikatności Bożej dobroczynności, w pięknych kwestiach dotyczących Bożej łagodności, w promieniach Bożego współczucia padających na oblicze ogólnej natury człowieka. Ta pieczęć wskazuje na słowa W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!

Oznacza to, że słowa W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!to święty tytuł trzech pieczęci Bożej jedności, która zapisuje świetlisty wiersz na stronicy świata, to mocny sznur, spleciony ze lśniących włókien. Wskazówka objawionych słów W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!opiera się na człowieku, owocu wszechświata i miniaturowej kopii świata doczesnego, wiąże niski świat doczesny z Tronem Boga, jest drogą, dzięki której człowiek może wspiąć się do tronu człowieczego.

TAJEMNICA DRUGA

By nie przytłaczać ludzkich umysłów Bożą jednością, która ukazuje się w bezgranicznej wielości wszystkich stworzeń, Koran, Księga cudownej wystawy Bożej, nieprzerwanie wskazuje na manifestacje Bożej jedności zawarte w pojęciu Jednego Boga w jednej osobie. Na przykład słońce obejmuje swoim światłem nieprzeliczone rzeczy. By ujrzeć słońce jako takie i w całym jego świetle, konieczna jest zdolność prawdziwie rozległego pojmowania i wszechstronnego spojrzenia. Dlatego, abyśmy nie zapomnieli o istnieniu słońca, ukazuje nam się ono w każdym lśniącym obiekcie poprzez jego blask. Zgodnie z ich właściwościami wszystkie lśniące obiekty odbijają atrybuty słońca, takie jak światło z jego siedmioma barwami czy ciepło, a równocześnie przejawiają istotę słońca. Zatem cechy słońca również obejmują wszystkie rzeczy, na które napotykają.

Dokładnie w ten sam sposób, zgodnie ze słowami Boga (interpretacja znaczenia) Bóg jest przykładem tego, co najwznioślejsze{[*]: Koran, 16:60.} - obym nie popełnił błędu w porównaniu - jak Boża jedność i Jego odwieczne pozostawanie ponad wszelką potrzebę przejawiają się wraz ze wszystkimi Najpiękniejszymi Imionami Boga we wszelkiej rzeczy, w szczególności w stworzeniach żyjących, a zwłaszcza w naturze człowieka, która jest jak zwierciadło dla owych Imion, tak samo dzięki Bożej jedności każde z Najpiękniejszych Imion poprzez swoje połączenie z bytem obejmuje każdą rzecz. Zatem by rozum nie został przytłoczony jednością Boga, by serce nie zapomniało o istocie Przeczystego i Przenajświętszego, Koran stale zwraca uwagę na pieczęć jedności Bożej, a tą pieczęcią, z jej trzema wybitnymi znaczeniami, są słowa W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!

TAJEMNICA TRZECIA

Tym, co sprawia, że raduje nas bezkresny wszechświat, bezspornie jest Boże miłosierdzie. Tym, co rozświetla pozbawione światła istoty, w oczywisty sposób jest Boże miłosierdzie. Tym, co żywi i powołuje do życia wszelkie stworzenia zmagające się z ich nieskończonymi potrzebami, również w oczywisty sposób jest Boże miłosierdzie. Tym, co powoduje, że cały wszechświat zwraca się do człowieka, jak drzewo ze wszystkimi jego częściami zwraca się do swoich owoców, tym, co powoduje, że wszechświat spogląda na człowieka, a kiedy trzeba, spieszy mu z pomocą, bezspornie jest Boże miłosierdzie. Tym, co wypełnia i rozświetla bezkresny kosmos, i czyni pusty, obojętny świat przynoszącym radość, w oczywisty sposób jest Boże miłosierdzie. Tym, co przeznaczyło efemerycznemu człowiekowi życie wieczne, co uczyniło go tym, do którego zwraca się Przedwieczny, Który pozostanie na wieki, co uczyniło go umiłowanym przez Przedwiecznego - w oczywisty sposób jest Boże miłosierdzie.

O, człowieku! Jako że Boże miłosierdzie jest tak przemożną, pociągającą, słodką, wspierającą cię i przemiłą prawdą, powiedz: W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!,przylgnij mocno do tej prawdy, a ocali cię przed absolutnym spustoszeniem i przed bólem niekończących się potrzeb! Zbliż się do tronu Władcy wieczności i przedwieczności, skorzystaj z Bożej litości i z promieni Bożego miłosierdzia, stań się tym, do którego zwraca się Bóg, zostań Jego przyjacielem, zostań umiłowanym przez Niego!

Królestwa wszelkich stworzeń wszechświata zgodnie z zamierzeniem gromadzą się wokół człowieka; według najwyższego porządku i z najwyższą mądrością zostały uczynione takimi, by spieszyły ku jego potrzebom, co jasno wynika z jednej z następujących sytuacji: albo każde królestwo stworzeń zna człowieka, jest mu posłuszne i spieszy mu z pomocą (co jest zarówno całkowicie irracjonalne, jak też niemożliwe pod wieloma względami), albo też całkowicie bezsilna istota, jaką jest człowiek, musiałaby posiadać moc najpotężniejszego i absolutnego władcy, albo też owa pomoc następuje zgodnie z wiedzą Wszechmocnego, ukrytego za zasłoną wszechświata. Taki stan rzeczy nie oznacza, że rozmaite stworzenia wszechświata znają człowieka, lecz jest udowodnieniem istnienia Wszechwiedzącego, Współczującego, Któremu człowiek jest dobrze znajomy.

O, człowieku! Wróć do zdrowych zmysłów! Czy możliwe jest, by Ten, Któremu należy się wszelka chwała, Który spowodował, że wszelkie rodzaje stworzeń zwracają się do ciebie, wyciągają do ciebie pomocną dłoń, a w obliczu twoich potrzeb mówią: "Oto jesteśmy!" - czy to możliwe, żeby On nie znał ciebie ani nie widział? Ponieważ dobrze cię zna, informuje cię o tym poprzez Swoje miłosierdzie. Zatem ty również powinieneś poznać Go, okazać Mu szacunek, pozwalając, by dowiedział się o tym, że Go poznałeś, i zrozumieć z całą pewnością, że tym, co podporządkowało olbrzymi wszechświat całkowicie słabemu, bezsilnemu, potrzebującemu, efemerycznemu i znikomemu stworzeniu, jakim jesteś, jest prawda Bożego miłosierdzia, która obejmuje również mądrość, łaskawość, wiedzę i wszechmoc twojego Pana.

Z całą pewnością takie miłosierdzie wymaga obejmujących wszystko i szczerych podziękowań, rzetelnego i autentycznego szacunku. Wypowiedz zatem słowa: W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!,które są wyrazem owych szczerych podziękowań i prawdziwego szacunku. Uczyń je środkiem do osiągnięcia miłosierdzia i twym orędownikiem w pałacu Najbardziej Miłosiernego z miłosiernych.

Istnienie i prawdziwość Bożego miłosierdzia są jasne jak słońce. Jak gobelin tkany jest wokół jednego punktu, przybiera swój kształt według określonego porządku, a nowe wątki, wzory i hafty dokładane są z każdej strony, tak również świetliste wątki wysnuwane z przejawu tysiąca i jednego Imion Bożych w ogromnej przestrzeni wszechświata splatając się w pieczęć współczucia, tworzą gobelin łagodności i znak łaskawości wewnątrz pieczęci miłosierdzia, które ukazuje się umysłom jako bardziej olśniewająca niż słońce.

Najpiękniejszy i Najbardziej Miłosierny podporządkowuje Sobie słońce i księżyc, żywioły i minerały, rośliny i zwierzęta, jakby były haftami, wątkami i nićmi olbrzymiego gobelinu, tkanego przez promienie tysiąca i jednego Jego Imion; sprawia, by wszystko służyło ludzkiemu życiu; ukazuje Swoją litość poprzez nadzwyczaj słodką i pełną poświęcenia litość matek spośród roślin i zwierząt; podporządkowuje żyjące stworzenia człowiekowi, a przez to wszystko ukazuje znaczenie człowieka, ukazuje najbardziej cudowny, wielki gobelin Swego panowania i Swoje olśniewające miłosierdzie - ten Najbardziej Miłosierny, przy całym Swoim braku jakichkolwiek potrzeb, uczynił Swoje miłosierdzie orędownikiem, którego prośby przyjmie, orędownikiem dla wszystkich żywych stworzeń i dla człowieka.

O, człowieku! Jeśli jesteś prawdziwie istotą ludzką, powiedz: W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!Znajdź owego orędownika! Z pewnością, w sposób jasny i oczywisty, tym orędownikiem jest Boże miłosierdzie, które jest nieomylne i nie zapomina o żadnym ze stworzeń, które powoduje, że na powierzchni ziemi w dokładnie właściwym czasie i w doskonałym porządku pojawiają się niezliczone gatunki roślin i zwierząt, które z doskonałą mądrością i w sposób dla nich korzystny pielęgnuje je i zarządza nimi, które wyciska pieczęć Bożej jedności na obliczu kuli ziemskiej. Istnienie Bożego miłosierdzia jest tak pewne, jak istnienie wszystkich stworzeń na obliczu ziemi, które poprzez swoją liczbę składają świadectwa o rzeczywistym istnieniu Bożego miłosierdzia.

Tak jak istnieją pieczęć Bożego miłosierdzia i znak Bożej jedności, odciśnięte na obliczu ziemi, tak samo na obliczu natury ludzkiej jest odciśnięta pieczęć Bożego miłosierdzia, bynajmniej nie gorsza od znaku Bożej litości czy wielkiej pieczęci Bożego miłosierdzia, jakie widzimy na obliczu wszechświata. Natura człowieka jest tak wszechstronna, jakby był on punktem, w którym skupia się tysiąc i jedno Imion Boga.

O, człowieku! Czy jest możliwe, by Ten, Który dał ci ową twarz, Który położył na niej znak Swojego miłosierdzia i pieczęć Swej jedności, miał zostawić cię na pastwę twoich domysłów, nie nadać ci żadnego znaczenia i nie zwracać uwagi na twoje działania? Czy jest możliwe, by uczynił On cały wszechświat, który zwraca się do ciebie, daremnym i bezcelowym, a drzewo stworzenia - gnijącym, nieistotnym i wydającym rozkładające się owoce? Czy Sam zaprzeczyłby Swojemu miłosierdziu, choć jest ono tak oczywiste jak słońce, tak samo jak Swej mądrości, która jest jasna jak światło dnia, choć żadnej z owych Jego świętych cech nie można w żaden

sposób zaprzeczyć, tak jak w żaden sposób nie mogłyby być niedoskonałe? Niech Bóg uchroni!

O, człowieku! Zrozum, że istnieje droga, którą możesz wspiąć się aż do Tronu Bożego miłosierdzia, a tą drogą są słowa: W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!Jeśli chcesz zrozumieć ważność owego wzniesienia się, spójrz na początek każdej ze stu czternastu sur Księgi cudownej wystawy, jaką jest Koran, spójrz na początki wszystkich godnych szacunku ksiąg i wszystkich dobrych dzieł. Wyraźnym dowodem na zarządzoną przez Samego Boga wielkość słów W Imię Boga...są słowa imama Szafi'iego (niech Bóg będzie z niego rad), który powiedział: "W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!to tylko jeden werset, lecz w całym Koranie został on objawiony sto czternaście razy".

TAJEMNICA CZWARTA

W obliczu manifestacji Bożej jedności zawartej w nieskończonej mnogości, wyznanie: Oto Ciebie czcimy.{[*]: Koran, 1:5...} nie dla każdego jest wystarczające. Umysł błądzi, a serce musiałoby być szerokie jak cały świat, by dostrzec Jedynego za jednością w liczbie wszystkich stworzeń i powiedzieć: Oto Ciebie czcimy i Ciebie prosimy o pomoc.{[*]: Koran, 1:5.} W konsekwencji, by pieczęć Bożej jedności była widoczna we wszystkich gatunkach i w królestwach wszelkich istot tak, jak jest jasno ukazana w pojedynczych przedmiotach, by przywoływała na myśl Jego, Jedynego, jest ukazana wewnątrz pieczęci Bożego miłosierdzia. Zatem każdy, niezależnie od poziomu swego rozwoju, może zwrócić się ku Przeczystemu i Przenajświętszemu i powiedzieć: Oto Ciebie czcimy i Ciebie prosimy o pomoc,kierując te słowa bezpośrednio do Niego.

By wyrazić tę potężną tajemnicę i by jasno wskazać na pieczęć Bożej jedności, Wszechmądry Koran niespodziewanie wspomina o kwestiach najdrobniejszych i najbardziej szczegółowych, kiedy opisuje najbardziej doniosłe sprawy wszechświata, jak na przykład stworzenie niebios i ziemi. Wówczas umysł nie błądzi, serce nie tonie, a dusza może bezpośrednio dotrzeć do Prawdziwego, do Jedynego, Któremu powinna oddawać cześć, kiedy wzmianka o stworzeniu niebios i ziemi otwiera dyskusję nad stworzeniem człowieka, nad jego głosem, nad delikatnymi szczegółami, jak na przykład dary i mądrość, jakie zawarte są w cechach człowieka. Tę prawdę w cudownym stylu przedstawia werset:

وَمِنْ اٰيَاتِه۪ خَلْقُ السَّمٰوَاتِ وَالْاَرْضِ وَاخْتِلَافُ اَلْسِنَتِكُمْ وَ اَلْوَانِكُمْ

{[*]: I z Jego znaków jest stworzenie niebios i ziemi, różnorodność waszych języków i kolorów. Zaprawdę, w tym są znaki dla tych, którzy wiedzą! Koran, 30:22.}

W nieprzeliczonych stworzeniach i ich nieskończonej mnogości widoczne są pieczęcie jedności Bożej, które są niczym koncentryczne okręgi wielu rodzajów i stopni, od największej pieczęci do najmniejszej. Jednak jakkolwiek jasno nie jawiłaby się Boża jedność, wciąż będzie jednością w mnogości, co nie w pełni trafia do tych, którzy na nią patrzą. Musi zatem istnieć pieczęć jedności Boga widoczna w istnieniu Jego, Jedynego, by Boża jedność nie przywodziła na myśl mnogości i by droga Przeczystego i Przenajświętszego, prowadząca prosto do serca człowieka, stała się otwarta.

Co więcej, prawdziwie urzekający zamysł, lśniące światło, przyjemne słodycz i piękno, a także przemożna prawda, która jest znakiem Bożego miłosierdzia i pieczęcią Bożej litości, zostały umieszczone na pieczęci Bożej jedności, by przyciągała ona spojrzenia i wabiła ku sobie serca. Tak, to siła owego miłosierdzia wabi spojrzenia istot rozumnych, ściąga na siebie ich wzrok i powoduje, że docierają do owej pieczęci jedności, że oglądają Jego, Jedynego, a przez to prawdziwie przejawia znaczenie słów: Oto Ciebie czcimy i Ciebie prosimy o pomoc.

Jest tak, ponieważ słowa W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!są spisem treści całej sury Al-Fatiha i zwięzłym streszczeniem Koranu, który zarówno wskazuje na tę potężną tajemnicę, jak i objaśnia ją. Człowiek, który ogarnia ową tajemnicę, podróżuje przez stopnie Bożego miłosierdzia, a ten, który sprawia, by ten, kto ją objaśnia, przemówił, może nauczyć się tajemnic Bożego miłosierdzia i ujrzeć światła Bożej litości i Bożego współczucia.

TAJEMNICA PIĄTA

Pewien hadis mówi:

اِنَّ اللّٰهَ خَلَقَ الْاِنْسَانَ عَلٰى صُورَةِ الرَّحْمٰنِ

{[*]: Bóg stworzył człowieka na kształt Miłosiernego. Al-Buchari, Muslim, Ahmad Ibn Hanbal.}

Niektórzy spośród sufich intepretowali ten hadis w zadziwiający sposób, niezgodny z dogmatami wiary. Ci, którzy najbardziej dali ponieść się ekstazie, mniemali nawet, że duchowa natura człowieka ma ten sam kształt, co istota Najbardziej Miłosiernego. Jako że ekstatycy są najbardziej pogrążeni w kontemplacji, ale też najbardziej gmatwają pewne sprawy,

w ich przypadku być może można usprawiedliwić fakt, że trzymają się opinii sprzecznej z rzeczywistością. Jednak ludzie przy zdrowych zmysłach, kiedy rozważą tę kwestię, nie mogą przyjąć ich idei, które są sprzeczne z fundamentami wiary. Jeśli tak czynią, są w błędzie.

Zaiste, Przeczysty i Przenajświętszy Bóg, Który w doskonałym porządku zarządza całym wszechświatem, jakby był to pałac lub dom, Który obraca gwiazdy, jakby były one maleńkimi cząsteczkami, Który z mądrością i łatwością sprawia, że poruszają się one w przestrzeni, Który zatrudnia drobne cząsteczki, jakby były one zdyscyplinowanymi urzędnikami, z pewnością nie ma towarzysza, przeciwieństwa, godnego Siebie rywala ani równego Sobie, zatem również, zgodnie ze znaczeniem wersetu:

لَيْسَ كَمِثْلِهِ شَىْءٌ وَهُوَ السَّم۪يعُ الْبَص۪يرُ

{[*]: Nic nie jest do Niego podobne. On jest Słyszący, Widzący!, Koran, 42:11.} ie ma On kształtu, nie ma podobnego Sobie ani równego rangą; nie istnieje nic, co mogłoby przypominać Go czy też być do Niego podobne. Jednakże, zgodnie ze znaczeniem i parabolicznym porównaniem wersetu:

وَلَهُ الْمَثَلُ الْاَعْلٰى فِى السَّمٰوَاتِ وَالْاَرْضِ وَهُوَ الْعَز۪يزُ الْحَك۪يمُ

{[*]: On jest najwznioślejszym wzorem w niebiosach i na ziemi. On jest Potężny, Mądry! Koran, 30:27.} ożna rozmyślać nad Jego działaniami, świętymi atrybutami i Najpiękniejszymi Imionami. Oznacza to, że alegoria czy porównanie mogą być używane dla opisania Jego działań. Jeden z wielu wniosków, jaki możemy wysnuć z wyżej wspomnianego hadisu, brzmi: "Człowiekowi został nadany pewien kształt, a cały ów kształt przejawia jedno z Najpiękniejszych Imion Boga, jakim jest Imię 'Miłosierny'". Tak!, jak już wyjaśniliśmy wcześniej, Najpiękniejsze Imię "Miłosierny" przejawia się w promieniach tysiąca i jednego Imion Bożych, widocznych na obliczu wszechświata, a także jawi się w nieprzeliczonych przejawach niepodzielnego panowania Boga, widocznych na obliczu ziemi. Podobnie wszystkie te przejawy są widoczne, choć w nieco mniejszej mierze, w ogólnym kształcie nadanym człowiekowi, tak samo jak na obliczach ziemi i wszechświata.

Hadis sugeruje również, że świadectwa dotyczące Tego, Którego istnienie jest niezbędne, podsuwane przez takie dowody, zwierciadła i przejawy istnienia Najbardziej Miłosiernego, jakimi są stworzenia żywe, a wśród nich człowiek, są tak pewne, jasne i oczywiste, że jak można powiedzieć o lśniącym zwierciadle, które odbija obraz słońca: "To zwierciadło jest słońcem", wskazując w ten sposób na jego lśnienie

i na przejrzystość jego świadectwa, tak samo może być powiedziane i zostało powiedziane: "Człowiekowi został nadany kształt Najbardziej Miłosiernego", co wskazuje na przejrzystość świadectwa, jakie składa człowiek, i na pełnię jego przekazu. Konsekwencją tej tajemnicy jest fakt, że ludzie bardziej powściągliwi spośród tych, którzy uwierzyli w jedność bytu, powiedzieli: "Nie istnieje nic innego, jak tylko On", co było sposobem na wyrażenie jasności owego świadectwa i doskonałości tego przekazu.

اَللّٰهُمَّ يَا رَحْمٰنُ يَا رَح۪يمُ بِحَقِّ بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ اِرْحَمْنَا كَمَا يَل۪يقُ بِرَح۪يمِيَّتِكَ وَ فَهِّمْنَٓا اَسْرَارَ بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ كَمَا يَل۪يقُ بِرَحْمَانِيَّتِكَ اٰم۪ينَ

{[*]: O, Boże! O Ty, Który jesteś Najbardziej Miłosierny i Najbardziej Litościwy! Poprzez miłosierdzie zawarte w Twoich słowach "W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!" zmiłuj się nad nami, jak przystoi Twojemu współczuciu i dozwól nam zrozumieć tajemnicę słów "W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!", jak przystoi Twojemu miłosierdziu. Amen.}

TAJEMNICA SZÓSTA

O, nieszczęśliwy człowieku, dotknięty bezgraniczną bezsilnością i nieskończonymi potrzebami! Ujrzyj dzięki poniższym rozważaniom, jak cennym i godnym przyjęcia rzecznikiem jest Boże miłosierdzie. Jest ono drogą do poznania Władcy, Któremu należy się wszelka chwała, w Którego armii wspólnie, w doskonałym porządku i posłuszeństwie służą tak gwiazdy, jak i drobne cząsteczki - Chwalebnego Władcy przedwieczności i wieczności, Który Sam Sobie wystarczy, będąc całkowicie wolnym od jakichkolwiek potrzeb. On jest bezgranicznie Bogaty, a Sam w żaden sposób nie potrzebuje ani wszechświata, ani zamieszkujących go istot. Cały kosmos podlega Jego rozkazowi i Jego kierownictwu, będąc całkowicie posłusznym Jego majestatowi i wielkości, uległym w obliczu Jego wspaniałości. Oto Boże miłosierdzie przeznaczone tobie, o człowieku!, które wznosi cię ku obecności Jedynego, wolnego od wszelkich potrzeb, Wiecznego Władcy, które czyni cię Jego przyjacielem, adresatem Jego słów, ukochanym przez Niego sługą. Jednak jak nie możesz dosięgnąć słońca, pozostając daleko od niego i nie mogąc w żaden sposób zbliżyć się do niego, choć wypełnia ono twoje zwierciadło swoim światłem, odbiciem i swym przejawem, tak w ten sam sposób jesteś nieskończenie odległy

od Przeczystego i Świętego, Który jest słońcem przedwieczności i wieczności, i nie możesz zbliżyć się do Niego, lecz światło Jego miłosierdzia przybliża Go do ciebie.

O, człowieku! Ktokolwiek znajdzie Boże miłosierdzie, znajdzie wieczny i niewyczerpany skarbiec światła. Drogą do znalezienia go jest postępowanie zgodne z praktykami Najbardziej Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który sam był najjaśniejszym przykładem i przedstawicielem miłosierdzia, jego najbardziej elokwentnym językiem i heroldem, i został opisany w Koranie jako miłosierdzie dla (wszystkich) światów.

Drogą prowadzącą do tego, który był uosobieniem miłosierdzia i miłosierdziem dla wszystkich światów, jest odmawianie modlitwy, w której prosimy Boga, by zesłał na Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) Swe miłosierdzie. Zaiste, miłosierdzie jest znaczeniem tej modlitwy. Tak jak jest to modlitwa o miłosierdzie dla tego, kto był żywym uosobieniem Bożego miłosierdzia, tak jest to dla nas narzędzie, dzięki któremu możemy dotrzeć do tego, który był miłosierdziem dla wszystkich światów (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Uczyń więc tę modlitwę, o człowieku, środkiem do zdobycia miłosierdzia wszystkich światów, a równocześnie uczyń ją narzędziem, dzięki któremu osiągniesz miłosierdzie Najmiłosierniejszego z miłosiernych.

Cała wielka wspólnota muzułmańska odmawia tę modlitwę, która - będąc równoznaczna z prośbą o miłosierdzie dla tego, kto sam był miłosierdziem dla wszystkich światów (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) - udowadnia we wspaniały sposób, jak cennym darem jest miłosierdzie Boga, i jak rozległy jest jego zakres.

Na zakończenie:Jak najbardziej drogocennym klejnotem w skarbcu miłosierdzia jest Prorok Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), tak jest on strażnikiem drzwi do owego skarbca. Pierwszym kluczem do tych drzwi są słowa W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!,a kluczem, z którego najłatwiej skorzystać, jest modlitwa za Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

اَللّٰهُمَّ بِحَقِّ اَسْرَارِ بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ صَلِّ وَ سَلِّمْ عَلٰى مَنْ اَرْسَلْتَهُ رَحْمَةً لِلْعَالَم۪ينَ كَمَا يَل۪يقُ بِرَحْمَتِكَ وَ بِحُرْمَتِهِ وَ عَلٰٓى اٰلِهِ وَ اَصْحَابِهِ اَجْمَع۪ينَ وَ ارْحَمْنَا رَحْمَةً تُغْن۪ينَا بِهَا عَنْ رَحْمَةِ مَنْ سِوَاكَ مِنْ خَلْقِكَ اٰم۪ينَ

{[*]: O, Boże! Poprzez prawdę słów "W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!" ześlij pokój i błogosławieństwa na tego, którego posłałeś jako miłosierdzie dla wszystkich światów, jak przystało Twojemu miłosierdziu, ześlij je poprzez głęboki szacunek dla niego, dla jego rodziny i dla jego towarzyszy. I ześlij Swe miłosierdzie na nas, aby uwolnić nas od chęci błagania o miłosierdzie kogokolwiek innego, niż tylko Ty, spośród Twoich stworzeń. Amen.}

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

{[*]: "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32.}

* * *

Błysk Piętnasty

Błysk Piętnasty składa się z indeksów do Słów, Listów (napisanych przez Bediuzzamana w latach 1928-1932) i Błysków od Pierwszego do Czternastego. Owe indeksy zostały zawarte w odpowiednich tomach i nie publikujemy ich w tym miejscu.

* * *

Błysk Szesnasty

بِاسْمِهِ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪

{[*]: W Imię Jego, Chwalebnego! I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały. Koran, 17:44. Pokój niech będzie z wami, miłosierdzie Boga i Jego błogosławieństwo.}

اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ

Moi drodzy, szczerzy bracia! {[*]: W tym miejscu tekstu źródłowego Nauczyciel wymienia braci, do których się zwraca, a oto oni: Hodża Sabri, Hafiz 'Ali, Mes'ud, obaj Mustafowie, Husrev, Re'fet, Bekir Bej, Rustu, jeden i drugi Lutfi, Hafiz Ahmed, Szejk Mustafa i inni. Zdecydowaliśmy się na wymienienie ich w przypisie w związku z pewnymi trudnościami, wiążącymi się z odmianą imion i nazwisk tureckich wg zasad języka polskiego.} emu sercu przyszło na myśl, by objaśnić wam w zwięzłym i pouczającym stylu cztery niewielkie kwestie, które stały się przedmiotem ciekawości i pytań.

PIERWSZA CIEKAWA KWESTIA

Niektórzy z naszych braci, jak Caprazzade Abdullah Efendi, słyszeli, co zostało przekazane od ludzi prawdziwie znających przyszłość, że miniony miesiąc ramadan stanie się dla sunnitów wybawieniem od trudności i zwycięstwem, tymczasem tak się nie stało. Dlaczego ludzie świętości i oświecenia stworzyli przepowiednie sprzeczne z rzeczywistością? Zapytano mnie o to, a streszczenie odpowiedzi, jakiej udzieliłem, która mnie zainspirowała, by do was napisać, jest następujące:

W hadisie jest powiedziane: Czasami do człowieka przychodzi nieszczęście, lecz jeśli spotyka się z jałmużną, jest od niego odpychane.{[*]: Al-Hakim, Al-'Adżluni, At-Tirmizi, At-Tabarani, Al-Bajhaqi.} Zasadnicze znaczenie tego hadisu pokazuje, że jeśli określone wydarzenia miały zaistnieć tylko pod pewnymi warunkami, niekiedy nie następują. Oznacza to, że ustalone zdarzenia, o których ludzie oświecenia zostali poinformowani, nie są bezwarunkowe, lecz ich wystąpienie jest ograniczone pewnymi warunkami; jeśli te warunki nie zostaną spełnione, zdarzenie nie nastąpi. Jakkolwiek zdarzenie (takie jak wyznaczona godzina śmierci

człowieka) zostaje wstrzymane, pozostaje ustalone i zapisane na tablicy pojawiania się i rozpadu, {[*]: An-Nałałi, Ibn Hadżar.} która jest rodzajem notatnika dla Przedwiecznej Tablicy. Niezmiernie rzadko zdarza się, żeby ci, którzy zostali oświeceni, mogli przeniknąć aż do Przedwiecznej Tablicy, najczęściej nie mogą wznieść się aż tak wysoko.

Na skutek tego, jeśli nie doszło do wydarzeń zapowiadanych przez przepowiednie powstałe w wyniku objaśnień i oświecenia (dotyczące czy to minionego ramadanu i Święta Ofiarowania, czy też innych czasów), stało się tak dlatego, że nie zostały spełnione warunki, od których zależało nastąpienie owych wydarzeń. Nie zarzucajmy więc kłamstwa tym, którzy o nich mówili. Pewne zdarzenia zostały ustalone, lecz nie wydarzyły się, ponieważ nie zostały spełnione dotyczące ich warunki.

Tak, szczere modlitwy większości sunnitów o to, by wierni odstąpili od innowacji podczas ramadanu, stworzyły zarówno warunek, jak i ważny powód, lecz ponieważ w ramadanie innowacje znalazły drogę do meczetów, suplikacje nie zostały przyjęte, a pomoc nie nadeszła. Jak zgodnie z powyższym hadisem jałmużna odsuwa od człowieka nieszczęście, tak szczere błagania większości skutkują wybawieniem z kłopotów całej wspólnoty. Zwycięstwo nie zostało dane wiernym, ponieważ nie było siły, która mogłaby je przyciągnąć.

DRUGA CIEKAWA KWESTIA

W ciągu ostatnich dwóch miesięcy sytuacja polityczna ożywiła się, a w obliczu tego ożywienia należało podjąć pewne próby złagodzenia warunków dotyczących tak mojej osoby, jak i braci, z którymi jestem związany. Choć było bardzo prawdopodobne, że uda się to osiągnąć, nie przywiązywałem żadnej wagi do tej sytuacji, a nawet przeciwnie, miałem pomysł, by poprzeć pewnego człowieka spośród ahl ad-dunja,który mnie prześladował. Wielu ludzi było tym zadziwionych. Powiadali oni: "Co myślisz o polityce prowadzonej przez przywódców tych, którzy popierają innowacje, a częściowo także przez obłudników, którzy cię dręczą, skoro nic z tym nie robisz?" Moją odpowiedź można streścić następująco:

Największym zagrożeniem, jakiemu w naszych czasach muszą stawić czoła ludzie islamu, jest zbłądzenie wyrastające z nauki i filozofii, które psuje serca i przynosi szkodę wierze. Jedynym rozwiązaniem jest światło, jest ukazanie im światła, by ich serca mogły się zmienić, a ich wiara mogła zostać uratowana. Jeśli zwycięży się ich maczugą polityki, niewierni spadną do poziomu hipokrytów, a hipokryci są gorsi od niewiernych.

Oznacza to, że nie można leczyć ludzkich serc przy pomocy maczugi, ponieważ wtedy niewiara wchodzi do serc, staje się skryta i przekształca się w obłudę. W naszych czasach bezsilny człowiek, jakim jestem, nie może używać równocześnie maczugi i światła. Z tego powodu jestem zmuszony objąć światło i trzymać się go ze wszystkich sił, nie mogę nawet zastanawiać się nad użyciem maczugi polityki, niezależnie od tego, jaki przybierze kształt. W tej chwili nie żąda się od nas, byśmy spełnili obowiązek walki zbrojnej. Tak, zgodnie ze sposobem ludzkiego działania, maczuga bywa niezbędna, by stworzyć zaporę chroniącą przed atakami niewiernych i odstępców od wiary. Mamy jednak tylko dwie ręce, a nawet gdybyśmy mieli ich sto, wystarczałyby one tylko do trzymania światła. Nie mamy innych rąk, w których moglibyśmy dzierżyć maczugę!

TRZECIA CIEKAWA KWESTIA

Pytanie:Dlaczego tak gwałtownie sprzeciwiasz się wojnie, choć przy tym, jak obce siły w rodzaju Brytyjczyków czy Włochów wtrącają się ostatnio do spraw naszego rządu, mogłaby ona rozniecić muzułmański zapał (a ten stałby się źródłem prawdziwego wsparcia i siły moralnej dla rządzących naszym krajem) i do pewnego stopnia stać się narzędziem dla odrodzenia islamu, a odparcia innowacji? Dlaczego zanosisz modlitwy o to, by ten cel został osiągnięty pokojowymi środkami, dlaczego występujesz z żarliwym poparciem dla rządu zwolenników innowacji? Czyż nie jest to pośrednie wspieranie innowacji?

Odpowiedź:Chcemy pomocy, wyzwolenia, szczęścia i zwycięstwa, lecz nie takich, które zostaną przyniesione na mieczach niewiernych. Niech ich miecze staną się przyczyną ich końca! Nie potrzebujemy żadnej korzyści, która pochodziłaby od nich. W istocie to właśnie ci zawzięci Europejczycy swoimi działaniami doprowadzili do tego, że hipokryci prześladują ludzi wiary, jak również wskrzesili niewiarę.

Jeśli chodzi o kataklizm, jakim jest wojna, wyrządziłby on wielką szkodę naszej służbie Koranowi. Większość naszych najbardziej wartościowych i ofiarnych braci nie ukończyła jeszcze czterdziestu pięciu lat, zatem z powodu wojny byliby zmuszeni porzucić świętą służbę Koranu i zaciągnąć się do wojska. Jeśli miałbym pieniądze, z przyjemnością zapłaciłbym tysiąc lir, jeśli byłoby to konieczne, by uwolnić każdego z tak wartościowych braci od służby wojskowej. Czuję się, jakbym wraz z setkami moich wartościowych braci, którzy porzucili koraniczną służbę Traktatów Światła, by wziąć do ręki maczugę walki zbrojnej, stracił sto tysięcy lir. Tak, dwa lata służby wojskowej mogą spowodować, że człowiek utraci niematerialne korzyści równe stu tysiącom lir. Tak czy inaczej, jeśli

Ten, Który jest nad każdą rzeczą Wszechwładny, w ciągu jednej minuty wymiata chmury, by ukazać słońce, lśniące na czystym niebie, może zatem rozproszyć owe bezlitosne, czarne chmury i ukazać podobne słońcu prawdy prawa szariatu, może uczynić to bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów i bez jakichkolwiek trudności. Oczekujemy, że przez Swoje miłosierdzie nie każe zapłacić nam za to zbyt wysokiej ceny. Niechaj da mądrość głowom tych, którzy są na szczytach władzy, niechaj da wiarę ich sercom; to wystarczy, by sprawy potoczyły się we właściwy sposób.

CZWARTA CIEKAWA KWESTIA

Pytają:Ponieważ trzymasz w dłoni nie maczugę, lecz światło, a światłu ani nie można się sprzeciwić, ani uciec przed nim, nie można też wyrządzić żadnej szkody, ukazując światło, dlaczego doradzasz przyjaciołom ostrożność, a nawet powstrzymujesz ich przed pokazywaniem innym ludziom wielu wypełnionych światłem części Traktatów Światła?

Zwięzła odpowiedźna to pytanie jest następująca: Głowy większości ludzi zajmujących wysoką pozycję są jak pijane, stąd nie będą oni mogli przeczytać Traktatów Światła. Nawet jeśli je przeczytają, nie będą mogli ich zrozumieć, nadadzą im złe znaczenie i będą mieszali się w sprawy Ruchu Światła. Nie powinno się pokazywać im Traktatów Światła, póki nie wrócą do zdrowych zmysłów, by nie wtrącali się do naszych spraw. Jest również wielu ludzi pozbawionych skrupułów, którzy z powodu czy to złości, czy to ambicji lub strachu, zamykają oczy na blask światła bądź zaprzeczają mu. Oto dlaczego doradzam mym braciom, by byli ostrożni, by nie dawali prawdy nieodpowiednim ludziom, {[*]: Por. Ibn Madża.} i by nie czynili tego, co może wzbudzić podejrzenia ahl ad-dunja.

{(*): Oto anegdota o wydarzeniu, które mogło doprowadzić do poważnych konsekwencji: Wczoraj rano odwiedził mnie zięć jednego z moich przyjaciół. Z radością, jak ktoś, kto przynosi dobre wiadomości, powiedział: "W Isparcie wydrukowano jedną z twoich książek i czyta ją wielu ludzi". Odpowiedziałem: "Książka, której druku zakazano, nie została wydrukowana. Pewną liczbę kopii wykonano za pomocą powielacza, a rząd nie może powiedzieć o tym nic złego". Dodałem: "Bądź ostrożny i nie mów ani słowa o tym dwóm hipokrytom spośród twoich przyjaciół. Oni tylko szukają czegoś, co mogliby wykorzystać jako pretekst". O, moi przyjaciele! Ten człowiek był zięciem jednego z moich przyjaciół, w związku z czym można by pomyśleć, że jest też moim przyjacielem, jednak jako fryzjer był również przyjacielem pewnego niegodziwego nauczyciela, a także zarządcy okręgu, który był hipokrytą. Najwidoczniej jeden z naszych braci powiedział coś, nie zdając sobie z tego sprawy, zatem dobrze się stało, że ów człowiek najpierw przyszedł do mnie i powiedział mi o tym. Ostrzegłem go i udało się ubiec przewrotnych ludzi, a dzięki powielaczowi w tajemnicy sporządzono tysiące kopii.}

ZAKOŃCZENIE

Dzisiaj otrzymałem list od Re'feta Beja, więc nawiążę do jego pytania, dotyczącego brody Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie):

Dzięki hadisom możemy ustalić, że liczba włosów w błogosławionej brodzie Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) nie była duża. Jednak, choć było ich niewiele - na przykład trzydzieści, czterdzieści, pięćdziesiąt lub sześćdziesiąt - fakt, że były one włosami jego błogosławionej brody, tysiąc razy powodował, że wielce się nad tym zastanawiałem. Pewnego razu przyszło mi na myśl, że to, co znamy jako błogosławioną brodę Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), to nie tylko włosy z jego brody, ale też włosy z jego błogosławionej głowy, które niezaniedbujący żadnej sprawy towarzysze {[*]: Al-Buchari, Muslim, Ahmad Ibn Hanbal.} zachowywali, kiedy je obcinał. Jego świetlanych, błogosławionych włosów, które zostaną zachowane na wieki, były tysiące, a ich liczba może odpowiadać tym, które przetrwały do naszych czasów. W owym czasie zastanawiałem się również nad tym, że niezależnie od tego, czy zostało ustalone na podstawie solidnych, opartych na faktach dowodów, że włosy znajdujące się w rozmaitych meczetach rzeczywiście pochodzą z brody Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), odwiedzanie tych meczetów i tak jest uczynkiem, który może zostać przyjęty jako dobry czyn. Wówczas przyszło mi na myśl, że jeśli owe włosy stały się powodem odwiedzania meczetów, wypowiadania modlitw o błogosławieństwo dla Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), oddawania mu czci i umiłowania go, nie powinniśmy patrzeć na nie wyłącznie jak na włosy jako takie. Zatem nawet jeśli te włosy nie pochodzą naprawdę z błogosławionej brody Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), to skoro tak się uważa ze względu na ich wygląd, i skoro stały się środkami oddawania czci, wyrażania szacunku i próśb o błogosławieństwo, nie muszą być autentyczne. Tak długo, jak długo nie został przedstawiony kategoryczny dowód na coś wręcz przeciwnego, taka opinia była wystarczająca i zgodnie z ogólnie przyjętym stanowiskiem całej wspólnoty muzułmańskiej została policzona za rodzaj dowodu.

Jeśli niektórzy spośród pobożnych ludzi mają w tej kwestii przeciwne zdanie z powodu bogobojności, ostrożności czy stanowczości, dotyczy to poszczególnych przypadków. Jeśli mówią, że jest to innowacja, należy ją zaliczyć do chwalebnych innowacji, ponieważ służy recytowaniu błogosławieństw dla Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Re'fet Bej wspomniał w swoim liście, że owa kwestia wywołała spór pośród braci. Radzę moim braciom, by nie spierali się w sposób, który powoduje różnice i scysje, lecz niech przywykną do tego, że dyskusje nad wszelkimi sprawami mają być wymianą poglądów, bez sporów i kłótni.

* * *

بِاسْمِهِ سُبْحَانَهُ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪

{[*]: I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały. Koran, 17:44.}

اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ

Moi drodzy i wierni bracia z Senirkent! {[*]: Adresatami tego listu są Ibrahim, Sukru, Hafiz Bekir, Hafiz Huseyin i Hafiz Receb Efendi.} teiści od długiego czasu występują przeciwko trzem kwestiom, o które pytacie w liście, jaki przywiózł Hafiz Tevfik.

Pierwsza:Zgodnie z wyraźnym znaczeniem wersetu:

حَتّٰٓى اِذَا بَلَغَ مَغْرِبَ الشَّمْسِ وَجَدَهَا تَغْرُبُ ف۪ى عَيْنٍ حَمِئَةٍ

{[*]: A kiedy (Zu'l-Qarnajn) dotarł do zachodu słońca, to zobaczył, że ono schodzi do jakiegoś błotnistego źródła... Koran, 18:86.}

Zu'l-Qarnajn widział słońce zachodzące w gorącym, błotnistym źródle.

Druga:Gdzie znajduje się zapora, wzniesiona przez Zu'l-Qarnajna?

Trzeciadotyczy Jezusa (niech będzie z nim pokój) i tego, że przyjdzie on przed końcem świata {[*]: Muslim, At-Tirmizi, Abu Daud, Ibn Madża, Ahmad Ibn Hanbal.} i zabije Dadżdżala. {[*]: Dadżdżal to imię Antychrysta, który - jak przekazano - pojawi się przed końcem czasu.}

Odpowiedź na te pytania byłaby przydługa, więc zasygnalizujemy ją jedynie w skrócie, mówiąc, co następuje:

WASZE PIERWSZE PYTANIE

Ponieważ wersety koraniczne ujmują pewne kwestie w słowa zgodnie ze stylem języka arabskiego, odpowiednio dla ich oczywistego znaczenia, a także w taki sposób, by każdy mógł je zrozumieć, często objaśniają rzeczy poprzez przenośnie, alegorie i porównania. Rozważmy zatem słowa ...do jakiegoś błotnistego źródła.Zu'l-Qarnajn widział słońce albo zachodzące nad brzegami Oceanu Atlantyckiego, który zdał mu się wrzącym, błotnistym źródłem, albo zapadające w ognisty, dymiący krater wulkanu. Oznacza to z pewnością, że albo Ocean Atlantycki zdał się patrzącemu z dużej odległości Zu'l-Qarnajnowi wielkim rozlewiskiem lub bagnem otaczającym źródło, które dymiło i parowało w potężnym żarze słonecznym, a Zu'l-Qarnajn zobaczył, jak słońce pozornie zachodzi w części

owego rozlewiska, albo też ujrzał, jak słońce, oko niebios, chowa się w nowopowstałym, ognistym kraterze na wierzchołku wulkanu, wyrzucającym z siebie skały, ziemię i lawę.

Tak, cudownie elokwentne wyrażenie, jakiego używa Wszechmądry Koran, przekazuje nam wiedzę o kilku sprawach. Po pierwsze, wyjaśnia, że podróż Zu'l-Qarnajna na zachód zbiegła się z ogromnym żarem słońca, łączy ją z bagnami, zachodem słońca i czasem, w którym doszło do wybuchu wulkanu, a także wspomina o wielu pouczających kwestiach, takich jak całkowity podbój Afryki.

Dobrze wiadomo, że poruszanie się słońca jest jedynie pozorne, przynoszące wiadomość o niewidocznym ruchu Ziemi i wskazujące na jej obrót. Zatem Koran nie zamierza przedstawiać położenia słońca; również źródło jest jedynie przenośnią - z dużej odległości wielkie morze może wydawać się niewielkim rozlewiskiem. Koran w najbardziej znaczący, trafny i zgodny z tajemnicami elokwencji sposób {(*): Zgodnie z tajemnicami retoryki, słowo 'ajn, użyte w zwrocie ...do jakiegoś błotnistego źródła, czyni następującą delikatną aluzję: Po spojrzeniu na piękno Bożego miłosierdzia widoczne na obliczu ziemi, zamknęło się zarówno oko słońca umieszczone na obliczu nieba, jak również - po ujrzeniu nad sobą Bożej wielkości - oko morza na obliczu ziemi. Wraz z tymi dwoma oczami, które zamknęły się jedno wewnątrz drugiego, zamknęły się również oczy ziemi. Koran wspomina o tym, używając tylko jednego cudownego słowa, czyniąc aluzję do oczu, które odpoczywają po wypełnieniu swoich obowiązków.} przedstawia morze, pojawiające się za bagnem z mgłą i oparami, podnoszącymi się znad owego bagna z powodu słonecznego żaru, poprzez słowo 'ajn,które w języku arabskim może oznaczać zarówno źródło, słońce, jak oko. Morze zdawało się takim Zu'l-Qarnajnowi z powodu znacznej odległości, jaka dzieliła go od oceanu. Koran, który pochodzi od Pana Wyniosłego Tronu, rozkazuje ciałom niebieskim, zatem jego niebiańskie przesłanie oświadcza, że słońce, które w domu gościny Najbardziej Miłosiernego, jakim jest nasz świat, wypełnia obowiązki lampy, skryło się w ogromnym źródle, jakim jest Ocean Atlantycki, co jest zgodne z jego wyniosłością i wzniosłością; poprzez swój cudowny styl ukazuje morze, jakby było gorącym źródłem i parującym okiem. Oto, jak ocean ukazuje się oczom mieszkańców niebios!

W skrócie:Użycie określenia "błotniste źródło" dla opisania Oceanu Atlantyckiego wskazuje na to, że Zu'l-Qarnajn ujrzał ów olbrzymi ocean jako źródło z powodu odległości, jaka go od niego dzieliła, lecz ponieważ Koran widzi wszystko z bliska, nie widzi tego, co ujrzał Zu'l-Qarnajn, a co było pewnego rodzaju złudzeniem. Zaiste, ponieważ Koran przybył z niebios i na nie wskazuje, niekiedy widzi ziemię jako scenę, niekiedy jako pałac, niekiedy jako kołyskę, a niekiedy jako stronicę księgi. Nazwanie

ogromnego, zamglonego, parującego Oceanu Atlantyckiego źródłem ukazuje wyniosłą wspaniałość i majestat Koranu.

WASZE DRUGIE PYTANIE

Gdzie znajduje się zapora, wzniesiona przez Zu'l-Qarnajna? Kim byli Gog i Magog?

Odpowiedź:Dawno temu napisałem na ten temat traktat, który skutecznie uciszył ateistów. Nie mam go teraz przy sobie, a moja pamięć nie działa już tak dobrze, by mi pomóc. Ta kwestia jest pokrótce omówiona w Trzeciej Gałęzi Słowa Dwudziestego Czwartego, zatem bardzo zwięźle wskażemy na jedynie dwie lub trzy kwestie:

Zgodnie z wyjaśnieniami podanymi przez dociekliwych uczonych, a także dlatego, że wskazuje na to jego przydomek (imiona zaczynające się od przedrostka "Dhu", jak na przykład Dhu'l-Jazan, używane były przez królów Jemenu), Dhu'l-Qarnajn nie był Aleksandrem Wielkim, lecz jednym z królów Jemenu, {[*]: Abu Su'ud, Ibn Hadżar, Al-Alusi.} który żył w czasach Proroka Abrahama {[*]: Al-Qurtubi, Ibn Kasir, Ibn Hadżar, Al-Faqihi.} (niech będzie z nim pokój) i otrzymywał instrukcje od Al-Chidra. {[*]: Al-Qurtubi.} Aleksander Macedoński żył w przybliżeniu trzysta lat przed czasami Proroka Jezusa (niech będzie z nim pokój) i był uczniem Arystotelesa. {[*]: Ibn Hadżar, Al-Szałkani, Al-Chamałi, Al-Hakim.}

Historia ludzkości zatacza koło, a jej wydarzenia powtarzają się w regularnym odstępie czasu odpowiadającym w przybliżeniu trzem tysiącom lat. Nasze niedoskonałe postrzeganie krótkiego okresu historii nie jest wolne od błędów, jeśli chodzi o czasy przed Prorokiem Abrahamem (niech będzie z nim pokój). To, co dotyczy dawniejszych czasów, jest albo przesądami, albo wyłącznie negacją, albo też przedstawiane jest w bardzo skróconej formie. Dhu'l-Qarnajn z Jemenu od najdawniejszych czasów znany jest w komentarzach do Koranu jako Aleksander, {[*]: At-Tabari, Al-Qurtubi, Al-Szałkani, Al-Alusi.} albo dlatego, że było to jedno z jego imion, a on był Aleksandrem Wielkim swoich czasów, albo też z poniższych powodów:

Wydarzenia o charakterze szczególnym, wspomniane w wersetach Koranu, wskazują na wydarzenia o charakterze ogólnym. Dzięki swojemu proroczemu przewodnictwu Aleksander Wielki, który był Dhu'l-Qarnajnem, wzniósł zaporę między pewnymi ludami, między prześladowcami

i prześladowanymi, i zbudował sławny Wielki Mur Chiński, by zapobiec najazdom owych okrutnych wrogów. Podobnie postępowało wielu potężnych królów i zdobywców świata (jak Aleksander Macedoński), którzy naśladowali Dhu'l-Qarnajna w tym, co materialne, podczas gdy prorocy i święci mężowie, władcy świata duchowego, naśladowali go w kwestiach duchowych, dotyczących podążania i prowadzenia innych drogą prostą. Jedni i drudzy również wznosili zapory między górami, co było jednym z najbardziej skutecznych sposobów na wybawienie prześladowanych od prześladowców, {(*): Na powierzchni ziemi istniało wiele takich barier wzniesionych ludzką ręką. Wiele z nich wraz z upływem czasu przyjęło kształt gór, a inne stały się niemożliwe do rozpoznania.} zaś w późniejszych czasach budowali twierdze na szczytach gór, zakładając je albo dzięki potędze "materialnej", albo dzięki przewodnictwu i mądremu zamysłowi. Późnej budowano mury wokół miast, a cytadele w miastach, aż w końcu powstały karabiny maszynowe i pancerniki, które są niczym ruchome cytadele. Najbardziej znana z owych zapór wzniesionych na ziemi, Wielki Mur Chiński, rozciąga się na odległość, na pokonanie której potrzeba kilku dni podróży, a został zbudowany, by zatrzymać najazdy dzikich plemion, które Koran nazywa Gogiem i Magogiem (inaczej znanych jako Mongołowie i Mandżurowie), wymierzone przeciwko uciemiężonym ludom Indii i Chin. Owe dzikie plemiona kilka razy sprawiły, że świat ludzkości pogrążył się w chaosie. Wylewając się zza Himalajów, szerzyły zniszczenie od Wschodu do Zachodu. Między dwiema górami niedaleko Himalajów został zbudowany mur, który na długi czas zapobiegł częstym atakom dzikich ludów. Podobne bariery wznoszono także - dzięki staraniom królów starożytnej Persji, którzy przypominali Dhu'l-Qarnajna - w górach Kaukazu, by powstrzymać najazdy łupieskich plemion tatarskich. Powstało bardzo wiele zapór tego rodzaju. Ponieważ Wszechmądry Koran mówi do całego rodzaju ludzkiego, wspominając o tym, co zdaje się poszczególnym zdarzeniem, przywołuje wszystkie podobne mu wydarzenia. Właśnie z tego powodu relacje dotyczące bariery Dhu'l-Qarnajna, Goga i Magoga, różnią się między sobą, tak samo jak pisma komentatorów Koranu na ten temat.

Co więcej, Wszechmądry Koran przenosi się od jednego wydarzenia do drugiego, odległego w czasie, poprzez podobieństwo pewnych pojęć. Człowiek, który nie jest w stanie pojąć tego podobieństwa, przypuszcza, że owe wydarzenia będą miały miejsce mniej więcej w tym samym czasie. Zatem proroctwo koraniczne dotyczące końca świata, który ma nastąpić po zniszczeniu zapory Dhu'l-Qarnajna, nie oznacza, że czas między tymi

dwoma wydarzeniami będzie krótki, lecz tworzy dwie subtelne kwestie połączone dzięki podobieństwu pojęć. Oznacza to, że świat będzie zniszczony tak samo, jak zniszczona będzie bariera wzniesiona przez Zu'l-Qarnajna. Tak jak góry, które są naturalnymi barierami wzniesionymi przez Boga, są mocne i zostaną zniszczone dopiero w Dniu końca świata, tak bariera Dhu'l-Qarnajna jest mocna jak góra i będzie obrócona w proch jedynie wtedy, gdy cały świat ulegnie zniszczeniu. Nawet jeśli została uszkodzona przez najazdy nieubłaganego czasu, w większości pozostaje nienaruszona. Tak, Wielki Mur Chiński jest jednym ze znaczeń szczególnych zawartych w ogólnym znaczeniu zapory Dhu'l-Qarnajna, a stoi od tysięcy lat i wciąż trwa, aby wszyscy mogli go ujrzeć. Można go odczytać jako długi, skamieniały, wymowny wers z księgi historii starożytnej, zapisany ludzką ręką na stronicy ziemi.

WASZE TRZECIE PYTANIE

Krótkie odpowiedzi dotyczące Jezusa (niech będzie z nim pokój) zabijającego Dadżdżala, które powinny was zadowolić, znajdują się w Listach Pierwszym oraz Piętnastym.

* * *

بِاسْمِهِ وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪

اَلسَّلَامُ عَلَيْكُمْ وَ رَحْمَةُ اللّٰهِ وَ بَرَكَاتُهُ

{[*]: W Imię Jego, Chwalebnego! I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały. Koran, 17:44. Pokój niech będzie z wami, miłosierdzie Boga i Jego błogosławieństwo.}

Moi drodzy, ofiarni, wierni, uczciwi bracia! {[*]: Adresatami tego listu są Hodża Sabri i Hafiz Ali.}

Wasze pytanie dotyczące ostatniego wersetu sury Lokman:

Zaprawdę, u Boga jest wiedza o Godzinie! On spuszcza ulewę. On wie, co jest w łonach. Lecz nie wie dusza, co zyska jutro, i nie wie dusza, na jakiej umrze ziemi. Zaprawdę, Bóg jest Wszechwiedzący, w pełni Świadomy!,{[*]: Koran, 31:34.} mówiącego o "pięciu ukrytych rzeczach", {[*]: Por. m.in. Al-Buchari, Ahmad Ibn Hanbal.} zasługuje na poważną odpowiedź, lecz niestety nie pozwalają na nią ani obecny

stan mojego umysłu, ani stan mojego ciała. Wskażę jedynie w bardzo treściwy sposób na jedną lub dwie kwestie, których dotyczy wasze pytanie.

KWESTIA PIERWSZA

Wasze pytanie wskazuje na to, że ateiści, którzy zboczyli z prawdziwej drogi religii muzułmańskiej, poczynili zarzuty dotyczące słów o tych spośród "pięciu ukrytych rzeczy", które dotyczą padającego deszczu i płci embrionów w łonach matek, i pozwoli sobie na ich krytykę. Powiedzieli oni: "Dzięki instrumentom w obserwatoriach można odkryć, kiedy spadnie deszcz, więc wie to ktoś inny, poza Bogiem. Podobnie płeć płodu może być poznana dzięki wykorzystaniu promieni Rentgena. Oznacza to, że jest możliwe zdobycie wiedzy o 'pięciu ukrytych rzeczach'".

Odpowiedź:Czas, w którym spadnie deszcz, nie jest związany z żadnym prawem, lecz bezpośrednio z wolą Boga. Jeden z przykładów mądrości widocznej w pojawianiu się deszczu, który przychodzi ze skarbca Bożego miłosierdzia i zależy od Bożego życzenia, jest następujący:

Najważniejszymi i najcenniejszymi rzeczami we wszechświecie są istnienie, życie, światło i miłosierdzie. Wskazują one wprost, bez jakiegokolwiek pośrednika czy zasłony, na Bożą moc i na określone życzenie Boga. W przypadku innych stworzeń pozorne przyczyny są zasłonami dla rozporządzenia mocy Bożej, zaś systematyczne prawa i zasady również w pewnym stopniu przesłaniają wolę Boga i Jego życzenie. Jednakże żadne zasłony nie zostały umieszczone w istnieniu, życiu, świetle i miłosierdziu, ponieważ zgodnie z zamysłem, któremu służą, w ich przypadku zasłony nie są potrzebne.

Ponieważ najważniejszymi prawdami dotyczącymi istnienia są miłosierdzie i życie, deszcz jest źródłem życia i narzędziem miłosierdzia, zaiste, jest czystym miłosierdziem. Żadni pośrednicy nie zasłonią owej pewności, ani prawa z ich niezmiennością nie przesłonią chęci, która może pochodzić jedynie od Boga. W ten sposób każdy, w każdej sytuacji i o każdej porze jest zobowiązany do tego, by składać Bogu podziękowania, by Go czcić, by zanosić do Niego błagania i modlitwy. Jeśli zasady dotyczące przychodzenia deszczu zawierałyby się w zasadach jakiegoś prawa, każdy polegałby jedynie na tym prawie, a drzwi dla podziękowań i błagań zostałyby zamknięte.

To jasne, że ze wschodem słońca związane są liczne korzyści, jednak ponieważ podlega on systematycznemu prawu, nie błagamy o wschód słońca ani też nie składamy zań podziękowań, a ponieważ z powodu

owego prawa fakt, że słońce ponownie wzejdzie następnego dnia, jest częścią ludzkiej wiedzy, nie zalicza się do kwestii tego, co niewidzialne. Jednak jako że deszcz nie stosuje się do żadnego prawa, obowiązkiem ludzi w każdym czasie jest szukanie schronienia w pałacu Boga poprzez modlitwy i suplikacje. Ludzka wiedza nie jest w stanie wyliczyć, kiedy spadnie deszcz, zatem ludzie poczytują go za szczególny dar, który może pochodzić jedynie ze skarbca miłosierdzia, i szczerze ofiarowują Bogu podziękowania.

Wskutek tego, werset koraniczny zalicza czas, w którym spadnie deszcz, do "pięciu ukrytych rzeczy". Wnioskowanie dotyczące tego, co zapowiada deszcz, dokonywane za pomocą instrumentów w obserwatoriach, jak również określanie spodziewanego czasu opadów, nie są wiedzą o tym, co niewidzialne, lecz poznawaniem poprzez badania niektórych z owych rzeczy poprzedzających deszcz, kiedy wyłaniają się one ze świata tego, co niewidzialne i zbliżają do świata oczywistego. Kiedy choćby najlepiej ukryte wydarzenia spośród niewidzialnego następują, lub kiedy ich nastąpienie jest bliskie, można je spostrzec dzięki rodzajowi przeczucia, nie jest to jednak wiedza o tym, co niewidzialne, lecz o czymś, co już istnieje bądź jest bliskie zaistnienia. W rzeczywistości, sam niekiedy czułem deszcz dwadzieścia cztery godziny przed jego nadejściem, a to z powodu wrażliwości moich nerwów. Oznacza to, że są rzeczy, które poprzedzają deszcz i zwiastują go, które powodują, że odczuwamy pewien rodzaj wilgoci, dający nam do zrozumienia, że idzie deszcz. Podobnie jak prawa z ich zasadami, taka sytuacja jest środkiem do osiągnięcia wiedzy o tym, co już opuściło świat niewidzialny, lecz jeszcze nie wkroczyło do oczywistego świata. Jednak wiedza o tym, kiedy spadnie deszcz, który jeszcze nie postawił swojej stopy w świecie oczywistym ani nie opuścił - zgodnie z określonym życzeniem Boga - skarbca miłosierdzia, jest właściwa jedynie Wszechwiedzącemu, Który jest Jedynym znającym to, co niewidzialne.

KWESTIA DRUGA

Poznawanie za pomocą promieni X, czy dziecko w łonie matki jest chłopcem, czy dziewczynką, nie jest sprzeczne ze znaczeniem słów Boga (interpretacja znaczenia): On wie, co jest w łonach,które dotyczą tego, co niewidzialne. Tym, co należy rozumieć przez ten werset, jest wszystko, co poprzedza szczególne zdolności, które dziecko, zgodnie z wyznaczonym biegiem jego życia, osiągnie w przyszłości, a także to, co dotyczy cudownej pieczęci, odbitej na jego twarzy przez Przedwiecznego i Tego, Który jest ponad wszelkie potrzeby - poznanie dziecka w ten sposób jest właściwe

jedynie Temu, Który jako Jedyny posiada wiedzę o tym, co niewidzialne. {[*]: Al-Buchari, Muslim.} Nawet jeśli połączyłoby się sto tysięcy podobnych promieniom Rentgena ludzkich umysłów, wciąż nie mogłyby odkryć prawdziwych cech dziecka, z których każda jest znakiem szczególnym, wyróżniającym je spośród wszystkich innych istot rodzaju ludzkiego. Jak zatem ludzie mogliby odkryć jego zdolności, które nie są cechami natury fizycznej, które są sto razy bardziej zdumiewające od owych fizycznych cech?

Na początku powiedzieliśmy, że istnienie, życie i miłosierdzie są najważniejszymi prawdami we wszechświecie, a najważniejszą stacją jest ta, która jest z nimi związana. W związku z tym, już jedna przyczyna tej ogólnej prawdy o życiu wskazuje - z wszystkimi swoimi pięknymi kwestiami i z całym swym wyrafinowaniem - na Bożą wolę, życzenie i miłosierdzie, które są właściwe tylko Bogu Jedynemu, a oto ona:

Ponieważ życie wraz ze wszystkimi jego zdolnościami jest tak źródłem, jak i środkiem składania podziękowań Bogu i oddawania Mu czci, prawa - które są zasłoną dla woli Boga i pozornymi pośrednikami - wraz z ich niezmiennością, które przesłaniają Jego miłosierdzie, nie dotyczą go. Wszechmocny Bóg przejawia się na dwa sposoby, a mianowicie w fizycznych cechach nienarodzonych dzieci i w tych ich cechach, które nie są natury fizycznej.

Aspekt pierwszyukazuje Bożą jedność i to, że jest On ponad wszelkie potrzeby, ponieważ dziecko zaświadcza o istnieniu Jednego, Jedynego Boga poprzez bycie podobnym do innych istot ludzkich ze względu na wyposażenie go w te same części ciała, jak też w cechy właściwe człowiekowi. Tym językiem wykrzykuje: "Ktokolwiek dał mi te właściwości i członki, jest Twórcą wszystkich istot ludzkich, ponieważ ich części ciała są podobne do moich, a także jest On Twórcą wszystkich istot żywych!"

Ów język, którym mówi dziecko w łonie matki, nie odnosi się do tego, co niewidzialne, może być poznany, ponieważ wynika z pewnego prawa, ogólnej zasady i właściwości gatunku. Jest gałęzią i językiem świata oczywistego, które przedostają się do świata tego, co niewidzialne.

Aspekt drugi:Językiem cech wynikających z jego szczególnych zdol ności, językiem swych poszczególnych właściwości dziecko obwieszcza wybór swojego Twórcy, jego wolę, życzenie, właściwe Mu miłosierdzie i to, że nie podlega On żadnym ograniczeniom. Ten język pochodzi z najdalszych części świata tego, co niewidzialne; nikt inny, jak tylko Przedwieczny, Wszechwiedzący, nie może ujrzeć ani zrozumieć owych cech

i zdolności, zanim dziecko zostanie powołane do życia. Owe cechy nie mogą być poznane, kiedy dziecko pozostaje w łonie matki, nawet jeśli ujrzy się jedną czy drugą z tysięcy części jego ciała!

W skrócie:Cechy wrodzonych zdolności embrionu i jego cechy natury fizycznej zarówno zaświadczają jedność Boga, jak też udowadniają istnienie Jego woli i wyboru. Jeśli Wszechmocny Bóg pozwoli, opiszę wiele dalszych kwestii dotyczących "pięciu ukrytych rzeczy", jednak obecnie nie mam więcej czasu i nie pozwala na to mój stan, zatem w tym miejscu zakończę.

اَلْبَاق۪ى هُوَ الْبَاق۪ى

{[*]: A On jest Przedwieczny i pozostanie na wieki.}

Said Nursi

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

{[*]: "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32.}

* * *

Błysk Siedemnasty

składający się z piętnastu Notatek zaczerpniętych

z traktatu "Zuhre"

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

WPROWADZENIE

Dwanaście lat przed napisaniem tego Błysku {(*): Tj. w roku 1921 (1340 wg kalendarza hidżry).} spisałem w formie notatek w języku arabskim, w takich traktatach, jak Zuhre, Su'le, Habbe, Semme, Zerrei Katrekilka błysków dotyczących Bożej jedności, która stała się dla mnie jasna dzięki wszechwładnej łasce Boga, kiedy rozwijałem swoją duszę i swój umysł, a moje serce podróżowało poprzez Bożą wiedzę. Jednak ponieważ owe notatki zostały napisane, by ukazać tylko jedną wskazówkę dotyczącą rozległej prawdy i by wskazać na tylko jeden promień lśniącego światła, ponieważ każda z nich miała formę memento i przypomnienia skierowanego tylko do mnie, korzyści, jakie mogliby odnieść dzięki nim inni, były mocno ograniczone, szczególnie że olbrzymia większość moich wybranych, wyjątkowych braci nie zna arabskiego. Na ich usilne prośby zobowiązałem się zatem do napisania w języku tureckim czegoś zbliżonego do owych notatek, owych błysków, co mogłoby objaśnić je w nieco skróconej formie. Ponieważ owe notatki i traktaty w języku arabskim stały się pierwszymi dziełami nowego Saida dotyczącymi wiedzy o rzeczywistości, co w pewnym stopniu poświadczył on przez swego rodzaju oświecenie, zostały spisane w formie niezmienionej co do ich znaczenia, stąd praca ta zawiera pewne myśli, które zostały już wspomniane w Słowach. Niektóre z nich nie zostały wyjaśnione (pomimo że są wyrażone w sposób bardzo zwięzły), by nie zagubić subtelnej wymowy oryginału.

NOTATKA PIERWSZA

Zwróciłem się do samego siebie, mówiąc:

O, niedbały Saidzie! Wiedz, że jest niegodnym, byś przywiązywał swoje serce do czegoś, co nie będzie towarzyszyło ci po tym, jak ten świat dojdzie do swego kresu, byś przywiązywał się do czegoś, co rozłączy się z tobą, kiedy świat zostanie zniszczony. To nierozsądne, byś wiązał swoje serce z przemijającymi rzeczami, które odwrócą się plecami do ciebie i pozostawią cię, kiedy wiek, w którym przyszło ci żyć, osiągnie swój kres, które nie przyjdą ci z pomocą w podróży poprzez królestwo pośrednie między życiem doczesnym a ostatecznym, nie będą towarzyszyć ci do drzwi grobu, {[*]: Al-Buchari, Muslim, An-Nasa'i, Ahmad Ibn Hanbal.} które odejdą od ciebie na zawsze po roku lub dwóch latach, obarczą cię swoimi grzechami i na złość tobie porzucą cię, gdy dokona się twój czas.

Jeśli jesteś rozsądny, porzucisz sprawy, które zostaną roztrzaskane i zniszczone pod ciosami rewolucji tego świata, na etapach królestwa pośredniego, lub gdy zderzą się z wstrząsami życia ostatecznego, porzucisz sprawy, które nie mogą towarzyszyć ani dopomóc ci w podróży do wieczności. Nie przywiązuj do nich żadnej wagi! Nie żałuj ich przemijania!

Pomyśl nad swoją naturą; pośród wszystkich twoich subtelnych zdolności jest jedna, której nie może zadowolić nic innego, jak tylko wieczność i Ten, Który jest Przedwiecznym. Nie może zwracać się ona do nikogo prócz Niego. Nie może ona uniżyć się przed czymkolwiek innym. Nawet gdybyś dał jej cały świat, nie zaspokoi to owej wrodzonej potrzeby, która jest władcą wszelkich twoich zmysłów i zdolności. Bądź więc posłuszny temu władcy, ponieważ on jest posłuszny rozkazowi Wszechmądrego Stwórcy! Odnajdź zbawienie!

NOTATKA DRUGA

Miałem prawdziwy sen, w którym powiedziałem do ludzi:

O, człowieku! Oto jedna z zasad Koranu: zważ, że nikt inny, jak tylko Wszechmocny Bóg nie może być większy od ciebie na tyle, byś oddawał mu cześć. Nie uważaj, żebyś był większy od czegokolwiek innego w takim stopniu, by stać się hardym i wyniosłym. Jak wszystkie istoty są równe ze względu na ich dalekowzroczność, nie będąc jednak godnymi tego, by oddawać im cześć, tak samo są równe ze względu na ich stworzenie.

NOTATKA TRZECIA

O, niedbały Saidzie! Żyjesz złudzeniami, postrzegając ten w najwyższym stopniu tymczasowy świat jako wieczny i trwały. Kiedy patrzysz na świat

wokół siebie, widzisz go jako do pewnego stopnia trwały i niezmienny. Ponieważ na siebie samego patrzysz w ten sam sposób, uważasz, że przejściowa istota, jaką jesteś, również nie przeminie. Przeraża cię jedynie Dzień Sądu, jakbyś myślał, że będziesz żył aż do tego Dnia. {[*]: Al-Ghazali, Al-'Adżluni.}

Użyj swego rozumu! Podobnie jak twój własny świat, tak i ty jesteś stale wystawiony na ciosy śmierci i przemijania. Twoje złudzenia i sofizmaty przypominają następujące porównanie: Jeśli posiadasz zwierciadło, które trzymasz w swoim domu, mieście, lub ogrodzie, ich obrazy ukażą się w zwierciadle. Jeśli lustro zostanie przesunięte, jeśli zajdzie choćby najdrobniejsza, najmniejsza zmiana, obraz w nim zostanie wykrzywiony i zniekształcony. Fakt, że twój rzeczywisty dom, miasto lub ogród poza lustrem trwają i są niezmienne, nie przynosi ci żadnego pożytku, ponieważ dom, miasto czy ogród odbijające się w lustrze, które trzymasz w ręku, istnieją tylko w tej skali i w tych proporcjach, jakie daje ci zwierciadło.

Twoje życie jest zwierciadłem tego świata, jego podporą i jego środkiem. W każdej minucie dom, miasto i ogród mogą umrzeć i zostać zniszczone; są w takim stanie, jakby każdej minuty mogły runąć ci na głowę, a gdy to się stanie, nadejdzie twój własny dzień zguby. Ponieważ tak jest, nie obciążaj ani twego życia, ani twego świata ciężarami, których nie mogą ani unieść, ani utrzymać!

NOTATKA CZWARTA

Wiadomo, że na mocy ogólnego zwyczaju Wszechmądrego Stwórcy rzeczy ważne i wartościowe powracają w dokładnie tej samej postaci. Oznacza to, że odnawiając większość rzeczy w podobnym kształcie zgodnie z kolejnymi porami roku i ze zmianą wieków, przywraca On do istnienia te najważniejsze i najbardziej wartościowe. To prawo Bożego zwyczaju zdaje się być niezmienne w większości przypadków "wskrzeszania" dni, lat i stuleci.

Wskutek tego niezmiennego prawa mówimy: Ponieważ zgodnie z jednogłośnym zaświadczeniem nauki człowiek jest najdoskonalszym owocem z drzewa stworzenia, najważniejszym i najbardziej wartościowym spośród stworzeń, ponieważ jeden człowiek jest równy całym gatunkom zwierząt, można z pewnością wywnioskować, że w Dniu Najwyższego Zmartwychwstania każda istota ludzka powróci w dokładnie tej samej postaci, wraz z jej ciałem i wszystkimi cechami.

NOTATKA PIĄTA

Zachodnia nauka i cywilizacja zajmowały do pewnego stopnia miejsce w myślach starego Saida, zatem kiedy nowy Said rozpoczął swe podróże umysłu i serca, przekształciły się one w choroby serca i stały się przyczyną nadzwyczajnych trudności, dlatego nowy Said chciał wyrzucić ze swego umysłu ową błędną filozofię i rozpustną cywilizację. By uciszyć emocje swej nakazującej zło duszy, która świadczyła na korzyść Europy, został zmuszony do tego, by objąć umysłem dyskusję (która pod jednym względem jest wielce zwięzła, lecz pod innym długa) ze zbiorową osobowością Europy, którą to dyskusję przytoczę za chwilę.

Bym nie został źle zrozumiany, uważam, że Europa ma dwojaką naturę. Jedna Europa podąża za naukami, które służą sprawiedliwości i temu, co słuszne, podąża za przemysłem i za tym, co korzystne dla życia społecznego dzięki inspiracjom, jakie przyjęła od prawdziwego chrześcijaństwa; nie zwracam się do tej Europy. Zwracam się do drugiej, zepsutej Europy, która z powodu ciemności filozofii naturalistycznej bierze to, co złe w cywilizacji, za jej cnoty, i prowadzi ludzkość ku występkowi i zbłądzeniu.

Podczas mojej duchowej podróży, w owym czasie powiedziałem do zbiorowej osobowości Europy, którą należy oddzielić od dobroczynnej nauki i cnót cywilizacji, która trzyma w swym ręku szkodliwą filozofię pozbawioną sensu i niezdrową, rozpustną cywilizację:

Wiedz, o druga Europo, że trzymasz chorą i wprowadzającą w błąd filozofię w prawym ręku, a szkodliwą i zepsutą cywilizację w lewym ręku, i twierdzisz: "W nich jest szczęście całego rodzaju ludzkiego!" Niech obie twoje ręce będą złamane i niech te dwa ohydne dary, które w nich trzymasz, przyniosą ci śmierć! Tak się stanie!

O, nieszczęśliwa duszo, która szerzysz niewiarę i niewdzięczność! Czy człowiek, który cierpi straszliwe męczarnie i okropne nieszczęścia, dręczące tak jego duszę, jak i sumienie, rozum i serce, może być szczęśliwy dzięki temu, że jego ciało pławi się w powierzchownych, zwodniczych blaskach i bogactwach? Czyż można rzec, że jest on szczęśliwy?

Czyż nie widzisz, że w poczuciu rozpaczy wywołanym przez mniej ważne kwestie, w nadziei na spełnienie niektórych złudnych życzeń staje się on zgubiony i rozczarowany nieistotnymi sprawami, że słodkie wyobrażenia takiego człowieka stają się dla niego gorzkie, że co było dla niego przyjemne, dręczy go, a świat go dusi i staje się dla niego więzieniem? Jakie szczęście możesz zapewnić takiemu nieszczęśnikowi, który, prowadzony przez ciebie ku temu, co niepomyślne, cierpi z powodu ciosów

wymierzanych przez zbłądzenie, które docierają do najdalszych zakątków jego serca i do fundamentów jego duszy, a z powodu tych ciosów gasną wszystkie jego nadzieje, zaś biorą z nich początek wszelkie jego cierpienia? Czy można powiedzieć o kimś, kogo ciało znajduje się w złudnym i szybko przemijającym raju, zaś jego serce i dusza cierpią męki piekielne, że jest szczęśliwy? Spójrz, prowadzisz nieszczęsną ludzkość na manowce! Powodujesz, że ludzie cierpią męki Piekła w złudnym niebie!

O, nakazująca zło duszo ludzkości! Rozważ poniższe porównanie i spójrz, dokąd prowadzisz ludzkość! Wyobraźmy sobie, że mamy przed sobą dwie drogi. Wybieramy jedną z nich i na każdym kroku po tej drodze napotykamy nieszczęsnego, bezsilnego człowieka. Prześladowcy atakują go, zabierają jego dobytek i dobra, niszczą jego skromny dom, a czasami także ranią go. Niebo aż płacze nad jego żałosnym stanem. Gdziekolwiek nie spojrzy, sprawy idą w tym samym kierunku. Na tej drodze słychać wrzaski prześladowców i jęki uciskanych; całą tę drogę otacza powszechna żałoba. Człowiek doświadcza bezgranicznego smutku, ponieważ z powodu swego człowieczeństwa cierpi ból z powodu cierpień innych ludzi. Ponieważ jego sumienie nie może znieść tak wielkiego bólu, podróżujący tą drogą jest zmuszony do jednej z dwóch rzeczy: albo odrzuci człowieczeństwo, a uchwyci się bezgranicznego barbarzyństwa, a wówczas jego serca nie obejdzie nawet śmierć całej reszty ludzkości, dopóki ono samo będzie zdrowe i bezpieczne, albo stłumi on wszelkie żądania serca i rozumu.

O, Europo, zepsuta przez swe wady i zbłądzenie, która daleko odeszłaś od religii Jezusa! Do spółki z twym ślepym dżinnem, który podobnie jak Dadżdżal, ma tylko jedno oko, {[*]: Al-Buchari, Muslim.} obdarowałaś człowieka tym piekielnym stanem! Potem zrozumiałaś, że owa nieuleczalna choroba zrzuca człowieka z pozycji najwyższego z wyniesionych do pozycji najniższego z poniżonych, sprowadzając go do poziomu najniższego ze zwierząt. Jedynym lekarstwem na tę chorobę, jakie znalazłaś, są kaprysy uciech i zabaw, rozrywki, które chwilowo łagodzą cierpienie, paraliżując zmysły. Niechaj twoje lekarstwa przyniosą ci śmierć - tak się stanie! Patrz tam! Droga, którą otworzyłaś dla ludzkości i szczęście, które jej dałaś, przypominają owo porównanie.

Druga droga to Wszechmądry Koran, który został zesłany jako dar dla ludzkości, a owa droga jest podobna takiemu porównaniu: Widzimy, że w każdym miejscu na popas, w każdej miejscowości i w każdym mieście

krążą patrole złożone ze sprawiedliwych żołnierzy Sprawiedliwego Władcy. Od czasu do czasu, na rozkaz Króla, pewna grupa żołnierzy zostaje zwolniona do cywila. Karabiny, konie i ekwipunek odpowiedni dla ich rangi zostają od nich odebrane, zaś otrzymują oni dokumenty, potwierdzające zakończenie służby. Pozornie są smutni, gdy muszą oddać swoje karabiny i konie, z którymi się zżyli, jednak w rzeczywistości są szczęśliwi z powodu zwolnienia ich ze służby, i nadzwyczaj zadowoleni z tego, że mogą odwiedzić Króla i powrócić do Jego pałacu.

Niekiedy urzędnicy zajmujący się przeprowadzeniem demobilizacji trafiają na świeżego rekruta, który ich nie rozpoznaje. Kiedy mówią mu: "Oddaj karabin!", żołnierz odpowiada: "Jestem żołnierzem Króla i pozostaję w Jego służbie. Pójdę do Niego później. Kim jesteście? Jeśli przyszliście za Jego zezwoleniem i zgodą, z przyjemnością was pozdrowię, lecz pokażcie mi Jego rozkazy. Jeśli nie, odejdźcie i trzymajcie się ode mnie z daleka! Nawet jeśli pozostanę sam, a was będą tysiące, będę z wami walczył, i nie będę robił tego dla samego siebie, ponieważ należę do mojego Króla. Zaiste, ma On zaufanie do mnie i do mojego karabinu. Nie poddam się wam, ponieważ muszę chronić wiarę i bronić honoru i godności mojego Króla!"

Taka sytuacja jest jedną z tysięcy, jakie napotkamy na drugiej drodze, będącej przyczyną radości i szczęścia. Dla własnego dobra pomyśl o innych sytuacjach. Wszędzie na tej drodze zobaczysz mobilizację i wysyłanie oddziałów (znane pod nazwą narodzin), którym towarzyszą radość i świętowanie, jak również rozwiązywanie oddziałów (znane pod nazwą śmierci) przy wtórze wiwatów i dźwięków orkiestry wojskowej. Tą drogą ludzkość została obdarowana poprzez Wszechmądry Koran. Ktokolwiek przyjmie ten dar całym sercem, ten podróżuje drogą wiodącą w dół, ku szczęściu w tym świecie i życiu ostatecznym. Nie czuje ani żalu za przeszłością, ani strachu przed przyszłością.

O, druga, zepsuta Europo! Oto, jakie są twoje przegniłe i pozbawione oparcia fundamenty! Mówisz: "Każda istota żywa od największego anioła do najdrobniejszej rybki jest właścicielem samej siebie, pracuje dla samej siebie i walczy tylko o własną przyjemność. Ma prawo do życia, a jej cel, jej zamysły i jej dążenia to żyć i pozostać przy życiu". Oznajmiasz idiotycznie: "Życie jest walką", ponieważ bierzesz za walkę pełne współczucia i szczodrości przejawy ogólnego prawa Szczodrego Stwórcy, które ukazują się w tym, że rośliny spieszą z pomocą zwierzętom, a zwierzęta spieszą z pomocą człowiekowi zgodnie z zasadą wzajemnej pomocy, która jest dostosowana do całkowitego posłuszeństwa najważniejszych istot zamieszkujących wszechświat.

W jaki sposób fakt, że cząsteczki pożywienia spieszą z całkowitym zapałem, by nakarmić komórki ciała - co jest przejawem zasady wzajemnej pomocy - można nazwać konfliktem? Jak mogłaby to być kolizja lub walka? Jest to raczej wzajemna pomoc, zachodząca na rozkaz Szczodrego Pana, Który utrzymuje przy życiu każdą rzecz.

Inne spośród twoich przegniłych fundamentów widać, kiedy mówisz: "Każda rzecz jest właścicielem samej siebie". Oto jasny dowód na to, że tak nie jest: Najbardziej szlachetnym spośród dzieł Boga i - zgodnie z Jego wyborem - tym, które ma najbardziej rozległą wolę, jest człowiek. Jednak spośród najbardziej oczywistych czynności związanych z wolą człowieka, jak myślenie, mówienie czy jedzenie, zaledwie jedna setna w wątpliwym stopniu podlega jego woli i mieści się w granicach jego mocy. Jak zatem można powiedzieć, że człowiek jest właścicielem samego siebie?

Jeśli zatem najwyższym istotom z najlepiej rozwiniętą wolą w takim stopniu wzbroniono rzeczywistej mocy i prawa do własności, ktoś, kto twierdzi, że pozostałe stworzenia, żywe i nieożywione, należą same do siebie, udowadnia jedynie, że jest zwierzęciem gorszym od zwierząt i że jest bardziej pozbawiony życia i nieświadomy niż stworzenia nieożywione.

Europo, tym, co popycha cię ku popełnianiu takiego błędu i strąca cię w taką przepaść, jest twój jednooki dżinn, którym jest twój nadzwyczajny, złowrogi blask. Z powodu owego ślepego dżinna zapominasz o swoim Panu, Który jest Stwórcą wszechrzeczy, przypisałaś Jego dzieła wyimaginowanej naturze i jej przyczynom, i rozdzieliłaś to, co należy do Stwórcy, między bożków i fałszywe bóstwa. Stosownie do tego (i według twojego dżinna), każde stworzenie i każda istota ludzka muszą na własną rękę opierać się niezliczonym wrogom i walczyć o zdobycie tego, co zaspokoi ich nieskończone potrzeby. Są do tego zmuszone, choć posiadają siłę drobnej cząsteczki, choć ich wola podobna jest cieniutkiej nitce, ich świadomość - przelotnemu błyskowi, a życie, które przemija w ciągu jednej minuty - szybko gasnącemu płomieniowi, choć najważniejsze z tych nieszczęsnych, żywych stworzeń nie są w stanie odpowiedzieć nawet na tysięczną część stawianych im wymagań. Kiedy dotyka ich nieszczęście, nie doczekają się jakiegokolwiek balsamu na swój ból innego niż głuche, ślepe przyczyny. W nich przejawia się znaczenie wersetu:

وَمَا دُعَٓاءُ الْكَافِر۪ينَ اِلَّا ف۪ى ضَلَالٍ

{[*]: Modlitwa niewiernych jest na błędnej drodze . Koran, 13:14.}

Twój dżinn ciemności przekształcił dzień ludzkości w noc. Aby ogrzać tę ciemną, przygnębiającą, niespokojną noc, dajesz ludziom jedynie

światło zwodniczych, tylko przez chwilę świecących lamp. Owe lampy nie uśmiechają się do ludzi z radością, lecz raczej głupawo i idiotycznie szydzą z ich opłakanego i godnego pożałowania stanu, drwią i wyśmiewają się z nich.

Według twoich uczniów wszystkie istoty żywe są nieszczęśliwe; uderzają w nie wszelkie nieszczęścia, a stworzenia są obiektem ataków ich prześladowców. Świat jest miejscem powszechnej żałoby, a jego opuszczanie to płacz i zawodzenie w obliczu śmierci i cierpienia. Uczeń, który gruntownie pobrał wszystkie twoje nauki, staje się Faraonem, nikczemnym Faraonem, który oddaje cześć temu, co najbardziej niegodziwe, a siebie uważa za pana nad wszystkim, co tylko uważa za korzystne. Twój student jest uparty, jest upartym nędznikiem, który akceptuje całkowite poniżenie się dla osiągnięcia jednej przyjemności; jest tak nikczemny, jakby całował stopy Szatana dla jednej bezwartościowej korzyści. Jest okrutnikiem, lecz ponieważ w jego sercu nie ma niczego, na czym mógłby polegać, jest bezsilnym i okrutnym samochwałą. Całym jego celem i wszystkim, do czego dąży, jest zaspokojenie żądz jego duszy, przebiegłe osiągnięcie własnych korzyści za zasłoną patriotyzmu i poświęcenia, praca dla zaspokojenia jego dumy i ambicji. Nie kocha prawdziwie niczego poza sobą samym i poświęci wszystko dla własnego dobra.

Jeśli zaś chodzi o szczerego, oddanego całym sercem studenta Koranu, jest on sługą Boga, oddającym Mu cześć, lecz jest on także szanowanym przez swego Pana sługą, który nie schyli się w pokłonie nawet przed najpotężniejszym ze stworzeń, by oddać mu cześć, ani nie uczyni najwyższego dobrodziejstwa, jakim jest Raj, celem swego oddawania czci. Jest łagodny i delikatny, lecz równocześnie szlachetny i łaskawy; nie ukorzy się przed nikim innym, jak tylko Stwórca, Któremu należy się wszelka chwała, a schyli się przed skromnym i pokornym tylko za zezwoleniem swojego Pana i na Jego rozkaz. Jest potrzebujący, lecz z powodu nagrody, jaką jego Najbardziej Szczodry właściciel przygotował dla niego w przyszłości, równocześnie jest samowystarczalny. Jest słaby, lecz w swej słabości jest silny, ponieważ polega na sile swego Pana, Którego moc jest nieskończona. Czyż Koran mógłby sprawić, by ów wierny student obrał za swój cel i zamysł ten ulotny, przemijający świat, jeśli uczynił go kimś, dla kogo celem nie jest nawet wieczny Raj? Możesz zatem zrozumieć, jak bardzo cele i dążenia tych dwóch studentów różnią się od siebie.

Możesz nadal porównywać zapał i samopoświęcenie studentów Wszechmądrego Koranu z postawą uczniów chorej filozofii:

Student filozofii dla własnego dobra ucieka od swego brata i składa w sądzie pozew przeciwko niemu. Tymczasem postrzegając wszystkich sprawiedliwych czcicieli Boga w niebie i na ziemi jako braci i siostry, student Koranu szczerze zanosi suplikacje w ich intencji. Jest szczęśliwy ich szczęściem i czuje potężną więź duchową, jaka go z nimi łączy, więc modląc się, mówi: "O, Boże, wybacz wierzącym mężczyznom i wierzącym kobietom!" Co więcej, uważa nawet największe rzeczy, jak Tron Boga czy słońce, za podległych Panu urzędników, za Jego sługi i za stworzenia podobne sobie samemu.

Rozważ zatem wzniosłość duszy i rozwój duchowy dwóch studentów: Koran nadaje duszy swych studentów radosną wzniosłość, która zamiast dziewięćdziesięciu dziewięciu paciorków różańca wkłada w ich dłonie drobne cząstki dziewięćdziesięciu dziewięciu światów, ukazujących przejawy dziewięćdziesięciu dziewięciu Najpiękniejszych Imion Boga, i mówi im, by umieszczali Najpiękniejsze Imiona Boże w swych inwokacjach. Posłuchaj inwokacji takich studentów Koranu, jak szejkowie Gajlani, Rufa'i czy Szazali - niech Bóg będzie z nich rad! Spójrz, w ich palcach są sznurki poruszające wszystkimi cząsteczkami, krople wody, oddechy wszystkich stworzeń! Recytuj ich inwokacje wraz z nimi, sławiącymi i wychwalającymi Boga Jedynego, i wspominającymi Jego Najpiękniejsze Imiona.

Spójrz na nadprzyrodzone nauki Księgi cudownej wystawy, jaką jest Koran, i spójrz, jak wysoce wyniesiony dzięki tej Księdze staje się człowiek - ten sam mało znaczący człowiek, który staje się oszołomiony i zmieszany w obliczu małego żalu czy drobnego smutku, który może zostać pokonany przez mikroskopijne zarazki! Jak bardzo rozwinęły się jego zmysły wewnętrzne, jeśli stworzenia szerokiego świata jawią się jako nieodpowiednie nawet dla roli paciorków różańca, przesuwanych w dłoniach podczas wypowiadanych przez niego inwokacji! Uważa, że nawet Raj nie jest wystarczającym celem dla jego błagań i dla recytowania Najpiękniejszych Imion Boga, lecz nie postrzega siebie samego jako wywyższonego nad najniższe spośród stworzeń Wszechmocnego Boga. {[*]: At-Tirmizi, Ibn Madża.} Łączy w sobie najwyższe dostojeństwo i najwyższą pokorę. Dzięki temu możesz zobaczyć, jak nikczemni i podli są uczniowie filozofii!

Zatem przewodnictwo Koranu - który dwoma lśniącymi oczami znającymi to, co niewidzialne, spogląda na dwa światy, a dwiema dłońmi wskazuje na dwa szczęścia ludzkości - mówi odnośnie do prawd, które

jednooki dżinn, jaki wyłonił się z chorej filozofii Europy, postrzega w sposób niewłaściwy, co następuje:

O, człowieku! Twoje istnienie ani twoja własność nie należą do ciebie, lecz są jedynie powierzonym ci depozytem. Właścicielem owego depozytu jest Najbardziej Litościwy i Szczodry, nad każdą rzeczą Przemożny i posiadający wiedzę o każdej rzeczy. Chce kupić od ciebie twą własność, a wtedy będzie jej strzegł, by nie przepadła. W przyszłości zapłaci ci za nią uczciwą cenę. Jesteś żołnierzem pozostającym pod jego rozkazami, na którego nałożono pewne obowiązki. Pracuj w Jego Imieniu i działaj na Jego rachunek, ponieważ On zsyła ci zaopatrzenie w postaci rzeczy, które są ci potrzebne, a także chroni cię przed tym, czego nie mógłbyś unieść. Celem i zarazem rezultatem twego życia doczesnego powinno być ukazanie Imion i atrybutów Tego, Który jest twoim właścicielem. Kiedy zaś drogą, którą obrałeś, przychodzi nieszczęście, powiedz:

اِنَّا لِلّٰهِ وَاِنَّٓا اِلَيْهِ رَاجِعُونَ

{[*]: "Zaprawdę, do Boga, i zaprawdę, do Niego powrócimy!", Koran, 2:156.} o oznacza: "O, nieszczęście, pozostaję w służbie Tego, Który jest moim właścicielem! Jeśli zatem przychodzisz za Jego zezwoleniem i zgodą, pozdrawiam cię, jesteś mile widziane! Tak czy inaczej pewnej godziny powrócimy do Niego, wkroczymy w Jego obecność, i tęsknimy za Nim. Ponieważ On uwolni nas od odpowiedzialności za nasze życie, niech więc owo uwolnienie i zwolnienie z obowiązków będą w twoim ręku, o nieszczęście, zgadzam się na to. Lecz jeśli zgodnie z Jego zrządzeniem twoje przyjście ma być jedynie próbą dla mojej obowiązkowości i wierności, z jaką zachowuję powierzony mi depozyt, wówczas bez Jego zezwolenia i zgody na oddanie owego depozytu tobie, tak długo, jak długo starczy mi sił, nie oddam tego, co powierzył mi Ten, do Którego należę, komuś, kto z pewnością nie powinien owego depozytu otrzymać".

Rozważ ten jeden przykład spośród tysiąca i ujrzyj rangę instrukcji, jakie przekazują dżinn filozofii i przewodnictwo Koranu. W rzeczywistości obie strony postępują w sposób opisany powyżej, lecz rangi ludzi prowadzonych drogą prostą i ludzi zbłądzenia są różne. Nie każdy jest w stanie poczuć ową prawdę całkowicie, ponieważ niedbalstwo paraliżuje zmysły, a w obecnych czasach stępiło je do tego stopnia, że ludzie cywilizacji nie czują owego dotkliwego bólu i cierpienia. Jednakże wrażliwość wzrasta i rozdziera zasłonę niedbalstwa dzięki rozwojowi nauki oraz z powodu ostrzeżeń przed śmiercią, które każdego dnia przejawiają się w trzydziestu tysiącach zwłok. Dla tych, którzy z winy bożków Europejczyków i nauk naturalizmu wybrali drogę zbłądzenia, jak również dla tych, którzy

postępują za nimi, ślepo ich naśladując, powinniśmy odczuwać całkowitą odrazę i tysiąckrotne ubolewanie!

O, synowie tureckiej ziemi!Nie starajcie się naśladować Europejczyków! Jak możecie zgodnie z rozsądkiem zaufać występkom Europy i jej kalekiej, bezwartościowej myśli; jak możecie podążać za nimi po tym, jak Europa ukazała wam swą bezgraniczną tyranię i wrogość? Nie! Nie! O wy, którzy ich naśladujecie w rozpuście, nie podążając za nimi, lecz nieświadomie dołączając do ich szeregów, wiedzcie, że skazujecie na śmierć siebie samych i waszych braci. Wiedzcie, że im bardziej podążacie ich śladami w tym, co niemoralne, tym bardziej kłamiecie, twierdząc, że jesteście patriotami, ponieważ podążanie za nimi tą drogą to pogardzanie swoim narodem, to kpina z własnego narodu!

هَدٰينَا اللّٰهُ وَ اِيَّاكُمْ اِلَى الصِّرَاطِ الْمُسْتَق۪يمِ

{[*]: Oby Bóg poprowadził nas i was drogą prostą.}

NOTATKA SZÓSTA

O, nieszczęśliwy człowieku, którego trwoży wielka liczba niewiernych i ich zgodność w zaprzeczaniu niektórym prawdom religii, przez co twoja wiara drży w posadach! Powinieneś wiedzieć, że wartość i znaczenie nie polegają na ilości i liczbie. Jeśli człowiek nie jest istotą prawdziwie ludzką, przekształca się w diabelskie zwierzę (jak niektórzy spośród Europejczyków i ich naśladowcy) tym bardziej, im bardziej rośnie jego zwierzęca żądza. Możesz zobaczyć, że jeśli chodzi o ich liczbę, ludzie są niezwykle nieliczni w porównaniu z nieprzeliczonymi zwierzętami, a jednak są oni władcami panującymi nad wszystkimi gatunkami zwierząt i wicekrólami ziemi.

Przynoszący szkodę niewierni i ci zdeprawowani nieszczęśnicy, którzy podążają ich drogą, są występnym gatunkiem spośród zwierząt Wszechmocnego Boga, które Wszechmądry Stwórca uczynił dla rozwijania się tego świata i dla jego pomyślności. Stwórca uczynił ich pewnego rodzaju jednostką miary, by Jego wierni słudzy mogli poznać wszystkie stopnie darów, jakimi ich obsypał, a ostatecznie wyśle owe zwierzęta do Piekła, na które zasługują.

Niewierni i błądzący, którzy zaprzeczają jakiejkolwiek prawdzie wiary lub czynią ją przedmiotem sporów, nie posiadają żadnej mocy. Ich zgodzie również brakuje mocy; tysiąc zaprzańców odpowiada jednemu. Na przykład, nawet jeśli wszyscy mieszkańcy Stambułu zaprzeczą ujrzeniu nowiu księżyca na początku ramadanu, udowodnione zeznanie dwóch świadków unieważni

zaprzeczenie owej wielkiej rzeszy i zgodność wśród jej członków. {[*]: Abu Daud, As-Sarachsi, Al-Kaszani, Al-Marghinani.} W rzeczywistości niewiara i zbłądzenie są negacją i zaprzeczeniem, zatem są ignorancją i niebytem, i nawet zgodność wielkiej liczby niewierzących nie ma żadnego znaczenia. Ponieważ kwestie wiary są prawdziwe i jasno ustalone, a ich słuszność jest udowodniona, sąd dwóch wiernych, oparty na pewnym świadectwie, ma pierwszeństwo przed zgodą wielkiej liczby błądzących i przewagę nad nią. Powód takiego stanu rzeczy jest następujący:

Pozornie twierdzenia tych, którzy zaprzeczają prawdzie, są jednakowe, lecz w rzeczywistości są różnorodne i nie mogą złączyć się w jedno, a zatem nie mogą również zyskać siły, podczas gdy twierdzenia tych, którzy potwierdzają prawdę, łączą się, a każde z nich czerpie siłę z każdego innego. Jest tak, ponieważ człowiek, który nie widzi nowiu księżyca wyznaczającego początek ramadanu, mówi: "Moim zdaniem nie ma księżyca, ponieważ nie ukazał się, bym mógł go zobaczyć". Inny człowiek mówi: "Moim zdaniem księżyc się nie ukazał". Tak samo robią inni; każdy mówi, że według niego nie ma księżyca. Ponieważ każdy ma inne zdanie, a przyczyny, które uniemożliwiły im zobaczenie księżyca, także mogą być różne, ich twierdzenia również się różnią, a żadne z nich nie może popierać pozostałych. Jednak ci, którzy potwierdzają ukazanie się księżyca, nie mówią: "Zgodnie z moją opinią nów księżyca jest tam!", lecz: "Nów księżyca rzeczywiście widać na niebie". Ci którzy zobaczyli księżyc, wygłaszają takie same twierdzenia, mówiąc: "W rzeczywistości...". Oznacza to, że wszyscy twierdzą to samo, lecz ponieważ zdania tych, którzy zaprzeczają pojawieniu się księżyca, są różne, ich twierdzenia także różnią się między sobą, ich orzeczenia nie są zgodne ze stanem faktycznym. Jako że negacji dotyczącej tego, co rzeczywiste, nie można udowodnić, wymagany jest dowód obejmujący wszystkie możliwe czynniki.

Powszechnie przyjęta zasada mówi: Całkowite nieistnienie może zostać udowodnione jedynie z największą trudnością.{[*]: Ibn Qajjim al-Dżałzi.} Tak, jeśli twierdzisz, że określona rzecz istnieje w tym świecie, wystarczy po prostu ją wskazać, lecz jeśli twierdzisz, że ona nie istnieje, jeśli zaprzeczasz jej istnieniu, musisz dokładnie zbadać cały świat, by to wykazać, ponieważ tylko wtedy zaprzeczenie może zostać udowodnione. W konsekwencji tego niewierni zaprzeczający prawdzie podobni są ludziom rozwiązującym jakiś problem, przeciskającym się przez wąski otwór lub przeskakującym przez rów; nie czyni żadnej różnicy, czy taki człowiek jest jeden, czy będzie ich tysiąc, ponieważ i tak żaden z nich nie będzie mógł pomóc drugiemu.

Lecz ponieważ ci, którzy potwierdzają prawdę, patrzą na sedno sprawy i na rzeczywistą sytuację, ich twierdzenia jednoczą się, a siła każdego z nich łączy się z siłą pozostałych i wspiera je. Przypomina to podnoszenie wielkiego głazu: im więcej rąk w nim uczestniczy, tym większą mają siłę i tym łatwiejsze staje się to zadanie.

NOTATKA SIÓDMA

O, wy nędzni pseudopatrioci, którzy tak gorąco zachęcacie muzułmanów do tego, by wzięli w objęcia ten świat, którzy na siłę prowadzicie ich ku przemysłowi i rozwojowi Europy! Uważajcie, byście nie zerwali więzi, które łączą ludzi spośród naszego narodu z ich religią! Jeśli poprzez nierozumne i ślepe naśladowanie Europejczyków zniszczycie i zdepczecie owe więzi, bezbożni staną się szkodliwi dla życia społecznego jak śmiertelna trucizna, ponieważ sumienie tego, kto odstępuje od wiary, jest całkowicie zepsute, a dla życia wspólnoty staje się trucizną. Z tego powodu zgodnie z nauką o podstawowych zasadach religii mówimy: "Ten, kto odstępuje od islamu, traci prawo do życia, podczas gdy niewierny, jeśli należy do mniejszości, którym została zapewniona ochrona, lub jeśli czyni pokój, ma prawo do życia"; jest to jedna z zasad prawa szari'a. {[*]: Al-Buchari, At-Tirmizi, Ahmad Ibn Hanbal.} Co więcej, zgodnie z poglądami szkoły hanafickiej, świadectwo niewiernego jest możliwe do przyjęcia, {[*]: Al-Kaszani.} podczas gdy świadectwo tego, kto zbłądził z drogi prawa szariatu, jest odrzucane, ponieważ jest on człowiekiem wiarołomnym. {[*]: Por. At-Tirmizi, Abu Daud, Ibn Madża, Ahmad Ibn Hanbal.}

O, nędzny grzeszniku, który zboczyłeś z drogi prawa szari'a! Nie patrz na mnogość rozpustnych i tych, którzy zostali oszukani, nie mów: "Większość ludzi myśli tak jak ja!" Ludzie zepsuci nie chcą wziąć w objęcia zepsucia, raczej upadają w nie i nie mogą się z niego wyzwolić. Nie ma żadnego grzesznika, który nie chciałby być człowiekiem prawym, który nie chciałby, by jego przełożony i zwierzchnik stał się człowiekiem pobożnym. Co innego, jeśli - szukam schronienia u Boga! - jego sumienie jest zepsute przez odszczepieństwo, a on sam, niczym jadowity wąż, czerpie przyjemność z trucicielstwa.

O, obłąkana głowo! O, zepsute serce! Czy przypuszczacie, że muzułmanie nie kochają tego świata, że nie myślą o ubóstwie, w którym się znaleźli, że potrzebują napomnienia, by nie zapomnieli o swoim udziale w tym świecie?

Wasze przypuszczenia są fałszywe, a wasze domysły błędne. To wzrastająca chciwość muzułmanów jest powodem, z którego popadają oni w biedę, ponieważ dla muzułmanina chciwość zawsze będzie skutkowała stratą i ubóstwem. Powiedzenie: Chciwiec naraża się na stratę i rozczarowanie{[*]: Por. Ibn Qajs, Al-Majdani.} stało się przysłowiem.

Tak, wiele rzeczy wzywa człowieka do spraw tego świata i prowadzi go ku nim, jak jego dusza, jej żądze i potrzeby, jak jego zmysły i uczucia, Szatan, pozorny urok tego świata czy wreszcie wam podobni, fałszywi przyjaciele. Tymczasem tych, którzy wzywają do długotrwałego, wiecznego życia ostatecznego, jest niewielu. Jeśli choć w najdrobniejszym stopniu jesteście patriotami tego narodu, jeśli wysokie aspiracje, którymi się przechwalacie, nie są kłamstwem, powinniście pomóc owym nielicznym, którzy wzywają do życia wiecznego, ponieważ jeśli uciszycie ich, a pomożecie większości, przyjdziecie z pomocą Szatanowi!

Czy sądzicie, że nędza, w jakiej pozostaje nasz naród, jest wynikiem religijnej ascezy lub lenistwa wynikającego z wyrzeczenia się spraw tego świata? Jesteście w błędzie, jeśli tak przypuszczacie. Czyż nie widzicie, że narody, nad którymi zapanowała Europa - takie jak Chińczycy, jak bramini i zoroastryjczycy z Indii, jak ludy Czarnej Afryki - są biedniejsze od nas? Czyż nie widzicie, że w rękach muzułmanów nie pozostało nic prócz najbardziej podstawowych środków potrzebnych do utrzymania się przy życiu? Reszta została skradziona lub skonfiskowana przez niewiernych tyranów Europy bądź przez hipokrytów z Azji.

Możecie być pewni, że jeśli zamiarem ukrytym w waszym prowadzeniu ludzi siłą ku zdegenerowanej cywilizacji jest zaprowadzenie w kraju prawa i porządku lub ułatwienie zarządzania nim, jesteście w błędzie i sprowadzacie ludzi na złą drogę. Znacznie trudniej rządzić setką nikczemnych ludzi, których wiara jest wstrząśnięta, a moralność zepsuta, znacznie trudniej jest utrzymać bezpieczeństwo publiczne wśród nich, niż rządzić tysiącami sprawiedliwych.

Zatem, zgodnie z tymi zasadami, ludzie islamu nie potrzebują zachęcania i prowadzenia ich do spraw tego świata i do chciwości. W ten sposób nie można zapewnić rozwoju ani porządku w społeczeństwie. Muzułmanie potrzebują raczej uporządkowania warunków ich pracy, potrzebują ustanowienia bezpieczeństwa i zaprowadzenia zasad dotyczących wzajemnego zachęcania się do współdziałania. To, co zaspokoi ich potrzeby, może być przyniesione tylko poprzez święte nakazy wiary, bogobojność i mocne uchwycenie się religii islamu.

NOTATKA ÓSMA

O, bezczynny człowieku, który nie jesteś świadom przyjemności wynikającej z wysiłku i szczęścia wynikającego z wykonanej pracy! Wiedz, że w Swej nieskończonej szczodrości Wszechmocny Bóg umieścił w pracy nagrodę za jej wykonywanie, zawarł gażę pobieraną za pracę wewnątrz pracy jako takiej. Jest tak, ponieważ przy wykonywaniu określonych obowiązków (co nazywamy spełnianiem rozkazu Stwórcy), zwierzęta, a nawet - patrząc na tę sprawę z pewnego punktu widzenia - stworzenia nieożywione odpowiadają na przemożny rozkaz z całkowitym zapałem i czerpią z tego pewnego rodzaju przyjemność. Wszystko od pszczół, much i kurczaków aż do słońca i księżyca wykonuje swoje obowiązki z całkowitą przyjemnością. Oznacza to, że wykonują swoją pracę doskonale, ponieważ znajdują w niej radość, choć nie myślą o wynikach swojej pracy, jako że nie posiadają inteligencji.

Jeśli zapytasz:"Istoty żywe mają zdolność odczuwania przyjemności, lecz w jaki sposób stworzenia nieożywione mogą doświadczać przyjemności i zapału?",

Odpowiem:Stworzenia nieożywione pragną osiągnięcia pewnej pozycji i rangi, poszukują doskonałości, piękna i porządku nie na własny rachunek, lecz poprzez Najpiękniejsze Imiona Boże, które się w nich przejawiają. Stają się rozświetlone i rozwijają się, ponieważ poprzez wykonywanie obowiązków wynikających z ich natury stają się podobne zwierciadłom, w których odbijają się Najpiękniejsze Imiona Tego, Który jest Światłem nad światłościami. {[*]: Por. Koran, 24:35.}

Na przykład jeśli kropla wody lub odłamek szkła, choć same w sobie są nieważne i pozbawione światła, zwrócą swoje czyste serca ku słońcu, staną się tronami dla słońca i uśmiechną się do ciebie. Podobnie cząsteczki i stworzenia, które są niby zwierciadła pod względem swoich obowiązków wobec Najpiękniejszych Imion Tego, Któremu należy się wszelka chwała, do Którego należą całkowite piękno i doskonałość, wznoszą się od bardzo niskiej pozycji do wielce wyniosłego stopnia przejawu owych Imion i lśnią niczym kropla wody lub fragment szkła, kiedy pada na nie blask słońca. Ponieważ wznoszą się do świetlanej i wzniosłej godności dzięki cnotom wynikającym z ich obowiązków, można powiedzieć, że - na ile to możliwe i na ile mają one zdolność doznawania przyjemności, to znaczy, na ile mają udział w życiu wszystkich stworzeń - wypełniają swoje obowiązki z całkowitą przyjemnością.

Pomyśl o swoich członkach i uczuciach jako o jasnym dowodzie przyjemności, jaką daje wypełnianie obowiązków. Każdy z twoich narządów doznaje różnych przyjemności, wypełniając obowiązki związane z przetrwaniem twoim - jako jednego człowieka - i całej rasy ludzkiej. Owe obowiązki jako takie są dla nich środkami do osiągnięcia przyjemności, a zaniechanie swoich obowiązków jest dla każdej części twego ciała rodzajem cierpienia.

Kolejnym jasnym dowodem są poświęcenie i odwaga, które przejawiają się w wykonywaniu obowiązków przez zwierzęta takie, jak koguty i kury. Kogut nawet jeśli jest głodny, daje pierwszeństwo kurom, zwołując je do jedzenia. Sam nie dziobie pożywienia, lecz pozwala kurom, by to robiły. To jasne, że odczuwa przyjemność, radość i dumę z wykonania obowiązku, a to oznacza, że daje mu ono większą przyjemność niż jedzenie. Kura poświęci swoje życie dla kurczaków, rzucając się na psa, pozostanie też głodna, by one dostały ziarno. Oznacza to, że czerpie ze swoich obowiązków przyjemność, która przewyższa cierpienia głodu i męki towarzyszące śmierci.

Matki spośród zwierząt czerpią przyjemność z chronienia swoich młodych, co jest ich obowiązkiem, kiedy młode są jeszcze małe. Kiedy podrosną, kończy się obowiązek, a wraz z nim przyjemność; matki biją swoje potomstwo, by odebrać mu ziarna pożywienia. Jedynie obowiązki matek spośród ludzi trwają jeszcze pewien czas, ponieważ z powodu swojej słabości i bezsilności ludzie pod pewnym względem zawsze są dziećmi i zawsze potrzebują litości.

Zastanów się nad samcami i samicami różnych gatunków zwierząt, takimi jak kwoka i kogut, który postępuje jak pasterz, i zrozum, że nie wykonują one swoich obowiązków na własny rachunek, we własnym imieniu ani dla własnej doskonałości, ponieważ jeśli w trakcie wypełniania swych zadań muszą poświęcić własne życie, robią to. Spełniają swoje obowiązki raczej przez wzgląd na Najbardziej Szczodrego, darczyńcę wszystkich darów, Stwórcę, Któremu należy się wszelka chwała, Który zatrudnił je, by wykonywały określone obowiązki, w których wypełnianiu, przez Swe miłosierdzie, zawarł On przyjemność.

Dowód na to, że gaża jest częścią obowiązków jako takich, jest następujący:

Rośliny i drzewa odpowiadają na rozkazy Chwalebnego Stwórcy w sposób, który implikuje istnienie gorliwości i przyjemności. Aromatyczna woń, jaką roztaczają; fakt, że są one upiększone ozdobami, które

wabią oko kupującego; to, że poświęcają się dla swych pędów i owoców, dopóki same nie zgniją - to wszystko ukazuje temu, kto się im uważnie przyjrzy, że osiągają one przyjemność z posłuszeństwa Bożym rozkazom, mimo iż powodują one, że rośliny gniją i ulegają zniszczeniu.

Spójrz na drzewa owocowe takie, jak palma kokosowa która niesie na swej głowie tak wiele puszek z mlekiem, lub jak figowiec, proszący językiem zgodnym z jego naturą o najlepsze pożywienie podobne mleku ze skarbca miłosierdzia; drzewa owocowe otrzymują właściwe dla nich pożywienie i oddają je swoim owocom, podczas gdy same zadowalają się mętną wodą.

Również w nasionach jasno widoczne są ich pragnienia, przejawiające się w ich obowiązku kiełkowania i wypuszczania pędów. Jak ktoś uwięziony w ciasnej celi tęskni za wyjściem na otwartą przestrzeń lub do ogrodu, tak tęsknota i stan radości przejawiają się w nasionach i w nałożonym na nie obowiązku kiełkowania.

To z powodu owych tajemniczych reguł, które obowiązują w całym wszechświecie i nazywane są zwyczajem Boga, bezczynni i leniwi ludzie, żyjący w wygodach i dostatku, przeważnie cierpią większe nieszczęścia niż ci, którzy dokładają starań i pracują. Bezczynni zawsze uskarżają się na swe życie i chcą, by minęło one szybko, na oddawaniu się zabawie, natomiast ten, kto pracuje i dokłada starań, jest wdzięczny, wychwala Boga i nie chce, by jego życie szybko upłynęło. Ogólna zasada mówi: Człowiek żyjący w bezczynności i wygodzie użala się na swoje życie, podczas gdy pracowity jest wdzięczny. Również z tego powodu powiedzenie: "Łatwość leży w trudności, a trudność w łatwości" stało się przysłowiem.

Zaiste, jeśli starannie zbadamy stworzenia nieożywione, ujrzymy, że dzięki swoim słabo rozwiniętym, wewnętrznym zdolnościom i umiejętnościom rozwijającym się od teoretycznej możliwości do stanu faktycznego osiągają one stan podobny do wyżej wspomnianego zwyczaju Boga. Pokazuje to, że spełnianie właściwego dla nich obowiązku prowadzi do zapału i przyjemności. Jeśli stworzenie nieożywione uczestniczy w życiu ogółu istot, gorliwość jest jego udziałem; w przeciwnym razie należy ona do tego, co działa w imieniu tej istoty i nadzoruje ją. Można nawet powiedzieć, że kiedy subtelna, delikatna woda otrzymuje rozkaz, by zamarzła, spełnia go z tak potężnym zapałem, że może rozłupać na kawałki żelazo. Oznacza to, że gdy dociera do niej Boży rozkaz, mówiący: "Rozprzestrzeń się!", wyrażony językiem obniżenia temperatury wody w zamkniętym, żelaznym zbiorniku do wartości poniżej zera, woda poprzez swą wielką gorliwość przełamuje żelazo i rozbija ów zbiornik, stając się lodem.

Możesz wyciągnąć z tego przykładu analogie dotyczące każdej rzeczy; od obracającego się słońca i jego wędrówki aż po wirowanie, obracanie się i wibracje drobnych cząsteczek, podobnych tańczącym derwiszom, każda krzątanina i ruch we wszechświecie uruchamiane są poprzez prawo Bożego postanowienia, pochodzą z ręki Bożej wszechmocy i przejawiają się poprzez rozkaz Stwórcy, zawierający w sobie Bożą wolę, wiedzę i panowanie.

Każda cząsteczka, każde stworzenie i każda żywa istota przypominają żołnierza, który jest na różne sposoby związany ze wszystkimi oddziałami w wojsku i ma różne obowiązki wskazujące na każdy z tych oddziałów; wszystkie cząsteczki i istoty żywe podobne są takiemu żołnierzowi. Na przykład cząsteczka twojego oka pozostaje powiązana z komórkami oka, z okiem jako takim, z nerwami twarzowymi i z naczyniami krwionośnymi ciała, a także ma obowiązki wynikające z owych relacji i przynosi korzyści zgodne z owymi obowiązkami. Możesz porównać z owym żołnierzem i z ową cząsteczką oka każdą rzecz, zatem wszystkie rzeczy zaświadczają o istnieniu Wszechmocnego i Przedwiecznego, Którego istnienie jest niezbędne, na dwa sposoby:

Pierwszy:Poprzez wykonywanie obowiązków dalece przekraczających możliwości tych, którym zostały powierzone, wszystko zaświadcza istnienie Wszechmocnego.

Drugi:Poprzez działanie zgodne z prawami, które ukształtowały porządek świata, oraz z zasadami, które powodują, że wszystkie istoty pozostają w wiecznej równowadze, każda rzecz świadczy o Wszechwiedzącym i Wszechmocnym. Jest tak, ponieważ rzeczy pozbawione życia, jak cząsteczki, i maleńkie zwierzęta, jak pszczoły, nie mogą wiedzieć o tym porządku i równowadze, które są delikatnymi kwestiami Księgi Jasnej. Jak pozbawiona życia cząsteczka lub maleńka pszczoła mogłyby przeczytać równie delikatne, co doniosłe kwestie Księgi Jasnej, będącej w ręku Tego, Któremu należy się wszelka chwała, Który otwiera, zamyka i zbiera wszelkie poziomy niebios, jakby były one kartkami notatnika? Jeśli szaleńczo przypuszczasz, że cząsteczka posiada oko zdolne do przeczytania pięknych liter owej Księgi, spróbuj obalić świadectwo, które składa owa cząsteczka!

Tak, Wszechmocny Stwórca zebrał zasady Księgi Jasnej w najpiękniejszej formie i streścił je, a by zaspokoić właściwą każdej rzeczy potrzebę odczuwania przyjemności, umieścił je w istotach, które stworzył. Jeśli każda rzecz poprzez swoje działanie osiąga właściwą dla niej

przyjemność, odpowiadającą właściwej dla niej potrzebie, nieświadomie postępuje zgodnie z zasadami Księgi Jasnej. Na przykład drobny komar przychodzi na świat z kłujką, wylatuje ze swojego domu i bez wahania atakuje twarz człowieka, uderza w nią swą długą laską, powodując, że tryska z niej woda życia, którą pije. Unikając wymierzonych w niego ciosów, demonstruje zręczność godną wyszkolonego wojownika. Któż nauczył owo drobne, niedoświadczone, nowo narodzone stworzenie nauki o wojnie i sztuki wydobywania wody? Gdzie ono się tego nauczyło? Ja, ten nieszczęsny Said, wyznaję, że jeśli byłbym na miejscu komara z jego kłujką, mógłbym nauczyć się owej taktyki ataku i ucieczki, owej sztuki wydobywania wody, jedynie po wielce długim przeszkoleniu i zdobyciu dużego doświadczenia.

Porównaj z komarem zwierzęta takie jak natchniona pszczoła, jak pająk, jak słowik, który wije swe gniazdo jak człowiek splata pończochę, a później w ten sam sposób porównaj rośliny z owymi zwierzętami. Tak, Ten, Który jest bezgranicznie Szczodry (niech Jego chwała będzie wywyższona!) nadał każdej żywej istocie status pisany piórem przyjemności i atramentem potrzeb, a wraz z nim umieścił w każdym stworzeniu wytyczne Jego twórczych rozkazów i spis treści obowiązków owego stworzenia. Spójrz, jak Wszechmądry i Chwalebny wypisał na pokwitowaniu liczbę obowiązków pszczoły, wynikających z zasad Księgi Jasnej, a następnie umieścił owo pokwitowanie w szkatułce wewnątrz pszczelej głowy. Kluczem do tej szkatułki jest przyjemność właściwa pracowitej pszczole. Tym kluczem pszczoła otwiera szkatułkę, czyta swoje wytyczne, pojmuje rozkazy, i działa, głosząc znaczenie wersetów:

وَ اَوْحٰى رَبُّكَ اِلَى النَّحْلِ

{[*]: I objawił twój Pan pszczołom: "Wybierajcie sobie mieszkania w górach, w drzewach i w tym, co ludzie budują; następnie jedzcie ze wszystkich owoców i chodźcie pokornie drogami swego Pana!" Z wnętrzności ich wychodzi napój różnego koloru, w którym ludzie znajdują uzdrowienie. Zaprawdę, w tym jest znak dla ludzi, którzy się zastanawiają! Koran, 16:68-69.} eśli wysłuchałeś całej Notatki Ósmej i całkowicie ją zrozumiałeś, dzięki intuicji płynącej z wiary pojmiesz jedno ze znaczeń wersetu:

وَسِعَتْ رَحْمَتُهُ كُلَّ شَيْءٍ

{[*]: Moje miłosierdzie obejmuje każdą rzecz Koran, 7:156.} jedną spośród prawd wersetu:

وَ اِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا يُسَبِّحُ بِحَمْدِه۪

{[*]: I nie ma żadnej rzeczy, która by nie głosiła Jego chwały, Koran, 17:44.} jedną spośród zasad wersetu:

اِنَّمَٓا اَمْرُهُٓ اِذَٓا اَرَادَ شَيْئًا اَنْ يَقُولَ لَهُ كُنْ فَيَكُونُ

{[*]: Jego rozkaz - kiedy On chce jakiejś rzeczy - zawiera się w słowie: "Bądź!" - i ona jest, Koran, 36:82.} jedną spośród kwestii wersetu:

فَسُبْحَانَ الَّذ۪ى بِيَدِه۪ مَلَكُوتُ كُلِّ شَيْءٍ وَاِلَيْهِ تُرْجَعُونَ

{[*]: Chwała niech będzie Temu, w Którego ręku jest władza królewska nad każdą rzeczą! Do Niego będziecie sprowadzeni! Koran, 36:83.}

NOTATKA DZIEWIĄTA

Wiedz, że wśród ludzi proroctwo jest streszczeniem i fundamentem dobra człowieka i jego doskonałości, religia prawdziwa jest spisem treści pomyślności i szczęścia, a wiara jest czystym, niedoścignionym dobrem. Jako że w tym świecie widoczne są lśniące piękno, rozległe i wyniosłe dobro, oczywista prawda i najwyższa doskonałość, niewątpliwie prawda i rzeczywistość znajdują się w posłannictwie i w rękach proroków, podczas gdy zło, zbłądzenie i strata są z tymi, którzy sprzeciwiają się prorokom.

Spośród tysięcy zalet oddawania czci Bogu, rozważmy jedynie następującą: Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jednoczy serca tych, którzy potwierdzają jedność Boga w modlitwach świątecznych i piątkowych, a także w aktach czci wykonywanych w zgromadzeniu. Sprawia, że ich języki wspólnie wypowiadają jedno zdanie, przez co jeden człowiek odpowiada na majestatyczne wezwanie Przedwiecznego, Który jako Jedyny zasługuje na oddawanie Mu czci, poprzez błagania i inwokacje, wypowiadane głosem niezliczonych serc i języków. Każda z tych próśb i inwokacji wzmacnia inne, wspiera inne, a wszystkie łączą się przed obliczem Przedwiecznego, Któremu należą się wszelkie akty kultu, jakby cała Ziemia ze wszystkimi jej krainami wypowiadała owe inwokacje i ofiarowywała błagania, jakby Ziemia ze wszystkimi swoimi strefami klimatycznymi była posłuszna rozkazowi:

اَق۪يمُوا الصَّلٰوةَ

{[*]: Odprawiajcie modlitwę!, Koran, 2:43.} tóry z ogromną chwałą został objawiony spoza niebios. Poprzez tajemnicę owego zjedno czenia, poprzez cnotę bezmiernej czci, człowiek, owa maleńka i bezsilna istota, która wśród wszechświata jest jak cząsteczka, staje się umiłowanym sługą Stwórcy niebios i ziemi, Jego namiestnikiem na ziemi, tym, który nią włada, naczelnikiem nad wszystkimi zwierzętami, przyczyną i celem stworzenia świata.

Tak, jeśli głosy setek milionów ludzi oświadczają: "Bóg jest Największy!" po każdej z pięciu modlitw obowiązkowych, a zwłaszcza podczas modlitw świątecznych, jednocząc się w świecie oczywistym tak, jak robią to w świecie tego, co niewidzialne, cała Ziemia staje się jedną wielką istotą ludzką. Jako że słowa "Bóg jest Największy!" Ziemia wypowiada potężnym głosem, odpowiednim do jej własnej wielkości, oświadczenie "Bóg jest Największy!", które w tej samej chwili jednym głosem wypowiadają wierzący w jedność Boga, staje się potężnym wyznaniem: "Bóg jest Największy!", jakie wypowiada kula ziemska. Kiedy świat islamu wypowiada swoje inwokacje i wychwalania, Ziemia jest jak wstrząśnięta wielkim trzęsieniem. Obwieszczając wraz ze swoimi krainami i strefami klimatycznymi: "Bóg jest Największy!", czyni to zgodnie ze swą intencją - czystym sercem, jakim jest Ka'ba, wyznaczająca kierunek modlitwy, wypowiadaniem słów: "Bóg jest Największy!" przez język Góry Arafat w ustach Mekki, a owo jedno zdanie nabiera kształtu w powietrzu wydychanym przez wszystkie podobne jaskiniom usta wiernych we wszystkich częściach Ziemi. Jak echo słów "Bóg jest Największy!" powołuje do życia kolejne powtórzenia owej frazy, tak recytowanie tej przyjmowanej przez Boga inwokacji powoduje, że niebiosa rozbrzmiewają nią niby biciem dzwonów, a ów dźwięk to wznosi się, to opada w pośrednich królestwach.

Wychwalamy i głosimy wielkość Tego, Któremu należy się wszelka chwała, tyle razy, ile jest wszelkich cząsteczek na ziemi, wychwalamy Tego, Który uczynił ziemię padającą przez Nim na twarz i oddającą Mu cześć, głoszącą Jego chwałę i wyniosłość, Który uczynił ją meczetem dla Jego sług i kołyską dla Jego stworzeń. Wychwalamy Go tyle razy, ile jest wszystkich Jego stworzeń, wychwalamy Tego, Który uczynił nas członkami wspólnoty Jego Szlachetnego Posłańca (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który nauczył nas oddawania czci naszemu Panu we właściwy sposób.

NOTATKA DZIESIĄTA

O, niedbały i zagmatwany w swych poczynaniach Saidzie! Wiedz, że jeśli chcesz dotrzeć do światła poznania Boga, spojrzeć na nie, zobaczyć jego przejawy w zwierciadłach znaków i świadków, ujrzeć jego świadectwa i dowody, nie powinieneś badać go palcami krytyki. Nie powinieneś krytycznie badać każdego światła, jakie przechodzi przez ciebie, jakie pojawia się w twoim sercu czy objawia się twemu umysłowi, ani ganić go ręką niezdecydowania. Nie wyciągaj swej dłoni, by uchwycić światło,

które ci się objawia! Raczej odstąp od rzeczy, które powodują niedbałość, zwróć się ku światłu i czekaj, ponieważ zaobserwowałeś, że świadectwa i dowody wiedzy o Bogu są trojakiego rodzaju:

Pierwszy rodzajjest jak woda, która jest widoczna i można jej dotknąć, lecz nie można utrzymać jej w palcach. Jeśli chodzi o świadectwa i dowody tego rodzaju, by je poczuć, trzeba zanurzyć się w nich, odrywając się od złudzeń; nie można ich dostrzec za pomocą palców krytyki. Jeśli tego spróbujemy, odpłyną i będą dla nas stracone. Palce nie mogą stać się miejscem zamieszkania dla wody życia!

Drugi rodzajjest jak powietrze, które można poczuć, ale nie można ani zauważyć go, ani dotknąć. Powinieneś zwrócić ku niemu swoją twarz, usta i duszę, wystawiając się na powiew miłosierdzia. Nie wyciągaj jednak ku niemu ręki krytyki, ponieważ nie będziesz w stanie go uchwycić. Niech oddycha nim twoja dusza. Jeśli spojrzysz na owe dowody okiem niezdecydowania, jeśli położysz na nich ręce poprzez krytykowanie ich, uciekną i odejdą od ciebie. Twoje ręce nie staną się miejscem ich zamieszkania; one nigdy nie byłyby z tego zadowolone!

Jeśli chodzi orodzaj trzeci,to jest on jak światło, które jest widoczne, lecz nie można ani dotknąć go, ani przytrzymać. Powinieneś wystawić się na światło, spojrzeć na nie oczami serca i wzrokiem twej duszy, zwrócić ku niemu spojrzenie i czekać. Być może przyjdzie do ciebie, jeśli samo się na to zgodzi. Światła nie można przytrzymać w dłoni ani nie można wytropić go palcami; można doścignąć je jedynie dzięki światłu wnikliwości i intuicji. Jeśli wyciągniesz swą zachłanną, cielesną rękę i będziesz próbował zważyć światło na szalach materialnej wagi, nawet jeśli nie zgasisz go, skryje się przed tobą. Jak światło tego rodzaju nie zgodzi się na uwięzienie go w jakimkolwiek przedmiocie, tak nie może zostać niczym ograniczone ani nie uzna zwartej materii za swego pana i władcę.

NOTATKA JEDENASTA

Wiedz, że w sposobie, w jaki wyraża się Koran, który jest Księgą cudownej wystawy, zawiera się tak wiele życzliwości i współczucia, ponieważ tymi, do których zwraca się ta Księga, są zwykli ludzie. By pochlebić ich prostym umysłom, Koran wielokrotnie mówi o znakach wypisanych na obliczach niebios i ziemi, ponieważ ich wzrok nie dosięga tego, co piękne. Koran ułatwia czytanie owych wielkich liter, na przykład poprzez naukę o znakach, które są wyraźnie widoczne i łatwe do odczytania, jak stworzenie niebios i ziemi czy deszcz, który uczyniono

spadającym z nieba i powodującym wzrastanie życia na ziemi. Rzadko kieruje uwagę ku delikatnym znakom, zapisanym małymi literami, które są zawarte pośród wielkich, ponieważ wówczas zwykli ludzie mieliby trudności z ich odczytaniem.

W stylu Koranu widzimy elokwencję, potoczystość i naturalność, przez co jest on jak hafiz, gdy recytuje wersety zapisane piórem Bożej wszechmocy na stronicach wszechświata. Jest tak, jakby Koran recytował księgę wszechświata i wyrażał słowami jego porządek, jakby odczytywał atrybuty Przedwiecznego snycerza i spisywał Jego dzieła i uczynki. Jeśli chcesz ujrzeć tę elokwencję wysławiania się, uczyń swe serce świadomym i uważnym i posłuchaj takich dekretów, jakimi są sura 'Amma{[*]: Chodzi o surę An-Naba (Wieść) -Sura 78.} czy werset:

قُلِ اللّٰهُمَّ مَالِكَ الْمُلْكِ

{[*]: Powiedz (Muhammadzie): "O Boże! Władco królestwa! Ty dajesz królestwo, komu chcesz, i Ty odbierasz królestwo, od kogo chcesz: Ty wynosisz, kogo chcesz, i Ty poniżasz, kogo chcesz. W Twoim ręku jest dobro! Zaprawdę, Ty jesteś nad każdą rzeczą Wszechwładny!" Koran, 3:26.}

NOTATKA DWUNASTA

O, moi przyjaciele, którzy słuchacie tych notatek! Powinniście wiedzieć, że powodem, dla którego niekiedy spisuję modlitwy mojego serca, jego błagania i suplikacje kierowane do mojego Pana, które powinny pozostać tajemnicą, jest prośba, by Bóg w Swym miłosierdziu zechciał przyjąć słowa, które zapisuję, kiedy śmierć uciszy mój język. Tak, skrucha i żal za grzechy wyrażane moim językiem, którego życie jest krótkie, nie wystarczą, bym odpokutował moje niezliczone grzechy. Język pisma jest trwały (przynajmniej w pewnym stopniu) i bardziej skuteczny. Trzynaście lat temu, {(*): Tj. trzynaście lat przed spisaniem niniejszego traktatu, czyli w roku 1920 lub 1921.} kiedy na skutek burzy w mojej duszy śmiech starego Saida przemienił się w płacz nowego Saida - a było to w czasie, kiedy zbudziłem się ze snu nieuwagi właściwej młodości o poranku dojrzałego wieku - spisałem owe błagania i suplikacje w języku arabskim. Znaczenie części z nich jest następujące:

O, mój Litościwy Panie i Szczodry Stwórco! Z powodu błędnych wyborów, jakie dokonałem, moje życie i moja młodość są stracone i odeszły, a wszystkim, co pozostało mi jako ich owoce, są ciężkie grzechy, przygniatający smutek oraz wątpliwości właściwe zbłądzeniu. Z tym ciężkim

brzemieniem i z chorym sercem zbliżam się do grobu, by spotkać się ze swą hańbą. Jak moi przyjaciele, rówieśnicy i krewni, którzy odeszli, tak i ja, nie zbaczając w lewo ni w prawo, mimo woli pochodzę do drzwi grobu.

Grób jest pierwszym miejscem postoju na drodze wiodącej z ulotnego królestwa tego świata do niekończącej się rozłąki i do całej wieczności, jest pierwszymi drzwiami, które otwierają się na rozłąkę i wieczność. {[*]: At-Tirmizi, Ibn Madża, Ahmad Ibn Hanbal.} Jednak choć jestem przywiązany do królestwa tego świata, choć jestem przez nie urzeczony, zrozumiałem z całkowitą pewnością, że jest ono przemijające i umrze, zginie i odejdzie. Jak można zaobserwować, stworzenia podróżują przez to królestwo konwój za konwojem i przepadają. Ten świat jest niezmiernie okrutny i zdradliwy, zwłaszcza dla takich jak ja, których dusze nakazują zło. Za jedną przyjemność zadaje tysiąc cierpień, za jedno winogrono wymierza setkę klapsów.

O, mój Litościwy Panie i Szczodry Stwórco! Jak mówiłem: "Wszystko, co nadchodzi, jest bliskie", {[*]: Ibn Madża, Ad-Darimi.} tak teraz widzę, że wkrótce wdzieję całun, wstąpię na mary, poproszę przyjaciół o wybaczenie. Zbliżając się do grobu, wołam do pałacu Twego miłosierdzia niemym językiem mych zwłok i wyraźnym językiem mej duszy: "Łaski! Łaski! O, Najbardziej Łaskawy! O, Najbardziej Łagodny! Uratuj mnie od hańby moich grzechów!"

Teraz, kiedy dotarłem do krawędzi mojego grobu, staję przed moimi zwłokami, a następnie wyciągam się obok nich. Unosząc głowę ku pałacowi Twego miłosierdzia, krzyczę błagalnie, ze wszystkich sił: "Łaski! Łaski! O, Najbardziej Łagodny! O, Najbardziej Łaskawy! Uwolnij mnie od ciężkiego brzemienia moich grzechów!"

Teraz, kiedy owinięty w całun zstąpiłem do grobu, a ci, którzy przyszli, by wysłać mnie w tę drogę, zostawili mnie samego i odeszli, wyczekuję Twego przebaczenia i Twego miłosierdzia. Widzę wyraźnie, że nie ma innego miejsca schronienia, jak tylko u Ciebie, i nie ma wspomożenia poza Twoim wspomożeniem. Z całych sił krzyczę w szkaradną twarz grzechu, który jest barbarzyńskim buntem przeciwko Bogu, krzyczę w ciasnocie miejsca, w którym jestem:

"Łaski! Łaski! O, Najbardziej Miłosierny! O, Najbardziej Łagodny! O, Najbardziej Łaskawy! O, Sprawiedliwy Sędzio! Uwolnij mnie od towarzystwa moich szpetnych grzechów! Rozszerz dla mnie miejsce, w którym jestem! Mój Boże, mój ratunek jest w Twoim miłosierdziu, w umiłowanym

przez Ciebie, zesłanym jako miłosierdzie dla wszystkich światów, by stał się sposobem na zdobycie Twego miłosierdzia. Nie skarżę się na Ciebie, lecz na swą duszę i na mój obecny stan.

O, mój Szczodry Stwórco i Litościwy Panie! Twoje stworzenie, twój sługa zwany Saidem jest buntownikiem, jest bezsilny, nieuważny, nieświadomy, schorowany i nikczemny, jest grzesznikiem, zestarzał się, jest złoczyńcą, jest podobny zbiegłemu niewolnikowi, lecz czterdzieści lat później pokutował i pragnie powrócić do Twego pałacu. Szuka schronienia w Twoim miłosierdziu i wyznaje swe nieprzeliczone grzechy i błędy. Cierpiąc z powodu wątpliwości i wszelkiego rodzaju nieszczęść, błaga Cię i doprasza się zmiłowania. Przyjmij go w Swym doskonałym miłosierdziu, przebacz mu i zmiłuj się nad nim - to Ci przystoi, ponieważ Ty jesteś Najbardziej Miłosiernym spośród miłosiernych. Jeśli mu nie przebaczysz, do czyich drzwi miałby się zbliżyć, skoro tu, gdzie jest, nie ma żadnych innych drzwi? Prócz Ciebie nie ma żadnego innego pana, którego sąd mógłby przynieść ratunek. Nic prócz Ciebie nie jest godne czci i w niczym innym nie można znaleźć schronienia".

Nie ma innego boga jak tylko Ty, Który nie masz towarzysza! Niech moimi ostatnimi słowami na tym świecie i pierwszymi słowami w życiu ostatecznym i w grobie będą: "Zaświadczam, że nie ma bóstwa oprócz Boga Jedynego i zaświadczam, że Muhammad jest Posłańcem Boga - oby Bóg, Który jest Wyniosły ponad wszystko, pobłogosławił go i obdarzył pokojem".

NOTATKA TRZYNASTA,

składająca się z pięciu Kwestii, które stały się przyczyną zamieszania

Kwestia Pierwsza

Chociaż ci, którzy dokładają starań na drodze prawdy, powinni myśleć jedynie o własnych obowiązkach, myślą o tych, które dotyczą jedy nie Wszechmocnego Boga, opierają na nich swe działania i popadają w błąd. W dziele Adab ad-din ła ad-dunjajest napisane, że pewnego razu Szatan kusił Jezusa (niech będzie z nim pokój), mówiąc: "Skoro mówisz, że wyznaczona godzina śmierci, jak wszystko, jest dokładnie określona przez Boży rozkaz, rzuć się z tego wysokiego miejsca, a zobaczysz, że umrzesz". Jezus (niech będzie z nim pokój) odpowiedział: Bóg poddaje próbie Swoje sługi, lecz sługa nie może poddać próbie jego Pana,{[*]: Małardi, Ma'mar Ibn Raszid, Abu Nu'ajm, Ibn al-Dżałzi, Ibn Hadżar.} co oznacza:

Wszechmocny Bóg poddaje próbie Swojego sługę, mówiąc do niego: "Jeśli ty zrobisz to, ja zrobię tamto. Dalej, spójrz, czy jesteś w stanie to uczynić". Jednak sługa nie ma ani prawa, ani mocy wystarczającej do tego, by poddać próbie Wszechmocnego Boga i powiedzieć: "Jeśli zrobię to, czy Ty zrobisz tamto?" Taka postawa, jakby poddająca panowanie Wszechmocnego Boga próbie czy egzaminowi, jest złym postępkiem, sprzecznym z należną Mu czcią i z tym, że człowiek jest niewolnikiem Boga. Skoro tak jest, człowiek powinien robić to, co należy do jego obowiązków i nie mieszać się do spraw Wszechmocnego Boga.

Dobrze wiadomo, że kiedy jeden z bohaterów islamu, szach Chorezmu Dżalal ad-Din, który wiele razy pokonał wojska Czyngis-chana, wyruszał na wojnę, jego ministrowie i stronnicy powiedzieli mu: "Będziesz zwycięski, Wszechmocny Bóg uczyni cię zwycięzcą". Odpowiedział: "Bóg przez Swój rozkaz nałożył na mnie obowiązek działania na drodze dżihadu. Nie wtrącam się do spraw Boga. Uczynienie nas zwycięzcami lub zwyciężonymi to Jego sprawa". Ponieważ w ten sposób pojął tajemnicę całkowitego poddania się woli Boga, przy wielu okazjach odnosił zdumiewające zwycięstwa.

Przy wykonywaniu uczynków nadobowiązkowych człowiek nie powinien myśleć o ich skutkach, które należą do Wszechmocnego Boga. Jako przykład dla niektórych z naszych braci można podać sytuację, w której ludzie przyjmują Traktaty Światła, co rozpala w nich zapał i sprawia, że zwiększają oni swoje wysiłki, jednak wtedy, gdy nie słuchają ich inni, słabi spośród nich stają się zdeprawowani, a ich zapał nieco się zmniejsza. Tymczasem Szlachetny Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który był prawdziwym mistrzem dla wiernych, przywódcą w każdym rozumieniu tego słowa i doskonałym przewodnikiem, przyjął jako bezwarunkową wskazówkę dla siebie Boże zarządzenie:

وَمَا عَلَى الرَّسُولِ اِلَّا الْبَلَاغُ

{[*]: A do Posłańca należy tylko obwieszczenie jasne! Koran, 24:54.} gdy ludzie próbowali go powstrzymać i nie słuchali go, dążył do tego, by głosić Boże przesłanie, dokładając jeszcze więcej starań i z jeszcze większą gorliwością, ponieważ - zgodnie z wersetem:

اِنَّكَ لَا تَهْد۪ى مَنْ اَحْبَبْتَ وَلٰكِنَّ اللّٰهَ يَهْد۪ى مَنْ يَشَٓاءُ

{[*]: Ty nie prowadzisz drogą prostą, kogo kochasz, lecz Bóg prowadzi drogą prostą, kogo chce. On zna najlepiej tych, którzy są na drodze prostej. Koran, 28:56.}

zrozumiał, że uczynienie ludzi słuchającymi i poprowadzenie ich drogą prostą jest sprawą Wszechmocnego Boga. Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) nie wtrącał się do spraw Boga.

A zatem, bracia moi! Nie powinniście być nadgorliwi ani przez opieranie swoich działań na tym, co was nie dotyczy, ani poprzez zajmowanie takiego stanowiska, jakbyście poddawali próbie waszego Stwórcę!

Kwestia Druga

Oddawanie czci Bogu i bycie Jego sługą wskazuje na rozkaz Boga i na Jego zadowolenie. Powodem oddawania czci jest Boży rozkaz, a wynikiem aktów kultu - zadowolenie Boga. Owoce aktów czci i korzyści z nich płynące wskazują na życie ostateczne. Jednak dopóki korzyści tego świata i wynikające z nich owoce nie są podstawowym powodem aktów czci, a intencją wiernego nie jest zabieganie o nie, nie stoją one w sprzeczności z oddawaniem czci Bogu, raczej zachęcają słabych i czynią ich skłonnymi do wykonywania aktów kultu. Jeśli jednak owe owoce i korzyści staną się choćby częściową przyczyną 'ibadat,inwokacji (ar. łirt)czy zikr,{[*]: 'Ibadat to najogólniej oddawanie czci Bogu Jedynemu, a zikr - wspominanie Boga poprzez recytację Koranu, wypowiadanie suplikacji, wymienianie Jego Najpiękniejszych Imion itd. (przyp. red. pol.).} częściowo unieważniają akty czci. Zaiste, sprawia to, że chwalebne inwokacje stają się bezowocne i nie dają żadnych efektów.

Zatem ci, którzy nie rozumieją owej tajemnicy, recytują - przykładowo - Ałrad QudsijjaSzejka Naqszbandiego, co przynosi sto korzyści i zasług, lub Dżałszan al-Kabir,co przynosi ich tysiąc, czyniąc niektóre z owych korzyści swoją główną intencją. Wówczas nie otrzymują owych korzyści, nie otrzymają ich w przyszłości i nie zasługują na to, by je otrzymać, ponieważ korzyści nie mogą być przyczyną inwokacji, same w sobie nie mogą być intencją ani też nie można uganiać się za nimi, jako że można ich dostąpić jedynie wtedy, kiedy nie zabiega się o nie - są wówczas wynikiem szczerze wypowiadanych inwokacji i łaską od Boga. Jeśli zaś zakłada się ich osiągnięcie, w pewnym stopniu niszczy to szczerość intencji. Zaiste, wówczas inwokacje przestają być aktami czci i tracą całą wartość. Pozostaje jednak jedna kwestia, zgodnie z którą słabi ludzie potrzebują czegoś, co zachęci ich do recytowania chwalebnych inwokacji. Jeśli myślą o korzyściach i recytują owe suplikacje z zapałem, dla zdobycia miłosierdzia Boga i z myślą o życiu ostatecznym, nie powoduje to żadnej szkody, a ich uczynki nawet wtedy są przyjmowane. Jednak ponieważ ten przejaw mądrości nie został

zrozumiany, wielu ludzi popada w zwątpienie, a nawet zaczynają oni zaprzeczać istnieniu korzyści (choć opowiadali o nich ludzie, którzy byli "biegunami duchowości", a także sprawiedliwi spośród pokoleń, które przeminęły), kiedy ich nie osiągają.

Kwestia Trzecia

Szczęśliwy jest ten, kto zna własne granice i nie przekracza ich.{[*]: Buchari, At-Tabarani, Al-Bajhaqi.}

Słońce przejawia się w różnych rzeczach, od odłamka szkła i kropli wody aż do sadzawki, oceanu, księżyca i planet. Każda z nich zawiera odbicie i obraz słońca zgodne ze zdolnościami danej rzeczy, i zna swoje ograniczenia. Odpowiednio do swojej zdolności, kropla wody mówi: "Jest we mnie odbicie słońca", lecz nie może powiedzieć: "Jestem takim samym zwierciadłem, jak ocean". Dokładnie w ten sam sposób ranga świętości ma swoje stopnie, zgodnie z różnorodnością przejawów Najpiękniejszych Imion Boga. Każde z Najpiękniejszych Imion ma swój przejaw podobny słońcu, od serca aż do Tronu Boga. Serce zatem również jest pewnego rodzaju tronem, jednak nie może powiedzieć: "Jestem jak Tron Boga".

Zatem ci, którzy niechętnie wykonują dobre uczynki i postępują z dumą, zamiast zdać sobie sprawę z własnej bezsilności, ubóstwa, win i wad, i błagalnie paść na twarz przed sądem Bożym, co jest podstawą aktów czci, uważają swe maleńkie serca za równe Tronowi Boga. Pomylili swą pozycję podobną kropli wody z pozycją świętych, podobną oceanowi. Skłaniają się przed tym, co zostało stworzone, przed fałszywymi przejawami, popadają w bezsensowne wychwalanie samych siebie, by uczynić samych siebie odpowiadającym owej wysokiej randze, i w ten sposób przyczyniają samym sobie wielu kłopotów.

W skrócie:Pewien hadis mówi:

Wszyscy zginą, z wyjątkiem tych, którzy wiedzą; ci, którzy wiedzą, zginą, z wyjątkiem tych, którzy działają; ci, którzy działają, zginą, z wyjątkiem tych, którzy mają szczerą intencję; a ci, którzy mają szczerą intencję, są w śmiertelnym niebezpieczeństwie.{[*]: Al-'Adżluni, Al-Ghazali.}

Oznacza to, że jedynym środkiem ratunku i zbawienia jest szczerość intencji, a jej pozyskanie jest sprawą o największym znaczeniu. Naj drobniejsze dzieło dokonane ze szczerą intencją jest lepsze od całych ton uczynków spełnionych bez szczerości. Człowiek powinien zrozumieć, że tym, co daje szczerość intencji jego uczynkom, jest wykonywanie ich

z czystym sercem, ponieważ pochodzą one z Bożego rozkazu, a ich wynikiem będzie zadowolenie Boga, zaś nie powinien mieszać się w sprawy Boga Jedynego.

Szczerość intencji jest we wszystkim. Nawet odrobina szczerej miłości przewyższa tony "oficjalnej" miłości, która pragnie odpłaty. Niektórzy opisali ową szczerą miłość słowami: Nie chcę podarunku, wynagrodzenia, odpłaty ani nagrody za miłość, ponieważ miłość, która poszukuje wynagrodzenia, jest słaba, a jej życie krótkie.{[*]: Ibn Qajs, Az-Zahabi.} Szczera miłość została umieszczona w ludzkiej naturze i w naturze wszystkich matek. W matczynym współczuciu przejawia się prawdziwe znaczenie owej szczerej miłości. Świadectwem tego, że poprzez tajemnicę owego współczucia matki nie chcą ani nie żądają nagrody ani podarunków za ich miłość do dzieci, jest ich gotowość do poświęcenia dla dzieci życia, a nawet wiecznej szczęśliwości. Wszystkim, co posiada kwoka, jest jej życie, a jednak kwoka poświęciła własną głowę, by ocalić głowy swoich kurcząt przed szczękami psa - jak zaświadczył Husrev.

Kwestia Czwarta

Nie powinniśmy przyjmować darów, które przychodzą w rękach pozornych przyczyn lub (jak może się zdawać) jedynie z powodu tych pozornych przyczyn. Jeśli przyczyna taka, jak zwierzę lub drzewo, nie posiada własnej woli, jej dary pochodzą bezpośrednio od przyczyny, którą jest Wszechmocny Bóg. Pozorna przyczyna wypowiada słowa: "W Imię Boga!" właściwym dla niej językiem i daje owe dary tobie, więc ty również powiedz: "W Imię Boga!" i przyjmij je przez wzgląd na Jego miłosierdzie. Jeśli pozorna przyczyna posiada własną wolę, powinna powiedzieć: "W Imię Boga!", a wówczas możesz je przyjąć, w przeciwnym razie powinieneś je odrzucić. Oprócz swego wyraźnego znaczenia werset:

وَلَا تَاْكُلُوا مِمَّا لَمْ يُذْكَرِ اسْمُ اللّٰهِ عَلَيْهِ

{[*]: Nie jedzcie tego, nad czym nie wymieniono Imienia Boga! Na pewno byłoby to bezbożnością! Koran, 6:121.} osiada również znaczenie, które można wywnioskować, a które mówi: "Nie przyjmujcie udziału w darach, które nie wspominają Prawdziwego darczyńcy i nie zostały dane w Jego Imię".

Ponieważ tak jest, zarówno ten, kto daje, jak i ten, kto otrzymuje, powinni powiedzieć: "W Imię Boga!" Jeśli ten, kto daje, nie wypowie tych słów, a ty jesteś potrzebującym, powiedz: "W Imię Boga!", ujrzyj nad

darczyńcą rękę Bożego miłosierdzia, ucałuj ją w podzięce i przyjmij od ofiarodawcy jego dar. Oznacza to, że powinniśmy patrzeć nie na dar, a na obdarowanie, zaś patrząc na obdarowanie, powinniśmy myśleć o Prawdziwym darczyńcy, gdyż już rozważania tego rodzaju są rodzajem podziękowań. Następnie, jeśli chcesz, ofiaruj swą modlitwę w intencji tego, kto stał się widocznym narzędziem woli Boga, ponieważ to przez jego ręce dar został przesłany do ciebie.

Tych, którzy oddają cześć pozornym przyczynom, zwodzą dwie rzeczy zachodzące razem lub istniejące razem (co nazywa się "powiązaniem"); ci ludzie przypuszczają, że owe dwie rzeczy są przyczynami dla siebie nawzajem. Ponadto, ponieważ nieistnienie jednej z tych rzeczy jest przyczyną nieistnienia daru, mniemają oni, że tak samo jej istnienie jest przyczyną zaistnienia daru. Ofiarowują więc podziękowanie i wdzięczność owej rzeczy, i w ten sposób popadają w błąd, ponieważ zaistnienie daru wynika z wszelkich koniecznych warunków i przygotowań, podczas gdy dar nie zaistnieje, jeśli nie zostanie spełniony choć jeden warunek jego zaistnienia.

Na przykład ktoś, kto nie otworzył śluzy w kanale, by nawodnić ogród, jest powodem i przyczyną wyschnięcia ogrodu i niezaistnienia jego darów. Jednak zaistnienie darów, jakie przynosi ten ogród, jest zależne od setek warunków oprócz obowiązków człowieka; dary są powoływane do życia poprzez Bożą wolę i wszechmoc, które są prawdziwą przyczyną. Zrozum więc, jak oczywisty jest błąd sofistów i w jakim błędzie są ci, którzy oddają cześć pozornym przyczynom!

Tak, "powiązanie" to jedna kwestia, a przyczyna to inna kwestia. Otrzymujesz dar, lecz intencja człowieka, który cię obdarował, była jedynie powiązana z darem, lecz nie była jego przyczyną. Przyczyną było Boże miłosierdzie. Jeśli ów człowiek nie zamierzałby obdarować cię, nie otrzymałbyś tego daru, a jego brak intencji byłby przyczyną, dla której dar nie zaistniał. Jednak w konsekwencji powyższej zasady pragnienie obdarowania nie może być przyczyną daru, może być jedynie jednym z setek warunków jego zaistnienia.

Na przykład niektórzy z uczniów Światła (jak Husrev czy Re'fet), którzy otrzymali dary Wszechmocnego Boga, pomylili "powiązanie" z przyczyną i byli nadmiernie wdzięczni swojemu mistrzowi. Jednak Wszechmocny Bóg połączył przyznany im dar, jakim były korzyści płynące z nauk Koranu, i dar nauczania, jaki przyznał ich mistrzowi, sprawiając zaistnienie "powiązania" między dwoma Swymi darami. Powiedzieli:

"Jeśli nasz mistrz nie przybyłby tutaj, nie otrzymalibyśmy tej nauki, zatem jego nauka jest przyczyną naszych korzyści", jednakże odpowiedziałem:

"Bracia! Dary, jakimi Wszechmocny Bóg obsypał was i mnie, przybyły razem. Przyczyną obu darów jest Boże miłosierdzie. Tak jak wy, ja również pewnego razu pomyliłem 'powiązanie' z przyczyną i byłem bardzo wdzięczny setkom wam podobnych uczniów Ruchu Światła, wyposażonych w diamentowe pióra. Mógłbym powiedzieć: 'Gdyby nie oni, jak na pół piśmienny nieszczęśnik taki jak ja miałby wykonywać swoją służbę?' Wtedy zrozumiałem, że po obdarowaniu was świętym darem poprzez pióro, Bóg obdarował mnie sukcesem w mej służbie. Dokonał 'powiązania' dwóch darów, z których żaden nie był przyczyną Drugiego. Nie dziękuję wam, lecz winszuję; wy również raczej módlcie się za mnie i winszujcie mi, niż bądźcie mi wdzięczni".

Tak, dzięki owej Kwestii Czwartej można zrozumieć, jak wiele stopni ma nieuwaga!

Kwestia Piąta

Tak jak błędem jest oddanie majątku całej wspólnoty jednemu człowiekowi, jak jeden człowiek źle uczyni, jeśli położy rękę na dobroczynnych fundacjach, należących do wspólnoty, tak samo nieodpowiednie zarówno dla wspólnoty, jak i dla jej przywódcy czy też mistrza, jest przypisywanie przywódcy lub mistrzowi wyników pracy całej wspólnoty, bądź też zaszczytów i zasług wynikających z jej dobrych uczynków. Takie postępowanie łechce jego egoizm i wspiera jego dumę. Chociaż jest tylko odźwiernym, we własnym mniemaniu jest królem. W ten sposób wyrządza zło samemu sobie. Zaiste, otwiera on drzwi do pewnego zamaskowanego rodzaju przydawania współtowarzyszy Bogu Jedynemu.

Tak, pułkownik nie może rościć sobie praw do łupu, zwycięstwa i sławy należnych pułkowi, który zdobył cytadelę. Mistrz i przewodnik duchowy nie powinien być uważany za źródło i początek wspólnoty, lecz powinien być znany jako ten, w którym odbijają się i przejawiają dobre czyny jej członków. Na przykład ciepło i światło docierają do ciebie za pośrednictwem zwierciadła. Byłoby szaleństwem, gdybyś zapomniał o istnieniu słońca i, poczytując lustro za źródło owego światła i ciepła, byłbyś wdzięczny jemu, zamiast być wdzięcznym słońcu. Zwierciadło powinno zostać zachowane, ponieważ jest miejscem, w którym przejawia się słońce. Dusza i serce przewodnika duchowego są jak zwierciadło; są miejscem, w którym odbija się blask bijący od Wszechmocnego

Boga. W odniesieniu do owego blasku, przewodnikowi nie należy przypisywać pozycji wyższej niż ta, która wynika z jego bycia narzędziem. Czasami nawet zdarza się, że mistrz uważany za źródło, w istocie nie jest ani źródłem blasku, ani miejscem jego przejawów. Jego uczeń uważa, że blask, który otrzymał jego mistrz, wynika bądź z czystości jego szczerej intencji, bądź z siły jego przywiązania lub ze skupienia się na tym, który jest mistrzem jego mistrza, bądź też w inny sposób pochodzi ze zwierciadła, jakim jest dusza mistrza. Podobnie jak w wyniku hipnozy, niektórzy ludzie otwierają okno na świat podobieństw poprzez uważane wpatrywanie się w lustro, w którym widzą dziwne i cudowne rzeczy, które jednak nie znajdują się w lustrze. Okno, które umożliwia im oglądanie owych rzeczy, otwiera się w ich wyobrażeniach dzięki temu, że skupiają uwagę na zwierciadle, lecz poza zwierciadłem. Oto, z jakiego powodu szczery uczeń może niekiedy osiągnąć wyższy stopień niż niedoskonały szejk. Uczeń powraca, prowadzi swego szejka i sam staje się dla niego szejkiem.

NOTATKA CZTERNASTA,

składająca się z czterech krótkich Znaków, nawiązujących do Bożej jedności

Znak Pierwszy

O, czcicielu przyczyn! Oto znajdujesz cudowny pałac, ukształtowany i stworzony z rzadkich klejnotów. Niektóre z klejnotów użytych przy jego budowie można znaleźć jedynie w Chinach, inne w Andaluzji, jeszcze inne w Jemenie, podczas gdy innych nie można znaleźć nigdzie poza Syberią. Jeśli widzisz, że ów pałac został stworzony, a szlachetne kamienie pochodzące z południa, północy, wschodu i zachodu zostały zgromadzone tego samego dnia, czyż mógłbyś mieć jakiekolwiek wątpliwości co do tego, że mistrz budowniczy, który wykonał ów pałac, jest cudotwórcą, który włada całą ziemią?

Każde zwierzę jest pałacem Boga, a człowiek jest najpiękniejszym i najbardziej cudownym z owych pałaców. Niektóre klejnoty w pałacu nazywanym człowiekiem pochodzą ze świata duchowego, inne ze świata podobieństw i ze Strzeżonej Tablicy, a jeszcze inne ze świata powietrza, świata światła i świata żywiołów. Człowiek jest cudownym pałacem, a jego potrzeby rozciągają się aż po wieczność, jego nadzieje rozprzestrzeniają się na wszystkie krainy niebios i ziemi, a on sam jest powiązany ze wszystkimi epokami tego świata i życia ostatecznego.

O, ty, który mniemasz, że jesteś prawdziwie człowiekiem! Ponieważ taka jest twoja prawdziwa natura, możesz być uczyniony jedynie przez Tego, dla Którego ten świat i życie ostateczne są jak mieszkanie, dla Którego niebo i ziemia są jak stronice, Który rozporządza przedwiecznością i wiecznością, jakby były dniem wczorajszym i dniem jutrzejszym. W takim przypadku jedyną istotą godną tego, by człowiek oddawał jej cześć, jedynym miejscem ratunku i Jedynym Zbawicielem może być tylko Ten, Który włada ziemią i niebiosami, Który trzyma w Swej dłoni cugle tego świata i świata ostatecznego.

Znak Drugi

Są tacy głupcy, którzy, ponieważ nie rozpoznają słońca, kiedy widzą je w zwierciadle, zaczynają miłować zwierciadło. Z wielkim uczuciem starają się zabezpieczyć zwierciadło, ponieważ (jak sądzą) wówczas nie przepadnie znajdujące się w nim słońce. Ilekroć głupiec uświadamia sobie, że słońce nie umiera wraz ze śmiercią lustra i nie ginie, kiedy lustro zostanie rozbite, zwraca się z całą swą miłością ku słońcu na niebie. Pojmuje, że ani słońce pojawiające się z zwierciadle, ani jego dalsze istnienie nie zależą od zwierciadła, lecz to raczej słońce utrzymuje lustro i zaopatruje je w lśniące światło. Przetrwanie słońca nie zależy od zwierciadła, lecz przetrwanie blasku lustra zależy od przejawów słońca.

O, człowieku! Twoje serce, tożsamość i natura są lustrem. Żarliwe umiłowanie nieśmiertelności, umieszczone w twej naturze i w twoim sercu, nie powinno być skierowane ku zwierciadłu ani ku twojemu sercu czy twej naturze, lecz ku przejawowi Trwającego, Chwalebnego, którego przejawy odbijają się w zwierciadle, zgodnie z jego charakterem. Jednakże z powodu twej głupoty twoja miłość jest zwrócona w innym kierunku. Ponieważ tak jest, powiedz: "O, Ty, Który trwasz, jesteś Jedynym Trwającym!", co znaczy: "Ponieważ Ty istniejesz i trwasz, to jeśli chcesz, by zdarzyło się nam cokolwiek z tego, co przemija lub nie istnieje, niech tak będzie, to rzeczy bez znaczenia!"

Znak Trzeci

O, człowieku! Najdziwniejszym stanem, jaki Wszechmądry Stwórca zawarł w twojej naturze, jest twoja niezdolność do tego, byś spokojnie osiadł w szerokim świecie; jak ktoś, kto dusi się w więzieniu, z trudem łapiesz powietrze, tęskniąc do miejsca bardziej rozległego niż ten świat. A jednak wchodzisz w najdrobniejszą kwestię, w jedno wspomnienie, w jedną chwilę, by w nich zamieszkać. Twoje serce i umysł, które nie mogły znaleźć sobie miejsca w wielkim świecie, osiedlają się w tej odrobinie.

Wraz ze swoimi najgłębszymi uczuciami wędrujesz przez ową krótką chwilę, przez drobne wspomnienie.

Stwórca ulokował w twej naturze również takie niematerialne moce i misterne zdolności, którym nie dogodzisz, choćby pożarły cały świat, choć niektóre z nich nie są w stanie udźwignąć nawet drobnej cząsteczki. Jak oko nie może ponieść nawet włosa, chociaż głowa może ponieść ciężkie kamienie, tak owe zdolności nie uniosą nawet czegoś o wadze włosa (to jest, nieistotnego stanu wynikającego z nieuwagi), lecz zgasną lub nawet umrą.

Skoro tak jest, bądź ostrożny, uważnie stawiaj kroki i strzeż się, byś nie utonął! Nie pław się w kęsach pożywienia, w słowach, ziarnach, błyskach, znakach, pocałunkach! Nie nurzaj swych rozległych zdolności, które mogłyby połknąć cały świat, w rzeczach tego rodzaju, ponieważ istnieją rzeczy, które, choć są bardzo małe, mogą - pod pewnym względem - połknąć te, które są bardzo wielkie. Niebo wraz z jego gwiazdami może zanurzyć się w małym odłamku szkła. Większość spośród stronic, na których zapisano działania i rozstania twego życia, przechowujesz dzięki swojej zdolności pamięci, drobnej jak ziarnko gorczycy. Zatem tak samo istnieją małe rzeczy, które połykają rzeczy wielkie i mieszczą je w sobie.

Znak Czwarty

O, człowieku, który oddajesz cześć temu światu! Uważasz swój świat za bardzo rozległy, lecz w istocie przypomina on ciasny grób. Jednak ponieważ ściany tego miejsca zamieszkania podobnego grobowi są ze szkła, odbijają się jedna w drugiej i rozciągają się, jak okiem sięgnąć. Twój świat, choć jest ciasny jak grób, zdaje się być wielkim jak całe miasto. Choć zarówno ściana po prawej stronie, która jest przeszłością, jak ściana po lewej stronie, która jest przyszłością, nie istnieją, odbijają się jedna w drugiej, rozpościerając skrzydła niezwykle krótkiej i ograniczonej teraźniejszości. Rzeczywistość mieszka się z wyobraźnią, a ty bierzesz za istniejący świat, który nie istnieje.

Szybko wirująca linia zdaje się szeroka jak rozległa powierzchnia, choć w rzeczywistości jest cienką kreską. Twój świat także w rzeczywistości jest ciasny, lecz z powodu twojej nieuwagi, twych złudzeń i twojej wyobraźni jego ściany oddaliły się od siebie. Jeśli prowadzony przez nieszczęście wmieszasz się w sprawy tego świata, uderzysz głową w ścianę, którą brałeś za będącą daleko od ciebie. To rozpędzi złudzenia w twojej głowie i odpędzi od ciebie sen. Wtedy zobaczysz, że twój rozległy świat w rzeczywistości jest bardziej ciasny od grobu i węższy niż most. Twoje życie przemija szybciej niż błyskawica, przepływa szybciej niż wylewana z naczynia herbata.

Ponieważ życie tego świata, życie ciała i życie zwierząt są tym samym, strząśnij z siebie zwierzęcość, uwolnij się od niej, pozostaw za sobą to, co materialne, wejdź na poziom życia twego serca i życia duchowego! Znajdziesz glob życia, świat światła, daleko bardziej rozległy niż ten świat, który wyobrażałeś sobie jako szeroki. Kluczem do owego świata światła jest uczynienie serca wypowiadającym święte słowa: Nie ma bóstwa oprócz Boga Jedynego!,które wyrażają tajemnice Bożej jedności i wiedzy o Bogu, a także uczynienie duszy działającą zgodnie z ich znaczeniem.

NOTATKA PIĘTNASTA,

składająca się z"Trzech Kwestii"{[*]: Druga i Trzecia Kwestia Notatki Piętnastej są częściami Błysku Dwudziestego Czwartego. Kwestia Druga jest zawarta w Błysku Dwudziestym Czwartym, a Trzecia w traktacie Barla Lahikasi.}

Kwestia Pierwsza Wersety:

فَمَنْ يَعْمَلْ مِثْقَالَ ذَرَّةٍ خَيْرًا يَرَهُ ٭ وَمَنْ يَعْمَلْ مِثْقَالَ ذَرَّةٍ شَرًّا يَرَهُ

{[*]: I ten, kto uczynił dobra na ciężar pyłku, zobaczy je; I ten, kto uczynił zła na ciężar pyłku, zobaczy je. Koran, 99:7-8.}

wskazują na najpełniejszy przejaw Imienia Bożego "Zachowujący". Jeśli chcesz dowodu owej prawdy Wszechmądrego Koranu, spójrz na stronice księgi wszechświata, która jest spisana na wzór Księgi Jasnej, a ujrzysz największy z przejawów Imienia Bożego "Zachowujący" i wiele rzeczy podobnych na wiele sposobów najwyższej prawdzie powyższych wersetów.

Weź na przykład garść nasion różnych drzew, kwiatów i roślin, które są niczym małe szkatułki, a wszystkie różnią się od siebie, a następnie zagrzeb je w ciemności zwykłej, pozbawionej życia ziemi. Podlej je zwykłą wodą, której brak równowagi, która nie posiada zdolności rozróżnienia i podąża wszędzie tam, gdzie ją wylejesz.

Teraz wróć, kiedy przyszła wiosna, owa scena, na której zachodzi coroczne zmartwychwstanie, i spójrz! Zwróć uwagę na czas wiosny, kiedy podobny Israfilowi anioł grzmotu przywołuje deszcz, jakby dął w swą trąbę, dając dobrą nowinę o powiewie życia, który tchnie w nasiona zagrzebane pod ziemią, a ujrzysz, że zgodnie z przejawem Imienia Bożego "Zachowujący" owe nasiona, z których każde jest podobne do

innego, a wszystkie są zmieszane ze sobą, doskonale i bez błędu odpowiadają na rozkaz stworzenia, przychodzący od Wszechmądrego Stwórcy. Odpowiadają na niego z taką dokładnością, że w ich wzrastaniu przejawiają się olśniewająca świadomość, przenikliwość, zamysł, wola, wiedza, doskonałość i mądrość. Sam widzisz, że owe nasiona, z których każde jest podobne do innego, rozdzieliły się i zostały rozróżnione jedno od Drugiego.

Na przykład to drobne nasionko stało się drzewem figowym, które zaczęło rozpościerać dary Wszechmądrego Stwórcy ponad naszymi głowami. Rozdziela je, wyciągając je do nas w swoich rękach. A te dwa nasiona, które pozornie są takie same, wydały kwiaty zwane słonecznikami i bratkami, i upiększyły je dla nas. Kwiaty uśmiechają się do nas i sprawiają, że je kochamy. A nasiona tego rodzaju stały się pędami, a później drzewami, które wydały piękne owoce. Rozbudzając nasz apetyt poprzez ich rozkoszny smak, poprzez ich zapach i kształt, zapraszają nas do siebie, poświęcają się dla swych nabywców, aby ci mogli wnieść się z poziomu życia właściwego warzywom do poziomu życia zwierząt. I tak dalej; możesz tworzyć dalsze przykłady w ten sam sposób. Nasiona rozwinęły się w taki sposób, że jedna ich garść stała się ogrodem, pełnym różnorodnych drzew i kwiatów, wśród których nie znajdziesz żadnego mankamentu ani żadnego błędu. Ukazują one znaczenie wersetu:

فَارْجِعِ الْبَصَرَ هَلْ تَرٰى مِنْ فُطُورٍ

{[*]: Nie widzisz w stworzeniu Miłosiernego żadnej dysproporcji. Zwróć więc swoje spojrzenie: czy zobaczysz jakąś skazę? Koran, 67:3.}

Poprzez przejaw Imienia Bożego "Zachowujący" i dzięki zsyłanym przez nie darom, każde z nasion zachowuje i ukazuje, bez chaosu i bez błędu, swój rodowód i dziedzictwo swego rodzica.

To wszystko z pewnością wskazuje na Zachowującego, Który wykonał ową cudowną pracę, a najwyższy przejaw Swego zachowywania każdej rzeczy zademonstruje, kiedy nastąpi Zmartwychwstanie na Sąd Ostateczny.

Tak, tak doskonały i bezbłędny przejaw zachowania każdej rzeczy, widoczny w pozbawionych znaczenia, ulotnych i przemijających sprawach, jest rozstrzygającym dowodem tego, że uczynki, dzieła, słowa, dobre i złe czyny człowieka, posiadacza najwyższej wiary i wicekróla ziemi - czyny o najwyższym znaczeniu, których efekty są wieczne - są dokładnie zachowywane i będą podlegać rozliczeniu.

Czy człowiek przypuszcza, że zostanie pozostawiony sam sobie? Niech Bóg uchroni! Przeznaczeniem człowieka jest wieczność, niekończące się

szczęście lub nieustanna męka. Zostanie wezwany, by zdał rachunek ze wszystkich swoich uczynków, tych małych i tych wielkich, tych, których było wiele, i tych, które były nieliczne. Otrzyma nagrodę lub zostanie ukarany.

Świadectw najwyższego przejawu zachowania każdej rzeczy i świadectwa prawdziwości wersetów, które przytoczyliśmy na początku tej Kwestii, jest tak wiele, że są one poza możliwościami jakiegokolwiek obliczenia czy rachunku. Te, które ukazaliśmy w tej kwestii, są jedną kroplą z oceanu, atomem z wielkiej góry.

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

{[*]: "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32.}

* * *

Błysk Osiemnasty

Ten Błysk został opublikowany w traktacie Sikke-i Tasdik-i Gaybi

i w ręcznie sporządzonych wydaniach zbioru Błyski.

* * *

Błysk Dziewiętnasty

O oszczędności

(Ten traktat dotyczy oszczędności i bycia zadowolonym z tego, co się posiada, jak również rozrzutności i marnotrawstwa).

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

كُلُوا وَ اشْرَبُوا وَ لَا تُسْرِفُوا

{[*]: Jedzcie i pijcie, ale nie trwońcie! Zaprawdę, Bóg nie kocha rozrzutników! Koran, 7:31.}

Ten werset daje w najwyższym stopniu ważną i mądrą naukę, przekazując ją w formie zdecydowanego nakazania oszczędności i jasnego zakazu marnotrawstwa. Owa kwestia obejmuje siedem Punktów.

PUNKT PIERWSZY

Najbardziej Litościwy Stwórca pragniepodziękowańw zamian za dary, którymi obsypuje ludzkość. Rozrzutność jest sprzeczna z podziękowaniami, oznacza lekceważenie darów i przynosi stratę, jednakże oszczędność ukazuje poszanowanie dla daru i przynosi zysk. Tak, oszczędność zarówno jest rodzajem podziękowań, ukazuje szacunek dla Bożego miłosierdzia przejawiającego się w darach, jak też bez najmniejszej wątpliwości jest przyczyną dostatku. Podobnie jak wstrzemięźliwość, oszczędność daje ciału zdrowie, a ponieważ ratuje człowieka przed poniżeniem, które staje się przyczyną żebraniny, rodzi szacunek człowieka dla samego siebie. Jest również potężnym środkiem umożliwiającym doświadczenie przyjemności, jaką można znaleźć w darach Bożych, jak również posmakowanie przyjemności zawartej w tych darach, które pozornie nie dają przyjemności. Jeśli zaś chodzi o marnotrawstwo, ponieważ jest przeciwieństwem tych przykładów mądrości, ma groźne konsekwencje.

PUNKT DRUGI

Wszechmądry Stwórca uczynił ludzkie ciało na kształt cudownego pałacu, a także przypominającym dobrze zarządzane miasto. Zmysł smaku w ustach jest jak odźwierny owego pałacu, a nerwy i naczynia krwionośne są jak przewody telefonu i telegrafu; są narzędziami, za pomocą których zmysł smaku komunikuje się z żołądkiem, znajdującym się wewnątrz ciała, i informuje go o pożywieniu, które wstępuje do ust. Jeśli ciało i żołądek nie mają z jedzenia żadnego pożytku, żołądek mówi: "To jest zakazane!" i wydala je. Niekiedy jedzenie jest kwaśne i szkodliwe dla żołądka, jak również nie przynosi żadnych korzyści dla ciała; wówczas żołądek natychmiast je wypluwa.

Zatem patrząc z punktu widzenia zarządzania ciałem, jeśli zmysł smaku jest odźwiernym, to żołądek jest panem i władcą. Jeśli dary przysłane do pałacu lub miasta i przekazane władcy tego pałacu są warte sto lir, jedynie to, co warte jest pięć lir, będzie napiwkiem właściwym dla odźwiernego. Inaczej stanie się on zarozumiały i przekupny, aż zapominając o swoich obowiązkach wpuści do pałacu wywrotowców tylko dlatego, że dali mu większy napiwek.

W wyniku tej tajemnicy wyobraźmy sobie teraz dwa kęsy jedzenia. Jeden składa się z pożywnego jedzenia, takiego jak ser czy jaja, które kosztowało czterdzieści par, zaś drugi z najbardziej wybornych ciast, które kosztowały dziesięć kuruszów. {[*]: Lira składała się ze stu kuruszów, zaś kurusz z czterdziestu par.} Zanim oba znajdą się w ustach, nie ma różnicy między nimi, w odniesieniu do ciała są one równe. Po przejściu przez gardło, nadal odżywiają ciało w ten sam sposób; zaiste, ser warty czterdzieści par niekiedy jest bardziej pożywny. Jedynie w odniesieniu do rozpieszczania umieszczonego w ustach zmysłu smaku zachodzi różnica, trwająca pół minuty. Możesz zobaczyć na tym przykładzie, jak bezsensownym i szkodliwym marnotrawstwem jest powiększanie kosztów od czterdziestu par do dziesięciu kuruszów jedynie dla połowy minuty.

Choć podarek przekazany władcy pałacu jest wart jedną lirę, danie odźwiernemu napiwku dziewięć razy większego niż ten, który jest dla niego odpowiedni, z pewnością uczyni go skorumpowanym. Ogłosi on: "To ja jestem władcą" i pozwoli wejść każdemu, kto da mu większy napiwek i większą przyjemność, sprawi, że wybuchnie rewolucja lub pożar, a wówczas będzie zmuszony, by wołać: "Och, zadzwońcie po doktora i przyprowadźcie go, niech ugasi ogień w moim żołądku i niech sprawi, by spadła gorączka!"

Zatem oszczędność i zadowolenie z tego, co się posiada, są zgodne z Bożą mądrością; traktują one zmysł smaku jako odźwiernego i dają mu stosowne wynagrodzenie. Jeśli chodzi o marnotrawstwo, ponieważ jest ono działaniem sprzecznym z mądrością, szybko zostaje ukarane, rozstraja żołądek i powoduje utratę prawdziwego apetytu. Tworzenie fałszywego, sztucznego apetytu z niepotrzebnej różnorodności produktów spożywczych powoduje niestrawność i chorobę.

PUNKT TRZECI

W Punkcie Drugim powiedzieliśmy, że zmysł smaku jest odźwiernym, i zaiste, dla nieuważnych i dla tych, którzy nie rozwinęli się duchowo i nie dokonali postępu na drodze podziękowań, jest on jak odźwierny. Nie należy pozwalać sobie ani na marnotrawstwo, ani na dziesięciokrotne zwiększanie sumy, jaką płacimy zmysłowi smaku jedynie po to, by sprawić mu przyjemność.

Jednakże dla tych, którzy prawdziwie są na drodze wdzięczności, dla tych, którzy poszukują tego, co rzeczywiste, i dla tych, których serca dostąpiły tego, co prawdziwe, zmysł smaku jest jak kierownik lub kontroler w kuchniach Bożego miłosierdzia, jak to wyjaśniliśmy poprzez porównanie w Słowie Szóstym. Jego obowiązkiem jest rozpoznanie i zważenie na delikatnych szalach rozmaitych darów Bożych, jakie zostały mu przyznane w postaci pożywienia, a następnie wysłanie do ciała i żołądka informacji o jedzeniu w formie podziękowań. Pod tym względem zmysł smaku wskazuje nie tylko na żołądek; ponieważ wskazuje także na serce, duszę i umysł, jego pozycja i znaczenie są nadrzędne w stosunku do żołądka. Może kierować się przyjemnością, o ile nie będzie ona rozrzutnością ani przesadą; wówczas całkowicie poświęca się wypełnianiu obowiązków składania podziękowań, rozpoznawania darów Bożych i spostrzegania ich rozmaitości, pod warunkiem, że są dozwolone, a nie prowadzą do poniżenia i żebractwa. W rzeczywistości można przedkładać wyśmienite jedzenie nad inne pokarmy w celu zatrudnienia języka, w którym umieszczony jest zmysł smaku, do wyrażania podziękowań.

Oto przykład cudu, jakiego dokonał Szejk Gajlani, nawiązującego do owej prawdy:

Pewnego razu Szejk Gajlani, Ghałs al-A'zam (niech jego tajemnica będzie uświęcona!) uczył jedynego syna starej i zatroskanej kobiety. Owa szacowna dama weszła do pokoiku syna i ujrzała, że nie ma on nic do jedzenia, prócz wyschniętego kawałka czarnego chleba. Wycieńczenie syna, wynikające z jego ascezy, wzbudziło w niej matczyne współczucie i żal.

Poszła do Szejka Gajlaniego, by się poskarżyć, i ujrzała, że szejk zajada pieczonego kurczaka. Z powodu troski o syna oznajmiła: "Panie! Mój syn umiera z głodu, kiedy ty jesz kurczaka!" Wtedy Ghałs al-A'zam powiedział do kurczaka: "Za zezwoleniem Boga, powstań!" Wówczas kości pieczonego kurczaka zebrały się i z naczynia wyskoczył cały, żywy kurczak. (Zdarzenie to zostało zrelacjonowane jednogłośnie, poprzez wiele udokumentowanych łańcuchów wiarygodnych przekazicieli, jako cud człowieka, którego nadzwyczajna zdolność dokonywania cudów była znana w całym świecie). Szejk Gajlani powiedział matce: "Kiedy twój syn osiągnie ten poziom, też będzie mógł jeść kurczaki".

Oto, jakie jest znaczenie jego słów: "Kiedy tylko dusza twojego syna zapanuje nad jego ciałem, kiedy jego serce zapanuje nad pragnieniami jego duszy, kiedy jego rozum zapanuje nad jego żołądkiem, a on sam będzie pragnął przyjemności jedynie dla złożenia podziękowań za nią, niech je to, co wyśmienite".

PUNKT CZWARTY

Zgodnie z hadisem, którego znaczenie jest następujące: Oszczędny nie będzie miał trudności z utrzymaniem swej rodziny,{[*]: Ahmad Ibn Hanbal, Al-Munałi, Al-Hindi.} oszczędny i gospodarny człowiek nie będzie miał przesadnych kłopotów ani trudności we wsparciu swej rodziny.

Są niezliczone dowody na to, że oszczędność przynosi dostatek i dobre życie. Na przykład widziałem samego siebie i mogę powiedzieć, zgodnie ze świadectwem tych, którzy przyszli mi z pomocą i wspierali mnie, że dzięki byciu oszczędnym czasami osiągałem dziesięciokrotny zysk, podobnie jak moi przyjaciele. Dokładnie dziewięć (a teraz już trzydzieści) lat temu pewni przywódcy klanowi, którzy wraz ze mną zostali zesłani do Burdur, robili wszystko, bym przyjął od nich jałmużnę, ponieważ wówczas nie cierpiałbym niedostatku i upokorzenia wynikających z braku pieniędzy. Powiedziałem owym bogatym przywódcom: "Mam bardzo niewiele pieniędzy, lecz jestem oszczędny, gospodarny i przyzwyczajony do tego, by zadowalać się małym, dzięki czemu w istocie jestem bogatszy od was". Odrzuciłem ich powtarzające się propozycje, choć nalegali. Warto odnotować, że dwa lata później niektórzy z tych, którzy oferowali mi zakat, popadliw długi, gdyż nie byli oszczędni. Chwała niech będzie Bogu!, siedem lat po tych wydarzeniach, dzięki dostatkowi będącemu wynikiem oszczędności, owa niewielka kwota pieniędzy wciąż była dla mnie wystarczająca; nie zostałem poniżony ani zmuszony do tego, by

przedstawiać ludziom moje potrzeby, nie zboczyłem z mojej drogi bycia samowystarczalnym i niezależnym od ludzi, co jest jedną z podstawowych zasad mojego życia.

Człowiek, który nie jest oszczędny, z pewnością zostanie poniżony i sprowadzony do ubóstwa, a w jego efekcie - do żebraniny. W dzisiejszych czasach zdobycie pieniędzy, owych narzędzi marnotrawstwa i ekstrawagancji, jest nadzwyczaj kosztowne. Czasami człowiek sprzedaje swój honor i szacunek dla samego siebie, przyjmując łapówki. Niekiedy sprzedaje się nawet świętości religijne, by otrzymać w zamian nieco bezwartościowych pieniędzy. Oznacza to, że zdobywamy dobra materialne warte dziesięć kuruszów w zamian za niematerialną stratę, której wartość odpowiada setce lir.

Jednakże, zgodnie z ukrytym znaczeniem wersetu:

اِنَّ اللّٰهَ هُوَ الرَّزَّاقُ ذُو الْقُوَّةِ الْمَت۪ينُ

{[*]: Zaprawdę, Bóg jest Dawcą Zaopatrzenia, Posiadającym Siłę, Niewzruszonym!, Koran, 51:58.} ak również z wyraźnym znaczeniem wersetu:

وَمَا مِنْ دَٓابَّةٍ فِى الْاَرْضِ اِلَّا عَلَى اللّٰهِ رِزْقُهَا

{[*]: I nie ma ani jednego zwierzęcia na ziemi, którego zaopatrzenie nie przypadałoby Bogu..., Koran, 11:6.} eśli człowiek jest oszczędny i ogranicza swoje potrzeby do tych istotnych, znajdzie on w niespodziewany sposób zaopatrzenie wystarczające do przeżycia. Gwarantują to wersety koraniczne. Tak, istnieją dwa rodzaje zaopatrzenia: {[*]: Al-Dżurdżani, Al-Ghazali.}

Pierwszyrodzaj to prawdziwe zaopatrzenie, które jest wystarczające dla egzystencji. Jak mówi o tym zarządzenie wersetów Koranu, jest ono zagwarantowane przez Pana każdej rzeczy, Który utrzymuje przy życiu wszelkie Swoje stworzenia. Tak długo, jak nie przeszkodzi temu skłonność człowieka do zła, znajdzie on owo niezbędne zaopatrzenie bez względu na okoliczności. Nie będzie zmuszony do poświęcenia ani swej religii, ani honoru, ani szacunku dla samego siebie.

Drugi rodzaj to zaopatrzenie w metaforycznym znaczeniu tego słowa. Z powodu owego zaopatrzenia i jego nadużywania nieistotne potrzeby stają się podobne najważniejszym, a ludzie przywiązani do zwyczaju i tradycji stają się uzależnieni od owych potrzeb i nie mogą z nich zrezygnować. Takie zaopatrzenie nie jest zagwarantowane przez Dawcę Zaopatrzenia, więc uzyskanie go jest nadzwyczaj kosztowne - zwłaszcza w dzisiejszych czasach. By pozyskać owe bezowocne i szkodliwe "dobra", przede

wszystkim poświęca się szacunek dla samego siebie, akceptuje się własne poniżenie, by niekiedy poniżyć się do tego, co w istocie jest żebraniną i całowaniem stóp niegodziwców, by niekiedy poświęcić nawet święte prawdy religijne, które są światłem życia wiecznego.

W naszym czasie ubóstwa i trudności nieszczęśni ludzie, którzy mają sumienie, nie mogą w obliczu udręki głodnych i potrzebujących odczuwać jakiejkolwiek przyjemności z nielegalnie zdobytych pieniędzy. Jeśli chodzi o to, co tyczy się dóbr pozyskanych w sposób wątpliwy, należy korzystać z nich tylko w minimalnym stopniu - na tyle, na ile jest to naprawdę konieczne w naszych dziwnych czasach. Zgodnie z zasadą: Konieczność jest określana stosownie do jej stopnia, to, co zabronione, możemy przyjąć jedynie w najmniejszym koniecznym stopniu. Ktoś, kto jest w straszliwej potrzebie, może jeść zakazane mięso, jednak nie może jeść do syta, lecz jedynie tyle, by pozostać przy życiu. Poza tym nie można w pełni cieszyć się z jedzenia w obecności stu ludzi, którzy są głodni.

Poniższa historia ukazuje, że oszczędność jest przyczyną dostojeństwa i godności:

Pewnego razu Hatim at-Ta'i, który był znany w całym świecie z powodu swej hojności, wydawał wielkie przyjęcie. Kiedy obdarował gości prezentami w ilości aż nadmiernej, wyszedł na spacer po pustyni. Tam ujrzał biednego, starego człowieka, niosącego na plecach cierniste krzewy i rośliny. Starzec krwawił, ponieważ ciernie przebiły jego skórę. Hatim powiedział do niego: "Hatim at-Ta'i wydaje wielkie przyjęcie i rozdaje prezenty. Chodź tam, a za swój ciężar wart pięć kuruszów otrzymasz pięćset kuruszów". Oszczędny starzec odpowiedział: "Podniosłem i dźwigam owe ciernie z szacunkiem dla samego siebie, nie mam żadnych zobowiązań wobec Hatima". W późniejszych czasach Hatima zapytano: "Czy spotkałeś kogoś, kto byłby bardziej hojny i godny szacunku niż ty sam?" Odpowiedział: "Pewien oszczędny starzec, którego spotkałem na pustyni, był bardziej godny szacunku, lepszy i bardziej hojny ode mnie". {[*]: Al-Buchari, Ibn Madża, Ahmad Ibn Hanbal.}

PUNKT PIĄTY

Wszechmocny Bóg w Swej doskonałej szczodrości sprawił, że biedak odczuwa przyjemność z Jego darów tak samo, jak człowiek bogaty, a żebrak tak samo, jak król. Zaiste, przyjemność, jaką biedak uzyskuje z suchego kawałka czarnego chleba, z powodu głodu i bycia oszczędnym jest większa od przyjemności, którą królowi czy bogatemu człowiekowi dają

najbardziej wyborne ciasta, spożywane ze znudzeniem i brakiem apetytu, będącymi skutkiem przesady.

To zadziwiające, lecz niektórzy rozpustni i rozrzutni ludzie oskarżają biednego i gospodarnego człowieka o to, że jest on skąpcem i sknerą. Niech Bóg uchroni! Oszczędność jest zarazem dostojeństwem i hojnością, zaś skąpstwo i chciwość są ukrytą twarzą pozornie szlachetnych cech, jakimi są marnotrawstwo i rozrzutność. Potwierdza to pewne zdarzenie, do którego doszło w moim pokoju w Isparcie na rok przed napisaniem tego traktatu. Oto, jak było:

Jeden z mych uczniów nalegał, bym przyjął od niego w prezencie - wbrew podstawowym zasadom mego długiego życia - blisko dwie i pół okki miodu. Jakkolwiek wiele razy powtarzałem, jakie są moje zasady, nie dawał się przekonać. Powiedziałem więc trzem braciom, którzy wówczas byli ze mną, aby przyjęli miód, mówiąc, że jeśli zachowają oszczędność, będą jeść miód przez trzydzieści do czterdziestu dni w miesiącach sza'ban i ramadan, dzięki czemu nie zabraknie im czegoś słodkiego do jedzenia, a ten, kto przyniósł miód, otrzyma nagrodę. Mnie także przypadła jedna okka miodu. Choć moi trzej przyjaciele byli wstrzemięźliwi i wysoko cenili oszczędność, ponieważ każdy z nich dzielił się miodem z innymi, schlebiając własnej duszy, i ponieważ każdy przedkładał pozostałych nad samego siebie, co pod pewnym względem jest dobrą cechą, zapomnieli o gospodarności. Dwie i pół okki miodu skończyły się w ciągu trzech nocy. Powiedziałem ze śmiechem: "Chciałem, byście czuli smak tego miodu przez trzydzieści do czterdziestu dni, lecz sami zmniejszyliście tę liczbę do trzech dni. Mam nadzieję, że dobrze się bawiliście!" Swoją okkę miodu spożyłem oszczędnie, jedząc miód przez całe miesiące sza'ban i ramadan, i (chwała niech będzie Bogu!) każdego wieczoru, kiedy przerywałem post, dawałem każdemu z tych braci łyżeczkę miodu, {(*): Łyżeczka oznacza tu "uczciwą" (tj. pełną - uz. red. pol.), dużą łyżeczkę do herbaty.} co stało się środkiem do osiągnięcia znaczącej nagrody. Być może każdy, kto zobaczył, że postępuję w ten sposób, uważał to za skąpstwo, a to, co czynili moi bracia przez trzy noce, uznał za hojność, ja jednak dostrzegłem rzeczywiste, leżące w ukryciu pod pozornym skąpstwem, wyniosłą godność, pomnożenie, dostatek i wspaniałą nagrodę. Gdyby moi bracia nie zostali zmuszeni do zaprzestania swego postępowania, doprowadziłaby ono do czegoś znacznie gorszego niż skąpstwo, ukrytego pod nadmierną hojnością, jak żebranina czy zachłanne i wyczekujące obserwowanie ręki drugiego człowieka.

PUNKT SZÓSTY

Między oszczędnością a skąpstwem jest wielka różnica. Tak jak pokora jest chwalebną cechą, powierzchownie podobną do złej cechy służalczości, lecz przecież różniącą się od niej, a godność jest chwalebną zaletą, powierzchownie podobną do wady pychy, lecz przecież różniącą się od niej, tak samo oszczędność, która była jedną z wzniosłych zalet Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i zaiste jest jedną z rzeczy, od których zależy Boża mądrość, widoczna w porządku wszechświata, {[*]: Abu Daud, Ahmad Ibn Hanbal.} nie ma związku ze skąpstwem, które jest mieszanką niegodziwości, chciwości i zachłanności. Podobieństwo między oszczędnością a skąpstwem jest jedynie powierzchowne. Fakt ten potwierdza poniższe zdarzenie:

'Abd Allah Ibn 'Umar (niech Bóg będzie z niego rad) był najbardziej sławnym spośród towarzyszy Proroka znanych jako "siódemka 'Abd Al-lahów", {[*]: Siedmiu 'Abd Allahów" (ar. Al-'Abadila as-saba) to: 'Abd Allah Ibn 'Abbas, 'Abd Allah Ibn 'Umar, 'Abd Allah Ibn Mas'ud, 'Abd Allah Ibn Rałaha, 'Abd Allah Ibn Salam, 'Abd Allah Ibn Amr Ibn al-'As, 'Abd Allah Ibn Abi 'Ałfa. Niech Bóg będzie rad z nich wszystkich.} był najwspanialszym i najważniejszym spośród synów kalifa 'Umara Ibn al-Chattaba, Al-Faruqa (niech Bóg będzie z niego rad), i jednym spośród najbardziej wybitnych uczonych wśród towarzyszy. Pewnego dnia, kiedy robił zakupy na targu, aby zachować zaufanie i uczciwość, od których zależy handel, {[*]: Por. At-Tirmizi, Ibn Madża, Ad-Darimi.} gorąco targował się o rzecz, która dziś byłaby warta zaledwie kilka kuruszów. Zobaczył to inny spośród towarzyszy Proroka i myśląc, że spór, jaki syn kalifa 'Umara, szlachetnego ziemskiego następcy Posłańca Boga, wiódł o rzecz wartą zaledwie kilka kuruszów, z pozoru był nadzwyczajnym skąpstwem, poszedł za 'Abd Allahem, by zrozumieć jego postępowanie. Następnie zobaczył, że kiedy 'Abd Allah był już w drzwiach swego błogosławionego domu, zauważył biednego człowieka, z którym pogawędził przez chwilę, a później ów biedny człowiek odszedł. Kiedy 'Abd Allah wyszedł z domu drugimi drzwiami, zauważył innego biedaka, z którym również chwilę pogawędził, po czym tamten odszedł. Ów towarzysz, który obserwował wszystko z daleka, był ciekaw, co się stało, więc podszedł do każdego z tych biedaków, by zapytać: "'Abd Allah przystanął na chwilę razem z tobą. Co takiego zrobił?" Każdy z nich odpowiedział: "Dał mi grudkę złota". "Subhan Allah!", {[*]: Ar. "Chwała niech będzie Bogu Jedynemu!"; ten wykrzyknik może być również wyrazem zdumienia lub wzburzenia .}

wykrzyknął ów towarzysz i pomyślał: "Jak to możliwe, że na rynku 'Abd Allah wiódł spór o coś, co jest warte ledwie kilka kuruszów, po czym w domu był całkowicie szczęśliwy, kiedy oddał coś, co jest warte dwieście kuruszów tak, by nikt się o tym nie dowiedział?" Następnie poszedł do 'Abd Allaha Ibn 'Umara i powiedział: "O ty, który jesteś imamem! Rozwiąż problem, który mnie dręczy! Na targu zrobiłeś jedno, podczas gdy w domu zrobiłeś drugie". 'Abd Allah odpowiedział, mówiąc: "To, co zrobiłem na targu, nie było skąpstwem, lecz wynikało z oszczędności; moje zachowanie było zupełnie rozsądne, a ja miałem na celu zachowanie zaufania i uczciwości, które są podstawą i duszą kupiectwa. Z kolei to, co zrobiłem w moim domu, wynikało ze współczucia serca i doskonałości duszy. Ani to pierwsze nie było skąpstwem, ani to drugie nie było nieumiarkowaniem".

Nawiązując do tej historii, Imam Abu Hanifa (niech Bóg się nad nim zmiłuje) powiedział: Nie może być żadnej przesady w tym, co dobre, tak jak nie ma żadnego dobra w przesadzie.{[*]: Al-Ghazali, Al-Qurtubi, Al-Munałi.} Oznacza to, że jak w dobrych dziełach i życzliwości nie może być przesady ani marnotrawstwa - pod warunkiem, że obiorcą dobra jest ten, kto na nie zasługuje, tak samo nie ma nic dobrego w marnotrawstwie i braku umiaru.

PUNKT SIÓDMY

Przesada i marnotrawstwo prowadzą do chciwości, zaś chciwość ma trzy konsekwencje:

Pierwszą konsekwencją chciwościjest niezadowolenie. Co do niezadowolenia, to niszczy ono chęć dokładania starań i zapał do pracy, powoduje, że osoba niezadowolona narzeka, zamiast dziękować, a także czyni człowieka leniwym. Taki człowiek porzuca dobra, które są dozwolone, choć nieliczne, {(*): W wyniku marnotrawstwa i braku gospodarności zwiększa się liczba konsumentów, a zmniejsza liczba producentów. Każdy patrzy tylko na rząd. Wówczas obumierają przemysł, handel i rolnictwo, od których zależy życie społeczeństwa, a naród podupada i staje się zubożały.} a poszukuje tych, które są nielegalne i pozornie wolne od problemów. Na drodze do nich poświęca szacunek dla samego siebie, a nawet swój honor.

Drugą konsekwencją chciwościsą rozczarowanie i strata. Chciwiec oddala się od tego, czego by sobie życzył, staje się nieprzyjemny, jest pozbawiony wsparcia i pomocy, aż potwierdza prawdziwość powiedzenia: Chciwiec naraża się na stratę i rozczarowanie.{[*]: Ibn Qajs, Al-Majdani.}

Chciwość i będące jej przeciwnością zadowolenie zgodnie z powszechnym prawem mają swoje skutki w królestwie zwierząt. Na przykład naturalne zadowolenie drzew, które potrzebują zaopatrzenia, sprawia, że zaopatrzenie spieszy ku nim, co pokazuje ogromne korzyści, jakie przynosi zadowolenie z tego, co się posiada, podczas gdy łapczywe uganianie się zwierząt za ich zaopatrzeniem, pełne trudności i niedostatku, ukazuje wielką stratę chciwca.

Również zadowolenie wyrażane językiem właściwym usposobieniu bezsilnych młodych, a także przyjemny pokarm, taki jak mleko, które wypływa dla nich z niespodziewanego miejsca, jakim jest pierś matki, podczas gdy dzikie zwierzęta zdobywają swoje brudne i niewystarczające zaopatrzenie przez zachłanny atak, w jasny sposób dowodzi naszego twierdzenia.

Również pełna zadowolenia postawa grubej ryby świadczy o jej doskonałym zaopatrywaniu, podczas gdy inteligentne zwierzęta jak lisy czy małpy pozostają chude i słabe, ponieważ nie mogą znaleźć dostatecznej ilości zaopatrzenia, choć łapczywie się za nim uganiają, co ponownie ukazuje, do jakiego stopnia chciwość jest przyczyną trudności, a zadowolenie - przyczyną ułatwienia.

Również niektórzy ludzie dzięki chciwości, lichwie i oszustwom odnajdują swoje poniżające, nędzne i nielegalnie zdobyte zaopatrzenie, które wystarcza im jedynie do utrzymania się przy życiu, podczas gdy pełna zadowolenia postawa koczowników, ich godne życie i znajdowanie przez nich wystarczającego zaopatrzenia, jeszcze raz w sposób rozstrzygający udowadniają to, co powiedzieliśmy.

Również wielu uczonych {(*): Spytano Bozorgmehra, doradcy władcy Persji Chosroesa I Sprawiedliwego i uczonego znanego ze swej inteligencji: "Dlaczego uczonych można ujrzeć u drzwi władców, a władców nie ujrzy się u drzwi uczonych, choć nauka ma wyższą rangę niż władza?" Odpowiedział: "Z powodu wiedzy uczonych i ignorancji władców". Oznacza to, że władcy z powodu swej ignorancji nie znają wartości nauki, nie przyjdą więc do drzwi uczonych, by jej poszukiwać, lecz z powodu swej wiedzy uczeni znają wartość tego, co posiadają władcy, więc poszukują owych dóbr u drzwi władców. Wyjaśniając tak dowcipnie chciwość, która wynikała z inteligencji niektórych uczonych, a spowodowała, że niektórzy z nich stali się ubodzy i potrzebujący, Bozorgmehr odpowiedział w zaiste subtelny sposób. (Za zgodność: Husrev).} i literatów {(*): Oto przypadek, który to potwierdza: we Francji pewni literaci byli tak biegli w żebractwie, że przyznano im pozwolenie na żebranie. (Za zgodność: Suleyman Rustu).} popadło w biedę z powodu chciwości, będącej wynikiem ich inteligencji, zaś wielu ludzi głupich i nieudolnych stało się bogatymi z powodu właściwego im zadowolenia, {[*]: Ad-Dajlami.}

co w sposób rozstrzygający dowodzi tego, że legalne zdobyte zaopatrzenie przychodzi z powodu bezsilności i chęci, nie poprzez takie cnoty, jak zdolność czy wola. Zaiste, legalnie zdobywane zaopatrzenie jest odwrotnie proporcjonalne do zdolności i woli. Im bardziej dzieci nabywają zdolności i woli, tym bardziej przyznawane im zaopatrzenie zmniejsza się, oddala się od nich i staje się trudniejsze do przyswojenia. Zgodnie z hadisem: Zadowolenie jest niewyczerpanym skarbcem,{[*]: At-Tabarani, Al.-Bajhaqi, Al-'Adżluni.} zadowolenie z tego, co się posiada, jest skarbcem dobrego życia i tego, co łatwe, podczas gdy chciwość jest kopalnią straty i upokorzenia.

Trzecią konsekwencją chciwościjest to, że niszczy ona szczerość intencji i przynosi szkodę działaniom dotyczącym życia ostatecznego, ponieważ jeśli człowiek bogobojny cierpi z powodu chciwości, będzie pragnął szacunku innych, zaś ktoś, kto myśli o tym, by skupić na sobie uwagę innych, nie może mieć całkowicie szczerej intencji. Ta konsekwencja jest niezwykle ważna i warta zauważenia.

W skrócie:Przesada i marnotrawstwo prowadzą do braku zadowolenia, zaś brak zadowolenia niszczy zapał do pracy, staje się powodem lenistwa, otwiera drzwi prowadzące do uskarżania się na życie i czyni niezadowolonego człowieka stale narzekającym. {(*): Kiedykolwiek spotykasz osobę cechującą się rozrzutnością i brakiem umiaru, słyszysz skargi. Nieważne, jak bogatym jest ten człowiek, jego język wciąż się użala. Lecz kiedy spotykasz człowieka choćby najbardziej biednego, lecz zadowolonego z tego, co posiada, słyszysz jedynie podziękowania.} Brak umiaru niszczy również szczerość intencji i otwiera drzwi prowadzące do hipokryzji, niszczy szacunek człowieka dla samego siebie i wskazuje drogę do żebraniny.

Jeśli zaś chodzi o oszczędność i gospodarność, skutkują one zadowoleniem ze stanu posiadania. Zgodnie z hadisem: Człowiek zadowolony jest szanowany, a człowiek chciwy jest pogardzany,{[*]: Ibn al-Asir, Al-Zabidi.} zadowolenie podnosi samoocenę człowieka, jak również zachęca do wysiłku i pracy, zwiększa zapał i jest powodem dokładania starań. Na przykład pewien człowiek pracował przez jeden dzień. Ponieważ jest zadowolony z niewielkiej zapłaty, jaką otrzymał wieczorem, pracuje również drugiego dnia. Natomiast ponieważ człowiek rozrzutny i pozbawiony umiaru nie był zadowolony, następnego dnia nie pracuje, a jeśli nawet pracuje, robi to bez entuzjazmu.

Zadowolenie wynikające z oszczędności otwiera drzwi prowadzące do podziękowań i zamyka drzwi prowadzące do skarg. Przez całe swoje życie człowiek zadowolony jest wdzięczny, a tak długo, jak długo z powodu swojego zadowolenia jest niezależny od innych, nie zabiega o ich szacunek. Drzwi prowadzące do szczerości intencji są przed nim otwarte, a drzwi prowadzące do hipokryzji są zamknięte.

Pewnego razu spostrzegłem w szerokiej skali przerażającą szkodę, jaką wyrządza marnotrawstwo i przesada. Było to tak:

Dziewięć lat temu odwiedziłem pewne szczęśliwe miasto. Była zima i nie mogłem zobaczyć źródeł jego bogactwa. Kilka razy mufti tego miasta (oby Bóg się nad nim zmiłował) powiedział do mnie: "Nasi ludzie są biedni". Jego słowa dotknęły mnie; przez następne pięć lub sześć lat odczuwałem ciągłą litość dla ludzi z tego miasta. Osiem lat po pierwszej wizycie odwiedziłem je ponownie, tym razem w lecie. Spojrzałem na jego ogrody i przypomniałem sobie słowa zmarłego już muftiego. "Chwała niech będzie Bogu!", wykrzyknąłem. "Plony z tych ogrodów są daleko większe niż potrzeby miasta. Jego mieszkańcy powinni być bardzo bogaci". Byłem zadziwiony, lecz wtedy przypomniałem sobie prawdę, która nigdy mnie nie zwiodła i jest moim przewodnikiem do zrozumienia innych prawd. Pojąłem, że dostatek i obfitość dóbr zniknęły z powodu marnotrawstwa i zbytku, dlatego, choć miasto posiadało takie źródła bogactwa, zmarły mufti zwykł mawiać: "Nasi ludzie są biedni".

Zaiste, jak dawanie jałmużny oraz bycie oszczędnym i gospodarnym jest przyczyną pomnożenia dobytku i obfitości dóbr (co zostało udowodnione doświadczalnie), tak niezliczone przypadki ukazują, że marnotrawstwo i zaniechanie dawania jałmużny pomnaża obfitość tego, co zostaje nam odebrane.

Platon wśród muzułmańskich mędrców, szejk wszystkich doktorów i mistrz wszystkich filozofów, sławny geniusz Abu 'Ali Ibn Sina {[*]: W Europie lepiej znany jako Awicenna.} wyjaśnił werset:

كُلُوا وَ اشْرَبُوا وَ لَا تُسْرِفُوا

{[*]: Jedzcie i pijcie, ale nie trwońcie! Koran, 7:31.} astępująco (przy czym uczynił to jedynie z punktu widzenia medycyny):

Skupiam naukę medycyny w dwóch wersach; najlepszym słowem jest to, które jest najkrótsze: Kiedy jesz, jedz mało i nie jedz ponownie przez cztery do pięciu godzin. Zdrowie leży w trawieniu, co oznacza:

jedz tyle, ile możesz przyswoić z łatwością. Najcięższą i najbardziej męczącą rzeczą dla twojego żołądka i dla ciebie samego jest jedzenie wielu rzeczy ułożonych jedna na drugiej.

{(*): Oznacza to, że najbardziej szkodliwą rzeczą dla ciała jest jedzenie bez czterolub pięciogodzinnej przerwy między posiłkami lub wypełnianie żołądka rozmaitością pokarmów ułożonych jedne na drugich jedynie dla przyjemności z jedzenia.}

NIEZWYKŁY I POUCZAJĄCY PRZYKŁAD TAŁAFUQ{[*]: Tałafuq (tur. tevafuk), tu: zgodność układu liter lub słów w wersach na jednej lub kilku stronach.}

We wszystkich kopiach traktatu "O oszczędności", które zostały spisane przez pięciu lub sześciu skrybów, spośród których trzej byli niedoświadczeni, którzy przebywali w różnych oddalonych od siebie miejscach, którzy przepisywali ten traktat z różnych kopii, a ich style pisma odręcznego różniły się od siebie, którzy nie czynili żadnej z liter alif{[*]: Pierwsza litera alfabetu arabskiego.} przedmiotem rozważań - liczba liter alifpoprzez tałafuqwyniosła pięćdziesiąt jeden, lub, wraz z modlitwą, pięćdziesiąt trzy. Te liczby są zbieżne z datą spisania traktatu "O oszczędności" i sporządzenia jego kopii, co nastąpiło w 1351 roku kalendarza romańskiego, a 1353 roku kalendarza hidżry. Bez wątpienia nie może to być przypadkiem. Owa zbieżność wskazuje na to, że błogosławieństwo obfitości, będące wynikiem oszczędności, może osiągnąć poziom tego, co cudowne, a stosownym byłoby nazwanie owego roku 1351/1353 Rokiem Oszczędności.

Zaiste, ten cud oszczędności został dowiedziony dwa lata później, podczas drugiej wojny światowej, poprzez powszechny głód, zniszczenie i straty, które zmusiły całą ludzkość i każdego człowieka z osobna do oszczędności.

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

{[*]: "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32.}

* * *

Błysk Dwudziesty

O szczerości intencji

(Traktat ten początkowo był pierwszym z pięciu Punktów, składających się na Drugą - spośród siedmiu - Kwestię Błysku Siedemnastego, stał się jednak Błyskiem Dwudziestym z powodu jego ważności).

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

Wersety:

اِنَّٓا اَنْزَلْنَٓا اِلَيْكَ الْكِتَابَ بِالْحَقِّ فَاعْبُدِ اللّٰهَ مُخْلِصًا لَهُ الدّ۪ينَ ٭ اَلَا لِلّٰهِ الدّ۪ينُ الْخَالِصُ

{[*]: Oto zesłaliśmy tobie (Muhammadzie) Księgę z prawdą. Czcij więc Boga, szczerze wyznając Jego religię! Czy szczera religia nie należy tylko do Boga? Koran, 39:2-3.}

oraz szlachetny hadis Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie):

هَلَكَ النَّاسُ اِلَّا الْعَالِمُونَ وَهَلَكَ الْعَالِمُونَ اِلَّا الْعَامِلُونَ وَهَلَكَ الْعَامِلُونَ اِلَّا الْمُخْلِصُونَ وَالْمُخْلِصُونَ عَلٰى خَطَرٍ عَظ۪يمٍ

{[*]: Wszyscy zginą, z wyjątkiem tych, którzy wiedzą; ci, którzy wiedzą, zginą, z wyjątkiem tych, którzy działają; ci, którzy działają, zginą, z wyjątkiem tych, którzy mają szczerą intencję; a ci, którzy mają szczerą intencję, są w śmiertelnym niebezpieczeństwie.Al-'Adżluni, Al-Ghazali.}

wspólnie ukazują, jak ważną zasadą w islamie jest szczerość intencji. Spośród niezliczonych punktów dotyczących szczerości, objaśnimy pokrótce jedynie pięć.

(Notatka: Jednym z pomyślnych znaków błogosławionego miasta Isparta, który skłania do składania podziękowań, jest to, że w porównaniu

z innymi miejscami w Isparcie nie widać rywalizacji ani sporów między pobożnymi ludźmi, tymi, którzy podążają drogą sufich, i uczonymi w religii. Nawet jeśli nie są tu obecne wymagana prawdziwa miłość między muzułmanami i ich zjednoczenie, to przynajmniej nie ma szkodliwej rywalizacji i konfliktu).

PUNKT PIERWSZY

Niezwykle ważne pytanie:Dlaczego jest tak, że podczas gdy ahl addunjai ci, którzy są niedbali, a nawet ludzie zbłądzenia i hipokryci współpracują bez żadnej rywalizacji, ludzie religii, uczeni religijni i ci, którzy podążają drogą sufich, rywalizują między sobą, a każdy występuje przeciwko drugiemu, choć są oni ludźmi prawdy i zgody? Porozumienie należy w rzeczywistości do ludzi zgody, a spór do hipokrytów, zatem jak to się stało, że zamieniły się miejscami?

Odpowiedź:Przedstawimy jedynie siedem spośród niezmiernie licznych przyczyn owej bolesnej, haniebnej i strasznej sytuacji, która powoduje żarliwą chęć, by płakać.

Przyczyna Pierwsza

Tak jak spór między ludźmi prawdy nie wynika z niedostatku praw dy, tak samo porozumienie panujące wśród ludzi niedbalstwa nie wynika z posiadania jakiejkolwiek prawdy. Raczej jest tak, że konkretne obowiązki i określone funkcje przypisano pewnym grupom społeczeństwa, jak ahl ad-dunja,ci, którzy angażują się w politykę, czy ci, którzy otrzymali świeckie wykształcenie, a funkcje różnych grup, społeczności i wspólnot zostały określone tak, że różnią się między sobą. Podobnie materialne wynagrodzenie, jakie ludzie otrzymują za wypełnianie swych funkcji, by mogli zachować środki do życia, jak również nagroda natury duchowej, zawarta w uwadze, jaką poświęcają tym ludziom inni z powodu ich ambicji i dumy - również są ustalone i sprecyzowane.

{(*): Bądźcie świadomi tego, że uwaga, jaką ludzie poświęcają takim czy innym sprawom, nie jest czymś, czego można wymagać, może to być jedynie dane. Jeśli tak się stanie, nie należy się z tego radować. Jeśli ktoś będzie się z tego radował, przepadnie szczerość intencji, a jej miejsce zajmie hipokryzja. Uwaga, jaką inni poświęcą takiemu człowiekowi, nie jest wynagrodzeniem ani zapłatą, lecz hańbą i karą za brak szczerości intencji. Takie skupienie na sobie uwagi innych, taki honor i sława wyrządzają szkodę szczerości, która jest życiodajnym źródłem wszystkich dobrych uczynków, a choć dają nieznaczną przyjemność dopóki, dopóty nie staniemy przed bramą grobu, po drugiej stronie tej bramy stają się męczarnią. Nie należy zatem pragnąć uwagi innych ludzi, lecz uciekać od niej i lękać się jej. Strzeżcie się, wy wszyscy, którzy czcicie sławę i uganiacie się za zaszczytami i godnościami!}

Nie istnieje nic, co utrzymywałoby owych ludzi razem do tego stopnia, by wywołać konflikt,

niezgodę czy rywalizację. Jakkolwiek kroczą oni ścieżką zła, są w stanie zachować jedność i porozumienie.

Jeśli zaś chodzi o ludzi religii, uczonych i tych, którzy podążają ich ścieżką, obowiązki każdego z nich dotyczą wszystkich ludzi; ich nagroda natury materialnej nie jest ustalona ani sprecyzowana; ich udział w szacunku społeczeństwa, akceptacji czy powszechnej uwadze nie jest z góry określony. Wielu może ubiegać się o to samo stanowisko; wiele rąk może wyciągnąć się po oferowaną nagrodę, tak natury materialnej, jak natury duchowej. Oto, z czego rodzi się konflikt i rywalizacja; zgoda zmienia się w niezgodę, a porozumienie w spór.

Lekarstwem i remedium na tę przerażającą chorobę jest szczerość intencji. Można ją osiągnąć, przedkładając oddawanie czci Jedynemu Bogu nad oddawanie czci własnej duszy, sprawiając przyjemność Bogu, a pokonując upodobania własnej duszy i własnego "ja", ukazując w ten sposób znaczenie wersetu:

اِنْ اَجْرِىَ اِلَّا عَلَى اللّٰهِ

{[*]: "Moja nagroda jest tylko u Boga" ...; fraza wielokrotnie występująca w Koranie, m.in. 10:72.} drzucając wynagrodzenie (tak materialne, jak i duchowe) pochodzące od ludzi,

{(*): Należy wziąć za przewodnika zaletę przedkładania innych nad siebie samego, tę samą zaletę towarzyszy Proroka, która jest wychwalana w Koranie. Na przykład dając prezent lub spełniając dobroczynne dzieło, zawsze należy przedkładać "odbiorcę" nad siebie samego, bez domagania się lub pożądania w myślach jakiejkolwiek nagrody materialnej za służbę dla religii, wiedząc, że dobry uczynek jest jedynie czystą łaską Boga, bez narzucania innym poczucia długu wdzięczności czy zobowiązania. Nie należy poszukiwać żadnej rzeczy tego świata jako nagrody za służbę religii, w przeciwnym razie zostanie utracona szczerość intencji. Ludzie mają wiele przywilejów i praw, mogą nawet zasługiwać na jałmużnę, lecz nie mogą się jej domagać. Kiedy coś otrzymujemy, nie można powiedzieć: "To wynagrodzenie za moją służbę". Raczej (w doskonałym zadowoleniu z tego, co się posiada) należy przedkładać nad siebie innych, którzy bardziej zasługują (na to, by otrzymać daną rzecz czy pomoc - uz. red. pol.). Ukazując w ten sposób znaczenie wersetu 59:9: A ci, którzy się umocnili w swoim domu i w swojej wierze przed nimi, miłują tych, którzy do nich wywędrowali, i nie znajdują w swoich sercach żadnego pożądania dla tego, co tamtym zostało dane. Oni dają im pierwszeństwo, nawet gdyby bieda była ich udziałem. A ten, kto się uchroni przed skąpstwem własnej duszy, będzie szczęśliwy, można zostać uratowanym przed strasznym niebezpieczeństwem i zyskać szczerość intencji.}

ukazując w ten sposób znaczenie wersetu:

وَمَا عَلَى الرَّسُولِ اِلَّا الْبَلَاغُ

{[*]: A do Posłańca należy tylko obwieszczenie jasne!, Koran, 24:54.} iedząc, że sprawy takie, jak akceptacja przez innych, sprawienie korzystnego wrażenia czy pozyskanie uwagi ludzi należą jedynie do Boga i są łaską od Niego (a nikt nie powinien być oskarżany o chęć ich pozyskania), nie odgrywają

żadnej roli w przekazaniu Bożego przesłania, które jest obowiązkiem każdego muzułmanina, ani nie są konieczne do spełnienia tego obowiązku - wiedząc, że człowiek odniesie sukces, jeśli osiągnie szczerość intencji, w przeciwnym razie przepadnie.

Przyczyna Druga

Porozumienie pomiędzy ludźmi zbłądzenia istnieje z powodu ich poniżenia, a spór pomiędzy ludźmi prowadzonymi drogą prostą trwa z powodu ich godności. Oznacza to, że ludzie niedbalstwa - ci sprowadzeni z drogi, którzy toną w sprawach tego świata - są słabi i poniżeni, ponieważ nie polegają na prawdzie ani na rzeczywistości. Z powodu ich poniżenia potrzebują zwiększenia swojej siły, a z powodu tej potrzeby obejmują całym sercem pomoc i współpracę innych. Nawet jeśli kroczą ścieżką zbłądzenia, dbają o to, by ich porozumienie przetrwało. Jest tak, jakby uczynili swą bezbożność rodzajem oddawania czci prawdzie i solidarności, swoje zbłądzenie rodzajem szczerości, swoją hipokryzję rodzajem zgody, w ten sposób osiągając sukces. Prawdziwa szczerość intencji, nawet osiągnięta przez wzgląd na zło, nie może nie wydać wyników, a czegokolwiek człowiek szczerze poszukuje, zostanie mu udzielone przez Boga. {(*): Tak, słowa: Kto usilnie poszukuje, ten znajdzie są zasadą prawdy. Zakres owej prawdy jest obszerny i obejmuje kwestię, którą omawiamy.}

Lecz jeśli chodzi o ludzi właściwego przewodnictwa i religii, o uczonych religijnych i tych, którzy podążają ścieżką sufich, ponieważ polegają na prawdzie i rzeczywistości, a każdy z nich na drodze prawdy myśli jedynie o swoim Panu i wierzy w Jego wspomożenie, czerpią oni godność ze swej wiary. Kiedy czują słabość, nie zwracają się do ludzi, lecz do Boga, u Niego poszukując pomocy. Co do różnic w poglądach, nie potrzebują pomocy od tego, którego poglądy pozornie są sprzeczne z ich własnymi, więc nie widzą potrzeby porozumienia i jedności. Zaiste, jeśli pojawiają się upór i egoizm, człowiek wyobraża sobie, że sam ma rację, podczas gdy inny jest w błędzie, a niezgoda i rywalizacja zajmują miejsce zgody i miłości. Szczerość intencji zostaje odpędzona, a jej działanie zostaje przerwane.

Jedyne remedium na istotne konsekwencje owego strasznego stanu rzeczy składa się z dziewięciu nakazów:

1. Działać pozytywnie z miłości do własnego światopoglądu, jednak unikając wrogości wobec innych poglądów, krytykowania tych, którzy mają inne poglądy, wtrącania się do ich wierzeń i nauk lub zajmowania się nimi w jakikolwiek sposób.

2. Zjednoczyć się pod płaszczem islamu, niezależnie od poglądów poszczególnych ludzi, pamiętając o licznych więzach jedności, która przywołuje miłość, braterstwo i zgodę.

3. Przyjąć sprawiedliwą zasadę postępowania, zgodnie z którą każdy zwolennik jakiegokolwiek słusznego poglądu ma prawo, by powiedzieć: "Moje poglądy są prawdziwe, lub nawet najlepsze", lecz nie: "Jedynie moje poglądy są prawdziwe", ani też: "Jedynie moje poglądy są dobre", sugerując w ten sposób, że wszystkie inne poglądy są fałszywe lub budzą odrazę.

4. Uważać, że zjednoczenie ludzi prawdy wynika z Bożego wspomożenia i z wysokiej godności Jego religii.

5. Zdać sobie sprawę z tego, że opór jednego, choćby najpotężniejszego człowieka, przeciwko atakom geniuszu zła, jakim jest potężna siła wszystkich ludzi fałszu i zbłądzenia, wynikająca z ich solidarności, nieuchronnie zostanie przełamany, a dzięki zjednoczeniu ludzi prawdy można stworzyć również wspólną, kolektywną siłę, aby zachować prawo i sprawiedliwość w obliczu przerażającej, połączonej siły zbłądzenia.

6. By ocalić prawdę przed atakami fałszu:

7. Wyrzec się "własnego ja" i odrzucić egoizm,

8. Zrezygnować z błędnego pojęcia dumy z samego siebie,

9. A także powstrzymać się od wszelkich pozbawionych znaczenia uczuć, jakie wywołuje rywalizacja.

{(*): W autentycznych hadisach Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) przekazano nawet, że w dniach ostatnich prawdziwie pobożni spośród chrześcijan zjednoczą się z ludźmi Koranu (ar. ahl al-Qur'an; termin ten oznacza muzułmanów), by walczyć przeciwko ich wspólnemu wrogowi, jakim jest bezbożność. Również w naszych czasach ludzie wiary i prawdy potrzebują szczerego zjednoczenia nie tylko z braćmi w religii i współwyznawcami, lecz również z prawdziwie pobożnymi i uduchowionymi spośród chrześcijan, na pewien czas powstrzymując się od dyskusji i sporów w temacie kwestii stanowiących o różnicach (między islamem a chrześcijaństwem - uz. red. pol.), by walczyć ze wspólnym nieprzyjacielem, jakim jest wojujący ateizm.}

Przyczyna Trzecia

Niezgoda pomiędzy ludźmi prawdy nie wynika z braku gorliwości ani aspiracji, ani też jedność pośród ludzi zbłądzenia nie wynika z wzniosłości ich dążeń. Tym, co skłania ludzi przewodnictwa do niewłaściwego wykorzystywania ich wysokich aspiracji, a skutkiem tego, do niezgody i rywalizacji, jest pragnienie niebiańskiego wynagrodzenia (w odniesieniu do życia ostatecznego uznawane za chwalebną zaletę), a także najwyższa

gorliwość, z jaką spełniają oni obowiązki dotyczące życia wiecznego. Myśląc: "Pozwól mi zdobyć tę nagrodę, pozwól mi, bym poprowadził tych ludzi, spraw, by mnie słuchali", człowiek popada w stan rywalizacji ze swoim prawdziwym bratem, który staje z nim twarzą w twarz, prawdziwie potrzebując jego miłości, wsparcia, braterstwa i pomocy. Mówiąc do siebie: "Dlaczego moi uczniowie odeszli do niego? Dlaczego nie mam tak wielu uczniów jak on?", człowiek pada ofiarą egoizmu, skłania się ku przewlekłej chorobie ambicji, traci całą szczerość intencji i otwiera drzwi prowadzące do hipokryzji.

Lekarstwem na ten błąd, na tę ranę, na ową straszną chorobę duszy jest zasada, zgodnie z którą "zadowolenie Boga można zdobyć jedynie poprzez szczerość intencji", nie zaś przez dużą liczbę zwolenników czy dzięki wielkiemu sukcesowi. Jeśli chodzi o liczbę uczniów czy sukcesy, zależą one od woli Boga, nie są czymś, czego można się domagać, choć czasami są dane człowiekowi. Niekiedy zbawienie - a co za tym idzie, zadowolenie Boga - będzie skutkiem tylko jednego słowa. Nie powinno się poświęcać zbyt wielkiej uwagi ilości, ponieważ czasami poprowadzenie jednego człowieka do prawdy sprawi Bogu takie zadowolenie, jak poprowadzenie tysiąca ludzi. Co więcej, szczerość intencji i trzymanie się prawdy wymagają pragnienia, by inni muzułmanie odnosili korzyści, kiedy tylko mogą, w każdym miejscu i płynące od kogokolwiek. Myślenie: "Ach, niech uczą się ode mnie, ponieważ wtedy zdobędę nagrodę" jest podstępem duszy i ego człowieka.

O, człowieku, żądny nagrody w życiu ostatecznym i spełniania czynów, które upoważnią cię do odebrania owej nagrody! Niektórzy prorocy mieli jedynie ograniczoną liczbę zwolenników, lecz otrzymali nieskończoną nagrodę za wypełnienie świętego obowiązku proroctwa. Prawdziwe osiągnięcie nie leży zatem w pozyskaniu wielu stronników, lecz w zdobyciu zadowolenia Boga. Za kogo się uważasz, skoro mówisz: "Niech wszyscy mnie słuchają"? Czyżbyś zapomniał o swoich obowiązkach, a wtrącał się do tego, co należy jedynie do Boga? Decyzja o tym, czy ludzie cię zaakceptują i czy zgromadzą się wokół ciebie, należy do Boga. Patrz na własne obowiązki i na to, co do ciebie należy, a nie wścibiaj nosa w sprawy Boga.

Co więcej, nie tylko ludzie otrzymają nagrodę za tych, którzy ich posłuchają i będą mówić prawdę. Czujące stworzenia Boga natury duchowej i Jego aniołowie wypełniły wszechświat i ozdobiły każdą jego część. Jeśli chcesz sowitej nagrody, uczyń szczerość intencji podstawą swoich działań i myśl jedynie o zadowoleniu Boga. Wtedy każda sylaba błogosławionych

słów, które wypływają z twoich ust, zostanie ożywiona przez twą szczerą i prawdziwą intencję, dotrze do uszu niezliczonych czujących stworzeń, które rozświetlą twoje słowa i sprawią, że zasłużysz na swą nagrodę. Kiedy mówisz na przykład: "Chwała i dzięki niech będą Bogu!", miliony takich słów, wielkich i małych, są zapisywane na stronicy powietrza - za zezwoleniem Boga. Ponieważ Wszechmądry, Zapisujący każdą rzecz nie czyni niczego z rozrzutnością ani też na próżno, stworzył tak wiele niezliczonych uszu, jak wielu potrzeba, by usłyszały owe po wielekroć błogosławione słowa. Jeśli te słowa zostaną ożywione w powietrzu przez szczerą i prawdziwą intencję, dotrą do uszu istot duchowych, jak smaczne owoce docierają do ust, lecz jeśli zadowolenie Boga i szczerość intencji nie ożywią ich, słowa te nie zostaną usłyszane, a nagroda zostanie przyznana jedynie za jedno wypowiedzenie ich przez usta. Zwróćcie na to baczną uwagę, o wy, recytatorzy Koranu, którzy jesteście smutni, ponieważ wasze głosy nie są tak piękne, jak byście tego chcieli, i ponieważ nie słucha was tak wielu ludzi, jak byście pragnęli!

Przyczyna Czwarta

Jak rywalizacja i niezgoda między ludźmi przewodnictwa nie wynikają z braku przewidywania konsekwencji czy z krótkowzroczności, tak dokładnie w ten sam sposób szczere porozumienie ludzi zbłądzenia nie jest wynikiem dalekowzroczności. Jest raczej tak, że ludzie prowadzeni drogą prostą pod wpływem prawdy i rzeczywistości nie ulegają ślepym emocjom duszy, a zamiast tego podążają za dalekowzrocznymi skłonnościami serca i rozumu. Ponieważ jednak nie udaje im się zachować poczucia kierunku i szczerości intencji, nie są w stanie utrzymać swej wysokiej pozycji i popadają w spór.

Co się tyczy ludzi zbłądzenia, to pozostając pod wpływem duszy i jej kaprysów oraz pod panowaniem postrzegania poprzez zmysły (które są ślepe na wszystkie konsekwencje i zawsze przedłożą uncję natychmiastowej przyjemności nad tonę przyjemności w przyszłości), spotykają się w ochoczej zgodzie jedynie przez wzgląd na szybki pożytek i natychmiastową przyjemność. Zaiste, ci pozbawieni serca, ograniczeni i o niskim statusie czciciele ego gromadzą się wokół doczesnych i natychmiastowych przyjemności i korzyści. Jest prawdą, że ludzie przewodnictwa zwrócili swoje twarze ku nagrodom życia ostatecznego i ku jego ideałom, zgodnie ze wzniosłymi naukami serca i umysłu, lecz choć uzyskanie właściwego wyczucia kierunku, całkowitej szczerości intencji, zgody i jedności wynikającej z samopoświęcenia jest możliwe,

to ponieważ nie udało im się oczyścić z egoizmu, a także ze względu czy to na niedostatek, czy to na przesadę, utracili źródło wzniosłej mocy, jakim jest jedność, i pozwolili, by ich szczerość intencji została rozbita, na czym ucierpiały ich obowiązki wobec życia ostatecznego. Tak, uzyskanie zadowolenia Boga nie jest łatwe!

Lekarstwem i remedium na ową poważną chorobę jest bycie dumnym z towarzystwa wszystkich, którzy podróżują drogą prawdy, a to zgodnie z zasadą miłowania się ze względu na Boga i dla Jego zadowolenia; podążanie za innymi, a powstrzymywanie się od przywództwa nad nimi; wreszcie rozważenie, że każdy, kto idzie drogą Boga, jest być może lepszy ode "mnie samego", a tym samym złamanie własnego "ja" i odzyskanie szczerej intencji. Wybawienie od tej choroby można uzyskać również przez wiedzę o tym, że uncja uczynków spełnionych ze szczerą intencją będzie przełożona nad tonę czynów wykonanych bez szczerości, przez przedłożenie pozycji zwolennika nad pozycję przywódcy ze wszystkimi związanymi z nią niebezpieczeństwami i odpowiedzialnością. Tak więc szczerość jest tym, co powinniśmy posiadać, by prawidłowo wykonywać obowiązki, przygotowujące nas do życia ostatecznego.

Przyczyna Piąta

Spór i niezgoda między ludźmi przewodnictwa nie są efektem słabości, tak jak potężna jedność ludzi zbłądzenia nie jest efektem siły. Brak jedności wśród ludzi przewodnictwa wynika raczej z siły, która jest wynikiem oparcia, jakie zapewnia doskonała wiara, zaś jedność ludzi niedbalstwa i zbłądzenia wynika ze słabości i bezsilności, których doświadczają, a które są efektem braku jakiegokolwiek wewnętrznego oparcia. Słabi łączą się w potężne wspólnoty właśnie dlatego, że potrzebują zjednoczenia. {(*): Wśród najsilniejszych organizacji Zachodu znajdziemy amerykańskie stowarzyszenie, walczące o prawa i wolność kobiet, pomimo tego, że kobiety nazywa się słabą płcią, że są one kruche i delikatne. Podobnie diaspora Ormian (mimo ich słabości i niewielkiej w porównaniu z innymi ludami liczebności) z ich siłą i poświęceniem zapewnia kolejny dowód dla naszej obserwacji.} Ponieważ silni nie czują podobnej potrzeby, ich wspólnoty są słabe. Lwy nie potrzebują wspólnoty, jak na przykład lisy, dlatego żyją samotnie, gdy tymczasem dzikie kozy tworzą stado dla obrony przed wilkami. Wspólnota i zbiorowa osobowość słabych jest silna, a wspólnota i zbiorowa osobowość silnych jest słaba. Subtelną aluzję do tego czyni Koran w słowach wersetu 12:30 (interpretacja znaczenia): I mówiły kobiety w mieście...Czasownik qalajest rodzaju męskiego, podczas gdy powinien być użyty w rodzaju żeńskim z dwóch powodów (rzeczownik "kobiety" jest rodzaju

żeńskiego, a także występuje w liczbie, która w języku arabskim zawsze traktowana jest jako rodzaj żeński). Jednak dla przeciwieństwa spójrzmy na słowa wersetu 49:14 (interpretacja znaczenia): Powiedzieli Beduini...Czasownik qalatijest tu rodzaju żeńskiego, choć odnosi się do społeczności mężczyzn. Werset 12:30 wskazuje na to, że stowarzyszenie słabych, łagodnych i delikatnych kobiet zyskuje moc, wytrzymałość i siłę, a nawet nabiera pewnego rodzaju cech męskich, w związku z czym użycie męskiej formy czasownika jest jak najbardziej właściwe. Dla przeciwieństwa, silni mężczyźni (w tym przypadku Beduini spośród Arabów) ufają własnej sile; dlatego ich stowarzyszenia są słabe, ponieważ w grupie przyjmują oni postawę spokojną i ostrożną, a nawet nabierają pewnych cech kobiecości, dla której najbardziej odpowiednie jest użycie czasownika w rodzaju żeńskim. Podobnie ludzie prawdy z ich całkowitym poddaniem się woli Boga, z poleganiem na źródle silnego wsparcia, jakim jest wiara w Boga, nie przedstawiają swych potrzeb innym ani nie proszą innych o pomoc czy wsparcie. Jeśli nawet czasami tak robią, nie trzymają się za wszelką cenę tych, którzy udzielą im pomocy. Jednak ahl ad-dunjapogrążeni w jego sprawach lekceważą źródło prawdziwego wsparcia, popadają w słabość i bezsilność i doświadczają przejmującej potrzeby pomocy, więc łączą się, poświęcając się temu całym sercem.

Ludzie prawdy nie rozpoznają i nie poszukują prawdziwej siły, którą można znaleźć w jedności, dlatego też popadają w spór, który jest złem i konsekwencją tego zaniechania. Przeciwnie do nich, ludzie zbłądzenia i fałszu dostrzegają siłę, jaką można znaleźć w zjednoczeniu, dzięki swojej wielkiej słabości, a tym samym osiągają jedność, która jest najważniejszym środkiem do osiągnięcia wszelkich celów.

Lekarstwem i remedium na chorobę niezgody panującą pośród ludzi prawdy jest uczynienie zasadą postępowania Bożego zakazu, zawartego w wersecie:

وَلَا تَنَازَعُوا فَتَفْشَلُوا وَتَذْهَبَ ر۪يحُكُمْ

{[*]: Nie sprzeczajcie się między sobą, bo osłabniecie i odejdzie od was wasza moc, Koran, 8:46.} także mądrego rozkazu Boga, dotyczącego życia społecznego, a zawartego w wersecie:

وَتَعَاوَنُوا عَلَى الْبِرِّ وَالتَّقْوٰى

{[*]: Wspomagajcie się wzajemnie w pobożności i bogobojności! Ale nie wspomagajcie się wzajemnie w grzechu i wrogości! Koran, 5:2.} astępnie trzeba uświadomić sobie, jak szkodliwy dla islamu jest spór i jak bardzo pomaga on ludziom zbłądzenia w zatriumfowaniu nad ludźmi prawdy, a następnie szczerze

i z poświęceniem dołączyć do karawany ludzi prawdy, zdając sobie sprawę z własnej całkowitej słabości i bezsilności. Wreszcie trzeba zapomnieć o sobie samym, porzucić hipokryzję i pretensje, a trzymać się szczerości intencji.

Przyczyna Szósta

Niezgoda pośród ludźmi prawdy nie wynika z braku męstwa, aspiracji czy gorliwości; podobnie szczere zjednoczenie ludzi zbłądzenia, niedbałych i poświęconych sprawom tego świata nie jest wynikiem męstwa, aspiracji ani gorliwości. Jest tak raczej dlatego, że ludzie prawdy troszczą się przede wszystkim o korzyści życia ostatecznego, zatem kierują swoją gorliwość, dążenia i męstwo ku owym ważnym i licznym sprawom. Ponieważ nie poświęcają czasu - owego podstawowego kapitału człowieka - pojedynczym sprawom, jedność między nimi a ich przyjaciółmi nigdy nie stanie się trwała, jako że ich sprawy są liczne, a ich zakres bardzo szeroki. Co zaś do ahl ad-dunjai ludzi niedbałych, to myślą oni jedynie o życiu doczesnym, mocno trzymają się spraw życia doczesnego wszystkimi zmysłami, duszą i sercem, a także mocno przylegają do każdego, kto pomaga im w tych sprawach. Jak szalony kupiec diamentów, który płaci horrendalną cenę za właściwie bezwartościowy kawałek szkła, poświęcają czas, który jest rzeczą najwyższej wartości, dla spraw, które w rzeczywistości i w oczach ludzi prawdy są nic niewarte. Zapłata tak wysokiej ceny i ofiarowanie samych siebie z poświęceniem wszystkich zmysłów w naturalny sposób skutkują niekłamaną szczerością, która przynosi sukces ich sprawie, przez co ludzie prawdy zostają pokonani. W rezultacie tej klęski ludzie prawdy upadają do stanu poniżenia, upokorzenia, hipokryzji i robienia czegoś na pokaz, szczerość intencji zostaje stracona, a ludzie prawdy są zmuszeni, by schlebiać podłym i niskim ahl ad-dunjai czołgać się przed nimi.

O, ludzie prawdy! O, ludzie prawa, ludzie prawdy, ludzie drogi prostej! O, wszyscy czciciele Jedynego Boga! W obliczu tej straszliwej choroby, jaką jest niezgoda, patrzcie przez palce na winy drugiego, zamykajcie oczy na wady innych! Postępujcie zgodnie z zasadą uprzejmości, ustaloną przez kryterium, jakim jest werset koraniczny:

وَاِذَا مَرُّوا بِاللَّغْوِ مَرُّوا كِرَامًا

{[*]: ...a kiedy przechodzą obok pustej gadaniny, to przechodzą z godnością. Koran, 25:72.} ważajcie za swój podstawowy obowiązek - od wypełnienia którego zależy wasz stan w życiu ostatecznym - odstąpienie od wewnętrznej niezgody, kiedy wróg zaatakuje was z zewnątrz, a przez to uwolnienie ludzi prawdy z ich poniżenia i upokorzenia! Praktykujcie braterstwo, miłość

si współpracę, usilnie zalecane przez setki koranicznych wersetów i przez tradycję Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie)! Ze wszystkich sił walczcie o ustanowienie jedności z waszymi przyjaciółmi i braćmi w wierze, która jest silniejsza od jedności ahl ad-dunja!Nie popadajcie w spór! Nie mówcie sami do siebie: "Zamiast poświęcać mój cenny czas na takie drobne sprawy, poświęcę go na rzeczy bardziej wartościowe, jak inwokacje do Boga i medytacja", by następnie wycofać się i osłabić jedność muzułmanów, ponieważ właśnie to, co w waszym mniemaniu jest kwestią o niewielkim znaczeniu w duchowym dżihadzie, w rzeczywistości może być bardzo ważne. Dokładnie w ten sam sposób, pod pewnymi szczególnymi warunkami, straż, jaką przez jedną godzinę pełni żołnierz, może odpowiadać aktom czci całego roku. W naszym wieku, kiedy ludzie prawdy zostali pokonani, cenny dzień, który spędzicie na sprawach o pozornie mniejszym znaczeniu, dotyczących walki duchowej, może być wart tyle, co tysiąc dni, dokładnie tak, jak jedna godzina owego żołnierza. Jakiekolwiek dobre działanie zostanie podjęte przez wzgląd na Boga, nie może być rozdzielone na to, co małe i to, co wielkie, na to, co cenne i to, co bezwartościowe. Atom wydany szczerze i dla zadowolenia Boga staje się jak gwiazda. Tym, co jest ważne, nie jest rodzaj użytych środków, lecz rezultat, jaki przynosi działanie. Tak długo, jak jego wynikiem jest zadowolenie Boga, a tym, czego używamy - szczerość intencji, jakiekolwiek środki, do jakich się uciekniemy, będą wielkie, nie małe.

Przyczyna Siódma

Spór i rywalizacja między ludźmi prawdy nie wynikają z zazdrości i zachłanności na dobra tego świata, i na odwrót - jedność ahl ad-dunjai ludzi niedbałych nie wynika ze szczodrości i wielkoduszności. Jest tak raczej dlatego, że ludzie prawdy nie są w stanie w pełni zachować wielkoduszności i wysokich aspiracji, które przychodzą z prawdą, ani też chwalebnej formy współzawodnictwa, jakie zachodzi na drodze Boga. Ponieważ w ich szeregi przeniknęli ci, którzy nie są tego godni, ludzie prawdy niekiedy niewłaściwie korzystają z owego chwalebnego współzawodnictwa i popadają w rywalizację i spór, przyczyniając poważnych szkód tak samym sobie, jak i całej społeczności muzułmańskiej. Co się tyczy ludzi niedbalstwa i zbłądzenia, to by nie stracić korzyści, w których są zakochani, a także by nie obrazić swoich przywódców i towarzyszy, którym oddają cześć dla owych korzyści, przy ich całkowitym upokorzeniu, poniżeniu i niedostatku męstwa ze wszystkich sił praktykują zjednoczenie ze swymi towarzyszami, jakkolwiek odrażający i zdradzieccy nie byliby ich towarzysze i jakiejkolwiek nie przynosiliby szkody, całym sercem zgadzają się

ze swymi wspólnikami - w każdej formie, jaka tylko może być podyktowana ich wspólnym interesem. W rezultacie tego rodzaju serdeczności zaiste osiągają upragnione korzyści.

O, ludzie prawdy, oddani sporom i dotknięci przez nieszczęście! To przez waszą utratę szczerości i przez wasze zaniechanie sprawiania przyjemności Bogu waszym jedynym celem w tym wieku nieszczęścia, które sami spowodowaliście, jest przejście przez upokorzenie i klęskę. W sprawach związanych z religią i życiem wiecznym nie powinny istnieć rywalizacja, zawiść ani zazdrość; zaiste, żadna z nich nie może istnieć w prawdzie. Oto, jaka jest przyczyna zawiści i zazdrości: kiedy kilka par rąk sięga po jeden przedmiot, kiedy kilka par oczu jest utkwionych w jednym stanowisku, kiedy kilka głodnych żołądków łaknie jednego bochenka chleba, najpierw w wyniku konfliktu powstają zazdrość, spór i rywalizacja, a później zawiść. Ponieważ wielu ludzi pragnie tej samej rzeczy tego świata i ponieważ tak ciasny i krótkotrwały świat nie może zaspokoić bezgranicznych pragnień człowieka, ludzie stają się rywalami dla siebie nawzajem. Jednakże w życiu ostatecznym jednemu człowiekowi będzie dany Raj o szerokości pięciuset lat drogi; będzie mu nadane siedemdziesiąt tysięcy pałaców i tyleż hurys, a każdy spośród ludzi Raju będzie całkowicie zadowolony ze swego udziału.

{(*): Oto doniosła kwestia, podniesiona przez pewną ważną osobistość: Zgodnie z tradycją, Raj, na przebycie którego potrzebne by było pięćset lat drogi, będzie dany każdemu spośród mieszkańców Raju. Jak umysł tego świata może ogarnąć tę prawdę?

Odpowiedź: Na tym świecie każdy człowiek ma swój własny, tymczasowy i ograniczony świat (rozległy jak cały nasz świat), którego filarem jest życie człowieka. Korzysta ze swojego świata poprzez swoje wewnętrzne i zewnętrzne zmysły. Mówi do siebie:

"Słońce jest moją lampą, a gwiazdy są moimi świeczkami". Istnienie innych stworzeń i istot żywych w żaden sposób nie neguje jego własności; przeciwnie, te istoty i stworzenia rozjaśniają i rozświetlają jego świat. W ten sam sposób, choć na nieskończenie wyższym poziomie, oprócz Ogrodu każdego z wiernych, który to Ogród mieści w sobie tysiące pałaców i hurys, każdy z wiernych otrzyma również jego własny Raj o szerokości pięciuset lat drogi, niezależny od powszechnego Raju. Będzie korzystał ze swego Raju i z życia wiecznego poprzez swoje zmysły i odczucia, stosownie do stopnia rozwoju, jaki osiągnął. Fakt, że inni będą mieli swój udział w powszechnym Raju, w żaden sposób nie wyrządzi szkody jego własności ani odnoszonym przez niego korzyściom, lecz przeciwnie, wzmocni je i upiększy ów rozległy Raj. Człowiek na tym świecie odnosi pożytek z ogrodu, który przetrwa jedną godzinę, z widowiska trwającego jeden dzień, z kraju, który przetrwa jeden miesiąc i z podróży, która trwa jeden rok, poprzez swoje usta, uszy, oczy, smak i wszelkie inne zmysły. Również w królestwie wieczności ludzkie zmysły węchu i dotyku, które w tym przemijającym świecie przynoszą korzyść z ogrodu trwającego ledwie przez jedną godzinę, przyniosą taki pożytek, jaki przyniosłyby z ogrodu trwającego przez cały rok. Zmysły wzroku i słuchu, które tutaj przynoszą korzyść z wyprawy, trwającej ledwie jeden rok, tam będą zdolne do przyniesienia korzyści z wyprawy trwającej pięćset lat, w sposób odpowiedni do owego królestwa, upiększonego od jednego krańca do Drugiego. Każdy wierny odniesie tam korzyści odpowiednie do jego duchowej rangi, zyska rozkosz i przyjemność dzięki swoim zmysłom, które będą rozszerzać się i rozwijać odpowiednio do nagrody, na jaką zasłużył na tym świecie poprzez dobre uczynki, które wykonał.}

Jest zatem jasne, że w życiu

ostatecznym nie będzie żadnego powodu do rywalizacji ani też rywalizacja nie będzie mogła istnieć. W takim wypadku również na tym świecie nie powinna istnieć żadna rywalizacja w odniesieniu do owych dobrych uczynków, które pociągają za sobą nagrodę w życiu wiecznym; nie ma tu miejsca dla zawiści. Zazdrosny w tym życiu jest albo hipokrytą, poszukującym poprzez spełnianie dobrych uczynków skutku w postaci dóbr tego świata, albo szczerym, lecz nieświadomym czcicielem Boga, który nie zna prawdziwego celu wszystkich dobrych uczynków ani nie pojmuje, że duszą i podstawą wszystkich dobrych czynów jest szczerość intencji. Poprzez podtrzymywanie swego rodzaju rywalizacji i wrogości wobec ludzi uświęconych przez Boga, w rzeczywistości poddaje on w wątpliwość rozległość Bożej litości.

Oto przykład na poparcie tej prawdy:

Jeden z moich dawnych towarzyszy wykształcił w sobie wrogość wobec pewnego człowieka. Pewnego razu w jego obecności przychylnie przedstawiano dobre uczynki i świątobliwość jego "wroga", jednak nie był zawistny ani nie zdenerwował się. Później ktoś powiedział do niego:

"Ten twój wróg jest odważny i silny!" Wówczas zauważyliśmy zawiść i chęć rywalizacji, które nagle pojawiły się u tego człowieka.

Powiedzieliśmy do niego: "Świętość i prawość obdarowują siłą i chwałą, które są jak klejnot życia wiecznego, a jednak nie byłeś o nie zazdrosny. Siłę tego świata można znaleźć nawet u wołu, zaś odwagę u dzikich bestii; w porównaniu ze świętością i prawością są one niby kawałek szkła w porównaniu z diamentem".

Ów człowiek odpowiedział: "Na tym świecie obaj utkwiliśmy spojrzenie w tym samym przedmiocie. Kroki na prowadzącej do niego drodze można stawiać dzięki takim cechom, jak odwaga i siła. Oto, dlaczego mu zazdroszczę. Rzeczy i stopnie życia ostatecznego są niezliczone, więc choć tutaj jest on moim wrogiem, tam będzie mi ukochanym i bliskim bratem".

O, ludzie prawdy i drogi prostej! Służba prawdzie jest jak poniesienie i zachowanie wielkiego i ciężkiego skarbu. Ci, którzy niosą ów depozyt na swoich barkach, będą szczęśliwi i wdzięczni, kiedy tylko silne ręce pospieszą im z pomocą. Trzymając się z dala od zawiści, należy z godnością przyklasnąć większej sile, skuteczności i zdolności tych, którzy kierowani prawą miłością występują naprzód, by zaproponować swą pomoc.

Dlaczego zatem patrzycie na prawdziwych braci i gotowych do poświęceń pomocników z zawiścią, tracąc w ten sposób szczerość intencji? Zostaniecie wystawieni na przerażające oskarżenia ludzi zbłądzenia, którzy poprzez religię gonią za korzyściami tego świata. Zostaniecie oskarżeni o to, że poprzez religię jedynie uganiacie się za korzyściami tego świata, choć są one czymś po stokroć niższym od was samych i od waszej wiary, o zdobywanie środków do życia poprzez wiedzę o prawdzie, o to, że rywalizujecie z innymi w chciwości i zachłanności!

Jedynym remedium na tę chorobę jest oskarżenie własnej duszy, zanim te zarzuty wysuną inni, a także stawanie za każdym razem po stronie przyjaciela, nie po stronie własnej duszy. Oto, jaką zasadę prawdy i sprawiedliwości ustanowili uczeni biegli w sztuce dyskusji: "Ktokolwiek podczas dyskusji na jakikolwiek temat pragnie, by jego słowo stało się prawdą, ktokolwiek jest szczęśliwy, kiedy okazuje się, że ma rację, a jego przeciwnik jest w błędzie i myli się - taki człowiek postępuje niesprawiedliwie". Nie dość, że taki człowiek przegrywa, ponieważ nawet jeśli wychodzi z dyskusji zwycięsko, to nie nauczył się niczego, co nie byłoby mu znane wcześniej, to jeszcze duma, w którą prawdopodobnie popadnie, przyniesie mu stratę. Jeśli jednak okaże się, że rację miał jego adwersarz, ów człowiek nauczy się czegoś, o czym wcześniej nie wiedział, a tym samym zyska coś, nie ponosząc żadnej straty, a także będzie uratowany przed pychą. Innymi słowy, kto jest uczciwy w swym postępowaniu i rozmiłowany w prawdzie, ten podporządkuje pragnienie własnej duszy wymaganiom prawdy. Jeśli widzi, że jego oponent ma rację, chętnie to zaakceptuje i z radością go wesprze.

Jeśli zatem ludzie religii, ludzie prawdy, ludzie właściwej ścieżki i ludzie nauki wezmą ową zasadę za przewodnika, osiągną szczerość intencji i sukces w tych obowiązkach, które przygotowują ich do życia ostatecznego. Przez Boże miłosierdzie, zostaną uwolnieni od przerażających niedoli i nieszczęść, z powodu których obecnie cierpią.

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

{[*]: "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32.}

* * *

Błysk Dwuedziesty Pierwszy

O szczerości intencji

(Choć traktat ten pierwotnie był Czwartą z siedmiu Kwestii Siedemnastej Notatki Błysku Siedemnastego, z powodu jego związku ze szczerością intencji stał się Punktem Drugim Błysku Dwudziestego. Ostatecznie, z powodu jego świetlistej natury, został włączony do zbioru Błyskijako Błysk Dwudziesty Pierwszy).

Ten Błysk powinno się czytać przynajmniej raz na dwa tygodnie.

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

وَلَا تَنَازَعُوا فَتَفْشَلُوا وَتَذْهَبَ ر۪يحُكُمْ

{[*]: Nie sprzeczajcie się między sobą, bo osłabniecie i odejdzie od was wasza moc. Koran, 8:46.}

وَ قُومُوا لِلّٰهِ قَانِت۪ينَ

{[*]: ...i stawajcie przed Bogiem w pokorze! Koran, 2:238.}

قَدْ اَفْلَحَ مَنْ زَكّٰيهَا ٭ وَ قَدْ خَابَ مَنْ دَسّٰيهَا

{[*]: Pomyślność osiągnął ten, kto ją oczyścił, Lecz poniósł stratę ten, kto ją zaciemnił! Koran, 91:9-10. Słowo "ją" odnosi się tutaj do duszy człowieka.}

وَلَا تَشْتَرُوا بِاٰيَات۪ى ثَمَنًا قَل۪يلًا

{[*]: I nie sprzedajcie Moich znaków za niską cenę! Koran, 2:41.}

O, moi bracia w życiu ostatecznym! O, moi towarzysze w służbie Koranowi! Powinniście wiedzieć - i wiecie - że na tym świecie szczerość intencji jest najważniejszą zasadą dzieł dotyczących życia ostatecznego,

największą siłą, najmilej widzianym orędownikiem, najtrwalszym punktem oparcia, najchętniej przyjmowaną modlitwą, najbardziej cudownym środkiem do osiągnięcia celu, najwyższą zaletą i najczystszym aktem kultu. Ponieważ szczerość zawiera w sobie wiele siły i wiele świateł podobnych wspomnianym powyżej; ponieważ w naszych strasznych czasach, pomimo naszej małej liczby, pomimo słabego, podupadłego i bezsilnego stanu, pomimo tego, że stajemy w obliczu straszliwych wrogów i cierpimy ciężkie prześladowania pośród napastliwych innowacji i pośród zbłądzenia, Boża łaska umieściła na naszych barkach nadzwyczaj ciężki, doniosły, powszechny i święty obowiązek służby wierze i Koranowi, z pewnością bardziej niż ktokolwiek inny jesteśmy zmuszeni do pracowania ze wszystkich naszych sił, by uzyskać szczerość intencji. Bardziej niż czegokolwiek innego potrzebujemy zaszczepienia szczerości w nas samych. W przeciwnym razie to, co do tej pory osiągnęliśmy w naszej świętej służbie, częściowo przepadnie i nie przetrwa, a my będziemy za to odpowiedzialni, w naszym postępowaniu powinno zatem przejawiać się srogie napomnienie, zawarte w Bożym zakazie:

وَلَا تَشْتَرُوا بِاٰيَات۪ى ثَمَنًا قَل۪يلًا

{[*]: I nie sprzedajcie Moich znaków za niską cenę!,} przeciwnym razie zniszczymy szczerość intencji, szkodząc w ten sposób wiecznemu szczęściu przez wzgląd na bezsensowne, niepotrzebne, szkodliwe, nędzne, skupione na samych sobie, nużące, obłudne i podłe odczucia oraz na znikome korzyści. Jeśli tak postąpimy, to pogwałcimy prawa wszystkich naszych braci, zgrzeszymy przeciwko obowiązkowi służby Koranowi i okażemy brak szacunku dla świętości prawd wiary.

O, moi bracia! Wiele przeszkód piętrzy się na drodze do znacząco dobrych czynów. Szatani rozpoczynają potężną walkę przeciwko tym, którzy dopomagają w spełnianiu tych uczynków. W obliczu owych przeszkód i szatanów musicie polegać na sile, jaką daje szczerość intencji. Powinniście unikać rzeczy, które szkodzą szczerości, jak unikacie jadowitych węży i skorpionów. Zgodnie ze słowami Proroka Józefa (niech będzie z nim pokój):

اِنَّ النَّفْسَ لَاَمَّارَةٌ بِالسُّٓوءِ اِلَّا مَا رَحِمَ رَبّ۪ى

{[*]: ...dusza bowiem pobudza do złego, jeśli tylko nie zmiłuje się mój Pan, Koran, 12:53.} ie można polegać na duszy nakazującej zło. Nie pozwólcie, by zwiódł was egoizm i wasze dusze! By uzyskać szczerość intencji i zachować ją, powinniście wziąć za przewodnika następujące zasady:

WASZA PIERWSZA ZASADA

W swoich działaniach powinniście poszukiwać zadowolenia Boga. Jeśli Wszechmocny Bóg jest z was zadowolony, nie ma znaczenia niezadowolenie choćby całego świata. Jeśli On przyjmuje jakiś czyn, a wszyscy inni go odrzucają, ich odrzucenie nie ma żadnego skutku. Gdy osiągnęliście Jego zadowolenie i przyjął On jakieś działanie, to nawet jeśli Go o to nie poprosicie, lecz On będzie sobie tego życzył i będzie tego wymagała Jego mądrość, sprawi, że inni również zaakceptują to, co robicie i sprawi, że pozwolą wam działać. Z tego powodu poszukiwanie zadowolenia Boga powinno być jedynym celem naszej służby.

WASZA DRUGA ZASADA

Nie krytykujcie waszych braci, którzy są zatrudnieni w służbie Koranowi i nie wzbudzajcie w nich zazdrości poprzez przejawianie lepszych zalet. Jak jedna ręka nie może rywalizować z drugą, tak jedno oko nie może ganić drugiego ani język nie może sprzeciwiać się uchu, ani też serce nie może zobaczyć błędów duszy. Każda z części ludzkiego ciała uzupełnia niedociągnięcia innej, skrywa jej błędy, wspiera drugą w jej potrzebach i pomaga jej w wykonywaniu obowiązków. W innym przypadku zgasłoby życie człowieka, jego duch by uleciał, a ciało rozpadłoby się.

Podobnie części maszyny w fabryce nie mogą współzawodniczyć ani rywalizować, jedna nie może mieć pierwszeństwa przed innymi ani rządzić innymi. Nie mogą szpiegować innych części, by wyśledzić ich wady, żadna nie może ganić innej, niszczyć jej zapału do pracy ani uczynić innej części bezczynną. Części maszyny raczej ze wszystkich sił wspierają się wzajemnie w ruchu, by osiągnąć wspólny cel, maszerując do celu, dla jakiego zostały stworzone, w prawdziwej solidarności i jedności. Jeśli w działanie maszyny wmiesza się choćby najmniejszy przejaw agresji czy żądzy dominowania, wywła to zamieszanie w całej fabryce, przekreślając wyniki i owoce jej pracy, a wówczas właściciel fabryki zburzy ją do szczętu.

O, uczniowie Traktatów Światła i słudzy Koranu! Wraz ze mną jesteście członkami takiej zbiorowej osobowości, która jest godna miana człowieka doskonałego. Jesteśmy jak elementy fabrycznej maszyny, która wytwarza wieczną szczęśliwość w życiu wiecznym. Jesteśmy rękami pracującymi na łodzi Wszechwładnego, z której wspólnota Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) zejdzie na brzeg zbawienia w królestwie pokoju. Zatem z pewnością potrzebujemy solidarności i prawdziwej jedności, jaką można otrzymać dzięki dostąpieniu szczerości intencji (której tajemnica zapewnia czterem ludziom siłę duchową tysiąca stu jedenastu); zaiste, jesteśmy zmuszeni, by dostąpić owej szczerości.

Tak, jeśli trzy litery alifnie połączą się, mają wartość trójki, lecz jednocząc się, zyskują poprzez tajemnicę liczb wartość stu jedenastu. Jeśli cztery czwórki pozostawimy osobno, mają wartość szesnastki, lecz jeśli (poprzez tajemnicę braterstwa, posiadania wspólnego celu i obowiązku) połączą się, stając w szeregu ramię w ramię, zyskają siłę i wartość czterech tysięcy czterystu czterdziestu czterech. Zaiste, wiele wydarzeń z historii zaświadcza, że siła duchowa i wartość szesnastu gotowych do poświęceń braci przewyższyła siłę czterech tysięcy.

Podstawową przyczyną owej tajemnicy jest fakt, że każdy, kto należy do prawdziwej, szczerej wspólnoty, może patrzeć oczami innych braci i słuchać ich uszami, jak gdyby każdy człowiek prawdziwej wspólnoty złożonej z dziesięciu ludzi otrzymał wielkość i siłę, które pozwalają mu patrzeć dwudziestoma oczami, myśleć dziesięcioma umysłami, słuchać dwudziestoma uszami i pracować dwudziestoma rękami.

{(*): Tak, dzięki tajemnicy szczerości serdeczna solidarność i jedność przynoszą niezliczone korzyści, są także mocnym punktem oparcia i skuteczną tarczą przeciwko lękowi, a nawet przeciw śmierci. Kiedy przychodzi śmierć, zabiera jedną duszę, jednak ponieważ (dzięki tajemnicy braterstwa na drodze zadowolenia Boga poprzez czyny związanie z życiem ostatecznym) jest tyle dusz, ilu braci, jeśli jeden z nich umiera, spotyka śmierć z radością, mówiąc: "Inne z moich dusz pozostaną przy życiu, a ponieważ poprzez zdobywanie nagrody również dla mnie sprawią, że moje życie będzie trwać, zatem nie umieram. Żyję w związku z zasługą, jaką odniosę dzięki duszom moim braci, umieram jedynie ze względu na grzech". Taki człowiek ze spokojem kładzie się na łożu śmierci.}

WASZA TRZECIA ZASADA

Powinniście wiedzieć, że cała wasza siła tkwi w szczerości intencji i w prawdzie. Tak, siła tkwi w prawdzie i w szczerości intencji! Nawet ten, kto grzeszy, czerpie siłę ze swej szczerości w czynieniu grzechu.

Nasza służba jest dowodem tego, że siła tkwi w prawdzie i szczerości. Nawet niewielka ilość szczerości w naszej pracy wykazuje prawdziwość tego twierdzenia i jest dowodem sama dla siebie. Siedem lub osiem lat mojej służby nauce i religii tutaj po stokroć przewyższa dwadzieścia lat służby, jaką pełniłem w moich rodzinnych stronach i w Stambule. W tamtych miejscach ludzie, którzy mnie wspierali, byli sto lub nawet tysiąc razy bardziej liczni niż moi bracia, którzy pracują wraz ze mną tutaj, gdzie nie mam nikogo, jestem samotny, obcy, półpiśmienny, inwigilowany i prześladowany przez nieuczciwych urzędników. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że służba, jaką pełniłem wraz z wami przez te siedem czy osiem lat, a także siła duchowa, która zaowocowała sukcesem stokroć większym od osiąganych dawniej, są wynikiem waszej szczerości intencji. Muszę również wyznać, że poprzez swą płynącą z głębi serca

szczerość do pewnego stopnia uratowaliście mnie przed hipokryzją, która zwykła łechtać moją duszę, kryjąc się za zasłoną sławy i rozgłosu. Jeśli Bóg zechce, odniesiecie sukces, zdobędziecie całkowitą szczerość intencji, i spowodujecie, że ja również ją uzyskam.

Powinniście być świadomi tego, że właśnie dzięki owej tajemnicy szczerości 'Ali {[*]: Ali Ibn Abi Talib był synem Abu Taliba, stryja Proroka Muhammada. Od dzieciństwa wychowywał się w domu Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który później wydał za 'Alego swoją córkę Fatimę (niech Bóg będzie rad z nich obojga). 'Ali był jednym z pierwszych ludzi, którzy uwierzyli w koraniczne Objawienie. Był znany z bohaterskiej postawy w bitwach. Później został czwartym Kalifem Sprawiedliwym.} (niech Bóg będzie z niego rad) i Szejk Gajlani, Ghałs al-A'zam (niech jego tajemnica będzie uświęcona) zaszczycili was swą nadprzyrodzoną zdolnością czynienia cudów i cudowną wizją tego, co niewidzialne. Ofiarowują wam pocieszenie i ochronę, oklaskując waszą służbę. Tak, nie powinniście wątpić w to, że zasłużyliście na ich uwagę dzięki waszej szczerości intencji. Jeśli świadomie jej zaszkodzicie, to przez nich zostaniecie ukarani. Zawsze powinniście mieć w pamięci "klapsy Bożego miłosierdzia" opisane w Błysku Dziesiątym.

Jeśli chcecie, by wspierali was tacy duchowi bohaterowie, jeśli chcecie, by byli oni obecni w waszych głowach, jeśli chcecie uznać ich za swoich mistrzów, zdobądźcie całkowitą szczerość intencji zgodnie z wersetem:

وَ يُؤْثِرُونَ عَلٰٓى اَنْفُسِهِمْ

{[*]: A ci, którzy się umocnili w swoim domu i w swojej wierze przed nimi, miłują tych, którzy do nich wywędrowali, i nie znajdują w swoich sercach żadnego pożądania dla tego, co tamtym zostało dane. Oni dają im pierwszeństwo, nawet gdyby bieda była ich udziałem. A ten, kto się uchroni przed skąpstwem własnej duszy, będzie szczęśliwy. Koran, 59:9.}

Przedkładajcie duszę waszego brata nad własną duszę, gdy chodzi o zaszczyty, rangę, uznanie, rzeczy, które lubi wasza dusza (takie, jak korzyści materialne), a także wtedy, gdy chodzi o tak niewinne i nieszkodliwe korzyści, jakie przynosi powiadomienie wiernego w potrzebie o jednej spośród pięknych prawd wiary. Jeśli to możliwe, zachęćcie któregoś z waszych niechętnych temu towarzyszy do udzielenia owemu człowiekowi informacji, by wasze dusze nie popadły w pychę. Jeśli pragniecie powiedzieć mu o jakiejś pouczającej kwestii, by zyskać nagrodę, z pewnością nie jest to grzech i nie ma w takim postępowaniu żadnej szkody, lecz może na tym ucierpieć istota szczerej intencji czynów, które was dotyczą.

WASZA CZWARTA ZASADA

Wyobraźcie sobie cnoty i zasługi waszych braci jako własne, bądźcie wdzięczni i dumni z ich chwały. Sufi używają między sobą takich terminów,

jak "zatracenie się w szejku" czy "zatracenie się w Proroku"; nie jestem sufim, lecz te ich zasady mogą stać się dobrą regułą na naszej drodze, jeśli przybiorą kształt "zatracenia się w bracie". Taki stan między braćmi jest określany słowem tefani,oznaczającym "zatracenie się w innym człowieku". Oznacza to zapomnienie o przyziemnych odczuciach własnej duszy i życie z własnym umysłem, lecz z cnotami i zaletami brata. W każdym przypadku podstawą naszej drogi jest braterstwo, rozumiane nie jako więź między ojcem a synem czy między szejkiem a jego zwolennikiem, lecz jako prawdziwe braterstwo. Nauczyciel czy mistrz interweniuje tylko w ostateczności. Nasza droga jest najbliższą przyjaźnią, która wymaga bycia najbliższym przyjacielem, najbardziej pełnym poświęcenia towarzyszem, najszlachetniejszym bratem. Istotą takiej przyjaźni jest prawdziwa szczerość intencji. Człowiek, który narusza tę prawdziwą szczerość, spada z wysokiego szczytu owej przyjaźni być może nawet na samo dno najgłębszej rozpadliny. Pomiędzy nimi nie ma nic, na czym mógłby się utrzymać.

Tak, naszą drogę powinniśmy postrzegać jako dwie drogi. Może być tak, że ci, którzy schodzą z naszej drogi, ze wspaniałej i szerokiej drogi Koranu, bezwiednie pomagają siłom bezbożności, które są nam wrogie. Jeśli Bóg zechce, ci, którzy wkraczają w święte granice Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, drogą Traktatów Światła, na zawsze przyłączą swą siłę do światła, szczerości i wiary, i unikną takich pułapek.

O, moi towarzysze w służbie Koranu! Jednym z najbardziej skutecznych środków uzyskania i zachowania szczerości intencji jest rozmyślanie o śmierci. Tak, tak jak doczesna ambicja psuje szczerość i prowadzi człowieka do hipokryzji i spraw tego świata, tak rozmyślanie o śmierci skutkuje obrzydzeniem dla hipokryzji i daje szczerość intencji. Myślcie o śmierci i pojmijcie, że ten świat jest przemijający, a wyratujecie się z pułapek duszy. Tak, nauka, jaką sufi i ludzie prawdy przyjęli z takich wersetów Wszechmądrego Koranu, jak poniższe:

كُلُّ نَفْسٍ ذَٓائِقَةُ الْمَوْتِ

{[*]: Każda dusza zakosztuje śmierci...; Koran, 3:185.}

اِنَّكَ مَيِّتٌ وَاِنَّهُمْ مَيِّتُونَ

{[*]: Zaprawdę, ty (Muhammadzie) jesteś śmiertelny i oni są śmiertelni!, Koran, 39:30.}

doprowadziła ich do uczynienia rozmyślań o śmierci najważniejszymi dla ich podróży duchowej, rozwiała złudzenie wieczności, owe źródło doczesnej ambicji. Wyobrazili sobie, że są martwi i znajdują się w grobie. Gdy sięgnąć myślą tak daleko, nakazująca zło dusza, dotknięta takim wyobrażeniem, staje się zasmucona i w pewnym stopniu rezygnuje

ze swoich dalekosiężnych ambicji i nadziei. Takie rozmyślania mają wiele zalet. Uczy tego również hadis, który mówi mniej więcej: Częste wspominanie śmierci jest tym, co rozprasza przyjemność i czyni ją gorzką.{[*]: At-Tirmizi, An-Nasa'i, Ibn Madża, Al-Hakim.}

Jednakże, ponieważ nasza droga nie jest drogą sufich, lecz drogą rzeczywistości, nie musimy rozmyślać o śmierci tak imaginacyjnie i hipotetycznie, jak oni to czynią. Takie postępowanie w żaden sposób nie jest zgodne z drogą tego, co rzeczywiste. Nasza droga nie polega na przeniesieniu przyszłości do teraźniejszości poprzez rozmyślania o nieuchronnym kresie, lecz jest podróżą umysłu od teraźniejszości do przyszłości i spojrzeniem na przyszłość z uwzględnieniem tego, co rzeczywiste. Tak, korzystając z wyobraźni, można spojrzeć na własne zwłoki - jedyny owoc na drzewie tego krótkiego życia doczesnego. Można spojrzeć na własną śmierć, a jeśli pójdziemy nieco dalej - na śmierć naszej epoki, zaś jeśli pójdziemy jeszcze dalej, ujrzymy śmierć tego świata, otwierając w ten sposób drzwi na drogę prowadzącą do całkowitej szczerości.

A oto drugi skuteczny środek zachowania szczerości intencji:

Poprzez osiągnięcie poczucia Bożej obecności dzięki sile niezachwianej, pozytywnej wiary, dzięki światłu bijącemu z rozważnego rozmyślania nad stworzeniami, które prowadzi do poznania Stwórcy, poprzez rozmyślanie o Litościwym Stwórcy, Który jest Wszechobecny i Wszechwidzący, poprzez unikanie poszukiwania uwagi kogokolwiek innego niż tylko On i poprzez uświadomienie sobie, że spoglądanie na innych w Jego obecności lub poszukiwanie u nich pomocy jest sprzeczne z zachowaniem, które w Jego obecności jest właściwe, możemy uratować się przed hipokryzją tego rodzaju i zdobyć szczerość intencji, jednakże droga do tego prowadzi przez wiele stopni i etapów rozwoju duchowego. Którykolwiek z tych etapów człowiek osiągnie, skorzysta z tego w odpowiednim dla owego etapu stopniu. W Traktatach Światła zawarte są liczne prawdy, które mogą ocalić człowieka przed hipokryzją, zatem odsyłamy do nich, a w tym miejscu przerwiemy omówienie owego tematu.

Spośród bardzo wielu rzeczy, które niszczą szczerość intencji i prowadzą do hipokryzji, wyjaśnimy pokrótce jedynie dwie lub trzy.

Przeszkoda Pierwsza

Rywalizacja o dobra materialne powoli niszczy szczerość intencji. Szko dzi także wynikom, jakie osiągamy w naszej służbie, a także powoduje utra tę owych korzyści materialnych. Naród turecki zawsze żywił szacunek dla tych, którzy pracują dla tego, co rzeczywiste i dla życia wiecznego,

i wspierał ich. Z intencją aktywnego wzięcia udziału w dziełach ich autentycznej szczerości i w pracy, którą wykonywali z pełnym oddaniem, nasz naród zawsze okazywał tym ludziom szacunek, wspierając ich dobrami materialnymi (jak jałmużna czy podarki), by uchronić ich przed zaabsorbowaniem potrzebami materialnymi i przed marnowaniem czasu na zabezpieczenie owych potrzeb. Takiego wsparcia i takich korzyści nie można jednak poszukiwać; mogą być one wyłącznie dane. Nie można szukać ich nawet poprzez język skłonności, pragnienie wyrażane jedynie w myślach czy wyczekiwanie. Powinny raczej być dane niespodziewanie, w przeciwnym razie ucierpi szczerość intencji. W przeciwnym razie człowiek zbliżyłby się do złamania zakazu wyrażonego w wersecie:

وَلَا تَشْتَرُوا بِاٰيَات۪ى ثَمَنًا قَل۪يلًا

{[*]: I nie sprzedajcie Moich znaków za niską cenę! Koran, 2:41.} o częściowo zniweczyłoby jego działanie.

Nakazująca zło, egoistyczna dusza podsyca poczucie rywalizacji z prawdziwym bratem i towarzyszem w naszej szczególnej służbie, najpierw pragnąc i wymagając korzyści natury materialnej, a następnie nie pozwalając, by dostały się one komu innemu. Szczerość intencji zostaje zniszczona, świętość naszej służby stracona, a człowiek staje się niemiły w oczach ludzi prawdy, jak również traci korzyści materialne. Ten temat wymaga wielu dyskusji, lecz skrócę go i wymienię jedynie dwa przykłady, które umocnią szczerość intencji i prawdziwą jedność między moimi prawdziwymi braćmi.

Przykład pierwszy: Ahl ad-dunja,a nawet niektórzy politycy, członkowie tajnych stowarzyszeń i ci, którzy manipulują społeczeństwem, przyjęli za swoją naczelną zasadę regułę wspólnej własności, by zdobyć bogactwo i władzę. Pomimo całego ich wyzysku i wszystkich strat posiedli nadzwyczajną siłę i osiągnęli korzyść. Jednak charakter wspólnej własności nie zmienia się wraz z jej podziałem, pomimo licznych szkód. Jakkolwiek pod pewnym względem każdy ze wspólników jest jakby nadzorcą pozostałych i właścicielem, to jednak nie jest on w stanie czerpać z tego żadnych korzyści.

Niemniej jednak, jeśli zasadę wspólnej własności zastosować do dzieł dotyczących życia ostatecznego, pozwala ona na zgromadzenie olbrzymich korzyści i nie przynosi strat, ponieważ jej zastosowanie oznacza, że cała własność przechodzi do rąk każdego ze wspólników. Na przykład, mamy czterech lub pięciu ludzi. Zgodnie z ideą dzielenia się, jeden z nich przynosi naftę, inny knot, inny lampę, inny abażur, a piąty zapałki; montują i zapalają lampę. Każdy z nich jest właścicielem ukończonej lampy. Jeśli każdy ze

wspólników ma lustro, które zajmuje całą ścianę, będzie się w nim odbijał wraz z lampą i pokojem, bez żadnej niedoskonałości czy rozdzielenia.

Dokładnie tak samo wyglądają współuczestnictwo w dobrych dziełach dotyczących życia ostatecznego poprzez tajemnicę szczerości intencji, współpraca poprzez tajemnicę braterstwa i wspólna inicjatywa poprzez tajemnicę jedności: suma wszystkich wspólnych uczynków i całe ich światło są zapisywane w księdze dobrych czynów każdego człowieka, który brał w nich udział. Jest to fakt zaświadczony przez ludzi prawdy. Wymaga tego również rozległość Bożego miłosierdzia i Bożej szczodrości.

O, moi bracia! Jeśli Bóg zechce, korzyści materialne nie wywołają rywalizacji między wami. Być może, w odniesieniu do korzyści życia wiecznego daliście się zwieść, jak niektórzy spośród ludzi podążających ścieżką sufich. Jednak jak można porównać niewielkie zasługi jednej osoby z zasługą i światłem przejawiającymi się we wspólnych dziełach, wspomnianych poprzez powyższy przykład?

Przykład drugi:Rzemieślnicy uzyskują znaczące bogactwo dzięki współpracy, jaką podejmują, by czerpać większe korzyści z wyrobów swego rzemiosła. Dawniej każdy spośród dziesięciu wytwórców igieł pracował na własną rękę, a owocem samodzielnej pracy każdego z nich były trzy igły dziennie, jednak później owych dziesięciu ludzi zjednoczyło się we wspólnym przedsiębiorstwie. Jeden przyniósł żelazo, jeden rozpalił piec, jeden przekłuł igły, jeden umieścił je w piecu, inny naostrzył, i tak dalej; każdy zajął się jedynie częścią procesu wytwarzania igieł. Ponieważ praca, którą wykonywał jeden człowiek, była prosta, nie marnował on czasu, a gdy nabył większej umiejętności, wykonywał swą pracę ze wspaniałą szybkością. Rzemieślnicy rozdzielili między siebie wykonywane zadania zgodnie z zasadą wspólnego przedsiębiorstwa i podziału pracy, a ujrzeli, że zamiast trzech igieł dziennie, jakie przypadały na każdego wcześniej, wytwarzają trzysta. Wydarzenie to zostało szeroko rozpropagowane wśród rzemieślników tego świata, by zachęcić ich do wspólnej pracy.

O, moi bracia! Jako że jedność i zgoda w kwestiach tego świata dotyczących twardej materii daje takie wyniki i korzyści, możecie porównać, jak niezmiernie korzystne dla każdego jest odbicie (dzięki Bożej łasce) światła wszystkich uczynków we własnym, świetlistym zwierciadle, które odnosi się do życia wiecznego i nie ma potrzeby, by dzielić je na części, jaką korzyść da uzyskanie nagrody równej tej, jaka zostanie przyznana za wszystkie dobre czyny. Owa ogromna korzyść nie powinna zostać utracona przez rywalizację i brak szczerości.

Przeszkoda Druga

Tą przeszkodą jest schlebianie własnemu "ja" i nadawanie wysokiej pozycji duszy nakazującej zło poprzez zwracanie na siebie czyjejś uwagi i poszukiwanie publicznego uznania, do którego prowadzi żądza sławy, rozgłosu i stanowiska. Jest to poważna choroba natury duchowej, która również otwiera drzwi prowadzące do hipokryzji i egocentryzmu (co nazywamy ukrytym dodawaniem Bogu współtowarzyszy) i niszczy szczerość intencji.

O, moi bracia! Naszą drogą w służbie Koranowi jest to, co rzeczywiste, a także braterstwo, zaś prawdziwe znaczenie braterstwa przejawia się w zatraceniu własnej osobowości pośród braci {(*): Tak, szczęśliwym jest ten, kto, by przystąpić do wielkiej sadzawki wypełnionej świeżą wodą, sączącą się ze źródła Koranu, wrzuca swoją osobowość i egoizm - które są jak bryły lodu - do owej sadzawki, by się roztopiły!} i w przedkładaniu ich dusz nad własną. Rywalizacja tego rodzaju, który wynika z pragnienia rangi i pozycji, nie powinna być rozbudzana, ponieważ jest całkowicie sprzeczna z naszą drogą. Godność wszystkich braci może być sumą godności każdego z nich; jestem zatem przekonany, że poświęcenie owej wspaniałej, wspólnej godności dla osobistej, samolubnej, wynikającej ze współzawodnictwa, drobnej sławy i uznania jest dalekie od postępowania uczniów Traktatów Światła. Tak, serca, umysły i duch uczniów Światła nie zniżyłyby się do tak nędznych, szkodliwych i lichych spraw. Jednak każdy posiada duszę nakazującą zło, a niekiedy emocje duszy wpływają na pewne cechy charakteru i w pewnym stopniu biorą górę, pomimo wzniosłych cech serca, umysłu i ducha, nie oskarżam więc ani waszych serc, ani waszych umysłów. Oddziaływanie Traktatów Światła sprawia, że mam do was zaufanie, lecz dusza, pragnienia, emocje i wyobraźnia niekiedy okłamują człowieka. Z tego powodu niekiedy otrzymujecie poważne ostrzeżenia. Ich surowość odnosi się do duszy, emocji, pragnień i wyobraźni. Działajcie rozważnie!

Tak, gdyby nasza droga zostałaby podporządkowana przywództwu szejka, istniałaby jedna ranga lub kilka ściśle określonych rang, a każdej z nich przypisane by zostały liczne zdolności. Mogłyby istnieć zazdrość i egoizm. Jednak nasza droga jest braterstwem, a między braćmi nie ma pozycji "ojca", ani też żaden z nich nie może przypisać sobie stanowiska przewodnika duchowego. Pojęcie "rangi" w braterstwie jest szerokie i nie może stać się powodem zazdrosnego przepychania się ku lepszej pozycji, co najwyżej brat pomaga innemu bratu i wspiera go, dopełniając jego służbę. Dowodem na to, że zazdrość, zachłanność na nagrodę duchową i wysokie aspiracje skutkują wyrządzeniem wielkiej szkody

i licznymi błędami, są konflikt i rywalizacja, w jakie popadają ci, którzy kroczą ścieżkami przewodników duchowych. Pomimo ich ogromnych osiągnięć, doskonałości i odniesionych korzyści, taka postawa przynosi fatalne konsekwencje - ich wielka i święta siła nie jest w stanie przeciwstawić się wichurze innowacji.

Przeszkoda Trzecia

Tę przeszkodę, którą są strach i chciwość - wraz z innymi - wyczerpująco objaśniliśmy w Sześciu Atakach. {[*]: Por. Bediuzzaman Said Nursi, Listy 1928-1932, Rozdział Szósty Listu Dwudzies tego Dziewiątego.} Dlatego odsyłamy was do tego traktatu, a czyniąc wszystkie Najpiękniejsze Imiona Najbardziej Miłosiernego spośród miłosiernych naszymi orędownikami, błagamy Go, by obdarował nas sukcesem w postaci osiągnięcia całkowitej szczerości intencji.

اَللّٰهُمَّ بِحَقِّ سُورَةِ الْاِخْلَاصِ اِجْعَلْنَا مِنْ عِبَادِكَ الْمُخْلِص۪ينَ الْمُخْلَص۪ينَ اٰم۪ينَ اٰم۪ينَ

{[*]: O, Boże! Przez wzgląd na surę Al-Ichlas (por. Koran, sura 112.), umieść nas pośród tych z Twoich sług, którzy osiągnęli szczerość intencji. Amen, amen.}

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

{[*]: "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32.}

* * *

Poufny list

do niektórych spośród moich braci

Chciałbym wspomnieć o kwestii, której dotyczą dwa hadisy, a to na użytek moich braci, którzy stali się znużeni pisaniem i podczas trzech świętych miesięcy, miesięcy oddawania czci Bogu, przedkładają inne recytacje nad przepisywanie Traktatów Światła, choć owo działanie jest aktem czci pod pięcioma względami.

{(*): Zapytaliśmy o wyjaśnienie owych pięciu rodzajów oddawania czci Bogu, o których nasz mistrz wspomina w tym wartościowym liście. Oto wyjaśnienie, które otrzymaliśmy:

1. Poprzez przepisywanie Traktatów Światła walczymy przeciwko ludziom zbłądzenia, co jest najważniejszą walką.

2. Służba i pomoc naszemu mistrzowi przyczyniają się do rozprzestrzeniania prawdy.

3. Służymy innym muzułmanom ze względu na wiarę.

4. Otrzymujemy wiedzę poprzez pióro.

5. Oddajemy cześć Bogu poprzez rozważania, a jedna godzina takiego oddawania czci niekiedy może być równa aktom kultu z całego roku.

Za zgodność: Rustu, Husrev, Re'fet.}

Oto te dwa hadisy:

Pierwszy: W Dniu Sądu Ostatecznego atrament uczonych w religii będzie ważył (na szalach dobrych uczynków) tyle, co krew męczenników. {[*]: Al-Ghazali, Al-Munałi, Al-'Adżluni, As-Sujuti.}

Drugi: Ktokolwiek mocno trzyma się mojej tradycji, kiedy moja wspólnota staje się zepsuta, otrzyma taką nagrodę, jak stu męczenników.{[*]: Ibn 'Adijj, Al-Munziri, At-Tabarani, Al-Hajsami, 'Ali Ibn Husamuddin.} Oznacza to, że ten, kto trzyma się praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i służy prawdom Koranu, kiedy rozpowszechniają się innowacje i zbłądzenie, otrzyma taką nagrodę, jak stu męczenników.

O, moi bracia, znużeni przepisywaniem Traktatów z powodu lenistwa! O, moi bracia, którzy skłaniacie się ku sufizmowi! Te dwa hadisy ukazują, że światło czarnego atramentu, spływającego z waszych błogosławionych, czystych piór, służących prawdom wiary, tajemnicom prawa szariatu i tradycji Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), w czasach takich, jak nasze - nawet jeśli z pióra spłynie tylko jedna kropla atramentu, podobnego wodzie życia - w Dniu Sądu Ostatecznego może zdobyć dla was nagrodę równą tej, jaką męczennik uzyska za sto kropel swej krwi. Starajcie się zatem, by tę nagrodę zdobyć!

Jeśli powiecie:"Hadis mówi o uczonych, a niektórzy z nas są tylko skrybami",

Odpowiem:Ktokolwiek będzie czytał Traktaty Światła przez rok, pojmie je i przyjmie, może stać się wartościowym, skrupulatnym uczonym naszych czasów. Nawet jeśli ich nie zrozumie, to ponieważ uczniowie Światła mają wspólną osobowość, bez wątpienia stanie się mądrzejszy. Jeśli zaś chodzi o wasze pióra, są one bezcielesnymi palcami owej zbiorowej osobowości. Ponieważ macie o mnie dobre zdanie, nadaliście mi pozycję waszego mistrza i uczonego w religii, przyłączyliście się do mnie, choć moim zdaniem nie jestem tego godzien. Nie jestem oczytany i mam trudności z pisaniem, zatem o waszych piórach można myśleć tak, jakby były moim piórem. Otrzymacie nagrodę, na którą wskazuje szlachetny hadis.

Said Nursi

* * *

Błysk Dwudziesty Drugi

بِاسْمِهِ سُبْحَانَهُ

Ten wielce poufny, krótki traktat, który napisałem dwadzieścia dwa lata temu specjalnie dla moich wybranych, najbliższych i najbardziej szczerych braci, kiedy przebywałem w wiosce Barla, w prowincji Isparta, dedykuję gubernatorowi, sędziom i policji z Isparty z powodu troski o mnie, jaką wykazali zarówno zwykli ludzie, jak i władze tej prowincji. W razie potrzeby należy sporządzić kilka jego kopii na maszynie do pisania (starym lub nowym alfabetem), by ci, którzy inwigilowali mnie i starali się wyśledzić moje sekrety przez te dwadzieścia pięć lat mogli dowiedzieć się, że nie mam nic do ukrycia. Niech dowiedzą się, że moim najgłębszym sekretem jest ten traktat!

Said Nursi

Trzy wskazówki

(Będąc początkowo Kwestią Trzecią Notatki Siedemnastej Błysku Siedemnastego, z powodu bezkompromisowości i wszechstronności omawianych kwestii, z powodu siły i blasku odpowiedzi, traktat ten został włączony do zbioru Błyski - w którym należało znaleźć dla niego miejsce - jako Błysk Dwudziesty drugi Listu Trzydziestego Pierwszego. Jest on poufny i napisany specjalnie dla moich najbardziej wybranych, szczerych i wiernych braci).

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

وَمَنْ يَتَوَكَّلْ عَلَى اللّٰهِ فَهُوَ حَسْبُهُ اِنَّ اللّٰهَ بَالِغُ اَمْرِه۪ قَدْ جَعَلَ اللّٰهُ لِكُلِّ شَيْءٍ قَدْرًا

{[*]: A temu, kto ufa Bogu, On Sam wystarczy! Oto Bóg powoduje spełnienie Swojego rozkazu! Bóg ustanowił miarę dla każdej rzeczy. Koran, 65:3.}

Omówienie tej kwestii składa się z"Trzech Wskazówek". WSKAZÓWKA PIERWSZA

Ważne pytanie dotyczące mojej osoby i Ruchu Światła, które zadaje wiele osób:"Skoro nie wtrącasz się do spraw ludzi życia doczesnego ani do tego świata, dlaczego ahl ad-dunjaprzy każdej okazji wtrącają się w sprawy twojego życia doczesnego, choć rząd przez żadne ze swoich praw nie miesza się do spraw pustelników i ludzi, którzy wyrzekli się tego świata?"

Odpowiedź:Odpowiedzią nowego Saida na to pytanie jest milczenie. Nowy Said mówi: "Niech zamiast mnie odpowiedzi udzieli Bóg poprzez Swoje zarządzenie". Niemniej jednak, ponieważ czuję się zmuszony do odpowiedzi, głowa starego Saida, na którą zdał się nowy Said, mówi:

"Tymi, którzy powinni odpowiedzieć na to pytanie, są władze Isparty i jej mieszkańcy, ponieważ zasadnicze znaczenie tego pytania o wiele bardziej dotyczy ich, niż mnie. Skoro władze prowincji, składające się z tysiąca ludzi, i jej mieszkańcy, których są setki tysięcy, mają obowiązek rozpatrzeć sprawy, które dotyczą owej prowincji, i bronić jej, dlaczego miałbym rozmawiać ze swoimi oskarżycielami, skoro nie ma takiej konieczności, dlaczego miałbym bronić samego siebie?"

Przebywam w tej prowincji od dziewięciu lat i stopniowo coraz bardziej i bardziej odwracam się plecami do świata. Nie ukrywam żadnego aspektu mojego życia. Nawet moje najgłębsze sekrety i najbardziej poufne traktaty trafiły do rąk rządzących i niektórych spośród posłów. Jeśli całkowicie wmieszałbym się w sprawy tego świata, co spowodowałoby lęk i trwogę wśród ahl ad-dunja,lub jeśli podjąłbym jakąkolwiek próbę wtrącenia się do ich spraw czy choćby wpadłbym na pomysł, by tak postąpić, rząd tej prowincji i lokalne władze miast wiedziałyby o tym. Lecz choć byłem obiektem ich lustracji i nadzoru przez dziewięć lat, a także bez wahania rozgłaszałem swoje "tajemnice" tym, którzy mnie odwiedzali,

władze zachowały milczenie i nie dokuczały mi. Jeśli przez te dziewięć lat okazałbym jakąkolwiek przywarę, która mogłaby być szkodliwa dla przyszłości i szczęścia tego kraju i jego mieszkańców, byłby za to odpowiedzialny każdy, od rządu aż do wioskowego naczelnika policji. By zatem uwolnić się od odpowiedzialności, są oni zobowiązani do tego, by bronić mnie w obliczu ludzi, którzy w dotyczących mnie sprawach robią górę z kretowiska lub robią kretowisko z góry. Z tego powodu kieruję to pytanie do nich, by odpowiedzieli.

Powodem, dla którego ludzie z tej prowincji są zobowiązani do tego, by bronić mnie bardziej, niż sam to robię, jest to, że przez owe dziewięć lat poprzez setki traktatów (które w sposób istotny i prawdziwy wykazały swoją skuteczność) pracowałem na rzecz ich życia wiecznego, dla siły ich wiary i dla ich szczęścia w życiu doczesnym, ponieważ są oni zarówno moimi braćmi i przyjaciółmi, jak ludźmi błogosławionymi; nikt nie został zaniepokojony ani nie poniósł żadnej szkody ze względu na Traktaty Światła, w których nie sposób znaleźć choćby najdrobniejszego odniesienia do spraw polityki czy tego świata; a także, chwała niech będzie Bogu Jedynemu, dzięki środkom, jakimi stały się Traktaty Światła, dzięki swojej sile wiary i solidności religii, Isparta osiągnęła takie błogosławieństwa, jakie były udziałem Damaszku (w dawnych czasach) czy Uniwersytetu Al-Azhar w Egipcie; wreszcie Traktaty Światła sprawiły, że w Isparcie potęga wiary zwyciężyła bierność, a pragnienie oddawania czci Bogu przeważyło nad występkiem, co uczyniło tę prowincję bardziej pobożną od jakiejkolwiek innej. Ponieważ tak jest, wszyscy mieszkańcy tej prowincji (nawet jeśli przyjmiemy, że są bezbożni), są zobowiązani, by bronić mnie i Traktatów Światła. Dopóki mają tak słuszne racje po temu, by mnie bronić, sam nie skorzystam z mojego mało istotnego prawa do obrony samego siebie, kiedy, całkowicie bezsilny, dopełniłem obowiązku i - dzięki niech będą Bogu Jedynemu! - tysiące uczniów zastępowały i zastępują mnie w tej pracy. Ktoś, kto ma tysiące obrońców, nie potrzebuje osobiście bronić własnej sprawy.

WSKAZÓWKA DRUGA,

będąca odpowiedzią na krytykę

Ahl ad-dunja pytają:"Dlaczego jesteś na nas zagniewany? Nie zwróciłeś się do nas ani razu, milczysz. Gorzko użalasz się na nas, twierdząc, że jesteśmy wobec ciebie niesprawiedliwi. Jednak mamy swoje zasady i określone prawa, jakich wymagają nasze czasy, a ty nie chcesz zaakceptować tego, że mogłyby one stosować się także do ciebie. Człowiek,

który ustala prawo, nie jest tyranem, lecz człowiek, który nie chce przyjąć tego prawa, jest buntownikiem. Na przykład w naszym wieku wolności, w nowej epoce republikańskiej, którą zainaugurowaliśmy, naszą podstawową zasadą i prawem opierającym się na równości jest zlikwidowanie jakiegokolwiek prześladowania czy też zniewalania innych ludzi. Jednak z twojego jawnego zachowania, jak również z twojego pełnego przygód, wcześniejszego życia można wywnioskować, że czy to przez przyjęcie pozycji hodży, czy to przez bycie ascetą starasz się przyciągnąć wzrok ogółu, zyskać powszechną uwagę i zapewnić sobie władzę oraz status społeczny niezależne od autorytetu rządu. To mogłoby zdawać się pożądane w bezwzględnej tyranii burżuazji, jednak ponieważ zasady czystego socjalizmu i bolszewizmu, które pojawiły się wraz z przebudzeniem zwykłych ludzi i ich dojściem do władzy, są bardziej zgodne z naszymi interesami, przeto przyjęliśmy je, zaś stanowisko, jakie zajmujesz, jest nam niemiłe i przeciwstawne naszym zasadom. Dlatego nie masz prawa, by skarżyć się lub gniewać z powodu przykrości, jakich ci przyczyniamy".

Odpowiedź:Jeśli ktoś, kto otwiera przed wspólnotą ludzi nową drogę życia, nie postępuje zgodnie z naturalnymi prawami, obowiązującymi we wszechświecie, nie może odnieść sukcesu w korzystnych dziełach ani na drodze do postępu. Wszystkie jego czyny służą interesom zła i zniszczenia. Ponieważ działania muszą być zgodne z naturalnymi prawami, całkowitą równość można wprowadzić wyłącznie poprzez zmianę natury człowieka i usunięcie podstawowej mądrości, widocznej w stworzeniu rodzaju ludzkiego. Tak, zarówno z urodzenia, jak poprzez sposób, w jaki żyję, należę do klasy zwykłych ludzi i jestem jednych z tych, którzy przez usposobienie i rozumowo przyjęli drogę równych praw, a z powodu współczucia i sprawiedliwości, jakie przyniósł islam, jestem człowiekiem, który przez długi czas sprzeciwiał się tyranii i prześladowaniom elity zwanej burżuazją, jak też występował przeciwko nim poprzez swoje działania. Dlatego ze wszystkich sił popieram całkowitą sprawiedliwość, a sprzeciwiam się tyranii, prześladowaniom, samowoli władzy i despotyzmowi.

Jednakże natura człowieka i podstawowa mądrość tkwiąca w rodzaju ludzkim są przeciwieństwem prawa całkowitej równości. Jest tak, ponieważ, by ukazać Swą doskonałą moc i mądrość, Wszechmocny Stwórca sprawia, że jedno ziarno wydaje liczne plony, że wiele ksiąg zapisywanych jest na jednej stronicy, że jedna rzecz spełnia wiele funkcji, i w ten sam sposób sprawia, że ludzkość wykonuje obowiązki tysięcy gatunków stworzeń. To z powodu owej wielkiej tajemnicy Wszechmocny Bóg stworzył człowieka wyposażonego w naturę, która mogłaby wytworzyć pędy

tysięcy gatunków oraz ukazać poziomy tysięcy innych gatunków istot żywych. Moce człowieka, jego subtelne zdolności i zmysły nie zostały ograniczone, jak jest to w przypadku zwierząt. Ponieważ Stwórca pozostawił człowieka wolnym i dał mu zdolności, dzięki którym jego zmysły mogą wędrować przez nieskończone stopnie rozwoju, rodzaj ludzki, choć jest tylko jednym gatunkiem, stał się podobny tysiącom gatunków. Z tego powodu człowiek został wicekrólem ziemi, wynikiem istnienia wszechświata i monarchą wśród istot żywych.

Najważniejszym zaczynem i mechanizmem dającym początek różnorodności w rodzaju ludzkim jest współzawodnictwo i prawdziwa cnota, będąca wynikiem wiary. Cnotę tę można usunąć jedynie poprzez zmianę ludzkiej natury, stłumienie rozsądku, zabicie serca i zniszczenie ducha. Tak, ten wiek wraz z jego straszliwą tyranią ukrytą za zasłoną wolności zasługuje na to, by wymierzyć mu silny policzek poniższymi mistrzowskimi wersami, które, napisane przez pewnego wielkiego człowieka, {[*]: Wersy te napisał Namik Kemal (1840-1888) w swej sławnej Odzie (Kasydzie) do wolności.} niesłusznie ciśnięto mu w twarz, choć nie zasłużył na żadną karę:

Nie jest możliwe zniszczenie wolności przez tyranię i niesprawiedliwość;

Spróbuj, jeśli możesz, odebrać ludzkości świadomość.

W tych wersach mówię, by wymierzyć policzek naszemu wiekowi:

Nie jest możliwe zniszczenie prawdy przez tyranię i niesprawiedliwość;

Spróbuj, jeśli możesz, zniszczyć serce całej ludzkości.

Nie jest możliwe zniszczenie cnoty przez tyranię i niesprawiedliwość;

Spróbuj, jeśli możesz, unicestwić świadomość całej ludzkości.

Tak, tak jak cnota powstająca z wiary nie może stać się powodem prześladowań, tak samo nie może stać się powodem tyranii. Prześladowanie i samowolny despotyzm wskazują na brak cnoty. Główna droga ludzi cnoty, częściowo nakładająca się na życie społeczne, prowadzi przez bezsilność, ubóstwo i pokorę. Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu za to, że spędziłem życie na tej drodze, i nadal żyję w ten sposób. Mówiąc, że posiadam pewne cnoty, nie twierdzę tego z powodu dumy. Mówię, co następuje, by podziękować Bogu za Jego dary i rozgłosić je:

Dzięki Swej łasce i hojności Wszechmocny Bóg obdarował mnie cnotą pracy na rzecz nauk wiary i Koranu. Niech wszelka chwała będzie Bogu Jedynemu za to, że przez całe życie wydawałem to, co dał mi Bóg, dla

pożytku i szczęścia tego muzułmańskiego narodu, i jak w żadnym czasie nie używałem Bożego daru, by panować nad ludźmi i prześladować ich, tak z ważnych powodów nie cierpię powszechnej uwagi i podziwu ludzi, których poszukują niedbali, uciekam od tego. Z powodu owego uganiania się za podziwem innych straciłem dwadzieścia lat mojego wcześniejszego życia, więc postrzegam je jako szkodliwe dla mnie. Jednak ponieważ wiem, że powszechna uwaga jest znakiem tego, że Traktaty Światła spodobały się ludziom, nie odpycham jej.

O, wy, których pole widzenia jest ograniczone do spraw tego świata! W żaden sposób nie mieszam się do spraw waszego świata ani nie miałem nic do czynienia z waszymi zasadami, ani też - o czym zaświadcza dziewięć lat mojego życia w niewoli - nie miałem żadnego zamiaru ani pragnienia ponownego wtrącenia się do spraw tego świata. Zatem zgodnie z jakim prawem poddaliście mnie całemu temu nadzorowi i wszystkim prześladowaniom, jak gdybym sam był starym prześladowcą, które zawsze był gotów skorzystać z okazji, by wesprzeć idee tyranii i despotyzmu? Żaden rząd na świecie nie zezwala na takie traktowanie, zgodnie czy niezgodnie z prawem, ani nie jest ono przez nikogo zalecane. Nie tylko ja sam mam dość znęcania się nade mną, jakiego doświadczyłem do tej pory! Jeśli dowiedzieliby się o nim wszyscy, wzbudziłoby ono oburzenie całej ludzkości, a nawet wszechświata!

WSKAZÓWKA TRZECIA,

która jest odpowiedzią na wykrętne, szalone pytanie

Niektórzy członkowie wymiaru sprawiedliwości mówią:"Ponieważ mieszkasz w tym kraju, powinieneś przestrzegać jego republikańskich praw. Dlaczego więc uchylasz się od ich przestrzegania, zasłaniając się pustelnictwem? Na przykład zgodnie z obecnymi prawami ustanowionymi przez rząd niezgodne z jedną z podstawowych zasad republiki, które opierają się na równości, jest przypisywanie sobie cnót czy zasług wykraczających poza czyjeś obowiązki, a przez to zdobywanie władzy nad niektórymi ludźmi spośród naszego narodu i wywieranie na nich wpływu. Dlaczego pozwalasz, by całowano twoją rękę, jeśli nie zajmujesz żadnego stanowiska? Dlaczego wychwalasz samego siebie i chcesz, by ludzie cię słuchali?"

Odpowiedź:Ci, którzy ustanawiają prawa, mogą zastosować je do innych dopiero po tym, gdy najpierw zastosują je do samych siebie. Jeśli ustanawiacie zasady dotyczące innych, nie stosując ich do samych siebie, naruszacie własną zasadę i własne prawo i sprzeciwiacie mu się, zanim

uczynił to ktokolwiek inny. Chcecie zastosować zasadę absolutnej równości do mnie, a zatem oto, co mówię:

Jeśli kiedykolwiek zwykły żołnierz urośnie w oczach społeczeństwa do stopnia feldmarszałka, będzie miał taki udział w szacunku i uznaniu narodu, jaki ma feldmarszałek, będzie tak samo jak on obiektem aplauzu i poważania; jeśli kiedykolwiek feldmarszałek stanie się równy zwykłemu żołnierzowi, przyjmie pozycję najniższego z szeregowców i nie zachowa żadnej wielkości poza tą niewielką, jaka należy się szeregowcowi; jeśli kiedykolwiek najbardziej olśniewający dowódca wojskowy, który prowadzi armię do samych zwycięstw, osiągnie aplauz, szacunek i miłość społeczeństwa równe tym, które osiągnął najmniej widoczny spośród zwykłych żołnierzy - wtedy, jak wymaga tego wasze prawo równości, możecie mi powiedzieć: "Nie nazywaj się hodżą! Nie przyjmuj szacunku! Zaprzecz swojej cnocie! Służ tym, którzy sami są sługami, i weź sobie żebraków za przyjaciół!"

Jeśli mówicie:"Szacunek, pozycja społeczna i uwaga publiczna należą się określonym funkcjom, a w szczególności tym, którzy je sprawują. Ty jednak nie pełnisz żadnej funkcji, nie możesz więc przyjmować szacunku ludzi, jakby tak było",

Odpowiem:Gdyby człowiek składał się jedynie z ciała, gdyby miał żyć na tym świecie wiecznie, gdyby brama grobu była zamknięta, a śmierć - zabita, wówczas obowiązki i funkcje człowieka byłyby ograniczone do tych, jakie mają żołnierze lub urzędnicy rządowi, i wtedy to, co mówicie, miałoby jakiś sens. Ponieważ jednak człowiek nie składa się wyłącznie z ciała, nie można wyrwać jego serca, języka, mózgu i umysłu, by nakarmić nimi ciało; nie mogą one zostać unicestwione, lecz również muszą podlegać zarządzaniu.

Ponieważ drzwi grobu nie są zamknięte, a obawa o czekającą za nimi przyszłość jest dla każdego najbardziej ciążącą kwestią, zatem obowiązki wynikające z szacunku dla narodu i posłuszeństwa wobec niego nie ograniczają się jedynie do tych natury społecznej, politycznej czy wojskowej, związanych z życiem tego świata. Tak, tak jak obowiązkiem jest wydanie paszportu temu, kto wyjeżdża za granicę, tak samo obowiązkiem jest wydanie paszportu na podróż do wieczności i zapewnienie światła tym, którzy udają się w tę ciemną drogę. Nie ma innego obowiązku, który byłby równie ważny. Jest to obowiązek, któremu można zaprzeczyć jedynie poprzez zanegowanie śmierci i zadanie kłamu świadectwu trzydziestu tysięcy świadków, którzy każdego dnia składają swoje podpisy pod twierdzeniem: "Śmierć jest prawdą", potwierdzając je i kładąc pod nim pieczęcie swoich zwłok.

Ponieważ istnieją obowiązki natury moralnej i duchowej, opierające się na moralnych i duchowych potrzebach, a najważniejszym z tych obowiązków jest wydanie paszportu na podróż do wieczności i kieszonkowej latarki serca, by rozświetlała ciemności pośredniego królestwa, a także nauczanie i wzmacnianie wiary, która jest kluczem do wiecznej szczęśliwości, uczeni, którzy wykonują te obowiązki, z pewnością nie będą mieli za nic ani Bożych darów, którymi zostali obsypani, ani cnót będących wynikiem wiary, i nie zniżą się do poziomu grzeszników i rozpustników ani nie splamią brudem innowacji i występków. Z tego właśnie wynika samotność, która wam się nie podoba i którą bierzecie za przejaw nierówności.

Oprócz tej prawdy mówię, co następuje, nie do ludzi podobnych wam, którzy dręczycie mnie i prześladujecie, którzy w swoim egoizmie i pogardzie dla prawa równości jesteście zadufani w sobie niby Faraon (a ponieważ ludzie butni uważają pokorę za poniżenie, przeto nie należy być pokornym wobec nich), lecz raczej do uczciwych, skromnych i sprawiedliwych:

Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu za to, że znam swoje wady i swą bezsilność. Nie jestem arogancki i nie domagam się jakiegokolwiek nadrzędnego wobec innych muzułmanów stanowiska, które wymagałoby okazania mi szacunku. Zawsze jestem świadom moich nieskończonych wad i tego, że jestem kimś, kto nie ma żadnego znaczenia. Znajdując pociechę w poszukiwaniu Bożego wybaczenia, nie chcę od ludzi szacunku, lecz ich modlitw. Sądzę, że wszyscy moi przyjaciele wiedzą, że na tym polega moja droga. Jednakże służąc Wszechmądremu Koranowi i nauczając prawd wiary, by zachować godność i chwałę nauki, jakich wymaga jej ranga ze względu na owe prawdy wiary i na honor Koranu, by nie zgiąć się w pokłonie przed ludźmi zbłądzenia, na pewien czas przyjąłem postawę dostojeństwa.

Nie sądzę, by prawa ustanowione przez ahl ad-dunjamogły przeciwstawić się tym argumentom!

ZADZIWIAJĄCE POSTĘPOWANIE

Dobrze wiadomo, że nauczyciele zawsze i wszędzie oceniają innych stosownie do wiedzy i nauki. Ponieważ miłują swój zawód, w kimkolwiek i gdziekolwiek napotkają wiedzę i naukę, będą pielęgnować przyjaźń i szacunek dla takiego człowieka. Nawet jeśli nasz kraj odwiedzi profesor z wrogiego kraju, nauczyciele odwiedzą go z powodu poważania dla jego wiedzy i nauki, i złożą mu wyrazy szacunku. Jednakże kiedy najwyższe kolegium uczonych z Anglii poprosiło pewnego uczonego islamu, by ten w sześciuset słowach odpowiedział na ich sześć pytań, ów uczony i nauczyciel (który tutaj napotkał brak szacunku autorytetów i władz oświaty)

odpowiedział na owe sześć pytań za pomocą sześciu słów, które spotkały się z aprobatą, odpowiedział z prawdziwą wiedzą i uczonością na podstawowe zasady Europejczyków oraz ich filozofów, i pokonał ich. Dzięki sile, jaką dał mu Koran, rzucił wyzwanie owym europejskim filozofom. W Stambule, na sześć miesięcy przed ogłoszeniem Drugiej Konstytucji, zaprosił on do dysputy zarówno uczonych religijnych, jak też doktorów współczesnych nauk, i sam nie zadając żadnych pytań, bezbłędnie odpowiedział na wszystkie bez wyjątku pytania, jakie mu zadano. {(*): Oto, co mówi nowy Said: "Nie zgadzam się ze słowami, które w tym miejscu z dumą wypowiada stary Said, jednak nie mogę go uciszyć, jako że w tym traktacie oddałem mu głos. Myśląc: 'Niech przejawi nieco egoizmu wobec egoistów', milczę".} Tymi, którzy przyczynili najwięcej cierpień owemu uczonemu i nauczycielowi - choć poświęcił on całe swoje życie szczęśliwości ludzi narodu tureckiego, choć oświecił ich, wydając setki traktatów w ich własnym języku, choć jest dla nich współobywatelem, współwyznawcą, przyjacielem i bratem - tymi, którzy podsycali wrogość wobec niego i zaiste traktowali go z lekceważeniem, byli niektórzy spośród przedstawicieli władz oświatowych, jak również niektórzy spośród "urzędowych" hodżów.

Co możecie na to odpowiedzieć? Czy to ma być cywilizacja? Czy to ma być zachęcanie do zdobywania wiedzy? Czy to ma być patriotyzm? Czy to ma być umiłowanie narodu? Czy to ma być republikanizm? Niech Bóg broni, nic z tych rzeczy! To raczej Bóg przez Swoje zrządzenie ukazał wrogość ludzi tam, gdzie ów uczony i nauczyciel spodziewał się przyjaźni - po to, aby do jego nauk nie wplotła się hipokryzja i by mógł on osiągnąć szczerość intencji.

Zakończenie

Napaść, która jest dla mnie zadziwiająca, lecz stała się przyczyną podziękowań

Egoizm przewrażliwionych ahl ad-dunjajest tak wybujały, że gdyby był on istotą świadomą, osiągnąłby poziom cudotwórcy lub wielkiego geniusza. Oto, jakie jest znaczenie kwestii, o której mowa:

Pozostając w łatwej do zakłócenia równowadze, jaką narzuca im ich egoizm, ahl ad-dunja dostrzegają obłudę i egoizm we mnie (choć sam nie dostrzegam ich ani w mojej duszy, ani w umyśle) i zwalczają je. Przez owe osiem czy dziewięć lat osiem lub dziewięć razy doświadczyłem tego, o czym teraz powiem: po tym, jak traktowano mnie krzywdząco i niesprawiedliwie, zwątpiłem w sens Bożego zarządzenia, a ulegając rozmaitym wybiegom mojej duszy pytałem, dlaczego ahl ad-dunjauparli się, by mnie prześladować. Za każdym razem pojmowałem jednak, że moja dusza albo była nieświadoma i naturalnie skłonna do egoizmu, albo też świadomie mnie zwodziła, a następnie mówiłem,

że Bóg przez Swoje zarządzenie, przejawiające się w niesprawiedliwości prześladowców, postąpił ze mną sprawiedliwie.

Na przykład tego lata dosiadłem pięknego konia, jakiego użyczyli mi przyjaciele, i wyjechałem na wieś. Choć nie byłem tego świadomy, zbudziło się we mnie pragnienie przyjemności, a ahl ad-dunjawystąpili przeciw owemu ukrytemu pragnieniu tak gwałtownie, że zniszczyli zarówno pożądanie przyjemności, jak też mój apetyt na wiele innych rzeczy. Akurat po ramadanie, podczas którego zdobywałem wiedzę o napomknieniach, jakie jeden z wielkich, świętych imamów dawnych czasów czyni nam poprzez swoje cuda, które przenikają to, co niewidzialne, kiedy spotkałem się z pobożnością i szczerością moich braci w religii, z szacunkiem i dobrą opinią ludzi, którzy mnie odwiedzali, moja dusza - choć nie zdawałem sobie z tego sprawy - zapragnęła, bym przyjął postawę hipokryty pod zasłoną okazania wdzięczności. Nagle - z ich nieskończonym przewrażliwieniem i w taki sposób, że mogłem wręcz poczuć cząsteczki ich hipokryzji - zaatakowali mnie ahl ad-dunja.Składam dzięki Wszechmocnemu Bogu za to, że ich despotyzm stał się dla mnie środkiem do osiągnięcia szczerości intencji.

رَبِّ اَعُوذُ بِكَ مِنْ هَمَزَاتِ الشَّيَاط۪ينِ ٭ وَاَعُوذُ بِكَ رَبِّ اَنْ يَحْضُرُونِ

{[*]: I powiedz (Muhammadzie): "Panie mój! Szukam ucieczki u Ciebie przed podszeptami szatanów! I szukam ucieczki u Ciebie, Panie mój, by oni nie zjawili się u mnie!" Koran, 23:97-98.}

اَللّٰهُمَّ يَا حَافِظُ يَا حَف۪يظُ يَا خَيْرَ الْحَافِظ۪ينَ اِحْفَظْن۪ى وَ احْفَظْ رُفَقَائ۪ى مِنْ شَرِّ النَّفْسِ وَ الشَّيْطَانِ وَ مِنْ شَرِّ الْجِنِّ وَ الْاِنْسَانِ وَ مِنْ شَرِّ اَهْلِ الضَّلَالَةِ وَ اَهْلِ الطُّغْيَانِ اٰم۪ينَ اٰم۪ينَ اٰم۪ينَ

{[*]: O, Boże! O, Ty, Który zachowujesz! O, Zachowujący! O, Najlepszy z zachowujących! Uchowaj mnie i uchowaj moich towarzyszy przed złem duszy, przed złem Szatana i przed złem ludzi zbłądzenia i buntu. Amen, amen, amen.}

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

{[*]: "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32.}

* * *

Błysk Dwudziesty Trzeci

O naturze

(Początkowo napisana jako Notatka Szesnasta Błysku Siedemnastego, ta część Traktatów Światła została później oznaczona jako Błysk Dwudziesty Trzeci, a to z powodu jej ważności. Traktat ten skazuje na śmierć niewiarę naturalistów, nie dając żadnych szans na przywrócenie jej do życia i całkowicie rozbijając jej kamienie węgielne).

Napomnienie

Ten traktat objaśnia poprzez dziewięć Niemożliwości, które zawierają przynajmniej dziewięćdziesiąt innych niemożliwości, jak nierozumny, prymitywny i zabobonny jest sposób myślenia obrany przez niewierzą cych spośród naturalistów. By w tym miejscu skrócić dyskusję, a także ponieważ niektóre spośród tych niemożliwości zostały objaśnione w innych częściach Traktatów Światła, niektóre argumenty zostały pominięte. W związku z tym pojawia się pytanie, jak to możliwe, że tak sławni i rzekomo znakomici filozofowie przyjęli tak rażąco oczywisty przesąd i nadal podążają tą drogą. Cóż, w rzeczywistości nie są w stanie ujrzeć jego prawdziwej natury. Jestem gotów, by szczegółowo objaśnić i udowodnić za pomocą jasnych i rozstrzygających argumentów każdemu, kto ma co do tego wątpliwości, że owe prymitywne, odrażające i nierozumne niemożliwości są nieuniknionym wynikiem ich sposobu myślenia, a w rzeczywistości - samym sednem tego, w co wierzą.

{(*): Tym, co spowodowało napisanie tego traktatu, były ataki wymierzone w Koran, podejmowane przez tych, którzy nazywają przesądem każdą rzecz, jakiej nie mogą objąć ich zepsute umysły, którzy za pomocą przyrody chcieli usprawiedliwić niewiarę, którzy oczerniali prawdy wiary w najbardziej wyzywający i szpetny sposób. Owe ataki rozbudziły w moim sercu wielki gniew, co spowodowało, że ten traktat stał się gwałtownym policzkiem, wymierzonym owym zdemoralizowanym ateistom i fałszerzom prawdy. W innych przypadkach droga, którą podążają Traktaty Światła, jest drogą łagodności, uprzejmości i delikatnej perswazji.}

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

قَالَتْ رُسُلُهُمْ اَفِى اللّٰهِ شَكٌّ فَاطِرِ السَّمٰوَاتِ وَالْاَرْضِ

{[*]: Powiedzieli ich posłańcy: "Czy można wątpić o Bogu, Stwórcy niebios i ziemi?..." Koran, 14:10.}

Oświadczając poprzez pytanie retoryczne, że nie powinna i nie może istnieć jakakolwiek wątpliwość dotycząca Wszechmocnego Boga, powyższy werset jasno wykazuje istnienie Boga i Jego jedność.

Punkt, o którym należy wspomnieć przed naszą dyskusją

Kiedy w 1922 roku przybyłem do Ankary, morale ludzi wiary było nadzwyczaj wysokie po zwycięstwie, jakie armia islamu odniosła nad Grekami. Dostrzegłem jednak obrzydliwy nurt ateizmu, który zdradziecko próbował zachwiać umysłami ludzi wiary, zatruć je i zniszczyć. "O, Boże!", powiedziałem, "ten potwór zamierza wyrządzić szkodę fundamentalnym zasadom wiary". W tym momencie, jako że przytoczony wyżej werset czyni istnienie i jedność Boga niewątpliwie zrozumiałymi, znalazłem w nim wsparcie i napisałem traktat w języku arabskim, zawierający zaczerpnięty z Wszechmądrego Koranu dowód wystarczająco potężny, by rozpędzić i zniszczyć ów prąd niewiary. Wydrukowałem go w Ankarze, w wydawnictwie Yeni Gun. Jednak, niestety, niewielu ludzi w ówczesnej Turcji znało język arabski, a tacy, którzy poważnie nad nim rozmyślali, byli rzadkością, dlatego ów traktat przedstawiał argumenty w nadzwyczaj zwięzłej i skróconej formie. W rezultacie nie odniósł on takiego skutku, jak powinien, a nurt ateizmu niestety potężniał i nabierał siły. Obecnie czuję się zmuszony do objaśnienia w języku tureckim części przytoczonego wówczas dowodu. Ponieważ niektóre spośród jego fragmentów zostały całkowicie wyjaśnione w innych rozdziałach Traktatów Światła, tutaj zostaną opisane w skrócie. Liczne dowody, jakie przytoczę, składają się na jeden dowód, więc każdy z nich może być traktowany jako część owego dowodu.

Wstęp

O, człowieku! Powinieneś być świadomy tego, że pewne zdania pociągające za sobą niewiarę weszły do powszechnego użytku. Wierni również ich używają, jednak nie zdając sobie sprawy z ich skutków. Objaśnimy trzy z najważniejszych spośród tych zdań:

Pierwsze:"Ta rzecz została stworzona przez przyczyny".

Drugie:"Ta rzecz ukształtowała samą siebie, sama powołała się do życia, a następnie przestała istnieć".

Trzecie:"Ta rzecz jest naturalna; natura wymaga jej istnienia, zatem ją stworzyła".

Zaiste, jako że stworzenia istnieją i nie można temu zaprzeczyć, jako że każdy byt jest powoływany do życia w mądry i kunsztowny sposób, jako że żaden z nich nie istnieje poza czasem, lecz jest czymś stale odnawianym, zatem, o fałszerzu prawdy, jesteś zobowiązany, by powiedzieć albo to, że przyczyny tego świata stwarzają wszelkie istoty, jak na przykład to-a-to zwierzę (co oznacza, że zwierzę zostało powołane do życia przez wspólne działanie przyczyn), albo też, że zwierzę ukształtowało samo siebie, albo też, że powołanie go do istnienia jest wymaganiem i koniecznością, wynikającymi z działania natury, albo też, że zwierzę zostało stworzone przez moc Tego, Który jest Wszechmocny i Któremu należy się wszelka chwała. Ponieważ rozsądek nie jest w stanie znaleźć innego sposobu zaistnienia danej rzeczy poza tymi czterema, jeżeli kategorycznie udowodniono, że trzy pierwsze są niemożliwością, ułomnością i absurdem, zostanie dowiedziona - bez jakiejkolwiek wątpliwości czy podejrzewania, w sposób zarówno konieczny, jak oczywisty - prawdziwość czwartej drogi, drogi Bożej jedności.

SPOSÓB PIERWSZY

Polega na wyobrażaniu sobie, że ukształtowanie i istnienie rzeczy i stworzeń zachodzi poprzez połączenie się przyczyn istniejących we wszechświecie. Wspomnimy jedynie o trzech spośród licznych niemożliwości związanych z tym sposobem myślenia.

Niemożliwość Pierwsza

Wyobraź sobie, że istnieje apteka, w której znajdują się setki słojów i fiolek, napełnionych najróżniejszymi substancjami. Spośród tych

medykamentów potrzebujemy jednej życiodajnej mikstury i jednego życiodajnego lekarstwa. Idziemy więc do apteki i widzimy obfitość i wielką różnorodność lekarstw. Badamy każdą z mikstur i widzimy, że ich składniki dobrano w rozmaitych, lecz precyzyjnie określonych proporcjach, biorąc je z każdego słoika i z każdej fiolki - jedną uncję z tego, trzy z tamtej, siedem z następnego i tak dalej. Jeśliby pobrano o jedną uncję za dużo lub za mało, mikstura nie byłaby życiodajna i nie wykazywałaby żadnych szczególnych zalet. Następnie badamy życiodajne lekarstwo i ponownie widzimy, że jego składniki wzięto ze słoików zgodnie z dokładnie określoną miarą, więc gdyby pobrano za wiele lub za mało, choćby o najdrobniejszą ilość, lekarstwo straciłoby swoje szczególne właściwości.

Choć słoików jest ponad pięćdziesiąt, składniki lekarstw pobrano z każdego z nich zgodnie z określoną miarą i w odpowiedniej ilości, przy czym owe miary i ilości są inne dla każdego ze składników. Czy jest w jakikolwiek sposób możliwe lub prawdopodobne, że fiolki i słoiki zostały poprzewracane przez dziwny przypadek lub przez nagły podmuch wiatru, że precyzyjnie odmierzone, choć różne ilości każdego składnika pochodzącego z każdego słoika i każdej fiolki miałyby po prostu się wylać, a później połączyć się w takim porządku, by ukształtować lekarstwo? Czy istnieje gorszy od takiego myślenia zabobon, czy istnieje bardziej nieprawdopodobna niemożliwość i bardziej absurdalna bzdura? Gdyby osioł mógł przemówić, powiedziałby: "Nie mogę przyjąć tej koncepcji!" i odbiegłby galopem jak najdalej!

Podobnie każda istota żywa może być porównana do naszego życiodajnego eliksiru, a każda roślina do życiodajnego lekarstwa, ponieważ zostały one stworzone ze związków, które zgodnie z precyzyjnie odmierzoną miarą pobrano z prawdziwie licznych i prawdziwie rozmaitych substancji. Jeśli zostanie to przypisane przyczynom i pierwiastkom, jeśli będzie się twierdzić, że przyczyny stworzyły owe istoty, będzie to niemożliwość i bzdura po stokroć większa od tej, jaką było twierdzenie, że mikstura w aptece powstała przez przypadek, dzięki poprzewracaniu się fiolek.

W skrócie:Substancje niezbędne do życia w owej olbrzymiej aptece wszechświata, które zostały odważone na szalach Bożego zarządzenia i rozporządzenia Wszechmądrego, Przedwiecznego, mogły zostać powołane do istnienia jedynie przez nieograniczoną mądrość, nieskończoną wiedzę i wolę, która obejmuje każdą rzecz. Słowa nieszczęśnika, który oznajmia, że są one dziełem ślepych, głuchych i niezliczonych pierwiastków, przyczyn i natury, płynącej jak wezbrana woda, słowa głupca,

który bredzi, twierdząc, że cudowne lekarstwo samo z siebie wylało się z poprzewracanych fiolek i przybrało kształt, z pewnością są sprzeczną z rozsądkiem bzdurą. Zaiste, takie zaprzaństwo i niewiara to niedorzeczność pozbawiona sensu!

Niemożliwość Druga

Przypisywanie istnienia wszelkiej rzeczy nie Wszechmocnemu, Któremu należy się wszelka chwała, Który w Swej jedności nie ma towarzysza, lecz przyczynom, wymaga założenia, że wiele pierwiastków i przyczyn we wszechświecie ingeruje w istnienie każdej żywej istoty. Zważywszy, że rozmaite, przeciwstawne i sprzeczne nawzajem przyczyny miałyby połączyć się w zgodzie, zupełnym porządku, najpiękniejszej równowadze i doskonałym porozumieniu w drobnym stworzeniu takim, jak mucha, jest to tak oczywistą niemożliwością, że każdy, kto ma choćby na jotę świadomości, powiedziałby: "To niemożliwość, która nie ma prawa istnieć!"

Drobne ciało muchy jest powiązane z większością pierwiastków i przyczyn istniejących we wszechświecie, zaiste, jest jak spis owych pierwiastków. Jeśli istnienie muchy nie zostanie przypisane Temu, Który jest Przedwieczny i Wszechmocny, przyczyny natury materialnej musiałyby znajdować się w bezpośrednim sąsiedztwie muchy, czy raczej wszystkie musiałyby zmieścić się w jej drobnym ciele, a nawet wejść do każdej komórki jej oka, które jest maleńką próbką całego ciała muchy, ponieważ jeśli przyczyna ma charakter materialny, wymagane jest, by istniała w bezpośredniej bliskości rzeczy, a nawet w jej wnętrzu. Takie wymagania zakładają, że składniki i pierwiastki wszechświata są fizycznie obecne wewnątrz maleńkiej komórki, w miejscu, które jest zbyt małe nawet dla czubka czułka muchy, a także, że wszystkie pracują tam w całkowitej zgodzie, podobne mistrzowi zawodu.

Taki sposób myślenia zawstydza nawet najgłupszego spośród sofistów!

Niemożliwość Trzecia

Istnieje powszechnie przyjęta zasada, która mówi: "Jeśli byt posiada jedność, może pochodzić tylko od jednej istoty, spod jednej ręki". Zwłaszcza jeśli byt wykłada przed oczami patrzącego wszechstronne przejawy życia, ułożone w doskonałym porządku i delikatnej równowadze, ukazuje przez to w oczywisty sposób, że życie nie mogło wyjść spod licznych rąk, które stałyby się przyczynami konfliktu i zamieszania, lecz wyszło spod jednej ręki, spod ręki Wszechmocnego i Wszechmądrego. W związku z tym przypisanie stworzenia tak dobrze uporządkowanego, wyważonego,

będącego jednością bytu plątaninie niezliczonych, pozbawionych życia, nieświadomych, nierozumnych, chaotycznych, ślepych i głuchych rąk przyczyn naturalnych, których ślepota i głuchota jeszcze się zwiększa, kiedy owe przyczyny połączą się i wymieszają na drogach niezliczonych możliwości, jest tak nierozsądne, jak zaakceptowanie wszystkich niezliczonych niemożliwości naraz. Jeśli odsuniemy tę niemożliwość i przyjmiemy, że przyczyny natury materialnej mają swoje skutki, to owe skutki mogą nastąpić jedynie dzięki bezpośredniemu kontaktowi i dotykowi. Jednak do kontaktu przyczyn naturalnych dochodzi nie w ciałach istot żywych, lecz poza nimi, gdy tymczasem widzimy, że wnętrze owych stworzeń, którego ręce przyczyn materialnych nie mogą ani dosięgnąć, ani dotknąć, jest dziesięć razy bardziej misterne, uporządkowane i doskonałe (jeśli chodzi o kunszt, z jakim zostały stworzone) niż ich forma zewnętrzna. Zatem skoro drobne stworzenia żywe, do których przyczyny materialne w żaden sposób nie mogłyby przyłożyć ręki ani innych narządów (zaiste, nie mogą one dotknąć nawet zewnętrznej formy wszystkich stworzeń równocześnie), są pod względem kunsztu ich stworzenia bardziej zdumiewające i bardziej cudowne od największych stworzeń, przypisanie ich istnienia pozbawionym życia, nieświadomym, prymitywnym, oddalonym od nich, rozległym, wzajemnie sprzecznym, ślepym i głuchym przyczynom może być jedynie wynikiem głuchoty i ślepoty tak wielkiej, jak wielka jest liczba istot żywych.

SPOSÓB DRUGI

Wyrażany jest słowami: "Ta rzecz ukształtowała sama siebie". Ten sposób myślenia również pociąga za sobą wiele niemożliwości i sam jest pod wieloma względami absurdem i niemożliwością. Wyjaśnimy trzy przykłady tych niemożliwości.

Niemożliwość Pierwsza

O, ty, który uparcie zaprzeczasz prawdzie! Twój egoizm uczynił cię tak głupim, że w jakiś sposób zdecydowałeś się na przyjęcie stu niemożliwości naraz. Ty, ty sam jesteś jednym ze stworzeń, a nie jakąś pojedynczą substancją, która jest nieożywiona i nie podlega zmianom. Przypominasz nadzwyczaj uporządkowaną maszynę, która wciąż się odnawia, lub pałac, który podlega ciągłym zmianom. Cząsteczki twego ciała nieprzerwanie pracują. Twoje ciało poprzez wzajemne relacje jest powiązane ze wszechświatem, zwłaszcza jeśli chodzi o zaopatrzenie, które otrzymujesz, a także o przetrwanie gatunku, zaś cząsteczki, które w nim pracują, baczą, by nie zniszczyć tej zależności ani nie przerwać połączenia. Zabierają

się do pracy tak ostrożnie, jakby miały na względzie cały wszechświat. Dostrzegając twoje powiązania z całym światem, zajmują odpowiednie dla nich pozycje, a ty odnosisz korzyści ze swoich zewnętrznych i wewnętrznych zmysłów zgodnie z tymi pozycjami, które w cudowny sposób zajęły cząsteczki twego ciała.

Jeśli nie przyjmujesz do wiadomości tego, że cząsteczki w twoim ciele są maleńkimi urzędnikami, poruszającymi się zgodnie z prawem Przedwiecznego i Wszechmocnego, że są armią, że każda z nich jest stalówką wiecznego pióra Bożego zarządzenia, że każda z nich jest kropką postawioną przez pióro Bożej mocy, wówczas w każdej cząsteczce, która wykonuje swą pracę wewnątrz twego oka musiałoby istnieć oko, które mogłoby zobaczyć każdą z twoich kończyn i części ciała, a także cały wszechświat, z którym jesteś połączony. Co więcej, musiałbyś przypisać każdej cząsteczce inteligencję równą tej, jaką ma setka genialnych ludzi, wystarczającą do tego, by poznać całą twoją przeszłość i przyszłość, wszystkich twych przodków i potomków, pochodzenie wszystkich składników twojego istnienia i wszystkie źródła zaopatrzenia, jakie otrzymujesz.

Przypisywanie wiedzy i inteligencji tysiąca ludzi podobnych Platonowi pojedynczej cząsteczce przez kogoś takiego jak ty, kto w kwestiach tego rodzaju nie ma nawet takiej inteligencji, jaką ma owa cząsteczka, jest po tysiąckroć szalonym przesądem!

Niemożliwość Druga

Twoje istnienie jest podobne cudownemu pałacowi o tysiącu kopuł, a kamienie użyte do budowy tego pałacu przylegają do siebie, pozostając w zawieszeniu bez czegokolwiek, co by je podpierało. Zaiste, twoje istnienie jest tysiąc razy bardziej cudowne od takiego pałacu, ponieważ pałac twojego ciała stale i w doskonałym porządku odnawia się. Nawet jeśli odsuniemy na bok twoją prawdziwie cudowną duszę, twoje serce i subtelne zdolności, to każda z części twojego ciała przypomina jedną z kopuł owego pałacu. Jak kamienie użyte do budowy kopuły, tak wszystkie cząsteczki twego ciała pozostają w doskonałej równowadze i porządku, jakie ukazują na przykład oko czy język, a każda z nich jest cudowną budowlą, nadzwyczajnym dziełem sztuki, cudem mocy.

Gdyby cząsteczki nie były urzędnikami zależnymi od rozkazu ich Pana, architekta wszechświata, wówczas każda z nich musiałaby mieć absolutną władzę nad wszystkimi innymi cząsteczkami ciała, a równocześnie całkowicie podlegać każdej z nich; musiałaby być równa, a zarazem (zgodnie

ze swą dominującą pozycją) przeciwstawna każdej innej cząsteczce; równocześnie byłaby początkiem i źródłem większości atrybutów, należących się jedynie Temu, Którego istnienie jest absolutnie konieczne, jak też byłaby niezmiernie ograniczona; miałaby kształt absolutu, a zarazem formę doskonale uporządkowanego artefaktu, który - poprzez tajemnicę jedności Bożej - mógłby być jedynie dziełem Tego, Który jest Jedyny w Swej jedności.

Każdy, kto posiada choćby cząsteczkę inteligencji, zrozumie, że przypisywanie takich atrybutów cząsteczce ciała jest oczywistą niemożliwością.

Niemożliwość Trzecia

Jeśli twoje istnienie nie zostałoby zapisane przez pióro Przedwiecznego i Wszechmocnego, Jednego i Jedynego, lecz "wydrukowane" przez naturę i jej przyczyny, natura musiałaby posiadać nie tyle czcionek drukarskich, ile komórek jest w twoim ciele, lecz tyle, ile kombinacji (podobnych okręgom o wspólnym środku) mogą utworzyć owe komórki. Na przykład jeśli ta książka, którą trzymamy w rękach, została napisana, mogło napisać ją pojedyncze pióro, zgodnie z wiedzą jej autora. Z drugiej strony, jeśli nie została ona napisana i nie przypiszemy jej istnienia pióru jej autora, jeśli powiemy, że zaistniała ona dzięki własnej woli, lub jeśli przypiszemy jej powstanie naturze, wówczas, jak jest to w przypadku drukowanej książki, konieczne byłoby istnienie innej dla każdej litery żelaznej czcionki, by książkę można było wydrukować. W prasie drukarskiej muszą istnieć czcionki, których będzie tyle, ile liter w alfabecie; za ich pomocą litery w książce zostają powołane do istnienia. Zamiast jednego pióra staje się konieczne istnienie tylu piór, ile jest liter.

Jak można zauważyć, niekiedy na całej stronie książki znajduje się tylko jedna wielka litera, kunsztownie zapisana małym piórem; w takim przypadku dla zapisania tylko jednej litery konieczne jest istnienie tysiąca piór. Jeśli ta litera przybrała kształt twojego ciała wraz ze wszystkimi jego składnikami, umieszczonymi w koncentrycznych okręgach jeden wewnątrz drugiego, musiałoby istnieć tyle czcionek drukarskich, ile jest owych okręgów, ile jest składników twego ciała, ile jest kombinacji, w których owe składniki mogą zostać ułożone.

Teraz spójrz! Jeśli twierdzisz, że to, co pociąga za sobą setkę niemożliwości, jest możliwe, jeśli nie uznamy, że wszystko jest dziełem jednego pióra, ponieważ zostały stworzone owe doskonale uporządkowane, kunsztowne, nienagannie wykonane czcionki i matryce, koniecznym się staje istnienie dalszych piór i czcionek w tej samej liczbie.

One również musiałyby zostać wykonane, musiałyby być doskonale uporządkowane i kunsztownie ukształtowane. I tak dalej, po kolei, aż do nieskończoności.

Zrozum nareszcie, że taki sposób myślenia pociąga za sobą tyle niemożliwości i przesądów, ile cząsteczek jest w twoim ciele! O, ty, który zaprzeczasz istnieniu Boga! Ujrzyj to i porzuć drogę zbłądzenia!

SPOSÓB TRZECI

Powiadają: "Natura wymaga istnienia tej rzeczy i natura ją stwarza". Takie oświadczenie zawiera w sobie wiele niemożliwości. Za pomocą przykładów wspomnimy o trzech spośród nich.

Niemożliwość Pierwsza

Jeśli kunszt i zdolność stworzenia, w których widoczne są rozeznanie i mądrość, jakie możemy ujrzeć we wszelkich stworzeniach, a zwłaszcza w istotach żywych, nie zostaną przypisane pióru Bożego zarządzenia i mocy Tego, Który jest Przedwiecznym słońcem, a zamiast tego zostaną przypisane naturze i jej siłom, które są ślepe, głuche i bezmyślne, stanie się konieczne albo to, by natura umieściła we wszelkich rzeczach maszyny i prasy drukarskie niezbędne do ich stworzenia, albo to, by w każdej rzeczy zawierały się moc i mądrość, wystarczające do stworzenia całego wszechświata i zarządzania nim. Przyczyny tego są następujące:

Słońce odbija się i ukazuje swe przejawy we wszystkich kawałeczkach szkła i kropelkach, jakie istnieją na obliczu Ziemi. Jeśli istnienia owych miniaturowych, odbitych, wyimaginowanych "słońc" nie przypiszemy słońcu na niebie, koniecznym będzie przyjęcie istnienie w każdej drobince szkła mniejszej od główki zapałki rzeczywistego słońca, które posiada wszystkie cechy słońca na niebie i które, choć niewielkie, zawiera głęboki sens, a co za tym idzie - przyjęcie istnienia tylu rzeczywistych słońc, ile jest owych kawałków szkła.

Dokładnie w ten sam sposób, jeśli wszelkie istoty, a wśród nich stworzenia ożywione, nie zostaną przypisane przejawom Najpiękniejszych Imion Tego, Który jest Przedwiecznym słońcem, stanie się konieczne założenie, że w każdej istocie, a zwłaszcza w stworzeniach żywych, tkwi siła natury (lub po prostu "bóg"), posiadająca nieskończoną moc, wolę, wiedzę i mądrość. Takie założenie jest największą bzdurą i najbardziej zabobonnym przesądem spośród wszystkich niemożliwości we wszechświecie. Ukazuje ono, że człowiek, który przypisuje kunszt Stwórcy wszechświata wyimaginowanej, pozbawionej znaczenia, nieświadomej naturze,

bez wątpienia - jeśli chodzi o kwestie prawdy - jest mniej świadomym od zwierzęcia.

Niemożliwość Druga

Jeśli istnienia stworzeń, które są w najlepszy sposób uporządkowane i przemyślane, ukształtowane kunsztownie i z mądrością, nie przypiszemy Temu, Który jest nieskończenie Potężny i Mądry, a zamiast tego przypiszemy je naturze, wówczas w każdej grudce ziemi musiałoby istnieć tyle fabryk i maszyn drukarskich, ile jest ich w całej Europie, by każda grudka ziemi posiadała środki dla wzrastania i powstawania niezliczonych kwiatów i owoców, dla których jest miejscem pochodzenia i warsztatem, w którym są one wytwarzane. Nasiona kwiatów zasadza się w miseczce wypełnionej ziemią, która jest dla nich doniczką. W owej garstce ziemi widoczna jest zdolność, która nada kształt i formę wszystkich zasianych w niej kwiatom, znacznie różniących się od siebie nawzajem. Jeśli owej zdolności nie przypiszemy Wszechmocnemu, Któremu należy się wszelka chwała, taka sytuacja byłaby niemożliwa bez istnienia w miseczce ziemi niematerialnych maszyn natury, innych dla każdego kwiatu.

Dzieje się tak, ponieważ materia, jaką zawiera każde nasiono (podobnie jak w przypadku spermy czy jaj), jest taka sama. Oznacza to, że nasiona składają się z nieuporządkowanej, nieukształtowanej, podobnej zaczynowi mieszaniny tlenu, wodoru, węgla i azotu. Ponieważ powietrze, woda, ciepło i światło również są proste, nieświadome, przepływające przez wszystko jak wezbrana woda, fakt, że kwiaty najróżniejszych kształtów wyrastają z gleby w najlepiej uporządkowanej i najbardziej kunsztownej formie, w sposób oczywisty i z całkowitą koniecznością wymaga, by w glebie znajdowały się niematerialne, miniaturowe fabryki i drukarnie, których w doniczce musiałoby być tyle, ile fabryk i drukarni ma Europa, by można było utkać w nich tak wiele żyjących i na różne sposoby haftowanych materiałów.

Możesz zatem zobaczyć, jak daleko od dziedziny rozsądku odeszli w swoim myśleniu niewierni spośród naturalistów. Choć ci pozbawieni mózgów samozwańcy, którzy wyobrażają sobie naturę jako stwórcę, twierdzą, że są ludźmi nauki i rozumu, spójrz, jak dalekie od rozumu i nauki jest ich myślenie, skoro obrali za swoją drogę zabobon niemożliwy pod każdym względem! Ujrzyj to i śmiej się z nich!

Jeśli zapytasz:"Skoro tak nadzwyczajne niemożliwości i trudności nie do przezwyciężenia pojawiają się, kiedy przypiszemy istnienie

stworzeń naturze, jak mogą zostać usunięte, kiedy przypiszemy je Jedynemu i Przedwiecznemu, Który jest ponad wszelkie potrzeby? Jak pełna trudności niemożliwość ma przekształcić się w to, co jest zarówno łatwe, jak i konieczne?",

Odpowiemy:W Niemożliwości Pierwszej Sposobu Trzeciego widzieliśmy, że przejaw słońca, jakim jest jego odbicie, ukazuje jego blask i oddziaływanie poprzez miniaturowe, wyimaginowane słońca z całkowitą łatwością i bez jakichkolwiek trudności, a przy tym w każdej rzeczy, od najmniejszej nieożywionej cząstki po powierzchnię największego z oceanów. Jeśli przerwiemy związek każdej z owych cząstek ze słońcem, stanie się koniecznie przyjęcie istnienia rzeczywistego słońca w każdej z owych drobnych cząstek, co jest trudnością równą niemożliwości.

Podobnie jeśli istnienie każdego bytu przypiszemy bezpośrednio Jedynemu, Przedwiecznemu, Który nie posiada żadnej potrzeby, wszystko, co jest niezbędne dla każdej istoty, zostanie z nią związane z lekkością i łatwością równą konieczności. Jeśli ów związek zostanie zerwany, a każde stworzenie straci swoją pozycję urzędnika w służbie Stwórcy i związane z nią obowiązki, a zostanie pozostawione naturze i jej działaniu, stanie się konieczne założenie (które przy stu tysiącach zawartych w nim trudności i przeszkód osiąga stopień niemożliwości), że ślepa natura posiada w każdej istocie moc i mądrość potrzebną do stworzenia wszechświata i zarządzania nim, jeśli może powołać do życia cudowną maszynę, jaką jest stworzenie żywe takie, jak choćby mucha, która w istocie jest jak maleńki spis treści całego wszechświata. To nie tylko jedna niemożliwość, to niemożliwe po tysiąckroć!

W skrócie:Jak niemożliwe i wykluczone jest, by Ten, Którego istnienie jest konieczne, miał jakiegokolwiek wspólnika lub kogokolwiek podobnego Sobie, tak samo niemożliwe i wykluczone jest wtrącanie się innych w sprawy Jego całkowitej władzy i Jego stworzenia.

Jeśli chodzi o trudności związane z Niemożliwością Drugą, jak zostało udowodnione w wielu częściach Traktatów Światła, jeśli stworzenie wszystkich rzeczy przypiszemy Temu, Który jest Jedyny w Swojej jedności, stanie się ono tak łatwe i bezproblemowe, jak stworzenie jednej z nich, podczas gdy kiedy przypiszemy je naturze i jej przyczynom, stworzenie jednej rzeczy będzie tak trudne, jak stworzenie wszystkich. Zostało to wykazane za pomocą licznych, rozstrzygających dowodów, a streszczenie jednego z nich jest następujące:

Jeśli człowiek jest związany z królem, będąc królewskim żołnierzem czy urzędnikiem, z powodu siły, jaką daje mu ów związek, może wykonywać obowiązki, daleko wykraczające poza jego własne siły. Działając w imię króla, może wziąć do niewoli innego króla, ponieważ sam nie musi dźwigać ekwipunku ani tego, co daje mu siłę niezbędną do wypełniania obowiązków czy do pracy, którą wykonuje, nie jest również do tego zmuszony. Z powodu owej zależności to skarb króla i jego wojsko, które stoją za tym człowiekiem i są dla niego punktem oparcia, noszą jego ekwipunek i to, co daje mu siłę. Oznacza to, że obowiązki, które wypełnia urzędnik, mogą być tak wspaniałe, jak sprawy samego króla, a działania jednego żołnierza mogą być tak straszne dla nieprzyjaciela, jak działania całej armii.

Zaiste, mrówka dzięki temu, że była urzędnikiem Boga, zniszczyła pałac Faraona; dzięki połączeniu z jej Królem, mucha zabiła Nimroda; dzięki temu połączeniu nasiono sosny, małe jak ziarnko pszenicy, wytwarza wszystkie części potężnego drzewa sosnowego.

{(*): Tak, to dzięki owemu połączeniu ziarno otrzymuje rozkaz Bożego zarządzenia, w którym przejawiają się jego cudowne obowiązki. Jeśli ten związek zostanie przerwany, wówczas stworzenie ziarna będzie wymagało większej ilości wyposażenia, mocy i kunsztu, niż wymaga ich stworzenie potężnego drzewa sosnowego. Rosnące na wysokiej górze drzewo sosnowe, które jest dziełem Bożej mocy, musiałoby być fizycznie obecne we wszystkich jego konarach i wszystkich jego częściach, gdy tymczasem istnieje jedynie zamysł drzewa ukryty wewnątrz nasionka, będące dziełem Bożego zarządzenia, ponieważ nasionko jest fabryką, w której powstaje potężne drzewo. Ściśle określone drzewo ukryte wewnątrz nasionka dzięki Bożej mocy staje się tym, co w świecie zewnętrznym widzimy jako sosnę.}

Jeśli związek między człowiekiem a jego Władcą zostanie przerwany, a człowiek zostanie zwolniony z obowiązków, które miał jako królewski urzędnik, będzie zmuszony, by samemu dźwigać ekwipunek i to, co daje mu siłę konieczną do wykonania pracy. Wówczas będzie w stanie wypełniać jedynie te obowiązki, które są współmierne do ciężaru sprzętu czy amunicji, jaki może unieść. Ponieważ wymaga się od niego wykonywania obowiązków, które w sytuacji, jaką omówiliśmy wcześniej, były dla niego nadzwyczaj łatwe, koniecznym jest złożenie na jego barkach tego, co daje siłę całej armii, a więc wszystkich królewskich arsenałów i fabryk amunicji. Nawet klaun, który wymyśla rozmaite historyjki i dowcipy, by rozśmieszyć ludzi, wstydziłby się tak nieskończenie dziwacznego pomysłu!

W skrócie:Przypisanie stworzenia wszystkich istot Temu, Którego istnienie jest niezbędne, jest tak łatwe, że staje się koniecznością, podczas

gdy przypisanie go naturze jest tak trudne, że staje się niemożliwością leżącą poza granicami królestwa rozsądku.

Niemożliwość Trzecia

Tę niemożliwość objaśniają dwa poniższe porównania, które zostały zawarte także w innych częściach Traktatów Światła:

Porównanie Pierwsze

Dziki i nieokrzesany człowiek wkroczył do pałacu, który został wzniesiony pośrodku pustyni, ukończony i ozdobiony wszelkimi owocami, jakie wydała cywilizacja. Rzucił okiem na wnętrze owego pałacu i ujrzał tysiące doskonale proporcjonalnych, ukształtowanych z artyzmem przedmiotów. Z powodu swego prostactwa i niedostatku inteligencji powiedział: "Nikt z zewnątrz nie przyłożył do tego ręki, lecz jeden z przedmiotów, które widzę w środku pałacu, musiał stworzyć pałac wraz ze wszystkim, co się w nim znajduje", po czym zaczął rozmyślać, lecz nawet jego niewprawnemu rozumowi nie wydawało się możliwe, by jakakolwiek rzecz z tych, na które patrzył, mogła stworzyć wszystkie pozostałe, pałac i samą siebie.

Następnie ujrzał notatnik, w którym naszkicowano plan pałacu i zapisano program jego budowy, jak również spis rzeczy znajdujących się w pałacu i zasady zarządzania nim. Oczywiście również notatnik, który podobnie jak pozostałe rzeczy w pałacu nie posiadał rąk, oczu ani narzędzi, nie posiadał jakichkolwiek zdolności potrzebnych do tego, by wybudować pałac i upiększyć go. Jednak ponieważ ów człowiek ujrzał, że w odróżnieniu od wszystkich pozostałych rzeczy, notatnik miał związek z całym pałacem (ponieważ zawierał wszystkie teoretyczne prawa dotyczące pałacu), poczuł, że powinien powiedzieć: "Ależ tak! To ten notatnik urządził cały pałac, uporządkował go i ozdobił, a także ukształtował wszystkie rzeczy i umieścił je we właściwych miejscach", powodując, że jego grubiaństwo przekształciło się w niedorzeczny bełkot.

Zatem, dokładnie jak w tej przypowieści, gbur, który podpisuje się pod myśleniem naturalistów, który zaprzecza istnieniu Boga, wkroczył do pałacu wszechświata, który jest nieskończenie lepiej uporządkowany, nieskończenie bardziej doskonały, a w każdym jego zakątku znajduje się więcej cudownych przykładów mądrości, niż miało to miejsce w pałacu z naszego porównania. Nie myśląc, żeby ów pałac był dziełem kunsztu Tego, Którego istnienie jest konieczne, Który jest ponad wszelkie możliwości Swoich stworzeń, trzymając się z dala od tego poglądu, ujrzał zbiór praw Bożego zwyczaju i spis tego, co zostało sporządzone przez panujący

nad wszystkim kunszt, będące niby tablica, na której zapisywane (lub wymazywane z niej) jest Boże zarządzenie dotyczące sfery możliwości istot, będące niby wciąż zmieniający się notatnik, w którym zapisywane są prawa, przez które działa moc Boża; ujrzał ów zbiór i spis, które nadzwyczaj błędnie i mylnie nazwano "naturą", i powiedział:

"Wszystkie te rzeczy wymagają swej przyczyny, a nie wygląda na to, żeby cokolwiek innego poza tym notatnikiem miało związek ze wszystkimi rzeczami. To prawda, że rozum nie jest w stanie w żaden sposób zaakceptować tego, żeby ów notatnik miał wykonać wszelkie akty stworzenia, które są dziełem absolutnej władzy i wymagają nieskończonej potęgi, jednak ponieważ nie uznaję Wiecznego Stwórcy, znacznie bardziej możliwym do przyjęcia wyjaśnieniem jest to, że ów notatnik stworzył i stwarza wszystko, zatem tak powiem".

Odpowiadamy na to:

O, ty nieszczęśliwy, który tkwisz w błędzie! Twoja głupota jest większa niż wszystko, co tylko można sobie wyobrazić! Wydźwignij swą głowę z bagna natury i spójrz ponad siebie! Ujrzysz Stwórcę, Któremu należy się wszelka chwała, Którego istnienie zaświadczają różnymi językami wszelkie stworzenia od cząsteczek po planety, wskazując na Niego swymi palcami! Ujrzyj przejawy istnienia Przedwiecznego, Który ukształtował pałac i zapisał w notatniku plan jego budowy! Zbadaj Jego dekrety, posłuchaj Koranu, a będziesz wybawiony od twoich bredni i majaczeń!

Porównanie Drugie

Pewien wiejski gamoń przekroczył bramę wspaniałego pałacu i ujrzał, jak wojsko ćwiczy musztrę z dyscypliną tak wyjątkową, jakby czynił to jeden żołnierz. Przyglądał się, jak batalion, pułk i dywizja stają na baczność i w pozycji "spocznij", maszerują i otwierają ogień, kiedy tylko padnie rozkaz, tak zgodnie, jakby robił to jeden szeregowiec. Ponieważ jego prosty, niewykształcony umysł nie mógł tego pojąć, zaprzeczył on temu, że rozkazy wydaje dowódca, który również otrzymał swoje rozkazy na mocy prawa danego kraju lub dekretu królewskiego, zaś wyobraził sobie, że każdy z żołnierzy został przywiązany sznurem do innego żołnierza. Pomyślał o tym, jak zadziwiający musiałby być ów sznur, i zdumiał się.

Następnie podążał swoją drogą dalej, aż dotarł do meczetu tak wspaniałego, jak Aga Sofia. Wszedł do środka podczas piątkowej modlitwy i ujrzał zgromadzenie muzułmanów, powstających, skłaniających się, bijących czołem i siadających na dźwięk głosu imama. Ponieważ nie miał

pojęcia ani o prawie szari'a (które jest zbiorem duchowych praw objawionych), ani też o innych prawach dotyczących spraw ducha, przychodzących poprzez rozkaz Prawodawcy, wyobraził sobie, że każdy z członków zgromadzenia jest przywiązany do innego sznurem, a ów zdumiewający sznur czyni ich podporządkowanymi i sprawia, że poruszają się jak marionetki. Wymyśliwszy tę koncepcję, która jest tak absurdalna, że największego ignoranta uczyniłaby ryczącym ze śmiechu, rusza w dalszą drogę.

Dokładnie jak w tym porównaniu, ateista podpisujący się pod myślą materialistyczną, która jest jedynie negacją i efektem czystego ogłupienia, wkracza do wszechświata, który jest wspaniałymi koszarami Władcy przedwieczności i wieczności, służącymi Jego nieprzeliczonym oddziałom, oraz meczetem, w którym panuje doskonały porządek, należącym do Przedwiecznego, Jedynego, poza Którym nic nie jest godne czci. Wyobraża sobie, że każde z niematerialnych praw, dotyczących porządku we wszechświecie, a wynikających z mądrości Przedwiecznego Władcy, istnieje w sposób materialny i namacalny; tak samo sądzi o każdym z praw Bożej władzy i panowania, a także o każdej zasadzie i każdym rozporządzeniu "większego" prawa szariatu, dotyczącego Bożego stworzenia, które to zasady i rozporządzenia nie mają postaci materialnej, a istnieją jedynie poprzez wiedzę o nich. Jednak zastąpienie tymi prawami (które pochodzą od Boskich atrybutów wiedzy i mowy, a istnieją jedynie poprzez wiedzę na ich temat) mocy Bożej, przypisanie owym prawom zdolności stworzenia, a następnie przypisanie im miana natury, jak również mniemanie, że siła, będąca jedynie przejawem wszechwładnej mocy, jest samoistnym i wszechpotężnym posiadaczem owej mocy, jest ignorancją, która upadła tysiąc razy niżej niż ignorancja, o jakiej mówi nasze porównanie.

W skrócie:Wyimaginowana i nierealna rzecz, którą naturaliści nazwali naturą, jeśli nawet ma rzeczywisty, widoczny kształt, może być najwyżej dziełem sztuki, lecz nie może być artystą. Jest haftem, lecz nie może być tkaczem. Jest zbiorem dekretów, ale nie może być Tym, Który je ustanowił. Jest ogółem praw stworzenia, ale nie może być Prawodawcą. Jest zasłoną, która została stworzona dla Bożego majestatu, a ponieważ jest bierna, nie może być Stwórcą. Jest prawem, nie mocą, i nie może posiadać jakiejkolwiek mocy. Jest obdarowanym, lecz nie może być źródłem darów.

Podsumowując:Dopóki istnieją wszelkie stworzenia, dopóty - jak wyłuszczyliśmy to na początku niniejszego traktatu - rozum nie jest w stanie pomyśleć o innym sposobie wyjaśnienia tego, że stworzenia istnieją, oprócz czterech sposobów, które wymieniliśmy, spośród których

trzy (jak zostało w rozstrzygający sposób udowodnione poprzez wymienione Niemożliwości) są ułomne i absurdalne, zaś prawdziwość czwartego sposobu, którym - co oczywiste i konieczne - jest wyjaśnienie stworzenia i istnienia poprzez jedność Boga, została również rozstrzygająco wykazana. Ów czwarty sposób, zgodnie z wersetem przytoczonym na początku:

اَفِى اللّٰهِ شَكٌّ فَاطِرِ السَّمٰوَاتِ وَالْاَرْضِ

{[*]: Powiedzieli ich posłańcy: "Czy można wątpić o Bogu, Stwórcy niebios i ziemi?...", Koran, 14:10.} asno ukazuje, że nie może być żadnej wątpliwości ani wahania, kiedy chodzi o boskość Tego, Którego istnienie jest koniecznością, a także, że wszelka rzecz wychodzi bezpośrednio spod ręki Jego mocy, zaś niebiosa i ziemia podlegają Jego władzy.

O, nieszczęsny czcicielu natury i jej przyczyn! Ponieważ natura każdej rzeczy jest czymś, co zostało stworzone, tak jak wszystkie rzeczy, ponieważ jest pełna przejawów kunsztu i stale odnawiana, a pozorna przyczyna każdej rzeczy również jest czymś, co zostało stworzone, tak jak skutek istnienia owej rzeczy, ponieważ zaistnienie każdej rzeczy wymagało użycia wielu narzędzi, musi zatem istnieć Ten, Który jest Wszechmocny, Który stwarza naturę i powołuje przyczyny do istnienia, Który nie potrzebuje żadnych bezsilnych pośredników, którzy mieliby jakikolwiek udział w Jego władzy i w Jego aktach stworzenia. Niech Bóg uchroni!, On bez żadnych pośredników stwarza zarówno przyczyny, jak i skutki. By ukazać Swoją mądrość i przejawy Swoich Najpiękniejszych Imion, ustanawiając pozorny związek przyczynowo-skutkowy poprzez określony porządek i ustaloną kolejność, czyni On przyczyny i naturę zasłoną dla ręki Jego mocy po to, by zostały im przypisane pozorne błędy, usterki i wady, dzięki czemu zostaje zachowany Jego majestat.

Co jest łatwiejsze dla zegarmistrza? Czy wytworzenie trybów zegarka, a następnie takie rozmieszczenie ich i uporządkowanie, by powstał zegarek? Czy może stworzenie cudownej maszyny w każdym z trybów, a następnie pozostawienie wykonania zegarka w pozbawionych życia rękach owych maszyn? Czyż to drugie rozwiązanie nie przekracza granic możliwości? Dalej, osądź to swoim nieuczciwym rozumem i odpowiedz!

Co jest łatwiejsze dla pisarza? Czy zgromadzenie atramentu, piór i papieru, by następnie użyć ich do napisania książki? Czy może stworzenie w papierze, piórach i atramencie maszyny do pisania, co wymaga znacznie więcej kunsztu i przysparza znacznie więcej problemów, niż napisanie książki (przy czym maszyna mogłaby zostać użyta tylko do napisania tej jednej książki), by następnie powiedzieć owej pozbawionej świadomości

maszynie: "Dalejże, pisz książkę!", a samemu nie wtrącać się do jej pracy? Czyż nie jest to po stokroć trudniejsze od napisania książki własnoręcznie?

Jeśli powiesz:"Tak, stworzenie maszyny, która sama napisze książkę, jest po stokroć trudniejsze niż napisanie książki samemu. Lecz czy nie jest to w pewien sposób łatwiejsze, skoro maszyna stałaby się środkiem do wyprodukowania licznych kopii tej samej książki?",

Odpowiemy:Dzięki Swej nieograniczonej mocy Przedwieczny pisarz stale odnawia nieskończone przejawy Jego Imion, tak jak ukazuje je na nieskończenie wiele sposobów. Poprzez to niezmienne odnawianie stwarza On szczególne cechy, nadające tożsamość każdej rzeczy w sposób, który sprawia, że księga Jego władzy, spisana przez Przedwiecznego, Który jest pond wszelką potrzebę, nie może być księgą taką samą jak inne. Każda rzecz będzie posiadała inne cechy, by mogła wyrazić inne znaczenie.

Jeśli masz oczy, spójrz na ludzką twarz: zobaczysz, że od czasów Adama (niech będzie z nim pokój) aż do dzisiaj - zaiste, aż po wieczność - choć jedna twarz jest podobna do innych, jeśli chodzi o podstawowe narządy, to każda posiada również pewien charakterystyczny znak, odróżniający ją od innych; jest to niewątpliwy fakt. W związku z tym o każdej twarzy możemy myśleć jak o księdze, która różni się od innych ksiąg. Już do opracowania graficznego księgi wymagane są różne komplety czcionek, na rozmaite sposoby rozmieszczonych i ułożonych. By zaś zarówno zebrać potrzebne materiały, jak umieścić je we właściwych miejscach, by zawrzeć w każdej księdze wszystko, co jest niezbędne do jej istnienia, dla stworzenia każdej z nich byłby potrzebny całkiem inny warsztat.

Teraz, wiedząc, że jest to niemożliwe, pomyślmy o naturze jako o prasie drukarskiej. Jednak oprócz ułożenia czcionek w określonym porządku i oprócz wydrukowania księgi (co rzeczywiście jest sprawą prasy drukarskiej), substancje, z których ukształtowane jest ciało żywej istoty, którego stworzenie jest po stokroć trudniejsze niż to, co się tyczy układu i uporządkowania czcionek, muszą one być stworzone z zachowaniem konkretnych proporcji i określonego porządku, przyniesione z najdalszych zakątków kosmosu i umieszczone w matrycy prasy drukarskiej. Jednak, by dokonać tego wszystkiego, wciąż potrzebne są moc i wola Wszechmocnego, Który stworzył prasę drukarską. Oznacza to, że hipotezy z prasą drukarską są kompletnie bezsensownym przesądem.

W ten sposób - jak w przypowieściach o zegarku i o księdze - Stwórca, Któremu należy się wszelka chwała i Który jest nad każdą rzeczą Wszechwładny, stworzył przyczyny i tak samo stwarza skutki. Poprzez Swoją

mądrość ustanawia związek między przyczyną a skutkiem. Poprzez Swoją wolę ustanowił przejawy "większego" szariatu, prawa Bożego stworzenia, które zawiera Boże prawa dotyczące każdego ruchu we wszechświecie, i ustalił naturę stworzeń, która jest jedynie zwierciadłem dla owych przejawów i ich odbiciem. Poprzez Swoją wszechmoc stworzył oblicze tej natury, która otrzymała zewnętrzny kształt, stworzył rzeczy zgodne z ową naturą, a następnie połączył jedne spośród nich z innymi.

Co jest łatwiejsze? Czy zaakceptowanie tego faktu, który jest wnioskiem popartym przez liczne, wielce racjonalne dowody - czy w rzeczywistości jest ktoś, kto nie byłby zmuszony, żeby ów fakt zaakceptować? Czy może sprowadzenie stworzeń, które nazywasz naturą i przyczynami, które są pozbawione życia, nieświadome, ukształtowane, stworzone i proste, zapewnienie im niezliczonych narzędzi oraz ekwipunku niezbędnego dla istnienia każdej rzeczy i dla wykonania wszelkich spraw, które są wykonywane z mądrością i bystrością? Czyż nie przekracza to całkowicie granic możliwości? Zostawimy wam to pytanie, byście podjęli decyzję zgodnie z waszymi nierozsądnymi umysłami!

Niewierzący czciciel natury odrzekł: "Ponieważ prosisz mnie, bym był uczciwy i rozsądny, muszę wyznać, że błędna droga, którą podążałem, teraz jest dla mnie zarówno skomplikowaną niemożliwością, jak też jest nadzwyczaj szkodliwa i szkaradna. Każdy, kto ma choćby ziarnko inteligencji, zrozumie z twoich powyższych analiz, że przypisanie aktu stworzenia przyczynom i naturze jest wykluczone i niemożliwe, a przypisanie istnienia wszystkich rzeczy bezpośrednio Temu, Którego istnienie jest konieczne, jest naglącą koniecznością. Mówię: 'Al-hamdu li-llahi 'ala l-iman' {[*]: Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu za dar wiary (ar.).} i wierzę w Niego. Mam jednak jedną wątpliwość:

Wierzę, że Wszechmocny Bóg jest Stwórcą, jednak jaką szkodę wyrządziłoby to suwerenności Jego władzy, gdyby niektóre spośród mniejszych przyczyn miały przyłożyć rękę do stworzenia nieistotnych rzeczy, a tym samym uzyskać dla siebie troszkę chwały i uznania? Czyż w jakikolwiek sposób osłabi to Jego panowanie?"

Odpowiedź:Jak bezapelacyjnie udowodniliśmy to w innych częściach Traktatów Światła, cechą władzy jest odrzucenie jakiegokolwiek wtrącania się do jej spraw. Nawet najmniej znaczący władca czy urzędnik nie będzie tolerował mieszania się w to, co pozostaje w sferze jego władzy, choćby czynił to jego własny syn. Fakt, że - choć byli kalifami - niektórzy pobożni sułtanowie zamordowali swoich niewinnych synów jedynie

z powodu bezpodstawnych obaw o to, że synowie będą ingerować w sprawy ich władzy, ukazuje, jak fundamentalne jest prawo, które mówi o odrzuceniu wszelkiego wtrącania się w sprawowanie władzy. Z kolei prawo dotyczące zapobiegania jakiemukolwiek współudziałowi we władzy (którego wymaga nieodłączna od pojęcia władzy niezależność) ukazało swoją siłę poprzez nadzwyczaj silne wstrząsy, do jakich dochodziło w historii ludzkości za każdym razem, kiedy w jednym mieście rządzili dwaj gubernatorzy lub w jednym kraju panowali dwaj królowie.

Jeśli sens władzy i panowania (którego jedynie blady cień widać w słabych i potrzebujących wsparcia ludziach) w takim stopniu odrzuca jakąkolwiek ingerencję, uniemożliwia wmieszanie się innych do spraw władcy, nie uznaje jakiegokolwiek współudziału w panowaniu i tak zazdrośnie dąży do zabezpieczenia niezależności panującego, zatem, jeśli możesz, porównaj ową zasadę do Tego, Któremu należy się wszelka chwała, Którego władza absolutna osiągnęła stopień panowania nad każdą rzeczą, Którego władanie osiągnęło stopień boskości, Którego całkowita niezależność osiągnęła poziom jedności Jedynego, a brak jakichkolwiek potrzeb - stopień absolutnej wszechmocy, i zrozum, jak koniecznym warunkiem i jak nieuniknioną koniecznością wynikającą z Jego władzy jest owo odrzucenie jakiegokolwiek mieszania się w Jego sprawy, zapobieganie współudziałowi i odepchnięcie myśli o tym, żeby miał On towarzysza.

Co się tyczy drugiej części twojej wątpliwości, powiedziałeś: "Jeśli część czci oddawanej przez istoty pozbawione znaczenia zostanie skierowana ku pewnym przyczynom, czy w jakikolwiek sposób zmniejszy to cześć wszystkich stworzeń, od cząsteczek do planet, jaką oddają one Temu, Którego istnienie jest konieczne, Jedynemu, Któremu należy się cała cześć i chwała?"

Odpowiedź:Wszechmocny Stwórca uczynił wszechświat podobnym drzewu, istoty posiadające świadomość - najdoskonalszymi owocami tego drzewa, a człowiek jest najdoskonalszym owocem spośród stworzeń, które mają świadomość. Zaś najważniejszym z owoców istnienia człowieka, zaiste, skutkiem jego stworzenia, celem, na który wskazuje jego natura i owocem jego życia są podziękowania i cześć, jaką oddaje on swojemu Panu. Czyż ten absolutny Władca i niezależny Król, Który jest Jedynym w Swej jedności, Który uczynił wszechświat po to, by można było poznać Go i pokochać, miałby oddać innym człowieka, ów owoc wszechświata, a także najbardziej wzniosły spośród owoców ludzkiego życia, jakim

są podziękowania składane Bogu i oddawana Mu cześć? Czyż miałby stworzyć człowieka, ów owoc wszechświata, nadaremnie i na próżno, choć byłoby to całkowicie sprzeczne z Jego mądrością? Niech Bóg uchroni! Czyż miałby być zadowolony, gdyby przekazał innym cześć oddawaną przez stworzenia, co zaprzeczałoby Jego mądrości i Jego całkowitemu panowaniu? Choć ukazał poprzez Swe dzieła, że pragnie tego, by poznać Go i bezgranicznie pokochać, czyż sprawiłby, żeby zapomniały o Nim najdoskonalsze spośród Jego stworzeń, czyż przekazałby ich podziękowania i wdzięczność, miłość i cześć przyczynom natury, czyż sprawiłby, że owe stworzenia zaprzeczą wzniosłym celom wszechświata?

O, przyjacielu, który porzuciłeś cześć oddawaną naturze! Teraz mów! Ów człowiek odpowiedział: "Wszelka chwała niech będzie Bogu,

Który rozwiał moje wątpliwości. Zaś twoje dwa dowody dotyczące Bożej jedności, które ukazują, że On jest Jedynym Prawdziwym obiektem czci i nic innego, jak tylko On, nie zasługuje na cześć, są tak olśniewające i mocne, że zaprzeczenie im wymagałoby takiej arogancji, jakiej wymaga zaprzeczenie istnieniu słońca i dnia".

* * *

Zakończenie

Człowiek, który porzucił ateistyczny naturalizm i przyszedł do wiary, powiedział: "Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu! Nie mam już żadnych wątpliwości, lecz wciąż jest kilka pytań, które mnie zaciekawiły".

PYTANIE PIERWSZE

"Słyszymy wielu ludzi spośród leniwych i tych, którzy nie dbają o odmawianie pięciu obowiązkowych modlitw każdego dnia, jak pytają: 'Czy Wszechmocny Bóg potrzebuje czci, jaką mu oddajemy, skoro w Koranie tak surowo i usilnie potępia tych, którzy porzucają akty kultu, i grozi im tak straszną karą, jaką jest Piekło? W jaki sposób owa najwyższa srogość, spowodowana nieznacznym i niewielkim błędem, ma być zgodna z powściągliwym, łagodnym i pięknym stylem Koranu?'"

Odpowiedź:Wszechmocny Bóg nie potrzebuje waszej czci, zaiste, nie potrzebuje on czegokolwiek. To wy potrzebujecie oddawanej Mu czci, ponieważ zaprawdę jesteście chorzy, a jak udowodniliśmy w wielu częściach Traktatów Światła, cześć oddawana Bogu jest rodzajem lekarstwa na wasze rany natury duchowej. Sami możecie pojąć, jak wielkim absurdem byłoby, gdyby chory odpowiedział uprzejmemu lekarzowi, który nalega na to, by ów człowiek zażył lekarstwo, które poprawi jego stan, słowami: "Jaką masz potrzebę w tym, abym zażył twoje lekarstwo, skoro aż tak na to nalegasz?"

Jeśli zaś chodzi o surowe napomnienia i straszne kary, jakimi Koran grozi tym, którzy porzucają akty czci, można porównać je do sytuacji, w której król, by ochronić prawa swych poddanych, wymierza przestępcy surową karę, odpowiednią do stopnia, w jakim jego zbrodnia naruszyła prawa królewskich poddanych.

W ten sam sposób człowiek, który porzuca akty czci i modlitwę, w znaczącym stopniu narusza prawa wszystkich istot, które są jak poddani Władcy wieczności i przedwieczności, a jego działania istotnie są wobec owych stworzeń niesprawiedliwe. Doskonałość wszystkich stworzeń przejawia się poprzez wychwalanie ich Pana i oddawanie Mu czci, a owe akty kultu są wykonywane dzięki temu aspektowi natury stworzeń, który wskazuje na ich Stwórcę. Ten, kto porzuca akty czci, nie widzi i nie może zobaczyć czci oddawanej przez istoty, a nawet, zaiste, zaprzecza jej. Co więcej, wyniosła pozycja, jaką zajmują stworzenia, wynika właśnie z oddawania przez nie czci ich Panu i wychwalania Go, a każde

ze stworzeń jest podobne przesłaniu Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, a także zwierciadłem dla Najpiękniejszych Imion Tego, Który utrzymuje przy życiu każdą rzecz. Ponieważ ten, kto porzuca akty kultu, odbiera stworzeniom Boga ich wysoką pozycję, uważając je za pozbawione znaczenia, życia, celu i obowiązków, w ten sposób znieważa je, zaprzeczając ich doskonałości i łamiąc ich prawa, które z niej wynikają.

Zaiste, każdy widzi świat we własnym zwierciadle. Wszechmocny Bóg stworzył człowieka jako miarę i skalę dla wszechświata, a spośród świata wydzielił każdemu człowiekowi jego własny świat, który ubarwia dla niego odpowiednio do szczerości jego wiary. Na przykład rozpaczający, lamentujący i szlochający człowiek postrzega wszystkie stworzenia jako szlochające i rozpaczające, podczas gdy radosny i wesoły optymista widzi cały wszechświat wesołym i uśmiechającym się. Rozważny człowiek, solennie oddany oddawaniu czci Bogu i wychwalaniu Go, odkrywa i widzi - do pewnego stopnia - prawdziwie istniejącą cześć oddawaną Bogu przez wszystkie stworzenia, a także wychwalanie Go przez wszelkie istoty, podczas gdy ten, kto czy to przez niedbalstwo, czy to przez zaprzaństwo porzuca akty czci, widzi stworzenia w sposób całkowicie sprzeczny z ich rzeczywistą doskonałością, dopuszczając się w ten sposób pogwałcenia ich praw.

Co więcej, ponieważ człowiek, który porzuca modlitwę, nie należy do samego siebie, wyrządza krzywdę własnej duszy, która jest sługą swego Prawdziwego właściciela. Ten, Który jest Panem i właścicielem człowieka, wygłasza Swoje straszliwe groźby, by ochronić prawa Swojego sługi przez działaniami jego nakazującej zło duszy. Ponadto, jako że taki człowiek porzucił oddawanie Bogu czci, które jest wynikiem jego stworzenia i celem zawartym w jego naturze, zostaje on ukaranym, ponieważ jego postępowanie jest aktem agresji przeciwko Bożej mądrości i przemożnej woli.

W skrócie:Ten, kto porzuca akty czci, zarówno wyrządza krzywdę własnej duszy, która jest sługą Wszechmocnego Boga i całkowicie należy tylko do Niego, jak też krzywdzi wszystkie doskonałe istoty wszechświata, łamiąc ich prawa. Niewątpliwie jak niewiara jest zniewagą dla wszystkich stworzeń, tak porzucenie aktów czci jest zaprzeczeniem doskonałości wszechświata. Ponieważ jest to akt agresji przeciw mądrości Bożej, zasługuje na straszliwe groźby i na surową karę.

Zatem to dla wyrażenia owego zasługiwania na karę i powyżej przytoczonych faktów Koran, który jest Księgą cudownej wystawy, wybrał - w cudowny sposób - ów srogi styl, który jest całkowicie zgodny z zasadami elokwencji, a także odpowiedni do wymogów sytuacji, którą omówiliśmy.

PYTANIE DRUGIE

Następnie człowiek, który porzucił naturalizm i przyszedł do wiary, pyta:

"Fakt, że każda istota jest pod każdym względem, ze wszystkimi swy mi obowiązkami, cechami i działaniami, zależna od woli i mocy Bożej, od władzy Boga nad każdą rzeczą, to zaiste rozległa prawda, której z powodu jej ogromu nie mogą ogarnąć nasze ciasne umysły. Jednakże nieskończona obfitość, jaką widzimy wokół nas, bezgraniczna łatwość w stwarzaniu i kształtowaniu wszelkich rzeczy, nieskończona łatwość drogi jedności Bożej, którą przyjąłem dzięki dowodom, jakie przytoczyłeś powyżej, a także nieskończona łatwość, jaką jasno ukazują i tłumaczą wersety Koranu podobne poniższym:

مَا خَلْقُكُمْ وَلَا بَعْثُكُمْ اِلَّا كَنَفْسٍ وَاحِدَةٍ

{[*]: Wasze stworzenie i zmartwychwstanie jest takie jak jednej duszy; Koran, 31:28.}

وَمَٓا اَمْرُ السَّاعَةِ اِلَّا كَلَمْحِ الْبَصَرِ اَوْ هُوَ اَقْرَبُ

{[*]: Do Boga należy wszystko, co skryte w niebiosach i na ziemi, a rozkaz dotyczący Godziny będzie jak mgnienie oka albo jeszcze mniej. Koran, 16:77. Godzina (ar. as-sa'a ( to jedna z nazw Dnia Sądu Ostatecznego (przyp. red. pol.).}

ukazują ową potężną prawdę jako kwestię najłatwiejszą do przyjęcia i najbardziej racjonalną. Jakie są mądrość i sekret owej łatwości?"

Odpowiedź:Ta kwestia została wyjaśniona w najbardziej jasny, rozstrzygający i przekonujący sposób poprzez wyjaśnienie słów Boga:

وَهُوَ عَلٰى كُلِّ شَيْءٍ قَد۪يرٌ

{[*]: On jest Najwyższy i nad każdą rzeczą Wszechwładny,} tóre to objaśnienie przybrało postać Zdania Dziesiątego Listu Dwudziestego. W Dopisku do owego Listu zostało wykazane jeszcze bardziej jasno, że stworzenie wszystkich istot staje się tak łatwe, jak stworzenie jednej, kiedy przypiszemy je Jedynemu Stwórcy, jeśli zaś nie przypiszemy go Temu, Który jest Jedyny w Swej jedności, stworzenie jednej istoty stanie się tak trudne, jak stworzenie wszystkich, a stworzenie ziarna będzie takim problemem, jak stworzenie drzewa. Kiedy przypiszemy stworzenie Prawdziwemu Stwórcy, stworzenie wszechświata stanie się tak bezproblemowe, jak stworzenie drzewa, stworzenie drzewa tak łatwe, jak stworzenie ziarna, stworzenie Raju tak łatwe, jak stworzenie wiosny, zaś stworzenie wiosny tak łatwe, jak stworzenie jednego kwiatu. Teraz jedynie pokrótce wskażemy na jeden lub dwa dowody (które zostały szczegółowo wyjaśnione w innych częściach Traktatów Światła) spośród setek tych, które wyjaśniają zasadnicze przyczyny i przykłady mądrości

zawarte w widocznej dla każdego bezgranicznej obfitości stworzeń, na łatwość stworzenia wielkiej liczby jednostek spośród każdego gatunku, na fakt, że mądrze uporządkowane, kunsztownie ukształtowane i wartościowe stworzenia są powoływane do życia z niezmierną szybkością i łatwością.

Przykładowo, jeśli komendę nad setką żołnierzy powierzymy jednemu oficerowi, będzie to po stokroć łatwiejsze niż powierzenie stu oficerom komendy nad jednym żołnierzem. Jeśli zadanie wyposażenia armii przydzielimy jednemu sztabowi i jednej fabryce, które będą podlegać prawu i rozkazowi jednego króla, stanie się to wręcz tak łatwe, jak wyekwipowanie jednego żołnierza. W ten sam sposób, jeśli wyekwipowanie jednego żołnierza będzie sprawą licznych sztabów, licznych fabryk i licznych dowódców, stanie się tak trudne, jak wyekwipowanie całej armii, ponieważ wyekwipowanie jednego żołnierza będzie wymagało tak wielu fabryk, jak wiele potrzeba ich dla całego wojska.

Ponadto ponieważ z powodu tajemnicy jedności Bożej drzewo jest zaopatrywane w to, co jest mu niezbędne do życia, poprzez jeden korzeń, a owo zaopatrzenie pochodzi z jednego miejsca i jest zgodne z jednym prawem, drzewo wytwarza tysiące owoców z taką łatwością, z jaką wydałoby jeden owoc. Jest to oczywiste. Jeśli jedność zmieniłaby się w mnogość, a wszystko, czego każdy owoc potrzebuje do życia, byłoby mu dostarczane z różnych miejsc, wytworzenie jednego owocu - a nawet jednego nasiona, które jest próbką i spisem treści drzewa - stałoby się tak trudne, jak powstanie całego drzewa, ponieważ ziarno potrzebuje do życia wszystkiego, czego potrzebuje drzewo.

Setki przykładów podobnych powyższym ukazują, że łatwiej powołać do życia tysiąc istot poprzez Bożą jedność, niż powołać do życia jedno stworzenie poprzez mnogość i przypisywanie Bogu wspólników. Ponieważ ta prawda została udowodniona z całkowitą pewnością w innych częściach Traktatów Światła, odsyłamy cię do nich, a w tym miejscu wyjaśnimy jedynie ważną przyczynę owej łatwości z punktu widzenia Bożej wiedzy, Bożego zarządzenia i Bożej mocy.

Jesteś jednym ze stworzeń. Jeśli przypiszesz swoje istnienie Przedwiecznemu i Wszechmocnemu, ujrzysz, że stworzył cię z niczego poprzez rozkaz Swojej nieskończonej mocy, w jednej chwili, która trwała tyle, co zapalenie zapałki. Jeśli tego nie uczynisz, lecz raczej przypiszesz swoje istnienie naturze i jej przyczynom, to wiedz, że ponieważ jesteś uporządkowanym streszczeniem, owocem, miniaturowym spisem treści i skorowidzem wszechświata, do twojego stworzenia byłoby niezbędne przesianie przez drobne sito całego wszechświata i wszystkich jego pierwiastków, zebranie

według precyzyjnej miary i ze wszystkich zakątków wszechświata substancji, z których składa się twoje ciało. Przyczyny natury fizycznej jedynie łączą się i nakładają na siebie, lecz jest potwierdzone przez ludzi rozumu, że nie mogą stworzyć z niczego tego, co nie jest obecne w nich samych, a w przypadku takim jak ten musiałyby stworzyć ciało niewielkiej istoty żywej z tego, co zebrałyby i zgromadziły ze wszystkich zakątków kosmosu.

Teraz pojmij, jaka łatwość leży w jedności, w Bożej jedności, i jakie trudności tkwią w zbłądzeniu i w przypisywaniu towarzyszy Bogu Jedynemu!

Po drugie, nieskończona łatwość jest widoczna także w odniesieniu do Bożej wiedzy. Boże zarządzenie jest przejawem Bożej wiedzy: ustala miarę dla każdej rzeczy, która jest jak szczególna, niematerialna forma odlewnicza dla danej rzeczy, jak jej plan lub model. Kiedy Bóg poprzez Swoją moc stwarza jakąś rzecz, czyni to z nadzwyczajną łatwością, wedle określonej miary. Jeśli istnienie danej rzeczy nie zostanie przypisane Wszechmocnemu, Chwalebnemu, Który obejmuje Swą przedwieczną i nieskończoną wiedzą każdą rzecz, wówczas, jak zostało to opisane powyżej, pojawią się nie tylko tysiące trudności, lecz także setki niemożliwości, ponieważ jeśli nie byłoby owej ustalonej miary, istniejącej w Bożej wiedzy, nawet do stworzenia ciała niewielkiego stworzenia żywego musiałyby być użyte tysiące materialnych form, posiadających zewnętrzny kształt.

Zrozum zatem przyczynę nieskończonej łatwości tkwiącej w jedności Bożej i nieskończonych trudności, jakie zawiera zbłądzenie i przypisywanie wspólników Jedynemu Bogu. Uświadom sobie, jak wiarygodną, słuszną i wzniosłą prawdę wyraża werset:

وَمَٓا اَمْرُ السَّاعَةِ اِلَّا كَلَمْحِ الْبَصَرِ اَوْ هُوَ اَقْرَبُ

{[*]: ...a rozkaz dotyczący Godziny będzie jak mgnienie oka albo jeszcze mniej. Koran, 16:77.}

PYTANIE TRZECIE

Następnie dawny wróg, a obecnie prowadzony drogą prostą przyjaciel, pyta: "Filozofowie, którzy w tych dniach dokonali znacznego postępu, twierdzą, że nic nie może zostać stworzone z niczego, nic nie jest unicestwiane ani nie obraca się w nicość, a tym, co wprawia w ruch fabrykę wszechświata, są jedynie synteza i analiza. Czy ich rozumowanie jest słuszne?"

Odpowiedź:Od kiedy najbardziej oświeceni spośród filozofów, którzy przecież nie rozpatrywali kwestii bytu w świetle Koranu, dostrzegli, że kształtowanie i powoływanie do istnienia istot poprzez

środki i przyczyny naturalne byłoby tak trudne, że aż niemożliwe (jak udowodniliśmy to powyżej), filozofowie podzielili się na dwie grupy.

Pierwsza grupa to ci, którzy stali się sofistami; wyrzekając się rozumu, który jest darem właściwym jedynie istotom ludzkim, i upadając niżej niż bezmyślne zwierzęta, odkryli, że łatwiej zaprzeczyć istnieniu wszechświata, a nawet ich własnemu istnieniu, niż podążać drogą zbłądzenia, które twierdzi, że natura i jej przyczyny posiadają moc stwórczą. Zaprzeczyli zatem tak własnemu istnieniu, jak i istnieniu wszechświata, i runęli w całkowitą ignorancję.

Druga grupa to ci, którzy ujrzeli, że zbłądzenie, zgodnie z którym natura wraz ze swoimi przyczynami ma być stwórcą, pociąga za sobą (nawet jeśli chodzi o stworzenie muchy lub nawet ziarna) nieskończone trudności i wymaga, by natura miała moc niemożliwą do przyjęcia przez rozum. Zostali zatem zmuszeni, by zaprzeczyć wszelkim aktom stworzenia i powiedzieć: "Nic nie może powstać z niczego". Postrzegając również całkowite unicestwienie jako niemożliwe, oznajmili: "Cokolwiek istnieje, nie może obrócić się w nicość". Wyobrazili sobie wyimaginowaną sytuację, w której synteza i analiza, gromadzenie i rozpraszanie zachodzą jedynie poprzez ruch cząsteczek i dzięki wiatrom przypadku.

Teraz spójrz, na tych, którzy mniemają, że są najbardziej inteligentni, gdy w rzeczywistości są największymi ignorantami i głupcami! Zrozum, jak zbłądzenie czyni człowieka niedorzecznym, poniżonym i nieświadomym, i wyciągnij z tego nauczkę!

Zaiste, moc Przedwiecznego stworzyła niebiosa i ziemię w ciągu sześciu dni, każdego roku równocześnie stwarza czterysta tysięcy różnych gatunków na obliczu ziemi, a w ciągu sześciu tygodni każdej wiosny tworzy świat życia, bardziej wypełniony przejawami kunsztu i mądrości niż nasz świat jako taki. Tymczasem wyznawcy naturalizmu zaprzeczają Bożemu stworzeniu i uważają za nieprawdopodobne to, że jak zastosowanie odczynnika chemicznego ukazuje tekst zapisany atramentem sympatycznym, tak moc Przedwiecznego miałaby nadawać istnienie istotom, które, choć wcześniej nie istniały w zewnętrznym kształcie, istniały w Bożej wiedzy, a ich plany i miary zostały ustanowione w królestwie owej przedwiecznej wiedzy. Toż to głupota i ciemnota większa od głupoty i ciemnoty sofistów!

Ci nieszczęśnicy są absolutnie bezsilni i nie mają do dyspozycji niczego z wyjątkiem daru wolnej woli. Choć są nadęci pychą niby faraonowie, nie mogą ani zniszczyć, ani stworzyć z niczego czegokolwiek, nawet maleńkiej cząsteczki. Choć ręce przyczyn i natury, na której ci ludzie polegają,

nie są w stanie stworzyć jakąkolwiek rzecz z niczego, oni z powodu swej głupoty mówią: "Nic nie pochodzi z niebytu i nic nie zmierza do niebytu", a nawet rozciągają tę absurdalną i fałszywą zasadę na Wszechmocnego!

Zaiste, Wszechmocny i Chwalebny stwarza na dwa sposoby:

Sposób Pierwszyto zapoczątkowanie i zamysł. Oznacza to, że On powołuje każde stworzenie do istnienia z niczego, z niebytu, również z niebytu stwarza wszystko, co jest dla tego stworzenia niezbędne, a następnie umieszcza owe niezbędne środki w jego rękach.

Sposób Drugito wytwarzanie i kunszt. Oznacza to, że On kształtuje określone stworzenie z pierwiastków wszechświata, by ukazać misterne przykłady mądrości, tak jak ukazuje doskonałość Swej mądrości i przejawy wielu spośród Jego Najpiękniejszych Imion. Działając zgodnie z prawem zapewniania zaopatrzenia, wysyła On do owych stworzeń cząsteczki i substancje, które podlegają Jego rozkazowi, i sprawia, że cząsteczki w ciałach stworzeń wykonują swoją pracę.

Tak, Wszechmocny stwarza na dwa sposoby: zarówno zapoczątkowuje stworzenie poprzez zamysł, jak też tworzy. Unicestwienie tego, co istnieje, i uczynienie istniejącym tego, co nie istnieje, jest dla Niego bardzo proste i łatwe, ponieważ jest jednym z Jego niezmiennych, powszechnych praw. Zatem człowiek, który mówi: "On nie może dać istnienia temu, co nie istnieje" w obliczu mocy, która w ciągu jednej wiosny powołuje do istnienia z nicości trzysta tysięcy gatunków istot żywych wraz z ich kształtem i cechami, z ich formami i stanami (nie mówiąc już o cząsteczkach, z których zbudowane są ich ciała)... Tak, istnienie takiego człowieka powinno zostać wymazane!

Człowiek, który porzucił naturę, a mocno objął prawdę, powiedział:

"Chwała i dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu tylekroć, ile istnieje cząsteczek, ponieważ osiągnąłem pełnię wiary. Zostałem wybawiony od ułudy i zbłądzenia. Nie pozostała żadna z moich wątpliwości".

اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ عَلٰى د۪ينِ الْاِسْلَامِ وَ كَمَالِ الْا۪يمَانِ

{[*]: Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu za religię islamu, za pełnię i doskonałość wiary.}

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

{[*]: "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32.}

* * *

Błysk Dwudziesty Czwarty

O stroju kobiety w islamie

(Początkowo będąc Kwestiami Drugą i Trzecią Notatki Piętnastej, traktat ten został uczyniony Błyskiem Dwudziestym Czwartym z powodu jego znaczenia).

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

يَٓا اَيُّهَا النَّبِىُّ قُلْ لِاَزْوَاجِكَ وَبَنَاتِكَ وَنِسَٓاءِ الْمُؤْمِن۪ينَ يُدْن۪ينَ عَلَيْهِنَّ مِنْ جَلَاب۪يبِهِنَّ

{[*]: O Proroku! Powiedz swoim żonom i swoim córkom, i kobietom wierzących, aby się szczelnie zakrywały swoimi okryc iami. To jest najodpowiedniejszy sposób, aby były poznawane, a nie były obrażane. A Bóg jest Przebaczający, Litościwy! Koran, 33:59.}

Ten werset nakazuje kobietom, by zasłaniały swoje ciało. Jednakże roz pustna cywilizacja sprzeciwia się owemu nakazowi Koranu, nie uważa, by zasłanianie się przez kobiety było czymś naturalnym i twierdzi, że jest to pewien rodzaj niewolnictwa.

{(*): Oto część mojej mowy obrończej przed sądem apelacyjnym, w której sprzeciwiłem się sędziom z Eskisehir i zmusiłem ich do milczenia: "Mówię przed tym trybunałem, że jeśli istnieje sprawiedliwość na obliczu ziemi, z pewnością unieważni ona wyrok skazujący człowieka, który objaśnił najświętsze, najprawdziwsze i najbardziej słuszne prawo Boże, które obowiązywało w życiu społecznym trzystu pięćdziesięciu milionów ludzi każdego stulecia przez tysiąc trzysta pięćdziesiąt lat, które opiera się na jednomyślnym potwierdzeniu go przez trzysta pięćdziesiąt tysięcy koranicznych komentarzy, a od tysiąca trzystu pięćdziesięciu lat podąża za wiarą naszych przodków; tak, sprawiedliwość z pewnością unieważni takie orzeczenie sądu!"}

Odpowiedź:Objaśnimy jedynie cztery spośród wielu przykładów mądrości, zawartej w owym koranicznym przykazaniu, ukazując, że jest ono całkowicie naturalne, a ci, którzy mu się sprzeciwiają, sprzeciwiają się wrodzonemu usposobieniu kobiet.

PIERWSZY PRZYKŁAD MĄDROŚCI

Zasłanianie się jest dla kobiet naturalne i jest czymś, czego wymaga ich przyrodzone usposobienie. Ponieważ kobiety są słabe i delikatne, ponieważ potrzebują ochrony mężczyzny i pomocy dla siebie i dla swych dzieci, które kochają bardziej niż własne życie, w sposób naturalny pragną tego, by były kochane, a nie traktowane z obrzydzeniem, jak również tego, by nie zostały odprawione.

Siedem na dziesięć kobiet to te, które są stare lub brzydkie i nie chcą pokazywać każdemu swojej starości lub braku urody, lub też są zazdrosne i nie chcą jawić się brzydkimi w porównaniu z innymi, które są od nich piękniejsze, lub też lękają się napaści bądź obmowy i zgodnie ze swą naturą pragną się zakryć, by nie zaznać napaści czy też by nie zostały oskarżone przez swych mężów o niewierność. Jeśli z uwagą przyjrzymy się temu zagadnieniu, zobaczymy, że najbardziej ukrywają swoje ciało osoby starsze, podczas gdy zaledwie dwie lub trzy na dziesięć kobiet są zarówno młode, jak piękne, i nie czują się zakłopotane, kiedy ukazują własny wdzięk.

To jasne, że ludzie nie są zadowoleni, kiedy patrzą na nich ci, których nie lubią lub uważają za nudnych; to ich denerwuje. Jeśli piękna i nieskromnie ubrana kobieta czerpie przyjemność z tego, że spojrzą na nią dwaj lub trzej spośród dziesięciu mężczyzn, którzy w myśl prawa kanonicznego są dla niej obcy, niech wie, że siedmiu lub ośmiu odwróci się od niej. Ponadto, ponieważ kobieta, której moralność nie uległa zepsuciu, jest wrażliwa i łatwo może poczuć się dotknięta, z pewnością będzie zakłopotana pod brudnymi spojrzeniami, których skutki są fizycznie odczuwalne; zaiste, takie spojrzenia są jak trucizna! Słyszeliśmy nawet, że w Europie, owym miejscu swobodnego ubioru, wiele kobiet ma dość tego, że są przedmiotem uwagi, i skarżą się one policjantom, mówiąc: "Ci brutale wciąż gapią się na nas i przeszkadzają nam". Oznacza to, że odsłanianie kobiet przez współczesną cywilizację jest sprzeczne z ich naturą, podczas gdy rozkaz Koranu, który nakazuje im, by się zasłoniły, zarówno jest zgodny z kobiecą naturą, jak też wybawia je - owe kopalnie współczucia, które zasługują na kogoś, kto będzie towarzyszył im przez całą wieczność! - od wynaturzenia i poniżenia, które skutkują niewolnictwem i niedolą.

Co więcej, ze swej natury kobiety boją się i lękają mężczyzn, którzy są dla nich obcy. Ów lęk w sposób naturalny wymaga tego, by kobieta

się zasłoniła. Oprócz trudności, jakich dozna, nosząc ciężar dziecka przez osiem lub dziewięć miesięcy, a które z pewnością zaprawią goryczą osiem lub dziewięć minut doznanej przyjemności, istnieje również możliwość, że będzie ona cierpiała z powodu katastrofy, jaką jest dla kobiety wychowywanie dziecka przez osiem lub dziewięć lat bez obrońcy i opiekuna. Ponieważ kobiety są słabe, ich stworzenie wymaga tego, by nie rozbudzały żądz mężczyzn, którzy nie są z nimi spokrewnieni w określonym stopniu, ani nie dawały im żadnej okazji do napaści; ich słaba natura z całą mocą przestrzega je przed tym. Ukazuje to, że peleryny i płaszcze są dla nich tarczami i fortecami. Fakt, że według wiadomości jakie otrzymaliśmy, żona pewnego mężczyzny cieszącego się wysoką pozycją na tym świecie, która obnażyła nogi, została zaczepiona w stolicy kraju, na rynku, w biały dzień i przy wszystkich przez zwykłego pucybuta, wymierza policzek w bezwstydne twarze tych, którzy są przeciwni temu, by kobiety się zasłaniały!

DRUGI PRZYKŁAD MĄDROŚCI

Prawdziwa i silna więź, miłość i tkliwość między mężczyznami a kobietami nie wynikają jedynie z potrzeb życia doczesnego. Tak, kobieta jest towarzyszką swego męża nie tylko w tym życiu doczesnym, lecz również w życiu wiecznym. Ponieważ będzie towarzyszką swego męża w życiu wiecznym, z pewnością nie powinna przyciągać spojrzeń mężczyzn prócz jej męża, jej wiecznego przyjaciela i towarzysza, jak również nie powinna uchybiać mu ani czynić go zazdrosnym. Wskutek tajemnicy wiary związek kobiety i jej wierzącego męża nie jest ograniczony do życia na tym świecie, a jego miłość nie jest uczuciem właściwym zwierzętom ani tymczasowym, które trwa jedynie dopóty, dopóki trwa uroda kobiety; mąż ma w sobie prawdziwą, rzetelną miłość i szacunek dla żony, ponieważ będzie ona jego towarzyszką w życiu wiecznym. Żywi ową miłość i szacunek nie tylko wtedy, kiedy żona jest młoda i piękna, lecz również wtedy, kiedy jest stara i brzydka. W zamian za to żona z pewnością powinna ukazywać swoje wdzięki jedynie jemu i jedynie jemu okazywać miłość; tego wymaga człowieczeństwo. W przeciwnym przypadku zyska bardzo niewiele, zaś wiele utraci.

Według prawa szariatu, mąż i żona powinni być dobrze dobrani, co oznacza, że powinni być odpowiednimi małżonkami dla siebie nawzajem. Najważniejszym aspektem owej zasady jest ten, który ma na względzie religię.

Szczęśliwym jest ten mąż, który widzi silną wiarę swej żony i podążając za nią, sam staje się pobożny, by nie stracić swej towarzyszki życia wiecznego!

Szczęśliwą jest ta żona, która widzi siłę wiary swego męża i staje się pobożna, by nie stracić swego wiecznego przyjaciela!

Biada temu mężczyźnie, który staje się rozpustny, przez co utraci na zawsze ową cnotliwą kobietę!

Biada tej kobiecie, która nie podąża za swym pobożnym mężem i traci swojego na wieki błogosławionego przyjaciela!

Zaś po tysiąckroć biada nieszczęsnemu mężowi i jego żonie, którzy naśladują się nawzajem w grzechu i występku, przez co jedno dopomaga drugiemu we wkroczeniu do Ognia Piekielnego!

TRZECI PRZYKŁAD MĄDROŚCI

Szczęśliwe życie rodzinne staje się wieczne poprzez wzajemne zaufanie między mężem a żoną, poprzez serdeczny szacunek i miłość. Nieskromny ubiór i zachowanie według zasady "róbta, co chceta" {[*]: Zdecydowaliśmy się na idiom najlepiej odpowiadający temu, którego użyła autorka przekładu tekstu na język angielski, tym bardziej, że w Polsce owo hasło zdobyło niestety sporą popularność. Niech więc zatem użycie go w tym miejscu będzie dodatkową przestrogą dla polskojęzycznego czytelnika. (Przyp. red. pol.).} niszczą zaufanie oraz naruszają wzajemny szacunek i miłość. Spośród dziesięciu kobiet, które popierają nieobyczajny strój, tylko jedna nie będzie się starać, by polubili ją obcy mężczyźni, ponieważ nie znajdzie innego mężczyzny, bardziej atrakcyjnego niż jej mąż, podczas gdy pozostała dziewiątka znajdzie innych mężczyzn, lepszych niż ich mężowie, zaś zaledwie jeden na dwudziestu mężczyzn nie znajdzie innej kobiety, bardziej atrakcyjnej niż jego żona. Prócz tego, że wtedy znikają prawdziwa miłość i wzajemny szacunek, taka sytuacja może doprowadzić do powstania nadzwyczaj szpetnych i niegodziwych uczuć.

Zgodnie ze swoją naturą, mężczyźni nie czują żadnego pożądania wobec kobiet, które są z nimi spokrewnione w określonym stopniu (jak na przykład ich siostry), ponieważ, jako że widok twarzy bliskich krewnych pobudza życzliwość i dozwoloną miłość wynikającą z bliskiego pokrewieństwa, wyklucza to jakąkolwiek skłonność seksualną lub lubieżność. Jednak pozostawienie niezakrytymi tych części ciała, których prawo szari'a nie pozwala eksponować nawet przed bliskimi krewnymi (jak na przykład nogi), może obudzić nadzwyczaj szpetne uczucia w mężczyznach niskiego charakteru. Twarz bliskiej krewnej przypomina mężczyźnie o pokrewieństwie, jako że nie przypomina twarzy kobiety, z którą mężczyzna nie jest spokrewniony, jednak obnażona noga bliskiej krewnej wygląda tak samo, jak obnażona noga kobiety obcej według prawa kanonicznego.

Noga nie ma żadnego znaku szczególnego, który mógłby przypomnieć o bliskim pokrewieństwie z jej właścicielką, może zatem wywołać u mężczyzny uczucia natury zmysłowej. Spoglądanie na takie rzeczy jest czymś tak zwyrodniałym, że włosy stają dęba!

CZWARTY PRZYKŁAD MĄDROŚCI

To jasne, że każdy chce mieć dużo dzieci. Nie ma żadnego narodu ani rządu, który nie popierałby zwiększania się populacji. Faktycznie, Najszlachetniejszy Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) powiedział: Żeńcie się i rozmnażajcie, ponieważ w Dniu Ostatnim będędumny z tego, że jest was wielu.{[*]: Al-Munałi, Al-'Adżluni, As-Sujuti.} Jednakże odstępowanie od wymogów islamskiego stroju dla kobiet nie zwiększa liczby zawieranych małżeństw, lecz znacząco ją zmniejsza, ponieważ nawet największy próżniak i najbardziej nowoczesny spośród młodych mężczyzn chce, by jego żona była kobietą cnotliwą. Nie chce, by jego żona była nowoczesna (to znaczy równie niedbała w kwestiach stroju i obyczajów jak on sam), zatem pozostaje kawalerem lub nawet odwiedza prostytutki.

Kobiety nie są takie; nie mogą w takim samym stopniu ograniczać postępowania swoich mężów. Najbardziej zasadniczymi cechami każdej kobiety są wierność i wiarygodność. Jako że kobieta zarządza wszystkim, co dzieje się w domu, do niej należy ochrona i troska o zachowanie własności i majątku jej męża, a także opieka nad dziećmi. Niedbalstwo w sprawach dotyczących stroju i moralności niszczy ową wierność, zaś mąż takiej kobiety traci zaufanie do niej i sprawia, że cierpi ona z powodu wyrzutów sumienia. W rzeczywistości, jeśli dwie cechy, które są pożądane u mężczyzn, a mianowicie odwaga i hojność, występują u kobiety, niszczą wierność i zaufanie, zatem dla kobiet są one niepożądane i uważane za wady. Lecz jako że obowiązkiem męża nie jest wierność ani zarządzanie majątkiem, lecz zapewnianie ochrony, uprzejmość i szacunek, nie może on być ani ograniczany, ani zbytnio wytworny, i może poślubić także inną kobietę.

Naszego kraju nie można porównywać z Europą, ponieważ tam - mimo nieskromnych strojów - honor mężczyzny może być do pewnego stopnia zachowany dzięki środkom siły, takim jak pojedynek. Człowiek, który puszcza oko do żony szanującego się mężczyzny, najpierw bierze swój los we własne ręce, a dopiero później na nią patrzy. Ludzie z Europy są także zimni i nieczuli, jak jej klimat. Azja (a więc i kraje islamu) jest stosunkowo upalna. Dobrze wiadomo, że środowisko ma wpływ na moralność ludzi. Być może w tamtych zimnych krajach nieskromny ubiór nie pobudza

zwierzęcych żądz i cielesnych pragnień w owych chłodnych ludziach i nie prowadzi do nadużyć, lecz cielesne żądze łatwo ulegających wpływom i wrażliwych ludzi z gorących krajów, są nieustannie rozbudzane przez nieskromny strój, który staje się przez to przyczyną wielu nadużyć, marnotrawstwa, osłabienia młodego pokolenia i utraty sił. Zamiast odpowiadać na pewne naturalne potrzeby raz w miesiącu czy też co trzy tygodnie lub coś około tego, człowiek uważa za konieczne, by robić to co kilka dni. A później, kiedy jest zobowiązany do tego, by unikać swojej żony przez, być może, dwa tygodnie z każdego miesiąca (z powodu takich ewentualności, jak na przykład jej miesiączka), jeśli zostanie pokonany przez swoje żądze, skłonią go one do odwiedzania domów o złej sławie.

Zasłanianie się kobiet nie może zostać zniesione pod pretekstem tego, że nie zasłaniają się kobiety z małych miejscowości lub wiosek czy też kobiety z plemion koczowniczych, ponieważ niewinne kobiety pracujące, a także kobiety nieco szorstkie w obejściu, nawet jeśli nie są całkowicie zasłonięte, nie wzbudzają cielesnych żądz, jako że ich strój wynika z męczącej pracy fizycznej, jaką wykonują, by zapewnić sobie środki do życia. Ponadto bezczynni, próżniaccy mężczyźni są nieliczni i nie znajdzie się wśród nich nawet jeden na dziesięciu niemoralnych mężczyzn z wielkich miast, zatem nie powinno się czynić takiego porównania.

Rozmowa z kobietami

moimi wierzącymi siostrami w życiu ostatecznym

بِاسْمِهِ سُبْحَانَهُ

{[*]: W Imię Jego, Chwalebnego!}

Kiedy po raz trzeci wróciłem do błogosławionej Isparty, która poniosła na swych barkach naukę Medresetu'z-Zehra, {[*]: Nazwa uniwersytetu, o którego ufundowanie we wschodniej Anatolii Bediuzzaman walczył przez całe swoje życie, a w którym nauki religijne miały być wykładane razem z naukami nowoczesnymi. Nauczyciel otrzymał fundusze od sułtana Mehmeda V Resada, a w 1911 roku nad brzegami Jeziora Van położono fundamenty, lecz prace nie zostały ukończone z powodu wybuchu pierwszej wojny światowej. Wraz z rozprzestrzenianiem się Traktatów Światła w pierwszych dekadach republiki "szkoły Światła" lub miejsca, w których Traktaty były studiowane, kopiowane bądź przepisywane, powstawały w całej Turcji. Wtedy Bediuzzaman nazwał uczniów Światła uczniami Medresetu'z-Zehra.} ujrzałem szczere i entuzjastyczne zainteresowanie, wykazywane przez kobiety dla Traktatów Światła (podobnie jak w niektórych z innych prowincji) i zdałem sobie sprawę,

że owe kobiety miały zaufanie do moich nauk znacznie większe od tego, które mi się należało. Wtedy dowiedziałem się, że kobiety z Isparty, moje błogosławione siostry w życiu ostatecznym, czekały, aż będą mogły otrzymać naukę ode mnie, jakbym miał nauczać je, wygłaszając kazania w meczetach. Cierpiałem wówczas na pięć (lub coś około tego) różnych chorób, byłem w godnym pożałowania stanie, brakowało mi sił, by mówić, a nawet myśleć, lecz jeszcze tej samej nocy moje serce skwapliwie zakomunikowało mi, co następuje: "Piętnaście lat temu napisałeś Przewodnik dla młodzieżywodpowiedzi na zapotrzebowanie pewnych młodych ludzi, i ów traktat był dla wielu źródłem korzyści. Jednakże kobiety w tych czasach jeszcze bardziej potrzebują przewodnika". Pomimo mojej skrajnej słabości, niedoli i braku sił spisałem bardzo zwięźle, w trzech Punktach, kilka wymagających tego zagadnień, które teraz wyjaśniam moim błogosławionym siostrom, mojemu młodemu duchowemu potomstwu.

PUNKT PIERWSZY

Ponieważ jedną z podstawowych zasad Traktatów Światła jest litość, a kobiety są mistrzyniami litości, poprzez swoją naturę są bliżej od innych związane z Traktatami Światła. Chwała niech będzie Bogu Jedynemu za to, że wynikające z ich natury współczucie tak często daje się odczuć. Samopoświęcenie, które jest częścią takiej litości, nie domaga się niczego w zamian i wyraża prawdziwą szczerość intencji, a więc w dzisiejszych czasach jest cechą o najwyższym znaczeniu.

Tak, fakt, że nie chcąc niczego w zamian matka poświęci swoje życie, by ocalić jej dziecko przed niebezpieczeństwem (jak wymaga tego jej natura, a przy tym z prawdziwą szczerością), ukazuje, że kobiety są zdolne do wielkiego bohaterstwa. Poprzez wykształcanie w sobie owego bohaterstwa, mogą ocalić zarówno swoje życie na tym świecie, jak swoje życie ostateczne. Jednakże owa ważna cecha nie może się właściwie rozwinąć, kiedy znajdzie się pod wpływem pewnych niewłaściwych sposobów myślenia, lub inaczej mówiąc, będzie przez nie wykorzystana. Oto jedynie jeden drobny przykład spośród setek przykładów, które to potwierdzają:

Litościwa matka jest gotowa do wszelkiego rodzaju poświęceń, by tylko jej dziecko nie popadło w niebezpieczeństwa podczas życia na tym świecie, by doświadczyło wszelkiego rodzaju korzyści i pożytku; wychowuje je, mając to na uwadze. Myśląc: "Mój syn będzie paszą, {[*]: Tytuł przyznawany w Turcji Osmańskiej przede wszystkim politykom od gubernatora wzwyż i dowódcom wojskowym wysokiego stopnia.} oddaje mu cały swój majątek, zabiera go ze szkoły koranicznej i wysyła do Europy.

Nie przychodzi jej na myśl, że wieczne życie jej dziecka znalazło się w niebezpieczeństwie. Stara się uratować dziecko od kary więzienia tego świata, a nie bierze pod uwagę tego, że skazuje je na więzienie Piekła. Powodując, że jej wrodzona litość działa zupełnie odwrotnie, niż powinna, czyni swe niewinne dziecko jej oskarżycielem w życiu ostatecznym, podczas gdy powinno ono być dla niej orędownikiem. Syn będzie ją ganił, mówiąc: "Dlaczego nie wzmocniłaś mojej wiary i przyczyniłaś się do mojej zguby?" Także na tym świecie, ponieważ jej syn nie otrzyma właściwego wychowania w duchu islamu, nie będzie mógł odpowiedzieć na cudowną litość swojej matki tak, jak owa litość na to zasługuje, lecz uczyni to w stopniu dalece niewystarczającym.

Jeśli matka nie wykorzysta swej prawdziwej litości w niewłaściwy sposób, lecz pracuje dla ocalenia nieszczęsnego dziecka przed niekończącym się więzieniem Piekła i przed śmiercią w chwili, gdy jej syn będzie pozostawał w zbłądzeniu (co skutkuje zagładą na wieki), wszelkie dobre czyny dziecka zostaną zapisane również w księdze dobrych uczynków matki. Po jej śmierci, syn stale będzie wysyłał światło do jej duszy poprzez wszystkie swoje dobre uczynki, zaś w życiu ostatecznym nie będzie jej oskarżycielem, lecz - ze wszystkimi zaletami ducha i dobrymi uczynkami całego życia - orędownikiem i na wieki pozostanie jej błogosławionym dzieckiem.

Tak, pierwszym mistrzem człowieka i nauczycielem, który ma na niego największy wpływ, jest jego matka. Poniżej objaśnię wam coś, co sam zawsze silnie odczuwałem:

Mam osiemdziesiąt lat, a lekcje pobierałem od osiemdziesięciu tysięcy ludzi, lecz przysięgam, że najprawdziwszymi i najbardziej trwałymi były te, które wpoiła mi moja nieżyjąca matka, a ich wspomnienie na zawsze pozostało dla mnie żywe. Zostały zasadzone w mojej naturze, jakby były ziarnami zasianymi w cielesnej formie mojego istnienia. Widzę, że inne nauki, jakie otrzymałem, zostały zbudowane na fundamentach, jakimi były owe nasiona. Oznacza to, że nasiona zaszczepione w mojej naturze i duszy przez matkę, kiedy miałem jeden rok, stały się najbardziej podstawowymi spośród wielkich prawd, co widzę teraz, gdy mam osiemdziesiąt lat.

Dla przykładu, uważam za pewne, że to dzięki naukom mojej matki, dzięki jej litościwemu zachowaniu i postępowaniu nauczyłem się, jak być litościwym, co jest najważniejszą spośród czterech podstawowych zasad mojego sposobu życia, a także jak być uprzejmym i łagodnym, co jest największą spośród prawd Traktatów Światła. Tak, litość macierzyńska zawiera w sobie prawdziwą szczerość i poświęcenie, lecz niewłaściwie wykorzystuje ją ta kobieta, która nie myśli o życiu ostatecznym - owym

przygotowanym dla jej dziecka skarbcu wypełnionym diamentami - lecz zwraca swą twarz ku sprawom tego świata, które przypominają ulotne i nietrwałe odłamki szkła. Tak, bycie uprzejmym dla dziecka w taki sposób jest niewłaściwym wykorzystaniem litości.

Dowodem owego kobiecego bohaterstwa wynikającego z litości, która nie żąda absolutnie żadnego wynagrodzenia ani niczego w zamian, dowodem poświęcenia własnej duszy, które w żaden sposób nie szuka osobistych korzyści ani uznania, jest fakt, że kwoka (w której wszak została zawarta jedynie drobna próbka tej litości) zaatakuje lwa, by poświęcić swoje życie dla kurcząt.

Szczerość intencji jest najcenniejszą cechą i najbardziej istotną zasadą w odniesieniu tak do pobierania nauk islamu, jak i do uczynków związanych z życiem ostatecznym. Prawdziwa szczerość wyraża się w bohaterstwie będącym wynikiem matczynej litości. Jeśli kobiety zaczną rozwijać w sobie te dwie cechy, stanie się to przyczyną niemałej szczęśliwości w krajach islamu, jeśli zaś chodzi o bohaterstwo mężczyzn, nigdy nie będzie ono bezinteresownym; mężczyźni zawsze będą domagali się wynagrodzenia (być może nawet na sto sposobów), a przynajmniej sławy i rozgłosu. Jednak - niestety! - nieszczęsne kobiety praktykują pewien rodzaj hipokryzji, by uratować się przez złem i prześladowaniami, jakie spotykają je ze strony despotycznych mężczyzn; ten rodzaj hipokryzji wynika ze słabości i bezsilności.

PUNKT DRUGI

Tego roku, choć wycofałem się z życia społecznego i żyłem w odosobnieniu, przyglądałem się światu przez wzgląd na pewnych moich braci i niektóre siostry spośród uczniów Światła. Od większości przyjaciół, którzy mnie odwiedzali, słyszałem skargi na ich życie rodzinne. "Biada!", powiedziałem. "Życie rodzinne jest dla ludzi, a zwłaszcza dla muzułmanów, schronieniem, rodzajem Raju i ich małym światem. Jak to się stało, że teraz zaczęło się ono rozpadać?" Szukałem powodu takiego stanu rzeczy i zrozumiałem, że ludzie z jednej lub dwóch tajnych frakcji pracują nad sprowadzeniem młodzieży z właściwej drogi i prowadzą młodych ludzi ku występkom poprzez rozbudzanie ich żądz, więc wyrządzając szkodę życiu społeczeństwa muzułmańskiego, tym samym szkodzą islamowi. Zdałem sobie sprawę także z tego, że członkowie owych frakcji potajemnie, lecz skutecznie pracują nad tym, by sprowadzić niedbałe spośród kobiet na złą drogę. Pojąłem również, że wynikiem działań owego sztabu może być ciężki cios, wymierzony

w cały nasz muzułmański naród. Zatem kategorycznie oznajmiam moim siostrom i duchowym dzieciom, co następuje:

Jedynym środkiem ocalenia szczęścia kobiet w życiu ostatecznym oraz ich szczęścia na tym świecie są nauki, jakie daje religia islamu; nie ma żadnych innych środków dla osiągnięcia tego celu. Słyszycie o sytuacji, w której znalazły się nieszczęśliwe kobiety z Rosji. W jednej z części Traktatów Światła jest powiedziane, że żaden rozsądny mężczyzna nie buduje miłości i uczucia dla swej żony na jej ulotnym, powierzchownym pięknie, które przetrwa pięć do dziesięciu lat; powinien budować je w oparciu o jej szlachetne postępowanie, o najtrwalsze i najlepsze piękno, którym jest litość właściwa kobiecej naturze. Wówczas, kiedy nieszczęśliwa kobieta posunie się w latach, miłość jej męża dla niej będzie trwać. Jako że żona nie jest jedynie tymczasową pomocą dla męża i jego towarzyszką w życiu doczesnym, lecz także wieczną, umiłowaną towarzyszką w niekończącym się życiu wiecznym, więc im bardziej małżonkowie stają się starsi, tym bardziej powinny wzrastać ich wzajemna miłość, współczucie i szacunek. Tymczasem obecnie - pod płaszczykiem "kultury" i "cywilizacji" - życie rodzinne sprowadza się do związku natury czysto zwierzęcej, poprzedzającego wieczną rozłąkę, i niszczy się je aż do samych fundamentów.

W innym miejscu Traktaty Światła mówią: "Szczęśliwym jest ten mężczyzna, który, by nie stracić swojej wiecznej towarzyszki, naśladuje swą cnotliwą żonę i tak sam staje się cnotliwy. Szczęśliwą jest ta kobieta, która, widząc, że jej mąż jest pobożnym, sama mocno trzyma się zasad religii, by nie stracić przyjaciela i towarzysza w nieskończoności. Nieszczęsnym jest ten człowiek, który, podążając za swą żoną w grzechu, nie stara się sprawić, by porzuciła złe postępowanie, lecz przyłącza się do niej. Nieszczęsną jest ta kobieta, która, widząc grzeszność swojego męża, podąża za nim, grzesząc w inny sposób. Biada żonie i mężowi, którzy wspierają się wzajemnie i jedno wrzuca drugie do Ognia!, to jest tym, którzy nawzajem zachęcają się do tego, by wziąć w objęcia zło cywilizacji".

Oto, jakie znaczenie mają owe wersy: W naszych czasach zgodne z islamem postępowanie, mieszczące się w granicach szariatu, jest jedynym środkiem, dzięki któremu można rozwinąć życie rodzinne i znaleźć szczęście na tym świecie oraz w życiu ostatecznym, jest jedynym środkiem, który może sprawić, że rozwiną się wzniosłe zalety kobiet. Najważniejszą kwestią dotyczącą życia rodzinnego jest to, że jeśli żona widzi złe postępowanie i niewierność swojego męża, i by zrobić mu na złość, również zaczyna skąpić mu wierności (która jest jej obowiązkiem dopóty, dopóki trwa rodzina), wówczas fabryka życia rodzinnego popada

w zamęt. Dokładnie tak samo dzieje się, kiedy zepsuciu ulegnie dyscyplina w wojsku. Kobieta - tak długo, jak tylko może - powinna dokładać starań, by naprawić grzeszne zachowanie swego męża, aby ocaliła swego towarzysza życia wiecznego. Szkodliwa pod każdym względem jest sytuacja, w której kobieta zaczyna pokazywać się innym, nie zasłaniając się, i stara się uczynić samą siebie atrakcyjną dla innych mężczyzn, ponieważ kobieta, która porzuca całkowitą wierność, otrzymuje karę również na tym świecie. W jej naturze leży bycie bojaźliwą i zdenerwowanie pod spojrzeniami tych, którzy są dla niej obcy zgodnie z przepisami prawa kanonicznego, a także unikanie takich ludzi. Pod spojrzeniami osiemnastu spośród dwudziestu obcych mężczyzn kobieta z pewnością poczuje się nieswojo, jeśli zaś chodzi o mężczyzn, czują się oni nieswojo i są zdenerwowani już wtedy, gdy spojrzy na nich choć jedna spośród setki kobiet, które są dla nich obce według prawa religijnego. Z tego powodu kobieta męczy się, a także może zostać oskarżona o niewierność, zaś z powodu swej słabości będzie niezdolna do obrony własnych praw.

W skrócie:Podobnie jak pod względem litości, bohaterstwa i szczerości kobiety nie przypominają mężczyzn, którzy pod tym względem nie mogą się z nimi równać, tak samo niewinnych kobiet w żaden sposób nie można porównywać z występnymi mężczyznami. Poprzez swoją naturę i słabość kobiety prawdziwie boją się obcych, są wręcz przerażone, przez co czują się zmuszone do ukrycia się pod obfitą szatą wierzchnią. Jeśli mężczyzna popełnia grzech dla ośmiu minut przyjemności, traci jedynie osiem lir, lecz jeśli chodzi o karę za owe osiem minut przyjemności, to kobieta już na tym świecie dźwiga ciężar dziecka przez osiem miesięcy, a następnie znosi trudności, z jakimi wiąże się wychowywanie dziecka przez osiem lat. Oto, dlaczego kobieta nie może współzawodniczyć z mężczyzną w występkach, a kara, którą za nie zapłaci, będzie po stokroć większa od tej, którą zapłaci mężczyzna.

Nieczęste zdarzenia tego rodzaju pokazują, że jak poprzez swoją naturę kobieta jest źródłem wzniosłych zalet moralnych, tak właściwie nie jest w stanie odczuć doczesnej przyjemności z występku i rozpusty. Oznacza to, że kobiety są błogosławionymi istotami stworzonymi po to, by wiodły szczęśliwe życie rodzinne w granicach ustanowionych przez islam. Bóg przeklina ludzi należących do owych tajnych frakcji, które prowadzą te błogosławione stworzenia ku zepsuciu i deprawacji! Niechaj Wszechmocny Bóg zachowa moje siostry przed złem tych rozpustnych nędzników.

O, moje siostry! Oto, co muszę powiedzieć wam w zaufaniu: Zamiast przyjmować panowanie rozpustnego, niemoralnego, ulegającego najgorszym wpływom Zachodu męża, starajcie się raczej być gospodarnymi i pozyskiwać środki do życia tak, jak czynią to niewinne kobiety ze wsi - z oszczędnością i zadowoleniem ze stanu posiadania, leżącymi w waszej naturze; nie próbujcie sprzedawać samych siebie. Jeśli waszym przeznaczeniem jest mieć męża, który nie jest dla was odpowiedni, bądźcie zadowolone z waszego przeznaczenia i poddajcie mu się. Jeśli Bóg zechce, mąż zmieni się na lepsze dzięki waszemu zadowoleniu i poddaniu. Lecz występowanie do sądu o rozwód, o którym ostatnio słyszałem... Nie, takie postępowanie nie jest zgodne z honorem islamu ani z dobrym imieniem naszego narodu!

PUNKT TRZECI

Moje drogie siostry, możecie być pewne, że - jak ukazują to Traktaty Światła wraz z ich przykładami i potężnymi dowodami - w rozkoszy i przyjemności przekraczającej granice tego, co dozwolone, obecne są dziesięćkroć większe cierpienia i niedole. Szczegółowe przedstawienie tej kwestii możecie znaleźć w Traktatach Światła; na przykład Szóste, Siódme i Ósme Słowo ze zbioru Krótkie słowa,a także Przewodnik dla młodzieży,całkowicie wyjaśnią wam tę prawdę w moim zastępstwie. Czerpcie przyjemność jedynie z postępowania, które jest dozwolone, i tylko w takim postępowaniu znajdujcie zadowolenie. Niewinna rozmowa w domu z waszymi równie niewinnymi dziećmi jest bardziej przyjemna niż sto obejrzanych w kinie filmów.

Powinnyście także być pewne tego, że prawdziwa przyjemność w życiu tego świata znajduje się w religii i w sferze wiary. Nie jest to przyjemność natury materialnej, a można ją znaleźć w spełnianiu wszelkich dobrych uczynków. Traktaty Światła udowodniły poprzez setki rozstrzygających dowodów, że nawet na tym świecie najbardziej gorzkie i bolesne cierpienia znajdują się w występku i zbłądzeniu. Sam przy wielu okazjach doświadczyłem - z taką pewnością, jakbym widział to na własne oczy - że ziarno Raju jest zawarte w wierze, podczas gdy ziarno Piekła znajduje się w występku i zbłądzeniu. Traktaty Światła wiele razy powtarzają tę prawdę, a choć trafiły do rąk tych, którzy sprzeciwiają się jej najbardziej zawzięcie i najostrzej, ci ludzie nie byli w stanie obalić owej prawdy; nie mogły jej obalić ani sądy, ani komisje złożone z ekspertów. O, moje błogosławione i niewinne siostry; o, wasze dzieci, które jesteście jak moje dzieci duchowe! Niechaj traktat O stroju kobiety w islamie, Przewodnik dla młodzieżyi Krótkie słowanauczają was w moim zastępstwie.

Słyszałem, że chcecie, bym nauczał was w meczetach, lecz nie pozwalają na to mój godny pożałowania stan, moja choroba i wiele innych okoliczności. Postanowiłem włączyć wszystkie siostry, które przeczytały i przyjęły tę naukę, do wszystkich moich modlitw (by mogły otrzymać korzyści natury duchowej), tak jak włączyłem do nich wszystkich uczniów Światła. Jeśli w moim zastępstwie przeczytacie część Traktatów Światła lub wysłuchacie ich, kiedy do was trafią, wówczas - zgodnie z moją zasadą - otrzymacie swój udział (jak również duchowy zysk) we wszystkich modlitwach waszych braci, uczniów Światła.

Miałem zamiar napisać więcej, ale jestem bardzo chory, bardzo słaby i bardzo stary, a także mam wiele obowiązków, takich jak poprawianie kopii Traktatów Światła, więc tego, co do tej pory napisałem, jest już dla mnie aż nadto.

اَلْبَاق۪ى هُوَ الْبَاق۪ى

{[*]: A On jest Przedwieczny i pozostanie na wieki.}

Wasz brat, który potrzebuje waszych modlitw,

Said Nursi

* * *

Błysk Dwudziesty Piąty

A w nim dwadzieścia pięć Lekarstw

To przychodnia dla chorego, balsam dla cierpiących i kojąca maść dla nich, recepta moralna. Znane powiedzenie mówi: "Odeszło nieszczęście i chwała niech będzie Bogu za zdrowie".

UWAGA I PRZEPROSINY

Ta recepta moralna została napisana z szybkością przewyższającą tempo napisania wszystkiego tego, co napisaliśmy do tej pory, {(*): Tak, jesteśmy świadkami tego, iż napisanie tego listu zajęło cztery i pół godziny. Za zgodność: Rustu, Re'fet, Husrev, Said.} a poprawienie i korekta - ze względu na brak czasu i wbrew wszystkiemu - były przelotnym spojrzeniem o tej samej szybkości co jej napisanie, przez co pozostała ona nieuporządkowana, tak jak pierwotny brudnopis. Nie widzieliśmy potrzeby wprowadzenia poprawek do treści dzieła, gdyż idee, które przychodzą do serca dzięki intuicji, nie powinny być psute ozdobami mowy, artyzmem i korektą, prosimy więc czytelników, a zwłaszcza chorych spośród nich, by nie irytowali się z powodu niekonwencjonalnych wyrażeń i trudnych zdań, i by pomodlili się za mnie w skrytości.

Said Nursi

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

اَلَّذ۪ينَ اِذَٓا اَصَابَتْهُمْ مُص۪يبَةٌ قَالُٓوا اِنَّا لِلّٰهِ وَاِنَّٓا اِلَيْهِ رَاجِعُونَ

{[*]: Głoś (Muhammadzie) radosną wieść cierpliwym! Tym, którzy - kiedy dosięgnie ich nieszczęście - mówią: "Zaprawdę, do Boga (należymy), i zaprawdę, do Niego powrócimy!" Koran, 2:155-156.}

وَالَّذ۪ى هُوَ يُطْعِمُن۪ى وَيَسْق۪ينِ ٭ وَاِذَا مَرِضْتُ فَهُوَ يَشْف۪ينِ

{[*]: "...Który mnie karmi i poi, a kiedy zachoruję, to mnie leczy..."; Koran, 26:79-80.}

W tym Błysku opisujemy dwadzieścia pięć Lekarstw w formie streszczenia; te Lekarstwa mogą być prawdziwym pocieszeniem i pożyteczną maścią dla cierpiących, dotkniętych nieszczęściami i niedomagających chorych, którzy stanowią jedną dziesiątą ludzkości.

LEKARSTWO PIERWSZE

O ty, chory, niedomagający! Nie martw się, bądź cierpliwy! Zaiste, choroba twa nie jest przypadłością, lecz jest rodzajem lekarstwa; jest tak dlatego, ponieważ lata życia to kapitał ulegający pomniejszeniu, który jeśli nie będzie inwestowany, to w całości przepadnie, zwłaszcza jeżeli skończy się w wygodzie i nieświadomości. Choroba dodaje do twego kapitału wielkie zyski, nie pozwala na jego szybkie zniknięcie i spowalnia kroki życia, przytrzymuje je, wydłuża, aż daje swój owoc, a następnie odchodzi. Całe życie może przeminąć w chorobach, powiedziano bowiem: "Jakże długi jest czas boleści, a jakże krótki jest czas błogości!"

LEKARSTWO DRUGIE

O ty, chory, którego cierpliwość się wyczerpała! Uzbrój się w cierpliwość! Uzbrój się we wdzięczność, jako że twa choroba może uczynić z kilku minut twojego życia godziny czci, albowiem oddawanie czci dzieli się na dwie części:

Pierwsza:Oddawanie czci w sposób aktywny, ucieleśniony w odprawianiu modlitwy, wznoszeniu próśb oraz czynienia podobnych praktyk.

Drugi:Oddawanie czci w sposób pasywny, gdy cierpiący kieruje i ucieka się do swego Miłosiernego Stwórcy, prosząc Go pokornie o pomoc poprzez uczucia, które przyprawiają go o słabość i niemoc wobec tych chorób i nieszczęść. To błaganie zyskuje cechy szczerej duchowej czci pozbawionej wszelkich przejawów robienia czegoś na pokaz.

Tak, istnieją autentyczne przekazy, mówiące, iż życie zmieszane z chorobą i dolegliwościami stanowi dla wiernego sposób oddawania czci pod warunkiem, że nie skarży się on do Boga Najwyższego. {[*]: Powiedział Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) Powiedział Bóg Wszechmocny, że jeśli dotknie On sługę-muzułmanina nieszczęściem w jego ciele, to zapisze mu to jako dobre uczynki, a jeśli uzdrowi go, to obmyje go i oczyści, a jeśli zatrzyma go przy sobie, to przebaczy mu i zmiłuje się nad nim. Hadis z kategorii hasan (dobry); As-Sujuti.}

LEKARSTWO TRZECIE

O ty, chory, któremu brak sił! Zaprawdę, człowiek nie przyszedł na ten świat dla zabawy i rozkoszy. Świadectwem tego jest odchodzenie

wszystkiego, co przychodzi, starzenie się młodzieży i staczanie się wszystkiego w pętlę zaniku i rozłąki. Z pewnością uważasz człowieka za najdoskonalsze spośród stworzeń, najwspanialsze z nich i najbogatsze, a nawet za pana ich wszystkich, lecz rozmyślając o rozkoszach przeszłości i nieszczęściach przyszłości, spędza swoje życie w smutku, trudności, zrzucając siebie samego do poziomów niższych od zwierzęcia.

Albowiem człowiek nie przyszedł na ten świat, by spędzić żywot miły, piękny, pełen wygód i beztroski, lecz przybył tutaj, by zdobyć szczęście nieskończonego życia wiecznego poprzez dostępne dla niego drogi handlu swoim wielkim kapitałem, jakim jest życie. Jeżeliby nie było choroby, człowiek popadłby w beztroskę z powodu zdrowia, a świat doczesny wydawałby się w jego oczach słodkim, zielonym, rozkosznym. Wtenczas dotknęłaby go choroba zapomnienia o życiu przyszłym, powstrzymałby się od wspominania śmierci i grobu i bezpowrotnie trwoniłby cenny kapitał swego życia... Natomiast choroba, od razu po tym, jak budzi go, otwiera mu oczy i mówi: "Nie jesteś nieśmiertelny ani swobodny, lecz jesteś podporządkowany pewnej funkcji. Odrzuć od siebie pychę, wspomnij swego Stwórcę... I wiedz, że zdążasz do grobu, przygotuj więc doń swą duszę".

Choroba zatem pełni rolę godnego zaufania przewodnika, który otwiera oczy i dobrze radzi, nie ma zatem sensu skarżyć się z jej powodu, należy raczej osłonić się cieniem wdzięczności, a jeśli choroba stanie się ciężka, to twym obowiązkiem jest prosić Najwyższego o cierpliwość.

LEKARSTWO CZWARTE

O chory, który się skarżysz! Wiedz, że nie masz prawa do skargi, lecz masz być wdzięczny, masz być cierpliwy, albowiem twoje istnienie, członki i organy nie są twoją własnością, nie stworzyłeś ich sam ani nie kupiłeś ich od żadnej firmy czy fabryki, są więc własnością kogo innego. A właściciel tych rzeczy robi ze swoją własnością co zechce, tak jak była o tym mowa w przykładzie przytoczonym w dotyczącym przeznaczenia Słowie Dwudziestym Szóstym:

Bogaty i zdolny rzemieślnik polecił biednemu człowiekowi, by był dla niego modelem przez jedną godzinę w zamian za zapłatę. Dla ukazania swojego talentu i bogactwa, krawiec nałożył na niego uszytą przez siebie koszulę utkaną złotymi nićmi - piękną, błyszczącą szatę, którą uszył w pełnej krasie i perfekcji - a następnie ubierał go w swoje dzieła i kazał mu przybierać różne pozy dla ukazania doskonałości swego rzemiosła i wspaniałości talentu; przycinał i zmieniał, przedłużał i skracał, i tak dalej...

Czy godzi się temu wynajętemu nędzarzowi, by powiedział do zdolnego rzemieślnika: "Męczysz mnie i nie dajesz mi spokoju przez te twoje żądania, bym raz się nachylił, a raz wyprostował. Poprzez skracanie i przycinanie koszuli, która upiększa mój ubiór i ozdabia mą postawę zniekształcasz jej piękno i ciemiężysz mnie zamiast być sprawiedliwym"?

Tak samo wygląda sprawa, jeśli chodzi o Wspaniałego Stwórcę, niech chwała Mu będzie - Bogu należą się najlepsze porównania - Który odział cię, o chory, w koszulę ciała, wkładając weń świetliste, błyszczące zmysły, takie jak wzrok, słuch czy rozum, i by ukazać wyryte w twym ciele Najpiękniejsze Imiona; przebiera cię zależnie od warunków i stawia cię w różnych sytuacjach. I tak, jak poznajesz Jego Imię "Zaopatrujący" poprzez posmakowanie goryczy głodu, poznajesz także Jego Imię "Uzdrawiający" poprzez twą chorobę.

Z powodu ukazywania się części znaczenia Jego Najpiękniejszych Imion w bólach i nieszczęściach, są w tych nieszczęściach błyski mądrości, promienie miłosierdzia oraz światła piękna. Gdy więc wzniesie się zasłona, to ujrzysz za swą chorobą, której się brzydzisz, głębokie, piękne znaczenia, które przyniosą ci ukojenie, a które kryły się za zasłoną choroby.

LEKARSTWO PIĄTE

O ty, dotknięty chorobą! Dzięki doświadczeniu zdobytemu w tych czasach całkowicie przekonałem się o tym, iż choroba stanowi rodzaj dobroci Bożej i podarku od Miłosiernego dla części ludzi. {[*]: Relacjonował Abu Hurajra (niech Bóg będzie z niego rad), że Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), powiedział: Dla kogo Bóg chce dobra, dotyka go nieszczęściem. Al-Buchari, Malik.} W ciągu ostatnich ośmiu czy dziewięciu lat spotkało się ze mną wielu młodych ludzi, którzy cierpieli z powodu choroby i prosili mnie o modlitwy za nich, mimo że nie jestem tego godzien. Zauważyłem, iż ktokolwiek z nich cierpi z powodu choroby, więcej myśli o życiu przyszłym, wspomina je i nie jest upojony beztroską młodości, lecz chroni się - w pewnym stopniu - przed zwierzęcym pożądaniem pod bólami choroby i jej niewygodami. Przypominałem im, że uważam ich choroby, razem z ich wytrzymałością, za dobrodziejstwo Boże i dar od Niego, Najwyższego. Mówiłem również: "Bracie! Nie jestem wcale przeciwko twej chorobie i nie odczuwam litości względem ciebie, ani współczucia z powodu twego cierpienia - dlatego mogę modlić się za ciebie. Spróbuj więc uzbroić się w cierpliwość i być niezłomnym wobec tej choroby, albowiem po tym, jak choroba spełni swe zadania, Miłosierny Stwórca wyleczy cię, jeśli zechce". Mówiłem im także: "Część podobnych tobie wystawia swoje życie wieczne na niebezpieczeństwo, a wręcz burzy

je w zamian za pozorną przyjemność jednej godziny życia doczesnego, ponieważ kroczą oni zabłąkani w beztrosce wynikającej z nieszczęścia zdrowia, opuszczając modlitwy, zapominając o śmierci i nie pamiętając o Bogu Najwyższym. Ty natomiast widzisz okiem choroby grób, który jest twym mieszkaniem i od którego nie ma ucieczki, widzisz także znajdujące się za nim inne mieszkania życia wiecznego, poruszasz się i zachowujesz, kierując się tym widokiem. Choroba jest więc dla ciebie jak zdrowie, a zdrowie, którym cieszy się część tobie podobnych, jest dla nich niczym choroba".

LEKARSTWO SZÓSTE

O ty, chory, który skarżysz się z powodu bólu! Proszę cię, byś sięgnął pamięcią do czasu twojego życia, który upłynął i byś przypomniał sobie szczęśliwe, upojne dni minione tego żywota, a także bolesne i ciężkie jego momenty.

Wtedy z pewnością powiesz językiem lub sercem "och", "ach", albo weźmiesz głęboki wdech, mówiąc: "Chwała Bogu i Jemu niech będą dzięki", albo będziesz wzdychał, mówiąc: "O, biada mi!", "Cóż za strata!"

Spójrz na to, w jaki sposób bóle i nieszczęścia, z których powodu cierpiałeś poprzednio, gdy wspomniałeś o zatopieniu się w moralnej rozkoszy, spowodowały, że twe serce zadrżało przez wypowiedzenie "Chwała Bogu i Jemu niech będą dzięki". Jest tak dlatego, ponieważ zniknięcie bólu rodzi rozkosz i uczucie radości. I dlatego, że te bóle i dolegliwości poprzez swoje zniknięcie zasadziły w duszy ukrytą rozkosz, która to rozkosz płynie na samą myśl o niej, a po wyjściu z ukrycia w słodyczy i radości przemienia się w krople wysławiania i wdzięczności. Zaś chwile upojenia i czystości, które spędziłeś i na które dmuchasz teraz dymem boleści, mówiąc: "Cóż za szkoda, biada mi" - poprzez swe zniknięcie zasadziły w twej duszy skryty, ciągły ból. To właśnie jego spazmy powtarzają się teraz przy najkrótszym rozmyślaniu o nieobecności tychże rozkoszy, gdy ciekną łzy żalu oraz straty. I gdy niedozwolona przyjemność trwa choć jeden dzień, to czasem daje ona posmakować człowiekowi moralnego bólu przez cały rok, a ból płynący z jednego dnia przelotnej choroby zapewnia moralną rozkosz z nagrody przez kilka dni, na dodatek do rozkoszy moralnej wynikającej ze szczerości intencji. Przypomnij więc sobie dobrze wynik przemijającej choroby, z powodu której cierpiałeś, pomyśl o upragnionej nagrodzie w niej ukrytej, oprzyj się na wdzięczności, porzuć skargi i powiedz: "Wszystko i tak przeminie".

LEKARSTWO SZÓSTE

{(*): Jako że ten Błysk wypływa z czystej intuicji i nie wymaga żadnego wysiłku ani premedytacji, na pozycji szóstej napisano o dwóch lekarstwach. Powstrzymując się od interweniowania w pochodzenie intuicyjne tego dzieła zostawiliśmy je takim, jakim było i nie mieliśmy odwagi zmieniać w nim czegokolwiek, bojąc się, iż w tej kwestii może tkwić jakaś tajemnica}

O ty, chory, któryś dręczony jest chorobą poprzez wspomnienie smaku życia doczesnego i jego rozkoszy! I jeśliby rzeczywiście świat ten był wieczny, jeśliby śmierć faktycznie odsunęła się z naszej drogi, jeśliby ucichły teraz wichry rozłąki i przemijania i jeśliby przyszłość targana nieszczęściami była wolna od duchowej zimy, to stanąłbym tuż obok ciebie i zapłakał nad twym stanem. Jednakże świat doczesny wciąż wypędza nas z siebie, mówiąc: "Idźcie stąd!", będąc głuchym na nasz krzyk i błagania. I dlatego, zanim nas wygoni, winniśmy porzucić miłość i przywiązanie do niego od teraz, poprzez impulsy chorób i dążenie do pozbawienia się świata doczesnego w sercu i umyśle, zanim on pozbędzie się nas.

Zaiste, choroba poprzez przypominanie nam o tym głębokim, pięknym znaczeniu szepcze do najskrytszych zakamarków naszych serc, mówiąc: "Twe ciało nie jest zbudowane z żelaza i stali, lecz z przeróżnych materiałów w tobie zespolonych, całkowicie podatnych na szybki rozkład, gnicie i rozpad; porzuć więc pychę i wiedz o swojej niemocy, poznaj swego właściciela, zrozum, co jest twym zadaniem i naucz się, jaka mądrość i cel są w twym przybyciu na świat".

LEKARSTWO SIÓDME

O ty, chory, któryś zagubił dar zdrowia! Zaiste, twa choroba nie przekreśla rozkoszy Boskiego daru zdrowia, lecz przeciwnie, daje ci jej zasmakować, ozdabia ją i czyni jeszcze bardziej przyjemną; jest tak dlatego, że jeśli coś trwa w swym stanie, traci swój smak i działanie. Prawdomówni ludzie zgodzili się co do powiedzenia: "Rzeczy dają się poznać dzięki swym przeciwnościom". Na przykład: gdyby nie ciemność, nie byłoby wiadomo, co to światło i nie byłoby zeń przyjemności; gdyby nie zimno, nie byłoby wiadomo, co to ciepło i pozostałoby ono nieosiągalne; gdyby nie głód, jedzenie nie dawałoby swojej przyjemności i smaku; gdyby nie pragnienie, picie wody nie dawałoby radości; gdyby nie choroba, zdrowie nie miałoby smaku i gdyby nie niedomaganie, sprawność pozostałaby bezbarwna.

Mądry Stwórca, gdy chciał dać człowiekowi odczuć Swoje liczne dary, prowadząc go do wiecznej wdzięczności, wyposażył go w niezliczone narzędzia, by ten zasmakował tysięcy rodzajów błogosławieństw.

Dlatego nieuchronnie sprowadza On choroby i dolegliwości, tak jak zdrowie i sprawność i obdarza nas nimi.

Pytam się ciebie: "Gdyby nie ta choroba, która dotknęła twą głowę, rękę lub żołądek, to czy byłbyś w stanie poczuć rozkosz ukrytą w zdrowiu, które rozciągało swe cienie nad twą głową, ręką lub żołądkiem? Czy byłbyś w stanie posmakować daru Bożego i podziękować za ten dar, który to błogosławieństwo ucieleśnił? Zapomnienie zwyciężyłoby w tobie wdzięczność i poprzez ucisk zapomnienia zamieniłbyś zdrowie na głupotę bez uczucia!"

LEKARSTWO ÓSME

O ty, chory, który wspominasz życie ostateczne! Twoja choroba działa niczym mydło, zmywa twe brudy i zmazuje twe grzechy oraz oczyszcza cię z błędów. Wiadomym jest, że choroby zmazują grzechy i złe uczynki, jak zostało powiedziane w autentycznym hadisie: Zawsze, gdy krzywda dotyka muzułmanina, Bóg strzepuje z niego jego grzechy, które spadają z niego tak, jak liście z drzewa,{[*]: Al-Buchari.} a grzechy są chorobami przewlekłymi w życiu wiecznym. Na tym świecie z kolei to choroby moralne w sercu, sumieniu i duszy.

Jeśliś cierpliwy i nie skarżysz się, dzięki tej przelotnej chorobie uratowałeś swą duszę od niezliczonych chorób przewlekłych. A jeżeli nie baczysz na swe winy, zapominając o życiu ostatecznym i nie pamiętając o swym Panu, to zapewniam, iż będziesz cierpiał na niebezpieczną chorobę, która jest bardziej niebezpieczna, niszcząca i milion razy cięższa od tych tymczasowych chorób, ucieknij więc od niej i krzycz! Albowiem twe serce, duch i dusza - wszystkie związane są ze wszystkimi istotami świata doczesnego i związki te zostają na zawsze przecięte mieczami rozłąki i przemijania, otwierając w tobie głębokie rany, zwłaszcza że wyobrażasz sobie śmierć jako wieczne unicestwienie ze względu na twój brak wiedzy o życiu przyszłym. To tak, jakby twoja istota była chora i miała rany i szramy wielkości świata, co skłania cię przede wszystkim do szukania całkowitego i prawdziwego uzdrowienia twojej dużej istoty moralnej, którą rozkładają niezliczone choroby i nieprzebrane rany. Uważam, iż nie znajdziesz go, jak tylko poprzez lekarstwo wiary i jej uśmierzający balsam. Wiedz także, że najkrótszą drogą do zdobycia tego lekarstwa jest spoglądanie z okien niemocy i biedy, na których człowiek został stworzony i które otwierają się poprzez rozdarcie materialnej zasłony choroby ignorancji. W ten oto sposób osiągniesz wiedzę o mocy Wszechmocnego i Wspaniałego o szerokim miłosierdziu.

Tak, zaiste, kto nie zna Boga, niesie na swej głowie troski i nieszczęścia szerokie niczym świat i to, co się na nim znajduje, lecz ten, kto poznał swego Pana, tego świat wypełnia się światłem i duchową przyjemnością. Taka osoba odczuwa siłę wiary, którą posiada - wszystko według jej stopnia - tak jak ból częściowych chorób materialnych zanika i przemija pod potokiem szczęścia duchowego i rozkosznego uśmierzenia płynących z wiary.

LEKARSTWO DZIEWIĄTE

O ty, chory, który wierzysz w swego Stwórcę! Zaprawdę, powodem bólu płynącego z chorób oraz strachu i przerażenia, które wywołują, jest to, że choroba niekiedy stanowi narzędzie śmierci i zgonu, jako że śmierć - z punktu widzenia niewiedzy - jest przerażająca i straszliwa, a choroby, które mogą być narzędziem w jej rękach, wzbudzają niepokój i lęk. Wiedz więc:

Po pierwsze:Uwierz całkowicie, że termin śmierci jest ustalony i nie ulega zmianie. Albowiem zdarzało się, iż płaczący przy łóżku umierającego sami umierali z powodu choroby, mimo że cieszyli się zdrowiem i sprawnością, a ci chorzy, których sytuacja była niebezpieczna, powracali do zdrowia i żyli potem zdrowi i szczęśliwi.

Po drugie:Śmierć nie jest straszna sama w sobie, tak jak wydaje się na pierwszy rzut oka, co udowodniliśmy w wielu listach w sposób niepodważalny - nie pozostawiając wątpliwości ani niepewności - poprzez inspiracje płynące ze światła Świętego Koranu:

Śmierć dla wiernego jest uwolnieniem i zakończeniem wykonywania trudnej funkcji życia; to wyswobodzenie się ze zniewolenia, które jest nauką i szkoleniem na placu nieszczęść życia doczesnego; to brama, w której spotyka się dziewięćdziesięciu dziewięciu ukochanych i przyjaciół, którzy odeszli do innego świata; to sposób na wejście na łono prawdziwej ojczyzny i wiecznej siedziby nieprzemijającego szczęścia; to wezwanie do przeniesienia się z celi życia doczesnego do ogrodów Raju i jego sadów; to termin otrzymania nagrody za oddaną usługę - tej nagrody, która szczodrze wypłacana jest ze skarbca Łaski Litościwego Stwórcy.

I taka jest natura śmierci z punktu widzenia prawdy - nie powinno się zatem patrzeć na nią jak na coś strasznego, lecz powinno się uważać ją za dobrą nowinę o miłosierdziu i szczęściu. Część spośród ludzi bogobojnych nie odczuwała strachu przed śmiercią z powodu jej straszności i dziwności, lecz z powodu ich pragnienia uczynienia kolejnego dobra i dobrych uczynków poprzez wydłużenie funkcji ich życia. Tak, zaiste, śmierć dla ludzi wiary to brama miłosierdzia. Dla ludzi zbłąkania z kolei to studnia zaciemniona ciemnością wieczną.

LEKARSTWO DZIESIĄTE

O ty, chory, który martwisz się bez powodu! Właściwie martwisz się z powodu dotknięcia chorobą i jej cierpieniem, lecz to twoje zmartwienie jedynie zwiększa spoczywający na tobie ciężar choroby. Jeśli więc chcesz złagodzić swoją chorobę, staraj się oddalić niepokój. Innymi słowy: rozmyślaj o pożytkach płynących z choroby i o jej nagrodzie, i o zbliżającym się uzdrowieniu. Wyrwij więc korzenie niepokoju ze swej duszy, a wyrwiesz chorobę z jej korzeniami.

Tak, zaprawdę, niepokój wzmacnia podwójnie twoją chorobę i czyni ją dwiema chorobami. Albowiem niepokój budzi w sercu - pod naciskiem choroby materialnej - chorobę duchową, a na niej opiera się choroba fizyczna. Jeśli więc odrzucisz od siebie niepokój i obsesje, powierzając sprawę Bogu i akceptując Jego zarządzenia poprzez zrozumienie mądrości płynącej z choroby, to twoja choroba fizyczna straci ważną cześć swoich korzeni i stanie się lżejsza, a jej część zniknie. Jeżeli chorobie fizycznej towarzyszą urojenia i obsesje, to poprzez ten niepokój powiększą się one dziesięciokrotnie.

Dzięki zniknięciu niepokoju znika dziewięć spośród dziesięciu części efektu tej choroby, podczas gdy niepokój tak jakby ją wzmacnia i sprawia, iż chory niemalże oskarża Boską Mądrość, krytykuje Miłosierdzie Boże i narzeka na swojego Litościwego Stwórcę - za co jest przywoływany do porządku - co wzmacnia jego chorobę wbrew jego woli. Tak jak wdzięczność powiększa łaski, skarga powiększa chorobę i nieszczęście. Jest tak dlatego, że niepokój sam w sobie jest chorobą, a jego uleczenie polega na poznaniu mądrości płynącej z choroby. I jeśli poznasz tę mądrość i pożytku z niej, posmaruj swój niepokój tą maścią i uratuj swą duszę i zamiast "Cóż za szkoda!" powiedz "Chwała Bogu w każdej sytuacji".

LEKARSTWO JEDENASTE

O ty, chory, którego cierpliwość jest na wyczerpaniu! Mimo że choroba daje ci obecnie ból, to jednocześnie obdarza cię rozkoszą moralną, płynącą obficie ze zniknięcia twojej choroby, oraz rozkoszą duchową, płynącą z nagrody otrzymanej dzięki tej chorobie. W czasie, który nadejdzie po tym dniu, a nawet po tej godzinie, nie będzie choroby. Z pewnością nie ma bólu bez powodu, i gdyby nie ból, nie byłoby skargi. Lecz dlatego, że masz błędne wyobrażenia, to prześladuje cię głęboka rozpacz, jako że z upłynięciem okresu choroby fizycznej zniknął również ból tego okresu, nagroda za chorobę stała się pewna i pozostała przyjemność z jej przeminięcia. Głupotą, a wręcz szaleństwem jest wspominać po tym dniu poprzednią chorobę, cierpieć z jej powodu i tracić cierpliwość.

I wtedy ją tracisz, mimo radości z jej odejścia i otrzymania nagrody. Jednakże przyszłe dni jeszcze nie nadeszły. Czy nie jest głupotą zajmowanie siebie rozmyślaniem o dniu, który jeszcze się nie narodził, o chorobie, która jeszcze nie przyszła, o bólu, który jeszcze się nie pojawił? Taki rodzaj urojeń - z powodu długiego rozmyślania i obciążania duszy silnym bólem - prowadzi do utraty cierpliwości, a trzy rodzaje nicości podzielone zostają na trzy stopnie egzystencji. Czyż nie jest to szaleństwo? Czasy choroby, które przeminęły, wciąż budzą radość i szczęście, a czas przychodzący po tym momencie jest nicością, jako że choroba jest nicością i ból jest nicością.

Nie trwoń więc, bracie, na prawo i na lewo tego, czym obdarzył cię Prawdziwy Bóg, niech chwała Mu będzie, a mianowicie siły cierpliwości. Zamiast tego, zbieraj ją całą przeciwko bólowi, który dotyka cię w tej godzinie i mów: "O, Cierpliwy Boże!" i wytrzymaj w cierpliwości i zadowoleniu!

LEKARSTWO DWUNASTE

O ty, chory, pozbawiony możliwości wypełniania obowiązków religijnych z powodu choroby! Cóż za wielka szkoda z tego braku! Wiedz, że zostało powiedziane w szlachetnym hadisie, {[*]: Relacjonował (niech Bóg będzie rad z ojca i syna), że Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), powiedział: Jeśli sługa zachoruje lub uda się w podróż, Bóg Najwyższy zapisze mu nagrodę za zrobienie dobrego uczynku, który zwykle czyni, będąc zdrowym i pozostając na miejscu. Al-Buchari, Ahmad Ibn Hanbal.} że bogobojny wierny otrzymuje nagrodę za cześć, którą zwykle oddaje, nawet w czasie swojej choroby, jako że choroba nie zatrzymuje nagrody. Zatem, jeśli chory wypełnia obowiązki religijne - podług swoich możliwości - to choroba zastępuje wtedy wszystkie czyny zalecane (sunna), jeśli chory jest cierpliwy, ufający w wykonywaniu tych obowiązków. Tak samo choroba daje poczuć człowiekowi jego niemoc i słabość, a chory poprzez tę niemoc i słabość ucieka się do Boga słowem i swoim stanem. Najwyższy Bóg nie przypisał człowiekowi nieograniczonej niemocy i nieskończonej słabości tylko po to, by kierował się on do Bożej Obecności poprzez modlitwę i prośby, lecz sensem stworzenia człowieka i podstawowym powodem jego znaczenia jest szczera modlitwa, tak jak mówi o tym werset koraniczny:

قُلْ مَا يَعْبَؤُا بِكُمْ رَبّ۪ى لَوْلَا دُعَٓاؤُكُمْ

{[*]: Powiedz (Muhammadzie): "Mój Pan nie troszczyłby się o was, gdyby nie wasza modlitwa". Koran, 25:77.}

I jako iż choroba stanowi szczerą modlitwę, to nie można się na nią skarżyć, lecz należy dziękować Bogu; nie można doprowadzić do wyschnięcia źródeł modlitwy, które powstały poprzez chorobę w czasie odzyskania zdrowia.

LEKARSTWO TRZYNASTE

O ty, biedny, który skarżysz się z powodu choroby! Zaiste, choroba staje się wielkim skarbem dla niektórych ludzi i cennym bożym darem dla nich. Każdy chory może wyobrazić sobie chorobę tego rodzaju, jako że Boska Mądrość zarządziła, iż kres jest nieznany - ratując tym samym człowieka przed całkowitym smutkiem i całkowitą ignorancją, tak by pozostał pomiędzy strachem a życzeniem uratowania jego życia doczesnego oraz przyszłego przed upadkiem w czeluść zguby. Kres może nadejść w każdej chwili i jeśli zastanie człowieka błąkającego się w lekceważeniu, narazi go na wielkie straty w jego wiecznym życiu przyszłym. Choroba niszczy tę ignorancję i drze ją na kawałki, przypominając w ten sposób o życiu przyszłym oraz przywołując śmierć do umysłu, który się do niej przygotowuje. Zdarza się nawet, iż daje człowiekowi ogromne zyski i wygrywa on w dwadzieścia dni to, co ciężko jest osiągnąć w ciągu całych dwudziestu lat. Na przykład:

Było sobie dwóch chłopców - niech Bóg się nad nimi zmiłuje - jeden o imieniu Sabri ze wsi Ilama, a drugi o imieniu Mustafa Vezirzade z Islamkoy i mimo że byli analfabetami pośród moich studentów, to obserwowałem z podziwem ich wierność i szczerość w służbie wiary. Nie byłem wówczas świadom mądrości za tym stojącej, ale po ich śmierci dowiedziałem się, że cierpieli na nieuleczalne choroby, które były dla nich przewodnikiem i poprzez nie osiągnęli wielką bogobojność. Oddawali ponadto wspaniałą przysługę z pożytkiem dla ich życia wiecznego, w przeciwieństwie do wszystkich innych nieświadomych młodych ludzi, zapominających nawet o swoich obowiązkach. Prosimy Boga, by dwa lata choroby i cierpień, które spędzili w życiu doczesnym, zamieniły się na miliony lat szczęścia w życiu wiecznym.

Dopiero teraz rozumiem, że moja modlitwa za nich w intencji uzdrowienia stałaby się modlitwą przeciwko nim z punktu widzenia życia doczesnego, lecz proszę Boga, by moja modlitwa w intencji ich zdrowia wiecznego była spełniona.

I w ten sposób te dwie osoby były w stanie - w mojej opinii - otrzymać zapłatę równą zyskowi realizowanemu przez człowieka starającego się i bogobojnego przez co najmniej dziesięć lat. {[*]: Relacjonował Abu Hurajra (niech Bóg będzie z niego rad), że Prorok (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), rzekł: Człowiek, który nie może otrzymać wysokiej pozycji u Boga poprzez uczynki, jest doświadczany przez Boga rzeczami, które są dlań nienawistne, aż ją osiągnie. Abu Ja'la, Ibn Hibban, Al-Hakim.} Jeśliby obnosili się ze swoim zdrowiem, jak niektórzy młodzi ludzie, pchając siebie samych

do współudziału w ignorancji i głupocie, aż śmierć doszłaby do nich w momencie, gdy błąkaliby się w bagnie grzechu i w jego ciemności, to ich grób byłby teraz norą dla skorpionów i żmij, a nie świetlistym miejscem dla skarbów radości.

Dopóki choroba niesie w sobie te wielkie korzyści, dopóty nie wolno na nią narzekać, lecz należy oprzeć się na Bożym Miłosierdziu poprzez ufność i cierpliwość oraz wychwalanie i wdzięczność.

LEKARSTWO CZTERNASTE

O ty, chory, ze spuszczonymi oczyma! Jeżeli wiesz, że jest wspaniałe światło i duchowe oko pod tą zasłoną spuszczoną na ludzi wiary, powiesz: "Dzięki po tysiąckroć memu Miłosiernemu Panu". Dla wyjaśnienia tego balsamu przytoczę następujący przypadek:

Pewnego razu ciotka Suleymana z miejscowości Barla zachorowała. (Chłopak ten służył mi, nie nudząc mnie choćby przez jeden dzień, ani nie denerwując mnie czymkolwiek przez osiem lat przepełnionych doskonałością wierności i szacunku...). Ta biedna kobieta została dotknięta ślepotą i zgasło światło jej oczu. Ze względu na niezwykle dobre zdanie o mnie, (o wiele lepsze, niż na to zasługuję), ta dobra kobieta przywiązała się do mnie i gdy opuszczałem meczet, mówiła: "Niech Bóg się nad tobą zmiłuje, pomódl się do Boga w intencji moich oczu", a ja z kolei uczyniłem dobroć tej błogosławionej wiernej kobiety towarzyszem i pośrednikiem dla mej modlitwy, wezwałem więc Boga w pokorze i błaganiu: "Boże, Panie nasz, na jej prawość, odsłoń jej wzrok". Następnego dnia z niedalekiej prowincji Burdur przyjechał lekarz okulista i wyleczył ją. Bóg przywrócił jej wzrok, lecz czterdzieści dni później jej oko powróciło do swojego pierwszego stanu i bardzo z tego powodu ubolewała. Modliłem się więc bardzo dużo, i mam nadzieję, iż moja modlitwa zostanie spełniona w życiu przyszłym, bo jeśli nie, to modlitwa ta stanie się - przez pomyłkę - modlitwą przeciwko niej, jako że pozostała na tym świecie jedynie czterdzieści dni, by wypełnić swój kres; czterdzieści dni później przeniosła się do Miłosierdzia Boga.

I w ten sposób pozbawienie tej kobiety potrzebującej miłosierdzia daru wzroku, dzięki któremu czułym spojrzeniem starości mogła napawać się pięknem smutnych ogrodów Barli, i spuszczenie pomiędzy nią, a uroczymi łąkami zasłony na czterdzieści dni, zostało jej teraz zrekompensowane w grobie przez możliwość oglądania Raju i gęstwiny jego zielonych ogrodów przez cztery tysiące dni, dzień po dniu... Albowiem jej wiara była mocna, głęboka, a jej prawość była jak wielka pochodnia.

Tak, jeśli na oczy wiernego spuszczona zostaje zasłona i w takim stanie wchodzi on do grobu, to może oglądać świat jasności - w zależności od stopnia swojej wiary - szerszym spojrzeniem, niż inni mieszkańcy grobów. Jako że, gdy widzimy swoimi oczami większość rzeczy na tym świecie, a ślepi wierni nie są w stanie ich zobaczyć, to w grobie ci ślepcy ujrzą - dzięki Miłosierdziu - jeśli byli ludźmi wiary - więcej, niż widzą inni mieszkańcy grobów, i ujrzą ogrody Raju i jego szczęśliwość, tak jakby byli zaopatrzeni w lunety - każdy zgodnie ze stopniem swej wiary - które pozwalają im zobaczyć przepiękne widoki Raju i pokazują je niczym ekran kinowy przed oczami tych niewidomych, którzy zostali pozbawieni światła swojego wzroku na tym świecie.

Możesz więc, bracie, otrzymać to świetliste oko, które odkrywa Raj znajdujący się ponad najwyższymi niebiosami w czasie, gdy jeszcze jesteś pod ziemią, poprzez cierpliwość i wdzięczność za tę zasłonę opuszczoną na twoje oczy, i wiedz, że wyspecjalizowany okulista, który jest w stanie podnieść tę zasłonę z twoich oczu, byś widział owym świetlistym okiem, to Święty Koran.

LEKARSTWO PIĘTNASTE

O ty, chory, który wzdychasz z jękiem! Nigdy nie wzdychaj ani nie jęcz, patrząc na brzydki i podły obraz choroby, lecz spójrz na jej znaczenie oraz sens i pociesz się, mówiąc: "Chwała niech będzie Bogu".

Jeśliby sens choroby nie był piękną rzeczą, to Litościwy Stwórca nie dotykałby najukochańszych spośród Jego sług chorobami i dolegliwościa mi. Szlachetny hadis powiada: Ludzie najbardziej dotknięci nieszczęściem to prorocy, następnie prawi mężowie, i tak dalej.{[*]: Jest kilka hadisów o tym samym znaczeniu, z których wszystkie są autentyczne, a oto jeden z nich: relacjonowała Ucht Huzajfa (niech Bóg będzie z niej rad), że Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) powiedział: Ludzie najbardziej dotknięci nieszczęściem to prorocy, następnie prawi mężowie, i tak dalej. At-Tabarani.} Na czele cierpiących stoi cierpliwy Prorok Hiob, niech pokój z nim będzie, następnie inni prorocy, niech będzie z nimi pokój, następnie prawi mężowie, następnie czyniący dobro. Oni wszyscy zasmakowali tych chorób, które uznali za okazję do oddania szczerej czci i dar od Miłosiernego, wyrazili wdzięczność poprzez swą cierpliwość i uznali te dolegliwości za rodzaj operacji chirurgicznej fundowanej przez Miłosiernego, Litościwego. O ty, chory, jęczący z boleści! Jeśli chcesz przyłączyć się do tej świetlistej karawany, wyraź wdzięczność i cierpliwość, bo jeśli tego nie uczynisz, to twoje skargi skłonią członków karawany do rezygnacji z przyjęcia cię w ich poczet i zrzucisz siebie samego w jamę nieświadomych! Podążysz wtedy ścieżką, nad którą panują ciemności.

Tak, istnieją choroby, które, jeżeli przyczyniają się do śmierci, obdarzają osobę na nie cierpiącą świadectwem duchowym, dającym jej pozycję bliskiego Bogu. Są to choroby wywołane przez narodziny dziecka, {(*): Zachorowanie na tę chorobę może nastąpić podczas czterdziestu dni połogu} skurcze brzucha, zatonięcie, spłonięcie i dżuma. Jeżeli chory na nie człowiek umrze z ich powodu, staje się duchowym męczennikiem, albowiem jest wiele chorób naznaczonych błogosławieństwem, poprzez które chora na nie osoba osiąga wysoki stopień po śmierci nimi spowodowanej. Jako że choroba pomniejsza siłę miłości do świata i jego wyuzdania oraz silnego doń przywiązania, pomniejsza jednocześnie bolesną i gorzką rozłąkę z ludźmi żyjącymi na tym świecie, którzy go opuszczają poprzez swą śmierć, a nawet czyni ją milszą.

LEKARSTWO SZESNASTE

O ty, chory, narzekający z poirytowaniem! Zaiste, choroba uczy człowieka najważniejszych cnót życia społecznego i ludzkiego oraz najpiękniejszych jego podstaw, a mianowicie szacunku i miłości, jako że ratuje ona chorego od odrzucania pomocy innych ludzi, co prowadzi do samotności i pozbawia człowieka miłosierdzia. Jak mówi werset koraniczny:

اِنَّ الْاِنْسَانَ لَيَطْغٰى ٭ اَنْ رَاٰهُ اسْتَغْنٰى

{[*]: Niestety, nie! Zaprawdę, człowiek się buntuje, ponieważ czuje się niezależnym! Koran, 96:6-7.}

Dusza nakazująca zło, która wpadła w sidła samowystarczalności - wynikającej ze zdrowia i sprawności - nie odczuje szacunku niezbędnego w relacjach braterskich i nie poczuje miłosierdzia ani litości dla dotkniętych nieszczęściami i chorobami, zasługujących na miłosierdzie i współczucie. Kiedy choroba dotyka człowieka i uświadamia on sobie swoją niemoc oraz nędzę, przyciśnięty bólami i ciężarami tej choroby, to czuje szacunek dla swoich wiernych braci, którzy przychodzą do niego w odwiedziny. Odczuwa także ludzkie współczucie wobec ludzi dotkniętych nieszczęściami, które jest jedną z cech muzułmanina, a wtedy z serca człowieka płynie miłosierdzie i współczucie w pełnym tego słowa znaczeniu i płonie gorąca litość wobec tych nieszczęśników. Współczujący wyciąga do nich rękę z pomocą, a jeśli tego nie czyni, wznosi modlitwę w ich intencji, lub też odwiedza ich i pyta się o ich stan, wykonując tym samym czyny zalecane i robione przez Proroka, niech będzie z nim pokój i błogosławieństwo, otrzymując przez to wielką nagrodę.

LEKARSTWO SIEDEMNASTE

O ty, chory, skarżący się z powodu niemożności czynienia prawych dzieł! Bądź wdzięczny! Daję ci dobrą nowinę: to, co otwiera bramy najszczerszego dobra, to sama choroba, albowiem poza tym, że daje ona ciągłą nagrodę choremu i tym, którzy opiekują się nim dla zadowolenia Boga, jest najważniejszym sposobem uczynienia modlitwy przyjętą.

Tak, zaprawdę, opieka nad chorymi przynosi ludziom wiary wielką nagrodę, a ich odwiedzanie i pytanie się o ich zdrowie i stan, pod warunkiem, że nie niepokoi się ich, {[*]: Relacjonował (niech Bóg będzie z niego rad), że Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), powiedział: Obowiązkiem religijnym związanym z największą nagrodą jest szybkie wstanie od łóżka chorego. Al-Munałi} pochwalone jest w szlachetnej sunnie, i stanowi to jednocześnie sposób na przebaczenie win. Istnieje także hadis o następującym znaczeniu: "Proście chorego o modlitwę, jako iż jego modlitwa jest spełniana, {[*]: Modlitwa chorego jest spełniana, a jego grzech wybaczony. Ibn Madża, Ad-Dajlami} zwłaszcza jeśli jest on spośród krewnych, a zwłaszcza, jeśli jest to ojciec lub matka, albowiem służenie im to ważny rodzaj oddawania czci dający wielką nagrodę". Ukojenie serc chorych i włożenie w nie pocieszenia jest jak przyjęta przez Boga jałmużna. I któż jest szczęśliwszym od tych dzieci, które opiekują się swoimi ojcami lub matkami, gdy tamci są chorzy, i wkładają radość w ich delikatne i wrażliwe serca, zdobywając modlitwę rodziców w swojej intencji?

Tak jest, kwestia, która zasługuje na większy szacunek i wyższą pozycję w życiu społecznym to litość rodziców i podziękowanie ich dzieci za nią poprzez wyrażenie odpowiedniego szacunku i szczerego uczucia względem nich, gdy cierpią z powodu choroby. Jest to również dowód na dobroć dzieci i ich humanizm, gdyż wzbudza podziw wszystkich stworzeń, w tym aniołów, które wołają, wychwalając Boga: "Taka jest wola Boga, niech pobłogosławi!" Zaiste, uczucia litości i miłosierdzia roztaczane wokół chorego uśmierzają jego ból i zamieniają go w miłą przyjemność.

Przyjęcie modlitwy chorego i jej spełnienie to ważna kwestia warta zainteresowania. Od około czterdziestu lat modliłem się o uleczenie z choroby pleców, lecz później zrozumiałem, iż choroba jest dawana właśnie w celu wnoszenia modlitwy. Jedna modlitwa nie unieważnia innej, ponadto nie może ona unieważnić samej siebie i posiada ona wpływ na życie przyszłe. {(*): Mimo że część chorób stanowi przeszkodę we wznoszeniu modlitw, to jeśli modlitwa miałaby się stać powodem braku choroby, to tak jakby była przyczyną braku samej siebie, a to jest niemożliwe.}

Modlitwa sama w sobie stanowi rodzaj czci, jako że chory ucieka się do Boskiego schronienia, zdając sobie sprawę ze swojej niemocy. Dlatego właśnie pozorne niespełnienie mojej modlitwy o uzdrowienie przez trzydzieści lat nie spowodowało nigdy, że przestałem myśleć o porzuceniu jej choćby przez jeden dzień, gdyż choroba jest czasem modlitwy, a uleczenie nie jest jej wynikiem, lecz jeśli Bóg Najwyższy - a On jest Mądry i Litościwy - da uleczenie, to da je ze Swojej Łaski i Szlachetności. Niespełnienie modlitwy w sposób, jaki byśmy chcieli, nie powinno prowadzić nas do stwierdzenia, jakoby modlitwa nie znalazła odpowiedzi; albowiem Mądry Stwórca wie lepiej od nas nieświadomych, i On, chwała niechaj Mu będzie, sprowadza nam to, co jest dla nas lepsze i bardziej pożyteczne, a czasem spełnia prośby związane z tym światem w naszym życiu przyszłym - i w ten sposób modlitwa zostaje przyjęta. Niezależnie od sytuacji, modlitwa pełna szczerości i płynąca z tajemnicy choroby oraz ze słabości, niemocy, pokory i potrzeby jest bardzo blisko od spełnienia. Choroba to podstawa takiej szczerej modlitwy i jej przedmiot. Chory oraz ci, którzy się nim opiekują, to wierni, którzy powinni odnieść korzyść z tej modlitwy.

LEKARSTWO OSIEMNASTE

O ty, chory, któryś pozostawił wdzięczność, poddając się skargom!

Zaiste, skarga wypływa z istnienia rzeczy, do której masz prawo, lecz to prawo do zdrowia nie odeszło od ciebie nadaremno. Otrzymałeś wiele praw, za które jeszcze nie podziękowałeś i nie uszanowałeś swojego obowiązku wobec Boga, a następnie bezowocnie skarżysz się tak, jakbyś to ty miał rację. Nie masz prawa skarżyć się, patrząc na tego spośród zdrowych, kto posiada wyższą od ciebie pozycję, ale powinieneś spojrzeć - pod względem zdrowia - na tych słabych spośród chorych, których pozycja jest niższa od twojej.

Jesteś więc zobowiązany do szczerego podziękowania. I jeżeli twa ręka jest złamana, to wyobraź sobie, że jest ona amputowana, i jeżeli masz tylko jedno oko, wyobraź sobie, że nie masz oczu w ogóle, tak, byś podziękował Bogu Najwyższemu.

Tak, nikt nie ma prawa do spoglądania na tych, którzy obdarzeni są większymi łaskami, rozpalając tym samym piekący ogień skargi. Dotknięty nieszczęściem powinien raczej patrzeć wzrokiem nieszczęścia na tego, kto jest bardziej od niego cierpiący i chory, by mógł podziękować za stan, w którym się znajduje. Tajemnica ta została wyjaśniona w kilku poprzednich traktatach, a oto przykład:

Pewna osoba bierze za rękę biednego, by tamten mógł wejść na górę latarni morskiej. Na każdym ze stopni prowadzących na jej górę człowiek ten daje biedakowi prezent. Na szczycie latarni wręcza ostatni, największy prezent. I mimo że biedak ten powinien wyrazić wdzięczność i szacunek za te rozliczne prezenty, widzisz go, jak zapomina o tych wszystkich darach, które otrzymał na tych wszystkich stopniach, lub uważa je za nieważne i nie dziękuje, wznosząc swój wzrok do tego, kto jest od niego wyżej, mówiąc: "Jeśliby ta latarnia była wyższa, to dotarłbym do wyższego stopnia! Czemu nie jest taka, jak ta wysoka góra lub sąsiednia latarnia!?" I jeżeliby ten człowiek się skarżył, to jak wielką niewdzięczność popełniłby względem tej łaski!

Tak zachowuje się ten, który przyszedł do istnienia z nicości i nie stał się kamieniem, drzewem ani zwierzęciem, lecz został poddanym Bogu człowiekiem, cieszącym się zdrowiem oraz sprawnością, i otrzymał wysoki stopień błogosławieństwa. Pomimo tego tenże człowiek skarży się na to, że nie cieszy się zdrowiem i sprawnością z powodu pewnych przeszkód, lub z powodu zagubienia udzielonych mu darów przez zły wybór, którego dokonał, czy też przez złe ich użycie, czy też przez to, że nie był w stanie ich zdobyć. Następnie mówi: "O, biada mi! Cóżem uczynił, że dotknęło mnie to, co mnie dotknęło?" - co stanowi krytykę Boskiej władzy. Taki stan jest stanem choroby duchowej, która z kolei stanowi większe nieszczęście od choroby fizycznej i dodaje do swej choroby skargę. Chory staje się jak ten, kto walczy z kontuzjowaną ręką. Człowiek rozsądny natomiast podporządkowuje się słowom Najwyższego:

لِكُلِّ مُص۪يبَةٍ اِنَّا لِلّٰهِ وَاِنَّٓا اِلَيْهِ رَاجِعُونَ

{[*]: Głoś (Muhammadzie) radosną wieść cierpliwym! Tym, którzy - kiedy dosięgnie ich nieszczęście - mówią: "Zaprawdę, do Boga (należymy), i zaprawdę, do Niego powrócimy!" Koran, 2:155-156.}

Poddaje cierpliwie swoją sprawę Bogu, aż jego choroba skończy pełnić swą funkcję.

LEKARSTWO DZIEWIĘTNASTE

Wyrażenie "Piękne Imiona" wskazuje na piękno wszystkich Imion Pięknego, Pełnego Chwały Boga. I jako że życie jest najpiękniejszym i najmilszym wiecznym zwierciadłem w Jego stworzeniach, i jako że odbicie pięknego również jest piękne (jak zwierciadło, które, odbijając wdzięki pięknego, staje się również piękne, i wszystko, co zrobi ten piękny z tym lustrem, także jest piękne), to wszystko to, co dotyczy naszego

życia z punktu widzenia prawdy też jest piękne, albowiem ukazuje piękne odbicia Pięknych Imion.

Jeżeli życie przemijałoby w zdrowiu i sprawności, to zwierciadło stałoby się niepełne, a wręcz - pod pewnym względem - mogłoby wywołać odczucie nicości i absurdu oraz smak cierpienia i smutku; wartość życia spadłaby, rozkosz życiowa i jej radość przemieniłyby się w ból i skurcze, a człowiek rzuciłby się albo w otchłanie głupoty, albo w czeluści zabaw i grzesznych rozrywek, by jego czas płynął szybko, tak jak w przypadku więźnia, który marnuje swój cenny czas, pragnąc skrócić okres więzienia. Jednakże życie upływające w przemianach oraz ruchu i przemierzające różne etapy daje poczuć, iż posiada ono wartość i znaczenie, nadaje ono także znaczenie czasowi i dodaje mu rozkoszy. Człowiek nie chce, by jego życie upłynęło, mimo że cierpi z powodu różnorakich trudności oraz nieszczęść, lecz nie wzdycha ani nie biadoli, mówiąc: "Jakże słońce mogłoby zajść, jakże noc mogłaby odejść".

Jeśli możesz, spytaj się bogatej, bezrobotnej osoby, czy wszystko u niej w porządku. Spytaj się jej: "Jak się miewasz?" Z pewnością usłyszysz od niej słowa pełne żalu i boleści, takie jak: "Ach ten czas! Czemu nie upływa? Przyszedłeś zapewne, byśmy mogli poszukać jakiejś rozrywki i spędzić w ten sposób czas? Pograjmy trochę w karty!" Jeśli natomiast spytasz się biednego, przytłoczonego nieszczęściami lub wyczerpującą pracą: "Jak się masz?", to - jeśli będzie rozsądny - odpowie ci: "Mam się dobrze, chwała Bogu i tysiąckrotne dzięki memu Panu, jestem w ciągłym ruchu, och, gdyby słońce nie zachodziło tak szybko, dokończyłbym pracę, którą mam do zrobienia. Czas płynie szybko, życie biegnie bez zatrzymania, i mimo że jestem pogrążony w rzeczywistości, to ona także przeminie i wszystko przemija tymże sposobem!" On tymi słowy wyraża wartość życia i jego znaczenie przy okazji żalu związanego z czasem, który mu ucieka, wywołując jego przykrość; zdaje sobie sprawę z tego, że rozkosz i wartość życia polegają na trudzie i znoju, natomiast wygoda, odpoczynek, zdrowie i sprawność czynią życie gorzkim i ciężkim, którego człowiek szybko by chciał się pozbyć.

Chory bracie! Wiedz, że źródło nieszczęść i podłości, a nawet grzechów, tkwi w nicości, tak jak dowodzę tego w sposób niepodważalny i szczegółowy we wszystkich moich traktatach, a nicość jest czystym złem i całkowitą ciemnością. Zatrzymanie się, wygoda i cisza trwające przez dłuższy czas są bardzo bliskie nicości i absurdowi, a ich przyziemność daje poczucie ciemności zawartej w niebycie i przyprawia o irytację

i złość. Natomiast ruch oraz przemiana są istotami i dają poczuć istnienie, a istnienie jest czystym dobrem i światłem.

Skoro taka jest prawda, to choroba tkwiąca w tobie jest gościem, przysłanym do ciebie w celu wypełnienia wielu zadań. Oczyszcza twoje cenne życie, wzmacnia je i wznosi na wyżyny, a wszystkie inne organy twojego ciała spieszą z pomocą jego chorej części; choroba ukazuje również odbicia Imion Mądrego Stwórcy. Wkrótce zakończy ona swe zadanie, jeśli tak zechce Bóg, i odejdzie, wzywając zdrowie: "Chodź, przebywaj teraz w moim miejscu na zawsze, znów nadzoruj wypełnianie swoich zadań, albowiem to jest twoje miejsce, mieszkaj w nim i raduj się".

LEKARSTWO DWUDZIESTE

O ty, chory, który szukasz dla siebie lekarstwa! Wiedz, że choroba dzieli się na dwie części: część prawdziwą i część urojoną.

Jeśli chodzi o część prawdziwą, to Mądry Uzdrowiciel, niech będzie wywyższony, dla każdej choroby uczynił lekarstwo i umieścił je w Swej wielkiej aptece, którą jest kula ziemska. Te lekarstwa wymagają istnienia dolegliwości, a Bóg Najwyższy uczynił dla każdej choroby lekarstwo, tak więc używanie leku i jego branie jest samo w sobie dozwolone. Jednakowoż należy wiedzieć, iż wyleczenie i działanie lekarstwa nie przychodzą, jak tylko za pozwoleniem Najwyższego, i tak jak daje On lekarstwo, tak samo daje wyzdrowienie. Muzułmanin ma obowiązek wypełniać polecenia fachowych lekarzy-muzułmanów i stosować się do ich porad. To podporządkowanie się jest ważnym lekarstwem, gdyż większość chorób powodowana jest przez nieprawidłowe korzystanie z leków, ignorowanie poleceń lekarzy, rozrzutność, grzechy, głupotę i nieostrożność. Bogobojny lekarz niewątpliwie będzie dawał dozwolone rady, będzie ostrzegał przed złym używaniem lub nadużywaniem leków oraz da duszy chorego radość i nadzieję; nastrój chorego z kolei, w oparciu o te porady i pocieszenie, poprawi się, przez co osłabi się jego choroba.

Jeśli chodzi o część urojoną choroby, to skutecznym na nią lekarstwem jest lekceważenie, jako że urojenia rosną i puchną wraz z zainteresowaniem, a jeśli nie ma zainteresowania, to kurczą się, zmniejszają i zanikają. I tak jak w przypadku os, na których gniazdo natknął się człowiek, tak urojenia gromadzą się i przypuszczają na niego atak, a jeśli nie interesuje się nimi, to opuszczają go i rozlatują się.

Tak samo, gdy ktoś z zainteresowaniem śledzi zwisający w ciemnościach sznur, to wtedy powiększy się on w jego oczach i wyda mu się wężem. Ucieknie on jak szalony, a jeśli nie przywiąże do niego uwagi, odkryje,

że jest to sznur, a nie wąż. Zacznie wtedy śmiać się z wyobrażeń swojego rozumu i omamów. Tak samo ta urojona choroba, jeśli będzie trwała długo, przeistoczy się w chorobę prawdziwą, ponieważ urojenie dla osoby o ostrych zmysłach i nerwowym usposobieniu jest bardzo szkodliwe. Taka osoba boi się, robi z igły widły, a jej siły duchowe wyczerpują się, zwłaszcza jeśli napotka lekarzy o surowych sercach, pozbawionych miłosierdzia, lub lekarzy niesprawiedliwych, którzy pobudzają jego urojenia i czynią je jeszcze bardziej intensywnymi, niż były one wcześniej, i traci ona swój majątek, jeżeli była bogata, lub rozum wraz ze swym zdrowiem.

LEKARSTWO DWUDZIESTE PIERWSZE

Chory bracie! To prawda, że w twej chorobie jest ból fizyczny, jednakże obejmuje cię rozkosz duchowa, która ściera wszystkie ślady bólu cielesnego; jest tak dlatego, że twój ból nie przewyższa tej litości lub miłego współczucia, które zapomniałeś od czasów, gdy byłeś mały, a które teraz wybucha ponownie w sercach twych rodziców i bliskich, jeśli takowych posiadasz. Wracają te uczucia i słodkie, przepełnione czułością rodzicielską spojrzenia, które kierowały się ku tobie w czasie dzieciństwa. Unosi się zasłona, ukazując twoich bliskich, by znów się tobą opiekowali i skierowali się ku tobie ze swoją miłością i współczuciem, przyciągnięci przez chorobę. Cóż jest bardziej błahego od tych fizycznych bólów, z których powodu cierpisz, w świetle tego, co czynią w twojej służbie połączonej przez twoją chorobę z litością i miłosierdziem ci, którym tak starałeś się pomóc, by zdobyć ich zadowolenie? I teraz ty stałeś się ich władcą i panującym nad nimi, i przyciągnąłeś dzięki swojej chorobie pomagających ci bliskich i dobrych przyjaciół. Przywiązuje ich do ciebie delikatność i ludzkie współczucie, na podstawie którego stworzony został człowiek.

Choroba dała ci przerwę od ciężkich, wyczerpujących zadań i teraz możesz się bez nich obejść i mieć od nich spokój... Tak więc, twój częściowy ból nie może doprowadzić cię do skargi, lecz do wdzięczności za te duchowe przyjemności.

LEKARSTWO DWUDZIESTE DRUGIE

O bracie, chory na nieuleczalną chorobę, taką jak paraliż! Daję ci dobrą nowinę, że paraliż należy do chorób będących błogosławieństwem dla chorego. Słyszałem to pewien czas temu od świątobliwych mężów, lecz nie byłem świadom kryjącej się za tym tajemnicy, a jedna z nich przychodzi mi teraz na myśl:

Ludzie bliscy Bogu oparli się dzięki swej woli na dwóch podstawach, by dojść do Prawdziwego, Najwyższego Stwórcy, ratując się od wielkich niebezpieczeństw duchowych przychodzących z tego świata i zapewniając sobie wieczne szczęście. Te dwie podstawy to:

Pierwsza:więź śmierci, poprzez którą dążyli oni do swojego szczęścia w życiu wiecznym, rozmyślając o przemijaniu tego świata i o tym, że są oni gośćmi zatrudnionymi do pełnienia tymczasowych funkcji.

Druga:uśmiercenie poprzez ćwiczenia i trening duchowy duszy nakazującej zło w celu pozbycia się zgubnych cech tej duszy i uczuć, które mają złe konsekwencje.

Bracie, któryś stracił ze swojej istoty połowę swego zdrowia! Otrzymałeś dwie proste i krótkie zasady, które torują ci drogę do twojego wiecznego szczęścia i przypominają ci zawsze o przemijaniu życia doczesnego i człowieka. Życie doczesne nie będzie mogło po nich wstrzymać twego oddechu i cię udusić, a ignorancja nie odważy się zakryć twych oczu. Dusza nakazująca zło nie będzie mogła oszukać poprzez niskie żądze tego, co jest połową człowieka i uratuje się szybko od jej nieszczęścia i zła. A wierny - poprzez tajemnicę wiary i poddanie się oraz ufność - w krótkim czasie zacznie czerpać korzyść z nieuleczalnej choroby, takiej jak paraliż, jak robią to zmagający się spośród ludzi bliskich Bogu poprzez trening na nocnych modlitwach. Wtedy ciężar tej choroby staje się mniejszy.

LEKARSTWO DWUDZIESTE TRZECIE

O ty, chory, jedyny, samotny, bezsilny! Jeśli twa samotność i nieobecność kogoś, kto by się tobą zajął na dodatek do twej choroby są powodem zwrócenia się ku tobie nieczułych serc i wypełnienia się ich współczuciem, to wyobraź sobie spojrzenie Miłosierdzia twojego Litościwego Stwórcy, Który ukazuje się tobie na samym początku sur koranicznych w szlachetnych Imionach "Miłosierny" i "Litościwy", i Który skłonił wszystkie matki - poprzez błysk spośród błysków Jego litości i ogromnego współczucia - do wychowywania swoich dzieci, i Który wypełnia powierzchnię ziemi i okrasza ją każdej wiosny odbiciem Swego miłosierdzia, wypełniając ją Swoimi darami i łaską.

Także poprzez manifestację Jego Miłosierdzia powstaje kwitnący Raj pełen wdzięku. Twoja przynależność do Niego poprzez wiarę i uciekanie się do Niego językiem pokory wypływającym z twojej choroby, twoje prośby i błagania kierowane do Niego czynią z twojej choroby w samotności

i wyobcowaniu cel i środek przyciągnięcia spojrzenia miłosierdzia Najwyższego, tego spojrzenia, które warte jest wszystkiego.

Dopóki spogląda na ciebie, wszystko do ciebie należy. Samotny i opuszczony jednak często jest tym, który nie przynależy do Niego wiarą i poddaniem, lub nie pragnie tej przynależności.

LEKARSTWO DWUDZIESTE CZWARTE

O wy, opiekunowie zajmujący się niewinnymi, chorymi dziećmi i starcami, którzy tak samo jak dzieci są słabi i bezsilni! Stoi przed wami ważne wyzwanie dla życia ostatecznego, korzystajcie więc z niego i niech wasze pragnienie jego podjęcia będzie wielkie, a dążenie do niego silne. Choroby niewinnych dzieci są niczym szczepionki duchowe od ich Pana dla ich delikatnych ciał, by przyzwyczaiły się do trudów życia i stawiania im oporu w przyszłości. Niosą one mądrości i korzyści, które objawią się później w życiu doczesnym i duchowym. Życie tych maluchów jest oczyszczane, tak jak życie dorosłych oczyszczane jest przez odpuszczenie grzechów. Te szczepionki są podstawą dla duchowego doskonalenia się w przyszłości tych dzieci na ziemi i w ich życiu przyszłym.

Nagroda otrzymywana za takie choroby jest zapisywana na tablicy dobrych uczynków rodziców lub na tablicy dobrych czynów matki, która przedkłada zdrowie swego dziecka - przez swe współczucie - nad siebie, i jest to fakt znany wśród ludzi prawdy.

Jeśli natomiast chodzi o opiekę nad starszymi i troskę o nich, zwłaszcza jeśli są to rodzice, to poza tym, że daje to wielką nagrodę, skłaniając ich do modlitwy i uszczęśliwiając ich serca poprzez służenie im w oddaniu i szczerości, to prowadzi ona opiekującego się do szczęśliwości na tym świecie i w przyszłym, jak zostało to potwierdzone przez prawdziwe relacje i wiele zdarzeń historycznych. Albowiem dziecko szczęśliwe i posłuszne swym niedomagającym rodzicom ujrzy to samo posłuszeństwo ze strony swoich dzieci, gdy z kolei dziecko nieposłuszne, krzywdzące swych rodziców, oprócz otrzymania kary na tamtym świecie, w tym życiu również napotka na wiele cierpień.

Nie dotyczy to opieki jedynie nad starcami, niedomagającymi i niewinnymi spośród krewnych, lecz jeśli wierny napotka na chorego, starszego, potrzebującego człowieka, to powinien on zająć się nim z poświęceniem i czystą intencją, dopóki istnieje prawdziwe braterstwo wiary. To jest coś, czego wymaga islam.

LEKARSTWO DWUDZIESTE PIĄTE

Bracia chorzy! Jeżeli potrzebujecie skutecznego lekarstwa oraz panaceum na każdą przypadłość, pozwalającego dostrzec, że zawiera ona prawdziwą przyjemność, to szlifujcie waszą wiarę i dodajcie jej sił, i poprzez pokorę, proszenie o wybaczenie, poprzez modlitwę i oddawanie czci spożywajcie święte lekarstwo, jakim jest wiara.

Zaprawdę, ignoranci z powodu swojej miłości do życia tego świata i silnego doń przywiązania stali się takimi, jak gdyby posiadali chorą istotę duchową w rozmiarze całego świata. Wiara zapewnia tej chorej istocie, zranionej ciosami przemijania i rozłąki, uśmierzający balsam, ratujący przed tymi ranami i obrażeniami - i udowodniliśmy w kilku traktatach, że wiara daje prawdziwe wyleczenie. By nie przedłużać, skrócę mą mowę do tego, co następuje:

Zaiste, działanie lekarstwa wiary objawia się w wykonywaniu obowiązków i w trosce o ich wypełnianie w ramach możliwości człowieka, natomiast lekceważenie i głupota oraz namiętności duszy i niedozwolone rozrywki likwidują działanie tego lekarstwa.

I dopóki choroba podnosi zasłonę, poskramia żądze i zapobiega poddaniu się niedozwolonym namiętnościom, korzystajcie z niej i używajcie prawdziwego lekarstwa wiary i jego świętych świateł poprzez skruchę, proszenie o przebaczenie, modlitwę i błagania. Niech Prawdziwy, Najwyższy Bóg obdarzy was uzdrowieniem i uczyni z waszych chorób sposób na przebaczenie win. Amen.

Boże, pobłogosław Muhammada, uleczenie dla serc i ich lekarstwo, zdrowie ciał i ich uzdrowienie,światło wzroku i jego jasność,jego rodzinę i towarzyszy, i obdarz ich pokojem.

اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ الَّذ۪ى هَدٰينَا لِهٰذَا وَمَا كُنَّا لِنَهْتَدِىَ لَوْلَٓا اَنْ هَدٰينَا اللّٰهُ لَقَدْ جَٓاءَتْ رُسُلُ رَبِّنَا بِالْحَقِّ

{[*]: I oni będą mówić: "Chwała niech będzie Bogu, Który poprowadził nas do tego! Nie bylibyśmy w stanie pójść drogą prostą, gdyby nie poprowadził nas Bóg. Z pewnością posłańcy naszego Pana przyszli z prawdą!" Koran, 7:43.}

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

{[*]: "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32.}

اَللّٰهُمَّ صَلِّ عَلٰى سَيِّدِنَا مُحَمَّدٍ طِبِّ الْقُلُوبِ وَ دَوَٓائِهَا وَ عَافِيَةِ الْاَبْدَانِ وَ شِفَٓائِهَا وَ نُورِ الْاَبْصَارِ وَ ضِيَٓائِهَا وَ عَلٰٓى اٰلِهِ وَ صَحْبِهِ وَ سَلِّمْ

{[*]: O, Boże! Wylej Swoje błogosławieństwa na Muhammada, na tego, który jest lekarstwem i remedium dla naszych serc, dobrym zdrowiem i uleczeniem dla naszych ciał, światłem i blaskiem dla naszych oczu, a także na jego rodzinę i wszystkich towarzyszy, i obdaruj ich pokojem.}

* * *

Dopisek

do Błysku Dwudziestego Piątego

Owym Dopiskiem jest List Siedemnasty, który został zawarty w zbiorze Mektubat(Listy 1928-1932), zatem nie został zawarty w niniejszym zbiorze.

* * *

Błysk Dwudziesty Szósty

Traktat dla ludzi starszych

(Ten Błysk składa się z dwudziestu sześciu Nadziei, Świateł i Pocieszeń). {[*]: Oto, co napisano w odręcznej kopii niniejszego Błysku, poprawionej przez szanownego Autora: "Pozostałe Nadzieje, od Czternastej do Dwudziestej Szóstej, nie zostały spisane z powodu dobrze znanego nieszczęścia (więzienie w Eskisehir); czas właściwy na ich napisanie już minął, zatem ten traktat pozostał bez nich". Nadzieje od Czternastej do Szesnastej powstały nieco później.}

Napomnienie

Powodem, dla którego na początku każdej Nadziei opisałem moje żale i cierpienia w stylu, który z pewnością prawdziwie was zasmuci, jest chęć ukazania nadzwyczajnej skuteczności lekarstw pochodzących z Mądrego Koranu. Niemożliwym jest, by ów Błysk, dotyczący ludzi starszych, zachował zamierzone piękno swoich środków wyrazu, a to z trzech lub czterech powodów:

Po pierwsze:Mówi on o moim życiu, do którego wydarzeń wracam w wyobraźni, został więc napisany, kiedy mój stan umysłu był taki, jak w tamtych minionych czasach. Dlatego było niemożliwe, by zachować systematyczne uporządkowanie tekstu, zgodne z jakąś określoną metodą.

Po Drugie:Ten traktat został napisany, kiedy czułem się niezmiernie zmęczony; spisywałem go po modlitwach porannych i byłem zmuszony, by pisać w pośpiechu, przez co jego styl stał się nieco pogmatwany.

Po Trzecie:Nie zawsze był przy mnie ktoś, kto mógł pomagać mi w pisaniu, zaś skryba, który zwykle mi towarzyszył, miał prócz tego cztery lub pięć innych obowiązków dotyczących Traktatów Światła.

Dlatego nie mogliśmy znaleźć wystarczająco dużo czasu na sprawdzenie tego Błysku i pozostał on w formie nieuporządkowanej.

Po czwarte:Po ułożeniu tego traktatu obaj byliśmy zmęczeni i, niezbyt zwracając uwagę na znaczenie tekstu, sprawdziliśmy go jedynie powierzchownie, co musiało spowodować pewne błędy stylistyczne. Proszę więc wielkodusznych starszych ludzi, by spojrzeli na takie błędy z wyrozumieniem i by włączyli nas do swych modlitw, kiedy będą wznosili ręce w kierunku Bożego dworu, jako że Boże miłosierdzie nie odrzuca modlitwy błogosławionego starca.

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

كٓهٰيٰعٓصٓ ٭ ذِكْرُ رَحْمَتِ رَبِّكَ عَبْدَهُ زَكَرِيَّا ٭ ‌اِذْ نَادٰى رَبَّهُ نِدَٓاءً خَفِيًّا ٭ قَالَ رَبِّ اِنّ۪ى وَهَنَ الْعَظْمُ مِنّ۪ى وَاشْتَعَلَ الرَّاْسُ شَيْبًا وَلَمْ اَكُنْ بِدُعَٓائِكَ رَبِّ شَقِيًّا

{[*]: Kaf. Ha. Ja. 'Ajn. Sad. Wspomnienie o miłosierdziu twego Pana względem Jego sługi Zachariasza. Oto wezwał on swego Pana wezwaniem skrytym. Powiedział on: "Panie mój! Moje kości osłabły, a głowa rozjaśniła się siwizną. A ja nigdy nie byłem, Panie mój, w modlitwie do Ciebie nieszczęśliwy. Koran, 19:1-4.}

NADZIEJA PIERWSZA

Szanowni starsi bracia i siostry, którzy osiągnęliście wiek dojrzały! Podobnie jak wy, jestem już człowiekiem starszym. Zamierzam opisać nadzieję, jaką znalazłem w swej starości, a także niektóre rzeczy, jakie mnie spotkały, by podzielić się z wami światłem pociechy, jaka jest w nich zawarta. Oczywiście, światła, które ujrzałem i prowadzące do nadziei drzwi, przed którymi stanąłem, będą oglądane i otwierane stosownie do moich ułomnych możliwości. Jeśli Bóg zechce, wasze czyste, szczere usposobienie uczyni owe światła lśniącymi o wiele jaśniej, a także umocni nadzieję, jaką udało mi się odnaleźć.

Wiedzcie zatem, że zdrojem, źródłem i krynicą wszystkich poniższych nadziei i świateł jest wiara w Jedynego Boga.

NADZIEJA DRUGA

Pewnego dnia, kiedy już wkraczałem w podeszły wiek, u schyłku pory modlitwy popołudniowej spoglądałem na świat z wysokiej góry, gdy nagle zostałem przygnieciony przez melancholię, smutek i ciemność, które (do pewnego stopnia) ogarnęły mój umysł. Ujrzałem, że stałem się stary. Dzień również się zestarzał, podobnie jak rok, a tak samo świat stał się stary. Owe przykłady starzenia się uświadomiły mi, że zbliża się czas odejścia z tego świata i rozłąki z tymi, których umiłowałem, a moja starość wstrząsnęła mną do głębi. Wtem Boże miłosierdzie odsłoniło się przede mną w taki sposób, że przekształciło żałość, smutek i rozłąkę w silną nadzieję i lśniące światło pocieszenia. Tak, o wy, którzy jesteście starzy jak ja! Najbardziej Litościwy Stwórca w stu miejscach Mądrego Koranu przedstawia nam Samego Siebie jako Najbardziej Miłosiernego spośród miłosiernych, zawsze zsyła Swoje miłosierdzie jako wsparcie dla żywych istot na obliczu ziemi, które poszukują Jego miłosierdzia, każdego roku wypełnia wiosnę niezliczonymi darami i podarkami pochodzącymi ze świata tego, co niewidzialne, wysyłając je do nas, którzy potrzebujemy Jego zaopatrzenia, i objawia Swoje miłosierdzie we wspaniałej obfitości, proporcjonalnie do naszej słabości i bezsiły. Przeto dla nas, w naszej starości, Jego miłosierdzie jest największą nadzieją i najbardziej silnym światłem, które możemy zyskać poprzez ustanowienie związku z Najbardziej Miłosiernym dzięki wierze i wykonywaniu pięciu modlitw obowiązkowych każdego dnia, poprzez posłuszeństwo wobec Niego.

NADZIEJA TRZECIA

Pewnego dnia, kiedy o poranku starości zbudziłem się ze snu nocy młodego wieku, spojrzałem na siebie samego i zobaczyłem, że moje życie podąża w stronę grobu z takim pośpiechem, jakby zbiegało ze stromego górskiego zbocza. Jak powiedział Niyazi Misri: {[*]: Poeta turecki, żyjący w latach 1618-1694.}

Każdego dnia spada na ziemię jeden kamień z budowli mego życia.

O ty, niedbały, który śpisz i nie widzisz, że owa budowla wali się w gruzy!

Moje ciało, miejsce zamieszkania dla mojej duszy, waliło się z każdym dniem, który był kamieniem odpadającym od tej budowli. Moje nadzieje i ambicje, które tak mocno wiązały mnie z tym światem, zaczęły odrywać się od niego. Poczułem, że zbliża się czas rozłąki z moimi niezliczonymi przyjaciółmi i ze wszystkimi, których kochałem. Poszukiwałem balsamu na tę głęboką i z pozoru nieuleczalną ranę mojej duszy, lecz nie mogłem znaleźć ani jednego. Jak również rzekł Niyazi Misri:

Podczas gdy moje serce pragnie nieśmiertelności, rzeczywistość wymaga, by me ciało przeminęło;

Jestem dotknięty nieuleczalną chorobą, której nawet Luqman nie mógłby uleczyć!

{(*): Co oznacza: Choć moje serce z całych swoich sił pragnęło, by moje ciało było nieśmiertelne, Boża mądrość wymagała jego zagłady. Byłem dotknięty nieuleczalną chorobą, na którą nawet mądry Luqman nie mógłby znaleźć cudownego eliksiru.}

Wówczas nagle światło i wstawiennictwo Szlachetnego Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który był językiem, wzorem, przykładem, heroldem i przedstawicielem Bożego miłosierdzia, a także dar przewodnictwa, jakie przyniósł on całej ludzkości, ukoiły i uzdrowiły ową ranę, którą miałem za nieuleczalną i wieczną.

Tak, o szanowni starsi mężczyźni i kobiety, którzy odczuwacie waszą starość, jak ja odczuwam swoją! Nie ma sensu, byśmy oszukiwali sami siebie: odchodzimy z tego świata. Nawet jeśli zamkniemy oczy na ową prawdę, nie pozostaniemy tutaj. Wszyscy zostaniemy zmobilizowani. Kraj pośredniego królestwa, który - z powodu posępnych złudzeń wynikających z nieuwagi, a częściowo także z podszeptów ludzi zbłądzenia - jawi się nam jako ciemny i przepełniony rozłąką, jest miejscem spotkania ze znajomymi, jest światem, w którym spotkamy się z najbardziej umiłowanym przez Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i z wszystkimi naszymi przyjaciółmi.

Zmierzamy do świata tego, który każdego roku spośród tysiąca trzystu pięćdziesięciu lat był władcą tysiąca trzystu pięćdziesięciu milionów ludzi, instruktorem ich dusz, nauczycielem ich umysłów i umiłowanym przez ich serca; do świata tego, do którego księgi dobrych uczynków każdego dnia - zgodnie z zasadą, która mówi, że ten, kto zapoczątkował dobre dzieło, jest jak ten, kto je wykonuje - dodawana jest równowartość wszystkich dobrych czynów spełnianych przez całą jego wspólnotę; do świata tego, dzięki któremu zostały osiągnięte wzniosłe Boże cele we wszechświecie, a wszelkie stworzenia mogły zdać sobie sprawę ze swej wysokiej wartości. Zgodnie z autentycznymi przekazami, jak zostało to ściśle przepowiedziane, kiedy przyszedł on na ten świat, zawołał: Moja wspólnota, Panie! Moja wspólnota!Tak samo w Dniu Sądu Ostatecznego, kiedy każdy będzie myślał tylko o sobie, on znowu oznajmi: Moja wspólnota, Panie! Moja wspólnota!,po czym ze świętym, wzniosłym poświęceniem pospieszy ze swym wstawiennictwem, by pomóc swej społeczności. Zmierzamy do świata rozświetlonego przez gwiazdy niezliczonych świętych i oczyszczonych uczonych, które krążą wokół słońca Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

Drogą do otrzymania udziału w jego wstawiennictwie, do uzyskania korzyści z jego światła, do wybawienia od ciemności pośredniego królestwa, jest podążanie za wspaniałą praktyką Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

NADZIEJA CZWARTA

Kiedy dostąpiłem starości, moje zdrowie, które tylko utrwalało niedbałość, zostało złamane. Starość i choroba zaatakowały mnie w całkowitej zgodzie. Zadając mi ciosy prosto w głowę, odpędziły ode mnie sen. Nie miałem nic, co wiązałoby mnie z tym światem, ani rodziny, ani dzieci, ani majątku. Ujrzałem, że w lekkomyślnej młodości roztrwoniłem kapitał mojego życia, a jedynymi jego owocami stały się grzechy i błędy. Wołałem jak Niyazi Misri:

Nie zakończyłem pomyślnie swego handlu, straciłem cały majątek życia;

Przybyłem na trakt, by odkryć, że karawana odjechała, nic o mnie nie wiedząc.

Lamentując, ruszyłem dalej ową drogą w dół, zupełnie sam, obcy;

Moje oczy płaczą, moje serce jest w udręce, mój umysł jest oszołomiony, nieświadomy.

W owym czasie przebywałem na wygnaniu. Czułem rozpaczliwy smutek, pełną żalu za grzechy skruchę, tęskniłem za jakąkolwiek pomocą. Nagle przybył mi z pomocą Mądry Koran, otwierając drzwi wiodące do nadziei tak potężnej i dając światło pocieszenia tak prawdziwego, że mogłyby rozproszyć rozpacz i ciemności stokroć potężniejsze od moich.

Tak, o szanowni starsi mężczyźni i kobiety, których więź z tym światem zaczęła się zrywać! Czyż jest możliwe, by Stwórca, Któremu należy się wszelka chwała, Który stworzył ten świat jak doskonale zarządzane miasto lub pałac, miał nie przemówić do najważniejszych spośród Jego gości i przyjaciół ani nie spotkać się z nimi? Ponieważ stworzył ów pałac zgodnie ze Swym zamysłem, uporządkował i upiększył go poprzez Swą wolę i wybór, z pewnością jako Ten, Który czyni, wie, a Ten, Który wie, będzie mówił. Ponieważ uczynił On dla nas ten pałac i to miasto piękną gospodą i miejscem handlu, niechybnie jest Tym, Który posiada księgę (czy też rejestr), w której wyjaśnia zarówno relację między Nim a nami, jak i to, czego sobie od nas życzy.

Koran, Księga cudownej wystawy, jest najbardziej cudowną spośród Ksiąg Objawionych; jego cudowność ma czterdzieści aspektów, a on sam w każdej chwili jest obecny na językach przynajmniej stu milionów ludzi; jest źródłem światła, a wyrecytowanie każdej jego litery daje

przynajmniej dziesięciokrotną zasługę i nagrodę (a także przynosi owoce Raju i światło w pośrednim królestwie); niekiedy owa zasługa będzie zwielokrotniona dziesięć tysięcy razy, a niekiedy - dzięki tajemnicy Nocy Przeznaczenia - trzydzieści tysięcy razy! W całym wszechświecie nie ma ani jednej księgi, która pod tym względem mogłaby konkurować z Koranem; nikt nie mógłby takiej przedstawić. Jest tak, ponieważ Koran, który mamy, jest słowem Stwórcy niebios i ziemi, Któremu należy się wszelka chwała, które zrodziło się z Jego absolutnej władzy, z ogromu Jego boskości, z Jego miłosierdzia obejmującego każdą rzecz; jest zarządzeniem Boga i źródłem Jego miłosierdzia, zatem trzymajcie się go! W nim znajduje się lekarstwo na każdą chorobę, światło, które rozproszy każdą ciemność, nadzieja w każdej rozpaczy. Kluczem do tego wiecznego skarbca jest wiara w Boga, całkowite poddanie się Jedynemu, słuchanie Koranu, przyjmowanie go i recytowanie.

NADZIEJA PIĄTA

Pewnego razu w początkach mojej starości, kiedy pragnąłem samotności, oddaliłem się od ludzi i udałem się na górujące nad Bosforem wzgórze Yusa Tepesi. {[*]: Yusa Tepesi a. Hazreti Yusa Tepesi, Wzgórze Jozuego wznosi się na wysokość 195 m n.p.m. na anatolijskim brzegu Bosforu, na terenie obecnego Stambułu.} Moja dusza poszukiwała spokoju, jaki daje samotność. Pewnego dnia spojrzałem z tego wysokiego wzgórza na szeroki horyzont, a następnie spuściłem wzrok z wysokiego poziomu czterdziestej piątej gałęzi drzewa mojego życia (to jest, moich czterdziestu pięciu lat) na jego niższe poziomy. W dole, na każdej z niższych gałęzi owych minionych lat, ujrzałem zwłoki niezliczonych ludzi, których znałem, których kochałem, z którymi byłem związany. Poczułem prawdziwie żałośliwy smutek z powodu rozstania i rozłąki z nimi i zapłakałem - niczym Fuzuli Baghdadi {[*]: Przydomek muzułmańskiego poety, pisarza i myśliciela Muhammada Ibn Sulejmana, żyjącego w latach ok. 1494-1556 .} - nad przyjaciółmi, z którymi musiałem się rozstać:

Kiedy przywołuję ich towarzystwo, płaczę,

Płaczę tak długo, jak długo jest jeszcze dech w mym usychającym ciele.

Poszukiwałem pocieszenia, światła, drzwi prowadzących do nadziei, gdy nagle przyszła mi z pomocą wiara w życie ostateczne, rozsiewając nigdy niegasnące światło i przynosząc niezniszczalną nadzieję.

Tak, moi bracia i siostry, którzy jesteście starzy jak ja! Ponieważ życie ostateczne istnieje i nigdy się nie kończy, a jego świat jest lepszy od tego świata, i ponieważ Ten, Który nas stworzył, jest zarówno Wszechmądry,

jak i Najbardziej Litościwy, nie powinniśmy skarżyć się i żalić z powodu naszej starości. Co więcej, powinniśmy być szczęśliwi z jej powodu dopóki, dopóty z wiekiem osiągamy doskonałą dojrzałość dzięki oddawaniu czci Bogu i wierze w Niego, zaś starość jest znakiem tego, że zostaniemy uwolnieni od obowiązków życia doczesnego i odejdziemy do świata Bożego miłosierdzia, by tam odpocząć.

Zgodnie z przekazami, spośród których jedne opierają się na wiarygodnym świadectwie, a inne na absolutnej prawdzie, najbardziej wybitni ludzie spośród całego rodzaju ludzkiego - a mianowicie sto dwadzieścia cztery tysiące proroków {[*]: Ahmad Ibn Hanbal, Łali ad-Din Tabrizi, Ibn al-Qajjim al-Dżałzi.} (niech będzie z nimi pokój) - jednogłośnie przekazali wieść o istnieniu życia ostatecznego, o tym, że ludzie z pewnością zostaną wysłani do świata ostatecznego, a Stwórca wszechświata dokona tego zgodnie ze Swoją niezawodną obietnicą. Podobnie, potwierdzając opowieści o prorokach poprzez oświecenie i świadectwo w postaci pewności proporcjonalnej do posiadanej wiedzy, sto dwadzieścia cztery miliony wiernych zaświadczyły o istnieniu życia ostatecznego, zaś przejawy wszystkich Najpiękniejszych Imion Wszechmądrego Stwórcy, jakie ukazują się w tym świecie, niewątpliwie wymagają istnienia królestwa, które nie przemija. Również nieskończona, przedwieczna moc i nieograniczona, wieczna mądrość, które nie pozwolą, by cokolwiek było próżne bądź bezcelowe, każdej wiosny ponownie budzą do życia - poprzez rozkaz: "Bądź!"{[*]: Koran, 36:83.} nieprzeliczone martwe drzewa na obliczu ziemi, czyniąc je przejawem życia po śmierci, i ożywiają trzysta tysięcy gatunków roślin i zwierząt, czyniąc je tysiącami przykładów zmartwychwstania. Owe przykłady zmartwychwstania w sposób oczywisty wymagają istnienia życia ostatecznego, tak jak wiekuiste miłosierdzie i wieczna łaska, które z doskonałym współczuciem i w cudowny sposób zapewniają to, co jest niezbędne do życia, wszystkim potrzebującym zaopatrzenia istotom żywym, a w krótkim czasie wiosny ukazują niezliczone rodzaje ozdób i upiększeń, również wymagają istnienia życia ostatecznego. Wraz z człowiekiem, najdoskonalszym owocem wszechświata, stworzeniem najbardziej umiłowanym przez Stwórcę, które spośród wszystkich istot ma najbliższe relacje z innymi istotami zamieszkującymi wszechświat, wraz jasną wskazówką i niezachwianym dowodem jego żarliwego, niewzruszonego i niezmiennego pragnienia nieśmiertelności, wraz z jego nadziejami, które rozciągają się aż po wieczność - wszystko, co wymieniliśmy, udowadnia stanowczo i bezapelacyjnie, że po tym przejściowym świecie nastąpi świat wieczny, królestwo życia ostatecznego

i szczęśliwości, która nigdy nie przemija. Tak, to wszystko bez żadnej wątpliwości wymaga przekonania o istnieniu życia ostatecznego.

{(*): Łatwość przekazania jasnej kwestii i trudność, jaka jest zawarta w zaprzeczeniu owej kwestii, można ujrzeć przez następujące porównanie:

Jeśli jeden człowiek powie: "Gdzieś na ziemi istnieje cudowny ogród, a owocami jego drzew są blaszanki z mlekiem", zaś inny człowiek powie: "Taki ogród nie istnieje", ten, który tak twierdzi, musi jedynie wskazać, gdzie leży ów ogród, lub gdzie można znaleźć jego cudowne owoce, by z łatwością udowodnić swoje twierdzenie, natomiast ten, kto mu zaprzecza, może dowieść prawdziwości swego zaprzeczenia, jedynie wtedy, gdy najpierw sam ujrzy, a później ukaże wszystkim całe oblicze ziemi. Dokładnie w ten sam sposób, nawet jeśli ktoś lekceważy znaki i owoce Raju, na które wskazali ci, którzy przekazali wiadomość o nim, wystarczy, że dwaj prawdomówni ludzie zaświadczą, że Raj z pewnością istnieje, podczas gdy ten, który mu zaprzecza, może dowieść prawdziwości swego zaprzeczenia dopiero po tym, jak ujrzy cały nieskończony wszechświat i nieskończony, niekończący się czas, a następnie wyczerpująco je zbada; dopiero wtedy będzie mógł wykazać, że Raj nie istnieje. Z tego porównania, o moi starsi bracia w religii, możecie zrozumieć, jak potężna jest wiara w życie ostateczne.}

Ponieważ najważniejszą rzeczą, jakiej uczy nas Wszechmądry Koran, jest wiara w życie ostateczne; ponieważ owa wiara jest tak silna i przynosi nadzieję i pocieszenie tak wielkie, że choćby starość przygniotła człowieka sto tysięcy razy mocniej, pociecha wynikająca z tej wiary jeszcze byłaby wystarczająca do tego, by stawić czoła podeszłemu wiekowi, przeto z pewnością my, starzy ludzie, powinniśmy pokochać nasz podeszły wiek i powiedzieć: "Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu za doskonałość wiary!"

NADZIEJA SZÓSTA

Pewnego razu podczas mej nieszczęsnej niewoli odłączyłem się od towarzystwa ludzi i byłem sam na szczycie Cam Dagi (Sosnowej Góry) w górach prowincji Barla. Poszukiwałem światła w samotności. Pewnej nocy, na małej platformie umieszczonej na wierzchołku sosnowego drzewa, które z kolei rosło na szczycie owej wysokiej góry, moja starość sprawiła, że pomyślałem o trzech lub czterech wygnaniach, zawierających się jedno wewnątrz drugiego. Jak jest to opisane w Liście Szóstym, melancholijny dźwięk drzew, szeleszczących i szemrzących wśród owej samotnej, cichej, głębokiej nocy, sprawił, że poczułem ból i żal z powodu mojej starości i zesłania. Podeszły wiek, szepcząc do ucha mego serca, nasunął mi następującą myśl: "Jak dzień zmienił się w ten ciemny grób, jakim jest noc, jak świat przywdział ów czarny całun, tak samo dzień twego życia zmieni się w noc, dzień tego świata zmieni się w noc pośredniego królestwa, a lato życia przekształci się w zimową noc śmierci".

Moja dusza poczuła się zobowiązana, by odpowiedzieć: "Tak, jestem daleko od rodzinnych stron, lecz rozłąka z tymi, których ukochałem przez

pięćdziesiąt lat mojego życia, a którzy zmarli i pozostał tylko płacz za nimi, jest daleko bardziej bolesnym i zasmucającym wygnaniem niż wygnanie z ojczystego kraju. Co więcej, zbliżam się do wygnania znacznie bardziej smutnego i bolesnego niż to, którego doświadczam owej ciemnej nocy na szczycie góry: starość komunikuje mi, że zbliża się czas rozłąki z tym światem".

Poszukiwałem światła, które przyniosłoby mi nadzieję pośród owych wygnań, ukrytych jedno wewnątrz Drugiego. Nagle przybyła mi z pomocą wiara w Boga, dając mi taki stopień zażyłości z Jedynym, że choćby owo wielorakiej natury pustkowie, na jakim się znalazłem, stało się po tysiąckroć gorsze, pociecha płynąca z wiary nadal byłaby wystarczająca.

O, starsi mężczyźni i starsze kobiety! Jako że mamy Litościwego Stwórcę, nie może dla nas istnieć żadne wygnanie! Ponieważ On istnieje, wszystko istnieje dla nas. Ponieważ On istnieje, istnieją aniołowie. Świat nie jest pusty; samotne góry i pustynie są pełne sług Wszechmocnego Boga. Prócz Jego sług spośród istot świadomych, także kamienie i drzewa stają się niby dobrze znani przyjaciele, kiedy patrzymy na nie w Jego światłości i mając wzgląd na Niego. Mogą one wówczas rozmawiać z nami i sprawiać nam uciechę.

Tak, dowody i świadectwa, których jest tyle, ile stworzeń we wszechświecie, ile liter w olbrzymiej księdze, jaką jest ten świat, potwierdzają istnienie naszego Najbardziej Litościwego, Szczodrego, Bliskiego i Umiłowanego Stwórcy i Opiekuna; ukazują nam Jego miłosierdzie tyle razy, ile jest członków wszystkich istot żywych, ile jest rodzajów pożywienia, ile jest darów Bożych, które mogą stać się środkami do otrzymania Jego litości, miłosierdzia i łaski, a także wskazują wprost na Jego dwór. Starość to, mówiąc ściśle, czas bezsilności i słabości. Nie należy zatem czuć się urażonym z powodu starości, która jest mile widzianym orędownikiem na dworze Boga, lecz należy ją pokochać.

NADZIEJA SIÓDMA

Pewnego razu na początku mojej starości - kiedy śmiech starego Saida przemienił się już w płacz nowego Saida - pewien człowiek spośród ahl ad-dunja,przypuszczając, że wciąż jestem starym Saidem, zaprosił mnie do Ankary. Przyjąłem zaproszenie i przybyłem tam. U schyłku jesieni wspiąłem się na szczyt cytadeli, znacznie bardziej niż ja sam starej, zniszczonej i sprawiającej wrażenie wyczerpanej, która wydała mi się wzniesioną ze skamieniałych wydarzeń historycznych. Schyłek pory roku, moja starość, starość cytadeli, starość rodzaju ludzkiego, starość niegdyś

wspaniałego Imperium Otomańskiego, kres panowania Kalifatu i starość świata spowodowały, że - będąc w stanie wielkiego smutku, żałości i przygnębienia - spojrzałem z owej wyniosłej cytadeli na doliny przeszłości i na góry przyszłości. Jako że w Ankarze doświadczyłem stanu umysłu, odpowiadającego całkowitej czerni, obejmującej cztery lub pięć warstw mroków starości, jedna wewnątrz drugiej, {(*): Stan mojego umysłu w owym czasie skłonił mnie do napisania suplikacji w języku perskim, która została wydana w Ankarze, w traktacie zatytułowanym Hubab.} poszukiwałem światła, pocieszenia, nadziei.

Kiedy szukałem pociechy, patrząc w prawo, to jest w przeszłość, mój ojciec, moi przodkowie i cała ludzkość zdali mi się wielkim grobem, co wypełniło mnie przygnębieniem, zamiast pocieszyć. Szukając remedium, spojrzałem w przyszłość, która była po mojej lewej stronie. Ujrzałem, że jawi się ona jako ogromny, ciemny grób dla mnie samego, dla moich rówieśników i dla przyszłych pokoleń, co przyniosło mi zgrozę zamiast zażyłości. Czując się opuszczony w obliczu tego, co zobaczyłem po prawej i po lewej stronie, spojrzałem na teraźniejszość, która zdała się mojemu niedbałemu oku trumną, w której niesiono moje na pół martwe, cierpiące i desperacko walczące ciało. Zrozpaczony również spojrzeniem w tym kierunku, uniosłem głowę i spojrzałem na wierzchołek drzewa mojego życia, by ujrzeć tam mego trupa, który przyglądał mi się ze szczytu drzewa. Czując przerażenie po spojrzeniu w tamtą stronę, spuściłem głowę. Spojrzałem na podnóże drzewa mojego życia, na jego korzenie, i ujrzałem rozdeptaną glebę, ziemię, z której zostałem stworzony, zmieszaną z prochem, jaki pozostał z mych kości. Nie było żadnego lekarstwa; ten widok dodał tylko dalsze boleści do mojego cierpienia.

Wówczas byłem zmuszony, by spojrzeć za siebie. Ujrzałem, jak ten nietrwały, przemijający świat staczał się w doliny nicości i w ciemności niebytu, aż przepadł w nich. Poszukiwałem balsamu na moje cierpienie, lecz to, co ujrzałem, było jedynie dodatkową trucizną. Ponieważ patrząc w tamtą stronę, nie mógłbym dostrzec żadnego dobra, spojrzałem przed siebie, wprost w przyszłość. Ujrzałem, jak dokładnie pośrodku mojej drogi otwierają się drzwi grobu, który przygląda mi się, rozdziawiając paszczę. Daleko za nim widziałem szeroki trakt, który ciągnął się ku wieczności, a także karawany podróżujące owym traktem, lecz w obliczu przerażenia przychodzącego z sześciu stron nie miałem żadnej pomocy ani żadnego oręża ku obronie, prócz ograniczonej woli.

Dar woli jest jedyną bronią, jakiej człowiek może użyć przeciwko owym niezliczonym wrogom i przeciwko nieskończonej ilości rzeczy,

które mu szkodzą. Owa broń jest jednak wadliwa, krótka, słaba, nie posiada mocy twórczej, zatem człowiek nie ma żadnych zdolności prócz tych, które "nabędzie". Wola nie może ani sięgnąć w przeszłość, by zmusić do milczenia przybywające stamtąd smutki, ani nie może przeniknąć przyszłości, by zapobiec lękom, które się z niej wyłaniają. Ujrzałem, że owa broń nie przyniesie mi żadnego pożytku - ani nie wzmocni nadziei, ani nie zniszczy lęków związanych z przeszłością i przyszłością.

Kiedy toczyłem ową walkę wśród okropności, spustoszeń, rozpaczy i ciemności nadciągających z sześciu stron, nagle przybyły mi z pomocą światła wiary, lśniące na niebie Księgi cudownej wystawy, jaką jest Koran. Rozświetliły i rozjaśniły owe sześć stron tak bardzo, że nawet gdyby groza i ciemność, jakie widziałem, zwiększyły się po stokroć, światło, które otrzymałem, wciąż byłoby wystarczające, by stawić im czoła. Światło przekształciło wszystkie owe okropieństwa, jedno po drugim, w pocieszenie, a poczucie osamotnienia w poczucie zażyłości. Oto, jak to się stało:

Wiara ukazała z całkowitą pewnością, że przeszłość, którą wcześniej ujrzałem jako pustkowie, jako ogromny grób, w istocie jest świetlistym zgromadzeniem dobrze znających się nawzajem przyjaciół.

Wiara ukazała, że przyszłość, która mym niedbałym oczom jawiła się olbrzymim grobem, z całą pewnością jest ucztą wydaną przez Najbardziej Miłosiernego w Jego zachwycających pałacach szczęśliwości.

Wiara ukazała, że teraźniejszość, która memu nieuważnemu spojrzeniu wydała się trumną, z pewnością jest miejscem handlu dla życia ostatecznego i lśniącą gospodą Tego, Którego miłosierdzie obejmuje każdą rzecz.

Wiara ukazała z całkowitą pewnością, że jedynym owocem na wierzchołku drzewa życia z pewnością nie jest trup (jak zdało się memu niedbałemu oku), lecz że moja dusza, która może być przejawem życia wiecznego i której została przeznaczona wieczna szczęśliwość, pewnego dnia opuści ów zniszczony dom, by podróżować pośród gwiazd.

Dzięki swojej tajemnicy wiara ukazała, że moje kości i ziemia, z której zostałem stworzony, nie były bezwartościowym prochem, który został zdeptany, lecz że ziemia była drzwiami prowadzącymi do Bożego miłosierdzia i zasłoną przed komnatami Raju.

Dzięki tajemnicy Koranu wiara ukazała, że świat, który memu niedbałemu oku zdał się staczającym się za moimi plecami w nicość i niebyt, jest zbiorem pism Wiecznego, Który jest ponad wszelkie potrzeby, zbiorem kart wypełnionych wychwalającymi Boga ozdobami i haftami, które wypełniły

swoje obowiązki, wyraziły swe znaczenie, a odchodząc, pozostawiły po sobie wyniki swych działań, istniejące zamiast nich samych. To wszystko sprawiło, że poznałem naturę naszego świata w stopniu całkowitej pewności.

Dzięki światłu Koranu wiara ukazała, że grób, który spoglądał na mnie z przyszłości szeroko otwartymi oczami, nie był paszczą bezdennej studni, lecz drzwiami prowadzącymi do świata światła, zaś szeroka droga, która ciągnęła się za nim ku wieczności, nie prowadziła do nicości i niebytu, lecz do istniejącego królestwa światła i do wiecznej szczęśliwości. Ponieważ wiara wykazała to wszystko w stopniu, który dał mi całkowite przekonanie, stała się zarówno remedium, jak i balsamem na moje cierpienia.

W miejsce bardzo nieznacznej zdolności, którą można otrzymać, wiara wkłada w ręce ograniczonego daru woli dowód, dzięki któremu wola w obliczu niezliczonych wrogów i warstw ciemności może zyskać oparcie w nieskończonej mocy i połączyć się z bezgranicznym miłosierdziem. Zaiste, wiara jest dowodem w ręku woli człowieka, a choć broń człowieka, jaką jest wola, sama w sobie jest krótka, słaba i niedoskonała, to jeśli dzięki tajemnicy wiary - jak dzieje się wtedy, gdy żołnierz używa swej częściowej siły w imieniu kraju, dzięki czemu wykonuje obowiązki dalece wykraczające poza jego własną siłę - ograniczona zdolność woli używana jest w Imię Wszechmocnego Boga i na Jego drodze, można dzięki niej zdobyć Raj szeroki na pięćset lat drogi.

Wiara przejmuje z rąk ciała cugle zdolności woli, która nie może przeniknąć do przeszłości ani przyszłości, i przekazuje je w ręce serca i duszy. Ponieważ sfera ich życia nie jest ograniczona do teraźniejszości, jak jest to w przypadku ciała, lecz obejmuje bardzo wiele lat z przeszłości i bardzo wiele lat z przyszłości, wola przestaje być ograniczona, a zyskuje uniwersalność. Dzięki sile wiary wola może wkroczyć do najgłębszej doliny przeszłości i odepchnąć ciemność jej smutków; tak samo uzbrojona w światło wiary może wznieść się na szczyt najwyższej spośród gór przyszłości i usunąć związane z nią lęki.

O, moi starsi bracia i siostry, którzy doznajecie trudności podeszłego wieku, jak doznaję ich ja sam! Ponieważ, niech będzie chwała Bogu Jedynemu, jesteśmy wierzącymi, a w wierze znajduje się tak wiele świetlistych, dających przyjemność, miłych nam i sprawiających satysfakcję skarbów, ponieważ nasza starość jeszcze bardziej przynagla nas, byśmy zdobyli zawartość owego skarbca, z pewnością miast uskarżać się na starość, której towarzyszy wiara, powinniśmy raczej składać Bogu nieskończone podziękowania.

NADZIEJA ÓSMA

W czasie, gdy na mojej głowie pojawiła się siwizna, ów znak starości, wrzawa pierwszej wojny światowej, która uczyniła głęboki sen młodości jeszcze cięższym, wstrząs, jakim była dla mnie niewola i los jeńca wojennego, wielka sława i zaszczyty, jakie zostały mi przyznane, kiedy powróciłem do Stambułu, uprzejme traktowanie i uwaga - jaką poświęcali mi wszyscy, od Kalifa, Wielkiego Muftiego i głównodowodzącego armii, po studentów religii - daleko przekraczające te, na jakie zasługiwałem, upojenie młodością, stan umysłu, który wywołała pozycja, jaką osiągnąłem - to wszystko uczyniło sen młodości tak głębokim, że po prostu postrzegałem ten świat jako trwały, a siebie samego jako w cudowny sposób nieśmiertelnego, na trwale spojonego ze światem.

Pewnego dnia w miesiącu ramadan wybrałem się do Meczetu Bajazyda, by posłuchać szczerych recytatorów Koranu. Za pomocą ich języków Koran, owa Księga cudownej wystawy, obwieścił swe wzniosłe, niebiańskie orędzie i zarządzenie wersetu:

كُلُّ نَفْسٍ ذَٓائِقَةُ الْمَوْتِ

{[*]: Każda dusza zakosztuje śmierci, Koran, 3:185, 21:35, 29:57.} tóry z całą mocą daje nowinę o śmierci człowieka i śmierci wszystkich żywych stworzeń. Owo zarządzenie dotarło do mojego ucha, przeniknęło do głębi mojego serca i mocno się w nim ugruntowało, druzgocząc mój głęboki sen i nieuwagę. Wyszedłem z meczetu. Z powodu otępienia przez sen, który na długo zagościł w mojej głowie, teraz przez kilka dni szalała w niej nawałnica, a ja postrzegałem samego siebie jako statek z płonącą maszynownią i wirującym kompasem. Za każdym razem, kiedy patrzyłem na swoje włosy w lustrze, siwizna mówiła mi: "Zwróć na mnie uwagę!" I tak sytuacja stała się dla mnie jasna dzięki przestrogom moich siwych włosów.

Ujrzałem, że młodość, która tak urzekła mnie swymi przyjemnościami i której tak ufałem, pożegnała się ze mną, że życie doczesne, które tak pokochałem i w które byłem tak zaangażowany, zaczęło gasnąć, a także, że świat, z którym byłem tak blisko związany i w którym byłem wręcz zakochany, mówił do mnie: "Szczęśliwej podróży!" i ostrzegał mnie, że pewnego dnia opuszczę jego gospodę, która również mówiła mi: "Do widzenia!", przygotowując się do mego odejścia. Dzięki wskazówkom wersetu koranicznego:

كُلُّ نَفْسٍ ذَٓائِقَةُ الْمَوْتِ

memu sercu odsłoniło się następujące jego znaczenie:

Ludzkość jest stworzeniem żywym i umrze, by mogła zostać wskrzeszona. Kula ziemska jest stworzeniem żywym, które również umrze,

by następnie przybrać kształt wiecznego świata. Nasz świat także jest stworzeniem żywym, które umrze, by przyjąć kształt życia ostatecznego.

Kiedy byłem w takim stanie, przemyślałem własną sytuację. Ujrzałem, że młodość, która jest źródłem przyjemności, odchodziła ode mnie, podczas gdy starość, która jest źródłem smutku, zbliżała się, że życie doczesne, tak lśniące i świetliste, odjeżdżało, podczas gdy śmierć, która z pozoru jest przerażającą ciemnością, przygotowywała się do przybycia, i że ten przemiły świat, który jest umiłowany i uważany za trwały przez niedbałych, spieszył ku swemu zgonowi.

By okłamać samego siebie i ponownie zanurzyć głowę w nieuwadze, pomyślałem o przyjemnościach, jakie dawała pozycja społeczna, którą cieszyłem się w Stambule, a która była daleko wyższa, niż na to zasługiwałem, lecz nie znalazłem w tym wszystkim żadnej korzyści. Szacunek ludzi, uwaga, jaką mi poświęcali i ich pocieszenie mogły towarzyszyć mi jedynie do drzwi grobu, które już widziałem na horyzoncie, tam miały wygasnąć. Ponieważ ujrzałem, że za bogato ozdobioną zasłoną chwały i rozgłosu (które są złudnym celem ludzi goniących za sławą) znajdują się nużąca hipokryzja, zimne zarozumialstwo i chwilowe oszołomienie, zrozumiałem, że owe rzeczy, które zwodziły mnie aż do tamtej pory, nie mogą zapewnić mi żadnej pociechy ani też nie ma w nich żadnego światła.

Ponownie zacząłem słuchać recytatorów w Meczecie Bajazyda, by usłyszeć niebiańskie nauczanie Koranu i by zbudzić się jeszcze raz. Usłyszałem dobre wieści spośród wzniosłych nauk Świętej Księgi dzięki świętym zarządzeniom w rodzaju wersetu:

وَ بَشِّرِ الَّذ۪ينَ اٰمَنُوا

{[*]: I zwiastuj (Muhammadzie) radosną wieść tym, którzy uwierzyli i czynili dobre dzieła, iż dla nich będą Ogrody, gdzie w dole płyną strumyki... Koran, 2:25.}

Dzięki blaskowi owego wersetu mogłem szukać pocieszenia, nadziei i światła w tych kwestiach, które wcześniej sprawiały, że czułem przerażenie, osamotnienie i rozpacz, nie zaś poza nimi. Nieskończone dzięki niech będą Wszechmocnemu Bogu za to, że znalazłem lekarstwo wewnątrz dolegliwości, światło wewnątrz ciemności, pocieszenie wewnątrz przerażenia.

Najpierw spojrzałem w twarz śmierci, którą wyobrażamy sobie jako najbardziej straszliwą i która przeraża każdego. Dzięki światłu Koranu zobaczyłem, że choć zasłona śmierci jest czarna, ciemna i szpetna, dla wiernych jej prawdziwe oblicze jest świetliste i piękne. Bezapelacyjnie dowiedliśmy tej prawdy w wielu częściach Traktatów Światła. Na przykład, jak objaśniliśmy to w Słowie Ósmym i Liście Dwudziestym, śmierć nie jest unicestwieniem i rozłąką, lecz wstępem do życia wiecznego i jego

początkiem. Jest odejściem do cywila i odpoczynkiem od trudności obowiązków życia doczesnego. Jest zmianą miejsca zamieszkania. Jest spotkaniem z karawaną przyjaciół, którzy już wyemigrowali do pośredniego świata. I tak dalej; dzięki prawdom podobnym do tych ujrzałem prawdziwą, piękną twarz śmierci. Spojrzałem w jej twarz nie ze strachem, lecz z pewnego rodzaju pragnieniem i tęsknotą, pojmując jedno ze znaczeń rozważań nad śmiercią, jakim oddają się sufi.

Następnie zadumałem się nad moją młodością, która odeszła - nad młodością, która czyni każdego płaczącym nad jej przemijaniem, nad młodością, która rozkochuje w sobie każdego, która każdego wypełnia pragnieniem i pożądaniem, co powoduje, że przemija w grzechu i nieuwadze. Ujrzałem, że pod przepięknie haftowaną szatą młodości kryła się jej szkaradna, przepita, ogłupiona twarz. Gdybym nie poznał prawdziwej natury młodości, uczyniłaby mnie ona szlochającym przez sto lat (gdybym pozostał na tym świecie tak długo), miast upoić mnie i zabawić przez kilka lat jej trwania. Jak rzekł, lamentując, pewien człowiek:

لَيْتَ الشَّبَابَ يَعُودُ يَوْمًا فَاُخْبِرَهُ بِمَا فَعَلَ الْمَش۪يبُ

{[*]: Och, gdyby tylko pewnego dnia moja młodość powróciła, opowiedziałbym jej o wszystkich niedolach, które przyniosła mi starość.}

Zaiste, starsi ludzie podobni temu człowiekowi, którzy nie znają prawdziwej natury młodości, myślą o własnej młodości i płaczą z żalu i tęsknoty. Jednak kiedy młodość jest udziałem wiernych o rozsądnych umysłach i sercach, jest najbardziej potężnym, przyjemnym i miłym środkiem, zabezpieczającym dobre dzieła i handel dla życia ostatecznego - tak długo, jak wierni spędzą ją na aktach czci, na owym handlu i na spełnianiu tych dobrych dzieł. Dla tych, którzy znają swoje obowiązki wynikające z religii i nie zmarnują swej młodości, jest ona drogocennym i zachwycającym darem Bożym. Kiedy jednak nie spędzimy jej w umiarkowaniu, uczciwości i bogobojności, wtedy kryje się w niej wiele niebezpieczeństw; wówczas młodość niszczy zarówno wieczne szczęście, jak i życie na tym świecie. Przyjemności jednego roku lub dwóch lat młodości na starość skutkują wieloma latami żalu i smutku.

Ponieważ dla większości ludzi młodość jest szkodliwa, powinniśmy dziękować Bogu za to, że zostaliśmy wyratowani od jej niebezpieczeństw i szkód. Przyjemności młodego wieku odchodzą, jak wszystko inne. Jeśli czas owych przyjemności został spędzony na wykonywaniu aktów czci i dobrych dzieł, owoce takiej młodości pozostają na wieki i stają się środkami, dzięki którym możemy zdobyć młodość w życiu wiecznym.

Następnie zastanowiłem się nad światem, w którym większość ludzi jest zakochana i od którego jest uzależniona. Dzięki światłu Koranu zobaczyłem, że ten świat ma trzy twarze, jedna wewnątrz drugiej:

Pierwszawskazuje na Najpiękniejsze Imiona Boga i jest dla nich zwierciadłem.

Drugawskazuje na życie ostateczne i jest dla niego polem uprawnym.

Trzeciawskazuje na życie doczesne i jest placem zabaw dla niedbałych.

Co więcej, każdy ma swój własny, rozległy świat wewnątrz naszego świata. Światów istniejących jeden wewnątrz Drugiego jest wręcz tyle, ile jest istot ludzkich. Filarem osobistego świata każdego człowieka jest jego życie. Jeśli ciało człowieka odejdzie, jego świat zawali mu się na głowę, a ten dzień będzie dla niego Dniem Zguby. Ponieważ nieuważni i niedbali nie zdają sobie sprawy z tego, że ich świat będzie tak szybko zniszczony, mają go za trwały (tak jak uważają za trwały nasz świat doczesny) i oddają mu cześć. W myślach rzekłem sam do siebie: "Ja również mam swój prywatny świat, który szybko runie i zostanie zburzony, tak jak światy innych ludzi. Jaką zatem wartość mają ów prywatny świat i moje krótkie życie?"

Wówczas dzięki światłu Koranu zrozumiałem, że tak dla mnie samego, jak i dla każdego innego nasz świat jest tymczasowym miejscem handlu, gospodą, która każdego dnia wypełnia się gośćmi i pustoszeje, targiem, który został założony przy drodze, by przechodzący tą drogą mogli robić na nim zakupy, wciąż odnawianym notatnikiem Przedwiecznego pisarza, Który stale zapisuje i wymazuje Swoje słowa, a każda wiosna jest listem zapisanym złotym atramentem, a każde lato doskonale ułożonym poematem; ujrzałem, że nasz świat jest ukształtowany z luster, które odbijają i odnawiają przejawy Najpiękniejszych Imion Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała, jest polem życia ostatecznego i klombem Bożego miłosierdzia, a także szczególnym, tymczasowym warsztatem, w którym wytwarza się szyldy, jakie zostaną ukazane w świecie wiecznym.

Złożyłem sto tysięcy podziękowań Stwórcy, Któremu należy się wszelka chwała, a Który uczynił nasz świat właśnie takim. Zrozumiałem, że choć rodzajowi ludzkiemu została dana miłość dla pięknych, ukrytych twarzy naszego świata, które wskazują na życie ostateczne i na Najpiękniejsze Imiona Boga, marnotrawiąc tę miłość poprzez kierowanie jej ku tej twarzy świata, która jest przemijająca, szpetna, szkodliwa i zachęca do niedbalstwa, ludzie ujawniają znaczenie hadisu, w którym Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) powiedział: Miłość do życia doczesnego jest naczelnikiem wszystkich błędów.{[*]: Al-'Adżluni, As-Sujuti, Isfahani, Al-Munałi.}

O, ludzie starsi! Uświadomiłem sobie ową prawdę dzięki światłu Wszechmądrego Koranu, dzięki ostrzeżeniom mojej starości i dzięki wierze, która otworzyła mi oczy. Wykazałem ją i poparłem rozstrzygającymi dowodami w wielu miejscach Traktatów Światła. Doświadczyłem prawdziwego pocieszenia, potężnej nadziei, ujrzałem lśniące światło. Byłem wdzięczny za moją starość i byłem szczęśliwy z powodu odejścia mojej młodości. Wy również nie płaczcie, lecz składajcie Bogu podziękowania. Ponieważ istnieją wiara i prawda, zatem jedynie niedbali mogą być tymi, którzy płaczą, a sprowadzeni z drogi prostej tymi, którzy lamentują.

NADZIEJA DZIEWIĄTA

Podczas pierwszej wojny światowej przebywałem w Kostromie, w odległej guberni północno-wschodniej Rosji jako jeniec wojenny. Był tam mały meczet należący do Tatarów, który stał nad brzegiem sławnej rzeki Wołgi. Często przykrzyło mi się wśród moich przyjaciół, innych oficerów. Tęskniłem do samotności, ale nie mogłem wędrować po okolicy bez zezwolenia. Później, po wpłaceniu kaucji, zabrano mnie do dzielnicy tatarskiej, do owego małego meczetu nad brzegiem Wołgi. Sypiałem tam, samotny. Zbliżała się wiosna. Pośród długich, długich nocy owego północnego kraju cierpiałem na bezsenność; smutny plusk Wołgi, pozbawiony radości stuk kropel deszczu i przygnębiający szept wiatru wśród ciemnych nocy i ciemności zesłania chwilowo zbudziły mnie z głębokiego snu nieuwagi. Jeszcze nie uważałem samego siebie za starego, jednak ci, którzy doświadczyli okropności wielkiej wojny, byli starzy, ponieważ tamte dni, jak ukazuje to werset koraniczny:

يَوْمًا يَجْعَلُ الْوِلْدَانَ ش۪يبًا

{[*]: Jakże wy się uchronicie - jeśli pozostaniecie niewiernymi - tego Dnia, który dzieci uczyni siwowłosymi?, Koran, 73:17.}

uczyniły starymi nawet dzieci. Chociaż miałem wówczas czterdzieści lat, czułem się tak, jakbym miał osiemdziesiąt. W owe długie i ciemne noce, wśród boleści zesłania, w mym przygnębiającym stanie rozpaczałem nad życiem i nad moją ojczyzną. Spojrzałem na swoją bezsilność i samotność, i nadzieja zawiodła.

Wówczas, kiedy byłem w takim stanie, odsiecz przybyła ze strony Mądrego Koranu. Mój język powiedział:

حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ

{[*]: "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!", Koran, 3:173.} moje serce zawołało z płaczem:g

غَر۪يبَمْ ب۪ى كَسَمْ ضَع۪يفَمْ نَاتُوَانَمْ اَلْاَمَانْ گُويَمْ عَفُوْ جُويَمْ مَدَدْ خَواهَمْ زِدَرْگَاهَتْ اِلٰه۪ى

{[*]: Jestem obcy, jestem samotny, jestem słaby, jestem bezsilny; Poszukuję Twego miłosierdzia, poszukuję Twego przebaczenia, poszukuję Twej pomocy, o, mój Boże!}

Kiedy pomyślałem o moich dawnych przyjaciołach w ojczyźnie i wyobraziłem sobie, że umieram na wygnaniu, jak Niyazi Misri, do mojej poszukującej przyjaciela duszy wlały się takie oto wersy:

Uciekając od smutku świata, Lecąc na skrzydłach żarliwości i tęsknoty,

Rozpościeram owe skrzydła w pustce, Z każdym oddechem wołając: "Przyjacielu! Przyjacielu!"

Tak czy inaczej, wśród owej przygnębiającej, godnej politowania, długiej nocy zesłania, pośród której cierpiałem z powodu rozłąki, moja słabość i bezsilność stały się tak skutecznymi środkami i orędownikami na Bożym dworze, że jeszcze dzisiaj wciąż mnie to zdumiewa. Kilka dni później uciekłem na własną rękę, nie znając rosyjskiego, pokonując odległość, na przebycie której byłby potrzebny rok marszu piechotą. Zostałem wybawiony w cudowny sposób, dzięki Bożej łasce, którą zostałem obdarowany w wyniku mojej słabości i bezsiły. Następnie przez Warszawę i Austrię dotarłem do Stambułu. Tak, to, że wyratowałem się w taki sposób i z taką łatwością, było dość niezwykłe! Ukończyłem swój długi lot ku wolności ze swobodą i łatwością, jakie nie byłyby dane nawet najbardziej odważnym i najbardziej przebiegłym ludziom mówiącym po rosyjsku.

Tamta noc, spędzona w meczecie nad brzegami Wołgi, sprawiła, że podjąłem decyzję, by resztę swego życia spędzić jako pustelnik. Rzekłem do siebie: "Już dość tego mieszania się w życie ludzi i społeczeństwa". Ponieważ ostatecznie miałem zstąpić do grobu w samotności, powiedziałem: "Od tej chwili wybieram osamotnienie, by oswoić się z nim". Jednak niestety!, rzeczy niewydające żadnych skutków, jak moi liczni przyjaciele ze Stambułu, blaski życia doczesnego w owym mieście, a zwłaszcza sława i zaszczyty, jakie stały się tam moim udziałem (a które były daleko większe niż moje zasługi), sprawiły, że na pewien czas zapomniałem o mojej decyzji. Było tak, jakby tamta noc na zesłaniu była świetlistą czernią w oczach mojego życia, zaś lśniąca jasność dnia w Stambule jawiła się im jako pozbawiona światła biel. Oczy mego życia nie mogły spojrzeć przed siebie, lecz wciąż drzemały, aż dwa lata później Ghałs al-A'zam, Szejk Gajlani, otworzył moje oczy ponownie poprzez swą księgę Futuh al-Ghajb.

O, starsi mężczyźni i starsze kobiety! Wiedzcie, że starość i niemoc podeszłego wieku są środkami, dzięki którym można zwrócić na siebie uwagę Boga, zdobyć Jego łaskę i miłosierdzie. Przejawy miłosierdzia widoczne na obliczu ziemi ukazują tę prawdę w najbardziej jasnym stylu, tak jak sam zaobserwowałem to przy licznych okazjach. Najsłabsze i najbardziej bezsilne spośród zwierząt są ich młode, lecz są one tymi, które otrzymują najsłodszy i najpiękniejszy przejaw miłosierdzia. Bezsilność piskląt w gnieździe na szczycie drzewa przyciąga do nich przejaw miłosierdzia, wobec którego ich matka jest jak słuchający rozkazów żołnierz. Matka piskląt lata wszędzie wokoło, by przynieść im pożywienie. Kiedy pisklęta rosną w siłę, a ich skrzydła stają się mocniejsze, młode zapominają o swej bezsilności, zaś ich matka mówi do nich: "Lećcie i same znajdźcie własne pożywienie", po czym nie słucha ich dłużej.

Jak owa tajemnica wiary przejawia się w sile, udzielonej pisklętom, tak samo przejawia się w sile udzielanej osobom starszym, które podobne są do młodych pod względem słabości i bezsilności. Pewne doświadczenia, jakich doznałem, doprowadziły mnie do ukształtowania niezachwianego przekonania, zgodnie z którym tak, jak zaopatrzenie niemowląt jest zsyłane im przez Boże miłosierdzie w cudowny sposób i właśnie ze względu na ich bezsilność zostało uczynione wypływającym wprost ze źródeł, jakimi są piersi matek, tak samo zaopatrzenie wierzących spośród osób starszych, którzy osiągnęli niewinność, jest im zsyłane w obfitości. Ta prawda jest udowodniona również przez hadis, który mówi: Gd yby nie starsi spośród twojego ludu z plecami przygiętymi przez podeszły wiek, nieszczęścia spadłyby na was jak powódź.{[*]: Al-'Adżluni, Al-Munałi, Al-Bajhaqi.} Hadis ten oznajmia zarówno, że źródłem obfitości dla domu są starsi spośród jego mieszkańców, jak również, że to oni chronią dom przed dopustem nieszczęść.

Ponieważ słabość i bezsilność starości są środkami, dzięki którym w tak wielkim stopniu można przyciągnąć uwagę Bożego miłosierdzia; ponieważ w wersetach:

اِمَّا يَبْلُغَنَّ عِنْدَكَ الْكِبَرَ اَحَدُهُمَٓا اَوْ كِلَاهُمَا فَلَا تَقُلْ لَهُمَٓا اُفٍّ وَلَا تَنْهَرْهُمَا وَقُلْ لَهُمَا قَوْلًا كَر۪يمًا ٭ وَاخْفِضْ لَهُمَا جَنَاحَ الذُّلِّ مِنَ الرَّحْمَةِ وَقُلْ رَبِّ ارْحَمْهُمَا كَمَا رَبَّيَان۪ى صَغ۪يرًا

{[*]: I postanowił twój Pan, abyście nie czcili nikogo innego, jak tylko Jego; i dla rodziców - dobroć! A jeśli jedno z nich lub oboje osiągną przy tobie starość, to nie mów im: "Precz!" i nie popychaj ich, lecz mów do nich słowami pełnymi szacunku! Pochylaj ku nim skrzydło łagodności, przez miłosierdzie, i mów: "Panie mój, bądź dla nich miłosierny, tak jak oni byli, wychowując mnie, kiedy byłem mały" Koran, 17:23-24.}

Mądry Koran w najbardziej cudowny sposób i na pięć sposobów wzywa dzieci do tego, by były uprzejme i pełne szacunku wobec swych starszych rodziców; ponieważ religia islamu nakazuje szacunek i współczucie dla osób starszych; ponieważ ludzka natura również wymaga szacunku i litości dla sędziwych starców - przeto my, ludzie starsi, z pewnością otrzymujemy dzięki Bożej łasce znaczące, niezmienne miłosierdzie, szacunek i uczucia innych ludzi, jak również przyjemności natury duchowej wynikające z szacunku i współczucia, w miejsce ulotnych przyjemności cielesnych i żądz młodości, a w takim przypadku nie zamienilibyśmy naszej starości nawet na stokroć piękniejszą młodość. Tak, mogę powiedzieć wam z całkowitym przekonaniem, że choćby dawano mi dziesięć lat młodości starego Saida, nie oddałbym za nie nawet jednego roku starości nowego Saida. Jestem zadowolony z mojego podeszłego wieku, i wy również powinniście być zadowoleni!

NADZIEJA DZIESIĄTA

Przez rok lub dwa lata spędzone w Stambule po powrocie z rosyjskiej niewoli byłem owładnięty przez nieuwagę. Polityka bieżącego dnia sprawiła, że przestałem poświęcać uwagę samemu sobie, lecz roztrwoniłem ją na sprawy świata zewnętrznego. Któregoś dnia siedziałem w pewnym wysokim miejscu, patrząc niedbale na dolinę w Stambule, w której leży Cmentarz Sułtana Eyuba, kiedy zostałem opanowany przez stan umysłu, w którym, spoglądając w dół, ujrzałem, jak mój własny świat umiera, a moja dusza odchodzi. Powiedziałem do siebie: "Zastanawiam się, czy to inskrypcje na nagrobkach są tym, co podsuwa mi takie złudzenia?" i odwróciłem wzrok. Nie patrzyłem w dal, lecz na cmentarz. Wówczas mojemu sercu udzieliła się następująca myśl: "Ten cmentarz, który widzisz wokół siebie, po stokroć obejmuje cały Stambuł, ponieważ Stambuł zdążył już po stokroć opustoszeć. Nie możesz uciec przez rozkazem Wszechmądrego i Potężnego, Który sprawił, że wszyscy mieszkańcy Stambułu zostali zsypani do grobów. Nie jesteś wyjątkiem, ty również odejdziesz".

Wyszedłem z cmentarza i z głową pełną owych niesamowitych myśli wszedłem do małej celki przy Meczecie Sułtana Eyuba, w której

zatrzymywałem się wiele razy wcześniej. Pomyślałem, że po trzykroć jestem gościem: jestem gościem w tym maleńkim pokoiku, gościem w Stambule i gościem na tym świecie, zaś gość musi myśleć o czekającej go drodze. Tak jak opuszczę ten pokój, tak pewnego dnia opuszczę Stambuł, a jeszcze innego dnia odejdę z tego świata.

Kiedy mój umysł pozostawał w takim stanie, serce zostało opanowane przez wielce żałośliwy i bolesny smutek. Nie straciłem jedynie jednego lub dwóch przyjaciół; miałem rozstać się z tysiącami ludzi ze Stambułu, których miłowałem, a także z samym Stambułem, który również bardzo kochałem. Tak, jak miałem rozstać się z setkami tysięcy przyjaciół na tym świecie, tak samo miałem opuścić piękny świat, który mnie urzekł i który umiłowałem. Kiedy zastanawiałem się nad tym, jeszcze raz wspiąłem się do owego miejsca na cmentarzu. Właśnie wtedy ukazali mi się wszyscy zmarli ze Stambułu, chodzący wokół mnie. Od czasu do czasu bywałem w kinie, by czegoś się nauczyć, a moja wizja była podobna filmowi, który ukazuje w teraźniejszości wydarzenia z przeszłości. Wszyscy ludzie, których wówczas zobaczyłem, ukazali mi się jako pochód zwłok. Moja wyobraźnia powiedziała do mnie: "Niektórzy spośród zmarłych pochowanych na tym cmentarzu ukazali ci się, jak maszerują wokół ciebie niby na kinowym ekranie, zatem powinieneś również zobaczyć ludzi teraźniejszości, którzy są w drodze wiodącej ku przyszłemu zstąpieniu do grobu, jako tych, którzy już do niego zstąpili. Oni również są wśród tych trupów, krążących wokół ciebie".

Nagle, dzięki światłu Koranu i dzięki przewodnictwu Ghałs al-A'zam, Szejka Al-Gajlaniego, mój smutek przekształcił się w radość. Oto, jak to się stało:

Światło bijące z Koranu poddało mi następującą myśl: "Kiedy byłeś jeńcem wojennym i przebywałeś na zesłaniu w Kostromie na północnym wschodzie, miałeś jednego lub dwóch przyjaciół spośród oficerów. Wiedziałeś, że tak czy inaczej pewnego dnia pojadą oni do Stambułu. Gdyby jeden z nich zapytał cię: 'Czy chcesz jechać do Stambułu, czy też chcesz pozostać tutaj?', z całą pewnością, jeśli miałeś choć na jotę inteligencji, z radością wybrałbyś podróż do Stambułu, ponieważ spośród tysiąca i jednego twoich przyjaciół dziewięciuset dziewięćdziesięciu dziewięciu przebywało już w Stambule. Tam pozostał jedynie jeden lub dwaj, a oni również mieli opuścić to miejsce. Nie powinieneś zatem traktować udania się do Stambułu jako zasmucającej podróży czy też bolesnej rozłąki. Co więcej, przybyłeś tutaj, i czyż nie byłeś szczęśliwy z tego powodu? Zostałeś wybawiony od długich i ciemnych nocy i od mroźnych, burzliwych zim w nieprzyjacielskim kraju. Przybyłeś do Stambułu, do raju tego świata!"

Dokładnie w ten sam sposób, od waszego dzieciństwa aż po wiek, który osiągnęliście obecnie, dziewięćdziesięciu dziewięciu spośród stu ludzi, których kochaliście, wyemigrowało na cmentarz, który tak was przeraża. Każdy z was ma jednego lub dwóch przyjaciół, którzy wciąż są na tym świecie, a oni również z niego odejdą. Wasza śmierć na tym świecie nie jest rozłąką, lecz zjednoczeniem, jest ponownym połączeniem się ze wszystkimi przyjaciółmi. Mnie samemu przypomniano, że przyjaciele (to jest, ich nieśmiertelne dusze) pozostawili za sobą, pod ziemią, swe zniszczone mieszkania {[*]: Tj. ciała.} i niektórzy spośród nich wędrują wśród gwiazd, a niektórzy między poziomami pośredniego królestwa.

Tak, Koran i wiara udowadniają ową prawdę z taką pewnością, że powinniście - jeśli nie jesteście całkowicie pozbawieni serc i dusz, a waszych serc nie zadusiło zbłądzenie - uwierzyć w nią tak, jakbyście ujrzeli ją na własne oczy, ponieważ z całą pewnością i oczywistością Najbardziej Szczodry Stwórca, Który upiększa ten świat przez niezliczone rodzaje Swoich upominków i darów, Który ukazuje Swoją absolutną władzę z hojnością i litością, Który zachowuje nawet najmniej znaczące rzeczy, takie jak nasiona, nie unicestwiłby człowieka ani nie wysłał go w niebyt czy na pustkowie, nie postąpiłby z nim tak nieuprzejmie i bez żadnego zamysłu, jak może się to na pozór zdawać, jako że człowiek jest najdoskonalszym, najbardziej wszechstronnym, najważniejszym i najbardziej ukochanym przez Boga spośród wszystkich Jego stworzeń. Raczej jak rolnik rzuca w ziemię ziarno, tak Litościwy Stwórca na pewien czas rzuca pod ziemię (która jest drzwiami prowadzącymi do Jego miłosierdzia) Swoje ukochane stworzenia, by wypuściły pędy w innym życiu.

{(*): Ta prawda została dowiedziona tak jasno, jak jasne jest to, że dwa razy dwa równa się cztery, w innych częściach Traktatów Światła, a zwłaszcza w Słowach: Dziesiątym i Dwudziestym Dziewiątym.}

Po tym, jak otrzymałem owo napomnienie od Koranu, cmentarz stał się dla mnie miejscem bardziej swojskim niż Stambuł. Osamotnienie i odosobnienie stały mi się milsze niż rozmowa i towarzystwo, i znalazłem swą samotnię w Sariyer nad Bosforem. Tam Ghałs al-A'zam (niech Bóg będzie z niego rad) z jego dziełem Futuh al-Ghajbzostał moim mistrzem, lekarzem i przewodnikiem, podczas gdy Imam Rabbani (niech Bóg będzie z niego rad) z jego Listami został moim towarzyszem, współczującym przyjacielem i nauczycielem. Dziękowałem Bogu, będąc nadzwyczaj szczęśliwy z tego, że dostąpiłem starości, wycofawszy się z dala od cywilizacji i uwolniwszy się od życia społecznego.

O wy, szanowni, którzy wkroczyliście w podeszły wiek i którzy dzięki ostrzeżeniom starości często wspominacie śmierć! Zgodnie ze światłem nauk wiary, jakie przekazuje Koran, powinniśmy spoglądać życzliwym okiem na starość, śmierć i choroby, a pod pewnym względem wręcz powinniśmy je pokochać. Jako że posiadamy nieskończenie drogocenny dar, jakim jest wiara, starość, choroba i śmierć są dla nas przyjemne. Jeśli istnieją rzeczy, które są nam niemiłe, to są nimi grzech, występek, innowacje i zbłądzenie.

NADZIEJA JEDENASTA

Po powrocie z niewoli mieszkałem wraz z mym bratankiem Abdurrahmanem {[*]: Abdurrahman był synem starszego brata Bediuzzamana, Abdullaha. Urodził się w Nurs w roku 1903. Był duchowym synem Bediuzzamana, uczniem i pomocnikiem. Dołączył do swego stryja w Stambule po pierwszej wojnie światowej i w owym czasie opublikował jego krótką biografię. Zmarł w 1928 roku w Ankarze i tam został pochowany.} w willi położonej na stambulskim wzgórzu Camlica. Z punktu widzenia życia doczesnego sytuacja, w jakiej się znajdowałem, mogłaby być postrzegana jako najbardziej pomyślna dla ludzi takich jak my, ponieważ zostałem ocalony od losu jeńca wojennego, a w Daru'l-Hikmet {[*]: Pełną nazwę w języku arabskim: Dar al-Hikma al-Islamijja, można przetłumaczyć mniej więcej jako "Dom (a. Siedziba) mądrości muzułmańskiej". Daru'l-Hikmet był komitetem złożonym z najwybitniejszych uczonych, pisarzy i myślicieli ówczesnej Turcji.} odnosiliśmy sukcesy w rozpowszechnianiu wiedzy w sposób wzniosły i odpowiedni do mojego wyuczonego zawodu. Zaszczyty i szacunek, jakie stały się moim udziałem, dalece przekraczały te, na jakie zasługiwałem. Mieszkałem w najpiękniejszym miejscu Stambułu. Wszystkie moje sprawy szły doskonale. Byłem razem z nieżyjącym już Abdurrahmanem, moim bratankiem, który był nadzwyczaj inteligentny i gotów do poświęceń, był dla mnie zarówno uczniem, jak służącym, pisarzem i duchowym synem. Jednak wówczas, kiedy wiedziałem, że jestem bardziej szczęśliwy niż ktokolwiek inny na świecie, spojrzałem w lustro i ujrzałem siwe włosy na mojej głowie i na brodzie.

Nagle powróciło wrażenie duchowego przebudzenia, jakiego doświadczyłem w meczecie w Kostromie podczas niewoli. Zacząłem badać okoliczności i przyczyny, do których czułem autentyczne przywiązanie i które, jak mniemałem, były źródłem szczęśliwości na tym świecie. Jednak, którejkolwiek z nich bym się nie przyglądał, widziałem, że była zepsuta, niewarta przywiązania, zwodnicza. Mniej więcej w tym samym czasie poniosłem konsekwencje niespodziewanie i niewyobrażalnie nielojalnego postępowania przyjaciela, którego miałem za najbardziej wiernego.

Czułem wstręt do świata. Rzekłem sam do siebie: "Czy zostałem oszukany z kretesem? Widzę, że wielu ludzi spogląda na naszą sytuację z zawiścią, podczas gdy w rzeczywistości jest ona godna współczucia. Czy wszyscy ci ludzie są szaleni, czy to ja jestem tym, który oszalał, ponieważ postrzegam wszystkich ahl ad-dunjaw taki sposób?"

Tak czy inaczej, w rezultacie owego dotkliwego przebudzenia, spowodowanego przez moją starość, przede wszystkim dostrzegłem przemijającą naturę wszystkich efemerycznych rzeczy, do których byłem przywiązany. Wówczas spojrzałem na siebie i ujrzałem, że jestem całkowicie bezsilny. Następnie moja dusza, która pragnie nieśmiertelności, lecz była rozmiłowana w efemerycznych rzeczach, które wyobrażała sobie jako nieśmiertelne, oznajmiła: "Ponieważ jestem tylko przejściowym bytem związanym z moim ciałem, jakież dobro mogą mi przynieść owe efemeryczne rzeczy? Ponieważ jestem słaba, czegóż mogę oczekiwać od tych bezsilnych rzeczy? Tym, czego potrzebuję, jest Ten, Który jest Wieczny i Trwający, Ten, Który jest Przedwieczny i Wszechmocny, Który dostarczy remedium na moje choroby". Rozpocząłem poszukiwania.

Wówczas przede wszystkim uciekłem się do nauki (którą wtedy studiowałem) płynącej ze starości i zacząłem poszukiwać pocieszenia i nadziei. Jednak niestety, aż do tego czasu wypełniałem swój umysł naukami filozofii na równi z naukami islamu i zupełnie błędnie wyobrażałem sobie owe filozoficzne nauki jako źródło postępu i narzędzie oświecenia. Owe filozoficzne kwestie wielce zbrukały mą duszę i stały się przeszkodą dla rozwoju duchowego. Nagle, dzięki miłosierdziu i szczodrości Wszechmocnego Boga, przybyła mi na pomoc święta mądrość Koranu. Jak objaśniłem to w wielu częściach Traktatów Światła, owa mądrość zmyła brud filozofii i oczyściła z niego moją duszę.

Na przykład, duchowe ciemności wynikające z nauki i filozofii sprawiły, że moja dusza pogrążyła się we wszechświecie. W którąkolwiek stronę nie spojrzałbym, szukając światła, nie mogłem znaleźć żadnego blasku w kwestiach filozoficznych, nie mogłem oddychać. Trwało to aż do chwili, w której wskazówka zawarta w Bożej jedności, jaką dało mi zdanie Wszechmądrego Koranu: Nie ma boga, jak tylko On!,rozproszyła swoim światłem wszystkie warstwy ciemności, tak że mogłem oddychać z łatwością. Jednak opierając się na tym, czego nauczyli się od ludzi zbłądzenia, moja dusza i Szatan zaatakowały mój umysł i serce. Wszelkie dzięki niech będą Bogu Jedynemu za to, że dalsza dyskusja z moją duszą zakończyła się zwycięstwem serca. Owa zamiana częściowo została opisana w wielu fragmentach Traktatów Światła. Uważając to za wystarczające,

w tym miejscu objaśnię tylko jeden dowód spośród tysięcy, by ukazać zwycięstwo mego serca jedynie w tysięcznej części. W ten sposób dowód ów będzie mógł oczyścić dusze niektórych starszych ludzi, które zostały zabrudzone w ich młodości. Ich serca stały się chore, a dusze zepsute przez kwestie, które - choć nazwano je filozofią Zachodu czy też naukami cywilizacji - częściowo są zbłądzeniem, a częściowo drobnostkami. Dzięki Bożej jedności ludzie ci mogą zostać wybawieni od zła Szatana i od zła ich dusz, a to w następujący sposób:

Moja dusza rzekła w imię nauki i filozofii: "Zgodnie z naturą rzeczy, byty we wszechświecie oddziałują na inne byty. Każda rzecz wskazuje na swoją przyczynę. Przyczyn zaistnienia owocu należy szukać w drzewie, a przyczyn istnienia ziarna - w glebie. Jaki więc jest sens w poszukiwaniu przyczyn najdrobniejszych i najmniej znaczących rzeczy u Boga oraz w błaganiu Go o owe rzeczy bez znaczenia?"

Dzięki światłu Koranu, znaczenie Bożej jedności odsłoniło się wówczas przede mną w następujący sposób: Podobnie jak największe rzeczy, również te najmniejsze i najdrobniejsze mają swój początek w mocy Stwórcy całego wszechświata i wyłaniają się z Jego skarbca, nie mogą pojawiać się w jakikolwiek inny sposób. Jeśli chodzi o przyczyny, są one jedynie zasłoną. W odniesieniu do kunsztu i aktu stwórczego, niekiedy stworzenia, które uważamy za najmniejsze i najmniej znaczące są wspanialsze od największych stworzeń. Nawet jeśli mucha nie jest większym przejawem kunsztu niż kurczak, nie jest również mniejszym, a w takim razie nie powinno czynić się rozróżnienia między rzeczami wielkimi i małymi. Albo wszelkie rzeczy powinniśmy rozdzielić pomiędzy przyczyny materialne, albo też powinniśmy niezwłocznie przypisać ich istnienie Temu, Który jest Jeden. Jak pierwsze stanowisko jest niemożliwością, tak drugie niezbędną koniecznością.

Jeśli bowiem byty zostaną przypisane jednej istocie, czyli Przedwiecznemu i Wszechmocnemu, to jako że Jego wiedza, której istnienie jest pewne z powodu porządku i mądrości widocznych we wszystkich istotach, obejmuje każdą rzecz; jako że miara właściwa każdej rzeczy jest ustalona przez Jego wiedzę; jako że widzimy, jak istoty, które są pełne nieskończonych przejawów kunsztu, stale są powoływane do istnienia z niczego, a przy tym z nieskończoną łatwością; jako że zgodnie z niezliczonymi i potężnymi dowodami na to, że Wszechwiedzący i Wszechmocny jest w stanie stworzyć, cokolwiek zechce, jedynie poprzez rozkaz "Bądź!" - i ona jesti z taką łatwością, z jaką zapalamy zapałkę; jako że, jak zostało to wyjaśnione w wielu częściach Traktatów Światła, a udowodnione zwłaszcza

w Liście Dwudziestym i pod koniec Błysku Dwudziestego Trzeciego, posiada On nieskończoną moc - ponieważ tak jest, zatem nadzwyczajna łatwość i lekkość, jakie widzimy w stwarzaniu, wynikają z owej wiedzy, która obejmuje każdą rzecz, i z owej olbrzymiej mocy.

Na przykład, jeśli użyjemy szczególnego roztworu, by odczytać księgę napisaną atramentem sympatycznym, ta ogromna księga nagle ukaże swoje istnienie, a przeczytanie jej stanie się możliwe. Dokładnie w ten sam sposób szczególny kształt i określona miara każdej rzeczy są ustalone przez obejmującą każdą rzecz wiedzę Przedwiecznego i Wszechmocnego. Poprzez swój rozkaz "Bądź!" - i ona jest,ze Swą nieograniczoną mocą i przenikającą wszystko wolą, jak ktoś, kto rozprowadza właściwy roztwór na niewidocznym piśmie, Wszechmocny używa przejawu Swojej mocy, by z całkowitą łatwością i lekkością nadać zewnętrzny kształt bytom, które istnieją w Jego wiedzy, ukazując hafty utkane przez Jego mądrość i czyniąc je możliwymi do odczytania.

Jeśli nie przypiszemy wszystkich rzeczy razem wziętych Przedwiecznemu i Wszechmocnemu, Który obejmuje Swoją wiedzą każdą rzecz, wówczas musielibyśmy zgromadzić w określonej mierze większość różnorodnych bytów istniejących we wszechświecie w ciele najdrobniejszej rzeczy, jaką jest mucha, zaś cząsteczki pracujące w maleńkim ciele muchy musiałyby znać tajemnice jej stworzenia i doskonałego kunsztu widocznego nawet w najmniejszych szczegółach jej ciała, ponieważ - z czym zgadzają się wszyscy, którzy posiadają inteligencję - przyczyny materialne i przyczyny natury nie mogą stworzyć jakiejkolwiek rzeczy z niczego, a jeśli nawet stwarzają, musiałyby zgromadzić i połączyć wszystkie składniki owej istoty. Ponieważ w każdej istocie żywej (niezależnie od tego, jaka to istota) zawarte są próbki większości pierwiastków, a także większości gatunków stworzeń - jako że stworzenia żywe są wręcz jak ziarno lub sedno całego wszechświata, dla przyczyn naturalnych z całą pewnością będzie niemożliwe zgromadzenie pierwiastków zawartych w całym drzewie tak, by stworzyły nasiono owego drzewa, jak też stworzenie istoty żywej z tego, co rozrzucone jest po całym obliczu ziemi, przesianie owych składników przez najdrobniejsze sito i odmierzenie ich w zgodzie z najdelikatniejszą równowagą. Ponieważ przyczyny naturalne są nieświadome i pozbawione życia, a także nie mają wiedzy potrzebnej do ustanowienia planu, spisu, modelu czy programu, zgodnie z którym mogłyby sporządzić odlew wszystkich części niematerialnej matrycy istoty, o której mówimy, nie mogą również zakłócić ani zepsuć porządku, zgodnie z którym ta istota została stworzona, a jest zupełnie jasnym, jak bardzo dalekie od rozsądku i od tego, co jest możliwe, jest przypuszczanie,

że owe przyczyny, nie posiadając formy ani miary, mogą sprawić bez rachunków i wyliczeń, by cząsteczki płynące jak fala powodzi pozostawały jedna na drugiej, uporządkowane w swej masie, by nie rozproszyły się - a byłoby to konieczne, ponieważ każda rzecz ma własną formę i miarę, mądrze wybraną spośród wszystkich możliwych. Z pewnością ujrzy to każdy, kto nie cierpi z powodu ślepoty w swym sercu. Tak, w konsekwencji owej prawdy, a zgodnie ze znaczeniem wersetu:

اِنَّ الَّذ۪ينَ تَدْعُونَ مِنْ دُونِ اللّٰهِ لَنْ يَخْلُقُوا ذُبَابًا وَلَوِ اجْتَمَعُوا لَهُ

{[*]: Zaprawdę, ci, których wzywacie poza Bogiem, nie stworzą nigdy nawet muchy, chociażby się razem złączyli, by to uczynić. ( Koran, 22:73. Co oznacza: "Nawet gdyby wszystkie rzeczy, które wzywacie i którym oddajecie cześć, poza Bogiem Jedynym, zebrały się razem, nie mogłyby stworzyć nawet muchy".}

gdyby nawet wszystkie przyczyny materialne zebrałyby się razem, gdyby posiadały wolę, nie mogłyby poprzez syntezę stworzyć nawet jednej muchy, jej układów i narządów, zachowując ich określoną równowagę. Nawet gdyby zgromadziły razem wszystko, co składa się na jej ciało, nie mogłyby sprawić, by wszystkie składniki pozostały w zgodności ze szczególną miarą, ściśle określoną dla danej istoty. Nawet gdyby były w stanie to uczynić, nie mogłyby sprawić, by wszystkie drobne cząsteczki, które wciąż odnawiają się, są powoływane do istnienia i wykonują swoją pracę, wykonywały ją z taką regularnością i porządkiem. W takim przypadku z całą pewnością nie możemy przyznać przyczynom prawa własności rzeczy, a to oznacza, że ich Prawdziwym właścicielem jest ktoś inny.

Zaiste, owym Prawdziwym właścicielem jest Ten, Który, zgodnie ze znaczeniem wersetu:

مَا خَلْقُكُمْ وَلَا بَعْثُكُمْ اِلَّا كَنَفْسٍ وَاحِدَةٍ

{[*]: Wasze stworzenie i zmartwychwstanie jest takie jak jednej duszy. Koran, 31:28.}

powołuje do życia wszystkie stworzenia na obliczu ziemi z taką łatwością, z jaką powołuje do życia jedną muchę. On stwarza wiosnę z taką łatwością, z jaką stwarza jeden kwiat. On nie potrzebuje gromadzić wszystkich składników bytu, ponieważ do Niego należy rozkaz "Bądź!" - i ona jest;ponieważ każdej wiosny stwarza On z niczego niezliczo ne cechy, formy i kształty niezliczonych istot wiosny wraz ze wszystkim, co składa się na ich ciała; ponieważ On w Swej wiedzy ustala plan, model, spis i program każdej rzeczy; ponieważ obejmuje Swą wiedzą i mocą wszystkie drobne cząsteczki, będące w nieustannym ruchu (a nic nie jest w stanie zakłócić owego ruchu choćby na jotę!); przeto On jest Tym, Który stwarza każdą rzecz z nieskończoną łatwością równą łat wości zapalenia zapałki,

a drobne cząsteczki przypominają regularną, zdyscyplinowaną armię w ten sam sposób, w jaki planety są słuchającym Jego rozkazów wojskiem.

Ponieważ ruch cząsteczek opiera się na przedwiecznej mocy, a funkcjonują one zgodnie z zasadami przedwiecznej wiedzy, praca, którą wykonują, również jest powoływana do istnienia przez tę samą moc. Nie można zatem uważać ich za pozbawione znaczenia poprzez poczytywanie za nieistotną natury każdej z nich, ponieważ dzięki sile, jakiej daje każdej rzeczy związek z mocą jej Stwórcy, mucha mogła zabić Nimroda, mrówka mogła zniszczyć pałac Faraona, a drobne nasiono sosny dźwiga na swoich barkach ciężar wielkiego jak góra drzewa sosnowego. Udowodniliśmy ową prawdę w wielu miejscach Traktatów Światła: tak jak dzięki zaciągnięciu się do wojska i połączeniu z królem szeregowy żołnierz może wziąć do niewoli innego króla, co po sto tysięcy razy przekraczałoby jego własne możliwości, tak samo dzięki temu, że są połączone z Przedwiecznym i Wszechmocnym, wszelkie rzeczy mogą przejawiać cuda kunsztu po sto tysięcy razy przekraczające możliwości natury i jej przyczyn.

W skrócie:Fakt, że wszelkie rzeczy są powoływane do istnienia zarówno z nieskończonym kunsztem, jak i z nieskończoną łatwością, ukazuje, że są one dziełami Przedwiecznego, Wszechmocnego, do Którego należy wiedza obejmująca każdą rzecz. W przeciwnym razie, nie mówiąc już o tym, że ich zaistnienie byłoby związane ze stoma tysiącami trudności przekraczających granice możliwości, a wchodzących w zakres tego, co niemożliwe, żadna rzecz nie mogłaby zostać powołana do istnienia, zaiste, ich zaistnienie byłoby niemożliwe i wykluczone.

Dzięki tak subtelnemu, silnemu, gruntownemu i jasnemu dowodowi moja dusza, która przez pewien czas była uczniem Szatana i rzecznikiem ludzi zbłądzenia oraz filozofów, zamilkła i, wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu, dostąpiła pełni wiary. Wówczas powiedziała:

"Tak, Tym, Którego potrzebuję, jest Stwórca i Pan, Który utrzymuje każdą rzecz, Który dzięki Swej mocy zna najmniej znaczące myśli mego serca i moje najbardziej skryte życzenia. Jak odpowiada On na najgłębiej ukryte spośród moich potrzeb, tak przekształci wielką ziemię w świat życia ostatecznego, by dać mi wieczną szczęśliwość, usunie ten świat, a zastąpi go światem ostatecznym. Stworzył niebiosa z taką łatwością, z jaką stwarza muchę, i jak umieścił słońce niby oko w twarzy nieba, tak może umieścić drobną cząsteczkę w źrenicy mego oka, zaś ten, kto nie może stworzyć nawet muchy, nie może ingerować w myśli mojego serca ani nie jest w stanie usłyszeć mych usilnych próśb. Ten, kto nie jest w stanie stworzyć niebios, nie może również dać mi wiecznego szczęścia. Wobec

tego moim Panem jest Ten, Który zarówno oczyszcza myśli mojego serca, jak też (tak, jak w ciągu godziny zapełnia niebo chmurami i sprawia, że znikają z niego) przekształci ten świat w świat życia ostatecznego, stworzy Raj i otworzy przede mną jego bramę, zapraszając mnie, bym weszła".

O, moi starsi bracia, którzy w wyniku niepowodzeń jesteście podobni mojej duszy, poświęcając część waszego życia pozbawionej światła, materialistycznej filozofii i nauce Zachodu! Pojmijcie, jak potężnym, prawdziwym, niewzruszonym, niezniszczalnym, niezmiennym i świętym filarem wiary jest Boże zarządzenie: Nie ma boga, jak tylko On!,wiecznie wypowiadane językiem Koranu, jak rozwiewa ono wszelkie duchowe ciemności i jak leczy wszelkie rany duszy!

Włączam tę długą historię do drzwi nadziei, jakie otworzyła przede mną moja starość. Czynię to jak gdyby nieumyślnie, choć tego nie chciałem, zaiste, odwróciłem się plecami do tego zamiaru, ponieważ sądziłem, że ta historia byłaby nudna. Muszę jednak powiedzieć, że czułem się zmuszony do tego, by ją opisać. Tak czy inaczej, wróćmy do głównego tematu.

W wyniku pojawienia się siwizny w moich włosach oraz w mojej brodzie, a także z powodu braku lojalności tego, kogo miałem za szczerego przyjaciela, poczułem wstręt do przyjemności życia doczesnego w Stambule, choć było ono pozornie przyjemne i tak lśniące, jakby było pozłacane. Moja dusza zaczęła poszukiwać przyjemności duchowych zamiast przyjemności, przez które wcześniej była opętana. Pragnęła światła i pociechy na starość, która - patrząc z punktu widzenia ludzi nieuważnych - jest zimna, uciążliwa i przykra. Dzięki po sto tysięcy razy i wszelka chwała niech będą Bogu Jedynemu za to, że jak znalazłem prawdziwe, trwałe i słodkie rozkosze (w miejsce owych wszystkich fałszywych i ulotnych przyjemności tego świata, będących w istocie przykrościami) w Jego słowach: Nie ma Boga, jak tylko On!,a także w świetle Bożej jedności, tak dzięki owemu światłu ujrzałem, że starość, która w oczach nieuważnych jest zimna i przykra, w istocie jest najbardziej jasna, ciepła i świetlista.

O, starsi mężczyźni i starsze kobiety! Ponieważ macie wiarę, ponieważ przedkładacie Bogu wasze suplikacje, co jeszcze rozświetla i powiększa wiarę, możecie uważać waszą starość za wieczną młodość, ponieważ dzięki niej możecie zyskać wieczną młodość. Tą starością, która prawdziwie jest zimna, uciążliwa, szpetna, ciemna i pełna bólu, jest starość ludzi zbłądzenia, a te same cechy zaiste ma ich młodość. To oni powinni płakać i żałośliwie wzdychać, podczas gdy wy, o szanowni, wierni, starsi ludzie, powinniście z radością składać Bogu dzięki, mówiąc: "Wszelka chwała i dzięki niech będą Bogu Jedynemu za każdą sytuację!"

NADZIEJA DWUNASTA

Pewnego razu byłem przetrzymywany w powiecie Barla prowincji Isparta, w niewoli, którą nazwano wygnaniem. Byłem w prawdziwie żałosnym stanie, cierpiąc zarówno z powodu choroby, jak również starości, pozbawiony domu, samotny w całej wiosce, bez nikogo, odcięty od jakiegokolwiek towarzystwa czy kontaktu z ludźmi. Wówczas, w Swoim doskonałym miłosierdziu, Wszechmocny Bóg obdarował mnie światłem dotyczącym subtelnych kwestii i tajemnic Mądrego Koranu, a owo światło stało się dla mnie źródłem pocieszenia. Starałem się zapomnieć o moim godnym politowania, smutnym stanie. Byłem w stanie zapomnieć o moich rodzinnych stronach, o moich przyjaciołach i krewnych, lecz niestety!, był jeden człowiek, o którym nie mógłbym zapomnieć, a był nim Abdurrahman, który był zarówno moim bratankiem, jak synem duchowym, najbardziej oddanym uczniem i najdzielniejszym przyjacielem. Zostaliśmy rozłączeni sześć lub siedem lat wcześniej. Ani on nie wiedział, gdzie jestem, by mógł pospieszyć mi z pomocą i pociechą, ani ja nie znałem jego sytuacji, bym mógł napisać do niego i by jeden z nas mógł zwierzyć się drugiemu. Teraz, na starość, potrzebuję kogoś tak wiernego i gotowego do poświęceń, jak on.

Wówczas niespodziewanie pewien człowiek wręczył mi list. Otworzyłem go i ujrzałem, że był on od Abdurrahmana i był napisany w sposób, który ukazywał jego prawdziwe "ja". Ta jego część, która jasno ukazywała trzy przykłady cudownego działania, stała się jedną z części Listu Dwudziestego Siódmego. List spowodował, że zapłakałem, i wciąż powoduje, że płaczę. Nieżyjący już Abdurrahman napisał w tym liście z powagą i szczerością, że jest zniesmaczony przyjemnościami tego świata, a jego największym pragnieniem jest odnaleźć mnie, by spojrzeć na potrzeby mej starości, tak jak ja patrzyłem na jego potrzeby, kiedy był młody. Chciał również pomóc mi - poprzez swoje zdolne pióro - w moim prawdziwym obowiązku na tym świecie, jakim było rozpowszechnianie tajemnic Koranu. Napisał nawet w swym liście: "Przyślij mi dwadzieścia lub trzydzieści traktatów, a ja sporządzę dwadzieścia lub trzydzieści kopii każdego z nich i znajdę innych, którzy również będą je przepisywali".

Jego list uczynił mnie pełnym nadziei w odniesieniu do spraw tego świata. Myśląc, że oto znalazłem śmiałego ucznia, który jest tak inteligentny, jakby był geniuszem, który będzie wspierał mnie bardziej wiernie i z większym przywiązaniem, niż mógłby to robić rodzony syn, zapomniałem o dręczących mnie niewoli, samotności, wygnaniu i starości.

Abdurrahman otrzymał kopię Słowa Dziesiątego, traktującego o wierze w życie ostateczne, zanim jeszcze napisał swój list. Słowo Dziesiąte było

dla niego niby remedium, leczące wszystkie duchowe rany, jakie odniósł przez poprzednie sześć lub siedem lat. Następnie napisał do mnie list, jakby czekał na śmierć z prawdziwie silną i lśniącą wiarą. Niestety!, miesiąc lub dwa później, gdy myślałem o tym, że może jeszcze raz uda się iść przez szczęśliwe życie tego świata razem z Abdurrahmanem, otrzymałem wiadomości o jego śmierci. Byłem tak wstrząśnięty, że jeszcze teraz, pięć lat później, czuję, jak bardzo jego śmierć dotknęła mnie żalem, smutkiem, poczuciem rozłąki (daleko przekraczającej tę, którą cierpiałem z powodu mej niewoli), samotności, wygnania, starości, a także choroby, która mnie wówczas dręczyła. Połowa mojego własnego świata umarła wraz ze śmiercią mojej matki, a wraz ze śmiercią Abdurrahmana umarła jego druga połowa. Gdyby żył, mógłby zarówno pomóc mi w moich obowiązkach dotyczących życia ostatecznego, jak również stać się godnym następcą, który po mojej śmierci zająłby moje miejsce, a także byłby dla mnie najbardziej gotowym do poświęceń przyjacielem i pocieszeniem. Byłby najmądrzejszym z moich uczniów, towarzyszem, najbardziej godnym zaufania obrońcą i tym, w którego rękach znalazłyby się Traktaty Światła.

Tak, przez wzgląd na ludzką naturę straty tego rodzaju są nadzwyczaj bolesne i dotkliwe dla ludzi takich jak ja. To prawda, że z pozoru starałem się mężnie znieść tę stratę, lecz w mojej duszy szalała gwałtowna burza. Gdybym od czasu do czasu nie znajdował pocieszenia wypływającego z Koranu, nie byłbym w stanie znieść tej sytuacji. W owym czasie zwykłem samotnie wędrować po górach i dolinach Barli. Siadałem w odludnych miejscach, wśród mych smutków, a przez moją wyobraźnię przesuwały się niczym film obrazy szczęśliwego życia, jakie w dawnych czasach wiodłem wraz z mymi uczniami podobnymi Abdurrahmanowi.

Ponieważ z powodu starości i wygnania łatwo się rozczulałem, owe obrazy złamały moją wytrzymałość. Nagle odsłoniło się przede mną święte znaczenie wersetu:

كُلُّ شَيْءٍ هَالِكٌ اِلَّا وَجْهَهُ لَهُ الْحُكْمُ وَاِلَيْهِ تُرْجَعُونَ

{[*]: I nie wzywaj wraz z Bogiem innego boga! Nie ma Boga, jak tylko On! Wszelka rzecz zginie z wyjątkiem Jego oblicza. Do Niego należy Sąd i do Niego będziecie sprowadzeni!, Koran, 28:88.}

które spowodowało, że wykrzyknąłem po dwakroć: "O, Ty, Który jesteś Wieczny, nikt nie jest wieczny, jak tylko Ty!" i prawdziwie mnie pocieszyło.

Wówczas, zainspirowany przez znaczenie powyższego wersetu, jak jest to opisane w traktacie Szeroka droga praktyki Proroka,ujrzałem samego siebie, kiedy przebywałem w owej odludnej dolinie i pośród smutku,

na czele trzech olbrzymich trupów. A oto, co ukazało się przed oczami mojej wyobraźni:

W pierwszej wizji ujrzałem samego siebie jako płytę na grobie pięćdziesięciu pięciu martwych Saidów, którzy zostali w nim pochowaniu w trakcie pięćdziesięciu pięciu lat mego życia.

Drugimi zwłokami był ogromny trup wszystkich moich towarzyszy, jacy zmarli od czasów Adama (niech będzie z nim pokój) i zostali pochowani w grobie przeszłości.

Trzeci trup był trupem wielkiego świata, który (podobnie jak istoty ludzkie z ich przemijającymi światami, umierającymi każdego roku) również umrze - zgodnie ze znaczeniem przytoczonego wcześniej wersetu.

Wówczas werset:

فَاِنْ تَوَلَّوْا فَقُلْ حَسْبِىَ اللّٰهُ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ عَلَيْهِ تَوَكَّلْتُ وَهُوَ رَبُّ الْعَرْشِ الْعَظ۪يمِ

{[*]: A jeśli oni się odwrócą, to powiedz (Muhammadzie): "Wystarczy mi Bóg! Nie ma Boga, jak tylko On! Jemu zaufałem! On jest Panem tronu wspaniałego!" Koran, 9:129.}

rozświetlił nigdy niegasnącym światłem ową straszliwą wizję, jaka wynikała z mojego żalu po śmierci Abdurrahmana, i dał mi prawdziwe pocieszenie, przybył mi na pomoc wraz ze swym aluzyjnym znaczeniem, poprzez które oznajmia: "Ponieważ Wszechmocny Bóg istnieje, zajmuje miejsce wszelkich innych rzeczy. Ponieważ On jest Wieczny, z pewnością jest również wystarczy On człowiekowi, a pojedynczy przejaw Jego łaski może zastąpić cały świat". Ten jeden przejaw Bożego światła tchnął życie w trzy wyżej wspomniane ogromne trupy, ukazując, że naprawdę nie są one zwłokami, lecz ludźmi, którzy po wypełnieniu swoich obowiązków odeszli do innych światów. Owa tajemnica została wyjaśniona w Błysku Trzecim, zatem poprzestając na tym, co zostało napisane powyżej, w tym miejscu powiem tylko tyle, że dwukrotne wypowiedzenie zdania: "O, Ty, Który jesteś Wieczny, nikt nie jest wieczny, jak tylko Ty!", które obrazuje znaczenie słów Boga: Wszelka rzecz zginie z wyjątkiem Jego oblicza,ocaliło mnie od rozpaczy i smutku. Oto, jak to się stało:

Kiedy za pierwszym razem wypowiedziałem słowa: "O, Ty, Który jesteś Wieczny, nikt nie jest wieczny, jak tylko Ty!", stały się one lekarstwem podobnym operacji chirurgicznej dla mych niezliczonych ran natury duchowej wynikających z przemijania świata (a także z odchodzenia przyjaciół zamieszkujących ten świat, do których byłem przywiązany) i zrywania więzi, jakie mnie z nim łączyły.

Kiedy za drugim razem wyrzekłem zdanie: "O, Ty, Który jesteś Wieczny, nikt nie jest wieczny, jak tylko Ty!", było ono zarówno balsamem na wszystkie owe nieprzeliczone rany, jak również lekarstwem i odtrutką, bowiem oznacza ono: "Ty jesteś Wieczny. Jeśli wszystko inne odejdzie, niech tak będzie; Ty mi wystarczysz. Ponieważ Ty pozostaniesz na wieki, pojedynczy przejaw Twego miłosierdzia wystarczy, by zastąpić wszystko, co przemija. Ponieważ Ty istniejesz, wszystko istnieje dla człowieka zdającego sobie sprawę z połączenia z Twym istnieniem, które to połączenie ustanawiają wiara i czyny nakazywane przez islam, spełniane zgodnie z relacją między człowiekiem a jego Panem. Przemijanie i strata, śmierć i niebyt, są jedynie zasłoną, a w istocie są odnawianiem, są jak podróż przez różne kraje". Kiedy tak pomyślałem, bolesny, smutny, żałośliwy, ciemny, straszny i splamiony rozłąką stan mojego umysłu przekształcił się w szczęśliwy, radosny, przyjemny, świetlisty, miły i dobrze znany stan. Mój język i moje serce, zaiste, wszystkie cząsteczki mojej istoty właściwym sobie językiem wykrzyknęły: "Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu!"

Oto, jakie jest znaczenie jednej tysięcznej owego przejawu Bożego miłosierdzia: Kiedy powróciłem z owej doliny smutku, z owego stanu przygnębienia do Barli, ujrzałem tam młodego człowieka, który nazywał się Mustafa Kuleonlu, a przybył, by zadać mi kilka pytań dotyczących pięciokrotnej modlitwy i oczyszczania się. Choć wówczas nie przyjmowałem żadnych gości, moja dusza - jakby dzięki dalekowzroczności - dostrzegła jego szczerość i wartościowe usługi, jakie ów człowiek miał w przyszłości oddać Traktatom Światła,

{(*): Młodszy brat Mustafy, Ali Kucuk, sporządził później swoim delikatnym piórem ponad siedemset kopii poszczególnych części Traktatów Światła. Sam stał się niby zmarły Abdurrahman, a także wyszkolił wielu innych ludzi podobnych Abdurrahmanowi.}

a ja nie odwróciłem się od niego, lecz przyjąłem go.

{(*): Mustafa zaprawdę pokazał, że nie tylko był godzien tego, bym go przyjął, lecz także zasługiwał na przyszłość.

(*): Oto zdarzenie, które potwierdza przepowiednię Nauczyciela mówiącą o tym, że Mustafa, pierwszy spośród uczniów Światła, wart był przyszłości: Dwa dni przed 'Id al-Adha, Świętem Ofiarowania, Nauczyciel zamierzał wyjść z domu, by odetchnąć świeżym powietrzem. Kiedy wysłał mnie, bym przyprowadził konia, powiedziałem do niego:

"Nie schodź na dół. Zamknę drzwi od środka i wyjdę przez drewutnię". Nauczyciel odparł: "Nie, wyjdź przez drzwi". Zszedł na dół, a kiedy wyszedłem, zaryglował za mną drzwi, wrócił na górę i położył się spać. Chwilę później przyszli Mustafa Kuleonlu i Hadżi Osman. Nauczyciel nie przyjmował wtedy żadnych gości i nie miał zamiaru nikogo przyjmować. Nigdy nie przyjąłby dwóch osób naraz (władze zabroniły Bediuzzamanowi przyjmowania jakichkolwiek gości - uz. red. pol.), zwłaszcza o takiej godzinie, i poprosiłby ich, żeby odeszli. Niemniej jednak, kiedy nasz brat Mustafa Kuleonlu, o którym tutaj mówimy, przyszedł wraz z Hadżim Osmanem, było tak, jakby drzwi powiedziały do niego językiem właściwym swej naturze: "Nauczyciel cię nie przyjmie, ale otworzymy się przed tobą". Choć były zaryglowane od środka, drzwi same otworzyły się przed Mustafą. Oznacza to, że jak przyszłość potwierdziła słowa Nauczyciela: "Mustafa jest godzien przyszłości", tak drzwi również to zaświadczyły. (Za zgodność: Husrev).

Tak, to, co napisał Husrev, jest słuszne, a ja to potwierdzam. Drzwi zarówno powitały błogosławionego Mustafę w moim zastępstwie, jak też przyjęły go.}

Później stało się jasne, że Wszechmocny Bóg

zesłał mi Mustafę (który jako godny następca i prawdziwy dziedzic dzieł wynikających ze służby Traktatom Światła miał całkowicie wypełnić swoje obowiązki) jako próbkę tego, co da mi w zamian za Abdurrahmana, jakby mówił: "Odebrałem ci jednego Abdurrahmana, lecz w zamian dam ci trzydziestu takich, jak ten Mustafa, którego widzisz, by byli dla ciebie zarówno uczniami, jak bratankami, duchowymi synami, braćmi i pełnymi poświęcenia towarzyszami w twej służbie dla religii".

Tak, niech wszelka chwała będzie Bogu Jedynemu, który zaprawdę dał mi trzydziestu ludzi podobnych Abdurrahmanowi! Rzekłem do siebie: "O, ty, którego serce płacze! Ponieważ ujrzałeś ową próbkę, a Bóg poprzez nią uleczył najcięższe z twych ran natury duchowej, bądź pewien, że uleczy On również pozostałe".

O, moi starsi bracia i starsze siostry, którzy w czasie waszej starości jak ja utraciliście dziecko lub bliskiego krewnego, którego serdecznie miłowaliście, którzy prócz ciężarów podeszłego wieku musicie dźwigać brzemię palących smutków wynikających z rozłąki! Pojęliście, że choć sytuacja, w jakiej się znajdowałem, była znacznie bardziej przykra od waszej, zostałem uleczony i uzdrowiony poprzez werset Koranu. Tak jest, w owej świętej aptece znajdziecie lekarstwa na wszystkie wasze trudności. Jeśli odwołacie się do niej poprzez wiarę i jeśli zrobicie użytek z owych lekarstw poprzez akty czci, ciężary i smutki waszej starości zostaną wydatnie złagodzone.

Pisząc ów długi rozdział, nie chciałem was zanudzić, lecz powodem jego napisania było poszukiwanie modlitw za zmarłego Abdurrahmana. Ukazałem najgorszą z mych ran w nadzwyczaj żałośliwy i niemiły sposób (co może was nadmiernie zdenerwować i zniechęcić), ponieważ moim zamysłem było ukazanie, jak cudownym remedium jest święte lekarstwo Wszechmądrego Koranu i jak lśniące jest bijące z niego światło.

NADZIEJA TRZYNASTA

{(*): Subtelnym przykładem tałafuq jest fakt, że zdarzenia w medresie (medresa: szkoła, w której wykłada się nauki religijne - uz. red. tur.), które opisuje Nadzieja Trzynasta, miały miejsce trzynaście lat temu, tj. w roku 1921.}

W tej Nadziei opiszę ważne wydarzenie z mego życia; będzie ona cokolwiek przydługa, zatem mam nadzieję, że nie znudzi was ani nie urazi

Po tym, jak podczas wielkiej wojny zostałem wyratowany z niewoli w Rosji, służba, którą wykonywałem dla religii w komitecie Daru'l-Hikmet, zatrzymała mnie w Stambule na dwa lub trzy lata. Po tym czasie dzięki przewodnictwu Wszechmądrego Koranu, dzięki duchowemu oddziaływaniu Szejka Gajlaniego i dzięki przebudzeniu, jakie przyniosła mi starość, poczułem zmęczenie życiem cywilizacji Stambułu i wstręt do błyskotek życia jego społeczeństwa. Tęsknota za rodzinnymi stronami przywiodła mnie tutaj; przybyłem do Van z myślą, że ponieważ muszę umrzeć, niechaj przynajmniej umrę we własnym kraju.

Przede wszystkim odwiedziłem moją medresę Horhor w mieście Van. Podczas okupacji rosyjskiej Ormianie zrównali ją z ziemią, podobnie jak inne budynki. Szkoła stała bezpośrednio pod sławną cytadelą miasta Van (która jest wielkim monolitem podobnym skale), sąsiadowała z nią. Przed moimi oczami ukazali się przyjaciele, bracia i bliscy mi uczniowie tej szkoły. Niektórzy spośród owych oddanych przyjaciół stali się męczennikami, zaś inni zmarli z powodu tak strasznego nieszczęścia, wskutek czego również osiągnęli męczeństwo.

Nie mogłem powstrzymać się od płaczu. Wspiąłem się na szczyt cytadeli, która górowała nad medresą, wznosząc się nad nią na wysokość dwóch minaretów, i tam usiadłem. W wyobraźni powróciłem do minionych siedmiu lub ośmiu lat i wędrowałem po nich. Byłem sam i nie było nikogo, kto rozpraszałby moją uwagę lub zawrócił mnie z tej drogi. Kiedy rozpostarł się przede mną widok na owe siedem czy osiem lat, zobaczyłem, że wydarzeń owego czasu wystarczyłoby, żeby wypełnić nimi cały wiek. Ujrzałem, że miasto leżące u stóp cytadeli całkowicie spłonęło i zostało zniszczone, jakby od czasu, kiedy widziałem je ostatnim razem, minęło dwieście lat. Cóż za nieskończenie smutny widok! Większość mieszkańców owych domów była moimi przyjaciółmi lub znajomymi, a większość z nich albo zmarła podczas tułaczki (oby Bóg się nad nimi zmiłował), albo musiała iść na nieszczęsne wygnanie. Pozostała jedynie dzielnica ormiańska; wszystkie domy muzułmanów w mieście Van zostały zrównane z ziemią. Moje serce było rozdarte, a ja sam tak wzruszony, jakbym miał tysiąc szlochających oczu. Powróciłem z wygnania do rodzinnych stron i sądziłem, że zostałem uratowany, lecz niestety!, najbardziej opłakanego zesłania doświadczyłem w ojczyźnie. Ujrzałem, że setki moich uczniów i przyjaciół, z którymi byłem tak blisko związany (podobnych Abdurrahmanowi, o którym pisałem w Nadziei Dwunastej), zstąpiły do grobów, a ich domy zostały obrócone w gruzy.

Pewne wersy od dawna były obecne w moim umyśle, lecz nie pojmowałem ich prawdziwego znaczenia. Teraz, w obliczu owej smutnej sceny, otrzymałem ich całkowite zrozumienie. A oto te słowa:

لَوْلَا مُفَارَقَةُ الْاَحْبَابِ مَا وَجَدَتْ لَهَا الْمَنَايَا اِلٰٓى اَرْوَاحِنَا سُبُلًا

{(*): Jeśli nie istniałaby rozłąka z przyjaciółmi, śmierć nie mogłaby znaleźć żadnej drogi do naszych dusz ani zawładnąć nimi. Mutanabbi.}

Oznacza to, że najbardziej zabójcza dla człowieka jest rozłąka z tymi, których miłuje. Tak, nic innego nie przyniosło mi tyle cierpienia i smutku, co sytuacja, którą opisałem powyżej. Gdyby nie wsparcie, jakie otrzymałem od Koranu i od wiary, żal, smutek i cierpienie sprawiłyby, że moja dusza uleciałaby z ciała.

Od najdawniejszych czasów poeci opłakiwali w swych wierszach zniszczenie, jakie czas przynosił miejscom, w których przebywali razem z ukochanymi osobami. Ujrzałem ów najbardziej bolesny widok na własne oczy. Moje serce i dusza dołączyły do moich oczu i również zapłakały ze smutkiem kogoś, kto chodzi po miejscach, w których dwieście lat wcześniej mieszkali jego ukochani przyjaciele. Jedna po drugiej sceny szczęśliwego życia, jakie wiodłem przez blisko dwadzieścia lat studiów z mymi wartościowymi uczniami, kiedy ich domy, które teraz leżały w gruzach, były jeszcze kwitnące i radosne, pojawiały się przede mną jak obrazy w kinie, by następnie ginąć i przepadać. Oczy mojej wyobraźni spoglądały na to wszystko przez pewien czas.

Wówczas zadziwił mnie stan ahl ad-dunja."Jak to się dzieje", rzekłem do siebie, "że oszukują oni samych siebie, skoro ta sytuacja pokazuje, że świat jest krótkotrwały, a ludzie są w nim jedynie gośćmi?" Ujrzałem na własne oczy, jak prawdziwe są słowa, stale powtarzane przez ludzi prawdy: "Świat jest okrutny, zdradliwy, zły; nie daj mu się oszukać!" Ujrzałem także, że jak człowiek jest powiązany z własnym ciałem i domostwem, tak samo jest powiązany ze swym miastem, ze swym krajem i ze światem. Kiedy dwoje moich oczu płakało nad żałosnym stanem mojego ciała w dobie jego starości, chciałem mieć dziesięcioro oczu, które mogłyby płakać nie tylko nad starością mojej medresy, lecz nad jej śmiercią. Potrzebowałem setki oczu, które mogłyby zapłakać nad tym, że mój piękny kraj rodzinny jest w połowie martwy.

W hadisie powiedziano, że każdego ranka aniołowie wołają do ludzi: Urodziliście się, by umrzeć, a to, co wznosicie, zostanie zniszczone.{[*]: Al-'Adżluni, Al-Munałi, Al-Hajsami.} Nie tylko usłyszałem tę prawdę na własne uszy, lecz również ujrzałem ją własnymi oczami.

Dziesięć lat później wciąż płaczę, kiedy myślę o owej sytuacji, tak samo jak wówczas spowodowała ona, że zapłakałem. Tak, ruiny domów u podnóża starożytnej cytadeli, liczącej sobie tysiące lat; miasto, które

w ciągu ośmiu lat postarzało się o osiem wieków; śmierć mojej niegdyś kwitnącej medresy, która była miejscem spotkań przyjaciół - to wszystko wskazywało na ogrom bezcielesnych zwłok wszystkich medres w Imperium Otomańskim, które obecnie również jest już martwe, a wielka skała cytadeli Van stała się nagrobkiem dla nich wszystkich. Było tak, jakby moi uczniowie, którzy osiem lat wcześniej przebywali w medresie wraz ze mną, teraz wraz ze mną płakali w swoich grobach. Zaiste, zrujnowane mury miasta i porozbijane w proch kamienie jego budowli płakały wraz ze mną; widziałem, jak płaczą.

Wtedy pojąłem, że nie zniosę swej tułaczki w rodzinnym kraju. Myślałem, że albo dołączę do przyjaciół w grobie, albo oddalę się do jakiejś jaskini w górach i tam będę oczekiwał śmierci. Powiedziałem do siebie: "Ta niemożliwa do zniesienia, paląca rozłąka, która niszczy zarówno cierpliwość, jak wytrzymałość, z pewnością sprawia, że przedkładamy śmierć nad życie. Męka takiego życia jest nie do wytrzymania".

Spojrzałem na sześć aspektów owej sytuacji i zobaczyłem ją jako czarną pod każdym względem. Niedbałość, będąca wynikiem mego wielkiego żalu, ukazała mi przerażający, pusty, wyludniony świat, który walił mi się na głowę. Moja dusza poszukiwała punktu oparcia w obliczu niezliczonych, nieprzyjaznych nieszczęść, szukała czegoś, co mogłoby zaspokoić jej nieskończone pragnienia, rozciągające się aż do wieczności. Kiedy czekałem na pocieszenie w obliczu smutku, będącego wynikiem nieskończonej ilości rozłąk i śmierci, nieskończonego zniszczenia, nagle ukazała mi się prawda wersetów koranicznych:

سَبَّحَ لِلّٰهِ مَا فِى السَّمٰوَاتِ وَالْاَرْضِ وَهُوَ الْعَز۪يزُ الْحَك۪يمُ ٭ لَهُ مُلْكُ السَّمٰوَاتِ وَ الْاَرْضِ يُحْي۪ى وَ يُم۪يتُ وَ هُوَ عَلٰى كُلِّ شَيْءٍ قَد۪يرٌ

{[*]: Wysławia Boga to, co jest w niebiosach, i to, co jest na ziemi. On jest Potężny, Mądry! Do Niego należy królestwo niebios i ziemi. On daje życie i On powoduje śmierć. On jest nad każdą rzeczą Wszechwładny! Koran, 57:1-2.}

To ocaliło mnie przed powodującymi żałość i smutek, strasznymi i splamionymi przez rozłąkę wyobrażeniami, i otworzyło mi oczy. Ujrzałem, że owoce na czubkach drzew owocowych spoglądają na mnie, jakby się uśmiechały. "Zauważ także nas", mówiły, "nie patrz jedynie na ruiny". Prawda zawarta w powyższych wersetach podsunęła mojemu rozumowi następującą myśl:

"Dlaczego litera zapisana ręką człowieka (który jest na tym świecie jedynie gościem) na stronicy, jaką jest równina Van tak, by miała kształt

miasta, a następnie wymazana przez strumień nieszczęść, który nazywamy rosyjską inwazją, zasmuca cię aż do tego stopnia? Pomyśl o Przedwiecznym pisarzu, o Prawdziwym właścicielu i Panie każdej rzeczy, o Tym, Który utrzymuje przy życiu każdą rzecz. Jego orędzia nadal będą zapisywane lśniącymi literami na tej karcie, w taki sposób, jaki zwykle widziałeś. Twój płacz nad tymi wyludnionymi ruinami wynika z błędu, który popełniłeś, zapominając o ich Prawdziwym właścicielu, nie pomyślałeś o tym, że ludzie są na tym świecie jedynie w gościnie, zaś wyobraziłeś sobie ich jako tych, do których należy dana rzecz".

Otworzyły się przede mną drzwi, prowadzące od tego, co widziałem, od błędu, w którym tkwiłem, do rzeczywistości, a moja dusza została przygotowana do tego, żeby mogła w pełni zaakceptować prawdę. Jak żelazo wkłada się w ogień, by zmiękło (co przynosi liczne korzyści), tak ów żałosny widok i okropny stan stały się ogniem, który zmiękczył moją duszę. Poprzez prawdę przytoczonych wyżej wersetów Koran, owa Księga cudownej wystawy, ukazał mojej duszy blask prawd wiary i spowodował, że moja dusza przyjęła owe prawdy.

Tak, wszelkie dzięki niech będą Bogu Jedynemu za to, że (jak zostało to bezapelacyjnie udowodnione w takich częściach Traktatów Światła, jak List Dwudziesty) poprzez blask wiary w Boga Jedynego prawda wersetów Koranu staje się źródłem siły dla duszy i dla serca, która to siła rozwija się proporcjonalnie do stałości wiary człowieka. Ów blask był tak silny, że dał mi siłę do stawienia czoła katastrofom i nieszczęściom nawet po stokroć bardziej straszliwym niż sytuacja, którą ujrzałem. Wypowiedziałem takie oto napomnienie: "Wszystko jest podporządkowane rozkazowi Prawdziwego właściciela tego kraju, rozkazowi twego Stwórcy. On trzyma wodze każdej rzeczy. Relacja między tobą a Nim powinna być dla ciebie wystarczająca".

Kiedy tylko uznałem istnienie mego Stwórcy i całkowicie zdałem się na Niego, wszystkie rzeczy, które zdawały mi się nieprzyjazne, zaniechały swej wrogości, zaś smutne sprawy, które uczyniły mnie płaczącym, zaczęły czynić mnie szczęśliwym. Jak ukazaliśmy to dzięki niechybnym dowodom w wielu częściach Traktatów Światła, dzięki światłu bijącego z wiary w życie ostateczne, uznanie mego Pana i zaufanie Mu zapewniły mi w obliczu moich nieskończonych pragnień wsparcie tak wielkie, że byłoby ono wystarczające nie tylko dla mojego przywiązania do spraw życia doczesnego, dla związanych z nim pragnień, dla niewiele znaczących, tymczasowych i krótkotrwałych przyjaźni tego świata, lecz nawet dla mych niezliczonych dalekosiężnych pragnień dotyczących świata tego, co trwałe, dla niekończącej się szczęśliwości trwającej całą wieczność. Przez jeden

przejaw Swego miłosierdzia Najbardziej Miłosierny i Najbardziej Litościwy każdej wiosny układa na stole owej pory roku niezliczoną ilość zachwycających, kunsztownie wykonanych darów, by tylko dogodzić tym, którzy są Jego gośćmi przez jedną czy dwie godziny. Po zaopatrzeniu ich w to, co jest rodzajem przekąski lub przystawki, przygotowuje dla Swych gości niezliczone odmiany kolejnych darów, na całą nieskończoność wypełniając osiem poziomów niezmiennego Raju owymi darami, pochodzącymi z wiecznych, przygotowanych przez Niego miejsc zamieszkania. Człowiek, który poprzez wiarę zdaje się na miłosierdzie Najbardziej Miłosiernego i Najbardziej Litościwego, który wie, jaka jest relacja między nim a Stwórcą, z pewnością znajdzie źródło pomocy tak wspaniałej, że nawet najmniejsza jej doza zapewni mu niezliczone nadzieje sięgające aż po wieczność i przedłuży je.

Co więcej, dzięki prawdzie wersetów Koranu światło i blask bijące z wiary ukazały mi się jako tak olśniewające, że rozjaśniły owe sześć aspektów ciemności, aż stała się ona niby jasny dzień. Rozświetliły żal, jaki czułem za uczniami i przyjaciółmi z medresy i z miasta Van, poprzez następujące przypomnienie: "Świat, do którego odeszli twoi przyjaciele, nie jest ciemny; odeszli oni jedynie do innego miejsca, lecz pewnego dnia znów się spotkacie". Te słowa całkowicie położyły kres moim łzom, i sprawiły, że pojąłem, iż na tym świecie znajdę innych przyjaciół, podobnych do nich, którzy zajmą ich miejsce.

Tak, wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu za to, że wzbudził on do życia zarówno martwą medresę w Van, jak medresę w Isparcie, to jest wskrzesił mych przyjaciół z Van w postaci wielce licznych i wartościowych uczniów i przyjaciół z Isparty. To również sprawiło, że poznałem, iż świat nie jest pusty i pozbawiony znaczenia, a moje myślenie o nim jako o spustoszonym kraju było błędne. Prawdziwy właściciel tego świata zmienia scenę, którą uczyniły ludzkie ręce i odnawia Swoje przesłanie tak, jak wymaga tego Jego mądrość. Im więcej owoców zrywanych jest z drzewa, tym więcej innych wyrasta na ich miejsce, więc także śmierć i rozłąka wśród ludzkości są przyczyną odnowienia i zmiany. Tak, w odniesieniu do wiary śmierć i rozstanie są odnowieniem, które nie przynosi bolesnego smutku, będącego wynikiem braku przyjaciół, lecz słodki smutek, zrodzony z rozłąki w nadziei na ponowne spotkanie w innym, lepszym miejscu.

Wersety Koranu rozświetliły również oblicze wszelkich istot wszechświata, które we wcześniejszej, upiornej sytuacji jawiło mi się ciemnym. Chciałem złożyć za to Bogu podziękowania, a wówczas przyszły mi na myśl wersy w języku arabskim, które dokładnie oddają rzeczywistość.

Powiedziałem:

اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ عَلٰى نُورِ الْا۪يمَانِ الْمُصَوِّرِ مَا يُتَوَهَّمُ اَجَانِبَ اَعْدَٓاءً اَمْوَاتًا مُوَحِّش۪ينَ اَيْتَامًا بَاك۪ينَ ؛ اَوِدَّٓاءَ اِخْوَانًا اَحْيَٓاءً مُونِس۪ينَ مُرَخَّص۪ينَ مَسْرُور۪ينَ ذَاكِر۪ينَ مُسَبِّح۪ينَ

{[*]: Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu za światło wiary, rozpraszające złudzenie, wskutek którego postrzegamy wszelkie istoty jako wrogie, obce, konające i dzikie, jako szlochające sieroty; za światło, które ukazuje, że owe istoty są żyjącymi, dobrze nam znanymi, umiłowanymi braćmi, z radością zajmującymi się wspominaniem Najpiękniejszych Imion Boga i głoszeniem Jego chwały.}

Oznacza to, że z powodu nieuwagi, wynikającej ze stanu mego zasmuconego i zbolałego umysłu, niektóre spośród istot wszechświata {(*): Jak trzęsienia ziemi, burze, nawałnice, zarazy czy ogień. (Wszystkie te rzeczy również mogą zaistnieć jedynie dzięki woli Boga i na mocy Jego rozkazu, można więc uznać je za Jego stworzenia czy też istoty - uz. red. pol.).} jawiły się mojej niedbałej duszy jako obce i wrogie, inne jako straszliwe trupy, a jeszcze inne jako sieroty, płaczące w swej samotności, jednak w świetle wiary ujrzałem, że wszystkie są przyjaciółmi i braćmi. Jeśli chodzi o te, które zdały mi się przerażającymi zwłokami, to niektóre spośród nich były w rzeczywistości żywe i przyjazne, zaś inne zostały już uwolnione od swych obowiązków. Widząc w świetle wiary, że zawodzenie sierot jest w istocie szeptem wspominania Boga i wychwalania Go, złożyłem Mu nieskończone dzięki i sam również wychwaliłem Tego, Który dał mi wiarę, będącą źródłem niezliczonych darów. Ujrzałem, że myślenie o wszystkich istotach w moim osobistym świecie, rozległym jak cały świat, jest spoczywającym na mnie obowiązkiem, tak jak dołączenie do wychwalania i wysławiania Boga. Oznacza to, że mając intencję posłużenia się wszystkimi stworzeniami, powiedziałem: "Wszelka chwała i wszelkie dzięki niech będą Bogu Jedynemu za światło wiary" wraz z nimi, które - wszystkie razem i każde z osobna - wypowiadały owe słowa językiem właściwym swej naturze.

Ponadto przyjemności życia, które zostały zredukowane do zera przez straszny stan mego nieuważnego umysłu, moje nadzieje, które kompletnie uschły, moje radości i przyznane mi dary, które zostały ściśnięte w najbardziej wąskich granicach tak, że, zaiste, zostały zniszczone, nagle dzięki światłu wiary tak rozszerzyły ciasną sferę wokół mego serca, że mogłaby ona pomieścić cały wszechświat - jak zostało to udowodnione w innych częściach Traktatów Światła. W miejsce darów, które w ogrodzie medresy Horhor uschły i straciły smak, światło wiary uczyniło zarówno królestwo tego świata, jak i królestwo życia ostatecznego stołami, z których każdy

został miłosiernie zastawiony darami. Światło wiary pokazało mi, że nie tylko dziesięć narządów człowieka, jak oczy, uszy czy serce, lecz także setki innych części ciała są jak nadzwyczaj długie ramiona, które wierny - stosownie do poziomu swojej wiary - może wyciągnąć ku owym dwóm stołom zastawionym przez Najbardziej Miłosiernego, by zbierać Jego dary ze wszystkich stron. W owym czasie, zarówno po to, by wyrazić tę wzniosłą prawdę, jak i po to, by podziękować Bogu za Jego nieskończone dary, wypowiedziałem następujące słowa:

اَلْحَمْدُ لِلّٰهِ عَلٰى نُورِ الْا۪يمَانِ الْمُصَوِّرِ للِدَّارَيْنِ مَمْلُوؤَتَيْنِ مِنَ النِّعْمَةِ وَ الرَّحْمَةِ لِكُلِّ مُؤْمِنٍ حَقًّا يَسْتَف۪يدُ مِنْهُمَا بِحَوَاسِّهِ الْكَث۪يرَةِ الْمُنْكَشِفَةِ بِاِذْنِ خَالِقِهِ

{(*): Wraz ze wszystkimi cząsteczkami mojego ciała wychwalam Boga Jedynego i składam dzięki mojemu Stwórcy za światło i dar wiary, która pokazała mi, że ten świat i świat życia ostatecznego opływają w dary Jego miłosierdzia, która pozwala mi i wszystkim prawdziwym wiernym na czerpanie korzyści z obu tych szerokich stołów rękami wszystkich naszych zmysłów, które kształtują się i rozwijają dzięki światłu wiary i islamu.}

Ponieważ wiara jest tak niesamowicie skuteczna na tym świecie, zatem z pewnością w królestwie wieczności wyda takie owoce i zalśni takim blaskiem, że nie można ani ogarnąć ich umysłem tego świata, ani też opisać.

O wy, ludzie starsi, którzy, tak jak i ja, z powodu starości doświadczacie bólu rozłąki z licznymi przyjaciółmi! Jakkolwiek najstarszy z was jest znacznie starszy ode mnie pod względem lat, przypuszczam, że jeśli chodzi o znaczenie starości, jestem starszy od niego. Ponieważ ze swej natury odczuwam aż nadmierne współczucie i litość dla przyjaciół, prócz własnych boleści doświadczyłem cierpień tysięcy moich braci i czuję się tak, jakbym żył setki lat. Niezależnie od tego, jak bardzo cierpieliście z powodu nieszczęścia, jakim jest rozłąka, nie cierpieliście tak, jak ja cierpiałem z tego powodu. Gdybym miał syna, powinienem był myśleć tylko o nim, jednak ponieważ go nie mam, odczuwam ból i smutek tysięcy synów z muzułmańskich rodzin, współczuję im, a nawet niewinnym zwierzętom, ponieważ nadmierne współczucie i litość leżą w mej naturze. Gdybym miał dom, powinienem myśleć wyłącznie o nim, jednak jako że go nie mam, jestem poprzez żarliwość muzułmańskiej wiary związany z naszym krajem, a nawet z całym światem islamu, jakby były moim domem. Martwią mnie cierpienia moich przyjaciół-muzułmanów z owych dwóch wielkich domów i jestem głęboko zasmucony rozłąką z nimi!

Światło wiary było dla mnie wystarczające jako lek na wszystkie moje smutki wynikające ze starości i na cały mój ból, wywołany przez rozłąkę;

dało mi nigdy niegasnącą nadzieję, bezsporną wiarę, światło, którego nie można zgasić i niekończące się pocieszenie. Wiara z pewnością jest więcej niż wystarczająca dla was w obliczu ciemności, nieuwagi, smutków i żalów starości. W rzeczywistości tą starością, która jest całkowicie czarna, w której nie ma światła ani pocieszenia, która jest najbardziej smutną i straszliwą rozłąką, jest starość i rozłąka, z powodu których cierpią ludzie zbłądzenia i ci, którzy trwonią czas na hulanki. Doświadczenie dającej światło, nadzieję i pocieszenie wiary i jej efektów jest możliwe poprzez świadome przyjęcie czcigodnej postawy godnej starości i właściwej islamowi, a staje się niemożliwe, kiedy staramy się naśladować młodych, nurzając się po szyję w niedbalstwie i zapominając o starości.

Zastanówmy się nad hadisem, którego znaczenie jest następujące: Najlepszymi spośród młodych ludzi pomiędzy wami są ci, którzy naśladują tych, co osiągnęli wiek dojrzały, podczas gdy najgorszymi ze starszych pomiędzy wami są ci, którzy naśladują młodych,{[*]: 'Ali Małardi, Al-Ghazali, Al-Munałi, Al-Hajsami.} co oznacza: "Najlepszymi młodymi ludźmi są ci, którzy przypominają starszych w powściągliwości i powstrzymywaniu się od występku, podczas gdy najgorszymi spośród starszych ludzi są ci, którzy przypominają młodych, nurzając się po szyje w rozpuście i niedbalstwie".

O, moi starsi bracia i starsze siostry! Pewien hadis mówi: Hańbą dla Bożego miłosierdzia byłoby zostawienie bez odpowiedzi modlitw, zanoszonych do dworu Boga przez wiernych mających sześćdziesiąt lub siedemdziesiąt lat.{[*]: Al-'Adżluni, Al-Hajsami.} Widząc, że Boże miłosierdzie ma dla was tak wielki szacunek, okażcie poszanowanie dla owego szacunku poprzez wykonywanie aktów czci!

NADZIEJA CZTERNASTA

Na początku Promienia Czwartego opisałem w skrócie, opierając się na świetlistym wersecie koranicznym:

حَسْبُنَا اللّٰهُ وَنِعْمَ الْوَك۪يلُ

{[*]: "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!", Koran, 3:173.} ak doświadczyłem pięciu rodzajów wygnania, będąc odciętym od wszystkie go przez ludzi spośród ahl ad-dunja. Niedbalstwo wynikające z niedoli doprowadziło do tego, że nie spoglądałem na jasność Traktatów Światła, która mogłaby wesprzeć mnie i pocieszyć, lecz zajrzałem wprost do mego serca i do mojej duszy. Ujrzałem, że rządziły mną obezwładniające pragnienie nieśmiertelności, usilne umiłowanie istnienia i wielka żądza

życia, wraz z nieskończoną bezsilnością i nieograniczonymi potrzebami, jednak straszliwe przemijanie każdej rzeczy gasiło nadzieję na nieśmiertelność. Cierpiąc z powodu takiego stanu umysłu, wykrzyknąłem słowami poety:

Podczas gdy moje serce pragnie nieśmiertelności, rzeczywistość wymaga, by moje ciało przeminęło;

Jestem dotknięty nieuleczalną chorobą, której nawet Luqman nie mógłby uleczyć!

Zrozpaczony, zwiesiłem głowę. Nagle przybył mi z pomocą werset:

"Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!",wzywając mnie do tego, bym uważnie go przeczytał. Recytowałem go po pięćset razy każdego dnia. Im częściej go recytowałem, tym wyraźniej odsłaniało się przede mną dziewięć poziomów jego znaczenia spośród wielu jego świateł, w stopniu "pewności wynikającej z wiedzy" {[*]: Zachowaliśmy cudzysłowy w tych miejscach, w których użył ich Auto.} lub nawet "pewności wynikającej z wiarygodnego świadectwa". {[*]: Wg zasad języka tureckiego wyróżniamy trzy stopnie pewności a. przekonania: wynikającej z wiedzy, z naocznej obserwacji, wreszcie z doznania. Ten trzeci termin oddajemy jako pewność wynikającą z wiarygodnego świadectwa.}

Pierwszy poziom znaczenia świetlistego wersetu: "Wystarczy nam Bóg!..."

Poprzez cień, jaki zagościł w zasadniczym aspekcie mojego bytu (jakim jest bycie przejawem Najpiękniejszych Imion Chwalebnego, do Którego należy całkowita doskonałość, Który istnieje Sam z Siebie i już tylko z tego powodu jest godzien umiłowania Go), żywiłem wrodzone pragnienie nieśmiertelności, skierowane nie ku mojej nieśmiertelności, lecz ku istnieniu, doskonałości i nieśmiertelności Tego, Który nie posiada absolutnie żadnej niedoskonałości. Jednak z powodu mej nieuwagi owa wrodzona miłość zagubiła drogę, przywiązała się do cienia, o którym wspomniałem, i zakochała się w zwierciadle nieśmiertelności. Wówczas werset "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!"uniósł zasłonę, a ja ujrzałem, poczułem i doświadczyłem w stopniu "całkowitej pewności", że przyjemność i szczęśliwość związane z moją nieśmiertelnością tkwią - z całą dokładnością i w najbardziej doskonałej formie - w nieśmiertelności Trwającego, do Którego należy wszelka doskonałość, w potwierdzeniu, że moim Panem i Tym, Który utrzymuje mnie przy życiu, jest Bóg, w wierze w Niego i w całkowitym poddaniu się

Jego woli. Dowód tego twierdzenia został objaśniony dwunastu rozdziałach Promienia Czwartego, traktatu na temat wersetu "Wystarczy nam Bóg!...",którego poszczególne części są nadzwyczaj głębokie i subtelne, i z pewnością wprawią w zdumienie i podziw każdego, kto tylko posiada tę piękną cechę, jaką jest wrażliwość.

Drugi poziom znaczenia świetlistego wersetu: "Wystarczy nam Bóg!..."

W czasie, gdy przebywałem na wygnaniu, dokuczały mi starość, samotność i odosobnienie, a ahl ad-dunjapomimo mej wrodzonej, bezgranicznej bezsilności atakowali mnie poprzez podstępy swych szpiegów i szpicli, rzekłem do mojego serca: "Oto całe armie atakują jednego tylko człowieka, którego ręce są związane, a on sam jest chory i słaby. Czyżby miał on w niczym nie znaleźć pomocy?" Uciekłem się do wersetu werset "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!",a on zakomunikował mi, co następuje:

"Dzięki dowodowi, jakim jest wiara, stałeś się związany z Wszechmocnym Władcą, Który każdej wiosny wyposaża w doskonałym porządku wszystkie armie roślin i zwierząt na obliczu ziemi, złożone z czterystu tysięcy różnych narodów. Ponadto umieszcza On w "ekstraktach" Swego wszechogarniającego miłosierdzia (to jest w nasionach i ziarnach, które są niby mięso, cukier i inne substancje odżywcze, niedawno odkryte przez ludzi cywilizacji, lecz dzieło Boga jest po stokroć bardziej doskonałe) całe zaopatrzenie niezbędne potężnym armiom wszystkich gatunków zwierząt, z których najważniejszym jest człowiek. Zawija On w owe nasiona i ziarna wskazówki Bożego zarządzenia dotyczące ich przyrządzania i gotowania, po czym umieszcza je w maleńkich skorupkach, które mają je chronić. Owe małe skrzyneczki są stwarzane z niezwykłą łatwością, szybkością, a przy tym w obfitości, w fabryce Kaf, Nun,która podlega rozkazowi 'Bądź!' - i ona jest,przez co Koran oznajmia: 'Stwórca po prostu wydaje rozkaz i rzecz zostaje powołana do istnienia'. Zyskując takie wsparcie dzięki dowodowi na związek między tobą a twoim Panem, wynikający z wiary, możesz zdać się na Tego, Którego siła i moc są nieskończone".

Kiedy przyswoiłem sobie ową lekcję płynącą ze szlachetnego wersetu, znalazłem wynikającą z wiary siłę duchową tak wielką, że dzięki jej mocy mógłbym rzucić wyzwanie nie tylko swoim ówczesnym wrogom, ale całemu światu. Z całych sił swej duszy oznajmiłem: "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!"

Trzeci poziom znaczenia świetlistego wersetu: "Wystarczy nam Bóg!..."

Kiedy, odkrywając, że moje przywiązanie do świata zostało zerwane z powodu cierpień, jakie przyniosły mi prześladowania, zesłania i choroby, wiara przypomniała mi, że moim przeznaczeniem jest bezustanna szczęśliwość w wiecznym świecie, w królestwie, które nie przemija, porzuciłem żałośliwe wzdychania, które powodowały jedynie dalszy żal i tęsknotę, a stałem się wesoły i szczęśliwy. Jednakże ów cel, do którego dążą wyobraźnia i dusza, który wynika z natury człowieka, można osiągnąć jedynie dzięki nieskończonej mocy Wszechpotężnego, Który zna i zapisuje działanie i odpoczynek, postępowanie i stan, słowa i czyny wszystkich stworzeń, Który wziął Sobie za przyjaciela i wybrał na odbiorcę Swego przesłania człowieka, mimo jego znikomości i całkowitej bezsilności czyniąc go zwierzchnikiem wszystkich istot... Tak, ów cel można osiągnąć jedynie dzięki niezliczonym łaskom, jakimi Bóg obsypał człowieka, i dzięki znaczeniu, jakie mu nadał. Kiedy rozmyślałem nad tymi dwoma kwestiami (to jest nad działaniem tak wielkiej mocy i nad znaczeniem pozornie znikomej istoty, jaką jest człowiek), potrzebowałem dowodu, który mógłby wzmocnić moją wiarę i zadowolić moje serce. Ponownie uciekłem się do wersetu "Wystarczy nam Bóg!...",który rzekł mi, bym zwrócił uwagę na arabską końcówkę -na(używaną w pierwszej osobie liczby mnogiej) i zważył na to, kto mówi: "Wystarczy nam..."wraz ze mną.

Natychmiast spojrzałem i ujrzałem niezliczone ptaki i podobne maleńkim ptakom muchy, nieprzeliczone zwierzęta, bezkresną obfitość roślin i drzew - a wszystkie owe stworzenia, jak ja, recytując językiem właściwym swemu usposobieniu: "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!",przypominają każdemu o wielkości i majestacie Tego, Którego moc - zwłaszcza każdej wiosny - stwarza przed naszymi oczami, z największą łatwością i na wielką skalę, z jaja, nasiona, ziarna i kropli cieczy (spośród których wszystkie podobne są do siebie nawzajem i stworzone są z tej samej substancji), sto tysięcy gatunków ptaków, setki tysięcy rodzajów zwierząt, sto tysięcy rodzajów roślin i sto tysięcy odmian drzew, czyniąc to bez żadnego błędu, niedoskonałości czy zamieszania, zachowując równowagę i porządek, tworząc piękne kształty istot żywych, pośród których nie ma dwóch takich samych. Stworzenia Boże ukazują nam jedność Jego, Jedynego, poprzez fakt, że wszystkie są uczynione w ten sam sposób, jedno wewnątrz Drugiego, a pod tym względem podobne do siebie nawzajem.

Pojąłem, że niemożliwa jest jakakolwiek ingerencja ani jakikolwiek współudział w owym akcie stworzenia, w dyspozycji wynikającej

z absolutnej władzy, która ukazuje tak nieprzeliczone cuda. Ci, którzy chcą zrozumieć moją osobowość i charakter (które są takie same, jak wszystkich innych wiernych), ci, którzy chcą być tacy, jak ja, powinni przyjrzeć się wyjaśnieniu, które daje im słowo "ja", przybierające postać pierwszej osoby liczby mnogiej w wersecie "Wystarczy nam Bóg!...",wyjaśnieniu dotyczącemu mnie samego. Kim jest istota taka jak ja - podobnie jak wszyscy inni wierni pozornie pozbawiona znaczenia, potrzebująca? Czym jest życie? Czym jest człowieczeństwo? Czym jest islam? Czym jest niezachwiana, potwierdzona wiara? Czym jest wiedza o Bogu? Jaka powinna być miłość? Ci, którzy chcą być podobni do mnie, powinni to zrozumieć i wyciągnąć z tego nauczkę!

Czwarty poziom znaczenia świetlistego wersetu: "Wystarczy nam Bóg!..."

Czas, w którym byłem wstrząśnięty przez starość, wygnanie, chorobę, czas, w którym byłem pokonany, zbiegł się z okresem mojej nieuwagi. Poważnie niepokoiłem się o to, że moja cielesna istota (do której byłem mocno przywiązany i przez którą byłem opanowany) odejdzie w niebyt - zaiste, jak wszystkie stworzenia. Wówczas ponownie uciekłem się do wersetu: "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!",który powiedział mi: "Spójrz uważnie na moje znaczenie, spójrz na mnie przez teleskop wiary!"

Spojrzałem więc okiem wiary i ujrzałem, że moja maleńka istota - podobnie jak wszyscy wierni - jest zwierciadłem dla Tego, Który nie ma żadnych ograniczeń, jest słowem mądrości, które wydaje owoce w postaci licznych, trwałych istnień, daleko bardziej wartościowych od niego samego. Wiedziałem z "pewnością równą wiedzy", że pod tym względem życie trwające tylko chwilę jest równie wartościowe, jak istnienie wieczne. Dzięki świadomości, jaką daje wiara, pojąłem, że moja istota jest dziełem sztuki, kunsztownym wytworem i przejawem istnienia Tego, Którego istnienie jest niezbędne. Będąc uwolnionym od lęku przed samotnością, od bólu płynącego z niezliczonych rozłąk, ukształtowałem wzajemną relację i więzi braterstwa z innymi istotami, których było tyle, ile dzieł Boga, ile jest Jego Najpiękniejszych Imion połączonych ze wszystkimi stworzeniami, a zwłaszcza ze stworzeniami żywymi; wiedziałem, że zjednoczenie ze wszystkimi istotami, które miłuję, jest trwałe, zaś rozłąka jedynie przejściowa. Dzięki wierze i relacjom, jakie z niej wynikają, moja istota - podobnie jak wszystkie inne - otrzymała światło niezliczonych istnień, którego nie może dotknąć rozłąka. Nawet, jeśli jedna istota odejdzie, inne pozostaną w tyle i będą tak szczęśliwe, jakby ta, która odeszła, pozostała z nimi.

Ujmując rzecz w skrócie, śmierć nie jest rozłąką, lecz zjednoczeniem, jest jedynie zmianą siedziby, jest wydaniem wiecznego owocu.

Piąty poziom znaczenia świetlistego wersetu: "Wystarczy nam Bóg!..."

Innym razem byłem wstrząśnięty przez ciężkie warunki, w jakich żyłem, co skierowało moją uwagę ku życiu tego świata. Ujrzałem, że życie doczesne szybko odchodzi, a zbliża się życie ostateczne; z powodu prześladowań, które musiałem wycierpieć, moje życie zaczęło gasnąć. Jak jest to wyjaśnione w rozdziale Traktatów Światła poświęconym Imieniu Bożemu "Ten, Który żyje wiecznie", myślałem o tym, jak życie (wraz z jego ważnymi funkcjami, wielkimi korzyściami i zaletami) nie zasługuje na to, by gasnąć tak szybko, lecz raczej na trwanie przez długi czas. Jeszcze raz uciekłem się do mego mistrza, do wersetu: "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!"Tym razem powiedział mi: "Rozważ życie z punktu widzenia Tego, Który żyje wiecznie, Tego, Który istnieje Sam z Siebie, Który dał ci życie!"

Spojrzałem więc i ujrzałem, że jedynie jeden aspekt mego życia doczesnego wskazuje na mnie, podczas gdy setka aspektów wskazuje na Tego, Który żyje wiecznie i Który istnieje Sam z Siebie. Jeśli choć jeden spośród ich rezultatów wskazywał na mnie, to tysiąc wskazywało na mojego Stwórcę. Ponieważ tak jest, życie choćby przez jedną chwilę w granicach wyznaczonych przez zadowolenie Boga jest wystarczające, choćby trwało jedynie przez krótki czas. Ta prawda może zostać objaśniona poprzez cztery kwestie. Każdy, ktokolwiek nie jest martwy i ktokolwiek pragnie żyć, powinien poszukiwać w owych czterech kwestiach prawdy o życiu, wiedzy o jego naturze i o tym, co jest w życiu prawdziwie słuszne, a znajdzie to, czego szuka, i będzie wzbudzony do życia!

Podsumowanie tej prawdy jest następujące: im bardziej życie wskazuje na Tego, Który żyje wiecznie i Który istnieje Sam z Siebie, im bardziej wiara staje się esencją życia i życiem jako takim, tym bardziej życie staje się wiecznym i wydającym trwałe owoce, a także wzniosłym, ponieważ ukazuje przejaw wieczności. Krótki lub długi czas życia przestaje mieć znaczenie.

Szósty poziom znaczenia świetlistego wersetu: "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!"

W czasie, gdy moje lata, w których się posunąłem, i starość udzielały mi ostrzeżenia przed szczególną rozłąką poprzez wydarzenia końca czasu, mówiące o zniszczeniu świata i o czasie powszechnego rozstania, zawarte w mej naturze uczucia umiłowania piękna, namiętności żywionej ku temu,

co powabne, i oczarowania doskonałością rozwinęły się w nadzwyczajną wrażliwość. Widziałem z niezwykłą jasnością i smutkiem przemijanie i stratę, które zawsze mają charakter destrukcyjny, widziałem, jak śmierć i niebyt, które od wieków i na wieki powodują jedynie rozłąkę, straszliwie rozdzierają ten piękny świat i jego piękne stworzenia, niszcząc ich urodę. Miłość zawarta w mej naturze, mówiąc w przenośni, aż kipiała i buntowała się przeciwko takiemu stanowi rzeczy. By znaleźć pocieszenie, ponownie uciekłem się do wersetu "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!",który powiedział mi: "Recytuj mnie i uważnie przemyśl moje znaczenie!"

Wszedłem zatem do obserwatorium wersetu z sury An-Nur (Światło):

اَللّٰهُ نُورُ السَّمٰوَاتِ وَالْاَرْضِ

{[*]: Bóg jest światłem niebios i ziemi... Koran, 24:35.} spojrzałem przez teleskop wiary na najbardziej odległe poziomy wersetu "Wystarczy nam Bóg!...",a następnie przez mikroskop intuicji, jaką daje wiara, na jego najbardziej subtelne tajemnice, i ujrzałem, co następuje:

Zwierciadła, odłamki szkła, rzeczy przezroczyste, a nawet bańki mydlane ukazują różne rodzaje piękna ukrytego w świetle słonecznym i w siedmiu kolorach tego światła; poprzez ich znikanie, ponowne pojawianie się, różne właściwości i załamywanie światła odnawiają owo piękno; poprzez odbijanie światła ukazują ukryte piękno i urodę słońca i jego blasku. Dokładnie w ten sam sposób, działając jako zwierciadła dla świętego piękna Najpiękniejszego, Chwalebnego, Wiecznego i Przedwiecznego, dla nieśmiertelnego powabu Jego Najpiękniejszych Imion i dla ich odnawiających się przejawów, piękne stworzenia, owe urocze dzieła Jego rąk, owe doskonale stworzone istoty nieprzerwanie przychodzą i odchodzą. Traktaty Światła szczegółowo objaśniły potężne dowody, które ukazują, że piękno widoczne w stworzeniach nie jest ich własnością, lecz jest znakiem, wskazówką, błyskiem i przejawem niedoścignionego, świętego piękna, które wymaga, by zostało ujawnione. Wyjaśnienie zaczyna się od powiedzenia, że trzy spośród owych dowodów zostały wspomniane pokrótce, lecz w najbardziej racjonalny sposób. Traktaty wprawią w zadziwienie - i pozostawią w nim - wszystkich, którzy mają piękną zdolność postrzegania i widzą, którzy odkryją, że prócz czerpania z nich korzyści dla samych siebie konieczne jest również dokładanie starań, by pozwolić również innym na czerpanie korzyści z Traktatów. Każdy człowiek, którego umysł nie jest zepsuty, a serce zdeprawowane, należycie doceni pięć kwestii wyjaśnionych w drugim z owych dowodów, będzie je podziwiał i polecał innym,

a wykrzykując: "Oto wola Boga! Błogosławiony niech będzie Bóg!", dostrzeże i potwierdzi, że są one zdumiewającym cudem, który wywyższy ową pozornie nędzną, potrzebującą istotę, jaką jest ten człowiek.

NADZIEJA PIĘTNASTA

{(*): Nadzieja Piętnasta została spisana przez jednego z uczniów Światła, by w przyszłości mogła uzupełnić Traktat dla ludzi starszych, a także zapoczątkować ułożenie niniejszego traktatu (tj. Błysku Dwudziestego Szóstego - uz. red. pol.) we właściwej kolejności. Czas spisywania Traktatów Światła dobiegł końca trzy lata wcześniej.}

Pewnego razu podczas mojego przymusowego pobytu w Ermidag {[*]: Miasteczko w środkowej Anatolii, do którego Bediuzzaman został zesłany w 1944 roku, po zwolnieniu go z więzienia w Denizli. Był tam przetrzymywany pod przymusem do roku 1951, z przerwą na dwadzieścia miesięcy (od stycznia 1948 r. do września 1949 r.), które spędził w więzieniu w Afyon.} (który był właściwie uwięzieniem w odosobnieniu) stałem się zmęczony życiem z powodu cierpień, jakie mi zadano poprzez nadzór policyjny i bezwzględne traktowanie, które było tak trudno znieść, aż nawet żałowałem, że zostałem zwolniony z więzienia. Całą duszą tęskniłem za więzieniem w Denizli i pragnąłem zstąpić do grobu. Kiedy myślałem, że i więzienie, i grób byłyby lepsze niż takie życie, kiedy zdecydowałem, że wkroczę do jednego lub drugiego, łaska Boża przyszła mi z pomocą, obdarowując uczniów Medresetu'z-Zehra, których pióra były niby powielacze, jednym z takich powielaczy, który dopiero co wszedł do użytku. W jednej chwili ukazało się pięćset kopii każdego z wartościowych dzieł ze zbioru Traktatów Światła, które wyszły spod jednego pióra. Ich zapowiedź nowych zwycięstw sprawiła, że pokochałem pełne niedoli życie i zacząłem składać Bogu niekończące się podziękowania.

Nieco później, nie mogąc znieść zwycięstw odniesionych przez Traktaty Światła, ich tajemni wrogowie nakłonili rząd do działań wymierzonych przeciwko nam. Życie ponownie stało się dla mnie ciężkie. Wówczas nagle ujawniła się Boża łaska: urzędnicy związani ze sprawą, którzy najbardziej potrzebowali nauki Traktatów Światła, w trakcie najbardziej gruntownego i starannego wykonywania swych obowiązków przestudiowali skonfiskowane egzemplarze Traktatów, a one spowodowały, że serca owych urzędników skłoniły się ku nim. Jako że zaczęli doceniać je, miast krytykować, krąg uczniów Światła znacznie się rozszerzył. Przyniosło to korzyści po stokroć większe od materialnych strat, jakie ponieśliśmy, a nasz niepokój i strapienie zmalały do zera.

Wówczas, w tajemnicy, wrogo nastawieni wobec nas hipokryci zwrócili uwagę rządu na moją osobę, przypominając moje dawne działania

natury politycznej. Wzbudzili podejrzenia pod moim adresem zarówno wśród przedstawicieli sądownictwa, jak i we władzach oświatowych, w policji i Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Owe podejrzenia (podobnie jak tajne podżegania komunizujących anarchistów) rozprzestrzeniały się, trafiając do rąk różnych grup. Władze zaczęły nas uciskać, aresztować; konfiskowano te części Traktatów Światła, które wpadły w ręce naszych przeciwników. Działalność uczniów Światła ustała. Wielu urzędników złożyło fałszywe oskarżenia, w które zupełnie nikt nie mógłby uwierzyć. Próbowali rozprzestrzeniać najbardziej zdumiewające oszczerstwa, jednak nie mogli sprawić, by uwierzył w nie choć jeden człowiek.

Następnie pod pewnym banalnym pretekstem aresztowano mnie podczas najzimniejszych dni zimy, zamknięto mnie odosobnionego w wielkiej i nadzwyczaj zimnej celi więziennej, przez dwa dni pozostawiając bez jakiegokolwiek piecyka. Przy mojej słabości i chorobie mogłem wytrzymać tę sytuację jedynie z trudem, jako że byłem przyzwyczajony do palenia w piecu w moim małym pokoju kilka razy dziennie, tak że w palenisku zawsze był żar. Kiedy walczyłem z cierpieniem spowodowanym przez gorączkę i zimno, przez straszliwą niedolę i gniew, dzięki Bożej łasce przed moim sercem odsłoniła się prawda, która zwracając się do mojej duszy, wypowiedziała następujące ostrzeżenie:

"Nazwałeś więzienie Szkołą Proroka Józefa, a kiedy przebywałeś w więzieniu Denizli, rzeczy takie, jak ulga po tysiąckroć większa od twej niedoli, korzyść natury duchowej, inni więźniowie czerpiący korzyści z Traktatów Światła, rozpowszechniające się zwycięstwa Traktatów - to wszystko sprawiło, że składałeś Bogu nieskończone dzięki, zamiast narzekać. To sprawiło, że każda godzina twojej kary więzienia i związanych z nią trudności stała się równa dziesięciu godzinom wypełnionym oddawaniem czci Bogu, a także uczyniło owe przemijające godziny wiecznymi. Jeśli Bóg zechce, ogrzeje twą zimną, dotkliwą niedolę, przekształci ją w radość i sprawi, że wśród nieszczęść, jakie cierpisz w tej - trzeciej już - Szkole Proroka Józefa, wyciągniesz korzyści z Traktatów Światła i znajdziesz pocieszenie. Jeśli ludzie, na których czujesz gniew, ponieważ źle cię traktują, sami zostali oszukani, lecz nie zdają sobie z tego sprawy, nie warto się na nich gniewać. Jeśli zaś dręczą cię i przysparzają ci cierpień świadomie, przez swą złość i ze względu na ich zbłądzenie, w krótkim czasie zostaną zamknięci w odosobnieniu, w więzieniu, jakim jest grób, jako ci, którzy zostali skazani na wieczną karę śmierci, na cierpienie niekończących się męczarni i katuszy. Dzięki ich prześladowaniom zdobywasz zasługę, jak też przyjemności natury duchowej; to prześladowanie czyni przemijające

godziny wiecznymi i pozwala ci na wykonywanie obowiązków uczonego i obowiązków religijnych z całkowitą szczerością intencji".

Ze wszystkich sił wykrzyknąłem: "Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu!" Z powodu człowieczeństwa litowałem się nad moimi prześladowcami i modliłem się: "Panie mój, spraw, by się poprawili!" Jak napisałem w oświadczeniu dla Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, prawdziwie winnymi byli ci spośród prześladowców, którzy działając w imieniu prawa, postępowali niesprawiedliwie na dziesięć sposobów. Wynaleźli oni niepospolite preteksty, które dla każdego uczciwego człowieka okazały się oszczerstwami i fałszerstwem, które sprawiały, że ludzie, którzy je słyszeli, śmiali się, zaś ci, co umiłowali prawdę, płakali. Jako że nasi prześladowcy nie mogli znaleźć żadnego sposobu zaatakowania Traktatów Światłą i ich uczniów bez przekraczania granic prawa i tego, co słuszne, zboczyli z drogi prawa i popadli w obłęd. Oto dwa przykłady ich szaleństwa:

Przykład pierwszy:Urzędnicy, którzy śledzili nas przez miesiąc, nie mogli znaleźć nic obciążającego, więc napisali memorandum mówiące: "Sługa Saida kupował w sklepie rakię, {[*]: Tur. raki; mocna wódka owocowa, popularna w Turcji i na Bałkanach, w krajach dawnego Imperium Otomańskiego.} a później zaniósł ją do niego". Nie mogli znaleźć nikogo, kto podpisałby memorandum, lecz nareszcie aresztowali jakiegoś pijanego jegomościa i zmusili go, by je podpisał. Nawet on powiedział: "Boże, wybacz nam! Któż podpisałby tak niesłychane kłamstwo?" Musieli więc podrzeć je.

Przykład drugi:Ktoś, kogo nie znałem (i nadal go nie znam), użyczył mi konia, bym mógł wybrać się na przejażdżkę. Przez większość dni lata zwykłem wychodzić z domu choć na kilka godzin, dla zdrowia i by zaczerpnąć nieco świeżego powietrza. Dałem słowo, że właściciel konia i bryczki otrzyma ode mnie książki warte pięćdziesiąt lir, a to dlatego, bym nie złamał mojej zasady i nie stał się jego dłużnikiem. Czyż mogła z tego wyniknąć jakakolwiek szkoda? A jednak zarówno gubernator, jak urzędnicy sądowi i policjanci przesłuchiwali nas pięćdziesiąt razy, pytając o właściciela konia, jakby cała sprawa była ważnym wydarzeniem politycznym, dotyczącym publicznego bezpieczeństwa! Pewien lojalny człowiek powiedział nawet, że koń należał do niego, a inny, że bryczka należała do niego, by tylko przerwać te bezsensowne przesłuchania. Obaj zostali aresztowani wraz ze mną.

Widzieliśmy wiele dziecinnych wybryków podobnych do owych dwóch przykładów i śmialiśmy się do łez. Pojęliśmy, że ci, którzy atakują Traktaty Światła i ich uczniów, jedynie robią z siebie głupców.

Oto zabawne zdarzenie spośród wielu podobnych: Powodem podanym na dokumencie sankcjonującym moje aresztowanie było "zakłócanie porządku publicznego". Nie widząc tego dokumentu na oczy, powiedziałem oskarżycielowi publicznemu: "Ostatniej nocy oczerniłem cię, bowiem powiedziałem oficerowi policji, który przesłuchiwał mnie z polecenia komendanta: 'Jeśli nie służyłem publicznemu bezpieczeństwu tego kraju tak usilnie, jak tysiąc publicznych oskarżycieli i tysiąc komendantów policji, niechaj Bóg przeklnie mnie po trzykroć!'"

Właśnie wtedy, kiedy w tak mroźnych warunkach najbardziej potrzebowałem tego, by odpocząć, nie przeziębić się i nie myśleć o świecie, ogarnęły mnie rozdrażnienie i gniew na tych, którzy zesłali mnie na niemożliwe do zniesienia wygnanie, skazali na odosobnienie, uwięzienie i prześladowania, ukazując w ten sposób swą nienawiść i złe zamiary. Wówczas z pomocą przyszła mi Boża łaska, oznajmiając mojemu sercu, co następuje:

"Niesprawiedliwe prześladowania, jakie zadają ci ludzie, w znacznej części wynikają z Bożego zrządzenia, które jest czystą sprawiedliwością. W więzieniu masz zapewnione pożywienie; to właśnie przeznaczone dla ciebie zaopatrzenie wezwało cię do tego miejsca. Powinieneś przyjąć zrządzenie Boże z zadowoleniem i pogodzić się z nim. W tym, co cię spotyka, wielki udział mają wiedza Tego, Którego władza jest absolutna, i Jego miłosierdzie, które chcą oświecić ludzi przebywających w tym więzieniu, pocieszyć ich, a tobie przyznać nagrodę. Powinieneś przyjąć swój udział w Bożym zamyśle z nieskończoną wdzięcznością i cierpliwością. Swój udział w tych wydarzeniach ma również twoja dusza, a to z powodu jej przywar, o których nie wiesz. W obliczu tego, co cię spotkało, powinieneś powiedzieć swej duszy, a to poprzez skruchę i poszukiwanie Bożego przebaczenia, że zasłużyła ona na cios, który ją spotkał. Swój udział w tym, co cię spotkało, mają również niektórzy spośród twoich utajonych wrogów, wraz z ich intrygami, z oszukiwaniem pewnych naiwnych, a podejrzliwych urzędników, z nakłanianiem ich do owych prześladowań. Jeśli chodzi o ich udział, wiedz, że straszliwe ciosy duchowe, jakie Traktaty Światła wymierzą tym hipokrytom, pomszczą cię w zupełności. Niech to będzie dla nich wystarczające! Ostatnią grupą są ci urzędnicy, którzy w rzeczywistości byli jedynie narzędziami w rękach innych. Jeśli chodzi o ich udział, wielkodusznym dziełem będzie wybaczenie im, zgodnie z zasadą:

وَالْكَاظِم۪ينَ الْغَيْظَ وَالْعَاف۪ينَ عَنِ النَّاسِ

{[*]: dla tych, którzy powstrzymują gniew i przebaczają ludziom... Por. Koran, 3:134-135.} onieważ czy

chcą tego, czy też nie, mogli skorzystać z nauki Traktatów Światła dotyczącej wiary, choć spoglądali na nie z zamiarem ganienia ich".

Po owym mówiącym prawdę ostrzeżeniu poczułem tak wielkie szczęście i wdzięczność, że zdecydowałem popełnić jakieś nieszkodliwe wykroczenie, by tylko ponieść karę więzienia, bym mógł pozostać w owej nowej Szkole Proroka Józefa, a może nawet pomóc tym, którzy występowali przeciwko mnie. Miałem wówczas siedemdziesiąt pięć lat, nie byłem do niczego przywiązany, a spośród siedemdziesięciu osób, które umiłowałem na tym świecie, jedynie pięć pozostało przy życiu - tak, ktoś taki jak ja po stokroć przedłożyłby grób nad więzienie. Siedemdziesiąt tysięcy kopii różnych traktatów spośród Traktatów Światła krążyło w wolnym obiegu i mogły one wykonywać moje obowiązki związane z Traktatami Światła; miałem duchowych braci i spadkobierców, którzy mieli przedłużyć naszą służbę dla wiary, a tysiące ich języków miały zastąpić mój język. Więzienie było również po stokroć przyjemniejsze i bardziej korzystne od wolności poza jego murami, która w istocie była niewolą, podporządkowaną tyranii i prześladowaniom. Miast cierpieć w całkowitej samotności poza murami więzienia z powodu bezwzględnego postępowania setek urzędników, w więzieniu, wraz z setkami innych więźniów, cierpimy jedynie nieznacznie, z powodu samowoli jednej lub dwóch osób, jak naczelnik więzienia czy komendant strażników, a owe cierpienia przyniosą korzyści, ponieważ dzięki nim zyskamy braterską życzliwość i pociechę ze strony wielu towarzyszy więzienia. Z myślą o tym, że litość wynikająca z islamu i z ludzkiej natury przejawia się w życzliwości dla osób starszych, znajdujących się w takim położeniu, przez co zmienia trudy więzienia w miłosierdzie, przyjąłem karę więzienia i pogodziłem się z nią.

W czasie mojego trzeciego procesu, z powodu trudności, jakie sprawiało mi pozostawanie w pozycji stojącej, a to w związku ze słabością, starością i chorobą, usiadłem na krześle poza drzwiami sali sądowej. Wtem zjawił się sędzia i z gniewem, obraźliwym tonem zapytał: "Dlaczegóż to on nie oczekuje na stojąco?" Rozgniewała mnie taka nieuprzejmość w obliczu mojej starości. Rozejrzałem się i ujrzałem wielu muzułmanów, którzy zgromadzili się wokół nas i nie chcieli się rozejść, jak przyglądali mi się z wielką życzliwością i braterstwem. Nagle otrzymałem ostrzeżenie poprzez dwie następujące prawdy:

Prawda pierwsza:Ukryci wrogowie mojej osoby i Traktatów Światła oszukali pewnych naiwnych urzędników, mając zamiar położyć kres podbojom Traktatów Światła poprzez zniszczenie dobrej opinii ludzi na mój temat (której w żadnym wypadku nie pragnąłem) i poprzez zniszczenie

mojego charakteru na oczach ludzi. Nakłonili zatem owych urzędników, by odnosili się do mnie ze wzgardą, w taki właśnie sposób. Rzekłem do siebie: "Spójrz na tę setkę ludzi, a nie na zniewagę, jak spotkała cię ze strony jednego człowieka! W zamian za służbę na rzecz wiary, jaką spełniają Traktaty Światła - co jest przejawem Bożej łaski - ludzie uprzejmie ofiarowują ci swe współczucie poprzez docenienie twojej służby, zarówno witając cię, jak odprowadzając". Nawet gdy drugiego dnia procesu byłem przesłuchiwany w biurze sędziego, gdzie odpowiadałem na pytania oskarżyciela publicznego, około tysiąca ludzi zgromadziło się na dziedzińcu, naprzeciw okien sądu, by okazać swą troskę i zainteresowanie; przyszli, by powiedzieć urzędnikom językiem właściwym dla swego usposobienia, by nie uciskali nas. Policja nie mogła sprawić, by ci ludzie rozeszli się. Mojemu sercu oznajmiono, że w naszym pełnym niebezpieczeństw wieku ci ludzie pragną prawdziwego pocieszenia, niegasnącego światła, silnej wiary, niezawodnej dobrej nowiny o wiecznej szczęśliwości, że poszukiwanie tego wszystkiego, czego pragną, wynika z ludzkiej natury. Musieli usłyszeć, że to, czego szukają, można znaleźć w Traktatach Światła, zatem okazują mojej niewiele znaczącej osobie troskę daleko większą, niż na to zasługuję, ponieważ oddałem pewnie niewielkie usługi wierze.

Prawda druga:Przypomniało mi się, że w zamian za złe traktowanie, jakiego doznaliśmy ze strony kilku odnoszących się do nas ze wzgardą, wprowadzonych w błąd osobników, którzy traktowali nas w ten sposób z zamiarem znieważenia nas i zniszczenia szacunku, jakim cieszyliśmy się w opinii publicznej, a także z powodu bezpodstawnego podejrzewania nas o zakłócanie porządku publicznego, otrzymaliśmy poklask i uznanie niezliczonych ludzi prawdy spośród współczesnych i spośród przyszłych pokoleń.

Tak, dzięki sile niezachwianej, potwierdzonej wiary w każdej części tego kraju Traktaty Światła (i ich uczniowie) powstrzymały straszliwe zepsucie i wysiłki anarchii, mające na celu zniszczenie porządku publicznego, jakie miało dokonać się pod płaszczykiem komunizmu. Uczniowie Światła pracowali na rzecz utrzymania porządku i bezpieczeństwa publicznego, a przez dwadzieścia lat ich pracy ani trzy lub cztery współpracujące ze sobą sądy, ani policja dziesięciu prowincji nie były w stanie znaleźć ani odnotować jakichkolwiek incydentów dotyczących naruszenia porządku publicznego, które byłyby związane z uczniami Światła, choć byli oni bardzo liczni i można było znaleźć ich w każdej części kraju. Bezstronni policjanci z trzech prowincji oświadczyli: "Uczniowie Światła są policją obyczajową. Wspomagają nas w utrzymywaniu porządku publicznego. Dzięki ich niezachwianej, potwierdzonej wierze w głowach wszystkich, którzy czytają Traktaty Światła, zostaje coś, co powstrzymuje ich przed

popełnianiem przestępstw. Uczniowie Światła działają na rzecz utrzymania porządku publicznego".

Przykładem na to niech będzie więzienie Denizli. Kiedy Traktaty Światła weszły w jego mury, a Owoc wiaryzostał napisany dla więźniów, na przestrzeni trzech lub czterech miesięcy ponad dwustu więźniów stało się tak niezwykle posłusznymi, a ich postępowanie - tak pobożnym i prawym, że człowiek, który zamordował trzy czy cztery osoby wystrzegał się nawet zabijania pluskiew. Dawni przestępcy stali się najzupełniej litościwymi i nieszkodliwymi członkami społeczeństwa. Zadziwieni całą sytuacją funkcjonariusze więzienni patrzyli na nich z wielkim uznaniem. Niektórzy spośród młodych ludzi przed otrzymaniem wyroku mówili nawet: "Jeśli uczniowie Światła pozostają w więzieniu, postaramy się, by nas również skazano, ponieważ wtedy oni będą mogli nauczać nas, a my staniemy się podobni do nich. Poprawimy się dzięki ich wskazówkom".

Zatem ci, którzy oskarżali uczniów Światła (którzy są właśnie tacy) o zakłócanie porządku publicznego, albo zostali poważnie wprowadzeni w błąd, albo oszukani, albo też sami - świadomie lub nieświadomie - oszukiwali rząd, mając na celu zaprowadzenie anarchii, i prześladowali nas, starając się zmiażdżyć. Oto, co mamy im do powiedzenia:

Jako że śmierć nie została zabita, brama grobu nie jest zamknięta, a podróżni zatrzymujący się w zajeździe tego świata w korowodzie, karawana za karawaną, z wielką prędkością zstępują w ziemię i znikają, z pewnością my też wkrótce zostaniemy rozdzieleni jeden od Drugiego. Otrzymacie straszliwą karę za waszą tyranię. Wstąpicie na szubienice śmierci i wiecznej zagłady, które wypiszą nakazy uwolnienia prześladowanych ludzi wiary. Ulotne przyjemności, jakich doznawaliście na tym świecie, wyobrażając sobie, że będą one wieczne, przekształcą się w niekończące się męczarnie.

Niestety, nasi ukryci, obłudni wrogowie czasami łączą nazwę sufizmu z rzeczywistością islamu, którą zdobyto i utrzymano dzięki mieczom i krwi stu milionów męczenników w randze świętości i bohaterskich weteranów wojennych, jakich wydał nasz pobożny naród. Podczas gdy droga sufizmu jest jedynie pojedynczym promieniem słońca, jakim jest islam, nasi wrogowie ukazują ją tak, jakby była słońcem, przez co wprowadzają błąd niektórych niedbałych urzędników rządowych. Nazywając uczniów Światła sufimi i członkami stowarzyszenia politycznego - tylko dlatego, że skutecznie oni pracują na rzecz prawd Koranu i wiary - chcą podjudzić władze przeciwko nam. Oto, co mówimy im i tym, którzy słuchają ich słów wymierzonych przeciwko nam; to, co powiedzieliśmy sprawiedliwemu sądowi w Denizli:

"Pozwólcie także nam poświęcić się dla owej świętej prawdy, dla której poświęciły się setki milionów ludzi! Nawet jeśli podpalicie cały świat wokół nas, my, którzy poświęcamy samych siebie dla prawd Koranu, nie złożymy broni przed ateizmem; jeśli Bóg zechce, nie odstąpimy od naszego świętego obowiązku!"

Dzięki świętemu pocieszeniu, jakie dały mi wiara i Koran w cierpieniach i rozpaczy przygód mej starości, nie zamieniłbym roku największej niedoli mojej starości na dziesięć najbardziej szczęśliwych lat mojego młodego wieku - zwłaszcza że dla tych, którzy żałują za grzechy i odmawiają modlitwy obowiązkowe, każda godzina spędzona w więzieniu odpowiada dziesięciu godzinom oddawania czci Bogu, zaś jeśli chodzi o zasługę, to każdy przelotny dzień choroby i prześladowań daje dziesięć dni życia wiecznego. Dzięki ostrzeżeniom, które otrzymałem, zrozumiałem, jak bardzo tamte dni zasługiwały na podziękowania składane przez kogoś takiego jak ja, oczekującego już na swoją kolej przekroczenia bramy grobu. Wykrzyknąłem: "Nieskończone dzięki niechaj będą mojemu Panu!", byłem szczęśliwy z mojej starości, a zadowolony z uwięzienia, ponieważ życie nie zatrzymuje się, lecz szybko przemija. Jeśli upływa w przyjemności i szczęściu, to jako że odejście przyjemności jest bólem, życie staje się czymś przejściowym, upływa bez składania podziękowań i w niedbalstwie, a odchodzi, pozostawiając grzechy w miejscu przyjemności. Natomiast jeśli życie upłynie w więzieniu i wśród trudów, to jako że odejście bólu jest rodzajem przyjemności i ponieważ może być poczytywane za rodzaj aktu czci, życie pod pewnym względem staje się wieczne, a dzięki dobrym owocom, jakie wyda, możemy zdobyć życie ostateczne. Życie staje się odkupieniem za błędy, które były przyczyną grzechów przeszłości i kary więzienia, a także oczyszcza człowieka z owych błędów i grzechów. Patrząc z tego punktu widzenia, widzimy, że więźniowie, którzy odprawiają modlitwy nadobowiązkowe towarzyszące obowiązkowym, powinni być cierpliwi i składać podziękowania Bogu.

NADZIEJA SZESNASTA

Pewnego dnia w mojej starości zostałem zwolniony z więzienia Eskisehir po odbyciu kary jednego roku pozbawienia wolności. Zostałem zesłany do Kastomonu, {[*]: Miasto w górach Ilgaz na północy Turcji, do którego Bediuzzaman został zesłany w marcu 1936 roku, po zwolnieniu go z więzienia w Eskisehir. Pozostał w Kastomonu przez siedem lat, tj. do roku 1943, kiedy to został przewieziony do więzienia Denizli.} gdzie przez dwa lub trzy miesiące przebywałem jako "gość" na komisariacie policji. Można zrozumieć jak wielkie męki cierpiał

w takim miejscu ktoś taki jak ja. Byłem pustelnikiem, czułem się znużony nawet widokiem mych wiernych przyjaciół, nie mogłem znieść wprowadzonych zmian dotyczących ubioru. {[*]: Chodzi o przymusowe wprowadzenie w Turcji ubioru europejskiego, jakie dokonało się na mocy ustaw na temat ubioru, które podjęto w pierwszych latach republiki. I tak np. "ustawa o kapeluszach" zakazywała noszenia jakichkolwiek innych nakryć głowy niż kapelusze w stylu europejskim.} Kiedy uległem takiej rozpaczy, nagle Boża łaska przybyła z pomocą mej starości. Inspektor i policjanci z komisariatu stali się dla mnie jak niezłomni przyjaciele. Niejeden raz ostrzegali mnie, bym nie zakładał fezu, a także, jak moi służący, zwykli zabierać mnie na wycieczki po okolicach miasta.

Później zamieszkałem w szkole Światła w Kastomonu, naprzeciwko posterunku policji, i zacząłem spisywać dalsze części Traktatów Światła. Bohaterscy uczniowie Światła, tacy jak Feyzi, Emin, Hilmi, Sadik, Nazid czy Salahaddin, przychodzili do medresy, by sporządzać kopie Traktatów Światła, a następnie rozpowszechniać je. Wiedliśmy uczone dyskusje, bardziej olśniewające nawet od tych, które za młodu prowadziłem ze swymi ówczesnymi studentami.

Wówczas nasi ukryci wrogowie wzbudzili dotyczące nas podejrzenia wśród niektórych urzędników, egoistycznie myślących hodżów i szejków. Sprawili, że zostaliśmy zgromadzeni - wraz z uczniami Światła z pięciu lub sześciu prowincji - w Szkole Proroka Józefa, którą było więzienie Denizli. Szczegóły owej Szesnastej Nadziei są szczegółowo opisane w krótkich listach, jakie w tajemnicy wysyłałem do moich braci, przebywając w więzieniu Denizli, w innych listach, wysłanych z Kastomonu, a także w zbiorze zawierającym moje mowy obrończe, wygłoszone przed sądem. Odsyłając zatem po szczegóły do owych listów i mów obrończych, w tym miejscu napomknę o nich jedynie W skrócie:

Poufne i ważne zbiory, w szczególności dotyczące Sufjana {[*]: Przekazano w hadisie, że Posłaniec Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) mówił o "większym Dadżdżalu" i "mniejszym Dadżdżalu". Ten pierwszy ma pochodzić ze społeczności niemuzułmańskiej (być może spośród chrześcijan) i jest utożsamiany z chrześcijańskim Antychrystem, a jego przyjście będzie jednym z największych znaków zbliżającego się końca świata i Dnia Sądu Ostatecznego.} i cudowne go działania Traktatów Światła, ukryłem pod węglem i drewnem na opał, by mogły zostać opublikowane po mojej śmierci lub wtedy, kiedy władze odzyskają zdrowy rozsądek i posłuchają prawdy. Kiedy byłem o nie spokojny, pewni detektywi i pomocnik oskarżyciela publicznego wtargnęli nagle do mojego domu i przeszukali go. Wyciągnęli z ukrycia owe tajne i ważne traktaty, aresztowali mnie i pomimo moich kłopotów ze zdrowiem

wysłali mnie do więzienia w Isparcie. Kiedy byliśmy wielce zdenerwowani i smutni z powodu owej szkody, jaka została wyrządzona Traktatom Światła, z pomocą przyszła nam Boża łaska. Przedstawiciele władz zaczęli uważnie i z ciekawością czytać owe ważne traktaty, które zostały wydobyte z ukrycia, a których urzędnicy państwowi potrzebowali bardziej niż ktokolwiek inny, aż urzędy rządowe stały się ośrodkami studiowania Traktatów Światła. Choć zaczęli czytać traktaty z zamiarem zganienia ich, docenili je. Nawet w Denizli, choć o tym nie wiedzieliśmy, liczni ludzie - nie tylko w ramach obowiązków służbowych - czytali drukowane wydanie traktatu Ayetu'l-Kubra (Wielki Znak),umacniając swą wiarę. Zmniejszyło to do zera nieszczęścia, jakie cierpieliśmy z powodu uwięzienia.

Później zabrano nas do więzienia w Denizli, gdzie zamknięto mnie osobno w śmierdzącej, zimnej, wilgotnej celi. Byłem w najwyższym stopniu nieszczęśliwy z powodu mojej starości, choroby i trudności, jakie spotkały przyjaciół z mojego powodu. Najbardziej zaniepokojony byłem rekwirowaniem Traktatów Światła i przerwą w naszej działalności, lecz wówczas nagle z pomocą przyszła mi łaska Boga, która przekształciła ogromne więzienie w medresę Traktatów Światła, udowadniając, że zaiste było ono Szkołą Proroka Józefa. Traktaty Światła zaczęły rozprzestrzeniać się dzięki diamentowym piórom bohaterów Medresetu'z-Zehra. Pewien wielki bohater Traktatów Światła nawet w tych ciężkich warunkach spisał ponad dwadzieścia kopii Owoców wiaryi zbioru Mowy obrończe,a dokonał tego na przestrzeni trzech lub czterech miesięcy. Traktaty zaczęły zdobywać serca ludzi zarówno w murach więzienia, jak i poza nimi, przekształcając straty wynikające z naszej klęski w znaczące korzyści, a nieszczęście w radość. To wszystko jeszcze raz ukazało znaczenie wersetu:

عَسٰٓى اَنْ تَكْرَهُوا شَيْئًا وَهُوَ خَيْرٌ لَكُمْ

{[*]: Być może, czujecie wstręt do jakiejś rzeczy, choć jest dla was dobra. Być może, kochacie jakąś rzecz, choć jest dla was zła. Bóg wie, a wy nie wiecie! Koran, 2:216.}

Byliśmy wówczas poddawani ostrej krytyce z powodu błędnego i pobieżnego orzeczenia pierwszej komisji ekspertów (które to orzeczenie zostało wymierzone przeciwko nam), jak również dzikich ataków ze strony ministra edukacji. Właśnie wtedy - kiedy, zgodnie z pewnymi relacjami, nasi wrogowie starali się nawet doprowadzić do skazania niektórych z nas na śmierć - łaska Boża przyszła nam z pomocą, zwłaszcza wtedy, gdy spodziewaliśmy się ciężkiej krytyki ze strony komisji ekspertów z Ankary, a okazało się, że jej sprawozdanie było wręcz pochwalne. Choć w pięciu skrzyniach kopii Traktatów Światła znaleziono mniej niż dziesięć błędów, dowiedliśmy

w sądzie, że kwestie, które w raporcie zostały wskazane jako błędne, w istocie były całkowicie poprawne, zaś autorzy raportu sami mylili się w tych kwestiach, o których sądzili, że są błędne; wykazaliśmy niemal dziesięć błędów w ich sprawozdaniu liczącym sobie pięć stron. Kiedy zaś oczekiwaliśmy ciężkich represji po tym, jak wysłaliśmy Owoce wiaryi zbiór mów obrończych do siedmiu urzędów państwowych (a całość Traktatów Światła wysłaliśmy do Ministerstwa Sprawiedliwości), a w szczególności po silnych, piekących policzkach, jakie wymierzały naszym przeciwnikom inne, poufne traktaty, przedstawiciele państwa odpowiedzieli nadzwyczaj łagodnie (jak premier, który nawet przysłał list z wyrazami pocieszenia), zachowali się pojednawczo i nie atakowali nas. To bezapelacyjnie udowodniło, że prawdy zawarte w Traktatach Światła, ów cud Bożej łaski, pokonały wrogów i sprawiły, że zaczęli oni studiować Traktaty, jakby te były dla nich przewodnikiem. Tak, Traktaty Światła sprawiły, że szerokie kręgi ludzi, do których dotarły, stały się swego rodzaju kręgiem nauki; uratowały wiarę licznych niezdecydowanych i zdezorientowanych ludzi, przyczyniając nam radości duchowej i korzyści daleko przekraczających naszą niedolę.

Wówczas nasi ukryci wrogowie chcieli mnie otruć; zmarły Hafiz Ali, męczennik i bohater Traktatów Światła, zamiast mnie trafił do szpitala i zamiast mnie wyruszył w podróż do pośredniego królestwa, czyniąc nas rozpaczliwie szlochającymi. Przed owym nieszczęściem, kiedy rozmawiałem z mymi towarzyszami na górze w Kastomonu, wiele razy upierałem się: "Bracia moi, nie dawajcie mięsa koniom, a trawy lwom!", co znaczyło: "Nie rozdawajcie każdemu wszystkich Traktatów, inaczej niektórzy użyją ich, aby nas zaatakować". Choć Hafiz Ali (oby Bóg się nad nim zmiłował) przebywał wówczas w miejscu oddalonym od nas o siedem dni pieszego marszu, to jakby usłyszał moje słowa w słuchawce swego duchowego telefonu, w tym samym czasie napisał do mnie: "Tak, Nauczycielu, to cud Traktatów Światła, że koniom nie powinno dawać się mięsa ani lwom nie powinno się dawać trawy. Jako że koniom powinno dawać się siano, a lwom mięso, dałem pewnemu hodży, który jest niby lew, traktat o szczerości intencji". Otrzymałem jego list siedem dni później. Obliczyliśmy, że w tym samym czasie, gdy wykrzyknąłem na górze: "Nie dawajcie mięsa koniom, a trawy lwom!", Hafiz Ali zapisał te dziwne słowa w swoim liście.

Kiedy ów bohater Traktatów Światła zmarł, a my byliśmy uciskani przez hipokrytów, którzy poprzez swoje intrygi starali się doprowadzić do tego, byśmy zostali ukarani, a także obawialiśmy się, że na mocy decyzji oficjalnych czynników zostanę wysłany do szpitala (jako że byłem chory

z powodu trucizny), Boża łaska przyszła nam z pomocą. Dzięki szczerym modlitwom moich błogosławionych braci zagrożenie dla mego życia ze strony trucizny minęło; znaki podobne silnym dowodom wskazują na to, że nasz męczennik również w grobie zajmował się Traktatami Światła i z ich pomocą odpowiedział aniołom, kiedy przyszli do niego, by zadać mu pytania; zarówno bohater z Denizli, Hasan Feyzi (oby Bóg się nad nim zmiłował), który pracował wedle tego samego systemu, co Hafiz Ali, jak i jego przyjaciele służyli Traktatom Światła w tajemnicy, lecz skutecznie; ponieważ Traktaty Światła zmieniały na lepsze innych więźniów, nawet nasi wrogowie zaczęli opowiadać się za zwolnieniem nas z więzienia, a podobni ashabi al-kahf(1) uczniowie Światła sprawili, że miejsce ciężkiej próby stało się jaskinią pustelnika z dawnych czasów... Tak, to wszystko, wraz z dokładaniem starań w wykonywanym ze spokojnymi sercami dziele przepisywania i rozpowszechniania Traktatów Światła, dowodzi, że łaska Boża zaiste przybyła nam z pomocą.

Mojemu sercu przyszło również na myśl, że skoro tak wielki znawca prawa, jakim był Imam A'zam, musiał ścierpieć karę więzienia; skoro Imam Ahmad Ibn Hanbal, który osiągnął najwyższy stopień męczeństwa, był poddany w więzieniu ciężkim torturom ze względu na jedną kwestię z Koranu, lecz zniósł je z doskonałą cierpliwością i nie dał zmusić się do milczenia w owej kwestii; skoro liczni przywódcy religijni i uczeni zachowali całkowitą, niezachwianą cierpliwość, składając Bogu podziękowania, choć cierpieli męki daleko większe od waszych; to z pewnością jesteście zobowiązani, by składać Bogu nieskończone podziękowania za bardzo niewielkie trudności, jakich doświadczacie, choć nagroda, jaką odbierzecie za służbę prawdom Koranu, jest wielka.

Pokrótce opiszę pewien przejaw Bożej łaski wśród bezprawnej tyranii człowieka:

Kiedy miałem dwadzieścia lat, zwykłem powtarzać: "Do końca moich dni wycofam się z życia społecznego do jakiejś groty lub na górę, jak ludzie dawnych czasów, którzy wyrzekali się tego świata, odchodząc do jaskiń". Później podczas wielkiej wojny, kiedy byłem w niewoli na północnym wschodzie Rosji, podjąłem taką decyzję: "Kiedy to wszystko się skończy, resztę życia spędzę w jaskiniach. Porzucę politykę i życie społeczne. Już dość mieszania się w ich sprawy". W tej kwestii przejawiły się zarówno łaska Wszechwładnego, jak i sprawiedliwość Bożego zarządzenia, które przekształciły jaskinie, jakie sobie (1) Por. Koran, 18:9-26.

wyobrażałem, w więzienia, a zaciszne miejsca samotności w miejsca ciężkiej próby i uwięzienia w odosobnieniu, czyniąc wszystko daleko lepiej, niż mogłyby to uczynić moje decyzja i chęć, ze współczuciem dla mej starości. Łaska Boga obdarowała mnie Szkołami Proroka Józefa, miejscami uwięzienia w samotności, w których mój czas nie szedł na marne, a które były daleko lepsze niż górskie jaskinie ascetów i pustelników. Dało mi to zarówno korzyści związane z życiem ostatecznym, jakie być może przyniosłoby także życie pustelnika, jak też możliwość wytężonego służenia prawdom wiary i Koranu. Byłem nawet zdecydowany, by przedstawić siebie jako winnego jakiejś zbrodni i pozostać w więzieniu, kiedy moi przyjaciele zostaną już z niego zwolnieni. Pozostaliby ze mną samotnicy, jak Husrev czy Feyzi, jednak pod jakimś pozorem wybrałbym odbywanie kary w pojedynczej celi, by nie spotykać się z ludźmi, nie marnować czasu na niepotrzebne rozmowy, nie popaść w egoizm i sztuczność. Zanim jednak tak się stało, Boże zrządzenie i nasze przeznaczenie wysłały nas do innego miejsca ciężkiej próby. Z powodu współczucia dla mej starości, a także, by uczynić nas jeszcze bardziej usilnie pracującymi w służbie na rzecz wiary, obowiązki w trzeciej już Szkole Proroka Józefa powierzono nam bez naszej wiedzy czy też woli, a to zgodnie ze znaczeniem wersetu: Być może, czujecie wstręt do jakiejś rzeczy, choć jest dla was dobra,{[*]: Koran, 2:216.} jak również z powiedzeniem: Dobrem jest to, co wybiera dla nas Bóg.

Tak, w tym, że Boża łaska ze współczucia dla mojej starości zmieniła jaskinie mego młodego wieku, w którym nie miałem potężnych, ukrytych wrogów, w pojedynczą celę więzienną, są trzy przykłady Bożej mądrości i doniosłych korzyści, jakie owa zmiana przyniosła służbie Traktatom Światła:

Pierwszy przykład mądrości i korzyści:Szkoła Proroka Józefa jest jedynym miejscem, w którym uczniowie Światła mogą zgromadzić się tak, by nie przyniosło to żadnej szkody. Gdyby spotkali się poza murami więzienia, byłoby to kosztowne i wzbudziłoby podejrzenia. Ktoś, kto przybywał, by mnie odwiedzić, musiał wydać czterdzieści lub pięćdziesiąt lir, widział się ze mną przez dwadzieścia minut (lub nawet mniej), po czym musiał wracać. Z chęcią wybrałbym trudy więzienia, by tylko być bliżej niektórych spośród moich braci. To oznacza, że więzienie jest dla nas darem i przykładem Bożego miłosierdzia.

Drugi przykład mądrości i korzyści:W owym czasie służba wierze, wykonywana dzięki Traktatom Światła, musiała być propagowana wszędzie i przyciągać uwagę tych, którzy potrzebowali nauki Traktatów. Ludzie zwrócili uwagę na Traktaty Światła dzięki naszemu uwięzieniu, które było dla nas niczym reklama. Najbardziej nieustępliwi i najbardziej potrzebujący odnaleźli Traktaty Światła i ocalili swoją wiarę; zakamieniałość ich serc została zniszczona, a oni sami - ocaleni przed niebezpieczeństwem, zaś krąg nauki o Traktatach rozszerzył się.

Trzeci przykład mądrości i korzyści:Uczniowie Światła, którzy są wtrąceni do więzienia, uczą się od siebie nawzajem właściwego postępowania, zalet charakteru, szczerości intencji i gotowości do poświęceń, a przestają poszukiwać poprzez swoją służbę korzyści tego świata. Tak, ponieważ w Szkole Proroka Józefa widzą na własne oczy, jak każda trudność i każda komplikacja przynosi dziesięciokrotny, a może nawet stukrotny zysk, widzą dobre rezultaty obejmującej wiele aspektów służby wierze, osiągają sukces, dostępując czystej szczerości intencji, i przestają zniżać się do poszukiwania drobnych, osobistych korzyści.

A oto subtelna, lecz smutna, choć zarazem przyjemna kwestia związana z owymi miejscami ciężkiej próby, która dotyczy tylko mnie: W więzieniu obserwuję tę samą sytuację, jaką widziałem w starych medresach w moich rodzinnych stronach, za czasów mej młodości. Zgodnie z tradycją obowiązującą we wschodnich prowincjach, w niektórych medresach potrzeby uczniów były spełniane z pomocą tego, co przychodziło z zewnątrz, zaś w innych pożywienie dla uczniów było gotowane w medresie. Medresy przypominały miejsca ciężkiej próby, jakimi są więzienia, także na inne sposoby. Kiedy teraz przyglądam się więzieniu, czuję przyjemne żal i tęsknotę, w wyobraźni wracam do radosnych dni młodości, a zapominamo trudnościach podeszłego wieku.

* * *

Dopisek

do Błysku Dwudziestego Szóstego

Owym Dopiskiem jest List Dwudziesty Pierwszy, który, jako że został zawarty w zbiorze Mektubat (Listy 1928-1932), nie został włączony do niniejszego zbioru.

* * *

Błysk Dwudziesty Siódmy

Ten Błysk składa się z mów obrończych z procesów przed sądem w Eskisehir, które zostały opublikowane w odręcznych kopiach zbioru Błyski, a częściowo także w biografii Bediuzzamana.

Błysk Dwudziesty Ósmy

Wszystkie części Błysku Dwudziestego Ósmego zostały opublikowane w odręcznie sporządzonych kopiach zbioru Błyski, a niektóre z jego części zostały włączone do niniejszego wydania.

PUNKT DRUGI

(Drugi spośród dwudziestu dwóch Punktów)

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

وَمَا خَلَقْتُ الْجِنَّ وَالْاِنْسَ اِلَّا لِيَعْبُدُونِ ٭ مَا اُرِيدُ مِنْهُمْ مِنْ رِزْقٍ وَمَا اُرِيدُ اَنْ يُطْعِمُونِ ٭ اِنَّ اللّٰهَ هُوَ الرَّزَّاقُ ذُو الْقُوَّةِ الْمَتِينُ

{[*]: I stworzyłem dżinny i ludzi tylko po to, żeby Mnie czcili. I nie chcę od nich zaopatrzenia, i nie chcę, aby Mnie żywili. Zaprawdę, Bóg jest Dawcą Zaopatrzenia, Posiadającym Siłę, Niewzruszonym! Koran, 51:56-58.}

Owe wersety trapiły mój umysł od dawna, ponieważ zgodnie z wieloma komentarzami do Koranu ich pozorne znaczenie nie odzwierciedla wzniosłej cudowności tej świętej Księgi. Teraz w skrócie objaśnię trzy aspekty ich nadzwyczaj pięknego i wzniosłego znaczenia, które pochodzi z blasku Koranu.

Aspekt pierwszy:Niekiedy Wszechmocny Bóg przypisuje Sobie pewne cechy, które mogłyby dotyczyć raczej Jego Posłańca, by uczcić Swego Proroka i wywyższyć go. Tak jest również w przypadku

omawianych wersetów, których znaczenie jest następujące: "Mój Posłaniec nie chce ani gaży, ani wynagrodzenia, ani nagrody, ani tego, byście go karmili w zamian za wypełnianie obowiązków wynikających z jego posłannictwa i za przyniesienie wam obowiązku oddawania czci Bogu". Te wersety odnoszą się do Szlachetnego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), któremu były dane pożywienie i zaopatrzenie. W przeciwnym razie ujawniałyby one coś, co i tak jest jasne i oczywiste, a to nie byłoby zgodne z cudowną elokwencją Koranu.

Aspekt drugi:Człowiek jest nadmiernie zaabsorbowany pozyskiwaniem swego zaopatrzenia. Aby nie został zwiedziony i nie uczynił zdobywania zaopatrzenia pretekstem dla zaniedbywania aktów czci, werset mówi: "Zostaliście stworzeni, byście oddawali cześć Bogu, a oddawanie Mu czci jest również konsekwencją waszego stworzenia. Zdobywanie zaopatrzenia również jest pewnego rodzaju aktem czci, jeśli zauważymy, że dokonuje się ono dzięki rozkazowi Boga. Oto Ja zobowiązałem się do zapewnienia zaopatrzenia wam, waszym rodzinom i zwierzętom, Moim stworzeniom; ta sprawa należy do Mnie! Nie zostaliście stworzeni po to, byście starali się o jedzenie i zaopatrzenie, ponieważ to Ja jestem Tym, Który je zapewnia, Zaopatrującym. To Ja zapewniam zaopatrzenie Moim sługom, którzy są od was zależni. Nie czyńcie więc zdobywania go wymówką i nie porzucajcie aktów czci!"

Gdyby znaczenie wersetu nie było takie, stałoby się oświadczeniem tego, co oczywiste, jako że zapewnienie pożywienia i zaopatrzenia Wszechmocnemu Bogu jest w oczywisty sposób niemożliwe. W retoryce przyjęto zasadę, która mówi, że jeśli znaczenie danego zdania jest jasne i oczywiste, nie jest ono znaczeniem zamierzonym, lecz zależnym od zamierzonego i takim, którego wymaga zamierzone znaczenie. Na przykład, jeśli powiemy komuś: "Jesteś hafizem", będzie to stwierdzenie oczywistości. Zamierzonym znaczeniem jest: "Wiem, że jesteś hafizem"; poprzez nie informujemy człowieka, który nie wie o tym, że my wiemy.

Zatem wskutek zastosowania tej reguły znaczenie wersetu, w którym zakaz dawania pożywienia Wszechmocnemu Bogu jest jedynie metaforą, będzie następujące: "Nie zostaliście stworzeni po to, by wytwarzać jedzenie dla Moich stworzeń, które należą do Mnie i to Ja wziąłem na Siebie zapewnienie im zaopatrzenia. Waszym podstawowym obowiązkiem jest oddawanie Mi czci. Jednak dokładanie starań , by zdobyć zaopatrzenie w zgodzie z Moimi rozkazami, również jest pewnego rodzaju aktem czci".

Aspekt Trzeci:W surze Al-Ichlas pozorne znaczenie słów:

لَمْ يَلِدْ وَ لَمْ يُولَدْ

{[*]: Nie zrodził i nie został zrodzony! Koran, 112:3.} est jasne i oczywiste, stąd zamierzone znaczenie, którego wymaga owo znaczenie pozorne, jest inne. Oznacza to, że kiedy Wszechmocny Bóg z nadzwyczajną jasnością i oczywistością oznajmia: Nie zrodził i nie został zrodzony!,oznacza to: "Nikt, kto ma ojca i matkę, nie może być Bogiem", a także: "On jest Przedwieczny i Wieczny". W ten sposób Bóg zaprzecza boskości Jezusa (niech będzie z nim pokój), Uzajra, aniołów, gwiazd i innych fałszywych bóstw. W ten sam sposób w naszym przykładzie werset mówiący: "Zaopatrujący, Któremu należy się wszelka chwała, Jedyny, Który godzien jest czci, nie potrzebuje żadnego zaopatrzenia, a wy nie zostaliście stworzeni po to, by zapewnić Mu pożywienie" oznacza: "Rzeczy, które posiadają zdolność pozyskiwania zaopatrzenia i jedzenia nie mogą być ani Bogami, ani obiektami czci", czyli: "Istoty, które potrzebują zaopatrzenia i tego, by zostało im ono zapewnione, nie są godne tego, by oddawać im cześć".

Said Nursi

* * *

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

اَوْ هُمْ قَٓائِلُونَ

{[*]: ...albo w czas południowego odpoczynku . Koran, 7:4.}

Ten rozdział został napisany w związku z ciekawością Re'feta, który zapytał o koraniczne słowo qa'ilun(oznaczające popołudniowy odpoczynek, drzemkę), by uchronić jego podobne diamentom pióro od więziennej bezczynności i ospałości, które były skutkiem tego, że spał po porannej modlitwie, podobnie jak czynili to inni.

Wyróżniamy trzy rodzaje snu:

Rodzaj pierwszyto ghajlula - sen w porze od przedświtu do mniej więcej czterdziestu minut po wschodzie słońca, czyli w czasie, kiedy modlitwa nie jest zabroniona, lecz jest niemile widziana. Spanie w tym czasie jest sprzeczne z sunną Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), jako że zgodnie z hadisami prowadzi do zmniejszenia się środków do życia i jest czymś, co nie wydaje żadnych owoców. Najbardziej odpowiednią porą do przygotowania się do zarabiania na życie

jest ta, kiedy jest chłodno. Człowieka opanowują letarg i ospałość, a owa pora przemija. Zostało ustalone poprzez wiele doświadczeń, że zarówno szkodzi to pracy, jaką wykonujemy w dzień (a więc pośrednio źle wpływa na nasze środki do życia), jak również jest przyczyną tego, że praca będzie bezowocna.

Rodzaj drugito fajlula- sen między modlitwą popołudniową a zachodem słońca. Sen w tym czasie prowadzi do skrócenia życia, jako że czyni dzień krótszym i przemijającym w stanie półsnu i senności, co powoduje fizyczny "niedobór życia". Co więcej, jako że większość efektów, jakie przynosi dzień, materialnych i niematerialnych, ukazuje się po modlitwie popołudniowej, spędzanie tego czasu na spaniu jest tym samym, co uniemożliwianie zebrania plonów całego dnia, a sam dzień staje się przeżytym nieświadomie.

Rodzaj trzecito qajlula- sen od przedpołudnia do pory tuż po południu, i ten jest zgodny z sunną Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). {[*]: Ibn Madża, Al-Munałi, Al-'Adżluni, Al-Albani.} Taki sen jest sunną, ponieważ pozwala człowiekowi, by ten nocą wstał na modlitwę. Tak samo zwyczajem na Półwyspie Arabskim jest odpoczynek od pracy w południe, kiedy jest bardzo gorąco, co również jest potwierdzeniem praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Taki sen zarówno wydłuża życie, jak też pomnaża zaopatrzenie. Pół godziny drzemki qajlulajest równe dwóm godzinom spania w nocy. Oznacza to, że qajlulakażdego dnia dokłada półtorej godziny do życia człowieka, ratując owe półtorej godziny z rąk snu, owego brata śmierci, ożywiając je i wydłużając czas, w którym można zarabiać na życie.

* * *

"To także jest dobre"

Kiedy recytowałem tasbihpo modlitwach i wypowiadałem słowa: Nieskończony pokój i nieskończone błogosławieństwa niech będą z tobą, o Posłańcu Boga,ujrzałem z daleka pewną subtelną kwestię, której znaczenia stopniowo odsłaniały się przede mną. Nie byłem w stanie pojąć ich wszystkich, zatem wypowiem jedynie jedno lub dwa zdania tytułem napomknienia o owej delikatnej kwestii.

Ujrzałem świat nocą jako nowo otwarte mieszkanie, do którego wkroczyłem podczas al-'isza,modlitwy o zmroku. Jako że człowiek związany

jest z całym światem, dzięki nadzwyczaj rozwiniętej wyobraźni tamtej nocy ujrzałem wielki świat jako mieszkanie. Stworzenia żywe (jak również ludzie) były tak maleńkie, że aż niewidzialne. Dzięki wyobraźni dostrzegłem, że jedyną rzeczą, jaka zamieszkała w owej siedzibie, uczyniła ją znajomą i wypełniła ją światłem, była zbiorowa osobowość Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Jak człowiek, który wchodzi do domu, pozdrawia tych, którzy są w nim obecni, tak ja zostałem opanowany przez pragnienie powiedzenia: "Nieskończony pokój niech będzie z tobą, o Posłańcu Boga!"

{(*): Miłosierdzie Boże, jakie stało się udziałem Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) wskazuje na potrzeby jego wspólnoty w każdym czasie, przez całą wieczność. Z tego powodu nieskończone pozdrowienia są czymś właściwym. Jeśli ktoś wchodzi do ogromnego domu, takiego jak nasz świat, a ów dom z powodu nieuwagi człowieka jawi mu się opuszczonym, pustym i ciemnym, jak przerażony i osłupiały musi być ten, kto do niego wchodzi! Nagle ów dom rozświetla się. Ukazuje się znajomy, życzliwy, przemiły i umiłowany zastępca właściciela domu. Jeśli - wskazując na wszystkie instalacje i całe umeblowanie domu - ów zastępca opisze owego Litościwego i Szczodrego właściciela, jeśli sprawi, że Go poznamy, sami możecie pojąć, jak wielkie przyniesie to radość, szczęście, światło i łatwość, jak umożliwi nawiązanie znajomości z Tym, Który jest właścicielem. Dzięki temu porównaniu sami możecie docenić wartość pozdrowień dla Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i przyjemność, jaka z nich płynie.}

yło tak, jakbym pozdrawiał go tyle razy, ile jest ludzi i dżinnów, jakbym pozdrawiał go, mówiąc: "Odnawiam przysięgę na wierność tobie, uznaję twoją misję, podporządkowuję się prawom i rozkazom, które przyniosłeś, a oświadczając poprzez pozdrowienia, że będą one bezpiecznie od naszych napaści, czyniąc mówiącymi wszystkie części mojego świata, wszystkich dżinnów i ludzi, wszystkie świadome istoty, pozdrawiam cię w ich imieniu".

Tak jak rozświetlił on mój świat dzięki światłu i podarunkowi, jaki przyniósł, tak rozświetla i wypełnia darami światy wszystkich mieszkańców tego świata. Z wdzięcznością odpowiadając na jego podarunek, zawołałem: "Nieskończone błogosławieństwa niech będą z tobą, o Posłańcu Boga!", co oznacza: "Nie jesteśmy w stanie we właściwy sposób odpowiedzieć na całą twoją dobroć, zatem okazujemy wdzięczność tobie, błagając naszego Stwórcę, by obdarował cię miłosierdziem pochodzącym ze skarbca Jego miłosierdzia tylekroć, ilu jest mieszkańców niebios". Uświadomiłem sobie to znaczenie dzięki temu, co podsunęła mi wyobraźnia.

Ze względu na cześć, jaką Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) oddawał Bogu, a także dlatego, że odwrócił się od stworzenia i skierował ku Stwórcy, Muhammadowi należą się błogosławieństwa, które są tym samym, co miłosierdzie, podczas gdy ze względu na jego posłannictwo i na to, że został on posłany przez Stwórcę do stworzenia,

należy mu się pokój. Jest godzien pokoju tylekroć, ile jest dżinnów i ludzi, a my wszyscy odnawiamy naszą przysięgę na wierność tyle razy, ile jest dżinnów i ludzi. Tak samo jest godzien błogosławieństw pochodzących ze skarbca Bożego miłosierdzia tylekroć, ilu jest mieszkańców niebios, a owymi błogosławieństwami niechaj będzie obdarowany w imię wszystkich mieszkańców niebios. To dzięki światłu, które on przyniósł, stała się widoczna doskonałość każdej rzeczy, ukazała się wartość wszelkich istot, mogły zostać zauważone obowiązki, jakie stworzenia mają wobec Wszechwładnego, mógł zostać poznany zamysł Boga widoczny w Jego stworzeniach. Zatem jeśli wszystkie rzeczy wypowiedziałyby słowami to, co wyrażają językiem właściwym swemu usposobieniu, z całą pewnością oznajmiłyby: Pokój i błogosławieństwo niechaj będą z tobą, o Posłańcu Boga!,zatem mówimy w imieniu ich wszystkich : Nieskończone błogosławieństwa i nieskończony pokój niech będą z tobą, o Proroku Boga, tylekroć, ile jest dżinnów, ludzi, aniołów i gwiazd!

فَيَكْف۪يكَ اَنَّ اللّٰهَ صَلّٰى بِنَفْسِهِ وَ اَمْلَاكَهُ صَلَّتْ عَلَيْهِ وَ سَلَّمَتْ

{[*]: A wystarczy, że Bóg obdaruje go Swymi błogosławieństwami, przeznaczy mu pokój i miłosierdzie.}

Said Nursi

* * *

Mój drogi bracie!

Pragniesz wyjaśnienia w temacie jedności bytu. W jednym z Błysków Listu Trzydziestego Pierwszego jest silna odpowiedź na poglądy Muhjiddina dotyczące tej kwestii, jak również ich wyjaśnienie, zatem na razie powiemy tylko, co następuje:

W dzisiejszych czasach nauczenie ludzi o takiej kwestii, jaką jest jed ność bytu, może wyrządzić poważne szkody. Jak wtedy, kiedy metafory i porównania przechodzą z rąk uczonych do rąk zwykłych ludzi, a wiedza przechodzi od uczonych do ignorantów, owe metafory i porównania zaczynają być brane za prawdę w znaczeniu dosłownym, {(*): Jak stało się wtedy, kiedy, że dwaj aniołowie, nazwani Bykiem i Rybą w związku z pewnymi przenośniami są ogromnym bykiem i olbrzymią rybą.} tak samo, kiedy wzniosłe prawdy w rodzaju jedności bytu trafią do ludzi nieuważnych oraz do zwykłych ludzi,

zatopionych w pojmowaniu wszystkiego poprzez "przyczyny", będą uważane za coś naturalnego i przyczynią poważnych szkód na trzy sposoby:

Pierwszy:Droga jedności bytu jest po prostu zaprzeczeniem istnieniu wszechświata ze względu na Boga. Mimo to, kiedy jest ona przyjmowana przez nieuważnych, zwykłych ludzi, kiedy wkracza do ich pojęć, zepsutych zwłaszcza przez myślenie materialistyczne, prowadzi do zaprzeczenia istnieniu Boga ze względu na wszechświat i to, co materialne.

Drugi:Droga jedności bytu odrzuca koncepcję władzy czegokolwiek poza Bogiem tak gwałtownie, że zaprzecza istnieniu czegokolwiek innego niż tylko Bóg, usuwając w ten sposób wszelki podział władzy czy jej dwoistość. Ponieważ nie uznaje niezależnego istnienia jakiejkolwiek rzeczy, nie mówiąc już o istnieniu nakazującej zło duszy, przeto w naszych czasach, kiedy przewagę zdobyły idee naturalistów, duma i egoizm, które powodują, że nakazująca zło dusza nadyma się pychą, zaś człowiek zapomina o życiu ostatecznym i o Stwórcy, wpajanie idei jedności bytu ludziom, których nakazujące zło dusze są niby mali Faraonowie, byłoby jedynie skłanianiem ich do tego, by obrali sobie za obiekt czci samych siebie, co tak nadęłoby pychą nakazującą zło duszę (przed czym szukam ucieczki u Boga), że już nie dałoby się jej powstrzymać.

Trzeci:Podczas gdy Ten, Któremu należy się wszelka chwała, jest wyniosły ponad wszelką zmianę, podział, ponad bycie pojmowanym poprzez czas i miejsce, jest czysty i wolny od każdej z tych rzeczy, jedność bytu rodzi koncepcje, które nie są odpowiednie dla Jego niezbędnego istnienia, świętości i bycia wolnym od jakichkolwiek niedoskonałości, a także prowadzi do fałszywych nauk. Tak, jeśli umysł tego, kto mówi o jedności bytu, wzbija się z poziomu ziemi aż ku Plejadom, jeśli ów człowiek pozostawia za sobą wszechświat, by utkwić spojrzenie w Wyniosłym Tronie, w ekstazie uważając wszechświat za nieistniejący, dzięki sile swej wiary może ujrzeć, że wszystko pochodzi bezpośrednio od Jednego, Jedynego, będącego jednością. Jednak człowiek, który patrzy na wszechświat z ziemi i widzi przed sobą przyczyny, może zatonąć w owych przyczynach i zanurzyć się w bagnie natury. Człowiek, którego umysł wzbije się aż do Bożego Tronu, może rzec, jak Dżalal ad-Din ar-Rumi: "Słuchaj! Słowa, które słyszysz, wypowiadane przez wszystkich, możesz usłyszeć jako wypowiadane przez Wszechmocnego Boga". Lecz jeśli powiesz do tego, kto nie może wzbić się tak wysoko, jak Dżalal ad-Din ani ujrzeć wszystkich istot od poziomu ziemi do poziomu Tronu

Boga jako zwierciadeł dla Jedynego: "Słuchaj, a usłyszysz, jak wszystko wypowiada słowa Boga!", taki człowiek spadnie z wysokości Bożego Tronu na ziemię, a także zostanie dotknięty przez fałszywe wyobrażenia, sprzeczne z prawdą.

قُلِ اللّٰهُ ثُمَّ ذَرْهُمْ فِى خَوْضِهِمْ يَلْعَبُونَ

{[*]: Powiedz (Muhammadzie): "Bóg!" - potem zostaw ich, aby się zabawiali w pustej gadaninie! Koran, 6:91.}

مَا للِتُّرَابِ وَ لِرَبِّ الْاَرْبَابِ

سُبْحَانَ مَنْ تَقَدَّسَ عَنِ الْاَشْبَاهِ ذَاتُهُ وَتَنَزَّهَتْ عَنْ مُشَابَهَةِ الْاَمْثَالِ صِفَاتُهُ وَشَهِدَ عَلٰى رُبُوبِيَّتِهِ اٰيَاتُهُ جَلَّ جَلَالُهُ وَلَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ

{[*]: Chwała niech będzie Temu, Który w Swej istocie jest Wyniosły ponad wszystko inne i nie ma podobnego Sobie, i nie istnieje nic, co byłoby podobne Jego świętym atrybutom; chwała Temu, Którego znaki potwierdzają Jego absolutną władzę, która obejmuje każdą rzecz. Niech Jego chwała będzie wywyższona, ponieważ nie ma boga, jak tylko On.}

Said Nursi

* * *

Odpowiedź na pytanie

Nie mam czasu, by szczegółowo rozważyć idee Mustafy Sabriego {[*]: Mustafa Sabri (1869-1954) był wybitnym uczonym religijnym i ważną osobistością publiczną ostatnich dekad Imperium Otomańskiego, wydawcą gazety "Beyanu'l-Hak" i Wielkim Muftim Turcji (ar. Szajch al-Islam) w latach 1919-1920. W 1922 roku opuścił Turcję i aż do śmierci pozostał na wygnaniu w Egipcie.} i Musy Bekufa. {[*]: Musa Dżarullah Bigijew (1870 lub 1875-1949) pochodził z Turkiestanu, był ważną osobistością świata islamu, uczonym i reformatorem. W 1904 roku został wygnany z Rosji wraz z 'Abd Ar-Raszidem Ibrahimem. Był autorem wielu dzieł.} Powiem tylko tyle, że każdy z nich doszedł do innej skrajności. Mustafa Sabri miał słuszność odnośnie do Musy Bekufa, ale nie jest słusznością oczernianie kogoś takiego, jak Muhjiddin, który był cudem nauki muzułmańskiej.

Tak, Muhjiddin sam był prowadzony drogą prostą i jego nauka jest możliwa do przyjęcia, lecz nie powinien być dla nas przewodnikiem i nauczycielem, którego wszystkie dzieła akceptuje się bezkrytycznie, jako że bardzo często brnął w rzeczywistość bez równowagi, sprzeciwiał się zasadom sunnitów, a pewne rzeczy, które powiedział, pozornie wskazywały na to, że zbłądził, jakkolwiek sam był wolny od zbłądzenia. Czasami słowo może zdawać

się przejawem niewiary, lecz ten, kto je wypowiada, nie jest niewierzący. Mustafa Sabri nie rozważył dokładnie tych kwestii; w odniesieniu do pewnych kwestii sunnickiego prawa był radykalny z powodu swej gorliwości.

Jeśli chodzi o Musę Bekufa, zbytnio popierał on "odnowienie" w islamie; z tego powodu, a także ze względu na ustępstwa, jakie ze względu na swe idee poczynił wobec nowoczesności, był w wielkim błędzie, a jego fałszywe interpretacje zepsuły niektóre spośród prawd islamu. Posunął się zbyt daleko, utrzymując, że ktoś, kogo nauki zostały odrzucone, jak Abu al-'Ala al-Ma'arri, {[*]: Abu al-'Ala al-Ma'arri (973-1058); syryjski filozof, poeta i pisarz, racjonalista, twórca światopoglądu odrzucającego prawdy religijne islamu .} jest lepszy od autorytetów nauki. Nadmiernie popierał poglądy Muhjiddina w kwestiach, w których ten sprzeciwił się sunnitom, ponieważ pasowały do jego własnych idei.

Muhjiddin powiedział: "Ludzie, którzy nie są spośród nas i nie znają naszego stanowiska, nie powinni czytać naszych ksiąg, ponieważ mogą być one dla nich szkodliwe". Tak, czytanie ksiąg Muhjiddina w dzisiejszych czasach jest szkodliwe, a odnosi się to zwłaszcza do tych, które poruszają kwestie związane z jednością bytu.

Said Nursi

* * *

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

Wyjaśnię kwestię, która odsłoniła się przed spojrzeniem mojej wyobraźni pewnej roziskrzonej świątecznej nocy, kiedy spoglądałem z okna mego więzienia przez soczewkę roztropności i dalekowzroczności na śmiech ludzkości, który miał zamienić się w łzy. Jak życie ludzi minionych wieków, którzy leżą na cmentarzu, można ujrzeć w kinie, tak i ja ujrzałem poruszające się zwłoki ludzi, którzy mieli zstąpić do grobu w niedalekiej przyszłości. Zapłakałem nad tymi, którzy się weselili, a to przez nagłe poczucie opuszczenia i współczucie, jakie mnie opanowały. Zwróciłem się do mego rozumu i zapytałem rzeczywistość: "Czym jest to wyobrażenie?" Rzeczywistość odpowiedziała, mówiąc:

Za pięćdziesiąt lat spośród pięćdziesięciu ludzi, którzy teraz śmieją się i zabawiają z taką radością, pięciu będzie przygarbionymi i pochylonymi siedemdziesięcioletnimi starcami, podczas gdy czterdziestu pięciu

będzie już gniło na cmentarzu. Cechy właściwe pięknu i radosne uśmiechy przekształcą się w swoje przeciwieństwa. Zgodnie z zasadą, która mówi: "Wszystko, co nadchodzi, jest bliskie", ponieważ fakt, że rzeczy, które mają wydarzyć się w bliskiej przyszłości, widzimy tak, jakby już nadeszły, zatem z pewnością to, co widzisz, nie jest jedynie wyobrażeniem.

Co więcej, jako że nieuważny śmiech tego świata przesłania przykry fakt, jakim jest to, że ów śmiech zamieni się w łzy, będąc czymś przejściowym, co zaniknie, z całą pewnością jedynie niewinna i pełna wdzięczności przyjemność, pozostająca w granicach tego, co dozwolone, jest tym, co prowadzi do uświadomienia sobie obecności Boga i rozprasza nieuwagę. Przyjemności, które staną się trwałe ze względu na wynagrodzenie za nie, sprawią radość sercu nieszczęsnego człowieka, oddającemu cześć temu, co wieczne, a także jego duszy, która nieodparcie pragnie nieśmiertelności; tak, owe przyjemności sprawią, że serce i dusza człowieka uśmiechną się!

Z tego powodu wśród przekazów znajdziemy wiele takich, które usilnie zachęcają do składania podziękowań Bogu w czasie świąt i do pamiętania o Nim w dni świąteczne, by zapobiec opanowaniu ludzi nieuwagi przez dewiacje, prowadzące ku temu, co zakazane. Takie zalecane postępowanie w owym czasie może przekształcić dary Boże, jakimi są radość i szczęście, w podziękowania, zwiększyć owe dary i sprawić, że będą w dalszym ciągu zsyłane temu, kto jest wdzięczny, ponieważ podziękowania powiększają dar, a rozpraszają nieuwagę.

Said Nursi

* * *

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

Ten rozdział, który jest korzystny dla każdego, dotyczy pewnej kwestii, zawartej w wersecie:

اِنَّ النَّفْسَ لَاَمَّارَةٌ بِالسُّوءِ

{[*]: "Ja wcale nie uniewinniam mojej duszy, dusza bowiem pobudza do złego, jeśli tylko nie zmiłuje się mój Pan. Zaprawdę, mój Pan jest Przebaczający, Litościwy!". Koran, 12:53.} także w hadisie, który mówi (co do znaczenia): Najgorszym spośród twoich wrogów jest twoja dusza.{[*]: Al-'Adżluni, Al-Ghazali.}

Człowiek, który kocha samego siebie - jeśli tylko jego nakazująca zło dusza nie została oczyszczona - nie będzie miłował nikogo innego. Na wet jeśli kocha kogoś pozornie, nie czyni tego szczerze, lecz jedynie dla przyjemności lub dla jakiegoś dobra, które dzięki temu staje się jego

udziałem. Zawsze stara się zaskarbić sobie sympatię innych. Nigdy nie przypisuje sobie żadnych wad ani błędów; broni i uniewinnia samego siebie, jakby był prawnikiem. Wychwala samego siebie, koloryzuje, a nawet kłamie, by tylko ukazać siebie samego wolnym od jakichkolwiek wad, jakby uświęcał siebie samego, aż - stosownie do stopnia, w jakim popadł w błąd - otrzymuje policzek od wersetu koranicznego:

مَنِ اتَّخَذَ اِلٰهَهُ هَوٰيهُ

{[*]: Czy ty (Muhammadzie) widziałeś tego, który sobie wziął swoją namiętność za boga? Koran, 25:43.}

Jego wychwalanie własnej osoby i wysiłki, mające na celu zaskarbienie sobie sympatii innych, odnoszą wręcz przeciwny skutek, ponieważ przyciąga tylko pogardę innych i jest traktowany chłodno. Traci również szczerość swoich uczynków, które mogłyby wskazywać na życie ostateczne, a jego czyny łączą się z hipokryzją. Zostaje pokonany przez uczucia i pragnienia własnej duszy, która jest ślepa na konsekwencje, nie myśli o rezultatach takiego postępowania, jest opętana żądzą przyjemności tu i teraz; zapracowuje na jeden rok kary więzienia z powodu przyjemności trwającej jedną godzinę, której domagały się jego emocje, a te pobłądziły. Przez dziesięć lat płaci karę za dumę lub zemstę, które trwały jedną minutę. Będąc podobnym głupiemu dziecku, które sprzedaje część Koranu, uczy się kupowania pojedynczej słodyczy, by tylko schlebić swym emocjom, zadowolić swe zmysły, zaspokoić żądze; czyni swe dobre uczynki, które mogłyby stać się podobne diamentom, środkami do osiągnięcia egoistycznych przyjemności, które są tak bezwartościowe jak odłamki szkła, a jeśli chodzi o dzieła przynoszące zysk, jest on pośród stratnych.

O, Boże! Uchroń nas przed złem duszy, przed złem Szatana, przed złem dżinnów i ludzi.{[*]: Koran, 25:43.}

* * *

Pytanie

Jak wieczne uwięzienie w Piekle w zamian za krótki czas niewiary może być sprawiedliwością?

Odpowiedź: Przyjmując, że rok ma trzysta sześćdziesiąt pięć dni, sprawiedliwe prawo wymaga, by ten, kto na jedną minutę stał się mordercą, został uwięziony na siedem milionów i osiemset osiemdziesiąt cztery tysiące minut. Zatem, jako że minuta niewiary jest niby tysiąc morderstw, zgodnie z prawem ludzkiej sprawiedliwości ten, kto przez dwadzieścia lat żyje w niewierze i umiera w tym stanie, zasługuje na uwięzienie przez

ponad pięćdziesiąt siedem miliardów lat. Dzięki temu wyliczeniu możemy zrozumieć, jak bardzo zgodne z Bożą sprawiedliwością są słowa: gdzie będą przebywać na wieki.{[*]: Koran 33:65}

Oto, jaki jest powód, dla którego zachodzi związek między dwoma liczbami, które wymieniliśmy, choć jedna jest tak odległa od drugiej: ponieważ morderstwo i niewiara są zniszczeniem i agresją, oddziałują na innych. Morderstwo, które trwa jedną minutę, anuluje (licząc średnio) przynajmniej piętnaście lat życia ofiary, zatem morderca zostaje uwięziony. Tymczasem, jako że jedna minuta niewiary neguje tysiąc i jedno spośród Najpiękniejszych Imion Boga, oczernia to, co zostało przez nie zapisane, gwałci prawa wszechświata i zaprzecza doskonałości, z jaką został on stworzony, zadaje kłam nieprzeliczonym świadectwom i dowodom Bożej jedności, odrzuca to, co ową jedność potwierdza, niewierny zostanie wrzucony na samo dno najniższego poziomu Piekła, na więcej niż tysiąc lat, zostanie uwięziony na wieki.

Said Nursi

* * *

Znaczący i subtelny przykład tałafuq

Oto, co mówi zjawisko tałafuq{[*]: W temacie tałafuq por. m.in. Zakończenie Błysku Siódmego.} zachodzące między 163 artykułem tureckiego kodeksu karnego (w oparciu o który uczniowie Światła zostali oskarżeni i skazani) a liczbą deputowanych, spośród których stu sześćdziesięciu trzech na dwustu zdecydowało o wyasygnowaniu stu pięćdziesięciu tysięcy lir na medresę, o którą walczył autor Traktatów Światła: {[*]: Chodzi o Medresetu'z-Zehra.} Będące wyrazem uznania podpisy stu sześćdziesięciu trzech deputowanych rządu Republiki Turcji unieważnia zasadę artykułu 163 kodeksu karnego w tym, co dotyczy autora Traktatów Światła.

A oto inny subtelny i znaczący przykład tałafuq: Sto dwadzieścia osiem części Traktatów Światła zostało zebranych w stu piętnastu broszurach. Od dnia, w którym uczniowie Światła i autor Traktatów Światła po raz pierwszy zostali aresztowani (co nastąpiło 27 kwietnia 1935 roku), do dnia 19 sierpnia 1935 roku, w którym sąd wydał wyrok, minęło sto piętnaście dni, co zgadza się z liczbą książek, w których zostały zawarte Traktaty

Światła. Dodatkowo stu piętnastu ludzi zostało uznanych za winnych, co również całkowicie zgadza się z tą liczbą i ukazuje, że nieszczęście, jakie nawiedziło uczniów Traktatów Światła oraz ich autora, zostało ustalone przez dłoń Bożej łaski.

{(*): Warto odnotować, że aresztowania niektórych spośród uczniów Światła rozpoczęły się 25 kwietnia 1935 roku. Ponieważ akt oskarżenia wymieniał sto siedemnastu ludzi, wnioskując o uznanie ich winnymi (nazwiska dwóch z nich powtórzyły się), liczba, jaka została ukazania uczniom Światła, a mianowicie sto siedemnaście, była zgodna z liczbą stu siedemnastu dni od dnia aresztowania pierwszych spośród uczniów do dnia wydania wyroku przez sąd, co nadaje omówionemu przykładowi tałafuq dodatkowej subtelności.}

* * *

Punkt Dwudziesty Ósmy

Błysku Dwudziestego Ósmego

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

لَا يَسَّمَّعُونَ اِلَى الْمَـلَاِ الْاَعْلٰى وَيُقْذَفُونَ مِنْ كُلِّ جَانِبٍ ٭ دُحُورًا وَلَهُمْ عَذَابٌ وَاصِبٌ ٭ اِلَّا مَنْ خَطِفَ الْخَطْفَةَ فَاَتْبَعَهُ شِهَابٌ ثَاقِبٌ

{[*]: Oni nie mogą przysłuchiwać się najwyższej radzie; rażeni ze wszystkich stron, są odpędzani; i dla nich będzie kara nieustanna; chyba że któryś z nich uchwyci jakiś fragment, lecz wtedy idzie w ślad za nim płomień przenikający. Koran, 37:8-10.}

وَلَقَدْ زَيَّنَّا السَّمَٓاءَ الدُّنْيَا بِمَصَاب۪يحَ وَجَعَلْنَاهَا رُجُومًا لِلشَّيَاط۪ينِ

{[*]: My ozdobiliśmy niebo najbliższe lampami i uczyniliśmy je pociskami do rażenia szatanów; i przygotowaliśmy dla nich cierpienie płomienia palącego. Koran, 67:5.}

Ważna kwestia dotycząca wersetów podobnych powyższym zostanie objaśniona w połączeniu z krytyką, jakiej dopuszczają się ludzie zbłądzenia, a to w następujący sposób:

Szpiedzy spośród dżinnów i szatanów podsłuchują wydarzenia w nie biosach i - jak czynią to wróżbici, media czy spirytyści - przekazują wia domości ze świata tego, co niewidzialne. Podawanie przez nich informacji o tym, co niewidzialne, nie powinno powodować powstawania jakichkolwiek wątpliwości. Kiedy po raz pierwszy został objawiony Koran, ich

nieustanne szpiegowanie zostało w znacznym stopniu uniemożliwione, a oni sami od tamtego czasu są odpychani za pomocą spadających gwiazd. Poniżej udzielimy krótkiej odpowiedzi na nadzwyczaj ważne pytanie (składające się z trzech części), dotyczące powyższych wersetów, które poruszają ten temat.

PYTANIE

Z wersetów takich jak te jasno wynika, że szpiegujący szatani przenikają do odległych obszarów nieba, by zdobyć wiedzę o niektórych drobnych, a nawet dotyczących konkretnej osoby, zdarzeniach zachodzących w świecie tego, co niewidzialne. Pogłoski o takich mało istotnych wydarzeniach miałyby szerzyć się wszędzie w owych rozległych krainach, a każdy szatan, gdziekolwiek by się nie znajdował, mógłby usłyszeć pogmatwaną wersję tych pogłosek i przekazać ją dalej. Jednakże rozum i nauka nie mogą zaakceptować czegoś takiego.

Jest także powiedziane, że niektórzy spośród proroków, a także niektórzy ludzie, którzy mieli dar czynienia cudów, zrywali owoce Raju tak, jakby był on bliski (podczas gdy zgodnie ze stanowczymi wersetami Koranu znajduje się on ponad niebiosami), a niekiedy spoglądali na Raj tak, jakby był on tuż-tuż. Ta kwestia, dotycząca nieskończonego oddalenia w nieskończonej bliskości, nie jest zgodna ze zdolnością pojmowania ludzi naszych czasów.

Również założenie, zgodnie z którym nieistotna sytuacja dotycząca nieistotnego człowieka miałaby być przedmiotem dyskusji Najwyższego Zgromadzenia w rozległych przestrzeniach wszechświata i niebios, jest niezgodne z całkowitą mądrością, która zarządza wszechświatem.

Niemniej jednak uważa się, że owe trzy kwestie należą do prawd islamu.

ODPOWIEDŹ

Po pierwsze:W siedmiu Krokach traktatu nazwanego Słowem Piętnastym odpychanie i wyrzucanie z niebios diabelskich szpiegów przy pomocy spadających gwiazd, które zostało wyrażone przez werset:

وَلَقَدْ زَيَّنَّا السَّمَٓاءَ الدُّنْيَا بِمَصَاب۪يحَ وَجَعَلْنَاهَا رُجُومًا لِلشَّيَاط۪ينِ

{[*]: My ozdobiliśmy niebo najbliższe lampami i uczyniliśmy je pociskami do rażenia szatanów; i przygotowaliśmy dla nich cierpienie płomienia palącego. Koran, 37:5.}

jest udowodnione poprzez siedem przesłanek z taką pewnością, że ów dowód przekonuje nawet zatwardziałego materialistę, uciszając go i zmuszając do przyjęcia

Po drugie:Uczynimy aluzję do owych trzech prawd - które wedle mniemania niektórych mają być dalekie od rozumu - poprzez porównanie, które przybliży owe prawdy ludziom o ciasnych umysłach.

Na przykład, jeśli Ministerstwo Wojny jest na wschodzie danego kraju, Ministerstwo Sprawiedliwości na zachodzie, Ministerstwo Edukacji na północy, Departament Wyznań Religijnych na południu, służby publiczne mają swoje siedziby w centrum kraju, zaś każdy departament i ministerstwo mają połączenie z innymi i komunikują się - systematycznie i zgodnie z ustalonym porządkiem - za pomocą takich środków, jak radio, telefon, czy telegraf, cały kraj stanie się własnym Ministerstwem Wojny, tak samo jak stanie się Ministerstwem Sprawiedliwości, placówką naukową czy siedzibą służb publicznych.

Na przykład, niekiedy zdarza się, że licznym krajom (których stolice znajdują się w różnych miastach) zostaje dana suwerenna władza nad jednym krajem. Do takiej sytuacji może dojść na różne sposoby, przez kolonizację, koncesje czy handel. Choć naród zamieszkujący ów kraj jest jeden, to każde z państw posiadających władzę jest powiązane z jego sprawami dzięki koncesjom, jakie uzyskało. Sprawy owych krajów, odległych jeden od drugiego, dotykają każdego z mieszkańców skolonizowanego państwa, zaczynają dotyczyć wszystkich mieszkańców owego państwa we wszystkich domach podporządkowanego kraju.

Podobnie jest z owymi mniej ważnymi kwestiami, które omawia się we właściwym czasie i miejscu. Nie dotyczą one całego wszechświata, jednak kiedy są one omawiane, wspomina się o nich tak, jakby tak właśnie było, ponieważ owe sprawy bezpośrednio podlegają prawom dotyczącym całego wszechświata.

Podobnie jak w owych dwóch porównaniach, choć niebiosa są niezmiernie rozległe, a niektóre spośród ich obszarów - nadzwyczaj odległe od ich centrum i stolicy, istnieją niematerialne telefony, które sięgają serc ludzi na ziemi. Co więcej, nie odnosi się to jedynie do świata materialnego, lecz również do świata przejawów, świata duchowego i świata wewnętrznego wymiaru wszelkich rzeczy.

Również to, co dotyczy Raju, a co pochodzi ze świata wiecznego i niekończącego się królestwa, rozciąga się i rozprzestrzenia w świetlisty sposób, za zasłoną przejawów, pomimo nieskończenie wielkiej odległości. Jak poprzez zarządzenie mądrości i mocy Wszechmądrego, Chwalebnego Stwórcy ośrodki zmysłów w głowie człowieka różnią się od siebie, lecz każdy rządzi tymi częściami ciała, które otrzymał do dyspozycji, tak

wszechświat, ów "makroczłowiek", mieści w sobie tysiące światów, jeden wewnątrz drugiego, podobnych koncentrycznym okręgom. Niekiedy sytuacje i zdarzenia, jakie w nich zachodzą, stają się przedmiotem uwagi - czy to ze względu na to, że dotyczą całego wszechświata, czy ze względu na to, że mają szczególną naturę, czy to przez ich znikomość, czy to przez ich ogrom. Oznacza to, że wydarzenia natury szczególnej widoczne są w poszczególnych, bliskich miejscach, podczas gdy olbrzymie, ogólne kwestie stają się widoczne nawet na ogromnych, odległych stacjach wszechświata.

Jednakże czasami pozornie mało ważne, szczególne zdarzenie zaprząta uwagę szerokiego świata. W którymkolwiek zakątku świata się znajdujesz, słuchaj, a usłyszysz o nim. Czasami z kolei wielka mobilizacja nie jest spowodowana zbieraniem wojsk przeciwko siłom nieprzyjaciela, lecz służy ukazaniu przepychu i majestatu władcy. Na przykład wydarzenia, jakimi były posłannictwo Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i święte objawienie Koranu, stały się najbardziej istotnymi wydarzeniami dla niebiańskich krain, a wieść o nich rozeszła się po wszystkich zakątkach niebios. W owym czasie można było zobaczyć więcej spadających gwiazd, będących znakiem Wszechwładnego, Który obwieścił najwyższy stopień wspaniałości koranicznego objawienia, jego lśniące panowanie, jego prawdziwość, do której nie mogą przeniknąć żadne wątpliwości, a zostało to wyrażone i zobrazowane przez wartowników, pełniących straż na dalekich, wysokich bastionach rozległych niebios, którzy deszczem swych pocisków odepchnęli i przepędzili diabły. Koran, owa Księga cudownej wystawy, objaśnia i głosi owo wszechświatowe obwieszczenie, a także czyni napomknienie o owych niebiańskich znakach.

Tak, tak potężny znak niebios, jak również szpiegujący szatani, którzy zostali zmuszeni do walki z aniołami, choć mogliby zostać zdmuchnięci przez jeden oddech anioła, z pewnością mieli ukazać majestat panowania objawienia koranicznego. Tak wspaniałe przedstawienie Koranu i tak wielka mobilizacja niebios wskazują na to, że nigdzie nie istnieją dżinny ani diabły, które mogłyby w jakikolwiek sposób wmieszać się w długą drogę, prowadzącą od serca Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) do świata niebios i do Wielkiego Tronu, że dżinny i szatani nie posiadają nawet cząstki tej mocy, która prowadzi mieszkańców niebios do walki przeciwko nim i do obrony przed nimi. Objawienie koraniczne stało się prawdą omawianą przez wszystkich aniołów w niebiosach; szatani musieli wznieść się do nieba, by zbliżyć się do tej prawdy choć trochę, lecz nie powiodło im się i zostali odepchnięci. To pokazuje, że objawienie, które przyszło do serca Muhammada (niech będzie z nim pokój

i miłosierdzie), i Gabriel (niech będzie z nim pokój), który przychodził do niego samego, i prawdy świata niewidzialnego, które ukazały się jego spojrzeniu, były mądrymi, szczerymi i takimi, których nie mogą przebić żadne wątpliwości. Koran, owa Księga cudownej wystawy, mówi o tym w cudownym stylu.

Po trzecie:Jeśli chodzi o oglądanie Raju z bliska pomimo tego, że jest on bardzo daleki, będąc częścią świata tego, co niewidzialne, i o zrywanie jego owoców (co czasami miało miejsce), nasz przemijający świat, królestwo przejawów, jest jedynie zasłoną dla świata tego, co niewidzialne i dla niekończącego się królestwa - jak można to zrozumieć poprzez dwa powyższe porównania. Dzięki zwierciadłom ze świata podobieństw Raj można ujrzeć wszędzie, pomimo odległości, jaka dzieli nas od jego najwyżej położonego centrum. Podobnie, gdzie istnieje wiara równa "całkowitej pewności", tam mogą istnieć - jeśli nie popełniamy błędu w tym porównaniu - pewnego rodzaju kolonie lub ministerstwa Raju w naszym przemijającym świecie, a za pomocą takich narzędzi, jak telefon, jakim jest serce, owe ministerstwa mogą kontaktować się z ludźmi o wzniosłych duszach i wysyłać im swoje podarunki.

Jeśli zaś chodzi o nadmierne absorbowanie sfery tego, co wszechświatowe, kwestiami dotyczącymi jednej osoby... Szatani wznoszą się do niebios i podsłuchują prowadzone w niebie rozmowy, by przynieść wróżbitom sprawozdanie dotyczące tego, co niewidzialne, przynoszą jednak fałszywe i pogmatwane wieści. Zgodnie z tym, jak opisano ową kwestię w komentarzach do Koranu, wygląda ona następująco: rzecz nie w tym, czy dotrą oni aż do stolicy niebiańskiego kraju ani nie w tym, czy zgromadzą szczegółowe wiadomości, lecz w tym, że w niebiańskich krainach istnieją pewne miejsca, przypominające - jeśli taka metafora nie jest błędna - posterunki policji, których sieć obejmuje atmosferę, a które są miejscami kontaktu między krajami niebios a krajem ziemi. W tych poszczególnych miejscach szatani podsłuchują rozmowy dotyczące poszczególnych wydarzeń. Można nawet powiedzieć, że jednym z takich miejsc jest ludzkie serce, w którym walczą ze sobą anioł Bożej inspiracji i diabeł, jaki towarzyszy człowiekowi.

Jednakże poszczególne prawdy wiary i Koranu, jak również wydarzenia związane z Muhammadem (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) należały do największych i najważniejszych zdarzeń dotyczących całego wszechświata i zostały ogłoszone przy Wielkim Tronie oraz w niebiosach, w sferze tego, co obejmuje cały wszechświat, w gazetach - jeśli takie porównanie nie będzie błędem - opisujących ustalone wydarzenia,

zachodzące we wszechświecie. Były one omawiane w każdym zakątku niebios. Ponieważ między sercem Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) a Tronem Boga nie ma żadnej drogi, na której mogliby czyhać szatani, nie mogli oni zrobić nic prócz słuchania prowadzonych w niebie rozmów. Zatem omawiany werset obwieszcza i ukazuje w najbardziej elokwentny, zaiste cudowny sposób, jak bardzo wzniosłe i jak bardzo prawdziwe są objawienie koraniczne i posłannictwo Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), a także fakt, że niemożliwe jest sprzeciwienie się im w jakikolwiek sposób ani też przybliżenie się do nich poprzez matactwa lub fałsz.

Said Nursi

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

{[*]: "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32.}

***

Błysk Dwudziesty Dziewiąty

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

Wstęp

Trzynaście lat temu moje serce porozumiało się z umysłem i wspólnie przynagliły mnie do drogi rozmyślań i rozważań, które Koran, owa Księga cudownej wystawy, nakazuje poprzez takie wersety, jak:

لَعَلَّكُمْ تَتَفَكَّرُونَ

{[*]: Tak Bóg wyjaśnia wam znaki. Być może, wy się zastanowicie! Koran, 2:219}

لَعَلَّهُمْ يَتَفَكَّرُونَ

{[*]: Opowiedz im więc tę historię (Muhammadzie), być może, oni się zastanowią! Koran, 7:176.}

اَوَلَمْ يَتَفَكَّرُوا ف۪ٓى اَنْفُسِهِمْ مَا خَلَقَ اللّٰهُ السَّمٰوَاتِ وَ الْاَرْضَ

{[*]: Czyż oni się nie zastanowili nad sobą? Bóg stworzył niebiosa i ziemię, i to, co jest między nimi, w całej prawdzie... Koran, 30:8.}

لَاٰيَاتٍ لِقَوْمٍ يَتَفَكَّرُونَ

{[*]: Zaprawdę, w tym są znaki dla ludzi, którzy rozmyślają! Koran, 30:21.}

Hadis, którego znaczenie mówi: Godzina rozmyślań jest lepsza niż rok oddawania czci Bogu, {[*]: Al-'Adżluni, Al-Ghazali, Al-Hajsami.} oświadcza, że w pewnych przypadkach godzina rozważań może być równa oddawaniu czci Bogu przez cały rok. Hadis ten ten również usilnie zachęca do rozważań. Jeśli chodzi o mnie, by zachować światło i rozległe prawdy, które ukazywały się memu umysłowi w ciągu trzynastu lat, przez które podążałem tą drogą, zapisałem pewną liczbę zdań w formie

wskazówek, by wskazać nie na owe prawdy jako takie, lecz na ich istnienie, by ułatwić zastanawianie się nad nimi i zachować ich porządek. Kiedy rozpocząłem swoje rozważania, zwykłem wypowiadać owe frazy sam do siebie, używając różnych zwrotów w języku arabskim. Choć przez ten długi czas powtórzyłem je tysiące razy, nigdy mnie to nie znużyło, nie zmniejszyła się przyjemność, jaką dawało mi recytowanie owych fraz, ani też nie zmniejszyły się pragnienia potrzebującej ich duszy. Jako że wszystkie rozważania składają się z błysków wersetów koranicznych, ich zalety (takie jak fakt, że nie powodują znużenia, zachowując swoją słodycz), które są zaletami wersetów Koranu, przedstawiają się w zwierciadle owych rozważań.

Niedawno uświadomiłem sobie, że potężne źródło życia, jakim są Traktaty Światła, a także lśniące światła zawarte w różnych częściach Traktatów, są błyskami pewnych sekwencji myśli. Myśląc, że mogłyby one wpłynąć na innych tak, jak wpłynęły na mnie, powziąłem zamiar, by spisywać je aż do końca mego życia. Z pewnością, część owych ważnych rozważań została już zawarta w Traktatach Światła, lecz jeśli rozpatrzymy je jako całość, znajdziemy w nich dodatkową siłę i wartość.

Ponieważ nie wiemy, kiedy nastąpi kres życia, zaś warunki, w jakich jestem więziony w tym miejscu, są gorsze od śmierci, nie czekając, aż życie dobiegnie końca, spisałem owe sekwencje myśli bez żadnych zmian, w siedmiu Księgach, ulegając usilnym naleganiom moich braci.

(Pozostałe sześć Ksiąg niniejszego Błysku zostało zawartych w odręcznych wydaniach zbioru Błyskii nie weszły one w skład niniejszego wydania).

Księga Trzecia

Stopnie wyrażenia Allahu Akbar

Wspomnimy o siedmiu spośród trzydziestu trzech stopni owej błogosławionej frazy. {[*]: Słowa Allahu Akbar (ar.) znaczą: "Bóg jest Największy"; zwyczajowo tłumaczone są jako: "Bóg jest Wielki".} Ważna część owych stopni została objaśniona w Stacji drugiej Listu Dwudziestego, a także w Słowie Trzydziestym drugim - pod koniec Drugiego Miejsca Postoju, a także na początku Trzeciego Miejsca Postoju. Tych, którzy chcą pojąć prawdę o owych stopniach, odeślemy zatem do owych dwóch części Traktatów Światła.

STOPIEŃ PIERWSZY

وَ قُلِ الْحَمْدُ لِلّٰهِ الَّذ۪ى لَمْ يَتَّخِذْ وَلَدًا وَ لَمْ يَكُنْ لَهُ شَر۪يكٌ فِى الْمُلْكِ وَ لَمْ يَكُنْ لَهُ وَلِىٌّ مِنَ الذُّلِّ وَ كَبِّرْهُ تَكْب۪يرًا

{[*]: I powiedz (Muhammadzie): "Chwała niech będzie Bogu, Który nie wziął sobie żadnego syna, Który nie ma żadnego współtowarzysza w królestwie, który nie ma żadnego opiekuna przeciw poniżeniu!" Wysławiaj Go, głosząc: "Bóg jest Wielki!" Koran, 17:111.}

Bóg jest Największy; niech Jego chwała będzie wywyższona ponad każdą rzecz! W Swej mocy i wiedzy jest większy niż wszystko inne, ponieważ On jest Stwórcą, Kształtującym, Który poprzez Swoją moc kształtuje człowieka tak, jak kształtuje wszechświat; On zapisuje kształt wszechświata piórem Swego zarządzenia , jak zapisuje kształt człowieka tym samym piórem. Makrokosmos jest jak mikrokosmos: oba są ukształtowane przez Jego moc, zapisane przez Jego pióro; On stworzył makrokosmos jako miejsce dla Swych bezsilnych stworzeń, podczas gdy powołał do istnienia mikrokosmos bezsilnym; On umieścił to, co przemija, w Swych istotach jako ich własność, i On powołał do istnienia to, co ostateczne, jako należne temu, kto potrzebuje owej własności; Jego kunszt przejawia się w tym, co przeminęło, niby otwarta księga, podczas gdy On nadaje blask temu, co ostateczne, poprzez Swoje słowa; Jego potęga ukazuje Jego majestat w tym, co było, podczas gdy Jego miłosierdzie stroi w Jego dary to, co ostateczne; Jego majestat w tym, co było, zaświadcza, że On jest Jeden, podczas gdy Jego dary w tym, co nadejdzie, obwieszczają, że On jest Jedyny i Samoistny; Jego pieczęć odciśnięta jest na wszystkich rzeczach przeszłych, czy to natury ogólnej, czy szczególnej, pozostających czy to w spoczynku, czy w ruchu, podczas gdy Jego znak tego, co nadejdzie, odciśnięty jest na ciałach Jego stworzeń, na ich kończynach, na ich komórkach i cząsteczkach.

Teraz rozważ wszystkie Jego dzieła jako całość: ujrzysz jasno niby w pełnym świetle dnia absolutną hojność w doskonałym porządku i prawidłowości; w całkowitej łatwości, a zarazem w doskonałej zdolności; w rozległej skali, a zarazem w całym pięknie Jego kunsztu; w nieskończonej odległości, a zarazem w całkowitej jedności; w doskonałym połączeniu, a zarazem w doskonałej różnorodności; w nieograniczonej wartości będącej ponad wszelkie koszty. Taka sytuacja jest świadectwem dla umysłu, ponieważ zmusza nawet najbardziej szalonego spośród hipokrytów do uznania tego, że ów kunszt i jedność są dziełem Tego, do Którego należą absolutna wszechmoc i obejmująca każdą rzecz wiedza.

W jedności leży całkowita łatwość, podczas gdy w mnogości i przypisywaniu Bogu towarzyszy zawarte są trudności ponad ludzkie pojmowanie.

Jeśli wszelkie rzeczy przypiszemy Jednemu, Jedynemu, stworzenie wszechświata będzie tak łatwe, jak stworzenie drzewa palmowego, zaś stworzenie drzewa palmowego tak łatwe, jak stworzenie jednego owocu. Kiedy jednak przypiszemy każdą rzecz mnogości, stworzenie drzewa palmowego będzie tak trudne, jak stworzenie całego wszechświata, zaś stworzenie owocu tak trudne, jak stworzenie drzewa - a zatem tak trudne, że wręcz niemożliwe. Jest tak, ponieważ w przypadku działania jednego człowieka może on uzyskać dany efekt czy określoną sytuację w odniesieniu do wielu rzeczy, bez żadnych trudności i nie uciekając się do użycia innych środków, natomiast jeśli efekt czy sytuacja byłyby wynikiem działania wielu, można by było uzyskać je jedynie z wielkim trudem, po długich sporach i wykorzystaniu innych środków. Byłoby tak, jak gdyby oficer scedował swoje obowiązki na wszystkich żołnierzy, mistrz budowniczy na kamienie budynku, Ziemia na inne planety, wodospad na krople wody, środek okręgu na wszystkie punkty leżące na jego obwodzie!

Dzięki tajemnicy tkwiącej w połączeniach nieograniczona moc zawarta jest w jedności. Rzecz lub przyczyna nie muszą wówczas dźwigać ciężaru źródeł własnej siły, a dzieło wynikające z pozornej przyczyny zyskuje wielkość dzięki połączeniu z rzeczą, od której zależy. Kiedy jednak dodamy Bogu wspólników, wszystkie przyczyny będą musiały ponieść źródła własnej siły, a będące ich wynikiem dzieła zmniejszą się w znacznym stopniu. Z powodu owego połączenia ze Stwórcą mrówka i mucha pokonywały potężnych tyranów, a drobne nasionko może dźwigać na swych barkach olbrzymie drzewo.

Jeśli wszelkie rzeczy przypiszemy Jedynemu, nie ma potrzeby tworzenia ich z absolutnego niebytu, ponieważ akt stworzenia polega wówczas na nadaniu zewnętrznego istnienia istocie, która istniała już w Boskiej wszechwiedzy. Podobnie dzieje się wtedy, kiedy przenosimy obraz w zwierciadle z tyłu aparatu na papier fotograficzny, a "zewnętrzne istnienie" zdjęcia zostaje ustanowione z całkowitą łatwością, lub wtedy, kiedy poprzez zastosowanie określonej substancji ujawniamy pismo zapisane atramentem sympatycznym.

Kiedy rzeczy zostaną przypisane przyczynom i mnogości, będzie to wymagało stworzenia ich z absolutnego niebytu, co jest największą trudnością równą niemożliwości. W jedności jest łatwość, a stworzenie danej rzeczy staje się tak łatwe, jak jest konieczne, podczas gdy w mnogości kryje się wielka trudność równa niemożliwości.

Jeśli przypiszemy wszelkie rzeczy jedności, jest możliwe stworzenie danej istoty z całkowitego niebytu, to jest natychmiastowe stworzenie

bytu z czystego niebytu, poprzez wylanie cząsteczek do formy istniejącej w Boskiej wiedzy i zamyśle, bez żadnej trudności lub chaosu. Tymczasem - jak zgadzają się co do tego wszyscy inteligentni ludzie - jeśli założymy mnogość i dodamy Bogu towarzyszy, pierwsze stworzenie z niebytu będzie niemożliwe, ponieważ dla zaistnienia żywej istoty musiałyby zgromadzić się wszystkie cząsteczki i pierwiastki, rozproszone po całej ziemi. Jeśli nie byłoby formy istniejącej w Bożej wiedzy, każda z owych cząsteczek musiałaby posiadać wiedzę obejmującą każdą rzecz, a także doskonałą wolę, by zachować wszystkie cząsteczki ciała żywej istoty.

Oprócz tego, jak niemożliwością jest, by wszelkie rzeczy były wspólnikami Boga, tak nie ma żadnej potrzeby, by zakładać, że tak jest. Wysunięcie takiego roszczenia jest całkowicie samowolne, ponieważ w żadnej rzeczy nie ma żadnego znaku, który mógłby sugerować, że odegrała ona jakąkolwiek rolę w jej stworzeniu. Stworzenie niebios i ziemi wymagało doskonałej, nieograniczonej mocy, jaką może posiadać jedynie Ten, Który nie potrzebuje wspólników. Gdyby istnieli jacyś towarzysze, jedynie ograniczaliby ową doskonałą i nieskończoną moc, podczas gdy ich istnienie nie jest w żaden sposób konieczne (zaś koniecznością jest coś wręcz przeciwnego), jest niemożliwością pod pięcioma względami. Istnienie jakichkolwiek wspólników Stwórcy jest zatem niemożliwe i wykluczone, a co więcej, rzeczy w żaden sposób nie sugerują tego (ani nie wskazują na to), by miały jakikolwiek udział we własnym zaistnieniu.

Wyjaśniliśmy tę kwestię w Pierwszym Miejscu Postoju Słowa Trzydziestego Drugiego, zaś w Drugim Miejscu Postoju wykazaliśmy, jak wszelkie rzeczy - od drobnych cząsteczek po planety i od planet do indywidualnych cech każdej twarzy - odrzucają przypisywanie Bogu wspólników i wskazują na pieczęć Bożej jedności odciśniętą na każdej z nich.

Jak nie ma On towarzyszy, tak samo nie ma pomocników ani wykonawców. Przyczyny są jedynie cienkimi zasłonami dla rozporządzeń przedwiecznej mocy; w rzeczywistości nie mają one żadnej zdolności stwarzania. Człowiek jest najwyższą spośród przyczyn i tą, która ma najbardziej rozległą wolę, lecz można mu - a i to wątpliwe - przypisać jedynie jeden procent z czynności, jakie pozornie zależą od jego woli, takich jak jedzenie, mowa czy myślenie. Jeśli rzeczywista moc sprawcza najwyższej spośród przyczyn i tej, która jest obdarzona najbardziej rozległą wolą, jest tak ograniczona, to jakże ma być możliwe, by zwierzęta i stworzenia nieożywione miały udział w stwarzaniu i we wszechwładzy Stwórcy niebios i ziemi? Tak jak opakowanie, w którym król wysyła swój podarunek,

jak chusteczka, w którą owija swój prezent, jak ten, któremu powierzono ów upominek, aby go dostarczył, nie mogą być wspólnikami króla w jego władzy, tak samo przyczyny, poprzez które zsyłane są dary Boga, kufry, w których owe dary są dla nas przechowywane, czy też przyczyny opakowane tak, by były dla nas podarunkami od Boga, i jako takie do nas wysłane, nie mogą być wspólnikami ani pomocnikami Boga czy też pośrednikami, których wstawiennictwo mogłoby odnieść jakikolwiek skutek.

STOPIEŃ DRUGI

Bóg jest Największy; niech Jego chwała będzie wywyższona ponad każdą rzecz! W Swej mocy i wiedzy jest On większy niż wszystko inne. On jest Stwórcą, Wszechwiedzącym, Wszechmądrym, Najbardziej Miłosiernym i Tym, Który Swoją litością obejmuje każdą rzecz. Stworzenia Ziemi i wyniosłe ciała niebieskie w ogrodzie wszechświata są niewątpliwie cudami mocy Wszechwiedzącego Stwórcy; upiększone, wielobarwne rośliny umieszczone w parku oblicza ziemi, a także wiele gatunków zwierząt, jakie zostały wystawione na pokaz po wszystkich zakątkach tego parku, z pewnością są cudami kunsztu Wszechmądrego Stwórcy; uśmiechające się do nas kwiaty i przyozdobione owoce w ogrodach tego parku w jasny sposób są podarunkami Najbardziej Miłosiernego, Najbardziej Współczującego. Owe cuda mocy i kunsztu, owe dary miłosierdzia zaświadczają, wołają i ogłaszają, że ich Stwórca i Kształtujący, Który je zsyła, jest nad każdą rzeczą Wszechwładny i o każdej rzeczy Wszechwiedzący, że Jego miłosierdzie i wiedza obejmują każdą rzecz. Wobec Jego mocy cząsteczki są równe gwiazdom; rzeczy, których jest niewiele, równe są tym, których jest wiele; to, co małe, jest równe temu, co wielkie, a to, co ograniczone - temu, co nieskończone. Wszystkie niesamowite wydarzenia przeszłości, które są cudami kunsztu Wszechmądrego Stwórcy, zaświadczają, że Stwórca jest Przemożny nad wszelkimi niesamowitymi wydarzeniami przyszłości i nad wszelkimi jej możliwościami, ponieważ On jest Wszechwiedzącym, Stwórcą, Wyniosłym ponad każdą rzecz, Wszechmądrym.

Wszelka chwała niech będzie Temu, Który uczynił ziemię wystawą przejawów Jego kunsztu, miejscem zgromadzenia dla Jego stworzeń, demonstracją Jego mocy, narzędziami dla Jego mądrości, ogrodem Jego miłosierdzia, polem uprawnym dla Jego Raju, miejscem, przez które przechodzą stworzenia, korytem rzeki, którą płyną wszelkie istoty, miarą dla Jego dzieł.

Upiększone zwierzęta, przyozdobione ptaki, pełne owoców drzewa, przystrojone kwiatami rośliny - to wszystko jest cudami Jego wiedzy i Jego kształtowania, podarunkami Jego szczodrości, dowodami Jego łaski.

Kwiaty uśmiechające się wśród ornamentów owoców; ptaki śpiewające, kiedy wieje bryza wczesnego poranka; deszcz, którego krople postukują o płatki kwiatów; matki, delikatnie obejmujące swoje dzieci - to wszystko umożliwia poznanie Umiłowanego, umiłowanie Najbardziej Miłosiernego, Najbardziej Łaskawego i Najbardziej Szczodrego dla dżinna i dla człowieka, dla istot duchowych, aniołów i zwierząt.

Ziarna i owoce, nasiona i kwiaty są cudami mądrości i kunsztu, podarunkami miłosierdzia, dowodami jedności, zaświadczają o łasce Boga w królestwie życia ostatecznego. Są prawdomównymi świadkami, którzy zaświadczają, że ich Stwórca jest Przemożny nad każdą rzeczą i o każdej rzeczy Wszechwiedzący; że poprzez Swoje miłosierdzie, wiedzę, zdolność stworzenia, zamysł, kunszt i kształtowanie obejmuje On każdą rzecz. W odniesieniu do Jego stwarzania, zamysłu, kunsztu i nadania kształtu słońce jest drobnym nasionkiem, gwiazda kwiatem, Ziemia ziarnem.

Nasiona i owoce są zwierciadłami dla jedności Bożej, widocznej w każdej części mnogości i różnorodności, wskazują na Boże zarządzenie i są znakami mocy, która ukazuje jedność jako źródło wszelkiej mnogości. Pochodząc z owej mocy, zaświadczają o jedności Stwórcy, do Którego należy kunszt i nadawanie kształtu. Później, kiedy przychodzi ich koniec, jednym głosem opowiadają o mądrości, zawartej w Bożym akcie stworzenia i zamyśle.

Nasiona i owoce są także napomknieniami mądrości, które wskazują na to, że Stwórca wszechświata Swym obejmującym każdą rzecz spojrzeniem patrzy najpierw na poszczególne istoty, później na ich części. Ponieważ owoce w oczywisty sposób są celem stworzenia drzewa, zatem człowiek jest celem wszechświata i najważniejszym celem Stwórcy wszystkich istot. Serce człowieka jest jak ziarno, jest najbardziej świetlistym zwierciadłem dla Tego, Który powołuje do życia Swoje stworzenia. To właśnie z powodu owej mądrości niewiele znaczący człowiek jest we wszechświecie najważniejszym środkiem do zmartwychwstania wszelkich bytów, a także najważniejszym powodem zmartwychwstania, zniszczenia, przekształcenia, przemiany i odnowienia wszechświata.

Bóg jest Największy! O, Potężny! Rozum nie jest w stanie przeniknąć istoty Twojej wielkości!

Wszystkie istoty jednym głosem recytują: "Nie ma boga, jak tylko On!"

Wiecznie poszukując spełnienia swych potrzeb, oznajmiają:

"O, Ty, Który jesteś Prawdą!"

Wszystkie razem recytują: "O, Żyjący!"

STOPIEŃ TRZECI

{(*): Stopień Trzeci jest rozważaniami nad kwiatami i nad pięknymi kobietami. Olbrzymia wiosna jest niby kwiat, a zatem jest Rajem. To w kwiatach przejawiają się prawdy omawiane w niniejszym Stopniu. Świat jest niby olbrzymia, piękna istota ludzka. Hurysy, istoty duchowe, zwierzęta i ludzie, wszelkie królestwa istot niosą w sobie znaczenie istnienia człowieka: na ich kartach ukazują się przejawy Najpiękniejszych Imion Boga opisanych w tym Stopniu.}

Ten Stopień został objaśniony również na początku Trzeciego Miejsca Postoju Słowa Trzydziestego Drugiego.

Bóg jest Największy - niech Jego chwała będzie wywyższona ponad każdą rzecz! - pod względem potęgi i wiedzy większych, niż wszelkie inne rzeczy razem wzięte. On jest Wszechmocnym; On jest Tym, Którego zarządzenie ustala każdą rzecz, Wszechwiedzącym, Wszechmądrym, Kształtującym, Szczodrym, Łaskawym; On jest Tym, Który upiększa i Tym, Który zsyła Swoje dary; On jest Umiłowanym i Tym, Który sprawił, że człowiek może Go poznać; On jest Najbardziej Miłosiernym i Litościwym, Którego litość obejmuje każdą rzecz, Dobrym, Najpiękniejszym, do Którego należą absolutne piękno i doskonałość, Przedwiecznym, Zapisującym. Oto, co składa się na prawdę o wszechświecie jako całości i na prawdę o wszystkich jego częściach, poziomach i kartach, na prawdę o wszystkich istotach i o każdej z nich z osobna, w odniesieniu do ich istnienia i ciągłości:

uporządkowane i odmierzone litery, zapisane piórem Jego postanowienia i zarządzenia stosownie do Jego wiedzy i mądrości;

kunsztownie nakreślone opisy busoli, jakimi są Jego wiedza i mądrość; ozdoby wykonane z łaskawością i szczodrością przez lśniącą rękę Jego

kunsztu i nadawania kształtu, Jego upiększania i rozświetlania;

delikatne kwiaty Jego łaski i szczodrości, poprzez które uczynił Siebie Umiłowanym, Którego można poznać, wraz z ich obfitością i Jego miłosierdziem;

owoce obfitych źródeł Jego miłosierdzia i Jego darów, Jego litości i czułości, piękna i delikatności;

błyski wiecznego piękna i niekończącej się doskonałości, o których świadczą ulotność i przemijanie ich zwierciadeł i odbić wraz z trwaniem przejawów piękna przez wszystkie przemijające pory roku, wieki i epoki, wraz z nieustannym zsyłaniem darów Bożych przemijającym stworzeniom i istotom poprzez cały czas, który również przemija.

Tak, ulotna natura zwierciadeł i przemijanie bytów wraz z niezmiennymi przejawami i blaskami ukazują z najwyższą jasnością, że tak oczywiste piękno i tak lśniąca doskonałość nie przynależą do miejsc, w których się przejawiają; udowadniają w najbardziej oczywisty i najbardziej wymowny sposób, że przynależą do niedoścignionego piękna, do Niedoścignionego, Który zsyła Swoje dary, do Tego, Którego istnienie jest niezbędne, do Wiecznie Trwającego, Umiłowanego.

Doskonałe dzieło w oczywisty sposób wskazuje na doskonały akt stworzenia. Doskonały akt stworzenia z całą koniecznością wskazuje na doskonałe Imię i na Najdoskonalszego, Który dokonał stworzenia. Doskonałe Imię bez żadnej wątpliwości wskazuje na doskonałą właściwość. Doskonała właściwość niewątpliwie wskazuje na doskonałą cechę, zaś doskonała cecha z pewnością wskazuje - w sposób, którego godzien jest tylko On, Jeden - na doskonałość Jego istoty. Tak, jest to całkowicie pewne.

STOPIEŃ CZWARTY

Bóg jest Największy, niech Jego chwała będzie wywyższona ponad każdą rzecz! On jest Sprawiedliwym dla wszystkich stworzeń, On jest Przedwiecznym, Wszechmądrym Sędzią i Władcą. On w sześć dni ustanowił drzewo wszechświata, zgodnie z zasadami Jego mądrości i woli, i On podzielił je na części zgodnie z prawami Jego postanowienia i zarządzenia. On uporządkował je poprzez prawa Jego zwyczaju. On przyozdobił je i upiększył zgodnie z zasadami Jego miłosierdzia i łaskawości. On rozświetlił je przejawami Jego imion i atrybutów. Wszystko to jest poświadczone przez porządek i prawidłowość Jego dzieł, poprzez upiększenie Jego stworzeń, ich wzajemne podobieństwo i harmonię między nimi, ich wzajemną pomoc i współpracę, poprzez fakt, że jedno z Jego stworzeń obejmuje inne, poprzez świadomość, umiejętność i kunszt widoczne we wszelkich rzeczach stosownie do miary ich zdolności, sprecyzowanej przez Boże zarządzenie.

Powszechna mądrość, przejawiająca się w porządku wszechświata; doskonała łaskawość w jego upiększeniu;

obejmujące każdą rzecz miłosierdzie w łasce, jaka została mu użyczona; pożywienie i zaopatrzenie, żywiące zamieszkujące go istoty;

przejawy zasadniczych cech jego Stwórcy, cud życia i kunszt, jaki życie ukazuje;

zamierzone piękno, z jakim wszechświat został przyozdobiony; niezmienne przejawy piękna, które odbija się w całym wszechświecie

mimo jego przemijania;

prawdziwa miłość dla Jedynego, którego czci cały wszechświat, zawarta w jego sercu;

powab widoczny w jego zachwycie;

zgodność wszystkich jego doskonałych istot w tym, co dotyczy jedności jego Stwórcy;

korzyści zawarte we wszelkich jego częściach i wynikające z nich; efekty jego stworzenia i istnienia, osiągnięte dzięki mądremu planowaniu; szczodre zaopatrywanie wszelkich jego żywych stworzeń;

doskonały porządek zmian, jakim podlegają wszystkie jego pierwiastki; ogrom celów, wynikających z jego natury jako całości;

jego natychmiastowe stworzenie w całkowitej doskonałości, do którego nie był potrzebny ani czas, ani materia;

osobowości mądrze nadane jego istotom, wahającym się pośród niezliczonych możliwości;

zaspokajanie licznych i rozmaitych potrzeb jego stworzeń w najbardziej odpowiednim czasie i w najbardziej niespodziewany dla nich sposób, aż do ich najdrobniejszych życzeń, na które istoty nie mogłyby jednak odpowiedzieć same z siebie;

nieograniczona siła, przejawiająca się w słabości stworzeń; nieograniczona moc, przejawiająca się w ich bezsilności; życie, widoczne w pustce wszechświata;

obejmująca każdą rzecz świadomość, widoczna w niewiedzy jego istot;

doskonały porządek w jego przemianach, wymagający istnienia Tego, Który nie podlega żadnej zmianie;

wszelkie akty, którymi wszechświat wychwala swego Stwórcę, podobne koncentrycznym okręgom, mającym wspólny środek;

uznanie trojakiego rodzaju suplikacji wszechświata, przedstawianych językiem ukrytej zdolności, językiem wrodzonej potrzeby i językiem konieczności;

inwokacje, świadectwa i blaski, zawarte w jego aktach czci; porządek w dotyczącym go rozporządzeniu;

pokój, jaki można odnaleźć we wspominaniu jego Stwórcy;

akty czci, dzięki którym dokonuje się połączenie początku wszechświata i jego końca, staje się widoczna przyczyna jego doskonałości i zostaje urzeczywistniony zamysł jego Stwórcy;

a także (wraz ze wszystkim, co wymieniliśmy) cała reszta cech wszechświata, stanów, jakim podlega, i wydarzeń, które w nim zachodzą, zaświadcza, że wszelkie jego istoty podlegają kierownictwu Jedynego, Mądrego autora planu, że utrzymywane są przy życiu przez Jedynego, Szczodrego, Który daje im zaopatrzenie, że wszystkie są sługami Jedynego Pana, że wszystkie podlegają zarządzeniu Jedynego, że źródłem ich istnienia jest moc Jedynego, Który odcisnął wiele pieczęci Swej jedności tak, by były widoczne na wszystkich kartach wszelkich przesłań, jakimi są Jego stworzenia.

Tak, wszystkie kwiaty i owoce, rośliny i drzewa, zwierzęta i kamienie, a nawet cząsteczki i grudki ziemi we wszystkich dolinach i na szczytach wszystkich gór, na pustyniach i pustkowiach, są pieczęciami odciśniętymi na napisach i dziełach Tego, Który je wykonał. Tym, którzy patrzą na nie uważnie, ukazują one, że niezależnie od tego, kto ukształtował owe dzieło, sporządził również inskrypcje zawierające informację o miejscu, w którym się ono znajduje. On jest również Tym, Który zapisuje oblicze ziemi i głębiny mórz, a także słońce i księżyc na obliczu niebios, zawierającym wiele takich przesłań. Niech chwała Tego, Który sporządził owe napisy, będzie wywyższona ponad wszelką inną rzecz; Bóg jest Największy!

Tak, cały świat wraz ze wszystkim, co się na nim znajduje, recytuje:

"Nie ma Boga, jak tylko On!"

STOPIEŃ PIĄTY

{(*): Ten Stopień został objaśniony i zobrazowany w Dopisku do Pierwszego Miejsca Postoju Słowa Trzydziestego Drugiego, a także w Stacji Drugiej Słowa Dwudziestego.}

Bóg jest Największy! On jest Wszechmocnym Stwórcą, Kształ tującym, Tym, Który widzi każdą rzecz; dowodami na Jego boskość i wielkość są ciała niebieskie i lśniące niby diamenty gwiazdy, będące promieniami zaświadczającymi Jego wszechwładzę i wspaniałość. Zaświadczają i głoszą Jego lśniące panowanie i całkowitą władzę, głoszą najwyższy stopień Jego panowania i Jego mądrości, a także królewski ogrom Jego mocy.

Posłuchaj wersetu:

اَفَلَمْ يَنْظُرُٓوا اِلَى السَّمَٓاءِ فَوْقَهُمْ كَيْفَ بَنَيْنَاهَا وَ زَيَّنَّاهَا..

{[*]: Czyż nie widzieli, jak je zbudowaliśmy i ozdobiliśmy, iż nie ma na nim żadnych pęknięć?... Koran, 50:6.}

a następnie spójrz na oblicze niebios, a ujrzysz, jakie jest ciche i spokojne, jak pozostaje w mądrze zaplanowanym ruchu, jakie jest promienne w swym majestacie, jak uśmiecha się poprzez wszelkie swe ozdoby, a wszystko zgodnie z porządkiem zawartym w stworzeniu niebios i z regularnością widoczną w kunszcie, z jakim zostały stworzone.

Blask lampy niebios - słońca, ustanowionego dla zmian pór roku; fazy ich świecy, jaką jest oświetlający drogę księżyc; lśnienie ich gwiazd, ozdabiających światy - obwieszczają tym, którzy myślą, istnienie niekończącej się, nieskończonej władzy, regulującej sprawy tego świata.

Wszechmocny Stwórca jest Wiedzącym o każdej rzeczy; Jego wola obejmuje każdą rzecz; to, czego zechce, istnieje, a to, czego Sobie nie życzy, nie istnieje. On jest nad każdą rzeczą Wszechwładny poprzez właściwą Sobie, obejmującą każdą rzecz, absolutną moc. Ani nie jest możliwe czy choćby wyobrażalne, by słońce od dziś miało istnieć bez światła i ciepła, ani też nie jest możliwe czy choćby wyobrażalne, by Bóg, Stwórca niebios, miał istnieć bez wiedzy obejmującej każdą rzecz i bez absolutnej mocy. Konieczne jest, by był On o każdej rzeczy Wszechwiedzący, by posiadał obejmującą każdą rzecz wiedzę, właściwą Jego istocie. Koniecznym jest, by taka wiedza była połączona z wszystkimi rzeczami, poprzez czystość tajemnicy wszechobecności, mądrości, przenikania i świetlistego pojmowania każdej rzeczy; nic nie może być oddzielone od wiedzy Boga ani też pozostawać poza nią.

Równowaga i porządek, jakie można zauważyć w istotach, ustalenie miary każdej rzeczy, powszechna mądrość, doskonałe obdarowywanie, odmierzona prawidłowość, ustalona płodność, wyznaczona godzina śmierci, regularnie zsyłane zaopatrzenie, doskonałość i precyzja zgodne z ustaleniami nauki, staranne upiększenia, doskonała różnorodność, równowaga, porządek i zręczność, a także całkowita łatwość stworzenia - wszystkie zaświadczają o obejmującą każdą rzecz wiedzy Jedynego, Który zna wszystkie rzeczy i Jedynego, Który zna to, co niewidzialne.

Jak wskazuje na to werset:

اَلَا يَعْلَمُ مَنْ خَلَقَ وَ هُوَ اللَّطِيفُ الْخَبِيرُ

{[*]: Czyż nie będzie wiedział Ten, Który stworzył? On jest Przenikliwy, Świadomy!, Koran, 67:14.}

istnienie danej rzeczy wymaga istnienia wiedzy, a światło istnienia rzeczy wymaga światła wiedzy.

Jeśli porównamy oczywistość stworzenia człowieka do inteligencji jego Stwórcy, delikatny kunszt człowieka, który wskazuje na jego inteligencję, będzie niby nieskończenie mały robaczek świętojański pośród ciemnej nocy przy wspaniałym blasku słońca, które w samo południe oświetla oblicze ziemi.

Jeśli Bóg jest o każdej rzeczy Wszechwiedzący, to On jest również Tym, Który zechciał istnienia wszelkiej rzeczy, ponieważ nie może zostać urzeczywistnione to, co czego by sobie nie życzył. Jak moc jest skuteczna, a wiedza pozwala na rozróżnienie, tak wola jest tym, co precyzuje; następnie zostaje urzeczywistnione istnienie danej rzeczy.

Dowodów na istnienie Bożej wiedzy i wyboru jest tyle, ile jest stanów, stadiów i cech wszystkich rzeczy.

Tak, wszystkie istoty stają się uporządkowane i otrzymują właściwe dla nich cechy, wybrane spośród możliwości, których jest nieskończenie wiele, spośród bezowocnych dróg i przemieszanych w absurdalnej powodzi pierwiastków, wybrane wedle porządku tak misternego i delikatnego, jak misterną i delikatną równowagę nadano ich istnieniu, co można zaobserwować; zaś stworzenie dobrze uporządkowanych, rozmaitych istot żywych z prostej i nieożywionej materii - jak stworzenie człowieka i wszystkich układów jego ciała ze spermy, ptaków i ich skrzydeł z jajek, a drzew z ich najróżniejszymi gałęziami z nasion - ukazuje, że wszelkie rzeczy są określone i ustalone poprzez to, że Bóg zechciał, by zaistniały, poprzez Jego wybór i wolę. Jak fakt, że rzeczy tego samego rodzaju odpowiadają sobie nawzajem, a istoty tych samych gatunków przypominają jedna drugą w odniesieniu do ich podstawowych narządów, ukazuje, że ich Stwórca z konieczności może być tylko Jeden, Jedyny, tak samo każdy przedstawiciel danego gatunku posiada mądrze nadaną mu osobowość, która cechuje się uporządkowanymi dzięki rozróżnieniu właściwościami, wskazującymi na to, że Jeden, Jedyny Stwórca posiada wolę i zdolność wyboru, jest Tym, Który czyni to, czego chce, i nakazuje to, czego Sobie życzy.

Tak jak Wszechwiedzący i posiadający wolę Stwórca posiada wiedzę o każdej rzeczy i jest Tym, Który chce zaistnienia każdej rzeczy, jak posiada wiedzę i wolę obejmującą każdą rzecz i całkowitą wolność wyboru, tak samo z pewnością posiada właściwą Sobie, doskonałą moc, wynikającą z Jego istoty i konieczną dla Jego istoty. Wszyscy są zgodni co do tego, że niemożliwym jest, by Jego zamysł zakłóciły jakiekolwiek przeciwieństwa. Jego moc nie posiada żadnych stopni ani poziomów. W odniesieniu do niej gwiazdy są równe cząsteczkom; rzeczy, których jest wiele, równe są tym,

których jest niewiele; równe są to, co szczególne, i to, co powszechne, części i całość, człowiek i wszechświat, nasiono i drzewo.

Poprzez tajemnicę świetlistości, przejrzystości, wzajemności, równowagi, porządku i zgodności zawartych w stwarzaniu;

zgodnie ze świadectwem absolutnego porządku, całkowitej równowagi i całkowitej różnorodności, wraz z absolutną szybkością i łatwością aktu stworzenia oraz mnogością stworzeń;

poprzez tajemnicę wsparcia w jedności, łatwości tkwiącej w jedności i przejawu jedności Stwórcy;

poprzez mądrość tego, co konieczne, poprzez całkowite rozdzielenie i odłączenie, poprzez zupełną odmienność natury stworzenia i Stwórcy;

poprzez tajemnicę tego, co nieograniczone i nieujęte w granicach żadnej przestrzeni, poprzez niepodzielność;

poprzez mądrość, z jaką przeszkody i trudności zostają przekształcone w ułatwienia (jeśli tylko zaistniałaby taka potrzeba, choćby nawet nie istniała), jak naczynia krwionośne człowieka i metalowe przewody mogą być przewodnikami dla elektryczności i innych misternie stworzonych sił;

poprzez mądrość, dzięki której cząsteczki są nie mniej wymowne niż gwiazdy; to, co szczególne, nie jest mniej wymowne niż to, co powszechne; części nie są mniej wymowne od całości; to, czego niewiele, nie jest mniej wymowne od tego, czego jest wiele; rzeczy małe nie są mniej wymowne niż rzeczy wielkie, a nasiona nie są mniej wymowne niż drzewa;

poprzez to wszystko w obliczu mocy Bożej cząsteczki są równe gwiazdom, mała liczba jest równa wielkiej, części są równe całości, rzeczy szczególne są równe powszechnym, człowiek jest równy światu, a nasiono drzewu; nie można uważać za mało prawdopodobne tego, że Ten, Kto stworzył to, co było, stworzy to, co będzie. Byty, które są obejmowane przez inne, wszechświatowe byty, są ich miniaturowymi próbkami, są niby drobne przesłania lub jak kwestie wybrane z owych przesłań. Oznacza to, że rzecz, która jest obejmowana, musi pozostawać w mocy Stwórcy obejmującego ją bytu, a zatem drobna próbka bytu obejmującego daną rzecz może być zawarta w obejmowanej przez ów byt rzeczy dzięki zasadom wiedzy jego Stwórcy, zaś konspekt bytu obejmującego daną rzecz można wydobyć z owej rzeczy zgodnie z równowagą ustanowioną przez Bożą mądrość.

Koran mądrości, spisany i zawarty w atomie cząsteczki eteru, jest nie mniej wymowny niż Koran wspaniałości, spisany na stronicach niebios atramentem słońca i gwiazd. Podobnie stworzenie pszczoły lub mrówki

jest nie mniej wymowne niż stworzenie palmy daktylowej czy słonia, a kunszt widoczny w kwiecie róży nie jest mniej wymowny od tego, z jakim została stworzona lśniąca gwiazda. I tak dalej; w ten sam sposób można uczynić dalsze przykłady.

Ponadto całkowita łatwość widoczna w stworzeniu wszelkich rzeczy doprowadziła ludzi zbłądzenia do pomieszania pojęć kształtowania rzeczy i kształtowania się rzeczy samych z siebie, które wymagałoby mnożenia absurdalnych trudności, jakie nie tylko odrzuca rozsądek, lecz nawet wyobraźnia ucieka od nich ze wstrętem, podczas gdy dla ludzi prawdy i rzeczywistości owa łatwość udowadnia z całą pewnością i tak, jak jest to niezbędne, że w obliczu mocy Stwórcy wszechświata równe są gwiazdy i cząsteczki.

Niech Jego chwała będzie wywyższona ponad wszelką rzecz, a Jego Imię niechaj będzie większe niż wszystko inne; nie ma Boga, jak tylko On!

STOPIEŃ SZÓSTY

{(*): Gdyby ów Stopień Szósty został napisany w stylu podobnym do tego, w jakim zostały napisane pozostałe Stopnie, byłby niezmiernie długi, jako że nie można objaśnić Księgi Jasnej i Jasnego Dowodu za pomocą zwięzłych wyrażeń. Jednakże jako że krótkie omówienie tego tematu znajduje się w Słowie Trzydziestym, zatem w tym miejscu skrócimy dyskusję i odłożymy szczegółowe objaśnienia do czasu sesji naukowych.}

Niechaj chwała Boga będzie wywyższona ponad każdą rzecz, niechaj będzie wychwalona Jego wyniosłość! Bóg jest Największy! Pod względem mocy i wiedzy jest On większy niż wszystkie inne rzeczy. On jest Najbardziej Sprawiedliwym, Wszechmądrym, Wszechmocnym, Wszechwiedzącym, On jest Jednym i Jedynym, Przedwiecznym Władcą. Wszystkie światy trzyma w dłoni Swego porządku i Swej równowagi, sprawiedliwości, mądrości, wiedzy i mocy, a one pozostają pod Jego władzą, ukazując to, że On jest Jednym i Jedynym, jak z pewnością można się tego domyślać, zaiste, jak można to zaobserwować. Nie istnieje nic, co pozostawałoby poza granicami Jego porządku i uporządkowania, Jego równowagi i zrównoważenia. Istnieją dwie sfery, dwie dziedziny - Jasnego Dowodu i Księgi Jasnej, i dwa rodzaje praw do wszelkich rzeczy: tych, które były (i jest to prawo wiedzy i rozkazu Wszechwiedzą cego i Wszechmądrego) i tych, które będą (i jest to prawo mocy i woli Wszechpotężnego i Najbardziej Litościwego). Porządek i równowaga w Księdze Jasnej i w Jasnym Dowodzie są dla ludzi rozsądku, którzy posiadają w swej głowie dwoje oczu, lśniącymi dowodami na to, że nie istnieje żadna rzecz i żaden czas, które nie pozostawałyby w dłoni mocy Najbardziej Miłosiernego, uporządkowania Najbardziej Łaskawego,

upiększenia Najbardziej Łagodnego, równowagi Tego, Który jest Wdzięczny wobec Swoich sług.

W skrócie:Przejawy Imion Bożych "Pierwszy bez początku" i "Ostatni bez końca" widoczne w akcie stworzenia wskazują na początek i kres bytów, na ich pochodzenie i potomstwo, na przeszłość i przyszłość, na rozkaz i wiedzę Boga, na Jasny Dowód, podczas gdy widoczny w stworzeniu wszelkiej rzeczy przejaw Imion "Jawny" i "Ukryty" wskazuje na Księgę Jasną.

Wszechświat jest niczym olbrzymie drzewo, a wszystkie światy wewnątrz niego również są niczym drzewa. Możesz zatem porównać stworzenie jednego drzewa do stworzenia wszechświata wraz ze wszystkimi jego światami i królestwami. Drzewo ma swój początek i swoje źródło - jest nimi nasiono, z którego wyrosło drzewo; ma również potomstwo, które kontynuuje wypełnianie obowiązków drzewa po jego śmierci, a tym potomstwem jest nasiono zawarte w wydanym przez drzewo owocu.

Początek i koniec drzewa są przejawami Imion Bożych "Pierwszy bez początku" i "Ostatni bez końca". Poprzez porządek i mądrość Bożego zarządzenia nasiono, które dało początek drzewu i było jego zalążkiem, jest niby spis i harmonogram, zawierający wszystkie prawa, zgodnie z którymi drzewo przybiera kształt. Nasiona zawarte w owocach drzewa, które są jego kresem, są miejscem przejawu Imienia Bożego "Ostatni bez końca".

Nasiona zawarte w owocach drzewa i stworzone z doskonałą mądrością są niczym szkatułki, w których został umieszczony spis i harmonogram dotyczący powstania podobnego drzewa. W nich piórem Bożego zarządzenia zapisano prawa dotyczące powstania przyszłych drzew.

Zewnętrzny aspekt drzewa jest przejawem Imienia Bożego "Jawny". Wygląd zewnętrzny drzewa ukazuje doskonały porządek, zrównoważenie i mądrość, a to poprzez ukwieconą i upiększoną szatę, w którą drzewo zostało przyodziane z doskonałą mądrością i łaską, a także wedle miary właściwej dla jego wielkości.

Wewnętrzny aspekt drzewa jest przejawem Imienia Bożego "Ukryty". Ukazuje on doskonały porządek i plan, które wprawiają umysł w zadziwienie. Substancje niezbędne dla życia drzewa są rozprowadzane do jego rozmaitych gałęzi z całkowitą systematycznością, jak gdyby ów wewnętrzny aspekt drzewa był cudowną maszyną, działającą w równowadze uporządkowanej w najwyższym stopniu.

Pochodzenie drzewa jest cudownym harmonogramem, a jego koniec jest zdumiewającym spisem, zaś oba wskazują na Jasny Dowód. Jego

aspekt zewnętrzny jest przepiękną szatą, pełną przejawów kunsztu, zaś jego aspekt wewnętrzny - najbardziej regularną maszyną; oba wskazują na Księgę Jasną.

Jak zdolność zapamiętywania dana człowiekowi wskazuje na istnienie Strzeżonej Tablicy i jest dowodem jej istnienia, tak nasiono, z którego wyrosło drzewo, wraz z owocami drzewa wskazuje na Jasny Dowód, podczas gdy zewnętrzny i wewnętrzny aspekt drzewa wspominają o Księdze Jasnej. Można zatem porównać owo poszczególne drzewo do drzewa, jakim jest cała ziemia z jej przeszłością i przyszłością, do drzewa wszechświata z jego początkiem i przyszłością, do drzewa człowieka wraz z jego przodkami i potomkami, i tak dalej.

Niechaj chwała ich Stwórcy będzie wywyższona ponad każdą rzecz; nie ma Boga, jak tylko On!

O Ty, Który jesteś Wyniosły! Ty nie poprowadzisz rozumu ku prawdziwej istocie Twej wspaniałości ani ku zrozumieniu istoty Twej potęgi, ponieważ umysł jest bezsilny, kiedy chodzi o ich pojmowanie!

STOPIEŃ SIÓDMY

Bóg jest Największy, niech Jego chwała będzie wywyższona ponad wszystko inne! Jeśli chodzi o moc i wiedzę, jest On większy od każdej rzeczy. On jest Stwórcą, {(*): Jeśli spojrzymy przez teleskop tych Imion Boga na Jego dzieła, ukryte pod ich przejawami widocznymi we wszelkich istotach, umysł przeniesie się ku Chwalebnemu, Którego wyrażają Jego Najpiękniejsze Imiona.} On jest Tym, Który daje początek stworzeniu, Czyniącym, Tym, Który wie najlepiej, Obdarowującym; On jest Przedwiecznym i najjaśniejszym słońcem. Wszechświat wraz z jego królestwami i istotami jest ledwie cieniem, jaki rzuca Jego światłość, jest dokonanymi przez Niego dziełami, jest barwami i impresjami najrozmaitszych przejawów Jego Najpiękniejszych Imion, jest wersami zapisanymi przez pióro Jego postanowienia i zarządzenia, zwierciadłami dla przejawów Jego atrybutów, Jego piękna, chwały i doskonałości.

Zgodnie z jednomyślnym świadectwem Przedwiecznego, Który jest Świadkiem każdej rzeczy, znanym dzięki Jego Księgom i Pismom, dzięki wersetom Jego Koranu i dzięki znakom Jego stworzenia;

zgodnie z jednomyślnym świadectwem Ziemi i wszystkich jej światów wraz ze wszystkimi ich zasadniczymi niedostatkami i potrzebami, a także z całym majątkiem i całym bogactwem, jakie się w nich przejawia;

zgodnie z jednomyślnym świadectwem proroków, świętych mężów,

czystych uczonych, ludzi świadectwa, posiadających świetliste dusze, przepełnione światłem serca i oświecone umysły, poprzez wszystkie ich dociekania, odkrycia, blaski i inwokacje;

od ziemi po najwyższe i najniższe ciała niebieskie z ich nieskończenie pewnym zaświadczeniem i oświadczeniem, wszelkie rzeczy zgodnie uznają zaświadczenie znaków Bożego stworzenia i wersetów koranicznych, uznają prawdziwość Ksiąg i Pism Objawionych, uznają prawdziwość zaświadczenia Tego, Którego istnienie jest koniecznością, zgodnie z którym wszystkie byty są dziełami Jego mocy, orędziami Jego zarządzenia, zwierciadłami dla Jego Najpiękniejszych Imion i obrazem Jego świateł.

Niechaj Jego chwała będzie wywyższona ponad wszystko; nie ma Boga, jak tylko On!

* * *

Błysk Trzydziesty

LISTU TRZYDZIESTEGO PIERWSZEGO

Owoc więzienia w Eskisehir, składający się z"Sześciu Punktów".

(Tak jak traktat Meyve Risalesi- Owoc wiary- był najważniejszą lekcją wyniesioną ze Szkoły Proroka Józefa w Denizli, a traktat El-Huccetu'z-Zehra - Olśniewający dowód- był najbardziej wartościową lekcją wyniesioną ze Szkoły Proroka Józefa w Afyon, tak samo niniejszy Błysk Trzydziesty, który objaśnia sześć punktów związanych z sześcioma spośród Najpiękniejszych Imion Boga, na których opiera się Najwspanialsze z Jego Imion, był skuteczną i wielce doniosłą lekcją Szkoły Proroka Józefa w Eskisehir.

Nie każdy natychmiast pojmie i należycie oceni głębokie i rozległe kwestie zawarte we fragmentach dotyczących Imion "Żyjący" i "Samoistny", lecz ci, którzy nie będą mogli w pełni pojąć tych fragmentów, nie pozostaną bez udziału w płynących z nich korzyściach).

Punkt Pierwszy

Imię Boże "Przenajświętszy"

(Niniejszy Punkt dotyczy jednego aspektu Imienia "Przenajświętszy". Właściwym jest, by stał się dopiskiem do Dopisku do Słowa Trzydziestego).

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

وَالْاَرْضَ فَرَشْنَاهَا فَنِعْمَ الْمَاهِدُونَ

{[*]: A ziemia?! Rozpostarliśmy ją. I jakże wspaniale wszystko porządkujemy! Koran, 51:48.}

Jeden z przejawów Najpiękniejszego Imienia Boga "Przenajświętszy", które z kolei jest jednym ze znaczeń powyższego wersetu i jednym z sześciu świateł zawartych w Najwspanialszym Imieniu Boga, stał się dla mnie jasny w więzieniu Eskisehir podczas miesiąca sza'ban. Ukazał on z całkowitą jasnością zarówno istnienie Boga, jak i Jego jedność. Ujrzałem, co następuje:

Wszechświat jest olbrzymią, stale pracującą fabryką, a kula ziemska - zajazdem i pensjonatem, który stale zapełnia się i opróżnia. Fabryki, zajazdy i pensjonaty zwykle stają się zanieczyszczone i zbrukane brudem, gruzem, śmieciami i nieczystościami, jakie zbierają się we wszystkich ich częściach. Nie można by było w nich przebywać, gdyby ktoś nie dbał o nie, nie czyścił ich i nie zamiatał; ludzie są przytłoczeni przez brud. Jednakże fabryka wszechświata i pensjonat Ziemi są całkowicie czyste i nieskalane, bez zanieczyszczeń, nieskażone i świeże; wszystko ma swoje uzasadnienie; nie ma żadnej rzeczy, która nie przynosiłaby pożytku; nie można znaleźć w nich nawet odrobiny brudu, a nawet jeśli taka się znajdzie, natychmiast zostaje umieszczona w maszynie, która przekształca brud i oczyszcza go.

Oznacza to, że Ten, Który dba o tę fabrykę, robi to bardzo dobrze. Jej właściciel jest Tym, Który zamiata i czyści wielką fabrykę i obszerny pałac, jakby były one małymi pokojami. Biorąc pod uwagę wielkość owej fabryki widzimy, że spośród jej nieczystości i gruzu nie pozostaje ani żaden brud, ani śmiecie. Zaiste, czystość i porządek panujące w naszej fabryce są nadzwyczajne.

Gdyby ktoś przez miesiąc nie mył się i nie sprzątał swojego małego pokoju, zarówno jego ciało, jak i ów pokój byłyby nadzwyczaj uwalane i brudne. Oznacza to, że czystość i jasność panujące w pałacu tego świata są skutkiem stałego, mądrego i skrzętnego sprzątania. Gdyby nie były efektem owego czyszczenia, zamiatania i uważnej pielęgnacji, w ciągu roku wszystkie spośród stu tysięcy gatunków zwierząt podusiłyby się na powierzchni ziemi.

Gruzy planet, księżyców i gwiazd (w których przejawia się życie i śmierć) w przestrzeni kosmicznej i w niebiosach zmiażdżyłyby nie tylko głowy nasze i innych zwierząt, lecz również głowę naszego świata i samej Ziemi. Na nasze głowy spadłby deszcz skał wielkich jak góry, które wygnałyby nas z naszej ojczyzny, jaką jest ten świat. Jednakże, jeśli nawet przez długi czas, jaki przeminął, kilka meteorytów (będących wynikiem zniszczenia i odbudowy, zachodzących w owych wysokich światach) spadło na Ziemię jako ostrzeżenie, nie rozbiły one ani jednej głowy.

Co więcej, zwłoki zwierząt spośród stu tysięcy gatunków i gruz, którym są resztki dwustu tysięcy gatunków roślin, jakie każdego roku zalegają oblicze ziemi, będąc wynikiem zmienności i walki życia ze śmiercią, całkowicie zanieczyściłyby ląd i morze, aż świadome istoty, zamiast umiłować oblicze ziemi i zachwycać się nim, poczułyby niesmak i odrazę do tak wielkiej szpetoty, uciekając w śmierć i w niebyt.

Jak ptak z łatwością czyści swoje skrzydła, zapisując tym samym karty swej księgi, tak samo skrzydła samolotu, jakim jest Ziemia, skrzydła ptaków, jakimi są ciała niebieskie, a także karty księgi wszechświata, są czyszczone i czynione pięknymi, aż ludzie, którzy nie zastanawiają się nad nieskończonym pięknem życia ostatecznego i myślenia, jakie daje wiara, zaczynają miłować czystość i piękno tego świata, oddając mu cześć.

Oznacza to, że pałac tego świata i fabryka wszechświata ukazują najwspanialszy przejaw Imienia Boga "Przenajświętszy". W wyniku tego przejawu rozkazu przystąpienia do owego świętego czyszczenia świata słuchają nie tylko drapieżne stworzenia mórz i orły nad lądem, lecz również inni sprzątający urzędnicy, jak zbierające zwłoki martwych stworzeń robaki czy mrówki. Jak białe i czerwone ciałka krwi płynącej w ciele słuchają owych świętych rozkazów, czyszcząc komórki ciała, tak oddychanie oczyszcza krew.

Jak powieki posłuszne są rozkazowi, który nakazuje im czyszczenie oczu, jak muchy szczotkują swoje skrzydła, tak słuchają owego rozkazu atmosfera i chmury. Powietrze wieje ponad cząsteczkami brudu i kurzu, jakie osadziły się na powierzchni ziemi, i oczyszcza ją. Gąbki chmur skrapiają wodą ogród ziemi, zwilżając kurz i brud. Następnie, aby niebo nie uległo zabrudzeniu, powietrze szybko zbiera śmiecie z powierzchni ziemi, a następnie zabiera je i ukrywa, zgodnie z doskonałym porządkiem, ukazując piękną twarz i oko nieba zamiecionymi i wypolerowanymi, skrzącymi się i lśniącymi.

Gwiazdy, pierwiastki, minerały i rośliny posłuszne są rozkazowi sprzątania; słuchają go wszystkie cząsteczki i atomy, poświęcając uwagę czystości wśród zadziwiających wstrząsów ich zmian i transformacji. W żadnym miejscu nie gromadzą się na próżno ani nie wchodzą sobie w drogę, a jeśli ulegną zabrudzeniu, szybko są oczyszczane. Są poruszane ręką Bożej mądrości, by mogły osiągnąć najwyższą czystość, schludność i blask, by nabrały najpiękniejszego, najczystszego i najbardziej misternego kształtu.

Zatem owa pojedyncza czynność i pojedyncza prawda, jaką jest czyszczenie świata, jest najwspanialszym przejawem Najwspanialszego Imienia Bożego, Imienia "Przenajświętszy", które ukazuje się w najwyższej możliwej sferze, to jest poprzez wszechświat, bezpośrednio i z jasnością równej jasności słońca ukazując zarówno krótko-, jak dalekowzrocznym oczom istnienie Boga i Jego jedność wraz z Jego Najpiękniejszymi Imionami.

W wielu częściach Traktatów Światła ustaliliśmy poprzez rozstrzygające dowody, że jak porządek i czynność porządkowania są przejawami Najpiękniejszych Imion Boga "Światły" i "Wszechmądry", jak wyważanie i równowaga są przejawami Imion "Sprawiedliwość" i "Sprawiedliwy", jak upiększanie i szczodrość są przejawami Imion "Najpiękniejszy" i "Szczodry", jak utrzymywanie przy życiu wszelkiej rzeczy i zsyłanie darów są przejawami Imion "Pan" i "Najbardziej Litościwy", tak każde z owych zjawisk i każda z tych czynności jest oddzielną prawdą, a wszystkie ukazują konieczność istnienia i jedności Jedynego. W dokładnie ten sam sposób czynność oczyszczania i czynienia rzeczy czystymi, która jest przejawem i ekspozycją Imienia Bożego "Przenajświętszy", ukazuje z jasnością równej jasności słońca istnienie Tego, Którego istnienie jest koniecznością, ukazuje z jasnością równej jasności dnia Jego jedność.

Jak wyżej wspomniane mądre działania porządkowania wszelkich rzeczy, wyważania ich, upiększania i czynienia czystymi wskazują na Jednego, Czyniącego, ponieważ wszystkie należą do sfery tego, co najwyższe, tak samo większość Najpiękniejszych Imion Boga - zaiste, tysiąc i jedno Jego Imię! - ma najwspanialsze przejawy w sferze tego, co najwyższe, zaś działania wynikające z tych przejawów wskazują na Jedynego, Niezrównanego, Który nie ma podobnego Sobie, z jasnością i stanowczością równą rozległości owych działań.

Oczywiste prawdy i pojedyncze działania, które rozświetlają oblicze wszechświata i wywołują na nim uśmiech; prawdy takie, jak powszechna mądrość, która jest przyczyną tego, że w każdej rzeczy przejawia się prawo i porządek, jak obejmująca każdą rzecz hojność, która upiększa wszystkie rzeczy i powoduje, że się uśmiechają, jak obejmujące każdą rzecz miłosierdzie, które czyni wszystkie rzeczy zadowolonymi i szczęśliwymi, jak powszechne zapewnianie zaopatrzenia, które żywi każdą rzecz i każdej daje przyjemność, jak życie i dawanie życia, które powoduje, że wszelkie rzeczy są z korzyścią dla nich powiązane ze sobą nawzajem, a do pewnego stopnia należą do siebie nawzajem - tak, owe oczywiste prawdy i działania wskazują (z jasnością równą tej, z jaką światło wskazuje na istnienie słońca) na Jedynego, Wszechmądrego, Szczodrego, Tego, Którego litość obejmuje każdą rzecz, na Pana wszechrzeczy, na Jedynego, Wiecznie Żyjącego, Który daje życie.

Jeśli setek tak rozległych czynności, z których każda jest jasnym dowodem jedności Boga, nie przypiszemy Jedynemu, Który nie ma

podobnego Sobie, każda konieczność stanie się niemożliwością nie pod jednym względem, lecz pod setkami względów. Dla przykładu - nie mówmy już o tak oczywistych prawdach i dowodach jedności Boga, jakimi są mądrość, opatrzność, miłosierdzie, powoływanie do życia i utrzymywanie przy życiu - jeśli już tylko dzieła oczyszczania wszelkich rzeczy nie przypiszemy Stwórcy wszechświata, wówczas to, o czym powiemy poniżej, staje się koniecznością, wedle sposobu myślenia ludzi zbłądzenia i niewiary:

Albo wszystkie stworzenia związane z oczyszczaniem - od cząsteczek i much do pierwiastków i gwiazd - musiałyby posiadać zdolność, która umożliwiłaby im poznanie i rozważenie zasad upiększenia, zrównoważenia i oczyszczenia wszechświata, a także postępowanie zgodne z tymi zasadami, albo każde ze stworzeń musiałoby posiadać święte atrybuty Stwórcy wszechświata, albo też każde z nich musiałoby być obecne na dotyczącej całego wszechświata naradzie, by mogło ustalać równowagę w upiększaniu i oczyszczaniu wszechświata, w jego przybliżaniu się i oddalaniu, zaś w owej naradzie musiałyby wziąć udział niezliczone cząsteczki, muchy i gwiazdy. I tak dalej; musiałyby wydarzyć się setki absurdalnych, niedorzecznych i godnych sofistów niemożliwości podobnych tym, które wymieniliśmy, by mogły zajść powszechne, ogarniające każdą rzecz, wyniosłe upiększenie i oczyszczenie, które można dostrzec i zaobserwować wszędzie, ponieważ zachodzą one w każdym możliwym miejscu. Jest to nie tylko niemożliwe, jest to niemożliwe po sto tysięcy razy!

Jeśli światło dnia i istniejące w wyobraźni, miniaturowe słońce, jakie ukazuje się w lśniących rzeczach na powierzchni ziemi, nie zostaną przypisane prawdziwemu słońcu, nie zostaną nazwane przejawem słońca i odbiciem jego blasku, stanie się koniecznym, by każdy z odłamków szkła, każda z kropel wody i każdy z płatków śniegu na powierzchni ziemi, a nawet każda z cząsteczek powietrza zawierały w sobie rzeczywiste słońce, ponieważ tylko wtedy mogłoby istnieć światło.

Mądrość jest światłem; obejmujące każdą rzecz miłosierdzie jest światłem; uporządkowanie, zrównoważenie, uporządkowanie i oczyszczenie - każde z nich jest wszechobejmującym światłem: są promieniami Tego, Który jest Przedwiecznym słońcem. Spójrz więc, jak zbłądzenie i niewiara wkroczyły na trzęsawisko, z którego nie istnieje żadne wyjście! Spójrz, jak idiotyczną jest ignorancja zbłądzenia! Powiedz: "Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu za religię islamu i za doskonałość wiary!"

Z całą pewnością owo wyniosłe, powszechne czyszczenie, które utrzymuje w czystości pałac wszechświata, jest przejawem Najpiękniejszego Imienia Boga "Przenajświętszy" i tym, czego wymaga to Imię. Tak, tak jak wychwalanie Boga przez wszystkie Jego stworzenia wskazuje na Imię "Przenajświętszy", tak owo Imię wymaga od nich, by się oczyszczały. {(*): Nie wolno nam zapomnieć o tym, że złe cechy charakteru, fałszywa religia, grzechy i innowacje, wszystkie te rzeczy są przykładami moralnego i duchowego brudu.}

Właśnie z powodu istnienia tego świętego związku, zgodnie z hadisem: Oczyszczanie się jest częścią wiary,{[*]: Muslim, Darimi, Ahmad Ibn Hanbal, Al-'Adżluni.} uważa się, że czystość jest światłem wiary. Zaś werset:

اِنَّ اللّٰهَ يُحِبُّ التَّوَّاب۪ينَ وَيُحِبُّ الْمُتَطَهِّر۪ينَ

{[*]: ...Zaprawdę, Bóg miłuje nawracających się i miłuje oczyszczających się! Koran, 2:222.} kazuje, że oczyszczanie się jest środkiem do zdobycia miłości Boga.

* * *

Punkt Drugi

Imię Boże "Sprawiedliwy"

وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا عِنْدَنَا خَزَٓائِنُهُ وَمَا نُنَزِّلُهُٓ اِلَّا بِقَدَرٍ مَعْلُومٍ

{[*]: I nie ma żadnej rzeczy, której nie posiadalibyśmy pełne skarby; My zsyłamy ją tylko według wiadomej miary. Koran, 2:222.}

Jeden z dotyczących tego wersetu punktów i jeden z przejawów Imienia Bożego "Sprawiedliwy" (które jest Najwspanialszym Imieniem lub jednym z sześciu świateł zawartych w Najwspanialszym Imieniu, jak wspomnieliśmy o tym w Punkcie Pierwszym) ukazały mi się z oddali, kiedy przebywałem w więzieniu Eskisehir. By uczynić je bliższymi zrozumienia, powiemy, co następuje, ponownie posługując się porównaniem:

Wszechświat jest pałacem, lecz takim pałacem, wewnątrz którego zawiera się całe miasto, nieustannie doznające wstrząsów ciągłego zniszczenia i ciągłej odbudowy. Wewnątrz miasta zawiera się kraj stale wstrząsany wojną i migracjami. Wewnątrz tego kraju - świat, nieustannie obracający się między życiem a śmiercią. Jednak w pałacu, mieście, kraju i świecie panują zdumiewające wyważenie i równowaga, które w oczywisty sposób udowadniają, że wszelkie przemiany, a także przychodzenie i odchodzenie niezliczonych istot, w każdej chwili są odważane i odmierzane na szalach Jedynego, Który widzi cały wszechświat i nadzoruje go.

Gdyby było inaczej, gdyby pozorne przyczyny, które starają się zniszczyć ową równowagę i zalać wszystko inne (jak jedna ryba, która składa tysiąc jaj, jak jeden mak, wytwarzający dwadzieścia tysięcy nasion), były wolne i niczym nieskrępowane przy całej gwałtowności zmian, przy całym naporze będących niby fala powodzi pierwiastków; gdyby istnienie przypisano bezcelowemu i pozbawionemu jakiegokolwiek zamysłu przypadkowi, ślepym, bezładnym siłom i nieświadomej, ciemnej naturze, wówczas równowaga wśród istot i we wszechświecie zostałaby zniszczona z kretesem, a w ciągu jednego roku, zaiste, w ciągu jednego dnia zapanowałby chaos. Morza byłyby pełne wraków i cuchnące, pozostające w nieporządku i zamieszaniu; atmosfera zostałaby skażona trującymi gazami; zaś jeśli chodzi o ziemię, stałaby się śmietniskiem, rzeźnią i bagnem. Nasz świat zadusiłby się.

Wszystko, od komórek ciał istot żywych, przez czerwone i białe ciałka krwi, przekształcenia drobnych cząsteczek, wzajemną proporcję

i powiązanie między organami ciała, aż po przypływy i odpływy morza, pojawianie się i znikanie wytryskujących spod ziemi źródeł, życie i śmierć zwierząt i roślin, zniszczenie, jakie przynosi jesień, i odnowę, którą przynosi wiosna, obowiązki i ruch pierwiastków i gwiazd, aż po walkę i zderzenie śmierci z życiem, światła z ciemnością, ciepła z zimnem, jest uporządkowane i odważone w tak delikatnej równowadze i wedle tak precyzyjnej miary, że umysł ludzki nie jest w stanie dopatrzeć się jakiegokolwiek marnotrawstwa lub daremności, tak jak ludzkie nauka i filozofia dostrzegają we wszystkim - i ukazują - najdoskonalszy porządek i najpiękniejszą symetrię. Zaiste, nauka i filozofia człowieka są zarówno przejawem, jak i tłumaczem tego porządku oraz tej symetrii.

Przyjdź zatem, rozważ wyważenie i równowagę słońca i jego dwunastu planet! Czy owa równowaga nie wskazuje z jasnością równej jasności słońca na Tego, Któremu należy się wszelka chwała, na Sprawiedliwego i Wszechpotężnego?

Wskazuje na Niego zwłaszcza nasz okręt - kula ziemska, która jest jedną z planet. Podróżując po swej orbicie, w ciągu jednego roku pokonuje dystans, którego przebycie człowiekowi zajęłoby dwadzieścia cztery tysiące lat, nie rozrzuca zmagazynowanych i ułożonych na jej powierzchni rzeczy, nie potrząsa nimi ani nie zrzuca ich w próżnię mimo nadzwyczajnej prędkości, z jaką się porusza. Jeśli owa prędkość zwiększyłaby się lub zmniejszyła choćby odrobinę, mieszkańcy Ziemi zostaliby wyrzuceni do atmosfery i rozrzuceni po przestrzeni kosmicznej. Jeśli równowaga, w jakiej jest utrzymywana Ziemia, zostałaby zniszczona na jedną minutę, a nawet na jedną sekundę, zniszczeniu uległby świat. Zaiste, Ziemia zderzyłaby się z innym ciałem niebieskim i nastałby Dzień Zguby.

Wskazuje na Niego zwłaszcza litościwa równowaga narodzin, śmierci, życia i zapewnienia środków do niego, jaką widać w czterystu tysiącach gatunków roślin i zwierząt na obliczu ziemi; ukazuje ona Jedynego, Sprawiedliwego i Litościwego z taką jasnością, z jaką światło ukazuje istnienie słońca.

Wskazują na Niego zwłaszcza narządy, zdolności i zmysły każdego z przedstawicieli owych niezliczonych gatunków; owe podobne narodom gatunki powiązane są ze sobą nawzajem z wyważeniem i równowagą tak delikatnymi, że ukazują one Wszechmądrego, Sprawiedliwego i Czyniącego z jasnością równej jasności tego, co oczywiste.

Wskazują na Niego zwłaszcza komórki i naczynia krwionośne w ciałach zwierząt, ciałka krwi i cząsteczki, z których krwinki są zbudowane; pozostają one w równowadze tak precyzyjnej i misternej, że udowadnia

ona z całą oczywistością, iż owe naczynia krwionośne i ciałka krwi zostały ukształtowane i są zarządzane poprzez równowagę, prawo i porządek Jedynego, Sprawiedliwego i Mądrego Stwórcy, Który trzyma w Swojej dłoni cugle każdej rzeczy, Który posiada klucz do wszelkich rzeczy, Któremu żadna rzecz nie może w niczym przeszkodzić, dla Którego kierowanie wszystkimi rzeczami jest tak łatwe, jak zarządzanie jedną z nich.

Jeśli ktoś, kto nie wierzy lub uważa za nieprawdopodobne, że uczynki dżinnów i ludzi będą zważone na szalach najwyższej sprawiedliwości w Dniu Sądu Ostatecznego, uważnie odnotuje przejawy owej wszechobejmującej równowagi, którą na tym świecie może zauważyć na własne oczy, z całą pewnością nie będzie dłużej uważał tego za nieprawdopodobne.

O, rozrzutny, marnotrawiący, pozostający w błędzie, niesprawiedliwy, brudny, nieczysty, nieszczęsny człowieku! Nie postępowałeś zgodnie z zasadami oszczędności, czystości i sprawiedliwości, wedle których postępuje cały wszechświat i wszystkie jego istoty, dlatego w efekcie stałeś się obiektem ich gniewu i obrzydzenia. Na czym się oprzesz, skoro twoje grzechy i brak równowagi, twoje marnotrawstwo i nieczystość powodują gniew wszystkich istot? Tak, powszechna mądrość widoczna we wszechświecie, która jest najwspanialszym przejawem Imienia Bożego "Wszechmądry", jest przyczyną oszczędności, wyklucza rozrzutność, a nakazuje umiar. Całkowita sprawiedliwość wszechświata, wynikająca z najwspanialszego przejawu Imienia Bożego "Sprawiedliwy", zarządza równowagą wszechrzeczy i nakazuje człowiekowi, by postępował sprawiedliwie. Wspominając równowagę, w jakiej pozostaje świat, czterokrotnie, wersety sury Ar-Rahman:

وَالسَّمَٓاءَ رَفَعَهَا وَوَضَعَ الْم۪يزَانَ٭ اَلَّا تَطْغَوْا فِى الْم۪يزَانِ ٭ وَاَق۪يمُوا الْوَزْنَ بِالْقِسْطِ وَلَا تُخْسِرُوا الْم۪يزَانَ

{[*]: I niebo - On wzniósł je i ustawił wagę, Abyście ważąc, nie oszukiwali. Ustawiajcie wagi sprawiedliwie i nie powodujcie straty na wadze! Koran, 55:7-9.}

wskazują na cztery stopnie równowagi i na cztery jej rodzaje, ukazując jej bezkres i najwyższe znaczenie we wszechświecie. Zaiste, jak w żadnej rzeczy we wszechświecie nie ma żadnego marnotrawstwa, tak nie istnieje w nim niesprawiedliwość ani brak równowagi.

Czystość i oczyszczanie, wynikające z Imienia Bożego "Przenajświętszy", czynią pięknymi wszystkie istoty we wszechświecie. Dopóki do tego procesu nie wtrąca się człowiek ze swoimi brudnymi rękoma,

dopóty nie istnieje prawdziwa nieczystość ani prawdziwa brzydota w jakiejkolwiek rzeczy.

Możesz zatem pojąć, jak podstawowe znaczenie dla ludzkiego życia mają zasady sprawiedliwości, umiarkowania i czystości, które są prawdami Koranu i zasadami islamu. Wiedz, jak ściśle powiązane ze wszechświatem są nakazy Koranu, rozpościerające swe solidne korzenie na wszystkie strony; wiedz, że zniszczenie owych prawd jest tak samo niemożliwe, jak zniszczenie wszechświata lub zmiana jego kształtu.

Czy jest w ogóle możliwe - mimo iż setki wszechstronnych prawd podobnych trzem jasnym światłom, jakimi są miłosierdzie Boga, Jego łaska i zachowywanie przez Niego każdej rzeczy, wymagają Zmartwychwstania i życia ostatecznego oraz czynią je koniecznością - by tak silne i obejmujące wszelką rzecz prawdy, jak miłosierdzie, łaska, sprawiedliwość, mądrość, oszczędność i czystość miały przekształcić się w nieżyczliwość, tyranię, brak mądrości, marnotrawstwo, nieczystość i bezcelowość? A tak stałoby się, gdyby nie istniało życie ostateczne i gdyby nie miało nastąpić Zmartwychwstanie.

Niech Bóg uchroni; niech Bóg uchroni po sto tysięcy razy! Czyż miłosierdzie i mądrość, które litościwie zachowują prawo do życia, jakie przysługuje musze, miałyby pogwałcić niezliczone prawa do życia wszystkich świadomych stworzeń, nieprzeliczone prawa nieprzeliczonych istot, jak stałoby się, gdyby nie doszło do Zmartwychwstania? A jeśli ktoś może tak powiedzieć, to czyż wspaniała władza nad każdą rzeczą, w której miłosierdziu przejawia się nieskończona delikatność i troska, czyż sprawiedliwość, mądrość i Boże panowanie, które upiększa świat nieskończoną ilością cudownych dzieł sztuki Stwórcy i Jego darów, by ukazać Jego doskonałość, by umożliwić poznanie i umiłowanie Go, zezwoliłyby na to, by nie istniało Zmartwychwstanie, co zmniejszyłoby do zera wartość wszystkich stworzeń i całą ich doskonałość, czyniąc je negującymi istnienie Boga? Niech Bóg uchroni! Absolutne piękno z pewnością nie może pozwolić na absolutną szpetotę.

Tak, człowiek, który chce zaprzeczyć istnieniu życia ostatecznego, najpierw musi zaprzeczyć istnieniu wszystkich światów ze wszystkimi ich prawdami. W przeciwnym razie świat wraz ze wszystkimi swoimi prawdami zada mu kłam stoma tysiącami języków, wykazując całą skomplikowaną naturę jego kłamstwa. Słowo Dziesiąte wykazuje przy pomocy niechybnych dowodów, że istnienie życia ostatecznego jest tak jasne i tak niewątpliwe, jak istnienie tego świata.

* * *

Punkt Trzeci

wspominający o trzecim spośród sześciu świateł Najwspanialszego Imienia Imię Boże "Mądry"

اُدْعُ اِلٰى سَبِيلِ رَبِّكَ بِالْحِكْمَةِ

{[*]: Wzywaj (Muhammadzie) ku drodze twego Pana z mądrością i pięknym napomnieniem! Rozmawiaj z nimi w najlepszy sposób!... Koran, 16:125.}

(Jeden z przejawów Imienia Bożego "Mądry", które jest Najwspanialszym Imieniem lub jednym z sześciu świateł Najwspanialszego Imienia, a także delikatna kwestia, jaką porusza powyższy werset, ukazały mi się w miesiącu ramadan, kiedy przebywałem w więzieniu Eskisehir. Niniejszy Punkt Trzeci składa się z pięciu Kwestii, i jedynie aluzyjnie wskazuje na ów przejaw. Został on spisany w pośpiechu, a później pozostawiony w oryginalnej formie).

KWESTIA PIERWSZA

Jak wykazaliśmy w Słowie Dziesiątym, najwspanialszy przejaw Imienia Bożego "Mądry" uczynił wszechświat podobnym księdze. Na każdej stronie owej księgi spisano setki innych ksiąg; w każdym jej wersie zawarto setki stron; w każdym jej słowie są setki wersów, w każdej literze - setka słów, a każda jej kropka jest krótkim spisem treści całej księgi. Strony i wersy księgi, a nawet jej kropki ukazują Tego, Który ją napisał z jasnością równą tej, z jaką księga wszechświata zaświadcza i udowadnia istnienie jej Zapisującego w stopniu daleko większym od tego, w jakim ukazuje własne istnienie. Jeśli pojedyncza litera ukazuje swe istnienie w stopniu właściwym dla jednej litery, to istnienie Tego, Który ją zapisał, ukazuje w stopniu właściwym dla całego wersu.

Tak, jedną z kart owej wielkiej księgi jest oblicze ziemi. Patrząc na ową jedną kartę wiosną, możemy na niej zauważyć tyle ksiąg, ile jest gatunków roślin i zwierząt, spisanych jedna wewnątrz drugiej, w tym samym czasie, bez żadnego błędu i w najdoskonalszej formie.

Pojedynczym wersem na owej karcie jest ogród. Widzimy, że w tym jednym wersie zapisane zostały pięknie ułożone poematy, których jest tyle, ile jest kwiatów, drzew i zwierząt, a każdy z nich jest zapisany wewnątrz innego, bez żadnego błędu.

Jednym słowem z tego wersu jest drzewo, które otworzyło swe kwiaty i wypuściło liście, by wydać owoce. Owo jedno słowo składa się z ustępów

o doniosłym znaczeniu, wychwalających Mądrego, Któremu należy się wszelka chwała, tylekroć, ile jest uporządkowanych, dobrze odmierzonych, upiększonych liści, kwiatów i owoców tego drzewa. Jest tak, jakby owo drzewo - podobnie jak wszystkie inne drzewa - było doskonale ułożonym poematem, wyśpiewującym chwałę Tego, Który go napisał.

Jest również tak, jak gdyby Mądry, Któremu należy się wszelka chwała, chciał spojrzeć tysiącami oczu na Swe cudowne, starożytne dzieła, ukazane na wystawie, jaką jest ziemia.

Jest również tak, jak gdyby ozdobione klejnotami dary, ozdoby i mundury, przyznane drzewu przez Przedwiecznego Władcę, otrzymały swe tak zdobne, proporcjonalne, uporządkowane, wymowne i z mądrością zaplanowane kształty po to, by mogły zaprezentować się Jego spojrzeniu podczas wiosny, podczas jej szczególnego święta i na jej defiladzie, a każdy z kwiatów i owoców naszego drzewa zaświadcza na liczne sposoby i poprzez wiele dowodów, jeden wewnątrz Drugiego, o istnieniu Tego, Który zapisał poemat, jakim jest drzewo, i o Jego Najpiękniejszych Imionach.

Dla przykładu, we wszystkich kwiatach i owocach drzewa widoczna jest równowaga, która tkwi w porządku, porządek - w stale odnawianym porządkowaniu i wyważeniu, porządkowanie i wyważenie - w kunszcie i upiększaniu, zaś upiększanie i kunszt - w wymownych zapachach i mądrze zaplanowanych smakach. Zatem każdy kwiat wskazuje na Mądrego, Któremu należy się wszelka chwała, tyle razy, ile jest kwiatów na całym drzewie.

Drzewo jest słowem, owoc jest niby litera, nasiono jest kropką i szkatułką, zawierającą spis treści i plan całego drzewa, i tak dalej. Pozostając przy tej samej analogii, poprzez przejaw Najpiękniejszego Imienia Bożego "Mądry" wszystkie wersy i karty księgi wszechświata, a także wszystkie jej słowa, litery i kropki, zostały uczynione jako cuda tak wielkie, że nawet gdyby zgromadziły się wszystkie pozorne przyczyny, nie zdołałyby uczynić nawet czegoś, co byłoby podobne pojedynczej kropce z owej księgi, ani też nie mogłyby prowadzić żadnego sporu w jej temacie.

Tak, ponieważ każdy ze znaków stworzenia zawartych w wielkim Koranie wszechświata ukazuje tyle cudów, ile jest kropek i liter, jakimi są owe znaki, zatem pogmatwany przypadek, ślepa siła, bezcelowość, anarchia czy nieświadoma natura w żaden sposób nie mogłyby ingerować w ową mądrą, określoną równowagę ani w najbardziej delikatny porządek. Gdyby to zrobiły, z pewnością byłyby widoczne ślady zamieszania, tymczasem nigdzie nie można dostrzec nieporządku jakiegokolwiek rodzaju.

KWESTIA DRUGA

Ta Kwestia składa się z dwóch Tematów.

Temat Pierwszy:Jak jest to wyjaśnione w Słowie Dziesiątym, podstawowa zasada mówi, że nieskończenie doskonałe piękno i nieskończenie piękna doskonałość pragną ukazać się i wystawić na pokaz, by można było je ujrzeć. W konsekwencji tego prawa, Przedwieczny, Który napisał wielką księgę wszechświata, by umożliwić poznanie Siebie i Swej doskonałości, by ukazać Swe piękno, by umożliwić stworzeniom umiłowanie Go, uczynił znanymi i umiłowanymi piękno Jego doskonałości i doskonałość Jego piękna we wszechświecie, na wszystkich kartach księgi wszechświata, w jej wersach, a nawet literach i kropkach, w niezliczonych językach wszystkich istot, od najbardziej indywidualnych po najbardziej powszechne.

O, niedbały człowieku, powróć do zdrowych zmysłów! Wiedz, jak wielka jest twoja ignorancja i jaką stratę poniesiesz w obliczu Wszechmądrego Władcy (Któremu należy się wszelka chwała, a Który za pomocą wszystkich Swych stworzeń, jakim nadał nieskończenie olśniewający kształt, umożliwił ci poznanie i umiłowanie Go), jeśli nie poznasz Go poprzez wiarę i nie uczynisz samego siebie miłującym Go poprzez akty czci.

Temat Drugi:Panowanie Wszechmocnego, Mądrego Stwórcy wszechświata nie zostawia miejsca na jakąkolwiek współpracę czy współudział, ponieważ Ten, Który stworzył nieskończenie doskonały porządek widoczny w każdej rzeczy, nie akceptuje współtowarzyszy. Jeśli w jedną kwestię będzie ingerowało wiele rąk, zagmatwają ją. Jeśli w kraju byliby dwaj królowie, w mieście dwaj gubernatorowie, a w wiosce dwaj naczelnicy, w każdej sprawie zapanowałby nieład. Podobnie nawet urzędnik na najniższym stanowisku nie zaakceptuje wtrącania się do jego obowiązków, co ukazuje, że podstawowymi cechami każdej władzy są niezależność i niepodzielność. Oznacza to, że porządek wymaga jedności, zaś władza wymaga niezależności.

Jeśli bezsilny człowiek, który potrzebuje wsparcia, a jego władza jest ledwie ulotnym cieniem rzeczywistej władzy, w taki sposób odrzuca wszelkie wtrącanie się do jego spraw, to prawdziwa, absolutna władza w stopniu należnym boskości Tego, Który posiada absolutną moc, z pewnością ze wszystkich sił odrzuci wtrącanie się do jej spraw. Nawet najdrobniejsza ingerencja zepsułaby panujący we wszechświecie porządek.

Wszakże wszechświat został stworzony w taki sposób, by stworzenie nasiona wymagało takiej mocy, jaka jest niezbędna do stworzenia drzewa, a stworzenie drzewa wymaga takiej mocy, jaka jest niezbędna

do stworzenia wszechświata. Jeśli jakikolwiek wspólnik ingerowałby w stworzenie wszechświata, musiałby mieć swój udział nawet w najdrobniejszym nasionku, ponieważ nasiono jest próbką wszechświata. Następnie dwie wszechwładze, które nie mogłyby zamieszkać razem w ogromnym wszechświecie, musiałyby tkwić w nasionie, a nawet w drobnej cząsteczce. To najbardziej bezsensowna niemożliwość spośród wszystkich niemożliwości i najbardziej wykluczony omam spośród wszystkich fałszywych złudzeń! Wiedz, że niewiara i przypisywanie wspólników Bogu Jedynemu są nieskończenie skomplikowaną sprzecznością, błędem i fałszem, ponieważ wymagają niemocy - nawet jeśli jedynie w odniesieniu do stworzenia nasiona - od absolutnie Wszechmocnego, Który utrzymuje w równowadze Swej sprawiedliwości i w porządku Swej mądrości wszystkie właściwości wszechświata i wszystkie stany, jakim wszechświat podlega. Wiedz też, że jedność Boga jest nieskończenie złożoną prawdą, rzeczywistością i tym, co nie podlega dyskusji. Powiedz zatem: "Al-hamdu li-llahi 'ala l-iman!"

KWESTIA TRZECIA

Zgodnie ze Swym Imieniem "Wszechmądry", Wszechmocny Stwórca zawarł w tym świecie tysiące dobrze uporządkowanych światów. Jako centrum i oś owych światów stworzył człowieka, w którym - najpełniej ze wszystkich stworzeń - przejawiają się obecne we wszechświecie mądrość i zamysł. Najważniejsze przykłady mądrości w sferze wszechś wiata i te rzeczy z owej sfery, które przynoszą największe korzyści, wskazują na człowieka. Środkiem sfery tego, co dotyczy ludzi, Bóg uczynił zaopatrzenie człowieka; w świecie ludzi najwięcej przykładów mądrości i korzyści wskazuje na zaopatrzenie i ukazuje się poprzez zaopatrzenie. Przejaw Najpiękniejszego Imienia "Wszechmądry" widoczny jest w człowieku w najbardziej olśniewającym kształcie, a to poprzez inteligencję człowieka i poprzez przyjemność, jaką czerpie on z przeznaczonego mu zaopatrzenia. Każda spośród setek nauk, odkrytych dzięki ludzkiej inteligencji, opisuje przejaw Imienia "Mądry" w królestwie stworzenia, jak na przykład:

Gdyby zapytać naukę, jaką jest medycyna: "Czym jest wszechświat?", musiałaby odpowiedzieć: "To niezmiernie rozległa, uporządkowana i doskonała apteka. Wszystkie lekarstwa zostały przygotowane i zmagazynowane w niej w najlepszy możliwy sposób".

Gdyby zapytać naukę, jaką jest chemia: "Czym jest wszechświat?", odpowiedziałaby: "To doskonale uporządkowany sklep alchemika".

Technika odpowiedziałaby: "To pozbawiona jakichkolwiek wad, perfekcyjnie działająca fabryka".

Rolnictwo odpowiedziałoby: "To nieskończenie żyzne, dobrze zaplanowane i założone pole uprawne i ogród, które w odpowiednim czasie wydają wszelkie rodzaje nasion".

Handel odpowiedziałby: "To nadzwyczaj dobrze zaprojektowana wystawa, to targ, na którym panuje porządek, to sklep zaopatrzony w najbardziej kunsztowne towary".

Ekonomia odpowiedziałaby: "To niezrównanie urządzony magazyn, zawierający wszelkie rodzaje i gatunki pożywienia".

Dietetyka odpowiedziałaby: "To kuchnia Boga, to kociołek Najbardziej Miłosiernego, w którym z największą regularnością przyrządzane są setki tysięcy najbardziej wyśmienitych potraw".

Sztuka wojenna odpowiedziałaby: "Ziemia jest obozem wojskowym. Choć w armii, która w nim kwateruje, służy czterysta tysięcy różnych narodów, na nowo powoływanych pod broń za każdym razem, kiedy na powierzchni ziemi rozbijane są ich namioty, wszystkie otrzymują swoje racje żywnościowe, mundury, broń; choć owe prowiant, broń i mundury są różne dla każdego narodu, to jednak wszystkie wykonują różne ćwiczenia i wyładowują się na powierzchnię ziemi w doskonałym porządku, w którym żadna rzecz nie jest zapomniana, bez żadnego zamieszania, a to dzięki rozkazowi, mocy i litości Jedynego głównodowodzącego (ze skarbca Którego pochodzi zarówno całe zaopatrzenie, jak też żołnierze owej armii), Który zarządza wszystkimi tymi narodami z największą systematycznością".

Zaś gdyby zapytać naukę o zjawisku, jakim jest elektryczność: "Czym jest ten świat?", z pewnością odpowiedziałaby:

"Dach tego wspaniałego pałacu, jakim jest wszechświat, został upiększony niezliczonymi elektrycznymi lampami, uporządkowanymi i pozostającymi w równowadze. Ów porządek i owo wyważenie są tak zdumiewające, jak największe ze słońc, zaś niebiańskie lampy, które są tysiąc razy większe niż ziemia, pozostają w równowadze, choć wciąż płoną; nie wybuchają ani nie rozrywają się, stając w płomieniach. Nigdy się nie zużywają, skąd zatem pochodzą? Skąd pochodzi ich paliwo i dlaczego nigdy się nie wyczerpuje? Dlaczego ich równowaga nie zostaje zakłócona, kiedy płoną? Nawet mała lampa zgaśnie, jeśli nie będzie regularnie doglądana. Ujrzyj zatem mądrość i moc Wszechmądrego, Któremu należy się wszelka chwała, Który sprawił, że słońce (będące wedle astronomii milion razy większe i milion lat starsze od ziemi) nie wyczerpuje się i uczynił je

płonącym bez węgla lub ropy.

{(*): Możesz sam wyliczyć, o człowieku, jak wiele drewna, węgla i ropy byłoby niezbędne dla ogniska i lampy słońca, które ogrzewa pałac świata. Zgodnie z rachunkiem astronomii każdego dnia słońce, by płonąć, potrzebowałoby stosu drewna wielkiego jak milion Ziemi i tysięcy oceanów ropy. Teraz zastanów się nad tym i powiedz: "Wszelka chwała niech będzie Bogu! Jakich cudów zechciał Bóg! Błogosławiony niech będzie Bóg!" tyle razy, ile jest cząsteczek słońca, w obliczu majestatu, mądrości i wszechmocy Wszechmocnego, Któremu należy się wszelka chwała, Który uczynił słońce stale dającym światło bez drewna na opał czy ropy.}

Powiedz: 'Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu!'; powiedz: 'Jak wspaniałych cudów zechciał Bóg! Błogosławiony niech będzie Bóg! Nie ma Boga, jak tylko On!', tyle razy, ile sekund liczy sobie istnienie słońca".

"To wszystko oznacza, że niebiańskie lampy podlegają cudownemu porządkowi, a także są doglądane z największą uwagą. Jest tak, jakby bojlerem dla owych ogromnych, licznych mas ognia, dla owych rozsiewających światło lamp, było Piekło, którego żar nigdy się nie wyczerpuje; jest tak, jakby Piekło zapewniało owym lampom żar pozbawiony światła, podczas gdy główna fabryka, w której są wytwarzane owe elektryczne lampy i ich maszyneria, jest wiecznym Rajem, który zapewnia im światło i jasność. Dzięki najwspanialszemu przejawowi Imienia Bożego 'Wszechmądry', wciąż płoną w najbardziej uporządkowany sposób".

I tak dalej; wedle zgodnego zaświadczenia setek nauk podobnych wyżej wymienionym wszechświat został upiększony niezliczonymi przykładami mądrości i zamysłu oraz rzeczami, które przynoszą korzyść, a wszystko w bezbłędnym, doskonałym porządku. Porządek i mądrość, jakie cudowna, obejmująca każdą rzecz mądrość Boża nadała wszechświatowi, wedle mniejszej miary zostały zawarte w nasionach i w najdrobniejszych stworzeniach żywych. To jasne i oczywiste, że cele, zamysły, przykłady mądrości i korzyści mogą wynikać jedynie z wyboru, chęci, zamiaru i woli, nie mogą zaistnieć w żaden inny sposób. Ani nie mogą być dziełem natury i jej nieświadomych przyczyn, które nie posiadają woli, zamysłu czy zdolności wyboru, ani też natura i jej przyczyny nie mogłyby ingerować w ich stworzenie i istnienie.

To oznacza, że nadzwyczajną ignorancją i głupotą jest nieuznawanie istnienia (bądź zaprzeczanie istnieniu) Wszechmądrego Stwórcy, Który posiada zdolność wyboru, Którego istnienia wymagają wszechświat i wszystkie jego istoty, ukazując je poprzez ich nieskończony porządek i zawarte we wszechświecie przykłady mądrości. Tak, jeśli na świecie istnieje cokolwiek zadziwiającego, to właśnie zaprzeczanie istnieniu Stwórcy. Nieskończenie liczne aspekty porządku i przykłady mądrości wśród stworzeń wszechświata zaświadczają Jego istnienie i jedność, zatem nawet ten, kto pozostaje w najgłębszej ignorancji, może zrozumieć, jak wielką

ślepotą i jak wielką ciemnotą jest niedostrzeganie Go bądź odrzucanie Jego istnienia. Mogę nawet powiedzieć, że wśród sofistów, którzy są ludźmi niewiary i uważa się ich za głupców, ponieważ zaprzeczają istnieniu wszechświata, znajdą się bardziej inteligentni ludzie. Ponieważ jeśli uznać istnienie wszechświata, niemożliwością będzie, by nie wierzyć w Boga jako jego Stwórcę, zatem sofiści zaczęli zaprzeczać istnieniu wszechświata, jak również istnieniu samych siebie. Mówiąc: "Nic nie istnieje", wyrzekają się własnej inteligencji, a jako że w ten sposób ratują się przed bezgranicznym nierozsądkiem innych zaprzeczających (którzy popadają w owe szaleństwo bez granic pod płaszczykiem rozumu), w pewnym sensie są nieco bliżsi zdrowego rozsądku.

KWESTIA CZWARTA

Jak wykazaliśmy to w Słowie Dziesiątym, założenie, zgodnie z którym Mądry Stwórca i Najmądrzejszy architekt miałby uważnie śledzić setki przykładów mądrości, zawartych w każdym kamieniu pałacu, a następnie zaniedbać zbudowania dachu, przez co pałac popadłby w ruinę, a zawarte w nim niezliczone przykłady mądrości i zamysłu byłyby stracone, jest czymś, czego żadna ze świadomych istot nie byłaby w stanie zaakceptować. Podobnie w żaden sposób nie jest możliwe, by ten, z Którego doskonałej mądrości powstają całe tony korzyści, cele i zamysły, zawarte w drobnym nasionku, by Ten, do Którego należy absolutna mądrość, miał dopuścić do sytuacji, w której koszty wielkie jak góra dawałyby jedynie jedną korzyść, osiągnięcie jednego małego celu, pojedynczy owoc, który byłby dosłownie nic niewart. Byłoby to marnotrawstwem i rozrzutnością całkowicie sprzecznymi z Jego mądrością.

Dokładnie w ten sam sposób Wszechmądry, Czyniący łączy każdą z istot w pałacu wszechświata z setkami przykładów mądrości, wyposaża owe istoty tak, by mogły spełniać setki obowiązków, wszystkie drzewa obdarowuje tyloma przykładami mądrości, ile jest ich owoców, i nadaje im tyle obowiązków, ile jest ich kwiatów. Gdyby miały nie nastąpić Zmartwychwstanie i Wielkie Zgromadzenie; gdyby wszystkie niezliczone zamysły, przykłady mądrości i obowiązki miały być pozbawione znaczenia, daremne, bezsensowne, pozbawione celu i korzyści, byłoby to przypisaniem bezsilności Wszechmocnemu o doskonałej mocy, przypisaniem bezowocności i bezcelowości działaniom Wszechmądrego o doskonałej mądrości, przypisaniem szpetoty pięknu i litości Najbardziej Miłosiernego, a bezgranicznej tyranii Najbardziej Sprawiedliwemu, Którego sprawiedliwość jest doskonała. Byłoby to po prostu zaprzeczeniem mądrości, miłosierdzia i sprawiedliwości, których przejawy we wszechświecie

ujrzeć może każdy; nadzwyczajną niemożliwością, zawierającą w sobie niezliczone niedorzeczności. Niech ludzie zbłądzenia podejdą, by zobaczyć, jak przerażające ciemność i mrok (takie jak te, które będą panowały w ich grobach) panują na drodze ich zbłądzenia, niech zobaczą, że w tej ciemności kryją się gniazda skorpionów! Powinni dowiedzieć się, że wiara w życie ostateczne jest drogą tak piękną i świetlistą jak Raj, powinni objąć wiarę i mocno się jej trzymać.

KWESTIA PIĄTA

Ta kwestia składa się z dwóch tematów.

Temat Pierwszy:Jak wymaga tego Imię Boże "Wszechmądry", Czyniący, Któremu należy się wszelka chwała, podąża najbardziej jasną i najkrótszą drogą, z największą łatwością nadaje najbardziej korzystny kształt, co ukazuje, że w naturze stworzonych przez Niego rzeczy nie mieści się marnotrawstwo, daremność ani brak korzyści. Marnotrawstwo stoi w sprzeczności z Imieniem Bożym "Mądry", tak jak oszczędność jest podstawową zasadą, której przestrzegania wymaga owo Imię.

O, rozrzutny, marnotrawny człowieku! Wiedz, że jeśli nie praktykujesz oszczędności, owej najbardziej fundamentalnej z zasad wszechświata, postępujesz w sposób całkowicie sprzeczny z rzeczywistością! Powinieneś pojąć, jak wiele spraw obejmuje i jak istotna jest zasada, której uczy werset koraniczny:

كُلُوا وَ اشْرَبُوا وَ لَا تُسْرِفُوا

{[*]: Jedzcie i pijcie, ale nie trwońcie! Koran, 7:31.}

Temat Drugi:Można powiedzieć, że Imiona Boże "Mądry" i "Wszechmądry" wskazują na posłannictwo Szlachetnego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i wymagają owego posłannictwa tak bardzo, że staje się one oczywistością.

Tak, ponieważ księga o głębokim znaczeniu wymaga nauczyciela, który ją objaśni; ponieważ doskonałe piękno wymaga zwierciadła, by mogło zarówno ukazać się, jak ujrzeć samo siebie; ponieważ dzieło sztuki wymaga herolda, który obwieści jego powstanie, zatem wśród ludzi, do których zwraca się wielka księga wszechświata (a każda litera owej księgi ma setkę znaczeń i zawiera sto przykładów mądrości), będzie istniał doskonały przewodnik i najlepszy nauczyciel. On nauczy ludzi świętej, prawdziwej mądrości Księgi, on sprawi, że poznają mądrość i zamysł, zawarte w istnieniu wszechświata; zaiste, poprzez niego uwidocznią się, a nawet zaistnieją Boże zamysły w stworzeniu wszechświata; umożliwi on poznanie doskonałego kunsztu Stwórcy i będzie zwierciadłem dla Jego

dzieł, dla Jego Najpiękniejszych Imion, które Stwórca zapragnął przejawić we wszechświecie, ukazując ich znaczenie.

Ponieważ Stwórca pragnie, by umiłować Go poprzez wszystkie Jego istoty, ponieważ pragnie, by na Jego wezwanie odpowiedziały wszystkie inteligentne stworzenia, jedno spośród nich odpowie w imieniu wszystkich poprzez wszechstronne akty czci w obliczu wszystkich przejawów istnienia Boga, wprawi w zachwyt ląd i morze, a jego głośne obwieszczenie i wychwalanie Boga, które rozlegną się w niebiosach i na ziemi, sprawią, że spojrzenia świadomych stworzeń zwrócą się ku Czyniącemu; jego święte wskazówki, nauki i Wielki Koran przyciągną uwagę wszystkich rozsądnych ludzi i ukażą w najlepszy możliwy sposób zamysły Wszechmądrego Stwórcy; ten człowiek najpełniej i w najbardziej doskonały sposób odpowie przejawom wszystkich przykładów Bożej mądrości, piękna i chwały Jedynego; jego istnienie jest koniecznością równą tej, jaką dla wszechświata jest istnienie słońca. Tym, który to uczynił i wypełnił te obowiązki, z pewnością był Najszlachetniejszy Posłaniec (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). W takim przypadku cała mądrość wszechświata wymaga posłannictwa Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) tak samo, jak światło wymaga istnienia słońca, a dzień - istnienia światła.

Tak, tak jak przez swe najwspanialsze przejawy Najpiękniejsze Imię Boże "Wszechmądry" w najwyższym stopniu wymaga posłannictwa Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), tak liczne Najpiękniejsze Imiona - takie jak "Bóg Jedyny", "Najbardziej Miłosierny", "Najbardziej Litościwy", "Umiłowany", "Obdarowujący", "Szczodry", "Najpiękniejszy" czy "Ar-Rabb" {[*]: Przypomnijmy w tym miejscu, że arabskie Imię Boga Ar-Rabb, zwykle przekładane na język polski jako "Pan", oznacza raczej Tego, Który jako Jedyny utrzymuje przy życiu każde Swoje stworzenie, bez Którego istnienie jakiejkolwiek rzeczy byłoby niemożliwe (przyp. red. pol.).} - poprzez ich najwspanialsze przejawy widoczne we wszechświecie również wymagają posłannictwa Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) w najwyższym stopniu i z całkowitą pewnością.

Na przykład obejmujące każdą rzecz miłosierdzie, które jest przeja wem Imienia "Najbardziej Miłosierny", stało się widoczne, kiedy zostało zesłane w osobie tego, który był miłosierdziem dla światów (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Wszechmocny Bóg, czyniąc Samego Siebie poznanym i kochanym, co jest przejawem Najpiękniejszego Imienia "Umiłowany", przyniósł Swoim stworzeniom owoc w postaci tego, który był umiłowanym przez Pana Światów, i w nim znalazł odpowiedź na Swe wezwanie. Wszystkie przykłady piękna, będące przejawami Imienia

Bożego "Najpiękniejszy": piękno istoty Boga, piękno Jego Imion, piękno Jego kunsztu i Jego stworzeń, ukazują się i są widoczne w zwierciadle, jakim jest Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Przejawy wspaniałości Bożej wszechwładzy i panowania stały się widoczne i zrozumiałe, są znane i potwierdzone poprzez posłannictwo Muhammada (niech będzie z nim pokój miłosierdzie), herolda owej wszechwładzy. Podobnie jak w powyższych przykładach, lśniące dowody większości Najpiękniejszych Imion Bożych zawierają się w posłannictwie Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

W skrócie:Ponieważ wszechświat istnieje i nie można temu zaprzeczyć, tak samo nie można zaprzeczyć prawdom tak widocznym, jak Boże mądrość, łaska, miłosierdzie, piękno, porządek, równowaga i upiększenie, które to prawdy są niczym kolory, ozdoby, światła, promienie, dzieła sztuki, są żywe i są tym, co spaja wszechświat. Ponieważ jest niemożliwością zaprzeczenie owym atrybutom Boga i Jego działaniom, zatem z pewnością nie można zaprzeczyć istnieniu Tego, Którego istnienie jest niezbędne, Wszechmądrego, Szczodrego, Litościwego, Najpiękniejszego, Który jest tylko Jeden, Który jest wyrażony poprzez Swoje atrybuty, Który jest Czyniącym Który jest słońcem i źródłem wszystkich świateł. Z pewnością nie można w żaden sposób zaprzeczyć posłannictwu Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który jest najlepszym przewodnikiem, najdoskonalszym nauczycielem, wybitnym i górującym nad innymi heroldem, który odgadł istotę talizmanu wszechświata, który jest zwierciadłem dla Przedwiecznego, będącego ponad wszelką potrzebę, który jest umiłowanym przez Najbardziej Miłosiernego, przez którego atrybuty Boga i Jego działania stały się znane zaiste w całej ich doskonałości, a nawet urzeczywistniły się. Jego posłannictwo jest najbardziej olśniewającym spośród świateł wszechświata, podobnym światłom świata rzeczywistości i światłom prawdy o wszechświecie.

Pokój i błogosławieństwo Boże niech będą z nim tyle razy, ile sekund liczą sobie wszystkie dni i ile jest cząsteczek we wszystkich stworzeniach Boga.

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

{[*]: "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32.}

* * *

Punkt Czwarty

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

قُلْ هُوَ اللّٰهُ اَحَدٌ

{[*]: Mów (Muhammadzie): "On - Bóg Jeden..." Koran, 112:1.}

(Pewna delikatna kwestia, na którą wskazuje ten werset, i jeden z przejawów Najpiękniejszego Imienia Bożego "Jedyny", które jest Najwspanialszym Imieniem, podobnym Imionom "Jeden" i "Ten, Który nie ma podobnego Sobie", lub jedno spośród sześciu świateł zawartych w Najwspanialszym Imieniu, ukazały mi się w więzieniu Eskisehir, w miesiącu szałłal. Odsyłając po szczegóły owego najwspanialszego przejawu do innych Traktatów Światła, w tym miejscu wyjaśnimy nadzwyczaj zwięźle, w siedmiu krótkich Wskazówkach, prawdziwe zatwierdzenie jedności Bożej, które Najpiękniejsze Imię "Jedyny" ukazuje poprzez swój najwyższy przejaw).

WSKAZÓWKA PIERWSZA

Słowo Dwudzieste Drugie i List Trzydziesty Trzeci ukazują szczegółowo, jak Najwspanialsze Imię "Jedyny" poprzez swój najwspanialszy przejaw umieściło pieczęć, stempel Bożej jedności na wszechświecie jako całości, na każdym królestwie jego stworzeń i na każdej istocie z osobna. W tym miejscu wskażemy jedynie na trzy spośród tych pieczęci.

Pieczęć Pierwsza:Przejaw Bożego Imienia "Jedyny" umieścił pieczęć jedności Bożej na obliczu wszechświata, w wyniku czego wszechświat został uczyniony niepodzielną całością. Ten, kto nie posiada mocy wystarczającej do dysponowania całym wszechświatem, nie może być prawdziwym właścicielem jakiejkolwiek jego części. A oto ta pieczęć:

Istoty i królestwa istot we wszechświecie, podobne najbardziej precy zyjnej maszynerii fabrycznej, wspomagają się nawzajem w działaniu, ma jącym na celu wypełnienie ich obowiązków. W swej solidarności i współpracy każda z istot odpowiada na zapotrzebowania innych i spieszy im z pomocą; wszystkie obejmują się nawzajem, umieszczone jedna wewnątrz drugiej, kształtują jedność wszechświata, zgodnie z którą żadna istota nie może być oddzielona od innej, podobnie jak jest to z członkami

ludzkiego ciała. Człowiek, który kontroluje tylko jedną ze swych części ciała, lecz nie ma kontroli nad wszystkimi, nie będzie prawdziwie władał nawet jedną z nich.

Zatem owa współpraca, solidarność, wzajemne odpowiadanie istot na potrzeby innych i fakt, że jedna z nich obejmuje drugą, kształtują najdoskonalszą i najbardziej olśniewającą pieczęć Bożej jedności.

Pieczęć Druga:Poprzez przejaw Imienia Bożego "Jedyny" na obliczu ziemi i na obliczu wiosny została umieszczona pieczęć Bożej jedności i bycia Jedynym tak olśniewająca, że dowodzi tego, iż ten, kto nie zarządza wszystkimi żywymi stworzeniami na powierzchni naszej planety wraz z wszystkimi częściami ich ciał, cechami i stanami, jakim podlegają, kto nie zna ich wszystkich, kto nie widział ich wszystkich, kto nie jest w stanie stworzyć ich wszystkich, nie może w żaden sposób ingerować w cokolwiek, co dotyczy stworzenia. A oto ta pieczęć:

Pomijając prawdziwie uporządkowane, lecz ukryte pieczęcie substancji mineralnych, pierwiastków i nieożywionych stworzeń Ziemi, rozważmy jedynie następującą pieczęć, składającą się z misternie utkanych wątków dwustu tysięcy gatunków zwierząt i dwustu tysięcy gatunków roślin: wiosną widzimy na własne oczy, że wszystkie rzeczy wraz z ich różnymi obowiązkami, różnymi kształtami, różnym zaopatrzeniem przeznaczonym dla każdej z nich i różnymi członkami otrzymują wszystko, czego potrzebują, bez zamieszania i bez żadnego błędu, z całkowitym rozróżnieniem tego, czym różnią się od siebie, z nadzwyczaj delikatną równowagą, bez żadnych trudności, dokładnie we właściwym czasie, skąd nawet się tego nie spodziewają, choć wszystkie są przemieszane, a jedno z nich zawiera się wewnątrz drugiego. Taka sytuacja, owe planowanie i zarządzanie tworzą pieczęć Boskiej jedności i pieczęć Jedynego, która ukazuje, że ten, kto nie jest w stanie w jednej chwili stworzyć wszystkich owych istot z niebytu, nie może ingerować w cokolwiek, co dotyczy stworzenia i wszechwładzy nad stworzeniami. Jeśli jakaś rzecz wtrąciłaby się w proces stworzenia i w Boże panowanie, równowaga niezmiernie rozległego zarządzania zostałaby zakłócona. Widocznym jest, że człowiek - na rozkaz Boga - służy płynnemu działaniu praw owej wszechwładzy.

Pieczęć Trzecia:Ta pieczęć Jedynego Boga odbita jest na ludzkiej twarzy; zaiste, jest nią twarz człowieka. Ten, kto nie obejmuje swym spojrzeniem wszystkich istot ludzkich, jakie przyszły i jakie przyjdą na ten świat od czasów Adama (niech będzie z nim pokój) aż do końca świata; kto nie jest w stanie umieścić znaku szczególnego na każdej z ludzkich twarzy, ten nie może mieć żadnego udziału w stworzeniu,

w umieszczeniu pieczęci jedności Bożej na twarzy choćby jednego człowieka spośród wszystkich ludzi. Tak, Ten, Który umieścił ową pieczęć na twarzy człowieka, z pewnością musi obejmować Swym wzrokiem i Swoją wiedzą wszystkich członków rasy ludzkiej, ponieważ choć najważniejsze części ludzkich twarzy są podobne do siebie nawzajem, to jednak każda twarz posiada pewne cechy szczególne. Wszystkie części twarzy, takie jak przypominające się nawzajem oczy czy uszy, tworzą pieczęć jedności Bożej, zaświadczając, że Stwórca rodzaju ludzkiego jest Jeden; podobnie wiele mądrze uczynionych różnic - inaczej, niż jest to w przypadku innych gatunków - odróżnia jedną twarz od innej, by nie myliły się i nie mieszały, by zabezpieczyć prawa każdej z nich. Tak, ludzkie twarze zarówno są delikatnymi pieczęciami Jedynego Boga, jak również wskazują na chęć, wybór i wolę Tego, Który uczynił rodzaj ludzki. Ukazują, że ten, kto nie jest w stanie stworzyć wszystkich ludzi i wszystkich zwierząt (zaiste, ten, kto nie jest w stanie stworzyć wszechświata), nie mógł również przyłożyć owej pieczęci.

WSKAZÓWKA DRUGA

Światy, gatunki i pierwiastki wszechświata splatają się i przeplatają między sobą do tego stopnia, że żadna przyczyna, do której nie należy wszechświat jako całość, nie może prawdziwie dysponować żadnym z jego pierwiastków. Przejaw Bożej jedności wynikający z Imienia "Jedyny" zawarł w owej jedności cały wszechświat, co głosi każda rzecz. Na przykład lampa wszechświata, jaką jest słońce, jest jedna, co wskazuje na to, że cały wszechświat należy do Jednego; gąbki chmur, które nawadniają ogród ziemi, są te same; deszcz, który przybywa z pomocą wszystkim żywym stworzeniom i spada z nieba w każdym miejscu, jest tym samym; większość gatunków roślin i zwierząt, które swobodnie rozprzestrzeniają się na powierzchni ziemi, są tym samym; siedliska owych gatunków są tym samym, są znakami i świadectwami wskazującymi z największą pewnością na to, że wszystkie owe gatunki roślin i zwierząt wraz z miejscami, w których się znajdują, są własnością Tego, Który jest Jeden.

Postępując za tą analogią, królestwa istot wszechświata przeplatają się ze sobą do tego stopnia, że czynią wszechświat całością, która pod względem jego stworzenia jest niepodzielna. Przyczyna, która nie włada całym wszechświatem, nie może zatem rządzić żadną rzeczą, nie panuje ani nie stwarza, nie może sprawić nawet tego, by zważała na nią choć jedna cząsteczka.

WSKAZÓWKA TRZECIA

Poprzez swój najwspanialszy przejaw Imię Boże "Jedyny" uczyniło wszechświat jednym z niezliczonych przesłań Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, a każde z owych przesłań ukazuje pieczęcie Boga Jedynego i Jego jedności, których jest tyle, ile słów liczyłyby sobie owe przesłania, gdyby zostały wydrukowane, a każde wskazuje na Tego, Który je napisał, tyle razy, ile jest pieczęci jedności Jedynego.

Tak, wszystkie kwiaty, wszystkie owoce, wszystkie trawy, wszystkie zwierzęta i wszystkie drzewa wraz z miejscami, w których się znajdują, przybierają kształt owych przesłań, są niczym podpisy ukazujące Tego, Który zapisał owe miejsca. Na przykład kwitnący w ogrodzie jaskier jest niby pieczęć ogrodnika. Niezależnie od tego, kto odcisnął pieczęć, jaką jest ten kwiat, wszystkie kwiaty tego samego rodzaju, kwitnące na obliczu ziemi, jasno wskazują na to, że są jego słowami, a ogród jest jego pismem. Oznacza to, że wszelkie rzeczy przypisują wszystko Temu, Który je stworzył, wskazując na najwyższe zatwierdzenie Bożej jedności.

WSKAZÓWKA CZWARTA

Prócz tego, że jest jasny jak słońce, najwspanialszy przejaw Imienia Bożego "Jedyny" jest tak zgodny z rozsądkiem, że staje się koniecznością, i może być przyjęty z nieskończoną łatwością. Liczne dowody ukazują, że przypisywanie towarzyszy Bogu Jedynemu (co jest przeciwieństwem owego przejawu i jest z nim sprzeczne) jest nieskończoną trudnością i jest nieskończenie dalekie od rozumu, zaiste, jest niemożliwe i wykluczone, jak to wyjaśniliśmy w rozmaitych częściach Traktatów Światła. Obecnie zatem, odsyłając do tamtych traktatów po szczegóły dotyczące kwestii związanych z owymi dowodami, objaśnimy jedynie trzy punkty.

Po pierwsze:

Wykazaliśmy za pomocą niechybnych dowodów, pokrótce w zakończeniach Słowa Dziesiątego i Słowa Dwudziestego Dziewiątego, a szczegółowo w zakończeniu Listu Dwudziestego, że dla mocy Jedynego, Który nie ma równego ani podobnego Sobie, stworzenie największej rzeczy jest tak łatwe, jak stworzenie najmniejszej. Jego wszechmoc zarządza wielkim drzewem z taką łatwością, z jaką zarządza małym owocem. Jeśli natomiast stworzenie i zarządzanie odniesiemy do licznych przyczyn, stworzenie jednego owocu będzie tak trudne i kosztowne, jak stworzenie drzewa, a stworzenie kwiatu - tak trudne i przysparzające kłopotów, jak stworzenie wiosny.

Tak, jeśli ekwipunek armii jest wytwarzany w jednej fabryce i na rozkaz jednego dowódcy, wyprodukowanie go jest tak łatwe, jak

wyprodukowanie wyposażenia jednego żołnierza, natomiast jeśliek wipunek wszystkich żołnierzy będzie wytwarzany wróżnych fabrykach, a zarządzanie wojskiem przejdzie z rąk jednego oficera w ręce wielu oficerów, wówczas wyprodukowanie wyposażenia jednego żołnierza będzie wymagało istnienia tylu fabryk, ilu żołnierzy jest w całej armii. Dokładnie w ten sam sposób, jeśli każda rzecz zostanie przypisana Jedynemu, Który nie ma podobnego Sobie, stworzenie wszystkich istot spośród wszystkich gatunków będzie tak proste, jak stworzenie jednej istoty, podczas gdy kiedy przypiszemy istnienie rzeczy przyczynom, stworzenie każdej rzeczy stanie się tak trudne, jak stworzenie całych gatunków.

Tak, zarówno jedność Boga, jak fakt, że jest On Jedynym, dokonują się poprzez połączenie wszelkiej rzeczy z Jednym, Jedynym, i poprzez poleganie na Nim. Owe zaufanie Bogu i połączenie mogą stać się dla każdej rzeczy źródłem nieograniczonej mocy i siły. Dzięki sile, jaka płynie ze zdania się na Boga i połączenia z Nim, małe rzeczy mogą dokonać dzieł, które dalece przekraczają możliwości ich własnej siły, a także wydać owoce owych dzieł, podczas gdy to, co jest wielce potężne, lecz nie polega na Jednym, Jedynym i nie jest z nim powiązane, może spełnić jedynie niewielkie dzieła, odpowiednie dla własnej, jednostkowej siły, a stosownie do tego zmniejszą się także efekty tych działań.

Na przykład silny i odważny człowiek, który nie jest żołnierzem armii regularnej, jest zmuszony do tego, by sam dźwigał swoją amunicję, i sam musi dbać o swoje zaopatrzenie, zatem może stawić czoła wrogom jedynie przez chwilę, ponieważ jego jednostkowa siła jest ograniczona. Jednak żołnierz, który dzięki służbie w regularnej armii jest połączony z głównodowodzącym i może na nim polegać, nie musi nosić amunicji ani zaopatrzenia, a związek z dowódcą i zdanie się na niego stają się dla owego żołnierza źródłem niewyczerpanej siły, podobnym do skarbca. Dzięki sile, jaką daje mu połączenie z głównodowodzącym, może wziąć do niewoli feldmarszałka lub wraz z tysiącami innych żołnierzy pokonać armię nieprzyjaciela.

Oznacza to, że dzięki sile, jaką daje połączenie z jednością Jedynego Boga, mrówka mogła pokonać Faraona, mucha mogła pokonać Nimroda, bakteria może pokonać tyrana, a nasiono drobne jak ziarnko ciecierzycy może dźwigać na swoich barkach ogromne jak góra drzewo sosnowe. Tak, głównodowodzący może wysłać całą armię na pomoc jednemu żołnierzowi lub zgromadzić ją za plecami owego żołnierza, by czuł duchowe wsparcie stojącego za nim wojska, a dzięki sile, jaką daje to wsparcie, mógł dokonać wielkich rzeczy w imię swego dowódcy. Podobnie, jako że Przedwieczny Władca jest Jedyny i Jeden, pozostaje ponad wszelką

potrzebę. Gdyby przypuścić, że Jedyny potrzebowałby czegokolwiek, wysyłałby wszelkie rzeczy na pomoc każdej innej, gromadziłby wojsko wszechświata za plecami jednej rzeczy, a każda rzecz w obliczu wszelkich zagrożeń mogłaby polegać na sile potężnej niby cały wszechświat. Tak, jeśli przypuścić, że On czegokolwiek potrzebuje, wówczas każda rzecz posiadłaby siłę Jedynego głównodowodzącego. Gdyby Bóg nie był Jedynym, gdyby nie istniała Jego jedność, wszystkie rzeczy straciłyby swą siłę i stały się niczym, a wyniki ich dzieł również zmniejszyłyby się do zera.

Zatem ukazywanie się prawdziwie cudownych dzieł, jakich dokonują najmniej znaczące i najmniej ważne rzeczy - co przez cały czas widzimy na własne oczy - w sposób oczywisty ukazuje jedność Jedynego Boga. Gdyby owe dzieła nie były skutkiem istnienia Jednego, Jedynego, ich rezultaty i owoce, a także działania każdej rzeczy zmalałyby do poziomu właściwego dla siły każdej rzeczy i substancji, z jakiej jest ona stworzona, zmalałyby do zera. Nie pozostałaby żadna z nadzwyczaj cennych rzeczy, które widzimy wokół nas w nieskończonej obfitości, a przy tym są one nieskończenie tanie. Nawet za wielką fortunę nie bylibyśmy w stanie zdobyć jednego owocu melona lub granatu, który teraz kupujemy za niewielką cenę. Tak, cała łatwość, cała obfitość i cała taniość na tym świecie powstają z Bożej jedności i zaświadczają o tym, że Bóg jest Jedyny.

Po drugie:

Byty są stwarzane na dwa sposoby; pierwszy jest stwarzaniem z niczego, co nazywamy powstawaniem lub wymyślaniem tego, co jeszcze nie istnieje, zaś drugi jest powoływaniem do życia poprzez zgromadzenie istniejących pierwiastków i składników danej rzeczy, co nazywamy wytwarzaniem i montażem. Kiedy stwarzanie następuje zgodnie z przejawem Jedynego Boga i zgodnie z tajemnicą Jego jedności, zachodzi z nieskończoną łatwością, zaiste, tak łatwo, jakby było koniecznością. Jeśli nie przypiszemy go Jedynemu, stanie się absurdalne i nieskończenie trudne, stanie się trudnością równą niemożliwości. Jednakże fakt, że wszelkie istoty wszechświata są powoływane do istnienia z nieskończoną swobodą i łatwością, bez zupełnie żadnej trudności, a przy tym otrzymują doskonały kształt, w sposób oczywisty ukazuje przejaw Imienia Bożego "Jedyny" i udowadnia, że każda rzecz jest dziełem sztuki, pochodzącym bezpośrednio od Jedynego, Któremu należy się wszelka chwała.

Tak, jeśli rzeczy zostaną przypisane Jedynemu w Swojej jedności, ujrzymy, że są one stwarzane z niczego przez Jego nieskończoną moc, której bezmiar dostrzegamy poprzez jej dzieła, podobne zapaleniu zapałki.

Dzięki Jego obejmującej każdą rzecz, nieskończonej wiedzy, dla każdej rzeczy została ustalona miara podobna niematerialnej matrycy lub formie. Cząsteczki wszelkich rzeczy są z łatwością umieszczane w owej matrycy, istniejącej w Bożej wiedzy, a następnie zachowują swoje pozycje i prawdziwy porządek, zgodnie z formą i planem każdej rzeczy, które odbijają się w zwierciadle Bożej wiedzy.

Jeśli jest konieczne zgromadzenie cząsteczek, znajdujących się dookoła, tu i tam, cząsteczki zostają powiązane w najbardziej systematycznym stylu, jakby były żołnierzami słuchającej rozkazów armii, a wszystko to zgodnie z wszechstronnymi zasadami mocy Boga i prawami Jego wiedzy. Prowadzone przez moc Jedynego zgodnie z Jego wiedzą, przybywają one i zajmują miejsce w matrycy, istniejącej w Bożej wiedzy, czyniąc to zgodnie z miarą ustaloną przez Boże zarządzenie obejmujące zaistnienie danej rzeczy, po czym z łatwością kształtują zamierzony przez Boga byt. Jak odblask światła w zwierciadle zostaje przyodziany w jego zewnętrzne istnienie na papierze przy pomocy aparatu fotograficznego, lub jak treść listu napisanego atramentem sympatycznym ukazuje się, kiedy rozprowadzimy na papierze określoną substancję, tak moc Jedynego z największą łatwością odziewa naturę każdej rzeczy w jej zewnętrzne istnienie, a kształty bytów ukazują się w zwierciadle przedwiecznej wiedzy Tego, Który jest Jedynym w Swej jedności, Którego moc sprowadza wszystkie rzeczy ze świata znaczeń do świata tego, co widoczne, ukazując je naszym oczom.

Jeśli istnienie wszystkich bytów nie zostałoby przypisane Temu, Który jest Jedynym w Swej jedności, koniecznością byłoby zgromadzenie cząsteczek, z których składa się mucha, z całego szerokiego świata i spośród jego pierwiastków, wręcz przesianie całej powierzchni ziemi wraz z jej pierwiastkami, a następnie sprowadzenie z każdego jej miejsca cząsteczek właściwych dla danej istoty. Z kolei, by umieścić je w odpowiednim porządku w owej istocie, pełnej przejawów najwyższego kunsztu, byłoby konieczne istnienie materialnej matrycy, zaiste, tylu matryc, ile jest części ciała danej istoty. Następnie również zmysły owej istoty, jej delikatne i misterne dary, takie jak dusza, musiałyby zostać przyciągnięte z niematerialnych światów, wedle ściśle określonej miary.

W ten sposób stworzenie muchy stałoby się tak trudne jak stworzenie wszechświata. Trudności zwiększyłyby się po stokroć, zaiste, uczyniłyby stworzenie muchy wielce skomplikowaną niemożliwością, ponieważ - jak zgodnie przyznają wszyscy ludzie religii i naukowcy - żadna rzecz prócz Jedynego nie jest w stanie stworzyć czegokolwiek z nicości i niebytu. Jeśli stworzenie zostałoby przypisane naturze i jej przyczynom, każda rzecz

mogłaby zostać powołana do istnienia jedynie poprzez zgromadzenie tworzących ją substancji i cząsteczek z wielu innych rzeczy.

Po trzecie:

Pokrótce objaśnimy dwa lub trzy porównania, które zostały już wyjaśnione w innych częściach Traktatów Światła, ukazując, jak stworzenie wszystkich rzeczy staje się tak łatwe, jak stworzenie jednej rzeczy, kiedy przypiszemy je Jednemu, Jedynemu, podczas gdy kiedy przypiszemy je naturze i jej przyczynom, powołanie do istnienia jednej rzeczy będzie tak trudne, jak powołanie do istnienia wszystkich rzeczy.

Porównanie pierwsze:Jeśli rozmieszczenie i zaopatrzenie tysiąca żołnierzy powierzymy jednemu oficerowi, a rozmieszczenie i zaopatrzenie jednego żołnierza - dziesięciu oficerom, rozkazywanie jednemu żołnierzowi będzie dziesięć razy trudniejsze niż wydawanie rozkazów całemu batalionowi, ponieważ każdy z oficerów wydających rozkazy owemu żołnierzowi będzie przeszkadzał innym, a w zamieszaniu, jakie z tego wyniknie, żołnierz nie będzie miał ani chwili spokoju. Natomiast jeśli chcemy uzyskać pożądany efekt i sytuację, gdy batalion podporządkowany jest jednemu oficerowi, jego dowódca może osiągnąć ów efekt łatwo i bez najmniejszej trudności. Jeśli zaś chcemy uzyskać pożądany rezultat i położenie, kiedy żołnierze pozostają bez wodza, dowódcy lub choćby sierżanta, wynikiem tego będzie jedynie wiele sporów i trudności, wielkie zamieszanie i mnóstwo niedokładności.

Porównanie drugie:Jeśli mistrz budowniczy zostaje wyznaczony do tego, by spoić kamienie w kopułę meczetu podobnemu Aya Sophia, pozbawioną podpory czy filaru, może uczynić to z łatwością. Jeśli jednak zadanie to zostanie powierzone kamieniom jako takim, każdy z nich musiałby być zarówno całkowicie wszechwładny nad innymi, jak też całkowicie im podległy, by mogły wspierać się nawzajem w owej pozycji, pozbawionej wszelkiej podpory. Zamiast pracy, którą z łatwością mógłby wykonać mistrz budowniczy, trzeba by było wykonać po stokroć większą pracę setki budowniczych - tylko wtedy dałoby się osiągnąć zamierzony efekt.

Porównanie trzecie:Jako że ziemski glob jest urzędnikiem i żołnierzem Tego, Który jest Jedyny w Swej jedności, jako że ów urzędnik i żołnierz bacznie zważa na każdy rozkaz Jedynego, osiągnięte zostały takie rezultaty, jak zmiana pór roku, naprzemienność dnia i nocy, wyniosły i majestatyczny ruch niebios czy też zmienność widoków nieba, która zachodzi tak łatwo, jakby owe widoki ukazywały się na kinowym ekranie. Po otrzymaniu jednego rozkazu Jedynego, podobna pojedynczemu

żołnierzowi Ziemia, entuzjastycznie radując się ze swych obowiązków, rozpoczyna swój obrót i obieg niby pozostający w zachwycie derwisz Mevlevi, i staje się środkiem do osiągnięcia owych wspaniałych rezultatów. To tak, jakby jednemu żołnierzowi rozkazano, by wykonywał swe wspaniałe manewry na obliczu wszechświata.

Jeśli nie przypiszemy wszystkiego Bogu Jedynemu, Którego panowanie i wszechwładza obejmują cały wszechświat, Którego rozkaz i zarządzenie dosięgają wszystkich stworzeń, owe wyniki, owe niebiańskie manewry i ziemskie pory roku, mogłyby zostać osiągnięte jedynie przez miliony gwiazd i planet po tysiąckroć większych od Ziemi, które pokonywałyby wielkie odległości, równe milionom lat drogi, w ciągu każdej doby i każdego roku.

Fakt, że owe rezultaty zostają osiągnięte poprzez obieg ziemi po orbicie i jej obrót wokół własnej osi (zaiste podobny tańcowi zachwyconego derwisza Mevlevi), poprzez owe dwa ruchy jednego urzędnika, jakim jest kula ziemska, jest przykładem nieskończonej łatwości zawartej w jedności Boga, podczas gdy uzyskiwanie rezultatów podobnych opisanym powyżej ruchom Ziemi poprzez podążanie nieskończenie długimi i miliony razy trudniejszymi drogami jest przykładem tego, jak wiele trudności, niemożliwości i absurdów napotkamy, podążając drogą przypisywania towarzyszy Bogu Jedynemu i niewiary.

Rozważ ignorancję tych, którzy oddają cześć naturze i jej przyczynom, poprzez następujący przykład:

Z pewnością możesz pojąć, jak daleką od rozsądku ignorancją jest przypuszczanie, że ten, kto dzięki swemu cudownemu kunsztowi sporządził zgodnie z doskonałym porządkiem wszystkie części maszynerii wspaniałej fabryki, cudownego zegara, wspaniałego pałacu lub pięknej księgi, nie złożył ich sam z wielką łatwością i nie sprawił, że działają, lecz mozolnie i ponosząc wielkie wydatki sporządził każdą część, każdy mechanizm, a nawet każdy arkusz papieru i każde pióro w zadziwiających maszynach, by sprawić, że owe części skonstruują fabrykę czy zegar i wprawią je w ruch, wybudują pałac, napiszą księgę, wykonując wszystko zamiast rzemieślnika, a ponadto udzielił owym częściom swej sztuki i kunsztu, które są narzędziami do ukazania wszystkich jego umiejętności i zdolności, jakie ów człowiek tak bardzo pragnął przedstawić innym.

Dokładnie w ten sam sposób ci, którzy przypisują stworzenie naturze i jej przyczynom, popadają w wielce złożoną ignorancję, ponieważ ponad naturą i jej przyczynami istnieją nadzwyczaj dobrze uporządkowane

dzieła sztuki, które są niby artefakty podobne do innych stworzeń. Ten, Który je sporządził, sporządził i ukazał również ich rezultaty. Ten, Który uczynił nasiono, uczynił również wyrastające nad nim drzewo, a Ten, Który uczynił drzewo, jest również Tym, Który uczynił owoce na jego gałęziach. W innym przypadku, by powołać do życia natury wszelkich rzeczy i ich przyczyny, konieczne byłoby istnienie dalszych, doskonale uporządkowanych natur wraz z ich przyczynami - i tak dalej, w nieskończoność. W takim wypadku trzeba by było zaakceptować istnienie nieskończonego, nieprawdopodobnego, bezsensownego łańcucha złudnych wyobrażeń, co z pewnością byłoby najbardziej niepospolitą spośród wszystkich ignorancji!

WSKAZÓWKA PIĄTA

W wielu miejscach wykazaliśmy za pomocą rozstrzygających dowodów, że najbardziej zasadniczą cechą każdej władzy jest jej niezależność i niepodzielność. Nawet władza bezsilnego człowieka, która jest ledwie bladym cieniem prawdziwej władzy, gwałtownie odrzuca jakiekolwiek wtrącanie się innych do jej spraw i nie pozwala innym na mieszanie się w jej obowiązki, zachowując w ten sposób niezależność. Wielu królów bez litości skazało na śmierć swoje niewinne dzieci lub swych umiłowanych braci z powodu owego odrzucania jakiejkolwiek ingerencji w to, co należy do władcy. Oznacza to, że niezależność, niepodzielność i odrzucanie jakiejkolwiek ingerencji są najbardziej podstawowymi cechami prawdziwej władzy, nieodłącznymi od niej koniecznościami i tym, co zawsze będzie stanowiło jej istotę.

To właśnie z powodu owych cech władza Boża, która osiągnęła stopień absolutnej wszechwładzy nad każdą rzeczą, najbardziej gwałtownie odrzuca jakiekolwiek wspólnictwo, współudział czy ingerencję. Także Koran, owa Księga cudownej wystawy, usilnie, wielokrotnie i z całą surowością wskazuje na jedność Boga i odrzuca przypisywanie Mu towarzyszy, grożąc surowymi karami tym, którzy to czynią.

Zatem Boża wszechwładza wymaga Bożej jedności, wskazując na najpotężniejszy powód i na istnienie niezbędnej dla niego przyczyny. Tak samo nieskończenie doskonałe porządek i harmonia, widoczne na obliczu wszechświata, od wszechświata jako całości, gwiazd, roślin, zwierząt i minerałów aż do poszczególnych, pojedynczych i maleńkich cząsteczek, tworzą niewątpliwie wiarygodne świadectwo jedności Jedynego Boga i jej jasny dowód. Gdyby jakiekolwiek inne istoty wmieszały się w Jego władzę, zniszczone zostałyby porządek i systematyczność we wszechświecie,

zaś stałyby się widoczne oznaki nieładu. Zgodnie ze znaczeniem wersetu:

لَوْ كَانَ ف۪يهِمَٓا اٰلِهَةٌ اِلَّا اللّٰهُ لَفَسَدَتَا

{[*]: A gdyby na niebie i ziemi byli bogowie, poza Bogiem, to one uległyby zniszczeniu, Koran, 21:22.} w cudowny, doskonały porządek wszechświata popadłby w zamieszanie i zostałby zniszczony, natomiast zgodnie z wersetem:

فَارْجِعِ الْبَصَرَ هَلْ تَرٰى مِنْ فُطُورٍ

{[*]: Nie widzisz w stworzeniu Miłosiernego żadnej dysproporcji. Zwróć więc swoje spojrzenie: czy zobaczysz jakąś skazę? Koran, 67:3.} igdzie, od maleńkich cząsteczek po planety i od ziemi po Tron Boga, nie ma żadnych znaków wad, niedoskonałości czy zamieszania. Porządek wszechświata i jego stworzeń oraz równowaga wszystkich bytów ukazują w najbardziej olśniewający sposób najwspanialszy przejaw Imienia Bożego "Jedyny" i zaświadczają Bożą jedność.

Co więcej, ponieważ poprzez tajemnicę przejawu jedności Jedynego najdrobniejsze żywe stworzenie jest miniaturową próbką całego wszechświata i jego spisem treści, jedynie Ten, Który trzyma cały wszechświat w garści Swojej mocy, może rościć sobie prawo do niego. Ponieważ w odniesieniu do stworzenia nasiono nie jest gorsze od drzewa, drzewo jest jak mały wszechświat, a wszystkie żywe stworzenia są małymi światami i wszechświatami, tajemnica jedności Jedynego czyni przydawanie towarzyszy Bogu niemożliwością.

Dzięki owej tajemnicy wszechświat nie tylko jest niepodzielną całością, ale też z jego ogólnej natury wynika, że podzielenie go czy też rozbicie na części jest niemożliwe, że jest czymś, co nie zaakceptuje ani współuczestnictwa, ani udziału licznych rąk w jego stworzeniu. Ponieważ wszystkie z jego poszczególnych części są również powszechne jako całość, wyklucza to jakiekolwiek współuczestnictwo. Udowadnia to w stopniu oczywistości najwspanialszy przejaw Najpiękniejszego Imienia Boga "Jedyny", prawdę o Bożej jedności i tajemnicę zawartą w jedności Jedynego.

Tak, ponieważ królestwa istot wszechświata splatają się i przeplatają ze sobą, a funkcje każdego z nich wskazują na wszystkie pozostałe, czyni to wszechświat - w odniesieniu do wszechwładzy i stworzenia - niepodzielną całością. Tak samo dotyczące każdej rzeczy powszechne procesy zachodzące we wszechświecie splatają się i przenikają nawzajem. Na przykład dostarczanie pożywienia i zaopatrzenia zachodzą w tej samej chwili, co akt powoływania istot do życia, i niejako wewnątrz niego. Porządkowanie i odziewanie ciał istot żywych w to, co

je okrywa, zauważymy w tym samym czasie, w którym zachodzi powoływanie do życia, i wewnątrz aktu stworzenia. Kształtowanie istot żywych, ich wzrost i dokładne wyregulowanie są widoczne dla oka w tym samym czasie i wewnątrz takich działań, jak powoływanie do życia, zapewnianie zaopatrzenia, porządkowanie i odziewanie. I tak dalej; takie ogólne, obejmujące każdą rzecz działania przenikają się nawzajem, jedno wewnątrz drugiego, i mieszają się ze sobą, podobne siedmiu barwom światła, zaiste, są zjednoczone. Jako że każda z owych czynności ogarnia i obejmuje większość istot; jako że wszystkie są odrębne co do działania, będąc tym samym co do ich natury; jako że wszystkich owych czynności musi dokonywać Jeden i ten sam Czyniący; jako że każda z nich przenika cały wszechświat i łączy się z innymi we wzajemnej współpracy i wsparciu, czynią one wszechświat niepodzielną całością. Podobnie, ponieważ wszystkie żywe stworzenia są niczym nasiona, spisy treści i próbki wszechświata, czynią wszechświat - z punktu widzenia wszechwładzy - całością, której podział czy rozbicie na części są niemożliwe. Oznacza to, że skoro wszechświat jest całością, zatem Panem jakiejkolwiek jego części i Tym, Który utrzymuje ją przy istnieniu może być jedynie Ten, Który jest Panem całego wszechświata i podtrzymuje jego istnienie. Każda z części wszechświata staje się podobna części ciała lub kończynie, a uczynienie jakiejkolwiek z owych części posłuszną wszechwładzy jest możliwe tylko dla Tego, Który jest w stanie ujarzmić i podporządkować Sobie cały wszechświat.

WSKAZÓWKA SZÓSTA

Niepodzielność Bożej władzy i jedność Boga są podstawami każdej doskonałości i środkami do jej osiągnięcia, {(*): W istocie Boża jedność jest najbardziej jasnym dowodem i najbardziej potężnym zaświadczeniem nieskończonej doskonałości Boga i Jego nieskończonego piękna. Jeśli wiemy, że Stwórca wszechświata jest Jedynym w Swej jedności, to wiemy, że wszelka doskonałość i każde piękno we wszechświecie są cieniami, przejawami i znakami świętych doskonałości i piękna Tego Jedynego Stwórcy. W innym przypadku doskonałość i piękno wszechświata należałyby do stworzeń i przyczyn, zaś umysł człowieka nie mógłby poznać wiecznego skarbca Bożej doskonałości i pozostałby bez klucza do owego skarbca.} są źródłem, z którego pochodzą zamysł i mądrość widoczne w stworzeniu wszechświata. Są także źródłem życzeń i pragnień świadomych i rozumnych stworzeń - a zwłaszcza życzeń i pragnień człowieka - oraz jedynymi środkami do ich osiągnięcia. Jeśli nie istniałaby jedność Jedynego, zgasłyby wszelkie pragnienia i wymagania człowieka. Zanikłyby także, aż do nicości, rezultaty stworzenia wszechświata, a większość z pewnością istniejących doskonałości zostałaby unicestwiona.

Na przykład, człowiek głęboko, niewzruszenie i żarliwie pragnie nieśmiertelności. Tylko Jedyny, Który poprzez tajemnicę Swej jedności trzyma w Swej dłoni cały wszechświat, może zamknąć bramy tego świata, a otworzyć bramy życia ostatecznego tak łatwo, jakby zamykał drzwi jednego domu, a otwierał drzwi innego, może zadośćuczynić owemu pragnieniu. Podobnie jak pragnienie nieśmiertelności, także inne pragnienia człowieka, których tysiące rozciągają się aż do wieczności i rozpościerają na cały wszechświat, związane są z tajemnicą Jedynego i z prawdą o Bożej jedności. Gdyby nie jedność Jedynego, nie istniałyby lub byłyby bezowocne, a gdyby nie Jedyny, Który dzięki Bożej jedności ma w Swej dyspozycji cały wszechświat, owe pragnienia nie mogłyby zostać zaspokojone - a nawet gdyby przypuścić, że zostałyby zaspokojone, to wyłącznie w dalece niewystarczającym stopniu.

To właśnie z powodu tej wielkiej tajemnicy Koran, owa Księga cudownej wystawy, wielokrotnie, gorąco i z najbardziej wzniosłą elokwencją naucza o jedności Boga Jedynego. Podobnie wszyscy prorocy, uczeni o czystych sercach i święci mężowie znaleźli największą przyjemność i szczęście w wyznaniu jedności Bożej słowami: "Nie ma boga oprócz Boga Jedynego".

WSKAZÓWKA SIÓDMA

Tak jak Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) nauczał o jedności Boga wraz ze wszystkimi jej stopniami, udowodnił ją, głosił w najbardziej doskonały sposób i potwierdził, tak prawdziwość jego posłannictwa została dowiedziona z pewnością równą tej, z jaką można mówić o jedności Boga. Ponieważ nauczał on o jedności Boga (która jest najwspanialszą z prawd w sferze wszystkiego, co istnieje) wraz ze wszystkimi jej prawami, można powiedzieć, że wszystkie argumenty udowadniające jedność Boga niebezpośrednio, lecz rozstrzygająco udowadniają jego posłannictwo, autentyczność jego służby i prawość jego dzieła. Tak, posłannictwo tego, który odkrył jedność Jedynego Boga, który prawdziwie jej nauczył, który przyniósł ludzkości tysiące wyniosłych prawd, jest najbardziej bezapelacyjnie wymagane przez jedność Jedynego i odpowiednie dla niej, tak jak jedność Jedynego z całą pewnością wymaga istnienia owego posłannictwa.

Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) wypełnił swój obowiązek co do litery. Poniżej wyjaśnimy poprzez przykłady trzy spośród licznych dowodów i racji, które potwierdzają doniosłość i wzniosłość jego zbiorowej osobowości, zaświadczając, że jest ona słońcem dla całego wszechświata.

Dowód pierwszy:Zgodnie z zasadą: "Ten, kto stał się przyczyną dobra, jest jak ten, kto je czyni", równowartość wszystkich dobrych uczynków, jakie na przestrzeni stuleci wykonała cała wspólnota muzułmańska, zapisywana jest w księdze dobrych uczynków Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Tak samo jeśli pomyślimy o tym, że modlitwy za Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), jakie każdego dnia są recytowane przez wszystkich członków jego wspólnoty, z pewnością będą przyjęte, a także o stopniu przeznaczonej dla niego nagrody, jakiej z pewnością wymagają owe niekończące się modlitwy, stanie się zrozumiałe, że zbiorowa osobowość Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest słońcem całego wszechświata.

Dowód drugi:Pomyśl o duchowym rozwoju Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Jego zasadnicza istota była źródłem, ziarnem, życiem i drogą dla wielkiego drzewa świata islamu, jakie wyrosło z jego nadzwyczajnych zdolności, z wykonywania uświęconych aktów czci i wychwalania Boga, kształtujących duchowy aspekt świata islamu, w którym to aspekcie można zauważyć wszelkie ich znaczenia. Pojmij więc, jak wielce wyniesiona ponad świętości innych ludzi była świętość Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i jego aktów czci, poprzez które dostąpił on rangi tego, który jest umiłowanym przez Boga.

Pewnego razu, podczas jednej z modlitw, odsłoniła się przede mną pewna fraza wychwalająca Boga w stylu podobnym do tego, jaki można zaobserwować w suplikacjach towarzyszy Proroka. Owa fraza ukazała mi się jako mająca znaczenie równe temu, które mają akty czci całego miesiąca, dzięki czemu pojąłem wysoką wartość aktów czci wykonywanych przez towarzyszy. We wczesnych dniach islamu blask i światło bijące z ich świętych słów miały wartość inną od tej, którą mają dzisiaj. Te nowe słowa ogłaszały wówczas inne subtelne prawdy, miały inny smak i świeżość, a wraz z upływem czasu pociemniały i osłabły, a to z winy ludzkiego niedbalstwa. Dzięki swym niesamowitym zdolnościom Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) otrzymał je, kiedy były nowe i świeże, wprost z ich źródła, którym jest Przenajświętszy i Przeczysty, przyjął je i przyswoił. Dlatego poprzez jedno wychwalenie Boga mógł dostąpić takiego blasku, jaki inni mogliby osiągnąć jedynie poprzez akty czci z całego roku.

Możesz z tego zrozumieć, jak wielki był stopień rozwoju Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który poprzez wszystkie stopnie doszedł aż do bezgranicznej i nieograniczonej doskonałości.

Dowód trzeci:Ponieważ ludzkość jest osią wszystkich Bożych zamysłów we wszechświecie; ponieważ poprzez swoją najwyższą

zdolność pojmowania człowiek mógł odebrać przesłanie Tego, Któremu należy się wszelka chwała; ponieważ Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) był najznamienitszym, najsławniejszym, najdoskonalszym i najwspanialszym przedstawicielem ludzkości, jak zaświadczają o tym jego dzieła i osiągnięcia, zatem Jedyny, Któremu należy się wszelka chwała, wybrał Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jako tego, do którego skierował Swoje przesłanie w imię całej ludzkości, zaiste, mając na względzie cały wszechświat, przejawił w nim nieograniczony blask i nieskończoną doskonałość.

Liczne kwestie podobne trzem powyższym bezapelacyjnie udowadniają, że jak zbiorowa osobowość Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest duchowym słońcem wszechświata, tak jest również największym ze znaków wielkiego Koranu, znanego jako wszechświat, znakiem Najwspanialszego Imienia Najwyższego, Rozróżniającego między prawdą a fałszem, zwierciadłem dla najwspanialszego z przejawów Najpiękniejszego Imienia Bożego "Jedyny". Błagamy Jedynego, Który nie ma podobnego Sobie, błagamy Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, by z nieskończonego skarbca Swego miłosierdzia zesłał na Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) tyle błogosławieństw, ile jest wszystkich cząsteczek we wszechświecie, by pomnożył owe błogosławieństwa tylekroć, ile sekund liczy sobie czas.

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

{[*]: "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32.}

* * *

Punkt Piąty

Imię Boże "Wiecznie Żyjący"

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

فَانْظُرْ اِلٰٓى اٰثَارِ رَحْمَتِ اللّٰهِ كَيْفَ يُحْيِى الْاَرْضَ بَعْدَ مَوْتِهَا اِنَّ ذٰلِكَ لَمُحْيِى الْمَوْتٰى وَهُوَ عَلٰى كُلِّ شَيْءٍ قَد۪يرٌ

{[*]: Spójrz więc na ślady miłosierdzia Boga, jak On ożywia ziemię po jej śmierci! Zaprawdę, On ożywia umarłych; On jest nad każdą rzeczą Wszechwładny! Koran, 30:50.}

W miesiącu szałłal, w więzieniu Eskisehir, memu umysłowi ukazała się w oddali delikatna kwestia dotycząca powyższego potężnego wersetu, a także inna, dotycząca potężnego wersetu:

اَللّٰهُ لَٓا اِلٰهَ اِلَّا هُوَ الْحَىُّ الْقَيُّومُ لَا تَاْخُذُهُ سِنَةٌ وَلَا نَوْمٌ

{[*]: Bóg! Nie ma boga, jak tylko On - Żyjący, Istniejący! Nie chwyta Go ni drzemka, ni sen... Koran, 2:255.} raz z przejawem Najpiękniejszego Imienia Bożego "Wiecznie Żyjący", które jest Najwspanialszym Imieniem, bądź jednym z dwóch świateł Najwspanialszego Imienia, bądź też jednym z jego sześciu świateł. Nie zapisałem ich, ponieważ wówczas nie byłem w stanie szybko schwytać owego świętego ptaka. Teraz, kiedy oddalają się ode mnie, przynajmniej pokrótce wspomnę - poprzez pewną liczbę Znaków - o kilku promieniach owej najwyższej prawdy i owego idealnego światła.

ZNAK PIERWSZY

Oto, jaka jest podobna spisowi treści odpowiedź na pytania: "Czym jest życie?" i "Jaka jest jego prawdziwa istota i zamysł?",która jest najwspanialszym przejawem Imion Bożych "Wiecznie Żyjący" i "Ten, Który daje życie":

Życie jest:

Najważniejszym celem stworzenia i istnienia wszechświata;

Najwspanialszym skutkiem jego istnienia;

Najbardziej lśniącym spośród jego świateł;

Najbardziej delikatnym spośród jego zaczynów;

Jego wydestylowaną esencją;

Najdoskonalszym spośród jego owoców;

Najwznioślejszą spośród jego doskonałości;

Jego najbardziej delikatnym pięknem;

Najpiękniejszą spośród jego ozdób;

Tajemnicą jego niepodzielności;

Więzią jego jedności;

Źródłem jego doskonałości;

W odniesieniu do kunsztu i jego istoty - najbardziej zdumiewającym spośród bytów, które posiadają duszę;

Cudowną prawdą, która sprawia, że najdrobniejsze stworzenie staje się podobne wszechświatowi;

Najbardziej zadziwiającym cudem Bożej wszechmocy, wiążącym stworzenie żywe z większością istot i czyniącym je małym wszechświatem, a także środkiem, dzięki któremu wszechświat zostaje umieszczony w drobnym stworzeniu żywym, w którym przejawia się pewnego rodzaju spis treści ogromnego wszechświata;

Cudownym dziełem Boga, które sprawia, że drobna część staje się największą całością, które czyni to, co szczególne, czymś powszechnym i całym światem, i ukazuje, że w odniesieniu do Bożej wszechwładzy wszechświat jest niepodzielną całością, która nie może zostać rozbita na części i nie mogłaby zaakceptować jakiegokolwiek współudziału w stworzeniu;

Najbardziej olśniewającym, najbardziej rozstrzygającym i najbardziej doskonałym spośród dowodów zaświadczających konieczność istnienia Wiecznie Żyjącego, Który istnieje Sam z Siebie; najjaśniejszym, najlepiej widocznym, najbardziej wartościowym, najbardziej bogatym, najczystszym i najbardziej lśniącym spośród dzieł Boga; najbardziej wyrazistym spośród haftów Bożego kunsztu;

Artystycznym, misternym i delikatnym przejawem Bożego miłosierdzia, który sprawia, że służą mu inne istoty;

Zwierciadłem, w którym odbijają się wszystkie Boże atrybuty;

Cudem Bożego stworzenia, który zawiera liczne przejawy takich Najpiękniejszych Imion Boga, jak "Miłosierny", "Ten, Który daje zaopatrzenie", "Litościwy", "Szczodry" czy "Wszechmądry", który poddaje się

takim prawdom, jak zaopatrzenie, mądrość, łaska i miłosierdzie, który jest źródłem wszystkich zmysłów, takich jak wzrok, słuch czy dotyk;

Maszyną umieszczoną w olbrzymim warsztacie wszechświata, która stale i w każdym miejscu czyści, oczyszcza, pozwala na postęp i oświeca, podczas gdy ciała istot żywych, owe mieszkania życia, są zajazdami, szkołami i koszarami, w których całe karawany cząsteczek otrzymują wskazówki i są oświecane, co umożliwia im wykonywanie ich obowiązków... Tak, Wiecznie Żyjący, Który istnieje Sam z Siebie, po prostu uczynił ów ciemny, przemijający i skromny świat z wielką delikatnością, oświecając go i nadając mu pewnego rodzaju trwałość, przygotowując go do przejścia do innego, niekończącego się świata.

Obie twarze życia, wewnętrzna i zewnętrzna, są lśniące i wzniosłe, bez żadnego brudu i bez jakiejkolwiek wady. Życie jest zatem wyjątkowym stworzeniem, w którym nie zostały umieszczone żadne pozorne przyczyny, przesłaniające Tego, do Którego należy moc, by mogło jasno ukazać, że wyszło bezpośrednio, bez żadnych zasłon czy środków, spod ręki Bożej wszechmocy.

Prawda o życiu wskazuje na sześć filarów wiary, udowadniając je zarówno co do ich znaczenia, jak i niebezpośrednio. Oznacza to, że jest świetlistą prawdą, która zarówno wskazuje na konieczność istnienia Tego, Którego istnienie jest niezbędne, na to, że jest On Wiecznie Żyjącym, na istnienie wiecznego życia ostatecznego, na istnienie aniołów i na inne filary wiary, jak również udowadnia owe prawdy.

Tak jak życie jest najczystszą istotą wszechświata, wydestylowaną z niego, tak jest również wielką tajemnicą, z której powstają podziękowania składane Bogu, oddawana Mu cześć, wychwalanie Go i umiłowanie; jest najważniejszym z Bożych zamysłów dotyczących wszechświata i najważniejszym rezultatem stworzenia świata.

Rozważ więc owe dwadzieścia dziewięć znamiennych, drogocennych właściwości życia, rozważ jego wzniosłe obowiązki! Później spójrz, a ujrzysz ogrom Bożego Imienia "Wiecznie Żyjący" za Imieniem "Ten, Który daje życie". Pojmij, jak - poprzez bezkresne właściwości i owoce życia - Imię Boże "Wiecznie Żyjący" staje się Najwspanialszym Imieniem.

Zrozum również, że ponieważ życie jest najważniejszym efektem istnienia wszechświata, jego najwspanialszym celem i najbardziej drogocennym owocem, musi również posiadać cel i efekt, które będą wielkie jak wszechświat. Ponieważ efektem drzewa jest owoc, zatem efektem owocu - który zostaje osiągnięty dzięki narzędziu, jakim jest nasiono - jest

przyszłe drzewo. Tak, tak jak celem i rezultatem życia doczesnego jest życie wieczne, tak jednym z jego owoców są podziękowania składane Wiecznie Żyjącemu, Który daje życie, oddawanie Mu czci, wychwalanie Go i umiłowanie. Jak owe podziękowania, miłość, wychwalanie i cześć są owocem życia, tak są również celem wszechświata.

Pojmij także dzięki temu, co powiedzieliśmy, paskudną ignorancję, zaprzaństwo, zaiste, niewiarę tych, którzy mówią, że celem życia są wygody, dobra zabawa, nieuważne oddawanie się przyjemnościom. Zrozum, jak bardzo oczerniają i znieważają ów drogocenny dar, jakim jest życie, podarunek świadomości, dar rozsądku, jak ohydna jest ich niewdzięczność!

ZNAK DRUGI

Należałoby napisać tyle traktatów, ile jest właściwości życia, by objaśnić wszystkie jego stopnie, właściwości i obowiązki, które są najwyższymi przejawami Imion Boga "Wiecznie żyjący" i "Ten, Który daje życie", wspomnianych w Punkcie Pierwszym. Ponieważ niektóre z nich zostały już wyjaśnione w rozmaitych częściach Traktatów Światła, po niektóre szczegóły odsyłamy cię do tych traktatów, zaś w tym miejscu wskażemy jedynie na kilka innych.

Przy omawianiu dwudziestej trzeciej z dwudziestu dziewięciu właściwości życia powiedzieliśmy, że ponieważ obie twarze życia są przejrzyste i bez skazy, w ich przypadku żadne pozorne przyczyny nie zostały uczynione zasłonami dla dyspozycji Bożej mocy. Tak jest, a znaczenie tego jest następujące:

Z pewnością każda rzecz we wszechświecie zawiera dobro i piękno (podczas gdy zło i szpetota są mniejsze), a jedną z jej funkcji jest bycie jednostką miary, wedle której ukazywane są stopnie dobra i piękna, zaś zwiększana i pomnażana jest ich prawdziwość. W ten sposób zło staje się dobrem, a szpetota pięknem. Pozorne przyczyny zostały uczynione zasłoną dla dyspozycji Bożej mocy, by skargi i gniew, będące wynikiem tego, co dla pobieżnego spojrzenia świadomych istot z pozoru jest szpetotą, złem, katastrofą i nieszczęściem, nie były kierowane ku Wiecznie Żyjącemu, Który istnieje Sam z Siebie, a także po to, aby zetknięcie się świętej i czystej mocy Bożej z tym, co jest pozornie ohydne i brudne, nie uchybiło godności Jego mocy i władzy. Przyczyny nie mogą niczego stworzyć, lecz zostały rozmieszczone tak, by stały się celem niesprawiedliwych skarg i sprzeciwów, a także, by ochraniały przed owymi skargami dostojeństwo, świętość i nieskazitelną naturę Bożej mocy.

Jak wyjaśniliśmy we Wprowadzeniu do Stacji Drugiej Słowa Trzydziestego Drugiego, Azra'il (niech będzie z nim pokój) błagał Wszechmocnego Boga, by Ten wejrzał na jego obowiązek, jakim jest wyciąganie dusz z ciał umierających, mówiąc: "Twoi słudzy są na mnie zagniewani". Bóg w odpowiedzi rzekł: "Umieszczę zasłony chorób i katastrof między twoim obowiązkiem a umierającymi, wówczas będą oni miotać strzały swych skarg i sprzeciwów nie ku tobie, lecz ku owym zasłonom".

Zgodnie z ową suplikacją, obowiązek Azra'ila (niech będzie z nim pokój) jest zasłoną - tak jak inne pozorne przyczyny są zasłonami - służącą temu, by gniew i skargi tych, którzy nie są w stanie dostrzec prawdziwego, pięknego oblicza śmierci (pięknego dla ludzi wiary) i nie wiedzą, że jest ona przejawem miłosierdzia, nie były kierowane do Wiecznie Żyjącego, Który istnieje Sam z Siebie. Tak, Jego majestat i wielkość wymagają tego, by przyczyny stały się w oczach umysłu zasłonami dla ręki wszechmocy Bożej, podczas gdy jedność Boga i Jego chwała wymagają tego, by owe przyczyny odsunęły swe ręce od Jego dzieł i nie odnosiły żadnego prawdziwego efektu.

Ponieważ obie twarze życia, wewnętrzna i zewnętrzna, są pozbawione jakiegokolwiek brudu, skazy czy błędu, nie istnieje nic, co zachęcałoby do skarg i sprzeciwu; w owych twarzach życia nie ma żadnej nieczystości ani szpetoty, które byłyby sprzeczne z majestatem i świętością Bożej mocy. Dlatego twarze życia poddają się bezpośrednio, bez żadnej zasłony, dłoniom dających życie, przywracających do życia i wskrzeszających Imion Boga "Wiecznie Żyjący" i "Samoistniejący", tak samo jak światło, istnienie i powoływanie do życia. Z tego powodu stwarzanie i powoływanie do życia wskazują bezpośrednio, bez żadnej zasłony, na moc Tego, Któremu należy się wszelka chwała. Co więcej, ponieważ deszcz jest rodzajem życia i miłosierdzia, a czas, w którym spadnie on z nieba, nie podlega żadnemu systematycznemu prawu, zatem za każdym razem, kiedy go potrzebujemy, wszystkie ręce powinny być wzniesione do Bożego dworu w błaganiu o deszcz. Gdyby deszcz podlegał określonemu prawu, jak jest to w przypadku wschodu słońca, nie prosilibyśmy i nie błagali o ów życiodajny dar w chwili potrzeby.

ZNAK TRZECI

Przy omawianiu dwudziestej dziewiątej właściwości życia powiedzieliśmy, że jak życie jest wynikiem istnienia wszechświata, tak składane Bogu podziękowania i oddawana Mu cześć są wynikiem życia, przyczyną i ostatecznym powodem stworzenia wszechświata, a także najbardziej pożądanym efektem jego istnienia.

Tak, Wiecznie Żyjący Stwórca Wszechświata, Który istnieje Sam z Siebie, z całą pewnością wymaga od żywych stworzeń podziękowań w zamian za to, że poprzez tak wiele rodzajów Swoich darów sprawił, iż istoty mogą poznać Go i pokochać, wymaga wysławiania i wychwalania Go w zamian za drogocenne dzieła Jego kunsztu, wymaga od Swoich stworzeń, by odpowiedziały na Jego dary, oddając Mu cześć i będąc posłusznymi rozkazowi Jego wszechwładzy.

Zgodnie z ową tajemnicą wszechwładzy Boga, składane Mu dzięki i oddawana Mu cześć są najważniejszym zamysłem stojącym za każdym rodzajem życia. Właśnie dlatego Koran, owa Księga cudownej wystawy, przynagla cały wszechświat do owych podziękowań i czci oddawanej Jedynemu, a czyni to z zapałem, siłą i słodyczą. Koran wielokrotnie oświadcza, że cześć nie należy się nikomu innemu, jak tylko Bogu, podziękowania powinny być składane wyłącznie Jemu, a wychwalanie również jest właściwe tylko dla Niego. By oznajmić, że podziękowania i wysławianie powinny być kierowane bezpośrednio do Tego, Któremu prawdziwie się należą, wersety takie, jak:

وَهُوَ الَّذ۪ى يُحْي۪ى وَ يُمِيتُ وَلَهُ اخْتِلَافُ الَّيْلِ وَالنَّهَارِ

{[*]: On jest Tym, Który daje życie i powoduje śmierć. Do Niego należy następstwo nocy i dnia. Czy wy nie rozumiecie? Koran, 23:80.}

هُوَ الَّذ۪ى يُحْي۪ى وَ يُم۪يتُ فَاِذَا قَضٰٓى اَمْرًا فَاِنَّمَا يَقُولُ لَهُ كُنْ فَيَكُونُ

{[*]: On jest Tym, Który daje życie i powoduje śmierć. A kiedy postanowi jakąś rzecz, to On mówi tylko: "Bądź!" i ona jest Koran, 40:68}

فَيُحْي۪ى بِهِ الْاَرْضَ بَعْدَ مَوْتِهَا

{[*]: ...On zsyła z nieba wodę i ożywia przez nią ziemię po jej śmierci. Koran, 30:24.}

wskazują na to, że On jest Tym, Który trzyma wszelkie życie (wraz ze wszystkimi jego cechami i bez jakiejkolwiek zasłony) w dłoni Swej mocy, jak również wyraźnie odrzucają jakiekolwiek pośrednictwo, a także przypisują powstanie i istnienie życia bezpośrednio ręce mocy Wiecznie Żyjącego, Samoistnego, poza Którym nie ma innego dającego życie. Z kolei wersety:

هُوَ الرَّزَّاقُ ذُو الْقُوَّةِ الْمَت۪ينُ

{[*]: Zaprawdę, Bóg jest Dawcą Zaopatrzenia, Posiadającym Siłę, Niewzruszonym!; Koran, 51:58.}

وَ اِذَا مَرِضْتُ فَهُوَ يَشْف۪ينِ

{[*]: "...Który sprowadzi na mnie śmierć, potem mnie ożywi..." Koran, 26:80.}

وَهُوَ الَّذ۪ى يُنَزِّلُ الْغَيْثَ مِنْ بَعْدِ مَا قَنَطُوا

{[*]: On jest Tym, Który zsyła obfity deszcz, kiedy oni są już zrozpaczeni. Koran, 42:28..On rozprzestrzenia Swoje miłosierdzie, On - Opiekun, Godny Chwały!}

ukazują, że wszystkie rzeczy, które są powodem podziękowań (takie jak zaopatrzenie, uleczenie czy deszcz), które zachęcają do wdzięczności i składania podziękowań, rozbudzają miłość do Boga i chęć wychwalania Go, również przynależą bezpośrednio do Uzdrowiciela, Który daje zaopatrzenie, zaś pozorne przyczyny i pośrednicy są jedynie zasłoną. Oznacza to, że zaopatrzenie, uleczenie i deszcz są przynależne wyłącznie mocy Wiecznie Żyjącego, Który istnieje Sam z Siebie. By wyrazić tę prawdę zgodnie z zasadami gramatyki, Koran używa zaimków

هُوَ الَّذ۪ى هُوَ الرَّزَّاقُ

{[*]: "On" i "Ten, Który..."} edyny Prawdziwy Uzdrowiciel jest Tym, Który daje lekarstwa należącym do Niego stworzeniom, i Tym, Który stwarza efekt działania lekarstwa.

ZNAK CZWARTY

W tym, co dotyczyło dwudziestej ósmej właściwości życia, objaśniliśmy fakt, że życie wskazuje na sześć filarów wiary, a także udowadnia ich prawdziwość.

Tak, jako że życie jest najważniejszym efektem i owocem wszechświata, najważniejszym z zamysłów kryjących się w istnieniu wszechświata, z pewnością owa wzniosła prawda nie jest ograniczona do ulotnego, krótkiego, niedoskonałego i męczącego życia tego świata. Celem i wynikiem istnienia drzewa życia, którego ogrom można pojąć poprzez dwadzieścia dziewięć jego właściwości, jest życie wieczne i ostateczne, życie w królestwie szczęśliwości, którego skały, drzewa i ziemia również żyją. W innym przypadku drzewo życia, przystrojone tak wieloma ważnymi gałęziami i owocami, nie wydałoby owoców ani korzyści, pozostałoby dla stworzeń żywych, a zwłaszcza dla człowieka, pozbawionym zamysłu i prawdziwości. Zatem człowiek, którego potencjał i zdolności są dwadzieścia razy większe od potencjału i zdolności wróbla, który jest najbardziej wyniosłym i najważniejszym stworzeniem we wszechświecie, który jest najwyższym spośród żywych stworzeń, spadłby - jeśli chodzi o zadowolenie z życia - na poziom niższy od tego, na jakim znajduje się wróbel, stałby się najbardziej nieszczęśliwym i najbardziej poniżonym spośród nieszczęśników.

Co więcej, przez zamieszkanie w cierpieniach przeszłości i obawach o przyszłość, inteligencja, ów najbardziej drogocenny z darów, stale raniłaby serce człowieka, a ponieważ dziewięć cierpień łączyłaby z jedną tylko przyjemnością, stałaby się nie darem, lecz nieszczęściem. To byłby nie tylko fałsz, lecz fałsz po stokroć! Oznacza to, że życie doczesne bezapelacyjnie udowadnia ów filar wiary, jakim jest wiara w życie ostateczne, a wiosną wykłada przed naszymi oczami ponad trzysta tysięcy przykładów zmartwychwstania.

Czy jest w ogóle możliwe, by Wszechmocny, Którego rozkazowi podlegają wszelkie sprawy, Który z mądrością, łaską i miłosierdziem przygotował w twoim ogrodzie i w twoim kraju wszystko, czego potrzebujesz do życia; Który sprawił, że owe rzeczy docierają do ciebie w odpowiednim czasie; Który słyszy nawet pojedynczą, małą modlitwę o pożywienie, jaką zanosi do Niego - poprzez swe pragnienie przedłużenia istnienia - twój żołądek; Który zaspokaja potrzeby twego żołądka, ukazując poprzez niezliczone, wyśmienite potrawy, że przyjął jego modlitwę - czy jest w ogóle możliwe, by On nie widział cię ani nie znał; by nie przygotował wszystkiego, co jest niezbędne dla wiecznego życia, owego największego z celów ludzkości; by miał nie przyjąć najbardziej usilnej, najważniejszej, najbardziej powszechnej z modlitw ludzkości, jaką jest modlitwa o nieśmiertelność, tak, jak owa modlitwa jest tego warta, to jest poprzez stworzenie Raju i życia ostatecznego; by nie słyszał najpotężniejszej modlitwy człowieka, rozbrzmiewającej od ziemi aż do Tronu Boga; by nie nadał człowiekowi nawet takiego znaczenia, jakie ma żołądek, choć człowiek w Jego Imieniu włada ziemią i jest wynikiem istnienia ziemi; by nie zaspokoił potrzeb człowieka, czyniąc go zaprzeczeniem Swej doskonałej mądrości i Swego nieskończonego miłosierdzia? Ależ nie, niech Bóg uchroni po sto tysięcy razy!

Czy jest w ogóle możliwe, by miał On słyszeć najcichszy szept najmniejszego żyjącego drobiazgu, zważać na jego skargi, zapewniać mu uleczenie, odpowiadać na jego potrzeby, pieczołowicie go karmić, uczynić innych służącymi mu z uwagą, powołać do życia Swe wielkie stworzenia, by wspierały ów drobiazg, a nie słyszeć grzmiącego jak grom głosu największej, najbardziej wartościowej, nieśmiertelnej, stworzonej najbardziej misternie istoty żywej, by nie wziął pod rozwagę jej usilnych próśb i modlitw o nieśmiertelność? By wyekwipował szeregowca i doglądał go z największą starannością, a lekceważył wspaniałą, posłuszną Mu armię? By widział atom, a nie dostrzegał słońca? By słyszał brzęczenie komara, a nie słyszał huku pioruna? Niech Bóg uchroni, niech Bóg uchroni po sto tysięcy razy!

Czyż rozum w jakikolwiek sposób mógłby przyjąć, że Wszechmocny i Wszechmądry, Który jest nieskończenie Miłosierny, Miłościwy i Litościwy, Który w najwyższym stopniu umiłował dzieła Swego kunsztu, który uczynił Samego Siebie Umiłowanym i w najwyższym stopniu miłuje tych, którzy miłują Jego, mógłby skazać na niekończącą się śmierć te istoty żywe, które miłują Go bardziej, niż miłuje Go cokolwiek innego, które są tak przemiłe i zgodnie ze swą naturą miłują Tego, Który je uczynił; by mógł skazać na śmierć duszę, ową esencję i zasadniczą substancję życia? Czyż miałby uchybić Swemu umiłowanemu przyjacielowi i sprawić, by ten zagniewał się na Niego na całą wieczność; czyż zraniłby go, zaprzeczając tak straszliwie tajemnicy Swego miłosierdzia i światłu Swej miłości; czyż sprawiłby, że ów umiłowany przyjaciel zaprzeczyłby miłosierdziu i miłości Boga? Niech Bóg uchroni po sto tysięcy razy! Absolutne piękno, które ozdabia wszechświat poprzez swe przejawy, absolutne miłosierdzie, które czyni szczęśliwymi wszelkie stworzenia, z najwyższą pewnością są wolne od tak nieskończonej brzydoty i w najwyższym stopniu wyniosłe ponad tak bezwzględną tyranię, taką nieuprzejmość!

Podsumowanie:Ponieważ istnieje życie na tym świecie, przeto ci, którzy pojęli sekret życia i dobrze z niego skorzystają, z pewnością będą przejawem wiecznego królestwa i niekończącego się Raju. Tak, w to wierzymy!

Lśniące przedmioty na obliczu ziemi połyskują odblaskiem słońca; bąbelki na powierzchni morza skrzą się i umierają w błysku światła, a te, które przychodzą po nich, również działają jak zwierciadła dla istniejących w wyobraźni, miniaturowych słońc, w sposób oczywisty ukazując, że owe błyski są odbiciami i przejawami jednego słońca, które lśni wysoko na niebie. Te rzeczy rozmaitymi językami przypominają nam o istnieniu słońca, wskazując na nie palcami swego światła.

Dokładnie w ten sam sposób, poprzez najwspanialszy przejaw Imienia Wiecznie Żyjącego i Samoistniejącego, jakim jest Imię "Ten, Który daje życie", stworzenia żyjące na lądzie i w morzu błyszczą dzięki Bożej mocy, by uczynić drogę dla tych, którzy podążają za nimi, wypowiadają: "O, Ty, Który jesteś Żyjący!" i znikają za zasłoną tego, co niewidzialne, wskazując na życie i konieczność istnienia Wiecznie Żyjącego, Który Istnieje Sam z Siebie, do Którego należy życie wieczne, a także zaświadczając konieczność Jego istnienia.

Co więcej, wszystkie dowody zaświadczające Bożą wiedzę, której efekt jest widoczny w uporządkowaniu wszystkich stworzeń; wszystkie

dowody ukazujące moc, która ma w swej dyspozycji cały wszechświat; wszystkie świadectwa dowodzące istnienia zamiaru i woli, które kierują wszechświatem; wszystkie znaki i cuda, dowodzące prawdziwości misji proroków, którzy przekazywali Boże objawienie i słowa Wszechwładnego; wszystkie świadectwa, dokumentujące siedem atrybutów Boga - to wszystko jednogłośnie wskazuje na istnienie Wiecznie Żyjącego, Samoistnego, i zaświadcza o Jego istnieniu.

Jeśli dana rzecz posiada wzrok, posiada również życie; jeśli posiada słuch, jest to oznaką życia; jeśli posiada dar mowy, wskazuje on na istnienie życia; jeśli posiada wolę i zdolność wyboru, również ukazuje to życie. Zatem atrybuty takie jak wszechmoc, obejmująca każdą rzecz wola i wszechwiedza, której istnienie staje się jasne i pewne z powodu jej dzieł i widocznych we wszechświecie skutków, zaświadczają, poprzez wszystkie ich dowody, o życiu i konieczności istnienia Wiecznie Żyjącego, Który istnieje Sam z Siebie, o wiecznym życiu, którego jeden blady cień może rozświetlić cały wszechświat, które poprzez jeden ze swoich przejawów powołało do życia królestwo życia ostatecznego, a nawet jego cząsteczki.

Życie wskazuje również na filar wiary, jakim jest wiara w anioły, i niebezpośrednio udowadnia jego prawdziwość. Jako że najważniejszym rezultatem istnienia wszechświata jest życie; jako że istnieją istoty żywe, które są najszerzej rozprzestrzenione, zaś z powodu ich wysokiej wartości wielce liczne, które zaludniają ów dom gościnny, jakim jest ziemia z podróżującymi przez nią karawanami owych istot; jako że kula ziemska została zapełniona tak wieloma stworzeniami żywymi, a dla urzeczywistnienia zamysłu, jakim jest odnawianie i pomnażanie ich gatunków, stale jest opróżniania i wypełniana nimi na nowo; jako że życie na ziemi zostało stworzone nawet w gnijącej i zepsutej materii, stając się mnóstwem mikroorganizmów; ponieważ świadomość i inteligencja, owe najczystsze, wydestylowane esencje życia, jak również dusza, która jest jego najbardziej misternym i zarazem najbardziej stabilnym składnikiem, zostały stworzone na ziemi w wielkiej obfitości, zaś ziemia została natchnięta życiem przez życie, inteligencję, świadomość i dusze, a następnie stała się zamieszkaną w ten sam sposób, przeto z pewnością ciała niebieskie, które są bardziej misterne, bardziej świetliste, większe i ważniejsze od Ziemi, nie mogłyby być martwe, nieożywione, pozbawione życia i świadomości; przekraczałoby to granice możliwości. Oznacza to, że zgodnie z tajemnicą życia, z pewnością istnieją żyjący, obdarzeni świadomością mieszkańcy niebios, słońc i gwiazd, uczynieni odpowiednimi dla tych miejsc, obdarowujący

je swym życiem, ukazujący wynik stworzenia niebios i odbierający Boże przesłanie, a są nimi aniołowie.

Zasadnicza natura życia wskazuje również na filar wiary, jakim jest wiara w proroków i posłańców Boga (niech będzie z nimi pokój), i niebezpośrednio udowadnia jego prawdziwość. Tak, jako że wszechświat został stworzony dla życia, a życie jest najwspanialszym przejawem Przedwiecznego, Który istnieje Sam z Siebie, Jego doskonałą inskrypcją i najpiękniejszym dziełem Jego sztuki; jako że Wiecznie Żyjący ukazuje Samego Siebie poprzez wysyłanie posłańców i objawianie świętych Pism - gdyby nie istniały Księgi ani posłańcy, Ten, Który żyje wiecznie, nie zostałby poznany. Tak jak dzięki mowie staje się zrozumiałe, że człowiek, który mówi, żyje, tak posłańcy i przyniesione przez nich Pisma uczyniły znanymi słowa Tego, Który mówi spoza świata tego, co niewidzialne, spoza zasłony, jaką jest wszechświat, Który nakazuje i zakazuje, i wypowiada Swoje przesłanie. Z pewnością, jak życie we wszechświecie bezapelacyjnie zaświadcza istnienie Przedwiecznego, Wiecznie Żyjącego, tak również wskazuje na filar wiary, jakim jest wiara w posłańców i Księgi Objawione, które są promieniami, przejawami i wiadomościami od Przedwiecznego, Żyjącego. Zaś jako że posłannictwo Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) i objawienie koraniczne są tym, czym dla życia jest dusza i inteligencja, można powiedzieć, że ich prawdziwość jest tak pewna, jak istnienie życia.

Tak, tak jak życie jest wydestylowaną esencją wszechświata, zaś świadomość i postrzeganie poprzez zmysły są wydestylowaną esencją życia, a inteligencja jest wydestylowaną esencją świadomości i postrzegania, a dusza jest czystym i pozbawionym jakiejkolwiek skazy składnikiem życia, jego trwałą i samoistną esencją, tak fizyczne i duchowe życie Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest, poprzez świadectwo jego dzieł, najprawdziwszą formą życia wszechświata, zaś posłannictwo Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) jest najczystszą i najbardziej starannie wydestylowaną esencją świadomości wszechświata i najjaśniejszym z jej świateł, podczas gdy objawienie koraniczne, zgodnie ze świadectwem jego żyjących prawd, jest duszą dla życia wszechświata i inteligencją dla jego świadomości.

Tak, tak, tak! Jeśli z wszechświata odeszłoby światło posłannictwa Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), wszechświat by umarł. Jeśli odszedłby Koran, wszechświat popadłby w szaleństwo,

ziemia uległaby bezhołowiu, a tracąc rozsądek, uderzyłaby swą pozbawioną świadomości głową w inną planetę - i nastąpiłby Dzień Zguby.

Życie wskazuje również na filar wiary, jakim jest wiara w Boże zarządzenie, i niebezpośrednio udowadnia jego prawdziwość. Jako że życie jest światłem świata przejawów i panuje nad nim, jako że jest wynikiem i celem wszelkiego istnienia, jako że jest najbardziej właściwym zwierciadłem dla Stwórcy wszechświata, najdoskonalszą próbką i spisem treści Bożego działania, a także - niechaj w tym porównaniu nie będzie błędu - rodzajem programu, przeto z pewnością tajemnica życia wymaga tego, by stworzenia świata niewidzialnego, świata przeszłości i przyszłości, świata tego, co musiało nastąpić i tego, co dopiero nadejdzie, były predysponowane do zachowania porządku i systematyczności, do bycia znanymi i możliwymi do zaobserwowania; wymaga istnienia Jedynego, Jego mocy stwórczej i rozkazu, które pod pewnym względem stanowią o życiu owych stworzeń.

Nasiono, z którego powstaje drzewo, a także korzenie tego drzewa, jak również nasiona zawarte w jego owocu, który jest ostatecznym wynikiem istnienia drzewa - wszystkie przejawiają pewien rodzaj życia, nie mniejszy niż ten, który przejawia drzewo jako takie; zaiste, niosą w sobie prawa życia bardziej subtelne od tych, które zawarte są w drzewie. Podobnie nasiona i korzenie pozostawione ostatniej jesieni, a przed obecną wiosną, jak również nasiona i korzenie, które zostaną pozostawione do kolejnej wiosny, kiedy teraźniejsza wiosna odejdzie - wszystkie, podobnie jak wiosna, niosą w sobie przejawy życia, i podległe są jego prawom. Dokładnie w ten sam sposób wszystkie gałęzie i gałązki drzewa kosmosu mają przeszłość i przyszłość, łańcuch przeszłych i przyszłych stanów i wydarzeń. Wielorakie istnienia oraz stadia wszelkich gatunków i przedstawicieli każdego gatunku tworzą w Bożej wiedzy łańcuch bytu, a ich istnienie w Bożej wiedzy - podobnie jak ich zewnętrzne istnienie - jest przejawem powszechnego życia, którego wszystkie aspekty pochodzą z tablic życiodajnego, najwyższej wagi Bożego zarządzenia.

Ponadto doskonały porządek, doniosłe wydarzenia, a także owoce i stadia, właściwe istnieniu danej rzeczy w Bożej wszechwiedzy, również ukazują pewnego rodzaju przejaw życia. Taki przejaw życia, będący światłem emitowanym przez słońce przedwiecznego życia, nie może być ograniczony jedynie do świata przejawów, do czasu teraźniejszego, do zewnętrznego istnienia. Przeciwnie, każdy ze światów otrzymuje przejaw tego światła odpowiednio do swoich możliwości, aż kosmos wraz z wszystkimi jego

światami staje się ożywiony i rozświetlony przez owo światło. W przeciwnym razie (jak wyobrażają to sobie ludzie zbłądzenia) pod przejściowym i pozornym życiem doczesnym, każdy świat byłby wielkimi, strasznymi zwłokami i ciemną ruiną.

Poprzez tajemnicę życia pewien rozległy aspekt wiary w Boże postanowienie i zarządzenie staje się zrozumiały, a także zostaje ustalony dzięki owej tajemnicy. Jak życie i żywotność świata przejawów i istniejących w nim, wyraźnie widocznych przedmiotów, stają się widoczne poprzez uporządkowanie tych przedmiotów i skutki ich istnienia, tak samo przeszłe i przyszłe stworzenia - należące do świata tego, co niewidzialne - istnieją w sposób niematerialny, a ich pewnego rodzaju życie i duchowa obecność są częścią Bożej wiedzy. Ślad owego istnienia i obecności staje się oczywisty i znany dzięki tablicy Bożego postanowienia i zarządzenia, jak również poprzez wszystkie stadia zewnętrznego życia i istnienia stworzeń oraz przez wszelkie dotyczące ich okoliczności.

ZNAK PIĄTY

Omawiając to, co dotyczyło szesnastej właściwości życia, powiedzieliśmy, że kiedy życie wypełnia daną rzecz, czyni ją całym światem, części nadaje wszechstronnej natury całości, a temu, co poszczególne, rozległości tego, co powszechne.

Tak, owa rozległość życia jest wręcz najlepszym zwierciadłem dla jedności Jedynego, w którym ukazuje się większość spośród Najpiękniejszych Imion Boga, jakie przejawiają się w całym wszechświecie. Kiedy życie wypełnia ciało, czyni je małym światem podobnym do nasiona drzewa wszechświata, zawierającego jego spis treści. Jak nasiono może być jedynie dziełem mocy zdolnej do stworzenia drzewa, które spoczywa na jego barkach, w ten sam sposób Ten, Który stwarza najdrobniejsze spośród istot żywych, musi być Stwórcą wszystkiego we wszechświecie.

Zatem poprzez swą kompleksową naturę życie ukazuje w sobie najbardziej skrytą tajemnicę jedności Jedynego. Oznacza to, że jak potężne słońce jest obecne - wraz z jego światłem, odblaskiem i z siedmioma barwami jego światła - w każdej kropli wody, tak samo wszystkie Boże Imiona i atrybuty, które obejmują cały wszechświat, przejawiają się we wszystkich istotach żywych. Z tego punktu widzenia, w odniesieniu do aktu stwórczego i wszechwładzy Boga, życie czyni wszechświat niepodzielną całością, której rozbicie na części (podobnie jak dopuszczenie udziału kogokolwiek innego niż Bóg w jej stworzeniu) przekracza granice możliwości.

Tak, pieczęć odbita na twojej twarzy ukazuje z całą oczywistością, że Ten, Który cię stworzył, jest Tym, Który stwarza całą ludzkość, ponieważ istota stworzenia człowieka jest taka sama, jak istota stworzenia całej ludzkości; nie można ich rozdzielić. Również poprzez życie części wszechświata stają się podobne poszczególnym częściom ciała ludzi, a wszechświat staje się podobny ogółowi gatunków stworzeń żywych. Ukazuje to pieczęć jedności Jedynego i stempel przemyślności Przedwiecznego w każdej istocie, tak samo, jak ukazuje je w całości bytu, odrzucając na wszelkie możliwe sposoby możliwość przypisania Bogu Jedynemu współtowarzyszy.

Życie ukazuje tak niezwykle zadziwiające cuda kunsztu Wszechwładnego, że staje się jasne, iż moc, która nie jest w stanie stworzyć całego wszechświata, nie jest w stanie stworzyć również najdrobniejszej żywej istoty. Tak, pióro, które zapisuje w drobnym nasionku spis treści potężnego drzewa sosnowego i program jego życia, jakby zapisywało cały Koran w ziarnie ciecierzycy, z pewnością musi być tym samym piórem, które zapisało niebiosa wraz z gwiazdami. Zaś Ten, Który umieszcza w drobnej głowie pszczoły zdolność i umiejętność poznania kwiatów w ogrodzie wszechświata, co łączy pszczołę z większością królestw wszechświata, Który sprawia, że pszczoła przynosi Boży dar, jakim jest miód, a w dniu, w którym przychodzi na świat, zna wszystkie warunki, jakim podlega życie - tak, z pewnością nie może On być nikim innym, jak tylko Stwórcą całego wszechświata.

W skrócie:Życie jest lśniącą pieczęcią jedności Bożej odciśniętą na obliczu wszechświata; w odniesieniu do życia wszelkie istoty posiadające dusze są pieczęciami jedności Jedynego; kunsztownie wykonane hafty widoczne we wszystkich żywych istotach tworzą pieczęć przemyślności Przedwiecznego; stworzenia żywe w Imię Wiecznie Żyjącego i Samoistnego składają swoje podpisy pod przesłaniem wszechświata tylekroć, ile jest owych stworzeń, ile jest pieczęci Bożej jedności, stempli jedności Jedynego i odciśniętych sygnetów przemyślności Przedwiecznego. Podobnie jak wszelkie istoty żywe są pieczęciami Bożej jedności w księdze wszechświata, którą jest życie, tak pieczęć jedności Jedynego została umieszczona na twarzy każdego stworzenia i na właściwościach każdego z nich.

Co więcej, jak życie kształtuje podpisy i pieczęcie zaświadczające o jedności Wiecznie Żyjącego, Który istnieje Sam z Siebie, tyle razy, ile jest poszczególnych żywych istot, tak akt wzbudzania i przywracania

do życia również kładzie tyle podpisów pod zaświadczeniem Bożej jedności, ile jest wszystkich żywych stworzeń. Na przykład wzbudzanie do życia ziemi, która jest jedna, zaświadcza Bożą jedność z blaskiem równym blaskowi słońca, ponieważ wiosną, kiedy ziemia budzi się do życia, Stwórca przywraca do życia trzysta tysięcy gatunków wraz z ich niezliczonymi przedstawicielami, jeden wewnątrz drugiego, bez wad ni błędów, w doskonałym, systematycznym porządku. Ten, Który spełnia jedno takie dzieło wraz z niezliczonymi jemu podobnymi, uporządkowanymi dziełami, z pewnością musi być Stwórcą wszystkich istot, Wiecznie Żyjącym, Tym, Który istnieje Sam z Siebie, Jedynym w Swej jedności, a jakikolwiek współudział w Jego wszechwładzy jest niemożliwością.

W skrócie opisaliśmy niewielką liczbę właściwości życia i na tę chwilę tyle wystarczy; po wyjaśnienie i szczegółowe omówienie innych jego właściwości odsyłamy do innych Traktatów Światła, zostawiając je na inną porę.

* * *

ZAKOŃCZENIE

Najwspanialsze Imię Boga nie jest tym samym Imieniem dla każdej osoby. Na przykład dla Imama 'Alego (niech Bóg będzie z niego rad) Najwspanialszym Imieniem było sześć spośród Najpiękniejszych Imion Boga: "Jedyny", "Wiecznie Żyjący", "Samoistny", "Wszechmądry", "Sprawiedliwy" i "Przenajświętszy". Dla Imama Al-'Azama były nim Imiona "Wszechmądry" i "Sprawiedliwy"; dla Szejka Gajlaniego było to Imię "Wiecznie Żyjący"; dla Imama Rabbaniego Najwspanialszym Imieniem było "Samoistny". I tak dalej; dla wielu innych ludzi Najwspanialszym Imieniem były inne spośród Najpiękniejszych Imion Boga.

W połączeniu z Punktem Piątym, traktującym o Imieniu Bożym "Wiecznie Żyjący", jako błogosławieństwo, jako świadectwo, zaświadczenie i uświęcony dowód, jako modlitwę za nas samych i jako szczęśliwe zakończenie tego traktatu, umieszczamy następującą modlitwę, wypowiadaną przez Szlachetnego Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) w najdoskonalszej suplikacji zwanej Al-Dżałszan

Al-Kabir,która ukazuje nadzwyczajną wzniosłość i wszechstronność jego poznania Boga. Odbądźmy w wyobraźni podróż do tamtego czasu i powiedzmy "amen" po słowach Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie). Niechaj ta suplikacja będzie wypowiedziana jego głosem tak, jakbyśmy sami ją wypowiedzieli:

يَا حَىُّ قَبْلَ كُلِّ حَىٍّ ٭ يَا حَىُّ بَعْدَ كُلِّ حَىٍّ ٭ يَا حَىُّ الَّذ۪ى لَيْسَ كَمِثْلِهِ حَىٌّ ٭ يَا حَىُّ الَّذ۪ى لَا يُشْبِهُهُ شَيْءٌ ٭ يَا حَىُّ الَّذ۪ى لَا يَحْتَاجُ اِلٰى حَىٍّ ٭ يَا حَىُّ الَّذ۪ى لَا يُشَارِكُهُ حَىٌّ ٭ يَا حَىُّ الَّذ۪ى يُم۪يتُ كُلَّ حَىٍّ ٭ يَا حَىُّ الَّذ۪ى يَرْزُقُ كُلَّ حَىٍّ ٭ يَا حَىُّ الَّذ۪ى يُحْيِى الْمَوْتٰى ٭ يَا حَىُّ الَّذ۪ى لَا يَمُوتُ ٭ سُبْحَانَكَ يَا لَٓا اِلٰهَ اِلَّا اَنْتَ الْاَمَانُ الْاَمَانُ نَجِّنَا مِنَ النَّارِ اٰم۪ينَ

{[*]: O, Żyjący, Który żyłeś przed wszystkimi żywymi stworzeniami! O, Żyjący, Który będziesz żył po wszystkich żywych stworzeniach! O, Żyjący, do Którego nie jest podobne żadne żywe stworzenie! O, Żyjący, dla Którego nic nie jest takie, jak Ty! O, Żyjący, Który nie potrzebujesz żadnego żywego stworzenia! O, Żyjący, Który nie wziąłeś Sobie żadnego żywego stworzenia za towarzysza! O, Żyjący, Który powodujesz śmierć wszystkich żywych stworzeń! O, Żyjący, Który zapewniasz zaopatrzenie wszystkim żywym stworzeniom! O, Żyjący, Który przywracasz do życia zmarłych! O, Żyjący, Którego nie dotyka śmierć! Wszelka chwała niech będzie Tobie, Który nie masz towarzysza, Który nie masz żadnej niedoskonałości! Nie ma boga, jak tylko Ty! Zmiłuj się! Zmiłuj się! Wybaw nas od Ognia Piekielnego! Amen.}

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

{[*]: "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32.}

* * *

Punkt Szósty

Imię Boże "Samoistny"

(Niniejszy Punkt omawia Imię Boże "Ten, Który istnieje Sam z Siebie". Jest on podsumowaniem Punktu Piątego, omawiającego Imię Boże "Wiecznie Żyjący", jest dopiskiem do traktatu Źródło światła,i jest również uważany za odpowiedni do tego, by stać się Dopiskiem do Słowa Trzydziestego).

Przeprosiny:Niniejsze ważne kwestie dotyczą głębokiego, wszechobejmującego przejawu Imienia Bożego "Samoistny", który ukazał mi się jako oddzielne błyski, dlatego nie zostały właściwie uporządkowane. Co więcej, pozostały w tym kształcie, jaki miała źle uporządkowana, napisana w pośpiechu, niesprawdzona, surowa wersja. Z tych powodów we frazeologii i stylu wysławiania się z pewnością widać wiele niedociągnięć i spory nieporządek. Musicie wybaczyć mi moje błędy ze względy na piękno omawianych kwestii.

Napomnienie:Punkty dotyczące Najwspanialszego Imienia mają w naj wyższym stopniu wszechstronne, a także nadzwyczaj głębokie znaczenie. Dotyczy to zwłaszcza kwestii związanym z Imieniem "Ten, Który istnie je Sam z Siebie", takich jak te, które zostały zawarte przede wszystkim w Promieniu Pierwszym {(*): Jeśli czytelnik niniejszego traktatu nie posiada wiedzy naukowej, nie powinien zaczynać czytania go od Promienia Pierwszego, lecz od Promienia Drugiego, a Promień Pierwszy niech przeczyta wówczas jako ostatni.} niniejszego Punktu. Ponadto, ponieważ ostatnie z nich wskazują na materialistów i przenikają temat w jeszcze większym stopniu, nie każdy będzie w stanie zrozumieć każdą z tych kwestii we wszystkich jej aspektach. Jednakże nawet ci, którzy nie pojmą wszystkiego, będą mogli przynajmniej częściowo uchwycić znaczenie każdej kwestii. Zgodnie z zasadą: "Nie powinniśmy całkowicie wyrzekać się nawet tego, czego nie jesteśmy w stanie w pełni uzyskać", nie byłoby rozsądne, gdyby ktoś zupełnie pominął takie kwestie, mówiąc: "Nie jestem w stanie zerwać wszystkich owoców owego niematerialnego ogrodu". Jakąkolwiek liczę owoców człowiek zerwie, będzie to korzystne dla niego. Jak kwestie związane z Najwspanialszym Imieniem są rozległe w stopniu przekraczającym naszą zdolność pojmowania, tak są one również subtelne w stopniu, który powoduje, że umysł nie jest stanie rozróżnić owych subtelności. Umysły niektórych ludzi nie dosięgną Punktu Piątego i Szóstego, dotyczących Imion Bożych "Wiecznie Żyjący" i "Samoistniejący", w szczególności aluzji, jakie życie czyni do filarów wiary, a spośród nich zwłaszcza tych, które dotyczą wiary w Boże postanowienie i zarządzenie (omówionej w Punkcie Piątym), jednak nie pozostaną oni bez pewnego udziału, a tak

czy inaczej owe kwestie umocnią ich wiarę. Ważność umacniania wiary, owego klucza do wiecznej szczęśliwości, jest zaprawdę ogromna, a powiększenie wiary choćby na jotę już jest skarbem. Imam Rabbani, Ahmad al-Faruqi, powiedział: "Moim zdaniem zwiększenie wiary choćby w małym aspekcie jest lepsze od setki oświeceń i duchowych rozkoszy".

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

بِيَدِه۪ مَلَكُوتُ كُلِّ شَيْءٍ

{[*]: Chwała niech będzie Temu, w Którego ręku jest władza królewska nad każdą rzeczą! Koran, 36:83.}

لَهُ مَقَال۪يدُ السَّمٰوَاتِ وَ الْاَرْضِ

{[*]: On ma klucze niebios i ziemi. Koran, 39:63.}

وَاِنْ مِنْ شَيْءٍ اِلَّا عِنْدَنَا خَزَٓائِنُهُ

{[*]: I nie ma żadnej rzeczy, której nie posiadalibyśmy pełne skarby... Koran, 15:21.}

مَا مِنْ دَٓابَّةٍ اِلَّا هُوَ اٰخِذٌ بِنَاصِيَتِهَا

{[*]: Nie ma żadnego zwierzęcia, którego On nie trzymałby za kosmyk. Koran, 11:56. yć może sens tego wersetu w bardziej zrozumiały sposób oddaje tłumaczenie znaczenia wg Jana Murzy Tarak-Buczackiego: On Swą mocą utrzymuje byt istot stworzonych.}

Podczas miesiąca dhu'l-qada memu umysłowi została oznajmiona kwestia dotycząca wersetów podobnych powyższym, czyniących aluzję do istnienia Boga Samego z Siebie, które jest najwspanialszym przejawem Imienia Bożego "Samoistny", będącego bądź to Najwspanialszym Imieniem, bądź jednym z dwóch świateł Najwspanialszego Imienia, bądź też jednym z jego sześciu świateł. Moja sytuacja w więzieniu Eskisehir nie pozwala mi na całkowite objaśnienie owego najwspanialszego ze świateł. Jednakże Imam 'Ali (niech Bóg będzie z niego rad) w swoich wspaniałych poematach objaśnił Najwspanialsze Imię, rozważał również sześć Imion zawartych w Najwspanialszym Imieniu wraz z innymi majestatycznymi Imionami, i orzekł, że były one najwspanialszymi i tymi, które mają największe znaczenie. W omówieniu przez niego owych Imion znalazłem nadzwyczajne pocieszenie.

Podobnie jak było to w Punktach poświęconych pięciu uprzednio omówionym Imionom, uczynimy aluzję (przynajmniej w skróconej formie) do najwspanialszego światła, jakim jest Imię "Samoistny", poprzez pięć Promieni.

PROMIEŃ PIERWSZY

Stwórca Wszechświata, Któremu należy się wszelka chwała, jest Samoistny, co oznacza, że istnieje, pozostaje i trwa Sam z Siebie. Wszystkie rzeczy istnieją, pozostają istniejące i trwają jedynie dzięki Niemu. Jeśli związek wszechświata z Tym, Który istnieje Sam z Siebie, ustanowiony przez Niego, zostałby przerwany choćby na ułamek sekundy, wszechświat uległby unicestwieniu.

Co więcej, zgodnie z rozporządzeniem Wielkiego Koranu, obok faktu, że Ten, Któremu należy się wszelka chwała, istnieje Sam z Siebie,

لَيْسَ كَمِثْلِه۪ شَيْءٌ

{[*]: Nic nie jest do Niego podobne. Koran, 42:11.}

Oznacza to, że nie ma On podobnego Sobie, równego ani towarzysza - ani co do Jego istoty, ani w Swych atrybutach, ani w Swych działaniach. Zaiste, dla Przeczystego i Przenajświętszego, Który trzyma wszechświat - wraz ze wszystkimi zachodzącymi w nim okolicznościami i wszystkimi jego funkcjami - w dłoni Swej wszechwładzy i reguluje wszystkie jego sprawy, zarządza nim, żywi go i utrzymuje przy istnieniu, a wszystko w doskonałym porządku, jakby wszechświat był domem lub pałacem, nie jest możliwe, by miał On podobnego Sobie, równego Sobie bądź towarzysza.

Tak, to zaiste niemożliwe, by Ten, Któremu należy się wszelka chwała, Wiecznie Żyjący, Który istnieje Sam z Siebie, dla Którego stworzenie gwiazd jest tak łatwe, jak stworzenie cząsteczek; Którego moc podporządkowuje sobie największe rzeczy tak samo, jak najbardziej znikome;

dla Którego nic nie może być przeszkodą w czymkolwiek, a żadne działanie nie przeszkodzi w Jego działaniu;

Który obejmuje Swym wzrokiem niezliczone stworzenia w ten sam sposób, jak obejmuje nim jedno stworzenie;

Który równocześnie słyszy wszystkie głosy i równocześnie odpowiada na nieskończone potrzeby wszelkiej rzeczy;

poza sferą zamiaru i woli Którego nie pozostaje żadna rzecz i żaden jej stan, jak zaświadczają o tym porządek i równowaga wśród bytów wszechświata;

Który, choć nie znajduje się w żadnym miejscu, jest obecny wszędzie poprzez Swoją moc i wiedzę; Który jest Najbliższy każdej rzeczy, choć wszystkie są od Niego bardzo dalekie - jest niemożliwością, by miał On

jakiegokolwiek podobnego Sobie, równego Sobie, towarzysza, zastępcę bądź przeciwieństwo. Jego święte cechy i atrybuty mogą być rozważane jedynie poprzez alegorię i porównanie, a wszystkie porównania i alegorie przytoczone w Traktatach Światła są właśnie tego rodzaju.

Tak, nic nie jest podobne Przeczystemu i Przenajświętszemu; On jest Tym, Którego istnienie jest konieczne, Dalekim od wszelkich spraw, pozostającym poza przestrzenią; jakiekolwiek podzielenie Jego jedności jest niemożliwością pod każdym względem; nie podlega On żadnej zmianie; wyobrażenie sobie, że miałby On żywić jakąkolwiek potrzebę lub być bezsilnym, przekracza granice możliwości. A jednak niektórzy spośród ludzi zbłądzenia uważają, że pewne przejawy istoty Przeczystego i Przenajświętszego, jakie ukazują się na kartach wszechświata i we wszelkich poziomach bytu, miałyby być Tym, Który jest Przeczysty i Przenajświętszy, i przypisują Boże zarządzenie określonym stworzeniom, przypisując naturze niektóre spośród dzieł Tego, Któremu należy się wszelka chwała.

Jednakże w wielu miejscach Traktatów Światła wykazaliśmy poprzez rozstrzygające dowody, że natura:

Jest dziełem Bożej sztuki, lecz nie może być artystą.

Jest księgą Wszechwładnego, lecz nie może być pisarzem.

Jest haftem, lecz nie może być hafciarzem.

Jest rejestrem i spisem, lecz nie może być księgowym.

Jest prawem, lecz nie może być mocą.

Jest wzorem, lecz nie może być źródłem.

Jest biernym odbiorcą, lecz nie może być autorem.

Jest porządkiem, lecz nie może być porządkującym.

Jest szyfrem stworzenia, lecz nie może być Tym, Który go ustalił.

Jeśli - zakładając taką niemożliwość - powstanie najdrobniejszego ze stworzeń żywych przypiszemy naturze i powiemy: "Ty je uczyniłaś", będzie konieczne (jak wykazaliśmy to poprzez rozstrzygające dowody w wielu miejscach Traktatów Światła) wyposażenie natury w tyle matryc, lub raczej maszyn, ile części ciała, narządów i układów jest w ciele owego drobnego stworzenia, aby natura mogła wykonać taką pracę.

Co więcej, choć grupa spośród ludzi zbłądzenia nazywana materialistami doszukała się najwspanialszego przejawu Bożego stworzenia i mocy Wszechwładnego w uporządkowanych przemianach, jakim podlegają

drobne cząsteczki, to ponieważ nie wiedzą, skąd pochodzi ów przejaw, i nie mogliby zrozumieć, co jest źródłem owej powszechnej siły, pochodzącej z przejawu mocy Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, mniemają, że materia i owa siła są przedwieczne, i przypisują Boże dzieła ruchowi cząsteczek. Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu! Czyż istoty ludzkie naprawdę mogą być tak nieświadome, by przypisać czyny i dzieła, jakich mógł dokonać jedynie Ten, Który jest zarówno poza przestrzenią, jak i Wszechobecny, Który widzi i zna każdą rzecz, Który kieruje wszelką rzeczą, stwarzając wszystko i wszędzie, ruchowi cząsteczek, miotanych na wszystkie strony przez burzę pozbawionego życia, ślepego, nieświadomego przypadku, pozbawionego woli i równowagi? Każdy, kto posiada inteligencję choćby na jotę, musi ujrzeć, jak prostacka i absurdalna jest ich koncepcja!

Zaiste, ponieważ owi nieszczęśnicy odrzucili absolutną jedność, popadli w nieograniczoną, nieskończoną, całkowitą mnogość. Ponieważ nie uznają Jednego, Jedynego Boga, są zmuszeni do tego, by uznać istnienie nieskończenie wielu bogów. Oznacza to, że ponieważ nie są w stanie pomieścić w swych ciasnych, zepsutych umysłach koncepcji istoty Jednego, Jedynego, Przeczystego i Przenajświętszego, przedwieczności i mocy stwórczej, które są niezbędne dla Niego i Jemu właściwe, ich poglądy zmuszają ich do tego, by uznali przedwieczność, a zaiste boskość, nieskończonej ilości pozbawionych życia cząsteczek.

Przyjdź więc, rozważ ich całkowitą i doszczętną ignorancję! Z pewnością przejaw, który widzimy w cząsteczkach, uczynił masę owych cząsteczek uporządkowaną, wspaniałą armią poprzez siłę, moc i rozkaz Tego, Którego istnienie jest niezbędne. Jeśli rozkaz i moc owego głównodowodzącego odejdą choćby na sekundę, owa wielka, pozbawiona życia, nieświadoma rzesza stanie się zbieraniną pojedynczych żołnierzy, aż całkowicie przestanie istnieć.

Co więcej, jest tak, jakby niektórzy ludzie spośród nich sięgali wzrokiem jeszcze dalej, przez co stają się jeszcze większymi ignorantami, pozostającymi w jeszcze większym zabłądzeniu. Wyobrażają sobie oni, że substancja taka jak eter, która jest nadzwyczaj delikatną i pięknie zapisaną kartą w księdze działania Chwalebnego Stwórcy, jest posłuszna i podporządkowana, jest narzędziem do przekazywania Jego rozkazów, cieniutką zasłoną dla Jego mocy, delikatnym atramentem, którym zapisuje On Swoje słowa, piękną szatą dla Jego stworzenia, zaczynem dla Jego dzieł i polem uprawnym dla Jego nasion - ci ignoranci uważają ją

za początek i autora tylko dlatego, że jest ona zwierciadłem dla przejawów Bożej wszechwładzy!

Tak nadzwyczajna ciemnota wymaga założenia nieskończenie wielu niemożliwości, jako że eter jest substancją nieświadomą, pozbawioną życia i woli, a przecież piękniejszą od tej, z której składają się cząsteczki (w uwielbieniu dla której nurzają się materialiści), i bardziej zwartą niż spis pierwotnej materii, w którą wierzą starożytni filozofowie. Przypisanie owej substancji, która może być dzielona bez żadnych ograniczeń, której właściwości i obowiązki czynią ją pasywną, która posiada jedynie zdolność bycia przekaźnikiem...; przypisywanie owej substancji i jej drobnym cząsteczkom, które są daleko drobniejsze od cząsteczek innych substancji, czynów i dzieł istniejących dzięki woli i mocy widzącej każdą rzecz, wiedzącej o każdej rzeczy i kierującej każdą rzeczą w każdej innej, jest błędem po tylekroć, ile jest wszystkich cząsteczek eteru.

Akt stworzenia uwidaczniający się w istotach ukazuje, że stworzenie jest wynikiem mocy i woli, która widzi i zna każdą rzecz, a nawet cały wszechświat; która jest obecna w każdej rzeczy, zwłaszcza jeśli jest to istota żywa; która rozeznaje się we wszystkim, co wiąże istotę żywą z wszechświatem, i zabezpiecza ową relację; tak, akt stworzenia ukazuje zatem, że nie może być działaniem przyczyn, które są materialne i niezdolne do objęcia każdej rzeczy. Poprzez znaczenie istnienia Boga Samego z Siebie, każdy poszczególny akt stworzenia zawiera w sobie wielkie znaczenie, które wskazuje na to, że jest on dziełem pochodzącym bezpośrednio od Stwórcy wszechświata. Na przykład akt stworzenia pszczoły ukazuje, że jest on właściwy jedynie Stwórcy wszechświata, na dwa sposoby:

Po pierwsze:Fakt, że wszystkie inne pszczoły na całym świecie przypominają ową poszczególną pszczołę, przejawia to samo dzieło dokonane w tym samym czasie i ukazuje, że poszczególny akt stworzenia wskazuje na ogólny akt stworzenia, który obejmuje całe oblicze ziemi. W takim przypadku, ktokolwiek by nie był autorem owego ogromnego stworzenia i do kogo by ono nie należało, musi być również Tym, Który dokonał poszczególnego stworzenia.

Po drugie:Do wykonania działania, mającego na celu stworzenie jednej pszczoły, niezbędne są moc i wola wystarczająco wielkie, by mogły znać wszelkie warunki życia pszczoły i wszystkich jej części ciała, by mogły zabezpieczyć tak życie pszczoły, jak i jej związek ze wszechświatem. Zatem Ten, Który dokonał poszczególnego stworzenia, mógł uczynić to w tak doskonały sposób jedynie dzięki władzy nad całym wszechświatem.

Tak oto nawet poszczególne i najmniej istotne działania ukazują na dwa sposoby, że są one właściwe jedynie Stwórcy każdej rzeczy. A oto, co jest najbardziej nadzwyczajne i zadziwiające:

Do Tego, Którego istnienie jest konieczne, należy konieczność, która jest najwyższym i najbardziej niewzruszonym poziomem istnienia; do Niego należy całkowite odcięcie się od materii, które jest najbardziej niezmiennym poziomem istnienia; do Niego należy całkowity brak zależności od przestrzeni, który jest stanem istnienia najdalszym od jego zaprzestania; do Niego należy jedność, która jest cechą najbardziej trwałego istnienia, najdalszego od jakiejkolwiek zmiany i od niebytu. A jednak ludzie przypisują przedwieczność i nieskończoność, będące najbardziej szczególnymi cechami Tego, Którego istnienie jest konieczne, będące niezbędnymi dla Niego i wynikającymi z samej Jego istoty, takim rzeczom, jak eter i cząsteczki, które są substancją materialną, które są bezgranicznie liczne, które są poziomem istnienia najmniej stabilnym, najmniej wyraźnym, najbardziej podlegającym zmianom i najbardziej rozproszonym po całej przestrzeni; przypisują owym cząsteczkom przedwieczność i wyobrażają je sobie jako przedwieczne, a niektórzy z nich uważają nawet, że to z owych cząsteczek biorą się dzieła Boga. W wielu miejscach Traktatów Światła wykazaliśmy poprzez niezbite argumenty, jak sprzeczna z prawdą, rzeczywistością i rozumem, jak absurdalna jest ich koncepcja.

PROMIEŃ DRUGI

składający się z"Dwóch Kwestii"

Kwestia Pierwsza

لَا تَاْخُذُهُ سِنَةٌ وَلَا نَوْمٌ

{[*]: Nie chwyta Go ni drzemka, ni sen. Koran, 2:255.}

مَا مِنْ دَٓابَّةٍ اِلَّا هُوَ اٰخِذٌ بِنَاصِيَتِهَا

{[*]: Nie ma żadnego zwierzęcia, którego On nie trzymałby za kosmyk. Koran, 11:56.}

لَهُ مَقَال۪يدُ السَّمٰوَاتِ وَ الْاَرْضِ

{[*]: On ma klucze niebios i ziemi. Koran, 39:63.}

Powyższe wersety wskazują na najwspanialszy przejaw Imienia Bożego "Samoistny". Jeden z aspektów owej potężnej prawdy, na którą wskazują owe wersety (a także inne, im podobne), jest następujący:

Istnienie i trwanie ciał niebieskich we wszechświecie powiązane jest z tajemnicą istnienia Tego, Który istnieje Sam z Siebie. Jeśli przejaw

owego samoistnienia odwróciłby od nich swoją twarz choć na chwilę, miliony planet (a niektóre spośród nich są tysiąc razy większe od Ziemi) rozsypałyby się po nieskończonej próżni, a jedne z nich zderzałyby się z innymi, aż rozbiłyby się w nicość.

Miarą mocy Tego, Który istnieje Sam z Siebie, Który utrzymuje tysiące okazałych pałaców na właściwych miejscach i w doskonałym porządku, Który sprawia, że podróżują one przez przestrzeń, podobne statkom powietrznym, są na przykład stabilność i porządek, w jakich owe pałace trwają w przestrzeni. Tak samo miarą najwspanialszego przejawu Imienia Bożego "Samoistny" jest fakt, że Ten, Który istnieje Sam z Siebie, Któremu należy się wszelka chwała, obdarowuje niezliczone ciała niebieskie pośród eterycznej materii stabilnością, stałością i trwaniem w najwyższym porządku i równowadze, a czyni to dzięki tajemnicy Swego samoistnienia; że wraz z podtrzymywaniem w próżni, bez żadnego filaru ani podpory, milionów potężnych planet (spośród których jedne są tysiące, a inne miliony razy większe niż Ziemia), powierza im wszystkim określone obowiązki i sprawia, że podporządkowują się w doskonałym posłuszeństwie, podobne wspaniałej armii, zarządzeniu wynikającemu z Bożego rozkazu: "Bądź!" - i ona jest.Podobnie jak gwiazdy, również cząsteczki wszystkich istot istnieją i trwają dzięki tajemnicy Bożego samoistnienia.

Cząsteczki w ciałach żywych stworzeń nie rozpraszają się, lecz są zgromadzone w grupy i systemy odpowiednie dla każdej kończyny, nie rozpraszają się, lecz zachowują swe pozycje wśród burz płynących jak fala powodzi pierwiastków, pozostają usystematyzowane i uporządkowane. Jako że owo zjawisko w sposób oczywisty nie może zachodzić dzięki samym cząsteczkom, lecz jedynie poprzez tajemnicę Bożego samoistnienia, jako że każde ciało jest niby zdyscyplinowany pułk, a każdy gatunek - niby regularna armia, owe cząsteczki swymi nieprzeliczonymi językami głoszą tajemnicę istnienia Tego, Który istnieje Sam z Siebie, w ten sam sposób, w jaki głoszą ją trwanie, ruch i zgromadzenie zarówno istot żywych na ziemi, jak też gwiazd w kosmosie.

Kwestia Druga

Niniejsza stacja wymaga wskazania na pewne korzyści i przykłady mądrości, widoczne we wszelkich rzeczach, a połączone z tajemnicą samoistnienia Boga.

Mądrość zawarta w istnieniu rzeczy, cele zawarte w ich naturze, korzyści zawarte w ich stworzeniu, a także efekty ich istnienia są trojakiego rodzaju.

Rodzaj Pierwszywskazuje na każdą rzecz jako taką, a także na człowieka i na jego sprawy.

Rodzaj Drugijest bardziej doniosły, a zawiera się w nim znaczenie faktu, że wszystkie rzeczy zostały wyłożone przed oczy niezliczonych czytelników, jako że każda z nich jest znakiem, przesłaniem, księgą i poematem, jaki powinny studiować istoty świadome, a także wskazówką, pozwalającą poznać przejawy Najpiękniejszych Imion Chwalebnego Stwórcy.

Rodzaj trzecidotyczy Chwalebnego Stwórcy i wskazuje na Niego. Podczas gdy jedna spośród korzyści płynących z istnienia rzeczy i jeden spośród efektów ich istnienia wskazują na rzeczy jako takie, nieprzeliczone korzyści i efekty wskazują na Chwalebnego Stwórcę, jako że Chwalebny Stwórca Sam dostrzega cuda Swego kunsztu w istotach, którym On Sam nadał kształt. Jeśli chodzi o ów potężny rodzaj trzeci, do jego zaistnienia wystarczy, jeśli dana istota będzie żyła choćby przez jedną sekundę.

Inna tajemnica Bożego samoistnienia, która wymaga istnienia wszystkich rzeczy, zostanie objaśniona w Promieniu Trzecim.

Pewnego razu rozpatrywałem talizman wszechświata i zagadkę stworzenia (której rozwiązanie tkwi w tym, że stworzenie jest przejawem) wraz z przykładami mądrości i korzyściami zawartymi w istnieniu wszelkich stworzeń. Zapytałem, wielce ciekawy: "Zastanawiam się, dlaczego owe rzeczy ukazują same siebie właśnie w ten sposób, a później szybko zanikają i są stracone? Patrzę na właściwe każdej z nich cechy i widzę, że stworzenia zostały przystrojone, przyodziane i upiększone w uporządkowany i przemyślny sposób, a następnie wystawione na pokaz. Później jednak znikają one w ciągu dnia lub dwóch, a niektóre z nich w ciągu kilku minut, przepadają bez celu i na próżno. Jaki zamysł kryje się w tym, że przez krótki czas możemy oglądać ich istnienie?"

Wtedy, dzięki łasce Boga, odkryłem doniosły przykład mądrości widoczny w fakcie, że świat, na który przychodzą istoty, a zwłaszcza istoty żywe, jest dla nich miejscem nauki. Każda istota, szczególnie istota żywa, jest nadzwyczaj wymownym słowem, przesłaniem, poematem Wszechwładnego i obwieszczeniem Boga. Po tym, jak zostanie zbadana przez inne inteligentne stworzenia, a jej znaczenie zostanie wyrażone niezliczonym czytelnikom, jej cielesny kształt, który jest niczym litera lub słowo, znika.

Mniej więcej przez rok ten przykład mądrości był dla mnie wystarczający. Później odsłoniły się przede mną prawdziwie zachwycające i misterne cuda Bożego kunsztu, jakie można znaleźć w stworzeniach, a zwłaszcza

w istotach żywych. Pojąłem, że tak piękne, zachwycające i wyrafinowane dzieła sztuki istnieją nie tylko po to, by przedstawiły ukryte w nich znaczenia spojrzeniom istot inteligentnych, ponieważ choć każda istota może być zbadana przez nieskończenie wiele stworzeń, to jednak zarówno ich badania podlegają ograniczeniom, jak też nie wszystkie stworzenia są w stanie zgłębić całą subtelność Bożego kunsztu, widocznego w żywych istotach. Oznacza to, że najważniejszym efektem stworzenia istot żywych i najbardziej znamiennym zamysłem przejawiającym się w ich naturze jest ukazanie spojrzeniu Przedwiecznego, Który istnieje Sam z Siebie, cudów Jego kunsztu oraz podarunków i darów, które tak litościwie zsyła On Swoim stworzeniom.

Zrozumienie tego zamysłu zadowoliło mnie na długi czas, a dzięki niemu pojąłem, co następuje: Mądrość i widoczny w stworzeniu zamysł, którym jest przedstawienie w istotach, a zwłaszcza w stworzeniach żywych, nieskończenie wielu wyrafinowanych dzieł kunsztu spojrzeniu Przedwiecznego, Który istnieje Sam z Siebie, by On Sam mógł ujrzeć dzieła Swej sztuki, jest wystarczający dla wyrównania wszelkich kosztów stworzenia.

Jakiś czas później uświadomiłem sobie, że delikatność Bożego kunsztu widoczna w cechach jednostkowych i kształtach wszelkich istot nie trwa wiecznie; owe subtelności odnawiają się i podlegają zachodzącym z wielką prędkością zmianom i przekształceniom w ramach działania i stwarzania, które nie ma końca. Zacząłem zastanawiać się nad tym. Powiedziałem: "Mądrość widoczna w owym stwarzaniu i działaniu musi być tak wielka, jak wielkie jest działanie samo w sobie". Wówczas dwa wyżej wymienione przykłady mądrości stały się dla mnie niewystarczające, jakby czegoś im zabrakło. Z najwyższą ciekawością rozpocząłem dociekania i poszukiwania dalszych zamysłów i przykładów mądrości.

Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu za to, że po pewnym czasie, dzięki blaskowi Koranu, owej Księgi cudownej wystawy, ukazała mi się na wysokim poziomie Bożego samoistnienia ogromna i nieograniczona mądrość. Dzięki owej mądrości pojąłem Bożą tajemnicę, nazywaną talizmanem wszechświata i zagadką stworzenia. Wyjaśniliśmy ją szczegółowo w Liście Dwudziestym Czwartym, zatem w tym miejscu (w Promieniu Trzecim) jedynie pokrótce wspomnimy o dwóch lub trzech punktach owej tajemnicy.

Spójrz z tego punktu na przejaw tajemnicy Bożego samoistnienia: ono jest tym, co wyrwało wszystkie istoty z niebytu, a zgodnie ze znaczeniem

wersetu:

اَللّٰهُ الَّذ۪ى رَفَعَ السَّمٰوَاتِ بِغَيْرِ عَمَدٍ تَرَوْنَهَا

{[*]: Bóg jest Tym, Który wzniósł niebiosa bez dających się ujrzeć filarów... Koran, 13:2.} powodowało, że każda z owych istot trwa w nieskończonej przestrzeni. Obdarowało owe istoty stałością i trwałością, spowodowało, że w każdej z nich ukazuje się przejaw tajemnicy Tego, Który istnieje Sam z Siebie. Żadna rzecz nie mogłaby przetrwać bez tego wsparcia, jedynie z własnej woli. Wszystko runęłoby w nieskończoną próżnię i upadło w niebyt.

Co więcej, jak wszystkie istoty polegają na Samoistnym, Któremu należy się wszelka chwała, jeśli chodzi o ich istnienie, trwanie i stałość, tak utrzymują się przy życiu dzięki Niemu, zatem, zgodnie ze znaczeniem wersetu:

وَ اِلَيْهِ يُرْجَعُ الْاَمْرُ كُلُّهُ

{[*]: ... i do Niego powraca wszelka sprawa, Koran, 11:123.} skazówki tysięcy szeregów i rzędów, jakie tworzą wszystkie stany wszystkich stworzeń, związane są z tajemnicą Bożego samoistnienia, które - jeśli nie popełnimy błędu w porównaniu - podobne jest centrali lub masztowi linii telefonu bądź telegrafu. Gdyby nie polegały na Tym, Który jest dla nich świetlistym punktem oparcia, musiałyby zajść tysiące nieskończonych sekwencji przypadków, co zgodnie ze zdaniem uczonych jest niemożliwością i fałszywym wyobrażeniem; w istocie, musiałoby zaistnieć tyle owych nieskończenie absurdalnych sekwencji przypadków, ile jest wszystkich istot. Przykładowo, jedna rzecz - jak zapewnienie bezpieczeństwa, światło, istnienie lub zaopatrzenie - musiałaby pod pewnym względem opierać się na innej, a tamta na następnej, aż ostatecznie nadszedłby kres wszelkiej rzeczy, jako że owych zależności nie można mnożyć w nieskończoność.

Zatem wszystkie podobne rzędy i sekwencje kończą się w tajemnicy samoistnienia Boga. Kiedy zrozumiemy ową tajemnicę, powiązania i znaczenia wszelkich rzeczy, jakie zgodnie z tymi istniejącymi w wyobraźni sekwencjami opierają się na innych rzeczach, nie mogą dłużej istnieć, znikają, i staje się widocznym, jak wszystko wskazuje na tajemnicę Bożego samoistnienia.

PROMIEŃ TRZECI

Za pomocą jednego lub dwóch będących wprowadzeniem punktów wskażemy na wyjawienie (w niewielkim stopniu) tajemnicy Bożego samoistnienia, zawartej w Bożym stworzeniu i w działaniu Wszechwładnego. Aluzyjnie wspominają o owej tajemnicy wersety podobne następującym:

كُلَّ يَوْمٍ هُوَ ف۪ى شَاْنٍ

{[*]: ...On każdego dnia tworzy jakieś dzieło. Koran, 55:29.}

فَعَّالٌ لِمَا يُر۪يدُ

{[*]: On czyni to, co chce! Koran, 85:16.}

يَخْلُقُ مَا يَشَٓاءُ

{[*]: On stwarza to, co chce. Koran, 30:54.}

بِيَدِه۪ مَلَكُوتُ كُلِّ شَيْءٍ

{[*]: Chwała niech będzie Temu, w Którego ręku jest władza królewska nad każdą rzeczą! Koran, 36:83.}

فَانْظُرْ اِلٰٓى اٰثَارِ رَحْمَتِ اللّٰهِ كَيْفَ يُحْيِى الْاَرْضَ بَعْدَ مَوْتِهَا

{[*]: Spójrz więc na ślady miłosierdzia Boga, jak On ożywia ziemię po jej śmierci! Zaprawdę, On ożywia umarłych; On jest nad każdą rzeczą Wszechwładny! Koran, 30:50.}

Punkt pierwszy

Kiedy spojrzymy na wszechświat, ujrzymy pewną grupę stworzeń, wrzuconych w powódź czasu i podążających jedno za drugim, konwój za konwojem, które przychodzą jedynie na sekundę, by natychmiast potem zniknąć. Inna grupa przychodzi na minutę, a później odchodzi. Inny gatunek zatrzymuje się w świecie przejawów na jedną godzinę, a następnie wkracza do świata tego, co niewidzialne. Niektóre spośród stworzeń przychodzą do świata przejawów i lądują w nim na jeden dzień, inne na jeden rok, inne na stulecie, a jeszcze inne na całą epokę; wykonują swoje obowiązki, a później odchodzą.

Owo zadziwiające podróżowanie istot i przechodzenie ich przez nasz świat, ów potok i strumień stworzeń są kierowane i zarządzane w wielkim porządku i równowadze, z wielką mądrością, zaś Ten, Który wydaje rozkazy im i całym ich karawanom, robi to z tak wielką wnikliwością, wedle zamysłu i planu tak wspaniałego, że choćby wszystkie umysły zjednoczyły się i stały się jednym umysłem, nie byłyby w stanie pojąć istoty owego mądrego kierownictwa, nie mogłyby znaleźć w nim jakiejkolwiek niedoskonałości, a co za tym idzie, nie mogłyby niczemu przyganić.

W ramach działania Wszechwładnego pióro Bożego rozporządzenia i zarządzenia wyprawia owe umiłowane przez Boga istoty do świata tego, co niewidzialne, nie pozwalając żadnemu z nich choćby na otwarcie oczu, odsyła je z życia tego świata, nie pozwalając im nawet na zaczerpnięcie oddechu. Pióro Bożej mocy stale wypełnia gospodę tego świata i opróżnia ją, nie pytając gości o zgodę. Czyniąc glob ziemski podobnym kamiennej

tabliczce, na której można pisać, a następnie ścierać z niej zapisane słowa, pióro Bożego zarządzania poprzez przejaw Imion "Ten, Który daje życie" i "Ten, Który sprowadza śmierć"{[*]: Por. m.in. Koran, 2:258: Oto powiedział Abraham: "Panie mój! Ty jesteś Tym, Który daje życie i sprowadza śmierć".} nieustannie zapisuje na owej tabliczce nowe słowa, odnawia je i zastępuje innymi.

Jednym ze znaczeń mądrości zawartej w działaniu Wszechwładnego i w Bożym stworzeniu, ich podstawowym wymaganiem i przyczyną, jest przykład nieograniczonej i nieskończonej mądrości, którą można podzielić na trzy ważne Gałęzie.

Pierwsza Gałąź mądrości

Każdy rodzaj działania, czy dotyczy ono jednostki, czy też ogółu, przynosi przyjemność. Przyjemność tkwi w każdym działaniu; zaiste, działanie jest czystą przyjemnością. Tak, działanie jest przejawem istnienia, które jest czystą przyjemnością, a otrząśnięciem się z niebytu, który jest czystym cierpieniem, i oddaleniem się od niego.

Każdy, kto posiada jakąś umiejętność, z przyjemnością rozwija ją poprzez działanie. Odkrywanie wrodzonych talentów poprzez działanie wynika z przyjemności i skutkuje przyjemnością. Każdy, kto posiada pewne doskonałości, z przyjemnością odkrywa je poprzez działanie.

Ponieważ w każdym działaniu zawarte są tak umiłowane i poszukiwane przyjemność i doskonalenie, a samo działanie również jest doskonaleniem; ponieważ w świecie żywych stworzeń widoczne są przejawy nieograniczonej miłości i nieskończonej litości, które wynikają z istnienia Przedwiecznego, Żyjącego, przeto owe przejawy ukazują, że jak istnienie Tego, Który żyje wiecznie, jest wymogiem odpowiadającym konieczności istnienia Tego, Który miłuje Swoje stworzenia, Który jest litościwy i umożliwił stworzeniom, by Go umiłowały, jak wieczne życie jest godne Jego świętości, tak w istnieniu Przenajświętszego i Przeczystego zawarte zostały - jeśli nie popełnimy błędu w określeniach - takie święte cechy, rozwinięte do najwyższego stopnia, jak Boża namiętność, uświęcona miłość i zupełna przyjemność. To właśnie owe cechy są tym, co stale odnawia, porusza i zmienia wszechświat poprzez niekończące się działanie i nieskończoną moc stwarzania.

Druga Gałąź mądrości zawartej w nieograniczonym działaniu Boga, wskazująca na tajemnicę Jego samoistnienia

Ta Gałąź wskazuje na Najpiękniejsze Imiona Boga. Dobrze wiadomo, że każdy, kto jest piękny, pragnie zarówno oglądać, jak ukazać swoje

piękno; że każdy, kto posiada pewne umiejętności, pragnie zwrócić na nie uwagę (i uwielbia to czynić) przez wyeksponowanie ich i oznajmianie o nich, pragnie, by jego umiejętność, którą miłuje, która jest piękną prawdą i ma piękne znaczenie, a pozostawała ukryta, ukazała się innym i znalazła żarliwych wielbicieli.

Owe fundamentalne zasady dotyczą wszystkich rzeczy, stosownie do stopnia piękna lub umiejętności każdej z nich. Zgodnie ze świadectwem, jakie składa wszechświat i dowodem, jakim są przejawy i hafty Najpiękniejszych Imion Samoistnego, Któremu należy się wszelka chwała, do Którego należy absolutne piękno, w każdym stopniu owych Imion zawarte są prawdziwy powab, prawdziwa doskonałość, prawdziwe piękno i najbardziej znamienita prawda. Zaiste, w każdym ich stopniu zawarte są nieskończenie różne rodzaje powabu i niezliczone piękne prawdy.

Ponieważ istoty wszechświata są zwierciadłami, odbijającymi święte piękno owych Imion, żywymi obrazami, ukazującymi ich piękne hafty, a także kartami, na których przedstawione zostały ich piękne prawdy, owe niezmienne i wieczne Imiona będą całkowicie i bezustannie odnawiać i zmieniać wszechświat poprzez swe przejawy, w wyniku świętej miłości Bożej, a także z powodu tajemnicy Bożego samoistnienia. W ten sposób będą ukazywały swe niekończące się przejawy oraz nieskończone, wyraziste hafty i księgi zarówno spojrzeniu Samoistnego, Świadka każdej rzeczy, Któremu należy się wszelka chwała, jak też badawczym spojrzeniom nieprzeliczonych stworzeń inteligentnych oraz stworzeń obdarowanych duszą, będą ukazywały niezliczone żywe obrazy poprzez jedną skończoną i ograniczoną rzecz, liczne stworzenia poprzez jedno stworzenie i wielorakie prawdy poprzez jedną prawdę.

PROMIEŃ CZWARTY

Trzecia gałąź mądrości zawartej w stałym i zadziwiającym działaniu we wszechświecie

Każdy, kto jest litościwy, jest szczęśliwy, kiedy sprawia przyjemność innym; każdy, kto jest uprzejmy, jest zadowolony, kiedy czyni innych szczęśliwymi; każdy, kto kocha, jest rad, kiedy czyni zadowolonymi tych, którzy są tego godni; każdy, kto ma szlachetne serce, czerpie przyjemność z czynienia innych szczęśliwymi; każdy, kto jest sprawiedliwy, raduje się, kiedy sprawiedliwość jest przestrzegana, zdobywając wdzięczność tych, których prawa zostały obronione przez wymierzenie kary tym, którzy na ukaranie zasłużyli; każdy zręczny rzemieślnik jest dumny z przedstawienia swego dzieła, kiedy funkcjonuje ono tak, jak miał na to nadzieję, i kiedy daje upragnione efekty.

Każda z wyżej wspomnianych reguł jest fundamentalną zasadą, która ma zastosowanie w całym wszechświecie i w całym świecie ludzkości. Trzy przykłady ukazujące fakt, że owe zasady mają zastosowanie również do Najpiękniejszych Imion Boga, objaśniliśmy w Trzecim Miejscu Postoju Słowa Trzydziestego Drugiego. Stosownym będzie napisanie w tym miejscu ich streszczenia, zatem powiemy, co następuje:

Przykładowo, nadzwyczaj uprzejmy, hojny, szczodry człowiek o szlachetnym sercu, który zaokrętował biednych i potrzebujących ludzi na wielki statek, wydaje dla nich przyjęcia, obsypuje ich darami i żegluje z nimi po morzach całego świata, sam pozostając ponad nich, będzie spoglądał na nich uszczęśliwiony, będzie czerpał przyjemność z wdzięczności owych potrzebujących ludzi, będzie zadowolony i będzie radował się z tego, że oni są zadowoleni, poczuje dumę.

Jeśli ktoś, kto jest jedynie urzędnikiem odpowiedzialnym za podział dóbr, czerpie taką przyjemność i radość z wydania mało znaczącej uczty, rozważ, co następuje: Wiecznie Żyjący, Który istnieje Sam z Siebie, zaokrętował wszystkie zwierzęta i wszystkich ludzi, niezliczone anioły, dżinny i istoty duchowe na okręt, jakim jest Ziemia, będąca statkiem Najbardziej Miłosiernego; rozpostarł przed nimi oblicze Ziemi jako stół Wszechwładnego, zastawiony rozmaitymi potrawami, zaopatrzeniem i uciechą dla wszystkich zmysłów; spowodował, że owe potrzebujące, wdzięczne, składające Mu dzięki, szczęśliwe stworzenia żeglują przez obszary wszechświata, a uczynił je szczęśliwymi nie tylko w tym świecie, przez wszystkie owe dary, lecz również przygotował pełne darów stoły na niekończących się przyjęciach w Raju wiecznego królestwa. Dlatego znaczenie wszechwładzy Boga, o którym mówią Jego cechy, wynika z podziękowań, wdzięczności, radości i zachwytu stworzeń wskazujących na istnienie Wiecznie Żyjącego, Samoistnego, jakimi jesteśmy również my, bezsilni i niezdolni do wyrażenia takich Jego świętych atrybutów, jak przyjemność, duma i zachwyt, które wymagają stałego działania i nieustannego stwarzania.

Jeśli, na przykład, zdolny rzemieślnik skonstruowałby gramofon, który nie potrzebuje płyt, a gra dokładnie to, czego zażyczy sobie ów rzemieślnik, jak dumny i zachwycony byłby ten człowiek! Powiedziałby do siebie: "Oto, jakich cudów zechciał Bóg!" Skoro widzisz, że najmniej znaczące dzieło sztuki, w którym nie przejawia się prawdziwe stworzenie, wywołuje w duszy rzemieślnika uczucie tak wielkiej dumy i tak wielką przyjemność, rozważ, co następuje:

Wszechmądry, Czyniący stworzył całość wszechświata jako Bożą orkiestrę i cudowny warsztat, a owa orkiestra intonuje niezliczone rodzaje pieśni i hymnów wysławiających i wychwalających Jedynego; On wystawił na pokaz wszystkie gatunki i wszystkie światy wszechświata poprzez różne przejawy i cuda Swojego kunsztu; On nie tylko ukształtował w głowach żywych stworzeń wiele maszyn, z których każda jest niby gramofon, aparat fotograficzny lub telegraf, lecz również ukształtował w głowach istot ludzkich gramofony, które nie potrzebują płyt, aparaty fotograficzne, które nie potrzebują klisz, telegrafy bez drutu i maszyny dwadzieścia razy bardziej zachwycające. Oto dlaczego znaczenie takich Jego świętych cech, jak duma i przyjemność, a także wzniosłych atrybutów tego rodzaju, który wynika z Jego wszechwładzy i ze stwarzania maszyn, o których wspomnieliśmy, a które działają w wymagany sposób i dają pożądane efekty, wymaga nieustannego działania.

Na przykład sprawiedliwy władca odczuwa przyjemność i dumę, jest zadowolony, kiedy staje po stronie prześladowanych, występując przeciwko tyranom, kiedy chroni biednych przed potężnymi złoczyńcami, kiedy daje każdemu to, co mu się należy. Jako że jest to podstawowa zasada władzy i sprawiedliwości, rozważ, co następuje:

Wiecznie Żyjący, Samoistny, Który jest Wszechmądrym i doskonale Sprawiedliwym Władcą, obdarował Swoje stworzenia, w szczególności te żywe, tym, co jest niezbędne do życia, a co znane jest jako prawa życia; by chronić ich życie, udzielił im koniecznych zdolności i wyposażył je w niezbędne części ciała; On litościwie chroni słabego przez złem potężnego. Zatem cechy Wszechwładnego i ich święte znaczenia, których nie jesteśmy w stanie wyrazić, wynikające z rzeczy, o których powiedzieliśmy, a także ze spełnienia się tajemnicy sprawiedliwości, która na tym świecie odnosi się do zapewnienia sprawiedliwości wszystkim żywym istotom, a częściowo również do ukarania grzeszników, a zwłaszcza te święte cechy Boże, które wynikają z przejawów najwyższej sprawiedliwości, Sądu Ostatecznego i Zmartwychwstania, wymagają stałego działania we wszechświecie.

Zatem, jak ukazują to powyższe trzy przykłady, ponieważ każde z Najpiękniejszych Imion Boga przyczynia się do ukazania pewnych świętych Bożych atrybutów poprzez nieustanne działanie, zatem Najpiękniejsze Imiona wymagają aktów stworzenia. Ponieważ rozwijanie, wyjawianie i rozkwit umiejętności daje radość i przyjemność; ponieważ poprzez spełnianie i realizowanie obowiązków każdy, komu owe obowiązki powierzono, doświadcza uczuć ulgi i wdzięczności; ponieważ uzyskanie wielu owoców

z jednego ziarna, a stokrotnej korzyści z jednej rzeczy jest najbardziej przyjemnym handlem, zatem z całą pewnością Ten, Który sprawia, że rozwijają się i ujawniają niezliczone zdolności Jego stworzeń, po wyznaczeniu im wartościowych obowiązków zwolni je z ich wykonywania, jednak uczyni to poprzez podniesienie stworzeń do wyższego stanu. Oznacza to, że On podnosi pierwiastki do poziomu minerałów, minerały do poziomu roślin, rośliny do poziomu zwierząt (poprzez udzielanie im zaopatrzenia), zaś zwierzęta do wysokiego poziomu posiadającego świadomość człowieka.

Można zatem zrozumieć, jak ważne są święte znaczenia stałego działania i stwarzania Bożego, jak ważny sens zawarty jest w Bożej wszechwładzy, będącej ich wynikiem, jak działanie i stwarzanie, kiedy już odejdzie zewnętrzny kształt, w którym się przejawiały, sprawiają, że wszystkie żywe stworzenia pozostawiają za sobą wszystko, co zostało im odebrane (jak dusza, istota, tożsamość, kształt, istnienie w świecie podobieństw, w świecie Bożej wiedzy, w świecie tego, co niewidzialne), pozostawiają płaszcze ich dusz i astralnych ciał, a na wszystkie z nich zostają nałożone inne obowiązki we właściwych dla nich miejscach. Tę kwestię objaśniliśmy w Liście Dwudziestym Czwartym.

Rozstrzygająca odpowiedź na ważne pytanie

Pewna grupa spośród ludzi zbłądzenia twierdzi, że istota, która zmienia i przekształca wszechświat poprzez stałe działanie, sama musi podlegać zmianom.

Po pierwsze:Niech Bóg uchroni! Niech Bóg uchroni po sto tysięcy razy! Fakt, że zwierciadła na powierzchni ziemi zmieniają się, ukazuje nie to, że zmienia się słońce na niebie, lecz przeciwnie - że odnawiają się jego przejawy. Co więcej, niemożliwa jest jakakolwiek zmiana w istocie Przenajświętszego, Przeczystego, Który jest Wieczny, Który istniał przed wiecznością i będzie istniał po niej, Który jest pod każdym względem Doskonały i Sam Sobie Wystarczający, Który istnieje niezależnie od materii czy przestrzeni, Który jest ponad wszelkie możliwe ograniczenia. Zmiany we wszechświecie wskazują na to, że On nie podlega żadnej zmianie, nie na zmiany, jakim miałby podlegać, ponieważ Ten, Który powoduje ciągłe zmiany i wprawia liczne rzeczy w ruch, Sam musi być niezmienny i nieruchomy.

Na przykład, jeśli zakręcisz dużą liczbą kul, z których każda będzie przywiązana do ciebie kawałkiem sznurka, jeśli spowodujesz, że wszystkie będą poruszały się nieprzerwanie i wedle pewnego porządku, sam musisz pozostać bez ruchu na miejscu, ponieważ jeśli się poruszysz, zakłóci to cały porządek. Jasnym jest, że Ten, Który sprawia, że rzeczy poruszają się w uporządkowany sposób, Sam musi być

nieruchomy, a Ten, Który sprawia, że rzeczy podlegają nieustannym zmianom, Sam musi być niezmienny, by owe uporządkowane działanie mogło trwać.

Po drugie:Wszelka zmiana jest wynikiem bycia stworzonym, odnawiania mającego na celu uzyskanie doskonałości, potrzeby, natury materialnej i przypadku. Ponieważ Przeczysty i Przenajświętszy ze Swej istoty jest Wieczny, pod każdym względem Doskonały, całkowicie Sam Sobie Wystarczający, Istniejący niezależnie od materii, a Jego istnienie jest niezbędne, z całą pewnością Jego podleganie jakimkolwiek zmianom jest niemożliwe.

PROMIEŃ PIĄTY

składający się z"Dwóch Kwestii" Kwestia Pierwsza

Jeśli chcemy ujrzeć najwspanialszy przejaw Imienia Bożego "Samoistny", powinniśmy ustawić dwa teleskopy tak, byśmy mogli wraz z naszymi wyobraźniami obserwować cały wszechświat. Jeden z tych teleskopów ukazywałby rzeczy najbardziej odległe, drugi - najbardziej drobne cząsteczki. Jeśli spojrzymy przez pierwszy teleskop, ujrzymy miliony planet i gwiazd tysiące razy większych niż Ziemia. Niektóre z nich, dzięki przejawowi Imienia Bożego "Samoistny" i bez żadnej podpory, pozostają pozornie nieruchome pośród materii znanej jako eter, bardziej delikatnej od powietrza, podczas gdy inne zostały uczynione wypełniającymi swoje obowiązki poprzez podróżowanie po orbitach.

Następnie spójrzmy przez drugi teleskop, który jest mikroskopem naszej wyobraźni, by obserwować drobne cząsteczki. Dzięki tajemnicy Tego, Który istnieje Sam z Siebie, wszystkie cząsteczki ciał stworzeń żywych na ziemi pozostają w ruchu, zajmując uporządkowane pozycje podobne pozycjom gwiazd i wykonując swoje obowiązki. Ujrzymy, że zwłaszcza maleńkie skupiska cząsteczek tworzących białe i czerwone ciałka krwi podobne są planetom, poruszając się na dwa uporządkowane sposoby, niby derwisze Mevlevi.

PODSUMOWANIE

{(*): Jest to krótkie podsumowanie kwestii sześciu Świętych Imion, które niosą w sobie znaczenie Najwspanialszego Imienia oraz są podstawowymi tematami sześciu głównych rozdziałów Błysku Trzydziestego.}

Umieszczenie podsumowania w tym miejscu jest właściwe, by zbadać święte światło sześciu Imion tworzących Najwspanialsze Imię, a promienie owego światła mieszają się ze sobą niczym siedem barw światła słonecznego.

Spójrz poza najwspanialszy przejaw Imienia Bożego "Samoistniejący", który podtrzymuje istnienie wszystkich bytów wszechświata, nadając im trwałość i ciągłość, a ujrzysz, jak najwspanialszy przejaw Imienia "Wiecznie Żyjący" rozpłomienia, pozłaca i upiększa wszystkie żywe istoty wraz z ich przejawami i rozświetla wszechświat.

Teraz spójrz jeszcze raz, a poza Imieniem "Wiecznie Żyjący" ujrzysz najwspanialszy przejaw Imienia Bożego "Jedyny", nadający jedność całemu wszechświatowi wraz ze wszystkimi jego pierwiastkami i częściami. Ujrzysz, jak odciska on pieczęć na czole każdej istoty, umieszczając na twarzach wszystkich bytów stempel jedności Jedynego, powodując, że stworzenia głoszą jego przejawy nieskończonymi, niezliczonymi językami.

Teraz rozważ najwspanialszy przejaw Najpiękniejszego Imienia "Wszechmądry", który ujrzysz za Imieniem "Jedyny". Zobaczysz, jak włącza on wszelkie istoty w owocny porządek, mądrą systematyczność i przemyślną harmonię, odpowiednie dla wszystkich istot, jakie obserwujemy przez teleskopy naszej wyobraźni. Owe istoty to wszystko od gwiazd do cząsteczek, od pochodzących ze sfery tego, co największe, do najdrobniejszych, to, co powszechne, i to, co poszczególne. On również przyozdabia i pozłaca wszystkie istoty.

Teraz spójrz poza najwspanialszy przejaw Imienia "Wszechmądry". Ujrzysz, jak poprzez przejaw Najpiękniejszego Imienia "Sprawiedliwy" i zgodnie z jego aspektem, który rozpatrzyliśmy w Punkcie Drugim, wszechświat wraz ze wszystkimi jego istotami jest zarządzany w nieskończonym działaniu z zachowaniem tak wspaniałej równowagi i wedle tak doskonałej miary, że gdyby tylko jedno z ciał niebieskich straciłoby ową równowagę choćby na sekundę (to jest, gdyby wyzwoliło się spod władzy przejawu Imienia "Sprawiedliwy"), spowodowałoby to taki chaos wśród gwiazd, że ów dzień byłby niby Dzień Zguby.

Zatem wszystkie istoty oraz wszystkie ich różnorakie królestwa, od armii gwiazd do armii drobnych cząsteczek, to jest od sfery tego, co największe, która jest olbrzymim pasem znanym jako Droga Mleczna, aż do sfery, w której poruszają się białe i czerwone ciałka krwi, stoją ramię w ramię, wskazując na najbardziej delikatną równowagę i miarę, ukazując, że wszystkie są posłuszne i całkowicie podporządkowane rozkazowi pochodzącego z rozkazu Boga: "Bądź!" - i ona jest.

Teraz spójrz poza najwspanialszy przejaw Imienia Bożego "Sprawiedliwy", na najwspanialszy przejaw Imienia "Przenajświętszy", który

objaśniliśmy w Punkcie Pierwszym, a ujrzysz, jak przedstawia on wszystkie istoty wszechświata jako nadzwyczaj czyste, jasne, piękne, zdobne i lśniące, ukazując, że Przenajświętszy nadał wszechświatowi i wszystkim jego istotom kształt zwierciadeł, godnych odbijania absolutnego piękna, właściwemu Najpiękniejszemu, i przeczystego powabu Jego Najpiękniejszych Imion.

W skrócie:Te sześć Imion Boga i sześć świateł Najwspanialszego Imienia zanurza wszechświat ze wszystkimi jego istotami w wiecznie różniących się między sobą, najbardziej różnorodnych barwach, haftach i upiększeniach.

Kwestia Druga

Tak jak przejaw Bożego samoistnienia we wszechświecie widoczny jest na poziomie właściwym dla Bożej jedności i chwały, tak przejaw Bożego samoistnienia w człowieku - który jest środkiem, osią i obdarzonym świadomością owocem wszechświata - widoczny jest na poziomie właściwym dla jedności Jedynego i Jego piękna. Oznacza to, że jak wszechświat istnieje dzięki tajemnicy Tego, Który istnieje Sam z Siebie, tak pod pewnym względem istnieje dzięki człowiekowi, w którym w najbardziej kompletny sposób przejawia się Imię Boże "Samoistny". Ponieważ większość mądrości, celów, zamysłów i korzyści widocznych we wszechświecie wskazuje na człowieka, przejaw Bożego samoistnienia w człowieku jest jakby oparciem dla wszechświata. Można powiedzieć, że Wiecznie Żyjący, Który istnieje Sam z Siebie, życzył sobie istnienia człowieka we wszechświecie i stworzył wszechświat dla niego, ponieważ dzięki wszechstronności swojej natury człowiek jest w stanie pojąć wszystkie Najpiękniejsze Imiona Boga i ze wszystkich czerpać przyjemność. W szczególności może on pojąć wiele z Najpiękniejszych Imion poprzez przyjemność, jaką znajduje w zaopatrzeniu, podczas gdy aniołowie nie mogą ich poznać poprzez taką przyjemność.

Z powodu owej ważnej wszechstronności ludzkiej natury Wiecznie Żyjący, Samoistny dał człowiekowi żołądek i apetyt, przez co dozwolił mu na poznanie wszystkich Jego Imion, na posmakowanie wszystkich rodzajów Jego darów, a także hojnie zastawił stoły niezliczonymi rodzajami pożywienia dla ludzkiego żołądka. Uczynił również życie żołądkiem podobnym żołądkowi w ciele człowieka, a także rozpostarł przed oczami zmysłów, które są niczym ręce "żołądka życia", wielki stół pełen darów. Poprzez zmysły życie składa Bogu różnego rodzaju podziękowania za wszystkie sposoby, jakimi może czerpać korzyści ze stołu Bożych darów.

Po tym, jak Samoistny dał człowiekowi "żołądek życia", obdarował go "żołądkiem ludzkości", która potrzebuje zaopatrzenia i darów w szerszym znaczeniu, niż to, które dotyczy potrzeb życia. Ręce owego żołądka, jakimi są inteligencja, umysł i wyobraźnia, czerpią korzyści ze stołu Bożego miłosierdzia, który jest rozległy jak niebiosa i ziemia, i składają Bogu podziękowania.

Po obdarowaniu człowieka "żołądkiem ludzkości", Bóg rozłożył przed człowiekiem inny stół pełen darów, który rozciąga się w nieskończoność. Uczynił On wiarę islamu podobną niematerialnemu żołądkowi, potrzebującemu obfitego zaopatrzenia, rozciągnął właściwy dla niego stół poza sferę przypadku i umieścił na nim Swoje Najpiękniejsze Imiona. Poprzez ten żołądek i wielką przyjemność płynącą ze zsyłanego mu zaopatrzenia człowiek dostrzega Imiona "Najbardziej Miłosierny" oraz "Wszechmądry" i wykrzykuje: "Wszelka chwała niech będzie Bogu Jedynemu za Jego miłosierdzie i za Jego mądrość!" I tak dalej; dzięki owemu wielkiemu "żołądkowi duchowemu" człowiek jest w stanie czerpać korzyści z nieograniczonych darów Boga. W ramach tego żołądka istnieje również druga sfera, sfera przyjemności z odczuwania miłości Bożej.

Zatem Wiecznie Żyjący i Samoistny uczynił człowieka środkiem i osią całego wszechświata, rozłożył przed nim zastawiony darami stół, szeroki jak cały wszechświat, i podporządkował wszechświat człowiekowi. Powody tego, jak również powody stworzenia wszechświata, pod pewnym względem istnieją dzięki tajemnicy Bożego samoistnienia, przejawiając się w człowieku poprzez trzy ważne funkcje.

Pierwsza funkcja człowieka

Wszystkie rodzaje darów Bożych, rozproszone po całym wszechświecie, zostały uporządkowane poprzez człowieka. Wszystkie rzeczy, które są dla człowieka korzystne, są jak nawleczone na sznurki koraliki różańca, a końce sznurków, na które nawleczono dary Boże, przywiązane są do głowy człowieka. Człowiek został zatem uczyniony spisem całej różnorakiej zawartości skarbców Bożego miłosierdzia.

Druga funkcja człowieka

Z powodu wszechstronnej natury człowieka, to jemu przypadło zostanie najdoskonalszym adresatem słów Wiecznie Żyjącego, Który istnieje Sam z Siebie; poprzez docenianie i podziwianie zdumiewających darów Boga, a także poprzez świadome składanie wszelkiego rodzaju podziękowań, co ma na celu oddanie chwały Bogu i wyrażenie wdzięczności za wszystkie nieskończenie różne rodzaje Jego darów i podarunków,

człowiek został tym spośród heroldów Boga, który obdarzony jest najbardziej donośnym głosem.

Trzecia funkcja człowieka

Życie człowieka sprawia, że działa on jako zwierciadło dla Wiecznie Żyjącego, Samoistnego, dla Jego świętych cech i obejmujących każdą rzecz atrybutów, a owa funkcja ma trzy aspekty.

Aspektem pierwszymjest postrzeganie absolutnej wszechmocy Stwórcy i wszystkich jej poziomów poprzez całkowitą bezsilność człowieka, a poprzez wszystkie stopnie jego bezsilności - wszystkich stopni mocy Bożej. Poprzez własne całkowite ubóstwo człowiek może pojąć miłosierdzie Boga i stopnie Jego miłosierdzia, poprzez swą słabość może pojąć Bożą siłę. I tak dalej; poprzez własne ułomne cechy człowiek staje się zwierciadłem i miernikiem dla atrybutów doskonałości jego Stwórcy. Tak jak ciemność jest doskonałym zwierciadłem dla ukazania światła elektrycznego, a jasność owego światła staje się wprost proporcjonalna do ciemności nocy, tak człowiek poprzez swe ułomne cechy staje się zwierciadłem dla Bożej doskonałości.

Aspekt drugi:Używając wszechświata jako wzorca miary przy swojej częściowej woli, maleńkiej wiedzy, znikomej mocy i pozornemu posiadaniu, a także budując własny dom, człowiek pojmuje prawo własności, kunszt, wolę, moc i wiedzę Tego, Który ukształtował wszechświat, i staje się zwierciadłem dla owych atrybutów Boga.

Aspekt trzecifaktu, że człowiek jest zwierciadłem dla Bożych atrybutów, ma dwa oblicza.

Oblicze pierwszeto ukazanie w człowieku niezmiennych haftów Najpiękniejszych Imion Boga. Mówiąc wprost, z powodu wszechstronności swej istoty człowiek jest niby malutki spis treści wszechświata i jak jego miniaturowa próbka, a zatem ukazują się w nim przejawy wszystkim Najpiękniejszych Imion Boga.

Oblicze Drugiejest zwierciadłem dla Bożych atrybutów. Oznacza to, że jak człowiek przez własne życie wskazuje na życie Wiecznie Żywego, Który istnieje Sam z Siebie, tak poprzez własne zmysły słuchu i wzroku, które rozwijają się podczas jego życia, staje się zwierciadłem dla takich atrybutów Wiecznie Żyjącego i Samoistnego, jakimi są słuch i wzrok, a także sprawia, że można je poznać.

Co więcej, człowiek staje się niby zwierciadło dla świętych atrybutów Wiecznie Żyjącego i Samoistnego poprzez bardzo liczne i wrażliwe zmysły, poprzez znaczenia obecne w jego życiu, które nie wykształcają

się, lecz wznoszą do poziomu uczuć i emocji. Dla przykładu, w wyniku istnienia takich emocji, i poprzez znaczenia takie, jak miłowanie czy poczucie dumy, poprzez zadowolenie, szczęście, czy radość, człowiek staje się zwierciadłem dla Bożych atrybutów tego rodzaju - pod warunkiem, że jest on odpowiednio godzien przejawienia świętości i samoistnienia Boga, istoty Przeczystego i Przenajświętszego.

Również poprzez wszechstronną naturę swojego życia człowiek jest instrumentem, który rozpoznaje i wymierza atrybuty i cechy Tego, Któremu należy się wszelka chwała, jest spisem treści przejawów Jego Najpiękniejszych Imion, pod wieloma względami jest obdarzonym świadomością zwierciadłem dla Wiecznie Żyjącego i Samoistnego. Człowiek jest także jednostką miary, spisem treści, szalą i wagą dla prawd wszechświata.

Przykładowo nadzwyczaj rozstrzygającym dowodem istnienia Strzeżonej Tablicy, a także jej przykładem, jest ludzka zdolność pamięci, rozstrzygającym dowodem na istnienie świata porównań i jego przykładem jest ludzka zdolność wyobraźni, zaś rozstrzygającym dowodem istnienia we wszechświecie istot duchowych, a także ich przykładem, są subtelne zdolności i delikatne dary człowieka. {(*): Pierwiastki w człowieku wskazują na pierwiastki wszechświata; kości człowieka - na kamienie i skały wszechświata; włosy człowieka - na jego rośliny i drzewa; krew, która płynie w ciele człowieka, i płyny, które wydostają się z jego oczu, uszu, nosa i ust - na wiosnę i wody mineralne ziemi. Podobnie dusza człowieka wskazuje na istnienie świata duchowego; jego pamięć - na istnienie Strzeżonej Tablicy; potęga jego wyobraźni - na świat podobieństw. I tak dalej; każda z części ciała i zdolności człowieka wskazuje na inny świat i jest rozstrzygającym zaświadczeniem istnienia tego świata.} I tak dalej; w małej skali w człowieku mogą się przejawiać niemal dostrzegalnie prawdy wiary obecne we wszechświecie.

Człowiek spełnia wiele ważnych funkcji podobnych tym, o których wspomnieliśmy powyżej. Jest zwierciadłem dla trwałego piękna, jest miejscem przejawów zwiastujących wieczną doskonałość, wiecznego miłosierdzia i jest za nie wdzięczny. Jako że piękno, doskonałość i miłosierdzie są niekończące się i wieczne, z pewnością koniecznym i nieuniknionym jest, by człowiek - będący zwierciadłem, które pragnie trwałego piękna, zachwyconym heroldem niekończącej się doskonałości, potrzebującym wiecznego miłosierdzia i tym, który jest za nie wdzięczny - by człowiek przeszedł do niekończącego się królestwa, w którym pozostanie na wieki, by przeszedł do wieczności, aby towarzyszyć owym wiecznym cechom, by towarzyszył przez całą wieczność Temu, do Którego należą wieczne piękno, niekończąca się doskonałość i wiecznie trwające miłosierdzie.

Jest tak, ponieważ wieczne piękno nie może zadowolić się nietrwałym wielbicielem i śmiertelnym miłującym. Jako że piękno kocha samo siebie, pragnie miłości okazanej w zamian za jego miłość, zaś przejściowa i nietrwała natura miłości przekształca ją we wrogość. Gdyby człowiek nie miał przejść do wieczności, by pozostać tam na stałe, czułby dla wiecznego piękna raczej wrogość, niż miłość.

Jak opisaliśmy to w notatce Słowa Dziesiątego, pewnego razu znakomita piękność odpędziła od siebie tego, który ją miłował, po czym miłość tego człowieka przekształciła się we wrogość, a by pocieszyć samego siebie, powiedział on: "Phi, ależ ona jest brzydka!", obrażając w ten sposób piękno owej kobiety i zaprzeczając mu.

Zaiste, człowiek jest wrogo nastawiony wobec tego, czego nie zna, tak jak chce nieprzyjaźnie odnosić się do rzeczy, których nie może nabyć lub posiąść, znajdując w nich wady. Ponieważ, jak zaświadcza o tym cały wszechświat, prawdziwie Umiłowany i Najpiękniejszy dzięki Swoim Najpiękniejszym Imionom, które są całkowicie doskonałe, spowodował, że człowiek pokochał Go, a także pragnie, by człowiek Go kochał, zatem z całą pewnością nie wyposażyłby człowieka - który jest zarówno umiłowanym przez Boga, jak też tym, który Go miłuje - we wrodzoną wrogość ani nie oddaliłby człowieka od Siebie, by ten był rozdrażniony. Tak, Bóg nie umieściłby wrodzonej wrogości w duszy, którą obdarował człowieka, ponieważ byłoby to całkowicie sprzeczne z ludzką naturą - a człowiek ze swej natury jest najbardziej przemiłym i umiłowanym stworzeniem Jedynego, a także najbardziej wyjątkowym, które Bóg stworzył po to, by oddawało Mu cześć. Tak głębokie rany, spowodowane przez wieczną rozłąkę z Najpiękniejszym, Którego człowiek miłuje i należycie ceni, mogłyby zostać uleczone jedynie poprzez wrogość, irytację i zaprzeczenie Jego istnieniu.

Oto, skąd bierze się nienawiść niewiernych, jaką żywią wobec Wszechmocnego Boga. Dlatego Przedwieczny i Najpiękniejszy z pewnością sprawił, że w człowieku przejawia się wieczne życie w wiecznym królestwie, w którym Bóg będzie razem z tym, kto jest dla Niego przejawiającym zachwyt zwierciadłem w podróży do wieczności.

Jako że człowiek został stworzony w taki sposób, że zgodnie ze swą prawdziwą naturą tęskni do piękna Wiecznie Trwającego i miłuje je; jako że piękno Wiecznie Trwającego nie mogłoby zadowolić się nietrwałym miłującym; jako że, by znaleźć pocieszenie wśród cierpień i smutków wynikających z tego, że nie wszystko, do czego człowiek dąży, może poznać, osiągnąć lub wziąć w posiadanie, człowiek uspokaja samego siebie, wynajdując wady w przedmiocie swoich dążeń i żywiąc ukrytą wrogość

do niego; jako że wszechświat został stworzony dla człowieka, a człowiek został stworzony, by poznał i pokochał Boga; jako że Stwórca wszechświata jest Wieczny wraz ze wszystkimi Swymi Najpiękniejszymi Imionami; jako że przejawy Jego Imion będą trwałe, niekończące się i wieczne - z tych wszystkich powodów człowiek z całą pewnością przejdzie do niekończącego się królestwa, w którym ukaże mu się niekończące się życie.

Co więcej, Muhammad z Arabii (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie), który był najwspanialszym przewodnikiem ludzkości i najdoskonalszym człowiekiem, uczynił znanymi i w najbardziej doskonały sposób ukazał - w sobie samym i w jego religii - wartość i perfekcję wszystkich funkcji człowieka, jakie objaśniliśmy powyżej, które ukazują, że wszechświat został stworzony dla ludzkości, a ludzkość jest celem, dla jakiego został stworzony i dopełnieniem jego stworzenia. Tak samo celem i dopełnieniem stworzenia rodzaju ludzkiego, jego najpiękniejszym i najbardziej wartościowym przedstawicielem, najbardziej lśniącym zwierciadłem dla ukazania Jedynego, Przedwiecznego, Który jest ponad wszelką potrzebę, jest Ahmad Muhammad (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie).

عَلَيْهِ وَ عَلٰٓى اٰلِهِ الصَّلَاةُ و السَّلَامُ بِعَدَدِ حَسَنَاتِ اُمَّتِهِ

يَٓا اَللّٰهُ يَا رَحْمٰنُ يَا رَح۪يمُ يَا فَرْدُ يَا حَىُّ يَا قَيُّومُ يَا حَكَمُ يَا عَدْلُ يَا قُدُّوسُ

نَسْئَلُكَ بِحَقِّ فُرْقَانِكَ الْحَك۪يمِ وَ بِحُرْمَةِ حَب۪يبِكَ الْاَكْرَمِ وَ بِحَقِّ اَسْمَٓائِكَ الْحُسْنٰى وَ بِحُرْمَةِ اِسْمِكَ الْاَعْظَمِ اِحْفَظْنَا مِنْ شَرِّ النَّفْسِ وَ الشَّيْطَانِ وَ مِنْ شَرِّ الْجِنِّ وَ الْاِنْسَانِ اٰم۪ينَ

{[*]: Niechaj pokój i błogosławieństwo będą z nim i jego rodziną po tylekroć, ile dobrych uczynków spełniła cała jego wspólnota. O, Boże! O, Najbardziej Miłosierny! O, Najbardziej Litościwy! O, Jedyny! O, Wiecznie Żyjący! O, Ty, Który istniejesz Sam z Siebie! O, Wszechmądry! O, Sprawiedliwy! O, Przenajświętszy! Błagamy Cię poprzez prawdę Koranu, Twego wszechmądrego rozróżnienia między prawdą a fałszem, poprzez najwyższy szacunek dla Najszlachetniejszego, Umiłowanego przez Ciebie, poprzez prawdę Twoich Najpiękniejszych Imion, poprzez najwyższą cześć dla Twego Najwspanialszego Imienia - uchroń nas przed złem wynikającym z instynktów naszej duszy, przed złem Szatana, przed złem jego popleczników spośród dżinnów i ludzi. Amen.}

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

{[*]: "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś Wszechwiedzący, Mądry!" Koran, 2:32.}

* * *

Błysk Trzydziesty Pierwszy

Ten Błysk został przeniesiony do zbioru Promienie.Promień Czternasty składa się z mów obrończych Nauczyciela i listów z sądu i więzienia w Afyon, podczas gdy Promień Piętnasty został zatytułowany El-Huccetu'z-Zehra (Olśniewający Dowód )i opublikowany. {(*): Jak zadecydował o tym nasz Mistrz i Nauczyciel, Promień Czternasty został ostatecznie zatytułowany Mowy obrończe i listy z sądu w Afyon, podczas gdy Promień Piętnasty został zatytułowany El-Huccetu'z-Zehra i opublikowany. Za zgodność: pomocnik Bediuzzamana.}

Błysk Trzydziesty Drugi

Ów Błysk zawiera ostatnie dzieło starego Saida, zatytułowane Lemeat,które samo z siebie przybrało formę poetycką i zostało ułożone podczas dwudziestu dni miesiąca ramadan. Weszło ono w skład zbioru Sozler (Słowa).

Błysk Trzydziesty Trzeci

Ten Błysk składa się z pierwszych dzieł nowego Saida, spisanych w języku arabskim i zatytułowanych: Katre, Habbe, Semme, Zerre, Hubab, Zuhrei Sule,a także z załączników do nich. Tym, co pobudziło serce Nauczyciela do napisania owych dzieł, była rzeczywistość. Ich przekłady na język turecki weszły w skład części Traktatów Światła zatytułowanej Mesnevi-i Nuriye,i zostały opublikowane.

Błaganie

Boże, Panie mój!

Dzięki bystrości płynącej z wiary, dzięki naukom Koranu i jego światłu, dzięki lekcjom Szlachetnego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, oraz dzięki przejawom Najpiękniejszego Imienia Bożego "Mądry" spostrzegłem, co następuje:

Każdy ruch wniebiosachwskazuje na Twoje istnienie. Każde ciało niebieskie poprzez wykonywanie swojej funkcji w ciszy oraz utrzymywanie się bez podpory zaświadcza o Twojej władzy i jedności. Każda gwiazda poprzez harmonijny kształt, świetlisty uśmiech i podobieństwo do innych gwiazd zaświadcza o boskości Wielkiego, Który nie ma towarzysza. Każda spośród dwunastu planet poprzez swój precyzyjny ruch, uniżenie się w posłuszeństwie i prawidłowe spełnianie swoich funkcji zaświadcza o konieczności Twojego istnienia i wskazuje na Twoje królestwo.

Każde spośród niebios wraz ze swoimi mieszkańcami, a także wszystkie razem jasno zaświadczają o konieczności Twojego istnienia, Stwórco niebios i ziemi, o Twojej jedności, o Ty, Który zarządzasz regularnie zbudowanymi atomami, i Który wprawiasz w ruch planety wraz z ich satelitami i podporządkowujesz je Sobie. To prawdziwe świadectwo potwierdzone tyloma jasnymi dowodami, ile gwiazd jest na niebie.

Czyste i piękne niebiosa wyraźnie wskazują na majestat Twojej władzy, wielkość Twojej mocy twórczej, Twego panowania obejmującego szerokie niebiosa, Twojego wielkiego miłosierdzia obejmującego każdą żywą istotę, Twojej bezkresnej mądrości stojącej za każdym czynem, Twojej wszechwiedzy ogarniającej każdą rzecz i jej właściwości - a to poprzez ogromne ciała niebieskie pędzące z zawrotną prędkością, poprzez zdyscyplinowaną armię i uroczystość ozdobioną jaśniejącymi lampami. Oto jasne świadectwo, a każda gwiazda to jedno jego słowo. Płynące po morzu niebios gwiazdy, przypominające poddanych Tobie

żołnierzy, symetryczne statki, szybkie samoloty i wspaniałe lampy ukazują blask Twojej Boskiej władzy. Te towarzyszki naszego słońca, które również jest gwiazdą tej armii, spoglądają na światy wieczne. Żadna z nich nie zaprzestaje spełniania swych funkcji, o czym świadczą zadania, które spełnia słońce na planetach, w tym na naszej Ziemi. Być może są to słońca wiecznych światów.

O Ty, Którego istnienie jest oczywiste, Jeden, Jedyny!

Wspaniałe gwiazdy, ogromne słońca i cudowne księżycezostały podporządkowane Twojej władzy, w Twoich niebiosach, za Twoim rozkazem, Twoją siłą, mocą i zarządzeniem. Wszystkie ciała niebieskie głoszą chwałę i wielkość Jedynego Stwórcy, Który zbudował je, podtrzymuje je i zarządza nimi. Mówią głosem swojego stanu: "Chwała niech będzie Bogu! Bóg jest Wielki!", a ja wraz z nimi wychwalam Cię wszystkimi ich wezwaniami.

O Ty, Który ukryłeś się za wyraźnym pojawieniem! O Ty, Który zasłoniłeś się wielkością chwały! Wszechmogący, Potężny!

Z lekcji Twojego Mądrego Koranu i Szlachetnego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, nauczyłem się, że jak niebiosa i gwiazdy zaświadczają o Twoim istnieniu i jedności, takatmosfera- wraz z jej chmurami, błyskawicami, grzmotami, wiatrem i deszczem - także zaświadcza o oczywistości Twojego istnienia i Twojej jedności.

Zaprawdę, zsyłanie przez pozbawioną ducha i zmysłów chmurę życiodajnego deszczu jako ratunku dla żywych istot wynika tylko i wyłącznie z Twoich miłosierdzia i mądrości, a nie ze zbiegu okoliczności.

Tak samo błyskawica, wielka siła elektryczna, której blask jasno oświetla Twoją moc, działającą w przestworzach.

Tak samo zapowiadający nadejście deszczu grzmot, którego wychwalanie rozlega się w przestworzach niebios. Głosi Twą chwałę i świętość, zaświadczając o Twojej władzy językiem swego stanu.

Tak samo wiatry podporządkowane Tobie dla wykonywania wielu zadań - takich jak przenoszenie pożytecznego pożywienia dla wielu istot żywych, dystrybuowanie niezbędnego do życia tlenu i dawanie wytchnienia w upalne dni - wskazują na działanie Twojej mocy i zaświadczają o Twoim istnieniu poprzez wymianę powietrza, co przypomina tablicę, na której zapisuje się wiadomości i wymazuje je. Spadająca z chmur woda przeznaczona dla istot żywych świadczy o Twoich miłosierdziu i litości tyloma słowami, ile kropel słodkiej wody spada na ziemię.

O, Zarządzający, Czyniący, Hojny, Wzniosły!

Jakchmury, błyskawice, grzmoty, wiatry i deszczzaświadczają o konieczności Twojego istnienia, tak za sprawą współpracy i interferencji jasno wskazują na Twoją jedność i wyłączność w boskości i sprawowaniu władzy pomimo różnic w ich naturze.

I tak, jak te zjawiska atmosferyczne zaświadczają o potędze Twojej władzy, czyniącej z szerokich przestworzy zgromadzenie cudów, zmieniające się dynamicznie kilka razy jednego dnia, tak wskazują również na wielkość Twojej mocy zarządzającej każdą rzeczą. Wielka moc zapisuje atmosferę i zmienia ją niczym pismo na tablicy, a także spuszcza z niebios czystą wodę, by podlać ogród ziemi. Ponadto zjawiska te wskazują na ogrom Twojego miłosierdzia, Twojej władzy i jej wpływu na każdą rzecz, w tym na kulę ziemską wraz ze wszystkimi zamieszkującymi ją istotami, obracaną w pokrywie atmosfery.

Tak samo rozprzestrzenione w kosmosie powietrze, chmury i deszcze służą ważnym celom i przynoszą wielkie korzyści, co nie byłoby możliwe bez Twej ogarniającej wszystko wiedzy i obejmującej wszystko mądrości.

O Ty, Który czynisz to, co chcesz!

Zaprawdę, nieustanne przedstawianie podobieństwa Zgromadzenia i Zmartwychwstania w przestworzach niebios, zamiana lata na zimę i zimy na lato w ciągu godziny, przyjście jednego świata i odejście drugiego do świata niewidzialnego, jak też inne przejawy Twojej mocy wskazują na przejście jednego świata w drugi, a ponadto będą miały wieczne formy w życiu ostatecznym.

O Wszechmocny, o Wspaniały!

Powietrze, wiatry, chmury, deszcz, błyskawice i grzmoty podporządkowane są Twojej władzy, działają na Twój rozkaz i za sprawą Twojej siły i mocy. Pomimo różnic w naturze istoty w niebiosach wychwalają ich dowódcę i sławią ich Władcę, Którego rozkazy natychmiast wykonują.

Stwórco ziemi i niebios! Chwalebny!

Dzięki naukom Twojego Mądrego Koranu i lekcjom Szlachetnego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, uwierzyłem i dowiedziałem się, że tak jak niebiosa wraz z gwiazdami i przestworzami, i wszystkim tym, co w nich jest, zaświadczają o niechybności Twojego istnienia i Twej jedności, tak samoziemiawraz ze wszystkimi zamieszkującymi ją stworzeniami i zachodzącymi w niej procesami wskazuje na Twoje istnienie i jedność tyloma świadectwami, ile istot się na niej znajduje.

O tak, każda zachodząca na ziemi przemiana, taka jak coroczna zmiana szaty przez drzewa i zwierzęta, czy to całkowita, czy częściowa, swoją dokładnością i perfekcją wskazuje na Twoje istnienie i na Twą jedność.

Nie ma zwierzęcia, które poprzez miłosierne obdarzanie go pożywieniem i dzięki umieszczeniu w nim perfekcyjnie działających, niezbędnych do życia układów, zgodnie z jego naturą i potrzebami nie zaświadczałoby o Twoim istnieniu i o Twojej jedności.

Nie ma rośliny ani zwierzęcia, powoływanego do życia każdej wiosny na naszych oczach, które nie wskazywałyby na Ciebie poprzez ich cudowne stworzenie, piękno, unikalność i regularność. Stworzenie wypełniających ziemię cudów Twojej mocy, zwanych roślinami i zwierzętami, wraz z jajeczkami, nasionkami i pestkami, z których każde pomimo niewielkich różnic ma właściwe tylko jemu cechy, to świadectwo istnienia Mądrego Stwórcy i Jego jedności, absolutnej mądrości i mocy, silniejsze od świadectwa światła na rzecz słońca.

Każdy pierwiastek: powietrze, woda, światło, ogień i ziemia zaświadcza o Twojej jedności i o Twoim istnieniu poprzez wykonywanie swoich zadań w najlepszy sposób pomimo nieposiadania zmysłów, a także poprzez przynoszenie różnych owoców i plonów ze skarbca tego, co niewidzialne, pomimo ich prostoty i chaotycznej interferencji.

Stwórco, Wszechmogący, Otwierający, Wszechwiedzący, Czyniący!

Tak jak ziemia wraz ze wszystkimi jej mieszkańcami zaświadcza o istnieniu jej Stwórcy, tak zaświadcza również o Twojej Jedności, o Jeden, Jedyny, Czuły, Hojny, Obdarzający, Zaopatrujący, Który nie masz towarzysza! Dzieje się to za sprawą znaków widocznych na obliczach jej i jej mieszkańców, a także dzięki współpracy tych, którzy ją zamieszkują. Także jedność Imion opiekującej się nimi Bożej władzy i siły sprawczej zaświadcza o Twojej jedności, o Jedyny, tyle razy, ile stworzeń jest na ziemi.

Tak jak ziemia - przypominająca koszary i plac szkoleniowy dla czterystu tysięcy narodów wchodzących w skład dywizji roślin i zwierząt, wyposażonych w odpowiedni ekwipunek - wskazuje na wielkość Twojej władzy i obecność Twojej mocy w każdej rzeczy, podobnie różnorakie rodzaje pożywienia przeznaczone dla niezliczonych żywych istot powstałe z suchej ziemi oraz wysyłanie ich z miłosierdziem do każdej całkowicie poddanej rozkazom Bożym istoty ukazuja wielkość Twoich miłosierdzia i panowania, przejawiających się w każdej rzeczy.

Tak samo zarządzanie stworzeniami podlegającymi nieustannym zmianom zachodzącym na ziemi, zsyłanie na nie śmierci i nadawanie im życia,

co może odbywać się jedynie za sprawą wszechogarniającej wszystko wiedzy i nieskończonej mądrości, wskazują właśnie na Twoją wszechwiedzę i wszechmądrość.

Nie ulega wątpliwości, że to wielkie znaczenie, nieograniczone dary, emanacje władzy Bożej, niezliczone przykłady mowy nadprzyrodzonej oraz nieskończona dobroć Boża wobec człowieka, który panuje nad istotami ziemskimi i wykonuje nieskończone zadania w krótkim czasie, będąc wyposażonym w zdolności duchowe przygotowujące go do nieskończonego życia, nie są ograniczone do niniejszej doczesnej szkoły, tymczasowych koszar ziemi, czasowej wystawy świata, krótkiego, smutnego życia ani do tego przemijającego świata pełnego nieszczęść i katastrof. Wręcz przeciwnie - to wszystko jasno wskazuje na inne, wieczne życie i nieskończoną szczęśliwość.

Stwórco każdej rzeczy!

Wszystkie stworzenia ziemi są podporządkowane Twojej władzy, żyjąc w Twojej ziemi i za sprawą Twojej siły, mocy, woli, wiedzy i mądrości.

Działania władzy Bożej są widoczne na całej powierzchni ziemi, a jej wspaniałe przejawy, objawiające się w każdym zakątku, są z natury podobne, świadcząc o tym, że władza Boga jest niepodzielna. Ziemia wraz ze wszystkimi jej mieszkańcami głosi chwałę i świętość jej Stwórcy niezliczonymi jasnymi językami, bardziej zrozumiałymi niż język mowy. Sławią one wspaniałego darczyńcę językami stanu tyle razy, iloma łaskami obdarzył ich Ten, Który daje zaopatrzenie.

O Ty, Który ukryłeś się za wyraźnym pojawieniem! O Ty, Który zasłoniłeś się wielkością chwały!

Głoszę Twoją świętość i chwałę tyle razy, ile razy ziemia zaprzecza Twojej słabości, niemocy i istnieniu wspólnika. Sławię Cię tyle razy, ile czyni to ziemia.

Panie lądu i morza!

Dzięki lekcji Koranu i naukom Szlachetnego Posłańca nauczyłem się, że tak jak niebiosa, przestworza i ziemia świadczą o Twojej jedności i Twoim istnieniu, tak samomorza, rzeki, strumienie i źródłajasno wskazują na konieczność Twojego istnienia i na to, że jesteś Tym, Który nie ma towarzysza.

O tak, nie ma stworzenia, nie ma kropli wody w pełnym cudowności oceanie, które nie wskazywałyby na ich Stwórcę, a to za sprawą ich regularności i płynących z nich korzyści.

Nie ma stworzenia spośród dziwnych stworzeń, które otrzymują całość swojego pożywienia z błahego piasku i wody ani zwierzęcia spośród wspaniale stworzonych zwierząt morskich, zwłaszcza ryb, które ozdabiają morza poprzez wyrzucanie milionów jajeczek przez jedną z nich, które nie wskazywałoby na ich Stwórcę i nie zaświadczało o jego Darczyńcy poprzez swoją naturę, nadane funkcje, sposób życia i utrzymywanie.

Podobnie nie ma w morzu ani jednej spośród cennych, pięknych i błyszczących pereł o zdumiewających właściwościach, która nie znałaby Cię ani nie dawała poznać Ciebie innym za sprawą jej powabnego kształtu, szczególnej natury i pożytecznych właściwości.

Każda perła zaświadcza oddzielnie i wszystkie perły zaświadczają razem o Twojej jedności poprzez swoją współpracę, interferencję, podobieństwo, niezwykłą łatwość w postawaniu i liczność.

Umocowanie okalających ziemię mórz tak, że płyną wokół słońca, zamiast wylewać się w przestworza lub wdzierać na ląd, stworzenie w nich różnorodnych zwierząt i kształtnych pereł z błahego piasku i wody, bezbłędne zarządzanie tymi stworzeniami i wszystkimi ich sprawami, a także oczyszczanie powierzchni mórz z martwych ciał daje tyle świadectw konieczności Twojego istnienia, ile stworzeń żyje w morzach.

Tak jak jasno wskazują na wspaniałość Twojej władzy i wielkość Twojej wszechmocy, wskazują również na ogrom Twojego miłosierdzia i panowania nad każdą rzeczą. Twoje miłosierdzie, wszechmoc i panowanie ratują każdą rzecz, począwszy od ogromnych gwiazd płynących w niebiosach, skończywszy na małych rybkach otrzymujących regularne pożywienie w głębinach mórz. To wszystko świadczy o Twojej wszechogarniającej wiedzy i mądrości za sprawą harmonijnego stworzenia wszelkich istot, korzyści z nich płynących i ich zrównoważonego trybu życia.

Stworzenie tych zbiorników miłosierdzia (jakimi są oceany) dla człowieka przybywającego w gościnę życia doczesnego i przystosowanie ich do przenoszenia statków przewożących jego i jego towary wskazuje na to, że Ten, Kto z taką hojnością podejmuje Swojego gościa darami mórz przez jeden wieczór w wybudowanym przy trasie jego podróży zajeździe, z pewnością przygotował w siedzibie Jego wiecznej władzy wieczne morza miłosierdzia, przy których ziemskie oceany to jedynie przemijająca namiastka.

Stąd istnienie mórz w tym niezwykłym kształcie na brzegach ziemi oraz zarządzanie żyjącymi w nich istotami i utrzymywanie ich jasno ukazują, że wszystkie są poddane Twojej władzy, idą za Twoim rozkazem, jedynie

za sprawą Twoich siły, mocy i zarządzania. Głoszą one językiem swojego stanu świętość ich Stwórcy, wołając: "Bóg jest Wielki!"

O, Wszechmogący, Potężny, Który uczyniłeś z gór filary dla statku ziemi!

Dzięki naukom Szlachetnego Posłańca i lekcjom Twojego Mądrego Koranu dowiedziałem się, że tak jak morza znają Cię i dają innym Cię poznać poprzez ich niezwykłość i cudowność, podobniegóryznają Cię i dają innym Cię poznać poprzez ich funkcje polegające na ochronie ziemi przed trzęsieniami i zniszczeniem, przed gwałtownymi przemianami zachodzącymi w jej wnętrzu i wyniosłymi falami morskimi oraz dzięki oczyszczaniu powietrza ze szkodliwych gazów i przechowywaniu wody oraz ważnych dla potrzeb żywych istot minerałów.

O tak, każdy rodzaj wchodzących w skład gór skał, każdy rodzaj substancji leczących różnorakie choroby i dolegliwości, każdy gatunek minerałów, niezbędnych do życia człowieka, oraz każdy rodzaj roślin zdobiących swymi kwiatami górskie stoki, a owocami powierzchnie pustyń jasno zaświadcza o konieczności istnienia Wszechmogącego Stwórcy, nieskończonych mądrości, miłosierdzia i szczodrości, a to poprzez cudowność ich stworzenia, przynoszone przez nie korzyści - których nie można przypisać przypadkowi - czy różnorodność smaków pomimo podobieństw w wyglądzie - na przykład soli, soli cytrynowej, siarczanów i ałunów - różnych rodzajów roślin wyrastających z marnej gleby wraz z kwiatami i owocami. To wszystko poprzez powtarzającą się regularność i widoczną w każdej rzeczy perfekcję zaświadcza o jedności Jedynego, Stworzyciela.

Podobnie stworzenie każdego rodzaju istot znajdujących się na powierzchni gór oraz w ich wnętrzu, rozprzestrzenionych po całej powierzchni ziemi, według jednego wzoru, bez pomyłki pomimo nachodzenia na siebie wielu rodzajów stworzeń, z wielką szybkością i jednocześnie bez przerywania jednej czynności na rzecz innej - to wszystko wskazuje na majestat Twojej władzy i wielkość Twojej mocy, dla której nie ma nic niemożliwego.

Podobnie pokrycie stoków górskich drzewami i roślinami oraz wypełnienie ich wnętrza minerałami o różnych smakach, dostosowanymi do spełniania potrzeb istot żywych, leczenia ich chorób i uzupełniania ich pożywienia wskazuje na nieograniczoność Twojego miłosierdzia i królowania.

Podobnie wydobycie przez Ciebie ukrytych i zmieszanych substancji z ciemności warstw gleby zgodnie z potrzebą i w przemyślany sposób wskazuje na to, że Twoja wiedza i mądrość objęły każdą rzecz.

Podobnie gromadzenie i przechowywanie minerałów jest przejawem Twej opatrzności i jasno wskazuje na mądrość zarządzeń Twojej litościwej i szlachetnej władzy.

Podobnie uczynienie z wyniosłych gór magazynów rezerwowych do przechowania materiałów niezbędnych dla życia gości przybywających w gościnę ziemi i dla spełnienia ich potrzeb w przyszłości świadczy o tym, że ich Stwórca, odznaczający się tak wielkimi szczodrością, mądrością, miłosierdziem, mocą i opiekuńczością, z pewnością posiada także wieczne magazyny nieśmiertelnych cudów w nieprzemijającym świecie, przeznaczone dla umiłowanych przez Niego podróżników i gości. Gwiazdy spełniają tam tę samą rolę, którą tutaj spełniają góry.

O Ty, nad każdą rzeczą Wszechwładny!

Góry i wszystkie znajdujące się w nich istoty są podległe Twojej władzy, sile, mocy, wiedzy i mądrości. Głoszą chwałę i świętość Stwórcy, Który nadał im takie funkcje i kształt.

Stwórco Miłosierny! Panie Litościwy!

Dzięki naukom Szlachetnego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, i lekcjom Mądrego Koranu dowiedziałem się, że tak jak niebo, kosmos, ziemia, morza i góry znają Cię i dają poznać Cię innym wraz ze znajdującymi się w nich stworzeniami, tak samodrzewa i roślinyznają Cię i dają poznać Cię innym poprzez liście, kwiaty i owoce. Każdy liść drzew i roślin potrząsanych wspominaniem Boga, każdy kwiat opisujący swym pięknem Imiona jego Stwórcy i każdy uśmiechający się dzięki przejawiającemu się weń miłosierdziu owoc składają (poprzez cudowność ich stworzenia, harmonijny porządek, zrównoważone piękno, powabny zapach, różnorakie smaki połączone z aromatami) jasne świadectwo - którego nie można przypisać zbiegowi okoliczności - konieczności istnienia Stwórcy o nieskończonym miłosierdziu i szczodrości.

Tak więc wszystkie drzewa i rośliny jasno zaświadczają o jedynobóstwie Stwórcy, Którego istnienie jest konieczne, za sprawą ich jedności, podobieństwa w kształcie, zarządzaniu, funkcjach i sposobie powoływania ich do życia. Gospodarowanie setkami tysięcy gatunków odbywa się bezpośrednio, bez chaosu ani błędu.

Tak jak zaświadczają one o konieczności Twojego istnienia i o Twojej jedności, podobnie utrzymywanie na powierzchni ziemi niezliczonych żołnierzy nieprzebranej armii żywych stworzeń złożonej z czterystu tysięcy narodów i zarządzanie nimi bezbłędnie, na setki tysięcy sposobów, z mądrością i celowością, wskazują na potęgę Twojej władzy, na majestat w Twojej jedności, na wielkość Twojej mocy, która stwarza wiosnę z łatwością stworzenia jednego kwiatu oraz na Twoje absolutne miłosierdzie, które przygotowuje różnorodne i niezliczone rodzaje pożywienia, po czym daje je licznym zwierzętom i ludziom w każdym zakątku tej ogromnej ziemi.

Niezliczone wspaniałe dary, rodzaje gospodarowania, utrzymywania, przejawy opieki, a także poddanie się Twym rozkazom i opiece każdej rzeczy, aż do atomów, jasno wskazują na wszechobecność Twojej władzy.

Praca każdego liścia, kwiatu, owocu, korzenia i gałęzi wszystkich drzew i roślin, właściwie wykonywana i przynosząca korzyści, wskazuje na to, że Twoja wiedza i mądrość ogarniają każdą rzecz, co pokazują niezliczonymi palcami. Wychwalają niezliczonymi językami piękno Twojego doskonałego stworzenia i obfitość Twoich darów.

I tak niezliczone cenne błogosławieństwa i hojne dary, które docierają do nas za pośrednictwem drzew i roślin w tymczasowym domu i w gościnie tego świata, w niedługim czasie i podczas krótkiego życia zaświadczają, że Litościwy, Wszechmogący i Szczodry, Który udzielił Swoim gościom miłosierdzia, z pewnością przygotował pełne owoców drzewa i rozkwiecone rośliny w wiecznym Raju, w wiecznym świecie, w wiecznym królestwie, gdzie poddani Mu będą przebywać na zawsze. To dlatego, by Jego znaki, które przedstawił dla zapoznania się z nimi i pokochania ich, nie zamieniły się w ich przeciwieństwa, czyli żeby wszystkie stworzenia nie powiedziały: "Dał nam posmakować tych łask i unicestwił nas, zanim je zjedliśmy", żeby nie upadł majestat Jego boskości, żeby nikt nie zanegował Jego wszechobejmującego miłosierdzia i żeby wszyscy miłujący Go nie zamienili się we wrogów z powodu pozbawienia ich łask, które, zaiste, wyjął z magazynów wiecznego miłosierdzia i umieścił w Jego wiecznych Ogrodach. Natomiast to, co znajduje się tutaj, to jedynie schematy służące temu, by dać klientom wyobrażenie o prawdziwym towarze.

Tak jak wszystkie drzewa i rośliny głoszą Twoją świętość i chwałę słowami ich liści, kwiatów i owoców, tak samo każde drzewo i każda roślina wychwala Cię oddzielnie językiem stanu, bardziej wymownym od języka mowy - poprzez wspaniałe owoce o różnych miąższach i niezwykłych

nasionach, poprzez wspaniałe pożywienie, które umieściłeś na gałęziach drzew i krzewów, by pokazać ich kształty istotom żywym spośród Twoich gości.

Wszystkie stworzenia są podporządkowane Twojej władzy, sile, mocy, woli, dobroci, mądrości i miłosierdziu, będąc posłuszne Twoim rozkazom.

O Ty, Który ukryłeś się za wyraźnym pojawieniem! O Ty, Który zasłoniłeś się wielkością chwały! Mądry Stwórco!

Litościwy Stworzycielu! Głoszę Twoją chwałę i wykluczam Twoją słabość, niemoc i istnienie wspólnika językiem wszystkich drzew, roślin, liści, kwiatów i owoców tyle razy, ile jest ich na ziemi.

Wszechmogący Stwórco! Mądry Zarządco! Litościwy Opiekunie!

Dzięki naukom Szlachetnego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, i lekcjom Mądrego Koranu dowiedziałem się i uwierzyłem, że tak jak rośliny i drzewa znają Cię i nauczają o Twoich świętych cechach i Pięknych Imionach, podobnie nie ma istoty posiadającej ducha, takiej jakczłowiek lub zwierzę,która nie zaświadczałaby o konieczności Twojego istnienia i Twoich szlachetnych cechach poprzez wewnętrzne i zewnętrzne organy ciała działające jak w zegarku, współpracujące w pełnej równowadze, poprzez precyzyjne zmysły, umieszczone w ciałach z mądrością i zamysłem. A to dlatego, że wspaniałe, pełne mądrości stworzenie i idealna równowaga nie mogą wynikać w żadnym stopniu ze ślepej siły, głuchej natury ani zbiegu okoliczności - jest to po stokroć niemożliwe, albowiem musiałyby znać każdy atom ciała, każdy szczegół jego struktury i wszystko, co jest z nim związane na świecie. Jednym słowem, musiałyby posiadać absolutną wiedzę i moc niczym Bóg, a następnie należałoby przypisać im stworzenie ciała i powiedzieć: "Stworzyło się samo!"

Podobnie wszelkie prawa i zasady, którym podlegają istoty żywe, jeden system zarządzania, podobieństwa między egzemplarzami jednego gatunku i w naturze różnych gatunków - na przykład cechy wspólne, takie jak oko, ucho, usta i inne - przykłady mądrości przejawiające się w każdej istocie żywej, podobieństwa w zdobywaniu pożywienia i przychodzeniu na świat i spotykanie się wielu gatunków na jednym terytorium to niezbite świadectwo jedności Jedynego. W każdym ze spoglądających na byt stworzeń przejawiają się emanacje wszystkich Pięknych Imion.

Tak jak podporządkowanie tysięcy gatunków zwierząt rozprzestrzenionych wraz z człowiekiem na całej powierzchni ziemi, wyposażenie ich, wyszkolenie oraz uczynienie ich zorganizowaną armią, posłuszną

rozkazom Bożej władzy wskazują na wspaniałość Twojego panowania, podobnie wartość tych niezliczonych stworzeń i stwarzanie ich w mgnieniu oka z wielką łatwością, lecz z zachowaniem doskonałej formy niezbicie wskazują na wielkość Twojej mocy.

Podobnie dostarczanie zaopatrzenia rozprzestrzenionym od najdalszego wschodu do najdalszego zachodu i od najdalszej północy do najdalszego południa stworzeniom, począwszy od najmniejszego drobnoustroju, skończywszy na największym zwierzęciu, i począwszy od najmniejszego owada, skończywszy na największym ptaku, wskazuje na ogrom Twojego absolutnego miłosierdzia.

Podobnie przemienianie się oblicza ziemi każdej wiosny w obóz dla stworzeń, zastępujących te, których misja zakończyła się jesienią, i wykonywanie przez każde z nich powierzonych mu zadań, tak jak gdyby było posłusznym żołnierzem mobilizowanym na nowo, niezbicie wskazuje na Twoje wszechogarniające panowanie.

Tak jak każde zwierzę wskazuje na Twoją obejmującą każdą rzecz wiedzę i mądrość tylekroć, ile zwierząt żyje na ziemi, poprzez stworzenie każdego z nich na podobieństwo miniatury wszystkich stworzeń z mądrością, celowością i precyzją, bez pomieszania ich części, pomylenia kształtów, pomimo ich różnorodności, bez żadnej usterki ani niedoskonałości, co czyni ich stworzenie wspaniałym cudem perfekcji i piękna, podobnie wskazuje na doskonałość Twojego Boskiego stworzenia, które w takiej krasie prezentujesz.

Podobnie pełna miłosierdzia opieka, zwłaszcza nad małymi, i spełnianie ich wszystkich potrzeb wskazują niezliczoną ilość razy na piękno Twojej opatrzności.

Miłosierny, Litościwy! Spełniający Obietnice, Godny Zaufania!

Władco Dnia Sądu!

Dzięki naukom Twojego Szlachetnego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, i dzięki przewodnictwu Twojego Mądrego Koranu dowiedziałem się, że skoro życie to najcenniejsza esencja bytu, duch to esencja życia, istoty czujące to esencja istot posiadających ducha, człowiek to esencja istot czujących, wszystkie stworzenia są przystosowane do życia i dążą do niego, żywe stworzenia są przystosowane dla stworzeń posiadających ducha, gdyż to dla nich zostały zesłane na ziemię, stworzenia posiadające ducha są przystosowane dla człowieka i nieustannie pozostają do jego usług, ludzie z natury miłują szczerze ich Stwórcę, Stwórca miłuje ich i daje im Siebie pokochać na różne sposoby,

instynkty i organy człowieka patrzą ku innemu, wiecznemu światu i wiecznemu życiu, jego serce i uczucia pragną wieczności, a jego język kieruje do Stwórcy niezliczone prośby o wieczność, to nie jest w ogóle możliwe, by miłujący i miłowani ludzie zostali zawiedzeni i skłonieni do wiecznej wrogości, by nie zostali wskrzeszeni po tym, jak byli pierwszymi spośród stworzeń. Wszakże zostali stworzeni dla wiecznej miłości i zesłani na ten świat dla osiągnięcia szczęśliwego życia w innym, wiecznym świecie.

Piękne Imiona przejawiające się w człowieku wskazują na to, że ten, kto jest odbijającym je w tym przemijającym, krótkim życiu zwierciadłem, będzie korzystał z ich nieustannych przejawów w życiu wiecznym. Zaprawdę, prawdziwy przyjaciel Wiecznego także musi być wieczny, tak jak zwierciadło odbijające Wiecznego musi być wieczne. Według autentycznych relacji dusze zwierząt są wieczne, a niektóre z nich odejdą do świata wiecznego wraz z ich ciałami (na przykład dudek i mrówki Salomona, wielbłądzica Saliha czy pies ashabi al-kahf){[*]: Al-Baghałi, Abu as-Su'ud.} i każdy ich gatunek będzie mógł otrzymać nowe ciało dla spełnienia określonego celu. Mądrość, prawda, miłosierdzie i władza Boża wymagają tego wszystkiego.

Wszechmogący, Wiekuisty!

Wszystkie stworzenia posiadające życie, ducha i zmysły zostały wyposażone we wrodzone funkcje za sprawą Twojej władzy i zostały podporządkowane jedynie Twoim rozkazom, Twojej sile, mocy, woli, Twoim zarządzeniom, miłosierdziu i mądrości. Część z nich została podporządkowana człowiekowi ze względu na Twoje miłosierdzie, nie za sprawą siły człowieka, lecz raczej dla jego wrodzonej słabości. Każde zwierzę w specyficzny dla siebie sposób, językiem stanu i mowy, oddaje cześć swojemu Stwórcy, głosząc, iż jest On wolny od jakiejkolwiek niedoskonałości, i że nie może mieć wspólnika, wysławiając Go i dziękując Mu za Jego łaski i cuda.

O Ty, Który ukryłeś się za wyraźnym pojawieniem! O Ty, Który zasłoniłeś się wielkością chwały!

Głoszę Twoją świętość modlitwami wszystkich posiadających ducha istot i wołam: "Chwała niech będzie Tobie, Któryś stworzył z wody każdą żywą rzecz!"{[*]: Por. np. Koran, 21:30; 24:45.}

Panie Światów! Boże pierwszych i ostatnich! Panie niebios i ziemi!

Dzięki naukom Szlachetnego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, i lekcjom Mądrego Koranu nauczyłem się i uwierzyłem, że tak jak niebo, kosmos, ziemia, ląd, morza, drzewa, rośliny i zwierzęta wraz z ich egzemplarzami, częściami i atomami znają Cię, zaświadczają o Twoim istnieniu i Twojej jedności i dowodzą ich, podobnie prorocy i pobożni mężowie,będący esencją rodzaju człowieczego, będącego esencją żywych istot, będących esencją bytu, zaświadczają o konieczności Twojego istnienia i jedności w sposób niezbity, jednomyślny i jednogłośny, w oparciu o doświadczenia ich serc, rozumów, o inspiracje, wysunięte przez nich wnioski, przekazane przez nich wiadomości, ich cuda i dowody.

Zaiste, każda przychodząca do serca ze świata niewidzialnego myśl wskazująca na Tego, Kto jest za zasłoną niewidzialnego, każda autentyczna inspiracja wskazująca na Tego, Kto ją objawia, każde przekonanie wskazujące na Jego święte cechy i Piękne Imiona, odkrywające czystą prawdę, każde świetliste serce proroka i pobożnego męża w przekonaniu oglądające światła Tego, Którego istnienie jest oczywiste, i każdy oświecony rozum prawego i prawdomównego człowieka wierzący w znaki istnienia Stwórcy każdej rzeczy i przytaczający prawdziwe dowody Jego jedności zaświadcza o oczywistości Twojego istnienia, o Twoich świętych cechach, jedności i Pięknych Imionach Jedynego.

Każdy spośród wspaniałych cudów potwierdzających wiadomości przekazane przez przewodnika, przywódcę i przedstawiciela wszystkich proroków oraz prawych, pobożnych i prawdomównych ludzi - Szlachetnego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, każda spośród przekazanych przez niego wzniosłych prawd, każdy spośród mówiących o jedynobóstwie wersetów Koranu o cudownej wymowie, który streszcza wszystkie Święte Księgi, oraz każda spośród poruszonych przez Muhammada, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, kwestii wiary zaświadcza o oczywistości Twojego istnienia, o Twoich świętych cechach, o jedności i Pięknych Imionach Jedynego.

I jak wszyscy spośród setek tysięcy prawdomównych przekazicieli zaświadczają poprzez ich cuda i argumenty o Twojej jedności, tak zgodnie i jednomyślnie głoszą wielkość Twojej władzy obejmującej wszystko, począwszy od zarządzania sprawami ogarniającego każdą rzecz Wielkiego Tronu, skończywszy na najdelikatniejszych emocjach, najskrytszych życzeniach i najcichszych modlitwach serca. Głoszą wielkość Twojej mocy, która stwarza na naszych oczach niezliczone rodzaje istot w tej samej chwili

i stwarza największą rzecz z taką samą łatwością, z jaką stwarza najmniejszego owada, a żadne dzieło stworzenia nie przeszkadza innemu.

Tak jak prorocy i pobożni ludzie głoszą - potwierdzając to swoimi cudami i argumentami - wielkość Twojego absolutnego miłosierdzia, które uczyniło ze wszechświata wysoki pałac dla istot posiadających ducha, a zwłaszcza dla człowieka, które przygotowało dżinnom i ludziom Raj i wieczne szczęście, które ani na chwilę nie zapomina o najmniejszym żywym stworzeniu, i które uspokaja najsłabsze serce, jak głoszą szerokość Twojego panowania, którego rozkazom poddane są wszystkie rodzaje stworzeń począwszy od atomów, skończywszy na galaktykach, podobnie jednogłośnie zaświadczają o szerokości Twojej wiedzy ogarniającej każdą rzecz, która uczyniła ze wszechświata coś na kształt wielkiej księgi i zbioru traktatów, która zanotowała wszystkie wydarzenia w jasnym rejestrze i jasnej księdze wchodzących w skład Strzeżonej Tablicy, która umieściła w nasionach spisy treści drzew i historie ich wzrostu, i która do wszystkich sił umieszczonych w głowach czujących stworzeń włożyła historię ich życia. Zaświadczają także o Twojej świętej mądrości obejmującej każdą rzecz, która nadała każdej istocie niezliczone cele, na przykład przypisała drzewu tyle korzyści, ile drzewo daje owoców, która dała każdej żywej istocie tyle korzyści, ile ta istota ma części ciała lub nawet komórek, i tak na przykład język człowieka został wyposażony w zdolność rozpoznania tylu smaków, ile jest rodzajów żywności. Zaświadczają także o nieustających przejawach wspaniałych Imion Bożych widocznych na tym świecie i trwających w świecie wiecznym oraz o trwaniu w siedzibie szczęśliwości i w pełnej krasie Twoich cudów, których przykłady można ujrzeć na tym ulotnym świecie. Ci, którzy tęsknili do nich w tym życiu, będą cieszyć się nimi w wieczności.

Szlachetny Posłaniec, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, stojący na czele proroków i ludzi pobożnych, wraz jego setkami wspaniałych cudów, oraz Święty Koran wraz jego rozstrzygającymi wersetami, następnie wszyscy prorocy - posiadacze świetlistych dusz, wszyscy prawi mężowie - posiadacze świetlistych serc oraz wszyscy ludzie pobożni - posiadacze świetlistych umysłów przynoszą dżinnom i ludziom dobrą nowinę o wiecznym szczęściu i przestrzegają błądzących przed Gehenną w oparciu o Twoje obietnice i ostrzeżenia zawarte we wszystkich Księgach Objawionych i świętych pismach oraz w oparciu o Twoje cechy, takie jak moc, miłosierdzie, opatrzność, mądrość, potęga i piękno. Z wiarą w Twoją potęgę i władzę zaświadczają o powyższym poprzez swoje odkrycia, obserwacje i pewną wiarę.

O Wszechmogący i Mądry, Miłosierny i Litościwy, Spełniający Obietnicę i Szczodry, Wszechpotężny i Wyniosły, Chwalebny i Wielki!

Jesteś całkowicie ponad to, by tak wielka liczba wiernych Tobie prawdomównych poddanych okazała się kłamcami, a Twoje liczne obietnice i szlachetne cechy okazały się nieprawdą. Nie spełniłoby się wówczas to, czego wymaga Twoja Boska władza, a niezliczone modlitwy i prośby wznoszone przez miłujących Ciebie i umiłowanych przez Ciebie, dzięki ich wierze i posłuszeństwu, wiernych poddanych zostałyby odrzucone. Ty jesteś Wyniosły i nie potrzebujesz wiary ludzi błądzących i niewierzących, którzy poprzez odrzucanie Zgromadzenia zaprzeczają Twojej potędze, obrażają Twoją dostojność, naruszają majestat Twojej boskości i miłosierdzie Twojej władzy poprzez niewiarę w Ciebie, oskarżanie Ciebie o kłamstwo, bunt przeciwko Tobie i uważanie Twoich obietnic za nieprawdziwe.

Ja zaś głoszę Twoją nieskończoną sprawiedliwość, Twe piękno i miłosierdzie, odrzucając stanowczo tę nieskończoną niesprawiedliwość i oszczerstwo. Chciałbym wyrecytować tyle razy, ile atomów jest w moim ciele, ów werset:

سُبْحَانَهُ وَ تَعَالٰى عَمَّا يَقُولُونَ عُلُوًّا كَب۪يرًا

{[*]: Niech Mu będzie chwała! On jest wynioślejszy ponad to, co mówią, wyniosłością wielką! Koran, 17:43.}

Twoi prawdomówni posłańcy, którzy są prawdziwymi głosicielami Twojej władzy, dają pewne i oczywiste świadectwo oraz dobrą nowinę o wiecznych skarbcach Twojego miłosierdzia, o skarbach Twoich cudów w świecie wiecznym i nieustających pełnych przejawach Twoich Pięknych Imion w siedzibie szczęśliwości. Pokazują także Twoim wiernym poddanym, iż najjaśniejszy promień Imienia "Prawda", które jest źródłem, słońcem i obrońcą wszelkich prawd, to prawda Wielkiego Zgromadzenia.

O, Panie proroków i prawdomównych ludzi!

Ci wszyscy są poddani Twojej władzy i spełniają powierzone przez nią funkcje na Twój rozkaz, za sprawą Twojej mocy, woli, zrządzenia, wiedzy i mądrości. Poprzez głoszenie Twojej świętości, wielkości, chwały, jedności i Twego majestatu uczynili kulę ziemską największym miejscem wspominania Boga, a wszechświat największym meczetem.

Panie mój, Panie niebios i ziemi! Stwórco mój i Stwórco każdej rzeczy!

Błagam Cię na Twoją moc, wolę, mądrość, na Twe panowanie i miłosierdzie, za sprawą których podporządkowałeś niebiosa wraz

z gwiazdami, ziemię wraz z jej istotami oraz wszystkie stworzenia niezależnie od ich rodzaju:

Podporządkuj mi moją duszę, podporządkuj mi moje potrzeby i podporządkuj serca ludzi Traktatom Światła, by służyli Koranowi i wierze. Daj mi i moim braciom pełną wiarę i dobre zakończenie życia. Tak jak podporządkowałeś morze Mojżeszowi, podporządkowałeś ogień Abrahamowi, podporządkowałeś góry i żelazo Dawidowi, podporządkowałeś ludzi i dżinny Salomonowi i podporządkowałeś słońce i księżyc Muhammadowi, niech pokój z nimi będzie, podporządkuj serca i umysły Traktatom Światła. Uchroń mnie oraz uczniów Traktatów Światła od zła duszy i Szatana, od kary w grobie i Ognia Gehenny, i daj nam szczęście w najwyższym miejscu Raju (Firdałs).

Amen, amen, amen.

سُبْحَانَكَ لَا عِلْمَ لَنَٓا اِلَّا مَا عَلَّمْتَنَٓا اِنَّكَ اَنْتَ الْعَل۪يمُ الْحَك۪يمُ

{[*]: "Chwała Tobie! My nie mamy żadnej innej wiedzy poza tym, czego nas nauczyłeś. Ty, zaprawdę, jesteś wszechwiedzący, mądry!" Koran, 2:32.}

وَ اٰخِرُ دَعْوٰيهُمْ اَنِ الْحَمْدُ لِلّٰهِ رَبِّ الْعَالَم۪ينَ

{[*]: Końcem ich wezwania będzie: "Chwała niech będzie Bogu, Panu światów!" Koran, 10:10.}

Powyższą lekcję, dla której inspiracją był Święty Koran i Wielka Tarcza -zbiór zawierający modlitwy Proroka, dedykuję mojemu Litościwemu Panu jako akt czci intelektualnej. Jeśli popełniłem jakiś niedostatek, uciekam się do Jego miłosierdzia, wzywając wstawiennictwa Świętego Koranu i Wielkiej Tarczy,błagając o przebaczenie.

Said Nursi

* * *

Spis treści

BŁYSK PIERWSZY:Pouczające wyjaśnienie wersetu: I (Jonasz) zawołał w ciemnościach: "Nie ma Boga, jak tylko Ty!"...,znanej suplikacji Proroka Jonasza (niech będzie z nim pokój), ukazujące każdemu jej trafność

BŁYSK DRUGI:Znana suplikacja Proroka Hioba: Kiedy wzywał on swego Pana: "Oto dotknęło mnie utrapienie...",objaśniona w pięciu Punktach, zapewniających prawdziwe remedium na wszelkie nieszczęścia

BŁYSK TRZECI:Trzy Punkty objaśniające poprzez słowa: O, Przedwieczny, Ty pozostaniesz na wieki,dwie ważne prawdy zawarte w wersecie: Wszelka rzecz zginie, z wyjątkiem Jego oblicza

BŁYSK CZWARTY: Szeroka droga praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie)rozwiązuje i wyjaśnia jeden z najbardziej istotnych punktów spornych między sunnitami i szyitami, a mianowicie kwestię imamatu, i objaśnia w czterech Punktach dwa ważne wersety

BŁYSK PIĄTY:Napisaliśmy traktat, objaśniający poprzez piętnaście stopni wielce doniosłe znaczenie wersetu koranicznego: "Wystarczy nam Bóg! Jakże to wspaniały poręczyciel!",jednakże jego ukazanie się opóźniło się aż do chwili obecnej, jako że dotyczył bardziej refleksji, rozmyślań i wspominania Boga, niż rzeczywistości i wiedzy czysto rozumowej. Istotnie, traktat zatytułowany Droga praktyki Proroka i antidotum na chorobę innowacji pierwotnie był znany jako Błysk Piąty, lecz ponieważ zawiera on jedenaście Punktów, został nazwany Błyskiem Jedenastym, zaś miejsce Błysku Piątego pozostało wolne.

BŁYSK SZÓSTY:Tu również znajdował się traktat, objaśniający poprzez piętnaście lub dwadzieścia stopni i refleksji ważną prawdę, zawartą w licznych wersetach Koranu, a wyrażoną poprzez frazę:

Nie ma siły ani mocy sprawczej inaczej, jak tylko przez Boga, Najwyższego, Wielkiego.Podobnie jak Błysk Piąty, ów traktat składał się ze stopni, które dostrzegłem w sobie samym i które obserwowałem poprzez rozważania o Bogu i wspominanie Go podczas podróżowania mojej duszy. Ponieważ był narzędziem raczej oświecenia i rozkoszy duchowej, niż wiedzy rozumu i rzeczywistości, zdawało się właściwe umieścić go raczej na końcu zbioru Błysków, które dotyczą spraw realnych, niż pomiędzy nimi.

BŁYSK SIÓDMY,który opisuje siedem proroctw dotyczących tego, co niewidzialne, zawartych w trzech wersetach sury Al-Fath. Dopisek opisuje dalsze przykłady tego aspektu cudowności Koranu, zawarte w wersecie: A kto posłucha Boga i Jego Posłańca...,a zakończenie ukazuje jasny przykład innego aspektu cudowności Koranu, zwanego tałafuq

BŁYSK ÓSMYzostał opublikowany w traktacie Sikke-i Tasdik-i Gaybioraz w odręcznych kopiach zbioru Błyskii nie jest zawarty w niniejszym zbiorze

BŁYSK DZIEWIĄTY:Błysk Dziewiąty został opublikowany w odręcznie sporządzonych kopiach zbioru Błyski.

BŁYSK DZIESIĄTY:Czternaście ciosów wymierzonych przez Boże miłosierdzie, jakie otrzymali uczniowie Światła podczas ich służby Koranowi z powodu błędów, jakie popełnili przez niedoskonałość natury ludzkiej

BŁYSK JEDENASTY: Stopnie praktyki Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) oraz antidotum przeciwko chorobie innowacji.Ten doniosły traktat składa się z jedenastu Punktów na temat sunny Posłańca Boga (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie)

BŁYSK DWUNASTY:Wyjaśnienie dwóch wersetów, które były kwestionowane i krytykowane przez naukowców

Część Pierwsza,wyjaśniająca w dwóch Punktach, że wszelkie zaopatrzenie jest użyczane bezpośrednio przez Wszechmocnego i pochodzi ze skarbców Jego miłosierdzia

Część Druga,udowadniająca w dwóch ważnych Kwestiach, z których pierwsza zawiera cztery punkty, że ziemia ma siedem poziomów pod siedmioma względami, tak jak niebiosa mają siedem poziomów

BŁYSK TRZYNASTY,wyjaśniający poprzez trzynaście Wskazówek znaczenie frazy: Szukam ucieczki u Boga przed Szatanem przeklętym.

BŁYSK CZTERNASTY,składający się z dwóch Stacji

Stacja Pierwsza,będąca odpowiedzią na Pytanie Pierwsze, które dotyczy Ziemi spoczywającej na byku i rybie, określa trzy zasady ważne dla zrozumienia tego hadisu

Pytanie drugiedotyczy "ludzi płaszcza"

Stacja Druga.Ta ważna część Błysku Czternastego objaśnia sześć tajemnic zawartych w wersecie W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!

BŁYSK PIĘTNASTY:Indeksy do Słów, Listów i Błysków od Pierwszego do Czternastego. Są zawarte w odpowiednich tomach

BŁYSK SZESNASTY:Odpowiedzi na różne pytania

Pytanie pierwsze:Podczas ramadanu ludzie znający prawdę zapowiedzieli wybawienie od trudności. Dlaczego tak się nie stało?

Pytanie drugie:Dlaczego autor Traktatów Światła nie występował przeciwko tym, którzy go prześladowali?

Pytanie trzecie:Dlaczego sprzeciwiał się wojnie, choć poprzez obce siły ingerujące w sprawy tureckiego rządu mogła ona rozbudzić muzułmański zapał?

Pytanie czwarte:Dlaczego doradzał swoim uczniom, by zachowali ostrożność i nie pokazywali każdemu wszystkich części Traktatów Światła?

Zakończenie:Odpowiedź na pytanie dotyczące brody Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie)

Odpowiedzi na trzy dalsze kwestie, rozważane przez ateistów:

Kwestia pierwszadotyczy Dhu'l-Qarnajna, który zobaczył, że słońce

schodzi do jakiegoś błotnistego źródła(Koran, 18:86)

Kwestia druga:Gdzie znajduje się zapora wzniesiona przez Dhu'l-Qarnajna? Kim byli Gog i Magog?

Kwestia trzeciadotyczy Jezusa (niech będzie z nim pokój) i tego, że przyjdzie on przed końcem czasu, by zabić Dadżdżala

Odpowiedźna pytanie o dwie spośród "pięciu ukrytych rzeczy"

BŁYSK SIEDEMNASTY,składający się z piętnastu Notatek, zaczerpniętych z dzieła Bediuzzamana, zatytułowanego Zuhre

Notatka Pierwszaukazuje rzeczywistą naturę rzeczy, które zniewalają duszę człowieka, a odcięcie się od nich zwraca twarz człowieka ku wieczności

Notatka Drugaopisuje koraniczną zasadę pokory

Notatka Trzeciaprzedstawia za pomocą porównania prawdziwe oblicze życia i śmierci

Notatka Czwartaukazuje, że ponieważ ogólnym zwyczajem Boga jest przywracanie rzeczy do istnienia i powrót ich w tej samej postaci, zatem człowiek, doskonały owoc wszechświata, powróci na Sąd Ostateczny

Notatka Piątaujawnia, używając porównań i koranicznego przewodnictwa, prawdziwe oblicze zachodniej cywilizacji. Powodując, że wierni zaczynają czuć wstręt do złych stron tej cywilizacji, Notatka ta podsuwa też lekarstwa z apteki Koranu

Notatka Szóstaujawnia podstęp Szatana, który chce zachwiać wiarę ludzi wierzących poprzez zgodność licznych niewiernych w zaprzeczaniu niektórym prawdom religii

Notatka Siódmaucisza tych pseudopatriotów, którzy prowadzą muzułmanów ku źle pojętemu rozwojowi, chciwości i ambicji tego świata, a także dostarcza koraniczne lekarstwa dla tych, którzy spoglądają w kierunku apostazji lub popadli w grzech

Notatka Ósmapokazuje, jak Wszechmocny Bóg w Swej szczodrości zawarł nagrodę i przyjemność w każdym działaniu i dokładaniu starań

Notatka Dziewiątawyjaśnia, że w proroctwie została zawarta prawda o człowieku i ziarno wszechświata, a poprzez podążanie za nimi drogą oddawania czci Bogu człowiek może osiągnąć doskonałość i szczęście. Zdanie "Bóg jest Największy!" powtarzane podczas modlitw piątkowych i świątecznych, brzmi tak, jakby wypowiadała je cała kula ziemska

Notatka Dziesiąta.Trzy rodzaje świadectw i dowodów Bożej wiedzy, a także prawidłowe podejście do owych świadectw

Notatka Jedenastawskazuje na litość zawartą w stylu przesłania Koranu i na jej naturalność

Notatka Dwunasta:Suplikacja przedstawiająca znaczenie hadisu, który mówi: Umrzyj, zanim umrzesz

Notatka Trzynasta:Pięć Kwestii, które stały się powodem zamieszania:

Kwestia Pierwsza:Dokładający starań na drodze prawdy powinni myśleć tylko o własnych obowiązkach, a nie wtrącać się do tego, co dotyczy Boga

Kwestia Druga:Oddawanie czci Bogu powinno mieć na celu jedynie spełnienie Bożego rozkazu i osiągnięcie zadowolenia Boga

Kwestia Trzecia:Jedno ze znaczeń słów: S zczęśliwy jest ten, kto zna własne granice i nie przekracza ich

Kwestia Czwartawyjaśnia, że nie jest dozwolone przyjmowanie darów, które nie zostały dane w Imię Prawdziwego darczyńcy, a także ukazuje prawdziwą naturę pozornych przyczyn

Kwestia Piąta:Osiągnięcia wspólnoty nie powinny być przypisywane jej przywódcy lub mistrzowi

Notatka Czternasta,składająca się z czterech krótkich Znaków, nawiązujących do Bożej jedności

Znak Pierwszy:Prawdziwym obiektem czci człowieka i miejscem ratunku może być jedynie Ten, Którego panowanie rozciąga się nad ziemią i niebiosami

Znak Drugi:Żarliwe umiłowanie nieśmiertelności, wrodzone człowiekowi, nie powinno być skierowane ku zwierciadłu jego istnienia, lecz ku przejawowi Trwającego, Chwalebnego w owym zwierciadle

Znak Trzeciwskazuje na rozległą prawdę, ostrzegając człowieka, ponieważ chociaż został on stworzony wraz ze zdolnościami stosownymi do życia wiecznego, czasami z powodu kaprysów własnej duszy wpada on w pułapkę drobnych kwestii

Znak Czwarty:Życie tego świata i życie ciała są jak ciasny grób. Przez życie serca i duszy wkraczamy do rozległego świata życia, a kluczem do owego świata są słowa: Nie ma bóstwa prócz Boga Jedynego

Notatka Piętnastaopisuje największy przejaw Imienia Bożego "Zachowujący"

BŁYSK OSIEMNASTYzostał opublikowany w traktacie Sikke-i Tasdik-i Gaybioraz w ręcznie sporządzonych kopiach zbioru Błyski

BŁYSK DZIEWIĘTNASTY: O oszczędności.Siedem Punktów objaśniających werset: Jedzcie i pijcie, ale nie trwońcie!

BŁYSK DWUDZIESTY: O szczerości intencji.Siedem przyczyn przerażającej sytuacji, zasygnalizowanej przez pytanie: "Co jest powodem

konfliktu, jaki ma miejsce między ludźmi prawdy, podczas gdy błądzący i ahl ad-dunjawspółpracują bez żadnej rywalizacji?"

BŁYSK DWUDZIESTY PIERWSZY: O szczerości intencji.Cztery zasady, dzięki którym można uzyskać i zachować szczerość intencji, najważniejszą podstawę wszystkich dzieł dotyczących życia ostatecznego

Poufny list do niektórych spośród moich braci

BŁYSK DWUDZIESTY DRUGI,składający się z trzech Wskazówek, który zawiera pytania dotyczące autora Traktatów Światła wraz z odpowiedziami na nie

Wskazówka Pierwsza:Dlaczego ahl ad-dunjawtrącają się w sprawy dotyczące twojego życia ostatecznego, choć ty nie wtrącasz się do ich świata, a prawo nie miesza się do spraw pustelników?

Wskazówka Druga:Dlaczego nie stosujesz się do naszych praw? Ten, kto ustanawia prawo, nie jest tyranem. Poprzez przyciąganie uwagi ludzi, występujesz przeciwko naszym zasadom całkowitej równości

Wskazówka Trzecia:Dlaczego uchylasz się od przestrzegania naszych republikańskich praw, zasłaniając się pustelnictwem? Dlaczego uważasz się za kogoś szczególnego?

Zakończenie:Zadziwiająca napaść

BŁYSK DWUDZIESTY TRZECI: O naturze

Wstęp:Trzy zdania (przedstawiające trzy sposoby myślenia), których wierni używają w temacie sposobu zaistnienia danych rzeczy, nie zdając sobie sprawy z ich skutków

Sposób Pierwszy:Kształtowanie się rzeczy przez wspólne działanie przyczyn istniejących we wszechświecie

Niemożliwość Pierwsza:Przypadkowe połączenie pierwiastków obecnych w ciałach istot żywych zgodne z doskonałą miarą i równowagą

Niemożliwość Druga:Jeśli istnienie (przykładowo) muchy przypiszemy przyczynom, będzie to wymagało, by pierwiastki i przyczyny wszechświata miały bezpośredni wpływ na swoje istnienie

Niemożliwość Trzecia:"Jeśli byt jest jednością, może pochodzić tylko spod jednej ręki". Zasada ta dotyczy szczególnie istot żywych z ich doskonałym uporządkowaniem i równowagą

Sposób Drugi:"Ta rzecz ukształtowała samą siebie"

Niemożliwość Pierwsza:Ciało przypomina doskonale uporządkowaną maszynę; jeśli jego poszczególne części nie pracowałyby zgodnie z Boskim prawem, każda z nich musiałaby posiadać absolutnie doskonałe cechy

Niemożliwość Druga:Poszczególne cząsteczki ciał istot żywych zachowują doskonałą równowagę i uporządkowanie; jeśli nie zależą od mistrza budowniczego, Który stworzył wszechświat, każda musiałaby zarówno panować nad innymi, jak być im podporządkowana

Niemożliwość Trzecia:Jeśli twoje istnienie nie zostało "spisane" przez pióro Wszechmocnego, lecz "wydrukowane" przez naturę i jej przyczyny, w naturze musiałoby istnieć tyle "maszyn drukarskich", ile komórek jest w twoim ciele

Sposób Trzeci:"Natura wymaga istnienia owej rzeczy, więc ją stworzyła"

Niemożliwość Pierwsza:Jeśli istnienia stworzeń żywych nie przypiszemy bezpośrednio przejawowi Tego, Który jest Przedwiecznym słońcem, każde z owych stworzeń musi być "bogiem" posiadającym nieograniczone atrybuty

Niemożliwość Druga:Jeśli stworzenie przypiszemy naturze, wówczas w każdej garstce ziemi musiałyby istnieć narzędzia, dzięki którym mogłyby wyrastać i być kształtowanymi niezliczone kwiaty i owoce

Niemożliwość Trzecia,składająca się z dwóch porównań

Porównanie pierwsze:Dziki i nieokrzesany człowiek wkracza do pałacu, ozdobionego wszelkimi owocami cywilizacji

Porównanie Drugie:Wiejski gamoń przekracza bramę wspaniałego pałacu i widzi żołnierzy podczas musztry

Zakończenie:Trzy Pytania wraz z odpowiedziami

Pytanie Pierwsze:Dlaczego Bóg potrzebuje naszej czci, skoro tak surowo potępia tych, którzy porzucają akty kultu?

Pytanie Drugie:Jaka jest tajemnica łatwości stworzenia i kształtowania rzeczy?

Pytanie Trzecie:Filozofowie twierdzą, że istnieją jedynie synteza i analiza. Czy to twierdzenie jest słuszne?

BŁYSK DWUDZIESTY CZWARTY:Cztery przykłady mądrości zawartej w koranicznym nakazie dotyczącym zasłaniania ciała przez kobiety

Rozmowa z kobietami, moimi wierzącymi siostrami w życiu ostatecznym:Trzy Punkty, które pokazują, że ponieważ współczucie jest jedną z podstawowych zasad Traktatów Światła, a kobiety są mistrzyniami współczucia, zatem poprzez swoją naturę są blisko związane z Traktatami

BŁYSK DWUDZIESTY PIĄTY: Wiadomość dla chorych.Ten Błysk składa się z dwudziestu pięciu Lekarstw

BŁYSK DWUDZIESTY SZÓSTY: Traktat dla ludzi starszych.Ten Błysk składa się z dwudziestu sześciu Nadziei

BŁYSK DWUDZIESTY SIÓDMY:Mowy obrończe z procesów w Eskisehir, które zostały opublikowane w odręcznych kopiach zbioru Błyski,a częściowo także w biografii Bediuzzamana, i nie weszły w skład niniejszego zbioru

BŁYSK DWUDZIESTY ÓSMY

Punkt Drugi:Dwa wersety, których znaczenie nie odsłania się od razu Pory snu a praktyka (sunna) Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie)

"To także jest dobre". O modlitwie za Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie)

Wyjaśnienie dotyczące jedności bytu

Odpowiedź na pytanie dotyczące różnicy zdań między Mustafą Sabrim a Musą Bekufem w temacie Muhjiddina al-'Arabiego

Co powinno się czynić w czas świąteczny O duszy nakazującej zło i jej wadach

Odpowiedź na pytanie: "Jak wieczne uwięzienie w Piekle w zamian za krótki czas niewiary może być sprawiedliwością?"

Znaczący i subtelny przykład tałafuq

Wyjaśnienie wersetów mówiących o odpychaniu od niebios szpiegujących dżinnów i złych duchów, które to wersety zostały poddane krytyce przez ludzi zbłądzenia

BŁYSK DWUDZIESTY DZIEWIĄTY:Ten Błysk został napisany dla spełnienia koranicznego rozkazu zastanawiania się nad widocznymi we wszechświecie znakami Bożego stworzenia, i ukazuje istotę drogi Traktatów Światła, którą są rozmyślania. W niniejszym zbiorze została zawarta Trzecia spośród jego sześciu Ksiąg. Jest ona poświęcona frazie "Bóg jest Największy" i zawiera siedem stopni owego wyrażenia

BŁYSK TRZYDZIESTY,poświęcony sześciu spośród Najpiękniejszych Imion Boga i Jego Najwspanialszemu Imieniu, a składający się z sześciu Punktów

Punkt Pierwszy: Imię Boże "Przenajświętszy",opisujący czystość wszechświata i wszystkich jego istot, będącą jednym z przejawów tego Imienia

Punkt Drugi: Imię Boże "Sprawiedliwy".Równowaga wszechświata i wszystkich jego istot jako jeden z przejawów tego Imienia

Punkt Trzeci: Imię Boże "Wszechmądry",składający się z pięciu Kwestii

Kwestia Pierwsza:Najwspanialszy przejaw Imienia "Wszechmądry", który uczynił wszechświat podobnym księdze zawierającej setkę ksiąg na każdej ze swych kart

Kwestia Druga,składająca się z dwóch tematów

Temat pierwszy:Piękno pragnie ujawnienia samego siebie

Temat drugi:Nie ma miejsca dla żadnych wspólników w panowaniu Wszechmocnego, Czyniącego

Kwestia Trzecia:Każda z setek nauk opisuje przejaw Imienia "Wszechmądry" w jednym spośród królestw Jego stworzeń

Kwestia Czwarta:Mądrość Wszechmądrego, Czyniącego, którą wszystkie istoty poświadczają poprzez setki zawartych w nich przykładów mądrości, wymaga, by istniało Zmartwychwstanie

Kwestia Piąta,składająca się z dwóch tematów

Temat pierwszy:W istocie wszelkich rzeczy nie istnieje marnotrawstwo; marnotrawstwo jest sprzeczne z Imieniem Bożym "Wszechmądry"

Temat drugi:Imię Boże "Wszechmądry" wymaga posłannictwa Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie)

Punkt Czwarty: Imię Boże "Jedyny",składający się z siedmiu Wskazówek

Wskazówka Pierwsza:Trzy pieczęcie Bożej jedności widoczne we wszystkich istotach

Wskazówka Druga:Byty we wszechświecie przeplatają się ze sobą do tego stopnia, że ten, kto nie ma w posiadaniu całego wszechświata, nie ma prawdziwej władzy nad żadnym z jego pierwiastków

Wskazówka Trzecia:Wszelkie rzeczy przypisują każdą rzecz Temu, Który je stworzył

Wskazówka Czwarta:Trzy punkty, dowodzące nieskończonej łatwości, jaka tkwi w jedności Bożej, i niemożliwości, jaka tkwi w przypisywaniu Bogu towarzyszy

Wskazówka Piąta:Jak władza odrzuca ingerencję innych, tak Boża władza wymaga Bożej jedności

Wskazówka Szósta:Jedność Boga Jedynego jest podstawą wszelkiej doskonałości, źródłem mądrości widocznej w stworzeniu wszechświata i jedynym środkiem spełnienia pragnień człowieka

Wskazówka Siódma:Posłannictwo Muhammada (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie) było wymagane przez jedność Boga Jedynego. Trzy dowody, świadczące o znaczeniu zbiorowej osobowości Proroka (niech będzie z nim pokój i miłosierdzie)

Punkt Piąty: Imię Boże "Wiecznie Żyjący",składający się z pięciu Znaków

Znak Pierwszy:Podobna spisowi treści odpowiedź na pytanie: "Czym jest życie?"

Znak Drugi:Zarówno wewnętrzna, jak i zewnętrzna twarz życia są przezroczyste i bez skazy, a pozorne przyczyny nie mogą stać się zasłoną dla Bożej mocy

Znak Trzeci:Życie jest efektem istnienia wszechświata, a składane Bogu podziękowania i oddawana Mu cześć są efektem życia i ostatecznym powodem stworzenia wszechświata

Znak Czwarty:Życie wskazuje na prawdziwość sześciu filarów wiary i udowadnia je

Znak Piąty:Życie jest lśniącą pieczęcią Bożej jedności, odciśniętą na obliczu wszechświata

Zakończenie:Najwspanialsze Imię Boga nie jest tym samym Imieniem dla każdego

Punkt Szósty: Imię Boże "Samoistny",składający się z pięciu Promieni

Promień Pierwszyopisuje najwspanialszy przejaw Imienia "Samoistny" i ukazuje prawdziwe oblicze filozofii materialistycznej i naturalistycznej

Promień Drugi,składający się z dwóch Kwestii

Kwestia pierwszaopisuje jeden z aspektów przejawu Bożego samoistnienia, który daje wszystkim rzeczom stabilność i trwałość

Kwestia drugawskazuje na niektóre spośród korzyści i na zawartą w rzeczach mądrość, związane z tajemnicą samoistnienia Boga

Promień Trzeciomawia wyjawienie tajemnicy samoistnienia Boga poprzez Jego stworzenie i zawiera dwie pierwsze spośród gałęzi mądrości, widocznej w Bożym działaniu

Promień Czwarty:Trzecia gałąź mądrości, widocznej w stałym i zadziwiającym działaniu we wszechświecie

Promień Piąty,składający się z dwóch Kwestii

Kwestia pierwsza:Najwspanialszy przejaw Bożego samoistnienia, jaki można zauważyć zarówno w ciałach niebieskich, jak w drobnych cząsteczkach

Podsumowanie:Badanie światła kształtowanego przez sześć Imion Najwspanialszego Imienia Bożego

Kwestia Druga:Przejaw samoistnienia Bożego widoczny we wszechświecie dotyczy poziomów jedności i chwały Boga, podczas gdy ten widoczny w człowieku - poziomów piękna Jedynego. Funkcje człowieka, będącego zwierciadłem dla Samoistnego

BŁYSK TRZYDZIESTY PIERWSZYzostał włączony do zbioru Promienie i nie wszedł w skład niniejszego zbioru

BŁYSK TRZYDZIESTY DRUGIzawiera traktat Lemeat, ostatnie dzieło starego Saida. Został włączony do zbioru Sozler (Słowa)

BŁYSK TRZYDZIESTY TRZECI:zawiera pierwsze prace nowego Saida, spisane w języku arabskim. Przekład tych dzieł na język turecki został zawarty w innej części Traktatów Światła i nie wszedł w skład niniejszego zbioru.

BŁAGANIE

* * *

بِسْمِ اللّٰهِ الرَّحْمٰنِ الرَّح۪يمِ

يَا اَللّٰهُ يَا رَحْمٰنُ يَا رَح۪يمُ يَا فَرْدُ يَا حَىُّ يَا قَيُّومُ يَا حَكَمُ يَا عَدْلُ يَا قُدُّوسُ

W Imię Boga Miłosiernego, Litościwego!

O Boże, o Miłosierny, o Litościwy, o Jedyny, o Żyjący, o Istniejący, o Sędzio, o Sprawiedliwy, o Święty!

Proszę Cię na Twoje największe Imię, na świętość Koranu o niedoścignionej elokwencji, na szlachetność Twojego wielkiego Posłańca, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, wprowadź tych, którzy wydrukowali ten zbiór i ich prawych pomocników do rajskich Ogrodów i wiecznej szczęśliwości, amen. Daj im służyć wierze i Koranowi po wsze czasy, amen. Zapisz na stronicy ich dobrych uczynków tysiąc dobrych uczynków za każdą literę ze zbioru Laska Mojżesza, amen. Daj im niezłomność, wytrwałość i szczerą intencję w rozpowszechnianiu Traktatów Światła, amen.

O, Najmiłosierniejszy z miłosiernych! Daj wszystkim Uczniom Światła w tym życiu dobro i w życiu ostatecznym dobro, amen. Uchroń ich od zła szatanów spośród dżinnów i ludzi, amen. Odpuść winy tego nędznego, słabego, poddanego Tobie Saida, amen.

W Imię Wszystkich Uczniów Światła

Said Nursi

* * *

Otwórz książkę ↗